c6b4f4827a97f1d0a69a14066798915a.pdf
Media
Part of O kolekcjach - w prasie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.1-2
- extracted text
-
O KOLEKCJACH—W PRASIE
Przeglądając wycinki prasowe, znaleźliśmy w nich sporo interesujących notatek o zbieraczach
sztuki ludowej i o różnorodnych przejawach hobby. Wybór, który tu przedstawiamy, chociaż dość
przypadkowy, pokazuje jednak skalę zjawiska i ciekawe sylwetki kolekcjonerów. Skróty w przedru
kowywanych tekstach zaznaczono wielokropkami w nawiasach.
(MUZEUM RYSZARDA BROI)
W Polanicy zaobserwowałem nie znany m i dawniej
fenomen, j a k i m jest „ G n i a z d k o " — jedyne chyba, stale
dla publiczności otwarte, prywatne muzeum w Polsce.
Oczywiście wielcy muzealnicy, c i z Wawelu, z p o t ę ż n y c h
zamczysk, z kolekcji narodowych, p ę k a j ą zapewne ze śmie
chu, gdy oglądają „ G n i a z d k o " i słyszą w związku z t y m
słowo muzeum, ale publiczność widocznie ceni sobie to
cudo, gdyż przepływa t a m t ę d y s t a ł y s t r u m i e ń zwiedza
jących i na b ł o t n i s t y m , niezbyt dobrze u p o r z ą d k o w a n y m
placu, z a t r z y m u j ą się autokary z całej Polski, w y ł a d o w a n e
ciekawymi.
Ryszard Broją, fundator, czy j a k t o n a z w a ć inaczej,
założyciel, kustosz, mecenas „ G n i a z d k a " — z m a r ł zaledwie
dwa miesiące temu w p ó ź n y m bardzo wieku, gdzieś po
osiemdziesiątce. Życie m i a ł dziwne, t a k dziwne, że m ł o d y m
ludziom j u ż się ten życiorys w głowie nie mieści. Polski
patriota — niemieckim żołnierzem — j a k to mogło b y ć ? —
s p y t a ł mnie k t o ś z pokolenia w n u k ó w czy t e ż p r a w n u k ó w
Ryszarda B r o i . A t a k b y ł o .
Śląski górnik zmobilizowany do cesarskiej a r m i i dawnej
Rzeszy, walczył pod Verdun, b y ł t a m ranny — potem brał
udział w Powstaniach Śląskich, znowu wrócił do kopalni
i rychło, z powodu złego zdrowia, poszedł na r e n t ę . W ówczes
n y m B a d A l t Heide lekarz powiedział m u , że jeśli chce
dalej żyć, musi j u ż zostać na stałe w Polanicy, g d y ż t y l k o
ten k l i m a t m o ż e go ocalić. N a b y ł przeto m a l u t k ą działeczkę i rozpoczął b u d o w ę domu. W t e d y wezwał go wójt
czy burmistrz Polanicy i zawiadomił, że nigdy nie otrzyma
zezwolenia na stałe zamieszkanie w uzdrowisku, g d y ż
jest p o w s t a ń c e m .
Czekał więc B r o j ą blisko dwadzieścia l a t na możność
stałego zamieszkania w zabawnym, j a k b y tyrolskim domku,
d o k ą d wprowadził się dopiero po roku 1945. Przywiózł
ze sobą dziwną kolekcję i jeszcze j ą potem w Polanicy
rozszerzył. Nie wiem, z czym t o p o r ó w n a ć . K t o zbierał
takie rzeczy jak B r o j ą ? Chyba t y l k o jedna Izabella Czarto
ryska w P u ł a w a c h . Ona t e ż ściągała s k ą d mogła historyczne
rupiecie. K a w a ł k i starych m u r ó w , wojenne żelastwo, dawne
stroje s ł y n n y c h ludzi, sztandary. Księżna Izabella roz
k o p y w a ł a t a k ż e groby i wyciągała z nich kości p o e t ó w
i uczonych. Potem doszły do tego obrazy i precjoza. Wszyst
ko to m o ż n a teraz obejrzeć w muzeum Czartoryskich w K r a
kowie, w tej cudownej starej rupieciami, k t ó r ą nowocześni
muzealnicy ustawicznie modernizują pozbawiając zarazem
wdzięku — gdyż wedle nowych zasad gromadzenia d ó b r
kulturalnych, muzea nie m a j ą mieć w d z i ę k u t y l k o dobre
eksponaty i wartości pedagogiczno-wizualne.
Ryszard Broją zbierał na podobnych zasadach co
Czartoryska, ale nie b y ł księciem, lecz z w y k ł y m górnikiem
na rencie i nie miał pod r ę k ą h e t m a ń s k i c h delii, narodowych
s z t a n d a r ó w i rycerskich r y n s z t u n k ó w , nie mógł składać
kości do hebanowych s z k a t u ł e k wybijanych srebrem. Broją
zbierał to, co było w zasięgu możliwości śląskiego proleta
riusza. Minerały, wypchane p t a k i i zwierzęta, k a r t k i pocz
towe, gipsowe figurki, sprzęt górniczy, ordery, p r y m i t y w n e
obrazy ze scenami walk p o w s t a ń c z y c h , reprodukcje z gazet
czy też oryginalne numery starych pism. Zbierał p a m i ą t k i
oświęcimskie, prochy więźnia w gipsowym medalionie,
drewniaki, k a w a ł e k pasiaka. Zbierał muszle i krasnoludki —
koszmarne, jarmarczne niemieckie krasnale w czerwonych
czapeczkach.
Kolefel&rPiPSzBidaBroi jest proletariacko jarmarczna,
114
odpustowa i dyrektor k a ż d e g o szanującego się muzeum
na c a ł y m świecie k a z a ł b y j ą natychmiast w p a k o w a ć do
kosza na śmieci. Tymczasem w „ G n i a z d k u " jest kilka
naście t y s i ę c y e k s p o n a t ó w powywlekanych ze strychów
i starych szuflad i setki ludzi p r z y c h o d z ą to oglądać z wiel
k i m zaciekawieniem. Sam b y ł e m t a m t r z y razy i jestem
g o t ó w p o w t a r z a ć te odwiedziny ilekroć znajdę się w Polanicy.
Znowu b ę d ę z p a s j ą c z y t a ł u m o r a l n i a j ą c e napisy szczodrze
rozwieszone po c a ł y m terenie, bo z a p o m n i a ł e m powiedzieć,
że kolekcja jest eksponowana w t y m m a l u t k i m ogródku
wokół w i l l i w r ó ż n y c h szałasach i gablotach. N a środku
jest nawet fontanna i w strumieniu wody utrzymuje się
piłka pingpongowa, z a ś sama fontanna jest chyba wyko
nana ze starej lampy, albo z czegoś podobnego.
Kolekcja jest podzielona na d z i a ł y : osobno rzeczy
historyczne, osobno przyroda, a ż dwa szałasy ze sprzętem
górniczym, ach, nie wyliczę nigdy wszystkiego, bo t o byłoby
zapewne k i l k a stron maszynopisu. W s t ę p oczywiście bez
p ł a t n y , wolne d a t k i na konserwację m o ż n a wrzucać do
puszki przy wejściu.
G d y b y nie t a dziwna mania zbierania starych rupieci —
Ryszard B r o j ą ż y ł b y j a k większość starych rencistów,
w spokoju, ale i w zapomnieniu. Nie m i a ł b y okazji wy
wierania w p ł y w u na bieg w y d a r z e ń . Kolekcja eksponowana
w „ G n i a z d k u " d a ł a m u do ostatnich d n i możność działania,
a co więcej, w p ł y w a n i a na ludzi i wychowania ich w za
mierzony sposób. B r o j ą zrobił t o wszystko, b y uczyć ludzi
szacunku dla historii, dla pracy, dla przyrody i cel swój
osiągnął — g d y ż przynajmniej miał słuchaczy — wielkie
gremium zwiedzających, z k t ó r y c h c z ą s t k a na pewno coś
z jego intencji zrozumiała. Zadziwiający człowiek. Szkoda,
że j u ż nigdy nie uśmiechnie się do swoich gości.
Aleksander Małachowski, Pamiętnik
1974 n r 33 (583) z 18 sierpnia. .
współczesny,
„Kultura"
„KACZENIEC" CZYLI KURPIOWSKIE MINI-MUZEUM
— W Ostrołęce nie ma muzeum chociaż 600-letnia
stolica K u r p i na nie zasługuje. Jest jednak coś na ksztait
skansenu, co p o w s t a ł o dzięki zainteresowaniom i pracy
zamieszkałego w Kaczynach — Wypychach (w granicach
administracyjnych Ostrołęki) H e n r y k a Ciszewskiego.
P o c h o d z ą c y z t y p o w o kurpiowskiej rodziny Ciszewski
zatrudniony jest jako pracownik fizyczny w Ostrołęckich
Z a k ł a d a c h Celulozowo-Papiemiczych. Jest przy t y m dzia
łaczem t u r y s t y k i i przewodnikiem P T T K , występuje w ama
t o r s k i m zespole pieśni i t a ń c a „ K u r p i e " j a k i istnieje przy
fabryce. Gra na trombicie i piszczałce (fujarce). Od dawna
zajmuje się zbieractwem p r z e d m i o t ó w regionalnych, zwią
zanych z h i s t o r i ą Kurpiowszczyzny.
Ciszewski nie p a m i ę t a od kiedy datuje się jego hobby.
K o n t a k t ze zbieractwem m u s i a ł n a s t ą p i ć wtedy, gdy by!
dzieckiem. Wynajdywanie w a r t o ś c i o w y c h p a m i ą t o k odzie
dziczył po dziadku Józefie i ojcu Adamie. Od nich też
o t r z y m a ł p e w n ą spuściznę, głównie w postaci dawnych
sprzętów domowych i narzędzi.
Swoje „ s k a r b y " przechowuje w szopie i zamykanych
regałach. W kolekcji numizmatycznej są monety carskie,
niemieckie i polskie — najstarsze z okresu I I I rozbioru
Polski, medaliony np. z 1921 r. za pomoc przy spisie ludności;
obok stara b r o ń .
Najciekawszy zbiór s t a n o w i ą n a r z ę d z i a pracy i przed
m i o t y u ż y t k u kulturalnego: świderki kute ręcznie, tzw.
mieszki do robienia ciasta, cieśliczka — p r z y r z ą d do wyrobu
koryt, bezmiar — wisząca waga, żelazko na drzewne węgle,
łabędź z gliny służący za s k a r b o n k ę , t r o m b i t a — oryginalny
instrument. W szopie z n a j d u j ą się też dryle — p r z y r z ą d
do wiercenia o t w o r ó w w drewnie z czasów, gdy Kurpiowie
nie znali jeszcze ś l u s a r s t w a .
[...] We wspomnianych regałach znalazło miejsce
kolejne hobby zbieracza — legendy o Kurpiowszczyźnie.
Dlaczego właśnie w r e g a ł a c h ? Otóż Ciszewski zajmuje się
korzenioplastyką i rzeźbi w drewnie. Wyszukuje gałęzie
i korzenie o fantastycznych k s z t a ł t a c h , przycina je, mo
deluje. „ P a s u j ą " one później do jego legend, przechowy
wanych przez pokolenia z dziada — pradziada. Ciszewski
bajduły ilustruje figurkami ludzi i zwierząt z drewna.
Oto historia o powstaniu Ostrołęki [...].
Książę Leszek Czarny, król Polski, przepędził J a d ź w i n gów z t e r e n ó w z a m i e s z k a ł y c h przez K u r p i ó w . Podczas
polowania w borach nad N a r w i ą obozował z d r u ż y n ą na
jednej z rzecznych wysp. Rycerz s t o j ą c y na warcie podczas
spoczynku w s p ó ł t o w a r z y s z y dostrzegł nagle zbliżającą się
niedźwiedzicę z m a ł y m n i e d ź w i a d k i e m . J e d n y m uderzeniem
miecza powalił j ą . W d o w ó d m ę s t w a i za ocalenie śpiących
otrzymał te ziemie we w ł a d a n i e . K s i ą ż ę n a d a ł m u t a k ż e
szlachectwo, a do herbu pozwolił włączyć wizerunek niedź
wiedzia. Niedźwiedź w herbie miasta p r z e t r w a ł po dziś dzień,
jednakże później malowano go na tle orła białego, dla
upamiętnienia przyłączenia do K o r o n y Mazowsza i K u r p i .
Nazwa Ostrołęki pochodzi od cechy odważnego rycerza:
„ostra ręk " .
Kolejne r z e ź b y i n a s t ę p n e legendy t w o r z ą historię t y c h
ziem. Mówią o K r z y ż a k a c h potopionych w Orzycu, o po
wstaniu wsi Wach, Myszyniec, o Bonie i złotej podkowie,
którą zgubił k o ń , gdy królowa przejeżdżała kurpiowskim
gościńcem do K r ó l e w c a . Z ustnego przekazu i przedstawia
nych scen w y ł a n i a się walka klasowa K u r p i ó w i narodowo
wyzwoleńcza — ze Szwedami i z wojskami carskimi. Przy
pominają się obrazy żołnierza-tułacza, inwalidy i tego
który stał na warcie przy granicy.
Ogromna, wieloletnia praca H e n r y k a Ciszewskiego nie
poszła na marne. Jego prywatne muzeum, mieszczące się
niedaleko drogi z centrum Ostrołęki w kierunku dworca
kolejowego, a nazwane „ K a c z e n i e c " od żółtych k w i a t ó w
kwitnących wiosną w sąsiedztwie domu, zwiedziło już
wielu t u r y s t ó w . D l a nich t o właściciel założył księgę, w której
wpisują uwagi i w r a ż e n i a . W okresie lata część ekspozycji
obejmującą legendy zbieracz-amator u d o s t ę p n i a ludziom
odwiedzającym Błonia nad N a r w i ą (w sąsiedztwie kawia
renki pod g o ł y m niebem).
Moją p a s j ą życiową jest — m ó w i — ż e b y zebrane
wiadomości nie poszły w niepamięć. Ustawione chronolo
gicznie f i g u r k i d a j ą obraz tego czego nie uchwycił dotych
czas żaden etnograf czy kronikarz.
Krzysztof
4/5 V I I I .
Sułek,
„Trybuna
Mazowiecka",
1973
nr
185
JAN SZNAJDER
— Symbole obecnego Konina to pierwsza w Polsce
odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego, zespół elektrowni,
huta aluminium. Ten n o w y ośrodek p r z e m y s ł o w y w wo
jewództwie p o z n a ń s k i m rozwinął się b ł y s k a w i c z n i e ; wessał
przy t y m niewielkie, spokojne dawniej miasto, a teraz
bezustannie rozszerza się na okoliczne wsie parcelami
budowlanymi. Podchodzi już niemal pod wieś Posokę,
gdzie mieszka i gospodaruje Jan Sznajder. Jest plastykiem
(amatorem — przyp. r e d . ) — a l e osiadłszy w Posoce roz
smakował się w hodowli owiec, choć z p o c z ą t k u monotonny
rytm gospodarskich zajęć niezmiernie go n u ż y ł .
W obszernym, cichym domu jest miejsce na p r a c o w n i ę
malarską, na książki, na p r a c o w n i ę fotograficzną i na coś,
co przysporzyło m u znajomych i przyjaciół — choć zawsze
m i a ł ich wielu — na muzeum.
Zaczęło się t o dawno [...], gdy spotkał w jednej z wsi
kurpiowskich Konstantego K a m i ń s k i e g o •— rzeźbiarza może
nie nazbyt oryginalnego — ale niezapomnianego człowieka.
Nie sprzedawał on swoich prac, o b d a r o w y w a ł n i m i . To był
polski
Colas Breugnon — m ó w i o n i m •—• niewiarygodnie
prostolinijny,
pogodny, który traktował mnie jak
członka
rodziny. Zacząłem
szukać takich ludzi. Ludzi, nie przed
miotów.
Jan Sznajder robi to w czasie corocznych swoich wypraw
w Polskę. Owocem ich są t r w a ł e przyjaźnie i bogata kolekcja
sztuki ludowej wsparta d o k u m e n t a c j ą fotograficzną i ko
respondencją z t w ó r c a m i ludowymi.
Nie l u b i klasyfikować swych zbiorów. Mawia, że za
r ó w n o plastyk, etnograf j a k i historyk sztuki, p a t r z ą c y
ze swojego p u n k t u widzenia — nie m a j ą racji. To, czego
szuka u a r t y s t ó w ludowych, nazywa „filozofią z m o r a ł e m " .
Prace t y c h ludzi u w a ż a przede wszystkim za t r a k t a t y
na tematy najprostsze i najtrudniejsze — radość, cierpienie,
praca, człowiek i śmierć.
Tworzenie jest dla, t y c h ludzi prawdziwym przeżyciem.
Wiem, bo widziałem — m ó w i . — Nie ma łam sięgania do
gotowych wzorów myślenia. Oczywiście — są to wzory kościel
ne — korzysta się z nich jednak po to, aby powiedzieć coś
własnego. [...]
Ekspozycja zbiorów w z a m k n i ę t y m pomieszczeniu,
opowiada, to przykra konieczność, czyniąca z nich muzealne
eksponaty. Najchętniej wyniósłbym wszystkie prace do ogrodu,
w połe, do lasu — gdyby nie obawa, że się zniszczą.
[...].
W zbiorach Jana Sznajdra dominuje rzeźba i płasko
rzeźba w drzewie. Jest też sporo malarstwa — na szkle,
na papierze, na blasze. Są narzędzia i przedmioty codzien
nego u ż y t k u . [...]
Reprezentowani są w jego zbiorach Janas z D ę b n a ,
J ó z e f P i ł a t z Dębskiej W o l i , Jan Sęk z Płoszyć, Władysław
Chajoc z Kamienicy Górnej, A d a m Zegadło z K r z y ż k i
i i n n i . [...]
Ostatnio Jan Sznajder poszerzył swoje zbiory o sztukę
j a r m a r c z n ą i s z t u k ę dziecka. W nich t r o p i a u t e n t y c z n o ś ć
przeżycia i j a k b y — czeka na nieoczekiwane. [...]
Joanna Paszkiewicz-Sokołowska, Kolekcja
„ Z w i e r c i a d ł o " 1974 n r 26 (27 V I ) .
z
Posoki,
NIEZWYKŁE MUZEUM
— Wieś Bobrowniki należy do najstarszych w Zagłębiu
D ą b r o w s k i m . Zachował się w niej m . i n . zabytkowy kościółek
drewniany z 1669 roku, w n i m wiele dzieł sztuki. Od k i l k u
ł a t proboszczem w tej wsi jest ks. prof. W a c ł a w Chmielarski.
K s . Prof. W a c ł a w Chmielarski z lat szkolnych, a t a k ż e
z rodzinnej ziemi częstochowskiej wyniósł zamiłowanie
do folkloru i dzieł sztuki. J u ż w czasie studiów na Uniwer
sytecie Jagiellońskim napisał r o z p r a w k ę na temat poli
chromii kościoła Mariackiego w Krakowie.
Następnie
w czasie s t u d i ó w na K U L w Lublinie słuchał w y k ł a d ó w
na Wydziale H i s t o r i i Sztuki. Wreszcie zaczął tworzyć
własne zbiory.
Plebania otoczona licznymi drzewami w y g l ą d a uroczo,
ale dopiero jej w n ę t r z e wzbudza zdumienie. W ośmiu
pokojach zgromadził ks. Chmielarski liczne i cenne ekspo
naty. Znajdują się t u krzyże, ikony, stare księgi, ceramika,
stare monety, eksponaty górnicze i gospodarstwa domowego,
zegary, militaria.
Samych k r z y ż y jest 130, a k a ż d y inny, wykonany
z innego m a t e r i a ł u , inaczej zdobiony, dzieła sztuki rzeźbiar
skiej i odlewniczej. Oddzielny pokój m a j ą ikony.
115
[,..] W działo ceramicznym jest sporo ciekawostek.
Są t u liczne k u b k i i kubeczki, kufle, kielichy, szklanki,
garnczki, k t ó r y c h już się nie spotyka. A w ś r ó d s p r z ę t u
górniczego narzędzia pracy, ubioru i t d . Zbiory gospodar
stwa domowego, to różnego rodzaju moździerze, sztućce.
D u ż e wrażenie robi zbiór zegarów, największy
zbiorach w Jędrzejowie. Jest ich ponad 120. [...]
po
P i ę k n y dział to m i l i t a r i a : b r o ń biała i palna, m u n d u r y ,
czapki, chlebaki i ekwipunek wojskowy. N a n i e k t ó r y c h
widać ślad wojny, plamy k r w i żołnierskiej, przelanej za
Ojczyznę. K s . Chmielarski przywiózł osobiście ziemię z wielu
pól bitewnych, gdzie Polacy walczyli podczas I I wojny
światowej.
[...] K s . Chmielarski ma t a k ż e wiele unikalnych strojów
ludowych, dawne instrumenty muzyczno, kołowrotki. Za
czął t a k ż e zbierać stare meble — a n t y k i oraz narzędzia
rolnicze.
K s . Chmielarski jest działaczem Towarzystwa Miłośni
ków Zagłębia Dąbrowskiego, należy t a k ż e do z a r z ą d u jako
w y b i t n y znawca historii regionu.
Zachęcam wszystkich, k t ó r z y b ę d ą w Bobrownikach
do odwiedzenia niecodziennego muzeum i jego t w ó r c y .
Mieczysław Kocel, „ G r o m a d a - R o l n i k
(30 V I ) .
P o l s k i " 1973 n r 78
HOBBYSTA Z BOBOWEJ
— Gdzie mieszka Mieczysław Kowalski ? — z a p y t a ł e m
przechodnia na bobowskim r y n k u . — Ten, k t ó r y ma własne
zbiory muzealne ? — usłyszałem zamiast odpowiedzi. Przy
t a k n ą ł e m . — To proszę iść prosto t ą uliczką do nowego
domku na wzgórku, pierwszego po prawej stronie.
Pana Kowalskiego bynajmniej nie zaskoczyła moja
wizyta. — W sezonie t u r y s t y c z n y m często
odwiedzają
mnie przybysze, interesujący się odległą i bliższą prze
szłością naszego starego miasteczka — m ó w i na przywitanie.
Czegóż t u nie m a ! A więc w pierwszym, estetycznie
przygotowanym dziale etnograficznym, zobaczyć m o ż n a
m . i n . m n ó s t w o drewnianych i metalowych narzędzi, j a k i m i
na co dzień w gospodarstwie posługiwali się przodkowie
bobowian. W drugiej, obszerniejszej izbie, amator i miłośnik
przeszłości osady, zgromadził wiele okazów, k t ó r y c h chyba
nie powstydziłoby się muzeum prowadzone przez pro
fesjonalistów. W s p o m n ę t y l k o o n i e k t ó r y c h . Na poczesnym
miejscu znajduje się b r o ń biała i pistolety z doby powstania
styczniowego. Nie brak t u t e ż obrazów związanych tema
tycznie z B o b o w ą i okolicą. [...]
ŚWIĄTKI ANNY KAMIEŃSKIEJ
— Kolekcja sztuki ludowej A n n y K a m i e ń s k i e j , miesz
kającej w warszawskiej dzielnicy Ochota, p o w s t a ł a w 1957 r.
Obecnie liczy ona około 200 obiektów, głównie współczes
nych figurek z drewna. Ten m a ł y świat wiejskiej rzeźby
stwarza swoistą atmosferę i pozwala poetce przenieść się
w k r ą g wiejskich w s p o m n i e ń i w y o b r a ż e ń .
Pierwszym w r a ż e n i e m , jakie odnosi się po wejściu
do mieszkania pani A n n y , jest to, że są wszędzie. N a biurku,
na stole, na p ó ł k a c h m i ę d z y k s i ą ż k a m i , po wszystkich
k ą t a c h . Nie ma jednego miejsca, w k t ó r y m b y się na jakiś
swój sposób nie z a d o m o w i ł y . [...]
Tak pisze Anna K a m i e ń s k a o swoich ś w i ą t k a c h :
K l o c k u nasz,
k t ó r y ś jest z drewna
i z frasunku.
W y j ę t y z pnia gruszy
Chłopskimi ł a p a m i .
Zestarzały
pod bzykaniem pszczół.
Usta c i rozdziawił
głód p r z e d n ó w k ó w ,
a oczy rozwarł
wiejski piorun.
Mądryś ty,
owocu ż y w o t a polnego.
K a ż d y sęk t w ó j i zadzior
b ł a g a o przebaczenie s z t u k ę .
Taka twoja modlitwa
j ą uprawiamy wraz z t o b ą
amen.
Wiele l a t zbierała poetka ze swoim n i e ż y j ą c y m już
m ę ż e m , Janem Śpiewakiem, te figurki. Zaczęło się całkiem
niewinnie — chyba jako pierwszy zjawił się k t ó r y ś z Dia
błów Polnych, przywieziony przez Ś p i e w a k a z Krakowskiogo, potem doszlusowal do niego i n n y — z Rzeszowszczyzny,
potem Anioł p y z a t y z Chrystusem spod Kielc, k i l k u kłu
sowników z Białostockiego, a wreszcie zleciało się to ptactwo,
zbiegły z w i e r z ą t k a . Z każdej p o d r ó ż y , z k a ż d e g o spotkania
z czytelnikami przywozili oboje j a k ą ś figurkę, często przy
nosili je przyjaciele, przysyłali czytelnicy. I t a k powstał
jeden z piękniejszych zbiorów r z e ź b y ludowej.
W ł a d y s ł a w Żelisławski, „ K u r i e r P o l s k i " 1973 n r 87 (12 I V ) .
TRZYSTA I JEDEN BIAŁYCH KRUKÓW
— Było t o w k i l k a d n i po przyjeździe do Orchowa.
Leśniczówka s t a ł a t a k j a k i dziś — bliżej szosy niż lasu,
Pan Kowalski, pracownik miejscowej Gminnej Spół
ale nie n a z y w a ł a się jeszcze „ G ł u c h a puszcza". Inżynier
dzielni, a zarazem prezes Z a r z ą d u Oddziału Towarzystwa
Stanisław Pijanowski dopiero p r z y b y ł t u na posterunek,
Miłośników Ziemi Gorlickiej w Bobowej, pasjonuje się
nie z d ą ż y ł ochrzcić domostwa. Telefonu t e ż nie było, po
nie t y l k o zbieraniem śladów przeszłości, lecz t a k ż e dziejami
jechał więc do najbliższego sąsiada. Deszcz lał, bo była
dawnego miasteczka. Napisał k r o n i k ę od zarania jego
to jesień i ciemnawo b y ł o w biały dzień, ale przechodząc
istnienia a ż po czasy współczesne.
przez pomieszczenie zwane parnikiem, gdzie gotuje się
— To wszystko, co udało m i się do tej pory z t r u d e m
dla trzody ziemniaki, zobaczył w kącie stare p i ę k n e płótno.
u r a t o w a ć przed zagładą, nierzadko w y k u p i ć za własne
Telefon s t a ł j a k się patrzy w pokoju, a nad n i m na
zaoszczędzone złotówki, c h ę t n i e p r z e k a z a ł b y m do regional
ścianie o jaskrawych barwach oleodruk: święta rodzina.
nego muzeum — stwierdza na pożegnanie.
— Czemu to trzymacie na ścianie takie bohomazy,
a w parniku, w wilgoci i brudzie stary dobry obraz ?
—- Czy w Bobowej istnieją możliwości zorganizowania
— Jakie bohomazy — obruszyła się gospodyni, toż to
takiej placówki? To pytanie stawiam naczelnikowi U r z ę d u
700 z ł o t y c h kosztowało, a t e n t a m rozlatuje się prawie
Gminnego, Tadeuszowi Maikowi. — Projekt
urządzenia
i przestrzelony przez środek. Mąż go od księdza na pamiątkę
muzeum zyskał p o w s z e c h n ą a p r o b a t ę miejscowej społecz
dostał.
ności — odpowiada. — Zostanie ono usytuowane w byłej
Bliższe oględziny p o t w i e r d z i ł y pierwsze wrażenie.
synagodze, u ż y t k o w a n e j dotychczas przez zasadniczą szkołę
P ł ó t n o b y ł o staro i dobre, ale gospodarzo sprzedać nie
zawodową, jako warsztaty stolarskie. [...]
Ę chcioli, bo to prezent, ani t e ż zdania o podarunku zmienić.
Marian Ziobro, „ N o w i n y Rzeszowskie" 1973 nr 346 (16 X I I ) . % K r a k o w s k i m targiem doszli do porozumienia, że właściciel
116
I
będzio za to o t r z y m y w a ł do czytania książki, k t ó r y c h górę
zwiózł do Orchowa inżynier, a w zamian da m u pod opiekę
przestrzelony obraz.
W taki t o sposób z d o b y t y został pierwszy eksponat
imponujących dziś zbiorów „Głuchej puszczy". Jest nie
dziela i nie sposób p o r o z m a w i a ć z ich kustoszom i t w ó r c ą ,
bo pod dom zajeżdża autobus za autobusem, zwożąc w y
cieczki z całej Polski. P r o w a d z ą t u specjalne zainstalowane
przy szosie znaki z napisem „ G ł u c h a puszcza, zbiory re
gionalne". [...]
Taka m y ś l właśnie przyświecała panu Pijanowskiemu,
gdy jeszcze w 1949 r o k u w y g r z e b y w a ł często z b ł o t a i stert
śmieci bezcenne egzemplarze swych dzisiejszych z b i o r ó w .
Zabezpieczyć to, co walało się i niszczało w pierwszych
latach po wojnie. A potem pasja wciągnęła. Spośród 300
białych k r u k ó w , k t ó r e z d o b i ą jego w s p a n i a ł ą bibliotekę —
na którą i to bez reszty poświęcił jeden z pokoi — s p o r ą
część zakupił w antykwariatach Poznania, Torunia, B y d
goszczy.
W tejże właśnie bibliotece m o ż n a głowę stracić dla
wspaniałych okazów, k t ó r y c h nie brak w ś r ó d 11 tys. egzem
plarzy ciasno zalegających półki. K r ó l u j e t u mszał benedyk
tyński, iluminowany, ręcznie pisany na 183 kartach perga
minowych. O k ł a d k ę z d o b i ą w y t ł a c z a n e w skórze, g ó r ą
i dołom, piastowskie orły oraz pelikan, róża m a l t a ń s k a
i francuskie lilie. Pierwsza karta — oceniona na X I I —
X I I I wiek.
N a s t ę p n y rarytas... to w y d a n a w 1660 r o k u w Amster
damie przez Radziwiłłów B i b l i a l u t e r a ń s k a przeznaczona
dla polskich w y z n a w c ó w L u t r a i K a l w i n a . Księgę zadedy
kowano królowi W ł a d y s ł a w o w i I V . I n n a , sto lat od lutorańskioj B i b l i i m ł o d s z a księga, wydana w 1559 r o k u , za
wiera uwagi do Pisma św. Marcina L u t r a .
Nie sposób wyliczyć nawet najciekawszych egzempla
rzy. Bardzo i n t e r e s u j ą c y dział stanowi na p r z y k ł a d około
3 tys. d o k u m e n t ó w pośrednio l u b bezpośrednio d o t y c z ą c y c h
historii Polski, p o c z ą w s z y od X V I I wieku. [...]
J e d y n y m pomieszczeniem piętrowego domku, nie
zajętym przez zbiory, jest kuchnia, i to t y l k o dlatego,
że to miejsce dla e k s p o n a t ó w nieodpowiednie. Nawet ko
rytarz t o wystawowa sala. T u t a j zgrupowane są militaria,
a więc k r z y ż a c k i miecz, jatagany p a m i ę t a j ą c e jeszcze wojny
polsko-tureckie z X V I i X V I I wieku oraz p i ę k n y zbiór
białej broni.
Na p i ę t e r k u — pokój poświęcony okupacji oraz walce
i męczeństwu narodu polskiego. K o m p l e t gazet z 1 września
1939 roku — polskie, angielskie, niemieckie. Dalej foto
grafie, dokumenty, l i s t y straceńców, pasiak z Dachau,
monstrancja z tegoż obozu zrobiona z puszek po konserwach
przez więźniów wyzwolonego Dachau, SS-mańskie bagnety.
T u właśnie dzieci szkolne zostawiają szkolne tarcze,
a dorośli w d o w ó d p a m i ę c i — najcenniejsze dla nich przed
mioty. Osobiste drobiazgi, odznaczenia, medale.
Dalej — s t a ł a wystawa poświęcona Tadeuszowi K o ś
ciuszce oraz Janowi K i l i ń s k i e m u . Najcenniejsze t u doku
menty t o rękopis warszawskiego szewca o przygotowaniu
Insurekcji Kościuszkowskiej w Warszawie, jej w y b u c h u
i przebiegu, oryginał rękopisu wiersza adiutanta Kościuszki,
J. U . Niemcewicza oraz laska, k t ó r ą w ł a s n ą r ę k ą miał
wyrzeźbić Kościuszko w więzieniu w Petersburgu, umiesz
czając na niej inicjały Т . К . oraz d a t ę spod R a c ł a w i c —
1794 rok.
K t o nie l u b i ś w i ą t k ó w ? W y r z e ź b i o n y c h w lipowym
albo d ę b o w y m drewnie r ę k a m i bezimiennych a r t y s t ó w ?
Kolekcja t y c h p r z e p i ę k n y c h rzeźb w „Głuchej puszczy"
ma jeszcze t ę zaletę, że jest bardzo stara. Cały pokój obsta
wiony jest bolejącymi Chrystusami. N i e k t ó r e są czarne
j a k z hebanu. Oprócz nich płaskorzeźby w drzewie, mocno
zniszczone przez czas i robactwo. N i e k t ó r e z nich pamię
t a j ą X V wiek. W s p a n i a ł y zbiór składa się co najmniej
z 200 pozycji. [...]
Ponieważ inż. P i janowski jest z zawodu leśnikiem —
jest i wystawa profesjonalna,. N a p o c z ą t e k — zbiory archeo
logiczne z zakresu leśnictwa, potem geologiczne, minerały,
k r y s z t a ł y , okazy skał. Dalej oryginalna kolekcja żerowisk
owadzich i n o w o t w o r ó w drzew, no i wreszcie niezmiernie
efektowny pokój myśliwski.
Cały niemal sufit zasłania świecznik-gigant z rosochów
łosia. Nazywa się t o cudo m e ł u z y n a i znakomicie pasuje
do reszty umeblowania. Stół i piękne taborety są z t a k
zwanych jelenich z r z u t ó w . N a ścianach piękne okazy
wieńców jelenich, sarnich p a r o s t k ó w , rogów egzotycznych
zwierzaków. W gablotach stara literatura łowiecka, X V I I —
X X w. Spora kolekcja miedziorytów z X V I I I wieku, przed
stawiająca dawne sokolnictwo i łowiectwo, zdobi ściany.
Czas j u ż przedstawić najbielszego k r u k a przeciekaw y c h zbiorów pana Stanisława Pijanowskiego. Jest zresztą
w y j ą t k o w o czarny i p o r z ą d n i e przez rdzę napoczęty, bo
ostatnie p a r ę s e t lat spędził na dnie jeziora. Oryginalny,
starej roboty h e ł m z X I wieku niedawno trafił do „Głuchej
puszczy", chociaż od wieków znajdował się w najbliższym
jej sąsiedztwio, w leżącym przez miedzę Orchowskim Je
ziorze.
[...] Gdy będziecie przejeżdżać — wstąpcie, żeby to
wszystko zobaczyć na własne oczy. D l a znawców — nagrane
na magnetofony ludowe legendy, pieśni, przysłowia, głównie
z sąsiednich P a ł u k . To właśnie najnowsza pasja autora
zbiorów. Orchowo leży na starym szlaku Mogilno — Gniezno.
Bożena Nowicka, „Głos Robotniczy" 1973 nr 166 (14/15
VII).
WIELEWSKIE MUZEUM PANA LEONARDA
— Wiele — rodzinna wieś Hieronima Derdowskiego
i Wicka Rogali, oprócz szeregu znanych osobliwości ma
j e d n ą , k t ó r a nie jest znana szerszemu ogółowi. Jest n i ą
„ p r y w a t n e " muzeum regionalne emerytowanego nauczyciela
Leonarda Brzezińskiego, k t ó r y spędza w n i m k a ż d ą wolną
chwilę. Segreguje, uzupełnia i kataloguje wszystkie swe
bezcennej wartości eksponaty k u l t u r y kaszubskiej, zbierane
od zarania młodości i uzupełniane w czasie długich lat
owocnej pracy pedagogicznej po c a ł y m regionie.
A jest co oglądać. Okazy n u m i z m a t y k i , flory i fauny
Kaszubszczyzny,
ceramika
najlepszych
regionalnych
„ m i s t r z ó w od g l i n y " , d a l e j — w y k o p a l i s k a , egzemplarze
s p r z ę t u domowego oraz hafty kaszubskie. Właśnie te ostat
nie, wykonane przez Leonarda Brzezińskiego i jego dwóch
siostrzeńców, s t a n o w i ą dzisiaj najliczniejszy zbiór w Polsce.
K a ż d y przedmiot, k a ż d y nawet drobiazg w zbiorze pana
Leonarda ma swą w a r t o ś ć n a u k o w ą i k u l t u r a l n ą .
Ponieważ ziemia wielewska jest bogata w bursztyn,
d r u g ą p a s j ą Brzezińskiego stało się p r z e t w ó r s t w o w dro
biazgi p a m i ą t k o w e . Naturalnie, nie czyni tego z chęci zysku,
lecz jedynie ~w celu p o m n a ż a n i a zbiorów swego muzeum.
Jako a r t y ś c i e ludowemu nie obcy m u jest t a k ż e kunszt
przerobu rogu.
t
Niewielka, ale interesująca ekspozycja to kolekcja
starej ceramiki, wyłowionej przez • p ł e t w o n u r k ó w z poblis
kiego Jeziora Orchowskiego. W niej t e ż nie brak o k a z ó w
z X I I stulecia.
Najmłodsze z glinianych n a c z y ń wykonano... 400 l a t
temu.
W czasie sezonu letniego muzeum Brzezińskiego cieszy
się zainteresowaniem wczasowiczów i t u r y s t ó w , t y m bar
dziej, że sam kustosz bardzo c h ę t n i e udziela wszelkich
potrzebnych wyjaśnień. Od lat Leonard Brzeziński m y ś l i
117
0 przekazaniu cenniejszych zbiorów do jednego z większych
muzeów na terenie Pomorza, t y l k o — j a k d o t ą d — ż a d n a
ze znanych placówek muzealnych na W y b r z e ż u nie zain
teresowała się t ą propozycją. A szkoda.
„Dziennik B a ł t y c k i " 1966 nr 173 (23 V I I ) .
(BOLESŁAW CYRANOWICZ)
— Nauczyciel Bolesław Cyranowicz jest a k t y w n y m
działaczem Towarzystwa Miłośników Ziemi Giżyckiej.
Od lat gromadzi wszystko, co stanowi j a k ą ś w a r t o ś ć arty
styczną i historyczną.
Zebrał już wiele starych polskich książek, kancjonałów
1 śpiewników, wydanych dla Mazurów, j a k też rozmaitych
lamp naftowych, lichtarzy, mebli, drewnianych k u f l i i i n
nych a n t y k ó w , urządzając u siebie w domu, na strychu,
swoiste muzeum. Zbiory te pieczołowicie konserwuje,
a niektóre z nich — bardzo wartościowe — j a k np. ory
ginalne żyrandole, starodruki i d r e w n i a n ą m a z u r s k ą sochę
przekazał Izbie Regionalnej w Rynie.
Swe umiejętności plastyczne w y k o r z y s t a ł też Cyra
nowicz przy w y k a ń c z a n i u pomieszczeń ryńskiego muzeum,
będącego jednocześnie siedzibą Towarzystwa Miłośników
Ziemi Giżyckiej. T a m też, po zajęciach w szkole, prowadzi
kółka plastyczne, specjalizujące się w kompozycjach ze
słomy pod szkłem oraz w dekoracjach w n ę t r z , opartych
na motywach mazurskich.
Zbiorami swymi wystroił również w n ę t r z e K l u b u
Młodego Rolnika w K r z y ż a n a c h i klasę miejscowej szkoły.
Poza p r a c ą w szkole i w Towarzystwie Miłośników Ziemi
Giżyckiej, Cyranowicz jest również działaczem Związku
Nauczycielstwa Polskiego.
(ZG), „Głos Pracy" 1972 nr 133 (6 V I ) .
KOMINIARZ-KOLEKCJONER
— G d a ń s k . D o m y żuławskie k r y j ą nieprzebrane skarby
etnograficzne — twierdzi A n t o n i Idzikowski, z zawodu
kominiarz, a z zamiłowania opiekun i kolekcjoner z a b y t k ó w
sztuki ludowej Kaszubszczyzny i Powiśla. Zna on doskonało
wszystkie strychy podległego m u rejonu, gdzie od 20 lat
sumiennie oczyszcza z sadzy przewody kominowe, a przy
okazji penetruje zakamarki przepastnych poddaszy. Towa
rzyszy m u szczęście. Odkryte zabytki, a jest ich ponad 300
przekazuje g d a ń s k i e m u Muzeum Narodowemu.
„ I l u s t r o w a n y K u r i e r Polski" 1973 nr 124 (25 V ) .
WYSTAWA KOPII KULTOWYCH
— Dzisiaj o godz. 18.30 w K l u b i e Dziennikarzy zostanie
otwarta wystawa Zbigniewa i I r e n y N o v a k ó w . Zbigniew
jest chemikiem f a r m a c e u t ą , Irena plastykiem amatorem.
Prace nad kopiami e k s p o n a t ó w muzealnych (Egipt, Ameryka
Płn., Rzym, Polska, Afryka) rozpoczęli 3 lata temu przy
padkowo, kiedy zajmowali się konserwacją azteckich figurek
kultowych — chęć posiadania ich na własność b y ł a po
czątkiem. Ta forma popularyzacji zbiorów muzealnych
jest pierwszą w Polsce p r ó b ą wykorzystania w sensie u ż y teczno-dekoracyjnym i d y d a k t y c z n y m bezcennych zna
lezisk.
W roku ubiegłym Novakowie nawiązali k o n t a k t z za
granicznymi muzeami F r a n c j ą i Belgią, a w r o k u b i e ż ą c y m
rozpoczęli współpracę z muzeum w Belgradzie. N a stałe
współpracują z Muzeum Archeologicznym w Krakowie.
„ D z i e n n i k Polski" 1970 nr 89 (16 I V ) .
DAR DR SZCZYGŁA
— W Olkuszu otwarta została niezwykła wystawa,
jedyna tego t y p u w regionie krakowskim. P o w s t a ł a dzięki
olkuskiemu lekarzowi — dr Bohdanowi Szczygłowi.
P r z e b y w a j ą c od 8 lat w Afryce — doktor p r z e k a z a ł
118
muzeum w Olkuszu ponad 200 e k s p o n a t ó w S Z T U K I iuaowej
tego kontynentu. Są t o m . i n . : n a r z ę d z i a pracy, ozdobne
maski, rzeźby, instrumenty muzyczne i t k a n i n y . Zbiory
p o c h o d z ą głównie z Nigerii, Algierii, Konga i Wybrzeża
K o ś c i Słoniowej.
Ciekawe, niezwykłe,
(12 I X ) .
•
i
I
„ G r o m a d a - Rolnik Polski" 1972 nr 110
TROPAMI MORSKICH HOBBISTÓW
— Pasja kolekcjonerska d r z e m i ą c a w k a ż d y m z nas
nie omija t a k ż e i ludzi morza. Ba — otwiera przed nimi
większe niż przed p r z e c i ę t n y m i ś m i e r t e l n i k a m i możliwości,
a t o z racji wykonywanego zawodu. K t ó ż bowiem inny,
j a k nie marynarz czy rybak, ma okazję zetknięcia się
z egzotycznymi przedmiotami czy ciekawostkami prze
r ó ż n y c h krajów ? T o t e ż ilość kolekcjonerów zgrupowanych
przy K l u b i e Morskim w Gdyni rośnie z dnia na dzień. [...]
Od masek z orzecha kokosowego i p r z e r ó ż n y c h rzeźb
m u r z y ń s k i c h , a ż po zbiory sztuki j a p o ń s k i e j , egzotycznych
m o t y l i , m e k s y k a ń s k i e j ceramiki czy precyzyjne wyroby
Wschodu.
Wszelkie rekordy w tej dziedzinie bije chyba kpt.
ż. w . Czesław Adamowicz, zbierający od lat zarówno chińskie
dzbany, j a k i a f r y k a ń s k i e „ t a m - t a m y " , posążki „ b u d d y "
i przeróżnego k s z t a ł t u muszle, bursztynowe różańce i po
sążki z sandałowego drzewa, hebanowe maski i cudeńka
misternie wykuwane w m o s i ą d z u lub miedzi. Najciekawsze
jednak w ś r ó d zbiorów k p t . Adamowicza są zdjęcia. Wspa
niałych chińskich s m o k ó w sprzed P a ł a c u Zimowego w Pe
kinie, zniszczonych w czasie ostatnich zamieszek rewolucyj
nych. Uchwycone na gorąco sceny z hiszpańskiej corridy.
Fotografie rzeźb i strojów ludowych A f r y k i i Ameryki
Łacińskiej.
Interesujące te eksponaty m o ż n a było zresztą obejrzeć
na organizowanych w g d y ń s k i m K l u b i e Morskim wystawach,
prowadzonych przez Sekcję T w ó r c ó w i Kolekcjonerów,
k t ó r ą opiekują się p. Ostrowicki i p. Morawski.
Oglądali je t a k ż e bywalcy Inter-Clubu wystawy 150
modeli o k r ę t o w y c h precyzyjnie wykonanych przez Sta
nisława Katzera. U n i k a l n y zestaw z n a c z k ó w sporządzonych
przez marynarzy s t a c j o n u j ą c y c h na Jeziorze Gorzkim.
Zbiory egipskich p a p y r u s ó w i koptyjskich t u n i k k p t . ż.w. Ta
deusza Jasickiego. Egzotyczne motyle k p t . ż.w. Andrzeja
Pierzyńskiego oraz ponad 200 r ó ż n y c h podobizn Neptuna,
kolekcjonowanych przez prof. Bolesława Polkowskiego
z gdańskiego I n s t y t u t u Morskiego.
[...] Niezależnie bowiem od kolekcjonerów oddających
się poszukiwaniu coraz to nowych egzemplarzy do swoich
zbiorów, K l u b Morski w Gdyni otacza t a k ż e opieką ludzi
morza, z a j m u j ą c y c h się z amatorstwa malarstwem, rzeźbą,
fotografiką, czy m e t a l o p l a s t y k ą . [...]
(BD), „Słowo Powszechne" 1970 nr 12 (15 I ) .
PRZEDWOJENNA FLOTA PMH W BUTELKACH
— Starszy oficer J ó z e f Smoczyk słynie ze swego
hobby — budowy p i ę k n y c h sylwetek s t a t k ó w w butelkach.
Jest on budowniczym i armatorem w y j ą t k o w o licznej floty
butelkowej.
Jak się dowiadujemy, ostatnio st. oficer rekonstruuje
w butelkach całą p r z e d w o j e n n ą flotę polską, k t ó r a składała
się z 32 s t a t k ó w i szczęśliwie w y p ł y n ę ł a poza B a ł t y k unika
j ą c zaboru niemieckiego.
(wś), „Wieczór W y b r z e ż a " 1971 nr 233 (5 X ) .
I
