ee6668b97cc34893a7aa70d3101904aa.pdf
Media
Part of Pieśni wotywne / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.4
- extracted text
-
Jacek O l ę d z k i
PIEŚNI
WOTYWNE
— Jak powiada Franciszok K o t u l a w drukowanym obok
Htykule — różne „ d r u c z k i " odpustowo b y ł y często t r a k t o wano niczym wota. S k ł a d a n o jo w p r z y d r o ż n y c h kaplicz
kach, a ten, k t ó r y składał, łączył z o d ś p i e w a n i e m piośni
przez nieznane osoby takie intencjo, jakie m i a ł b y , gdyby
sam śpiewał. Zachęciło t o mnie do przyjrzonia się t y m
pieśniom. Wszystkio cytowano niżoj teksty i wiole objaśnień
zaczerpnąłem z oryginałów u d o s t ę p n i o n y c h m i życzliwie
przez Franciszka K o t u l ę , posiadacza rzadkiej w kraju ko
lekcji druków odpustowych. Zbiór liczy kilkaset pozycji.
Gromadzony b y ł w ciągu kilkudziesięciu lat. Samych piośni
odpustowych ma K o t u l a około setki. Większość z nich
wiąże się bozpośrednio z k u l t o m m a r y j n y m . P o z o s t a ł e sławią
imię Jozusa.
Ten w y r a ź n y związek l i t e r a t u r y odpustowej z kultom
Matki Boskiej charakterystyczny jest nie t y l k o dla Rzoszowszczyzny. Alo toż, zdaniom wielu, katolicyzm polski wy
różnia się bogactwom i r o z m a i t o ś c i ą form togo właśnie k u l t u .
Uznawany jest on jako charakterystyczny dla roligijności
polskiej. I chyba m o ż n a go nawet t r a k t o w a ć jako w a ż n y
wskaźnik naszoj kulturowej odrębności. Oto K a r o l Górski
w Dziejach życia wewnętrznego w Polsce pisze: „ W ducho
wości polskiej Matka B o ż a w y s t ę p u j e jako natura ludzka
w stopniu d o s k o n a ł y m , przoz k t ó r ą zbliżenie do Chrystusa
stajo się łatwiejsze. To cochy polskiej duchowości znajdu
jemy we wszystkich zakonach i w ś r ó d mas wiernych, k t ó r o
oparły się reformie protestanckiej. W kole przyjaciół i ucz
niów o. Drużbickiogo (jozuita Kasper D r u ż b i c k i , głośny
w X V I I w. pisarz „ a s c e t y c z n e - m i s t y c z n } ' " —• JO.) k u l t
maryjny p r z y b r a ł cechy „świętego niewolnictwa", właściwy
Polsce X V I I i p o c z ą t k u X V I I I w. Wydaje się tedy, pisze
Górski, iż m o ż n a mówić o istnieniu polskiej szkoły życia
w e w n ę t r z n e g o , opartoj przode wszystkim o k u l t m a r y j n y . "
K u l t ton w Ziemi Rzeszowskiej rozwijał się wo wszyst
kich sławniojszych o ś r o d k a c h odpustowych. Jogo p o d s t a w ą
są cudowne obrazy i figury. Na niewielkim stosunkowo
obszarzo istnieje ich kilkanaście. Najgłośniojszo to — Cu
downa Matka Boska Rzeszowska i Leżajska, ale istniejo
ponadto Dzikowska (w Tarnobrzegu), Pocieszenia ( w Krze
mienicy), P ł o m i e n n a (w Brzozowio), Przoworska (w Prze
worsku), Starowiojska (w Staroj Wsi), Borecka (w Borku
Starym), K o ł a c z y c k a (w K o ł a c z y c a c h ) , K o b y l a ń s k a (w K o
bylance), P a c ł a w s k a (w K a l w a r i i Pacławskiej) oraz Cudowana Matka Boska w H y ż n o m .
Ogromno zasługi w pojawieniu się i rozwoju t y c h miejsc
świętych m i a ł y zgromadzenia zakonne, szczogólnio bernar
d y n ó w . I m też podlegają t r z y najgłośniejsze sanktuaria —
rzeszowskio, leżajskie i przoworskie. W Tarnobrzegu i Borku
Starym działali zaś clominikanio, a w Tarnowcu, Brzostku,
Kobylance i K o ł a c z y c a c h — benedyktyni.
K a ż d e z t y c h miejsc opromieniają piękno w swej nie
zwykłości legendy. Odnoszą się one do pierwszego cudow
nego zdarzenia, jego rozgłosu, najwcześniejszej historii danogo sanktuarium. Zdarzenia te p r z y p a d a j ą na okres od
p o c z ą t k u X V I do 2. poł. X V I I I w. W y b r a ń c a m i cudownych
objawień b y l i ludzie określani jako gminnego czy podłego
1
I I . 1,2. K r z y ż y k srebrny—• awers i rewers, 6 , 5 x 4 , 5 cm, w o t u m w kaplicy M a t k i Boskiej w Leżajsku.
225
urodzenia. W Rzeszowie b y ł t a k i m człowiekiem Jakub A d o ,
w Leżajsku Tomasz Michałek. N i m jednak „ z urodzenia
podły, ale w cnoty znakomity k m i o t e k " — A d o , d o s t ą p i ł
wielkiego wyróżnienia, wcześniej przed n i m zostali „ c h r o m i
uleczeni, ślepi oświeceni, s m ę t n i pocieszeni, chorzy zdrowie,
niemi m o w ę , głuszy słuch o t r z y m a l i " 2. W t y m ż e jeszcze
„ R o k u P. 1513 ślepy dziad ze wsi L u c y n imieniem Wojciech
Wido, gdy się t u ofiarował łaski d o z n a ł gdy wzrok o t r z y m a ł " .
I dopiero w n a s t ę p n e j kolejności pojawia się w zapiskach
archiwalnych sam A d o . „ R o k u 1513 klęczy z n a b o ż e ń s t w e m
Jakub Ado y z M a ł ż o n k ą swoją y y n n e m i przed gruszką,
gruszkę światłość o t a c z a j ą c a y słowa do n i c h " . W t y m ż e
roku j u ż nic więcej się nie w y d a r z y ł o . Ale w n a s t ę p n y m :
„ J a d ą c nimo Rzeszowa ieszcze stare Miosteczko żołnierz
Kazimierz I g n a c k i z konia zapadszy we troie nogę złamał
t u ofiarowany zdrów z o s t a ł " . T a k więc Jakub A d o wyróż
niony został podwójnie, nie t y l k o przez samo objawienie, ale
również przez 00. b e r n a r d y n ó w . W e d ł u g cytowanych za
pisków archiwalnych, A d o ujrzał t y l k o „światłość otaczającą
g r u s z k ę " . Jednak z czasem zdarzenie t o pełniej opisano.
Oto jedno z późniejszych, dziewiętnastowiecznych opraco
w a ń , drukowane w Rzeszowie. Nazwisko autora nie jest
znane. Tekst j e d n a k ż e zdradza pióro oczytanej, uczonej
osoby3. „ N a t e m miejscu, na k t ó r y m jest kościół 0 0 . Ber
n a r d y n ó w mieszkał n i j a k i J a k ó b Ado z urodzenia ubogi
kmiotek, z cnoty znamienity człowiek. Ten gdy się po sadzie
swoim wieczór przechodził w dzień Wniebowzięcia M a t k i
Boskiej, z n a g ł a obaczy światłość otaczającą gruszkowe drze
wo, i u w a ż a szum w liściach drzewa owego, bojaźnią z a j ę t y ,
p r z y s t ą p i bliżej i głos s ł y s z y : N i e b ó j się, chcę j a na t e m
miejscu chwałę Syna mego widzieć, i pociechy d o d a ć utrapionym. A że blisko tego drzewa b y ł o jego mieszkanie,
słyszeli ten głos i i n n i , lecz g d y J a k ó b powiedział, co się t o
dzieje, wybiegli wszyscy i obaczyli na gruszce obraz, to jest
s t a t u ę z drzewa r z n i ę t ą najświętszej M a r y i piastującej Syna
na lewej ręce a w prawej berło królewskie t r z y m a j ą c e j . "
T a k więc p i ę k n a rzeźba gotyeka Madonny n i m umiesz
czona została w s ł y n ą c y m j u ż wcześniej cudami kośoiele,
pojawiła się na gruszce w sadzie przyklasztornym. Według
autora Historyi zjawienia statuy ... na g r u s z k ę j ą „anielskie
przyniosły r ę c e " . Zdaniem tego pisarza podobne legendy,
w k t ó r y c h właśnie drzewo gruszy ma symboliczne znaczenie,
o p r o m i e n i a j ą historię cudownych w i z e r u n k ó w M a t k i Boskiej
w J a r o s ł a w i u , Żyrowicach, L e ś n e j , Gołowskiej Woli, Studziannej. A u t o r Historyi ... faktowi t e m u poświęca w swej
pracy sporo miejsca. Dowiadujemy się dzięki niemu, dla
czego właśnie grusza jest t y m w y b r a n y m drzowom:
„ P r z y zjawieniu tego obrazu jawnie B ó g powtórzył
n i e g d y ś D a w i d o w i w y ś w i a d c z o n ą łaskę, ten gdy prosi, czy
ma na nieprzyjaciela u d e r z y ć , aby go zwyciężył, odbiera
t a k ą r a d ę : gdy usłyszysz; wiatr, szum na wierzchołkach
gruszkowych, t o zaczniesz wojnę, albowiem wtenczas wyj
dzie Pan przed t o b ą b y ś zbił wojsko filistyjskie. (2. Reg 5.).
Co ten szum z n a c z y ł ? t ł u m a c z y J a k ó b Legers: Szelest ten
jest natchnienie Boga poruszającego, gdy usłuchasz, zwy
ciężywszy F i l i s t y n a u ż y w a ć będziesz wielkiego pokoju,
Do zwyciężenie nieprzyjaciela duszy i ciała, słuchać nam
trzeba boskiego natchnienia. A l o dalej z w a ż y ć ! czemu ten
głos i moc boska daje się słyszeć nie na woniejących cypry
sach, nie na ś m i e r t e l n y c h cedrach, nie na zwycięzkich laurach
i palmach, l u b innem drogiem drzewie, ale na prostej
gruszce ? P o m i n ą w s z y o t e m różne uwagi tłumaczów pisma
Bożego, s t a j ę na gruntownem zdaniu Korneliusza a Lapide,
mówiącego w ł a c i ń s k i m j ę z y k u : gruszka (pirum) jakby od
p ł o m i e n i a nazwana, p o d o b i e ń s t w o m a j ą c
do
dążącego
w górę ognia, a zatem t o drzewo służyć m o ż e do oznaczenia
p o ż y t k u z łask niebieskich, i jasnej czyli jawnej przytom
ności Boga a p r z y t e m oczywistym jest dowodem świadczo
nych d o b r o c z y n n o ś c i uszczęśliwionemu miastu Rzeszo
wowi ..."
T a k więo Jakub A d o usłyszał szum gruszy, tak jak
usłyszał go D a w i d r u s z a j ą c do w a l k i z Filistynami. Jedyna
I I . 3,4. K r z y ż y k srebrny — awers i rewers, 7,5 X 5,5 cm, 1877 r., inicjały złotnicze
226
A
s
z > w o t u m w Leżajsku.
wątpliwość, jaka może się z a k r a ś ć , to ta, że D a w i d słyszał
szum nie na gruszy, lecz na morwie ... Ale i t a w ą t p l i w o ś ć
znika, kiody przyjmiemy, że grusza i morwa to jedno i to
samo drzowo owocowe, różnie t y l k o nazywane zależnie od
tłumaczenia B i b l i i .
Od 1513 roku, w Archivwm convenłus ressoviensis
patrum
bernardinorum na blisko t r z y s t u kartach tego bezcennego
dokumontu, odnotowywana jest powolnie, lecz stale wzra
stająca popularność cudownego wizerunku M a t k i Boskiej
Rzeszowskiej. Jeśli p o c z ą t k o w o w y b r a ń c a m i cudownych
objawień byli wyłącznie wierni podłego urodzonia, to już
w 1516 r. zaznała łaski pierwsza mieszczka, a w 1520 —
kupiec. Grono to poszerza, —• pierwsza szlachcianka w 1541 r.,
a pierwszy szlachcic dopiero po u p ł y w i e 56 lat od 1513 r.
W 1509 r., bo wówczas właśnio t o się w y d a r z y ł o , o w y m
szlachcicom nie b y ł jeszcze m ą ż w a ż n y i dostojny, lecz
„młodzian dworu J . O . I m c i p. Krakowskiego s t r z a ł ą od Ta
tarów szkodliwie w piersi r a n i o n y " . Dostojni i powszochnio
szanowani, ważni mężowie szlacheckiego urodzenia, pierwsze
zeznania o cudownych ł a s k a c h zeznają (odnotowywane
w tymże Archiimm ...) dopiero około połowy X V I I wieku.
Wcześniej jednak w y d a r z y ł o się przed cudownym wizerunkiom wiele n i e z w y k ł y c h z d a r z e ń , zdolnych przolamać naj bardziej zatwardziałe u m y s ł y i serca:
„K.P.I531. Gdy się z g r o m a d z a ł o m n ó s t w o ludzi na
nabożoństwo, i kościółok s z c z u p ł y objąć ich niemógł, w y
stawiono drewniany obszerniejszy, a gdy w t y m czasie Ta
tarzy ziemię P r z e m y s k ą , i S a n d o m i e r s k ą pustoszyli ogniem
imioczem kościół ten spalić chcieli, lecz cudownym sposobem
ani kościołowi, ani obrazowi ogień nieszkodził, i j a k b y krzak
Mojżeszów w ogniu cały z o s t a ł . Ogień zaś r z u c a ł się jako na
owych palaczów B a b i l o ń s k i e g o pieca dla n i e w i n i ą t e k w k t ó
rym tyrańska zapaliła r ę k a . T y m cudem przestraszeni Ta
tarzy uciekli."
Oprócz T a t a r ó w g r o ż ą kościołowi pierwsi złodzieje ...
Pokusą stają się wota. Musi ich b y ć sporo i dostatecznie
cennych, skoro pojawia się śmiałek ś w i ę t o k r a d z t w a .
„ R . P . 1 5 7 5 . Człowiek złodziejstwem się bawiący, po dra
binie do kościoła wszedłszy ś w i ę t o k r a d z k ą r ę k ą zbierał wota
z obrazu, c u d o w n ą m o c ą zrzucony na ziemię w p ó ł u m a r ł y
leżał, aż do kościoła ludzie przyszli. Cud łaski pokazała
Marya że m o g ą c , niemści się, życia nieodbiera, lecz napom
niawszy p o p r a w i ć się k a ż e . "
A w cztery lata p ó ź n i e j :
„ R . P . 1 5 7 9 . I m ć ks. Marcin Olbrski pleban przy mszy
rzecz osobliwszą widział, bo świeca nieostrożnie p o m k n i ę t a
szatę obrazu zapaliła, ogień do g ó r y w y b u c h n ą ł i sukienkę
zapalił, gdy zaś do ugaszenia skoczyli ludzie, bez skazy
i naruszenia całą s z a t ę z n a l e ź l i . "
Kasztelan sandomierski — Spytek funduje najcen
niejsze w o t u m :
„ R . 1 6 1 0 . J.W. Mikołaj Spytek z B o b r k u Ligęza Kasz
telan Sandomierski i t . d . kościół ten zaczyna m u r o w a ć , na
podziękowanio za wiele doznanych dobrodziejstw od M a t k i
Boskioj, co sam w fundatorskich przywilejach i w ostatnim
w y z n a ł tostamencio.
R. 1618. Córka tegoż fundatora Zofia Pudencyanna
z K r a s i ń s k i c h Ligęzianka, potem księżna na Ostrogu i Zasławiu, koniuszyna koronna i t . d . dla wielkiej słabości już
u m i e r a j ą c a ofiarowana, odbiera zdrowie, na zawdzięczenie
oddano znaczne w o t u m srebrne. "
W słynącej cudami kaplicy M a t k i Boskioj kościoła
b e r n a r d y ń s k i e g o w Rzeszowie s k ł a d a n o wota nie t y l k o
srebrne. Ów pierwszy szlachcic-młodzieniec, raniony śmier
telnie s t r z a ł ą t a t a r s k ą , t ę właśnie strzałę złożył jako wotum.
Chromi na nogi, skoro ozdrowieli, pozostawiali kule. I n n i
cierpiący na dolegliwości w chodzeniu składali wyobrażenie
swych cierpień, nogi woskowe. „Tegoż r o k u (1679—JO.)
Tomasz, syn p. Nawrockiego na nogę chory, nogę woskową
za w o t u m o d d a ł ..."s.
Podobne zwyczaje m u s i a ł y b y ć wówczas bardzo po
pularne. W innych miejscach s ł y n ą c y c h cudami w Polsco
4
227
składanie wot woskowych jost w X V I I w. regułą. Wspomi
nana na p o c z ą t k u Matka Boska P ł o m i e n n a z kościoła
w Brzozowie czczona b y ł a jeszcze do niedawna w o t a m i
zwanymi babkami. B y ł y t o b r y ł y wosku w formie mis.
W a ż y ł y około p ó ł t o r a do d w ó c h kilogramów. Część z t y c h
ofiar przetapiano na świece, a resztę do dziś przechowujo się
w kruchcio togo kościoła jako wota. W kościolo rzeszowskim
żadne w o t u m woskowe do naszych czasów nie p r z o t r w a ł o .
Ale też w ś w i ą t y n i toj s k ł a d a n e b y ł y najbardziej w y m y ś l n o
wota srobrne. Poza opisom żadnego po nich śladu.
„Tegoż roku (1739) ojciec wspomnianego książęcia
Toodora, Jerzy hrabia na W i ś n i c z u i J a r o s ł a w i u Lubomirski
podpisał t o n cud w ł a s n ą r ę k ą dnia 2-go W r z e ś n i a , jako
b ę d ą c przypadkiem postrzelony ś r ó t o m w twarz i prawe oko,
ofiarował się Toj Matce najcudowniejszej i w prędco uloczony został a nawet boz ruszonia źrenicy wszystkie s r ó t y
wyjęte zostały, osobliwio dwa k t ó r e b y ł y w b i a ł k u oka,
a w twarzy 27, na w i e c z n ą zawdzięczenia p a m i ą t k ę o d d a ł
w o t u m złoto, i w n i m te ś r ó t y z a m k n i ę t e , przyłączył do tego
z n a c z n ą ilość srebra, sześć l i c h t a r z ó w wiolkich, k r u c y f i x ,
między niemi obszerną l a m p ę uczyniwszy na nio wieczną
fundacyję, oprócz tego ołtarz i inne wystawne ozdoby" .
Tak więc 226 lat po cudownym objawieniu Jakuba
Ado, w gronie wielkich dobrodziejów kościoła rzeszowskiego
pojawił się pierwszy książę i hrabia. Ale n i m do togo do
szło — w „ R . 1625. W . O . Floryan Piastkiewicz świętobliwy
Bernardyn, egzorcysta, wielu przy t y m obrazio uwolnił
ludzi od r ó ż n y c h c h o r ó b i o p ę t a n i a czartowskiego". A w sa
mej stolicy świętej apostolskiej odprawiona została przez
Benedykta X I V ceremonia koronacji obrazu. Ostatecznie,
dzięki staraniom wspomnianych k s i ą ż ą t Lubomirskich
(przede wszystkim wdowy po w i e l k i m księciu Teodorze,
Joanny z B a r o n ó w Stein), dokonano w 1763 r. oficjalnej
koronacji cudownoj figury. B y ł o to możliwe dzięki rozlicz
nym i niewiarygodnym wprost dobrodziejstwom, jakich
6
przez 250 lat doświadczali wiorni przed oudownym wizerun
kiem M a t k i Boskiej Rzeszowskiej.
Z u r o c z y s t o ś c i ą koronacji w 1763 r. łączy się sporządzonie d w ó c h dokumentalnych malowideł wielkich roz
m i a r ó w , któro zawieszono przód o ł t a r z o m M a t k i Boskiej
Rzoszowskiej na bocznych ś c i a n a c h togo sanktuarium —
kaplicy. Malowidła podziolono z o s t a ł y na sto pól jodnakow y c h r o z m i a r ó w . W k a ż d y m z t y c h pól ukazano zostało
jodno z najważniojszych cudownych zdarzeń przypisywa
nych Matco Boskiej Rzeszowskiej od 1513 do 1770 roku.
Ta ostatnia data wskazujo, żo jeden z d w ó c h obrazów nie
został w całości u k o ń c z o n y na czas wiolkiej uroczystości —
koronacji w 250-lecie pierwszych cudownych wydarzeń.
Joszczo przez t r z y n a ś c i e lat od tej ćwierćtysięcznoj rocznicy
domalowywano pojedynczo w y o b r a ż e n i a , mające uwiocznić
chwałę świętego miejsca w Rzeszowie. Przy wszystkich
stu malunkach wymalowana została w y r a ź n i e data zdarzenia
i zwięzło jogo objaśnienie. N p . pod d a t ą 1620 — „IMC. P.
J A K U B P I R S K I M A I A C S Y N A C Z K A W P O W I C I U KTÓ
R E G O M A M K A P R Z E Z N I E O S T R O Ż N O Ś Ć UDUSIŁA,
G D Y T U W K A Y D A N A C H Y Z D Z I E C K I E M UMARŁYM
P R Z Y S Z Ł A N A , K A Y D A N Y Z A R A Z Z M A M K I ZPADŁY,
D Z I E C K O Z O S T A Ł O Ż Y W E " . Na malowidło ukazano zo
stało ubogio mieszkanie, w k t ó r o g o górnej lowoj części uka
zuj o się wizorunok M a t k i Boskioj z Dziooiątkiom, po prze
k ą t n e j na dole klęczy kobieta zo złożonymi rękoma, prze
pasana b i a ł y m fartuchom, a przed nią, u s t ó p loży dziecko
w czerwonym powijaku. A l b o : „ I M C P. ALEKSANDER
N O W O Y S K I S Ł U G Ę M A I A C S Z A L O N E G O G D Y T U BYŁ
PRZYPROWADZONY
DO R O Z U M U PIERWSZEGO
P R Z Y S Z E D Ł " . Zdarzenie to opatrzono zostało d a t ą 1631 ro
k u i odpowiednim malunkiom. Ukazano na n i m mężczyznę
w zaroście, w długiej czerwonoj sukni, przy szabli, zgrabnie
składającego dłonie k u wizerunkowi M a t k i Boskiej Rzeszo^
skiej. Cała scena zlokalizowana została w krajobrazie —
I I . 7. K r z y ż y k srebrny, dwustronnie rytowany, z aplikacjami, 1 0 x 7 cm, w o t u m w Leżajsku. I I . 8. K r z y ż y k srobrny, dwu
stronnie rytowany, z aplikacjami, 1 0 x 7 , 5 cm, w o t u m w Leżajsku. I I . 9. W y o b r a ż e n i e dłoni, srobro, w o t u m z X I X w. W kościele
00. B e r n a r d y n ó w w S k ę p e m .
i—
•
łąk, rzekł i drzew. A l b o : „ P A N J A N M A L I N K O W S K I
KOŁODZIEY OKO NIEOSTROŻNOŚCIĄ UTRACIWSZY
01 SIE N I E M Ó G Ł Ż A D N Y M SPOSOBEM U L E C Z Y Ć , N A
TO M I E J S C E O F I A R O W A N Y O K O W C A Ł O Ś C I O D E
B R A Ł " . Stało się to w 1674 roku. N a malowidle ukazana
została p o s t a ć m ę ż c z y z n y w b r ą z o w y m płaszczu i czerwo
nych długich butach, k t ó r y klęczy przed wizerunkiem
Matki Boskiej Rzeszowskiej wznosząc k u niej złożone dłonio.
Dookoła krajobraz wiejski. A l b o : „IMĆ P A N N A W O Y S K I
T A K B O L G Ł O W Y C I E R P I A Ł I Ż MO D O S Z A L E Ń S T W A
PRZYCHODZIŁO G D Y SIE T U O F I A R O W A Ł , W O T U M
ODDAŁ, Z D R Ó W Z O S T A Ł " . Obok — p o s t a ć m ę ż c z y z n y
Męczącego w przepysznym stroju — w kontuszu z obszlegami; p o s t a ć unosi złożone dłonie w k i e r u n k u w y o b r a ż e n i a
Matki Boskiej Rzeszowskiej. I wreszcie malunek przedsta
wiający m ę ż c z y z n ę w białej peruce, w mundurze wyszywa
nym z ł o t y m i sznurami. P o s t a ć ukazana na klęczkach ze zło
żonymi d ł o ń m i , a ponad n i ą wizerunek M a t k i Boskiej Rze
szowskiej. Obok w y r a ź n i e wymalowana i obwiodziona elipsą
data 1739. Pod n i ą : „IMC. P. J E R Z Y H R A B I A N A W I Ś N I
CZU L U B O M I R S K I P O D P I S A Ł T E N C U D W Ł A S N A
R E K A I N A 2 GO W R Z E Ś N I A J A K O B E D A C P O S T R Z E
LONY SROTEM W T W A R Z I P R A W E OKO OFIARO
WAŁ SIE MATCE N A J Ś W I Ę T S Z E J I W K R Ó T C E U L E
CZONY Z O S T A Ł " . P a m i ę t a m y to zdarzenie. A inne,
wspomniane t u wcześniej, k t ó r e odnosiło się do 1625 r.
mówiło o: „ W . O . P I A T K I E W I C Z B E R N A R D Y N I E ZAC
NO Ś W I Ę T O B L I W Y M E G Z O R C Y Ś C I E K T Ó R Y W I E L U
U W O L N I Ł P R Z Y T Y M O B R A Z I E L U D Z I OD R O Ż N Y C H
C H O R Ó B Y O P Ę T A N I A C Z A R T O W S K I E G O " ... Egzor
cysta przedstawiony został przed o ł t a r z e m . Ponad kapła
nem — wizerunek M a t k i Boskiej Rzeszowskiej, a przed
n i m — wijące się w szalonym o p ę t a n i u postaci w czerwonych
kaftanach. K a p ł a n kieruje w ich s t r o n ę dwa wyprostowane
palce prawej dłoni! Trzeba oczywiście „ b a d a w c z e g o " nasta
wienia, aby wyróżnić t e n obraz spośród i n n y c h . Przede
wszystkim odbiera się całość malarskiego przedsięwzięcia.
Jest ono s u m i e n n ą rejestracją nieprawdopodobnych w y
darzeń, jakio rozegrały się w skromnej kaplicy. Sumienność
granicząca z m o n o t o n i ą w ukazaniu rzeczy niezwykłych.
Same m a l u n k i nie sugerują przez swój stereotyp powagi
sprawy. Ale w c z y t u j ą c się w podpisy, j a k b y uczestniczymy
w niebywałej serii c u d ó w . Ogarniając j e d n y m spojrzeniem
obydwa p ł ó t n a , jeszcze bardziej aniżeli poznając dokumenty
pisane o cudownych zdarzeniach, czujemy ich rozmiar i siłę
o d d z i a ł y w a n i a . K i e d y t y c h malowideł jeszcze nie przybrudził
kurz, kiedy napisy b y ł y wyraziste, i c h oddziaływanie było
nieporównywalnie większe. K a ż d y t e ż , k t o je wówczas
oglądał, m u s i a ł p r z e ż y w a ć nieznane dziś stany uniesień
i wiary.
P i s z ą c y w X I X w . Historyię ... nazywa M a t k ę Boską
Rzeszowską „ C u d o t w ó r k ą " , „najpewniejszą i najmożniejszą
l e k a r k ą n i e b i e s k ą " . Niezliczona ilość d o w o d ó w potwierdza
c u d o t w ó r c z ą rolę sanktuarium — ozdrowienie k o n a j ą c y c h
.229
i cierpiących aa nieuleczalne choroby. Wiolo z nich przestało
b y ć dziś g r o ź n y m i , a nawet nio z d a r z a j ą się. Ale jeszcze
przed stu l a t y b y ł y nieraz klęską.
Osławiony k o ł t u n , kaduk, łuszczka albo zaćmienie czy
chociażby „ r o b a k " . Ten ostatni zalęgał się nawet w u c h u :
„ K a z i m i e r z a Stachę ze Słociny ciorpiącego strzykanie
W uchu, gdy matka do tej Najświętszej M a t k i przyprowa
dziła, i ofiarowała mszy ś. słuchając, w y p a d ł m u robak
z ucha, i ból na zawsze u s t ą p i ł " . P a r a l i ż zwano z a r a z ą . Cechy
epidemii m i a ł y ciorpionia z powodu „ k a m i e n i " , wrzodów,
febry, „ k r w a w e j afekcji", garbu, gangreny, towarzyszącej
nieodłącznie bodaj wszelkim poranioniom. W X V I I I i X I X w.
wywołuje zgrozę petocja i pleura.
Osobny rozdział t w o r z ą nieszczęścia wynikło z porażenia
piorunom, kąpieli i nieuważnego obchodzenia się z zaprzę
gami. To ostatnio b y ł y niegdyś zagrożeniem, p r z y p o m i n a j ą
cym dzisiejszo, motoryzacyjne. Wpada.nie woźniców pod
koła w ł a s n y c h wozów, to w y p a d k i nader często. Nie umiano
ustrzec się przód n i m i zarówno w X V I , j a k i w X I X w . ;
w warunkach stałego, od wieków, stykania się z z a p r z ę g a m i !
Ofiary t y c h w y p a d k ó w nie raz zawdzięczały ozdrowienie po
„ o d d a n i u się w o p i e k ę " Cudownej Matce Boskiej: ,,R. 1630.
P. Wojcioch Kostora mieszczanin rzeszowski pod sumieniem
zeznał, że będąc wyrostkiom t a k i widział przypadek: chłopiec
imieniem Szymon wożąc tarcice na- tutejszy kościół przez
nieostrożność spadł z wozu pod koło, k t ó r y ciężar wnętrzności
z niego wycisnął, ofiarowany do M a t k i Boskiej w t y m obrazie
wstał, ozdrowiał i woły z wozem p o g n a ł " .
7
Zależnie od okoliczności w y p a d k u , statusu potrzebu
jącego, różnie p r z e d s t a w i a ł się akt ofiarowania — p r o ś b y ,
błagania, dziękczynienia. Bodaj równio często ofiarowanie
odbywało się za p o ś r e d n i c t w o m kogoś bliskiego, czy naj
bliższego, j a k t e ż osobiście. M a t k i prosiły o zdrowie dla
dzieci. Ż o n y s k ł a d a ł y podziękowania za zdrowie własne
i mężów. Zdarzało się, że szlachcic w s t a w i a ł się w imieniu
cierpiącego sługi, a rzemieślnik — czeladnika. Na^jezęścioj
j e d n a k ż e przychodziły przed ołtarz m a t k i . Modlitwa b y ł a
najprostszą t u formą. Alo nie zawsze. Z d a r z a ł o się, że nie
szczęśliwi kładli t y l k o na o ł t a r z u powijak i oczekiwali cudu.
Może te oczokiwania s t a ł y się powodem współdziałania
służby kościelnej, braci, zakrystian. Stało się zwyczajem
podawanie przez kogoś z nich wina ... Pewnie t e ż , kiedy i to
nie przynosiło natychmiastowego ozdrowienia, podawano
wino „ p r z e m y t o z w i z e r u n k u " : ,,P. S o c h y ń s k a , córkę
w trzecim miesiącu m a j ą c niebezpiecznie chorą, gdy uprosiła
wina z obtarcia obrazu tego, i togoż w usta dziecku wpuściła,
ozdrowiało". W y d a r z y ł o się to w r o k u 1747. W t y m ż e
joszcze r o k u : „ T e r e s a Kuczmerowa, mieszczka z Rzeszowa,
wylicza nie jedno dobrodziejstwo, raz chorując na febrę
niedziel dziewięć, u w o l n i o n ą od niej b y ł a , gdy na mszę ś. d a ł a
i tejże wysłuchała, drugi raz w wiolkiej b ę d ą c słabości, prosi
aby l i t a n i ę o Matce najświętszej przed obrazem zaśpiowali
zakonnicy, po n a b o ż e ń s t w i e skończyła się i słabość i córkę
M a r y a n n ę z bólu na oczy z a p u c h ł ą ofiarowuje, winem obrazu
otartego przemywa i leczy, to wszystko Matce Boskiej
Przypisuje". I t u również w t y m ż e t y l k o r o k u : ,,P. M a r y a n i a
Augustowa z Rzeszowa, na synu swoim Janie doznała łask,
najpierwiej przoz niedziel pięć nio mógł ssać piersi, i t y l k o go
zakrapiano, lecz ofiarowany od b a b k i swojej przyjął p o k a r m
od m a t k i . Potem na zapalenie oczu chorował, po mszy ś.,
na jego intencję odprawionej, oczy zbolałe przemyto winem
z obrazu, i rzeczywiście zagasł ogień w oczach"*.
W Archivum conventus ... z n a j d u j ą się również stwier
dzone pod przysięgą relacje o otrzymanej pomocy bez ko
rzystania z przedstawionych przed chwilą sposobów, wię
cej •—• bez stawania przed cudownym wizerunkiem. Są to
relacje o „ c u d o w n y m r a t u n k u na odległość", nieraz z n a c z n ą
od samego Rzeszowa. W e d ł u g zeznających, w s p o m a g a ł y ich
najprostsze słowa skierowano do M a t k i Boskiej Rzeszowskiej.
230
I I . 10. W y o b r a ż e n i e M a t k i Boskiej Rzeszowskiej i bliźniąt,
srebro, 18 x 14 cm, w o t u m z X I X w. w kolekcji Franciszka
K o t u l i . I I . 11. Seroe gorejące, r y t na p ł y t c e srebrnej o wym.
9 X 8,5 om, punca z d a t ą 1833, inicjały złotnika rzeszowskiego
D Z , w o t u m w Rzeszowie.
I I . 12. Wyobrażenie twarzy w Oku Opatrzności, płytka srebrna o wyra. 8 , 5 x 8 om, wotum w Rzeszowie.
I I . 13—15. W y o b r a ż e n i e objawienia M a t k i Boskiej w, Leżajsku, obraz na p ł ó t n i e , 250x 170 cm, 2. poł. X V I I I w. Autor
nieznany.
Z d a r z e ń t a k i c h w Archwum...
zanotowanych jost kilka
naście. Jedno wszakże zasługuje t u na osobną u w a g ę . Wiążo
się ono z m a ł ż o n k ą sławnego lekarza Strassera. Działał on
w połowie X V I I I w. K i e d y lekarz walczył z plourą, potocją
i i n n y m i g r o ź n y m i chorobami, żonę jogo s p o t k a ł o nieszczęście
daleko od Rzeszowa:
p. Eufrozyna Strassorowa, lekarza
Rzeszowskiego żona, gdy j e c h a ł a do Warszawy na W iśle
pod Kazimierzem j a d ą c y wózek z k o ń m i z a ł a m a ł się, i joden
osobliwie k o ń k i l k a godzin pod lodem zostawał, a sama
p. Strasserowa p i e c h o t ą i d ą c ze służącymi t a k ż e się zała
mała, w tak wielkim niebezpieczeństwie wzywa r a t u n k u od
M a t k i Rzeszowskiej i doznaje go w p r ę d c e bez szkody ze
wszystkiem wyratowana, oddając w o t u m potwierdziła t ę
p r a w d ę sumiennie". Przypadek ten zasługuje na wyróżnie
nie, albowiem dotyczy osoby, k t ó r ą z posiadanego t y t u ł u
„ l e k a r z o w e j " mogła mieć powody do jakiejś powściągli
wości wobec p r a k t y k i p r z e k o n a ń nagminnych. Ale może
właśnie dzięki temu t y t u ł o w i mogła t y m bardziej b y ć ufną.
No a dzięki Archwum ... ufność t ę poznajemy w rozmiarach
i przejawach b u d z ą c y c h na przemian zdumienie i podziw.
Oto t y l k o pod d a t ą 1747 r. takie opisane z o s t a ł y zdarzenia:
T
„ W . I m ć . p. Stanisław P i n i ń s k i , starosta Pilźnioński, w y
z n a ł to przy wielu zakonnikach, jako nagle zachorował, a t a k
niebezpiecznie, że wszyscy o życiu jego zwątpili, lecz gdy
w swej mdłości wyrzekł te słowa: Matko Najświętsza Rze
szowska B e r n a r d y ń s k a ratuj mnie! w tej c h w i l i , jakoby
nigdy nie chorował, t a k z d r ó w s t a n ą ł .
W . I m ć . p. Ołtarzewski, Miecznik Bełzki, wraz z żoną
swoją przy wielu ludziach ogłosił łaskę o d e b r a n ą , że t a ż
p. Miecznikowa w czasie porodzenia w wielkim życia nie
bezpieczeństwie b y ł a , g d y ż i znające się na t a k i c h u s ł u g a c h
białogłowy j ą odstąpiły, n i e m a j ą c sposobu r a t o w a ć , pani
zaczem ostatnim tchem wołać poczęła: Najświętsza Matko
cudowna w obrazie Rzeszowskim, ratuj mnie! w t y m mo
mencie w y s ł u c h a n ą b y ł a , bo szczęśliwie porodziła.
Służąca tegoż p a ń s t w a Miecznikostwa, panna Magda
lena Górska, powiedziała pod sumieniem, że przed lat dwoma,
chorując na bok prawy, i w znacznej zostając słabości, gdy
uczyniła ślub nawiedzenia tego obrazu, zaraz ból u s t ą p i ł . "
9
Przedstawione z o s t a ł y zeznania lekarzowej, starosty,
miecznika i służącej. A b y w y c z e r p a ć listę, s p ó j r z m y na
jeszcze jeden wypadek. Uczestniczą w n i m książę i ko
misarz t r y b u n a ł u : „ R . 1 7 6 3 . Dnia 7. Lipca do zapisania
między cuda p o d a ł w liście swoim z Opola pisanym A n t o n i
Lubomirski rzecz t a k ą : p. M a c h c z y ń s k i z D o b r z y ń s k i e j
ziemi, komisarz na t r y b u n a ł skarbowy Radomski, delego
wany z kolegą ze strony tegoż t r y b u n a ł u przyjochał do
I m ć p. Krakowskiego H . W . X . , a przejechawszy do Opola
śmiertelnie zachorował na g a n g r e n ę w e w n ę t r z n ą odstąpił go
lekarz, zaczem d y s p o n o w a ł się zupełnie i Sakramentami
ś. opatrzony, czekał skonania, w tem Wojewoda, jako po
b o ż n y klient M a r y i przyniósłszy obraz najświętszej M a t k i
Rzeszowskiej, rzocze aby się z całem sercem do tej cudownej
Pani u d a ł , co gdy uczynił, choroba się przesilać zaczęła,
co raz to lepsze znaki życia się p o k a z y w a ł y , aż nakoniec
bez wszelkiego niebezpieczeństwa z o s t a ł " .
1 0
Można wreszcie p o s t a w i ć pytanie. Jak dawna społecz
ność Polski w jednej ze swych w a ż n y c h dzielnic o d c z u w a ł a
i formułowała pojęcia o istocie M a t k i Boskiej ? W świetle
tego, co dotychczas zostało powiedziane, odpowiedź nio jest
ł a t w a . Poza opisami cudownych z d a r z e ń nie m a m y innych
relacji. D u ż ą p o m o c ą są t u wspominane na wstępie pieśni.
Jak stwierdza w swym artykule Franciszek K o t u l a , wiele
spośród pieśni śpiewanych w miejscach odpustowych Rzeszowszczyzny b y ł o drukowanych w Krakowie, Lwowie
a nawet na Śląsku. A zatem b y ł y t o pieśni j a k b y ogólno
polskie. I wreszcie, mimo że drukowano je w X I X i X X w.,
p o w s t a ł y w X V I I I w., a n i e k t ó r e jeszcze wcześniej. Jedna
z t y c h najstarszych pieśni poświęcona jest Matce Boskiej
234
Lożajskiej. Przypomnijmy, sanktuarium leżajskie również
n a l e ż y do b e r n a r d y n ó w i t a k j a k rzeszowskio zawdzięcza
swój p o c z ą t e k objawieniu się M a t k i Boskiej osobie „nisko
urodzonej". W Rzoszowie w y b r a ń c o m b y ł — j a k pamięta
m y — w 1513 roku J a k u b Ado, natomiast w Leżajsku
239 lat później, Tomasz Michałek. Wymienia go też t y t u ł
jednej z piośni: Pieśń nowa o Najśw. P. M. Leżajskiej obja
wionej na piasku wiernemu słudze Tomaszowi
Michałkowi
w roku 1752. Ta i wydana w Tarnowie Pieśń o Najśw.
Maryi
Pannie Leżajskiej opiewają cudowne wydarzenia:
W i t a j ż e śliczna Panienko, Marja!
Pod Leżajskiem cna jutrzonko, Marja!
Marja, Marja, o Marja L e ż a j s k a !
Wielkieś cuda uczyniła, Marja!
K i e d y ś się t u objawiła, Marja!
Marja — i t d .
Rzeszotarski z miasta tego, Marja!
Nie wierząc miejsca świętego, Marja!
Marja — i t d .
J a d ą c y do Sandomierza, Marja!
Sześciu k o ń m i , gdy się zbliża, M a r i a !
Marja — i t d .
Nie o d d a ł M a r j i c h w a ł y , Marja!
Wszystkie konio p o k l ę k a ł y , Marja!
Marja — i t d .
W i e l k i to cud u c z y n i ł a , Marja!
Szymonowi się zjawiła, Marja!
Marja — i t d .
K i e d y na n o ^ ę chorował, Marja !
N i k t go w biedzie nie r a t o w a ł , Marja!
Marja — i t d .
A gdy p r z y s z e d ł na t o miejsco, Marja!
T y ś m u zdrowie d a ł a jeszcze, Marja!
Marja — i t d .
Budowa pieśni tej jest t a k a : c y t o w a n ą t u z w r o t k ę •—
„ W i t a j żo śliczna Panienko" poprzedza inwokacja, w której
ś p i e w a c y ogłaszają „ w i t a j w obrazie" (pierwsze słowa pieśni),
„ K r ó l o w o nad K r ó l o w e m i " , „sławo nieba na tej ziemi",
„ c n a ozdobo miejsca tego" oraz „ P a n i miasta Leżajskiego".
N a s t ę p n i e pieśń głosi, że „ d a w n o ś m y o t e m mówili b y ś m y
T w ó j kościół zwiedzili" i o wyruszaniu w d r o g ę z „żegna
niem swych d o m o w n i k ó w , jako swoich s p o w i e d n i k ó w " ! ! !
I dopiero po t y m w s t ę p i e pojawia się „ w i t a j ż e śliczna Pa
nienko". A dalej — opowieść o cudownych wydarzeniach.
L a p i d a r n y s t y l relacji z poznawanych wcześniej zapisów —
archiwalnego i broszurki dewocyjnej wydaje się b y ć w tej
i innych pieśniach jeszcze bardziej zwięzły. To zrozumiałe.
Zachwyca j e d n a k ż e sam w y b ó r z d a r z e ń : „ N i e o d d a ł Maryji
c h w a ł y ... wszystkie konie p o k l ę k a ł y ' ' ... A l b o :
A n n a Kowalska z P r z e m y ś l a , Marja!
Pokurczona t u t a j p r z y s z ł a , Marja!
Marja — i t d .
Gdy się do Ciebie u d a ł a , Marja!
Zaraz zdrowie o d e b r a ł a , Marja!
Marja — itcl. (...)
Z dworom j a d ą c Opaliński, Marja!
W i e r n y sługa M a t k i Boskiej, Marja!
Marja — i t d .
Przez Trzebosę się przewozi, Marja!
Pan B ó g Jemu śmiercią grozi! Marja,
Marja — i t d .
Z k a r e t ą wóz w y w a l i ł a , Marja!
Woda wszystkich z a t o p i ł a , Marja!
Marja — i t d .
Do M a r j i zawołali, Marja
Zaraz pomocy doznali, Marja
Marja — i t d . (...)
Dziecię bez t w a r z y zrodzone, Marja!
Na tem miejscu uzdrowione, Marja
Marja — i t d . (...)
K t ó ż wyliczyć wszystkie może, Marja
J a k i e ś czynił cuda Boże, Marja
Marja — i t d .
Za p r z y c z y n ą tej Panienki, Marja
Jasnej pod laskiem Jutrzenki, Marja
Marja — i t d . (...)
K o ń c z y t ę pieśń j a k b y uogólnienie dobrodziejstw otrzy
mywanych od M a t k i Boskiej. „ M a t k o w Leżajskim obrazie,
ratujżo nas w k a ż d y m razie". Ostatnia z w r o t k a : „ A gdy już
konać będziemy, niechaj szczęśliwie pomrzemy!"
Pieśń odpustowa u t r w a l a ł a i czyniła z w y k ł y m i zdarzenia
najbardziej nieprawdopodobne. W t y m t e ż chyba w y r a ż a się
doniosła funkcja toj i innych P i e ś n i . Wydaje się, że dawne
społeczeństwo Rzeszowszczyzny podobnie j a k całej Polski
i innych części ś w i a t a chrześcijańskiego było — mimo swej
„nędzy materialnej" — bogate w n i e d o s t ę p n e nam dziś
zupełnie odczucia, pojęcia i w y o b r a ż e n i a . Sprzyjało to
harmonijności k u l t u r y , z r ó w n o w a ż e n i u p i e r w i a s t k ó w racjo
nalnych i irracjonalnych. Mogło to mieć wzbogacające kon
sekwencje o s o b o t w ó r c z e .
Matka Boska w Pieśni o Najśw. Maryi Pannie
Leżajskiej
przedstawiona jost jako „ P a n i e n k a " , „ J u t r z e n k a " — istota
pośrednicząca m i ę d z y Bogiem a człowiekiem. „ K t ó ż w y
liczyć wszystkie może, jakieś czynił cuda Bożo, za p r z y c z y n ą
tej Panienki".
W innej j e d n a k ż e pieśni istota M a r i i ukazywana jost
jakby inaczej. Oto wydana przez „ F r a n c i s z k a Orła i Syna
we F r y d k u na A u s t r y j a c k i m Ś l ą s k u " — Pieśń do Panny
Maryi :
D z i ę k u j e m y Tobie (c.d. pierwszej z w r o t k i ) , złota Matko
D z i ę k u j e m y Tobie, złota M a t k o
D z i ę k u j e m y Ci t y s i ą c k r o ć .
2. N i m t ę ziemię B ó g s t w o r z y ł ,
Ja j u ż b y ł a p o c z ę t a ,
Jeszcze nie b y ł o p r z e p a ś c i ,
A ja b y ł a zrodzona,
T y ś o M a t k o nasza,
Była już wybrana,
Dziękujemy itd.
3. G d y ś u t w i e r d z i ł fundamenta,
Na t y m o k r ę g u ziemi.
K i e d y ś noc od ś w i a t ł a dzielił,
Dał i m porządek piękny,
Ja z n i m p r a c o w a ł a
W ż d y we wszystkich rzeczach,
Dziękujemy i t d .
4. K i e d y ś u t w i e r d z a ł niebiosa,
Ja t a m o b e c n ą b y ł a ,
K i e d y ś u t w i e r d z a ł przepaści,
Ja przy tem wszystkiem b y ł a ,
Zawsze w k a ż d e j dobie,
Dziękujemy i t d .
5. Jeszcze wielkich gór ciężary,
Nie b y ł y u ł o ż o n e ,
W p r z ó d ja b y ł a w y w y ż s z o n a ,
N i m pagórki i skały,
Pan upodobanie,
Miewał we mnie zawsze, (...)
6. K i e d y u t w i o r d z a ł powietrze,
Słońce, księżyc i gwiazdy,
K i e d y w y w y ż s z a ł planety,
D a ł i m moc wielką w s z ę d y ,
Ja t a m w k a ż d e j dobie
W ż d y b y ł a przy Panu. (...)
I t d . do k o ń c a strony czwartej. Natomiast już na stronie
sąsiedniej:
14. G d y b y nie b y ł o M a r y i ,
Nie b y ł o b y zbawienia,
Całe ludzkie pokolenie,
Czekałoby r a t u n k u ,
W i ę c t e ż Jej serdecznie,
Ś p i e w a j m y ochotnie.
„ G d y b y nio b y ł o M a r y i . . . " Można sądzić, że w y r a ż a się
w tej strofie cała pełnia odczuć i w y o b r a ż e ń związanych
z wypowiadanym t u t a k często imieniem. Po pierwsze —zgodnie z tokstem pieśni — istniała Matka Boska n i m ziemia
została stworzona. Po drugio, w tworzoniu ziemi przez Boga
nie t y l k o , żo uczestniczyła, lecz również Bogu p o m a g a ł a .
Po trzecie, w budowaniu k s z t a ł t ó w ziemi, „ p a g ó r k ó w i s k a ł "
w s p o m a g a ł a Boga. Po czwarte, b y ł a również obecną przy
„ u t w i e r d z a n i u " ziomi wokół słońca, księżyca , gwiazd
i planet! „ J a t a m w każdoj dobie w ż d y b y ł a przy Panu".
I tak w odpustowej pieśni w y r a ż o n a została bardziej niż
p o w a ż n a , a na pewno głęboka refleksja o istnieniu, powsta
waniu, tworzeniu się ziemi, ś w i a t a . Matce Boskiej w dziele
t y m obok Pana Boga przyznano pierwsze miejsce.
Pieśni odpustowe u t r w a l a ł y obraz istoty M a t k i Boskiej.
U z y s k a ł a ona w a r t o ś ć n a c z e l n ą . Miała w y m i a r y konkretu,
jak toż ogólności. W k r ę g u t a k i c h odczuć i p r z e k o n a ń zro
dziła się w Ziemi Rzeszowskiej — nieznana w innych czę
ściach k r a j u — forma k u l t u maryjnego. Oto we wsi Borek
Stary oraz w K a l w a r i i Pacławskiej obchodzi się uroczystość
z w a n ą Pogrzebem M a t k i Boskiej (patrz ił. 3 s. 238). O uro
czystości tej głosi Pieśń o zaśnięciu, pogrzebie i wniebo
wzięciu Najświętszej
Maryi Panny (Na melodyę: Z dalekiej
my
krainy):
K i e d y Panna Marja Ten świat opuścić
m i a ł a , Całą J e r o z o l i m ę Z w i e l k i m żalem
żegnała.
N a j p r z ó d górę Golgotę, Gdzie b y ł Jej
Syn kochany, u m ę c z o n y u b i t y , Potem
ukrzyżowany.
W sam dzień zaśnięcia swego Wszystko
powiedziała, Miejsca m ę k i Jezusa
N a b o ż n i e całowała. (...)
Ż e g n a ł a i Nazaret, w k t ó r y m się naro
dziła, I miasteczko Betleem, Gdzie Jezusa
powiła.
Marja żegnała się z „ c a ł ą P a l e s t y n ą " i w „ k o m n a t c e
swojej" zanosiła m o d ł y do Pana. W ó w c z a s pojawił się
Anioł Gabryiel i „cieszył P a n n ę M a r y ą " , że w s t ą p i do nie
bios. Dalej jest opis w n i e b o w s t ą p i e n i a i ż a l u :
Do kogóż się sieroty Na t y m świecie
udamy, kiedy M a t k i najmilszej J u ż na
ziemi nie m a m y .
Niewiasty zaś p o b o ż n e , W z i ą w s z y ciało
Panienki, U b r a ł y w prześcieradło, Wło
ż y ł y do t r u m i e n k i .
I dalej opiewany jest sam pogrzeb i cudowny powrót
duszy M a t k i Boskiej do ciała:
Zaraz dusza najświętsza Weszła do
swego ciała, Znikła z oczu p a t r z ą c y m ,
I Marya p o w s t a ł a (...)
P o d n i o s ł a r ą c z k ę Swoją, Wszystkich
błogosławiła, I o łaskę dla wszystkich
Syna Twego prosiła.
Po t y m p o ż e g n a n o ostatecznie Maryję. Ale „ w tem
prześliczną lilią W trumience zobaczyli":
W z i ą w s z y t e d y lilią, W grobie j ą po
chowali, Gdzie M a r y a b y ć m i a ł a , I Bogu
dziękowali.
K o ń c z y pieśń p r o ś b a :
Ż e b y n a m u Jezusa t ę łaskę uprosiła,
A po s k o ń c z o n e m życiu W niebo nas
wprowadziła
AMEN
235
P i e ś ń t a s t a ł a się scenariuszem uroczystości obchodzo
nych w d n i u W n i e b o w s t ą p i e n i a w K a l w a r i i P a c ł a w s k i e j
i B o r k u Starym. W ś r ó d najrozmaitszych koncepcji życia
i śmierci m a ł o jest na pewno t a k w z r u s z a j ą c y c h w y z n a ń ,
jakie zawarte z o s t a ł y w tej pieśni i jakie k r y j ą się w owych
uroczystościach.
Podobnie w y r a ż a n ą t ę s k n o t ę za spełnianiem się ideal
nych rozstrzygnięć odnajdujemy w n i e k t ó r y c h wotach. Sto
sunkowo najwięcej zachowało się i c h w L e ż a j s k u i Rzeszo wio.
Chociaż t y c h najstarszych i dla nas najciekawszych naj
mniej. W kościele OO. B e r n a r d y n ó w w Rzoszowio ekspono
wane s ą ono w d w ó c h gablotach, k t ó r o zawieszono na
s k r z y d ł a c h ołtarza w kaplicy Cudownej M a t k i Boskiej.
Znajduje się t u około 100 w o t ó w metalowych. P r z e w a ż a j ą c a
większość t o współczesno sorca, nogi, ręce produkowane
fabrycznie. Trzy zaledwie wota, sporych r o z m i a r ó w , srebrne
p ł y t k i , najprawdopodobniej z X V I I I w., umieszczone zo
s t a ł y u samego szczytu O ł t a r z a . Nie u d a ł o m i się do nich
d o s t a ć . W kościele nie ma t a k wysokiej drabiny. Co się stało
z setkami w o t ó w dawnych, zabytkowych nie wiadomo.
Prawdopodobnie z o s t a ł y przetopione na przedmioty u ż y t
kowe, chociażby takie j a k świeczniki.
W zbiorze w o t ó w leżajskich również odnajdujemy ś l a d y
podobnego działania. Ale Leżajsk to miejsce nawiedzane
głównie przez pielgrzymów wiejskich, przede wszystkim
starsze kobiety. I t e ż wota leżajskie t o przeważnie naszyj
n i k i z korali, najcenniejsza i zarazem najbardziej szykowna
rzecz, j a k ą mogła mieć dziewczyna wiejska. W ś r ó d t y c h
naszyjników znajduje się kilkanaście srebrnych k r z y ż y
z X I X w. Noszono je na piersiach nioraz przez wielo l a t .
Świadczą o t y m obłości, starcia na k r a w ę d z i a c h ... (ił. 1, 2,
7, 8). D l a p r z e t a p i a j ą c y c h wota na „ z ł o m srebrny" k r z y ż e te
nie p r z e d s t a w i a ł y większej wartości. I t e m u zawdzięczać
należy istnienie jedynej chyba w kraju tego rodzaju kolekcji.
Jest ona cennym dokumentom obyczajów. W ś r ó d t y c h
w o t ó w powtarza się charakterystyczna forma k r z y ż a r ó w n o
ramiennego. W z b o g a c a j ą je rytowane inicjały i symbole
m ę k i p a ń s k i e j : drabina, korona cierniowa, cęgi i pejcz,
ćwieki i m ł o t oraz kości ( i l . 3, 4, 7, 8). K t o b y ł t w ó r c ą t y c h
w o t ó w ? N a j e d n y m z k r z y ż y znajduje się punca srebrnika
z Rzeszowa, korzystającego z inicjałów M R B i w y b i t a data
1832. Najprawdopodobniej krzyże to i i m podobno kute
b y ł y nie t y l k o w Rzeszowie, ale również w i n n y c h miastach
galicyjskich. Sprzedawano jo na odpustach.
Zwraca u w a g ę k i l k a jeszcze w o t ó w . Są to p r o s t o k ą t n e ,
srebrne p ł y t k i . Wszystko wskazuje na t o , że wykonano
zostały t ą s a m ą r ę k ą . Nie znamy nazwiska a r t y s t y . B y ł on
niewątpliwie mistrzem r y t u . W y o b r a ż e n i a serca gorejącego,
oka opatrzności i dłoni rytowane b y ł y sposobem zwielokrot
niania cięć ( i l . 5, 6, 12). P o w s t a ł ciekawy efekt formalny.
To rytowanie ujawnia s p o r ą dozę zadowolenia z pracy, jaka
musiała t o w a r z y s z y ć p o m y s ł o w e m u a r t y ś c i e . W o t a te są
p r a w d z i w ą o z d o b ą pośród b e r n a r d y ń s k i c h zbiorów na Rzeszowszczyźnie: w Leżajsku, Przeworsku i samym Rzeszowie.
Cudowno zdarzenia opromieniające kilkanaście cudow
nych wizerunków M a t k i Boskiej, związane z t y m legendy
i opowieści, rozwój l i t e r a t u r y i pieśni odpustowych, grafiki
dewocyjnej, w s t r z ą s a j ą c y c h widowisk i uroczystości, nie
z w y k ł y c h p r a k t y k i zabiegów, jedyne w swoim rodzaju
galerie malowideł, wreszcie wytwórczość i ekspozycja wo
t ó w ... Jest to zwarta kompozycja nieraz r ó ż n i ą c y c h się
zasadniczo elementów. Scala je idea k u l t u maryjnogo, w y
obrażenia i przekonania o boskiej naturze M a r i i . Zaryso
wane t u t a j t y l k o pobieżnie przojawy togo k u l t u k s z t a ł t o w a ł y
przez wiele wieków życie duchowe ludzi zamieszkujących
t ę ziemię. Można d o p a t r z y ć się w t y m k o n t y n u a c j i pewnych
składników prastarych czy stale o d r a d z a j ą c y c h się. Dziś
rozwijający się na Rzeszowszczyźnie k u l t m a r y j n y korespon
duje z ideami współczesnymi, bo swoista forma gorliwości
ideowej (dewocja?) w wymiarach masowych, nieelitarnych
zdaje się b y ć t r w a ł ą p o t r z e b ą społeczeństw, niezależnie od
miejsca i czasu.
S p ó j r z m y jeszcze na pewien obraz, j a k i znajduje się
w kościele leżajskim ( i l . 13,14). Obraz t e n ujawnia jedną
z postaw, o jakiej dotychczas nie b y ł o m o w y .
N a obrazie przedstawiona została M a t k a Boska w obło
kach i aureoli ponad Leżajskiem. W koronie i z berłem
spogląda na postaci zo złożonymi r ę k a m i uwidocznione na
pierwszym planie obrazu. Spośród budowli miasta wyodręb
niony został jasny fronton kościoła OO. Bernardynów.
Kościół znajduje się p o ś r ó d o g r o d ó w i zagród wiejskich,
na peryferiach miasta. P r z ó d kośoiołem ukazanych zostało
pięć postaci r e p r e z e n t u j ą c y c h ówczosne warstwy i stany.
S t o j ą — k a p ł a n , mieszczanin, szlachcianka i szlachcic. Na
ś r o d k u z a ś klęczy p r z y łóżku obok porzuconej k u l i ozdrowieniec, osoba — j a k wskazuje strój — „ n i s k o urodzona".
Obraz z Leżajska w y r ó ż n i a się spośród podobnych mu
malowideł szczegółami — w y d a w a ł o b y się — mało istot
n y m i . Nie ma w n i m , j a k b y nieudolnie m o ż n a powiedzieć,
„ a k t y w n e j relacji wzrokowej i gestycznej" m i ę d z y ukaza
n y m i postaciami ludzi a samym wizerunkiem M a t k i Boskiej.
Postaci wiernych nie kierują swych spojrzeń w kierunku
Madonny. Przeciwnie — p a t r z ą w nieokreśloną przestrzeń
przed sobą i k a ż d a z postaci na swój sposób inaczej! Tylko
klęczący — m o ż e dlatego, że ukazany został z profilu — jak
b y kierował wzrok w s t r o n ę kościoła. Chociaż grymas za
ciśniętych ust i fałda na skręconej szyi i t u zdradza jakąś
osobliwość w zachowaniu. Ale że są t o zamierzono, świado
mie przez malarza t a k właśnie potraktowane wyrazy twarzy
i gesty, ś w i a d c z y technika malarska t a k samo dojrzała na
całej powierzchni p ł ó t n a . Wskazuje ona w y r a ź n i e , że arty
sta radził sobie z n i ą swobodnie.
Oto jeszcze sposób ukazania dłoni t r z y m a n y c h w geścio
modlitownym. K a ż d a z osób ma ręco złożone blisko przed
sobą. Alo t y l k o k a p ł a n starannio złożono dłonie dociska
prawio do piorsi, sztywno. I sam t e ż podobnie sztywno jest
zespolony z t y m gestom. J u ż p o s t a ć s t o j ą c a obok inaczej
w y r a ż a ton sam a k t wiary. Spojrzenie nie koresponduje ze
złożonymi d ł o ń m i . M a t k a Boska spogląda z wysokości ku
ziemi w s t r o n ę k a p ł a n a . B y ć m o ż e w t y m wyrazistym i jedno
znacznie skierowanym spojrzeniu Madonny malarz wypo
wiedział swoje rozumienie sensu zawartego w obrazie ...
Malowany b y ł on niewątpliwie na oficjalne zamówienie i za
pewne, ściśle i szczegółowo określone. Wszystko przemawia
za t y m , że zamówienie pochodzi od zgromadzenia OO. Ber
n a r d y n ó w w Leżajsku. A u t o r z zadania — gloryfikacji
bernardynskiogo sanktuarium w Leżajsku — wywiązał się
bezbłędnie. J e d n o c z e ś n i e potrafił p r z e k a z a ć sugestywny
portret ludzi sobie współczesnych. A d o r u j ą oni oficjalno
treści, lecz ani ż y w i e j , a n i głębiej ich nie p r z e ż y w a j ą c !
Jeszcze raz przyjrzyjmy się wyrazom twarzy. Twarz
kobiety j a k b y m ó w i ł a — „ w i e m swoje", stojący obok
mężczyźni, j a k b y pozostawali z a p r z ą t n i ę c i s o b ą : jeden za
żywo, drugi apatycznie, natomiast k a p ł a n całą postacią
wypowiada swoje „ t a k n a l e ż y " . I w jego s t r o n ę skiorowano
jest spojrzenie M a t k i Boskiej. Lecz czy usta Madonny nie
s k r y w a j ą grymasu ?
PRZYPISY
1
Księga
Tysiąclecia
katolicyzmu w Polsce, L u b l i n 1969,
s. 340.
2
Archiwum conventus ressoviensis patrum bernardinorum, s. 57.
Historya zjawienia Statuy Najświętszej
Maryi Panny
która w kościele O.O. Bernardynów
Rzeszowskich cudnemi
słynie łaskami, d r u k z 1765 r., wznowiony i uzupełniony
opisem łask do 1855 r., n a k ł a d księgarni J.A. Pelara w Rze
szowie; por. O. Czesław Bogdalski, Pamiętnik
kościoła
i klasztoru OO. Bernardynów
w Leżajsku, K r a k ó w 1929.
Wszystkie c y t a t y p o c h o d z ą z Historyi ..
sio J . w.
3
4
Fot.: Autor
236
...
