800054766ee9f1869774d0e444a83081.pdf

Media

Part of Mowa słów pisanych / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4

extracted text
Mowa słów pisanych
Krzysztof Kubiak
Prawda,

siara

dzieci,

młodzieży,

samotni

ludzie,

lipo. że nie lak znów

ważne

jedno

ani

samotności



zwierzęta,

rośliny

starców
drzewa,

pokolenie


tylko

i że nie
różni

ma

różnie

i kamienie'.'
Janusz K o r c z a k

Zdarza się tak, że gdy stykamy się z czymś niezwykłym, prostym i zarazem autentycznym doznajemy dziwnego uczucia,
któremu towarzyszy gęsia skórka. Rudolf Otto twierdzi, że może to być jeden z objawów przeżycia numinotycznego. „Gęsia
skórka jest czymś 'nadprzyrodzonym'" - pisze. Dla mnie jest to jedno z kryteriów autentyczności. Wyraża nie strach, lecz
emocję zetknięcia z prawdą.
Artykuł ten jest próbą poradzenia sobie ze zwyczajnością i z niezwykłością jednocześnie. Ściślej mówiąc, szuka dla nich
formy.
Trzy lata temu poznałem Otylię Zachurę i przeczytałem jej kilkustronicowe wspomnienia z dzieciństwa. W zeszycie, który
mi wówczas pożyczyła znajduje się również spis członków jej rodziny, z datami urodzin, oraz przeróżne wypadki jej dzieci,
nazwane przez nią przygodami. Ponadto było lam kilka uwag na temat pogody w czasie odwiedzin dzieci lub ich ślubów i na
temat jej własnego, świetnego nastroju w tych dniach. Była to właściwie dość sucha i monotonna wyliczanka. Ale podobną
lakoniczność i prostotę spotykało się w literaturze j u ż nieraz. Ot. choćby ten, monotonny, rytm: „Abraham był ojcem Izaaka;
Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był
ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salomona:
Salomon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem..." Przeglądając notatki Otylii Zachury i słuchając jej słów
pojąłem, że przeznaczone są one do filmu.
1

K a m e r a pokazuje krajobraz. Ł a g o d n e jazdy. P r a c a kamery i to co jest

O t y l i a Z a c h u r a . G l o s z off-u: „ T a t a u r o d z i ł s i ę 1910 15 I I I . M a m a

p o k a z y w a n e daje w r a ż e n i e c i s z y i spokoju. D u ż o planu o g ó l n e g o . Mato

w 1914 I I V O t y l i a urodzona 5 I V 1935 A n t e k w R o k u 1937, 7 V I Julia

z b l i ż e ń ; co n a j w y ż e j d r z e w o , k a m i e ń , w o d a , w z g ó r e k , s ł o w e m to. co

urodzona 1941, 2 4 X I I M a r i a 15 V I I I 1943 F r a n i a 12 X I 1947. J ó z e f

n a l e ż y od „ z a w s z e " do tej okolicy i o z n a c z a trwanie.

9 X I I 1949. C z e s ł a w a 3 I X 1953 T o j e s t zpis R o d z i n y

Motowidlów

a teraz R o d z i n a m o j a Z a c h u r o w i e E d w a r d urodzony w R o k u 1933 3 V I I
i dzieci"

2

Rzecz polegała na tym, iż zanim ujrzałem tekst, został mi on przeczytany przez autorkę. Od tej chwili nie mogłem go sobie
wyobrazić bez brzmienia. Ten tekst m ó w i ł . Aby go nie kaleczyć postanowiłem zarejestrować całość za pomocą kamery.
Wśród różnych rodzajów nieudolności, np. językowych, bywają i takie, które sprawiają, że sam tekst i opisywany przezeń
świat wydaje się być prawdziwy, bliski naszemu odczuwaniu, widzeniu i rozumieniu. Bywają też takie teksty, a ten jest
najlepszym tego przykładem, które tracą przy transkrypcji drukowanej. Żyje w nich żywe słowo należące do konkretnej
osoby. Taki tekst poddaje się tylko odręcznemu zapisowi, bowiem natura wypowiadającej go osoby zawarta jest przecież
i w charakterze pisma, i w potoczności zdań czy wyrazów, i we wszelakich błędach i nieudolnościach, i w samej, co bodaj
najważniejsze, stronie wizualnej kartki papieru, jej grafice i kompozycji. Tekst taki całym sobą wspiera opowieść osoby;
może nawet więcej - zawiera i oddaje jej wizerunek poprzez swoją graficzną naturę. Tymczasem druk sprowadza tę postać
i jej opowieść do samej treści wydarzeń, do akcji właściwie, pozbawiając nas. kto wie, czy nie najważniejszych informacji.
Wspomnienie spisane przez Otylię Zachurę jest tak niezwykłe, zarazem proste i dosadne w swej lakoniczności, że trudno
jest odpowiedzieć sobie na pytanie, czy robić o tym reportaż, czy film dokumentalny? Czy zadawać pytania i czekać
odpowiedzi, pokazać i opowiedzieć jak rodziła się ta literatura ukazując przeszłość bohaterki, jej doświadczenia życiowe,
ambicje i motywy, które skłoniły j ą do złapania za pióro? Czy też poprzestać na odczytaniu przez nią własnych wspomnień,
traktując je jako rodzaj frazy muzycznej wypełniającej dźwiękową przestrzeń filmu? Ostatnie rozwiązanie pozbawiłoby nas
zapisków o najważniejszych chwilach w życiu członków jej rodziny i ustaleń kto do jakiej rodziny należy. A są to przecież,
notatki istotne, mogące być wstępem do sagi rodzinnej, lub rodzajem pamięciowej mantry przekazywanej następnym
pokoleniom. Gdyby po jakiejś pożodze świata, wśród nielicznych, ocalałych rękopisów pozostał ten właśnie, byłby on
przechowywany w muzealnej gablocie a jego fragmenty znalazłyby się w dziecięcych czytankach obrazując jak działo się
ludziom w Beskidach.
Wspomnienia Otylii Zachury nie są dziennikiem ani pamiętnikiem. Spisane zostały w ciągu jednego dnia, już wiele lat po
wojnie. Autorka twierdzi, że było to z piętnaście lat temu. Napisała je po to, aby jej własne dzieci i potem ich dzieci wiedziały
jak było. Gdy spisała już swe dziecięco-wojenne wspomnienia spostrzegła, że umieszczone są w pustce. Postanowiła podać
imiona i daty urodzenia swoich najbliższych. Bez tego jej opowieść nie miałaby początku i adresata.

193

Dawna historia zajmowała się wyłącznie wielkimi wydarzeniami, będącymi zwrotnymi punktami dziejów oraz osobami
mającymi strategiczny wpływ na losy świata Potem przyszło zainteresowanie dniem codziennym, lokalnością i zwykłym
człowiekiem. W ó w c z a s to zapiski, takie jak Otylii Zachury, stają się źródłem historycznym. Etnograf dużo dawniej zajmował
się tym co zwyczajne i powszednie. Z naszej, dzisiejszej perspektywy dużo ciekawsze jest ukazanie wpływu wielkich
wydarzeń dziejowych na życie jednostek i , zarazem, spojrzenie na Wielką Historię oczami zwykłych ludzi po to, być może.
by zastanowić się nad paradoksem uwikłania w Dzieje.
Rodzice Otylii Zachury do dziś obchodzą uroczyście rocznicę ucieczki ojca, Leona Motowidło, z więzienia w Nowym
Targu. Było to najważniejsze wydarzenie w życiu rodziny, uważane przez nich za cud. Życiorys Leona, podyktowany komuś
z przyjezdnych, jest przechowywany w drewnianej skrzyni w ich domu. Jego syn, pożyczając mi tę dwustronnie zapisaną
kartkę papieru powiedział żebym jej nie zgubił, gdyż jest to dla niego, „jak dowód, no dowód tożsamości ".Jeszcze kilka lat
temu gdy Motowidłowie sadzili ziemniaki na polu pod lasem Leon spędzał jesienne noce w skleconym wśród drzew na kępie
kamieni, szałasie odstraszając podchodzące dziki. On sam i wszyscy wokoło żartowali, że żyje jak wtedy, gdy ukrywał się
w lesie podczas wojny. Przytaczam fragmenty tego wspomnienia dla porównania z wojenną wizją córki.
„ W dniu I 9.1939 udali my się w kierunku granicy, ale my nic zdążyli, bo wróg był prędzej. (...) Strzymywalim wroga od
granicy od zachodu na wschód będąc j u ż koło Rzeszowa, pod koniec października ze zględu na brak amunicji zmuszeni my
byli podać się do niewoli." Niedługo potem ucieka z pociągu i wraca do domu. Do 1943. pracuje w lesie. „Ja mieszkałem
i mieszkam pod samym lasem na pasie granicznym gdzie była gubernia i żesza." Za przeprowadzenie przez granicę
partyzantów zostaje osadzony w więzieniu w Nowym Targu. „Razem ze mną siedział więzieniu w stopniu porucznik on jakoś
się dowiedział że nas mają rozestrzelać a resztę do Oświęcimia wywieź, natomiast my się umówili że dnia 24.08.1943
nastąpiła ucieczka z więzienia, ale bramy były pozamykane na placu było koło 150 ludzi ale uciekło 12. musielim skakać
przez ogrodzenie więzienia nogi pozrywałem. Ktoś mi powiedział że jeszcze jest jedna ulica wolna do ucieczki w kierunku
rzeki, doleciałem kolegę niemcy strzelali we trzech do nas ale o losie kolegi do dziś niewiem. (...) Ja do domu nie wracałem,
bo w obawie że spalą dom i całą wioskę, bo mojego kolegę spalili a dziecko jak uciekało to wrzucili w ogień. Ja się nawet nie
ukazałem własnemu Ojcu bo żem postanowił żeby za mnie nikt nie zginął, i założyłem żywot w lasach na grzybach. (...)
Przychodziło mnie nieraz do dziwnego że nawet na drzewie gałęziach przebywałem (by) nie dać po sobie śladów (...) i w tak
trudnych i ciężkich warunkach doczekałem się ukochanej w o l n o ś c i . "
3

Jest rzeczą zadziwiającą, żc te właśnie osoby, ojciec i córka, zechciały spisać swoje przeżycia. Musiały być one niezwykle
ważne, skoro zrobił to człowiek nie potrafiący pisać. Dyktuje przeto swe wspomnienie, lakoniczne niczym podanie do
urzędu, osobie władającej pismem. Jego córka, będąca, jak sama mówi „tylko pięć tygodni w analfabetycznej szkole" też
chwyta za pióro - narzędzie obce jej codziennemu doświadczeniu. Sądzę, że zostało to spowodowane przez przekonanie
0 niezwyczajności ocalenia ojca, ba, o oczywistej cudowności tego wydarzenia. W odczuciach członków rodziny
kwalifikowało się ono bardziej do porządku mirakulów niż do porządku historii.
Każda niemal wiejska rodzina w Beskidach posiada zwykły zeszyt szkolny z przepisanymi pieśniami maryjnymi.
Zauważalne jest pokrewieństwo pomiędzy zeszyłem Otylii Zachury a częstymi na wsi zeszytami, w których spisuje się teksty
pieśni maryjnych śpiewanych podczas majówek przed kapliczkami. Jest to ten rodzaj tekstu pisanego ręcznie, z którym
wszyscy stykają się od dziecka. Wspomnienia Zacburów mówią o cudownym ocaleniu. I tak jak to, co należy do porządku
religijnego, znalazły się one w identycznym zeszycie co i pieśni maryjne. Aspekt religijny takiego pisania jest rzeczą
niewątpliwą. Jest on głębszy lub bardziej ukryty, niż wynikałoby to z wykrzykników w rodzaju: „przeżyliśmy z pomocą Bożą
w o j n ę " . Ten rodzaj pisania jest ś w i a d e c t w e m . Jego naturę stanowi wewnętrzne przekonanie o uczestnictwie
w przeżyciu religijnym. Podczas świętowania rocznicy ucieczki z więzienia zawsze padnie, brzmiące jak oczywistość,
zdanie, że to dzięki Opatrzności Bożej lub szczególnej opiece Matki Boskiej rodzina spotyka się w komplecie.
Otylii Zachurze trudno przychodzi wyjaśnić powody, dla kórych zaczęła pisać. „Zapisywałam przygody swoich wnuków
1 dzieci, tak żeby jakoś pamiętało się. Miałam trochę czasu w zimie, to tak jak mogłam spisywałam troszeczkę. Takie młode,
może dzieci przeczytają, może wnuki. Takie tam różne..."
Spytałem - „Przecież nie zawsze zdarza się, żeby ktoś spisywał swoje życie. Co Panią popchnęło żeby to z r o b i ć ? "
bo mi to bardzo utkwiło w pamięci, a po drugie jestem taka już. że każdą chwilę pamiętam, nawet z młodych lat.
Z młodych dziecinnych lat."
4

PRZYPISY
' R. Otto Świętość, Warszawa 1968, s. 45
Z zeszytu Otylii Zachury. Zachowana została wiernie pisownia autorki.
' Fragmenty rękopisu będącego w posiadaniu Leona Motowidło ze Szczurkówki w Zawoi. Pisownia
zgodna z oryginałem.
Fragment rozmowy przeprowadzonej przeze mnie z Otylią Zachurą na Piwowarach 30.04.1994 r. Taśma
magnetofonowa i maszynospis tekstu w posiadaniu autora.
Być może motywem pisania była też dla Otylii Zachury samotność; spowodowana przeprowadzką do
odludnego miejsca, innym niż dawniej stylem życia, zanikiem więzi, a w każdym razie, tradycyjnych form ich
wyrazu. Brakowało jej tych gromadnych posiadów wieczornych. W nowym miejscu żyła w samotnej chałupie
obok lasu. wysoko nad drogą, z daleka od większości domów. Chciała z kimś porozmawiać, kogoś posłuchać.
Zaczęła spisywać swoje życie. Wyglądało to tak, jakby to ktoś inny opowiadał jej swoją własną historię.
2

4

Poniżej drukujemy scenariusz i w całości Zeszyt Otylii Zachury. Numery w nawiasach kwadratowych
ułatwiają wstawienie odpowiednich fragmentów Zeszytu w odpowiednim miejscu scenariusza.

194

SС E N A R 1 U S Z
Mata. beskidzka wieś. Długa, wąska dolina otwarta na zachód, z pagórami zamykającymi horyzont. Na
pobliskich zboczach las. Nieliczne chałupy. Na kępach kamieni, wśród poletek, rosną trześnie, czasem buki lub
jodły. Nisko krzewy - głóg lub czerwony bez. Domostwo Otylii Zachury położone jest wysoko na stoku. Rola
nazywa się Piwowary lub Pijawory. W pobliżu nie ma innych zabudowań. Obok domu rosną rahityczne śliwy
i olbrzymia trześnia. Z jej gałęzi zwiesza się długi łańcuch huśtawki. Poniżej niewielka kapliczka własnej
roboty. Pomiędzy dwoma śliwkami wisi drewniana huśtawka dla młodszego dziecka. Zachurowie mieszkają
razem z córką, zięciem i wnukami.
Ze względu na malownicze usytuowanie i rodzaj światła film należy realizować późną wiosną, w porze
kwitnienia drzew, lub jesienią.
100%
Kontrującc światło. W oddali kwitnące, pojedyncze drzewa. Długi obiektyw. Powolna jazda z transfokacją.
Ukazuje się „ w i ę c e j " krajobrazu. Widać dolinę i góry dookoła. Jazda zatrzymuje się na domostwie, przed
którym siedzi starsza, szczupła kobieta. Przy niej dwoje dzieci, chłopiec i dziewczynka.
chłopiec mówi: „babciu to będzie tak, jak w telewizji. Ty się masz nie
przejmować kamerą. Możesz nawet nie zwracać uwagi."

Krajobraz pokazywany łagodnymi jazdami. Cisza, spokój.
trwanie, odwieczność. Ewentualnie po kilkudziesięciu sekundach przenikanie na kartkę zeszytu. Bardzo bliski detal. Właś­
ciwie makro. Kamera „ g r y z m o l i " kulfony w zeszycie. Jest lo
asemanlycznc. Widzi się plastykę linii tworzących litery.
Powrót do krajobrazu.

Głos Otylii Zachury-off: „Tata urodził się 1910 15 I I I ..."do
..Cześka brała ślub 1977 23 I X " . W r a ż e n i e „biblijnego"rytmu,

100% efekty
Przeciwstok. Rozświetlone delikatną bielą kwiatów i mglistą świeżością zieleni drzewa. Na polach pracują
ludzie. Jazda do planu amerykańskiego na siedzącą Otylię Zachurę.
100% efekty
Zbliżenie. Otylia Zachura wyciąga okulary z futerału. Zakłada. Detal. Dłoń Otylii „ w y c h o d z i " z kadru. Po
chwili wraca z zeszytem.
Półzbliżenie. Otylia siedzi. Przewraca kartki zeszytu. Rozkładą na pierwszej stronie. Poprawia okulary. Zaczyna czytać.

Otylia Zachura 100% czyta od: „Moje dziecinne życie
a zaczęło się ono w Roku 1935..."do: „jakby byzczejszy." [1]

Zeszyt Otylii Zachury
[1] Moje dziecinne Życie A zaczęło się ono W Roku 1935.
Nie wiele pamiętam S pierszej pięcio łatki tak troche Lubiłam
Dziadka i BaBke i tam byto mi wesoło i donich uciekałam zdomu bo
mieszkali 2 kilo metry dalej od mojego domu Były tam ciotki Mamy
siostry Panny i Wujek 7 lat odemnie starszy pasłam krowy znim on
murował piec z kamieni a ja pilnowałam by krowy niewyżondziły
szkody Wujek Zrobił Huśtawkę Robił mi zabawki umiał dużo żeczy
zkonstrułować.
Była unas Dziewczina sierota Mama ją wzięła do pasienia krów
i pilnowała nas małych to znaczy mnie i Brata 2 lata młodszego bo
ja byłam pierwsza chodziliśmy na grzyby a było ich dużo.
Dziadziuś mi zmar miałam lat 5 był chory na Asme Z pierwszej
wojny byłam na pogżebie z Rodzicami.
W roku 1939 wybuchła wojna I tu sie zaczęło
Moje zpokojne Życie dziecinne zpłyneło na bużliwe lale. Ta
sama zima i te same kwiatki i to samo słońce A jakże smutniejsze
życie, mały moj rozum stał się wyoszony jak by byzczejszy
[2] Męszczyźni Zostali powołani do wojny Pierwszego wzesnia
1939 pasłam krowy ztą dziewczyną sierotą zdała od domu wtem
przybiega chopiec sąsiada i mówi żeby pędzić krowy ale bardzo
szybko bo z tatą się pożegnaj idzie na Wojnę Więnc biegliśmy
razem gdym do biegła do domu Tatuś jusz wychodził musiał się
spiszyć by zdążyć gdzie czekały Ałta
Mamusia go odprowadziła wróciła płakała Wieczorem jakieś
ognie widzieliśmy Na Niebie i ludzie jacyś przyśli ztobołami było
bardzo smutno Wojna się rospoczęla i trwała 5ć lat
Polska została zazprzedana
Z Robiła sie nędza i głud śmierć i rozpacz to zostało polsce to
Niemcy na polskę najechali. Tatuś wrócił zwojny nie długo cały

i zdrowy Niebyło gdzie zarobić grosza okupant brał bydło dla
wojska na mięso nam zabrali krowę zoztala nam jedna plony się
nierodziły niemcy brali owiez ziemniaki.
W 3ci Rok Wojny urodziła się mi sioztra czas płynął równym
rytmem A jednak wrażenia, co raz to inne Ludzie mówili kto sie na
niemca przepisał jak były łapanki młodych Ludzi do Niemiec na
przymusowe roboty Ciotką Wójka zabrali po n a s z ą Dziewczinę
sierotę rozkaz przyszedł aby jechała do Niemiec, do roboty
płakaliśmy Mama jej szykowała kufer drewniany Zpoczebnymi
żeczami I Zesmutkiem myją pożegnali.
[3] Niewolno było ż a d n e g o uboju robić ajkoś Żyć sie musiało
Tatuś zabił niedużego śfiniaka. Mamusia dała zkilo męsa
i kawałek słoniny S ą s i a d c e a sąsiadka miała w Rodzinie fojdociera
tak sie nazywał Polak przepisany na niemca. I dzieci wygadały
sąsiadczene i fojdocier zgłosił Żandarma to znaczy Gestapow­
cach I przyszli i zabrali słoninę i mięso i Tatusia do więzienia.
Mamusia jeździła doniego i co mogła to woziła dojezenia był
w Nowym Targu
Poparu tygodniach pobytu więzieniu szczęściem udało mu się
zbiec.
Wrucił do domu ale nam dzieciom sie nie Zaraz pokazał
moglibyśmy wyzdradzić jak by nas niemcy bili ale nas niebili tylko
sie wypytywali o Tatusia.
Mamusia mu jeść nosiła a mówiła Że Babci nosi mleko a on
pzebywal wlesie. Niemcy nas nachodzili często poszukiwali ojca.
Nie spalili nas dlatego Że niebyli pewni czy do domu wrócił bo jak
uciekali to sie zposczegli i zczelali i dużo zginęło. Mama mówiła że
nie powrucił. Pojakimś czasie żadziej nas rewidowali i po upływie

795

Zeszyt ze stroną tytułową. Przewracane kartki. Zwolnione
tempo. Powolne jazdy po stronach. Detale słów. Kamera
analizuje je obrazowo skłaniając zarazem do refleksji nad
kaligrafią tekstu, tak, by przekazać i mozół czynności pisania,
i indywidualność samego pisma.

Otylia Zachura off od: „Męszczyźni zostali powołani do
wojny...",do: „i ze smutkiem my j ą p o ż e g n a l i " . [2]

Wiosenna gorączka pracy na polach. Coś kopią, dłubią
motykami. Koń. W ó z . Worki. Pług. Brona. Ruch.

Otylia Zachura off od: „Nie wolno było żadnego uboju
r o b i ć . . . " , d o „ktura się nam między czasie urodziła." [3]

Dzieci na huśtawce. Różne plany. Huśtawka zostaje po­
rzucona przez dzieci, które wychodzą z kadru. Pusta huśtawka
pojawia się i znika w kadrze kołysząc się siłą bezwładu.

Otylia Zachura off od: „Zabrali nam drugą krowę to jusz
ostatnią...", do „z drutu kolczastego". [4]

Wnuk Otylii bawi się, niezwykle sumiennie, łukiem i strzała­
mi. Zakłada strzałę, napina cięciwę, mierzy, strzela, szuka
strzały. Znowu ją nakłada itd.

Otylia Zachura off od: „Niemcy rzadziej nachodzili nasz
dom...",do: „i nie bende miała mogiły ale tak się niestało".[1]

Otylia Zachura idzie na pole. Niesie jakieś kołki. Związuje je
drutem. Robi stracha na wróble. Wbija go w ziemię. Dzieci
przynoszą stare ubrania i kończą ubierać stracha. Otylia owija
go jeszcze srebrzystą taśmą. Wygląda teraz niczym jakiś
kosmiczny prezent albo nowoczesna rzeźba.

Otylia Zachura off od: „Miały mięsce różne zajścia" do: „a
więc Tata był uratowany." [6]

Otylia Zachura podnosi motykę z ziemi i zaczyna zagrzebywać ziemniaki. W tle, a czasem na pierwszym planie
świeżo postawiony strach.

Otylia Zachura off od: „Czas powoli słodził na róznch
wrażeniach...", do: „było nas czworo R o d z i ę s t w a . " [7]

Dzieci na huśtawce. Młodsza dziewczynka jest huśtana przez
brata. Po chwili chłopiec pomaga siostrze zejść na ziemię.
Odchodzą gdzieś razem. Kamera rozpoczyna jazdę. Zatrzymuje
się w półzbliżeniu na Otylii trzymającej otwarty zeszyt.

Otylia Zachura off od: „przyszła w o l n o ś ć . . . " do: „przeżyliś­
my z pomocą Bożą w o j n ę . " [8]
100% Otylia Zachura czyta z zeszytu „ W o d a płynie...",do:
„dobra wcale. O t y l i a " [9]

100% efekty
Scena z łagodnie kołyszącą się, pustą huśtawką zawieszoną
na długich łańcuchach.

czasu Tata nam sie pokazał a zwłaszcza kcał zobaczyć siostrę
ktura sie nam mięjdzy czasie urodziła.
[4] Zabrali nam drugą krowę to jusz ostatnią a przidzielili nam
litr mleka z mleczarni i ja poto mleko 4 kilometry chozttam a buty
miałam kiepskie i odzienie liche.
A Zima była ostra i długa czasem było ślisko i mleko mi się
wylało. W takim wypatku czeba było sie do Rodziny udać i omleko
prosić dla dziecka a nie było to wcale łatwe gdysz nik dużo nie miał
Podługiej Zimie przyszła wiosna i lato co sie nam dzieciom
poweseliło zostały nam jeszcze dwie owce i cielak i pasaliśmy
Hodziliśmy na grzyby na poziomki a było tego bardzo dużo ino
był wtym problem że sie kończyła Zawoja Stryszawą i nie całe sto
metrów była granica chodziła ztrasż graniczna i pilnowali bo
Stryszawa należała do Żeszy a Zawoja był to protektorat a myśmy
mieszkali w Zawoji
I grzyby były w lesie a las był za granicą i czeba było mieć sie na
baczności i ukratkiem zbierać bo jak by zobaczyli niemcy to by
zasczelili
Chociasz dziecinne lata s ą bez troskie to nam się jednak ten
smutny czas udzielał do Szkoły my nie chodzili bo nie było nauki
Wszkole A tam gdzie się chodziło do Kościoła to Niemcy założyli
Zasieki z drutu kolczastego
[5] Niemcy rzadziej nachodzili nasz dom chyba uwierzili Że
Tata nie wrócił Zwiezienia do domu
Tatuś ukrywał się wiedzieli onim Rodzina i ja jako najstarsa
z jego dzieci poczebował mojej pomocy musiałam stać na Straży
gdy on kciał w domu się umyć albo sie posilić bo nie mieszkał
w domu
Tylko się wpolu ukrywał był to Rok 1943 dwa lata przed
zakończeniem wojny
Rodzina tesż dopomagała donosili oniemcach jak tylko widzieli

196

że wjakimś kierónku idą Bo niemcy przeprowadzali rewizje
podomach szukali Partyzantów
Pewnego razu dano nam znać Że Niemcy prześli na drugie
Siedlisko odnas i ciekawo nam było dokąd oni idą i zaczem może
spisująbydło a myśmy mieli cieliczkę nie pisanąi chowaliśmy ją i ja
poszłam że się coś może dowiem i biegnę szybko A tu halt Niemcy
i pies Zaraz Koło pierwszego domu przeprowadzali tam Rewizje
po domach i Zabrali dwuch Chopaków uznali Że s ą Partyzantami
męczyli ich bardzo mieli około dwudziestu lat jak się puzni okazało
było tam Niemców cała masa mnie obtoczyli cterech wypytywali
si<ąd i gdzie i poco ide gdym Została Zazkoczona wienc nie bardzo
wiedziełam co powiedzieć mówiłam wprawdzie że do ciotki po
jabka ide było to dzień przed wigilią Bożego Narodzenia Rozkazali
mi iść znimi zawiedlimie dojednego zdomów i tam kazali czekać
a oni sobie pośli Wienc nie czekałam ino chyłkiem do potoka
i krzaków i zapagurek dodomu ale tego dnia nie byli unas ino ja
myślałam ż e mie pies Niemiecki rozszarpie i nie bende miała
mogiły ale tak sie niestało.
[6] Miały mięsce różne Zajścia
Naprzykład ten od samego rana Niemcy chodzili podomach nie
wiadomo czego szukali. Pod wieczór pobiegłam zjednych kierun­
ków zkturego myśmy sie ich zpodziwali czy idą i okazało sie ze s ą
jusz blisko więc zawruciłam bo oni mnie nie zobaczyli przibiegłam
i Mama mówi ganiaj gęsie i uciej znimi ja rozczęsiona niewiem
w kturą stronę mam uciekać las był zdołu i zgóry
Zdecydowam dogóry musze napisać ż e gęsie były niepisane co
groziło nawed zato śmiercią, ojca nie było od wczesnego rana
w domu i nic s o b ą nie miał do jeżenia bo ludzie dali nam wiadomoś
ze Niemcy c h o d ą to Tata musiał się ukryć. I ja ztymi gęsiami
biegnę i widzę ojca wychodzi zlasu wstrone domu ja mówię Tato
bo Niemcy idą nie wiedział wpierwzem momencie uciekać czy do

Kamera towarzyszy dzieciom obserwując spokojnie ich
kolejne zabawy. Podchodzą do innej zupełnie huśtawki, takiej
na równoważni i zaczynają się huśtać. Podchodzi Otylia i staje
nad nimi. Po chwili dzieci nudzą się zabawą i schodzą
z huśtawki. Wałęsają się nie wiedząc czym się zająć. Wchodzą
do szopy i taszczą stamtąd konia na biegunach własnej roboty
i znowu zaczynają się huśtać.

Otylia Zachura off od „Czesia jak mała b y ł a " , do: „i wbił
sącka d o c z o ł a . " [10]

Otylia Zachura idzie z dziećmi po łące, w stronę lasu. Do
koszyka zrywa jakieś kwiatki, zioła. Dzieci znudzone latają
dookoła. Trochę kamery subiektywnej.

Otylia Zachura off od: „Moje urodziny o b c h o d z i ł a m . . . " , d o :
„i mamy tysz małego Sebastyjanka takiego Kochanego." [11]

Wnętrze domu. Przy stole siedzi Otylia. Przed nią jej zeszyt.
Podchodzi jej córka z własnym zeszytem. Kamera pokazuje
tytuł: „Wiersze własnej kompozycji".

100% efekty

Przelatuje kilka kartek. Zatrzymujemy się nad jedną z podtytułem „Najważniejsze wydarzenia w moim ż y c i u " .
„12 lutego 1984 w drodze do internatu w pociągu na trasie S u c h a - Ż y w i e c poznałam swoją pierwszą i ostatnią
miłość, chłopca o imieniu 'Zbyszek'z którym związałam swe życie na dobre i złe dni".Potem kamera pokazuje
dalszą część zeszytu, w którym Ewa, najmłodsza córka Otylii zapisuje ważne wydarzenia ich życia.
100% efekty
Dom Zachurów. Zbliża się wieczór. Najpierw wychodzi Otylia, potem Ewa, za nią dzieci. Kobiety mają
w rękach zeszyty. Jedna z nich niesie kwiaty. Podchodzą do kapliczki. Robią drobne porządki. Stawiają kwiaty.
Zaczynają śpiewać jedną z. pieśni maryjnych. Kamera odjeżdża. Krajobraz - kilka ujęć. Dom wśród drzew.
Widać poruszających się ludzi. Wyglądają z daleka właściwie jak ludziki. Jazda pokazująca dolinę i góry
dookoła.
Napisy końcowe.

lasu czy zagranice tą kturą Niemcy pilnowali nie było wyboru
czmychnął zagranece bo tesz tam był las i ja stymi gęsiami do lasu
jak sie puzni okazało Niemcy byli bardzo szybko wdomu i prze­
prowadzili rewizje i pośli a więc Tata był uratowany.
[7] Czas powoli słodził na róznch wrażeniach wojna się toczyła
dalej a my wciąż zastraszeni i walka ożycie.
I wrescie przyszło to czegośmy tak bardzo pragnęli wojna się
kończyła
Niemcy uciekali słychać było dniem i nocą huk i widać było łuny
ogni Był Rok 1945
była to zima jedzenia bardzo mało bo się nie urodziły plony nie
mieliśmy butów sukienki i wogule ubranie mieliśmy z płutna co
Rodzice sami hodowali i siali len a potem prządli nici i byli tkacze
zwani Knapami i ztego szyli ubrania
Dzieci nie miały rajtuzów ani małe białych pieluszek było nos
czworo Rodzięstwa.
[8] Przyszła Wolności i Wiosna szła robiło się coraz cieplej
i Radość niesamowita Ludzie się cieszyli Kto dożył i my także tym
bardziej że my mieli ojca.
Mimo żeśmy mieszkali w górach a jednak nas żołnieże Radziec­
cy odwiedzili zradością my nanich paczili. Naszej Rodzinie los był
łaskawy z przymusowych robót z Niemczech Wójek z Ciodką
Wrucili i nasza Dziewczyna sierota i cali izdrowi a więc przeżyliśmy
zpomocą Bożą wojną.
[9] Woda Płynie
Ludzie giną
Nasze lata szybko Miną.
Woda szumi biją fale Wojna nie jest dobra wcale.
Otylia
Zpisałam Roki urodzin
[A] Tata urodził się 1910 15 III
Mama w 1914 1 IV
Otylia urodzona 5 IV 1935
Antek w Roku 1937, 7 VI
Julia urodzona 1941, 24 XII
Maria 15 VIII 1943
Frania 12 XI 1947.
Józef 9 XII 1949
Czesława 3 IX 1953
To jest zpis Rodziny Motowidtow a teraz Rodzina moja

Zachurowie Edward urodzony w Roku 1933 3 VII
i dzieci Czesława 20 VII 1955
Lucyna 11 IV 1961
Ewa 13 II 1967 i Ireneusz 18 VII 1972
Rodzina Staroniów czyli czesina
Janusz urodzony 12 X 1953
Rafał 5 VI 1978
Piotr 27 V 1981
Paweł 27 V 1981
Cześka brała Ślub 1977 23 IX
(...)

[10] Cześka jak mała była
Przygody Czeski: wylękała się. Kamienia jak wracała od stopy
wieczór Krowa ją zbodła jak miała 3 lata.
(...)
Przygody Lucynki jak mała była: Cześka ze Szczurkówki
popchnęła ją na kępą kamieni i Lucynka zemdlała
Innym razem biegła i upadła straciła przytomność innym razem
wypadła oknym na kamienie to znów zpadła ze ztrychu a jak
poszła z C z e ś ą na hala to sie owce wyztraszyły i biegło w ich
kierunku i aż Lucynka jechała na jednej znich.
Przygody Ewy jak mała była:
bała się bardzo indyków a były one u i wycierpiała nie mało
zpowodu nich
A ona tak się wystraszyła że chora była miała gorączki 39 St
i wciąż te psy ją atakowały.
Kogut ją zdziobał
Przygody Irka awięc zkulał się z kamieniami z kępy. Sztangla
żelazna zpadła naniego Tabletek zjadł 14 naraz i tzeba było do
spitali znim jedzcie obojczyk złamał gdy ganiał zdziećmi i znów
spital i Sankami wjechał na żerdzi i wbił sącka doczoła.
[11] Moje urodziny obchodziłam w Roku w 1982 Zdrowo i był
bardzo czas ładny i pogodny
Lucynka nas od wiedziła z Rafałkiem i było mi wesoło
Lucynka wyszła za Mąż
Brata ślub 11 wżeśnia Roku 1982
Była piękna jesień i był piękny dzień
Ewusia brała ślub 18 października
Była piękna jesień i było ciepło był Rok 1986 i Mamy Zbyszka
Kturegośmy bardzo polubili i mamy tysz małego Sebastyjanka
takiego Kochanego

197

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.