522ac17350390a24ffab829b5ecff388.pdf

Media

Part of Recenzje / LUD 1988 t.72

extracted text
Lud, t. 72, 1988

IV. RECENZJE

]rena T u r n a u, Historia
europejskiego
włókiennictwa
do XVIII w .. Ossolineum, Wrodaw 1987, 315 ss., 50 ryc.

odzieżowego

od

XIII

::"iter-atura w języku polskim, dotycząca różnych dziedzin kultury euwpejs:kiej
nie je.st zbyt obs·zema. Frzygo1;owanie ,tematy.cznych opr,acowań wymaga długoletnich studiów, poszukiwań i penet~acji zaróWll10 archiwalnych
i muzealnych, jak
bibliotecznych i terenowych. Wiele z interesujących publikacji w ogóle nie dociera
do naszego kraju lub znanych jest z pojedynczych egzemplarzy pozYIskanych drogą indywidualny,ch kontakitów z autorami, alba z rzadka dostępnych na zas,adzie
międzybibliotecznej wymiany. Dlatego badacz zajmujący się wybr,aną problematyką w szerszym, europejskim ~spekcie musi wykazać się niemałą operatywnością,
praco.witością oraz zna,jomością i korntaktami z róimymi ośxodlkJami naukowymi
w kraju i zagranicą. Irena Turnau, profesor IHKM PAN w Warszawie, autorka
wielu opracowań z zakresu tekstyliów wykazuje się wszystkimi powyższymi cecham;. cz'ego dowodem jest fak.t, że nie po raz ,pjerw,s·zy publikuje rzecz o z'asięgu europej.skim. Historia
europejskiego
włókiennictwa
odzieżowego od XIII
do
XVIII
w. jest kolejnym tego dowodem. Oparta została na opracowaniach z ponad
dwud:uiestu k'rajów naszego kontynentu
oraz na źródłach archiwalnych,
ikOlDografic.znych, na anaLizie zaby,t'ków muzealnych i opisów kJait.alogowych, z k.tórych
autorka korzystała także w czasie licznych swoich wojaży zagranicznych,
nawet
poza Ocean. Zwięzle omówienLe literatury podaje ona we "Wprowadzeniu".
Zwraca uwagę ,tylko na pewne iJchistoltne dla pracy aspekity, gdyż nie była w stanie
W; ogromie
zebranej
literatury,
liczącej ;Ponad 1200 pozycji, podać dokładnej,
wartościującej
analizy tych dzieł. Grupuje je jedynie według najważniejszych
kryteriów, tj surowca i techniki. Zainteresowania
technikami włókienniczymi 'liczą
pon2d 200 lat, czego wyrazem są li·czne podręcznj!kj techniczne,
encyiklopedie
i slowniki, z których na plan pierwszy wysuwają się edycje francuskie. Drugi
nurt badań uzewnętrzniający
się w bogatej literaturze przedmiotu dotyczył artystycznego tkactwa i hafciarstwa. Autorkę interesują jednak tylko te ich przeja~,
które wiążą się wyłącznie z odzieżą. Podstawę wspomnianych
opracowań stanowiła historia włókiennictwa, a aurtorzy wywodzili się przede wszystkim z kręgu
histo:'yków sztuki, w przeciwieństwie
do dwu poprzednio wymienionych
nurtów
zainteresowań, obejmujących Itechnologów, praktyków, ll1l<3uczycieli
itp.
Do rozwoju zainteresow.ań
histor,ią włó.kiennictwa
przyczy.niH się równ-ież
archcGiodzy. histo-:'ycy gospodarczy, historycy kultury
ma,terial.nej, etnografowie
umożliwiają'cy poznaniepo'wiązaó
pomiędzy produkcją włókienniczą a jej użytkownikami na potrzeby odzieżowe. Okazuje się, że było one niezwykle szerokie,
a dotyczyły zarówno tkactwa,
jak pasamonictwa,
hafciarstwa,
koronkarstwa,
dziewiarstwa i filcowni:ctwa. Charakterystyka
tych właśnie technik stall10wi treść
kolejnych rozdziałów książki, przy czym najwięcej miejsca poświęcono płóciennictwu, tkaninom jedw.abnym j bawełl1i'anym omówionym w czterech pierwszych ~ozdziałach książki. Następne rozdziały ~oświęcono pozostałym technikom.

232

RECENZJE

Zebrane wiadomości
na temat tkanin uwzględniają
ich właściwości,
rodzaje
zm:czenie w kulturze, techniki wykonania
i europejskie
ośrodki ich proo",'.{c]i,
organizację
produkcji,
możliwość~ zaopatrzenia
i eksportu
oraz ich użyUvJ',',0.n:c
i powiązanie
z oddz.iaływaniem
mody, Moda bowiem przyczyniła
się do rozwoju
niektórych
tcchnii~ i wynalezienia
oraz vvprowaJzenia
do produ;.;:cji odpow:c'dnich
maszyn, Nie wszystkie jednak sposoby wytwórstwa'
włókienniczego
do XV:,:: 'N,
wyszły poza rzemiosło i inne formy produkcji.
Oprócz wytwórczo,~c; d;,,1:')Wf'j,
która p:r-ze1 ..rV\:r2ła po czasy v/spółczesne, \vyróżni3 się jE'~~zcz:c w tym :,)krc:~;i(; p,rodukcję rzemieślnicz,i.
objętą do pierwszej
połowy XIX w, organizacj,)
cechowa,
nadto produkcję
nakładczą, manufakturową
i przemysłową
idącą w parze z ('070wojem maszyn i fabryk włókienniczych.
W obrębie wyhvórczości
domowej iJ{)zostaVv'alc naj dłużej płóciennictwo,
sli-k·iennictvvo vvraz z vv~yrobea1 illnych
·.:':<:~;lin
T}.~ełnianyc1:.
półwel~1:ianych, c1z,ie\~"ja;.st\"lO i -fih.:'O\vnicl:\NO,
n~,~dtt) hafci;;łr::tvv:-j koronkarstwo
i pasamonictwo.
Równolegle z nią rozwijało się rękodzielnictwo
rzemieś1nicze .- cechowe, obejmujące
zwłaszcza niektóre gałęzie wytwórCZOŚCi Jak
płóciennictwo,
sukiennictwo,
haIciarstwo.
Natomlasi
tkaniny
jedwabne,
',-,yrlJb
wstążek i tkanin bawełnianych,
jak autorka podaje, "uprawiano
w cechacb. i.Jtwu
przechodząc
do produkcji
manufaktul"ow0,\'.
Tymcz,;;sem z bduaic eLlDsr"Lcz.~,}ch
wynika, że bawełna, znana pod nazwą panuk lub gran i podobnie, w postaci przewclżnie gotowego przl;dziwa, wprawdzie dopiero w XIX w. przenikała drogę :mportów także do kultury chłops.kiej różnych krajów, zwlaszcza ,irodkowej i ''''''d:odniej Europy {Słowacja, wsch. i pn. Polska, kraje bałtyckie) słuŻ'lC jako dodatkowy
surowiec, to jednak w krajach południowych
i południowo-w.-:chodnich
(Grecja. A~bania, Jugosławia,
Bułgaria, Rcununia, Ukraina), gdzie ją uprawiano,
był<::.",'.'):;0wana przez lud jeszcze wcze~niej. Służyła jako równoległy ,;urowicc obok lnu. :'0nopi i wełny w tkactwie domowym do wyrobu odzieży oraz różnego rodzaju. pokryć, narzut, kap, obrusów, ręczników
itp. Po dzień dzisiejszy z.reszt'l jest :.am
stosowana w tkactwie domowym, w przeciwieństwie
do włókna jedwabnego, które pomimo hodowli jedwabników
w różnych n,jonach
Europy, nie było WI kulturze ludowej
wy,korzysty\vane
bezpośrednio.
Jedwabne
'tkaniny, gotowe ,:u~~ci
odzieży, wstążki. paS;1l11ony i jedwabne nici przenikały do tcgo śro:lowiska z 7.'"'."nątrz ..
Ksi;lżka, poza ogólnymi walorami
ze wzgledu na zebranie dużej ilo~c materiału i literatury
odnośnie tekstylnych
środków produkcji i wyrobów, w badaniach nad różnymi surowcar.-1i włókienniczymi,
ich przetworstwem
i konsumpcją
ma niemałe
znaczenie. Znaczenie
to podwyższa
fakt, że dotyczy ona terenów
europejskich
i na\vet poz.aeuropejskich)
-o ile ocJegrJ.:Y one ';NaL.n,~ ro~t; VvT roz°,\/oju
tutejszego włókiennictwa
odzież,owego. Podnm;i poza tym istotny mom(,nt intc"Jyscyplinarnych
zainteresowań
w tym kierunku.
Barbara

\"1. P. Z i n o w i e w, Mifotogiczcskie
s~'biri, Nowosybirsk 1987, wyd. "Nauka",

rasskazy
ss. 400.

russkogo

nasidcnija

Baziclici

wostocwoj

Walerij
Piotrowicz
Zino-wiew (1942 - 1983) należał do nielicznego
grona badaczy folkloru narodów
Wschodu, którzy potrafili
harmonijnie
połączyć empiryczne badania te:-er.owe z rozważaniami
teO\l'etyeznymi. Wyrazem takiego stal1')-

233

HECENZJE

wiska badawczego jest ornawiana tu książka. Pomysł jej napisania zrodził się jesz(.'ze przed złożeniem .1eko kandydackie.i dysertacji pt. ..Byliczka jako gatunek folkloru i jC'go wspólcZE'sne losy" w 1975 roku i żałować mileży tylko, iż na rynku
łc,;1~gar.-;~d(J.1 pC.':tl 'l}/iia

~il1..~

dnpiero

:teraz.

l'racCJ Zinowicwa jest zbiorem kilkuset pOd,1l1wierzeniowych (stosuję tu po[s,'q
terminolo,;ię tego g:ltunku folkloru) przedstawionych
w formic zbliŻJnej do rwczywistej narracji (tj. minimalnie przetworzonej)
i w:ystematyzowanych
w sledmiu gruDach tCn1"tycznych. Autor dla określenia tych tekstów posługuje sic terminem ..b.vl1UKC1·'i ..bywals;:c;;yz.n:.'''' Należy tu odnotować, że przekazy te są bardzo blisko spokrewnione. Byliczka, czyli memorat wierzeniowy, może przechodzić
w formę fabularnej fabulatu wierzeniowego, czyli "bywalszczyznę" 1, przy czym ta
ostatnia nabiera już cech przekazu o treściach mających na celu "zainteresowanie
opowiadaniem, a nie poinformowanie o czymś strasznym·'~.
Zbieranie byLczek w folklorystyce rosyjskiej nic miało systcmatycznegcJ charakteru. Przed rewolucją na przeszkodzie stała cerkiew prawosławna, której przedstawiciele wyrażali wrogi stosunek do byliczek. Współcześnie zaś tradycja ich opowiadania zupełnie niemal zanikła. Dlatego też pracę irkuckiego badacza uznać
Eale):y 2,1. dz.ieio nicz\N'.vki'::j v/agi dokulnCl1tacyjnej.
W b."Jiczkach Zebr011ych przez Zinowiewa jawi sIę świat pełen realiów (j:'ś1j
zestawić: to np. z światem bajki). Nie ma w nich sytuacji nienaturalnych,
narntm'zy opowi,Jriaj<j o ludziach zn:mych okolicznej społeczności, a tok akcji lokalizu.H w m:ej;.:cacll, do których każdy ma coc1·'.ienny dostęp. Dlatego też treść byliczki "dzieje się' w wiadomym pałacu, chałupie, bani, na cmentarzu, pobliskim polu,
na drodze, przy rzece itd. To właśnie ta codzienność narusza ową fantastyczn~\
wars,twę jCJK:lprzecLtawi narrator w kulminacyjnym
momenci,E' opowladan\'1.
IV omaw'anej
prclcy przedstawil Zinowiew byliczki i bywalszczyny o duchach
przYl"Jdy, do których zaliczy! leśnego, wodne~o i rusałkę (s. 10 - 56), o duchach domuwyc);: dom::wy. banniL i kikimora (s. 56 - 96), a żmiju, czarcie ; przckh;\ych
(s. 96 - 127) i półdem(}J1C:ch' wied'źmie, kołdunie
i pokojniku (s. 127 - 287). Daiej
autor przytacza przekazy u skarbie (s.287 - 290), o przepowiadaczach
losu (s. 290- 29:)\
wró,'b,lch (s. 294 - :304).
W folkJc'ry,·tyce dla określenia
gatunku przyjęto stosować kategorię ,.wiary·'
badź "niewiary". W przedmowie autorstwa B. N. Put,iłowa czytamy: "w ostatecznym rachunku rzecz nie w tym czy narratorzy
wierzeI bądź nie w to co opowiadają, ale ważne jest, że pryncypia wiarygodności organizują artystyczny porządek
bez wewnętrznego artystycznego zorientowania
na rzeczywisltość opowiadania
.. "
(s. 8). My,śl Putiłowa można by uznać za obowiązującą tylko w szczególnych oko;iCtu:,C;,;C'1. bowiem wydaje się. iż w przypadku podania wierzeniowego trudno
mówić o walorach estetycznych przekazu. natomiast wówczas gdy w grę wchodzi
memor"t wierzeniuwy ewcntualna
funkcja artystyczna
przestaje istnieć zupełnie.
Autor - narrator relacjonuje wówczas to, co się zdarzyło w "jego" rzeczywistości,
co sam do;iwiadczył i chce o tym powiadomić jak Inajszybciej bliskich. IV omawianej pracy znajdujem:,' mnóstwo tekstów ilustrujących
takie właśnie stanowisko.
ByliC/ka jako gatunek folklorystyczny zrodził się z jednej strony na bazie jednostkowegn "wydarzenin" doznanego przez narratora
lub jego bliskich, z drugiej
strony zaś na gruncie wiedzy o wierzeniach półdemonicznych, demonicznych i nie-

l E.
W.
s. 22.
;; Tamże,

Pomieranccwa,
s. 25.

Mifologiczeskije

persnażi

w

russkom

folktorie,

Moskwa

1976,.

234

RECENZJE

-demonicznych. Opowiadając takie przeżycia narrator posługuje się szeregiem środków uwiarygodniających
taki tekst. Jawi się w byliczkach niezwykle rozległy garnitur demonów i półdemonów, z którymi ludz~e nawiązywa,li bezpośrednie kontakty, one zaś zsyłały na nkh pomyślność. UZlIJ:awano w Sybe.rii, że wszelkie
niepowodzenia ·są efek,tem zakłócenia .poprawnych s,tosunków 'Z światem wierzeniowym, aczkolwiek dla ludu realnym. Wyrażają w końcu byliczki pragnienia i ma.rzenia tego ludu o równości, praworządności
i har,monii życia codziorJJIlego.
Książka została zam~l1Iięta efektownie <łDtykułem .2inow,iewa pt. "Byliczka kak
żanr folkłora i jee sowrioemiennye sudby" ('s. 381 - 400). Jest to niezwykle interesujący tekst wnoszący sz·ereg nowych waI1tości do współczesnej foJ,klorystyki. Ponadto omaw,iana praca opatrZJona Ziostała bogatym komel1ltarzem i materiałem po;r6wnawczym, a teksty odniesione zostały do systematyki rosyjskiego podania wierzeniowego 3.
Wojciech

Łysiak

Z zagadniei~ etnologii i religioznawstwa.
Praca zbi'orowa pod red. H e n ryk a
.Z i m o ni a SVD. Mater,iały i StudJ1a Ks.ięży Werbistów TIT 23, Wyd. Verbinum,
Warszawa 1986, 8s.326.

Najnowszy, dwudziesty trZieci tom Materiałów i Studiów Księży Werbistów l
Z zagadn~eń etnologii i religioznawstwa
posiada wszelkie cechy cZiasopisma naukowego. Byłoby dobrze, gdyby wydawnictwo to stanowiło zapowiedź czasopisma
.lubelskiego środowiska naukowego związanego z KUL-owską Katedrą Historii i Etnologi.i Religii kierowaną .prZJezks. doc. Henryka Zimonia.
Prezentowany
tom otwiera słowo wstępne O. Alfonsa Labuddy, prowincjała
Zgromadzenia Słowa Bożego (WerbiSl1:ów).Pozostała treść tomu skl·ada się z dwóch
działów - al"tykułów i mat'er,iałów.
Dział .a,rtykułów oŁwier,a opr,acowanie Władysława Kowalaka SVD, Umbandyzm.
Nowa Teligia w BTazylii, w którym autor w sposób przejrzysty i kompetentny omawia afrykańskie, katolickie, indiańskie i spirytystyczne komponenty tej nowej religii synkretycznej. Następnie przedstawia jej obrzędy kultowe.
Henryk Zimoń SVD, wybitny znawca szkoły kulturowo-historycznej,
zamieścił
w tym tomie dwa artykuły. Pierwszy z nich to Geneza etnologii kltltltrowohistorycznej, który wypełnia lukę w tym przedmiocie nie tylko na gruncie nauki pol.skiej. Za prekursora
teorii dyfuzji zdaniem autora należy uznać J. F. Lafitau.
H. Zimoń podkreśla również zasługi F. Graebnera, któremu niesłusznie, j·ako etnologowi-muzealnikowi,
przypisywalW wyłącznie zainteresowania kulturą materialnl:!' Autor podkreśla jego zasługi ·dla poznania życia spoleczneg'o i duchowego ludów:Oceanii i Australii.
W drugim ar,tykule Znaczenie Wilhelma
Schmidta
w historii
etnologii
i religioznawstwa
M. Zimoń w sposób zwięzły przedS!tawia Schmidta jako organizatora
3 Ukazatie~ sjużetow
russkich byliczek
l bywalszczin
o mifologiczeskich
personażach, [w;)
E. W. Pomlerancewa,
op. cit. s. 162 - 182.
1 Warto
tu szczególnie
zwrócić
uwagę
na tom 17 Materialów
i Sludiów
Księży
Werbi. stów
~ Dzialalność
Instytutu
"Anthropos"
w dziedzinie
lingwistyki,
etnologH i religioznawstwa,
Pienlę~no
1980 oraz
na tom 22, H. Zimoń,
Wilhelma
Schmidta
teoria monoteizmu
. pierwotnego
I jej krytyka
w wiedeńskiej szkole etnologicznej. Warszawa 1984.

235

R,ECENZJE

życia naukowego oraz jego teorię rozwoju kultury oraz rbeorię pierwotnego monale J ZJrru.
K;'zysztor Gładkowski w artyikule Badania etnowgiczne
i reLigioznawcze
Stanislm.;;a Poniatowskiego,
jak,o pierwszy w nauce połskiej przy9tąpił do całościowej
analiz.y i rekon~trukcji metody oraz poglądów etnologkznych
i religiozm,awczych
tego najbardziej konsekwentnego przedstawiciela kie~unku kuliturowohiSltorycznego
w naszej etnologii. Jego cenny do'robek jest mało znany, a w archiwum Po'lskiego
TowarzY9twa Ludoznawczego we Wrocławiu nadal :na opublikowanie czeka spora
jego "puśeiz'na naukowa. Artykuł jest, jak sam autor Zlaznacza, próbą częściowej
oceny dorobku naukowego Poniatowskiego. Należy tylko żywić nadzieję, że Krzyszto~ Gl:a·dkowski w kolejnych swych publikacjach przybliży nam jeszcze bardziej
dorobeiKtego etnologa i religioznawcy, dziś już nieeo Zlapomnianego.
Andrzej Bronk SVD w artykule OgrC1J1!iczenia analitycznej
filozofii
religii
prezentuje czytelnikom najnowszyanali.tycz:no-filozoficzny
kierunek badań nad religią, reprezentowany przez Donalda A. Crosby'ego, a wyłożony w jego pracy Interpretative
Theory
of Religion~.
W konJk:1uzji swego sprawozdawczego artykułu
A. BTDr.1k.
stwierdza, że "... teorię Croshy'ego można pDtrakJtować jako próbę stworzenia ~dealizującego, teoretyczmego (aczkolwi,ek również filoz.oficznie zubożonego)
modelu religii. Poznawczy profil itakich ,studiów jestbez.sprreczny
i w jego wyniku
zysk t.: je się zwięksroną świadomość tego, czym mogłaby ;i powinna być teoria religij w świetle dotychczasowych osiągnięć blowfii religii i teorii nauki".
Adam A. Szafrański w artykule Magiczno-religijny
charakter
instytucji
ogrodnictwa n Trobriandczyków
w świetle badań Bromislawa
Malinowskiego
przeprowaaza \""Ylikliwą analizę wybranej instytucji, stawiając sobie pytanie, jak i na ile
uprawa ogrodów może kszta~t{)wać' i kSZltałtuje świat religijny i magiczny człowieka pierwotnego. Autor omawia więc funkcjonalne ujęcie ma'gii i religii, następnie magiczno-religijny
WYmiar instytucji ogrodnictW,a oraz magię wzrostu jamu,
aby na koniec przepl'Owadzić interesującą
próbę oceny osiąg;nięć Malinowsk.iego
dotyczących magii .i religii w świ!etle niektórych ustaleń antropologii społecznej.
Przyzwyczailiśmy się· już do faktu, że pubHkacjepowSJtające
w KUL-owskim
ośrodku etnoreligioznawczym o~niskują się wokół problematyki teol'etycznej i pozaeuropejskiej. Dlatego cenny,m i godny·m podkreślenia novum jest to, że w "szkole" ks. doc. Zimonia powstają również prace poświęcone polskiej "pobożności ludowej" 3. Wyrazem tego są niezmiernie wal'toś'eiowe !brzy artykuły oparte na wnikliwych oadaniach terenowych. Są to: Antoniego Dudka Teh, Wigilia Bożego Narodzenia na Ziemi
Pszczyńskiej,
Józefa Węcł:awika SVD, Zwyczaje,
obrzędy
i wierzenia
bożonarodzeniow.e
w parafii
Skierbiszów
oraz Grażyny Sambor-Szaf.mńskiej. \·V kręgn wspólczesnych
zwyczajów
i obrzędów wielkanocnych
mieszkańców
Rabki-SIane.
J. Węcławik również w dziale "M-ater,iały" opublikował zebrane przez
siebie Opowiadania ludowe z parafii Krasno bród.
Dział "Materiały" otwiera tekst "Misja
i ewangelizacja,
Deklaracja
ekumeniczna.

Uchwala

Komitetu

Naczelnego

Eknmenicznej

Rady

Kościołów.

Genewa

-'

L. Górki SVD. N.a uwagę zasługują tu także dwie obszerne, bo kilkunastostronicowe
recenzje sprawozdawcze Mariana Faliszka SVD ·.A.ntropologia funkcjonalna
Bronisfawa
Malirwwskiego
poświęoona pralipiec

1982 ze wstępem i w tłumaczeniu

, The Hague, Paris,
J .Waardenburga,

Rettgton

New York 191H,ss. 335. (Mouton PuIisbers). Jest to 20 tom serii
and Reason. Method and Theory in the Study and Interpretation

of Religion.
'Autor artykułu opowiada się za stosowaniem terminu "pobożność ludowa"
terminu "religijność ludowa" za papieżem Pawiem VI (Evangelii nuntiandi nr 48).

w miejsce

236

RECENZJE

cy K. J. Broziego
tyc:::na teoria
ligion.

ł

religii

ZtLr A'ctnalitat

W dziale

Wuchtlem

tytule oraz Andrzeja BL"Onka SVD Paradygmaomawiająca
jego książkę Philosophic I.l' j f:c-

der ReligionsjJhilosophie

zamieszczono

5.

zestawienie
Zbigniewa
Sobczak~l .--i,lCU
o tematyce reltgwznawczej
i etnologicznej.
Jest io krótka charakterystyka
':.::' ; :lmów _oświatowych
znajduj'łcych
się w z.asobach Z.iednoczenii1 H')Zj.)owszcc·'-,t·.d't;a
Filmów (dawny "Filmos"). Niestety, jest to rejestr niepełny i dość arbjt:·'1'<1~'.
Wszystkie artykuły zamieszczone w prezentowanym
tomi2 [J:>siadaj;ł si>:-':.',!.:'nia w języku angielskim bądź niemieckim
oraz bardzo rozbudowane
pr7.)·p;'iY.
KOI1CZąC należy
redakcji pogratulować
tego zc wszech miar udanl,go -,',",G:':wnieiwa i wyrazić, jeszcze raz życzenie, aby można je byio trakblwać jClktJ
za którym regularnie ukazywać się będą następne.

Walerij
ss. 176.

tym

o tym samym
Kurta

rów,nicż

P. A l e k s i e j e w, Etnogieniez, wyd. "Wysszaja

Szkoła",

Moskwa

1986,

vValerij Aleksiejew znany jest ze swoich baddI1 c1otycz;,;cych historii ;.t,::-,pcllogi i, genetyki populacyjnej
i teoretycznych
problemów antropologii. Dziedziną jego
naukowych dociekali jest ·także etnogeneza.
Problem etnogenezy
jest wręcz o::lwieczny, zawsze Vi spolcc:znej świ<lC!i'i!'Wśc;
istniało przeświadczenie,
że narody S,j ze sob'l tak spokrewnione.
jaK PO"l.l'7.('g",:ni ludzie mający
wspólnego
przodka.
Przykładem
tego jest chociażby biblijna
TabEca Ludów (Gen 10, 1-32), znajduje się ona nieprzypadkowo
w kc,l~dze z s~'i.",:ka nazY\Va~1ej Genezi~: - Dochodzenie.
UŚ lięcona prz~"'1z tracl.ycjQ v/r~~z~ () .";:.'::ealogii; E'tnosow, znacząco wpływa na wszelkie próby naukuv,;cg() opraeowal,:;, tego
zag2dnienia.
Widać to róv,rnież w książce Aleksiejewa,
gdzie na przykiaci ',viele
naukO\Nych sformułowali,
które poznamy za c:hwi](;, nawi'j7.uje jakby do P()~()"Z'lej
wieJzy l'lnogenetyczn"j.
Etnogeneza, według zawartej
w ksi;jżce i\lekg,iejewa definicji, to.,caly
2c'.ipol
zjawisk i jJroc0::óW hi'>torycznych, które mają miejsce p,J::!:.:zas [ormow21,;" siG
danego ludu i przywodzą do ostatecznego
ukształtowani.a
jego etnicznego ,,')Ecza"
(s. 3). Do badania tej skomplik,owanej
rzeczywistości
powalane są przecie ',':::zystkim nauki histo-ryczne, a ponadto <lntropoiog.ia i lingwistyka.
W miarę ;!J t'a~tania materic:lu dos,tarczClinego przez te różne dyscypliny, problem cinogenezy :)!.'cizie
wymagal bardz.icj kompleksowego
pOJejścia, z tej koniecznośc:i powstanie u-obna
nauka - etnogenezeologia.
Nie dowiadujemy
się jednak, ja'ki miałby być ".osunek -owej etnogenezeologii
do tak zwanych studiów etnic:znych, które, będ,\c ''''ciaż
dziedziną interdy;;cyplinarn-ą.
pochodzeniem
ludów również się intl'rc~ui'ł.
W zakresie metodologii badaI1 procesu etnogenezy,
Aleksiejew postuluje. aby
problemy te ujmować całościowo. Co· prawda może się wydawać, że entogeneza to
mnóstwo ,raczej niezależnych
od siebie pr-ocesów ni'e tworzących 'konkretnege- zbioru. Lecz głęboka analiza Aleksiejewa wykazuje coś wprost przeciwnego. Po ;):<'1'wl

, Lublin 193:Y.Wyduwnictwo Lubelskie, ss 250.
• Bern

und

stuttgart

1982. Paul

Haupt

Verlag,

ss. 202.

237

RECENZJE

"ze, ::''''powtarzalnf)~{: dowoLnej etnicznej wspólnoty jako całości pozwała mn:emać,
iz de,.: ')rocesu jej formowania,
także charakterystyczna
jest pewna całość, wysoi,; i s>'.:J;eI1 integracji.
Po drugie, proces .ten w każdym przypadku
musiał przecież
być Ó"~~osowany do określonych
ram cz.aso-przestrzermych,
Po trzecie, etnogenez.a
~i1n:'.' ;'!C7yĆ. może takie zjawiska
jak rozwój kultury, glottogeneza,
tworzenie
się
typóx antropo.Jogicwych
oraz psychiki zbiorowości, które obserwuje
sie też poza
etnuFCneZ'ł, lecz tylko w niej widać, jak przeksztalcają
się one w jeden wieloLt,:v.':· proces, dz;qki któremu powstaje nowy lud,
A:,"~siejew stara ~.ię dOSltarczyć teoretycznych
podstaw
do badań nad etnogE';lC;:',. dlate-go jeg:J wywody
ch<trakteryzują
się pewną ogóln:Jści~l, lecz mimo t.ego
r():~''':"z~je już I)('v,'ne konkretne
zagadnienia, Czyni on t:J przez wyróżnienie
"wiązek ,",:',()gcn<'iycznvch" (..cinogieni·e-ticzeskije puczki"j, termin ten oznacza po prostu
grup.:: ludów zwi<)z,lIlveh między sobCj wspóln<) genezą Wśród tych wiązek wyróżnia on etnogenetyczne
"drzewa" i krzewy". Te pierwsze to grupy ludów złączone
v;~pó]nnt<l pochodzenia,
przy czym daje się wyróżnić bliższe i dalsze sobie ludy,
d,;,;" "f;
WH;CZ
~porzLldzić hierarchię
etnicznej
bliskości. Natomiast
krzewy etnoge:·,c·:.'·c7.ne to nicu,trukturalizowClne
oałości obejmuj<)cę grupy ludów wprawdzie = '<'lzano
wspólnym pochodzeniem,
ale nierozdzielClne na bliższe czy dalsze
podC;l"Jpy. Tak; krzew tworze} na przykład tubylcy Australii. VI' etnogen'..'tycznych
drzel'::'lCh dale.i wyróżnia się "gałę:de" i "pnie". Gałę,?ie to takie ich części, które
są I"'~.):'::estrzenicnc Jlil określonym tc!'ytorium
IV określonym
czasie. Jeżeli badani);;' :'J~t':pn(' ::'1 do,tat,'cznie
wczesne dzieje takich grup, to WÓWC7.8-S mcżna zn~kon,'.",·y"vat: 0lnogenE'tyczne
pnie. Ale te mają charakter
raczej
hipotfltycz;ny,
znacz:' '," konkr<'tnicjsz.C' sa elnogenetyczne
gałęzie. Jest ich ponoć 49, n':' tere<n,ie
Europ" znajduje
się gałąź powołska, wschodnio-bałtycka,
skandynawska,
środkoWO-t'l.:l'(,pejska, pirenejsko-apenińska,
bałkańska i dunajsko-dnieprzańska,
Rzecz jasna w tak wszechogarniającej
typologii nie sposób uniknąć komplikacji,
czego przykłade:':', je~l ;;t".ius Basków na obszarze. gdzi,£, ży ja ludy gałęzi pirenejsko-apenil1Sk:f'

C::,~aj'lc EtrWf}('1!("ę
,A.,1eks~ejewa przekrmujemy
się, iż dla wyjaśnienia
pochodzen;" danego ludu nielbędne
jest uporządkowanie
rozma,itego i nader często niepev::;·. go materi::iłu zawieraj<)cego inform.acje a pokrewieństwie
między ludami.
SystE-:·'·lcltyka zaproponowana
przez Aleksiejewa
wydaje się dog,odną pods,tawą dla
bad"c·~·' zainler::,sowanych etnogenez<1, a wywodzących s.ię z różnych dyscyplin. Xicmoi,,; jednak trudno dziś stwierdzić,
czy stanie sip, ona POCź'1tkiem et.n:Jgeneze:'.lr<:
Grzegorz

,'.

W. C z i s t () \', Na1'Odnllje

wvd, ..';nuka".

tracl-icii

folklor,

Oczerki

teorii,

Pełczyński

Leningrad

1986,

s, 304.

PlCice Kiryła Wasilewicza Czistova doskonale znane są w Polsce wąskiemu gronu s,;::,:-cjali,tów. <l sarn autor cieszy się dużym poważani·em Z tym wiekszym zainteresfnvaniem
sięgnąłaem
do najnowszej
książki tego folklorysty,
której pojawien!e się na rynku księgarskim
odnotować
należy w kategoriach
wydarzenia,
D1atf.i;":O
też poświęcę jej to szersze niż zwyk.łe omówienie.

238

RECENZJE

Należy tu zacząć od sposobu formułowa.nta
i określklll1Jia przedmiotu sN'oich
zainteresowań.
Kirył W. Czistov definiuje folklor jako "całokształt tekstów werbalnych (strukJtur) funkcjonujących
obecnie lub w przeszłości w życiu jakiegokolwiek etnosu lub jego jakiejkolwiek
lokalnej, wyznaniowej,
zawodowej lub innej
podstawowej grupy konta/ktowej" (s. 6). Przy czym przez "grupę kontaktową" rozumie grupę realizującą komun.ikację w swoim obrębie (f.ace to face).
Jlak sugerowałby
podty-tuł pracy, jest ona zarysem teoI'ii i problemY:E:oretyczne będą w niej dominujące. Ale niezupełnie. Oto bowiem okazuje się. że jest
to książka w dużej mierze pośw,ięcona przeglądowi stanowisk zajmowanycr-. wobec etnografii i fo,lklorystyki. K. CzistoiV sy1tuuje swoje przemyślenia na ich~runcie. Znaczny rozdźwięk jaki zarysował się między tymi dwoma dys,cyplLnam~ 'N latach 50-tych i BO-tych próbuje łagodzić obecnie, choć trudru:> przewidzieć cz:: wysHek ten cokolwiek tu zmieni.
Jawi się przy tym jeszcze jeden problem. Zapy'tuje bowiem Czistov o >J. jak
rozumiany
jes-t lub jak należy rozumieć wz,ajemny s,tosun,e,k folkloryS'tyk: : etn{)grafii. Odpowiedź na to pytanie rozw.ija szeroko w rozdziat.e pt. "Folklor ~ :kulturo etnosu" (s. 1'3 - 106). J'ytanie to może być postawione za,równo na pIaszczyź.nie
historycznej
i feru:>menologicznej. Nie mówi tu jednak autor o etno-grafii : folklorystyce w odniesieniu do bardzo odległych etapów rozwoju ludzkości. Wic.domo.
że owe wczesne etapy mają nieocenione m1aczenie podczas badania genezy :,)Lkloru. Ale' nie może przy ,tym ulec zmi'anie ,pierwszoplanowa
rola etnografii. ~tóra
najczęściej j.3;ko taka była przedstawi,ana. Przyczyny tego należy upatrywać ;)rzede wszystkim w sy11ikretycZJl1JOści
archaicznej
kultury. Wszystk.ie teksty we['oalne,
zdaniem autora. powstawały i fUll1kcjonowały na płaszczyźnie obyczajowej. Zaznacza też, że cały daLszy rozwój folkloru, aż do późnego feudalizmu (w Rosj: XIX- XX w. )o-dbywał się pod silnym wpływem
archaicznej
spuścizny. Folklo~ ::,ego
okresu, który w więks2JOści krajów Europy spisywany był w XVIII - XIX -.v~C'ku.
nie może być zrozumiany bez dokładneg,o zbadaroa substratu leżącego ujeg';
pods>tawy. Z drug~ej strony, sam folidor był waimiejszym komponentem
trad:r~yjnej
kultury, integrującym
wszys,tkie sfery kultury duchowej i nie tylko ducho\\',";, ale
i w ZJnacznej mierze materialnej,
a szczególnie socjonormatywnej
kultury .:gromnej większości etnosu.
Hisi1;orycznie ujmując pgadnienia
stosunku etnografii do folklorystyki
odwrotnie, wyróżnia K. Czistov 'trzy pUll1'k,ty:1. folklorystyka
- nauka filolog'.czna.
2. folklorystyka
nauka etnograficzna,
3. folklorystyka
nauka samodzielna.
ZauważapTZY tym, że tymczasem jeszcze nie pojawili się folkloryści, którzy ,'wiadomie opowiedzieliby się za wyłącznością którejkołwiek z tych orientacji, ich prace
na ogół niczego takiego nie mówią (s. 7), a to między innymi dlatego, że nie ma Im
temu żadnej wiarygodnej,
teoretycznej
podstawy. Sam Czistov uznaje f()lklorystykę, z powodu badanego przez nią mater.iału, na naukę filologiczną i e::l·)gruficzną jednocześnie. To istotne nowum w przemyśleniach
Czistova I dowodz' jak
dalece ewoluuje j'eszcze jego folklO'fystyczma koncepcj.a. Uważa, iż ta właśnie 'J£obliwość folklo,rysty1ki winna być każdemu uświadomiona do końca. Teoretyczc,; uzasadnienie takiego punktu w,idzenia wy,daje się autorowi naturalne
i e1cmc:"tarne,
Kirył W. Czistov nie odcina się jednak od swoich wcześniejszych prac, K';~Glżka,
o k,tórej mowa, związana jes't org'3nic~nie z całym dotychczasowym dorobkien: autora, powstał'a jako uogólnienie już ustalonych i zaistniałych
wywodów, lY'wsta1 K.
wyraźnie
podważa

W. Czistov.
Folklor
i etnografia,
[w:J Folklor
i etnografia,
Leningrad
10970,.'. " opowiada
się za folklorystyką
jako
nauką
samodzielną.
a samodzielności
lej nie
l broni.

RECENZJE

239

łych na gruncie konkretnych poszukiwań w różnych historycznych warstwach i gatunkach rosyjskiego folkloru (byliny, bajki, lamenty, podania, legendy, obrzędy
i folkLor obrzędowy, współcze~me procesy folklorystyczne itp.). Koncentruje się przy
tym autor na problemach, które jego zdaniem są szczególnie ważne dla dotychczasowego zbliżeni'a etnografii i folklorystylki.
W pierwszych cZJterech artykułach, po krótkim, aczkolw,iek interesującym
wyłożeniu współczesnej teorii etnosu, za który uznaje "historycznie
uformowaną
i okrzepłą wspólnotę społeczną, stworzoną przez ludzi w niej urodzonych" (s. 13) 2,
przechodzi do wyczerpującej
odpowiedzi na następujące pytania: miejsce i funkcja folkloru w systemie duchowej 'kulturyetnosu;
"wtórne" formy kultury i ich
rola w rozwoju współczesnych tradycJi - ten artykuł poświęcony, mówiąc ogólnie, folkloryzmowi. należy do najeiekawszych w oałej pracy. W czwartym artykule
porusza Kirył Czistov niektóre prohlemy słowiańskiej
folklory,styki w aspekcie
etnicznym. Pierwsza część książki kończy się omówieniem osobliwości kOl1!kretnego mechanizmu świadomości bylin jako nieoddzielnego
komponentu
etnicznej'
kultury Rosjan, i wyjątkowej roli w tym procesie jaką zajęli wykonawcy bylin
w Petersburgu
i innych miastach Rosji w drugiej połowie XIX wi'C1ku.
Druga część omawianej pracy złoiJona jest z artykułów, w których porusz.ony
jest problem tradycji, jej natury i mechanizmu w świet,le ogólnej teorii kultury,
a odnoszących się do współczesnej folklorystyki. Zauważa przy tym Czistov dwie
podstawowe własności tradycyjnej kultury - stabilność i wariantowość. W końcu
wskazuje na ścisły związek wariantowoćsi z ogólną teorią teID~tu folklorystycznego
(lub jego poetyk,i).
Trzecia część omawianej pracy zatytuŁowana "Folklor i historia" (s. 177 - 246)
jawi przed czytelnikiem
najciekawsze
pokłady
folklorystycznych
przemyśleń
K. W. Czistova. Tej partii pracy radzieckiego fol:klorysty pmgnę poświęcić nieco
więcej uwagi.
Powtarzalność
zjawisk folklorystycznych
jest jednym z centralnych
problemów folklorystyki. Zawsze niepokoił on badaczy twórczości ludowej. W zalezności
od jego rozwiązywania powstawały i rozpadały się znane szkoły i kierunki .. Okresy aktywnego zbierania paralel i analogU przeplatane
były okresami sceptycyzmu.
Ogólnie można powiedzieć, iż w części tej został prz'edstawiony problem powtarzalności zjawisk folklorystycznych
w różnych etnograf:icznych środowiskach, na
tle etnokulturalnych
stosunków różnych ludów. W tym celu autor wybrał dwa temały podstawowe:
pierwszy z nich to krytyczny przegląd badań nad legendą
o "ZbawiCIielu" w pracach wielkiego rosyjskiego folklorysty
i literaturoznawcy
XIX wieku, A. N. Wesełowskiego, oraz w pmcach tzw. wiedeńskiej szkoły etnograficznej lat ostatnich. Trzecią część zamyka felieton pt. "Legenda o Zeleźniaku",
w którym na wybranym przykładzie przedstawiony został przekaz twórczości dwóch
podstawowych etillosów - rosyjskie:go i ukraińskiego.
Problem historyczności folkloru w nauce radzieckiej sięga odległych czasów.
Nieco inaczej jest w Polsce, :gdzie poza pracą J. S. Bystronia 3 i współczesnych.
opracowań J. Hajduk-Nijakowskiej
,I badań
takich instytucjonalnie
się nie prowadzi
'Teoria
etn.osu
K.
W. Czistova
jest
zbliżona,
jak
sam
przyznaje,
do
propozycji
J. V. BromIeja.
Etnos i etnoqrafia., Moskwa 1973; tenże, Oczerki teorii
e!nosa, Moskwa
1983.
, J. S. BystroII,
HIStoria UJ pies ni ludu polskieqo, Kraków
1925.
• J. Hajduk-Nijakowska,
Temat śpiqcego wojska
w folklorze
polskim.
Próba typologii,.
Opole 1980; taż, Nie wszystko bajka. Polskie ludowe podania historyczne,
Warszawa
192:).

240

RECENZJE

Zestawienie treści folklorystycznych
z danymi dobytymi z dokumentów hict,Jrycznych jest jednym z ważniejszych przykładów historycznego badania folkloru,
dlatego też K. W. Czistov, formułuje pod adresem folklorystów llasiGPuJClce postulaty:
a. wyróżn;enie
"pierwotnych"
faktów przejawiaj<lcych
siG w bezpośrednim
ouzwierciedleniu rzeczywistości, oraz faktów "wtórnych", które prz'c"ziy artystyczn<j obróbkę w tradycji spisanej i w poprzedzającej
ją tradycji ustnej.
b. wyprowadzenie
łub udoskonalenie metodyki wyjaśniania
!olklory"lycznych elementów, odzwierciedlonych w dokumentach historycZ',:1ych. \",. celu rekonstrukCji
folklorystycznych ,tematów, gatunków, zasad styli,,,tycznych itp.
Zestawienie: "dokument historyczny - folklor historyczny" wymaga pewnego
sprecyzowania i uzasadniania. Otóż bowiem wiadomo, że równocześnie z folkiorystycznymi opowiadaniami o wydarz'eniach historycznych, które powinny korelować
z dokumentami
historycznymi
(kroniki, latopisy, itp.) w tradycji w,tnej zaw'·:ze
wy,:tE:powaly opowiadania o terażniejszości, które pow;;tawały Vi zg:.\dnośc; Z ·woistym kręgiem współczesnej, bieżqcej dokumentacji. Wypełniały one [,rz"de w:;zystkim funkcje aktualnej informacjl. Element artystyczny w tych OjJowi:ldaniach u teraźniejszości był nikły, natomiast wysllek narratora
,;ioerowany byi na prze,zazanic informacji w najlepszym
świetle wyraź,nie. Czistow w omawic!lE:j [Jr:,cy
wyróżnia dwie płaszczyzny bieżącej dokumentacji
i opowiadań o teraźniejszości:
a. lokalna lub bytowa: opowiadania związane z "niższą" mitologią lub lokalnymi
chrze~cijar\skilni

"cudarni"'

b<!dź niez\vykłymi

WycarLE'niarni,

opOWiaUL:.l},li:';.

()

~kcH'-

bach, miejscowych roz.bójnikach i innych wypadkach. Analogiczne wydarzenia
zapis al y się z zasady w lokalnej dokumentacji,
lub w dokumentach
s<;dowych.
b spoleczna lub polityczna: opowiadc:nia o wojnach politycznych j dyrra::Lycznych
lub walkach wewn~ltrz cerkiewnych, które: wyja,śniane !lyły w duchu chwp:kicL
tęsknot za wolnością, legend o "zbawicieiach", dalekich .:,volnych krajach', :Illtyfeudalnych
powstaniach,
rozbójnikach,
wydarzeniach,
które przybraly
społeczny charakter ,i w mniej łub bardziej szerokim zakresie o "cudach", kture
osiągnęły ramy ogólnopahstwowe,
społeczne łub polityczne. Wlasciwe im dokumenty to bieżące zapISy w paJl:sLwowych łub łokalnych kronikach (!alOpi.cacilj,
dOflU:;y, dokumenty scjdowp, sprawozdania oLicjalnycll osobistOŚCI, z"graniczrrych
posłów i podróżników, korespondencja
itp. Podobne opowiadania
(aktualne legendy, memoraty, pogłoski, gadki, wieści, nowinki itp.) otrzymywały wyraźnie
szerokie a niekiedy nawet ogólnopaństwowe rozprzestrzenienie.
Ich wykonawców
prześladowano,
przeciwstawiano
im oficjalne relacje, zakazy, ukazy itp.
Ważnym problemem podniesionym przez Czistova jest datowanie tekstów folklorystycznych.
Dzieło folklorystyczne,
które najczęściej .ies't nam znane w zapisie, jest nie tylko rezultatem
kolektywnej
artystycznej
działalności nosicieli folkloru. Oto okazuje się, iż dzielo to wyrastając
z tradycji, a przechudząc różne
koleje łosu, odkładało w sobie i utwierdzało szereg innych, różnych od sytuacji
wyjściowej, elementów. Dlatego też chcąc datować treści folklorystyczne, powinniśmy, zdaniem Czistova, idealnie odtworzyć całą historię tekstu, mając przy tym
na względzie, jakie to, składające się nań elementy mogły powstać lub wpłynąć na
budowę tego tekstu, Ten postulat Czistova wydaje się być utopijnCl mrzonką, bowiem dla zdecydowanej
większości
przekazów
folklorystycznych
realizujących
treści historyczne nie posiadamy żadnych informacji o jego rozwoju, zaś wszelkie
spekulacje w tym zakresie muszą okazać się chybione,
Omawianą
książkę zamyka część mająca jednocześnie
historyczny
i sumaryczny charak,ter. W dwóch artykułach:
"Z historii radzieckiej etnografii 30-tych

241

RECENZJE

- 80-tych lat XX wieku" (s. 247 - 273) i ,,0 niektórych problemach ogólnej teorii
folklory,styki" (s. 274 - 294), K. W. Czisbov dokonuje przeglądu rozwoju tych nauk
w ostatnich dziesięcioleciach, odnosząc je do zagadnień poruszonych w pierwszych
częściach książki.
Praca Kiryła W. Czistova z pewnością na trwałe przejdzie do historii folklorystyki. Wydaje się, iż jest to p:raca, która z pewnością zasługuje na opublikowanie jej w języku polskim, stanowiłaby wówczas ważną pomoc naukową w badaniach nad zastanym folklorem źródłowym, jak i współczesnym.
Wojciech

~VI. B. K i e n i n - L o P s a n, Obrjadowaja
praktika
Nowosybirsk 1987, wyd. "Nauka", ss. 164.

i folklor

Łysiak

tuwinskogo

sza-

Incwstwa,

'VIongusz Borahowicz Kienin-Lopsan
od dwudziestu z górą lat zajmuje się badaniem syberyjskiego
szamanizmu i ma w tym względzie znaczne osiągnięcia '.
Najnowsza książka tego badacza rozpat,ruje tuwiński szamanizm z pozycj,i folklorysty. Podzielił ją na dwie części. W pierwszej omawia obrzędy i atrybuty tuwińskich szamanów, w drugiej - szamański folklor. Podział ben uzasadnia tym, iż
\\" szamanizmie tuwińskim można wyróżnić takie ważne aspekty jak: światopogląd,
prClktyka obrzędowa, atrybuty, tradycja folklorystyczna.
Na osobną uwagę zasługuje, jak zauważa autor, społeczny status szamanów, lecz problematyki
takiej nie
podejmuje w tej pracy.
Wiele miej'sca poświęca autor ludowemu wyobrażeniu o pochodzeniu szamanów. Zdaniem ludu szamani mogli pochodzić między innymi od s:zamanów przodków. Takich uważano za naj silniejszych i najprzedniejszych.
Z reguły szamani
znali swoich przodków do kcilku pokole!l i od ich- wymienienia oraz stwie:rdzenia
takiego faktu zaczynali zwykle swoje błagalne modły. Uznawano także, że szamani pochodzą od duchów ziemi i wody. Zgodnie z ich mitolog.ią, jak pIsze au!tor
omawianej pracy, wysoko w niebiosach żyli "azarłari". Niektórzy szaman'i świadomie wywodzili swoje pochodzenie właśnie od tych wyobrażeń. ,Q mitologicznym
pochodzeniu szamanów mówi wiele tuwińskich legend (s. 16). Wśród Tuwijczyków
byli też tacy szamani, którzy swoje pochodzenie wywodzili od złych duchów
,.ałbysów". I tu autor przytacza przekaz ilustrujący to przekonanie. Takich TuwijCZ}'cynazywali "uk czok hamnar" - czyli szaman bez rodu. Podobnie rzecz miała
się ze złymi duchami "aza". W przekonaniu
tamtejszego ludu "aza" może zabić
człowieka i tylko szamanowi dane było widzieć ,;aza", kiedy przystępował do walki z nim, zwyciężał go w ciężkim boju i zabierał mu duszę chorego. Każdy młody szaman dążył do tego by mieć swój "własny" rodowód, swoje charakterystyczne "pismo", swoją muzykę, swoje teksty. Zrozumiałe 'jest przy tym, że swoistość ta mogła sIę wyrazić tylko w obszarze tradycji.
Obok szeroko przedstawionych
rytuałów (s. 21 - 34) Kienin-Lops.an przytacza
legendy o nadprzyrodzonych
zdolnościach tuwińskich szamanów (s. 35 - 43). W rozumieniu autora są to fantastyczne historie, których powstanie i rozpowszechnienie zawdZ1ięczać należy samym szamanom. Niektórzy szamani chwalili się tym, że
1 M. B. Kienin-Lopsan,
K lvoprosu
grafija",
1977, nr 4: The Funeral
Rites
16 Lud,

t. LXXII

O kategorjach
tuwinskich
szamanow, "So\vietskaja
Etnoof Tuva Shamans.
Shamanism
in Siberia, Budapest 1978.

242

RECENZJE

w trakcie modłów mogą sprowadzić, nie wiadomo skąd, różnego rodzaju l)rzedmioty, np. tabakę, herba'tę lub dawno zagubiooe rzeczy jak arkan, krzesiw,". ,)icrścień. Autor przytacza szereg opowiadań utrzymanych
w konwencji relacji!
prz\Ożycia ilustrujących
takie właśnie wydarzenia.
Ponadto ~dnotować nal·c.ży w tym
miejscu, że szamani, w rozumieniu Tuwijczyków, potrafili czytać cudze mYśLi wydobywając tą drogą największe sekrety. Niektórzy podczas transu mogli bo",) biegać po rozżarzonych węglach lub lizać rozpalone żelazo. W szamańskim fO'LKlorze
znajdujemy
szereg przekazów mówiących o szamanach zdobnych sprowadzać pióruny, o ich przeistoczeni.ach. Jednakże wszystkie te niezwykle cechy i "ciolnosci
tracili w przypadku zapalenia tytoniu. Legendy o szamańskich cudach to :1!ez\\'yIe cenne źródło historyczno-etnograficzne.
Pozwalają
one wejrzeć i zrekonstruować tradycyjne myślenie i mitologię Tuwijczyków.
W dalszym
c,iągu pracy
autor
omawia
rekwizyty
szamal'lskic
:lb:z·;dó·",
(s. 43 - 77), bez Mórych jakakolwiek
modlitwa, jaki,kolwiek magiczny zab:eg bylby
nieskuteczny.
Wiele miejsca pośw.ięca też ceremonii pogrzebu szamana (s. ,7 - 891.
Dla poznania wczesnych wierzeó religijnych "Jiell<;ie znaczenie ma L:~l;',~:: "'01'czość ludowa i właśnie dlatego autor podejmuje się w drugiej c~ęści OIllH '.'.'i Ol'lej
pracy zaprezentowania
"szamańskiego
folkloru
Tuwijczyków"
(s. 89 - I;') ~i. Szamański światopogląd
znajdował wyraz nie tylko w rytuałach,
ale i w folklorze.
TUwińscy szamaJni podczas gorących modlitw "wędrowali"
w świecie "I)l)Qziemnym", "niebiańskim"
i "środkowym",
czym z całą pewności'1 wyraża się tradycyjna trójdzielność kosmosu, o czym tak szeroko niedawno na podobnym p~~ykładzie pisał Nikolaj Aleksiejewicz Aleksiejew 2. O swoich wrażeniach
i w~"L:::ynach
szamani chętnie opowiadali zgromadzonym słuchaczom. M.ożna powiedzieć, ż: ·iJ'cowali .swój świat za pomocą słowa. Autor opracowania
ubolewa jednak, że ,:.amat'lska poezja, jako część tuwińskiego
folkloru, jeszcze nie stała się przedmiotem
specjaLnych badaJ1. Zauważa też, że w zbiorowej pamięci zachowane ZOSLI;
y nazwiJsika niektórych
autorów szamańskich w.ierszy, jednak więkswść z nich .~;, już
anonimowa. Zrozumiałym
jest, że wśród szamanów byli wybitni mistrzo'.\'[C' poetyckiego słowa i naśladQwnictwa.
Ponieważ jednak szamaJ1ski folklor n:e mógł
si.ę rozwijać tylko w obrębie jednej, szamańskiej tradycji. przeja wy wyraż:,ej autorskiej
indywidualności
nie były koniecZJnym warunkiem
twórczości.
Llatego
w sZlamańskim folklorze,. zapiisanym przez autora w różnym czasie i od ~óż.nych
informatorów,
pobrzmiewają
przede wszystkim typowe, paralelne
tematy i motywy.
KSliążka, o której mówię jest niezwykle linter·esująca. Wszelkie proble!:iY. jakich podjął się autor, przedstawione
!zostały tu bardzo czytelnie i komunikatywnie, co obok niewą:tpliwych
walorów merytorycznych
podnosi. wagę te; 9racy.

Dennis

B i n n s, A Gypsy

D. Binns jeS't wykł·adowcą
szkoleniowych,
instruktażowych

Bibliography,

vol. 1: 1982, vol. 2: 1966, Manchester.

w Traveller.s School i autorem licznych mat·e~lałów
dla nauczycieli pracujących
wśród koczow{u~~ów.

: N. A. Aleksiejew,
Szamanizm
tjurkojazycznych
wnitielnogo issledOWanija, Nowosibirsk 19'1ł.

narodow

Sibirii.

Opyt

ariealll~'Ic!

.ro-

243

RECENZJE

Efektem j~go pracy również i z cygańskimi koczownikami
jest prezentowana
bibliografia. Tom pierwszy zawierał bli,sko 1300 pozycji oraz -indeks rzecZ<Jwy i topograficzny,
co naturalnie
bardzo zw.iększa wartość i użytecz.ność bibliografii.
W następnych
latach B~nns wydawał
corocznie suplementy
do swej bibliografii
(ukazało się ich 3), i o:>tabnio zdecydował wydać je w formie 2 tomu. Zawiera on
1046 pozycji, co w sum-ie daje już bibliografię
o zawartości ~343 publikacji {wydana w 1914 r. bibliografia cygańska G. Blacka zawierała ponad 4000 publikacji).
Niestety drugi tom nie zawiera już indeksów; kolejne pozycje są też nie numerowane co utrudnia
posługiwan.ie się bibliografią,
zwłaszcza w przypadku
odwoływania się do niej.
Bibliograf.i.a Bi-rrnsa obejmuje glóW1nie publikacje wydane w języku angielskim.
Inne są wymi'eniunc tylko wówczas, jeśli znała zły się Vi kręgu z.ainteresowail autorów anglojęzycznych,
były cytowane etc. Przy tym autor nie rezygnuje
z załączenia do bibliografii
publikacji
drobnych, popularnych,
chcąc ogarnąć możliwie
szeroki zakr2s zainteresowali
publi-kujących cygalnologów j popularyz.atorów.
Autor
zdając sob:e sprawę z trudności zebrania wyczerpującej
bibliog.rafii odwołuje się
we wstępie do cyganologów w innych krajach dochodząc do wniosku, że istnieje
wi~ksza możliwoś6 tworzenia takich bibliografii w ramach poszczególnych krajó",.:.
W przyszłości można by je zebra'; i w całości opublikować. Dotąd takie bibliografie u'kazaly się m. in. w ZSRR (A. W. German, 1930) w Czechoslowacji
(M. Hiibschmannova, 1974), na Węgrzech (M. Vagh, 19~.), Holandii (P. Havens, 1982), RFN
(R. Gwnemeyer,
1983), trwają
prace nad bibliografiam.i
cygallskimi w Finlandii,
Japonii, Węgrzech, a także w Polsce.
Adam

Maciej Łuk
nicza, Warszawa

o w s k i, PoLski
1987. ss. 144.

film

etnograficzny,

Ludowa

Bartosz

Spółdzielnia

\\'ydaw-

Prawie nie zauważany w genologii filmu dokumentalnego
gatunek czy odmiana
gatunkowa jak,im jest f.ilm etnograficzny,
ma w osobie Macieja Łukows.kiego znakomitego popularyzatora.
Zwracał on już nie raz uwagę na zainteresowani,a
dokumentalistów kulturą ludową, a w 1984 roku prowadz;ił w telewizji cy,kl "Filmowy
świat ctnogriJfii'·. Ostatnio zaś ukazala się jcgo książka pod tytułem Polski
etnograficzny,
będąca zarysem dziejów tego tak malo znanego gatunku. Na teoretyczne rozważania z tej dziedziny przyjdzie pewnie jeszcze poczekać, ale na razie
omawiane tu opracowanie
historyczne w pełni zadowala. Dzięki niemu można się
dowiedzieć, jak fjlm etnograficzny
wyodrębn.i,ał się z filmu krajoznawczego,
jak
jego twórcy zdobywali "etnograficzne"
doświadczenie
rozstrzygając
ów podstawowy dylemat: rejestrować czy interpretować.
Wiele do myślenia daje z.aproponowane
w książce M. ŁukowSJk:iego ujęcie
całego dorobku etnograficznego
polskiej kinematografii
w postaci pięciu modeli:
"model technologii twor.zenia" to beznamiętne n.iemal przedstaWlienie ludowej działalności produkcyjnej
(W. Zukowsk:iego Jarmark
w Leżajsku,
W garncarSkim
rodzie i inne); "model obyczaju rekonstruowanego"
służy reżyserom, którzy chcą
zarejestrować
obyczaj czy obrzęd już w tradycyjnej
formie zanikly i który mo-żna
tyłko zrekonst.ruować
przy pomocy ludowych zespołów foJklorystycznych
(J. Gabryels~iego Wesele białoruskie,
K. Muchy Wesele w Krobi
Starej,
P. Sz.ulkina
Dziewce z ciortem);
"model reportażu etnograficznego"
jest realizowany w filmach

nm

l'·

244

RECENZJE

ukazujących
wspólczesne wysilki zmier.zające do odtworzenia lub utrwalenia
kultury ludowej (S. Gmbowskiego
Melodie,
które nie zginą, W. Zukowskiego
Beskidzie, Beskidzie,
kto po tobie idzie); "model dokumentacji
etnograficznej
reprezentują fUmy opisujące ludową technologię (T. Kallwejta
Huta
sprzed 100 lat, Hej
bystra
woda);
,i wreszcie
"model tilmu krajoznawcLO-etnograficznego"
obejmuje
filmy popularnonauk'owe,
w których treści etnograficzne
sąsiadują z innymi. Powyższe modele nie są rzecz jasna wszystkim, czego w dziedzinie filmu o kulturze
ludowej można dokonać, jak na raZiie jednak cala ta twórczość w Polsoe daje się
zmieścić w ich ramach.
Omawiana tu książka z pewnością zdobędzie uznanie środowisk interesujących
się kulturą tradycyjną
i szukających
adekwatnych
sposobów jej opisywania. Kultura ta, z natury swej przejaw,j'ająca się raczej hic et nunc, w miarę prawdziw:e
może być oddana lącz;nie z próbą jej zrozumienia,
właśnie na taśmie filmowej.
Tę prawdziwość.
ja'k wynika z książki ł.ukowskiego,
osiąga s.ię nie tyll:o przez
artyzm reżyser-ii, lec.z także, czy może przede wszystkim - przez naukowość etnografii. Wszakże kamera filmowa zgodnie z zalożeniami braci Lumiere miała być
jedynie aparatem służącym do badań naukowych.
Grzegorz

Pelczyński

nad polszczyzną
kresową,
redakcja:
J a n u s z R i c g e r i W i a c z e s ł a 'W
Wel'enicz,
T. I, II, III, IV, Zakład Narodowy im Ossolińskich - Wydawnictw0
- WrocJaw 1982 (s. 260), 1983 (s. 150), 1984 ~s. 1183). 1986, (s. 122).
Stttdia

Do naj słabiej znanych zbiorowości polskich poza obecnymi granicami
kraju
należą Polacy w ZSRR. Wielowiekowe
sąsied:~two z Rosją oraz spuścizna wojen
i zaboru doprowadziły
do sytuacji w 'której po 1921 L, a więc roku wstępnego
ustalenia granicy pomiędzy oboma państwami,
pozostało po jej wschodniej stronie co najmniej
790.000 Polaków.
Zmiany w latach II wojny światowej
(zajęcie wschodniej części terytorium
II Rzeczypos'politej, deportacje, powstawanie
polskich sił zbrojnych) i okres'ie powojennym (dwufazowa repatriacja
z lat 1944 - 1950
i 1955 - 1959) zwiększyły liczbę Polaków mieszkających
w ZSRR. Według oficjalnych danych było ich w roku 1959 1.380 tys. (spis radziecki), w roku 1962 1.430 tys.
(Atlas narodow
mira, Mo.S!kwa 1964), w 1970 --,-- 1.167 tys. (spis radziecki) i w 1979
1.151 tys. (jak wyżej). Dla porównania,
naukowcy polscy na Zachodzie szacują
dzisiaj liczbę Polaków w ZSRR na co najmniej 2.275 tys. osób.
Badanoia naukowe tej zbiorowośc.i ograniczają się w zasadzie do trzech nur[ów:
badań nad reemigrantami,
szczególnie z drugi'ej połowy lat pięćdziesiqtych,
studiów nad poli>kojęzyczną oświatą i badań językoznawczych.
Te ostatnie, rozpoczęte w ZSRR w latach sześćdziesiątych
,zaowocowaly dwutomowym
wydawnictwem Polskije. gowory w SSSR (Mińsk, 1973). Również i w Polsce, w ramach badań polonijnych podjęto ten temat (por. Z. Kurzowa, Język polski w ZSRR. Historia, stan obecny, potrzeby
badawcze [w:] "Przegląd Polonijny"
1983, z. 1, s. 17- 38). Jednym z efektów badań prowadzonych
po obu stronach granicy jest właśnie
omawiane tu, czterotomowe dotychc.zas wydawnictwo.
Studia nad polszczyzną
kresową
powstają w ramach wspólpracy Komitetu Językoznawstwa
Polskiej Akademi Nauk i Instytutu Językoznawstwa
Akademi Nauk
Białoruskiej
SRR. Wchodzą one w skład opracowywanej
przez K.T PAN serii
"Prace Językoznawcze"
(t. 98, 106, 107, 110). Zawierają
szereg tekstów z zakresu

RECENZJE

245

historii i wspólczesności języka pol,skiego poza wschodnimi granicami obecnej Polski, zarówno opracowań teoretycznych, jak i zapisów orygilnalnych, "Studia" publikują teksty w języku polskim (tom I - 47%, II - 480f0, III - 4BG/o, IV - 9,20/0),
rosyjskim (tom I - 460/0, ILl - 390f0, III - 410/0, IV - 1%) oraz w ujednoliconej,
z malymi wyjątkami, transkrypcji
fonetycz)ilIej (tom I 70f0, II 130f0, III 110f0, IV - 70f0).
Na ich lamach po-dejmowane są rozważania nad przemianami
języka polskiego,
funkcjonującego
wspólcześnie w obcojęzycznym otoczeniu, szczególnie na terytorium Litewskiej SRR i Bialoruskiej SRR oraz pograniczu tych republik. Artykuly
tej grupy zajmują się problemami morfologii, zapożyczeń, frazeologii, ogólnej charakterystyki
języka oraz tak zwaną socjolingwistyką
(I, 123 - 138; 139 - 150; 179- 191; 193 - 206; 225 - 231; 233 - 242; II, 25 - 29; 65 - 72; 73 - 84; 8,5 - 10,1; III, 7 - 22).
Historii i wspólczesności języka polskiego tych obszarów dotyczą także dwa, trudno dostępne artykuly nieżyjącej już Haliny Tmskiej {I, 19 - 121 II, 15 - 23) oraz
próbki tekstów oryginalnych
z terenów Litewskiej SRR (l, 243 - 250; 251 - 255; II,
139 - 150) i Bialoruskiej S'RH (IV, 113 - 118).
Kresową pols,zczyznę w Łotewskiej SRIl omawia z kolei Józefa M. Paruszta
pisząca o skladni poszczególnych przypadków rzeczowniJka i językowych formach
frazeologicznych (I, 207 - 224; IIiI, 133 - 145), a także prezentująca
orygialny, polski
tekst ze wsi Dagdy rejonu krasławskiego ŁSIlR (I, 257 - 259). Na,tomiast w tomach
II, III i ,IV pojawiaj<l się artykuly o języku polskim w Ukraińskiej SIlR - jego
przynależności dialektowej (II, 31 - 47), wymianie spólglosek (lIII, 127 - 131) i współczesnej postaci (teksty oryginalne ze wsi Nowos'ielica i Maókowce rejonu chmielnickiego USIlR III, 177 - 18,2; IV, 109 - 112 oraz Kazachskiej
SSIl teksty
o koniugacji czasowników (Ul, 91 - 126) i leksyce (II, 147 - 154) poprzedzone wstępem Romana Laskowskiego (III, 23 - 31).
Pozostałe, 'nie wzmiankowane
wyżej teksty poświęcone są ogólnej charakterystyce języka pols'kiego kresów poludniowo(II, 9 - 14) i pólnocno-wschodnich
(I, 13 - 17), zapożyczeniom polskim w języku litewskim (I, 151 - 177) i ukraińskim
w języku polskim (II, 49 - 63), wpływowi języ1ków wschodnich na polską hteraturę dokumentalną
(redakcja polska III Statutu Wielkiego Księstwa Litewskiego II, 103 - 118) i piękną (listy króla Jana III Sobieskiego do żony, królowej Marii II, 119 - 125; III, 155 - 167 oraz elementy leksyki kresowej w powieściach ludowych
J. 1. Kraszewskiego - n, 127 - 138), a także malo znanym pracom językoznawczym Jana Karlowicza wraz z tekstem Podręczmika
czystej
polszczyzny
dla Litwinów
i Petersburczan
tegoż autora (III, 33 - 81; 821- 90). Analizę dorobku tego
ostatniego przeds,tawia również artykul Zofii Sawaniewskiej-Mochowej
(IV, 37 - 70).
W tomie III ("Studiów" znalazły się także próbki tekstu gwarowego reemigrantów
polskich z Litewskiej SIlR, którzy przybyli do Bartoszyc w województwie
01s'ztyńskim z byle go powiatu wileńsko-trook,iego II Rzeczypospolitej w latach 1945- 1946 i 19'56 - 1957 (s. 169 - 175), zaś w tomie IV szkic Barbary
Dubickiej o odrębnościach slowotwórczych
polszczyzny wileńskiej (s, 71 - 79). W tomie tym zamieszczono również ilustrowany
mapkami
artykul Feliksa Czyżewskiego na temat polsko-ukraińskich
kontaktów językowych (s. 81 - 107) oraz teksty z nadgranicZlilej ws,i bialostockiej Niemirów, której najstarsi
mieszkańcy pamiętają
jeszcz:e
gwarę ukraińSlką (s. H9 - 121).
Trzy pierwsze tomy zawierają
ponadto przedmowy
określające
krótko ich
zawartość, w tomie I znajduje się szkic ,Janusza Riegera O potrzebie
badań nad
polszczyzną
kresową
(s. 9 - 12), natomiast
w tomie IV artykuł Marii Karpluk
"Stan badań nad polszczyzną kresową XVI wieku" (s. 7 - 35).

RECENZJE

246

"Studia nad polszczyzną kresową" wydają się być niezmiernie ważnym materiałem nie tylko dla językoznawców, ale i dla badaczy zagadnień e1JniczJilych.
Ze względu na niemożność dokonywania badań etnograficznych
i socjologicznych
nad położeniem ludności polskiej w ZSRR szczególnie cenne s<) tu informacje
O małych,
dokładnie zlokalizowanych
skupiskach ludności używającej języka polskiego, o s,topniu ich językowej asymilacji i położeniu materialnym.
Często też
wymieniane
są nazwiska informatorów
i autorów tekstów oryginalnych (przykładem jest tu zestaw 37 nazwisk Polaków -- mieszkailców Kazach5kiej SHE). Pomimo możliwości zakwestionowania
wielu dokonanych na łamach "Studiów" uogólnień, przede wszystkim ze względu na niewielką
reprezen'tatywność
dobranych
do badail prób, dotychczasowe oSIągnięcia tego wydawnictwa
pozwalaj;j z cbżym
zainteresowaniem
oczekiwać na jego następne ,tomy.
Mirosław Boruta

Euzebiusz G i l, Wspólczesne

ludowe

kowalstwo

Opolszczuzny,

Opole 1982, ss. 93.

Praca E. Gila jest efektem badań terenowych autora, prowadzonych w latach
1976 - 1979 w ramach prac badawczych Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu-Bierkowicach. Autor sięgnął również do materiałów archiwalnych
i statystycznych. Badaniami objął kowali miejscowego pochodzenia, będących tym samym kontynuatorami lokalnych tradycji tego rzemiosła.
Praca jest pierwszą syntezą kowalstwa na terenie Opolszczyzny. E. Gil nie
ogranicza się jedynie do współczesności. Przy pomocy literatury
i archiwaliów
dokonuje próby rekon5trukcji funkcjonowania
tego rzemiosła na Opolszczyżnie na
przestrzeni ostatnich wieków.
Kowalstwo jako samodzielne rzemiosło wyodrębniło
się we wczesnym średniowieczu, wkrótce też nastąpił wyraźny podział na kowali miejskich i wiejskich.
W 17187roku na terenie Opolszczyzny praoowało 901kowali,
z tego w miastach
168 (18,6 Ojo). Dalszy rozwój kowalstwa wiązał się na tym terenie z wprowadzeniem
w XIX wieku nowych kapitalistycznych
form gospodarowania.
Zaczęto wtedy
w rolnictwie stosować szereg żelaznych narzędzi, jak pługi, brony itp., które w dużej części wytwarzane były w wiejskich kuźniach. Również wiele fabrycznych narzędzi rolniczych było w tych .warsztatach udoskonalanych,
przystosowywanych
do miejscowych warunków lub po prostu naprawianych.
Rozwój techniki pozytywnie odbił się na wyposażeniu kuźni, do ,których zaczęto wówczas wprowadzać
fabryczne narzędzia i maszyny.
W 1900 roiku w Izbie Rzemieślniczej
w Opolu zarejestrowanych
było 1176
mistrzów kowalskich, 559 czeladników i 762 uczniów.
W czasie I wojny światowej nastąpił ponowny wzrost znaczeni'a kuźni wiejskich, które, w przeciwieilstwie
do przemysłu pracującego
na potrzeby wojny,
zaspokajały potrzeby wsi w maszyny i urządzenia rolnicze. W okresie nastania
w Niemczech narodowego socjalizmu i nastawienia przemysłu na zbrojenie, wielu
kowali rezygnowało z samodz,ielnej działalności przechodząc do pracy w zakładach przemysłu metalowego, które umożliwiały osiąganie wyższych dochodów.
W wyniku działań wojennych
podczas II wojny światowej, znaczna część
rzemieślników,
jako żołnierze, poległa na froncie lub też wyjechała do Niemiec.
W'iele kuźni zostało zdewastowanych.
Odbudowa tego rzemiosła trwała do 1948
roku.

247

R~CENZJE

Lata 1949 - 1956 to złe czasy dla rzemiosła indywidualnego
i w tym oczywiście kowalstwa. Wysokie domiary podatkowe i brak surowców spowodowały regres j rezygnacje wielu kowali z samodZiielnej działalności. Dopiero koniec roku
1956 przyniósł znaczącą pO.pr.awę i <trwający do 1960 roku dobry rozwój rzemiosła.
Odnotowano wtedy istnienie największej liczby warsztatów (445).
Od 1960 roku zaczyna się upadek tradycyjnych
kuźni, spowodowany wieloma
czynnikami:
upowszechnianiem
się nowych narzędzi pracy w wyniku elektryfikacji. rozwojem innych konkurencyjnych
rzemiosł, m. in. związanych z obsługą
wsi zakładów ślusarslkich, spadkiem. :z.apotrzebowania ws.i na podkuwanie
koni
i innymi, jak choćby istniejącymi przepisami prawnymi, które nie ułatwiały prowadzenia kuźni przez kowali emerytów.
W dalszej części swojej pracy autor lozpatruje kowali jako grupę społeczno -zawodOWe}, (większość obecnych kowali jest również posiadaczami
ziemi), rozważa kwestie związane z kształceniem i kwalifikJacjami. W pracy szczegółowo omówione zostały surowce kowalskie oraz warsztat pracy - najstarsza kuźnia pochodzi
z 1726 roku z Ziemiełowic pod Namysłowem, a wiele innych z połowy XIX wieku.
W dalozej części autor omawia kwes'tJie związane z wyposażeniem i narzędziami w
kuŹl1:. z których wiele wykonywanych
było rękami samych kowali. Dużo miejsca
pDśw:~cDno technikom stos·owanym w pracy kowala i efekt{)m tej pracy w postaci wykonanych narzędzi rolniczych, takich jak pługi, Dadła, brony, kopaczki, dołownik.:. Innym zadaniem ·kowali było przede wszys'uk'im okuwanie i naprawa wozów, a także jedna z najważniejszych
ról tradycyjnych
'kuźni - podkuwanie koni.
Autor nie pominął również omówienia 7Jdobień i walorów plasltycznych wyrobów
kowajstwa opolskiego, które wyrażało się w nadawaniu ozdobnych ksrztaltów wykonywanym przedmiotom, takim jak np. okucia i wykładki zamkowe oraz zdobieniu ich powierzchni wzorami najczęściej geometrycznymi
lub roślinnymi. Jednak
już w' okresie międzywojennym
dało się zauważyć zmniejszone
zapotrzebowanie
klientów na tego rodzaju usługi, a po wojnie odbiorcom zależało na szybkości pracy i taniośei wytwarzanych
w kuźni wyrobów, co w efekcie doprowadziło do zaniku ti'adycyjnego zdobnictwa w kowalstwie.
Książka zaopatrzona został'a w zdjęcia i rysunki wyjaśniające
omówione zagadnienia i dostarczające dod2.bkowych informacji.
Publikacja ta zasługuje na duże uznanie ze względu na klarowność wywodu
i przejrzystość ,treści. Pozycja ,to tym wartDściowsza, 7JC podejmuje probłematykę
kowalstwa na ziemi,ach zachodnich, o przyspieszonym
procesie zaniku tradycyjnego kowalstwa.
Pomimo tego, że na temat ,kowalstwa napisano już "tosun.kowo dużo (nie sposób nie wspomnieć tu -o dziele R. Reinfussa Ludowe kowalstwo
artystyczne
w Polsce, Wrocław 1M.3), to należy pamiętać, że znajdują
się jeszcze spore obszary kraju. zwłaszcza północne, na których o kow.alstwie wiejSikim wiemy bardzo mało.
Warto na tych terenach podjąć badania, aby uzyskać materiały dotyczące kowalstwa z całego kraju.
Jerzy

J~rzy F i c o w Si k i Cyganie
Kra;':c.w 1986, ss. 426, wyd. III.

nie

na

polskich

drogach,

Kuniewski

Wydawnictwo

Literackie,

Pierwsze wydanie opracowania histDr.ii i kultury Cyganów pod tytułem Cygapolscy opublikował
J. Ficowski w 1953 r. Następne wydanie, znacznie r-ozsze-

248

RECENZJE

rzone, uzupełnione o cale rozdziały, z rozbudowanym słownikiem trzech dialektów
Cyganów polskich - ukazało się w 1965 r., już po ostatecznym ustawowym osiedleniu koczujących dotąd Cyganów. Obecnie, trzecie wydanie jest już tylko nieco
uzupełnione
w.ersją poprzedniego,
natomiast
w stosunku
do tamtego znacznie
uboższe graficznie. Wydane na podłej jakości papierze, jak większość obecnie drukowanych kSliążek, pozbawione jest, jakże licznych i wartościowych w poprzednim
wydaniu, ilustracji. Bmk ten niewątpl'i wie wynagrodzi kolejna, znajdująca się już
w druku pozycja ksiązkowa Ficowskiego. Będzie to wielobarwny
album bogato
ilustrowany, lttóry ukaże się niebawem nakładem lnterpressu.
W obecnej wersji J. F1i.cowski zachował poprzedni układ rozdziałów (z niewielkimi zmłanami). W ramach tekstu dokonane zostały niewielkie uzupełnienia
I tak w rozdziale :z,atytuł'owanym Królestwo
c'ygańskie ... autor przytacza 2 kolejne odnalezione w Archiwum Głównym Akt Dawnych paszporty dla wójta cygańskiego Klimonta Florianowicza
oraz przywilej
na starszeństwo
cygańskie
(a więc nominacja
na "króla cygańskiego") dla J'ana Nawrotyńskiego,
wydany
w kancelarii króla Jana Kazimierza (s. 36 - 39).
W rozdziale o martyrologij Cyganów w czasie okupacji niemieckiej uzupełnia
autor niektóre relacje ,m. in. dotyczące wymordowania
Cyganów w Szczurowej.
woj. tarnowsk.ie (s. 119 - 120). Rozdział o pożywieniu uzupełniony jest o kilka akc'pitów dotyczących lecznictwa ziołami (s. 172 - 173).
Największym zmianom uległ rOlidział pt. Skalania i przysięgi, który jest zmienioną nieco wersją artykułu opublikowanego
przez Ficowskiego w .,Miesięcznii;1.1
Literackim" w 1983 r., opracowanego zreslitą na bazie materiałów publikowanych
w poprzednim wydaniu Cyganów Polskich. Został on znacznie uzupełniony o informacje dotyczące funkcji Śero Roma. l jest to jeden z dwu rozdziałów, który d(lproWla'Clzawiedzę na temat Cyganów do chwili obecnej. Drugim rozdziałem, w którym autor aktualizuje swą wiedzę jest Cyganologia w Polsce, gdzie Ficowski prezentuje grono najmłodszych cyganologów i ich osiągnięcia; również w bibliografii
zasygnalizowane są niektóre najnowsze prace o Cyganach.
Ta niewątpliwie
war.tościowa książka, pods.tawowa lektura dla wszystkich zainteresowanych
cyg.ańską kulturą, wiele traci ze względów ubós'twa edytorskiego.
Brak .ilustracji i bodaj krótkiego streszczenia obcojęzyclinego (mogłaby to być niezwykle cenna praca dla badaczy kultury cygańskiej w całym świecie - jest jednak niedostępna ze względu na język, choć autor jest powszechnie znanym cyganologiem), znacznie' obniża jej war,tość nawet w stosunku do wydania poprzedniego. Są też w niej pewne bmki, które mOŻlllaprzypisać autorowi, a może zbyt długiemu cyklowi produkcji, podcZias którego to okresu traci się ochotę na uzupełnienia czy popDawRJi, choć czasu jest dość. Otóż ws'tęp książki jes't datowany na
1974, choć jest w całości przepisany z poprzedniego wydania sprzed 10 laty. Niektóre fragmenty w tekście pracy natomiast świadczą o tym, że autor nie dokonał korekty reszty tekstu i stąd miejscami odnosi się wrażenie, iż czyta się poprzednie wydanie. Razi to zwłaszcza w miejscach, gdzie autor odwołuje się do
chwili obecnej, wówczas nie wiadomo czy chodlii o lata, gdy kończył pisać drugie
wydanie, czy o czas w kilkanaście lat później. Np. na s. 103 pisze o śmierci Rudolfa Kwieka (zm. 1964) "Dopiero obecnie (... ) trzy lata po śmierci Rudolfa
Kwieka ... " Jest takich miejsc więcej. Szczególnie uderza ten brak korekcji czasu
w momentach, gdy mówi się o koczujących Cyganach w czasie teraźniejszym.
A przecież mógłby autor bodaj krótko spróbować podsumować to, co z kulturą
cygańską stało się w ostatnim czasie, po przymusowym
ich osiedleniu. Przecież
wiele zwyczajów musiało ulec zmianie, dostosowaniu się do wspólczesnych realiów

249

RECENZJE

życiowych. Jednocześnie zaś w tym nowoczesnym świecie trwa zadziwiająco ,I'iele
elementów najbardziej
tradycyjnych,
zadziwiająco
żywotnych. Autor ma na te[1~
temat dostateczną wiedzę. We wstępie jednak powtórzył zastrzeżenię sprzed kilkunastu lat, iż pozostawia ten rozdział innym, sam swoje zainteresowanie
Cyganam,i zamykając na roku. gdy zmuszeni zostali do zaprzestania koczowania, wyzbycia się jednej z zasadniczych cech świadczących a ich cygańskim człowieczeństwie - manuśiben.
Adam Bartosz

"Cyniczna uczta etnografa"

czyli Jerzego Ficowskiego

Demony

cudzego

strachu.

Po przeszło dwudziestoletniej
przerwie ukazała się kolejna książka Ficowskiego
poświęcona Cyganom, której pełny tytuł brzmi Demony cudzego strachu. Wspominki cygańskie 1. Praca ta, na którą sikładają się w większości nie publiJkowane
dotąd materiały i osobiste wspomnienia,
jest dla autora Cyganów
polskich
'"
i Cyganów na polskich drogach (ich nowe, rozszerzone wydanie u'"aza10 się w kilka miesięcy po Demonach .. .)' swoistym pożegnaniem z cy;::ańszczyzną, czyli, jak
pisze, z epoką w jego życiu, która już dawno przeminęła 3. Jest czymś w rodzaju
ostatecznego oczyszczenia szuflady z niewykorzystanych
dotąd fragmentów
materiałów i wspomnień, nie składających
się na jedną, spójną całość. Zamieścił
w niej Ficowski historie, które "zaw,ierają nowe, nieznane dotychczas wiadomości,
odsłaniają - już na ogół nie w tematycznych
układach, ale na przykładzie ludzkich losów dziedziny cygańszczyzny jeszcze nieschodzone przez nas. I relacje między
obszarami egzotyki i rejonami codzienności, związki między n i m i a -n a m i ... '''.
Jest więc niejako dopełnieniem poprzednich książek i naukowych artykułów':" interesującą ilustracj,+ do zawartego w nich "wykładu". Przynosi też, co prawda na
marginesie, wiadomości o nas - naszym stosunku do Cyganów (niemal wszystkie
rozdziały), kolorycie dawnych kresów wschodnich (rozdział Cygan honoris causa
poświęcony obieżyświatowi
i przyjacielowi
Cyganów, Edwardowi
Czarneckiemu)
oraz o s,tm,szliwych warunkach panujących w czasie okupacji hitlerowskiej na Wołyniu (rozdział Przemytnicy
życia).
Nie mniejszym walorem Demonów
'"
jest ujawnienie
przez autora metod
swojej pracy badawczej. Dowiadujemy się jak wyglądało nawiązywanie pierwszych
kontaktów z Cyganami, później przyjaźni, nauka języka, przełamywanie
własnej
niechęc.i do innego sposobu życia. Praca w wykJonaJniu Ficowskiego bez wątpienia
pionierska i uwieńczona zamierzonym sukcesem - uczyniła zeń na długo najlepszego cyganologa w Polsce.
Niestety, to właśnie obnażenie się Ficowskiego jako badacza, osobis,ty czę.sto
charakter zawartych w książce wspomnień, sprawiły, że nie może ona przejść
nie zauważona przez etnogr'afów. Niestety, bo jej treść zmusza do zastanowienia
J. Ficowski,
Demony
cudzego strachu.
Wspominki
cygallskie,
Warszaw-d
1986, ss. 262.
'Tenże,
Cyganie
polscy szkice historyczno-obyczajowe,
Warszawa
1953; tenże,
Cyga-o
nie na polskich drogach, Kraków
1986.
1

• Tenże, Demony ••• , s. 6.
4 T'::llnże, s. 61.
'Pełny
wykaz
cyganologicznych
drogach,

Kraków

1986, s. 425 - 426.

prac

Flcowskiego

zawarty

jest

w:

Cyganie

na

polskich

RECENZJE

nad etyką zawodową ,etnografa, a postawa F:icowSlkiego w tej materii budzi roz"{:zarowanie, szczególnie bolesne dla wielbicieli jego dokonań.
Książka nie powstawia
żadnych wątpliwości
co do tego, że z pełną premedytacją
pozyskawszy
przyjaźń
Cyganów, zatajając
swe zamierzenia,
wszedł ()in
w posiadanie
wiadomości
o ich kulturze
zazdrośnie strzeżonych
przed obcymi.
Poznał wiersze Papuszy przekazane
mu jako przyjacielowi
z kategorycznym
zastrzeżeniem,
by nie były publikowane.
Opublikował
jedno i drugie, Uzyskał
sławę "odkrywcy" Papuszy i tłumacza jej poezji, najleps:>:ego cyganologa \, Polsc2.
Znajomość języka wykorzystał
jeszcze do napisania
pmu "cyguńskich'" piosenek
dla cygańskich piosenkarzy. I cygańszczyzna stała się w jego życiu "minion,! epoką" (do tego stopnia, że obecna wyprzedaż objęła ta·kże intymne szczegóły z życia kilku znanych, wymienianych
z nazwiska i jeszcze żyjących reprezentallltów
tego ludu). Tymczasem Cyganie poczuli się zdradzeni i stało s'ię tak, jak przewi. dywał Yicowski: "... nie miałem wątpliwości,
że moja osoba, że autor mającej
się ukazać książki, będzie wśród Cyganów p e r s o n a n o n g r a t a H". Cała kara,
.nie mogąc dosięgnąć autora zdrady Polaka. spadła na Papuszę i jej rodzinę·
Pierwsze wiadomości o poetce ukazały się w wywiadzie, jaki Tuwim przeprowadził z Ficowskim, właŚ!nie obok zdradzonych tajemnie;.
W wywiadzie, ·który miał
przy tym wydźwięk polityczny niekorzystny
dla Cyganów (z,a co dziś zrzuca winę na swego nieżyjącego przyjaciela, Tuwima). Stąd też zapewne Cyganie posądz'ili Papuszę o zdr·adę. Jej c.ierpienia, przyplacone
chorobą, wzmogły się jeszcze
po opublikowaniu
Cyganów
polskich
...
i wbrew temu, co twierdzi Ficowski.
,do dziś można spotkać złorzeczących poetyce rodaków.
A jakie jes't dziś ,sŁanowislko Ficowskiego? "Z tych wszystkich przygód w cygańskim les,ie i w krainie fantazj,j wyciągnąłem
jedną naukę, która mnie nie
'przyda się już na nic: mądrośc po szkodzie. Jeśli badusz obyczaje ludów, zwanych
egzotycznymi,
miej cierpliwość,
nie ujawniaj
nazbyt wcześnie swoich trofeów;
pokaż je gdzieś daleko, na drugiej półkuli, a najlepiej po zakor'lczeniu ostatniej
przygody, przemierzeniu
ostatniej
dróżki. Wtedy jeśli nawet pobiegną twoim
śladem złowrogie historie nic już nie będą ci w stanie odebrać, w niczym
przeszkodzić: zbiory będziesz już miał poza sobą 8" (!).
Ficowski czuje się usprawiedliwiony
działaniem dla dobra nauki CI.icwnie:lic
cygańskich
tajemnic)
i kultury
(utrwalenie
poezji Papuszy). I choć przeprasza
w ostatnich słowach ksiąŻJki cygańską poety,kę za jej cierpien.ia ("za te wszystkie
b:edy, którymi
cię
k'iedyś
obarczono"
-- po-d:':rc~;">n:e W. O.'. r':,_
'daje jednak natychmiast,
że było to nieuniknione
i niezawinione
prze/ niego.
Winny był, jak kilkakrotnie
zaznaczał na wcześniejszych
stronach ksią?ki p r ymit y w iz m C y,g a nów.
Zrozumiałym
jest, jak trudno ograniczyć wpływ własnego bagażu kulturowego na przebieg i -efekt badań obcych kultur. Niewątpliv.;ie też, jak zauważy!
ZnanleckJ, najtrudniej
to uczynić właśni'e w stosunku do grup etnicznych, z którymi konktakt
f,jzyczny jest największy 10. Czyż jednak koniecznie, jak w satyrycznym wierszu Gałczyńskiego, Cyniczna uczta etnografów",
musimy "zerwawszy

• J. Ficowskl, 'Demony ... , 's. 250 - 251.
1 J. Tuwim,
Cyganie (rozmowa z Jerzym
Ficowskim),
"Problemy",
1950 nr 10.
s J. Ficowski,
Demony ..• , s. 33.
• Tamże, s. 262.
10 F. Znaniecki,
Stud'ia nad antagonizmem do obcych, Poznań 1931.
11 K.
l. Galczyń'sk,i, Cyniczna uczta etnografów,
(w:) DZieta, Warszawa
1979, t. 3. Próby
..tea1tralne,
s. 587 - 588.

251

RECENZJE

z moralu1ym pionem", tmktować przedmiot badań aż tak cynicznie kosumpcyjnie?
Nie grozi nam, co prawda, lot jaik,i zgotował "swoim" etnografom
Gałczyński,
ale p;'zccież utrata szacunku też jes·t swego rodzaju śmiercią.
W ojciech

Olszewski

Zagadnienia
z kultury
Podhala, Spisza i OTawy, red. W. J o s t o w a, Pod halaóskic Towarzystwo
Przyjaciół Nauk w Nowym T,argu i Muzeum Tatrż·ańskje
im, dl' Tytusa Chalubil1skiego w Zakopanem, Nowy Targ-Zakopane
1986, ss. 133,
iI., mapy.

Sll.sunkowo uboga literatura na temat kultury ludowej Spisza i Orawy, a także -- choć już w mniejszym stopniu - Podhala, wzbogaciła się o,statni,o w wyniku opublikowania tomu prac zredagowanych
przez W, J.ostową i wydanych przez
Podhalańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk i Muzeum Tatrzal1skie w Za:kopanem.
Tom ukazał siG, jak głosi dedykacja na pierwszej stronie: "dla uczczenia pamięci
Piusa Jabloóskiego i J.ana Plucit'lskiego - godnych synów Orawy i Spisza". Zgromadzono w nim teksty o różnej wafiwśai i a różnej przydatności
dla poznania
kultury południowych
rubieży Polski; wszystkie jednak zasługują na wnikliwą
uwag~,
Zbiór otwiera fragment pamiętnika
Jana Plucińskiego
(1897 - 19E2) zatytułowany Dziedzictwo
Spiszaka. J. Pluciński,
jak wiadomo, urodził się "V' ,)Ul'gm,'ie
i tu pobierał wstępne nauki w parafialnej
szkole, Dzięki pomocy ,,5tud~nt6v/'
z K~akowa (raczej akademików,
bo w owych czasach studentami
nazywano
ucznió\>' szkół średnich) dostał się Pluciński w 1909 roku do Zakładu ks. Siem2.sz.ki dJ<l biednych i opuszcz,onych chłopców, pI'owadzonego przez Księży Misjonarzy '" Krakowie, gdz'ie miał mieszkanie,
utrzymanie
i opiekę pedagogiczną,
Gimnaz.jalną edukację rozpoczął w Filii Gimnazj'Um św. J-ac·ka przy ulicy 8tarowiślnej, Nie miejsce tu na dalsze szczegóły biografii powszechnie znanego i szanowanego nauczyciela, badacza i miłośni~
Spiszu. Opublikowany
fragment wspomnieó J. Plucińskiego dotyczy najwcześni'ejszych
lat j·ego żyda, początków edukacji w trudnych czasach madz.iaryz.owania polskiich mieszkańców Orawy i 8pisza
oraz pierwszych lat pobytu w Krakowie. Bogactwo szczegółów przy jasności narracji czynią wspomnienia J. Plucińskiego zarówno ważnym źródłem do dziejów
Spisza, jak i ciekawą iekturą, mogącą stanąć w rzędzie najwV;)iHli,:-o:iszyci1jJ~'\skich osiągnięć pamiętnikarstwa.
Podobne komplementy
można skierować również
pod adresem tekstu wspomnieniowego
Z Orawy w świat, który jest z kolei fragmentem pamiętnika
Piusa J,abłońskiego (1908 - 1979). Znajdziemy tu wiele ważnych a mało znanych szczegółów na temat podstawowego i średniego szkolnictwa
na Orawie, gdyż autor - pocz.ątkowo w rodzinnej wsi Lipnica Wielka - później
w gimnazjum w Trz.cianie, z. trudem, wśród wyrz.eczeil rodziny, torował sobie drogę ku wyższemu wykształceniu,
które uzyskał potem w Uniwersytecie
.Jagiellońskim, Nauka była trudna z.właszcza przez. fakt, iż Jabłoński - jak i inne dzieci
s'pis,kie i orawskie - wstępne nauki pobi,erał w języku zupełnie sobie obcym _
węgiers'!<'im, potem w obcym, lecz z.rozumiałym - słow.ackim - by dopiero z czasem, już w KlasycZiI1ym Gimnazjum w Nowym Targu, odkryć literacką polszczyznę, której pozostał wierny do końca życia. Walory wspomnieó J. Plucińskiego
i P, Jabłońskiego są oczywiste li ocz,ekiwać należy, że ich pamiętniki zostaną rychło opublikowane w całości, do czego w pełni upoważnia ich literacka i ,dokumenlalna ranga.

252

RECENZJE

W. Jostowa

przedstawiła
w omawianym zbiorze artykuł Zwyczaje
doroczl!('
Orawy.
Artykuł jest częścią obszerniejszej
\.1I'acy, a opar tv
wstał na materiałach uzyskanych z badań w trzech wsiach: Piekielniku, Podszkh.l
i Harkabuzie w latach 1963 - 64. Materiał sprzed lat ponad dwudziestu ma dziś
wartość h~storyczną i powinien być skonfrontowany
z danymi wspólczesnymi.
Wątpliwości budzi także wybór wsi do badań; nie mogą być one w pełni reprezentatywne dla jakichkJolwiek badań kulturowych na Orawie, gdyż - co wiadomo
już od dawna różnią się one bardzo od wsi podbabiogórskich.
mniej poddanych wpływom podhalańskim. Mimo wszystko mate6ał daJnY przez W. Jostową
jest godny uwagi, choć wnioski i uogólnienia, jakie autorlka z niego wyprowadza.
rażą niekiedy ogólnikowośQią.
H. Jost prezentuje al"'tykuł O oLejarniach na Podhalu, Spiszu i Orawie. AutOL' słusznie stwierdza,
iż "olejarnie
z terenów podtatrzaóskich
wymagaj~l \\Tczerpującego
opracowania",
dodając, iż jego praca "nie ma pretensji
do \\yczerpania zagadilienia", a jedynie "podaje zasadni ozy material", który może być
pomocny badaczom. W ·istocie, artykul H. Jost-a to krótki wyklad techniki UZ~'skiwania oleju z siemienia lnianego przy pomocy stosunkowo prymitywnych, wręcz
archaicznych metod i urządzeń, w nikłym, stopniu zachowanych do czasów obeonych. Autor zamieszcza wy:kaz ,olejarni w byłym powiecie naw otal"'Slki
m, sporządzony na podstawie ankiet z lat 1959 - 1964. Ponieważ większość olejarni nie istniała już podczas przeprowadzania
ankiet, informacje są stosunkowo lakoniczne.
choć zapewne d1a zainteresowanych
cenne, podobnie jak ccnny jest dolączony do
opracowania słowniczek gwarowych wyrazów technicznych, używanych w olejarstwie na terenie Podhala, Spisza i OTawy.
S. Walach, nadleśniczy z Zubr,zycy Górnej, wybitny znawca przyrody regionu babiogórskiego,
omawia nazeWll1ictwo ludowe na południowo-wschodnich
stokach Babiej Góry. Ma to duże znaczenie zarówno dla poznania dziejów osadn;ctwa tych terenów, jak i daje ciekawy materiał językowy. Podobne znaczenie ma
obszerna praca J. Plucińs'kiego Przezwiska
i przydomki
w Jurgowie
na Spisz li,
efekt żmudnych badań i analiz. Powstawanie
nazwisk i przezwisk ściśle wiąże
się z his;torią regionu oraz panującymi
tam zmiennynld z reguły, rzadziej
trwałymi stosunkami demQgraHcznymi i gospodarczymi. Ogromną !'Olę odgrywają wpływy kulturowe, a zwłaszcza językowe. Spisz należy do terenów szczególnie interesujących
dLa badacza kultury i języka. Materiały zebrane przez J. Plu-'
cińskiego jeszcze raz potwierdzają takie przekonanie i są niezwykle cenne zarówno dla hi.storyka, etnografa, jak i a może przede wszystkim dla językoznawcy.
Ostatni prezentowany
w zbiorze tekst ma inny nil. pozostałe
charakter.
Jest to utwór sceniczny FrancisZJk,a Katta Wesele orawskie
w dawnych
czasach.
napisany orawską gwarą i odznacz,ający się wiernością w stosunku do tradycji
orawskiej,
przez co ma nie tylko wartość literacką,
ale także dokumentarną.
Utwór F. Katta został napisany dla Orawskiego Zespołu Pieśni i Tańca, który
pod kierownictwem
S. Wałacha działał na Orawie w latach Hl59 - 1984. Dobrze
się stało, że zosltał on wydrukowany,
gdyż - jak dobrze wiemy - podobne materi.ały łatwo przepadają ku strapieniu badaczy.
Wartość całego tomu podnoszą rysunki, zdjęcia i mapy, któl'e zostały starannie
wykonane li stanowią dLa czytelnika dużą pomoc w przyswojeniu
tekstów, podobnie, jak zamieszczone po niektórych artykułach
słoWlT1iczktiwyrazów i okl'eśleń
gwarowych spiskach i orawskich.
ludności

polskiej

Ryszard

Kantor

253

RECENZJE

Wesele

sIJiskie.

Podał

Jan

PluciJiski,

znawca

co,-,'ala Kry s t y n a K w a ś n i e w i c z, Polskie
1007, s. 144, liczne zdjęcia.

i miłośnik

Wydawnictwo

ziemi

spiskiej.

Muzyczne,

Opr<1Kraków

Tradycyjne wesele wiejskie od dawien dawna cieszy lo się wielkim zaintere<;cwaniem etnografów ,i muzyków. Obrzęd ten, którego społeczny sens sprowadza
się do potwierdzenia
przejścia pary młodych ze stanu ludzi wolnych do stanu
malżeńskiego, posiadal wyraźne cechy widowis'kow,ości, napięcie dramaturg'iczne,
dz.ięki któremu głęboko z.apadał w pamięci uczestników i obserwatorów.
Wesele
mialo w zasadzie, zarówno na terenie całej Polski, jak ,i właściwie całej Słowiańszczyzny, bardzo podobny przebieg, lecz jednocześnie ukształtowały
się regionalne odmiany tego obrzędu. Mówimy o weselu kurpiowskim, krakowskim,
czy podhalm'lskim by wymienić najbardziej
znane odmiany - mając na E1.,·~1i;a1,t,
;~: w regionach
tych wytworzyły się bogate i zróżnicowane obrzędy zgrupowane
wok ó ł zasadniczego jądra obrzędu weselnego. Dokumentacja
owych regionalnych
odmian wesela ludowego s,tawała ~ię właśnie dokumentacją
regionalnych
odmiC:D
kultury, gdyż kultura z wielką siłą właśnie w weselu się manifestowala.
Dziś zwyczaje weselne miejskie i wiejskie niemal upodobniły się do siebie;
powstało coś w rodzaju ogólnopolskiego obrzędu we:ielnego, niestety, w porównaniu z regionalnymi weselami ludowymi obrzęd ten jest znacznie zredukowany.
Dawne tradycje pielęgnują
Jeszcze zespoły folklorystyczne,
uświadamiając
nam.
jak wiele piękna i powagi może tracić nasze życie, gdy pozbawione zostanie z lenistwa lub wstydu, bądż fałszywie pojętej nowoczesności - elementów dawnej barwnej i wymownej obrzędowości.
Wśród odmian tradycyjnego wiejskiego wesela szczególnie, jak mi się 7,cl'l.ie.
wyróżniaj'l się wesela góralskie. Nie tylko swoją barwnością, czy rozbudowaniem,
lecz raczej głównie przez temperament
i nastrój, przez połączenie godności obrzędowej z żywiolową zabawą. Pogląd taki zdaje się potwierdzać wydana ostatnio
przez Polskie Wydawnictwa Muzyczne inscenizacja wesela spiskiego, autorstwa Jana
Plucil1skicgo, znawcy i miłośnika Spisza, opracowana
fachowo przez etnografa
muzykologa i bogato ,iJustJ"1Ow,ana
dobrymi zdjęciami .
.,W domu gospodarzy Stanków w Łapszach Niżnych nastrój dziś szczególny
.i uroczysty. Mają się odbyć "zrynkowiny" gazdowskiego syna Jędrusia z Halą Kowalczykówną". Tak zaczyna się opowieść-prezentacja
widowiska weselnego na Spiszu, które jest ciągiem zabaw i śpiewów, ciągiem ważnych i wielkich chwil dla
zainteresowanych,
a przynosi radość i wrażenia
uczestnikom,
całej zbiOl'O\<:ości
wiejskiej. Jest to spektakl napisany piękną spiską gwarą, jasny ,i klarowny, spektakloddający
is,totę "typowego" spiskiego wesela, choć ,tylko zainscenizowany przez
ze5pół "Spiszacy" z Łapsz Niżnich. Jest to rzecz do oglądania (bardzo dobre zdjęcia o walorach dokumentalnych!),
do smakowania
i do czytania; jest to także
wartościowy dokument, zaopatrzony w 'etnograficzne posłowie i rz'Cczowy komentarz filologiczny, a także słownik wyrazów gwarowych.
Przy okazji omaw,iania tej cennej pracy, należy przypomnieć postać autora,
Jana PluciIlskiego, człowieka wielkiego wymiaru, niezwykłego. Urodzony w 1897
roku w Jurgowie na Spiszu doświadczył niemal typowych dla mieszkańca tego
terenu losów: najpierw uczęszczał do s.zkoły z wykładowym językiem węgierskim,
potem stopniowo uświadamiał
sobie pols'kie pochodzenie, stopniowo dochodził do
polskiej świadomości narodowej. PluciIlski, o czym sam pisze w publikowanym
niestety tylko we fragmentach
pamiętniku,
stał się pasjonatem,
jednym z coraz
już rzadszych prawdziwych regionalistów, znawców i miłośników jakiegoś terenu.

254

RECENZJE

Patriota i pedagog nade wszystko ukochał swoje rodzinne strony. Zakłada~ n~gionalne zespoły, pisał spis!ką gwarą utwory sceniczne o niebagatelnej
warto~c artystycznej, prowadził cenne badania naukowe a charakterze
językowym i historyczno-etnograficznym.
Dzięki tam i ludziom jak on pogłębia się nasza wiedza o regionach, zwłaszcza peryferycvnych.
Dvięki nim mieszkańcy takich regionów zy;:;;'iwali
świadomo~ć samych siebie, zaczynali
doceniać swoją kulturę,
swoją trodycję,
swój dorobek. To pierwszy, może najważni'ejszy
krok ku mądremu patri,)tyzmowi; krok od miłości reg,ionu - owej ojczyzny prywatnej,
a której pisal :j>lcjo!og
St. Os.sowski - ku miłości Macierzy.
Lud:z;iom pokroju Jana Plucińskiego czasem stawia si€; pomn"(i, na og0! jednak sami je sobie budują dziełami pisanymi milościCl, i pasją. Takim wla;~ll'", jak
sądzę, pomnikiem
jest Wesele spiskie, którego wydania autor już nie doczekał.
, a które dzięki nader starannej
szacie graficznej, a zwłaszcza dzięki swym dokumenbcyjnym
i artystycznym
walorom na stale znajdzie s'ię wśród naj\\'y'):tniejszych dZ'ie! etnografii regionalnej,
Rys::.arll

M. Kor n e c Je i, Gotyckie
kościocy
terackie. Kraków 1987, ss. 147. ii. 49.

drewniClne

na

Podhaln,

KCl'''.:''

Wydawnic' ..,'

i_i-

Marian Korneoki znany jest jako wybitny specjalista z zakresu probkmatyki
konserwacji
zabytków
i ochrony szeroko pojmowanego
krajobrazu
kultui"owego.
Kilka lat temu wraz z Tadeuszem Chrzanowskim
wydał bardzo dobrze przy jętą
przez krytykę pracę Sztuka
ziemi
krakowskiej.
Szczególnym
zainteresowaniem
M. Korneckiego cieszy się drewniane budownictwo, zarówno mieszkalno-g'Jsp:ldarcze, jak i sakf'alne. Wieloletnie badania nad tymi zagadnieniami
zaowocov:al\ licznymi artykułami w fachowych czasopismach oraz popularn<l prac,! tu wła.~11
;.i' (;111<1wi.aną·
Gotyckie
kościocy drewniane
na Podhalu
łączą wybitną erudycję auto:'" z jego autentycznym
umiłowaniem
regionu, o którym pisze - Podhała. Popr;;.:z ap{)wieść a drewnianych
kościołach, które są "w sposób wyjątkowo harmonijny
zestrojone z otaczającym
je górskim krajobrazem,
a zarazem nieodłącznie z\\'i'IZane
z kulturą i sztuką PolSJki", stara się powiedzieć jak najw.ięcej o swoistym c:;cnills
loci Podhala, a także o owym nieuchwy,tnym
czarze regionu. Czar ten poznał-: dobrze lic.zni artyści i badacze, w przeszłośoi i współcześnie.
Ze znanych drewnianych
kościolów Podhala, w większości pochodzącycr. z XV
i XVI wieku, autor wybrał pięć: w Dębnie, Łopusznej, Harklowej.
Gr,"',qldzie
oraz kościół w Nowym "Dargu, najbardziej
zresztą przez wieki pTzeksztalcol1\-, !Ccz
dZliś jeszcze wykazujący ..istotne podobieńs,twa łączące go z pozostalymi. Ko.~ciGły te
znane są dość dobrze, choć raczej tylko w kręgach fachowców. Autor słusznie
założył, iż potrzebna jest popularna
publikacja,
nie będąca ani inwentarzem, ani
rodzajem katalogu ,zabytków. Opracowanie - jak sam pisze - "winno \\' ~posób
możliwie syntetyczny
naświetlić problematykę
historyczną i artystyczną
znakomitych, a skromnych zarazem pomników dziedzictwa kulturowego jednego z Icajpiękniej szych zakątków Polski".
Prezentację
pięciu zabytkowych
drewnianych
podhalańskich
kościołów ,JOprzedzają tnzy dość syntetyc':Mle rozdziały, dotyczące dziejów o·sadnictwa na P,)dhalu,
staJll,u badań nad zabytkami
drewnianego
budownictwa
w Polsce, ze szozegól-

255'

RECENZJE

nym uwzględnieniem Podhala oraz problematy~i architektury
i wyposażenia wnętrz
kościołów drewnianych
na Podkarpaciu.
Zdaniem autora możliwe jest określenie_,typowego" kościoła drewnianego dla tego, w sumie dość przecież zróżnicowanego
regionu, gdyż był to teren stosunkowo zapóźniony w porównaniu
z ,innymi ob~
szarami Polski i wytworzyły się tu lokalne konwencje rozwiązywania
problemów
architektonim:nych
i dłuż-ej niż gdzie indziej przetrwały
w swej "czystej" for~
mie. Jednel z cech sakralnego budownictwa
drewnianego na Podkarpaciu
jest harmonijne łączenie profesjonalizmu z twórczością ludową, zarówno jeśli chodzi o bryłę, jak i wyposa:ilC'TIiekościolów. Stąd też w kościołach tych "znaleźć można prymitywną rzeźbę o charakterze
XIV -wiecznym,
może wytwór lokalny na peryferii twórcw:ici cechowej, quasi-barokową
ornamentykę
sprlzętów, wytwór góralskiego samouka, aż po najczystSiZą sztukę ludową, któr'a znalazła swoje miejsce
w drewnianych kości olach przede ws.zystkim dlatego, że były to świątynie tak silnie związane z miejscową społecznością".
Opisy kościołów dane przez 1\1 Korneckiego zawierają
poza linformacjami hi·storycznymi (na tenlat osadnictwa, eryg;owan1a parafii, budowy kościoła lub kościołów, jeśli opisywany nie był pierwszy w tej miejscovvości itp.) wyczerpuj,jcy
zestaw wiadomości o konstrukcji
kościoł::.t i jego wyposażeniu.
Interesujące
Sil
z\Vłas'~cza analizy polichromii,
tak charakterystycznych
dla wnętrz
kościołów
podhalańskich oraz obrazów na deskach i póltnie, z których wiek jest mało zna-.
nych, a odznaczaj'l się wybitnymi
walorami
artystycznymi.
Przy okazji opisów
kościołów czytelnik dowiedzieć się może wiele o dawnych sposobach konserwacji zabytków i różnych od dzisiejszych poglądów na ich wartość.
Książka M. Korneckiego
napisana
jest przystępnym
językiem: wywody, nic
nie tracąc ze swych wartości naukowych, stanowią doskonały przyklad L:etf'lnei
popularyzacji
niełatwej
przecież problematyki.
Wydawnictwo
Literackie
tym razem stanęło na wysokości zadania wydając tę godną polecenia pracę w nakładzie
20 tys. egzemplarzy. Jest nadzieja, że trafi ona do rąk Hcznych miłośników
Podhaia, milośników przeszłości i zabytków tego fascynującego regionu.
Ryszard

Kantor

Zmagania pulonijne
w Brazylii, t. 2 Pamiętniki
brazylijskie.
'Wybral i Op:','COwał T a d e u s z D w o I' e c k i SVD, A.kademia Teologii Kaltolickiej, Warslzawa 1987,
ss. 270.

Tadeusz Dworecki opubli·kował pnzed kilku laty ·1nteresującą, choć nie pozbawioną słabszych stron, pracę na temat działalności werbistów w Brazylii, wsroo\
Polonii brazylijskiej 1. Obecnie, niejako kontynuując zainteresowania
dziejami osadnictwa polskiego w Brazylii, przedstawia zbiór fragmentów pamiętników
obra.zujących życie tej hoznej, lecz wciąż jeszcze w nauce polskiej słabo poznanej PoIO!1ii'. Pamiętniki wybrane pnez T. Dworeckiego były w znacznej części plonem
konkursów na pamiętniki
emigrantów
organizowanych
po II wojnie światowej
przez Komisję Pamiętnikarską
PAN, Towarzystwo
Przyjaciół
Pamiętnikarstwa
I Zob.
R. Kantor
(rec.); T. Dworecki
SDV, Zmagania
polonijne
werbiści 1900 - 1978, "Lud", t. 66:11*82, 5. 329 - 330.
• Szczególnie słabo poznana jest kultura
Polonii brazylijskiej.

w Erazylii.

t.

1. Polsc);·

256

RECENZJE

i Towarzystwo Łączności z Polonią Zagraniczną "Polonia". Znajdują się one w zbiorach Biblioteki Narodowej, w Bibliotece Ossolińskich ,i w Archiwum Akt Nowych
w Warsza1Mie.
PI1zeds,tawione pamiętniki jstaJnowią świadectwo ponad stuletniej już obecności
polskiego żywiołu w Brazylii. Pierwsze fragmenty sięgają wczesnego okresu "gorączki brazylijskiej",
1j. lat osiemdziesiątych
XIX wieku; inne ilustrują końcowy
etap tego procesu, tj. procesu mas'owego osadnictwa chłopów polskich w Brazylii.
czyli lata przed pierwszą wojną światową. Bog'ato prezentowane
są także pamiętniki z okresu międzywojennego,
a szczególną wartość mają te, które ukazują życie emigracji po II wojnie światowej, gdyż lata najnowsIze, wbrew pozorom, bynajmniej
nie należą do najlepiej
pozmanych, jeśli idzie o sytuację brazylijskie;
Polonii.
Pamiętniki
wykorzystane
przez T. Dworeckiego
są bardzo zróżnicowane pod
względem wartośei l1terackich, niektóre
maj,] dość surowy charakter
i nieporadny styl, inne zbliżają się do mistrzostwa
i stanąć mogą w szeregu największych dokonań pamiętnikarstwa
polskiego. Wszystkie jednak posiadają dużą wartość informacyjną
i jako takie stalnowić mogą przedmiot zainteresowań
badaczy
polonijnych.
Wydawca pamiętników
starał się tak dobierać ich fragmenty, aby eksponować
zagadnienia słabiej znane lub wręcz dotychczas pomijane. Stąd też niewiele znajdziemy w wyborze infoI1macji o trudnej doli pionierów, o ich uporczywej pracy.
która zamieniła dziewiczą puszczę w uprawne pola, a więcej za to o lic,wych
wypadkach
opuszczania
przez k,olonistów polskich już zagospodarowanych
ziem
i przenoszeni,a się ich na nowe tereny, "w bory".
Wyraźnie uwzględniono w zamieszcwnych
pamiętnikach
takie zagadnienia, jak
,oświatę, s,zkolnictwo, życie teatmlne, powstawanie
i d21iaIalność organizacji kulturalno-oświatowych
i sportowych. Jak wiadomo, Polonia brazylijska
była w swej
masie chłopska, w stopniu większym niż jakakolwiek
inna grupa polonijna i jej
osiągnięcia na wyżej wymienionych
polach mają szczególne znaczenie, gdyż dokonane zostały w rznacznym stopniu "własnymi siłami", przy nikłym udziale inteligencji, w bardzo trudnych warunkach bytowania i w otoczeniu niezbyt podobnyrr.
dzialaniom przychylnym.
Niezmiernie
interesujące
są te pamiętniki,
czy ich fragmenty,
któJ'ych autorzy nie ograniczają się do opisów środowiska polonijnego, lecz ukazuj,! egzystencję
Polonii na tle i w zderzeniu z innymi nacjami: Niemcami, Ukraińcami, Włochami.
a także z ludnością tubylczą, z kaboklami. Dopiel'o w kontakcie z innymi grupami znaczenia nabiera identyfikacja
językowa, kulturowa,
czy wręcz naroclowa.
Reflekcje nad własną kulturą, jej wartościami i trwałością prowadzą zazwyczaj do
intensyfikacji
działań pielęgnacyjnych.
Tak było również w przypadku
Po'1onii
brazylis,kiej, która niemal natychmiast
po o:siedleniu znalazła się w sytuacji "konkurencyjnej", otoczona przez inne grupy etniczne musiała zabezpieczać własną kulturę i język przed wpływami obcymi.
Za naj ciekawsze z punktu widzenia badacza kultury uznać należy lic:me fra;.;menty pamiętników
traktuj'lce
o zwyczajach
dOl'Ocznych, rodzil~nych
towurzyskich kultywowanych
wśród polskich osadników w Brazylii. Wynika z nich
jasno, że na terenie Brazylii tworzyła się kultura polonijna, na którą składały
się - w rozmaitych proporcjach - eLemont y przenimione
z kraju, elementy zaczerpnięte od innych grup et:niczych osi,adłych w Brazylii oraz elemenl;y wytworzone przez Polonię na miejscu i nie mające odpowiedników
w "starym kraju",
Pamiętniki
dowodzą równieź istnienia i przełamywania
różnic kulturowych
grup

257

R,ECENZJE

osadników wywodzących s'ię z posz,czególnych zaborów. Na terenie Brazylii chłopi
.,spod Ruska" i chłopi z zaboru ipruskiego,a
także "Galioejoki" odnajdywaii,
nie
bez trudu, płaszczyznę wzajemnego porozumienia, jaką była wspólna mowa, religia,
a przede wszy.stkim miłość do !kraju, z któ.regQ musieli emrgr·ować. Integracja regionalnych grup ·poLiki·ch w Polonię brazylijską dokonywała si'ę właśnie w warunkach
..konkurencji"
innych grup etni'cznych i była połączona z procesem unarodowienia
chłopów polskich na emigracji.
Pamiętniki
opracowane
i wydane przez T. Dworeckiego
są istną kopalnią
materiału dla badacza problematyki
polonijnej. Są rÓWil1ie~nteresują'ce dla historyka. etnografa i -socjologa, g,dyż ukazują życie Polo'!l'ii brazylijskiej
z różnych pu'nktów w.idzenia, w jego zlożoności ,i na przestrzeni
długiego okresu. Dobrze się stało,
że zostały wydane, szkoda tylko, że nie w całości, choć trudno mieć do wydawcy
zastrzeżenia, co do zasa·dności dOIkonanego wyboru. Po pr,Oió!Juwydaje mi się, że
wydawanie fr.agmentów pamiętni~ków, zamiast całości, jest zawsze 'złem koniecznym, które usprawiedliwić
można jedynie znanymi trudno,ściami w przemyśle poligraficznym.
Ryszard

Kantor

H. Z n <\ n i e c k a - Ł o p a t a, Polscy Amerykanie.
Współzawodnictwo
w 9rupie etnicznej, Ossolineum, Wrocław 1986, ss. 216.

o pozycję

społecznq

Problematyka
badań nad Polonią amerykaóską,
jej przemianami
kulturowymi,
asymilacją i mobilno.ścią w ramach ,społec.zeÓl3twa USA, od wielu lat jest przedmiotem zainteresowaó
przedstawicieli
różny,ch dys'cy,plin naukowych.
PodwaEny
pod te badania położyli w pierwszym
dwudziestoleciu
XX w. W. Kruszk,a (Historya

polgka

w Ameryce.

Początek,

wzrost

i rozwój

dziejowy

osad polskich

--

w

Stanach

17 Lud,

t. LX/XII

Zjednoczonych

i

Kanadzie,

Milwaukee

w Ame-

oraz
W. r. Thomas i F. Znaniec.ki (The Polish Peasant in Europe and America, Nowy
Jork 1918 - 1920). Intensy,wny rozwój badań :nad problemem etniczności w Stanach
Zjednoczonych, przypadający
na latasiedemdziesi.ąte,
pociągnął za sobą wzrost z,a,interes,owaó Polonią ameTykaóską wśró'd nauikowców amerykańsikich {np. N. C. Sandberg, A. E. Wood), polonijnych (m.in. J. A. Wytrwal, K. Wachtl, A. Janta, E. Kusielewicz) i pols.kich (H. Kubia-k, G. Ba1bińSlka, E. Morawska, A. P<l'sern-Zielińlski).
Do tego gronu należy równ'ież zaliczyć Helenę Znaniecką-Łopatę.
Jej praca Polish
Americans.
Status Competition
in an Ethnic Community
(New Jersey 1976), która
została wydana w językm polslkim przez Os,s'olineum, stanowi ważny punklt na drodze do poznania przeobrażeó
etnicznych kultur, mający,ch swój emigracyjny
rodowód.
,'a po'czątku kts'iążki autorka przedstawia
swe z,a-ło,żenia metodyczne, zgodnie
z którymi rozpatrywana
jest później społecznośĆ polonijna w USA. Rozdział drugi,
obrazujący historię naszego kraju i jej wpływ na powsltaitl'ie "czwartej dzieLnicy"
PoISlk; wraz z kształtowaniem
się jej struktury wewnętrznej, podziałów itp. wymaga
jednak zastanowienia. Analiza tekS'tu sprawia, iż trudno nie oprzeć się przypuszczeniu o takim doborze przykładów z dziejów Pols.ki, aby przez !ich pryzmalt wyjaśnić 1000yi elementy charakterystycz.neSJPołeczn·ości
emigracyjnej.
Powstają stąd pewryce

1,905 - 1908)

258

RECENZJE

ne zniekształcenia
i uproszczenia (np. skutkiem Liberum veto były rozbiory, czy
też to, że "Przez w i e l e _~p()dkreślenie moje - LN.) lat po wojnie liczne r-odziny
polskie ko'rzy,sltały niemal wyłącznie z żywno:ści i odzieży przesyłanej ze Stanów").
Można napotkać także periodyzację z nazwami i cezur,ami niest<JIso'wanymi w nauce
polskiej oraz pomijanie przyczyn zacofania gospodarczego kraju. Kontrowersyjna jest
teza o antyintelektualizmie
chłopa polskiego. H. Znaniecka-Łopatka
stara się uzasadnić, że postawa antyintelektualna
stanowiła skuteczny hamulec przed przyspieszoną asymilacją przybywających do Stanów Zjednoczonych. W konsekwencji początkowe fale imigrantów w XIX i na początku XX wieku tworzyly dość zamknięte
spolecznośc,i, ,skupione np. wokół własnych parafii, niechętnie nastawione do innych
grup etni'cznych. Polscy wychodźcy, w przeważającej większości pochodzeia chlopskiego, oibejmo,wali naj,częściej stanowiska robotników niewykwalifikowanych.
AnIty-uIl'telektuaEzm tej grupy przej.awia.ł się m. in. w tym. że pierwsze pokolenie emigrantów wywierało silną presję na potomków, aby również pracowali w tych samych, bądż po.dOlbnych, zawodach i na ana10gicznych stanowi-sokach. Zdaniem autOTki ,każdy, kto zamierzał siię k,ształcić wyżej, niż to bylo zwyczajowo ustalone, był
traktowany j,ako oldszczepieniec. Taki sposób ujmowania problemu mo-że być przyjęty, jeśli uwzględnimy za auJto-rką, iż zn.a'czna liczba wyjeżdżających "za chlebem"
pr,agnęła po jak najskuteczniejszym
zgromadzeniu odpowiedniej ilo'ścii pieniędzy
wrócić do kraju i tu podnieść swój prestiżspoleczny.
W tym samym rOZJdzialeomówione z06rt.ały wzajemne 'S'tolSlUIlki Polski z Polonią amerykańską
(wraz z genezą
ukształtowania
się po'jęcia "czwartej dziel'nicy") od cza'su ich powstania do lat
siedemdziesiąitych XX wieku.
Rozdział trzeci i -dalsze są po,święcone problemom "wewnątrzpolo:nij.nym": wyłonieniu i trwaniu wspólnoty etnicznej, wzajemnym stosunkom z resztą społeczeństwa amerykańlsk'iego, przemianami stylu żyda poszczególnych generacji emigrantÓV1 oraz krę.gom towarzyski'm i zawodorwym.
H. Znanieok;a,-Lopata pomija bardziej szczegółowe opi'sy poszczególnych ŚTO!dowiSik polskich w USA i .l'ch specyfiJki" dzielą-e je genera1rui'Cna Ite, w których przeważa inteligencja i na te, złożone z potomków chłopów polskich. Ważność linii podzialu na poLskich Amerykanów - byłych chłopów li inteligentów - jest niejednokrO'tni-e ak,centow:ana w kontekście wytwarzania własnej kultury i j-ej roli w podnO'szeniu prestiżu Poloni'i w lSiPołeczeńsi;w.ieamerykańs'kim. Auto:rka uważa, iż dopiero późniejsze fale emigrantów politycznych doprowa'dziły do z.mian w stereotypie
kulturowym, cechującym wychodźstwo o po:dlo'żu ekoll'omkznym i przej.awiającym
się przeWlaŻJlie w zniekształconej obrzędowości dorocznej, odmienn<JIśc.lkulinarnej,
muzycznej ,i tanecznej. Brak szers'zej wiedzy o swej kulturze narodowej i jej osiągnięciach, ~cechujący większość ludzi przynależących do emigracji zarobkowej, połąc'zony z niechęcią do ksz,takenia slię w zawodach wy,żej l51:o-jącychw hierarchii niż
roboltnicze był, j.ak mo'żna wywlniOlsk:ow.ać,jedną z ,przyczyn pojia'wienia 'Się szeregu
do!Wcipów ośmie'szających PQll,aków (polLsh joke's) oraz wielu negatywnych opinii
o polskiej 'SiP,ołecznośeietnicznej w USA.
"Pols'cy Amerykanie" są pozycją, której nile sposób pominąć przy podejmowaniu
badań, lIlie tylko etnologi'CZnych lu'b lSocj.ologicznych, nad społeczno-ścią polonijną
w Stanach Zjednoczonych. Książkę, dającą ogólny przekrój przez .óżne aspekty :istnienia przekształ'C€ń kulturowych, moi::r1a.śmiało traktow,ać jako poważne WIJrOlwadzenie do tej problematyki. Analiza zawarta w ksiąźce jest tym bardziej ciekawa, że
przepr'owdz'iła ją osoba, żyjąca na gruncie Ikulturowym i "fizycznym'" amerykańskim
już ponad czter:dzieśoi lat. Ponadto H. Zn.aniecka-Lo,pata nie utożsamiała się ni~dy

259

RECENZJE

bez reszty z Polonią, co pozwala przypuszczać, że wypracowane wnioski nie były
w ten czy inny sp01sób determinowane
przez przedmiot badań - społeczność polonijną.
Przydatność 'tej pracy została podkreślona m. in. ,wydaniem jej przez Prentice-Hall - wielkie wydawnictwo. cieszące się znaczny,m autO'rytetem na rynkuks-ięgarskim USA i na świecj,e.. ,Pols'cy Amerykanie"
jedrnocześnie zostali umieszczeni
w serii etnicznej, redagowanej przez Miltona M. GoDdona, co s,powO'dowało umieszczenie książki na liście obowiązkowych lektur dla wykła.dowców i studentów. Z,więks·zył·Q!to możliwość oddziaływania tej ks!iąŻiki m. in. na świadOlffio'ść społeczną Amerykanów - szczególnie młodych. Dlatego dobrze się stało, iż pojawiła się ona również w polskim przekładzie na naszym rynku, dając możliwość poznania dorobku
H. Znanieckiej-Łopaty
szerszemu gronu odbiorców polskich.
Iwo Nowak

N. W. S o b o l e wa, Tipo/agia
i lokalna
specifika
NowosybirSlk 19,84, ss. 170, wyd. "Nauka".

Tusskich

satiriczeskich

slcazok

Sibirii,

F1il{)IO'gicznaoTientacja w fo,lklory.styce, reprezentowana
między innymi przez
tzw. "szkołę fil1ską", dała jeszcze jeden plon, tym razem w pracy Niny Wasiłewnej
Soibolewej. Mimo, iż opracow.anie, którego treść zamierzam przedlsi:,awić, powstało
cztery lata temu, uważam, że na,leży je odnotować, a to ze względu na jego niecodzienne wartości.
Trudno zrozumieć artysty,czny charakter
bajek, a sa1tyry,cznych w szczególności, w oderwaniu od wielu aspektów kulturowych właściwego im ludu, a to wierzel1, obrzędów, obyczajów, kultlUry humorystycznej
itp. Zwrot ku etnograficznym
realiom pozwolił aUJlorce określić drogi i spofsoby bajkowej twórczości arty.stycznej.
Historia występowania
rosyjskich
bajek satyrycznych
na terytor.'ium Syberi'i
związana jetSt nie tyłko z 'szczegóLnymi warunkami
i geografią rozprzestrzeniania
bajek, lecz także z przejmowaniem baje!k rosyjskich przez 'inne ludy regionu i z p<Jwstałym tą drogą problemem międzynamd<ywych związ.ków folkloTY,Sl:ycznych. Zagadnienie to w faJkIorze Syberii pOisiada dw,a obUcza. Po pierwsze, to współdziałanie
na tym obszarze folklorystycznych
systemów genetycznie pOIkrewnych etnosów (1'0syjsk'iego i uk.rait1$ki.e,gooraz białoruskiego), po 'drugie zaś wzajemny zlwiązek z folklOTem grup autocht.onicznych.
F.a·kity wy,korzystywania przez Rosjan treści folklorystycznych
narodów Syberii
spotykamy .stosunkowo często w reJonach Pól:nocy .i Północnego Wschodu. Wyraża
się to przyjmowaniem
np. od Buriatów i Eweruków podal1 toponomastyczny,ch, legend o Bajkale, przekazów o stosurukach między tymi ludami J. Jednakże przenikande treści fo,j,klorY.':itycZfnych
szło także w drugim kie.runku, tj. od ROlsjan do grup
!'Odzimych. Tak np. 1. A. Chudjakow pisał, iż "jednocześnie z pojawieniem się Rosjan wśród Jakut6w przeszły do nich magiczne bajki o Ile Muromcu i inne; są
one opowiadane przez Jakutów w podobnej formie ,iz jeszcze większą żarHwością
niż przez rosyjskich gawędzia.rzy. Równocześnie z bajkJami ma,gic,znymi tra'fily do
J E.
w. Pomerancewa,
Spec!fika
ustnaj prozy w
ssaw, "sowietskaja
Etnografija"
19176,nr 2, s. 70 - 76.

swe te

izuczenija

sowremennych

proce-

260

HECENZJE

Jakutów od Rosjan bajki satyryczne, w których wyśmiewaj,j się z magi'i i szamanizmu ... "".
Jedna'kże autorka w swojej pracy o,dwołuje .sit; jedy,nie do folkloru Rosjan zamieszkujących 'region, pomijając inne grupy etniczne. Trudno ów chirurgiczny zabieg zaliczyć do naiszczęśliwszych,
bowiem j.ak dowodzi w innych częściach pracy.
Rosjanie na Syberii chol: w znacznym rozproszeniu. nie żyli w izola:.ach kuKurowych.
)lajb2rdziej rozpowszechnione na Syberii, jej zdaniem, są bajki o popach, w tym
tak rzadkie tematy jak "Pop w koziej skórze" (SUS T-834). Fakt ten podyktowany
jest przede wszystkim, jak twierdzi autorka opracowania, spOłeCZTICj
wiedzą o hula.szczym życiu l,y'beryjSl'"iego duchowieństwa,
oraz brak,iem w regionie poddańshva. Niezwykle intere:suj,\Cym zjwiskiem odnotowanym przez Sobolewą jest fakt,
iż po rewolucji w repertuarach
narratorów
zaszly zasadnicze zmi'<l'l1ywar::ości. Oto
bowiem przed tym okres·em w 0'P0wiad.aniach ludowych dominowal kupiec-o,szust.
zaś po rewolucji zastąpił go panicz, obswrnik, Flakt ów pody;ktow;any był przesiedleniem na Syberię Ukrait'1ców, a co za tym idzie, ich folkloru (l';, 17).
W rezultac'ie porównawczo-ty,pologoicznej analizy ,saltyrycz:no-bytowych bajek Syberii dostrzega autorka opracowania
prawidłowość, .iż najbardziej
rozpowszechnione były .na Syberii te tematy, które podobną popularnością cieszyły sit; w europejskiej części Rosji (s. 19).
Cały materiał źródlowy podzielila autor,ka na pięć grup tematycznych
i \\'
ich obrębie do·konała analizy pr:zek,azów: 1) ~ematy najszerzej reoprezent·ow.ane u Rosjan i in.'lych ludów wschodni,osłowiańskich,
w tym talkże na Syberii; 2. tematy
szeroko rozprzestrzenione
u Rosjan, ale nie odnotowane na Syberii: 3. tematy ujęte
w SUS tylko na Syberii; 4. tematy zapisane na Syberii, ale nie uwzgh;dnione w SUS:
5, tematy powstałe pod wpływem grup autochtonicznych.
Rumur i satyra stawały się przedmiote'm wielu opracowań. Ich autorzy bardzo czę.sto informowali czytelnika o kryterilach wyodrębl1'ieuia gatunków reprezentujących -te zagadnienia. Kwestie geneł:ogiczne, w omawianej pracy, j.<l:kbyumknęły
lIwadzea·utorkii
Itrudno powiedzieć j.akie p.rzeslanki po,zwohły jej na zajt;cie się
tymi, a nie inny.mi przekazami. Co prawda w jednym z akapitów wstt;PU mówi Sobolewa, iż "przedmiot naszych zai:nteresowail stanowią te bajkowe i anegdotyczne tematY,które
w rosyjskiej USilnej tradycji pOl3'iactająoparcie w satyryczno-komicznej
interpretacji
:i w SUS zoIstały określone rozdzi!ałem anegdoty" (s. 9), PrawdopodobIllealutorKia anali.zuje jedynie te przekazy, które ją osobiś,cie ubawiły, bowiem w pracy znajdujemy
dużą do;wolno·ść w dobOlrze materiału. Proponuje też swoistą systematykę humo.rystycznych
opowiadań SybiI1a:ków (s. 132 - 158). Oto z już opracowanego katalogu tematów TO'syjskiej bajki ludowej 3 wybiera te, które jej zdaniem
stanowią '0 humo~ze :i satyrze. W ten sposób dopatrzyła :sit; Sobo1ew<l ludowego humoru już w bajce zwierzęcej (T-254 **) i poprzez bajki magiczne, legendy, opowiadania nowelistyczne, dociera wTeszcie do arlegdot,które
z całą pewnośc.ją o humorze
stanowią. Tych jest rzeczywiście najwięcej. Ale nie na tym koniec. bawiem obok
wspomnianego
przeglądu tematów, pooaje autorka tematy i ich wersje, nie ujęte
w SUS. Te pr.zedstawia
w p<lorządku matematycznym
wymieniając
62 pozycje
(s. LiB - 166).

Wojciech
• Welikorusskie
• Srawnitelnyj

skazki w zapisach
ukflzatel
sjużetow.

1. A. ChudjakOwa,
Wostoczno-slawjanskaja

Leningrad
1971', s, 48.
skazka,
Leningra:"

Ł?Jsiak

1979,

RECENZJE

261

Russkij
narodnvj
kostjum
Russian fork dothing,
ze zbiorów Pań:stwovvego
Muzeum Etnograficznego
Ludów ZSRR, tekst i wybór ilustr. Ljudmiła Nikołajewna M o ł o t o w a i Natalja Nikolajewna S o s i n a, Leningrad 1984, 223 ss. 242 i!.
czarno-biale i kolorowe, twarda płócienna okładka.

Książka -- album jest jednym z nielicznych interesujących
opracowai1 poświęconych ludowym strojom i odzieży europejskiej części ZSRR oraz Syberii. Jej .,zata
graficzna i wY3ori:i poziom edytm'ski oraz starannie przygotowany tekst i boga1ty
w szczególy spis i.lustracji i duża ich plastyczność spmwiają, że pozycja tv ma nie
tylko wartość artystyczną, ale także dokumentacyjną
i źródolwą. Przedstawia
ona
zarówno cale komplety ,strojów i codZ1iennej odzieży, jak ich detale i elementy
zdobnicze wpoznając z bogactwem ,i różnorodnością form funkcjonujących
na terenie ROlsji od koi1ca XVIII w., aż po cz.asy współczesne. Są to najbardziej typowe
i rozpowszechnione
niegdyś przykłady pochodzące obecnie z unikalneJ kolekcji
muzealnej, prezentowane w postaci oryginałów, starych fotografii i repro:lukcji malarstwa, uwzględniającego porusz,aną tematykę. Istnieje jednak znaczna dysp['oporcja w omawianym matel·iale. Niektóre bowiem stroje i wiadomości na ich temat dawno już znikły i tylko ocalałe relikty mogą odtworzyć niepełny ich obraz. Tak np.
sporo kompletów i elementów pochodzi z pn. Rosji. rejonów archangielskiego.
ołonieckiego, wołogodskiego, od dawna zaliczanych do rezerwatów kultu;'y. Natomiast
o wiele słabiej zachowały się okazy z gub. wjaskiej i permskiej oraz nowgorodskiej
i pskow5kiej, chociJŻ dobrze je ilustrują pochodzące stąd ['óźnc obrazy, daja,cc pojęcie o kroju, ,komtrukcji, ozdobach i innych detalach stroju. Najlwięcej jednak ich
odmian pochodzi z centmlnych rejonów Rosji, tj. pn. Kaukazu i środkower,~o POi,vołża. nadto z Syberii onz obszarów zauralskich i dalekiego Wschodu. Warto przy
tym podkreślić, że lepiej zachowały się stroje kobiece i dziewczęce, gO"u:j natomiast mę;kie. przede wszystkim te. które pos·iadały ceehy stroju narodowego. Tłumaczyć to można tym, iż na początku XVIII w. Piotr I wydał rozporządzenie zobowiązuj'lce wyż,;ze klasy społeczne Hosji do noszenia odzieży lU wzór cudzoziemski, co nie pozostało także bez wpływu na niektóre środowiska wiejskie. Oprócz jednak czynników historyczno-społecznych,
geograficznych oraz gospodarczvc h niemale
znaczenie w kształtowaniu się tute}izych strojów i odzieży odegrały l1a,tul'alne \,,;arunki zamkniętych obszarów, charakter
obyczaJÓw i mic;jscowa tradycja poszczególnych grup etnograficznych.
B2dacze wśród powtarzających się często kompletów kobiecych 'Nyróżniają cz':ery ich typy. Jest to ze:itaw: 1) koszula ze spódnicą w postaci prostokątnej
tbll1iny ("po:ljewa") i rogatym nakryc:em głowy o nazwie ..soroka", 2) koszula z barafanem j na głowie z "kokosznikiem' '(stojącym człókiem), 3) koszula z zeszytą spódniq ..jubk'l-andarakiem'·
i 4) suknia z rę'''owami. tzw. ..kubjelka". Po.szczególne
typy wyróżniały się zatem zestawem części, kro.jem, zdopinami ,itp. Vi XX w,
z wymienionych form najbardziej rozpowszechnicne były dwa: południowo-·rosyjski
z ..ponjewa" i północno-rosyjiiki z "wra,ranem". Popularn::t była też spódnica "jubka"
z kaftanem. Miały one niezliczoną ilość wariantów jeżeli chodzi o zestaw w Kompletach. Najstarsze zestiClwy południowo-rosyjskie
skł.adały się z długiej płóciennej
koszuli. nakl;órej
przepasywano "ponjewę". Ich odmiany łączyiysię
z b:w ... p jerjednikiem", "zanawjeską", "zaponą" czyli fartuchem lub zapaską o zróżnicowanym
kroju. Dochodziło do tego jeszcze górne okrycie 13ję~ające poniżej pasa, a mające
także rozmaite nazwy ("nasow", "nawjersznik",
"szuszun", .,sukman" ... szuszpan").
Szyto je z samodziałowego płótna albo sukna a swoistych ozdobach, Dochodziło do

262

RECENZJE

tego je.szcze o'krycie głowy - u kobiet skrywające włolsy {"głuchoj"), a u dzie'wcząt
stroik. Dominowały tu tkaniny samod;:iałowe w przeciwieństwie do rejonów środkowej i północnej Rosjoi.
Komplety z sarafanem, występujące nie tylko w pn. Rosji, ale także w rejonach centralnych, zachodnich oraz Powołża, Uralu i Syberii, .częściowo też, na południu (gub. Woroneżska, Ku:rska, Chiarkowsk1a) ~kładają siię z koszuli l długiego
sarafanu oraz wierzchniego okrycia, tzw. "duszegreji" na ramiączkach. albo "szugaja" ,
dostolsowanego do talii, z rękaw,ami i <;ołnierzykiem. Do Itakiego Istr'Oju dziewczęta
nosHy prze\Y'iąz,kę lub wieniec, a mężatki sztywne czółko - "kokosznik".
Komplety składające się z koszuli i pasiastej "jubki-andaraka"
(spódnicy) miały
zasięg lokalny, głównie w okręgu wołogodskim, kursk,im, orłowskim, ri2Jz,aruskim,
smoleńskim, podobnie jalk z suknią "kubjelką", które występowały wśród kozaków
basenu donieckiego i w pn. K,a,uJkazie. Ich uzupeŁnienie stano!wiło nakryde głowy
zwane "kołpakiem" w formie stożkowatej dz.i,anej lub SZY1:cjcz,apeczki oraz niekiedy s.podnie, jak to przyjęło się na wschodzie. Pewną odmianą tego lStroju była spó:inica z kaftanem. W polowie XX w. moda mieszczańska powodolw1ał,abowiem różne zmiany, których przy,kładem 'były także kos,zule z ,kJarczkiem, sarafany o nazwie
"moskwicz" i szerOI'<;.iespódnice, zeszyte z kilku czę.ści i inne jeszcze elementy
wykonane przeważnie już z tkanin fabrycznych. Przyjmowały
się one głównie
w przemysłowych
rejonach cenl:ralnej Rosji, zwłalszcza wśród zamożn~f'i.s:zej luuności. Nie obejmowały natomi.ast stref odzieży, gdzie no,swno "ponjewy", za'ś stroje,
w których skład wchodziły sarafany, ograniczyły się w końcu do zamkniętych rejonów w pn. Rosji i Syberii.
Męska odzież i stroje były mniej ozdobne i zróżnicowane aniżeli kobiece.
Ich podstawę stanowiła koszula, portki i pas. Szyto je z samodziałowego płótna
lnianego, konopnego, tkani.ny wełnianej, a od drugiej połowy XIX w. częściej z tkanin
produkcji fabrycznej. Jedynie Ina większe uroczystości pojawiały się na nich, przede
wszystkim na koszuli, swoistego rodzaju ozdoby. Niezwykle zróżnicowane były
czapki. Wykonywano je z sukna, filcu, futra, słomy. Jedne były uszate, inne z rondem (kapelusze) lub częśeiej bez ronda.
Rozwój p.rzemYlslu w połowie XIX w . .sprawił, że męskie Sltroje i odzież zaczęłyszybciej
zianikać niż kobiece. Zarzucano więc wierzchnie okrycia, które były
pOldobne do kobiecych. Nazywały się niegdyś: "kaftany",
"armjaki",
"azjoamy",
"zipuny", "ponitkoj", ".swity" w formie obszerne, wełniane lub sukienne, rzadziej z tkanin kup'nych. W zimie noszono głównie obszerne szuby, tołuby (,tulupy")
i pół'S'zubki w ciemnym kolof!Ze.
1

'

Podstawowym krojem większości starszych części odzieży była tunik"" je:inolita, wygodna :i funkcjonalna, podobnie ja1k plecione ląpcie i griub-2onuce lub dziane slkc:rpfi~yczy pończochy. Talia w tradycyjnym stroju kobiecym nile byŁa podkreślona, lecz ukryta pod lużnym wierzchnim okryciem. Jego ważnym elementem bylo
nakrycie gł,owy oraz. ozdoby w foorm.iehaftów, aplikacji i innyc,h detali, podkreślane często kontrastami koloró~, głównie w zestawieniu ,bieli i czerwieni. W kupnych tkanina'ch koloryt był inny, dlatego akcenlt 'kładzi'ono wówcza's na obszyciach
ze złotych i srebrnych taśm, pereł i paciorków. Gama kolorystyczna wzbogaciłia się
dopiero na początku XX w. pod wpły,wem stO'sowani,a farb anilinowych i towarów
pochodzenia przemysłowego.
Za najważniejszą i od dawna używaną część odzieży uważa się ,'wszulę. We
wszy.stki,ch europejskich rejonach Rosji u kobiet i dziewcząl~ była ona długa, białego koloru, uszyta z płótna lnianego lub konopnego w ,calo1ści,albo z prostych
kawałków. Proste szyto z 4 części i nos'iły je prz.eważniedziewczęt,a, zwł,aszcza w 1'e-

R'ECENZJE

263

jonach południowych,
oraz gdzieniegdzie stare kobiety, albo używano ich jako
śmiertelnice. Na pn. Rosji występo,wały rzadko. W XIX w. powszechne były koszule
dwuczęściowe przeszyte w talii 'lub poniżej, w których górną .część wykonywano
z cieńszego i lepszego jakO'ści·owo plótna,' a na północy ,(Uralu, Syber.ii)' także z drogich tkanin jedwabnych "z muS'zk,auni". Najbardziej r·ozpow.sz'echnione byly koszule
o kroju przyramkowym. w którym ·przy.ramki wykraw.ano r,azem z rękawami, albo
ja;';o oddzielne ,prQ"j'tokątne części. Oprócz nich występowaly Ileż k!Oszule tunikowate,
tj. a kroju po.ncho, a w XIX w. także Z. k.a.rczkiem, przy czym różne było wykończenie rękawów, np, luźne, z mankietami, z "kistkami" czyli krezą - falbaną, z koronką itp. W niektórych ikoszulaoch rękawy miały ,dlugoś~ około 2 m :i zbierano
;e u.kładając w horyzontalnefatdki.
Każdy rejon miał swój ulubiony sposób zdobienia k03zul, czym wyróżniał się od innych.
W pd. i częściowo ,centralnych rejonach Ro.sji (np. gub.smoleń.skiej)
obOWIązkową częścią odzieży zamężnej kobi:ety byla "ponjewa" przepasywana
w pasie
na koszuli. S;::yto ją przeważnie z 3 części samodziałowej tkaniny płóciennej lub wełnianej na ksztalt prQl)iokąia, Wyróżnia się dwa ich rodz.aje. z których zasadniczy
występował w pd.-za.ch. dkolicach, a drugi, późniejszy, bJw. "ponjewa z pr,zy:szwą",
czyli wstawioną czwartą częścią przeważnie
z kupnej
tkaniny,
występowała
w pd.-wsch. Rosji. Wyróżniały się one także rodzajem tkaniny oraz sposobami zdobienia i noszeni,a. Z czasem "ponjewa" tu i ówdzie zaczęla u,siępo'wać miejsca
sarafanowi lub zeszytej kraciastej spódnicy. Była jedna:k przykła,dem wyraźnie ludowej, tradycyjnej formy odzieży.
Na .pn. i w niektórych centralnych rejonach oraz na zach. i czę~ciowo pd., na
Powolżu, Uralu i Syberii ważną ozęśoią kobiecej odzieży był sarafan bez rękawów.
Nazw.a pochodzenia wschodniego ozna.czała pierwotnie okrycie od głowy do nóg
i według dokumentów z XIV w. SItanowilo odzienie męskie, ks.iążęce. Jako część
odzieży kobiecej sarafan znany jest od XVI w. ·i występował pod rozmaitymi nalZwami, zależnymi od !kroju i rodzaju tkaniny ("kostycz", "sukman", "kostał.an", "dolnik", ,:kli.nn.ik'. "sztv[nł,k", "kuma·czni'k", ..kitajnik" itp.). Wyróżnia się je.g{) 4 zasadnicze typy: skośnoklinowy, z wstawką lub szwem na przodzie, prosty ujęty
w oszewkę na szelkach i z paskioem ora'z sarafan ze stanikiem.
Znacznie rlOws'ZcOld sarafanów były spódnice o nazwie ,jubki", .szyte przeważnie z samodziałowych tkanin pasiastych lub kraciastych, albo 'w inne jeszcze wzory. nierzadko w kolorze ozerwonym czy bordowym. Występow.ały zwłalszcza w rejonie rjazanskim, tambowskim i innych.
Inną częścią stroju kobiecego był tzw. ..pjerjednik"
o zróżnicowanej
formie
i ozdobach, przez co wyróżnia się kilka jego typów. Jedne ubierano przez głowę
i miały rękawy. jak w cenrtralnych i pd. rejona'ch ("zaI1lawje.s;ka", "zapan"), drug'ie
uszyte były z karczkiem, je.szcze ,inne przewiąlzywano na koszu'1i pod piersiami, albo
w pasie, bądż zawieszano na s'Zyi, c-o znane jest z rejonów centralnych, Powołża,
Uralu, Syberii. Pełniły one funkcję dekoracyjną, mniej praktyczną, skutkiem czeg-o
wyróżniały się krojem i elementami zdobniczymi.
W skład kompletu s,troju kobiecego i dziewczęcego wchodziły ,też różne wierzchnie ,okryci;) naszone głównie w czasie jesienno-zimowych
chłodów. M.iały
one tunikowaty ,krój i szyte były z ciel1kiego sukna, płótna, wełny, niek'iedy bogato zdobione koronkami,
,ap1ikacjami, przetykaniem,
wyszyciami,
pasmanterią.
Były krótsze od koszuli i wyróżniały
się wykończeniem
koło s.zyi, wyglądem
rękawów, wstawieniem klinów, koiorem, tkaniną itd., przez co różnie się nazywały ("szuszpan", "szuszun", "nasow", "sugman", "korotaj", "żjeltik", "duszegreja",
,.nawjersznik", "jupoczka", "bastrog"). Białe ozdobne "szuszpany" znane są zwła-

264

RECENZJE

szcw z gub. rjazanskiej. Noszono je luźne, bez pasa, a na pn. Rosji na szelKach,
haftowane
złotem, char.akterystyczne
dla bogatszych wsi, ulegających
wpływom
miejskim. Okrycie w formie żakietu z rękawami szyto też na wacie ("szukaj"),
Z drogich tkanin i obszyw.ane futrem sporządzano ,też "szubki".
Charakterystycznym
elementem
były nakrycia
głowy w formie przewiązek,
denka, ozdobnej główki, stożka, czółka - "kokosznika", wianka, obręczy, przepaski,
rogatej "soroki", czepca, korony, chustki etc. zdobione w rozmaity sposób. Oprócz
tego noszono różne jeszcze inne ozdoby jako biżuterię, np. naszyjniki,
korale,
perły, bursztyny, paciorki. Uzupełni'cnie stroju stanowiły krajki i pasy, które 'Nys,tępowały .także w stroju męsk'im.
Do kompletu stroju należało obuwie: plecione bądź ze skóry, jednakowe dla
mężC'zy:zn i kobiet, różniąc Slię tylko rozmuarem i ozdobnością. Hozpowszechnione
były łapcie różnego typu, np. jak "moskiewskie"
z okrągłym przodem, wy:,oi<im
zapiętkiem i grubymi wiązanioami. Odświętne pleciono w pięć, sześć, si'edem witek.
Pleciono także inne obuwie o nazwie "bachiły", "SItupni", "chodaki", a z powrozów:
"czuni", "szeptuny", Skórzane obuwie szyto z jednego lub dwu kawałków ,kfiry,
a kobiece "sapogi" z jałowej skóry lub juchtu z doszytymi cholewami, nicl'/,'ldko
zdobionymi w rozmaity sposób. Ubierano je na pończochy, skarpety, <:l na.iczę~ciej
na onuce. Na północy używano też butów z wysoką cholew"l. tzw .. ,lo\\T,agi",
wykonane domowym sposobem. W zimie używano wojłokowych "walenek"
"katanek", które pojawiły się na począ'tku XIX w.
Po rewolucji październikowej
w wiejskiej odzieży zaszły wielkie zmiany. Ludność zaClzęła s,ię ubierać na miejs'ką modłę, w odzież przeważni,c przemysłowej
produkcji. Wpływa to na zanik tradycyjnych
form. Ale jeszcze w niektórych rejonach, np. kurskim, rjazanskim,
woroneżskim, lipjeckim i .innych europejskich
zaką,tkach oraz na Syberii zachowały Slię komplety ludowych strojów, o które
troszczą się i dbają ich użytkownicy, zakładając je tylko na wesela ,i inne wielkie
święta.
Barbara

Biblioteka

Narodne

Nosnje

Hrvatske

-

Ku1turno-Prosvjetni

Sabor

Bazietici.

Hrvcltić.c

Zagreb.
Kulturalno-Oświatowa
Organizacja Chorwacji z siedzibą w Zagrzebiu od ;)aru
lat, w ramach swojej działalności 'lIajmuje się także wydawan.iem popularnych
serii z zakresu tańców i strojów ludowych. Noszą ,one nazwę Biblioteki,
a icii zadaniem jest in~truktaż i pomoc ·za'inte[leoowanym grupom folklorystycznym
". kraju 'i za granicą w przygotowaniu
repertuaru
.j rekonstrukcji
tmdycyjnych
5'trojów. Chodzi przy tym o zwrócenie uwagi na właściwą formę, krój i zdobnictwo
strojów, zgodnie z autentycZil1ymi, jakie funkcjonowały
niegdyś na określonym
terenie. Tym samym Gl:olejne opracowania
na ten temat mają za zadanie ulatwienie zabiegów o dbałość i odpowiedni ich wygląd, aby prLy rekonstrukcj:
nie
odbiegały olleod oryginałów.
Bibliotekę
ludowych strojów Chorw,acji stanowią zeszy,towe edycje z ba;'wnCj
okładką i ilustracjami,
odpowiednim
tekstem i rysunkami
oraz schematem krojów poszczególnych części odzieży i bibliografią. Znajdują się tu nadto tłumaczenia
w języku angielskim, francusk,im i niemieckim. Do tej pory ukazało się 5 takich

RECENZJE

265

opracowań, z których N. Eckhel omawia stroje ludowe Prigorja, I. Sestan - stroje
Slavonii, Katica Benc-Boskowić - stroje Zagorja, Podraviny i Konavia. W przygotowaniu są zeszyty strojów Baranii, Bratiny, Posaviny, miasta Splitu oraz Vrliki,
Dubrownickiego Primorja i Istrii. Być może niektóre z nich ukazały się już w ostatnim czasie, gdyż nie jest to określony periodyk i jak widać z dotychczasowych
przedsięwzięć, w ciclgu roku drukuje się nawet parę zeszytów o interesującej
szacie graficznej.
Schemat omawianych
opracowań wyglą,da mniej więcej jednakowo,
dZJięki
czemu orientacja w treści, podobnie jak w Atlasie
PoLskich Strojów
Ludowych
nie sprawia trudności i łatwo od razu znalaźć potrzebny passus. Podkreślić przy
tym należy, że objętość tekstu nie jest rozbudowana - waha się od 20 - 35 stron,
a resztę stanowią ilustracje i rysunki. Jest tutaj również mapa Chorwacji z zaznac.zeniem poszozególnych regionów oraz stref kulturowych i osobna mapka Jugosławii z poszczególnymi republikami
Orientację w regionie, jego położeniu, historii i dzisiejszej sytuacji daje krótkie
słowo wstępne. Następnie dwa kolejne rozdziały uwzględniają tekstylne rękodzieło,
stanowiące podstawowy surowiec przy sporządzaniu
odzieży, oraz
jej
ogólną
charakterystykę.
Opis męskiego stroju rozpoczyna wymienienie jego części składowych i ich szczegółowe omówienie. Korespondują one zarówno z ilustracjami,
jak i rysunkami wykrojów. Podobnie rzecz przedstawia się ze strojami kobiecymi.
Rozdziały te uzupełnia podanie sposobu i kolejności ubierania się oraz wskaZÓWki
dotyczące samej rekonstrukcji strojów. Akcentują one mianowicie przy każdej części odzieży rodzaj i ilość potrzebnego surowca, sposób wykonania i zdobienia, tzn.
rodzaj nici i pasmanterii, ściegi lub inne techniki i ornamentację.
Końcową fazę
stanowi omówienie kolejnych tablic przedstawiających
kroje poszczególnych części
strojów, ich proporcji i innych szczegółów technicznych. Ponadto w rozdziale dotyczącym kobiecego stroju znalazły miejsce jeszcze sposoby czesania się i ubioru
głowy, przy czym wyodrębniono tutaj także elementy związane ze zdobieniem głowy i strojem dziewcząt, używane w lecie, oraz dodatkowo zimowe stroje kobiet.
Osobny rozdział poświęcono sposobom
konserwacji
i przechowywania
strojów
i odzieży, a więc praniu, czyszczeniu, prasowaniu oraz składaniu na półkach i w
szufladach i w specjalnie przeznaczonych do transportu opakowaniach, aby stroje
się nie mięły i nie niszczyły. Na koniec zwraca się uwagę, że przy rekonstrukcji
strojów ważną sprawą jest dobór stosownego materiału oraz przestrzeganie odpowiedniego, tradycją uświęconego kroju. Sporządzone komplety nie mogą jednak
mieć charakteru jednolitego uniformu. Dlatego wskazane jest stosowanie różnych
kombinacji zarówno w ,zestawieniu pojedynczych części, jak w doborze ozdób, czy
sposobie nakrycia głowy.
Okazuje się, że pomimo funkcjonowania
strojów w wlielu jeszcze regionach
is.tnieje duża społeczna potrzeba poradnictwa i pomocy, jak je pozyskać i zrekonstruować dla użytku różnych grup folklorystycznych.
Problem ten jest istotny
nie tylko w Polsce, ale także w wielu krajach Europy, zarówno skandynawskich,
jaK krajach południowych, czego przykładem
jest chociażby Jugosławia.
Jedną
z form pomocy są właśnie popularne wydawnictwa o różnym charakterze. Uwzględniają one albo maksimum wiadomości historyczmych i współczesnych na dany
temat, jak np. Atlas Polskich Strojów Ludowych, albo orientują w sposobach
sponządzania strojów, jak to widać w zeszytach BibLioteki
strojów ludowych
Chorwacji, albo podają szczegóły z zakresu przygotowanJia surowców i ich właściwego wykorzystania, jak to skrupulatnie li interesująco czynią edycje skandynawskie. Wydaje się zatem, że przedsięwzięcia takie są niezwykle pożyteczne. Im

RECENZJE

266

więcej zawierają szczl2gółów i praktyoznych
wskazówek podanych w przystępny
i zrozumiały sposób, tym efekty i osiągnięcie ostatecznego celu mogą zadowalać
zarówno wyk,onawców i uzytkowników
zrelmnstruowanych
strojów, j'ak i tych,
którzy je ocen:i,ają na różnych festiwalach i konkursach.
Barbara

Golub D O b r a s i n o v i Ć, Vuk Stefanović
kola Nikolić", Kragujevac 1983, ss. 143.

Karadzić,

Zivot,

delo,

Bazielich

lik.

Wyd .. ,Ni-

Golub Dobrasinović
jest znanym serbskim badaczem odkrywcy oryginalnej,
bog,atej twórczości ludowej Serbii, Czarnogóry, HercegowlLny i po części Chorwacji,
Macedonii 'i Bułgadi, genialnego Vuka KaradZicia. Jest to druga jego obszerniejsza monografia
o życiu, twórczości i postaci tego niezwykle ciekawego zbieracza. Pierws,z.ą pracę na ten temat wydał on w 1961 r. w Belg,radzie '. Co prawda omawiana praca nie odkrywa rewelacyjnych
k'art z życtorysu i działalności
Karadiicia,
ale ,służy badaczom i miłośnikom serbskiej twórazości ludowej, by
zapoznali się z barwną postacią tego samouka, którym zachwycali się slaviści
i pisarze Rosji, Polski, Prus, Ausllr-ii i tnnych krajów europejskich. Duża była sila oddzia~ywania Karad2iicia na współczesnych mu sLawistów, z którymi się spotykał.
Dobraśinović pisze o pochodzeniu przodków Vuka KaradiiCla, o jego latach
dziecięcych, o t.radycjach ludowych, które żyły pełnym tętnem w rodzimej wS'i
zbieracza (Trsić). Wieś ta, jak cały okręg, znajdowały się pod władzą paszy Bośni.
Vuk Karadiić
spędz.ił lata dziecięce 'i młodzieżowe, j'ak i jego rówieśnicy, jakI()
pastuch owreci
kóz. W odróżnieniu
jednak od swoLch rówieśników,
Kamdiić
nauczył się czytać i pisać dzięki swemu pierwszemu nauczycielowi, Jevcie Saviciowi. Kiedy jego wspomniany nauczyciel J. Savić kupił elementarz rosyjski, wydany
w Moskwie, to Karadiić wypędzał kozy do groty, która znajdowała się w lesie przy
drodze Lożnica- Valjevo i ze swoimi kolegami pilnował, by spotkać jakiegoś popa
czy mnicha albo podróżnego z miasta i prosić by powiedzieh jak brzmi dane słowo
rosyjskie. Do prywatnej szkoły Grgura Grgurevicia Karadżić zaczął uczęszczać jako
8-letni chłopiec. Spędzał tam czas od rana do wieczora. Potem ojciec oddał g; do
klasztoru Tronosza chcąc wykształcić go na popa lub handlowca. Tu jednak wychowankowie cały czas ,poświęcali pracy na roli, uprawiając ziemię klasztorną. Dlatego też uczniowie po czterech la!tach nie umieli czytać i pi,sać, z wyjątkiem KaradZicia, który nauczył się czytać k,sięgi religijne. Na wsi uchodził za najbardziej
"piśmiennego człowieka". W 1'804 r., ,kiedy wybuchŁo powstan~e serbskie pnzeciwko
Turkom, chata Karadiicia,
który mtał wówazas 17 lat, zostałla prZJez najeźdźcę
spalona i w następnym
Doku przeniósł się do miasta Karlo'vici, gdzie rozpoczął
naukę w "duchowmej szkole", a gdy chciał kontynuować edukację w gimnazjum.
nie pozwolono mu. W 1808 r. przeniósł się do Belgradu, ale musiał przerwać naukę,
gdyż odnowiła mu sIię choroba - ostry reumatyzm. Stracił nogę i do końca życia
miał protezę. Parę miesięcy w 1810- 1811 roku szkolnym był nauczycielem szkoły
podstawowej, a potem pojechał do miast Negotyn, a po dwóch latach udał się
do Wiednia. Tu zaczęła się jego świetna kariera dzięki pomocy jaką okazał mu
entuzjasta
twórczości ludowej, cenzor austriacki,
Słoweniec, Jernej
Bartlomej
Kopitar. Rok 181i3 jest ważną oezurą w życiu niestrudzonego
miłośnika folkloru
l

G. Dobra~inović,

Vuk

Stet. Karad~ić,

Źivot

i rad, Beograd

1961.

267

RECENZJE

rodz.imego, Vuka Karadżicia. DZJięk.ipomocy Kopitara w Wiedniu w 1814 r. wydal pierwszy swój zbiór 100 ludowych pileśni lirycznych li 8 epickich. Przygotował
tu także w tym samym roku do druku swoją gramatykę języka serbskiego. Z Wiednia wrócił do kraju i zaczął intensywnie spisywać pieśni ludowe i inne materiały
etnograficzne. Ze swoimi cennymi rękopisami znów wrócił do Wiednia. Przekazał
do druku drugi zbiór pt. Narodna srpska pjesnarica. W 1817 r. otrzymuje smutną
wiadomość o śmierci ojca, ale także dochodzi do niego i przyjemna nowina, że w
Pradzie ukazały się przekłady serbskich pieśni iudowych z jego l'zbiorów.
28 stycznia 1818 r. odbył się jego ślub z Austriaczką
Anną, a pod koniec tegoż roku ukazał s,ię jego słownik językla serbskiego.
Reformator
pis'owni i języka serbskJiego stał się dla licznych zwolenników
per:;oną nr l, ale jednocześnie ściągnął na siebie i zagorzałych wrogów, którzy
atakowali go do końca }ego życia. Słowni'k ten, jak pisze Golub Dobrasinović,
"stał się pewnego rodzaju naszą encyklopedią" 2. Dalej autor omawianej książki
pisze 'O podróży Karadżicia do Rosji, o jego kontaktach
ze znanymi slawisltami
i pisarzami rosyjs.)"imi 3, wspomina o jego problemach, jakie miał :z wydawaniem
następnych zbiorów oraz o jego sukcesach w Halle, Kassel, Getyndze, Weimarze
i Jenie, gdzie dzięki Jacobowi Grimmowi
i Goethemu uzyskał światową sławę.
W Jenie nadano mu tytuł dra filozofii w 1823 L, a w tym samym roku przyjęty
został na członka Petersburskiego i Krakowskiego Tow. Naukowego. Lata 1823 -1824,
jak pisze Dobrasinović, są wyjątkowej wagi dla Kamdżicia. Zwracają nań uwagę
wybitni uczeni Rosjli, Polski, Czech, Prus i Au"tnii.
Następnie autor omawianej k,siążki informuje o biedzie z jaką borykał się
Karadźić, o jego konfliktach IZ władc<1 SerbiJi - księciem Nli~losem Obrenoviciem,
o tułaczce po krajach Austro-Węgier
i Piu&,.a-ch,o jego podróży do Czarnogóry.
Z życiorysu zbieracza Dobrasinovic wyłuskał naj ciekawsze fakty.
W części drugiej autor omawia bogatą dz,1ałalność Kar,adzicia jako autara,
zbieracza i badacza twór·czości ludowej, etnogmfii
i historii narodu serbskiego
i czarnogórskiego, zatrzymując się na wydaniach lipskich jego zbiorów z lat 1823- 1824 i 1833 oraz wi,edeńskich z lat 1841 - 1845, 1,846 i 1862. Wlaśnie te zbiory
przyniosły Karadżciowi niesłabnącą sławę. Dobrasinowić pisze o barów pozytywnych odgło.sach tych zbiorów na łamach pism naukowych różnych krajów Europy.
Dobrasinović podkreśla zaslugi Karadżicia dla rozwoju serbskiego języka literackiego i pisowni, uwypukla jego znaczenie j'ako autora słownika języka serbSikiego, Izawierającego 26270 hasel (I wydanie z 1815, drugie z 1852 r. wzbogacone o 21157 słów). Zwnaoa także uwagę na życiorysy postaci hi'3torycznych, pisarzy
i pieśniarzy ludowych które napisał Kradżić. Wiele z tych osób to jego współcześni i gdyby Karadzić nie pisał o nich, późniejsi badaoze nie mieliby pełnych
danych biograficznych i faktQgraficzinych.
Dobrasinović podkreśla wyjątkowe Izasługi Vuka Karadzicia,
który zapoznał
ówczesnych uczonych Europy z bogatą twórczością ludu serbskiego. Pisze on także o korespondencji
tego zbiemoza, obejmująoej
lata 1814 - 1'864, wspominając,
że rocznic pisał około 100 listów. Korespondował z naj wybitniejszymi
osobistościami ówczesnego świata. Jego korespondencja
jest kopalnią w:iadorności o jego kontaktach ze znanymi uczonymi, dostojnikami politycznymi i duchownymi oraz literatami.
, G. Dobraśinović,
Ibid.,
s. :lO - 3·2 .
• Ibiel., s. 7 - 67.

J

Vuk

SteJ. Karad.zić.

Źivot,

Deto,

Lik,

Beograd

1983, s.

29.

268

RECENZJE

Na końcu Golub Dobrasinović
pisze o ocenie osobowości Vuka Karadzicia
przez uczonych - współcZJcsnych mu i późniejszych, o jego ubionze, char;ckterze
i usposobieniu,
Był skromnym,
małomównym,
ale w polemice nieustępEwym,
Według Dobrasinovicia,
Karadźić
zapisał i opublikował
2015
pieśni ludowych
(150042 wersetów), setki bajek, kilka tysięcy przysłów, Ponadto zostawił prace historyczne, etnograficzne,
geograficzne, krytyczne i okolo 5 tysięcy listów.
Wiele cennych informacji
biograficznych
o Karadźiciu zostawiła jego c,irka.
M,ina.
Omawiana
książka, mimo że nie odkrywa nowych kart życiorysu i c:."'.łalności Karadźicia, jest dowodem ciągłego zainteresowania
jego rodaków dorobkiem
tego wybitnego ludoznawcy.

Makedonski
nclrodni humoristiczno-satiriczni
Skopje 1982, ss. 220.

pesni,

Wyd . .,Makedonska

E,<lga'.

Pod redakcją Lazo Karowskiego ukazał się zbiór macedoilskich humorysl:.'~zno-satyrycznych
pieśni ludowych .. Oprawę muzyczną przygotował Trpko Bi,'"wski.
utwory
te, w liczbie 192, zapisali w latach powojennych
pracownicy lk >~owi
z Instytutu Folklorystycznego Macedonii i terenowi współpracownicy.
Wstęp pióra L. Karowskiego
daje ogólną charakterystykę
tych utworć.': ludowych. Omawia on ich genezę, cytuje poglądy folklorystów na ten temc;~ '"I;ysuWaJąc wniosek, że pieśni te pochodzą z obrzędowych, a więc są od nich n'j,\'sze.
Karowski
podaje,
że
wątki
humorystyczno-satyryczne
l'cprczentowar,';
Sil
we wszystkich wydanych dotąd zbiorach macedońskich pieśni ludowych. Następnie dokonuje on krótkiego przeglądu tych utworów. Analizuje niektóre r:l'Jt'i\,;y
o leniwych kobietach i mt;żczyznach, o starym dziadku, który żeni się z ",lodą
dziewczyną, a jego związek małżellski powoduje powszechny śmicch. KaI0wski
podaje, że te ostatnic wątki służą jako rozrywkowe wywołując wcsoły "..\Strój
i kpiny. Pieśni humorystyczne
i s'atyryczme demaskują wady charakteru
o,Jcewanych bohaterów służąc jako materiał wychowawczy. W licznych utworaci'
'..powiada się o żiaJ:łoczmych niewiastach. W pieśniach tych dominuje hiperbola. gdyż
anonimowy autor pragnie uwypuklić
potępiane
przez
lud
negatywne
cechy,
które hamują postęp, rujnują
życie rodZJinne, przy:noszą głód i nędzę cz: ''1:;om
rodz]ny. Żarłoczność jest szczególnie ulubionym
tematem
picsniarzy
lud."·c/ych.
Jeden z zawartych w omawianym zbiorze wątków przedstawia
menu takie.' żarłocznej kobiety, która w ciągu tygodnia wypiŁa "siedcm beczek wina". ~j,,,dła
"sz,eść wielbłądów, pięć krów-jałówek,
cZJtery barany, dwa golębie oraz ;edncl
kuropatwę" i jeszczc ma poczucie głodu.
Częstym motywem jest symulowanie różnych chorób, by unikn;lć pracy .. ·.i polu czy w domu. Taka "chora" osoba ma zazwyczaj niesamowite życzeni" chcc
dostać "świeży bochen chleba, przygotowany
przez młodą niewiastę",
,,:JlCCZOnego kurczaka",
"arbuza ze Strumicy",
"rybę z jeziora Ochrydzkiego",
"t~:yjetniego wina", Poeta ludowy znalazł jednak i lekarstwo dla takich ChOl'ych. VI pieśni nr 170 "namawiana jest taka osoba, by poszła rąbać drzewo derenia i d;-i e.,v ip, c:
uder7Jcń s,iekierą w .to twarde drzewo liczyć jako jedno uderzenie",
Nie zostało pominięte pijaństwo, jakkolwiek u Słow,ian południowych 0.>;:ohol
nie ma licznych zwolenników. Jednak i o tym nielicznym gronie pijaków mc;'a ludowa nie zapomniała. Komizm tych pieśni przeradza się w sarkazm. Anonimowy

269

RECENZJE

autor :'ozprawia się z ,szyderczą zajadłością z taką osobą, któr·a często zagląda do
kielicha. Plastycznie jest przedstawiona
sytuacja w takim domu, gdzie "wino stało
się p,'zycrzyną, że po,zbyto :się wolu, konia, welny li pola uprawnego".
Spora cześć utworów ośmiesza popów - szczególnie ich żony. Pop w pojęciu
ludu, '.0 osoba, która żyje :z ,pr·acy chłopa.
:\~,c zabrakło
wątków, w których lud kpi z króla s'erbskiego Piotra Karadjo,'djcvicia, który w otoczeniu swoich starych ministrów
i generałów
żeni się
w L~:1dyni·e.
'1'; zbiorze tym, jak i w podobnych 'tego typu powstałych
Słowian, zawarto
cieka·.·..e wątki o wadach ludzkich, o słabych charaikterach. Lud jest najlepszym
i obiektywnym sędzią oszustów, kombinatorów,
darmozj'adów, brakorobów,
amoralnych, leniwych, pijaków, awanturników
i innych ciemnych charakterów.
Oko
pieŚnl:lrca ludowego rejestruje
WJszystko Co s'ię dzieje w otoczeniu i zawsze O'braz ten przekazuje przesadnie, dążąc do wyeliminowania
z życia złych cbyczajów
i pc·,;iępowań. Taki jest cel ludowych
pieśni humorys'tyozno-sa.tyrycznych.
Poza
roją c.abawową na pewno utwory te oddz1aływują wychowawcw.
Garść informacji podaje autor wstępu o poetyoetych
pieśni. Szkoda, że zabrakło porównania
z odpowiednikami
ościennych
narodów
słowiańskich,
gdzie
SpOI'Omotywów o podobnej tematyce bytuje w ich poezji ludowej. Często daje
się Z,,'\,-Iważycpowrót do tego samego 'tematu.
e charakterystyce muzykologicznej pisze krótlro i rzeczowo Trpko Bicewski
(s. 25 - 30). Podaje on specyfikę melodii ludowej tych pieśni - od solowych do
wykOl.ań grupowych.
l\:a str. 179- 214 są indeksy informatorów,
okręgów i wiosek skąd pochodzą
zawarte tu pieśni, zbieraczy (w liczbie 51), miejscowości
skąd oni pochodzą,
imion bohaterów pieśni humorystycznych
i satyrycznych
oraz indeks alfabetyczny ut\':orów.
:]',kmkamentem zbioru jest to. że redaktor nie ułożył pieśni tematycznie, a dla
b"dacza stwarza to dodatkową
trudność, gdyż musi sam szuk,ać wariantów
poszczególnych motywów.
Kole Simiczijew

Na tenka srma niżani.

Narodni

umotworbi

od Pi.,-inska Makedon·ia.

Wyd. "Stu-

deniski zbor", Skopje 1982, ss. 333.
Zbiór pr.zygotował do druku współczesmy folklorysta Tome Sazdow. W krótkim
wst.ępie podaje, skąd pochodzą zawarte w tym zbiorze utwory podkreślając
bogate tradycje ludowe części Macedonii wchodzącej w skI-ad Bułgarii. Pierwsza t~go
typu antologia ukazała się w Skopje w 1950 r. pod redakcją Kruma TOSJzewa
i Radmiły Ugrinowej l. Sporo zawartych w omawianej
książce utworów wzięto
z tego wł"śnie ,zbioru, a ponadto ze zbiorów Vuka Karadzicia 2, Atanasa llijewa",
braci Molerowych >I i serii "Sbarnik za Narodni Umotworenija" 5.
, Noroun; umowworbi
no·.•.·", Skopje J950.

au

Pirinska

Makedonia.

Redaktirale

'V.Karadzić,
Dodatak k Sanktpietierburgskim
sravnite!jnim
Tecija s osobitim og!edima bugarskog jezika, li Wijeni 1922.
, Sbornik ot narodni umotworenia,
obiczai i dr. Nareżda.
rodni pesni, kniga l, Sofia 194~.
• "Sbornik
I "Sbornik

na Bylgarskata
Akademija
za Narodni umotworenija".

na Naukite".

Sofia

Krum

Toszew

i Radmila

Ugri-

rjecnicima

svoju

jezika

i na-

Atanas

llijew,

I otdel

Na-

1949,

T.

RECENZJE

270
W omawianym

zbiorze zawarto 110 pieśni ludowych, w tym 58 lirycznych,
24 epickie oraz 19 bajek i 4 legendy ludowe. Wśród pieśni
ludowych znalazły się także ballady (nr 30, 31, 38, 40, 42, 43, 47, 48, 52, 61, 63,
64, 6'5, 66, 71, 77, 78, li 90). SaZJdow nie wyłączył tych ballad ,z pozostałych grup.
W pieśniach lirycznych znalazły się mityczne, obrzędowe, weselne, obyczajowe, historyczne, a więc niesklasyfikowane w osobne grupy. Do utworów liryczno-epickich
włączono wątki o istotach nadprzyrodzonych
(nr 69 - 70). Do grupy epickich o postaciach historycznych średniowiecza (wojewoda Momczil, królewicz Marko, Lutyca
Bogdan) zaliczono utwory historyczne nowszych czasów (nr 96, 97, 98, 102, 103, 104,
105, 107), hajduckie
(nr 106) oraz rewolucyjne i partyzanckie (nr 108, 109, 110).
Saz,dow nlile nawiązuje
do pozostałych dwóch części Macedonii greckiej
i jugosłowiańs,kiej, tzw. Egejskiej i Wardarskiej, gdzie wiele z zawar,tych w omawianym zbiorze wątków posiada odpowiedniki. Nie wspomina nic ;0 podobieństwach z fołklorem sąsiednich narodów słowiańskich - Bułgarów i Serbów [np.
o zabójstwie Momczila, nr 87), o królewiczu Marku i Dziecku Dukatincze (nr 91),
o królewiczu Marku i Gilnie Arnautynie
(nr 92), o wyzwoleniu pfJZez królewicza
Marka trzech łańcuchów niewolników (nr 93), o Lutyce Bogdanie (nr 99»), ani też
o ogólnobałkańskich
motywach, chociażby wspomnieć o balladziie o kalzirod",twie
(nr 40, 77, 90). Są oczywiście i utwory samorodne, bytujące w danym tylko regionie. Większość jednak pieśni ludowych ma piętno ogólnonarodowe. Spotkać
można ich wa,r,ia1nty rozsriane po ,całym kraju. Do tego problemu Sazdow nie nawiązuje.
Ciekawe są lZawarte w tym z;biorze bajki ludowe. Są wśród nich fantastyczne (nr 11 - 114)
obyczajowe
nr 115 - 129). Interesujące
są legendy związane wyłącznie z toponimią Macedonii Pirinskiej - z jelzaorami i szczytami gór
Pirinu oraz dwie legendy o tym, jak powstały niedźwiedzie oraz myszki i koty.
18 Liryczno-epickich,

Kole

D. S a u k a, Litowskij

jol klar,

Wilnjus

1986, wyd. Vaga,

Simiczijew

ss. 317.

TIak bUski nam f'olklor Litwy znal,azł 'szerokie omówienie w pracy profesora
Uniwersytetu Wileńskiego, dr Donatiasa Sauka, a wydanej w 1982 roku. Jej rosyjskti przekład d:)tarł na polSIki rynek księgaDslk,iw cZltery lata później.
ITirzeba już na wstępi,e zaznaczyć, iż autor opowiada się za lingwistyczną or.ientacją folklorYistyki i oczywiście stanowisko to wYDaźnie rzutuje na metody badawcze. Siam 'zaś fOILklorokreśla jako ustną twórczość ludową.
Omaw]ana praca jest maTl:ograiiezlrlym opDaoowaniem dawnego, lZ,astanego zrodlowo folkloru, jak też zmian zachodzących w nim współcześnie. Autor już w podrozdziale "Nstępu pt. "W,ieś, kultura ludowa, folklor" omawia między innymi minione i obecne sy,tuacje folklorystyczne
kreujące przedmiot jego zainteresowań.
Genemlnie cały folklor dzieLi n.a pieśni li pows,t'ałe przejawy ustlnej twórc1zośc,i,
której transmisji lnie towar.zySlzy muzyka. O ile ,S'tanowisko to wydaje się być zasadne i nie wymagające ~omentaI'za, to, z pewnością, na większą uwagę za,sługuje podz~ał samych pieśni i ich chamkterystyka.
O zasadności kwalifikacji na
potrzeby tegoż opracowania wspomilna autor w rozdziale pl. "Gatunki ludowej
liryki" (s. 23 - 26). Zatem dJZileliDonatas Sauka pieśni ludowe na: wykonywane
przy pracy, weselne, wojenno-historyczne,
obrzędowe, satyryczne i pogrzebowe. Dalej zaś dzieli je na mrowie drobiazgowych grup, dając przy tym ich obszerną i niezwykle cellną charakterystykę.
Analiza przeprowadzona
została w oparciu o pieśni

RECENZ.l'E

211

ze zbiorów wydanych w przeszłości, ale także ze współczesnych katalogów sporządz.onych w Oddzi'ale Folkloru Instytutu
Języka Litewsk~ego i Liter,atury. ImJormacje o bogaotwie wartantów
poszozególnych pieśnli również pochodzą z tychże
k,atalogów.
Analiza pieśni, jak i szeregu .innych afltystyczych wypowiedzi ludu, w omawianej pracy przeprowadzona została dwukierunkowo, tj. od formy do treści i od
treści do formy. Wyjaśnia ponadto 'autor wieloobrazowość li wielopla,slzczyznowość
tej warstwy folkLoru. Pierwszą część omawi,anej pracy zamyka niezwykLe interesujący rozdział pt. "Inne gaJtunki pieśni" (,s. 150 - 16,6). Obejmuje ona analizę tego
obs!ZJaruludowej poezji, która już oddzieliŁa się od tradycyjnej. W poprzednich rozdzii,ałach 'autor badał korzenie pieśni ludowej, tu na'tomias,t podej,muje się odnotowani'a wa,rurtków funkcjonowaniia pieśni w nowszych ozasach, ,ich zupełnie nową
funkcję, a częściowo zmieniającą się formę.
W drugiej części k,siążkt Donat'as Sauka przechodzi do omówienia prozatorsk,iego folkloru Litwy. AinaliJz,iepoddaje: "sikaz,aJnia", bajki magkz,ne, zwieI'zęce,
podani,a historyczne, toponomas'ty'czne, ajtiJologiczne, legendy, a także małe formy,
do których zaliclza przysłowia, porzek,adła i zagadki.
Badacza tworzących się obecnie zjawisk kulturowych na ws.! zainteresuje rozdział pt. "Współczesna ustna twórc:wść ,ludowa" (:s. 251 - 28'5). Rozd:oiał ten z,asługuje na szozególną uwagę ze względu na doniosłość wielu spostl1zeżeń, a także
stawianych pytań, na które [l,ie za,wsze autor znajduj'e odpowiedź. Gener,alna myśl,
jaką można dost,rzec w ,tym fmgmenoie opmeowania, stanowi o tym, iż autor
zauważa i,sltnienie współcZJesnego folkloru na ws.! litewskiej, mimo iż jego sytuacja
kI'ieacyjna daleko odbiegała od standaI'idoiWej, tzn. takiej do jakiej pnywykliśmy.
Autor idzie tu między innymi tym badawczym torem, jakim ostatnio porus,zała
się Teresa Smolińsk,a 1, a który, niestety, pr,zez znakomitą większość folklorys'tów
i tych, który za takich chcą się uważać, jest pomijanym
lub niedostrzeganym.
W swojej pracy Donatas Sak'Ua ;ropytuje między innym:i o granice profesjonalnej i nieprofesjonalnej
'twórc:wśoi, pyta o kry,terila poz,walające wyodrębnić
foLklor współczesny, ezy np. ząp.!sywać słowa znanego współczesnego poety, do
których ktoś ułożył melodię? Postuluje przy tym kształcenie folklorystów w nieco innym duchu, w duchu naSltaw,iornymna pr,z,emiany, bowilem jeg,o zdaniem "folklorysta-praktyk
winien wiedz,ieć, jak ma się odnieść do prób człowieka niewykształconego w układaniu
wierszy, do prozatorskich,
pamiętnikarskich
opowiadań ... " (s. 251).
W końcu autor omawianej pracy dochodzi do prz'Eikonania, że we współczesnych warunkach nie kaŻldy prz)ejaw twórcz,ości ludowej można uznać z,a przedłużenie dawnych tn::lctycji. Tmdycyjna ,i nowa IUs'tna forma twórczośc,i ludowej żyła,
żyje w specyf,ioznym środowtsku. Dlatego też ogólnie przyjęte kwalif.ikatory tej
twórczości, takie jak: anonimowość, wari1antowość, komunikacja ustna, są względne, mimo iż w pew:nych wypadkach mogą być uznane za O'bowliązujące. WypoWiiada się też Donatas Sauka z,a folklO'rysty,ką realizującą swoje zadooliia samodz,ietnie, aczkolwiek niekiedy wra,z IZ socjologią, etnografią ,i psychologią.
Niewątpliwą zaletą omawianej pracy jest .dostrzeżenie i odnotowanie zjawiska
kulturowego j'alkim j'est folkloryzm. Autor I'iozumie przezeń "wszelkie procesy adaptacji folkloru, wskrzes'zaiIia :i transformacji
w inne pI'zej1awy kultury" (,s. 2&1).

l por.:
T. Smolińska,
.Ja wóm trocha połosprowiom
na Ślqsku, Opole 1986; Taż, Z wybranych
problemów
wiadania, Opole 1987.

'"
Współcześni gawędziarze
ludowi
dawnej
i współczesnej
sztuki
opo_

(

272

RECENZJE

Praca Donat'as'a Sauka, mimo materialistyczlno-klasycznej
maniery, z pewnością
należy do naj doskonalszych monograf,icznych opDacowań region1alnego folkloru, jakie pojawiły się w ostatnich latach. Sięgnąć do niej winien każdy folklorysta
zajmujący
się 1radycyjnym
oraz współczesnym
folklorem, a to ze względu na
metody badawcze i ich rezultaty zawarte w tej pracy. Omawiana książka jest też
ważnym studium porównawczym
i stwarza możliwość odniesienia do niej innych
spostrzeżeń poczynronych na guncie folkloru rodzimego.

Shelagh

Wei

1',

Qat

in

Yemen.

1985, Briti5h Museum Publications

NAEKOTYK

Consumption

and

Social

Wojciech

ł_ysiak

Change,

Dorchester

Limited.

CZY KATALIZA'J.10E STOSUNKOW SPOŁECZNYCH?

Kat, liściasty, wiecznie zielony krzew tropikalny
jest od dawna przedmiotem
dyskusji lekarzy, biologów, ekonomistów, antropologów społecZll1ych i slOcjologów.
Dziś uprawiany
jest głównie na krańcach południowo-.zachodniej
Arabii, a więc
w górach północnego i południowego Jemenu, ale także w Arabii Saudyjskiej, w
prowincji Asir. W Afryce jego uprawy znajdziemy przede wszystkim w Etiopii, w
prowincji Harar, nadto w Kenii w prowincji Meru, w części Somalii. Stosunkowo
niedawno dotarł do Madagaskaru. Ponadto jednak znany jest w Ewandzie, Burundi,
Tanzanii, Zairze, Zambii, Ugandzie, Mozambiku i w RPA. Niewielkie ilości katu
uprawia się w Izraelu na potrzeby żydowskich imigrantów z Jemenu, a w głębi
Azji wiemy, że roślinę tę spotkać można w Turkiestanie i Afganistanie jako dziko
rosn<lcą·
Kat (Catha edulis, For,sskiil) najlepiej się czuje w tropikalnym i subtropikalnym środowisku górskim, obfitującym w opady. Niezbyt wymagająca, przY intensywnym nawadnianiu daje w ciągu roku kilkakrotnie plon w postaci młodych liści
i pędów. Najczęściej przypomina wyglądem i rozmiarami krzewy herbaciane, lecz
w pewnych warunkach
dochodz.i do rozmiarów 5 - 10 metrowych, smukłych drzeweik. K'at jest łagodnie podniecającym
i odurz.ającym narkotykiem.
Jego młode
listki i pędy żuje się na surowo, w s!tanie możliwie jak najświeższym. Ta forma konsumowania
katu jest najpowszechniejsza
w Arabii i Afryce Wschodniej,
choć bynajmniej nie jedyna. Od wieków znano na kontynencie afrykańskim rodzaj
herbaty z suchych IJstków katu, a także przyrządzano
papkę ze zmiażdżonych
liści.
Dla międzynarodowej
służby Zjdrowia oraz agencji rozwojowych działających
w krajach Trzeciego Swiata kiap1talne znaczenie ma konieczność ustalenia czy i na
'ile masowa konsumpcja katu zagraża zdrowiu milionów ludzi uprawiających
ten
obyczaj regularnie i codziennie. Ekonomiści zastanawają
się nad konsekwencjami
gospodarczymi przeznaczania
od 1/4 do nawet 1/3 zarobków przeciętnego Jemeńczy.ka na zakup coraz to kosz.towniejszego katu. AgDOnomowie wskazują na coraiZ pows'zechniejsze zj;awisko w tym regionie Afryki i A,zji polegające na obracaniu dotychczasowych
pól prosa li innych roślin żywieniowych w planta.cje katu.
Z niepokojem spoglądają na to również władze zainteresowanych
krajów arab'skich, znajdując się równocześnie jednak pod presją wpływowych i bogatych plantatorów.

273

RECENZJE

Etnografowie, antropolodzy
społecmi i socjolodzy interesują
się katem jako
elementem miejscowej kultury o l1iiebywałej żywotności i dynam1ce. Utarło się
mniemanie, że używki i związ.ane z nimi nałogowe zażyw,anie nar,kotyków idą
w parze z niedorozwojem gospodarczym, poczuciem braku przyszłości, że są formą ucieczki od bez,nadziejności dnia codiziBl1ll'lego.tNie bez racji zwraca ·s.ię obecnie uwagę 'na rodzaj ofensywy na I"komani i tradycyjnej
w wielu krajach
Az.jii
Południowowschodniej,
gdzie chemiczne stymulanty
podawane
są i propagowane Ul drobnych wars7Jtatach i fabryczkach
wśród pracujących
tam robotników.
Problem popularności
katu jeSit jednak o wiele bard:z,iej skompLiKo.wany. Jego
konsumpcja gwałtownie
wzrosła w Jemenie Północnym w latach 70-tych, gdy
społeczności tego dotąd zacofanego i ubogiego kraju arab9kiego z,aczęły szybko
bog;:c:ć się podejmując
praoe w sąsiedniej
Arabii Saudyjl9Kiej., pnzeżywająeej
naftową prosperity. Przewrót po1ityczny, który w Itym mniej więcej czasie przeżył Jemen Północny wzmocnił aspiracje westernizacyjne
w życiu codziennym kraju. Społeczeństwo ,zetknęło się z mnóstwem
dóbr konsumpcyjnych,
poczynając
od europejskiego pochodzenia mebli i U1'ządzeń gospodarstwa domowego, poprzez
modni! odzież, radia, telewizory, sprzęt, wideo, motocykle i samochody. Zaczęto
prześcigać się w ostentacyjnym
luksusie a konsumpcja
katu nieoczekiwanie
dla
uczonych stała się elementem tego prestiżowego wyśc.igu.
Rola katu w kullurach południowej Arabii i Afryki Wschodniej była niejednokrotn:e pnzedmiotem badań etnograficz.nych. Jej między 1nnymi poświęcił uwagę
szwedzki antropolog
społeczny, Tomas Gerholm w swojej ainalizie miasbecz.ka
jemeńskiego Manakha, recenzowanej
zresztą na łamach "Etnografii
Polskiej" '.
Shelagh Wcir traktuje
ten problem jednlak bardziej
kompleksowo,
zwraoając
uwagc; na konsumpcję
tej rośhny w sytuacji intensywnej
zmiany kulturowej.
Autorka omawianej tu książki jes.t kustoszem Museum 'of MankJiJnd w Londynie,
placówki będLjccj częścią słynnego Muzeum Brytyjskiego.
Odpowi,ada za dział
Bliskiego Wschodu i na swoim koncie ma hadania terenowe prowa.dzone w Palestyn:(' i Jordanii. Pisala ·na temat tkactwa Arabów pa:lestyńskich, a także dała
ogólny szkic kultury mateI1ialnej beduinów jordańskich. Jej 14'-miesięczne badania
terenowc w górach Jemenu Północnego w latach 1979- 1980 zaowiocowały między
innymi ninicjszym studium. We wstępie autor·ka przyznaje, że powSitało ono lliiejako na marginesie
jej pierwotnych
zainteresowań
zasadniczymi
dziedzinami
gospodarki Jemeńczyków, to jest rolnictwem ii handlem. Z czasem jednak zauważyła. że kat i jego konsumpcja jest poniekąd kluczem do LZl'07.umieniamechanizmu działania i przemian życia tych społeczeństw.
Książka jest napisana niesłychanie Soumiennie, a jej konstrukcja
jasna i precyzyjna pozwala czytelnikowi szybko wejść w zdawałoby się gąszcz bardzo odległych problemów. Weir wykorzystała nadspodZJiewanie bog,ate piśmi'ciilniotwo przedmiotu. a jej lista bibliograficzna pnzekracza 200 pozycji. W efekci,e badall. terenowych i studiów litcratury powstało syntetyczne, liczące zaledwie 191 stronic dZliełko. kóre' wydaje s,iq nieodz.owną lekturą dla każdego, kto powaŻ!tlie interesuje
się kulturami pogranicm arabsko-afrykańskiego,
bardzo z,resztą mało znan'ego etnografom polskim. A wypadnie tu zauważyć, że tamtejsze realia kulturowe
i poniek<)d także ekologiczne bardzo odbiegają od stereotypów jakie na temat świata
islamu 7:aczerpnęliśmy z krajów Lewantu, Mezopotamii, z Anatolii czy Azji Środ-

'Leszek
Dzięgiel,
recenzja:
Tomas
Gel'holm,
Market,
equality
in a Yemeni Town,
Stockholm
1977, Stockholm
"Etnografia
Polska",
t. XXIX:
1965, z, 2, s. 290 - 294.
18 Lud,

t. I.1XXIl

Mosque
Studies

and
in

Mafraj
Social

Social InAnthropology,

274

RECENZJE

kowej. Stąd książki ,traktujące
o etnografii współczesnej krańców połudnriowej
A,rabii jak tu omawiana, jak wspomniarne srtudium Gerholma, czy dokonane w sąsiednim Omanie badani,a Bartha i Wi~kan miałyby duże znaczenie dla ulepszenria
procesu dydaktycznego na naszych uniwersytetach 2. Na przeszkodzie stoi naturalruie brak dewiz na zakup tych dz:ieł. Nieduże, chorCilażluksusowo wydane studium Weir Qat in Yemen kosztuje na terenie W. Brytanii 15 funtów.
Wywód swój na temat katu w Jemenie Północnym zaczyna autorka od ,zwięz,!ego /:>zkicuekorlorgioznego, po którym następuje opis stosunków religijnych i politycznych z uwzględnieniem najrnowsrzych wydar,zeń. Wraz z ana1<iząprzemian ekonomiczmych autorka da)e Inam wgląd w syntetycznie
pojęte zmiany społeczne
i ideologiczne omawianego kraju. Biologia opisywanej rośliny, jej geograficzny
zasięg, uprawa na terell]ie Jemenu Półnoonego, syst'em sprzedaży i najnowsza ekspansja plantacji katu to tematyka rozdziału następnego. Z kolei autorka zajmuje
s'ię f,izjologicznymi skiutkami żucia liści katu, jakie zaobserwować można w trakcie owych narkotycznych posiadów codziennych, ale także tym, jak je widzą Jemeńczycy. Na koniec czytelnik ,zostaj'e 2lapoznany z badaniami europejskimi i amerykańskimi
nad katem. Tu pojawiają
się akcenty polemiczne wobec autorów,
uzrnających kat Im narkotyk niebezpiJeczny dla zdrowia, gdyż autoTka opowiada się
raczej za odmiennym werdyktem względem tej egzotycznej rośliny. Z kolei otrzymujemy zestraw relacji na temat konsumpcj,i k'atu, pO.wlstawionych pnzez róż;uych
podróżników i badaczy tego obs'zaru, łącznie z opiniami samych tubylców. Koresponduje z tymi wywodami ,rozdz'i'ał następny zajmujący się hirS'tor,iąIwnsumpeji
katu w Jemenie. W nim znaj.d!uj,e,my jednak także rozważania na tem<llt relae}i
katu i kawy, drugiej rośliny towarowej, jaka przez wieki ,ikształtowala gospodarkę kraju. Autorkla wy,siuwa hiipotezę, że prestiżowa konsumpcjra katu rozwijała się
niejako w wyniku prosperity gospodarczej wynikającej ze sprzedaży kawy. Analizuje dalej kat w aspekcie prestiżu społecznego i podziałów klasowych dawnego
społeczeńst,wa jemeńs'kiego. Ustos'unkowuje się w perspekityw:ie d<iejowej do skali
kos'ztów 'spożywania katu. Ekonomice konsumpcji ro.śliny pl1zed przełomem gospodarczym z lat 70-tych i po przełomie poświęca Shelagh Weir rozdział kolejny.
Następnie zatrzymuje się na ważności społecznej wspólnego konsumowania katu,
gdyż jest to element zasadniczy w całym 'tym zj,awi'sku. Opisuje zatem modelowe
przyjęcia w specjalnie przeznaczonych do tego ,izbach, wyróŻlllia uroozyste, fundow,ane przez gospodarza spotkania i codzienne, popularne posiiady, w czasie których każdy pr,zychiodzi z pękami rośliny pod pachą li termosem z wodą. Bada przy
tej okazj;i mechanizm
ilIJJt€gracj,i społecznej i twol1zenie się nowych związków
międzyludzkich. Nje poprzestając
na tym, autoI1kia w !kolejnym rozdziaLe podejmuje temat znaczenia rytua1<nego tych spotkań codzi<ennych, organizowanych na
wSlZylstkich szczeblach społeClzeństwa współczei>Il!ego Jemenu. Pts,ze o rozmieszczeniu prze:s'trzennym gośoi w izbie li związanym z tym i>tatusie społecznym. Zwraca
uwagę na dwolistość rytuału, ~tóry IZ jednej .strony obejmuje wszystkich, 'z drug:iej jednak podkreśla UJstanowioną obyczajem hierarch,ię społeczną. Wreszcie na

John

'Fredrik
Hopkins

Barth,
Sa har. Culture
University
Press.

Unni Wikan,
Museum-University

Behind
the
of Oslo.

Veil

and
in

Society

Arabia.

in

an

Women

Omani
in

Oman,

Town,
Oslo

Baltimore

198:1. The

1978, Etlmographical

A chociażby
także
i najnowsza
praca
wIedeńskiego
etnografa
W. Dostala,
który
od
lat bada
Jemen.
Walter
Dostal,
Egalitiit
und Klassengesellschaft
in Siidarabien.
Anthropologische Untersuchen
zur sozialen Evolution,
Horn Wien 198~, Verlag
Ferdinand
Berger
und Sohne.

275

RElCENZJE

licznych przykładach presji s>połec,Zillejwywieranej
na jednostki,' które nie chcą
konsumować katu autork.a demon:stl"uje, iż zespół prezentowanych
problemów to
coś znac.znie więcej lIliż Jlałóg :z. egzotycznego regionu świaJta. D.z.iJeWlią,ty
i ostatni
rozdział tospraw.a
roli katu jako symbolu społeoznej interakcji,
a zarazem pocmeia wspólnoty, zaang,ażow.ania i kooCormizmu. Tu :unajdziemy wreszcie' analizę
roLi katu jako symbolu s>połeez,nej .irr:1terakeji, a zar'azem poczucia wspólnoty, zaangażowania ii konformizmu. Tu iZnajd2.iemy wresz.cie analizę roli katu jako daru,
jako pnzej'awów ostentacyjnie
wystawnego żyoia, nazywanego niemal "potlac'zem
pieniężnym" i wres,zcie jako areny rywalizacji społecznej. Calość k'siążki kończy
krótkie podsumowanie, wykaz termiJnów arabskich oraz indeks,
Dz,ielko zilusitrowano 30 CotogroaCiami,z których więkSiZJOŚĆ
wykonała w teren~e autorka, mapą Jemenu północ.nego, wykresami
i l'eprodukrcjami karykatur
z czasopism jemeliskich wyśmiewających obyczaj żucia katu.
Niezależnie od bardzo bogatej treści inColimacyjnej książka Shelagh Weir dostarcza czytelnikowi dużo satysfakcji
w częściach dyskusyjnych,
omawiających
m. in. problem ewentualnej szkodliwości żucia katu, a także sprawę uznania tego
obyczaju za narkomanię.
Prezerntowan€ pr.zez Weir stanowisko, iż mamy .tu do
czynienia .z ,rodzajem popularno·ści charakterys1tycZ'rlej np. dla XVII-wieclZnego
Londynu, gdzie tłum wypełniał kawiarnię,
racząc się smolistym napojem może
budZlić wątpliwości. Zwłaszcza w świetle nie powoływaneg<J prlJeIZ autorkę artykułu Petera Kalixa, który dość jednoznacznie
ocenia efekty tej rośliny przebadarnej przez grupę francuskich specjalistów 3. Zauważa, iż skutki te łag<JdLi tylko
fakt, że żujący kat nie są w stanie fizycznie ~konsumować większych jego ilości
mogących okazać ffię fatalnymi.
,
Nie znajdujemy w książce Weir ustosunkowanJia się do ewentualnych
skutków
katu dla !Zdr<Jwiakobiety, chociaż autorka wielokrotnie wspomina, iż co najmniej
od lat 70-tych konsumują tę .roślinę również codziennie Licwe gl'Upy Jemerrek.
Ani słowem nigdzie nie wspomniano o ewentualnych
efektach· tego narkO'ty,ku
na życ·ie płodu, na l'ozwój niemowląt karmionych piersią, czy nawet na nastolatków w wieku dojrzewania. Wiemy skądinąd, że praktyki z katem zaczynają młodzi mieszkań'cy Jemenu już w wieku 12 - 14 lat.
Skoro koosumpcja katu I10śnie w miarę bogaoe:nia się mieszkańców Jemenu,
jako pochodna prosperity
naftowej sąsiedniej Arabii. należ;ałoby się zastanowić
nadewentual:nymi
·skJutkami :bego zjawiska na przyszłość. W kraju, który swój rozwój gospodarczy zawdzięcza efeme·rycznemu iZjawiJs,ku wZlbogacenia się na naCc,ie
najbliższych sąsiadówpow,inien
budZlić niepokój szerzący się obyczaj prestiżowego ,brwonienia pieniędzy na konsumpcję rośLiny narkotycznej.
Dodajmy kO/nsumpcję, na którą do ,niedawna mogli sobie pozwolić tylko ludzie najbogatsi i to bynajmniej JlIie oodziennie. Gdy na domiar .złego zaniedbuje się uprawy TiOślin żywieniowych, a żywność zaczyna masowo importować z Zachodu to wypadnie zas~anowićs,ię, jak ,długo ta dziwna euforia będzie trwala? Przecież o wi·ele potężniejSiZe i b<Jgatsze od Jemenu sąsiedlllie kraje ,naftowe od lat liczą s;ię z możliwościami wyczerpywania się swoich roponośnych pól, lub też załamania koniunktury. Ciekawe, iż tego rodzaju rozważania nie znalazły się ani w analizach autorki
ani też żadnego z przytaczanych
badaczy. Obawy władz jemeńskich kwitowane
były dość zdawkowo. Być może samo zjawisko społeczne zafascynowało autorkę
książki tak mocno, że na refleksje tego typu, bynajmniej nie nowe już dziś wpiśmiennictwie naukowym, nie starczyło miejsca.
• Peter
- 1451.
li·

Kalix,

Une

drogue

nomm~e

khat,

La Recherche,

nr

1Q2, XII,

1985, vol.

16, p. 1444-

276

RECENZJE

Czytając doskonałą stylistycznie i konstrukcyjnie
pracę Shelagh Weir trudno
jednak nie odłożyć jej z uczuciem zawodu. Oto bowiem doświadczona kobieta-etnogr«f prowadziła
badania w muzułma!'1skim społeczeilstwie
jemeńskim,
tradycyjnie izolującym wobec .obcych śWiiat mężczyzn i kobiet. Z książki i fotografii wynika, że autorka przełamała
tabu męskich posiadów katowych i brała w nich
udział. Z pewnością jednak mogła brać udział także i w podobnych spotkaniach
kobiet. Poza zdawkowymi uwagami i paroma dl"Obnymi zupełnie szczegółami nie
zaprezentowała
nam ich specyfiki. Jak dotąd szansa na tak istotne uzupełnienie
obrazu zjawiska została niewykorzystana.
Ja~I:1Y i precyzyjny
styl książki, lekkość podania materiału
przy naukowej
rzetelności, !słownictwo proste i bezpretensjonalne
budzą szacunek dla autorl,i.
Już, chociażby z tego powodu polecałbym lekturę dziełka Weir tym spośród etnografów, którzy usiłują raczej zbić z tropu czytełnika za pomoC<) nieznJZumialej
terminologi i. pretensjonalnej
stylistyki i zawiłego wykladu. Pl"Zystępność stylu poł'lczona z precyzją naukową, a także uzupełnianie
refleksji teoretycznej
konkretami kulturowymi
z pewnością nie obniżyły rangi recenzowanej tu pracy Shelagh
Weir. Frzeciwnie, stawiają ją w rzędzie solidnych i ciekawych studiów, tak charakterystycznych
dla etnografii brytyjskiej obszarów zamorskich.
Leszek

Dzięgiel

L o f wan d e r, Die soziaW7wnomischen
Verhiiltnisse
cler biiuerlichen
in der Republik
Mali. Ergebnisse einer Feldforschung
im Arrondisement Sanankoroba, Region Bamako, Akademie-Verlag.
Bel'lin 19B:~.
Torild

Bevolkerung

.-\utorką tego studium terenowego jest Norweżka. która n';llisala cwoją dysertację w Instytucie
Etnografii im. Juliusa Lipsa na Uniwersytecie
w Lipsku.
PracG wydano w serii publikacji lipskiego Museum fill' Viilkerkunde. Torild Liifwander spędziła w roku 1973 siedem miesięcy w trzech wsiach w prowincji Bamalw, w okręgu Sanankoroba. Tytuł książki zapowiada zbyt wiele w ~lO~uliku do
tre~ci. Nie jest to jakaś synteza stosunków społeczno-gospodarczych
rolniczej ludności calej republiki
Mali. Tym niemniej navlet s'olidne obserwacje
z jednego
regis'lu
są dla etnografa-afrykanisty
nader pożyteczne i interesujqce.
Auturka
sumiennie przedstawila
realia swojej pracy w tereni.e i zastosowaną mcl-udt;. Celem pracy było przedstawiEnie życia i gospodark;i badanych wsi widzianych z perspc'ctywy rodzinnej zagrody. Norweżka miała ambicjQ nas'zkicowania wspólcze'inych przemian
malijskiego wieśniaka i jego otoc.zenia, wynikaj'lcych
z polityki
wspólczesnego państwa afrykańskiego wo·bec wsi.
W części poświęconej s-losunkom społecznym i gospodarczym najpierw otrzymujemy krótki zarys dziejów badanych wiosek. Następnie autorka daje przegląd
ro:~lin uprawianych
w tym okrQgu, pisze o pracach polowych i klasyf,ikuje typy
pole~ek wokół zag.ród. Dalej prezentuje zagadnienia demograficzne. pi",z.)c o wielkości, poszczególnych, wybranych rodzin, omawiając status glowy rodziny i problemy poligyni i. Studium ZRwiera bardzo sumienny przegląd struktury badanych ]'0dzin, poparty tabelami. Uifwander
dość szczegółowo omawia podzial obowi'Vków
między płcie w rodzinie i specyficzne układy wynika,iqce z wielożeńst,va u gospodarzy-poJ igamistów.
W grupie zagadnień 1'Odzinnych znajdują się takie momenty życia jak ciąża,
poród, a także podział spoleoZiIlości doroslych i młodzieży na klasy wieku. Z tym
niejako wiąże się temat następny:
tajne stowarzysz'enia, tak częste w kulturach
Czarnej Afryki. Odrębnym ze·społem spraw będą natomiast trzy ostatnie rozdziały,

277

RECENZJE

kończące czę,ść zasadnicze! książki, dotyczącą stosunków społeczino-gospodarozych.
Omaw,ia w nich autorka rolę chałupnictwa
i uprawianego
dodatkowo rękodzieła
w życiu badanych rodzin wliejskich. Następnie pisze o zjawisku wędrownej pracy
sezonowo podejmowanej i wreszcie o handlu oraz r01i targu.
Zagadnienia bardziej ogólne i zaralzem wynikające ze zmian, jakim ulega współczesna wieś malijska. zawarto w części omawiającej działanie administracji,
szkoły, nowych organizacji społecznych i instytucji usługowych. Znajdzie się tu zatem
zwięzła analiza tak zwanych ośrodków społeoznych: "Centre S8cial" oraz "Federation Groupment Rurale". Ale zarazlem pisze autorka o tak zdawałoby się prozaicznych instytucjach
jak izby porodowe i lokalne ośrodkli zdrowia. Całość
oprócz tabel i wykresów uzupełniają
rzuty pOiziome zagród z charakterystyczne!
zabudową wieloczłonową.
Załączona na koilcu bibliografia
obejmuje
IG pozycji, w tym także dzida
Marksa i Lenina. Szkoda natomiast, że autorka nie załączyła indeksu rzeczowego.
ch8ciaż podział pracy na rozdziały i podrozdziały ułatwia orientację w całości.
Dziełko ukazalo się w roku 1983, a więc po upływie 10 lat od ukoilczenia badail terenowych w AJ'ryce. Ksi'lżka To,rild Lbfwander, niezależnie od swoich walorów naukowych dla afrykanisty,
moglaby stanowić pożyteczną lekturę dla naszych studentów
etnografii,
gdyby znajomość języka niemieckiego
była wśród
młodych adeptów tej dyscypliny bardziej popularna.
Leszek

Contribncioncs
a los estudios de los Andes
Tokio 1984, ss. 405, ilustracji 11, map 5.

Centrales,

Dzięgiel

red. Shozo Masuda,

Peru jen tym pailstwem Ameryki Południowej, które po dzień dzisiejszy tworzy interesuj'lce pole dla badaczy terenowych. Kiedy w roku 1980 ukazał się tom
zatytułowany Estud:os etnograficos
deI Peru meridional,
nie mieliśmy innych Z,01miarów jak przedstawienie
nowych mater,iałów z zakresu etnografii
andyjskiej
będących rezultatem
badail terenowych
pisze we wstępie do omawianej
tu
książki jej redaktor
i współautor Shozo Masuda z Uniwersytetu
Tokijskiego.
"Ksić!żka ta zatytułowana
Wkład
do studiów
nad Andami
Centralnymi,
ma ce,l
zbieżny z poprzednią i zawiera cztery opracowania z zakresu etnografii i historiografii andyjskiej".
Otwiera jel studium S. lVIasudy zatytułowane Informaciones
acerca de la Coca
Rejeridas

en las

Cronicas

(Informacje

na

temat

Koki

w

świetle

starych

kronik)

poprzedzone
informacją
na temat komputel'Owej
analizy
tych kronik, prowadzonej w Muzeum Etnologicznym w Osaka przy współpraey profesorów Tatsuhiko
Fuji, Hiroyasu Tomoe,da i Norio Yamamoto. Już na wstępie stwierdza autor. że
dotychczasowe anal~zy starych kronik prowadzone były jednostronnie
i wybierano z nich 'tylko te fakty, które potrzebne były do oświetlenia danego rz,agadnienia. Różne były kryteria selek,cji materiału i różne proporcje badań. Generalnie
były to prace mogące dać wyłącznie szc.zątkowy obraz zawartości wszystkich ,kronik. Zgoła inaczej podeszli do tego badacze japońs1cy, którzy przez pięć lat pracowaJi nad analiizą teks,tów kronik andyjskich z XVI ,j XVII w. celem sformułowania balzowych danych do ewentualnego
wykor,zystania przez wszystkich badaczy, któr.zy w p.rzyszłości zajmować się będą tym zagadnieniem.
Kompuiterowy
bank informacji pozwala na usta'lenie wielu zależności faktograficznych,
jest s,e-

RECENZJE

278

lekrtyW'l1Yi dokładny. Pozwala on na wprowadzenie
do. komputera różnych danych, poddając je wielomkim korelacjom. Wyniki tych korelacji uSlZczegółoWliają
analizowany mater.iał, dają .obraz różnych współzakiności
wys;tępujących w obrębie kultury
materialnej,
społeclznej czy duchowej. S. Masuda stwierdza, że
w 18 kronikach andyjskich, dotychczas wczytanych w komputer, ujaw.nia silę bogaotwo mai-er1ału - {)/braz konkwisty, opisy geograficzne, władcy państwa Inków,
obrzędy, zwyczaje i obyczaje, gatunki uprawi.anych rośbri, pożywienie itp. Odpowiedn.io zaprogramowane
tablice .pozwalają na wlZajemne sprawdzanie
danych
odnoszących się do różnych elementów tradycyjnej
kultury andyjskiej. W ~sumie
jest to nowato'rska metoda analizowania
żródeł historycznych,
przekomywująca
azyte~nika, iż sto1sując ją oszczędza się czas i uzyskuje precyzyjność w badanych
faktach. Rozważania te pokazują nam, że komputerowa
analiza danych kUllturowych stała się faktem, a 'zarazem rodzi się refleksja kliedy nasza humanistyka
czy rrLauki historyczne będą na co dzień korzystać z !bcj formy wspomagania?
Autorami drugiej rozprawy zamieszczonej w tym tumie są Jorge A. Flores
Ochoa i Percy Pa,z Florez. Jej tytuł El Cultiwo en Qocha en la Puna Sur Andina
(System uprawy "qocha" na obszar:ach Puna Sur Andina). Porusza ona temat,
który do dnia dzisiejszego nie został jeszcze opracowany, tj. specjalny sposób
wykorzystywania
wód deszczowych w rolnictwie andyjskim.
W roku 1962 s·tudenci Wydziału Antropologi.i Narodowego Uniwersytetu
w Cuzoo (Chile) prowadzili badaJllia terenowe, których celem było dokładne poznanie procesu wy twar.zania ·specjaLnej ceramikJi .zwanej "Torito" rz Pucara. W ich obserwacjach terenowych znajdują się pi.erwsze wzmianki o '"qocha", tj .. szerok:ich 2. - 4 metrowych
rowach, w których gromadzono wodę do wykorzystania
w uprawach. (Qocha oznacza jeziora, stawy, laguny, generalnie wszelkie zbiorniki wodne o wodach stałych lub czasowych). Zainteresowano się więc szczegółowo tym tematem, starając się
wyjaśnić lzasady funkcjonowania
teg·o sw.oisiego systemu nawadniania
gruntów.
Polegał on na czasowym gromadzeniu wody deSlZczowej, której zasoby wykorzystywano w okresie suszy do nawadniania pól, jak również w hodowli i zajęciach
go·spodarczych. N-iektórzy są zdaJll!ia,iż jest to system sięgający zbyt odległych
czasów, w każdym razie, zdaniem autorów, należał on do nieznanych w dotychC!Zasowej historii kultury agrarnej tego te,renu. Tak to po wielu wiekach zapomnienia, przybył jeszcze jeden temat do oświetlenia
w mrocznych dziejach
prekolumbijskich
kultur. Nie jestem zwolennikiem drobiazgowych streszczeń czynionych przy okazj.i omawiania danej ·k&iążki, zatem anonsuję tu jedynie ów nowy temat podjęty w przedmiotowym artykule.
Kompleksowe badania antr·opolog.iczn1e i etnog.raficzne na terenie Centralnych
Andów ujęte są w tzw. P1'Ogramie Cobija, a jego zakres problemowy prezentuje
w omawianej książce BeII1te Hittmann w artykule zatytułowanym:
El Programa
Cobi;a:

Investigaciones

Andina:
Notas
scyplinarne
na

Antropologico-multidisciplinaris

en

la

Costa

Centro

Sur

Etnohistoricas
(Program
Cobija: badania antropologiczno-multidywybrzeżu
Centralnym
A>ndów: notatki
etnohistoryczne).
Glównym

celem tak sformułowanych
badań jest optymalne wykorzystanie
wszystkich możliw06ci w procesie naukowego poznania his,torii społeczeństw tego obszaru .i ich
bytu. Jest to pierwsze tak szerokie ujęcie tematyki badawczej będące próbą calo~iciowego naświetlenia terytorialnych
uwarunkowań
mających wpływ na oblicze
kulturowe regń'onu. Autor kreśLi miejs.ce i rolę tego programu we współczesnej
antropologii kulturowej
omawanych obszarów oraz formułuje ogólne zasady jego
funkcjonowania.
P 1'lzedstawia podstawowe
zagadnienia
bada:wcze, charakteryzuje
stan organizacyjny,
techniki i metody badań, ocenia wstępne wyniki. Celem bai

279

RECENZJE

dawnym
programu jest w miarę optymaJ1ne określenie oblicza kulturowego
ludów za9iedlających tem obszar sprzed okresu ze,tkruięcia się ich z przy:byszami
z Europy. W tym celu zakłada się dokonanie dokładnych analiz starych źródeł
pisanych, w których zalega ogrom interesującego
materiału
kulturowego.
Zamierzenia bada·wcZ€ rzespoIu idą w kierunku odtworzenia obrazu siarych kultur
tzw .. ,uros", "proanches", "changos" i "camanchacos" na podstawie w miarę pełnego wykorzystania
różnych dokumentów pisanych, sięgających nieraz X,VI stulecia. a iakże badań archeologicznych i antropologicznych.
W sumie jeslt to interesująca próba powiązania wielkiej ilości liter,atury, relacji, dokumentów
;i innych źródeł podporządkowanych
celowi natury
kulturowo-historycznej.
Pew:ne
wyobrażenie o zakresie tematy,cznym starych archiwaliów pI1Zedstawia ostatni a:rtytuł zawarty w książce pióra FraRklina Pease G. Y. zatytułowany
Indices Notaria/es de Moquegua
siglo XVI.
Una Introduccion
omawiający zawartość dokumentów notarialnych,
zestawionych przez Pedro Manuela Guibovicha. Zawierają
one wiele danych history·cznych i etnograficznych, których ważność podkreśla się
w książce określeniem, iż stanowią one "wspaniały klucz dla naszych s~udiÓw".
Tevesa Falkowska

M. S. P o l i n s k o j, Mity, predanija i skazki zapadnoj Polinezji.
Moskwa 1986, wyd. "Naukia", ss. 35·2.

Ostrowa Samoa,

Tonga, Niue i Rotume,

To już czterdziesta pozycja znanej ,i niezwykle interesującej
seTii radzieckiej
pt. Skazki i mity narodow w'9stoka wydawanej przez Główną Redakcję Literatury W,schodu. Praca, o której mowa przygotowana
została ruiezwykle starannie.
Opatrzenie j·ej bog.atym marteriałem porównawczym,
międzynarodową
systematyką. a także ciekawym omówieni-em folkloru Zachodniej PoliJnezji, dowodz'i nie tylko łatwości poruszania się autora w gąSlZCz,uproblemów współczesnej folklorystyki, ale także dobrego przygotowania metodologicznego.
Folklor mieszkańców wysp Oceanu Spokojnego był już przedmiotem zainteresowania wspomnianej
oficyny 1. Także w Polsce mogliśmy już zapoznać &ię
z folklorem tego regionu, by wymienić tu pracę A. God-Iewskiego pt. Drogi synów
słońca 2.
Folklor mieszkańców czterech wysp Polinezji, choć wewnętrznie zróżnicowany,
wykazuj'e wiele cech wspólnych, a niekiedy rodowód niektórych gatunków sięga
samego źródla. Autor omawianej
pracy wiele miejsca poświęcił analogiom poszczególnych gatunków
i .z go·dną podziwu wnikliwością
po'szukuje praźródła,
orientując swoją metodę badawczą na fińską sz,kołę folklorystyczną.
Prawie na każdej wyspie funkcjonowały
podania opowiadające
o pochodzeniu roślin i zwierząt. Do jednych z najpopulamiejslzych
n.ależą tu przekazy a pochodzeniu dzikiego pieprzu, z którego przygotowywano
rytualny
napiwek Polinezyjczyków. Wiele podań wyjaśnia pochodzenie trzciny cukrowej i morwy..
Opuszczenie na wodę nowej łodzi, wyposażenie jej w wiosła i żagiel związane były ze złożonymi, nicz,rozumiałymi dla niewtajemniczonego,
rytuałami, zaklinaniem morza, błaganiem o przychylność wiatru i dobrą pogodę. Odglosy tych
rytuałów zachowały się w Slzeregu opowiadaniach. Narody, których folk1or został
1 E. M. Meletinskij,
Powestwowatelnyj
Moskwa 1970.
, A. L. Godlewski,
Drogi synów Slońca,

folklor

narodow

Wrocław

196:1.

Okeanii.

Skazki

i mify

Okeanii,

280

RECENZJE

pmeds;tawiony w omawianej pracy, odbywały dalekie podróże. Mieszkallcy prawie
każdej nawet niewielkiej
wyspy podejmowali
u siebie gości z odległych str'on,
stąd też prawdopodobnie
żegluga w opow,iadaniach tych narodów ujmowana jest
w kategorię wyczynu i ,to nadzwycz,ajnego.
O wyprawach
mieszkańców
T:Jnga
i Samoa na inne wyspy mówiq nie tylko podania, ale także realne ślady ich Lam
bytno.ści. Najwięks'zą sławą nieustraszonyoh
i najlepiej obezHaI!1ych z morską sztuką żeglowania
cieszyli się mieszkallcy
wyspy Rotuma.
Zrozumiałym
jest. iż
w folklo~ze Zachodniej Polinezji morskie podróże stanowią jeden z g!ównych tematów.
W·iele IZ podań omawianego regionu sławi czyny władców Tonga,. Fidżi, Samoa
i innych większych wysp. Niejednokrotnie
wspomina się w nich () J'Ozmial'ach
władzy owych władców, ·0 ,tym z jakich krajów zwożono im dary, mieszkańcy jakich wysp składali im daniny, w jakich kamieniołomach
dobywano material na
ich grobowce i pomniki, skąd ~prowadzano dla nich znachorów .
. Folklol" mieszkańców Niue i Roturna zbieżny jest z tym, jaki spotykamy na
Tonga i Samoa, Fakt ów zdaniem autora książki podyktowany
jest żeglarska pasją wyspiarzy i powstałą tel drogą wspólnotą kulturową
M. S. Polirrskoj (Zwraca uwagę na h.istoryczny aspekt folkloru. Oto bowiem
okazuje siC;, że podania mieszkańców Tonga zawierają szereg epizodów z tongijskiej przeszłości w tym historię zdobycia wyspy Samoa w kOtlcu Xlf \\';eku
(nr 92, 94, 99). Opowiada się również na Tonga o niszczycielskim najeździe z Samoa (nr 41).
Według legend z Samoa, najwcześniej
w całej Polinezji
powstały wyspy
Manua i jako pierwsze zostały zasiedlone. J'cśli wierzyć folklorystycznej
tradycji
mieszkańcy Manua żyli na swoich wyspach zawsze i znikąd nie przybyli. Przekonanie to jest powszechne. Weszło też do mitologii, w której sami mies.zkaJicy
tych wyspy określają się "ludźmi znikąd". Ale oczywiście na różnych wyspach
różnie interpretuje ,się to zagadnienie. Np. podania mieszkaJiców .Niue wyjaśniajcI.
że pierws'i ludzie przybyli na tę wyspę ;z daleka, rz obcych krajów. Mityczną pr<lojczyzną mieszkańców tej wyspy jest Tulia (nr 104), którą trudno zlokalizovjac
na mapie Oceanii.
W dalszym ciągu pracy przedstawia
autor inne tradycyjne
dzieje ludó\\, Zachodniej Polinezji wnosząc, iż folklor w niektóqch
wypadkach może stanowić źródło historyczne, z czym w pełni s'ię Izgadzam. Wiele miejsca pośw;ęcił też omówieniu demonologii tych ludów, w której prym wiodą wszelkiego autoramentu
duchy,
ludoj.ady, olbrzymy. Zabrakło natomiast w Zlbionze pieśni, zagadek i innych gatunków ustnego folkloru, co nie umniejsza wal'to'ści tej ciekawej pracy,
Wojciech

Łysiak

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.