38f723ddd686206db3e354afd9f06389.pdf

Media

Part of Recenzje / LUD 1986 t.70

extracted text
Lud, t. 70, 198G

IV. RECENZJE

PUBLIKACJE

AMERYKANISTYCZNE

Z WĘGIER

I CZECHOSŁOWACJI

Przed dwudziestoma
z górą laty na lamach "Etnografii
Polskiej"
ukazała si';
... Aka notatka o tadaniach
amerykanistycznych
na Węgrzech'.
Jej autor, Lajes
?,' gl;:lI". przed'e wszystkim
sygnalizował
sam fakt podjęcia po 1945 roku etnolG,"., znych studiów nad Ameryką w kraju ,nie mającym dotąd tradycji naukowych
tej dz'iedzinie. Informował
Ql1
także o głównych
kierunkach
prowadzonych
('wczas prac: opracowywaniu
z:bi·orów istniejących
w węgierskich
muzeach, Sll;-'
·;.ch naci udzialem \Vęgów w poznawa:1iu Ameryki w minionych stulec:ach or".~
'.: ,daniach nad współcz2sną kulturą Indian południowoamerykańskich.
W tym ostat.C '11 przypadku,
oprócz literatury
przedmiotu,
wykorzystywano
materiały
zgroma..:r>]lC podczas wyprawy do Brazylii, zorganizowanej
przez Lajosa BogIara. Lako.:zn~j nota~Ce towarzyszył wykaz kilkunastu
pozycji bibliograf';cznych
z lat 1950- ] goO. \.vśród których
Zidecydowaną większość
stanowiły
prace autora
nadesła".' do ,.Et::ografii Polskiej" informacji.
O ile mi wiadomo, od tego czasu nie pojawiła się w polskic.h pubkkacjaLł1
.ograficznych żadna inna informacja
o węgierskiej
amerykanistyce,
chociaż r.i·e
,,;;:o,v'1lo oznak świadczących
zarówno o kontynuow2niu
wymienionych
kierur:" "N
badań. jak też o stopniowym
poszerzaniu
się pola zainteresowań
ameryka:''''LYCZ:lych .Z jednej strol'lY były to kolejne prace poświęcone wybranym
aspekC· :11 współcL::snej
kultury Indian z Ameryki Południowej.
\v części nadal oparte
na
" ;iteriaiach pochodzących
z badań tereno,wych L. BogIara ~, a także studia ·dot~··'.",ce XVIII-wiecznego
opisu misj-j peruwiańskich
sporządzonego
przez \.vęgierskie"'. jezuitę Ferenca Xav·era Ed-era 3. Z drugiej strony pojawiać się zaczęiy prace
,_"~'uszaj'lCe .:10W'1 problematykę
,i pisane - przynajmniej
częściowo prZiez n(1.~,-ch autorów. Do nich należaly publikacje
poświęcone przekształceniom
dawnt-j
. ,;.ologii pcruwiańsk'ej"
oraz r·ekonstrukcji
struktur
politycznych
w przedazteck:e1
-,>ksyku i przedinkaskim
Peru 5.

, L. B a g l li r, Węgierskie
badania Ameryki,
"Etnografia
Polska",
t. VII: 1963, s. 491 - 4sl.
, L. B a g l li r, Contributions
to the sociology
of Nambicuara
Indians.
"Acta
Ethnograpl1l'
Acaclemiae
Scientlial'um
Hungaricae",
t. 18: 1969, fasc. 1-3,
s. 237 - ~41;; t e n ż e, Chieftatn·. '.:p and Uw Religious
Leader.
A
Venezuelan
Example,
"Acta
Ethnographica
Academiae
~,:entiarum
Hungaricae",
t. 20: 1971. fasc. :J - 4, s. 331 - 337; 1. H a l m o s. The Musie Of tlw
>mbicuara Indians (Mato Grosso, Brazil), "Acta Ethnographica
Academiae
Scientiarum
Hun~-;·ricae!l,
t. 28; 1979. fase.
1 - 4, s. 205 - 350 (artykuł
ten napisany
zostal
n(=ł ?od:::;:tawie InaterLc.,<.v

zebranych
przez L, Boglara) .
.1 Por. dwie
publikacje
Lajosa

Bogiara

i

Andrasa

Bognara

nosl.,!ce

identyczny

tytuŁ:

Eder's
Description
Of Peruvian
Missions
front
the 18:h CcnLdry.
zamieszczon~
., .,Acta
EtlJnographica
Academiae
Scientiarum
Hungaricae",
t. 22: 1973. rase.
1'~,
s. l - H
. : oz t. 30: 19111, lase. 1·2,
s. 111 - 141.
t A.
L a m rn e 1. Historical
C/łanges
as Tejlected
in South-American
Indian
Myths,
.,Act'}
: ";'lOographica
Acadcm'iae
Soicntiarum
Hungaricae",
t. 30: 1981, fasc.
1·2.
s. 14:1- 158. Zasac;·
... cze tczy
tej pracy
przedstawione
zostały
w referacie
wygłoszonym
podczas
sympozjum
: ;[\ i Historia".
Budapeszt,
27· 29.IX.1978 r.; por. A. L a m m "l.
Chcnges in History
alld
··.ilh. [WIJ Myth ';ld
Hi,e,tol'll. A SympOsium, edited
l)y M. Hoppal,
Budapest
1979, s. 48 - SI!.

7~ tenc

X,

252

RECENZJE

Nie są to bynajmniej
wszystkie prace jakie powstały w węgierskim środo\\<
sku amerykanistycznym
po roku 1'960; ,nie są to nawet wszystkie prace ba.cJacl."
reprezentujących
zai!1teresowania etnolog,iczne czy et:lohistoryczne,
o których w pie;wszym rzędzi'e jest tu mowa, Podałem jedyni." przykłady zaczerpniętoe z paru CZilwpis m naukowych
i to tych tylko, których zawartość dostępna jcst czytchiko\\":
n';e znającemu języka węgierskiego
,Znacznie więcej publikacji, w tym takż2 książ.kowych, ukazało się natomiast po węg'iersku,
W aktualnym
stanic amerykanistyki
na Węgrzech pozwa!a zorie:ltować siC; sp:cjalny numer czasopisma
"Artes Populares"
wydawanego
przez Kat~drc; Folkl()t'l.1
Uniwersytetu
im. Lorando Eotvosa w Budapeszcie, którą kieruje prof. Vilmos Vo:gt,
Z'lany folklorysta.
et:lOlog i semiotyk, będący jednocześnie
redaktori~m Y' acz21nyn'
czasopisma,
Ten stale wychodzący
w języku węg'iersk,im periodyk,
tym razen'
przełamał
tarierc; językową. Powodem
odstępstwa
od przyjętej
zasady było poświęcenie całości dziewiątego tomu .,Artes Populares"
problematyce
amel'ykanistycz~ej, co stanowi niewątpliwą
nicspodziankc; z uwagi na profil czasopisma oraz illRtytucji, która je wydaje. Wyjaśnie!J'i~ tego faktu poda}e w otwierającym
tOJ])
,.Wstępie" jeden z współredaktorów
numeru
specjalnego,
Luiz Bogiar, określają'.
opublikowany
w trzech językach - hiszpańskim, angielskim i portugalskim
- zbiÓt
prac jako prezentację
nowopowstałej
Grupy Roboczej do Badań Latynoarnerykani stycznych, której on sam jest kierownikiem
naukowym,
Grupa Robocza utworzona
została w lutym 1982 roku w Katedrze
Folkloru
jako pierwszy tego rodzaju ośrodek badań amerykanistycznych
,na Węgrzech, Celem przyświ,ecającym
organizatorom
było stworzeni,e forum, które skupiałoby ni:
tylko specjalistów
z dziedziny folklorystyki
i etnologii, lecz także badaczy wszelkich innyc,h specjalności zainteresowanych
Ameryką Łaci:lską.
Zauważyć od razu wypada, że mimo operowania
pojęciem Ameryki Łaciilsk,icj
czy Latynoameryki
w kręgu zainteresowań
Grupy Roboczej znajdują
się równie~
społeczności i:1diańskie z terenu USA i Kanady (por. niXej). Ta drobna niespójność nie ma oczywiście większego znaczenia, jest j.ednak dość znamienna. Podobm\
sytuację znamy z doświadcz211 polskich i - jak się wydaje - wynika ona ze specyfiki rozwoju studiów amerykanistycznych
w krajach, w których ni'e istnieją odn;bne instytucje
wyspecjaJ:zowane
w takich badaniach,
Studia amerykanistyczne są z reguly inicjowane
i prowadzone
przez stosunkowo
nieliczną grupę ludz'
pracujących
najczęściej
indywidualnie
i niejako poza ustalonymi
strukturami
organizacyjnymi
nauki. W momencie, ki'edy pojawia siC; naturalne
i oelowe dąż e:l.ic do integracji
wysiików
badawczych,
czy choćby tylko do integracjj
grupy
ludzi o zbieżnych zainteresowaniach.
zazwyczaj w grę wchodz<] dwa hasla Ok!'2slają,ce "deficytowe"
sfery nauki, a zarazem
wyznaczające
wspólną
dla dane l
grupy płaszczyznę.
Pierwszym
hasłem je-st "Latynoameryka",
Stw<1rza ono rn8ż~:wość zintegrowania
przedstawicieli
najróżniejszych
clyscypLn i spccj,,';,()~ci, których wspólną cec;'ą jest zainteresowanie
tym rejonem św;ata. W ran',ach takiej
W tym
samym
zbiorze,
zawierającym
streszczenia
wszystkim
wygłoszonych
na sympozjum
referatów
i wydanym
jako
dodatek
do 3 tomu
"EWmunkalatok
a Magyars;'"
Neprajz;,hoz"
'serii
Instytutu
Etnograficznego
Węgierskiej
Akademii
Nauk),
znajdujemy
też tezy referatu
Lajosa
BogIara
pl, Myth
and Ethno-history
An Example
from
Uw AmaZOn (s. 47 - -18)
poświęconego
mitologizacji
przestrzeni
u Indian
Piaroa,
W sympozjum
uczestniczył
równi':'
niemiecki
amerykanista
Lothar
Drager
z refe-ratem
zatytułowanym
Mythische
Dal'stellull{)
,,,,,d, historische
Realitiit
in den Vberlienfel'ungen
der
Shawnce-I.ndianer
(s. 52 - 60),
, Z. P a u l i Y t, Capitals
In pre-Aztec
Central Mexico, "Acta
Or'ientalia
Academiac
Scicn,
tiarum
Hungaricae",
t, 35: i19&1,fasc.2
- 3, s, 315 - 350; L. B o g l a r, The Formation
ot Pre-Columbian Arc/""i'
Civilizations:
Chavin, t a m że, s. 351 - 363.

RECENZJE

253

t,upy, jeśli jej liczebność będzie dostatecznie
duża, następO\vać może z czaS'eL1
,.yodrębnianie
się wyspecjalizowanych
podgrup. Przykładem
integracji wokół haćła
Latynoameryka"
są krótkJie jeszcze dzieje Polskiego Towarzystwa
Studiów Lat y"amerykańskich,
prz'CŻywającego obecnie fazę wyłaniania się komisji regionalnycb.
Drug;ł płaszczyz-'lq, na której dokonuje się integracja
ludzi zajmujących
s:(~
obiema mi amerykanistycznymi,
wyznacza hasło "kultury indiańskie". Pojawia się
<lO przede wszystkim
w środowisku etnologicznym, ale przyciąga także historyków,
, rcheologów, folklorystów,
językoznawców
i in. W tym wypadku zainteresowan:a
:;,'zeszłości;j i współczesności;j ludności indiańskiej, jakkolwiek bardzo często dotyC/'l spo!cczności żyjących w granicach Ameryki Łacińskiej, niejako ex deJiniti.on!
. 'wjmować: mUSZel także Indian z obszaru USA i Kanady. Tej płaszczyźnie inLgracyjm'j odpowiadają spotykane nieraz pojęcia - lindoamerykanistyka
i Ameryka
'lhliLska. W Polsce przykładem intcgracji na płaszczyźnie indoamerykanistyki
były
niezależnie od swej nazwy - wczesne Etnograficzne Seminaria Amerykanistyczodbywane w Krakowie i Poznaniu w łatach 60-tych. Późniejszy rozwój studióv:
•";uykanistycz:JYch
w środowisku etnologicznym
v,lykazal jednak, że hasło ,.kul':.' inch1l1ski2" wyznacza zbyt wąskie pole działania, poza którym pozostać by
dsiały studia I'ad kulturami
afro-amerykańskimi
cz:y też kulturami
i!l'lych. nie.ciiańskich społeczności obu Ameryk. Najbardziej
stosownym
okazało się więc
,.zostanie przy terminie amerykanistyka,
najbardziej
ogólnym i nie impLkujilcym
du"ć' sz:tucznych ogr a'lieze!'l geograficznych czy etniczno-kulturowych.
Ma on ZE~SZl.,. co warto przypomnieć, bardzo długą - bo sięgającą XIX wieku -' tradycj(-~
"/ szeroko pojętych naukach antropologicznych
zarówno w Europie, jak i w Am2'yCl' (por. np. J azw(~ francuski,ego tow'arzystwa
naukow2go zawart'l w .i'ego ce; onym czasopiśmie ..Journal de la Socićte des Americanistes".
a takż2 nazwĘ L.'gu]arnie odb)'wających
się spotkań badaczy Ameryki reprezentuj'lcych
zW'ykle choć w różnych proporcjach
-- wi(~kszość nauk humanistycznych
i spolecznyeh,
<óra brzmi Mil;dzynarodowe Kongresy Amerykanistów).
Ta przydługa
być może dygresja,
sprowokowana
nazwą węgierskiej
Grup}'
R.boczej do Badań Latynoamerykanistycznych,
wskazuje
na podobne dyl£maty
tw'l'"zy.,z'jce
formowaniu Sil; amerykanistyki
w krajach
Europy środkowej po II
\,,,,jnie światowej. Pewne analogie dostrzec zresztą można i w irll1ych zjawiskach,
., d przykład
w uporczywym dąż'eniu uprawiających
amerykanistykę
ludzi do ins',y!.;cjonalizacji w takiej lub innej formie swych zainten;sowań.
co znacznie ułatwia,
a czasem wn;cz umożliwia prowadzenie prac badawczych.
Jak informuje
we "Wstępie" do dziewiątego
tomu "Artes Popułares"
LUiZ
:2g1;1r, inicjatywa powołania do życia Grupy Roboczej nie stanowiła dla nikogo)
,askocze:lia.
Potrzebę
taką odczuwano
od dawna, o czym świadczyły
podobr;'2
'.,u:jatywy wysuwane przez różne środowiska zawodowe, Powstanie zaś interdyscyl:::!arncgo oŚl'odka studiów amerykanistycznych
właśnie w Katedrze Folkloru bui..;)e"z\alLskiego uniwersytetu
było wynikiem tyleż sprzyjających
warunkóN i ok(:.uno:3c'. ile wyj;łtkowej
prężności tamtejszego
środowiska, która znalazla wyraz
"'.' f<Jkcie nie mającym precedellsu w historii badań w Nowym Świeci2, a miano'., ..cie w przeprowadzeniu
badań terenowych w trzech krajach amerykallskich
przez
1l""jc etnologów wqgiers~ich.
Comiesięczne zebrania naukowe, podczas których prezentowane
Sij i dy skuto'.,,;me wyniki badań oraz rezultaty studiów gabinetowych.
odbywają się projekcje
fdmów zrealizowanych
w terenie lub prnesłuchiwane
są nagrania magnetofonowe,
c"'Jj)['owadziły w ef€kcie do pierwszej prezentacji
dorobku Grupy Roboczej w po,Lc; zbioru artykułów opublikowanych
w specjalnym numerze "Artes Populal'cs',
Zbiór tpn obejmuje 13 prac podzielonych na cztery grupy: "Spra\vozda~lia z ba-

254

RECENZJE

dali. terenowych",
"Krytyki
~ studia", "Publikacje
mater:ałów
muzealnych"
i .,K,;,
nika".
W dziale sprawozdań
z badań terenowych
znajdujcmy
publikacje
dwojga 5"""
ś;'ód wspomnianych
etnologów,
którzy mieli możliwość
pracować
wśród IncL,.
A~1l"'amaria Lammel przebywała
\-v 1982 roku w Meksyku prowadząc badan'a
WŚI','
Totonaków z Plan cle Hidalgo w stanie Veracruz. ZbieraJa pn\2de w:"zystklm tL'1~';.
Jlklorys(ycz!",e,
L'-E'ÓW'~O r,rozę, jak i poezj~. Gromadziła
też l:agrania muzyki,
t'TCSUjąC siG jednocześnie
miejscem i rolą obu rodzajów folkloru Vi życiu spo!r.cćLOści chłopów ind'al1skich.
Wstępne wy,:liki swych badal1 prezentuj"
ora w art.l;ule Plan de Hidalgo:
un ejido tradicionuL
de indios totonacas
(plan de El ida/c;(: .tmdycyjne
ejido lndi:m
Totonaków),
będącym -ogólną i wieloaspcktową
charakter,,"
styką wspólnoty,
oraz \v drugim artykule,
poświęconym
już samym zapisom n','.zycznym zebranym w terenie, pt, Musica de danza de los Indios totonacas (Muzy! :
trJH;arzyszqca

taJicom

u Indian

Totonaków),

Z kolei Luiz Bogiar, dwukrotnie
przebywając
w Brazylii w latach 1979 i 19<
p-owadził badania etnograficzne
wśród Guarani z okolic Sao Paulo. Dluższe i po' tarzające
się kontakty
z mieszkali.cami wybranych
w,iosek umożliw:ły mu zebra)",
interesujących
materiałów
dotyczących
procesu akulturacji
tej grupy Indian. 0:;serwac~e i wstępr~e refleksje
ogólniejszej
~~atury omówione
zostaly wartyku".:
Pt'squisa
entre os Guarani
(Nhandeva)
de Sao Paulo - relatorio
)Jreliminar
iB.'uiJnia wśród Guarani
(Nhandeva),
z Sao Paulo - sprawozdanie
wstępne).
TrZ2cim etnołogiem, który prowadził badania wśród Indian - tym razem wśr ',;
1\'avajo w USA - był Laszłó Borsanyi. On jednak n:e zaprezentował
w omawia:l}": tOl~1ie rezultatów
swych prac w terenie, lecz problemowy
artykuł
ea t~mat p"~'
latchu. Wśród sprawozdań
z badali. terenowych
pomi'eszczone
zostaly patomiC\<
uwie jeszcze prace, których autorzy pie są Węgrami li trudno docicc na jak:'ej z ',~:?dzie wlączono je do zbioru. Irma Aguero w artykule
Estudio
de una comurtid'
:
J'digiosa
en La Habona
(Studium
wS)Jólr.oty
religijnej
z Hawany)
obszerni c ch.'!'2.kteryzujc jC'dną z kubaI1skich religii synkretycznych,
zwaną regla c/,c )Jolo al>
wspólnotami
pale ras, wyrosłą
na gruncie
tradycji
niewolników
Bantu.
Dn''',
autor, Emilio Ar'as, opisuje w sposób raczej gawędz'arski
zwyczaje związane z z',V';'c'ra:1iem małżeństwa
kultywowane
w Kostaryce.
T"kst nosi tytuł Un ?noirirl'
IUO en el Valle
Central
de Costa Rica (Maiżeństwo
w środkowej
dolinic
Kostaryk'
VV dziale mieszczącym
krytyki i studia znajdujemy
cztery, dość zróżnlcowa
L ll':alyczn'e prace. W pierwszej
!'oszącej tytuł Potlatch
Problems
Art li nthr,
r""!ogical

Colt'ary

(Problemy

zwiqzane

z

)Jotl:JJtchem -

antropologiczna

kalwar

Laszló Borsanyi
przypomina
spory i kontrowersje
wokół interpretacji
zjawis:
p<Jtlatchu u India:1 z Połud,:1iowo-Zachodniego
Wybrzeża. Autor dowodzi, że jed',r~ym sposobem rozstrzygnięcia
licznych probl'cmów jest historycz' a anaLza cało.::
rLateriału źródlowego,
która pi'owadzi do wniosku, iż różne zaskakujące
badac
cfchy potlatc:hu stanowiły
lokalne, uwarunkowane
europejskimi
wpływami
zl11ia:"'w .jnstytucji będącej organiczną częścią kultury 'indiańskiej.
Drugi krytyczny
tekst dotyczy słynrlych wyobrażel1 z płaskowyż a Nazca w P,,l'U. Attila
Csaba, Janos Gyarmati,
Geza Kezdi Nagy, Csaba Nemes i Jeno P€lsi:i' :,
w artykule
Different
Look about the Nazca Enigma (Odmienne
spojrzenie
na f ....
j"'mnicę
Nazca) koncentrują
się na interpretacji
zaproponowanej
prz·ez wc:gicrsk;·g) geografa
Zoltfma Zelkó, według której na płaskowyżu
Nazca wyob, ażona zos~·l;) mapa jeziora T-iticaca i okolic w skali l : 16. Autorzy ukazują s.abe punkty •••
hipotezy i w końcu odrzucają ją jako nieuzasadnioną.
Dwa pozostałe artykuły
w omawianym
dziale są studiami
poświc:eonymi \','-

255
n;:li,oll1
to\\'arzy~z,!cyll1
IhlCZ"t!ww:
up:'a\\'y
I'oslin w północnym
Chik
oraz stref"""
ekologicZl\ym
\\' Brazylii,
S,) tll prace' Heleny
Horta
1nl('io dcl cultiro
de plan'
er;

los Andes

J.c;\,ana
tli"a/

,\1ericitolwlcs
i Csaby

BO:ld~ll'
Geography

n;l1 geohistorii
Jl'cl:iym
k-l:listyczll~

of

IljJrGU'y

rosiin

w

Gl'ohistorical,

mul

Climrttic

/h'ograJii

przyrodniczej

(l'oc:qtck
Nemes

Brasil

(Zarys

~.

,,'-' omaw:a:lym

wieków,
wchodzą

Pllpu!arL""

wydzielo~la

publik.1cji

materialów

Hndapest

(Fragl1lclICy

:: Mu<:clOn

El1lOgra,iic:llego

IUlei!a

zbiol'Y

p:'óbq

sprccyzo\\'ania

figurek

ze

buclapesztct1skiege<
ich

Fig1uillas

A~nc,.; P, Nagy,

eksponaty

:l':l:lOW;ą

\\'yjścia

punkt

do

szer,zej

S~:l;lO\\'i,)

g!inian,~

figurki

\vchoclz'1ce

zwi,)Zki

genl'tycz:1l'

figurek

i

symbolikl;

oraz

V,'nezl/c!a)

ze

ir,d;all~k'l,

Cli ropejsk;)

wzgl.:;du

VilnlO,a
II'

nich

tykulu

SlllŻYl'

cL1il'ryka

11 istyczncj,

badania

,lmeryk

w ,woim
kontakty
przez

nad

mogą

jako

prczcntacit:;

Roboczej

/ll/lIga

badan iacll'

podejmo\\'ane

KOl1cząc

autony

z

kowz1;'J-

potiejrl1l.,j',!
kulturowy:n;
pJJl'C)

w Budap",z;;'

szczególnej

grupy

wyposażenia

grobowego.

tradycji

OkT'·:<JJ.

TeotiiJ.ul1cc<n),

Etnograficznym

te'otihuacaóskich.

ceramiki,

~

ja~q
Aulorl::a

L'chniki

ich

wytwarza:":>,

Teotihuacan

w

tej

do Seldall

źródeł

PC\\'ne

Jziedzi:':~

zasadnicze

il, w

którym

in

w<:;gi'~rskich,

\\'<;gierską,

daje

przewodnik

p:t'rw:szej

zbiorowej

1<-,::n dalszych
intl'l'l'''lj~)cych
p,',le lW,lz<pc1nienia
''.lire. .. \Vst(,;'pi~·' do spC'cjal~1cgo
\\;~'drtnict .. :\rtes

po

natom

historii

za'n! >
XIX w ;problct:.'.:'

miejsce

przypi~y
węgierskiej

tylko

"- ,~

Stud-ie.~ (W <;gl""-

zarys

publikacji
moi;,l;',

kulturo,;.;,:

posiada

począwszy
od
oraz
główne

Znaczące

Hozbudowane

Ll:YiH1"ml'!'y~anistycznych,

tradycje

Arncri.can

autor

przez
[';jeśli
chor:(zi

Manuel
Antonio
Or'~z
(Mu.sica folk/ririca
d,?

k['(>11ika rskie

kraju.
a nastGpnie
-Wl;grów
z Ameryki)

SWl'gC1 ,'odzaju
Z;l\\';lr:.osl'i

tay
cechy

ria It Ethnography

l'tnoh)gó\\'

emigl'<lcj;)

ton1u, nazwanym
przynaj;nniej

nil" bGd,jcego
W.:;gn'm,
muzyk.;
folklory,tytzną

lC'Ż,jcl' u jej

pt,

Swiatem
obszl'rniej

'A~ród

G.-upy

na

i a fry kaó"k,!,

Voigta

I'C'OWClll Nowym
ku omawia
badawcze

skład

roku

1978

z centrami

(Figurki

zamieszczonych
\\' o~tatllim
dzia'~~
nie ,it'st bynajmniej
kronikarski,

,; krótki
artykuł
kolejlH'go
auto:'a
charakt.eryzujebowiem
we:lezuebk'l

etnoo rafia

zabytków

POWiąZ,lll

w

z

inWCllt.'lrl.

kulturowe,

Charaktl'r
prac
c!aktorów
..Kronikq".

Si;CI

opisu

tej

oddziai,\'\\'an:e

[<lm m;·.)-

gUnia,nych

która

:\leksyku.
Teotilwacan

\\'

!y,uzcak...:,

wsponmia:;".

zawiera

Meksyku,

Prócz

analizy

O;llaw'a

osrodki

fi.gurek

siG w Muzeum

znajduj;)Cl'

już

Znaiazly

Buclapeszci.e),

W

: ustalenia

dl'

jak

muzealnych,

meksykańskich

muzeum,

chre<no!ogii

zo,;tala,

material,:'-,\'

Gyarmati
i Gl'Zy Ke:>:cli Na~~y, ZC1~."1llexicanas
prccicisi(;us,
en (;;;. Mu,'.'o

srodkm,v-c'go

w srodkowym

oKrC'su prC'kla~yczn('go
W drllgil'j
pracy

r:l inne

koh:~kcje

..Artl's

fragmentów

fl."lkcje

rodzaj-e

oraz'

tomie

bllowallC1

de

dwa

\V

n',,,al!)l)

i stanowić
mogą P",li jego \\i:',:.'ru:lkicm
\\'

reguly

przeby\\'aj'1tych

prace,
Pil'l'wsza,
autC)l'>'twa
J:ll1osa
Fragmcnlo-,
ell' figurinos
ell' arcilla

<lnykllł

IVa-

u'id?':-

studia
aml','yjest wydole
-

Amerytc

osób

eZl:Ś(' POSw:l;cona

prcklasyc;:nego

z

rl'iacjl'

sI"c'cjalna

70

Ut~

to

wsz·elkiego
rodzaju
amerykanistycznych,

Ameryką
w danym
kraju
wiedzy
o Nowym
Swiecic

!Ś',\';adomosci
społecznej
na przestrzeni
W pierwszym
wYP<ldku
\\' grL;

lekcji

-f,

o;"z

z punk.tu

in'cjujiłc,l'
czy Polska.

opracuwanie
i upowszechnianie
wartosć
żródlową
dla badall

też są świadectwem
za:nteresowail
,;taw.:; do badal'l ,:!,ld rozwojt'm

Ei1lOgni.fico

Summary

Bra;::ylii

zud'lI\. j;lkie' ,la\\'jają
sobie ludz:e
takich
jak W.:;gry. Czechosłowacja

tj',' Z zapomni·l'nia.
naukuwe
tC;'ia!ów,
które
albo
maj;)

~,c,' dwie

Po'uclniowy(;h)

i k.limatH).
z ist(}tllych
\\' krajach

ir'1dlowych

Andach

7.ajm:J,ią

do 'tego

~:'-

b:bliogrc.ii'

budape3ztal1sk':;
ż.YC7.yć jej

sil: {)c?C:'kh\,~il, {) których
PopularC's" Lu·~z Bogltł:.~:

czk

tak pi>' '
"Zró'żniL:''':''-

256

RECENZJE

"';ana tematyka tego tomu jest wyrazem !1aSz2j nadziei,
cjalności pracować
bqd<l wspólnie w celu zdobywa:lia
o ziemiach Nowego Swiata i jego ludach",

~2 badacze ró~nych spei pl'Ll'kazy\\',mia wiedzy

W porównaniu
z Węgrami, sytuację anwrykanistyk:
\'; CZl'choslowacji uznać
:T)iJ~na za korzystniejsz'l
i to z dwóch powodow, Po pierwsze dlatego, ~l' tradycje
,·tudiów nad ludami Ameryki sięgają tam pocziltko\\' XX wieku \pomijam XIX-wiecznych podróżników, których działalnosć owoeowala wyhlcznie kolekcjami ,·t')ograficznymi)
i kontynuowane
były w okresie międzywojennym,
Wprawdzie badania amerykanistyczne
prowadz:Jy nieliczne tylko jednostki, lecz pozostal po nich
niemaly .i zna'czilcy dowbek w tej dziedz:,nie, Wyst~lrczy przypomnieć' tylko podróżnika i badacza społeczności indiańskieh
z Ameryki Południowej
Alberta Vojleeha Frica",
etnologa i znawcq język0w indiańskich
Cestmira
LClUkotkę;, czy
Frntiska
PospiSUa, morawskiego
etnologa, cho;'eograia
badacza kultury
Indian
l południowego
zachodu USA 8, Faktem zasługujc1cym na podkreślenie są stosunkowo liczne badania
terenowe
etnologów czechoshm'ackich
realizowane
tak~l' po
1945 roku 9,
Innym powodem decydującym
o wzglc;dnie korzystniejszej
sytuacji amerykanistyki w Czechosłowacji
jest istnienie wyspecjaLzuwanyeh
ośrodków naukowye:l.
Pierwszym kgo rodzaju oś\'odkielll stało siq ju~ w XIX stuleciu Nilprstko\'e l\lu1:\

io

Syl\vetkę

1,/ojtech

i dorobek

['ric

-

tego

Centenary

badaczA

przedstawił

of

Birth,

his

ostatnio

"Annal,:"

of

Josef Kandcrt
\\' art)'kull':
the Napr-.;tck
.t\'luscurn",
t.

ii[lJ8t-

11: lOO~$,

111 - 161, podając
m, in, pelną bibliografię
jego prac,
7 D\vie
główne publikacje
tego badacza,
wydane
przed II \v()jn~! świaU>Wd, to: .Nciboźenstvi
Jnd'Uinu, Praha
19'26 oraz Indiuni
sev8roa1nericti,
Pralla
19,;n. Po\vojenne
prace
C. Loukotkl,
Jn.in. te, które
powstały
"V \\iyniku
blisko
rocznego
pobytu
\\' Braz~~..lii w latach
1957 - 19t}R.,
znaleźć
można
w blibliograEii
opraco\vancj
przez
Katerinc:
KU.pstov;1 __ BrbUogrn]J1ty
Oj ~.;w
o

S"cienttfic

and

Populari,zinp

Literature

Concenling

Amcrican

lr:dians,

published

in

Czech

in

tile

Period
of 1945 - 1974, "Annals
of the Naprstek
'Vrllseum" t. 10: 1981, s, 21 - 71.
'Pierwszą
CZf:~ŚĆwyników
sv.,rych badarl
prowadzonych
\\' 18tach
19:1O- 19J1 opubhkov'J'al
F, Pospisil
v,rłasnyn1 nakładem
\v Brnie
w 1902 roku
pl, Etnologickć
materidl1e
:: jihoz(ipadH
U ..~'. A. (,1 ntropo-geogra[icke
hodnoceni
studijni
ce8t~'
k S"'l-] ;zdici rui Hl na podk!ade
prirodol-'i;!deckem).
W książce
tej zapowiadał
opublikowanie
\\' pl'zy::-:zł.osci sei'ii rnoIlograficznych
~tudiuw.
pomyślanych
jako
druga
część
wymienionej
prac;.-', nie udało
lni sit~ jednak
stwi,~,t·d:.::.l.ć~, czy zamiar
ten doczekał
się realizacji.
Przypoolinając
tę postal'
z dziejó\v
czecho~l,)·'.'i.f;lckiej amerykanistyki
\varto
na nl3.rginesie
dodać,
L~e pOb; ..t F. Po:--;pisila \\' USA przy-'<usl w ef2kcie
nie tyllco jego własne
.publikacje.
lecz także irrlponuj<1cy
materiał
badawczy.
\\r przedmo\v'ie
do swej ksic!żki autor
inforrnujcD1ian:nvicic,
że wysłał
do
kraju
24 skrzyn:,,:,
i::ł
16 spośród
nich,
które
dotarły
już \v chv .•rili pisania
"Słowa
\\"stt~pnt.'go".
zav ..icralo:
'k.
10l]0 publikacji
książkc\vych
o Indjanach
północnej,
środkowej
i
południ()\\/cj
Ameryki,
r 'o;
1000 nadbitek
artykułów
o tematyce
etnologicznej
z USA, ol.:::. 1400 rysunkó\v
illdiaóski;:'~l
d:.óeci. ok. 2600 fotografii,
1 skrzynię
znalezisk
archeologiczny
eh z Nowego lVfeksyku l Arizur:y,
~':..k'iclety z grobóvl
Indian
Zuni,
zielnik
indiai1skich
roślin
lecznicz)'ch.
zbiór
rnillCralo\\'
gJówni~
,!Jlubionych
przez
Indian
turkusó\v,
kolpkcjG
-1::2 dywanów
Inciian
NavCłjo i PUt'b~(),
rcine ozdoby i \\ryroby Z "velny, kolekcję
ceramiki
\\'sz)"stkich
plLlnion
z południo\vego-zaci·'.J)
u~. USA, instrumenty
muzyczne,
ozdoby
taneczne,
kolekcję
wyrobów
plecionkarskich,
figurki
I"( Hgijnc
Hopi
i Zuni,
kolekcjq
biżuterii,
pałeczki
ITIocllitcwne,
obrz(;dowC'
rck\vizyty
i Hl.
}-"'czostawiając
ten w'ykaz bez komentarza,
pragl1t:;
w tyn1 miejscu
podzi(~kJ\\'dĆ
dr J\ndn'ji"Nl
S'.JJitce z Brna za odszukanie
,i ofiaro\vanie
mi l.:::si£~żkiF, PospiSi13.
9 Por.
m. in. odnotowaną
hibliografJę
K. Klapsto\"c'.i.
\\'spom.nian;1
w przyp,
j
oraz put>~i~~ó,i.:.i~

"dądies,

O.

Kaspara,
Foreign
Ethnogral-'/Qj
PhiLosa-phical
FacuLty"
Charles

l!H~ - 1978), "Annals

of the

Naprstek

at

Ule

UniversltU

Museum",

t,

Department

Of

Prague

(B~blio9rap}2.t1

11. 1\18~'. s, 10,;- l6g,

Etnography
Of

llnd
deIL'ncied

FolkL:.H('
t/'U'Si]s

RECENZJE

257

; ..um

\V Pradze,
od pocziltku gromadzące zbiory wyłącznie z obszaru Azj;, Afryki
wlaśnie Aml'ry ki. Od Jat 50-tych naszego stulecia muzeum to wydaje rocz:k
zatytulowany
,.Annals of the Naprstek
Museum", gdzie ukazują się zarówno
'.imicowania
materiałów
muzealnych,
jak też studia o charakterze
ogólniejszym,
>,swięcone m.in. kulturom społeczności indiańskich 10.
Oprócz praskiego muzeum, od szeregu lat działają ponadto dwa inne ośrodki
ludiów amcrykanistycz!lych:
Zaklad Ameryki Łacińskiej
w Instytucie
Or,;entali. iycznym Czechoslowackiej
Akademii Nauk (Orientalni Ustav CSA V) oraz Ośrodek
:. ~ucliów Latynoamerykar'tskich
w Katedrze Et.nografii i FQlklorysty.ki Uni wersytct'l
.'·:;,j'ola Vi Pradze (Katedra etnografie a folkloristiky
FF UK). Każdy z tych ośrDd" '··-x dyspDnujc własnym czasopismem. W pierwszym wypadku jest to "Arch: 'I
');·;cnta1ni. Quarterly
JOUl'nal Df African,
Asian and Latin American
Studies",
drugim zaś rocznik poświęcony
wyłącznie
problematyce
laty.noamerykaI1skiej
.j ::oszący ~yi,ul .,1 bero-Amcrica:la
Pragensia" II.
Proolematyka
podejmowana
przez naukowców
skupionych
w wymienionych
··;<:·odkach jest dość zróżnicowa:la.
Ponieważ }ednak ramy niniejszego
omówienia
·.·.yznaczajil wy-branc publikacje z ostatnich lat, dlat'ego też ograniczyć się v,;ypadnie
,.( zasygnalizowania
jL'dnego i,ylko kierunku
badaI1, który określić można mianel~'l
,; ·,;diów nad recepcją Nowego Swiata w spoleczcI1stwie czeskim od XVI do XIX
<eku,
Badania o podobnym profilu realizowane
są w wielu krajach
europejskich •
.... m. w Polsce '". \"1 Czechosłowacj,i od lat zajmuje się nimi spora grupa histo;·:.'.ków j ct.\ohist(J!·yków, na czele z prof. Josdem Polisenskym, kierownikiem
Ośroc\'" Stud;(J\v LatYllUamerykarlskich
w Katedrze Etnografii
i F'olkIQrystY:ki w Pradz"
j
'J'O!Jij wide" zaslużoni\ ella rozwoju amerykanistyki
w tym kraju. Na uwag'.;
.'"dugujc
fakt, że poza kWl:l'cndą rodzimych
żródeł zaw1ierających różnego 1'0':."'3jU
ini'ormac:e dotyczilce Ameryki, część badaczy prowadzi także systematycz. " inwcni,aryzacj<; wszelkich hispaników
i americanów
znajdujących
się w z1)'o. ;:ch czechoslowae!<ich bibliDtek. Ta żmudna i obliczona na wiele lat .praca przy.,.,~. :mponuj~\ce (zwlaszcza z polskiej perspektywy 13) WY:liki, zarówno jeśli cll0·-

(, .•aL

l1J lA'
cztt.'I'':.:-'ch o~talnieh
tornach
dostępnych
mi podczas
pisania
tego
tekstu.
oprócz
pu',: ::j{acji wymienionych
\V przyp.
G, 7 i 9, ukazały
się ponadto: studium
Vaclava
Solca,
będqce
" zullalem
bada,', terenowych
w północnym
Chile w latach
1968 - ·1969, pl. Casa aymara en En·
;... 2Iga •.. Annals
ol the N,\prstek
Museum",
t. 8: 197;;, s. III - 146, oraz artykuł
Vaclava
Ku ..

Les flutes de Pan en .'lmerit/ue
du Sud, t a m ż e, t. 10: 1981, s. 1~9 - 137.
Omawi"nic
prac
Ośrodka
Studiów
Latynoamerykańskich
i zawartości
poszczególnych
'.' ,:-,aw "Ibero-Americana
Pragnesia"
przedstawione
zostało
w artykule
Oldi'icha
Kaspara
i ,.rantiśka Vrhela, Vc"ecko-pcdugogickci
<'innost Katedry
etnografie
a tolkLoristiky
FiLozofieke
h.kulty
Un;v2l'zity
](arlovy,
"Cc;,ky Lid", R. 72: 198;;, s. 41- 43.
l~ POf.
prace JLinUsza Tazbira,
Hornualcta
"\Vróblewskiego,
Marii Paradowskiej
i in. \Vart'J
.::'I.ypomnieć,
że obrozowi
Ameryki
Łae-it'1skiej w Europie
w XIX - XX wieku
poświęcone
'; ';!o V Zgromadzenie
Europejskich
Historyków
Latynoamerykanistów,
które
odbyło
s-;"
1971Jrnku
\V Toruniu.
Materiały
ogło~zone
zostały
w )'Estudios
Latlnoamericanos"
t. 6 (ez.
""y,

11

l

198U.
ile In1 wiadomo,
\V
Polsce tego rodzajU inwentaryzacja
nie była prą.ez nikogo
prowa';_{:!},']
lub teł' .. lL'j wyniki
nic zostały
ogłoszone
d-rukiem.
,Jedynym
znanym
mi \vyj:ltkie~:l
.; wykaz wczesnych
Wydall Bartololll<': de Las CaCiasa znajdujących
się w r;olskich
bjblio·
'.{,:ach, por . .l. T •..•.
/·bir. Sz~a('llta fI konkwistadorzy.
Opinia staropolska
Icobec podboju
AnH?r;;ki
przez
l-fiS?lll,;ld.G.vV~n;ZdW(l
196H, s. 51 - 52. Jednakże
na p'lcl~ta\vie
informacji
podav:.:;.,·':ch przez
b<:Hl:lczy reecpC':ji
No\vego
S\viata
vV
Polsce
\V XVI - XVIII
\Ą.~icku. można
podeJ~.·u:\,vae. iż N r'dszyC'h
~bi()ra<..:h starod:ruków
przetrwało
(było
'!)
znacznie
mniej
\vczesn;ych
:-;\~panoamc) jlOap i>w llii. \': Czechosłowacji.
j

II):

1·; O

!7

"r.ucl"

-

t. 70

258

RECENZJE

dzi o poznanie
społecznego
zasic;gu zainteresowall
Ameryką
w minionych
sll~.·
leciach i źródeł wiedzy o odległym lądzie i jego mieszkańcach,
jak też zc wzglc;ciu
r;a ujawnianie
wielu źródeł historycznych
mogących
służyć jako podstawa
(F·
badań nad problemami
związanymi
z dziejami i kulturą
sam2j Ameryki Łaci,":'
skiej 1'.
W tym nurcie zainteresowal'l
amerykanistycznych
mieści siC; wydana w 198:;
Toku pra,ca Oldficha Kas-pa,a, pracownika
Katedry Etnografii i Folklorystyki
Un;·
wersytetu Karola w Pradze, zatytułowana
Novy Svet w ćeske a evropske
literatur"
16. - 19. stoleti 1,. Jest to pierwsza w Czechosłowacjii monografia,
której autor sU,_·
wia sobie za cel przedstawienie
obrazu iberyjskiej
części Ameryki
w literatu~
rze europ2jskiej,
zwłaszcza środkowoeuropejskiej
i w szczególności
czeskiej, pr;_
cząwszy od wypraw
Kolumba
aż po lata 30-te XIX wieku. Autor koncentruj-uwagę na dwóch zasadniczych
problemach:
na stosunku Europejczyków
do odkrycia i kolonizacji Nowego Świata oraz do jego pierwotnych
mieszkallców (uwzglęclniając przy tym różnorakie
czynniki
społeczne, ekonomiczne
i polityczn~,
które:
wpływały na różnice i zmiany w poglądach) oraz na kolejach zainteresowań
Am~ryką w społeczeństwie
czeskim w poszczególnych
okresach historycznych.
Praca ma układ chronologiczny
i składa
się z sześciu rozdziałów,
których
tytuły odzwierciedlają
dobrze poruszane
w nich zagadnienia:
"Odkrycie Nowegc)
Świata i jego echa", ,.Wielka dyskusja o statusie Indian", "Obraz Nowego Swiat;·,
i jego mieszkańców
w 2 połowie XVI wieku", "Echa zamorskich
odkryc la z.i·em~ach czeskich w XVI i na początku XVII wieku", "Barokowy obraz mieszkallcÓ\':
Nowego Swiata", "Ameryka w spojrzeniu oświeceniowym".
Jest rzeczą godną odnotowania,
że cenna i doskonale
napisana
monografi;'
O. Kaspara powstała w d·ecydującej mierze w oparciu o bogate zasoby starodr'uków przechowywanych
w czechosłowackich
bibliotekach.
Jej naukowe
znaczenie wykracza
zresztą poza granice Czechosłowacji,
ponieważ badania· autora rzucają równ:eż nowe światło na pewne kwestie związane z rozwojem wiedzy o Ameryce w Polsce (czemu daje wyraz O. Kaspar podejmując
w zakończeniu pracy dyskusj,,? z J. Tazbirem),
niezależnie
od tego, iż zarówno monografia.
jak i 1:czn,·
wcześniejsze
publikacje
czeskiego
badacza
stwarzają
możl'iwość dokonania
interesujących
porównań między obu krajami.
Szereg publikacji, które ukazały się już po wydaniu wspomnianej
mOclografii 1".
pozwala oczekiwać, iż O. Ka,spar będzie nadal kontynuował
studia w tym kie-.
runku. Nie jest to wszakże jedyne pole jego działalności. W Jatac.h 1978 - 1984 opracował on - wraz z Frantiśkiem
Vrhelem - trzytomową antolog:C; literatury
i folkloru Indian z obszaru Ameryki Łacińskiej
pt. Texty nativni Iberoameriky '1. wy~'
daną \,; formie skryptu i przeznaczoną
przede wszystkim dla studentów etnografii

" Co jest

szczególnie

istotne

w krajach

środko· •••
·oeuropejskich,

gdzie

dostępność

materiałów

żródłowych
stanowi problem
pi2TW""lcj wagi.
15 O. Kaspar,
Novy Svet v ccske a eVTopske Literature 15. - 19. stoleti, Univerzita
Karlova.
Praha
1980 (Acta Universitatis
Carolinae
Phi!osoph'ica
et Historica.
Monographia
LXXXIV).
Mimo podania
na karcie
tytułowej
roku
wydania
1980, praca
ukazała
się druk·iem
dopier"
w 1983 roku.
16 Np.
O. Kaspar,

Latinskci

Amerika

v dHe

Jana

Amose Komenskeho,

"Studia

Comeniana

et Histcrica",
t. 14: '1984, C. 27, s. 58 - 64; t e n ż e, AcUvidades
franceses en Brasil a med-iados
deI siglo XVI Y su repercusión
en Bohemia, "Caravel1e.
Ca-hiers du Monde Hispanique
et
Luso-Bnisillen".
I 43: 1984, s. 3;j - 42.
11 F. Vrhel,
O. Kaspar,
Texty nativni
Iberoamertky.
1. Predkolumbovske
literatury.
Praha
1978; O. KClSPaf', Te:rty nativni
Iberoamertky.
1'1. SlOvesnost Indtanu
Jizni Amertky,
Praha
1982; F. Vrlt""
Q. Kaspar,
Texty nativni
IberoameTiky.
III. Folk!6r
Mezoamertky.
Praha
1984.

RECENZJE

259

Opublikowane
w skro:11I12j szacie graficznej, techniką
offsetową i w niewl:elkim nakładzie tomiki godne są polecenia wszystkim osotom odpowi·edzialnym
2:s.
kształcenie etnografów
w Polsce, gdzie od lat odczuwa się poważne braki per';o~
naIne i "mater,iałowe"
w nauczaniu
et:1ologii powszechnej.
Tego rodzaju wydawnictwa, jak czeska antologia,
powiny być pierwszym
i podstawowym
sposo~m
rozsz2rzenia horyzontów i częściov,;ego choćby zaradzenia
sytuacji, która w dającej się przewidzieć przyszłości nie ma chyba wiQkszych szans na radykalną
poprawę·
Pozostawmy jednak na boku rady, aby poświęcić k.ilka słów zawartości a.ntologi i. Tom pierwszy, obejmujący
Ji.teratu,'y przedkolumbijskie,
zawiera wybór tet~stów powstałych w kręgu trzech wielkich cywilizacji amerindiańskich
Majów'.
Azteków oraz Inków. Teksty poprzedzone
są wstępem
pióra Franhska
Vr.hela·
w którym autor podaje w skondensowanej,
ale :i wyczerpującej
postaci charakterystykę literackich
tradycji Majów, Azt·eków i Inków, zarys histor·ii badań ora;o:
r.ajważniejsze
problemy do dziś nurtujące
międzynarodową
społeczn03ć uczonyd'
zajmujących
się tą tematyką.
Dodatkowe
informacje
dotyczące już kO:1kretnych
tekstów indiańskich (ich pochodzenia, źródeł, wydań, a także objaśnienia t·erminó"."
i;p.) zamieszczone są w kohcowej części tomu. Tam też podar~a została podstawGwa literatura przedmiotu.
Analogiczn,] konstrukcję
mają pozostałe tomy. Drugi, poświęcony
twórczoś:::
L:."t:lej Indian Ameryki Południowej
i opracowany
tym razem samodzielnie
prYc'Z:
O. Kaśpara. prezentuje
mity, bajki, legendy i inne opowieści społeczności india'1skich Ze wszystkich regionów kontynentu.
Oprócz wstępu, not do poszczególnych.
teksców, wykazu źródeł oraz literatury,
autor opatrzył dodatkowo
zbiór tekstów
i:1d.eksem postaci mitologicznych
i gatunków
folklorystycznych
reprezentowanyd,
w zbiorze.
Tom trzeci, zatytułowany
Folklor
Mezoameryki,
zawiera z kolei wybór z nad'er bogatej i dobrze udokumentowanej
"twórczości literackiej"
ludów zamieszkujących głównie Meksyk, ale w kilku przypadkach
także inne kraje objęte termiLem Mezoameryka,
a nawet nie wlicza:1e w obręb Mezoameryki
(Indiani·e Curta
z Panamy). Wprowadzenie
do tego tomu, napisane ponownie przez F. Vrhela, Z3z~ajamia czytelnika z niektórymi
teoretycznymi
problemami
folklorystyki
i mito;c.r.awstwa, z pojęciem Mezoameryki
oraz ze zróżnicowarui,em językowym i etniczco-kulturowym
tego obszaru.
Dodajmy. że dzięki współpracy
O. Kaiipara i F. Vrhela niebawem
siud?"c'
prascy otrzymają nową trzytomową publikację pl. Etnografia
Ameryki.
Tom pien\!fZY,
poświęcony
etnografii
Ameryki
Poludniowej,
złożony został do druku
..
1984 roku 10.
Trudno dążyć do jakiegokolwiek
ogólniejszego
podsumowania
po omówieniu.
raru zaledwie publikacji, które w ostatnim czasie dotarły do piszącego te slowa.
Poprzestafllny
zatem na refleksji. Otóż wydaje się rzeczą niewątpliwą,
że inten,:,wny rozwój studiów amerykanistycznych
tak w Czechosłowacji,
jak na Węgrzech.
~.asługuje na żywsz·e zainteresowanie
ze strony polskiego środowuska amerykanistycznego. Postulaty nawiązania
bliższej współpracy
z obu blljskimi nam krajami
pojawiły się podczas ostatniego walnego zgromadzenia
Polskiego Towarzystwa
Studiów Latynoamerykanistycznych
w kwietnriu 1985 roku. Moba
żywić lCadziej:;.

i

"Jest
on autor"m
Apuntes tipo!ógicos

szych prac.
" O. Kaspar,

17"

książek:
Ovod do studia
natlvnlch
jazyku
de las lenguas natiVas del Paraguay
(Praha

F. Vrhel,

"'edecKo-pedagogicku

ćinnost

...

, s. 43.

lberoamerlk.y
(Praha
19,'"
1981) oraz innych
mniej-

260

RECENZJE

ie inicjatywom
tym towarzyszyć ,będzie częstsze niż dotąd prezento\\'anie
dorotku
,2:"'1erykan:stów znad Wełtawy i Dunaju, a także z innych rejonów Europy, w po[<-cich czasopisrr:ach naukowych, nie wyłączając etnologicznych,
Ryszard

SKANDYNAWSCY

Tomicki

ANTROPOLODZY O TRADYCYJNEJ GOSPODARCE
SKIEJ I JEJ ASPEKCIE EKOLOGICZNYM

PASTER-

Pasterscy ,nomadzi od przeszło 100 Jat są przedmiotem niesłabnąeego zaintere~"wan:a uczonych. To nie klęski suszy, których ofiar'l w ostatnim dziesięcioleCCi padaly
w pierwszym rzędzie tysiące pasterzy afrykańskiego
Sahdu czy Etiopli
zwrócily uwagę w jakiś szczególny sposób na tę właśnie kategorit.; ludności Trzec:"go Swiata. W rzeczywistości fascyr:acja ludami koczowniczymi żyjącynll z wyp;łSU
stad trwa w nauce europejskiej
od dawna, Pasterzom,
którzy zawsze ,[2:1owliJj zdecydowaną
mniejszość w porównaniu
z {)s.iadł,! na roli ludnością Ziemi,
poświęcono zadziwiająco wiele uwagi. Można to zr'esztą zaobserwować
także i w
jX!lskich badaniach
powojennych
nastawionych
na spoleczności pozaeuropejsk:",.
Kajpoważniejszą,
wieloletnią
akcję eksploracyjną
prowadzono
przecie l. w Mo.:goli i.

Różne cele przyświecały uczonym analizującym
kulturę prymitywnych
ko<:zoKn:ków pasterskich
i nader rozmaite bywały efekty tych obserwacji. N,e zaWSL'
zdawano sobie sprawę, ż,e system stadnego chowu zwierząt, stanowiący podstawt.;
b:,-tu pasterza. jest tylko z powru prosty i łatwy do zr,ozumienia dla przybywajqcego z Europy badacza kultury,
Przez długi czas nie zdawano sobie sprawy
z szeregu czynników natury gospodarczej
determinujących
takie a ni,e anne po",t:powanie pierwotnych hodowców zwierząt. Nie pojmowano faktu, iż koczowniczy
pasterze byli czc;ścią układu sił skazanych niejako na współdziałanie,
W uklaclzie
tym znajdowały
siC; grupy rolniczej ludności osiadłej i osady typu miejskiego
Hownie prz2sadni.e co naiwnie podkreślano
zatem kontrasty już nie tylko w gc'5podarce, ale i obyczajowo-charakterologiczne,
istniejące
mit.;dzy wojowniczymi
i drapieżnymi,
lecz rycerskimi
nomadami a gnuśnymi, przebiegłymi i tchórzliwyr"j mieszkańcami
kupieckich miast, oraz biernymi
godz'lcym się na status lli,;'\\Glników rolnikami z oaz, DZJiś dość pochopni'e z kołei zwykło sit.; obarczuć pi",'wat,nych pasterzy odpowiedzialnością
za kłęski ekologiczne, których zrcsztą pudają ofiarą oni sami w pj,erwszym rzędzie. Coraz częściej jednak pojawiają si~
również uczeni polemizujący z szeregiem utartych, nieaktualnych
łub nawet właściwie zawsze nieprawdziwych
pogląc'ów na kultury
pa~terskie, Weryfikacja
tyC;1
]'Joglądów u badaczy zjawisk kulturowych
nastąpiła - jak się wydaje - dzi,:,'
uwzględnieniu
obserwacji
dokonanych
przez przedstawicieli
dyscypłin przyrodniczych. Należy podejrzewać, iż w tym wzgłędzie nauki spoleczne były zapóźl1io;:t:
w interpretowaniu
działalności
człowieka. Mechanizm l awet bardzo pierwotn':E=(J
c:--.owu zwi'erząt stadnych ma swoje prawa biolog';czne, których po prostu ,c·tno::vafowie czy antropolodzy
społeczni nie znali i nawet nie usiłowali częstokroć
poznać, LH1a sprawa, iż z kolei przedstawiciele
dyscyplin przyrodniczo-ro!r.iezyc:l
:',i~ zawsze i nie od razu podejmowali
trud at:alizy funkcjonowania
form gospoc'arki "prymitywnej",
"ekstensywnej
i zacofanej", skupia,"lc swojej uwagc; raez"j ra
próbach przeszczepienia 'Europejskit'j techr:ologii rołnej l~a grunt ko!oniaJ.:lyeh a Pć,z-

261

RECENZJE

r.jcj nicpodL~glych krajów Trzeciego Świata. Także WŚ~'óc1ckOllomistóv •.' ro'ny:h
VII,:z;ltkowo dzi cdzi r a:ndywidl:alnego
gospodarstwa
pastrzerzCl-nomady,
lub na wc:
osiadłego w:cśniaka
oazy czy sawanny, była dzi€dzlną trudną do dociekań, ni_atrakcyjną
i rajchGtniej pomijaną I. Dziś sytuacja w nauce św;atowej ulega zmiał:ie i wystarcza zapoznać siG z progran:ami
badań wielkich centrów zajmujący'c;:
si<; Trzecim Światem. by zauważyć, że problematyka
współczesnego
gospoc1arstv •.·a
indywidualnego znajduje siC; tu La pierwszym miejscu. Nie oznacza to jedllak wc"-Ie. by dla i,:1dywicłualnego gospodarstwa
rodzinnego w Afryc€ czy Azji nastala cł·z;'.;
era życzliwości. W praktyce bowi'em indywidualne
rolnictwo osiadłe, a w je:;zci."'
większym stopniu wędrowne pasterstwo znajdują siG w Trzecim Świecie pod pre'.':,]
co najmniej dwu siL skrajnie pojmowanego i prymitywnie
realizowanego
przez n:-:które z niepodległych
rządów centralizmu
gospodarczego, lub też nowych na tYT
tereni€ lccz agresyv,!:lych ~'ł kapitalistycznych,
określanych
m'anem
Clgrobl<:;il~esSU.

Węclrowni pasterz2 nie cieszą siC; dobrą opinią w sferach rządzących mlodY:::l
patlStw Trzeciego Świata. Oficjalnie nazywa się ich sposób życia zacofanym, n'~produktywnym,
chociaż niejednokrotnie
to właśnie tylko plemiona pasterskie
'21
w danym kraju jedynymi producentami
mic;sa, mleka i skór, co wstrzy mujc adm::listracyjne
zapqdy likwidatorskie.
Ale sezonowe wGdrówki pasterzy, wynikają':2
z kO:Jieczności gospodarczej, komplikują
stosunki w regionach
przygran:cznyd~.
Ri.1ChliwoŚć nomadów utrudnia pobór podatków i rekruta, k{)mpiikuje pati5twa,v~
programy oświatowe, Faktycznie
zaś nomadzi nie użytkują
dziś wcale ol.Jszal'l'Ji.':"
marginalnych dla rolnictwa osiadłego. Ich tereny wypasów były nimi niegdyś. w cu~;ach prymitywnych
mctod uprawy roślin. Obecnie, dla nowoczesnych farm towlI'o'",;ych i kapitalistycznych
projektów
uprawy l:awadnianych
plantacji,
pastwisin
koczowników stają się terenami nader cennymi. Doc:ajmy wreszci'e, że w każd",,,
raz:e w Afryce, gdzie przez kilkaset lat pasterscy nomadzi tworzyli uplzywi1L;;)\'.at:ą \\'arstwG rządzącą na rozległych obszarach, obecnie role się odwróciły. W o~~1',"S:~ władzy kolonialnej
do szkól misyjnych uczęszczali przede wsz.ystkim ,y,:,,}w:! pogardzanego
przez pasterską arystokrację
rolniczego pospólstwa p;emion ni>
gdyś zdominowanych. To oni z kolei przejęli rządy w Afryce po odejściu koloniz},tora i wcale nie musz,l pa:ać sympatii! dla c'awnych pasterskich
plemion, ktÓl'YC::l
pogardę znosili ich ojcowie. Nowe elity władzy coraz częściej wchodzą w bliskie p3rozumienie z kapitalistycznymi
spółkami rolnymi lub też na wlas:lą n;kę orga>iz;,;ją prz2dsiębiorstwa
rolne, wywłaszczając
zarówno prym:tywną
ludność rolniczą
jak i pasterską z najatrakcyjniejszych
rolniczo terenów, w dodatku pod plaszczi:l',iem postępu i krzewienia cywilizacji. Stosując w istocie wyzysk gospodarczy W';bec swoich pobratymców
chętnie zresztą wykorzystują
fraz'2010gię naukową. jak,<
c'ostarczai'l ·:m angażowani
do projektów rozwojowych
zagranicz:1i eksperci.
Para szwedzkich
antropologów
spolecznych,
Anders Hjo:t
i Gudrun
Da',L
~;)(;dzEa w latach 70-tych rok w ~ercu sawanny kenijskiej, publikując w roku 197:-J
dwie osobne książki stanowiące
uzupełniajc1cy się plon obsen\'acji.
NiezależF'ć
od nich jednak wspólnie wydali drukiiem już w roku 1976 studium !la tcmat Pl.:i-

t

Pamiętan1

ogólnopolską

konferencję

na temat

[rozwoju

Trzec.iego

Świata,

zorganiZO\v.l~:.ą

latach
70-tych
przez Polsk',
Akademię
.Nauk pod Warszawą,
gdzie
jed"n
z referując::~"
problematykę
rolnictwa
kraju
afrykańskiego
z całą powagą
dowodził,
iż indy"'idualnc
gos;,>,darstwo
Afrykanina
nie może być zupełnie
przedmiotem
naukowych
badań
ekonomiczny":_'.
z uwagi na niemożność
dokonania
w nim jakichkolwiek
wyliczeń.
Autur
referatu
widzIał
.ie,
d:'nie możliwości
w korzystaniu
ze statystyk
dostarczanych
przez miejscowe
par:stwowe
g,'\s.i'-)tlfi"fstwa rolne, nader zresztą
\.v tynl kraju nieliczne.
'.I!

RECENZJE

262

T!~jtY\V:1egopasterstwa
koczowniczego Afryki i Azji". Wykorzy,;tano
w nim zaró\\':,o
'.'}Jasne doświadczenia
zebrane pośród kenijskich
Somalisów i plemienia Wasa ęanma, jak również i obsz·erne piśmiennictwo
obejmujące
przeszlo 300 pozycji, W}',lanych \V ciągu ostatnich
25 lat. Badania
nad pasterstwem
przyniosly Szweclo:n
'j:·01'Y
rozgłos j wzbudzily
szacunek środowiska
naukowego.
W roku 198,3 Andc's
H)ort stan,!ł na czele dużego, międzynarodowego
ośrodka naukowego,
Skandy::aw~j,ego Centrum Studiów Afrykanistycznych
w Uppsali.
Książka szwedzkich
badaczy ma ilustrować
ekonomiczne
aspekty wspó!czesn;.:j
g:.spodarki
past<:rskiej z punktu wlidzenia samego pasterza. Próbują
w niej odpo\',JC'clzicć, w jaki sposób wielkie stada zwierząt mają zapewnić byt rodzinie pas';'.,'sk:ego nomady przez cały rok, chronione przed skutkami
suszy, epidemi<lmi lub
re.bunku, Dahl i Hjort celowo starają
się ograniczać
do tradycyjnej
gospodarki
i nie rozpraszają
się na kO:lt.ekst obyczajowy,
charakterystyczny
dla rozmaitych
j:>:mioll i r·egionów omawianego
obszaru.
Czynią tak świadomie,
podkreślając
julnak,
że nie lekceważij owego kontekstu.
Tym ni'emniej obyczajowość
pierwot:-.:y.:h pasterzy
stawala
się zbyt często powierzchownym
pretekstem
do dezaw'..I0':.;m'a poczynań ludów pasterskich,
bez rzetelnych
prób zrozumic!:ia
mechanizmu
c;;:ala:,ia ich gospodarki
or2,Z czynników
biologicznych
i ekologicznych,
które (k:'in11inowały
ich poczynania.
Do takich
charakterystycznych,
a jednak
najcz<;3(':,'j z gruntu
fałszywych
tłumaczeń
faktu powiqkszania
siG stad przez pastern
)C;,]ł.:Ża! oel dziesiątków
lat "chód uczuciowy"
zwierząt, rzekomo :rracjr)liaJna
d"ż;~r;:ić do posiadania
jak naj liczniejszych
stad wyłclcznie z przyczY:l prestiżowych.
;'-,:glądy te ugruntwaly
sit; szczególnie po roku 1926, kiedy to amerykański
antro:>;()g społeczny
M, Herskovitz
sformułował
na wet pojqcie ,..East African
cat:l;~
vmpkx'·. Autorzy szwedzcy dowodzą, że mechanizm
biologii stad bycHa. ow:cc,
;;"z. a tym bardziej wielbłądów,
jakie trzymają
nomadzi, był do niedawna o v:i2:~ n1:1jcj zna:1Y uczonym, niż mieli się oni ochotq do tego przy:mawai:,
Doch')"
~'::.;;} niejednokrotnie'
do zupełnie
naiwnych
rozważa!'l na temat nieprodukty\o'.>':c: opaso'wej ezy mlecznej
bydła tubylców
Afryki Wschodni2j
w porówI~an:u
ciz' j';'jizyjskiego
bydła europejskiego.
Przy czym zupełnie nie brano pod u\\ag:;
:·;:.:~tu, że ow~' szlac.hetne
oc!mia,ny z klimatu
umiarkowanego
nie mog!} by żyć
';; warunkach
stad w si,epj'e czy sawanni2 tropiku. l\ nadto - gdyby nawet przc.:',.'y ,=,zokklimatyczny
- ich produktywność
zmalałaby gwałtownie.
Wreszcie stada
',n;ymane
prz.ez ludy koczownicze
służą im do innych celów produkcyjnych
LeŻ
Lo:en:<;ta Z euro~jskich
lub ameryk.a11skich ferm,
Pierwsze
4 rodziały
studium
Dahł i Hjorta
na temat ekonomicznych
aspek;,: .• ;'J
nomaelycz:1cj gospodarki
pasterskiej
korzystają
z dotychczasowego
piśmil':1,::ctwa
w celu Zbudowania
modeli ewolucji
stada.
Autorom
chodzi o ;':akr~,,~,l1ie minimalnych
i maksymałnych
ograniczeri. i możliwości
tradcyjnej
gospo(,<'ki pasterskiej,
Ilustrują
także faktami
konieczność
uzyskiwania
danych możii:,vie dokładnych
w analizach
funkcjonowania
tej gospodarki.
Nawet :1iewielk::~
;"~2n'ce
śmi·ertelności
i plodności stad mogą zupełnie, zdani~m Dahl i Hjor1.a,
ZJYJil'nić' obraz, Uczeni rozpatrują
kolejno
najpienv
ogólne możliwości
wzrostu
~:iida bydła \V kilku wariantach,
następnie
stada wielbłądów.
owiec i kóz. Wszę ....
(;;"1'
opi.erają się głównie na danYch dotyczących
zwierząt chowanych
w Afryc:,
'1,\'

, G. Dahl i A. Hjort,
Having
Herds.
Pastoral
Herd
Grou;th
nnd HOllsellOld
Economy,
f','ckho!m
1976, Zob. też A. Hjort,
Savanna Town. Rural Ttes and Crban
Opportunitics
til
::,,·thern
Kenya, Stockholm
1979 oraz G. Dahl, S"ffenng
Grass. S"bsistence
and society oJ
",','"so BO'rana, Stockholm
1979. Obie książki
stanowią
plon badan
kenijskich
i z uwagi
c.1l
.hoje bogactwo
problematyki
zasługUją
na odrębne
omówienie.

RECE~ZJE

263

~Vschodnicj, a także najpopularniejszych
odmian bliskowschodnich.
W początko·.'''.ych rozdziałach celowo Szwedzi rozpatrują
wzrost stad wyłącznie na pod3taw:.~
ijologii zwierząt,
gdyż dopiero w dalszych
partiach
książki zajmą siG innymi
>zyczynami
powiększania
się ilości trzymanych
przez pasterza
sztuk, a miano''>;icie zjawiskiem
redystrybucji,
bardzo charakterystycznej
dla kultur pasterskich.
::arazil'
autorzy
próbują
w sposób modelowy
zastanowić
się nad tworzeniern
<t; od podstaw ;;tada, którego przeznaczeniem
będzie \vyżywienie
jednej redziny
,-:asterskiej. Wiadomo, iż wśród plemion nomadów żyjących na pograniczu
Ker.:i
j Etiopj,j
dziecko płci męskiej w momencie
urodzenia
otrzymuje
"na własność"
l jałówkt;. Nast<.:pną dostaje w wieku czterech lat przy okazji pierwszych postrzy;:Cyn i nadania
imienia. Ten sam chłopiec mając lat 14 podlega obrzezaniu
otrzyP,ując daJszą jałówkG. Gdy weźmi·emy pod
uwagę przeciętne
możliwości rozrod<:L,' micj,;cowych
zwierząt,
uwzględniając
typowe warunki
losowe, a nie klęsk~,
r:lszcząC'l dobytek nomadów,
to okaże sit;, że młody przedstawiciel
społeczności
,;iJst-crskiej w wi·eku Jat 24. a więc wtedy, gdy pragnie założyć własną rodzinę,
'""dzie posiadaczem od 35 do 57 sztuk bydła, w tym od 10 do 17 krów mleczny c:\.
':.:ado zatl!m znajduje
Sil; dopiero na granicy wyżywienia
dwu lub trzech os<>'1.
"lus; ono dalej wzrosnąć by jego właściciel uS'amodzielnił się i zapewnił sobi'e, żo·."e i dzieciom względnie pewną egzystencję. Moment ó-.v miał z pewnością istotne
,naczenie w rytmie życia młodzidy
ludów pasterskich.
Wiadomo przec'eż, że do""śli młodzieńcy
z koczowniczych
plemion wschodnioafrykańskich
nie zawierali
;·'.ałżeństw. przć'z kilka lat należąc do klasy "moran",
wojowników,
żyjących
w
,'<dym pogotowiu zaczepno-odpornym.
Następnie
Dahli
H j.or,t analizują
skutki klęsk, jakie dotykają
społeczności
;~",sterskie, przede wszystkim w postaci suszy i epidemii. Lokalne katastrofy,
ni,:cZ;jce pogłowie, odczuwa pasterz mniej drastycznie,
gdyż w takim wypadku
za('LYna działać mechanizm
powiązail społecznych, umożliwający
redystrybucję
zwi€,':'-'lt. Prawdziwą
kl\;ską jest katastrofa
regionalna,
niszcząca stada na rozległym
"szarzt'. l\utorzy :-;tud:urn drogą skomplikowanych
wy!iczel'! i tworzenia
różnych
,'"odeli hipotl'tycz!1ych kh;sk dochodzą do wniosku, że wschodnioafrykańsk;e
stado
;;ydła nie powinno ulegać redukcji wiGkszej ni o 2SO/o w warunkach
normlanych.
··V !Jl'aktyce jednak musi ono być przygotowane
l'a katastl'Ofy i wobec tego każdy
'Cladycyjny hodowca będzie je powiększał na ile tylko może. Granicą górną stai ie sil: brak
sily roboczej i wówczas rastąpi rozdział siad. czasowe przekazywan:e
J\vic,t'z<lt in'lym rodzinom. Nie znając skomplikowanych
obliczel'! demograficznyc:"
:~:('fwotni pasterze posługuj;] si\; wiedzą nagromadzoną
przez pokolenia, która ra'.:azuje im pow:\;kszanie stad, gdyż n:eszczęścia są praktycznie
nieuniknione
i nieu;)!aganie cz\;ste. El·ement uczuciowy, prestiżowy,
obyczajowy.
jest wtórny. Pasterz
n1a na u wadze konieczn,ość utrzymania
'swej rodziny przy życiu. :\'aturalnie.
jegO)
typ gospodarowania
różni siG od nowoczesnych
rancz kapitalistycznych
czy
:".'1'111
hodowlanych,
lecz, powtórzmy,
inne są także cele jakim służą owe stada
i \~Vie l' Ze} t.

Z kole: autorzy studium zajmują się indywidualnym
gospodarstwem
roclzinnym
f)a.sterza, najmniejszą
samoclzidną jednostką gospodarczą.
W tym celu tworz<:j mo<it]
rodziJ1Y, z!OŻO!wj z 30-letniego ojca, matki lat 25, która jest \v ciąży. dwojga
dzieci w wi<:ku trzech i ośmiu lat, a nadto l5-letniej
dziewczyny
i 18-letniego
chłopca mieszkających
przy owej rodzinie
i spełn:ających
powinności
służebne.
nahł i Hjort wyliczają hipotetycznie
zapotrzebowania
na kalorie dla owej rodziny"
'tarając SiG jak zwykle wypośrodkować
swoje stanowiSKO z dostęp!~ej im literatury.
;.;westionują
przy tej okazji stereotyp
pasterza
"aktywnego,
lecz nie wykonują-: ,~go ciężkiej pracy fizycZ!Il'j", jaki od lat spopularyzował
się w literaturze
nauko-

264

RECENZJE

wej.

Dowodzą

z wlasnych

nych

hodowców

musi

wet

podczas

obserwacji

pracować

długich

terenowych,

ciężko

marszów

na

przy

upale,

o jakim

nie śniło. Kwestionują
zatem
rzekomo
da'lych
przez nich społecznościach.
Stada
tutaj

dostarczają

mleko,

zwierząt.

a

pasterzowi

krew

Mięso,

spożywane

faktycznie
dla pasterzy
ków produkty
roślinne,
IMleczność
ropejskich,
łorów

bydła

lecz

kszości

trzymaneg.o
się,

mleko

pasterzy

europejskie.

dziennie
produkty

jakoby
roślinne

za:lO\vyeh

ogrodów.

które

ostatnich

niemal

mieli

l\Tasajowie.

Rzecz

ciekawa,

zdrowsza
dla

iż w

utrzymania

ilościach

cyjnego

W klimacie

jest

o'zczędne.

oczywiście
samców

Poza

Nadto

mlecznych
możliwości

drugim

dla

okazjami
zdrowe

zabija

przed

głodem.

A

kolejności,

a

pasterz

w

które

padły,

że

wlaśnie
nie

Ow rozdział

muzułmańskich,

obyczajowym

w

okresie

kl~ski

niszczy

i nie

pali,

między

duże.

zwierzęta

szczególnie

mięso

zwierzGta

inne.

głodu,

w ci'lgu

dl'. 'l

15, a w cza"

rzutuje

to na z -

n'e

jest

nom

l-

trad>-

serow,

ma"'

suszonej,
tych

dla

dzi~dz:na

•.

produktów"

żywnościowym

.

pasterzy.

powszechnie

za

z obrzędami

rodzinnymi

czy reL-

siG

w

okresie

braku

raczej

kozły

lub

rzecz

ja"!1a,

sytuacje

nie

epidemii.
jest

mlek,;,

barany
że

S;',('reg

zwierz'1t

nienlL

k')l1oicli1:ujL' ,':

niejako

ofiamc.

~'jiC;sa sic

to

uczty

dokonuj'le

rodziny

rna

podziału
cele

ó:adnianie
argumentem.
iż duż:l ilość mięsa może siG łatwo
strony
ustalone
obyczajem
systemy
kolejności
urządzania

zupdnie

raczej

km'·

pIemirF;

obrzędowych



padłych

\':

wy jat ..

Wiadomo,

to regułq.

ni-

uczt

spożywa

zaprzyjaźniane

na.stGP'

mięsa

rytmie
lecz

formie

groźby

chociaż

szereg'..!

podajq

jest

Bywaj'l,

obliczu

by, j

mogil

mleko

wszystkim

zabija

Li~"'''

masajoika

o konieczności
uzup~"
"tad
nie upilnuj,]
,t,

uważane

przede

wówczas

zabija

Interesujące.
(bak

nic

się

i

niccałe

O niezbGdnY'

strony

produktem

związanymi

zwierzęta,

pasterskich,

w

mleku

diec

tu

uwzglQdnicnia

w

rzecz
J ale i z"',,

wyliczenia

konserwowania

spożycia

uroczystymi,

zwierzęta

się nieraz

po

codziennego

się
gdy

świeże
do

w'>
Afar",

możli \'

10 do

od

świadczy
kolosalnych

s~ac1a"

jest

którzy

Z jednej

pozostaje

gorqcym

broniąc
kow2,

świadczą

i surowe,

produktów

gij!lymi,
p:'erwszej

niech

Szwedów,

do 3iO sztuk,

to

osiadłych.

bydła

jednak
dobitnie
sąsiadów.
Tak

pasterskie

pożywieniem.

zabijanie

rolniczych,

przez

suchej

wzrośnie

e
\v.-

codzien'lej

dieta

mlekiem

przechowalnictwa

iVIięso

-

ich

ich

z ferm
sit.: w

stanowiły

potrzeba

społeczności

klarownego
itp.
zawsze
są duże.

w

wykarmić

liczba

metę

tylko

pory

suszy

wyłącznym

gdy

-

wzglQcicm
past(~rzowi

mleka

uczonym

rol'

plemienia

1 człowieka

okresie

wielkich
stad.
Z drugiej
swojej
diety
u rolniczych

cluższą

waha

ta

dostarcza

w

uporczywej

dów

jakość

lO'l

od

bydla
pod

deszczowej

już

sadność
niania

niż

roślinne

.i' ;

ccremonalnych,

niższa

udział

wierzyć

przytaczane

podstaw'l

przewyższa

uprawiaj,!,

.ich ludów

pasterza

Ale

sumuje

jeśli

otaczających

Wschodniej

2 - 3 krowy.

lecz

-

że

wymic'niaj'l

z afrykw'lsldego

duży

w h ,-

kOl'lCZy siQ lakt<lC..,;

W diecie
pasterzy,
figuruj'l
tylko z handlu
wymiL'lmego

chętnie

a n·-

kalorie

który

Mleko

1963 produkty

rezultacie

niż

pory

okazjach

za

że

roku.

szczegółnie

w roku

rodziny

W okresie

przy

jest

MężczY7Jl1a

nomadzi

Jeszcze

badaczy
Afryki
jcwe liczby:

pory

4 litry
mleka.
pochodzące
nie

czasów

i obfitsza

których

mleka

Dodajmy,

od

pokarmowych.

konsumuje
sna. także
Do

tego

opalu,

na

tym,

w

pasterzy

jakość

zależnie

'składników

wszystkim

przez

że

cZQŚć tradycyj-

noszeniu

Z

i miQsa.

okr'esy,

raczej
charakter
towaru,
uzupełniające
dietę.

uważa

odżywczych

tradycyjnych

przede

najmniej

zapotrzebowanie

krwi

przetrwać

co
bydła,

przcciQtnemuEuropejczykowi.;

mniejsze

mleka,

pozwala

żc

pojeniu

micdzy

l1:e

jad,

V··

;"1"iadov,

praktyczne

uz.;,·

zepsuć.
Z drugiej
jedn;,',
wspólnych
uczt mięsnyó.-h

HECENZJE

265

Śi."i.;)dczy!yb,\' może o l11L'chanizmie kulturowym
dy,;trybucji
tego ważnego ,;kb:!n:ka pokarmowego mit:dzy ca;,! spokcznością
lokalną,
Krew jest trzecim ,;l<ladnikicm tradycyjnej
diety pastcrskiej,
Hoclowcy pu,;zcn.j,) krt.'w tylko n:cktórym
kategoriom
zwierząt, przede wszystkim
hyc!lu, nickiec<y
td~że wielbiądom, Zacho\\'uj'1 przy tym szereg środków ostrożności, hy zlVierzt;·:.,
~adm:ernie nie osIabić i nie narazić na padnięcie. Krew konsumowana
jest w okteoSil' ,u.-;zy. w braku
ojpowiednich
ilości mleka. lVIusi być spożywana llatychm:ao;t.
hy nie uległa zepsuciu.
Oparta na produktach
z\\'jcrzqcych dieta pasterska
niejednokrotnic
bywa uzupc!niona !labywan'l żywności,,) od rolników. Na ogól jednak wyraźne odchodzet1:·~
od tradycyjnych
sposobów odżywiania
s·ię na rzecz produktów
rcś::nnych
na:ot~ruje u pasterzy w sytuacjach
kryzysowych.
Uczeni szwedzcy twiercizą, ŻC w normalnych warunkach
pa,;terz wyzbywa się zaledwie aUlo swojego stada, przeZl','~czając je na ubój lub sprzedaż. Dodać należy, iż pewna ilość zwierząt na u!:ój
niezbędna jest rodzinom pasterskim
do zorganizowania
tradycyjnych
przyjt;ć, SpDtkill'! i negocjacji, na których zasadzają siG stosunk'i społeczne, przyjaźni"" sojueZ,:
i ogólna. nieodzowna w tym systemie gospodarki
zasada przyjacielskiej
redystry·bucji zwierz,!t. RodziJ'a pasterza
nic mOże sobie pozwolić na życie w izola::jl
wzglt;dem S<jsiadów. Dlatego też zjawiska
wyprzedawania
wiGkszych niż zWY'::·"
i}ości zwierz'lt nie należy l'lczyĆ ze zwyciGstwem nowoczesnej id\:i "utowal'owie:1j'}
chowu stadnego, propagow<!'\ego przez lokalną służbę rolną, lecz po prostu pooejrzewal' w nim przejaw narastająccgo
kryzysu gospodarczego,
ekologicznego {:zy
politycznego.
Zjawisko dywersyfikacji
chowanych stad wyjaśniają
Dahl i Hjort przyczynan,'
b'ologicZllo-ekonomicznymi,
Tak :lp, stada kóz i owiec łatwiej padają ofiarą chG1'0-1).lecz szybciej je można i mniejszym
nakładem
kosztów odbudować.
Sta::",
bydla i wiclblijdów co prawda bywają odporniejsze,
lecz gdy padną ich odbudow,<
b'wa dłużej. Obserwuje
siG. że slabsi ekonomicznie
nomadz.i poprzesta',,\'ali
11(2jednokrotnie
na trzyman:u
o\\,'('c i kóz. Grupy moc:1iejsze, jak np. hodowcy wi:-i,ł::łądów w Arabii, cieszyły sit: posród swojaków
większym autorytetem.
Najcz:;śc:ej łączono w gospodarce pasterskiej
parę gatunków
zwierząt. których rytm biologiczny uzupc!niał sit;. dająe właścicielowi korzyści już chociażby w postac'i dlużs~·ego okresu laktacji w ciągu roku, Para szwedzkich
antropologów
zadala sohi',
trud zbadania rytmu eksploatacji
kilku podstawowych
gatunków
zwierząt w ,,({mianach trzymanych przez pasterzy Afryki i Azj-i Zachodniej,
Chowanie paru gatunków
zwierząt narzuca jednak rodzinie pasterskiej
osobT=
systemy wypasów i komplikuje zabiegi wokół stad. Wynika to już chociażby z faktu. że wil'lbłijdy i bydło rogate wymagaj'! rzadszych
wodopojów niż owce i kozy, Stada małych zwierz;)t muszą zatem przebywać o wiele bliżej wodopojów, nit
inne, sz-czególnie w porze suchej. Ale i bydło nie może być puszczone samopas, gdyż.
wó\vczas wypasłoby trawt; najobfitszą.
rosnącą wokół studni i miejsc pojenia. )}{)świadczeni nomadzi pasterscy zmuszają zatem swe stada do przebywania
w oktcSlC de,ączów
na dalekich. lich,:zych pastwiskach,
póki zwierzęta są silne i mag",
z,:licść dalekie wl;drówki do wodopojów .Atrakcyjne
tereny w pobliżu wodopoj,'h',i
t.:żytkuje się natomiast
\\' okre.,ie suszy, naturalnie
przez stada zwierząt duży:".
Obszar wypasu bydła rogatego przypomina
kształtem
kolo lub elipsę, przy cz:(tn
punktem centralnym jest tu obozowisko i wodopój. Natomiast t-8reny wypasów w>'blądów tworz,! wielką p<;t1t: wokól stud::.i czy wodopoju. Po linii owej pętli pn:2sliwa sit; stopniowo obozowisko. znacz:1ie oddalone od źródła wody. Wielbłądy wytrzymują o wiele Icp'ej
upal. nic'dostatek wody i przemarsz-e na wielkie odleglo.~c;. ,>,' pa<;ie ~i(: ich z bydh'm nigdy już chociażby dlatego, ponieważ zwicrz<;ta t·,

266

RECENLIE

lJ'Jruszają się na pastwiskach o wiele szybciej. Zreszt'l jest szereg innych powodów
izolowanta wielbłądów od bydła, jak mniejsza odporność tych pierwszych na pewne pasożyty czy niechęć wielbłądów do zbyt wilgotnego dla nich środowIska. Pojenie wielbłądów ze studni na sawannach, polegające na dobywaniu wody z dużych
glębokości, wymaga liczniejszej siły roboczej niż analogiczna czynność przy stadz:·e
bydła, zużywającego zaledwie połowę ilości płynu, którego wymaga wielbłąd.
Zdywersyf.ikowane
stada wymagają
skomplikowanego
podziału pracy w rodzinach pasterskich.
Tak np. niekiedy owce i kozy wypasane S4 przcz kobiey
dzieci, jako ż·e te zwi·erzęta muszą przebywać bliżej obozowiska i wody. ZwieI'z,:~a
d ",że powierza się opiece dorosłych mężczyzn. Nie jest tD zresztą regułą, gdyż
c/.asem .stada dużych i małych zwierząt Sćlwypasane przez mężczyzn dorosłych i pd.;lg.sprawnych, pełniących zarazem ro](~ straży przed rabusiami. Na Bliskim Wsch()~
d;tie, gdzie przeważają
liczne stada owk·c i kóz. opiekę nad nimi sprawują naJc":ściej pasteI've wyspecjalizowani.
Osobnym problemem w dzieleniu stad i organizacji pracy jest system, w wyniku któr'ego grupa zwierz4t mlecznych musi paść się nieco bliżej obozowiska. by
c/')starczyła pożywienia na co dziel\, a reszta sztuk pasie się dalej.
Wreszcie wzmiankowany
system rozdzielania
zwierz'lt między czlonków rodu
i przyjaciół w zamian za zezwolenie im na korzystanie z mleka wypasanych sztuk,
to znany w Afryce i Azji sposób zabezpieczania
się przed rabunkiem.
epidl'lm~
i calkowitą klęską gospodarczą. Zresztą te rodziny, które nie są IV stanie zapeviIuć
')pieki stadom we własnym zakresie, muszą korzystać' albo z najemnych pastuchów',
oJbo też "wypożyczać" stada innym, które obfituj'l w silę robocz'l. Owym probk~
mem sily roboczej w tradycyjnych
społecznościach pasterskich,
przede wszystkim
afrykańskich,
elerpiących na klęski suszy, zajmuje s:ę w,pomniana
para szwedzk:ch badaczy w osobnym raporcie dla SAREC, czyli szwedzkiej
agencji d:a
'.',spólpracy badawczej z krajami rozwijającymi
się". Zdaniem Dahl i Hjorta gos:'
podarcze zjawisko "wypychania"
nadwyżek pasterskiej
sily
roboczej na skutek
coraz częstszych kryzysów przeżywanych przez nomadów tylko pozornie może' być
lOzwiązaniem trudnej sytuacji. Są bowiem ludzie, którzy pojmuj'l sprawy nad"r
[(..',chaniczn:e rozumując, że im mniej nomadów, tym mniej stad zwierz,!t i ty,:l
'amym mniejszy nacisk na ekologiczne zasoby pastwisk. \V rzeczywi;;tości natom)ast zaobserwowano zjaWiska odwrotne. W miarę jak setki rcdz,in pasterskich U',)··
G!' swój dobytek. wielu mlodych ludzi, energicznych,
a zarazem stanowi'lcych no,'realnie trzon plemienej siły roboczej, szuka pracy emigruj'lc do miast i miastecz'c'k. Zmienia się struktura
sily roboczej w okręgach pa;;terskich. Emigruje bo··
w:em mlodzież nie tylko z rodzin i obozowisk. które utraciły dobytek, lecz takzc
itaka,
która utraci la wiarę w dotychczasowy styl życia i pracy. Opiekę na,! ,tad<jmi przejmują
stopniowo kobiety, dzieci i starcy. DorosIa młodzież znajduje ~,(:
d<;lleko poza rodzinnym obozowiskiem. Teraz już nie ma komu organizować wielkid1
przepędów stad na dalekie pastwiska w sezonowym rytmie. Z konieczności kurczy się tym samym również areal, na którym operuj4 stada, gdyż brak siiy 1'01",czej do właściwej !lad nimi opieki. Nie pozostaje to bez wplywu na "tan za',)bow naturalnych.
Nadmiernie eksploatowane
tereny wypasów zmieniaj,! ;;it; w pustynię i zdeptane klepisko, a odleglejsze obszary leż'1 odlogiem.
Złudzeniem byłoby także mniemać, że raz wypchnięta
czych siła robocza powróci do nich po zdobyciu pieniędzy
'G.

Dahl

I A.

1~79, Stockholm.

Hjort,

Pastoral

Change

and

Tile

Role

oj

z obozowisk koczll\\<"
w miastach i Lintcnsy-

Dl'Ouyht.

SAREC

Report.

R

a:

267

RECENZJE

!'\kujc lub nawet zracjonalizuje
gospodarkc; pasterską.
Ludz:e ci raczej decydują
"ię lla łączeni~ posad rządowych (jeśli je zdobyli) z udziałem w interesach
ha;l':;lowych, w czym pomaga im status pracowników
administracji
i uzyskiwane
'·.'meksje urzędowe. Chętnie inwestują
w nieruchomości,
np. domy czynszowe pu·
,'nia·stach. Ewentualni~
partycypują
w popieranych
przez rządy "rozwojowyci:'
i~~ojektach organizowania
rancz kapitalistycznych,
czy rozmaitych
niby to przed"ęwzięć spółdzielczych.
SpolecznoSci pasterskie
zawsze były, zdaniem
uczonych
szwedzkich,
rozwa:'.l.wione majątkowo i społecznie, al·e ostatnio przeżywają zjawisko łączenia siC; daw·.ych, tradycyjnych
€lit starszyzny
plemiennej
z nowoczesnymi,
wpływowymi
sfe'! <lmi administracj
i państwowej i rodzimego businessu. Na pewnych obszarach Afry~
to właśnie tacy ludzie biorą udział w tworzeniu
owych rancz kapitali.styczl.ych. Na ,innych ten sam typ zamożnego pasterza posługuje się tradycyjnym
,;;y..
,lemem patron - klient wobec swoich ubogich i coraz bardziej
proletaryzowanych
,'.)bratymców, by umacnjać .swoją pozycję go&pcdarczą. Czy tradycyjni
pasterze, p'l..ii)bn:e jak zreszt'l i konkurujący
z .nimi dziś o tereny użytków rolnych ubodzy,
('.-obni rolnicy. są obiektem
rzetelnych
zabiegów
rozwojowych,
czy też raczej
"a ogół niezbyt uczciwej gry ze strony obcego kapitału
i rodzimych
elit władzy'!
!~,ropkę nad "i" wydaje się stawiać kolejne studium
na ten temat, opracowam~
i,'zez inny międzynarodowy
zespół badaczy zjawisk rozwojowych
i kulturowych i.
Zwracaj<j oni uwagc; na fakt, że tradycyjne
grupy drobnych rolników afrykańskic'l
,l'mwane są przez wielkie przedsiębiorstwa
rolne z atrakcyjnych
terenów,
prz(;·;";Cluanych pod uprawy
towar{)we. Rolnicy ci wdzierają
się na dotychczaso·.\,'~
;1;1stwisk<J nomadów, zmuszając ich do nadmie:rn~go użytkowania
pastwisk marg:','·sowych. Powstak
więc reakcja łańcuchowa,
która może nieść klęski ckologicz::i:. ale trudno obarczać' winą za nic pasterzy. Czy jednak proponowany
przez obcc.~.~agencje i spółki model hodowli opasowej bydła leży w interesie setek tys;<;cy
:,'madów'! 'Czy w ogóJ.e ich uwzględnia?
Zespół uczonych twierdzi, że tradycyjna
g'••.;poci<Jrka pastersk<J typu wędrownego
nastawiona
byla przede wszystkim
na
i'fodukcjl: mlek<J dla wlasnych
potrzeb obozowisk pasterskich.
Obecny natomiast
,,:erunek zapotrzebowania
państw afrykańskich
zmierza ku illtensyf;kacji
_produkcji
Jr'·ięsa. Powstałe
w ciągu kilkudziesięciu
lat wielkie skupiska
miejskie
i porty,
:idogodnier~ia techniczne transportu
i sieć koneksji handlowych
z całym światem
l' 'iwoduj'l wzrost owego zapotrzebowania
na mięso. Inna sprawa, dla kogo będz,ie
'.··,vo mięso przeznaczone. Autorzy opracowania dowodzą, że większość tego produktu
!>iwędruje na rynki światowe, a zysk z jego sprzedaży
trafi do kieszen: przed"awlcieIi
wpływowych
elit rządowych
,albo nawet i do międzynarodowych
kon'. ·rcjów. I jedne i drugi,e zainteresowane
są prymitywną
i tanią siłą roboczą afry:'-;-'I1skich okręgów rolniczych.
Zmiana profilu produkcji
zwierzęcej
z mi;,;eznego
"<1
mięsny może natomiast
uderzyć w podstawy
egzystencji
setek tysięcy rodzin
isterskich dotąd nastawionych
na gospodarkę
żywieni'ową. Trudności
organiz<l;:..jne i finansowe na drod"e do pełnej i pojrnowanej
demokratycz::i2
modernizac;i

"i

• R.L. Me Cown. C. de Hahn, G. Haaland,
The Interaction
B.?tLGeen CulLivatior, and Live ..
.';'}cl< Production
in Semi-Arid
Africa
(w:) A. E. Hall. G. H. Carmell,
H. W. Lawton
(eeL,)
.-1;]riculture in Seml-Ar!d
Env!ronments,
"Ecologlical
Studies",
vol. 34. pp. 397 - 3.12, Berlin-Het ..
';dberg~New
York 1979. Warto dodać,
że jeden
ze wspólautorów.
nor.weski
antropolog
z B~r ..
f"n, Gunnar
Haaland,
opublikował
sze,reg innych
prac na temat
współczesnych
pasterzy
afry ..
';·""'lS.kich, a pośród
nich
studium
antropologiczno-ekonomiczne
Pastoral DevelOpment
Prog' .
•,mmes and Anthropologlcal
Info"matlon
Feedback (w:) East Af-rican Pastoralism
- Anth'·o ..
,,"logical
Pe-rspectives and Development
Needs, International
Livestock
Centre
for Africa,
".'ldi" Ababa 1977, pp. J - 27.
/

268

RECENZ.JE

gO.ij)odarki rolnej Afryki są znane. Uczeni wyrażają
obawy, Że w najbiższYJ1'
ezase
pauperyzacja
i kontrasty
majątkowe
\V
afrykailskich
okręeach
wiejsk~~!,
b~dą się powiększały.
Utrwali się model lan:ej siły roboczej, która pod2jmowCl"
będzi2 w miastach
proste prace, licho piatne, uzupełniane
zacofaną, podlegaja'.·o,
kryzysom
ekologicznym
gospodarką
rodzinną
w stepie i buszu. Elitom rZ'ldz')rym wcale nie musi znleżeć na owej deklarowanej
modernizacji
i rozwoju g(,,p::Jdar,czym. Zncofanic i powtarzające
się lokalne katastrofy ekologiczne mogą pr7.:'czyniać się do trwania owego rezerwatu taniej siły roboczej.
Rozważania
uczonych, zarówno ekonomistów
jak i antropologów,
etnografó,'.
czy socjologów na temat funkcjonowania
tradycyjnych
systemów gospodarczyc'
ich przydatności
w świecie współczesnym
i ich ewentualnej
obrony przed nieuZ'.~ad:lionymi zabiegami likwidatorskimi,
są dla połskich badaczy kultur pozacu['!·pejskich nader pożyteczn,! lekturą, o ile naturalnie
wypływają
z rzetelnej znajr"mości rzeczywistości
opisywanej
w tych analizach. Od szeregu lat skazani jc'ste';my na fragme:ltarycznie
tylko docierającą
do naszych bibliotek literatun~ przedmiotu. Nie pozwala ram taki stan na wyrobi,enie sobie w miarę pelnego obra":l;
sytuacji i poglądu ra to, co się w tej dziedzinie badań za granicą dzieje. Tyn'
bardzi2j, że Polacy prawie zupełnie nie mogą prowadzić systematycznych
badań t···
r'cr:o\\yeh ra temat wsi i społeczeństw agro-pasterskich
Trzeciego Świata. Z ty!' '
wszystkimi
zastrzeżeniami
możemy jednak od siebie zaryzykować
przYPuszczeni ,.
że \IV ciągu najbliż:ozych 15 - 20 Jat koczown;cz'e pastcrstwo
obszarówopisywanyf'!:
przez prez·entowane
tu zespoły uczonych przekształci
się w różne formy tra!~"bun:ancji i osiadłego rolnictwa
miesza::e[,). Należy powątpiewać,
czy problem k,,ezowniczego i półkoczown.iczeg·o pasterstwa
doczeka się w w.iększośc.i krajów A~i
Zack,dn;ej
i Afryk.iszybkiego
j optymalnego
rozwiązania. To znaczy t,akiego, któ:.::
tysiącom dotychczasowych
koczowników zapewniłoby godziwe warunki życia i pnley w zmieniającej
się dziś sytuacji społeczno-ekonomicznej.
Wśród państw Afry\;
i Azji Zachodniej
istnieją, rzecz jasna, wieLkie różnice w możli wościach dok-·
uy'kania przeobrażeń
swojego rolnictwa. Kra}e naftowe dysponują na to środkan:
Kraje ubogie mogą co rajwyżej liczyć na obcą pomoc. Tak w jednych ~ak i w dn.·
gich zwracało się óotychczas prz'ede wszystk.im uwagę :na p,rojekty nawadniania. P'"
zwalające na spektakularne
i zyskowne uprawy towarow~. Mniej zaintereso\van:;
budzily sprawy
obszarów
pół.suchych, być może dlatego, ponieważ
tu o w:e',c
trudniej o rozwiązanie.
Zamożne kraje naftowe, jak Libia, już w końcu lat 70-ty,ch zaczynały inter.'so\vać się unowocześnianiem
pasterstwa
i przekształcaniem
go w zmodcrnizowar"l
gałąź go,;;.po-darki. Być może również i dlatego, poniew.aż trzon d7..isicj.szych Lib: iczyków to do niedawna przedstawiciele
plemion pasterskich
i pastersko-rolniczyelo
Rozbudowa
miast i wzrost potrzeb bogacącego się społeczeństwa
krajów naft.··
wyeh powoduje większe niż dawniej zapotrzebowanie
na produkty zw~·erzęce. St<'!ó
.np. nie ma już dziś mO\\'Y o wielkim eksporcie
zwierząt z obszarów Iraku r ,
wzór tego, jaki notowano
tam w ubiegłym
stuleciu.
Przeciwnie,
bogac,!ce SI;
kraje naftowe importują
obecnie mięso. W ubogich państwach omawianych
obsz.:rów. szczególnie w Afryce, może przez czas pewien istnieć eksport mięsa i i'lny{'produktów
zwi'erzęcych, przy braku zaspokojenia
potrzeb ubogich grup ludno';',::
rodzimej, tak jak się to działo przed 100 laty na Bliskim Wschodz'c. O ile jedn<d:
nie zostanie w tych krajach stworzona nowoczesna baza produkcji zwierzęcej, d,,·
tychczasowa
produkcja
eksportowa
może nabrać charakteru
eksploatacji
rabunkl.'v.ej. Opierała się będzie bowiem głównie na malejących
i ogarniętych
kryzys!'''obszarach koczownictwa
i półkoczownictwa
pasterskiego.
powodując ich ponadto c,·raz szybsze wygłodzenie.
Mocno już dziś wyjałowione
terytoria
pasterskie
jCSZC,(.:

269

nEC"~NZJE

(" prawda produkują,
ale coraz m.niej. Na niektórych
z nich dochodzi do coraz
,·.r:ważniejszych klęsk ekologicznych, zmuszających
do udzielania ludności pomocy
( •.J"aźnej. W obecnym stanie bardzo rozległe tereny tradycyjnego
chowu ekstensyw··'go nie nadajq siC; do gospodarki ranczerskiej.
Wymagałyby
zbyt wielklch na:ldów picniężnych i prac organizacyjnych,
które znajdujq się poza zasięgiem mo" 'wości miejscowych rządów.
Trudno oczckiwać po rzędach młodych państw Trzeciego Świa',a umiejętJ~ości
;'spektywiczncgo
planowania
i gotowości do rezygracji
z doraźnych
efektów
rzecz ochrony potencjału ekologicznego i gospodarczego kraju. Ekipy rZcidzcwe
'c'
mają doświadczeń w tym względzie. Działajq w warunkach
o wielc trudniej.ych pod względem także i przyrodniczym niż te kraje, które leżą w rasie klimatu
'''~,iarkowanego
Europy i Azji. Nie mają nawet przykładów właściwego działania,
2c:'Yż o wiele bogatsze i pozornie bardziej
doświadczone
państwa naszego globu
;me doprowadzały
u siebic do klęsk ekologicznych. Nauka współczesna dziś do','1'0 usilujc wypracowywać
metody ochrony zasobów produkcyjnych
środowiska
',' "piku i subtropiku,
zarówno w dziedzinie produkcji
roślinnej,
jak zwierzl;cc'j.
.two jest utyskiwać
z jednej strony na cynizm i obJjętność
elit rządzących,
z drugi~j na konserwatyzm
hodowców wieJ.błądów czy drobnych produc2ntów
Gsa lub orzeszków ziemnych. Trudn;ej natomiast dostarczyć im konkretnych i wy:1Cllnych prQgramów działania, ratujących z impasu.
Gdyby proces wyniszczania
potencjału
hodowlanego
i roślinnego bardzo 1'0:,głych połaci Afryki i Azji Zachodniej nie miał ulec zahamowaniu,
to w naj",ższych
dckadach
należałoby
oczekiwać, że kraje te będą wymagały
importu
. vmości. już chociażby z uwagi na trwającą
w nich eksplozję demograficzną.
,:=~ść· z nich, dysponująca śrQdkami płynącymi z eksplQatacji ropy naftowej i in, :.ch zas08ów mineralnych,
przez co najmniej jakiś czas będzie sobie mogła po;)lić na {}płacanie importu. Reszta wszakże może się stać terenem :klęsk głodu
't:oraz poważniejszych
wstrząsów społecznych, którym kolejne zmiany ekip rq':,;.,)cych nie zdołają zaradzić. Będzie chyba ·coraz częściej wymagała doraźnych form
. mocy mic;dzynarod;]wej, co w rezultacie może w dalszej przyszłości doprowac;zić
;;topn:-owego ponownego ubezwłasnowolnienia
tych terenów. Koczownicze paste:'".\'O
tych obszarów i jego losy są tylko fagmentem ewoluGji gospodarczej i poL'...cznej Azj i i Afryki u schyłku naszego stulecia.
T

Leszek

Dzięgiel

BADANIA NAD IDEAŁEM PIĘKNA ŻYDOW EUROPY WSCHODNIEJ
ZE SZCZEGÓLNYM UWZGLĘDNIENIEM CHASYDYZMU

Tamar
S o m o g y i; Die Schejnen
und clie Prosten.
Untersuchungen
Zllm
,',;honheitsideol
del' Ostjuden
in Bezug auf Korper unci Kleicllmg unter besonderc1'
F· rucksichtigung
cles Chossiclismus.
Berlin 1982
Pl'Zedstawiana ksiqżka to opublikowana
praca doktorskc1 Tomar Somogyi m'"ana w Instytucie Etllol'ogicznym Uniwersytetu
w Kolonii u prof. dr Ulli JOh<łll.,;J. Sk~ada się ona z 8 rozdziałó\\i.

270

RECENZJE

\'1 rozdziale p'erwszym
autorka omawia temat, cele badawcze, historyczne ra~
my czasowe, źródła i problemy badawcze oraz sposób ich opracowania.
SZCZ2gólnie interesujący
wydaje się dokonany przez T. Somogyi wybór źródeł. Korzysl.~,
bowiem zarówno ze źródeł pośrednich (historyczne dokumenty, literatura
rabinioLa, wspomnienia,
fachowa literatura
etnologiczna,
źydowska beletrystyka,
ludoVie piosenki,
anegdoty i powiedzenia, literatura
podróźnicza, ikonograficzne
przecie
stawienia
postaci Zydów - głównie reprodukcje
dzieł A. Rubensa), jak i bezp('~:!'ednich (wykona:lych
przez siebie zdjęć strojów źydowskich
znajdujących
s' ~
zbiorach Wiedeńskiego
Muzeum Historycznego
oraz mu"eów izraelskich, osobiśc.·c
przeprowadzonej
i opracowanej ankiety wspomnieniowej).
Podczas korzyslama z ta,:
różnych metod i źródeł wyłoniło się szereg problemów,
które autorka
równie?
częściowo omówiła i wyjaśniła jak je rozwiązała (na przykład: problemy tłumaczeń, transkrypcji
obcych czytelnikowi
niemieckiemu
alfabetów
polskieg·o i n1i'rnieckiego).
W rozdziale drugim zostały sprecyzowane poszczególne terminy, które autorkt
wprowadza
(Volkstiirnlich - łudowy, Ideal - ideał, Schónheit - piękno), a takL
zostały omówione wszelkie psychiczne, społeczne i kulturowe aspekty ideału piękl12'
które w wiekach od XVI do początku XX panowały wśród Zydów wschodnic!'
j je determinowały.
Wymienia tu między innymi społeczne i psychiczne det€fm;nanty ubioru, motywy, którymi kierowano się przy wykonywaniu, wybieraniu i no,;:cniu poszczególnych części garderoby (ochrona ciala, moralny aspekt ubioru, po·
laryzacja płciowa, różnice ubioru w zależności od wieku, przynależności
do dan~J
warstwy żydowskiej społeczności, moźliwości identyfikacji z całym narodem źydow·
~kim, motyw współzawodnictwa
i potrzeby podkreślania
swojego prestiżu poprz·:·
noszenie dodatk'Owo biżuterii). Jednak i tutaj specyficzne żydowskie zjawiska, tZokie jak: brak róźnic między strojem dorosłych i dzieci ,(szczególnie dla płci n:ę~kiej), silne aspekty moralno-religijne
ubioru - zostały przez autorkę zasygnaliz(',
\vane i częściowo wyjaśnione.
Ponadto w tej części autorka
pozwoliła sobie n,',
szereg wyjaśnień natury ogólnoludzkiej odnoszących się do sprawy ubrania w ogólć
\',1 kulturze
człowieka.
Następny rozdział książki stanowi ogólny rys historyczny Europy wschodniej
ze szczególnym uwzględnieniem
terenów polskich od XVI do początków XX w
Okresy świetności
i upadku Polski dotykały,
pisze autorka,
nie tylko ~amycf
Polaków, ale również Zydów zamieszkujących
jej tereny, Z dużą wnikliwością i uczciwością Tamar Somogyi śledzi historyczne determinanty
wpływające na sytuacj·;
Zydów polskich omawianego okresu. Autorka pisze o wspaniałych
czasach panowania Piastów i Jagiellonów - czasach tolerancji wyznaniowej i narDdowościow~j
otwartego czerpania przez Polaków ze źródeł i dorobku każdej kultury, z którA
dynastowie
polscy się zetknęli. Podkreśla,
ż·e właśnie' w Polsce Piastów i Jagiellonów Zydzi posiadali autonomię i prawa nieznane w ż"dnym il':lym kraj'.'
tych czasów. Z zakresu instytucji
najróżniejsze
gminy, sY:lOdy krajowe. sejmiki
żydowskie nie miały żadnych odpowiedników
poza granicami polskimi i powodowały, że właśnie w Polsce do XVIII w. społeczność żydowska często stanowiL
jakby państwo w państwie. Ponieważ korzystała ona z kultury polskiej i tworzy·
la własną, daje się według autorki jasno rozpoznać społeczne struktury
i inn'
aspekty oddziaływujące
na kształtowanie
się żydowskiego
ideału piękna.
'MI rozdziale czwartym Tamar Somogyi omówiła przyczyny, ogólne założcn id.
przejawy i znaczenie ruchu chasydystycznego.
Tutaj autorka podkreśla. że właśni:,
w kręgu Chasydów w pełni wykształcił się model "pięknego Zyda i pit:;knej Zydówki" panujący
do dziś wśród Ortodoksów. W tym rozdziale autorka, w sposób obiektywny
choć dość pobieżny omawia powstania kozackie i ich tragiczne

RECENZJE

271

skutki dla ludności żydo\\·skiej.
Rozbiory
państwa
pobkiego,
zagarnięcie
przez
Turków Podola - te czynniki. zdaniem autorki, mialy ogromny wpływ na utwr,rzenie s:q jedynego w swoim rodzaju fe,lOmenu kulturowego
- CHASYDYZI'vlU
To właśnie w upadku paóstwa
polskiego, zuboż~miu jego mieszkaóców,
rosnącej
ni'cufności i zawiści pomiqdzy poszczególnymi
grupami
spoleczności
zamieszkujacym: Polskę. autorka
dopatruje
się przyczyn powrotu
Zydów do "getta" ,i ich
coraz to wiqksze odchodzenie od konsumpcyjnych
aspektów życia na rzecz reIig"
i przynajmniej
zev.'!1ętrznie afiszowanej
skromności, jeśli wręcz nie ui:>óstwa. Autorka podkreśla, że właśnie pobożni Chasydzi stworzyli jednolity i tak specyficzny
model piękna. jego określenia
i potrzebne
atrybuty.
Omówieniem
tychże atrybLltÓW i wszelkich oznak żydowskiego piękna T. Somogyi zajęła się w rozdziałac,~
piątym, szóstym i siódmym. Ponie\\'aż już wcześniej zauważyła i zasygnalizowac"
i~tniellie w kulturze żydowskiej ostrej opozycji między kobietą a mężczyzną, \\'iV~
i omówienie ideału piękna podzieliła na dwie odrębne części.
I tak w piątym i szóstym rozdziale śledzi wszelkie przejawy istnienia ideałó',':
r:ękna w życiu spolccznym, religijnym i rodzinnym mężczyzny. Autorka podkreśl;:.,
Że'
mężczyzna był tym, który mial wszelkie prawa i był już wyróżniony
pl'Z';Z
sam fakt urodzenia się mężczyzną W kryteriach
męskiego piękna zaznacza, że naj'-"ainiejszą byla "trona duchowa. Mądry. uczony (w Piśmie) Zyd mógł być nawd
niezbyt majętny i nie pochodzić ze znamienitej
rodziny. ani t'eż piękny ciałem
Mądry, uczony człowiek (mężczyzna) mial najwyższy
status w życiu społecznym
i religijnym
Zydów. Oczywiście dobrze było jeśli do tego był człowiekiem za mol.n~'m, z dobrej rodziny, o pięknej. bladej uduchowionej
twarzy w pełnym zarości.::.
wypielęgnowanych,
-bialych dłoniach. ładnej posturze.
Taki wybrani,ec losu b:"
uważany za super pic;kno Zyda i nazywa'1y ..Schejner Jid". Bardzo ważną cechć!
pięknego Zyda, oprócz wiedzy i ciąglego zapału do jej zdobywania,
byla do'::c>
czynność, o ile oczywiście mógl sobie 11ato pozwolić.
Strój Zyda XVIII i XIX:XX wieku musiał podkreślać jego uduchowienie,
pOWClgę i oczywiście prestiż majątkowy.
Jednak ten ostatni atJ'Y'but (majętność) byl u:;
koóca XVI wieku z roku na rok coraz powściągliwiej
podkreślany
w stroju, aż. cj,-;
pelnej rezygnacji z akcentowania
ze\vnętrznych oznak prestiżu. tak charakteryst~-cz"ej dla ubranych \V czarne chałaty, czarne lub białe pończochy i czarne pła<k;;:
pantofle Chasydów.
Kobieta, którą Tamar Somogyi zajęła się częściowo w szóstym i siódmym rozdziale miala zupełnie inny status \\1 kulturze
żydowskiej.
Jako niż'ej stojąc'"
od mężczyzny, nie zajmowała żadnej pozycji w życiu społe,cznym i religijnym:
jedynie jako dojrzala
zamężna kobieta
mogła podwyższyć
swoją rolę, ale tylk::J
j
wyłącznie w domu swojego męża i E'wentuałnie w jego interesie. Piękna L::ydówka, "Balebostc" - to kobieta będąca dopełnieniem
i cieniem swojego męża. co_
cha, pracowita, przestrzegająca
wszystkich nakazów i zakazów.
Oczywiście, boga~y Zyd ubierał nie tylko siebie zamożnie, ale i całą swoją rodzinę. Ba. nawet jeśli nie był zbyt majętny, to właśnie jego żona musiała starać si,;
ubraniem i biżuterią podnosić jego prestiż i tuszować ewentualną
ni,ezaradność i-yciową. Dlatego kobiety Zydówki ubierały się zawsze o wiele barwni'ej i zamoi.niej
od swoich mężów, ale bez frywolności.
Seks bowiem objęty był surowym
tabu'
i wszelkie podkreślanie
atrakcyjności
płci (dekolty, prześwitujące
tkaniny, obnażon·,
ramiona itp.) było głęboko niewskazane.
Osmy rozdział książki ma formę strzeszczenia. Gdyby pokusić się choóby o jeg,;
przetłumaczenie
na język polski, dałoby to polskiemu
czytelnikowi
ogólny. al~
bardzo jasny problem i sposób jego ujęcia przez autorkę.
Praca "Die Schejnen
und die Prosten poszerza naszą wiedzę ogólną o kulturze
wschodnich Zydów i jak-

272

I~ECENZ.JE

koJwiek w niektórych
szczegółach prowokuje
do dy~kusji, niemniej jednak lchnie
'j:HJntanicznością i ogromną erudycj,], Ważne jest rOwnież, iż jest napisana jl;zykiern
stosunkowo prostym, co ma znaczl'nil' dła każciL'go C'zytdnika, który nic jc>sl l\':,'n~ctln,

Mo/gor:::n/n f3c/!llison

UNIKALNA REKONSTRUKCJA
PRZESZŁOŚCI KULTURY SRODOWISKA

O książce
/.cOil kach

Franciszka

i historii

miasta.

K o t u l i, Tamten
H.:~s:::ot(', czylt
tl'<;drotl'/.;(l
KAW, Rzeszów 1983, $, 398, licwe ilustracjl'

po

ZQ-

Wojewódzkie dziś miasto Rzeszów poszczycic' sit; może unikaln'l wn;cz pozycją
'vydawniczą
o swoim środowisku
w przeszłoSci, pozycjLj, jakLj śmiem twier(I,;ć nie posiadają inne miasta w Polsce. Franciszek
Kotula, z za \\'odu nauczyc:el, potem wieloletni dyrektor Muzeum Okrqgowego \V Rzeszowie, znany sze'roko
'oadacz-regionałista,
o ogromnym dorobku badawczo-publikacyjnym
z zakresu 11i-~'.;;·ii kultury swego regionu, zmarł w 1983 1'. \\. \\'ieku 83 lat nic doczl'kaw~zy
sil,' publikacji tej nader oryginalnej pozycji.
Ornawiane
tu dzieło opracował
Kotula w ostatnich
trzech latach życia, ale
rna 0,10 genczl: równoległą
z całym życiem jej autora i jest wyrazem jego cha!,.Kteryslycznej
osobowości. Jak sam wielokrotnie
stwierdzał,
cechowalo go wy(J'~rzone spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, dosl<onala i wil'rtla pamit;C: oraz l'~' istotne stale usiłowanie
dokumentowania
pisen1l1cgo zachodzących
w jego
"·'.iclowisku wydarzeń i własnych refleksji. Szlo ono w parze ze zbieractw0m i gr\)F"dzeniem
przez cale życic, i to niemal od czasó\\' młodzieńczych,
wszelkich ';1<1dow przeszłości zawart.ych zarówno w przedmiotach
materialnych,
jak w zapisacr)
a.chiwalnych,
lużnych rękopisach,
,efemerycznych
druczkach,
w czasopismach
itp.
Wóózystko to w sumie stało się podstawć! i "tajemnic,)" jego niezwykłej aktywnosei
): -arskiej. Tylko lcż taką drogą mogl{) dojść do pow,;t<lnia także i Taml~fJO H:es:o~"X!.

'e jcst tu możliwc szczegółowe zajęcie się ogromnie boga t,! treści,! ksi,!<i:ki,
~;,':l1 autor z auto;ronią
pisze, że jego książka
ma charakter
bigosu. ale tego
R r:ajbardziej
smakowitym
przygotowaniu.
Autor znany jest ze swego specyficz::'.go stylu narracji,
który nazywa gawl:dq. Zas w owym "bigosic" trc';ciowyEl
reamy swoist'l mieszaninę:
interpretacje
danych archt'ologicznych
i historyczllYL";,
cu w powiązaniu
z wlasn,! obserwacją
terenu doprowadza autora do oryginalnego
Ut;sto "widzen:a" zarówno odległej przeszłości mia:'la i regionu, jak i do osobisL';ej stosur.ku
do opisywanych obiektów czy wyc!arzl'il z lHl\\'SZl'j czy n'edawnej przes21ości. Czytelnika
zdumiewa
wręcz niezmien'l'
bogactwo nagromadzonych
pl'z.::!.
ł':·'Auię faklów historycz.nych i ich splecenie z wla:'llY mi spostrzdenia mi i doswi'l.cjc:.eniami życiowymi.
Wszystko to składa siq lla kapitaln'1 wn;cz rpkonstrukcjG
~;'Ultury środowiska
miejsko-wiejskiego
kultury
..1udowo-mieszczallsko-żydow,l;;ej", Oto \vażniejszc działy owej H'klJlCstrukcji:
Cpracowan<! pi'zez \Vyda\\'nictwo dwa plally !niasla (z końca XIX \\" i z r. 1919)
daj,! ogólną inl'ormack
o przL'str~('lll'ł~j strukw,'z,,' miasta i jego "Labuctowie. ro-

RECENZJE

273

dvbnie jak szkice samego autora rekonstruujące
dawniejsze
jego układy
prz,~·trzenne. Szczegółowa zaś interpretacja
tych układów i - co najbardziej
cenne. oJtworzenie w nich życia ludzkiego - to już dzieło autora. Czytamy więc o dzi,~>ch Rzeszowa od osiedla grodowego po czasy ostatniej wojny. o dawnych drogach
.';jazdowych
z uwydatn:ieniem
zaszłych p.rzy nich wydarzeń. Spor.o miejsc'a w kisiąl;',. zajmują przypomnienia
zatartych jUl w pamięci ludzkiej dawnych nazw lokal.ych z interpretacją
ich genezy i społeezno..,kulturowego
charakteru.
A jest ich
~'.nóstwo, takich jak np.: Szwedy, Moskale, Zabnik. Sędziówka, Kiernosó\vka,
Wy":.;:m.jec, Maćkówka. Psiarnisko, Pole pod Szubienicą, Szajtrówka
itd, Każda z nazw
.u,i'lzana
jest z konkretnym
żydem mieszkańców,
zaś taka. jak np. Cyganówka
;"ła się dla autora
okazją do szerszej
charakterystyki
kulturowej
związanej
f
nazw'l grupy ludzkiej.
W szczegółowej rekonstrukcji
historycznej
obraz kolejnych ulic, placów i znaj· .
. ;,j'leych sil; przy nich budowli sakralnych, urzędowych, domów mieszczańskich
i i'l',ich
zabudowań nic nie ma ze schematyzmu,
ze sztampy. Bo autor nie z,aerzał napisać historii miasta, "ale by wniknąć niejako w ducha tego miasta"
, 271). Tak więc np. przy spisie klasztorów i kościołów porusza ich funkcję nal"'J!r)\\io-patriotyczną,
daje eskurs -o literaturze
odpustowo-strag.anowej;
przy opi3ie
~,;'gow;cy, targów i jarmarków
charakterystykę
chłopów, przekupek,
ZydÓ'N
'p., a przy karczmach,
szynkach,
gospodach
i restauracjach
duży (36 stron)
t'y,kurs
atmo:sferze życia w nich. T,o także okazja do charakterys1:yki
wielu
",<>tegorii zawodowych
mieszkańców
miasta i sąsiednich
wsi (flaczorze, celulorze,
;ówczorze, kominiorze itp.). Znakomite są też opisy przy każdej okazji różnych,
/ l:konstruowanych
czy odtwarzanych
z pamięci, typowych scen rodzajowych
z ży,." społecz'lOści łokalnej. Wiele charakterystycznego
materiału
w całym tekście
j,ajdujemy
\Ii umiejscawianiu
w krajobrazie Rzeszowa Zydó\v, którym poświęca po'l,.,clto 26 stron tekstu.
Podobnie da sil; powiedzieć' odnośnie do charakterystyki
miejscowych
"rodów"
i";zczaJiskich, inteligenckich
i innych postaci z kulturalnego
krajobrazu
miejego, zajmującej
około połowy tekstu książki. Znakomita
tD galeria typów. Np.:
,·m towarzysko "otwarty" Klamutów, ród ziemiańsko-mieszczański
Jędrzejewiczóv/,
/ pochodzenia Ormian, trzy-pokoleniowy
ród kupiecki Jaśkiewiczów,
zasłużony dla
Hzcszowa ks. prałat Julian Łukaszewicz
syn miejscowego szewca, elr Har;asiewic,c,
Przysłupski,
cukiernik
Lewicki, aptekarz
Kalinowski,
drukarz
i księgarz Je,n
1'·jar, pochodz'lCY z Tatarów Stafieje, syn chłopski i potem nauczyciel gimnazial·fly
Wawrzyniec Wilk, polityk i działacz ludowy Tomasz Szajer, kapelan i pułkowk ks. Jan Humeóski, a z żywotów plebejskich
tacy np., jak szewc Gąska. Woje "ch Kucharski co to umiał składać połamane kości, czy chłop Jasiek Kulaga. który sam sil; nauczył czytać' i "odprawiał"
nieboszczyków w czasie pogrzebu według
,eny zapisanej w swojej rękopiśmiennej
"ks.iążce" - i w,iele. wiele innych.
>Owa za warta w dziele Kotuli mnogość faktów z historE miasta i po części l'C'gonu. pl'Owadzenie czytelnika
poprzez galerię typów i osobowości lokalnych. od··
J,'·iiereiedlL'nie życia zawartego w kolejno opisywanych
ulicach, gmachach, willach
\:hałupach. z ukazaniem obyczajowości i stylu życia różnych kategorii mieszkan:.',w itd. nie tylko frapuje, ale sprawia
czytelnikowi
szczególną przyjemnoSć~
i0kże z racji zalet zastosowanej
przez autora narracji.
Cechuje się ona zarów:w
ijlyskot!iwosci'l stylu, jak i osobistymi a ciekawymi
doświadczeniami
oraz - Jak
i.u u Kotuli - częstymi dygresjami
tematycznymi
o charakterze
etnograficzno
historycz1Ju-kulturowym.
Omawiana praca Kotuli nie jest ani rozprawą historyczną
sensu stricto (cl1)6
,korzystany
w niej materiał
historyczny
jest ogromny)" ani też pracą etnograI)

J8 "Lud"

-

t. 70

274

RECENZJE

ficzną (choć mnóstwo tam opisów tego typu). Jest to swoiste odtworzen ic i autorskie "widzenie"
przeszłości
kulturowej
miasta
w jego pełnej wlC!ostronności
i barwności.
Jako takie, dzieło to zawiera bezcenny wręcz materiał - nic tylko
opisowy, ale takżc
ikonograficzny
dzięki licznym
w większości
unikalnym
fotografiom
do historii
kultury,
i tej mieszczańskiej,
i miejsko-pkbcjskkj,
i chłopsko-ludowej.
A że dla mieszkańców miasta i regionu przl~dstawia piel"\vszorzęaną i unikalną
wartość. nie trzeba podkreślać.
Należy wiGc wyrazić gh;bo,q
wdzięczclOŚĆ rzeszowskiemu
oddzialowi Krajowej
Agencji Wydawniczej
za wy:;~'.nie tak cennego i kmztownego dzieła,
Książka jest także najb0gatszym
źródłem do 'osobowoś'ci Kotuli. tak pud wie']
względami p8dobnej do Zygmunta Glogera.
Józc!

Romulus
"Dictionarcle

V u l c a n e s c u.
Albatros".

DietionaT

de

etnologie,

Bucurc~t;

IJursztcl

1979, ss.

4;,G

Słownik R. Vulcanescu
składa się w zasadzie z dwóch CZGŚCI.tj .. słownik'l
terminów ujętych w ponad 500 hasłach tekstowych i części biograficznej
zawier .•jącej infvrmacje dotyczące ok. 300 osób. Całość opracowania
jest dzidem jedneS)
aut·ora, znanego rumuńskiego
etnografa,
profesora
Instytutu
Etn{Jlogii i Folklo:·~
w Bukareszcie. Jest to pierwszy etnologiczny słownik tcrminologicwo-biogrdicl";,
wydany w Europie w krajach demokracji ludowej z tego zakresu. Realizacja wsk-.-·
zanych części słov.mika wymagała przyjęcia nieco odrębnych założer\ dotycz'ICF
ziL'ówno dob:Jru hasel, jak i ich treści.
W pierwszej części słownika objaśniono terminy wystqpuj'lce
LiI gruncie (,nologii rumuńskiej
i światowej. Wiel:.: jednak terminów ujqtych w "ło\vniku p
rajdy
do terminów specyficznie etnologicznych, np. strefa, utop'a. struktura. SCtL,matyzm i in. Zbyt szeroko zostały również zarysowane w słowniku pogranicza i-·nych dyscyplin (por. spektrografia,
sex ratio, postęp, paradygmat,
muzeum i in I.
l.'względniono wiele haseł omawiających
metody nie tylko specyLcznie etnologicZl'~',
np. metoda panelowa. Znalazły się także w słowniku, nieliczne zrcszt'j. hasła przf'~;miotowe, które gdyby nie takie hasła, jak np. rolnictwo, rzcmiosło, miałyby CZ~i' )
,charakter terminów na pól ogólnych, np. liczne hasła dotyczące sztuki. Ni::iiczr; :
zaś są reprezentowane
wyrażenia hasłowe, które można zaliczyć do etnicznych, n'
afrykańskość,
amerindianie,
europeido Wydaje się, źe albo nalcżałoby z nich zr.:zygnować, albo zamieścić więcej tego typu hasel.Również
hasła, które można h.•'
określić jako hasła organizacyjne
(wydawnictwa,
instytucje) są wprawdzie bard,,;
informujące,
ale nie są hasłami terminologicznymi.
Jak widać z powyl.:izcgo, zakr·.
przedmiotowy
części terminologicznej
słownika został zarysowany dość szeroko, a::
n;ezbyt konsekwentnie
jak na słownik etnologiczny.
Komunikatywność
słownika zwiększyłaby
się z r:ewności'1. gdyby zlikwiclowt,:,:
oó;obne hasla poświęcone
omówieniu terminów
synonimicznych
(np. antropolog~.
p;'awna, etnologia prawna, etnografia
prawna, folklor prawny) i wszystki:~ te L;"miny bliskoznaczne
wyjaśnić i usystematyzować
w jednym haśle, a ,anw t2rmir;J
zredukować do haseł odsyłaczowych. W tym kontekście ni:.: zawsze wiadomo czy"
ki.erowano się pozostawiając
nieliczne hasła cdsylaczowe,
np. sedl'ni<;ryzm j;l>;
synonim - do a:~tropogeografii.
Natomiast hiszpański synonim folkloru dcmol'tn"grafia jest objaśniony w osobnym haśle. Brak konsekwencji
w tym Zakr"l'Sle spr.,·,

275

RECENZJE

wia. że omawiane opracowanie,
choć nic jest zwykłym. leksykonem
zaw:erającym
tyiko dementarne
d2L,icje
bez wiGkszej troski o wzaj:n:r:2
przyporządko\\cH::c:
uwzględnionych
wyra!:cń ha.słowych, nie zawsze jest też sło .vll,k:em dążącym do
LIstrukturowania
zestawionych
haseł. Tej osLatniej koncepcji s.ownika służą m.(:1odsyłacze zamieszczone
na końcu haseł tekstowych,
które kierują
czytelnika::;')
hasel, których problematyka
jest dla danego has:a szczególni2 komp12m~ntar.:la.
Słownik śmiało może ·tyć określony
jako spor-2 osiągnięci·e. W porówz:an;u
np. z francuskim oprac~waniem
J. CzzeneUlre (1,9;67),które nawet nie stara się z:J.chować alfabetycznego
ukladu i jest podręcznikiem
wydanym pfzez u1cyklopedyczCi]
firmG Larousse. lub z niemieckim
słownikiem
H. Tischr.era
(1959), który zachowal ukiad alfabetyczny
tylko dla 23 ogólnikowo określonych
oJs;:arów etaograficznych, czy z wloskim slownikiem R Bosiego (1958\, obejmującym
gló\\'nie różr.'e etnonimy świata oraz niektóre dość dowolnie wybran2 pojGc:a ogólne - je.'~
to prawdziwy slownik ctro]og'czny.
Recenzowa:'a
praca wzorowar.a jest zap2,\',~,"
'l'.' jakiejś
mierze na francuskim
słowniku M. Panoffa i NI. Perrina
(1973), któ,'y
t2kże uwzględnia terminy, jak i pewne hasła przedmielowe
-oraz biogramy. lYCm'J
Żi: ten ostatni
francuski słown:k podaje nieco obszcrniejsze
wskazówki
bibliogt'aflcwe, to j2dnak praca R. Vulci'mcscu jest obszerni2j,sza. zarówno jeśli chodzi o ilość
Lasd. jak i ich bardziej szczegółowe ujęcie. Źródłem tych modyfikacji wzoru francuskiego był zapewne słownik A. Hultkrantza
(1960). skąd przyjęto, dość kons2k',ventnie, zasad!; objaśn;ania
każdego terminu etnolog;cznego
z osobna. bez próby
I,';czncgo ujGcia i uporządkowania
terminologii
blisko- lub jednoznaczaej.
Słown:k
R. Vulciinescu wyróżnia si!; pozytywnie
także w zakresie wyjaśniania
terminó·.\'
I;.ało używanych (np. etnothanato!og'a),
związanych z mniej zna,rym; pograniczam'
e:nologii i innych dyscyplin ,(np. prakseologia
etnologiczna),
al'bo terminów
zaj::.roponowanych prZ2Z etnologów rumuńskich (np. elnotonus).
Interesująca
jest tcż część biograficzna
słownika,
zwłaszcza z tego wzglGdu,
że obejmuje zarówno uczonych zachodnich. jak i z krajów socjalistycznych.
D.)bó:' biogramów jak zwykłe może być kwestionowany.
Na przykład wśród 10 biogramów z Polski brak takich nazwisk, jak np. L. Krzywickiego.
cty SI. Poniatm\'skiego (jeśli wymienić tylko nieżyjących).
Szkoda też, że przynajmniej
po czę;c:
te~'minologicznej nie umieszczono pełnego zestawienia
bibliograficznego
wszystkie;,
cytowanych prac.
Wszystkie te uwagi nie umniejszają
szacunku dla samotnego wysiłku autma.
bo c'ooć opracowanie obejmuje tylko ok. 14 ark. wydawniczych,
stanowi o.~o doiE~
kompendium informacyjne.
Wymagalo ono z pewnością wysiłku znacznie przewyżs;cającego rozmiary pracy. a 23 tys. nak;ad cieszyć się powinien zainteresowani.;;n
studentów i pracowników
naukowych,
nie tylko z dziedziny etnologii i rie tylko
w Rumunii.
Zofia

j9'2,?,

Vaclav F l' o I ec, Josef
ss. 35,9, ryc., fot.

Va rek

a, Lidova

architektura.

Sta"zczak

Encyklopedie,

Pl'a",' '.

,W nawiązaniu do ponad I:GO-letniej tradycji etnograficznych
- : nie tylko c!r,.)g:.aficznych _. badań nad budownictwem
ludowym dopiero teraz ukazało się dziel).
które proponuje
systematyczne,
uporządkowane
i int€'rdyscypli.narne
spojrze~l'C'
w tym zakresie,
przynajmniej
w skali środkowej
Europy. Jak bardzo jest uHo
lB'

276

RECENZJE

.'.'użne i potrzebne
dowodzi chociażby to, że można by przeNidz;cć
cale dysku>je
"",d ustaleniem np. polskich, rosyj5kich, czy niemieckich
odpowiedników
wszystkich
"'."ymżeń haslowych. W róż'nych językach i w różnych dyscyplinach
nauko\\"ych je3t
':ilwiem tak, że różne ierminy
dotyczące
budownictwa
ludowego mają rozmai~e
znaczenie ze względu na to, czy są to wyrażenia gwarowe, czy języka litcrackicgJ,
, ze względu na to, czy są uży'wane przez etnografów,
historyków,
czy architektów.
Oezywiście, Encyklopedia
zamieszcza tylko gwarowe określenia
czeskie i slowackie,
a ~1ie podaje gwarowych terminów z innych języków europejskich.
Autorzy zapowiedzieli,
że: "Przejawy
budownictwa
ludowego uwzględnione

.. encyklopedii
w swych hisloTycznych, geograficznych,
interetnicznych,
typologicz:!ych, społecznych i innych uwarunkowaniach
oraz postaciach. Encyklopedia
przed'<awia także główne problemy z zakresu teorii, metodologii
i polityki kulturalnej
:.'.-iązane z budownictwem
ludowym oraz problematykq
ochrony zabytków budo .•v.
','dwa
ludowego i skansenów,
Obejmuje
też hasla o naj wybitniejszych
budowr.:::cych ludowych
oraz o autorach
i instytucjach
zajmujących
się tq tematYKo).
'.'.' pracy p{)służono się rezultatami
ba-dań etnograficznych
oraz innych dziedz;n
',','iedzy, a mianowicie
a.rche-ologii, językoznawstwa,
o5adnictwa
i oczywiście
h;,·
<flrii i teorii architektury,
Encyklopedia
mówi o budownictwie
ludowym i zwial";1Cj
z nim p;'oblematyce
w związku z całym obszarem Czechosłowackiej
Rep:l,'
'c;iki SDcjalistycznej.
Ogólne hasła przedstawione
są na tle ogólnoeuropejskim;
tlo
:>:'Z<Jeuropejskie ze względu na większe różnice budownict\va
ludowego nie zostało
..',':zględnione"
(Wstęp, s, 8), Wydaje się jednak, że naj ściślejsze wypełnienie
tyr;h
',,"zystkich
zamierzeń musiałoby stanowić dzieło jeszcze o wiele obszerniejsze,
n~':i:
'·';,:e 50 arkuszy autorskich .. T{) z kolei wymagałoby
z pewnością pracy .•viększeg"
Z~SPOłll, niż dwóch autorów i trzech współpracowników
oraz lepszego stanu wi,,··
:'~·Y. np. w dziedzinie
kartografii
etnograficznej
i językowej
Euwpy
w zakres:t'
j,;do\\'n'ctwa
ludowego. Największą
zaletą tej encyklopedii
pozostanie jednak zg:">·
""."d'l€nie oraz ścisłe objaśnienie
ogromnej ilości terminów dotyczqcyeh szeroko f')2.,mianego budo.wnictwa
ludowego, a w dodatku z dużą dbałością o typologicz"ił
i j,isto;'yczną
korespondencję
między hasłami.
W recenzowanej
encyklopedii
wyróżnić można na"tępujqce
rodzaje haseł: 1. ,1<.12,";y ludowe okreś.lające budynki ludowe lub ich "fragmenty, np. czarna kuchni?;
nazwy oficjalne
architektoniczne
i omówienie
występowania
ich desygnatć"N
'c: budownictwie
ludowym,
np, attyka;
3. nazwy
typów budownict\v8,
np. dO;"i}
;.i"oejski; 4. nazwy charakteryzujqce
budownictwo
pewnych typów osadnictw<l, n).
;·:,·10nie robotnicze;
j. określenie
pewnych
czynności
technicznych,
np. g<lszenle
',':apna: 6. określenie
pewnych problemów
lub czynności badawczych,
np. dato\\'","
:-.~t' budynków
ludowych oraz d{)kumentacj,a; 7. określenie
metod i kierunkó\v bz,cio,wc2ych w ich za5t.os·owaniu do badań nad budownictwem;
8, instytucje
i org·'-'nizacje; 9. biogramy.
Wydaje się, że najist{)tniejsze
znaczenie mają hasła typu pierwszego i drugiegoj,
także czwartego i piątego. Hasł.a określające
typy budownictwa
(3) są właściwie
" )"owiedzeniem się za pewną, bynajmniej
nie przyjmowanq
powszechnie
koncepcjq
j,d<tń
nad budownic'twem
ludowym, wy'wodzącą się z prac np. W. Pesslera, czy
V. \'{Jn Geramba. Są one bowiem zawsze w pewnym stopniu jakimś typem ide<ll..
:~:nTI. jak przedstawi{)na
w Encyk'lopedii
np. chałupa czeska, a w mniejszym stopr.i" konkretną
jednostką typologiczną. Dlatego może zabrakł{) w Encyklopedii
osrJJ ..
:-'c'ch c<1łościowych przeglą-dów typologicznych
takich aspektów
budownictwa
L.··
::';·,~·eg{). jak np. rozplanowanie
wnętrza, konstrukcja
ścian lub dachu, Przeglądy
"'.kie stanowiłyby
rodzaj kontroli zasad'ności łączenia fragmentów
aspektów
tych
ó<

277

HECENZJE

elementów w lokalne jedno5tki typologiczne, takie jak np. dom górnohanacki,
czy
com górnospiski.
Ważne jest także opisanie narzędzi produkcji
(np. kamieniarskich, s. 85), choć odczuwa s'c;: brak podobnego zestawienia
narzędzi ciesielskich.
Słusznie uwzględniono
opisy rozmaitych
czynności związanych
z budownictwern,
chociaż szkoda, że nie ma ilustracji
przedstawiającej
techniki. poszywania
dach.·.:
słomą czy glinobitego budownictwa
ścian. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że E3cgół szata ilustracyjna
pracy jest świetna. Słusznie podzielona została na doskonal::
plany, rysunki i zestawienia
typologiczne
w tekście OTaz 130 pięknych fotograf.:
zamieszczonych poza tekstem. Wymagający
czytelnik mógłby co najwyżej oczek:wać jakiegoś systemu korespondencji
między fotograLami
i tekstem
(w tym ceL;
należało by fotografie ponumerować
tak, jak w końcowym spisie), a nawet jakiegoś dodatkowego indeksu, który pozwołiłby na dotarcie do tekstów i iłustrac;
dotyczących np. różnych typów pieców i palenisk lub Hlzplanowania
wnętrza rozrzuconych po całym tomie.
Hasła biograficzne mają \\. większości bardziej znaczenie krajowe, gdyż mów;ą
tylko o badaczach czechosłowackich.
Podobnie z Czecho-słowacji i pogranicza
czechosłowackiego wywodzi się większość instytucji
i organizacji
omawianYich w t.')
Encyk!opedii.
Wydaje się natomiast, że sprowadzenie
całych metod i kierunków
b<.1cawczych w etnologii do roli jaką odgrywały
w badaniach
nad budownictwe:\:
ludowym było zadaniem niezwykle trudnym i nie mogło być zrealizowane
z pelnym powodzeniem. Poza tym nie zawsze przecież to, co bywa określone jako mct'Jda w odniesieniu
do tak cząstkowej
tematyki
jak budownictwo,
jest metoci~
\\. szerszym rozumieniu, a czasami nawet ogólne i szczegółowe zastosowanie
danej
metody oznacza coś zupełnie innego, mimo tej samej nazwy metody.
Ważną jest rzeczą, że wiele haseł zostało zaopatrzonych
w instruktywne
wskczówki bibliograficzne.
Obejmują one w dużej większości piśmiennictwo
czechoskwackie, ale warto zaznaczyć dość częste cytowanie literatury
obcej, w tym takż~
polskiej (np. K. Moszyński, J. Burszta i in.). Szkoda jednak, że nie można sobi~
z tego w pełni zdać sprawy, ponieważ indeks nazwisk obejmuje tylko autorów cy- .
1.f.>wanychw tekście haseł, a nie we wskazówkach
bibliograficznych.
Szata graficzna książki zasługuje na najwyższe uznanie. Jeżeli czegoś żałować.
to tylko braku rycin kolorowych, które mogłyby oddać całe bogactwo czechosłowackiego zdobnidwa
budynków.
Pewne elementy
jednakże i tak .nie mogły być
oddane, tak jak w kilku hasłach nie można było oddać atmosfery pracy i radości
z pracy przejawiającej
się w piwnicach południowo-morawskich
winiarzy, aL.T,csfery, z której być może wyrosło to pracowite i pożyteczne osiągnięcie auto.rsk'"
- przeszłości na pamiątkę a przyszlości na wiedzę, rad.ość i pożytek. Można b'wiem przypuszczać, że mając taką encyklopedię
architektury
ludowej CzechoslGwacja znacznie odsunie od siebie groźbę zaśmiecenia
i zwulgaryzowania
s weg)
krajobrazu kulturowego.
Zofia

Edmund

L e a c h, D. Alan A y c o c k, Structuralist
Institute, London 1983.

,'Jyth, Roy:.!l Anthropological

Interpretations

Staszczak

of Biblical

.

W sposób mniej lub bardziej bezpośredni
problematyka
biblijna była przedmiotem rozważań antropologicznych
już od zarania tej dyscypliny. Nazwiska Robertsona Smitha czy Jamesa Frazera mówią tu same za siebie. W nauce brytyj-

278

RECENZJE

;:,iej znaleźli oni swych licznych kontynuatorów:
E. O. Jamesa, S. H. Hookl"a,
l.Schaperę
i współcześnie J. Pitt-Riversa,
M. D<Juglas, D. F. Pocacka, że poz\\"o!ę
"Chię wym1cnić n:ektórych
z nich. Każdorazowo
za nazwiskiem
jednak takim kryj2
s·'ę odmienne
st<mowisko badawcze.
Niewątpliwie
postacią
najbardziej
znaczącą
w antropologicznych
studiach
nad Biblią - dziedziną
w Pols(;e prawie nicznaną
~ pozostaje Edmund Leach. To właśnie jego eseje nadają z,Eadniczy ton receOlo·-,vancj tu pracy, w któ~-ej dwa krótkie szkice Aywcka
są jakby integralnym
d~da:kiem do wkładu jego współauto:a.
Edmund Leach zajmuje się studiami tekstó·.\'
bib!ijnych
już od lat. Przypomnę,
iż pierwsza jego publikacja
książkow<J n<J ten
temat ukazała sic; w roku 136'9 (Genesis as a Myth 2nd Other Essays, London:
Cape). Prezentowane
natomiast obecnie szkice pis<:ne były w roku ł972 i w latacl1
;~30 - 19'~:2; są więc wyrazem jeg'o {)statnich dociekań w tym względzie, Piszę a ty.~l
·.,,'szy~tkim, by móc podkreślić fakt, że w Structuralist
Interpretations
stykamy ,'ę
z :ezami badacza mającego bogate doświadczenie
i świ<Jdomie kontynuują'cego,
roz\v;jającego i doskonalącego
swój warsztat naukowy.
'Przyjl'Zyjmy siC; zatem założeniom
wyjściowym
i przyjętej
w pracy metodz;e
a'~alizy. Najdobitniej
określa je pc,dslawowa zasada Leacha: "cała Bi·blia jest m;·
:em w s e n s i e o p o w i e ś c i s akr a I n e j". Sakralne
rozumienie
mitu, m<Jjące
z.;·esztą swe korzenie w konstatacjach
Malinowskiego,
w cdró.żnieniu od rozumien'a
:1}' tu jako fikcyjnej
opowieści (np. Levi-S'll-auss), oznacza tl aktowanie go jako opc\',';cści prawdziwej
dla tych, co weń wierzą. Nieważn<J jest historyczna
prawdziwoś:'
o11isywanych w Biblii zjawisk i zdarzeń; niewiełe możemy na ten temat dziś powiedzieć. Wynika z tego, że Pismo Święte pojmowane
jest tutaj jako mito-hi.,t~r::i,
:lie zaś podręcznik historii starożytnej.
Przy jmując tego typu założenie przeci wstawiają
się Leach i Aycock dominL:.j'Fym cd półtora wieku studiom nastawionym
na potwierdzanie
historycznej
a'ut21~tyczności faktów opisywanych
w poszczególnych
Księg<Jch. Badacze przyjmujący
założenia tzw. Najwyższego
Krytycyzmu
skupiają
się nie tylko na poszuki wan:u
danych
mogących
wesprzeć
historyczną
prawdziwość
Starego
i Nowego Testa:nentu, lecz również na ustalaniu
chronologii
wydarzeń,
oddz:ełaniu
v;arstw rzeczywistych wypowiedzi Jezusa Chrystusa
od późniejszyich komentarzy,
cdtwarzan:u
'3,)0sobu redagowania
Pisma, czy nawet określaniu
występujących
w nim gatunków
literackich.
Postępując
w ten sposób tracą oni jednak rzecz w opinii Leacra
najistotniejszą
wymiar religijny
Biblii, przesłanie
jakie niesie ona sobą jab
całość. Nie obchodzi go więc jej geneza i zgodność z hi'storycznymi
faktami. "Tekst
jest tekstem"
i tylko on oraz ogólny' kontekst
społeczny (kuł turo wy), z ktćrega
wyrasta, są przedmiotem
de ciekań.
IPoszukiwanie owego mistylcznego wymiaru nie jest bynajmniej
niczym nowym.
Do końca Średniowiecza
traktowano
Biblię w ten właśnie sposób: jako przck~:3
religijny. Dopief{) wraz z Reformacją
a potem XIX-wieczną
krytyką naukową zc;tracono
zawarty
w niej sens. Analizy przedstawione
w recenzowanym
zb:c;'z2
.szkiców są więc jakby próbą powrotu do zagubionej jedni, lecz próbą dokonYlVa~ą
już metodą naukową, daleką od średniowiecznej
misteryjności.
Zgodnie z poprzednimi
ustaleniami,
Biblia powinna więc być czytana tak ja~
o)owieść mityczna, a więc w sp·)so.b podobny do innych s;::otykanych przez anLcpolagów mitów. O takim traktowaniu
całości Pisma Świętego stanowią jeg::J cec.hy
- analogiczne do innego typu mitów: powtórzen'a
wątków, ~ch wzajemne tran,fo>
Tnacj-e, zawarte w ni'ch kontradykcje.
Właściwości te przesądzają
o charakterze
nJrE1cji biblijnej. Przesądzają
tym samym a wyb::Jrze rr.et8dy struktur<Jlnej
jak) n>
rzędzia analziy, metody najbardziej,
jak dotąd, efektywnej.
W sposób świadomy

RECENZJE

279

c\Jydwaj autorzy mówią jednak tylko o zapożyczeniu tej metody od Levi-Straussa;
.'.i)l{lWadzajq b:l\viem do niej znaczące modyfikacje. Ta szczególna wersja struktul,dlzmu pozwoLć ma na zrealizowanie celu nadrzędnego, który najlepiej oddać możr'a nastr;pująco: "Tekst religijny zawiera misterium; misterium to jest w jakiś spo,.,·b zakodowane w tekście; daje się ono dekodować. Kod, tak jak we ',vszystk:ch
['nnach
komunikacji,
zależny jest od permutacji
uwzorowanych
struktur.
Meto·ca
·J<.kcdowania wskaz,1ć ma to, co bezustannie
powtarza
się .w sekwencjach
traYls('iJ'n1Clcji" .

Streszczone powyżej zasady spojrzenia na Biblię jako na tekst mityczny i mitrJ-;;)'tnrię, który może być dekodowany dzięki metodzie strukturalnej,
przywoływane
··ll przez Lr'acha prawie w każdym eseju, choć za każdym razem w sposób nieco
·,dir:ienny. Dccyduje o tym z pewnością
fakt, iż każdy z nich pisany był przy
. J' u,j
okazji. Być może jednak stanowią one sekwencję transformacy jną, w której
.'kodow,me jest misterium
jego antropologii.
Miejmy nadzieję, że udało nam s~ę

:f' }'ozszyfco\\'ać.

Właści wie w tym momencie można by zamknąć tę recenzję. Sądzę jednak, że
czytelnk
pozoslałby zawiedziony, gdyby nie zapoznał się z tym, a czym może
.'.' Structuralist
Interpretations
dowiedzieć się. Dowiedzieć się zatem możemy np.
:;Lczego MDjżesz miał siostrę, a Jezus jej nie posiadał; dlaczego w przedstawieniu.
[':tty Nr;chala Anioła Matka Boska i Jezus są tak uderzająco
podobni i równie
"łudzi. Dow;emy się leż, dlaczego chrześcijaństwo
w swej wczesnej fazie miało
"\";)1
akler ruchu millenarystycznego,
zaś później przeksztalciło
się w hierarchiczną
;rtcdr;k5yjną
sb ukturę. Dowiedzieć się też można, dlaczego określanie
gatun!,;:ów
""';'ackich
w przypadku
Biblii nie ma specjalnego
znaczenia i dlaczego oraz jak
:ek,ty bibli jne powiązane mogą być z koncepcją rites de passage. W końcu Aycock
•.•.
j jawia
nam tajemnice losu żony Lota i postaci Kaina. Sądzę, że próbka analizo.\ lmych termitów brzmi dostatecznie zachęcająco do lektury tej pracy.
l chociaż wobec prezentowanych
szkiców można wysuwać zastrzeżenia,
\vy;JJy Nające jednak głównie z faktu akceptowania
odmiennej
wizji nauki o Biblii
iy,]·. np. Rowan Williams, Leach's Bible, "Rain" 61 (19184), s. 11 - 12), to na więk'7i;ści czytelników wywrze ona zapewne olśniewające
wrażenie. Podobnie zresztą
j,lk dotychczasowe
analizy Leacha na J. Neusnerze,
który [w:] The Talmud
as
A lilhropolor;y,
"Annual Samuel Friedland
Ledure",
The Jewish Theological Seml'l,.lY of America 19719, napisał: "W wielokrotnie
czytanych opowieściach Leach ukazuje nam znaczenia i wymiary, a których nie wiedzieliśmy,
że w ogóle istnieją,
Gdy podążamy tropem jego analizy, uświadamiamy
sobie, iż pozostawaliśmy
ślepi.
Ec) właśnie on pokazuje
nam co one mają znaczyć",
;0j

Michal

Slawoj

S z y n k i e w i c z, Rodzina

pasterska

LO)

Mongol!i,

Wrocław

Buchowski

195'1, ss. 267,

:l Lł~tr.

Spoś,ód dwóch możliwych do przyjęcia sposobów badań nad rodziną. z których jeden polega na wydzieleniu "rodzinnego" zakresu kultury i życia spcłeczneg-D,
\llktuje
gD jilko autcnomiczny
i zmierza do opisu i wyjaśnienia
jego wewnętrz:l}ch !:-,echanizmów, a drugi rozpatruje
rodzinę jako element większych
całości
;liJłeczno-kulturowych,
w recenzowanej
książce wybrano ten ostatni. Uwaga pc\\ yższa niechże za,o;ygnalizuje kierunek
moich roZ\vażat'l. Praca S. Szynkiewicza

280

RECENZJE

interesuje
mnie nie tylko jako jedno z nielicznych w literaturze
światowej stud:ó·,
I'odziny mongolskiej
: nie tylko jako jedna z nieliczny'ch polskich prób anaJ:z::
życia rodzinnego ludu pozaeuropejskiego,
dostarczająca
wiedzy o rodzinie. Pragn:
przede wszystkim
zastan{)Nić się nad przyjętym
w recenzowanej
książce prze'
autora, dobrego znawcę problematyki
rodziny i szerszych
grup genealogicznyci'
(artykuły
na temat terminologii
pokrewieństwa
i organizacji
grup krewniaczyc>,
Graz przeobrażeń
w st~ukturze i funkcjach rodziny w Azji południowo-wschodni("
lVIongolii i w Polsce), podejściem do badań nad rodziną. Jakie propozycje metod:,logiczne S. Szynkiewicz do badań tych wnosi, jakie nowe stwierdzenia
dotycz<\c.:
kultury rodziny na podstawie tychże badań przedstawia?
Próba odpowiedzi na postawione wyżej pytania wymaga zaprezentowania
przyjętych przez autora ram i założeń pracy oraz metod analizy. Rodzina w monograf
S. Szynkiewicza
rozpatryv;ana
jest przez pryzmat wybranych
instytucji,
określnr,ych przez .autora jako "posiłkowe"
wobec rodziny uznanej za instytucję
"nadrzędną" w ramach badań. Owe instytucje
kulturowe,
o których mówi się ogóln:-'
jako o zbiorach faktów powtarzalnych
i traktuje
we wstępie jako konstrukcje
mo
delowe, przyjmują
ksztalt norm czy zasad kulturowych
o wyrażnych
funkcjad'
wo·bec systemu społeczno-kulturowego
lecz o nie wyodrębnionych
zakresach. S. Szynkiewicz, wyróżniając
dla celów analizy w calościowym obrazie kultury owe instytucje-zasady,
nie jest zainteresowany
w tworzeniu
z nich jednostek
systematyk
kultury; przedstawia
je ,\- ich szerokich uwarunkowaniach
i związkach. Instytucj ..
w ten sposób ujmowane,
wyposażone ponadto w informacje
o warunkach
gOSpDdarczych i ramach społecznych
funkcjonowania
rodziny, podanych
w oddzielnyero
rozdziałach,
przygot-awują skonstruowanie
całościowego obrazu rodziny w ramac~
społeczeństwa
mongolskiego. Obrazu takiego, sugerowanego
również tytułem pracy.
\I\" książce
jednak nie otrzymujemy.
Autor jest świadom i informuje ,) tym czyte:!l~ka, że przedmiotem
jego zainteresowania
stały się nicktóre tylko dziedziny i aspekty kultury rodziny.
Wśród omawianych
w pracy instytucji, warunkujących
funkcjonowanie
rodzin}~
znalazły się takie, jak: linearność pokrewieństwa,
wybór współmałżonków
i za ;vicranie małżeństwa,
patriarchalność
wyrażająca
władzę i prestiż w rodzinie, grupy
wieku i szersze, korporacyjne
grupy krewniacze.
Można sądzić, że wybór tych
właśnie a nie innych instytucji podyktowany
wstał z jednej strony zaintcresowa-niem autora rodziną tradycyjną,
w takiej formie, która należała
do przesz!ośc:
w okresie badań, a z drugiej wyłączeniem
pewnych zagadniell, opracowanych
już
uprzednio
lub odłożonych
do przyszłych
studiów.
Poddane
analizie
instytucjt.
w różny sposób związane są z rodziną jako głównym przedmiotem
badań. Niektóre
z nich osadzone są i mogą być rozpatrywane
w obrębie jednej rodziny, inne mają
charakter
międzyrodzinny,
jeszcze inne, np. grupy wieku, znajdują .-oparcie w grupach ponadrodzinnych.
Zajęcie się tak różnymi instytucjami
wytwarza jednak interesującą zmienną optykę widzenia kultury rodziny.
Założenia
teoretyczne
i wzory postępowania
badawczego
czerpie autor z uj!";\:
historycznych
i funkcj-onalnych,
informując
o stosowaniu
metody konkretno-historycznej i porównawczej.
Jedynie sporadycznie
sięga do innych metod analizy, wykorzystując
m. in. możliwości wyjaśnień
semiotycznych.
Interpretacja
semiotyczna,
korzystająca
z modeli myślenia kategoriami kosmologicznymi
czy zakładająca dualną
kategoryzację
świata, traktowana
jest jednak ja'ko jedna z możliwości tłumaczenia
zjawisk kulturowych.
Autor w różnych miejscach pracy stwierdza,
że wskazanie
na tego rodzaju konotacje stanowi hipotezę badawcżą, jest "konkluzją
etnografa".
Z lektury pracy wynika, że przyjęcie
analizy konkretno-historycznej
nie oznacza-


RECENZJE

281

ogr<ln:czeni,] s:q \\. pracy do prob odtworzenia
dziejów Konkretnego ludu przy p":r"ocy faktó\': a nie pojE;ć teoretycznych.
Użycie terminu "metoda konkretno-hiskryczna" ma podkreślić, jak ,ię \\'ydaje, znaczenie jakie autor przywiązuje
do \V"ryfikacji twierdzeń teoretycznych
przy pomocy materiałów
z badań empirycznych.
A materialy te są bardz·o bogate i dobrze udokument:)wane
i zostaly zgromadzon.:
w trakcie
wieloletnich
badail terenowych
w ramach
ekspedycji
etnograficzn;:j
IHKM' PAN najszerzej
w dziejach etnografii
polskiej
zakrojonego
program'.l
[""<lCpozaeuropejskich.
Dodatkowych
danych dostarczyla
kwerenda
materiałów
Z<ls:anych. Znakomita znajomość faktów kulturowych,
szacunek wobec nich i db8łoś{
(, :ch wielostronną
prezentację,
m. in. statystyczną,
i interpretację,
przede wszys:~im genetyczną i funkcjonalną,
dostrzeganie
zarówno uwarunkowaiJ.
związ.anych
z systemem spoleczno-kulturowym
jak i inspiracji
wynikających
z potrzeb jednos:ek, brak przyjętych
a priori t\\'ierdzeń dotyczących linii rozwojowej
kultury, Le)
główne cechy postępowania
badawczego odnajdywane
w książce.
Szczególnego zainteresowania
godne są nowe próby przedstawienia
zasad i faktów kulturowych,
zaproponowane
w wyniku
konfrontacji
zastanych
stwierdzei',
z dotąd nie znanymi lub nie branymi pod uwagę realiami lub inną ich interpretilCją. Należy do nich stanowisko
zajęte wobec kontrowersyjnej
hipotezy {) \'v'ystępowaniu wielkiej rodziny wśród pasterzy azjatyckich.
S. Szynkiewicz
jest reprezentantem tezy, że wielka r{)dzina znana była społeczeństwu
mongolskiemu
i w pracy zajmuje się gromadzeniem
dowodów istnienia zespolów wielk{)r'odzinnyeh i próbami rekonstrukcji
post<lci tej rodziny. Formułuje
definicję wielkiej rodziny, któq
"kreśla jako "sytuację, w której członkowie rodziny pochodzenia
danego czło\\'iek:l
funkcjonują
w przestrzennej,
gospodilrczej
i kultowej
wspólnocie
z jego rodziną
prokreilcji"
(s. 93). Definicja
til jest dobrym przykładem
posługiwania
się przc~
autora terminami teoretycznymi;
nie wyznaczając przy ich pomocy sz·czegółowo an:
ram strukturalnych
zjawiska, ani też istoty stosunków wewnętrznych,
wskazuje jedynie na pewien typ struktury
i stosunków. "Definicja spelnia swe instrumentahe
zadania - pisze S. Szynkiewicz - jeśli jest bliska średniej, warianty zaś układaj·ą
~'ę wokól niej w granicach d{)puszczalnych intuicyjną
miarą sensowności"
(s. 95).
Innym z interesująco
przedislawi'onych problemów jest patriarchalizm.
S. Szynkiewicz proponuje odróżnienie stereotypu
zjawiska, zakładającego
d{)minację mężczyzny nad kobietą, od rzeczywistej
jego formy i wprowadza
pojęcie "kompleksu
patriarchalnego",
w którym autorytet
mężczyzny jest ty.lko jednym z kilku czynników wyznaczających
stosunki
między ludźmi, takich jak autorytet
pokoleni:l
i wieku, autorytet
głowy rodziny, autorytet
kierownika
gospodarstwa
i autorytet
roli społecznej. I w tych rozważaniach
wyraźne jest dążenie do przeciwstav,;ienia
~ię zniekształcaniu
rzeczywistości
przy pomocy pojęć ogólnych, nie w pełni przydatnych jako narzędzia
badawcze, M·ożna jedynie zastanawiać
się nad tym, czy
uprzednio przedstawiona,
szeroko ujęta definicja
wielkiej
Ndziny lub wskazana
wyżej koncepcja "kompleksu patriarchalnego",
nawiązujące
do tradycyjnych
terminów etnologicznych,
mają jeszcze sens w ramach st<Jsowanego tu sposobu oglądu
i analizy. kultury
i' sp{)łeczeI1st '.\'a, przeciwstawiającego
się tworzeniu
ostro wyodrębnionych
pojęć systematycznych
a preferującego
wielostronną
ocenę zja',visk
j ich ujmowanie
we współzależności
z innymi zjawiskami.
Do pozosl;lłych osiągnięć pracy należy 'analiza pozycji kobiecych, przy czym
źródeł jej dyskryminacji
poszukuje
S. Szynkiewicz
nie w prawie zwyczajowym
a w warunkach
bytowania
i \\' zasildach patriarchalizmu
obowiązujących
\V rodzinie. Zaproponowana
w·stała ponadto nowa interpretacja
tzw. płatnOŚCi małżeńskich, przedstawianych
w kategoriach
daru i trakt{)wanych
jako opóźnione o jedno

282

RECENZJE

pCKDlenie dzicdziczenie
majątku
w linii m~skiej. Autor formuluje
pon<1dto \\'użną
tezę opartą na odkryciu "anomalii
matrylinearnej"'
- matrylokulności
i zacz,jtk)w
JTatrylinearności
w społeczeństwic
mrJngobkim,
{) powi<.jzaniach mi<;dzy zasada:l:i'
=,.:irylincurnymi
i lT!atlylinearnymi
na terenie patriarchalnym
ze stopnicm st~,biLzacji struktur
społe<:znych. Stwierdza,
że matrylinearność
w warunkach
spotecLL'ństwa pasterskiego
może slużyć do z,:chowania równowagi społecznej i nie mUii
być interpretowana
w kategoriach
stadium ewolucyjnego.
Intcresujące
rÓ\\'nież ~ą
wnioski dotyczące różnic w reakcjach
rodzin pcwstaj<.jcych
\V
ramach sZL'rszych
grup krewni<1czych i rodz:n zindywidualizowanych
na bcdżce przemiany
kierDwane
ze streny społeczeilstwa
globalnego.
Pragnę podkreślić
znaczenie
pracy dla zrowmienia
procesów i sytuacji
kulturowej
w Mongolii \vspólczesnej.
Autor podl,.irr;ując analizę tradycyjnych
instytucji
zwi,jzanych
z redzin,j, przynall'żnych
I pcJ:;'A'ie XX wieku, prugnie przyczynić się do pozll:inia punktu \\'y;~cia póżniej<zy,·:.,
;::>;'oyspieszonych procesów modernizacyjnych.
Zastosowany
w pracy sposób uję-cia problematyki
redziny, autor, dobry zn::lwca
'ej pro'blematyki
i kultury ludów mongolskich, potraktowal
jako wybrany z 1110ż1:'.vych i podPQrzą-clkowany celom i terenowi
bada l'!. Rozpatrywanie
rodziny w jej
z;;iązkach
z innymi grupami społeczno-kulturowymi:
społeczności'l
wspólnie koc,,;ją:::ych redzin, sPQłecznością regionalną,
grupą etniczną,
na koniec spolecznoś:::;ą
IV rama,ch
państwa, uzasadnione
bylo specyfiką danego systemu kulturowego,
który
nie zostawiał
miejsca na prywatność
i aLltcnoDlię rodziny, i d'lżeniem do przcds:a wicnia życia rodzinnego
w jego szerokich uwarunko\v,miach.
Również podjęc::::
(Jpisu i wyjaśniania
struktury
i funkcjonowania
rodziny przez analizę instytLlcji to\,-arzyszących
rodzinie było wyborem autora, który uprzedni·o stosowul inne ~pJSGby analizowania
redziny j grup krewniacznych,
z<1jmując się weryfikacją
ewul,.cjonistycznych
twierdzeń na temat rcdziny, baeaj'lc w spG~ób bardziej bezpośredn;
f;,;nkcję i strukturę
rodziny oraz rozpatrując
terminologię
pokrewieństwa
i org~lp-izację grup krewniaczych.
Sposób analizy zastosowany
w omawianej
książce uzupełnia i wzbogaca uprzednie
studia S. Szynkiewicza
i razem z nimi tworzy naj~zerszy w literaturze
światowej obraz rodziny mongolskiej.
Trwałe
wartości
pracy powodują,
że informowanie
o niej ma sens również
w kilka lat pb jej ukazaniu się.

The
Fo~klore,

Fishing

Culture

ed. B. Gunda.

of

the

Budapest

World.

Studies

in

Ethnology,

Zoigni.t'w

Jasiewicz

Cultural

Ecology

and

1984, \'01. I, II, ss. 1253.

Wydana przez węgierską
Akademię
Kiado książka zawiera
interesujące
rozprawy napisane w językach angielskim, niemieckim
i francuskim
opracowane
przez
.vybitnych
etnologów,
lingwistów,
archeC'1ogów i folklorystów
z zakresu
kultur
rybackich
na świecie. Praca składa się z dwóch obszernych
tomów i dedykowana
jest wybitnemu
duilskiemu etnologowi, H. 'Rasmussenowi.
Tom pierwszy (ss. 58,3) otwiera "Wprowadzenie",
które napisał prof. B. GLlnda
z Instytutu
Etnologii
Uniwersytetu
w Debrcezynie
(Węgry) podkreślając
w ni:n
m.in. zasługi węgierskich
uczonych
(O. Herman
1&3'5- [91[4, J. Jankó
18'68-j902,
B. M<:nkacsi HiW - H37) w badaniach
r:ad rybelówstwem.
Autor zapeznaje
czytelnika również z historią
i tendencjami
w b,~·d"niach kultur
rybackich
w innych

RECENZJE

283

~i;lja(:h, m.in. PO'lsce, Bulgarii, Czechosłowacji,
Szwecji, Norwegii ,Finlandii, Danii,
:~;cl1l(:zech, Stanach Zjednoczonych.
Węgiers'ki uczony zwraca przy tym uwagę na
.,-oi~łc pow:qLlania etno!ogii
i folklorystyki
węgierskiej
z etnolog'ą
i folklorystyk;!
;:,andynawską·
Tom pierwszy przynosi 29 samodzielnych
artykulów.
Wśród nich wyróżni?ją
<--: ,',voim charakterem następujące oplacJwania: artykul M. Znamierowskiej-Priif:\.J owcj, w którym autorka podjęla próbę Gceny zabytków kultury
rybac'kiej, stwi2£~
':; ..Jjąc, i.e zbiory narzędzi rybackich
i sprzętu rybackiego
w kolekcjach
muz"O):::jeh są niezadow<llając:e. Polska badaczka
zwróciła bkże u wagę na fakt, iż tJ
.:,;",;nie na polskim
wyborzeżu powstaly
już w okresie
średniowiecza
pierwsze
.o.' Europie
organizacje rybJlówstwa
zespolowego tzw. "maszoperie".
Szwedzki badacz G. Berg zwraca uwagę na interesujące
zabytki sztuki skand) nawskiej
-- przedmioty
codziennego użytku wykonane ze skór zlowionych ryb.
:::-O.\viadujemy się z artykulu,
że odpowiednio
wygarbowane
skóry z węgorza i 10·',;.-ia \\'ykorzystywane
były przez Skandyna NÓW do produkcji
butów, uprzęży k::n<, ic:h, worków do transportu mąki, toreb.
Następny
interesujący
artykul
napisany
przez A. DeJitala
zawiera
ciekawe
.:·,udium etnologiczne
wioski rybackiej
Stintino położonej na pIn. Sardynii,
której
.,·jeszkańcy specjalizowali
się w połowach homaró·,v. Połowy te odbywaly
się na
;)1Z.ystosowany·ch do tego celu łodziach na zwanych "guzza" albo "gazza".
Ciekawego
materialu
z zakresu
szkutnictwa
rybackiego
dostarcza
artykuł
O. L. Filguerias. Autor podejmuje próbę usystematyzowania
typów bdzi rybackich
'.'. Portugalii, dokonując podziału wcdług kryterium
geograf'cznego:
a) obszaru pIn.
i,yorzeia, b) obszaru centralnego, c) obszaru pld. wybrzeża.
Problematykę
zwyczajów i prawa rybackiego w Skandynawii
poruszył szwedzkI
~czony
O. Hasslo. Prześledził
on forrnowanie
się praw zezwalających
na połów
• j i.J poczynając
od ś:edniowiecza
a kończąc na dniu dzisiejszym,
Współczesne ry';'.Jówslwo skandynawskie
podzielił pod względem
organizacyjnym
na: rodzinne
:~("poły rybackie i kompanie rybac·kie.
Zjawisku
enkulturacji
w rybolówstwie
szwedzkim
poświęcony
jest artykuł
O. Lofgrena. Autor, wybilny znawca kultury
skandynawskiej,
omawia
na przy~.,l<ldzie osady rybackiej
Bua (zach. wybrzeże Szwecji) sytuację
rybaków-chłopów
'.:': XiX
wieku. Jednocześnie
zwraca uwagę na asp2kt dezintegracji
systemów zac:,owań rybaków
sZ'.'.iedzkich pOd wpływem
postępującego
procesu
modernizacji
; i;nnfliktów jakie w wyniku tego procesu powstają
między pokc:leniami.
B. Gunda dokonuje przeglądu tradycyjnych
metod trucia ryb na ·obszarze Karp:J~ i Bałkanów. Opierając
się na własnych badaniach
terenowych
i obfitej litej acurze
przedmiotu
zajmL!je stanowisko,
iż używanie roślin (np. verbascum)
jako
t: ucizny w tradycyjnym
rybołówstwie
wywodzi się z dawnych tra,dycji lu·::!owych.
'Rybołówstwu
ludu rybaków i żeglarzy Yami z Tajwanu poświęcone jest 0prC1c'lwanie A. von Brandt. Badacz niemiecki prześledzil
kulturę rybacką
tego lud'u
7 "vracając
baczną uwagę na konstrukcje
łodzi. ich dekorację i or namentykę
(figury
;:Jostaci ludzkich, gwiazdy, ptaki, ryby, węże) a także r,a tladycyjne IT.etody polowu
ryb wśród ludu Yami.
Pierwszy tom The Fishing Culture
of the World zamyka artykuł japcńskiego
b.,dacza H. Kani, w którym autor poddaje analizie metody pO!JWU ryb przy użyciu
p:a:"ów, konkretnie kormoranów
(phalacrocorax).
Ten unikalny sposób po wołu ryb
: nemy jcst w Japonii od VII wieku.
Trzeba zaznaczyć, że o ile w tomie pierwszym
omawianej
pozycji dominuje
i);.)blematyka
kultur
rybackich
europejskiego
kręgu kulturowego
(z wyjątkiem

284

RECENZJE

czterech artykuló·.v), o tyle w tomie drugim autorzy skupiają się na pozaeuropejskich kulturach rybackich.
Tom drugi zawiera ogółem 2'7 samodzielnych
artykułów. Wśród nich dużą wartość poznawczą przedstawiają
artykuły kilku autorów.
Amerykański
uczony, R. Lawless, analizuje
tradycyjne
techniki powolu ry_c
w;:;ród ludu -Kalinga z północnego Luzonu. Opierając
się na materiale etnologicz'1!'m R. Lawless stwierdza, że. wśród. ~aJinga .rybołówstwo ma największe znacz<n:e w okresIe 'kwIetma I maja, a najbardzIej
rozpowszechmone
technIki poło,",,"
ryb to: połów na przynętę założoną na hak, połów koszem "pulapk'l", polów ościE>'
niem.
S. M. Michael analizuje kastę rybaków morskich i rzecznych z pięciu regionó,'
geograficznych
Indii (północnego, południowo-wschodniego,
centralnego,
zachodnieg,i poludniowego)
stwierdzając,
że generalnie pozycja społeczna rybaków jest niska
Określając
,cechy osobowe rybaków indyjskich
autor jest zdania, żc są to ludzi·,
kłótliwi, oszczędni, ciężko pracujący, wierni swoim rodzinnym
tradycjom
i środ{',
wisku kulturowemu
w którym żyją.
Inny autor, A. Nashimura
jako przedstawiciel
rozwijanej
w Japonii etnologj
morza, charakteryzuje
rybołówstwo Indonezji w kontekście środ,owiska kuHuroweg"
i ekologicznego.
Zastrzec wypada, że termin
"Indonezja"
używany przez japońskiego badacza nie oznacza państwa o tej nazwie, ale terytorium,
w skI ad któreg<,
wchodzą: Tajwan, Filipiny, Andamany,
Wyspy Nikobar, Madagaskar
i Indonezjc
Dla tych wszystkich,
którzy interesują
się kulturami
rybackimi
na Pacyfiku,
przeznaczony
jest artykuł E. H.Bryan
Jr. w którym autor omawia najbardzie,:
znaczące prace (w tym książkę B. 'Malinowskiego
Fish'ing in the Trobri::rn,i
Island) z zakresu rybołówstwa
tradycy-jnego i żeglugi na obszarze Oceanu Wielkiegr<
·W. IM. Olson i L. T. HubbardJr.
zajmują się rybołówstwem
Indian Tlingi'
podkreślając,
że kluczem do badań ich kultury
i zrozumienia
tej kultury
jes',
wlaśnie rybołów'stwo, rozwinięty i przestrzegany
system 'Połowu łososia i halibuta
który miał miejsce na wy'lycz:onych tradycją
i prawem zwyczajowym
obszarac;,
morskich i brzegowych.
Zachodnioniemiecki
uczony H. C. Dosedla zajął się techni'kami polowu węgorz"
i zębacza wśród ludu Kewa i Jalibu z centralnego
obszaru Papui - na Nowej
Gwinei, gd.zie rozwinięty jest na dużą ska1lę system rybnych pułapek wykonanych
z plecionek pnączy paproci. Innym znanym spos-obem chwytania
ryb jest wśród
tych społeczeństw
połów poprzez trucie akwenów wodnych. Do tego celu używa
się małych krzewów euphorbia.
H. Firth na przykładzie
wysp Tikopia i Kelantan charakteryzuje
dwa odmienn,·
systemy ekonomiczno-społeczTle
podporządkowane
rolom s.l?0łecznym: męskim i żeńskim. Z arty'kułu dowiadujemy
się np., że na Tikopii łowienie ryb, patroszenie.
suszenie nale,ży do ról męskich i żeńskich, podczas gdy na Keiantan gotovianiem
ryb zajmują się wyłącznie kobiety a połowem i transportem
mężczyżni. Autor jes',
zdania, że działalnośś
gospodarcza
wśród tych społeczeństw
ma charakter
spoieczny, a nie indywidualny .
.Kompilacją informacji o znaczeniu rekinów "bakoa" w kulturze i codziennym
życiu mieszkańców Wysp Gilberta jest artykuł K. Luomala. Autor analizuje i omawia sposoby połowu rekina a także zapoznaje czytelnika ze skompli'kowanym
światem wierzeń mieszkańców wysp, dla których rekin jest bogiem, przodkiem a także
totemem klanu.
Książka jest interesującą
i wartą pożnania pozycją etnologiczną
tematycznie'
związaną z kulturami
rybackimi
na świecie. Napisana
przez wybitnych
znawców
l

285

RECENZJE

,);'zedmiotu pozwala czytelnikowi
zorientować
się w tematyce współcześnie P!'OWd·1zonych badań nad rybołówstwem.
Każdy z artykułów
zamieszczonych
w pubii'-.acji jest opatrzony starannie dobraną bibliografią tematu.
Omawiana pozycja została wydana w ciekawej szacie graficznej,
niestety jest
'~la ilustrowana
fotografią czarno-białą.
Omówienie tego interesującego,
dwutomowego
dziela z racji jego objętości mu.. alo się ograniczyć do zasygnalizowania
tylko niektórych
ważniejszych
i bardziej
.:lteresujących
- jak się zdaje - artykułów.
Książka jest pozycją bardzo cenną,
zczególnie dla tych, których interesuje
problematyka
etnologicznych
badań m'd
'-.'.lIturami rybackimi.
Warto było by chociaż niektóre
artykuły
zamieszczone
w The Fishing
Cal"tre. " przy1Yliżyć polskiemu czytelnikowi
umieszczając
tłumaczenia
w fachowych
;·.smach etnologicznych
i socjologicznych,
które ukazują się w naszym kraju.
Waldemar

Dick A. P a p o u s e k, Pottatching,
WareJare
Some Considerations,
"Abhandlungen
·;·,einschaft", Hcft :3'5,Nort-Drf .H~S.2, s. '1 - 15.
r( wakiutl:

Kopczyński

and

Raiding

der

Vejlkerkundl:chen

among

the

Southern

Arbeitsge-

Wydav,,'aloby się, że wiele zagadnień ku'lturowych
zostało już gruntownie
pl'Z€::.:danych i deEnitywnie
wyjaśnionych.
A jednak niektóre z nich wywołują nad,"ł
:iele poważnych kontrowersji.
Okazuje się, że w zależności od różnych podejść badawczych
można uzyskać
')".1·dzo różne wyniki. A zatem, nic nie jest całkowicie zakończone, zamknięte
raz
. ,l zawsze. Czasami
warto jest powrócić - z chwilą wypracowania
nowej metody
:dawczej -. do starego tematu odnajdując
w nim nowe, interesujące
fakty.
Właśnie Dick A. Papousek
z Instytute
for Cultural
Anthropology
przy Uni·. er:;ytecie w Groningen,
w Holandii, przedstawił
w swoim referacie
na XLIII
~,!jędzynarodowym
Kongresie
Amery"kanistycznym,
który odbył się w 1979 rOKu
'. Vancouver (Kanada), rozważania dotyczące takich nadal interesujących
zagadniefl
'"ri: potJacz i wojna u Indian zamieszkujących
północn{)-zach{)dnie wybrzeże AmeI :,'ki Północnej
.
.Referat Papouska składa się z piGciu cZGści, w których autor przedstawia
rOZl~e
:'~0żljwości tłumaczenia
wspomnianych
powyżej zjawisk kulturowych.
Ukazuje re::.lltaty przemyśleó
poszczególnych
badaczy polemizując
z nimi w niektórych
;'go zdaniem - bardziej kontrowersyjnych
momentach.
PrzeChodząc do prezentacji
stanowisk
badaczy
najbardziej
zaangażowanych
. problematyce
omawianej
w referacie
Papouska
należy wspomnieć,
że pierw.~ym antropologiem,
"który w ogóle zwrócił uwagę na potlacz jako zjawisko kw, ..rowe byl Franz Boas badający pod koniec ubiegłego stulecia kulturę indiańskiego
,:emienia
Kwa'kiutJów. Z jego anahzy potlaczu wynika, że jest on swego rodzaju
, •.•:lystrybucją własności. W późniejszych
latach idea ta była wielokrotnie
p0dd:,:.ana krytyce.
A oto główne teorie panujące
na temat potlaczu przedstawione
ze zrozu:~.:ałych względów w skrótowej formie - w pierwszej części referatu Dicka A. Pa':"lUska, która zatytułowana
jest "interpretacja
potlaczu":
L'oria Helen Codere, która uważa potlacz jako "walkę z własnością".
P<Xlejście

286
Codere

RECENZJE

(Fighti·ng

with

Property.

A

Study

oj

Kwakiutl

Potlatching

and

Warejau,

Seattle und London 1950) jest w pe ,vnym sensie p;'oduidem
zar(h~'u'
LstorycznegJ
partYKularyz:11U Boasa, jak i funkcjonalizmu.
Zgadza się :Jna z BlJ>,:(':n, że Kwakiutlowie
siosD\vali p;;t1LlCZdla prześcignięcia
swoich rywali w zen·
ganic;ch o status społeczny, ale niezLlleżnie od tego dLlje histo' yczne WyjuŚl:'C;"
tego intelesującego
zjawiska
kulturowego
i wiąże g'J ze sp:'av;ą w,)jny. Wedle,;
tt'j uczonej, potiucz jest szluchetnym, u przy tym wcale n:e tuki m arch;licznym sp.·
sJbem prowadzenia
dziułal1 wojennych. Lub rLlczej substytutem
tyeh działań, kttlr.,'
stuł się powszechnym,
kiedy nacisk populacji
na terenuch
zamieszkanych
prz;"
Kwakiutlów
znacznie zmalał. Stało się to z chwilą przejściu owych ziem w 1849 r'·
ku pod panowanie
białych Amerykanów.
Efektem nowego statusu politycznego h,
zakaz prowudzenia' wojen międzyplemiennych.
Teoriu Stuarta
Piddocke'a
traktująca
potlacz ja'ko zjuwisko inflacji. Pidd06:"
(The Potlatching
System oj the Southern Kwakiutl:
A New Perspektive,
w: .,E<;',;i"onment
and Culturul
Behavicur.
Ecological Studies in Cultural
Anthrop:Jlogy"'
cd. Andrew P. Vayda. Gulden City 1965) również zwracu uWugę na historycz;;"
Ho. W swojej analizie rozwoju społecznego wyżej wymienionych
Indian U\\izględn· .
czynnik demogruficmy.
Lobi to jednak z punktu widzenia ekologicznego i funkcj,ralistycznego.
Piddocke, pod-obnie jak Ccdere uważa, że potlacz w swojej f;)r;l1:
z drugiej połowy ubiegłego wieku jest raczej zjawiskiem
niedawnym.
Jest to według autora tej teorii - nowa forma potlaczu. Jej treść w postaci rozdawanI:,
wielkiej ilości różnego rodzaju dóbr (szczególnie 'koców) jest rezultatem
prGce·,j
ekC)nJmicznej inflacji.
Natomiast
Philip
Drucker i Robert Heizer uważają potlacz jako pretensję
':
dó::dziczonych
praw. Autorzy ci (To 1Y1ake My Name C;;0od: A Eee:.camination r,f
the Southern Kwakiutl
Potlatch, University
of California 'Press, Berkeley 19'67) pcr:chodzą do interesującego
nas zagadnienia
w sposób strukturalno-funkcj-onalny
wyróin:ając
potlacz jako rodzaj "zaszczytnego
zoDowiązunia".
Jednym
z główny(';,
punktów
ich argumentacji
jest to, że potlacz nie służył zdobywaniu
()kreślone!;')
~tatusu, lecz tylko dodawał prestiżu do już posiadanej pozycji.
Jako ostatnią,
przedstawia
Papousek
te-orię Irvinga
Goldmanu,
który uwa,i)
potlacz za zjawisko rytualne.
Goldman potlacz (The Month oj Heaven. An 1ntr'.)duction
to Kwakiutl
Religious
Thought,
New York 19'75) widzi takim, jakim by,
en w czasach sp~zed kDntaktu Indian z biułymi, czyli przede wszystkim jako zj"wisko religijne. Według jego mniemania,
potlacze były związane ze specyficznY:1
rytuałami
obchodzonymi
w przypadkach
śmierci, budowy nowego domu, pcd,3trz-,'~.ynami, inicjacją, sprzedażą miedzi, odprawianiem
Zimowej Ceremonii, itp.
Druga część poświęcona jest genezie tego zjawiska. Autor referatu kontynuuj.'
tataj prezentację
stanowisk wymienionych
w pierwszej części badaczy.
I tak Codere - zgodnie z relacją 'Papouska - wprawdzie nie wyjaśnia genezy
p~)tlaczu, ale zwraca uwagę na możliwość pobudek (rywalizacju
w zukresie statl:";';
sp:Jłeczneg-o i prestiżu
wzmiankowana
już przez Boasa). Oczywiście,
wyjaśnien>
Codere dotyczy r-ozbudowanej
formy potlaczu wiążącej się z pierwotnym
zwycZIjem, która według tej badaczki oznacza substytut
działalności
wojennej prow'ldzr,.
112j we wcześniejszym okresie.
,Piddocke nie zastana wiu się nad pochodzeniem
zjawiska
kulturowego
ja;k::"
jest potlacz. Jest on raczej zainteresowany
pytaniem,
w jaki sposób pojawiła <.;
IJarla rozbudowaneg-o potlaczu. Jego badania obejmują
zagadnieniu
dotyczące 11 c
genezy, lecz degeneracji
instytucji potlaczu.
Natomiast Drucker i Heizer interesują
się pochodzeniem
tego fenomenu kult'.:'1792 - 1930,

RECENZJE

287

lowego II" do,;lc)\\"nym teg.) "lol\"a znaczeniu. Utrzymują
oni, że pctlacze po \v;;t '.l ty
z ,\"ymiany darów o warto:ici ZarC)\nl0 utylitarnej
jak i nieutylitarnej,
które Z3ch,ddy
pomiqdzy rcp:"czentantami
grup rodowyeh. SytuZ1c;a taka istniala między
innY:11i przy zawieraniu mal~e11stw p:mliędzy osobami p8ch:)dz;~cy"ni z r dr-in o wysokim statusie spolecznym"
W ta"ich p;'zypadk:lch
"zaplata"
za narzeczoną
by'Ll
c{Lnajemniana
IV dll·ójnasób.
Goldman również zwraca uwagę na pochodzenie
potbezu.
Uważa on, że byty
cne rytuałami,
które wiązaly się z Zimową Ceremonią
jednym z najważniejszych obrzqdów rl'!igijnych
Indian KW<Jkiutl. W tym przypad,ku
potlacze
stalFwily rytualne przclwnrzenie
porządku kosmologicznego,
w którym rozdawanie
PC:inych (związanych z różnymi sferami świata) "dóbr bylo wymianą wic;żącą ze soij:j
świat realny ze slviatem mitycznym.
Goldman
nie zwraca uwagi na rozwinię:ą
L:":nę pot!'Jczu. Nie tylko umyślnie ogranicza
się do okresu tradycyjnego
Kw:?kiLitlów, zanim w,;tali schrystii"lI1izowanym i skomercjonaiJizowanym
ludem, ale ró\'".n'eż bag<ltelizuje wielkosć samego pJtlaczu. Wiąże także ten rytual - podobnie j]'~
C.;cere - ze zj,\wiskiern
l\fojny" Jednakże
IV przeciwieństwie
do swojej poprzedniczki robi to IV spo,;ób pośredni. Twierdzi on, że istnieje związf,k pomiędzy dz~c'ł,:n'ami wojennymi
a tak zwanym Zimowym
Ceremonialem.
Zarówno
niszczel',c
wla~ności. jak i zabicie wroga OZ!1<lezadla tego badacza materializację
symboli~~I1cgo aktu, w któl ym następuje
ułagodzenie
Zjadacza Ludzi, jednego z najważniejszych duchów Zimowego Ceremonialu.
Pogląd ten odpowiada
wyobrażeniu,
kló, '"
Goldma:l ma () logiee religii myśliwego wyrażoIL'j w maksymie
"aby żyć, nal2Ż:Y
ZCl bijać".

W tym miejscu P:lpousek wyraża pogląd, że być może każdy z przedstaw::;nych P{l\\"yżej punktów widzenia jest możliwy do przyjęcia.
Jednakże
zc'~je s"cl,,"
sp':awę z tego, że istniej'1 podstawowe
podziały potlaczy wedlug pewnych k<ltegr>"
i -:lDszarów występowania_
Autor jak to szczególnie podkreśla
w swoim !'e(J";:;c;e - zajmuje siq tyl,ko tymi pollaezami,
w których ważną rolę odgrywa ni;;:c:enie dóbr.
-Wszystkie p:lt!acze zawieraj,!
1\- >obie dwa aspekty: destrukcję
i dystrybuc;~"
Jc~li idzie o pierwszy <lspekt, to idC<l Piddocke'a
mówiąca o destrukcji
jako częś:.
rytuału żałobnego. gdzie wlasność zmarłego, np. wodza, musi "umrzeć" razem z jegJ
wlaścicic1em - zdaniem autor<l re!er<llU - nie wydaje się zbyt ryzykown<J. Dr".;gim aspektem jest 11"laśnie dystrybucja
dóbr i żywności, które: - powtarzając
z:l
D~ucker'em i Heizer'em potwierdza
prestiż i pretensje
spadkobiercy
lub jego
na,tępcy"
W części pośll"iqcol1ej d:ltO\I"aniu patIaczy od ich form prostych do bardzo nEb•.\dowanych.
Papou,;ek zaznacza na I\"stępie, że kladzie nacis,k na trzy elemen'.y,
które odgryw<lj'l ważną rolę w różnych interpretacjach
omawianego
zjawiska k'iiturowego. a więc pierwotny
pot!acz, dzialania
wojenne
i potlacz rozbudowa ,j';:"
W I;teraturze
antropologicznej
potlaez zdobywa sobie znaczenie jako rozbudowa n:"'
c1:rd'lrowY\v'1l1ie siq i okazała konsumpcja"
Faktem jest też, że Codere i Piddock?
wlasnie te glówne aspekty pot1aczu umieszczają
w centrum swojej uwagi. Oznac::l
t.o róv.rni<.'Ż, że sl oni n:l,ta"wicn; II' ;woich badanii1ch na inny okres rozlVClJ.!
pot!aezu aniżeli na p:-zyklad Goldm<ln. l tak, np. Coder"e wprowadza
podzial p(JtLezu na trzy okresy:
L 1732 - 1849 - okres prl'-potlaczo',\-y
czyli pierwotny
pot1<lCZ,
ll" 1849 -Ino
okres rozbudowy pot.laezu,
III. 19,2i1
okres post-pot!aczowy.
Jeśli ehodzi o pozo,;t<llych bad<lczy, tv Drucker i Heizer wykazują
więcej za':l,

288

RECENZJE

teresowania
formą początkową
tego zjuwiska, ,1n:żeli rozwiniętą
f:lz~l. N<.ltom:asl
Goldman nastawia
się w swoich baduniach
na okres przed-potlanowy
(I), czyli
sprzed chrystianizacji
Indian tamtego regionu. Wymiana darów w tej fazie ma
.;fcgO zdaniem miejsce, ale rozbudowany
potlacz nie osiągnął jeszcze takiego poz~omu, jak w następnym
okresie (II). Zarówno Cedere, jak i Piddocke studiują
·.·.szystkie okresy zwracając
przy tym szczególną uWĘlgę na drugi okres rozwoju
)'Jtlaczu.
Następna część, zatytułowana
potlacz a wojna, poświęcona jest hipotezom d·J,·
tyczącym związku potlaczu z działalnością
wojenml występującą
pomiędzy indiail".~imi plemionami
zamieszkalymi
region północno-zachodniego
wybrzeża Ameryki
Północnej.
Podobnie jak i w poprzednich
kwestiach
tak i tutaj poglądy na kn
',,,mat są różne. Na przy'kład C()dere uważa, że działania
wojenne zostały zus tą:;ivne przez potlacze ekstruwagacyjne.
Po roku 18'49. kiedy to Kompania
Zatoki
Budsona ustanowiła
na tumtejszym
terytorium,
\\. Fort .Rupert, placów'kę hanaloe:ą, a KwaJl:iutlowie dzięki hand.Jowi stali się bogaci jak na ówczesne warunki,
,'.':edy potlacz przybiera rozbudowaną
formę. Po roku H;.{j5 kuńcq
się na tamtl'j'zym terenie wojny i wszelkie najazdy. Według opinii Codere, K wakiutlowie
sid!
,.i(; pokojowo nastawionym
ludem już przed wspomni,ll1cl datą. Papouse'k wytyka
'N tym
miejscu Helen Codere, że jej teza nie zgadza się z dwoma hipotezami ::a
ll::nat motywacji
napadów
u Kwakitlów
jakie przedstawiła
w swoim studiu!,;l.
Drucker i Heizer są natomiast zdania, że militarna przewaga białych nad Indi~;,')a:ni sięga czasów znacznie wcześniejszych,
bo 1811 r., czyli lak zwanego incydentu Tonąuin, Od tego okresu można mówić już o zaprzestaniu
dzialaó wojen··
'lych u wymienionych
Indian. Konsekwencją
dominacji białych sIały się pokojo\ve
iómtakty pomiędzy różnymi grupami indiańskimi.
Podkreslają
un) również adapta'·
c:.'jną zdolność kultur
indiańskich
północno-zachodniego
wybrzda,
Dowodzą, że
::'dianie opierali się wladzy i prawu bialych, i \\' miarę możli\vosc~ starali si~ :(~
';-nijać, By-li ci Indianie
zdaniem owych badaczy sprylniejszymi
kupca",:i
i j'jandlarzami, którzy z Kompanią Zatoki Hudsona nie \\'alczyli przy pomocy bra!:i,
1'ceZ konkurowali
z nią na płaszczyźnie ekonomicznej.
IPapousek przychyla
się do pierwszego
stwierdzenia
Druckera
i lkizera
ch'J"
c;;,ż nie bez zastrzeżeń. Jeśli chodzi o drugi przypadek,
to aUlor referalu
wi,r:(;
>'.icojowe zachowanie Kwakiutlów
ze wzrastającymi
klopotami
lych Ind;,lll ZW;'1z;.L1ymi z nasilającą
si~ zależnością od białych, zanirn jeszcze poczyni{100 sr{',d~i
z;,Tadcze na drodze administracyjnej,
I dalej zastanawia
się, czy dD zaniku naj~'zuów u ,omawia'ny~h tutaj In-di·an mogły przyczynić
'ię jeszczL' inlleokOlicz.no;::i.
W:ldaje mu się, że odegrały tu ta'kże istotną rolę czynniki demograficzne,
Jednakże np. Codere nie łączy wojny z danymi demograficznymi,
przynajnmi-t'j
:!.i, bezpośrednio.
Argumentuje
ona, że działania wojenne miały Z\\';<1Zl'].;:zć zd,;oy-,vaniem lub wzrostem prestiżu, Kiedy warunki ekonomiczne - po ustanowic'n:u
:;,' ich terenach placówki hundlowej - sklją siC; sprzyjaj;lee
na\vet dla K\\·a''''.1tJGw, odwracają
oni całkowicie SW()ją uwag~ ku pot1acwwi, dzięki któ;'emu :n;gJ:t>y'
'.,;zyskać prestiż pośród swoich sąsiadów.
Pidocke także przypisuje
ważną rolę zanikowi wojen Zmian(llTI ek()nom~czny:':,
Zmiany te były jego zdaniem rezultatem
nie tylko przybycia białych na tamlL'hze
':"reny, lecz także zmniejszenia
się populacji autochtonów
spDwod-owanej przez nic'1.:)ane im epidemie chorób. Zmniejszenie
się gęstości zaludnienia
mogło równic'ż
'YJwodować
zmniejszenie
się nacisku populacji,
co oznOlcza, że i lllOŻ!i\\'OSl' nJ>zdó\v międzyplemiennych
także zmalała.
Papousek
zgadza się z wywodem
Piddocke'a
dod-aj'lc przy l~'m. Żl' bal'd;;()

289

RECENZJE

· 'ażną role; odegral taki.e wzrost znaczenia
wladzy centralnej
wprowadzonej
.c:alych kolonizatorów.
Wymienione
powyżej IV bardzo dużym skrócie teorie na temat potlaczu
,xiązku
z wojml są przedstawione
IV
referacie
Papouska
graLcznie
w

przez
i jego
post<'zi

-:iiel11ató'vv.

Ostatni;l czr;ś{' omawianego
referatu
dotyczy roli najazdów
u K\llakiut1ó'.\', I :1:1
'",n ternat istnieje
',viele,' czasami zupelnie
sprzecznych
ze sobą hipotez. Na p,'zy·lad Codere twic;dzi,
że oprócz grupy Lekwiltok,
któ:-a żyła w specyficznych
wa··
Jnkach,
KW;lkiut1owie
byli określani
jako ludzie
miluj;lCY pokój.
Polemizując
• bad<lczką co do przy cyn p{)Szczególnych
wojen Papousek
zapytuje,
czy Indianil~
,"mi nigdy nie rozpoczYll'lli najazdów.
Odpowiedzi
na postawione
pytanie udziela
· :ddoc.ke, który twi·erdzi, że Kwakiutlowie
najeżdżali
sąsiadów
głównie w okre<'~,
,:£iy brak im bylu żywnuści, a więc pod koniec zimy i wczesClą wiosną, Innego z(i<',a )est Hden ClIdere, dla której sezonem walk był przede wszystkim
okre~ je::.c:nr.y, ponie\\'aż w tym ukresie parwwały sprzyjające
najazdom
warunki
pogodo·.v~.
';iiln Papousek
jesienne
napady
interpretuje
z okresem
zbiorów
jagód, owocó<v,
· ,lb. itp" które zapewnialy
aprowizację
tamtejszym
spolt'cznościom.
Z kolei Goldn,,,,n
..idzi związek najazdów
z Zimow<l Ceremonią.
KOI'Il;ZąC [(Jzważan;a
na ten ost:ltni temat autor referatu
konkluduje,
że zan;:11
; .aL p;'zybyli na terytorium
Kwakiutlów,
było ono gęściej zaludnione,
podobnie jak
... le pólnoclw-zach'Jdnie
Wybrzeże, a w związku
z tym najazdy
prewencyjne
sta··
.j',,']y rodzaj zabezpieczenia
przf'd potencjalną,
WTOg" działalnością
sąsiadów.
, Osoby zaintere50wane
problematyką
przedstawioną
\\. referz,cie Papouska
znajci'ł
;lim również
bibliogl'<lfię llaj w<lżnicjszych
prac dotyczących
tych wielce frap·j ..
,cych zagadniell,
.4.ndrzej

!.

Richard

the

EClT/.Y

The

:','ess

;\1. B e r n a l' d, The Melting Pot and
20..r/t C'."ltnry
Wisconsin,
Minnenpolis:
1980, ss. 162.

..1i.wr:

Romanowski

1\!Iarital

University

Assimilatioc/

of

:\linneso:'a

W ostatnich
laiach historycy
alTll'l"ykańscy StOS'Llją \,'yr;;Lnuwane
techni:"i a',i"',yczne
IV
celu badani<l zja wisk, które
w poprzednich
analizach
histol'yczny-::h
:)yly
t;'aktowanl'
obojętnie,
czy IV ogóle ignorowane,
Niektórzy
ba.dacze są lXi>'
·tL.lej zainŁcresowani
rczult<\tami
niż metodą, dopTowadz;1jqC w zv;iązku z tym d~)
·k wielu danych liczbowych
i tak wielu wyjaśnień
technikami
statystycznymi,
2·;'
;' ;'ace te są stosunkowo
trudne do studiowania
iwycizIgania
wniosk6w.
R. M. Bc>
·"rd, aut{Jl" onla',\'ianej
ksi<!żki, stara się pl'Zezwyciężyc
suchą naturę
opraco\\'alr
:atY:itycLnych. Pudstawowym
źródłem dla jego pracy są :'vIarriage registrationg
{)f
<-;e state Gf Wisconsin, 1850 - )9120, State Office Bulding, :'vlad:son, któ;-e szczególoxD
)fZebadal.
Bernard
starał sit; uniknąć
monotonii
oprc:cowań
sto.tystycznych,
k~ó"~
"tjczęściej L;.lNierajq prosLl il·ościow;! prezentację
cech. Pom'mo
tego jest to prz:c:l
'.atystycwn.
Prawie
polowa tekstu
zawiera
tabele i graficzne
zobrazowanie
cia..
'Jch statystycznyth.
K:3i;lżka zawiera
311 tabel,
10 ',vykresó\\'
: 3 rnapy w tekśc.l'
. ,:.5 stronicowym,
Praca sklada się z teoretycznego
'.vstępu, w którym
autor a:1}'.Luje amerykal1.-;kie badania
asymilatji,
w których
\\'sKaźnikami
były małżeńsn'-a
:j

"Lud" -

t. 7~

290

.RECENZJE

mieszane i rozdz:ałów:
1. Imigranci
w stanie Wisconsin, 2. Ilość: Il1lJ!żellstw m'.
szunych, 3. Czynniki indywidualne,
4. Czynniki grupowe, 3. Wnioski.
Autor stawia sobie za cel przebadanie
wwrów asymiliacji
poprzez zawiera!"'.
n-,ałżeństw mieszanych
i czynników
wpływających
na rozwój i wzrn,;t iJnścio\I:.
małżct'1stw mieszanych (czynniki mające; wpływ dzieli na indywiduallw
i grujJo\\' .•
Bernard
zamierza
wy jaśnić: proces asymilacji
przez skupienie
zainteresowa!'1
ilości, wzorach i przyczynach
egzogamii. Wybrał małżerlstwa mieszane jako II'sl",:'nik :Jsymilacji, ponieważ są one, jak twierdzi, szeroko ,toslHvallC do tych cell';..
i dają pewne, powszechnie
akceptowane
pomiary tego pr;;cesu, All; z pewl1()Śc:'i
nie jest to jedyny wskaźnik
tego zjawiska, Chyba, że zjawisko to uwzgl~dnimy
w izolacji, likwidując
tym samyn:l imigracyjne
doświadczenie,
od calcgl) kontek.<_
sytuacji w jakim miały mejsce małżellstwa
egzogamiczne.
Autor zas;lcniczo ;gl~';"
Elje inne potencjalne
wskaźniki integracji zachodzące, czy pojawiaj,jcP sic w cial~:.·
"biorowości, np,: czlonkostwo w lokalnych organizacjach,
<.lkceptacja "tandardoweg,
L:bioru, czy nauka \Ii szkołach publicznych.
Podobnie
autor ignorujc' wikaźn:'-:'
wskazujące
na segregację
etniczną zbiorowości, np" rozwój kl;ścio!ów ctnicznyc;
powstawanie
szkół z nauką języków etnicznych
(jako śrudc'k kształcenia),
a tak~c
kształcących
i pielęgnujących
etnicznie wzory zawodowe, powstawanie
towan:ysl\,,,
i organizacji
wzajemnej
P9mocy (bazujących
na religii i ctniczl1ośc:), st;m';aj;jcy:,·,
sobie za cel dostarczanie
pomDcy materialnej
i organizowanie
dzi,\lalncści
kulL,nclnej, Można wyliczyć: jeszcze wiele innych, ważnych składników
pomiaru asyrr'
Licji, bądź czynników, które asymilację opóźniają.
Czy jakieś "etniczne" wzory trwają pomimo egzogamii? Autor nie stawia soh':
tego pozornie oczywistego pytania: dlaczego ci, którzy już wyrazili ch<;!': parzuc"n:u starych wzorów przez przyjazd do USA, wracaj'1 do nich, na C0 wskazuje wyE-e)';<;i procentowy
wskaźnik
endogamii
pierwszej
generacji
imigrantów?
Dlacze!!,'
dz'eci imigrantów
nie powinny przyswajać: sobie wzorów zachowań i norm postc;p;· ,
wania funkcjonujących
w innych grupach? Odpowiedzi na te normatywne
pyt<.ln."_,
można uzyskać: poprzez badanie literatury
dotycz'lcej danej grupy etnicznej, ',v pr;sil' einicznej,
w listach i pamiętnikach
pisanych przez emigrantó-.v, Cyfry, illatrialy statystyczne
mówią nam co ludzi·e robili, ale na wet złożon<.l i skompliko"l'ar'"
analiza rzeczywiście nie odpowie na pytanie, dlaczego'! W celu \vypr,~c()·.val1ia mod'lowych wzorów małżeństw mieszanych au'tDr oddzielił ,indywidualne
i grupowe czy::niki ułatwiające
za\vieranie
malL.eństw mieszanych.
Stosując złożony, współzależr,',
;:>"alizę Bernard
odkrył, że małżeństwa
egzogamiczne
są popier<.lne przez drug·!
g<:nerację lmigrantó\\;
z Europy
wschodniej.
Niestety,
model egzogamiczny
Po c
fUl1kcjonuje w spodziewany
sposób wśród imigrantów
z Europy wcri',dn:ej,
pr:~(:"
co). oczywiście, zmniejsza się jego użyteczność: w zrozumieniu
i rozpoznaniu
teg:
zjawiska
wśród mieszkańców
"V,,'isconsin. Po ostrożnym
rozważeniu
autol' kankI\'ddje, że mieszane pochodzenie (np. z l'odziny, w któH~j rodzice Są z różnych gru::
fln:cznych,
czy reLgijnych),
czy bycie drugą generacją
(urodzony w USA, rodzic'
uodzeni
poza granicami
USA) predystynuje
te jednostki do zawierania
związkó c.
[Lałżer'1sk:ch z partnerami(-l~ami)
spoza swojej grupy etnicznej;
nicnmiej
\vydą) ,:
s;q to raczej oczy~viste.
Autor stwierdza, że kluczowymi demograficznymi
i socjoekOllOlT;il'ZJlymi \l-'Ska7ni~;ami małżeństw miesza:1yeh imigrantów
z Europy wschodniej s,): "wielko;!': gruJ'l;'
elnicznej i ilość: potencjalnych
małżonków w danej grupic oraz proccnto\'I'y udzi:"
lbnej grupy etnicznej IV określonej populacji"
(~. 103) miasta, stanu ("~y kraju. T l
współzależność: ilustruje
inną zmienną, a n~:anowicie wielkość: skupi;;k<.l. Wi~'kszo<
iD,:grantów
z Europy \\'scl1odniej osiedliła się IV dużych miastach, ci którzy z:,-

RECENZJE

291

!Y:;eszk<ll: W mniejszych.
cz~ściej ślubowali
poza swoją grupą etniczną,
poniew:.;'::
m'eL mniejsze szanse na zn<lJezienie żony czy męża we vd<:snej grupie etniczne i..
Bernard ustalił, że imigranci z Europy zachodniej także częściej wchodzili IV zwic,>
lIi egzogamiczne.
kiedy micszkali na terenie,
na którym
wh.sna grupa dnio ,:~
by! niLliczna.
Pom:mo użyteczności
szczegółowych
bada!'l statystycznych
nad małżcl1stw<'L
mieszanymi w Wisconsin, praca ta stawia wi~cej pytań niż ·odpowiedzi. Czyteln:',~
może z!~aleźć duł.Ll ilość informacji
bardzo szczegółowych
odnośnie WZ01'Ó"'V !1l~.Ż"11Stw mieszanych,
które jednak zaciemniają
obraz, przedmiot
rozważalI, niż 'C;'
j·;z;;wict!ajq. Bernard nie ustosun'kowuje
się, i nie ujav.-nia, co rozumie przez akC':brację. W konkluzji stwierdza, że jeżeli upodobania osobiste w doborze malżonk~
ł'ó',vnoważą się (z estetycznego
i psychologicznego
punktu widzenia), to pra wdop;p:dobnie ł'ozstrzygaj<lcymi detei minantami
poziomu egzJ;;:amii wśród różnych gr'))
t.t'li(:ZlJych są normy i \\'artości grupowe, a nie indywidualne.
Z kolei przyczyno>'..:;
\'.'skażnik nie może być rzeczywiście
analiwwany,
dopóki badacze nie będą mQą.~i
r,~'erzyć upodobań osobistych (indywidualnych)
w doborze malżonka(-i), Jest moż'i'xe. że g"upy etniczne, w których poziom małżeństw
mieszanych
jest wy~oki, klenją się odmien:lymi
wartościami
od tych grup, któ;'e są endogamiczne.
Tych
fO:'macji już jednak w materiał8ch
statystycznych
nie znajdziemy.
Autor nie konfrontuje
swoich odkryć z podobnymi
pracami etnicznymi,
baz'j'icym; na badaniach różnych imigracyjnych
grup w środowiskach
miejskich i ''\'i
,;Kich, N:e przedstawiono
żadnych danych dotyczących
małżeństw
mieszanych z
l":'cb miast czy obszarów
USA. Autor widzi idealne warunki
badawcze
dla zi
,.,:'"ka asymilacji na terenie stanu Wisconsin, dzięki dużemu skupis.ku imigracyjnćIJ'd
na tym terenie, jak również dzięki rozwojowi
społecznych
pasta w; z drug"o:
r,:c uświCldamia sobie "typowości" tego skupiska imigracyjnego
w poró\vnaniu
z ,lJymi z obszaru USA.
Bernard an<llizuje malżel1stwa mieszane zachodzące wśród 11 grup etniczny~:~,
:'j,):,alizo\I'anych
II' stanie Winsconsin,
w latach 11060 - 1'920. W ostatnich 20 lat;r:,:
b,:d,mia małżer1stw mieszanych
bardzo się rozwinęły,
coraz częściej
mÓ'Ni
() szczególnej r::Jli tego zjawiska
w badaniach
etnicznych.
Autorowi
The Melb,,;;
Pot..
można zarzucić niewystarczające
wYkorzystanie
naj nowszy eh i licznych pl' -,,~.
7. :cgu zal,,'e,u,
\\7
celu zestawienia
wyników, wyeiqgania
pewniejszych,
mocni ::·:~ych ',vnio.';';'c)\\' i JcPiizcgO wy jaś'lienia procesu asymi1::lcji.
And't'::ej Lipski

J llrij W. B r o m I e j, OCie't'ki tieorii
S~ . .Jill.

etnosa,

wydawnictwo

"Nauka",

Mo~k\Va 1'91~,

W "',;ielon<lrodowym pa!'lstwie radzieckim
studiowanie
zagadniell etnicznych
~:
Z~'{)zum:alych wzg1f:;dów posiada nie tylko teoretyczne,
ale także praktyczne
ZEezenie. :-.lic więc dziwnego, że co roku w Związku Radzieckim ukazuje się mnóstH':
r :·~:c pisanych prwz socjologów, etnologów, historyków czy nawet ekonomistów r,:)J'zającyc:h
problematykę
etniczną. Szczególnie od kuńca lat sześćdziesiątych
ct;.tuje s:c; Il'zmożone zainteresowanie
tą problematyką,
które trwa nieprzerwanie
dziś i o',I'ocuje \\'it'loma artykułami
zamieszczonymi
na lamach radzieckich
c7.<;';pi'm o,'al Lcznym; publikacjami
ksiąiko·,vymi.
M{)7:C
tylko nauka
arnerykaó.".,;;

TIECENZ.JE

292
: cst

w

równym

stopniu

uwrażliwiana

~:{mych

wydawany

jest

,~iplinary

Journal

of the

Natomiast
.,;ejsca,

zwłaszcza
na

JUI'ij
:ów

E/nos

już

poznać
duże

radzieckich

"Juną.

uczonych

A

,'imie:1ić
_!1n.i.

kilka

Kcncepcja
-~,utncl
'.'go,

naukowa

kun.strukcją,
Autor

specjalista

197:J),

bardzo

e/nosa

dla

Kozłow,

Kozing,

prezentowana

przez

Bromleja

\vymaga
mającą

społeczeh.stv/

\vcześniej

teorie,

a niekiedy

także,

w

życiu

pot{)cznym,

i zne;oZący

złożona

'j,.c1ająca

pojęciem
na

nie

. jiczaiclc

w

Jednakże

wkład

\v teorii

określonym

tylko

nią

dzieło

się

;,'"

ob"el'wować

l:ajrozmaitsze

" 'N ość,

,;kól

czyli

ale

;.;.drl<)wicie
;hJnzJ1.:cznie
::!pić'
. :;;'óżnia
~'<roju

on

trzy

Vi

,·,',;ta1
::,c
... dna
Do

ok:esie

stabilne

a

świadomość

ponadto

etnikosu

z części

pojęcia

czy


i

proponując
zależności

typy:

l)

Etnikos

wiele

ludów

oierwotnych,

należeć

form

czyli

do

jego

państWa

różnych

w

(s,

-

socjalizmie,

B"oE<2j

narodo'v','o:-;'ć'
dany

powstal

n),

52),

określol"t'j
Z<}~·

etr:ik·: s

\\'

paleogeneiyczny

formacji

należą

okres:"
-

pO'i'"

ncogenetyc;:ny

-

Altajcy,

Po,zc'zc"

politycz:10-ekorlornicznyc'.1,

również

społecznego
klasowych",

i polityczna,

SpiJi'Ć'-"."

','i

pows!ał

:3) Etn;kos

terytorialno-polityczne

makrojednostki

ekonomiczna

'Rosjanie;
IV

',vieie:

jądro,

etnicznych

"oddzielne,

kie:dy

2) Etnikos

czy

żyjące

tern1in

archeogcneiyczny
np.

n ~1 ~~

przedkapitalistycznych,
tego,

Północy;

Amerykanie,

stanowi

ludy

i' "~o

jest

przynależności"

\vielozna,czny
od

s "'ego

p.Jniew"ż.vcol

rozgorzało

S'l

formacji

podczas

Br<Jrnleja

I1arodowej
narodowości

ludy

w

mogą

nic

narodowc)ściami

nimi

te spory,

np,

samodzielne

:t; ytorialn-a,

w nauce
się,

podstawowych

zcntujące

jedno<i

przez

etnikosu

z m y (:E60),

kulte!'\,

swojej

\vyróżni{)ną

przedkapitalistycznym,

części

{)SobLwosci

etno su

jednakowej

..

ludzL,

tlvorów
(samoświadomość),
co utnl·a··
się jako
złożony,
dynamiczny
sy,su,n

historycznym,

ludzi

to "h:st'

w,;pólnota

f.ormą

np,

kapitaliczmie,

Etno:;

on

jego

w

etncsu.

pojQcie

mic;dzypokolcn.c\\'a

stałym,

e t n i k o s

pienvotncgo,

\,n ..si

czymś

rozv/iązuje

terminem

u]yginalne,

Przybiera

i czy

Pl.'::y

pełni

w



pierwotnej

z's."··

wi,'d=l:

też

zastanawiano

)0;1;Ocic

7.ja\\-:.<ka
zakn<e,

zresztą

rozpowszechnionego

D',>

nlYś~>.

odpowiednim

i wzglf~dnie

i psychiki,

"zbiorowość

jest

\Nykorzy~tuje

które

różnicują,

pracy

viszdkie

aspekcie

podstawo'Vvą

Geni:1,{

iz{:angaŻO\V~1nia

w

Pic(\vszć:l,

sob,E'

Swerblin,

formy,

0ie'JiJlętl'znie:

et,.

pozwolę

ludzkich,
jest

jest

'd"c;tr<CJści
od wszystkich
innych
podobnych
. ,Je jest w etnonimie"
(s, 57 - 58). Etnos
jawi
"jW:y

w

Bro,;>

problematykę

omawianej

'IV

(:'.1,)0

pozycję

orientacj'

Rog,\czew,

(EU",-

naukowych,
stała

cechy,

język)

etno(jrafii

tłumaczyć

Bron11eja

terytorium

społec,zne

także

jego

do rozważail

"i(,miecku

wysok'l

s:>

Zwiazk'J

po

pe\vnego

wśród

dziedzinie

problemy

ogólnej

~u

Br()lniejd.

cbszarcm

skomplikowane)

wielu,

przys\v{)jenic

poza

pot,vierdzaj'l

teorię

PGdsta\VO\'i}'n1

'Yach

także

ro,zwija

;~zn",

;.1

wydana

Sowriemiennyje

okazją

,jurija
\\'



etnosó\v

',:iy\\'idualny

Zl~a~;i)'jjit~l
książk"

znane

prEcyzyjnie

::!tującą

znac:=--

wybitny

Tokal"iew,

powstałe

mn:.',i

s:(; przyjrzeć

jako

monografie

'Z~ ..~ystęp0\vaniem

i,-

nieporó,v'lanie

radzieckich,

podejmuj'lcych

jest

której

o

Intf:l'GL-

się

lu

tieori'i

uczonych

nazwisk:

An

warto

omawiand

(Moskwa

Oi'ierki

tych

poświęca

roku

19(77) oraz

Be:Jin
tu

ZkcL::

Stanach

"Ethn:c'ty:

Dlatcgo

uczonych

1983

i etnogr:rjija

. :'c! wśród

:',in

się

1;;31), Omawiane

,Y<1

w

popr:zednie

Etlmographie,

End
,

dał

w

ctnioznc;

kwartalnik

problemom

dokon~miom

Jego

im

etnologicznej,

wydana

Bromkj

(':nicznych,

:=;"dzieckiego:

tym

z perspektywy

pewno

problemy

Relations",

polskiej

rozwiniętym

jest

na

poświęcony

Ethnik

w nauce

bardziej
mu

nawet

to

s.
także

e t n o s o c j <.l l n e

o t g .'-

zbiorowosci

l'e:;,,"·

rozwoju

ludzkie

(plemionCl

w

spuleczl:tl"

tylko

wspÓln)'d

62), ESO

to

wspólnota

e:tn:oz113,

nie

którą

t \1'Orz:!

RECENZJE

293

pe·.',·ne "etn:cznc" Komponenty, A więc etnosocjalny
organizm składa się z czym1:etnicznych oraz socjalno-ekonomicznych,
ElSO włącza część danego etnikos'..(.
k:ó:-a rozmieszczona na zwartym terytorium wewnątrz
jednego, politycznego ukszta:l.{)·,vania, pr'zedsta\vi<l ·się j<Jko odrębn<J socjalno-ekonomiczna
całość, .BSO moE
\\'ystępować IV trzech odmianach: pierws,zą reprezentuje
taki etnikos, którego CZł01".k''jwie zamieszkują
n:e tylko swoje wspólne terytorium,
ale też terytoria
obc~.
t',,'orząc grupy nie mające ;;ocjalno-ekonomicznej
samodzielności,
przykładem
SJ,
ldandczycy.
którzy oprócz I:'landii zamieszkują
inne państwa.
Drugą odmianę rep:-ezentuje etnikos hl'orzący
dwa ESO, np. Niemcy w NRD i w R.FN. Z trzec:""
r;.amy do czynienia, gdy w ramach jednego ESO żyje kilka spójnych
etnikosó,.\.
i2;;; to ma michce np. w Jugosł<Jwii.
W etnosocjcl1nych organi'zmach Z<lzwyczaj poza podstawową
wspólnotą etniczl:ą,
L2zestnicztl wiC;rl:sze lub mniejsze obce etniczne wtrącenia - odpryski innych etn:kOSÓ'A',jądra któl'ych znajdują się IV innych ESO. Takie odpryski m{)gą znajdow<'ć
~:ę w st<lnie spoistym bądź r07proszonym, jeżeli są spoiste, to nazywa się je grupd2'Ylietnoarealo'.vymi.
a jeżeli rozproszone, to etnodyspersyjnymi.
Z kolei n a r 6 d jest to taka forma, w której poza czynnikami
społeczno-ekomJrn:eznymi, a konkrelnie
klaso\vymi,
',vystępują
też czynniki
etniczne.
Te drug
g::.;ą w stosunku do tych pierwszych
rolę formy kClztałtującej. Naród charakteryzuje ,:ę etniczną jednorodnością
i tym właśnie różni się od r,tnos'ocjalnego
org,nizmu. w którym mog~l IVy,tępować rozmaite et,noisy.
Etnosy składają się na złożoną strukturę
etniczną ludzkości. Jej zloż·onośćprz"ja"\'ia sic: nie tylko w różnorodności
form etnicznych,
łecz także w pewnej hier<Jrc:,iczności. Bromlej ulożył h i e r a r c h i ę s p a ł e c z n a ś c i e t n i c z n y c h skha:,jącą się z czterech poziomów: l) podstawowa
wspólnota etniczna; 2) elemental'''?
ji'dnostka etniczna; 3) wspólnota subdniozna;
4) wspólnota
metaetniczna.
Podstawowa
wspólnota etniczna, to zbi{)l'OWOŚĆludzi charakteryzująca
się najv'ic:kszą intemywnością
etnicznych
cech i występująca
jako samodzielna
jednostkł
~połeczna (s. al).
Elementarna
jednostka
etniczna (jednostka
mikr{)etniczna),
to naj mniejszy element podstawowej
wspólnoty
etnicznej
(s. 8:1). Jednostką
mikroetni<:zą
może by'·
jeden człowiek pojmowany
oczywiście jako nosiciel cech etnicznych,
etnicznej
ił>
h:-macji - etnoform. Ale pojedynczy c,złowiek nie jest w stanie sam zreprodukować swoich cech etnicznych, dlatego właściwą elementarną
jednostką
etniczną je<
r·)dzina.
Wspóln()tą subetn'czną
nazyW<l się społeczność,
u której etniczne
cechy wyJ ażone są z mniejszą
intensywności<:j niż w przypadku
podstawowej
w.spólnoty e'.nicznej, której subelnos jest zwykle czc:ścią (s. 83). Istnienie subetnosów
jest zwią~,,:ie z uświad<Jmianiem sobie grupowej odrębności na podstawie
takich czy innyci'.
k,Jl'r,ponentów. Pochodzenie
takich wspólnot jest różnorodne.
Mogą nimi być poC:c-:aW{lWe
wspólnoty etniezne w trakcie zatracania
właściwych
im cech; mogą nim:
być grupy etnograficzne
silnie uświadamiające
sobie swoją wspólnotę i odrębność:
albo też wspólnoty
wyposażone
w specyficzne
rysy kultury,
np. Kozacy Dońscy.
Dana grupa ludzi może stać się wspólnotą
subetniczną,
dzięki najróźniejszy~:'
czynnikom determinującym
ich odrębność:
gospodarka,
kultura,
język, rasa, strukt'Jra administracyjna
i i:1ne.
l wreszcie -,vspó!nota m<Jkroetniczna, zwana też metaetniczną,
obejmuje
kilk<o
podstawowych
\vspóln()t etnicznych,
ale charakteryzuje
się cechami
etnicznyn'.c
,} rrmiejszej i:ote!1sy;vności niż każda z tych wspólnot
oddzielnie
(s. 8'3). Wśró:';.
v;spólnot metaetnicznych
\vyróżni<Jmy etnosocjalne
i etniczne.
Pierwsze
z nic L
kiJ',I'

294

RECENZJE

o,ystępują
w historii najczęściej
jako wspólnotyetnopolityczne,
drugie tyj!,::)
,~,~~{()metaetnokulturowe.
W tym ostatnim
przypadku
czynnikiem
systematyzującym, podstawowym,
obiektywnym
kryterium dla wydzielenia etnokulturowych
met,,'.·:ó'pólnot są pewne komponenty kultury i te wspólnoty mogą być kolejno w.5póln8:z;;-ni metaetnolingwistycznymi,
metaetnDkonfcsyjnymi,
metaetnoekonomicznymi
it~.
Rozgf'aniczenie poziomów etnic.znej hierarchii
jest jeszcze jednym dowodem lEI
: J, jak
skomplikowana
jest etniczna struktura
społeczeóstwa
ludzkiego. A że n:e
,kst una jedynie logicznym konstruktem
świadczą fakty, które być może nie '''l
i,:'Ne do obserwowania,
niemniej jednak :zachcdzą w rzcczywistości,
Każdy cz10'.':;ek rr.a swoje miejsce w hierarchii
etnicznej,
a nawet może micć tych miej:'8
,,,']ka i może je w ciągu swojego życia zmieniać, Bromlej daje nastl;pujący
przy~::"d: można uważać się za Rosjanina
(podstawowa
wspólnota etniczna) za DOl:<-::eso Kozaka (subetnos) i za Słowianina
(wspólnota makroetniczna).
Przedstawione
powyżej - z konieczności skrótowo - wywody na temat for,:,
c::,osu i hierarchii
etnicznej stanowią najbardziej
istotny element teorii BromIeja.
Widać IV niej, tak charakterystyczną
dla BromIeja, dążność do tworzcn'u
uogólnień, nawet abstrakcji,
która sprawia,
że teorię etnosu Bromleja
chcialoby s>~
:1<,zwać filozofią etnosu, Ta ogólność jest u radzieckiego
uczonego czymś, co niell:<ll automatycznie
wynika z ro;:ważań prowadz{;nych z ogromną p;'ecyzją, a nólV:,',
~Lobiazgov,,'ością. Bromlej po prostu poka,zuje w jaki sposób analizować i syntetyz;c·.vać skomplikowane
zjawiska etniczne.
Pozostaje
się jeszcze zastanowić,
jaką korzyść przynosi teoria prezentowa:,;!
.'} książce Oćierki tieorii etnosa, Otóż wydaje mi się, że przynosi ona korzyść d',\','j,;ką, Po pierwsze, jest ona dziełem ujmującym
calościowo rzeczywistość
etniczną,
jako taka jest właśnie pewną filozofią etnosu, którą można interprC!ować,
roz\\';jć,c\ i z którą można się nie zgadzać, A po drugie, teoria Bromleja
daje roz\liiąz<:<nia poszczególnych
problemów
związanych
z występowaniem
etnosów i dzię;;;i
,unu można się nią posłużyć jako aparatem
do badania już konkretnych
zagać.:,;el1, dotyczących danych wspólnot etnicznych,
Grzegorz

Pelczyński

·P. L P u c z k o w, Etniczeskaja
situacija
w Okieanii, ldz. "Nauka», Akademi;a
='J<1ukSSSR. lnstitut Etnografii im. N, N, Mikłucho-Maklaja,
Moskwa 19-83, ss. J~~,
Praca P. L Puc!.kowa należy do nielicznych
w literaturze
światowej
wydal'::lidw
poświęconych
kompleksowo
ujętej problematyce
etnicznej
całcgo obsz<JL.l
Oceanii, W piśmiennictwie
polskim nie ma swojego odpowiednika,
Obsz<Jr, którego
d:)tyczy badana tematyka, obejmuje
Melanezję (w tym Nową Gwineę), Mikronezję
i Polinezję
(łącznie z Nową Zelandią i Hawaj'ami, aczkolwiek ludności tych wy:,;
9cświęC<J autor niewiele uwagi); w sumie l mln 266 tys, kilon~etrów kwadratc'.','ych, gdzie na okol o la tys. wysp zamieszkuje
ponad 11 milionów ludzi, Na n<1.'większej z nich - N{)wej Gwinei - badacze wyróżniają do tysiąca wspólnot etnGjęzykowych,
co stanowi około jednej piątej etnicznych
\VSpÓ[tlOt językowych
c>
lego świata.
Około dwustu
podobnych
wspólnot
zamieszkuje
pozostały
obszllr
Oceanii (s, 87),
Przez okr"~'enie
"sytuacja
etniczna"
autor rozumie skl<1d etniczny ludności
danego kraju lub regionu, a także procesy i czynniki wpły\\'ające
na ten skLld
i powodujqcC jego zmianę (s. 3). Słusznie Puczkow stwierdza,
iż w Oceanii (nie

RECENZJE

295

, ':z'lc Nowcj Zelandii) nie ma nawdu
w ścislym ,znaczeniu
tego slowa (s. 14,;1).
F.'.vajc, pomijajqc niewielkq liczbę tubylców, zamieszkuje
ludność naply\vowa nażc;ca do n,ll'c,du amerykailskiego.
Pozostale wyspy zamieszkują
ludy znajdujące
',~ na różnym - najczęściej stosunkowo niskim - poziomie rozwoju spoleczneg.},
'c~ące od kilkudziesięciu
osób, poprzez kilku -j rzadko - kilkudziesięciotysięczne,
".; sporadycznie sięg'ajql:Yl:h powyżej stu tysięcy czlonków.
Pral:a, oprót:z wstępu i zakoill:zenia, sklada się z czterech rozdzialów. Piennzy
,:', : histo:Yl:Zno-geografil:wym
zarysem ziem i ludów omawianego
obszaru. 0010...,··)no w n:m geograficzne
polożenie regionu, specyfikę
tamtejszego
środov.;isX;l
:), :yr{Jdniczego, różne koncepcje zasiedlenia
Oceanii przez ludzi, ora.z formowanie
:.': !)odstmvowYl:h grup etnorasQ\vych. Przedstawiono
spoleczno-ekonomiczny
roz>'ioj
',', rntejszYl:h spoJel:z!1ośl:i przed przybyciem
do nich Europejczyków,
jak również
'" ep{)l:l~ eu;o]Jl'jskO-;lmerykaI1skiej
kolonizacji.
Pokrótce
opisano historię regionu
,:;llnil:h paru s ulel:i, sl:haraktel'yzowano
też jego współczesną gospodarkę.
Irtozdzial drugi zawiera ro·zważania nad historyczno-etnograficzną
rejonizacją
O,~ranii, a także pr.działem ludów tego obszaru wedlug typÓ\V gospodarczo-kultL;','.'.ych. Zamiesz(;Lona jest w nim obszerna relacja z podejmow'anych
w literaturze
: .'.,atoNcj prób etnolingwistycznych
klasyfikacji
ludów Oceanii.
W rozdziale trzel:im przedstawiono
sklad etniczny ludności regionu; przepl'c'. ~,tiZ(jno anali'~<; z~~ch{)dząeych przemian w dluższym rozwoju czasowym, jak rów<, ż wskazano na aktualny kształt tamtejszych zbiorowości etnicznych. Omówicn'J
,'. ;,im wewnętrzne migracje ludności Oceanii, jak również napływ ludności z zew"'i\;'Z
(t.:uropejczyków,
Amerykanów,
Hindusów,
ChiI1czyków, Wietnamczyków .. ,).
"";zpdsi.a··.viono l;c!.bę i zasiedlenie
podstawowych
grup imigranckich
z .zaznacze'J ,:Tl
il:h tYP:Jwyc!J zawodów. Przeprowadzono
typologizację
poszczególnych
"kra;e.·.... Oceanii, traktujqc
jako wyróżnik sklad ich struktur
etnicznych. Zamieszczo"'0
,<lbcle sz·czególowo obrazujcwe zróżnicowanie
etniczne mieszkaI1ców większych
'.. y' p j archipelagów.
Nie podano jednak jakich lat dotyczą za warte w nich dane
',.>~y,tYl:Zrw. Róvmież podane w tekście wielkości liczbowe często pozbawione

:3;;t i różne Sq od wielkości zawartych w tabelach.
W rozdziale czwartym, najdJuższym, P. 1. Puczkow przedstawil
po.zostale ele;T] ('nt y
określajqce
sytual:ję
etniczną
regionu.
Wymienil
kilka
funkcjonującyó
'. L,eraturze
radzieckiej określeil etnosu. Wy róż ni l też ich typologizację.
Zaprop'0.,,; .\'ał włdsnc okrcślenie tego pojęcia zwracając
zarazem uwagę na braki w r.a'.:<('cki<;j terminologii etnicznej (głównie odnośnie wydzielenia trzech typówetnosu:
:):'.mienia, !udowości-narodnost'i
i narodu) widoczne przy próbie jej zastosowan;a
r,'" fJpisu społeczności
etnicznych krajów kolonialnych
i rozwijających
się, w tym.
~·,>.'.·nieżsamej Oceanii (s. 143). Zaproponowal
poslugiwanie
się terminem
"mikro";i:ód" (\\' Europie określeni
by byli tym mianem - zdaniem autora - np. An':':czYl:Y); użyte zc;;taly takie określcnid
jak "ludowość (w znaczeniu innym niż
'.Jajc mu się w języku polskim, w literatur.ze radzieckiej
oznaczającym
pewierr
<'.) l'in:(;zncgo rozwoju zbiorowości - różnym też od pojęcia "narodowość"
ros .
.•;';.c'<jVj.al'nost' "), "formuJuj'lca
się ludowość", "wspólnota międzyplemienna",
"grupa
·.·.··ytoriaina", "Il'rytorialny
kompleks
etniczny"
(s. 14'3 -14'5). Wyróżni·one zostaly
.,::,<;one ul\,vory etnoterytorialne
(niekiedy nazywane
"okręgami")
przypominające
:":j
',A,·zgl<;·demswych rozmiarów
plemiona, ale scementowane
zwic)Zkami sąsiedzi'.' t'g')
terytorialnego
charakteru"
(s. 14'4). Podano tcrytorialne
rozmieszczenie
teg.)
':j .';".;.1 \vspc}lnot.
Intcresuj;lcc
roZ\vażania poświęcil P. 1. Puczko\\' samoświadomości
etniczne:
-o; ".ywanych JUril.'N. "Dla Oceanii pisze on - swoista jest hierarchiczność
samn-

296

RECENZJE

t'Ladomoscl
etnicznej:
te!1 sam czlowiek odnosi siebie do wspólnot
etnicznyci
riJżnych poziomów taksonomicznych.
Zjawisko to jest charakterystyczne
szczególni
o:<J rejonów, gdzie rozpowszechnione są terytorialne komplcksy etniczne i inne zło·
:Ż,(Jl1e formy
(etniczne). I lak \'1 viielu miejsc,ach Papui samoświadomość
etniczn,
jiest d \'1ustopniowa.
Pa!:JUas często uważa się jednocześnie
za przynależnego
do ja·
J.::egoś konkretnego
plemienia i do wspólnoty międzyplemiennej"
(s. 14-7). "W M(>
L'1ezji - pisze ,P. 1. Puczkow nieco ·dalej - w poszczególnych
przypadkach
11107;·
występować
i trzystopniowa
samoświadomość:
człowiek odnosi siebie do konkretn(~ ..
J:',alej wspólnotyetnoterytorialnej
(lub plemienia), do większej grupy teryloriall1(
j;.'
kOl'lCU,do terytorialnego
kompleksu etnicznego" (s. Hi8).
Rozważania poświęcone typologizacji
etnosów, problemom
pojQciowym i S,lJllC;
ś':,'iadomości ludów Oceanii, należą do najciekawszych
w pracy. Odn{)si się jedna;:
w!"aienie, iż glówny wysiłek autora poszedł w kierunku
wyróżnienia
(nazwani'J.
v:spólnot etnicznych
zgodnie z terminologią
przyjętą
w literaturze,
lub też wykorzystania
"własnych propozycji, bez głębszej refleksji nad przyczynami
przyjęc:'
orl:reślonych kryterió\'1 (często nie formułowanych
wprost lecz przyjmowanych
mi.!l'ZąC{)), jak i skutkami ich praktycznego
zast{)sowania. W jeszcze większym stopni
odnosi się to do częstych 'oN pracy propozycji typologiwcji
opisywanych
zjawis;,
Rz('cz nie w tym, aby podzielić rzeczywistość
społeczn'l, lecz w tym, aby podziel
t'en lepiej niż dotychczasowe
tłumaczył
zjawiska i procesy, które są przedmioter:'
;;ainteresowa11 badawczych. ~ależy zatem wyraźnie stwierdzić co badacza interesuj':'.
czego on oczekuje, jak i w jakim stopniu przyjęte
narzędzia
badawcze spelni<Jji'.
te oczekiwania.
W prezeniov.;anej
pracy czynione jest to \V zbyt malym stopni'c
W dalszej części tomu omówił P. 1. Puczkow przebieg pl'Ocesów etnicznyc'·
i wpływające
nań czynniki. Poświęci! uwagę m.in. czynnikom
wpływającym
11-.
tempo asymilacji
poszczególnych
zbiorowości Oceanii do innych kultur etnicznyc>
tego regionu. ZaU\·vażył, iż występujące
na tym obsZJarze pr{)cesy etniczne maj l
"'lele cech wspólnych z procesami zachodzącymi
\\' krajach innych regionów świat:·
będących
wciąż koloniami
lub niedawno
wyzwolonych
od tego typu zależnośc,
Kależy do nich - -zdaniem autora - "przede wszystkim wysoka intensywność
prr,·
cesćw, ich narastające
tempo, przewaga konsolidacji
i integracji
nad procesami et,
nicznymi innych typów, wielki wpływ czynnika politycznego
na rozwój etniczn.
krajów itd." (s. l-i,8- 1·Hl).
W kolejnych partiach pracy zostały omówione procesy demograficzne
ze szcz::g6lnym uwzględnieniem
ich aspektu etnicznego, jak ró·.'·~lież wpływ pr{)cesów 111'
gl"acji i urbanizacji
na srt.rukturę etniczną poszczególnych
krajó-.v Oceanii. Opisar: ..
została sytuacja językowa panująca
wśród ludów calego regionu l. Mimo, iż stv.·"
rzono zapisy pisemne (-.\' oparciu o alfabet łaciński) dla v.'lelu tamtejszych
ludó'.\
to literatura
w językach
tubylców jest bardzo uboga, głównie ma charakter
re!.gijny. Ostatńio - j<:lk st\\"ierdza Puczkow - daje się zaobserwować
w Melanez:.
zjawisko stopniowego
odcbodzeni<:l, a nawet calkowtiej
rezygnacji
z przcdsięwzif;
\\'ydawniczych
w językach miejscowych
na rzecz angielskiego i francu.'.kiego (.s. ] s"')
Scharakteryzowana
została rówr.ież struktura
religijna ludności Oceanii, jej wp!Y':
na procesy etniczne, a także polityka etniczna (jako :i.e na tym obszarze -- jak j'~~
zaznaczono - o narodach :nówić nie można) władz poszczególnych
krajów. Przcc;1 Interesującą,
rzadką
nowogwinejskiej
~rowincji
kdńców.
Są oni wszyscy
zykach
;;woich
sąsiadów

w OceaniI.

sytuację
mQżna zaobserwować
jak podaje
P. I. Puczkow
- ,.Wschodni
Sepik, w niewielkiej
wsi Mandi liczącej
okola 100 mics<
czterojęzyczni.
Oprócz
własnego
języke
mówią
także
w trzech
je
(s. 1117 - Hill).
Wielojęzyczność
jest
dość
powszechnym
zjawL<;kicm

297

RECENZJE

td ;.osunki
mic;dzyetn:czne,
..\' tym konflikty
etniczne, występujące
In
b:lcanym obszarze. Zakol1czen:e poswięcone zostało perspekty\\'om
rozwoju etnie?r,ego Oceanii ze szczególnym
\!\\'zględnieniem
przewidywanych
przemian
jGzykc
~..:a·,\·:<'no

'i,ych,

Pr3ea nie z<Jwicra jakichkoh\';ck
indeksów, Zamieszczony
na jej koi1cu sp:
,,\'ykorzystz.nej litl'ratury
jest b"rdzo obszerny, zawiera 48;9 pozycji (w tym 95 w jeL:';'U rosyjskim). Prowadzone
przez Puczkowa
rozważania
maj'l w zdecydowanYl'
,::.opniu charakter
odtwórczy, :"1 relacj'l z przccz.ytanej
literatury
przedmiotu,
Zcb:'ane dane poddnI on uporządkow3niu,
Czytelnik sięgając do prezentowanej
prac,'.
f::" po',\'i!licn b:zyć na no\\'at,:)l',k:e
rozwi'1zan:a i błyskotliwą
interpretację
poreJ':,lnych
problcmó\\',
Powinien
j'1 potrakto\\'ać
~ako bard.zo p{)żyteczne, facho\\' ~
';",Jrowadzcnic do prDblcm~.tyki etnicznej ludów Oceanii 2,
Rys:::ard

N,

A. A l e k s e e v, Szamanizm
is,,[edowonija,

tjurkojazycznych

Nowosybirsk

llarodow

19S-t, wyd. "Nauka",

Sibirii,

Opyt

R.ad:::ik

area!noq)

ss. ~32,

Nikołaj Alekseewicz Alekseev jest znanym i zasłużonym badaczem kultury i j't'ligii ludów z,llnie,~zkujących
azjatycką
częsc ZSRR.
Szczególnie
wiele
miejsc:~
w ,""oich badaniach po~\Vif;ca cd ponad dwudziestu
lat Jakutom
i Tu ",i i1-com,
Ostatnia praca Ale.kseeva, której próbc; omó\\'ienia tutaj podejmuj!;, jest kon:yI".l<:cją nieda\\'IlO wydanego opracowania
poswięc'cJllego analizie tradycyjnych
\\':"rrei1 Jakutów, Altaj-czyków, TU"\'iI1Ców, Chakasów, Szorów i innych ludów południ::"','cj Syberii "
W pierwszej cz<;sci swojej pracy Alekseew daje przegląd dotychczasowy<:h ba,
dal1 nad wierzeniami
ludów Syberii, Z omów.ienia tego wynika. że badania taki,
na szerszą skalę rozpocz<;ly się na przełomie XIX i XX wieku, mimo iż w niektórych wypadkach
rc;kopiśn~ienne a i drukowane
żródła .sięgają koi1ca XVII wieku
Drugi ruzdzial omawia'lej
pracy to "Animistyczne
przedstawienia
szamanizmu'
-"'- którym już na wst.ępie ~utor zaznacza. że do chwiłi obecnej nie ma ani jedne;
pozycji poświc;c(:nej problemowi
pochodzenia
i ewolucji
mitów ludów Syberie
>,- zwiąvku z czym sbwia sobie wdanie ukazanie tej częś'ci animizmu, która dotycz,:
~zamanizmu,
Zgodnie z religijnym
światopoglądem
tych ludów, wszechświat
dzieli się :u
L'zy światy zamieszkałe przez ludzi, zwierzęta oraz róine bóstwa i duchy. pośTed!li·
kami między istot~mi nadprzyrodzonymi
a ludźmi byli szamani, tj ludzie posiadający wyjcltkową zdolność łączenia się z duchami, dzięki czemu mogli leczyć współplemieńców. przepowiadać
ich przyszłość itp, Alekseev stawia w tym miejscu nit'zwykle interesujcjcą tezę. któr;:l z pewnoś'cią wprowadzi
",'iele zamieszania
w dot~'chczasowe poglądy na szamanizm. Oto twierdzi on między innymi, że ponieważ
religia niektórych ludów Syberii przyjęła kulty powstałe we wczesnym okresie (nic
, w ostatnim okresie wyszła r6wnież inna radziecka praca poświęcc'na Ocea'nii, stanowiąca obszerne kompedium wiedzy na temat tego regionu śWiata, zamieszkujących
go społE'
czeństw, ich historii, kultury l uwarunkowań
gospodarczych: Okieanija,
Sprawocznik,
red,
K, W MałachowskiJ i W, P. Nikolajew, Izd, «Nauka", Moskwa 1982,ss, 384,
• N. A, Ale~ .C"", Rannie formy religii tjurkojazycznllch
narodow Stbirii, Nowosybinik 1980,

pr~dajc w jakim) i zawierCljące określony
,Lopiel1 niezależności,
,Ule! ki. ,zamaai
nic' mogli Sil; z·.vracać do wszystkich
bóstw i duchów. Podkreśla
przy tym, ŻL' du
momentu przyłączenia
Syberii do Rosji, u wszystkich
turkojt;qcznych
ludów Syberii szamani dzierżyli w swoich rękach pr·awo pcwprowadzania
najważniejszych
obrzędów. Zdaniem Ale'kseeva, szamanizm
już w okrc;ie stosunków patriarchaln:Jrudowych zaczął ';It; przeradzać
w religit; społeczeI1s·tw klasowych,
czemu tuwarzy,zylo odsuwanie na plan (labzy duchów opiekuI1czych poszczególnych
rodów i Z:.lsl,;,powanie ich nowymi, ogólnospołecznymi
wyobraż.clliami.
Proce, przekształcania
:;ię rodowo-plemiennego
sz,\manizmu
W rl'!igi,;
klasowq
nic był na pewno zakończony w XVII wieku. Ewolucja szamanizmu
\\: XVll - XIX
wieku zatrzymała
się, pOT,ieważ narody puludnio\liej
Syberii znajdowały
,it; pcd
v;pływem religii światowych.
jak chrześcijaiEtwo
(Altajczycy, SZ<lrzy. Ch'lka,;i. TJ.f Jarzy) i lamaizm
(Tuwi11CYl. a także rełigii lokalnych. jak burch,lnizm, któremu ho;chwała czc;ść Ałtajczykówe
Mimo to sybery jsrki szamanizm
pt'zctrzymał
ten okres
i zachowaw.szy swoje miejlsce w społeczeI1stwie,
\\~szedł w kolejny wick.
Materiały
do mitołogii ludów południowej
Syberii dowodzi]. Żl' sZan~atli mcgll
wy .,;tt;pować w l"uli pośrednlków
tylko część bóstw ~-- m;ieszkar\ców gOrIll:go, środkowego : dolnego świata. Szczególne miejsce w ich sy . ,;temie wierzeh zajmowały duthy opiekuI1cze i pomocnicze szamanów. Dlatego autor tego intcresuj'lcego
opraCJI\<.:nla, !la przykładzie posL:czególnych grup etnicznych. omawia osobno wyvbrażen.a
is.o~ nadprzyrocizonych
owych "trzech świ·a.tów··. osobno mówi o duchach szamanów.
Badania wczesnych form religii narodów południowej
Syberi; dowodz,!. Żl' :0
w)aśnie "świat środkowy"
najłiczniej
zamiesZJkały jest przez .szereg różnych ist(lt
rti.idprzyrodzcnych.
Zaliczenie ich do pods.tawowych
związane było między innymi
z kultem duchów - opiekunów rodu. Kulty te ukształtowały
się samodzielnie, niezależnie od szamanizmu. Równolegle z procesem prowadzącym
do uzn,mia szamanÓw
za główne po. >tacie religijnych
obrzędów, pojawiły sit; wyobrażenia
i mity utwkrdzające tamtejsze społeczellstwa.
iż duchy sprzyjają właśnie szamanom.
Do przełomu XIX i XX wieku u narodów południowej
Syberii szamani sfo,'mułowałi, na bazie ogólnych magiczny'ch i animistycznych
pojęć. jeden system re Lgijnych poglądów, uświęcających
szamahskie
obrzędy. Weszły w t<~n sysLem także
przekonania
o nadnaturalnych
istotach świata środkowego. odno.sz'jcego ,il; w pdni
do szamanizmu.
Zgodnie z religijnymi
przekonaniami
tunkojęzyeznych
ludów Syberii. człowiek
z'j,tav.:ał szamanem .,L: woli duchów". One jakby przymuszały
swoich wybrańców,
by zo.,tali pośre-clnikami między nimi a ludźmi. Ci. którzy mieli zostać szamanami,
posiadali
niekiedy
jakieś szczegó].nc znaki. Wszyscy dawniejsi
szamani, zdaniem
All'kksce\'a,
w początkowej
fazie c'erpieli na chorobę psychiczn~], która zost,lła 113.
n::::h zesłana pnez
duchy. "Przekształcenie"
czlcJ\vieka w szamana
bylo jednym
v.-:l'!kim obrzędem, składającym
się z rytualnych
czynności zwiqzatlych z pl'zygot,;w~,n;em jego poświęcenia.
Obrzęd ów zazwyczaj prow<l.dził sam człowiek cierpiący
na "szamańską
chorobę". a otaczai<jcy go ludzie utwierdzili s'ę że może {)n zost~·{;
,zamar;em. "Ch:)]'y" w pewnych ukresach naśladował czynności szamanów. wykonuj,,: i prowadząc
obrzęd z pomocą wachlarza
z brzozolvych \vitek lub łyka, grzl'Ch:itki lub bębna. Wówczas to on sam z<1czynal wierzyć w swoje ,.wybrai1stwo"
i kon;eczność prowadzenia
obrzę·du. Obrzędy ·te u posz'ezególnych grup etnicznych
G.,:awianego terenu przejawi~lly wiele cech regionalnych,
z którymi opr<lCOIVCln:e
']:);';'Ldnie zapoznaje czytelnika.
: por.

l\.

I''f.

SagalaC'\".

aHfologija

i lcerOu.:anija

Cl!LajcCll'.

No\\-osyi1irsk

1934.

299

RECENZJE

Wide miejsc;l w omuwianym
opracowaniu
poświt;ca autor analizie atrybut0W
i:amana, tj, bt;bna ; stroju, bowiem uważa, iż dogłt;bne poznanie cech charaktery,iycZllych tych a;rybu [ów może dać wyczer,pującą
od,powiedź na pytanie dotyczące
g,'!lezy ,;zama-nizmu poszcz:e.gó'lnych ludów,
Wierzenia narodów południowej
Syberii zakładały, iż istoty nadprzyrodzone
P"'adClj'1 zdolncść ciągłego przebywania
międz:y ludźmi. Uważano jednak przy tym,
'ż \ViGk,~';ść ludzi nie udczuwa łch obecno'sci, Rzecz była dostc;pna tyl,ku dla wy:;o'dflCÓWnujclcych zdolno,jf: widzenia i słyszenia tych istot Takich ludzi nazywa:lO
~:,'!lowidzami ,- kerjojoc::czju
(Jdkuci), kjospjQkczju
(Ałlajczycy),
Dostrzec duchó ,'i
r:';;gli lakże szamani. Oni. w przeoiwieńs,twie
do j;:tsnowidzów, nie tylko "odkrywaLi'
',jewidzialny.ch przyby,.;zów, lecz mogli poza tym wchodzić z nimi w kuntakt - 1'02:",;Iv;i<lć i wypC;dz'lć ich, Dlatego też szamani odgrywa,li w życiu tych narodów 'nic;. Sledni,l, r(J1(~, co stanowi kolejny
temat rozważCiń Alekseeva,
Szamanizm,
jego
: daniem, ,:lal ;;it; wiodącą formą religii i zdobył z cza:sem mngc; międzyplemienną,
Za ,.;woje usługi pollienJli .;zamani opłaty, np, zmu'szali .Judzi do ~)dd,\wania im byJL1
"pokarmu
dla ChiChów", Jednakże
szamani nie objęli całości władzy w tl\1:!ycyjnych nbrzc;dach rel:gijnych,
Np, u Chakasów do początku XX wieku ni~ m:2;'i uczestniczyć w ,głównym nbrz~d1jie - "wielkiej of.ierze niebu", kultu zastrzeżo,"'go wył<)cznie dla n<lczel-ników plemieni'a, Natomiast
u Jaku,tów szamani skladaj'll'Y ofi<lty duchom ch:)1'ób, nie byli dopuszczani do rytualnej
częśc.i święta ysyal]
/,,jwi<;crmemu bóstwom ajyy, odgrywającym
w ich systemie wierzeń rolt; ,zczególn'l
W z<JkOiiczE"niu należy powiedzieć, iż praca Alekseeva,
zmierzająca
do reko~l',,"ukcji religii dawnych turkojęzycznych
ludów Syberii jes't jedn'1 z najciekawszy:::h
,~ dz'eckich pozy'cji jakie ukaz<Jly się na polskim rynku księg~uskim, Cechuje ją n'~i',vykla prostota i komunikatywność
wypowiedzi
a przy tym przejrzystGŚĆ pozwaiCl
:"'d za,liczenie jej do sztandarowych
prac z zakresu etnogra~ii Syberii.

>"0

Wojciech

Łysiak

Les }'yrcn(;es et les Carpates, XVI" - XX" siec/es, Recherches
franco-polon<Jisl!3,
H:st(Jire et anthropolcgie
des regions monta.gneuses
et submontaglleuses,
pod red,
C. Bobińskiej i ,L Goya, Warszawa-Kraków
19!H, ss, 162,
Ta zbiorowa praca, jakkolwiek
ukazała się już przed kilkll laty, zasługuje na
z tej racji, że je'st ważnym przyczynkiem
do poznania nie tylko kul',ll!'()wej "pecyJikl dwóch różnyd1 reg'ionów górskich Europy, ale także podobrień;;tw
\ odmienności przebiegu hstorycznych,
społeczno-kul,turowych
procesów na obsza:'ć,ch o zbliżonych cechach środowiska
naturalnego
i postawach
gospodarczych,
?h
: ;1\vartość tomu składa się 11 artykułów, stan8w'ących
pokłosie zorganizowanej
w ta:,'ach współpracy
między Uniwersytetem
Jagiellońskim
a Ecole des Hautes Etu,k.'; en Science.; Sociales w Paryżu,
w 1978 1". W Nowym Sączu polsko-francuskiej
".",ji naukowej poświ~canej historii porównawczej
re.g'ionów górskich i podgórskich
~d XVI do XX w, Przemieszane
w układzie pracy artykuły
t\vorzą w i:itccie c!w;"
ulrc::bnl' cz(~ści,
Czc::ść ,,;Jirc!1f'jska" ()bejmuje 6 studiów prezentujących
wyniki, przeprowadzoT':ych prz:'z Labora Łoire d'an th ropologi'e Sociale i Centre de Recherches H'storjoqu2~
\': Paryżu ;nterdysr:yplinamych
badań (etnologów, historyków, socjologów, demogTa[':m' i g,'ol;rCifó".,~ flad jednym z m:!kroregionów Pirenejów
- Baronnies de Bigorre
'.1',\ ::gC; choćby

300

HECE:'iZ.iE

(28 gmin o ogólnej powierzchni
120 km2), położonym. w dcpaTtamcnci(; Haute,;-P~renees. Analizując
przyczyny i mechanizmy
regresu spo1ecwo-ckonfJmicznego
rt·"
gionu badacze francuscy o.5rodkiem swych zaintere-sowań czyni<.j przede wszystki:c
odzinę
chłops·ką. Stanowicic podstawowy element struktury
społeczności wiejskie',
skupiający wszystkie rodzaje więzi i zależności społecznych, staje się ona klucze:
do zrozumienia
zależ'ności procesów zachodzących
na badanym obszarze' \V ci<\,..·.
0.:itatnich stuleci. Dominującym
typem rodZJi'ny była tu rodzina rdzenna, a głÓw;\.
:i::dnostką systemu społecznego - dom (mais'on), oznaczający jednocześniv grupę d·"mową, domo'stwo i dziedziczną własność ziemską. Po:siadający SWrl indywidual;,;
nazwę dom był najważniejszym
elementem tożsamości g·rupy rodzinnej, a paprz :
nią jednostki. Pod wspólnym dachem żyli rodzice, wyznaczony na spadkobiercę sy
Jub córka z małżonkiem i dziećmi oraz jego niezamęż,ni bracia i sio;lry. Trwało··.
i'ystemu społeczno-ekonomicznego
pirenejiskich s:połeczności z·apewniały: silny p: ..
t.riarchaJi.zm, oparcie sukcesji na zasadzie integralnego
dziedziczenia (całość g·osp·darstwa i społecznego statusu) wyłą·cznie przez jednego następcę (mogła nim bi"
13kże córka), wyłączenie z grupy domowej rodzeństwa
z chwilą jego zamóżpójśc
(po uprzednim
finansowym
wypo:sażeniu), strategia
matrymonialna
zapewniają·:·
"krążenie"
kobiet i posągów między domami na przestrzeni
3 - 4 generacji,
sił::"
więzi i zaleŻillości sąsiedzkie oraz ,samowystarczalność
oparta n,l go . ;podarce agrcp:,,·
sterskiej bazującej na indywidualnej
własności ziemi uprawnej i zbiorowej pastwi'
lasów.
Próbę rekonstrukcji
zasadniczych
elementów tradycyjnego
systemu społeczn'ekonomicznego w Pirenejach
oraz analizę jego przemian w XIX w. i warunkujć.cych te przeobrażenia
czynników podejmują
w trzech kolejnych
opracowania(,:;'
J. Goy - Trwałość
i zmiany:
Baronie
pirenejskie
w XVIII
i XIX
w.; C. Aug".stins Rozwój
społeczności
chlop'skiej
w Baroniach
pirenejskich
w XIX
li ..
R. Bonnain - Życie codzienne i spoŁeczne w regionie podgórskim
Pirenejów
Sroćikowych
w końcu XIX
w. Bezpośred'n;im uzupełnjeniem
tych rozważ'al1 jest studiu.
A. Fauve-Chamoux
- Ludność i rodzina w Górnych Pirenejach
w XVIII
XX ,.
PrzykŁad
Esparros,
ukazujące na przykładzie histori,i demograficznej
jednej z w>'
dynamikę
procesów ludnościowych
zachodzących
w Pirenejach
(wyraźny wz:·~··
jjczby mieszkańców
\v latach 1770 - 1850 i jej s~lny, pos'tępujący spadek po ty
okresie, w wyniku m. in. "konflikt" między funkcjonują·cym
wzorem rodziny a !1"°.vą sytuacją społeczno-ekonomiczną),
Charakterystykę
przemian kulturowych
\\' p:.
renejach i ich regionalnych
tradycji wzbogacają dwa inne artykuły, W pierwszy.
z nich D. Fabre - .4.naHabetyzacja
i kuU1kry Łudowe w Pirenejach.
Propozycje
lJ<,dań anal;izuje przebieg i następstwa złożoneg·o pr·aces!.! likwidacji analfabetyzJ11
dokonującego się w wa.ru.nkach zetknięcia się różnych języków omówi('nych (zróżnic" '
wanego dialektologicznie
jc;zyka okcytańskiego
oraz katalońsk;cgo
i ))cbkijskic.g:·
pO'siadających bogatą iite!"a!urę ust·ną, z językiem francu·~kim. W drugim C. Ri\'ai,'
.4.rchitektura

i spo/.eczeństwo

-

orris

-

wysokogórskie

budownictwo

pasterski'

zajmuje .się materialnymi
podS'tawami egzystencji rodzin górali pirenejskich w okr
.,je letnich wypasów -- wykorzystywanym
sezonowo, tradycy jnym budownictwc,,'
kamiennym no·szącym nazwę orri.

f-

Część "karpacka"
prezentowanej
publikacji
ma ·nieco inny niż "pirenejsk:i
cha.rakter. Wynika to zarówno z przyjęcia odmienlJ'!ej .pers·pektywy badawczcj, ja::
i objęcia analizą innej sfery zjaw~sk społeczno-kultur·owych
i ekonomicznych, O iiizamiel"zczone w pracy studia dotyczące Pirenejów - w wiqkszości ctnohistoryczn,:'
- są lezulj;lill~m zespołowych, interdyscyplinarnych
badail nad wybrarnym mikro-

HECENLJE

301

egionem i skupiają uwagę zwłaszcza na pro:::;lematyce związanej z funkcjonowdjem rodziny chłopskiej,
to opmcowania
poświęcone Karpatom
w większości
~ zakre.iu hi'storii społecz:nej i ekonomicznej - obejmują swym zasięgiem prawie
ały obo,szarKarpat polskich, a analizie poddane są w nich głównie całe społeczności
.ukalne, gminne a nawet ;'egionalne. Część tę otwiera artykuł H. Madurowicz-U,''ańskiej: Region - modeL teoretyczny,
w którym autorka podejmuje zagadnienie
'ojęcia reg,ir'nu i przedstawia
róż.ne sposoby jego operacjonalizacji,
uwzg'lędniajqC:~
"_\vłaszcza czynnik czasu (społeczno-ekonomiczny
region hIstoryczny) i problemy ck.mi,tacji. Swoje rozważania ilustruje przykładem górskiego i podgór\ikiego regior:u
··~arpat. Gospodarce karpackiej
poświęcone są dwa opracowania.
A. Podraza: ROlictwo w ](arpatach
poLskich w XVIII
- XX w., dokonuje rekonstrukcji
sytuacji rel ..
ictwa w Ka,rpatach w końcu XVIII w. i wskazuje na główne kierunki jego prze·
'1ian w ciągu następnych
dwóch stuleci. M. Kulczykowski:
Chłopska
wytwórczoiić
; rzemysłowa
w regionach
podgórskich
ukazuje nastomiasL, na przykładzie
,u··
:,'ychowskiego uśrodka płócienniczego, znaczenie przemysłu domowego w systemIe
" ,,,podarki chłopskiej w XVIII i XIX w. Problenmtyka
walki s,połecznej poja\\'l;1
;--; w artykulc C. Babińskiej: Tradycja
i dynamizm
w życiu poLskiej wsi górskiej
podgórskiej
od pol. XVIII
w. Jego przedmiotem
jeis't rola jaką tradycyjne
i~l"
~ytucje wiej,kiL' i prawu zwyczajowe odegr'ały w antyfeudalnym
ruchu chłopsk'L1.
'. ze;ść ,.karpacki)' ZJl11ykcl studium B. Kopczyfrskiej-Jawo[skiej
- Tradycyjne
życ,.,;
oLnicu-pastcrskie
i rodzina
w Karpatach
poLskich. Autorka,
z punktuwidzel~:)
,tnologa, analizuje w nim wpływ specyfiki tradycyjnego
systemu górskiej gosp'Jarki hodowlancj na organizacje; rodziny, jej życia codziennegci i zwyczajów,
Zamie:;zczolle w Pirenejach
i Karpatach
poszczególne opracowania
nie two,'zą
pradzie zwartej tematycznie całości, tym niemniej wlskazują na szereg wspólnych,
:powych proce.'ów i zjawisk zachodzących w małych spolecznościach górskich i po<:\,.órskich Pirenejów i Karpat. Na ten d3pekt zwraca uwagę C. Bobińska w Pod ..
miolclmiu
całości pracy, PodobieństWa między obu regionami - obok wielu ró7.'·
jc wywo!<lllyc!r c!ruc:by odmienną
formalno-prawną
sytuacją
chlopów polskich
irancu:ikich, udmiennym przebiegiem procesów demograficznych,
różnymi trady..c ,ami w zakresie dziedziczenia
własności i struktury grupy domoviej - są dOrStrzc:··
~dinc w bardzo róż.nych sferach kulturowej,
społecznej i ekonomicznej
rzeczywi'ości, m,in. w:ipccyiicznej
rytmice i organizacji życia rodzin góralskich, w pulz,..
.",cniu go ,podarki
rolniczo-pasterskiej
z ekonomiczną
działaln ością pozarolnicz4"
s\\'oi,tej llutollomii społeczno-ekonomicznej
obu reginów, rozluźnieniu
ich 2\\7;ą ..
,()\\' z pozo,stalq części;j kraju, w silnych więzach spolec.znych wzmacnianyc'l
. spólnotcj intcresów i wła-;ności, w żywnotności prawa zwyczajowego i jego zn ••~
,:Lnia elld kształtowania
za'sad współżycia
społecznegCJ i ochrony tradycyjnego
'llius

quo.

Można żywić nadzieję, iż wieloletnie już kontakty między historykami
krakow-.
·;;mi i p,lrYi:ikimi, dotyczące badania regionów górskich i podgórskich, zaowocuj;l
przy;.sz!ości, jl'śli nie wspólnymi pracami badawczymi, to przynajmniej
bardziej
'.;icrull;';owanym
lIa perspektywę
pCJTóWna\Vczą studiami, Takich międzykultU:··J~
.ych analiz typu historyc:ćnego obszar pirenejów
i KCll'p,'t z pewnością wymaga
Jacek

Bcc1nar'!f.i

302

RECENZJE

Byt

i kiL/tura

belaTliSaU

Tezisy

dakladau.

"NavukCl

i Technika",

Mi:1Sk 19i-n.

ss. ILl.
W marcu 198,\ r. odbyła się w .MiiJsku kolej'na konferencja
naukowa poświę;; .'n<: etnografii
i folklorowi
Białorusi.
Z jej obszerną
tematyk,!
zapoZllajemy
.,it:
w zbiorze tez wygło>zonych
w czasie niej 58 referatów.
Nie sposób tu jc.,t W.'micnić wszystkich
autorów i temaLY ich wys~ąpie[l, ogri\ll.Czymy się wj(;C do ,
',onnacj.'
-ogólnej
wYPu:lktowania
spraw
IY,cgących zainteresować
etl:-ografć,,,.j
folklorystów
polskich. Referaty
omawiają
wyniki zapisów t('renowych
a tak~;,
badaiJ archwialnych.
Dużo uwagi poświęcono
etnografii
i folklorowi
Polesia. Heferl'llci W.'ipomin,
także o wkładzie badaczy polskich do zba,dania tcgo regionu - Marii Czarnowski> ,.
Zoriana
Dołęgi-Chodakow>kiego,
RlJmualda
Zie.nkiewicza.
Władysława
Syrokom'
Józefa l. Kraszew~kiego,
Łukasza Gołębiowskiego,
Oskara Kolbm-ga. Michala FecL!'cwski;;:go, Emmy Jeleńskiej-Dm0chawskiej,
Czeslawa
Pietkjewicza
i Kazimien ..'
Moszy!'lskiego. Dowiadujemy
się. iż w niedłu.gim czasie ukaże ~ię monografia etn ,g,'aficzll:l Polesia, opracowana
ws'pólnie przez badaczy białorus>kich i ukraiń"kC':.
W usLllaniu lokillizacji Polesia wedle starszych źródeł ,referenci odwołuj,j :iię tak~,·
do hbtoryków
polskich - Marcina Kromera i Macieja Strykowskiego.
P. U. Cieraszkowicz
przytoczył dane staty,styr.z,ne o składzie J1arGdow()ściow~'''l
i \yyzna~liowym
Białorusi w połowie XIX w: Otóż w 1858 r. :nieszkało tu ok. ::;
miliona luózi. Bialoru,ini,
wystl;pujący także pod llazw'! .,Li1wini", .,Ruscy" .. ,Rusin:'·.
"Polesianie"
i ..PQlleszucy", stanowili 78% ~ej liczby. Rosj<ln. Ukrai,'lcóW ; Li-twinó',':
właściwych
bylo tu s-ŁGsunkowo niewielu. Polaków natomi,bt
nail(:zono 270 tysięc.>
wliczając do tej liczby -- jak pisze autor także Białorusinów-katolików.
Zycll.:
,slLdlowili 10% mieszka1'lców. Tatarów było 3,2 tysiąca, Niemców - 7 tysiqcy. Chł· pów paiJszczyźnianych
był;; 2565 tysięcy, głównie Białorusinów,
a także częścio\'.,
Ukraińców,
Litwinów i Polaków. Szlachta osiągala liczb~ 160 tY.'ięcy. duży jed-n;,::
prc-cent stanowiła szlachta zagrad·owa. Właściwych ziemin.n naliczono 9 tysiqcy. !'I.r,\sc-okracja w wic;k5zości była katolicka i polska. Szlachla drobna w :,0 - 77% (w zależności od regionów) wyznawała
pr'awosławie.
Wśród kupców 72,5% s-tanowili Żydzi. Niemcy byli w calwici protestantami,
p ,lacy i LHwini - katolikami,
Białorusini - w 84% pl·awosła>V'nymi. Katolików ogółem było 13% (w guberni mohylewsikiej
4.3%, w powiatach
IJi'lłoru.,kich gubel!:'
w:leńskiej - 56%). Ludność miejska liczyła 3'30 tysięcy (9,8%), w tym nOlo stan;.wili mieszczanie, 5% - -szl:1ch-ta, 2,5% - kupcy. Ok. 45~io ludnosci miejskiej stnowili Żydzi, 36,3% - Białorusini,
8, 1% - Polacy. l'v1ic'.;zczan 'N miasteczkach
by ~
230 tysięcy, w tym 78.6% - Żydów.
W. S. Citou scharakteryzował
uprząż wys.tępującą
na Białorusi. Zcwwużmy. 'i.::
zab:'akło tu wzmianki
a używaniu
tzw. kraikoWIskich chomą-tów, cbywających
<,'z
bez duhy, wymagających
odpowiednio
zakrzywionych
koiJców hrJłcb1l. PosługiwOl'
się nimi przeważnie
ziemianie, ale można je było spotkać także '-1 zamożniejszych
chłopów (użY'Nano ich zresz1ą ty11ko do okazalszych wyjazdów. bowiem d'J transpo,'t'-1 p~'aktycznicjsze
były chomąty
z duhą). A. M. Narou~tka przed.-;ta wiła zmiany
vmętrz izb chłopskich
w XIX w., w związku z zarzuceniem
pieców ..kurnych'
\\' latach 1860 - 1870 zaczęto tu stawiać piece .,półbiałe·· (autorka
nie opisuje ici-,
bliźej), a w końcu XIX w. już stawiano piece "białe", czyli kominowe. Spowodow 1lo -to tendencję
do oddzielania
części sypialnianej
od reszty izby przy pomocy 2'1s1eny 11.; l) przepierzeni".
cjqgn<jcego się od pieca do śdany frontowej
Następny')'
etapem O)}, Jddzielenie części kuchennej.

RECENZJE

303

Z drugil'go rl·feratu "\. '\1. Naroll:;k:ej dowiadujemy
sil;, ii. do połowy XIX '\'.
giO\\'llym spo:;obem oświetlania
izb chłop"kich na B:arorus: było luezywo, przygc;tc;,,'ylvane z drzcwa świcrkri\\'l'go, klonowego, br;wz·owcg.o j in, Zatyl<<.'nJ jc w szc: liny ścian lub do przenOSlll'go "luczynnika",
Przy mlocce używan,) ÓO oświetle',:a
~;,cdoły specjalnej skrzyni Ha nó~kach, nazywanej
"pieraswiet",
l'oczynają~
od [cit
"~l'śćdzie'si<1t~'ch XIX w. zamożniejsi gospodarze używcdi do oświetlenia
kagal1~ów
z nailą. Pm:a tym ['Obiol1o świece z lluszczu i wosku (poczYllaj<!C od XVII w.). Uż:;'Nali ich gospodarze bogatsi i średni. Pod koniec XIX w. zaczęto kupować lampj,
lłtórc z CZ,hcm \vyparły łuczywo i świece.
T. l. Kuchanlflak
specjalizuje
się w badaniach
zwy.czajów chrzcielnych
łLdu
bi.J!oruskiego. Z jego refera tu dowiadujemy
się, że wedle statystyki
przeprowad:wnej w ln82 1'. wśród ludności wiejskiej P.olesia 1/3 ankietowanych
pJcAaid, ~e chrz'~;;q
dzieci tradycyjnie.
ł']CZllie z obrzędem cerkiewnym .. ,Dlatego też - kończy aul.l!'
- knlliccz:le jest zaillicjoVl'<\llic wielkiej pracy nad wprowadzeneim
do bytu wi:'~n',.ków urGczystej lświeckiej]
rejestracji
noworodków,
nad udoskonaleniem
te~J
OJrzqdu". W d!'ugim .o;wym referacie,
dotyczącym
współcze.snychobr.zqdów
\v>
seJ;lych, tenże au~ot' cło ujemnych
przeżytków
przeszłości zaLcza także zdarzaj<!;;c
sit; w miejscowościach
wiejskich śluby w cerkwi. L, W, R,lkawa poda:", że weci:c
spi'u przcprowadzonego
\\' 1979 1'. co trzeci ślub w Republice
Białoruskiej
\;:>'i
narodowościowo m:esz,my: ludność białorusika wst<;puje IV związki małżeń,skie z nL:szkającymi tu Rusjallami, Ukraińcami,
Polakami
i in. narodowościami.
W 1981 ,',
wsród ślubów mieszanych 68% s,tallowiły białorusko-r,osyjskie,
9,3% ..- białol'usł-;:',-u1i:raińskie. :U Ofo białr,rusko-polskie,
16,9% z innymi naTodowoścJami.
Jedyn~e
wsród tutejszych Żydów małże11'>twa są bardziej jednorodne.
J. K. Rahacz przed"tawi:l historię se,j~ty zielonoświątkowców
na Bia!t;ru·si. PClj,;wili sil; oni tu IV 1914 1'. IV guberni witebskiej.
W okre'5e mi<;dzywojennym I'u;;"!
tć'l:l rozwi'llJłł sit; tab.e na Biało'ru'si z<lchodniej, W 1934 1'. IV samym wOjewództw",-,
p:'!eskim było 4 tysiące zielOlwswiątkowców,
Autor twierdzi, iŁ rZ::ld polski ce1rJ·•••
·[>
pi'pierał tt; scktt; aby odciagała ona chlopów od wa'lki klasowej. W połowie i3.:
siedemdziesiątych,
po ukazaniu
sit~ dekretu
legalizującego
\V\spólnoty religijne
w ZSRR. zic1onoświątko\\icy
otworzyli szereg swych domów modlitewnych,
m.i:1
Lkże w :Ylili:,ku. Autor podkreśla. że działalność tej ."ek.ty ujen1l1ie wpływa na a:(tywność spoleczn<l jej cZ!fl!lków. zdarza się bowiem, że niektórzy z nich odmawiaj:)
udziału w wybo'i'ach, a nawet były wypadki odmawiania
służby \V Armii Radzic;:kiej. Stąd też autor postuluje
uwzglę-dnianie tych faktów w prowadzonej
wśrc,d
n:ch pracy ateist.ycznej.
Wspomn~ana już L. B. Rakawa wskazuje na rolę tradycji obrzędów ludowych
'N
ateistycznym
wycho\','aniu
młodzieży białoruskiej,
Zdarza się mianowicie,
3(:
CZ(;SĆtej młodzic!.y uczestniczy \V obrzędach religijnych, łącząc je z tradycją lu{;hwą· Taka indyferentna
postawa i udział w tych obrzędach mo~e sprzyjać przekanniu tradycji religijnych nas!.qpnemu pokoleniu. Dla,tego autorka stwierdza, że "Chdc'aż ateizm stał .'it; ma,;owy w życiu młodzieży, to jednak praca ateistyczna
aie
s'tfac'!a na swej aktu,llno.ici i w na'Szych czasach:'. Ze statystyk
przeprowadzonY~;;l
cstatnio wyni.ka, iż wprawdzie 98.1o/n młodzieży pracującej okre51iło siebie jako n;2wicrz,)cycl1. to jednak [/5 z niej uczestniczy w świętach
i obrzędach
rc1igijny';;l.
Należy zatem - zdaniem <lutorów - s·tarać się o zakorzenienie
zwyczaju nowych,
śv:icckich świJ)t i (1)rzcdów \.\' postaci uroczystej rejestracji
ślubów, świeckich otJl'zC;dów II'csclnych, chrzcin, uroczystych 'Jbrzędów przyjmowania
młodzieży do prac,::,
'N~'pr3\viania do \\'o.hka itp, W dLli,ych miastach, prócz pałaców ślubów, \vyburk,wano już ,periillne domy przeznaczone do podobnych "brz(;dów cywilnych. AutOl:O

304

RECENZJE

\ ,)ńczy swój referat postulatem:
"Jednym
z naj\\ ażniej~z.ych zad;lI'j ob1"Z~dow,,:>d
: <ldzieckiej jest pełne wyparcie z obyczaju ludności pracującej
świ'lt i obrzędu'N
: digij'l1ych, jako obcej nam ideologii. Obrzędom cerkiewnym
(ślubum, chrztom itp.)
'-"lleży przeciwstav"ić
komsomolsko-mlodzieżowe
wesela, śluby, chrzty itp." (s. 63.1.
W. M. Bielawina przytoczyła
dane ze 5pisu ludności z 1979 r. dotyczące składu
;arodowościo·wego
na Połesiu. Otóż w tamtej'szych
miastach było 7'2,9% Białoru51nÓw, 17,3 Rosjan,
4,3 lJkraihców,
2 6 Żydów, 1,5 Pulaklm'o 0 7 innych narodcwo';;;i.
\;'01 ankir!ach
pytaino też ludność () jej naroclo\vą oi-;entacjl: kultural:1<1. Okazab .;:. ;,
::e b.J'ja to onentacja
na wielonarocl,)wość.
Tylku 15,10;0 B;;;loru;;i!IOw (Kreśliło SWił
'..cientację na b1ałoruskie
pieśn; narodowe,
19.6 na muzykę białoruskI,
6,5 .,;.\ białoruskie
tańce ludowe i jedynie 5,8%
uW:lżalo. że wl.'sela należy urzćlcif:;lĆ
·.H'elle bird(,ruskich
zwyczajów
i obrzędów.
Stwierdzono
przy tym, ŻI~ inl rr ,Kk'.a
~"~ner<lcja ludności miejskiej na P.olesiu białoruskim,
tym mniejsze ma zoriento',I'>
p i·e na
swą kulturę
narodową
(dotyczy to zreóztą \I'.;zystkkh
wy,;[ępuj~I('Yl.h ',U
~',J'up Ddi·OOowych). Tak np. spośród Bi<\łorusi!1ów w v:ieku do lat 20 ;\\'~l :nuzyl,r;
narodową na pierwsze miejsce stawia tylko 9,3%,
a II' \\'ieku l<1t ;'i0 - 59 -- 55,ZUfo.
\Vśród tutejszych
Rosjan analogiczny
proceat
\\')'no< odp')\viednio
5,0 l,raz Zbli.
:\utorka
dodaje. iż podalne pr,oc('nty :;<{wyższe. n:ż \v mia,bch
innych region('',Ą!
Eialoru·si, gdzie ,:,topień tej intergacji nLlrodo'Nośeio\\'('j k<t b~Hd7.iej z:l:lW~rl'.;(;II·ar:j·.
l)'lllP te potwierdzają
to, o czym autorka
pi,;ala na wst~pie swego re[cratuor.l~
."Związku
Radzieckim
oraz barrlziej zauważalnie
formuje S;l; now;) sPOłCCZIll'ŚĆ
>.sloryczna -,- jednolity naród radzieck:.
Wśród referatów
f()lkloryslye'mych
sześć dotyczy POWJllza{1 bialorusko-lite\v. "ich, któ'rych au.torami s<{ zarówno badacze bialoruscy, jak też litewscy. W kolejć)yJll dziale, poświęconym
historii
i teorii folkloru,
7.al1lie.;zczorlo nastl,'pujące
:..~'l raty: H. A. Barta;.-;wwicz - W sprawie
zbierania,
badania
i klasyfikacji
poda.ń
'; ia/oruskich;
L. P. Barabanowa
.:... Wzajemne
wpływy
t raclycji
folklorystycznej
i ~·i·'.'rackiej
'We 'Wschodnioslo1Vialiskiej
baśni nowelistycznej;
A. A. Jankouski
- Słowo
~ obraz w gatunkach
satyryczno-lmmorystycznych
folkłom
biaŁoruskiego:
L I. K ..,,;.'
'--' Postać baśniowa:
wzajemny
zli'iązek
portretu
zewnętrznego
i weumc;trznego:
ta7.
.... Właściwości
kompozycji
wschodniosłowimlskich
bośni o ::wierzc;tach;
L P. B,n')b;lilOwa - Wschodnioslowia'liskie
baśnie nowelistycz
ne () l{'iernd żOlle: A. S. Jl'm::.,mw -- Rym 1.delokrotny
Ul białoruskiej
poezji
chr::cielnej:
A. A .. Jankow:k:
.I,;'zyk białoruskich
anegdot
Iwiolcych,
humoresek
i żartów;
11. A. Piatrouska
,;,ieśni tradycyjne
we współczesnym
bytowaniu:
L. ;VI. SaJaw:c'j ,- Tradycje
Jolk,:J0

;~!styczne

Bial.oTl!si

i losy

ustnopoetyckiej

0

spUścizny.

W dziale {),!atnim zbioru, z·atytułowanym
Stronice
z historii
folklorystyki,
ZlUj~.Jjemy dwn referaty
dotyczące
lu'cioznaw"tw:l
polskiego.
\V pierwszym
z nich
;\ F. Litwinr·wicz omówił białoruckie materiały folklorY'styczne nn lamach .,Wisly ..·.,
,;LlbJiko\,l'ane przez E. Orzeszkową. E. Jcleńsk~l. A. Łl;fowskieg'J. J. Kiborta. Z. K ,..
'.,:alewską. W. Szukiewicza
i in. 1'1 drugi,m referac:l~ knże autor ,charakteryzol\·.J.ł
;;;aterialy
białoruskie
ogbszcvne w tygod.niku
,.Kło'sy" przez E. Chłopickie;:.l,
Z Glogern, W. BLitnera, K. Niediwiedz\Qiego. Z. Szczerego. Oba te referaty nak:y
.;;;na(: za p()żyteezny wkład do bi1dań n2.d bialoru;:h"'O-p()lskimi p()wią~aniami Ju(h~
:",awczymi. To samo trzeba powiedzieć o refera,cie U. A. Wasilewicza Jon [(orlo!!'i,I:z
folkloryści
biaŁoruscy
k01/ca XIX
1.0. 1\10wa tu o nowych
materiałach
!la
ten :','"
",at, znalezionych
w archiwum
Karłowicza,
znajdującym
sit; \1' W·ilnie. Z ZaC;l')' ..;mej tu kore'.oondencj-i
wynika. iż ucz.niami Karlowicza-folklory~ty
byli m.in. Bi; uta (AmeEa Derewiń-s.ka) i WładysJaw Weryho.
ChcialhyP1, na zakończenie, wyrazit:' szczcr~l "ydzit?cZllo;Ć p. Lji Sala\\'icj z :\llt'1-

305

RECENZJE

'oKa za przy~lallie tego zbioru refer'atów. Niestety, białoruska
literatura
ludoznaw.CLa \V dalszym
ci<'jgu jest u nas praktycznie
niedostępna,
a przecież można w niej
d:ależć dużo ciekawnych
informacji,
jak choćby w przeds-tawionym
tu pokrótce
fbiorze referatów,
Franciszek

Vaclav F r {)It, c a kolektiv, Horni Vestonice,
j"wlHorawsk('
vesnice, Brno 1'9'8'4,ss. ()2.4.

Spolecenske

a kulturni

Sielicki

promeny

-=VIonografia wsi lIorni Vestoni-ce jest jedną z wielu mOllOg!'aficznych prac prz!··
,>Jtowywanych
w K;llL'drze Etnografii
Uniwe'l1sytetu im. J G. Purkynć
w Brnie .
.},'st to jednak monografia
"pecyficzna - dotyczy bowiem wsi, w której wymieniła
,t; całkowicie ludność po II wojlnie światowej.
Po wy'siedleniu Niemców nowi osad',ey przybyli tam tuk z pobliskich wsi, jak też z wielu różnych regionów Moruw,
C;~ech i Słowacji. Losy kultury tradycyjnej
mieszkańców
tej wsi, jej trwanie, zmia")' i uwarunkow~\I1ia, "'-I tematami
poszczególny'ch rozdziałów
tej obszernej
pracy.
Procesami
etnicznymi
na pograniczach
zajmują się aktualnie
ośrodki etnogral,aUle w Pradze, Brnie i Bratyslawie.
Wybra.na przez zespół brneński do dogłębnej
.•;Jalizy wieś jc,,;. typowa ; reprezentatywna
dla specyficznych
procesów kulturo-.'.ych na ziemiach nowozasiedlanych,
U nas. w Polsce analogiczne
proce-sy obser.:,(Jwaliśmy na Ziemiach Zachodnich
i półnoonych.
Niekitóre też prace ich doty(;ące służ,] pomOCq i sa cytowane przez kolegów morawskich.
Nurtem przcwodnim
ksi,]żki jest odpowiedź
na py'ta!nie postawione
w przed··
n;()wie (Fl'. Hejl): "Co to k pohranići?".
Odpowiedź (w wolnym tłumaczeniu)
brzmi:
, ,z regionalnego
punktu widzenia jest to taki kraj, region nowoutworzony,
a:e
; ,iŻ posiadaj'lcy
,;pecyficwe
rysy wyróżniające
go od ziem centralnych.
O jego
':e świadczy asymi1acja ludzi przybyly<:h tam z różnych stron., .••. Pełna odpo'.\-iedź na pytanie
specyfjk~ kultu,row'l ws.i pogranicza i etapy tych proce5ów daj~1
~,.)lejne rozdzi:1ły omawianej
pr2cy,
Wieś Homi
Vestonice
leży ,na pd, w.sch.
10rawach
(pow. Breclav)
i liczy
':becnie :W.:l numery, Praca oparta zosiała na badaniach
terenowych
prowadzonych
" latach 19'74- W7:i oraz licznych materiałach
archiwalnych,
statystycznych,
k1">·
:,;kar'~kicil itp, Zgromadzono
również bardzo bogaty materiał
fotograficzny
i ry:.mkowy dosk'"lale
iJu'strnj<.]cy omawiane w książce problemy. Na specjalną
uwal~\; zasługuj"
boga te przypi,,;y, literatura
przedmiotu
orazkwesUonariusze
użyte
do badah. Ponadto
aneksy
zawierają
obszerne
fragl"nenty materiałów
archivv'dlr:j(Ch, Badania nad H, Veslonicami
miały charakter
interdy'scyplinarny
wzic;li
'.', !lich udzia; historycy, socjolodzy, ekonomiści,
folkloryści.
językoznawcy,
muzy ..
~:c)lodzy itp, co pozwoliło uwzględnić
wszystkie
alspekly badanej społeczności
oraz
;,;naczyć w całości problemy przemian kultury
wsi w warunkach
zdcrzenia
i ln::-gracji społcczno-kul tUl·OWCj.
Wstęp i założe,nia pracy przygotował
V. Frolec i Svatomira
Pradkova,
Część
·.•..prowadzając,)
ilanowią
początkowe
rozdziały:
historia
wsi (Bedrich
Ceresńak,
,Struktura
społeczno-zawodowa
19% - 1975") Iv,o Mazny a' kol.: gospoda-rstwa
mało,·
;'<)ll1e i przyzagrodowe
(V. Frolec). Foza przekrojami
~połeczno-zawodowymi
znaj,Llj,-] si~ tu b:> ':dzo cipka wc i przydatne
w dalszej am:liz:e charakterystyki
wszy-

°

;:0 "Lud"

-

t. 70

i'..

306

RECENZJE

śtk~ch r()dzin (wg numeró\\'
domów) z uwzgl<;dnieniem
takich danych, jak G, ."
przybycia
i micj-sce pochodzenia,
nazwisko i rok urodzenia,
z kim rrzybyl z 1.'dz:ny oraz szczególowy opis zastanego
domu, inwl'ntarza
martwego,
żywego i' ,
Następnie dalej, porówn,me jest to ze stall1em p:.Jsiadania wsi s<j~iednich a niezm; ..'nionym skladzie ludnościowym.
Glówną część stanowią rozdziały dotyczące kultu ry tradyc.v jrll'j. W pierw . ;z\·,
umówiono pożywienie oraz jego przygotowanie,
z przykładem
tygodHiowego jad: ,.
spisu. Zwrócono tu uwagę, że chociaż zestaw potraw jest jeszcze tradycyjtly.
zaginęły potrawy wyraźnie obrzędowe (V. Frolec). Na~tc;pny r'lzdzi,\l zawiera 011",wienie budownictwa
wiejskiego
i urządzenia
domu i jest bogato ilu.,trowany
p',nami i fotografiami
poszczególnych
typów domów mieszkalny,ch i budynków g"'podarskich
i opisem funkcji poszc,zególnych pomie:iZCZell. Zawarto tu rO\\··nicż o,'',
,;przętów oraz ich U'sy'tuowanie oraz określono typ \V., i jako ulicówk<; (V. Fro> ').
Również tego autora
je"t rozdział poświęcony
odziei.y. Autor z<';lawia n'.S7.';"L'
za~'az po o'siedleniu stroje z obecnymi, zwracając
uwag<; na z~mjkanje stroju kdowego jako odzieży codziennej. Pozostaje
on jeszcze przy ok:lzjach oc!ŚWi<;tIlY'·).,
W ciekawie skonstruowanych
tabelach wskazuje na .-;tosunek do lradycyjnego
i..ldowego stroju w przekroju
pochodzenia
regionalnego
i wieku. Badaj~lc a-.;pekl :, ."
tetyczny stroju autor przytacza
in!teresującą
opinię wi<;ki.-.;zościmieszk::n\ców f80"/.'1
źe strój jest wyróżnikiem
wsi od innych, sąsiednich
i należy go no.;:<' poza w ,:el
W rozdziale poświęconym
zwyezajom
rodzinnym
i sąs':edzk:m
(V. Frolec, Jd.".
Pa~'likova, Svatomira
Pradkova)
bardzo interesujące
są zestawienia
starych i 11,;wych typów wesel, system zawierania
małżeń'Stw, pomocy sąsiedzkiej. O;>obny C·'·~··
dział poświęcono rokowi obrzędowemu
(V. FrolecL Omawiając
poszc?el!:óll1e ś\\'iC:.J
uwzględniono
zmiany w ich obchodzeniu,
zachowanie
wielu clemen :ów tradyc;. jnych i powstawanie
współczesnych.
Również bardzo ciekawy je,t rozdział poświęcony kulturze plastycznej
i este: ."et' (Richard Jerabek). Zawiera on nie tylko rejebtr wyposażenia
wp.ęhz w prz.·;mioty artystycz'ne
i stosunek do nich właścicieli, ale i ocenę twórczości ludow.·]
Z tematyki
szeroko rozumianego
folkloru literaturę
ludową opracował
Bohu,h.Benes. Podaje on ciekawe charakteTY'stY);:i ludowych opowiadaczy
Zl'
Z\\,\,óc('I1;'"
uwagi na ich poziom intelek,tualny
i k OIltak ty .społeczne. Osobny rr:zdzial poś".-·.·.;eono repertuarowi
muzycznemu
i pieŚlniowemu w jego tradycyjnym
i w,półcz""
nym wymiarze
rDusan Holy, Milos Stedron, Stanislav
Tesar). Do tematyki soc,!·lugic:mej należą rozdziały: Rodzice-szkoła
(Milan Pradka); czas wolny (Pa\'(~l PŁI·.i,;
religijność w życiu wsi (Jirl Gabriel, Ivan Holy). Tu róv,'nież można z.aJi<:7.Yćpr',>lem codziennego
języka jako sp0'5t1hu komunikacji
(Ma'rie Krcmnv:l .. hlt! Ch;".lpck).

W podsumowaniu
Vaclav Frolec podkreśla
skomplikowany
char,lktel' p~·oce<.·..społeczno-kulturowych.
Odpowiadając
na stawiane
na w,;tępie pracy pyL1nie. w)różnia kilka etapów zachodzących przemian:
- ada·ptację (wraz z demokratyzacją
s·to:sunków społecznych),
- akulturację
na skutek zderzenia wzarów ku-lturowych.
-' integrację i asymilację,
- wreszcie identyfikację
i autochtonizację.
Zwraca on też uwagę. że 'dla długości i interl'sywności
tych procl~'ó\\' WaŻnij ~ ".;
odegrały zmiany w stosunkach
własnościowych
orilz bliskość kU!tUf()'.V'1 (większ', Josadników
pochodziła ze wsi środkowych,
wschodnich
i poludniowych
:\llora ,',')
Wskazując na pmcesy zmian w ku!tu-rze tradycyjnej
porównuje
.it' W(' \vszy~tk;:·.
dz'ałach z s~,tuacją na wsiach jednorodnych
ja k·) przyczyn<; :-;zyb,;zych zmial!1 : TJ.-

HECENZJE

307

niku form tradycyjnych,
przyjmuje
przesiedlenie
i zderzenie wzorów kulturowY'::;l.
Przedstawi:m<l p,'aca [J,'zygctowana ba'l"dzo starannie
\\"::".>zlatowo a r.astc;1~::·2
~·3ytorsko. it'st nicz\\'ykle >lter~sującym
przykładem
etnografi(:znej
monografii ".<
z:e:n nowozasiedlanych
i ż:'óclłel11 do obserwacji
zachodzących
tam procesów s:))reczn u-ku lt u rowych.
Anna

Teresa K u m o r o \\. s k a, Gloger.
~s. +66, ilustr. 76.

Opowieść

biograficzna.

Szyfer

LSW, Warszawa

19';;·1.

Zygmunt GIoger. nie ,trudzony i efektywny XIX-'wieczny badacz z z<Jkre3u d.'·óeologii,
hi:ilorii. etnografii,
iolklDrystyki,
krajoznaw,;twa
i rolnictwa
-- znc;",y
j".;t dość dobrze z licznych jego publikacji
oraz opracow"ll biograficznych.
J'-,dn' '.;
z racji choćby obowiązku
redakcji
"Ludu" należy odnotować
najnowszil
pn.:'~
u tym niepospolitym
badaczll i zwrócić uwagę czytelników
na jej wartość.,
Pod furmą "opowieści biograficznej"' autorka daje najbardzi2j
dotąd pełny :'")raz życia i działalności G!ogeTa ;na tle stosunków lokalnych, regi·onalnych i krn.i~),-,·:ych. Dzięki wieloletnim poszukiwaniom
źródłowym udało się autorce dotrzeć "'"
!ylk{) do całej spuścizny pismiennej Glogera, rozproszonej i ukrytej często pod v;>lama pseud(mimami i krYP:o!1jmi~mi, doro'bku liczącego około tysiąca po:~ycji, 1):"0-':"
autorkę znacznie uzupełnionych
- ale wykorzystać
także zachowaną. dJŚć bogd.·:o1
ko:·e.5'pondencję rękopiśmi,;nną
Glogera z licznymi adresatami,
lu,dźmi nauki, kf~:tury i działaczami w j'óżnych dziedzinach ówczesnego życia. Przeb:1dała także Ó~':c:esną pl asę i szereg innego rodzaju źródeł. Od strony zatem źródłowej pn,ca j."
wr<;cz wzorowa i zcl,ługuje na wysokie uznanie. Na takiej też szerokiej pcdsta:'i;e
ź':'ódlowej autork,1 snuje calą opowieść biograficzną·
'Wychodząc z zalożenia, .że dotąd mało wiemy o samym Zygmuncie Gloger·::.
chltorka stawia pl'zed sobil następujące
pytania: "Jaki był? Jak z;dobywał \ViedL~.
jak pracował. j~lk kształtował
się jego stosunek do otaczającej
rzeczywistości,.lu
ludzi? Jak wyglc]dała zwykła codzienność. jakim spo.sobem zdołał tak wiele z·"bić? Dlaczego. 'l1logclc spokojnie i dostatnio żyć w swoim Jeżewie, S.lm z wła':;:'l
woli podejmował coraz to nowe zadania i obowiązki, których sumienne speł,nia'::"
zmusiło go do 11:lrzilCCnia sobie surowej dyscypliny,
do skąpienia
cza~u ma V",'poczynek i prowadzenie
bardzo ,kromnego życia, bo na dodatek do całej tej c:,:,'kiej harówki z biegiem lat coraz więcej dokładał z włas'nej kieszeni. Trudno t')
dzisiaj pojąć; choć wówczas takie pOOitawy nie należały do \vyjątków. Było to d:";,g:e półwiecze zaborów i liJL; upmtej wal'ki o polskość tej ziemi l wszy;;tkich jej
mieszkańców" (;;. 6 - 7).
Cała treść ksi;1Żki jest właśnie rozwiniętą
odpowiedzią na wszystkie postawl'Jne wyżej pytania. Autorka zaslo'oowała przy tym ,specjalną jakby metodę. Oto d-:
eharakterystyki
n,;obowości Glagera wykorzyS'tuje prze:le wszY'stkim wła:sne II'SP{'·;'.n:enia i utwory Glogcra. jego liczne artykuły
publicystyczne,
wsp()Jmnianą kor c");'Jndencję. także wypowiedzi 'Ń'spółczes'nych i relacje mdzi.nne, a nawet informa::J2
uzyskane od wnuczki Glogera. Jego osobowość zatem zosl~ała w całej pehli i piJ·;t~·cznie przedstawion,1.
.L.lż na w:;tępie książki aut'Jrka
przedstawi,l
~yntetycz:c~,'
z?;ys tej o;;o!Jowości. który w<l1'lo tu przytoczyć:
.,Vvędrował z zapałem i Uśm:.2-

'=

308

RECENZJE

chem po ojczy~tej ziemi. Nosił zawsze przy sobie zeszyt, olówki i nriżyczki. SP0T2ądzał setki naj,'ozmaitszych
notat, .kreślił spo~trzeżenia
i rysunki, wycinal dzi'!: iqt'ki inf.ormacj'i z gazet. W'szystko to Z!nikało najpierw w kieszeniach surduta (. .. ),
d naistępn'ie było segregowane,
uzupełniane,
opisywane i rozkładane do tek i pudeL
Z biegiem lat wypełniały
się pudła, pęezniały teki (. .. ). To, (;0 nie mieściło 5j~
'i,' kieszeniach,
znosił, zwoził w pakach, watkach i skrzyniach z calego terenu by;, j Rzeczypospolitej
na Podjasie, do Jeżewa, gdzie pragn,jl zalożyć muzeum dawn<>j
L('chii~'.

Namawiam do przeczytania
tej kisiążki. Jest ona owocem benedyktyńskiej
wn;cz
aey autorki, włożonej zwła'szeza w skompletowa,nie tak różnorodnych źródeł, a :1."-:f;pnie w wkomponowanie
ich w tok narracji. PrucG czyta siG jak najlepszą pr'.';jeść. W układzie chronologicznym
daje ona pełny pogląd na wszechstronną
dz:al,.lność Glogera ;la tle stosunków czasu i miejsca, jest znakomit'j so.nd'l w dzieje
kulturę społeczeństwa
polskiego z okresu życiu tego niezwykJcgo haclaczai
dzidL1Ł:Za.

Józef

Stanisława Kościelecka,
c<n 1983, '5:5. 195, il.

DZieje

Polonii

lO Danii

1(: latach

BlLTSZtel

1892-1940,

Sze~e-

W bogatej już literaturze
na temat wychodźstwa
zarobkowego
z Polski i tWI);'2<?nia się zbiorowości polonij,nych na obczyźnie, brakowalo - jak dot<ld - syn:e::;zznej pracy ujmującej
problematykę
sezo:nowych wędrów'ck za prac,! do Dani'i,
K"zprawa
Stanisławy
Kościeleckiej,
wydana w uderzająco
niskim nakładzie
(.l00
e;'z,), ledwo zau"vażalna na ry'nku księgarskim,
zapełnia tG dotkliw'l luke:.
Od 1892 roku rzesze galicyj'skich w przewadze chłopówudawaly
sil; rok roCL:',)e na wiosnę do Danii, gdzie przez kilka miesięcy, ciężko pracując
na buracza;'::'ch polach, gromadziły
korony, z którymi
na je:;iem pojawiali
siG w domu.
O tych wę<h'ówkach tradycja
wiejiska do dziś mówi sporo, lecz w spo.,ób m:<:o
<zezegółowy, konwencjonalny
i - zwlaszcza dziś - niemal już legendar'ny. Reccl··
Zi/Nana praca przybliża nam problem oświet1aj'lc go przede wszystkim II' uj<;:c::.l
:'1:'storycznym, po części socjologicznym i ,- la.st but not least - także etnografiez:~ym.

Dania pozbawiona
mocarstwowych
ambicji po niefortunncj
w'Jjnie z Pru,ami
~ Austrią w 1864 roku, rozpoczęla działania :umiC':zające clo umocnienia
wewnętrz:",go. Zwrócono przede wszy!S'tkim uwagę na rolnictwo, wykorzy.:;tując zapotrzeb
,':anie rynków światowych
na pIody ro'l:ne. Dania w szybkim tempie stała się P't);ultatem, rozwijając w 'szczególności uprawę bur.aka cukrDwego.
Początkowo,
z braku rąk do pracy, zatrudniano
robotników
rolnych ze Szwe~~i. Gdy jednak
naplyw ich zmalal - Szwecja bowiem również zaczęła rozwij:;ć
u'~;rawę tej, tak pr'acochłonnej
rośliny - a werbunek robotników
fińskich się :lie
pn.viódł, zwrócono uwagę na Galicję, skąd już od pewnego eza'su rekrutowali Nic:11CJ' sezonowych
pracowników do robót w Saksonii i na Pomorzu.
W latach 1892 - 1914, szacując najskromniej,
ponad sto tysięcy robotników roI··
:"cych (z czego ok. 80łl/o z Galicji) przebywało
sezonowo w Danii, za trudniając
,;;(:
szczególnie w re Inictw;e regionów LoJland-Fal'ster,
Jutlandii
i Zeland. O metodach
r,-

RECENZJE

309

rekrutacji,
socjalnym i za\vodowym skladzie emigrantów,
warunkach
pracy i pł~.cy, na jakie natrafili w Danii, pisze S. Kościelecka
z wielką erudycją, bazując !t::'
polskich i duńskich materiałach
statystycznych,
publikacjach
pras·owych i nauk·,\"ych, pamiętnikach
i relacjach ustnych uczestników
wypraw zarobkowych.
Szcz.>
gólnie ciekawe są informacje na temat życia c{)dzienneg{) robotników, ich doli i niedoli, o formach wyzysku, jakim podlegali i sposobach samoobrony, ja,kie stos·owaL
Wiele interesujących
szczególów dotyczy stosunku duńskich robotników
do ich pc;:skich konkurentów
oraz prób wzajemnego ,poznania się i zrozumienia.
Pewna ilosć robotników rolnych usied'Iiła 'się w Danii na stałe, niektóTzy z nic:',
\v latach dwudziestych
naszego wieku na'byli gQSlPodanstwa rolne i wrośli w Sp"leczeństwo duńskie. Dziś duńska Polonia liczy ok. dzicsięć tysięcy członków, n2>.leży do najmniejszych
w ;okaE świata, lecz jej .geneza wydaje się niezmiernie
inleresująca i g{)dna uwagi.
Recenzowana
praca stanowi do pewnego stopnia rewelację,
powstała
niejak';
poza głównym nUl-tern polonijnych badań, jednocześnie
uderza starannością
fakt>
gl'aficzną, rzeczowością analizy i ostrożnością
wniosków. Mówi o sprawach
mai;
znanych i przez to fascynujących;
stanowi niezmiernie
interesujący
materiał
ni:::
tylko dla historyka Polonii, ale także dla badacza dziejów wsi polskiej. Być moż<:.
dCJczekamy się w przyszłości równie solidnego opracowania
problematyki
zarobkf'wych wędrówek .,na Saksy", do Prus.
Polecając k"iążkę S. Kościeleckiej
jako przykład
sumiennego
studium na t>,,ma t emigTacji sezonowej ze wsi poliskiej, przeradzającej
IS'ię w emigrację stałą, ni2
sposób oprzeć się uczuciu żalu. Praca ukazała się już po śmierci Autorki; jej ostateczna redakcja, a zwłaszcza korekta, pozostawia wiele do życzenia. A przecież: je:;:
to doprawdy dzielo zasługujące na daleko większą dbałość ze strony redakcji a także na jak najszersze rozpowszechnienie.
Ryszard

ryki

Florian S t a.$ i k, Polska emigracja
zarobkowa
1865 - 1914, Warszawa 1985, ss. 339, ił.

w Stanach

Kantor

Zjednoczonych

Ame-

.w ostatnich latach daje się zauwazyc spore ożywienie badań polonijnych ow'cujące kolejnymi
pracami na temat przyczyn i przebiegu
zarobkowych
migracji
z obszarów Po!sk;. zwłaszcza w dTugiej połowie XIX wieku, tworzenia się i prZ!~twnrzania polonijnych zbiorowości w świecie, a także - choć już w znacznie mniej:,zym stopniu - współczesnego ich kształtu i funkcjonowania.
Zainteresowania
te S,",
naj zupełniej zrozumiałe,
gdyż jakkolwiek
definiowalibyśmy
Polonię, stanowi on:'
dziś wielomilionową
zbiorowość o silnym stopn-iu świadomości pol!skiego pochodzenia, większe.j lub mniejszej znajomości j<;zj'lka i kultury polskiej, a t.lkże sil'nej woll
utrzymywania
kontaktów z krajem przodków. Do niedawna jeszcze wiedza o dziejach Polonii była wi<;cej niż mizerna, ograniczała się do inofrmacji typu histO'rycznego oraz relacji wspólcze;;nych, rażąco powierzchow,nych.
Okres ten, na szczęście,
mamy już poza sO'bą i jakkohviek
wiele jest je'szcze luk i pus,tych miejsc w poznaniu losów polskich emigrantów
i zorganizowanych
przez nich zbiorowości, możemy z ufnością patrzeć w przyszlość. Na horywncie
bowiem jawi się już praca-gigant; synteza <lziejów Polonii amerykańskiej
(oby w przyszłości także i np. brazy-

310

HECENZ.JE

L.'jokiej!), efekt wieloletniego
wysiłku kilkudziesiGeiu b.\daczy. Zanim jednak doczekamy siE; tego dziela, spójrzmy ina pracę w zamierzeniu znclcznie skromniejsq,
cj-:oć - jak sądzę - .godną wnikliwej uwagi. Praca F, Sta'siaka, tu przedstawi.':%, łą'czy w klawwny
sposób historyczne
i socjologiczne spojrzenie na pierwszy,
I)'.·d 'Iovieloma względami najistotniejszy,
etap dziejów Polani; amerykańskiej,
a wy:z,ż.nie zarobkowym
(nie politycznym!) rodowodzie. GraniCel górnej teg" okresu je.sŁ
wybuch pierwszej
wOjny światowej,
która odcięła od macierzystego
kraju, !JociL;elonego .pomiędzy trzech zaborców, co najmniej trzy milieny Polaków, w ogrom::t'j przewadze chłopów, Oni lo stanowią podstawowy
ludzki sub,sll'at dzisiejsz~j
c',:nerykańskiej Polonii.
Floriap Stasik w systematyczny
i jasny sposób, w oparciu o bogate archiw,\,
p. :iSę p,l1onijną ] dotychcza's opublikowane
prace historyczne i socjologiczne, ślccL~i
:-;astępujclce zjawiska zachodzące wśród rzesz emigrc~ntów-Polakow
w Stanach Zje:i".czonych:
a) pO'N1stawa,nie i rozwój osad oraz dzielnic polskich w miastach am·c:yj{ańskich; b) przebieg procesów stopniowego przystosowcmia się ich do nuwycn
odmiennych
niż w ojczyźnie warunków
amerykańskich;
c) kształtowanie
Się
~'",iadomości narodowej
tej grupy; d) stopniowy jej awans ekonomiczny
1 włą('Lanie się zbiorowości polonijnej w życie :>poleczno-polityczme USA.
Ogólnie chodzi tu a prGces przekształcania
się masy elmgrantów, wywodzących
<t; z trzech różnych pod wieloma względami regionów (zaborów), w grupę etniczną,
1,~z'1c'1 siG w życiu amerykańskiego
społecze11stwa. Proces ten jest tyw ciekawszy,
:i' zachodził w amalgamacie
chłopskim oraz że jednostki składające
się nal1 ILe;
:l,:igrowały z zamiarem osadzania się w USA na stale, lecz jedynie' zamicrzały gr ~'jladzić tu pieniądze, by wrócić z nimi do macierzystego kraju.
Rzeczywistość okazała się dla znaCZnl\j części emigrantów
inna, postawiła ,:11
:v;we, niezwykle trudne zadania, Chłopi zakorzenili się rychło vv Ameryce; zbudi:\'odli tu społeczność nowego typu. odpowiadająC<) ich zmieniajejcym się i roz,-zerza ..
j,jcym aspiracjom,
zgodnie z amerykańskimi
modelami.
Okrzepli
ekonomicz'~:".
o<ągnęli - ku zdumieniu niektórych kręgów pol\skiej inteligencji krajowej --:- wys"ki niekiedy stopień narodowej
śwadomości etnicznej, tak istotnej w amerykań,kim wieloetnicz'nym społeczeńs'twie. Włcjczyli się z cza,sem w społeczne i pCJlitycznr; życie USA orazco nas, etnografów, powinno żywo zaj,jc', oddziałali na po:"
'OlG} wieś poprzez
rozmaite formy kontaktów.
Praca Stasika daje ogólny pogląd na splot okoliczności i wclrunków, w jakich
n,\stąpił excdus chłopów z Polski oraz na skomplikowane
tło kszLlltowania
się
zbiorowości polonijnych
w USA. Z racji syntetyczności
obraz prezentowany
prz..'"
a~ltora może niekiedy budzić pewien niedosyt. Wydaje mi sit:, llC\ przykład, że p,,\\'ięcił on zbyt mało uwagi stosunkom polskiej grupy etnicznej z innymi grupami
,,<l terenie USA, co powoduje, że miejsc,ami Polonia traktowane! jest w pewnej iwlacji od globalnych procesów dziejących się w Stanach Zjednoczonych, kraju, gdz<'
ścieTały się interesy wielu grup etnicznych;
kraju. gdzie k;zl:1łtował się narad
d;-nerykański na bazie kilkudziesięciu
grup o rodc,wodzie imigracyjnym.
W czym
Polacy byli podobni do innych grup etnicznych, w czym się od nich różnili, oto py:anie, które nasuwa się czytelnikowi. Polacy nie byli fenomenem w życiu społecz,]ym Ameryki; ich los w miejscu osiedlenia jest raczej dość typowy i potwiercL~j
zasadniczy kierunek procesów asymilacyj.nych
w społeczeństwach
wiC'1oetnicznycr-,.
\V,zelkie odrębności Polonii amerykal1skiej
lepiej są widoczne ne! tle: powszechnie
zachodzących
prol'~Sów 'ipcłecznej integracji
wszystkich grup etnicznych w US·\.
Jakkolwiek
w szczegółowych sądach Stasik zapewn(' znajdzic oponcntów, ogó~..
ny jego pogl~.,d 'la prezentowany
okres dziejów Polonii arnerykailsklcj
uznać n~!-

31l

RECENZ,lE

:,~y za tr<lfny i godny uwagi. Szczególnie

wartościowe wydaje się tr<:lktowanie pro•."ów społecznych zachocizących wśród Polonii amerykańskiej
p;'zez pryzmat chłop,,._(,go poch()clzcnia ogror11lwj wic;kszoŚC'i jej przedstawicieli.
Kształtowanie
się PtJ",i amcrykar\skicj to, co autor z wielkim wyczuciem akcentuje, to proces prze,!.,;dzcJlia cd chhlp.,l'ieg{) do miejskiego stylu życia; prc'ces ·odchodzenia od rural·'.ych tradycji
ku nioell'lom życia zbiorowego spoleczer\stw<i zurbanizowanego,
Ryszard

Szczepan
.1.\54

- 1U14J,

Zachariasz J a b 1011 s k i z.P, Jasna Góra, Ośrodek
Ih'dakeja Wydawnictwa KUL, Lublin 1984, ss. 33 8, it

kultu

Kantor

rnaryjnąio

1

Ja.,·na Góra ~tanowi od stuleci niekwe;s.tionowallq stolicę kultu maryjnego,
Uk
'. ;',,,rakterys~yczn('go ella pCl]t;kipgo katolicyzmu,
Znaczenic tego miej.sca było i je"t
~":;mne i dziw, że do dziś nie doczekało się ono pełnej historycznej
monografii.
F.;,ca S. Z. Jabłońskiego
obejmuje jedynie lata 1864 - 1914, kiedy to Jasna Gó,a
');ia obil'ktern szczególnych prześladowall
caratu, jak najsłuszniej
uważana pn:ez
i.hore!; za ostoję jlolskoSCI, symbol integra'Jonosci wszystkich polskich ziem.
Na wst!;pic wprowadza mh autor w sko.mplikowane i mało znane zagadnienie,
.~:.:n jc,;t stosunek władz zaborczych do kościoJa katolickiego, a zwłaszcza do za·".i."Ó,,\·, które
po upadku powstania
s,tyczniowego byly dotkliwie
prześladowane.
~~.'wnil' Paulllli ja,m;.górscy borykać się musieli z licznymi trudnościami,
wciąż na.,~;_'ni n<; konflikty z bezceremonialnie
po,czynającą sobie władzą. Niewielka liczebgrup:l zakonnIków;
rz;,d carski rozmaitymi
przepisami
utrudnial
jej wzrost,
:;';;;)1,.1nbsJuiyt' niezmierne rzesze pielgrzymów przybywających
na Jasną Górę Ze
',' zystkich zak,!tków Pnisk;. Zgodnie z obliczeniami autora, w okresie przez niego
;.;.]iz(lw<lnym odwiedzilo Jasną Górę ponad o.siem milionów pielgrzymów.
Zorga;' ;~i)wanych grup pojawiło ;ię ponad 25 'tysięcy.
OdclzialY"\'anie Ja . ;nej Góry na społeczeństwo
pobkie wszystkich zaborów było
,~:;,omJle, nil' tylko oczywiście w sferze religijnej.
htniejąca
drukaTnia paulińska
.. idel.'"lla linl1l' druki o lI'dci religijnej w języku polskim, co bez wątpienia sta"xiło
peWni! tami; dla rusynkacyjnych
i gel1manizacyjnych
dzialail zaborców .
.'~.J~()r zagadnienie
wpływu ośrodka jasnogórskiego
na charakter
polskiego katoii'jZl\lU jedynie "ygnalizujc,
zajmując
się przede wszystkim
problematyką
ruchu
>:"Jgrzymkowego, j('gil teryt,orialnym
zasięgiem i natęieniem
oraz - na ile to by!:)
'",7.1iwl' struktury
dcmu.graficzno-społeczną
i narodowo-religijną
pątników.
U,ta1cnia do jakich autor dochodzi brzmią niekiedy rewelacyjnie.
Jasna Gó;'a
> '.'.: się IV świetle faktów nie tylko jako miejsce integracji polskich katolików,
, ',- również j<.lko opok<.l dla unitów, szczególnie przez c<:lrat prześladowanych,
Pielc;·;ymi uniccy st,lnowili spory procent pątników,
mimo iż szczególnie dużo ryzy~.'.Toii deillOIJ;;trująe S\voj,! przynależność
do zbiorowosci katolickiej.
Praca JabłOl'1skil'go. oparta na bogatym materiale archiwalnym,
doskonale n;l,',\!la. stanowić możc wzorowy przykład analizy historyczno-socjolcgicznej
funkcjc. '.. dn:a Jasl~ej Góry w niezm:ernie trudnym dla polskil'go narodu momencie dziej'xym,
;\'ol[,a j'l !~olecić każdemu, kto intere~lIje się dziejami polskiej kult'ury,
','Zt::ni3I1:hl' p,dsk'ego społeczeństwa czy tzw. ludowym katolicyzmem,
Rusza rd Kantor

312

RECENZ:JE

Bodi
polskiej

E r z s e b e t, Egy
ludności

wiejskiej

magyarorszcigi
fla Węgrzech).

lengyel

Debrecen

;falu

taplcilkozcisa

(l)ożYll'ie"-~-

1984, ss. 155.

Wśród ostatnich prac etnografów
węgierskich
książka K BOdi zwraca uw,';~(,
z dwu powodów. Po pierwsze, je'st to praca mówiąca o wybranych aspektach k'.J;tury wiejskiej ludności po}skiej na Węgrzech, a wydana została przez Uniwcl'i::tet w Debreczynie z obszernym streszczeniem
polskim Ol'az przetłumaczonym
.sr'sem rzeczy. Stanowi to ewenement w trudno przyswajalnych
pracach kolegów w.,;gietskich. Po drugie, autorka interesuje się tematyką poIsk'l od dawna (studia k
czyła w Krakowie), zna też język polski.
Omawiana
praca dotyczy niewielkiej
grupy polskiej ludności wiejskiej
L,'
mieszkującej
górską wieś na północy Węgier - Derenk. Według cytowanych dok'jmentów ludność polską osiedlono w r. l n 7 w opuszczonej całkowicie osadzie lP'
wojnach tureckich
i epidemiach).
Podstawowym
zajęciem było rolnictwo, pra;;',
,v okolicznych majątkach, lesie oraz wypałanie węgla drzewnego. Była to wysepO-:.l
w obcym etnicznie żywiole.
W czasie II wojny ludność tej wsi przesiedlona
została (jej ziemi!; włącza:::.
do terenów łowieckich) do 6 miejscowości. Najwięcej Drenczan zl~alazlo się we w-'
Is'tvanmajor
na północno-wschodniej
równinie
Węgier. Obecnie mic.iZika tu 2!~.';
mieszkailców - Po·laków. Wieś jest zamożna, a źródło utrzymania
oparte jest ~,:
1S"61 Toku o pracę w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej.
Warunki życia do prz.I'iedle'nia były bardzo trudne. Opóźnienie
rozwoju go-,podarczego i kulluralneg'
spowodowane
między innymi baTierą językową, wpłynęło na utrzymdllie się tJ')dycyjnych form gospodarowania
i zachowanie
form archaicznych
kultury. Imw<
kulturowa
i zachowanie elementów dawnej kultury zadecydowały
o wybraniu ,v·
do badail et'nograficznych
przez Katedrę Etnografii
Uniwersytetu
w DcbreczYlli"
Praca przygotowana została pod kierunkiem
profesora Z. Ujvflrt'go.
Autorka, E. Bodi, wybrała jeden as'pekt codziennego życia wsi - pożywie:l,
P,'aca zDstała opart:1 na prowadzonych
w;;'półcześnie badaniach terellowych. PróiJ.l
rekonstrukcji
starszych form przygotowywania
pożywienia i zestawu potraw uzy,kana w cza'sie wywiadów z naj starszymi mieszkailcami.
Wg ,;utorki stan:zc nnter'iały typu archiwalnego nie istnieją.
Poza wprowadzeniem
praca podzielona została na rozdziały SZcz('gółowe: p, ..
trawy bryjowa·te, placki i chleb domowy, drożdżowe ciasta, k·)łacze ; słodkie cia··
steczka, kluski i cia~ta do zupy, polewki i gęste sosy. warzywa. O\voce. konsumpcj'
mięsa, mleko .j jego przetwory. Pracę kończy po·cisumowanie.
Autorka zW"aca uwagę, że poźywienie mieszkailców tej wsi zachowało nie tyiko wiele form tradycyjnych.
ale są to w większości wzo,'y wyniesione z PoIsk
Pol'skip teź jest w więkiSzości ich ,nazewnictwo. Określcne w tytule I rozdziału p";"
trawy bcyjow'lte to wszelkiego rodzaju kasze i ich domowa produkcja. Bardzo ciL:ka,vy jest rozdział mówiący o domowym wypieku chleba wiele tu rysunkó·.
j fotografii.
Pod,sumowując
oba te rod ziały autorka podkreśla
dominacje; potra·:.
mącznych w pożywieniu mieszkailców Istvanmajor
(wszelkiego rodzaju kluski, pi" ..
rogi, kasze, chleb).
Opisując płynne pożywienie omawia E. Bodi ponad 40 różnych zup. w;;kazujcj,~
na ich słowiański r-odowód (wl'az z zachowainą nazwą "polewka"). Jedzono równiej:
wiele warzyw i owoców. Dużo miejsca zajmował nabiał. Podstawowym
produktem
mięsnym była wieprzowina,
dawniej często uzupełniana
dziczyzną, Mic;s() najczęściej podawano gotowane i wędzone.
l"';-

313

RECENZJE

);i:e 'i)')'''O
OJ11ÓV;~Ć
tu \\-"zy" ,kich analizowanych
szczególowo elementów PDŻ'\-w:enia i techniki jego pn:ygotowywania.
W pracy Zv•.Taca uwagę bardzo slaran,'"
dokumentacja
i,tniej;]cegl) ,h.mu i porówna.nie z literaturą
przedmiotu,
szczególnie ~lowack,! i polsko! ze wskazaniem
na zachowane w dużej ilości elementy shwial1skie.
Innym dowodem zachowanej
polskości, na który zwraca uwagG autorka,
te.
zachowana jeszcze znajomość \i używanie) polskich nazw gwarowych,
dotyczącY'~i:
tak samych potraw, jak również technik i narzędzi
Dwa i pól wieku nie .za~ar!!
tej znajomości. chociaż ob("cnie wieś jest bilin:gwistyczna. W pracy znajduje się +.::7.;
wiele cytatów i powiEdzel1 ludowych_
Pod.,umowuj;jC należy stwierdz;ć. Że praca ta j-est bardzo ciekawa i wartości-:!wa ze wzgIGdó"..· poznawczych.
Róvvnocześnie jes·t dokumentem
"ocalającym
Jd
zapomnienia" losy niewielkiej pol-kiej społeczności na Węgrzech.

Anna Szyfer

Kaliea B l' n c B o s k o v i Ć, Konal'ie - tekstilne
raKOt1.;Orstvo i narodna
7lo!mjQ,
,.Etnoloska I"traz~v;1I1ja". Zagreb 1983. ss. Ill, 2 mapy, 39 rys., 80 fotografii w tym
8 kolorowych.
wykon literatury
: ź:'ódel, slownik ludowych
nazw i t1umacze:llc
L;:1gielskie.

W serii "EtIloloska
hlraZi'-a-nja",
podjętej
przez Etooografski Muzej \Ii Zag-~zebiu ukazal się kolejny, drug: zeszyt poświęcony tek!stylnemu rękodziełu
i ludowej odzieży KonavIa '. Region ten obejmuje obszar leżący na południowy wsch(~cl
0d Dubrowmka.
Od północy ogranicza go pas hercegowińskiego
krasu, który !1 J
pólnocnym wschodzie Grapski rów oddziela od ma6YWU Orjena. pozo·s·tałe gra'ni-::~
oblewają wody zatoki Zupskie-j do przylądka
Ostrog u południowych
wybrzeży
"'\lo;'za Adriatyckiego.
KonavIe składa się obecnie z 34 wsi i portowego
mia5·.~
Cavta-t, natomiast w średniowieczu
by-ła lo tylko część górz)1stej prowincji,
dop'"
kąd żupa Dubrownicka
nie pc,szerzyła swego obszaru. tworząc z całości adminl·
stracy jny i polityczny
organ. Tereny górzyste,
równinne
i nadmorskie
tworz:j
w Konawlu odrębne storery. różniące 'się -klimatem i charakterem
gospodarki. Najbardziej żyzne są tereny niz:inne z uprawami
zbóż, winnej latorośli, oliwki i figI.
Brak tutaj :;atomiast lasów i tylko 'v rejonie nadmorskim
rosną pinie, cyprysy i od·
miany dębu. Nic brak natomiast
kosodrzewiny
jabwca,
lauru itp. Wybrzeże m(lt··
~kie jest strome i ni·'przystępne.
Dlatego Konavle bylo prawie zawsze krainą odizolDwaną od głównego ruchu handlowego, który przechodzi l obok dwoma drogam:
Dopiero na poa. XIX w. nastąpHo z nimi bliższe połączenie, al,~ komuTIikacyjn"
ożywienie zaznaczylo się znacznie później. tj. w 1964 r. dzięki budowie adriatyckiej
magis1rali.

\ por.

"Lud",

t. 67, s. 349 - 354.

314
System feudalny panował tutaj do upadku w l808 L Republiki Dubrownick;ej
i od tego czasu Konav!ani", stają się stopniowll niezależni oraz wł,tścicieLJll1i gru:1tów. Niemal każdy gospodarz posiadał parę owiec i kóz i do II wujny światcl\\2j
hodowla była tutaj głównym zajt;ciem. Surowca na odzież do:,tarcz,liy nadto UP!'Jwy lnu, konopi i juki. Owce wypasano w górach hercegowiń:ikich,
prZt'Z co utr!ymywano kontaKty z ludnuści'l tamtego regionu. Niekiedy kupowano ::d niej gOlUwc wyroby, jak np. pastersk'l kabanicę z koziej sierści, w formic peleryny z k";JtUl'em, Konawlailskic
tkaczki tkały zgrzebne sukno, podczas gdy Z~twl,dowi tkal'l.e
w Cavtacie znani by1J z jakościowo znacznie lt'pszych wyrobów. Do :iporz,]dzarna
tutejszej odzieży wykorzystywano
także tkaniny imp(Flowane
Lcwschodu
i nUc'J-c,owości nadśródziemnomorskich
(ak'samity, jedwabiel. Te drogi" m,ttcriały naby'\.'li oc! dawien dawna najzamożniejsi
mieszkailcy Konavla. Uprawiali (ni s~tllli rÓżne
rzemiosła a te, które wiązały się ze sporządzanicm
odzieży, j,:k kra"-;('c!wo, tk.'.c: .vo. hafciarstwo,
ofcrowaly
swojc wyroby równil'ż poza wla:inym środ()',\''';kilT:,
Zdobio'no Je ręcznie przędz'onymi
nićmi jc'dwabnymi.
przy pl':Jdu\cji odzieży pD.siugiwano się też bawełną, którą w Dubrowniku
znano już pod koniec XlIl w.. r;.
znacznie wcześniej, aniżeli w innych dynarskich
kr~tjach. Jej SZer:iZl' z:tstosowan:e
obienvuje
się jednak dopiero na pocz, XIX w.
Autorka
omawia
kijlejno
rodzaje
wykorzystywanych
suru\\,có\\
n:\rzŁ;~L.a
i proces ich obróbki. Warto przy tym zaznaczyć', Żl' w lcchnice tkania st<l':io\\',ll:~)
dwa rodzaje splotu: płócienny czyli w dwie nicielnice, i tzw. JUl I'asu, tj. splot
drelichowy
w czlery nicielnice. Tymi sposobami
produkowanl)
tkaniny
wl'lnLme
(owcze) i tkaniny wełniane (kozic), lniane. jedwabne, wclniano-bawclllia!tl',
lniano-bawełniane,
bawelniano-wclniano-jedwabne.
\\"ełniarll' owczu-kozie, baw(']]jiano- miu.tLchowe (spartium jnnceum.).
Osobny rod ział poświl;cony
jest odzieży męskioj. kobiecej
i cLiecinnej. N3
In(;ską odzież składują się: koszula, gacie, pas wdniany
i pas skórzany, różne 1'0dwje kamizelek, :·:ukmana tzw. struka, pasterska
kabanicn,
obuwie i nakrycie gło·wy. W zestawach
tych widać wpływ sąsiednich
miast i regionów, podobnie jak
'x cdzieży kobiecej, Składa się {Jna z podkoszuli.
koszuli, u dziewcząt
". zin1:2'
także z bielaczy. poza tym ze spódnicy o nazwie modl'ina, ktÓl"j pierwotnie
11.''iily tylko mężatki. Przepasywano
je tkanym pl1sem, podtrzymuj,jcym
także wc1ni,,nil zapaskę. Oprócz tego kobiety no's'iły jeszcze slanik bez n;k,1\\ów oraz dług'e,
jednolite wierzchnic wdnrane
okrycie o nazwie koret, kOl'etirw,
r(:zciętl~ z przodu,
P"dobnym okryciem była także do1ama - bez n;kawów, w czarnym lub ziełonym
kolo:'ze, a jako zimowE' okrycie z rękmvami służyła stfuka. Oprócz obuwia, barclz'J
złożonym i różnorodnym
bylo rukrycie
głowy oraz bogata biżutnia
ozdoby.
Nalomia'st
niemal jednolita
była odzież dziecięca dla noworodków,
ella małych
dzieci do pięciu lat i dla elzieci starszych.
'Warto podkre~lić. że na zdobnietwo tutejszej
oclLieży składaJy sit: ul'OZma!co1l2
kcJorystyką i wzornictwem
tkaniny, hafty. aplikacje i koronki, głównie o motywach
gcometrycznych.
Autorka
poświęca im odn~bny rozdział, ujmuj'lc w nastt;puj'lcej
kolejności:
haft j,'dwabiem
na kobiecej koszuli. inne hafty n:t płót:lie i suklLc',
aplikacjE wełnianym
sznur'kiem na sukniL' i haft rzemieślniczy,
haft na kobiecych
mlkrY"i, ,:h głow,)" oraz koronki. Widać przy tym, jak wicie jest technik. sp(hubów
i s!<''>c-w,'nych mdywów
nie tylko miejscowego.
all' także' obcegu pochodzen'a.
J:\l<::odudatki i inne wyroby tekstylne
omówione' jeszczL' w.stały torby .. sak·,vv
()l',lZ przykrycia i płachty.

315

RECENZJE

przez matl'l':al faktograficzny
w miejscowych
waru::kach,
ale także konfrontacją
:.£eszlości ze wspólczesno~:cią. Autor.ka zwraca uwagQ na przemiany,
jakie C!o···.:i1aly .';iq w XJX i XX w. oraz na stan i stopień zachowawczości
w ostatnich
:., ;.:1ch. Bazuje przy tym na wl.asnych, długoletnich
badaniach
terer.owych,
archi wa>
':iL'h i muzealnych,
popartych
bogatą literaturą
oraz wynikami
bac1ań językoznaw··
·:;<ych i innych pokrewnych
nauk społecznych.
Na koniec zwraca uwagę na sp<c.yJiczne n,lzewIJJciwo, W którym dopatruje
się rozmaitej
prowenjencji,
a to: sh··
·:....;1I1skiej, sLarob<:lIkallskiej. romańskiej,
dalmato-Tomańskiej.
greckiej
i turecko-c:',.;talnej.
Całość o charakterze
monograficznym,
interesująca
jest zarówno
l-'"
:.."gIędu na materiał faktogr;lficzny,
jak i od strony metodologicznej.
'c'))

Barbara

G. S. ~ a s ł o va,
;LYCujach

i obrjadach

Narodnaja
XIX

- XX

odieżda

'I.:

'l.:ieka.

Moskva

'l.:ostoćnosial'janskich

1981

1'.

Instytut

Bazielich

lradycjonnyc/i

Etnografii

;m .

.V N. Mi·klueho-Makłaja.

Do c:ekawszych
prac z etnografii
Slowiańszczyzny
wschodniej
ostatniego
roku
;iczyc: można prace świetnej
znawczyni
zagadnienia
tkact\lia
i odzieży SIOWi.'.ll
.'. chodnich, jak i w ogóle Europy Wschodniej - G. S. Ma,łovowej
o roli odzieży
'.' w.,chodniosłowiuńskich
tradycyjnych
obyczajach
i obrzędach.
Uklad problcnu;':i w ksi<!żce podzielony
jest na nast~pujące
kwestie: Odzież w obrzQdach wesel".':::1 Słowian wschodnich,
Rola odzieży w obrzędach urodzi·nowych i pogrzebowy2~.
'.cc'zież w 0byczajach
i obrzędach
związanych
z gospodaDstwem
domowym.
N'ck .erunki i knde:1cje rozwoju odzieży w obrzędach i zwyczajach.
Uzupelnien i;~
;;cy st'dnowi ar~ykul 1. 1. Sanginy Obrzędowa
odzież wschodnzosiow'iańsK1C'h
fOdÓ1C
It'
Zbiorl1ch
Paitstwowego
Muzeum
Et.nografii
ZSRR
lU
Moskwie,
gdzie
',~"rka daje przegląd i charaktery;stykQ
ubiorów poszczególnych
n3.rodów ZWiąz;,u
:= ,.dzieckiego.
ze szczególnym
uwzględnieniem
ubiorów
słowiańskich.
Ta cz•.~~6
'. " "1żki jest najbogacej
ilustrowCJ.na .

'.J'

",'C

.Jakież bogactwo

i różnorodność
tradycyjnej
odzieży, kroju, zdobnictwa
i rekwlod jej przeznaczenia,
uderza u narodów \vschcdniosłowiańskicili
7 uważa
,iI;
nadto. że \V północnych
i wschodnich
rejonach
Federacyjnej
Repu'!;:'i:i Radziec·k icj archaiczność
odzieży jest większa. a obrzędowuść
bardziej boga:a
. ·,:ożona.
.. 'cn\'. w zależności

Tak np. cykl zwyczajów
i obrzędów
związanych
z zawarciem
małżeń'stw',
~, Słowian ru'skich rozpoczać można'by od zwyczaju tzw .. ,:itołb", tj. prezentowan':\
/' 2ez dziewczęta odświętnej
odzieży. Stobby oznaczają nakładanie
na siebie wielJ
: ;,gm~ntów reprezentacyjnej
odzieży, przede wszY'stkim futer, czę,;to dopożycza~j,;h. \Ii cdu zademonstrowania
zamożności. Najpowszechniej
obchodzone byly 11.1
,-.,l'loty i na Powołżu
w okresie mas'lenicy, czyli zakończenia
karnawału.
Dals:ćY
,'j:d obrz(;df·\v zaślubinowych
stanowiło składanie
sobie nawzajem
przez narzccw':-,ch i ich rouziny darów z odzieży, tkanin i obuwia. gdzie określone było, co pG·.C 'nni
ot1'zymywać poszczególni członkowie rodziny. Znamiennym
darem nicwiast:d
:','_, leśc:n'\'~j u RLsjan i Białorusinów
były tz'·.\·. "rękawy",
tj. krótka marszczo:n

316

RECENZJE

u :,zyi bluzka z długimi ~ękawami, w której najpierw teściowa odbywała obrzęcl"wy taniec, a później rękawy te ubierała w cza'sie wesela sama niewiastka
wyn.·chując nimi niby na znak rozpaczy i zmartwienia.
Koszula ta przekazywana
lwb
z pokol,enia na pokolenie.
Wyprawa
ślubna .nie w.iast y nosiła tradycyjną
nau . .;
"wiano". Autorka szczegółowo omawia wyprawę ślubną kobiety i mężczyzny Ot.':
T·adzaje skrzyń wia:mych. Wybieraniu
się młodych de. ślubu towa·rzyszyło oze: 25
zabiegów magicznych o wymowie zapewnienia
płodności i urodzaju, zabezpiccze;t \
przed czarami: - obmywanie się IV wodzie z zanurzonymi
monetami, posypywan':
z;arnem, sadzenie młodych na szubie, zaty,kanie w odzież środków ap()tr()peiczny~:l
jak: czosnek, zioła, skórkę żmiji, jeża, nożyce, igłę, noi;yczki i amuletów w po"u •.
ż,ębów i kłów zWierzęcych. :\Ta Powołżu nowo zaślubionej kobiecie zakładaIlU rodz.'.)
zapaski zwanej "poneva". Fartuch
ten stanowił płat barwnej tkaniny o układa'-"t
pasowych
wykon<:nej te<:hniką dwuosnowową
i przebicrankową
Młodej przy;,h·
giwała zapaska
w kolorze czerwonym,
podobnie jak sarfan, rÓViI11eŻ w kolou,"
c:z.erwonym. Szczególną
rolę odgrywał
w obrzędowości
weselnej
czerwony
p:,.
j krajka.
Czerwoną krajkę otrzymywało
już dziecko przy chrzcie. W pasie należat J
spać, a przede wszY':'tkim modlić się. Pas noszony przez mężczyznę, według przek' •..
nań, wzmagał siłę męską, czerwony pas podarowany
przez niewiastę mężowi och·
raniał go od złego oka i zdrady małżeńskiej.
W czasie wesela czer:wonym pase.'
przepasywał
siE; drużba, rozdawano
liczne podarunki
z pasów, pas rzucano mł{ldym pod nogi, opaSYWdl10 młodym ręce, czerwoną krajkę zawie-szano na tyczce kc ..
ło domu, oplatywano bukiety kwiatów i butelki z napojami. ,Po nDcy pokładzino .•.•.
,.':j
zawieszano
na tYCZCE: czerwoną
kraj:kę lub czerwoną
zapaiSk<;. Obok pasa, dui,:
rolę w obrzędowośc'
weselnej odgrywały haftowane
chustki i ręczniki. Przez ręc·,·
nik p:;dawaJi sobie ręce I'odzice narzeczonych
w czasie swatów no znak zgody. \\
cza5ie wesela przewiązywała
się czerwonym haft'owanym -ręcznikiem ,,,wacha, pier-,.•szy taniec młodych po powrocie z cerkwi miał miejsce z chustami w n;ku. Okoł-ic~nościowo haftowane chustki I'ozdawano uczestnikom w cza"ie wesela. Do powszed:.
nej 'symboliki weselnej w haHach należały motywy "sosen.ki", "zorzy", .,jabłuszka·
"koniki". Wśród ręczników najbardziej
ozdobny był ,.korowajnyj",
na którym k~,l.
dziona korowaj weselny.
Na OSOb~ląuwagę zasługują :liezwykle ozdobne na Rusi i w głębi Ro"ji dziev.c:zęce ozdoby głowy, tzw. czółka, korony i wieńce. W czasie wesela miały on.:
najbardziej
okazałą 10rmę, przypominające
diademy,
a wiel,ka ich różnorodno.<
i bogactwo objawia s:ę na północy i wschodzie. Zasadniczo zmieniało sil) zawi~t,
kobiety zamężnej. Już do ślubu otrzy:mywała
ona "pokrywało"
zakrywające
caL,
postać, a oznaką kobiet zalJ1{~żnych była biała cienka "namitka"
(namiotka, nałęu·
ka) wiąza'na na głowie \,,. kiłka sposobów, a poza tym zawicie głowy chustą w L'ozaj czepka, jak np. "kokosznik" albo rogate czepki. które naj!J:\:-dz'C'j
p()",\"'zC'chn"
były na Białorus: i na Powołżu.
Odzież pogrzebowa Słowian \vschodnich oraz związane z tym obrzędy jeszcL:'
współcześnie
wykazują
wiele cech starosłowiańskich.
Tradycyjnie
na Rusi chov..-ano zmarłego w białej lnianej odzieży o prostym kroju, przewiąz.anej czcrwonyn:
pasem. Szyciu odzieży dla zmarłego towarzyszyło wiele zakazów .. podobnie jak u S10wian polskich - nie szyć ściegów do tyłu, nie robić węzłów itp. Wzory haftó\'.
były proste a zarazem
archaicz~1e
w kolorystyce
czarnej
: cicmno-sz3firowc:.
\V centr'alnej
Rosji. był Z\Vyczólj przygotowywania
obszernego białego całunu tzw
,.sawann", którym obwijano zwłoki. W europejskiej
części Syberii szyto dla zma,'Jeg-o "kukol", tj. rodzaj obszernej peleryny z kapturem. Zarówno cajun jak i kukol
są zapewP€ śladem starocerkiewnych
zwy'czajów chrześcijańskich.
Do trumny kła·

RECENZJE

317

(l/iollo zmarłemu pra.,tarym
zwyczajem igłę i nici "aby mógł sic; obszyć la tam':r m świecie", m~nety, korale, mężczyznom
kładziono
wide!k: d:) plecenia lapci.
fl.cldowano przeswiadczeniu,
że młoda dziewczyna
i chłopiec nie mogą schodzi(:
;' ,ego świata w stanie bezżennym, toteż pogrzeb i związane z !1:m obrzędy miaiy
. i.arakter i wymowę obrzędów weselnych ze swatem i drużyną weselną. KonclulQt
;:...grzebowy przypominał
korowód weselny, pieczono \veselny korowaj, a mlcdych
.,\}ierano do trumny jak do ślubu. Oznak,}, że w domu leży zmarły, było zawiesza:e w oknie bialej tkaniny.
Po pogrzebie
stawiano
na ławie naczynie
z wodq
)ęczn ik, niek ie<iy aż przez 40 dni, aby zmarły odwiedzający
zagrodę mógł slc;
'. :.>mywal-. W niektórych częściach Rosji, jak w okręgu wlodz:mierskim
na Powołżu,
,·.vloki niezależni~ od pory roku transportowano
na saniach, co jest w Słowiah··
;:czyi.nie zwyczajem
niezwykle
reliktowym.
Cały pra wosławl1Y świat obchodził
." oczyście ŚWIęto "dziadów", tj. pamięci a zmarłych, w okresie jesiennym
i wio".;mym. W okresie tym udawano się na mogiły, gdzie na rozścielonych
ręcznikach
" ykladano jadło, wspólnie je dzielono i spożywano, wylcwaj,)c resztę pokarmów :~a
, ,)giłt;. U Hucułów i Bojków 'natomi'ad odprawiano
przy zmarłym igrce pogrzebo··
....',. Grano na pi:szczałkach i trombitach,
śpiewano. opowiadano anegcloty, odgrywaróżne sCl~nki, .iak "dziad i baba", naśladowano
czynności gospodarcze, a niekiedy
p,y
m;ały wymowę erotyczną.
Gry te i sposoby p.rzebierania
się nawiązywaiy
'.'.' dużym st0pniu do obchodów masienicy, tj. zapustów. Tego rodzaju gry i misteria
::'po\\'e były zarówno dla Ukraińców, jak i dla Słowian bałkań3kich.
W praktykach
poprzedzających
poród duże znaczenie
m:ało rozwiązywanie
'.'.':,z~lkicll"wt:;złów, z,dejmowanie pasa, rozpinanie
odzieży, aby ułatwić poród. Łc:t....:ejsze rozwiązanie zapewniały
również praktyki
z za.paską położnej i spodniami
:·,1,:skimi. W okrcgu mohylews-kim i smoleńskim zaznaczyły Się ślady kuwady. Ur'l.',;ienie dzil,cka obwieszczano
przez powie:;ze.nie na drzwiach
łaźni białej kosz~lli
j,;)
białej tkaniny. Spowicie nowonarodzonego
dziec~a koszulą ojcowską
i lJ:'zy
,'orzci!' było czynnością znaczącą i celową, aby spowodować bliską rodzinną v,,'ic;ź
j<:a z dzieckiem.
Po urodzeniu
dziecka szereg czynności przy nim wykonywała
. i~Clbka'·. obnosiła je bez spowicia naokoło łaźni, niezależnie
od pory roku, allY
:·...ialo s[loko'jny :iet!. Po szczęśliwym rozwiązaniu
babka wykonywala
na ła"vie ':a"
"ec. życz;łc ,.wnukowi" zdrowia i powodzenia.
W praktykach
związanych
z Ul")c:z('niem elzieck'l określony był rodzaj darów należny ,.babce·', położnicy, chrzest.,:.m. Poza zwyczdjowymi
potrawami,
były to tradycyjnie
płótna. barwne fka:liny
: :'aflowane ręczniki.
Z zimowym cyklem oochodó"v związane byio obwożenie ::a san:ach Koljady,
·:;·;.;elzenie Małan;<i lub Szczodriwki
z oIiszakiem przehieraócó\\'.
jak - dziad, nie::;.w'cdi.. bucian, koza, żuralV. W świQto Jordana miał miej'sce przed cerkwią pokaz
.,l;-"I·iętnych ubiorów przezentowanych
p.rzez dziewczęta. U schyłku zimy miał miej'LI'
obchód Maslenicy, zakończenia karna walu i wypc;dzania zimy. Miały tam miej ..
".:" -"l'Csole igry, 7.jazdy na sankach i kuligi konne oraz dub dowolność przebiera··
<Ol się za posLH::e komiczne.
Na progu wiosny m:ał miejsce ;'adosny ohrz~d "kli'. :Hlia wiOlmy". tj. przywoływania
wiosny. Miał on charakter
stroj!lego dziewczę:e ..
g., korowodu ze śpiewami i machaniem chusteczkami.
W praczJch agrarnych,
gdzie najdo.bibniej ujav.mia się m,\gia plodności i uroc!i.jjU, nie bez znaczenia pozostawał
rodzaj ubioru przy orce : siewie. Oracz wyc::·.)dził do orki w pole po obmyciu się w łaźni, ubrany w czystą płócienną koszu:..:.' Przy siewie jnu np.mężczyzna
wysiewał z kobiecego fartucha,
a kobieta sz~a
~.., nim w czerw~;nym odzieniu. W niektórych
okręgach Rosj: zwyczajowo len ]:lO'.'. : ::H!8
siać 1{oi:Jleta w zapasce i w s:lmej spodniej
koszuli, zaś na północy r'.P.

318

RECF;NZJE

rzcpq

i kapu,tQ

sadziły

pe;dzać

młoda

mc;żatka

w

siubnym

stroju,

st;-ug:.

a

brodzić

\V

\\'(~dziE',

aby

sama

Świątek

bardzo

kobiety

powszechne

nago.

było

bydio

wodzenie

wodzenie

,.Kusta"

i Zielonej

Panny.

Po

szkodzące

Ruslaki

i urządzano

im

pogrzeb.

u:nierającego

i

zmart\Vychwst~,j;)cego

i inne

wyżej

omówione,

nich

peryferiach
pierwszy

obrusami,

a

pole

Rosji

młocki.

czasie

i sól

i

w lnianych

z.aścielano

dziL'wcz;)t

po polo,c,

J1\,:zowieck<;-pol!l3"':

obchcdu

wypqcizano

ze

obchoc!zr:no

sw: ~:.

obchody

święto
raz

przygotowywaŁy

dziewc::':-

roku.

Uroczyście

z:lsłane
na

na

ju!:

w

świecie

antycznym

oborywanie

sochą

nocą

kobiety

calkowicie

od zaray
włosami.

zachowan;cm

b,'aly
Na

określonych

się

ogniskiem,

Zainteresowany

H()zpoczyn,l::

glowie.

Po

zeb"lI~ ...

i pozo3'tawi;1'10

na

noc

badacz

z:~ajdz'e

w

bez

udział
i

przez

problematyką

stucliul~1

w

Europie

wokól

odzieży.

środko\\'cj

osady.

a we

dziewczęt.a

Białorusi

rytuałów

następnie

oraz
bruzdy

Helene

u:'ld

Stuttgart,

wschodnich

w białych
zarazie

tkano

czy.nności.

Utkane

płótno

to

przeprowadzano

ognisko
roli

szereg

R i e d i n g er,

Rudolf

1980, ss. 144, ilu,;tracji

Autorzy

-

młodzi

badacze

EinJaches

austriaccy

-

odbyli

kulturą

Mezoameryki,

p",okrotnie

systematyczne

badania

terenowe

na

Meksyku

rej

terenowych

kultury

w

PDdrói:ując.

i Gwatemali.

odzieży

chwili

tkactwu.

nadchodzących

autobu:;em

zapc:hanym

oraz

jej
Mimo

dawną

z'~1<ljduje swój
tU11alscy

;wl~urą,

hiszpal'!skiegQ
\vyraz

przekazują

E2 tk2ctWQ

jest

której

życia,

d::J dziś

fl',

Ui)ra wiane

tech:1ik:.

na

tradycją,

do

prowad,:

Amer:.·.

pDtomków

Majów.

utl'walenie

obrazu

wyniku

napierania

cywilizT

na

ręku.

'

8-m;esięczn)~:

koszami.

~",-

tobolk"

l,.

.

Riedingewwi.:
pozn:nval'
k,
dżungli
i wilgotnego
klin~.,;:,

piramidy,

świętach

żywe

podróży

efektem

w

ślady:

tkactwa
Klęcząc



jesl

z dzieć'mi

pokoJ.2nie

najbardziej
naU2e

Haupt,

jest

i chl'ystianizacji
na

na

dz:ś

liczne

w s.posobie

150 godzin

Paul

pracy

przemian

z pokolenia

~))ędzJa

Bechc.rcz1Lk

książka

Celem

matkami

podboju

obr .:.;-

żyw;1

ziemiach

z drobiem,
prowadząc
tzw. obserwację
uczestniczącą
i :udzi.
Rosła
ich fascynacja
Gwatemalą,
krajem
dz:ś.

w

analiz.

szerccg
jej

na

Omawiana

poświęconych

1.·:1

i być:\'

166.

Zafascynowani

obszarze

pŁó~'

lur/l:

Vnlag

..'

K:Jszul,l

rozpinano

szczegółowych

Weben,

i"

guberni"

specjalne

i przeznaczeniem

G. S. :\·Taslovowej

cza.,i,:·

długich

przeciwkc

ŁClcińskiej.

bada!'!

st, .'-

Dokonywały

Alicja

u"d

rGZ:', -

byłyodświętny"

obrw:;ach.

zawiciach
obru~

.. i

kupalne

i wschr.,·:-

do

i ukałdano

',',

północnych

w

to

stodole

\V

Zielony~:-

okręgach

i sprzęty

chleb

okresip

Doroczlle

dniu,

izba

było

w oborywaniu

dowości.

Na

zaf3zy

zwykle

palącym

obrzędowosć

znane

z rozpuszczonymi
z

Jariły.

którym

koszulach

innych

boga

tym

"t.,,:

W

przypomina

miały
w

\\ :....

rze"i

pola.

nowożytnych
c::yn!losei

w

Zabierano

i zakończeniu
W

żniw,

białych

wę dla ducha

tylko

była

wzdłuż

mlecznE'.

zakończeniu

ruskiej.

ub'e,'ane

dzień

w

\V nowych

Zbóż

najbogatszą

(Jowinn,.l

bydło

w orszaku

leD
W

pasze;

gnać

było

Obchód

Słowiań,szczyzny
bluzki.

czyn;Jno
Ż:1Ć

urodzaju.

pierw;zą

Ruslaki

dla

haftowane

na

powinna

i G;ada.ch

ta

zapewnienia

Bydło

wiele

świątyni"

poz(htawały

elementów

starej

obrzędowych,
swoją

kulturę.

i związane

stroju.
mity,

z tradycją.

u różnY'ch

Indianek,

słomianej

macie,

,:,

kultu".'

Inct:anic

g\,\ .'-

sztukę

--

Helene

Eieding.·,

-opanowują'c
przysiadając

w k'/,-

wszystk.·
na

pi<,:ta;::

319

RECENZJE

r;i",'ZlJn:1

ba\\i,jcymj

!k,ił:\

zad'1.-;zeniem

ped

h>,zpalbkim

techn:ki

poś\\'ięcona

jest

'A~'Jl'kaj,jcymi
nych.

r,ikterystyka
,,:t;

tkacki('

oraz

wzory

strojom,

do

dziś

już

Wicle

miej;r~a

-;posobom

c.'aniem

po';wi<:caj~j

Jako

,1Iro\\'Ca

v,ijanie

fantazji

kolorów

i tonów.

pn:ed

i

niez\vyklc

motow:dle.

rozważa!'1

arty,.;tyC'zneę:o

\\1r:1Z z inforn~acj<).

tu

uzupełniają

liczne

·.\Tabiallia

ornamentów.

ich

~(>cj:llne.

kla';:I.

b,):i

wytkanych

Skid],

Motywy

wioskach

i uzupełnienia

-

to sila

wyrazu

odczytać,

ten

sl.rój

nosi.

pochodzi

z

codziennego,

:'Ilajów.

Autorzy

j

w ich
wzory.
jakie

Wiele

geometryczne.

koloryr::[~
wieś

nn

Można

hil

jest

miej,C'c

znaków

i sym-

CZ.1SÓW p.rzedkolumh:jmotywy

Charakteryzują

rcllnach
etnologicznych
wypadów
w Meksyku
:;it.: z tkact\\'cn1
ludowym
tego l'r~ju. \V swej
gw~ltenlal~l<'ic. pro"ia(la ono prze{ikortezjań~kic
elenlenty,
t.w.:l. ~Ymbolicc
nlntY\\r"Ó\\·

S.''1-

i inne

K8i:da

z otaczającej
analizują

wąt:;";a,
oś.roc!~j

Aguacatan,

i symboli.

częściach

z życia

technik
Materiał

Saca'tepequez

i jego

s<!

p.rzędzy.

znane

Santo.s,

Juan

kolory

świata

\V

dawnych

techniki,

która

zapozlli1l1ia

kolorów

Todos

motywów

odzieży

roś·linne.

dobÓr
do dziś

najbardziej

San

n3

zwil'rzl;cl'.

do efe:-<-

pneplatania

O,;ooy.

zaczerpni<;te

o<a-

dwustronnej

czasów

ludllwym

lk:;c-

sposobu

g\\'atemalskich

zamierzchłych

technik

dotyczące
Calientes.

'.

możliwości

występują.

Nahuala,

PC(1-:-

i szkicach

techniki

w'szystkie.

zakLcisą

dane

rodzinny

1 Przeł)ywaj:IC

j:Jk lk:J.ct\\'o
ke::1(~l1i;.. jak

bogaty

określonych

czy

spotykanych

haf\(l\';anych

ludzki,'.

gi)!o\\"ego

wyjątkowo
trzech

lub

nych

\\'si:

jedno,

..atoL").

inf('rmacjc

ry:sunkach

reliefowej

,;tatus

i rl'1ig'jnego

te

-

naprężanie,

różne

w tkaninach

ciu.::!loweg"

jest

Fj

p,'zygotowan:a

kukurydzy

i dokładności

dotycząca

w jak ich

po stroju

wywarze

przędzy,

jej

analiza

Aquas

jak

i

dających

opi:'

tradycyjnyć'h

przygotowania
('snowy

żywych,

SanAlltonio

pod,tawie,

od

w

Chicl1icastenango,

od

r')Z-

odchodzenie

dokładności<!

przez

st(),;owa~lill

bawełny

wnikliwa

precy7.yjny

z poz różprz~-

W:,zystkie

formy

biodrowe~,'),

cienko

tkania.

Chajul.

,to,;owall(,

n:"-

co powoduje

lsposobu

gorącym

Solol;'l.
\\.

U'2Zil

m\żewnictwa

jt'st

od

,.;chematy

To co fascynuje
'.I:!:lslll'

w

obejmuje

kO'lsckwcncja

wiedzę:

w sklepie,

się

zakładania

An~Jliza

Ncbaj

Cll,,-

zajmują

szkicami

la t i nadal

uzyskiwanych

tkackich

Atitlan,

wybc.\-

typowych

warsztatu

dokładnymi

jednocześnie

!'ozpoczc;cie

od setek

znajdzil'

tkackie:

''''

krótka

swoją

Indianki

kupuje

cierpliwości

z ogromną

Czy;c!nik

t:ago

ludowej

oryginalnego

analiza

(moc'zC'nie

daL-zych

mal:nskich

ale

miejsce

precyzyjnie

niczmienionych

tów

ubiory

sztuki

tkac·kiego

używaj,!

na

i w:'eszcie

g'lic;C'ia wyrazu

czę;c

sldadov,,"

jest

i kolorów,

informacje

:'llrowiec

wymag;\j,)cym

Przedmiotem
kich

,kladowych,

ma

tkania

l'tapem

d.l11;e ..grzeb:l':lia"
nc

części

tkaczek.

przewijania

rozpocz<;C'ieJD

Następnym

te

gotowy

~\\'órclYch
Dalej

budowie

podstawowego

CaLU: Czt;śc:ej

nawijani~l

autorzy

Uzupt'lniaj'l

\\l,H',;ztatll,

Dz'ś

sposób

przekazują
\vzorów

lzqści

zawarta

dziedziną

matki

kompozycji

:>11-

Druga

k.J10ra oni i sy:nboIa

dokładny



którym

ezqś.c:i: pier·.\'-

przygotowanie

omawiają

W książce

języki~"l

ornamenty.

sil; z dwu

formą,

bardzo

tkactwie.

t;':ania,

mocowania.

dw:wj.

swą

w

i

składowe,

Autorzy

wiosek.

dzisiejszym

·,.ymbol~

do skomplikowanych.

fascynującym

analizują

moskit,lil1i,
się

wsi.

wymiarów
wsi.

oraz

domowym,
Posługując

składa

części

przedhiszpań1s,kich.

technik

d:lllCj

jego

od prostych

dziewczynki,

sLlrych
dla

ny,~h

IV

czteroll'tnie

:y1ko

j~gn

doświadczeil,

char:lktt'rystycz:Jych

sytuacji

p:"z(;dzenia.
raz

tych

\\':lr;ztat,

najhJrozil'j

ptactwem
tkackim,

rozszyf!'LJwyw:lla

omawia

mt;żczy7.l\

j

wzory,

\\. \\'yn :ku

tradycji

p,;em,

\\'arsztacie

C,actu.

z

s~.:'{,ju kobiet

:ni~dzy

techniki.

Po\\·,tała

poświqc'lna

rowca.

dziećmi,

n:1 b'odr,1\\'ym

pc)zl~aw:da

ICi,jżka,
sza

s:';

nliałem
starej

natury,

z ży::.a

tkackie

wyb,'.-

typOWy

Sk,jf;

możliwość

szc~~-

warstwie,

zaró\\'no

\V

podoh.n:e

technice

,s ,..

320

RECENZJE

')<;rw i wreszcie proponują analizi; sposobu przedstawiania
najczęściej spotykanych
D1'Jtywów w twórczości tkaczek z różnych wio~ek. Rozwiązania te zamyka opis slt'o··
.iu (kobiety indiańskiej i mężczyzny) jego części składowych i funkcjI oraz duklad:J" ich analiza w wybranych
wio,kach.
Wartościowym
dopełnieniem proponowanej
ksi,!żki jest ponad 100 szkiców i ,'yUYlków, 60 barwnych fotografii, jak i podstawowy
slownik terminó\\' U-c:\ckich.
Praca Einfaches V\'eben - jest interesującym
opracowaniem
wybl'anegu temam
L 2.«kresu sztuki ludowej. Autorzy zapowiadaj,!
kolejne opr:lcowanie !. innych dL:i,"cJ;;,n kultury materialnej badanego obszaru".
Gwatemala
kraj stosunkowo
malo penetl'll\vany
przez turystów,
wier::y
tradycjom
przedhiszpańskim
- m'imo pewnej izobcji. nie może obrunić się przed
;ldpierającymi
wpływami cywilizacji. Riedingerowie
określaj~l życie potomków :\Iaji:w, ich tkaetwo
i dokumentują
obraz starej kultury w punkcie przełomowyctl,
[·adchodzących
przemian. Omawiana pozycja zasługuje na uwagl: ni" tylko etrw··
g) afów. Jest swoistym podręcznikiem,
z którego czytelnik może korzy,;tać pode jc,;ując własne, twórcze eksperymenty
w dziedzinie tkactwa. od budowy prostego
warsztatu, przez naukę pod'stawo\vej techniki. tk,lllie nieskon1plikr.wanych
wzo:'ów,
aż po alubitne kombinacje
zaczerpnięte
z fascynlli~!cych tkanin gwatemalskich.
Tl'rl':';o

Helene
::ch

und Rudolf

beschreibene

R i e d i n g e r, Topfern

Beispiele.

Eine

Einfiihrung

Verlag Paul Haupt, Bern und Stuttgart

a la nu:.rieono.
in

Mnteriol,

Eillllllllc/l'1'10usjiihr-

Tl'chnik

1983, ss. 1:28. ilu,tracjl

Folko/{'ska

unci

Dl'kornliOll.

100.

Autorzy podjęli jeden z mniej znanych tematów z przebogutl'go ob'l.:ll'u sztu'd
ludowej Mckc;yku, wyjqtkowo
do dzisiaj żywej i charakteryslycz:lej
dla H'go ,",'giunu świata, sięgającej korzeniami
glęboko w otchl:1ń czasów prekolumbij,kic;h.
\Vśród różnej kategorii prac popularno-naukowych
omawiana praca wolna jest od
aCltol"skich tanich refleksji czy b:malnych wn;C'z stwil~rdzcz'1. Ksi~!żk;l jest bard~o
'legata w treść. Oczywiście temat ten byl już w różnych w:łri:mtach l'ksploatow)JJy W specj~,listycznej literaturze.
:vIimo to wartość omawianej ksi;)ż'""i jL'St istot:ld
1(' względu
na autentyzm,
którym tclm,) jej stronice. wynikaJ'lcy z faktu ,.oYL'ia
\\ ~ród Indian", "życia ich życiem" - jak często zwykło si(~ określać w popularni~j
!cJluie etnograficzne
badania
terenowe.
Jest faktem
niew~!(pliwym. Żl' autor~y
;,,;ążki po'siedli ów monopol na autopsję. Ich ustalenia tycz,)ce siG ludowego g;l:'nCLiJ stwa
meksykańskiego
tchną świeżości,! opisów i bogact IVem realiów tra;;; IU;·lcych o technikach g:Jrncarskich, wyposażeniu W;lrsz(atów, wypalaniu wyrobów
:;'h
8()fWieniu.
Ksiqżkę rozpoczyna rozdział zawierający historyczne ujęeie garncarst\\'a
w :\1, ksyku. Jest to ,swoisty rodzaj przewodnika umożliwiaj~1cy czytelnikowi lćlt\\'iejsze z[")i;.mienie tajemnic meksykaz'1skiego garl1c~ll'stw;l lud,'wl'go. Tworzy Ol! jaśniejsze ',lo

Jedno
z nich poś\vięcone
jest garncarstwu
nleksykar'lskiernu.
Dokładniej
zob.: Helene
Rudolf Redingerowle,
TópJern
a La mexicana.
Einhund£'rt
atisJUhrltcll
gcsc1łrcibcne
B1:'i~plde.
Eine Einfilhrung
In Materia!,
Technik
und Dekol'ation,
Vc'r!ag Paul Haupt
Bern um)
Stuttgan.
1983. RO('cT,zja
tej }~siążki puhlikowana
jest w bież;lcyln
nUlTICrzl'
r(~cznik~l "Lud'\
t

'~JlŁi

RECENZJE

321

uzasadniające
między innymi fakt przetrwania
do dzisiaj tradycyjnych
technik,
farm i wzorów.
Po tym zwi~zlyrn rysie historycznym następuje rozdział poświęcony opisowi surO\Ha i metod
pracy garncarzy.
Nie wyrze-kli się oni przez s-tulecia charakterystY(T1ych prawidłowości
dla ludowego garncarstwa
mekisykańskiego, mimo impaktu
kuiiu:'y hiszPil!·lskiej. Prz::wija się przez tę część pracy ·dobra znajomość spraw, o których piszą autarą.
Widzieli oni nie jeden warsztat garncarski
i posiedli dużą wiedz(~ z tego zakresu. Uwarunkowania
takiego opisu tkwią w osobistych kontaktach
l mcksykai1skimi
garncarzami
i śledzeniu ich pracy w poszczególnych fazach tworzcn:a wyrobu. Charakterystyczny
jest wysiłek autorów,
jaki podjęli oni, aby
~twcrzyć ten obraz. Wyziera on między innymi z trzeciej części pracy będącej wrażeniami z poaróż:y do ceramicznego
ośrodka w San Augu!stin w stanie Guenero,
gdz'c funkcjonuje du dzisiaj jednu z wielu rozrzuconych po Meksyku skupisk garnC:1 zy. Dużo w tej części pr::tcy mamy subiektywnych
odczuć. Oddają one atmosf-erę
klimatu, pejzażu, życia wiejskiego i codziennych zajęć India-n. Autorzy nie egzaltują <ę strojami ludowymi, nie udziwniają swych opisów a budownictwie
wiejskim
i życiu miejscowych
społeczności. Rzetelnie i odważnie natomia'st prowadzą
tych,
~tór,:y chc:l ich sluchać do rozumienia
najważniejszych
dla meksykańskiej
wsi
prr:blcmów. Ta CZ(~śĆpracy tworzy zgrabne połączenie etnografii z wieloma innymi
zagc:dllieniami społeczno-kulturowymi,
przepojone sympatią - rzec można miłością
- cł·} Meksyku . .Jest to bowiem kraj wyjątkowo
żywych tradycji w kulturze ludowej, sięgających czasów zbyt odleglych. Wyrazem tego jest między innymi bogat: xn wystę~)uj'lcych tutaj form i motywów zdobniczych
w ceramiCe ludowej,
\V \-\-'ielu wypadkach
nie różniących się od mater'ialu archeologicznego,
a także strój
lud-.wy i wiele innych elementów w sferze kultury społecznej i duchowej. Prezentujcje wybiórczo l~ kulturową
odmienność
odcinającą
się wyraźnie od wpływów
hi5zpahskich, p'Jdkrcślają np. autorzy fakt, iż przywiezi·one przez Hiszpa'nów w XVI
v,ieku kolo garncarskie
i szkliwa
ceramiczne
nie zyskały powszechnego
zastosowania w wytwarzaniu
glinianych naczyń codziennego użytku. Garncarstwo
ludowe
:\1ek.,yku charakteryzuje
s:~ bowiem na<:1a'1wielością form i technik wytwórczych.
Tradycy jna forma, gł~boko zakorzeniona w świadomości wytwórców, determinowała
w wielu wypadkach
fakt odrzucenia
koła garncarskiego.
Podobne
względy natury praktycznej
zdecydowaly
a tym, że miejscowi wytwórcy nie szkliwili swych
wyr"bów. Woda \',. naczyniu nielszkliwionym, sprowadzana
nieraz z odległych stru;-nieli czy studni. pozostaje dłużej zimna, a placki kukurydziane,
nieomaIże codzienne pożywienie ludności wiejskiej,
można piec bez tłuszczu, gdy talerz lub
patelnia jest bez polewy.
ł·ącząc informacje zawarte w książce z własnymi obserwacjami
jakif' p{)czynilam przebywaj,)
dwukntnie
w Meksyku I należy stwierdzić,
że g.arncarstwf'm
tru:bi'l siC; tu ubogi,> war.'\WY ludności zadowolone z faktu, gdy na codzienny stól
r

, Były to wypra\\'y
organizowane
przez etnologiczne
ośrodki
w Republice
Federalnej
Niemiec. Picrwsz2
odbyła
się w roku 1977, druga
w 1978. Realizując
program
badawczy
int0resLlwalam się reliktami
starej
kultury
Indian
meksykańskich.
W rejonach
oddalonych
od ośredków
miejskich
relikty
tej kultury
uwidaczniają
się wyraźnie
w budownictwie,
tkactwie,
garncarstwie.
ubiorze.
poży'.vieniu,
nie mówiąc
już o elementach
życia społec·zneg·o i kulturze
duchowej.
Podobnie
jed'nak
jak w innych
rejonach
świata
tzw. cywilizacja
w sposób
drastyczny
niw<'luje star'l
kulturę,
zmicnia
ją, zniekształca
i wulgaryzuje.
Inaczej
mówiąc
stara
indiańska
ku""ul'a
t.:ega
powolnej
"meksykanizacji",
a nasilenie
tego procesu
jest
wprost
propo·rcjonalne
do s,,~iedztwa
cywilizowanych
ośrodków.
Tylko daleko
gdzieś w górach
można jeszcze .potkal
grupy
ludności
stroniące
od cywiUizacji,
kultywujące
swe stare
tradycje,
gdzie proces ')W~;
'l1e1<sykanizacji"
przebiega
wolniej.
21 "Lud"

-

t. 70

322

RECENZJE

wystarcza
trochę fas·oli czy kukurydzy,
Obok wyrobów o tradycyjnych
formach,
pojawiają
się nowe nastawione
na odbió.r miasta czy turystów,
Stąd zauważyć
można w ostatnich
latach
poszukiwanie
metod wytwarzania
zmierzających
do
uatrakcyjnienia
wyrobów. Powstają
nowe ośrodki garncarskie,
głównie w pobliża
miast, niektórzy twórcy zaczynają stosować szkliwa. Jest to jednak nadal r.óadk{,.;ć,
głównie z powodu trudności związanych z zakupem farb szkliwnyc!l i !liebezpieczćllst'vva pękania wyrobów w sytuacji dwukrotaego
wypalania
na otl','drtym ()g;;.u -różne naprężenie
gliny i farb szkli wnych. Podkreślenia
wymaga
także fakt, że
meksykańscy
garncarze nie osiągają w stosowanej technice wypalania na otv/artym
ogniu wysokich temperatur,
Stąd cały kunszt ludowegu garncarza
idzie \v i(i·.'runku uzyskania cienkioh, a jednocześnie wytrzymałych
skorup. () giadi\:o pC;'cl·owanyc!l powierzchniach
zapewniających
pozytywny efekt przy WypaLlILu.
Na uwagę za'sługuje wyjątkowo
dokładnie potraktcwany
opi.; procc:;u l'.Ypj:'lnia. Do ·dziś często się zdarza, że garncarze
meksykańscy
wypalaj'l swoje ;vyt'ooy
!la otwartym palenisku. Czerepy nagrzewają
się od środka nie równomierni".
narażone na wpływy zewnętrzne,
zmiany temperatury,
wiatr często pc;kaj,! S:,',d
poszukuje się na wypalanie miejsc specjalnie osioniętych, o obniżonym tClet;:e, Lib
osIania paleniska
ziemnym wałem. Hiszpanie przywieźli do Yte~;:iyku ~pO.iÓ'J wypalania gliny w ok~'ągłym piecu, opalanym głównie drewnL'Ti1. (;Z<.l~em <-h.isza ';[-;1'.),Nanym kaktusami
i śmiee~ami. W takim piecu można osi'lgn<j(' lempCr<ltun; 1u50 C.
Czas wypalania
je.st różny w zależności od rodzaju użytej glin:..·. wj'.:lkości przc:dm;otu, sposobu zdobienia itp. Gliny stosowane w g:uncars'v ..;'~ n:~syi;:1t·l..;k;l:l :,'1
dość róinorodne,
ich barwa i struktura
określa charakter
w::~;}bu, \I"plyw<t b~lpośrednio na wygląd naczynia po wypaleniu. Niektóre gatunki glin nadają się do
obróbki wprost ze złoża, inne V\Tymagają przygotowani;;
z Jl~,j odpol\·ie<.i:;io p:astycznej
masy stanowiącej
mieszaninę
glinki ceramicznej,
piasku, łupek, miki,
muszli, popiołu, czasem równiei składników
O'rganicznych. jak plewy czy ]':.!·..ilO::a
bawelny - co w efekcie wypalania
daje ceramikę
~zczególni(; !-,orOwa~~l.i\ut{)r~y
poświęcają
w·'.ele miejsca na szczegółowe 'Omówienie proce-:'ll jJl'zygoto'A':llli3 materiału: oczyszczania gliny, wyrabjan~a «rasy garncarskiej
i j'cj ,kład()',Yan'a, JIla\izują zakres za."LGsowania i zalety tzw, glin tłustych i chudych. Są tcż 'vI' kSlqŻ~C
jasno opisa'ne etapy formowania
wyrobów. Powszechne
jest tuLaj lepienie :(lClliC,
przy minimalnym
za3tO'sowaniu prymitywnych
narzędzi.
Au:orzy
przed.,tawiaj:1
różne metody pracy: formowanie
z bryly, przez wydrążenie,
zlepianic z ka ""ałków,
powielanie
z gipsoweg,; rnodelu i inne. Jest też pokazana
dokladna
tl:clwolog'<l
stosowana
przy wytwarzaniu
negatywnych
form gipsowych do wyrobów stosowanych w produkcji seryjnej, Przedmiotem
dalszych .rozważaó. są stosowane techniki
w powiązaniu
z rodzajem wytwarzanych
ceramik, Z bryły gliny powsLają przć'de
wszystkim
wolnoformowane
rzeźby figuratywne,
przy zasto ..:o\va!liu metod,\' Cie;lkich wałeczków tworzy się małe fomny rzcźbial1s-kie, z g~psowych modeli formy reliefowe.
Jest również poruszony
problem zdobnictwa.
Autorzy zIVrac.ljq
uwagG na techniki zdobienia (wzory wygniatane,
ryte, wycinane i naklejane, stemplowane), materiały
służące do polerowania,
charaktel'yzują
stosnwa~le szkliw3.
Osobne miejsce poświęcone
jest malowaniu
glinianych
wytworów
\\. drJd:~e
zastosowania
farb podszkliwnych,
szkliw lub farb dekoracyjnY1.:h: akwareli, piakatówek, akryli, farb anilinowych,
szelaku, lakieru. Tu czytelnik znajdzie szczegóło\\ e
informacje
o technice nakładania
farb i szkliw barwionYc'h rozmaitymi substancjami mineralnymi.
Szczegółowych
informacji
na ten temat dostarcza
czytelnikowi
ostatnia część książki. Obszerny, dobry jakościowo materiał fotograficzny
jest C\O~konałym u:zufełnieniem
tematu. Sto przykładów
różnych ceramik z obszaru c'lłego

323

RECENZJE

Meksyku, szczegółowy materiał
dotyczący
rodzaju użytej do ich powstania
gliny,
zasto;owanych
składników
dodatkowych,
przyjętej
metody pracy, użytych szkliw,
5pos'cbu zdobieni", tempera tury i czasu wy'palania, miejsca powstania,
jak również
twórcy wytworu
-- daje pełny obraz różnorodności
form tej dziedziny
kultury
ludowej.
J est też tu zawarta
analiza form ceramicznych
tak dhętnie czerpanych
z natury - naczynia w k,;ztałc:ie tykw, kaktusów,
postaci
ludzkich i zwierzęcych,
ptaków, jak i ich funkcji: użytkowe, ozdobne, przedmioty
kultu, jakże często jeszcze
pełne ll1o',ywów z:lczerpnię'cych z mitów.
Podobnie jak w innych częściach świata ośrodki garncarskie
powstają
przede
wszy,tkim tam, gdzie mają odpowiednie zaplecze surowcowe.
Auio]'zy omawianej
publikacji
koncentrują
uwagę na osadach i wioskach słynnych zc swych wYl'obów ceramicznych,
takich j:lk: San Augustin,
Ameyaltepec
w stanie Guerrero.
Atwmpa,
San Bartolo Coyotepec,
Ooot1an w stanie Oaxaca,
Ton.da, Santa Cruz cle la,; Huertas,
El Rosario, Tlaquepaque
w stanie Jali;co,
AcoUim, IZUl:Lirde :Vlat<J,m"i'()~,Puebla, Cuetziłian - w stanie Puebla, Tzintzuntzan,
S:m .Jose de Gracia, Ocumicho - w stanie Michoacan, Amatenango,
San Felipe ,-~
\11 stanic
Ch:apas i :',-Ieiepec w stanie Mexico.
Omawiana
k5iążka pozbaw1ona jest charakteru
ściśle naukowego,
Mimo swej
bogai2j warstwy
popularnej,
jest ona wartościowym
podsumowaniem
\'viaoomo;::i
o ludowym gUl'Ilc<lrsLwie meksykańskim
ostatnich
lat. Oprócz bogatego mate:'i:'lłu
:lustracyjnego
k:iiążkt:
uzupełnia
wykaz literatury
w języku angielskim,
hiszpallskim i niemieckim.
Całość zwarta w swej treśei pozwala poznać ludowe garncarstwo meksykahskic
i z1-Jliżyć się do ciekawej kultury bez konieczności dalekiego r)Odróżowania.
Teresa

A. M. S a g ~\l a e v, Mitologia

,.Nauka",

werowanija

altajeew,

Fa/kowska

Nowosybirsk

1984, wyd.

ss. 120.

Cclem pracy podjętej przc'z Ancłreja lVIarkcJVie!.a Sagałaeva jest próba vVYjasme:1ia, jakie z elementów mit.ologii, eposu heroicznego i wierzeń mieszkańców
Ałtaju,
mają swe źródłe; w buddyzmie.
W znakomitej
większości przypadków
elementy
te
zwi'lzane 54 ze ś~'Gdowiskiem 'narodów południowego
Ałtaju, co uwarunkowane
jest
ZIOŻO:lOścią ich etnogenezy,
jak i ści1sły:rni związkami
z narodami
Centralnej
Azji.
W omawianej pracy znajdzie też czytelnik próbę prześledzenia
przemian w mitologii
i obrzędowości
lamajskiej
jakie zachodzą w tych sferach
w opisywanym
przez
autora kręgu kulturowym;
znajdzie też czytelnik
określenie
roli, jaką odgrywały
zapożyczenia lamajskie w mitologii i wierzeniach
Ałtaju. Można jednak powiedzieć,
że \V pracy swej Sagałaew
rozpatrzył
tylko jeden a'spekt wzajemnych
stosunków
między Ałtajem a Centralną Azją, mimo iż, jak sam wielokrotnie
podkreśla, związki Turkijczyków
ałtajskich
z narodami
Tybetu i Mongolii były w dziejach rÓŻniJroone.
Historia kultury narodów Centralnej
Azji i Południowej
Syberii wskazuje,
że
i.'!nienie obok siebie różnych religii prowadziło
czas'ami do tworzenia
się ich wypadkowych, przy jednoczesnej
modernizacji
autochtonicznydh
wierzeń. W każdym
21'

324

RECENZJE

wypadku, jak podkreśla
Sagałaev, procesy takie uwarunkowane
były szeregiem
okoliczności: zróżnicowan'iem stosunków społecznych i ekonom:canych, przygotowaniem społeczeństwa
do percepcji podstawowych
za'sad dogmatycznych
określonej
religii, barierą językową, czy też jej brakiem i inlerusywruością etnokulturalnych
związków,
Wf pierwszym rozdziale omawianej
pracy zatytułowanym
"Szamanizm mieszkaóców Ałtaju i jego tybetańskie
paralele", omawia Sagałaev wierzenia przodkó\v
dzisiejszych
mieszkańców
regionu ałtajskiego,
:iięgające okresu staroturkijskiego.
Autor uwypukla tutaj szczególnie zbieżności w rytuale szamanizmu
Ałtajczyków
i Tybetaóczyków,
charakteryzując
dokładnie
najważniejsze
cechy religii "bon·'.
W konkluzji
pojawia się porównanie
klasycznych
f.orm szamanizmu
ałtajskieg<:J
i tybetańskiego.
Drugi rozdział, zatytułowany
"Lamajskie
eleme'nty w mitologi:
i panteonie mieszkaó.ców Ałtaju" przynosi wyjaśnienia
dotyczące spo.sobów i dróg,
jakie około XVI wieku zawiodły tybeto-mon@olską forme; buddyzmu do Południowej Syberii ,gdzie rozprzestrzeniła
siG wśród wielu ludów zajmuj'łC naczelne miejsce w systemie wierzeźl Kałmuków, Buriatów i Tuwijczyków. Natomiast koczujący
Turkijczycy ałtajscy niechętni byli lamaizmowi, a ich kontakty z buddyzmem były
na ogół nikłe i krótkotrwałe;
stąd też nie znależli się w wielonarodowej
społeczności la.majskiej. Tym niemniej ich światopogląd podlegał w różnych okwsach wplywom buddyzmu i jednej z jego późniejszych form - lam:1izmu. Okre.s największych
wpływów lamaizmu w Ałtaju wiąże się z uzależnieniem
go od Mongolii, głównie
w XVI - XVIII wieku. Autor wymienia szereg prz.yczyn jakie sprawiły, iż lamaizm
nie mógł w omawianym regionie trafić na podatny grunt i zapuścić tam korzeni.
.JednakŻe w procesie współżycia tej religii z tradycyjnymi
wierzeniami
I,arodó\\'
ałtajskich,
tj. głównie charakterystycznym
dla nich szamanizmem,
powstały synkretyczne
formy kultu i lokalne warianty
buddyzmu. Skutki kontaktów
z kulturą plemion zach-odnio-mongoliskich
dostrzega
także autor w leksY'kalnych zapożyczeniach
z lamaj'skiej mitologii, które pojawiają
:się w kulturze duchowej
Turkijczyków.
Dotyczą one przede wszystkim
różnych postaci lamajskiej
mitologi;, ta.kich jak: Siakjumuni,
Majtraja,
Mundżursi, Garuda itp., nazw duchów,
a także terminów, takich jak: lama, sudar itp.
Badania
Sagałaeva
wykazują,
że najbardziej
rozpowszechnione
w folklorze
i mitologii mieszkańców
Ałtaju 'są opowiadania
buddyjskie
o górze Sumer, niebiańskiim władcy HaTmuście, mitycznym
ptaku Garudzie
o Burchanie.
Zdaniem autora, terminy "sumer" i "burch-an" weszły nie tylko du epickiej leksyki,
ale opatrzone nieco zmodyfikowanymi
znaczeniami, można je odnaleźć także w codziennym życiu. Zdaniem Sagałajeva,
poszczególne buddyj . ;kie terminy zachowały 'się w Imlturze Ałtajczyków jeszcze z ,okresu staro-turkijskiego.
W trzecim rozdziaJe ,pt. ,.Wierzenia religijne Ałtajczyków
i lamaizm w XIX
i początku XX wieku" Sagalaev
szuka odpowiedzi na pytanie, jakie były skutki
chrystianizacji
Ałtaju, która miała miejsce w XIX wieku, pod kierunkiem prawosławnych misjonarzy. powodując jednocześnie w latach 'siedemdziesiątych
ubiegłego stulecia ożywienie lamajskiego
duchowieństwa
w tym regionie. Najprawdopodobniej w tym właśnie okresie, pod przemożnym wpływem mitologii i kultu mongolskiego odłamu buddyzmu,
formułuje
się obrzędowość
buchranizmu.
Termin
"buchranizm"
został być może utworzony
od turkijsko-mongolskiej
modyfikacji
słowa "buddha" ('Por. Mity narodow mira, Moskwa 1980, t. 1, s. 196). Pierwsze kroki bur'chanizmu
7aczęły się od prześladowania
szamanów
i negacji wszystkiego
tego, co było z szamanizmem związane. Jeśli jednak chodzi o rzeczywisty przejaw
właściwego burchanizmowi
kultu, to trwałe miejsce zajęły wśród nich magiczne

RECENZJE

325

praktyki charakterystyczne
dla szamanizmu.
Wyznawcy burchanizmu
przyjęli ni2które ct'c,hy lamajskiegc
kultu, jednakże nie przy,swoili sobie dogmatów tej religii,
nawet w stopn;u tak upr;cszcz.onym, jak :zrobiiy to niektóre plemiona mongolskie .
.szczególną U\vagę zwraca SagaLwv na fa.kt, iż drugą znamie,nną cechą burchanizmu
i)yla adaptacja ella potrze-b tej ,'eligi i wielu gatunków folkloru h' :;torycznegiJ śroc1~c)wej Azji.
Na zakol1czer:ie należy tu jeszcze powiedzieć,iż
praca Sagałaeva,
pOWlStaia
w oparciu :.J bogaty materiał
folklorystycZillY'. Autor mógł dzięki temu dowie~'::
;liczwykkj z~o:'()llości interesujących
związków kulturowych
w tym tak rr.a>J zcanym regionk śv",ia~a. Badając miV!logif; i wierzenia mieszkańców
Aita;u w c~._sic od polowy l tys. do początku XX w., autor mógł wysnuć wnioski o s:;;-;:,rety;.::-n;e ich życ';:; rc:igij'nego.
Wojciech

A. ='J, M e s z c z c r jak o v, JapoTlskie
1984, wyd. "Nauka", s5.183.

legendy

o czudesach

(IX - XI

Łysiak

w.), Moskwa

Autror tej niezwykle interesującej
pracy .sięgnął po materiał iródłowy do sta,'ych ksiąg, powstałych w Japonii na przełomie I i II tysiąclecia, w epoce Hej2.tl.
:\'10wa tu o Nihon gempo dzenaku rjoiki
(Zapisy o Japonii
i cudach, dziwnyclt
Iwgrodach za dobre i zte czyny) zawierającej
116 opowiadań
spisanych przez mnicha Kjllkaj" na przełomie VIII i IX wieku. Druga z nich to Odzjo gokurakki
.(Zapisy o przeniesieniu
do Kraju Wiecznej Ra.dości), powstała w końcu X wie~u,
zawierająca
42 opowiadania
zebrane przez urzędnika
Josi'sge-no Ja'sutane, który
przyjąl
WÓ\NCZ<l~;
pseud'onim
Dzjakysina.
Trzecią
pracą
wy:korzystaną
przez
,\. N. Mes<:czerjak(lva je',st Dnjnigonkoku
hokekjo
kenki (Zapisy
o cudaCh Sutry
Lotosu), rochodzclca /. polowy XI wieku, a zawierająca
129 opowiada;'l spisanych
;Jrzez mr.icha Til;gena, .'\utor:;two wyżej wymienionych,
jak zauważa A. N. Meszczerj;lk·.v, poi!'~a 'nic lylko na spi'saniu ludowych legend, ale przede wszystkim na
wyborze z o1bl'zymiej ilości funkcjonujących
w ustnej tradycji prze'kazów i skupieni;; ich w danym dziele, a niekiedy poddaniu ich literackiemu
retuszowi.
Nie
'.\·szY:;(:';e jed.nak teksty źródłowe znalazly miejsce w omawianej
pracy. Łącznie
:\,leszczf:rja:c)w w Qow"lnym wyborze umieścił ich Lu 117. ZO',olały one podzielone
na o'"i";'1 grup tem;ltycznych. Jego zdaniem, połączenie trzech ja;poi~skich zabytków
średn:owiL'czn(cj litc"atury
buddyjskiej
w jednym tomic uzasadnione
jest ich podobnym charakterem
i w-;pólnymi niekiedy treściami. Tak np, opowiadanie
z Sutry
Lotosu () mlodzieócu. który nie mógł zapamiQtać jednego hieroglifu i dlatego wskutek niedbałości spłonął od płomieni lampy, w Nihon rjoiki
jest ilustracją do uk3zania zaiei.Jlości między dawnym a obecnym życiem, a w Hoke kenki opowiadan :ern o cudzie pow.;talym dzięki Sutrze, W len to sposób średniowieczne
zbiorki
buddy j!'kich legend związane są mi~dzy sobą nie tylko "duchem", ale i ,;ciałem'
wędruj<icych z ,opcwiadcmia do opowiadania fragmentów tekstu.
Autor omawianej pracy zauw,lża, że naczełnym zadaniem licznych buddyjskich
p;"C
literackich
było ukazanie
czytelnikowi
przykładów
nagrodzonej
pobożności
u":a :anych negatywnych
:-:achowaó.
Głęboką analizę ś;'edniowiecznych
zabytków literatury
ludowej Japonii prze-

326

RECENZJE

prowadza
Meszczerjakow
na tle ówczes'llych stosunków
religijnych
z wyeksponowaniem miejsca, jakie zajmował tam 'buddy mn. Należy tu za autorem omawianej
pracy przypomnieć, że w IX - XI wieku panował w Japonii potężny ród Fudżiwara.
który w ok,resie tym skupiał w sWy'dh rękach pełnię władzy wykonawczej.
Przedstawiciele owego rodu próbowali wykorzystać
buddyzm do zneutrnlizowania
rodowo-plemiennych
kultów związanych z lokalną religią - szintoizmem. Natomiast na
pozi'Jmie mikro&polecznym buddyzm powolany był do obrony i zabezpieczenia
interesów wyróżniających
się z rodowej społeczności osobistości. Nie można jednai<::
pow jedzice'" by szintoizm nie reagowal na zachodzące zm;any, ate, jak żadda reLga
rodowo-plemiennego
ustroju, wykazywał znaczną bezwładność.
Legendy buduyjskie
omawianej
pracy, bo przede wszystkim literatura
dydaktyczna. Do ukazania się Nihon rjoiki,
bÓ3two, imperator, epicki bohater, ukazywani byli jako tło dla 'ogóJnych pr::lwd dotyczących
budowy świiata i wydarzc!l histor:-'cznych. Bohaterowie
pracy Kjokaja
wyróżniają
siq nic tylko dlatego, że 'są
waż:1i ~ami dla siebie, a:le dlatego, że są ma'l1ifeslacj~l dobrych czynów, dlatego że
uk~;~,-,:",:ją uni· ...
Ncrs8J.ność 'vvynagr{)ozenia
\11/ "karmie".
Z tego też P-o\·vodu \'1/ 1Vihon
rioi.'..:i nic znajdujemy
wiele żywotów. Wyczyny różnych bohaterów (np. Gjogi) magii 'JYć przedstawione
w różnych historiach,
bez opisu ich całego życia. Dlatego
te': z:;sad:1ic~y akcent 'kładzie się tutaj nie na konsekwencjach
wydarze!'l, charaktuyzujących
,dosto-Jjeń'stwa bohaterów,
a ·na opisaniu ogólnych pryncypiów,
wY!CJrzy,;ywanych
prwz ludzi i przejawiający'ch
siG w postawach
konkretnych
postac:
pcz\\'alających
wykazać te prawidłowości.
W Odzjo Qokurrrkki
i Hoke kcnki hagi'Jgraficzność wyral.a się w znacznie wię,k,szym stopniu, o czym świadc;q choćby t.vtuly opow;adań zawartych
w tych zabytkach. W znakomitej
większości lopowiadań
bpha terowic legend rysowani
są jako bezgranicznie
źli lub wyłącznie dobrzy ludzie.
Świal buddyj,kich
podań w omawianej
pracy, to świat idealistycznych
związków przyczynowo-·skutkowych.
Gdy tylko na wstępie opowiadania
czytelnik ZOriel!tuje się w cecJlach we\vnętrznych
hohatera,
wie jaki będzie dalszy ciąg opowiadani,), Znaczenie
p:.lc1ań buddyjskich
polega bowiem nic na ich atrakcyjności,
a na
rytualnym utwierdzeniu
społecznej sprawiedliwQści.
NIewątpliwie
wartym
odnotDwa,nia jest fakt, iz 'Ne wszY.itkich trzech zabyt~;ach japoń'Skiej literatury
ludowej charakterystyczną
je,;t nic postać władcy
i urzędnika, ale wyznawcy lub przeciwnika buddyzmu, postać nie posiadająca jasno
oK;'cślonego społeczneg,o pochodzenia.
Stosunkowo
słabą malowniczość
postaci japoiJ"kich legend buddyjskiego
pochodze.nia wyj dnia
Meszczerjakow
trzema czynni;,:',r;:i: 1) logiką buddyjskiej
wiary, zg.odnie z któl<j podstawowe znrczenie pO~'~1da
nre :-niejsce zajrnowa.ne przez postać w sp"'iecznej h'c"a ~'Chii, a suma jego dcbrych
uczynków; 2) względnie nie rozwiniętą strukt'1:';'} ówczC's:"ego spo!cczel"tst,,\ia; 3) ilie
określonym
jeszcze miejs1cem japoilskie;:ro buddyzmu
w sy.,temie spolcczno-ideologicz:1Ych stosunków japońskiego wczesnego średniowiecza.
Ta niewielka, aczkolwiek bardzo 'interesująca
praca, ,obejmująca po raz pierwszy drukJowane w języku rosyjskim teksty buddyjskich
legend z Japonii, zasługuje
też na uwagę ze względu na jej stronę warsztato\vą.
Znajdzie w -niej czytelnik,
prócz suchych tekstów, ioh głęboką analizę, tło kulturowe
i religijne okresu ich
powotania, a także szeroki komentarz
terminów właściwych językowi jal)ońskiemu.

Wojciech

Łysiak

327

RECENZJE

Russkaja
19S'l r,

swacliebnaja

poe.zija

Sibiri.

Wydawnictwo

"Nauka",

Nowosybirsk

ss. 234.

Omawiana
k:;ią::ka; pod redakcją
folkkorysty
rosyjskiego
Borysa Putiłowa,
jest
kontynuacją
cyklu publikacji
poświęconych
tr.adycyjnej
rosyjskiej
obrzędowej
liryce weselnej Syberii.
N iniejsza publikacja,
oprócz '.swej podstawowej
funkcji,
jaką jest popularyzo\\anie tych utworów,
JT,a na celu wykazanie
bogactwa
kultury
duchowej
.mieszkane('".v Sybl'rii. Ilość nagrorE:dzcnych
przez zbieraczy
rnateriałów
zebranych
w tym
zbiorze jest wymownY:11 dowodeln
potwierdzającym
nie tylko utrwalenie
odziedz;czclnej po przodk:ll h tradycji,
lecz również kultywowania
starych
obyczajów,
co
hyco inspiracją
do poszukiwania
nowych, doskonalszych
form, będących
odzwiercicGi, r,jem
ducLa wspókl.cs.ności.
Zostaje
więc uzasadniona
krytyczna
opi.nia Rc:isy
PLia:!,nej
tiutDl"ki artyi,ułu
wstępnego
tej książki
podadrcsem
niektórych
e\;l,;gr:liów
i poc1róż.ników, między innymi A. 'Szczapowa, P. Rowinskiegoi
S. Makcymo'"a, mąj'lcych lia tcn temat całkiem odmienne zdanie.
Vi <.laLzym ei;;gu swegIJ artykułu
R. Potanina
wykazuje
wpływ, jaki wywc;rłCJ
1"1 k.cztalLowanie
si;; repertuaru
pieśniowego
tych regionów
zjawisko
wzajemnego
pUi:fl1kanla się różnych kultur, kilku połączonych
z sobą w 'procesie zagospodaru'.'.<ina Syberii i Dalekiego
Wschodu narodów
- rosyj'skiego,
ukrail'lskiego
i bialorLI,kiego. Narodów tych nie cechował skrajny
nacjonalizm,
który by ograniczał
raz'.'.oj twócczr;sci ludowcj.
Chociaż w omawianym
zbiorze odnajdujemy
wiele pieśCIi
b('ciącvch swiadectwem
przetrwania
starej
obrzędowości
rosyjskiej,
nie skażonej
wpływem
ObYCZ~lj()Wości innych narodów,
to jednakże
równocześnie
obserwujemy
z,:;)v.~:_~_;koafirln(-ll~ji I·óżnol:·~~kich pier\viastkó\\/
kultur-owych,
kióre
n~1 przestrzeni
wc'Ju l~lt zespalaiy
siq w monolityczną
calcść, tworząc
podstawy
nowej, odrębnej
kultury.
Szczególną
tendencję
do zachlowania
starej
obrzędowości
zaobserwowano
na
Z~dJa.ikall' wśród KIJzaków i byłych .staroobrzędowców.
Obydwie
te grupy
przywi;lzywaly
clu i. 'l waF': CłO zachowania
poszczególnych
ogniw tradyeyjnegu
,veseJa
"~"yjc;;":ipgo. Pomimo
swego na wskroś
konserwatywnego
'Charakteru,
ani Kozakwn, ani by!ym.tl,rIJobrzędowcom
nie udało .s.ię ustrzec od obcych na,]ecia!ości; u KoZ:tKÓ.'.· dostrzeżono
poludnioworosyjlskie
wpływy,
co było przyczyną
stopniowego
Lanikani:l
ni,·któ:·ych
gatunków
pieśni;
poważnie
zmalała
ilość ]amentow,
które
śpiev/(.'10 jcdynic
'.v szczcgólnych
okolicznościach.
Dużego zna'Czenia zaczęły nab'el'ać pi,-',ini pKJchwalne. Ich przewaga
sprawiła,
że wśród gości weselnych
pa,nowaia radosna
atmosfera.
Natomiast
w obrzędzie
staroobrzędowców
pojawiła
si\~
zr:aczna ]ość pólnocnorosYi':skich
elementów.
Wpływ ten był przyczyną
przesycenia
obrzędu pierwiastkiem
dramatycznym,
wprowadzającym
atmosferę
smutku
i przygnębienia.
Occniaj'lc
ohyeLva wpływy
należy podkreślić
ich pozytywną
rolę w pr10cesie
k:mc'."ania
się nowej kultury,
a także duż.e zn<iczenie dla łagodnego
zacierania
się [Mnic pomi(;c1zy bytującymi
z sobą w trudnych
warunkach
klimatycznych
naroa;m'i. Trucino)}atomiast
ocenić w sposób jednoznaczny
całokształt
zmian, jakie
zaszły w rytualc we"selnym. Zgodnie z tendencją
panującą
w południoworosyjskich
regio;ach,
ohrz(~cl weselny
ma uroczysty
charakter,
lecz nie jest przepojony
atmr;sfc~ą smutku wywołanego
rozstaniem
'się rodziców
z dorosłym
przecież
dzieckiem. W lamentach
stiJroobrzędowców
brzmi nie tylko liryczna melodia,
wprawiającą słuchającego
w nastrój
melancholii,
lecz także nuta refleksji,
jaką przeżywa
mlo'dy człowiek stojący u progu 'nowego życia.

328

RECENZJE

Pod.stawą klasyfikac:ji pieśni omawianego zbioru jest oś 'gatunkowo-tematyana,
w przeciwieństwie; do poprzednioh dwu wydań, gdzie za'sadnic:zym kryterium poctzllłu były poszczególne fazy obrzędu wse1neglo. R. Potanina
postąpiła słusznie, decydując się na taki podział, chociaż nie można .kategorycznie
stwierdzić, ie autorzy
poprzednich
dwu zbiorów, Russkije
svadiebnyje
piesni Sibiri
(:'Jowosybirsk 1979 ,'.1
i Obriadovyje
piesni
TUsskoj svad'by
Sibiri
.(Nowosybirsk
1981 r.), dokonali nicwłaściwej klasyfikacji.
Autorka Dma"wianej .książki kierowała się IV tym \\!zgl~dL'
zapewne ogólną tendencją zmierzającą do 'stałego skraca,n.ia obrzędu weselnego, Z:','dukowania go do niezbędnego minimum, pozwalającego
na zachowanie jedynie rujbardziej
istotnych
ogniw ceremonii.
Obrzędowość,
będąc estetyc:zną ,uprawą wyrażanych trdci, i.!trac:iła swe dawne pryncypialne
znaczenie. Obecnie najlVażni::js~a
jest treść, natomiast środki jej wyrazu zeszły na dalszy plan.
Biorąc pod uwagę <:loniosłe znaczenie
ewolucji
zachodzącej
w obrzędowych
pieśniach
we.sel·nych Syberii, R. Potanina
podzieliła
utwory
omawiane~o
zbioru
na przyśpiewki
drużby, pieśni pochwalne,
połajanki
oraz pieśni obrzędowe : l:lmenty.
Przyśpiewki
drużby podzielono na dwie grupy, z których
pierwszą stan'Jw:,)
pieśni nie związane z konkretnym
rytuałem,
lecz powtarzające
się wc wszystk;ch
fazach obrzędu, w za1e7.ności od występowania
anaLogicznych sytuacji. Zaoszczędzi lo
to zbędnego powtarzania
się niektórych utworów, występujących
czasem kilk::tk~o'nie w ciągu całego obrzędu. Potwierdza
'się tym samym słuszność koncepcji R. PGtaninej ·odnośnie zmiany klasyfikacji
pieśni.
(\'1 drugiej grupie spotykamy
przyś'piewki, towarzyszące
rozpoczynaniu
PO,;!'~Z'2gólnych rytuałów. Mają ,one ścisły związek z obrzędem lub pośrednio przedstawi.'ją jego najważniejsze
ogniwa; są uporządkowane
i wiernie odtwarzają
całość Ul' Jczystości weselnej;
przedstawiono
w nich między innymi zbiórk'.: orszaku we,;-"!nego, młodą parę po ką:pieli, na ślubnym kobiercu itd. W tym przypadku
aU'.<Jl":<a
zgrupowała pieŚ.rJi pod0bne nie tylko pod względem treści, .Jecz posiadające zwią!ek
z danym obrzędem.
Pierwszoplanową
postacią pieśni omawianego
gatunku
by1 drużba weselnj' błyskotliwa
indywidualność
tradycyjnego
wesela rosyjskie·~o. Ta za . ;zczytna i odpowiedzialna
funkcja wymagała
nic tylk,o dobrej ilnajOlności obyczajów i d'.>:,k(Jnalej pamięci, lecz przede wszy'stkim umiejętności
improwizowania
i r1owcipr.es0
komentowania
konkretnych
sytuacji. Słusznie zatem postąpiła autorka, zamieszczJjąc we wstępie zebranyc.h materiałów
~ak dużą ilość utworów związanych z po,tacią drużby, wydatnie eksponujących
jego wysoką rangę.
Znaczną część tekstów pieśniowych
zebranych
w tym zbiorze stunowiij wąt,,:
na cześć pana mbdego, młodej pary i ich rodziców, drużbY, . ;watek, slnrosly itp.
Pieśni pochwalne w XIX w. zaczęły stopniowIo tracić na . ;wym znaczeniu. Zachowały jedil1akże swe funkcje estetyczne i utylitarne,
co w rezultacie doprowadził')
do zastąpienia
dawnych symboli symboJiką współc:óesną. Nic przctnvała
ona jecL
nakże zbyt długo, gdyż zaczęt<J ją traktować
jak<J element wyłącznic eslety~wy.
który w wielu pieśniach zaniknął ZJupełnie.
Na podstawie
badań przprowadzonych
w 1978 r. przez ekspedycję
na u k();,';,
stwierdzono, że VI niektórych
rejonach nastąpił całkowity zani k tego gatunku
Zja\-"isko to można uza'Sadnić ogólną tendencją
zmierzającą
do skrócenia uroczY·5toś·~i
weselnej i wyeliminowania
z niej tych elementów,
które w nadmiernym
shpn:u
przedłużają
ceremonię. Zachowały s.ię je<:lynd,enajbardziej
Lit·otne .ieg,o ogniwa, b~dące integralną
częścią całości obrzędu.
Efektem
ewoluowania
liryki weselnej
w tym właśnie kierunku
był znaczny spadek rangi drużby na rzecz podwyższenia

RECENZJE

autorytetu
starosty, którego obecność na uroczystości
weselnej
uważano
za nieodzowną koniecZ!lOŚĆ, a pieśni śpiewane przez nie~o miały praktyczne
znaczenie
lna przykład przy,pumnienie o wręczeniu darów).
W omawianym zbiorze trudno wykazać istotę zróżnicowania
pomiędzy funkcją
drużby i starusty; pieśni pochwalne
pod adre.sem drużby osiągają waczn'l
przewapę ped względem ilościowym. Również ich treść jest przejawem
wyższego kunsztu 'lrtY.'itycznego, co odzwierciedla
się w malowniczym,
pełny'm ek-;:presji i zaangażowania przedstawieniu
portretu drużby.
W Zachodniej
Syberii i na Dalekim Wschodzie pojawił się nowy, nie znany
w rosyjskiej
liryce weselnej gatunek pieśni - tak zwane połajanki,
utwory przejęte od Ukraińców
i Białoru.sinów, mające na celu rozbawianie
uczestników
wesela i mobliJizowanie ich do składania darów. Stworzenie
wesołej atmosfery wśród
gości bylo latwe ze wzgl(;du na zjadliwą, 'satyry'Czną treść, cechującą
te utwory.
Ich język nie bylna~ycony
górnolotnymi
frazesami,
ani też nacechowany
wyS'Jkim stylem . .Jego siła oddziaływania
polegała na dużej ilości dialektyzmów
i zwrotów potocznych. Nie należy się więc dziwić, że gatunek ten zy'skał sobie popularność wśród szerokich mas nie poszukujących
wykwintnej
formy, lecz prcstych wyrażeń, bytujących
na eo dzieil w środowisku
wiejskim
dalekiej Syberii.
Ostatnią grupc; zebranyeh
materiałów
stanowią
pieśni obrzędowe
i lamenty.
Odnajdujemy
w nich ~chematyczną
strukturę
całego obrzędu weselnego z zachowaniem wszystkich
jego ogniw, począwszy od zaręczyn i skończywszy
na ucz~ie
weselnej. Niezależnie
od Ulowej koncepcji
podziału, nie uwzgll";dniającej
obrzędu
jako pod·stawowego .kryterium
klasyfikacji,
autorka
zamieściła
na kOI1cU g,-upę
u~'vvorów tego typu. R. Potanina kierowała się zapewne przeświadczeniem.
że w L,'YCe weselnej najważniejsze
rytuały będą zaWSze prze.strzegane, niezależ:lie od tendencji zmierzających
do ieh ograniczenia,
gdyż cała ceremonia
weseha
\V
.>'.vej
istocie jest jednym wiełkimobrzędem.
Zapowanie
się z kulturą danego regionu wymaga nie tylko 'ególnej znajomości vgadni(,,'l folkloru i etnografii;
niezbędne
są również szczegółowe informacje,
dotyczące
położe.nia geograficznego
oraz specyfiki
języka. Swoistość
obyczajów
i ch.aiakt('ry~tycz.n,(' siownictwo
są głównym czynnikiem
odzwie,~ciedlaj<'icym kcJory! lokalny. Cenne są więc informacje
zamieszczone
w indeksie bopograficz:1ym,
podaj'lcel!<lzwę
obwodu i regionu, w którym zapisano daną pieśń. Rzadko u;;yWOlne zwroty językowe i archaizmy zostały przez autorkI"; objaśnione
w końco\vej
części książki. Je,>t to rzecz do.<;yć istotna, gdyż nO'sicielami pieśni byli wieśni;::cy,
posluguj'ICY sil; na cu dzień nie współczesnym
językiem !'osyjskim, łecz mową potoczną, nasyconą regionalizmami.
Zjawisko
to było szeroko rozpowszech:1io11e na
rozległych ob~zaraeh całej Syberii.
W książce R.u.sslwja svadiebnaja
poezija Sibiri zawarto najlep.3ze utwory liryki
weselnej. Spo;Jularyzowano
zn:1ezną ilość nowych
tekstów,
będący'ch oiblir<:;~aficzną rzadkości;]. Chociaż wartość materiałów
zebranych i uporządkowa:lych
pl'Z(;Z
R. Potaninl; nie 'budzi żadnych wątpliwości, to jednak nie można oprzec się ::;1\\:·','1'dzeniu, że omawiany zbiór nie stanowi kompendium
wiedzy o całej kulturze
Syberii i D<:;]eki{'go Wschodu, lecz jest jednym z wielu e~apów w proces:e powaw'ania tej kultury. Ze względu na brak materiałów
umożliwających
kompleksowe
przedstawienie
bogactwa kultury
tegu obszaru, prowadzone
są w tym kierunku
żmudne badania wielu etnografów i folklorystów.

Bogdan

Rudo!

330

HECENZJE

RuSski)e

N owosybirsk

narodnyje

skazki

Sibiri

o czudiesnom

konie.

Wydawnictwo

"Nauka",

1984 r. ss. 336.

W sklad zebranych i opublikowanych
materiałów
wchodzćl rosyjskie bajki fantastyczne, zapisane w różnych latach. Najwcześniejsze
utwory zostały zebrane pod
koniec ubiegłego stulecia, ostatnie natomiast
w 1981 r. Większość tekstów publikowana jest po raz pierwszy.
Omawiana
książka jest czwartym
z kolei zbiorem poświęco·nym bajce fantastycznej narodów Syberii. W pierwszym, zatytułowanym
Russkije
1wrodnyjc
skazki 8,biri
o bogatyriach
(Nowosybirsk,
1'979), zamieszczono bajki zwi'lzane ~ najbardziej pcpularnym
w tym regionie wątkiem "Zwycięzq
smoka". Vł drugim
natomiast
- Russkije
gieroiczeskije
skazki
Sibiri
(Nowosybir.sk, lD8J) .- przev'C1żajcl bajki typu "Trzy podziemne królestwa",
"Zwi2rzGce ml2ko" i "Nicwi ('ma żona". Trzeci zbiór stanowią Russkije
voiszcbnyje
skazki Sibiri
(Nowosybirsk,
1981),
w których główna oś tematyczna
skupia cztery wątki, mianowicie:
"Zakuty łcb",
"Śmierć K'J
;a w jajku", "Śmierć Kościeja z powodu konia" i .,Cuduwn:) ucieczkG".

Utwc.-y ornawianego
zbioru podzielono na trzy obszerne grul.:
tematyczne,
wobl'ębie
których można z łatwośc'ią wyszczególnić
tlZy za.,ac1nicle \\',)tki: "Siwka-Burka",
.,Kenik Garbusek"
i "NieznajkG". Wątki te, chxiaż
doskonale rozwinięte, Sil uzupdniane
seriami motywów zaczerpniętych
z i,nych
bajek; zebrane
utwCJI'y nie charakteryzują
się schematyczną
strukturą
fabularną,
bazujćlccl na najbardziej
typowych
motywach,
lecz są nacechowanc
synkretyzmem
urozmaicajclcym i poszerzającym treść fabuły.
?oetyka
bajek fanta.;tycznych
Syberii posiada obok cech wspólnych dla tego
gatunku - rówmeż wiele elementów
odznaczających
się oryginalnością.
Zasadnicze w tym względzie znaczenie mają indywidualne
kioncepcjc twórcze kilku utalcn tov.;anych, bajarzy, takich jak na przykład A. Szelichowa
czy G. Turgarinow.
Narracja
opowiadanych
pl'zez nich bajek charaktcryzuje
się mistrzowskim
wykorzystaniem
form stylowych,
obrazowością
środków
wyrazu
oraz urozmaiceniem
struktury
kompozycyjncj,
osiąganym w głównej mierze poprzcz wp:'owadzanie
rctardacji oraz harmonicznego
rozczłonowania
tekstu na trzy części.
Publikowane
utwory,
prlla
nielicznymi
wyjątkami,
pozbawion'2 S'1 tzw. priska ""ki. 'v\'szystkie bajki posiadają
jednakże
char,lldcrystycznc
rozpoczqcie, krótkic wprowadzenie
do akcji, dające się ująć w dwa schematy,
jakimi S'l konstrukcje
zdaniowe typu: "W pewnym
królestwie,
w pewnym państwie,
właśnie
w tym, w którym my żyjnny ... " oraz "Zył sobie dziad (chlop, car, kupiec) .. ."
Często stosowane powtórzenia
epizodycznych
scen w znacznym stopniu obniżają jakość narracji, która staje się monotonna;
powtarzające
się natomiast trzykflotne opisy niektórych
sytuacji - m. in. zabijania
starej kobyły przcz Iwana,
przeistaczania
się Ivana w dzielnego rycerza lub złoż.onego rytuału si(J{:1lania konia -- pomimo trwałego miejsca, jakie zajęły w tradycyjnym
kanonie bajek syberyjskkh,
są czynnikiem naruszającym
płynność struktury
kompozycyjnej
utworu
oraz wyciskającym
niekorzystne
piętno na jego stylu. Na uwagę zasługuje sposób opowiadania
bajarza A. Filipowa, który przy zachowaniu
zasadniczych
form
epickich stara się przyśpieszyć
tok narra'cji kosztem pominięcia zbędnych P')wtórzeń.
Stałym elementem kompozycyjnym
szeroko rozpow.sz2chnionym nie tylko w bajkach omawianego zbioru, lecz również w innych prozatcrskich
gatunkach
folkloru
rosyjskiego
jest trójlstopniowość,
często połączona
z gradacą
akcji, zakończonej

331

RECENZJE

punktem kulminacyjnym.
W utworach
cyklu "Siwka - Murka" dominuje motyw
trzech przeszkód do polwnania
oraz trzech przedmiotów
do zdobycia. Analogicznie przedstawia
się sytuacja w grupie tematycznej
"Nieznajka",
gdzie fabuła skupia się na heroicznej walce Iwana -- rycerza z trzema smokami. Stopniowanie
akcji, osiągacIe przez stwarza,nie
wciąż nowy'ch problemów
do rozwiązania
oraz
,vprowadza!1ie
llowych posiaci czy przedmiotów
jest chwytem
kompozycyjnym,
mającym na celu urozmaicenie
fabuły i trzymanie
słuchacza w pełnym napięcia
oczekiwaniu na jej rozwiązanie. Założenia te zostały zrealizowane
tyłko częściowo,
'.\' mian; ugraniezeil uwarun'kowanych
szablonowymi
regułami
konwencji
bajko,,,"ej: treść ul worÓw oparta jest na schematycznej
strukturze
narracyjnej,
natomast motywy, n;', których budowane
są zC\sadnicLe wątki, noszą na sobie pić;>
J}<:
!1aiwllo:;ci i p;'o.;toty, z jakiej wyrastały
koncepcje
twórcze a;lonimowych
bajal ZY.
Wsp(jnOai,lllc \\czcśniej
trzy wątki nie posiadają
formy kanonicznej,
lecz wyccqpuj,] w iicznych wariantach,
łqcząsię
swobodnie
i rozpadają,
operuj,! ma.ią
ty p C)\vy:.: h

i

;~LCl'LO~YP

j\VY (,;11

ChvVjLlHV

kOll1pozyc;yjnych

oraz

ś:rodkóy\'

s ~,ylo\'·;'Y.i(;1l.

uiegaj;! kntami!lOWaniu.
Spośród
podrz(~dnych motywów,
\vzbogacaj'lcych
trcść
(;:'joa',vi;\l1ych bajek, można wy,:zczególnić cztery grupy tematyczne, rozwijaj;!ce wątl:% "Siwka --- Burka", mianowicie:
"Swinka
o złotej szczecince",
"Zaczarowany
pierściC!I", ,'Ja rozkaz szczupaka'
oraz "Podróż do sŁońca'. Uzupełnieniem
wątku
"Ko:;:l~ G~ll'bu,ek" S,! krótkie epizody typu "Latający
statek" i "Cudowna ucieczkl', W oSLltnicj grupie
bajek ,--, naLeżących do cyklu "Nieznajka"
-- obserwujemy kontaminaejq
trzech wątków, z których pierwszy "Zwycięzca
smoka" jc"t dobrze rozwinidY
i wy,tqpuje
dosyć regularnie,
podcza,s gdy p'JZostałe ..Wdziqcznc zwierzęta" :oraz "Niewierna ż'ona" - pojawiają
się sporadycznie
i mają charakter
epizorlyczny.
W bajce ,,Iwana ehłop.3ki syn" (nr 26) mamy przykład
niewłaściwego
łączenia .sprzecwych
motywó'.v; funkcję Garbuska
przejął "Latająey
statek", przez co
t:cść utwr;nl ut;'aciła swą organiczną
strukturę,
tworząc nienaturalny
splot luźno
p:)łąezonych wątków.
Wc wszystkich bajkach omawianego
zbioru wyraźnie zarysowuje
się stereotyr;nwa ·,truktura
fabularna,
będąca uporządkowanym
ciągiem powtarzających
się
akcji, w których biorą udział z reguły bohaterowie
o wykrystalizowanej,
schematycznej osohuwośei. Jednakże
w niektórych
utworach,
aczkolwiek
bardzo rzadko,
obserwujemy
pccwne odstępstwa od tradycyjnych
kanonów bajki syberyjskiej.
Dotyczy to :'aróvmo treści, jak i sylwetek poszczególnych
bohaterów, Najwięcej wątków wykraczaj,]cych
poza granice utartego
schematu
zaobserwowano
w bajkach
zgrupuwanych
wokół cyklu "Siwka-Burka".
Bracia nie wysłali Iwana na mogiłę
ojca, lecz udają ,'ię tam sami, po czym uciekają w wielkim popłochu, Zmienił się
również cel samej wizyty na grobie: w utworze zatytułowanym
"Bajka o trzech
hraciach" (nr 13) bracia mieli czytać Ewangelię. W nielicznych utworach
daje :lię
zauważyĆ' odmienne
,tanowisko
królewny
wobec wyboru
swego narzeczonego.
W obowiązującej
konwencji królewna byla całillowicie posłuszna 10'sowi, który rzekomo miał trafnie wyselekcjonować
spośród wielu rywali właściwego
kandydata
na męża, Tym razem, kierując
się własną oceną, uwzględniającą
zarówno wygląd zewnętnmy
Iwana, jak i jego ograniczoność,
królewna
odrzuca propozycję
małżeńską. Nastqpują również odmienne reakcje, kiedy córka cara od pierwszego
wejrzenia
darzy Iwana sympatią,
nie czekając nawet na wielkie czyny, mające
udokumentować
jego niezwykłe męstwo.
Kolejnym poważnym
odstępstwem
od tradycyjnego
schematu
bajek syberyj-

332

RECENZJE

skich oraz ogólnej tendencji
panującej
w folklorze rosyjskim
jest nietypu\Vl' Z3.kończenie niektórych
uworów: główny bohater, Iwan znany ze swego sprytu, xlwagi i szlachetnego
charakteru,
ginie z rąk braci, których czynami rządziła zazd! o:ść'. W tym przypadku
cnota nie została nagrodzona,
natomiast
zwycit;żaHci.'
złeJ nie rokuje n:dziei na zwycięstwo
sprawiedliwości,
która zawsze w bajka:h
zwyciężała.
W niektórych
utworach
nastąpił zanik elementów
fantastyki;
w bajce "KJl'1
złotcgłowy"
(nr 15) uległy transformacji
dwa wątki kosztem pozbawienia
fabuły
pierwiastków
fanta.stycznych:
car polecił Iwanowi
spędzenie
stada krów, km,
i świń, zamiast zdobycie innych atrakcyjnych
osobliwości, Zanik tych elementów
był zapewne rezult<1tem oddziaływania
współczesności
na bajkt; fantastyczną.
OJwodem potwierdzaj,]cym
tę tezc; mogą być przykłady
zaczerpniqte
z utworów
G. Tugarinowa,
w których
spotykamy
szereg niezwykłych
dla lego typu baj l:::"
;formułowań,
mianowicie: wygłosić mowę, sporządzić dokument, numer gazety itp.
Walory artystyczne
utworów omawianego
zbioru w dutej
mierze uzależni:me
są od 'indywidualnych
uzdoln;ieil bajarzy. Czasamiopowi'a:c1ającyo:;!abia
punkt kulminacyjny
poprzez przedwczesne
rozładowanie
pełnej .napiqcia atmosfery.
W ;en
sp03ób bajka jest pozbawiona
efektownego
zakończenia.
Tego rodzaju uchybienia
obserwujemy
w sposobie opowiadania
D. Asłamowa,
który ponadto skupia nadmiernie uwag£; na podrzc;dnych epizodach, lub włącza w,jtki nidypowe
dla danego
rodzaju
fabuły. Całkiem odmienny
styl, inn'l maniert;
opowiadania
p!·ezen'.uj~
A. Szelichowa; bajki odtwarzane
przez nią odznaczaj'l sit; płynną narracją, dobrym
rytmem oraz etyczną interpretacją
społecznego sensu niektórych
epizodów.
Treść niektórych
bajek po:z:bawiona jest głębszego sensu, a po"zczególne akcje
nie są łączone na zasadzie logicznego związku przyczyny i skutku. lecz stanr.wią
splot nie skoordynowanych
znaczeniowo
wątków. Najbardziej
nickonsekwentnym
w przestrzeganiu
b'adycyjnego
schematu
był L Gaśkow: w 1931 r. z:lpisano ,Jc1
niego bajkę o trzech braciach. Kiedy po trzech dniach dokoll:mo ponownego zapisu, w treści odnotowano
poważne różnice. Częsta zmiana w,jtków tej samej
bajki oraz zbyt swobodne traktowanie
fabuły było zjawj':ikiem raczej negatywnym. Całkiem ,ocimiennie natomiast
prezentują
się przemyślane.
L'afne zmil"y
w narracji,
będące efektem inwencji twórczej bajarza, ,:ego zdollluści do improwizowania, W bajkach opowiadanych
przez I. Iwanowa ob:;crwujemy czę,Ll zmunę motywów i formy wypowiedzi, w zależności od grona słuchaczy: w męskim t lwarzystwie
niektóre
,'ceny nabierają
charakteru
ostrej satyry, !Jatomia,t
w ,Llnych okolicznościach
bajarz łagodzi ton narracji.
Swoistym
sposulJem opowiadania odznacza się P. Bolszedworska,
która przy zachowaniu schematu typowego dla
wątku "Siwka-Burka"
wproWCldzała do fabuły znane dzicciom cudowne moty v>";
z innych 'bajek. Niewielkie zmiany, zainicjowane
przez 1wa'!owa i Bolszec1wor:':~a,
są przejawem wyższego kunsztu artystycznego,
polegaj'1c' ..go na Ilieznacznym zróżnico\'ianiu
treści utwo;,u celem lepszego dO,e;tosowania do krc;gu odbiorców.
VV Iliniejszym
zb'orze, zawierającym
najb::trdziej populan;e
bajki fai1tastY':~,le
Syberii, jest zbyt malo elementów
charakteryzujących
warunki
naturalne
t~gJ
specyficznego
pod względem
klimatycznym
regionu;
sporadyezni,~ pojawiają
:i!ę
krótkie wzmianki na temat walki człowieka z przyrodą. Ni,ewielką ilość informacji
na ten temat zawieraj 'l bajki Tuga;-inowa, zwracajacego uwagę na problemy zapo' udarowania
dzikich, bezludnych cbszarów. Skąpe są również informacje dotyc:qclC kCll·
tury i obyczajów wsi syberyjskiej.
Większość ludności wiej!skiej, zwłaszcza proeedstawkieIi
starszej generacji, wierzy w gusła i zabobony. Wiara w siły nac1przyr)dzone swymi korzeniami
sięgała
zamierzchłych
pogańskich
czasów, BO:latel'cm

333

RECENZJE

tytułowym bajek omawianego
zbioru jest koń cudowny, uniwersalny
pomoc:;i;'; czł,owieka. Drugoplanową
rolE; odgrywają
inne opiekuńcze bó.,twa, będące reliktem kultu słotlca i pioruna.
Dowodem przetrwania
wiary w zabobony
mOŻe
być scena z bajki
,,0 Iwanie,
synu kupca" (nr 12), przedstawiająca
przysięgę
s':]adaną Cyganowi przez królewnę.
Ty;powym zwyczajem,
zakorzenionym
w każdej wiejskiej
rodzinie,
było po~h:'j:nowanic strudz.onych gości hel'batą. Zwyczaj ten z czasem urósł do rangi ce:eb:'owanego obrLędu i w taki właśnie sposób był traktowany
w wielu bajkach
Tugarinowa.
Herbata ,tala się nie tY'lko napojem podtrzymującym
ciepło ogniska
cb::1owe!9o, lccz często) pojawiała
się na ucztach i była s,pożywana przy uroczystych okazjach: król, w dowód wdzięczności za bohaterskie
czyny, ugościł Iwana
VIi :,woim zamku,
częstując go właśnie tym napojem.
Niektóre bajki cechuje ostrc moralizatorsklo-dydaktyczne
zabarwienie.
Krytyce
poddawane
są negatywne
zjawiska
życia rodzinnego,
takie jak brak lojalności
dzieci względem rodziców, czy też żony wobec męża. Demaskowane
S'-) także i po;ępj,me ciemne str,ony życia sP;lłecznego.
Publikowane
bajki fantastyczne
były bardzo popularne
w środowisku
w;eJ,k:m. Tradycja syberyjska
znacznie przedłużyła
ich żywotność, chociaż zastała j,e
l: 'OJ etapie
głębokiej
transformacji.
Zostały wniesione
pewne korekty,
.() których
i-;::ie.niu możemy sądzić
na podstawie
zapisanych
w ostatnim stuleciu tekstów.
R1.',ka fantastyczna
zaczęła stopniowo zatracać swą produktywność
twórczą. Jed::,:·;7;e zanik ustnej tradycji bajklowej nie wyłącza możliwości odrodzenia się lego
g2:unku
nawet \V momencie
silnego przenikania
elementów
współczesnych
do
~la:'ej obrzc;dowosci; anonimowi twórcy ludowi znacznie swobodniej niż dotychczas
;)L:;:zczaj'l woelze iantazji twórczej, 'odbiegającej
od mitologicznych
wzorców i 1egp:',c!arnych wyobrażeń, które niegdyś były źródłem fanla'styki
bajkowej,
a obec;~;.:. są tylko jej rC"Jiktem. co można zaobserwować
w omawianym
zbiorze.
Bogda.n Rudol

.4rmianskie
l'''·J..! r., ss. 320.

narodnyje

skazki.

Wydawnictwo

"S.owietakan

groch",

Erewan

Z zbiorze .1 rmianskie
narodnyje
skazki
zawarto bajki fantastyczne
i obyczaj[jwe, zapisane na początku XX w. głównie na obszarze Wschodniej
i Zachodniej
Armenii.
W okresie przedrewolucyjnym
arme6.skie bajki nie były publikowane
w język~i rosyjskim,
chociaż niektóre
pojawiały
się na łamach wielu archeologicznych
j e:nograficznych
wydawnictw.
Pierwszym tbiorem poświęconym w całości bajkom
omawianego regionu były Armianskie
skazki 1 które jednakże
'nie odzwierciedlały
w pełni bogatego repertuaru
narodu arme6.skie.ga. W 19'3'3 r. ukazało się drugie
wydanie, będ'lce uzupełnieniem
poprzedniego.
Wobec rosnącego
zapotrzebowania
na literaturę
ludową opublikowano
nowy zbiór Armianskie
narodnyje
skazki~.
w którym zawarto znaczną ilość tekstów, zapisanych
w różnych regionach
Arl itrmianskie
, Armianskie

skazki, Moskwa '1931.
na rodny je slwzki, Ere-wan 1965.

334

RECENZJE

menii. Przedostatnią
pozycją omawianego
cyklu były wydane
w niewielkim
'1'\kł2.dzi'e Armenskie
skazki 3, które nie zdo:ały zaspokoić aktualnych
potrzeb C?Y'"C'lniczych.
Bajki fantastyczne
i obyczajowe
posiadają
odn;bn'l
genezę; rlJdowód 'J3jek
fantastycznych
sięga okresu kształtowania
się wspólnoty
pierwotnej,
będącej :la
etapie poznawania
najprostszych
form polowania i uprawy roli. W miarę po,stęDUjącego stopni'owo rozwoju formacji społe'cznej stosunki międzyludzkie
zaczqły ule-,
gać normalizacji
zarówno na pła;,:zczyźnie prawnej,
jak i obyczajowej,
W okresie
feudalnym
wykształciły
siG wspóhależności
pomięc.lzy p;;sLc?l'gólnymi grup;lm: ,i [)!Jłecznymi. Dotyczyły cne n;cmaż]e każdej dziedziny ż.ycia spolecznego i rodzinnego.
One też dały początek bajk·om obyczajowym.
\"1 utWoi',ach omawianego
zbioru występuje
szereg typowych InotYAÓW : ',\'<l~ków, tWOI7.ących pewien schemat,
w obrębie którego
zachodzą
niewielkie
~j'lko
zmiany. O'N wy;krystalizowany
m<Jdel nie obejmuje
swym zasięgienJ ,,'sl..'r':;tk:ch
bajek; w niektórych
utworach
występują
tzw. "międzynarodowe"
moty'sy
i wątki, charakterystyczne
dla epiki ludowej wielu narodów świata. Typowym przykiadem jest bajka obyczajowa "Diżyko", której treść znana jest !lie tylko Vi Armenii,
lecz równid
w bajkach perskich, abchaskich,
tatarskich,
czeczer'lskich, gruzińskich
i wielu innych, Baj.ki armeruskie -' obek cech wspólnych
dla tego gatunku
~
odwaczajcl
siG zarazem
oryginalnDścią,
której źródło tkwi nie tyle w synkretyzmie specyficznie
łączonych
wątków,
00 w niepowtarzalności
poszczególnych
elernentóv,'. Dv typOWO ~dzennych bajek armer'lskich,
nie skażonych
nalc<.:iałości.Hni
01)ccgo folkloru. moż.na zaliczyć utwory:
"Syn włościanina
Ogana", "Tak krawiec
kraje, jak materii
,taje",
"Człowiek,
który odpowiedział
na pytania
cara" 01'3Z
"Wzgórza Santanatu".
Świadectwem
ich oryginalności
jest brak jakiejkolwiek
analogii pomiędzy zawartymi
w nich wqtkami
i elementach
v.ystqpującymi
w zn,lnych nam katalogach motywów bajkDWych.
Utwory omawianej
antologii odznaczają
się ciekawą
lla""acic]; baja~z n~;ic
zwraCa się bezpośrednio
do słuchacza,
uwy.ctatniaj'lc
swoją rolG puś1'cdnika
p'J-'
m:(~dlY ś'vviaieln
przeastavlinnyn1,
a -cdbiorc;1. \Vplc·ccnie
Vv'
t(;k op-n-.viarłan:a
wstav:ki typu: "ZO':;tawmy ich na chwilG i wróćmy de Alo-Dino"
angażują emocjonalnie
sluchacza w l<Jsy bohatera
i są jednocześnie
zapoVfi('cl:~;q zmiany miejsca akcji. Bc:rdzo rzadkim zjawiskiem,
zaobserwowanym
zaledwie w jednej bajce
("Syn oracza"), je'st przerwanie
zasadniczej
linii fabularnej
na rzecz wkompO;l'Jwan~'ch w tok narrncji
przypowieści,
nie mających
bezpośredniego
związ;';;u z a~cją. Pozorne
zachwianj~
związku
przyczynowo-skutkowego,
cha:'aktery.,tyczne
dla
pcrs:<iego cyklu bajek z tysiąca i jednej nocy, nie wpływa destruktywnie
na calość struktury
kompozycyjnej,
Dzieje się tak dzięki efektownemu
zako:i.c~elliu
b,łjki, której morał pozw-ala na bliŻsze określenie
relacji zachodz:.jcyc!1 porn:,~c1LY
z::.saclniczą fabułą i wplecionymi
w nią przypowieściami.
R.ozwlekla fabula - charakterystyczna
dla bajek fantastycznych
- uległa znacznemu zredukowaniu
w bajkach obyczajowych,
w których ilość bohaterów
jest ograniczona,
natomiast
akcję,
okrojoną
objętościowo
do niezbędneg,o minimum,
zwykle stanowi jeden konflikt.
Duże znaczenie ze strony stylistycznej
organizacji
warstwy
znaczeniowej
tekstu bajek armer'lskich
miała symbolika.
Zaczarowany
obrus, cudowne żarna, ?aczarowany
kosz, lataj'1cy dywan - to typowe symbole bajki fantastycznej.
Przedmioty te posiadaly
magiczne
właściwości,
a ich czarodziejska
moc stala za w,ze
po stronie sprawiedliwości.
W niektórych
utworach
<Jbserwujcmy
ciekawe tropy
, Armlanskie

skazkl.

Moskwa

1968.

RECENZJE

335

stylistyczne;
bajka "Mądry tkacz" jest alegorycznym
obrazem, przedstawiającym
przygotowania dwu mocarstw do wojny.
Niewątpliwą
zaletą omawianej
książki jest szata graficzna,
bogato zdobiona
\\'spa!liałymi
ilus~racjami
znanego malarza
Martirosa
Sarjana.
Jego talent oraz
koncepcje twórcze, czerpane
głównie z kontynuowania
żywego dialogu z przyrodąi
<;gromnej wrażliwDsci na jej piękno, zrodziły owoc w po'staci prawdziwych dziełsztukL.
Ich największą
wartoscią
jest uwiecznienie
w pamięci
potomnych cudownego
świata przyrody
oraz stworzenie
wizji "raju utraconego",
kiedy zdrowy na duchu człowiek żył w pełnej harmonii z naturą i jej odwiecz:-Jy.:'.i p,·awam:. W pracach Sarjana
nie należy upatryv;ać
wyłącznie
egzaltowanych, zrodzonych 'bolesną tęsknotą
do natury
malowideł;
peIne uroku sielskie
pejzaże odzwierciedlają
.specyfikę Armenii, jej historię i geografię,
a także dążenia i byt calego narodu.
W bajce fantastycznej
obowiązuje
'szablonowy
do.bór postaci,
uvva:'unkow-lny główną funkcją
tego typu utworów,
mianowicie
walką dobrych i złych sił.
Poszczególne typy bohaterów są konstru{)wane na zasadzie antytezy. Głównym bohaterem arr:'lcirskich bajek fan tastycznych
i obyczajowych
jest człowiek z ludu
- myśliwy, pasterz lub jego syn, rybak, mądry tkacz, ciemiężony sluga itp. CzęSlO w roli głównego
boh::ttera wystc;puje najmlodszy
z trzech braci. Gloryfikowallie tej postaci sic;ga swą genez'i czasów formowania
siG du;i.ych rodzin patriarchalnych, kiedy spadkobiercą
był najr-dods?y
syn. Jego int.0gralna
·..,-:qż z najniżej sytuowanyn:.i grupami
społecznymi
sprawiała,
że w momentach
krytycz;lych przychodzily mu z pomocą sily nadprzyrodzone;
czq'sto też otrzymywał
cenne rady od żyjących na przedmieściach
dobrych starusze;~ lub spotykanych
na
SK;'zyżowan'ac!J c:;,óg m:ldrych starców. StaDsi natomiast
bracia, których poglądy
i czyny były wyrazem opozycji wobec odwiecznych
obyczajów,
zwykle ponosili
fiasko w swych niecnych przedsięwzięciach.
Publikowano
baj ki stwarzają
rozległą panoramę
obyczajów i wierzeń religijnychnarodu
arrneóskiego.
W bajce "Azaran-Błbuł"
dominuje
prastary
obyczaj
poszanowania
pr:]w gości : wynikających
stąd zarazem powinnośei
w stosunku
do gospcdarza; n,1\vct drc!matyczna walka na śmierć i życie ponJ'iędzy Alo··Dino główną postacią tego utworu - i zlym demonem nie jest w stanie zachwiać pon:ądiw
ustanowionegu
potqżną
"iłą. obyczaju:
Ało-Dino
zo,tajc
przed
walką
ugoszczony przez demona, który jako gospodarz miał z kolei prmvo do zadania
pierwszego ciosu.
Wierzenia religijne
miejscowej
ludności, oparte na chrześcijańskich
doktrynach kościoła armeńskiego,
zawierały
wiele reliktów kultu pogarlskiego,
którego
najvviększym przejawem
był odnajdywany
w licznych
bajkach
totemizm;
wystęPiljąCY czc;sto motyw przeistaczania
się człowieka w zwierzę był wi~c nie tylk{)
tworem samej wyobraźni, lecz mial niceo głc;bsze uzasadnienie.
Powszechne
jest
równ ież antropomorfizowanie
niektórych
postaci zwierz.;cych:
w bajkach
"Mówiąca ryba" oraz "Zmija i Szywar" zwierzęta obdarzone
są darem ludzkiej mowy. PC'siadają rÓ\"nic?; typowo ludzkie cedhy, takie jak mądrość, dobroć i spryt.
Bajki armc:'h\:'ce nic powstdy
w całkiowitym oderwaniu
od realiów;
świat
przedstaw'iany składał się zarówno w relacji ponadczasowych,
pozbawionych
konk:-etnej lokalizacji
miejsca akcji, jak i z elementów
realnej
rzeczywistości.
Zarówno bajki fantastyczne,
jak i obyczajowe
zawierają
pewną ilość niejednor{)dnych elementów, naruszających
czystość gatunku;
fantastyka
jest cz~sto łączona
z motywami
tak zwanego
realizmu
,etnograficznego,
niektóre
zaś realistyczne
opisy świata przedstawianego
przepojone :są pierwiastkiem
fantastycznym.
Wz,mian-

336

RECENZJE

ki geograficzne
na temat dawnej AnatoJii,szczytów
Wyżyny Armeńskiej
ezy też
niektórych
miast Wschodniej
Armen'ii świadczą w pewnym
sensie o rodzimej
genealogii
powstałych
utworów, natomiast
osobliwości kolorytu
tokalnego, przesyconego barwnymi opisami przyrody oraz .szczegółami dotyczącymi typowych zjawisk życia codziennego wsi armeńskiej, urzekają pięknem 'swej eg",otyki,
W skład mniejszej
antologii wchodzą najlepsze
utwory
armeńskiego
eposu
bajkowego. Do ich największych
walorów należy zaliczyć przede wszystkim bogactwo tematyki,
obfitującej
w różnorodność
przeplatających
siG wzajemnie motywów i wątków. W bajkach armeńskich
odzwierciedlono
nie tylko warunki naturalne,
csobliwości świata zwierzęcego i roślinnego, ,lecz również stosunki społeczne, obyczaj,owość, wierzenia
religijne
oraz etyczne i estetyczne
poglądy narodu armeńskiego.
Bogdan

O. A. :.vIa ł s a g {) va,
wyd. ,.Nauka", ss. 384.

Skazki

legendy

inguszej

i czeczence

Rudol

w, Moskwa

198:3.

Południowo-wschodnią
część Północnego Kaukazu
oraz południowil cZGŚć nizlny Tersko-Kumskiej
zamieszkują
dwie niewielkie
grupy etniczne:
Czeczeńcy
i Ingusze. dla których określenia stosuje się jeden wspólny termin -- Wajnachowie.
Wspólny język i kultura, a także bliskość siedzib tych narocJow, upoważnily
autora
omawianej
tu pracy do łącznego przedsta wienia folkl<)!'u w.,pomnianych
grup. Jedność folkloru Wajnachów
przejawia
'siG nie tylko w światopoglądzie,
tematyce ludowych przekazów. ale takż·e w systemie artystycznych
środków wyrazu.
P,oczątki zainteresowania
folklorem
Inguszów i Czeczeńców siGgajq pierwszej
połowy XIX wieku, kiedy to C'ickarow zaczął publikować na łamach prasy pienvsze teksty podań i pieśni związanych
tematycznie
z ludowymi
bohaterami
interesujących
go ludów. W latach 1868 - 1870 Ahriew zanotował kilk<ldziesiąt podail i bajek {podając zawsze miejsce i datę zapisu), które nastGpnie opublikował
w języku rosyjskim. Wkrótce potem, już w roku 1872, pojawiła 'siG praca czeczeńskieg,o etnogr<lfa Laudaewa,
zatytułowana
Plemiona
Czeczeńskie,
w której autor
zamieścił kilka bajek, podań i przypowieści. Pod koniec XIX wieku opublikowali
swoje zapisy Dałgat i Semenow.
Szczególny jednak rozwój folklorystyki
tych ludów nastąpił
w latach t,·zydziestych XX wieku, wraz z powstaniem
Czeczeno-inguskiego,
naukowo-badawczego Instytutu
Historii, Języka, Literatury
i Sztuki. Rozwój tyc'h dziedzin nauki
łączy siG przede wszy!stkim z nazwi'skami Badyewa, Małsag;owej i Nażaewa.
Jedną z prac Małsagowej
prangę tu przyb1'iżyć. We wspomnianej
publika,~ji
autorka
przedstawiła
bajki zwierzęce, magiczne, mówiące o heroizmie ludowych
bohateró\v,
a także nawiąwjące
do 'Sytuacji ,socjalno-'bytowej,
położenia i warunków egzystencji owych ludów. Prócz nich znajdzie czytelnik w zbiorze szereg
podań i legend. Zwróciła przy tym autorka uwgę, że Wajnachowie
przez długie
lata żyli w ustroju !'lOdowym. Do wybuchu Rewolucji Październikowej
nie znaL
pisma, stąd też brak jakiejkolwiek
literatury
w ich języku; wysoko natomiast ce-

RECENZJE

337

,,;li Ingusze i Czeczei1cy sztukG ustnego przekazu, co wywarło olbrzymi wpłYI\!'
,a ich folklor.
W bajkach, legendach i podaniach Wajnachów znalazły odbicie ich obyczaje,
,viatopogląd, wzajemne
stosunki z innymi narodami
Kaukazu
i nie mającymi
całych siedzib plemionami koczowniczymi. Wiele tematów, sięgających w ooległą
vzeszłość,
ukazuje elemnty religii animistycznych,
magii, totemizmu
i mitologii.
'i'e odwieczne niejednokrotnie
tematy i motywy w niezmienionej
formie przetrwały
,'; folklorze po dziei1 dzisiejszy. Wiele legend Wajnachów nosi mitologiczny cha;.;kter ("Spór o słoi1ce i księżyc", "Jak powstało
słoi1ce, księżyc i gwiazdy").
Szczególnie zaś dużo miejsca poświęcają
w swych opowieściach narratorzy
ludo.",ym znachorkom (U-Na na) i zdrojom (Hi-Nana).
W przeciwiei1stwie
do legend, podania ludów zamieszkujących
wspomniany
;egion nie zawierają
elementów
fanta:stycznydh,
magicznych
i ·niecodziennych.
2daniem
autorki,
są to przekazy niezbyt dawneg,o pochodzenia.
Opowiada
Się
o'i nich o znanych
czeczei1skich i inguskich przodkach (np. o Tamerlanie)
osadzo.;ych za wsze w realiach historycznych.
W niektórych
podaniach figurują też takie
':Jslacie historyczne, jak car Mikołaj, czy imam Szami!.
Zwraca uwagG w omawianej pracy, iż Małsagowa niezwykle precyzyjnie przei·iOwadziła podział podań, wyróżniając:
mitologiczne, kio:omologiczne, ajtiologiczne,
flnogenetyczne,
toponomastyczne
i genealogiczne, przyjmując
jako kryterium
pou'ziału temat przekazu.
Omawiana praca zawiera 155 bajek, 40 podań i legend, opatrzonych bogatymi
~,'Jmentarzami. Powstała ona na bazie zapisów archiwalnych,
a także prac £'01,-;!orystycznych prowadzonych po II wojnie światowej.
Wojciech

Kupalskija
<i

i pjatrouskija

pesni.

Opr. A. Lis, S. Astasevic

Łysiak

H. Taulaj.

,;Nav'u-

i Techni.ka", Minsk 1985, ss. 632

Monumentalna
seria "Bielaruskaja
Narodnaja
Tworczaść"
(Białoruska
Twót·Ludowa) d.)biega już końca. Ukazał się właśnie jeden z lostatnich jej to",ÓW,
grupujący
pieśni śpiewane latem między wigilią św. Jana
(23 czerwca)
, dnicm ;iw. Piotra {29 czerwca), Antologia została poprzedzona
wstGpem pióra
:\'I'5i('nia Lisa. omawiającym
obrzGdy świętojań-skie oraz pochodzenie i formę ar'ystyczm1 pieśni kupalskich. W przeglądzie publikacji dotyczących tych pieśni auc,j[
wymienił prace Marii Czarnowskiej,
Łukasza
Gołębiowskiego,
Kazimierza
W. Wójcickiego, .Tana Barszczewskiego,
Jana Czeczota, Romualda
Zieńkiewiez3.,
Eugeniusza TY5zkiewicza, Michała Fcderowskiego i in.
A. Lis wśród pieśni kupaIskich
wyodrębnił
następujące
grupy tematyczne:
i. Początkowy
okres (o zbieraniu ziół; prośba o dobrą pogodę; nawoływanie
mlo,u lidy do udziału w obrzGdach kupaIskich; prDśba do słońca, księżyca i "kup<:<E,za" o zapalenie
ogni'ska). 2. Pieśni wykonywane
przy świętojańskim
ognisku
(dpostrofy do Kupały i Kupalinki;
pieśni żartobliwe,
ze wzajemnym
wyśmiewaniem siG chlopców i dziewcząt z własnej wioski; wyśmiewanie
sę z dziewcząt wsi
~;!siednich; o wadach poszczególnych chłopców i dZiewcząt). 3. Pieśni kupals;';:ie
c treści agrarnej. 4. Pieśni o tematyce miłosnej i rodzinnej. 5. Ballady kupalskię.
0Śc"

:u

"Lud" -

t, "IV

338

RECENZJE

. Wśród tekstów związanych
z dniem św. Piotra A. Lis scharakteryzował
bliż'"
pieśni "kumowskie",
śpiewane
podczas .starożytnego
obrz~du specjalnej
umo""
poszczególnych
par dz~ewczęcych co do całoroocznej wzajemnej
ścisłej przyja~:,·.
W tym wartościowym
szkicu brakuje
nieco komparatystyki
informacji
o IX"
Ii'.<ązaniu bialoruskich
pieśni kupaiskich
z ukraińskimi,
rosyjskimi
oraz innycr·
Słowian, Miejmy nadzeję. że autor, doskonały znawca kupalskiej
liryki rodzillI':!
zc:jmie się 'N najbliŻSZej przyszł,ości zbadaniem jej koneksji z analogicznymi
pic.·,
niami innych narudów słowiańskich.
W szkicu drugim, równie interesującym,
H, Taułaj przedstawiła
funkcjow.wanie obrzędów i pieśni kupalskich
na dzisiejszej Białorusi. Stwerdzila,
iż uh.>ciły one w ostatnich cza'sach swój sens magiczny i nabrały cech wesołego karn,··
wału, rozrywek
dla młodzieży i starszych
przy zapalonych
ogniskach. Autor;:',
wskazuje
na starodawne
korzenie
poszczególnych
zwyczajów
stosow<lllych tr.'dycyjnie także dziś, choć już tylko dla zabawy. W części drugiej swego ~!.kjcu (l~,torka scharakteryzowała
lypy pieśni kupaiskich
z punktu widzenia
ich mdod.
Część z nich jest bardzo zbliżona do pieśni żniwnych. Walol'l'm obu części rozprawy H. Tauła'j jest systematyczne
ws'kazywanie
na poszczególne regiony BiaLrusi, co może być przydatne P!'zy badaniach komparatystycznych,
POZ,\ tym autor;~.l
.p:Jrównuje
niektóre zjawiska, właściwe pieśniom białoruskim,
z ukraińskimi
i r,;syjskimi, cza'5em południowosłowiań'Skimi
i łotewskimi.
WyróżniLI 'ma i opisa:'"
7 typów mekJdycznych pieśni kupalskich, ze wskazaniem
terenów ich WY5;tqpO\Vf<nia. D{)dajmy jeszcze, że H. Taułaj zapisała własnoręcznie
ogromną ich ilość.
Białoruskie
pieśni kupalskie
mają bardz.o dawną, jeszcze pogańsk'l tradycj.-;.
jak można wnosić z najstarszej
kroniki ruskiej - Powieści minionych
lat OIlS',
w której pisano o tych ';piewach "biesowskich"
uprawianych
przez plemiona Ra,
dymiczów, Dregowiczów
i Krywiczów,
czyli przodków
dzisiejszych
BialorusinÓ\·:.
Teksty piosenek ulegały oczywiście późniejszej
modernizaciji,
,niemniej Ispotyk"
my w nich wyrażenia dawne, świadczące o co najmn'iej siedemnastowiecznej
pr..·weniencji. Na,leży do nich np, powitanie "czałom, czałom" (nr l, ,58, 152, 154. 16;
165), występujące
także w starodawnych
'białoruskich
pieśniach biesiadnych
(zo':.
"Lud" t. 63, s. 201). Z czasów Hzeczypospolitej
pochodzą też widocznie pieś,'
w których
mowa jest o królu (nr 2-1, 27, 131, 634), kniaziu (nr 663) ay leż o krynicznej wodzie do picia zamiast studziennej (nr 48), 'o miodzie pitnym (nr 267, 2G3
i '271), o "żaunierach"
'(żołnierzach;
nr3'27),
o "talarach
bitych" .(nr 8:33).
Da się zauważyć, iż w pieśniao'h występują
prawie wyłącznic imiona prawe"
siawne i wspomniana
jest kilkakrotnie
"cerkiew".
brak natomiast
"kościoła", r
dowodzi, że obrzędy i pieśni kupalskie nie występowały
na ogól wś,'ód b'ałoruskio'j
ludności katolickiej.
powstałej
ze zbiałoruiszczonych
Litwinów.
Bra:~ też w tek,
stach realiów ,.pańskich·', co wskazuje na to, że powstawały
one w środowisk"
chłopskim (bo np, wśród białoruskich
pieśni biesiadnych
i weselnych sporo jc'~
pochodzenia
dworskiego).
Ich adre'satami
też są przedstawiciele
ludności chło~'skiej.
Jak wynika
z ob:,erwacji,
poza pewnymi
filiacjami
z pieśni,lmi ż!liwnyl1:,.
kupalskie
pkJscnki są na ogół autonomiczne,
z rzadka ty k'l !noż:la st'"vicrdz',5
ich zależności od ballad czy pieśni biesiadnych.
W jednym np. wypadku da si;
wyprowadzić
zapożyczenie motywów z baHady o zdobywaniu 'lamorskiego ziela ("
2(0), w niektórych
in:lych z ballady
polskiej >O dzieciobójczyni
\\'ójtówn:,
(nr 400. 407), W dziale pi"ś!li miłosnych wystqpuje m.in motyw nieślubllcgo dziecka jako wyniku swawoli kupalskich.
Dla :lustracji
przytoczmy jC'c1n,! :c dawnyc:~
pio,enek kupaiskich :

339

RECENZJE

KupaJalo! ;\ na sicnażaci miadunaczka, kupalalo,
A tam kuka wala ziaziuleczka.
Jana kukawala - praudu kazała.
Kacilhia kryształ pa sienażaci,
"vlaniusi" Wanieczka Haleczku braci.
- C\Tiebudu braci - ;nie umieić żaei.
Wy jdzić na niuku tolki lażaci,
Padkinić siarpok wyszej siabie:
- Nic żala u latki - nie budu u ciabie (nr 523).
Jest

to jednocześnie pieśr'l żniwna (zob. o niej "Lud", t. 66, s. 247). W werij:
dodano do nicj tylko na początku i na kor'leu każdego wersa ZWL'8t
,Kupalalo". Dodajmy (o czym pisałem tamże), że już w drugiej połowie XVII',\".
pi'osenkę tę strawestowano
w pieśni miłosnej
"białorusko-polskiej",
pochodząc,~j
z kręgu dworskiego:

k upalskicj

Kociłsie kryształ po sielllJożaci,
Chaczet Laszer'lko !polak] Rusor'lku wziaci.
- Oj, ja Laszer'lko, a ty Rusieilka,
Prypala do ciebie maja dU'szer'lka (itd.).
Ciekawy
dzie-Polak:

jest tekst.

\Ii

którym

występuje

"dwaranin",

czyli pan rosyjski

i dZ'2-

Pa łuhu dzieuki chadzili, klanowy masty mascili.
A tam jechau dwaranin, klanowy masty abłamiu.
Jaho dzieuki dahnali, szapaczku sarwali.
Pajechau dwaranin da pana: - A, panie moj, waspanie,
"vIianie dzieuki dahnali, szapaczku .sarwali.
- Durar'l, durall dwaranin, było dzieukam prywiet dać.
Było dzieukam prywiet dać, skłanii:iszysia, szapku zniać.
(nr 536)
Piosenka ta, z lekka naśmiewająca
się z owego nieokrzesanego
"dwaraninJ ....
musiała powsL1ć gdzieś w połowie XIX w. Inna rzecz, iż w drugim wariancie tej
piosenki (nr 537) "dwaranin"
udaje się ze skargą do "karala",
a nie do "paC'la",
może więc powstała ona jeszcze za czasów Rzeczypospolitej i mowa w Iniej o "dw",rzaninie"? Ale nazwa taka raczej nie była używana "na Litwie", a już na pew~u
l1le znan')
jej w XIX i XX w. (piosenki te zapisano w 1972 i 1974 r.) i tutej>EY
lud odbierał ją wyłącznie jako określenie
r.osyjskiego "dworianina".
Odnotuj:.ny
je.szcze w innej piosence wzmiankę "epicką" o Warszawie:
Daj koniam ab~oku - hetyja koni zdaloku,
Hetyja koni z Warszawy, pa mianie, młodu, prysłany

(nr 541).

Spośród ballad śpiewanych
w cyklu kupal'skim spotykamy
w antologii pi,eĘil
~nceśc'e brata i siostry. zamienionych w kwiatek żółto-niebieski
("br3lt z s'astryC"ckaj"; nr 698 - 604). Jest też adaptacja biaŁoruska 'ballady polskiej a cesarzównie-w),Jaku ("Siedział ce,arz na tronie i rozmyślał a wojnie"), znaina już Piotrowi Bezsotl)wowi (1871). Zwracają
też uwagę pieśni fantazjujące
na terna t nieba i Bog~\:
(j

Aroł, bożża ptaszka, wysoka lataić,
WY'0ka lataić, u Boha bywaić,
22.*

340

RECENZJE

U Boha bywaić, usia jon znalc,
Usia j'on znaić, 'szto Bah parablaić,
Szto Bah parablaić: sam Bah piwa waryć,
Sarn Bah piwa waryć - sam BoIh syna żenić,
Sam Bah syna żenić, Illa [św. Eliasz) daczku addajeć,
IlIa daczku addajeć; sam Boh u radasci,
Sam Bah u radascl, a Illa sa smutaisciu (nr 71'6).
Warianty tej pieśni zapisywano już w latach siedemdziesiątych
XIX w. Nie
Ldeży ona do żartobliwych;
stanowi swoi:stą paralelę do rzeczywistości chłopskiej,
gdzie ojciec młodeg.o warzy piwo -na wesele i cieszy się z ożenku syna, gdy ojciec młodej smuci się, że czeka go rozłąka z córką. Wypływa to z bardzo swoi:stego
,~osunku chłopów białoruskich,
szczególnie prawosławnych,
do religii, traktujących
Boga i świętych w sposób zażyły i jednocześnie prymitywny,
a było to wynikiem
trwającego
tu przez wieki niskieg'ostanu
oświecenia duchowieństwa
prawosław:,ego, które nie wszędzie potrafiło Inauczyć ludu prawd wiary zgodnych z doktryną
chrześcijań'ską. Co me znaczy jednak, że lud białoruski nie był religijny (zob. F. Sieh:ki, Folklor
białoruski.
Wrocław 1983, s. 1112).
Antologia zostala wyposażona
w zapisy nutowe wedle wspomnianych
WYŻej
'ypÓW meLodii oraz w metryki
żródłowe. Polecamy ją do badań komparatystyczJ'i)'ch w zakresie ludowych pieśni świętojańskich.
Franci:;zek

Iwaniczka

G e o r g i j e wa, Bylgarska

narodna

mitologija.

Sielicki

Wyd. "Nauka

Izku"-

t'NO. Sofia 1983, ss. 210.

Pra;słowian,
jak zresztą i inne ludy, intrygowalo
wiele zjawisk przyrody.
:Różnie intepretowano
powstanie świata, zaludniano ziemie ojczyste istotami nad;:.,'zyrodzonymi. Później. po przyjęciu chrześcijaństwa,
wiele z tych wierzeń pogal1.'kich przeniknęło do obrzędów i świąt religijnych. Zagadnienie
mitologii ludowej
.5;owian budzi więc uzasadnione
zainteresowamia
wśród etnografów, folklorystów,
':istoryków, archeologów i filologów. Na wiele pytań nurtujących
badaczy kultury
cI.:.lchowej Sł,owian południowych
usiłuje
dać odpowiedź
Iwanliczka Georgijewa
"', omawianej pracy, składającej
się z następujących
rozdziałów: 1. Kosmos w bulgZI:,skkh wierzeniach
ludowych. 2. Wyobrażeni·a o smoku. Smok - m€diator kOi::':czny. 3. Między życiem a śmiercią. Zeńskie istoty nadprzyrodzone
- camowily,
o;isnicy, choroby. 4. W świecie zmarłych .Duchy, wampir, gospodarz oraz nawy żeJ1skie istoty nadprzyrodzone
przynoszące śmierć noworodkom.
Autorka poświęca dużo miejsca legendom kosmogonicznym. Jest to zr,ozumiałe,
gLJyŻw twórczości ludowej zajmują one czołowe miejsce. Wiele z tych mitologicz2 Y2h pozDstałości
z Dkresu, kiedy jeszcze nie istniały państwa Słowian połudn'e.""ych, zachowało się po dziś dzień.
Niektóre
struktury
mitologii
ludowej
wchodzą
do systemu
światopoglądu
~:Tdniowiecznego, jakkolwiek dopasowywane
były do koncepcji panujących w tym
c:,,:resie różnych wyznań religijnych. Szczególnie folklor, dzięki swej specyfice, zaci'J·()wuje wiele archaicznych elementów z dawnej mitologii wzbogacaj;lC tym kultu·i ć; ludową
Słowian południowych. Właśnie kulitura ludowa, światopogląd i mentalność
c

RECENZJE

341

ludu, zawarte ,ą w ich mitolog:i. Autorka d·okonuje przeglądu bułgarskich
wierzei'"
o kosmosie zestawiając
je z odpowiednikami
innych narodów. Zainteresowania.
wierzeniami mitologicznymi zrodziły się równolegle z pojawieniem
się folk10rystykL
l etnografii jako samodzielnych
gałęzi nauki. Badania nad mitologią ludową wiąL~
się ze zbieractwem utworów ludowych w okresie odrodzenia narodowego Bułgaró","
p;-zypadającego na początek XIX w. Zapisując obrzędowe pieśni liryczne, epicki·"
oraz utwory proza'iczne - bajki, legendy, wierzenia, zbieracze stali się pierwszy~;
badaczami także mitologii ludowej.
Badania współczesne, według Iwaniczki Georgijewej,
określają mit jako fanta,tyczme opowiadanie powstałe w ustroju rodowym. Lud wierzy, iż opowiadani .•.
a zjawiskach przyrody i o pr-ocesach w przyrodzie i 'społeczeństwi'e są prawdziw",
a więc mitologia -ludowa zawiera ciekawe informacje o dawnej n~ligii Słowian. p)
przyjęciu religii chrześcijańskiej
w IX w. mitologia była zabarwiona
nowymi pe!Jęciami, chociaż wiele elementów pogańskich nie zostało przez religię chrześcijańską
wyeliminowanych.
Według wierLeń ludowych, niebo np. j·est twardą skorupą składającą !si~ z siedmiu warstw i służy jako pokrywka
ziemi i opiera się na niej,
LTważa się, że niebo jest szklane, z gliny, blachy, lub że je,t zrobione ze skóry bawołu lub z miedzi. Na dolnej warstwie nieba znajduje
s,ię słońce, ksliężyc ora.!:
gwiazdy, zawieszone jako kaganki. Według niektórych wierzeń, do nieba przypięt."
Si) tylko gwiazdy,
a słońce i księżyc obracają się swobodnie łub i jedno, i drug:":
poruszają się samodzielnie. Miejsce, gdzie opiera się niebo na ziemi, uważa się Z..l.
,.koniec świata", "koniec ziemi" i tam nikt nie może. się dostać. Inne legendy ghsz,!, że niebo znajdowało się bardzo nisko i człowiek mógł go dotknąć ręką. Wówczas Bóg chodził wśród ludu. Niebo jednak podniosło się wY'soko, ponieważ pewict1
oracz przedziurawił
go kijem lub jakiś inny chłop przebił go widłami gdy zbiera.t
siano. Inna łegenda opowiada, że niebo podniosło się wysoko chcąc ukarać łudz~
za ich niewłaściwe
postępowani,e. Inna legenda, podobnie jak gruzińska
głosi, Ż<'O
niebo podniosło się wysoko, ponieważ obr,aziło się na pewną kobietę. która piekh
chleb, a gdy pobrudziło się jej dziecko, wytarła gochłebem
lub kłosami zboża.
Odtąd kłosy są rzadkie i małe. Mówi się także o małżeństwie nieba z ziemą, a icb.
dzieckiem jest księżyc. Wierzy się, że na niebie żyją tak samo ludzie jak i na
ziemi. Takie wierzenia, że żyją tam tacy sami ludzie jak i na ziemi, pisze Georgijewa, spotkać ·można wśród ludnOŚCi ałtaj!skiej na Syberii. Inne wierzenia mówią, ż,~
na niebie znajd.ują ·się· raj i piekło, według i.nnych za'ś tam jest raj, a piekło pod
ziemią, co jest identyczne
z mitologią starogrecką.
Rozprzestrzenione
jest takż'~
wierzenie, że niebo otwiera się w określonym dniu, a 0okolwiek wtedy ktoś zażąda, spełni się. Inne wierzenie głosi, że w środku nieba znajduje się złoty dzwon ze
s:'ebrnym młotkiem, który bije punktualnie
w południ£ i o północy, i że usly-<,zaw,ezy ten dzwo'n kogut pieje.
Ciekawe są wierzenia związaTle ze słońcem. W mitołogii ludowej Bułgarów rsłońce mOŻe być przedmiotem - bochenkiem, patelnią, ognistym kłębkiem, albo istotą żywą - bawołem, człowiekiem, że posiada matkę, aIe nie ma ojca. Gwiazdy są
jego .siostrami, księżyc natomiast
jego bratem lub siostrą. Słońce odżywia się jak
człowiek je chleb, mamałygę
i pieczone mięso. Je tylko wiecwrem,
a ran:J
wstaje i śpieszy się. Posiada jednak i cechy ujemne - denerwuje
się, chce się:
żenić, bywa smutne i lubi sławę, Słońce znajduje się pod niebem. Mieszka na koń-o
,cu świata, tam gdzie łączą się niebo i ziemia, gdzie żyją tylko istoty nadprzyradzone, przepowiadające
przyszłość moworodków oraz 'Samowiły, judy, samodiwy
Jego pałac znajduje się za wysoką górą w pobliżu morza, skąd chowa się pod'
wodą, by znów pokaznć się -:1astępnego ranka. Ochładza się pod wodą, bo inaczej

342

RECENZJE

by się całkowicie. Według innych legend, gdy wychodz.i z wody, otrzą,a
spadają na ziemię krople rosy. Słońce z.agrzewa wodC; i dlatego
z ziemi wytryskuje
ciepła woda. Inna legenda bułgarska
głosi, że istnieją dwa
sJoilca - jedno gorące, a inne zimne i że poruszają się po różnych orbitach i ;,'1
:'ói::nych odległoś·ciach od ziemi. Inna legenda opowiada,
że istnieje tylko jed!']')
si'fl!1C
e, które, w zależności od pory roku, zmi-enia swoją drog<;. Lud bułgarski czci
si0!1ce jako bóstwo. Nie wyrzuca się np. śmieci, gdy wschodzi słońce, by nie. ,,2:'k:;:'zyć mu oka". Słońce jest bogiem i nie trzeba nic nieprzyz.woitego
robić. gdy
świeci na niebie. Nie inależy patrzeć na słońce, ponieważ "wypije ci oczy". Połci:·Il.ca
nic powinna wychodzić z chaty gdy słollce zajdzie. Pieluszki niemowląt n:=
z::slawiasic;
na dworze po zachodzie słoóca, a gdy się przenosi do c'hałupy, należy
kun iecznie wytrz:)sać je nad ogniskiem, aby w ten 'sposób złe duchy uciekły pI'7..t'l
~omin. Także w dowód sz.C'cunku do słońca nie nalei:y odwracać siC; do ,niego pkce,mi oraz spać twarzą do niego zwróconą. Karmiąca matka karmi swe dziecko gÓJ
\\'schodzi słońce. Ciałko nowor,odka smaruje się maslem i wyciera siC; solą, a k:edy słońce zachodzi nie wykonuje się żadnej pracy, gdyż "nie wypada pracować, ki0dy słońce męczy się zachodząc", ni·e zamiata ,się chaty, nie wypożycza się m:lki, 50L. octu 40 dni po śmierci członka rodziny po zachodzie slońca oraz w tym okres:"
:1ie pracuje się w domu, nie wylewa .się wody, nie wyrzuca siC; śmieci. Wierzy :'ię,
żt: słońce miało dwoje lub więcej oczu, lecz wypiła mu je żmija,
Lud wierzy, że słońce można ściągnąć tylko do poło\\'y odległości między n:m
u 'ziemią. Wówczas ono się zatrzymuje
na siatce i grzeje intensywnie.
Siatka la
znajduje się w pobliżu słońca i wabi go często, by zeszło na ziemię i wybrało.,ob:e
żonę; ale gely się znaJdzie w poł,owie drogi dochodzi do wniosku, że jego dążen:,:
jtst nieosiągalne i wraca z powrotem na .swoje miejsce. Słońce zazwyczaj chce "pcj,!ć za żonę księżyc", ale często stara się, by jego żoną była "urocza dziewczyna",
,; aby móc zabrać dziewczynę, spuszcza kolyskę na Wielkanoc lub w dniu święb
Jerzego. Kołyska - to promienie sj,oneezne. Wybranką słońca, opiewaną w licznyc;l
p~eśniach ludowych. jest Grozdanka.
Według Bułgarów, i nie tylko - słońce jest kołem niebie~kim, złotym kolem,
pierścionkiem,
koroną. Jest także "okiem nieba" - tak sądzą nie tylko Słowiani~,
lecz jak pod,lje autorka
omawianej
książki również j mieszkaócy
Jawy,
Sumatry,
Madagaskaru.
Ponadto w mitologii ludowej Słowian balkaI1skich sło;1C~
jest bawołem, wolem łub bara~1em.
Bogate są wierzenia bułgarskie
związane z księżycem. Wec1ług jednego z tYC~l
wierzeń księżyc jest istotą żeńską, rzadziej
występuje
w roclz,\ju męskim. '\la
wygląd i-stoty rogatej, najczęściej
krowy. Gdy pojawia się nOl niebie nic wain)
wówczas patrzeć na czlowieka, gdyż wierzy się, że taki człowiek zachoruje. lub i:e
się nie ożeni. Jeśli człowiek popatrzy wówczas na drzewo, to ono wy,chnie. Tak~~
nic wolno. by wzrok człowieka zatrzymał
się na dumu, słomie czy drzewie, ')0
O~1e spłoną. Poleca 'się natomiast
popukać wtedy w sakiewkl;. by się napełni!'l
pieniędzmi.
Kiedy pojawi ,się księżyc, to dziewczynki obcinają trochę włosy, aby im lepic'j
r;,sły . .a mężczyźni głaszczą brodę, gdyż wierzą. że bęc1ó\ mieć tyle pienic;c1zy ile'
włosów ma ich broda.
.-paJil.C)

5:<' i wówczas

lo

Przy nowiu dokonywane
są magiczme działania, np. skacze ,il; trzy razy, lek!<:o
bije ,ię głowę żelazem czy kijem, by była ona zdrowa i nie bclała. Prz.y nowiu
a]bo gdy księ~yc jest w pełni, wskazane jest rozpocz,-!ć naWój p;·acl~. Wówczas chl,'pi sieją, sadzą, ponieważ tylko to gwarantuje
dobry urodzaj, wtedy także od by"'ają s.ę w':sela lub zaręczyny. W bezksiężycowej
nocy nie rr:zpoC'z.yna ~iC; żad~lej

RECENZJE

343

""2\Vej pr,ll:Y, kobiety wtedy nie piorą, gdyż "podrze ,się ubranie
i bielizna", N;e
je sit; ,także głowy, nie tka, nie podkłada
się jaj pod 'kwokę, Natomiast
wolno
.,<('dy r;lba{: drzewo na mzpalkt;, Dziecko u1"odzone w ostatniej fazie księżyca skaL,,~1e jes: na śmierć,
n;ltomiast urodzone przy no\viu będzie zdrowe. bogate i szcz<;:~''''j

, l i\\'l~.

SwiaLlo kSl(;życa oraz plamy na nim zawsze przyciągały
uwagę łudu bułgac"-:ego, W zwi'lzku z tym jest sporo łegend i wierzeń. Według jednej legendy kiedyś
i;' :valizowały
z sobą sloiJce i księżyc. Księżyc świecił mocniej niż słońce, a WÓ\'i,_.:,iS "łoI1c(' wzi(;ł·o .,łajno
i zalc~piło jedno oko k'siężyca" i od tego czasu jego świat'; jest słabe. Inna legenda głosi, że kiedyś księżyc znajdował
się bliżej ziemi, a:e
:ri.lsial sit; oddałić, gdyż pl:wna babcia popychała go przęślicą. Inne legendy mówią
,j plamach
na ksi<;życu, że są to - dziewczyna
z naczyniami
do wody, lub że ~ą
'.,; ślady miodu, który ukradł księżyc, lub że jest to młodzieniec,
który ukradl le:·,:;esz. Dość J'acj:lll,t1lu jest legenda co do światła księżyca. Mówi się, że k5iężyc
L"Vv'sze jest pełny, ale gdy dogoni go słońce, wówczas traci on światło. Dcść raz·
:,I;\vszecl1niolle je.,t wiŁ'rzenie, że czarownice
,mogą sprowadzić
na ziemię księżyc,
J. czym wi,!il'
siq zac:emnienie
księżyca. Taka czarownica
wykonuje działa11ia mar,czne przy pomocy rzeszota i kociolka pełnego wody, lub zostawia na komini-m
',lży bochl:ll chleba, Urodzone dzieci w tej !Samej fazie księżyca znajdują
się pod
,!,1ym jego wpływem. Jeśli' jedno z nich zachoruje
lub umrze, t.o samo spotka
; drugie dz'ecko urodzone w tym samym czasie. Dlatego nie wolno, by zapraszały
':{: wzajemnie na wC'sl'1a. Kiedy jedno z nich żeni się, to drugie nie wychodzi wówU<iS z domu,
Nil' wolno, by spotykały się niewiasty, które wyszły za mąż lub uro,,::'c!y sit; \V tym samym miesi'lcu. Mog'J one .się widywać jedynie, jeśli wymienią
:".',il'ś pn:zl~nty, gdyż w przeciwnym
wypadku
ich dzieci spotka .nieszczęście.
Nastt;pnie Iwaniczka Georgi}ewa omawia legendy związane z gwiazdami. Ziola,
" 'órym, leczy sit.; chory człowiek. trzeba zostawiać na noc pod otwartym
niebem,
; ,by przy pomocy gwiazd nabrały
bardziej
skutecznych
właściwości
leczniczych.
-:;·'.kże pod gwiazdami
zostawia się i na'Siona. Również czar,ownice zostawiają
na
'.~(; pod gwiazdami
swoje koszule w misce z wodą, by mogły skuteczniej
dzialać.
Przechodz;lc do wierzeń ludowych a powstaniu
ziemi autorka
podaje, że wed)ug legend dualistycznych,
do końca I połowy XIX w" lud wierzył, że zier'l1lę stw,''1:; Bóg p:'zy aktywnej
pomocy diabla, który był jego pomocnikiem.
Ziemię stwo"r¥! z gliny wydobytej
z dna morskiego
bądź z piany morskiej,
którą przynió,l
.1' :ego k:'aju
gdz;e "biją siG oceany" lub wziął piasek z morskiego dna i z nieg3
i '.\i(lny! ziemiG. Za wsze jednak
pomagał mu diabeł. W środku ziemi Bóg posadził
'_'!LĆWO
orzechowe, na którym zawiązał huśtawkę,
by siC; huśtał. Według innej ler~:;idy pierwotnie ziemia była wielką równiną, łecz była tak ogromna, że niebo nie
;-;,f;glo jej nak ryć:, Bóg nie wiedział co ma robić, dlatego wysłal do diabła pszczółkę,
"Y Sif; naradziła
jak ma post'wić, Według porad diabła, Bóg z2.czął bić ziemię i w
·,.,yniku begu powstuły góry. Inna legenda glosi, że ziemia pływa na morzu.
Wierzy siq. że kO:imus skhlda sit.; z trz·ech części - wody, która zajmuje trzOl
;::;<;ści świata, a czwarla CZt:ść - to ziemia. Dlatego lud wierzy, że gdy na morzu
·:,i.jawi<1jc! siG du'<e lale. nastc;puje
wówczas trzęsienie
ziemi. Według niektórycf-t
,'.. erzcń z'emia opiera sil: na kogucie lub na żółwiu, żmiji. 11'1 wole, na kiju śłe,tj.('> s~arc,l. lU sKrzydłaeh
czterech aniołów, lub na rc;ku Boga, I'nna legenda głosi,
.·.t ziery,ia opi'.'ra
:;;f: !la trzech drągach, kt.óre w ciągu każdego dnia diabły rąbi'L
., '!llc
nOC;l ZllOWU wyrastają
Drągi owe znajdują
siG pod wodą, która jest pcd
, ..tmi'l, Wstr.qsy zi('rni powoduje bawół gdy oprZe się () te drągi, by !Się podrapać,
':Jo gdy gubi rogi, na których opiera się ziemia. Istnieje legenda, według której

RECENZJE

344

ziemia nie rozlatuje się ani z własnego ciężaru, ani ludzi i zwierząt, którzy Ila ni<',i
żyją, ani z ciężaru gór i mórz, ponieważ olbrzymia żmija opasuje ją jak obręcz';.
Ziemia według i'nnej legendy znajduje się w środku kosmosu. Można się dostać d-,
dolnego świata przez grotę, a do górnego świata mogą polecieć jedynie orły.
Ziemię lud bułgarski uważa za rzecz świętą. Garść ziemi odgrywa dużą 1'01';
w niektórych obrzędach ludowych. Oracz np., gdy wychodzi po raz pierwszy ora:,
całuje grudkę ziemi, łamie kawałek pieczywa czy pieroga i rzuca na ziemię, a także poJ ewa ją winem. Uważa się za wielki grzech jeśli ktoś zabiera się do prac'.
z nieumytą twarzą, Jeżeli przed jedzeniem ,oracz nie ma wody, 'by umył n;ce, l:'
wówczas wyciera je ziemią, gdyż ona jest "czysta", "Jeśli całujesz zicmię - to caJujesz chleb" - g!Dsi przysłowie bułgarskie. Zostawianie na ziemi obrz<;d-owego pos:łku, gdy chłop wychodzi siać, ma znaczenie magiczne i jest u\vażane za skladan>
vfiary dla ziemi.
Autorka
zestawia bułgarskie
wierzenia o drzewie k.osmicznym z wierzenian',
innych narodów podkreślając,
że pojęcie o nim utraciło pierwotną treść i 1'01<;i ż:
zachowała się jedynie jego magiczna funkcja. Z kolei Georgije\va omawia legendy
i wierzenia związane z florą. Dość ciekawe są opowiadania ludowe o bluszczu. Bez-dzietni rodzice np. piją napar z blusz'czu. Bluszcz nie daje owoców, gdyż, według lu<iu, przeklęła go Matka BDska, Niewiele jest wierzei1 .bułgarskich związanych z jabłonią, dębem, orzechem w10skim, dereniem. Dość bogate i barwne są nat8miast wierzenia ludowe a zwierzętach. Czołowe miejsce zajmują jelei1, orzeł, wilk, nieźwiedź.
koi1, koza, a z gadów - żmija. Wiele z tych legend spotkać m8źna w bajkach
Georgijewa
omawia także niektóre wierzenia związane z kulturą
materialną
które mają także semantykę mitologiczną oraz spełniają rolę obrzędową. Do nic:
należą: wełna, metal, sól, ogień, woda, które odgrywają duźą rolę w życiu człowieka.
Bogate są legendy i wierzenia zawarte w folklorze bułgarskim
o żmij i, smok',
oraz o istotach nadprzyrodzonych
samodiwach,
orisnicach ,oraz o C'horobacn
którym lud iI1adał cechy ludzkie.
Następnie autorka zajmuje się duchami, które według ludu są złośliwe i nie ..
przychinie nastawione do człowieka.
Słabą stroną omaw~anej książki są częste powtórzenia, co czasami je~t banalnl:-'
i nudne.
Księżkę, która jest bogato ilustrowana,
zamyka królki rozdział omawiając;,'
ślady mitologii pogańskiej
w kulcie chrześcijańskich
świętych, m.in. św. Eljasza
i św. Jerzego. Georgijewa podkreśla, że w niektórych
regionach Bułgarii czci si~
świętych z taką za mą funkcją jak i pogańskie bóstwa.
Praca ta wypełnia lukę w dziedzinie mitologii słowiańskiej.
posiadającej
wiei':
wspólnego z mitologią nie tylko wszystkich Sł-owian, ale i innych narodów śwb-

ta.
Kole

Kiril P e n u s z l i s ki,
Skupje 198i3, ss. J76.

Makedonski

Folkorystyka
słowiańska
o prac~ poświqcone balladzie

narodni

baladi,

Simiczijeu;

wyd. "Makedol1ska

Kniga",

ostatnich
lat notuje
znaczne sukcesy jeśli chodz:
ludowej. Do II wojny światowej ukazały się spora-

RECENZJE

345

o.ycznie tylko prace o niektórych
motywach ba bd ludowych 1. W okresie pow','>jCllnym ogłoszono studium Michaiła Arnaudowa
o balladzie ludowej pt. Podzillr
mająlku
ojcowskiego
prze: dwóch braci t, w Belgradzie
Hatidza Krnjević wydaLl
książkę Zivi palimpsesti
iii o narodnoj
poezji s poświęcając
sporo miejsca niekti;rym motywom ballad ludowych
Bośni, a w roku 197'8 ukazała się jej antolog;~j
ballad ludO\vych '. Borys Putilow wydał także pracę o słowiańskiej
balladzie h,·slorycznej o, a Oldrich Sirovatka
pracę Lidove bal ady na Slovacku G. Do balb j
bdowych często nawiązuje znany folklorysta czeski Karel Horil.lek 7.
Kir] Penuszliski
jest kolejnym
badaczem,
tym razem macedońskich
ball;J1
bdowych.
W obszernym
wstępie do omawianej książki 8 daje wyczerpujący
przegląd najnowszych prac naukowych na temat klasyfikacji ballad słowiańskich, om:"wia zbiory serbskie, bułgarskie, a szczególnie macedollskie, w których ballada byl;
włączana do różnych grup pieŚ!liowych mitycznych,
obrzędowych,
religijnycł' ..
tpickich, historycznych,
hajduckich,
rodzinno-obyczajowych
itp., a nie byla wyodrębniana jako osobna grupa.
·Penuszliski analizuje
następnie pobieżnie poszczególne motywy ballad. Wstę[,
te;1 daje sporo cennych informacji o macedońskiej
balladzie ludowej. Autor przytacza wypowiedzi znanych baddczy na temat klasyfikacji i pochodzenia ballad ludowych Słowian. Odnosi się sceptycznie do niektórych z tych wypowiedzi, iż ballada \\')'wodzi się z eposu ludowego. Penuszliski podaje, iż w macedońskiej
poez;,
ludo\\'ej motywów ballad jest pra wie tyle co utworów epickich. Według nieg',
w zbiorze np. braci Miladinmvów ballady stanowią 20% zawartych tam utworó'~'
T\\'ierdzi on nadto, że w archiwum Instytutu Folklorystycznego
Macedonii zebra n ;
w latach powojennych
okolo 60000 pieśni ludowych, wśród których znaczna czę·'~
- to ballady. Z przeprowadzonych
przez Penuszliskiego
badań terenowych
V".1'nika, że większo·Ść ballad lud macedoński
śpiewa podczas świąt, np. na WigiIi;;
Bożego Narodzenia, przy obchodach św. Łazarza, św. Jerzego, świąt Wielkano':nych itd., a także na we;:elach, zabawach
i spotkaniach
towarzyskich.
że na iczęściej ballady towarzyszą
tańcom ludowym. Podkreśla
także, że sporo balla ej
macedOllskich posiada podobne motywy z bułgarskimi
i serbochorwackimi,
a taki:2
·""idzi pokrewne tematy z albańskimi, greckimi i rumuńskimi.
lVlacedollskie ballady ludowe dzieli na osiem grup tematycznych:
1. o ludziach
i istotach nadprzyrodzonych,
2. o życiu pozagrobowym,
~. o metamorfozie,
+ o istr,tach nadprzyrodzonych
pr.zepowiadających
los noworodkom,
5. o ludziach i z\vierzętach, 6. o dziwnych losach ludzkich, 7. banady historyczne
i 8. ballady legercdame, osnute na religii chrześcijańskiej.
: I. Sziszmanow,
Pesenta =a myrtwija
brat w poeztjata
na balkanskitc
narodi.
"Sbornil<:
za narO<ini umotworenija",
czao;t I, kniga XVH,
Sofia 1896 s. 471 - 570; czas t II i Ill, kniga Xl'.
J897, s. 449 - 601; M. Arnaudow,
Werna Ui newerna Grujowica.
Rym istori;ata
na baladni'c
motile;
w norodnata
poezija
[w:l Oczerkt po bylgal'skija folklor, Sofia 1934, s. 312 - 3~\,:
M. Arnaudow,
Istorijata
na edna balada, Motiwyt
"Newesta i gurbe/czija"
iM. "Pa.wIeta delij'!
j Palc!owica
mlada
w narodnata poezlja u P. R. Jawrow i P.P. Slawejkow
[w:] Oczerki ...
s. 331 - 3,5; M. Arnaudow.
Żertwa
prt gradeż. Beletka
ky:n balada/a za wgradena
newest<t
[w:J Oczerki ... s. 593 - 600.
'M.
Arnaudow,
Baladni
mot.iwi te narodnata
poezlja.
I, Pesenta za delba nil dl'Q"""
bra/ja, Sofia 1964 ss. 400.
'H
Rrnjević,
Żtvl pattmpsesti
il.i o narod.noj poez;j;,
Beogard
1981, ss. 309.
• H. Krnjević.
Antologtja
narodnth balada, Beogard
1978, ss. 213.
• B. Putilow,
Slawjanskaja
tstortczeskaja
ballada, Moskwa-Leningrad
1965.
• O. SirovAtka,
Ltdove galady na Slovdcku. Uherske
Hradi~t~,
1965, ss. 91.
1 K. Horalek,
S!udie
ze srovnavocl tolklortstiky.
Praha
1966.
• K. P9"l>"2Liskl, Makedonskt narodnt baladt. Stropje 1983, s. 5 - 95.

346

RECENZJE

JPenuszliski zastrzcga się, że jego zadaniem nie byla ;:maliza licznych molywó\.j
b,rJlad, że zajął się jedynie trzema grupami ~ o treści milologicznej,
hi:;torycZlll' i
i 'J'udzinno-obyczajowej.
Ta pierwsza grupa ma, \\'l'dług niego, charaktc'l" mil;dzy:-:~~·odowy.
. . Szkoda, że autor, mimo że wspomina
o podobiel1stwach
tematycznych
balbd
:n::::cedońskich z ościennymi ludami, nie nawiązuje
jednak do odpowicdników
w/,.~C;'pujących głównie u sąsiednich
Słowian,
Serbów i Bułgarów.
Nie przytacza
\'):.pólnych motywów, co pozwoliłoby
p:JZnać szlaki migracyjne
i genez<; niektórych wątków.
W omawianej
książce znalazły się teksty I£G m;~ct'dollskich ballad ludowych,
~lÓl'e dają możliwość zapoznania
się z różnorodną
ich tematyką.
Wśród tych
uiVorów są wątki samorodne,
a tnkże motywy spotykane
IV
twórczości ludow..;i
jr:.';ych narodów, zwłaszcza sąsiednich ~ Serbów i Bułgarów.
Niewątpliwie,
omawiana
książka pomoże badaczom slowiar'lskiej ballady ludo'.vf'j w rozwiązaniu
wielu spornych
probl(·mó\\·. z\\'Jaszcza jeśli chodzi o genezę
i ·wędrówkę
pewnych
motywów, co wywołuje
dat;jd ożyw'one dyskusje
l
SPO:'Y
·N.~Tódfolklorystów i etnografó\v.

Kale

Simi.c:ijew

" :Nikola I I i Ć, Momcilo Z I a t a nD v i Ć, Naradne
pesme Juźue Srbijc
ratu i revoluciji,
wyd. "Napredak"
Lesko\'ac 1985, ss. 191.

o oslobo-

dEack'am

Ruch oporu

w Jugosławii,
jak wiadomo, rozpoczął się -ł lipca 19~1 r., tj. p"rę
hitlerowskich
Niemiec na ZSRR. Walka narodów tego kraju Sl{)'.v;ańszczyzny
południowej
przeciwko
okupantom
niemieckim,
włoskim i' bułgal'~kim ~tała się inspiracją
dla wielu picśniarzy ludowych. Nowe w,jtki, powstale na
:(';,:ytorium wszystkich
republik
kraju, opiewaj,jce czyny bohaU~rskic partyzantów,
-.nbogacily
repertuar
poezji ludowej
nowym już gatunkiem.
S<j lo bohaterskie
_;~Nory liryczne o treści realistycznej,
bazujące na znanych wydarzeniach
hislorycznych. Opiewani
bohaterowie
są działaczami
ruchu oporu, dowódcami
jedno· •
.'.~,.'k i zwyklymi pal'lyzantami.
Niektóre pieśni mają charakter
ogólnokrajowy,
inne
Tl:ltomiast bytowały na wąskim obszarze, gdzie działał opiewany bohaler. Potwie:'d~'n to omawiany
zbiór, który zawiera jedynie garść z olbrzymiego
stosu zebra¥Jych na terytorium
Serbii pieśni o narodowa-wyzwolcllczej
wojnie i rcwolucji.
Nieżyjący
akademik,
Dusan Nedeljković,
zorganizował
zbieractwo
pieśni part y;;:<:nckich w Serbii, których liczba kilka Jat temu sil{gała kilkudziesięciu
lysir:cy.
" Południowa
Sethia,
skąd pochodzą
zawarte
w zbiorze Ilicia i Zlatanovicia
pićśni ludowe, była areml nieustannych
\v,tlk śmiałych partyzantów.
Ob~zar t,'n
.:kuj)owany był przez satelitę Hitlera ~ carnt Bułgarii. Nisz, Leskow;lC i Wranje,
r;'.'asta poludniowej
Serbii -- to ważne węzly komunikacyjne,
1;lcz'lce środk<l\\'ą
i::'clropę z Sofią, Salonikami.
Konstantynopolem,
.;'\,'nami i Alb,mią. Po dziś dzieó
',"zobż
linii kc1ejawej
Be!gr~ld~Nisz-"Sofiaz:l('h"\\',lły
sir: bunkry,
\\. których
;;;,;eździly siG oc1dzialy okup;mtów,
gdyż lX1l'\F:l[',ci st'rbscy często \\'y,;"c!zali P,)::l!,i po napaści

RECENZJE

347

·;·:'igi. Tu w!<Jśnie pieśń partyznncka
rozbrzmiewala
po górach n<ld Jablanicą, Pustą
T'~k,], Taplicą, Rasiną, Crną Tra wą, które staly się siedliskiem
jednostek
party..,
;;'l1cki·ch, dział<Jjących pod dowództwem
marszalka
Tito. Górzyste tereny połud,,,)wej Serbii, pokryte gęstymi lasami, sprzyjały ruchowi oporu Jugosławii.
Wartu
'Jże podkreślić, że żadnemu wydarzeniu
historycznemu
nie poświęcono tyle pieś;~i
. dowych, co ruchowi oporu .
. Om<Jwiany zbiÓr jest częścią licznych zapisów llicia, uczestnika
walk nar0,'. No-wy!.\volerlczyeh
poludniowej
Serbii, które do druku przygotował
znany fol"'0rY5ta serbski, Momcilo Zlat<lnović. Do zbioru weszło 105 pieśni ludowych, z któ. Olch w;ększość Ilić zapisał po 1950 r. Nosicielami
i pieśniarzami
ludowymi
tych
:"HlIÓW byli przeważnie partyzanci. Pieśni te śpiewano w zasadzie w okresie oku.cji, lecz są wśród nich i nowe wątki, np. o zamordowanym
w Szwecji amba,dorze .Jugosławii Vladimirze Roloviciu ora: o śmierci prezydenta
Tito.
Zbiór poprzedza krótki zwięzly wstęp piór'a Momcilo Zlatanovicia,
który n3.. ;ązuje do genezy niektórych
utworów, Ciekawe są informacje
o przejęciu przez
.: ..,tyzantów serbskich, macedońskich
i rosyjskich pieśni ludowych a ruchu opor~1
:;(ljnie ojczyźnianej
Kraju Rad. W południowej
Serbii, jak zaznacza Zlatanović,
:J'Nstało ,poro wątków a ważnych wydarzeniach
i posz.::zególnych bohaterach
na. dowych. Heroiczna śmierć niektórych
z nich posłuźyła jako inspiracja
dla śpie·"Olków ludowych. Pieśń, np. o śmierci partyzan';a Dragoljuba
R<adisavljevicia-Top,y, powstała
w )'942 1'. i - jak podaje Milivoje Perović "rozbrzmiewa:'1
p0
",:'ach i dolin<Jch poludniowej
Serbii. Spiewali ją idący do walki partyzanci,
była
·ja wszakże ulubionym
utworem
i dla dziewcząt wiejskich.
Nucili ją grywając
'.;. gęślaeh również st<Jruszkowie. Usłyszeć ją można było również nocą, gdy chlopi
',dzieL kolo rozp<Jlonego ogniska w górach. Nie było czlowieka w poludniowej
',t'l'bii, który by w tym czasie nie znał tej pieśni, nie ma dziś i wioski czy góry,
j' !)re by jej
nie usłyszały" l. Warto wspomnieć, że dotąd ukazało siG kilka zbiorócv
. ,dni p<Jrtyzanekich z poludniowej Serbii 2.
Zbiór llicia i Zlatanovicia
jest kolejną pozycją, zawierającą
ciekawe
wątki
~ najnowszych
dziejów narodu serbskiego.
Utwory te są trwałym
świadectwem
,:' gatych tradycji kultur<Jlnych kraju, który od czasów Vuka Karadzici·a nie schcr:i z warsztatów naukowych wielu folklorystów.
W wielu pieśniac:h z tego zbioru podkreśla SiG rolę Kraju Rad w walce z fa-:';;zmem. Spor<J cz<;ść opiewa heroiczną
śmierć bohaterów
narodowych,
którzy
: ',legli na polu walki z okupantami.
Duża część z tych utworów to ballady
,azujące
tragil:zny los najbliższych
osób partyzantów,
które zapłaciły
własnym
~·;::ie;n.
Wątki omawianej
książki są wzrusz.ającą lektui'ą niedawnej
przeszłości boh:;."_,;'skiego narodu serbskiego z okręgów Nisz, Leskowac i Wranje.

Kole

Sirniczijell'

M. PCl"ović, .Zapis
O
j~t:lnoj partyzanskoj
peslni,
.,Politika",
Beograd
18 maja
1952 s. 5.
;: Srpske
narodnc
partizanske
pes-me, Vranje
1966; Crnotravska
i teskovacka
narodna
pcsH.'a
,:·<obodHacl<og rata
i revoluciJe,
Beog-rad 1967; Narodne
pesme
Jablani-ce,
Lcsk0vca,
1968; SL!.,"j.Ldnc pesrne
ostobodHtlĆkog
rata
juzne
S.,.bije,
Beograd
197--1:;Miodrag
Vasilje ....ić. NC1'oclne
T1~e.·j.:;Hje Leskot:ackou
kraju,
Beograd
196U; Tatomir
Vukanović,
ST}Jske
narodne
parti:anske
pes,~, Vranje 1966.
l

34·8

RECENZJE

Slobodan Z e c e v i ć, Srpske
J'vluzej, Beograd 19S3, ss. 191.

narodne

igre.

Poreklo

razvoj,

wyd. Etnograf,>~.<

Slobodan Zecević (1918 ~ 19'83), urodzony w m. Mostar w Hercegowinie,
należ>:
czołowych etnografów
powojennej
Jugosławii.
Ukoi1czywszy studia prawnic~-,
i etnograficzne
na Uniwersytecie
Belgradzkim
zdO'bywał następnie
specjalizacf;
w Anglii i Francj:. Najpierw rozpoczął pracę w rozgłośni radia belgradzkiego, Pi}tem w administracji
pai1stwowej, by następnie przejść do pracy w Radzie Kompr:zytorów i w kulturalno--oświatowej
instytucji Serbii, co pozwoliło mu podróżow<l:
po kraju i badać wciąż żywy i bogaty folklor rodzimy. Szczytowy punkt osiągna'.
Vi swej działalności
naukowo-badawczej,
gdy w 11965 r. rozpoczął pracę w Instytucie Etnograficznym
Serbskiej Akademii Nauk. Zorgani,zowa! wówczas na szerok.!
~kalę badania terenowe. Jego nazwisko często widnieje na łamach organu Muzeun
Etnograficznego
"Glasnik". Zećević był wieloletnim
sekretarzem
Związku Folklorystów Jugosławii oraz przewodniczącym
Towarzy'stwa Etnologicznego Serbii. Częst;,
występował
z ciekawymi
referatami
na krajowych
i międzynarodowych
kongresach, sympozjach
i konferencjach
naukowych.
Ogłosił drukiem
około 150 prac.
wśród których jest kilka książkowych:
Elementy
naszej mitologii
w ludowych
za~
do

bawach

obrzędowych,

Mityczne

istoty

w legendach

serbskich,

Kult

zmar/ych

u Ser:

i omawiana
monografia
Serbskie
zabawy
ludowe.
Pochodzenie
i rozwój
W pracach
tych porusza on sprawy związane z mitologią ludu serbskiego
ora·:
z religią prasłowian.
Sporo miejsca poświęca etnomuzykologii
i tai1com. Liczni:
swoje prace poświęcił
zagadnieniom
związanym
z materialną
kulturą
ludowż!
Serbów.
'w omawianej książce Zecević odkrywa ważne i nowe karty oryginalnej du·
chowej kultury ludowej Serbii. Ciekawe są jego spostrzeżenia
i interpretacje
oraz
wnioski. Jego prace nauko\vo-badawcze
cechuje nowatorska
analiza. Często stosuj!:
-un komparatystykę,
co pozwala mu dojść do ciekawych
syntez. W języku serb'skim, jak zaznacza autor, pojęcie zabawa ludowa może oznaczać także zawody ;;kakanie, bieg, pchnięcie kamieniem, tj. to, co dziś określa się jako zawody sportowe.
Zabawę
ludową określa Zecević jako sztukę synkretyczną,
ponieważ
skład"
siG na nią tekst, melodia i ruch. Zabawy obrzędowe zalicza on do najstarszych.
Niektóre gry wykonywane
były podc.zas obchodów pewnych świąt, inne natomiasl.
Z\o\"iązane były z ważnymi wydarzeniami
w życiu Serbów. Autor słusznie pod:kreśla, że trudno dziś określić drogi rozwojowe
zabaw, gdyż wiadomości o nich
posiadamy dopiero od początku X!IX W., kiedy Vuk Karadzić rozpoczął swoją działalność zbieracką. Słusznie zauważa, że niewiadomo
jakie gry i zabawy istniejące
obecnie w Serbii przyniosły plemiona serbskie, gdy po wędrówce S!owia:1 zajęły
tereny dzisiejszej Serbii, a jakie przejęły od tubylców. O zab~.lIvach lud'Jwych, jak
twierdzi, można znaleźć informacje w niektórych średniowiecznych
freskach i skąpc'
v;iadomości w piśmennictwie,
ale najbardziej
bogatym źródłem są zabawy, ktore
:1adal żyją. Niektóre z nich, przekazywane
z pokolenia .na pokolenie i pamiętająCe
z3'TIierzchłe czasy, przetrwały
po dziś dziei1, inne natomiast miały charakter przejŚllOWY
i dlatego zostały zapomniane.
Serbskie
zabawy ludowe, w zależności od strefy geograficznej,
Zecević dziel;
na kiLka grup - na północną tzw. panońską, gdzie miała miejsce największa
wy-o
miana kulturalna
między plemionami
serbskimi
a sąsiednimi
ludami. Tu obserwują .ię nie tylko symbiozę, ale i antagonistyczne
tendencje
kultur ludowych
Na ziemiach Wojwodiny poza Serbami zamieszkują Węgrzy, Rumunii i inne ludy.
bów

RECENZJE

349

::abawy tu związane są z rolnictwem. Tańce są żywe, kroki lekkie i krótkie, a nóg
<e podnosi się wysoko od ziemi. Taniec ma charakter grupowy.
Da obszaru środkowego
wchodzą ziemie Szumadii oraz tereny leżące wzdłuż
:':,ek Morawy, Sawy, Dryni i Dunaju. Po uwolnieniu Serbii spod jarzma tureckiego
; izybyli tu Serbowie z innych regionów kraju i w ten sposób pieśń i taniec n::',:;'aly specyficznego stylu, a potem stąd przenosiły się do innych zakątków kraj'..i.
"i ;'zy tańcach
tu wykonywanych,
ciało kołysze się lekko, ruchy są dynamiczn~,
~,'oki żywe, tak jakby nogi nie dotykały ziemi.
>Następnym obszarem jest dynarski.
Zabawy obrzędowe,
które związane byiy
" ,edyś z weselem i procesem prac polowych, dziś tu zanikly, młodzież przeję!;,],
poy i zabawy Szumadii.
iW obszarze południowej
Serbii są bardzo popularne
i bcgate tańce ludo .••.
·e
;.faz zabawy obrzędowe. Ziemie te odrzuciły jarzmo tureckie
dopiero w 1878 1'.
Gra i zabawa ludowa miast i wsi różni się wyraźnie. W miastach obserwuje
si;;
.·.:pływ orientalny.
Pi'l!Y obszar to ziemie wschodniej
Serbii tzw. timackie.
Zabawom
:0··
.arzyszy tu pieśń i orkiestra ludowa. Kiedy tańczy się przy śpiewie kroki są p'J..Dlne, a gdy zadudnią instrumenty
muzyczne, stają się one żwawe.
Zećević pisze a zabaWach miejskich i wiejskich, które, jak wspomniano,
różnią
. "';; zasadniczo. Zaba wy miejskie są spokojne, lekkie, odbywają się w zamkniętych
l.,)mieszczeniach.
Główne miejsce w omawianej
książce zajmują
zabawy obrzędowe
związar:i'
2. kolędowaniem,
z obchodami św. łJazarza, zabawa tzw. kralice, w której wspomi..•me są bóstwa Lado i Leljo. Z tego też powodu cerkiew zabraniała
tej zabawy.
l.i\bawy magiczne, tzw. Dodale, mają za cel wywalać deszcz. Obrzędy związane
~ zapustami, w których zachowały się elementy przedchrześcijańskie,
np. gry nocne
·'.ilkół ogniska, mają charakter
maskaradowy.
Następnie
autor omawia
zabawy
;.xiązane z obchodami św. Jana. Sporo miejsca w omav,;ianej książce zajmują za[·;·,wy obrzędowe związane z nar-odzinami,
z dorastaniem
dziewcząt,
z weselem,
z .pogrzebem oraz z medycyną ludową. Obszernie omawiany jest taniec ludo·.vy
>ko zasildnicza część składowa serbskiej zabawy ludowej. Taniec tzw. "kolo" jest
:.~wartym lub zamkniętym
kołem tańczących osób trzymających
s:ę za ręce. \V za,c ",dzie tal'lce
są dwukierunkowe
- w prawo i w lewo. Przy otwartym
kole pro·,adzący nazYWa się "kolovodja" czyli p:'owodyr, a ostatnia osoba "kec" - jedynka ..
C;dzie indziej tych tancerzy nazywa się "desni" prawy i "lewi" lewy. Od
::;ch dwóch tancerzy zależy, jak będzie wyglądał tan:cc. Kol<Jvodja musi być d-vi~ryrn tancerzem.
Odgrywa on rolę dyrygenta
tańczących
osób. "Kolo" w Serbii
',;e zawsze jest kołem. Tańczące osoby czasami two:·zą wężykowatą
lub prostą
.. ;1ię. Potem Zećević omawia zabawy związane z "zabieraniem
cudzego plonu". Z"'·:,"lwy te wykonywane są solo.
Serbskim zabawom ludowym prawie zawsze towarzyszy
muzyka i pieśń. hn
.. !a~nie poświęcono sporo miejsca w omawianej
monografii.
Często, jak zaznacza
;: ,t tor, tekstowi
pieśni podporządkowana
jest melodia. Bywa jednak i tak, że za·,
·[·.•wom nie towarzyszy żadna melodia. P.odczas wyk<Jn,mia tych zabaw słychać tylko
'.vtmiczny stuk kroków lub dźwięk biżuterii. Zecević zalicza zabawy do najbardziej
.., chaioCZnych. Z.anim zaczęto używać instrumentów
muzycznych, jak twierdzi autor,
;c.;bawom i grom towarzyszyła
pieśń ludowa, wykony·.\·ana przez jedną lub kilka
. "ób. W żellskich zabawach obrzędowych
nie śpiewały tailczące dziewczyny i koc;ety, lecz nie biorące udziału w zabawie ich towarzyszki.
Rzadko zdarzało się,
uy POOL zas Z" ba w śpiewała
tylko jedna osoba. Często zaczynała
śp:ewać jedr:a

350

RECENZJE

o£oba, a zaraz pJdch wytywaly
plesn pozostałe uczestniczki.
Czasami tekst p:e:.·
nie ma żadnego związku z zabawą, innym razem natomiast
pokrywa
się z n~·).
Słusznie
podkreśla
Zecević, że przy towarzystwie
kapeli ludowej
osoby bi()rą~
celzi"ł w zabawie poświęcają wiele uwagi grze.
-Książkę zamyka obszerny spis nazw zabaw ludowych.
Ogólnie biorąc, lektura
jest pożyteczna
i wypełnia
lukę w nauce, gdyż g,'j
i zabawia ludowa Serbii nie była dotąd specjalnym
przedmiotem
badań etn.~gr:.ficZY1ych, szczególnie jeśli chodzi o jej pochodzenie i rozwój.
Kole

W. P, A n i k i n,
tow.

Izdatielstwo

Byliny,

Metod

MJskowskogo

wyja.snienija

Uniwiersiteta,

istoriczeskoj

Moskwa

Simiczijew

chronologii

LcarijCf11-

1'91814, ss. 2-88.

Władimir Anikin należy dziś do czołowych badaczy rosyjskiej
twórczości 'kdowej. W powojennej
bibliografii
Kraju Rad często figuruje jego nazwisko. Wyd.d
<)n dotąd wiele wartościowych
prac naukowo-badawczych,
wśród których
spo' ..
monograficznych
o rosyjskiej poezji i prozie ludowej. Jego prace są cytowane prz', ć
folklorystów
zajmujących
się rosyjską
literaturą
ludową. Głębokie i now<ltorsk'
są myśli profesora Anikin<l. Jakkohviek
0<: XIX w. dotą<! rosyjskiej
twórczości 1"dowej poświęcono liczne prace badaczy reprezentujących
różne szkoły, jednak om','wiana
monog-rafi2. autoTa wyróżnia
s.ię nowatorską
metodologią.
Ostatni,o sp.:'
pióra tego świetnego
znawcy rodzimego
folkloru
wyszło kilka książek '.
Omawiana mO:'lOgrafia, jak Z<lznacza cautor. rozpailruje byLny rosyjskie "z punktu Wiidzenia odbicia w .ni·ch historii idei obyczajowych
cech okpesu Rusi K;jowskiej i następnych
czasów". Dokonuje on analizy wątków i ich odpowiednikó·.'.
na tle wydarzeń
historycznych,
przestrzeni
i czasu w porównaniu
tych utworól<
e;Jickich z innymi rodzaj<lmi i gatunkami
rosyjskiej
twórczości
ludowej.
Mon'·grafia jest adresowana
do studentów,
doktorantów
i miłośników
folkloru ros}';skiego. Składa się ona z dwóch wzdziałów:
1. Tradycje
byliny o Dobryninie
wa>
czącym z wężami i analiza history·czna jej wariantów
i wersji i 2. Tradycje byli'-':;
o Sta wrie i analiza historyczna jej wariantów i wersji.
W rozdziale pierwszym
Anikin roz.patruje teoretyczno-metodologiczne
podejśc cdo an<llizy byliny \V dotychczasowych
badaniach.
Dokonuje klasyfikacji
wariantćh',
i wersji, poszukuje ewentualnego
hist{)ryczno-chr<ll1ologicznego
stosunku grup i we,sji. Omawia czas i przestrzel1 zapisów wariantów.
Po,ównuje
tę bylinę z p:eśnian.
religijnymi.
Na końcu rozdziału rozpatruje
treść utworu w stosunku do konkretn~'j
C1Tgumentacji historycznej.
Rozdział drugi zaczyna od podejścia historycznego
do analizy byliny o Staw1""
w ważniejszych
pr<lcach naukowo-badawczych.
Potem omawia wersje i grupy w"
riantów
nawiązując
do niektórych
uwag historyczno-chronologieznych.
Następ!ł:'
p~rusza zagadnienia
ewentualnych
historyczno-chronol<Jgicznych
wersji i grup b.~liny. Obszernie
omawia argumentację
geograficzną
oraz rozpatruje
slosunck 'k.i
J \"1.
P. Anikin,
Teorieticzeskije
mieni,
wypusk
3. Mos·k\va 1980, ss.
SI·:wa 1981, ss. 960.

prob1iemy
istorizma
bylin
120; W. P. Anikin,
Russkoie

w

naukie

sowietskogo

\vr,i~ _

naTodnoie

tworczestwo,

l'v!.

RECENZ.JE

351

. bj'iilly do bajki ludowej. Jl'st lu także mowa o historyczno-obyczajowej
argume!1. t<lcji ; ścisłym ustaleniu chronologii. ~a z<lkończenie rozpatruje
sens ideowo-art ys;yczny j<1ko argument.
W monogr<lfii tej autor uj,1wn:ł swoją erudycję,
doskonałą
zn,"j-'mość epe,"l
j'.(\:,yj"kiego. Rozpatruje on tu d\l'ie diametralnie
różne byliny d{)chcdząc do wn;';,ku. że tC{)l'ia tradycji stosowana do analizy pozostałych bylin m{)że być taka sameJ.
Antkin wyklucza zawod,)wych i pólzawodowych
śpiewaków
p:eśni religijnyc',
jDko twórców bylin, Do l<1kieg{) wniosku dochodzi po zbadaniu mas,owych trady:ji
poetyckich
w epice. Odrzuca także teorię niektórych
badaczy
twierdzących,
Ż~
Z:1ane warianty
bylin były uzałeżnione
od twórczości bajarzy
wiejskich
XVHi- XX w. Takie bowiem podejście d{) badania eposu ludowego jest niC'zgodne z ,;::lsDdami niedoceniania
podstaw tradycyjnych
bylin, tj. zachowania
w nich Wi'~l'
ez;edzicmych
z twórczością
pop:'zedzających
wieków, zwłaszcza
w treści, którą
r.ie można interpretować
jako schemat bez treści, wypełniany
osobistymi,
his'·~rrcmie
późniejszymi
wkładami
artystycznymi
pieśniarza
i autora. Istnienie
licznych odpowiedników
i wersji
poszczególnych
bylin, świadczy
według Anik<,,"
o rozprzestrzenieniu
m{)tywóv, archaicznych
wątków. Rekonstrukcja
archaiczneg"
s;,mu eposu rosyjskieg{) jest bezwzględnie
możliwa, ale, jak twierdzi
aut{)f, P;L'zebna jest ;l!1aliza w,;zy,tkich wątków bylin i ich wariantów.
Kole

Rado
1983.

R a d e;; C: l' k, Slol"l'Ilske

llo:[Iende.

Wyd.

Cankarjeva

SimicZ'i.jew

Zalozba,

Ljublj'!cn

ss, 311.

Rzadko docieraj'l do Po!:;k: książki w języku slowel1skim, zwłaszcza zaś etl1C!,g:'aficzne i folklorystyczne.
Kraj ten więc i jego twórcz'ość ludowa są mniej znan:;
w ,z,erszych kręgach społeczet'1stwa pol~kiego. Słowenia, która od IX w. uzależniol'.:l
p:'zez Franków, weszła następnie
IV
skład cesarstwa
rzymsko-niemieckiego,
a "J::!
,XlV w. pozostaw<1ła pod władzą Habsburgów
aż do 191:8 r., a po za kot'1czel'L;
I wojny światowej
weszła w skład Jugosławii
z wyjątkiem
części pÓłnocno-·nchodniej i północnej, które nadal znajdują
się pod panowaniem
Włoch i Austr.'
\V okresie długowiekowej
niewoli w miastach słoweńskich
rzadko można byt-,
u:,łyszeć mowę ojczystą, a jedynie wieś pielęgn{)wala prastare zwyczaje i obycz<l j'e:,
\),)gatą poezję i pwzę ludow<1 oraz język słowiański
wladcy Samcmu. Literatur:,
p:sana miała tu utrudnione
\\'arunki rozwoju, a jedynie utwory ludowe przetrwat:r_
przekazywane
w śro,dowisku wiejskim z pokolenia na pokolenie.
We wstępie omawianej
książki Rado Radescek
pisze o pochodzeniu
legud
siowe11skich, wśród nich znajdują się utwory, w których przeważają
elementy p',gal1skie. W niektórych
\vystępują
istoty nadprzyrodzone,
gady biblijne.
Więk;;~:..
część jednak, to legendy zwi'1Zane z wydarzeniami
his't<>rycznymi XII - XIX· w ..
z budownictwem
sakralnym.
Kilka legend opowiada o Turkach,
o klęskach
żywiołowych o gradobiciu
i jX)wodziach, jakie nawiedzały
Slowenię, o strasz'~cych duchach, o duchach buduj'lcych
kJściół, o mostach, z-N:~rzętach domowYC'1,
() ~iłach lladpayrodz.mych,
o zaborcach Rzymianach
i Niemcach,
() święty,;:'
ka;nieniach. o jeziorach i potokach górskich, o zatopionym
dzwonie, o krwawy:i1
ś2adach w /-,')rach, o pożar:Jcll i skamienialych
swatach, o budowie miast i os"i.

352

RECENZJE

Książka jest bogato ilustrowana.
Autor zamieszcza 36 zdjE;ć illform~llllrów, Da
Jj';Jążki załączył mapę Słowenii ~ wyznaczonymi
miejscow,)ściami
skąd pochod~ą
zebrane legendy ludowe. Mankamentem
książki jest brak metryczek pod każdym
z utworów. Nie jest podane skąd dana legenda pochodz~, kiedy, od kogo i przez
;. ogo została zapisana. Mimo tych braków jednak zbiór ter niewątpliwie
jest cie'\'<1wy, pozwala bowiem ba·daczom prześle,dzić drogę rozwojową tego gatunku tworcwści łudowej w jednym z małych krajów Słowiańszczyzny.
gdzie mimo \\':ej.J.viekowej niewoli legenda podtrzymywala
lud na duchu.
iLegenda, stanowi
jak wiadomo,
odrębny gatunek
t\yórczości
ludowej
ści;;le
i oviązanej z dziejami
danego ludu i odkrywa ciekawe karty z życia spoleczno-poi:.tycznego, właściwe dla danego re~ionu. Wlaśn;e takich oryginalnych
i ciekawych
informacji dostarcza omawiana książka,
Kole Simi.c:ijl'w

Tomisław
,c' -;.

To d o r o w s ki,

Kuzmall

S.::apkarPlc,

\\'yc.,

.,Misla",

Skopje

19.32,

2:97.

Na półkach ksiE;garskich S.R Macedonii znalazła się ;';siążka Tomisla\\'a TGd,;)wskiego o znanym zbieraczu utworów
ludowych,
Kuzmanie Szapkare\\'ie,
G.jy
t, i1 entuzjasta folkloru rodzimego wydal w Sofii (1891 - W9'4) w 9 woluminach ,',,"oj
2 bi6r
utworów ludowych, jego imię zaczęlo się pojawiać' we wszystkich pracach
,',<lukowo-badawczych
poświęconych
f.olklorystyce maCL'dol'lskiej. Autor o;nawia::ej
k,;ążki
nie odkrywa
co prawda
nowych kart z życia i dzialalności
tego zbie"
:r"eza, niemniej
jednak wyłuskał
wszystko co wiąże się z okresem, kiedy Sza]karew wszedł w poczet odkrywców
bogatego folkloru ludu maCt'dOl\skil'go,
Todorowski dokonuje przeglądu historycznego
Macedonii okresu 30 - 80 lat n:i";'mego
stulecia,
zwlaszcza zaś miasta Ochry d, skqd pochodzil
zbierano
POLe'm
z•.jmuje się jego wędrówkami
po Macedonii, gdzie pracując jako nauczycie! \\' roi.rych miastach nawiązywal
liczne kontakty ze swoimi rodakami, Nas[(;pnie omawa
:,-;,pGnujące zbieractwo Szpaka:-ewCl, który odkryl wiele archa~cznych i unikalnych
'>'ltków zarówno epiki jak i macedońskiej
liryki ludowej.
Zbieracz ten znany jest także jako zapalony entuzjasta
bajki, legendy, przyt','JN i zagadek,
obrzędów i wierzeń lu·dowych. W jego zapisach znajdują "ię ró.\(:';<'ż ciekawe inf'Ormacje i materialy o medycynie ludowej, o zabawach. Todorowsi>:i
;.>:ze także o działalności S.zapkarf'wa jako autora podn;cznikow
szkolnych. W 0;;"''':'"H'
kiedy żyl, jego ojczyzna znajdowała
się pod panowaniem
Turcji i edukacja
d~jeci była bardz,o utrudniona.
Jeśli istnialy szkoly. to lekcje odby .••...
ały s:ę \\ j.;Ly,ku greckim.
Do nielicznego
grona 'nauczycieli,
kt6rzy wprowadzili
do szkoly
j~:;:yk ojczyst.y, należał i Kuzman Szapkarew.
Był on autorem
8 podręcznikóv,
;;·"in. elementarza
i podręcznika
dla klasy II oraz gramatyki
i geografii. Zbier~:i:z
:~';; byl również autorem biografii dwóch braci - Dymitra i Konstantego
!\Iiladi:u'c,uwów, którzy swoim zbi,orem macedońskich
pieśni ludowych, wydanych
\\' L;1fi2ebiu w 18611 r., stali się prekursorami
dla następnych
licznych zbierany
!LJculońskich
utworów ludowych.
Dalej Tod.orowski omawia polemiczne artykuly
Szapkarewa,
który broniąc języ;'a, h ·storii i k ,lIury ojczystej, polemizowal
z autor:lmi ościennych krajów, Gef"

RECENZJE

353

gujących odrębności narodowej Macedollczyków.
,\v omawianej
książce znajduje się rozdział o stanie badatl .nad działalnością
SZ3pkarewa, a także pod:lne są dane biograficzne
oraz wykaz jego prac ogłoszo!łych drukiem w latach 1864 - 189,5.
Jakkolwiek
T:;mislaw Todorowski przeznacza
omawianą
książkę dla wąskiego
gl'i,na ;;pecjalistów,
to jednak ma ona szersze znaczenie, gdyż nie ogranicza
się
tylko do f{)lklr;rystycznej
działalności
Kuzmana
Szapkarewa,
lecz zawiera informecjc o sytuacji polityczno-ekonomicznej
Macedonii IV XIX w, oraz o kontaktach
zbieracza z jego współczesnymi
ziomkami i z wybitnymi oso'bistościami sąsiednich
krajó,\' ,dowiatlskich.
Kate

Simiczijew

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.