e746d6428ee15b8c900be393c5463adb.pdf

Media

Part of Świat wierzeń ludu wielkopolskiego przełomu XIX i XX wieku / LUD 1988 t.72

extracted text
Lud, t. 72, 1986

WOJCIECH LYSIAK
Historii
DAM Poznań
Instytut

S',l..:L\ T WIERZEŃ LUDU WIELKOPOLSKIEGO

I XX WIEKU

PRZEŁOMU

XIX

I

W:elkopol~lka jest jednym z tych obs~arów na folklory,gtycznej mapie
Polski, którego obrazu wierzeń najczęściej tylko domyślano się. Dzialo
się ,:;~; przede wszystkim dlatego, iż brak było dostępnego, polskojęzycznego materiału żródłowego. Świat wierzeń półdemonicznych, demonicznych ; niedemOllicznych regionu byłby z pewnością uległ zapomnieniu.
gdyb:," nie prace nauczyciela z Rogowa, Otto Kuoopa i jego najbHższego
WSpÓ~pfa.cownika,nauczyciela z Brudzynia, J.erzego Wojdecha Szulczew~·kie2o, Obaj, a szczególnie pierwszy z nich, zebraLi olbrzymi materiał
Z:;;,l":,<.:;ający
się kilkunastoma tysiącami tekstów folklorY'stycznych.
Oczywiście ów świat wierzeń, a szczególnie niedemonicznych, byl olbrzymi. Nie sposób go tu przedstawić w całości. Będę zatem sygnalizował
niektoce formy, a niekiedy krótko charakteryzował poszczególne przekonani". W omówieniu tym odwoływał się będę jedynie do tych wierz'eń,
któH:' znalazły wyraz w folklorze słownym, a szczególnie podaniu wierzeniow\:n1.
S:·osowanie terminu "Wlierzenie" je.st dalekte 'od doskonałości i niejedno~rotnie wprowadza w błąd. Ot,o bowiem okazuje się, iż w odniesieniu rlo minionych czasów świat -realny i świat zja'Wlisk wyobrażonych
były przez społeczność wiejską jednakowo postrzegane zmysłami, a zatem stanowiły empirycznie poznaną wiedzę, a czym w każdym wypadku
zaświadcza matepiał źródłowy.
Or,arakterystykę zacząć należy od półdemonów, czyli istot żyjąc)"Ch
docz~::'l1ie,a pomawianych jedyni.eo magiczne praktyki lub ofiary takich
1 Artykuł
pows'tał na gruncie szerszego opracowania pl. "Wielkopolskie podanie w':c'zeniowe przełomu XIX i XX wieku". Opracowanie to w ostatecznej wersji z.,,:~·~nialopod kierunkiem prof. dr Józefa BUl'Szty, któremu, za rozległą pomoc
i przy('~ylność, ~,kla:dam tu serdeczne podziękowanie.
Ponadto za niezwykle cenne
uwagi z'Niązane z kształtem pracy składam podZJiękowanie prof. dr hab. Dorocie
Simcp.~clcs. doc. dr hab. Helenie Kapełuś i doc. dr hab. Jerzemu Bartmińskiemu.

92

WOJCIECH

ŁYSIAK

praktyk.
Zaliczam do nich: czarownice,
płonnika,
wilkołaka,
wolnG"'.Cllarzy i cudownych
muzykantów.
Oczywiście
najpopularniejszym
',';';0brażeniem w tej grupie był.a czarownica.
Cechą wy:różniającą
wielkopolskie
czarownice
była ich zdolnos: do
przyjmowania
przeróżnych
postaci zoomorficznych.
Oto bowiem spotykano je pod postac.ią ropuchy, żółwia, zająca, kota, konia. W Trzaskowie
kolo Poznania opowiadano o kobiecie, któr:a dojąc, "często nie znajdo',vała
w wymieniu Ikrowy mleka. W końcu zauważyła w oborze żółwia, et ~;yła
to czarownica
kradnąca
mleko. Wezwany mąż zabił go. Jeszcze iege :'lamego dnia umarła nagłą śmiercią kobieta, którą we wsi uważano za czarownicę. Mąż opaWliadał teraz, że zahił cza'Townicę pod postacią żół\\':,>,' '.
Powszechne
było przekonanie,
że czarownice
dzięki magicznym :):'aktykom odbierają
mleko 'krowom sąsiadów. W Doktorowie koło Grodziska
Wlkp., czarownica
codziennie "zawieszała
szmatę na drągu i doiła ~q ze
wszystkich
czterech koniuszków.
W ten 'sposób wszystkim
krowo:''', w
okolicy odciągała mleko" 3. Wśród ilJ1nyC'h praktyk
czarownic wymi.:·;'z,onych w podstawy bytu rodziny chłopskiej wymienić należy sprowadza.nie
chorób na bydło lub owce. Czarownice z Bobrówka potrafiły wypro\\"2.dzić
człowieka na złą drogę, a nawet spowodować
gr.adoblcic. Zmuszały c~iowieka do powrotu do domu, gdy ten szedł z krową na jarmark. Potrc1fiły
zrzucić jeźdźca z konia. Czar'owlllice z Cieńciska na Kujawach
zad2.'.vały
kołtun.
Natomiast
te z Konsbantynowa
koło Chodzieży
doprow(łjz'iły
człowieka do obłędu uprzednio "zadając mu diabła". W Podlesiu dz:,:,ako
pewnego gospodarza
zamieniły
w kota, co skończyło się tragedią \o'i rodzinie. Oczywiście przykłady takie można by mn-ożyć.
Znacznie rzadszym wyohrażeTIiiem półdemonicznym
był płonnik. :,'!ieścił się w tych samych kategoriach
00 czarownica,
bowiem uznawano go
za postać żyjącą docześnie, ale mającą spółkę z diabłem. Tą drogą pionni'k uzyskał magiczne zdolności. Na Kujawach
uznawano. że mężczyzna,
który był pł.onnikiiem, w wigilię św. Jana, albo w O'ktaw(7 Bożego C:3.ła
szedł z sie-rpem na pole'. Przechodził przez nie w poprzek i wycinał \\. ::im
ścieżkę szerokości stopy. Wskutek zabiegu kłosy z tego pola stawclly się
puste, podczas gdy płonnikowi z sufitu jego domu spadało zboże'. Ch<tl'akteryzował
się teź tym, że mial zdolność przybierania
postaci niektLł['ych
zwierząt.
2 O. Knopp,
Sagen und Erziihtun(Jen
aus der Provinz
Posen, Poznań 189:3
90.
nr XI. 14 q, Mittel gegen Hexen und Hexerci.
3 Tenże. Der Johannistag m G;auben nnd Brauch der Provżnz Posen .. ,Au, l:,,;n
Posener Lanje", 1914, R. IX. nr 6, s. 246.
" Tenże. Polnische Diimonen, "Heissische
BlaUer
fur Volkskunde",
UlO;;, E. !V.
s. 26.

Świat

wierzeń

,ludu wielkopolskiego

93

:Jo grupy półdemonów zaliczyć .należy też wiLkołaka, bowiem uznaz przymusu lub dobrowolruie przybi.::-r-dapostać wiU"a. W podaniach wierzeniowych realizujących ten. temat
opowiadano przede wszystkim o okolicznościach zmiany człowieka w wilka, przygodach już przeistoczonego wilkołaka i jego niecodziennym powracje do normalnego ludzkiego życia 5.
~)odobnie myślano o przedstawicielach
loży masońskiej, uznawano
bow:em, iż wolnomularze zdolni są czynić rzeczy nie dające się ra'cj,onal::e wylłumaczyć. MaS'oni, zdwniem ludu, mieszkali przede wszystkim
w :":-,iastach.Tam mieli swój p.okój Debrań. Najczęściej znajdował się w
piwr~icy, nie miał okieIn i cały wybity był czarnym aksamitem. Pośrodku
sta> trumna. która również wybita była czarnym aksamitem. Gdy ktoś
chclal zostać członkiem loży masońskiej, wówczas musiał ,o tym powiadon,:ć jakiego:~ znanego mu wolnomula.rza, który nocą p~owadził go do
pokoju zebrań. Tam musiał wejść do owej trumny i pozostać w niej przez
calg noc. Wówczas przychodził do niego diabeł i pokazywał mu się w
najokropniejszej postaci, po czym przyjmował od niego zobowiązanie, iż
od ~-e.ichwili będzie wrogiem Boga i Ko\ŚCioła,CIQ kandydat potwierdzić
musiał własnoręcznym podpisem. W pokoju tym każdy nowo przyjęty
do lOży mason musiał zawiesić swoją podobiznę. Gdy przypadkiem czloVvrjE'f~ ten zaczął ż·alować swego czynu, wówczas jego obraz w 'kom:I1Jacie
m&'<lńsk,ichzgromadzeń zaczynał się pocić. OhWlilizwątpienia, ezy wahania nie rnogli mu darować powstali. Podchodzili wówczas do obrazu i kłuli i.;.łą przedstawionego tam człowieka w serce. W tym samym momenc'if' :.:drajca umierał
Do najbardz:iejznanych
wolnomularzy, którzy zapi~,a;i sil; w folklorze. należeli między innymi dawniejszy wła.ściciel Jawo:,owa oraz dzierżawca wsi Miały w Puszczy Noteckiej.
:',:,\Kujawach za półdemonów uważano niektórych muzykantów, którzy
swym 'kunsztem wzbudzali powszechny zachwyt. To między innymi sprawiło, iż podejrzewano ich o magiczne zdolności. W zbi<OTo'wej
pamięci ludu kujawskiego zapisali się przede wszystkim "z piekła Bartek", muzyk
z Gocaon'0wa.Bosiu i Berent 7. Najważ1lliejszącec:hąowych wiejskich muzykantów była cudowna moc ich instrumentów, które wszystkich bez wyjątkll skchaczy zmuszały do tańoa. Potrafili też zmusić swój instrume:nt
do gry podczas ,~ch nieobecności. Umieli nawzajem -odbier.ać ni€zwykłe
W"':~<:'. że jest to osoba realna, która

G.

~,Tenże. Sagen aus Kujawien,
"Zeitschrift des Vereins fur VOlkskunde", 1906,
R. XVI. s. 97. Der werwol£.
li Tenż<'. Die
FreimaltrCr
im Volksglauben,
"Mitteilungen der Schlesischen GesellschaIt fUr Volks~unde", 1905, t. 7, z. 14, s. 58,
; J. W. Szulczewski, Allerhane! fahrencles. Yolk in Kujawien,
Leszno 1906, s.
1 - ] u.

94

WOJCIECH

LYSIAK

właściwości instrumentów. Mówiono, iż cudowni muzykanci mogli '.\·ystępować jednocześnie w kilku miejscach, np. o Berencie opowiadano. że
o tej samej porze grał w dzieW/ięciugospodach.
Tak pokrótce wyobrażano sobie postacie półdemoniczne. Zupełnie inaczej zaś kształtowała się ludowa wiedza o zjawiskach demonicznych.
Pierwszoplanową postacią demonologii ludu wielkopolskiego omawianego okresu był di·abel. J€go ludowa kreacja daleka była najczęściej od
tej, jaką ustanowiła Btblia. W diable skupił się przede wszystkim ohr2.z
dawnych wyobrażeń demonicznych sięgających czasów pogańsikiich i taki
jawi się w folklorze. Nazwy "diabeł" zdecydowanie wówczas unikano,
co wiązało się z przekonaniem, iż imię to jest mu miłe. Lud zaś nie
chcąc demona w t.en sposób kontentować, używał szero:kiego wachlarza
synonimów, np. J.asiu, piekielni'k, czarny, zły itp. W f,01klorze WlicL:opolski jawi ~~iG
diab~l w dziesiątkach najr0zmaits;~ych sytuacji i prz:.-jmuj2
rÓŻJleformy. WidywalIlo go jako postać podobną do człowieka z czerwonymi oczami, rogami na głowie, końskim kopytem i krowimi uszami. z pyska buchał mu ogiell, był obrośnięty sierścią, chudy, nos miał spiczasty,
pazury długie, a czasem skrzydłla nietoperza. Ubrany był po francusku
lub niemiecku, f.rak miał na zawiasach, na głowie melonik lub cylinder,
spodnie na trzy ćwierci i podarte buciki. Często kulał i czuć go było smołą. Mógł przybrać każdą postać czł,owieka, zwierzęoia lub przedmiotu. Ludowe podania "'vyrażają jego najgorsze cechy. Przedstawion'y jes~ ~a~11
jako zła, nieprzezwyciężona siła i ,niebelzpieczna potęga. Najczęściej czyhał na ludzką duszę, a motyw taki w folklorze wydaje sil:; dominować.
Niekiedy pojawił się w kościele, a usadowiwszy się na odpowiednim miejscu, zapisywał ludzkie grzechy. Znany był tu też typ "diabła agresywnego", który w bezpośrednich kontaktach z człowiekiem mógł go dotkliwie
okaleczyć lub nawet uśmiercić. Zdarzało się jednak, iż pojawiał się jako
sprzymierzeniec człowieka i to bezinteresowny. Są to jednak przypadki
bardw rzadk:i·e i nie mogą stanowić o jego charakterze. Obok tego jawi
się diabeł jako stróż i opiekun pokrzywdzonych. Wymierzanie sprawiedliwości przez diabła jest bardzo częstym motywem podań wierzeniowych.
Ostrze jego kary slderowan€ jest na ogół w klasy posiadające·. Niedoskonałe prawodawstwo, nadużywanie urzędów, nieuczciwość, oszustwa
"na miarze" , r1ozpu,stai każd€ iUlIlezło wymi-erilon€ w chłopa, wyzwalają
interwencję diabła i jednocześnie ją usprawi~d1iwiają. W innych przedstawieniach jest diabeł strażnlibem skarbu celowo mu przekazanego przez
czł,owieka.
W;:;pomnieć tu należy kilka słów -opiekle, w którym "zły" stale mieszka. Rządy w nim sprawuje najstarszy, kulawy diabeł, przytwierdzony
łańcuchem do wielkiego kamienia. W rozumieniu ludu piekło znajduje

Swiat

wierzeń

ludu

wielkopolskiego

95·

się pod ziemią, ale mimo to św. Piiotr chcąc z niego wybawić swoją macochę, udał się na ws~hód. Po siedmiu miesiąca~h, siedmiu tygodniach
i siedmiu dniach dotarł do miejs~a gdzie ziemia hyła gorąca jak ro:cpalone żelaw, a słońce tak blisko, że m02lna prawie ręką .sięgnąć. Tutaj w
ziemiznajdowal si<:~ otwór, z 'którego buchał ogień, a gazy siarczane zatrzymywały powietrze. To właśnie bylo piekło. Miejsce poprzedzające
piekło nazywa się przedpiekłem. Stróżuje tu słynny kowal Kurzawa
z Kwieciszewa na Kujawa~h, lecz we wszystkich praca~h wyręcza go
Bisrnarck, który zmiatając bruk klnie sial'Czyście "Verflucht". Przedpiekle wybrukowane jest czaszkami IS'tary~hkawalerów 8.
Archaiczną postacią demona, pozostającą w bliskim pokrewieństwie
z diabłem, był HO;"lit.a.O demonie tym wiadomo niewiele, bowiem dysponujemy zaledwie jednym przekazem z okolic Siemkorwa, w którym wymieniany jest jedynie z imienia 9.
Nieco więcej można powiedzieć a Boruoie, zwanym niekiedy Skrzatem-Borut.ą. Na przełomie XIX i XX wieku lud wielkopolski uważał go
za diabła. Uznawany był za przyjaciel1achłopów, których często prześladowało nieszczęście. Mówiono, że chłopu, który przeszedł wiele złego
i wszystko stracił, a nagle stawał się bogaty, pomagał Boruta "0. Wielkopolskie wyobrażenie Boruty dalekie jest od łęczyckiego Boruty-szlachcica. Najczęściej pojawiał się jako mieszkan~ec lasów i pól, nigdy zaś
zamków.
Jednym z najciekawszych wyobrażeń demonologii ludu wielkopols'kiego omawianego okresu wydaje się skrzat. Mimo, iż podobny był do
ducha domowego, dla ludu był diabłem, aczkolwiek szczegóLnego rodzaju. Charaktcrs'tyczny tylko dla Wiielkopolski, przypomi:na czeskiego plivnika, niemieckiego kobolda i jimme~kina, łużyckiego zmija i pIona, małopolskiego chowańca, mazowieckiego latawca czy też mazurskiego kłobuka. Różnora'ko go sohie tu wyobrażano>. Raz ukazywał się jak·o "ciemna lwdłaia postać, której z ust buchał ogień", iI1JI1ymraz'em jako "mały
brodaty mężczyzna w czerwonym kapeluszu". Mógł t,o być karzeł z długą brodą· Najczęściej jednak przybierał postać kury, koguta psa lub kota.
Uznawany był za ducha lasu, czasami utożsamiany z Borutą. Był przede
wszystkim demone~ sprzyjającym ludziom. Znosił im pieniądze, zboże,
masło, a w końcu zabierał duszę tego, który takie dary przyjął.
Daleko idącemu zatarciu w owym okresie uległo wyobrażenie smoka.
8 Tenże, Diabeł
wedłng podań kujawskich,
"Piast" 30 kwietnia 1939, R. VIII,
nr 7, s. 7 - 8.
9 O. Knoop,
Posener Geld und Schatzsagen, Leszno 1908, s. 40, nr 77, Rokita

ist tot.
10

s. 83.

Tenże, Polnische Diimonen II, "Hessische Blatter fUr Volkskunde", 1906, R. V,

96

WOJCIECH

ŁYSIAK

W literaturze ludowej pojawia się ·on jl3ko wielki lew ·0 dwóch lub siedmiu głowach. Widniano go jako półczłowieka, pół zwilerzę, któremu z pyska buchał ogień. Niekiedy łącz.ony był z "dzikim polowaniem", mimo iż
jego funkcja zbliżana jeiSltdo tej, jaką reprezentował duch domowy. Społeczność wiejska u'l!nawał'a, że przeistoczyć Slięweń może po śmie,rci człowiek, który ukrył pieniądze przed siPadkobiercami.
Podobnie jak na temat smoka, talk na temat olbrzymów wi,edza ludu
wielkopolsbE'igo na przełomie XIX i XX Wiieku była już mocno zatarta.
Olbrzym zawsze sprzyjał ludziom i jako taki był przedstawiony w opowiadaniach. Ratował przed topielą, chronił przed zgubnym wpływem czarownic, nawracał na chrześcijaństwo, nagradzał pieniędzmi za dobre
czyny. Gdy jednak nadużywało się j,ego zaufani.a, potre<fił dotkliwie ukarać. Najciekawiej prezentuje się w przekazach z Góry koło Sierakowa,
gdzie narrator mówi, iż olhrzym "jestotulOlny płaszczem (... ), ma również długą brodę sięgającą aż do piersi. W ręoe trzyma sękaty kij, chodzi
w kapeluszu z szerokim rondem ozdobi'onym llicznymi piórami" n
Przeciwi,eństwem olbrzymów były krasnoludki. Uznawano, że są to
złośliwe istoty, porywajqce lub podmi'eniające dzieci swoje na ludzkie
w czasie porodu. Chro.ruićprzed tym mi'ał różaniec i slJkaplerz, które dzieciom należalo położyć dokoła szyi. Jeżeli jednak dziecko zostało ukradzione położnicy i na to miejsce położono inne, wtedy należało to, zwykle brzydkie i garbate stworzenie zanieść na śmietnik, zbić rózgami i powiedzieć: "Odbierz swoj,e, oddaj moje'" Wówczas ze współczucia karły
oddają ukradzione dziecko 12. Niekiedy krasnoludki potrafiły zabrać do
podziemia dorosłego człowieka i tam zmusić go do niewolniczej pracy.
Innym razem pozwoliły człowiekowi zaistnieć na ich weselu. Stało się tak
w Czarnkowie, gdzie mieszkała stara, chorowita kobieta i "dlatego prawie
zawsze leżała w łóżku. Pewnego popołudnlia, gdy w pokoju nikogo nie
było, same otworzyły się drzwi od pieca i wyjechał stamtąd powóz. Siedział w nim dostojny pan. P'owóz podjechał pod łÓŻJk,o
chorej, pan wysiadł i zapytał kobietę, czy po.zwoli, by on ze swoimi odbył tutaj wesele.
Kobieta była tego ciekawa i zgodziła się na to. Pan ponownie wjechał do
pieca. Po chwili w izbie został ustawiony stół i w krótkim czasie przybyli weselnicY,a na samym końC'u narzJeczona i narzeczony. Wszyscy byli karłami. Jedli, pili, potem tańczyli. Po weselu wszystko posprzątali i parami pojechali znowu do pieca. Wlkrótce potem ponownie otwarły się
drzwiczki od pieca i pi,erwszy karzeł wjechał jeszcze raz do izby. Wysiadł
z karety li wręczył kohiecie srebrną kasC'tkę" 13.
Ternże, Polnische Diimonen III, Tamże, 1908, R. VII, s. 30, Der Rerggeist Wójt.
Tenże, Sagen und Erzahlungen ... , op. cit., s. 74.
13 Tenże, Posener
Geld ... , op. cit., s. 41 - 42, nr 79, Das Gescheck der Zwerge.
11

12

Świat

wierzeń

,lndu wielkopolskiego

97

?odziemie zamiesZJkiwało też sZJereginnych istot. Ich obraz w fol!ldorie jost niejednolity. Za podziemnego ducha uważano każde zjawisk,o
w p-odziemiu spotkane. Mogła być :nim zatem piękna kobieta, u stóp Mórej ieżał'a kudłata postaJć14 lub lew w prnekazach z Lwówka 15. Jednak
przede wszyst'kim podziemi.e zamieszkałe było IPr7RZmałe ludziki, zwane
na Kujawach Podzi'omkaJmi. P'onieważ uważano, że są toOistoty na wymarciu, dLa'tego twierdzono, że szuikają ludzkiego dzieok'a, by je ukraść
i wychować jak swoje. Za piecelm z kom1nem miały otwór przez który
mogły siG wślizg.nąć do pokoju. Jeżeh tam spotkały nowo :narodzone
dzi&'ko, wtedy zabierały j-e z sobą ll>.
Wyobrażeni'em, które w omawianym okresie prawie już zupe.łnlie uleglo zapomnieniu była PIachy tka - demon chorób 17. Przedstawiano ją jako
postać .s-zczeJonie
otuloną w prześci'eradło, ,tak, że nie można był,o dostrzec
jej ciała. Zapytana lub zaczepi'ona w jaikikolWl1elk
inny sposób, wydawała glos gęsi. Unosiła się w powietrzu w poSitlacibiałej płachty, tam gdzie
się pojawiła wszyscy umieralii. Fruwające uosobienie za'razy widziano w
Janowcu Wlkp. Miało ono postać wi,elikiegoprześcieradła i często mieniło
się różnymi kolorami 18.
Wierzono, że księżyc i słońce zamieszkałe są przez kobietę i mężczyz_nę· Ilustrowano to przekonania takim 'oto podaniem: "Brzed wielu laty
żyło bardzo skąpe małżeństwo. Oboje, ponad wszysbko chcieli być bogaci
i dlatego pracowali i w dzień i w nocy. Nie bylo dla nich także niedzieli.
Dlatego Pan Bóg ukamł ich w sposób nicZWJ'ikły.MężczyZJnazostał przeniesiony na księżyc i musi tam T,ozrzucać mierzwę, kom,eta 'ZaoŚsie1dzi
na
słońcu i mu'Si prząść. Żar sloneczny spalił ją zupełnie na czarlllo, ale ona
przqdzie, nie mając micnego na szpuli, gdyż n,iQip.alą się w słonecznej gorączce" 19.
Niezwykle interesującym i tajemniczym delmomem był Płanetnik. W
regionie znany jest jedynie z zachodniej części Kujaw. Wyobrażano go
tu sobie jako mężczyznę lub k.obietę, ubrall1ych w długi płaszcz noszony
nawet w czasie największego upału, oa przepaosalnysłomianym powrósłem.
Zostawali nim ludzie, którzy utopili się wbuew swojej woli 20. Ich zadaniem było kierowanie po niebie ciężkimi, deszczowymi chmurami, by nie
uległy zniszczeniu zasiewy, szczególnie w czasie żniw. Ludzie, którzy się
" Tenże, Sagen und Erziihlungen ... , op. cit., s. 160- 161.
'3 Tamże, s. 37 - 38.
Jti W. Szulczewski,
Allerhand ... , op. oit., s. 16.
17 O. Knoop, Sagen aus Knjawien,op.
cit., s. 98, Die Lakenf-rauen.
18 "Historische
MonaitsbUitter fiir die ProViinz Posen", 1902.,R. lU, s. 30.
19 O. Knoop, Die Himmels
und Naturerscheinnngen
in der Anschanung
des knjawischen
Volkes, "Hessische Blatter fiir V<>lkskunde", 1904, R. III, s'. 113 - 114.
20 Tamże, s. 118.
7 Lud,

t. LXXII

98

WOJCIECH

ŁYSIAK

z nimi kontaktowali twierdzili, że między sobą porozumiewali się glosami i gestami tak, jak czynią to flisacy.
Demonem szczególne niebezpiecznym był wampir
uplOr. Oba terminy {)kreślały to samo wyobraż'enie i w omawianym okresie były tu ,tosowane wymiennie. Wierz'ono, że demonami tymi zostają duchy tych bdzi, którzy "przyszli na świat z delikatną skórą nad twarzą Po śmierci
chodzą w pobliżu cmenhrza. Tak daleko jak słychać dzwony kościoła
parafialnego niepokoją swoich krewnych, a potem pozostałych ludzi, jednego po drugim wciągając do grobu" 21. Uważano też, że wampirem zostaje człowiek, który urodził się z zębami. Taki bowiem mial dwie dusze,
z których jedna po śmier!ci staje się duchem zmarłego. a po upływie jednego roku wychodzi z grobu i wtedy w zasięgu jego wzroku muszą umrzeć W'3zyscyludzie 22. Wiara w wampiry i upiory w końcu XIX wieku musiała być jeszcze rozpowszechniona czego dowodem były potajemne zabiegi alltywampiryczne. Np. w Biskupicach kolo Ost.rzeszowa z-apisano:
"Gdy otworzono grób, okazało siG, że Szymanek był jeszcze nien'lI'u.3Zony, urosła mu tylko długa broda. Postawiono mu na karku ostrą lopat~
i potem obłożono ją ziemią, by nie opryskała
kogoś krew, gdyż diabły to śmiertelne. Mocnym uderzeniem obcięto głowę iod tego czasu ,nikt
już tego ducha więcej nie WJidział. Ustały również wyjątkowe wypadki
śmierci" 23. W Dolnym Sławsku 'koło Strzdna "włożono wampirowi w usta
między zęby złotą monetę. W ten spo.sób nie mógł więcej gryźć i krewni
od tego czasu pozostali przy życiu" 24. Natomiast w pobliskich Markowicach upiorowi, po otwarciu grobu, -położono na szyi sierp. Uważano, że
w ten sposób "upiór nie mógłby wstać. Gdyby wstał, wówczas obcialby
sobie głowę" 25.
'N \Vielkopolsce omawianego okresu obok wyobrażeń demcmicznych
rodzimych, polskich, funkcjonowały także, co zrozumiałe, obce, a germańskiej pr-oweniencji. Jednym z 'nich była rugijska bogini He!rta, Jej
obecność potwierdzona została. jedynie w Chełmsku koło Skwierzyny
j Grobi keło Sierakowa,
a zatem w pasie ówczesn~go pogranicza etniczne'go. Uznać ją należy za bóstwo 'opiekuńcze pól, szczególnie w zakr~sie
zbioru ziemiopłodów 26.
,
W tym samym czasie, czas-ie dojrzewania 'Zbóż, spotykano południoe,
zwane tu też przypołudnicami. Południca była wysoką i chudą kohietą,
Tenże, Sagen und Erziihlungen ... , op. cit., s. 138.
Tamże, s. 138.
23 T,;}mże, s. 139.
24 Tenże, Sagen aus Kujawien,
op. cit., s. 96, Vampyrsagen.
25 T,;}mż'e, s. 96 - 97.
26 Tenże,
Die GoUin Herta in der Provinz Posen, "Aus dem
1910, R. V, nr ID, s. 498.
21

22

Posener

Lande''',

Swiat

wierzeń

Ind1t wielkopolskiego

99

a głowę miała owiniętą
szmatą. W ręku nosiła sierp. Jej widok wzbudzał tak wielki strach, że człowiek spotkawszy
ją do.stawałśmiertelnej
sorącz:ki "'. Poza tym ni€,kiedy jawiła się jako stara kobieta zwana w okolicach Sir7.clna .,diabłem południowym".
Ni,e stąpała po ziemi, lecz unosiła się nad jej powierzchnią.
Każdemu ikogospotkała
ł,amała nogi bądź
ukręcała głowę. Podobnymi
cechami obdarzano wieczornice,
które ponadto miały podobno wypijać ludzką krew "8.
Zbliżoll1ym nieco do powyższych
demonem
była Smolnica,
wyobra~:ana jako niewidka
brudna
postać a dużych oczach iczarllych
włosach.
Spotykano
ją latem w zbożu. Zawsze miała ze sobą kocioł ze smołą. Jej
wóz ci'-l~J,n(:łydwn psy przy dyszlu i dwa koty przed dyszlem. Każdem'.l
spotkailemu
w zbożu dziecku smolnica mazała twarz smołą i zaprzęgała
jf~ 00 wow. Zimq miała przebywać
pod z;i,emią, gdzie zbienła
wszystkie
scilwytai1C latem w zbożu dzieci 2".
W tej samej grupie demonóvl
polnych
plasuje się Zagacz -- duch
rozbójnika
niepokojącego
cngiś ludzi międL:Y l\'lurowaną
Gośliilą, SkO!{Rmi a Punan;em.
Straszono nim dzieci: "Nie chodź w żyto, ho cię Zagacz
Sell\\ itu" :<". !:jC1\v'i:ó:{iem przypomi'nającym
południoe
była też pani von
Uscdo:n znan~; ze Sirzelic koło Chodzi~ży. Widywano
ją gdy "w porze
o~L.ldo ....
v:.i k;·o:.:zyła przez pole;, żyta. Szczególną uwagę w jej stroju zwracal CZ&l':ly czepic-c, który ozdobiG:l.Y był czerwonymi
wstążkami
wiszącymi daleko nad z!'otym plo:nem kłosów" 3'.
Dc'n;nCf'1
szczególnie
złośliwym
była Zmora lub Mora jak ją tu nazywano. W okolica~h Gcściejewa
koło Rogoźna wyobrażenie
to określano tor01,rw01 ..kuna" :l:!. Jej charaJkterystyc:Gną
cechą było duszenie ludzi
i zwierząt podczla~; mu lub, Co rzadziej, wysysanie
z nich krwi. By dos~ać ~i(7 do śpiącego człowieka mogła zmienić się w gruszkę, jabłko, źdźbło
słomy, a t3kże w kota, mysz lub motyla. Stawał się nią każdy człowiek,
który przY3zcdł na świat z dwoma zębami :13, Mógł przeistoczyć
się w nią
stary ml;żczyzna, stara kobieta, k,tóra została wyśmiana,
wyrzucona
i obrażona, a ta:kże zwierzq, w które rzucono kijem. Dziecko, podczas chrztu
którego popełniono
jakij elementarny
błąd, również
w iprzyszło.ści zostawało zmorą" :lI. Niekiedy. uznawano zmorę za ducha polnego. Widywano
ją w porze obiadowej
jak jeździła na kole od wozu po polu żyta. Jeżeli
n Tenże, Posener Dómonensagen, Rogoźno 1912, s. 6.
28 Tamże, s. 6.
"" Tamże, s. 6 - 7.
30 Tenże, Sagen lind
Erziihlungen
... , op. cit., s. 76, nr XXV, Der Zagas.
3t Tamże,
". 75. nr XXIV, 5, F7'au von Usedom.
32 Der
Alp, "Rogasener FamilienblaU",
17 kwietnia 1898, R. II, nr 6, s. 23.
33 O. Knoop, Sagen
der Provinz
Posen, op. cit., s. 64, nr 90, Die Mora.
34 Tenże, Sagen und Erziihlungen
... , op. cit., s. 116.
7*

WOJCIECH

100

ŁYSIAK

takiej zmorze, a zawsze była duchem czarownicy, pozwolono strzelać
z cugli, wówczas rozjeżdżała cały zasiew 35.
Zjawiskiem demonicznym były też "błędne ognie". W przekonaniu ludu wielkopolskiego stawały się nimi dusze nieochrzczonych dzieci, geometrów, którzy dokonali fałszywego pomiaru lub właścicieli ziemskich, którzy rozmyślnie przeprowadzili niewłaściwą granicę. Błędne ognie mogą
być ciemnego lub jasnego koloru, po czym poznawano dusze, które dawniej mniej lub bardziej nagrzeszyły 36.
Wyobrażeniem mieszczącym się w kategoriach ducha błotnego był tzw.
Świecznik. Był to duch, który zwykle mieszkał w wodzie, ale gdy wi·osną
woda zalewała okoliczne tereny, stawał na drodze i usiłował ludzi swoim
światełkiem wprowadzić do stawu 37. Ukazywał się też na łąkach w czasie si.anokosów. Wtedy przyjmował postać wielkiego stworzen.ia porosłego
sierścią - utożsamianego z diabłem 38.
Szeroko rozpowsz.€chnionym w Wielkopolsce wyobrażeniem było "śpiące wojsk'O". Opowiadania realizujące ten temat sytuują swoją treść na
kanwie wielkich wydaTzeń historycznych, a to: wojen z Tatarami, wojen
szwedzkich, kampanii napoleońskiej, a także zrywów narodowowyzwoleńCZycłl 1830 i 1848 roku
W ro.zumieniu ludu wojsko to traf.iło do podziemia wskutek otwarcia się ziemi, jak np. stalo 'się w Mątwach koło
Kruszwicy, gdzie "otworzyła się ziemia oj przyjęła żołnierzy. Śpią oni tam
do dzisiejszego dnia" lO. PogrąŻJolI1e"śpiące wojsko" ocwkuj.e sygnału do
walki, by pod dowództwem swojej królowej uwolnić Polskę. Przekazy
realizujące takie treści odżywały szczególni'e w momentach zrywów powstańczych. W Szubi:nie np. opQIWiadan-o:". .. kiedyś pewien chłop z ładunhem żyta jechał szosą z Bydgoszczy ażeby swój towajr sprzedać w
Szubinie. W pobliżu miasta stanął nagle przed nam rycerz w lśniącej zbroi
i zapytał rolnika, czy lI1i'echciałby mu pozostawić tego zboża. Ten doszedł
do wysokiej góry i wszedł w nią. Poczciwy rolnik wbaczył wszędzie leżących brodatych wojaków. Wtedy ~bliżyli się do dużego dzwonu. Prowadzący odwrócił się i powie'dział: »Uważajżebyś nie uderzył w dzwon«,
ale już się stało. Glośno rozbrzmiał przeraźLiwy dźwięk (... ) i natychmiast żołnierze wstali i gromie uderzyli w miecze. Na uspokajające słowa przewodnika cała gromada znowu położyła się na spoczynek. Jednak
3D.

Tenże, Posener Diimonensagen, op. cit., s. 7.
3C Tenże, Sagen und E1·ziihlungen ... , op. cilt., s. 16 - 17.
87 Ten:iJe, Posener
Diimonensagen,
op. cit., s. 5.
88 Tenże, Sagen und Erzahlungen
... , op. oit., 5. 12.
39 V. Schweda,
Die Sagen vom wilden Jager und vom schlafenden Hccr in der
Frovinz
Posen, Greifswald 1915.
40 O. Knoop,
Sagen der Provinz Posen, op. cit., s. 37 - 38, nr 53, Der versunkene Heer.
35

Świat

wierzeń

101

iludu wielkopolskiego

wieśniak zobaczył bm samego sie:biie. Zniknęło zboże, a na wozie leżał
stos pieniędzy" ".
Wszelkiego rodzaju zbiorniki wodne w regionie zasiedlone były rojem
duchów i demonów wodnych. Niektóre z n.ich w świadomości ludu funkcjonowały na zasadzi,e poikutujących zmarłych, przypisanych do takich
miejsc. Nieki·edy człowiek sam przei:staczał się w wodnicę, tak jak lop.islomato w przekazie ze Starego koło Wągrowca, gdZJie"dziewczynce pewnego razu wydawało się, że woda zaprasza ją, ?ż.eby zeszła do jeziora.
Uczyniła to bez zastanowienia. Nie utonęła jednak, lecz żyje tam jeszcze
dzisiaj jako wodnica" .1". Na prz'ełomie XIX i XX wieku różnica między
demonami i duchami wodnymi wydaje się być już tak dalece zatarta. ii
lud nie zdawał sobie sprawy z ich dawnych cech. Te pierwsze były raczej łagodne i przychylne człowiekowi, by przypomnieć tu np. o wodnicaeh z Brdy. Duchy wodne natomiast, które zawsze są duchami topielców, odznaczały się szczególną zło\Śliiwością i napastliwością. Potrafiły
przybrać postać nie tylko antropomorficzną, ale i zoomorficzną, aczkolwiek w opisach tych duchów bmk jakiejkolwiek spójności. Np. duchy
wodne z jeziora Kobierno tkało wsi Nowiec, przybrawszy postać olbrzymich szczupaków, rozpraszały kobietęl3. Niekiedy sprowadzały na człowieka chorobG wywoła'ną ciężkim przerażeniem lub śmierć. Duch z Warty na wysDkości ł...
ukowa corocznie niszczył zasiewy·l\ a przykłady podobnej złośliwości tychże istot można by mnożyć. Należy tu jeszcze wspomnieć o procesjach duchów wodnych, jakie dosyć często widywali przygodni obserwatorzy. Oto w Lubaszukoło Czarnkowa zdarzyło się, iż "pewnego dnia przechodził brzeg.iem jezi·o-ra listonosz. Ponieważ był bardzo
zmęczony, położył się j zla~mął.O północy zbudzilo go bicie dzwonów kościelnych. Usiadł i zdziwiony zobaczył procesję dziwnych postaci, która
obchodziła to wzgórze i po chwili zniknęła w falach jeziora" 45.
Niewiele miejsca w panteonie wielikopolskich demonów zajmowały
duchy domowe. Trudrno dzisiaj okrelŚlić jak wyglądały te wyobrażenia. bowiem dysponujemy jedynie szcząt'k'owymi na ten temat danymi. W okolicach Skwicrzyny ducha domowego· określano terminem Jimmeckin i był
,t J. Sonneman,
s. 451.
'~ O. K.noop,

im See vom Stare.
'3 Wielkopolskie

Sagen
Sagen

der

ans

Schnbin,

Provinz

"Aus

Posen,

op.

dem

Posener

Lande",

cit.,

s. 88, nr

141,

Die

1908,

H.

lLI,

Wassenl'xe

nazwy polne zebmne
zbiorowymi
siłami, Poznań
1901. s. 109.
Sagen der Provinz
Posen, op. cit., s. 84 - 85, nr 137, Der Wasser:;;eist in der Wart he.
45 Tenże,
Sagen nnd Erziihltmgen ... , op. cit., s. 24, nr XIII. 4, Gespensterhaste
Pro::ession.
'I

O. Knoop,

102

WOJCIECHŁYSlAK

on z całą pewnoscIą duchem opiekuńczym,
zawsze wyobrażanym
w posiaci przemoczonego
kurczaka 4". Podobną rolę spelniał tu niemiecki Kobold
znany z O'kolic Gniezna ,i Ryczywołu n, a także tej samej proweniencji
Szpar w as i Habwas 48
W kręgu domowym pozostawał
także Wił przypominający
pił(~ zakończoną ludzką głową. Miał zwykle starczą twarz z żółtą brodą i olbrzymimi zębami, stąd powiedzenie:
"pokazuje zęby jak w,il!" Wiły usadowiwszy
si(~ na belce pod sufitem, szczególnie 'straszyły małe dzieci. nie pozwalajqc im za~mąć. Nadto ukazywały
się też zasypiającym
starszym, zawsze w
m~ejscu, gdzie człowiek patrzył. Uważaino, ż,e duch ten zna wszystkie tajemnice domu 4".
\\7 wielu okolicach Wielkopolski
znany był Babol<. Duch ten w ciemnyCrl pomieszczeniach
i zbożu czyhał na dzieci. szczególnie
brudne.
Ze
strClchu przed nim dzieci nie wychodziły
wiecz'orem z domu 50.
Znany był tu także Bazyliszek. Wyobrażany
był jako kogut lub głuszc_·~~. Na glówce miał białą plamę przypominającą
korom;. Chodził na
dwóch nogaeh, a pod skrzydlami
był żółty. Ogon miał węża skierowany
zawsze do góry. Wierzo·no, że z'ostał wysiedziany
przez żółwia z jaja, które
ze strachu
znió::;ł dziewięcioletni
kogut.
Bazyliszek
zabijał
wszystkich
swoim wzrokiem 51.
NiE:wiC'l'2 miejsca w folklorze
ludu wielkopolskiego
zajęły opowiadarria o spotkaniach
z duchami
powietrznymi.
Zwykle były to wyobrażenia
zoomo.rficzne, w jednym zaś wypadku
duch pozostaje niewidzialny.
Za\\'sz", czynią zło, .starając się człowiekowi
dokuczyć, przeszkodz.ić w reaLzacji jakiegoś planu. Kontakt
człowieka z duchami powietrznymi
zawsze
kończył
się tragedią.
W Sokołowie
Budzyńskim
kolo Chodzieży
opowi::tdano, że wskutek spotkania
z takim to duchem ..syn go'spodarza spadł
z wozu, a ten przejechał
po nim zabijając go na miejscu( ... ). Następnego
dnia oba gospodarskie
konie leżały obok siejbie martwe.
Kolejnego
dnia
padi przebity lemiesz·em jeszcze jeden k0I1" "".
Do złych duchów należały,
te które za swoją siedzibć; przyjęły lasy.
Spotykane
tylko w nocy, zawsze dla człowieka były bardzo niebezpieczne.
Przepędzały
kłusowników,
złodziei drewna oraz ohroniły dziczyznę. Wyobrażano
sobie ducha leśnego jako mężczyznę
w bia1ym owczym każ u,'; A. Koerth, Geister und S]Jllkgeschichten
von der markischen
Gren:::e, .. Au5
dem Posener Lande", 1907, R. II, nr 5, s. 50.
" O. Knoop, Sagen llnd ErziihlmLgen ... , op. cit., s. 109.
;. Tamże, s. 108.
:o, Tamże, s. 107 - 108.
:n Tamże, s. 114.
:d Tamże,
s. 115 .
.;2 Tf'nże.
Sagen de1' Provinz
Posen, op. cit., s. 8:1, nr 131. Das giegende Pfera,

Swiat

wierzeń

103

(l,udu wieLkopoLskiego

ch,~.Niekicdy
był,a to czarna olbrzymia
postać, czasem bez głowy. Do
r:u( :-,::)w szczcgóTnie agresywnych
należał Leśnik i jego towarzyszka
Leśna
czic,'.':ic;; Był to półczłowiek,
półzwi2rzę, który swoim wołaniem wciągał
lud;':: g~GlJoko do lasu 53.
Jeszcze innym wyobrażeniem
przypisanym
do lasu było "dzikie poloWZ:11l0". zwane
też nocnym. Na Kuj'a!wach związany z nim demon zwany
był ::\ocnym, Polowym, Borowym, Złyn! Borowym. By1-o to zjaw.isko, które
najczęściej
ukazywało
się bez głowy, którą trzymało
czasem pod pachą
Okryte było białym pła3zczem,
a otulone zielonym lub czar:nym ubran:em. Ponadto dziki myśliwy wyposażony
był w strzelbę, róg i torbę myśli\\"":~ą. Towarzyszyła
mu sfora ujadających
i zionących
ogniem psów,
Opowiada'no a nim jako strażniku
lasów i pól 54. Jednak ten kto próbował zeń zakpić zostawał
ukarany
nie dającą się usunąć sztuką mięsa.
~;p \\' Chcdzic:i.y tak wła~~n.ie potraktowa:na
została pewna kobieta, która
uodowała przedrzeżni,ać
szczekanie psów towarzyszących
duchowi. "Wóweza- z powietrza dobiegł głos: »Ty mi w szc.zekaniu pomagałaś, ty będziesz
Ze :11ną jadłu'«. Natychmia'st
spadł przed n.ią rzucony niewidziaJ.ną
ręką
wiE'l~i kawał miqsa (... ). Ta sztuka mięsa prześladowała
teraz kobietę na
każd:-'m kroku. Wsadziła ją w ogień lecz ten nie chciał jej spalić. Wrzucila Ją do studni, ale w nocy i tak zClIwsze miała ją w swoim łóżku" 55.
\\7 ści-słym związku
z "dzikim pol'owaniem"
pozostają
wszelkiego
rodz'<'.l straszące powozy, karety i inne pojazdy. Pojawiały
si~ zazwyczaj
WÓ\\TZaS, gdy wc wsi miało wydarzyć
się jakieś nieszczęście.
Taki powóz
mCŻ;lL\ bylo zobClczyć Vv okolicach
Obrzycka, gdzie poruszał się z wieJJkim
halc.-em. "Konie i powóz były czarne. Woźnica jechał bez głowy. Hałas
rob~i tak wieJk:. że ludzie ze snu się zrywali, podbiegali
do okien, ale
trudno było cokolwiL'k zo'baczyć, gdyż powóz znikał z taką prędkością,
;:.e '.\·~dać było tylko :'.nTIugę·' S.i.
noOI)r.egD cmówienif1 wymagClją duchy, które by straszyć, przybierały
po<ać zoomorficzną.
Analiza rozległego
materiału
źródłowego
pozwala
wno'ić. iż duchy te to zarÓw.no dusze zmarłyeh ludzi, jak i dusze padłych
zwit'!'ząt. Kiedy i11dz.:iej przemiana
w zw.ierzę miała miejsce wskutek
zaczarowania
człowieka
przez czarownicę
lub jakieś bóstwo opiekuńcze,
a zawsze Olza karę". NCljczęściej duchy te przybierały
postać demonicznego psa, a rzadziej konia, źrebiąt, krowy, byka, cidaka,
kozy, maciory,
kr,:"., gęsi, kClczki, koguta i gołębia. Ze '~wi'erząt dzikich pojawia się demO:liczne wyobrażenie
zająca, jelenia, myszy i jaszczurki.
Zwykle zwieTenże, Posener Dii.monensagen,

,I V. Schweda, op. cit.

op. cit., s. 12.

O. Knoop, Sagen nnd ErziihLungen

... , op. cit., s. 4, nr III.

l, Der wilde

Jii-

:;e~ ~',( Kalmar.
56

Tamże, s. 145-146, nr XLV. 16, Der

gespenstische

Wagen

zu

Obersitzko,

104

WOJCIECH

ŁYSlAK

rzęta te zioną ogniem lub w ogóle otoczone są ogniem. Duchy te cec-fluje
duża różnorodność, tak, iż nie sposób stworzyć ich syntetycznego obrazu.
Najczęści-ej jednak w opowiadaniaoh wierzeniowych omawianego oKresu pojawiały się wszelkiego autoramentu duchy i strachy uznawane: zawsz'e za pokutujących zma.rłych. R'ozmaitość tych wyobrażeń sprawi:a. że
w blisko dwustu pięćdziesięciu przekazach trudno uchwycić wspólny ich
obraz. Na ogół pojawiają się w"godzinie duchów" tj. o północy. Cz~sto,
choć nie zawsze, ubrane były w białe szaty. Najczęściej spotykano ducha
na cmentarzu, ale nie tylko, bowi'em pojawiał się, podobnie jak diabeł,
wszędzie. Wierzono np. w duchy powracające do lSwoiohcodziennych ~)rac.
Wówczas gasiły lampę, zamykały drzwi, otwierały okna i chroniły dom
przed złodzi,ejami. Np. w Gnie~nie opowiadano, że "jakiemuś mężczyźnie,_
który miał dzieci umarła :hona. Ptoraku ,ożenił się ponownie, ·ale macocha
była bardzo zła i surowo karała dzieci. Spały prawie jak w chłew,ie. wcale nie otrzymywały przyodziewku i biegały prawie nago. Gdy ma<:ocha
pewnego wi,eczoru spała, a ojca nie było w domu, zapukano do drzw: domu tak mocno,że same -otworzyły się. Do pokoju weszła kobieta. Była
to matka dzieci. Macocha zobaczyła teraz, jak ona łata dzieciom ubrania,
ceruje pończochy i pierz€ wszystko co było brudne, a potem w poprzek
pokoju przeciąga sznurek i wiesza bieliznę. Gdy była gotowa, podeszła do
łóżka macochy i powiedziała: »Biada tobie, jeżeIi nie będziesz dbała o
dzieci «. Odtąd macocha sbała się dobrą matką dla dzieci" 57. Wiele mówiono o duchach, które w noc zaduszną wychodziły z grobów i udawały
się do kościoła na nabożeństwo, o duohach dzieci zmarłych tuż po chrzcie,
które przychodziły po śmierci podziękować swoim chrzestnym. Jednak
najwięcej opowiadano o duszach ludzi trag.icznie zmarłych, pokutujących
w miejscu ich nagłej śmierci, nie pozwalającej 'na duchowe przygotowanie się do dI"Og
i w zaświaty. Wówczas w mi1ejscu takim, zdaniem l'..ldu:
działy się rzeczy niesamowite. W Mnichowie :koło Gniezna po śmierc~ jakiegoś czł'Owiekaopowiadano, że "w spichlerzu pracowała wialnia, ja'Kby
w ruch wprawiało ją dziesięciu mę:hczyzn. Kiedy i'ndziej słyszano szuflowanie zboża, potem znów praeowała sieczkarniia, którą przecież obsługiwano końmi, jakby mechanizm kół miał się rozpaść na tysiąc kawałków.
Wkrótce znów pracowało coś w skrzyni paszowej stajni. tak że sieczka
fruwała po stajni jak śnieg, albo n'iewidzialne ręce zadawały 'koniom paszę i nalewały wodę do żłobów, przy czym ta,k hał.asowano wiadrami. jakby tamburmajor wybijał marsz generalski" 58.
Zamki, pał1aeei ich otoczenie zamieszkałe były przez białe damy. Zawsze ubrane były w biale szaty, niekiedy splamione krwią. Na głowie lUlały powiewający welon. Zdarzało się, iż bi,ała dama skrępowana była !ańTamże, s. 133, nr XLIII. 9a, Todte Mutter
~s Tamże, s. 353.

57

kehrt

wieder.

Świat

wierzeń

i!udu wieLkopoLskiego

IDS

cuchem albo w ręku trzymała pęk kluczy, dlateg.o zwana była "klucZJnicą" 5". Opowiadano także o nicebi€skich damach. Ni'e były to duchy szczególnie niebezpieczne. Najbardziej znane z nich, to te z Grabowa koło Piły,
Kopaszewa koło Kościana, Osiecznej, RydzY'ny, Gołańczy, Zbąszynia i
Mnichowa koło Gniezna.
Tak pokrótce przedstawiają się demoniczne wierwnia ludu wielkopolskiego przełomu XIX i XX wieku. Obok nich funkcjonowało mnóstwo
wierzeń niedemonicznych. Było ich tak wiele, iż nie sposób tu wszystkich
przytoczyć. Zatem scharakt,eryzuję jedynie te, które wydają się najważniejsze.
W omawianym okresie dość powszechnie wierzono w tzw. "zapowiedź
śmierci". Jest to zresztą przekonanie funkcjonujące po dzień dz·isiejszy.
Sprowadza się ()inodo interpretacji znaków i dżwięków związanych z momentem zgonu najbliższego członka rodziny. Informacji takiej doszukiwano się w tajemniczym pukaniu do ok,na, dzwonieiniu lub nagłym uruchomieniu się nieczynnego od dawna zegaTa domowego lub kościelnego. Znakami, które interpretowano w ten sposób mogły być również pęknięcie
stołu lub dziwne dźw,ięki słyszane w izbie. W Kołdrąbiu koło JanolWca
W1kp.opowiadano, że przed śmiercią !każdego proboszcza krzyż na tamtejszym kościele parafialnym zmieniał położenie 60.
Szeroko rozpowszechnione było przekonanie, że zwierzęta szybciej i
lepiej niż ludzie wyczuwają złego ducha'. IlustI"acją tego wi,erz-e'nia może być przekaz z Szamocillla. "Kiedyś jakiś boga1Y mi'strz rzeźnicki jechał
z Szamocina do Margonina. Gdy był mni,ej więcej w poh)iwie drogi przybył do skrzyżowania dróg i nagle konie zatrzymały się. Mimo WISzelkich
uderzeń nie chci1ały iść dalej. Dopiero, gdy wybiła godzina pierwsza, ruszyły dalej. W tym miejscu został kiedyś z'arbitybogaty szlachcic ze swoim
parobkiem. Teraz każdy pojazd, który o północy mija to miejsce, wstaje
tutaj zatrzymany do pierwszej godz:iny, dopiero potem mOże jechać dalej" .'.
Sz,eroko ro·zpowsz·echnione był-o wówczas przek'onanie, że poświęcona
ziemia wynuci ci'alo grzeszniJka. Najbardziej znane jest z Gryżyny koło
Kościana, gdzie "na starym cmentarzu (... ) zostało kiedyś pochowane
dziecko. Kilka dni później grabarz' powi:adomił duchownego, że dziecko
wyciąga rękę z grobu. Duchowny posZJedłtam, ale ile tylko zako:pywGno
rękę, ta zawsze od nowa wystawała. Duchowny nakazał teraz matce wyjawić tajemnicę, która nie daje biednemu dziecku spokoju w grobie. Pła-

Tenże, Po!nische Oamonen II, op. cit., s. 89 - 90.
Tenże, Aberg!aubc
und Brauch
aus dem Provinz
Posen, "l\Htteilungen
Schlcs-ischen Gesellschaft fur Volk!skunde", 1906, t. 8, z. 15, s. 76, nr 88.
1;J Tenże,
Vo!kstii.mliches
ans der TierweLt, Rogoźno 1905, s, 31.
ó9

•0

der

WOJCIECH

106

LYSIAK

cząc przy:mała, że swojego jedynego syna rozpieszczała
w rodzicielskiej
miło\Ści i to, że kiedyś w gniewie on odważył się ją uderzyć. Wtedy duchowny dał jejgałąż
brzozową i naikazał nią rękę uderzyć. Ona posłuchała tego i natychmiast
.ręka wsunęła się z powrotem do ziemi. Teraz dziecko
już znalazło spokój" 0". Podobne wydarz'enia
miały mieć miejsce w Konarach koło Miej;skiej Górki i Kośeiel,nym Popowie kolo Wągrowca.
"Przyrok"
to wierzenie
w zdolność niektórych
ludzi niszczenia
lub
nawet zabijania
spojrzeniem.
Mówiono, że na co oni spojrzą. to musi
zmarnieć Ba.
W okolicach Janowca
Wlkp. i Strzelna
znajdowały
siC; stawy, które
zdaniem ludu miały zdolność rozs?-erzania i przemieszczania
siG. W ten
sposób zagradzały
drogę nocnym wędrowC'om "4. Wierzenie to miało charakter J.okalny, podobnie jak korespondujące
z nim przekonalnic, że kościół w Kruszwicy mi,ał zdolność rozciąga'nia się. DZ'iać się tak miało 'szcw-'
gólnie podczas odpustów,
gdy wielu ludzi przychodziło
na nabożeństwo.
Ponieważ jednak zbyt wielu było niedowiaI1ków, jakiś hrabia kazał kościół
opasać łal1cuchem. W czasie najbliższego
odpustu łańcuch pękł i wpadł
do jeziora Gopło 65.
.
Z jeziorem Gopłem, a także jezioraml położonymi w pobliżu Rogożna,
Giniezn:a, Lednej Góry, Trzemeszna,
Trzcian:k-i, Leszna i Śmigla związane
bylo przekonanie,
iż wody te corocznie domagają
si(~ ludzkiej ofiary l\G.
Głębokie przekonanie
społeczności
wiejiskiej, .iż pobliskie jezioro Co roku
musi pochłonąć jedną ofiarę szczególnie jaskrawie
jawi siG w podaniu z
Trzemeszna,
w którym
mowa o wdowie po bezbożnym
hrabim, która
miała trzeoh synów. "Gdy pewnego razu w dzie6 św. Jana poszli się kąpać, najstarszy
z'aczął tonąć, a wówczas najmłodszy
z nich ruszył mu n"
pomoc, lecz za póżno. Obaj utonęli. Tymcza'sem trzeci brat pobiegł do ludzi wołając o ratunek, ·ale w pośpiechu wpadł na kamień, o który rozbił
sobie gl'owę" 1;7. Od tego czasu datuje się wierzenie, że na każdego św. Jana trzy osoby muszą się utopić lub zginąć w inny sposób 6a. By jednak
temu zapobiec, corocznie, tego dnia, za bija się trzy białe koguty pod świętym dębem.
u2 Tenże, Sa.gen und
Zll

Erziihlngen

... , op. cit.,

s. 129- 130. nr XLII.

;). Die Birke

Gryżyn.

Tamże. s. 115, nr XXXVIII. a, Der bose BLick.
Tenże, Sagen der Provinz Posen, op. cit., s. 140 - 141, nr 212 i 213.
65 Tenże,
Kirschlische
Sagen, "Historische
Montsblatter
fur die Provinz Pa. sen", 1904, R. V, nr 8/9, s. 125, Die Kirche zu Kruschwitz.
,;,;Tenże, Posener Wassersa.gen 11, "Aus dem Posener Lande". 1912. R. VII, nr
5, s. 22.1.
I;; Tenże, Sagen und
Erziihlungen
... I op. cit., s. 32, nr XIV. 6, Der Tad im JolOa

61

hanistag.
lOS

Tenże, Posener Wassersagen

11, op. cit., s. 221.

Świat wierzeń 'ludu wielkopolsk,iego

107

:';a terenie Wielkopolski
zna'jdowalo
się kilkanaście
źródeł, którym
pr<: :)l~;ywano właściwości
lecznicze, Ich niezwykła
moc wiązana była z
',)~><~!cścio,św. Jadwigi, św. Barbary i św. Wojciecha. Wierzono, że woda
~a .·zc~r"wia przede wszystkim
chore 'oczy, a nawet przywra;::a wzrok, rzadz:,,~ ,1atomiól'it wierzono, iż dobra była na wszystkie
dolegliwośCii. Niei,;,-,::: jedne:\;: traciła swoją moc, a to wówczas, gdy ktoś użył ją do uleCLl'La zwicrzc;cicl. Np. w 3więtokrzyżu
koło Odolannwa
twierdzono,
że
..\;:.: :lyś przybył tam handlarz
koni, by uzdrowić swojego ślepego okonia.
Kor~ wyzdrowiał, ale mężczyzna oślepł i aG t2g0 czasu woda straciła swoją
CU':l"\,!1q moc" ''''o Lecznicze
wody trysk8.ły, bądż znajdowały
się w Łobże"le LwćJwku. ~~bąszy,'11U, Połajewie,
Jankowie
koło Gniezna, Wrześni,
\,y·ł;::-zakowic<lch. Lubaszu koło Czar:nkowa, Oeiążu, WągTOWCU, Budz.iejewiE'. Gościeszynie
koło Trzemeszna,
Kłecku, Obol'nikach,
Biezdrowie koło
W;-":iek. Lenarlow:caeh
koło Pleszewa,
Błażejewie
koło Dolska, Rechcie
koL Strzelna i w~,pomniHnym Swiętokrzyżu
,0 .
•T._ dno
z ciekawszych
niedemonologicznych
przekonań
ludu wielkopoJ::-:;lego omawianego
(kresu dotyczyło pogrążonych
w wodach jezior i
~tc,'Xów miast i wsi, kościołów, klasztorów
i kaplic, zamków i karczem
WC1::' :-:zeregu i;ll1ych obiektów,
Zawsze z'nik'ały z po,\,\i'erzchni ziemi "za
kar~:', czym w opowiadaniach
wyrażał się swoisty kodeks moralno-etyczny
legei ludu. CZt;sto słyszano
dzwony kościelną pogrążonych
miast i wsi.
ZdCiniem ludu mieszkańcy
pogrążonych
miejscowości
nadal prowadzili
nOi~','31ne życie". Opowiadano
o sportka:niach z tymi ludźmi, a niekiedy
p00 wo;:h; schodzili śmiałkowie,
którzy potem opisywali zatopione ludzkie
sif'óz:by. iN Strzdewie
koło Gniezna "jakiejś Ikobiecie wpadł do wody
kc' ',q:' ł plótna. Pewien człowiek
zwany Ratapa, który był bardzo zręczny,
w:z, dł do wDdy i chciał płótno wyciągnąć, lecz zami'ast płótna znalazł na
dCl, ;.;ościół i szpital. Ryła tam też kołyska z małym dzieckiem. Wstążki,
Il'l".:órych
kołysała si(~ kołyska, były ze zł,o,ta. Wziął ją Ratapa i wyciągnął jq na powierzchnię"
'e. Z jezior, które kryją pogrążone obiekty wymi':'1ić' należy:
Jaroszewskie,
Chrzypskioe, Bytyńskie,
Lednica,
Święte,
PSZ( zewskic, Skorzc:cińsbe
i jeszcze sto innych.
;c: powyższymi
wierzeniami
korespondują
te, które .odnoszą Isię do zalornych
dzwonów kościelnych
czekających
na wybawienie.
Pogrążone
w 'xodach dzwony kościelne przytwi'erdzają
się niekiedy
do warkoczy
dzi.: -.vczyny. która poszła się wykąpać lub do lI1osidel. Czasami pływają po
PC",'.":erzcnni wody. Udawaio się je spor:adycznie
wydobyć i umieścić w
Kreuzkrug ... Rogasener Fc\mi.lienblatt .., 19 marca 139-9, !R. III, nr 4, S. 16.
", O. Kn(J~J[J,Posener Wassersagen
10, "Aus dem Posener Lande", 1912, H, VII,
nr 5, S. 216.
;- Tenże, Posener Wassersagen
3, tamże, 1912, R. VII, nr 2, s, 55 - 57.
72 Tenże, Sagen und
Erziihlungen ... , op. cit., s. 25 - 26, nr XIII, 9, Die versunkene Kirch e von Strelau.
l

WOJCIECH

108

LYSIAK

kościelnych
dzwonnicach,
ale dziewczyna,
która je z wody wydobyła,
wkrótc·e umierała. Wówczas działy się rzeczy niezwykłe. Ponieważ wybawicielka" była biedna i opuszczona, nikt się nią 'nie interesował,
ni~ był
jej dany pogrzeb z biciem dzwonów, ale gdy spuszczano ciało do grobu,
wnet dzwon, ,który dziewczynka zaniosła do kościoła, zaczął dzwonić tak
mo·cnym tonem i tak długo, aż rozpadł się na kawabki" 73. W ten oto sposób wyjaśniano brak dzwonu wydobytego z jeziora w miejscowej dzwonnicy. Podobno zdarzenia takie miały również miejsce w Zninie i Prz::emęcie.
Przedmiotem
wi'elu podań wierzeniowych
stały się r·ozsiane olng~.; po
Wielkopolsee
olbrzymie głazy narzubowe. Uznawano bowiem, iż w:de z
nich to zaklęci w kamień ludzie, zwierzęta bądź jakieś inne obiekty. W
podaniach tych z całą mocą j,awi się kodeks moralno-etyczny
ludu. bowiem w każdym niemal wypadku opowiada'no o przyczynach
jakie doprowadziły do skamienienia.
Np. pod Jarocinem
opowiadano
a księciu Sapiesze, który w święto zapragnął
myśliwskich
rozrywek.
"Ale Par, Bóg
nie pozwala z si'ebiel kpić. Ukarał także księcia Sapiehę. zamieniając go
wraz ze służbą w kamienie" 71. Zaklęci w kamień czekają na wybawi02nie,
a Eam kamień, co warte podkreślenia"
w ,f·ozumieniu ludu, nie daj.:: się
rozbić, a nawet wys3.dzić w powietrze. Do najbardziej
znanych w fegionie za,klętyc:h kamieni należały te położone w okolicach Próchnowa :.zolo
Marganina,
Otorawa koło Szamotuł, Konar koło Miejskiej Górki, J arncina i Józefowic koło Szamoeina.
W omawi'anym okresie wierzono w cudowne właściwości niektó:'ych
przedmiotów
sakralnych.
Opowiadano
o obrazach
lub krzyżach.
:,lóre
uprzednio wywiez'ione, powracały na swoje poprzednie miejsce w sposób
racjonaJnie :niewytłumaezalny.
Np.·w Rakoniewicach
w końcu XIX wieku opowiadano o obrazie Matki Boskiej w tamtej1szym kościele ewang,:-lickim. że "ewangelicy wywozili go kilkakrotnie
jako niestosowną w 'kC'.~ciołach ozdobę, ale ten z,awsze wra,cał na swoje miejsce" 75.
Wiara w istnienie podziemnych
połączeń była w omawianym
ok,'esie
szeroko rozpowsZE<chniona. Zda:niem ludu łączyły one ze sobą jeziora. Z:1lnki, zamek z klasztorem
lub kościołem itp. Jednym z najciekawszyci~ podań ilustrujących
to wierzenie jest zapis z Polajewa:
,.Przed wiek ~3ty
pewna kobieta nad brzegiem jezi,Q<[aorał,a pole pługiem zaprzężonY:L w
dwa woły. Woły te, nie wiadomo z jakiej przyczyny, spłoszyły się lE"iJe.

Tamże, ·S. 249 - 250, :nr LIX. 4, Die Glocken im WŁościejewki.
sreinerne
Pferd
bei Jarotschin,
"Rogasener Familienblatt".
17 s:~~'.~'l:a
1902, R. VI, nr 8, s. 32.
75 O. KnoGp, Sagen und
Erziihlungen
... , op. cit., s. 184, nr LI. 14, Das "'h':":.?J:73

"

bild

Das

zu Rakwitz.

Swiat

wierzeń

'ludu wielkopolskiego

109

pocjc~gnęłykobietę i pędem wpadły do jeziora, gdzie raz;em z nią się utopiły. Długo mieszkańcy PoŁajewa szukali ciał kobiety i zwierząt, lecz nie
mag),;,ich znaleźć. Po pewlnym czasie z Marganina nadeszła wiadOiIIlość,
że znaleziono tam utopioną kobietę i woły. Zostali oni w niewiadromy
spCJs;'Jbprzeniesieni pod wodą i pod ziemią do odległ~go jeziora Margoniń~i.~iego"
.
;1;. Natomila'st o stawie Karwi:niec we wsi Lag-owo koło Kościana Q.l.Jowiadano,że "... dawnymi czasy wpadły tutaj drwa woły, które stąd
w {>aległymo cztery mile jeziora w Osie\cZinieżywe wypłynęły" 77.
Szczególnie ciekawie prezentują się wieTz;eni,azwiązane ze skarbami.
Ger..:ralnie mo~na je podzielić na te skupione wokół skaJ'tbów celowo ukrY1ych i palących się pieniędzy. Pierwsze z nich na ogół odwołują się do
wie;~:ch wydarzeń historycznych, jako motoru sprawczego ich ukrycia,
np. wojen szwedzkich, kampanii napoleoń3'kiej i innych. Sporadycznie
wi-:-rzeniate plasowały się wśródogólnospoł,ecznej wiedzy o rozbójnictwie
i ciężkich czasach pańszczyźnianych. Niekiedy rodziły się na kanwie obserWE:CJ~
ludzkich charakterów. Ukryt,e gkarby, zdaniem ludu, nie pozostawały bez opieki. Wierzono, iż próby ioh wydobycia mogą napotkać na
pewne trudności, bowiem bogactwa te pilnolWianebyły przez ró~nego TOdw].l wyobrażenia demoniczne i para demoniczne. Z powyższymi przek0namami ikorespondują wierzenia o palących się pieniądzach. Na początku
XX wieku opowiadano, że "w wielu okolicach dohny Notelci leżą jeszcz;e
w ziemi skarby, które w dawnych czasach mi,eli tutaj zak'opać skąpi ludzie. NCljczęściejsą to żelaZ'ne albo miedziane kotły ze świecącymi sztukami złota. Pilnuje ich diabeł, który od czasu do czasu oczyszcza je z wszelkich nieczystości" ;8. Natomiast na Kujawach tw:1erdzorno:"Czasami skarby. jak to się dzieje z monetami, zostają zanieczY1szczoneprzez otaczającą
je ziemię. Dlatego każdy skarb poddaje się oczyszczającemu ogniowi.
Dzi(;ki temu wyglądają jakby świe:Żlowybite. Oczyszczający ogień można
zobaczyć gdy na powierzchni ziemi pojawiają się jasne płomienie, których
kolor jest zależny od koloru zakopanego metalu. Płomień ważny jest też
z tf-go powodu, że dzięki j~go wysokości i rOZJprzestrz:eooniu się można
określić głębokość i rozmiary z,akopanego skarbu. Ten oezyszczający,ogień
pojawia się co siedem l;at. Zawsze w .tej samej godziJniei minucie, w której
skar b wstał w ziemi umit'iszczony. Podczas każ:dego takiego pożaru, kilka
z oczyszczonych monet, a co najmniej jedna pozostaje na powierzchni ziemi"
Najwięcej przesądów związanyoh było z m,etod/am~ wyd,oby-cia skar;t1.

,. Tamże, s. :ya, nr XVIII. 5, Der Grosse See bei Polajewo.
" Wielkopolskie
nazwy polne ... , op. cit., s. 41.
'8 L. Nehring,
Sagen und Geschichten
aus dem Netzebruch,
Lail'Jode",190a, R. III, nr 3: s. 116.
79 O. Knoop, Sagen ans Kujawien,
op. cit., s. 99.

"Aus dem Posener

WOJCIECH

110

ŁYSTAK

bu. Podejmowanym
zabiegom towarzyszyć
miało wiele magicznych c:'J!-;;tyk. W Rogoźnie wierzono, że ,,jeżeli chce się wydobyć skarb, to mi lezy
podejść (... ) w milczeniu i obok ognia położyć but. Gdy nastc;pnego cinia
rano się po niego pójdzie, będzie o'n wypełniony
złotem" 80. Wierzono 'Jrzy
tym, że próba wydobycia skarbu może się okazać tragiczna w skuthch.
Oto bowiem wierzono, ŻE.' jeżeli szczęśliwie wydobyto skarb. to nie wolno
było zabierać pojemnika, w którym się znajdował. Należało go natychm!ast
rozbić. Jeżeli się tego nie zrobiło, to uważano, że wkrótce szczęśliwego
znalazcę spotka śmierć. Wierzono również, że nie wolno zasypywać wykopu, bo wówczas za'sypuje się samego siebie, tj. swój w},asny grób 81. "Yydaje się, że wszystkie przekonania
o ukrytych skarbach. czy też pal,,"jc\'ch
się pieniądzach manifestują
odwieczne tęsknoty i marzenia ludu, wyr:<:~ające się pragnieniem
poprawy swego stanu posiadania.
Treści magiczne niosą za sobą wierzenia
związane z ochroną p;·z(·d
gradobióem
i oddalaniem. zarazy. Pierwsze z nich znane jedynie z Białokosz;:: koło Sierakowai
Trzemeszna
mówi, iż zasiewy przed gr?dobic'cm
majq chronić rozdziały z Pisma Swiętego zakopane w cztefccb rog8cr :)0la 8". Dodać tu należy, że wśród ludu kujawskiego
rozprzestrzenione
byto
wierzenie,
iż gradobicie zniszczy to pole, na które wywieziono mie:'zwC'
w niedziele; sa Oczywiście wszelkie zabiegi magiczne ~ikierowane był:' w
tym wypadku
przeciw cZRI'ownicom, które w lesie na wysokim drZewie
wysiadują gra·cl. Im jest duszniej, tym wię<:ej gradu wysiedzą. Szczególnie
z takich praktyk,
jak już wspomniałem,
znane były czarownice
z 80brówka.
Składanie ludzkiej ofiary lub oborywanie granicy to zabiegi magiczne.
jakie w odległej prze.szłośei miano stosować w Wielkopolsce dla odsunięóa zO.razy, a j1akie zachowały się w folklorze omawianego okresu. Oborania granicy dokonywano
pługiem zaprzężonym
w dwa bliźniacze woły.
cielęta lub duże bi-ałe krowy. Zaprzęg taki prowadzony
był przez bhźniaków, którzy podcuas orki musieE się modlić.
Niezwykle
popularnym
było wówczas wierzenie, iż zwierzęta rozmawiają w noc wigilijną. A mówiły O tym, w jaki sposób obchodziła się z nimi, przez cały miniony rok, służba i: pan. Przestrzegano
jedna:k pł'zed ewentualnym
podsłuchiwaniem
takich rozmów, co ilustrowano
takim oto
np. opowiadaniem:
"Pewien wieśniak bard~o chciał U1słysz€ć, co opowiadaTenże, Posener Geld ... , op. cit., S. 4.
Tenże, Sagen aus Kujawien, op. cit., s. 99.
82 Tenże, Volkssagen und Erziihlungen
aus der Provinz Posen, "Zeitschrift
Historischen Gesellschaft fUr ',die ?rovinz Posen", 1885, R. I, nr 1, s. 134.
83 Tenże, Die Himmels ... , op. cit., s. 122.
so

81

der

Świat

wierzeń

111

ilndn wielkopolskiego

ją sobie jego konie i dlatego położył się pod żłób. Gdy wybiła godzina 12,
jeden koń powiedział do drugiego: "Jutro nasz pan umrze i my go wywieziemy«. Gdy zwierzęta przestały mówić, wieśniak drżąc zesirachu, wyszedł spod żlobu. Następnego dnia umarł i kon.i€zawiozły go na cmeotarz"8J.
Obok wymienio·nych wyżej wil€Tzeńi przekooań ludu wielkopolskiego'
okresowo pojawialy się wizje końca świata. Przekonanie takie zaistniało'
w Wielkopolsce omawienego okresu dwukrotnie. Pi.erwszy raz uznano,
iż koniec świata .na!stąpi 25 kwietnia 1386 roku co związane bylo z powszechnie znaną tu przepowiednią. że do katastrofy dojdzie wówczas, gdy
dzień św. Marka przypadnie w niedzielę wielkanocną. Po raz drugi rzecz
miała zajść w roku 191385. Oczywiście obie te daty poprzedzał stan wielkiego niepokoju społecznego, który podsyca>ny był szer'egi'em .niesamowitych opowieści plasujących się w ramach podania wierz,eniowego. Mówiły one zarówno o znakach poprzedzających i zapowiadających nieszczęście,
a także wyjaśniały przyczyny jakie zapobiegały katastrofie. Niektóre z
funkcjonujących wówczas podań opowiadały o samym przebiegu końca
świata. By zilustrować psychozę ówczesnych lat przytoczę tu opowiadanie z raku 1911, które apokaliptyczną wizję zapowi1adalo w sposób następujący: ,.Pewnego jesiennego wieczoru 1911 roku dwóch chłopów wracało z Gniezna do domu. J,eden z nich swój wóz miał wyładowany zbożem.
Do niego nagle podeszła kobieta, która poprosiła go, ażeby pozwolił jej
pojechać z nim. Chłop odmówił, twierdząc, że nie ma wolnego miejsca.
Pójść ma jednak do tego drugiego, gdyż jego wóz jest pusty. Kobieta tam
poszła i wil"śniak uprz·ejmie pop.rosił ją, by us~adła obok niego na posłaniu
ze słomy. Ona jednak usiadła z tyłu na deskach, a potem powiedziała:
W roku 1911 żniwa były ki,epskie. W roku 1912 będą jeszcZiegorsz€ i wybuchnie głód, a w roku 1913 popłynie krew. Gdy to powiedziaŁa, znilknęła tak samo nagle, jak przyszła. Mężczyzna jednak, do którego kobieta
mówiła. miał po kilku dniach umrzeć ze strachu" 86.
Przedstawiony tu skrótowo obraz wierzeń ludu wielkopolskiego nie
jest oczywiście pełny 1 do takiego nie pl'etE:1nduje.Dotyczy jedynie tej
warstwy duchowych odczuć ludu, które znalazły wyraz w podaniu wierzeniowym.

Tenże, VolkstUmliches
aus der Tierwelt,
W. Szulcz.ew.ski, Der Wctfuntergsglaube
sener Lande", 1914. R. IX, s. ~15.
84
B5

8h

s. 18.

Ein Prophezeimmg,

"Rogasener

op. cit., 36.
un der Pro.v,inz Posen,

Familienblatt",

7 kwietnia

"AUiS

dem P.o-

1912; R. Xl, nr 5,.

WOJCIECH

112
Wojciech

ŁYSIAK

Łysiak

THE WORLD OF BELIEFS OF THE PEOPLE F1ROM THE WIELKOPOLSKA
REGION ON THE TURN OF THE 19th CENTURY.

(summary)

The Wielkopolska Region is one of the areas the Polish folkloristic map whose
beliefs have for the most part been merely presumed. Basically this was a result
·of the lack of 1lvailable information sources in the Polish language. The world of
semi-demonic, demonic and non~demonic beliefs of the Wie1kopnlska Region would
have certainly been forgotten if Otto Knoop, a teacher from Rogoźno WielkopCllskie, and his closest co-worker, Jerzy Wojciech Szulczewski, a teachet· form Bl'Udzyń, had not contributed to thi's Held of 'knowledge. They both, and in particular
Knoop, though, gathered extensive material which comprised between ten and
twenty thousand folkloristic texts.
Only some forms of beliefs, specially non-demonic ones, have been presented
in this paper. The author relates only to /those beliefs which found expression in
. oral folklm, particularly in traditional tales.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.