444321ecaa6602cc1da89412a76007e3.pdf

Media

Part of Recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2

extracted text
R

E

C

E

N

Z

J

E

T O M A S Z M A R S Z E W S K I , The Age of Maize Cultivation in Asia (a Review of
Hypotheses and New Ethnographical, Linguistic and Historical Data), „Folia Orientalia", t. 4: 1963, s. 244-295; The Age of Maize Cultivation in Asia (Further
Inve­
stigations) „Folia Orientalia", t. 10: 1969, s. 91-191; 1 mapa.
Botanikom, historykom kultury, geografom, a także historykom gospodarczym
nie jest obca doniosła rola, jaką liczne odmiany kukurydzy odegrały w gospodarce
Nowego i Starego Świata. Pochodzenie tej rośliny i czas jej pojawienia się w Sta­
rym Świecie nie zostały jeszcze dotąd ostatecznie ustalone. Zdaniem większości ba­
daczy roślina ta rozwinęła się w Ameryce, przy czym przeważa opinia, że jej udo­
mowienie dokonało się na obszarze dzisiejszego Meksyku, gdzie w dolinie Tehuacan
znaleziono kolby kukurydzy, z których najstarsze liczą 6-7 tysięcy lat. Taką datę
podaje wybitny znawca tego problemu P. C. Mangelsdorf, który poświęcił sprawie
udomowienia kukurydzy i jej dziejom szereg w a ż n y c h studiów wykorzystanych
w recenzowanej tu pracy . Z drugiej strony botanik amerykański Anderson (1945)
w y s u n ą ł hipotezę, której słuszności nie wykluczało również szereg innych badaczy
amerykańskich (np. Carter 1963), japońskich (np. Suto i Yoshida 1956) i indyjskich
(np. Vishnu Mittre i Gupta 1966), chociaż on sam się później z niej wycofał —
a według której ojczyzną kukurydzy mogła być Birma Północna.
Jeżeli idzie o z w o l e n n i k ó w amerykańskiego pochodzenia kukurydzy, to znacz­
na ich część jest zdania, że przeniesienie uprawy tej rośliny z Ameryki do Starego
Świata zostało dokonane po wyprawach Kolumba. Równocześnie nie brak g ł o s ó w
wśród geografów, botaników i historyków kultury, jak Stonor i Anderson (1949),
Sauer (1952), Heine-Geldern (1958), Carter (1953, 1963, 1964) i inni, że uprawa k u ­
kurydzy mogła zostać przeniesiona z Ameryki do Azji (lub vice versa) drogą transрасу ficzną w czasach przedkolumbijskich. Należy przy tym dodać, że adherenci
tego poglądu różnią się pomiędzy sobą co do czasu, w którym to mogło ewentual­
nie nastąpić, czyniąc odpowiedzialnym za to ten lub ów lud mieszkający na wy­
spach Pacyfiku, czy też na jego azjatyckich wybrzeżach. W każdym razie ich hi­
potezy otwierają szerokie horyzonty przed badaczami z w i ą z k ó w kulturowych po­
między Starym a Nowym Światem.
Odosobnione stanowisko zajmuje wybitny skądinąd uczony, jakim jest botanik
M. D. W. Jeffreys, który w swej hipotezie (bardzo słabo zresztą uzasadnionej) do­
wodzi, że uprawa kukurydzy została przeniesiona z Ameryki do Starego Ś w i a t a
w średniowieczu szlakiem transatlantyckim. Mieli tego dokonać Arabowie, którzy
1

7

1

T. Marszewski nie zna jednak dwóch artykułów Mangelsdorfa, które mogłyby
rzucić pewne światło na interesujące go zagadnienie. Mam tu na myśli artykuł New
evidence on the origin and ancestry of maize, „American Antiquity", t. 19, nr 4,
s. 409-410, oraz Reconstructing
the ancestor of corn, „Proc. of American Philo­
sophical Soc", t. 102, nr 5, s. 454-463.

288

RECENZJE

jakoby wprowadzili uprawę tej rośliny zrazu w Azji Zachodniej, a potem i Po­
łudniowej, aż po Filipiny włącznie.
Tak duża rozbieżność opinii naukowych co do czasu i miejsca udomowienia
kukurydzy i co do początków wprowadzenia uprawy tej rośliny w Starym Świecie
pochodzi przede wszystkim stąd, że badacze interesujący się tym problemem nie
wykorzystali wszystkich istniejących źródeł mogących rzucić jakieś światło na to
zagadnienie i budowali swe hipotezy na niewielkich, a w każdym razie na bardzo
niepełnych grupach ś w i a d e c t w źródłowych. Dopiero Tomasz Marszewski w swej
recenzowanej tu pracy nie tylko dokonał przeglądu wszystkich hipotez odnośnie do
czasu i miejsca wprowadzenia uprawy kukurydzy do Azji, ale przede wszystkim
sklasyfikował i uporządkował wszelkie rodzaje źródeł do tego problemu, kładąc
w ten sposób jako pierwszy realne podstawy do badań nad najważniejszym od­
cinkiem dziejów uprawy kukurydzy w Starym Świecie. Marszewski przedstawił
też w obu częściach swej pracy („Folia Orientalia" t. 4 i t. 10) pewne własne su­
gestie, a nawet w ł a s n ą hipotezę w tym zakresie w oparciu o szeroki wachlarz róż­
norodnych źródeł, które potrafił nader umiejętnie wykorzystać. Wysunięta przez
Marszewskiego hipoteza sugeruje (por. „Folia Orientalia", t. 10, s. 190-191), że
pierwsze wprowadzenie pewnych „prymitywnych" t y p ó w kukurydzy z Ameryki
do Azji mogło mieć miejsce jeszcze w czasach przedkolumbijskich. Marszewski
uważa jednak za przedwczesne, w obecnym stanie badań, aby można było udo­
wodnić jaką drogą lub drogami mogło to zostać dokonane. Autor nie wyklucza, że
stało się to za pośrednictwem drogi wiodącej ku Himalajom przez zachodni Syjam
lub zachodnią Birmę względnie przez Wietnam i Laos, przy czym droga penetracji
z Ameryki na P ó ł w y s e p Indochiński mogła biec przez którąś z wysp położonych
na Oceanie Indyjskim.
Zastanawiając się nad poszczególnymi kategoriami źródeł, które mogą w n i e ś ć
jakieś wartościowe dane do badań nad interesującym go problemem, Tomasz Mar­
szewski zwraca u w a g ę na szczególną wartość następujących informacji:
1. Dane taksonomiczne i cytogenetyczne, tzn. dotyczące zewnętrznej i we­
wnętrznej morfologii form kukurydzy uprawianych przez rozmaite ludy Azji.
2. Dane paleobotaniczne, a więc przede wszystkim rezultaty badań (zresztą bar­
dzo trudnych) nad ewentualnymi fosylnymi i subfosylnymi szczątkami kukurydzy;
badania takie mogą pozwolić na ustalenie terminu ante quern wprowadzenia upra­
wy kukurydzy do Azji.
3. Dane archeobotaniczne, tzn. odciski fragmentów kukurydzy na ceramice,
oraz dane ikonograficzne, tzn. wyobrażenia tej rośliny na zabytkach archeologicz­
nych, itp.
4. Informacje źródeł pisanych, przede wszystkim azjatyckich, ale również
i europejskich traktujących o Azji.
5. Dane etnobotaniczne dotyczące roli i miejsca kukurydzy w gospodarce,
obrzędach, mitologii i tradycjach historycznych ludów azjatyckich.
6. Rezultaty analizy semantycznej i etymologicznej lokalnych nazw kukurydzy
w powiązaniu z ich geograficznym rozmieszczeniem. Analiza taka jest szczególnie
ważna jeżeli idzie o wykrycie najstarszego centrum uprawy tej rośliny w Azji
i ustalenie kierunków jej wczesnego rozprzestrzeniania się.
T. Marszewski, zastanawiając się następnie nad dotychczasowym w k ł a d e m wy­
żej wymienionych dyscyplin do problemu badań nad początkiem uprawy kuku­
rydzy w Azji, podkreśla zwłaszcza ważność wszystkich badań taksonomicznych
w tym zakresie, od Collinsa (1909, 1920) po Suto i Yoshida (1956) oraz VishnuMittre i Gupta (1966). Badania tych uczonych objęły kolekcje kukurydzy z całego

RECENZJE

289

prawie obszaru Azji (Turcja, Azerbejdżan, Iran, Azja Środkowa, Afganistan, Indie,
Nepal, Birma, Filipiny, Japonia, Chiny i wschodnia Syberia). Suto i Yoshida w swej
pracy stanowiącej najobszerniejsze studium nad formami kukurydzy uprawianymi
w Azji wyróżniają piąć różnych r a s , podając przy tym ich szczegółową charakte­
rystykę, zasięg i domniemane pochodzenie. Z tych pięciu ras tzw. „perska" i „egej­
ska", najbardziej zbliżone do prymitywnych odmian kukurydzy amerykańskiej, by­
ły — w e d ł u g zdania Suto i Yoshida — uprawiane w A z j i już w okresie przedkolumbijskim. Natomiast inne rasy rozprzestrzenić się miały na tym kontynencie
w późniejszych czasach. Marszewski, omawiając wyniki badań tych japońskich
uczonych, dochodzi do słusznego przekonania, że niektóre ich wnioski są nieco
przedwczesne i że brak nam, dla uzyskania pełnego obrazu, badań taksonomicz­
nych nad kukurydzą uprawianą we wschodniej części P ó ł w y s p u Indochińskiego, co
do której nie posiadamy jeszcze rozeznania morfologicznego. Spostrzeżenie Marszewskiego jest bardzo ważne z uwagi na to, że idzie tu o obszar, na którym m ó g ł
powstać, jak to wynika z innych danych, pierwszy ośrodek uprawy kukurydzy
w Azji.
2

Analizując następnie rezultaty prac paleobotanicznych mogących rzucić pewne
światło na czas wprowadzenia uprawy kukurydzy do Azji, Marszewski odnosi się
ostrożnie do poglądu Vishnu-Mittre i Gupta (1966) w sprawie wczesnego datowa­
nia (ewentualnie X I I I lub X I V w.) subfosylnych p y ł k ó w kukurydzy znalezionych
w górach zachodniego Kaszmiru. Z drugiej jednak strony zdaniem Marszewskiego.
gdyby nawet pyłki te pochodziły z okresu wczesnopokolumbijskiego, byłoby to dla
tych tak odległych od wielkich szlaków komunikacyjnych terenów wystarczająco
wczesne świadectwo mogące przemawiać pośrednio za wprowadzeniem kukurydzy
do A z j i już w okresie przedkolumbijskim. Zgadzając się z pierwszą częścią wnio­
sku Marszewskiego muszę tu jednak podnieść, że nie bardzo przekonująca wy­
daje mi się jego część druga. Czy jednak naprawdę potrzeba było dłuższego czasu,
aby przenieść uprawę kukurydzy z wybrzeża południowej Azji na teren Himala­
jów? Nie wydaje mi się to konieczne. Przecież kupcy czy pielgrzymi mogli prze­
nieść znajomość tej rośliny z wybrzeży Indii do Kaszmiru w ciągu paru lat.
W związku z tym nie jest wykluczone pośrednictwo Portugalczyków w okresie pokolumbijskim. Przypomnieć tu należy w istocie, że Portugalczycy, którzy prawdo­
podobnie uprawiali kukurydzę w Mina na wybrzeżu Afryki zachodniej już w 1502 r,
(por. jednak o tym Mauny, Tableau géographique
de 1'Ouest Africain au moyen
age, I F A N - D a k a r 1961, s. 240-241), mogli z łatwością przenieść jej uprawę do Goa
na wybrzeżu Indii, gdzie posiadali swą kolonię już w 1510 r. Stąd już bardzo ła­
two znajomość tej rośliny mogła dojść do Kaszmiru, gdzie kukurydza mogła zna­
leźć się już w połowie X V I w. Oczywiście przypuszczenie to może mieć jakieś pod­
stawy jedynie w tym wypadku, gdyby kukurydza z Mina i z Kaszmiru należała
do tych samych ras.
T. Marszewski odnosi się również z dużą ostrożnością do rzekomych wyobra­
żeń kukurydzy na chińskich zabytkach archeologicznych i ikonograficznych,
a zwłaszcza do rzekomego wyobrażenia kukurydzy na steli z Szan-si pochodzącej
z czasów dynastii Han (początek naszej ery), o którym pisze chiński uczony Czang
Jen-Hsia (1967). U w a ż a on, że może tu chodzić o wyobrażenie innej rośliny upraw­
nej z rodziny Gramineae. Podkreśla też, że najstarsze znane wyobrażenie kukury2

Termin rasa użyty tu został w znaczeniu bot. w ę ż s z y m niż gatunek, lecz
szerszym niż odmiana. Określa populację danego gatunku odizolowaną w pewnym
środowisku, do którego przystosowując się, nabywa ona nieco odrębnego zespołu
cech genetycznych — izolat (Przyp. red.).
19 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X V , z. 2

290

RECENZJE

dzy w źródłach chińskich pochodzi dopiero z końca X V I wieku. Marszewski nie
mając też możliwości zweryfikowania Siedowa, który dopatruje się wyobrażeń k u ­
kurydzy na pewnych reliefach khmerskich z X I I wieku, odnosi się do tej identy­
fikacji, moim zdaniem fantastycznej, z dużą rezerwą.
Szczególnie interesujące są rozważania Marszewskiego na temat przydatności
źródeł etnograficznych w badaniach nad czasem uprawy kukurydzy w Azji. Autor
zbadał osobiście w czasie swych prac terenowych, które prowadził w Assamie
(głównie w Górach Luszai) w 1960 roku, tradycje miejscowe dotyczące tej upra­
wy, przy czym — co jest rzeczą nader ważną — wyniki jego badań są po części
zgodne z wynikami dawniejszych badań terenowych Stonora (głównie w Górach
Naga), który jest zdania, że początki uprawy kukurydzy na tym obszarze sięgają
okresu przedkolumbijskiego. Według Marszewskiego, za bardzo odległym momen­
tem wprowadzenia kukurydzy do gospodarki szeregu ludów zamieszkujących H i ­
malaje i P ó ł w y s e p Indochiński przemawia duża rola, jaką roślina ta odgrywa
w wierzeniach religijnych, rytuałach i tradycjach tych ludów. Wydaje się, że argu­
ment ten jest bardzo ważny, zwłaszcza jeżeli w e ź m i e m y pod u w a g ę duży konser­
watyzm wierzeń religijnych i związanych z nimi rytuałów. W związku z tym autor
dochodzi do wniosku, sformułowanego zresztą bardzo ostrożnie, że nie można zu­
pełnie odrzucić hipotezy Stratanowicza (1964) o istnieniu uprawy kukurydzy u l u ­
dów grupy Mon-Khmer już w odległej starożytności, chociaż stwierdza, że w obec­
nej postaci jest ona trudna do przyjęcia.
Dużą zasługę Marszewskiego stanowi uporządkowanie nazw różnych odmian
kukurydzy u ludów zamieszkujących Himalaje i Azję południowo-wschodnią
i wschodnią. Autor zwraca przy tym u w a g ę na duże znaczenie, jakie prowadzone
w tym kierunku badania mogą mieć dla ustalenia czasu i kierunków wprowadze­
nia uprawy kukurydzy do Azji. Również i te badania mogłyby potwierdzić hipo­
tezę Stratanowicza o uprawie kukurydzy u ludów Mon-Khmer już w odległej sta­
rożytności. Należy żałować, że autor nie objął swymi badaniami nazw kukurydzy
w Azji Zachodniej i Środkowej: tureckich, tatarskich, kirgiskich, kaukaskich czy
irańskich, świadomie chyba zawężając krąg swych poszukiwań do wschodniej i po­
łudniowo-wschodniej Azji i do obszaru Himalajów. A przecież byłoby ciekawie do­
wiedzieć się пр., że w przeciwieństwie do Persów, którzy określali kukurydzę
nazwą dhurrat oznaczającą pierwotnie proso sorgho, mieszkający w głębi Azji K i r ­
gizi posiadali własną oryginalną n a z w ę dla tej rośliny, a mianowicie zügerü, b y ć
może pokrewną węgierskiej nazwie kukurydzy — tengeri. Z drugiej strony byłoby
może interesujące wskazać na to, że turecka nazwa kukurydzy misyr boghda'i
(ściśle „pszenica egipska") mogłaby w s k a z y w a ć na Egipt jako na pośrednie ogniwo
penetracji uprawy kukurydzy z Europy południowej do Turcji. Sprzeciwia się jed­
nak temu włoska nazwa kukurydzy grano turco i francuska blé de Turquie, które
w s k a z y w a ł y b y na Turcję jako na miejsce, skąd uprawa kukurydzy dotarła do
Włoch i do Francji. Inna turecka nazwa tej rośliny řcoícoroz (skąd nasza „kukury­
dza") ma chyba charakter rodzimy. Interesujące jest też, że u jednego z ludów
tureckich na Kaukazie kukurydza nosi n a z w ę Turk bughdai („pszenica turecka"),
co w s k a z y w a ł o b y na kierunek ekspansji uprawy tej rośliny z Turcji na Kaukaz.
W Egipcie istnieją dwa gatunki kukurydzy: żółty i biały. Pierwszy z nich zwie się
w dialekcie lokalnym dhura misri (dosłownie „proso egipskie"), drugi zaś dhura,
asz-szami (dosłownie „proso syryjskie"). Wskazywałoby to, że ten drugi gatunek
przyszedł do Egiptu z północy, tj. z Syrii. Interesujące jest, że w Egipcie nie wy­
tworzyła się żadna specjalna nazwa arabska dla kukurydzy, którą w tym kraju
określano mianem innego ziarna, od dawna uprawianego w Afryce (dhura).

RECENZJE

291

Т. Marszewski przeanalizował również dane źródeł pisanych dotyczące upra­
wy kukurydzy w Azji. Omówił więc źródła chińskie, wietnamskie, tajskie. khmerskie, tybetańskie, nepalskie, indyjskie, arabskie, portugalskie, hiszpańskie, włoskie,
holenderskie, angielskie itd. Ze źródeł tych zdaje się wynikać, że Chiny południo­
we znały już kukurydzę w drugiej połowie X V I wieku (ewentualnie
nawet
w X V wieku, o ile źródło chińskie sygnalizowane przez japońskiego badacza Chiba
jest wiarygodne), a Wietnam północny i Nepal środkowy — w X V I I wieku. Na­
tomiast Tybet południowo-wschodni być może znał już kukurydzę o wiele wcześniej
pod nazwą ma rmos pa'i lo thog, którą znajdujemy w miejscowej kronice zaty­
tułowanej Rgyal Rabs Gsal Bai Me bong, skompilowanej, według tybetologa T u c ciego, w 1508 г., a według innych badaczy już w X V , a nawet w X I V wieku. J e ­
żeli istotnie nazwa ma rmos pa'i lo thog oznacza kukurydzę, to mielibyśmy tutaj
najstarszą ze znanych, p e w n ą w z m i a n k ę źródłową o uprawie tej rośliny w Azji.
Szkoda, że autor, który zresztą nie jest ani turkologiem, ani iranistą, nie prze­
badał dokładniej źródeł tureckich ani też perskich. Sięgnął natomiast do starych
źródeł europejskich m ó w i ą c y c h o Turcji. W źródłach tych zastanowiła go wzmian­
ka zawarta w rachunkowej księdze weneckiego kupca Badoera bawiącego w K o n ­
stantynopolu w latach 1436-1444, gdzie jest mowa o jormento de Turchia. T a ostat­
nia nazwa jest włoskim odpowiednikiem łacińskiego terminu frumentum
turcium
oznaczającego kukurydzę w źródłach południowoeuropejskich okresu pokolumbijskiego. Do wiadomości tej, niewątpliwie bardzo ponętnej dla badacza, który przy­
puszcza istnienie w Azji uprawy kukurydzy w okresie przedkolumbijskim, Mar­
szewski odnosi się jednak bardzo krytycznie, nie wykluczając, że może tu chodzić
0 jakiekolwiek inne ziarno importowane z Turcji.
Bardzo interesująca jest wzmianka o w y s t ę p o w a n i u kukurydzy na jednej
z wysp archipelagu Bandan w południowo-wschodniej Azji, którą podaje w ł o s k i
podróżnik Pigafetta w epoce bardzo wczesnej, a mianowicie w 1521 r. Roślina ta
jednak wymieniona jest pod nazwą hiszpańsko-portugalską mahiz, która jest po­
chodzenia arawackiego (z Haiti). Czyżby na archipelagu Bandan nie istniała miej­
scowa nazwa kukurydzy? A może Pigafetta posłużył się tą nazwą na określenie
jakiejś rośliny (niekoniecznie kukurydzy), która na wyspie posiadała swą w ł a s n ą
nazwę? Sądzę, że sprawa ta, bardzo ważna, bo mogąca istotnie w s k a z y w a ć na
przedkolumbijskie początki uprawy kukurydzy w południowo-wschodniej Azji, win­
na stać się przedmiotem szczególnie wnikliwych badań ze strony historyków kul­
tury i etnobotaników.
Po przeanalizowaniu informacji źródeł pisanych m ó w i ą c y c h o uprawie kuku­
rydzy w Azji, Marszewski dochodzi do wniosku, że wszelkie wzmianki źródłowe
traktujące o tej uprawie, a odnoszące się do Chin, Wietnamu, Tybetu, Iranu i I n ­
donezji i podejrzane o pochodzenie z okresu przedkolumbijskiego, winny zostać
starannie przebadane przez specjalistów-filologów. Autor niewątpliwie ma rację,
winien jednak rozszerzyć swe poszukiwania, jak już o tym wyżej wspomniałem,
również i na źródła traktujące o Turcji i o Azji Środkowej.
Bardzo słuszną jest dalsza uwaga T. Marszewskiego, iż brak informacji o upra­
wie kukurydzy na poszczególnych obszarach nie może być dowodem (zwłaszcza bio­
rąc pod u w a g ę przypadkowość tych informacji), iż rośliny tej nie uprawiano tam.
Marszewski bardzo słusznie podkreśla w związku z tym, że ważne centra kulturowe
1 porty południowo-wschodniej Azji były zbyt odległe od obszarów intensywnej
uprawy kukurydzy w północnych Indiach, w Syjamie i w Chinach, aby ich mie­
szkańcy mogli posiadać jakieś wystarczające informacje o tej uprawie.
Po o m ó w i e n i u dawniejszych hipotez i po rozpatrzeniu różnorodnych danych

292

RECENZJE

źródłowych odnośnie do problemu miejsca i czasu rozprzestrzenienia się uprawy
kukurydzy w Azji, Marszewski przedstawia postulaty dalszych badań w tym za­
kresie, w y s u w a j ą c hipotezę — zresztą sformułowaną bardzo ostrożnie — iż upra­
wa tej rośliny została przeniesiona z Ameryki do południowo-wschodniej Azji już
w okresie przedkolumbijskim. Szczególnie interesuje przy tym autora miejscami
zwarty, miejscami zaś rozerwany i występujący wyspowo zasięg uprawy kukury­
dzy, rozciągający się od Turcji północnej poprzez Himalaje aż do P ó ł w y s p u Indochińskiego. Ważna tu jest sprawa zasięgów w y s t ę p o w a n i a dwóch najprymitywniej­
szych form kukurydzy azjatyckiej (tzw. rasy perskiej i rasy egejskiej), które po­
k r y w a j ą się na obszarze H i m a l a j ó w i gór sąsiednich. Ważny tu jest również fakt,
że jedyne znane dotąd domniemane kopalne pyłki kukurydzy pochodzą z zachod­
niego Kaszmiru i że ewentualną w z m i a n k ę o kukurydzy spotykamy już w starej
kronice tybetańskiej skompilowanej najpóźniej w 1508 r. W Himalajach i na
obszarach sąsiednich można zauważyć również skojarzenie ważności kukurydzy
w miejscowej gospodarce tradycyjnej z rolą, jaką ta roślina odgrywa w różnych
przejawach wierzeń i kultów miejscowych ludów.
Nader ciekawe są rozważania Marszewskiego nad tym, skąd i jakimi drogami
wtargnęła uprawa kukurydzy na obszar Himalajów. Według jego hipotezy, zresztą
doskonale uzasadnionej, punktem w y j ś c i o w y m uprawy tej rośliny w Azji połud­
niowo-wschodniej był P ó ł w y s e p Indochiński, skąd kukurydza mogła dotrzeć do
Himalajów, zapewne już w okresie przedkolumbijskim, dwoma g ł ó w n y m i szlakami.
Jeden z nich wiódł przez góry i doliny zachodniego Syjamu i wschodniej Birmy,
przez obszary zajęte dziś przez najbardziej zwarty obszar uprawy kukurydzy
w południowo-wschodniej Azji. Drugi szlak wiódł, według Marszewskiego, przez
góry środkowego i północnego Wietnamu oraz przez północny Laos. Jak wynika
z tego, autor recenzowanej pracy uważa, że najstarszym obszarem uprawy kuku­
rydzy w Azji była południowo-wschodnia część tego kontynentu, w szczególności
zaś P ó ł w y s e p Indochiński. Tu, według jego zdania, najwcześniej rozpoczęto tę
uprawę, po przeniesieniu kukurydzy z Ameryki przez Ocean Spokojny do Azji.
Idąc za znakomitym znawcą stosunków przedkolumbijskich pomiędzy Starym
a Nowym Światem, zmarłym niedawno uczonym austriackim Heine-Geldernem,
Marszewski przypuszcza, że p e w n ą rolę w przeniesieniu tej uprawy mogły odegrać
żeglarskie ludy południowo-wschodniej Azji, jak Wietowie, Czarnowie, a przed ni­
mi, jeszcze w odległej starożytności, lud kultury Dong-Son będący zapewne po­
chodzenia austronezyjskiego. Według Marszewskiego ta transpacyficzna droga mo­
gła zahaczyć o Indonezję. Autor odrzuca, i słusznie, możliwość przeniesienia upra­
wy kukurydzy z Ameryki do Azji drogą północną, przez Alaskę, a także fanta­
styczną hipotezę Jeffreysa o przeniesieniu tej uprawy z Ameryki przez Atlantyk
do Azji zachodniej i dalej, aż do Chin, za pośrednictwem żeglarzy arabskich. Mar­
szewski nie wierzy też w pośrednictwo portugalskie, gdy chodzi o wprowadzenie
„prymitywnych" odmian kukurydzy — co moim zdaniem jest już bardziej praw­
dopodobne — chociaż nie wyklucza on, że p e w n ą rolę przy wprowadzeniu uprawy
tej rośliny na P ó ł w y s e p Indochiński mogła odegrać założona w 1519 r. portugalska
faktoria w Martaban, z którego to portu prowadził szlak wiodący ku wschodniej
Birmie. Sprawa ta wymaga jednak jeszcze, moim zdaniem, bardziej wnikliwych
studiów.
Mimo pewnych zastrzeżeń sformułowanych na poprzednich kartach niniejszej
recenzji, zrozumiałych zresztą w sprawie tak spornej, jaką jest czas i miejsce wpro­
wadzenia uprawy kukurydzy do Azji, zastrzeżeń, do których jeszcze powrócę, uwa­
żam pracę Marszewskiego za znakomitą. Należy zwłaszcza z uznaniem podnieść za-

RECENZJE

293

lety metodolologiczne tej pracy, a zwłaszcza fakt uporządkowania źródeł mających
stanowić podstawę przyszłych badań nad historią uprawy kukurydzy w Azji. Po­
dziwu godna jest również olbrzymia erudycja autora, który potrafił wykorzystać
wszystkie dostępne mu źródła i wskazać na te, których przebadanie może rzucić
nowe światło na sprawę pojawienia się tej uprawy w Starym Świecie. Sądzę, że
pod tym w z g l ę d e m praca T. Marszewskiego przewyższa wszystko to, co napisano
na temat uprawy kukurydzy w Azji.
Jeżeli idzie o wykorzystanie źródeł pisanych, to autor sięgnął przede wszyst­
kim do źródeł azjatyckich (chińskich, wietnamskich, tajskich, tybetańskich, nepal­
skich i innych), wykorzystując przy tym cały szereg materiałów zupełnie nie zna­
nych swym poprzednikom. Marszewski wykorzystał m. in. jako pierwszy badacz
fragment encyklopedii wietnamskiej z X V I I I wieku dotyczący rozprzestrzeniania
się w północnym Wietnamie różnych odmian kukurydzy. Odkrył też w z m i a n k ę
o tej roślinie w pewnym tekście czamskim z X V I I - X I X w., a także w s p o m n i a n ą
już wyżej ewentualną informację o kukurydzy w kronice tybetańskiej, skompilo­
wanej w każdym razie przed końcem pierwszej dekady X V I wieku, a być może,
jak sugerują niektórzy badacze, w X V , bądź nawet w X I V wieku. Inna wzmianka
źródłowa, dopiero po raz pierwszy wykorzystana przez Marszewskiego, to infor­
macja kroniki nepalskiej skompilowanej na przełomie X V I I I / X I X wieku o prze­
niesieniu ziarna kukurydzy do doliny Katmandu w pierwszej połowie X V I I wie­
ku. Jeżeli idzie o źródła europejskie, to szczególnie ważna jest odkryta przez Mar­
szewskiego wzmianka o uprawie kukurydzy na pewnej wyspie archipelagu Bandan
(na południe od Moluków) już w 1521 г., jako też bardzo ważna, ale w y m a g a j ą c a
jeszcze przebadania informacja Badoera o formento de Turchia z lat 1436 -1444.
Do wielu źródeł autor nie dotarł. Z tych nie przebadanych źródeł pisanych
szczególną w a g ę dla interesującego go problemu mogą posiadać inskrypcje czamskie z X I I I - X V wieku. Nie jest wykluczone, jak sądzi Marszewski, że zawierają
one dane o uprawie kukurydzy na Półwyspie Indochińskim w okresie przedkolum­
bijskim, co mogłoby ostatecznie wyjaśnić tę ciągle jeszcze niezbyt jasną sprawę.
Podobną nadzieję pokłada autor w historycznych źródłach wietnamskich skompi­
lowanych przed X V I I wiekiem w źródłach assamskich pochodzących z tejże sa­
mej epoki.
Jeżeli idzie o uprawę kukurydzy w zachodniej Azji, który to problem posiada
w pracy Marszewskiego charakter marginesowy (czy nie należałoby w związku
z tym zmienić tytułu pracy?), to szczególną w a g ę posiadałyby źródła perskie i tu­
reckie, a także i arabskie z I X - X V I I wieku. Te źródła Marszewski wykorzystał je­
dynie tylko odnośnie do Azji wschodniej i południowo-wschodniej, przy czym oparł
się przeważnie na wyjątkach ogłoszonych w przekładzie francuskim przez G. F e r randa w latach 1913-1914. Trzeba zresztą podkreślić, że od czasu edycji Ferranda
upłynęło już 66 lat i pojawiło się odtąd wiele nowych w y d a ń i przekładów t e k s t ó w
arabskich, perskich i tureckich dotyczących Azji wschodniej i p o ł u d n i o w o - w s c h o d ­
niej, które należałoby poddać analizie.
Jeżeli idzie o pisane źródła tureckie, to wydaje mi się, że mogą one nawet
mieć decydujące znaczenie dla wyjaśnienia sprawy początku uprawy przynajmniej
jednego z gatunków kukurydzy w Azji Zachodniej. W grę wchodziły tu różne re­
jestry podatkowe itd., których jest m n ó s t w o w archiwach tureckich, a które nie
są na ogół znane badaczom zajmującym się dziejami kukurydzy. Obecnie przy­
puszcza się, że uprawa kukurydzy została wprowadzona do Turcji w pierwszej
ćwierci X V I wieku. Jak sądzi Willet (1962), chodzi tu o odmiany ,,hard grained
flint maizes" pochodzące z Wysp Karaibskich i ze środkowej Ameryki.

294

RECENZJE

Wydaje się, że warto było również zwrócić u w a g ę na źródła ruskie i ro­
syjskie z X V I I - X I X wieku, które mogłyby nas zorientować co do uprawy kukury­
dzy w Azji Środkowej, na Kaukazie i w Iranie. Podobne znaczenie dla Iranu mia­
łyby również relacje podróżników angielskich i francuskich z X V I - X I X w.
Brak źródeł zmusił zapewne autora do ograniczenia swych dociekań do obszaru
Azji południowo-wschodniej oraz do przylegających do tej części kontynentu wysp,
chociaż z tytułu pracy zdaje się wynikać, że miał on zamiar zająć się problemem
miejsca i czasu wprowadzenia uprawy kukurydzy w całej Azji. Tak się jednak
składa, że teren, do którego zbadania autor musiał się ograniczyć w oparciu o po­
siadany przez siebie materiał źródłowy i o rezultaty własnych badań terenowych,
jest szczególnie ważny jako ośrodek rozprzestrzenienia się uprawy kukurydzy
w początku okresu pokolumbijskiego. Spotykamy tam bardzo prymitywne odmia­
ny tej rośliny. Na znaczenie tych obszarów dla dziejów uprawy kukurydzy w Sta­
rym Świecie zwraca u w a g ę między innymi znany historyk kultury Afryki R. Mauny, który — omawiając sprawę przeniesienia uprawy tej rośliny na Czarny Ląd —
podkreśla (Tableau géographique
de l'Ouest Africain au moyen age, s. 240), że
problem pojawienia się kukurydzy w Azji południowo-wschodniej nie jest dotąd
rozwiązany i że nie jest wykluczone, iż dotarła ona na te obszary bezpośrednio
z Ameryki, drogą przez Ocean Spokojny.
Czy kukurydza dotarła tą drogą i dalej k u zachodowi, do Iranu i do Turcji"?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć. W każdym razie z braku informacji o kuku­
rydzy w arabskim i perskim materiale źródłowym sprzed końca X V wieku nie
mamy bynajmniej prawa wnioskować, że roślina ta nie była znana Arabom, Per­
som czy Turkom doby przedkolumbijskiej. W istocie źródła te, zawierając m n ó ­
stwo informacji o geografii Zachodniej Azji i o zamieszkujących te obszary lu­
dach, m ó w i ą bardzo niewiele o stosunkach gospodarczych tych obszarów, pomi­
jając często informacje o najpospolitszych i najczęściej uprawianych tam roślinach.
Doskonała praca T. Marszewskiego, znakomicie udokumentowana, wykazuje, że
nie jest niemożliwe, aby kukurydza dotarła do Starego Świata przez Pacyfik i przez
południowo-wschodnią Azję. Ten ostatni teren pozostaje ciągle jeszcze możliwym,
a nawet bardzo prawdopodobnym pomostem do penetracji kukurydzy do Azji dro­
gą transpacyficzną i wydaje się, że hipoteza Marszewskiego, tak bardzo ostrożnie
sformułowana, jest niemożliwa do odrzucenia w dzisiejszym stanie badań, przed
wyczerpaniem tych wszystkich źródeł, na które wskazał autor.
T. Marszewski zdaje sobie sprawę z konieczności prowadzenia dalszych badań
w tej materii i w pierwszej części swej pracy (1963) wysuwa w związku z tym po­
stulat podjęcia specjalistycznych badań terenowych w różnych rejonach południo­
wo-wschodniej Azji, analogicznych do tych, jakie etnograf angielski Stonor, a po­
tem i on sam, przeprowadzili w Assamie i w sąsiadujących z nim rejonach.
Wszystkie powyższe uwagi nie mają na celu, powtarzam, jakiegoś podważenia
wartości pracy T. Marszewskiego. Przeciwnie, uważam ją za niezwykle cenną dla
poznania czasu i miejsca wprowadzenia uprawy kukurydzy w Azji. U w a ż a m też,
że posuwa ona bardzo znacznie naprzód zagadnienie kontaktów kulturowych po­
między Starym a Nowym Światem, co jest, jak wiadomo, jednym z najciekawszych
i najmniej zbadanych problemów w dziejach ludzkości. Trzeba też podkreślić, że
dopiero Marszewskiemu udało się usystematyzować i wyczerpująco przeanalizować
wszystkie dostępne źródła do dziejów uprawy kukurydzy w Azji, a zwłaszcza w po­
łudniowo-wschodniej części tego kontynentu, kładąc w ten sposób podwaliny pod
dalsze naukowe badania nad tym problemem.
Tadeusz

Lewicki

295

RECENZJE

S I E R G I E J A. T O K A R I E W ,
i Wiedza, Warszawa 1969.

Pierwotne

formy

religii

i

ich

rozwój,

Książka

W KiW-owskiej Serii Religioznawczej, obok prac M. Eliadego, R. Petazzoniego,
R. Otta, została wydana synteza radzieckiego uczonego starszego pokolenia S. A. Tokariewa Pierwotne formy religii i ich rozwój (tytuł oryginału: Rannije formy rieligii i ich razwitje, Moskwa 1964). S. A. Tokariew, wybitny etnograf, historyk kul­
tury i religioznawca, urodzony w 1899 roku, może się poszczycić ponad 250 publi­
kacjami, między innymi z zakresu historii i teorii religii, ze szczególnym u w z g l ę d ­
nieniem wierzeń pierwotnych.
Jego ostatnią pracę należy ocenić jako interesującą próbę nowoczesnego, mar­
ksistowskiego spojrzenia na problem klasyfikacji i genezy religii, próbę uporząd­
kowania i uogólnienia ogromnego i różnorodnego empirycznego materiału etno­
graficznego i religioznawczego.
Tokariew stoi na stanowisku redukcjonizmu marksistowskiego, tzn. rozumie re­
ligię jako mistyfikującą formę świadomości społecznej, której istoty należy szukać
w strukturze ekonomiczno-społęcznej. Tak wiec pierwszym i podstawowym zada­
niem marksistowskiej nauki o religii będzie wykrycie materialnej podstawy każdej
poszczególnej formy religii, znalezienie jej realnych korzeni.
Najogólniej można podzielić wszystkie religie na dwa podstawowe typy: re­
ligie ustroju przedklasowego (wspólnoty rodowej) i religie społeczeństw klaso­
wych, jakkolwiek nie da się przeprowadzić między nimi jakiejś wyraźnej granicy.
Uczony radziecki zajmuje się pierwszym typem religii dochodząc do wniosku, że
zasób odziedziczonych z przeszłości wyobrażeń ideologicznych nie znika, lecz otrzy­
muje nowy sens i jest wykorzystywany dla nowych konstrukcji — dlatego też
znajomość treści przedhistorycznych (przedklasowych) religii jest niezbędna dla
zrozumienia współczesnych nawet najbardziej wysublimowanych s y s t e m ó w religijno-filozoficznych.
W części wstępnej swej pracy Tokariew przeprowadza krytykę dotychczaso­
wych s c h e m a t ó w klasyfikacyjnych, które w większości w y p a d k ó w mylą poszcze­
gólne religie indywidualne z typem (formą) religii, włączając w ramy jednej k a ­
tegorii klasyfikacyjnej takie zjawiska ogólne, jak fetyszyzm, totemizm itd. i przy­
padki indywidualne, jak buddyzm, chrześcijaństwo.
Występuje przeciwko klasyfikacjom opartym na podstawie bezpośrednich
obiektów kultu religijnego (kult słońca, kulty lunárně), a grupujących różnorodne
zjawiska według ich czysto formalnego podobieństwa.
Krytykuje ewolucjonistyczne klasyfikacje religii, schematy jedno- lub wielo­
kierunkowe, gdzie każda forma wyrasta jakby spontanicznie z poprzedniej, uważa
też, że posługują się one kategoriami zbyt ogólnymi, obejmującymi zjawiska różne
i historycznie odległe (animizm, fetyszyzm, magia), nieprzydatne dla morfologicz­
nej klasyfikacji religii, którą proponuje autor, właśnie z racji swej ogólności i zbyt
szerokiego zakresu. Zjawiska te są elementami każdej religii —• nigdzie jej jednak
nie tworzą samodzielnie, nie stanowią bowiem całokształtu powiązanych wzajem­
nie wierzeń, a przede wszystkim nie odpowiada im żadna określona forma sto­
sunków społecznych.
Właśnie w tym miejscu leży najważniejszy punkt teorii radzieckiego uczo­
nego. Przedstawia on główne zasady, które powinny obowiązywać marksistowską
klasyfikację religii: 1) powinna być ona dokonana na podstawie istotnych cech
religii; 2) podstawowe cechy klasyfikacji to te, które najłatwiej poddają się obiek­
tywnej obserwacji i analizie; 3) winna ona ujmować religię jako zjawisko społecz-

296

RECENZJE

nego życia człowieka; 4) winna być historyczna, tzn. dynamicznie u j m o w a ć formy
religii w rozwoju, we wzajemnym historycznym powiązaniu; 5) klasyfikacja winna
prowadzić do problemu genezy poszczególnych form religii, do kwestii ich uwarun­
kowania materialnego.
Społeczny aspekt religii jest tym najbardziej istotnym elementem, który należy
wziąć za podstawę morfologicznej klasyfikacji zjawisk religijnych. Społeczny cha­
rakter stanowi podstawową cechę religii, nadaje on konkretność mglistym i nieuformowanym wierzeniom, jakie powstają w świadomości człowieka. Społeczna for­
ma religii jest odzwierciedleniem określonej formy organizacji społecznej.
Zgodnie z zasadami swojej klasyfikacji Tokariew dzieli religie ustroju przedklasowego na piętnaście form. Historyczną formę religii definiuje jako społeczną
stronę religii wraz z charakterystycznymi dla niej kompleksami wierzeń i czyn­
ności obrzędowych, a także z określoną orientacją umysłową stanowiącą jej styl.
Każda historyczna forma religii obejmuje z jednej strony pozytywne zalecenia,
działania i obrzędy oraz odnoszące się do nich wierzenia, z drugiej — negatywne
żądania, ograniczenia i zakazy. Według autora każda forma organizacji społecznej,
każda formacja społeczno-ekonomiczna posiada własne, odpowiadające jej formy
religii, a obok nich przeżytki wcześniejszych form religijnych trwające w zre­
dukowanej postaci o wiele dłużej niż historyczne warunki, które je zrodziły.
Do grupy najstarszych (jeżeli chodzi o pochodzenie) form religii Tokariew z a ­
licza: totemizm, czarownictwo, znachorstwo, obrzędy erotyczne i kult grzebalny.
Wywodzą się one z w a r u n k ó w życia ludzi pierwotnych. Do późniejszych form re­
ligii odzwierciedlających procesy rozkładu ustroju wspólnoty pierwotnej należy we­
dług autora zaliczyć: kult wczesnoplemienny (inicjacja), kult łowiecki, macierzystorodowy kult świętości i opiekunów, patriarchalny, rodzinno-rodowy kult przod­
ków, szamanizm, nagualizm (kult indywidualnych duchów-opiekunów),
tajne
związki, kult wodzów, kult boga plemiennego oraz kulty agrarne.
Piętnaście w y ż e j wymienionych form religii stanowi główną część opisową
pracy.
Oprócz materialnej podstawy w a r u n k ó w społeczno-ekonomicznych genezą n a j ­
dawniejszych form religii była bezsilność człowieka ograniczonego pierwotnie przez
wąskie ramy ustroju wspólnoty pierwotnej. Formy tych religii odzwierciedlały
różne aspekty stosunków społecznych: pokrewieństwo (totemizm), stosunki między
płciami (kult erotyczny), bezsilność wobec chorób (znachorstwo), wrogość m i ę d z y rodową i międzyplemienną (czarownictwo), czy też w późniejszych czasach procesy
indywidualizacji światopoglądu, wyodrębnienia małej rodziny ze wspólnoty rodo­
wej, rozwoju indywidualnych form pracy (nagualizm), bezsilność pierwotnego rol­
nika czy ł o w c y wobec przyrody (kulty agrarne, kult łowiecki).
Tokariew dorzuca swój głos do dyskusji nad totemizmem, definiując go jako
fantastyczne odzwierciedlenie w świadomości ludzi stosunków pokrewieństwa or­
ganizacji wczesnorodowej.
Ciekawie i niewątpliwie nowatorsko zostały potraktowane przez autora kulty
i obrzędy erotyczne, które uważa on za jedne z najstarszych a zarazem najbardziej
autonomicznych wierzeń. Źródłem ich są wzajemne stosunki płci. Na początku To­
kariew omawia nieliczne dotychczasowe teorie na ten temat, następnie przechodzi
do opisu obrzędów magii erotycznej, totemizmu płci, egzogamii i endogamii, reli­
gijnego uświęcenia małżeństwa, dziewictwa i ascetyzmu, a także opisuje zabobonne
wyobrażenia o nieczystości kobiety, wiarę w seksualny związek człowieka z istotami
nadprzyrodzonymi i kulty bóstw miłości. Grupa wymienionych zjawisk jest nie­
wątpliwie bardzo różnorodna. Wspólny termin (kulty erotyczne) użyty dla ich okre-

297

RECENZJE

ślenia jest terminem umownym. Jednakże według autora istnieje dla wszystkich
tych zjawisk wspólne źródło, wspólna historyczna, materialna podstawa, na której
owe wierzenia i obrzędy wyrosły, a jest nią domena wzajemnych stosunków m i ę ­
dzy płciami. Jakkolwiek wykształciły się one w epoce wczesnorodowej, przeżytki
tej formy religii znajdziemy i w czasach współczesnych lub w wiekach poprzed­
nich, jak np. resztki magii miłosnej, wiara w stosunki czarownic z diabłem, czy
też w chrześcijańskiej odpowiedniczce Izydy — dziewicy Marii. W bibliografii l i ­
teratury do tego rozdziału, z której autor czerpał przykłady do swojej teorii,
znajdują się między innymi prace Malinowskiego, Frazera, Makarego i Flawiusza.
Należy jeszcze raz podkreślić wartość pracy jako rzadkiej w tej dziedzinie
syntezy, charakteryzującej się twórczym zastosowaniem metodologii marksistow­
skiej do badań nad religią.
Agnieszka

Bartelska

VÓLKERKUNDE FÜR J E D E R M A N N . V EВ Hermann Haack, Geographisch-Kartographische Anstalt Gotha, Lipsk 1966, ss. 436, map 57, ilustracji czarno-bia­
łych 154, kolorowych 72.
Vólkerkunde
für jedermann (Etnografia dla każdego), pomyślana jako kompen­
dium popularnonaukowe, ujmuje w łatwo przyswajalny sposób całość etnografii
świata. Książka dzieli się na „Etnologię ogólną" (Allgemeine Vólkerkunde), „Etno­
grafię regionalną" (Regionale Vólkerkunde) oraz „Leksykon etnograficzny" (Lexi­
kon der Vólkerkunde), ponadto zawiera spis ludności świata i rejestr haseł.
Najlepiej opracowana jest część pierwsza „Etnologia ogólna". Na podkreślenie
zasługuje przejrzystość zastosowanego tu układu, co jest tak ważne w książce,
która (jak to autorzy zastrzegają w przedmowie), nie ma być podręcznikiem etno­
logii, lecz popularnonaukowym zbiorem informacji. Na podkreślenie zasługuje tu
ostrożność autorów, którzy w sprawach spornych nie wykorzystują swego auto­
rytetu, lecz wskazują na istnienie różnych poglądów, bądź na zagadnienia, co do
których nauka nie wypowiedziała się ostatecznie (np. w podrozdziale „Der religiose
Lebensbereich" s. 41-42).
Dużą też zaletą części ogólnej są liczne wykresy, ilustrujące w przystępny spo­
sób tekst. Zwłaszcza pouczające są wykresy wykazujące współzależność pomiędzy
porami roku a gospodarką u ludów pasterskich i kopieniaczych („Hirtenomader"
i „die Bodenbauer"); należy tylko żałować, że autorzy nie zastosowali tej metody
przy opisie innych form gospodarki („Gruppen ohne Bodenbau und Viehzucht"),
które są też przecież uzależnione od pór roku.
W tekście znajdują się liczne mapy, jednakże stosowane w nich nazewnictwo
odznacza się dziwnym brakiem konsekwencji. Tak np. stolica Polski raz nazywa
się „Warszawa" (mapa 1 „Erde, Volker"), a drugi „Warschau" (mapa 16 „Anfánge
des Kolonialismus. Politische Karde der Erde 1648"). Ponieważ równocześnie au­
torzy na tych samych mapach w innych miejscach stosują zasadę używania no­
menklatury ówcześnie obowiązującej — tak np. na tejże mapie 16 Australia zwie
się jeszcze „Neuholland", a Nowy Jork „Neuamsterdam" — całość sprawia w r a ż e ­
nie, że w połowie X V I I w. oficjalną nazwą stolicy Polski było „Warschau", a g ł ó w ­
nego miasta Włoch „Rom", a dopiero w późniejszym czasie zmieniono je na „War­
szawa" i „Roma". Usterki te są jednak stosunkowo niewielkie i pierwsza częśćksiążki (strony od 9 do 107) musi b y ć oceniona pozytywnie.

298

RECENZJE

Trzeba jednak przyznać, że część ta nie w y m a g a ł a zbyt szczegółowej znajomo­
ści poszczególnych grup etnograficznych, jak również nie grozi tu w w i ę k s z y m
stopniu korzystanie ze źródeł o nastawieniu tendencyjnym, a o takie w literaturze
niemieckiej, na której przede wszystkim opierają się autorzy, nie jest trudno.
Uderza nas to w drugiej części, obejmującej strony od 111 do 412. Zwłaszcza za­
skakujące są tu informacje dotyczące Polaków. T a k np. na s. 123 spotykamy się
ze stwierdzeniem, iż „...naród polski uformował się z szeregu plemion zachodniosłowiańskich, jak Polanie, Chorwaci, Kujawianie, Mazowszanie i Jadźwingowie
w I X i X w., wraz z powstaniem P a ń s t w a Polskiego, które około roku 1000 objęło
wszystkie tereny dzisiejszej Polski (łącznie ze Śląskiem i Pomorzem)".
Pominąwszy już mocno przestarzałe ХГХ -wieczne określenie „Chorwatów", czy­
li Chrobatów, zdziwienie w y w o ł u j e fakt uznania za Słowian Jadźwingów, jak rów­
nież wyłączenie Ślązaków spośród plemion, z których uformował się naród polski.
Konsekwencją zaś wyłączenia Pomorzan jest stwierdzenie, iż w północnej Polsce
żyją prawie całkiem spolonizowani („fast vollig im polnischen Volk aufgegangen...") Kaszubi — reszta zachodniosłowiańskich Pomorzan. Drugą narodowością
zaludniającą według autorów obszar północnej Polski są zachodniosłowiańscy Ma­
zurzy. Wybierając źródła należało zorientować się, które z nich i w czyim interesie
głosiły istnienie „Masurenvolku". Również uderza nas fakt pominięcia na mapach
odkryć osiągnięć badaczy polskich, nawet takich, jak Strzelecki w Australii czy
Rogoziński w Kamerunie. Polskie nazwiska, takie jak Czerski czy Czekanowski
(i to w przekręconej pisowni „Tscherski" i „Tschekanowski"), znalazły się w tej
książce chyba tylko przez pomyłkę, gdyż zaklasyfikowano tych ludzi jako rosyj­
skich badaczy Syberii (mapa nr 28).
Także i w innych rozdziałach poświęconych etnografii regionalnej można spot­
k a ć się z pewnymi niedokładnościami. T a k np. na mapie nr 22, poświęconej języ­
kom i narodowościom Z S R R , brak jest zwartego obszaru w y s t ę p o w a n i a ludności
polskiej na Wileńszczyźnie — wyraźnie zaznaczonego w radzieckim Atlasie
narodów
mira, na którym przecież opierano się przy opracowywaniu mapy.
Nieuzasadniony wydaje się fakt poświęcenia Baskom — jednemu z najciekaw­
szych etnograficznie narodów Europy — zaledwie 11 linijek tekstu. Autorzy wśród
cech wyróżniających B a s k ó w podają na równi odrębny system liczenia: „An
der vorrómischer Zeit stammen ihr vigesimales Zahlensystem (Zwanzigersystem)",
jak też zachowanie własnych, nieromańskich nazw miesięcy: „...und vorromische
Zeitrechnung (so haben einige Monate niechtromische Namen)". Tak bardzo za­
skakujące N i e m c ó w zachowanie własnych nazw kalendarzowych nie powinno chy­
ba dziwić autorów opracowujących etnografię Europy, w której oprócz Basków są
i inne ludy, nie przyjmujące rzymskiego nazewnictwa miesięcy.
Przy opisie etnografii Niemiec znajduje się na s. 120 charakterystyczne dla
wydawnictw NRD-owskich stwierdzenie prasłowiańskości dzisiejszego wschodniego
pogranicza Niemiec, ale przy krótkiej wzmiance o Fryzach — czterechsettysięcznym
ludzie mieszkającym wg autorów jedynie w północnej Holandii (s. 118) — brak
jest jakiejkolwiek informacji o Fryzach wschodnich, zamieszkujących tereny Nie­
miec północnych. Należy tu zaznaczyć, że istnienie języka fryzyjskiego na tych
terenach podają starsze atlasy niemieckie.
Również i w odniesieniu do innych k o n t y n e n t ó w — wobec niepodania źródeł
— nie jest rzeczą wyjaśnioną, na czym opierali się autorzy zaznaczając np. dawne
siedziby plemienia Urubu w Ameryce Południowej na wschód od zatoki Sao Mar­
cos, a więc na paręset kilometrów od ich obecnych siedzib nad Rio Gurupi (mapa

299

RECENZJE

57). Tego rodzaju przykładowo zacytowane tu uwagi znacznie podważają wiarogodność podanych w tekście treści.
Nasuwają się też pewne zastrzeżenia co do wyboru haseł do „Leksykonu etno­
graficznego". W y d a w a ć by się mogło, że na 48 haseł umieszczonych na 6 stronach
tekstu (s. 407-412) materiału nie zabraknie, tymczasem obok takich dość zasadni­
czych dla etnografii pojęć, jak antropologia, animizm, totemizm, krwawa zemsta,
lewirat, kuwada czy systemy klasyfikacyjne, znajdują się hasła kowboj czy gaucho,
co wobec braku np. kręgów kulturowych — tak ważnych w teorii rozwoju —
świadczy o zupełnej przypadkowości w układzie leksykonu.
Na końcu książki (s. 413-422) znajdujemy statystyczny spis ludności świata
ułożony według narodowości („Die Ethnische Zusammensetzung"). Jest on sporzą­
dzony niekonsekwentnie: w niektórych przypadkach opiera się na danych narodo­
wych, w innych na danych językowych. Na przykład Irlandczycy potraktowani są
łącznie — zarówno używający języka irlandzkiego, jak i angielskiego — ale już
S z k o t ó w podzielono na celtyckich Gallów („Gállen) i germańskich Szkotów
(„Schotten"). Szwajcarzy zostali rozbici na cztery odrębne grupy językowe znajdu­
jące się w spisie dość daleko od siebie. Ludy należące do tej samej narodowości,
lecz tworzące odrębne formacje polityczne, raz są traktowane łącznie (np. Włosi
i Sanmarińczycy, Niemcy Wschodni i Zachodni, Austriacy i Liechtensteinczycy),
a raz oddzielnie (np. Rumuni i Mołdawianie, a nawet Anglicy i „Północnoirlandczycy", o których przypis mówi, że są to „Bewohner Nordirlands englischer Herkunft"). Niepodobna tu też zrozumieć, dlaczego rozbito Żydów na trzy odrębne
części: Ż y d ó w („Juden") używających różnych j ę z y k ó w indoeuropejskich, Żydów
w krajach arabskich oraz Izraelitów („Israelis"), czyli mieszkańców państwa Izrael.
Wszystkie te braki i niedokładności bardzo obniżają wartość Etnografii dla
każdego, gdyż fakt, iż książka ta była pisana jako dziełko popularne nie zwalnia
autorów z obowiązku ścisłości i dokładności. B r a k ó w tych nie może w y r ó w n a ć :
świetna szata ilustracyjna, przystępnie opracowane wykresy, liczne mapy, łatwo
zrozumiały, potoczysty język, staranne wydanie. Jest to jedyny na polskim rynku
księgarskim popularny zarys etnologii ogólnej. Jednakże ze względu na rażące
błędy w zakresie informacji o polskim dorobku naukowym i zasięgu zasiedlenia,
publikacja ta nie daje gwarancji sumiennego przedstawienia także i innych grup
etnicznych. Posługując się tą książką trzeba stale o tym pamiętać i krytycznie
podchodzić do zawartych w niej wiadomości.
Janusz

Kamocki

V I L M O S V O I G H T , Towards balancing of folklore structuralism,
„Acta Ethnographica Academiae Scientiarum Hungaricae", t. 18: 1969, z. 1-3, s. 247-266.
Tocząca się od dłuższego czasu w wielu krajach dyskusja na temat strukturalizmu zatacza coraz to szersze kręgi. Ożywione debaty wokół przydatności i per­
spektyw rozwojowych strukturalizmu prowadzone są również na Węgrzech. Godny
odnotowania jest głos młodego węgierskiego strukturalisty, dra Vilmosa Voighta,
który zajął się zagadnieniem strukturalizmu w odniesieniu do badań folklory­
stycznych.
Punktem wyjścia jego rozważań jest ustalenie podłoża filozoficznego badań fol­
klorystycznych o charakterze strukturalnym. Wychodząc od fenomenologii, autor
podkreśla, że koncepcje fenomenologiczne pojawiły się bezpośrednio w teorii lite-

300

RECENZJE

ratury i częściowo w językoznawstwie, jednakże w badaniach folklorystycznych
z początku stulecia nie znajdujemy bezpośrednich śladów tego kierunku. Badanie
folklorystyczne przedstawiające z w y k ł y opis zjawiska zamiast analizy czerpało
głównie z fenomenologicznej epistemologii. Fenomenologia, zwłaszcza w wydaniu
Husserla, rozwinęła się w filozofię społeczną obejmującą takie problemy, jak or­
ganizacja społeczna, religia, mity, etc., i z tego też względu została wysoko oce­
niona przez czołowych strukturalistów. Nieco większą rolę w strukturalnych ba­
daniach folklorystycznych spełniła semantyka filozoficzna ze względu na jej ścisły
kontakt z pewnymi działami językoznawstwa. Marksistowska wersja semantyki roz­
winęła się szczególnie w Polsce i Związku Radzieckim. W Z S R R próbowano sto­
sować ją jako praktyczną semiologię, która w badaniach folklorystycznych posia­
dała raczej charakter specyficznego zbioru technik naukowych niż kierunku filo­
zoficznego.
Analizując tło filozoficzne strukturalizmu autor omawianego artykułu pod­
kreśla, że we wszystkich pracach teoretycznych nie dostrzeżono specyficznej filo­
zofii folkloru, a mimo to obserwuje się wielkie zainteresowanie strukturalnymi
badaniami zjawisk folklorystycznych.
Problem nurtujący Voighta zawiera się w pytaniu: czy strukturalizm w fol­
klorystyce jest tylko modą, czy jest to konieczny w stosunku do poprzednich eta­
p ó w rozwój metod badawczych? W celu odpowiedzenia na to pytanie dokonuje
przeglądu g ł ó w n y c h osiągnięć strukturalizmu w folklorystyce i zastanawia się nad
zakresem tematów, które mogą b y ć prowadzone tą metodą.
Dotychczasowe prace badawcze wykazują pierwszeństwo stosowania metody
strukturalnej w dziedzinie literatury ludowej (bajki, podania, przysłowia, zagadki).
Oprócz literatury ludowej objęto doraźnymi badaniami strukturalnymi problema­
t y k ę wierzeń i zwyczajów, włączając w to zwłaszcza analizę czarów i badania
Lěvi-Straussa nad mitem. Z a paradoks uważa autor fakt, że do tej pory nie pod­
jęto badań strukturalnych w dziedzinie muzyki ludowej, tańca i sztuki, mimo ż e
posiadają łatwiejszą do uchwycenia strukturę.
Pojęcie „struktury" jest podstawową kategorią poznawczą metodologii struktu­
ralnej. W badaniu folkloru szczególnie istotne jest to, że analizując warianty dzieła
sztuki zakładamy odkrycie rzeczywistego podmiotu naszych badań, którym nie jest
hipotetyczna, niezależna kompozycja, ale „szkielet", tj. struktura.
Struktura jest trafnie dobranym pojęciem, poprzez którego odpowiednią i n ­
terpretację można z łatwością ustalić stałe i zmienne cechy. Jednocześnie zesta­
wiając różne struktury wykonujemy dodatkowo pracę badawczą typu p o r ó w n a w ­
czego. W przyszłości analizowano pewne zjawiska folklorystyczne (zwłaszcza ele­
menty zwarte, takie jak wątki i motywy) za pomocą badań porównawczych. Jed­
nakże tylko kilku czołowych reprezentantów badań porównawczych w foklorystyce (A. N. Wiesiełowskij, C. W. von Sydow, E . W. Peuckert) podkreślało konieczność
porównywania kompleksowego ważniejszych jednostek, kategorii i zespołów ga­
tunków.
W dyskusji o strukturalizmie przewija się często zarzut, że strukturalizm
w folklorystyce nie analizuje powiązań społecznych, ale odnosi się do badanych
f a k t ó w tak, jak do „tekstu". Jednak Voight zaznacza, że podjęto już pierwsze
próby w kierunku dociekań historycznych (por. W. Propp, Morfołogija
skazki, L e ­
ningrad 1928; Istoriczeskije
korni wolszebnoj skazki, Leningrad 1946), co sugerowa­
łoby m o ż l i w o ś ć praktycznego zharmonizowania tendencji strukturalnych z tymi,
które są w ł a ś c i w e kierunkom społecznym lub historycznym.
Strukturalizm nie jest niezależnym, „zamkniętym" systemem rozwiniętym na

RECENZJE

301

polu jednej dyscypliny, zapożyczył bowiem wiele z najnowszej lingwistyki i teorii
literatury oraz w mniejszym zakresie z teorii informacji i cybernetyki. Aktualne
próby odnowy badań folklorystycznych eklektycznie adaptują rezultaty innych dy­
scyplin. Vilmos Voight podkreśla, że nie wynaleziono jeszcze uniwersalnej, nieza­
leżnej od innych, metodologii folklorystyki strukturalnej. Dotychczasowe zaś osiąg­
nięcia na tym polu świadczyłyby raczej o stosowaniu „częściowego" strukturalizmu.
W rozumieniu autora strukturalizm jest metodą „częściową" wtedy, kiedy tylko
pewne aspekty tej metody mają charakter strukturalny lub jeśli dany problem
naukowy był już sformułowany w tradycyjnych badaniach folklorystycznych. Tak
na przykład z tych samych pozycji tradycyjnych w y w o d z i ł a się morfologia bajki
Proppa, jak i The morphology of North American Indian Folktales A. Dundesa
(1964), aczkolwiek praktyka narzuciła dzisiejszym badaczom konieczność użycia
k o m p u t e r ó w przy opracowywaniu katalogów bajek. Stało się więc jasne, że „no­
woczesne" (strukturalne) metody zostały zastosowane w celu rozwiązania „trady­
cyjnych" [niestrukturalnych] problemów. Metody półstrukturalne stosowane są więc
często na pewnym etapie badań szczegółowych. (Por. prace folklorystów amery­
kańskich: I . L . Fischera, M. Jacobsa, I . Greenwaya, W. Bascoma).
„Całkowite" studia strukturalne, tj. takie, w których i metody analizy, i pro­
blemy będą w ł a ś c i w e dla badań strukturalnych, są — zdaniem autora — sprawą
przyszłości. Rozwój k o m p u t e r ó w i innych w y n a l a z k ó w technicznych pozwoli zme­
chanizować nie tylko systematyzowanie i magazynowanie materiałów, ale również
procesy badawcze i analityczne. Pierwsze eksperymenty w tej dziedzinie idą nie
tylko w kierunku wykorzystania matematyki, teorii informacji, topologii, modelologii etc. jako środków pomocnicznych w badaniach nad folklorem, ale również
w kierunku stworzenia niezależnego aparatu naukowego, dzięki któremu materiał
folklorystyczny mógłby być podstawą badań np. problemów cybernetycznych. W ce­
lu osiągnięcia tego będzie oczywiście potrzebny nowy typ folklorystów (z wykształ­
ceniem humanistyczno-technicznym), jak również odpowiedni park maszynowy
(komputery). Autor przypomina, że wstępne prace w tym zakresie poczyniono r ó w ­
nież na Węgrzech.
Snując dalej prognostyczne przewidywania, Voight widzi możliwość rozsze­
rzenia badań strukturalnych na typologiczne, które również wymagają dokładnego
i systematycznego opisu części składowych. Podstawą do tych p r z e w i d y w a ń są ty­
pologiczne badania uczonych radzieckich: W. Żirmunskiego i E . M. Mieletynskiego.
Ostatnim zagadnieniem, które porusza w swym artykule Vogiht, jest kwestia
zakresu dociekań strukturalnych i możliwości ich rozwoju. Autor przewiduje, że
powszechnie będą kontynuowane badania strukturalne bajek, podań i legend. B a ­
dania zaś anegdot, dowcipów i przysłów oraz tekstów ludowych pieśni lirycznych
zintensyfikują się w najbliższej przyszłości. Natomiast badania nad wersyfikacją,
m u z y k ą i tańcem będą szły w kierunku porównawczo-typologicznym. Ten rodzaj
wszechstronnego badania folkloru może być uprawiany przede wszystkim przez
przedstawicieli szkół porównawczych w Związku Radzieckim, dalej w Stanach
Zjednoczonych i we Francji, głównie w studiach porównawczych nad poezją róż­
nych ludów. W Europie wschodniej strukturalne badania pewnych gatunków fol­
kloru chłopskiego będą raczej miały charakter lokalny. Wielkie znaczenie dla opra­
cowania metodologii strukturalizmu w folklorystyce mogą mieć dyskusje toczące
się między anglosaską antropologią społeczną a strukturalną etnologią, na równi
z metodologicznymi dysputami towarzyszącymi radzieckim badaniom p o r ó w n a w ­
czo-typologicznym. Metodologiczne zaś zapożyczenia z semantyki doprowadzą do

302

RECENZJE

dyskusji na wielką skalę, która w y ś w i e t l i wspólne wymagania i możliwości w za­
kresie badania tak folkloru, jak i semantyki.
Zasługą Vilmosa Voighta jest dokonanie w krótkim artykule przeglądu wy­
n i k ó w metody stosowanej w strukturalizmie folklorystycznym, jak również poka­
zanie możliwych perspektyw rozwojowych tego kierunku. Przegląd ten jest tym
cenniejszy, że autor opatrzył go szerokimi komentarzami bibliograficznymi, które
pełnią rolę przewodnika w nie uporządkowanym jeszcze materiale teoretycznym.
Víoletta

E R N E S T I N E F R I E D L , Vasilika. A village
and Winston, New York 1965, ss. 110.

in modern

Greece,

Krawczyk

Holt, Rinehart

Kulturę europejską możemy rozpatrywać w dwóch aspektach: jej kulturowej
jedności i zróżnicowania. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że aspekty te
wykluczają się tylko pozornie i dopiero konfrontacja dwóch skrajnie odmiennych
w a r i a n t ó w kultury europejskiej pozwoli w sposób ostry dostrzec konkretny układ
e l e m e n t ó w pochodzących przecież z ogólnoeuropejskiego zasobu.
A m e r y k a ń s k a autorka monografii wsi greckiej tak określiła wrażenia związa­
ne z pierwszym zetknięciem z przedmiotem swych badań: „Sposób życia wsi wy­
wołał w nas dwa przeciwstawne rodzaje reakcji: jedna — to przemożne poczucie
swojskości, druga — zdumiewającej obcości. Poczucie swojskości w y p ł y w a z podo­
bieństwa szeregu e l e m e n t ó w kulturowych do tych, które znamy z własnej ojczyz­
ny, wrażenie obcości — z często bardzo niewielkich różnic w formie tych ele­
mentów, a dokładniej, w sposobie, w jaki są ułożone z nowych w z o r ó w stworzo­
nych przez różną od naszej organizację przedmiotów, z różnych kontekstów, w j a ­
kich one występują" (s. 5).
Na wstępie stawia sobie jednak autorka pytanie o dalsze zróżnicowania w r a ­
mach tego zespołu, który przez pozorną jednolitość skłonni bylibyśmy uogólnić,
pytanie o stopień reprezentatywności wyczerpującej przecie i dokładnej monografii
wsi, stopień, w jakim może ona służyć za narzędzie poznania kultury w i ę k s z e j
jednostki —• prowincji, czy może całego narodu. Odpowiedź daje sobie Fiedl jasną
i oczywistą: aby maksymalnie zbliżyć monografię do ideału należy uwzględnić
przede wszystkim 2 momenty: wybór do badań wsi możliwie pod każdym w z g l ę d e m
typowej oraz rozszerzenie analizy na więzi łączące interesującą nas społeczność ze
społecznościami sąsiednimi, z miastami, z instytucjami ogólnonarodowymi. Tak
w i ę c życie Vasiliki — wsi beockiej — „ma swoisty aromat" oraz „szereg cech
charakterystycznych dla społeczeństw agrarnych Europy i Azji" (s. 5).
Monografia omawiana wyszła w serii „Case Studies in Cultural Anthropology",
która ma m. in. charakter podręcznika dla studentów antropologii, czemu służy
szeroki zakres geograficzny prac wchodzących w jej skład, jak i dążenie do c a ł o ­
ściowego ujęcia wsi, regionu czy grupy etnicznej oraz do wyboru w miarę typo­
wych przedmiotów badań.
Ernestine Friedl prowadziła zasadnicze badania terenowe do swej pracy w la­
tach 1955-1956. Przebywała we wsi przez dłuższy czas razem z mężem —• pro­
fesorem filologii klasycznej. Potem wracała do niej jeszcze dwukrotnie — w le­
cie 1959 i 1961.
W tym okresie badaniami zostały objęte wszystkie dziedziny życia wsi. W y ­
chodząc od położenia wsi na terenie prowincji przez rzeźbę terenu i warunki na-

RECENZJE

303

turalne do opisu jej rozplanowania. Zręcznym przejściem do tematu życia ekono­
micznego jest opis „kierunków ruchu" — funkcja poszczególnych dróg i ścieżek,
charakter i natężenie ruchu na nich ujęte w rozkładzie dziennym. Życie gospo­
darcze Vasiliki — to przede wszystkim struktura zamożności jej mieszkańców,
struktura i technika upraw oraz zmiany, które zaszły w ostatnim okresie (powo­
jennym, a więc dla Grecji praktycznie od 1949 r.) w wyposażeniu rolnictwa. Dalej
następuje opis rozkładu zajęć rolniczych w ciągu roku —• dla każdej uprawy
osobno — oraz temat specjalizacji pracy. Mamy tu m. in. wzmiankę o grupie za­
wodowych pasterzy (Vlachi) w pierwszym dopiero pokoleniu osiadłych koczowni­
kach, będących w trakcie asymilacji z czysto rolniczą ludnością Vasiliki.
Za moment przełomowy dla wzrostu stopy życiowej wsi greckiej autorka
określa 1950 r. Wiąże się on z upowszechnieniem roślin przemysłowych, przede
wszystkim tytoniu i bawełny. Stosowany jest szeroko system kontraktacji idący
w parze z szeregiem ograniczeń odnośnie do areału tych upraw w poszczególnych
gospodarstwach. Uprawa od dawna w Beocji powszechna — pszenica — stanowi
jednak w dalszym ciągu podstawę.
Ze zmianami w dochodzie gospodarstw idą zmiany „ n a w y k ó w konsumpcyj­
nych", przede wszystkim w y g l ą d u i wyposażenia domu. Rozplanowaniu i wyposa­
żeniu domu autorka poświęca sporo miejsca, gdyż teren ten stanowi dobrą ilustra­
cję zmian modernizującej się wsi. Wygląd i wyposażenie domu zajmuje jedno
z centralnych miejsc w systemie wartości wsi beockiej i jest wyznacznikiem pre­
stiżu właściciela.
Przeobrażenia w tej dziedzinie idą w kierunku jak najpełniejszego zaakcepto­
wania w z o r ó w miejskich. Wzory te łatwo przenikają do wsi ze względu m. in. na
to, że większość rodzin Vasiliki ma krewnych w mieście (Livadia, Ateny). Zasad­
niczy podział funkcjonalny mieszkania (pokój mieszkalny, pokój gościnny, kuchnia
z paleniskiem) ma długą tradycję i pozostaje niezmieniony przy ew. zwiększeniu
się ilości pomieszczeń.
Wśród sprzętów pomieszczenia reprezentacyjnego najwyższe aspiracje rodzin
skupia skrzynia posagowa córek. Zagadnienie systemu dziedziczenia i wyposażania
dzieci Ernestine Friedl umieściła w centrum opisu życia rodzinnego i społecz­
nego wsi, zgodnie z pozycją, jaką problem ten zajmuje w systemie wartości jej
mieszkańców. Zdaniem autorki, panujące w tej dziedzinie wzory mają ogromny
w p ł y w , nawet na życie ekonomiczne kraju. Zasadą prawa spadkowego jest po­
dział majątku na r ó w n e części. Córki dostają swój udział w momencie zamążpójścia. Aby uniknąć rozdrobnienia gospodarstwa, s y n ó w na ogół kształci się w za­
wodach nierolniczych, koszty wykształcenia są częścią spadku. Wykształcony syn
nie tylko odciąża gospodarstwo, ale i zwiększa znacznie prestiż rodziny (co m. in.
może ułatwić jego siostrom „dobre małżeństwo").
Tak więc system ten prowadzi do zwiększenia ruchliwości społecznej. W wy­
padku Vasiliki ruchliwość tę zwiększa jeszcze niepisana zasada egzogamii spo­
wodowana faktem, że wieś jest w większości spokrewniona. Dziewczęta szukają
m ę ż ó w w sąsiednich wsiach oraz w mieście (Livadia), co uchodzi za szczególnie
dobrą partię. Z kolei miejski zięć czy szwagier, zwiększając ogromnie prestiż ro­
dziny, może z kolei żądać od niej większego posagu (autorka zauważyła stały
wzrost sumy warunkującej dobre zamążpójście). Ojcowie i bracia robią wszystko,
aby sprostać tym wymaganiom, zdarza się nawet, że bracia ustępują siostrze część
swego udziału. Wyposażenie córki — to jeden z najcięższych obowiązków rodziny,
ale jednocześnie punkt honoru, sprawa o dużym podkładzie emocjonalnym. Wy­
kazuje on trwałość m. in. ze względu na pewien specyficzny typ stosunków m i ę -

306

RECENZJE

O niektórych aspektach historii i w a r u n k ó w bytu współczesnych zespołów pra­
cowniczych miasta Kutaisi pisze 3 autorów: M. Gegeszidze, G. Dżawachiszwili
i R. Todua. Kutaisi, dawna stolica zachodniej Gruzji i ważny ośrodek gospodarczy,
jest dziś drugim miastem Gruzji i liczy około 170 tys. mieszkańców (43 tys.
w 1922 г.), w ogromnej większości Gruzinów. Wiejskie zaplecze Kutaisi oznacza
się g ę s t y m zaludnieniem i stanowi ważne źródło siły roboczej dla zakładów prze­
m y s ł o w y c h tego miasta. Autorzy zajęli się załogami fabryki samochodów oraz fa­
bryki lekkich traktorów „Rioni", które mają duże znaczenie dla gospodarki rolnej
górzystej Gruzji. Około 90°/o załogi fabryki traktorów stanowią młodzi Gruzini, po­
chodzący głównie ze wsi; znaczna część z nich nadal mieszka w okolicznych wsiach.
Autorzy charakteryzują bliżej styl życia robotników mieszkających we wsi K w a r czichi, leżącej w pobliżu fabryki traktorów. Ze wsi tej około 200 osób pracuje
w Kutaisi, większość z nich przeniosła się już do miasta, niektórzy jednak chcą
zostać na wsi. Uderza podkreślany przez autorów brak istotnych różnic w stylu
życia robotników i kołchoźników w tej wsi. Większość młodych robotników spędza
jednak dużą część wolnego czasu w mieście. Niektórzy rodzice starają się kształ­
tować życie swych dzieci według tradycyjnych wzorów, ale z niewielkim skut­
kiem. Ciekawe, że robotnicy zamieszkali w blokach przyfabrycznych korzystają też
z niewielkich ogródków i zbudowanych opodal bloków mieszkalnych małych po­
mieszczeń gospodarczych.
Materiały dotyczące współczesnych w a r u n k ó w bytu i kultury mieszkańców
miasta Telawi zaprezentowali w krótkim szkicu N. Abesadze i L . Beriaszwili. Telawi jest również jednym z najstarszych miast Gruzji i dawną stolicą królestwa
kachetyńskiego, obecnie zaś ośrodkiem rejonowym, liczącym kilkanaście tysięcy
mieszkańców. Do rewolucji było tu rozwinięte rzemiosło oraz parę fabryczek
jedwabniczych. Autorzy badali życie załogi przędzalni jedwabiu (zał. 1926 r.) liczą­
cej prawie tysiąc osób, a złożonej w ponad 85%> z kobiet, przeważnie młodych.
W fabryce tej, ze względu na szkodliwość pracy, nie występuje prawie zjawisko
dziedziczenia zawodu. Około 70 dziewcząt dojeżdża do fabryki z pobliskich wsi.
Zdaniem autorów są to osoby, które jeszcze nie ustaliły swego życia, a są na dro­
dze do zamieszkania na stałe w mieście.
Obydwa artykuły z zakresu etnografii miasta względnie klasy robotniczej ogra­
niczają się głównie do podania pewnej liczby zwięzłych informacji dotyczących za­
łóg i fabryk. Nieco interesujących prób wyjaśnień niektórych prawidłowości zna­
leźć można w pierwszym z tych artykułów. Wynikają z nich pewne zbieżności jak
i różnice w przebiegu zjawisk i zmian dokonujących się w Gruzji i u nas w za­
kresie adaptacji do przemysłu robotników wiejskiego pochodzenia oraz w ich ż y ­
ciu prywatnym. Są to ostatnie artykuły opracowane na podstawie serii badań gru­
zińskich etnografów nad życiem ludności miejskiej, a klasy robotniczej w szczegól­
ności. Rozmaite trudności związane z tego rodzaju badaniami spowodowały za­
wieszenie ich na jakiś czas, podobnie jak to się stało na Ukrainie.
Obecnie wszystkie placówki etnograficzne w Gruzji zintensyfikowały badania
nad kulturą tradycyjną, sięgając w nich nieraz daleko w przeszłość, aby przy
współpracy z archeologią i historią odtworzyć nie poznane dotąd fragmenty historii
bardzo bogatej gruzińskiej kultury ludowej i opisać jej materialne pozostałości.
Owocem tych badań ma b y ć atlas etnograficzny Gruzji, a także muzeum skanse­
nowskie w Tbilisi, znajdujące się w trakcie budowy.

Edward Pietraszek

307

RECENZJE

A. I . R O B A K I D Z E , The social structure
scow 1968, s. 14.

of the Caucasian mountaineers,

Mo­

Niewielka ta broszura, opublikowana z okazji odbytego w 1968 r. V I I I K o n ­
gresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych, stanowi pierwszą próbę ogólnej
charakterystyki struktury społecznej ludności Kaukazu (do X I X w.) i z tego po­
wodu zasługuje na uwagę. Autor należy do najlepszych z n a w c ó w etnograficznych
zagadnień Kaukazu i do nielicznych, którzy mają prawo w y p o w i a d a ć się o tak
ogólnych zagadnieniach.
Górskie plemiona kaukaskie znajdowały się w okresie ich wejścia w obręb
państwa rosyjskiego na różnych poziomach rozwoju społecznego i zachowały wiele
dawnych, reliktowych instytucji społecznych. Autor przypomina, że dawniej przy­
pisywano góralom kaukaskim system klanowy, później zaczęto nazywać społeczeń­
stwa kaukaskie plemiennymi lub patriarchalno-plemiennymi (co znalazło odbicie
w Narodach mira). Sformułowanie to jest jednak nietrafne, ponieważ we wszyst­
kich społeczeństwach kaukaskich, zdaniem autora, pojawiło się wewnętrzne zróż­
nicowanie społeczne o charakterze klasowym. Zagadnienie zróżnicowania społecz­
nego ludów kaukaskich uważa autor za bardzo istotne dla porównawczo-historycznych badań nad genezą stosunków feudalnych. Najważniejszych danych do tego za­
gadnienia dostarczają etnografia i historia kultury materialnej społeczeństw kau­
kaskich.
Duże znaczenie przyznaje autor stratygraficznej metodzie w badaniu historii
osiedli kaukaskich, pozwalającej na ustalenie etapów w rozwoju ich zabudowy .
Najstarsze z dających się ustalić faz należy odnieść do X I I - X I V wieku, ostatnie
zaś do wieku X V I I I . Z poszczególnymi etapami tego rozwoju można powiązać roz­
wój odpowiednich instytucji społecznych. Autor omawia dalej, w oparciu o to za­
łożenie, kolejno występujące typy zabudowy i budowli, zmieniające się stosownie
do zmian w organizacji rodowej i rodzinnej. Szereg danych wskazuje na to, że
w różnych częściach Kaukazu w y s t ę p o w a ł y osiedla rodowe, nazywane od imienia
eponima rodu (wielkiej rodziny). Najstarsze osady kaukaskie były małe i usytuo­
wane w trudno dostępnych miejscach, zwłaszcza na niewielkich, skalistych wierz­
chołkach. Tworzyły one małe, niezależne społeczności oparte na gospodarce paster­
skiej. Charakterystyczne, że nie miały one wspólnych urządzeń obronnych — każ­
dy (rodzinny) kompleks mieszkalny (zbudowany z kamienia, z wieżą obronną) sta­
nowił autonomiczny ośrodek obrony. Z pojawieniem się zróżnicowania feudalnego
rozwinął się system obronny przez wznoszenie murów, wież strażniczych i zespo­
ł ó w typu zamkowego.
Wśród zuniformizowanych k o m p l e k s ó w mieszkalnych wsi kaukaskich można
znaleźć już w najstarszych warstwach rozwojowych pewne cechy (rozmiary, usy­
tuowanie itp.) wskazujące na zróżnicowanie społeczne ich użytkowników. Czas
i formy pojawienia się własności prywatnej wśród l u d ó w kaukaskich nie są znane,
chociaż na podstawie różnych danych pośrednich, w tym pisanych z X I X w., za­
chowanej tradycji itd. można wnosić, że wytworzyła się ona dość wcześnie w re­
zultacie ścierania się interesów „silnych" i „słabych" rodzin. W okresie włączania
Kaukazu do Rosji (głównie I połowa X I X w.) istniały tam różne formy własności
społecznej i rodowej, obok prywatnej. Z rozwojem własności prywatnej postępo1

1

Stosował ją autor w swych badaniach nad osiedlami swańskimi, inguskimi
i innymi. Por. R. C h a r a d z e , A. R o b a k i d z e , Swanietis sopeli dzwelat (Swanskoje sielo w proszlom), Tbilisi 1964; A. R o b a k i d z e , Ziliszcza i posielenia gór­
nych ingusziei, „Kawkazskij Etnograficzeskij Sbornik", t. 2: 1968, Tbilisi.

308

RECENZJE

w a ł o zróżnicowanie społeczne znajdujące swe odbicie w odpowiednio bogatej ter­
minologii.
Najniżej stali niewolnicy, których porywanie było rozpowszechnione wśród
wszystkich ludów Kaukazu. Organizowano w tym celu specjalne zbrojne wyprawy
na sąsiadów. Dawniej chwytano ludzi dla okupu lub sprzedaży, później także w ce­
lu uzyskania siły roboczej dla prac gospodarskich. Pojawiło się też niewolnictwo
w e w n ę t r z n e jako kara za złamanie prawa (adatu), świadczące o postępującym pro­
cesie osłabiania integracji społeczności wioskowej. Niewolnicy, określani jako k a ­
tegoria społeczna swoistymi nazwami, nie mieli prawa do posiadania nierucho­
mości ani zakładania rodziny, poza pewnymi wyjątkami (np. u Inguszów). Wyjąt­
kowo mogli uzyskać nawet pełną niezależność i równouprawnienie. Liczebność tych
niewolników, według danych z trzeciej ćwierci X I X w., była bardzo niewielka,
mieściła się zwykle w granicach ułamka procentu miejscowej ludności.
Większe znaczenie posiadało różnicowanie się społeczności na „silne" oraz „sła­
be" rodziny, uzależnione ekonomicznie przez te pierwsze na zasadzie patronatu
przekształcającego się w poddaństwo. Ważnym krokiem w ukształtowaniu się spo­
łecznej nierówności było umocnienie się jako osobnej, wyższej warstwy tych, któ­
rzy specjalizowali się w wyprawach wojennych, w zdobywaniu łupów i jeńców.
Oznaczało to wytwarzanie się wczesnofeudalnych stosunków obok formy niewol­
nictwa. Równocześnie niektóre plemiona kaukaskie w y z w a l a ł y się spod narzuco­
nych im wcześniej w i ę z ó w feudalnych ze strony rozwiniętych państw. Tak było
u Adygejców, a na większą skalę i wcześniej wśród górali gruzińskich (Swanów
i Chewsurów), którzy odzyskawszy pełną niezależność po załamaniu się w X V w.
monarchii feudalnej w Gruzji, utrzymali i spetryfikowali swe przedfeudalne insty­
tucje aż po X I X w.
W tym krótkim zarysie autor wskazał szczególnie na podłoża i przejawy kształ­
towania się feudalnych stosunków wśród różnych ludów kaukaskich, utrzymujących
do pierwszej połowy X I X w. pełną lub częściową niepodległość i kształtujących sa­
modzielnie swe formy życia społecznego. W m a ł y m stopniu uwzględnił autor kau­
kaskie ludy Dagestanu, nie w s p o m n i a ł nic o roli utrzymujących się na Kaukazie
niezwykle długo wierzeń pogańskich oraz o znaczeniu dwóch religii związanych ze
społeczeństwami feudalnymi, które w y s t ę p o w a ł y wśród większości ludów K a u ­
kazu: mahometańskiej, rozpowszechnionej głównie na północy i wschodzie (cały
Dagestan), i prawosławia (górale gruzińscy, część Osetyńców). Na większe, p o r ó w ­
nawcze studium, dotyczące zróżnicowania społecznego ogółu ludów kaukaskich, za­
sygnalizowane omawianą rozprawką Robakidzego, trzeba jeszcze poczekać, gdyż
liczne i skomplikowane zagadnienia etnografii i historii ludów kaukaskich są
w trakcie opracowywania lub dopiero czekają na podjęcie badań.
Edward

N E L I B R E G A D Z E , Mtis raicatmokmedeba dasawlet sakartweloszi,
streszczenia rosyjskie i angielskie, s. 248 i 14 tabl. ilustr.

Pietraszek

Tbilisi 1969,

Książka ta przedstawia charakterystykę historyczną górskiego rolnictwa w za­
chodniej Gruzji, a w szczególności dwóch jej krain: Raczy i Leczchumi. Autorka
wykorzystała bogate materiały etnograficzne z własnych badań terenowych prze­
prowadzonych w latach 1956-1959, a także źródła pisane, dane archeologii, języ­
koznawstwa i botaniki oraz liczne publikacje naukowe w kilku językach (w tym
angielskie i niemieckie). Główną u w a g ę poświęciła uprawie zbóż. Podkreśliła fakt,

309

HECENZJE

że współczesne badania archeologiczne i botaniczne, które pozwoliły na ustalenie
najstarszych ośrodków rozwoju różnych upraw, wskazują na Gruzję jako na jedno
z pierwotnych ognisk rozwoju uprawy pszenicy. Wśród licznych odmian pszenicy
gruzińskiej wyróżniają się dwie takie, które mają właściwości pszenicy dzikiej lub
najdawniej uprawianej; te reliktowe odmiany zachowały się jeszcze właśnie w R a ­
czy i Leczchumi. W krainach tych znana jest największa ilość odmian pszenicy
(także endemicznych) oraz szereg starodawnych, samoistnie wytworzonych tu ele­
m e n t ó w kultury materialnej związanej z rolnictwem. Na terytorium Raczy i Lecz­
chumi archeologowie ustalili istnienie rozwiniętego rolnictwa już w I tysiącleciu
p.n.e., a także materialne relikty dawniejszych kultur.
Autorka przedstawiła obszernie historię i stan rolnictwa w Raczy i Leczchumi
do początku X X w., a następnie jego zmiany w epoce socjalistycznej i zachowane
relikty z dawnych epok, uwzględniając związane z rolnictwem rozmaite wytwory
kultury materialnej, duchowej i społecznej. Zobrazowała rozliczne zabiegi agrotech­
niczne, narzędzia, ludową wiedzę agrotechniczną i agrobiologiczną, organizację prac
polowych, a także stare zwyczaje i obrzędy religijne związane z rocznym cyklem
prac rolniczych, przeprowadzając analizy porównawcze. Wśród narzędzi zademon­
strowanych przez autorkę na ilustracjach występują liczne prymitywne radła oraz
motyki, sfotografowane w czasie jej badań terenowych.
Na u w a g ę zasługuje mocno podkreślona przez autorkę hipoteza, że rolnictwo
w górskich rejonach Raczy i Leczchumi (górne dorzecze rzeki Rioni na wysokości
ponad 1000 m n.p.m.) nie zostało zapoczątkowane przez wprowadzenie go z ze­
wnątrz, lecz że rozwinęło się samoistnie jeszcze w odległej starożytności i zawsze
posiadało pierwszoplanowe znaczenie. Na badanych terenach istniały dobre, natu­
ralne warunki dla rozwoju rolnictwa. W oparciu o dane dotyczące Raczy i Lecz­
chumi autorka wyprowadza wniosek o pierwotności rolnictwa w górskich rejonach
Gruzji. Sąd ten, oparty na analizie rozległych danych empirycznych i p o r ó w n a w ­
czych, wydaje się ciekawy i ważny, gdyż tereny górskie uchodzą za dawną i w ł a ­
ściwą ojczyznę pasterstwa górskiego, związanego z hodowlą owiec, kóz i bydła.
Słabą stroną omawianej książki wydaje się pominięcie hodowli, brak porównania
jej rozwoju z rozwojem rolnictwa w obydwu omówionych krainach. Hodowla jed­
nak (głównie bydła) nie odgrywa obecnie w tej części Gruzji większej roli.
Edward

KSIĄŻKI

Pietraszek

NADESŁANE

A l b e r t o Manuel Simoes, Os Angonis — elementos para urna monografia, „Memorias do Instituto de Investigacáo Científica de Mocambique", Serie С, Ciencias
Humanas, t. 9: 1967/68, s. 47-94
Artykuł jest wyborem zagadnień mających złożyć się na monografię mozam­
bickiego plemienia Angoni. Autor w części historycznej pierwotną siedzibę przod­
ków ludności afrykańskiej umiejscawia w Azji. Następne migracje wiodły na po­
łudnie wzdłuż doliny Nilu — do obecnych siedzib Bantu. Nie pomija autor póź­
niejszych w p ł y w ó w innych kultur — do okresu odkryć portugalskich w tym rejo­
nie Afryki. W ten sposób dochodzi do utworzenia się w końcu X V I I I w. naro­
dowości Zulu, z której wyłoniło się plemię Angoni. Następnie artykuł omawia ge­
nealogię plemienną i związaną z nią organizację klanową. Podkreślona jest w a ż ­
ność tej ostatniej dla życia społeczności pierwotnej.
M. A. K.

310

RECENZJE

m

Archeologiniai ir etnografiniai tyrinejimai Lietuvoje 1968 ir 1969 -> red. A. T a u tavičius i A. Daniliauskas, Lietuvos T S R Mokslu Akademija Istorijos Instituías,
Vilnius 1970, ss. 154
Przegląd badań archeologicznych i etnograficznych prowadzonych na Litwie
w latach 1968-1869. Część poświęcona archeologii zawiera ponad 20 krótkich spra­
wozdań kilkunastu autorów z prac wykopaliskowych prowadzonych w różnych re­
jonach Litwy. W części etnograficznej J . Butkevičius pisze o ekspedycjach etnogra­
ficznych w latach 1968-1969 oraz o typach litewskich spichlerzy, A. Vyšniauskaite
0 obróbce lnu na Litwie na przełomie X I X i X X w., V. Milius o litewskich mate­
riałach etnograficznych w muzeach polskich, A. Daniliauskas zaś omawia etnogra­
ficzne badania kultury miast litewskich prowadzone w latach 1966-1969. Streszcze­
nia sprawozdań w języku rosyjskim.
A. W.

E l i a d e Mircea, Sacrum, mit, historia, P I W , Warszawa 1970, ss. 310
Książka jest wyborem tekstów pochodzących z pięciu prac Eliadego, wyda­
nych w latach 1949-1962. Łączącym je elementem jest stosunek archaicznych kultur
1 społeczeństw do historii i zmian w niej zachodzących. Autor śledzi rozwój ś w i a ­
domości historycznej różnych ludów, która czyni społeczności ludzkie pewne swojej
wartości i włącza je w nurt cywilizacji.
M. A. K.
F e r r e i r a A. Rita, Os Cheuas da Macanga, „Memorias do Instituto Investigacáo
Científica de Mocambique", Serie C , Ciencias Humanas, t. 8: 1966, Lourenco Mar­
ques, ss. 332, zdjęcia czarno-białe i mapy w tekście.
Praca jest monografią mozambickiego plemienia Cheua zamieszkałego w dy­
strykcie Macanga w prowincji Tete. Układ jest tradycyjny. Po części wstępnej za­
wierającej dane historyczne i geograficzne, rozpatruje autor następujące działy
kultury: organizację polityczną i społeczną, zasady sądownictwa plemiennego, struk­
turę rodową, życie codzienne, ekonomikę, magię i czary, tradycyjną medycynę, kosmogonię, a także pieśni, opowiadania i aforyzmy; wreszcie kulturę materialną, do
której włączona jest sztuka, muzyka i taniec. Rozdział ostatni jest przedstawie­
niem zmian, jakie współcześnie zachodzą w życiu plemienia.
M. A. K.
F e r r e i r a A. Rita, Os Africanos de Lourenco Marques, „Memorias do Instituto
de Investigacáo Científica de Mocambique", Serie С, Ciencias Humanas, t. 9:
1967/68, s. 95-492, mapy i zdjęcia czarno-białe w tekście.
Praca jest analizą przyczyn migracji ludności afrykańskiej do miast i efektów
tego procesu, na przykładzie stolicy Mozambiku. Zasadnicze dociekania poprzedzo­
ne zostały badaniami kwestionariuszowymi. W rezultacie powstała monografia roz­
patrująca niemal wszystkie aspekty tematu. Osiedlanie się w miastach podykto­
wane jest możliwością uzyskania wyższych zarobków i atrakcyjnością życia w mie­
ście. Prowadzi to wszakże do rozpadu struktur plemiennych. Autor w y w a ż a wszak­
że plusy i minusy detrybalizacji z punktu widzenia administracji kolonialnej.
A więc rodzaj „applied anthropology". W sumie jest to jeszcze jedna praca na te­
mat procesu obejmującego całą Afrykę, ale dotycząca mało znanego terytorium.
M. A. K.

RECENZJE

311

Gwiana. Gajana, Francuzkaja Gwiana, Surinam, red. I. R. Griguliewicz, Akadiemija
Nauk SSSR, Institut Etnografii im. Mikłucho-Makłaja, wyd. „Nauka", Moskwa
1969, ss. 245
Praca zbiorowa poświęcona historii, etnografii i antropologii fizycznej dawnej
Gujany Brytyjskiej, Gujany Francuskiej i Surinamu (Gujany Holenderskiej).
A. W.
Liaudies kuryba, Lietuvos T S R Paminklu Apsaugos ir Kraštotyros Draugija — L i e tuvos T S R Liaudies Meno Draugija, wyd. „Mintis", Vilnius 1969, ss. 383
Artykuły zawarte w tomie zatytułowanym Twórczość
ludowa przedstawione
zostały w następujących grupach: zagadnienia teorii i historii, zadania i problemy
klasyfikacji, ze wspomnień o wykonawcach pieśni i bajek ludowych, materiały dy­
skusyjne, twórczość ludowa w życiu i szkole, notki biograficzne. Szereg artykułów
poświęconych jest zagadnieniom związanym z folklorem muzycznym, próbom jego
klasyfikacji i określenia miejsca w życiu współczesnego społeczeństwa. Szczególną
rolę w kultywowaniu folkloru odgrywa na Litwie średnia szkoła sztuk pięknych
im. M. K . Čiurlionisa, której działalności poświęcone są artykuły J . Korsakaite
i A. Kristapavičiene. W grupie materiałów dyskusyjnych w y m i e n i ć można artyku­
ły: A. Stepanovičiusa o w p ł y w i e sztuki ludowej na ilustracje literatury dziecięcej,
S. Nosevičiute o folklorze w teatrze oraz A. Daniliauskasa o posażnych skrzyniach
malowanych, a także inne o przysłowiach, zwyczajach dorocznych i rodzinnych.
Z artykułów teoretycznych zasługuje na u w a g ę praca B. Motuzy:
Rozważania
o sztuce ludowej, rzemiośle
i twórczości
amatorskiej. Autor zwraca u w a g ę na fakt,
że do chwili obecnej brak jest wyraźnej granicy między pojęciami „sztuka ludo­
wa", „rzemiosło artystyczne" i „twórczość amatorska", co często powoduje błędy
w ocenie przedmiotów twórczości artystycznej o różnym poziomie estetycznym.
Tom zawiera liczne ilustracje i fotografie. Streszczenie poszczególnych artyku­
ł ó w w języku rosyjskim.
M, W.
Lietuvos TSR Istorijos Bibliografija 1940-1965, Lietuvos T S R Mokslu Akademijos
Centrine Biblioteka ir Istorijos Instituías, Vilnius 1969, ss. 709
Jest to pierwsza, w miarę pełna — jak podkreślają redaktorzy — bibliografia
prac poświęconych historii, archeologii i etnografii Litwy, wydanych w latach 19401965. Składa się z 11 rozdziałów (nie licząc wstępu i krótkiego wprowadzenia w j ę ­
zyku litewskim i rosyjskim, omawiającego jej charakter i układ) i kilkudziesięciu
podrozdziałów zawierających w sumie przeszło 5 tys. pozycji bibliograficznych uło­
żonych w porządku alfabetycznym. Ponieważ redakcja nie była w stanie pomieścić
w bibliografii całego historiograficznego opublikowanego w czasopismach, w pierw­
szym rzędzie zostały w niej odnotowane wszystkie artykuły drukowane w wy­
dawnictwach Akademii Nauk Litewskiej S R R , z pozostałych litewskich gazet i cza­
sopism wybrano jedynie pozycje najcenniejsze. Oprócz materiałów litewskich
umieszczone zostały w omawianym wydawnictwie książki i artykuły w języku ro­
syjskim i językach innych narodów Związku Radzieckiego dotyczące historii,
archeologii i etnografii Litwy, a z literatury innych krajów — polskie recenzje
prac autorów radzieckich.
Pierwszy rozdział zawiera prace k l a s y k ó w marksizmu-leninizmu dotyczące za­
gadnień związanych z historią Litwy, drugi, ogólny — bibliografie, wydawnictwa
encyklopedyczne, historiografię, nauki pomocnicze historii itp. Następne rozdziały

312

RECENZJE

(oprócz I V , o którym mowa niżej) obejmują prace dotyczące poszczególnych okre­
s ó w historii Litwy od wspólnoty pierwotnej począwszy, aż do roku 1965.
Po rozdziale I I I , zatytułowanym „Ustrój wspólnoty pierwotnej. Archeologia",
w którym znajdujemy osobny podrozdział dotyczący plemion bałtyjskich i ich etno­
genezy (kilkadziesiąt pozycji bibliograficznych), umieszczony został zestawiony
przez V. Miliusa rozdział zawierający prace z dziedziny etnografii (rozdz. IV). We
wprowadzeniu autorzy bibliografii uzasadniają taki układ podkreślając, że „obie
te samodzielne dziedziny nauk historycznych [tj. archeologii i etnografii — A. W.]
są ze sobą związane i wzajemnie się wzbogacają".
Dział etnografii zawiera około 250 pozycji zestawionych jedynie w porządku
alfabetycznym, bez wyodrębnionych podrozdziałów. Najliczniej reprezentowane są
prace dotyczące budownictwa, rolnictwa, sztuki ludowej i folkloru. Następne roz­
działy zawierają literaturę do poszczególnych okresów historii Litwy; V — obej­
muje dzieje państwa litewskiego od X I I I do X V I I I w., V I — L i t w ę w składzie
Imperium Rosyjskiego, V I I —• Rewolucję Październikową i pierwszy, krótki okres
władzy radzieckiej, V I I I — Litwę jako państwo burżuazyjne, I X — socjalistyczną
rewolucję na Litwie i okres 1940-1941, X — okres wojny 1941-1945, X I — lata
1945-1965.
Bibliografia zaopatrzona została oprócz indeksu nazwisk także w indeks tytu­
łów, którego przydatność w nowoczesnej bibliografii może budzić pewne zastrze­
żenia. Wydaje się, że bardziej celowe byłoby umieszczenie zamiast niego indeksu
rzeczowego. Wątpliwości może także budzić podział umieszczonych w poszczegól­
nych podrozdziałach bibliografii prac na książki i artykuły.
A. W.
M а г к a r j a n E . S., Oczierki tieorii kultury, wyd. A N Armianskoj SSR, Jieriewan
1969, ss. 227
Praca poświęcona w ę z ł o w y m zagadnieniom teorii kultury, rozpatrywanej przez
autora jako część teorii bardziej ogólnej — teorii systemu społecznego. W pierw­
szej części pracy autor zajmuje się zagadnieniem miejsca i roli pojęcia kultura we
współczesnych naukach społecznych. Część druga poświęcona jest historycznej ty­
pologii s y s t e m ó w społeczno-kulturowych. Jedna z pierwszych tego rodzaju prac
w literaturze radzieckiej. Streszczenie w języku angielskim.
A. W.
M a r k i e w i c z S. Katolicyzm w Ameryce Łacińskiej,
L S W , Warszawa 1969, ss. 397
Praca poświęcona współczesnym problemom katolicyzmu w Ameryce Łacińskiej.
Autor zajmuje się sytuacją prawną i pozycją polityczną kościoła katolickiego w po­
szczególnych krajach latynoamerykańskich, postawą narodowych episkopatów i du­
c h o w i e ń s t w a katolickiego w stosunku do najbardziej istotnych problemów społecz­
nych i politycznych tego „kontynentu pozornie katolickiego".
A. W.
Pasterstwo Tatr Polskich i Podhala, red. W. Antoniewicz, t. 8: Studia
podhalań­
skie oraz bibliografia pasterstwa Tatr i Podhala,
Wroclaw—Warszawa—Kraków
1970, Ossolineum, ss. 436, ryc. 45 i 5 map
Tom zamykający zbiorową, wszechstronną monografię obszaru Tatr Polskich
i Podtatrza, poświęcony znanemu badaczowi tego regionu prof. Stanisławowi L e -

RECENZJE

313

szczyckiemu w 60 rocznicę jego urodzin. Oprócz artykułu W. H. Paryskiego o dzia­
łalności naukowej jubilata zawiera Studia podhalańskie
prof. Kazimierza Dobro­
wolskiego i bibliografię pasterstwa Tatr i Podtatrza W. H. Paryskiego.
A. W.
P o 1 a n a h Luis, Possessao e exorcismo em Mocambique, „Memorias do Instituto
de Investigacáo Científica de Mocambique", Serie C , Ciencias Humanas, t. 9:
1967/68, s. 3-46
Autor artykułu rozpatruje różne formy magii, czarów i odchyleń religijnych
wśród społeczności Mozambiku. Odchyleń tak od wierzeń plemiennych, jak i chrze­
ścijaństwa. Przeprowadzona jest analiza idei dobra i zła, wiary w istnienie demo­
nów i sposobu ich odpędzania, psychoterapii religijnej stosowanej w niektórych
plemionach, wreszcie egzorcyzmów. Wyłania się z całości problem synkretyzmu re­
ligijnego, chociaż nominalnie mieszkańcy Mozambiku są w 80% chrześcijanami.
Jest to magiczno-religijna rozprawa, jak formułuje to sam autor. Przykłady za­
czerpnięte są z plemion Ronga, Ndau i Cheua.
M. A. K.
S z y f e r Anna, Tradycyjna astronomia i meteorologia ludowa na Mazurach, Warmii
i Kurpiach, Rozprawy i Materiały Ośrodka Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskie­
go w Olsztynie, nr 27, Olsztyn 1969, s. 112, 15 tabl., 12 map
Praca dokumentuje przemiany i rozpad tradycyjnego systemu ludowej wiedzy
i wierzeń materiałem zebranym na terenie Warmii i Mazur oraz sąsiednich K u r ­
piów. Autorka wskazuje na wyraźne i ciekawe w ludowej wiedzy o kosmosie są­
siadowanie dwóch odmiennych s y s t e m ó w kulturowych: tradycyjnego, nienaukowe­
go, opartego na założeniach magii i mistyki, oraz współczesnego, tworzonego na
podstawie empirii i wiedzy naukowej. Analiza jest przeprowadzona na tle ogólnie
zarysowanego całokształtu przemian, jakim podlega rzeczywistość kulturowa, z w ł a s z ­
cza na skomplikowanym historycznie, demograficznie i etnograficznie terytorium
warmińsko-mazurskim. Porównanie tego materiału z danymi etnograficznymi z są­
siednich terenów Polski pozwala na konkluzję o zasadniczym pokrewieństwie obu
tych zespołów. W aneksie, poza licznymi tablicami i mapami, autorka załącza kwe­
stionariusz, służący za podstawę do przeprowadzonych badań.
J. S. W.
U r b a n c o v a V., Počiatky
slovenskej etnografie, Vydavatel'stvo Slovenskej A k a ­
demie Vied, Bratislava 1970, ss. 385, ryc. 32
W pierwszej części pracy autorka zajmuje się zagadnieniem początków etno­
grafii słowackiej (lata 1780-1830), podkreślając szczególną rolę ideologii okresu
Oświecenia dla rozwoju zainteresowań ludoznawczych. Zwraca u w a g ę na materiał
etnograficzny w oświeceniowej literaturze naukowej i publicystycznej, w opisach
podróży, literaturze krajoznawczej, geograficznej i topograficznej z pocz. X I X w.
Ostatni rozdział części pierwszej poświęcony jest kształtowaniu się etnografii jako
samodzielnej dyscypliny naukowej. Na część drugą złożyły się fragmenty tekstów
z literatury krajoznawczej, opisów podróży itp., zawierające wiadomości o charak­
terze ludoznawczym oraz pierwsze etnograficzne prace Jana Čaploviča. Streszcze­
nie w języku niemieckim.
A. W.

314

RECENZJE

W y p y c h Konrad, W cieniu je. Siadami Jana Stanisława
Kubarego, Biblioteka Po­
pularnonaukowa P T L , t. 5, Wrocław 1969, ss. 181, zdjęcia, rysunki i mapy w tekście
Wielkie, kamienne koła z otworami w środku, znajdowane na terenie Mikro­
nezji, zwane były przez wyspiarzy tego archipelagu ,,fe". Pełniły rolę pieniądza.
Jednym z badaczy tej pierwotnej ekonomii był nasz rodak, Jan Kubary. Niewiele
o nim wiemy. Być może ze w z g l ę d ó w polityczno-moralnych. Był bowiem Kubary
po powstaniu styczniowym agentem carskiej policji. Ale drugą stroną zagadnienia
jest jego działalność naukowa. Związawszy się z hamburskim domem handlowym,
niedoszły medyk stał się zbieraczem flory, fauny i okazów etnograficznych
z Oceanii. Konrad Wypych wydobywa z zapomnienia tę sylwetkę, opisując pracę
etnograficzną. Tekst książki przedstawia kulturę tubylców Mikronezji z końca
X I X w. Uzupełnienie fragmentami listów i notatek Kubarego podnosi autentyzm
książki. Mapki pozwalają się zorientować w szlakach podróży i miejscach pobytu
badacza. Dobrze się stało, że autor zajął się postacią Kubarego, którego dorobek
naukowy ciągle jest mało znany. Tylko niektóre zdjęcia niepotrzebnie reproduko­
wane są na żółtym tle, co zamazuje czytelność obrazu. Lepiej było zostawić je
w czarno-białych barwach.
M. A. K.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.