ea7789d6399889a2ee2988a3b4c45548.pdf

Media

Part of Jan Lamęcki, rzeźbiarz i pamiętnikarz z Dąbrowy Zielonej/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1963 t.17 z.1

extracted text
Aleksandra

Jacher-Tyszkowa

J A N

L A M Ę C K I

RZEŹBIARZ

I

Z

DĄBROWY

PAMIĘTNIKARZ
ZIELONEJ*

II. 1. Jan Lamęcki,

rzeźbiarz

ludowy.

Do kręgu znanych i cenionych współczesnych
rzeźbiarzy ludowych przybyła jeszcze jedna cieka­
wa postać samouka o oryginalnym i bardzo indy­
widualnym stylu. Jest nią Jan Lamęcki z Dąbrowy
Zielonej, małej wioski w południowej części powiatu
radomszczańskiego, rzeźbiarz, autor pasjonujących
pamiętników i znakomity gawędziarz.
Rzeźby Lamęckiego reprezentują w sztuce ludo­
wej odrębny rodzaj stylistyczny. Nie widać w nich
adaptacji znanych stylów historycznych, tak często
obserwowanych w ludowej twórczości, lecz inny
rodzaj, „nieskażony" wpływami sztuki warstw elitar­
nych, a znajdujący odpowiednik w odkrywczej sztu­
ce dziecka. Twórczość Lamęckiego wyrosła na glebie
ludowych tradycji i wzbogaca ją z kolei nowymi
pierwiastkami, co jest rzeczą tym ciekawszą, że
dzieje się to w połowie X X wieku na wsi, której
dawna struktura społeczna uległa już silnym proce­
som rozpadu. Rzeźby te wprowadzają nas — za
pomocą prostych i nieskomplikowanych środków wy­
razu — w świat opowieści wyrażonej formą, kształ­
tem i barwą.
Podobną opowieścią o świecie, tyle że wyrażoną
za pomocą słowa pisanego, są pamiętniki Lamęckie­
go. Świeżością żywego słowa przypominają one Pa­
miętniki Jana Chryzostoma Paska. Podobnie jak
u Paska klarowały się i doskonaliły najpierw w zam­
kniętym gronie słuchaczy, a później piórem narrato­
ra utrwalone zostały na piśmie . Głównym bohate­
rem jest sam Lamęcki — „Janek-sirota". Silne za­
barwienie emocjonalne i egocentryzm autora zawa­

żyły niewątpliwie na sposobach przedstawienia sa­
mego siebie na tle środowiska. W ogóle w pamiętni­
kach widzimy przewagę pierwiastków osobistych,
subiektywnych. Wybór i interpretacja zdarzeń rzuca
ciekawe światło na psychikę Lamęckiego jako przed­
stawiciela określonej warstwy społecznej. Oprócz bo­
gatego wątku anegdotycznego pamiętniki dają przej­
mujący obraz chłopskiej doli i niedoli, opisują węd­
rówki w poszukiwaniu pracy, migracje sezonowe do
Niemiec, przedstawiają też całą sferę stosunków mię­
dzy ludnością wiejską, służbą dworską a „panem,
wójtem i plebanem". Stąd duża wartość tych pamięt­
ników dla etnografa, psychologa, socjologa, czy
historyka. Dodajmy, że dzieło Lamęckiego jest owo­
cem wielkiej i żmudnej pracy. Obejmuje ono 28 ze­
szytów liczących łącznie 1218 stron (pamiętnik skła­
da się z 61 rozdziałów).
Część pamiętników — zwłaszcza pierwsze partie —
są spisywane retrospektywnie, a część jest opisywa­
niem bieżących zdarzeń. Kiedy Lamęcki zaczął pisać
pamiętniki, trudno w tej chwili rozstrzygnąć w świet­
le sprzecznych danych, jakie podaje ich autor w obec­
nie pisanych listach oraz w świetle pamiętników.
Poziom literacki pamiętników jest niejednolity —
są partie o płynnej narracji i szerokim oddechu
epickim, w innych spotykamy kilkakrotne nawet
powtórzenia zdarzeń, zwłaszcza gdy Lamęcki opo­
wiada innym swoje przeżycia tymi samymi niemal
słowami lub introspekcyjnie przeżywa je ponow­
nie. Nawet fragmenty literacko nie interesujące, jak
opisy błahych czynności czy pełne dłużyzn rozmo-

* W opracowaniu niniejszym korzystałam z na­
stępujących materiałów: rękopisu pamiętników Jana
Lamęckiego, z wywiadów własnych przeprowadzonych
w latach 1956, 1957 i 1960, listów Lamęckiego do
autorki, korespondencji Lamęckiego z Muzeum Etno­
graficznym w Krakowie oraz rzeźb — będących włas­
nością Muzeum Etnograficznego w Krakowie, p. Fer­
dynanda Solowskiego oraz autorki. Ponadto korzy­
stałam z materiałów archiwalnych PIS oraz foto­
grafii ze zbiorów PIS.

R. Reinfuss, J. Swiderski, Sztuka ludowa w Pol­
sce, Kraków 1960, str. 146.
Problem narracyjności rzeźb ludowych porusza
T. Seweryn w artykule Żywot i dzieło powsinogi
beskidzkiego Jędrzeja Wawry, „Polska Sztuka Ludo­
wa", 1956, nr 3, oraz książce Polskie zabawki ludowe,
Warszawa 1960.
Por. Jan Pasek, Pamiętniki ze wstępem Romana
Pollaka, Warszawa 1955.

1

2

3

1

2

3

15

2

wy z „panami", mają w pamiętnikach ciekawą wy­
mowę socjologiczną i dlatego zasługują niewątpli­
wie na wnikliwą analizę.
ŻYCIE I OSOBOWOŚĆ JANA LAMĘCKIEGO
Jan Lamęcki urodził się w 1895 r. w Radoszewnicy, małej wiosce nad Pilicą. Ojciec jego był forna­
lem w majątku pana Ostrowskiego i zmarł pozosta­
wiając wdowę z czworgiem nieletnich dzieci, z któ­
rych najstarszym był ośmioletni Jan. Matka jako
biedna wyrobnica wędrowała z dziećmi po różnych
folwarkach w poszukiwaniu pracy. Wcześnie też od­
dała najstarszego syna na służbę do księdza Jasień­
skiego (proboszcza w Dąbrowie Zielonej), gdzie w la­
tach 1906—1908 był pastuchem i chłopem stajen­
nym. Lamęcki przebywał dwukrotnie na robotach
w Prusach. Pierwszy raz wyjechał w 1909 r. na dwa
sezony i pracował u „bałura" w okolicy Opola, dru­
gi raz, wspólnie z siostrą, w 1913 r. Wojna światowa
zastała go w Niemczech wraz z innymi robotnikami
sezonowymi z Polski. Udział w strajku chłopskim
oraz pobicie niemieckiego żandarma i inspektora
pracy zmusiło go do ukrywania się przez dłuższy
czas w lesie. Złapany przez Niemców uciekł jednak
i ukrywał się w jaskini nad jeziorem w okolicy
Stralsundu. Po pewnym czasie żandarmi wytropili
jego kryjówkę i uwięzili go. Dopiero zakończenie
wojny i rewolucja uwolniły Lamęckiego z więzie16

nia. Do Polski powrócił w 1918 r., otrzymał pracę
jako polowy w majątku Rogaczew, założył rodzinę,
po czym przeniósł się na posadę gajowego w Dąbro­
wie Zielonej, kupił kawałek pola i małą chałup­
kę, postawił zabudowania gospodarskie i zaczął
zbierać budulec na budowę nowego domu (którego
zresztą nie udało mu się wystawić do dziś). Niespo­
dziewane wymówienie mu posady gajowego po pięt­
nastu latach pracy zaskoczyło go i rozgoryczyło.
Przyczyną wymówienia była, jego zdaniem, polityka
właścicieli majątków, którzy nie chcieli zatrudniać
u siebie przez dłuższy czas ludzi, by nie płacić im
emerytury. Lamęcki znalazł pracę na okres roku
w Kościelcu w pobliżu Częstochowy, a następnie
przeniósł się do majątku Okołowice, gdzie pracował
do wybuchu wojny.
Powrót do Dąbrowy Zielonej w 1939 r. z żoną
i trojgiem dzieci był już ostateczny. Mieszka tam
do dziś w starej, krytej strzechą chałupce na począt­
ku wsi. W styczniu 1945 uciekające oddziały nie­
mieckie zabrały go jako furmana i zawlekły w oko­
lice Opola. Uciekł jednak wraz z towarzyszami ze
swojej wsi, przedarł się przez linie frontu i wrócił
do Dąbrowy. W okresie powojennym pracował jako
robotnik w pobliskich kamieniołomach, ponieważ
mały kawałek roli nie wystarczał na utrzymanie ro­
dziny.
Pamiętniki jako źródło poznania osobowości La­
męckiego warto uzupełnić danym z autopsji. La­
męcki jest cyklotymikiem. Wskazują na to pewne
cechy jego konstytucji psychofizycznej. Niski, krępy,
mocno zbudowany, o energicznej, czerstwej twarzy
i żywym spojrzeniu, ma jeszcze dziś ogromną siłę
fizyczną. Gdy był młodszy, potrafił utrzymać na so­
bie pięciu dorosłych chłopów i „tańcować" z nimi.
Porywczy i zapamiętały w gniewie, był w uczuciach
przyjaznych wierny i oddany. Mimo pozornej szorst­
kości w reakcjach Lamęcki silnie reaguje na bodźce
emocjonalne. Wiele doznań przykrych w dzieciństwie

J. Lamęcki:
II. 2.
Głowa
Matki Boskiej, jragm. „Pie­
ty", drewno połichr. Wł. F. Solowskiego. Ił. 3.
„Aniołek",
drewno polichr., wys. 55 cm.
Wł. Muz. Etn. Kraków. II. 4.
Głowa
Chrystusa,
fragm.
„Piety", drewno polichr.

i młodości, jak wczesna śmierć ojca, topienie się
młodszej siostry, cudem zresztą odratowanej, śmierć
dwóch braci i siostry, strata narzeczonej — wy­
tworzyły pewne kompleksy w jego skłonnej do
egotyzmu psychice, kompensujące się w spisywaniu
swoich przeżyć zatytułowanych bardzo znamiennie:
„Mały Janek-sirota". W pamiętnikach znajdujemy
też dowody bardzo wrażliwych reakcji na przeżyte
krzywdy zbiorowe. Jego patriotyzm przejawia się
silnie dopiero w czasie I I wojny światowej.
Do innych charakterystycznych cech osobowości
Lamęckiego należy spostrzegawczość, żywa pamięć,
szybkość reakcji w trudnych sytuacjach oraz umie­
jętność koncentrowania uwagi. Lamęcki jest dobrym
organizatorem, a we współżyciu wykazuje pewne
dyspozycje do przewodzenia. Zaskakująca jest duża
plastyczność jego psychiki i wynikająca z niej łat­
wość przyswajania społecznych wzorów zachowania,
prowadząca do przystosowania — ale zawsze w ra­
mach tradycyjnej obyczajności.
Wesołe usposobienie, humor i staropolska fan­
tazja zjednywały mu przyjaciół, choć rodzaj wyko­
nywanej pracy — pilnowanie pańskiego dobytku —
nie zawsze cieszyło się uznaniem w środowisku
wiejskim. Gościnność oraz nieodzowny jej atrybut na

wsi w postaci flaszki wódki i może nawet zbyt
skrupulatnie przestrzegane tradycyjne poczęstunki
dawały mu jednak poczucie oparcia i więzi z środo­
wiskiem wiejskim, mimo że kontakty z przedstawi­
cielami warstw wyższych, a zwłaszcza z chlebodaw­
cami, były dla niego bardzo atrakcyjne.
Lamęckiego cechuje konsekwentne realizowanie
powziętych postanowień i równocześnie pewna apodyktyczność, a nawet niekiedy despotyzm. Najlepiej
charakteryzują to jego własne słowa: „Jak po­
wiem — świente musi być".
Lamęcki jest niewątpliwie silną indywidualnością.
Świadczy o tym choćby sam fakt pisania pamiętni­
ków, mimo słabej znajomości arkanów sztuki pisar­
skiej. W dzieciństwie uczył się czytania i pisania
zaledwie kilka miesięcy u wiejskiego stolarza i u
„światłego Józia Zintary". Wykształcenie to uzupeł4

4

Informacja o tym, kiedy Lamęcki uczył się
pisania i czytania, pochodzi z wywiadu autorki arty­
kułu, przeprowadzonego z nim w 1957 r. Lamęcki
powtarza to samo w liście z 1962 r., w którym do­
daje nie potwierdzoną w pamiętniku wiadomość
o tym, że uczył się także u księdza Jasieńskiego.
Natomiast w pamiętniku kilkakrotnie powtarza, że
w czasie pierwszego i drugiego pobytu w Niemczech
listy do domu pisały mu inne osoby. Mgr M. Przeździecka w artykule Radomszczański Zagłoba ludowy,
„Ziemia", 1958, nr 3, podaje, że Lamęcki przyswaja
sobie sztukę pisania po powrocie do kraju w 1918 r.,
a pierwszą datą, kiedy pamiętnik już pisze, jest
1934 r. Ta ostatnia data wiąże się jednak z zakoń­
czeniem części pamiętników, do strony 718, o czym
świadczy następujący napis u dołu: „Koniec — Tan
Lamencki — D. 27.111.1934. R. Kości... (Kościelec)".

nił już na swój sposób w okresie międzywojennym.
Ulubione lektury to „Potop", „Ogniem i mieczem",
„Robinson Kruzoe", „Duch puszczy" i wiele innych.
Zastanawiający jest fakt, że Lamęcki nie pisze
nic w pamiętnikach o swoim warsztacie rzeźbiar­
skim, podobnie jak nie wspomina o przebieraniu się
za misia w czasie zapustów, o różnych obrzędach,
w których aktywnie uczestniczył, o chodzeniu z szop­
ką i o innych ciekawych zwyczajach. Jak widać,
Lamęcki uważał, że jego „dłubanie", jak i niezbyt
poważne przebieranie się w czasie obrzędowych
wędrówek, nie zainteresuje ewentualnych czytelni­
ków, do których adresował wielokrotnie swoje pa­
miętniki. Gusty swoich potencjalnych odbiorców
oceniał miarą zainteresowań własnego środowiska
wiejskiego. Najbliższe otoczenie chętnie słuchało je­
go bohaterskich opowiadań o zwycięstwach odniesio­
nych w walce z przeciwnym losem i nieżyczliwymi
ludźmi, opowiadań wyzwalających w nim poczucie
mocy i podnoszących jego autorytet. Imponował
swoją ogromną siłą fizyczną, lisim sprytem, bawił
dowcipem, humorem i fantazją. Słuchający go są­
siedzi śmieli się z bogactwa przysłów i trafnych,

II. 5. J. Lamęcki: „Ukrzy
żowany",
drewno
polichr., wys. 94 cm. Wl.
Muz. Etn. Kraków. II. 6.
J. Lamęcki:
Krucyfiks.
II. 7. Krzyż
przydrożny
w sąsiedztwie domu Lamęckiego. II. 8. J. La­
męcki: Krucyfiks, drew­
no polichr. Wł. F. Solowskiego. II. 9. J. La­
męcki: Głowa Chrystusa
Ukrzyżowanego,
fragm.
(por. U. 5), drewno
polichr.
19

lapidarnych określeń, podobnie jak my teraz, słucha­
jąc jego gawęd o obrzędach, czujemy tętniące życiem
echa dawnej przeszłości. Słowa Lamęckiego malują
obrazy i , podobnie jak i jego rzeźby, wprowadzają
nas w świat stworzony przez tę ciekawą indywidu­
alność twórczą.
WARSZTAT RZEŹBIARSKI
Zamiłowania do majsterkowania są u Lamęckiego
rodzinne. Odziedziczył je prawdopodobnie po dziad­
ku Tomaszu Kaliściaku, który był cieślą, bednarzem
i stolarzem w jednej osobie i podobnie jak jego
wnuk robił wszystko „z własnej głowy". Lamęcki za­
czął rzeźbić już w dzieciństwie, na pastwisku. Pierw­
sze jego prace to laska zakończona rączką w kształ­
cie lisa, kropielniczka ozdobiona rzeźbionymi kwia­
tami, wieża kościoła częstochowskiego, laska z ko­
rzeni, w których ukryte było bocianie gniazdo, po­
stacie dwóch chłopów, i wąż oraz inne łamigłówki,
które ofiarowywał później krewnym i znajomym.
Jako małorolny chłop i przedwojenny służbista
dworski dysponował Lamęcki nieco większą ilością
wolnego czasu na rozwijanie swoich zamiłowań, niż
inni utalentowani i zamożni chłopi. Jednak i dla
niego jesień i zima to dwie pory roku, które naj­
bardziej sprzyjają rzeźbieniu. „Jak wezmę sie — to
siedzę do drugiej i trzeciej po północku" — mówi
Lamęcki. A to uciążliwe zajęcie przy nikłej lampie
naftowej musiało go pochłaniać bez reszty.
Surowiec rzeźbiarski przygotowuje Lamęcki sta­
rannie. Już w czasie rąbania i cięcia drzewa na opał

10

wybiera klocki bez sęków, z odpowiednio biegną­
cymi słojami. Okorowane kawałki składa we wnęce
pod piecem, gdzie powoli wysychają przez parę mie­
sięcy. Przywiązuje dużą wagę do starannego wysu­
szenia surowca, bo w suchszym drzewie lepiej się
pracuje, a rzeźba potem nie pęka. W warsztacie je­
go nie ma specjalnie uprzywilejowanych gatunków
drzewa. Rzeźbi chętnie w drzewie topolowym, osiko­
wym, w olszynie i lipie, a nawet z dębiny wykonuje
niektóre elementy, jak np. krzyż do dużej figury
Chrystusa.
Klocek przeznaczony do rzeźbienia obciosuje La­
męcki najpierw z grubsza siekierą, a następnie obra­
bia dłutkami stolarskimi. W „narobionym" w ten
sposób kawałku drzewa znaczy sobie najważniejsze
szczegóły ołówkiem, posługując się przy tym centy­
metrem dla ustalenia proporcji między wielkością
głowy a pozostałą częścią tułowia, czy „podstumen-

J. Lamęcki: II. 10. „Sw. An­
toni", drewno polichr.,
wys.
27 cm. Wł. F. Solowskiego.
II. 11. „Sw. Antoni", drewno
polichr., wys. 51 cm. Wł. A.
Jacher-Tyszkowej. II. 12. „Sw.
•Rodzina",
drewno
polichr.
Wł. Muz. Etn. Kraków. II. 13.
„Sw. Rodzina", drewno po­
lichr., wys. 29 cm.
wyk.
ok. 1962 r.
t

13
12

tu". „Tu mi się ręce wydarzą, a tu przyjdzie wize­
runek krzyża — tak sobie to wszystko rozmiesz­
czam" — mówi o rzeźbie Sw. Jana. Lamęcki zna
W centymetrach wymiary aktualnie rzeźbionych f i ­
gurek, ma wyrobioną swoistą technikę pracy. Detale
twarzy, rąk, czy nóg oraz załamania imitujące fałdy
szat wykonuje za pomocą noża — zużytego i ścię­
tego trójkątnie, podobnie jak nóż szewski. Czasem
posługuje się szablonem — tak np. rzeźbiąc dużą
figurę pawia, za pomocą szablonu przenosił kształt
i dekorację piór, które później malował.
Dużą rolę w technice rzeźbiarskiej Lamęckiego
odgrywa łączenie poszczególnych kawałków drzewa.
Stosuje je chętnie zwłaszcza przy kompozycjach bar­
dziej skomplikowanych, wyrażających ruch postaci.
Elementy odstające dopasowuje, przykleja i zbija
gwoździkami, po czym powleka grubą powierzchnią
farby, kryjącą miejsce łączenia.

1

I

Majsterkowanie jest ulubionym zajęciem Lamęckiego, często też stosuje w swych figurkach specjal­
ne mechanizmy, uatrakcyjniające takie rzeźby w
oczach widzów. Przykładem mogą być obydwa anioł­
ki szopkowe. Duży anioł ma głowę osadzoną na kiju
obciążonym ołowianym ciężarem. Przez umieszczenie
dwóch blaszek po obydwu stronach głowy od spodu
oraz ich odpowiedników wewnątrz korpusu — raz
poruszona głowa waha się miarowo przez 20 mi­
nut. Mały aniołek jest właściwie skarbonką. Po
wrzuceniu monety o odpowiedniej wielkości do
szpary z przodu, aniołek kiwa kilka razy głową,
dziękując za dar. Inna rzeźba — „Chłopi z cepa­
m i " ma podstawę lekko wypukłą od spodu, tak że
przy poruszeniu jej — figurki wraz z luźno zawie­
szonymi cepami wykonują ruchy wahadłowe. Naj­
ciekawszy jest mechanizm w ruchomej szopce.
W przedniej jego części znajduje się tarcza, do
której przybite są figurki Trzech Króli, pasterza
i owieczek. Tarcza połączona jest za pomocą koła
trybowego z korbą umieszczoną z tyłu budynku. Na
pograniczu twórczości rzeźbiarskiej i majsterkowa­
nia znajdują się wykonane kilkakrotnie przez Lamęckiego rzeźby we flaszce. Pasjonował się on trud­
nym skomponowaniem misternej całości złożonej
z wielu elementów.
Rzeźby swoje maluje Lamęcki farbą olejną, sta­
rannie dobierając barwy. Aby uzyskać pożądany
efekt miesza ze sobą różne kolory, nawet trzy
i cztery.

W dawniejszych rzeźbach, sprzed 1958 r., widać
dużą troskę o zgranie kolorów, barwy są przełamane,
pozbawione jaskrawości i ostrości zestawień. Nowsze
prace — wykonywane nieraz pośpiesznie dla licz­
nych nabywców — są już słabiej opracowane kolo­
rystycznie, barwy są jaskrawe i nie stonowane, a zda­
rzają się i figurki w ogóle nie malowane.
Dla określenia czynności rzeźbienia i jej wytwo­
rów posługuje się Lamęcki terminologią ludową.
Rzeźbienie — to dłubanie, rzeźby — to łamigłówki
lub figurki, sam siebie nazywa dłubaczem, a uważa
się raczej za rzemieślnika niż za artystę.
WZORY, INSPIRACJE, TEMATY
Ciekawie zarysowuje się u Lamęckiego problem
wzorów i inspiracji twórczych. Niewątpliwie jego
działalność rzeźbiarska wyrasta z klimatu tradycyj­
nego świątkarstwa okolic Częstochowy. Tędy biegły
stare szlaki pątnicze, a pobożność okolicznego ludu
wiejskiego utwierdzana była widokiem licznych piel­
grzymek, dla których takie miejscowości, jak Gidle,
Przyrów, czy Św. Anna, były ostatnimi miejscami
postojowymi w drodze na Jasną Górę.
Rzeźby religijne Lamęckiego wiązały się przede
wszystkim z celami kultowymi. Cały szereg inwo­
kacji na rzeźbach jak i fragmenty pamiętników
świadczą o jego głębokiej religijności. Rzeźbienie
świątków poczytuje sobie za zasługę wobec Pana
Boga, za spłacenie w pewien sposób długu wdzięcz­
ności wzamian za czuwającą nad nim Opatrzność.
W ten sposób powstały liczne jego rzeźby Chrystu­
sa Ukrzyżowanego, „obrazy" Matki Boskiej, św.
Jana Nepomucena i in.
Znalezienie bezpośrednich wzorów jest jednak
w twórczości Lamęckiego utrudnione, gdyż rzeźbiarz
dąży świadomie do oryginalności, a materiał dowo­
dowy zawarty w jego wypowiedziach, listach oraz
zabytkach okolicznych nie upoważnia nas na ogół
do wyciągania wniosków, na podstawie których
można by formułować wyraźne zależności. Jakkol­
wiek Lamęcki w nielicznych wypadkach utrzymuje,
że „bierze wzór" z okolicznej rzeźby przydrożnej,
to jednak różnice poza atrybutami figur są tak
znaczne, że trudno tu wykryć jakieś związki for­
malne.
Nie ulega natomiast wątpliwości, że źródła jego
inspiracji twórczych znajdują się w otaczającym
świecie. Składają się na nie widziane w dzieciństwie
oraz w wieku późniejszym obrazy, rzeźby kościelne,
feretrony i chorągwie niesione przez pobożnych piel­
grzymów, dewocjonalia oglądane na odpustach, rzeź­
by świętych i Boże Męki z pobliskich kapliczek.
One właśnie są substratem jego wyobrażeń twór­
czych, choć sam autor często nie zdaje sobie z tego
sprawy.
Tak np. monumentalna kompozycja Chrystusa
Ukrzyżowanego w otoczeniu aniołków (il. 5) na­
wiązuje nie do popularnych przedstawień znanych
Lamęckiemu z okolicznych kapliczek, ale raczej do
wątków, które można odnaleźć w niektórych starych
drzeworytach czy obrazach, gdzie obok emblematów

16
męki występują takie elementy, jak słońce z zary­
sem twarzy i księżyc o ludzkim profilu. Jednakże
Lamęcki zapytany o wzór do tej rzeźby powiedział:
„Dłubałem z własnej głowy... tak sobie to upiękniałem. Jako Chrystus Bogiem jest — to ma aniołki pod
nogami, a słońce i księżyc pasowałem — tu paso­
wałem to, tu to, a Anioły Stróże po bokach."
Również i z innych wypowiedzi rzeźbiarza wy­
nika, że w najbardziej interesujących swoich rzeź­
bach nie posługiwał się żadnymi schematami kompo­
zycyjnymi. Rzeźbiarz mówi o tym: „Co se zamiaruje,
to musi wyjść" lub „Zaczynam i dokładam z głowy,
aż wyjdzie".
Twórczość Lamęckiego jest, podobnie jak i in­
nych ciekawszych rzeźbiarzy ludowych, oryginalnym
przetwarzaniem świata widzianego. Wynika nie t y l ­
ko z „naiwnego" stylu, który jest z kolei zdeter­
minowany narzędziami i umiejętnościami, ale i pro­
cesu twórczego, w którym cały szereg elementów
jest wykalkulowanych.
W tym miejscu musimy stwierdzić, że Lamęcki
potrafi wiernie kopiować naturalistyczne rzeźby, jak
na to wskazuje wyrzeźbiony przez niego krucyfiks,
na którym postać Chrystusa (il. 6) potraktowana
jest tak jak na gipsowych czy metalowych konwen­
cjonalnych figurkach.
Jednakże kopiowanie nie
dawało mu satysfakcji i chociaż zajmuje się „kon­
serwacją" okolicznych kapliczek (nieraz musiał do­
rabiać brakujące lub zmurszałe fragmenty rzeźb)
w twórczości własnej usiłował iść własną drogą.
Jedynie w małym krucyfiksie (il. 16) z 1959 r. moż­
na zauważyć pewne analogie w sposobie rozwiązywa-

nia szczegółów klatki piersiowej i perizonium do rzeź­
by Ukrzyżowanego znajdującej się w sąsiedztwie
domu Lamęckiego (il. 7), ale i w tym wypadku w i ­
doczne są różnice, interpretację Lamęckiego cechuje
większe uproszczenie kształtu.
Lamęcki rzeźbi na ogół z pamięci, ale nieraz brak
dostatecznej wiedzy o przedmiocie zmusza go do
bezpośredniej
obserwacji względnie
uzupełnienia
realiów na podstawie obrazków czy literatury.
„Wczoraj jak sie na księdza przypatrzałem, widzę,
że to jest niedobrze. Trzeba trochę inaczej z tą
czapką" — zauważył w czasie jednej z naszych roz­
mów. Kiedy indziej, rzeźbiąc „na obstalunek" św.
Katarzynę i św. Wojciecha, stwierdził: „Teraz trzeba
z obrazka zobaczyć, jak wygląda św. Katarzyna, bo
nie wiem co zrobić i jak ją ustroić, czy jej dać pal­
mę, czy co innego."
Podobnie jak i inni rzeźbiarze Lamęcki ma pew­
ne ulubione tematy, w których wypowiada się naj­
pełniej. Chrystusa Ukrzyżowanego wyrzeźbił w k i l ­
ku wariantach. Różnice polegały nie tylko na innej
kompozycji elementów zdobniczych rzeźby, ale także
na odmiennym sposobie rozwiązywania szczegółów
anatomicznych, formowania fałdów perizonium, czy
8

5

5

Krucyfiks ten znajduje się w domu rzeźbiarza.
W wywiadzie przeprowadzanym 1957 r., Lamęcki za­
pewniał mnie, że figurkę wykonał sam.
Do rzeźby tej Lamęcki dorobił ręce, odmalował
i wykonał daszek.
8

J. Lamęcki: 11. 14. „Matka Boska
w otoczeniu apostołów",
płasko­
rzeźba polichr., 58 X 37 cm. Wł.
Muz. Etn. Kraków. II. 15, 16. Mały
krucyfiks, drewno polichr. Wł. A.
Jacher-Tyszkowej.
II. 17. „Król",
figurka z szopki, drewno polichr.,
Wł. Muz. Etn. Kraków.

II. 18. 19, 20. J. Łamącki: figurki z szopki,
drewno
polichr.
Wł.
Muz. Etn. Kraków.

ekspresji twarzy. Św. Rodzinę wykonał — o ile
wiem — dwukrotnie, w 1956 i 1961 r., przy czym oba
ujęcia wykazują różnice w traktowaniu formy przy
zachowaniu identycznego schematu ikonograficznego
(ił. 12, 13). Św. Antoniego wykonał po raz pierwszy
w 1928 r. jako rzeźbę we flaszce, a następnie, dwu­
krotnie, w latach 1954 (il. 11) i 1960 (il. 10) jako
figurki: wolnostojące, różniące się zresztą wielkością,
proporcjami i charakterem. Rzeźba wcześniejsza,
niemal dwukrotnie większa, jest bardziej synte­
tyczna, monumentalna. Dwukrotnie podejmował Lamęcki temat pawia, mimo braku zamówienia, w zu­
pełnie podobnym ujęciu. Inspiracją była dla niego
odbitka ludowej malowanki, wisząca nad łóżkiem ja­
ko „dywanik". Rzeźba ta podobała się bardzo auto­
rowi, być może dlatego, że była bardzo dekoracyj­
na, a w jej wykonanie włożył dużo wysiłku.
Niektóre tematy projektuje Lamęcki na długo
przed realizacją. Chrystusa z „otwartym sercem"
chciał wykonać już w 1957 r. i w tym celu przy­
gotował sobie odpowiedni klocek drzewa. Ale za­
miar zmienił. Zamiast Chrystusa wyrzeźbił swego
świętego patrona Jana Nepomucena, a konieczność
przysłużenia się swemu patronowi wyraził w sło­
wach: „Niech w i , że ja o nim dbam." Poprzedni
projekt zrealizował dopiero w 1961 r., ale już w znacz­
nie mniejszym formacie.
Tematyka prac rzeźbiarskich Lamęckiego zmie­
nia się w miarę jak rośnie społeczne uznanie i po­
pyt na jego rzeźby. Konkretne zamówienia i inspi­
racje ze strony prywatnych osób czy organizatorów
wystaw przyczyniły się do rozszerzenia zaintereso­
wań rzeźbiarza, zwłaszcza tematyką świecką. Tema­
tyka ta, szczególnie historyczna, wymaga jednak
posługiwania się wzorami zaczerpniętymi z ilustracji
książkowych. Częściej niż dawniej podejmuje rzeź­
biarz tematy związane z życiem wsi.
Twórczość Lamęckiego można podzielić na kilka
grup. Najważniejszą stanowią rzeźby o tradycyjnej
tematyce religijnej i tu należą takie przedstawie­
nia, jak Chrystus Ukrzyżowany (krzyż przydrożny
w Dąbrowie Zielonej z 1923 r., Chrystus na krzyżu
w otoczeniu aniołków z 1924 r., dwie pasyjki z 1930 r.,
24
i

Męka Pańska we flaszce z 1939 r., mały krucyfiks
z 1959 r.), Chrystus przed Piłatem, Chrystus Biczo­
wany, Chrystus Frasobliwy, Chrystus Upadający,
Chrystus Król (wyk. w latach 1959—1961), szopka
z 18 figurkami, robiona w latach 1925—1930, szopka
o 3 figurkach z ok. 1960 r., Dzieciątko na owieczce
z 1960 i 1961 r., Św. Rodzina (w dwóch wariantach
z 1956 i 1960 r.), Pieta z 1960 r. oraz rzeźby: św.
Antoniego (w trzech wariantach), św. Jana Nepomu­
cena, św. Jadwigi, św. Anny, św. Jana Apostoła,
św. Barbary oraz innych świętych.
Płaskorzeźby Lamęckiego wiążą się z tematyką
religijną i przedstawiają bądź pojedyncze osoby,
jak Matka Boska Częstochowska (1927 r.), bądź
kompozycje grupowe, jak Matka Boska w otoczeniu
świętych, wykonana w dwóch wariantach —
w 1958 i 1960 r.
Osobną grupę tematyczną stanowią pełne dowci­
pu rzeźby typu zabawkowego. Należą tu zarówno
figurki pojedyncze jak i grupowe: Chłopi z cepa­
mi (1957), „Dżokej na przeszkodach" (1960), „Walka
o szarka" (jelonka) (1961), „Murzyn strzelający
z łuku" (1961), „Kobieta z dzieckiem w kołysce"
(1960/61) i in. Rzeźby te stanowią kontynuację humo­
rystycznych „pamiątek" wykonywanych przez La­
męckiego w pierwszym okresie twórczości, w dzie­
ciństwie.
Ponadto można wyodrębnić rzeźbę figuralną o te­
matyce historycznej, jak: Jan Napolański (!), Jakub '!)
Sobieski, Adam Mickiewicz „tak jak stoi na pom­
niku w Paryżu", Henryk Pobożny, kosynier i in.
oraz grupę rzeźb związanych tematycznie ze wsią,
jak „Obora gospadarska staroświecka z lewenta-

19

rzcm" (wysiana na konkurs w Radomsku w 1959 r.),
„Maryśka idzie odbierać żyto", kosiarz i in.
Należy też wymienić dość liczną grupę rzeźbio­
nych zwierząt, które wchodzą w zespoły już wymie­
nione (do szopki i wspomnianej „obory"), a ponadto
rzeźbione osobno owieczki, dwa pawie oraz ptaszki.
OPIS I PRÓBA ANALIZY RZEŹB
Różnorodny i bogaty dorobek twórczy Lamęckiego
nie jest jednolity pod względem poziomu artystycz­
nego. Rzeźby z wczesnego okresu nie mają jeszcze
skrystalizowanego stylu. Dopiero w wieku dojrza­
łym następuje pełny rozwój osobowości artysty.
Wtedy to powstały niezbyt liczne rzeźby typu reli­
gijnego o dużym rozmachu i ciekawej inwencji
twórczej. Twórczość tę kontynuuje Lamęcki po
ostatniej wojnie, rozszerzając zakres tematyczny.
W ostatnich latach zwiększa on swą produkcję rzeź­
biarską, niestety nieraz ze szkodą dla poziomu arty­
stycznego.
Do najciekawszych prac Lamęckiego należy mo­
numentalna rzeźba Chrystusa na krzyżu (il. 5). Ce­
chuje ją oryginalność kompozycji, oszczędność wy­

razu i jakiś bardzo ludowy klimat. Zwłaszcza inte­
resująca w swej ekspresji jest twarz Ukrzyżowanego
(il. 9). Klatkę piersiową, podobnie jak czynią to
i inni rzeźbiarze ludowi, potraktował Lamęcki de­
koracyjnie, ale i tu znalazł własne rozwiązanie:
wyodrębnił zarysy piersi, przecinając je kilkoma
kreskami u góry, a żebra zaznaczył ukośnymi kreska­
mi po bokach. Perizonium wykonał z pasa blachy
na kształt kokardy ozdobionej wyciętymi ząbkami
na brzegach. Nieporadność warsztatu widać w zde­
formowanych nogach, zakończonych dużymi stopa­
mi. Całość cechuje nastrój spokoju i dostojeństwa.
„Opus magnum" Lamęckiego stanowi ruchoma
szopka, która odbiega swoim charakterem od do­
tychczas znanych form tradycyjnych. Składa się ona
z 18 figurek. Część ich jest umieszczona wewnątrz
drewnianej stajenki, krytej słomą, o całkowicie
otwartej przedniej ścianie. Mieści się w niej żłóbek
z Dzieciątkiem, figurki M. Boskiej i św. Józefa,
cztery owieczki, wół i osioł oraz mały aniołek-skarbonka. Do ruchomej tarczy są przybite figurki
Trzech Króli, pasterza i czterech owieczek.
Grupa figur umieszczonych w stajence (il. 20)
najbliższa jest rozwiązaniom spotykanym w innych
szopkach ludowych. Istotnym i oryginalnym wkła25

dem Lamęckiego są natomiast figurki Trzech Króli.
Różnią się od siebie polichromią i atrybutami w po­
staci niesionych darów, ale rzeźbiarsko potraktowa­
ne są identycznie i w sposób zupełnie różny od i n ­
nych figur, co stwarza z nich odrębny zespół. Przed­
stawiają królów, którzy przywędrowali z dalekich
stron, ale te cechy ich jako pielgrzymów zostały
podkreślone specyficzną dynamiką, wyrażającą się
układem nóg ustawionych w kroku oraz nachyle­
niem bryły do przodu. Sylwetki oglądane w ukła­
dzie frontalnym są wąskie i cienkie, pozbawione
zupełnie ramion, co przy głowach o normalnych
kształtach sprawia wrażenie, że są to proste, smukłe
kolumny o ludzkiej twarzy, zwieńczone pasem złotej
korony (il. 17). Śmiałość rozwiązania wybiega znacz­
nie poza ramy zakreślone tradycją. W polichromii
figurek zastosował Lamęcki, obok złocenia, 4 kolo­
ry: ciemnoniebieski, brązowy, ugrowy i róż indyj­
ski, które zestawiał na zasadzie dopełniających się
rytmów kolorystycznych.
Inaczej niż w większości tradycyjnych szopek
pokazany jest tu pasterz. Nie składa on darów
Dzieciątku, ale pasie trzódkę drewnianych owieczek
(il. 19).
Aniołkom przeznaczył Lamęcki funkcje służebne.Duży anioł (il. 3) „oddaje pokłon" kiwając swą

26

groteskową głową przez 20 minut, a mały (il. 18)
również oddaje pokłon, ale nie Dzieciątku, tylko
ofiarodawcom pieniędzy wrzucanych do skarbonki
opatrzonej napisem „Bóg zapłać Wam". Pomysł ten
nie jest oryginalny. Aniołki takie, pełniące role
skarbonek, można ujrzeć czasami w szopkach kościel­
nych.
Mały aniołek stanowi, podobnie jak i inne figurki
szopki, przykład sprowadzenia kompozycji postaci
do bryły geometrycznej. Zbudowany jest on na
układzie trójkąta, którego podstawę tworzą nogi
klęczącego aniołka. Sylwetowe potraktowanie po­
woduje, że patrząc frontalnie — na twarz — widzi­
my niemal zupełnie płaskie boki.
Podobnie zgeometryzowana jest figura dużego
anioła szopkowego, w której osiągnął Lamęcki da­
leko posuniętą syntezę bryły. Topolowy pieniek,
nieco spróchniały i wydrążony w środku, o stożko­
watym kształcie, zamknięty u dołu deską, tworzy
ciężki i przysadzisty korpus. Wertykalizm żłobio­
nych linii szat przecięty jest płasko przylegającymi
do korpusu rękami, zakończonymi nieproporcjonalnie
małymi dłońmi. Walcowata duża głowa o lekko wy­
okrąglonym wierzchołku, okolona czarną peruką
włosów, wyrasta wprost z tułowia. Rysy twarzy,
uogólnione podobnie jak i w innych rzeźbach, po­
siadają mimo schematyzmu formy pewien wyraz
smutku. Potężne trójkątne skrzydła zamykają ca­
łość tej, pełnej groteskowego humoru, figury smut­
nego, chłopskiego anioła.
Figurki siedmiu owieczek, barana, wołu i osła
świadczą o trafnej obserwacji natury. Owieczki wy­
konane są według dwóch schematów: w pozycji sto­
jącej z głowami opuszczonymi w dół (widoczna na
il. 20) oraz w pozycji siedzącej (il. 28). Owieczki sto­
jące mają smukłe, wydłużone tułowie i szyje o mięk­
kich liniach modelunku. Siedzące owieczki mają
pięknie i syntetycznie opracowaną bryłę (il. 28).
Typowa dla Lamęckiego tendencja do płaskich
ujęć znajduje wyraz w płaskorzeźbie Matki Boskiej
Częstochowskiej, wykonanej na wzór obrazu z klasz­
toru Jasnogórskiego. Lamęcki przedstawił twarz Ma­
donny dość schematycznie, zastosował przy tym
oryginalny chwyt, polegający na wgłębieniu twarzy
Matki Boskiej i Dzieciątka, podczas gdy szaty i tło
są wypukłe. Bardzo starannie potraktowana jest
strona dekoracyjna obrazu. Szaty są intarsjowane
barwnymi koralikami w kształcie zygzakowatych
linii. Technika ta, obca polskim ludowym tradycjom
zdobniczym, charakterystyczna jest m. in. dla zdob­
nictwa huculskiego. Oglądając ten obraz w mrocznej
izdebce Lamęckiego nie czuje się braku detali twarzy,
które i tak, wykonane ciemną farbą w obrazach
Matki Boskiej Częstochowskiej, gubią się w zesta­
wieniu z pełną przepychu sukienką. Zgodnie z indy­
widualnym stylem Lamęckiego postać Matki Boskiej
jest hieratyczna i bizantyjska W swoim wyrazie.
Bogato rzeźbione korony, przytrzymywane przez
dwa aniołki, tworzą zwieńczenie tego dzieła, poświę­
conego Opiekunce domu, jak wskazuje na to napis
u dołu: „M. N. błogosław naszej pracy". Płasko­
rzeźba, utrzymana w tonie ciemnych barw brązo-

wych i szmaragdowozielonych, okolona jest potrój­
ną linią karbów. Całość jest ograniczona ramkami,
zdobionymi ryzowaniem.
Przedwojenny okres twórczości Lamęckiego za­
mykają dwie małe pasyjki, z których jedna jest
najprawdopodobniej
naśladownictwem
gipsowych
względnie metalowych krucyfiksów, druga natomiast
charakteryzuje się stylem zbliżonym do dużej rzeźby
Chrystusa (zwłaszcza w podobnie rozwiązanym perizonium, ozdobionym poziomymi rytymi kreskami)
a różni się nieco Ostrzejszym zarysem konturów
(il. 16).
Do ciekawszych rzeźb powojennych należy wy­
konany w 1960 r. Sw. Antoni z Dzieciątkiem na
ręku (il. 11). Rzeźbę tę cechuje sztywność spłaszczo­
nej postaci i monumentalizm ujęcia, wynikający
zarówno z proporcji jak i syntetycznego potrakto­
wania bryły rzeźby.
Interesującym przykładem indywidualności twór­
czej Lamęckiego są rzeźby Sw. Rodziny (il. 12, 13).
Co prawda są one oparte na znanym schemacie iko­
nograficznym, ale przetworzone w sposób twórczy
stanowią dzieło bardzo indywidualne i charaktery­
styczne dla sztuki Lamęckiego. Figury Matki Bo­
skiej i Sw. Józefa, wycięte z jednego kawałka drze­
wa lipowego, umieszczone są zbyt blisko, aby mogło
się znaleźć miejsce na pełną bryłę Dzieciątka. Dla­
tego Lamęcki wyrzeźbił je płasko, nie modelując
figury, z wyjątkiem głowy. Matka Boska z rękami
złożonymi na piersiach, w niebieskim płaszczu na-

22

23

rzuconym na głowę, o karbowanych i złoconych
brzegach, stanowi swoistą transpozycję konwencjo­
nalnych wizerunków Matki Boskiej.
Św. Józef
w ciemnopopielatym płaszczu narzuconym na jedno
ramię w jednej ręce trzyma symboliczną lilię, pod­
czas gdy druga ręka, wyłaniająca się z draperii
płaszcza (niezgodnie z prawami anatomicznymi)
spoczywa na ramieniu Dzieciątka. To uchybienie
przypomina tradycyjne fotografie wiejskie, gdzie
ojciec rodziny opierał zazwyczaj swą rękę na sie­
dzącej z przodu małżonce lub dziecku, aby zaakcen­
tować w ten sposób związek z tą osobą lub swoją
władzę ojcowską.
Centralną postać kompozycji stanowi Dzieciątko.
Umieszczone między wyższymi postaciami Marii
i Sw. Józefa, podkreśla w rzeźbie oś symetrii. Służy
temu celowi również zdobienie szaty w rytm „jo­
dełki", podkreślającej oś centralną układu. Przez
takie rozwiązanie osiąga Lamęcki zrównoważenie
i scalenie kompozycji trójfigurowej.
W wykonanej w 1957 r. rzeźbie Sw. Jana Nepo­
mucena dominuje znów zwarta, nie rozczłonkowana
bryła prawie walcowatego kształtu, rzeźbiona w to­
polowym pieńku (il. 31). Ręce nie wyodrębnione,
zaznaczone po bokach jedynie wypukłościami, za­
kończone są przyprawionymi dłońmi, w których
dzierży święty małą pasyjkę z Chrystusem oraz
sierpowatą palmę. Głowa, przykryta czarnym bireJ. Lamęcki: II. 22. Postać siedząca, drewno surowe,
wys. 29 cm. II. 23. „Kobieta z dzieckiem w kołysce",
drewno surowe, wys. 32 cm. Wł. Muz. Radomsko.

27

tem, nie pozbawiona jest indywidualnego wyrazu,
głównie dzięki malaturze.
Płaskorzeźbiony obraz Matki Boskiej w otoczeniu
dziesięciu apostołów (il. 14) tworzy centralną kom­
pozycję grupową, w której Matka Boska wyobrażo­
na jest jako królowa niebios, z atrybutem władzy
w postaci berła. W obrazie tym przejawia się zami­
łowanie do narracyjnych szczegółów, tak charak­
terystycznych dla twórczości Lamęckiego. Układ ca­
łości, ograniczony prostokątem ram, jest hieratyczny,
strefowy i symetryczny.
Do jednej z ciekawszych rzeźb wykonanych ostat­
nio należy Pieta. Ciało Pana Jezusa, spoczywające
na kolanach Matki, nie ma zmniejszonych proporcji,
jak to często obserwujemy w rzeźbach ludowych.
Lamęcki potraktował je równorzędnie, tworząc pięk­
nie wyważoną, statyczną kompozycję, w której tym
mocniej działa ekspresja wyrazu twarzy Matki Bo­
skiej i Pana Jezusa (il. 2, 4).
Jest rzeczą zastanawiającą, jak Lamęcki potrafił
zindywidualizować swoje walcowate czy płaskie
klocki przedstawiające świętych, nadając twarzom
wyraz i charakter.
Wesołość i junactwo chłopów z cepami (il. 24),
nastrój skupienia w twarzy Sw. Jana Nepomucena
(il. 31), pogody w twarzy Sw. Antoniego (il. 11), czy
boleści w twarzy Matki Boskiej z Piety — dowo­
dzą, że zróżnicowanie wyrazu postaci osiąga La­
męcki prostymi środkami. Świadczy to o niewątpli­
wym talencie twórcy i opanowaniu swoistego warsz­
tatu.
INDYWIDUALNOŚĆ TWÓRCZA I CECHY STYLU
Twórczość Lamęckiego zasługuje na to, aby za­
stanowić się nad zagadnieniem jego indywidualności
artystycznej. W zestawieniu z innymi rzeźbiarzami
ludowymi prace jego wyróżnia odrębny styl, odręb­
ny rodzaj uproszczeń. Uproszczenia te są jakby
skróconymi przekazami o rzeczywistości, abstrak-

24

J. Lamęcki:
II. 24.
„Chłopi z cepami",
drewno polichr. Wł.
Muz. Etn.
Kraków.
II. 25. „Dżokej na
orzeszkodach", drew­
no polichr. Wł. Muz.
Etn. Kraków.

cyjnymi symbolami. I w tym właśnie dopatrzyć się
można zbieżności między sztuką prymitywów a współ­
czesnymi prądami sztuki abstrakcyjnej.
Lamęcki nazywa swoje rzeźby „łamigłówkami",
co wskazuje, że rzeźbienie jest dla niego nie tylko
kwestią zręczności warsztatowej i nie tylko wyła­
dowywaniem żywiołowej pasji twórczej, ale i czyn­
nością myślową. Łamigłówka to idea, dyskursywne
przedstawienie przedmiotu, zrealizowane w klocku
drzewa. Sam o tym mówi: „Szą myśli trudne — trze­
ba myśleć dwa dni, zaniem sie przystąpi do ich wy­
konania. Tak na tyn przykład połeta myśli i pisze
dwa dni, a na trzeci dzień ścira nie udane mu sie
wyrazy piszane, tak szamo i ja. Nieraz sie myśli
dwa dni zaniem sie przystąpi do wykonania jakiej
figurki, a nieraz głowa chce mi pynknąć z myśli
zeby nowe twory nie były znane nikomu. Tak to
jost jest u każdego zemysnika, zaniem przystąpi do
pracy musi myśleć, aby jego pracza jakoś wyszła.
Nieraz zona wysła z domu, to ja wtenczas głowę
spieram na stole i myślę czo by zrobić takiego.
A jak wróci nieraz i bądzaka daje za plecy, aby
robić, nie leżeć na sztole i myśleć włokoło jedno
i to szamo."
Założenia swoje inaczej realizuje Lamęcki w rzeź­
bach religijnych, a inaczej w rzeźbach typu zabaw7

7

Z listu z dnia 1.X.1961 do Muzeum Etnograficz­
nego w Krakowie.

kowego. Jakkolwiek w tych pierwszych jest bardziej
związany konwencjami w sposobie przedstawienia
postaci, ich atrybutów, czy nawet polichromii, to
jednak jest oryginalny w traktowaniu bryły i kom­
pozycji, a jego zmysł wynalazczości wyżywa się
w konstruowaniu dowcipnych mechanizmów. W rzeź­
bach zabawkowych nie krępowany
tradycyjnymi
kanonami idzie za głosem bogatej fantazji, która
czerpie tworzywo z otaczającego świata i własnych
przeżyć rzeźbiarza.
W niektórych pracach Lamęckiego widać, że mo­
deluje on figurę płasko i rozwija zarysy konturu,
podobnie jak to robią wytwórcy zabawek, wycinając
ją z płaskiej deski. Widać to na przykładzie „Dżo­
keja na przeszkodach" (il. 25), gdzie płaskość konia
wskazuje od razu, że należy oglądać rzeźbę z jed­
nej strony. Efekt ten stosuje Lamęcki zwłaszcza
tam, gdzie chodzi mu o uwydatnienie ruchu postaci,
jak np. w figurkach Trzech Króli szopkowych,
w „Walce o szarka" (il. 27), czy rzeźbie chłopów
z cepami (il. 24). Inną interpretacją bryły posługuje
się Lamęcki w rzeźbach religijnych, w których za­
leży mu na uwydatnieniu monumentalności i hiera­
tycznej powagi. Posługuje się wówczas formą scalo­
ną, sztywną, zgeometryzowaną i bardzo uproszczo­
ną. Figury ludzkie są budowane według zasad swoistej
architektoniki ciała ludzkiego. Dla urozmaicenia du­
żych płaszczyzn bryły wprowadza rzeźbiarz rytmy
dekoracyjne.
Deformacja bryły jest, jak się wydaje, nie za­
mierzonym wynikiem tendencji do geometryzacji,

a niekiedy może być również rezultatem nieporad­
ności warsztatu, przy czym obydwa te momenty za­
zębiają się z sobą i trudno przeprowadzić tu jakąś
wyraźną granicę. Analogii można by szukać w sztu­
ce ludów prymitywnych oraz w sztuce dzieci.
W pierwszych swoich rysunkach dzieci kreślą tuło­
wie ludzkie w kształcie prostokątów lub trójkątów,
a głowy w kształcie kółek, ręce i nogi w formie
prostych kresek pojedynczych lub równoległych.
Podobnie traktuje swoje figurki Lamęcki, który —
jakkolwiek potrafi wiernie kopiować rzeźbę naturalistyczną — nie ma wcale ochoty stosować tego
w swoich pracach. Zagadnienie to jest bardzo cie­
kawe i wymagałoby
znacznie
obszerniejszego
omówienia niż to na obecnym miejscu można zro­
bić. Wydaje się nie ulegać wątpliwości, że sposób
rzeźbiarskiej interpretacji jest u Lamęckiego zwią­
zany ze sposobem widzenia, odczuwania i rozumienia
świata. O tym, jak ujęcie formalne figury wynika
z przemyślenia jej funkcji i sposobu oddziaływania
na widza, świadczy chociażby odpowiedź na pytanie,
dlaczego wyrzeźbił Trzech Króli w takim spłaszcze­
niu: „chodziło mi na to, że uni szli do żłóbka, inaczej
ich nie mogłem przedstawić, bo mają nogi do cho­
dzenia".
Syntetyczność kształtów jest świetnie uchwycona
w figurkach zwierząt, a zwłaszcza owieczek. Każda
z nich reprezentuje jakąś owcę „w ogóle": ma
wszystkie najważniejsze, najbardziej istotne i charak­
terystyczne cechy tego gatunku, przy czym artysta
pomija wszelkie elementy nieistotne, drugorzędne.

J. Lamęcki:
II. 26.
„Strzelec",
drewno
polichr., wys. 27 cm.
U. 27. „Walka o szara­
ka" (jelonka), drew­
no polichr. Wl. Muz.
Etn. Kraków.

'i

27

29

Dużą rolę odgrywa w rzeźbach Lamęckiego zasa­
da kontrastu, zwłaszcza w ujęciu bryły. Ogrom po­
staci w zestawieniu z nikłością wyrzeźbionych nóg
np. w rzeźbie Sw. Jana Nepomucena (ił. 31), czy rąk
w figurze dużego anioła szopkowego, są śmiałym
środkiem ekspresji, podobnie jak i wyolbrzymione
ręce apostołów w obrazie Matki Boskiej w otocze­
niu świętych.
Niekiedy pewne szczegóły ciała są umowne i nie­
zgodne z zasadami anatomii, jednak nie można tego
oceniać tylko z punktu widzenia naturalistycznej
poprawności i traktować jako słabe strony rzeźby,
dlatego tylko że rzeźbiarz nie chciał czy nie umiał
oddać ich zgodnie z naturą.
Geometryzacja kompozycji wyraża się w zrytmizowanych układach rąk czy nóg, co szczególnie wy­
raźnie występuje w rzeźbach typu zabawkowego.
Tak np. w figurce „Chłopi z cepami" całość kom­
pozycji zamknięta jest kilkoma liniami pionowymi,
poziomymi i ukośnymi (ił. 24). W rzeźbie „Walka
o szarka" wyraźnie zaznaczone są rytmy wyciąg­
niętych w walce rąk (il. 27). Również w układach
ciała świątków można się doszukać tych samych
zasad, które stosuje Lamęcki w całej swej twór­
czości.
Należy też zwrócić uwagę na to, że zdobienie
powierzchni rzeźb za pomocą rytych linii równo­
ległych czy krótkich przecinków (oznaczających fałdy
szat czy też żebra) ma sens nie tylko dekoracyjny,
ale przede wszystkim funkcjonalny. Lamęcki trak­
tuje je w sposób schematyczny, uproszczony i dla­
tego przekształca w stylizowany ornament. Chętnie
posługuje się karbowaniem brzegów w podstaw­
kach, w krzyżykach, w zdobieniu ram oraz innych
detali rzeźb.
Polichromia w rzeźbach Lamęckiego jest na ogół
ciekawa i wykonana z dużym wyczuciem malar­
skim. Lamęcki potęguje wyraz plastyczny rzeźby
przez wprowadzenie kontrastów i rytmizację ukła­
dów barwnych. Plamami barwnymi posługuje się
w dwojaki sposób: pokrywa jednolitą farbą całe
płaszczyzny, by podkreślić efekt zróżnicowanej bryły
oraz chętnie stosuje malowanie szczegółów, które są
pozbawione w rzeźbie odpowiednika plastycznego,
jak np. detale twarzy czy ubioru. Charakterystycz­
ne dla jego polichromii są barwy złamane, kolory­
styka rzeźb religijnych Lamęckiego jest oparta na
tradycyjnej konwencji, znanej nam z rzeźb kościel­
nych i litografii. Tak np. Matka Boska ma zawsze
szatę niebieską i suknię białą, a Sw. Józef — szatę
brązową lub ciemnopopielatą. Twarze mają kar­

nację białawą, zróżnicowaną niekiedy w starszych
rzeźbach różowymi plamami policzków. Złocenia
brzegów szat stosuje Lamęcki dla uświetnienia rzeźb
religijnych. Wiąże się to ze stosunkiem do koloru
złotego — jako do symbolu przepychu i świetności.
Znacznie bogatszą skalę kolorów stosuje twórca
w rzeźbach typu zabawkowego, gdzie nie jest skrępo­
wany żadnymi konwencjami.
SPOŁECZNA

FUNKCJA

RZEŹB

LAMĘCKIEGO

Dzieł plastyki ludowej nie można wartościować
tylko za pomocą kryteriów estetycznych, ale trzeba
je oceniać w intergralnym powiązaniu z życiem wsi,
conieważ wypływają z jej istotnych potrzeb reli­
gijnych, magicznych czy obrzędowych. Twórczość
plastyczna ludu wynika w znacznie większym stopniu
niż sztuka warstw elitarnych ze społecznego kon­
tekstu wyznaczonego przez aktualne zamówienia
społeczne oraz tradycyjną spuściznę. I w tym wy­
padku jednak charakter dzieła sztuki określony jest
osobowością twórcy, skalą jego przeżyć i doznań
oraz rozwojem jego indywidualności artystycznej.
Wydarzenia historyczne ostatnich dziesiątków lat,
zmiany ustrojowe i ekonomiczne, przemiany kultu­
rowe i społeczne wpływają na świadomość ludu wiej­
skiego, kształtują jego upodobania i potrzeby. Prze­
mianom tym podlega także osobowość rzeźbiarza
ludowego, włączonego w życie społeczności wiej­
skiej. Zmienia się jego miejsce i rola w społeczeń­
stwie. Pracuje on obecnie już nie tylko dla swego
środowiska, lecz i dla odbiorcy miejskiego, w kraju
i za granicą. Oczywiście wpływa to na osobowość
twórczą artysty, na kierunek jego zainteresowań.
Pierwsze rzeźby Lamęckiego pełniły właściwie
funkcję zabawek, a w dalszym etapie stawały się
„pamiątkami" — darami ofiarowywanymi zgodnie
z wiejskim obyczajem krewnym i znajomym. Miały
zadziwiać otoczenie jak owa łamigłówka z korzeni
lub pobudzać do śmiechu — jak wyrzeźbiona po­
dobizna wujka, z którym Lamęcki pasał owce*.
Miały świadczyć o zręczności, pomysłowości i ta­
lencie ich twórcy, przyczyniając się do zacieśniania
więzów między ofiarodawcą a osobą obdarowaną.
Zasięg ich oddziaływania społecznego był jednak
wąski, ograniczony do nielicznego kręgu ludzi.
Znacznie szerszy zakres społecznego oddziaływa­
nia miał Lamęcki jako wykonawca rzeźb o tematyce
religijnej oraz „konserwator" przydrożnych kapli­
czek i krzyży. Rzeźbienie świątków zyskiwało uzna­
nie środowiska, a nie trzeba zapominać, że właśnie
w okolicach Częstochowy istniało zapotrzebowanie
na rzeźby do przydrożnych kapliczek oraz na figur­
ki świętych patronów. Jednak już w 1. połowie
X X wieku nie było ono tak duże, by mogło prowa­
dzić do wyodrębnienia się kategorii zawodowej „dłubaczy" świątków. Lamęcki był z zawodu oficja­
listą dworskim i mimo częstych wędrówek po wsiach
rzadko pozostawiał swe świątki w kapliczkach.
8

Z listu do mgr M. Przeździeckiej (w materia­
łach PIS sygn. 38928, 366/5).
30

II. 28. J. Lamęcki: „Owca", figurka
z szopki, drewno polichr.,
wys.
U cm. Wł. Muz. Etn.
Kraków.

Twierdzi, że przywiązywał się do nich, wolał je mieć
u siebie w domu. Być może, działo się tak i dlatego,
że prymitywizm jego rzeźb nie zadowalał wiejskich
odbiorców, nie jest też wykluczone, że Lamęcki
dekorując mieszkanie dużą ilością rzeźb kierował
się chęcią wyróżnienia swojego domu, a co za tym
idzie — podniesienia swej rangi w hierarchii wiej­
skiej społeczności. Jeszcze w 1956 r. wisiało w jego
małej, niskiej izdebce (o podłodze z klepiska) wiele
rzeźb, z dużą figurą Chrystusa Ukrzyżowanego na
czele. Robiło to naprawdę wielkie wrażenie na pa­
trzących, a właścicielowi dawało na pewno — obok
innych —• i satysfakcję estetyczną. Lamęcki modlił
się zawsze przed tym Chrystusem, zanim go sprzedał
i, jak dowcipnie pisze w swoim liście, później długo
nie mógł się nauczyć mówić pacierz w drugą stronę.
„A teraz znowu łubie Matkę Boską Czynstochowską
płaską rzeźbę, która wisi przy moiem usku też
przeze mnie wykonana i pociarkami wyszadzana, to
sie oczy zwracają i pacierze odmawiają". Lamęcki
przywiązywał dużą wagę do tego, czy wyrzeźbione
przez niego świątki będą przedmiotem kultu i czci,
czy też mogą być narażone na znieważenie . Po­
stawa taka cechuje nie tylko Lamęckiego; z praktyki
muzealnej wiem, jak często chłopi nie chcą z po­
dobnych powodów 'sprzedawać z domu „świętych
obrazów" .
9

10

sołych żartów. Gospodynie częstowały szopkarzy
świątecznymi plackami, dawały jajka, kiełbasę i pie­
niądze. W czasie jednego wieczoru szopkarze zbierali
50 lub więcej jajek, a zebrane zapasy były okazją
do wesołej nocnej uczty. Nieraz i siedem tygodni
przebywali oni poza domem, nocując w różnych
chałupach, a na niedzielę wracali do swojej wsi,
by w poniedziałek wędrować dalej. Lamęcki chodził
z szopką od 1933 r. (ale nie co roku) w promieniu
4 gmin rozrzuconych na terenie różnych powiatów.
W ostrzejsze zimy wystawiał szopkę w domu, a ludzie
przychodzili ją oglądać. Nawet w czasie ciężkich lat
wojennych nie zaprzestał on chodzenia z szopką,
wystarał się w tym celu o specjalne pozwolenie.
W oracjach podkreślał wówczas:
„Gdzie szopka chodzi —
tam wojny nie będzie".
Szopka była więc symbolem pokoju, a dzięki pew­
nym aspektom magicznym życzenie to przypomina
nieco inny dwuwiersz wygłaszany w czasie zapusto­
wego chodzenia z konikiem:
13

„Gdzie nasz konik pochodzi —
tam się żytko urodzi".

n

Na specjalną uwagę zasługuje funkcja społeczna
tych rzeźb, które powiązane były z obrzędami Boże­
go Narodzenia. Lamęcki jest bowiem nie tylko
twórcą przenośnej szopki z ruchomym mechanizmem,
ale również tym, który nawiązał do dawnej tradycji
chodzenia z szopką i kolędowania, aranżując równo­
cześnie widowiska obrzędowe o starodawnych ce­
chach. W widowiskach tych sam występował prze­
brany za „dziada" , a na twarz nakładał dla do­
dania sobie powagi maskę z brodą lub dla żartu
maskę diabła. Szopkę przykrytą derką niosło dwóch,
a czasem czterech chłopów ubranych w kolorowe
czapki, ozdobione pękami wstążek. „Dziad" z po­
tężną laską w dłoni spełnioł nie tylko rolę „reży­
sera" widowiska, ale i obrońcy, poskramiając tąże
laską natarczywość wiejskich wyrostków z obcych
wsi, usiłujących zajrzeć pod derkę. Dziad wkraczał
zawsze pierwszy do chałupy, chwalił Boga i trady­
cyjnym zwyczajem zagajał zwracając się do go­
spodyni:

II. 29. J. Lamęcki: „Dojarka", drewno

polichr.

12

„Czyście rada', czy nie rada
przyjąć tego dziada?"
Dopiero wyraźne zaproszenie gospodyni było hasłem
do rozpoczęcia kolędowania, składania życzeń i we9

Z listu do autorki z dnia 9.X.1962.
W odniesieniu do obrazów por.: T. Seweryn,
Polskie malarstwo ludowe, Kraków 1937, oraz R. Reinfuss, Malarstwo ludowe, Kraków 1962, s. 21—35.
To samo relacjonowali pracownicy Muzeum
Etnograficznego w Krakowie, mgr Z. Szewczyk i mgr
J. Czajkowski.
Por. B. Bazielichówna, Stefan Deptuszewski,
Szlachcice i dziady — zwyczajowe widowiska, „Pol­
ska Sztuka Ludowa", 1959, nr 1—2.
Z. Gloger, Rok polski w życiu, tradycji i pieśni,
Warszawa 1908, s. 116.
»
10

11

12

18

31

Społeczna funkcja rzeźb Lamęckiego zmieniła się
od czasu, kiedy zwiększone zainteresowanie jego
twórczością pomnożyło krąg odbiorców poza obrębem
wsi. Nastąpiło to z chwilą, kiedy Lamęcki został
„odkryty" przeze mnie w jesieni 1956 r. w czasie
penetracyjnych badań Kielecczyzny, zorganizowanych
przez Państwowy Instytut Sztuki przy współudziale
przedstawicieli muzeów. Muzeum Etnograficzne w
Krakowie było pierwszą instytucją, która zakupiła
rzeźby Lamęckiego i eksponowała je na stałej wy­
stawie szopek oraz na wystawie rzeźby ,i grafiki
ludowej zorganizowanej z okazji 34 kongresu AICA
w 1960 r.
Należy przy tym podkreślić, że dużą rolę
w ułatwieniu Lamęckiemu startu odegrały nie tylko
artykuły w czasopismach , publikacje jego rzeźb
w prasie
oraz korzystna wzmianka w pięknym
opracowaniu o sztuce ludowej prof. dra R. Reinfussa i J. Swiderskiego , ale przede wszystkim za­
interesowanie czynników regionalnych. Mgr Neumanowa, dyr. Muzeum w Sieradzu, ponownie „od­
kryła" Lamęckiego jako rzeźbiarza w czasie' poszuki­
wań materiału do konkursu sztuki ludowej w 1959 r.
i związała go z żywym nurtem twórczości regionalnej.
Bezpośrednia opieka czynników administracyjnych —
Wydziałów Kultury PPRN w Radomsku i PWRN
w Łodzi — umożliwiła mu udział w konkursie i wy­
stawie sztuki ludowej ziemi radomszczańskiej w
1959 r. , gdzie otrzymał I nagrodę. Wystawa pokon­
kursowa w Łęczycy w 1960 r., a przede wszystkim
wojewódzka wystawa sztuki ludowej Ziemi Łódz­
kiej w 1961 r .
w Łodzi otworzyła mu drogę do
dalszych sukcesów w postaci nagród i zakupów rzeźb
do muzeów krajowych, a poprzez wystawy muzealne
również i zamówienie CPLiA do Ameryki.

to można obserwować u niektórych rzeźbiarzy ludo­
wych, a ponadto, że niewłaściwa inspiracja wypaczy
kierunek twórczości, dla której brak osobistego za­
angażowania i klimatu.
Wyraźnym przemianom uległa także świadomość
Lamęckiego. Społeczne uznanie jest dla niego bodź­
cem do wzmożonej pracy, a kontakty z kręgiem
osób, które interesują się i popierają sztuKę ludową,
pozwoliły mu znaieźć właściwe miejsce w społeczeń­
stwie:
„Teraz musze powiedzieć szczerą prawdę, całą
gembą, ze nie tylko sie uważam za twórco ludowego,
ale niem jezdem".

14

15

le

17

18

Istnieje jednak duże niebezpieczeństwo, że zwięk­
szona produkcja rzeźb wywoła ujemne skutki, jak

WYJĄTKI Z PAMIĘTNIKÓW LAMĘCKIEGO
Topienie się siostry
„Był to dzień bardzo ładny i ciepły, latowy. Ptaki
śpiwały bardzo ładnie, tak ze as miło było słuchać
takiego śpiewu. Wtedy poszedem zobie nie daleko.
Były to drzewa olszyna pare stukowe i tam zobie
siadłem aby się dobrze przysłuchiwać temu ptastwu
iak ładnie śpiewa. Ale nie długo słyszę jeszcze ład­
niejszy śpiew. Kiedy to było? Prawie dnia 6. lipcza
1905 roku. Słyszę, słyszę teras ale nie śpiewy pinknych ptaków, tylko, tylko wołanie wołanie na ratonek. Zkoczyłem z trawnika, na kturym siedziałem,
aby sie łotem przekonać czo się ształo takiego ze
taki krzyk i wołanie na ratonek. To tys sie teras
dobrze przysłuchuje. A kiedy sie przekonałem ze to
woła ztara Zygmunowa to tys zaras leczę czo tchu
mam. A kiedy wyleciałem tak daleko ze jost widzę
chałupę, ale tys i widzę czałe tłomy ludzi. To mnie
bardzo strach ogarnył, o mało nie upadem z tego
strachu i z przeliknicia. Ale nazat nabrałem odwagi
i pyndze czo mam siył, a kiedy zaleciałem do tych
ludzi, wtedy dopiro kochany Czytelniku nie dałbyś
za wiarę jak mnie szcisło — tak ze omało nie upadem
na zimie — kiedy usłyszałem ze mi sie siostra utopiła.
A ja sie jescze na tyle zmiarkowałem i zapytuie sie:
«A gdzie iest siostra i gdzie lerzy?» a ludzie muwią:
«Jescze nie lerzy, bo nie znaleziona, tylko jescze
we wodzie ją szukaią». A ia wtedy zaras sruczam
ubranie ze siebie i zaras zkakuie do wody. Było tam
we wodzie jost pare chłopuw czo szukali zwłokuw
moiej ukochanej siostry iedyny. A wtedy i ja zaras
sie biorę do szukania kochany siostry ktura była
bardzo dobra i miła — to tys sie nie długo namyślam
tylko sie zegnam wodą — a kiedy zrobiłem wodą
krzys Pański i wtedy kryie sie we wodzie. A kiedy
nurkim szedem kawałek po dnie wody nie dało żad­
nych sirotkuw i znakuw. A wtedy dawaj zaras
jescze raz na nurka i wtedy chodrze pot wodą i patrzam na łoczy dobrze, ażeby natrafić na ukochaną
siostrę. To tys tylko Panu Bogu bardzo dzinkuie za
takie dla mnie łaski dawane, jakieych nie byłem
godzien takich łaskuw. A kiedy trzeci ras poszedem
pot wode i tylko kawałek szedem po dnie, a tu pra­
wie widzę ukochaną Siostrę, jak na dnie wody lerzy
i zaras biorę i płynę do niej. A kiedy przypłynyłem,
14

M . Przeździecka, Radomszczański Zagłoba lu­
dowy, cyt. wyd.; A. Jacher-Tyszkowa, Figurki Jana
Lamęckiego, „Ziemia", 1958, nr 8—9.
„Świat", 1958, nr 51—52.
R. Reinfuss, J. Swiderski, op. cit.
Katalog Sztuka ludowa Ziemi
Radomszczań­
skiej, Radomsko 1959.
Katalog Sztuka ludowa Ziemi Łódzkiej, Łódź
1961.
15
18

17

18

biorę ukochaną siostrę pot pachę i dawaj wypływać
do gury czy nawich wody. Ale kiedy teras mnie
doć długo nie było widać to tys zaras te chłopi leczą
po mnie, bo myśleli ze ia sie utopiłem, ale grubo sie
omelili, bo kiedy chłopi przyśli ażeby mnie ratować,
ale mnie nie było potrzeby ratonku. A wtedy widzą
chłopi i muwią, ma ma te dziecko złapane i wtedy biorą
odemnie moią ukochaną siostrę te chłopi, bo onym
była woda pot pachy i chodzili po dnie we wodzie,
a ia nie mugem tak chodzić, bo byłem małem chłopakim. Wtedy, kiedy te chłopy odebrały moią uto­
pioną siostrę kochaną to ja zaras płynę do brzegu.
A kiedy byłem na brzegu, to chłopi byli kawałek
szpory dali ot brzegu. Ale tys sie te chłopi sztarali
ażeby pryntko wydobyć i wyić [wyjść] z tą utopioną
dziewuchą — tak krzyczały kobiety — pryntko
pryntko, krzyki słychać i płyc Matki i drugich ko­
biet. Wrescie chłopi wyśli i wynieśli moią jedyną
Siostrę. Były płachty poprzynoszune i wtedy biorą
i kładą moią kochaną Siostrę na te płachtę. A te
płachtę trzymało cterech chłopuw karzdy trzymał
za szwuj ruk płachty, a wtedy dawaj ią chystać
i uderzać ią po pulikach [policzkach]. Ale było to
napruzno wszystko. Wczale nie dawała znaku życia.
A Mama wtedy widzi ze nie daie żadnego znaku
życia i odrazu upadła na zimie. A wtedy kobiety
dawaj krzyczeć i wołać ze Lamencka nie żywa lerzy...
Nie długo trwało potem i Mama wstała. A kiedy
była Mama jost przytomna i zaras sie pyta: «A jak
z moią kochaną czurką, czy ją docucili?" A kobiety
muwią: «Tak tak, czurka jost do życia przychodzi,
a gorzy było z Wami, bo nie było rady kieby nie
Pani Czebulska, to pewnie byli byście dłusrzy lerzeli,
ale prawie Pani Czebulska leciała z kroplami i to
was tak pryntko przyprowadziło do przytomności.*
«Ale kobiety nie muwta o mnie, tylko mi chodzi
o moią kochaną czurecke czy ona zyie?» «Tak, tak,
zyie, zyie, tylko wy sie nie martwcie o czurke, tylko
0 siebie.» I tak wtedy mame zaprowadzili do miskania, ażeby nie widziała czo sie byndzie robie dali
z tem.
Ale każdy był ciekawy, co sie zrobi: «Ale z tej
biedny niezcynszny dziewuchy taka ładna dziewczyna
1 tak marnie musi zeiść z tego świata."- A drugie
kobiety znowu muwią: «Taką miała smier przezna­
czoną i taką musiała zginąć.» A znowu jem muwią:
«Wita czo wam powimy, kiedy ma tak marnie zyć,

II. 30. „Kosiarz",
drewno
surowe,
wys. 30 cm. II. 31. „Sw. Jan Nepo­
mucen", drewno polichr. Wł. Muz. Etn.
Kraków. II. 32. „Królowa
Jadwiga",
drewno polichr. Wl. Muz. Etn. Kraków.

to nawet lepi, ze ią Pan Buk zabrał." A kiedy ia
takie słowa usłyszałem i muwie ze łzami: «Tylko,
tylko sie nie martwcie o nią ze ona miała taką biedę,
bo żaden nie w i o tem, ażeby muwił. Niech każdy
sie martwi o siebie, a nie o kogo." A wtedy kobiety
muwią: «Prawda, prawda, chocias taki mały chłopak,
ale wiedział czo na to powiedzieć.» A kobiety muwią:
«Takie szą drugie ludzie, ze ani nie umi czo powiedzieć». I tak sie kobiety wrescie pomaliu zaczyły
przemawiać od słowa do słowa, as wrescie wybuchła
kłutnia. Ale zaczyły sie drugie kobiety śmiać, te
niewstydne baby, baby. Ale to słusna prawda, ze
Baba, Żaba i Diabeł trzeci — to szą rodzune dzieci."
(str. 220—229)
Poszukiwanie

pracy w okresie

międzywojennym

„Po wygnaniu mnie z Kościelcza musiałem szukać
nowej posady i tak chodziłem z dworu do dworu,
z drogi na drogę, aby jaką posadę znales. Nie po­
trzeba Wam to muwić kochani cytelnici jakie to są
casy cinskie. U nas każda Pani Dworu i każdy Pan
Dworu niechciał gadać z przybyłym słuzbistą —
tak było ze mną •— a nie tylko ze mną, ale z wszystkiemi, co chcieli znales jaką słuzbe w Dworze —
tak postympowali z nami nasi chlebodawcy; wproz
sie nakpiwali z przybyłych jm podanych. Ale cuz
było zrobić, kiedy nasi wielmożni panowie mieli
zaduzo pracowniku i tylko nami przezucali. Jak
przebył tylko rok w tem dworze, to na drugi rok
znowu go wydala, aby nie zadługo u takiego wiel­
możnego chlep jadał. I tak robili nasi panowie z na­
mi. Do niektórego dworu to naz przybyło i dwa­
dzieścia, a nie w których z dworów, to nawet i wincy
przybyło... A taki Pan Dziedzic wyzet o godzinie
jedenastej, a nawet i puzniej. Kiedy wyzet na balką,
albo na ganek uśmichnoł sie syderco i mówi: «Ilez
was to przybyło, ja tylko jednego potrzebuie fornala
i musi być dobry i młody"-, i dawaj patrzeć po naz.
Nareście zwrócane miał ocy na mnie, bo ia stałem
naiblizy schodów werendy: «Choć ze mną". A ja
mówię, ze nie jezdem fornalim, a un spoizał na mnie
zpot coła jak wilk i zacyna mówić: «A cym ty jezdeś?" «Jezdem gaiowy». «No to nie, mnie gaiowy
nie potrzebny*. Zawołał drugiego, a ten był prawie
fornalem, a my reste pośli dali. Każdy pozet swoią

II. 33. J. Lamęcki: Fragment płasko­
rzeźby polichr. Wł. Muz. Radomsko.

drogą i tak chodziłem od stycnia pirzego do marca
usmego — pamintny ten dzień w Pańskim Roku 1934.
Przybyłem do majątku Okołowice. Należą do Pani
Acynski. Była to wdowa i ta mnie zgodziła..."
(str. 719—721)
Walka polskiego

samolotu w 1939 r.

„Była to szodoma i gomora, co sie działo pocas
tego. Nas samolot z góry iak kula leciał w dół,
a kiedy sie opuscał bardzo nisko nad pozycje nie­
mieckie nam sie zal go robiło, ze go zestrzelą, ale
gzie tam nie było o tern mowy. Siekał z karabienów
mazynowych, as sie iskry szypały. Ale to nie był
koniec walki, dopiro pocątek walki sie zacyna. Zno­
wu sie zbija do góry i znowu sie spusca iak kula
z góry na dół, prosto, prawie pionowo i znowu wali
kulami, jak gradem chmura, kiedy nadciągnie nad
okolicę. Teraz sie niemcy zmiarkowali co to za samo­
lot tak ich praży i siece kulami. Kiedy sie drugi
raz nas samolot zbijał w góre — teraz sie dopiro
zacyno istne piekło; wszystkie armaty niemieckie
otworzyły pasce swoie, ale i to nic nie pomagało,
samolot nic szobie z tego nie robił. Znowu sie wzbił
tak wysoko, ze go ledwie było widać w górze i znowu
pionowo sie rzuca w dół, ale niemieckie armaty
przeciwlotnicze nie przestawały strzelania, tylko biły
as sie ziemia trzynsła. Nas lotnik był prawdziewym
bohaterem. Znowu zacyna prażyć niemców, as sie
ziemia gotuje ód kul nasego samolotu. Ludzie nie
wiedzieli co robić i gdzie sie kryć. Każdy ucieka,
gdzie mógł tylko, niektórzy pantofle pogubili jak
uciekali w pola", (str. 988—990)

Ucieczka

w styczniu

1945 r.

„•"Plan jost dawno mam zrobiony*. «A jaki Janie?*
zapytał sie Ciastko mnie, bo wszyscy polegali na
mnie: «Czo myślicie sie kłaś do spania?» «Tego nie
byndzie, tylko czekam zeby grózieny usnyli, to zaras
nogi bierzemy za pas i w nogi, mój drogi». Montek
był ciekawy iak tylko usłyzał o co chodzi, zaras drzwi
uchylił, zeby sie przekonać, czy jost śpią grózieny:
«Chłopi śpią iak pozazynani ciołki grózieny, tylko
chrapią!» «No jeżeli tak, to sie zbiraimy na skrzydłach
chłopi. W Jemie Boże, niech nam dopomoże*. Łokno
pocichu otworzyłem z chacyków, aby było gotowe.
Ciastko miał wziąs jedne pódełko, a drugie Siwek,
a trzecie ze smalczym Montek do kiezeni, bo ja nie
miałem gdzie brać, no i jeden bochenek chleba
na drogę.
Kiedy jost było gotowe wszystko do drogi, robiemy szósza wszyscy przez okno, jeden za drugiem.
Kiedy jost my byli na podwórzu każdy zrobił znak
krzyża świntego na cole, i w jemie Boże rózamy
w drogę.
Ja prowadziłem jak z mapy, chocias była noc
pełna, bo dopiro była dwódziesta trzecia w nocy
gdziena. Każdy tylko weizał na stainie, gdzie konie
stały, konie, wozy, homenta, baty, derki, co my
zabrali z doma, żeby było w kolana ciepli na wozach,
i to wszystko zostało... My iak tylko wysli z podwó­
rza, prosto udałem sie przes szoze i chłopi za mną,
w razie pogoni, zeby nas nie złapali na szosie."
(str. 1160 — 1162)

Fot: S. Deptuszewski — ii. 26, 29; A. Jacher-Tyszkowa — il. 6, 7; E. Kossakow­
ski — il. 1; M. Maśliński — il. 2, 4, 5, 8, 9, 12, 15—20, 24, 25, 27, 31, 32; J. Swider­
ski — il. 3, 10, 11, 13, 14, 21—23, 28, 30, 33.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.