8dd1473944f116905f1db9e63daea4e4.pdf

Media

Part of I Kongres Antropologiczny 23 - 25 pażdziernika 2013 księga abstraktów

extracted text
Organizator:
Polski Instytut Antropologii

PIA

Polski Instytut Antriiptitauii
Pplish Institute uf Anthrapolagy

Współpraca:
Komitet Nauk Etnologicznych Polskiej Akademii Nauk
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie
Instytut Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Łódzkiego

KNE
UNIWERSYTET
JAGIELLOŃSKI
W KRAKOWIE

UNIWERSYTET
IM. A D A M A M I C K I E W I C Z A
w POZNANIU

Patroni honorowi:
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy

\

Ministerstwo Nauki
i Szkolnictwa Wyższego

PREZYDENT
MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY

Patron medialny:
Pierwsze
f~ I Radio
Informacyjne

Kontakt: kongres@pia.org.pl
www.ko ng resa nt ro po log iczny. pl

IKONGRES
I ANTROPOLOGICZNY
Warszawa 23-25 października 2013

Księga A b s t r a k t ó w

I Kongres Antropologiczny - jak zakładają to jego organizatorzy - ma stworzyć całemu środowisku
polskich antropologów możliwość szerokiej i wielowątkowej debaty podporządkowanej pytaniu
0 aktualny stan antropologii.Tożsamość naszej dyscypliny zawsze, w każdym czasie, była i jest raczej
negocjowana niż bezdyskusyjnie ustalana. Uznaliśmy, że warto się zastanowić nad tym, co i jak
negocjujemy dzisiaj, gdy rozmawiamy o teoriach, stanowiskach, metodologiach, jakie przyjmujemy
w badaniach, analizach i interpretacjach antropologicznych. Dziś wiadomo dobrze, że antropologia
kieruje swe zainteresowanie ku takim problemom współczesnego świata, które mogą i powinny
być diagnozowane i rozwiązywane z pomocą wiedzy i metodologii wypracowanej przez nią samą.
Jednocześnie podzielamy przekonanie, że antropologiczne badania, analizy i sądy nie mogą być
czynione w oderwaniu od dorobku innych dyscyplin naukowych. W wystąpieniach zgłoszonych
do dyskusji kongresowych wyraźnie widać obie te tendencje. W planowanych debatach z pewnością
dominować będzie założenie, iż podstawę antropologicznego ujęcia badanych obszarów kulturowej
1 społecznej rzeczywistości stanowi doświadczenie uczestniczących w nich podmiotów. Zdecydowana
większość uczestników, którzy będą prezentować wyniki swych badań, koncentruje się -jak na to
wskazują nadesłane streszczenia planowanych wystąpień - na zagadnieniach metodologicznych. Być
może to właśnie świadczy o aktualnej potrzebie skupienia się na dyskusji o metodologii współczesnej
antropologii. Na podstawie zgłoszonych materiałów można wnioskować także o innej jeszcze charak­
terystycznej cesze współczesnej antropologii - zaznacza się wyraźna tendencja do wyodrębniania się
subdyscyplin. Wydaje się, że zainteresowania badaczy koncentrują się w znacznej mierze na dążeniu
do zrozumienia konkretnych dziedzin czy wymiarów ludzkiej działalności.
Niniejszy zbiór abstraktów stanowi zapowiedź dyskusji kongresowych.

SPIS TREŚCI
WSTĘP _

_ ^

1. ANTROPOLOG W PRACY MUZEALNEJ - RATOWNIK, ANIMATOR CZY BADACZ? _

12

„Boh trojcu lu bit" czyli antropolog w muzeum _

12

Jacgues Derrida antropologizuje archiwum

12

„Pani z muzeum nie kazała". O relacji muzealnik-twórca ludowy i korzyściach z niej płynącej

13

Kierunek muzeum? w stronę teraźniejszości

14

Muzeum jako domovina. Strategie rekonstrukcji utraconych ojczyzn prywatnych poprzez
ich muzealizację
2. ANTROPOLOGIA CIAŁA _

14
_L5

Granice ciała ludzkiego w świecie bez granic

L5_

Dotyk w filozofii i antropologii zmysłów (cielesności) _

16

Kulturowe i społeczne oblicza bólu- informacja, przyjemność, przekleństwo

16

Antropologia ucieleśnienia.Teoria i praktyka

12

Dotyk. Antropologiczna prolegomena _

18

Ona? On?...? Antropologia„ciała-po-transformacji"

18

„Napiszę do ciebie z dalekiej podroży, napiszę do ciebie na pewno"- tatuowanie
własnego ciała motywami rodem z kultur etnicznych jako forma znaków istnienia
obiektywizująca stan emocjonalnej egzaltacji

19

Dwie rany, jedna blizna i sekret - somalijskie praktyki okaleczania dziewczęcego ciała

20

Być „ f i t " - nowy pracowniczy obowiązek? Praca zawodowa a praca nad ciałem

20

Ciało, pismo, szkoła - kulturowe wymiary zachodniego programowania percepcji

21

Cielesność śmiechu. O wkładzie M. Bachtina w europejską dyskusję nad śmiechem

21

3. ANTROPOLOGIA MEDYCZNA
Decyzje prokreacyjne w kontekście rozwoju genetyki i nowych technologii medycznych w Polsce

22
22

Pozyskiwanie roślin leczniczych przez grupy migrantów na przykładzie Polonii
argentyńskiej z prowincji Misiones

23

Podróże medyczne polskich migrantek

23

Między kalkulacją i wrażliwością. Opieka rodzinna nad osobami chronicznie chorymi
psychicznie na przykładzie szpitala psychiatrycznego w Choroszczy

24

Szamanizm u Indian Kiczua w Andach Ekwadorskich (na przykładzie prowincji
Chimborazo i Imbabura) _

25

Autyzm-w obliczu inności

25

Prawo do ciała, prawo do normy? Narracje o chorobie a próba stawiania granic

26

Sowa rigpa - medycyna tybetańska a biomedyczne standardy„naukowości". Przyczynek
do antropologii symetrycznej

27

Rozprzestrzenianie się metod leczenia przez uzdrawianie ztybetańskiej tradycji bon w Polsce

27

Źródła poglądów i praktyk leczniczych tradycyjnej ludności żydowskiej na ziemiach
polskich

28

4. ANTROPOLOGIA MOBILNOŚCI _

29

Uchodźcy, migranci, turyści - w kręgu mobilności

29

Metafory mobilności: nie-miejsca w świadomości nomadycznej

29

Mobilność jako wyzwanie dla badacza

30

Migracje-wakacje: mobilność turystyczna i rekreacyjna w doświadczeniu polskich
migrantów w Anglii _

30

Paczka zjedzeniem. Mobilne medium tożsamości podlaskiej

31

„Reżimy Mobilności". Klasa społeczna i praktyki transnarodowe migrantów
5. ANTROPOLOGIA OBRAZU, WIZUALNA _

32
33

Dlaczego antropolog nie może być dobrym fotografem a fotograf dobrym antropologiem _

33

Miasto-ekran-sieć _

33

„Oczywista oczywistość"jako problem antropologiczny. Bronisław Malinowski a fotografie

34

Folklorystyczne badania nad obrazem i wizualnością

15

Rola zmysłów w konstruowaniu „obrazu" miasta, czyli krótkie wprowadzenie do etnografii
wielozmysłowej

15

Niepełnosprawny (inny) z obu stron obiektywu

36

Fotoedycja odwrócona czyli jak uniknąć pułapek interpretacyjnych

36

Teoria aktora-sieci jako ontologia dla antropologii wizualnej _

37

Ilustracja i interpretacja. O niektórych problemach z filmem w antropologii

38

Zmruż oczy. Dotknij, usłysz, powąchaj. O multisensorycznym doświadczaniu
przestrzeni miejskiej _

32

Rozmowy wizualne

39

6. ANTROPOLOGIA PŁCI I SEKSUALNOŚCI. PERSPEKTYWY MARGINALNE _

40

Jak być dobrą kasjerką? Badania antropologiczne nad realiami pracy supermarkecie,
pytanie o strategie oporu _

40

Okruchy Wolności: Doświadczenie i sprawczość kobiet w socjalistycznej Polsce i Gruzji _

40

„Chrześcijanie LGBT" w Polsce: obszary możliwości i niemożności _

41

"Las mujeres se deben poner las pilas". O feminizmie, neoliberalizmie i rozwoju lokalnym
na przykładzie badań w Regionie Mazahua (stan Meksyk)

42

Emancypacja żony księdza _

42

Maria Czaplicka - warszawska emancypantka w centrum brytyjskiej antropologii

43

7. ANTROPOLOGIA POLITYCZNA

44

Sztuka unikania państwa. Analiza relacji centrum-peryferie w Górskobadachszańskim
Okręgu Autonomicznym wTadżykistanie

44

Etnologiczne refleksje na temat ukraińskiej etno-politologii _

44

Antropologia polityczna w Polsce - stan badań, szanse i zagrożenia _

45

„To jest prawie że mafijna struktura". Antropologiczne rozważania na temat strategii, taktyk
i rytuałów uczestnictwa w polskich partiach politycznych _

46

Nowy Grunwald i Festung Kolberg. Bitwa o Kołobrzeg w polskim dyskursie publicznym

47

Przemiany wewnętrznej i zewnętrznej po lity ki Tu rej i w kontekście Arabskiej Wiosny

47

„Za dużo"i„za mało" państwa. Doświadczenie praktyk państwowych w Republice Dagestanu

48

Opór czy kreatywne dostosowywanie się? O oszukiwaniu państwa

42

Historie flagi Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej

49

Budowanie państwa: boom budowlany w Ästanie i performatywność państwa

49

Na peryferiach państwa: przestrzenne oraz społeczne wymiary władzy.
Negocjacje polsko-czeskiego„długu granicznego"

50

„Czerwony Syjon" vs.„mała ojczyzna" - spór o wizerunek Żydowskiego Obwodu
Autonomicznego w Rosji _

5_L

Nacjonalizm z futbolowej perspektywy. Przykład Euro 2012 _

5_L

Sprawa smoleńska w ujęciu antropologii politycznej. O możliwej roli antropologa
w procesie zarządzania dramatem społecznym swoich czasów

52

Konflikt dyskursów historycznych versus pamięć zbiorowa w polsko-ukraińskim pojednaniu

5_3_

„Zbadać wojnę miarą człowieka"- o przedmiocie badań i dokonaniach rosyjskiej
antropologii wojennej

5_3_

Demokracja i państwo na rozdrożach globalnego świata z perspektywy antropologii polityki

54

Maritime Enclosures in the South China Sea: Performance of sovereignty,
customary fishing practices and counter-mapping the sea territory in Vietnam and China _

55

Rola ojca a polityka rodzinna, czyli o wpływie państwa na rodzicielskie postawy mężczyzn

55

O kulturze współczesnego Meksyku z pominięciem polityki, czyli o czym? Refleksje
antropologiczne oparte na autorskim projekcie dziennikarskim

56

Antropologia w domu. Zamieszkiwanie postawione w stan politycznego oskarżenia

57

Formatowanie bezrobotnych: aktywizacja zawodowa w powiatowych urzędach pracy
a (re)produkcja porządku społecznego i (re)konstruowanie podmiotowości

5S

Przypadek Femenu, czyli pop-feminizm w służbie rewolucji. Podmiotowość organizacji
kobiecej z Europy Wschodniej _

5S

Aktywizm i tożsamość jako taktyki oporu wobec hegemonicznego dyskursu _

S2

Dyskurs polityczny nacjonalistów kirgiskich - przypadek elitarnych środowisk Biszkeku

6_Q

„Chleba zamiast igrzysk". O subwersjach miejskich podczas Euro 2012
8. ANTROPOLOGIA RELIGII
Fiesta andina w Sierra de Lima. Między sacrum a profanum

60
61
61

Sanktuaria katolickie w polskim krajobrazie religijnym. Interdyscyplinarna analiza
wybranych ośrodków kultu w Polsce

62

Objawienia i duchy gór - religia doświadczana, społeczna i zorganizowana

62

Muzułmanie jako anty-buddyjski fundator jedności Mjanma _

63.

Religijność i świat jej granic - przekroczyć i oswoić czy zapomnieć? Interdyscyplinarność
w badaniach nad religijnością Europy Środkowo-Wschodniej _

64

Hybrydy kulturowe jako rezultat akomodacji religijnej na przykładzie d w ó c h szczepów
aborygenów tajwańskich _

65

Międzyreligijne pokoje modlitwy i medytacji. Kulturowe kuriozum czy religijny fenomen?

66

Kategoria„sensualizmu"i„nierozróżnialności"w kontekście praktyk religijnych związanych
z uzdrowieniami w prawosławnym monasterze św. Miny (Bułgaria)

66

Transreligijny charakter religii bon na przykładzie wspólnot w Europie i Stanach Zjednoczonych

67

9. ANTROPOLOGIA ROZWOJU _
Dlaczego krytyczni antropolodzy rozwoju nie są słuchani przez (większość) ekonomistów?

68
68

Przemiany w tradycyjnej instytucji samo-rządzącej się„mahalla" w świetle działań
organizacji międzynarodowych i administracji lokalnej wTadżykistanie _

68

Szyb naftowy w świętej ziemi przodków. Recepcja państwowych inicjatyw rozwojowych
w społecznościach indiańskich w Stanach Zjednoczonych

69

Rozwój jako troska i pomoc braciom. Studium przypadku filipińskiej organizacji rozwojowej _

70

Orient na Ochocie. Dyskusja wokół modernizacji Targowiska Banacha

70

Własnymi rękami. Rozwój w wydaniu n o m a d ó w tybetańskich

7_L

10. ANTROPOLOGIA RZECZY
Torebka - mój prywatny świat _

71
Zl

Czy śmieci są polityczne? Rzeczy jako aktor polityczny na przykładzie„sprawczości"
śmieci we Wrocławiu _

72

Antropomorfizacja rzeczy _

73

Mango Mao. Od relikwii do produktu na eBay

73

Przywilej białej skóry - kosmetyki wybielające w Indonezji

74

11. ANTROPOLOGIA W MEDIACH. MEDIA W ANTROPOLOGII _

75

Jakjednocześnie być i nie być blisko? Studium przypadku o tym, jak przy wykorzystaniu
nowych technologii monitorować zachowania związane ze światem mobilnych
urządzeń i nie zakłócać swoją obecnością naturalnego sposobu korzystania z nich _

75

Media na wsi. Użytkowanie przekazu medialnego w kontekście lokalnym

7.5

Filmowa twórczość kanadyjskich Inuitów jako forma kulturowego samostanowienia.
Przypadek wytwórni Igloolik Isuma

76

Audio-antropologia: praktykowanie dyscypliny poprzez dźwięk

77

W poszukiwaniu formy. Nowe technologie i multisensoryczne (nie)narracje

78

Zwrot cyfrowy w antropologii (?)

78

12. ANTROPOLOGIA WIDOWISK

79

Interkulturowe festum folkloricum jako konstrukt i metakomentarz społeczno-kult u rowy

79

Żacząt igrzyska niewinne _

8Q_

Wywrócony na lewą stronę chochoł. Fantomatyczna Polska a dramat smoleński

8Q_

Calonarang - spotkanie dobra ze złem

81

Płeć communitas

82

Gorsety, pończochy, rękawiczki, nasutniki. Kobiecość w nowej burlesce _

83

Taniec w kręgu: nowe i dawne communitas

83

Rytuały mody. Struktury, funkcje i znaczenie pokazów mody _

84

Danza de concheros.Taniec w poszukiwaniu jedności _

85

„Halka" na pasterce - o rytualnych funkcjach teatru kabuki

85

Carmen po baskijsku, czyli uliczna„opera"w Pampelunie

86

Samospalenie: akt-widowisko

86

13. ANTROPOLOGIA ZAANGAŻOWANA/KRYTYCZNA

87

Problematyzując siebie. Antropologia i zaangażowanie w ujęciu krytycznym _

87

Problematyzować czy działać? Niektóre źródła i konsekwencje dylematu _

88

Jugów. Pamięć i zapomnienie oraz Stacja kolejowa Krasne-Busk. Opowieści
przesiedlonych kobiet jako feministyczne projekty zaangażowane _

88

Antropologia edukacji w dyskursach krytycznych. Antropologiczne konteksty
współczesnych debat dotyczących edukacji wielokulturowej

82

W świecie wygnańców, w d ó w i sierot. O pewnym wariancie antropologii zaangażowanej

90

Uniwersytet zaangażowany? Między proobywatelskim aktywizmem
a adaptacyjną biernością

91

Badaczka - edukatorka - działaczka. Case study z zakresu antropologii zaangażowanej
w kwestie kobiet i wykluczenia społecznego _

91

„Prawo do miasta" w teorii i praktyce

92

Nieczystość roszczenia - praktyki symboliczne pracowników socjalnych

92

Edukacja tubylcza jako narzędzie podtrzymywania tożsamości kulturowej

93

Antropologia oszczędnych gestów. Wykorzystanie warsztatu etnograficznego
w dyplomacji kulturalnej post-genocidal society _

94

Ogrodnictwo, etnografia, przyszłość miast. O projekcie badawczym„dzieło-działka"
Muzeum Etnograficznego z Krakowa _
14. ANTROPOLOGICZNE BADANIA DZIEDZICTWA _
Folklor, tradycje i obrzędowość ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce

94
95
25.

Krajobraz kulturowy a dziedzictwo kulturowe - antropologa kłopot z krajobrazem _

96

Współczesne polityki tożsamości regionalnej: studium przypadku polskiego Spiszą _

96

„Powrót Króla"- idea odbudowy Zamku Przemysła jako społeczne konstruowanie dziedzictwa _

97

O nieznanej spuściźnie Polaków Inflanckich

28

Opakowanie i zawartość. Muzea w obiektach zabytkowych w Warszawie

28

Kultury mniejszościowe: między folklorem a nowoczesnością _

99

Jak wyglądałby Tykocin bez zabytków? Analiza zarządzania dziedzictwem inspirowana
koncepcjami Brunona Latoura

100

Tradycyjne stroje zelandzkie jako element regionalnego dziedzictwa kulturowego
Holandii. Analiza współczesnych kontekstów i postaw

100

Dziedzictwo w cyfrowych archiwach: repozytoria cyfrowe zbiorów fotografii _

101

Dziedzictwo do zjedzenia _

10?

Ikony staroobrzędowców mazurskich jako przykład pamięci społecznej _

10?

Niematerialne dziedzictwo kulturowe Pomorza Wschodniego - nowa odsłona starego
zagadnienia _

103

„I pochnie ziym nasa/zyciym się raduje/ kany któ na świecie/tak swojo ziym miłuje".
Kultura północnoamerykańskich Orawian _

104

Muzea prywatne. Badanie nowej przestrzeni kulturowej - raport i refleksje _

104

Współczesne wesele jako prywatne laboratorium pamięci i znaczeń. Na podstawie
projektu badawczego Wesela 21, prowadzonego przez Muzeum Etnograficzne

im. Seweryna Udzieli w Krakowie

105

Muzyka Podhala - między dziedzictwem niematerialnym, elementem góralskiej
tożsamości a marketingiem

106

Ochrona cmentarza żydowskiego w Sobieniach-Jeziorach w perspektywie działań
instytucjonalnych i praktyk społecznych _

106

Dziedzictwo w powojennym Bejrucie _

107

Poszukiwanie święta„prawdziwego". Refleksje z badań terenowych nad polskim karnawałem _

108

Szanse i wyzwania dla współczesnej antropologii - wdrażanie na poziomie krajowym
postanowień Konwencji UNESCO z 2003 roku w sprawie ochrony niematerialnego
dziedzictwa kulturowego _
15. ANTROPOLOGICZNE BADANIA N A D T O Ż S A M O Ś C I Ą _

108
109

Tożsamości oraz identyfikacje romskich liderek i działaczek społecznych _

109

Zarządzanie etnicznością a tożsamość: obraz przedsiębiorczości imigranckiej w Polsce

110

Z czym zmagają się antropolodzy, kiedy badają tożsamość? Analiza sposobów
konceptualizacji i podejść badawczych

111

Siła tożsamości jednostki w kontekście kulturowym _

111

Tożsamość konstruowana czy (re)konstruowana? Enkulturacja małoletnich uchodźców
zCzeczeni w Polsce

112

Tożsamość etniczna w Czerniowcach _

113

Miasto - narracje - tożsamość _

113

„Przekąski Zakąskfjako nowy zwyczaj konsumpcyjny Polaków

114

Żuławy i Powiśle 2.0. Strategie kreowania tożsamości lokalnej i regionalnej w świecie
wirtualnym

115

Badania nad tożsamością międzykulturową - bośniackie imponderabilia

115

16. DYSKURS, JĘZYK, OPIS - PROBLEMY METODOLOGICZNE WSPÓŁCZESNEJ
ANTROPOLOGII _

116

Nasze metodologiczne minimum. Rozwój metodologii antropologii

116

Między sztuką a marketingiem albo śmierć antropologii?

117

Antropologia posttekstowa jako praktyka (auto)terapeutyczna

117

Remodelowanie badań empirycznych. Antropologiczna teoria i praktyka badawcza
w optyce interpretatywizmu

118

Antropologia kulturowa wobec antropologicznego snu humanistyki

119

Model jako przedmiot dyskursu antropologicznego

120

Antropologia sub specie...Tekst kultury -„pojęcie wędrujące"czy narzędzie badawcze?

170

Antropologia a„darwinizm kosmiczny". Pytania o zmianę paradygmatu _

121

Perspektywa antropologiczna w analizie tekstów historycznych - studium przypadku

121

17. ETNOANIMACJA. O PRZENIKANIU SIĘ PRAKTYK

177

„Is Ethnograhy Fun?"- o dylematach etno-animatora na podstawie doświadczeń
Stowarzyszenia Pracownia Etnograficzna _

122

Badania przez współpracę na przykładzie projektu Ekspedycje

173

O wrocławskich działaniach interdyscyplinarnych wspierających proces wychodzenia
z bezdomności
Dziedzictwo industrialne w refleksji teatralnej na przykładzie projektu site specific
w przestrzeniach górniczych w Czechach, Polsce, Niemczech

124

18. POSTSOCJALIZM I POSTKOLONIALIZMW REFLEKSJI IW BADANIACH
ANTROPOLOGICZNYCH

125

Post-co? Przydatność kategorii'postsocjalizmu'w badaniach antropologicznych
w byłej Jugosławii _

125

Wokół kategorii „ h o m o sovieticus". Uwagi z perspektywy badań terenowych
nad mentalnością kołchoźników

175

Skolonizowana grupa etniczna w postsocjalizmie. Odradzanie kultury buriackiej
w sytuacji podległości politycznej

176

Doświadczenie i rekonstruowanie-przyczynek do antropologii pamięci
(p)o komunizmie/socjalizmie _

127

O pułapkach determinizmu - postkolonializm i postsocjalizm jako kategorie
zawłaszczające wyobrażenia _

127

0 postkolonialiźmie z perspektywy badań feminizmu w krajach Bliskiego Wschodu _

178

Postsocjalistyczna relacja. Przestrzeń ideologii i praktyka transformacji

129

Kryzys solidarności? Stoczniowcy szczecińscy w dobie przełomu

130

Ucieczka w postkolonialność - pułapki wschodnioeuropejskiego dyskursu teorii
postkolonialnej

130

Wizerunki postkolonialne _

131

Czy postsocjalizm wytworzył„postszamanizm"? Problemy metodologiczne
współczesnych badań syberyjskiego szamanizmu
19. POZYSKIWANIE WIEDZY A ETYKA

132
132

Aufarbeitung - przepracowywanie historii i konstrukcja instancji moralnej

137

Wiedza nieoczywista. O społecznej potrzebie demitologizacji obserwacji ukrytej

133

Między doświadczeniem terenu a lojalnością gabinetu. Problemy etyczne w badaniu
macedońskich uchodźców w Polsce

134

Teren jako pole władzy: odpowiedzialność i zaangażowanie czy rachunek zysków i strat?
Dylematy etyczne wokół relacji z badanymi

134

Etnografia oparta na współpracy, czyli o pewnej propozycji namysłu nad rzemiosłem
1 etyką badacza społecznego

135

Badacz, pionek, przyjaciel, członek rodziny, czy ostatecznie w r ó g - kim byłam?
Problemy w kontaktach ze świadkiem historii i jego rodziną

136

(a?)Symetria w terenie. O przyjaźni, interesach i zasadach etycznych na przykładzie _

136

Pozyskiwanie wiedzy a etyka badań terenowych w strefie konfliktu. Przykład studium
nad obozem dla uchodźców palestyńskich na Zachodnim Brzegu Jordanu

137

Refleksja etyczna w antropologii kulturowej w kontekście sporu o status etyk
zawodowych. O profesjonalizacji dyscypliny i osobistym doświadczeniu

138

20.TEREN

138

„Pani sprzątająca"czyli o podstawach współczesnych badań terenowych i statusie
antropologii współczesności

—L3S

Użytkownicy, nie-użytkownicy i samowykluczeni cyfrowo. Wielość interpretacji
cyberprzestrzeni

—132

Teren, teoria kultury, antropologia

140

Prawo terenu. Antropolog w konflikcie terenowym

140

Recykling źródeł mówionych: za i przeciw

141

„Życie pod sankcjami"czyli wojna w obrazkach. Komiks jako teren badania

142

Granice terenu badań - międzyteoriąa praktyką

142

Badania terenowe a antropologia zaangażowana

143

Tubylczy tekst jako teren. Propozycje metodologiczne

144

Teren - antropologiczne słowo klucz. Analiza semantyczna domeny pojęciowej

144

INDEKS NAZWISK AUTORÓW

146

ANTROPOLOG W PRACY MUZEALNEJ - RATOWNIK,
ANIMATOR CZY BADACZ?
Katarzyna Barańska, Uniwersytet Jagielloński
„BOHTROJCU LUBIT"CZYLI ANTROPOLOG W MUZEUM
Fakty kulturowe w swym materialnym (i niematerialnym) wymiarze są elementami składającymi się
na zachowywany w muzeach obraz życia ludzkiego w jego rozmaitych kontekstach. Wybór tego, co
ma być zachowane dla przedstawienia względnie pełnego obrazu życia, jest podstawowym zada­
niem muzealników, którzy powinni się kierować przede wszystkim przekonaniem o realnej wartości
(nieekonomicznej) artefaktów dla danej kultury. Postulat rozpoznania i zapamiętywania kontekstu
obszaru w całościowym wymiarze kulturowym w odniesieniu do kontekstów natury, idei, wartości
i in.jest podstawowym wyzwaniem dla współczesnego muzealnictwa. Wynika z tego potrzeba, by
w budowaniu kolekcji i wystaw muzealnych uwzględniać: obiekty i abiekty, grupy mniejszościowe
i większość, elity i masy, jasne i ciemne karty w historii. Stanowią one dla siebie nawzajem kontekst
i pozwalają odnajdywać kulturowe sensy funkcjonowania jednostki i grupy.Takie pojmowanie
muzeum jest z gruntu antropocentryczne, a więc poddające się antropologicznemu interpreto­
waniu. Z pewną przesadą można powiedzieć, że nauki faktograficzne (historia, historia sztuki czy
nauki przyrodnicze) tradycyjnie królujące w muzeach stanowić powinny nauki pomocnicze dla nauk
interpretujących fakty (z antropologią na czele).
Zagadnieniem istotnym jest „współczesność" w muzeach. Muzeum jest zawieszone w czasie,
stanowi szczelinę teraźniejszości od przeszłości ku przyszłości, jest zawsze współczesne/wieczne/
bezczasowe: parafraza Latourowskiego„nigdy nie byliśmy nowocześni"tu zabrzmi:„zawsze byliśmy
współcześni". Wybór faktów (zachowywanych w muzeach) powinien się więc odbywać wedle sta­
łych (?), rozpoznawalnych wątków, wartości, ergo: konieczność namysłu antropologicznego w teorii
muzealnej. Na postawione w tytule panelu pytanie należy odpowiedzieć, że muzealnik de facto peł­
ni (i powinien pełnić) wszystkie trzy funkcje - w zmienionej jednakże kolejności : badacz - ratownik
- animator. Ze świadomością sprzężenia zwrotnego.
Piotr Bewicz, Uniwersytet Mikołaja Kopernika wToruniu
JACQUES DERRIDAANTROPOLOGIZUJE ARCHIWUM
Jacgues Derrida w swojej książce „Mai d'Archivé" pisał, że studiowanie natury archiwum powinno mieć
wymiar ontologiczny - wszystko zaczyna się w archiwum; tam rozbrzmiewa początek rzeczy i wszyst­
kie pytania dotyczące natury człowieka. Archiwum tworzy, organizuje i przekształca pamięć, jest miarą
demokratyzacji społeczeństwa, archiwum jest jednocześnie konserwatywne i rewolucyjne, jestteż
opresyjne względem samego siebie, jest wewnętrznie sprzeczne. Wciąż nieprzetłumaczona publikacja
Derridy będzie główną osią rozważań nad nierozliczoną jeszcze z postmodernizmem współczesną
archiwistyką. W wystąpieniu pojawią się także głosy innych myślicieli, którzy archiwum traktowali po­
dobnie: Michel Foucault („Archeologia wiedzy"oraz„Nadzorować i karać. Narodziny więzienia") i Dominick LaCapra („Historia w okresie przejściowym. Doświadczenie, tożsamość, teoria krytyczna"). Antropologizowanie archiwum i umieszczanie archiwistyki na tle postmodernistycznych przemian to wciąż
w polskim dyskursie archiwalnym rzadkość. Archiwistyka cały czas postrzegana jest w kraju jako nauka
12

stosowana i nie wypracowuje ona swojego teoretycznego stanowiska (takjakto czyni np. środowisko
Stowarzyszenia Amerykańskich Archiwistów, którzy od kilku dekad zajmują się archiwistyką teore­
tyczną, próbując dotrzymać kroku zmianom, jakie zachodzą w tonie np. współczesnej historiografii).
Artykuły zThe American Archivist pojawią się w wystąpieniu, by dać wyraz temu, jak trudno jest dziś
nawet samym archiwistom zrozumieć tożsamość swojego zawodu i miejsca archiwum w strukturze
społeczno-historycznej. Czy archiwista ma prawo być „sługą ołtarza historycznego"? Czy ma prawo tę
historię współtworzyć? Dlaczego archiwista ingeruje w naturę historii? Jeśli nie on miałby archiwum
obsługiwać, to kto? Czy archiwum s a m ó w sobie może posiadać pewną obietnicę niewtórności,
niekontekstowości i nieporządku? Wreszcie: czym jest dziś archiwum? Wierzę, że odpowiedzi na te
pytania dostarczy uważna lektura „Gorączki archiwum".
Anna Weronika Brzezińska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
„PANI Z MUZEUM NIE KAZAŁA". O RELACJI M U Z E A L N I K - T W Ó R C A LUDOWY I KORZYŚCIACH
Z NIEJ PŁYNĄCEJ
Wystąpienie będzie podzielone na trzy części. W pierwszej o m ó w i ę zasoby muzealnika i t w ó r c y
ludowego. Kapitałem muzealnika są zbiory, prace badawcze, dokumentacja, archiwa i specjalistycz­
na wiedza o tym, co jest zgromadzone. Kapitałem twórcy ludowego - umiejętności, wrażliwość
oraz poczucie estetyki. Jednak nie tylko indywidualne predyspozycje czynią twórcę atrakcyjnym,
to przede wszystkim cały bagaż kulturowy, w tym miejsce pochodzenia, czyli tzw. środowisko tradycje regionalne, stare i nowe, kształtowane pod w p ł y w e m różnych czynników środowiskowych,
w tym społecznych.
Druga część poświęcona będzie relacji między muzealnikiem i twórcą ludowym. Wydaje się ona
nierówna, zwłaszcza gdy muzeum korzysta z usług t w ó r c y ludowego, lokując go jako żywy obiekt
celem uatrakcyjnienia ekspozycji.Także w terenie te relacje budowane są na zasadzie wzajemnych
oczekiwań i spełniania określanych kryteriów, ze strony muzealnika: by twórca był jak najbardziej
tradycyjny i odpowiadający kanonom dziedziny, twórca zaś oczekuje określonego zaplecza organi­
zacyjnego i finansowego. Zaproszenie twórcy do muzeum to uatrakcyjnienie imprezy, pokazu, lekcji
muzealnej. Pojawiają się z związku z tym pytania: Jakiego typu relacją jest spotkanie muzealnika
i twórcy? Czy można je rozpatrywać w kategorii przemocy symbolicznej, rozumianej jako posiada­
nie autorytetu społecznego jedynie przez tych, którzy dysponują kapitałem kulturowym i symbo­
licznym z pozycji reprezentowanej instytucji, a twórca ludowy występuje jako jednostka reprezen­
tująca samą siebie? Czy z drugiej strony bezbronność nie jest postawą wytworzoną na potrzeby
kontaktów ze środowiskiem muzealniczym, autopredestynowanym do roztaczania opiekuńczych
skrzydeł nad przedstawicielami ginących zawodów?
Na koniec przedstawię rachunekzysków i strat. Odwołując się do koncepcji habitusu, postaram
się na trzech wybranych przykładach pokazać, jakie związki zachodzą pomiędzy instytucjonalnymi
oczekiwaniami a rzeczywistymi potrzebami współczesnego środowiska t w ó r c ó w ludowych współ­
pracujących z muzealnikami. Czy habitus t w ó r c y ludowego nie jest społecznie konstruowanym wy­
tworem środowiska muzealników widzących w nich żywą ekspozycję, uatrakcyjniającą przestrzeń
ekspozycji? Przykłady, do których będę się odwoływać, to twórczość tkaczek dwuosnowowych,
konsultacje dot. strojów ludowych oraz dobór t w ó r c ó w na jarmarki rękodzieła.
13

Katarzyna Maniak, Uniwersytet Jagielloński
KIERUNEK MUZEUM? W STRONĘTERAŹNIEJSZOŚCI
Badania teraźniejszych zjawisk i gromadzenie ich reprezentacji jest szczególnie istotne w kontekście
muzeów etnograficznych/antropologicznych. Fragmenty dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości
szybko stają się przeszłością, dlatego tak ważne jest zebranie ich świadectw.
W referacie przedstawię dwa projekty realizowane w ramach Międzynarodowej Sieci Muzeów Etno­
graficznych (RIME) zrzeszającej największe muzea w Europie. Celem działań organizacji jest przemy­
ślenie oraz redefinicja miejsca muzeów etnograficznych we współczesnym świecie oraz udzielenie
odpowiedzi na pytanie o rolę instytucji w wielokulturowym społeczeństwie oraz w kontekście refleksji
postkolonialnej. Ekspozycje, spotkania i warsztaty organizowane są wokół d w ó c h wątków: konceptu
„nowoczesności" oraz tematu „pierwszych spotkań" między rozmaitymi kulturami.
Zaprezentowane przeze mnie wystawy koncentrują się na współczesności. Ekspozycja„December
21, 2012: the end of the world?"- prezentowana w Volkenkunde Museum w Leiden (27.10.2012 12.03.2013) - analizuje treść przepowiedni i interpretacji kalendarza Majów, które pod koniec ubiegłe­
go roku opanowały zbiorową świadomość, wieszcząc zbliżający się koniec świata.
Wystawa„Fetish Modernity" pokazywana w Wiedeńskim Muzeum Etnograficznym podejmuje analizę
pojęcia nowoczesności i prezentuje jego dzisiejsze znaczenia oraz interpretacje. Dotyka wątków
transmisji idei,jej przeobrażeń, a także walki ojej spełnienie i dostęp dojepszego"świata. Zebrane
artefakty, obiekty sztuki, materiały multimedialne, a także przedmioty codziennego użytku unaoczniają
współczesne manifestacje pojęcia.
W drugiej części referatu zastanowię się nad przyczynami zaniedbywania przez instytucje badań
t e m a t ó w aktualnych, rozgrywających się tuż obok i„teraz". Postawię tezę, iż wynika ono z definiowania
muzeum etnograficznego jako miejsca skupionego na przeszłości, którego priorytetem jest opisywa­
nie nieistniejących czy powoli zanikających zjawisk, a także powodowane są brakiem odpowiednich
regulacji w prawie i statusie instytucji.
Magdalena Sacha, Uniwersytet Gdański
MUZEUM JAKO DOMOVINA. STRATEGIE REKONSTRUKCJI UTRACONYCH OJCZYZN
PRYWATNYCH POPRZEZ ICH MUZEALIZACJĘ
Klasyczna koncepcja mouseionu zakładała konstrukcję instytucji zbiorów jako placówki naukowo-eduka­
cyjnej. Pierwsze muzea nowożytnej Europy, oparte m.in. na zbiorach Kunstkammer, tworzyły osobne światy
-„świątynie" nauki i sztuki - wyraźnie oddzielone od doświadczenia codzienności.Takiemu doświadczeniu
poświęcone zostały dopiero muzea etnograficzne i skanseny, które z kolei konstruowały światy egzotyczne
dla typowego widza miejskiego muzeum: światy„ludowości"oraz„inności". Jakie jeszcze światy konstruowa­
ne są we współczesnej praktyce muzealnej?
W moim wystąpieniu pragnę się zająć zjawiskiem, którego punktem wyjścia są procesy wysiedleń wo­
jennych i powojennych na terenie Europy Środkowej - przede wszystkim wysiedleń ludności niemieckiej
z terenów tzw. Ziem Odzyskanych oraz ludności polskiej z Kresów. Obie te grupy, podległe traumatycznym
doświadczeniom, budowały swoją pamięć, której elementem jest między innymi - w wymiarze instytucjo­
nalnym pamięci zbiorowej - powstawanie wystaw i muzeów (izb regionalnych), poświęconych tematyce
ojczyzny prywatnej (termin St. Ossowskiego), pozostawionej na wschodzie. Proponuję nazwać owąojczy14

znę południowosłowiańskim słowem„domowina", które w precyzyjny sposób oddaje charakter zjawiska,
będąc jednocześnie trafnym tłumaczeniem niemieckiego„Heimat".
Przedmiotem rozważań stanie się próba opisu (i ewentualnie - porównania) strategii muzealnych, propo­
nowanych przez niemieckich i polskich muzealników w odniesieniu do muzealnej rekonstrukcji utraconych
światów dawnych Niemiec Wschodnich i polskich Kresów. Strategie te wyrastają z różnych uwarunkowań
prawnych i instytucjonalnych w Polsce i w Niemczech.
Jak muzea reagują na potrzebę zachowania pamięci o wysiedlonych? Wjaki sposób konstruowane są
zbiory i wystawy, poświęcone tej tematyce? Wjaki sposób muzealnicy docierają do świadków historii i czy
równą uwagę poświęcają dziedzictwu niematerialnemu, co konieczności zachowania artefaktów mate­
rialnych? Warto będzie też zadać pytanie, czy muzealnik ratuje pamięć o utraconej domovinie, czy raczej
tworzy wyidealizowany obraz utraconej ojczyzny, unikając te matów „trudnych". Na ile jego praca ma wymiar
psychologiczny? Na ile rola badacza wiąże się z rolą mediatora, np. w stosunkach polsko-niemieckich?
Na te pytania postaram się odpowiedzieć, analizując przykłady z praktyki muzealnej, np.ztzw. muzeów
wschodnioniemieckich i z muzeów polskich na terenach, na których po 1945 r. w wyniku ekspatriacji
osiedliła się ludność z Kresów.

ANTROPOLOGIA CIAŁA
Katarzyna Bajka, Uniwersytet Jagielloński
GRANICE CIAŁA LUDZKIEGO W ŚWIECIE BEZ GRANIC
Tematem prezentacji będzie podział bytów w kulturze tak zwanej zachodniej na ożywione i nieożywione
(biologiczne i sztuczne, naturalne i nienaturalne, zrodzone i wykreowane, żywe i martwe: istotą podziału
jest różnica w statusie ontologicznym) w kontekście wyzwań, jakie tej klasycznej dychotomii stawia
współczesność. We współczesności mamy bowiem do czynienia z jednej strony z ogromnym zaawan­
sowaniem i obecnością w strefie publicznej protez uzupełniających lub poprawiających możliwości
ludzkiego ciała (od protez kończyn po zamienniki organów wewnętrznych, nie bez znaczenia jest też
ingerencja biologiczno-genetyczna w organizm ludzki), z drugiej strony natomiast z wyzwaniami, jakie
niesie dla człowieka, jego poczucia tożsamości, integralności i wyobrażeń ciała świat wirtualny (cyber­
przestrzeń, świat sztuczny, świat awatarów).
W swoim wystąpieniu chciałabym skonfrontować klasyczne teorie dotyczące potrzeby wyraźnej
kategoryzacji zjawisk rzeczywistości w celu uzyskania nad tą rzeczywistością kontroli (C. Lévi-Strauss,
M. Douglas,V.Turner, A.Wierciński) zwynikami eksperymentów prowadzonych woparciu o popularną
ostatnimi laty hipotezę „Do liny Niesamowitości"(uncanny valley) japońskiego robotyka Masahiro Mo­
riego, opartą o wcześniejsze intuicje E. Jentscha i Z. Freuda. Szczególną rolę w zestawieniu konstruktów
teoretycznych z wymiarem praktycznym dostrzegam w badaniach T.Chaminade z University College
London poświęconym aktywności neuronów lustrzanych w mózgu człowieka. Nie bez znaczenia pozo­
staną też podstawowe teorie dotyczące kulturowych i historycznych zmian w posługiwaniu się ciałem,
ta kie jak teoria habitusu (M. Mauss, N. Elias).
Patrząc na problem interdyscyplinarnie, czyli korzystając z dorobku nauk antropologicznych, a także po
części psychologii, socjologii i kognitywistyki, spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy i wjaki sposób
15

dotychczasowe granice między opozycjami się przesuwają. Opiszę, na jakich ogólnych zasadach obser­
wować możemy dynamikę zmian w sferze liminalnej ciała ludzkiego (które ze zjawisk zostały przesunięte
poza sferę graniczną, a które do niej trafiły), dynamikę zauważalną szczególnie w badaniu kategoryzacji
fenomenów określanych jako typowe lub anomalne. Swoje rozważania postaram się zilustrować przy­
kładami opartymi zarówno na najświeższych rozstrzygnięciach antropologicznych, jak i na podstawie
prowadzonych przeze mnie badań związanych z przygotowywaną pracą doktorską.
Agnieszka Bandura
DOTYKW FILOZOFII I ANTROPOLOGII ZMYSŁÓW (CIELESNOŚCI)
Tradycyjnie ustalonym punktem wyjścia dla filozofii cielesności oraz dwudziestowiecznej antropologii
(zarównofilozoficznejz pierwszej połowy dwudziestego wieku: inspirowanych myślą J. G. Herdera kon­
cepcji A. Gehlena i H. Plessnerajaki późnodwudziestowiecznej antropologii zmysłów: D. Howesa, E. C.
Classen, Hall, R. Welcha i D. Warrena, D. Alaisa i D. Burra i in.) jest idea człowieka pięciozmysłowego. Coraz
częściej prowadzone są szczegółowe dociekania w kwestii pierwszeństwa wyróżnionych zmysłów oraz
ich hierarchii i podziałów na wyższe i niższe, bezcielesne i materialne, skokowe i bezpośrednie, refleksyjne
czy abstrakcyjne i bezrefleksyjne itd. Badania te mają na celu wskazanie i pogłębienie (od)zmysłowej pro­
blematyki antropologiczno-filozoficznej, zwłaszcza niedoskonałości i skończoności zmysłowości w relacji
do jej możliwości, a także zjawiska i sposobów wykluczenia czy „deprywacji" zmysłowej.
Proponując własne podejście do kwestii zmysłowości - w którym kryterium jej podziału stanowić
ma otwartość czy „dostępność" omawianych modusów doświadczenia zmysłowego: względna czy
ograniczona (do spektaklu - w przypadku widzialności i słyszalności) oraz bezpośrednia (w ekspozycji w przypadku bezwzględnej i bezpośredniej otwartości zmysłów bliskich, to jest dotyku, smaku, a także
węchu) - pragnę skupić się na zmyśle dotyku.
Dotyki towarzyszący mu obraz (odczucie-dotknięcie) stanowi specyficzne medium samopoznaniajak
również podstawowej - bezpośredniej i zawsze intymnej - komunikacji (Arystoteles, M. de Biran, M. Mer­
leau-Ponty, ET. Hall i in.) czy generatora pierwotnych emocji i odczuć zmysłowych i estetycznych (w tym
przyjemności i bólu jako doświadczeń w pierwszym rzędzie dotykowych).
Wydaje mi się, że podkreślana przez współczesną biologię ewolucyjną i antropologię pierwotna
haptyczność kontaktu z rzeczywistością coraz mocniej uwidocznia się we współczesnej sztuce mediów
(intermedialnej i dalece interaktywnej), rządzonej „imperatywem dotykania", kontynuującej i forsującej
haptyczną postawę względem rzeczywistości, również poznawczą (namacalność jako najbardziej mate­
rialny i nieomylny d o w ó d istnienia rzeczy), a z innej strony odnawiającej czy pogłębiającej „zmysłowość
podświadomą" (D. Howes).
Dominika Byczkowska
KULTUROWE I SPOŁECZNE OBLICZA BÓLU- INFORMACJA, PRZYJEMNOŚĆ, PRZEKLEŃSTWO
W wystąpieniu przedstawione zostaną kulturowe i społeczne konotacje odczuwania bólu. Zaprezen­
towane zostanie to, w jaki sposób kontekst sytuacyjny, kultura, z której pochodzi jednostka, grupa,
wjakiej przechodziła socjalizację, ma w p ł y w na sposób interpretacji doznań bólowych, interpretacje
tego doświadczenia, nadawania mu sensu.
W referacie zawarte zostaną także wnioski z badań nad społecznym konstruowaniem cielesności.
16

Pierwsze z nich prowadzone byty w środowisku społecznym tancerzy towarzyskich, jednak wnioski
odnoszą się także do świata baletu, flamenco i innych stylów tańca. Drugie z badań prowadzone są
obecnie, a ich celem jest poznanie procesu rehabilitacji i doświadczania ciała w kryzysie.
Różnorodne dane badawcze pochodzące z obu badań pozwalają zwrócić uwagę na takie zjawiska,
jak pragmatyczne i kalkulacyjne podejście do doświadczeń bólowych; absolutystyczny charakter bólu
jako doświadczenia, które redukuje inne doznania jednostki; przyzwyczajenia do bólu i umiejętności
wykorzystywania go jako istotnego informatora o stanie ciała i inne.
W referacie odwołuję się także do wyników badań psychologicznych, dotyczących motywacji maso­
chistów w doznawaniu bólu, badań antropologicznych odnośnie do w p ł y w u norm kulturowych na
doświadczanie chorób i somatyzację określonych dolegliwości oraz dotyczących życia z niepełno­
sprawnością (tj. stomia, amputacja). Opieram się także na badaniach prowadzonych w różnych śro­
dowiskach społecznych przez badaczy zajmujących się m.in. praktyką jogi czy wspinaczką, w których
odnoszą się oni do bólu jako elementu kultury tych grup.
Ewa Hubar, StowarzyszenieTo.pole
ANTROPOLOGIA UCIELEŚNIENIA.TEORIA I PRAKTYKA
Antropologia ciała, a dalej antropologia ucieleśnienia odnosi się bezpośrednio do ciała człowieka
i traktuje je jako temat/podmiot kultury. Ucieleśnienie rozumiane jest jako określony sposób formuło­
wania koncepcji i procesów myślowych, kształtowanych przez funkcjonowanie i bycie ludzkiego ciała.
Ucieleśnienie i świadomość ciała na jakimkolwiek poziomie jest obecne w ż y c i u każdego człowieka
i ma kluczowy w p ł y w na formułowanie tożsamości jednostki. Świadomość ciała nie tylko pozwala
umysłowi obserwować ciało, ale także jest połączona - jak pisze główny badacz tej dziedziny Richard
Shusterman - z ucieleśnioną formą świadomości, dzięki której ciało doświadcza siebie i umiejscawia
w świecie. W perspektywie antropologicznej ludzkie ciało jest nośnikiem procesów biologicznych
i kulturowych. Ta kie podejście do zagadnienia ucieleśnienia i ciała ludzkiego pozwala analizować
kulturę poprzez doświadczenie ludzkiego ciała.
Co doświadczenie cielesne może wnieść do antropologii? W proponowanym wystąpieniu postaram
się odpowiedzieć na to pytanie, pokazując relację ucieleśnienia i doświadczenia, ciała i umysłu. Będzie
ono multimedialną prezentacją metod pracy wykorzystywanych w praktyce z ciałem.
Praca z ciałem i ruchem, jakiej doświadczają tancerze, performerzy czy aktorzy (praktycy, którzy pra­
cują nad świadomością ciała, używają go jako narzędzia pracy itp.), w perspektywie antropologicznej
pozwala przyjrzeć się ciału i jego kontekstom kulturowym poprzez osobiste doświadczenie, które
mogłoby dać podstawy do wprowadzenia nowej metodologii badań antropologicznych. Przykładami
takiego doświadczenia cielesnego poprzez ruch mogą być różne techniki taneczne lub techniki pracy
z ciałem i ruchem jak Body Mind Centering, Skinner Realasing, język taneczny „gaga" opracowany przez
izraelskiego choreografa Ohada Naharina oraz różne formy pracy dramaturgicznej z grupą skupione
na praktyce z ciałem. Ludzkie ciało jest medium doświadczenia, poznania i podstawowego wyrażania
się. Wszystkie czynności życiowe człowieka przechodzą przez ciało i są nim związane. Dlatego metody
pracy i ćwiczeń stosowane w sztukach tanecznych czy performatywnych opierających się na pracy
z ciałem i ruchem, otwierają nowe sposoby i metody pracy w świecie antropologii lub jeszcze ogólniej
- nauk społecznych.
17

Aleksandra Krupa-Ławrynowicz, Uniwersytet Łódzki
DOTYK. ANTROPOLOGICZNA PROLEGOMENA
Konstrukcja naszego bycia-w-świecie jest wielozmystowa i zawsze ucieleśniona. Ciało, które odbiera
bodźce, staje się instrumentem poznawczym - w codziennej życiowej praktyce i w naukowym (ba­
dawczym) dyskursie.
Proponuję przyjąć perspektywę antropologii zmysłów - nie do końca jeszcze zadomowionej i uznanej
na gruncie polskiej humanistyki - i skoncentrować się na zmyśle dotyku oraz jego współczesnych
kulturowych sensach. Dotykjest przecież jednym z najważniejszych sposobów ustanawiania i podtrzy­
mywania kontaktów społecznych, jest też narzędziem komunikowania intencji. Repertuar g e s t ó w takich jak podawanie ręki, całowanie w policzek na przywitanie, poklepywanie po ramieniu - ujawnia
więzi, hierarchie społeczne i kulturowe różnice. Ważniejsze od faktu, że dotyk wytycza granicę, jest
jednakto, że jest on trybem sensorycznym, który faktycznie integruje nasze doświadczenie świata i nas
samych. Łączymy się ze światem najpierw przez zmysł haptyczny.
Emancypacja zmysłów niższych, rodząca się nieufność wobec wzroku sprawiają, iż dostarczane przez
nie informacje stają się rodzajem antidotum na ponowoczesny kryzys reprezentacji. Znaczenie i rola
dotyku powoli są rehabilitowane między innymi dlatego, że doświadczenie wybiega poza wzrokowo-formalne fundamenty i obejmuje swym zasięgiem również te jego wymiary, na które dyskurs
wzrokocentryczny pozostaje„nieczuły".
Mistyczna moc dotyku, dotyk w gender studies, dotykw komunikacji społecznej i marketingowych
strategiach, dotyk i nowe technologie - to tylko niektóre wyimki z kultury, które mogą posłużyć szer­
szym kulturowym analizom i interpretacjom. Dotyk - zwłaszcza on - staje się bowiem na początku XXI
wieku obietnicą odzyskania zagubionego doświadczenia, a może i czegoś więcej. FilippoTommaso
Marinetti w manifeście„Taktylizm"(1921) przekonywał:„wyznaczenie pięciu zmysłów jest arbitral­
ne i pewnego dnia z pewnością odkryjemy i skatalogujemy liczne inne zmysły.Taktylizm przyczyni się
do tego odkrycia".
Kalina Kukiełko-Rogozińska, Wyższa Szkoła Humanistyczna
ONA? ON? ...? ANTROPOLOGIA„CIAŁA-PO-TRANSFORMACJI"
Na początku lat 90. minionego wieku francuska artystka Orlan rozpoczęła realizację projektu The
Reincarnation of St Orlan. Dzięki kolejnym operacjom plastycznym jej twarz miała zostać przekształ­
cona w obraz, będący połączeniem kilku wizerunków kobiecego piękna. Przebieg zabiegów był
emitowany na żywo, tak by mogli obserwować go wszyscy chętni (np. goście odwiedzający galerię).
W ten sposób, z jednej strony, samo ciało Orlan stało się materiałem służącym do tworzenia dzieła
sztuki, natomiast z drugiej - dzięki bezpośredniej transmisji - w procesie tym, w pewien sposób,
współuczestniczył każdy odbiorca przekazu. Można zatem powiedzieć, iż jest to moment społecz­
nego tworzenia ciała, który w tym przypadku po raz pierwszy przyjął postać działania artystycznego,
polegającego na operacyjnym przekształcaniu natury. Oczywiście taka obecność„ciała"w obrazach
kultury współczesnej stała się już od tego czasu czymś powszechnym, ale kolejne inicjatywy artystów,
celebrytów i tzw. zwykłych ludzi stale rozszerzają jej ramy.
Celem proponowanego referatu jest refleksja nad zjawiskiem zapoczątkowanym przez pionierskie
działania Orlan, a mianowicie publicznym przekształcaniem ciała z wykorzystaniem możliwości współ18

czesnej chirurgu plastycznej czy chirurgii w ogóle, implantowania, tatuowania i percingu. Powyższą
problematykę chciałabym przedstawić przede wszystkim z perspektywy sztuki ciała, która wspólnie
z możliwościami medycyny estetycznej dostarcza niezwykle interesujących przykładów takich działań.
Trwała, operacyjna przemiana swojego wizerunku, będąca w tym przypadku kreacją artystyczną, jest
jednocześnie wyzwaniem rzuconym naturze i procesom przemijania. Co więcej, podejmowane przez
ludzi poddających się tym zabiegom działania najczęściej nie mają służyć prostemu „upiększaniu"
(np. usuwaniu zmarszczek, czy korekcie nosa), ale prowadzą do drastycznej, trwałej zmiany wyglądu
(np. człowiek kot, raper Popek, żywa lalka Barbie itd.), która przybiera formę„odczłowieczenia". Jest to
zmiana, w której odbiorcy mogą uczestniczyć od początku do końca, obserwując etapy transformacji:
od stanu wyjściowego, poprzez operację (podczas której dosłownie zaglądają do wnętrza ciała) i nie­
dogodności okołooperacyjne, aż do efektu końcowego - nowego „ja".
Interesuje mnie zarówno sama idea transformacji ciała, jaki znaczenie uczestnictwa w niej obserwato­
rów/współtwórców. Proces, w którym ciało osoby publicznej staje się publiczną własnością.
Tomasz Madej, Muzeum Azji i Pacyfiku
„NAPISZĘ DO CIEBIE Z DALEKIEJ PODROŻY, NAPISZĘ DO CIEBIE NA PEWNO"-TATUOWANIE
WŁASNEGO CIAŁA MOTYWAMI RODEM Z KULTUR ETNICZNYCH JAKO FORMA Z N A K Ó W
ISTNIENIA OBIEKTYWIZUJĄCA STAN EMOCJONALNEJ EGZALTACJI
Tatuaże na własnym ciele - tak jak graffiti pozostawiane przez obieżyświatów na historycznych obiek­
tach i listy do bliskich z egzotycznych krain - są świadectwem rozbudzanych stanów autoświadomości i chęci ich zobiektyzowania poprzez dzielenie się nimi z innymi. Są też próbą ich uchronienia przed
anihilacją wywołaną przemijaniem czasu. Tatuaże, graffiti i listy są wiec formą magicznych, faustowskich zabiegów mających na celu zatrzymanie czasu w momencie szczęśliwości.
Tanie podróże w odległe strony ukierunkowały masową turystykę w rejony Oceanii i Azji dalekow­
schodniej, rejonów znanych z prastarej, sformalizowanej i zrytualizowanej sztuki tatuażu. Liczni młodzi
podróżnicy zapuszczający się w tamte strony dają wyraz zauroczenia egzotyką, tatuując na swym ciele
rozpoznawalne wzory. Wielu z nich używa tak zdobytych ozdób na ciele jako identyfikatorów, wokół
których skupia się działalność towarzyska i guasi-rytualna. W atmosferze wyczuwalnej w„naszych
czasach"zwanych„ponowoczesnością" z ich kultem powierzchowności i transparentnością przesłanek
tożsamości, czytelne identyfikatory, jakimi są wzory tatuaży, mogą być promowane do rangi istotnych
wyznaczników spójności społecznej. W tych warunkach tatuaże „z podróży" stają się „glejtem" upoważ­
niającym do uczestnictwa w zbiorowości obecnej na różnych zlotach i festiwalach organizowanych
wokół zjawiska tatuażu etnicznego. Dwie edycje TraditionalTattoo Convention orazTribal Evolution
organizowane ostatnio w Irlandii, w których uczestniczyło kilka tysięcy osób, są dobrym przykładem
tej tendencji.
Nowymi akcentami obecnymi w tatuażu etnicznym tego typu jest rozbudzenie zainteresowań
kulturowych w stosunku do ludów, z których tatuaż oryginalnie pochodzi, przypisywanie dekoracji
specyficznego„duchowego"znaczenia, jak również reaktywacja tradycyjnych technik.
Autor wystąpienia przedstawi wyniki badań dotyczących tatuażu etnicznego. Liczne wywiady
przeprowadzane z podróżnikami, uczestnikami festiwali ukazują motywacje osób poddających się
zabiegom tatuowania, postawę osób tatuujących w stosunku do możliwości transmisji kulturowej
19

miedzy odległymi sobie kręgami kulturowymi. Rozpatrywana jest również możliwość kształtowania
się trwalszych związków lojalnościowych na bazie dzielonej pasji, jak i stosunek tradycyjnych form
i instytucji związanych z tatuażem do tego nowego zjawiska.
Urszula Markowska-Manista, Akademia Pedagogiki Specjalnej
DWIE RANY, JEDNA BLIZNA I SEKRET - SOMALIJSKIE PRAKTYKI OKALECZANIA
DZIEWCZĘCEGO CIAŁA
Somalia - kraj skrywający kobiece ciała za zasłonami szat, znany z zakazu korzystania z zachodnich wzorców
(m.in. noszenia staników), wydanego przez ugrupowanie Al-Shabaab, kraj doświadczony piętnem długo­
letniej wojny domowej oraz kryzysami głodu i suszy - ma według doniesień UNICEF jeden z najwyższych
wskaźników rozpowszechnienia obrzezania dziewcząt na świecie. W ostatnim przeprowadzonym tam
w 2012 roku badaniu co najmniej 98 procent kobiet stwierdziło, że przeszło proces wykonywania tradycyj­
nej praktyki wykorzystującej nóż lub żyletkę do obrzezania narządów rodnych dziewcząt w wieku od 4 do 8
lat. Pojęcie klitoridektomii, odnoszące się do wieloletnich praktyk obrzezania i wyrzezania dziewcząt i kobiet,
w Somalii traktowane jest poniekąd jako społeczne tabu. Pomimo zakazów dokonywania praktyk mających
na celu rytualne okaleczanie dziewczęcego ciała wiele somalijskich matek również i dziś - w Somalii i na
emigracji - decyduje się na ten proceder wobec swoich córek. Na drodze politycznych przemian kampanie
społeczne upominają się o przestrzeganie praw kobiet (samostanowienie o ciele) i wyeliminowanie opresyjnych dlafizyczneji psychicznej natury kobiety działań wspólnotowych.
Choć szaty zasłaniają fizyczną bliznę, a twarz - pogodzona, utwierdzona w przekonaniu o słuszności tych
tradycyjnych praktyk, zastraszona, bezradna, nieświadoma - stara się nie okazywać doznanego bólu, to
wiele kobiet żyje z wciąż otwartą raną wspomnień i z cielesną blizną...
Dorota Olko, Uniwersytet Warszawski
BYĆ „FIT" - NOWY PRACOWNICZY OBOWIĄZEK? PRACA ZAWODOWA A PRACA NAD CIAŁEM
W naukach społecznych wiele uwagi poświęca się pracy nad ciałem jako jednej z technik kształtowania „ja".
Praktyki modelujące ciało - sport, dieta, zabiegi upiększające - są analizowane jako element stylizacji do­
świadczenia i autoekspresji jednostki. Ciało w tym podejściu traktowane jest niczym materialny efekt aktyw­
nej i produktywnej psyche. Mniej miejsca niż motywowi autoekspresji poświęca się motywom wywodzącym
się z tradycji indywidualizmu utylitarystycznego. A przecież ciało, jak zauważa Mike Featherstone, stanowi
często paszport do wszystkiego, co dobre w życiu, również do kariery.
Przedmiotem referatu jestanaliza relacji między pracą zawodową a praktykami kształtowania ciała.W kulturze
korporacyjnej, która głównym obszarem kontroli uczyniła emocje i„życie wewnętrzne"jednostki, ciało staje
się istotne jako materialny dowód pracy nadja". Kulturalistyczny zwrot w zarządzaniu sprawił, że zmniejszyło
się znaczenie takich przymiotów ciała pracownika jakzdrowie, wytrzymałość czy siła. Liczy się umiejętność
autoprezentacji jednostki, nacisk kładzie się na kształt i sprawność„pracującego ciała". Cechy te doskonale
wpisują się w perspektywę spojrzenia marketingowego, które przyznaje prymat formie nad funkcją.
Sugestią, w jaki sposób można ukształtować idealne ciało, są karty sportowo-rekreacyjne oferowane pra­
cownikom jako świadczenie pozapłacowe. Stanowią one jedną z najpowszechniejszych form motywowania
pracowników. Ich popularność pozwala sądzić, że posiadanie wysportowanego, zadbanego i zdrowego ciała
stało się jednym z kryteriów, które powinien spełniać idealny pracownik.
2C

Pracownicy korzystający z kart sportowych oferowanych przez pracodawców stają się znaczącą grupą
klientów trenerów i dietetyków, klubówfitness,pływalni czy szkół tańca. Referat jest próbą spojrzenia na
konsumpcję tego rodzaju usług w kontekście oczekiwań rynku pracy. Analiza tej relacji wydaje się ciekawa
dla badacza zajmującego się ciałem, ponieważ pozwala odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób pole ekono­
miczne oddziałuje na praktyki cielesne.
Marta Rakoczy, Uniwersytet Warszawski
CIAŁO, PISMO, S Z K O Ł A - KULTUROWE WYMIARY ZACHODNIEGO
PROGRAMOWANIA PERCEPCJI
W klasycznej teorii piśmienności inicjacja piśmienna traktowana była przede wszystkim jako proces
nabycia określonych kompetencji intelektualnych pozwalających na kulturowe programowanie relacji
słowo-rzecz-znak-umysł. Główna teza mojego wystąpienia brzmi: zachodnia, wczesnoszkolna inicjacja
piśmienna opiera się przede wszystkim na określonym społecznie i kulturowo programowaniu ciała,
na wyrabianiu umiejętności zbiorowego, symultanicznego wykonywania określonych gestów oraz
określonych nawyków cielesno-percepcyjnych (Tim Ingold). Jako taka jest ona początkowo praktyką
wcielania (Paul Connerton) dziejącą się na poziomie przedrefleksyjnym: w domenie wiedzy ucieleśnio­
nej i nieartykułowanej, ściśle powiązanej z formalnymi strukturami autorytetu, sferą nienegocjowanych
norm oraz wartości. Specyfikę zachodniej inicjacji piśmiennej widać dobrze, jeśli skonfrontujemy ją
z chińskimi praktykami edukacyjnymi, w których dzieci ćwiczą pisanie poprzez wykonywanie określo­
nych ruchów ręki w powietrzu. Praktyka ta - w szkołach zachodnich wykorzystywana zaledwie incyden­
talnie - pokazuje, jak różne rodzaje piśmiennej inicjacji mogą pociągać za sobą różnice w programo­
waniu określonych kulturowo stosunków między okiem, ręką, resztą ciała a umysłem. Jeśli inicjacja
piśmienna dzieci zachodnich lokuje pamięć liter przede wszystkim w pamięci oka, to inicjacja dzieci
chińskich - w pamięci ciała. Zachodni proces edukacyjny jest znacznie bardziej wzrokocentryczny. Nie
tylko uprzywilejowuje on oko, lecz w swoisty sposób je programuje. Czyni je narzędziem percepcji
ukierunkowanej nie na poszukiwanie zmienności (ruch rzeczy naśladowany przez ruch ręki), lecz nie­
zmienności (stały kształt litery-wzoru naśladowany w jej wizualnym odwzorowaniu). Ponadto w bardziej
radykalny sposób dokonuje oddzielenia doświadczenia wizualnego od doświadczenia cielesnego. Jeśli
w chińskiej inicjacji piśmiennej patrzenie staje się pretekstem dla gestu, to w zachodniej podlega ono
wyraźnej alienacji - znajdując wyraz przede wszystkim w wyglądzie reprodukowanej litery. Kryterium
doskonałości gestu łączy się zjego wizualnym efektem, a przestaje być związane z ciałem.
Alicja Soćko-Mucha, Uniwersytet Jagielloński
CIELESNOŚĆ ŚMIECHU. O WKŁADZIE M. BACHTINAW EUROPEJSKĄ DYSKUSJĘ NAD ŚMIECHEM
W swoim wystąpieniu zamierzam zająć się zagadnieniem śmiechu. Stałym punktem odniesienia
będzie koncepcja kultury ludowej śmiechu sformułowana przez Michaiła Bachtina.Ta propozycja teo­
retyczna została pomyślana jako pewna, zdaniem rosyjskiego uczonego - najwłaściwsza, interpretacja
karnawałowego śmiechu renesansu, niezwykle plastycznie opisanego przez Franciszka Rabelais'go na
kartach Gargantui i Pantagruela. Jednakowoż zarówno w odczuciu samego M. Bachtinajaki później­
szych badaczy moc eksplanacyjna tej koncepcji wykracza poza przypadek renesansowego śmiechu,
przez co uzyskała ona w antropologii status pewnego schematu interpretacyjnego, stosowanego do

zjawisko różnych współrzędnych czasowych i przestrzennych.
Na początku mojego wystąpienia przedstawię charakterystykę uzusu językowego słów„śmiech",„śmiać
się"i im pokrewnych oraz synonimicznych wjęzykach: polskim, francuskim, rosyjskim i angielskim.To
wstępne rozpoznanie dostarczy nam wglądu w rozmaitość znaczeń przypisywanych śmiechowi oraz
pokaże nam śmiech zarówno jako zjawisko cielesne, jak też pewnąjakość estetyczną. Następnie zajmę
się koncepcją śmiechu wg M. Bachtina, nie analizując jednakjej związków z materiałem empirycznym,
dostarczonym nam przez Rabelais'go, lecz traktując ją jako bardziej uniwersalną myśl, „jeszcze jeden
pogląd filozoficzny na zagadnienie śmiechu". Wreszcie postaram się wykazać, o jakie nowe i interesują­
ce wątki rozwinął europejską dyskusję na temat śmiechu rosyjski uczony. Szczególnie doniosłą okaże
się koncepcja ciała groteskowego jako śmiejącego się i wyśmiewanego; zagadnienie cielesności jest
ściśle związane z bachtinowskim pomysłem na śmiech. Tak rozumiany śmiech jest niezwykle istotnym
narzędziem codziennej komunikacji, a taka koncepcja śmiechu staje się ważnym uzupełnieniem
filozoficznego namysłu nad śmiechem jako jakością estetyczną.

ANTROPOLOGIA MEDYCZNA
Krystyna Dudzińska, Magdalena Radkowska-Walkowicz, Uniwersytet Warszawski
DECYZJE PROKREACYJNE W KONTEKŚCIE ROZWOJU GENETYKI I NOWYCH TECHNOLOGII
MEDYCZNYCH W POLSCE
Rozwój badań genetycznych i nowych technologii medycznych zmienia kontekst podejmowania
decyzji co do rozrodczości - dotyczy to zarówno osób o stwierdzonej niepłodności, jak i rodzin, w któ­
rych występują choroby genetyczne. Zapłodnienie pozaustrojowe in vitro połączone z dawstwem
gamet (komórekjajowych czy plemników) daje szansę na ciążę osobom, które dotąd uznawane
były za bezpłodne (np. wielu kobietom zchorobąTurnera). Powiązana z tą technologią diagnostyka
preimplantacyjna (PGD, czyli genetyczna analiza komórekjajowych lub zarodków przed podaniem ich
do macicy przyszłej matce) umożliwia uniknięcie przekazania choroby dziecku, często bardzo ciężkiej
(np. choroby Huntingtona, ale też chorób sprzężonych z chromosomem X, np. hemofilii). W swoich
badaniach skupimy się na zagadnieniach związanych z„praktyczną etyką". Spróbujemy odpowiedzieć
m.in. na takie pytania jak: czy w Polsce osoby obarczone ryzykiem urodzenia chorego potomstwa
chcą korzystać z nowych technologii medycznych, by zapobiec przekazaniu choroby dziecku? Jakie
przekonania i warunki składają się na ich decyzje o odrzuceniu lub zaakceptowaniu technologii takich
jak in vitro i PGD? Jak bardzo są istotne w podejmowaniu decyzji prokreacyjnych czynniki religijne,
etyczne, ekonomiczne, związane z klasą, kapitałem symbolicznym i dostępnością tych technologii?
Jaki jest udział w ostatecznej decyzji innych członków rodziny i personelu medycznego? Jak w obrębie
rodziny, a także w przestrzeni służby zdrowia wiedza o możliwościach nowych technologii jest dystry­
buowana i dyskutowana? I w końcu: jak negocjują i opowiadają swoje biografie i przyszłość swoich
dzieci w obliczu „przeznaczenia genetycznego"?
Celem proponowanego referatu będzie także zastanowienie się nad rolą antropologii w zrozumieniu
tej problematyki i możliwościami praktycznego wykorzystania wyników badań etnograficznych (np.
przez stowarzyszenia pacjenckie czy poradnictwo genetyczne).
22

Monika Kujawska, Uniwersytet Wrocławski
POZYSKIWANIE ROŚLIN LECZNICZYCH PRZEZ GRUPY M I G R A N T Ó W NA PRZYKŁADZIE
POLONII ARGENTYŃSKIEJ Z PROWINCJI MISIONES
Za Renatą Sou kand i Raivo Kallem (2010) wprowadzam nowytermin - krajobraz zielny, by przeanalizować
sposoby pozyskiwania roślin leczniczych przez członków Polonii argentyńskiej zamieszkujących subtropi­
kalny las na północy prowincji Misiones, przy granicy z Paragwajem i Brazylią. Istnieją dwa sposoby poru­
szania się w krajobrazie zielnym:„transportowanie"(transportation) i„wędrowanie"(wayfaring) (Ingold 2006).
Pozyskiwanie roślin przez Polonię przypomina ten pierwszy sposób. Członkowie Polonii pozyskują swoje
rośliny głównie z ogrodów przydomowych. Drugim ważnym miejscem pozyskiwania roślin leczniczych są
obszary ruderalne, czyli brzegi dróg, ścieżek i pól. Las i jego brzeg stanowią trzecie co do ważności miejsce,
z którego pochodzą rośliny lecznicze Polonii. Mniej roślin uzyskuje się z pól uprawnych, pastwisk i okolic
zbiorników wodnych. Polacy i ich potomkowie nabywają również rośliny w sklepach, na targu i sporadycz­
nie także w aptece.
Rośliny lecznicze są uprawiane, chronione/nieuprawiane, zbierane, otrzymywane od rodziny, znajomych
bądź sąsiadów, a także kupowane. Liczba gatunków uprawianych przewyższa bardzo nieznacznie liczbę
taksonów zbieranych.
Według Adama Palucha w kulturze ludowej istniała preferencja względem określonych miejsc, w których
zbierano rośliny lecznicze. Szczególnie chętnie pozyskiwano je z miejsc granicznych. Drugim ważnym
„zespołem przestrzennym", w którym zbierano zioła, były obszary związane z obecnością sacrum. Paluch in­
terpretuje ową ważną rolę granic w krajobrazie zielnym kultury ludowej poprzez istnienie silnego dualizmu
przestrzennego. Zgodnie ztą koncepcją chłopi dzielili przestrzeń na swojską, znaną i obcą, nieoswojoną.
Jeśli Polacy przywieźli podobne przekonania do Argentyny, musiały się one zatrzeć w procesie migracji.
W wypowiedziach informatorów nigdy nie usłyszałam żadnego zdania pozwalającego mi wnioskować, iż
dzielą oni przestrzeń według podziału dychotomicznego opisanego przez Palucha.Trzeba jednakzauważyć, że rośliny pozyskiwane ze stanu dzikiego często pochodzą z obszarów ruderalnych, do których należą
skraj drogi i ścieżek, a także ze styku dwóch ekosystemów: brzegu lasu i pól uprawnych bądź pastwisk. Duży
udział w farmakopei Polonii mają również ogrodowe, ruderalne, polne i pastwiskowe chwasty.
Izabella Main, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
PODRÓŻE MEDYCZNE POLSKICH MIGRANTEK
W wystąpieniu przedstawiam zjawisko turystyki medycznej podejmowanej przez Polki i ich rodziny
mieszkające zagranicą. Od 2007 roku prowadzę wywiady pogłębione z kobietami mieszkającymi
w Londynie, Barcelonie i Berlinie. Wiele z nich korzysta z oferty miejscowej służby zdrowia, jednak
zwłaszcza w przypadku badanych Polek w Londynie i Barcelonie ma miejsce zjawisko podejmowania
leczenia (prywatnie i na NFZ) w Polsce.
Podróże medyczne są przedmiotem zainteresowania antropologów medycznych szczególnie ze
względu na powiązania z ekonomią, polityką, prawem i przemianami globalnymi. Ze względu na
koszty i długi czas oczekiwania na specjalistyczne leczenie w krajach zachodnich,„turyści" korzystają
z możliwości leczenia w innych krajach, najczęściej w zakresie leczenia dentystycznego, chirurgii
okulistycznej, transplantacji, chirurgii estetycznej i leczenia niepłodności. Do popularnych destynacji
medycznych należą Indie, Singapur,Tajlandia czy Argentyna, gdzie w specjalistycznych klinikach
23

pracują lekarze wykształceni w systemie biomedycyny. Do miejsc tych przybywają turyści medyczni,
którzy często łączą leczenie z wypoczynkiem.
Analiza oparta o własne badania obejmuje formy, przyczyny i konsekwencje korzystania z leczenia
w Polsce przez migrantki z krajów europejskich. Z pewnością dużą rolę odgrywa niższa cena leczenia
prywatnego w Polsce w porównaniu zWielką Brytanią, Hiszpanią czy Niemcami, komfort kontaktu
z lekarzem (znajomość języka i norm zachowań) oraz wiedza o rynku medycznym uzyskiwana od
rodziny, znajomych i z polskich stron internetowych. Wśród badanych pojawiały się przypadki leczenia
planowanego (czyli typowej turystyki medycznej) oraz przypadkowego (związanego z chorobą
podczas odwiedzin rodziny czy wakacji w Polsce). Najczęściej korzystano z leczenia dentystycznego,
ginekologicznego, konsultacji specjalistycznych. Pojawiły się też wśród badanych przypadki leczenia
niepłodności w Polsce, korzystania z medycyny alternatywnej i komplementarnej oraz kupowania
leków w Polsce. Polki wskazywały na korzyści wynikające z możliwości korzystania z leczenia w d w ó c h
krajach, ale też na różne dylematy z tym związane.
Andrzej Perzanowski, Uniwersytet Warszawski
MIĘDZY KALKULACJĄ I WRAŻLIWOŚCIĄ. OPIEKA RODZINNA NAD OSOBAMI CHRONICZNIE
CHORYMI PSYCHICZNIE NA PRZYKŁADZIE SZPITALA PSYCHIATRYCZNEGO W CHOROSZCZY
Od początku lat 30. ubiegłego wieku w szpitalu psychiatrycznym w Choroszczy k. Białegostoku
rozwijana była forma terapii psychiatrycznej określana zwykle jako opieka rodzinna nad chronicznie
chorymi psychicznie. Zakładała ona przekazywanie osób zdiagnozowanych jako ciężko chore lub
upośledzone psychicznie pod opiekę wybranych, niespokrewnionych z nimi rodzin ze wsi w pobliżu
szpitala psychiatrycznego. Praktyka ta oparta była na różnorodnych przesłankach. Istotny był czynnik
ekonomiczny: brakfinansowaniai łóżek szpitalnych przy jednoczesnych niskich kosztach opieki ro­
dzinnej (stąd jej skala: 1100 pacjentów w 24 wsiach w 1938r., przy 900 pacjentach w szpitalu). Równie
ważna była refleksja psychiatryczna w postaci wczesnej krytyki instytucji szpitala jako środowiska
zasadniczo nieprzyjaznego pacjentom (w późniejszym czasie jej kontekstem stały się procesy deinstytucjonalizacji). Nierozerwalnie wiązała się z nią refleksja nad rolą środowiska wiejskiego w otoczeniu
szpitala w procesie terapii.
Antropologiczna analiza dyskursu psychiatrycznego (publikacji naukowych, wypowiedzi praktykują­
cych psychiatrów i terapeutów) ukazuje głęboką krytykę instytucji zamkniętej ja ko g ł ó w n e g o miejsca
pobytu osób przewlekle chorych: długotrwała izolacja sprawia, że egzystencja pacjentów wypełniona
jest cierpieniem, które nie daje się uzasadnić wymogami terapii. Opieka rodzinna, podobnie jak np.
terapia środowiskowa, uwzględnia zatem efekty terapeutyczne, ale też godność i cierpienie osób
chorych.
W dyskursie psychiatrycznym argumenty medyczne były wzmacniane wyraźnymi postawami ak­
sjologicznymi i moralnymi: życie w społeczności lokalnej, opieka rodziny (nawet niespokrewnionej),
wykonywanie prostych prac stanowiło dla pacjentów najbardziej korzystne środowisko. Długoletnie
doświadczenia psychiatrów-praktyków wymagały między innymi doświadczenia o charakterze etno­
graficznym: wiedzy o społecznym postrzeganiu choroby psychicznej i osób chorych oraz o wpływie
środowiska na zdrowie pacjentów. Ukazały również zaskakujący obraz akceptacji i integracji osób
ciężko chorych w obcym środowisku.
24

Wystąpienie opiera się na analizie piśmiennictwa psychiatrycznego i na badaniach terenowych w śro­
dowisku psychiatrycznym w Choroszczy oraz w miejscowościach wokół szpitala. Ukazuje też szkicową
historię opieki rodzinnej do momentu jej zamknięcia w 2012 r.
Anna Przytomska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
SZAMANIZM U INDIAN KICZUAW ANDACH EKWADORSKICH (NA PRZYKŁADZIE PROWINCJI
CHIMBORAZO I IMBABURA)
Szamani u górskich Kiczua (yachak, kicz. ten, który wie) diagnozują i leczą choroby, przewodzą świę­
tom i rytuałom, nauczają o wierzeniach, historii i normach. Ich funkcja światopoglądowa wyrażana jest
w przekazie ustnym w formie pouczeń, legend czy mitów, które stanowią podstawę kontekstowych od­
niesień moralizatorskich. Oprócz artykulacji werbalnej, transmisja wiedzy odbywa się przede wszystkim
na skutekjej realizowania (praktykowania) przez szamana oraz doświadczania przez grupę.Termin yachak
pochodzi od słowa yachay, które oprócz pojęcia wiedzy jako treści oraz procesu uczenia się zawiera w so­
bie koncepcję działania.„Wiedzieć"oznacza: znać-działać-demonstrować. Szaman swoją funkcję medycz­
ną i rytualną może realizować dzięki darowi (wyjątkowej umiejętności np. leczenia, widzenia przeszłości
i przyszłości, wchodzenia w kontakt z„przyrodą"), otrzymywanemu poprzez wizje, sny lub przekazywane­
mu z mistrza na ucznia podczas rytuału. Dar wiąże się ściśle z kwestią czasowości Kiczua, istnieje bowiem
w historii rozumianej jako czas powtarzalny. O skuteczności szamana decyduje moc, rozumiana jako siła
sprawcza, zdolność do zrobienia czegoś. Jest to kategoria niestała, ściśle związana z działaniem i zmianą
kondycji człowieka, podlegająca permanentnej akumulacji i utracie. Szamani są bardziej sprawczy
(posiadają więcej mocy) nizinni ludzie dzięki technikom akumulacji mocy ze świata natury (zwierząt,
roślin, gór, strumyków, lagun, wulkanów itd.), która w przekonaniu Kiczua ma cechy osobowe (animizm).
Jest świadoma, sprawcza, intencjonalna, karze lub nagradza człowieka, posiada płeć, własną historię,
emocje i uczucia. Elementy te rozumiane są jako nieludzkie byty osobowe, z którymi człowiek nawiązuje
relacje społeczne. W konsekwencji, koncepcja „dobrego życia" u Kiczua oprócz wymiaru indywidualnego
(stan jednostki) opiera się na równowadze człowieka i natury (relacjach przyjaźni, współpracy, wymiany,
zależności). W tym kontekście choroba oznacza złamanie normy przez jednostkę, które wiąże się z zabu­
rzeniem tej równowagi. Jednostka funkcjonuje bowiem jako część większej całości, rozumianej jako
rodzina, wspólnota oraz świat (widzialny i niewidzialny). Praktyki lecznicze i rytualne Kiczua polegają więc
na utrzymywaniu i naprawie zerwanej harmonii człowieka i jego relacji ze„społeczeństwem".
Aleksandra Rzepkowska, Uniwersytet Mikołaja Kopernika wToruniu
AUTYZM - W OBLICZU INNOŚCI
Autyzm obejmuje szeroki wachlarz dysfunkcji i objawów, polegających na różnych biochemicznych,
poznawczych i behawioralnych nieprawidłowościach. Wymieniane w piśmiennictwie naukowym
najważniejsze cechy autystyczne to: dążenie do izolacji, problemy w komunikacji międzyludzkiej,
niskie umiejętności społeczne, brakteorii umysłu (określany inaczej jako brak zdolności mentalizowania), zakłócone przetwarzanie bodźców zmysłowych, zaburzenia albo całkowity brak mowy, przymus
powtarzalności i stałości otoczenia, stereotypie ruchowe, łatwość mechanicznego zapamiętywania,
a także silnie pochłaniające zainteresowania w wybranych dziedzinach (na przykład niezwykle angażu­
jące zainteresowanie liczbami, datami, symbolami itp.). Etiologia zaburzeń autystycznych pozostaje do
25

dziś szczegółowo niewyjaśniona, jednak wydaje się, że kluczowe znaczenie dla rozwinięcia się tej patologii
rozwojowej mają czynniki genetyczne. Szczególnie zagrożeni wystąpieniem symptomów autyzmu są
chłopcy, co wynika zarówno z czynników biologicznych (odmienna budowa mózgu), jak i kulturowych
(wpływ ewolucji kulturowej, nieco inny sposób socjalizacji). Dla antropologa najważniejsze jest niewątpli­
wie to, że osoby autystyczne tworzą społeczność odrębną pod względem społecznym i kulturowym. Od
nie-autystów odróżnia ich między innymi sposób przeżywania oraz poruszania się w codzienności, relacje
z innymi ludźmi i z przedmiotami, praktyki przestrzenne, funkcjonowanie sensorycznątyp wrażliwości i wy­
obraźni. Z tego powodu doświadczenia ludzi dotkniętych autyzmem stanowią nader ciekawy przedmiot
zainteresowań antropologicznych. W swoim referacie postaram się przybliżyć świat życia członków tego
niezwykłego„plemienia". Podstawowym materiałem badawczym, na którym zamierzam oprzeć swe rozwa­
żania, są relacje osób autystycznych oraz prowadzona samodzielnie obserwacja ich zachowań.
Katarzyna Słaby, Uniwersytet Jagielloński
PRAWO DO CIAŁA, PRAWO DO NORMY? NARRACJE O CHOROBIE
A PRÓBA STAWIANIA GRANIC
Wystąpienie skupia się wokół problematyki tożsamości i cielesności kobiet w szczególnych okoliczno­
ściach społecznych i biograficznych, jakimi jest nowotwór piersi. Choroba, okaleczenie ciała na skutek
zabiegu mastektomii to doświadczenia, które uruchamiają szczególne warunki normatywizujące.
Z jednej strony ciało kobiety w ogóle podlega swoistym dyscyplinom, z drugiej - kobieta, której inte­
gralność ciała została zachwiana w wyniku mastektomii, wprzęgnięta zostaje dodatkowo w dyskurs
medyczny i związane z nim praktyki, jak określił to Michel Foucault - (b)lokowania ciała. Ciało, stając się
ośrodkiem trwania i obiektem władzy (medycznej), przejmuje wraz z tym nowe formy wiedzy.
Amazonki opowiadają i są opowiadane. Będąc, par excellence, przedmiotem rozmaitych praktyk i dys­
kursów, stanowią istotną grupę i odbiorcę opowieści kobiet, które poszukują wsparcia.To doświadcze­
nie ciała niepewnego, okaleczonego a zarazem ciała podlegającego ciągłemu egzaminowaniu w pro­
cesie kontroli medycznej staje się osnową ich opowieści i podstawą grupowej identyfikacji. Choroba,
nie tylko nowotworowa, choć ta szczególnie, jest bowiem momentem splotu wielu opowieści jedno­
cześnie. Proces tradycyjnego (klinicznego) leczenia zawsze angażuje hierarchizujący język medycyny.
Ustanawia tym samym niesymetryczne, oparte na fachowej i unifikującej wiedzy relacje pacjentaAki
i lekarza, operującego językiem wobec niego/niej niejako zewnętrznym. Choroba, z drugiej strony,
jest też sposobem opowiadania o sobie, jest pewną biograficzną taktyką ustanawiania własnej historii,
a tym samym próbą przekraczania pewnych norm lub nadania im nowego sensu.
Niezwykle ważną kategorię stanowi tutaj uznanie, bez którego uprawomocnienie własnej narracji
wydaje się niemożliwe. Ucieleśniona biografia, jak moneta, ma dwie strony - osobistą i społeczną.
Osobistąjest ta związana z udzieleniem sobie głosu („voicing") w celu opowiedzenia, zakomunikowa­
nia własnej historii. Natomiast społeczna odsłona opowieści związana jest przede wszystkim z faktem,
że opowiadanie jest czynnością kierunkową, opowiadamy ją komuś.
Gdzie zatem przebiega granica ustanawiania siebie? Czymjest„normalność"i kto otym decyduje?
Nie przyznaję sobie roszczeń do jednoznacznego rozstrzygnięcia tych kwestii. Pragnęłabym jednak,
w oparciu o przeprowadzone przeze mnie badania w krakowskim klubie„Amazonek", włączyć mój
głos do toczącej się na gruncie dyscypliny debaty.
26

Karolina Szmigielska, Uniwersytet Warszawski
SOWA RIGPA- MEDYCYNA TYBETAŃSKA A BIOMEDYCZNE STANDARDY„NAUKOWOŚCI".
PRZYCZYNEK DO ANTROPOLOGII SYMETRYCZNEJ
Współcześnie w skali globalnej„medycyna konwencjonalna"jest postrzegana jako system dominujący.
Niemniej nie brakuje i takich obszarów na mapie świata, na których to właśnie tzw. medycyny trady­
cyjne odgrywają podstawową rolę w zaspokajaniu potrzeb z zakresu szeroko rozumianego lecznictwa.
Studia, jakie od lat 70. XX wieku antropologowie, socjolodzy i orientaliści prowadzą w różnych krajach
azjatyckich, wykazały, że współcześnie w wielu z nich - bądź to w wyniku dominacji dyskursu postkolonialnego (np. Indie), bądź transformacji ustrojowo-ekonomicznych (m.in.: Rosja, Mongolia, Chiny) występuje zjawisko„rewitalizmu medycznego".Taka sytuacja ma miejsce także wśród zamieszkujących
Indie społeczności tybetańskich. W swoim referacie stawiam pytanie: dlaczego biomedycyna jest przez
Tybetańczyków traktowana jako model komplementarny wobec tego, co sami określają jako sowa
rigpa -„nauka leczenia"?
Techniki lecznicze stosowane przez tybetańskich lekarzy są wypadkową relacji pomiędzy filozofią
Dharmy, buddyjskimi i bonpowskimi (tyb. bonpa) wizjami świata,„zachodnimi" nowinkami techniczny­
mi, wiedzą medyczną zawartą w traktatach rGyud bzhi (tybetański podręcznik medyczny), lokalnymi
tradycjami leczniczymi, indyjsko-tybetańską astrologią oraz różnorakimi praktykami religijnymi.
Choć przedstawiciele medycyny tybetańskiej wypracowali własną teorię naukową, własne sposoby
diagnozowania chorób i własne kryteria weryfikacji„skuteczności" poszczególnych terapii, to jednak
ich praktyki nadal nie są w pełni uznawane przez biomedycynę, gdyż randomizowane testy kontrolne
(przez biomedycynę uznawane za sine gua non medycznej skuteczności) nie są w stanie potwierdzić
ich efektywności. Ale czy rzeczywiście istnieje coś takiego jak„uniwersalne mierniki"? Sprawdzanie sku­
teczności poszczególnych praktyk leczniczych poprzez mechaniczne konfrontowanie ich z aktualnym
korpusem wiedzy biomedycznej jest wyrazem transcendowania nauki jako takiej. Zuniwersalizowanie
medycyny jest tak samo niemożliwe, jak jej zredukowanie do wąskich ram relatywizmu kulturowego.
Badaczowi, który nie chce się opowiadać po żadnej ze stron, z pomocą przychodzi jednakantropologia symetryczna, skupiająca się na praktykach, relacjach i sieciach wymykających się wszelkim
dychotomicznym podziałom.
Tomasz Szymoszyn, Polska Akademia Nauk
ROZPRZESTRZENIANIE SIĘ METOD LECZENIA PRZEZ UZDRAWIANIE ZTYBETAŃSKIEJ
TRADYCJI BON W POLSCE
Referat dotyczy nowego zjawiska kulturowego, jakim jest upowszechnianie się w niektórych gru­
pach społecznych w Polsce medycyny alternatywnej w postaci metod uzdrawiania pochodzących
z tybetańskiej tradycji bon. Pierwsi misjonarze religii bon dotarli do Polski w połowie lat 90. XX wieku.
Od tego czasu niektóre sposoby uzdrawiania zaczęły być przez nich nauczane jako element przekazu
religijnego. Z czasem wyodrębniły się częściowo z kontekstu religijnego i są wykorzystywane w medy­
cynie komplementarnej. W Polsce na ogół stosują te metody terapeuci w różnoraki sposób powiązani
z kulturą tybetańską bon. Wynika to z faktu, że pierwsze anonse o wykładach tybetańskich mnichów
z religii bon w Polsce ukazywały się m.in. w pismach ezoterycznych. W związku z tym wśród pierw­
szych uczestników spotkań z lamami bon w Polsce byli działający już tzw. uzdrawiacze
27

i bioenergoterapeuci. Przejęli oni kilka metod, które uznali za skuteczne.Ta korelacja między specy­
ficzną grupą pierwszych wyznawców bon, ich potrzebami a charakterystyką religii bon, która kładzie
nacisk na uzdrawianie, sprawiła, że nurt leczniczo-uzdrowicielski tej tradycji zaczął adaptować się
w polskiej medycynie komplementarnej. Referat będzie wspierany przykładami zaczerpniętymi
z etnograficznych badań terenowych, prowadzonych przez prelegenta, który równocześnie naukowo
analizuje kulturowy aspekt upowszechniania się medycyny tybetańskiej w Polsce oraz stosuje niektóre
z jej metod. Postrzeganie człowieka i świata w tradycji tybetańskiej zasadniczo różni się od zachod­
niego, bliższe jest chińskiej kulturze medycznej. Mając to na uwadze, prelegent przedstawi wybrane
przykłady metod zaczerpniętych z rdzennych tekstów tybetańskich, w tym metod terapeutycznych,
uzdrawiania i samouzdrawiania oraz rytuałów, które - według religii bon - mają za zadanie podnieść
poziom witalności człowieka, przywrócić harmonię duszy i ciała oraz uzdrowić różnorakie choroby
mentalne. Równocześnie wspomniane zostaną zaobserwowane reakcje i opinie pacjentów i respon­
dentów na temat medycyny tybetańskiej i jej skuteczności.
MarekTuszewicki, Uniwersytet Jagielloński
ŹRÓDŁA POGLĄDÓW I PRAKTYK LECZNICZYCH TRADYCYJNEJ LUDNOŚCI ŻYDOWSKIEJ
NAZIEMIACH POLSKICH
W moim wystąpieniu zamierzam wykazać, że przestrzeń wierzeń i praktyk leczniczych tradycyjnej
ludności żydowskiej, licznie zamieszkującej ziemie polskie jeszcze w pierwszej połowie XX wieku,
odznaczała się daleko idącą różnorodnością. Od wielu stuleci była polem intensywnych kontaktów
kulturowych, otwartym na przyjmowanie zarówno wzorców promowanych przez uczonych lekarzy,
jak i przedstawicieli tzw. medycyny ludowej (babki, znachorów itd.). Otwartość ta nie stawiała warun­
ków wykształcenia, pochodzenia etnicznego czy wyznania. Bez wątpienia sięgała też znacznie głębiej,
niźli były to skłonne zaakceptować autorytety religijne i medyczne. Na początku lat dwudziestych
ubiegłego stulecia wileński lekarz i działacz społeczny Cemach Szabad skarżył się:„Więc przyjmowanie
leków od doktora i jednoczesne poddawanie się zamówieniom [...] jest tym samym, co zapalanie
świeczekjednocześnie w bożnicy i w kościele (»bo może ich bóg t o t e ż bóg«)". Posiłkując się przykła­
dami zaczerpniętymi z piśmiennictwa hebrajskiego i jidysz, pragnę prześledzić ślady przenikania do
tego systemu przekonań dawnych nauk medycznych, koncepcji kabalistycznych, wierzeń znanych
z folkloru germańskiego i słowiańskiego, ale także wątków właściwych dla współczesnej biomedycyny.
Posłużę się przede wszystkim źródłami drukowanymi, powstającymi w Europie Środkowo-Wschodniej
począwszy od końca XVII wieku i cieszącymi się ogromną popularnością aż do początku zeszłego
stulecia. Rolę wskazówek i d o w o d ó w ich oddziaływania stanowić będą źródła rękopiśmienne pocho­
dzące z archiwów w Nowym Jorku, Amsterdamie i Jerozolimie, cytaty pojawiające się w drukowanych
dziełach późniejszych oraz niezwykle liczna literatura wspomnieniowa. Przedmiotem moich rozważań
będzie jednak wyłącznie obszar wierzeń i praktyk tej części ludności żydowskiej, która demonstrowała
przywiązanie do tradycji aszkenazyjskiej, religii i języka. Jednocześnie chciałbym wyjaśnić, na czym
polegała, przy całej jego heterogeniczności, żydowska specyfika tego systemu, silnie wtopionego
w całokształt kultury mówiącej językiem jidysz.

28

ANTROPOLOGIA MOBILNOŚCI
Natalia Bloch, Uniwersytet im.Adama Mickiewicza w Poznaniu
UCHODŹCY, MIGRANCI,TURYŚCI - W KRĘGU MOBILNOŚCI
Celem wystąpienia jest ukazanie, w jaki sposób rozpatrywane z reguły odrębnie formy mobilności
ludzkiej w praktyce często się zazębiają, tworząc niezwykle dynamiczny i złożony obraz, który wychodzi
poza nowoczesną binarną opozycję sedentarystycznego społeczeństwa przyjmującego i przybywają­
cego z zewnątrz mobilnegojnnego".
Chciałabym zaprezentować nakładanie się prowadzonych przeze mnie badań nad uchodźstwem, mi­
gracjami i turystyką na przykładzie dwóch miejscowości w Indiach, pomiędzy którymi prowadzę bada­
nia: Hampi w południowym stanie Karnataka oraz Dharamsali w północnym stanie Himachal Pradesh.
Hampi - za sprawą indyjskich pielgrzymów, zachodnich hippisów i Listy Światowego Dziedzictwa UNE­
SCO - w zawrotnym tempie przekształciło się z rolniczej wioski w miejscowość prawie całkowicie opar­
tą na turystyce. Jednak większość usług turystycznych w Hampi jest świadczonych nie przez lokalną
ludność, ale przez imigrantów: właścicieli restauracji, kucharzy i pomocników z Nepalu, sprzedawców
biżuterii i tekstyliów z odległego o 3 tys. kilometrów Radżastanu, sprzedawców tybetańskiego rzemiosła
z Himachal Pradeshu czy handlarzy odzieży z plemienia Lambani. Wiele z tych osób po zakończeniu
sezonu turystycznego, który na południu Indii trwa od października do kwietnia, nie wraca do d o m ó w ,
ale na tzw. sezon letni przenosi się na północ, do stanu Himachal Pradesh, m.in. do Dharamsali, która
z kolei stała się znanym punktem na turystycznej mapie Indii dzięki uchodźcom tybetańskim przybyłym
tam ponad pół wieku temu. Innym ważnym rozgrywającym w przestrzeni Dharamsali są Kaszmirczycy,
główni„nomadzi przemysłu turystycznego" w Indiach.
Badania takie jak powyższe pozwalają odejść od perspektywy sedentarystycznej, od etnologicznego
naturalizmu (Gupta, Ferguson) i metodologicznego nacjonalizmu (Malkki), spojrzeć inaczej na kategorie
displacement i enplacement. Rzucają też nowe wyzwania metodologiczne: jak badać ludzi „w ruchu"
wraz z przemieszczającymi się razem z nimi przedmiotami i ideami? Czy etnografia wielostanowiskowa
znajduje tu zastosowanie (Marcus)? Czy możliwa jest, jak proponuję ją nazwać,„etnografia mobilna"?
Jędrzej Burszta, Ośrodek Studiów Amerykańskich
METAFORY MOBILNOŚCI: NIE-MIEJSCA W ŚWIADOMOŚCI NOMADYCZNEJ
Wystąpienie poświęcone jest problemowi postrzegania przestrzeni w perspektywie antropologii mobil­
ności. W Socjologii mobilności John Urry zwraca uwagę na istotny wpływ świadomości nomadycznej
na to, co jest postrzegane przez ponowoczesnego nomadę, co staje się przedmiotem jego spojrzenia
- chodzi przede wszystkim o wszelkiego rodzaju strefy przejściowe w przestrzeni,„miejsca tranzytu",
działające na odmiennych zasadach obiekty, takie jak dworce kolejowe, poczekalnie, przydrożne motele
i pokoje hotelowe. Francuski antropolog Marc Auge określa tego typu niestabilne, płynne i nierelacyjne przestrzenie mianem nie-miejsc, przestrzeni konstruowanych przez aktywność postrzegającego.
Nakreślona tu perspektywa proponuje interesujące spojrzenie na związki pomiędzy mobilnością a prze­
strzenią, przełamując tradycyjne dla podróży dychotomie osiadłości/ruchu (James Clifford), zwracając
uwagę m.in. na uprzywilejowaną pozycję„widza"wtzw. automobilności, car culture (S. Lochain Jann,„The
Bystander as Subject in Automobility" Cultural Anthropology 19/2004). Wystąpienie łączy teorię
29

z praktyką badawczą, odwołując się do badań nad specyfiką podróżowania autostopem. Może być ono
postrzegane jako przejaw współczesnej mobilności w sensie antropologicznym. W kontekście autostopu
najistotniejsza wydaje się refleksja o konstruowaniu miejsc poprzez praktykę przestrzeni; akt przemiesz­
czania się każdego podróżnika zyskuje wymiar kreacyjny, a spojrzenie wędrującego nabiera mocy
demiurgicznej - mijane pejzaże i krajobrazy, widziane zza szyby samochodu, zostają zdekomponowane
i obdarzone nowym sensem w każdej autostopowej „opowieści". Tego typ u nie-miejsca,jaknp. stacja
benzynowa, parking, mosty i przęsła, zjazdy na autostradę itp. w doświadczeniu autostopowicza stają się
niespodziewanie przestrzeniami funkcyjnymi - nadane im jest nowe znaczenie, niekoniecznie tożsame
z docelowym przeznaczeniem (o czym decyduje dynamika między przestrzenią konstruowaną z myślą
o ludziach i przestrzenią docelowo przeznaczoną dla ruchu zmotoryzowanego).
Katarzyna Gawlik,TNS Polska
MOBILNOŚĆ JAKO WYZWANIE DLA BADACZA
Mobilność to przekraczanie granic. Geograficznych, społecznych, technologicznych. Żyjemy w czasach,
kiedy doświadczenie to staje się elementem naszej codzienności. Funkcjonujemy w kilku porządkach jed­
nocześnie, przechodząc pomiędzy nimi w sposób płynny i nie do końca uchwytny. Podróżujemy między
tożsamościami, klasami społecznymi, między realem i wirtualem. Respondenci w badaniach coraz częściej
sami mają problem z określeniem swojego statusu czy przynależności. Są wciąż w drodze, wciąż w stanie
przejścia pomiędzy dobrze opisanymi, zrozumiałymi statusami. Wydaje się jednak, że statusy te to już jedy­
nie puste konstrukty, zaś prawdziwe życie wymyka się im i toczy gdzieś poza nimi.
Badania konsumenckie pozwalają uchwycić zmiany zachodzące na przestrzeni ostatnich kilku lat.
Jednocześnie jednak same stają przed szeregiem wyzwań wynikających z nowych zjawisk związanych
z mobilnością. Celem wystąpienia będzie wskazanie owych wyzwań i trudności, jakich one nastręczają na
poziomie metodologicznym i interpretacyjnym. Jak wytłumaczyć marketerom, że pojęcia nie sąjuż dziś tak
jednoznaczne, jakjeszcze kilka lat temu a ich konsumenci nie dają się opisać kilkoma prostymi zmiennymi
segmentującymi?
W swoim wystąpieniu zamierzam pokazać przykłady zaczerpnięte z rzeczywistych projektów badawczych
realizowanych wTNS Polska. Chcę pokazać, przed jakimi wyzwaniami staje antropolog podejmujący
badania marketingowe w świecie nasilonej mobilności. Zamierzam wskazać wykorzystywane tradycyjnie
w badaniach pojęcia i podejścia, które dziś tracą lub zmieniają swój sens.
Zamierzam także pokusić się o próbę odpowiedzi na pytanie, jak można opisywać świat konsumencki
wwarunkach powszechnej mobilności. Jakradzić sobie z płynnością i niemożnością przypisania jedno­
znacznych etykiet? Jaktworzyć modele i porządkować taką rzeczywistość? W swoim wystąpieniu przedsta­
wię proponowane przez agencje badawcze rozwiązania, wychodzące naprzeciw wyzwaniom mobilności.
Anna Horolets, Uniwersytet Gdański
MIGRACJE-WAKACJE: MOBILNOŚĆ TURYSTYCZNA I REKREACYJNAW DOŚWIADCZENIU
POLSKICH M I G R A N T Ó W W ANGLII
Materiały empiryczne, które chcę wykorzystać w proponowanym wystąpieniu, były zebrane w trakcie
rocznych badań terenowych wWest Midlands, wWielkiej Brytanii, poświęconych mobilności turystycz­
nej i rekreacyjnej polskich migrantów poakcesyjnych (2010-2011). Chciałabym omówić rodzaje ich
3C

własnej mobilności rekreacyjnej i turystycznej i zastanowić się nad znaczeniami nadawanymi jej (czy też
jej ograniczeniom lub brakowi) przez polskich migrantów poakcesyjnych. Granice między mobilnością
migracyjną a turystyczną nie są zbyt ostre (por. Williams & Hall 2000; Uriely 2001): doświadczenie migra­
cyjne może przyjmować cechy wyprawy, wyjazd turystyczny czasami służy rozwojowi kariery (por. Rojek
2010; Stebbins 1992). Mobilność rekreacyjna i turystyczna migrantów powiązana jest nierzadko z umiej­
scowieniem w sieciach transnarodowych, odwiedzanie rodziny i krewnych w Polsce i ich wizyty w Anglii
stanowią odrębną formę mobilności.Także profesjonalizacja i komercjalizacja mobilności rekreacyjnej
są interesującymi procesami: przynależność do klubów hobbistycznych (np. klubu wspinaczkowego
lub speleologicznego), korzystanie z ofert „zrównoważonych" biur podróży lub pól kampingowych albo
parków tematycznych odmiennie strukturalizuje doświadczenie mobilności i tworzy odrębne ścieżki
i modele interakcji, zagnieżdżenia i wyobcowania.
Dążę do pokazania złożoności motywacji, ścieżek, emocji i doświadczeń ucieleśnionych występujących
w mobilności turystycznej i rekreacyjnej polskich migrantów poakcesyjnych. Interesuje mnie między
innymi to, jak wcześniejsze doświadczenie mobilności, umiejscowienie w (transnarodowych) sieciach
społecznych, pozycja społeczno-zawodowa przed wyjazdem do Anglii i po nim oraz infrastruktura rekre­
acyjna i profesjonalizacja czasu wolnego kształtują praktyki mobilności. Próbuję zastosować w analizie
wybrane postulaty z rozwijanego od kilku lat przez Johna Urryego i współpracowników paradygmatu
mobilnościowego (mobility paradigm), m.in. o istotności świata materialnego i technologii w kształtowa­
niu się doświadczenia mobilności (np. Buescher, Urry SWitchgen 2011).
Literatura przywotywana:
Buscher, Monica, John Urry and Karian Witchgen (eds) 2011. Mobile Methods. London: Routledge.
Rojek, Chris. 2010.The Labour ot Leisure. London-Thousand Oaks-New Delhi: Sage.
Stebbin, Robert. 1992. Amateurs, Protessionals and Serious Leisure. Montreal: Queens University.
Uriely N. 2001 .Travelling Workers'and 'Working Tourists': Variations across the Interaction between Work and Tourism, Interna­
tional Journal otTourism Research 3,1-8.
Williams, Allan M. and C. Michael Hall. 2000.Tourism and Migration. New Relationships between Production and Consumption,
Tourism Geographies 2(1): 5-27.

Joanna Mroczkowska, Uniwersytet Warszawski
PACZKA Z JEDZENIEM. MOBILNE MEDIUM TOŻSAMOŚCI PODLASKIEJ
Referat koncentruje się na zagadnieniach mobilności wzorców kulinarnych jako rezultacie migracji
narodowych i transnarodowych. Szeroko rozumiane jedzenie analizowane będzie jako nośniktradycji,
autentyczności a w konsekwencji budulec tożsamości. W procesie tym istotnym elementem jest kwestia
pamięci (food nostalgia) oraz rola mediów w podtrzymywaniu sposobów jedzenia/gotowania przez
grupę migrującą. Kolejnym aspektem poddanym analizie będzie„mobilnejedzenie"oraz rola, jaką pełni
nieformalna wymiana i dary zjedzenia w budowaniu tożsamości grupy i poczucia ciągłości z ojczyzną/
miejscem pochodzenia.
Przypadkiem poddanym analizie będzie ostatnio kontrowersyjna kategoria „Słoika", pochodząca z dyskur­
su potocznego, a odnosząca się do osób, które mieszkają, pracują lub studiują w miastach, lecz pochodzą
z wsi i małych miast eczek-„Słoik" otrzymywać ma od rodziny paczki zjedzeniem. Zachodzi tu swoiste
zjawisko przyrównania grupy ludzi do sposobu odżywiania dla niej charakterystycznego,
3'

a więc to, co antropolodzy jedzenia uznają za jedną z ważniejszych zasad definiowania grupy. Jest
to kwintesencja hasta „jesteś tym, co jesz". Powstaje pytanie, jakie wartości i treści kulturowe niesie
za sobą przekazywane w przysłowiowym słoiku jedzenie. Co m ó w i o migrantach? Co komunikuje
0 ludziach, którzy je wysyłają? Jak zmienia się jego znaczenie, gdy paczka wysyłana jest dalej, do
osób migrujących za granicę?
Referat oparty jest na badaniach etnograficznych prowadzonych na w okolicach Dąbrowy Białostoc­
kiej w latach 2008-2012, w rejonie o wieloletniej tradycji migracji. W wyniku wyludnienia i bezro­
bocia można zaobserwować swoisty„powrót do sfery prywatnej"- ludzie, wskutek utraty pracy czy
niemożliwości prowadzenia dotychczasowego stylu gospodarowania, koncentrują większą część
swoich działań wokół domu, ogrodu, upraw na małą skalę, zbieractwa. Konsekwencją jest wzrost
aktywności związanej z przyrządzaniem, zdobywaniem i przygotowywaniem jedzenia. Staje się ono
również najważniejszą formą„daru"dla krewnych na emigracji. Paczka zjedzeniem przekazywana
krewnym w Polsce, ale również przeznaczona dla krewnych migrujących za granicę, staje się wyjąt­
kowym, skondensowanym i mobilnym medium lokalnej tożsamości.
Marek Pawlak, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
„REŻIMY MOBILNOŚCI". KLASA SPOŁECZNA I PRAKTYKI TRANSNARODOWE M I G R A N T Ó W
Współczesność wznacznym stopniu kształtowana jest przez„złożoność"oraz liczne„przecięcia"na po­
ziomie społecznym, politycznym, kulturowym i ekonomicznym (Collier i Ong, DeLanda, Marcus,Tsing,
Walby). Kontekst ten generuje pewnego rodzaju doświadczenie symultaniczności, w którym kategoria
mobilności odgrywa niezwykle istotną rolę. Problem jednak w tym, iż istniejący dziś zwrot ku mobil­
ności w naukach społecznych oraz badania dotyczące sieci przepływów i praktyk migracyjnych bardzo
często kładą naciskjedynie na sam ruch i przemieszczanie się - ludzi, przedmiotów, idei - traktując
przy tym nie-mobilność i statyczność jako drugorzędne kategorie analityczne.
Głównym celem wystąpienia jest zatem uzupełnienie dotychczasowego podejścia do kategorii
mobilności (Appadurai, Bauman, Urry) o tak zwaną perspektywę„reżimów mobilności" (Glick Schiller,
Salazar), która wprowadza aspekty procesualności i relacyjności kategorii badawczych, a także
poszerza rozumienie samego zjawiska przemieszczania się o konteksty nie-mobilności, relacji władzy
1 zarządzania mobilnością (motility) oraz o nowe formy klasowości w społeczeństwach późnej nowo­
czesności. Aby przedstawić zasadność nowego spojrzenia na tę problematykę, posłużę się przykładem
klasy społecznej - jej wyobrażenia i redefinicji w ramach praktyk migracyjnych i życia transnarodowego migrantów ekonomicznych. Zastosowanie perspektywy„reżimów mobilności" ukazuje bowiem,
iż klasyczne rozumienie zróżnicowania klasowego opartego na różnym dostępie do zasobów należy
uzupełnić o symultaniczne relacje pomiędzy mobilnością i nie-mobilnością oraz o relacje władzy
związane z rolą państwa narodowego i neoliberalną gospodarką.
Całość wystąpienia oparta będzie na wnioskach z badaniach terenowych dotyczących życia transnarodowego polskich migrantów ekonomicznych, które prowadziłem w Norwegii i w Polsce w latach
2009-2011 jako wizytujący badacz projektu CULCOM (Cultural Complexity in the New Norway).
Ponadto, przedstawię kontynuację pewnych t r o p ó w badawczych, które planuję analizować w ramach
kolejnego projektu dotyczącego mobilności socjo-ekonomicznej migrantów, a których badanie zwią­
zane jest z zastosowaniem metodologii multi-sited ethnography.
32

ANTROPOLOGIA OBRAZU, WIZUALNA
Marek Berezowski, Państwowa Wyższa Szkota Filmowa,Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera
DLACZEGO ANTROPOLOG NIE MOŻE BYĆ DOBRYM FOTOGRAFEM
A FOTOGRAF DOBRYM ANTROPOLOGIEM
W badaniach etnograficznych antropolodzy coraz częściej wykorzystują własne fotografie. Stają się
one zarówno częścią dokumentacji, jakteż narzędziem i przedmiotem samego badania. Badacze
starają się, by użyte materiały wizualne miały charakter reprezentatywny, przejrzysty i obiektywny.
Czy jednak antropolog uwikłany w kulturę może odrzucić wszystkie znane konteksty fotografii i zna­
czenie, jakie niesie ze sobą samo zdjęcie?
Coraz częściej słyszy się, że dziś każdy jest fotografem, a relatywnie niskie koszty sprzętu fotograficz­
nego i technologii cyfrowej powodują powszechną dostępność tego medium. Większość osób, które
chcą fotografować lepiej, czerpie wiedzę ze źródeł związanych z edukacją fotograficzną, co determinu­
je przyjęcie reguł związanych zarówno z techniką, formą, jak i nadawaniem znaczeń.
Z drugiej strony, żyjąc w rzeczywistości zdominowanej przez media i wizualność (m.in. reklamy
w przestrzeni publicznej czy przestrzeń internetu), doświadczamy ciągłej presji ze strony obrazów.
Obrazy te nie są„czyste"ani na poziomie treści, ani na poziomie formy. Bagażem etnografa stają się
zatem kontekst i znaczenie związane z wszechobecną wizualnością.
W edukacji szkolnej w Polsce nie istnieje jakakolwiek forma kształcenia związana z fotografią. Znacze­
nia fotografii obecnie nadawane są przez media i rynek reklamowy.Tym samym człowiek przyjmuje
fotografie bezkrytycznie, nie wyposażony w narzędzia do dekodowania jej znaczeń.
Wydaje się, że pierwszym krokiem na drodze ku zrozumieniu oddziaływania na nas fotografii jest
dostrzeżenie tego, że człowiek uwikłany w sieć znaczeń, swoista wizualna dekonstrukcja. Dopiero z tej
perspektywy można tworzyć badania w oparciu o fotografie. Czy jednak wyjście poza ramy znanego
nam obrazowania nie jest jednocześnie odrzuceniem fotografii, jaką znamy?
W swoim referacie postaram się krytycznie rozważyć zagadnienie fotografii etnograficznej w zestawie­
niu z dyskursami współczesnej fotografii. Rozważę także, czy możliwe jest istnienie fotografii etnogra­
ficznej wobec jej bezkrytycznego odbioru.
Karolina Dudek, Polska Akademia Nauk
MIASTO-EKRAN-SIEĆ
W trakcie wystąpienia chciałabym zaprezentować projekt badawczy „Grochów. Antropologia prze­
strzeni bliskich" realizowany w ramach Laboratoriów Etnograficznych w Instytucie Etnologii i Antropo­
logii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.
Celem badań jest analiza i opisanie współczesnych praktyk miejskich - tego, jak wytwarzane jest
współczesne miasto. U podstaw projektu legły dwa założenia. Po pierwsze, przyjęliśmy, że miasto jako przestrzeń wytwarzana przez różnorodne codzienne praktyki (de Certeau), które tworzą rozległe
sieci działań (action nets, Czarniawska) - podlega ciągłym przekształceniom. Po drugie, że miasto to
palimpsest składający się z heterogenicznych, rzeczywistych i wyobrażonych obszarów, które nakłada­
ją się na siebie (Fłarding). Dlatego też badania współczesnego miasta powinny się wiązać z wielowy­
miarowym opisem, który uwzględni splot czynników historycznych, kulturowych i instytucjonalnych,
33

działania aktorów ludzkich i pozaludzkich, tego, co wizualne, i tego, co multisensoryczne.
W tak zdefiniowanym projekcie nieodzowne wydaje się wykorzystywanie perspektywy i narzędzi an­
tropologii wizualnej. Zakładamy przy tym, że prezentacja wyników powinna być wielogłosowa i wie­
loznaczna, rejestrować sprzeczności, nierozwinięte wątki i łączyć to, co dyskursywne, z tym, co trudno
wyrazić w słowach, ale można przedstawić za pomocą obrazów i dźwięków.
W związku z tym od samego początku przestrzeń internetu jest dla nas miejscem prowadzenia badań,
narzędziem badawczym oraz przestrzenią nawiązywania współpracy i tworzenia wiedzy etnograficz­
nej. W ramach projektu powstaną prace licencjackie oraz multimedialna prezentacja wyników badań
podsumowująca to, co wyłoniło się z opowieści o mieszkaniu i działaniu na Grochowie i z obserwacji
badaczy. Będą one sukcesywnie udostępniane na stronie internetowej projektu.
Na przykładzie omawianego projektu spróbuję odpowiedzieć na pytanie, jakie wyzwania stoją dziś
przed antropologią wizualną i jak wizualność trudno oddzielić dziś od szerszej, medialnej i hipermedialnej perspektywy. Jakie kompetencje powinien mieć antropolog by prowadzić takie badania?
Przedstawię przyjętą metodologię projektu i zarysuję związki pomiędzy antropologią wizualną a an­
tropologią i socjologią miasta oraz antropologią organizowania.
http://laboetno.grochow.net/
https://www.tacebook.com/La boEtno.G roc how

Jakub Dziewit, Uniwersytet Śląski
„OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ"JAKO PROBLEM ANTROPOLOGICZNY. BRONISŁAW
MALINOWSKI A FOTOGRAFIE
Bronisław Malinowski pisał:„[..J fotografowanie potraktowałem na równi ze zbieraniem ciekawostek niemalże jako relaks w pracy terenowej. [...] Głównym źródłem braków we wszystkich moich materia­
łach, czy to fotograficznych, czy lingwistycznych, czy też opisowych jest fakt, że, jak każdego etnografa,
nęciły mnie wydarzenia dramatyczne, wyjątkowe i sensacyjne. [...] W fotografowaniu przykładem
tego jest sytuacja, w której nie utrwaliłem na zdjęciu grupy ludzi siedzących przed chatą, ponieważ
w ich wyglądzie nie było nic nadzwyczajnego". Tych „ciekawostek" zostawił po sobie grubo ponad 1000
ijaksam przyznaje, były one nadzwyczaj pomocne przy późniejszym pisaniu monografii naukowych:
przypominały mu szczegóły, detale, pozwalały zwracać uwagę na elementy, których wcześniej nie
uwzględnił; podobną zresztą wartość zdjęcia te mają dla nas do tej pory. Pomimo dużej użyteczności,
aparat fotograficzny nie był jednak w jego rękach „narzędziem badawczym", nie służył do badania
rzeczywistości (a na pewno nie było to badanie świadome), a raczej jedynie do jej dokumentowania.
Może to o tyle zaskakiwać, że Malinowski przez bardzo długi czas, jeszcze przed wyprawami, przygo­
towywał się do fotografowania „w terenie"- specjalnie jeździł na wycieczki tylko po to, żeby podszkolić
swoje umiejętności, spędzał również całe dnie w sklepach, dobierając sprzęt. Równocześnie trudno
znaleźć zapiski świadczące o tym, że tyle samo czasu poświęcał na przygotowanie merytoryczne
czy też językowe. Wyciągnąć można stąd wniosek, że fotografia w założeniach miała być nadzwyczaj
ważnym elementem jego badań. W trakcie badań terenowych okazało się jednak, że polski antropolog
przy pomocy aparatu jedynie„zbiera ciekawostki". Prowokuje to pytania: dlaczego Malinowski w pełni
nie wykorzystał tego narzędzia? Czym był (a zarazem: czym może być) aparat w rękach antropologa?
Dlaczego monografie i artykuły antropologiczne pełne są słów, a zdjęcia je jedynie uzupełniają?
34

Autor referatu odpowiedzi na te pytania próbuje znaleźć, analizując zdolności językowe Malinowskie­
go, uwarunkowania językowe i kulturowe jego badań naTrobriandach oraz wskazując nieprzektadalność (nieprzystawalność?) języka fotografii w stosunku do zwerbalizowanego dyskursu antropologicz­
nego próbującego zinterpretować kulturę innego.
Piotr Grochowski
FOLKLORYSTYCZNE BADANIA NAD OBRAZEM IWIZUALNOŚCIĄ
Folklorystyka jako dziedzina pokrewna antropologii kulturowej tradycyjnie definiowała swoje pole
badawcze poprzez wskazanie jako g ł ó w n e g o obiektu zainteresowań tekstów w kodzie werbalnym,
najczęściej przekazywanych ustnie (J. Bartmiński, K. Wrocławski). Siłą rzeczy, wizualne, a także inne
pozawerbalne aspekty kultury znajdowały się w znacznej mierze na marginesie badań i były trakto­
wane w najlepszym wypadku jako element tzw. sytuacji wykonawczej i uwzględniane jako pewien
kontekst interpretacyjny. Zmieniło się to nieco wraz ze sformułowaniem przez Piotra Kowalskiego
projektu tzw.„folklorystyki antropologicznej", w obrębie której znacząco poszerzono pojęcie tekstu
(koncepcja„tekstów-zachowań"i„tekstów-sytuacji"), co nie tylko skierowało uwagę folklorystów na
takie zjawiska jak grafitti czy wpisy w pamiętnikach, ale przede wszystkim uwrażliwiło ich na pozawer­
balne, w tym wizualne aspekty folkloru różnych grup zawodowych czy środowiskowych (np. chusty
rezerwistów, emblematy kibiców itp.). Zasadniczą odmianę przyniósł jednak dopiero rozwój internetu
jako nowego kanału transmisji tekstów folkloru, w którym elementy obrazowe odgrywają bardzo
istotną, nierzadko dominującą rolę, szczególnie w przypadku takich„gatunków" jak image macros
czy viral video. Badania folkloru internetowego - w odróżnieniu od badań folkloru tradycyjnego - nie
mogą więc pomijać wizualnych aspektów przekazów. Podstawowy problem polega na wypracowaniu
w tym zakresie odpowiednich folklorystycznych metod analizy obrazu, w tym także sprawdzeniu, czy
i na ile tradycyjne kategorie i narzędzia badań (np. analiza formalna narracji, badania formuliczności
i wariantywności), dadzą się zaadaptować do tego typu prac. Celem wystąpienia będzie zreferowanie
zarysowanych powyżej problemów oraz próba wskazania pewnych propozycji metodologicznych
zilustrowana przykładową analizą konkretnych zjawisk z zakresu folkloru internetowego.
Bogna Kietlińska, Uniwersytet Warszawski
R O L A Z M Y S Ł Ó W W KONSTRUOWANIU„OBRAZU"MIASTA, CZYLI KRÓTKIE WPROWADZENIE
DO ETNOGRAFII WIELOZMYSŁOWEJ
Dominacja okulocentryzmu przez ostatnie lata brana była za pewnik. W dużym stopniu było to związane
z rozwojem takich dziedzin nauki jak socjologia czy antropologia wizualna. Od pewnego czasu coraz
częściej mówi się jednako kryzysie obrazowości, a co za tym idzie podważa się dominującą rolę zmysłu
wzroku. W mojej pracy badawczej koncentruję się na wielozmysłowym odbiorze miejskiej przestrzeni.
Za pomocą metod jakościowych sprawdzam, jaką wagę moi badani przywiązują do poszczególnych
zmysłów oraz jak w ich kontekście opowiadają o mieście i jego składowych. Przyglądam się także najczę­
ściej przemierzanym przez nich trasom oraz sposobom poruszania się po mieście. Myślenie i opisywanie
miasta przez pryzmat zmysłów napotyka jednak także na pewne trudności. Po pierwsze istnieje ryzyko,
że badania takie docierająjedynie do poziomu deklaracji. Stąd konieczne jest weryfikowanie deklaracji
poprzez działania praktyczne. Po drugie sposób, wjaki opisujemy zmysły, ograniczony jest językiem,
35

jakim się posługujemy. Wrażenia zmysłowe być może wymykają się słownemu opisowi, pozostają
dla języka nieuchwytne. Świadomość tego pozwala jednak poczynić odpowiednie zastrzeżenia oraz
przyjąć takie podejście metodologiczne, które wjak największym stopniu umożliwi zmniejszyć wpływ
tych ograniczeń na efekt końcowy badań. Celem prowadzonego przeze mnie projektu badawczego
jest stworzenie zmysłowej diagnozy miasta, znacznie wykraczającej poza spostrzeżenia wzrokowe.
Za Juhanim Pallasmą wierzę, że „dobre" projektowanie zarówno miast jako całości, jak i poszczególnych
ich elementów, powinno brać pod uwagę odbiór i wrażenia wielozmysłowe. Właśnie tym zagadnieniom,
opierając się na prowadzonych przeze mnie badaniach, pragnę poświęcić moje wystąpienie.
Agnieszka Masłowiecka, Małgorzata Dmochowska, Uniwersytet w Białymstoku
NIEPEŁNOSPRAWNY (INNY) Z OBU STRON OBIEKTYWU
Wtrakcie prezentacji przedstawione zostaną zdjęcia wykonane przez niepełnosprawnych intelek­
tualnie i chorych psychicznie uczestników warsztatów terapii zajęciowej jednej z pogranicznych
wsi Podlasia. Obrazy te pokazują prywatną przestrzeń ich życia i są nawiązaniem do wcześniejszych
eksploracji antropologicznych Bartosza Hlebowicza w tej samej miejscowości (dzieci ze wsi Nowa
Wola, 2008 r.). Prace fotograficzne wykonane przez osoby badane są szczególną okazją do zobaczenia
ich własnej perspektywy egzystencjalnej i antropologicznej (Jak widzą świat „inni" chorzy, upośledzeni
umysłowo, mieszkańcy odległych od miast wsi pogranicza polsko-białoruskiego,„tamtejsi"? Co ich
interesuje? Jakie tematy są dla nich ważne? Jakich sposobów/technik fotograficznych używają, żeby
pokazać to, o co im chodzi? Jakie są w tym zbiorze fotografii motywy wspólne?), a także niespiesznego
uroku starej, prawosławnej wsi. Jednocześnie twórcy fotografii stają się jej obiektem, ponieważ oprócz
obrazów„miejsc świętych", które wyodrębniają z reszty przestrzeni na swoich zdjęciach, pokazane
zostaną portrety samych autorów, wykonane przez psychologa i koordynatorkę projektu fotograficz­
nego. Niepełnosprawny, dziwny, inny, chory rzadko ma możliwość uczestnictwa w tworzeniu kultury,
choć jeśli się tak stanie, to zwykle mamy do czynienia z wybitnymi jednostkami oraz szczególnie inte­
resującymi efektami, ponieważ odmienność perspektywy w jakiś sposób „skrzywiona" (od tzw. normy)
cierpieniem i innością, od wieków jest dla sztuki i kultury (paradoksalnie!) bardzo wartościowa.
Wtrakcie wystąpienia przedstawiona zostanie próba analizy antropologiczno-psychologiczno-socjologicznej i możliwe odniesienia, konteksty, wątpliwości, które obrazy te wywołują na styku psychologii
i socjologii. Jedno z nich dotyczy sposobów psychologicznej interpretacji zdjęć wykonanych przez
osoby intelektualnie niepełnosprawne i z zaburzeniami psychiatrycznymi. Jest to bowiem kwestia de­
likatna, ale także kusząca. Interesujące jest również to, czy (i co?) fotografie„mówią"o ich twórcy (a nie
tylko o fotografowanym obiekcie) - czy w kadrze poza światem zewnętrznym jest ukryty także autor?
Kontekst teoretyczny wystąpienia stanowią prace Susan Sontag, Johna Bergera, Marcusa Banksa.
Jakub Ochnio, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania / Uniwersytet Wrocławski
FOTOEDYCJA O D W R Ó C O N A CZYLI JAK UNIKNĄĆ PUŁAPEK INTERPRETACYJNYCH
Interpretowanie fotografii opiera się współcześnie głównie na traktowaniu tejże jako guasi-tekstu.
Mimo braku arbitralności przekazu wizualnego, fotografia z powodzeniem może zostać uznana za
pewnego rodzaju wtórny system semiologiczny i w taki też sposób odczytywana. Największym jej
atutem (ale często także wadą) jest dematerializacja obrazu dokonywana przez samego interpre36

tatora.Traktowanie fotogramu w kategorii okna na świat z pominięciem wszelakich elementów
związanych z jego wytworzeniem, pochodzeniem czy wcześniejszym funkcjonowaniem prowadzi do
niezliczonych pułapek. Zdecydowanie najrzadziej naukowcy podejmują kwestię tego, kto wytworzył
zestaw. O ile w wypadku pojedynczych zdjęć, zwłaszcza w ujęciu hermeneutycznym można ten
aspekt praktycznie całkowicie pominąć, o tyle przy zestawie grozi to przeniesieniem pola interpretacji
z samych fotografii na autora cyklu (fotografa/fotoedytora). Proces fotoedycji to manipulowanie za
pomocą konstruowania zestawu fotografii w oparciu o kilka podstawowych zasad odnoszących się
do percepcji potencjalnego odbiorcy.Tak przygotowane cykle przed właściwym odczytaniem winny
być poddane dekonstrukcji, a dopiero następnie odczytane. Z pomocą w tym miejscu przychodzą
narzędzia strukturalistów. Znane narzędzia ta kie jak balansowanie między osią syntagmatycznąa aso­
cjacją paradygmatyczną w wyznaczaniu poszczególnych m i t e m ó w C. Levi-Straussa oraz budowanie
znaczenia na polu znaku R. Barthesa pozwalają na przekroczenie warstwy fotoedycji oraz dotarcie do
istoty preikonograficznej, a niekiedy także ikonograficznej oraz ikonologicznej (sam Barthes jednak
zostanie użyty zarówno do odczytywania pojedynczego obrazu jak i cyklu). W większości przypad­
ków socjologia i antropologia wizualna korzystająca z utworów fotograficznych wykonanych przez
profesjonalistów stara się dotrzeć do warstwy stricte przedstawieniowej. Pominięcie świadomego
(domniemywanie świadomości powinno się stosować zasadniczo do każdego profesjonalnego źródła)
selekcjonowania rzeczywistości pod kątem późniejszego odbiorcy jest niewykonalne, może zostać
jednak znacząco ograniczone przez zaproponowaną fotoedycję odwróconą. Co istotne, przedsta­
wione narzędzia mogą znaleźć również zastosowanie na polu fotografii wykonanych przez samych
badaczy do swoistego zrewidowania własnego habitusu widocznego w wykonanych i ułożonych
fotogramach.
Alicja Palęcka
TEORIA AKTORA-SIECI JAKO ONTOLOGIA DLA ANTROPOLOGII WIZUALNEJ
Jednym z najbardziej podstawowych problemów antropologii wizualnej jest postawione przez auto­
rów panelu pytanie:„Czy słowo musi pełnić w antropologii funkcję nadrzędną i kontrolującą?"
Dojrzała antropologia wizualna powinna znaleźć swoje uzasadnienie w odpowiedniej ontologii. Jeżeli
subdyscyplina jest w kryzysie, odpowiedzią może być stworzenie mocnego programu. Wtedy dopiero
można spróbować odpowiedzieć na pytanie o relację tekstu i obrazu oraz relację obu mediów do
opisywanej rzeczywistości. Być może takiej ontologii dostarcza Bruno Latour i pozostali autorzy działa­
jący w nurcie teorii aktora-sieci (actor-networktheory, ANT). Definiując na nowo to, co społeczne, jako
powiązania pomiędzy aktorami (zarówno ludzkimi, jak i nieludzkimi), Latour każe śledzić owe powią­
zania. Ustanawia w ten sposób drugi empiryzm:„aktywny, pluralistyczny i bardziej wynegocjowany niż
poprzedni", będący strategią badania„samoumieszczania się aktorów w ich otoczeniu"i zawiązywania
się społecznych całości. W tym kontekście Latour mówi raczej o ontologiach niż ontologii, twierdząc,
że obiekty są wielorakie, przez co stawia dobrze znany nam relatywizm po stronie badanego (przeno­
sząc go z badaczki i czytelnika antropologicznego tekstu). Do badaczki należy możliwie najbogatsza
rejestracja tej wielorakości oraz wielości relacji.
Z ontologii ANT oraz jej strategii badawczych wynika krytyka tradycyjnego tekstu antropologicznego,
kładzie się natomiast nacisk na„relację tekstową". Jej funkcje okazują się nie wykluczać i nie podpo37

rządkowywać sobie danych wizualnych. Pojawia się możliwość użycia danych wizualnych nie tylko
jako narzędzi, ale też jako efektu badań.
Latour podjął niepełną próbę takiego działania, współtworząc projekt w popularny sposób przybli­
żający założenia ANT:„Paryż: niewidzialne miasto" (Paris: Ville Invisible), w którym tekst i obraz są sobie
niezbędne (http://www.bruno-latour.fr/fr/node/348).
Julia Popkiewicz, Konrad Górny, Uniwersytet Wrocławski
ILUSTRACJA I INTERPRETACJA. O NIEKTÓRYCH PROBLEMACH Z FILMEM W ANTROPOLOGII
W dobrze już ugruntowanej antropologii wizualnej znaczące miejsce zajmują zainteresowania
filmem. W polskiej antropologii obecne są od czasu traktowania filmu wyłącznie jako techniki
pomocniczej badań terenowych, poprzez różnorakie propozycje interpretacji dzieł filmowych, po
obecne badania filmu w szerokim kontekście kultury współczesnej. Ponadto rozwój i dostępność
technik audiowizualnych sprawia, że f i l m „ p o w r a c a " j a k o jeden ze s p o s o b ó w reprezentacji. Wśród
dylematów, które nieustannie towarzyszą dyskusjom zainteresowanych filmem a n t r o p o l o g ó w ,
znajdują się takie, które dotyczą s p o s o b ó w „ p o k a z y w a n i a " a n t r o p o l o g i i oraz antropologicznej
interpretacji materiału filmowego. Kwestie te są ze sobą mocno związane. Ujęte razem stanowią
w zasadzie trzon subdyscypliny, jaką jest antropologia filmu. Niezmiernie interesujące wydają się
w tym względzie rozważania, które rozpoczęły się wraz z kryzysem reprezentacji w antropologii,
oraz nadzieja niektórych a n t r o p o l o g ó w na to, że rozwiązania tego problemu można poszukiwać
w wykorzystaniu technik wizualnych jako alternatywnych wobec tekstualnych sposobów przed­
stawiania świata w dziełach antropologicznych. Wystąpienie będzie konfrontacją teoretycznego
spojrzenia na film z punktu widzenia antropologii kulturowej oraz praktyki filmowej, której osta­
teczny produkt jest wynikiem skomplikowanych i ograniczonych działań realizatorskich. Ujęcie
takie będzie możliwe dzięki temu, że współautorka wystąpienia jest antropolożką i jednocześnie
absolwentką szkoły filmowej oraz aktywnie działającym filmowcem. Na takie komplementarne
traktowanie problemu zwraca się uwagę w literaturze, przywołując najczęściej twórczość Jeana
Roucha będącą połączeniem antropologicznego oglądu świata z profesjonalną działalnością
filmową.
Justyna Sołtys, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
Z M R U Ż OCZY. DOTKNIJ, USŁYSZ, POWĄCHAJ. O MULTISENSORYCZNYM D O Ś W I A D C Z A N I U
PRZESTRZENI MIEJSKIEJ
Proces sensoryzowania przestrzeni traktuję tutaj jako alternatywne mapowanie miasta. Odczytywanie
go zaś jako pachnidła, krajobrazu dźwiękowego bądź struktury cielesnej, dotykalnej, wytrwałej w swo­
im fizycznym istnieniu, przyjmuję za punkt wyjścia do konstruowania miejskich nowo-opowieści sugestywnych, wrażeniowych, silnie zindywidualizowanych przez percepcyjne możliwości i ograni­
czenia. Opisywanie miejskich przestrzeni przy pomocy zmysłowych metafor prowadzi jednocześnie
do zmian w sposobach teoretyzowania o nich. Zaś tego rodzaju intuicyjne poznawanie ma charakter
niekompletny - pozostawia niedopowiedzenia. Na tym polega, jak pisze Anna Wieczorkiewicz, spektakularność zmysłów - pewne treści zostaną nam (być może) wyjawione, inne - utajone.
W kontekście powyższych zagadnień ciekawym zjawiskiem jest przeniesienie odczuwania zmysło38

wego, które dokonuje się najczęściej ze wzroku na smak, dotyk bądź zapach. Jak pisze Georg Simmel:
„Pośród wszystkich organów zmysłów bardzo szczególną funkcję socjologiczną pełni oko: patrzenie
na siebie ustanawia związek i wzajemne oddziaływanie między jednostkami". Zbliżona relacja jest
prawdopodobna w sytuacji jednostki postrzegającej wzrokowo formę nieosobową, której przykładem
jest fotograficzna dokumentacja krajobrazu miejskiego. O ile, będąc w danej przestrzeni, odczuwamy
ją synestezyjnie, o t y ł e fotografia jest formą zapośredniczającąte doznania.
Przy użyciu fotografii jako metody dokumentacji zamykającej scenę miejskich spektakli w kadrze, który
pozostając formą jedynie wizualną, przywraca wrażenia zmysłowe towarzyszące ich realnemu odbio­
rowi, chcę zaprezentować kilka wybranych już nie przestrzeni, lecz miejsc, które swoją zmysłowością
budzą pożądanie doświadczania. Jednym z przykładów, jakie chciałbym przedstawić, jest sytuacja do­
świadczona przeze mnie niegdyś w Gdańsku. Spotkana pewnego mroźnego listopadowego wieczoru
we wnętrzu opuszczonej fabryki szklarnia skonstruowana z barwnych witrażowych płatów tworzyła
wrażenie kalejdoskopowych obrazów. Pełna pomidorowych kiści - pachnąca, smakowa, haptyczna,
zwracała uwagę na różnorodne oblicza miasta, miejsca„zaczarowane". Wreszcie, zainicjowała flaneurowskie podróże szlakami dotąd mi obcymi, pozwalając odczytywać miasto z użyciem innego niż
dotąd języka.
Zofia Waślicka, Uniwersytet Warszawski
ROZMOWYWIZUALNE
W moim wystąpieniu poddam analizie związki pomiędzy antropologią wizualną a„nienaukową"dziedziną„produkcji wiedzy"- sztuką. Przedstawię lepiej znane w polu sztuki niż nauki dyskusje na temat
możliwości sztuki jako sposobu poznawania i opisywania świata społecznego oraz kilka przykładów
spełniających to kryterium prac różnych artystów, po czym skupię się na jednej z wypracowanych
w polu sztuki metodzie, którą uważam za pożyteczną do zastosowania w antropologii wizualnej.
Metoda ta wywodzi się z dydaktycznej tradycji komunikacji pozawerbalnej w pracowaniach Oskara
Hansena oraz jego ucznia Grzegorza Kowalskiego w Akademii Sztuk Pięknych, a rozwinął ją Artur
Żmijewski. Opowiem krótko o pracy tego artysty z uczestnikami etnograficznych badań prof.Tokarskiej-Bakir w Sandomierzu, których celem było znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy znajdujący się
w sandomierskiej katedrze obraz, przedstawiający tzw. mord rytualny dokonywany przez Żydów na
dzieciach chrześcijańskich, ma odbicie w wierzeniach lokalnej społeczności.Ta współpraca zaowoco­
wała filmem„Polakw szafie"oraztekstem„Stosowane Sztuki Społeczne", w którym Żmijewski opowiada
się za uczestnictwem sztuki w polityce oraz w otwartym konstruowaniu dyskursów wiedzy.
Można wyróżnić następujące metody Żmijewskiego: spotkanie, konfrontacja, eksperyment, wywiad,
studium przypadku, obserwacja uczestnicząca, reporterskie śledztwo, warsztaty, plenery artystyczne
oraz interesujące mnie tu: rysowanie i wizualną rozmowę.
O ile pozostałe metody albo pochodzą z metodologii nauk społecznych, albo nie miałyby w niej
zastosowania, o tyle dwie ostatnie mogłyby zostać z pożytkiem przejęte przez antropologię wizualną.
Metody te opierają się nie na analizie zastanych obrazów, ale na aktywnym ich wywoływaniu, często
przy znacznej ingerencji badacza.Taka metoda opiera się nie na ochronie informatora i wyników ba­
dania przed w p ł y w e m badacza, ale na bardziej partnerskiej relacji rozmowy. Omówię to na przykładzie
kilku prac-badań Żmijewskiego, w których uczestniczyłam: m.in. wizualnych w y w i a d ó w biograficznych
39

z polskimi robotnikami w Irlandii, badaniach wizualnej wyobraźni osób niewidomych lub wyobrażeń
i wiedzy Izraelczyków na temat konfliktu palestyńsko-izraelskiego. W kontekście tych działań i po­
wstałych na ich podstawie filmów i publikacji zastanowię się nad zadanym w opisie panelu pytaniem:
czy słowo musi pełnić w antropologii funkcję nadrzędną i kontrolującą?
Na koniec zaprezentuję prowadzone przeze mnie badania nad pamięcią i wyobrażeniami Zagłady
u pierwszego, drugiego i trzeciego pokolenia, w których wykorzystuję tę metodę.

ANTROPOLOGIA PŁCI I SEKSUALNOŚCI. PERSPEKTYWY MARGINALNE
Agata Chełstowska
JAK BYĆ DOBRĄ KASJERKĄ? BADANIA ANTROPOLOGICZNE NAD REALIAMI PRACY
W SUPERMARKECIE, PYTANIE O STRATEGIE OPORU
Supermarkety to typ nowych, zglobalizowanych miejsc pracy, operujących technikami dyscyplinującymi,
za pomocą których kształtuje się„elastycznego" pracownika. Praca w supermarketach charakteryzuje się
niskimi płacami, silnym podziałem płci, niską obecnością związków zawodowych; ich pracownicy zasilają
szeregi„pracującej biedoty" (working poor). W tym kontekście obserwowane od 2008 roku protesty pra­
cownic supermarketów prowokują do pytania o zasoby (organizacyjne, dysku rsywne), dzięki którym udaje
się budować opór przeciwko międzynarodowym sieciom. Dlaczego supermarkety zatrudniają głównie
kobiety? Dlaczego jest to jeden z nielicznych sektorów, gdzie kobiety stanęły na czele protestów? Jak
usytuować działalność związkową tej grupy w kontekście kapitalistycznych i socjalistycznych wyobrażeń na
temat roli kobiet, pojęcia pracy, rodziny? Jakzastosować do działalności związkowej kobiet antropologiczne
koncepcje dyscypliny, sprawczości, oporu, posłuszeństwa, pracy emocjonalnej?
Referat oferuje wgląd w antropologiczne badania terenowe, doświadczenie pracy w supermarkecie
(obserwacja uczestnicząca i wywiady). Badaczka pracowała jako kasjerka w sklepach dwóch sieci (krajowej
i międzynarodowej). Badania nawiązują do prac innych antropolożek, pracujących w fabrykach, sklepach
etc, np. Ehrenreich, Dunn, Gąsiorowskej, Ngai.
Celem badań było też usytuowanie tematu w kontekście przełomu politycznego: pogarszającej się po 1989
roku sytuacji związków zawodowych w Polsce, zmieniającej się sytuacji kobiet jako obywatelek i pracowniczek. Podejmuję temat rodzącej się współpracy między działaczkami związkowymi i polskim ruchem
feministycznym. Warto też podjąć próbę usytuowania państwa i supermarketów, jako aktorów społecznych,
w szerszym obrazie postsocjalistycznej polskiej gospodarki i polityki społecznej, widzianej przez pryzmat
płci kulturowej.
Magdalena Grabowska, Uniwersytet Warszawski
OKRUCHYWOLNOŚCI: DOŚWIADCZENIE I SPRAWCZOŚĆ KOBIET
W SOCJALISTYCZNEJ POLSCE I GRUZJI
Mimo że w historiografii głównego nurtu nadal dominuje przekonanie, że kluczowym elementem
doświadczenia kobiet żyjących w socjalizmie był rozdźwięk pomiędzy formalną równością płci a fak­
tycznym jej brakiem, część badaczek feministycznych w Europie Wschodniej podważa tezę o bierności
kobiet w i po socjalizmie. Najnowsze badania historyczne i etnograficzne pokazują, że mimo iż w okresie
4C

socjalizmu istniał pewien zakres autonomii i rozwinęły się rozmaite formy aktywnej podmiotowości, to
zaangażowanie kobiet na rzecz równości płci wymyka się istniejącym narracjom historycznym, które za
paradygmatyczną uznają drogę rozwoju zachodniego ruchu feministycznego.
W proponowanym przeze mnie wystąpieniu użyję niektórych narzędzi feministycznych teorii postkolonialnych i poststrukturalnych, takich jaksprawczość i usytuowane doświadczenie, aby podważyć tezę
o bierności kobiet w okresie socjalizmu. Referat powstanie na podstawie materiału zebranego podczas
badań terenowych — łączących w sobie elementy „historii mówionej" (oral history) i etnografii instytu­
cjonalnej — prowadzonych w Polsce i Gruzji. W swoim wystąpieniu skupię się po pierwsze na motywach
zaangażowania się kobiet w system socjalistyczny, formach i zakresie aktywnej podmiotowości kobiet
w ramach i poza strukturami„państwowego feminizmu" w latach 1921-1991 w Gruzji, i 1945-1989
w Polsce oraz ocenie przez kobiety „socjalistyczne" procesu transformacji. Po drugie postaram się odpo­
wiedzieć na pytanie oto,jak pomijana niemal całkowicie w dotychczasowych badaniach perspektywa
globalna, transnarodowa kształtowała doświadczenie polityczne kobiet w okresie socjalizmu. Szczególną
uwagę chciałabym zwrócić na kwestię udziału i wkładu delegacji państw socjalistycznych na kształto­
wanie się polityki „równości płci"na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, i współpracę pomiędzy
krajami socjalistycznymi a krajami tak zwanego„trzeciego" świata. Po trzecie moim celem jest dostar­
czenie krytycznej, porównawczej analizy projektu socjalistycznej„równości płci"z perspektywy wpływu
lokalnych czynników politycznych i kulturowych, takich jak religia, nacjonalizm i specyficzne doświadcze­
nia transformacji ustrojowej, na kształtowanie się, strategie wdrażania i recepcję socjalistycznej„polityki
równościowej"w różnych kontekstach geopolitycznych i kulturowych.
Dorota Hall, Polska Akademia Nauk
„CHRZEŚCIJANIE LGBT"W POLSCE: OBSZARY MOŻLIWOŚCI I NIEMOŻNOŚCI
Referat przedstawia wstępne rezultaty badań prowadzonych wśród nieheteronormatywnych osób
wierzących w projekcie Jnstytucjonalny i indywidualny wymiar religijności osób LGBT w Polsce" (20112014) finansowanym przez NCN. Wpisując się w nurt publikacji akademickich powstałych w Europie
Zachodniej i Ameryce Północnej, naświetla on problematykę napięcia między homoseksualnością
a wiarą. Inaczej jednak niż w tych publikacjach uwypukla fakt, że owo napięcie nie rozgrywa się tylko
w wyizolowanej sferze skonfliktowania stworzonego wewnątrz tradycji religijnej, lecz angażuje cały
dynamiczny układ dyskursywny, z którego wyłaniają się, obok religijnych, m.in. dyskursy medyczne czy
emancypacyjne, pozostające względem siebie w złożonej, często antagonistycznej, relacji.
Wypracowywany ostatnio w Polsce polityczny dyskurs emancypacyjny wiele zmienia w doświadcze­
niu osób wierzących, które nie mieszczą się w heteronormie. Daje niewątpliwie język, dzięki któremu
można nazwać homoseksualne pragnienia i je uprawomocnić. Ale świecki dyskurs emancypacyjny,
wraz z całym układem dyskursywnym, którego jest częścią, produkuje też pola niewypowiedzeń, miej­
sca milczenia i niemożności artykulacyjnej. Artykulacje aktywistów LGBT, poprzez wbudowany w nie
antyklerykalizm i poprzez to, że powstają w opozycji do artykulacji na temat homoseksualności wy­
twarzanych przez instytucje religijne, tylko utrwalają produkowany przez te instytucje rozłam między
homoseksualną samorealizacją a wzorcem bycia prawowiernym chrześcijaninem. Problem przenosi
się na możliwości artykulacyjne„chrześcijan LGBT"jako podmiotu społecznej gry o hegemonię, które
pod presją tego antagonizmu stają się niezwykle ograniczone. Miejsca niewypowiedzenia wyłaniają
4'

się także z osobistego doświadczenia osób biorących udział w moich badaniach: okazuje się wówczas,
że ta sama machina dyskursywna, która pozwala nazwać, uprawomocnić nienormatywne pragnienia
i dokonać coming outu, wpycha z powrotem do szafy, gdy pojawia się kontekst religijny. Chodzi tu nie
tylko o niewygodę związaną z ujawnieniem się jako osoba wierząca w środowiskach gejowsko-lesbijskich, lecz także o sytuacje, w których trudno ujawnić się jako osoba homoseksualna ze względu na
publiczne dyskusje o „ h o m o klerze"czy o mniejszościowych organizacjach religijnych.
Renata Hryciuk, Uniwersytet Warszawski
"LAS MUJERES SE DEBEN PONER LAS PILAS". O FEMINIZMIE, NEOLIBERALIZMIE I ROZWOJU
LOKALNYM NA PRZYKŁADZIE BADAŃ W REGIONIE MAZAHUA (STAN MEKSYK)
Kobiety (szczególnie biedne i Indianki) oraz kwestie związane z seksualnością są g ł ó w n y m celem
tzw. polityki rozwojowej zarówno rządu meksykańskiego, jak i różnorodnych organizacji pozarzą­
dowych od wczesnych lat 70. XX wieku. Agenda tych działań skonstruowana jest w oparciu o idee
feministyczne, postulaty wielokulturowości i zrównoważonego rozwoju.
Proponowane wystąpienie prezentuje wyniki badania p r o g r a m ó w rozwoju lokalnego skierowanych
do kobiet indiańskich i ich w p ł y w u na zmianę relacji między płciami w społecznościach Indian
Mazahua (stan Meksyk) przeprowadzonego w latach 2011-12.
Za przykład posłuży mi kooperatywa produkcyjna założona przez kobiety i mężczyzn Mazahua
(Asociación Civil/Centro Comunitario Pjoxte A.C.'Ayuda Mutua') w Ranchería La Soledad, w regionie
Mazahua charakteryzującym się wysokimi wskaźnikami ubóstwa i marginalizacji społecznej, szybką
i chaotyczną urbanizacją oraz degradacją środowiska naturalnego, wieloletnią tradycją migracji (do
miasta Meksyk i do Stanów Zjednoczonych), a także stałą obecnością rządowych i pozarządowych
programów„przeciwdziałania ubóstwu", promujących zrównoważony rozwój, równość płci czy
wzmacniających tożsamość etniczną.
Analiza działań Pjoxte pokazuje, jak ideologia neoliberalna leżąca u podstaw lokalnych działań
rozwojowych wykorzystuje zarówno feministyczne idee równości płci, wzmacniania sprawczości i wspierania wzrostu władzy kobiet (empowerment), a z drugiej strony meksykańską tradycję
upolityczniania macierzyństwa w sytuacjach kryzysu, by tworzyć nowe hierarchie społeczne,
podmiotowości i relacje władzy, promować postawy indywidualistyczne i nową „pro-rynkową" mo­
ralność oraz wzmacniać klientelizm polityczny, co w rezultacie prowadzi do głębokich i zwykle nie­
korzystnych dla kobiet i lokalnego kontraktu płci zmian w funkcjonowaniu społeczności indiańskich.
Kaja Kojder-Demska, Uniwersytet Warszawski
EMANCYPACJA ŻONY KSIĘDZA
Prawosławie jest drugim co do wielkości wyznaniem w Polsce, można przyjąć, że dla kilkuset tysięcy
wiernych stanowi czynnik w dużej mierze kształtujący postawy, w tym postawy wobec płci. Będąc
wyznaniem mniejszościowym, prawosławie być może nawet w większym stopniu niż dominujący
katolicyzm w p ł y w a na kształtowanie się tożsamości wiernych, stanowi fundament ich poczucia
odrębności kulturowej, jest wyznacznikiem tego, kim są. W wystąpieniu opowiem, co i przede
wszystkim jak m ó w i się w prawosławiu o kobiecie w ogóle, a zwłaszcza o kobiecie tak wyjątkowej,
jak żona kapłana, mająca w społeczności wiernych szczególne zadania. Skupię się przede wszyst42

kim na autonarracjach matuszek, dotyczących ich pracy zawodowej, roli społecznej, kobiecości,
a także zakazów związanych z płcią i pełnioną rolą. Zastanowię się, czy można w ogóle mówić
0 prawosławnym feminizmie i o emancypacji prawosławnych kobiet oraz jak przemiany społeczne
1 równouprawnienie wpłynęły na obowiązki i własny wizerunek matuszek. Opowiem, jakzmieniała
się rola matuszek w ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat i co wpływa na wybory życiowe tych kobiet.
Streszczę toczącą się wśród wiernych oraz duchownych dyskusję dotyczącą kontroli nad kobiecą
płciowością i seksualnością, konkretnie nad noszeniem spodni czy zakrywaniem głów, opiszę także
stosunek księży i samych matuszek do nieczystości rytualnej kobiet. Przedstawię stosunek przed­
stawicieli innych wyznań do seksualności księdza i jego żony, jaki wyłania się z wypowiedzi moich
rozmówców, ale także z pewnego popularnego telewizyjnego talk-show, w którym gościły właśnie
matuszki (a także ksiądz i kandydat na księdza). Rozważę, jak na ten obraz w p ł y w a przymusowy ce­
libat księży katolickich i dlaczego m ó w i się o„nielegalnych żonach" księży prawosławnych. Spróbuję
się także zastanowić nad tym, co stosunek do kobiet i kobiecości Kościoła prawosławnego w Polsce
m ó w i o stosunku do kobiet w Europie Środkowo-Wschodniej.
Grażyna Kubica, Uniwersytet Jagielloński
MARIA CZAPLICKA - WARSZAWSKA EMANCYPANTKA W CENTRUM BRYTYJSKIEJ
ANTROPOLOGII
Wystąpienie przypomina postać Marii Czaplickiej (1884-1921), antropolożki i badaczki Syberii.
Publiczna obecność kobiet na początku XX wieku nie była jeszcze oczywistością i musiały one
uzasadniać swą aktywność, a także problematyzować swą kobiecość. Czaplicka czyniła to w różnych
formach swej twórczości: w poezji, publicystyce i pracach naukowych. Dawała temu także wyraz w
aktywności politycznej i zaangażowaniu w ruch kobiecy: była ogniwem łączącym polskie działaczki
ze strukturami międzynarodowymi. Stała się ofiarą ówczesnej profesjonalizacji antropologii: jej
posada wykładowczyni etnologii na Uniwersytecie Oksfordzkim była jedynie tymczasowa, w odro­
dzonej Polsce kobiety nie znajdowały jeszcze wtedy akceptacji jako wykładowczynie (poza jedynym
wyjątkiem - Marią Curie), podobnie jak w mitycznej Ameryce. W końcu osiadła na prowincjonal­
nym Uniwersytecie Bristolskim. W jej twórczości publicystycznej i wystąpieniach publicznych jest
wyraźnie widoczna perspektywa grup marginalnych, która podważała dominujący dyskurs. Daje się
ona odnaleźć także w jej tekstach naukowych, na przykład w interpretacji syberyjskich szamanów
jako trzeciej płci, co było bardzo nowatorskie jak na początek XX wieku. Można także w niej widzieć
prekursorkę refleksyjnego podejścia w antropologii, co przejawiało się w podkreślaniu zesłańczej
proweniencji syberyjskich badaczy w jej książce „Aboriginal Siberia" a także w odsłanianiu kulisów
swych własnych badań terenowych w t r a w e l o g u „ M y Siberian Year". Jednocześnie była ona także
eksponentką dyskursu rasowego, który rozumiała jako wzmocnienie naukowości antropologii, co
we współczesnej antropologii społeczno-kulturowej nie znajduje uznania.
Postać Czaplickiej pokazuje, że polska emancypantka nie tylko potrafiła się znaleźć w centrum bry­
tyjskiego imperium, ale potrafiła go wzbogacić, uzupełnić, a czasami zdekonstruować.

43

ANTROPOLOGIA POLITYCZNA
Małgorzata Biczyk, Max Planck Institute for Social Anthropology
SZTUKA UNIKANIA PAŃSTWA. ANALIZA RELACJI CENTRUM-PERYFERIE
W GÓRSKOBADACHSZAŃSKIM OKRĘGU AUTONOMICZNYM WTADŻYKISTANIE
Celem niniejszego wystąpienia będzie analiza ciekawego zjawiska relacji pomiędzy centrum a pe­
ryferiami oraz państwem a autonomią, dokonana na podstawie obserwacji zmiennego statusu post-radzieckiej autonomii terytorialnej.Temat ten jest istotny ze względu na rosnącą rolę autonomii,
podmiotu administracyjnego proponowanego jako metoda łagodzenia wewnątrzpaństwowych
konfliktów o podłożu etnicznym lub religijnym. Autonomia, proponowana jako metoda kompro­
misu, może w specyficznych przypadkach stać się na odwrót, przyczyną rozpadu państwa oraz
podłożem dla tworzenia ruchów oporu.
Prezentowane wystąpienie oparte będzie na materiale zebranym w trakcie 15-miesięcznych etno­
graficznych badań terenowych, zrealizowanych w Górskobadachszańskim Okręgu Autonomicznym
(GBAO) wTadżykistanie. Przedstawione zostanie tło historyczne istniejącej obecnie autonomii,
konsekwencje jej istnienia wpływające na kreowanie tożsamości narodowej, codzienne metody uni­
kania państwa oraz analiza relacji centrum-peryferie z perspektywy idei Jamesa Scotta. Przedstawio­
ny materiał będzie się odnosił do danych historycznych, etnograficznych oraz będzie zawierał krótką
analizę ostatniego konfliktu zbrojnego z lipca 2012 roku, będącego kulminacją napięcia pomiędzy
państwem a autonomią.
G ł ó w n y m celem prezentowanej analizy będzie próba spojrzenia na istniejący w państwie konflikt,
mający podłoże w wojnie domowej oraz istotnych różnicach etnicznych, religijnych i ekonomicz­
nych, z punktu widzenia„gór"i„dolin". Doliny w koncepcji Jamesa Scotta reprezentują państwo
i cywilizacje, zaś góry są to obszary wymykające się kontroli państwa, obszary będące schronieniem
dla tych, którzy uciekają od państwowości. Koncepcja Scotta, mająca swoje źródła w historycznej
analizie masywu górskiego Azji Południowo Wschodniej, tzw. Zomii, może mieć ciekawe zastosowa­
nie w innych obszarach ucieczki od państwowości, którymi mogą być nie tylko góry, ale też morza
czy pustynie.
Istotna w niniejszej analizie jest próba odejścia od klasycznego spojrzenia na relację między pań­
stwem (reprezentującym centrum) a autonomią (oznaczającą peryferie) i przeniesienie interpretacji
w stronę zależności pomiędzy górami i dolinami.
Grzegorz Demel, Uniwersytet Jagielloński
ETNOLOGICZNE REFLEKSJE NA TEMAT UKRAIŃSKIEJ ETNO-POLITOLOGII
Na problem połączenia refleksji antropologa i politologa patrzę z perspektywy polskiego badacza,
który zgłębia dyskurs ukraińskiej tzw. etnopolitologii / e t n o p a ń s t w o z n a w s t w a . Próby z jednej strony
wprowadzenia jej jako określenia„oddolnego" pojmowania polityki (A. Malewska-Szałygin), z drugiej
- promowania jej jako politologii z etnologicznym ukłonem (przez A. Wierzbickiego) oznaczają, że
pojęcie to również w polskiej nauce stwarza problemy, a przyjrzenie się ukraińskim doświadcze­
niom może przydać się i w polskiej refleksji etnologiczno-politologicznej.
Na Ukrainie w zagadnieniach związanych z problematyką mniejszości narodowych oraz d y l e m a t ó w
44

tożsamościowych dominującej ukraińskiej grupy etnicznej (podzielonej m. in. językowo) specjalizują
się prężnie rozwijające się interdyscyplinarne dziedziny o politologicznej proweniencji: etnopolitologia i etnopaństwoznawstwo, których przedstawiciele starają się zaproponować władzom
p a ń s t w o w y m projekt budowy narodu politycznego w rozumieniu Maineckego i Kohna. Propono­
wany referat poświęcony będzie obszarowi zainteresowań owych subdyscyplin oraz etnologicznej
składowej ich bazy teoretycznej.
Ideą etnopolitologii, jak podkreślają jej ukraińscy przedstawiciele, jest spojrzenie na procesy poli­
tyczne oczami etnologa, na etniczne zaś - politologa. W akademickiej praktyce dyskurs etnopolitologiczny zdominowany jest przez politologów, a ukraińska etnologia (a w zasadzie wciąż ludoznawstwo pozostające w ryzach obiektywistycznego paradygmatu) nie jest w stanie zaproponować
politologom alternatywnego spojrzenia na problematykę etniczną (kulturową). Spojrzenie przez
„etnologiczne okulary"- tam, gdzie jest eksponowane - sprowadza się więc często do obiekty­
wistycznego (w tym socjobiologicznego) pojmowania natury grupy etnicznej, przedmiotowego
ujmowania tradycji, koncentracji na„autentycznej"„ludowej"kulturze, uleganiu innym formom
determinizmu. W konsekwencji formułowane przez autorów rekomendacje dla polityki etnicznej
państwa uzasadniane są bez sięgania do perspektywy emicznej samych zainteresowanych.Ten
sposób pojmowania natury etnosu nie stoi jednak w sprzeczności z powszechnym wśród auto­
rów promowaniem idei narodu politycznego (obywatelskiego), ujawnia natomiast skłonność do
ujmowania różnorodności etnicznej w sztywne ramy jednoznacznie określonych „grup kulturowych",
których członków charakteryzować powinny zbieżne deklaracje językowe i narodowościowe.
Badacz staje więc przed metodologicznym problemem: traktować teksty ukraińskich badaczy jako
źródła z tego samego porządku, czy jako teksty o zupełnie innej racjonalności?
Wojciech Dohnal, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
ANTROPOLOGIA POLITYCZNA W POLSCE - STAN BADAŃ, SZANSE I ZAGROŻENIA
W referacie chciałbym pokrótce odnieść się do tradycji i obecnej kondycji badań nad polityką
w polskiej etnologii i antropologii kulturowej. Interesuje mnie prześledzenie powojennego
rozwoju tej specjalizacji oraz opis i interpretacja najważniejszych n u r t ó w współcześnie prowadzo­
nych badań. Pragnę o m ó w i ć ich zakres i tematykę, założenia teoretyczno-metodologiczne oraz
stojące przed nimi szanse i wyzwania.
Najbardziej uderzającą cechą polskich badań nad polityką jest to, że w zdecydowanej większości
koncentrują się one na polityce w świecie postkolonialnym. W tym nurcie mieszczą się zarówno
prace dotyczące sytuacji etnopolitycznej w Azji, Ameryce Łacińskiej, Afryce oraz Oceanii, jak
i studia z zakresu polityki tożsamości oraz p r o b l e m ó w grup mniejszościowych. Często podejmo­
wanymi tematami są także przeobrażenia tradycyjnych systemów politycznych i struktur władzy,
kwestie etniczne, migracje, polityka państwa oraz problemy związane z procesami państwo- i nar o d o t w ó r c z y m i . Można przewidywać, że w najbliższych latach tematyka ta nie straci na aktualno­
ści i nadal cieszyć się będzie d u ż y m zainteresowaniem.
Znacznej aktywności na polu badań nad polityką w świcie postkolonialnym nie towarzyszy
jednak równie duże zainteresowanie problematyką krajową. Społeczno-kulturowy wymiar polskiej
transformacji oraz aktualne problemy szeroko rozumianej polityki lokalnej, w tym zwłaszcza
45

złożone stosunki władzy i podporządkowania, stosunkowo rzadko stają się przedmiotem antro­
pologicznej refleksji. Nieliczne prace z tego zakresu dotyczą głównie antropologii komunizmu
i postsocjalizmu, konsekwencji zmian ustrojowych,„ludowych" wyobrażeń o władzy i polityce oraz
przywództwa politycznego. Co prawda w ostatnich latach wyraźnie wzrosła liczba publikacji na
temat uchodźstwa i migracji oraz różnych aspektów globalizacji, ale j a k d o t ą d stosunkowo niewiele
uwagi poświęca się w nich politycznym wymiarom tych procesów. Jaka jest przyczyna takiej sytu­
acji? Jakie pociąga ona za sobą konsekwencje? Na te i inne pytania chciałbym w swoim referacie
odpowiedzieć, wskazując jednocześnie na te obszary, które potencjalnie przyczynić się mogą do
umocnienia polskiej antropologii politycznej i wyprowadzenia jej z izolacji, w jakiej - jak sądzę specjalizacja ta się znajduje.
Aleksandra Dudzińska, Uniwersytet Warszawski
„TO JEST PRAWIE ŻE MAFIJNA STRUKTURA". ANTROPOLOGICZNE ROZWAŻANIA NA TEMAT
STRATEGII, TAKTYK I RYTUAŁÓW UCZESTNICTWA W POLSKICH PARTIACH POLITYCZNYCH
Partie polityczne ze względu na swoje miejsce i funkcje w systemie politycznym państwa zazwyczaj
znajdują się w kręgu zainteresowań politologów i socjologów polityki. Wybierając partię politycz­
ną jako przedmiot mojego wystąpienia, pozornie stoję w sprzeczności z intencjami moderatorów
panelu „antropologia polityczna", w których została szczególnie podkreślona perspektywa „człowieka
niepolitycznego" i jego interakcje ze sferą polityczną: państwem i władzą. Chciałabym bowiem
pokazać partię jako organizację mającą specyficzne rytuały, hierarchię i swego rodzaju obrzędo­
wość. Działacze partyjni, aby utrzymać swoją pozycję, awansować w strukturze, bądź zrealizować
swoje cele i potrzeby, muszą potrafić odnaleźć się w gąszczu nieformalnych zasad. Aby tak się stało,
przyjmują różne taktyki w zależności od aktualnie obowiązującej w partii strategii i metod działa­
nia swoich partyjnych kolegów. Wymaga to od nich nie tylko strategicznego planowania swoich
działań, zawierania sojuszy, łączenia się we frakcje, poszukiwania mocnych patronów, ale przede
wszystkim prowadzenia miejscami brutalnej i bezwzględnej gry mającej na celu „eliminację" grup
lub jednostek, które przeszkadzają w realizacji potrzeb takich jak miejsce na listach wyborczych,
dostęp do stanowisk czy decyzyjność. Należy podkreślić, że pomimo licznych analiz dotyczących
polskiej sceny partyjnej nie ma zbyt wielu opracowań poświęconych życiu w e w n ę t r z n e m u ugru­
powań, a te nieliczne opierają się zwykle na odtworzeniu i porównaniu ze sobą statutów poszcze­
gólnych partii. Wszyscy moi dotychczasowi rozmówcy zgodnie stwierdzili, że formalnie zasady regu­
lujące działalność danej organizacji są mało istotne wjej codziennym funkcjonowaniu. Formalny
zapis statutu często jest konsekwencją działań podejmowanych poza jego regulacją, a czasami
wręcz wykorzystywany do gier między frakcjami. Wobec tego wydaje się potrzebne wykorzystanie
antropologicznego dorobku badawczego związanego z rytuałami i obrzędowością do innego niż
dotychczas spojrzenia na organizację, która zrzesza n i e t y l k o „ z a w o d o w y c h polityków", ale równ i e ż j u d z i niepolitycznych". Swoje refleksje na temat reguł nieformalnych istniejących w polskich
partiach politycznych oprę na wywiadach przeprowadzonych z działaczami różnych u g r u p o w a ń ,
zrealizowanych w 2012 roku.

46

Monika Golonka-Czajkowska, Uniwersytet Jagielloński
NOWY GRUNWALD I FESTUNG KOLBERG. BITWA O KOŁOBRZEG
W POLSKIM DYSKURSIE PUBLICZNYM
W dyskursie historycznym poświęconym dziejom polskiej wojskowości bitwa o Kołobrzeg uważana
jest obok walk o przełamanie Wału Pomorskiego za najcięższe i najkrwawsze działania wojenne na
terenie kraju, w jakich uczestniczyła armia WR Oficjalne dane mówią o 1013 zabitych, 142 zaginionych
i 2652 rannych Polaków i około pięciu tysiącach zabitych i rannych Niemców. Kołobrzeskie zaślubiny
z morzem weszły nie tylko na trwałe do najnowszych dziejów Polski, ale stały się jednym z najważniej­
szych wydarzeń mitu założycielskiego PRL. Legitymizowały po II wojnie światowej nową władzę i sta­
nowiły potwierdzenie obietnicy z manifestu PKWN o Wojsku Polskim,„które pomści klęskę wrześniową",„zgotuje Niemcom drugi Grunwald" i skutecznie zawalczy „o powrót do Matki-Ojczyzny starego
polskiego Pomorza". Dla samego miasta dzień 18 marca 1945 r. stał się punktem „O" - momentem
inicjalnym, od którego rozpocząć się miała jego nowa historia, a zarazem na poziomie politycznego
mitu reaktualizacją chwalebnych czynów piastowskich władców i przypieczętowaniem„odwiecznego"
„naturalnego" prawa do zdobytego terytorium. Ciągły proces odnawiania wspomnień o kołobrzeskiej
bitwie był przez długie lata narzędziem potwierdzania tożsamości narodowej Pomorza Zachodniego polskości okupionej ofiarą krwi poległych tu żołnierzy, narzędziem, które miało utrwalać w wyobraźni
społecznej Polaków jeden zobowiązujących w polityce PRL wzorców patriotyzmu heroicznego. Stąd
przestrzeń miasta do dzisiaj w sposób zupełnie wyjątkowy przesycona jest różnego rodzaju znakami
odwołującymi się wojennych dziejów walk w marcu 1945. Jednocześnie, wraz ze zmianą ustroju, de­
montażem Układu Warszawskiego i włączeniem Polski do UE, symboliczny obraz bitwy zaczął ulegać
znaczącym przeobrażeniom, związanym zarówno ze zmianą polityki historycznej, jak i pojawieniem
się nowego, koncyliacyjnego dyskursu unijnego. Jednym z przykładów tej transformacji mogą być
zorganizowane w 2010 roku obchody 65. rocznicy Walko Kołobrzeg i Zaślubin Polski z morzem, które
potwierdzając rytualnie prawo Polski do tej części Pomorza, ujawniły także konflikty i dylematy obecne
w publicznym, zarówno oficjalnym, jak i potocznym dyskursie o polskim patriotyzmie.
Karol Kaczorowski, Uniwersytet Jagielloński
PRZEMIANY WEWNĘTRZNEJ I ZEWNĘTRZNEJ POLITYKI TURCJI
W KONTEKŚCIE ARABSKIEJ WIOSNY
Cris Shorei i Susan Wright w Anthropology of Policy podkreślali, iż analiza programów politycznych
(a nie koncentracja na strukturach władzy jak w klasycznym podejściu Meyera Fortesa i Edwarda
Evans-Pritcharda) prowadzi do sedna problematyki antropologicznej. Naukowa refleksja nad bliskow­
schodnimi strategiami i procesami politycznymi wydaje się obecnie szczególnie istotna ze względu
na zapoczątkowane na przełomie 2010 i 2011 roku rewolucje polityczne nazywane często Arabską
Wiosną, które stanowiły przykład nieposłuszeństwa obywatelskiego o niespotykanej dotychczas na
Bliskim Wschodzie skali.
Celem mojego wystąpienia będzie przedstawienie i analiza zachodzących od początku XXI wieku
przemian w tureckiej polityce zagranicznej oraz wewnętrznej z perspektywy zmieniającego się ładu
politycznego regionu. Życie społeczne mieszkańców Anatolii ze względu na heterogeniczność kultu­
rową oraz zróżnicowanie religijne i etniczne stanowi punkt zainteresowania zarówno politologów jak
47

i antropologów już od wielu dekad (Mohapatra, Beller-Hann i Hann). W obliczu Arabskiej Wiosny wśród
zachodnich publicystów i politologów popularne stało się wskazywanie obecnego ustroju Turcji jako
modelu demokracji dla Bliskiego Wschodu (np. Ghosh, Owen).
Na początku swojego wystąpienia za Noah Feldmanem przedstawię rozróżnienie demokracji islamskiej
od demokracji islamistycznej. Następnie, wychodząc od wyróżnionego przez CharlesaTilly'ego podziału
na rzeczowe, procesualne i proceduralne podejście do teorii demokracji, przeanalizuję funkcjonowanie
systemu politycznegoTurcji. W analizie uwzględnione zostaną teorie autorstwa takich badaczek i bada­
czy jak: Terry Lynn Karl, Robert Dahl, James Ferguson, Frederick George Bailey, Cris Shorei i Susan Wright.
Omówiona zostanie również zmiana orientacji polityki międzynarodowej Turcji dokonana przez ministra
Ahmeta Davutoglu, która spowodowała znaczące ocieplenie nastawienia ludności arabskiej do Turcji. Na
taką zmianę wskazują badania ilościowe pozarządowej organizacjiTurkish Economic and Social Studies
Foundation (turecki skrót -TESEV), których wyniki przedstawię podczas referatu.
Uzupełnieniu analizy wewnętrznej i zewnętrznej polityki Tu reji posłuży przedstawienie wyników wła­
snych badań: analizy tureckiej codziennej prasy anglojęzycznej (dzień ni ki Today's Za man i Hurriyet Daily
News) oraz sondażu przeprowadzonego wśród stambulskich studentek i studentów.
Iwona Kaliszewska, Uniwersytet Warszawski
„ZA D U Ż O " l „ Z A MAŁO" PAŃSTWA. DOŚWIADCZENIE PRAKTYK PAŃSTWOWYCH
W REPUBLICE DAGESTANU
Zainteresowanie antropologów koncentruje się wokół tego, w jaki sposób państwo jest doświad­
czane i reprodukowane w życiu codziennym. Analizie poddawane są lokalne przejawy państwa na
peryferiach, ich kulturowa specyfika. Co dzieje się jednak w przypadku, gdy ludzie wydają się w coraz
mniejszym stopniu uczestniczyć w państwie? Gdy opisywany przez Veenę Das„racjonalny wymiar
państwa" (2007) istnieje głównie pod postacią przemocy?
Czy można powiedzieć, że mamy wówczas do czynienia z jednoczesnym „brakiem" i „nadmiarem"
państwa?To przezten pryzmat przyjrzę się kaukaskim peryferiom Federacji Rosyjskiej.
Dagestan to najbardziej niestabilna republika na południu Rosji. Korupcja, konflikt między zbrojnym
podziemiem dążącym do realizacji idei Kaukaskiego Emiratu a strukturami siłowymi pochłania coraz
więcej ofiar, strzelaniny i aresztowania są w republice codziennością.
Dagestańscy muzułmanie w coraz mniejszym stopniu wierzą, że porządek„nadejdzie z góry", na
własną rękę konstruują lokalne przestrzenie porządku, w których panująjasne zasady, bazujące na
szarijacie. Sprawiedliwość społeczna z czasów proroka Mahometa, walka wyzwoleńcza imama Szamila
z XIX wieku, silna ręka Stalina lub Putina to idiomy, z których czerpią. Kalendarze z Putinem obok makat
z Mekki kazały mi głębiej przemyśleć relację między lokalnymi doświadczeniami i wyobrażeniami na
temat państwa a lokalnymi praktykami wprowadzania szarijatu.
Peryferia są często opisywane jako miejsca, gdzie państwo„działa nie tak" a sprawczość mieszkańców,
wyrażająca się nieraz w działaniach niezgodnych z prawem - jak choćby wprowadzanie szarijatu kategoryzowana jest jako forma oporu lub próba zmiany relacji władzy. Tymczasem, co postaram
się pokazać, działania nielegitymizowane przez państwo mogą być również przejawem troski o nie.
Podążając za myślą Veeny Das (2004), w swoim wystąpieniu zamierzam przyjrzeć się bliżej formom
nieczytelności i nieporządku na marginesach Federacji Rosyjskiej.
48

Amanda Krzyworzeka, Uniwersytet Warszawski
OPÓR CZY KREATYWNE DOSTOSOWYWANIE SIĘ? O OSZUKIWANIU PAŃSTWA
Nowe uregulowania prawne zmuszają ludzi do zmiany codziennych działań. Zmiany te mogą postępo­
wać w d w ó c h kierunkach: albo dostosowania się do nowych w y m o g ó w (sytuacja pożądana i oczeki­
wana przez prawodawców) albo dołożenia starań, by pomimo nowych uregulowań nadal można było
działać po staremu (obchodzenie prawa, oszukiwanie, działania nieformalne - często wybierane przez
tych, których nowe uregulowania dotyczą).
Swoje wystąpienie poświęcę tym drugim działaniom. Na podstawie przykładów z badań, prowadzo­
nych w latach 2005-2008 wśród polskich rolników, pokażę, jak kreatywnie reagują oni na niechciane
zmiany, narzucane odgórnie m.in. przez władze państwowe (m.in. w związku z dostosowywaniem pra­
wa do w y m o g ó w UE), czy lokalnych graczy rynkowych (mleczarnia skupująca produkty danego gospo­
darstwa). Postaram się prześledzić różne rodzaje działań podejmowanych w ramach takiego sprzeciwu,
skupiając się głównie na sposobach używania matematyki i liczb, jako jednym z najskuteczniejszych.
Rolnicy często sprzeciwiają się nowym regulacjom nie dla samego zachowania status guo (np. z po­
wodu przywiązania do tradycji, lenistwa czy oszczędności i niechęci do przeprowadzania kosztownych
zmian), ale z powodu wartości, które wyznają i których chcą bronić, a które są - według nich - za­
grożone w związku z nowymi przepisami/wymogami. Sprzeciw wobec nowych uregulowań (czy to
aktywnego i jawnego, czy też tzw. biernego oporu) można rozpatrywać jako walkę o władzę - o władzę
narzucania norm (etycznych, ekonomicznych, społecznych), oceniania zachowań innych ludzi, decy­
dowania o tym, co jest racjonalne, słuszne i korzystne ekonomicznie. Rolnicy, będący w tej walce na
przegranej pozycji, mimo wszystko starają się zdobyć jak największą kontrolę nad własnym życiem,
wykazać własną sprawczość i nie poddać się całkowicie narzucanym im zasadom.
Małgorzata Kułakowska, Uniwersytet Jagielloński
HISTORIE FLAGI ZJEDNOCZONEGO KRÓLESTWA WIELKIEJ BRYTANII I IRLANDII PÓŁNOCNEJ
Wystąpienie poświęcone zostanie analizie flagi Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północ­
nej jako przedmiotu identyfikacji politycznej i narodowej. Poruszone zostaną następujące aspekty: relacja
pomiędzy brytyjskościąjako tożsamością narodową a tożsamością obywatelską, analiza pojęcia brytyjskości
jako metapojęcia obejmującego poszczególne tożsamości narodowe - również te niereprezentowane
w symbolu flagi, problematyczna relacja brytyjsko-irlandzka ilustrowana obecnością Krzyża Św. Patryka na
fladze, wreszcie pytanie o przyszłość flagi w kontekście dewolucji oraz debaty nad niepodległością Szkocji.
Mateusz Laszczkowski
BUDOWANIE PAŃSTWA: BOOM BUDOWLANY W ÄSTANIE I PERFORMATYWNOŚĆ PAŃSTWA
W proponowanym wystąpieniu omawiam przeniesienie stolicy Kazachstanu do Astany (miasta znanego
dawniej jako Celinograd i Akmoła) w 1998 roku oraz boom budowlany, jaki miał tam następnie miejsce
począwszy od około roku 2000. Opierając się na badaniach terenowych zrealizowanych przeze mnie
w latach 2008-2009, przedstawiam etnograficzne studium budowy nowego krajobrazu miejskiego oraz
procesu konstruowania państwa, którego materializacją stała się wspomniana budowa. Skupiam się
na doświadczeniach kilkorga osób, które, niezależnie od siebie, migrowały do Astany w okresie boomu
w poszukiwaniu szans na bardziej satysfakcjonujące życie oraz, jak dowodzę, odnowionego poczucia
49

aktywności i osobistej kontroli nad wytwarzaniem znaczeń. Przez pryzmat tych osobistych narracji analizuję
oficjalną ideologię i szersze przekształcenia społeczne i polityczne. Rozważam relacje pomiędzy państwem,
materialnością i polityczną podmiotowością i stawiam następujące pytania: Wjaki sposób budynki i proces
budowy kształtują doświadczanie i konstruowanie państwa? Jak obywatele odnoszą się do oficjalnych
przedstawień budowy i przypisywanych jej znaczeń? Jaką rolę odgrywają oni w konstruowaniu i utrzymy­
waniu państwa? Wjaki sposób podmiotowości obywateli kształtowane są w relacji do państwa i do proce­
su budowy? Bardziej ogólnie, jakto się dzieje, że materialność budynków dostarcza tak wymownego języka
do kształtowania państwa, zarówno w sensie afirmatywnym, jak i krytycznym? Prezentowane w wystąpie­
niu badania stanowią część szerszego projektu, w ramach którego międzynarodowa grupa antropologów
i politologów podejmuje się etnograficznego opisania zjawisk politycznych w Azji Środkowej w celu wypra­
cowania nowego podejścia teoretycznego w antropologii politycznej, skoncentrowanego na szczegółach
codzienności i wykorzystującego heurystyczny potencjał pojęcia performatywności.
Paweł Łady kows ki, Polska Akademia Nauk
NA PERYFERIACH PAŃSTWA: PRZESTRZENNE ORAZ SPOŁECZNE WYMIARY WŁADZY.
NEGOCJACJE POLSKO-CZESKIEGO„DŁUGU GRANICZNEGO"
W referacie omawiam konflikt suwerenności pomiędzy władzami państwowymi i lokalnymi uczestniczą­
cymi w negocjacji polsko-czeskiego tzw.„długu granicznego". Przedstawione materiały zebrane zostały
podczas badań terenowych (r. 2012) oraz w toku kwerendy dostępnych archiwaliów MSZ.
Współczesna granica polsko-czeska tylko w części pokrywa się z granicą wytyczoną po I wojnie świato­
wej przez ówczesną Polskę i Czechosłowację. Ponowne wyznaczenie granicy po r. 1945 oraz dokonywa­
ne później korekty prowadzące do jej skrócenia oraz„wyprostowania" spowodowały pojawienie się w
1958 r. wynoszącego ok. 370 ha tzw.„długu granicznego". Po rozpadzie Czechosłowacji dług graniczny
pozostał problemem polsko-czeskich stosunków bilateralnych.
Peryferie państwa to centralne zagadnienie dla jego władz. Państwo na obrzeżach terytoriów staje się
nadwrażliwe, a jego instytucje działają nieustannie w stanie podwyższonej gotowości, podkreślając przy
pomocy licznych działań oraz agend swojąjurysdykcję nad danym obszarem. Jednocześnie wejście do
Strefy Schengen w 2007 zapoczątkowało proces znoszenia barier granicznych między Polską a Czechami.
Oba państwa zaczęły wycofywać niemal wszelkie instytucje, które dotąd stały na straży spójności teryto­
rialnej państwa narodowego. Dziś słupy graniczne jedynie symbolicznie informują o istnieniu granicy.
Dotąd kwestia korekty długu granicznego negocjowana była na poziomie władz centralnych, a same
negocjacje były upolitycznione: niektóre propozycje rozwiązania sporu traktowały granicę w katego­
riach symbolicznych i patriotycznych; inne opcje podejmowały próby wyceny ekonomicznej spornej
ziemi. Ostatnio jednak do debaty włączyła się lokalna (czeska) społeczność zamieszkująca pograniczne
gminy, domagając się formalnego rozpoznania jako strona w sporze. W trwającym aktualnie procesie
rezygnowania państwa narodowego z kontroli granic (objawiającym się np. w wycofywaniu się instytucji
państwowych z roli kontrolerów i strażników granic i pogranicz) w ich miejsce i rolę zaczynają wchodzić
społeczności lokalne. Protest czeskiej społeczności lokalnej wobec praskich decydentów to aktywność,
która czyni z niej równoprawny podmiot, mający realny wpływ na kształt granicy, dotąd ustalany wyłącz­
nie między podmiotami prawa międzynarodowego, czyli państwami narodowymi. Suwerenność tych
podmiotów znalazła się jednak w konflikcie.
5C

Agata Maksimowska, Uniwersytet Warszawski
„CZERWONY SYJON"VS.„MAŁA OJCZYZNA"- SPÓR O WIZERUNEKŻYDOWSKIEGO OBWODU
AUTONOMICZNEGO W ROSJI
Punktem wyjścia dla referatu jest artykuł opublikowany w czasopiśmie„Lud", w którym analizowałam
politykę reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym w Rosji jako rodzaj sporu o dominu­
jącą pozycję w procesie kształtowania lokalnego imaginarium i wytwarzania podmiotów/poddanych
(Foucault). W artykule opisywałam głównych aktorów instytucjonalnych zaangażowanych w walki
o kształt owej reprezentacji, próbowałam zidentyfikować dyskursy ustanawiające określone konstrukcje
powszechnie zrozumiałej „żydowskości", a także prezentowałam konsekwencje jakie te konstrukcje mają
dla tworzenia się lokalnych tożsamości. W niniejszym referacie pragnę zwrócić uwagę na szczególny
aspekt tego procesu, związany z reakcją lokalnych aktorów na reprezentacje powstałe poza Obwodem.
Mimo że dynamika lokalnych sporów o kształt reprezentacji Obwodu jako„żydowskiego" nieustannie się
zmienia, odsłaniając rozziew pomiędzy różnymi naturalizującymi„żydowskość"dyskursami a kulturową
praktyką obywateli określających swoją tożsamość, to sytuacja różnorodności i niejednoznaczności kon­
strukcji kulturowych paradoksalnie daje dużo możliwości dla budowania pozycji politycznej na zewnątrz.
Jednakże reprezentacje powstające poza lokalną dynamiką stosunków władzy są zupełnie inaczej uwi­
kłane w dyskursy definiujące„(nie)żydowskość" Birobidżanu i często spotykają się z oporem mieszkańców
Obwodu. W tym kontekście działania lokalnych aktorów są wyjątkowo spójne i dają się opisać przede
wszystkim jako strategia o charakterze„obronnym". Celem wypowiedzi broniących „żydowskości"jest
udowodnienie, po pierwsze, że„projekt birobidżański" nie był jedynie elementem dyskryminacyjnej
stalinowskiej polityki narodowościowej lecz przede wszystkim efektem zmagań pierwszych osadników
z naturą i przeciwnościami losu, po drugie, że za sensem powstania Obwodu przemawia fakt, że umoż­
liwił osadnikom z Ukrainy i Białorusi uniknąć Holokaustu, po trzecie, że w dzisiejszym zglobalizowanym
świecie słabe i niejednoznaczne tożsamości żydowskie nie świadczą o porażce„radzieckiej żydowskiej
ojczyzny", ale o nadążaniu procesów społecznych w ŻOA za kreolizacją kultury światowej, po czwarte, że
wysiłki wkładane lokalnie w„rozwój kultury" nie są przejawem sztucznego kreowania„wirtualnego świata
żydowskiego", lecz przemyślaną strategią marketingową, wykorzystującą środki, które sprawdziły się
w okresie radzieckim.
Podczas wystąpienia przedstawię kilka przykładów reprezentacji Birobidżanu czynionej z zewnątrz i wy­
powiedzi świadczących o strategii „obronnej".
Piotr Małczyński, Uniwersytet Wrocławski
NACJONALIZM Z FUTBOLOWEJ PERSPEKTYWY. PRZYKŁAD EURO 2012
W antropologicznej perspektywie rozważań nad nacjonalizmem powinno się, według K. Jaskułowskiego, zwrócić szczególną uwagę na miejsce koncepcji narodu w myśleniu o świecie. Wskazanie
na brak oczywistości i anaturalność narodowej rzeczywistości nakierowuje badania ku zjawiskom,
które utrwalają nacjonalistyczne wizje. Istotną przestrzenią (re)produkcji tożsamości narodowej oraz
ontologii kulturowej skoncentrowanej na narodowości (choć niedostrzeżoną dostatecznie przez wielu
badaczy, którzy jak Gellner, przeceniali rolę edukacji w rozpowszechnieniu wizji świata narodów) jest
kultura popularna, w tym sport. Piłka nożna dostarcza możliwości zarówno swoistego unaocznienia
(abstrakcyjnych) narodów, jak ich symbolicznej rywalizacji. Drużyna reprezentacyjna pełni bowiem rolę
5'

metonimii wyobrażonej wspólnoty, mecz zaś, dzięki wymiarowi rytualnemu, pozwala na społeczną
integrację i ustalenie relacji dominacji między rywalizującymi stronami. Rozgrywkom towarzyszą zaś
odwołujące się do narodowej symboliki i historii narracje. Analiza zjawisk powiązanych z futbolem
pozwala więc na prześledzenie mitycznych i symbolicznych aspektów nacjonalizmu, a także na
uwzględnienie codziennych doświadczeń, co również stanowi o charakterze antropologicznie zogni­
skowanych studiów nad nacjonalizmem.
Bazując na badaniach etnograficznych przeprowadzonych we Wrocławiu w trakcie turnieju EURO
2012, a także analizie dyskursu medialnego oraz folkloru internetowego (photoshop lore, vanity sites),
który dotyczył mistrzostw Europy, pragnę przedstawić interpretację wydarzeń sportowych jako na­
cjonalistycznego święta. Interesować mnie będą przede wszystkim sposoby (re)produkcji wizji świata
narodów, w tym emiczne definiowanie narodowości (polskiej), zarówno w formalnej, jak i nieformalnej
wersji nacjonalizmu (za T.H. Eriksenem). Pragnę zinterpretować dyskurs omawiający charakter i skład
zespołu, aby spróbować nakreślić sposoby rozumienia i wyznaczania granic narodu ze szczególnym
uwzględnieniem skłonności do etnokracji bądź merytokracji, co pozwoliłoby na wpisanie analizowa­
nych poglądów w obręb etnicznych bądź obywatelskich tendencji w ramach nacjonalizmu.
Łukasz Michoń, Stowarzyszenie Artystyczne Miastospółka
SPRAWA SMOLEŃSKA W UJĘCIU ANTROPOLOGII POLITYCZNEJ. O MOŻLIWEJ ROLI
ANTROPOLOGA W PROCESIE Z A R Z Ą D Z A N I A DRAMATEM SPOŁECZNYM SWOICH CZASÓW
W wystąpieniu będę się starał streścić najważniejsze analizy oraz nasuwające się wnioski, do jakich dosze­
dłem w swojej rozprawie doktorskiej, która dotyczyła działania mechanizmu rytualnego wpływającego na
wybrane dyskursy polityczne i determinujące tym samym przebieg i zakończenie wybranych dramatów
społecznych.
Po 7 latach badań nad strukturalno-semiotycznymi związkami zachodzącymi między treścią i budową
dwóch starotestamentowych Ksiąg Samuela a dramatami społecznymi wykazałem, że istnieje między
nimi bardzo interesujący związek. Dokonane analizy pozwoliły dostrzec, opisać i zrozumieć proces,
w którym dramat społeczny przebiega według schematu charakterystycznego dla mechanizmu kozła
ofiarnego, stając się jednocześnie modelem dla kolejnych prób rytualnego powtórzenia schematu rywali­
zacji między przedstawicielami dwóch zantagonizowanych paradygmatów.
W efekcie prowadzonych badań udało mi się dowieść, że przybierająca na sile„wojna polsko-polska", która
ujawnia się między innymi w kontekście interpretowania przyczyn katastrofy smoleńskiej, wpisuje się w
model dramatu społecznego, który rozgrywany jest według „dawnej drogi" zrealizowanej między innymi
przez Józefa Piłsudskiego. W wyniku symultanicznych analiz na trzech poziomach jednocześnie (scenariu­
sza starotestamentowego, jego paradygmatycznej realizacji w dramacie społecznym z udziałem J. Piłsud­
skiego oraz próbie rytualnego powtórzenia schematu we współcześnie trwającym dramacie społecznym)
możliwe stało się dostrzeżenie stałych elementów kompozycji wskazujących na to, że współczesny proces
rytualny także został zagarnięty przez mechanizm ofiarniczy, który „narzucanego przebieg oraz zakończe­
nie w nieustannych próbach selekcji oraz złożenia w ofierze postaci będących transformacją fundatorów
porządku III RP.
Wtym kontekście niezwykle interesująca dla antropologów staje się możliwość zarządzania współ­
czesnym dramatem społecznym. Jest to perspektywa niezwykle atrakcyjna i wymagająca politycznie
52

odpowiedzialnej postawy od badaczy społecznych, którzy mogą zaproponować„nową drogę" w ramach
nieofiarniczego zakończenia rywalizacji między przedstawicielami dwóch zantagonizowanych para­
dygmatów. Propozycja tak pojmowanej antropologii politycznej stanowić może wiążący, silny i meryto­
ryczny głos środowiska antropologicznego proponującego konkretne rozwiązanie dramatu społecznego,
które może stać się wzorcem dla kolejnych prób rozwiązywania zrytualizowanych konfliktów społecznych.
Jacek Nowak, Uniwersytet Jagielloński
KONFLIKT DYSKURSÓW HISTORYCZNYCH VERSUS PAMIĘĆ ZBIOROWA
W POLSKO-UKRAIŃSKIM POJEDNANIU
Koniec ubiegłego wieku w Europie w dużej mierze upłynął pod znakiem dyskusji o pamięci przeszłości
i zasadach budowania nowego ładu geopolitycznego. Nowy projekt europejskiej tożsamości wymagał
bowiem unormowania relacji sąsiedzkich między krajami, które w przeszłości prowadziły ze sobą spory
i wojny. Jednocześnie postępująca demokratyzacja w krajach postsowieckich nie tylko zmuszała do roz­
liczenia się z przeszłością ale wymagała też naprawy relacji między narodami aspirującymi do członko­
stwa w europejskiej wspólnocie. Jedną ze strategii politycznych stało się więc rozliczanie i przebaczanie
win z przeszłości. Owa szczególna polityka pamięci widoczna była zwłaszcza w społeczeństwach Euro­
py Środkowo-Wschodniej. W mojej ocenie, w interesującym mnie przypadku relacji polsko-ukraińskich,
nie przygotowano tych d w ó c h społeczeństw do wzajemnego przebaczenia, a to skutkuje brakiem
zdolności do pojednania. Ponadto kwestia dobrych relacji Polaków z Ukraińcami dotyczy nie tylko ich
stosunków sąsiedzkich, ale jest wskaźnikowa dla dalszych losów procesu europeizacji. Przewiduję, że
właśnie na tym odcinku granic decyduje się przyszłość projektu tożsamościowego Europy.
Analizując relacje sąsiedzkie Polaków, da się zauważyć, że są one obarczone pamięcią przeszłości, która
w zasadniczym stopniu determinuje ich kondycję. O ile jednak wraz z upływem czasu owe relacje
z większością sąsiedzkich krajów się polepszają, o tyle polsko-ukraińskie wciąż pozostają na wysokim
poziomie wzajemnej niechęci. Skoncentruję się przede wszystkim na czynnikach wpływających na taki
a nie inny stan pamięci przeszłości w społeczeństwie polskim. Powiem więc o regułach społecznego
pamiętania, strategiach tożsamościowych, roli i pozycji mniejszości ukraińskiej oraz polityce historycznej
wobec Ukrainy. Swoje rozważania prowadzę w ramach teorii pamięci zbiorowej i konfliktów etnicznych.
Odwołam się też do swoich wieloletnich badań antropologicznych na temat relacji polsko-ukraińskich.
Elżbieta Olzacka, Uniwersytet Jagielloński
„ZBADAĆ WOJNĘ MIARĄ CZŁOWIEKA"- O PRZEDMIOCIE BADAŃ I DOKONANIACH
ROSYJSKIEJ ANTROPOLOGII WOJENNEJ
Refleksja nad naturą zależności łączących różne kategorie wojen z wzorami kultury i formami życia
społecznego od dziesięcioleci zajmuje badaczy. Szeroką, antropologiczną analizą zjawiska wojny oraz
dostrzeganiem jego powiązań z kulturą zajmuje się specjalizacja zwana antropologią wojny. Temat ten
jest chętnie poruszany również przez rosyjskich naukowców, jednak wyniki ich badań i analiz wydają
się nie przenikać poza granice Federacji Rosyjskiej i nie są powszechnie znane wśród polskich socjolo­
g ó w i antropologów. W ramach swojego wystąpienia chciałabym więc je przybliżyć.
Zainteresować mogą zwłaszcza ustalenia teoretyczne, pojęciowe, jakie składają się na refleksję o kultu­
rowym wymiarze zjawiska wojny. Pojęcie„kultury wojennej" nieobecne jest w zachodniej nauce - tak
53

w socjologii, antropologii jak i naukach strategicznych. Funkcjonują tam oczywiście pojęcia pokrewne,
jak chociażby kultura bezpieczeństwa, kultura strategiczna, czy najbliżej -„military culture"- żadne
z nich jednak nie proponuje pełnej analizy „antropologicznego wymiaru zjawiska wojny". Tego zadania
podjął się, na gruncie rosyjskiej antropologii i kulturologii, m.in. Władimir I. Bażukow, przedstawiając
oryginalną koncepcję „wojennej kultury" i wyznaczając główne kierunki i metodologię badań w obrębie„wojennej antropologii". Podejście antropologiczne umożliwić ma„badanie zjawiska wojny miarą
człowieka", a więc skupienie się na wszystkich jej aspektach - począwszy od materialnego a skończyw­
szy na symbolicznym i duchowym.
Rosyjscy znawcy tematu (W.N. Grebienkow, J.N. Romanowa, J.S. Sienawskaja) skupiają się na szczegó­
łowych aspektach „kultury wojennej"- materialnym, socjologicznym, psychologicznym, historycznym
i kulturowym. Badają również sposoby przejawiania się kultury wojennej w czasach wojny i w czasach
pokoju, a także wojenne kultury poszczególnych krajów i społeczeństw (zwłaszcza rodzimą) i ich wza­
jemne oddziaływanie na siebie. Ich analizy często noszą również charakter praktyczny i obejmują: wo­
jenną socjalizację młodzieży i w p ł y w na nią różnych społecznych instytucji, kształtowanie wyobrażeń
0 wojnie, armii i wojennej służbie różnych społecznych grup czy osobliwości myślenia i zachowania
żołnierzy w konfliktach wojennych początku XXI wieku.
Robert Pyka, Uniwersytet Śląski
DEMOKRACJA I PAŃSTWO NA ROZDROŻACH GLOBALNEGO ŚWIATA Z PERSPEKTYWY
ANTROPOLOGII POLITYKI
Przedmiotem referatu będzie opisanie i wyjaśnienie przekształceń następujących w obrębie współ­
czesnego państwa, rzutujących na funkcjonowanie systemu demokracji przedstawicielskiej pod
w p ł y w e m postępującej globalizacji, odziaływującej na przestrzeń państwa i jego struktury lokalne za
pośrednictwem procesów metropolizacji.
Godne uwagi będzie zatem zarówno to, w jaki sposób dochodzi do reprodukcji porządku globalnego
1 jego logiki w obrębie państwa, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów metropolitalnych, ale
także, a może przede wszystkim, ukazanie „oporu", jaki stawia społeczeństwo i państwo względem
coraz silnej determinujących ich sytuację zewnętrznych imperatywów właściwych systemowi global­
nemu. Zbadanie wspomnianego„oporu"jest kluczem do zrozumienia ostatecznego kształtu instytucji
i rozwiązań normatywnych, które stanowią wyłącznie zewnętrze przejawy i rezultaty procesu ścierania
się specyficznej historyczności danego społeczeństwa z zewnętrznymi względem niego uwarunkowa­
niami globalnymi.
Przeprowadzenie tego rodzaju badań wymaga specyficznego podejścia badawczego lokującego się
na styku socjologii polityki i antropologii polityki. Pojęcie historyczności używane jest tu wznaczeniu,
jakie nadał mu Alain Touraine, stwierdzając, że „społeczeństwo nie redukuje się do swojego funkcjono­
wania lub adaptacji do otoczenia; ono samo się wytwarza". Zgodnie z powyższym faktyczne prze­
kształcenia w sposobach funkcjonowania społeczeństwa, w wymiarze formalnym, instytucjonalnym
oraz normatywnym, są efektem permanentnego napięcia między zewnętrznymi bodźcami, które
docierają z jego otoczenia, a jego wewnętrzną konstrukcją aksjologiczną i normatywną oraz stosunka­
mi społecznymi, poprzez które społeczeństwo to samo się wytwarza i które katalizują sposób, w jaki te
zewnętrzne bodźce oddziałują na jego ostateczny kształt.
54

Przedmiotem analiz empirycznych prezentowanych w referacie będzie społeczeństwo francuskie.
Podyktowane jest to jego niezwykle silną historycznościąoraz„oporem",jaki może ono stawiać wzglę­
dem determinantów globalnych, których logika wydaje się zgoła odmienna od norm konstytuujących
szkielet aksjologiczny francuskiego społeczeństwa.
Edyta Roszko, Durham University
MARITIME ENCLOSURES IN THE SOUTH CHINA SEA: PERFORMANCE OF SOVEREIGNTY,
CUSTOMARY FISHING PRACTICES AND COUNTER-MAPPING THE SEATERRITORY
IN VIETNAM AND CHINA
The South China Sea (SCS) is a conflict-ridden international arena of rivalry between China, the US,
India, and the ASEAN countries over sovereignty, resources and security. In this geo-political clash
China claiming sovereignty and exclusive rights to resource exploitation—is the dominant force and
Vietnam its main challenger. In contrast with those studies that analyse the SCS dispute and the incre­
asing competition over natural resources by looking exclusively at the major state actors, this article
situates claims to political sovereignty within broader, vernacular notions of social space. I suggest that
complex territorial claims, new technologies and forms of knowledge applied by the state to delineate
their material borders on the sea can be best understood by looking how sovereignty is performed
on a day-to-day basis. Customary fishing practices in the SCS have been increasingly used by China
and Vietnam as a technology of mapping and counter map-making to formulate legal arguments
for enclosures of the commons and the'territorialization'of the sea and its resources. Vietnam and
China chose to frame their territorial claims in the emotive term of'protection'of their local fishermen
and their historic rights to catch freely in—what is considered by these states to be—the'Chinese'or
'Vietnamese'waters. In public discourse, Vietnamesefishermen'sstruggle to make a living is construed
as a powerful symbol of national sacrifice and courage to defend Vietnam's sovereignty.Thus, I show
that the performance of sovereignty through customary fishing practices and counter-mapping the
sea territory in Vietnam is a particular projection of a socially constructed image of the state geo-body
capitalizing on strong nationalistic sentiments. Finally, I argue that sovereignty is much more than
a legal issue, supported by historical arguments; rather, it is a social and cultural performance involving
many actors within and outside of the state.
Katarzyna Suwada, Polska Akademia Nauk
ROLA OJCA A POLITYKA RODZINNA, CZYLI O WPŁYWIE PAŃSTWA
NA RODZICIELSKIE POSTAWY MĘŻCZYZN
Rodzicielstwo stało się dzisiaj w społeczeństwach zachodnich kwestią polityczną. Nie tylko dlatego,
że Europa zmaga się z niskimi wskaźnikami dzietności i problemami starzejącego się społeczeństwa,
ale również dlatego, że jest ono silnie związane z kwestiami równości płciowej i genderowym po­
działem obowiązków domowych, które przekładają się na genderowe nierówności na rynku pracy.
W tym kontekście istotna jest rola mężczyzn w sferze domowej i ich zaangażowanie w zajmowanie
się dziećmi i domem. Polityka rodzinna pełni tutaj ważną funkcję, ma bowiem możliwość tworze­
nia mechanizmów ułatwiających, a nawet zmuszających mężczyzn do większego zaangażowania
się w pracę d o m o w ą i życie rodzinne. Moje wnioski opierają się na analizie prawie 80 w y w i a d ó w
55

pogłębionych z polskimi i szwedzkimi ojcami oraz matkami przeprowadzanych od lipca 2012 do
kwietnia 2013 roku. Wywiady z elementami wywiadu biograficznego dotyczyły ojcostwa, jego
rozumienia, a także praktyk z nim związanych. Porównanie doświadczeń polskich i szwedzkich
rodziców pokazuje, jak wielki w p ł y w na postrzeganie ojcowskich ról i praktyk ma kontekst instytu­
cjonalny i polityka rodzinna. Jest to szczególnie widoczne w przypadku szwedzkim - rodzice, raczej
nieświadomie, używają argumentów, które były używane podczas wprowadzania poszczególnych
reform. Na przykład duży nacisk na równość płciową sprawia, że osoby badane bardzo ostrożnie
mówią o różnicach płciowych. Z kolei polscy rodzice są zgodnie przekonani o szczególnej roli matki
do 3 roku życia dziecka, a ojca traktują bardziej jako tego, który powinien finansowo zabezpieczać
życie swoim dzieciom. Można założyć, że wynika to z konstrukcji polskiego systemu urlopów macie­
rzyńskich i wychowawczych, który sprawia, że to raczej kobieta, chcąc nie chcąc, musi pozostawać
w domu z małym dzieckiem. W moim referacie pokażę, w jaki sposób kontekst polityczny w p ł y w a
na postrzeganie przez rodziców roli ojca i ojcostwa, a także jak determinuje codzienne praktyki.
(Część polska badań jest finansowana przez NCN w ramach grantu PRELUDIUM II, a szwedzka przez
Swedish Institute w ramach programu Visby).
Joanna Szczepanik
0 KULTURZE WSPÓŁCZESNEGO MEKSYKU Z POMINIĘCIEM POLITYKI, CZYLI O CZYM?
REFLEKSJE ANTROPOLOGICZNE OPARTE NA AUTORSKIM PROJEKCIE DZIENNIKARSKIM
Propozycja zaprezentowania wystąpienia opartego na projekcie dziennikarskim w ramach Kon­
gresu Antropologicznego znajdzie swoje uprawomocnienie, jeśli potraktujemy treść przekazu me­
dialnego jako obiekt analizy, a sam proces jego powstawania, jako badanie terenowe. Zagadnieniu
relacji pomiędzy antropologią i mediami zostanie poświęcona wprowadzająca część wystąpienia.
Nawiąże ona także do zagadnienia statusu badacza-obserwatora i jego miejsca w kontekście dys­
kursu postkolonialnego oraz kluczowych kwestii, takich jak władza i wiedza.
Następnie przedstawiona zostanie idea projektu polegającego na przygotowaniu numeru cza­
sopisma „Magazyn Sztuki" poświęconego współczesnej sztuce i kulturze meksykańskiej. Analiza
informacji w fazie przygotowawczej doprowadziła do podjęcia decyzji o położeniu akcentu na
propozycje artystyczne odnoszące się do sytuacji społeczno-politycznej. Wsparcie finansowe
otrzymane od Rządu Meksyku uwarunkowane jednakże zostało serią wytycznych, między innymi
dotyczących „powstrzymania się od uczestnictwa w ruchach, które zakłócają porządek społeczny"
1 nakładających obowiązek regularnego raportowania w trakcie rozpoznania dziennikarskiego
w Meksyku.
Zaproszeni do udziału autorzy meksykańscy zostali poinformowani o artystyczno-kulturalnym
profilu pisma oraz o współfinansowaniu edycji meksykańskiej przez rząd. Efekt końcowy w postaci
numeru meksykańskiego ukazał się po kilku miesiącach od zakończenia badań. Ostatecznie,
rozmowa na temat t w ó r c ó w reprezentujących Meksyk na arenie międzynarodowej przekształciła
się w artykuł dotyczący śladów postkolonializmu w polityce wewnętrznej i relacjach społecznych,
rozważania na temat murali stały się inspiracją do opowieści o rewolucji w Oaxaca w 2006 roku,
a tekst o meksykańskich mediach położył punkt ciężkości na w o j n ę narkotykową i przybrał formę
wręcz bezpośredniej krytyki rządu.
56

W podsumowaniu należy zaznaczyć, iż choć zawartość merytoryczna tego zbioru artykułów sta­
nowi doskonały materiał do analizy w kontekście„wspólnot wyobrażonych" Benedicta Andersona,
teorii hegemonii kulturowej Antonia Gramsciego, teorii modernizacji Shmuela Noaha Eisenstadta,
czy choćby badania tekstu, zgodnie z propozycją kodowania i dekodowania Stuarta Halla, szcze­
gólną uwagę warto zwrócić na sam proces produkcji zbioru. Stosując za Michaelem Herzfeldem
definicję Sary Dickey, poszczególni„producenci" meksykańskiego numeru „Magazynu Sztuki"
wydają się mieć zgoła sprzeczne cele.
Monika Sznel, Uniwersytet Warszawski
ANTROPOLOGIAW DOMU. ZAMIESZKIWANIE POSTAWIONE W STAN
POLITYCZNEGO OSKARŻENIA
Jednym z immanentnych celów antropologii jest poszerzanie spektrum tego, co wyobrażalne
(K. Hastrup). Doświadczenie etnograficzne podważa oczywistości i stawia pytania kulturowemu
i politycznemu gorsetowi tworzącemu lokalne rzeczywistości. Od konstruktywizmu społecznego
przez postmodernizm do czasów współczesnych zdajemy sobie sprawę, że każda rzeczywistość
- społecznie konstruowana (P. L. Berger,T. Luckman), wytwarzana w specyficznych kontekstach
geopolitycznych - legitymizuje swoje prawo do stanowienia o tym co słuszne, prawdziwe, racjo­
nalne poprzez wynajdowanie tradycji (E. Hobsbawm). Zamieszkiwanie w europejskim mieście to
tradycja, w której właśnie dokonuje się przełom. W Polsce, od blisko dekady, liczne ruchy miejskie,
organizacje pozarządowe, oddolne inicjatywy mieszkańców współpracują i zmieniają zasady
funkcjonowania miast, ich fizyczną tkankę i społeczny charakter. Wiedza ekspercka jest podważana
przez„teoretyków życia codziennego". Wielkie narracje o tym, czym jest zamieszkiwanie w mieście
są strącane z piedestału przez lokalne epistemologie (M. Herzfeld).
W wystąpieniu zechcę - bazując na materiale terenowym gromadzonym podczas autorskich
badań etnograficznych pośród członków powstających i już istniejących współczesnych spółdziel­
ni mieszkaniowych w Warszawie, Wiedniu i Kopenhadze (housing cooperatives) - u m o t y w o w a ć
niniejszą tezę: współczesne zamieszkiwanie w mieście staje się zadaniem, urasta do rangi politycz­
nego manifestu. Ewikcje sygnalizują wzmożoną ochronę własności prywatnej, podczas gdy coraz
większa liczba mieszkańców miast decyduje się na zamieszkanie w komunach czy spółdzielniach.
Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna zmusza ludzi do redefinicji i przeformułowania wyznaczo­
nych celów: kredyt na mieszkanie godzi w poczucie bezpieczeństwa, bardziej opłacalne okazuje
się wynajmowanie mieszkań, co przy dzisiejszej mobilności w p ł y w a na zwiększenie poczucia
wolności.
Zamieszkiwanie to soczewka skupiająca wiele płaszczyzn przechodzącego przeobrażenia współ­
czesnego miejskiego społeczeństwa: od tożsamości narodowej do obywatelskiej tożsamości
miejskiej, od heteronormatywnego podmiotu i rodziny nuklearnej do związków partnerskich czy
rodziny z wyboru, od politycznej bierności do zaangażowania na szczeblu lokalnym i postulatu
demokracji deliberatywnej. Ponadto, każdorazowo lokalne zaangażowanie i polityczny aktywizm
łączą się jednocześnie z globalną redefinicją demokracji: mamy do czynienia z narodzinami hory­
zontalnej „głębokiej demokracji"(A. Appadurai).

57

Karolina Sztandar-Sztanderska, Uniwersytet Warszawski
FORMATOWANIE BEZROBOTNYCH: AKTYWIZACJA ZAWODOWA W POWIATOWYCH
URZĘDACH PRACY A (RE)PRODUKCJA PORZĄDKU SPOŁECZNEGO I (RE)KONSTRUOWANIE
PODMIOTOWOŚCI
Wystąpienie dotyczy praktyk podejmowanych w imieniu państwa wobec osób rejestrujących się jako
bezrobotne w powiatowych urzędach pracy. Codzienne działania -takiejak rejestracja, sprawdzanie
„gotowości" i „zdolności do podjęcia zatrudnienia", rekrutacja do programów szkoleniowych, sporządzaniejndywidualnych Planów Działania", zajęcia aktywizacyjne w Klubach Pracy - rozpatrywane są
z perspektywy różnych teorii władzy. Podejście analityczne - inspirowane pracami Bourdieu, Foucault
i koncepcją street-level bureaucracy (Prottas, Lipsky) - pozwala analizować politykę wobec bezrobocia
jako sposób kształtowania, kontrolowania i regulowania populacji oraz przetwarzania ludzi (people
processing) o zróżnicowanych biografiach w czytelne i dające się klasyfikować podmioty, u których
dzięki odpowiedniej „obróbce" próbuje się wykształcić pożądane zachowania. Pokazuję, jak zbiuro­
kratyzowany świat powiatowych urzędów pracy jest poddawany przekształceniom pod w p ł y w e m
nowych koncepcji zarządzania społeczeństwem („aktywizacji zawodowej"„indywidualizacji", zwiększania„efektywności"). Osoby, które przychodzą do urzędu, licząc na wsparcie w rozwiązaniu istotnych
życiowych problemów, stykają się z tymi koncepcjami w formie przepoczwarzonej: rozdawanych
druków, podpisywanych oświadczeń, stosowanych klasyfikacji, stawianych wymagań behawioralnych,
specyficznie zaaranżowanej przestrzeni. Przy analizie praktyk zwracam uwagę na dwa wymiary. Po
pierwsze, jakich kapitałów wymaga się od osób rejestrujących się jako bezrobotne i kiedy stosowane
wobec nich kryteria prowadzą do reprodukcji nierówności, rozumianej jako obarczanie osób w wyj­
ściowo trudniejszej sytuacji większymi kosztami wynikającymi ze styczności z urzędem. Po drugie,
jakie założenia poznawcze i normatywne na temat obsługiwanych osób i polityki publicznej w obsza­
rze bezrobocia kryją się za praktykowanym w urzędach pracy procesem przetwarzania ludzi. W tym
drugim przypadku przedmiotem analizy są nie tyle deklaracje policy-makers (polityków, ekspertów
czy biurokratów rangi ministerialnej), ile konkretne techniki sprawowania nadzoru i dyscyplinowania
bezrobotnych, które służą tworzeniu pewnych t y p ó w podmiotowości. Wnioski zostały wypracowane
podczas kilkuletnich badań terenowych w oparciu o ponad sto wywiadów, dokumenty urzędowe,
statystyki, przepisy i krótkie obserwacje życia urzędowego.
Justyna Szymańska, Uniwersytet Warszawski
PRZYPADEK FEMENU, CZYLI POP-FEMINIZM W SŁUŻBIE REWOLUCJI.
P O D M I O T O W O Ś Ć ORGANIZACJI KOBIECEJ Z EUROPY WSCHODNIEJ.
Ruchy społeczne, działania zbiorowe, aktywność oddolna - te i inne podobne pojęcia utożsamiane są
zazwyczaj z krajami„starych demokracji", Zachodem, Północą, Pierwszym Światem; nazwy są zmienne
i umowne, lecz w powszechnej świadomości nie ma wątpliwości, do której rzeczywistości owe zjawiska„naturalnie" przynależą. W wielu projektach pomocowych czy rozwojowych mowa jest natomiast
o pomocy krajom Trzeciego Świata w rozwijaniu postaw lokalnej odpowiedzialności, świadomości,
aktywności; długi czas jednak kwestia obywatelskiej aktywności w krajach tzw. Drugiego Świata krajach postsowieckich - była ledwo zauważana lub lekceważona.
Z drugiej strony, większość śledzących przekaz medialny słyszała o Femenie, grupie ukraińskich femi58

nistek znanych ze swych nagich, publicznych (i widowiskowych) protestów. Mato kto jednak, słysząc
o nich przypadkowo w telewizji, nazwałby tę grupę„oddolną inicjatywą"czy też„ruchem społecznym".
Przyczyna może leżeć w tym, że w świecie dzisiejszych mass mediów łatwiej przebić się z formą, niż
z przekazem i treścią, lecz wbrew pozorom dla niektórych może to być wielką pomocą, a taką był na
przykład dla Femenu - jest o nich głośno i znaczna część ludzi nieinteresująca się feminizmem czy
ruchami kobiecymi ma przynajmniej ogólne pojęcie o tym, kim są„ukraińskie feministki".
Abstrahując od ich medialnej strategii, można powiedzieć, że Femen - choć przez wielu traktowany
z przymrużeniem oka - jest bardzo ciekawym przykładem wschodnioeuropejskiego ruchu społeczne­
go. Zjawisko to, zapoczątkowane w Kijowie jako skromny ruch protestu, w miarę rozrastania się i roz­
przestrzeniania poza granice Ukrainy, podbiło Europę, przejmując przy tym i redefiniując pojęcia takie
jak„protest",„feminizm",„patriarchat"czy wreszcie„kobieca rewolucja". Femen otwarcie mówi o tym, że
nie oczekuje od „Zachód u" żadnej pomocy, że to one przybywają, by nieść pomoc kobietom, które na
całym świecie są dyskryminowane i ciemiężone.
Swoje wystąpienie, oparte na badaniach terenowych do pracy magisterskiej, chciałabym poświęcić
analizie ruchu społecznego pochodzącego z Europy Wschodniej, któremu nie tylko udało się przebić
na Zachodzie, ale który również w pewnym sensie zdołał zmienić narrację dotyczącą aktywności
społecznej i podmiotowości kobiet ze Wschodu.
Maria Świetlik
AKTYWIZM I TOŻSAMOŚĆ JAKO TAKTYKI OPORU WOBEC HEGEMONICZNEGO DYSKURSU
W swoich badaniach zajęłam się spiskowym fantazmatem -„żydokomuną". Niniejszy referat poświęci­
łam nie stereotypowi, lecz temu, jak osoby określane mianem„żydokomuny"opisują swoją tożsamość
w kontekście żydowskości, polskości i komunizmu.
Język medialnej debaty wokół książki Pawła Śpiewaka pt.„Żydokomuną" ujawnia szereg ukrytych
założeń. W tekstach naukowców różnych dziedzin widać wyraźnie, że wybór komunizmu jest w ich
odczuciu nieracjonalny. Nawet gdy chcą usprawiedliwić komunistów, to poprzez albo marginalizację
ich znaczenia w polityce, albo szukanie wyjaśnienia, jak do takiej aberracji mogło dojść. Mówi się o„zaczadzeniu komunizmem",„heglowskim ukąszeniu", czy nawet czarach (polski podtytuł książki Marcie
Shore„Kawior i popiół. Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem").Tymi
zabiegami pozbawia się komunistów sprawczości. Podmiotowość jest im odbierana także przez inne
założenia totalizujące. Ich odrębność od reszty społeczeństwa oraz wewnętrzna spójność są uznawane
za oczywistość, choć przekonanie to nie zostało nigdy uzasadnione naukowo. Pomija się całkowicie
różnorodność postaw polskich komunistów. Pobieżna (tzn. na poziomie wikipedii) analiza historii tej
formacji ujawnia jak gorące dyskusje dotyczące podstaw ideologicznych toczyły się wewnątrz tego
środowiska przez kilkadziesiąt lat.
Kolejne totalizujące założenie brzmi:„Wszyscy, którzy urodzili się z rodziców Żydów, to Żydzi - i dalej
- a jako Żydzi troszczyli się głównie o innych Żydów". Następne:„Kto zostawał komunistą, tracił
tożsamość etniczną". Choć tak różne, obie interpretacje prowadzą do jednego wniosku: żydowscy
komuniści nie działali z myślą o korzyściach dla polskiego społeczeństwa.
Z przeprowadzonych przeze mnie w y w i a d ó w z przedwojennymi komunist/k/ami i ich dziećmi dowie­
działam się, jak bardzo zróżnicowane były wybory tożsamościowe w tym środowisku ijaknieadekwat59

ne są dzisiejsze jego opisy. Kolejną interesująca rzeczą było spostrzeżenie, że środowiska lub jednostki
utożsamiane z władzą znajdować się mogą w sytuacji oporu. Skupiłam się na„broni słabszych", za którą
można uznać strategie tożsamościowe podrzędnych. Analizuję (sięgając po pojęcie tożsamości hybrydycznej) asymilację części tego środowiska jako uwewnętrznienie stereotypów na temat własnej gru­
py. Jest to inne spojrzenie na proces, który zwykle interpretowany był jako emancypacyjny, a w moim
przekonaniu może mieć więcej wspólnego z takimi fenomenami jak„Der judische SelbsthaB"czy„Wuj
Tom" niż z upodmiotowieniem. Podobnej analizie poddaję inne niż polskość wybory tożsamościowe.
Piotr Załęs ki, U n i we rsytet Wa rsza wski
DYSKURS POLITYCZNY NACJONALISTÓW KIRGISKICH - PRZYPADEK ELITARNYCH
ŚRODOWISK BISZKEKU
Wystąpienie chciałbym rozpocząć, przedstawiając na tle współczesnych zmian w Kirgistanie społeczny
portret elitarnego środowiska nacjonalistycznego, którego liderzy w okresie prezydentury Rozy Otunbajewej związani byli ze sferą edukacji wyższej, nauki i administracji publicznej. Dyskurs środowiska nacjo­
nalistów kirgiskich skupionego wokół partii„Asaba" był badany w Biszkeku w latach 2007-2012, a poza
obserwacją uczestniczącą i swobodnymi wywiadami etnograficznymi w referacie wykorzystam także
zbiór esejów lidera ideologicznego tego środowiska (przekazywanych w formie książkowej tylko najbliż­
szym i przychylnym). Dyskurs polityczny tego środowiska zostanie przedstawiony w kilku istotnych dla
niego kwestiach: zależności od Rosji - dawnej kolonialnej i obecnej postkolonialnej; wpływu (zgubnego)
kultury pozakirgiskiej na kirgiską; prezydentury Kurmanbeka Bakijewa; tzw. wydarzeń kwietniowych 2010
roku, obalających tamten reżim oraz kwestii konfliktu etnicznego na południu kraju w czerwcu 2010
roku. Widoczny jest tu syndrom myślenia spiskowego oraz chęć odwetu wobec - rzekomo dominu­
jących - innych etnicznie. Dodatkowo, ważne miejsce w analizie zajmie kwestia retradycjonalizacji
Kirgizów w tym dyskursie - stworzenie konstrukcji starożytnego narodu („zdeturkizowanego"i„zdemongoloizowanego"), od którego wywodzić się mają także niektóre narody indoeuropejskie (także Polacy,
Ukraińcy, Słowacy - co interesujące, traktowani jako najbliżsi genetycznie).Tworzonym konstrukcjom
często towarzyszą przekonania o dziedziczonym duchu narodu, wolności i patriotyzmu przekazywanego
(przynajmniej dawniej) w materiale genetycznym. Podjąłbym także próbę ukazania rekonstruowanej
pamięci historycznej tego środowiska - pamięci dotyczącej postaci z historii najnowszej. Zwieńczeniem
wystąpienia byłby opis (gęsty) wyobrażeń tego środowiska o tym, jak powinno wyglądać państwo
kirgiskie (w sensie etnicznym), o postulowanym modelu polityki etnicznej oraz na temat postulowanego
systemu władzy, które to pozostają poza mainstreamowym dyskursem polityki w Kirgistanie.
Piotr Zańko, Uniwersytet Warszawski
„CHLEBA ZAMIAST IGRZYSK". O SUBWERSJACH MIEJSKICH PODCZAS EURO 2012
W czerwcu 2012 r. na terenie Polski i Ukrainy odbyło się najważniejsze wydarzenie sportowe ostatnich
dziesięcioleci - Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Pomimo powszechnego entuzjazmu, w dyskursie
publicznym w Polsce pojawiły się również głosy kontestujące to wydarzenie. Choć, jak pokazuje raport
Centrum Badania Opinii Społecznej, były one marginalne - tylko 3% ankietowanych Polaków wygła­
szało krytyczne opinie na temat Euro 2012 - warto bliżej przyjrzeć się tej grupie „oburzonych". Wydaje
się, że jej najciekawszą reprezentacją są prowokatorzy kultury i ich wizualne subwersje.
5C

Prowokacja kulturowa rozumiana będzie jako praktyka, głównie wizualna„,polegająca na kwestionowaniu,
podważaniu czy też przekształcaniu treści komunikatu uznanego za element kultury dominującej przez
bezpośrednią ingerencję w ó w komunikat lub stworzenie komunikatu alternatywnego"(Zańko, 2012).
Natomiast pojęcie„subwersji" będzie interpretowane na dwa sposoby. Po pierwsze, jako działanie o cha­
rakterze technicznym polegające na„dekontekstualizacji, i rekontekstualizacji »gotowych materiałów« wi­
zualnych (obrazów) przejętych ze sfery sztuki i innych form kultury wizualnej". Po drugie zaś jako krytyczna
postawa wobec różnych form kultury dominującej (Ronduda, 2006).
Podczas wystąpienia autor, analizując wybrane obrazy/działania prowokatorów kultury, odpowie na pyta­
nie, w jaki sposób i dlaczego semiologiczni partyzanci kontestowali Euro 2012.
Przedmiotem analiz będą między innymi prace/działania Manufaktury, Radykalnej Akcji Twórczej, grupy
Kwiatki z Rabatki, na które można było się natknąć w przestrzeni miejskiej Warszawy, Poznania, Gdańska czy
Wrocławia.
Prowokatorzy kultury w swoich pracach krytykują przede wszystkim postawę państwa, które - ich zdaniem
- w pogoni za hedonizmem i rozrywką, lekceważy rzeczywiste potrzeby obywateli. Jedną z tez wystąpienia
jest twierdzenie, że krytyczny głos mniejszości, choć przejaskrawiony i nie do końca obiektywy, zasługuje na
wysłuchanie i analizę.

ANTROPOLOGIA RELIGII
Monika Banach, Uniwersytet Jagielloński
FIESTA ANDINA W SIERRA DE LIMA. MIĘDZY SACRUM A PROFANUM
Od czasów pojawienia się religii katolickiej na terenie A n d ó w w centrum fiesty są przede wszystkim
postacie świętych. Nie możemyjednakzapominać o wielkich prekolumbijskich ceremoniach, które
opisują kronikarze - Guarnan Poma de Aya la czy Garcilaso de la Vega. Opisy te dotyczą głównie uro­
czystości oficjalnej religii inkaskiego imperium, takich jak Inti Raymi.
W miejscach oddalonych o setki kilometrów od Cuzco, religijnego centrum tego kultu, andyjskie
ayllus (rody, których funkcjonowanie jest ściśle oparte na strukturze pokrewieństwa i wzajemności)
oddawały cześć bogom swojego panteonu huacas, powiązanego z kultem oficjalnym na zasadzie
pokrewieństw przypisanych poszczególnym bóstwom. Szczegóły tych ceremonii możemy próbować
odtworzyć na podstawie historycznych źródeł.
Wraz z ewangelizacją andyjski kalendarz rytualny musiał ulec transformacji. Z biegiem czasu w po­
staciach katolickich świętych mieszkańcy A n d ó w dostrzegli to, czego dawniej oczekiwali od wła­
snych huacas i mallguis.W uroczystościach poświęconych chrześcijańskim świętym powielali formę
oddawania czci dawnym patronom, a w przeniesionych z katolicyzmu iberyjskiego bractwach znaleźli
nowe sposoby organizacji kultu.
Dziś fiesta andina nie tylko rozgrywa się na pomoście między sacrum i profanum, lecz również
przywołuje dwa odmienne sposoby pojmowania tych elementów: zakorzenione w prekolumbijskiej
tradycji A n d ó w oraz w praktyce chrześcijańskiej.
Pamiętając o powyższym, a jednocześnie odsuwając się nieco od problemu kategorycznego zakwa­
lifikowania danych elementów fiesty do liturgii katolickiej bądź do praktyk pochodzących z czasów
5'

prekolumbijskich, wskazać pragnę, iż w omawianych wspólnotach religijność i świeckość tworzą
jedną rzeczywistość. Dla wspólnoty andyjskiej rokto nie tylko sekwencja dni i miesięcy. Przestrzenie
związane z kultem religijnym łączą się z przestrzeniami związanymi z pracą, a rytuały dotyczące jednej
i drugiej sfery wzajemnie się przenikają.
Prezentacja będzie oparta na wynikach badań terenowych przeprowadzonych w 2012/2013 na obsza­
rze peruwiańskich prowincji Canta i Huarochiri.
Anna Buchner, Uniwersytet Warszawski
SANKTUARIA KATOLICKIE W POLSKIM KRAJOBRAZIE RELIGIJNYM. INTERDYSCYPLINARNA
ANALIZA WYBRANYCH OŚRODKÓW KULTU W POLSCE
W Polsce w migracjach pielgrzymkowych uczestniczy 6-8 min osób rocznie. Wielowiekowe zjawisko
odwiedzania sanktuariów, które obecnie jest bardzo popularne w naszym kraju, staje się szczególnie
interesujące badawczo, gdy założymy, że podlega ono takim samym przekształceniom jak cały społeczny
świat. Mam tu na myśli globalne i lokalne procesy, takie jak rozwój turystyki i Internetu, zmiana struktury
czasu wolnego, poprawa jakości życia i wiążący się z nią wzrost oczekiwań. To, że żyjemy w czasach,
w których podróżowanie jest jak nigdy dotąd łatwe i bezpieczne, dostęp do samochodów coraz bardziej
powszechny, informacje na temat każdego sanktuarium są dostępne w Internecie, a czas na odwiedze­
nie go łatwiej znaleźć w weekend niż w kościelne święto, znacząco - moim zdaniem - wpływa na całe
zjawisko. W konsekwencji zmienia się też sposób zarządzania sanktuariami, które starają się wychodzić
naprzeciw potrzebom odwiedzających.
W trakcie wystąpienia chciałabym się podzielić refleksją z zakończonych badań do pracy doktorskiej,
które prowadziłam w wybranych sanktuariach katolickich w Polsce (Gietrzwałd, Jasna Góra, Licheń,
Kraków-Łagiewniki, Kalwaria Zebrzydowska, Niepokalanów, Święta Lipka, Piekary Śląskie, Wiktorówki
w Tatrach). Wchodząc w sanktuaryjny teren bez wcześniejszych sztywnych założeń i przyglądając mu
się z etnograficzną wręcz dokładnością, próbowałam zrozumieć fenomen całego zjawiska i poszukać
odpowiedzi na pytania m.in.oto, kto i z jaką motywacją odwiedza miejsca kultu, jakjest zorganizowana
przestrzeń sanktuarium i jakjest ono odbierane przez osoby je odwiedzające.
W swoim referacie przedstawię przede wszystkim zastosowane w procesie badawczym metody analizy,
których dobór nastąpił dopiero po „wyjściu z terenu". Były to m.in.„opisy gęste" (zawierające m.in. podsta­
wowe informacje na temat historii i kultu sprawowanego w danym miejscu, jego zaplecza oraz panują­
cego w nim genius loci), analiza ramowa czynności wizyty w sanktuarium oraz analiza metaforycznego
postrzegania sanktuarium. Na tę ostatnią składała się zarówno charakterystyka badanych metafor oraz
odnalezienie 15 głównych metafor, odtwarzających sposób metaforycznego mówienia o miejscu kultu.
Agnieszka Halemba, Uniwersytet Warszawski
OBJAWIENIA I DUCHY GÓR - RELIGIA DOŚWIADCZANA, SPOŁECZNA I ZORGANIZOWANA
W prezentacji porównuję rezultaty moich badań nad religią prowadzone wśród księży i wiernych
Kościoła Katolickiego Obrządku Wschodniego na Ukraińskim Zakarpaciu i wśród rdzennych mieszkań­
ców południowej Syberii. Pojęcie„religia" powinno być w naukach społecznych traktowane jako narzę­
dzie heurystyczne, czyli takie, które ułatwia komunikację wewnątrz dyscypliny naukowej bez koniecz­
ności jednoczesnego uzgadniania jego precyzyjnej definicji. Jego użycie sugeruje, że zajmujemy się
52

zjawiskami prawdopodobnie w pewnym stopniu podobnymi, ale stopień i rodzaj tego podobieństwa
nie może być punktem wyjścia, a tylko ewentualnie wnioskiem płynącym z badań porównawczych.
Jednocześnie religia jest w wielu badanych społecznościach terminem emicznym, lokalnie używanym
do kategoryzowania zjawisk. W tak rozumianej heurystycznie i emicznie religii można wyodrębnić
trzy podstawowe aspekty, czy raczej sposoby, w jakich jest to pojęcie używane: aspekt doświadcze­
nia, aspekt społeczny i aspekt organizacyjny.Te aspekty są dobrym punktem wyjścia do zadawania
interesujących pytań dotyczących obecności religii we współczesnym świecie, a szczególnie do badań
porównawczych nad religią.
Współczesna religioznawczyni AnnTaves przyznaje, że podstawą zjawisk, które zarówno w nauce,
jaki w języku codziennym określa my jako religijne, są prawdopodobnie szczególne doświadczenia.
JednakżeTaves daleka jest od religijnego esencjonalizmu czy mówienia o specyficznych cechach
doświadczenia religijnego. Chociaż doświadczenie jest podstawą religijnych instytucji i organizacji, to
nie jest ono religijne samo w sobie. Pewne doświadczenia są definiowane jako religijne na poziomie
społecznym. Na tym poziomie procesy prowadzące do tych specyficznych doświadczeń są także
instytucjonalizowane, stając się częścią życia społecznego. Dotychczasowe narzędzia metodologiczne
i analityczne antropologii najlepiej sprawdzają się właśnie na tym polu.
Natomiast poziom organizacyjny religii pozostaje w znacznym stopniu poza zainteresowaniem antro­
pologii, chociaż jest on niezwykle ważny. Parafrazując Clifforda Geertza: antropolog nie bada organi­
zacji, a ewentualnie bada (nie za często) w organizacji, ale czy w tym przypadku antropolog ma rację?
Uważne przyjrzenie się organizacji może nam pomóc w zrozumieniu, wjaki sposób doświadczenie
religijne i religijne instytucje zmieniają się, gdy znajdą się w orbicie zainteresowań religijnej organizacji.
Jakiego rodzaju doświadczenia i instytucje są wykluczane z organizacji i dlaczego? Czy jest w orga­
nizacji miejsce na religijne eksperymentowanie i innowacyjność? Czy sąjasno określone procedury
zarządzania doświadczeniem religijnym? W jaki sposób ludzie wartościują społeczny, doświadczalny
i organizacyjny aspekt religii?
Mariusz Kania
M U Z U Ł M A N I E JAKO ANTY-BUDDYJSKI FUNDATOR JEDNOŚCI MJANMA
Oficjalny bilans konfliktu w prowincji Rakhine w okresie od czerwca do początków listopada 2012 roku
wyniósł: 167 zabitych, 223 rannych, 10 100 zniszczonych d o m ó w i innych budynków, 111 000 przesie­
dlonych z 16 980 domostw. W moim wystąpieniu spróbuję wskazać kulturowe, historyczne i religijne
tło, które pozwoli zrozumieć przyczyny wybuchu agresji pomiędzy ludźmi zamieszkującymi ten obszar
Myanmaru. Na podstawie przeprowadzonzch bada} terenowych przedstawię narracje o muzułmanach
tworzone i funkcjonujące wśród buddyjskich uczestników konfliktu. W analizie tych narracji posłużę
się aparatem teoretycznym wywiedzionym w dużej mierze z psychoanalityczno-marksistowskich in­
spiracji. Celem mojej analizy jest ukazanie roli, jaką pełni islam oraz narracje o nim wśród wyznawców
Buddyzmu, którzy stanowią dominującą społeczność w Mjanma.
W analizowanych przeze mnie narracjach muzułmanie przedstawiani są jako swego rodzaju obcy, któ­
rzy- na zasadzie odwróconego odbicia - umożliwiają zdefiniowanie formacji hegemonicznej. Forma­
cja ta, zgodnie z propagandą rządzących, związana jest z kategorią czystości, podczas gdy wyznawcy
islamu opisywani sąjako brudni. Czyste intencje, które w ramach buddyjskiego porządku symbolicz53

nego stanowią podstawę wszelkich działań prowadzących do nibbany, generują brudne intencje,
które wiążą się z pożądaniem doczesnych korzyści. Powstała na tym gruncie własność podmiotowa
określana mianem hpón pozwala na kontrolę swojego„brudu"dzięki ideologii. Jednak, aby ideologia
mogła funkcjonować prawidłowo, potrzebne jest wytworzenie pewnego dystansu. Podmioty, pożąda­
jąc doczesnych korzyści lub osiągnięcia ich w przyszłych inkarnacjach, muszą opierać się na stwierdze­
niu, że celem ich jest coś więcej, a mianowicie osiągnięcie nibbany. Dystans ideologiczny umożliwiony
zostaje poprzez semantyczne przesunięcie kategorii brudu z ideologicznego hpón, które ma wymiar
pozytywności, w obszar negatywności.To przesunięcie można interpretować jako praktykę przemocy
symbolicznej, która w warunkach konfliktu służy do uprawomocnienia użycia przemocy fizycznej
wobec muzułmanów. Narracje ukazują muzułmanów jako postacie w żaden sposób nie powiązane
z czystymi intencjami buddyzmu. Nieczystość muzułmanów stanowi w narracjach zaprzeczenie
„czystych intencji" buddyzmu oraz wspiera tworzenie formacji hegemonicznej, wyraźnie odgraniczając
ją od grupy „nieczystych" innych.
Poprzez szczegółową analizę narracji funkcjonujących w grupie hegemonicznej wskażę, jak kategorie
religijne i język religijny bywają angażowane do tworzenia obrazu grupy obcych i swoich. Zaprezentu­
ję również, jak - w przypadku współczesnych walk w Mjanma - języki symbolika religijna są włączane
w sytuacje konfliktowe i zbrojne starcia.
Ewa Kocój, Uniwersytet Jagielloński
RELIGIJNOŚĆ I ŚWIAT JEJ GRANIC - PRZEKROCZYĆ I OSWOIĆ CZY ZAPOMNIEĆ?
INTERDYSCYPLINARNOŚĆ W BADANIACH NAD RELIGIJNOŚCIĄ EUROPY
ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ
Europa Środkowo-Wschodnia, po doświadczeniach XX-wiecznego komunizmu i ideologii asymilacjonizmu wyznaczających politykę państw w stosunku do mniejszości narodowych, etnicznych
i religijnych, od wielu lat próbuje z b u d o w a ć na nowo codzienną przestrzeń. Antropologia kulturo­
wa tej części Europy, mimo swej refleksyjności i ciągłego stawiania pytań o zakres swoich badań
i m e t o d o l o g i ę , nie była wolna od politycznej ideologii. Wiele powstałych prac, choć wartościo­
wych, skupiało się przede wszystkim na badaniu religijności jednej (własnej) grupy etnicznej, nie
uwzględniając wzajemnych relacji i procesu translacji treści między „ideologicznie nieobecnymi"
wdanej przestrzeni. Co więcej, antropologia nie „oswoiła"wciąż bogatego dziedzictwa kultu­
rowego stojącego za konkretnymi mniejszościami religijnymi na poziomie kultury potocznej
nieustannie współtworzącej codzienność.
Współczesne procesy wielokulturowe wynikające z przemian ideowych w kulturze światowej
i związane z nimi nowe trendy naukowe pozwalają w inny sposób spojrzeć na dotychczasowe
religijne dziedzictwo tej części Europy. W antropologicznych badaniach nad religijnością bardzo
ważne jest zwrócenie uwagi na interdyscyplinarność badań postulowaną od dawna w antropo­
logii, ale nie mającą przełożenia na badania praktyczne. W kontekście badań wielokulturowych
nad religijnością dorobek antropologii w poszczególnych krajach nie daje sięjuż często obronić w y d o b y w a j ą one nowe sensy i znaczenia dotychczasowych teorii i hipotez naukowych. Interdy­
scyplinarność rozumiem tu w dwojaki sposób: zjednej strony jest to konieczność gruntownego
poznania dziedzictwa religijnego mniejszości (m.in. liturgii, kanonicznych i pseudokanonicznych
54

tekstów religijnych, kalendarzy wyznaczających czas, przestrzeń i widowiskowość roku obrzędo­
wego), bowiem wyznacza ono współczesną religijność i sprawia, że pod jego w p ł y w e m w wielu
krajach postkomunistycznych ożywają stare wierzenia, łączące się z nowymi treściami o g ó l n o ­
światowymi d o s t ę p n y m i dzięki nowym mediom; z drugiej zaś to badania nad przenikaniem tych
treści w przypadku konkretnych grup zamieszkujących określone przestrzenie kulturowe. Nowe
wyzwania wymagają powołania interdyscyplinarnych grup badaczy różnych specjalności z wielu
krajów, a także w większym stopniu użycia nowych m e d i ó w do wspólnej prezentacji „ p o n a d
granicami" w y n i k ó w naukowych projektów.
Rozważania swoje formułuję na podstawie wieloletnich badań terenowych prowadzonych w Ru­
munii oraz konfrontowanych z badaczami innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej (m.in.
Republika Mołdawii, Litwa, Ukraina, Bułgaria).
Jakub Kołodyński, Renmin University of China
HYBRYDY KULTUROWE JAKO REZULTAT AKOMODACJI RELIGIJNEJ NA PRZYKŁADZIE DWÓCH
SZCZEPÓW ABORYGENÓW TAJWAŃSKICH
Szerzenie chrześcijaństwa poza jego kolebką kulturową od początku wiązało się z dostosowa­
niem Kanonu Rzymskiego do w a r u n k ó w lokalnych. Od momentu pojawienia się misjonarzy
w Azji starano się dostosować rytuał do panujących tam zwyczajów i wszechobecnych „ k o d ó w
kulturowych". Przodownikami w tym względzie byli ojcowie jezuici, którzy przekonali się na
własnej skórze, że daleko idące metody akomodacyjne nie zawsze mogą spotykać się z aprobatą
Watykanu. W ostateczności zmuszeni byli do zmiany swoich metod ewangelizacyjnych. Chrze­
ścijaństwo na Tajwanie, w Republice Chińskiej, również musiało zmierzyć się z wieloma przeszko­
dami natury kulturowej. WśródTajwańczyków do dziś widać podział na rdzennych mieszkańców,
t u b y l c ó w (aborygenów) i Tajwańczyków przyjezdnych (głównie przybyłych na wyspę wraz Chai
Kai-shekiem Chińczyków Han). Chrystianizacja w obu tych grupach przebiegała innymi drogami.
O ile zaszczepianie chrześcijaństwa wśród n a p ł y w o w y c h Tajwańczyków przypominało pracę
z Chińczykami na kontynencie, to praca z aborygenami, wielokrotnie - „ ł o w c a m i głów", musiała
przyjąć zgoła o d m i e n n ą formę.
W swojej prezentacji chciałbym przedstawić współczesne codzienne życie oraz praktyki religijne
katolików w d w ó c h społecznościach, w których prowadziłem badania terenowe: wśród aboryge­
n ó w w p o ł u d n i o w e j części Tajwanu w prowincji Taidong, zamieszkanej przez szczep Paiwan oraz
na Wyspie Lanyu z jej natywną ludnością ze szczepu Tao. Chrześcijaństwo na tych terenach nie
ma długiej historii. Pierwsi misjonarze pojawili się tutaj około 60 lat temu. W moim wystąpieniu
przedstawię, jak w procesie chrystianizacji misjonarze łączyli mitologię tubylczą z chrześcijańską,
a także jak dostosowali niektóre symbole chrześcijańskie do lokalnej społeczności. Charaktery­
stycznym tego przykładem jest Jezus na krzyżu z miejscowości Tuban, który przybrał kobiece
kształty, co determinowane jest przez fakt, iż szczep Paiwan jest szczepem matriarchalnym.
W szczególności chciałbym pokazać, jak zabiegi akomodacyjne misjonarzy przyczyniły się do
szerzenia chrześcijaństwa i jaki status ma wiara chrześcijańska wśród współczesnych aboryge­
n ó w tajwańskich. Wskażę również wzajemne w p ł y w y kulturowe oraz zmiany powstałe w wyniku
spotkania chrześcijaństwa z kulturą a b o r y g e n ó w .
55

Jacek Kukuczka, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie
MIĘDZYRELIGIJNE POKOJE MODLITWY I MEDYTACJI.
KULTUROWE KURIOZUM CZY RELIGIJNY FENOMEN?
Wydaje się, że tradycyjne, wyznaniowe kaplice na lotniskach nikogo już dziś nie zaskakują.
Być może, w coraz większym stopniu, nikogo też nie obchodzą. Nie sięgając daleko, można je
„odwiedzać" również w Krakowie, Katowicach czy na warszawskim Okęciu. Jednak myliłby się
ten, kto znajdujące się tam rzymskokatolickie kaplice zestawiłby wjedno z międzyreligijnymi,
czy raczej ponadreligijnymi miejscami kultu, z jakimi mamy do czynienia w wielu innych portach
lotniczych niemal całego świata. Współczesne lotniska to miejsca, w których obcy sobie ludzie,
czy tego chcą czy nie, muszą przynajmniej przez jakiś czas przebywać ze sobą, znosić swoją
odmienność, pogodzić się z różnorodnością i innością swojego sąsiada. Międzyreligijne pokoje
modlitwy i medytacji (MPMiM), pozostają synonimem tego mikrokosmosu. Ich multiekumeniczna
atmosfera stwarza wrażenie miejsca d o s t ę p n e g o dla każdego, kto odczuwa elementarną potrze­
bę skupienia, modlitwy i/lub medytacji. Jednak znalezienie wspólnej, humanistycznej formuły,
uniwersalnej dla wszystkich religii i światopoglądów, jest bardzo trudne. Świadczą o tym nie tylko
różnice tkwiące w projektach i patronatach poszczególnych MPMiM, lecz przede wszystkim to, co
spontanicznie od siebie dodają do ich wystroju ci, którzy z nich korzystają. Dodawane do asce­
tycznej i neutralnej przestrzeni atrybuty religijnego kultu, zapisane na kartkach i ścianach słowa
oraz wykreślane symbole są swoistąjnstrukcją o b s ł u g i " t y c h miejsc, a zarazem ś w i a d e c t w e m , że
wymagają one oswojenia.
Sytuacja ta wydaje się niezwykle ciekawa i ważna z punktu widzenia antropologicznej refleksji.
W przestrzeni MPMiM jak w pigułce można obserwować, jak kulturowa i religijna tożsamość
determinuje ludzkie zachowania. Ponadto, obserwacja skali zjawiska sprawia, że rodzą się pytania,
czym chcą być między religijne pokoje modlitwy i medytacji. Czyjedynie funkcjonującym„na
peryferiach" realnego świata kuriozum? A może k o l e j n y m „ p r o d u k t e m " z l a i c y z o w a n e g o Zachodu?
W opinii niżej podpisanego, warto poszukiwać wcale nie łatwej odpowiedzi.
Magdalena Lubańska, Uniwersytet Warszawski
KATEGORIA„SENSUALIZMU"l„NIEROZRÓŻNIALNOŚCI"W KONTEKŚCIE PRAKTYK
RELIGIJNYCH ZWIĄZANYCH Z UZDROWIENIAMI W PRAWOSŁAWNYM MONASTERZE
ŚW. MINY (BUŁGARIA)
Punktem wyjścia dla niniejszego referatu jest próba przewartościowania„zachodniocentrycznego", często kryptoprotestanckiego języka antropologicznej teorii (por. Asad, Cannell), która
okazuje się często nieadekwatna do opisu życia religijno-społecznego w y z n a w c ó w prawosławia
(por. Hann).
Przedmiotem referatu będą praktyki rytualne związane z uzdrowieniami religijnymi w monasterze
św. Miny w sofijskiej dzielnicy Benkowski zarejestrowane przeze mnie w trakcie etnograficznych
badań terenowych prowadzonych w 2012 roku.
W dniu świętego Miny, 11 listopada, miejsce to jest oblegane przez pielgrzymów, którzy ustawiają
się w ponadkilometrowej kolejce do słynącej z uzdrowień ikony świętego. Gdy do niej dotrą, ca­
łują ją, dotykają jej i zostawiają przy niej wota. Praktyka ta pełni kluczową rolę w w i e l o z m y s ł o w y m
56

imaginarium religijnym (T. Csordas) wiernych a jednocześnie z punktu widzenia wyższej hierarchii
kościelnej wydaje się problematyczna. Jej zdaniem nie do końca bowiem spełnia ona wymo­
gi proskynesis, za bardzo upodabniając się d o „ p o g a ń s k i e j " deifikacji. W związku ztym wyższe
d u c h o w i e ń s t w o podejmuje próby modyfikowania religijnego imaginarium wiernych, dostosowu­
jąc je do prawosławnej teologii. Z kolei d u c h o w i e ń s t w o niższego szczebla utożsamia się często
z perspektywą wiernych.
Problem ten stanowi inspirujący punkt wyjścia do dyskusji nad specyfiką kategorii„sensualizmu"
Stanisława Czarnowskiego oraz„nierozróżnialności" Joanny Tokarskiej-Bakir. Kategorie te stoso­
wane były bowiem do opisu nieoficjalnych przejawów religijności katolickiej, co w kontekście
prawosławia stwarza problem metodologiczny. Zmysłowy kontakt z sacrum nie jest tu bowiem
traktowany z góry jako wyraz pobożności nieoficjalnej ( „ l u d o w e j " / „ t y p u ludowego"). Zastana­
wiając się nad adekwatnością tych kategorii do analizy z m y s ł o w e g o imaginarium p i e l g r z y m ó w
i d u c h o w i e ń s t w a , odniosę się nie tylko do własnych badań, ale także spostrzeżeń innych badaczy
tej problematyki jak Gabriel Hanganu, Sonia Luehrmann, Stephanie Mathieu i Stella Rock.
Anna Szymoszyn, Polska Akademia Nauk, Oddział w Poznaniu
TRANSRELIGIJNY CHARAKTER RELIGII BON NA PRZYKŁADZIE WSPÓLNOT W EUROPIE
I STANACH ZJEDNOCZONYCH
Referat dotyczyć będzie upowszechniania się na Zachodzie tybetańskiej religii bon z lokalnej
tradycji w nowy ruch religijny o charakterze globalnym oraz jej transformacji pod w p ł y w e m
zastanych w nowych krajach zjawisk kulturowych i religijnych. Zjawisko to zaczęło rozwijać się
na początku lat 90. XX wieku. Grupy w y z n a w c ó w pojawiły się w Europie i Stanach Zjednoczo­
nych i obecnie charakteryzują się takimi cechami, jak transbuddyzm i transreligijność. Posiadają
również cechy glokalne, różne w zależności od kontekstu społeczno-kulturowego. Obecnie ob­
serwuje się także pojawienie się cech religii wirtualnych. Prezentacja oparta będzie na materiale
z badań terenowych przeprowadzonych w latach 2004-2009 w Indiach, Polsce i Ameryce.
Na przykładzie wybranych w s p ó l n o t prelegentka przedstawi różnice i p o d o b i e ń s t w a widocz­
ne w poszczególnych grupach działających w Polsce i Stanach Zjednoczonych. Wynikają one
z wpisania religii bon zarówno w globalny przekaz kulturowy, jak i w glokalną o d p o w i e d ź na
niego. Problematyka dotyczyć będzie transkulturowości szeroko rozumianego buddyzmu,
w tym i tybetańskiego bonu jako religii instytucjonalnej o wielowiekowej tradycji, oraz zjawiska
pojawienia się i rozwoju nowego ruchu religijnego, jakim jest bon w kulturze i społeczeństwie
Zachodu. Zagadnienie ujęte będzie w kontekście nowych ruchów religijnych (NRR) pochodzenia
buddyjskiego. Referat przedstawiać będzie funkcjonowanie i organizację Społeczności Ligmincha
oraz innych grup występujących zarówno w Polsce, innych krajach europejskich, jak i w Ameryce,
trans-buddyzm jako zjawisko kulturowe, wykorzystywanie narzędzi globalnych, związki z ma­
cierzą religijną (Tybet i Himalaje, w t ó r n i e Indie i Nepal), dharma-biznes i jego w p ł y w na zmiany
w łonie religii oraz w p ł y w azjatyckiego lidera religijnego na kształt i funkcjonowanie amerykań­
skich i polskich grup religijnych.

57

ANTROPOLOGIA ROZWOJU
Bartłomiej Chromik, Uniwersytet Warszawski
DLACZEGO KRYTYCZNI ANTROPOLODZY ROZWOJU NIE SĄ SŁUCHANI
PRZEZ (WIĘKSZOŚĆ) EKONOMISTÓW?
Gdy będąc już po pierwszym roku ekonomii na jednych z pierwszych zajęć na etnologii usłyszałem, że
„wieś białoruska jest bogatsza od niemieckiej", chciałem wstać i wyjść. Dziś mój sąd w tym stwierdzeniu
nie byłby takjednoznaczny* Miara bogactwa i rozwoju za pomocą dochodu per capita jest bowiem nie
do przyjęcia. Mimo pewnego powiewu świeżości wniesionego do antropologii przez Fergusona, Escoba­
ra oraz kontynuatorów ich myśli, również ich podejścia nie mogę jednak w pełni zaakceptować. Moje
zarzuty podzielić można na trzy zachodzące na siebie grupy: metodologiczne, merytoryczne, moralne.
Choć ostrze krytyki wspomnianych badaczy skierowane jest głównie przeciw kategorii rozwoju, niejako
rykoszetem obrywa się przy tej okazji ekonomistom i ekonomii. Wyłaniający się z ich prac wizerunek tej
dyscypliny ma jednak bardzo niewiele wspólnego z tym, o czym uczyłem się w ciągu pięciu lat studiów
ekonomicznych. Zaryzykuję stwierdzenie, że konstrukt, jakim jest zaprezentowany tam wizerunek ekono­
mii, ma więcej wspólnego z dawnymi opisami„dzikich" niż ze współczesną etnografią.
Opisywanie przez wspomnianych autorów pomocy rozwojowej jako relacji zachodzącej niemal wyłącz­
nie pomiędzy„Pierwszym"a„Trzecim Światem"jest błędem zarówno w odniesieniu do XX, jak i tym bar­
dziej do XXI wieku. Jednocześnie rodzi to przypuszczenia, że, jakkolwiek by to nie brzmiało, postulowane
przez nich „kulturowe zrelatywizowanie kategorii rozwój u" od bywa się z perspektywyjednej„kultury".
Wszak płynący z„Zachodu"antyokcydentalizm też może być formą etnocentryzmu.
Brak redefinicji koncepcji rozwoju wydaje się czymś nagannym z etycznego punktu widzenia. Jestem
jednak przekonany, że czymś równie złym jest postulowane przez część badaczy porzucenie samej idei
rozwoju. Co więcej, wydaje się, że przynajmniej część z ich troski o moralność jest efektem dążenia przez
nich do naukowego samozadowolenia.
Powyższe tezy zostaną rozwinięte w trakcie referatu. Jego ostatecznym celem nie będzie jednak krytyka
podejść Escobara, Fergusona i innych. Będzie nim wywołanie dyskusji na temat tego, jak sprawić, by
antropolodzy i ekonomiści, zamiast walczyć ze sobą lub się ignorować, rozpoczęli obopólnie korzystną
naukową współpracę.
* Im więcej d o w i a d u j ę się o wsi niemieckiej, tym więcej bogactwa w niej dostrzegam.

Anna Cieślewska, Fundacja Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej
PRZEMIANY W TRADYCYJNEJ INSTYTUCJI SAMO-RZĄDZĄCEJ SIĘ„MAHALLA"
W ŚWIETLE DZIAŁAŃ ORGANIZACJI M I Ę D Z Y N A R O D O W Y C H I ADMINISTRACJI LOKALNEJ
W TADŻYKISTANIE
Wnioski prezentowane w niniejszym referacie są wynikiem badań przeprowadzanych w 2010 roku
w ramach projektu:„Analiza relacji między władzą samorządową, tradycyjnymi instytucjami niefor­
malnymi a międzynarodowymi i lokalnymi organizacjami pomocowo-rozwojowymi w Tadżykistanie",
badań nad instytucją mahalli przeprowadzanych podczas oceny potencjału komitetów użytkowników
wody pitnej realizowanej w 2012 roku w ramach projektu rozwojowego:„Zwiększenie dostępności do
wody pitnej na terenie Kotliny Fergańskiej poprzez techniczne i instytucjonalne wsparcie lokalnych
58

organizacji użytkowników wody (Kirgistan, o b w ó d oszski,Tadżykistan, o b w ó d sogdyjski)", uzupełnione
0 informacje zebrane podczas obecnie implementowanego projektu rozwojowego, w ramach które­
go przeprowadzone zostały również badania (marzec 2013). Projekt„Rozwój społeczności lokalnych
poprzez wsparcie instytucjonalne komitetów mahalli wTadżykistaniejest realizowany przez Polskie
Centrum Pomocy Międzynarodowej i powstał w oparciu o moją analizę instytucji mahalli przepro­
wadzoną w latach 2010 i 2012. Stąd proponowany referat łączy doświadczenia z badań terenowych
1 projektu rozwojowego o tej samej tematyce.
W prezentowanym wystąpieniu szczególnie istotne są dwie kwestie. W pierwszej kolejności jest to
relacja między tradycyjną instytucją mahalli oraz władzami państwowymi, które na poziomie lokalnym
reprezentowane są przez administrację lokalną dżamoat. Drugim aspektem rozpatrywanym tutaj jest
to, w jaki sposób społeczność mahalli reaguje na przychodzące z zewnątrz zmiany proponowane
przez organizacje międzynarodowe. Wystąpienie może być wstępem do kompleksowej dyskusji na
temat charakteru współpracy instytucji tradycyjnych takich jak mahalla z zewnętrznymi aktorami.
Głównym wnioskiem płynącym z badań terenowych, analizy dostępnych raportów oraz d o k u m e n t ó w
jest to, że mimo pozornych różnic w podejściu organizacji międzynarodowych i rządu tadżyckiego do
kwestii współpracy z mahallą (i tym samym ze społecznościami lokalnymi), ich polityka w stosunku do
mahalli oparta jest o te same założenia, a mianowicie, że tradycyjna instytucja mahalli powinna być
poddana modyfikacji i transformacji służącej różnym celom. Obecny projekt może przynieść całkiem
nowe doświadczenia z pracy ze społecznościami lokalnymi, tak więc ostateczne konkluzje powstaną
dopiero w końcowym etapie jego realizacji.
Adela Marta Jurkowska
SZYB NAFTOWY W ŚWIĘTEJ ZIEMI PRZODKÓW. RECEPCJA PAŃSTWOWYCH INICJATYW
ROZWOJOWYCH W SPOŁECZNOŚCIACH INDIAŃSKICH W STANACH ZJEDNOCZONYCH
Celem mojego wystąpienia jest zwrócenie uwagi na fakt, że koncepcja rozwoju, a wraz z nią antropo­
logia rozwoju, dotyczy nie tylko państw tzw.„rozwijających się", ale również rdzennej ludności krajów
wysoko rozwiniętych. Praktyki rozwojowe w tym wypadku nie różnią się wiele od tych stosowanych
na Globalnym Południu, a ich efekty bywają równie dyskusyjne. Władze Stanów Zjednoczonych od
wielu lat podejmują działania, których deklarowanym celem jest ekonomiczny i polityczny rozwój kraju
Indiańskiego (Indian country). W praktyce jednak ekonomiczne korzyści uzyskiwane są przede wszystkim
z eksploatacji bogactw naturalnych, która stanowi istotne zagrożenie ekologiczne. Dyskurs rozwojowy
deprecjonuje tradycyjne wartości, co prowadzi do destabilizacji norm życia społecznego oraz zaniku
ugruntowanych w rdzennej kulturze wzorów postępowania. W efekcie Indianie dotknięci są w znacznie
większym stopniu niż reszta społeczeństwa amerykańskiego problemami biedy, bezrobocia i alkoholi­
zmu. Indianie są bardziej niżjakakolwiekinna grupa etniczna narażeni na szczególnie okrutne przestęp­
stwa, wtym przestępstwa na tle seksualnym. Przede wszystkim jednak, w imię„rozwoj u" odbiera się im
prawo do samostanowienia i kultywowania swojej kulturowej odrębności. Władze federalne zdają się być
przywiązane do historycznej koncepcji Indian jako„podopiecznych narodu"(„wardsofthe nation"), co
sprawia, że często podejmują ważkie decyzje i wprowadzają zmiany, ignorując opinię wspólnot rdzen­
nych, czym ograniczają ich autonomię. Presja na kulturową asymilację Indian wywierana jest ze zmienną
intensywnością, a pojawiające się co jakiś czas projekty restytucji kultury indiańskiej nierzadko przynoszą
59

kontrowersyjne skutki (na przykład współczesne potlacze-festyny). Poza o m ó w i e n i e m konsekwencji,
jakie niesie ze sobą siłą narzucony„rozwój", postaram się również przedstawić, wjaki sposób Indianie
czynnie i biernie nań reagują. Omówię, jakimi możliwościami stawiania oporu dysponują wewnątrz
państwa demokratycznego i ekonomicznie rozwiniętego oraz wskażę, jakie są podobieństwa i różnice
między działaniami podejmowanymi przez Indian i przez ludność rdzenną Globalnego Południa.
Nakreślę wjaki sposób Indianie nie tylko chronią swoją kulturę, ale również odbudowują ją po latach
systemowych przekształceń w imię cywilizacji i nowoczesności.
Helena Patzer, Uniwersytet Warszawski
ROZWÓJ JAKO TROSKA I POMOC BRACIOM. STUDIUM PRZYPADKU FILIPIŃSKIEJ
ORGANIZACJI ROZWOJOWEJ
W moim wystąpieniu zaprezentuję model działania filipińskiej organizacji rozwojowej Gawad Kalinga i to,
jakten model wpisuje się wtradycję działania charytatywnego i rozwojowego inspirowanego katolicy­
zmem na Filipinach.
Przywołam retorykę tej organizacji i zastanowię się, dlaczego ta retoryka przyciąga obywateli Filipin
w kraju i za granicą. Gawad Kalinga powstała w 2003 roku, w szybkim tempie przyciągnęła wielu zwolen­
ników i stała się częścią krajobrazu społecznego filipińskiej klasy średniej. Zastanowię się, na czym polega
atrakcyjność takiej wizji rozwoju i dlaczego organizacja ta odniosła taki sukces w ciągu ostatnich kilku lat.
W wystąpieniu zaznaczę też rolę diaspory filipińskiej w organizacji i to, dlaczego i jak działania organizacji
do nich przemawiają.
Anna Stępień
ORIENT NA OCHOCIE. DYSKUSJA WOKÓŁ MODERNIZACJI TARGOWISKA BANACHA
Podczas dyskusji wokół modernizacji Targowiska Banacha na warszawskiej Ochocie, która była przedmio­
tem moich badań, jednym z głównych postulatów padających na posiedzeniach rady dzielnicy, w mediach,
na forach internetowych czy w przeprowadzonych rozmowach, był apel o ucywilizowanie bazaru.Ten silnie
osadzony w perspektywie kolonialnej termin pozwolił mi dostrzec, że w publicznej debacie wokół zmian na
targowisku miejsce to, jak również pracujący na nim kupcy podlegają praktykom orientalizującym. Praktyki
te mają uzasadnić projekt modernizacji. Kupców konstruuje się jako lnnych„,przegranych" systemu transfor­
macji, tych, którzy nie byli w stanie dostosować się do norm nowej rzeczywistości. Zmiany sposobu handlu
na bazarze związane z budową hali, poprzez stworzenie zjawiska porządku i iluzji struktury, są elementem
foucaultowskiego pochwycenia ciał oraz służą zwiększeniu czytelności tego miejsca z perspektywy władzy.
Jednocześnie moi rozmówcy nie pozostają wobec tej sytuacji bierni. Wykorzystując praktyki wewnętrznej
orientalizacji, tworzą figurę kupca-przedsiębiorcy stanowiącego opozycję do postaci homo sovieticusa
nakładanej im przez paternalistyczny dyskurs władzy. Figura ta, a także odwoływanie się do metis - wiedzy
opartej na zdobytym doświadczeniu oraz próby zaistnienia w dyskursie mainstreamu (założenie Stowa­
rzyszenia Kupców, udział w sesjach rady i komisjach), ma budować autorytet kupców jako partnerów w
rozmowach o przyszłości targowiska. Wejście w oficjalny dyskurs umożliwia również stosowanie taktyk pod­
ważających go od środka. Reinterpretacja i zastosowanie pojęcia„orientalizm" pozwala spojrzeć na dyskusję
wokół modernizacji Targowiska Banacha z szerszej perspektywy, jak również pomaga zrozumieć dlaczego
dotychczasowe próby mediacji między miastem a kupcami zakończyły się fiaskiem.
7C

Emilia Sułek, Humboldt-Universität zu Berlin
W Ł A S N Y M I RĘKAMI. ROZWÓJ W WYDANIU N O M A D Ó W TYBETAŃSKICH
Referat przedstawia sytuację n o m a d ó w zamieszkujących północno-wschodnią część Płaskowyżu
Tybetańskiego. Nomadzi, z którymi prowadziłam badania w latach 2007-2010, utrzymywali się w prze­
szłości i do pewnego stopnia utrzymują się dziś z mobilnej gospodarki hodowlanej (jaki, owce), która
dostarcza produktów niezbędnych do funkcjonowania ich gospodarstw. Główna część ich d o c h o d ó w
pochodzi jednak z innego źródła. Jest nim sprzedaż grzyba gąsienicowego Ophiocordyceps sinensis
(maczużnikchiński) uznawanego w tradycyjnej medycynie chińskiej za cenny produkt leczniczy.
Handel maczużnikiem rozwinął się w ostatnich d w ó c h dekadach na nieznaną wcześniej skalę, a ceny
grzyba osiągają wartość będącą ekwiwalentem kilkudziesięciu tysięcy złotych za kilogram.
Rozkwit handlu maczużnikiem znacząco zmienił sytuację finansową ludności w zachodnich Chinach,
która do lat 90. ubiegłego wieku pozostawała na peryferiach rozwoju gospodarczego kraju. Maczużnik rośnie w Chinach wyłącznie na wysokogórskich pastwiskach Płaskowyżu Tybetańskiego. Jest
on pierwszym i jedynym źródłem gotówki dostępnym w takiej skali mieszkańcom obszarów, które
pozostawały dotąd w sferze niedoboru pieniądza. Moje badania za cel stawiały sobie poszukiwanie
odpowiedzi na pytanie, jak pojawienie się tego źródła gotówki wpłynęło na społeczności n o m a d ó w
tybetańskich i jakzmieniły się podstawowe parametry ich życia, ta kie jak mobilność sezonowa i spo­
sób zamieszkania oraz sama gospodarka hodowlana.
Podczas wystąpienia analizuję przypadek społeczności, która nieoczekiwanie okazała się producen­
tem poszukiwanego na rynku chińskim, a także międzynarodowym, towaru. Pociągnęło to za sobą jej
materialny oraz symboliczny empowerment, który dał jej szansę stania się inicjatorem wielu przemian
w regionie. Pokazując n o m a d ó w jako aktywnych autorów zmian w ich miejscu życia, referat ten
wpisuje się w nurt krytyki dyskursu rozwoju jako„ratunku" przychodzącego z zewnątrz. Przypadek
ten pokazuje, jak złożone są relacje ekonomiczne n o m a d ó w tybetańskich z ich otoczeniem. Z jednej
strony kwestionuje rolę chińskiego interwencjonizmu gospodarczego, a więc źródła zewnętrznego,
w rozwoju peryferii, a z drugiej pokazuje, jak popyt stworzony przez rynek chiński i globalny oferuje
mieszkańcom tych peryferii szansę wzrostu gospodarczego.

ANTROPOLOGIA RZECZY
Łukasz Albański, Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN w Krakowie
TOREBKA - MÓJ PRYWATNY ŚWIAT
Torebka jest jednym z najważniejszych przedmiotów, który pozwala na spojrzenie w świat kobiet, ich
samoidentyfikacji, preferencji, uczuć i marzeń. Jednocześnie jest ona atrybutem kobiecości, przedmio­
tem, który odgrywa ważną rolę w socjalizacji płciowej, a jej zawartość jest silnie powiązana z relacjami
społecznymi, w których kobieta funkcjonuje. Pokaż mi swoją torebkę i jej zawartość, a powiem ci - kim
jesteś. Czy to stwierdzenie najlepiej oddaje indywidualne i kulturowe znaczenie torebki?
Dla mężczyzn z kolei torebka jest przedmiotem tajemniczym. Męskie opowiadania i dowcipy starają
się oswoić jej tajemnicę. Jednocześnie niektórzy mężczyźni odczuwają lęk przed zaglądaniem do
damskiej torebki. Dla wielu mężczyzn jej wnętrze symbolizuje intymny świat kobiet, którego nie
T

powinni naruszać. Jest jednym z tych przedmiotów, bez których trudno wyobrazić sobie kobietę poza
przestrzenią prywatną domu. Według mężczyzn kobieta i jej torebka stanowią jedność.
W wystąpieniu zostaną zaprezentowane wyniki badań jakościowych wśród kobiet w wieku od 18 do
35 lat. Celem badania było: zrekonstruowanie szerszego kontekstu historyczno-kulturowego i społecz­
nego, w którym funkcjonuje torebka jako atrybut kobiecości, kontekstu sytuacyjnego, odnoszącego
się do relacji społecznych i zawartości torebki kobiety oraz identyfikacji, czyli czy torebki respondentek
wpisują się w spójny obraz ich samych.
Na wystąpienie będą składały się następujące elementy: krótkie odwołanie do istniejących badań
(szczególnie do książki znanego francuskiego socjologa Jean-Claude'a Kaufmanna - Le sac. Un petit
monde d'amour [2011], która była pierwotną inspiracją dla badań), przedstawienie szerszego kontek­
stu kulturowego i społecznego, prezentacja materiału z badań wraz z ilustracją, dyskusja z wnioskami
Kaufmanna, podsumowanie.
Mateusz Gietner
CZY ŚMIECI SĄ POLITYCZNE? RZECZY JAKO AKTOR POLITYCZNY NA PRZYKŁADZIE
„SPRAWCZOŚCI" ŚMIECI WE WROCŁAWIU
W niniejszym wystąpieniu chciałbym się zastanowić nad pytaniem o polityczny wymiar rzeczy.
Czy rzeczy są polityczne? Czy mają swoją własną polityczność? Jak ona się objawia? Pytania te
chciałbym rozważyć na przykładzie o d p a d ó w . Zakład Sortowania i Przetwarzania O d p a d ó w jest
od wielu lat przyczyną sporów między mieszkańcami osiedla Kuźniki, firmą WPO ALBA Wrocław
oraz pośrednio gminą Wrocław. Mieszkańcy uskarżają się na nieprzyjemny zapach, szczury oraz
niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia, które spowodowane są działalnością spółki ALBA, do której
należy sortownia. Obecność śmieci, ich splecenie w konkretnym miejscu z wieloma aktorami
sprawia, iż uzyskują one„sprawczość". Oddziałują na mieszkańców, sprawiają, że czują się oni niekomfortowo, wskazują na mdłości lub choroby, a w szerszym planie, organizują protesty, wysyłają
pisma i dzwonią do urzędów, zmuszając p r a c o w n i k ó w do kontroli zakładów. Ponadto wystą­
pił wzrost populacji szczurów, co może przekładać się na zmiany w ekosystemie tej dzielnicy.
Zakłady ze swojej strony instalują nowe systemy i wdrażają dodatkowe procedury zapobiegające
ulatnianiu się i powstawaniu przykrych zapachów. Urząd miasta organizuje kontrole i tworzy
raporty, problemem jest jednak brak ogólnych standardów określających jakość powietrza w o k ó ł
podobnych zakładów sortowania i obróbki śmieci. Wszystkie te problemy organizują się w o k ó ł
zbiorowego aktora, którym są odpady. Worek śmieci, stara, zużyta kanapa, resztki jedzenia powin­
no się traktować tutaj jako kolektyw (res,Thing, Ding), splot, który otrzymuje znaczenie polityczne
przez zwrócenie uwagi na jego„sprawczość". By zanalizować ten przypadek, posłużę się teoriami
omawianymi w ramach t a k z w a n e g o „ z w r o t u ku r z e c z o m " / „ z w r o t u ku materialności". Korzystając
z tej perspektywy uzupełnionej o teorię aktora-sieci, postaram się zbadać „sprawczość" o d p a d ó w
oraz budowane przez nie „sojusze" i „sploty". Odsłonięcie tego problemu, rozłożenie go na „płaskiej
siatce kartograficznej", może być przyczynkiem do opisu politycznego działania. Wykazanie, że
śmieci posiadają„sprawczość", może być podstawą do zadawania pytań o t o , „ c z y się liczą" i „czy
możemy ż y c z nimi"(Latour, 2010).

72

Adam Kola, Uniwersytet Mikołaja Kopernika wToruniu
ANTROPOMORFIZACJA RZECZY
Punktem wyjścia uczyńmy dwa przykłady z zakresu działalności artystycznej - pastel Salvadora
Dalí„Antropomorficzna wieża"z 1930 roku i książkę Borislava Pekicia„Pielgrzymka Arsenjego
Njegovana"z 1970 roku, zaś punktem dojścia refleksję i w s t ę p n e rozpoznania sytuacji z zakresu
polskiej rzeczywistości transformacji ustrojowo-społecznej opartą na badaniach środowiska
współczesnych „kamieniczników": zarządców nieruchomości, konserwatorów, p r a c o w n i k ó w firm
remontowo-budowlanych, pośredników nieruchomości, a wreszcie także mieszkańców kamienic,
zarówno nowych, jak i starych, właścicieli, jak i lokatorów itd. Badania empiryczne tego środowi­
ska prowadzone od kilku lat pozwolą bowiem na uchwycenie specyfiki funkcjonowania rzeczy
w perspektywie (i w relacji do) nie-rzeczy - ludzi. Wszystkie trzy przykłady dotyczące architektury
(u Dalego jest to wieża, u Pekicia i w prowadzonych badaniach kamienice) - sztuka, literatura
i życie - mają być przyczynkiem do rozpoznania sytuacji wyjściowej, tzn. próbą odpowiedzi na
pytanie o to, d l a c z e g o „ p o w r ó t do rzeczy" był w ogóle potrzebny w naukach humanistycznych.
Kwestią kluczową jest tu - paradoksalnie - proces antropomorfizacji rzeczy. O ile zatem teoria aktora-sieci (ANT) stawia w centrum namysłu relacje czynniki ludzkie - nie-ludzkie, o tyle chciałbym
- z pobudek heurystycznych - rozważyć problem w odwrotnej perspektywie: rzeczy - nie-rzeczy.
To postawienie sprawy „na głowie" ma bowiem być przyczynkiem do ujawnienia m e a n d r ó w ludz­
kiego myślenia, wyjaśnienia potrzeby odwrócenia humanocentrycznej perspektywy, konieczności
wprowadzania „antropologii rzeczy" (czyż nie paradoksalne to określenie?) do dyskursu nauk,
które zajmować się winny - z samej swej nazwy - człowiekiem (antropologia, humanistyka, nauki
społeczne). Antropomorfizacja rzeczy odsłania ludzki ich ogląd, wskazuje na ich sprawczość (nie
zatem ANT pierwsza tu była), historycznie zaś ma długą tradycję, rzec by można, że jest pierwot­
nym światooglądem. Współcześnie antropomorfizowanie rzeczy nie znika, zaś jego rozliczne
odsłony - jak pokazane na początku artystyczne i codzienne z życia kamienicy - każą nam głębiej
się nad relacją rzeczy - nie-rzeczy zastanowić.
Monika Milewska, Uniwersytet Gdański
MANGO MAO. OD RELIKWII DO PRODUKTU NA EBAY
Podczas rewolucji kulturalnej w 1968 roku Mao Zedong otrzymał od ministra spraw zagranicz­
nych Pakistanu nietypowy podarek: kosz dorodnych o w o c ó w mango, uważanych przez Pakistań­
czyków za ich narodową specjalność. Mao, który w mango osobiście nie gustował, postanowił
zrobić z prezentu polityczny użytek. Przekazał go rywalizującej z Czerwoną Gwardią stołecznej
Robotniczo-Chłopskiej Grupie Propagandy Myśli Mao, wspierając ją tym gestem i wyraźnie defaworyzując wiernych mu h u n w e j b i n ó w , co było zapowiedzią ich rychłego upadku. Obdarowani,
zamiast skonsumować prezent, uczynili z niego narodową relikwię, symbol Myśli Mao. Mieszkań­
cy Chin pielgrzymowali do stolicy, by zobaczyć hojny dar Wielkiego Sternika. Wadą tej relikwii
była jednakjej nietrwałość. Gdy zawiodły wszelkie próby konserwacji, postanowiono wykonać
woskowe repliki o w o c ó w , przechowywane w specjalnych szklanych relikwiarzach.Te niegdysiej­
sze przedmioty kultu można obecnie znaleźć w wielu prywatnych kolekcjach, p o m n o ż o n e o nie­
zliczoną liczbę współczesnych podróbek, które za niewielkie pieniądze można nabyć w sklepach
73

internetowych, choćby w t y t u ł o w y m eBayu.
Moje wystąpienie będzie opowieścią o niezwykłych dziejach jednego przedmiotu - owocu mangowca. O narodowej dumie, jaką obdarzali go Pakistańczycy, czyniący z niego symbol swojego
kraju. O roli, jaką owoc ten, trochę na wzór jabłka Parysa, odegrał w rywalizacji pomiędzy frakcjami
politycznymi podczas rewolucji kulturalnej w Chinach. O próbach jego cudownego rozmnożenia,
które podejmowali obdarowani, mocząc na przykład plasterki mango w wodzie, która dzięki kontak­
towi z nim stawała się niezwykłym eliksirem, rozdzielanym pomiędzy w y z n a w c ó w Mao. O sakrali­
zacji owocu jako Myśli Mao i próbach jego utrwalenia w postaci woskowej relikwii, co przywodzi
na myśl uporczywe wysiłki mumifikacji komunistycznych wodzów. I wreszcie o deprecjacji relikwii,
która - wciąż podlegając procesowi multiplikacji, staje się zabawką pop-kultury i trafia do komercyj­
nego obiegu.
Karolina Ufa
PRZYWILEJ BIAŁEJ SKÓRY - KOSMETYKI WYBIELAJĄCE W INDONEZJI
Rynek kosmetyczny w regionie Azji i Pacyfiku szacowany jest na ponad 80 mld dolarów. Sam
segment p r o d u k t ó w do rozjaśniania skóry wycenia się na 13 mld USD. Indonezja jest jednym
z największych rynków dla tego typu kosmetyków nie tylko z powodu rosnącej klasy średniej, ale
i k a n o n ó w piękna silnie zakorzenionych w umysłach tamtejszych mieszkańców. Na podstawie
analizy kilku indonezyjskich reklam telewizyjnych p r o d u k t ó w kosmetycznych o n a z w i e „ U V W h i t e "
oraz„whitening softener"zbadany zostanie fenomen białej skóry wtym kraju. Na początku wystą­
pienia referentka zastanowi się nad fenomenem białej skóry i jej znaczeniem w społeczeństwach
azjatyckich. Z jednej strony, od starożytności biały utożsamiany jest z przynależnością do elit spo­
łecznych. Tylko przedstawiciele warstw wyższych mogli pozwolić sobie na ochronę przed szkodli­
wym działaniem słońca, podczas gdy pracujący rolnicy wystawieni byli na jego promienie przez
większą część roku. Z drugiej strony, fenomen ten wynika z doświadczeń historycznych, zwłaszcza
czasów kolonialnych i panowania holenderskiego oraz późniejszej okupacji japońskiej. Przy wy­
korzystaniu pojęcia przywileju oraz kapitału białej skóry autorka ujawni, w jaki sposób kolor skóry
działa jako wizualny środek w określaniu granic tożsamości kulturowej oraz identyfikacji miejsca
jednostki nie tylko w lokalnej hierarchii społecznej, ale coraz częściej w perspektywie globalnej.
W kulturze indonezyjskiej biała skóra posiada bowiem wiele znaczeń i pełni funkcję w symbolicz­
nym kształtowaniu tożsamości „ja" vs.„lnny" na równi z klasą czy płcią. Z racji tego, że w obecnym
czasie to media i kultura masowa kształtują wzorce zachowań, autorka zanalizuje przekaz kilku
reklam telewizyjnych. Po pierwsze, zbada jakie stereotypy o osobach o jasnej karnacji przekazują
spoty. Po drugie, spróbuje znaleźć o d p o w i e d ź na pytanie, co poza obietnicą lepszego wizerunku
obiecują kosmetyki wybielające. Według autorki w słoiczku kremu czy kostce mydła kryje się
idea człowieka sukcesu - m ł o d e g o , pięknego, zamożnego, towarzyskiego, zadowolonego z życia
a przede wszystkim nowoczesnego i nietutejszego.

74

ANTROPOLOGIA W MEDIACH. MEDIA W ANTROPOLOGII
Karolina Flaht,TNS Polska. Anna Kałużna, BRE Bank
JAK JEDNOCZEŚNIE BYĆ I NIE BYĆ BLISKO? STUDIUM PRZYPADKU O TYM, JAK PRZY
WYKORZYSTANIU NOWYCH TECHNOLOGII MONITOROWAĆ ZACHOWANIA Z W I Ą Z A N E
ZE ŚWIATEM MOBILNYCH URZĄDZEŃ I NIE ZAKŁÓCAĆ SWOJĄ OBECNOŚCIĄ NATURALNEGO
SPOSOBU KORZYSTANIA Z NICH
Urządzenia mobilne stają się obecnie nieodłączną częścią życia ludzi i w związku z tym są coraz częściej
platformą wykorzystywaną do różnych inicjatyw i działań. W przypadku bankowości ten trend jest szczegól­
nie widoczny.
Na początku 2013 roku mBank iTNS Polska stanęły przed wyzwaniem poznania zachowań i postaw związa­
nych z urządzeniami mobilnymi (smartfon, tablet).Temat z pozoru prosty, ale:
- zachowania te często odbywają się w miejscach i czasie niedostępnym dla badacza - chociażby poranne
sprawdzenie wiadomości przed wstaniem z łóżka,
- intensywność i dynamika / zmienność zachowań w ciągu dnia jest takduża, że wymagałaby 24+godzinnego zaangażowania badacza w życie respondenta przez co najmniej tydzień,
- zachowania odbywają i przejawiają się w dwóch różnych światach - w świecie wirtualnym (surfowanie
w Internecie, zróżnicowane formy komunikacji, aplikacje etc.) oraz w świecie realnym (towarzyszą codzien­
nemu życiu, wykonywaniu zwykłych aktywności),
- wielowątkowość zachowań, ich instynktowne, odruchowe wykonywanie powoduje, że oparcie się
wyłącznie o deklaracje wiąże się z ogromnym ryzykiem popełnienia błędów wynikających chociażby
z zawodnej pamięci człowieka.
Wtakiej sytuacji antropologia bez wsparcia ze strony nowych technologii wydaje się bezsilna. Podczas
wystąpienia chcemy podzielić się z Państwem sposobem, w jaki udało nam się opisane powyżej bariery
pokonać. Opowiemy o zastosowaniu wielowymiarowego podejścia metodologicznego, miksu różnych
technik badawczych (pogłębione wywiady etnograficzne, dzienniczki, ankiety do samodzielnego wypełnie­
nia), wśród których kluczowym elementem była aplikacja pozwalająca na bieżący monitoring czynności
wykonywanych na telefonach i tabletach. Powiemy o naszych doświadczeniach płynących ze współpracy
z„wirtualnym obserwatorem" i pokażemy, jak mogą wyglądać wyniki badania realizowanego w taki sposób.
Nasza prezentacja pokaże też, dlaczego antropologiczne podejście niesie za sobą ogromną wartość i nie
tylko ma niezwykle istotny wkład w poznawanie zachowań i postaw ludzkich jako takich, ale także jest
bardzo pomocne w procesie podejmowania strategicznych, biznesowych decyzji np. związanych z kształto­
waniem nowego oblicza bankowości.
Anna Malewska-Szałygin, Uniwersytet Warszawski
MEDIA NA WSI. UŻYTKOWANIE PRZEKAZU MEDIALNEGO W KONTEKŚCIE LOKALNYM
Stuart Hall w słynnym szkicu Encoding/decoding (1980) podkreślał, że widzowie i słuchacze nie są
biernymi odbiorcami przekazu medialnego, ale aktywnymi podmiotami twórczo przekształcający­
mi ten przekaz w procesie odbioru. De Certeau dowodził, że choć producent ma swoje „strategie"
kierujące tym, jak i w jakim celu konstruuje nadawane treści i obrazy, konsument odpowiada na nie
specyficznymi„taktykami"odbioru.„Zracjonalizowanej, tyleż ekspansywnej co scentralizowanej, hałaśli75

wej i spektakularnej produkcji odpowiada inna produkcja zwana »konsumpcją«:jest ona podstępna
i rozproszona, przenikająca wszędzie, cicha i jakby niewidoczna, gdyż nie ujawnia się za pomocą
własnych produktów, ale przez sposób używania produktów narzuconych przez dominujący porzą­
dek"- pisał de Certeau.Tak rozumiane taktyki to dowody lokalnego sprytu, przejawy lokalnej metis.
Podążając za myślą de Certeau, badacz odbioru m e d i ó w powinien postawić pytania: jak odbiorcy
„używają produktów narzuconych przez dominujący porządek przekazu medialnego"? Jaki„użytek
środowiska »popularne« czynią z kultury »elit« wytwarzających język"? Jak„narzucony zasób wiedzy
i symboliki [staje się] przedmiotem manipulacji dokonywanych przez użytkowników nie będących
jego wytwórcami"?
Przyjmując, że„media odznaczają się (...) wyraźną ciągłością ze sferą codziennego doświadczenia,
której w pewnym stopniu nadają też kształt i poprzez którą są interpretowane" (Herzfeld), można
zapytać, w jaki sposób przekaz medialny oddziałuje na codzienne doświadczenia r o z m ó w c ó w oraz
jak wykorzystują oni własne doświadczenia i kategorie uprzednie do interpretowania treści prze­
kazywanych przez media. W swoim wywodzie o mediach Michael Herzfeld podkreśla, że medialne
wizerunki stają się „krytycznym składnikiem" potoczności i postuluje, by badając oddziaływanie
owego krytycznego składnika, przyjrzeć się wnikliwie„sile, zjaką przedstawienia medialne uczestni­
czą w konstruowaniu współczesnych wyobraźni, tożsamości i stosunków władzy".
Trafiając do dyskursu lokalnego, treści wyrwane z kontekstu przekazu medialnego ulegają trans­
formacji. Badanie metodą etnograficzną pozwala na uchwycenie tego dyskursywnego„udomowienia"języka m e d i ó w w języku wiejskich rozmów. Okruchy przekazu medialnego przenikające
do lokalnych dyskursów stają się motorem nowych praktyk, nie do końca zbieżnych z intencjami
producentów.
Joanna Rzońca, Uniwersytet Jagielloński
FILMOWA TWÓRCZOŚĆ KANADYJSKICH INUITÓWJAKO FORMA KULTUROWEGO
SAMOSTANOWIENIA. P R Z Y P A D E K W Y T W Ó R N I I G L O O L I K I S U M A
Jednym z klasycznych f i l m ó w etnograficznych poświęconych kanadyjskim Inuitom znad Zatoki
Hudsona b y ł „ N a n u k z Północy" RJ. Flaherty'ego (1922). Od tego czasu powstały także inne filmy
pokazujące t ę ludność jako żyjącą poza cywilizacją i poza czasem - niemal zawsze były one
wizją białych badaczy. Inuici spoglądali na nas z filmowych ekranów, ale nie przemawiali z nich
„własnym głosem".
W tym kontekście inuicka w y t w ó r n i a filmowa Igloolik Isuma, stała się niezwykle ważną insty­
tucją umożliwiającą samo-reprezentację natywnej ludności kanadyjskiej północy. Filmy tam
realizowane wchodzą w polemikę z wcześniejszymi utworami o Inuitach i pozwalają tej grupie
w y p o w i a d a ć się we własnym imieniu. W połączeniu z politycznym aspektem utworzenia Nunavut
i ekonomicznym znaczeniem uruchomienia Igloolik Isuma, można zaryzykować twierdzenie, że
filmowa twórczość Inuitów stała się dla nich nową formą kulturowego samostanowienia.
Obok twórczości dokumentalnej najważniejszymi produkcjami w y t w ó r n i są trzy filmy zwane „The
Fast RunnerTrilogy". Poprzez wykorzystanie filmowego medium oraz narracji fabularnej, t w ó r ­
cy trylogii zapożyczają technologiczne rozwiązania od cywilizacji zachodniej i używają ich do
ukazania własnej opowieści.Tworzą tym samym przestrzeń „wirtualnego r e z e r w a t u " - w y o b r a ż o 76

nego miejsca ograniczonego ramami ekranu, w którego obrębie, dzięki projekcji w s p ó l n o t o w y c h
pragnień i potrzeb, przetrwać może ich kultura.
Pierwszym i najgłośniejszym filmem wspomnianej trylogii jest „Atanarjuaf'Zachariasa Kunuka
(2001) zrealizowany w całości przez inuicką ekipę oraz nakręcony w języku inuktitut z dbałością
o wszystkie etnograficzne szczegóły. Według reżysera tylko ten rodzaj ekspresji (film) m ó g ł być
zastosowany, by opowiedzieć inuicką legendę współczesnym widzom przy równoczesnym
zachowaniu specyfiki tradycyjnej narracji Inuitów.Ta zmodyfikowana kontynuacja tradycji oparta
na elektronicznej formie przez niektórych określana jest mianem „Electronic Mythtelling". Czy to
oznacza, że obecnie kulturowe samostanowienie Inuitów może zaistnieć jedynie przez formy
medialnie zapośredniczone? Czy to właśnie na ekranie dokonuje się faktyczna dekolonizacja
mieszkańców Nunavut?To pytania, które powracać będą w wystąpieniu.
Agata Stanisz, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
AUDIO-ANTROPOLOGIA: PRAKTYKOWANIE DYSCYPLINY POPRZEZ DŹWIĘK
Zacznę od refleksji, która bezpośrednio skłoniła mnie do zgłoszenia swojego wystąpienia w ramach
Pierwszego Kongresu Antropologicznego. Projekt Kongresu wydaje się szeroko zakrojony, a jego
program mają wypełnić licznie panele dyskusyjne oraz sesje plenarne dotyczące nie tylko różnych pól
badawczych, ale także procesów, jakim podlega aktualnie antropologia kulturowa w Polsce. Znamien­
ne, że wśród paneli nie znalazło się autonomiczne miejsce dla technologii czy antropologii zmysłów
-zostały niejako ukryte w takich zagadnieniach jak wizualność i media, być może także w inter/transdycyplinarności. Uwzględniając pola moich zainteresowań wybór panelu Antropologia w mediach.
Media w antropologii wydaje się najkorzystniejszy, bowiem w jego ramach mogę odpowiedzieć
wprost na problem wykorzystania technologii w terenie, mediatyzację badań - ich przebiegu, kontek­
stów oraz kreowania ich ewaluacji z wykorzystaniem elektronicznych audiomediów.
Tytułowe pojęcie audio-antropologii jest oczywiście robocze i nie wiążę go z pojawieniem się nowych
pól badawczych, choć z pewnością interesujące są udźwiękawiające praktyki kulturowe, społeczne
manipulowanie dźwiękami, zagadnienie audytywności czy akustyki kulturowej. Nie chodzi mi także
o udowadnianie, iż antropologia dźwięków zdolna jest do kreowania nowych teorii. Nie, nie stanowi
ona dla mnie odrębnej subdyscypliny. Audio-antropologię rozumiem przede wszystkim jako podej­
ście metodologiczne, dzięki któremu z nieraz zupełnie innej perspektywy można spojrzeć na zjawiska
eksplorowane przez antropologów. Jest to perspektywa, która odpowiada właściwie powszechnym
sposobom komunikacji i ekspresji oraz wykorzystuje możliwości pewnych technologii.Te, które
bezpośrednio wiążą się z dźwiękiem, są ugruntowane i wcale nienowe, a mimo to rzadko wykorzysty­
wane w badaniach i tworzeniu reprezentacji w sposób konsekwentny.
Wobec tego chciałabym poruszyć kilka kwestii związanych z procesem udźwiękowienia antropologii:
- wytwarzania wiedzy terenowej poprzez dźwięk oraz praktyki fieldrecordingu i aktywnego na/odsłuchujako metod pozyskiwania materiałów etnograficznych,
- audiografii i audioreportażu jako dźwiękowych „opisów" i interpretacji,
- sprzęgania się technologii nagrywania, edytowania, processingu i aranżowania z otwieraniem wie­
dzy antropologicznej - publikowaniem i udostępnianiem.

77

Katarzyna Wala
W POSZUKIWANIU FORMY. NOWE TECHNOLOGIE I MULTISENSORYCZNE (NIE)NARRACJE
Od czterech lat prowadzę badania, których celem jest refleksja nad zmysłowym aspektem doświad­
czania miasta (projekt Fonosfera) i wspólnego zamieszkiwania (praca doktorska„Pokój do wynajęcia.
Antropologia zmysłów i zamieszkiwanie"). W procesie gromadzenia danych, oprócz tradycyjnych
metod badawczych, korzystam także z mniej konwencjonalnych technik (np. soundrecording, deep
listening, skilled vision) oraz urządzeń technicznych (rejestrator dźwięku, aparat fotograficzny, kamera
cyfrowa, telefon komórkowy). Zebrane w ten sposób informacje „domagają się" nie tylko kreatywnych
strategii analizy, ale również - a może przede wszystkim -nowych form prezentacji wiedzy.
W swoim wystąpieniu opowiem o projekcie„Zmyślony pokój", który został zrealizowany dzięki na­
rzędziom opracowanym przez Jessego Shapinsa. Stworzona przez niego i jego współpracowników
platforma zeega.com pozwala łączyć w jedną całość materiały zamieszczone na różnych serwisach,
tj. You Tu be, Vi meo, Instagram, SoundCloud lub Flickr. Dzięki temu możliwe staje się splatanie ze sobą
tak różnorodnych form, jak nagrania audio, video, fotografie, mapy, teksty. Jednocześnie, w przeciwień­
stwie do blogów, Zeega pozwala na snucie nielinearnych i interaktywnych narracji.
Krótka prezentacja fragmentów projektu stanowić będzie punkt wyjścia do refleksji nad„wartością
naukową" pozatekstualnych form twórczości antropologicznej. Warto też zastanowić się nad tym, czy
taka praca może stanowić samodzielne„dzieło" czyjednak„musi"być rozpatrywana w odniesieniu
do tekstów naukowych oraz jaka wobu przypadkach będzie jej funkcja. Inną ważną kwestiąjest sam
wybór medium oraz wynikające z niego konsekwencje. W przypadku Zeega oznacza to koniecz­
ność udostępnienia zebranych materiałów na różnych serwisach, a także dopasowania własnej wizji
do możliwości programu.To natomiast może rodzić wiele problemów, takich jak w y m ó g zgody
uczestników na publikacje materiałów, kwestia dostępności pracy oraz praw autorskich.
Magdalena Zdrodowska, Uniwersytet Jagielloński
ZWROT CYFROWY W ANTROPOLOGII (?)
Fonograf, fotografia, film - technologiczne wynalazki miały od zawsze niebagatelny w p ł y w na
sposób uprawiania antropologii. Nie tylko umożliwiały rejestrację obserwowanej rzeczywistości,
ale jednocześnie znacząco wpływały na antropologię jako taką (Brady, 1999). Nie inaczej było
z nowymi, cyfrowymi, technologiami. Nie tylko dostarczyły one antropologom nowych instru­
m e n t ó w badawczych, ale także, poprzez generowanie nowych praktyk kulturowych, otwarły
nowe pola badawcze.
W ciągu ostatnich d w ó c h dekad zaanonsowano kilka nowych, związanych z badaniem interne­
t s sybdyscyplin antropologii wykorzystujących w nazewnictwie wszystkie możliwe skojarzenia
z cyfrowością i nowymi mediami. Jak grzyby po deszczu pączkują cyber-, netno, virtual-, online
i webno-grafie i -logie. Owo bogactwo z jednej strony oddaje różnorodny i polisemiczny charak­
ter sieci, z drugiej jest wyrazem swoistego naukowego brandingu, ale jednocześnie pewnego za­
gubienia dziedziny wobec nowej technologii. Podtrzymuje, daleki od dzisiejszego doświadczania
sieci, podział na realność (którą zajmuje się„tradycyjna"antropologia) i wirtualność (którą zajmują
się kolejne odmiany antropologii w sieci).
W moim wystąpieniu chciałabym zastanowić się czy mamy do czynienia z cyfrowym zwrotem
78

na gruncie współczesnej antropologii. Czy opisywanie dziedziny przedrostkami cyber i netno
nie czyni jej większej szkody niż przynosi pożytku. Czy nie jest konsekwencją przynależności
pokoleniowej badaczy, dla których internet był nowością i doświadczeniem bez precedensu na tyle nowym, by p o w o ł y w a ć do jego badania nową subdyscyplinę. Wskażę na pokoleniową
zmianę, jaka d o k o n u j ę się na gruncie antropologii sieci. Młodzi badacze, dla których sieć jest
doświadczeniem natywnym, odchodzą od wydzielania nowych, cyfrowych, p a r a d y g m a t ó w na
rzecz antropologii totalnej, jak proponowana przez Nathana Jurgensona etnografia rozszerzona
(augmented ethnography) czy antropologia współczesności (anthropology of the contemporary)
Philipa Budki.
Brady E., A Spiral Way: How the Phonograph Changed Ethnography, University Press ot Mississippi, 1 999.

ANTROPOLOGIA WIDOWISK
Joanna Dziadowiec, Uniwersytet Jagielloński
INTERKULTUROWE FESTUM FOLKLORICUM JAKO KONSTRUKT I METAKOMENTARZ
SPOŁECZNO-KULTUROWY
Celem referatu jest ukazanie interkulturowego festiwalu folklorystycznego, wraz z światem dziedzic­
twa i tradycji folklorystycznych, który prezentuje,jako konstruktu społeczno-kulturowego (obszaru
praktyki działań społecznych uczestników oraz ludzi z zewnątrz), który mimo silnej mitologizacji i he­
gemonii posiada również duży potencjał emancypacyjny. Dynamiczny i samoaktualizujący się świat
festiwali folklorystycznych to ciągle ten sam świat, jednak nowy sposób jego widzenia, myślenia o nim,
rozumienia go, doświadczania, prezentowania i odgrywania, odsłania, że świat ten nieustannie tworzy
nowe konfiguracje, nowe jakości: nowe społeczno-kulturowe konstelacje aktorów i zjawisk, które
wielokrotnie wymagają dziś zauważenia, zdefiniowania i przede wszystkim nowego nazwania. Nowy
paradygmat w kontekście bezpośredniego spotkania kultur opartego na tradycji i folklorze w sytuacji
zwielokrotnionego i wyeksponowanego spektaklu ukazuje festiwal jako komentarz metaspołeczny
współczesnej rzeczywistości folklorystycznej oraz pogranicze ewokujące przekraczanie granic, które
dodatkowo podaje miejscami w wątpliwość reguły ich zakreślania. Liczne pary dychotomicznych
zjawisk współtworzących festiwal (m.in. scena - kulisy, stylizacja -autentyzm, innowacja -tradycja,
kultura popularna - kultura ludowa, globalność - lokalność, obcość - swojskość, folkloryzm - folklor,
hiperfolklorystyczność - folklorystyczność, powaga - zabawa, teatr i sztuka - życie i rytuał, wido­
wisko - święto, societas - communitas, monokulturowość i wielokulturowość - interkulturowość
i transkulturowość), które wyznaczały dotychczas granice koncepcji festiwalowego folklorystycznego
świata i tożsamości jego uczestników, zaczynają funkcjonować już niejako kategorie dwubiegunowe,
a kategorie ambiwalentne mieszczące się w festiwalowym kontinuum przedstawień nastawionym nie
na binarność, a na intencjonalność dwuwartościową oraz na intersubiektywność i działanie.Tym sa­
mym zmiana tradycyjnego postrzegania festiwalu jako sceny (prezentowanego„tekstu") w odbieranie
go jako przestrzeni faktycznego i niezapośredniczonego spotkania, konfrontacji postaw, wyobrażeń,
interpretacji i działań jego poszczególnych uczestników oraz próby ich porozumienia (nie jednostron­
ny przekaz/pokaz, a dialogiczna kreacja, interakcja, gra i wymiana) przenosi punkt ciężkości z modnej
79

i n te rte kst u a I n ości na interkulturową performatywność.
Podstawą empiryczną wystąpienia są wyniki badań terenowych, jakie przeprowadziłam w latach 20092010 wśród uczestników dwudziestu festiwali folklorystycznych w Polsce oraz w innych krajach euro­
pejskich. Obserwację uczestniczącą miałam możliwość prowadzić jako: wykonawca (członek zespołu
folklorystycznego), widz, wolontariusz, pilot i tłumacz grup, współorganizator, gość specjalny i juror.
Iwo Hryniewicz, Uniwersytet Warszawski
ŻACZĄT IGRZYSKA NIEWINNE
Państwo bez stosów, raj heretyków - czytamy na kartach najpopularniejszych prac poświęconych
stosunkom międzywyznaniowym w Rzeczypospolitej XVI-XVII w. W moim referacie chciałbym przyj­
rzeć się tej drugiej - ciemniejszej stronie państwa „rozróżnionych w wierze", o której nie pisze się tak
chętnie. Problemem do niej przynależącym jest zjawisko tzw. t u m u l t ó w religijnych - czyli w y b u c h ó w
zbiorowej przemocy skierowanej przeciw osobom, mieniu, ciałom przodków i pamięci religijnych opo­
nentów. Katoliccy autorzy staropolscy, opisując te wydarzenia, przedstawiali je w kategoriach zabawy
i cudowności, określając rosłych nieraz mężczyzn dokonujących aktów przemocy „dziećmi, ultajstwem,
żaczętami, co igrają niewiennie". Korzystając z formuły gęstego opisu Clifforda Geertza, chciałbym
przedstawić tumult, do którego doszło w Krakowie 24-26 maja 1591 r., kiedy to zburzono dwa zbory:
ewangelicki oraz należący do braci polskich, a także napadnięto na cmentarz ewangelicki, dokonu­
jąc okrutnych profanacji. Następnie pragnę zjawisko to poddać szczegółowej analizie, interpretując
działania sprawców w kategoriach hermeneutyki inwersji (okrucieństwo jako miłosierdzie) i czerpiąc
obficie z dorobku antropologii święta, teorii zabawy oraz koncepcji rytów oczyszczenia. Postaram się
wykazać, że mamy w tym wypadku do czynienia z kontynuacją czynności rytualnych rozpoczętych
wraz ze świętem Wniebowstąpienia (24.05.1591) - poprzez przeniesienie kosmicznej walki Chrystusa
z szatanem na ulice dawnego Krakowa. Kolejno chciałbym zinterpretować ryty wyłączenia ewange­
lików ze wspólnoty chrześcijańskiej, dokonane przez katolików pod zborem, niszczenie nagrobków
(walka z pamięcią o ewangelikach i o Reformacji w ogóle), wyciągania ciał z grobów, odzieranie ich
z szat i ustawianie w uwłaczających pozycjach (proces dehumanizacji oraz utwierdzanie wizerun­
ku ewangelików jako rozkładających się t r u p ó w - świadectwo ich błędu i potępienia), a następnie
wrzucanie do Wisły (oczyszczenie wspólnoty poprzez wodę). Referat ten ma przybliżyć bardzo słabo
zbadany problem przemocy religijnej w dawnej Rzeczypospolitej.
Mateusz Kanabrodzki, Uniwersytet Warszawski
W Y W R Ó C O N Y NA LEWĄ STRONĘ CHOCHOŁ. FANTOMATYCZNA POLSKA
A DRAMAT SMOLEŃSKI
J. Sowa a za nim A. Bielik-Robson za podstawowy problem polskiej tożsamości narodowej uznają
przeoczony w wyniku okoliczności historycznych brak braku, który w historii społeczeństw zachodnich
został opieczętowany podwojonym aktem królobójstwa. Do podobnych wniosków może prowadzić
lektura wychodzących z diametralnych przesłanek ideologicznych prac historycznych J. M. Rymkiewi­
cza, zwłaszcza„Wieszania".
Skoncentrowanie problematyki Polski i polskości wokół tematu szafotu skłania do podjęcia namysłu
nad tymi koncepcjami w oparciu o ustalenia z zakresu antropologii, a zwłaszcza antropologii wido-

sc

wisk, która wydaje się tu najwłaściwszym horyzontem poznawczym. Oczywiście debata taka nie może
toczyć się w oderwaniu od -jakto ujmuje D. Kosiński -„dramatu smoleńskiego"od kilku lat utrzymują­
cego Polskę w stanie nieustannego wrzenia.
Polska, zapewne, kroczy inną drogą niż kraje rdzenia UE.Trauma smoleńska jeszcze te różnice
uwypukliła. W historii Polski nie brak bolesnych wyrw, ale ponieważ nie są to pustki po usunięciu
wewnętrznego opresora, tylko raczej powstałe w wyniku zewnętrznej (bądź za taką uznanej) ingeren­
cji, nie mogą stanowić ośrodka kształtowania się zindywidualizowanej, zachodniej podmiotowości
neoliberalnej. Wciąż jednak pozostają przecież brakami, wokół których konstytuuje się zbiorowa
tożsamość Polaków. Jej znakiem mógłby być wywrócony na lewą stronę chochoł, krzak róży owinię­
ty wokół wiązki pustych kłosów zboża, polska złota gałązka jemioły gwarantująca nieśmiertelność,
przechowująca zewnętrzną duszę Polski, a zarazem znaczące braku, fantom, który jednak nie ma na
celu zastąpienia utraconego obiektu, przeciwnie - wymownie opowiada wciąż ojego utracie.Taka
wspólnota: plemienna, niegdysiejsza, a jednocześnie na wskroś nowoczesna, oparta nie na resentymencie, tylko traumie, zwiera szyki pod sztandarami lewicy smoleńskiej. Miast być wspólnotą eks­
kluzywną, wrogo nastawioną wobec wszelkiej inności, jak świadczą stanowiące hybrydę przestrzeni
publicznej z communitas zgromadzenia„obrońców krzyża" pełne wykluczonych, zmarginalizowanych
ekscentryków, może być (choć nie musi) wspólnotą włączającą, jeśli do kogoś odnoszącą się wrogo, to
przede wszystkim do korporacyjnego neoliberalizmu, dla którego wyizolowany, pozbawiony oparcia
w bliskich obcych konsument jest idealnym uciśnionym.
Renata Leśner-Szwarc, Uniwersytet Mikołaja Kopernika wToruniu
CALONARANG - SPOTKANIE DOBRA ZE ZŁEM
Celem referatu jest przedstawienie klasycznego balijskiego dramatu tanecznego calonarang, jego
funkcji, formy oraz przede wszystkim roli, jaką pełni we współczesnym życiu Balijczyków - wyznaw­
c ó w hindu-dharma.
Calonarang przedstawiany jest podczas kremacji, obrzędów pogrzebowych i kryzysowych, głównie
w południowych regencjach Bali: Gianyar, Klungkung i Bangli. Przestrzeń sceniczna dramatu usytu­
owana jest blisko cmentarza, na zewnętrznym dziedzińcu świątyni śmierci - Pura Dałem. W widowi­
sku uczestniczą mieszkańcy danej wioski czy członkowie ich rodzin, a także bogowie, przodkowie,
złe i dobre duchy oraz wiedźmy - leyak.
Dramat calonarang, związany bezpośrednio z hindu-dharma, stanowi widowisko religijne i społecz­
ne. W czasie jego trwania ujawniają się kosmiczne siły - śakti oraz kumulują się złe i dobre moce.
Warte podkreślenia jest to, iż w calonarang nie występuje się przeciwko złu per se. Jego podstawo­
wą funkcją jest przywrócenie harmonii pomiędzy dobrem a złem, gdyż tylko równowaga przeciw­
stawnych mocy umożliwia, zgodnie zwierzeniami Balijczyków, zachowanie ciągłości istnienia.
W calonarang, składającym się z kilku części, g ł ó w n e role odgrywają upostaciowienia dobra i zła,
mityczne zwierzę - Barong oraz królowa wiedźm - Rangda. Ich wspólny taniec, zakończony tańcem
kris, stanowi kulminację przedstawienia. W czasie trwania dramatu nie ma pasywnych widzów.
Uczestnicy widowiska, zarówno aktorzy stający się postaciami, które odgrywają, jak i widzowie,
nieustannie podlegają działaniu dobrych i złych mocy. Niejednokrotnie wpadają w trans. Nawie­
dzenia i opętania zarówno ze strony aktorów, jak i pozostałych uczestników wydarzenia, zdarzają
S'

się bardzo często. Stąd też szczególną rolę w czasie trwania calonarang pełnią kapłani balijscy,
neutralizujący przewagę którejś z mocy oraz czuwający nad umysłami wiernych. Kapłani odizolowują osoby w transie od pozostałych i przenoszą je do Pura Dałem, gdzie te symbolicznie umierają, aby
narodzić się na nowo.
Pomimo nieustannej komercjalizacji kultury Bali, spowodowanej głównie przez rozwój turystyki ma­
sowej, klasyczna forma dramatu tanecznego calonarang związanego z religią hindu-dharma cieszy
się wśród wyspiarzy dużą popularnością.
Justyna Lipko-Konieczna, Uniwersytet Warszawski
PŁEĆCOMMUNITAS
Z a r ó w n o wydarzenia w Stoczni Gdańskiej, jak i w obozie internowania w Gołdapi stały się sceną
politycznego kształtowania nowych tożsamości, stanowiąc szczególny przykład communitas wy­
rosłej z potrzeby solidarności. Zaistnienie obu w s p ó l n o t było gestem oporu. Jednocześnie forma,
którą przybrał opór, była różna od w z o r ó w kulturowych znanych polskim doświadczeniom histo­
rycznym. Imperatyw walki zastąpiono imperatywem solidarności. Kwestionowano podziały, zno­
szono różnice społeczne. Jednocześnie wydarzenia Sierpnia,80 postrzegano jako polityczny teatr,
happening i karnawał. Nieoficjalne stawało się oficjalne, do głosu na scenie publicznej dochodzili
ci, którym wcześniej odmawiano politycznej p o d m i o t o w o ś c i . Jak pisała Elżbieta Matynia:„Sierpień
wyposażał ludzi w możliwości performatywne", otwierając pole do szerokiej improwizacji. Czy
owa możliwość improwizacji dotyczyła także różnych scenariuszy realizacji płci kulturowej? Nie­
wątpliwie mamy tu do czynienia ze zjawiskiem gry społecznej, w której płeć kulturowa determi­
nowała communitas, w ramach wzajemnego w p ł y w u . Joanna Tokarska-Bakir w przedmowie do
„Procesu rytualnego"Victora Turnera zwraca uwagę, że sformułowane przez antropologa pojęcie
communitas pochodziło sprzed„epoki Różnicy", w związku z czym było obciążone nadmiernym
uniwersalizmem. Uniemożliwiło to Turnerowi postawienie pytania o potencjalną o d m i e n n o ś ć
wyobrażeń o męskiej i żeńskiej communitas. Zderzenie wydarzeń Sierpnia, w których kobie­
tom i mężczyznom szybko przydzielono określone przez płeć kulturową role (na które w p ł y w a ł
paradygmat źródłowy), z wydarzeniami w obozie internowania w Gołdapi jest próbą przymiarki
do odpowiedzi na problem różnicy w kontekście communitas stawiany przezTokarską-Bakir. O ile
sierpniowa communitas z egzystencjalnej stała się wspólnotą ideologiczną, a więc ustrukturowaną, o tyle gołdapska pozostała w fazie egzystencjalnej, niehierarchicznej i heterogenicznej. W
obozie internowania pod jednym dachem zgromadzono około 400 kobiet. Tak liczna kobieca gru­
pa umieszczona wjednym miejscu stanowiła ewenement, który nigdy wcześniej w historii Polski
się nie powtórzył. W przeciwieństwie do solidarnościowego strajku w Stoczni, którego charakter
był niemal od początku publiczny, obóz odosobnienia w Gołdapi stanowił przestrzeń o niejasnym
statusie, p o m i ę d z y publicznym i prywatnym. Więzienie czy dom kobiet? - pytała Ewa Kondrato­
wicz. Osadzone, poddawane ekstremalnym sytuacjom, szybko zaczęły stanowić dla siebie silną
grupę odniesienia. Władze obozu już na początku jego funkcjonowania pisały, że należałoby
natychmiast„rozśrodkować tę zbiorowość". O niezwykłości tej w s p ó l n o t y z d e c y d o w a ł o całkowite
rozbicie struktury ról społecznych, które s p o w o d o w a ł o wśród uwięzionych poczucie uzyskania
nieznanej im dotychczas wolności.
S2

Agata Łuksza, Uniwersytet Warszawski
GORSETY, POŃCZOCHY, RĘKAWICZKI, NASUTNIKI. KOBIECOŚĆ W NOWEJ BURLESCE
W burlesce amerykańskiej rozumianej jako konkretna forma widowiskowa - inaczej niż w tradycji
europejskiej - czynnikiem konstytutywnym jest płeć kobieca. Od samego początku, czyli od lat
sześćdziesiątych XIX wieku forma ta intensywnie się przekształcała, jednak niezmiennie definiowała
ją sceniczna obecność kobiet odgrywających, parodiujących, celebrujących kulturowe wyobrażenia
kobiecości. W schyłkowym okresie swojego istnienia (po drugiej wojnie światowej) burleska została
relegowana z teatrów do klubów nocnych, zredukowana niemal wyłącznie do striptizu i w takim
kształcie eksportowana do Europy czy też Europie przywrócona.To o takim striptizie, który znacząco
różnił się pod względem estetyki i dramaturgii od swoich dzisiejszych odpowiedników, pisał Roland
Barthes w„Mitologiach". I to taki striptiz stanowi podstawowy punkt odniesienia dla artystek tak zwa­
nej nowej burleski, która od początku XXI wieku zyskuje coraz większą popularność i estymę, głównie
w krajach anglosaskich i we Francji.
Wraz z narodzinami nowej burleski pojawiły się palące pytania o uprzedmiotawiające i emancypujące
właściwości tej formy, która wyznacza artystce-striptizerce symultaniczne miejsca obiektu i podmio­
tu. Przede wszystkim jednak należy zauważyć, że sam spektakularny fakt (ponownego) zaistnienia
w pejzażu widowisk kulturowych gatunku zogniskowanego wokół kobiecej cielesności wskazuje na
społeczną potrzebę przepracowania problematycznego charakteru tej cielesności, a co za tym idzie,
współczesnych definicji płci i seksualności.Tym bardziej, że po raz pierwszy w historii burleska okazuje
się rozrywką par excellence kobiecą - nie tylko scena niemal całkowicie należy do performerek, ale
i na widowni zasiada głównie publiczność kobieca.
Chciałabym zatem zbadać poprzez jakie działania sceniczne, gesty, rekwizyty, kostiumy konstruowana
i doświadcza na jest kobiecość (i jaka to kobiecość?) w nowej burlesce. Jak funkcjonują w obrębie tego
specyficznego teatru kategorie kobiecego ciała i pożądania? Materiał badawczy będą stanowiły wy­
stępy zaprezentowane podczas jednej z najważniejszych imprez środowiskowych, London Burlesgue
Festival, który odbył się w maju 2013 roku.
Ewa Nowicka, Uniwersytet Warszawski
TANI EC W KRĘGU: NOWE I DAWNE COMMUNITAS
Referat oparty jest na przeprowadzonych w ostatnich latach własnych badaniach terenowych na
Syberii: na obszarze etnicznej Buriacji (obejmującym republikę i oba okręgi etniczne) i Republiki
Sacha (Jakucja), a także w Europie: w Katalonii i w sześciu krajach bałkańskich, wśród A r u m u n ó w
(Wlachów). Poza sardaną, t a ń c e m katalońskim, wszystkie omawiane tańce mają bardzo głębokie
historyczne korzenie, choć wszystkie są traktowane przez współczesnych organizatorów jako
„odwieczne" i ściśle związane z kulturą etniczną, stanowiące jej symbol. Buriacki jochor pierwotnie
związany z gospodarką myśliwską i szamanizmem Buriatów Zachodnich, dziś jest lansowany jako
taniec ogólnoburiacki, różniący się jedynie lokalnymi odmianami. Poświęcony mu jest coroczny
festiwal „Noc Jochora", odbywany latem w Ułan Ude. Jakucki taniec osłochaj, jest dziś tańczony
jako ogólnojakucki taniec narodowy, co ma miejsce podczas świąt obchodzonych zarówno
w Republice Sacha, jak i wśród Jakutów żyjących w diasporze. Arumuński taniec zbiorowy, corlu
mari (corlu mare), wiąże się z dawną tradycją pasterską, ale dziś jest wkomponowany w o g ó l n o S3

arumuńskie festiwale i obrzędy. We wszystkich przypadkach zauważam w s p ó l n e cechy zarówno
na poziomie zachowań i sensów społecznych, jak i treści psychologicznej swoistego „bycia razem"
podczas rytualnego tańca. Ukażę pierwotny (tradycyjny) sens t a ń c ó w w kręgu, takjak go dziś
rekonstruujemy, a także nowe funkcje, zamierzone, przemyślane przez inteligencję omawianych
narodów i wkomponowane w etniczną/narodową strategię. Wszystkie te tańce zbiorowe mogą
być określone jako zjawiska społecznościowe, gdyż pełniły i nadal pełnią ważne, choć zmieniające
się w czasie funkcje społeczne. Tańcom towarzyszy przekaz treści kulturowych, a jego przedmio­
tem są elementy „tradycji konstruowanej" (nie wymyślonej!) z e l e m e n t ó w „tradycji zakorzenionej".
Sięgnę do pojęcia communitas, o d w o ł a m się do turnerowskiej tradycji użycia tej koncepcji i za­
proponuję własną interpretację pojęcia w oparciu o przedstawiony materiał badawczy.
Alicja Raciniewska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
RYTUAŁY MODY. STRUKTURY, FUNKCJE I ZNACZENIE POKAZÓW MODY
W swoim wystąpieniu chciałabym przyjrzeć się rytualnym aspektom nowoczesnego systemu
mody, analizując jej związki z magią i religią.
Moda jest współcześnie społecznym rytuałem, w a ż n y m dla niego samego. Sprzedawana jest
w miejscach zwanych świątyniami konsumpcji, do których - niczym w starożytnych rytach
religijnych - zmierzająjednostki po błogosławieństwo i obietnicę popularności, atrakcyjności
i wiecznego życia społecznego. T w ó r c o m mody i mistrzom ceremonii oddawane jest uwielbienie
i rytualna cześć. Poszczególne akcesoria i elementy odzieży otacza magiczna aura, przekształcają­
ca je z martwych p r z e d m i o t ó w w fetysze i obiekty ludzkiego pożądania.
Istotnym rytualnym atrybutem mody jest również zdolność społecznego tworzenia wspólnych
wyobrażeń. Jako duch współczesnego kapitalizmu, moda ma w p ł y w na tworzenie magicznego
obrazu rynku jako świata, w którym mieszka „prawdziwe piękno, seksapil, świeżość i atrakcyjność".
Za pomocą obrazów, przedmiotów, modowych narracji i ceremonii władza mody rozciąga się na
wyobrażenia, koncepcje rzeczywistości i marzenia współczesnych jednostek.
Jako druga skóra, odzież stanowi także ważny element ceremonialnych i codziennych rytuałów,
oznaczając zarówno biologiczną jak i społeczną metamorfozę. W wartościowaniu nowości
i nieustannym przepływie nowych stylów i form zawarta jest obietnica mody, że ludzie, takjak
i rzeczy, mogą się zmieniać. Moda to zatem nie tylko alchemiczna zdolność do przekształcania,
ale również narzędzie wzmacniania i upodmiotowienia współczesnej jednostki.
Szczególne znaczenie dla funkcjonowania nowoczesnej mody m a j ą t z w . pokazy mody. Podobnie
jak rytuały religijne, nadają one doświadczeniu formę, przekazują określoną doktrynę, otwierają
drogi ku tajemnicy życia i łączą jednostki we wspólnotę. Z tego w z g l ę d u w swoim wystąpieniu
chciałabym się szczególnie skupić na tego rodzaju widowiskach kulturowych. Analizując wybrane
pokazy mody, chciałabym ukazać ich ewolucję, cechy strukturalne, dynamikę, pełnione przez nie
funkcje społeczne, a także to, w jakim stopniu stanowią one komentarz do rzeczywistości.

S4

Magdalena H. Rusek, Uniwersytet Jagielloński
DANZA DE CONCHEROS. TANIEC W POSZUKIWANIU JEDNOŚCI
Początków tradycji concheros należy doszukiwać się w wydarzeniach, które miały miejsce na wzgórzu
Sangremal 25 lipca 1531 roku, podczas wojny między niewiernymi Chichimecami a oddziałem
hiszpańskich konkwistadorów, kiedy to Indianie poddali się chrystianizacji głoszonej przez Hiszpanów.
W miejscu objawienia, które tam nastąpiło, ustawiono krzyż, wokół którego Indianie zbierali się co rok,
tańcząc i śpiewając. Niektóre grupy concheros uważają, że owo zdarzenie z 1531 roku posiada jeszcze
głębsze, prorocze znaczenie, dające nadzieję na odrodzenie się świata prekolumbijskiego, jednakaby
to mogło nastąpić, konieczne jest najpierw poddanie się woli najeźdźcy. Od czasu, kiedy Hiszpanie
pokonali Azteków, misją concheros było utrwalanie w świadomości kolejnych pokoleń tradycyj­
nych tańców i muzyki, wywodzących się z czasów prekolumbijskich. Jednaktancerze nie chcą, aby
działania te przyjęły jedynie formę folkloru wykorzystywanego w celach promocji turystycznej miasta.
Chcą, aby dzięki odprawianym ceremoniom została zachowana moc i skuteczność ich działań, które
w formie finalnej mają doprowadzić do osiągnięcia harmonii między ludźmi, przyrodą a kosmosem.
Jeśli zgłębimy się w znaczenie ich tańca jeszcze bardziej, doszukamy się w nich pozostałości starych
wierzeń, ukrytych w przekonaniu, że w wielu aspektach są one podobne do aktualnie wyznawanej
religii katolickiej.
Po pewnym czasie tradycja conchero zaczęła rozprzestrzeniać się na inne rejony Meksyku na zasadzie
szerzenia nowego typu religii opartej na zasadzie synkretyzmu, będącej rodzajem inicjacji, dającej
dostęp do wiedzy przodków, która została jedynie ukryta pod zasłoną nabożeństw katolickich. Synkretyzm religijny danza de concheros objawia się poprzez połączenie elementów wywodzących się
z d w ó c h potężnych kultów i kręgów kulturowych: tradycyjnych wierzeń prekolumbijskich wraz z inspi­
racjami płynącymi z hiszpańskiego Złotego Wieku. W strefie kultury rdzennej możemy zauważyć ciągłe
wykorzystywanie wierzeń przodków, ich rytuałów, symboliki, a także poezji, muzyki, tańca, kostiumów
oraz przyjęcie paramilitarnego charakteru ugrupowania.Taniec concheros poprzez postawę oraz
ekspresyjność ruchów i gestów jest całkowicie indiański, jednak w samej muzyce widoczne są w p ł y w y
hiszpańskie, objawiające się chociażby wykorzystaniem europejskich instrumentów muzycznych.
Iga Rutkowska, Uniwersytet Warszawski
„HALKA"NA PASTERCE - O RYTUALNYCH FUNKCJACH TEATRU KABUKI
Nie ma takiego dnia w roku, w którym w jakimś miejscu Japonii nie odbywałoby się święto ku czci bó­
stwa opiekuńczego lokalnej społeczności. Jego niezbędnym elementem jest kami asobi, widowisko,
które ma bawić bóstwo, a także świętującą wspólnotę. Współcześnie z takich właśnie okazji na około
dwustu scenach w całej Japonii wystawiane są przez lokalnych aktorów amatorów spektakle kabuki.
Tradycja ta sięga prawdopodobnie połowy XVIII wieku, choć trudno jest ustalić początki poszczegól­
nych trup. Treść wystawianych spektakli nie ma jednak nic wspólnego ze świętem - są to adaptacje
bardzo popularnych, świeckich sztuk ze scen wielkomiejskich, które w większości można do dziś oglą­
dać w eleganckich teatrach Tokio, Kioto i Osaki. Teatr kabuki, który wykształcił się w dużych miastach,
poza życiem obrzędowym, został przez lokalne wspólnoty włączony do rytuału religijnego.
Podczas badań w Kuromori (miasto Sakata, prefektura Yamagata, północny region wyspy Honsiu),
jednej ze wspólnot kultywujących do dziś, od ponad dwustu pięćdziesięciu lat tradycję świątecznego
S5

kabuki, okazało się jednak, że jest ono nie tylko elementem święta, ale całego, rocznego cyklu obrzę­
dowego. Co więcej, samo bóstwo wybiera repertuar na każdy następny rok dzięki medium - rytualnie
oczyszczonemu, najlepiej początkującemu, członkowi trupy.
Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z amatorskim, świątecznym kabuki, zastanowiło mnie przede
wszystkim to, że teatr komercyjny, mieszczański został przeniesiony w czasoprzestrzeń rytuału religij­
nego, mimo że formalnie nie ma z nim nic wspólnego. Jakto możliwe, że teatr, porównywany często
do opery, stał się rozrywką dla bóstw i performansem łączącym je z lokalnymi wspólnotami wiernych?
Aby odpowiedzieć na te pytania, niezbędne okazuje się także przyjrzenie się specyfice teatru kabuki
w okresie Edo (1603-1868), tak odmiennemu od wystawianego współcześnie, a także zastanowienie
się nad kulturową funkcją widowisk w Japonii.
Magdalena Ziółkowska-Kuflińska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
CARMEN PO BASKIJSKI), CZYLI ULICZNA„OPERA"W PAMPELUNIE
Jedno z najbardziej znanych i spektakularnych widowisk odbywa się każdego roku w hiszpańskiej Pampelunie. Mam tu na myśli organizowane każdego roku ecnierros - gonitwy z bykami na ulicach miasta,
organizowane z okazji sanfermines, czyli fiesty na cześć św. Fermina. Święto pochodzi z końca XVI wieku
i pierwotnie miało charakter typowo religijny. Obecnie jest to tradycja świecka i jednocześnie jeden
z najbardziej rozpoznawalnych symboli Hiszpanii. W powszechnym przekonaniu gonitwa bykówjest
autonomicznym spektaklem, jednak stanowi ona jedynie wstęp do odbywającej się każdego wieczoru
po gonitwie corridzie. Pomimo coraz bardziej komercyjnego i turystycznego charakteru święta, gonitwa
rządzi się specyficznymi prawami. Przede wszystkim jest okazją dla młodych ludzi do udowodnienia
swojej odwagi. Z drugiej strony jest manifestacją lokalnego patriotyzmu, gdyż większość aktywnych
uczestników gonitwy ubrana jest w tradycyjne białe baskijskie stroje.
Zarówno encierros, jak i sama corrida są obecne w kulturze hiszpańskiej od wieków. Przez zwolenników
uznawana jest za świętą tradycję, którą należy za wszelką cenę zachować i pielęgnować, natomiast
przez przeciwników traktowana jest jako barbarzyński relikt dawnych czasów, który powinien zniknąć
z kulturowej mapy Hiszpanii.To właśnie te kontrowersje sprawiają, że dla antropologa kulturowego jest
to zjawisko wyjątkowo ciekawe. Mamy bowiem niewątpliwie do czynienia z tradycją, która jest na etapie
radykalnego przewartościowania. Nie mam wątpliwości, że dni świetności corridy przeminęły, a sama jej
dalsza egzystencja nie jest pewna. W perspektywie najbliższych lat to widowisko, które było okazją do
wspólnego przeżywania dla tysięcy Hiszpanów, może całkowicie zmienić swój charakter. Czy w sytuacji,
gdy corrida przejdzie do historii, pojawi się coś innego w jej miejsce? Czy też może sama corrida przej­
dzie znaczącą ewolucję, by stała się widowiskiem akceptowanym przez nowoczesny świat?
Grzegorz Ziółkowski, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
SAMOSPALENIE: AKT-WIDOWISKO
Samospalenie, rozumiane jako indywidualny akt autodestrukcji dokonywany publicznie, intencjo­
nalnie i z własnej woli w obronie wartości wyznawanych przez pewną zbiorowość, jawić się może
z punktu widzenia antropologii widowisk jako jeden z radykalnych sposobów zwrócenia uwagi na
kryzys wewnątrzspołeczny, a jednocześnie bezkompromisowa próba zażegnania owego kryzysu na
drodze swoistego przesilenia, którego istotą jest złożenie ofiary z samego siebie. To ujęcie ujawnia

napięcie obecne w tym granicznym zdarzeniu, pociągającym za sobą męczarnie i (najczęściej) śmierć
lub (rzadziej) trwałe okaleczenie osoby decydującej się na tę formę protestu - napięcie między tym,
co indywidualne a tym, co zbiorowe. Dokonujący samozniszczenia staje samotny w obliczu śmierci
(w swej istocie śmierć jest zawsze indywidualna, niezależnie od tego, czy samobójca to członek zorga­
nizowanej grupy i działa przy wsparciu pomocników, lub czy samobójcze akty są ze sobą skoordyno­
wane i dokonywane zbiorowo), porywa się jednak na ó w czyn publicznie, z intencją zamanifestowania
swych przekonań wobec innych, przyjmujących na miejscu role świadków, obserwatorów, widzów
czy gapiów, a w kontakcie zapośredniczonym - czytelników lub oglądających. W akcie owym właśnie
o tę demonstrację chodzi - ofiara z własnego życia jest tutaj przekazem, który ma objawić swój sens
w sumieniach innych, czasami przedzierając się przez pancerz ich obojętności i stanowiąc zachętę do
podjęcia przez nich działań w obronie sprawy, o którą upomina się swym aktem samobójca. Sprawia
to, że ciąg i charakter działań oraz relacja z tymi, którzy patrzą (również przez obiektyw kamery czy
aparatu fotograficznego), a także miejsce zdarzenia, jego oprawa, przebieg i dramaturgia zdają się
równie ważne, jak kontekst polityczno-społeczny, tło historyczne i, będąca ich pochodną, motywacja
do dokonania tego samotniczego a przecież wystawionego na pokaz czynu.

ANTROPOLOGIA ZAANGAOWANA/KRYTYCZNA
Monika Baer, Uniwersytet Wrocławski
PROBLEMATYZUJĄC SIEBIE. ANTROPOLOGIA I ZAANGAŻOWANIE W UJĘCIU KRYTYCZNYM
W ramach antropologicznych projektów budujących swoją tożsamość dyscyplinarną wokół różnie
rozumianych form zaangażowania od lat dziewięćdziesiątych XX wieku szczególnej konsolidacji zdaje
się ulegać nurt, w którym antropolodzy i antropolożki - nie odrzucając wagi zaangażowania - pod­
chodzą krytycznie do wielu z przyjętych za zrozumiałe same przez się założeń akademickich inicja­
tyw o charakterze społecznym czy politycznym. Problematyzując pojęcia antropologii, aktywizmu,
moralności, etyki czy polityczności, autorzy i autorki uznają, iż sposobów krytycznego zaangażowania
w naszą teraźniejszość należy poszukiwać przede wszystkim w jakościowo zorientowanych analizach
współczesności, ponieważ inspiracje w tym względzie zwykle płyną nie z„oderwanych przebłysków
filozoficznej błyskotliwości", ale z„zaangażowanej teoretycznie etnografii" (Boellstorff). Niemniej, moim
zdaniem, sama idea krytycznie zorientowanych empirycznych badań jakościowych nie wydaje się
wystarczającym środkiem umożliwiającym dogłębną (samo)krytykę społeczną czy polityczną. W tym
kontekście analizuję własne doświadczenia zaangażowania na przecięciach antropologii oraz studiów
feministycznych i LGBTQ. Ówcześnie zakładałam, iż perspektywa antropologiczna - w tym materiał
etnograficzny zgromadzony dzięki uczestnictwu w grupach feministycznych i LGBTO, który ujawniał
złożony i dynamiczny charakter analizowanych przestrzeni - pozwala na efektywną problematyzację
kategorii tożsamościowych czy strategii politycznych promowanych w dominujących akademickich
dyskursach aktywistycznych. Swoje publikacje czy wypowiedzi konferencyjne traktowałam więc jako
głos na rzecz głębszego zrozumienia„środowiska" a w związku z tym, skuteczniejszej realizacji celów
politycznych. Dziś jednak uważam, że tak pojęta problematyzacja, osadzona w uprzywilejowaniu
wglądu zorientowanej krytycznie etnografii, nie mogła stanowić rozwiązania. Proponowała bowiem
S7

„bogatszą", ale nie„prawdziwszą" wersję rzeczywistości, stając się kolejnym wcieleniem akademickiego
(kontr)dyskursu aktywistycznego, który również wymagał problematyzacji. Odwołując się do koncepcji
wyłaniających się z projektów„antropologii współczesnego" Paula Rabinowa,„paraetnografii"George'a
Marcusa czy etnograficznego wdrażania Derridiańskiej idei futur antérieur Kim Fortun, nie tylko pod­
daję krytycznemu oglądowi swoje wcześniejsze strategie, ale też staram się nakreślić te, które obecnie
wydają mi się bardziej uprawomocnioną formą antropologicznego zaangażowania: formą problematyzującą samą siebie.
Jerzy Baradziej, Uniwersytet Jagielloński
PROBLEMATYZOWAĆ CZY DZIAŁAĆ? NIEKTÓRE ŹRÓDŁA I KONSEKWENCJE DYLEMATU
Tytułowy dylemat opisuje charakterystyczną dla różnych, wyodrębnionych wedle kryterium instytucjonalnego„nauko kulturze" sytuację, mającą status stałej antropologicznej, to znaczy towarzyszącą
badaczom z tych dziedzin „zawsze i wszędzie", polegającą zaś na tym, że w naukach tych ciągle
współzawodniczą ze sobą: pragnienie zrozumienia rzeczywistości spraw ludzkich z chęcią wpływania
na kształt i treść tej rzeczywistości.
Identyfikując zasadnicze przyczyny tej sytuacji i wskazując niektóre jej konsekwencje problematyczne
dla antropologii kulturowej, o d w o ł a m się do swoich badań. Były to dwa projekty badawcze: pierwszy
dotyczył zjawiska nielegalnej imigracji do Polski, badania zaś były prowadzone w„strzeżonych ośrod­
kach dla cudzoziemców" i w„aresztach w celu wydalenia", zlokalizowanych przy oddziałach Straży
Granicznej, drugi z kolei dotyczył profilu osobowościowego i profesjonalnego„mediatora kultury",
zawodu/zajęcia planowanego w Polsce, do którego naturalnymi kandydatami wydają się być przede
wszystkim antropolodzy. Zarówno w jednym, jak i w drugim wypadku chodziło o tzw. antropologię
stosowaną, czyli były instytucje zamawiające badania i oczekujące ode mnie diagnozy, a przede
wszystkim terapii. Osobiście zatem doświadczałem dylematu - czy starać się sprostać„praktycznym"
oczekiwaniom zleceniodawców badań i dostarczyć im wiedzy dającej możliwość podjęcia konkret­
nych działań naprawczych w wypadku badań nad funkcjonowaniem„aresztówdeportacyjnych"oraz
wiedzy umożliwiającej„przygotowanie"zawodu mediatora kultury, czy też rzetelnie, zgodnie w wymo­
gami ethosu nauki sproblematyzować te zagadnienia, nie wikłając się w ich praktyczny wymiar.
Alina Doboszewska, Fundacja Dobra Wola. Agnieszka Król, Uniwersytet Jagielloński
JUGÓW. PAMIĘĆ I ZAPOMNIENIE ORAZ STACJA KOLEJOWA KRASNE-BUSK. OPOWIEŚCI
PRZESIEDLONYCH KOBIET JAKO FEMINISTYCZNE PROJEKTY Z A A N G A Ż O W A N E
„Stacja kolejowa Krasne-Busk. Opowieści przesiedlonych kobiet" to projekt, którego tematem były
doświadczenia kobiet związane z przymusowymi przesiedleniami w wyniku zmiany granic państwo­
wych po II wojnie światowej. Była to kontynuacja prowadzonych w roku 2010 badań w miejscowości
Jugów w Górach Sowich, pod nazwą„Pamięć i zapomnienie". Oba te projekty zawierały komponenty
badawcze oraz edukacyjne, ich rezultatem są filmy dokumentalne oparte na wywiadach biograficz­
nych. Obrazują one relacje kobiet, w których historie życia codziennego przeplatają się z tragicznymi
wydarzeniami wojennymi. Historia przesiedleń okresu końca wojny i powojennych była przez lata
- i jest nadal - interpretowana przez polityków różnych opcji zgodnie z ich aktualnym interesem poli­
tycznym. Tymczasem głosy samych przesiedlonych są słabo słyszalne, ich opowieści nie zostały dotąd
S8

wysłuchane. Przesiedlenia dotyczyły w pierwszym rzędzie kobiet i dzieci, ponieważ mężczyźni byli
poza domem, służąc w różnych armiach. Kobiety są zapomnianymi bohaterkami przetrwania podczas
II wojny światowej i w pierwszych latach powojennych - swoją codzienną pracą i życiem tworzyły
nową społeczność. Ich traumatyczne przeżycia (przesiedlenia, głód, przemoc) nadal pozostają niewy­
powiedziane. Rejestracja w y w i a d ó w za pomocą kamery oraz stworzenie z nich filmu dokumentalnego
pozwala lepiej unaocznić przekazywane przez bohaterki opowieści, ukazując m o w ę ciała, a także
wprowadza nowy czynnik w rozumienie krytycznego charakteru projektu.
Metodologia tych projektów była silnie inspirowana metodologią feministyczną. W trakcie wystąpie­
nia zaprezentujemy naszą perspektywę badawczą, a także dylematy etyczne, z jakimi miałyśmy do
czynienia w trakcie projektu.
Projekty były sponsorowane w ramach programu Geschichtswerkstatt Europa przez Fundację„Pamięć,
Odpowiedzialność i Przyszłość"
Jarema Drozdowicz, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
ANTROPOLOGIA EDUKACJI W DYSKURSACH KRYTYCZNYCH. ANTROPOLOGICZNE
KONTEKSTY WSPÓŁCZESNYCH DEBAT DOTYCZĄCYCH EDUKACJI WIELOKULTUROWEJ
Niniejsze wystąpienie ma na celu ukazanie specyfiki antropologii edukacji rozumianej jako subdyscyplina myśli antropologicznej, która za główny obszar swoich dociekań uznaje pole zazębiania się
przedmiotów studiów pedagogicznych i antropologii kulturowej. W tym przypadku na szczególne
uwzględnienie zasługują teoretyczne i metodologiczne podstawy edukacji wielokulturowej ujętej
w perspektywie krytycznej, których źródła leżą tak w tradycji badań antropologicznych,jaki praktyki
edukacyjnej w takich państwach jak np. Stany Zjednoczone lub Kanada. Formuła edukacji wielokul­
turowej posiada obecnie szerokie pole odniesień przedmiotowych, nie ograniczające się wyłącznie
do społeczeństw wielokulturowych, takich jakdzisiejsze społeczeństwo amerykańskie. W swoim
wystąpieniu poruszam jednak te z nich, które mają zarówno bezpośredni związek z określonymi
tradycjami badań antropologicznych, jakteż swoiste umocowanie w praktyce edukacyjnej obecnie.
Problem ten interesuje mnie w d w ó c h płaszczyznach: po pierwsze jako propozycja kształtowania
określonej rzeczywistości kulturowej wraz ze związaną z tym ideologią wielokulturowości, po drugie
jako specyficzne krytyczne spojrzenie na kategorię różnicy kulturowej i społeczne mechanizmy jej
kształtowania. Nasycenie dysku rsywnej kategorii różnicy odniesieniami kulturowymi z jednej strony
pozwala na zajęcie pozycji i argumentację na rzecz stanowiska konstruktywistycznego i krytycznego
we współczesnych dyskursach publicznych, z drugiej zaś konstytuuje szereg postulatów systemowej
zmiany w obszarze edukacji. W kontekście obecnych debat na temat wielokulturowości dających się
zaobserwować na świecie, w tym także w Polsce, kwestia edukacji wielokulturowej zajmuje miejsce
znaczące. Jest ono wyznaczane przez szereg czynników o charakterze politycznym, społecznym,
historycznym, ekonomicznym i kulturowym.Trajektorie dyskursu w kontekście polskim wyznaczane są
jednak przez szersze spectrum problemowe, wykraczające daleko poza polskie, jak i w wielu przypad­
kach europejskie debaty na ten temat. Problem wyznaczania granic kulturowej wspólnoty i projekto­
wanie narzędzi pozwalających jednostkom, które w jakiś sposób odbiegają od kulturowej normy tejże
wspólnoty, uczestniczyć w jej życiu wydaje się obecnie kwestią kluczową, co też zostanie podkreślone
w moim wystąpieniu.
39

Marcin Kafar, Uniwersytet Łódzki
W ŚWIECIE WYGNAŃCÓW, WDOWI SIEROT.
0 PEWNYM WARIANCIE ANTROPOLOGII ZAANGAŻOWANEJ
Celem niniejszego wystąpienia jest przybliżenie jednego z w a r i a n t ó w antropologii zaangażo­
wanej, który został wypracowywany w trakcie kilkuletnich poszukiwań teoretycznych i metodo­
logicznych, idących równolegle z d ł u g o t e r m i n o w y m i badaniami, realizowanymi w hospicjum
1 Domu Pomocy Społecznej dla Osób Przewlekle Chorych.
Przyjmując kryterium przejrzystości wypowiedzi, prezentację podzielę na kilka komplementar­
nych części, odnoszących się odpowiednio do: (i) wykreślenia horyzontu doświadczeń, które
wpłynęły na skrystalizowanie się specyficznej wizji antropologii; (ii) o m ó w i e n i a perspektyw
teoretyczno-metodologicznych stanowiących punkt wyjścia dla podjęcia konkretnych rozwią­
zań badawczych; (iii) przedstawienia w ę z ł o w y c h założeń epistemologicznych, ontologicznych
i aksjologicznych proponowanego programu antropologii; (iv) ukazania wybranych kontekstów
prowadzenia badań własnych, ze szczególnym u w z g l ę d n i e n i e m rozumienia kategorii „teren u";
(v) namysłu nad m o ż l i w y m i aplikacjami wiedzy, rodzącej się na gruncie zaangażowanych praktyk
antropologicznych.
Antropologia zaangażowana w proponowanej postaci wyrasta z autoformatywnych zdarzeń
przełomu biograficznego, związanego z doświadczeniem ujmowanych na sposób Tischnerow­
ski spotkań-wydarzeń. Miały one miejsce podczas rekonesansu badawczego, kiedy to wpierw
inicjalna rozmowa z rodzicami dzieci z zespołem Downa, później zaś prosty, spontaniczny gest
wykonany przez Andrzeja — chłopca z dodatkowym 21. chromosomem, wyciągającego do mnie
rękę, przedstawiającego się i, jednocześnie, pytającego o moje imię zrodziły doznania o funda­
mentalnym znaczeniu zarówno poznawczym, jak i o g ó l n o l u d z k i m . Andrzej mimowolnie stał się
Mistrzem (Levinas), pobudzającym najdelikatniejsze struny mojej wrażliwości, ale też — idąc
dalej — otwierającym mnie na świadome poszukiwanie ethosu w p o d w ó j n y m sensie: naukowym
(antropologicznym) i osobowym (ukierunkowanym na środowisko stwarzające szansę pełnego
rozwoju człowieka jako „ja" aksjologicznego).
Starając się skonceptualizować opisane wyżej graniczne doświadczenie Drugiego, a przede
wszystkim próbując uzewnętrznić tkwiący w nim potencjał, przyjąłem pozycję aktywnego
badacza, który nie tracąc z oczu heurystycznej funkcji nauki, dąży zarazem d o „ s p r a w i e d l i w e g o
działania"i„czynienia życia lepszym"(Rorty). Antropolog o podobnej proweniencji skupia się na
odkrywaniu prawdy istotnej indywidualnie i społecznie (mniej natomiast kulturowo), prawdy
zdecydowanie mocniej ciążącej ku rozwiązywaniu konkretnych d y l e m a t ó w moralnych, wyni­
kających z nieustannego zanurzania się człowieka w przestrzeni relacyjnej, dialogicznej, ergo
zmiennej, otwartej, podatnej na prze-żywanie i (współ)tworzenie rzeczywistości, aniżeli prawdy,
która narzucana jest nam niejako z góry, wtedy gdy przyjmiemy zdystansowany, obiektywistyczny
punkt widzenia.

9C

Anna Maria Kola, Kujawsko-Pomorska Szkota Wyższa
UNIWERSYTET ZAANGAŻOWANY? MIĘDZY PROOBYWATELSKIM AKTYWIZMEM
A ADAPTACYJNĄ BIERNOŚCIĄ
Głównym problemem referatu jest spojrzenie na współczesny uniwersytet z perspektywy stosowa­
nych przez środowisko akademickie strategii oporu (bądź ich braku), przy czym w odróżnieniu od
analiz stanu nauki i szkolnictwa wyższego prowadzonych przez pedagogów czy socjologów edukacji,
w niniejszych rozważaniach przyjęto antropologiczny punkt widzenia - etnografii instytucji.
Transformacja ustrojowa po 1989 roku wiele zmieniła w polskiej nauce. Proces Boloński, ustawa
0 szkolnictwie wyższym z 2005 roku, kolejne jej nowelizacje (z 2011 roku i planowana na 2013 rok)
konsekwentnie realizują neoliberalną wizję rozwoju nauki, wytyczoną przez Ministerstwo Nauki i Szkol­
nictwa Wyższego w ramach „polityki naukowej państwa". Zamiast o wolności czy autonomii uniwersy­
tetu, mówi się teraz o kulturze jakości, ewaluacji kształcenia, Krajowych Ramach Kwalifikacji, ocenach
parametrycznych, interesariuszach etc. Jak na te zmiany reagują osoby bezpośrednio zainteresowane,
czyli środowiska akademickie? Czy zachowania tej grupy noszą znamiona buntu, oporu, czy są raczej
wyrazem biernej postawy wobec zwierzchniej instytucji? Warto zdiagnozować tę sytuację społeczną
1 zadać kolejne pytania o konsekwencje - w tym społeczno-polityczne - tych przemian. Jak bowiem
kreować etos intelektualisty zaangażowanego, samemu będąc biernym wobec narzucanych zmian?
Przyjmuję perspektywę etnografii czy antropologii instytucji, która odwołuje się - po pierwsze - do
tradycji francuskich „badań terenowych" prowadzonych m.in. przez Irenę Bellier czy Marca Abelesa
w instytucjach rządowych i europejskich, w których potraktowane one zostały jak plemiona, ludy
autochtoniczne, posiadające osobną kulturę itd. Po drugie, nawiązuję do pracy klasycznej pracy
etnolożki, Mary Douglas„Jak myślą instytucje". Po trzecie wreszcie, sięgam do polskiej tradycji, do opisu
„plemion i fratrii"już nie tylko antropologów, jaki został zaproponowany przez Michała Buchowskiego,
lecz metaforykę tę rozszerzam na współczesny uniwersytet.
Zatem zarówno sam przedmiot, jak i przyjęta perspektywa wymusza zajęcie określonego stanowiska,
co przekłada się nowatorski projekt - zaangażowanej etnografii uniwersytetu.
Inga B. Kuźma, Uniwersytet Łódzki
BADACZKA - EDUKATORKA - DZIAŁACZKA. CASE STUDY Z ZAKRESU ANTROPOLOGII
ZAANGAŻOWANEJ W KWESTIE KOBIET I WYKLUCZENIA SPOŁECZNEGO
Od 2009 roku zajmuję się bezdomnością kobiet - badania prowadzę w schroniskach i noclegowniach dla
bezdomnych w Łodzi oraz w azylach, gdzie chronią się kobiety uciekające przed przemocą domową. Dzia­
łalność badawczą od początku nawiązania kontaktu z tymi instytucjami łączę z pracą wolontariuszki. Z racji
wykonywanego zawodu - pracuję jako nauczycielka akademicka, z wykształcenia antropolog kulturowy
jestem zatem specjalistką od szeroko pojętej kultury - byłam proszona o taką formę wolontariatu (sama
także ją oferowałam), która wiąże się z edukacją. W rezultacie zajmuję się edukacją kulturową skierowaną
do kobiet pozostających w trudnej sytuacji.
Wykorzystuję do tego wiedzę etnologiczną na temat życia kobiet w różnych kulturach, środowiskach,
epokach itd. Wiedza, jaką przedstawiam, najczęściej ma dopełniać proces terapeutyczny, jakiemu kobiety
są poddawane w niektórych ośrodkach. Jest ona ewentualnie wprowadzeniem do terapii. Przekaz i treść
zajęć, jakie oferuję, jest więc specjalnie profilowany.Tematy dostosowuję również do chęci i potrzeb kobiet
9'

pensjonariuszek rozmaitych instytucji, z którymi współpracuję. Kobiety podczas ewaluacji dotychczaso­
wych spotkań i na początku nowego cyklu edukacyjnego zgłaszają tematy i problemy, które chcą, aby im
naświetlić czy wspólnie z nimi omówić. Dotyczą one bardzo zróżnicowanych kwestii: od obyczajowości
po zagadnienia związane z polityką. Jednak każdy temat odnosi się zawsze do nadrzędnego zagadnienia,
które można sprowadzić do pytania:„kim jest kobieta?"(w swoich w własnych oczach, w oczach innych
i wg stereotypów), co może zrobić i zjakich zasobów kulturowo-społecznych może ona czerpać, by mieć
świadomość swojej sprawczości i lepiej ją wykorzystywać.
Program edukacyjny wymaga zatem ode mnie współpracy z psychologami i terapeutami pracującymi
w ośrodkach pomocy oraz współdziałania z kobietami - uczestniczkami spotkań.
W swoim wystąpieniu chciałabym opowiedzieć o proponowanej przeze mnie edukacji oraz o wpływie tego
rodzaju wolontariatu na badania, które w pewnym momencie stały się dla mnie narzędziem krytyki społecznej.
Kacper Pobłocki, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
„PRAWO DO MIASTA'WTEORII I PRAKTYCE
Wystąpienie oparte jest bardziej na moi m „świadomym uczestnictwie" (observant participation) niż obser­
wacji uczestniczącej, przeprowadzanej w okresie 2009-2013 pośród tzw. polskich ruchów miejskich. Opiszę
w nim sytuację, w której nie tyle pozytywistyczny dystans„podmiotu"od„przedmiotu"zostaje zachwiany, ale
taką, w której na skutek (nie wyłączny, ale namacalny) „zaangażowania się" naukowca w badany temat po­
jawia się zupełnie nowy obiekt badań - tutaj: zjawisko ruchów miejskich, czyli organizacji niebędących ani
częścią sektora NGO, ani partiami politycznymi. Opiszę też obserwowane przeze mnie zjawisko pojawiania
się (i znikania) tego, co w studiach miejskich nazywane jest„skalą" oraz sposób, wjaki owo zjawisko staje się
przedmiotem działań (oraz sporów) politycznych między różnymi aktorami biorącymi udział w grze o pol­
skie miasto. Pokażę, jak aktywność badacza może stać się narzędziem, dzięki któremu „okoliczni mieszkańcy"
dokonują tego, co Neil Smith nazwał„skakaniem między skalami" (jumping scales). Zaprezentuję też szereg
pojęć, które powstały podczas czterech lat mojej współpracy z tzw. aktywistami miejskimi w Poznaniu
i które stały się podstawą do publikacji pt.„Anty-bezradnik przestrzenny: prawo do miasta w działaniu". Są
to zarówno pojęcia pomagające opisać to, jak działa polskie miasto (np.„oportunizm planistyczny"), ale też
takie, które stanowią narzędzia, dzięki którym grupy dotychczas marginalizowane (tutaj: mieszkańcy gre­
mialnie, tj. prawnie, pozbawiani ich„prawado miasta") mogą dopominać się o swoje prawa.Takim pojęciem
jest chociażby idea„społecznych ekspertów", czyli osób, które załamująjeszcze do niedawna powszechnie
obowiązującą dychotomię na ekspertów (którzy mieli wiedzę) i mieszkańców (którzy mieli roszczenia). Opi­
szę też, wjaki sposób proces partycypacji w planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym jest również
procesem uczenia się i wjaki sposób badacz może w tym procesie uczestniczyć i w ten sposób z jednej
strony prowadzić działalność naukową, a z drugiej - publiczną.
Tomasz Warczok, Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN w Krakowie
NIECZYSTOŚĆ ROSZCZENIA - PRAKTYKI SYMBOLICZNE PRACOWNIKÓW SOCJALNYCH
Referat odnosi się do realizowanych w województwie śląskim badań nad praktykami symbolicznymi pra­
cowników socjalnych. Głównym celem było rozpoznanie nieformalnych sposobów klasyfikowania i oce­
niania klientów pomocy społecznej. W toku kilkudziesięciu wywiadów (indywidualnych i grupowych),
obserwacji (jawnych i ukrytych) w ośrodkach pomocy społecznej udało się rozpoznać kluczowe formy
92

symboliczne, które, jak się okazuje, zorganizowane są wokół dychotomicznych, durkheimowskich kla­
syfikacji - sacrum (świat„normalny") / profanum (świat wykluczonych). Homologicznie nakładają się na
nie kolejne kategorie, takie jak racjonalne/irracjonalne, norma/patologia, rozum/emocje, samokontrola/
bezradność, które naturalizują granicę symboliczną oraz hierarchię między rzeczywistością„włączonych"
i wykluczonych. Kategorią zaburzającą główny schemat klasyfikacyjny są„klienci roszczeniowi", będący
anomalią,„nieczystością"w rozumieniu Mary Douglas. Z tego też względu poddawani są szczególnie
intensywnym rytuałom puryfikacyjnym, porządkującym cały układ społeczny. Neo-durkheimowska
antropologia symboliczna, która posłużyła za główne narzędzie interpretacyjne zarysowanych praktyk
uzupełniona została o kategorie„ekonomii władzy symbolicznej" Pierre'a Bourdieu, co pozwoliło na
nakreślenie szerszych struktur władzy (pól społecznych - przede wszystkim administracyjnych i politycz­
nych), stanowiących fundamentalny kontekst wytwarzanych znaczeń. Dostrzeżenie tych poszerzonych
struktur unaoczniło znaczącą, choć ukrytą, rolę ideologii neoliberalnej realizowaną pod postacią pozornie
instrumentalnych działań administracyjnych. W konsekwencji rytuały puryfikacji„nieczystych" postaw
„roszczeniowych"okazują się praktykami dyscyplinowania i neutralizowania wykluczonych oraz polityką
symbolizacji, która ma swój udział w legitymizacji współczesnego, peryferyjnego reżimu kapitalistyczne­
go. Pracownicy socjalni w swych działaniach podporządkowani są, zjednej strony, profesjonalnym wy­
maganiom akademickiego pola pracy socjalnej (z silnym, choć nieoczywistym komponentem w postaci
importowanego anglosaskiego liberalizmu), z drugiej, zorientowanego na oszczędności i„dyscyplinę
budżetową" lokalnego pola administracyjnego (gminy). W efekcie ideologia neoliberalizmu, na poziomie
samych codziennych praktyk pozostaje nierozpoznana, stając się prawomocnym sposobem wyjaśniania
i porządkowania świata.
Aleksandra Wierucka, Uniwersytet Gdański
EDUKACJATUBYLCZAJAKO NARZĘDZIE P O D T R Z Y M Y W A N I A T O Ż S A M O Ś C I KULTUROWEJ
Prezentacja będzie skupiać się na działaniach dotyczących zaangażowania współczesnej antropologii
wśród ludówtubylczych. Dawniej badacze jeździ li na badania terenowe głównie by zdobyć informacje,
dziś częstokroć podczas badań angażują się w liczne akcje na rzecz badanych grup. W prezentacji zostanie
omówiony projekt dotyczący przeniesienia na teren Amazonii polskich doświadczeń związanych z kształto­
waniem świadomości kulturowej młodego pokolenia poprzez edukację. W Polsce mamy dwa podręczniki
szkolne, które są do tego wykorzystywane- na Kaszubach„Kaszubskieabecadło.Twój pierwszy elementarz"
Witolda Bobrowskiego i na Kociewiu„Gadomo po naszamo. Elementarz gwary kociewskiej"Mirosławy
Moeller. Doświadczenia z tworzenia tych podręczników i ich zastosowania w edukacji wczesnoszkolnej są
wykorzystywane w projekcie stworzenia pierwszego podręcznika do nauki w szkole podstawowej w ekwa­
dorskiej części Amazonii, wśród Indian Quichua. Projekt jest prowadzony we współpracy z ekwadorską
Fundacją Sumak Allpa.
W poprzednich latach, podczas prowadzenia badań w tej grupie etnicznej, realizowane były mniejsze
projekty mające na celu zachowanie poczucia tożsamości kulturowej jej przedstawicieli. Dwa lata temu,
podczas podjęcia współpracy z lokalną szkołą, okazało się, że dzieci uczą się z podręczników w języku
hiszpańskim, które przenoszą zachodnie wartości kulturowe. Starsi przedstawiciele społeczności poprosili
o pomoc, ponieważ przekazywanie młodszemu pokoleniu tradycyjnej wiedzy jest dla nich bardzo istotne.
Bazując na wiedzy o polskich elementarzach regionalnych, stworzony został projekt podręcznika dla
93

dzieci Quichua, który przenosiłby wartości kultury Quichua. Książka powstanie w oparciu o lokalne mity,
których zebranie było kolejnym etapem badań. W następnych fazach projektu udział w nim będą brali
przedstawiciele grupy, dla której książka powstanie. Ich wiedza i doświadczenie kulturowe są niezbęd­
nym elementem projektu i wszystkie grupy wiekowe będą zaangażowane wjego powstawanie.
W prezentacji zostanie przedstawiony projekt, metodologia, podjęte działania oraz plany na najbliższą
przyszłość.
Stworzenie podręcznika dla szkoły działającej w Amazonii jest przykładem zaangażowania antropologii
i podejmowania prób wprowadzenia zmian prowadzących do podtrzymania tożsamości kulturowej
grupytubylczej.
Małgorzata Wosińska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
ANTROPOLOGIA OSZCZĘDNYCH GESTÓW. WYKORZYSTANIE WARSZTATU
ETNOGRAFICZNEGO W DYPLOMACJI KULTURALNEJ POST-GENOCIDAL SOCIETY
Proces pojednania po ludobójstwie i zarządzanie pamięcią odnoszącą się do zbrodni wojennych
przybiera rozmaite formy w procesie historiograficznym. Formy te zależne są od czasu, jaki upłynął
od wydarzeń oraz współcześnie panujących warunków geopolitycznych. W europejskich (w tym
polskich) warunkach zarządzanie pamięcią o Holokauście wiąże się przede wszystkim z podjęciem re­
fleksji o charakterze intelektualnym, etycznym i estetycznym. Jednak zupełnie inne formy zarządzania
pamięcią są stosowane w miejscach gdzie do tragedii doszło stosunkowo niedawno, a kraje cechuje
wysoki stopień napięcia społecznego oraz ryzyko wybuchu kolejnego konfliktu (m.in. na tle etnicz­
nym). Jednym z tych miejsc i jednocześnie case study niniejszego referatu jest Rwanda.
Prowadzone przez autorkę terenowe badania w Rwandzie poświęcone tożsamości ocalałych z lu­
dobójstwa, jak i praca dla Rwandyjskiej Komisji do Walki z Ludobójstwem (dla której autorka badała
problem wzrostu ekstremizmu w rejonach przygranicznych z Kongiem i Burundi oraz pełniła rolę po­
średniczącą między Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau a rządem rwandyjskim) uwidaczniają
wartość narzędzia antropologicznego w kontekście pracy dyplomatycznej. Badania takie stawiają też
jednak istotne pytania natury metodologicznej i etycznej.
W referacie podjęta zostanie próba odpowiedzi na następujące pytania: Czy można prowadzić
etnologiczne badania terenowe bez prowadzenia w y w i a d ó w etnograficznych? Czy „antropologia
poprzez milczenie" może przynosić wiarygodne i użyteczne dane jakościowe? Czy dane etnograficzne
mogą służyć wymiarowi sprawiedliwości? Oraz: co może oznaczać „antropologia oszczędnych gestów"
w kontekście dyskursu „antropologii zaangażowanej"?
Magdalena Zych, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie
OGRODNICTWO, ETNOGRAFIA, PRZYSZŁOŚĆ MIAST. O PROJEKCIE BADAWCZYM
„DZIEŁO-DZIAŁKA"MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO Z KRAKOWA
Na wernisażu wystawy„dzieło-działka" wiosną 2012 roku doszło do kłótni między działkowcami
a autorami projektu. Zderzenie estetyczne? Owszem. Ale i coś więcej, skoro działkowcy nie trzasnęli
drzwiami, zostali do nocy spierać się i negocjować. A potem przez cały rok co i rusz okazywało się,
że owszem, jest nam po drodze. O co tu chodzi? Z jednej strony oblężona, milionowa działkowa
twierdza zbudowana w potocznym oglądzie ze starszych, pozbawionych poczucia humoru i zdrowia
94

ogrodników, którym ktoś przerywa rycie w ziemi i proponuje spojrzenie z zewnątrz. Nad nimi topór
Trybunatu Konstytucyjnego i zakusy zadłużonych samorządów na działkowe ziemie. Z drugiej strony
etnograficzny wysiłek włożony w próbę zrozumienia, czym jest zatracanie się w działkach, co się tam
dzieje i dlaczego to być może jest ważne. A w tle wielkomiejski boom na urban gardening, guerrilla
gardening, miejskie farmy, hortiterapię i tymczasowe ogrody. Do tego liczni bohaterowie trzeciego
planu, mieszkańcy miast, konsumujący na co dzień miejski pejzaż, niejednorodny choć z wyraźnie
zarysowaną poprzeczką aspiracji: błyszczące galerie, wstęgi betonu i grodzone osiedla, do czego
chaotyczne i wiecznie niedokończone ogródki działowe nie przystają.
Projekt badawczy„dzieło-działka" (2009-2012) Muzeum Etnograficznego w Krakowie miał na celu po­
szukiwanie odpowiedzi na pytania, co robią działkowcy na działkach. Widać gołym okiem, że uprawia­
ją ogrody, jednakchcieliśmy przekroczyć granice oczywistości i spróbować dociec, o co w tym chodzi.
Co sprawia, że miejscy ogrodnicy wiążą swe życie z kilkuarowym skrawkiem na całe dziesięciolecia?
Badania prowadzone we Wrocławiu, Katowicach i Krakowie przyniosły wiele odpowiedzi. Zespół zbu­
dowany został z kompetencji etnografów, antropologów, muzealników, etnobotaników, socjologów,
historyka sztuki, filologów. Wnioski zaprezentowaliśmy w książce, kolekcji, na wystawie i w późniejszej
debacie toczonej na różnych łamach w rytm dyskusji o przyszłości działek. Wytworzona wiedza po­
zwoliła pracować nad językiem, jakim o temacie mogą rozmawiać ogrodnicy, dziennikarze, urbaniści
i politycy.To, co miało być działaniem poznawczym, zaprowadziło nas w rejony zaangażowania.

ANTROPOLOGICZNE BADANIA DZIEDZICTWA
Liudmyla Babiichuk, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
FOLKLOR,TRADYCJE I OBRZĘDOWOŚĆ UKRAIŃSKIEJ MNIEJSZOŚCI NARODOWEJ W POLSCE
Każdy naród ma swoją tradycję i kulturę, swoje wartości, które przez wiele wieków kształtowały jego
narodową tożsamość. A jeśli naród mieszka poza granicami ojczyzny? Czy ma wtedy swoją kulturę
i tradycje? Czy są one wyznacznikiem tożsamości narodowej? I które tradycje są już bardziej swoje:
te przekazane przez przodków czy przejęte od otoczenia?
Podczas wystąpienia zostaną przedstawione badania przeprowadzone na grupie Ukraińców urodzo­
nych i mieszkających na stałe w Polsce. Badania dotyczą zachowania ciągłości kulturowej, tradycji
i obrzędów świątecznych w takich środowiskach i przeprowadzone zostały za pomocą ankiety, zawie­
rającej pytania zamknięte i otwarte.
We wstępie zostanie przybliżona sytuacja ukraińskiej mniejszości narodowej mieszkającej w Polsce,
jej liczebność i rozmieszczenie geograficzne jej skupisk w kraju. Przybliżona zostanie ukraińska kultura,
zostaną podane przykłady obchodzenia głównych uroczystości ludowych i kościelnych (cerkiewnych).
Część główna będzie poświęcona zachowywaniu szeroko pojętej tradycji ludowej przez tę społecz­
ność. Dokładniej zjawisko to chciałabym opisać na przykładzie badań nad zachowaniem tradycji
i obrzędów świątecznych, takich jak uroczystości rodzinne (narodziny dziecka, ślub, pogrzeb) i tradycje
roku liturgicznego.
Analizując badania, przede wszystkim chciałabym znaleźć odpowiedzi na następujące pytania: gdzie
najbardziej zachowywane są te tradycje i od czego to zależy?; czy te tradycje zachowywane są
95

w postaci nietkniętej, czy są wymieszane z polskimi i na ile?; ludzie w jakim wieku bardziej dbają o za­
chowanie tej tradycji?; jakie znaczenie mają dla mniejszości ukraińskiej te tradycje?; czy te tradycje są
związanie z przynależnością do kościoła Greko-katolickiego lub Prawosławnego?
W podsumowaniu chciałabym przeanalizować te zależności i znaleźć ich przyczynę.
Anna Barabasz-Bielecka, Uniwersytet Jagielloński
KRAJOBRAZ KULTUROWY A DZIEDZICTWO KULTUROWE ANTROPOLOGA KŁOPOT Z KRAJOBRAZEM
Krajobraz kulturowy jest pojęciem używanym na wielu polach badawczych, zwłaszcza w kontekście
ochrony dóbr kultury i projektowania przestrzeni. Wystąpienie dotyczyć będzie więc problematyki
w pewien sposób powiązanej z tematem dziedzictwa kulturowego. Głównym pojęciem rozważanym
podczas wystąpienia będzie pojęcie krajobrazu kulturowego. W trakcie wystąpienia zostaną postawione
pytania o relacje między krajobrazem i dziedzictwem oraz o możliwości płynące z ewentualnych związ­
ków - na przykład z punktu widzenia ochrony krajobrazu i ochrony dziedzictwa. Poruszony zostanie tak­
że problem niedostatku definicji krajobrazu kulturowego użytecznych w badaniach antropologicznych.
Pierwsza część wystąpienia to krótkie przypomnienie powszechnie znanych i używanych oficjalnie
definicji pojęć krajobrazu kulturowego i dziedzictwa kulturowego, przede wszystkim zwrócona zostanie
uwaga na definicje funkcjonujące w dokumentach doktrynalnych z dziedziny konserwacji i w ustawie
o ochronie zabytków.
Następnie omówione zostaną wynikające z przedstawionych definicji ewentualne korzyści z perspek­
tywy ochrony krajobrazu. Jednocześnie zwrócona zostanie uwaga na niejednoznaczne strony owych
definicji i wynikające z tego ewentualne niebezpieczeństwa.
Kolejnym punktem wystąpienia będzie krytyka pojęcia krajobrazu kulturowego z perspektywy jego
przydatności w antropologicznych badaniach nad krajobrazem kulturowym.
Ostatnim punktem wystąpienia będzie zadanie pytań o potrzebę ewentualnego sformułowania pojęcia
krajobrazu kulturowego tak, aby było ono użyteczne dla antropologów oraz pozostałych osób zajmują­
cych się badaniami nad krajobrazem.
Celem wystąpienia jest zwrócenie uwagi środowiska antropologicznego na konieczność pochylenia się
nad problematyką krajobrazu kulturowego, także w odniesieniu do problematyki dziedzictwa. Jedno­
cześnie poruszony zostanie problem konieczności przeanalizowania dotychczas stosowanego aparatu
pojęciowego i zajęcia wobec niego stanowiska.
Janusz Barański, Uniwersytet Jagielloński
WSPÓŁCZESNE POLITYKI TOŻSAMOŚCI REGIONALNEJ: STUDIUM PRZYPADKU
POLSKIEGO SPISZĄ
Ostatnie dwie dekady przemian ustrojowych w Polsce to również okres intensywnych procesów
zmian tożsamościowych, w tym rewitalizacja lokalności/regionalizmu. Istniejąca w tym okresie
możliwość względnie swobodnego wyrażania poglądów, wyboru stylów życia, identyfikacji z różnymi
tradycjami i trendami kulturowymi, samoorganizowania się i samorządności skutkuje również wojnami
kulturowymi w lokalnej skali. Mają one charakter zawoalowany, niemniej dający się wydobyć za pomo­
cą narzędzi analitycznych. Przedmiotem takiej analizy lokalnej wojny kulturowej jest region polskiego
96

Spiszą, który z racji swej odrębności kulturowej, pograniczności polsko-słowackiej, jest szczególnie
narażony na wpływy różnych ośrodków kulturotwórczych i procesów: słowackości i polskości, globali­
zacji i nowej lokalności, idei lokalnych/obcych elit i większości mieszkańców. Wyraźną, choć pośrednią
formą ścierania się powyższych tendencji, jest sfera estetyki - od form architektonicznych, poprzez
wystrój wnętrz i ozdoby ogrodowe, elementy dawnego folkloru (strój, muzyka, taniec), po przypadki
nowej twórczości (plastyka). Sfera ta jest wyrazem szczególnie intensywnej gry tożsamościowej, która
zakorzeniona jest w trzech głównych elementach: procesach globalizacyjnych, muzealizacji względnie
skodyfikowanej regionalnej tradycji kulturowej forsowanej przez lokalnych i obcych jej „strażników"
oraz nowych formach twórczości artystycznej. Wszystkie z nich są obecne w różnych proporcjach
w stylach życia, wyznawanych wartościach, światopoglądzie mieszkańców jednej z wsi regionu - Nie­
dzicy. Tutaj prowadzone były dotychczasowe badania terenowe, jednak obecne ustalenia każą przy­
puszczać, że podobne zjawisko ma miejsce w całym regionie, a także w skali kraju. Ustalenia powyższe
poczynione zostały na podstawie analizy literatury przedmiotu, dorobku teorii postkolonialnej oraz
rekonesansu terenowego i studiów lokalnej twórczości. Szczególnym przykładem tej ostatniej jest
działalność niedzickiego rzeźbiarza, której tematykę oraz recepcję można uznać za przejaw lokalnej
formy sprzeciwu świata życia wobec zakusów systemu. Nie przeszkadza to jednak wjej komercjalizacji,
co sprawia, że jest zarazem zjawiskiem synkretycznym, dowodzącym nie tylko procesualnego i dyna­
micznego charakteru tożsamości, lecz również fundujących ją zjawisk kulturowych.
Martyna Borowicz, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
„POWRÓT K R Ó L A " - I D E A ODBUDOWY ZAMKU PRZEMYŚLA JAKO SPOŁECZNE
KONSTRUOWANIE DZIEDZICTWA
Powojenne losy poznańskiej Góry Zamkowej są ściśle związane z dążeniami do przywrócenia jej utraco­
nego na przestrzeni dziejów kształtu. Dynamika przemian, którym podlegało wzgórze od samych swych
początków, pozostających zresztą trudnymi do określenia, nieprecyzyjne źródła ikonograficzne i pisane,
wreszcie wybór historycznego momentu, który miałby definiować odbudowę, stawiały przed jej inicja­
torami szereg wyzwań. Śladem po owych dylematach pozostają różnorodne poszukiwania formalne,
od historyzujących projektów, które w oparciu o badania archeologiczne i dostępne źródła postulowały
rekonstrukcję wieży i trójkondygnacyjnego budynku głównego, po modernistyczne rozwiązania odrzucają­
ce ideęzamkowości.
Ukończoną w 2012 roku odbudowę Zamku poprzedziła szeroko zakrojona akcja społeczna, która miała
przekonać poznańskie elity rządzące, intelektualistów i mieszkańców miasta o konieczności zrekonstru­
owania historycznej pamięci miasta i włączenia Poznania do narodowej narracji historycznej jako miejsca
początków polskiej państwowości. Ideowy wymiar dodatkowo stymulowała wizja podniesienia turystycz­
nej wartości miasta i ekonomiczne korzyści mające płynąć z rewaloryzacji zapomnianego dziedzictwa.
Początkowy entuzjazm, który wzbudziła idea odbudowy Zamku i przywracania miastu należnej mu rangi,
szybko ustąpił miejsca wątpliwościom natury formalnej i merytorycznej. Lokalny konflikt elit przeniknął
na forum poznańskiej dyskusji społecznej. Kontrowersje budziła estetyczna strona realizacji obiektu oraz
implikowane przez wzniesienie Zamku Królewskiego treści. Pozytywny program nowej polityki historycznej
starł się z rozliczeniowym charakterem krytycznego patriotyzmu, odrzucającego uproszczenia realizowane
w ramach pamięci monumentalnej.
97

Mitologizacja przeszłości oparta na kreowanych w ramach idei odbudowy Zamku narodowych
symbolach o proklamowanym piastowskim rodowodzie okazała się, jako strategia lokalnej polityki
konstruowania tożsamości, w dużej mierze nieskuteczna. Zamek udało się materialnie zrealizować,
jednakjego społeczne i kulturowe funkcjonowanie pozostało dla władz miasta, inicjatorów odbudowy
i jej zwolenników wyzwaniem, któremu nie będzie łatwo sprostać.
Radosław Budzyński, Uniwersytet Jagielloński
O NIEZNANEJ SPUŚCIŹNIE POLAKÓW INFLANCKICH
W swoim wystąpieniu chciałbym poruszyć kwestię wielokulturowego dziedzictwa północno-wschodnich
kresów dawnej Rzeczpospolitej. Jest to jak dotąd teren nieśmiało eksplorowany przez polskich badaczy,
którzy - nie wiedzieć czemu - zazwyczaj poprzestają na Soplicowie i Wilnie, czyli zmitologizowanej Litwie,
zapominają zaś o kulturze polskiej, od XVI wieku rozwijającej się na terytoriach dzisiejszych państw bałtyc­
kich.Tematyka ta cieszy się coraz większym zainteresowaniem, dość przywołać prace dr. hab. Krzysztofa
Zajasa, który zajmuje się wydawaniem pism polsko-inflanckiego historyka o niemieckich korzeniach Gustawa Manteuffla, krewnego wybitnego mediewisty z Uniwersytetu Warszawskiego. Gustaw Manteuffel
próbował w świadomości Polaków, ale nie tylko, ustanowić swój rodzinny kraj - Inflanty Polskie, zasadniczo
różne od Inflant Szwedzkich. Zresztą nawet na początku XX wieku ten „zapomniany historyk nieistniejącej
krainy" narzekał na problemy, wiążące się z nazewnictwem miejscowym tamtego regionu.
Przygotowywany referat podejmuje kwestie związane z tożsamością mieszkańców Inflant Polskich. Waż­
nym punktem są rozważania dotyczące możliwości zaistnienia dziedzictwa tego regionu w polskiej nauce,
to znaczy dołączenia go do„kanonu" wiedzy o dziedzictwie Polaków. Czynnikiem, który dodatkowo kompli­
kuje proste wydawałoby się odpowiedzi, jest fakt samoidentyfikacji autora inflanckiej historiografii. Dlatego
podczas analizy wybranych tekstów będę korzystał z postkolonialnego warsztatu badawczego.
Wiedza o tym, jak wiele współczesna kultura polska zawdzięcza Polakom Inflanckim wciąż nie jest
rozpowszechniona, a przecież nie trzeba nawet zaglądać do podręcznika do języka polskiego czy historii,
wystarczy przejść się ulicami większych miast, by zobaczyć nazwiska związane z północno-wschodnimi
rubieżami polsko-litewskiego państwa. Autor„Powrotu posła", jedna z najwybitniejszych postaci polskiego
Oświecenia - był posłem inflanckim. Inny przykład to patronka ulicy przy Dworcu Centralnym wWarszawie,
utrwalona przez Mickiewicza w wierszu „Śmierć pułkownika".Takie przykłady można by mnożyć, jednak nie
wtym rzecz. Pytanie brzmi: czy Polacy zdają sobie sprawę z pochodzenia zasłużonych dla własnej kultury
postaci? Czy dziś dziedzictwo Polaków nie jest przypadkiem zawężone wyłącznie do granic II - a może
właśnie tylko III-RP?
Łukasz Bukowiecki, Uniwersytet Warszawski
OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ MUZEA W OBIEKTACH ZABYTKOWYCH W WARSZAWIE
Stefan Starzyński przyznawał w lutym 1939 r.:„Warszawa uchodzi dotąd [niesłusznie] za miasto pozbawione
zabytków"i życzył sobie, by „wydobyć je z ukrycia i udostępnić ludności".
Cel sformułowany przez komisarycznego prezydenta stolicy przyświecał po II wojnie światowej przedstawi­
cielom nowej władzy, decydującym o odbudowie Warszawy - z tą tylko różnicą, że nie chodziło już o udo­
stępnianie zabytków wydobywanych z„ukrycia" niechcianych nawarstwień historycznych czy społecznej
niepamięci, lecz o podźwignięcie ich z gruzów.
98

Najprostszym sposobem udostępnienia odbudowywanych gmachów zabytkowych była ich nacjonalizacja
z przeznaczeniem na siedziby muzeów. Para dopełniających się założeń, że najlepszą możliwą funkcją dla
zabytku architektury jest udzielanie lokum muzeum, a najlepszym miejscem dla muzeum - obiekt zabytko­
wy, pozostaje do dzisiaj składową motywacji i oczekiwań wielu aktorów warszawskiego życia społecznego.
Z jednej strony, wciąż oczekuje się„ratowania" zabytkowej substancji i formy obiektów wyróżnionych jako
zagrożone, lecz warte ocalenia - przez nadanie im nowej, muzealnej, funkcji.Taki charakter ma np. inicja­
tywa powołania Muzeum Odbudowy Warszawy na osiedlu d o m k ó w fińskich na Jazdowie czy adaptacja
zabytkowych kamienic przy ul.Targowej na Muzeum Warszawskiej Pragi.
Z drugiej strony, w co najmniej kilku przypadkach w ostatnich latach zadziałał mechanizm, w którym mało
liczący się (albo wręcz nieistniejący!) budynek stawał się siedzibąjakiegoś muzeum, dzięki czemu zyskiwał
zainteresowanie ze strony konserwatorów zabytków. W 2004 r., przed 60. rocznicą powstania warszawskie­
go na siedzibę muzeum upamiętniającego to wydarzenie zaadaptowano w ekspresowym tempie starą
elektrownię tramwajową, która ze zrywem z 1944 r. nie miała nic wspólnego, lecz przy okazji adaptacji
rzeczywiście została „wydobyta z ukrycia". Z kolei w 2012 r. Muzeum Sztuki Nowoczesnej, wobec zerwania
przez miasto umowy z architektem na gmach docelowej siedziby, zostało przeniesione do socmodernistycznego budynku zajmowanego wcześniej przez salon meblowy, co prawdopodobnie przyśpieszyło
podjętą w atmosferze skandalu decyzję o wpisaniu tego obiektu do gminnej ewidencji zabytków (wpisu
dokonano po tym, jak kilka godzin wcześniej sprzedano budynek prywatnemu inwestorowi).
Nicole Dołowy-Rybińska, Polska Akademia Nauk
KULTURY MNIEJSZOŚCIOWE: MIĘDZY FOLKLOREM A NOWOCZESNOŚCIĄ
Dawniej europejskie mniejszości kulturowe funkcjonowały w zamkniętych wspólnotach, kultywując
swoje zwyczaje i tradycje w oparciu o rytm pór roku i święta kościelne. Od otaczających ich ludzi odróż­
niały się zwyczajami, strojem, a także językiem i czasami religią. Sytuacja zaczęła się gwałtownie zmieniać
po II wojnie światowej, wraz z coraz silniejszą industrializacją, pojawieniem się nowych mediów oraz
już wcześniej wprowadzonym obowiązkiem szkolnym. Wszystkie te procesy prowadziły do asymilacji
zarówno językowej, jak i kulturowej. Jednocześnie europejskie prawodawstwo zaczęło kłaść nacisk na za­
chowanie kultur i języków mniejszościowych, m.in. poprzez nadanie im oficjalnego statusu oraz zapew­
nienie pewnego dostępu do szkół, mediów, życia publicznego.Tym samym odpowiedzialność za ich
przetrwanie została przeniesiona ze wspólnot na państwo. Mniejszości miały więc funkcjonować według
wzoru kultur dominujących, wykorzystując ich instytucje i sposób działania w kulturze do zachowania
własnej specyfiki kulturowej. Wobec dokonanej już zmiany kulturowej mniejszości musiały przenegocjować pojęcie granic etnicznych. By zostały one zachowane, w sytuacji gdy przedstawiciele mniejszości
niczym nie różnią się od przedstawicieli kultur dominujących, nacisk został p o ł o ż o n y - z a r ó w n o przez
same mniejszości, jak i przez kulturę dominującą - na tradycje i folklor.Ten ludowy wizerunek kultur
mniejszościowych kłóci sięjednaknietylkoz koniecznością działania w ramach nowoczesnego państwa
i „projektowego" myślenia o kulturze, ale również z potrzebami młodych ludzi, którzy podejmują świado­
mą decyzję o przynależności (bądź nie) do kultury mniejszościowej.
Referat opierać się będzie na badaniach terenowych prowadzonych przez kilka ostatnich lat w Bretanii,
na Kaszubach, Łużycach i w Walii oraz na materiale zebranym podczas wywiadów z etniczną młodzieżą.
Podjęty zostanie problem folkloryzacji kultur mniejszościowych i znaczenia tego faktu dla przedstawicieli
99

mniejszości. Przedstawię dylemat mniejszości dotyczący strachu przed zmianą wizerunku („jeśli stracimy
folklor, niczym nie będziemy się odróżniać od kultury dominującej") oraz świadomości, że kultury te
-jeśli mają funkcjonować inaczej niż na zasadzie skansenu - muszą wiązać się z codziennym życiem
w kulturze nowoczesnej.
Jagna Jaworowska
JAKWYGLĄDAŁBYTYKOCIN BEZ ZABYTKÓW? ANALIZA Z A R Z Ą D Z A N I A DZIEDZICTWEM
INSPIROWANA KONCEPCJAMI BRUNONA LATOURA
Moje wystąpienie rozpocznę od wyjaśnienia unikalnościTykocina.W niewielu miejscach można oglą­
dać na tak niewielkim terenie tak wiele zabytków powiązanych z tak różnorodnymi fragmentami i wi­
zjami przeszłości (m.in. Złoty Wiek - panowanie Zygmunta Augusta, Rzeczpospolita Wielokulturowa
- w p ł y w o w y kahał, Potop Szwedzki, wpływy magnaterii - mecenat Klemensa Branickiego, Holocaust).
Jednocześnie wTykocinie działa kilka organizacji odwołujących się w swoich projektach i praktykach
do dziedzictwa miasta - zarówno historycznego, jak i materialnego. Każda robi to, nawiązując do
innych idei związanych z zarządzaniem dziedzictwem. Można więc zaobserwować ścieranie się róż­
nych propozycji dotyczących dziedzictwa: komercyjnych z zaangażowanymi społecznie, inercyjnych
z tworzącymi narracje alternatywne do narodowych.
Następnie skupię się na zależnościach między członkami NGO, pracownikami lokalnego oddziału wo­
jewódzkiego muzeum oraz prywatnej firmy a budynkami, w których i z którymi pracują: XIX-wiecznym
prywatnym domem, synagogą i domem talmudycznym oraz niedawno zrekonstruowanym zamkiem.
Wykorzystam opis gęsty oraz fotografie do ukazania sprawczości tych budynków. Zarysuję powiązania
między charakterem budynków i ich sprawczością, charakterem poszczególnych organizacji a rodza­
jem propagowanej przez nie wizji dziedzictwa.
Wtrakcie wystąpienia o d w o ł a m się do koncepcji Brunona Latoura dotyczących zjednej strony spraw­
czości przedmiotów, z drugiej - relacyjności społecznego. Szczególnie ta druga propozycja teore­
tyczna wydaje się ciekawa w kontekście studiów nad dziedzictwem. Idee na temat dziedzictwa nie
tyle bowiem są tutaj (re)negocjowane przez poszczególnych aktorów, ile powstają w ramach ciągłej
rekonfiguracji relacji między aktorami.Taka transformacja perspektywy może pomóc w zrozumieniu
działalności instytucji zajmujących się dziedzictwem także poza Tykocinem i promowaniu strategii jak
najlepiej dopasowanych do potrzeb lokalnej społeczności czy lokalnych zabytków.
Wystąpienie powstało na podstawie moich badań do pracy magisterskiej prowadzonych wTykocinie
przez trzy miesiące, od stycznia do marca tego roku.
Marta Kargól, Uniwersytet Jagielloński
TRADYCYJNE STROJE ZELANDZKIE JAKO ELEMENT REGIONALNEGO DZIEDZICTWA
KULTUROWEGO HOLANDII. ANALIZA WSPÓŁCZESNYCH KONTEKSTÓW I POSTAW
Holenderskie stroje regionalne są oknem, poprzez k t ó r e - j a ko obserwator z zewnątrz - przyglądam
się postawom wobec kulturowego dziedzictwa w Holandii. Prowincja Zelandia jest jednym z ważniej­
szych obszarów tych badań, ze względu na swoją regionalną odrębność i tożsamość. Tradycyjne stroje
w życiu codziennym noszone są przez grupę kilkudziesięciu kobiet w różnych częściach Zelandii.
Jest to ostatnia faza zaniku ich funkcji jako ubioru codziennego. Ich kulturowa rola nie traci jednak na
10C

znaczeniu, przeciwnie - wraz z utratą pierwotnych funkcji obserwować można wzrost inicjatyw insty­
tucjonalnych i indywidualnych, których tematem są tradycyjne stroje. Postawy wobec nich interpre­
tować możemy w duchu pojęcia nostalgii i jej definicji zaproponowanej przez Svetlanę Boym, która
dzieli ją na wzmacniającą i refleksyjną. Pierwsza z nich wyraża się w działaniach służących przedłużeniu
istnienia tradycji w jej niezmienionej postaci, druga natomiast polega na wprowadzeniu jej elemen­
t ó w w konteksty współczesności, bez obawy o utracenie ich historycznej formy. Jeśli zastosujemy ten
podział w odniesieniu do działań podejmowanych wobec strojów regionalnych w Zelandii, pozwoli
on nam dostrzec, że ich celem nie zawsze jest zachowywanie kulturowego dziedzictwa dla potom­
nych. Mogą one wypływać z indywidualnej potrzeby obcowania z przeszłością lub określonej wrażli­
wości artystycznej. Uczestnictwo w tych działaniach wypływać może także z realizacji pasji, potrzeby
bycia razem w grupie lub stworzenia produktu turystycznego w celach komercyjnych. W swoim
wystąpieniu chciałabym przedstawić wybrane przykłady działań podejmowanych przez mieszkańców
Zelandii od początku naszego stulecia, mające pokazać całe spektrum znaczeń nadawanych dzisiaj
tradycyjnym strojom oraz sposobów ich funkcjonowania we współczesności. Wnioski pochodzą
z obserwacji, w y w i a d ó w oraz badań muzealnych prowadzonych w latach 2009-2012 w Zelandii oraz
innych prowincjach holenderskich.
Grażyna Ewa Karpińska, Uniwersytet Łódzki
DZIEDZICTWO W CYFROWYCH ARCHIWACH: REPOZYTORIA CYFROWE
ZBIORÓW FOTOGRAFII
Technologia cyfrowa umożliwia tworzenie wirtualnych archiwów oraz umieszczanie w nich fotografii,
również tych, które spoczywają w domowych albumach. Fotografie te w wielu przypadkach stanowią
kolekcje o dużej wartości historycznej, społecznej, kulturowej i dokumentacyjnej.
Archiwum, o którym chcę opowiedzieć, to powstające repozytorium cyfrowe gromadzące znajdujący się
w archiwum naukowym Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ zespół fotografii i ich opisów.
Zespół ten stanowi około 10 tysięcy reprodukcji fotografii pochodzących z ogłoszonego w 1985 roku
przez redakcje„Przekroju"„,Polityki" i „Fotografii" konkursu na fotografie robotnicze wykonane do 1945
roku i przechowywane w archiwach rodzinnych. Na fotografiach są ludzie, którzy budowali miasta
i fabryki, port gdyński i magistralę węglową, zakładali wodociągi i elektrownie, układali drogi; są zdjęcia
działaczy ruchu zawodowego i robotniczego, załóg hut, kopalń i fabryk, robotników przy maszynach
i w kręgu rodzinnym, przebranych w mundury różnych armii w czasie pierwszej wojny światowej; są
fotografie z przymusowej pracy w niemieckich fabrykach podczas drugiej wojny światowej, z migracji za
chlebem do kopalń francuskich i fabryk za oceanem na przełomie XIX i XX wieku i w okresie międzywo­
jennym. W zbiorze znajdują się zbierane latami, niekiedy od końca XIX wieku, kolekcje rodów górniczych,
kolejarskich, murarskich, rodzin włókienników. Na ich podstawie można rekonstruować obraz rozwoju
przemysłu na ziemiach polskich od końca XIX do końca XX wieku, procesy społeczne, kulturowe i tech­
nologiczne towarzyszące życiu robotniczemu.
Na przykładzie powstającego repozytorium cyfrowego fotografii robotniczej przedstawię archiwizowanie
dziedzictwa w sieci jako fenomen komunikacyjny i społeczny, opowiem też jakjego różne artefakty, przed­
stawienia, obrazy, miejsca na skutek archiwizacji i katalogowania zmieniają (pożyczam sformułowanie od M.
de Certeau) swój status i swoją rolę, przemieniają się w inną rzecz funkcjonującą w inny sposób.
10'

Rafał Kleśta-Nawrocki
DZIEDZICTWO DO ZJEDZENIA
Jedzenie stanowi szczególny przykład dziedzictwa kulturowego. Nie podlega tradycyjnym muzealnym
praktykom włączania artefaktów w zakres tego, co określić można dziedzictwem, jednocześnie posiada
jak najbardziej materialny charakter. Nietrwałość jedzenia i ostatecznie bezpośrednie przeznaczenie do
spożycia przesądzają o tym, iż strategie czyniące go dziedzictwem przybierają interesujące i odmienne
kształty. Konsumpcyjna funkcja i możliwości rynkowe produktów spożywczych konstruowanych jako
tradycyjne czy regionalne umożliwiają grę dziedzictwem w działaniach marketingowo-promocyjnych.
Komu służą tego rodzaju działania? Promocja produktów tradycyjnych i regionalnych - c h o ć b y w postaci
ministerialnej Listy Produktów Tradycyjnych, dofinansowali, a także licznych przedsięwzięć agencji
rozwojowych - mogła wzmocnić lokalną przedsiębiorczość i polepszyć sytuację małych wytwórców
żywności, niekiedy miała przywrócić społecznościom lokalnym zatracone dziedzictwo. Czy tak się stało?
Należy mieć zasadnicze wątpliwości. Dziedzictwo kulinarne stało się stawką w ważniejszej rozgrywce,
stało się polem aktywności ekspertów i znawców, elementem promocji regionu, narodu, państwa. Be­
neficjentami tak konstruowanego dziedzictwa kulinarnego stali się mieszkańcy miast i kulinarni turyści.
W bardzo krótkim czasie dotychczasowe mało znaczące i lekceważone techniki wytwarzania żywności
okazały się cennymi umiejętnościami. Dochodziło do paradoksalnych sytuacji, w których eksperci przeka­
zywali wiedzę i umiejętności dotyczące tradycyjnych i lokalnych form wytwarzania żywności społecz­
nościom lokalnym, mówiąc, iż wiedza i umiejętności te zaczerpnięte są właśnie od owych społeczności.
Paradoks ten dobrze oddaje mechanizmy związane z tworzeniem i używaniem dziedzictwa, w tym
wypadku dziedzictwa kulinarnego.
Wystąpienie zostanie zilustrowane przykładami pochodzącymi z badań terenowych, prowadzonych
w okolicy Doliny Dolnej Wisły. Szczegółowej analizie poddane zostaną powidła i gęsina. Badanie wątków
związanych z wytwarzaniem tych produktów i zabiegami marketingowo-promocyjnymi pozwala na
ukonkretnienie prezentowanej problematyki. Smażenie powideł śliwkowych stało się atrakcją regionu.
W okolicy odbywają się imprezy związane z powidłami, największa w Strzelcach Dolnych. Gęsina oraz
uzyskiwany z niej półgęsek stały się elementem promocji całego województwa kujawsko-pomorskiego,
którą powiązano z narodowym Świętem Niepodległości w dniu 11 listopada. Powidła i półgęsek trafiły na
Listę Produktów Tradycyjnych.
Lech Kościelak, Studium Umiejętności Społecznych
IKONY STAROOBRZĘDOWCÓW MAZURSKICH JAKO PRZYKŁAD PAMIĘCI SPOŁECZNEJ
W pierwszej części prezentacji pokazana zostanie historia i kultura staroobrzędowców na Mazurach. Przez
ponad 100 lat staroobrzędowcy byli obywatelami niemieckich Prus Wschodnich, a od 1945 r. znaleźli się
w granicach państwa polskiego. Szczególna uwaga zostanie zwrócona na odmienność staroobrzędowców
od otoczenia mazurskiego, niemieckiego i polskiego. Odmienność ta przejawiała się przede wszystkim
w kulturze i zachowaniach społecznych.
W części drugiej prześledzone zostaną na slajdach losy zbioru ikon wojnowskich. Najpierw ikony przebyły
drogę z Mazur do Warszawy. Po latach wróciły, ale do Lidzbarka Warmińskiego, gdzie została zorganizowana
ekspozycja na tamtejszym Zamku. Na koniec zbiór ikon wojnowskich trafił do Muzeum Warmii i Mazur
w Olsztynie, gdzie urządzono stałą ich wystawę. Prześledzenie historii kolekcji umożliwi pokazanie zmian
102

zachodzących w dostępie do ikon wojnowskich, wskaże też dynamikę pamięci społecznej w stosunku do
mniejszości religijnej staroobrzędowców. Zbiór ikon przeszedł bowiem drogę od ukrycia w magazynach
Muzeum Narodowego w Warszawie do stałej prezentacji na wystawie w Muzeum Warmii i Mazur.
W ostatniej, trzeciej części wystąpienia pokażę ikonografię zbioru ikon wojnowskich, aby wskazać i pod­
kreślić nieprzemijające wzorce i typy w przedstawieniach ikonopiśmiennych staroobrzędowców. Będzie to
prezentacja „długiego trwania" w kulturze starowierskiej i jej niezmiennego charakteru, mimo upływającego
czasu i zmian wokół samej społeczności staroobrzędowców. Dziedzictwo staroobrzędowców jawi się więc
jako dziedzictwo konstruowane społecznie, bez udziału samych wyznawców prawosławia staroobrzędowego, których niedługo może w ogóle zabraknąć na wsiach mazurskich.
Anna Kwaśniewska, Uniwersytet Gdański
NIEMATERIALNE DZIEDZICTWO KULTUROWE POMORZA WSCHODNIEGO NOWA ODSŁONA STAREGO ZAGADNIENIA
Dziedzictwo kulturowe odgrywa ważną rolę w tworzeniu i zachowaniu tożsamości grup etnicznych.
W społeczeństwach tradycyjnych było przejmowane bezrefleksyjnie; w posttradycyjnych tradycja
i dziedzictwo kulturowe są przedmiotem dyskursu, refleksji, ale też kreacji. Są one (re)konstruowanym
obrazem przeszłości odpowiadającym współczesnym zapotrzebowaniom i aspiracjom grup etnicz­
nych czy regionalnych.
Ratyfikowanie przez Polskę w październiku 2010 roku konwencji UNESCO O ochronie niematerialnego
dziedzictwa kulturowego spowodowało zainteresowanie problematyką niematerialnego dziedzictwa
kulturowego ze strony zarówno antropologów i etnologów, jak też urzędników oraz społeczności
lokalnych. Dla pierwszych jest to nowe pole badań dotyczących identyfikacji, odróżnienia dziedzictwa
autentycznego (czy jest takie?) od zrekonstruowanego i wymyślonego, a także badanie mechani­
zmu konstrukcji dziedzictwa. Dla urzędników to nowy problem - wojewodowie powinni powołać
pełnomocników zajmujących się tym zagadnieniem. Dla społeczności lokalnych, grup etnicznych
i regionalnych - okazja do zaprezentowania i wpisania na listę krajową dziedzictwa niematerialnego
zwyczajów, obrzędów lub innych praktyk.
Autorka wraz z zespołem prowadzi badania niematerialnego dziedzictwa kulturowego Pomorza
Wschodniego. Ich celem jest rejestracja procesu zmian, zapominania, ale też rekonstruowania i wymy­
ślania poszczególnych dziedzin i elementów dziedzictwa oraz refleksja nad tymi zjawiskami. Dyskusja
i naciski ze strony liderów etnicznych podczas przygotowywania programu badań pokazały, że jest to
zagadnienie ważne dla grup etnicznych, gdyż dziedzictwo kulturowe jest wyrazem ciągłości kulturo­
wej, społecznej a także politycznej. W badaniach staramy się odróżnić:
- dziedzictwo autentyczne - kryterium„tradycji"jest transmisja międzygeneracyjna obejmująca mini­
mum dwa pokolenia,
- dziedzictwo zrekonstruowane,
- dziedzictwo wymyślone i zaakceptowane przez grupy etniczne i społeczności postmigracyjne.
Szczególnie interesujące jest trzecie zagadnienie. Okazuje się, że proces wynajdywania dziedzictwa
przebiega na różnych poziomach - od języka (kodyfikacja języka i tworzenie kaszubskiego i kociewskiego języka literackiego), poprzez nowe obrzędy i zwyczaje grupowe (np. tradycja gry na akordeonie
w ogromnych zespołach), do w y r o b ó w kulinarnych.
103

Marek Liszka, Uniwersytet Jagielloński
„I POCHNIE ZIYM NASA/ ZYCIYM SIĘ RADUJE/ KANY KTÓ NA ŚWIECIE/TAK SWOJO ZIYM
MIŁUJE". KULTURA PÓŁNOCNOAMERYKAŃSKICH ORAWIAN
Tematem prezentacji będzie przedstawienie działalności kulturalnej Polonii orawskiej w Stanach Zjedno­
czonych, ze szczególnym naciskiem na rejon Chicago. Polscy emigranci z południa Polski stanowiąjedną
z góralskich grup w metropolii„Wietrznego Miasta". Propagują oni kulturę ludową miejsca, z którego
wyjechali - Orawy. Od lat 90. ubiegłego wieku ich świadomość regionalna wzrasta. W związku z tym wi­
doczny jest fakt akcentowania swojego pochodzenia. Ma to na celu m.in. odróżnienie ich od emigrantów
z Podhala czy Spiszą.
Analizie zostanie poddana działalność klubu Babia Góra koła nr48 przy Związku Podhalan w Północnej
Ameryce, który jest swoistym spoiwem wszystkich Orawian na terenie metropolitarnego Chicago. Ponadto
zostanie scharakteryzowany zespół taneczny„Orawa"oraz kapela muzyczna„Orawa"-szerzące folklor
nie tylko w stanie Illinois, ale także za granicą, m.in. w Polsce. Analizie zostaną poddane także pielgrzymki
z„Wietrznego Miasta"do regionalnego sanktuarium w Merrillville, podczas których Orawianie ubierają
stroje regionalne. Audycje radiowe„Wiadomości spod Babiej Góry" będą stanowić kolejny wątek rozważań.
Ukazują się one każdego miesiąca na antenie radia chicagowskiego nieprzerwanie od 1998 roku do dnia
dzisiejszego. Można w nich usłyszeć konferansjerów mówiących gwarą. Ostatnim poruszonym przeze mnie
wątkiem będzie działalność sportowa klubu„Orawa". Wymienione obszary badań zostały omówione w mo­
jej pracy magisterskiej oraz będą kontynuowane na rozpoczętych studiach doktoranckich.
Można stwierdzić, że zarówno aktywność muzyczna, radiowa, jak i sportowa czy religijna, pozwala oraw­
skim imigrantom zachować i kultywować kulturę swoich przodków.
Monika Maciejewska, Longin Graczyk, Fundacja ari ari
MUZEA PRYWATNE. BADANIE NOWEJ PRZESTRZENI KULTUROWEJ - RAPORT I REFLEKSJE
Dążyliśmy do pozyskania możliwie pełnej dokumentacji zjawiska muzeów prywatnych w trzech
zasadniczych wymiarach:
- diagnozy procesu tworzenia, organizowania i funkcjonowania tych instytucji,
-charakterystyki prywatnej działalności muzealniczej i różnych aspektów z nią związanych,
- analizy recepcji prywatnych muzeów w lokalnych i ponad lokalnych środowiskach, w kontekście
społecznym, ekonomicznym, politycznym i kulturowym.
Podmiotem raportu są ludzie prowadzący własne muzea, najczęściej jednoosobowo i pomimo
niesprzyjających okoliczności prawnych, ekonomicznych i społecznych. Tworzą w praktyce prywatne
miniinstytucje kultury, daleko wybiegające poza schematy i przyzwyczajenia związane z działalnością
„klasycznego" muzeum.
Raport opracowaliśmy na podstawie materiałów i dokumentacji zebranych w kilku etapach: lustra­
cja w terenie, pogłębione wywiady, sondaże bezpośrednie, kwerendy, dokumentacja fotograficzna
i filmowa. Prowadziliśmy specjalny blog: Dziennik Badań Muzeów Prywatnych (http://muzeaprywatne.
blogspot.com).
Unikaliśmy podawania naukowych definicji poszczególnych określeń i pojęć, stosując opis rzeczy­
wistości i pojęcia używane przez rozmówców i respondentów. Gromadzenie, zbieranie różnych
elementów otaczającej rzeczywistości istnieje od prehistorycznych czasów i ma znaczenie uniwersal104

ne, jak zaświadcza wielu badaczy, na przykład antropolodzy kultury. I w takim też znaczeniu używamy
w raporcie pojęć odnoszących się do konkretnej praktyki kulturowej: gromadzenia, zbierania, tworze­
nia kolekcji i pokazywania tych zbiorów publiczności. Jednym z ważnych wyników przeprowadzonych
badań było zaobserwowanie zjawiska definiowania przez t w ó r c ó w i uczestników kolekcjonerskich
praktyk zarówno działalności, zakresu, jaki używanych pojęć.
Staraliśmy się przedstawić, jak złożona i wielowątkowa jest rzeczywistość, w której osadzona jest dzia­
łalność zbieraczy/kolekcjonerów i prowadzonych przez nich muzeów prywatnych w Polsce w 2012
roku. Nowa, a zarazem nienowa przestrzeń kulturowa, zgodnie z wnioskami z przeprowadzonych
badań, nie poddaje się łatwo interpretacji. Podjęliśmy próbę zdiagnozowania bardzo zróżnicowanego
i żywiołowego zjawiska i zasygnalizowaliśmy w raporcie możliwe kierunki badań i interpretacji obser­
wowanego procesu. Pozostaliśmy z przekonaniem, że muzeom prywatnym warto poświęcić dalsze
badania, które pozwolą uzupełnić wiedzę o zjawisku zachodzącym najczęściej daleko od popularnych
form kulturowej ekspresji.
Dorota Majkowska-Szajer, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie
WSPÓŁCZESNEWESELEJAKO PRYWATNE LABORATORIUM PAMIĘCI I ZNACZEŃ.
NA PODSTAWIE PROJEKTU BADAWCZEGO WESELA 21, PROWADZONEGO PRZEZ MUZEUM
ETNOGRAFICZNE IM. SEWERYNA UDZIELI W KRAKOWIE
Weselne obyczaje przestały być dla uczestników uroczystości oczywistą koniecznością. Przebieg ceremonii
bywa podyktowany modą, kształtowaną przez rozrastający się rynek usług. Organizatorzy wesela (coraz czę­
ściej są nimi przyszli państwo młodzi, nie ich rodzice) stają przed nieograniczonymi możliwościami wyboru:
wjaki sposób zorganizować ten -jakchcą kolorowe czasopisma -„najpiękniejszy dzień w życiu"?
Badania prowadzone w ramach projektu „Wesela 21 "dostarczają nam wiedzy o tym, jak wesele staje się
wyrazem marzeń, aspiracji, ale też poczucia przynależności. Oto do Muzeum Etnograficznego w Krako­
wie zgłasza się po poradę miejscowa para, która chciałaby zorganizować swoje wesele„po krakowsku".
Czy potrzeba tego rodzaju specjalistycznej pomocy nie jest wystarczającym potwierdzeniem, że trady­
cyjne sposoby przeżywania wesela przechodzą do strefy zapomnienia?
Nawet tam, gdzie wesele ma się odbywać przetartym szlakiem powtarzalnych zachowań, natknąć się
można na dowody pogubienia sensów i znaczeń. Służący do powitania państwa młodych chleb okazuje
się przygotowaną przez obsługę lokalu atrapą wielorazowego użytku, a oczepiny odgrywane są (bez
udziału państwa młodych) przez wynajęty na tę okazję zespół folklorystyczny. Oczywiście to tylko wy­
brane przykłady, ale chyba już te uzasadniają pytanie: może tych elementów wesela, rozumianych jako
tradycyjne, nie potrzebujemy już w innym wymiarze niż w roli ciekawego urozmaicenia?
Pytania tego nie warto stawiać, by rozdzierać szaty nad utraconą spuścizną i upadkiem obyczajów.
Wesele, nawet to, które z premedytacją realizowane jest wbrew tradycji, okazuje się powodem, by o niej
rozmawiać, by sprawdzić, czy do tak rozumianego dziedzictwa jakoś się poczuwamy, czy w ogóle nas to
obchodzi. Pomiędzy bogactwem komercyjnych ofert a presją rodziny, która najlepiej czuje się przy rosole
i znanych przebojach, rodzi się pytanie, co jest dzisiaj źródłem autentycznych przeżyć, a co pozostaje
nieczytelnym gestem.
Wesele ciągle jest tym szczególnym momentem, który wiele mówi o współczesnej kondycji dziedzictwa.
W końcu wciąż jest tą wyjątkową chwilą, kiedy się wspólnie śpiewa, tańczy i siada przy jednym stole.
105

Maria Małanicz-Przybylska, Uniwersytet Warszawski
MUZYKA PODHALA - MIĘDZY DZIEDZICTWEM NIEMATERIALNYM,
ELEMENTEM GÓRALSKIEJ TOŻSAMOŚCI A MARKETINGIEM
Dziedzictwo niematerialne w myśl Konwencji UNESCO z 2003 roku obejmuje m.in. sztuki widowiskowe,
do których zalicza się„tradycje muzyczne wokalne, instrumentalne i taneczne". Jak czytamy na stronie
Polskiego Komitetu ds. UNESCO:,Ten rodzaj dziedzictwa jest przekazywany z pokolenia na pokolenie i usta­
wicznie odtwarzany przez wspólnoty i grupy w relacji z ich środowiskiem, historią i stosunkiem do przyrody.
Dla danej społeczności dziedzictwo niematerialne jest źródłem poczucia tożsamości i ciągłości". Ratyfikacja
przez stronę polską owej Konwencji w 2011 roku wywołała żywą dyskusję środowisk akademickich, folk­
lorystów, jak i samych „twórców ludowych". Nie tylko zastanawiano się nad celowością i konsekwencjami
przyjęcia owej Konwencji, ale także nad tym, co za owe„niematerialne dziedzictwo" należałoby uznać.
Mieszkańcy Podhala nie mają wątpliwości, że ich kultura i wchodząca w jej skład muzyka są przejawem
tak rozumianego dziedzictwa, o czym przekonują na łamach lokalnej prasy, na stronach internetowych
gmin, d o m ó w kultury i zespołów regionalnych, w folderach i na plakatach reklamujących regionalne
imprezy i festiwale.
Prowadząc badania na Podhalu, starałam się zrekonstruować lokalne rozumienie terminu„muzyka góralska".
W definicjach moich rozmówców bardzo często pojawiało się odwołanie do„dziedzictwa" lub pojmowanej
podobnie„tradycji przodków". Analiza wypowiedzi górali, a także obserwacja przestrzeni, w których pojawia
się muzyka uznawana za góralską, doprowadziły mnie do przekonania, że„góralskość"zjawisk muzycznych
jest każdorazowo konstruowana dla uzasadnienia lub usprawiedliwienia konkretnych działań i ich celów.
Muzyka traktowana jako element edukacji regionalnej dzieci i młodzieży jest zupełnie inna od tej, którą
można usłyszeć w zakopiańskich karczmach, na weselach czy na scenach festiwali folkowych, a jednak
wszystkie te muzyczne produkcje zostaną nazwane przez ich twórców„muzyką góralską". W zależności od
podzielanego światopoglądu różną rolę w definiowaniu interesującego mnie pojęcia ma także odwoły­
wanie się do„dawności" pasterskiego„prawzorca". Wierność lub też możliwość modyfikacji„dziedzictwa
naszych przodków"- te kwestie stają dziś w centrum podhalańskich dyskusji, zmierzających do określenia,
kto ma prawo nazywać się góralem i czym w istocie jest góralska kultura.
Alicja Mroczkowska, Uniwersytet Warszawski
OCHRONA CMENTARZA ŻYDOWSKIEGO W SOBIENIACH-JEZIORACH W PERSPEKTYWIE
DZIAŁAŃ INSTYTUCJONALNYCH I PRAKTYK SPOŁECZNYCH
Historia cmentarza żydowskiego w Sobieniach-Jeziorach - niewielkiej miejscowości pod Warszawą sięga XIX wieku, kiedy to Żydzi stopniowo zaczęli stanowić większość jej populacji. Podczas drugiej wojny
światowej, wraz z zagładą Żydów cmentarz został całkowicie zniszczony, a nagrobki wykorzystane przez
Niemców jako płyty chodnikowe. Los cmentarza i nagrobków po wojnie zależał od Polaków - spo­
łeczności lokalnej, władz, urzędników, specjalistów, jak i w małym stopniu od Żydów - czyli niewielkiej
społeczności warszawskiej, gdzie kilka osób zarządzało setkami obiektów kultury materialnej, lub od
potomków Żydów z Sobieni-Jezior.
Celem mojego wystąpienia jest przedstawienie stosowanych przez wymienione środowiska działań
i praktyk, które rozumiem jako taktyki i strategie poszczególnych grup. Jaktłumaczy Michel deCerteau,
strategie są to działania i założenia, które władze próbują narzucić społeczeństwu, taktyki natomiast to
106

sposoby postępowania społeczeństwa (de Certeau, 2008). Od lat osiemdziesiątych XX wieku pojawiają
się próby wpisania cmentarzy żydowskich w kategorię zabytku czy też dziedzictwa narodowego. Są to
kroki podejmowane na szczeblu instytucji państwowych, lokalnych stowarzyszeń, działaczy-ekspertów,
których celem jest często zachowanie i upamiętnienie cmentarzy.
Czy zatem cmentarz żydowski jest uznawany za dziedzictwo i część„polskiej historii" przez miejscową
ludność? Problem polega na tym, że instytucjonalne uznanie cmentarza za zabytek rzadko ma przeło­
żenie na taki jego odbiór przez społeczność lokalną. I tak w Sobieniach-Jeziorach cmentarz to droga na
skróty, miejsce posiedzeń alkoholowych, tor jazdy dla motorowi sanek (teren pagórkowaty w lesie temu
sprzyja), a także miejsce zwałki śmieci. Pragnę także poruszyć kwestię pamięci, która jak wynika z moich
badań, zazwyczaj w przypadku wydarzeń związanych z drugą wojną światową jest ciągle obecna wśród
społeczeństwa polskiego, natomiast w przypadku historii żydowskiej bywa prawie całkowicie wypar­
ta, co sugeruje na przykład wyżej wymienione traktowanie terenu cmentarza. Omówię także próby
włączenia cmentarza w„przestrzeń lokalną" wraz zachowaniem jego statusu, czyli procesu uznania przez
społeczność tego terenu za cmentarz, a następnie za zabytek.
Katarzyna Puzon, Polska Akademia Nauk
DZIEDZICTWO W POWOJENNYM BEJRUCIE
Zjawisko dziedzictwa wydaje się przeżywać rozkwit w kontekście powojennego Libanu, czego wyrazem
jest powstanie wielu inicjatyw, stowarzyszeń, fundacji a także grup nieformalnych podejmujących
tematykę przeszłości, archiwum i spuścizny kulturowej, co zapewne jest między innymi skutkiem
braku scentralizowanych publicznych archiwów. Dla niektórych ztych organizacji pojęcie dziedzictwa
stanowi narzędzie służące zawłaszczaniu przestrzeni miejskiej w celu jej komercjalizacji a tym samym
utowarowienia dziedzictwa. Idealny a zarazem radykalny przykład takiego zabiegu stanowi projekt
powojennej odbudowy centrum stolicy Libanu zainicjowany przez publiczno-prywatną spółkę Solidere,
a którego mottem przewodnim stało się hasło„Bejrut: starożytne miasto przyszłości"(Beirut madina ariga
lii mustagbal) i doprowadziło do utworzenia między innymi„szlaku dziedzictwa kulturowego" kosztem
zburzenia 80 procent budynków, podczas gdy zaledwie jedna trzecia z nich została zniszczona podczas
wojny domowej (1975-1990) (Makdisi 1997). Niemniej jednak w Bejrucie działania odnoszące się do dzie­
dzictwa przyjmują również charakter bardziej oddolny, koncentrując się zarówno na architektonicznym
wymiarze dziedzictwa, co wyraźnie pokazują praktyki takich grup jak Save Beirut Heritage i Achrafieh
2020, jak również kontestując zawłaszczanie przestrzeni publicznej i manipulowanie przekazem mnemonicznym (grupa Abrand), odwołując się do lokalnych pamięci (projekt Studia Bejrut„The Lost Room") oraz
podważając narrację dotyczącą historii Libanu (The Atlas Group). Ponadto w stolicy Libanu funkcjonują
także fundacje i grupy zajmujące się między innymi kulinarnym dziedzictwem (Food Heritage Founda­
tion) i dziedzictwem dotyczącym kinematografii (Cinema Heritage). Jednakże cechą charakterystyczną
dla działań większości powyższych inicjatyw jest podkreślenie związku pomiędzy przestrzenią miejską
a pamięcią, co niewątpliwie jest reakcją na powojenne zmiany zaistniałe w strukturze i tkance miasta.
Niniejszy referat stanowi próbę analizy strategii i praktyk konstruowania dziedzictwa podejmowa­
nych przez grupy nieformalne oraz stowarzyszenia w powojennym Bejrucie w odniesieniu do zmian
w przestrzeni miejskiej stolicy Libanu. Szczególna uwaga zostanie zwrócona na ich miejski charakter oraz
potencjał emancypacyjny.
107

Amudena Rutkowska, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie
POSZUKIWANIE ŚWIĘTA„PRAWDZIWEGO". REFLEKSJE Z BADAŃ TERENOWYCH
NAD POLSKIM KARNAWAŁEM
W swoim wystąpieniu chciałabym poddać refleksji własne doświadczenia z prowadzonych w latach 2011
i 2012 badań terenowych nad polskim karnawałem. Wydają mi się one użyteczne w kontekście dyskusji
0 potrzebie dokumentowania dziedzictwa niematerialnego, do którego włączana jest m.in. tzw. tradycyj­
na obrzędowość doroczna, a właściwie niektóre jej przejawy. To, co ostatecznie zostanie przypisane pojęciu„dziedzictwa"Jest przedmiotem oceny, która wyrasta z posługiwania się określonymi kategoriami. Aby
więc móc odczytać pojęcie dziedzictwa, należałoby się zastanowić nad trafnością kategorii stosowanych
w potocznych wyobrażeniach o kulturze tradycyjnej, a wnikających do języka naukowego.
Przykładem, od którego wychodzę, jest międzynarodowy projekt mający na celu dokumentację filmową
europejskiego karnawału, jak również pozyskanie eksponatów do kolekcji muzealnych. Analizie można
poddać zarówno zebrany materiał wizualny, wrażenia z uczestnictwa w karnawałowej celebracji, jak i róż­
nice w podejściu do przedmiotu badań poszczególnych członków zespołu - różnice związane z innymi
tradycjami badań etnograficznych wdanym kraju, jak i te wynikające z uprawiania innej dyscypliny
(zespół tworzyli antropolodzy, folkloryści, filmowcy, muzealnicy-konserwatorzy i historycy-archiwiści).
Można też skoncentrować się na relacjach między badaczami a badanymi i na wynikających z nich
nieporozumieniach co do oczekiwań jednych i drugich względem wzajemnego spotkania, stosowanej
terminologii, wyobrażeń co do celu badań i ich ostatecznego efektu. Właśnie o owych oczekiwaniach
1 rozczarowaniach zamierzam przede wszystkim opowiedzieć, za przedmiot biorąc obserwację polskich
maskarad karnawałowych.
Wśród jednych z podstawowych a niewypowiadanych wprost kryteriów służących poszukiwaniu
„wartych udokumentowania" rytuałów, oprócz ich obecności w źródłach etnograficznych, znalazły się
„autentyzm"„,spontaniczność"„,zgodność ztradycją",„ciągłość"„prawdziwe przeżywanie" czy „oddolna
organizacja". Wszystkie one musiały zostać do pewnego stopnia zakwestionowane, kiedy okazywało się,
że konstrukcja teoretyczna nie pasuje do zastanej rzeczywistości i należy albo zmienić teren albo defini­
cję obrzędu, świętowania i uczestnictwa, zrewidować kategorię„autentyczności" jakteżodważyć się na
włączenie do badań dodatkowego komponentu: intuicji. Nieraz bowiem, mimo zawodzenia wszelkich
definicji, miało się pewność mogącą się wyrazić w słowach:„Oto mam przed sobą coś autentycznego".
Podczas wystąpienia zamierzam zaprezentować najbardziej jaskrawe przykłady wspomnianego „zderze­
nia" i wnioski, jakie każdorazowo zostały z niego wyciągnięte
Katarzyna Sadowska-Mazur, Julia Włodarczyk, Narodowy Instytut Dziedzictwa
SZANSE I WYZWANIA DLA WSPÓŁCZESNEJ ANTROPOLOGII - W D R A Ż A N I E NA POZIOMIE
KRAJOWYM POSTANOWIEŃ KONWENCJI UNESCO Z 2003 ROKU W SPRAWIE OCHRONY
NIEMATERIALNEGO DZIEDZICTWA KULTUROWEGO
W 2011 roku Polska ratyfikowała Konwencję UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa
kulturowego. Zadanie wdrożenia jej postanowień na poziomie krajowym Minister Kultury i Dziedzic­
twa Narodowego powierzył Narodowemu Instytutowi Dziedzictwa, co uruchomiło szereg procesów
związanych ze skonkretyzowaniem działań i postaw wobec tego, co dziś nazywamy niematerialnym
dziedzictwem kulturowym.
108

W swoim wystąpieniu przedstawimy pokrótce zakres wykonanej dotychczas pracy i wskażemy trudności,
ale i zarazem wyzwania, jakie stanęły przed Narodowym Instytutem Dziedzictwa.
Postawimy pytanie: czym jest dziedzictwo i czym tak naprawdę jest niematerialne dziedzictwo kulturowe?
Czy termin ten, który bardzo szybko zakorzenił się w naszym języku i zaczyna być szeroko i powszechnie
stosowany, jest właściwie i zrozumiale interpretowany?
„Zespół żywych i nieustannie odtwarzanych zwyczajów.. ."-to fragment definicji niematerialnego dzie­
dzictwa kulturowego, która wyraźnie mówi o zjawiskach żywych, których kreatorami, twórcami są same
społeczności lokalne. Obecnie często definicja ta wyjaśniana jest poprzez sformułowania, które tej żywotno­
ści w sobie nie mają bądźjuż w ogóle istnieć przestały - tradycja, kultura ludowa i inne. Czy nie należałoby
może tych używanych takczęsto dzisiaj pojęć raczej zdekonstruować lub dostosować do współczesnych
realiów wykorzystywanych w definiowaniu dziedzictwa?
W naszym referacie ukażemy specyfikę i sposoby ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego, które
całkowicie odbiegają od dotychczas stosowanych (odnoszących się głównie do ochrony zabytków), a także
to, dlaczego zachowanie niematerialnego dziedzictwa jest dla nas w obecnym czasie niezwykle ważne.
Następnie omówimy nadrzędną rolę depozytariuszy dziedzictwa niematerialnego w pracach związanych
z identyfikacją, inwentaryzacją i ochroną elementów NDK. Rozważymy również rolę badaczy i znaczenie roli
ekspertów podczas wdrażania postanowień Konwencji. Z uwagi na częste pojawianie się określeńia„ekspert"w kontekście inwentaryzacji i ochrony dziedzictwa niematerialnego, podejmiemy próbę określenia,
do kogo i w jakim zakresie termin ten powinien być stosowany.
Podczas wystąpienia przedstawimy również najważniejsze problemy i pułapki, jakie mogą pojawić się
podczas prac terenowych i działań mających na celu ochronę dziedzictwa niematerialnego, takie jak:
ryzyko ograniczania podmiotowości depozytariuszy podczas identyfikacji zasobów dziedzictwa; dążenie
do„oczyszczenia"elementów dziedzictwa poprzez sprowadzenie ich do rzekomo właściwej,„czystej"formy;
celowe lub niezamierzone„zamrożenie"dziedzictwa w pewnej określonej formie.
Na zakończenie rozważymy także szanse i wyzwania dla badaczy, zwłaszcza antropologów, wynikające
z ratyfikowania przez Polskę Konwencji UNESCO z 2003 r.

ANTROPOLOGICZNE BADANIA NADTOSAMOŚCIĄ
Agata Anacik
TOŻSAMOŚCI ORAZ IDENTYFIKACJE ROMSKICH LIDEREK I DZIAŁACZEK SPOŁECZNYCH
Referat stanowi prezentację najważniejszych tez i wniosków mojej pracy doktorskiej dotyczącej pro­
cesu przeobrażania tożsamości etnicznej wśród wykształconych, aktywnych zawodowo, edukacyjnie
oraz społecznie kobiet romskich, pochodzących z d w ó c h dominujących w Polsce grup: Bergitka Roma
oraz Polska Roma. Analiza danych empirycznych wskazuje na kilka ważnych obserwacji dotyczących
kwestii konstruowania tożsamości przez badane Romki w odniesieniu do kontekstu społecznego,
swojego pochodzenia etnicznego, ale także relacji z grupą większościową. W referacie o m ó w i o n e
zostaną m.in. następujące kwestie:
1 .Typologia identyfikacji etnicznej, która charakteryzuje badane przeze mnie kobiety romskie:
a) identyfikacja„pomiędzy"(ani Polka ani Romka); b) identyfikacja z polskością (romskość w wymia109

rze sentymentalnym, ideowym a nie praktycznej realizacji); c) identyfikacja z romskością (romskość
jako etniczna reprezentacja, polskość jako obywatelstwo, państwo, miejsce zamieszkiwania przez
przodków); d) identyfikacja europejska (identyfikacja z międzynarodową romską wspólnotą).
2. Tożsamość badanych ma hybrydalną i sytuacyjną naturę - różne elementy tożsamości aktywują
się i mają znaczenie w określonych sytuacjach. Badane Romki wybierają konkretne, sprzyjające,
właściwe w danym kontekście elementy kultury czy tradycji do budowania własnej tożsamości.
W sposób arbitralny i subiektywny dokonują selekcji zasad tradycji, które nie stoją w opozycji do
innych wartości, i norm, którymi się kierują. Etniczność jest zmienna i stanowi zasób czy koszyk dóbr,
aktywizowany przez badane w określonych sytuacjach i społecznych kontekstach.
3. Tożsamość romska jest świadomie, instrumentalnie i racjonalnie wykorzystywana przez badane do
uzyskania odpowiedniej pozycji zawodowej i społecznej. Można tutaj mówić o nowym zjawisku czy
zawodzie„bycie Romem"-obejmowania wąsko wyspecjalizowanych, niszowych stanowisk zawo­
dowych (np. asystent edukacji romskiej). Dla badanych kobiet charakterystyczna jest gra statusem
mniejszościowym, aby uzyskać wyższy status zawodowy, określoną pozycję społeczną i utrzymać
to w dłuższej perspektywie.
4. Charakterystyczne dla grup mniejszościowych jest zjawisko konkurowania między sobą o ograni­
czone zasoby i możliwości, jakie daje im ich status mniejszościowy. Podobnie w wypowiedziach
badanych pojawiała się międzygrupowa rywalizacja i konkurencja na„rynku tożsamości", próba
zawłaszczenia przez nie pojęcia„prawdziwej romskości"i prawa do reprezentowania Romów przed
społeczeństwem większościowym.
Katarzyna Andrejuk, Polska Akademia Nauk
ZARZĄDZANIE ETNICZNOŚCIĄ A T O Ż S A M O Ś ć OBRAZ PRZEDSIĘBIORCZOŚCI
IMIGRANCKIEJ W POLSCE
Prezentacja skupia się na analizie koncepcji zarządzania etnicznością przez przedsiębiorców imigranckich
w Polsce. Przedsiębiorczość etniczna w Polsce to zjawisko, które do tej pory nie zostało dostatecznie zbadane.
Kraj przechodził transformację ekonomiczną i polityczną przez ostatnie dwadzieścia lat, a instytucjonalne
ramy powstawania i prowadzenia przedsiębiorstw były w tym okresie niestabilne i podlegały częstym,
znaczącym zmianom. Po drugie, Polska jest postrzegana jako nowy kraj imigracji i tematyka migracji do Polski
jest wciąż rzadziej analizowana niż zagadnienia związane z emigracjami Polaków za granicę.
Różnorodne strategie zarządzania etnicznością mieszczą się na skali, której jednym krańcem jest strategia
emancypacji ze środowiska etnicznego, a drugim - praktyki społeczne polegające na zamykaniu się w
kręgu etnicznym. Najbardziej zbalansowana strategia dąży do ekonomizacji etniczności i cechuje imigran­
tów z największym potencjałem integracyjnym. Polega na gospodarowaniu etnicznością w celu zwielo­
krotniania zysków, wtym: kierowaniu oferty przedsiębiorstwa do zróżnicowanych odbiorców - etnicznych
i nieetnicznych, zatrudnianiu pracowników etnicznych w celu obniżenia kosztów pracy i większej kontroli
zwierzchniej, gotowości poszerzania„spektrum etniczności" w celu spełnienia oczekiwań konsumenckich.
W prezentacji przedstawione zostaną również wyniki badania terenowego przeprowadzonego w Warszawie.
Koncepcja zarządzania etnicznością przez przedsiębiorców nawiązuje do idei zarządzania różnorodnością,
rozwijanej w literaturze akademickiej od lat 90., która skupia się na opisie działań organizacji w zakresie
budowania spójności społeczeństwa i aktywizowania w życiu społecznym grup mniejszościowych i zmar-

11

c

ginalizowanych. Pojęcie zarządzania różnorodnością było dotychczas stosowane głównie do opisu polityki
państwowej lub korporacyjnej oraz definiowane jako świadome wspieranie różnorodności i włączanie jej
do różnych sfer życia społecznego. Kategoria zarządzania etnicznościąjest pokrewna tej koncepcji w zakre­
sie, w jakim dotyczy prowadzenia przez przedsiębiorców imigranckich działań zmierzających do uwzględ­
nienia i efektywnego wykorzystywania tożsamości etnicznej i wielokulturowości w polu organizacyjnym.
Agnieszka Chwieduk, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Z CZYM ZMAGAJĄ SIĘ ANTROPOLODZY, KIEDY BADAJĄ TOŻSAMOŚĆ?
ANALIZA SPOSOBÓW KONCEPTUALIZACJII PODEJŚĆ BADAWCZYCH
Tożsamość wiąże się z wieloma problemami definicyjnymi oraz badawczymi, których nie uniknęła
także antropologia. U podstaw trudności ze zrozumieniem, czym w ogóle jest tożsamość, leży pytanie
0 to, kim jest człowiek: czy Istotą ludzką', czy teżtosobą'. Przyjmuje się, że skoro człowieka wyróżnia
spośród innych żywych organizmów umiejętność refleksji i jej artykulacji, to te dwie cechy muszą cha­
rakteryzować także grupę jednostek. Z analogii tej czerpie pojęcie i kategoria tożsamości zbiorowej.
W przypadku antropologii wiąże się ona z pojęciem kultury, które, jak już wiadomo, nie jest niezbędne
do tego, aby opisać akty identyfikacji odpowiadające za procesy różnicowania się grup, a tym samym
powstawaniajch tożsamości".
Wtym kontekście warto spojrzeć na wysiłki antropologów zmierzające do zrozumienia, zbadania
1 interpretacji tożsamości zbiorowej. W centrum rozważań znajduje się teza, że jest to wielowątkowy
i złożony proces, w którym uwidoczniają się jednocześnie słabe i mocne strony dyscypliny. Charakte­
ryzuje go przede wszystkimjiberalizm" w definiowaniu zjawiska, wynikający w dużej mierze z faktu
zapożyczania koncepcji tożsamości od nauk pokrewnych antropologii, oraz skłonność do uprawiania
przez badaczyjdeologii tożsamości". Ponadto charakteryzują go określone „kłopoty", które zostaną ko­
lejno o m ó w i o n e w dalszej części wystąpienia jako: (1) pytania o uniwersalizm tożsamości; (2) pytania
o poziomy tożsamości; (3) konflikt wiedzy naukowej i tubylczej (mitologii grupowej); (4) konsekwencje
tymczasowości badań; (5) uwikłanie w narracyjność; (6) rola wyobrażeń; (7) przydatność empatii; (8)
negocjacje z„ja psychologicznym". Inspiracją do prezentacji powyższych „kłopotów" stały się publikacje
antropologów oraz doświadczenia badawcze autorki wystąpienia. W efekcie zostanie zaproponowany
krytyczny, lecz nie aspirujący do kompletnego, przegląd koncepcji i wybranych case study.
Jolanta Kociuba, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
SIŁATOŻSAMOŚCI JEDNOSTKI W KONTEKŚCIE KULTUROWYM
W wystąpieniu zostanie podjęta próba ujęcia problematyki tożsamości w perspektywie psychokulturowej, czyli przezwyciężenia intrapsychicznego paradygmatu psychologii Ja oraz zerwania z socjo­
logicznym podejściem do jaźni jako wytworu społecznego. Zwrócona zostanie uwaga na w p ł y w
właściwości wymiaru indywidualizmu kulturowego na psychologiczne doświadczenie własnego Ja.
Współczesny człowiek nie musi budować poczucia tożsamości ani w oparciu o scentralizowane ego,
ani o jaźń odzwierciedloną czy zawsze ten sam skrypt kulturowy. W procesie kształtowania tożsamości
doświadcza przenikalności zróżnicowanego środowiska kulturowego. Ponadto, poczucie tożsamości
współczesnej jednostki indywidualizuje się i subiektywizuje: odrywa się od fizycznego i obiektywnego
aspektu kultury, bazując na aspekcie subiektywnych odniesień do wybranych jej segmentów.

W wystąpieniu próbuje się dowieść tezy, że nowym typem kulturowej tożsamości jest dziś tożsamość
indywidualistyczna.
Na początku zostanie zdefiniowane pojęcie zmiany psychokulturowej, które odzwierciedla wzajemne
oddziaływanie na siebie indywidualnej psyche i przepływającej kultury.
Następnie dowodzi się, że wprowadzenie perspektywy psychokulturowej pozwala na adekwatne uję­
cie tożsamości współczesnej jednostki, skazanej na doświadczanie wielości zarówno wewnątrz siebie,
jak i poza Ja. W wystąpieniu autorka analizuje psychologiczne koncepcje Ja dialogowego H. Hermansa
oraz projekt transkulturowości i tożsamości pluralistycznej W. Welscha.
W dalszej części wystąpienia autorka ukazuje drogę psychologicznego myślenia o tożsamości: od
tożsamości kategorialnej do dialogowej we współczesnej psychologii, podkreślając próbę podważe­
nia monolityczności i jedności Ja, oraz prezentuje ponowoczesne rozumienie tożsamości jako ujęcie
nieesencjonalistyczne i konstruktywistyczne.
Podkreśla się, że nowe ujmowanie tożsamości to w istocie nowa teoria podmiotu: zmiennego, zwielo­
krotnionego i zdecentralizowanego. Podmiot ponowoczesny utracił stałość własnego Ja na rzecz jego
„rozproszenia",„iluzoryczności"i nieprzewidywalności.
Katarzyna E. Kość-Ryżko, Polska Akademia Nauk.
Izabela Czerniejewska, Uniwersytet Mikołaja Kopernika wToruniu
TOŻSAMOŚĆ KONSTRUOWANA CZY (RE)KONSTRUOWANA?
ENKULTURACJA MAŁOLETNICH U C H O D Ź C Ó W Z CZECZENIW POLSCE
Ostatnie tragiczne wydarzenia w Bostonie, za które odpowiedzialność ponoszą dwaj czeczeńscy bracia
nie przysłużyły się ich diasporze oraz innym przybyszom z Kaukazu. Zdarzenie to wywołało wiele
wątpliwości dotyczących polityki migracyjnej i procedury przyznawania ochrony międzynarodowej
cudzoziemcom, nas zaś sprowokowało do zastanowienia się nad kwestią kreowania tożsamości w wa­
runkach obcości kulturowej.
Wychowywanie dzieci na obczyźnie i ich enkulturacja wiążą się z licznymi problemami, które w szczególny
sposób dotyczą uchodźców. Kwestie te w przypadku dzieci czeczeńskich zwróciły naszą uwagę w trakcie
prowadzonych od 2010 roku badań w ramach projektu NCN poświęconego małoletnim uchodźcom. Za­
uważyłyśmy, że tożsamość społeczna (tutaj narodowa i etniczna) w sytuacji konfliktu zbrojnego i przemian
geopolitycznych niejednokrotnie ulega rozbiciu i staje się problematyczna Wydarzenia takie zmuszają do
przewartościowania dotychczasowej identyfikacji, funkcjonalnej w kulturze pochodzenia, alejuż nieko­
niecznie w warunkach migracji.
Przystępując do analizy, zastanawiamy się nad wpływem sytuacji, w której znaleźli się małoletni cudzoziem­
cy, i faktu, że są uchodźcami, na kształtowanie się ich tożsamości. Istotne stało się pytanie: Czy ich tożsamość
budowana jest w procesie enkulturacji i przekazywania tradycyjnych wartości na zasadzie rekonstruowania
wzorów funkcjonowania społecznego pozytywnie waloryzowanych w miejscu pochodzenia, czy też składa
się z elementów mających źródło w różnych kulturach i odmiennych doświadczeniach osobniczych, które
stały się udziałem jednostki? Próbujemy dociec wjakim stopniu ich tożsamość powstaje na nowo (jest
konstruowana), a w jakim budują ją oni na bazie wcześniejszych identyfikacji (jest rekonstruowana), a także
jakie treści i motywacje stoją za tworzoną w ten sposób tożsamością złożoną (Taylor).
Prezentowany w y w ó d ilustrujemy przykładami z badań terenowych oraz materiałem fotograficznym,
112

stanowiącymi dla nas podstawę przeprowadzanej analizy antropologicznej. W tym celu odwołujemy się do
teoretycznych i metodologicznych założeń przyjętych na gruncie etnologii i psychologii międzykulturowej
(m.in. pojęcia podzielanych zasobów dyskursywnych i repertuarów interpretacyjnych - Bruner, Edley; po­
jęcia problematycznych tożsamości - Wetherell, Edley,Taylor; tożsamości symbolicznej oraz aksjologicznej
-Ward, Boski, i innych).
Karolina Koziura, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
TOŻSAMOŚĆ ETNICZNAW CZERNIOWCACH
Tożsamość, zdaniem Rogersa Brubakera jest jednym z najbardziej nadużywanych pojęć zarówno w dyskur­
sie naukowym, jak i w praktyce społecznej. Dla jednych jest to pojęcie, które oznacza zbyt wiele, dla innych
- zbyt mało, a jeszcze inni uważają, że jest ono całkiem bezużyteczne. Brubaker proponuje, aby w dyskursie
naukowym pojęcie tożsamości zastąpić szczegółowymi określeniami, takimi jak: identyfikacja (identifica­
tion) i kategoryzacja (categorization), samo-postrzeganie i społeczne usytuowanie (self-understanding
and Social Location) oraz na określenie tożsamości zbiorowej: wspólnotowość (commonality), łączność
(connectedness) orazgrupowość (groupness). Jego zdaniem używanie tych pojęć ma ułatwić badaczom
ominięcie pułapki opisu esencjalistycznego tożsamości oraz uchwycić konstrukcyjny wymiar tej kategorii.
Stawiając za punkt wyjścia terminologię wprowadzoną przez Brubakera, w moim referacie uchwycę
złożoność kategorii,jakąjest tożsamość etniczna na przykładzie Czerniowców, wielonarodowego miasta
na Ukrainie Zachodniej, gdzie od ponad 1,5 roku prowadzę swoje etnograficzne badania terenowe. Część
z nich poświęcona była badaniu tzw. codziennej etniczności (everyday ethnicity), przez którą rozumiem
różne formy tego, jak ludzie„mówią",„wybierają"„,wykonują"i„konsumują"etniczność w dniu codziennym
(Fox i Miller-Idriss). Etniczność jest tu traktowana jako„perspektywa na świata nie rzecz w świecie" (Bruba­
ker), tym samym nie grupy etniczne stanowią punkt wyjścia do jej badania, a raczej to, w jaki sposób zwykli
ludzie w swoim codziennym życiu i określonych sytuacjach identyfikują się i kategoryzują innych przez
pryzmat etniczności (Okamura).
W pierwszej części swojego referatu, wzorując się na pracach Rogersa Brubakera i Jona Foxa, przeanalizuję
najważniejsze kategorie badania tzw.„codziennej bądź sytuacyjnej etniczności". Następnie, bazując na mo­
ich badaniach przeprowadzonych zarówno wśród zwykłych mieszkańców Czerniowców, jaki w lokalnych
instytucjach narodowych (Domach: Ukraińskim, Rumuńskim, Żydowskim i Polskim), wykażę, w których
„sytuacjach"etniczność można uznać za kategorię„gęstą" (thick) a kiedy„rozrzedzoną"(thin) (Cornell i Hartmann). Uważam bowiem, że w przypadku Czerniowców od ponad 20 lat można obserwować powolną
zmianę wzorów codziennych identyfikacji i w niektórych sferach życia etniczność stała się kategorią gęstą,
natomiast w innych całkowicie rozrzedzoną.
Paweł Kubicki, Uniwersytet Jagielloński
MIASTO - NARRACJE - TOŻSAMOŚĆ
Często, używając skrótów myślowych, chcąc wyjaśnić specyfikę danego miasta, m ó w i m y o jego toż­
samości. Miasto jest jednakzbyt złożonym organizmem, aby można było mu przypisać jednoznaczną
tożsamość. Nie znaczyto jednak, że nie da się uchwycić pewnej specyfiki miasta.Wtym przypadku
jednak powinniśmy mówić raczej o narracjach miasta tworzących ramy odniesienia.Tożsamość
społeczna konstruowana jest poprzez działanie, jednakże aby aktorzy społeczni mogli podejmować
113

działania, potrzebne są im ramy odniesienia. W swoim referacie, w oparciu o wyniki badań z grantu RECON Reconstituting Democracy in Europe, 6. Program Ramowy, postaram się przedstawić, jak w trzech
różnych miastach: Krakowie, Szczecinie i Wrocławiu ukształtowały się trzy różne dyskursy, rozumiane
jako dominujące sposoby myślenia i mówienia o mieście. Dyskursy te można opisać za pomocą trzech
różnych modeli, pamiętając jednak, że mają one wszelkie znamiona weberowskich t y p ó w idealnych.
Kraków, jako miasto zdominowane przez wielkie narracje, ulokowane w centrum dyskursu narodowe­
go, o wyjątkowo stabilnej strukturze społeczno-kulturowej, można opisać metaforą miasta-labiryntu.
Mieszkańcy takiego miasta są raczej pielgrzymami przez labirynt znaczeń i symbolicznych kodów
stworzonych w przeszłości i postrzeganych jako esencjonalne i niezmienne. Wrocław, jako miasto
postmigranckie, gdzie z sukcesem dopełnił się rytuał przejścia od migrantów do obywateli i gdzie sil­
nie akcentuje się wielokulturowe dziedzictwo, można opisywać w metaforycznej kategorii miasta-palimpsestu. W takim mieście każdy może zostawić swój ślad, jednak nikt nie może już w pełni kontrolo­
wać narracji miasta. Szczecin natomiast to także miasto postmigranckie, tu jednak wciąż nie dopełnił
się rytuał przejścia. Używając słów jednego z respondentów, Szczecin można opisać za pomocą
metafory bloków startowych, gdzie wszyscy czekają na strzał startera, który ciągle jeszcze nie nastąpił.
Anna Łakomy
„PRZEKĄSKI ZAKĄSKI"JAKO NOWY ZWYCZAJ KONSUMPCYJNY POLAKÓW
Prezentacja rozpocznie się krótkim wprowadzeniem do tematu zwyczaju konsumpcyjnego jako
elementu tożsamości narodowej. Nawiążę do hiszpańskich „tapas", które stały się jednym z głównych
pojęć promujących kraj, i wyjaśnię, dlaczego postanowiłam zająć się tematem„PrzekąsekZakąsek"
przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Ujęcia teoretyczne będą opierać się na kontekście histo­
rycznym Polski. Odniosę się do przemian towarzyszących transformacji ustrojowej oraz związanych
z nimi zmian życia codziennego społeczeństwa. Rozważę znaczenie jedzenia w ujęciu antropologicz­
nym, a także odniosę zjawisko do teorii społeczeństwa ponowoczesnego. Pozwoli to na postawienie
pytania o konkretne przyczyny i formę, którą przyjęło zjawisko. Następnie przedstawię metodologię
oraz zrelacjonuję przebieg badań terenowych, przeprowadzonych przeze mnie na terenie Warszawy
i Krakowa w okresie od listopada do marca 2011/2012. Różnorodność technik badawczych pozwoli
pokazać złożoność zjawiska.
Koncept ideowy baru „Przekąski Zakąski"zostanie nakreślony na bazie wywiadu swobodnego z jego
twórcą i założycielem Adamem Gesslerem. Przeanalizuję historię powstania baru krok po kroku.
Realizacja tej koncepcji z kolei zostanie oparta na wywiadzie z kultową dla tego miejsca postacią,
barmanem Romanem Modzelewskim oraz obserwacjach uczestniczących i wywiadach konwersacyjnych z klientami. Analiza forum internetowego pozwoli mi także wyłonić elementy konstytutywne
konceptu baru przekąskowo-zakąskowego, którego ramy nie zostały jak dotąd nakreślone ani sforma­
lizowane. Następnie przejdę do inspiracji związanych z prekursorskim lokalem. Wyłonię dwa lokale,
które szczególnie odznaczyły się na mapie d w ó c h wspomnianych miast. Przedstawię elementy, które
mogły wpłynąć na powodzenie barów opartych na tych samych założeniach ideowych. Pokażę także
jak prekursorskie„Przekąski Zakąski"ewoluują i jakie są możliwe drogi ich dalszego rozwoju. Prezenta­
cję zakończę podsumowaniem, wnioskami i propozycją rozwoju badań.

114

Aleksandra Paprot, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
ŻUŁAWY I POWIŚLE 2.0. STRATEGIE KREOWANIATOŻSAMOŚCI LOKALNEJ I REGIONALNEJ
W ŚWIECIE WIRTUALNYM
Chciałabym ukazać, iż współcześnie identyfikacja lokalna oraz regionalna przybiera nowoczesną formę
tożsamości -tożsamości 2.0 - będącej efektem rozwoju środków masowego przekazu. Co istotne, nosi
ona nadal cechy wspólnotowości, a tradycyjne ujmowanie tożsamości jednostki jako jej wielopozio­
mowej identyfikacji społecznej czy kulturowej nabiera zupełnie nowego znaczenia w konfrontacji ze
światem wirtualnym. Internet stwarza bowiem możliwość multiplikowania tożsamości użytkownika.
Wymiary, jakie oferuje tożsamość cyfrowa w kontekście portali społecznościowych, wydają się niezwy­
kle atrakcyjne. Możliwość funkcjonowania na kilku portalach jednocześnie, niekoniecznie pod tą samą
nazwą, pozwala na swoiste zarządzanie treściami dotyczącymi własnej osoby. Choć wirtualne interakcje
są z reguły krótkotrwałe, ulotne i często pozbawione bezpośredniego kontaktu, to w przypadku omawia­
nych portali, pozwalają budować społeczność mającą znamiona trwałości.
Interesujący jest sposób, w jaki na portalach społecznościowych konstruowana jest tożsamość regional­
na i lokalna. Do podjęcia tego tematu zainspirowała mnie obserwacja, uczestnictwo oraz tworzenie kilku
fun page'ów prowadzonych na Facebooku, które skupiają miłośników Żuław lub Powiśla. Są to strony
gromadzące osoby wokół konkretnych miejscowości, problemu lub regionu. Stanowią swoistą platformę
wymiany poglądów i manifestowania swojego przywiązania do„małej ojczyzny". Na podstawie analizy
zjawiska można wyróżnić kilka t y p ó w praktyktożsamościowych warunkowanych przez zamieszczane
treści oraz komentarze: sentymentalizacja i odtwarzanie świata minionego (mityzacja), budowanie
wspólnoty, promocja regionu, inicjowanie przedsięwzięć na rzecz społeczności lokalnej. Inną formą iden­
tyfikacji użytkownika portalu społecznościowego są obserwowałne typy tożsamości wirtualnej, w tym:
tożsamości„na odległość"cechującej osoby mieszkające poza granicami danego regionu oraztożsamości„odkrytej" będącej in statu nascendi poprzez fakt bycia członkiem danej społeczności.
Relacja między tożsamością afizyczniewydzieloną przestrzenią nigdy nie jest bezpośrednia, a portal społecznościowy Facebookjest tego dobrym przykładem. Podsumowując mój referat, będę chciała określić,
jakie są cechy dystynktywne tożsamości w granicach regionu lub miejscowości, a jakie poza granicami w świecie wirtualnym (jaktworzą się kryteria„żuławskości"i„powiślańskości" wśród osób na portalu).
Justyna Pilarska, Uniwersytet Wrocławski
BADANIA NAD TOŻSAMOŚCIĄ MIĘDZYKULTUROWĄ - BOŚNIACKIE IMPONDERABILIA
Bośnia i Hercegowina stanowi innowacyjne i poznawczo atrakcyjne źródło namysłów nad kontek­
stem budowania tożsamości, zaś Bośniacy to niezwykle interesująca z naukowego punktu widzenia
grupa społeczna, unikatowa na skalę Europy w zakresie kształtowania tożsamości kulturowej. Jest to
bodaj jedyna społeczność w Europie, która podlegając tak rozmaitym w p ł y w o m kulturowym (w tym
językowym czy religijnym), potrafi dokonywać kulturowych identyfikacji z różnymi grupami, któ­
rych orientacja aksjologiczna jest (może być) pozornie sprzeczna. Stąd też tożsamość bośniacka to
fenomen wyrażający się wielokulturowymi wymiarami funkcjonowania w„podzielonej wspólnocie",
wiążący się z brakiem identyfikacji z grupą narodowościową czy etniczną i nieznacznym nawiązaniem
do wyznania czy narodowości jako determinantów poczucia przynależności kulturowej. W przypadku
Bośniaków można zatem mówić o niestandardowym ujęciu dynamiki konceptualizacji tożsamości
115

przez uczestników pogranicza kulturowego.
Dlatego też w wystąpieniu autorka poruszy zagadnienie tożsamości pogranicza w społeczeństwie
zróżnicowanym kulturowo w świetle zadań edukacji międzykulturowej, uwypuklając bośniackie kono­
tacje tych zjawisk i wskazując na aksjologiczne odczytywania kultury pogranicza bośniackiego. Pozwo­
li to w konsekwencji uzasadnić przyjęte w metodologii badań nad tożsamością bośniacką strategie
budowania kulturowych wzorów bośniackości. Osnową wystąpienia będzie refleksja nad perspektywą
metodologiczną w badaniach nad tożsamością poprzez analizę autorskich badań, ich teoretycznej
orientacji, roli etnometodologii i fenomenologii w postępowaniu badawczym oraz implikacji założeń
i procedur badawczych zarówno dla przebiegu, jak i wyników badań. Dzięki prezentacji podstawy
metodologicznej badań, ich celu poznawczego, praktycznego i teoretycznego, możliwe będzie uwy­
puklenie walorów aplikacyjnych badań nad tożsamością, a także dyskusja nad problematyką takiego
obszaru badawczego. Znaczna część wystąpienia dotyczyć będzie jakościowej orientacji badań nad
tożsamością oraz właściwej interpretacji (kodowania) takzebranych danych. Walorem wystąpienia
będzie przedstawienie fragmentów badań nie tylko nad tożsamością bośniacką, ale i dotyczących
postaw wobec odmienności etnicznych w środowisku zróżnicowanym kulturowo na przykładzie Bośni
i Hercegowiny, które autorka przeprowadziła kilka lat wcześniej.

DYSKURS, JĘZYK, OPIS - PROBLEMY METODOLOGICZNE
WSPÓŁCZESNEJ ANTROPOLOGII
Tarzycjusz Buliński, Uniwersytet Gdański
NASZE METODOLOGICZNE MINIMUM. ROZWÓJ METODOLOGII ANTROPOLOGII
Celem wystąpienia jest prezentacja schematu rozwoju metodologii antropologii. W schemacie wy­
różniam pięć okresów rozwoju wiedzy antropologicznej: wiedzę przed-antropologiczną, antropologię
przed-teoretyczną, antropologię opartą na faktach, antropologię opartą na interpretacji oraz antropo­
logię opartą na doświadczeniu. Przejścia pomiędzy nimi są ufundowane na krytyce dotychczasowych
sposobów uzyskiwania wiedzy i sformułowaniu w y m o g ó w metodologicznych, które mają zaradzić
błędom poznawczym popełnianym przez poprzedników. Pojęcie okresu rozwoju wiedzy jest oczywiście
pewnym uproszczeniem, które ma ułatwić jasne sformułowanie podstawowych w y m o g ó w badawczych,
jakie współcześnie narzucamy, czasami milcząco, na działalność poznawczą antropologa. Postaram się
pokazać, że nasze metodologiczne minimum jest logiczną konsekwencją rozwoju teoretycznego dyscy­
pliny, w której widać konsekwentne poszerzanie świadomości metodologicznej.
Przyjrzę się poszczególnym okresom rozwoju wiedzy antropologicznej jako rozmaitym sposobom
poznawania świata, z których każdy musiał rozwiązać kwestię trzech fundamentalnych kwestii poznaw­
czych: statusu metody badawczej, podmiotu badawczego i przedmiotu badawczego. Początkowo
wszystkie trzy były dla antropologów oczywiste. Pierwsza krytyka dotyczyła metody badawczej i jej
błędów poznawczych - jej podstawowy zarzut dotyczył stosowania interpretacji typu adaptacyjnego.
Druga krytyka obejmowała już nie tylko metodę, ale także osobę badacza (podmiot poznawczy) - jej
podstawowy zarzut dotyczył obiektywizmu leżącego u podstaw sądów i praktyk badawczych antropo­
logów. Wreszcie trzecia krytyka podważyła nasze wyobrażenia dotyczące nie tylko metod i podmiotu
116

badawczego, ale także przedmiotu badania - jej podstawowy zarzut dotyczy esencjalizowania badanych
zjawisk. W wyniku zastosowania tych trzech krytyk, wespół z krytyką wiedzy przed-antropologicznej, za
jedne z najważniejszych cech wiedzy antropologicznej uznajemy jej empiryczność, historyczność, refleksyjność i procesualność. Powyższy schemat rozwoju metodologii antropologii pozytywnie koresponduje
z rozwojem teorii i myśli etnologicznej (od ewolucjonizmu do perspektywizmu) oraz z przekształcaniem
się w y m o g ó w etycznych prowadzenia badań (od kolonializmu do dialogizmu).
Krystian Darmach, Uniwersytet Łódzki
MIĘDZY SZTUKĄ A MARKETINGIEM ALBO ŚMIERĆ ANTROPOLOGII?
W wystąpieniu podejmę próbę odpowiedzi na zawarte w streszczeniu pytania, przedstawiając możliwe
sposoby konceptualizacji stanowiska antropologii kultury wobec wyzwań (przede wszystkim metodo­
logicznych), przed jakimi stoi, spełniając (bądź nie) potrzeby współczesnego świata, poszukując swego
miejsca w dyskursie publicznym w kontekście kulturowych zmian, jakim podlega dziś status wiedzy
humanistycznej.
W pierwszej części referatu pragnę przedstawić konsekwencje metodologiczne sposobów działania i my­
ślenia o współczesnej antropologii jako formie działalności artystycznej. Być może źródła konieczności tego
sposobu myślenia tkwią właśnie w metodzie i refleksji metodologicznej. Nie chodzi tylko o badania i prace
antropologiczne pisane w duchu performatywizmu, ale pójście o krok dalej. O metadysyplinarne łączenie
środków wyrazu, literackich, retorycznych, plastycznych, fotograficznych etc, by ostateczna forma opisu,
wypowiedzi, interpretacji mogła przerodzić się (świadomie) w performans, wystawę, instalację, społeczny
projekt lub inną artystyczną formę. Dzięki temu być może uzyskujemy dostęp do pełniejszego zrozumienia
złożoności przeżywanego doświadczenia, relacji między badaczem a rozmówcą, a także relacji między
wizualnościątekstualnością, performatywnością w poznaniu antropologicznym i ich roli wtworzeniu
antropologicznej prezentacji.
W części drugiej odniosę się do starej już idei uprawiania antropologii dla potrzeb biznesu, potrzeb rynko­
wych, gospodarczego rozwoju w lokalnym/globalnym wymiarze; w skrócie etnografii/antropologii jako
narzędzia tworzącego istotną bazę dla strategii komercyjnych i marketingowych.
Część trzecia dotyczyć będzie refleksji nad tym, co wprost nie wypowiedziane, czyli czy istnieje przestrzeń
dla antropologii kultury pomiędzy przedstawionymi wyżej biegunami, formami myślenia i działania, by
antropologia jako nauka par excellence humanistyczna zauważalnie zachowywała swą żywotność.
Grzegorz Godlewski, Uniwersytet Warszawski
ANTROPOLOGIA POSTTEKSTOWA JAKO PRAKTYKA (AUTO(TERAPEUTYCZNA
Jedną z najważniejszych inspiracji współczesnej antropologii jest wysunięta przez Victora Turnera idea
„antropologii wyzwolonej", która pozwalałaby dotrzeć do rdzennego sposobu istnienia kultury - do­
świadczeń „żywych ludzi". Dotarcie do ich„świata przeżywanego", współokreślanego przez właściwe im
postrzeganie świata i praktyki życiowe, nie jest jednak możliwe bez przezwyciężenia tego, co w punk­
cie wyjścia wyznacza, zapośrednicza i w rezultacie zniekształca poznanie antropologiczne. Poznanie
to powinno porzucić roszczenia systemowe i oprzeć się na doświadczeniu samego badacza - j e ś l i nie
dzielącego doświadczeń innych, to przynajmniej im towarzyszącego. W ten sposób, otwierając możli­
wości bliższego obcowania z innością, można zbliżyć się do uchwycenia fenomenologii cudzego po117

strzegania świata (Michael Jackson) i śledzenia praktyk kulturowych jako praktyk (Pierre Bourdieu).
To zbliżenie wymaga jednak odrzucenia wielu nastawień właściwych nie tylko antropologii, ale też
nauce zachodniej, a nawet w ogóle dominujących w naszej kulturze wzorców poznania. SamTurner
wskazywał, że g ł ó w n y m źródłem tych nastawień jest wykształcone w kulturze zachodniej„nachylenie tekstowe", będące rezultatem jej zaawansowanej piśmienności. Jego obecność, przyjmująca
również postać„intelektualizmu" ujawnia się nie tylko na etapie„pisania kultury"- procesy tekstualizacji i intelektualizacji wnikają już do sfery samego doświadczania świata, w tym również przez
badacza. Warunkiem otwartej postawy badawczej, pozwalającej „podążać za badanym wszędzie
tam, gdzie on sam zmierza", jest zatem przezwyciężenie tego nachylenia. A raczej przezwyciężania
-jest ono bowiem tak silnie zakorzenione, że wymaga wytrwałej praktyki (auto)terapeutycznej, na
podobieństwo terapii, jaką aplikował filozofii Ludwig Wittgenstein.Towarzyszenie praktykom życio­
wym badanych - zwłaszcza o tyle, ile zdolne byłoby do otwierania się na aintelektualne,„praktyczne" wymiary ich doświadczenia - może sprzyjać skuteczności tej terapii.Tym samym cel poznania
antropologicznego stawałby się zarazem środkiem do jego osiągnięcia.
Katarzyna Majbroda, Uniwersytet Wrocławski
REMODELOWANIE BADAŃ EMPIRYCZNYCH. ANTROPOLOGICZNA TEORIA I PRAKTYKA
BADAWCZAW OPTYCE INTERPRETATYWIZMU
Celem wystąpienia jest refleksja na temat przemian w antropologii społeczno-kulturowej XX i XXI
wieku zainspirowanych zwrotem interpretatywnym, które autorka proponuje widzieć jako zjawisko
konstytutywne dla dyscypliny o charakterze idiograficznym. Wątki tematyczne podjęte w wystąpie­
niu koncentrują się na najważniejszych kategoriach i pojęciach językoznawczych i literaturoznawczych (tj. dyskurs, opis, interpretacja, znaczenie), które zostały zdefiniowane w ramach antropologii
interpretatywnej i okazują się kluczowe dla epistemologii dyscypliny, a nierzadko modelują katego­
rie ontologiczne (tj. kultura, rzeczywistość, społeczeństwo) oraz perspektywę badawczą zognisko­
waną na intersubiektywnych sposobach doświadczania świata.
Referat pokazuje zarówno pozytywne, twórcze wymiary dyscypliny zwróconej ku stylowi myślowe­
mu określanemu jako interpretatywizm, jak i kłopotliwe reperkusje wspomnianego zjawiska, które
obejmują m.in. nihilizm poznawczy, koncentrację na samoopisie, trywializację antropologicznej
interpretacji i odchodzenie od rzeczywistości społeczno-kulturowej sytuującej się poza słowami.
Jego zasadnicza część dotyczy pragmatycznego wymiaru zarysowanych wyżej zjawisk.
Autorka pokazuje, jak debata antropologiczna koncentrująca się na ontologii i epistemologii dyscy­
pliny w p ł y w a na praktykę b a d a w c z ą - f i e l d w o r k . T y m samym, najistotniejszym aspektem wystą­
pienia jest pokazanie, jak kategorie i pojęcia wypracowane w nurcie interpretatywnym redefiniują
badania empiryczne: ich cel, sposób rozumienia procesu badawczego, sytuację bycia w terenie, rolę
i status badacza oraz pryncypia jego autorytetu naukowego, a przede wszystkim relacje badacz-jego rozmówcy i rolę tych ostatnich w procesie konstruowania antropologicznej wiedzy.
Zasadnicze wątki wystąpienia koncentrują się na sposobach rozumienia i definiowania badań empi­
rycznych w ramach interpretatywizmu, który akcentuje dyskursywne wymiary procesu badawczego,
badania oddolne (folIow down), koncentrację na zjawiskach życia codziennego interpretowanych
w ich naturalnych kontekstach z uwzględnieniem perspektywy badanych - aktorów społecznych.
118

Istotnym elementem fielclworku w optyce interpretatywizmu jest także koncentracja na lokal­
nym wymiarze wiedzy, co w szerszej perspektywie w p ł y w a także na redefiniowanie niełatwych
relacji między teorią antropologiczną, metodologią a praktyką badawczą; między epistemologią
a pragmatycznym wymiarem funkcjonowania dyscypliny.
Rozpoznania i diagnozy formułowane w wystąpieniu stanowią wynik krytycznej analizy i interpreta­
cji propozycji metodologicznych i refleksji podejmowanych przez zwolenników metodologii badań
jakościowych, a fundowane są na analizie dyskursu metodologii badań empirycznych zainspirowa­
nej antropologią interpretatywną.
Marek Pacukiewicz, Uniwersytet Śląski
ANTROPOLOGIA KULTUROWA WOBEC ANTROPOLOGICZNEGO SNU HUMANISTYKI
Niezależnie od tego, czy kończący Słowa i rzeczy Michela Foucaulta fragment opisujący „antro­
pologiczny sen nauk humanistycznych" uznamy za trafną diagnozę rzeczywistego stanu, czy też
za metaforę będącą wyrafinowaną prowokacją - niewątpliwie stwierdzenie to stanowi wyzwanie
dla każdego humanisty i, być może, domaga się od niego samookreślenia. Warto zastanowić się
więc i nad tym, jak w ramach tego modelu rysuje się status, a być może i przyszłość antropologii
kulturowej, na którą poststrukturalizm Foucaulta wywarł i wywiera nadal ogromny w p ł y w .
Zdaniem Foucaulta, powstałe w przestrzeni p o m i ę d z y biologią, ekonomią i j ę z y k o z n a w s t w e m
„nauki humanistyczne" uczyniły ze skończoności człowieka podstawę wszelkiej pozytywnej wie­
dzy i doprowadziły d o „ a n t r o p o l o g i c z n e g o snu", w którym człowiek, traktowany jako dwuznaczne,
empiryczno-transcendentalne źródło prawdy i pretekst poznania - ostatecznie zanika w splocie
wytworzonych przez siebie dyskursów wiedzy.
Ważne miejsce w tym procesie zajmuje, zdaniem francuskiego badacza, etnologia, która r ó w n o ­
cześnie uwalnia i unieważnia człowieka, szukając prawdy poza nim - w strukturze kultury. Wraz
z innymi„kontr-naukami", psychoanalizą i lingwistyką, etnologia w pustym miejscu po zniknięciu
człowieka odnajduje byt języka.
W zarysowanej przez Foucaulta konfiguracji epistemologicznej antropologia kulturowa wydaje
się przeciwstawiona antropologii filozoficznej, jednak jej status pozostaje dwuznaczny. Z jednej
strony, poststrukturalna teoria kultury ma przemożny w p ł y w na antropologiczną koncepcję
badawczą zogniskowaną na pojęciu dyskursu i własnych uwarunkowaniach epistemologicznych,
co często rzutuje również na koncepcję badań terenowych (w tym kontekście ciekawa może
okazać się analiza propozycji teoretycznych Paula Rabinowa). Z drugiej natomiast strony, patrząc
na problem od strony autonomicznego rozwoju historycznego dyscypliny naukowej dedykowa­
nej poznaniu człowieka i jego kultury, wypada postawić istotne, choć być może naiwne pytanie
o zasadność umieszczania (często mimowolnego) antropologii kulturowej po stronie metateoretycznego antyhumanizmu.
Czy współcześnie istnieje zatem dla antropologii kulturowej alternatywa p o m i ę d z y antropologią
filozoficzną a losem kontr-nauki skojarzonej z lingwistyką i psychoanalizą?

119

Adam Pisarek, Uniwersytet Śląski
MODEL JAKO PRZEDMIOT DYSKURSU ANTROPOLOGICZNEGO
Celem wystąpienia jest prezentacja w p ł y w u różnych teorii modelowania danych antropologicz­
nych na sposoby dookreślania relacji p o m i ę d z y kategoriami sprawczości i struktury, a pośred­
nio również kategoriami zmiany i trwania, porządku synchronicznego i diachronicznego oraz
preferencji dla opcji idiograficznej lub nomotetycznej w badaniach kultury. Rozpoczynając od
przedstawienia różnicy p o m i ę d z y statycznym i mechanicznym charakterem modelu w propozycji
Claude'a Lévi-Straussa, autor chce przyjrzeć się grze założeń, pojęć i zależności, które tworzą tę
kategorię w myśli Marshalla Sahlinsa i Clifforda Geertza, następnie zaś podążyć w stronę generatywnej koncepcji Pierre'a Bourdieu. Stanowi ona ważny dla dalszych przekształceń dyskursu
obszar mediacji -jakojedna z niewielu umożliwia wpisanie rachunku p r a w d o p o d o b i e ń s t w a
rządzącego sferą praxis w samą strukturę modelu.To natomiast pozwala na zakwestionowanie
tezy Levi-Straussa mówiącej, że modele mogą być stworzone jedynie w oparciu o wiedzę a posterori (co Bourdieu nazywa strategią„retrospektywnej konieczności"). Autor Szkicu teorii praktyki
rekonfiguruje sieć relacji p o m i ę d z y przywołanymi uprzednio kategoriami, nie oznacza to jednak,
że przezwycięża stojące u ich podstaw aporie.
Analiza wymienionych wyżej koncepcji prowadzi do wniosku, że dyskurs antropologiczny, eksplo­
atując pojęcie modelu, skazany jest na „strategiczne" decyzje z poziomu przekształceń metonimiczno-metaforycznych (C. Lévi-Strauss).To dzięki nim możliwe staje się odszukanie w s p ó l n e g o
mianownika różnorodnych zjawisk kulturowych, ten zaś pozwala na konceptualną pracę na
odpowiednio spreparowanych konstruktach. Konstytuując się, dyskurs przybiera jednocześnie
postać matrycy kolejnych działań interpretacyjnych. Matryca ta, zakorzeniona w określonej trady­
cji myślowej, zezwala na w y b ó r i uruchamianie zaledwie niewielkiej części poddawanych analizie
r y t m ó w trwania i zmiany.
Małgorzata Rygielska, Uniwersytet Śląski
ANTROPOLOGIA SUB SPECIE...TEKST KULTURY-„POJĘCIE WĘDRUJĄCE"
CZY NARZĘDZIE BADAWCZE?
Współcześnie wiele mówi się o różnorako pojmowanych „tekstach kultury". Pojęcie tekstu kultury
zadomowiło się już na dobre nie tylko w języku naukowym, ale również w języku potocznym - poza
letnimi seminariami wTartu, dzisiejszymi salami wykładowymi i stronami specjalistycznych czasopism,
wymagających od autorów pogłębionej refleksji i precyzji wypowiedzi. Bywa czasem używane również
w całkowitym niemal oderwaniu od wcześniejszych koncepcji semiotyków tartusko-moskiewskich, m.in.
Aleksandra Piatigorskiego, Jurija Łotmana, Borisa Uspienskiego, którzy uznali kulturę za wysoce skompli­
kowany system znakowy, składający się z różnego typu wzajemnie od siebie zależnych podsystemów.
Kultura - należałoby też tutaj rozstrzygnąć, czy mówimy o kulturze w rozumieniu dystrybutywynym,
czy atrybutywnym - rozumiana przez nich była jako wtórny system modelujący, dla którego źródłem
strukturalności był język naturalny (B. Uspienski, J. Łotman). Utworzone przez wspomnianych badaczy
pojęcie tekstu kultury, na polski grunt wprowadzone przez Stefana Żółkiewskiego, nawiązywało do
sposobów rozumienia znaku i tekstu w ówczesnym językoznawstwie, ale także w teorii sygnalizacji.
„Interesowała [ich] nie teoria sama w sobie, lecz [...] jako dostarczycielka sprawnych narzędzi badawczych"
12C

(B. Żytko). Każdy z tych badaczy rozumiał tekst kultury nieco inaczej, choć jedno pozostawało dla nich
wspólne-traktowanie tekstu kultury jako narzędzia badawczego, a zarazem kategorii opisu kultury. Kul­
turę można ponadto rozumieć jako „całokształt tekstów" lub„całokształt funkcji" (A. Piatigorski, J.Łotman),
a każde z tych ujęć inaczej ustanawia relację między tekstem i funkcją, a także tekstem, funkcją i kulturą.
Pojęcie tekstu kultury pojawiające się w pracach semiotyków moskiewsko-tartuskich wiązało się więc
bezsprzecznie z określoną i jasno wyłożoną metodologią oraz metodyką badań kultury. Współcześnie
wskazuje się na ograniczenia takiego ujęcia, ale też - być może czasami nieświadomie - odrywa się
pojęcie tekstu kultury od związanej z nim teorii i praktyk badawczych.Tymczasem namysł nad tym, czym
jest tekst kultury - bez względu na zaproponowane rozstrzygnięcia - z całą pewnościąjest istotny i przy
opisach rzeczywistości kulturowej, i przy analizach tych opisów.
Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska
ANTROPOLOGIA A „ D A R W I N I Z M KOSMICZNY". PYTANIA O Z M I A N Ę PARADYGMATU
Wywiedziona z koncepcji Richarda Dawkinsa koncepcja samoreplikujących się jednostek dziedziczno­
ści kulturowej - memów, choć marginalizowana przez antropologię, zdecydowanie zmienia (a w każ­
dym razie może zmienić) nasze myślenie o kulturze. Odwracając przyjęty dotąd porządek, w pewnym
sensie, cały dotychczasowy dorobek antropologów„stawia na głowie". Łącznie z kwestią fundamental­
ną: jak budują się, ewoluują i trwają kultury. I jakie jest w tym wszystkim miejsce człowieka.
Dyskusja o kulturze i miejscu człowieka w jej tworzeniu aktualnie daleko już wykroczyła poza ramy
antropologii. Stanowi dzisiaj ważny nurt rozważań biologii, zwłaszcza neoewolucjonizmu, gdzie znaj­
duje zresztą całkiem inne - niż te tradycyjne - rozstrzygnięcia. Jeśli traktować serio pytania o problemy
metodologiczne współczesnej antropologii, to pewne jest, że nie mogą one pomijać dyskursu biolo­
gicznego, co od czasów Boasa było skutecznie praktykowane, aliści doprowadziło w finale do kryzysu
antropologii i załamania się wielkich narracji antropologicznych - od pytań M. Foucaulta o miejsce
podmiotu do rozpadu paradygmatu antropologicznego i wyłonienia się„paradygmatów ułomnych"
- studiów kulturowych. Celem wystąpienia jest zobrazowanie nowej wizji człowieka, jaką budują nauki
biologiczne, w tym genetyka, oraz namysł nad skutkami przyswojenia przez antropologię tej nowej,
biologicznej wiedzy o człowieku. Memetyka to tylko „wierzchołek góry lodowej" tych przeobrażeń. Ale trzymając się, utartej zresztą, metafory - wierzchołek znaczący. Istotnym dowodem nie są akurat niszowe
nadal w naszym kraju studia memetyczne, ale sama tkanka kultury — internet, fora społecznościowe, tęt­
no kultury popularnej, codzienność, wzory zachowań, a przede wszystkim język, dyskurs, opis - praktyki
komunikacyjne. Warto przemyśleć nową, biologiczną wizję człowieka, stara jest nieaktualna, niestety.
Agnieszka Wieszaczewska, Uniwersytet Wrocławski
PERSPEKTYWA ANTROPOLOGICZNA W ANALIZIE TEKSTÓW HISTORYCZNYCH STUDIUM PRZYPADKU
Mój referat koncentrować się będzie na d w ó c h kwestiach. Pierwszą z nich będzie opis badań, jakie
przeprowadziłam na źródłach zaliczanych do źródeł historycznych. Są to listy jednego z wielu pracow­
ników dolnośląskiej „bezpieki" kierowane do ówczesnego ministra sprawiedliwości. Wybrany przeze
mnie tekst znajduje się w archiwum wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. W swoim
piśmie zwraca się on o przywrócenie mu odebranych praw kombatanckich, rozwijając przy tym
12'

bogatą argumentację. Chciałabym przyjrzeć się strategiom perswazyjnym autora, korzystając przede
wszystkim z klasycznego rozumienia pojęcia retoryki. Interesować mnie będzie to, jak autor umacniał
swoją pozycję w tekście, jak wpływał na czytelnika poprzez stosowanie odpowiednich środków per­
swazji. Skupić chciałabym się też na kwestii intertekstualności wybranego przeze mnie tekstu.
Wyżej opisana kwestia stanie się punktem wyjścia nad szerszą refleksją na temat możliwości i za­
sadności zastosowania metodologii antropologicznej w badaniach koncentrujących się na źródłach
historycznych. Refleksja powstała na gruncie zwrotu tekstualnego oraz zwrotu retorycznego pozwoliła
na to, aby antropolog wkroczył ze swoją propozycją interpretacji rzeczywistości tekstowej. Chciałabym
odpowiedzieć na pytanie, jak pojęcia i terminy wypracowane na gruncie antropologicznego namysłu
nad dyskursem mogą przełożyć się na takie badania, jakie były prowadzone przeze mnie.
Mój referat ma więc za zadanie - z jednej strony - przedstawić konkretne badania, prowadzone
w ramach pisania pracy magisterskiej na kierunku etnologia, z drugiej zaś - służyć namysłowi nad
kwestiami teoretycznymi, które pojawiły się przez cały czas powstawania wyżej wspomnianej pracy.

ETNOANIMACJA. O PRZENIKANIU SIĘ PRAKTYK
Anna Chlebicka, Stowarzyszenie Pracownia Etnograficzna im. Witolda Dynowskiego
„IS ETHNOGRAHY FUN?"- O DYLEMATACH ETNO-ANIMATORA NA PODSTAWIE
DOŚWIADCZEŃ STOWARZYSZENIA PRACOWNIA ETNOGRAFICZNA
Stowarzyszenie Pracownia Etnograficzna to organizacja pozarządowa, która powstała z inicjatywy
studentów i absolwentów lEiAK UW w 2006 roku. Do celów statutowych Stowarzyszenia należą m.in.
budowanie postaw otwartości i tolerancji, rozumienia własnej kultury, przełamywania stereotypów,
umiejętności odczytywania kodów kulturowych i posługiwania się nimi, wspieranie i pielęgnowanie
dziedzictwa kulturowego, czy promocja etnologii jako nauki. Przez ostatnie lata przeżywa intensywny
rozwój - a wraz z nim rosną dylematy.
Czujemy się - c h o ć nie wszyscy - etnografami i zmagamy z dziedzictwem dyscypliny, w innych niż
uniwersyteckie warunkach. Dyskusja o skojarzeniach z etnografią ożywa wciąż na nowo, w kontekście
działań promocyjnych czy wyboru kierunków działania. Choć to powrót do znanych nam pytań o toż­
samość dyscypliny, to w kontekście decyzji o realizacji konkretnych projektów - brzmią one inaczej.
Podobnie wielokrotnie powraca pytanie o definicję kultury- czy to przy okazji próby wyjaśnienia tego
terminu podczas warsztatów w szkole podstawowej, czy w momencie pisania wniosku o grant, gdy
być może zmieszczenie się w jakimś jej rozumieniu umożliwi zdobycie środków na działanie.
W referacie chcę odnieść się do pytań o tematy, język (języki?) i cele naszego działania. Będę obrazo­
wać główne pytania i dyskusje, które przetoczyły się przez naszą organizację na przykładach konkret­
nych projektów z zakresu edukacji, popularyzacji nauki i animacji kulturalnej.
„Etnhnograhy is fun"to cytat z Jamesa Clifforda, którego poprosiliśmy o napisanie kilku słów wprowa­
dzenia do etnografii dla ludzi nie znających tej dyscypliny. Od razu utożsamiliśmy się z tym hasłem,
choć jednocześnie nie byliśmy w stanie go przetłumaczyć na język polski. A ponieważ zawiera w sobie
i pytanie o język, i oto, czym jest etnografia, o cel działania, ale i dystans do siebie, wybrałam je na
motyw przewodni mojego wystąpienia.
122

Zofia Dworakowska, Uniwersytet Warszawski
BADANIA PRZEZ WSPÓŁPRACĘ NA PRZYKŁADZIE PROJEKTU EKSPEDYCJE
Projekt Ekspedycje zorganizowany we współpracy uniwersytetów, galerii i organizacji pozarządowych
zaplanowany został jako eksperyment na styku badań społecznych, sztuki oraz pedagogiki społecznej.
Celem projektu było odkrycie różnorodności kulturowej, form organizacji i wyobrażeń społeczności
zamieszkujących dzielnice stereotypowo postrzegane jako zmarginalizowane. Ekspedycje przybrały
formę trzech trzytygodniowych pobytów badawczych, które odbyły się w dzielnicy Ponent wTarragonie (styczeń 2013), Maurepas w Rennes (marzec 2013) i na warszawskiej Pradze (maj 2013).
W ramach międzynarodowego zespołu badawczego współpracowali ze sobą m.in.: socjologowie,
antropolożka, socjolingwistka, pedagodzy ulicy, dzieci, fotografowie, grafik, aktorka. Każdy członek
zespołu w czasie badań w d w ó c h z trzech miast prowadził projekt, podczas którego wykorzystywał
perspektywę i metody właściwe dla swojej dyscypliny. Równolegle do własnego projektu został
poproszony o wymyślenie narzędzia, które umożliwi mu wymianę doświadczeń i wiedzy z innymi
odkrywcami, by stworzyć nowe formy współpracy.
Gotowość do współpracy przekraczającej zarówno dyscypliny, jak i„usytuowanie" każdego z członków
zespołu, stanowiła jedną z zasad projektu, który podejmuje w ten sposób refleksję nad autorytetem
badacza i jego możliwym/niemożliwym zakwestionowaniem, a także nad kreatywnym wymiarem
badań antropologicznych i socjologicznych oraz nad badawczym aspektem działań artystycznych.
Badania terenowe trzech dzielnic zostaną zwieńczone m.in. wydaniem książki, przygotowaniem
wystawy, filmu dokumentalnego i międzynarodowego seminarium.
http://expedition-s.eu/en/
Autorka wystąpienia - Zofia Dworakowska uczestniczyła jako antropolożka kultury w Ekspedycjach
w Maurepas i na Pradze, gdzie zrealizowała badania oparte na współpracy. W swoich projektach, czer­
piących inspiracje m.in. z autoetnografii, etnografii performatywnej i etnografii publicznej, zastanawia
się nad rolą badacza w terenie, wzajemnością i zwrotnością relacji między badaczem i mieszkańcami,
nad koncepcją badania otwarcie inicjującego działanie oraz rozważa możliwe formy upubliczniania
wyników badań i samych procesów badawczych.
Iwona Morozów, Uniwersytet Wrocławski. Łukasz Michoń
O WROCŁAWSKICH DZIAŁANIACH INTERDYSCYPLINARNYCH WSPIERAJĄCYCH PROCES
WYCHODZENIA Z BEZDOMNOŚCI
W naszym wystąpieniu chcemy przedstawić efekty uczestniczących badań w działaniu, które prowadzimy
od dwóch lat w ramach interdyscyplinarnych zespołów. W ich skład do tej pory weszli antropolodzy, anima­
torzy kultury, architekci,filmowcyamatorzy i jednocześnie bezdomni mężczyźni z wrocławskiego oddziału
schroniska im. św. Brata Alberta.
Chcemy zaprezentować specyfikę naszych dotychczasowych badań w działaniu ujętych w ramy dwóch
dotychczasowo zrealizowanych wspólnie projektów. Pierwszy z nich zatytułowany„Bez(do)Mnie"zrealizowany został w 2012 roku, trwał siedem miesięcy i zakończył się stworzeniem multimedialnej wystawy, którą
można było oglądać przez dwa tygodnie w Muzeum Współczesnym Wrocław.
Drugi projekt, który realizujemy wspólnie od dwóch lat, składa się z dwóch części - z jednej strony projektu
filmowego, którego celem jest rejestrowanie za pomocą kamery wszystkich naszych wspólnych działań
123

i przekucie w ten sposób wiedzy i praktyki antropologicznej na audiowizualne medium, a z drugiej
jest on próbą stworzenia eseju, podkreślającego wyjątkowość naszych partnerów, czyli grupy Cinema
Albert Production (jedyna w Polsce tego rodzaju grupa artystyczna osób bezdomnych robiących
filmy o bezdomności). Projekt ten ma w rezultacie doprowadzić do wyjaśnienia w p ł y w u ich własnej,
filmowej inicjatywy na dotychczasową zmianę ich sytuacji życiowej, a ostatecznie również uzasadnić
wybór audiowizualnej formy komunikacji i wskazać korzyści, możliwości, a także dylematy płynące
z użycia takiej formy.
Prezentując specyficzne doświadczenia z realizacji naszych projektów, chcemy przedstawić korzyści
wynikające z interdyscyplinarnych działań wspierających proces upodmiotowienia, samostanowienia
oraz emancypacji osób starających się wyjść z bezdomności. Nasze działania oparte na współpracy,
opowiadają się za wielowymiarowymi praktykami zbliżającymi antropologię i sztukę społecznie zaan­
gażowaną.
Ewa Żurakowska, DAMU, Divadelni Akademie Muzickych Umeni. Akademia Teatralna
DZIEDZICTWO INDUSTRIALNE W REFLEKSJI TEATRALNEJ NA PRZYKŁADZIE PROJEKTU SITE
SPECIFICW PRZESTRZENIACH GÓRNICZYCH W CZECHACH, POLSCE, NIEMCZECH
Spektakl jest moim dyplomowym projektem studiów doktoranckich na AkademiiTeatralnej DAMU
w Pradze. Wjego powstanie są zaangażowani artyściTeatralnej i Muzycznej Akademii w Pradze.
Realizacja: kopalnie w Kladnie (Czechy), Nowej Rudzie (Polska), Zagłębiu Ruhry (Niemcy) w latach
2013/2014.
PLAN WYSTĄPIENIA
1. Dokumentacja kultury i przestrzeni górniczej - scenariusz spektaklu site spécifie.
1 .Temat przedstawienia: fenomen pracy z perspektywy kobiecej na podstawie kultury górniczej.
2. Prezentacja video fragmentów przedstawienia z Czech i Polski.
3. Omówienie metod pracy. Sound arts: instalacja dźwiękowa, wykorzystanie zarówno nagrań doku­
mentalnych (wywiady z byłymi pracownikami kopalni), jak i i n s t r u m e n t ó w - o b i e k t ó w dźwięko­
wych wytworzonych z narzędzi pracy w kopalniach. Dźwiękjako medium uobecniające przeszłość
w teraźniejszości.
4. Zagadnienia podejmowane w spektaklu: Kultura górnicza jest punktem wyjścia do dyskusji o pracy
i sytuacji kobiet w czasach wolnego rynku i emancypacji. Interesują mnie socjologiczne aspekty
indywidualizacji pracy z perspektywy kobiecej.
Scenariusz projektu oparty jest na materiałach archiwalnych i historycznych kopalni w Polsce, Cze­
chach i Niemczech. Aspekt doku mentalny jest istotnym elementem w powstaniu scenariusza.Teatr
dokumentalny traktuję jako pomost między przeszłością a teraźniejszością. Wstępna faza przygotowań
to research w archiwum każdej kopalni, w której realizowany jest projekt (Kladno, Nowa Ruda, Dort­
mund, Zagłębie Miedziowe).
W związku z realizacją projektu pojawiają się pytania: Jakie prawa ma sztuka dokumentalna? Na co
pozwala artyście swoboda twórcza, gdy odwołuje się do konkretnej tradycji określonej grupy ludzi,
wykorzystując osobiste narracje, wywiady, zdjęcia, filmy jako materiał do scenariusza?
II. Dziedzictwo przemysłowe - kontekst kulturowy, społeczny, polityczny.
1. Dziedzictwo kulturowe sąsiadujących ze sobą państw Unii Europejskiej na przykładzie kultury górniczej.
124

2. Wspólne dziedzictwo przemysłowe państw o odmiennej sytuacji polityczno-ekonomicznej. Jak eko­
nomiczne i polityczne decyzje wpływają obecnie na sposób pracy w Polsce, Czechach, Niemczech?
Jak rozmieszczenie surowców naturalnych wpływa na migracje ludności w poszukiwaniu pracy?
3. Przestrzenie postindustrialne dziś jako miejsca działań artystycznych.
4. Dyskusja na temat tożsamości lokalnej we współczesnych miastach - byłych zagłębiach wydobywczych.

POSTSOCJALIZM I POSTKOLONIALIZM W REFLEKSJI
I W BADANIACH ANTROPOLOGICZNYCH
Karolina Bielenin-Lenczowska, Uniwersytet Warszawski
POST-CO? PRZYDATNOŚĆ KATEGORII'POSTSOCJALIZMU'W BADANIACH
ANTROPOLOGICZNYCH W BYŁEJ JUGOSŁAWII
Kategoria badawcza'socjalizmu'i tym samym'postsocjalizmu'jest w naukach społecznych bardzo
pojemna. Obejmuje tak nieporównywalne sytuacje społeczno-polityczno-ekonomiczne jak względnie
otwartą i zamożną Jugosławię z zamordystycznym komunizmem w sąsiedniej Albanii czy Rumunii.
Tym samym trudno mówić o podobnej transformacji do postsocjalizmu. Pojawia się pytanie, na
ile kategoria zarówno socjalizmu, jak i postsocjalizmu, jest pojemna, aby móc pomieścić tak różne
doświadczenia - czy nie jest zbyt szeroka, a tym samym rozmyta i nieprzydatna teoretycznie i meto­
dologicznie? Po pierwsze być może należałoby jasno podkreślić potrzebę odmiennych t e r m i n ó w postsocjalizm i postkomunizm - i podążyć tropem badaczy porównujących postsocjalizm i postkolonializm, którzy skupiają się na podobnych mechanizmach dominacji i władzy w różnych kontekstach.
Po drugie, w Jugosławii nie tylko socjalizm był specyficzny, ale również specyficznie się zakończył
- krwawą wojną, na skutek której nie tylko upadł jakiś system polityczny, ale i cały kraj rozpadł się na
mniejsze republiki. A zatem w Jugosławii po socjalizmie nie nastąpił bezpośrednio (jakiś) postsocja­
lizm. Z jednej strony więc punktem odniesienia jest dla wielu nie tyle socjalizm, ile właśnie wojna.
Z drugiej zaś strony, specyfika Jugosławii jako kraju względnie stabilnego ekonomicznie i znacznie
bardziej otwartego na Zachód niż inne kraje socjalistyczne i komunistyczne powoduje, że zjawisko
nostalgii za codzienną egzystencją w Jugosławii (tzw.jugonostalgia) jest powszechna we wszystkich
post-jugosłowiańskich republikach.
Anna Engelking, Polska Akademia Nauk
WOKÓŁ KATEGORII„HOMO SOVIETICUS". UWAGI Z PERSPEKTYWY BADAŃ TERENOWYCH
NAD MENTALNOŚCIĄ KOŁCHOŹNIKÓW
Kategoria „ h o m o sovieticus"[por. m.in. Zinowiew 1986, Tischner 1992, Sztompka 1993], znana
z literatury sowietologicznej i socjologicznej, a także popularna w dyskursie publicznym to konstrukt
teoretyczny - zestaw cech uznanych za charakterystyczne dla jednostki funkcjonującej w społecznych
i politycznych uwarunkowaniach realnego socjalizmu. W referacie postawię pytanie, czyta koncepcja,
poddawana już krytyce przez antropologów jako konstrukcja ideologiczna i stygmatyzująca, może być
jeszcze przydatna w interpretacji danych empirycznych. Odwołując się do wyników badań tereno­
wych, jakie prowadziłam we wsiach kołchozowych na Białorusi (w 1.1993-2012), poddam weryfikacji
125

hipotezę, że kołchoźnicy mogą być uważani za - może nawet typowych, jeśli patrzeć z perspektywy
„postsocjalistycznej"- reprezentantów syndromu „ h o m o sovieticus". Weryfikację tę przeprowadzę na
przykładzie kilku cech charakteryzujących modelowego reprezentanta tego konceptu - takich, jak
wymuszona bezradność, podatność na manipulację, brakaspiracji, oczekiwanie opieki ze strony pań­
stwa, czy umiejętność„kombinowania". Przyjrzę się im przez pryzmat praktyki społecznej mieszkańców
wsi kołchozowych, jak również obrazu świata społecznego, zawartego w ich wypowiedziach. Obraz
ten zawiera sensy symboliczne i mityczne odwołujące się do treści kultury znacznie starszych niż
socjalistyczne, odsyła też do dawnych porządków społecznych, takich jak stanowa struktura społecz­
na i przednowoczesna tożsamość zbiorowa bazująca na podziałach religijnych. Analiza tych treści
prowadzi do wniosku, że do zrozumienia mentalności białoruskich kołchoźników bardziej adekwatne
niż„homo sovieticus" wydają się kategorie„homo religiosus" czy „ h o m o traditionalis". W tym świetle
zasadne jest patrzenie na społeczność postsowieckich kołchoźników nie tyle w kategoriach „postsocjalizmu", ile„postfeudalizmu".
Małgorzata Głowacka-Grajper, Uniwersytet Warszawski
SKOLONIZOWANA GRUPA ETNICZNAW POSTSOCJALIZMIE. ODRADZANIE KULTURY
BURIACKIEJ W SYTUACJI PODLEGŁOŚCI POLITYCZNEJ
Pojęcie„postsocjalizm" często używane jest jako szeroka kategoria opisu geopolitycznego - kraje postsocjalistyczne to te, które były do lat 90. XX w. w ZSRR lub w obrębie jego wpływów, a „postsocjalizm"
to wszystko, co się w nich teraz dzieje.Takie użycie tego terminu wywołuje tendencje do skupiania się
raczej na podobieństwach między tymi krajami niż na różnicach.Takjak istniały różne rodzaje socja­
lizmu, tak istnieją dziś różne rodzaje„postsocjalizmu", a przemiany postsocjalistyczne mają odmienne
źródła, charakter, przebieg i konsekwencje.
W referacie zamierzam odnieść się do własnych doświadczeń z badań prowadzonych na Syberii wśród
Buriatów zachodnich. Można ich postrzegać z perspektywy zewnętrznej jako grupę żyjącą w sytuacji
postsocjalizmu, ale i kolonializmu. Oznacza to, że przemiany w sferze gospodarczej, obyczajowej i toż­
samościowej (przejawiające się w próbach powrotu do tradycji etnicznej i religijnej) nie idą w parze
ze zwiększaniem stopnia suwerenności politycznej. Co więcej, wiele działań na rzecz„odradzania"
buriackich tradycji odbywa się właśnie za pośrednictwem państwa rosyjskiego i jego lokalnych struk­
tur. Trwanie przy wzorcach z przeszłości nie odnosi się już do nakazu moralnego lub zbioru bezreflek­
syjnych praktyk, ale częściej zmierza w stronę dysku rsujndywidualnych szans życiowych"i świadomie
prowadzonej polityki społecznej, mającej na celu zastąpienie ideologii komunistycznej tradycjami
etnicznymi i regionalną wielokulturowością. Badacze z Polski szukają niekiedy w działaniach buriac­
kich świadectwa ich walki z kulturową, ekonomiczną i polityczną dominacją Rosjan, lecz opór wobec
konsekwencji tej dominacji jest tylko jednym z elementów rzeczywistości społecznej. Należy do niej
także tożsamość obywatelska,„ekonomiczny patriotyzm" lokalny, pozytywne wspomnienia z czasów
radzieckiego imperium i odradzanie własnej kultury etnicznej nie w opozycji, ale w powiązaniu z inny­
mi kulturami, których przedstawiciele żyją na Syberii. Balansowanie między tymi dwoma strategiami
- oporu wobec dominującej kultury i włączaniu się w nią razem z własnym dziedzictwem etnicznym jest charakterystyczną cechą postsocjalistycznej rzeczywistości, w której żyją Buriaci zachodni.

126

Rigels Halili, Uniwersytet Warszawski
DOŚWIADCZENIE I REKONSTRUOWANIE - PRZYCZYNEK DO ANTROPOLOGII PAMIĘCI
(P)O KOMUNIZMIE/SOCJALIZMIE
Pytanie o przydatność kategorii„postsocjalizm" w badaniach nad transformacją ustrojową w prze­
strzeni postsocjalistycznej nie jest nowe. Zwrócili na nie uwagę m.in. Chris Hahn, Caroline Humphrey i Catherine Verdery w tomie Postsocialism w 2004 roku. Można to pytanie uznać za pokłosie
opinii, że postsocjalistyczna transformacja ustrojowa dobiegła końca, że ukształtowały się nowe
i trwałe elity, instytucje, formy i praktyki społeczne, które z poprzednią epoką mają mało lub nie
mają nic wspólnego. Jest to jednak podejście upraszczające. Skoro na ulicach Warszawy można
ciągle usłyszeć komentarz„Bareja wiecznie żywy", tysiące ludzi odwiedza gróbTity, a Stalin jest
uważany za jedną z najwybitniejszych postaci w dziejach Rosji, to postsocjalizm wciąż jest kategorią
potrzebną, choć bardziej przydatną w formie przymiotnikowej: postsocjalistyczne.
Obszarem, w którym kategoria ta ukazuje szczególną przydatność, są badania nad pamięcią
zbiorową o okresie socjalizmu. Celem tego wystąpienia jest udzielenie odpowiedzi - na podsta­
wie obserwacji praktyk i pracy pamięci (Ricoeur) w Europie Środkowej i na Bałkanach - na szereg
pytań: jakie tendencje dominują w dyskusjach nad pamięcią?; jaką rolę pełnią instytucje państwowe
i pozapaństwowe?; jaki cel przyświeca działaniom na polu kształtowania pamięci i jakie implikacje
polityczne, społeczne i kulturowe pociągają one za sobą?
W literaturze przedmiotu poświęcono wiele miejsca nostalgii za poprzednią epoką, przeciwstawia­
jąc ją postawie niechęci wobec socjalizmu. Nawiązując do dychotomii sformułowanej przez Jana
Asmanna, który rozróżnił pamięć komunikacyjną i kulturową, proponuję w swoim wystąpieniu
zarysować linię podziału gdzie indziej, tj. między dwoma obszarami pracy pamięci: doświadczeniem
i rekonstruowaniem. Doświadczenie ma zazwyczaj charakter indywidualny i opiera się na naoczności wydarzeń, przy czym często - choć nie zawsze - kładzie nacisk na aspekt komunikacyjny. Re­
konstruowanie zaś jest celowo podjętą praktyką, która stara się na nowo tworzyć wspólnotę poprzez
odtworzenie realiów, zaś komunikowanie znaczeń i treści czyni motywem podstawowym. Naturalnie
doświadczenie i rekonstrukcja wchodzą ze sobą w interakcję i wpływają na siebie nawzajem, często
tworząc spójną całość, choć bywa, że i stojąc sobie naprzeciw. Gdy w tej interakcji dominuje doświad­
czenie, można mówić o przewadze pamięci komunikacyjnej, zaś gdy na czoło wysuwa się rekonstru­
owanie, powstaje pamięć kulturowa. Proces ten toczy się na naszych oczach i warto na niego zwrócić
uwagę jako na jeden z ważnych elementów rzeczywistości postsocjalistycznej.
Łukasz Kaczmarek, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
0 PUŁAPKACH DETERMINIZMU - POSTKOLONIALIZM I POSTSOCJALIZM JAKO KATEGORIE
ZAWŁASZCZAJĄCE WYOBRAŻENIA
W proponowanym referacie pragnę poddać dyskusji stanowisko, iż„postkolonializm" i „postsocja­
lizm", jako istotne aspekty naukowej interpretacji relacji społecznych, tracą na znaczeniu przy ana­
lizach prowadzonych z perspektywy oddolnej, gdzie ulegają postępującemu przewartościowaniu
1 degradacji do roli e l e m e n t ó w zestawu wyobrażeń społecznych, stopniowo ustępując miejsca
symbolom bardziej aktualnym z punktu widzenia lokalnych społeczności. Jednocześnie używana
do ich o d g ó r n e j analizy retoryka ulega popularyzacji i „demokratyzacji" oraz znajduje bieżące
127

zastosowanie w lokalnych dyskursach i praktykach społecznych.
Pragnę się odnieść do proponowanych w tym panelu tematów dyskusji w oparciu o doświadczenia te­
renowe z badań prowadzonych w dawnych koloniach brytyjskich (Fidżi 2000-2007, Jamajka 2009-2012)
oraz na„postsocjalistycznym"pograniczu polsko-niemieckim (z Pawłem Ładykowskim 2009-2012).
Badania dotyczyły konstruowania tożsamości na obszarach„postpodległościowych", tzn. takich, gdzie
problematyka historycznych zależności od władzy i w p ł y w ó w kulturowych„sił zewnętrznych"stanowi
ważny aspekt repertuaru autoidentyfikacji i auto- oraz egzoreprezentacji zamieszkujących je zbio­
rowości. W każdej z badanych przeze mnie społeczności sytuacja różnie definiowanej i praktycznie
zorganizowanej podległości nakładała się na proces kształtowania„nowożytnych"tożsamości narodo­
wych (Anderson) oraz„wynajdywania tradycji" (Hobsbawm, Ranger), do którego walnie przyczynili się,
i dalszym ciągu to robią, naukowcy. Wyobrażenia, które ukształtowały się w okresie rządów pośrednich
(Fidżi), niewolnictwa i późniejszych rządów opartych na stratyfikacji rasowej (Jamajka) oraz zaborów
(Polska), w dalszym ciągu silnie oddziałują na dyskursy tożsamościowe badanych społeczności. Jedno­
cześnie fakt, że zamieszkiwane przez nie obszary stanowiły kiedyś terytoria podporządkowane obcym
państwom, jest coraz rzadziej wykorzystywany jako klucz do wyjaśniania obecnych relacji społecz­
nych i ekonomicznych przez członków społeczności lokalnych, ustępując oddolnym obserwacjom
,,mimikry"(Bhabha), w tym przypadku wchodzenia współczesnych elit władzy i gospodarczych w role
tych dawnych - kolonialnych i socjalistycznych - i dalszego przedmiotowego traktowania„zwykłych
ludzf.Te konstatacje oraz upływ czasu osłabiają rangę przemian dekolonizacyjnych i transformacji
postsocjalistycznej w oczach wielu członków społeczności lokalnych niezależnie od ich wykształcenia
i pozycji społecznej.
Beata Kowalska, Uniwersytet Jagielloński
O POSTKOLONIALIŹMIE Z PERSPEKTYWY BADAŃ FEMINIZMU
W KRAJACH BLISKIEGO WSCHODU
Postkolonializm przyczynił się do przełamania europejskiej hegemonii kulturowej. Wizja Edwarda
Saida, uznawanego za prekursora tego nurtu, jak w soczewce skupia zachodnie wyobrażenia o Innym.
W koncepcji tego autora Orient jest w dużej mierze wymysłem europejskim, statycznym, ahistorycznym fenomenem odpornym na wszelkie zmiany i zewnętrzne czynniki.Tak rozumiany Orient stał się
integralną częścią kultury europejskiej, swoistym alter ego.
Jest to zatem rodzaj dyskursu, na którego straży stoi cała sieć instytucji naukowych i oświatowych,
politycznych i społeczno-gospodarczych, wreszcie wypracowany na jego potrzeby język. Wszystko to
decyduje o niezwykłej żywotności opisywanego zjawiska i jego spójności, często niezależnie lub na
przekór jakichkolwiek odniesień do„prawdziwego" Wschodu.
0 specyfice relacji między Wschodem a Zachodem decydują różne wymiary i stopnie dominacji, siły
1 hegemonii.Ta cała złożona sieć interesów pozwalała kulturze europejskiej umacniać nie tylko swoją
potęgę, ale i tożsamość, poprzez przeciwstawianie się Orientowi. Kontrolowanie wiedzy o Oriencie,
silnie związane z nadzorem, umożliwiało rozwój orientalistycznego dyskursu, który dla Saida był raczej
znakiem europejsko-atlantyckiego panowania nad Wschodem niż sprawdzalnym dyskursem na temat
Orientu (za jaki chciał uchodzić w swej akademickiej wersji).
Studia postkolonialne nie tylko zmieniły humanistykę, ale wpłynęły na sposób uprawiania nauk spo128

tecznych (obnażając ich polityczne uwarunkowania). Nie uchroniło ich to od zasłużonej krytyki - za­
rzutu idealizacji podmiotu badań i esencjonalizmu w podejściu do Zachodu. Choć ich krytyczny walor
poznawczy jest trudny od przecenienia, nie zawsze jednak wyłania się z rozważań postkolonialnych
alternatywna, pozytywna wizja poznania. Do tych kwestii będę chciała się odnieść z jednej strony
odwołując się do polemik z Saidem Sadika Al-Azma czy tekstów Bryana Turnera, z drugiej - do swoich
badań bliskowschodnich.
Karol Kurnicki, Uniwersytet Jagielloński
POSTSOCJALISTYCZNA RELACJA. PRZESTRZEŃ IDEOLOGII I PRAKTYKATRANSFORMACJI
Dotychczasowe użycie terminu postsocjalizm z różnych względów jest nieodpowiednie. Wymaga
to jednak nie tyle jego odrzucenia, co redefinicji. Przydatne w tym względzie może okazać się użycie
kategorii przestrzeni (zwłaszcza w aspekcie jej społecznej produkcji), a także zwrócenie uwagi na funk­
cjonowanie materialnie i praktycznie definiowanej ideologii. Postsocjalizm byłby w tym kontekście
rozumiany jako specyficzny typ relacji, zawierający elementy dyskursywnej hegemonizacji oraz władzy,
a także wytwarzający praktyki adaptacji i reprodukcji systemu społecznego.
Problematyczne użycia terminu postsocjalizm wiążą się głównie z tym, iż zdają się one w uproszczony
sposób wskazywać na wspólne geograficzne i historyczne uwarunkowania społeczeństw i przestrzeni,
które - ujęte jako realne i wielowymiarowe - funkcjonują w istocie na odmienne sposoby. Ponadto,
w sensie nie tylko naukowym, ale również politycznym, określają wspólną pozycję i drogę rozwoju
społeczeństw. Wtakim ujęciu definiowanie postsocjalizm u i wskazywanie jego przejawów jest niewąt­
pliwie łatwiejsze (domyślne), jednocześnie jednak sprawia, że jest to obraz zaciemniający, nie dający
odpowiedzi choćby na pytania o genezę zjawiska czy możliwość jego zakończenia.
Nie oznacza to, iż termin postsocjalizm należy uznać za bezużyteczny - chodzi raczej o jego bardziej
krytyczne użycie. Przydatna w tym może okazać się kwestia przestrzeni, ujmowanej jako społeczny
produkt, specyficzny dla lokalnych społecznych warunków. Jest to zerwanie z obecną w socjolo­
gii i antropologii analizą społeczeństw w perspektywie temporalnej (co nadal niejawnie zakłada
dyskurs o postsocjalizmie) i podkreślenie jednoczesnego materialnego istnienia i praktycznego
odtwarzania wielości systemów społecznych i ich przejawów. Postsocjalizm nie jest więc zbiorem
cech, lecz raczej terminem określającym specyficzny typ relacji w społeczeństwie i przestrzeni (np.
transformacyjne zmiany układów władzy czy tworzenie nowych t y p ó w obywatela). Może służyć
równie dobrze do badań społecznych skutków inwestycji zagranicznych w polskich fabrykach,
jaki podejmowania decyzji o kupnie domu w post-thatcherowskiej Wielkiej Brytanii.
Dodatkowo, postsocjalizm ujmowany jako relacja w kontekście funkcjonowania materialnej i prak­
tycznej ideologii pozwala na połączenie analizy większych struktur i procesów z ich wytwarzaniem
na poziomie życia codziennego (zmiany relacji przestrzenno-społecznych, nowe style życia etc).
Transformacja związana była nie tylko ze zmianami w sferze prawa, polityki czy gospodarki, ale także
z koniecznością adaptacji praktyk preferowanych w nowym systemie. Skuteczność ideologicznego
oddziaływania jest więc w sytuacji postsocjalizmu problematyczna i zakłada reakcję z istniejącymi
strukturami (także materialnymi) oraz wytwarzanie lokalnie specyficznych sposobów działania,
które można określić jako postsocjalistyczne tylko pod warunkiem uwzględnienia ich wzajemnej
zależności.
129

Agata Ładykowska Uniwersytet Warszawski
KRYZYS SOLIDARNOŚCI? STOCZNIOWCY SZCZECIŃSCY W DOBIE PRZEŁOMU
Tematem referatu są skutki likwidacji stoczni szczecińskiej ujęte w perspektywie antropologii społecznej.
Przedstawione materiały są efektem zakończonego już projektu dydaktyczno-naukowego, podejmujące­
go szereg zagadnień z zakresu antropologii zmiany społecznej. Postsocjalizm potraktowany w nim został
jako kategoria analityczna, umożliwiającą uchwycenie i wyeksplorowanie dialektycznej relacji pomiędzy
„ciągłością" i„zmianą". Prowadzone badania terenowe dotyczyły współczesnych przeobrażeń społecznych,
doświadczanych i obserwowanych z punktu widzenia grupy społecznej o konkretnej trajektorii biograficz­
nej, do jakiej należą szczecińscy stoczniowcy.
Nieistniejąca już stocznia szczecińska, zatrudniająca w różnych okresach od 12 do 4000 osób, przez dziesię­
ciolecia stanowiła instytucję o historycznym znaczeniu. Mimo iż nie wytrzymała konfrontacji z gospodarką
wolnorynkową (w okresie ostatnich dwudziestu lat globalny przemysł stoczniowy borykał się z licznymi
problemami, sukcesywnie więc zmniejszano zatrudnienie, zmieniano sposób i charakter produkcji ltd.,
próbując sprostać nowym wymaganiom i warunkom konkurencji. Ostatecznie jednak w roku 2008 Komisja
Europejska uznała, że postępowanie przyjęte przyfinansowaniustoczni łamie zasady konkurencji. W 2009
rozpoczęto„proces kompensacji"oznaczający całkowitą wyprzedaż majątku stoczni oraz zwolnienia
grupowe), jej byli pracownicy nadal chcą i mogą liczyć na różnego rodzaju wsparcie ze strony państwa.
W ostatnich latach istnienia stoczni roszczenia stoczniowców spotykały się z przychylnym przyjęciem
ze strony rządu, miało onojednakcharakter symboliczny i nie wiązało się z oczekiwanymi materialnymi
konsekwencjami. W projekcie krytycznej analizie poddane zostało zderzenie neoliberalnej rzeczywistości
wolnorynkowej z potencjałem symbolicznym, jaki stocznia szczecińska nadal posiada w ideologii wolnej,
solidarnościowej Polski, stąd metaforyczny„Kryzys solidarności?" w tytule. Celem projektu było odkrycie,
wjaki sposób konfrontacja tych ideologii i wartości określa obecną sytuację szczecińskich stoczniowców.
W referacie, oprócz przedstawienia ogólnych wniosków, omówione zostaną stoczniowe trajektorie biogra­
ficzne kilku pokoleń stoczniowców jako ilustracja przemian zaobserwowanych w obrębie klasy i kultury.
Magdalena Nowicka, Uniwersytet Łódzki
UCIECZKA W POSTKOLONIALNOŚĆ - PUŁAPKI WSCHODNIOEUROPEJSKIEGO DYSKURSU
TEORII POSTKOLONIALNEJ
Teoria postkolonialna od samego początku stanowiła nurt bardzo heterogeniczny, którego wspólnym
mianownikiem miały być postulaty dotyczące krytyki kondycji społecznej i kulturowej świata po politycznej
dekolonizacji.
Co znamienne, najwięcej rozbieżności między badaczami rodzi sama kategoria postkolonialności. Z jednej
strony, jej źródła odsyłają do perspektywy politologicznej i historycznej - początkowo kategoria ta miała
wymiar przede wszystkim geopolityczny i temporalny, odnosiła się do okresu po dekolonizacji państw
Afryki i Azji. Z drugiej, teoria postkolonialna szybko zaczęła inkorporować elementy dyskursów postmoder­
nistycznych, feministycznych czy emancypacyjnych i rozmnażać sensy kategorii„post-kolonizowanych" na
konteksty klasowe, płciowe czy seksualne. W konsekwencji postępuje rozmycie znaczenia kluczowych dla
postkolonializmu pojęć, a badania je wykorzystujące często mają„patchworkowy"charakter, montujący
„wszystko z wszystkim". Co najważniejsze, teoria postkolonialna w jej współczesnym kształcie staje się coraz
mniej„wywrotna"-jej hybrydowość służy bowiem autolegitymizacji tego nurtu.
13C

0 wspomnianej wieloznaczności i paradoksalności należy pamiętać, mówiąc o wschodnioeuropejskiej
1 o polskiej postkolonialności. Relacja postkolonialności do postsocjalizmu wydaje się stanowić przedmiot
arbitralnych rozstrzygnięć. Ponad dekadę temu David Chioni Moore w eseju pt.Jsthe Post- in Postcolonial
the Post- in Post-Soviet?"zrównał kulturowe wymiary dominacji Związku Sowieckiego nad satelickimi pań­
stwami i regionami z imperializmem zachodnim, a homo sovieticusa z człowiekiem skolonizowanym - nie
problematyzując ideologicznego bagażu proponowanej analogii. W zbliżony sposób formułowane bywają
główne założenia polskiego wariantu postkolonializmu, diagnozujące w przestrzeni kulturowej dyskurs,
praktyki i artefakty oparte o hybrydową tożsamość, która miała się formować w warunkach uzależnienia
Polski od sąsiadujących mocarstw i napięcia między ideą Wschodu i Zachodu.
Co więcej„,perforowany"charakter dyskursu teorii postkolonialnej, w tym jej wschodnioeuropejskiej odmia­
ny, stymuluje przepływ kategorii badawczych do dyskursu politycznego - gdzie zostają one zredukowane
do składnika retoryki i stają się elementem instrumentalnych strategii. W efekcie, świadomość postkolonialna, która miała być politycznie eksterytorialna, często zmienia się wokcydentalną stronniczość lub prowin­
cjonalny resentyment. Bywa równie ideologiczna,jakideologia kolonialna, którą krytykuje.
Małgorzata Owczarska, Polska Akademia Nauk
WIZERUNKI POSTKOLONIALNE
W dobie postkolonialnej zdaje nam się, że wszelkie projekcje imperialnej epoki zostały już podważone i za­
niechane. Niemniej jednak wypracowane wówczas reprezentacje ludzi zakorzeniły się i nie przestają istnieć,
a wręcz przeciwnie - po niewielkiej przemianie reprodukują się w popkulturze, publicystyce, marketingu
turystycznym czy polityce pomocy rozwojowej. Na przykład w 2011 roku media światowe, prowokowane
publikacją niemieckiego tabloidu„Bunte", podawały jakoby kanibal pożarł turystę na jednej z wysp
archipelagu Markiz. W kwietniu 2013 tygodnik„Polityka" wystawił pozytywną recenzję„The World
Until Yesterday: What Can We Learn from Traditional Societies?" Ja reda Diamonda (publikacji kry­
tykowanej przez licznych antropologów),jednocześnie nazywając ludzi rdzennych i plemiennych
„dzikimi", mówiąc o„kulturach prymitywnych" i „społeczeństwach pierwotnych". W kreskówkach
i komediach niemal do kanonu komizmu weszły sceny gotowania bohatera w kotle przez ludożer­
c ó w - wyimaginowanej inkarnacji człowieka rdzennego, najczęściej wyspiarza. Programy kulinarne
i podróżnicze prześcigają się w emitowaniu coraz to nowszych ciekawostek i impresji ze Świata. Biu­
ra podróży obwieszone są plakatami egzotycznych wakacji ilustrowanymi wizerunkiem półnagich
piękności i zdjęciami „raju na ziemi" ukrytego w błękitnej lagunie. Tymczasem maoryski boys-band
Jgeeks wczepia sobie wampirze kły, zakłada niebieskie szkła kontaktowe i w tatuażach z czernidła
tańczy na scenie New Zealand's Got Talent połączenie haka z koreańskim gangnam style, wieńcząc
występ taneczną interpretacją legendy o Maui, a wszystko to z dużą dozą humoru.
Jaki wniosek można wysnuć z tych strumieni informacji i obrazów, przedstawień tak diabolicznych, co komicznych, tak kolonialnych, co popkulturowych? Jak w dobie mobilności skutkującej
mieszaniem się rozmaitych trendów, idei i przedstawień funkcjonuje wizerunek„obcego"? Jaką rolę
dziś odgrywa hybrydyczność i co oznacza w takim kontekście postkolonialne nadanie głosu ludom
rdzennym? Zadam zatem pytanie ojęzyk, formę i przeobrażenia wzajemnych reprezentacji oraz
o ich postkolonialny kontekst.

13'

Wojciech Połeć, Szkota Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie
CZY POSTSOCJALIZM WYTWORZYلPOSTSZAMANIZM"? PROBLEMY METODOLOGICZNE
WSPÓŁCZESNYCH BADAŃ SYBERYJSKIEGO SZAMANIZMU
W proponowanym wystąpieniu chciałbym przedstawić wybrane problemy metodologiczne, z jaki­
mi spotyka się badacz próbujący poznać a następnie ująć w ramy teoretyczne zjawisko takie jak
współczesne przejawy syberyjskiego szamanizmu. Wychodząc od prowadzonych przez mnie badań
terenowych wśród Buriatów (w czasie kongresu będę już po kolejnej wyprawie), spróbuję rozważyć
kwestie metodologiczne, jakie pojawiają się na etapie tworzenia opisu etnograficznego i przy próbach
szerszego ujęcia współczesnego szamanizmu syberyjskiego.
Syberia uważana jest za locus classicus szamanizmu, za obszar, na którym bezsprzecznie szamanizm
występował bez względu na to, jak szamanizmu by nie definiować, a rozbieżności definicyjnych
(w tym dotyczących geografii szamanizmu) jest niezmiernie dużo. Wydawać by się mogło, że teren ten
jest idealnym miejscem badań, zwłaszcza współcześnie, gdy nie ma już problemów polityczno-admi­
nistracyjnych z dotarciem „tam". Rozkwit szamanizmu w wielu miejscach i w wielu grupach ludności
rdzennej powinien jedynie ułatwiać zadania badawcze. Sytuacja nie jest jednak tak oczywista, gdy pró­
buje się zestawić to, z czym spotykamy się „w terenie", z rozliczną literaturą, która narosła wokół tematu.
Z głównych problemów wymienić można tezę o„śmierci szamanizmu" mówiącą, że szamanizm
syberyjski przestał istnieć wyrugowany zupełnie przez komunizm. Kolejnym problemem są sposoby
definiowania szamanizmu. Wiąże się to bezpośrednio z przekonaniem o „jedności szamanizmu" i baga­
telizowaniem różnorodności tego zjawiska w poszczególnych kulturach syberyjskich.
Założenie o jedności szamanizmu prowadzi zaś wprost do pomniejszania znaczenia specyfiki sytuacji
i historii poszczególnych grup, co prowadzi do łatwych uogólnień, na jakie nikt nie pozwoliłby już
chyba w innych obszarach antropologii.
Tematem proponowanego wystąpienia będą więc zarazem sposoby ujmowania szamanizmu, naukowe
dyskusje mu poświęcone, jak i trwanie wypracowanych kiedyś klisz dotyczących tego zjawiska a także
jego różnorodność. Spróbuję pokazać, jak interpretacje obserwowanych współcześnie zjawisk uwarun­
kowane są przez przyjmowane przez badaczy założenia wstępne dotyczące szamanizmu oraz przez
założenia dotyczące tego, co działo się na tym terenie w czasach Związku Radzieckiego i po jego upadku.

POZYSKIWANIE WIEDZY A ETYKA
Dagmara Dudek, Uniwersytet Warszawski
AUFARBEITUNG - PRZEPRACOWYWANIE HISTORII I KONSTRUKCJA INSTANCJI MORALNEJ
Choć wydarzenia zostają za nami w przeszłości, pamięć doświadczeń stale nam towarzyszy. W tym
znaczeniu nie są one obce z dzisiejszej perspektywy, lecz fundują doświadczenia związane z teraźniejszo­
ścią. W trakcie badań przyszło mi się zmierzyć również z pamięcią doświadczeń trudnych i bolesnych dla
moich rozmówców:„Dobrze znoszę mówienie o przeszłości i cieszę się, że nadal mogę o niej mówić. Nie
każdy to potrafi. Są ludzie, którzy potrzebowali 30-40 lat, żeby do tego powrócić. Mi zajęło to tylko 20 lat"—
mówił jeden z rozmówców, który jako bardzo młody człowiekod bywał karę pozbawienia wolności. Gillian
Feeley-Harnik, uczestniczka debaty The Past is a Foreign Country opublikowanej w zbiorze Key debates in
132

Anthropology pod redakcjąTima Ingolda, przywołuje pracę Lawrence'a Langera, który analizował narracje
osób ocalałych z Holokaustu. Zauważył on, że osobom ocalałym często towarzyszyło przeświadczenie o ko­
nieczności wewnętrznego wyobcowania przeszłości („the past must be made into a foreign country within
themselves") jako warunku umożliwiającym podtrzymanie własnej wiary w człowieczeństwo. Jednak po
„i tak nie zrozumiesz"zawsze następowało -„musisz zrozumieć"- co skłoniło Langera do wniosku, że prze­
szłość i teraźniejszość już zawsze będzie łączona przez ocalałych wtym, co można by określić jako potrzebę
dawania świadectwa moralnego. W trakcie wystąpienia zwrócę uwagę na to, w jaki sposób rozmówcy opo­
wiadając o trudnych doświadczeniach, odwoływali się do wiedzy zrekonstruowanej na podstawie akt Stasi.
Wiedza zdobyta po 1989 roku pozwala osadzić własne doświadczenie w szerszym kontekście historycznym,
zrekonstruować wydarzenia ważne z punktu widzenia biografii, a także stanowi niewątpliwie punkt wyjścia
do formułowania ocen. W świetle przywołanych refleksji istotne wydaje się pytanie, o co może pytać
badacz, gdy rozmawia z osobami prześladowanymi przez aparat bezpieczeństwa?
Anna Kapusta, Wołowice. Agnieszka Poźniak, 11 Muz
WIEDZA NIEOCZYWISTA. O SPOŁECZNEJ POTRZEBIE DEMITOLOGIZACJI OBSERWACJI UKRYTEJ
Jak zbadać charyzmatyczną społeczność zakonną powstałą w ramach hegemonicznej struktury Kościoła
Katolickiego? Nasza prezentacja to rezultat prowadzonych przez nas w Rybnie koło Sochaczewa badań
terenowych.
Paradoks indywidualnej, a zarazem społecznej religijności - przypadek Zgromadzenia sióstr zakonnych
w Rybnie - zdecydowałyśmy się badać metodą obserwacji ukrytej. Fakt ten wywołał wiele kontrowersji
wśród naszych „kolegów po fachu". W naszym wystąpieniu stawiamy tezę, że podczas badań antropolo­
gicznych może zaistnieć przypadek, kiedy uzyskanie zgody badanego na badania nie jest konieczne.
Przykładem może być sytuacja (tak jak w przypadku naszych badań), w której zachodzi podejrzenie,
że obserwowana grupa działa metodami manipulacyjnymi. Używając w tym kontekście pojęcia
manipulacji, chcemy zasygnalizować niejawne cele działalności grupy, o których nie są informowani
pielgrzymi przybywający do Rybna. Badana przez nas społeczność w specyficzny sposób odpowiada
na współczesny kryzys duchowości. Obserwowane przez nas zgromadzenie prowadzi działalność
odpowiadającą na ponowoczesną chorobę cywilizacyjną - depresję. Aktywność społeczności sióstr,
zarówno ta oficjalna, jak i ta nieoficjalna, zmierza do tego, aby zapewnić przybywającym do Rybna
pielgrzymom unikalne przeżycie religijne. W tym przypadku „manipulacja" dotyczy specyficznych roz­
wiązań stosowanych przez Zgromadzenie w ramach wspierania kryzysów duchowych (interpretacja
egzorcystyczna kryzysu duchowego).
Jedynie zastosowanie obserwacji ukrytej umożliwiło nam dojście do powyższych wniosków. Dzięki
zastosowanej przez nas metodzie badań mogłyśmy zapoznać się „od wewnątrz"z narzędziami i prak­
tykami - rozmową, historią życia oraz spowiedzią a także praktykami egzorcystycznymi.Teza naszego
wystąpienia brzmi - twierdzenie, że każde badania muszą koniecznie odbywać się za zgodą badanych
jest niepotrzebną hipokryzją. Antropologia, podobnie jak medycyna nie może zadowolić się wnio­
skowaniem na podstawie pojedynczego tylko symptomu - aby dokonać właściwej analizy i dojść do
przekonujących konkluzji warto gromadzić informacje ze zdywersyfikowanych, czasem dyskusyjnych
źródeł. Chcemy udowodnić to na przykładzie naszej praktyki terenowej.

133

Anna Kurpiel, Uniwersytet Wrocławski
MIĘDZY DOŚWIADCZENIEM TERENU A LOJALNOŚCIĄ GABINETU. PROBLEMY ETYCZNE
W BADANIU MACEDOŃSKICH U C H O D Ź C Ó W W POLSCE
Od czasu, gdy etnograficzny „dziki" przestał być dziki, wydano drukiem sekretne dzienniki Malinowskiego,
a nauka skłoniła się ku autorefleksji, napisano i powiedziano wiele na temat etyki w badaniach antropolo­
gicznych. W większości publikacji jak mandala powtarzają się te same problemy: relacji badacza z badaną
grupą, autoprezentacji, rzetelności opisu etnograficznego itp. Wszystkie te kwestie sprowadzić można do
wspólnego mianownika (będącego równocześnie podwaliną tożsamości dyscypliny), wynikającego z jed­
nego niepodważalnego faktu - praca w terenie równa się obcowaniu z żywym człowiekiem, który czuje,
myśli, ma opinie i z którym chcąc nie chcąc wchodzimy w sieć wielowymiarowych relacji i interakcji, sami
także pozostając ludźmi, wraz z całym bagażem naszych uczuć, odczuć, dylematów i humorów. Antropolo­
giczny teren jest spotkaniem dwojga ludzi, którzy wnosząc nieco inny bagaż kulturowy, w równym stopniu
mają zdolność odczuwania emocji, zmęczenia, zniechęcenia, sympatii.
W moim wystąpieniu chciałabym poruszyć, bardziej niż problem etnograficznego spotkania, kwestię
późniejszej analizy zebranych relacji, w tym zaznaczony już przez Ewę Nowicką problem poczucia lojalności
wobec naszych rozmówców, będący w ciągłej zależności do lojalności w stosunku do siebie samych, naszej
wizji rzeczywistości badanej, a także lojalności wobec nauki w ogóle, z jej dążeniem do obiektywizmu
i bezstronności. Rozdzielenie doświadczenia pracy antropologa na subiektywny teren i obiektywny gabinet
(które proponuje m.in.Tomasz Rakowski) nie jest bowiem tak proste i oczywiste, gdyż bagaż doświad­
czeń i emocji terenowych chcąc nie chcąc wnosimy do gabinetu.
Swoje wystąpienie chciałabym oprzeć na własnym doświadczeniu pracy w terenie i analizy zebranych
narracji macedońskich uchodźców w Polsce, na których temat napisałam pracę doktorską. Wiele
dylematów etycznych i moralnych potęgował fakt, że Macedończycy to grupa bardzo silnie walczącą
o swoją tożsamość, o rozpowszechnienie informacji na temat krzywdy własnego narodu. Takim emo­
cjom trudno nie ulec zarówno w sytuacji etnograficznego spotkania, jak i późniejszej „gabinetowej"
interpretacji danych.
Aleksandra Migalska, Uniwersytet Jagielloński
TEREN JAKO POLE WŁADZY: ODPOWIEDZIALNOŚĆ I ZAANGAŻOWANIE CZY RACHUNEK
ZYSKÓW I STRAT? DYLEMATY ETYCZNE WOKÓŁ RELACJI Z BADANYMI
Sytuacja badania jest działaniem społecznym, które tym samym wiąże się z odpowiedzialnością moralną
(Geertz). Co więcej, jest też nieodwołalnie uwikłana w relacje władzy, a więc tym bardziej narażona na sze­
reg etycznych dylematów, które pojawiają się zarówno przed rozpoczęciem procesu badawczego, wjego
trakcie, jak i po jego zakończeniu. We współczesnej debacie poświęconej etyce badań społecznych często
podkreśla się występowanie zwrotu etycznego, jaki ma miejsce od początku lat 90., związanego po pierw­
sze z postulatem utrzymywania ciągłego i zwrotnego partnerstwa oraz partycypacji badanych w procesie
badawczym, a po drugie z postulatem maksymalizacji etycznej samorefleksyjności badaczyAek w terenie
w miejsce przywiązania do z góry wyznaczanych zasad etycznych (Trochim). Kwestią do rozstrzygania jest
nie tyle kiedy etyczne aspekty procesu badawczego mają być brane pod uwagę, ile raczej w jaki sposób,
na jakich warunkach i jakie są ich granice (King, Henderson, Stein). Konsekwencją takiego podejścia jest
nie tylko rosnąca odpowiedzialność badaczaAki za relację z badanymi, ale przede wszystkim konieczność
134

ciągłego mierzenia się z pytaniami, na które nigdy nie odpowiemy sobie raz na zawsze.
W terenie, potraktowanym jako pole wiedzy/władzy, relację badaczAka - osoby badane charakteryzuje
niewątpliwie asymetryczność i uprzywilejowanie (jako zaplanowanej, sprowokowanej i kreowanej przez
nas - badaczy i badaczki), ale i z w r o t n o ś ć - sytuacja ta jednocześnie jest polem negocjacji z badanymi.
Chciałabym zastanowić się nad doświadczeniami dotyczącymi poczucia odpowiedzialności za decyzje
podejmowane każdorazowo w trakcie badań. Interesuje mnie przede wszystkim aspekt relacji i to, co się
z nią dzieje w trakcie procesu badawczego. Jak radzimy sobie ze złożonością własnej tożsamości, poglą­
dami, uprzedzeniami, na ile stają się elementem„gry"z badanymi? Ile z siebie ujawniamy, a ile pozostaje
taktycznie przemilczane? Czy i jakie są tego koszty dla każdej ze stron? Jakie modele postaw i dlaczego
przyjmujemy wobec osób badanych i w jakim stopniu jesteśmy gotowi brać odpowiedzialność za zmia­
nę, jaką powoduje zainicjowanie procesu badawczego w życiu badanych?
Kamil Pietrowiak, Uniwersytet Wrocławski
ETNOGRAFIA OPARTA NA WSPÓŁPRACY, CZYLI O PEWNEJ PROPOZYCJI NAMYSŁU
NAD RZEMIOSŁEM I ETYKĄ BADACZA SPOŁECZNEGO
Wystąpienie dotyczyć będzie ogólnych założeń etycznych i metodycznych, którymi charakteryzuje
się podejście badawcze określane przeze mnie jako etnografia oparta na współpracy (collaborative
ethnography), postulowane m.in. przez Luke'a Erica Lassitera, zaś w odniesieniu do polskich nauk
społecznych częściowo zbieżne z propozycjami Anny Wyki, wyrażonymi pod postacią modelu badań
empirycznych przez w s p ó l n e doświadczenie (Wyka 1993).
Jak pisze Lassiter,„nie jesteśmy ścisłymi naukowcami, nie jesteśmy obiektywnymi obserwatorami,
nie jesteśmy wszechwiedzącymi ekspertami. Jesteśmy ludźmi zaangażowanymi w konkretne pro­
jekty z konkretnymi osobami, które stają się naszymi doradcami" (Lassiter 2005:109). Chciałbym
prześledzić, jak podobne postawienie sprawy w połączeniu z naczelnym postulatem omawiane­
go podejścia, m ó w i ą c y m o umożliwianiu etnograficznym konsultantom aktywnego i t w ó r c z e g o
udziału na każdym etapie realizacji badań, w p ł y w a na budowane podczas pracy relacje między­
ludzkie, krążące między takimi wartościami jak zaufanie, zażyłość, lojalność, uczciwość, rzetelność,
prawda, nauka. Równocześnie skieruję swą uwagę na pytania dotyczące charakteru i jakości
wytwarzanej w ten sposób wiedzy - zarówno na temat opisywanego wycinka społecznej rzeczy­
wistości, jak i samych badań etnograficznych - a także zasadniczych etycznych i poznawczych
zalet oraz ograniczeń takiego rozumienia i praktykowania etnografii.
Oprócz ogólnych refleksji na temat p r o b l e m ó w etycznych badań antropologicznych oraz teore­
tycznych i praktycznych rozważań prowadzonych przez zwolenników, ale i przeciwników etno­
grafii opartej na współpracy, podstawą wystąpienia będą także przykłady zaczerpnięte z własnych
badań, które w warstwie etycznej i metodycznej w dużej mierze oparłem na prezentowanych
założeniach. Mam tu na myśli zrealizowane w ramach pracy magisterskiej badania dotyczące ży­
cia i dzieła Henryka Sawki, t w ó r c y Kamiennego Parku w Rydzewie (2010-2011), a także prowadzo­
ne od 2011 roku badania na temat budowania dorosłości i samodzielności przez„młode dorosłe"
osoby niewidome.
Lassiter L.E. (2005), The Chicago Guide to Collaborative Ethnography, Chicago and London:The University ot Chicago Press.
Wyka A. (1993), Badacz s p o ł e c z n y wobec d o ś w i a d c z e n i a , Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Filozotii i Socjologii PAN.

135

Aneta Popławska, Uniwersytet Szczeciński, Centrum Dialogu Przełomy
BADACZ, PIONEK, PRZYJACIEL, CZŁONEK RODZINY, CZY OSTATECZNIE W R Ó G - KIM BYŁAM?
PROBLEMY W KONTAKTACH ZE ŚWIADKIEM HISTORII I JEGO RODZINĄ
Specyfika badań prowadzonych w ramach tzw. historii mówionej, gdzie grupa badawcza jest niemal
z góry ustalona, jeżeli chodzi ojej wiek, a tematyka poruszanych zagadnień niekiedy bolesna i
ciężka dla opowiadającego, powoduje, że praca ta niesie ze sobą również zagrożenie w postaci
nagłego pogorszenia stanu zdrowia rozmówcy (od jego poprawy zależeć będą dalsze badania), czy
- w najgorszym wypadku - ingerencji rodziny świadka historii.Ta może pójść w czterech kierunkach:
w pierwszym przypadku rodzina po usłyszeniu o badaniach bez problemu na nie zezwoli, nie będzie
namawiała bliskiego do zaniechania rozmów i nie będzie angażowała się w badania czy wywierała
w p ł y w u na ich przebieg; w drugim - ingerencja rodziny pójdzie w inną stronę - niekorzystną dla
badacza - kiedy to bliscy zaczną przebywać z badanym podczas wywiadów, będą chcieli wpływać na
przebieg badań i kwestie poruszane przez świadka, a nawet zaprzeczać jego słowom, oraz zniechęcać
badanego do dalszych rozmów; w trzecim przypadku rodzina, początkowo przychylna badaniom,
może w pewnym momencie zacząć traktować badacza jako pionka, którym może swobodnie manew­
rować, ponieważ wie, że ten, aby doprowadzić badania do końca, pójdzie na ustępstwa; w ostatnim
przypadku rodzina początkowo obojętna na badania, po zmianach losowych (m.in. choroba) zaczyna
traktować badacza już niejako badacza, alejakosobę, która z przymusu przyjmuje rolę opiekuna
świadka, stając się po pewnym czasie niejako członkiem rodziny. Postawione przeze mnie w tytule
pytanie - badacz, pionek, przyjaciel, członek rodziny, czy wróg? - ma na celu przedstawienie trzech
ostatnich przypadków zachowań rodziny, ale i niekiedy samego świadka historii, których doświadczy­
łam bezpośrednio na sobie podczas niemal 2-letnich badań oral history. W moich badaniach doszło
do zmiany postrzegania mnie jako badacza - od podmiotu (badacza, przyjaciela, członka rodziny
i wroga), do przedmiotu (pionka) w rozumieniu zarówno mojego rozmówcy, jak i jego rodziny, przy
czym granica tego podziału była płynna. Referat ma na celu opisanie faz, jakie może przejść badacz
w stawianiu odpowiedzi na pytanie„kim jestem"? Ma także ukazać towarzyszącą tym badaniom emocjonalność badacza i to, jakim sytuacjom musiał w ich trakcie podołać.
Karolina Wiśniewska, Uniwersytet Warszawski
(A?)SYMETRIA W TERENIE. O PRZYJAŹNI, INTERESACH I ZASADACH ETYCZNYCH
NA PRZYKŁADZIE
Antropologowie chętnie mówią i piszą o etycznych dylematach towarzyszących ich pracy, a rozdział
o etyce badawczej występuje w każdym szanującym się podręczniku akademickim prezentującym
wstęp do dyscypliny albo przegląd metod badawczych. Podręcznikowe narracje różnią się w szczegó­
łach, a spektrum refleksji moralnej poszerzają dwa dostępne Kodeksy Etyczne, które powinny inspiro­
wać lub wiązać antropologa - stworzone przez Polskie Towarzystwo Socjologiczne oraz Amerykańskie
Towarzystwo Antropologiczne.
Te różnice nie tylko stanowią ciekawy materiał do refleksji, ale też pomagają w podejmowaniu trud­
nych decyzji w terenie, które zawsze uwikłane są w konteksty liczne i specyficzne, a przez to niemożli­
we do przewidzenia przez ogólne zasady zawarte w kodeksach.
Jak rozumieć nakaz uzyskania zgody na udział w badaniu gdy terenem jest licząca sześciuset miesz136

kańców wspólnota, której ideologiczne credo stanowi równość wszystkich jej członków? Streścić
projekt badawczy w prostych słowach i poddać go powszechnemu głosowaniu, jak inne ważne dla
wspólnoty kwestie?Tymczasem toczy się tam właśnie burzliwa dyskusja o transformacji systemowej,
która przeradza się w walkę grup interesów. Czy można sobie wyobrazić, że „dobrowolna i świadoma
zgoda" badanych nie ma nic wspólnego z ich wyobrażeniami o możliwych korzyściach z badania?
W swoim wystąpieniu postaram się pokazać, że nieustająca refleksja etyczna prowadząca do upod­
miotowienia badanych może przynosić korzyści poznawcze. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku
antropologa-interpretatora, którego zadaniem jest rozumienie badanych zjawisk - najlepiej w katego­
riach jak najbliższych badanym.Twierdzę, że dążenie do zrozumienia musi powodować zmniejszanie
asymetrii zwyczajowo przypisywanej relacji antropolog-badani. Jedną z konsekwencji równoważenia
interakcji badawczej jest zaprzyjaźnianie się, które moim zdaniem może przynosić wymierne korzyści
badawcze. Podobnie jakto, że przy okazji badani nierzadko próbują wykorzystać obecność i działal­
ność antropologa do własnych celów. Materiał do refleksji stanowią badania prowadzone przeze mnie
w kibucu Shalev w Izraelu w latach 2010-2013.
Dorota Woroniecka-Krzyżanowska, Polska Akademia Nauk
POZYSKIWANIE WIEDZY A ETYKA BADAŃ TERENOWYCH W STREFIE KONFLIKTU.
PRZYKŁAD STUDIUM NAD OBOZEM DLA U C H O D Ź C Ó W PALESTYŃSKICH NA ZACHODNIM
BRZEGU JORDANU
Choć refleksja nad wymiarem etycznym metod pozyskiwania wiedzy stanowi obecnie nieodłączny ele­
ment warsztatu antropologa, a także jest przedmiotem niesłabnącego zainteresowania teoretycznego ze
strony przedstawicieli dyscypliny, rzeczywistość doświadczenia terenowego nieustannie stawia badacza
w obliczu nowych wyzwań, a przepracowane przez dyscyplinę zagadnienia poddaje redefinicji. Dylematy
etyczne związane ze specyficzną dla antropologii metodologią powracają ze zdwojoną siłą w kontekście
badań nad społecznościami naznaczonymi wieloletnim doświadczeniem przemocy, biedy i niestabilnego
kontekstu społeczno-politycznego. Prowadzenie badań w tego rodzaju terenie stawia przed antropolo­
giem wiele specyficznego rodzaju problemów etycznych związanych zarówno z procesem pozyskiwania
danych, jak i ich późniejszą interpretacją i rozpowszechnianiem. Chociażby szeroko dyskutowany wyrzut
sumienia dyscypliny polegający na profesjonalizacji przyjaźni w badaniach antropologicznych zyskuje
nowy wymiar w sytuacji studiowania społeczności, w której zaufanie jest dobrem szczególnie rzadkim.
Podobnie problem statusu danych pozyskiwanych z zastrzeżeniem o ich poufności, czy informacji,
których ujawnienie mogłoby zaszkodzić badanej społeczności, staje się tym wyraźniejszy im bardziej
stanowią one element konieczny dla przedstawienia pełnego obrazu badanego zjawiska. W tak zwanym
niebezpiecznym terenie badacz musi nieustannie kontrolować techniki i treść zdobywanych danych, nie
tylko ze względu na bezpieczeństwo swoje i informatorów, ale także ich obciążenie ideologiczne i poli­
tyczne. Funkcjonowanie w badanej społeczności może wymagać od antropologa składania politycznych
deklaracji niezgodnych z jego osobistymi przekonaniami, utrzymywania bliskich relacji z osobami, których
działania wzbudzają niechęć i sprzeciw, czy powstrzymywanie się od reakcji dyktowanych przez własne
przekonania moralne. Przedmiotem wystąpienia jest dyskusja nad zasygnalizowanymi problemami
etycznymi na podstawie doświadczeń z badań terenowych prowadzonych w obozie dla uchodźców
palestyńskich na Zachodnim Brzegu Jordanu (Autonomia Palestyńska) w latach 2010-2012.
137

Magdalena Zatorska, Uniwersytet Warszawski
REFLEKSJA ETYCZNA W ANTROPOLOGII KULTUROWEJ W KONTEKŚCIE SPORU O STATUS
ETYK ZAWODOWYCH. O PROFESJONALIZACJI DYSCYPLINY I OSOBISTYM DOŚWIADCZENIU
W proponowanym wystąpieniu chciałabym zastanowić się nad statusem refleksji etycznej w an­
tropologii oraz o d p o w i e d z i e ć na pytanie, jakie znaczenie może mieć rozwijanie refleksji etycznej
na gruncie dyscypliny w formie etyki zawodowej. Sięgając do literatury filozoficznej (przede
wszystkim do tzw. sporu o status etyk zawodowych), chciałabym przyjrzeć się warunkom moż­
liwości etyki zawodowej w antropologii, rozważyć jej rolę oraz zasadność tworzenia kodyfikacji
etyki zawodowej.
W oparciu o analizę specyfiki kodeksów etycznych antropologa oraz interpretację społecznego
i politycznego kontekstu ich powstawania i funkcjonowania planuję o m ó w i ć rysujące się zależ­
ności między problematyką etyczną a wybranymi kwestiami metodologicznymi, wynikającymi
z charakteru doświadczenia poznawczego w antropologii. Uwzględniając specyfikę poznania
naukowego w antropologii (rola doświadczenia w poznaniu, pozalogiczne aspekty poznania) oraz
zmieniającą się pozycję antropologii we współczesnym świecie (m.in. profesjonalizacja antropo­
logii, zjawisko„antropologizowania się" nauk humanistycznych, masowy charakter kształcenia oraz
wykonywanie przez a b s o l w e n t ó w pracy zgodnej z wymogami rynku, ale nie zawsze spójnej ze
standardami etycznymi w nauce), chciałabym z a p r o p o n o w a ć spojrzenie na etykę zawodową an­
tropologa jako jeden ze s p o s o b ó w nadawania poznaniu antropologicznemu waloru naukowości.
Odbywa się to, moim zdaniem, dwutorowo: z jednej strony polega na zakreślaniu granic dyscypli­
ny przez uprawomocnienie jednych praktyka odrzucenie innych jako niezgodnych z wymogami
etyki zawodowej. Z drugiej zaś - opiera się na kontrolowaniu pozalogicznego aspektu poznania
w antropologii przez regulowanie w a r u n k ó w wytwarzania wiedzy antropologicznej oraz odróż­
nienie doświadczenia badawczego i priorytetów z nim związanych od doświadczenia osobistego.

TEREN
Barbara Fatyga, Uniwersystet Warszawski
„PANI SPRZĄTAJĄCA"CZYLI O PODSTAWACH WSPÓŁCZESNYCH BADAŃ TERENOWYCH
I STATUSIE ANTROPOLOGII WSPÓŁCZESNOŚCI
Co do metafory sprzątaczki, elegancko nazwanej w tytule„panią sprzątającą", to uznałam, iż jest to
dobry pojemnik (metafora pojemnika - jak by powiedzieli Lakoff i Johnson) dla proponowanej tu
refleksji.
W swoim wystąpieniu chciałabym zastanowić się nad sporem wokół funkcjonowania pojęć terenu,
metody i praktyki badawczej oraz badań stosowanych (w odróżnieniu od badań zaangażowanych).
A także nad dostępnymi współcześnie źródłami wiedzy antropologicznej i możliwościami ich bada­
nia. Jeśli uznać, że teren jest dla antropologii współczesnej ważny, to tym bardziej jest ważny dla an­
tropologii współczesności, (której istnienie jako subdyscypliny antropologicznej niektórzy ostatnio
kwestionują - co zabawne - wbrew faktom i tradycji otwartości dyscypliny ujmowanej całościowo).
Zarazem zmieniająca się szybko, ale i zadziwiająco stała w pewnych swych przejawach, rzeczywi138

stość kulturalna wymaga od badacza nieustającej uwagi i dyskursu metodologicznego z tradycją
badawczą antropologii w ogóle. W ostatnich latach, zarówno prowadząc własne badania, jak i dzięki
współpracy z magistrantami i doktorantami, obserwuję coraz bardziej dokuczliwe braki w sferze
pojęciowej (definicje!), coraz większe potrzeby poznawcze w stosunku do rzeczywistości i coraz
bardziej palące zapotrzebowanie na sensowną refleksję o kulturze współczesnej ze strony praktyki
społeczno-kulturowej.W swoim wystąpieniu chciałabym podać pozytywne przykłady współpracy
pomiędzy depozytariuszami wiedzy akademickiej a przedstawicielami praktyków. Świadczą one
0 tym, iż warto zastanawiać się, jak antropologia może wspomniane braki uzupełniać, a potrzeby
zaspokajać. Ponadto warto ciągle przypominać, że zarysowane jak wyżej pole nie jest wyłączną
własnością antropologii - grasują po nim również inne nauki, ostatnio coraz śmielej (i ciekawiej),
np. tzw. geografowie społeczni. Wbrew trendowi instytucjonalizacyjnemu (płoty, ograniczenia, źle
stosowane „prawo własności" przedmiotu i metody badań) oraz konformizującym antropologię
modom proponuję tu powrót do dyskursu interdyscyplinarnego, który umożliwia szybki transfer
wiedzy i kooperację zamiast tragedii w s p ó l n e g o pastwiska.
Grażyna M. Giersztyn, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
UŻYTKOWNICY, NIE-UŻYTKOWNICY I SAMOWYKLUCZENI CYFROWO.
WIELOŚĆ INTERPRETACJI CYBERPRZESTRZENI
Powstał cały szereg definicji Internetu. Jedne podkreślają aspekt techniczny, inne funkcjonalność.
Wszystkie są równie nieużyteczne w przypadku przejścia od ogółu do szczegółu, którym jest pojedyn­
czy człowiek. Seria badań nad użytkownikami Internetu przeprowadzona w ostatnich latach w Polsce
pokazała, że nie dają się oni jednoznacznie podzielić i nawet kryterium wydawałoby się jednoznaczne
1 definitywne, jakim jest korzystanie bądź niez Internetu, nie pokazuje prawdziwego kształtu sieciowej
aktywności. Klucz do tego zagadnienia leży na przecięciu t y p ó w aktywności podejmowanych w sieci,
posiadanych kompetencji w zakresie posługiwania się oprogramowaniem, codziennych przyzwycza­
jeń, służbowych obowiązków i subiektywnego obrazu i oceny Internetu. Ważne, że to indywidualne
postrzeganie cyberprzestrzeni jest mocno nacechowane emocjonalnie i wjego kształtowaniu większą
rolę odgrywają szeroko rozumiane kwestie światopoglądowe niż rzeczywiste argumenty pokazują­
ce zalety, wady i zagrożenia wiążące się z byciem w sieci. Stąd, po bliższym przeanalizowaniu celu
i charakteru sieciowej aktywności, użytkownik czasami okazuje się nie-użytkownikiem, a zdeklarowany
nie-użytkownik będzie samowykluczonym cyfrowo.
Samowykluczenie cyfrowe to postawa niechęci względem Internetu postrzeganego jako przestrzeń
społeczna, teren/obszar ludzkiej aktywności i kreacji. Samowykluczonymi cyfrowo są osoby, które mają
dostęp do Internetu lub możliwość bycia podłączonymi, mają stosowne umiejętności, często w celach
służbowych korzystają z niego w pełni, jednak nie chcą by cyberprzestrzeń stała się jedną z prze­
strzeni ich życia prywatnego. Bycie privately unplugged wiąże się z wyborem innego - materialnego,
uchwytnego, prywatnego, czasami anonimowego stylu bycia, w którym poszczególne obszary życia
rozgrywają się na łatwiej wyobrażalnym terenie „tu i teraz". Co sprawia, że jednym cyberprzestrzeń jawi
się jako integralna cześć codzienności, zaś drugim na przemian jako spełnienie wizji Orwella i cyfrowa
wersja inwigilującego panoptykonu?

139

Mariusz Kairski, Uniwersytet Gdański
TEREN,TEORIA KULTURY, ANTROPOLOGIA
Zagadnienie, czym jest teren w antropologii i co za tym idzie, czym są antropologiczne badania terenowe,
nie jest zagadnieniem samym w sobie. Będę argumentował w mym wystąpieniu, iż istnieje głęboki związek
między definicją antropologicznych badań terenowych a ukrytą najczęściej definicją kultury, co za tym idzie
definicją antropologii jako dyscypliny humanistycznej różnej od na przykład socjologii czy kulturoznawstwa.
W wystąpieniu chcę rozważyć parę definicji terenu oraz powiązanych z nimi definicji badań antropolo­
gicznych. Rozważę na nowo, na czym polegają pogłębione badania antropologiczne w świetle antro­
pologii symetrycznej, w której to podstawową ideąjest założenie, że nie można poznać odmiennych
punktów widzenia bez symetrycznego czy też rewersywnego odsłonięcia własnego punktu widzenia,
a obustronne odsłonięcie następuje w procesach działania. W świetle tej koncepcji poznanie antropolo­
giczne jest zawsze wzajemnym poznaniem całkowicie równych wobec siebie podmiotów uwikłanych
we wspólny potok życia.
Ten sposób rozumienia badań i samego poznania zaistniał podczas mych wieloletnich badań tereno­
wych w Amazonii wenezuelskiej wśród indiańskiego ludu Enepa.
Pierwsza trudność tego doświadczenia to fakt, że nie zwykle mało w tej kulturze jest werbalizowane.
Rzeczywistość Enepa to działanie i doświadczanie (emocjonalne przeżywanie), w niewielkim stopniu
aktywność ta jest eksterioryzowana werbalnie. Świat jest do przeżycia, nie do opowiedzenia.
Druga trudność to specyfika ontologii i epistemologii tego ludu polegające na przekonaniu, iż punkt
widzenia (obraz świata, a właściwie sam świat) uzależniony jest od rodzaju ciała. To, co intryguje ich na
co dzień, to nie tyle to, co widzą (np. zwierzęta, antropologa), ale jak widzi świat ten/to, na co/którego pa­
trzą. W tym bowiem za warty jest też obraz ich samych. Enepa w związku z tym jako doskonali antropo­
lodzy wymuszają odsłanianie punktów widzenia w działaniu, definiując się zarazem poprzez ten proces
wraz z antropologiem i wobec niego.
Anna Kapusta, Uniwersytet Jagielloński
PRAWO TERENU. ANTROPOLOG W KONFLIKCIETERENOWYM
Wystąpienie poświęcone będzie omówieniu wyników przeprowadzonych badań terenowych (20102012) w sytuacji konfliktu lokalnego („Gardzienice"- teatr vs. Gardzienice - wieś), który jest formułą
relacji społecznej, wiążącej obie grupy interesu i warunkującej trwanie alternatywnej/nieprofesjonalnej
grupy teatralnej „Gardzienice" na terenie wsi Gardzienice. Prowadzenie badań wzbogacone zostało
wskaźnikowo skutkami nakładających się społecznych składników tego konfliktu, wraz z sympto­
matycznymi usiłowaniami oddziaływań zaangażowanych weń grup interesów na proces badawczy
i wyniki badań. Interesującym wymiarem tego procesu stał się problem braku skodyfikowanych
rozwiązań prawnych dotyczących prowadzenia badań terenowych w Polsce. Partykularna tradycja
badawcza, wytworzona przez polskie nauki o teatrze, ugruntowała teatrologiczny standard badań
wewnątrz grupy teatralnej„Gardzienice" niemożliwy do zaakceptowania przez badacza społecznego.
Antropolog terenowy nie może bowiem udzielać prawa do wglądu do materiałów terenowych (wy­
wiady, dane osobowe, wyniki badań przed publikacją), zwłaszcza: g ł ó w n y m badanym, co - pomimo
przedstawienia im instrukcji dotyczącej udziału w badaniach - stało się jeszcze jednym, mikrokulturowym aspektem kreowania konfliktu lokalnego. Sytuacja ta zaowocowała pozyskaniem dodatkowych
14C

wskaźników funkcjonowania badanego zjawiska, jak również refleksją o konieczności sformułowania
i edukacyjnego upublicznienia propozycji dokumentu w charakterze Karty Praw i Obowiązków oraz
Gwarancji Bezpieczeństwa Pracy Badacza Terenowego w Polsce. W obecnym systemie instytucji badań
terenowych w Polsce badacz nie jest ani profesjonalnie chroniony, ani nie może powołać się na legalistyczne uzasadnienie chronienia danych antropologicznych (badani usiłują często uzyskać nieformal­
ne informacje w tym obszarze). Sytuacja ta - wobec braku edukacji społeczeństwa o specyfice pracy
antropologa terenowego - staje się trudnym elementem gry o władzę w konflikcie terenowym, który
bada (fizycznie uczestniczy w nim) antropolog. Ważnym kontekstem tego problemu jest historycz­
ny model zależnościowego funkcjonowania polskiej nauki, w którym niezależność badacza wobec
interesów członków badanych grup nie zawsze bywała podstawową regułą prowadzenia badań („Gardzienicka" praktyka przesyłania badanym rozdziałów prac do prewencyjnej „akceptacji"). Wystąpienie
prowadzić będzie zatem do konkluzji o potrzebie prawnych regulacji tego dyskursu.
Wiktoria Kudela-Świątek, Narodowe Centrum Nauki
RECYKLING ŹRÓDEŁ M Ó W I O N Y C H : ZA I PRZECIW
Przedmiotem moich rozważań jest problem wtórnego użycia materiałów badawczych w o r a ł history.
Przy czym będzie chodziło nie tyle o konieczność, co o zasadność i możliwości. Zamierzam się zatem
temu zagadnieniu przyjrzeć pod dwoma względami.
Zjednej strony interesuje mnie kwestia tzw.„badacza dojrzewanie do..."Jakto określa Kaja Kaźmierska.
Wtym kontekście zamierzam przyjrzeć się temu, jak badacz w miarę upływu lat zmienia swoją opinię
na temat badanego zjawiska, przeprowadzonych rozmów, jakdojrzewa jako człowieki jako badacz.
A zatem będę chciała zwrócić uwagę na to, jak pod względem metodologicznym wyglądają„powroty"
do wcześniej wykorzystanych wywiadów. Nie chodzi jednak o sentymentalne odsłuchiwanie wcze­
śniej przeprowadzonych rozmów, lecz o podjęcie tej samej bądź w jakiś sposób pokrewnej tematyki
badawczej w oparciu o wcześniej wysłuchane narracje. Moje doświadczenie wskazuje na konieczność
dostrzeżenia wagi p o w r o t ó w tematycznych.
Z drugiej zaś strony zależy mi na zwróceniu uwagi na temat korzystania z nagrań archiwalnych. Za­
mierzam dokładnie przyjrzeć się temu, jakie możliwości i ograniczenia są związane z tym, że narracja
została wykreowana przez kogoś innego. Podane przykłady z własnych doświadczeń będą miały za
zadanie udowodnić, że każda wypowiedź biograficzna jest potencjalnie przeznaczona dla jakiegoś
odbiorcy i tym trudniej jest w pełni skorzystać z nagrań archiwalnych, nie zdając sobie sprawy z tego,
czym rozmowa została zainspirowana i czym kierował się narrator, nadając swojej opowieści biogra­
ficznej taki, a nie inny kształt. Wtoku mojej wypowiedzi posłużę się wynikami własnych badań tereno­
wych oraz wywiadami zgromadzonymi przez warszawski Ośrodek„Karta". Nasze badania obejmowały
podobne terytorium i typ rozmówcy (pierwsze pokolenie, pokolenie 1,5 i drugie pokolenie zesłańców
narodowości polskiej do Kazachstanu z Ukrainy sowieckiej w latach 30. XX w.). Praktyka potwierdziła,
że sięgając po materiał wtórny, historykjest pozbawiony głębszego poznania sytuacji wywiadu, a kon­
tekst zna na tyle, na ile pozwala na to opis płyty w archiwum cyfrowym.
Rozważanie obu tych aspektów powtórnego użycia narracji oral history zmusiło mnie do zastano­
wienia się nad potencjałem i ograniczeniami metodologii oral history oraz nad sensem i przyszłością
historii mówionej jako metody badawczej.
14'

Natalia Alicja Nowińska, Uniwersytet Warszawski
„ŻYCIE POD SANKCJAMI" CZYLI WOJNA W OBRAZKACH. KOMIKS JAKO TEREN BADANIA
Moje zainteresowanie Bałkanami i ich historią najnowszą początkowo zupełnie nie o b e j m o w a ł o
komiksu, co więcej, nie przypuszczałam wtedy, że stan ten może ulec zmianie. Kiedy jednak długie
poszukiwania rzetelnych źródeł informacji na temat rozpadu Jugosławii, towarzyszących mu
dramatycznych wydarzeń i ich konsekwencji nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, skierowałam
swoją uwagę na inne rodzaje narracji. Historia najnowsza w byłej Jugosławii wciąż jest tematem
bardzo obecnym w świadomości i pamięci, zdaje się ona jednakjeszcze zbyt świeża i bolesna, by
o niej mówić w oficjalnym dyskursie. Do takiego wniosku doszłam, próbując dotrzeć do naukowej
literatury traktującej o wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych. Poszukując narracji, które stanowiłyby
opis lub komentarz tego czasu, dotarłam do twórczości przedstawicieli serbskiej alternatywnej sceny
komiksu, której cechą charakterystyczną było i jest poruszanie tematyki bieżących wydarzeń. Moją
uwagę przykuła wtedy postać zupełnie wyjątkowa - Sasa Rakezić znany czytelnikom komiksu jako
Aleksandar Zograf. W swoich pracach przedstawiał on życie codzienne w Serbii w ostatniej dekadzie
minionego wieku,ajego komiksy znajdowały odbiorców nie tylko na Bałkanach. Zograf oscyluje
między komiksem dokumentalnym, obyczajowym i autobiograficznym, pozwalając czytelnikowi na
zobaczenie przeżytych wydarzeń w jego oczach. Komiksowy zapis obserwacji i wrażeń udostępnia
odbiorcy wejście w rolę obserwatora i podjęcie próby zupełnie subiektywnego patrzenia na rzeczy­
wistość przeżywaną przez autora. Tytuł mojego wystąpienia nawiązuje do jednego z najpopularniej­
szych dzieł Zografa„Życie pod sankcjami", które pokazuje całe spektrum doznań człowieka żyjącego
w kraju, gdzie niespodziewanie realia diametralnie zmieniają się pod w p ł y w e m wybuchu wojny.
Czytanie jego prac zmusiło mnie do refleksji nad tym, czy świat ujęty w kadrze komiksu może stać
się terenem badania antropologa, czy jako nośnik dokumentujący realia danego czasu i wrażenia
autora może być źródłem poznania rozumianym jako świadectwo antropologiczne. Badaniu i analizie
twórczości Aleksandra Zografa poświęcona została moja praca magisterska i o wnioskach, do jakich
doszłam, chciałabym opowiedzieć w swoim wystąpieniu.
Joanna Płaszewska, Urszula Tabiszewska, Uniwersytet Jagielloński
GRANICETERENU BADAŃ - MIĘDZYTEORIĄ A PRAKTYKĄ
Zainteresowanie problematyką poruszaną w ramach tego panelu pojawiło się w trakcie przygoto­
wywania projektu dotyczącego zjawiska współdzielenia mieszkań przez osoby niespokrewnione.
Badania, w ramach których analizie poddana zostanie wyżej wspomniana kwestia, prowadzone
będą wśród mieszkańców największych polskich miast, którzy decydują się na wspólne wynajęcie
mieszkania lub domu. Terenem będą tu zatem z jednej strony poszczególne mieszkania, a z drugiej
swego rodzaju rozmyta przestrzeń nieposiadającajasnych granic, której istnienie konstytuująjedynie
osoby ją zamieszkujące. Wątpliwości wzbudził zatem niejednoznaczny sposób definiowania w naszej
pracy terenu, w którym przeprowadzimy badania. Klasyczne teorie opisują go jako pewną konkretną,
ograniczoną przestrzeń zamieszkaną przez wyizolowaną społeczność, do której badacz musi dopiero
wejść. Również współczesna metodologia, która dopuszcza prowadzenie badań w środowisku bliskim
badaczowi lub nawet takim, do którego bezpośrednio przynależy (anthropology at home), nie
przystaje do rzeczywistości, z którą zderzamy się, realizując ten i inne projekty. Problem, o jakim mowa,
142

to przede wszystkim brak precyzyjnych i względnie szczelnych granic, w których miałaby się znaleźć
grupa społeczna poddawana przez nas analizie.
Przestrzeń wyznaczona przez tę grupę - ludzi, którzy wybrali zamieszkanie z osobami z nimi niespokrewnionymi - może stanowić teren badań, jednak co wejdzie w jego zakres, trudno określić. Wiado­
mo o nim, że jest rozproszony geograficznie i może stale podlegać przemianom. Mimo iż badaczki
same częściowo przynależą do badanej grupy, nie znająjej pełnego zasięgu społecznego ze względu
na zróżnicowane charakterystyki demograficzne i społeczne pozostałych jej członków.To rozproszenie
oraz trudny do przewidzenia charakter badanej grupy stanowią o wartości planowanego badania.
Odgórne ograniczanie terenu sztywnymi definicjami na wczesnym etapie procesu badawczego mo­
głoby uniemożliwić włączenie w jego obręb osób i miejsc o najodleglejszych od zakładanych cechach
demograficznych i społecznych, a tym samym najbardziej interesujących z punktu widzenia prowa­
dzonych badań. Jako jedno z możliwych rozwiązań podobnych sytuacji, autorki proponują zastoso­
wanie metodologii teorii ugruntowanej, która umożliwia odejście od odgórnie przyjętych założeń
na rzecz stopniowego tworzenia kategorii i pojęć w trakcie całego procesu badawczego. Metoda ta
może pomóc w pracy w odmiennym od klasycznie pojmowanego terenie, odpowiadając na potrzebę
płynnej konstrukcji pojęć, tak by najlepiej opisywały rozproszony, zmieniający się świat badań.
Christine Przybyła, Uniwersytet Jagielloński
BADANIA TERENOWE A ANTROPOLOGIA Z A A N G A Ż O W A N A
W oparciu o doświadczenia własnej pracy terenowej m.in. badań do pracy doktorskiej Bytom - miasto
upadłe. Obrazy polskich slumsów na przykładzie dzielnicy Bobrek-Karb, czyli o życiu w cieniu hałd,
autorka wystąpienia dokonuje refleksji odnośnie do używania określenia „teren". Jakie są„składniki"
terenu konieczne i dopuszczalne, aby można było mówić właśnie o terenie i badaniach terenowych?
Dlaczego analiza zawartości lub dyskursu nie jest terenem zaś badania społeczności internetowej - już
tak? Po co rozszerzać do nieskończoności znaczenie terminów? Po co je mieszać, zacierać granice ich
znaczeń? Czy ułatwi to komunikację naukową czy raczej ją zagmatwa? Referentka twierdzi, że musimy
uwzględniać uzus językowy, jeśli nie chcemy nieporozumień. Zwracana jest też uwaga naznaczenie
doświadczenia i odczuwania trudno uchwytnej „atmosfery" miejsca oraz szczególna wartość naddana
spotkania bezpośredniego, co jest możliwe jedynie podczas tradycyjnych badań terenowych. Dla
dobrego zrozumienia ważna jest obserwacja komunikacji niewerbalnej, doświadczanie przestrze­
ni, odbieranie wszystkimi zmysłami. Świat to nie tylko o b r a z - j e ś l i chcemy go poznać i zrozumieć,
musimy też dotknąć, powąchać, usłyszeć. Antropolog wychodzący w teren i nawiązujący bezpośredni
kontakt z ludźmi, o których pisze, zaczyna się bardziej angażować. Może to prowadzić do zachwia­
nia obiektywizmu (na tyle, na ile jest on w ogóle możliwy), lecz sprawia, że badacz nie zapomina o
znaczeniu swojej pracy. Na ile możemy snuć twierdzenia o ludzkich sposobach myślenia i działania,
zamykając się w murach akademii niczym na szklanej górze? Współcześnie badania terenowe popadły
niesłusznie w niełaskę, podobnie jakantropologia zaangażowana.Tymczasem mamy pewną szeroko
pojętą misję - praca naukowca nie jest pracąjak każda inna, powinna wiązać się ze szczególnym
poczuciem odpowiedzialności. Antropolodzy nie powinni się obawiać bycia przydatnymi, zaangażo­
wanymi, niejako - służenia dobrej sprawie, gdyż u początku i u celu każdej nauki stoi człowiek, on jest
najważniejszy, a wszelka nauka ma ostatecznie służyć jego dobru.
143

Patrycja Trzeszczyńska, Uniwersytet Jagielloński
TUBYLCZYTEKST JAKO TEREN. PROPOZYCJE METODOLOGICZNE
Metodologiczni ortodoksi powiadają (i pisują), że prawdziwym (i prawomocnym) terenem dla antropolo­
ga może być tylko przestrzeń obserwacji (najlepiej uczestniczącej) i wywiadu.
Czy współcześnie antropolog może sobie pozwolić na zignorowanie części praktyk kulturowych, które
podejmują jego badani, takich jak narracje pisemne, które wytwarzają? Czy wciąż wierzy w zbiorowo (to
jest środowiskowo) podtrzymywany mit o możliwości pominięcia materiałów pisemnych (albo zigno­
rowania samego faktu ich istnienia)? Czy obcowanie z materią tekstu wytwarzanego przez badanych
(literatura dokumentu osobistego, literatura piękna, literatura faktu) jest tylko podszytym antropolo­
gicznie i nieudanym literaturoznawstwem, czy też poszerza nasz ogląd badanego środowiska o cenny
i niezapośredniczony przez osobę badacza wytwór tubylczego świata?
W proponowanym referacie w oparciu o własne doświadczenia z badań nad tekstami wytwarzanymi
w środowiskach łemkowskiej mniejszości etnicznej oraz społeczności lokalnej Bieszczadów chciałabym
zaprezentować konkretne propozycje metodologiczne (m.in. autorską wersję znanej i uznanej przez
socjologów metody biograficznej). Jak sądzę, pozwalają one badaczowi ustrzec sięjektury naiwnej",
ajednocześnie umożliwiają czerpanie z tekstów pisemnych cennych danych na temat treści i strategii
grupowej autoprezentacji środowiska, z którego wywodzi się autor, wskazują na komponenty pamięci
zbiorowej i kulturowej, dostarczają przykładów praktyk dyskursywnych.
Sięganie po teksty pisemne daje nie tylko cenny materiał i jest odpowiedzią badacza na to, co „zapewnia"
czy czego dostarcza teren. Korzyści jest - w moim przekonaniu - więcej: np. możliwość dostępu do wy­
powiedzi, które powstają samoistnie, w sposób niezapośredniczony przez antropologa, porównanie ich
z narracjami pozyskanymi„tradycyjnie"np. w kontekście pamięci zbiorowej i kulturowej (w rozumieniu
J. i A. Assmannów) czy w celu przyjrzenia się sposobom konstrukcji komunikatów tożsamościowych.
Filip Wróblewski, Uniwersytet Jagielloński
TEREN - ANTROPOLOGICZNE SŁOWO KLUCZ. ANALIZA SEMANTYCZNA
DOMENY POJĘCIOWEJ
Próba odpowiedzi na pytanie, czym jest teren dla współczesnego antropologa, wymaga możliwie
precyzyjnego zdefiniowania znaczenia wskazanego pojęcia. Jakkolwiek posługiwanie się leksemem
„teren" na gruncie antropologii nosi znamiona powszechności typowej dla profesjonalnego żargonu,
to słowo to nie powinno być traktowane jako zwykły termin, ale jako pojęcie (słowo klucz) organi­
zujące myślenie o wykonywanej pracy. I jako takie nie tylko stanowi oś dyskursu profesjonalnego
rozciągającego się na metodologię, język opisu badań oraz prezentację uzyskiwanych wyników, lecz
również wyznacza d o m e n ę pojęciową wspólną wszystkim antropologom. Domenę, do której odnoszą
się oni bezustannie, czy to aprobując ją przez podejmowanie się prowadzenia badań (rozmaitych,
często wzajemnie się wykluczających co do zakresu i sposobu realizacji), czy negując taką potrzebę
(np. paradygmat tekstualistyczny).
Zwraca uwagę stopniowy powrót do badań terenowych (Brocki i Górny), który wraz ze zmianą ich
charakteru uwidacznia kłopotliwość prób zdefiniowania „terenu" (np.: Buliński i Kairski, Rakowski,
Klekot, Pietrowiak, Kafar, Songin), a tym samym określenia specyfiki praktyki antropologicznej (Buliński
vs Radkowska-Walkowicz, Kaniowska vsTokarska-Bakir). Wobec tego pilne jest uporządkowanie termi144

nologiczne tej sfery refleksji.„Teren", takjak się go dzisiaj rozumie, stanowi wypadkową historycznego
procesu nakładania się i przenikania różnych pól semantycznych. W warunkach polskiej etnologii
jego zakres znaczeniowy jest istotnie różny od anglojęzycznego pojęcia fieldwork (względnie: field:
Clifford), z którym bywa utożsamiany (co dodatkowo wzmaga kłopotliwość posługiwania się nim). Dla
sprecyzowania różnic w tym względzie, pomocna będzie koncepcja porównawczych badań seman­
tyki zaproponowana przez Annę Wierzbicką. Wypracowany przez nią system eksplikacji (posiłkujący
się narzędziami językoznawstwa kognitywnego) winien usystematyzować nie tylko polisemiczność
wzmiankowanego pojęcia, lecz także współwystępowanie równoważnych a przy tym odmiennych
definicyjnie sposobów jej rozumienia. Co ważne, pojęcie „teren u", takjak się nim obecnie posługują an­
tropolodzy, wykształciło się na przestrzeni lat za sprawą zmian nomenklatury, czego przykładem może
być roboczy ciąg terminologiczny:„etnografia"/„badania etnograficzne"-„praca terenowa"-„badania
terenowe"-„teren".
Opierając się na materiale porównawczym, pozyskanym w trakcie badań prowadzonych na obszarze
całego kraju pośród polskich etnologów reprezentujących różne pokolenia, którzy zostali poproszeni
o zdefiniowanie tego, czym jest dla nich „teren", oraz tego, jak go rozumieją, zauważam, iż istotną rolę
w odmiennych sposobach definiowania„terenu"odgrywa dysproporcja doświadczenia (właściwa tak
poszczególnym osobom,jaki całym pokoleniom).

145

INDEKS NAZWISK AUTORÓW
Albański Łukasz

G ó r n y Konrad

Lipko-Konieczna Justyna

Radkowska-Walkowicz Magdalena

Anacik Agata

Grabowska Magdalena

Liszka Marek

Rakoczy Marta

Andrejuk Katarzyna

Graczyk Longin

Lubańska Magdalena

Roszko Edyta

BabiichukLiudmyla

Grochowski Piotr

Ładykowska Agata

Rusek Magdalena H.

Baer Monika

Halemba Agnieszka

Ł a d y k o w s k i Paweł

Rutkowska Amudena

Bajka Katarzyna

HaliliRigels

Ł a k o m y Anna

Rutkowska Iga

Banach Monika

Hall Dorota

Łuksza Agata

Rygielska Małgorzata

Bandura Agnieszka

Horolets Anna

Maciejewska Monika

Rzepkowska Aleksandra

Barabasz-Bielecka Anna

Hryciuk Renata

Madej Tomasz

Rzońca Joanna

Baradziej Jerzy

Hryniewicz Iwo

Main Izabella

Sacha Magdalena

Barańska Katarzyna

Hu bar Ewa

Majbroda Katarzyna

Sadowska-Mazur Katarzyna

Barański Janusz

Jaworowska Jagna

Majkowska-Szajer Dorota

Słaby Katarzyna

Berezowski Marek

Jurkowska Adela Marta

Maksimowska Agata

S o ć k o - M u c h a Alicja

Bewicz Piotr

KaczmarekŁukasz

Malewska-Szałygin Anna

Sołtys Justyna

Biczyk Małgorzata

Kaczorowski Karol

Małanicz-Przybylska Maria

Stanisz Agata

Bieleń i n-Lenczowska Karolina

Kafar Marcin

Małczyński Piotr

Stępień Anna

Bloch Natalia

Kairski Mariusz

Maniak Katarzyna

Sułek Emilia

Borowicz Martyna

Kaliszewska Iwona

Markowska-Manista Urszula

Suwada Katarzyna

Brzezińska Anna Weronika

Kałużna Anna

Masłowiecka Agnieszka

SzczepanikJoanna

Buchner Anna

Kanabrodzki Mateusz

M i c h o ń Łukasz

Szmigielska Karolina

Budzyński Radosław

Kania Mariusz

M i c h o ń Łukasz

Sznel Monika

BukowieckiŁukasz

Kapusta Anna

Migalska Aleksandra

Sztandar-Sztanderska Karolina

BulińskiTarzycjusz

Kapusta Anna

Milewska Monika

Szymańska Justyna

Burszta Jędrzej

Kargól Marta

M o r o z ó w Iwona

Szymoszyn Anna

Byczkowska Dominika

Karpińska Grażyna Ewa

Mroczkowska Alicja

Szymoszyn Tomasz

Chełstowska Agata

Kietlińska Bogna

Mroczkowska Joanna

Świetlik Maria

Chlebicka Anna

Kleśta-Nawrocki Rafał

Nowak Jacek

Tabiszewska Urszula

Chromik Bartłomiej

Kociuba Jolanta

Nowicka Ewa

Trzeszczyńska Patrycja

Chwieduk Agnieszka

Kocój Ewa

Nowicka Magdalena

Tuszewicki Marek

Cieślewska Anna

Kojder-Demska Kaja

N o w i ń s k a Natalia Alicja

Ufa Karolina

Czerniejewska Izabela

Kola Adam

Ochnio Jakub

Wala Katarzyna

Darmach Krystian

Kola Anna Maria

Olko Dorota

WarczokTomasz

Demel Grzegorz

Kołodyński Jakub

Olzacka Elżbieta

Waślicka Zofia

Dmochowska Małgorzata

KościelakLech

Owczarska Małgorzata

W ę ż o w i c z - Z i ó ł k o w s k a Dobrosława

Doboszewska Alina

Kość-Ryżko Katarzyna E.

Pacukiewicz Marek

Wierucka Aleksandra

Dohnal Wojciech

Kowalska Beata

Palęcka Alicja

Wieszaczewska Agnieszka

Dołowy-Rybińska Nicole

Koziura Karolina

Paprot Aleksandra

Wiśniewska Karolina

Drozdowicz Jarema

Król Agnieszka

Patzer Helena

WłodarczykJulia

Dudek Dagmara

K r u p a - Ł a w r y n o w i c z Aleksandra

Pawlak Marek

Woroniecka-Krzyżanowska Dorota

Dudek Karolina

Krzyworzeka Amanda

Perzanowski Andrzej

Wosińska Małgorzata

Dudzińska Aleksandra

Kubica Grażyna

Pietrowiak Kamil

W r ó b l e w s k i Filip

Dudzińska Krystyna

Kubicki Paweł

Pilarska Justyna

Załęski Piotr

Dworakowska Zofia

Kudela-Świątek Wiktoria

Pisarek Adam

Zań ko Piotr

Dziadowiec Joanna

Kujawska Monika

Płaszewska Joanna

Zatorska Magdalena

Dziewit Jakub

Kukiełko-Rogozińska Kalina

Pobłocki Kacper

Zdrodowska Magdalena

Engel king Anna

Kukuczka Jacek

PołećWojciech

Ziółkowska-Kuflińska Magdalena

Fatyga Barbara

Kuligowski Waldemar

Popkiewicz Julia

Ziółkowski Grzegorz

Flaht Karolina

Kułakowska Małgorzata

Popławska Aneta

Zych Magdalena

Gawlik Katarzyna

Kurnicki Karol

Poźniak Agnieszka

Żurakowska Ewa

Giersztyn Grażyna M.

Kurpiel Anna

Przybyła Christine

Gietner Mateusz

Kuźma Inga B.

Przytomska Anna

Głowacka-Graj per Małgorzata

Kwaśniewska Anna

Puzon Katarzyna

Godlewski Grzegorz

Laszczkowski Mateusz

Pyka Robert

Golonka-Czajkowska Monika

Lesner-Szwarc Renata

Raciniewska Alicja

146

LEGENDA
Kampus Główny UW, ul. Krakowskie Przedmieście 26/28

Poza Kampusem Głównym UW

O

Stary BUW(aula, hall, sala 308)

@ Pałac T y s z k i e w i c z ó w Potockich, ul. Krakowskie

©

Wydział Historyczny (sala kolumnowa)

©

Instytut Archeologii - Gmach Szkoły G ł ó w n e j (sala 210)

O

Q

Sala S a m o r z ą d u S t u d e n t ó w (wejście od M a ł e g o Dziedzińca)

@ Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ul. Emilii Plater 51

Q

Pałac Kazimierzowski (sala im. Brudzińskiego)

Przedmieście 32 (sala balowa)
Nowy BUW,ul. Dobra 56/66 (sala 316)

(Audytorium)

Współpraca:

KNE
PAN

UNIWERSYTET
JAGIELLOŃSKI
W KRAKOWIE

UNIWERSYTET
IM. ADAMA MICKIEWICZA
WPOZNANIU

4. **V - ^

\U i ŁÓDZKI

Patroni honorowi:

\

Ministerstwo Nauki
i Szkolnictwa Wyższego

Patron medialny:
PREZYDENT
MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY

Kontakt: kongres@pia.org.pl
www.kongresantropologiczny.pl

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.