f695c04fbe520b3afd29e18a24d9554b.pdf
Media
Part of Recenzje i noty recenzyjne / LUD 2006 t.90
- extracted text
-
Lud, t. 90, 2006
III. R E C E N Z J E I NOTY R E C E N Z Y J N E
Henryk H o f f m a n n , Dzieje polskich badań religioznawczych 1873-1939, Wy
dawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2004, ss. 301+3nlb.+28il.
Obradujący we wrześniu 2003 roku I Kongres Religioznawstwa Polskiego od
wołał się do bogatej tradycji ponad 130-letniej obecności tej dyscypliny w kręgach
rodzimej i światowej nauki, a także w sferze świadomości społeczeństwa polskiego.
Zasadne potwierdzenie i zarazem udokumentowanie znacznej części tych odwołań
zawiera recenzowana monografia Henryka Hoffmanna poświęcona syntetycznej pre¬
zentacji polskich badań religioznawczych podejmowanych oraz zrealizowanych na
przestrzeni lat 1873-1939. Praca składa się ze „Wstępu", ośmiu rozdziałów (każdy
z nich otwiera wyszczególniony w ramce zestaw literatury wykorzystanej przy jego
opracowaniu), „Zakończenia" oraz „Bibliografii" (liczącej blisko 2 tysiące pozycji).
Całość uzupełnia Indeks nazwisk oraz 28 ilustracji (fotografii religioznawców, jak też
kart tytułowych ważniejszych opracowań i periodyków religioznawczych).
We „Wstępie" (s. 7-14), poprzedzającym zasadnicze rozważania, Autor zajął się
przypomnieniem dróg kształtowania się oraz rozwoju głównych nurtów i kierunków
omawianej dziedziny naukowej na kontynencie europejskim, a także częściowo
i amerykańskim (poczynając od szkoły naturalistyczno-filologicznej, poprzez
ewolucjonizm i dyfuzjonizm, aż do fenomenologii). Następnie dokonał stosun¬
kowo zwięzłej prezentacji ogólnego zarysu dotychczasowych badań nad dzieja¬
mi rodzimego religioznawstwa, w szerokim tego słowa znaczeniu, jak również
współczesnego zobiektywizowania fragmentarycznych ich rezultatów w pracach
m.in.: S. Grzybowskiego, H. Grzymały-Moszczyńskiej, K. Judenki, M. Nowaczy
ka, A. Nowickiego, W. Piwowarskiego, Z. Poniatowskiego, H. Swienki, J. Szmy¬
da. Na owym tle zarysował następujące podstawowe założenia pracy: „1) wypeł¬
nienie istniejącej w nauce polskiej dotkliwej luki, polegającej na tym, że (... ) brak
jest całościowego kompendium wiedzy o polskiej tradycji badań religioznawczych;
2) -wykazanie (...), że mimo wielu uwarunkowań uniemożliwiających rozwój polskie¬
go akademickiego religioznawstwa oraz widocznej ostrej dyferencjacji rodzimej re¬
fleksji nad religią na dwa (główne) skonfliktowane z sobą obozy: «laicki» i «katolicki»
(... ) badania te rozwijały się prężnie" (s. 11-12). Odnośnie do przyjętego tytułu pracy,
to znalazł on uzasadnienie już w fakcie, że zasadniczym przedmiotem podejmowa¬
nych w niej analiz i refleksji są „badania stricte religioznawcze i im bliskie w tym
sensie, że oscylujące wokół głównych dziedzin nauki o religiach (religioznawstwa)
jak historia (porównawcza) religii, teoria religii, historia, teoria i metodologia reli¬
gioznawstwa, socjologia religii, psychologia religii itd." (s. 12). Dodać tu należy,
206
Rezenzje i noty recenzyjne
iż dane stanowisko znalazło również zasadne potwierdzenie w zaakceptowanej już
koncepcji religioznawstwa jako dyscypliny naukowej, w ramach której bardzo wy
raziście zapisany został także wkład uczonych reprezentujących inne dyscypliny
(historia, etnologia, socjologia, psychologia, orientalistyka czy filologia klasyczna),
jak również w przyjętej przez Autora strukturze pracy. Poszczególne bowiem jej
rozdziały poświęcone zostały prezentacji procesów badawczych mających miejsce
w ramach poszczególnych nurtów, kierunków bądź subdyscyplin religioznawstwa.
Rozdział pierwszy, „Religioznawstwo jako dyscyplina naukowa i znaczenie
poznawania jej dziejów" (s. 15-52), stanowi swoistego rodzaju encyklopedyczne
wprowadzenie czytelnika w arkana genezy religioznawstwa, jego relacji z innymi
naukami badającymi religię (historią, psychologią, socjologią, etnologią i etnografią)
a także teologią i filozofią religii oraz stosowanych przez nie metod badawczych,
jak również procesów krystalizowania się w jego łonie dziedzin specjalistycznych:
metareligioznawstwa, czyli religioznawstwa ogólnego (teorii, historii i metodologii
religioznawstwa), historii porównawczej religii, fenomenologii religii, psycholo
gii i socjologii religii czy etnoreligioznawstwa (etnologii i etnografii religii) oraz
geografii religii. Dany ciąg rozważań kończy Autor charakterystyką marksistow
skiego nurtu badań religioznawczych oraz jego wpływami na kształt, jak i charakter
religioznawstwa polskiego po I I wojnie światowej. Pomimo faktu, że rozdział ten
znacznie wykracza poza zakreślone ramy czasowe recenzowanej monografii, to jed
nak — w zamyśle Autora — stanowi „niezbędne tło (...) analiz dziejów rodzimej
refleksji nad religią" (s. 28). I trudno nie zgodzić się z danym poglądem.
Zawarte w rozdziale drugim, „Początki polskich badań religioznawczych" (s. 53¬
-86), rozważania w danym temacie otwiera prezentacja głównie, ale nie wyłącznie,
oświeceniowych i romantycznych prekursorów polskich badań religioznawczych.
Wywodzili się oni przede wszystkim spośród historyków, filozofów, teologów, et¬
nografów, folklorystów czy nawet podróżników. Do ich też kręgu zaliczył Autor:
J. Długosza, J. Łasickiego, J.B. Chmielowskiego, A. Naruszewicza, T. Czackie
go, J. Bogucickiego, J. Potockiego, S. Kostkę Potockiego, J. Lelewela, B.F. Trentowskiego, Z. Dołęgę-Chodakowskiego, W. Pola, R. Berwińskiego, a także O. Kolberga.
W dalszym ciągu rozważań omówione zostały z kolei sylwetki pionierów religio
znawstwa polskiego. Dane omówienie poprzedzone zostało przez Hoffmanna stwier
dzeniem: „Charakterystyczną cechą kształtujących się w XIX i na początku XX
wieku polskich badań religioznawczych był fakt ich ścisłego powiązania z innymi
dyscyplinami naukowymi (...). Kolejną ważną cechę (...) w latach 60-80. XIX wieku
stanowił fakt, że ich orędownikami byli głównie uczeni i działacze wolnomyślicielscy i antyklerykalni związani zwłaszcza z tzw. «pozytywizmem warszawskim» —
prądem kulturalno-społecznym, skupionym wokół czasopism «Przegląd Tygodniowy» (...) oraz «Prawda»" (s. 65). Pierwsi więc religioznawcy polscy wywodzili się
z kręgu pozytywistów (A. Świętochowski, A. Mahrburg czy A. Dygasiński), jak też
etnografów i folklorystów (M. Żmigrodzki, W. Bugiel i J.Al. Karłowicz) bądź wol
nomyślicieli reprezentujących zwłaszcza nurt refleksji astralistycznych (I. Radliński,
A. Niemojewski, A. Czubryński, a także W. Sten) względnie badaczy Bałtów i Słowian
(A. Mierzyński i Al. Brückner). Przy omawianiu powyższego zagadnienia Autor za-
Rezenzje i noty recenzyjne
207
sygnalizował również problem braku zgodności odnośnie do kwestii „...kogo należy
uznać za pierwszego polskiego religioznawcę. M. Nowaczyk za 'inicjatora' rodzi
mych badań religioznawczych uważa J.Al. Karłowicza, Z. Poniatowski miano 'ojca
religioznawstwa polskiego' przyznał (...) I. Radlińskiemu" (s. 68-69).
W rozdziale trzecim, „Rodowód katolickich badań religioznawczych" (s. 87-107),
mamy do czynienia z omówieniem zasadniczego kierunku konfesyjnych badań religio¬
znawczych w Polsce. Pojawił się on w drugiej połowie XIX wieku i rozwijał się prze
de wszystkim „w obrębie teologii, filozofii religii, biblistyki i historii Kościoła (w tym
zwłaszcza w ramach problematyki genezy chrystianizmu)" (s. 87-88). W realizowanych
w jego ramach pracach badawczych obowiązywało przestrzeganie zasady podporządko
wania religioznawstwa teologii. W konkluzji powodowało to — jak podkreśla Autor —
„częste w owym czasie fakty uwikłania katolickich badań nad religią w analizy konfliktu
stosunku «wiary do rozumu», w spory z modernizmem oraz w kwestie genezy religii
i «życia (w też historyczności) Jezusa»" (s. 88). Za prekursorów owego nurtu postrzega
Hoffmann triadę filozofów i zarazem teologów: ks.ks. M. Morawskiego, S. Pawlickiego
i Wł.M. Dębickiego. Natomiast do rzędu jego pionierów zalicza ks.ks. Wł. Zaborskiego
(uznawanego przez Z. Poniatowskiego za właściwego kreatora tych badań), I . Radzi¬
szewskiego, S. Szydelskiego, J. Archutowskiego, A. Klawka, J. Kruszyńskiego, J. Lelito,
W.W. Michalskiego, A. Szymańskiego, E. Kosibowicza, F. Koniecznego, F. Mantheya
W. Kwiatkowskiego, S. Trzeciaka, E. Dąbrowskiego, S. Sobalkowskiego, J. Czuja, J. Bilczewskiego oraz dominikanina U. Fica. W podejmowanych badaniach nad genezą religii
i jej pierwotnymi formami podlegali oni przemożnym wpływom koncepcji „szkoły kulturowo-historycznej, której tezy o 'pramonoteizmie' i 'praobjawieniu' traktowano jako «urzędową» wykładnię katolicyzmu w tej kwestii (...) Szczególnie godne podkreślenia były dą
żenia katolickich badaczy (...) do emancypacji religioznawstwa (historii religii) jako nauki
o statusie akademickim" (s. 107). Krótkotrwałym wyrazem zobiektywizowania tych dążeń
stała się katedrahistorii religii, która pod kierunkiem J.Archuntowskiego funkcjonowała
w latach 1918-1920 na Wydziale Teologicznym KUL w Lublinie.
Rozdział czwarty, „Badania religioznawcze wśród mniejszości religijnych" (s. 109¬
-121), poświęcony został stosunkowo zwięzłej prezentacji pozakatolickich kręgów
konfesyjnego religioznawstwa, którego przedmiot zainteresowań koncentrował się
zwłaszcza na bliskiej swojemu wyznaniu problematyce religijnej i na studiach bi¬
blijnych. O religioznawcach wywodzących się z nurtu prawosławnego (W. Bidnowie, K.N. Waledyńskim i S. Kiryłowiczu) zamieszczona tu została jedynie niewielka
wzmianka. Nieco szerzej natomiast omówieni zostali badacze z nurtu protestanckie
go (L.Otto, E. Bursche, K. Serini, R. Kesselring, J. Szeruda, W. Niemczyk, A. Bu¬
zek czy P. Hulka-Laskowski), jak również żydowscy (S. Hirsza Peltyn, I. Cylkowa,
R. Lilentalowa, M. Schorr, Al. Kraushar, M. Bałaban, a także D. Fajsztejn).
Rozdział piąty, „Wkład etnografów, antropologów i socjologów w rozwój pol¬
skich badań religioznawczych" (s.123-158), otwiera przegląd poszukiwań przez
badaczy kultury duchowej ludu polskiego (ludoznawców i folklorystów, a także an¬
tropologów socjologów i historyków prawa) występujących w niej wątków wierze¬
niowych. Badania te w znaczącym stopniu przyczyniły się do stworzenia rodzimych
„podwalin pod rozwój naukowych badań nad religią" (s. 123). Autor omawia wkład
208
Rezenzje i noty recenzyjne
w owe poszukiwania wniesiony przez: Z. Glogera, S. Udzielę, H. Biegeleisena,
E. Majewskiego, St. Ciszewskiego, A. Fischera, St. Poniatowskiego, E. Frankowskie
go, K. Moszyńskiego, J.St. Bystronia, K. Dobrowolskiego, K. Koranyia czy C. Bau
douin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczową. Odrębny krąg stanowili badacze
kultur religijnych ludów syberyjskich, jak: B. Piłsudski, W. Sieroszewski, E. Piekarski,
F. Kon, M. Witaszewski, J.K. Talko-Hryncewicz i M.A. Czaplicka. Światowej sławy
badaczem kultur ludów wysp południowego Pacyfiku został B. Malinowski. Wskaza
no też na wkład socjologów: L. Gumplowicza, L. Krzywickiego, S. Czarnowskiego,
F. Znanieckiego i ks. F. Mirka. Prowadzone przez uczonych badania — jak podkreśla
Hoffmann — przeszły szczególną drogę rozwoju: „początkowo polegały (głównie)
na gromadzeniu, porządkowaniu i klasyfikacji faktów religijnych oraz poszukiwaniu
związków występujących pomiędzy nimi i innymi sferami rzeczywistości społecznej,
to z biegiem czasu zaczęły się pojawiać próby interpretacji religii i religijności z róż¬
nych pozycji teoretycznych i metodologicznych rozwijających się wówczas na świe¬
cie, jak też w pewnych przypadkach (...) wnosili w tym zakresie własne propozycje"
(s. 157-158).
Rozdział szósty: „W kręgu psychologicznych badań nad religią i religijnością"
(s. 159-188), poświęcony został problematyce, która do 1914 roku była silnie po
wiązana z filozofią. W tym pionierskim okresie — jak podaje Autor — uwidaczniał
się „...pluralizm stanowisk epistemologicznych i metodologicznych oraz zaintereso¬
wania kwestią doświadczenia religijnego i niekonwencjonalnymi formami religijno¬
ści oraz kwestiami styku religii i zjawisk z zakresu parapsychologii" (s. 159-160).
Z kolei w okresie międzywojennym psychologia religii samoistnie „uprawiana była
już przez badaczy uniwersyteckich, choć nadal nie uzyskała w Polsce statusu samo¬
dzielnej dyscypliny badawczej" (s. 160). Za prekursora tej dziedziny nauk religio¬
znawczych uznaje Autor J. Ochorowicza, a za najwybitniejszego jej przedstawiciela
— W.Witwickiego. W zaprezentowanym przeglądzie omówiona została działalność
badawcza W. Lutosławskiego, E. Abramowskiego, J.W. Dawida, A. Szycównej,
H. Rowida, J. Hempla, S. Baleya, S. Błachowskiego, S. Borowieckiego, A. Dryjskiego, A. Meyer-Ginsbergowej i St. Agatstein-Gierowskiego. Wiele uwagi poświęcił
Autor również katolickim badaniom — „traktowanym jako ważne (ścisle praktycz¬
ne) zadanie psychologii pastoralnej" (s. 183) — reprezentantami których jawią się
ks. ks. E. Jełowiecki, J. Piskorz S.L. Skibniewski, H. Kazimierowicz, P. Chojnacki,
St. Huet, W. Weryński i J. Pastuszko.
Rozdział siódmy, „Wkład orientalistów w rozwój badań religioznawczych"
(s.189-205), zawiera prezentację dorobku orientalistyki polskiej w zakresie badań
nad religiami Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Omówione tu zostały prace badawcze
Wł. Kotwicza, T. Kowalskiego, A. Zajączkowskiego, G.K. Wojde, Z. Smogo¬
rzewskiego, A. Gawrońskiego, St. Schayera, R. Ranoszka, St.F. Michalskiego,
H. Willman-Grabowskiej, W. Jabłońskiego, Wł. Wężyka, P.E. Jabłońskiego,
T.S. Smoleńskiego, A. Śmieszka, K. Michałowskiego, T. Andrzejewskiego, S. Przeworskiego, ks. J. Bromskiego i ks. J. Stawarczyka.
Przegląd badań w poszczególnych dziedzinach religioznawstwa zamyka roz¬
dział ósmy, „Wkład filologów klasycznych w rozwój badań religioznawczych"
Rezenzje i noty recenzyjne
209
(s. 207-222), będący udziałem polskich hellenistów, latynistów i bizancjonistów
(K. Morawskiego, L. Sternbacha, S. Hammera, G. Przychockiego, J. Sajdaka, A. Kroliewicza, St. Schneidera, T. Zielińskiego, M. Popławskiego, R. Gansińca, H. Matakiewicz, J. Kowalskiego, W. Klingera, K.F. Kumanieckiego i T. Sinko).
W „Zakończeniu" (s. 223-226) Autor szczególnie "wyraziście akcentuje dwie kwe¬
stie rzutujące na kondycję i kształt religioznawstwa polskiego w omawianym okre¬
sie. Pierwsza z nich dotyczy jego wkładu do nauki światowej. Otóż — jak twierdzi
Hoffmann — „1/ nie było (...) istotnych zapóźnień w recepcji zachodniej myśli reli
gioznawczej; 2/ dokonano (...) przekładu wielu ważnych dzieł z literatury światowej
i ukazywały się liczne obszerne ich sprawozdania, omówienia i recenzje; 3/ wśród
religioznawców byli zwolennicy wszystkich ważniejszych orientacji metodologicz¬
nych, które były rozwijane i uzupełniane; 4/ wielu polskich badaczy religii było obec¬
nych w krwiobiegu religioznawstwa światowego" (s. 224). Druga kwestia dotyczy —
uprzednio już zasygnalizowanego — podziału, mającego miejsce w religioznawstwie
polskim, na dwa zasadnicze nurty: laicki, hołdujący w zasadzie ewolucjonistycznej
teorii rozwoju religii oraz katolicki opierający się na założeniach szkoły kulturowo-historycznej. I według Autora owa „dyferencjacja rodzimych badań nad religią na nurty
'laicki' (często ostro antyklerykalny) i 'konfesyjny' nie sprzyjała późniejszemu rozwo
jowi badań religioznawczych, uniemożliwiała w praktyce ich integrację" (s. 225).
Rekapitulując prezentację pracy Hoffmanna, należy przyznać, iż stanowi ona
pionierską i rzeczową monografię o procesie narodzin i zawiłych drogach kształ
towania się polskich badań nad religią w latach 1873-1939, a w niektórych par¬
tiach nawet wykraczającą poza przyjęte ramy czasowe. Zawarty w niej został bo¬
gaty materiał faktograficzny, jak również osadzona na jego podłożu syntetyczna,
a także metodologiczna prezentacja podejmowanych procesów badawczych. Mamy
w danym przypadku do czynienia z pracą zawierającą w swej treści duży potencjał
obiektywnie prezentowanej wiedzy o jednej z dyscyplin humanistyki polskiej.
Leonard J. Pełka
Marek S z o p s k i , Komunikowanie międzykulturowe,
i Pedagogiczne, S.A., Warszawa 2005, ss. 145.
Wydawnictwa Szkolne
Nieustanny rozwój wielostronnej współpracy międzynarodowej, globalizacja
wszystkich aspektów współczesnego życia, zmniejszenie roli przestrzeni i związany
z tym dynamiczny rozwój turystyki, powodują konieczność przygotowania ludzi do
kontaktów z innymi kulturami i odmiennymi sposobami życia. Istotnym obszarem,
którego znajomość ma szansę poprawić porozumiewanie się przedstawicieli różnych
kultur, jest komunikacja. Skoro powodzenie przedsięwzięć i projektów o zasięgu
ponadlokalnym, relacje pomiędzy zróżnicowanymi kulturowo grupami żyjącymi
w ramach danego społeczeństwa, potencjał rozwojowy i przyszłe losy ludzkości za¬
leżą od naszych umiejętności komunikowania się, to należy te zagadnienia poznać
lepiej, aby je rzeczywiście zrozumieć. Przyczynić się do tego może niewielka książ-
210
Rezenzje i noty recenzyjne
ka napisana przez socjologa kultury Marka Szopskiego. Jest to rodzaj popularnego
i przystępnego podręcznika — skryptu, będącego próbą objęcia szerokiej problema
tyki komunikowania międzykulturowego w usystematyzowanym i syntetycznym
wykładzie, wykorzystującym dotychczasowe badania i literaturę przedmiotu, przede
wszystkim amerykańską i angielską. Niewątpliwą zaletą książki jest prosty, klarow
ny styl i jasno wyrażane myśli (nie obniża to w żadnym stopniu walorów meryto
rycznych wywodu), co sprawia, iż jest ona dostępna również dla czytelników mniej
obeznanych z podejmowaną tematyką.
Autor, wychodząc z założenia, iż obraz świata jest zdeterminowany kulturowo,
podjął się wyjaśnienia podstawowych różnic dzielących kultury. Wiele bowiem
problemów -wynika z nieporozumień, będących efektem braku znajomości podstawo
wych mechanizmów ich powstawania i funkcjonowania. Wystarczy chociażby wska
zać — co zresztą autor w interesujący sposób czyni, podając stosowne przykłady
— na systemy wartości w różnych kulturach, które mają niebywale znaczący wpływ
na odmienne zachowania przedstawicieli tych kultur w podobnych warunkach, bądź
na gesty i mimikę, które nie będąc uniwersalne, niosą różne treści w odmiennych
kulturach. Skupiając się na tej części procesu komunikowania, który ma znaczenie
dla interakcji ludzi wychowanych w różnych kulturach, Szopski słusznie zauważa,
że „porozumienie międzykulturowe wymaga od uczestników o wiele więcej wrażli
wości i otwartości na informację zwrotną niż porozumiewanie wewnątrzkulturowe"
(s. 20). Stąd też interakcje zachodzące między poszczególnymi kulturami powinny
mieć podłoże nie w natrętnym porównywaniu czy konfrontowaniu ich ze sobą, ale
w inspirowaniu dialogu, wzajemnych kontaktów, wymianie doświadczeń, co ułatwi
bezkonfliktowe współistnienie, tolerancję i zrozumienie.
Pragnąc wyjaśnić naturę działań komunikacyjnych, Autor skoncentrował się
na analizie struktur myślenia przedstawicieli różnych kulturowo i społecznie grup,
wskazując na istniejące pomiędzy nimi rozbieżności w strukturach orientacyjnych,
motywach postępowania, postawach, normach czy nawykach. Za najważniej¬
sze dla efektywności procesu międzykulturowego komunikowania uważa nabycie
umiejętności kontaktowania się z przedstawicielami odmiennej kultury w zgodzie
z ich systemem orientacyjnym. Wiąże się to z opanowaniem określonych zasad
i reguł, które pozwolą jednostce zorientować się w zróżnicowanych uwarunkowa¬
niach kulturowych i zaakceptować odpowiednie dla tej kultury wzory zachowań.
Zasadne jest stwierdzenie, że „im bardziej nastawieni jesteśmy na długofalowość na¬
szych kontaktów z drugą stroną, tym bardziej skłonni jesteśmy do takich zachowań,
które umożliwią nam udaną i satysfakcjonującą relację z innymi ludźmi. W efekcie,
powinniśmy myśleć i działać tak, jakby nasze spotkania i rozmowy służyły tworze¬
niu długotrwałych związków, a nawet wspólnot" (s. 139).
Książka ma przejrzystą i logiczną konstrukcję, wynikającą z założenia jej użyt
kowego charakteru. Składa się z dziesięciu rozdziałów. Rozdziały I i I I stanowią
jak gdyby osobny blok, poświęcony kwestiom terminologicznym. Czytelnik znaj¬
dzie tam rozważania zmierzające do uchwycenia zasadniczych cech i aspektów
zjawiska kultury i procesu komunikowania. Z kolei różnice międzykulturowe
w procesie społecznego postrzegania i doświadczania zjawisk, trudności komuni-
Rezenzje i noty recenzyjne
211
kacyjne wynikające z różnorodności kulturowej, wpływ kultury na stosunki i poro¬
zumiewanie się ludzi, omówione zostały w rozdziałach następnych. I tak opisowi
tudzież interpretacji poddane zostały kolejno: tożsamość — rozdział III; percepcja
— rozdział IV; zachowanie — rozdział V; niechęć do innych/obcych — rozdział
V I ; język — rozdział VII; komunikowanie niewerbalne — rozdział VIII; instytu
cje społeczne — rozdział IX. Pracę zamyka rozdział X zatytułowany „Kompeten¬
tne komunikowanie międzykulturowe", poświęcony analizie zmian zachodzących
na płaszczyźnie biologicznej, kulturowej, społecznej, psychologicznej i politycznej,
w trakcie procesu akulturacyjnego. Każdy z rozdziałów kończy się krótkim podsu¬
mowaniem uwypuklającym najbardziej istotne kwestie.
Książka powinna w głównej mierze zainteresować studentów etnologii, socjolo¬
gii, psychologii społecznej, stosunków międzynarodowych, dziennikarstwa, zarzą¬
dzania i marketingu, a także wszystkich tych, którzy z racji pełnionych obowiązków
zawodowych czy sytuacji indywidualnej stają wobec konieczności kontaktu z przed¬
stawicielami innych kultur. Ponadto może ona stanowić wydatną pomoc dla nauczy¬
cieli realizujących różnorakie formy edukacji wielokulturowej, pozwalając im nie
tylko ugruntować i rozszerzyć antropologiczną wiedzę o kulturze, ale też wprowadzić
w złożony świat reguł i kodów kulturowej komunikacji, ukazując sposoby ich rozu¬
mienia i interpretacji. Dążąc do przygotowania młodzieży do uczestnictwa w komu¬
nikacji międzykulturowej, należy wszak przede wszystkim do tej komunikacji przy¬
gotować nauczycieli i pedagogów. Z taką konstatacją dobrze koresponduje fragment
książki Marka Szopskiego: „Wpływy poszczególnych strategii edukacyjnych, zwłasz¬
cza w społeczeństwach wielokulturowych, powodują zmiany w procesie i programach
nauczania. Zwiększona migracja międzykulturowa i procesy globalizacji powodują
konieczność wprowadzania wiedzy o innych kulturach i grupach do szkół i uczelni.
I chociaż realizacja tego projektu nie przebiega w sposób odpowiedni do tempa zmian,
choćby z powodu niedostatecznego przygotowania kadry nauczycielskiej, czy/i braku
środków, to jednak coraz częściej elementy wiedzy o innych kulturach sprzyjają roz¬
wojowi nauczania komunikowania międzykulturowego" (s. 124).
Wypada mieć nadzieję, że ta bez wątpienia wartościowa książka, przyczyni się do
popularyzacji tak bardzo potrzebnej dziś wiedzy o komunikowaniu międzykulturowym i da asumpt do przemyśleń nad jakością i znaczeniem edukacji humanistycznej
młodego pokolenia. Humanistyczne przesłanie przenika bowiem całą pracę Marka
Szopskiego. Sadzę, że najtrafniej można je ująć słowami samego Autora: „otwar¬
cie, szacunek i zaufanie do innych połączone z poczuciem własnej wartości i chęci
współdziałania, są najlepszymi sposobami na zapewnienie sobie samym szacunku
i uznania u innych. Myślę, że po przeczytaniu tej książki, czytelnik lub czytelniczka
zdadzą sobie sprawę, że te reguły postępowania są przydatne nie tylko w relacjach
z innymi kulturami, ale z ludźmi w ogóle" (s. 139).
Grzegorz Odoj
212
Rezenzje i noty recenzyjne
„Studia Choreologica" t. I - V I I I , 1999-2006, red. Roderyk L a n g e , Instytut Choreologii w Poznaniu.
Od maja 1999 roku Instytut Choreologii w Poznaniu wydaje rocznik „Studia
Choreologica", prezentujący artykuły na temat tańca. W tytule pisma pojawia się ter
min pochodny od choreologia (choros, chorea — taniec, logos — słowo, wiedza)
— wiedza o tańcu, zdefiniowany w 1930 roku przez Viktora Junka, w pracy Hand¬
buch des Tanzes (Podręcznik tańca). Choreologia jest więc dziedziną naukowego
rozpatrywania zjawiska, które nazywamy tańcem. Natomiast pierwszą, adekwatną
definicję tańca znaleźć można w pracy Curta Sachsa Eine Weltgeschichte des Tanzes
(Powszechna historia tańca) z 1933 roku, która mówi, że: „taniec to każdy intencjo¬
nalnie uporządkowany ruch, który nie służy do pokonywania wysiłku roboczego"
(tłumaczenie i parafraza R. Lange).
Powyższa definicja oparta jest na kryterium użytkowanego ruchu i pozwala wy¬
kluczyć wszystko, co tańcem nie jest, dostarcza więc fundamentalnych podstaw
do naukowych rozważań nad tańcem. Niezwykle ważnym pojęciem w definicji
C. Sachsa jest intencja, która umożliwia człowiekowi twórcze wyrażanie się w ru¬
chu poprzez tworzenie ciągów rytmicznych i kształtów przestrzennych. Myśli za¬
warte w książce C. Sachsa stały się podwaliną tworzącej się nowej dziedziny nauki
i w dużej części są nadal aktualne.
Choreologia jako jedna z nauk humanistycznych pojawiła się i rozwinęła bardzo
późno, przede wszystkim z powodu ogromnej trudności uchwycenia i zarejestrowa¬
nia przejawów tańca. Brak pełnej notacji ruchu uniemożliwiał racjonalną analizę oraz
kumulowanie się wiedzy. Taniec dzieje się w czasie i przestrzeni, wyłącznie w obrębie
ciała ludzkiego, które jest jego jedynym instrumentem. Sam taniec nie obiektywizuje
się i nie ujawnia poza ciałem człowieka. Przełomem w rozwoju choreologii było stwo¬
rzenie w 1928 roku przez Rudolfa Labana, największego teoretyka tańca XX wieku,
genialnego i bardzo prostego zapisu graficznego ruchu nazwanego kinetografią. Stwo¬
rzony przez R. Labana uniwersalny zapis ruchu, jest odpowiednikiem pisma fonetycz¬
nego, ma swoje reguły i ortografię, a niewielka liczba znaków graficznych umożliwia
zapisywanie ciągów ruchowych różnych konwencji w jednoznaczny sposób.
Powyższe osiągnięcia przyczyniły się do bardzo szybkiego i dynamicznego roz¬
woju choreologii, a z czasem w jej ramach wyodrębniły się następujące działy:
1. historia tańca — zajmuje się przede wszystkim kulturą tańca wyższych warstw
społecznych, opiera się na źródłach pisanych, zwykle dotyczy historii tańca dwor¬
skiego, baletu czy tańca teatralnego;
2. etnochoreologia — w terenie bada kultury tańca ludów niepiśmiennych, chłop¬
skich, rolniczych, pasterskich oraz subkultury, w których można zaobserwować róż¬
norodne, bardzo istotne funkcje tańca w organizacji życia społecznego;
3. antropologia tańca — kluczowa dziedzina w dochodzeniu do wiedzy o tańcu
— rozpatruje taniec w kontekście bytu ludzkiego, wskazuje na regularności ujaw¬
niające się w tworzeniu form tanecznych oraz określa psychofizyczne możliwości
człowieka w wyrażaniu się ruchem swego ciała, rozpatruje więc tworzywo tańca
w kontekście kultury;
Rezenzje i noty recenzyjne
213
4. socjologia tańca — wyjaśnia, jak uwarunkowania społeczne rzutują na powsta
wanie określonych form tańca, dochodzi znaczenia tańca w określonych środowi
skach w oparciu o współcześnie istniejące grupy ludzkie, ujmuje zjawiska synchro
nicznie, na jednej płaszczyźnie czasowej;
5. estetyka tańca — zmierza do filozoficznych uogólnień fenomenu tańca.
Rocznik „Studia Choreologica" zawiera artykuły specjalistów z całego świata.
Obejmuje szerokie spektrum tematów, od historii, przez etnochoreologię po antro
pologię tańca. Czasopismo jest kontynuacją rocznika „Dance Studies" (vol. 1-20,
1976-1997) wydawanego przez Centre for Dance Studies na Jersey (Wielka Bryta
nia), pod redakcją prof. dr. hab. Roderyka Langego. „Dance Studies" odegrały bardzo
istotną rolę w rozwoju studiów nad tańcem, jednocześnie propagując wyniki badań
w tym zakresie. Artykuły zawarte w serii rozpatrują, zawsze w kontekście kulturo
wym, różne aspekty tańca, w szerokim rozumieniu tego terminu.
Te same przesłanki tworzą profil programowy nowej serii — „Studia Choreologi
ca". Rocznik z założenia ma być forum prezentacji artykułów z dziedziny choreologii. Poruszana w piśmie tematyka jest bardzo różnorodna, począwszy od etnochoreologii, prezentacji rezultatów badań nad tańcem w kulturach pozaeuropejskich, przez
tematykę tańca współczesnego, scenicznego, choreoterapię, po artykuły uogólniające
wiedzę z zakresu choreologii. Publikacja prac badawczych jest niezwykle potrzebna
i ma wielkie znaczenie w propagowaniu i rozwoju nauki o tańcu w obrębie nauk hu¬
manistycznych. „Studia Choreologica" ukazują się w języku angielskim, co pozwala
skierować publikację do szerokiego kręgu odbiorców.
Osobą, która wyznacza kierunek rozwoju pisma i czuwa nad jego merytorycz¬
ną stroną jest prof. dr hab. Roderyk Lange, etnolog, antropolog i choreolog. W la¬
tach 1954-1967 prowadził intensywne badania terenowe nad folklorem tanecznym,
a także koordynował akcję zbierania folkloru tanecznego w Polsce. W 1960 roku
R. Lange opublikował metodę postępowania badawczego i dokumentacji folkloru ta¬
necznego, która stała się wzorcem dla badaczy tańca z całego świata — Taniec ludo¬
wy w pracach Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Metoda pracy i kwestionariusz
(1960). Od 1967 roku pracował poza granicami Polski. Równolegle z rozległą pracą
dydaktyczną, działalnością publikacyjną i wydawniczą, kontynuował badania tere¬
nowe nad kulturą tańca m.in. w Indonezji, Melanezji, w Egipcie oraz wśród Słowian
Południowych. Był wykładowcą wielu uczelni w kraju i za granicą, m.in. Laban Art
of Movement Centre w Addlestone, Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie (PUNO)
w Londynie; Queen's University w Belfaście, Uniwersytetu w Edynburgu i London
University Goldsmiths' College oraz po 1989 roku Uniwersytu Adama Mickiewicza
w Poznaniu i Akademii Muzycznej w Warszawie. Prof. R. Lange kierował Centre
for Dance Studies na wyspie Jersey, jest założycielem i od 1993 roku dyrektorem
Instytutu Choreologii w Poznaniu. Jest autorem wielu prac z zakresu antropologii
tańca, metodyki badań etnochoreologicznych i kinetografii, m.in. The Nature of Dan
ce (1975); Podręcznik kinetografii (1975); Tradycyjny taniec ludowy w Polsce i jego
przeobrażenia w czasie i przestrzeni (1978); O istocie tańca i jego przejawach w kul
turze. Perspektywa antropologiczna (1988); oraz kilkudziesięciu artykułów i recenzji
w języku angielskim, niemieckim i polskim.
214
Rezenzje i noty recenzyjne
Niezwykle ważne miejsce w tomach „Studia Choreologica" zajmują artykuły au
torstwa redaktora serii, omawiające zjawisko tańca z perspektywy antropologicznej,
opierające się na długoletniej pracy badawczej i naukowej. R. Lange podejmuje się
syntezy dotychczasowych osiągnięć w dziedzinie nauki o tańcu. Przedstawia istotne
problemy teoretyczne, wskazuje rozwiązania i kierunki rozwoju dziedziny w przy¬
szłości.
W artykule The Position of Dance in Contemporary European Culture. An Over
view (t. 1, 1999), autor omawia pozycję tańca we współczesnej kulturze europejskiej.
Opinie społeczne o fenomenie tańca, zarówno w przeszłości, jak i funkcjonujące
obecnie, a szczególnie opinie negatywne, określają ograniczony sposób postrzega¬
nia tego zjawiska we współczesności europejskiej. R. Lange wskazuje na przyczyny
stosunkowo późnego rozwoju nauki o tańcu — choreologii oraz przedstawia jej dy
namiczny rozwój począwszy od trzeciej dekady dwudziestego wieku. Autor podkre¬
śla istotną współcześnie rolę tańca w wysoko zurbanizowanym społeczeństwie oraz
wskazuje szerokie możliwości rozwoju i zapotrzebowań w przyszłości, szczególnie
w edukacji, terapii i rehabilitacji.
Tom V (2003) zawiera artykuł Dance and the Sinful Human Body, podejmujący
tematykę negatywnych konotacji tańca w kulturze europejskiej. R. Lange przedstawia
problematykę patrzenia na zjawisko tańca przez pryzmat ludzkiego ciała, postrzega¬
nego w niektórych okresach historii jako „grzeszne". Omawiane są opinie o tańcu
oparte na kryterium moralności i konsekwencje z tego wynikające w potocznym po¬
strzeganiu tańca w kulturze europejskiej. Autor wskazuje na filozoficzne podstawy
negatywnych opinii zawarte w twierdzeniach Platona, który zgodnie z własną defi
nicją czystości i piękna, podzielił taniec na dwie kategorie: czysty taniec pięknych
ciał, godny cywilizowanego obywatela starożytnej Grecji, oraz taniec brudny, wy¬
konywany przez szpetne ciała wieśniaków. Taniec społeczności wiejskich, zawiera¬
jący symbolikę płodnościową, seksualną, erotyczną został odrzucony jako niegodny
uwagi i nieprzyzwoity.
W tomie V I (2004) R. Lange, w artykule Movement and the Human Body, pisze
o tańcu jako zjawisku unikatowym. Taniec dzieje się w czasie i przestrzeni i jest na¬
stępstwem ciągłych zmian. Nigdy nie jest statyczny i trwa tylko tak długo jak jest
wykonywany. Związany jest nierozerwalnie z osobą wykonawcy, ponieważ nie ist¬
nieje poza ciałem tancerza. Nie można też porównać go z wytworami innych sztuk,
które materializują się i pozostają obiektywnie poza twórcą. Człowiek komunikuje
się za pomocą ruchów własnego ciała, ale również może ich użyć twórczo. Ruch
zawiera symbole, które są nośnikiem treści nieprzetłumaczalnych i niewymiennych
na słowa. Istotą tańca jest to, że niewerbalne treści upostaciowane są wyłącznie w sa¬
mym ruchu ludzkiego ciała.
W tomie VII (2005) znalazł się kolejny artykuł redaktora serii zatytułowany Mo¬
vement and Dance, poruszający istotny moment analityczny: kiedy ruch staje się
tańcem? Autor traktuje podaną wyżej definicję C. Sachsa jako punkt wyjścia do
dalszych, pogłębionych rozważań. Podkreśla ważkość kryterium jakości ruchu,
zastosowanego przez C. Sachsa oraz omawia metodę analizy ruchu, a mianowicie
Effort R. Labana, który pozwala na obserwację i analizę wewnętrznych postaw
Rezenzje i noty recenzyjne
215
w stosunku do czterech faktorów ruchu: czasu, przestrzeni, ciężaru i przepływu.
R. Lange, dochodząc do bardzo istotnych wniosków, wskazuje na możliwości obser¬
wacji za pomocą powyższych kryteriów symptomów kulturowych. Dowodzi, że taniec
pełni niezwykle istotną rolę w ludzkiej egzystencji, zarówno jednostki, jak i społecz¬
ności.
Kolejne miejsce w „Studia Choreologica" zajmują artykuły dotyczące etnochoreologii. Autorzy w oparciu o empirię dokonują analizy aktualnego stanu badanej
kultury tanecznej w społeczeństwach wiejskich. Zwracają też uwagę na przeobraże¬
nia, jakie zaszły w życiu i kulturze w ostatnich dekadach, które bardzo wyraźnie od¬
zwierciedlają się w tańcu. Artykuły oparte są na wnikliwych badaniach terenowych,
często zawierają pełną dokumentację przebiegów ruchowych oraz są ilustrowane fo¬
tografiami rejestrującymi unikatowe i niepowtarzalne momenty kultury i życia oma¬
wianych społeczności. Teksty te są szczególnie cenne, gdyż rejestrują współczes¬
ny stan zachowania tradycyjnej kultury tanecznej. Zmiany kulturowe następujące
w ostatnich dekadach, wynikające z coraz szybciej postępującej urbanizacji, powo¬
dują nieodwracalnie zanik tradycji, a tym samym niemożność dotarcia w przyszłości
do informacji, których nośnikiem są źródła niepisane.
O strojach używanych podczas tańca we wciąż żywej tradycji mieszkańców wysp
Pacyfiku pisze Allan Thomas w artykule Dance Costume in the Central Pacific Is¬
lands (tom I , 1999). Przedstawione zostały również zmiany, jakie zachodzą w związ¬
ku z przenoszeniem wydarzeń muzyczno-tanecznych na scenę.
Artykuł Ioanisa Prantsidisa w tomie I I (2000) przedstawia procesy przemian
w kulturze tańca społeczności wiejskiej zamieszkałej w Tracji, na ziemiach obecnej
Bułgarii oraz części tej populacji przesiedlonej do Macedonii na terytorium Grecji.
Autor, za pomocą analizy porównawczej, przedstawia różnice zaistniałe między spo¬
łecznościami obu wsi. Praca oparta jest na wieloletnich badaniach terenowych.
Ten sam autor wraz z Ermioni Tsouloglou i Dimosem Prantsidisem w tomie VIII
(2006) podejmuje temat kulturowych reinterpretacji tradycji tańca obrzędowego
w miejscowości Monastiraki (Macedonia) w chwili obecnej. Wywód teoretyczny udo¬
kumentowany jest rozbudowanymi analizami rytmicznymi i kinetycznymi tańca.
W tomie III (2001) Erno Pesovar podejmuje temat formy koła w tańcu w artyku
le An Epilogue to the Circle Dance Monograph by Gydrgy Martin. Autor analizuje
historyczny kontekst europejskiej kultury tanecznej, sięgając do filozofii chrześci¬
jańskiej wieków średnich w Europie Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem
archaicznych elementów zawartych w tańcach kolistych.
W tym samym tomie Magda Zografou przedstawia studium oparte na badaniach
przeprowadzonych na grupie pontyjskich Greków, przesiedlonych do Macedonii.
Podejmuje próbę analizy choreotypów i formy tańca. Odnosząc się do strukturalnych
analiz innych autorów, przedstawia własną, ciekawą propozycję analizy.
W tomie IV (2002) dwa artykuły kładą szczególny nacisk na problem folkloryzmu. Naira Kilichyan przedstawia tradycyjny taniec w Armenii i jego adaptację do
sytuacji scenicznej. Natomiast Bernard Kwilimbe omawia taniec teatralny w Malawi,
głęboko zakorzeniony w tradycji kultury afrykańskiej, jednak ulegający ogromnym
zmianom w związku z przeniesieniem na scenę. Oba artykuły dowodzą wyraźnie, że
216
Rezenzje i noty recenzyjne
zmiana funkcji tańca, a więc przeniesienie go z przypisanego mu miejsca, wykony¬
wanie w innym niż pierwotnie przyjętym celu i z innych powodów, powoduje nie¬
odwracalne zmiany treści i formy tańca. Taniec w warunkach scenicznych, wykony¬
wany dla publiczności, kieruje się innymi prawami, podkreślając przede wszystkim
aspekt widowiskowy.
Angel Acuńa Delgado w tomie V I (2004) interpretuje symbolikę i kontekst kul
turowy tańca w górskim regionie w Wenezueli. Tezy autora poparte są klasyfikacją
elementów tanecznych, próbą analizy typologicznej oraz wykazem tematycznym tre¬
ści zawartych w tańcu. Natomiast praca zbiorowa greckich autorów w tym samym
tomie: A. Lazarou, F. Lazarou, F. Filippou, M. Michaltsi, A. Raftis porusza temat
zmienności i niestałości pojęć i terminów, na podstawie obserwacji tradycyjnego tań¬
ca w Macedonii. Autorzy dowodzą, że nazwa nie jest postawą do identyfikowania
typu tańca. Zdarza się, że ten sam taniec ma wiele różnych, lokalnych nazw, a często
tańce zupełnie odmienne w formie i typie posiadają tę samą nazwę.
W tomie V I I (2005) Ramazan H. Bogdani w artykule Some Observations on The
Albanian Dance Folklore przedstawia wieloletnie wyniki badań nad tańcem tradycyj¬
nym w Albanii, podejmuje próbę typologii, określenia terminologii oraz wyodrębnie¬
nia cech strukturalnych tańca. Autor omawia też wzajemne relacje tańca i muzyki oraz
zwraca uwagę na ważny aspekt improwizacji i indywidualnych interpretacji.
Placida Staro w tomie VIII (2006) pisze o funkcjach tańca tradycyjnego we współ¬
czesności. Tekst swój opiera na wieloletnich badaniach dwóch kontrastowych spo¬
łeczności lokalnych północnych Włoch. Autorka z czasem stała się członkiem badanej
grupy, -wykonując na skrzypcach muzykę z okazji tradycyjnych wydarzeń. Umożliwiło
to wnikliwe obserwacje z dwóch zupełnie różnych punktów widzenia: etic i emic.
Kolejną grupę stanowią artykuły przedstawiające problematykę tańca z per¬
spektywy historycznej. W tomie I I (2000) zamieszczony został tekst Moniki Fink
Children 's Balls — Social Dances — Ballroom Dancing, w którym autorka rozpa
truje cechy dziecięcych bali na przestrzeni XVIII i XIX wieku w różnych krajach
Europy i Ameryki. W konkluzji dochodzi do wniosku, że omawiane bale i zabawy
nie były dostosowane do dziecięcego wieku, a stanowiły część tańca towarzyskiego
dorosłych dosłownie imitowaną przez dzieci.
Tom I I I (2001) zawiera artykuł Anny Ilievej Ritual Reminiscences in Certain
Children 's Games in Bułgaria, w którym autorka dowodzi reminiscencji dawnych
rytuałów w niektórych grach dziecięcych. A. Ilieva zwraca uwagę na nakładające się
w kulturze synkretyzmy, analizuje niektóre rytualne tańce z przeszłości i odkrywa ich
oryginalne semantyczne i symboliczne znaczenie. Bułgaria jest regionem, w którym,
w wyniku trwającej 500 lat okupacji tureckiej, przetrwały archaiczne cechy tańca.
A. Ilieva przedstawia mitologiczne i semantyczne analizy materiału tanecznego gro¬
madzone w ciągu ponad 40 letniej pracy w terenie.
Artykuł Evy Kroschlovej w tomie V I (2004) prezentuje analizę strukturalno-formalną tańca dworskiego opisanego w dziele Orchesographie Thoinot'a Arbeau z XVI
wieku. Typ analizy zastosowany przez autorkę został wprowadzony i był używany
w latach 60. XX wieku do badań nad folklorem tanecznym. Artykuł ilustrują ryciny,
liczne tabele oraz kinetogramy.
Rezenzje i noty recenzyjne
217
Jennifer Shennan w tomie V I I (2005) w artykule A totally charming grace...
szczegółowo analizuje tańce dworskie francuskiego baroku. Następnie dokonuje
porównania z tańcem dworskim z wysp Tonga na Pacyfiku. Odkrywa zbieżności
w ruchu znaczącym obu konwencji. Tekst swój opiera na własnym, bezpośrednim
doświadczeniu tanecznym form tańca dworskiego oraz znajomości kodeksów tańca
dworskiego w Europie.
Taniec w ujęciu socjologicznym z odniesieniem do folkloru tanecznego przed¬
stawia artykuł w tomie IV (2002) The Bulgarian Folk Dances at Home andAbroad
Gergany Panovej. Autorka stosuje analizę porównawczą tańca tradycyjnego wyko
nywanego w Bułgarii oraz tańczonego przez obcokrajowców poza granicami kra¬
ju. Artykuł jest wynikiem socjologicznych badań przeprowadzonych przez autorkę
w Bułgarii i krajach niemieckojęzycznych: Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Różno¬
rodność socjologicznych i personalnych funkcji tańca została ustalona dzięki wywia¬
dom przeprowadzonym w ciągu praktycznych zajęć tanecznych prowadzonych przez
samą autorkę.
Tomy „Studia Choreologica" obejmują również tematy związane z tańcem tea¬
tralnym, zarówno europejskim, a więc przede wszystkim baletem klasycznym, ale
też tańcem scenicznym innych kultur. Zofia Konaszkiewicz w tomie V (2003) poru
sza problemy artystów baletu w Polsce, wynikające ze specyfiki zawodu, jak też te
pojawiające się w życiu prywatnym. Autorka wysnuwa wnioski na podstawie wielu
wywiadów przeprowadzonych w środowisku profesjonalnych tancerzy.
Taniec sceniczny prezentuje w artykule w tomie I I (2000) Zvika Serper. Autor
jest tancerzem kabuki i zajmuje się japońskim tańcem teatralnym, a w tekście oma¬
wia tradycyjne i współczesne elementy tańca kabuki użyte przez Maurica Bejarta
w choreografii zatytułowanej The Kabuki. W przedstawieniu realizowanym przez to¬
kijski zespół baletowy choreograf w unikatowy sposób połączył elementy teatralne
kultury Wschodu z tańcem europejskim.
Taniec z perspektywy pedagogiki i edukacji, a także terapii rozpatrują trzy arty¬
kuły. Zawarty w tomie V (2003) tekst Dariusza Kubinowskiego mówi o doznaniach
kinestetycznych w tańcu, opierających się na neurofizjologicznych właściwościach
ludzkiego bytu. Receptory ruchu rozlokowane w ludzkim ciele w zakończeniach ner¬
wowych stosunkowo od niedawna zainteresowały naukowców. Autor przedstawia
możliwości zastosowania wiedzy o kinestetyce w praktyce tanecznej, ze szczegól¬
nym uwzględnieniem edukacji i terapii.
W tomie VIII (2006) Zofia Pelc pisze o uniwersaliach w tańcu i ruchu kreatywnym,
kładąc specjalny nacisk na profilaktykę w edukacji XXI wieku. Natomiast Zofia Aleszko prezentuje własny system terapii za pomocą tańca w zaburzeniach neurotycznych.
Tom VIII (2006) jest pierwszym w serii „Studia Choreologica" zawierającym
wystąpienia zaprezentowane na Seminarium zorganizowanym przez Instytut Choreologii w Poznaniu w 2005 roku na temat „Taniec we współczesności". Planowane
jest publikowanie najciekawszych wystąpień z corocznych seminariów w kolejnych
numerach rocznika.
„Studia Choreologica" kierowane są zarówno do osób naukowo zajmujących się
tańcem, jak i do jego pasjonatów. Publikacja dostępna jest w większości bibliotek
Rezenzje i noty recenzyjne
218
w Polsce, a także na świecie. Można ją nabyć w księgarniach naukowych oraz bez¬
pośrednio w Instytucie Choreologii (Filipińska 1, 61-123 Poznań).
Urszula Loba-Wilgocka
MapaH riemoKeBiH (Marian P i e c i u k i e w i c z ) , JlICThl (1956-1982) LISTY.
Eejiapycicae ricTapbiHHae TaBapwcTBa (Białoruskie Towarzystwo Historycz
ne), przedmowa TajieHa DiaroycKaa (Helena Głogowska), wybór i opracowanie
rajieHa DiaroycKaa, Banacjiay Xapy»cbi (Helena Głogowska, Wiesław Choruży),
BenacTOK (Białystok) 2005, ss. 152, fot. 5.
Korespondencja prywatna, listy pisane przez konkretnych nadawców do kon¬
kretnych adresatów, od dawna uznana jest za uprawomocnione źródło historycz¬
ne. Osobliwość tej kategorii przekazu, pozwalającej uzupełnić czy wręcz „ożywić"
niejedną biografię, ma wiele niekwestionowanych walorów. Polegają one m.in. na
przybliżeniu interesującej nas postaci poprzez oświetlenie spraw, którymi żyła, oso¬
bistym do nich stosunku, jakże często wyrażonym w swobodnym i nie zawsze do
końca „literackim" języku, a także przez ukazanie grona adresatów i poruszanej
w listach problematyki. Poza treściami merytorycznymi miejsce tu na grzecznościo¬
wą formułę, żart, wyrażenie stanu emocjonalnego czy zwykłe narzekanie na zdrowie,
niepogodę i historię.
Podobnie jest w przypadku korespondencji Mariana Pieciukiewicza (1924-1983).
Ten etnograf i działacz białoruskiego ruchu narodowego w jednej osobie, prowadził
dialog w języku polskim i białoruskim. Nic dziwnego. Był przecież obywatelem pań¬
stwa polskiego, w jego przedwojennym i powojennym kształcie, doświadczonym
przez dwie okupacje zesłańcem i ekspatriantem.
Helena Głogowska, pracownik katedry Kultury Białoruskiej Uniwersytetu
w Białymstoku, poprzez wydanie Listów postanowiła raz jeszcze przywołać postać
polsko-białoruskiego badacza kultury ludowej i — co chyba w tym miejscu ważniej¬
sze — „uwikłanego w historię" XX wieku przedstawiciela białoruskiej inteligencji
oraz aktywnego działacza narodowego i kulturalnego. W dość obszernej, 18-stronicowej przedmowie do Listów, jej autorka przypomina o mijającej w 2004 roku setnej
rocznicy urodzin Mariana Pieciukiewicza oraz o uczczeniu tego jubileuszu, odby¬
tą w Muzeum Etnograficznym w Toruniu, sesją naukową („Marian Pieciukiewicz.
Życie i działalność", Toruń, 22 października 2004 roku) . Wymieniona placówka
w latach 1957-1980 była miejscem pracy białoruskiego etnografa, a Toruń miastem,
w którym po latach zsyłki i łagru osiadł wraz ze swą najbliższą rodziną. Okres ten
pokrywa się niemal z ramami chronologicznymi publikowanej korespondencji, która
1
1
Przy organizacji tej konferencji, przede wszystkim od strony merytorycznej, obok Muzeum Etno
graficznego w Toruniu, wziął udział toruński oddział Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
Rezenzje i noty recenzyjne
219
dotyczy ostatniego etapu życia etnografa. Pierwszy list, pisany przez Pieciukiewicza
jeszcze z zesłania (Workuta), datowany jest na 13 maja 1956 roku. Jego adresatem
była Maria Znamierowska-Prufferowa, ówczesna kierownik Działu Etnograficzne¬
go Muzeum Miejskiego w Toruniu, przed wojną kustosz uniwersyteckiego Muzeum
Etnograficznego w Wilnie. Korespondencję zamyka list od Jerzego Turonka (War
szawa, 25 lipca 1982 roku), wybitnego działacza Białoruskiego Towarzystwa Spo¬
łeczno-Kulturalnego.
W przedmowie Heleny Głogowskiej, zgodnie z przyjętymi dla tego typu pub¬
likacji zasadami, zarysowana została sylwetka nadawcy listów. Marian Pieciukiewicz urodził się 24 września 1905 roku we wsi Ciecierki na Brasławszczyźnie,
w chłopskiej rodzinie wyznania katolickiego. Uczęszczał do Wileńskiego Gimna
zjum Białoruskiego. W roku 1938 ukończył studia etnograficzne na Uniwersytecie
Stefana Batorego (praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. Moszyńskie¬
go dotyczyła kultury staroobrzędowców). Już jako młody człowiek czynnie działał
w życiu białoruskim. W rodzinnej wiosce założył Koło Białoruskiego Instytutu Go¬
spodarki i Kultury, pisał artykuły do białoruskich czasopism, był członkiem kole¬
gium redakcyjnego „Kałośsia" („Kłos") i „Szlachu Moładzi" („Droga Młodzieży"),
a w latach 1929-1932 także redaktorem naczelnym tego ostatniego. Pisał artyku¬
ły poświęcone białoruskiej historii, etnografii, krajoznawstwu. Publikował własne
wiersze i bajki (pod pseudonimem Marwicz i dziad Marcin). Od 1931 roku pracował
w Instytucie Naukowo-Badawczym Europy Wschodniej. W latach 1939-1944 pełnił
wiele różnych funkcji. Był dyrektorem Muzeum Białoruskiego w Wilnie, dyrekto¬
rem Biblioteki im. Wróblewskich, inspektorem oświaty w Oszmianie, nauczycie¬
lem, redaktorem audycji radiowych w języku białoruskim oraz autorem artykułów
w „Krynicy" i „Biełaruskim Hołasie".
Ten aktywny okres w życiu świadomego, białoruskiego inteligenta przerwany
został w 1949 roku wywózką na Sybir. W latach 1952-1956 więzień sowieckich
łagrów przebywał na zesłaniu w Workucie. „Kara za służbę narodowi", jak okre¬
ślił ją w swych wspomnieniach sam Pieciukiewicz, zakończyła się dopiero w 1957
roku. Nadawca Listów przyjazd do Polski zawdzięcza w wielkiej mierze prof. Marii
Znamierowskiej-Prufferowej, głównemu adresatowi publikowanej koresponden¬
cji, która upomniała się o uniwersyteckiego kolegę, kierując do władz radzieckich
— poprzez ówczesne Ministerstwo Kultury i Sztuki oraz polską ambasadę w Mos¬
kwie — specjalne wezwanie (tzw. „wyzyw"). Umożliwiła mu tym samym wyjazd ze
Związku Sowieckiego i pracę w utworzonym przez siebie Muzeum Etnograficznym
w Toruniu.
Okres toruński w życiu Mariana Pieciukiewicza to okres może już nie tak inten¬
sywnej działalności publicznej, ale nadal aktywny etap życia, zwłaszcza jeśli chodzi
o pracę w Muzeum. Poza licznymi badaniami etnograficznymi (pasją Pieciukiewicza była białoruska kultura ludowa Białostocczyzny) prowadzi on muzealną biblio¬
tekę. Jako członek toruńskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
sprawował opiekę nad jego księgozbiorem. Nie ustały także kontakty wileńskiego
2
2
M . EleijioKeBm, Kapa sa cnywcdy napoóy, EenacTOK 2001.
220
Rezenzje i noty recenzyjne
etnografa ze środowiskiem białoruskim, wyrażające się w jego przynależności do
Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego (pełnił tam funkcję członka za
rządu Koła Naukowego) oraz we współpracy z białostockim czasopismem „Niwa".
Świadectwem tego jest również publikowana korespondencja. Pieciukiewicz często
jawi się tu w roli „świadka epoki", udziela informacji, radzi, wskazuje rozwiązania.
Dotyczy to m.in. korespondencji z tymi działaczami białoruskimi, którzy oddają się
pracy naukowej, zwłaszcza piszącymi o historii ruchu białoruskiego. Obok tego typu
listów znajdują się krótkie relacje z wyjazdów służbowych i prywatnych, pisane na
kartkach pocztowych pozdrowienia.
Przedmowa Heleny Głogowskiej prezentuje krótkie biografie adresatów listów:
Marii Znamierowskiej-Prüfferowej, Aleksandry Bergman (prekursorka badań nad
najnowszą historią Białorusi), Macieja Konopackiego (dziennikarz, działacz kultu¬
ralny, członek BTSK), Jerzego Turonka (historyk, działacz warszawskiego oddziału
BTSK). W tym też miejscu opatrzone są one komentarzem wprowadzającym nas
w kontekst relacji adresata z nadawcą. Kilka zaledwie zdań autorka wstępu poświęca
etnografowi Lucjanowi Turkowskiemu, przyjacielowi Pieciukiewicza z czasów stu¬
diów na uniwersytecie wileńskim, po wojnie zamieszkałemu w Londynie. Jeszcze
mniej danych zamieszcza o Janinie Heydziance-Pilatowej. Te lakoniczne informacje
rozszerzone są dopiero w przypisach zamieszczonych przy publikowanych listach.
Warto w tym miejscu powiedzieć, że właśnie owe przypisy wydają się ogromnym
walorem książki. Odzwierciedlają bowiem szeroki krąg ludzi nauki i kultury, zarów¬
no Białorusinów, jak i Polaków, z którymi nadawcę łączą przeróżne relacje, od czy¬
sto zawodowych do bardzo osobistych. Znajdujemy w nich również wiele cennych
komentarzy do historii ruchu białoruskiego w wieku XX.
Nie do końca określony wydaje się klucz zastosowany przy wyborze listów do
publikacji. Głogowska tłumaczy, że dokonano go „ze względu na tematykę, jak
i język oraz osoby adresatów". U bardziej uważnego czytelnika tak sformułowa¬
ne uzasadnienie budzić może pewne wątpliwości. Przecież lista osób, z którymi
korespondował w tym okresie Pieciukiewicz — jak dowiadujemy się z informa¬
cji zawartych w przedmowie — jest znacznie szersza. Czy nie zaważył więc tu
w jakiejś mierze czynnik dostępności do archiwów? Największy zbiór koresponden¬
cji białoruskiego etnografa znajduje się bowiem — zgodnie z jego wolą — w Bi¬
bliotece Akademii Nauk Białorusi w Mińsku. Publikowane listy pochodzą głównie
z archiwów polskich (Archiwum Muzeum Etnograficznego w Toruniu, Archiwum
Muzeum Podlaskiego w Białymstoku) oraz ze zbiorów prywatnych (zbiory H. Gło¬
gowskiej i J. Turonka).
Zatrzymajmy się jeszcze przy języku udostępnionej nam korespondencji. Dla
czytelnika polskiego odczytanie jej może stanowić spory problem ze względu na to,
że poważna jej część prowadzona jest po białorusku. Tak Pieciukiewicz komuniko¬
wał się z Maciejem Konopackim, Jerzym Turonkiem i Aleksandrą Bergman. Po białorusku zredagowane jest również pismo do redakcji czasopisma „Niwa". Ułatwienie
stanowi kilka przypadków zastosowania alfabetu łacińskiego (łacinki). Przy odrobi
nie dobrej woli list taki można bez trudności odczytać. Osobliwą gwarą mejszagolską
posługuje się nadawca w obszernym (i jedynym) liście do Lucjana Turkowskiego.
Rezenzje i noty recenzyjne
221
Korespondencja z Marią Znamierowską-Prufferową, Janiną Heydzianką-Pilatową
oraz częściowo z Aleksandrą Bergman przebiega w języku polskim.
Mimo że omawiana tu publikacja skierowana jest — jak się wydaje — przede
wszystkim do czytelnika białoruskiego bądź też do czytelnika kulturą białoruską za¬
interesowanego szczególnie, spełnia ona podstawowe kryteria jej odbioru przez grono
publiczności polskojęzycznej (przedmowa i większość przypisów po polsku). Książka
powinna zająć nie tylko tych, którzy do kultury i historii białoruskiej mają godną po¬
chwały słabość, ale też wszystkich interesuj ących się związkami nauki i kultury polskiej
z białoruską, także w wymiarze ludzkim. Taki w szczególności wydźwięk posiada za¬
wierająca wiele przyjacielskiej serdeczności korespondencja Mariana Pieciukiewicza
z Marią Znamierowską-Prufferową. Wzajemne relacje tych dwóch wileńskich etno¬
grafów cechuje klimat tolerancji, szacunku i życzliwego zainteresowania drugim czło¬
wiekiem, bez względu na narodowość czy światopoglądy. O takiej atmosferze mówi
Marian Pieciukiewicz, gdy wspomina okres swych studiów na Uniwersytecie Stefana
Batorego . Dlatego też oboje często wracają do osoby profesor Cezarii Baudouin de
Courtenay-Ehrenkreutzowej, kierownika Zakładu Etnologii Wileńskiego Uniwersyte¬
tu, która o taką atmosferę zadbała w prowadzonej przez siebie placówce.
Warto podzielić się jeszcze jedną myślą, która nasuwa się przy czytaniu Listów.
Ich nadawca jako człowiek uprawiający konkretną dyscyplinę naukową, z ogromnym
bagażem wiedzy i doświadczeń, podchodzi do samego siebie z pewnym dystansem.
Na marginesie jakże często poważnej wymiany myśli pozwala sobie na żart i autoiro¬
nię. Biorąc pod uwagę fakt, że kawał naukowego i rodzinnego życia etnografa toczy¬
ło się równocześnie w środowisku polskim i białoruskim, chłopskim i ziemiańskim,
a na okres w miarę swobodnego i twórczego działania w Polsce międzywojennej na¬
łożyły się lata okupacji i niewoli, Pieciukiewicz jawi się nam również jako człowiek
pogranicza. Jest wszak obywatelem dwóch kultur, dwóch systemów politycznych
i dwóch epok, a w każdej z nich funkcjonuje z filozoficzną pokorą i zaciekawieniem.
W tym sensie więc jest antropologiem w pełnym wymiarze. Postawy swej nie śmie
wprawdzie eksponować w kanonicznych dziełach naukowych, przybiera ją jednak
w życiu i w słowie pisanym, adresowanym do przyjaciół i znajomych. Dostrzegamy
ją w Listach, przebija ona również w wydanych pośmiertnie wspomnieniach.
Publikację przygotowaną przez Helenę Głogowską odbierać można jako wy¬
raz upamiętnienia człowieka, ważnego przede wszystkim dla historii białoruskie¬
go ruchu narodowego. Marian Pieciukiewicz zajmuje bowiem w tej historii miej¬
sce szczególne. Myśl wydania Listów, choć zrodziła się już po odbytej konferencji
w Toruniu, została więc zrealizowana. Publikacja materiałów konferencyjnych, za¬
powiedziana przez toruńskie Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej-Prufferowej, powinna przybliżyć sylwetkę wileńskiego etnografa, trochę chyba
przez środowisko etnologów polskich zapomnianego, a właściwie do końca nie od¬
krytego. Choćby tylko dlatego do Listów Pieciukiewicza warto sięgnąć.
3
Artur Trapszyc
3
1
M . EleiiioKeBH !, y nowyKax saHapaeanux CKapóay, BinbHa 1998, s. 106-108.
222
Rezenzje i noty recenzyjne
Nationalisms Across the Globe. An Overview of Nationalisms in State-endo
wed and Stateless Nations, School of Humanities and Journalism, red. Wojciech
J. B u r s z t a , Tomasz K a m u s e l l a , Sebastian W o j c i e c h o w s k i , t. 1: Europe,
Poznań 2005, ss. 502; t. 2: The World, Poznań 2006, ss. 557.
Obszerna, dwutomowa praca zawierająca, poza wstępem, 47 artykułów poświę¬
conych problematyce nacjonalizmów występujących w różnych stronach świata,
napisanych przez podobną liczbę autorów, w olbrzymiej większości z zagranicy.
Uporządkowane one zostały w trzech działach: „Teoria", „Narody posiadające pań¬
stwo" oraz „Narody bezpaństwowe". Artykuły zgromadzono w wyniku zaproszenia
do nadsyłania tekstów dotyczących nacjonalizmów ogłoszonego w nr. 20 „Spraw
Narodowościowych. Nowa Seria" z roku 2002 oraz w internecie. Redaktorzy wiążą
początek prac nad wydaniem książki, podjętych w roku 2004, z akcesją Polski do
Unii Europejskiej i wyrażają nadzieję, że środowisko intelektualne, skupione wokół
„Spraw Narodowościowych", stanie się środkowoeuropejskim ośrodkiem świato¬
wych studiów nad nacjonalizmem.
To właśnie globalizacja wskazana została przez redaktorów za czynnik najbar¬
dziej istotny dla rozwoju nacjonalizmu, uznanego za główną „infrastrukturalną"
ideologię współczesnego świata i siłę, która ukształtowała obecny stan stosunków
międzynarodowych. Wystarczy wskazać piętnaście państw, które powstały na gru¬
zach Związku Radzieckiego, rozpad Czechosłowacji, dekonstrukcję Jugosławii czy,
przykład najświeższy, rozdział Serbii i Czarnogóry. Narodowa legitymizacja insty¬
tucji państwa jest uznawana przez całą społeczność światową, ma zatem niekwe¬
stionowany wymiar globalny. Zwrócenie uwagi na globalizację stało się zatem
jednym z głównych założeń wydawnictwa. Informuje o tym wstęp, zatytułowany
Nationalism in the age of globalisation, w którym stwierdzono, że nacjonalizm zo¬
stał przekształcony w pierwszą globalną ideologię nowoczesnego świata. Sformu¬
łowano w nim także przypuszczenie, że bez globalizacji nacjonalizmu nie byłoby
globalizacji takiej, jaka jest. Na globalizację, jako ważny czynnik określający współ¬
czesny nacjonalizm, wskazuje się również w tytułach i treści wielu artykułów. We
wstępie ponadto omówiono dzieje kształtowania się nacjonalizmu oraz dzieje ba¬
dań, w tym badań polskich, nad tym fenomenem ideologii i polityki. Redaktorzy nie
zdecydowali się jednak na przedstawienie definicji nacjonalizmu. Są przekonani, że
w związku z dynamicznym charakterem zjawiska, określanego przez zmieniające
się warunki oraz potrzeby i aspiracje ludzi tworzących narody, pytanie o definicję
nie może doczekać się ostatecznej odpowiedzi. Przyjmują w związku z tym tezę
o zróżnicowaniu i wielowymiarowości nacjonalizmu, i preferują stosowanie tego
terminu w liczbie mnogiej, co znalazło wyraz w tytule wydawnictwa. Potwierdzają
jednakże wagę rozważań nad nacjonalizmem dla zrozumienia jego istoty i poznania
współczesnego świata. Rozumiemy przyjętą we wstępie, z konieczności, lapidarność
w przedstawianiu złożonej problematyki nacjonalizmu. Zabrakło nam w nim jednak,
choćby zasygnalizowania tylko, znaczenia etniczności jako jednego z ważnych, obok
organizacji politycznej i rozwoju kulturowego, źródeł i podstaw narodów i nacjona¬
lizmów.
Rezenzje i noty recenzyjne
223
Artykuły, zamieszczone w dziale „Teoria", zajmują się m.in. wspomnianym już
oddziaływaniem procesu globalizacji (S. Wojciechowski, Separatism and globaliza
tion — mutual interactions, t. 1; S. Saxonberg, M. Kania, Globalization or glocalization. A comparison of advertising in Poland and Sweden, t. 1); symboliką nacjonali
zmu (L.N. Leustaan, Symbolic nationalism in the European Union, t. 1); związkami
etnonacjonalizmu z religią (J. Strakes, Ethnic nationalist and religious movements,
t. 1); uwikłaniami historiografii (W. Wrzosek, Historiography as a vehicle for the
nationalist idea, t. 1) i relacjami między językiem, narodem i państwem (T. Kamusella, The normative isomorphism of language, nation and state: the case of Central
Europe, t. 2). W dwóch pozostałych działach: „State-endowed nations" i „Stateless
nations", umieszczone zostały artykuły koncentrujące się na charakterze nacjona¬
lizmów i ich wybranych aspektów w poszczególnych państwach. Przedstawiono
niezwykle szeroki zakres zagadnień: od spraw polityki państwa, w tym językowej,
poprzez manipulowanie historią, konflikty etniczne, tożsamość etniczną, procesy narodowotwórcze, rolę religii, miejsce regionalizmów, aż po wykorzystywanie w pro¬
pagandzie nacjonalistycznej stosunku do odmiennych orientacji seksualnych. Domi
nują artykuły poświęcone nacjonalizmowi w Europie: Polsce, Niemczech, Rumunii,
a ponadto Czechach, Serbii i innych państwach. Dobrze reprezentowane są tereny
postradzieckie, w tym azjatyckie, oraz innych państw Azji i Ameryki Północnej.
Spośród narodów bez państwa to Romom poświęcono dwa artykuły. Zabrakło omó¬
wienia sytuacji Kurdów. Nie ma także artykułów zajmujących się Tybetańczykami, Baskami i Czeczenami. Autorami tekstów są obserwatorzy spraw narodowych
z wielu krajów świata, niekiedy emigranci, często ludzie młodzi, wśród nich także
dziennikarze, działacze organizacji pozarządowych i badacze tzw. „niezależni", nie
związani etatowo z instytucjami naukowymi. Większość autorów pracuje w Stanach
Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, ale także w Federacji Rosyjskiej, Niemczech,
Rumunii, Turcji, Armenii i oczywiście w Polsce. Przydatna byłaby informacja, czy
w książce opublikowano wszystkie nadesłane teksty, czy też nastąpiła ich selekcja.
Nie sposób choćby wymienić wszystkich tytułów zamieszczonych w obydwu to¬
mach artykułów. Autorzy recenzji zajmą się tylko kilkoma z nich, bliskimi ich włas¬
nym zainteresowaniom, choć zdają sobie sprawę z tego, że postępując tak, ograniczają
informacje m.in. o bogato reprezentowanej w książce problematyce nacjonalizmu eu¬
ropejskiego. Do wybranych należą artykuły z tomu 2: The transfer of power in India:
independence and division Manava Bahla i Uyghur nationalism and Islam: a histo
rical perspective Ableta Kamalova. Choć pierwszy traktuje o drugim pod względem
liczebności narodzie świata, któremu udało się uzyskać niepodległe państwo, drugi zaś
dotyczy niewielkiej jak na Azję, bo zaledwie niespełna 8-milionowej społeczności Ujgurów, zamieszkujących znajdujący się w obrębie Chińskiej Republiki Ludowej Okręg
Autonomiczny Sinkiang-Ujgur, to obydwa zwracają uwagę na dwa czynniki, które
nierozerwalnie wiążą się z pojęciem nacjonalizmu. Pierwszym jest rola obcego mocar¬
stwa, w obliczu dominacji którego uruchamia się proces narodowotwórczy. Drugim
jest rola, jaką w budowaniu tożsamości narodowej odgrywa religia.
Indyjska tożsamość narodowa zaczęła kształtować się w drugiej połowie XIX
wieku w opozycji do kolonialnych rządów Wielkiej Brytanii na subkontynencie in-
224
Rezenzje i noty recenzyjne
dyjskim. Wydaje się, iż scalenie ponad miliardowego obecnie narodu nie udałoby
się, gdyby nie integracyjny czynnik, jakim był najeźdźca. Naród indyjski, od po
nad półwiecza funkcjonujący w ramach demokratycznego państwa, jest fenomenem
w skali światowej i nie umniejsza tego eksponowany przez Manava Bahla fakt, iż
odzyskaniu niepodległości przez Indie towarzyszył podział kraju i wyodrębnienie się
Pakistanu. W walce narodowowyzwoleńczej — tej pokojowej, jak i tej prowadzonej
z użyciem przemocy — brali udział zarówno wyznawcy hinduizmu, jak i muzułma
nie. Przykładem może być chociażby ruch odmowy współpracy, zainicjowany przez
wyznawców obu religii w roku 1920, w odpowiedzi na masakrę ludności w Pendżabie. Wszystkie inne akcje skierowane przeciwko rządom brytyjskim, organizowane
pod egidą Indyjskiego Kongresu Narodowego i charyzmatycznym przywództwem
Mahatmy Gandhiego: kampanie obywatelskiego nieposłuszeństwa, „marsz solny"
wymierzony w kolonialny monopol na produkcję soli czy akcja „Opuśćcie Indie"
z roku 1942, uzyskiwały masowe poparcie ludności niezależnie od przynależności
etnicznej, pochodzenia społecznego, płci, języka czy religii, co pełniło rolę konsoli¬
dującą naród indyjski. Zresztą, co ciekawe, zamachowiec, z rąk którego zginął Gan¬
dhi, nie był muzułmaninem, lecz fanatycznym wyznawcą hinduizmu.
Niestety, autor artykułu traktującego o jednym z największych światowych feno¬
menów w dziedzinie narodowotwórczej pomija udział samych Hindusów w drodze
do niepodległego państwa, stawiając tezę, iż Brytyjczycy po prostu musieli wycofać
się z subkontynentu indyjskiego wskutek zaistniałej po I I wojnie światowej sytua¬
cji geopolitycznej, tak jakby trwające ponad pięć dekad wysiłki indyjskie na rzecz
samostanowienia nie miały tu większego znaczenia. Uwagę autora artykułu przyku
wają natomiast przede wszystkim aspekty techniczne przekazania władzy (omawia
on kolejno wszystkie brytyjskie propozycje rozwiązania problemu transferu władzy)
oraz kwestia podziału nowo powstałego państwa. Niewykluczone, iż przyczyną, dla
której autor koncentruje się aż nadto na zagadnieniu odłączenia Pakistanu, jest fakt,
iż sam jest Hindusem, a problem ten jest dla Hindusów wciąż odnawiającą się za¬
drą. Co ciekawe, autor sam przyznaje, iż „problem muzułmański" nie jest kwestią
narodową ani rasową, lecz konfliktem religijnym. Zważywszy jednak, że działal
ność Ligii Muzułmańskiej, która doprowadziła do utworzenia Pakistanu z części te¬
rytorium Indii, nie cieszyła się powszechnym poparciem indyjskich muzułmanów
(konserwatywna organizacja islamska Jamiyat-ul-ulama-i-hind oskarżała nawet
Ligę o wykorzystywanie nieświadomych mas muzułmańskich do swoich celów),
powstaje pytanie, czy podział Indii nie był l i tylko wynikiem partyjnej rozgrywki
o władzę między Ligą a prodemokratycznym, zróżnicowanym etnicznie i religijnie,
Indyjskim Kongresem Narodowym? Niemniej jednak Liga traktowała religię jako
czynnik określający odrębność narodową i na podstawie sformułowanej przez swego
charyzmatycznego przywódcę — Mohammada Ali Jinnaha — „teorii dwóch naro¬
dów", wykazywała, iż muzułmanie indyjscy i hinduiści nie mogą określać się mia¬
nem tego samego narodu (pomijając zupełnie wyznawców wielu innych religii, ży¬
jących od wieków na obszarze subkontynentu indyjskiego: chrześcijan asyryjskich,
zoroastrian, dżinistów, Sikhów itd.). Gandhi kontrargumentował, podając przykład
Bengalu, gdzie większość muzułmanów przeszła na islam z hinduizmu i gdzie w sty-
Rezenzje i noty recenzyjne
225
lu życia, stroju, języku i kulturze, muzułmanie i hinduiści byli praktycznie nierozróżnialni.
Umocnienie ujgurskiego nacjonalizmu przypada na koniec lat 40. XX wieku,
kiedy to ojczyzna Ujgurów (ludności islamskiej należącej do grupy językowej ture¬
ckiej), Sinkiang, została podbita przez nowo powstałą Chińską Republikę Ludową.
Wprawdzie rozwój komunikacji między oazami, w których tradycyjnie żyją Ujgurowie, sprawił, iż poszczególne grupy przestały żyć w izolacji, to jednak dopiero
zintensyfikowana konfrontacja z Hanami — „innymi", zmusiła Ujgurów do samookreślenia. Restrykcyjna, antyreligijna polityka komunistycznych Chin wpłynęła na
postawy nacjonalistyczne i dążenia niepodległościowe społeczności ujgurskiej. Ta¬
kie praktyki, jak kontrola urodzeń, transfer ludności niemuzułmańskiej (obecnie Ujgurowie stanowią mniejszość we własnym kraju — 40% w stosunku do prawie 50%
Hanów), wycofanie języka ujgurskiego z wyższych uczelni czy zakaz uczęszczania
do meczetów osób poniżej 18. roku życia, sprawiły, że jedynie uzyskanie niepodle¬
głego państwa jest dla Ujgurów gwarancją ochrony ich kultury i religii. Analogiczny
proces ma miejsce w Tybetańskim Regionie Autonomicznym, istniejącym w ramach
tej samej Chińskiej Republiki Ludowej i objętym taką samą polityką.
Islam jest najistotniejszym, obok języka, czynnikiem określającym tożsamość
narodową Ujgurów. Już w okresie podboju Sinkiangu przez dynastię Qing w roku
1760 Ujgurowie mobilizowali się do obrony pod hasłem „świętej wojny" przeciwko
„pogańskim" Chinom. Na przełomie XIX i XX wieku, przez krótki okres, próbowa¬
no wprowadzić we Wschodnim Turkiestanie (tak popularnie nazywany jest region
Sinkiang) szariat jako obowiązujące prawo. Przymiotnik „islamski" został włączony
w nazwę pierwszego niepodległego państwa ujgurskiego, proklamowanego w roku
1933 (Islamska Republika Wschodniego Turkiestanu). Wszystkie bunty przeciwko
rządom Chińskiej Republiki Ludowej prowadzone były pod hasłem „wolności re¬
ligijnej", jak chociażby powstanie w Kuljia w roku 1997, które wybuchło w odpo¬
wiedzi na zakaz zgromadzeń młodzieży ujgurskiej promujących, wobec rosnącego
spożycia alkoholu i narkotyków, zdrowy styl życia (traktowany jako część ujgurskiej
kultury muzułmańskiej).
Autor artykułu poświęconego nacjonalizmowi ujgurskiemu, Ablet Kamalov,
w przeciwieństwie do Manava Bahla, który pracuje dla Centrum Rozwoju Ame¬
rykańskiego w Waszyngtonie, jest specjalistą w problematyce, którą porusza. Pro¬
wadzi badania w Centrum Studiów Ujgurskich w Instytucie Studiów Orientalnych
przy Kazachskiej Akademii Nauk, opublikował dwie książki i szereg artykułów
naukowych poświęconych historii i tożsamości narodowej Ujgurów, a także przy¬
gotował i przeprowadził kursy w ramach Letniego Uniwersytetu w Budapeszcie
na temat nacjonalizmu w Azji Centralnej. Ów profesjonalizm i świetne rozeznanie
w poruszanej problematyce są widoczne w omawianym artykule. Autor przeprowa¬
dza konsekwentną, osadzoną w historii prezentowanej grupy i kontekście przemian
społeczno-politycznych w regionie i na świecie, analizę procesu kształtowania się
tożsamości narodowej Ujgurów, wskazując na te czynniki, które odegrały kluczową
rolę w ujgurskim procesie narodowotwórczym. Nie można, niestety, powiedzieć tego
samego o artykule Manava Bahla, któremu umyka idea przyświecająca redaktorom
226
Rezenzje i noty recenzyjne
zbioru Nationalisms Across the Globe przedstawiania nacjonalizmów w kontekście
globalnym.
Słowa uznania należą się A. Kamalovowi także dlatego, że poruszając kwestię
nacjonalizmu w niezbyt licznej azjatyckiej społeczności, zwraca uwagę na zjawisko
trans-nacjonalizmu. Nacjonalizm ujgurski nie ogranicza się dziś do pustyń Sinkiangu; Ujgurowie, którzy wyemigrowali w latach 90. XX wieku z Chińskiej Republiki
Ludowej i terenów byłego Związku Radzieckiego na Zachód: do Stanów Zjednoczo
nych, Kanady, Niemiec, Belgii, Szwecji i Norwegii, powołali do życia w roku 2004
Światowy Kongres Ujgurów z siedzibą w Monachium, zrzeszający większość poli
tycznych i kulturowych organizacji ujgurskich, ważny dla upublicznienia „problemu
ujgurskiego" na świecie. Ujgurowie nie są oczywiście wyjątkiem w tej materii — na¬
cjonalizmy ulegają procesowi umiędzynarodowienia, gdyż tylko w ten sposób mają
szansę zaistnieć w publicznej świadomości i światowej polityce. A. Kamalov zwraca
uwagę na miejsce zjawiska nacjonalizmu w globalizującym się świecie. Wskazuje,
jak jeszcze do niedawna żyjący w oazach Ujgurowie, uprawiają dziś „cyber-separatyzm", -wykorzystując internet w celu upowszechniania wiedzy o swojej historii i kul¬
turze oraz dążeniach niepodległościowych poprzez zakładanie, w różnych językach,
licznych stron www. Pokazuje, jak wykorzystują działalność międzynarodowych or¬
ganizacji monitorujących stan przestrzegania praw człowieka na świecie, takich jak
Amnesty International, do nagłaśniania swojego problemu. I wreszcie zwraca uwagę
na zjawisko „łączenia sił" narodów bez państw, którego przejawem jest chociażby
powołanie — na wzór Organizacji Narodów Zjednoczonych — Międzynarodo
wej Organizacji Niereprezentowanych Ludów i Narodów (IOUPN — International
Organisation of Unrepresented Peoples and Nations), zrzeszającej reprezentantów
50 ludów i narodów. Co ciekawe, jej pierwszym przewodniczącym był właśnie Ujgur.
A. Kamalov podkreśla jeszcze jeden globalny aspekt ujgurskiego nacjonalizmu
— rolę religii, islamu, w niepodległościowych dążeniach Ujgurów. Odrzuca jednak
modną obecnie, i wygodną, tezę o „zderzeniu cywilizacji" i nie wpisuje ujgurskiego
islamu w ogólnomuzułmańską wojnę przeciwko zachodniemu światu. Na potwier¬
dzenie swojego stanowiska o pochopności jednoznacznego klasyfikowania islamu,
przytacza argument, iż Ujgurowie nie solidaryzują się z innymi „chińskimi" muzuł¬
manami Hui, mającymi własną autonomię w Ninxia (Chińska Republika Ludowa)
— jedni i drudzy chodzą do osobnych meczetów i zdarzało się, że władze chińskie
posyłały żołnierzy Hui przeciwko „zbuntowanym" Ujgurom. A. Kamalov, analizując
relację nacjonalizm — islam, porusza ponadto istotną kwestię wykorzystywania po¬
wszechnej wojny z terroryzmem przez światowe mocarstwa w celu ukrócania niewy
godnych dążeń niepodległościowych. Jak łatwo się domyślić, władze Chińskiej Re¬
publiki Ludowej stosują surowe represje wobec ujgurskiej społeczności, określając
tamtejsze działania separatystyczne mianem terroryzmu (zresztą ta sama terminologia
jest stosowana po roku 2001 również wobec narodu tybetańskiego i stojącego na jego
czele XIV Dalajlamy, laureata Pokojowej Nagrody Nobla). A. Kamalov przestrzega,
iż tego typu praktyki, polegające na wzmaganiu represji, mogą przynieść przeciwny
skutek i doprowadzić do radykalizacji ujgurskiego islamu, czyli przekształcenia do¬
tychczasowej walki narodowowyzwoleńczej w świętą wojnę na wzór Czeczenii.
Rezenzje i noty recenzyjne
227
Inne wybrane do omówienia artykuły to teksty dotyczące postradzieckiej Azji
Środkowej, których autorami są Resul Yalcin, Uzbek ethnie identity and nation buil
ding in Uzbekistan, t. 2 oraz Stephen F. Cunha, The Mountains Tajiks of Central
Asia, t. 2. Pierwszy z nich napisany został przez badacza stosunków międzynaro
dowych, często odwiedzającego Azję Środkową, wykształconego w Turcji i w Azji
Środkowej, obecnie pracującego w School of Oriental and African Studies w Londy¬
nie. Autor koncentruje się na przedstawieniu procesu budowania narodu uzbeckiego
w oparciu głównie o materiały zastane: literaturę, głównie zachodnią oraz w języku
uzbeckim, a także dokumenty państwowe i partyjne, w tym przemówienia prezyden
ta Uzbekistanu Islama Karimowa. Sięga do przeszłości, aby podkreślić znaczenie
powołania w roku 1924 Republiki Uzbeckiej w ramach ZSRR dla przyspieszenia
procesu narodotwórczego. Przyjęte wówczas granice terytorialne, nazwa republiki
i narodu oraz polityka wewnątrz kraju, oczywiście programowana i nadzorowana
z Moskwy, ale rodząca także niekiedy nieoczekiwane rezultaty, określiła dalszy kie¬
runek procesu kształtowania się narodu. Autora interesuje jednak przede wszystkim
charakter ideologii narodowej tworzonej przez elity niepodległego od roku 1991
państwa. Obszernie omawia sposób posługiwania się historią oraz tradycjami kultu¬
rowymi, w tym także islamem, dla ukształtowania i upowszechnienia tej ideologii,
mającej legitymizować nowe państwo i jego władze. Uzyskany obraz jest przekony¬
wający i dobrze uzasadniony. Pewnym niedostatkiem jest brak badań społecznych,
bez których trudno jest przedstawić zasygnalizowaną w tytule opracowania „tożsa
mość etniczną Uzbeków". Tożsamość przecież polega na samookreślaniu się przez
jednostki i ich zgodzie na bycie zaliczanym do określonej grupy. Dlatego zapewne
autor nie dostrzegł silnych dotąd w Uzbekistanie, konkurujących tożsamości: regio¬
nalnych i plemiennych, utrudniających proces integracji etnonarodowej. Nie wska¬
zuje także na występujące tam liczne mniejszości narodowe i etniczne, pochodzenia
zarówno europejskiego, jak i azjatyckiego, objęte próbami równoległego, choć sła¬
biej wspieranego przez władze, procesu tworzenia wieloetnicznego narodu politycz¬
nego — Uzbeków. Bogata literatura rosyjskojęzyczna nie została tu wykorzystana,
podobnie zresztą jak w wielu innych pracach autorów zachodnich. Zabrakło nam
sięgnięcia choćby do wielusetstronicowej książki M.G. Vahabova, Formirovanie uzbekskoj soeialistiezeskoj naeii, Taszkent 1961, którą oczywiście czytać należy bardzo
krytycznie, czy też nowszej pracy zbiorowej pod redakcją A. Il'hamova, Etniezeskij
atlas Uzbekistana, Taszkent 2002, z artykułami tegoż A. Il'hamowa, Areheologija
uzbekskoj identieznosti i Formirovanie sovremiennoj uzbekskoj identicznosti.
Opracowanie, którego autorem jest Stephen F. Cuhna, ma szczególny charakter.
Przedstawia trudne warunki środowiskowe oraz ekonomiczne, a także złożoną sytu¬
ację polityczną tzw. Tadżyków Górskich, zamieszkujących Autonomiczny Obwód
Gornobadachszański w południowo-wschodnim Tadżykistanie. Jest apelem geogra¬
fa, specjalizującego się w problematyce parków naukowych i ochrony środowiska,
zaangażowanego przez kilka lat w przygotowanie projektu Pamirskiego Parku Na¬
rodowego, o pomoc w biologicznym przetrwaniu i zachowaniu kultury rodzimych
mieszkańców tego najuboższego regionu w najbiedniejszym państwie postradzieckim, jakim jest Tadżykistan, dodatkowo dotkniętym tragedią wojny domowej. Cenne
228
Rezenzje i noty recenzyjne
są zawarte w artykule niektóre informacje na temat środowiska, gospodarki, polityki
i demografii Tadżyków górskich. Autor nie posiada jednakże kompetencji w zakresie
kultury i życia społecznego, w tym spraw etnicznych. Popełnia błąd, kiedy do gór¬
skich Tadżyków zalicza „sześć pamirskich klanów", a wśród nich Jagnobczyków,
żyjących przecież daleko poza Pamirem. Zresztą również użycie określenia „klan"
wskazuje na brak przygotowania autora do omawiania kwestii etnicznych. Termin
ten wziął z języka potocznego, ludy tamtejsze są grupami etniczno-regionalnymi
i nie posiadają struktury rodowo-plemiennej. Wyolbrzymia znaczenie zoroastryzmu,
który pozostał tutaj wyłącznie w postaci reliktów wierzeniowych w społecznościach
muzułmańskich, w znacznej części szyickich i ismailickich. Wskazując słusznie na
przynależność języka Tadżyków nizinnych do podgrupy zachodniej, irańskiej grupy
językowej, nie zauważa, że języki pamirskie i język Jagnobczyków należą do pod¬
grupy wschodniej tejże grupy. Informacje dotyczące spraw etnicznych i narodowych
są zresztą nader skromne i rozrzucone w artykule. Ważne jest potwierdzenie dyskry¬
minacji kulturowej, także w stosunkach międzyludzkich, i politycznej, jakiej podlegają
Tadżycy górscy ze strony dominujących Tadżyków nizinnych, a także przemieszczeń
grup etnicznych w wyniku polityki radzieckiej oraz wojny po roku 1991. Odnoto¬
wanie ruchu niepodległościowego w Obwodzie Gornobadachszańskim nie daje pod¬
staw do traktowania Tadżyków górskich, co czyni autor, jako jednej grupy etnicznej
— składają się przecież, o czym już wspomnieliśmy, z wielu grup etniczno-regionalnych. I w tym artykule również nie powołano się na jakże liczne publikacje w ję¬
zyku rosyjskim. Chciałoby się odesłać choćby do obszernego, dwutomowego dzieła
M.S. Andreeva Tadżyk doliny Huf, t. 1, Stalinabad 1953; t. 2, Stalinabad 1958, wyda¬
nego i uzupełnionego przez tadżykistańską etnolożkę, Polkę, Antoninę Pisarczyk.
Książka Nationalisms Across the Globe, mimo nierównego poziomu zamieszczo
nych w niej artykułów, jest pracą niezwykle wartościową. Jej wartość polega na tym,
że zawiera opracowania dostarczone przez wielu autorów z różnych krajów świata,
ukazujących różne aspekty i zróżnicowany w skali globu charakter nacjonalizmów,
przedstawianych z perspektywy odmiennych dyscyplin i osobistych doświadczeń
badaczy, tak ważnych w studiach nad zagadnieniami narodowymi. Jest nie tylko
znakomitym źródłem informacji o nacjonalizmach, ale także o sposobach pisania
0 nich. Będzie ważną pozycją w zespole lektur dotyczących nacjonalizmów, przydatną
dla przedstawicieli wielu dyscyplin naukowych, w tym etnologów i antropologów kul¬
turowych. Jednocześnie poświadcza, w dobie globalizacji, możliwość porozumiewania
się badaczy z odległych terenów, zainteresowanych podobną problematyką, i tworze¬
nia przez nich zespołów autorskich. Przydatnym uzupełnieniem książki są noty o au¬
torach poszczególnych artykułów, nie obejmujące jednakże wszystkich z nich. Równie
potrzebne byłyby indeksy, choćby nazwisk i geograficzny, których jednak zabrakło.
Książka została nader starannie i pięknie wydrukowana: twarda okładka, dobry papier
1 estetyczny układ graficzny. Redaktorom i instytucjom, które współdziałały przy wy
daniu pracy: Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu,
Zakładowi Badań Narodowościowych Instytutu Slawistyki PAN i Instytutowi Za¬
chodniemu, należą się wyrazy uznania.
Natalia Bloch, Zbigniew Jasiewicz
Rezenzje i noty recenzyjne
229
Kurdish Culture and Identity, ed. Philip Kreyenbroek, Christine Allison, Zed
Books Ltd., London 1996, ss. 185.
Problematyka kurdyjska, posiadająca zresztą już dziś wcale obfitą literaturę
naukową, wzbogaciła się w połowie lat 90. o kolejną, interesującą pozycję. Praca
zbiorowa, zredagowana została przez holenderskiego kurdologa, Philipa Kreyenbroeka, który z uczelni w Utrechcie przeszedł do Uniwersytetu Londyńskiego,
gdzie wykłada języki perski i kurdyjski, a nadto zajmuje się tekstami religii Za¬
ratustry i jezydyzmem. Angielska współredaktorka, Christine Allison, po uzyska¬
niu doktoratu w prestiżowej Szkole Studiów Orientalnych i Afrykanistycznych
w Londynie, przez dwa lata mieszkała w chronionym po wojnie o Kuwejt przez
Sprzymierzonych irackim Kurdystanie, a także podróżowała po Iranie i Turcji.
Oprócz tekstów pary redaktorów, w studium znalazły się rozdziały napisane
przez siedmioro autorów, zarówno europejskiego, jak kurdyjskiego pochodzenia.
Każdemu z nich poświęcono obszerną notę biograficzną na początku książki, co
uwiarygodnia w pewnym stopniu ich wystąpienia. Rzecz zaopatrzono w obszer¬
ną bibliografię i indeks, mapkę obszarów zamieszkałych przez Kurdów oraz pa¬
rę rycin, ilustrujących rozważania o regionalnych strojach omawianego regionu.
Mocną stroną publikacji jest fakt, że osnowę stanowi epoka po konflikcie w Za¬
toce Perskiej, a więc w czasie, gdy kontrola policyjna i wojskowa Saddama nad
trzema prowincjami kurdyjskimi w Iraku północnym przestała istnieć. Jej miesz
kańcy mogli swobodnie tworzyć nowoczesne struktury kulturowe i uprawiać
styl życia na co dzień zgodny z własnym obyczajem. Nie dotyczy to naturalnie
terytoriów sąsiednich, tureckich, irańskich i syryjskich, gdzie arbitralne ustawo¬
dawstwo niedemokratyczne wobec Kurdów trwa nadal. A te obszary również sta¬
ły się przedmiotem badań prezentowanych tu zjawisk.
Autorzy starają się zaprezentować takie sfery codzienności, w których ich zda
niem przejawia się w formie możliwie wyraźnej kurdyjska kultura, bez względu
na trwające od wieków otoczenie obcymi etnicznie elementami. Nie popadając
równocześnie w romantyczną przesadę, uwzględniają zjawiska wcale licznych
zapożyczeń obcych, które trwale usadowiły się w życiu Kurdów, chociaż równo¬
cześnie nabrały swoistego, lokalnego kolorytu.
Redaktorzy wyjaśniają, że ich książka nie rości sobie pretensji do miana peł¬
nego kompendium wiedzy o samoidentyfikacji kulturowej Kurdów, na co nie po¬
zwalał im zebrany materiał. Przyznają, że zabrakło w niej na przykład analizy
muzyki kurdyjskiej, a także współczesnych przykładów działalności artystycznej,
typu rzeźby czy malarstwa. Zauważmy jednak, że te ostatnie dziedziny w ogóle
narodziły się bardzo niedawno, od wieków hamowane w świecie muzułmańskim
przez surowe przepisy religijne.
Redaktorzy zwracają uwagę na jednostronny obraz Kurdów, jaki przez ostat¬
nie kilkadziesiąt lat docierał do człowieka Zachodu: Kurd tragicznie walczący
o przetrwanie z praktycznie wszystkimi czterema sąsiadami i zarazem cierpiący
230
Rezenzje i noty recenzyjne
prześladowania. Sfera kultury była po większej części zapoznana, mimo licznej dia
spory kurdyjskiej, rozsianej po różnych kontynentach. Przyczyną tego zjawiska był
niewątpliwie fakt, że liczący dziś ponad 25 milionów naród kurdyjski nigdy właś
ciwie nie miał swojego państwa niepodległego i żył pod władzą obcych. Najpierw
przez wieki zdominowany przez Turcję i Persję, a po I wojnie światowej także Irak
oraz Syrię. W przeciwieństwie do Arabów, Persów, a także Turków, posiadających
ugruntowany od wieków dorobek piśmienniczy, osiągnięcia w tej dziedzinie Kur
dów aż do połowy XIX wieku były znikome. Pisano w jednym z języków dominu
jących sąsiadów. Klasyczne dzieło Szerefname spisano po persku. W sferze religii
i związanej z nią filozofii islamu królowała arabszczyzna. Kurdyjski sekretarz bry
tyjskiego oficera, stacjonującego po I wojnie światowej w Iraku, skarżył się, że jego
chlebodawca każe mu redagować pisma urzędowe po kurdyjsku, zamiast stylizować
je w mowie ludzi cywilizowanych, to jest w wytwornej perszczyźnie. Mnóstwo Kur
dów, którzy w ciągu dziejów odgrywali nieraz zgoła poczesną rolę w życiu Bliskiego
Wschodu, występuje w historii jako rodowici Arabowie, Persowie lub Turcy. Iracki
dyktator, gen. Kassem, rozstrzelany publicznie przez zbuntowanych oficerów, był
synem Kurdyjki. Tu i ówdzie mówi się, że Kurdem z pochodzenia był sam Mustafa
Kemal Atatürk, który zresztą złamał składane Kurdom obietnice autonomicznej eg
zystencji w zwycięskiej republice po I wojnie światowej. Częstokroć ludzie ci zresztą
ukrywali swoje faktyczne pochodzenie, koniunkturalnie identyfikując się z rządzącą
większością etniczną.
Z drugiej strony należy podkreślić, że praktycznie do połowy X I X wieku zna¬
komita większość Kurdów była analfabetami. Ich skądinąd bogata literatura miała
charakter ustnych poematów, a nieliczne z nich pozostawały w rękopisach. Te ostat¬
nie czytywali i gromadzili tylko niektórzy duchowni wyższej rangi i związani z nimi
jeszcze mniej liczni feudałowie. Podróżnik Evlija Czelebi wspomina o niszczeniu
biblioteki rękopiśmiennej w czasie rabunku rezydencji kurdyjskiego księcia w Bitlisie. Tak czy owak pierwsze pozycje drukowane w języku kurdyjskim ukazywać się
zaczęły dopiero w drugiej połowie wieku dziewiętnastego i bynajmniej nie na obsza¬
rach kurdyjskich. W konkurencji zatem z piśmiennictwem sąsiadów literatura Kur¬
dów, już chociażby z tych przyczyn, nie miała szans. Zresztą znajomość języka rodzi¬
mego, czy też jego co najmniej jednej z dwu wersji, nie znajdowała się w programach
edukacji, obejmujących zaledwie garstkę społeczeństwa. Dopiero w X X wieku na¬
stępują pierwsze próby utworzenia dwu wersji kurdyjskiego języka literackiego,
w oparciu o dialekty kurmandżi isorani.
Właściwy wykład otwiera rozdział dotyczący skrótowo potraktowanej histo¬
rii i aktualnej sytuacji Kurdów w Turcji, Iranie, Syrii i Iraku, a nadto na obszarach
byłego Związku Sowieckiego i w rozległej diasporze. Autorem jest Kendal Nezan,
Kurd, który po uzyskaniu we Francji doktoratu z fizyki zajął się całkowicie proble¬
mami promocji swego narodu i kieruje prestiżowym Institut Kurde de Paris.
Podaje on szereg szczegółowych danych liczbowych oraz informuje o aktu¬
alnym rozsiedleniu swoich rodaków w wyniku dynamiki politycznej i gospodar-
Rezenzje i noty recenzyjne
231
czej, przeżywanej przez Bliski Wschód. Jedną z najistotniejszych informacji jest
tu zjawisko „kurdyzacji" zupełnie nowych obszarów Turcji, położonych w za¬
chodniej części tego kraju. Władze w Ankarze usiłowały osłabić ruch kurdyjski,
przesiedlając liczne grupy rodzimej ludności ze wschodnich połaci kraju do czę¬
ści zachodniej, łatwiejszej do policyjnej kontroli. Prowadzi to obecnie do nie¬
oczekiwanych rezultatów. Terytoria zachodniej Turcji okazały się atrakcyjniejsze
dla przymusowych przesiedleńców od pustynnych, górskich ziem właściwego
Kurdystanu tureckiego. Rozrodczość rodzin kurdyjskich wyraźnie przekracza
dynamikę dzietności społeczności tureckich. Wzrasta zatem liczebnie żywioł
kurdyjski, szczególnie w rejonie Morza Egejskiego, czego w najmniejszym stop
niu nie pragnęli planiści polityczni z Ankary!
Autorka następnego rozdziału, Joyce Blau, od wielu lat bada kurdyjski język
i kulturę, współpracując z licznymi kurdologicznymi instytucjami. Tutaj prezentuje
przeszłość i czasy współczesne kurdyjskiej literatury pisanej. Podkreślając jej po¬
czątki, napisane po persku, arabsku i turecku, zwraca uwagę na najwybitniejszego
poetę, Ehmedi Chaniego, który w sławnym poemacie Mem i lin starał się promo¬
wać język rodzimy w wersji kurmandżi. Blau pisze też o losach dworskiej poezji
uprawianej w rezydencjach dawnych książąt kurdyjskich z pogranicza irańskiego,
posługującej się wytwornym językiem gurani, należącym do zachodnioirańskich
dialektów. Tej manierze położył kres władca nowo powstałego państewka w Sulaimanii, zalecając nadwornym pisarzom czysto kurdyjski kurmandżi.
Wiek X X jest okresem rodzenia się nowoczesnego dziennikarstwa kurdyj
skiego, które jednak natrafiało na liczne przeszkody ze strony rządów państw
dominujących. Stąd, już pod koniec wieku XIX, pierwsze czasopismo kurdyjskie
rodzi się w Kairze, gdzie władza turecka jest słaba. Ostatecznie zresztą próby
uruchomienia prasy kurdyjskiej mają miejsce aż w południowej Anglii, by unik¬
nąć politycznych szykan. Autorka zajmuje się między innymi rodzajami alfabe¬
tu, w jakim w ciągu minionego stulecia drukują kurdyjscy autorzy, starając się
zarazem skodyfikować i uporządkować pisownię. Okazuje się, że obok alfabetu
arabskiego istnieje nurt zwolenników używania pisowni łacińskiej, wcześniej¬
szy zresztą od dekretu w tym względzie wydanego w nowo powstałej republi¬
ce tureckiej. Na Zakaukaziu zresztą pierwotnie władze sowieckie wprowadziły
w szkołach dla Kurdów również alfabet łaciński, by dopiero pod koniec lat 30.
zastąpić go cyrylicą. Rozwijające się piśmiennictwo kurdyjskie, mimo licznych
lokalnych przeszkód i zahamowań, osiągnęło stosunkowo niezłe rezultaty. Po¬
czątki literatury drukowanej sięgają lat 60. X I X wieku. Paradoksem jest fakt,
że najbujniejsze piśmiennictwo rozwijało się na marginalnych obszarach sowiec¬
kiego Zakaukazia. Ciekawe zarazem, że żaden z autorów omawianych rozważań
nie zastanawia się, czemu służył ów sponsorowany przez Sowietów materiał
i jakie treści ideologiczne miał intensywnie upowszechniać.
Współautorka całego tomu, Christine Allison, zajmuje się natomiast dawny¬
mi i współczesnymi formami literatury ustnej, pochodzącej z regionu północno-
232
Rezenzje i noty recenzyjne
irackiego Badinan. Odgrywała ona, w postaci poematów bohaterskich i pieśni
żałobnych, ważną rolę w kształtowaniu osobowości Kurda. Szereg motywów
ulegało zmianom w trakcie przekazywania ich z pokolenia na pokolenie. Autor
ka pisze nie tylko o gatunkach owej poezji recytowanej, ale również prezentuje
sposób jej przekazywania, np. w gronie wioskowych gości zebranych w repre
zentacyjnej izbie recepcyjnej miejscowego notabla. Zajmuje się też samymi od
twórcami owych deklamowanych z pamięci utworów. Daje następnie przykłady
paru ulubionych motywów i szczegółowo zajmuje się tego rodzaju twórczością
w środowisku na pozór marginalnych liczebnie społeczności Jezydów. Uczeni
dowodzą, że właśnie w folklorze jezydzkim zachowały się może najciekawsze
pozostałości kultury kurdyjskiej sprzed podboju ludów irańskich przez muzuł
mańskich Arabów. Ustna literatura wierszowana, mimo współczesnego rozwoju
nowoczesnych mediów, nadal podobno odgrywa ważną rolę w formowaniu oso¬
bowości młodzieży kurdyjskiej.
Amir Hassanpour, specjalizujący się w problemach unowocześnienia języka kur
dyjskiego, po studiach w USA pracuje na uniwersytecie w Montrealu. W omawianej
publikacji analizuje procesy kształtowania się kurdyjskich mediów nowoczesnych.
Ciekawe, że pierwsze publikacje drukowane, wydawane po kurdyjsku w początkach
XIX wieku, pisano nie alfabetem arabskim, lecz ormiańskim. Książki drukowane były
pierwotnie tak kosztowne, że posiadali je w swoich bibliotekach tylko najbogatsi feudałowie kurdyjscy. Amir Hassanpour przedstawia zagadnienie mediów bardzo szcze¬
gółowo, kreśląc zmienne koleje środków masowego przekazu w poszczególnych
państwach bliskowschodnich, a na koniec i w diasporze kurdyjskiej. Wbrew potocz¬
nym mniemaniom, nie ma mowy o nieprzerwanych zakazach publikacji kurdyjskiej
prasy, działania radiostacji, realizacji pierwocin filmów i wreszcie zalążków telewi
zji. Natomiast okresy względnej liberalizacji władz irackich, tureckich i irańskich
w tym względzie bywały krótkie i nieobliczalne. Mimo wszystko Kurdowie osiąg¬
nęli w tym względzie zaskakująco dużo, jak na bardzo liczne szykany i zakazy domi¬
nujących, obcych władz. Stosunkowo najbujniej rozwijały się sponsorowane przez
sowiecką władzę media na Zakaukaziu. Chodziło tam najprawdopodobniej o stwa¬
rzanie kontrastu z sytuacją nacjonalistycznych przepisów, obowiązujących w sąsied¬
niej Turcji. W filmach tematyka kurdyjska pojawia się ostatnio w Iranie, w nader
jednak ostrożnej postaci. Zauważmy, że posiadanie własnych radioodbiorników było
w tym państwie wzbronione! Radio stało się wszędzie na Bliskim Wschodzie pot꿬
nym nośnikiem informacji i propagandy politycznej, szczególnie w społecznościach
niepiśmiennych i nie czytujących prasy. Po wojnie w Zatoce Perskiej, w otoczonym
opieką Sprzymierzonych Kurdystanie irackim, gwałtownie rozwinęły się nowoczes¬
ne media, tworząc w tej dziedzinie kultury zupełnie nową jakość. Nareszcie spełniły
się słowa dziewiętnastowiecznego poety kurdyjskiego, Hadżi Qadira Koya, że wa
runkiem niepodległości musi być posiadanie „pióra i miecza".
Wbrew popularnym opiniom, Kurdowie nie są muzułmańskim monolitem re¬
ligijnym. O paru innych wyznaniach albo wersjach islamu, wyznawanych w Kur-
Rezenzje i noty recenzyjne
233
dystanie pisze szczegółowo, a zarazem rzeczowo Philip Kreyenbroek. Jego wy¬
kład ma znakomite walory poznawcze i zarazem dydaktyczne. Autor przedstawia
zwięźle sytuację poszczególnych odłamów islamu w Kurdystanie, poprzedzając
to omówieniem śladowych dziś kultów irańskich, jak chociażby zoroastryzm czy
manicheizm, istniejących tu wcześniej, wpływów starożytnego hellenizmu, póź¬
niej judaizmu i chrześcijaństwa, które zresztą trwa tu do dziś w postaci odłamu
nestoriańskiego, jakobickiego, oraz dwu wywodzących się z nich nurtów uni¬
ckich. Podkreśla, że jego zdaniem wyznawcy niemuzułmańskich religii, mimo że
między sobą posługują się językiem neoaramejskim, znają doskonale mowę Kur¬
dów i obyczajem bynajmniej nie odbiegają drastycznie od swoich kurdyjskich
sąsiadów. Głównym jednak obiektem zainteresowania holenderskiego kurdologa
są mniejszości, jakie w ciągu wieków wydzieliły się z ortodoksyjnego islamu,
jak alewici, ahl-e haqq i jezydowie. Dużo uwagi poświęca też sufizmowi i skraj
nym odłamom szyityzmu. Pisze, że specyficzna różnorodność kurdyjskiego życia
religijnego objawiła się właśnie w tych mniejszościach wyznaniowych. Charak¬
terystyczną jakoby dla Kurdów tendencję do pluralizmu wyznaniowego badacz
dostrzega w szczególnej popularności tworzenia grup zdążających własną „drogą
do Boga", pod kierunkiem swojego mistrza, szecha.
Pogłębia naszą wiedzę w aspekcie odłamu ahl-e haqq Ziba Mir Hosseini, antropolożka związana naukowo z uniwersytetem w Cambridge, pochodząca z Kurdystanu irańskiego. Stąd, właśnie z Iranu, poznajemy system wierzeń, formy ob¬
rzędów, wygląd miejsc kultu i miejsce ahl-e haqq w strukturze społecznej Kurdów
irańskich. Kreśląc obraz owej orientacji religijnej, autorka równocześnie zwraca
uwagę na kryzys, jaki przeżywają jej wyznawcy w latach 90. pod wpływem no¬
wych, otaczających ich realiów.
W odmienne sfery kultury przenosi nas rozdział Marii T. Q'Shea, badającej po¬
granicze kurdyjsko-irańskie. Autorka przedstawia różnorodność aktualnego kurdyj¬
skiego stroju ludowego, podkreślając fakt jego zmienności w czasie oraz rozmaitość
form w zależności od regionu. Zwraca uwagę między innymi na zmienność wyni¬
kającą z faktu kosztowności tkanin, powodującą, że nowe ubiory szyje się w mniej
sutej, fałdzistej formie. Szeroko ustosunkowuje się do zakazów noszenia tradycyjne¬
go stroju narodowego, w imię unifikacyjnej polityki europeizacji życia codziennego
i represji etnicznych. Dodaje, że tego typu praktyki administracyjno-polityczne na
dłuższą metę nie sprawdzały się w Iranie i Turcji, gdzie ludność wiejską po prostu
nie stać było na zakup odzieży „nowoczesnej". Nadzwyczaj interesujący jest opis
tego zjawiska w irańskich miastach, przede wszystkim w Sanandadżu, na przestrzeni
ostatnich kilkudziesięciu lat. Esej uzupełniają rysunki poszczególnych odmian regio¬
nalnego ubioru, a nadto tatuaży, jakie umieszczały na twarzach syryjskie Kurdyjki.
Wyrobem kobierców i kilimów zajął się natomiast William Eagleton, były
ambasador amerykański w Syrii. W bardzo krótkim wystąpieniu pisze o technice
tkania, stosowanych kolorach i dywersyfikacji formalnej w zależności od regionu.
Brak szaty ilustracyjnej obniża komunikatywność tego rozdziału.
234
Rezenzje i noty recenzyjne
Uwagom na temat kultury materialnej Kurdów syryjskich zawdzięczamy
rozdział ostatni, pióra Karin Kren, austriackiej etnolożki, związanej w wiedeń¬
skim muzeum etnologicznym. Jest to najsłabsze pod względem poznawczym
wystąpienie w omawianej książce. Autorka twierdzi, że szczupłość jej informacji
wynika z faktu, iż wywiady mogła prowadzić wyłącznie w gronie kobiet. W rze¬
czywistości z przypisów wynika, że w znacznej mierze korzystała z zabytków,
zgromadzonych w magazynach Museum für Völkerkunde i z konsultacji na¬
ukowych w Wiedniu. Wyrywkowe opisy paru czynności i narzędzi używanych
w Kurdystanie syryjskim mają co najwyżej znaczenie dla specjalistów, znających
gruntownie codzienność materialną Kurdów z sąsiedniego Iraku i Turcji. Do¬
starczają poniekąd sprawdzających analogii z regionu, który przez kurdologów
jest raczej zapoznany. Wbrew temu, co pisze, Kren nie wykorzystała istniejącej
literatury przedmiotu na temat tej sfery kultury.
Książka Kurdish Culture... jest dziełem ważnym z uwagi na wielką ilość mate
riału informacyjnego, prosty, przystępny, a zarazem precyzyjny styl — oraz dobór
autorów-specjalistów danych tematów. Przy tak już dziś bogatej kurdologicznej
literaturze naukowej trudno oczekiwać od redaktorów pracy, by uwzględniali
w niej stare lub nieco zdezaktualizowane monografie w rodzaju pionierskiego
dzieła B. Niikitina, wydanego w Paryżu w latach 40. Z drugiej strony wszakże,
w bibliografii zaskakuje, nieobecność kilku ważnych i ciekawych pozycji, jak
np. studiów T.F. Aristowej o Kurdach Zakaukazia i W.N. Howella o sytuacji
w byłym Związku Sowieckim, czy zbioru niemieckich autorów pod redakcją
R. Schneidera na temat losów Kurdów w diasporze europejskiej. A nadto mię
dzy innymi prac N . Entessara i E. Ghareeba, usiłujących umniejszać problem
kurdyjski na rzecz interesów dominujących państw bliskowschodnich. Poza tym
nie odnotowano studium D. Mcdowalla i zawierającego mnóstwo konkretnych
danych rezultatu badań nad Kurdami tureckimi pióra L. Yalcin Heckmann. Nie
mówiąc już o opublikowanych po angielsku wynikach polskich badań terenowych,
dotyczących przemian kultury materialnej w Kurdystanie irackim. Wreszcie, zaj¬
mując się w jednym z rozdziałów programowo kulturą materialną, zignorowano
niedawno wydane studium M . Abdalli o pożywieniu żyjącej pośród Kurdów sy¬
ryjskich i tureckich jakobickiej mniejszości, o analogicznym z ich muzułmańskimi
sąsiadami trybem obyczajów codziennych.
Omawiana tu publikacja dała już wgląd w realia części Kurdystanu, znajdu¬
jącej się w momencie wydania pod opieką Sprzymierzonych. Sytuacja ta stwo¬
rzyła nową jakość kulturową. Tym niemniej temat czeka na kontynuację i rozwi¬
nięcie obecnie, gdy po obaleniu dyktatury Saddama istnieje szansa, by co najmniej
Kurdowie iraccy mogli w pełni tworzyć nowe realia kultury, bez groźby nawrotu
represji. A także, by mogli swoim przykładem promieniować na sąsiednie obsza¬
ry Kurdystanu w Turcji, Iranie i Syrii.
Leszek Dzięgiel
Rezenzje i noty recenzyjne
Jadwiga P s t r u s i ń s k a , O tajnych językach Afganistanu i ich
Księgarnia Akademicka, Kraków 2004, ss.166.
235
użytkownikach,
Świat tajnych języków, którym autorka poświęciła swoje skromne objętościowo
studium, nie ogranicza się w omawianej książce wyłącznie do terytorium Afganista¬
nu. Podkreśla wielokrotnie, że obszary afgańskie traktuje raczej jako punkt wyjścio¬
wy dla swoich o wiele szerszych rozważań. Okazuje się, że zjawisko rozprzestrze¬
niania się tajnych języków obejmuje od epok antycznych olbrzymie tereny Eurazji,
z czego nie zdajemy sobie sprawy.
Książki nie zaopatrzono ani w mapę omawianych obszarów, ani w skrót w języku
angielskim, co jest typowym prowincjonalizmem, jaki się pleni w nauce polskiej,
gdzie oszczędności wydawnicze sięgają form groteskowych.
Jadwiga Pstrusińska posiada osobiste doświadczenia z badań terenowych, zebra¬
nych w trakcie studiów na uniwersytecie kabulskim i podróży po Afganistanie przed
sowiecką inwazją na ten kraj. Swobodnie posługując się dwoma oficjalnymi języ¬
kami, dari i paszto, mogła dokonywać obserwacji i wywiadów, które zaowocowały
następnie szeregiem publikacji afganologicznych i, miejmy nadzieję, że w tej materii
doczekamy się dalszych, równie oryginalnych.
Autorka jest iranistką związaną z Instytutem Filologii Orientalnej Uniwersyte¬
tu Jagiellońskiego w Krakowie, gdzie stoi na czele pracowni poświęconej studiom
euroazjatyckim. Nic zatem dziwnego, że jej prace mają w 90 procentach charakter
językoznawczy, chociaż aspekt socjolingwistyczny obecny jest również w tych stu¬
diach, co czyni je interesującymi także dla etnologa. Co najmniej jedna z poprzed¬
nich publikacji miała wyraźne nachylenie politologiczne.
Prezentowana obecnie książka dotyczy w zasadzie sytuacji etnolingwistycznej
Afganistanu przed najazdem sowieckim i długotrwałym okresem walk, jaki doprowa¬
dził do olbrzymich migracji ludności, masowych eksterminacji oraz zmian na mapie
języków tego kraju. Autorka w sposób ostrożny wspomina miejscami o zjawiskach
powrotów wygnanych grup do swoich pierwotnych siedzib po względnym uspokoje¬
niu sytuacji w Afganistanie. W zasadzie jednak ogranicza się do epoki sprzed kremlowskiej awantury imperialnej.
W obecnej sytuacji, panującej nie tylko w Afganistanie, lecz także na innych ob¬
szarach Eurazji, niepodobna nawet w mniej więcej dokładny sposób zliczyć, wy¬
mienić i umieścić na mapie kulturowej świata wszystkich tajnych języków. Tym
bardziej, że wiele z nich zanikło lub wymiera w ciągu ostatnich dziesięcioleci.
A przede wszystkim otoczone tajemnicą przez swoich użytkowników, nie są wcale
łatwym przedmiotem dla postronnych badaczy. Mają strzec sekretów zawodowych,
obyczajowych, religijnych, a niekiedy ukrywać pospolitą działalność kryminalną.
Częstokroć wreszcie bronić winny używających ich społeczności mniejszościowych
przed prześladowaniami ze strony dominującej politycznie, religijnie czy obyczajo¬
wo większości.
Kto posługuje się tajnymi językami? Odpowiedź na to pytanie nie jest ani łatwa,
ani jednoznaczna. Na przykładowej liście 13 języków sekretnych, jakie zamieszcza
autorka pracy, znajdujemy najczęściej grupy społecznie i zawodowo marginalne, wę-
236
Rezenzje i noty recenzyjne
drowne, czyli — jak je określa Pstrusińska — perypatetyczne, popularnie w Europie
zaliczane do Cyganów. Po zapoznaniu się z wywodami autorki niepodobna pogo¬
dzić się z powyższym uogólnieniem. Istnieją w Eurazji dziesiątki takich społeczno¬
ści, które nie tylko gwałtownie protestują przeciw określaniem ich w kategorii „cygańskości", ale nawet usiłują dorabiać sobie tradycję nobliwego pochodzenia. Nie
zawsze zresztą fikcyjną. Styl życia świadomie uprawiany przez te społeczności od
niepamiętnych epok nie musi wynikać z doraźnej nędzy czy historycznych katastrof.
Od pokoleń te kategorie ludności miejscowej sprawowały szereg skądinąd ważnych
i pożytecznych zawodów, jak na przykład wykonywanie precjozów ze złota. Zajęcie
to przez większość osiadłych tubylców otoczone było pogardą. Tym bardziej gardzo¬
no przeróżnymi usługami kosmetycznymi w rodzaju strzyżenia włosów, a także np.
zabijaniem zwierząt rzeźnych, które ogół konsumował następnie już bez żadnych kastowo-estetycznych zahamowań. Przyczyny irracjonalnej w gruncie rzeczy pogardy
dla pewnych zgoła ważnych w funkcjonowaniu normalnych kultur profesji to chyba
pole dla przyszłych dociekań etnologicznych. Autorka się nimi jednak nie zajmuje.
Z przykładów językowych Pstrusińskiej wynikałoby, że tajne języki Eurazji
czerpały inspiracje najczęściej z indyjskich, irańskich i wreszcie arabskich obsza¬
rów lingwistycznych, co bynajmniej nie eliminuje także udziału np. grupy ałtajskiej.
Znakomita większość książki poświęcona została właśnie problemom lingwistycz¬
nym. Zawiera dziesiątki przykładów porównawczych, które dla nieprzygotowanego
etnologa nie posiadają naturalnie waloru informacyjnego. Dowiadujemy się za to na
przykład o czcigodnych korzeniach indyjskich zawartych w mowie mieszkających
w Europie Cyganów i ich zgoła uzasadnionych staraniach, by określano ich nazwą
„Romowie". Ten drobny szczegół bywa niekiedy w publicystyce niesłusznie wykpiwany jako przejaw „poprawności politycznej".
W rozdziale dotyczącym tajemnej roli języków sakralnych można byłoby polemi
zować z Jadwigą Pstrusińską co do roli przypisywanej przez nią kościelnej łacinie.
Moim zdaniem nie miał być to język tajny, lecz rodzaj spójni uniwersalistycznej,
ogólnoeuropejskiej, pierwotnie nawiązującej do wielkiego świata cywilizacji rzym¬
skiej. Rozszerzając swe idee religijne, Kościół opuszczał dawne tereny imperium
rzymskiego. Nową wiarę głosił pośród europejskich barbarzyńców, nie władających
mową antycznych cezarów, nawet w jej sprymityzowanych, gallijskich czy iberyj¬
skich formach. Owa funkcja spójni języka liturgicznego powoli wygasała w Kościele
rzymskim dopiero niedawno i nie bez kontrargumentów, mimo że w Europie refor¬
macji złamano ją przed kilkuset laty, doprowadzając zresztą nieraz do wytworzenia
się religijnej Wieży Babel.
W części historycznej autorka słusznie podkreśla obfity dorobek badaczy rosyj
skich, których osiągnięcia w Azji Środkowej trudno przecenić. Pisze też o znacznie
skromniejszych z konieczności wynikach dociekań w tej dziedzinie uczonych pol¬
skich. Dobrze jednak, że znalazły się tam dane o badaniach grupy afgańskich Hajdarów, dokonanych przez ekspedycję Uniwersytetu Poznańskiego. O rzeczywistych
przedsięwzięciach naukowych Polaków w krajach pozaeuropejskich — nigdy za
wiele. Nieoczekiwanie w książce znalazł się zresztą także akcent polski na temat
tajemnej mowy obraźników, handlujących po odpustach dewocyjnymi wizerunkami
Rezenzje i noty recenzyjne
237
świętych, malowanymi na szkle. Posługiwali się oni między sobą sekretną mową
zwaną „kminą ochweśnicką". Kwitła podobno w pełni jeszcze w XIX wieku, gdy
handlarze, uzyskując odpadowe tafelki szkła w dolnośląskich hutach szklanych,
wędrowali z towarem po Polsce i przyległych obszarach ruskich. Znajomość kminy żyła jeszcze w połowie lat 50. XX wieku. Autorka wywodzi ochweśników i ich
„mowę" z Biłgoraja. Mam podstawy mniemać, że co najmniej jednym z jej centrów
było miasteczko Ślesin pod Koninem. W jesieni 1956 roku jeden z mieszkańców Śle¬
sina, lokalny krajoznawca, opublikował nawet artykuł na ten temat w miesięczniku
„Ziemia", wydawanym wtedy przez krakowskie PTTK.
Nie trzeba jechać do Afganistanu czy wędrować bezdrożami Indii, by natknąć się
na tajne języki. Żyją wśród nas, w postaci uczniowskiego slangu, żargonu więźniów,
szalikowców, meneli z placów targowych, ale również na przykład brydżystów,
muzyków czy też wyspecjalizowanych w swoim hobby i zawodzie informatyków
z dyplomami wyższych uczelni. Inna sprawa, czy swoisty język, lub — jak go nazywa
Pstrusińska — argot ma być dla tych grup formą posługiwania się mową tajemną.
Problematyką omawianą w niniejszej pracy zajmowało się wielu autorów, o czym
świadczy obszerna, wykorzystana przez autorkę bibliografia. Pogłębia ona wartość
poznawczą i dydaktyczną studium.
Skoro olbrzymie połacie obszaru Starego Świata wypracowały zjawisko tajnych
języków, uprawianych przez marginalne lub zmarginalizowane grupy społeczne
i subkultury, ciekawe, jak podobne procesy mogły przebiegać w dawnych, przedkolumbijskich Amerykach. Na ile mocne, osiadłe struktury państwowe, istniejące
w Meksyku czy w Andach, miały swoich służebnych „przybłędów" i korzystały z ich
usług? O tym nie dowiemy się nigdy.
Leszek Dzięgiel
Lemkivśina. Istoriko-etnografićne
doslidźennd u 2-h tomah, t. 1: Materialna
kultura (red. U. Gośko), t. 2: Duhovna kultura (red. S. Pavluk), Institut narodoznavstva N A N Ukraini, L'viv 1999, 2002.
Zainteresowanie Łemkowszczyzną — regionem etnograficznym zamieszkałym
do 1947 roku przez Łemków, jedną z grup górali karpackich — obecne było w nauce
polskiej już od lat międzywojennych. Do popularyzacji kultury łemkowskiej w tym
okresie przyczynili się tacy badacze jak Roman Reinfuss czy Krystyna Pieradzka .
Ponadto badania na terytorium Łemkowszczyzny prowadziło w tym czasie grono na¬
ukowców różnych dziedzin, m.in. językoznawców, etnografów i geografów, skupio¬
nych w Oddziale Łemkowskim przy Komisji Badań Naukowych Ziem Wschodnich .
1
2
3
1
Spośród licznych przedwojennych prac autora, na uwagę zasługuje artykuł Łemkowie. Opis etno
graficzny, „Wierchy" t. XIV, 1936.
Na szlakach Łemkowszczyzny, Kraków 1939 (reprint — Krosno 2003).
Rezultaty badań opublikowano w „Wierchach" R. 13, 1935, s. 51-140.
2
3
Rezenzje i noty recenzyjne
238
Poza motywami naukowymi (stricte poznawczymi) jednak, pracom tym przyświe¬
cały cele pragmatyczne, wyraźnie nacechowane ideologicznie. Wyniki tych badań
służyć miały bowiem polskiej polityce regionalizacji, wdrażanej w latach 30. XX
wieku przez ówczesne władze, które doprowadzić miały do osłabienia orientacji narodowo-ukraińskiej wśród Łemków, a w konsekwencji — do polonizacji tej grupy.
Kolejny okres zainteresowań kulturą łemkowską — po latach milczenia o tej gru¬
pie etnicznej w latach PRL-u — przypada na lata 80. i 90. ubiegłego wieku. Wtedy
też mniejszość łemkowska podnosi się ze społecznego i etnicznego niebytu, orga¬
nizowane są festiwale kultury — Watry. W nowych już warunkach społeczno-poli
tycznych społeczność Łemków zaczyna się integrować, a liderzy grupy intensyfikują
działalność społeczno-kulturalną, mającą na celu wspieranie tożsamości etnicznej
i zapobieganie procesowi asymilacji. Na niwie naukowej Łemkowie zaistnieli po¬
nownie w ramach coraz częściej organizowanych konferencji, a także w pracach
młodych badaczy, szczególnie socjologów i antropologów kultury .
Kompendium wiedzy o Łemkach i ich kulturze przynoszą, poza popularnonau¬
kową pracą R. Reinfussa Śladami Łemków , trzy wydawnictwa, będące pokłosiem
konferencji naukowych poświęconych tej grupie etnicznej: Łemkowie. Kultura-sztuka-język , Łemkowie w historii i kulturze Karpat oraz Łemkowie i łemkoznawstwo
w Polsce . Zwłaszcza dwie ostatnie pozycje prezentują aktualny stan badań w tej
dziedzinie, przedstawiając jednocześnie „polski punkt widzenia" przede wszystkim
na — budzącą wciąż wiele kontrowersji — problematykę etnogenezy Łemków. To
właśnie zagadnienie do dziś różni polskich i ukraińskich łemkoznawców, o czym
można było się przekonać choćby podczas dyskusji w trakcie konferencji w Sano¬
ku, w której uczestniczyli, poza polskimi naukowcami, również badacze ukraińscy,
a także przedstawiciele mniejszości łemkowskiej .
Nauka ukraińska również poszczycić się może kilkoma monografiami poświę¬
conymi Łemkom i ich kulturze. Spośród nich najważniejszym kompendium wydaje
się popularna praca Juliana Tarnowycza Iljustrowana istorija Łemkiwszczyny, która
prezentuje powszechne wśród ukraińskich naukowców do dziś poglądy: o autochto4
5
6
1
8
9
10
4
W tym okresie wydano kilka jedynie pozycji poświęconych społeczności łemkowskiej. Wśród
nich szczególną wartość posiadają trzy prace: A. Kwilecki, Łemkowie. Zagadnienie migracji i asymi
lacji, Warszawa 1974; K. Pudło, Łemkowie. Proces wrastania w środowisko Dolnego Śląska, Wrocław
1987, oraz etnograficzno-historyczne studium poświęcone kulturze ludowej powiatu gorlickiego Nad
Rzeką Ropą, red. R. Reinfuss, t. 2, Kraków 1965.
Zob.: M. Dziewierski, B. Pactwa, B. Siewierski, Dylematy tożsamości. Studium społeczności łem
kowskiej, Katowice 1992; E. Michna, Łemkowie. Grupa etniczna czy naród?, Kraków 1995; J. Nowak,
Zaginiony świat? Nazywają ich Łemkami, Kraków 2000.
Warszawa 1990.
Łemkowie. Kultura-sztuka-język. Materiały z sympozjum zorganizowanego przez Komisję Tury
styki Górskiej ZGPTTK, Sanok, 21-24 września 1983, Warszawa 1987.
Łemkowie w historii i kulturze Karpat, red. J. Czajkowski, t. 1-2, Sanok 1992, 1994. Praca ta
zawiera materiały z międzynarodowej, interdyscyplinarnej konferencji, która odbyła się w Sanoku
w dniach 25-26 października 1990 roku.
Łemkowie i łemkoznawstwo w Polsce, red. A.A. Zięba, Kraków 1997. Zawartość tomu stanowią
w większości referaty wygłoszone na konferencji naukowej, która odbyła się w krakowskiej siedzibie
Polskiej Akademii Umiejętności 21-22 czerwca 1995 roku.
Zob.: Łemkowie w historii..., dz.cyt., t. 1, s. 387-408 (wyd. 2, Sanok 1995).
5
6
7
8
9
10
Rezenzje i noty recenzyjne
239
nizmie Łemków w Karpatach oraz genetycznej i nierozerwalnej przynależności tej
grupy etnograficznej do narodu ukraińskiego . Monograficzny, prezentujący w spo¬
sób całościowy historię i kulturę Łemków charakter ma także powstała w latach 80.
XX wieku i wydana na Zachodzie praca zbiorowa Łemkiwszczyna. Zemla — ludy
— istorija — kultura .
Pierwszą wydaną na Ukrainie powojenną monografią Łemkowszczyzny jest pre
zentowana w niniejszej recenzji praca zbiorowa Łemkiwszczyna. Istoryko-etnograficzne doslidżennia pod redakcją profesorów Jurija Hoszko i Stepana Pawluka . Jest
to dwutomowe, wspólne dzieło ukraińskich naukowców z Ukrainy (Instytut Ludoznawstwa Narodowej Akademii Nauk Ukrainy) i Słowacji (Muzeum Kultury Ukra
ińskiej w Svidniku oraz Uniwersytet w Preszowie). Na marginesie, dziwić może brak
wśród autorów obu tomów naukowców pracujących w Polsce. Wydawca, Instytut
Ludoznawstwa Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, może się poszczycić licznymi
projektami badawczymi oraz publikacjami, spośród których należy wymienić prze¬
de wszystkim wydawany od 1995 roku dwumiesięcznik „Narodoznawczi Zoszyty"
oraz „Studiji z Intehralnoji Antropołohiji". Monografia jest pracą interdyscyplinarną,
w której znajdujemy artykuły z zakresu historii i historiografii, geografii, antropo
logii fizycznej, językoznawstwa, etnografii, folklorystyki, muzykologii oraz sztuki
ludowej.
Tom pierwszy, o podtytule Materialna kultura, jest dziełem 18 autorów z Ukra¬
iny i Słowacji, którzy w 28 artykułach omawiają zagadnienia z historii, geografii,
antropologii fizycznej, językoznawstwa oraz kultury materialnej Łemków. Tom po
dzielony jest na trzy części: „Z historii Łemkowszczyzny", „Gospodarstwo", „Głów¬
ne gałęzie kultury materialnej", a całość poprzedza przedmowa dyrektora Instytutu
Ludoznawstwa i kierownika naukowego projektu Stepana Pawluka oraz wstęp pió¬
ra redaktora naczelnego Jurija Hoszko. Ważnym atutem pracy jest to, że obejmuje
ona tereny zarówno północnej, jak i południowej Łemkowszczyzny. Jak zauważył
J. Hoszko, „Cały szereg badań ludoznawczych odrębnie rozpatrywał północną i po¬
łudniową część Łemkowszczyzny, tym samym izolował jedną od drugiej, zapomi¬
nając o tym, że pod względem narodowym, religijnym, gospodarczym obie tworzą
jedną nierozdzielną całość, ale z pewnymi nieznacznymi różnicami w materialnej
i duchowej kulturze, które zostały zapożyczone od innych etnosów" (s. 8).
Część historyczną pracy rozpoczyna artykuł J. Hoszko i M. Muszynki Historio
grafia etnograficznych badań Łemkowszczyzny, w którym autorzy omawiają etapy
badań nad Łemkami począwszy od XVIII wieku (w XVIII wieku powstały — wyda
ne dopiero w XIX stuleciu — prace A. Petrowa Ugro-russkije zagowory i zaklinanija
naczała XVIII s. i I . Orłaja Istorija o karpatorusach), kończąc na latach osiemdzie
siątych XX stulecia. J. Hoszko przytacza w monografii jeszcze wiele innych rozpraw.
Szczególnie warty uwagi wydaje się artykuł Główne historyczno-geograficzne regio¬
ny Łemkowszczyzny. Autor nie wydziela jednak łemkowskich subregionów, jak by to
11
11
13
14
11
12
13
14
Lwów, 1936.
B.O. Struminśkyj red., Nju York 1988.
Por. T.A. Olszański, Ukraińska monografia Łemkowszczyzny, „Płaj" nr 27, 2003, s. 193-195.
Tytuły artykułów podano przeważnie w tłumaczeniu na język polski.
240
Rezenzje i noty recenzyjne
sugerował tytuł, omawia natomiast przebieg zachodniej granicy Rusi Halickiej oraz
etnograficzny zasięg Łemkowszczyzny w XIX i XX wieku według różnych autorów.
J. Hoszko, w omawianej części pracy, zajmuje się ponadto zagadnieniami geo
graficznymi, demograficznymi, średniowieczną historią Łemkowszczyzny, dzia
łalnością ruchu moskalofilskiego w XIX wieku, natomiast wspólnie z O. Turczakiem organizacjami kulturalno-oświatowymi i partiami politycznymi działającymi
na Łemkowszczyźnie. Szczególnie cenny jest artykuł Ludność Łemkowszczyzny,
w którym zaprezentowane są dane statystyczne dotyczące liczebności omawiane¬
go regionu w różnych okresach. Charakterystycznym dla recenzowanej pracy jest
odrzucanie przez jej autorów koncepcji kolonizacji wołoskiej. J. Hoszko w swoim
artykule o historii średniowiecznej Przeszłość Łemkowszczyzny twierdzi, że tereny
Łemkowszczyzny były zasiedlone przez Rusinów przed X I I wiekiem. Sądzi jedno¬
cześnie, że kolonizacji na prawie wołoskim nie można utożsamiać z etniczną kolo¬
nizacją wołoską. Jego zdaniem kolonizacja wołoska była prowadzona przez wraca¬
jących z ucieczki przed Tatarami Rusinów. W związku z tym, że często uciekinierzy
schronienie znajdowali na Wołoszczyźnie, po ich powrocie zaczęto ich określać
„Wołochami" (s. 60). Ten sam autor jako dowód na to, że nazwisko Wołoch nie jest
etnicznego pochodzenia, podaje dokumenty sądowe, np. orzeczenie szlacheckiego
sądu właścicieli majątków Tarnawy i Łukowatego zobowiązujące do zwrotu długu
starozakonnemu Mendelowi Wołoszynowi (s. 61).
Interesujący jest artykuł S. Sehedy o cechach antropologicznych ludności Łemkowszczyzny (Antropołohiczni osobływosti nasełennja Łemkiwszczyny). Autor opie
ra swoje rozważania na badaniach F. Wowka (koniec XIX wieku), W. Djaczenka
(przeprowadzone w latach 1956-1963 badania nad 80 terytorialnymi grupami naro
du ukraińskiego, w tym nad ludnością pochodzącą z Łemkowszczyzny) oraz włas
nych przeprowadzonych w 1997 roku w Wełykoberezniwskim Rejonie Zakarpackiej
Obłasti („łemkowska" część Zakarpacia).
O łemkowskich gwarach piszą M. Demczuk i M. Onyszkewycz w artykule Cechy
gwary łemkowskiej, natomiast o pochodzeniu nazwy „łemko" wyczerpująco opo
wiada opracowanie Pochodzenie etnonimu „Łemkowie" i nazwy ich kraju, będące
przedrukiem ze wspomnianej już pozycji Łemkiwszczyna. Zemla — ludy — istorija
— kultura.
Interesujące informacje o siedemnastowiecznych „beskidnikach" i ich współpra
cy z B. Chmielnickim oraz S. Kostką-Napierskim podaje I . Krasowśkyj w opraco
waniu Ruch wyzwoleńczy (zbójnictwo) na Łemkowszczyźnie w XVII w. Autor dowo¬
dzi, że pierwsze informacje o łemkowskich zbójnikach, występujących przeciwko
polskiej i węgierskiej szlachcie, sięgają pierwszej połowy XV wieku, a ich najwięk
sza aktywność przypada na XVII wiek, zwłaszcza jego drugą połowę. Krasowśkyj
do najwybitniejszych przywódców ruchu zalicza Wasyla Bajusa, Wasyla Czepca oraz
Andrija Sawkę.
Artykuły J. Hoszko i O. Turczaka Organizacje kulturalno-oświatowe i partie poli
tyczne na Łemkowszczyźnie oraz J. Hoszko Antynarodowa działalność moskalofilów na
Łemkowszczyźnie powinny być, jak się wydaje, ujęte jako jeden temat — pierwszy do¬
tyczy działalności na omawianym terenie organizacji orientacji narodowo-ukraińskiej,
Rezenzje i noty recenzyjne
241
drugi prorosyjskiej. Brakuje również powołania się na znawcę tematu Jarosława Moklaka. Z tymi przyczynkami tematycznie powiązany jest również artykuł O. Turczaka
o Łemkowszczyźnie podczas I wojny światowej, obozie w Thalerhofie i łemkowskich
republikach (Tałerhofśka trahedija. Łemkiwśki respubliky 1918-1920).
Część historyczną pracy zamyka rozdział autorstwa O. Turczaka omawiający
czasy I I wojny światowej oraz powojennych deportacji (Niemiecko-faszystowska
okupacja Polski i byłej Czechosłowacji. UPA. Deportacja Łemków). Autor w sposób
syntetyczny opisuje działalność na terenie Łemkowszczyzny antyniemieckiego pod¬
ziemia (głównie GL i AL) oraz ukraińskiego ruchu niepodległościowego (UPA). Po
jawiają się jednak nieścisłości, np. na s. 109 autor informuje, że w 1945 roku we wsi
Pawłokoma zginęły 324 osoby, zaraz potem podaje liczbę 265 zamordowanych osób,
natomiast na s. 111 błędnie wymieniono nazwisko sotennego UPA „Burłaki" — jest
Wołodymyr Cyhelśkyj, powinno być Szczyhelśkyj. Mimo tych pomyłek oraz skąpe¬
go opracowania zachodniej Łemkowszczyzny, artykuł jest cennym źródłem wiedzy
na temat historii tego regionu w latach 40. XX wieku.
Część poświęconą ekonomicznym podstawom tradycyjnej Łemkowszczyzny
(Hospodarstwo) otwiera artykuł J. Hoszko o przemyśle, rzemiośle i handlu (Rze¬
miosła i handel). Autor omówił wyrąb i spławianie drzewa (szerzej zagadnienie to
opracował M. Hałuszko w odrębnym artykule Drwalstwo i spław), gonciarstwo, wy¬
palanie węgla drzewnego, maziarstwo (wsie Bielanka i Łosie), koszykarstwo (wsie
Świątkowa, Zawadka, Wróblik), wytwarzanie drewnianych przedmiotów niezbęd¬
nych dla gospodarstwa domowego (łyżek, wałków do ciasta, wrzecion itp. — wsie
Nowica, Leszczyny, Kunkowa), tkactwo, kamieniarstwo (wsie Bartne, Bodaki,
Przegonina, Wapienne) oraz wędrowny handel tymi wyrobami. Odrębnie zostało po¬
traktowane druciarstwo — wędrowne rzemiosło popularne na Rusi Szlachtowskiej
oraz łemkowskiej części słowackiego Spiszu. Autor nie posiada jednak rozeznania
w zasięgu Łemkowszczyzny, czego najdrastyczniejszym przykładem jest stwier¬
dzenie, że „na Łemkowszczyźnie największym centrum produkcji kożuchów było
miasto Barycz, gdzie wszyscy mieszkańcy zajmowali się wytwarzaniem kożuchów"
(s. 125) — jak wiadomo, Barycz położony jest nad Sanem na północ od Przemyśla.
Wędrowne zajęcia na Łemkowszczyźnie oraz zarobkowe migracje omówił
H. Horyń w artykule Rzemiosła wędrowne, prace zarobkowe, migracje. Autor poru¬
szył zagadnienie „furmanienia" i związanego z nim handlu owocami i warzywami
oraz winem, wędrownych szklarzy, a także rozwinął temat druciarstwa, opisując wsie
z okolic Starej Lubowni na Słowacji — Oriabinę, Kamiankę, Litmanową Folwark,
Lipnik. Obszernie została przedstawiona tematyka sezonowych migracji na Węgry
do pracy podczas żniw oraz kierunki emigracji zarobkowej — Ameryka, Francja,
Belgia.
Podstawą utrzymania Łemków było jednak rolnictwo i hodowla zwierząt. Rol¬
nictwo na Łemkowszczyźnie obszernie opracował S. Pawluk w artykule Chliborobstwo („Rolnictwo"). Autor zaznacza, że „dla prowadzenia produktywnego rolnictwa
warunki geograficzne Łemkowszczyzny nie są dość sprzyjające" (s. 132), zauważa
jednak, że „archiwalne i statystyczne dane późniejszych czasów, XVIII-XIX wie¬
ku, upewniają nas, że rolnictwo Łemkowszczyzny ma głębokie korzenie, podstawą
242
Rezenzje i noty recenzyjne
których była kultura rolnicza dawnej Rusi" (s. 133). W artykule zostały omówio¬
ne poszczególne rośliny uprawne występujące na Łemkowszczyźnie (interesujące
jest spostrzeżenie, że na północnej Łemkowszczyźnie najwięcej miejsca na polach
uprawnych zajmował owies, natomiast na południowej jęczmień), narzędzia do pra¬
cy w polu oraz zasady panujące podczas poszczególnych jej etapów.
Tradycyjnej hodowli zwierząt na Łemkowszczyźnie poświęcony jest artykuł Tradycijne skotarstwo łemkiw („Tradycyjna hodowla u Łemków") autorstwa J. Hoszko
i M. Tywodara, którzy zauważyli, że „warunki przyrodniczo-geograficzne oraz specy
fika historycznego, społecznego i ekonomicznego rozwoju Łemkowszczyzny sprzy¬
jały formowaniu kompleksowego rolno-hodowlanego systemu gospodarowania,
w którym uprawa ziemi zawsze była podstawowym zajęciem i jedynie w pojedyn¬
czych wsiach równoznaczną z nią rolę odgrywała hodowla zwierząt" (s. 162). Jed¬
nocześnie „na Łemkowszczyźnie realia warunków przyrodniczo-geograficznych,
ogólny charakter struktury podziału ziemi, rozmiary tymczasowych i stałych wypa¬
sów, konkretne wzajemne ustosunkowania rolnictwa i hodowli tworzyły sprzyjające
warunki dla funkcjonowania takiego rolniczo-hodowlanego gospodarstwa, w jakim
hodowla odgrywała ważną dopełniającą rolę (...). Wystarczające tereny dla różnych
wypasów i sposoby ich wykorzystania dawały możliwość również drobnym gospoda
rzom trzymać jedną-dwie krowy (...). Ogólnie, tradycyjna hodowla u Łemków była
nastawiona na zaspokojenie własnych potrzeb w produkty mleczne, siłę pociągową,
mięso, wełnę, skóry, gnój" (s. 167). Podstawą hodowli na Łemkowszczyźnie były
krowy (blisko 50%) i świnie (blisko 35%). Konie zajmowały niecałe 10%, a owce
i kozy zaledwie 7% (s. 167). W artykule omówiono sposoby wypasów, zabezpiecze¬
nia zwierzyny i pastuchów podczas wypasów.
Z hodowlą w pewien sposób jest powiązany artykuł M. Hłuszko, omawiający tra¬
dycyjne środki transportu i zaprzęgu na Łemkowszczyźnie (Zasoby zwjazku i trans¬
portu na Łemkiwszczyni). Część „ekonomiczną" tomu zamyka materiał H. Horynia
Pomocnicze rodzaje zajęć gospodarskich, omawiający myślistwo, rybołówstwo,
pszczelarstwo i zbieractwo na Łemkowszczyźnie.
W ostatniej części tomu scharakteryzowana została łemkowska wieś oraz ubiór
i wyżywienie Łemków. R. Siłećkyj i M. Sopoliga, charakteryzując łemkowskie osady,
podkreślili konieczność wyróżnienia wsi i przysiółka w krajobrazie Łemkowszczyzny. Zwrócili uwagę, że oprócz najbardziej rozpowszechnionej na Łemkowszczyźnie
wsi typu łańcuchowego spotyka się również — zarówno na północy, jak i południu
— wsie typu rzędowego. Autorzy uważają jednocześnie, że „nie ma podstaw mówić
o jakichś poważnych wpływach niemieckich kolonistów czy Polaków na typy osad
karpackich wsi ukraińskich, łańcuchówek na Łemkowszczyźnie w szczególności"
(s. 238). Cechą charakterystyczną łemkowskiej wsi jest cerkiew, autorzy zwrócili
jednak uwagę na inne, niemieszkalne atrybuty łemkowskiej wsi, jak: szkoła, czytel¬
nia, karczma, młyn czy kuźnia. Ci sami autorzy omówili ponadto w odrębnych arty¬
kułach typy łemkowskich zagród (Dwir) oraz budynki gospodarskie znajdujące się
w łemkowskich wsiach (Promysłowi budiwli łemkiwśkoho seła). M. Sywak przed¬
stawił typy rozplanowania budynków mieszkalnych, opisał również etapy budowy
chałupy i prac wykończeniowych (Żytło tajoho wnutrisznie płanuwannia. Eksterjer).
Rezenzje i noty recenzyjne
243
Razem z M. Sopoligą sporządził autor charakterystykę wyposażenia łemkowskich
domostw (Interjer żytła. Tradycijni mebli) — szczególnie dużo miejsca autorzy po
święcili ewolucji pieca.
Obfity i bogato ilustrowany materiał poświęcony łemkowskiej architekturze sa
kralnej przedstawił J. Taras, który dokładnie scharakteryzował podstawowe typy
łemkowskich cerkwi. W konkluzji autor zauważył, że „istnienie na terenach Łemków
wielu typów cerkiewnych budowli jest wynikiem wpływu różnorodnych czynników,
które były zarówno podstawą dla ochrony tradycji, jak i powołały do życia potrzebę
stworzenia własnego typu drewnianej cerkwi. We wszystkich rodzajach łemkow¬
skich cerkwi można znaleźć typowe ukraińskie formy budynku cerkiewnego, który
wyrósł z rozpowszechnionych i ustalonych starych tradycji budowlanych i jest czꜬ
cią ukraińskiej sztuki" (s. 320).
Łemkowski ubiór, tak codzienny, jak i świąteczny, scharakteryzowała trójka auto¬
rów — H. Stelmaszczuk, H. Chudyk i D. Dmytrykiw. Materiał jest bardzo obszerny,
dziwi jednak umieszczenie czuhy w podrozdziale o wspólnych elementach męskie
go i kobiecego ubioru (s. 339) — jak powszechnie wiadomo, ta część tradycyjnego
ubioru Łemków była atrybutem stroju męskiego. W artykule znajdują się także błędy
dotyczące nazw geograficznych, np. wieś Wapienne (łem. Wapenne) występuje jako
Wapniane, Wola Cieklińska (łem. Wola Ceklyńska) jako Wola i Cyklinka. Myślę jed¬
nak, że są to niezamierzone błędy edytorskie, powstałe w druku.
Tom zamyka artykuł T. Hontara i M. Muszynki o łemkowskim pożywieniu (Charczuwannia łemkiw). Podstawą wyżywienia Łemków były potrawy powstałe z roślin
uprawnych (owies, jęczmień, żyto, ziemniaki, buraki, kapusta, brukiew, marchew,
bób, groch, fasola) oraz mleka i jego przetworów (ser, śmietana). Mięso było spoży¬
wane od święta. Autorzy omówili najczęściej spożywane potrawy, szczególnie dużą
uwagę zwracając na chleb, zarówno przaśny (adzymka), jak i kwaśny, oraz inne po
trawy mączne — pierogi i, powstałe na bazie mąki, zupy (kiesełycia, czyr, styranka).
Dokładnie scharakteryzowano ponadto świąteczne potrawy oraz naczynia do przy¬
gotowywania i spożywania posiłków.
W drugim tomie, pod nazwą Duchowna kultura, znalazło się 26 artykułów (na¬
pisanych przez takąż samą liczbę autorów) prezentujących głównie zagadnienia
z zakresu sztuki i rzemiosła ludowego, obrzędowości i folkloru, a także poświęcone
życiu społecznemu i religijnemu wsi łemkowskiej. Już we wstępie pióra S. Pawluka
mowa jest o przyjętej w tomie optyce naukowej, wedle której Łemkowie to — po¬
dobnie jak Bojkowie i Huculi — etnograficzna grupa narodu ukraińskiego, która
w wyniku izolacji i oddalenia od centrów społeczno-politycznych wykształciła spe
cyficzną kulturę, powstałą w wyniku krzyżowania się różnych elementów: kultury
„protoukraińskiej" i kultur sąsiadujących z nią grup etnicznych (s. 4).
Zagadnienie autochtonizmu Łemków w Karpatach, wywodzonego przez ba
daczy ukraińskich już z czasów państwa wielkomorawskiego i Rusi Kijowskiej
oraz od ich rzekomych przodków — Białochorwatów, najpełniej wyrażone zostało
w dwóch artykułach: Ukraińskie tradycje prawa zwyczajowego oraz Życie społeczne,
w których autorzy (m.in. Jurij Hoszko i Mykoła Muszynka) prezentują pogląd, że na
Łemkowszczyźnie prawo wołoskie w ogóle nie funkcjonowało (s. 19), zaprzecza-
244
Rezenzje i noty recenzyjne
jąc jednocześnie tzw. teorii wołoskiej w osadnictwie Karpat, reprezentowanej przez
większość polskich łemkoznawców, oraz pierwszeństwu osadnictwa polskiego w tej
części Beskidów.
Kolejne rozdziały podają syntezę etnograficznego oblicza ludności łemkowskiej
i prezentują aktualny stan badań w dziedzinie tzw. kultury społecznej. Artykuły
w nich zawarte dotyczą takich zagadnień jak: rodzina i życie rodzinne, zwyczaje
i obrzędy związane z narodzinami, obrzędy weselne, obrzędy pogrzebowe, obrzędo
wość doroczna oraz wiedza ludowa (Jednostki miary, przepowiadanie pogody i ka
lendarz ludowy; Medycyna i weterynaria ludowa oraz Zwyczaje, obrzędy i przesądy
w tradycyjnym budownictwie). Zaznaczyć trzeba, że zebrane i opracowane w powyż
szych tekstach materiały etnograficzne dotyczą ludności łemkowskiej zamieszkują
cej po obu stronach Karpat — zarówno na „polskiej" Łemkowszczyźnie, rozszerzo
nej terytorialnie na wschód do linii Sanu, jak i na południowej, „słowackiej" części
terytorium. Autorzy powołują się przede wszystkim na własne badania, na prace
badaczy ukraińskich, rzadziej zaś na dokonania polskich etnografów (O. Kolberg,
K. Moszyński, J. Bystroń, R. Reinfuss). Oblicze przedstawionej w tej części tomu
kultury łemkowskiej nie oddaje rzecz jasna jej stanu aktualnego, opisuje bowiem
w większości obrzędy i zwyczaje funkcjonujące na Łemkowszczyźnie do 1947 roku.
Zanikająca w okresie powojennym tradycyjna kultura, a także wysiedlenia ludności
łemkowskiej w polskiej części regionu, spowodowały w konsekwencji zanik opisy¬
wanych wyżej zjawisk kulturowych.
W osobnym artykule drugiego tomu Łemkiwszczyny przedstawiono problematykę
wyznaniową ludności łemkowskiej (Procesy religijne na Łemkowszczyźnie). Autor,
opisując dzieje wyznaniowe Łemkowszczyzny, zwraca uwagę na „kamienie milo¬
we" tychże dziejów, poczynając od chrystianizacji ludności tego terytorium przez
św. św. Cyryla i Metodego już w IX wieku (s. 166), poprzez wprowadzenie Unii,
masowe powroty do prawosławia w okresie międzywojennym, aż po likwidację Koś¬
cioła greckokatolickiego w latach 40. XX wieku. Niewiele jednak miejsca poświęca
on współczesnym (powojennym) procesom religijnym, które zasługują na szczegól¬
ną uwagę, ze względu na ich bezpośredni związek z procesami etnicznymi wśród
Łemków — utrata „wiary ojców" utożsamiana jest bowiem w przypadku tej grupy
z całkowitą asymilacją.
Kolejna grupa artykułów dotyczy zagadnień z zakresu sztuki ludowej (rzemiosła
artystycznego) oraz folkloru (Ustna literatura ludowa oraz Folklor muzyczny). Spośród
licznych przejawów działalności artystycznej Łemków osobnego omówienia docze¬
kały się w monografii takie dziedziny twórczości jak: tkactwo artystyczne, haft, druk
artystyczny, wycinanka, pisankarstwo, kowalstwo, garncarstwo (ceramika), kamieniar¬
stwo, rzeźbiarstwo w drewnie, snycerstwo, ozdoby Łemków oraz łemkowska ikona
(XIV-XVI wieków). Co jest warte podkreślenia, autorzy poszczególnych artykułów
wielokrotnie powołują się na prace R. Reinfussa, który uchodzi za znawcę sztuki ludo¬
wej Łemków. Odnotować również należy fakt, że autor artykułu o kamieniarstwie lu¬
dowym na Łemkowszczyźnie oparł swój tekst niemal wyłącznie na wynikach badań
dwójki polskich etnografów, wspomnianego prof. Reinfussa oraz T. Łopatkiewicza,
Rezenzje i noty recenzyjne
245
mimo że niedawno ukazała się pod egidą Narodowej Akademii Nauk samodzielna
praca poświęcona temu ciekawemu zagadnieniu, autorstwa ukraińskiego badacza .
Ostatnim, zamykającym tom rozdziałem jest tekst I . Krasowśkiego (apologety
autochtonizmu Łemków, znanego z polemik z polskimi naukowcami — zwolenni¬
kami teorii migracji wołoskich), prezentujący Łemkowszczyznę w literaturze pięk¬
nej (regionalnej i emigracyjnej), sztuce i zbiorach muzealnych. Autor wskazuje na
najdawniejsze zabytki literatury łemkowskiej, znajdując je już w XV-wiecznych
dziełach Grzegorza z Sanoka i Pawła z Krosna (s. 405). Niewiele jednak miejsca
(zaledwie akapit) poświęca on współczesnej, powojennej literaturze łemkowskiej
w Polsce. W sposób niemalże hasłowy, bo i brak było miejsca na dłuższy opis, uka¬
zana też została twórczość współczesnych artystów łemkowskich — malarzy i rzeź¬
biarzy. W końcowej części artykułu wymienia autor zbiory zabytków sztuki i kultury
łemkowskiej, znajdujące się zarówno w muzeach i kolekcjach w Polsce, na Słowacji
i Ukrainie, jak i te kolekcjonowane w muzeach za oceanem.
W kończących tom Wnioskach J. Pawluka powtórzone zostają po raz kolejny
„aksjomaty" ukraińskich łemkoznawców oraz z głębokim przekonaniem wyrażone
zdanie, że Łemkowie „byli, są i będą Ukraińcami" (s. 416). Choćby właśnie dlatego,
aby mógł polski czytelnik dostrzec sens ostatniego zdania i zrozumieć towarzyszące
mu przekonanie, warto poznać naukowe argumenty ukraińskich badaczy (a także do¬
cenić etnograficzną wartość pracy) i sięgnąć po Łemkowszczyznę.
15
Mirosław Pecuch
Andrzej Stachowiak
Roman K y r c z i w, Iz folkłornych rehioniw Ukrajiny. Narysy j statti, Nacionalna
Akadmija Nauk Ukrajiny, Instytut Narodoznawstwa, Lwiw 2002, ss. 350.
Książka Romana Kyrcziwa, znanego ukraińskiego literaturaturoznawcy, folklo¬
rysty i etnografa, obejmuje cykl 9 szkiców i artykułów o ukraińskiej ustnej literatu¬
rze ludowej. Jak sam autor zaznaczył na wstępie, praca „nie jest monografią, raczej
zbiorem artykułów, rozpraw, szkiców, które w większej lub mniejszej mierze dotyczą
mało jeszcze zbadanej problematyki geografii folklorystycznej Ukrainy" (s. 3). Omó¬
wione zostały w niej teoretyczno-metodologiczne zagadnienia regionalności folk¬
loru, spostrzeżenia na temat cech wyznaczających spójność ukraińskiego folkloru,
a także jego regionalnych, lokalnych właściwości, scharakteryzowany został rów¬
nież folklor kilku ukraińskich grup etnograficznych — Hucułów, Bojków, Łemków,
Poleszuków, Chełmszczan, Podlaszan. Charakterystyczne jest, że omówione zostały
wyłącznie ukraińskie regiony pograniczne, w dużej mierze znajdujące się poza gra¬
nicami państwa ukraińskiego.
15
R. Odrechiwśkyj, Riźbiarstwo Łemkiwszczyny, Lwiw 1998. Por.: T. Łopatkiewicz, Ośrodki kamie
niarstwa ludowego na Łemkowszczyźnie środkowej, „Polska Sztuka Ludowa" nr 3/4, 1985, s. 177-186.
Rezenzje i noty recenzyjne
246
Wszystkie artykuły zdaniem autora jednoczy „wspólna idea naukowej potrzeby,
ważności i perspektywizmu regionalnych badań ukraińskiego folkloru (...). Suma
takich opracowań będzie rzetelną podstawą dla gruntownych przemyśleń naukowych
nad całościowym charakterem kultury folklorystycznej narodu ukraińskiego, będącej
jednym z czynników wyznaczających i integrujących etnos" (s. 6). Będzie pomoc¬
na, by „zobaczyć, zrozumieć i innym pokazać jedną z najwznioślejszych zdobyczy
w królestwie ducha, którym naród ukraiński wzbogacił ludzką cywilizację" (s. 6).
Tym samym, zdaniem autora, ukraińska etnografia i folklorystyka mają swoimi ba¬
daniami sprzyjać integracji narodu ukraińskiego.
W części „Regionalność tradycji folklorystycznej" zawarte zostały teoretycz¬
ne podstawy badań nad regionalnością folkloru. Autor rozpatruje regionalność „nie
w jakiejś globalnej skali międzyetnicznej, ale jako wyznaczanie pewnych jednostek
podziału w granicach terytorium rozsiedlenia etnosu, narodu" (s. 7). Folklor nato¬
miast rozumie jako „system lokalnych tradycji"; uważa, że jest on zawsze regionalny
i lokalny, w swoim funkcjonowaniu i rozwoju powiązany jest z pewnym przestrzen
nie ograniczonym środowiskiem. W pracy nie pojawia się jednak żadna definicja
folkloru, z zawartości treściowej można dopiero wywnioskować węższe rozumienie
tego zjawiska przez autora — folklor jest równoznaczny z ustną literaturą ludową.
Autor uważa, że do badań nad ukraińskim folklorem należy stosować metodę
porównawczo-historyczną konieczna jest jednak pewna konsekwencja: najpierw
odnoszenie badanych realiów regionalnych do międzyregionalnego i ogólonoukraińskiego kontekstu, a dopiero potem rozpatrywanie wspólnot, paraleli i analogii na
poziomach wschodniosłowiańskim, ogólnosłowiańskim i innych, szerszych (s. 19).
Istotne jest również, aby zapisywany tekst nie był „absolutyzowany, abstrahowany
od koniecznego kompleksu wiadomości na temat jego historycznego i etnograficz¬
nego kontekstu" (s. 20). Nie należy ponadto zapominać o folklorze różnych środo¬
wisk ukraińskich znajdujących się poza granicami Ukrainy (s. 21). W przypadku re¬
gionalizacji ukraińskiego folkloru autor skłonny jest przychylić się do spostrzeżeń
Fiłareta Kołessy o możliwej zbieżności ukraińskich folklorystycznych „dialektów"
z dialektami językowymi (s. 21). Wyróżnia 30 regionów folklorystycznych, które
zostały zaznaczone na schematycznej mapie (s. 33). Zauważa jednocześnie, że na
mapie folklorystycznej Ukrainy jest jednak wiele „białych plam" (s. 16). Zwraca
zarazem uwagę na naukowo niewyjaśnioną wspólnotę wielu zjawisk kultury nie gra¬
niczących ze sobą ukraińskich Karpat i Polesia — świadczy to zdaniem autora o ich
„niewątpliwej genetycznie powiązanej etnokulturowej jednorodności" (s. 14).
W kolejnych artykułach zaprezentowane są rozważania na temat folkloru poszcze¬
gólnych grup regionalnych. Najwięcej miejsca autor poświęcił twórczości Bojków.
W obszernej rozprawie „Ustna twórczość ludowa Bojków" zostały scharakteryzowa¬
ne doroczne i rodzinne pieśni obrzędowe, pieśni historyczne, ballady, pieśni społeczno-obyczajowe i rodzinno-obyczajowe, kołomyjki i inne humorystyczno-satyryczne pieśni, a także proza ludowa, zwłaszcza przysłowia i przypowiastki. Natomiast
1
1
Wszystkie tytuły podrozdziałów oraz cytaty w tłumaczeniu własnym z języka ukraińskiego na
polski.
Rezenzje i noty recenzyjne
247
w szkicu „Z folklorystycznej archaiki Bojkowszczyzny" Roman Kyrczów skoncen¬
trował się przede wszystkim na ładkaniu — pasterskich pieśniach będących reliktami
obrzędowego śpiewu, „który był kiedyś komponentem archaicznego kompleksu ry¬
tualnego powiązanego z podstawową niegdyś w Karpatach gałęzią gospodarki — ho¬
dowlą zwierząt, z początkiem wiosennych zajęć hodowlanych" (s. 327). Karpackich
górali dotyczą jeszcze dwa artykuły — „Ustna literatura ludowa Hucułów" omawia
motywy, obrazy i środki poetyckie huculskiego folkloru, natomiast „Tradycja folk¬
lorystyczna Łemków" przedstawia specyfikę folkloru łemkowskiego. Autor dowo¬
dzi, że tradycja folklorystyczna jest jednym z najważniejszych świadectw „wiekowej
etnogenetycznej i etnokulturowej duchowej jedności Łemków z całym ukraińskim
narodem" (s. 210). Folklorowi Polesia poświęcone są dwa artykuły — „Folklor ukra¬
ińskiego Polesia" omawia charakterystyczne cechy poleskiego folkloru, natomiast
rozprawa „Z ukraińsko-białoruskiego pogranicza folklorystycznego" przedstawia
wzajemne wpływy i zapożyczenia ukraińsko-białoruskie. Dopełnieniem opracowań
folkloru na ukraińskim pograniczu jest szkic „Naukowe poznanie folkloru Chełm¬
szczyzny i Podlasia". Autor konstatuje, że „folklor Chełmszczyzny i Podlasia to nie
tylko przeszłość i wielce cenne dla naszej (czyt. ukraińskiej) kultury archiwum, ale
i obecnie istotna, żywa tradycja, która potrzebuje naukowej baczności i nie cierpią¬
cych zwłoki, uczciwych badań" (s. 291). Książkę zamyka rozprawa „Wkład Oresta
Ziłyńskiego do opracowania problematyki ogólnonarodowego kontekstu folkloru
Ukraińców Karpat", w którym został przedstawiony dorobek naukowy zamieszkałe¬
go w latach 30. XX wieku w Czechach ukraińskiego folklorysty.
Mirosław Pecuch
Czasław P i a t k i e w i c z , Reczyckaje Palessie,
2004.
Bielaruski Knigazbor, Mińsk
W prestiżowej serii tego wydawnictwa, przygotowywanej w Instytucie Literatury
im. Janka Kupały Białoruskiej Akademii Nauk ukazał się potężny, 670 stronicowy
przekład prac Czesława Pietkiewicza dotyczących Polesia Rzeczyckiego. W począt
kowych planach wydawcy miał zawierać wszystkie jego publikacje, jednak ostatecz
nie zrezygnowano z przekładu artykułów ze względu na to, że przekraczałyby ob
jętość jednego tomu, a takie jest zamierzenie serii. Ograniczono się więc do dwóch
opublikowanych wcześniej w Polsce prac książkowych, a mianowicie Polesie Rzeczyckie. Materiały etnograficzne. Cz. 1. Kultura materialna (PAU, Kraków 1928) oraz
Kultura duchowa Polesia Rzeczyckiego. Materiały etnograficzne (TNW, Warszawa
1938), do których dołączono zachowany fragment trzeciej części, dotyczącej kultury
społecznej tego regionu. Praca ta, przygotowana już po śmierci autora i w 1939 roku
oddana do druku, uważana była za całkowicie zaginioną wskutek wybuchu I I woj-
248
Rezenzje i noty recenzyjne
ny światowej. Okazało się jednak, że fragment odbitki szczotkowej zabrała ze sobą
do korekty Jadwiga Klimaszewska, wówczas asystentka prof. Kazimierza Moszyń¬
skiego w Katedrze Etnografii Uniwersytetu Stefana Batorego, przyjeżdżając z Wilna
do Krakowa na ostatnie przed wojną letnie ferie. Przed kilku laty prof. Klimaszew¬
ska, porządkując swoje domowe archiwum, odnalazła ten fragment i udostępniła
kserokopię folkloryście z Mińska, dr. Uladzimirowi Wasilewiczowi. On właśnie,
wraz z etnografką Liją Sołowiej, dokonali przekładu całości na język białoruski
i zadecydowali o włączeniu do niego nieznanego dotychczas, cennego fragmentu
jako I I I część (s. 637-664). Jest to końcowa część rozdziału X (10. Jarmarki, 11.
Karczma, 12. Pożyczka) oraz rozdział X I — „Etyka" z dziewięciu tematami szcze¬
gółowymi (1. Kradzież, 2. Matactwo, 3. Oszustwo, 4. Kłamstwo, 5. Krzywoprzysię¬
stwo, 6. Pijaństwo, 7. Zemsta, 8. Więzienie, 9. Zabójstwo).
U. Wasilewicz, redaktor tomu, opatrzył go obszernym wstępem, w którym omówił
dorobek Pietkiewicza, podkreślając jego wartość dla współczesnych badaczy kultu¬
ry ludowej. W dołączonej (oprócz oryginalnych rysunków z pierwodruku tekstów)
wkładce ilustracyjnej zamieszczone zostały m.in., obok portretowych zdjęć Pietkie
wicza oraz Kazimierza Moszyńskiego i Michała Federowskiego, równie ważnych
badaczy Polesia, fotografie okładek pierwodruków ich prac, autograf Pietkiewicza
oraz zdjęcie jego grobu na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Omawiana pozycja uzyskała pierwsze miejsce w rankingu najbardziej wartościo¬
wych książek ogłaszanym co roku przez czasopismo kulturalne „Nasza Niwa".
Ewa
Fryś-Pietraszkowa
Aleksander A. M i ś k i e w i c z, Janusz Kamocki, Tatarzy słowiańszczyzną
skawieni, UNIVERSITAS, Kraków 2004, ss. 224.
obła
Praca autorstwa Aleksandra A. Miśkiewicza i Janusza Kamockiego Tatarzy Sło
wiańszczyzną obłaskawieni to publikacja traktująca o dziejach społeczności tatarskiej
na ziemiach polskich, relacjonująca 600 lat współżycia z chrześcijanami i ludnością
innych wyznań, a przede wszystkim objaśniająca fenomen przetrwania odrębności
przy jednoczesnym przyjęciu języka i wielu obyczajów słowiańskich.
Na treść publikacji składają się trzy rozdziały. Autorem dwóch pierwszych jest
Aleksander A. Miśkiewicz, badacz dziejów tatarskich, autor ważnych pozycji w bi¬
bliografii tatarskiej, m.in. Tatarzy polscy 1918-1939. Życie społeczno-kulturalne
i religijne oraz Tatarska legenda. Tatarzy polscy 1945-1990.
Rozdział pierwszy H. Miśkiewicz poświęcił historii tatarskiego osadnictwa,
rozpoczynając od czasów Witoldowych, a kończąc na latach powojennych. Autor
wyraźnie zaprzecza nadal funkcjonującym skojarzeniom z Tatarami spod Legnicy
wskazując, iż swoje rodowody Tatarzy polscy wiążą z osadnictwem w Wielkim Księ¬
stwie Litewskim w 2 połowie XIV wieku, kiedy to wojska złotoordyńskie łączyły się
Rezenzje i noty recenzyjne
249
z litewskimi przeciw Krzyżakom. Wielu Tatarów pozostało w tym czasie na Litwie.
Ciągłe wojny prowadzone przez pretendentów do tronu w złotej ordzie powodowały
nieustanny napływ uchodźców politycznych. W czternastowiecznej Kronice Długosz
odnotował datę być może najważniejszą dla osadnictwa tatarskiego — rok 1397. Wy¬
prawa Witolda do krajów tatarskich za Don była wstępem do dalszej systematycznej
już akcji tworzenia osad tatarskich na Litwie.
Początki osadnictwa tatarskiego w miejscowościach, które po drugiej wojnie
światowej pozostały w granicach Polski (Bohoniki, Kruszyniany, Studzianka i Lebiedziew) sięgają 2 połowy XVII wieku i buntu części chorągwi tatarskich służących
Rzeczpospolitej w czasie wojny polsko-tureckiej. Wydarzenie to określa się w histo¬
rii jako „bunt Lipków", a Lipkami Tatarów z Wołynia i Podola, których to potomkami
są właśnie mieszkający na Podlasiu wyznawcy islamu. Warto nadmienić, iż zdrada nie
była podyktowana uczuciami religijnymi. Bezpośrednim powodem buntu były posta¬
nowienia sejmu z 1667 roku odmawiające chorągwiom tatarskim wypłaty żołdu oraz
kolejne decyzje pogarszające sytuację prawną Tatarów. Po zdobyciu Baru Jan III Sobie¬
ski przyjął Lipków z powrotem do swojego wojska, odbierając przedtem przysięgę na
wierność Rzeczpospolitej. Aby zlikwidować przyczyny zatargów, król zrównał szlach¬
tę tatarską ze szlachtą polską, a ponieważ skarb państwa nadal świecił pustkami, po¬
wracającym pod polskie rozkazy Tatarom nadał dobra ziemskie. Tak ukształtowało się
osadnictwo tatarskie we wschodnich granicach naszego kraju. Należy jednak pamiętać,
iż po I I wojnie światowej również wielu Tatarów (głównie z warstw inteligenckich)
z Wileńszczyzny, Nowogródczyzny i Grodzieńszczyzny pozostawiło swoje rodzinne
strony, aby zamieszkać w nowych granicach Rzeczpospolitej Polskiej. W konsekwen¬
cji wzrósł poziom oświaty, ale w znacznej mierze zanikł tatarski folklor.
W podrozdziale „czasy dobre i złe" autor podaje ciekawą informację o prze¬
siedleniu w 2 połowie XVII wieku nieznanej liczby Tatarów do południowej Wiel¬
kopolski, m.in. do Sulmierzyc, co zachęca do przeprowadzenia stosownych badań
w przyszłości.
Na koniec pierwszego rozdziału autor podejmuje jeszcze jeden ciekawy wątek,
a mianowicie podaje w wątpliwość rozpowszechnianą przez Muzułmański Związek
Religijny w RP liczbę muzułmanów polskich (5.000). Powołując się na „ różne dane"
wskazuje, iż w latach 70. i 80. XX wieku w Polsce mogło żyć od 3000 do 3500 osób
pochodzenia tatarskiego.
Socjolodzy, etnolodzy i historycy do dziś sprzeczają się, jakim terminem określić
fakt odrębności grupowej Tatarów we współczesnej Polsce. Jak ich nazwać? Tatara
mi polskimi? Litewskimi? Czy może polsko-litewskimi? Ta istotna kwestia otwiera
kolejny rozdział: „Tatarskie rozmaitości". A. Miśkiewicz powtórzył swoje wielokrot¬
nie już formułowane stanowisko, iż nazwa „Tatarzy litewscy" posiada podłoże głów¬
nie historyczno-geograficzne odnoszące się do przeszłości i jest dziś już zupełnie
nieaktualna. Tatarzy ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego zasiedlali wcześniej
niż ziemie Koronne, dlatego dookreślenie „litewscy" możemy używać jako nazwy
historycznej, jak chciał tego Stanisław Kryczyński. Po odzyskaniu niepodległości
przydomkiem „litewscy" mogą określać się Tatarzy zamieszkujący tereny państwa li¬
tewskiego. Terminu „Tatarzy polscy" prawdopodobnie użył jako jeden z pierwszych
250
Rezenzje i noty recenzyjne
w 1845 roku Adrian Krzyżanowski na łamach „Kuriera Warszawskiego", odnosząc
ją do Tatarów w guberniach augustowskiej i podlaskiej Królestwa Polskiego. Sami
Tatarzy, zarówno w latach międzywojennych, jak i po wojnie często zabierali głos
w dyskusji, nazywając się Tatarami polskimi bądź litewskimi. Zwolennicy pierw¬
szej opcji podkreślali wyraźnie, że druga nazwa ma charakter historyczny. Odmien¬
ne poglądy reprezentował m.in. Stefan Tuhan Baranowski, redaktor naczelny „Życia
Tatarskiego", którego argumenty zostały przytoczone w rozdziale „Tatarzy polscy
czy litewscy". Autor stwierdza, iż dziś Tatarzy czują się prawdziwymi obywatelami
swych państw, w tym Polski. Zachowując pamięć o więzi historycznej, kulturowej
i religijnej przejęli obyczaje życia codziennego od Słowian, ulegając w znacz¬
nej mierze kulturze polskiej, czego dowodzi w kolejnych rozdziałach omawiana
publikacja.
W dalszej części autor porusza kwestie meczetów, parafii, imamów, pielgrzymek,
ponownie tradycji wojskowych, również słynnych bali tatarskich, orientów sokol¬
skich i spotkań gorzowskich. Jednak najcenniejsze informacyjnie, gdyż dostarczają¬
ce wiedzy nowej, są podrozdziały: „Znani i nieznani z rodowodem tatarskim" oraz
„Tatarzy polscy na początku X X I wieku". Pierwszy przedstawia sylwetki m.in. Alek¬
sandra Achmatowicza, Leona Achmatowicza, Stefana Bazarewskiego, Dżenett Dżabogi-Skibiniewskiej, Haliny Szahidewicz, Aleksandra Chaleckiego, Macieja Kono¬
packiego, Selima Chazbijewicza. Szkoda, że w gronie tym zabrakło Muftiego RP
Tomasza Miśkiewicza. Polscy muzułmanie czekali na nowego muftiego przez 60 lat.
Poprzedni mufti — Jakub Szynkiewicz — wyemigrował z Polski podczas I I wojny
światowej. A wedle zwyczaju mufti pełni swą funkcję dozgonnie, dlatego do śmierci
Szynkiewicza w 1965 roku wybór nowego muftiego był niemożliwy. Potem zabrakło
odpowiedniego kandydata. Większość polskiej inteligencji wyznającej islam została
wymordowana. Tatarzy ginęli w Katyniu i w sowieckich łagrach. Ci, co ocaleli, nie
mogli do Polski wrócić.
Ostatni podrozdział na kilku zaledwie stronach traktuje o Tatarach polskich na
początku X X I wieku, skupiając się na wykonywanych zawodach, życiu codziennym,
sympatiach politycznych, a także sygnalizując działania w sferze kulturalno-spo¬
łecznej. Autor podaje również kilka faktów z historii dialogu między polskimi mu¬
zułmanami a katolikami.
Rozdział „Tatarskie tradycje" kontynuuje myśl przewodnią publikacji, poszuku¬
jąc elementów słowiańskich tym razem w sferze religijnej tradycji jako tej, która
różnicuje Tatarów od ich sąsiadów innych wyznań. Autorem tej części jest Janusz
Kamocki, etnolog, znawca ludów pozaeuropejskich.
Pierwszy podrozdział „Tatarzy na co dzień" dowodzi, iż życie codzienne Tatarów
polskich nie różni się niczym szczególnym od egzystencji pozostałych mieszkańców
kraju. Wiejska gospodarka nie różni się od gospodarki chrześcijańskich sąsiadów.
O różnicy w wystroju mieszkań decydują tylko muhiry. Różnic nie dostrzegamy rów¬
nież w codziennym ubiorze czy pożywieniu. Wszystko ulega zmianie w momencie,
gdy Tatarzy wznoszą swe myśli do Allacha, gdy śpieszą na nabożeństwa do mecze¬
tów z okazji Kurban Bajram, Ramadan Bajram czy Aszurejny Bajram i gdy zasiadają
przy świątecznym stole, na którym najważniejsze miejsce zajmują: bielusz, piekie-
Rezenzje i noty recenzyjne
251
raczewnik, kołduny czy cybulniki. Tylko tradycje religijne różnią polskich Tatarów
od katolickich czy prawosławnych sąsiadów. Ta żywa muzułmańska tradycja wzbo¬
gaca kulturę naszego kraju, wprowadzając do niej swoisty pierwiastek tajemniczości
i Orientu.
Specyfikę tatarskiego islamu tłumaczy autor w podrozdziale „W świecie pol¬
skiego islamu" mówiąc o odległym od muzułmańskiej ortodoksji swoistym islamie.
J. Kamocki skupia się na zapożyczeniach od sąsiadów innych wyznań i narodowości
oraz na resztkach wierzeń szamańskich, jeszcze z czasów przedislamskich. Wśród
specyficznych elementów tatarskiego islamu można wymienić za autorem m.in. odej¬
ście od pięciokrotnej modlitwy w ciągu dnia. Przebywając nie tak dawno w towarzy¬
stwie Tatarów na Podlasiu informację tę mogę trochę uściślić: otóż Tatarzy modlą się
ponad 20 razy w roku. Nabożeństwa te trwają 1,5 godziny. Jest to osiem nabożeństw
dorocznych, w tym cztery bajramy, dzień przed Ramadanem, dzień wyznaczający
dokładnie połowę postu, Kader noc, Nowy Rok oraz raz w miesiącu w pierwszy pią¬
tek miesiąca księżycowego, czyli w pierwszy piątek miesiąca po nowiu.
Mimo surowego monoteizmu islamu, odrzucającego wszelkich pośredników mię¬
dzy Bogiem a człowiekiem, w tatarskiej tradycji religijnej rozwinął się kult świętych.
Wśród Tatarów polskich krążyło wiele legend o cudotwórczych właściwościach mizarów, a najpopularniejsza z nich dotyczyła cmentarza w Łowczycach, na którym
znajduje się mogiła Ewliji Konteja.
Społeczności tatarskiej nieobce były też praktyki magiczne i przesądy, dziś odcho¬
dzące już w zapomnienie. I o ile nie dziwi fakt, iż według tradycyjnych wierzeń wszelkie
teksty pisane po arabsku mają moc magiczną, to już pewnym zaskoczeniem jest ogromna
obawa przed śmiercią. W islamie śmierć jest czymś nieuniknionym, ale nie jest końcem
ostatecznym. Jest przejściem do innego życia. Śmierć to powrót do Boga. Tatarzy wierzy¬
li, że zmarły może pociągnąć za sobą następnych, dlatego nie należało przebiegać drogi
przed pogrzebem, wyglądać przez okno na idący drogą kondukt żałobny, nawet imam
prowadzący uroczystość pogrzebową nie powinien oglądać się za siebie, gdyż w ten
sposób również może pociągnąć za sobą kolejną ofiarę. Tatarzy, tak jak wierni innych
wyznań, tak jak każdy z nas, obawiali się i nadal obawiają straty bliskich sobie osób. Au¬
tor wymienia jeszcze wiele ciekawych przesądów, a także charakteryzuje przebieg świąt
muzułmańskich i uroczystości związanych z momentami przełomowymi w życiu muzuł¬
manina. Dość ryzykowne wydaje się jednak stwierdzenie, iż Tatarzy obchodzą święta
chrześcijańskie. Zdobienie jajek wielkanocnych nie stanowi istoty świąt Wielkiej Nocy,
a raczej stało się jednym z elementów sztuki ludowej.
Tytuł pracy Tatarzy Słowiańszczyzną obłaskawieni nawiązuje do słów wybitnego
publicysty Macieja Konopackiego, który często "wypowiadał się na temat muzułmanów
w otoczeniu chrześcijańskim, źródła tego fenomenu szukając jeszcze głębiej: „Moi
współwyznawcy rozciągnęli jedną z najważniejszych ustanowionych przez islam norm
współżycia w jego łonie na okalający świat chrześcijan. Norma ta głosi, że po więzach
rodzinnych najistotniejsze są te łączące z sąsiadami, traktowanymi jako bliscy krewni
(...). Na tych ziemiach rozmaitych sąsiedztw wykształcały się postawy otwarcia na
odmienne tradycje, a tym samym człowiekowi obcym stawał się uproszczony obraz
świata, w którym egzystował" (Maciej Konopacki, Ludzka communio w doświadcze-
252
Rezenzje i noty recenzyjne
niu międzyreligijnym: muzułmanie w otoczeniu chrześcijan w Polsce, „Islam i chrześ
cijaństwo", PAP, Kraków 1995, s. 143).
Praca Aleksandra A. Miśkiewicza i Janusza Kamockiego ze względu na walory
poznawcze i przystępny język, urozmaicona ciekawymi anegdotami, wydaje się ze
wszech miar godna polecenia czytelnikom, którzy szukają podstawowych informacji
na temat tradycji polskich Tatarów, dumnie broniącej się przed zapomnieniem.
Kamila Siudzińska
Marta G o ł ą b , Jewish paper-cut / Wycinanka żydowska,
2006.
Hagada, Kraków
Drugi album autorski krakowskiej artystki, specjalizującej się w niełatwej sztuce
papierowej wycinanki, zawierający reprodukcje 28 prac, zaopatrzony jest przez nią
w dwujęzyczny wstęp. Przedstawia on zwięźle historię tego zjawiska, jego związek
z życiem rodzinnym i świętami dorocznymi, charakterystykę podstawowych form
wycinanki, jej symbolikę. Autorka opisuje również własną drogę do tej twórczości.
Wspomina swoje dziecięce próby, inspirowane wycinanką ludową i niespodziewa¬
ny szok, jaki przeżyła po latach, stykając się z wycinanką żydowską na pierwszych
warsztatach organizowanych w 1994 roku w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej
w Krakowie. Odtąd, równolegle ze szlifowaniem i rozwijaniem specyficznej techni¬
ki, zaczęła sama zgłębiać tajemniczy świat żydowskiej kultury, a w dalszym etapie
opanowała pismo hebrajskie, bowiem zrozumiała, jak ważnym elementem kompozy¬
cji są teksty, napisy i cytaty. Pierwszy jej album (Wycinanki, Kraków 1998) zawierał
głównie wycinanki białe na błękitnym tle, również inspirowane sztuką żydowską,
zachwycające nie tylko kompozycją, ale także niesłychaną precyzją cięcia papieru
(nierzadko do grubości nitki), przez co kojarzą się z delikatną koronką. W obecnym
przeważają równie precyzyjne wycinanki większych formatów o pięknej, stonowa¬
nej kolorystyce (podbarwiane akwarelami bądź pastelami). Sporą rolę odgrywają
w nich cytaty z Pisma Świętego, teksty błogosławieństw i życzeń. Obok form trady¬
cyjnych, jak rozety (rojzele), które ostatnio szczególnie pasjonują artystkę, mizrachy,
czy świadectwo ślubu (ketuba), pokazała też własne kompozycje z cyklu „Pieśń nad
pieśniami", czy ilustrację do wiersza Icyka Mangera, również wyraźnie nawiązujące
do tradycyjnego stylu.
Wycinankarstwo Marty Gołąb mieszczące się w fenomenie „krakowskiego
ośrodka współczesnej wycinanki żydowskiej", analizowanym przez Olgę Goldberg-Mulkiewicz (Stara i nowa ojczyzna. Ślady kultury Żydów polskich, „Łódzkie Studia
Etnograficzne" XII, Łódź 2003, s. 176-186), jest znane krakowianom i gościom ko¬
lejnych edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej z towarzyszących im wystaw. Oma¬
wiana publikacja umożliwia szerszą percepcję jej sztuki.
Ewa Fryś-Pietraszkowa
Rezenzje i noty recenzyjne
253
Anna S z y f e r, Ludzie pogranicza. Kulturowe uwarunkowania osobowości, Wyż
sza Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, Poznań 2005, ss. 212.
Problematyka pograniczy w Europie nie należy w naukach społecznych do „ar
chipelagu wysp nieznanych", zaś badania prowadzone nad tym zagadnieniem to
zdecydowanie zasługa środowiska socjologów (przynajmniej w Polsce). Jednak nie
tylko — także etnolodzy podejmują tu określone starania, choć ich podejście dotyka,
i przy tej okazji, kwestii poszukiwania własnej tożsamości badawczej, co jednakże
nie zawsze bywa wyrażane explicite w tekstach. W tym kontekście pozycje takie jak
omawiana tu książka tym bardziej zasługują na uwagę.
Warto zaznaczyć, że wspomniana problematyka nurtuje etnologów przynajmniej
od ponad dwudziestu lat, przechodząc swoistą ewolucję od ujęć z perspektywy etno¬
graficznej (wyznaczanie „granic" kulturowych pograniczy) do spojrzenia na kwestie
etniczne (relacje międzyetniczne panujące na pograniczu). Za cenny, bo porządku
jący ten zakres, należy uznać głos Zofii Staszczak, która zwróciła uwagę na fakt, że
etnolodzy częściej podejmują badania na pograniczach, niż nad samym pograniczem.
I chociaż jest to opinia sprzed lat, czas dodał jej jedynie sił — pogranicze jako pro¬
blem badawczy, także metodologiczny, w etnologii, nadal pozostaje w sferze „swo¬
istego niebytu". Ten kontekst może okazać się pomocny w zrozumieniu postulatów
zawartych w pracy Anny Szyfer.
Jednakże nie tylko o samo podjęcie tematu przez Autorkę książki tu chodzi.
Z jednej strony Ludzie pogranicza... to propozycja sięgająca do tradycji badań nad
osobowością kulturową, wyraźnie odwołująca się zarówno do socjologii (badania
nad tożsamością), psychologii społecznej (badania nad osobowością), jak i antro¬
pologii kulturowej (Autorka książki zdecydowanie czuje się etnologiem). Z drugiej
strony, ale i w konsekwencji, jest to próba wyjścia poza „opis" kultury, który zwykle
jest owocem pracy etnologa. Publikacja ta bowiem stawia sobie bardziej ambitny
cel. Mianowicie wykazanie pewnej zależności pomiędzy społecznościami lokalnymi
(s. 10), w których ważne są aspekty kultury tradycyjnej (w rozumieniu Autorki wstę
pują one wśród ludności wiejskiej — s. 8,9,10), a rozmaitymi typami pogranicza.
Definiując ten istotny dla treści książki termin, A. Szyfer przyjmuje dwa jego znacze
nia: realnie istniejące tereny przy granicy oraz przestrzeń społecznych relacji rozma
itych elementów kulturowo-społecznych, często wzajemnie „obcych", a więc grup
etnicznych, wyznaniowych, regionalnych i językowych (s. 8). Według Autorki, tak
rozumiane pogranicza, w zależności od własnej specyfiki (s. 8-9) stwarzają warunki
do wykształcenia odpowiednich „typów" osobowości. W konsekwencji jasne jest,
że rzeczona książka stanowi, w najbardziej ogólnym sensie, próbę połączenia kwe¬
stii rozumienia procesów zachodzących na pograniczu, z zagadnieniem budowania
tożsamości. Tak więc Czytelnik otrzymuje do rąk propozycję w założeniach łączącą
„badanie na pograniczach" z „badaniem nad pograniczem" . Propozycję tyleż cieka1
1
Jeśli za takowe uzna się próbę odpowiedzi na pytanie o zależność pomiędzy czynnikami zewnętrz
nymi — kultura danej grupy/grup — a rozwojem tożsamości jednostki.
254
Rezenzje i noty recenzyjne
wą i oryginalną w podejściu, co trudną, ale przy tym dającą impuls do postawienia
pytań. A to właśnie świadczyć może o jej atrakcyjności.
Przyjrzyjmy się zatem pokrótce, w jakim porządku zostały zaprezentowane argu¬
menty udawadniające tezę, że „istnieje zależność kształtowania się typów ludzi oraz
ich osobowości od warunków życia" (s.7), następnie spróbujmy zastanowić się nad
najbardziej istotnymi elementami treści, by w ostateczności dokonać krytycznego
komentarza. W nim proponuję wyróżnić niewątpliwie mocne „strony" książki, a tak¬
że kwestie, moim zdaniem, warte rozważenia. W tym ostatnim wątku chciałabym
odnieść się do dwóch wybranych spraw: badań terenowych i definicji tożsamości
— istotnych ze względu na sposób uprawiania etnologii na obszarze „tradycyjnie"
przypisanym socjologii.
Treść książki zawarta jest w trzech częściach oraz wstępie i podsumowaniu. Ob¬
szerna bibliografia, Aneks, w którym został umieszczony materiał źródłowy, czyli
narracje biograficzne oraz zdjęcia fragmentów wsi, gdzie Autorka prowadziła ba¬
dania, dopełniają reszty. Najbardziej rozbudowana część 1. to „serce" tej publika¬
cji — w trzech rozdziałach autorka szczegółowo przedstawia: teorię, metodologię
i warsztat (rozdz. 1), następnie terminy, pojęcia i kategorie (rozdz. 2), by przejść
do charakterystyki źródeł i metod pracy (rozdz. 3). Zasadniczym wątkiem jest tu
wskazanie na teoretyczne zaplecze problematyki pogranicza, interdyscyplinarne, ale
i zmierzające do zarysowania miejsca etnologii. W części drugiej najpierw została
zamieszczona propozycja spojrzenia na zagadnienie pogranicza z perspektywy kate¬
gorii badawczej (rozdz. 1), a następnie wieloaspektowa charakterystyka wybranych
czterech pogranicz: Orawy, Cieszyńskiego, Podlasia, oraz Warmii i Mazur (rozdz.
2). Część tę zamykają dwa rozdziały dotyczące typów społeczności, określonych
jako „światy społeczne" (rozdz. 3) i typów rodzin potraktowanych jako środowi¬
ska socjalizujące (rozdz. 4). Ostatnia z części w całości została poświęcona tytuło¬
wym Ludziom pogranicza — w niej ścieżka analizy wiedzie Czytelnika od prób ich
typologii (rozdz. 1), przez typy osobowości kulturowych w odniesieniu do typów
pogranicza (rozdz. 2), by zakończyć się rodzajem konkluzji wskazującej na zwią¬
zek osobowości kulturowej ze „światem pogranicza" (rozdz. 3). Wstęp wprowadza
Czytelnika w ogólne przesłanie i zapowiada jasno tezę (s. 7). Podsumowanie to syn¬
tetyczne przypomnienie głównych wątków analizy. Zarysowana w tych częściach
i rozdziałach struktura pracy zdecydowanie wskazuje na wysiłek wyważenia części
„teoretycznej" i „empirycznej", jednak wnikliwsza lektura odsłania, że Autorka wie¬
le uwagi poświęca także kwestiom metodologicznym i metodycznym (warsztatowi
pracy).
Tak więc teoretyczno-metodologiczne podejście Autorki można określić jako
próbę połączenia trzech perspektyw badawczych. W przekonaniu Autorki to spojrze¬
nie na to, co o człowieku jako „jednostce społecznej" powiedziała socjologia, psy¬
chologia społeczna oraz co o nim mówi, z punktu widzenia kategorii „osobowości
kulturowej", antropologia kulturowa. Autorka przytacza zatem dwie podstawowe
w tym względzie teorie: akulturacji i asymilacji — procesów ważnych w formowaniu
się „osobowości kulturowej". W obrębie tej pierwszej, przejawiającej się zarówno
na poziomie „grupy", jak i w życiu jednostki, ważne dla procesów zachodzących na
Rezenzje i noty recenzyjne
255
pograniczu są: koncepcja zmiany kulturowej, mającej zawsze dynamiczny charak
ter, oraz „typy procesów akulturacji" (s. 19), reinterpretacji (przyswajanie nowych
elementów kulturowych), restrukturyzacji (przebudowy starego „sytemu" w wyniku
obecności nowych elementów.) Według Autorki trudno nie wspomnieć w tym miej
scu o zagadnieniu dystansu kulturowego, istotnego dla interpretacji relacji pomię
dzy „obcymi" grupami zamieszkującymi pogranicze(a). Autorka słusznie zauważa,
że pojęcie dystansu pozwala bowiem wskazać na stosunek „powszechników" (cech
wspólnych) do „wyróżników" (cech różnicujących, specyficznych) (s. 19) — a więc
zbioru cech świadczących o rodzaju tożsamości danej grupy. Jeśli chodzi o drugą
teorię — asymilacji — zostaje podniesiony w niej przede wszystkim aspekt domina¬
cji i wchłaniania jednej grupy przez drugą — silniejszą, także ekonomicznie (s. 21).
Przywołanie tych dwóch teorii ma, według Autorki, zasadniczą wymowę: oto bowiem
w wyniku określonych warunków „stwarzanych" przez charakter grup będących ze
sobą w bezpośredniej styczności (na pograniczu dzieje się to „jakby" intensywniej),
następuje wymiana, przekaz treści symbolicznych, świadczących o tożsamości pod¬
miotów interakcji. Pisząc o tym, Autorka pyta równocześnie o miejsce i rolę jed¬
nostki żyjącej na pograniczu i odwołuje się do założeń socjologii interpretatywnej,
a zwłaszcza dokonań F. Schutzego, traktującej „osobę jako działający przedmiot
i interpretator społeczeństwa" (s. 22).
Stąd już tylko krok do przyjętej metody — skoro jednostka — niczym soczew¬
ka skupia w sobie wizje o społeczności (grupie, kulturze), w której żyje, wystarczy
prześledzić jej związki ze środowiskiem odciśnięte w kolejnych etapach jej biogra¬
fii, aby stworzyć podstawę do wnioskowania o nim samym i jego wpływie na ludzi
(s. 24-26). Realizację tego postulatu zapewnia metoda autobiograficzna (omówienie
i komentarz — s. 27-38), nawiązująca do kluczowej dla całości koncepcji „świa
tów społecznych" Anzelma Straussa (rozwiniętej przez F. Schutzego). Zgodnie z nią
życie każdego z nas przebiega jednocześnie w kilku światach, czyli środowiskach,
które mają swój jedyny i niepowtarzalny wpływ na naszą osobowość społeczną
i kulturową (stąd Autorka wspomina wcześniej o „światach kulturowych" — s. 23).
Żyjąc w nich, jednostka podziela wspólne wzorce z innymi członkami „światów".
Dzieje się to zarówno na poziomie rodzinnego środowiska, rówieśniczego, zawodo
wego, itp. (socjalizacja), jak i poprzez proces „filtrowania" (przyswajania — inter¬
nalizacja) przez nią treści nabytych w rezultacie interakcji, a następnie uznanych za
własne. Kwestia interakcji wydaje się tu kluczowa — właśnie z perspektywy etno¬
logii — chodzi tu bowiem o kontakt z „kimś znaczącym", a właśnie w najwyższym
(choć rozmaicie waloryzowanym przez jednostkę) stopniu jest nim ktoś „odmienny",
czyli „obcy". Analizując zatem poszczególne autobiografie „zastane" i „wywołane"
na drodze wywiadu narracyjnego ludzi żyjących na pograniczu (pograniczach), moż¬
na uzyskać zbiór wyobrażeń o „światach" tworzących specyfikę danego pogranicza,
o czym szerzej informuje Autorka w kolejnych częściach.
W drugiej części na uwagę zwraca zabieg prezentacji pogranicz — jak wskazuje
Autorka nie mają one równorzędnego charakteru (Warmia i Mazury — określone
jako pogranicze historyczne są tym samym „oddzielone" od współczesnych pogra¬
nicz) oraz stanowią nie tylko teren faktycznych kontaktów międzywyznaniowych
256
Rezenzje i noty recenzyjne
i międzyetnicznych, ale istnieją także w wymiarze „mentalnym", ze względu na
cechę „długiego trwania". Od wielu lat ludność doświadczała wpływu odmiennych
wzorców kulturowych (według rozróżnienia Autorki dotyczących identyfikacji naro¬
dowej, etnicznej i regionalnej). Ale to nie wszystko. Czytelnik otrzymując bowiem
panoramę stosunków społeczno-kulturowych zmiennych w czasie (dziejących się
według określonych, przekazywanych przez środowisko: wzorców kulturowych),
jednocześnie ma do czynienia z charakterystyką na wskroś etnograficzną, w której
mowa o takich wyznacznikach obszaru (regionu pogranicza) jak strój, budownictwo
czy gwary/języki. W rezultacie zostaje zbudowana, z perspektywy nieco „arbitral
nej", „specyfika" danego pogranicza — element ważny, gdyż według niego następuje
w dalszej, trzeciej części, charakterystyka adekwatnych typów społeczności, rodzin
i osobowości kulturowych.
I tak, w zwieńczeniu powyższych wątków, „osobowości kulturowe" „ujawniają
się" za przyczyną, dostrzeganej przez Autorkę, zależności indywidualnego charakte¬
ru jednostki, jej emocjonalnej „sylwetki" od warunków środowiska kulturowego, za
każdym razem — na danym pograniczu — odmiennego. Nie wyręczając Czytelnika
w przyjemności odkrywania rekonstruowanych biografii, pora zastanowić się nad
tym, jakie mocne punkty kryje w sobie zaproponowana w tej książce koncepcja.
Najpierw uwaga ogólna — całość ma przemyślaną strukturę, która jest efektem
próby interdyscyplinarnego spojrzenia na problematykę pogranicza, a obecność de¬
finicji, to widoczny zamiar służący podkreśleniu, że naukowość wywodu wciąż jest
„w modzie". Zwłaszcza w dobie, kiedy w Polsce młodsze pokolenie antropologów
kulturowych sprowadza uprawianie antropologii (etnologii?) do uprawiania sztuki.
Można te zabiegi niewątpliwie uznać za zaletę, zwłaszcza że jednocześnie Autorka nie
unika trudnego pytania o zakres badawczy etnologii. Postępując tak, nie tylko sama po¬
strzega etnologię jako odrębną dyscyplinę o solidnym zapleczu teoretycznym (choćby
koncepcja wzorców kulturowych, osobowości kulturowej czy akulturacji), ale usiłu¬
je jednocześnie zakreślić jej rolę w badaniach „nad pograniczem" i „na pograniczu".
I tu podąża dwiema ścieżkami: (1) odwołuje się do technik jakościowych (tradycyjnie
przypisywanych etnologii), odstępuje od „intuicyjnego" pojmowania „rozmowy i wy¬
wiadu", proponując konkretną metodę autobiograficzną oraz (2) wprowadza pojęcia
(wzorzec i osobowość kulturowa) wpisane w tradycję uprawiania dyscypliny, nie zapo¬
minając także o społeczności o cechach kultury tradycyjnej, która zdaje się tu kojarzyć
z lokalną. Tak więc z jednej strony Autorka proponuje spojrzenie na grupę poprzez
jej poszczególnych przedstawicieli (etnolog zawsze ma do czynienia z pojedynczymi
ludźmi), a z drugiej stara się udowodnić, że taka „procedura" pozwala wnioskować
o grupie/społeczności, na podstawie naszego podejścia podmiotowego.
Powyższe wątki pozwalają dostrzec i inną mocną stronę tej publikacji. Nie zaist¬
niałaby ona w tej postaci, gdyby nie fakt podjęcia przez Autorkę badań terenowych.
Podąża ona konsekwentnie ścieżką badacza, dla którego kontakt z ludźmi pozostaje
jednocześnie i żywą konsekwencją jego osobowości, i zarazem imperatywem po¬
znawczym — wprost warunkiem uprawiania dyscypliny. Z tym aspektem wiąże się
bezpośrednio kwestia metody. Chodzi tu głównie o wywiad narracyjny (poza nim,
w obrębie tej metody, Autorka korzysta z pamiętników). Technika ta, raczej rzad-
Rezenzje i noty recenzyjne
257
ko stosowana przez polskich etnologów (wyjątkiem jest praca Iwony Kabzińskiej,
Wśród „kościelnych Polaków", Warszawa 1999), nie jest najłatwiejsza w realizacji.
Do czego można sprowadzić jej „istotę"? Przede wszystkim do wysłuchania roz¬
mówcy. Proste? Niekoniecznie. Cały bowiem wysiłek badacza nakierowany być
musi na umiejętne wyważenie proporcji pomiędzy tym, co rozmówca uznaje za waż¬
ne, a tym, co jest istotne z punktu widzenia problemu badawczego. Wiąże się z tym
znacząca, ale nie jedyna cecha badacza, mianowicie, zdolność kierowania rozmową,
a raczej monologiem tak, aby „ja" rozmówcy miało „własną przestrzeń", w której
rozwijać się będzie jego narracja o życiu. To oczywiście sprowadza „ja" badacza
na drugi plan, co przychodzi trudno zwłaszcza osobom mniej doświadczonym, nie
tylko gorzej radzącym sobie z „ciszą" w czasie rozmowy, ale zadającym zbyt wiele
pytań „naraz", jakby pod wpływem chwili. Natomiast, sądząc po zaprezentowanym
materiale empirycznym, Autorce udało się zachować „ciekawość dla tematu", jedno¬
cześnie samej pozostając „jakby w ukryciu".
O skuteczności metody decydują w pierwszej mierze dwie sprawy. Z całą pew¬
nością dobrze jest, kiedy problem wymusza u badacza pytanie o adekwatność za¬
stosowanego do jego rozwiązania narzędzia badawczego. Poza tym, w przypadku
badań etnologicznych, wiąże się to nieodłącznie z tym, jaką definicję kultury przyj¬
mie badacz. Jak wskazują na to publikacje autorstwa polskich etnologów dotyczące
problematyki pogranicza, nie zawsze podejmują oni próbę w zakresie zdefiniowania
kultury, zaś kwestia zastosowania technik badawczych (chodzi tu o metody jakościo¬
we: wywiad kwestionariuszowy (pogłębiony), rozmowy i obserwacja uczestnicząca
zwykle traktowane są ogólnikowo. W przypadku książki A. Szyfer, Czytelnik ma do
czynienia z próbą wyjścia poza te „ramy". Autorka nie tylko formułuje postulat przy¬
jęcia konsekwentnej postawy metodologicznej i stara się wyłuszczyć, na czym pole¬
ga stosowana przez nią metoda, ale przyjmuje także, iż kultura to przede wszystkim
sfera symboliczna, zbiór znaczeń, istotnych i różnych dla poszczególnych grup. Co
więcej, można przyjąć, że Autorka ma na myśli „wyobrażenia" jako główny przejaw
tej sfery. W związku z tym wydaje się, że sięgnięcie po wywiad narracyjny, to sposób
na to, aby je „wydobyć". Uzyskany obraz kultury (kultur) na pograniczach jest zatem
interpretacją wielu opowiadań o życiu jednostek. Z ich wyobrażeń o relacji z innymi
ludźmi, przynależącymi do innych grup etnicznych, wyznaniowych, Autorka wnio¬
skuje o tym, co charakterystyczne dla danego obszaru i jednocześnie dokonuje „typo¬
logii" określonych postaw, przyjmując, że warunki (zwykle traumatyczne) powodują
u ludzi albo postawy aktywne i otwarte, albo zamknięte „trwające". Sumując — ba¬
dania terenowe, jak i metoda (choć zapożyczona od socjologii), w dużej mierze służą
Autorce (poza udowodnieniem tezy) w określeniu własnej „tożsamości" badawczej,
nie tylko w odniesieniu do dyscypliny, ale także indywidualnej.
Jednocześnie więc, skoro pojawia się dosyć wyrazista propozycja badawcza,
z metodologicznym „kręgosłupem", dobrze jest, aby otwierała ona także pole do
dyskusji. W książce wyraźnie zarysowuje się połączenie zagadnienia „pogranicza"
jako obszaru kontaktu w kategorii „wielokulturowości", z problemem kształtowania
tożsamości jednostek i grup. W związku z tym proponuję rozważenie następujących
kwestii: jak koncepcja badań terenowych, przyjęta dla potrzeb wykazania słuszności
258
Rezenzje i noty recenzyjne
tezy, pozwala odsłonić dynamikę procesów przebiegających na pograniczu (ważną
z perspektywy koncepcji „typów" kulturowych i „światów") oraz jak Autorka przed¬
stawia zagadnienie tożsamości, zwłaszcza „kulturowej". Chodzi zatem o kwestie
istotne ze względu na sposób uprawiania etnologii w obszarze „tradycyjnie" przypi¬
sanym socjologii. Najpierw raz jeszcze wątek badań terenowych, a dokładniej jakże
ważnej właśnie w badaniach etnologicznych, kwestii statusu badacza w społeczno¬
ści/rzeczywistości, którą poznaje. Wspomniana wcześniej umiejętność „schowania"
własnego „ja" to nie tylko kwestia „techniczna", ale coś więcej. Autorka właśnie
w ten sposób zdaje się postrzegać swoje miejsce w badanej społeczności, w gruncie
rzeczy „obcej" w stosunku do niej. Mając na uwadze fakt, że Autorce bliskie jest
stanowisko interakcjonizmu symbolicznego, niezmiernie ciekawie rysuje się zagad¬
nienie relacji samej osoby badacza i tych, których spotyka on na swojej ścieżce. In¬
spirująco zatem brzmi pole zarysowane przez zastosowanie tego podejścia badaw¬
czego w zrozumieniu osobowości kulturowej pogranicz. Warto więc, odpowiedź
zawierzając dociekliwości Czytelnika, postawić pytanie o wpływ osoby badacza na
ludzi, z którymi przebywa w czasie badań. Jak ów wpływ, wszak badacz dla bada¬
nego jest zawsze „kimś znaczącym", kształtuje kontakt? (Nie wolno zapominać, że
w konsekwencji tego spotkania uzyskiwany jest „wywiad narracyjny"). I wreszcie,
jak poprzez ową interakcję (osoby badacza i respondentów), można by interpreto¬
wać procesy zachodzące na pograniczu, które „jako takie" z definicji, charakteryzują
się kontaktem „obcych" sobie elementów etnicznych itp. Właśnie w owym kadrze
„obcości" należałoby umieścić badacza. Dlaczego? Otóż głównie dlatego, że jako
osoba pozostaje on „ciekawym" tego, co dla mieszkańców pogranicza mieści się
z jednej strony w sferze „oczywistej" praktyki (zachowania), z drugiej w obszarze
indywidualnej wizji świata, zapamiętanej i w sumie jakoś „wyobrażonej" (wiele
wspomnień z czasem nabiera „innego koloru emocjonalnego"). Tak więc obcość
badacza jest „nie-do-uniknięcia": prośba o przeprowadzenie określonej rozmowy
czy też o odpowiedzenie na pytania budują „naskórkowe" więzi — zdecydowanie
zatem inne, niż te, w których na co dzień partycypował, czy wciąż tkwi rozmów¬
ca dzielący życiową przestrzeń z osobami z obcych kultur czy też grup. A jeśli już
mowa o „dzieleniu przestrzeni", to w tym miejscu trudno nie poddać refleksji fakt,
czy zastosowana przez Autorkę metoda jest zaiste najbardziej właściwą w badaniu
problematyki pogranicza? W odpowiedzi zaproponuję nie tyle rozstrzygnięcie kwe¬
stii, ile zwrócenie uwagi na jeden fakt. Punktem wyjścia byłoby zastanowienie się,
w jakim zakresie słuszne założenie (dosyć ogólne) o wpływie kontekstu kulturowego
na kształtowanie osobowości można wykazać na przykładzie autobiografii.
Autobiografia pozyskana w wywiadzie narracyjnym oddaje statyczne zachowa
nie rozmówcy, skierowane ku refleksji i wypowiedzi. Tymczasem w badaniu relacji,
także na pograniczu, które mogą mieć wpływ na ukształtowanie „osobowości kul¬
turowych" ważne będą, jak myślę, także zachowania (działania — interakcje). One
bowiem budują w pierwszym rzędzie to, co etnologia określa mianem „zachowań
nawykowych", skądinąd ważnych dla tożsamości (kulturowej). Tak więc, autobio¬
grafia, pozwala odsłonić jedynie fragment, warstwę deklaratywną zachowań, która
nie wyczerpuje „przestrzeni nawyku kulturowego".
Rezenzje i noty recenzyjne
259
I wreszcie kwestia bezpośrednio nawiązująca do ostatniej uwagi — definicja toż¬
samości kulturowej. Po lekturze książki można odnieść wrażenie, że Autorka chociaż
zdaje się dostrzegać fakt, że tożsamość kulturowa budowana jest na drodze transmisji
międzypokoleniowej, a zatem także w sferze nawyku, jednocześnie jakby to pomija
w toku dalszych rozważań. Znajdujemy w nich natomiast stwierdzenia sugerujące,
że tożsamość kulturowa to nie tyle kwestia „dziedziczenia wzorców", ale ich „świa¬
domy wybór" dokonywany przez jednostki. Najlepiej przejawia się on w podtrzy¬
mywaniu przez nie zewnętrznych cech „regionalnych" takich jak ubiór, strój czy
język — świadomie traktowanych jako cechy wyróżniające grupę. Poza tym ów wy¬
bór istnieje także w wymiarze deklaratywnym. W tym względzie pojawia się wąt¬
pliwość: czy tożsamość grup na pograniczu kształtuje się wyłącznie w kategoriach
„świadomych wyborów", czy jednak (a może także) w warstwie nieuświadamianej
(obecnej nie tylko w społecznościach „lokalnych" czy też o cechach tradycyjnych)?
Odpowiedź nie jest tu moim celem, ale trudno mi nie zadać jeszcze jednego pytania
— o metodę jakościową.
Czy nie byłoby słuszne przyjrzeć się zaletom płynącym z obserwacji uczestni¬
czącej prowadzonej w czasie długiego przebywania z grupą? Pozwala ona dotrzeć
nie tylko do warstwy deklaratywnej i wyobrażeniowej, ale i nawykowej grupy. Tym
samym etnolog może stać się „swoistą konkurencją" dla socjologów, którzy nie tyle
nie prowadzą obserwacji uczestniczącej, ile korzystają z niej w inny sposób — bez
świadomie utrzymywanego statusu „obcego".
Pora na konkluzję. Ludzie pogranicza to nie tylko pozycja wskazana dla
wszystkich, którym bliska jest problematyka „pogranicza", ale także dla tych, którzy
doceniają uroki faktografii ludzkim życiem zapisanej.
Agnieszka Chwieduk
Franklin F o e r, Jak futbol wyjaśnia świat, czyli nieprawdopodobna teoria globa
lizacji, przeł. A. C z a r n e c k a , Wydawnictwo Red Horse, Lublin 2006, ss. 271.
Franklin Foer, dziennikarz, felietonista i — jak sam siebie określa w pierw¬
szym zdaniu książki — fan futbolu, dokonał próby opisu gry w piłkę nożną jako
swego rodzaju fenomenu kulturowego. Książka, choć wyraźnie popularnonauko¬
wa, może stanowić nie lada pożywkę dla etnologa współczesności i to właściwie
z kilku zasadniczych powodów. Po pierwsze, dotyka zagadnień kultury rozpatry¬
wanej z perspektywy globalnej i lokalnej. Po drugie, globalizacja jako swoisty
proces przepływu znaczeń, dyfuzji symboli czy w końcu niespotykanej dotąd mi¬
gracji ludzi opisany zostaje przez pryzmat kultur lokalnych. Wreszcie, po trzecie,
Autor niczym wprawny antropolog udaje się w teren do Serbii, Wielkiej Bryta¬
nii, Austrii, Brazylii, Włoch, Iranu i na Ukrainę, po to, aby śledzić przejawy glo¬
balizacji i glokalizacji dokonującej się za sprawą dzisiejszego futbolu. Foer wy¬
chodzi właściwie z założenia, że sens globalizacji najlepiej można zilustrować
260
Rezenzje i noty recenzyjne
w oparciu o konteksty lokalne i konkretne międzyludzkie zachowania. Podejście
takie jest zgodne z przyjętym sądem, że globalizacja doświadczana jest różnie
w rozmaitych miejscach naszego globu, a codzienne relacje między ludźmi dziejące
się „tu i teraz" oswajają j ą i na swój sposób neutralizują. Codzienność stała się party¬
cypacją w globalnej sieci, w której uwikłane jest nasze dzisiejsze „bytowanie". Nie
prawdopodobna teoria globalizacji, którą głosi Foer, pisana jest z punktu widzenia
partykularyzmu kultur i jednocześnie ich wzajemnego „otwarcia" na siebie.
Dwa wymiary współczesnej kultury — globalny i lokalny, niczym ze strukturalistycznej koncepcji Claude'a Lévi-Straussa, w której binarność stanowi nieodzowny
element każdej kultury, pozostają w permanentnej relacji ze sobą. Chociaż futbol
to „nie to samo co buddyzm" (pewnie i Lévi-Strauss byłby podobnego zdania), to
nierzadko jednak budzi „głębsze emocje niż religia i jest równie istotnym wątkiem
tkanki społecznej" (s. 8-9). Celem wielu badań antropologicznych wciąż pozostaje
przecież tematyka „marginalna", „błaha" i „niezauważalna". Marginalność futbolu
jest jednak pozorna — dla Basków kibicowanie klubom Athletic Bilbao i Real So¬
ciedad było jedyną możliwością manifestowania na forum własnej dumy narodowej,
rywalizacja drużyn Celtic i Rangers to nieustanna walka o reformację protestancką,
dla dyktatorów wojskowych sprawujących władzę w Brazylii zwycięstwa narodo¬
wej drużyny utożsamiane były z ożywieniem gospodarczym tego kraju w latach sie¬
demdziesiątych XX wieku, stadion Camp Nou był dla Katalończyków bohaterskim
ośrodkiem oporu przeciwko dyktaturze Franco. Przykładów tego typu w książce
Foera odnaleźć można wiele. W ten sposób futbol staje się jeszcze jednym rodza¬
jem doświadczenia — stylem życia charakterystycznym dla wielu grup społecznych,
którym przyszło partycypować w kulturowych sprzecznościach: pomiędzy triumfem
kapitalizmu a zbiorowym przyzwoleniem na korupcję, ideami demokracji i libera¬
lizmu a fundamentalizmem religijnym i nacjonalizmami, bogactwem a ubóstwem
i zbiorowym wykluczeniem, tragizmem ludzkich losów oraz masową zabawą.
Na książkę składa się aż dziesięć rozdziałów. Każdy z nich spogląda na piłkę
nożną z innej perspektywy, można by rzec opisuje j ą w odmiennych kontekstach kulturowo-społecznych, narodowych i regionalnych. Każdy z tych rozdziałów wytycza
także trasę i etnograficzny obszar dociekań, który fizycznie i intelektualnie przebył
Autor, a wraz z nim również i Czytelnik. Miejsc, do których dotarł osobiście Foer,
jest wiele. Nie może być przecież inaczej, skoro globalizacja to proces rozciągnięty
na nieograniczonej przestrzeni geograficznej i kulturowej. Mógłbym w tym miejscu
zaryzykować stwierdzenie, że Foer proponuje nam rodzaj „etnograficznej metody
terenowej", za pomocą której należy analizować globalizację. „Metoda" ta kładzie
nacisk na perspektywę lokalną w badaniach nad współczesnymi zjawiskami kulturo¬
wymi. Globalizacja zostaje zredukowana do poziomu „lokalizacji". Ta strategia ba¬
dawcza jest próbą zmierzenia się z homogenizującymi i heterogenizującymi cechami
świadczącymi o jej niebywałej wewnętrznej złożoności. W tym podejściu znajduję
analogię do stanowiska Michaela Hardta i Antonia Negri, którzy globalizacji nie ro
zumieją w kategoriach społecznej, politycznej czy ekonomicznej homogenizacji, lecz
jako pewien porządek produkcji tożsamości i różnicy (patrz: M. Hardt, A. Negri, Im
perium, przeł. S. Ślusarski, A. Kołbaniuk, Warszawa 2005, s. 61). Sam Autor jednak
Rezenzje i noty recenzyjne
261
chętnie polemizuje z Thomasem Friedmanem (jest on autorem znanej książki: Lexus
i drzewko oliwne, przeł. T. Hornowski, Poznań 2006), który między innymi nakreślił
napięcia pomiędzy lokalnymi obszarami a unifikującymi je procesami zachodzącymi
na odległość. Powołuje się on również na innych obserwatorów życia społecznego,
jak chociażby Naomi Klein (s. 107) czy Teodora Adorno (s. 255).
Foer stawia także pytania, na które nie można dać dzisiaj jednoznacznej od¬
powiedzi: „W trakcie moich podróży starałem się wykorzystać strategie futbo¬
lu oraz środowiska kibiców i graczy do analizy procesów budowania tożsamości
w epoce globalizacji. Czy przyjmą nowe globalne tożsamości? Czy przestaną myśleć
0 sobie jako o Anglikach czy Brazylijczykach, a zaczną określać się mianem oby¬
wateli Europy czy Ameryki Południowej? Czy też nowe tożsamości okażą się bez
znaczenia ze względu na płytkie zakorzenienie w historii? Czy nastąpi powrót do
tożsamości opartych na religii lub przynależności plemiennej?" (s. 9-10). Tak posta¬
wione pytania nie mogą dziwić antropologów zajmujących się opisem stanu dzisiej¬
szej kultury. Immanentną cechą współczesności jest bowiem jednoczesne współwystępowanie cech stricte etnicznych czy narodowych z elementami wytworzonymi na
gruncie kultury konsumpcyjnej czy popularnej. Na tym też tle tożsamości uzyskują
status hybrydyczny, a wyznaczniki etniczne lub narodowe włączone zostają w ob¬
ręb popularnych znaczeń, reklam, mediów. Tożsamości narodowa i etniczna stają się
„pop-tożsamościami".
Każdy z rozdziałów książki stanowi osobną opowieść, ale wszystkie złożone
razem stanowią o jej przemyślanej strukturze. Rozdział otwierający rozważania na
temat futbolu poświęcony został Serbii. Serbska piłka nożna, analogicznie jak inne
dziedziny życia społecznego, uwikłana została w tarcia pomiędzy różnymi nacjonali¬
zmami występującymi od wielu lat na Bałkanach, stereotypami etnicznymi i w końcu
wojnami. Niegdysiejsi fanatyczni kibice zaczęli zasilać szeregi armii wojskowych,
a stadionowe chuligaństwo uzyskało aprobatę wojskowych przywódców. Następny
rozdział opisuje rywalizację drużyn Celtic i Rangers. Ich współzawodnictwo jest
w zasadzie przeniesieniem historycznych animozji pomiędzy protestantami a kato¬
likami, które mają miejsce w Szkocji. Rywalizacja Celticu i Rangersów ma w za¬
sadniczej mierze podtekst religijny, ponieważ kibice Celticu utożsamiają się z wiarą
katolicką, a Rangersi z protestancką. Jak ujął to Autor książki, kluby te mimo rzeczy¬
wistych partykularyzmów „chcą przekształcić się w międzynarodowe jednostki ka¬
pitalizmu i konglomeraty rozrywki. Rozumieją, że nie mogą być tylko adwersarzami
w kilkusetletniej wojnie religijnej" (s. 45). Efektem tego rozumienia stał się swobod¬
ny „przepływ" piłkarzy różnych wyznań i narodowości. „Pod koniec lat dziewięć¬
dziesiątych Glasgow Rangers zatrudnił niemal tylu piłkarzy katolickich co Celtic.
W drużynie grają zawodnicy z Gruzji, Argentyny, Niemiec, Szwecji, Portugalii i Ho
landii; najlepsi, jakich można kupić za pieniądze" (s. 46) — dodaje Foer. Mimo takich
globalnych dążeń równolegle funkcjonuje nurt „tradycyjny" — wśród zwolenników
Rangersów nadal popularne są pomarańczowe koszulki, odtwarzane są antykatolickie
piosenki, a oba kluby na swój sposób pielęgnują nienawiść na tle etnicznym. Na tych
przykładach widać wyraźnie, że kultury ulegają cyrkulacji, wzajemnie mieszają się
1 hybrydyzują. Następny rozdział, zatytułowany Jak futbol wyjaśnia kwestię ży-
262
Rezenzje i noty recenzyjne
dowską, przenosi nas w świat żydowskich gwiazd piłki nożnej i klubów piłkarskich
o proweniencji żydowskiej. Tutaj także Autor odwołał się do przesłanek kulturo¬
wych — nacjonalizmów węgierskich, austriackich czy niemieckich, Holokaustu,
idei judaizmu, roli stereotypów, antysemityzmu dawnego i obecnego. W kolejnych
rozdziałach Foer uzasadnia zachowania sentymentalnych chuliganów Chelsea, ob¬
naża mechanizmy brazylijskiego futbolu, który nie bez przyczyny traktować moż¬
na w kategoriach wiary i religijności, relacjonuje pojawienie się „ery globalizacji"
w Europie Wschodniej na przykładzie klubu ze Lwowa, eksponuje rolę i status no¬
wych oligarchów kierujących europejskimi drużynami piłkarskimi, podkreśla wiarę
w kosmopolityzm i kulturę narodową, za przykład czego można wziąć postawy kibi¬
ców Barcelony, i w końcu analizuje rolę i miejsce futbolu w kulturze islamskiej oraz
amerykańskiej kulturze popularnej.
Książka Jak futbol wyjaśnia świat, czyli nieprawdopodobna teoria globaliza
cji, jest znaczącym głosem w dyskusji na temat globalizacji i lokalności. Kultura,
w której przyszło nam żyć, jest w pewnym stopniu paradoksalna, to znaczy ciągle
istnieją społeczności zorganizowane jako struktury polityczne, odseparowane wyraź¬
nymi granicami, na które permanentnie oddziałują procesy trans-graniczne. Coraz
częściej na użytek tego wprowadza się termin „glokalizacji", który łączy obydwie
perspektywy. Obecnie wiele form kulturowych, ruchów społecznych czy instytucji
ulega dyfuzji. Ważnym wnioskiem końcowym, który wypływa po lekturze Franklina
Foera, to fakt, że globalizacja stanowi bodziec intensyfikacji kulturowego partyku
laryzmu. Świat jest dziś zlokalizowany w nieco innej formie niż kiedyś — w domo¬
wym zaciszu za pomocą telewizji satelitarnej oglądamy wydarzenia dziejące się na
innym kontynencie, a za sprawą monitora komputera i Internetu mamy możliwość
uczestniczenia w ponadnarodowej wspólnocie komunikacyjnej. Obok świadomości
regionalnej funkcjonuje z powodzeniem świadomość globalna — „Kiedy poszedłem
na Stamford Bridge, żeby obejrzeć mecz, towarzyszyli mi: Amerykanin, bankier in
westycyjny, i jego latynoska dziewczyna" (s. 107), „Pele stał się idealnym symbolem
postmodernizmu, marką wspieraną przez międzynarodowe korporacje" (s. 137), „Po
wiedzieli (ukraińskim — A.P.) kibicom, że chcą, żeby ich drużyny zajęły poczesne
miejsca wśród największych klubów: z Hiszpanii, Włoch i Anglii. Żeby wykonać tak
herkulesowe zadanie, musieli naśladować strategie tychże klubów. Jedno zwłaszcza
przykuło ich uwagę: przewaga czarnych twarzy" (s. 155-156), „Można kochać włas¬
ny kraj, nawet uważać go za lepszy od innych, bez chęci podporządkowania sobie
innych grup czy krajów albo zamykania się na wszystko, co zagraniczne. I nie jest
to teoria. To duch Barcy" (s. 214). Te przykładowe tylko wyrażenia świadczą o for
mowaniu się świadomości globalnej. Niezależnie od naszej narodowości, wyznania
czy wieku możemy stać się kibicami Juventusu, Realu Madryt czy Ajaxu Amster¬
dam. Świadomość globalna stała się istotnym budulcem dla formowania rozmaitych
ruchów społecznych, nie tylko wywodzących się z obszaru sportu, jak chociażby
ruchów antyglobalistycznych czy ekologicznych. Sport, a tym samym futbol, jedynie
wpisują się w tę tendencję. Tym samym stwierdzenie użyte w książce Foera, że futbol
to więcej niż gra, musimy przyjąć za oczywiste i prawdziwe.
Adam Pomieciński
Rezenzje i noty recenzyjne
263
Konsumpcja — istotny wymiar globalizacji kulturowej, red. Aldona J a w ł o w s k a ,
Marian K e m p n y, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 2005.
Zbiór artykułów pod redakcją Aldony Jawłowskiej oraz Mariana Kempnego
omawiający konsumpcję jako jeden z wymiarów globalizacji kulturowej, to pra¬
ca niezwykle interesująca przede wszystkim z tego powodu, iż przedstawia wiele
perspektyw obieranych przy analizach tego zjawiska kulturowego. Dotychczas na
polskim rynku księgarskim ukazało się już dość dużo pozycji przedstawiających tę
dziedzinę, ale niewiele z nich prezentowało tak różne sposoby konceptualizowania
i wartościowania kultury konsumpcyjnej. H. Jawłowska i M. Kempny zebrali wy¬
starczająco wiele tekstów (aż 18) różnego autorstwa, aby czytelnik po zapoznaniu się
z lekturą miał pogląd na to, na jak wiele sposobów można badać konsumpcję i jak
różne wnioski wyciągać.
Niniejsza pozycja w części jest pokłosiem spotkań sekcji o nazwie „Antropo¬
logia konsumpcji — Polska i świat w dobie globalizacji kultury", zorganizowanej
podczas XII Ogólnopolskiego Zjazdu Socjologicznego w Poznaniu (niektóre wystą¬
pienia nie zostały uwzględnione w publikacji, a inne uzupełniono). Książkę otwiera
Wprowadzenie M. Kempnego pod znaczącym podtytułem: Konsumpcja wyzwaniem
dla socjologii współczesnej. Autor wyraźnie podkreśla, że socjologia, i inne nauki
humanistyczne nie powinny unikać problemu konsumpcji, lecz poddawać to niezwy¬
kle dynamiczne zjawisko intensywnej analizie. Konsumpcję należy doceniać jako
zagadnienie badawcze przede wszystkim z tego powodu, że jest ona jednym z pod¬
stawowych motorów rozwijających dzisiejszy kapitalizm oraz elementem wpływają¬
cym na strukturę współczesnego społeczeństwa. Na tym polu doszło do odejścia od
produkcji jako czynnika dynamizującego gospodarkę, na rzecz właśnie konsumpcji.
Mówi się nawet o dzisiejszych społeczeństwach jako o postprzemysłowych, dla któ¬
rych zasadnicze są wartości postmaterialne (ponieważ obecnie konsumujemy raczej
znaki, a nie zaś produkty). M. Kempny zwraca także uwagę na fakt, który zwłaszcza
w obiegowych opiniach bywa mało popularny, iż globalizacja, a także konsumpcja
mają istotny wpływ nie tylko na ujednolicanie pewnych wzorów, idei, postaw itp.,
ale także stymulują różnicowanie stylów życia, wpływają na charakter indywidualnej
tożsamości, są, jak przypomina za Ulrichem Beckiem, „biograficznym rozwiązaniem
dla sprzeczności systemowych". Autor stwierdza, że taka perspektywa wymaga rewi¬
zji dominujących nadal poglądów (obecnych także w tej książce), iż konsumpcja to
działalność pasywna, zatomizowana i prywatna.
Książka została podzielona na cztery części tematyczne. Pierwsza otwarta została
esejem Zygmunta Baumana Konsumując życie, który stał się też źródłem inspira¬
cji dla pozostałych tekstów tej części. Z. Bauman m.in. prezentuje ciekawy pogląd,
iż dzisiejszy konsumeryzm (właściwy dla płynnej nowoczesności) zdominowany
jest przez „zachciankę" (już ze swej natury ulotną, kapryśną, a przede wszystkim
niezaspokojoną). To właśnie zachcianka jest gwarantem stabilności systemu gospo¬
darczego opartego o konsumpcję, bowiem, podczas gdy tak wiele elementów jest
zmiennych — przedmioty, wybory, charakter doświadczeń, styl życia, mody etc. —
to okazuje się, że zmienność konsumenckiej zachcianki jest być może jedynym sta-
264
Rezenzje i noty recenzyjne
bilnym punktem oparcia. Producent wszak wie, że konsumencka zachcianka wkrótce
radykalnie się zmieni i na tę zmianę musi być przygotowana i jedna, i druga strona.
W tym układzie brak stabilności jest właśnie najbardziej stały.
Uwagi Z. Baumana przemawiają do wyobraźni, przykłady zmienności i ulotności
różnorakich zjawisk kulturowych obserwujemy na co dzień we własnym życiu, jed¬
nak polemizując z tym socjologiem, trzeba powiedzieć, iż istnieje szereg względ¬
nie stabilnych elementów, którym daleko do baumanowskiej płynności — zaznaja¬
miani jesteśmy z nimi w trakcie naszej akulturacji (dzięki niej m.in. wiemy, jakiego
zachowania oczekiwać od innych ludzi, znamy obowiązujące normy społeczne,
wartości preferowane w różnych grupach, dopełniamy „obowiązków" związanych
z pewnymi zwyczajami). Tym niemniej przyznać należy autorowi, że niezwykła
zmienność konsumencka stała się nowym, stałym elementem, który współtworzy
poczucie tożsamości współczesnego człowieka, obok takich tradycyjnych wartości
jak np. pochodzenie narodowe i etniczne, religia, rodzina, bagaż tradycji. Autorki,
których teksty także zawarte zostały w tej części (Magdalena Matysek i Aldona Ja¬
włowska) przywołują tę zasadniczą tezę i nawiązują do myśli Z. Baumana, wyrażonej
zresztą nie tylko w przywołanym artykule, ale w wielu wcześniej opublikowanych
przez niego pracach. A. Jawłowska przypomina o ważnym twierdzeniu, że skoro to
konsument kształtuje rynek, to oferta dostosowując się do jego oczekiwań, staje się
coraz bardziej zindywidualizowana i pomaga w kreacji tożsamości konsumentów.
A zatem procesy konsumenckie są nie tylko uprzedmiotawiające (dawniej domino¬
wał taki pogląd, np. u przedstawicieli szkoły frankfurckiej), ale także upodmiotawiające. Autorce nie jest jednak obca obawa, że obserwowane zmiany społeczne i go¬
spodarcze prowadzą do utowarowienia samego człowieka, dlatego poszukuje jeszcze
innych przykładów, dowodzących, że konsumenta nie należy postrzegać jako obiektu
oddziaływań niezależnych od niego procesów. Wspomina dlatego o działalności róż¬
nych grup antykonsumenckich, która jest sposobem na wyrwanie się z uniwersum
zdominowanego przez rynek i towar.
Część druga Konsumpcji... zawiera artykuły omawiające najważniejsze, wręcz
konstytutywne cechy tego zjawiska, czyli, jak wymieniono we Wprowadzeniu, efemeryczność, estetyzację, sensualizm, niejasność kryteriów wyboru i określania tożsa¬
mości (s. 12). Nie ma tu miejsca na szczegółowe przedstawianie twierdzeń poszcze¬
gólnych autorów książki, dlatego pozwolę sobie zwrócić uwagę tylko na niektóre
z nich, które wydały mi się szczególnie celne albo takie, w których autor zawarł do¬
brą syntezę interesującej go problematyki. Warto zwrócić uwagę na tekst Wojciecha
J. Burszty, który porównał współczesną konsumpcję do kiczu. Upraszczając, można
napisać, że autor założył, iż skoro żyjemy w metakulturze nowości, gdzie wszelkie
piękno jest krótkotrwałe, ulotne, nie ma jasnych kryteriów dla piękna (a konsumpcja
jest zjawiskiem w dużej mierze estetycznym, gdzie i piękno i brzydota odgrywają
bardzo ważną rolę), to wobec tego mamy do czynienia z kulturą kiczu (dla którego
ważniejszy jest krótkotrwały, ekstatyczny zachwyt, a nie trwałe piękno). Interesują¬
cy jest tekst Alberta Jawłowskiego, który zinterpretował widowiska piłkarskie jako
swego rodzaju karnawałowe święto i wskazał na towarzyszącą im charakterystyczną
dlań konsumpcję jako czynnik bardzo silnie integrujący grupy i służący ich wzajemnej
Rezenzje i noty recenzyjne
265
i wewnętrznej komunikacji (sposób ubierania się, popularne gadżety, atrybuty kibi¬
ca etc.).
Kolejna część książki traktuje o następstwach „rewolucji konsumenckiej", które
wpływają na przekształcenia w poszczególnych wymiarach kultury (np. w specy¬
ficznym „świecie" dzieci albo kobiet) i wywołujące działania o charakterze antykonsumenckim. W tym miejscu można zauważyć, że zastosowany podział książki jest
dość arbitralny i nie zawsze adekwatny, ponieważ np. teksty odnoszące się do treści,
które mają się znajdować w części trzeciej, można znaleźć w innych częściach (np.
0 alternatywnych ruchach konsumenckich pisze wcześniej A. Jawłowska, tu zaś tę
problematykę porusza tylko jeden tekst Katarzyny Kolbowskiej o capoeirze — sztu¬
ce walki i grupach się nią zajmujących; charakter nowych wzorów konsumpcji oma¬
wia także artykuł A. Jawłowskiego o piłce nożnej).
Na uwagę zasługuje artykuł Małgorzaty Boguni-Borowskiej, która zaintereso¬
wała się miejscem dziecka w kulturze konsumpcyjnej. Jest ona zaniepokojona tym,
iż pod wpływem konsumpcji dochodzi do infantylizacji kultury, a także do infantylizacji dorosłych i adolescencji dzieci. Zadaniem autorki „świat" dorosłych za¬
czął adaptować cechy, które do tej pory zarezerwowane były dla „świata" dzieci;
są to: „zabawa, reagowanie pod wpływem impulsu, niestabilność emocjonalna (...),
nieodpowiedzialność, brak trwałych relacji międzyludzkich, krótkoterminowość,
zmienność, płynność, koncentracja na własnych potrzebach, przekraczanie granic
1 rozmaitych zakazów" (s. 159). Z drugiej strony dziecko stało się pełnoprawnym
konsumentem, który od najwcześniejszych lat szkolnych zna ofertę konsumencką.
Wiele dziedzin kultury konsumpcyjnej jest mu dużo lepiej znanych niż rodzicom,
a zatem, mimo że samo nie zarabia, to właśnie do niego bywa kierowana oferta.
Traktowane jest jak ekspert, ale także straciło swój dawny bajkowy świat zabawy,
bowiem, jak wskazuje M. Bogunia-Borowska, wiele z nowych rozrywek popkulturowych (teleturnieje, filmy, konkursy) kształtuje w dzieciach znajomość całkiem
„dorosłych" umiejętności rywalizacji, zdobywania nowych rzeczy, konkurencyj¬
ności. W ten sposób dzieci bawią się w dorosłych, a ich zabawa przestaje być za¬
bawą, jej celem jest zadowolenie ambicji dorosłych, nie są to działania kreatywne,
ale naśladowcze, preferowana samodzielność i indywidualizm mogą prowadzić do
wyobcowania i samotności itp. Tekst ten jest bogaty w celne spostrzeżenia, stanowi
on istotny wkład w dyskusję nad charakterem dziecięcego świata i sposobu dobrego
wychowania dzieci.
Za mało przekonujący uważam tekst Adama Niteckiego, który w moim odczu¬
ciu mocno upraszcza zagadnienia związane z konsumpcją. Pisze on między inny¬
mi, że w społeczeństwie konsumpcji takie wartości, jak np. solidarność, wspólnota,
wzajemne zainteresowanie tracą na znaczeniu (że nie jest to prawdą pokazują nawet
wspomniane wyżej artykuły o piłce nożnej, czy capoeirze; te popularne już od dawna
zjawiska sąjeszcze dodatkowo wzmacniane właśnie za pomocą masowej konsumpcji
określonych przedmiotów i doświadczeń). Autor analizuje treść miesięcznika „Clau¬
dia" i spostrzega, że tematyka, która się w nim pojawia, dotyczy przede wszystkim
różnego rodzaju towarów i usług związanych z modą, domem, ciałem, ogrodem, mo¬
toryzacją, zdrowiem itp. Często obok nich zamieszczona zostaje marka produktu lub
266
Rezenzje i noty recenzyjne
nazwa usługodawcy oraz cena. W piśmie sporadycznie lub w ogóle nie pojawiają
się zagadnienia związane z polityką, finansami, prawem, dziedzinami tzw. kultury
wyższej, religią, rozterkami etycznymi. H. Nitecki błędnie, w moim przekonaniu,
zakłada, że skoro „Claudia" ma bardzo wysoki nakład i najwyższą sprzedaż wśród
miesięczników (dane te dotyczą wybranego przez autora okresu, czyli od stycz¬
nia do czerwca 2002 r.), to „kształtuje wizję świata setek tysięcy polskich kobiet"
i „pokazuje to, czego oczekują kobiety" (s. 199). Niewłaściwe jest założenie, że to, co
rynek proponuje klientowi, nawet jeśli znajduje się to w piśmie przez niego zakupio
nym, jest bezkrytycznie i automatycznie akceptowane. Kobiety nie kształtują swojej
wizji świata wyłącznie na podstawie treści wyłożonych w „Claudii" — korzystają
również z innych mediów, które mają bardzo różny charakter — od rozrywkowych
(jak „Claudia"), po bardziej poważne i ambitne, a ponadto partycypują w innych wy¬
miarach życia społecznego, które mają wpływ na ich tożsamość (szkoła, praca, reli¬
gia, środowisko, rodzina etc). Świat prezentowany w „Claudii" nie jest zatem tym,
czego oczekują kobiety, ale tym, którego oczekują reklamodawcy. To oni na łamach
pisma prezentują swoją aktualną ofertę, mody i tendencje, z którym zaznajamiają się,
a czasami także z nich korzystają różne kobiety, niezależnie od systemu wyznawa¬
nych wartości. Analiza treści miesięcznika nie przedstawi zatem hierarchii wartości
czytelniczki „Claudii", jak to sobie założył autor — na ten temat należałoby zro¬
bić badania z samą czytelniczką. Nie jest celna także uwaga, że brakuje w tym piś¬
mie odniesień do rozterek egzystencjalnych kobiet, tak jakby one ich nie dotyczyły
— tego typu zastrzeżenie dotyczy raczej samej „Claudii", nie zaś jej czytelniczek;
wszak szukając odpowiedzi na egzystencjalne problemy, kobiety sięgają do innych
źródeł niż popularne, rozrywkowe czasopismo.
Ciekawe propozycje interpretacyjne zawarte zostały natomiast w czwartej części
omawianej publikacji, w której przedstawiono próby usystematyzowania cech spo¬
łeczeństwa konsumpcyjnego. Szczególnie warte są polecenia teksty Marka Krajew¬
skiego i Felicjana Byloka. M. Krajewski zastanawia się nad charakterem przedmio¬
tów, które konsumujemy, gdyż zauważa niedostatek takiej refleksji (zdominowanej
przez dyskusję na temat społeczeństwa konsumpcyjnego i jego wartości). Wybiera¬
jąc tylko jedno z wielu pytań badawczych, które można w tym kontekście postawić,
autor zwraca uwagę na to, że charakter niektórych z tych przedmiotów prowadzi
do zacierania się ostrości pewnych dychotomii, do jakich od dawna przywykliśmy.
Przedmioty te są zatem hybrydyczne. Na przykład, mając na uwadze przemiany, któ¬
rym może dziś podlegać ciało (pod postacią różnego rodzaju ingerencji za pomocą
urządzeń medycznych, np. rozruszników serca, sztucznych organów, zewnętrznej
aparatury medycznnej podtrzymującej życie; chirurgii plastycznej, np. wszczepiania
wkładek silikonowych dla powiększenia biustu, zastrzyków kolagenowych; pomy¬
słu montowania podskórnych chipów przestępcom w celu ich dokładnej lokalizacji
i in.) można wysnuć wniosek o zacieraniu się różnicy między tym, co ludzkie, a co
nieludzkie. Na innych przykładach (których nie będę tu przywoływać) M. Krajewski
mówi o podobnym procesie w przypadku kategorii uprzywilejowane i wykluczone
(in. dominujące i subwersywne), unikatowe i homogeniczne, materialne i niemate¬
rialne. Artykuł F. Byloka prezentuje natomiast niezwykle wartościową syntezę cech
Rezenzje i noty recenzyjne
267
społeczeństwa konsumpcyjnego (jego zalet i wad) oraz zjawisk towarzyszących ich
wykształcaniu.
Uważam za bardzo cenne, iż taka pozycja powstała — przedstawia ona bardzo
wiele punktów widzenia na zjawisko, które w polskiej humanistyce wydaje się nie¬
doceniane. Wiele z książek, które znalazły się na polskim rynku księgarskim, pre¬
zentuje perspektywę dość jednostronną — negatywną wobec zjawiska konsumpcji.
Tu także znalazły się teksty, które tak opisują nową rzeczywistość. Takie odczytanie
obecne jest np. w tekście Julity Czarneckiej przedstawiającej problematykę zwią¬
zaną z ciałem i szerzej z całą konsumpcją — użyła ona metafory cyborga i cybor¬
gizacji jako najlepiej oddających problem „sztucznego" wpływania na kształt ciała
(a zarazem naszą tożsamość), które przede wszystkim na skutek ulegania perswazji
przekazów medialnych, przestało spełniać nasze oczekiwania. Podobne negatywne
stanowisko zajął wymieniony już A. Nitecki. Jednak wielu z autorów prezentuje bar¬
dziej wyważone opinie poszukując i negatywnych, i pozytywnych stron konsumpcji
jako zjawiska społeczno-kulturowego. Niniejsza książka przedstawia różne podej¬
ścia i perspektywy, pokazuje wielorakość zagadnień, a czasami także skrajnie różną
ocenę konsumpcji. To każe pamiętać o celnych słowach M. Kempnego zapisanych
we Wprowadzeniu: „przedmioty konsumpcji potencjalnie kryją w sobie nieprzebra¬
ne bogactwo znaczeń, zaś ich społecznie konstytuowane sensy odrywają się od wy¬
twórców, od kontekstów ich wytwarzania, podlegają permanentnej kontekstualizacji
i rekontekstualizacji, wiodąc nomadyczny żywot przypominający wzorce rządzące
aktywnością ich twórców i konsumentów" (s. 13).
Paweł Jessa
Anioł w literaturze i kulturze, red. Jolanta Ł u g o w s k a , Jacek S k a w i ń s k i ,
Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2004, ss. 491.
Człowiek zawsze potrzebował aniołów. Towarzyszyły mu od zarania jego dzie¬
jów, są więc równie stare jak najstarsze spośród znanych nam wierzeń, religii i me¬
tafizycznych systemów. Owe bezcielesne — lub cielesne cielesnością zupełnie inną
od naszej — istoty zamieszkiwały bezmiar otchłani pomiędzy prochem i pyłem
ludzkiego świata, a wyniosłym milczeniem i bezpostaciowością Absolutu; wypeł¬
niały jakoś ową mroźną przestrzeń, która tak przerażała Pascala, a i nas dzisiaj bywa,
że nie nastraja optymistycznie. Będąc (zazwyczaj) „człowiekopodobne", stanowiły
o ludzkim wymiarze Boskości, jako posłańcy i pośrednicy umożliwiały komunika¬
cję między najniższymi a najwyższymi sferami Bytu. Zanosiły bowiem w Niebiosa
błagania i modlitwy, a równocześnie obwieszczały wolę Najwyższego. Anioły (daw¬
niej zwane też daimonionami) były to istoty potężne, nieśmiertelne, o podwójnym
niejako obliczu: nieustannie wpatrując się i wsłuchując w przepaść Nieskończoności
jednocześnie zwrócone były ku ludzkiemu światu: strzegąc go i trzymając pieczę
nad biegiem spraw. Mimo iż pochodziły z innych, wyższych dziedzin, nie stroniły od
268
Rezenzje i noty recenzyjne
bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, a nawet pewnej z nim zażyłości. Stosownie
do tego odbierały cześć od Ziemian, stając się niejednokrotnie przedmiotem głębo¬
kiego kultu.
Tak tedy rozliczne były angelofanie w Dawnych Wiekach. Anioły widywano
i słyszano na jawie i we śnie, pojedynczo i zbiorowo. Dostrzegano ich działanie
w tkance znojnej codzienności, w żywiołach i cyklach przyrody, ale też w stanach
natchnienia, kontemplacji i głębokiego uczucia. Jako że „natura nie robi skoków",
zakładano, iż ich istnienie jest koniecznym momentem struktury rzeczywistości, lo¬
gicznie i ontologicznie niezbędnym stadium pośrednim pomiędzy Nieskończonością
i skończonością, równocześnie zaś pociechą i nadzieją dla człowieka — rozumnej
istoty postawionej w wielkim i niepoznanym świecie.
Tak o aniołach myślano, tak w nie wierzono i tak je odczuwano na przestrzeni
wieków i tysiącleci. Co jednak po tej wierze dzisiaj zostało? Czym dzisiaj jest dla
nas anioł — jeśli w ogóle w jakikolwiek sposób jest? Czy doświadczenia anielskie¬
go świata należą do dziecięctwa ludzkości i jako takie są jedynie wspomnieniem?
Czy aniołowie, wraz z Bóstwem, całkiem opuścili nasz świat, pozostawiając jedynie
ślady w postaci pustych miejsc w duszy? Czy może jednak wciąż w jakiś dyskretny
(jak mają to one w zwyczaju) sposób przejawiają swoją obecność? Jeśli tak, to czy
są niezależnymi duchowymi istotami, czy może raczej projekcją wyobraźni umysłów
nadwrażliwych, wyrazem tęsknoty za utraconym dzieciństwem lub za lekkością du¬
cha pozbawionego jakże często uciążliwej cielesności? A może są jedynie idealizacją
człowieka, alegorią cnót, synonimem duszy, pośmiertnym stanem bytu ludzkiego,
orzecznikiem przypisywanym pięknym kobietom, literackim ozdobnikiem dla wy¬
bujałych estetów i egzaltowanych dziewic?
Praca zbiorowa Anioł w literaturze i kulturze pod redakcją Jolanty Łukowskiej
i Jacka Skawińskiego, składająca się z przeszło czterdziestu artykułów różnych auto¬
rów, podejmuje właśnie niezwykle szeroki krąg zagadnień powyżej zasygnalizowa¬
nych. W zgodzie z tytułem pracy, punktem wyjścia są tu analizy anielskich postaci,
tak jak przejawiały się one i wciąż przejawiają w treściach wierzeń, w literaturze
(dorosłej i dziecięcej), malarstwie, folklorze, filmie czy nawet odpustowej galanterii.
Książkę otwiera dział pt. „Anioł w Biblii i patrystyce", a w zawartych tam artyku¬
łach przedstawione zostały niewątpliwie solidne, biblijne podstawy wiary w duchy
anielskie, wraz z najwcześniejszymi, teologicznymi rozstrzygnięciami dotyczącymi
ich natury, funkcji, sposobów działania, hierarchii itp. Refleksję nad aniołami, po¬
cząwszy od I I wieku, podejmowały bowiem najtęższe umysły starożytnego chrześ¬
cijaństwa: Orygenes, Ireneusz z Lyonu, św. Augustyn czy Pseudo-Dionizy Areopagita. Artykuły Rosińskiego i Paczkowskiego dowodzą, jak głęboko wiara w anioły
przenika całą tkankę religii chrześcijańskiej, lecz także jak dalece zbanalizowany
i zmarginalizowany został obecnie ten jej aspekt (z teologicznymi projektami całko¬
witej „deangelizacji" zaświatów, wysuwanymi przez niektórych myślicieli protestan¬
ckich włącznie).
Drugi dział „Literackie obrazy anioła" zawiera konkretne analizy anielskich wize¬
runków, pojawiających się w utworach m.in. Reja, Słowackiego, Norwida, Asnyka,
Leśmiana czy Gałczyńskiego, lecz także Lema, Pilcha czy Tokarczuk. Wymienione
Rezenzje i noty recenzyjne
269
wyżej artykuły wskazują na obecność wątków angelicznych w literaturze polskiej
właściwie od jej zarania. Dowiadujemy się także o ewolucji przedstawień anielskich
na przestrzeni wieków od dość tradycyjnych wizerunków u Reja czy Potockiego, po¬
przez nieco już bardziej osobliwych Aniołów Stróżów Narodu Polskiego u romanty¬
ków, aż po anioły zagubione, melancholijne i łaknące wcielenia (Leśmian), czy wręcz
anioły upadłe, zbuntowane, amoralne w twórczości pisarzy młodopolskich (Miciński,
Przybyszewski). Teksty poświęcone twórczości Tokarczuk czy Gretkowskiej wskazują
zaś na obecność w polskiej, literackiej angelologii wątków pitagorejskich, gnostyckich
czy kabalistycznych, zapodanych zresztą w ponowoczesnym sosie niejednoznaczno¬
ści i pogodnego absurdu. W dalszej części książki odnajdujemy omówienia anielskich
lub quasi-anielskich postaci spotykanych u obcojęzycznych pisarzy fantasy takich jak
Tolkien czy Pulman. Wskazuje się tu na bezpośredni związek (czy wręcz zależność)
współczesnej literatury fantastycznej ze starymi koncepcjami angelologicznymi. Auto¬
rzy fantasy naśladują, zapożyczają, dekonstruują i na nowo składają tradycyjne ujęcia
bytów anielskich, ich funkcji, celów i zadań, karkołomnie i antytetycznie nieraz przy¬
pisując im najróżniejsze atrybuty, nie licujące ze zwyczajowo pojmowaną godnością
anielską. Autorzy zauważają też tendencję do unifikacji aniołów z elfami, czy też imaginacyjnie domniemywanymi mieszkańcami kosmosu.
Następny dział poświęcony jest anioł(k)om literatury dziecięcej. Tu z kolei au¬
torzy (Jonca, Skotnicka) zwracają uwagę na postępujący proces uczłowieczania
aniołów, upodabniania się ich stylu bycia do egzystencji ludzkich istot. Dzięki temu
stają się oni bliżsi, bardziej zrozumiali, a co za tym idzie, łatwiej o zażyłość z nimi.
Z drugiej jednak strony zagraża im przez to desakralizacja, utrata jednoznacznego
moralnie charakteru (tym samym mocy oraz godności), a w konsekwencji banaliza¬
cja czy wręcz kiczowata śmieszność odpustowych gadżetów.
Problem postępującej infantylizacji i trywializacji przedstawień anielskich poru¬
szany jest także w następnym dziale „Anioł zdegradowany — wyobrażenia anioła
w kulturze popularnej". W tej ostatniej — jak wskazują autorzy — anioł staje się
postacią paradoksalną: z jednej strony wciąż pozostaje bytem duchowym, niecielesnym, z drugiej zaś „wypada" ze sfery sacrum, traci związek z Bóstwem (mimo jego
istotowej funkcji mediacyjnej: ange/os-posłaniec), istnieje autonomicznie, w jakiejś
bliżej nieokreślonej praprzestrzeni. Anioł pozbawiony zostaje metafizycznego kon
tekstu: skąd? dokąd? i dlaczego? swego istnienia. Kierunki owej dezintegracji tra¬
dycyjnych wizerunków próbuje uporządkować Arkadiusz Lewicki, pisząc o trzech
typach współczesnych przedstawień: aniele spospolityzowanym, tragicznym i dog¬
matycznym, przy czy ten ostatni nie tyle kultywuje poprawny teologicznie obraz, co
w ogóle się przynajmniej do tego obrazu świadomie odnosi. Typ dogmatyczny jest
zresztą najrzadszy, bo sytuuje się w nieakceptowanej dla kultury popularnej blisko¬
ści zupełnie niepopularnych i nazbyt poważnych dyskusji teologicznych. Ostatecznie
więc współczesne anioły balansują pomiędzy banalnością a tragicznością, odbiega¬
jąc tym samym bardzo daleko od swych biblijnych pierwowzorów.
Czym zatem lub kim — powtórzmy to pytanie raz jeszcze — jest anioł? Zawarte
w omawianym tomie teksty nie zawierają udzielonej wprost odpowiedzi, unikając
tym samym niezbyt dziś modnych rozważań metafizycznych czy wręcz ontoteolo-
270
Rezenzje i noty recenzyjne
gicznych, i ograniczając się do opisu anielskich fenomenów, tak jak przejawiają się
one w kodach kultury. Tej poznawczej wstrzemięźliwości trudno się, rzecz jasna,
dziwić, skoro dziś nawet możliwość uprawiania metafizyki bytu ludzkiego jest po¬
dawana w wątpliwość — cóż dopiero mówić o bytach niezmysłowych. Dlatego też
każdy czytelnik musi podjąć próbę samodzielnego pomyślenia odpowiedzi, jeśli tyl¬
ko uzna, że pytanie o anioła na poważną odpowiedź zasługuje. Zawarte w tomie ana¬
lizy zdecydowanie taki namysł i wywołują, i ułatwiają, przedstawiając całe spektrum
wytworzonych w kulturze obrazów i figur anielskich. Wydaje się jednak, że ostatecz¬
nie pozostaje nam wybierać pomiędzy dwoma typami odpowiedzi. Anioł może być
uznany za coś całkowicie immanentnego ludzkiej świadomości bądź jako jej (mniej
lub bardziej świadomy) wytwór, służący celom dydaktycznym, moralnym, estetycz¬
nym, psychologicznym, terapeutycznym, marketingowym, konsolacyjnym, bądź też
jako archaiczna pozostałość przedracjonalnych sposobów doświadczania świata.
Z drugiej jednak strony możemy uznać anioła za istotę transcendentną, przekracza¬
jącą ludzki umysł i od niego niezależną, tym samym przyznać (na przekór duchowi
czasu), iż oprócz naszego świata istnieje świat inny, świat duchów realnych, rozum¬
nych i działających, będących wśród nas i (miejmy nadzieję) dla nas. Jeśli przychy¬
limy się do tej odpowiedzi, wówczas nie unikniemy jednak najpoważniejszych pytań
metafizycznych i religijnych, jakie od zarania stawiała ludzkość. Albowiem anioły
— jeśli rzeczywiście istnieją — nie stanowią bytów izolowanych, lecz poświadczają
i wyrażają głęboką i z istoty duchową naturę całego bytu. Inaczej mówiąc, akceptu¬
jąc posłańców, musimy zaakceptować Tego, który posyła, bo w przeciwnym razie
staniemy się żywicielami niekonsekwentnych i nieco absurdalnych wyobrażeń.
Bartek Jastrzębski
Kornelia L a c h , Wierzenia, zwyczaje i obrzędy. Folklor pogranicza polsko-cze
skiego, „Prace i Materiały Etnograficzne" t. 33, red. nauk. Teresa Smolińska, Pol
skie Towarzystwo Ludoznawcze, (wyd. 2) Wrocław 2004.
Pogranicze śląsko-morawskie jest wyjątkowo interesującym subregionem Gór¬
nego Śląska. I to nie tylko z tego powodu, że posiada tak skomplikowaną historię, ale
również dlatego, że pielęgnowane są tutaj nieznane gdzie indziej zwyczaje i obrzędy
bądź też znane w innych regionach formy świętowania przebiegają tu inaczej. Przed¬
miotem badań Kornelii Lach stały się właśnie wierzenia, zwyczaje i obrzędy ziemi
raciborskiej.
Książka w swym zasadniczym kształcie składa się z „Wprowadzenia" i dwóch
obszernych części zatytułowanych: „Dawne i współczesne obrzędy rodzinne"
i „Obrzędy czasu zimowo-wiosennego". We „Wprowadzeniu" autorka wyznacza
obszar prowadzonych badań (najbardziej na zachód wysunięty skrawek wojewódz¬
twa śląskiego, czyli południowo-zachodnia część powiatu raciborskiego), który jest
przykładem „stykania się, przenikania i konfrontacji różnych zjawisk społeczno-kul-
Rezenzje i noty recenzyjne
271
turowych" (s. 9). Zmieniające się tu na przestrzeni wieków zarówno administracja
państwowa, jak i kościelna miały decydujący wpływ na występowanie i tworzenie się
zróżnicowanych form zwyczajowo-obrzędowych. Istotnym w tym procesie społeczno-kulturowym było trwanie miejscowej ludności przy tzw. morawszczyźnie — ję¬
zyku przodków, którym — jak konstatuje badaczka — „lokalna społeczność jeszcze
współcześnie mówi" (s. 10). Z badań językoznawców polskich i czeskich wynika, iż
mowa ta uważana jest za dialekt laski. Kolejne — zasadnicze już części pracy koncen¬
trują się wokół obrzędowości rodzinnej i dorocznej. W rozdziale pierwszym, zgodnie
z obowiązującym schematem, przedmiotem analizy stały się zagadnienia związane
z poszczególnymi etapami ludzkiego życia. I tak w „Zabrali my pohana, a przinieśli
krześcijanina. Rodzi się człowiek" Kornelia Lach pisze o wierzeniach i zachowa¬
niach zwyczajowych związanych z narodzeniem dziecka, jego pielęgnacją, chrztem
i roczkiem (czyli rocznicą pierwszych urodzin). W najobszerniejszej części „Gdo
swabodu straci, straci wszecko... Wesele na wsi" (składającej się z ośmiu podroz¬
działów) w centrum uwagi znalazły się poszczególne elementy składające się na ob¬
rzęd wesela, a więc: czas przygotowań, strój ślubny, wykupywanie młodej pani, bło¬
gosławieństwo rodziców, droga do kościoła, ślub, życzenia i uczta weselna, oczepiny
i poprawiny. W ostatniej części tego rozdziału („Poć do raje... Człowiek umiera")
autorka skoncentrowała się na schyłku życia człowieka, a szczególnie zainteresowa¬
ła się wierzeniami i znakami wróżebnymi zapowiadającymi śmierć, zachowaniami
rodziny i bliskich przy zgonie, przygotowaniami zmarłego do trumny, pogrzebem
i wyrażaniem pamięci o zmarłym. Osobny podrozdział poświęcony został pochów¬
kowi dziecka. Z badań Kornelii Lach wynika, iż w Raciborskiem jeszcze współcześ¬
nie funkcjonuje zwyczaj, iż dziecko w trumnie wynoszone jest z domu i niesione do
kościoła, a później na cmentarz przez ministrantów bądź przez młodzieńców (jeśli
jest to dziecko starsze). Dawniej chłopcy uczestniczący w tym smutnym pochodzie
mieli przypiętą do rękawa białą wstążeczkę z gałązką mirtu, a dziewczęta na gło¬
wie zrobione wcześniej przez siebie wianki, które po skończonej ceremonii wrzu¬
cały do grobu. Co istotne, wianek ofiarowywano zarówno zmarłym dziewczętom,
jak i chłopcom. Wianek — jako symbol czystości, niewinności, umieszczany jest
współcześnie także w centralnym miejscu „świeżej" mogiły.
W rozdziale drugim „Obrzędy czasu zimowo-wiosennego", badaczka spośród
bogatego zespołu wierzeń i zachowań zwyczajowych związanych z obrzędowością
doroczną wybrała te, które wydają się typowe dla pogranicza śląsko-morawskiego,
tworzą one jednocześnie trzy kolejne podrozdziały zatytułowane: „Mikołaju świynty,
przinieś nam prezenty"; „Kult św. Mikołaja"; „Już basisko umarło... Przebierańcy za
pustni" i „Błogosław wysiane nasiona... Obrzędowość wielkopostna i wielkanocna".
Do charakterystycznych form, według autorki, występujących na badanym obszarze
należy zwyczaj odwiedzania dzieci w domach przez św. Mikołaja na białym koniu
(do lat 70. X X w.), później „na lajkoniku", jak również klekotanie i kłapanie, wójt
pacholczy oraz procesje konne. Pierwsze dwa zwyczaje dotyczą obchodzenia wsi
w Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę przez chłopców, którzy za pomocą ręcznych
drewnianych kołatek przypominają mieszkańcom, że od Wielkiego Czwartku do
Niedzieli Wielkanocnej „dzwony w kościele zostały zawiązane". W Raciborskiem
272
Rezenzje i noty recenzyjne
zwyczaj ten w poszczególnych miejscowościach różnie przebiega, na co zwróciła
uwagę Kornelia Lach, podając dokładne scenariusze tych pochodów. Natomiast wójt
pacho/czy należy do unikatowych zwyczajów, jego tradycje sięgają XVII wieku.
Wójtem fojtem) jest osoba, która przewodzi organizacji zrzeszającej młodzież mę
ską działającą na rzecz kościoła parafialnego, m.in. „ustala na zebraniu [w pierwsze
święto Wielkiej Nocy] podział ról na uroczystościach parafialnych odbywających
się w ciągu całego roku, takich jak: odpust, Pierwsza Komunia Św., Boże Ciało itp."
(s. 168). Dawniej zadaniem członków zarządu takiej organizacji było także wymie¬
rzanie i egzekwowanie kar pieniężnych za nieobecność w procesjach (urządzanych
w każdą niedzielę od Wielkanocy do Zielonych Świąt) lub za inne przekroczenia
popełnione w kościele. Procesje konne należą do zwyczaju wielkanocnego, po¬
wszechnie już utożsamianego z Raciborskiem (występuje on również w okolicach
Gliwic, Rybnika, Olesna, tzw. krzyżoki). Ważne, że przy analizie procesji konnych
autorka zainteresowała się genezą tego zwyczajowego objeżdżania pól, jego funk¬
cjami i przemianami, co niewątpliwie daje pełny ogląd tego zjawiska, a jednocześnie
świadczy o wysokim poziomie warsztatu naukowego Kornelii Lach. Warto w tym
miejscu dodać, iż mieszkańcy pogranicza śląsko-morawskiego powszechnie używa¬
ją określenia Osterreiten, „czyli konna jazda wielkanocna" (s. 175).
Już te przywołane przykłady zwyczajów występujących na pograniczu śląsko-morawskim świadczą o bogactwie kulturowym tego subregionu Górnego Śląska.
Omawiana praca stanowi cenne źródło wiedzy o przemianach kultury ludowej w Raciborskiem. Można ją postrzegać jako pierwszy etap rozpoczętych studiów nad tra¬
dycyjną i współczesną obrzędowością tego obszaru. Dodatkowym walorem tej pracy
jest bogaty materiał ikonograficzny (5 map, 51 fotografii), który jest rzetelnym uzu¬
pełnieniem rozważań autorki. Należy dodać, iż prezentowana książka spotkała się
z żywym zainteresowaniem nie tylko wąskiego kręgu specjalistów, ale i nauczycieli,
animatorów kultury, także wielu miłośników ziemi raciborskiej. Pierwszy jej nakład
w 2000 roku rozszedł się bardzo szybko, w 2004 roku ukazało się wydanie drugie.
Dorota Świtała-Trybek
