4b01770845f7d35f8eab9ee5fa9b7d7a.pdf

Media

Part of Recenzje / LUD 1977 t.61

extracted text
v.

R

E

c

E

N

z

J

E

Lud, t. 61, 1977

Rudolf Ferdinandovic Its; Vvedenie v etnografiju,
Universiteta, Leningrad
1974, ss. 159, tab.

Izdatel'stvo

Leningradskogo

Można przypuszczać, że Wprowadzenie
do etnografii
mało znanego u nas radzieckiego etnografa, R. F. Itsa, spotka się z zainteresowaniem
polskich etnografów. W okresie powojennego 3D-lecia powstało w Polsce zaledwie kilka prac o charakterze podręczników i choćby z tego powodu trzeba korzystać, w procesie uniwersyteckiego kształcenia, również z obcego dorobku.
Szczególnie bogate doświadczenia w pracach nad podręcznikami
posiada etnografia radziecka. Wprowadzenie
do etnografii
Itsa, przeznaczone
dla studentów
wydziałów historycznych, przy stosunkowo niewielkiej objętości, swoją złożonością
problematyki
wykracza poza ramy dotychczasowych
opracowań. Stanowi równocześnie podsumowanie
radzieckich osiągnięć w zakresie nauczania etnografii.
Zamierzeniem
autora było "ukazanie
znaczenia etnografii
w systemie nauk
społecznych, przedmiotu jej badań, metod i terminologii. ważnych i odpowiedzialnych zadań podejmowanych
przez nią dla ludzi i w imię ludzkości, zróżnicowania
językowego i etnicznego, gospodarczej i kulturowej
mapy świata ..." (s. 158). Tak
szeroko nakreślony cel został w całości osiągnięty w kolejnych częściach pracy.
Wprowadzenie
do etnografii
składa się z 8 rozdziałów. W rozdziale 1 autor
określa miejsce etnografii
w systemie nauk społecznych, definiuje naukę i jej
przedmiot badań, zwraca uwagę na poznawcze i społeczne znaczenie etnografii
oraz związane z nią problemy metodologiczne. Rozdział 2 jest przeglądem najważniejszych etnograficznych
instytucji
na świecie. Wskazuje na specyfikę sytuacji
organizacyjnej
etnografii w poszczególnych krajach i główne rodzaje publikacji.
Rozdział 3 dotyczy aparatury pojęciowej etnografii i posiada charakter słownikowy.
W 5 grupach problemowych (terminologia wspólna dla wielu nauk, terminy z zakresu życia społecznego, stosunków rodzinno-małżeńskich,
kultury materialnej
oraz
kultury duchowej) Its analizuje znaczenie ponad 100 najważniejszych
pojęć stosowanych w etnografii. W rozdziale 4 zatytułowanym
"Źródła etnograficzne i klasyfikacja etnosów" autor omawia kolejno źródła etnograficzne,
problem związków
współczesnej etnografii z naukami humanistycznymi
i przyrodniczymi,
zagadnienie
użyteczności klasyfikacji w etnografii, stosowaną systematyzację
w językoznawstwie
i przedstawia zasady lingwistycznej klasyfikacji ludów świata. Rozdziały 5 i 8 stanowią próbę systematyzacji
przedmiotu badań etnografii. W rozdziale 5 Its wyodrębnia 3 typy gospodarczo-kulturowe
ludów świata: 1) łowiectwo, zbieractwo,
rybołówstwo; 2) kopieniactwo
i pasterstwo;
3) rolnictwo oraz omawia ich przestrzenne występowanie. W rozdziale 8 ukazuje w układzie kontynentalnym
etnolingwistyczne zróżnicowanie ludności świata. W rozdziale 6 i 7 Its zajmuje się metodologicznymi problemami etnografii i w historycznej kolejności analizuje najpierw
główne ukierunkowania
burżuazyjnej
etnografii (ewolucjonizm, antyewolucjonizm.
szkoła historyczno-kulturowa,
socjologiczna
i historyczna,
funkcjonalizm,
szkoła
etnopsychologiczna, p. ;ychorasizm i teoria wartości w amerykańskiej
antropologii

252

RECENZJE

oraz na zakończenie współczesLe tendencje
w zachodniej etnografii - neoewolucjonizm i strukturalizm).
Rozdział 7 dotyczy natomiast
historii i współczesnego
oblicza szkoły radzieckiej
w etnografii.
Już samo wymienienie tematyki poszczególnych rozdziałów wskazuje na obszerność i złożoność problematyki
poruszanej przez autora Wprowadzenia
do etnografii.
Praca jako całość zwraca przede wszystkim
uwagę umiejętnością
bardzo syntetycznego spojrzenia na wieloaspektowość
podstawowych
zagadnień etnografii i umil'jętnym wykorzystaniem
bogatego materiału
faktograficznego.
Pewne zastrzeżenia
może budzić natomiast
przejrzystość
wykładu, a głównie
konstrukcja
pracy. Sztuczne wydaje się wydzielenie rozdziału 4. Jego poszczególne.
wzajemnie
niespójne
części, bezpośrednio
wiążą się z rozdziałem
l i 8 i chyba
tam powinny być dołączone. Trudne do uzasadnienia
jest również przedzielenie
rozdziału 5 i 8, dotyczących w istocie tego samego zagadnienia - klasyfikacji ludóvv'
świata, dwoma rozdziałami
poświęconymi
głównym
ukierunkowaniom
metodologicznym w światowej etnografii.
Pozostawiając
na uboczu szczegółową analizę recenzyjną
poszczególnych
rozdziałów, warto zwrócić uwagę na podaną przez autora definicję etnografii. której
treść wyraźnie implikuje zawartość problemową pracy. Its opierając się na sformułowaniach Tokareva i Bromleja definiuje etnografię jako "naukę historyczną a pochodzeniu i etnicznej historii ludów, formowaniu
specyficznych
cech ich kultury
i bytu ..." (s. 7), Pisze dalej, iż "..,głównym obiektem
badań etnograficznych

etnosy ...", a na następnej
stronie ~twierdza, że "etnografia
jest nauką historyczną,
co oznacza badanie przez nią etnosów w ich historycznym
rozwoju w całym ciągu
historii ludzkości i całej ich różnorodności
tak w przeszłości, jak i we współczesności" .
Dwa elementy w tych sformułowaniach
zdają się być istotne. Po pierwsze etnosy jako główny przedmiot badań etnografii, po drugie aspekt przeszłości i współczesności w badaniach etnograficznych.
Zajmijmy się najpierw drugim elementem.
Its wielokrotnie
podkreśla z jednej strony szeroki czasowo i przestrzennie
zasięg badaó etnograficznych,
które z powodzeniem można prowadzić również w odniesieniu
do zjawisk obecnie zachodzących,
z drugiej autonomiczność
etnografii
jako dyscypliny naukowej. Wprawdzie wchodzi ona coraz częściej w związki z innymi dziedzinami,
ale w szczególności etnografia
radziecka
jest metodologicznie
przygotowana
do samodzielnego
prow,'\dzenia
badań
i ma wyraźnie
określony
przedmiot
etnosy i ich przestrzenne
zróżnicowanie.
Stanowisko
to. odmienne
od niektórych
zachodnioeuropejskich
i amerykal1skich
pesymistycznie
patrzących
na przyszłe losy etnografii,
jest nie tylko charakterystyczne
dla calej etnograLi
radzieckiej,
ale co ważniejsze, wyraźnie poparte jej dotychczasową
działalnością.
Etnografia
(głównie radziecka) obok swoj('-j poznawczej roli posiada, zdaniem Iba,
ważne znaczenie polityczno-społeczne,
jest bowiem dz;edziną wiedzy, która ..uzb!·aja" pJstępowe
siły w walce przeciwko rasizmowi, szowinizmowi
i nacjonalizmoKi,
Te najzupelniej
słuszne uwagi autora Wpro'..vadzenia
do etnografii
pro\\'adzą
nas bezpośrednio do drugiego elementu definicji etnografii - problemu jej przedmiotu badaó.
Signum specificum
etnografii radzieckiej,
wyraźnie zresztą w pracy Iba \\'y_
stępującym,
jest określanie
przedmiotu
badań etnografii
poprzez pojęcie "etno,,".
Jest ono traktowane
nadrzędnie w stosunku do pojęcia "kultura", która np. w polskich definicjach
etnografii wysuwa się na plan pierwszy. Wydaje się, że mniej
ważne jest to, co w definicjach
etnografii
bardziej zaakcentujemy
- etnos czy
kulturę, bowiem trudno wyobrazić sobie badania etniczne bez uwzględniania
cha-

253

RECENZJE

rakteru poszczególnych
etnosów, jak i sytuację
odwrotną.
Istotne jest natomia.:;t
to. że nie można problemu
kultury pominąć, bądź też potraktować
go na równi
z ir:nymi zagadnieniami,
jak stało się w pracy Itsa. Nie zwraca on szerszej uwagi
na kulturę zarówno w aspekcie kontrowersyjności
definicyjnego
jej określenia,
jak
i w aspekcie przedmiotu
badań el.nografii. Autor Wprowadzenia
do etnografii
nie
zaznaczył równocześnie
wyraźnie
określonej
przez Bromleja
(Etnos i etnograjija,
Moskva 1973) różnicy między "obiektem"
a .,przedmiotem"
badań etnograficznych
(potlieważ oba terminy w języku polskim brzmią tautologicznie,
można je ewentualnie zastąpić terminami
"podmiot" i ,.przedmiot").
Położenie nacisku raczej na
podmiocie
(etnos). a nie przedmiocie
(kultura)
badań
etnografii
spowodowało
m. in., że w rozdziale dotyczącym
podstawowej
aparatury
pojęciowej
etnografii
pominięto takie ściśle związanI? z terminem
"kultura"
określenia,
jak cywilizacja,
kultura ludowa. etno:', wzór kulturowy,
środowisko kulturowe,
instytucja
i szereg
innych. Z drugiej strony trzeba jednak zaznaczyć, że rozdział ten jest bardzo oryginalnym
opracowaniem,
a przedstawiony
przez Itsa inwentarz
terminologiczny,
poza wyżej wspomnianą sferą terminów, całkowicie wyczerpujący.
Interesującą
częścią pracy są rozdziały 6 i 7. Its przeciwstawia
w nich całok,;ztałt ukierunkowań
zachodniej
etnografii
szkole radzieckiej,
Takie postawienie
problemu kryje w sobie głębokie merytoryczne
racje. Reprezentowana
bowiem przez
etnografię radziecką metodologia
marksistowska
jest w istocie krytyką
etnografii
zachodniej jako takiej, a marksizmalternatywą
dla wszystkich
innych kierunkó\\' metodologicznych.
Zdecydowanie
krytyczna
postawa
autora w stosunku
do
całok,ztałtu
dorobku etnografii
zachodniej (poza morganizmem)
spowodowała
jed··
nako że jego własne sformułowanie,
iż "radziecka szkoła w etnografii opierając się
na t11ctodzie materializmu
historycznego
jest spadkobierczynią
wszystkiego, co było
pO.'tępowe w burżuazyjnej,
a przede wszystkim rosyjskiej
etnografii"
(s. 118), nie
zl1ajduj(' swojego uzasadnienia.
Wydaje się również, że autor zbyt ogólnikowo potra;';tował ogromny dorobek radzi0ckiej
etnografii
i nie rozwinął problemu
sto"o\\alności marksistowskiej
metodologii do etnicznych badań (rozdział o etnografii
radzieckiej
zajmuje
zaledwie 5 stron).
:Y!ożna wreszcie na zakoóczenie
zwrócić uwagę na prawie zupełne pominięcie
prze' omawianiu głównych instytucji
etnograficznych
i wydawnictw,
tych spośró:l
nich. które są związane z badaniami
europejskich
kultur chłopskich oraz że roz ..
dz:al R dotyczący etnicznej klasyfikacji
ludów świata opiera się w zasadzie wyłąr:z"ie na danych zamieszczonych
w Atlasie narodov -mira (poza ZSRR) i w całości wykorzystuje
przyjętą w tej pracy klasyfikację.
Zaznaczone wyżej niektóre krytyczne
uwagi w niczym nie ummeJszają
znaczel:ia pracy, którą przede wszystkim
rozpatrywać
należy jako podręcznik
etnograLi. Dydaktyczne
wartości tkwiące we Wprowadzeniu
do etnografii
są niezaprzeczalne. Jest to chyba naj pełniejsza praea o charakterze
podręcznika
z dotychczas opracowanych
w krajach socjalistycznych.
Z pewnością powinna być szeroko
wykorzystywana
jako rodzaj metodycznego
przewodnika
przy realizacji
programu
z zakresu przedmiotu
"W:,tęp do etnografii".
Jacek

Bednarski

2::;4

RECENZJE

Sigfrid Svensson, Einfiihrung
in die europiiische
europaischen Ethnologie, hrsg. von Gunter Wiegelmann,
am Glan, 1973, ss. 206, 94 ił. w tekście i mapka.

Texbucher
zur
VerI. A. Hain, Mei~enheim

Ethnologie.

Książka Svenssona, wybitnego szwedzkiego etnologa z Lundu, otwierać ma
serię wydawnictw
z zakresu
"etnologii
europejskiej".
Wydawanie
takiej serii
zaproponował i stara się je realizować prof. dr G. Wiegelmann, dyrektor instytutu
etnografii
na uniwersytecie
w Munster, prezes zachodnioniemieckiego
Deut~che
Gesellschaft fur Volkskunde oraz redaktor "Ethnologia Europaea". Może właśnie:
dlatego w wydaniu niemieckim książka otrzymała taki właśnie tytuł, gdy oryginalne szwedzkie wydania (1966, 1969) są określone po prostu jako "wprowadzenie
do
etnografii"
(ściśle: do badania kultury ludowej).
Pozycja wydawnicza o tytule ,.Wstęp" czy "Wprowadzenie"
- zwłaszcza jak
omawiana, przeznaczona w swym szwedzkim wydaniu jako podręcznik dla studentów - kojarzy się zazwyczaj ze suchym, schematycznym
i zsyntetyzowanym
P,)daniem pojęć elementarnych
oraz ze streszczeniem
podstawowych
osiągnięć poznawczych danej dyscypliny. Tymczasem napotykamy
tutaj na inny typ opracowania - bardziej "czytelny" i metodyczny, gdyż nie stereotypowy, a problemowy.
Może właśnie dlatego zostało ono wybrane jako pierwsza pozycja w serii "etnologii
europejskiej",
mimo, że w partii egzemplifikacyjnej
dotyczy w zasadzie tylko
szwedzkiej kultury
ludowej. Opracowanie
jest jednak tak ujęte, że regionalne
zjawi~ka kulturowe
podporządkowuje
pojęciom,
zjawiskom
i prawidłowości,)m
ogólnym. Tok wykladu jest zatem odwrotny od ~potykanego zazwyczaj w podręcznikach: wychodzenie nie od analizy pojęć ogólnych, by je potem ilustrować przykładami, ale wprost od przedstawienia
wybranych
zjawi~k i procesów kulturowych odzwierciedlających
typowe mechanizmy funkcjonowania,
rozwoju czy zróżnicowania kultury. Jest przy tym szczególne, że autor jakby niechętnie podaje ~formułowania syntetyczne, a raczej do tych ostatnich czytelnika tylko podprowadza.
zostawiając mu możność wyciągania samemu wniosków ogólnych. Nic tu zatem niC'
ma z "łopatologii", dużo zaś faktograficznego
materiału analitycznego ustawionego
metodycznie i składającego się na bardzo interesującą
całość metodologiczną.
Pierwsze dwa rozdziały, poświęcone przykładowym zestawieniom zjawisk z kultury ludowej, z kultur starożytnych
i społeczeństw prymitywnych,
mają jakby nR
celu ukazanie czasowych i przestrzennych
wymiarów kultury. Egzemplifikowane

one np. zestawieniem mitu Odys~eusza z treścią podania ludowego, genezą i historycznym rozwojem nart, kalendarzem
lunarnym
czy kultem niedżwiedzia. Przestrzenne zaś wymiary kultury ilust.ruje autor na przykładzie map zasięgów niE;których wytworów kulturowych
(wiary w wilkołaka, typów cepów) na obszan:~
Szwecji, a nawet Europy. Stąd przejście do omówienia stopniowań regionóW i obszarów kulturowych oraz ich uwarunkowań
zarówno naturalnych.
jak i historycznych.
Metodzie kartograficznej,
znakomicie
rozwiniętej
w etnografii
szwedzkiej.
poświęca autor stosunkowo dużo miej~ca.
Dalsze partie książki zawierają
analizy wybranych
podstawowych
proce,ów
kulturowych. Na przykładzie dud, radła i stroju ludowego autor omawia zjawiska
reliktowe,
mechanizmy
ich utrzymywania
się, zwłaszcza na terenach pogranicz.
Następnie zagadnienie związku słowa z rzeczą, konserwatyzm
słowa i wynikające:
z tego możliwości interpretacyjne.
Omówione zostały dalej proce~y przekazywania
tradycji
oraz zjawiska dyfuzji kulturowej
na konkretnych
przykładach.
Ciekawym zagadnieniem jest wpływ dobrej koniunktury
na kulturę ludową w poszczególnych okresach (renesans, barok. klasycyzm), a na tym tle zjawisko kullurov,··(:j

2;'5

RECENZJE

stabilności (fiksacji). Innym wybranym
problemem,
to wpływ centralnego
zarządzania państwowego
na zmiany w kulturze
ludowej, również uwidocznione
na
przykładach
z historii Szwecji. Stąd mamy przejście
do omówienia
procesów
kształtowania się sztuki ludowej w aspekcie wpływu na nią sztuki miejskiej. Na
przykładzie wybranych
obrzędów (maszkar, ogni obrzędowych)
ukazuje tkwiący
w nich podstawowy wzór i jego naśladowanie
także w innych postawach i zachowaniach (opinie dotyczące hycla i kata). W rozdziale
zatytułowanym
"poezja
i prawda" mamy znów analizę wybranych
gatunków folkloru słownego (wątków
opowiadaniowych.
bajek, ballad) i jego związku z konkretnymi
warunkami
życia.
W rozdziałach końcowych autor zajmuje się środowiskiem lokalnym - wsią od strony jego wytworów kulturowych
i konieczności ich interpretacji
nie tylko
typologicznej, ale także środowiskowej,
chroniącej
od pomyłek interpretacyjnych.
Środowisko lokalne traktuje jako całość, jako strukturę
funkcjonalną
i wykazuje,
jak wprowadzone z zewnątrz określone nowości (gospodarcze, reformy gruntowe.
urządzenia techniczne) wpływają
na przemiany
w układzie strukturalnym
tego
środowiska. Stąd śledzenie ogólnej linii rozwoju idącej ku postępującemu
indywidualizmowi i przyjmowaniu
się mieszczańskiego
stylu życia. Wszystkie analizy
oparte są o konkretne przykłady.
Całość zamyka omówienie ogólnych linii rozwojowych
i osiągnięć szwedzkiej
etnografii jako nauki uniwersyteckiej
i jako ,.europejskiej
etnologii".
Materiałowo omawiana praca nawiązuje
do wydanego w 1961 r. zbiorowego
dzieła Schwedische Volkskunde,
wydanego ku uczczeniu 60-lecia prof. Svenssona,
ukazuje jednak wspomnianą
własną i odrębną konstrukcję
wewnętrzną.
Dzięki
właśnie owej udanej konstrukcji i właściwościom wykładu, książka ma szereg zalet:
wprowadza w sposób sugestywny w problematykę
uprawianej
w krajach skandynawskich etnografii. zwanej tam etnologią, na tle i w związku z ogólną problematyką etnograficzną;
zapoznaje z charakterem
szwedzkiej kultury ludowej, z historią. problematyką
i osiągnięciami tamtejszej
etnografii; ma zwłaszcza duże zalety dydaktyczne. Dobrze się stało, że w przekładzie niemieckim została ona udostępniona "etnologii europejskiej".
Józef

Problemy
ferencji

kultury

Etnografów

ludowej
Słowiańskich,

i narodowej.

Materiały

Burszw

z II Międzynarodowej

Kon-

11-12 X 1974, pod red. Jów Poznaniu, seria "Etnografia", t. 1.

Poznań-Blażejewko,

zefa Burszty. Polska Akademia Nauk, Oddział
Warszawa-Poznałl
1976, ss. 244.

Główny dorobek dwudniowej konferencji - 21 wygłoszonych referatów (obrady zob. w: ..Lud" 1975, t. 59, s. 303-301 i Przedmowa J. Burszty do Problemów ...,
s. 5-8) - ukazał się pod powyższym tytułĘ'm staraniem Komitetu Nauk Etnologicznych PAN i Komisji Slawistycznej
Poznańskiego Oddziału PAN w osobnej pozycji.
będącej pierwszym tomem etnograficznej
serii wydawnictw
PAN w Poznaniu.
Referaty wydano w językach tzw. kongresowych (rosyjskim, angielskim i niemieckim) - 11 tekstów bez streszczeń i narodowych (bułgarskim, czeskim, macedońskim, polskim, serbochorwackim
i słowackim) - 10 tekstów ze streszczeniami
w językach kongresowych.

256

RECENZJE

.Jak pisze w Przedmowie
redaktor tomu, w treści referatów
uwzględniono zasadnicze głosy w dyskusji uzupełniające
zreferowane
materiały
i odnoszące
się
krytycznie
do przedstawionych
zagadnieil.
Rozległą problematykę
dotyczącą kultury ludowej i narodowej
w poszczególnych grupach etnicznych przedstawiono
w trzech aspektach:
historycznym,
współczesnym i teoretyczno-metodologicznym.
Historyczne
ujęcie, zwłaszcza związek obu nurtów kultury i społeczno-ekonomiczne uwarunkowania
roli każdego z nich w rozwoju etnosu, podobieństwa
i różnice w procesie historycznym
społeczeństw
oraz znaczenie wartości kultury ludowej w życiu kulturalnym
i politycznym
narodu omówiono w 11 referatach
(tytuły podaję w kolejności
wystąpień
zachowanej
w druku, w tłumaczeniu
na
język polski): Pawoł Nedo, Pawoł Nowotny, Znaczenie kultury
ludowej
w życiu
społecznym
i kulturalnym
serbolużyckiej
mniejszości
narodowej;
Jan Podolak,
Znaczenie

kultury

ludowej

w ksztaltowaniu

Richard

Jef1i.bek,

Kultura

ludowa

Teoretyczne
wą;

aspekty

:vliroslav

narodowej

stosunków

Draskić,

w

przeszłości

Rola

w

między

narodu

archaicznej

Mirko

narodu

ludową
kultury

BeneŚ.

a literaturą
w

Barjaktarović,

slowackiego;

Bohuslav

czeskiego;

czeską pieśnią

wiejskiej

i obecnie;

się nowoczesnego

życiu

narodo-

serbskiej

Muzulmanie

kulturze
-

nowy

Blaze Ristovski, Afirmacja
kultury
ludowej
w narodowej
myśli macedońskiej;
Tanas Vrażinovski, Kultura
ludowa w asymilacji
Macedończykóu.: LL' egejskiej
części Macedonii;
Stojan Gencev, BuŁqarska kultura
ludowa i nurodmca (od początku okresu Odrodzenia
do Wyzwolenia);
Gabor Zsigmond, Lud kul.tura
narodowość
społeczeństwo.
Alternatywy
badań społecznych
na Węgrzech od drugiej
polowy
XIX
w.; Lasló Kósa, Związek
między
kulturą
Ludou.:ą
i kullUTą narodową Węgier (od XVIII
w. po dzień dzisiejszy).
Znaczenie tradycji ludowej we współczesnym
życiu narodu. czy społeczeństwa
wielonarodowego,
jej roli w budowie socjalistycznej
kultury, omawia 7 referatów:
Olga A. Ganckaja, Ljudmila N. Terentieva,
Etnos a rodzina
w ZSRR .. (Z problematyki
badawczej
procesów
etnicznych);
Viktorija
A. Malancuk. Elementy
naronaród

jugosłowiański;

dou.:o-tTadycyjne
Ukrainie;

i nowe

Andrej

społeczno-etnicznych

we

V. Orlov,

wnętrzu

współczesnego

Podstawowe

w Ukraińskiej

SSR; Erhard

wlaścilcościach
pojęć: "lud", "naród"
i "kultura",
lizmu u: Niemieckiej
Republice
Demokratycznej;
tura

t"dou.:a"

słowiaitsldej
Bulgarii.

i "kultura
nauce

Wzajemne

narodowa'

socjalistycznej;
stosunki

mieszkania

tendencje

wc

od okresu

a niektórych

John,

na

procesach

specyficznych

towarzyszących

Christo

oraz i.ch praktyczne

Tatiana

kołchoźników

wspólczesnych

A. Koleva,

\;I,Tyzwolenia

budowie
socjaVakarelski, Pojęcia: .,!{ul-

zastosowanie
Kultura

ludowa

(1878) do chwili

wc wspólnej
i narodowa
obecnej.

Sprawom teoretycznym
i metodologicznym,
takim jak zakres i pojęcie przcdmiotJ..i l:iadań, kultura ludowa a klasa chłopska, funkcje etniczne kultury, scmal1tyczr:;; zgodność stosowanej
terminologii,
metody analiz materiału
etnograficznego itp.. poświęcili swe wystąpienia
głównie 4 referenci:
Józef Burszta, Kultura
ludou.·a kultura
narodowa.
Zarys problematyki;
Julian V. Bromle,i. Kultura
jako
przedmiot
badań etnograficznych;
Slavko Kremenśek,
Kultura
ludowa
w aspekcie
klasoH:ym; Veselin Hadzinikolov,
a niektórych zagadnieniach badań etnograficznych
kultury
ludowej
i narodowej.
Sprawy te poruszyli w swych referatach
również
M. Draskić, E. John, L. Kósa, Ch. Vakarelski
i in .
. Wydanie powyższych
materiałów
jest ważnym
wkładem
strony polskiej do
międzynarodowych
badań nad kulturą ludową i narodową, kontynuowanych
aktualnie już przez wiele krajów pozasłowiańskich.
Wkład ten polega głównie na uświadomieniu
głębiej przedtem
nie badanej
problematyki
dotyczącej
historycznych

257

RECENZJF

procesów etniczno-kulturowych
w poszczególnych
społeczeństwach
Europy, stosunku kultur ludowych do kultur narodowych w ciągu dziejów, roli tradycji ludowych w kształtowaniu
i podtrzymywaniu
świadomości odrębnośd
narodowej,
potrzeby ujednolicenia
melod pracy, terminologii
itp.
[Jr(Jblemy ~ultury
ludowej
i narodowej
przyczynią się niewątpliwie
do ukie·
runkowania i przyspieszenia
badań źródłowych oraz prac analitycznych
w tej dziedzinie. co dla etnografii słowiańskiej i powszechnej oraz dla praktyki budownictwa
socjalistycznego ma obecnie duże znaczenie.
Medard

S. S. Coon, The Hunting
Brow?~ and Company, Boston

Peoples.

Toronto

Tarko

An Atlantic oMnthly Press Book
1971, ss. XXI, 413, ryc., mapy.

Little,

,Jakkolwiek dzieło C. S. Coone'a zasłużonego amerykańskiego
antropologa
kultw'o\vego, wybitnego badacza terenowego i teoretyka - stanowi dla niego, jak
sam podkreśla, podsumowanie
prawie półwiekowego zainteresowania
ludami zbieracko-łowieckimi,
to nasuwa się raczej przypuszczenie,
że napisane zostało przez
natchnionego moralistę, krytyka n'lszej cywilizacji, a nie przez chłodnego badacza.
wiell)krotnie
prowadzącego
eksploracje
wśród opisywanych
ludów.
Praca jest tematycznym
przeglądem wszystkich aspektów życia współczesnych
ludów łowieckich, z tym, że autor - choć w mniejszym stopniu - pesiłkował się
w swoich rozważaniach relacjami dot.yczącymi ludów już dziś wymarłych. Przegląd
ten. rzetelny i bazujący na wyczerpującej
literaturze
dawnej i najnowszej,
mimo
skromne~o określenia autora, bynajmniej nie stanowi jedynie ogólnych wypisów do
etnografii społeczeristw zbieracko-łowieckich.
Na wszystkich stronach dzieła przewija ,;ię określona koncepcja filozoficzna, łatwa do odczytania, choć nigdzie nie
formułowana
otwarcie.
.
Coon uważa mianowicie i daje temu jasno wyraz, że droga, którą poszła znaczna część ludności świata i której efektem jest cywilizacja euroamerykańska,
preferująca techniczne aspekty rozwoju, jest nie tylko zaledwie jedną z możliwych. to
oczy ...;iście od dawna wiadomo. ale wręcz najbardziej
nieszczęśliwą
dla jednostki
i dla całej społeczności.
Wychodząc z takiego założenia stara się autor pokazać nam inną z możliwych
dróg, unikającą
eksploatacji
przyrody i człowieka, wolną od wszelkiej alienacji
i ;;tres3ów, polegającą na harmonijnej
koegzystencji środowiska i człowieka. Środo".-isko wyznacza tu i niejako kontroluje
granice rozwoju grupy ludzkiej, która
inwencję swoją wykazać może - i to jest najbardziej optymalne działanie z punktu
widzenia ekonomii i psychologii - w całkowitym stopieniu się z otoczeniem przyrodniczym., Egzempllfikację
tej, nie formułowanej
bliżej koncepcji egzystencji, stanowić mają opisywane przez autora ludy łowieckie, znajdujące
się, jego zdaniem.
w postulowanej
harmonii ze światem przyrody.
Autor omawia kolejno: podstawowe
wyposażenie
materialne
łowców, sposoby
transportu lądowego i wodnego. formy zdobywania pożywienia, organizację społeczną
i poszczególne dziedziny życia duchowego. Sposób przedstawienia
działów kultury
nie odbiega od powszechnie stosowanego, jeśli oczywiście nie liczyć tego szczególnego nastroju podziwu dla opisywanych zjawisk oraz ich pewnej idealizacji, polegającej na niedostrzeganiu
dysharmonii,
istniejącej
przecież w każdej spoleczności.
Opisy przedstawione
przez autora mogą imponować niezwykłą plastycznością,
ich
17 -

Lud.

tom

LXI

258

RECENZJE:

dobór, mimo że nie miał na celu wydobycia spektakularnych
fragmentów.
może
zainteresować
nawet słabo przygotowanego
czytelnika.
W tej warstwie
praca Coone'a stanowi znakomity
podręcznik.
kompendium
naszej dotychczasowej
wiedzy o zbieraczach i łowcach. Podręcznik
ten może być
niezwykle przydatny do nauczania studentów etnografii i archeologii, a dzięki talentowi literackiemu
autora może także liczyć na szerokie zainteresowanie
poza
kręgami
naukowymi.
Ambicją autora było także, jak już wspomniałem,
poza przekazaniem
określonej wiedzy, uświadomienie
czytelnikowi za pomocą ogromnej erudycji, że prezentowane kultury zdecydowanie górują moralnie nad naszą. Na każdym nieomai
miejscu podkreśla autor wyższość myśliwych. Ich kultura materialna jest dla niego
znakomitym przykładem wykorzystania
do maksimum tkwiących wokół nas możliwości bez zakłócenia środowiska. Tu następuje oczywiście przytyk do fabryk zatruwających
atmosferę, do broni masowej zagłady, do bezsensownego wyjaławiania
ziemi, niszczenia zieleni itd.
Omówienie kultury społecznej zbieraczy-łowców
służy podkreśleniu
harmonii.
mającej jakoby panować wśród członków tej społeczności. Na tym tle sugestia, że
my zrobiliśmy wszystko, aby stworzyć między ludżmi nieprzebytą
przepaść, jes'.
już tylko naturalną
konsekwencją
przyjętego sposobu argumentowania.
Opis kultury duchowej łowców, to dla autora okazja do uświadomienia
nam,
iż rozpętaliśmy ogromne i zgubne siły fizyczne (vide energia atomowa), a wykorzystanie sił mentalnych
jest nam zupełnie obce, choć tkwią one w nas. Umieją tu
robić szamani i czarownicy w społecznościach będących na niższym stopniu rozwoju
i to stanowi jeszcze jeden dowód - zdaniem autora - ich lepszego przystosowanió
się do środowiska.
Kiedy już zmiażdżeni moralnie odkładamy pracę Coone'a gotowi odpowiedzieć
na pytanie zawarte w jej konkluzji (What can we learn from hunters?), zaczynają
nas ogarniać istotne wątpliwości.
Wiwisekcja
naszej cywilizacji,
dokonana przez
autora
na marginesie
prezentowania
kultury
łowców, jest naj zupełniej słuszna.
choć może niezbyt głęboka. W mniejszym
lub większym stopniu niedostatki
tu
podkreślane
występują
istotnie, a ostrzeżenie przed grożącym nam kataklizmem,
ostateczną zagładą gatunku, bynajmniej
nie stanowi oratorskiego
chwytu autora.
Czy jednak to, czego możemy nauczyć się od łowców, a nauczyć możemy się
istotnie niejednego, pozwoli nam przetrwać okres kryzysowy? Wątpliwe. Gdybyśmy
poszli śladem propozycji autora, to albo udalibyśmy się wszyscy na niekończący się
biwak (dokąd ?), albo poczęlibyśmy ćwiczyć telekinezę i inne modne obecnie sztuki
zwane zjawiskami para psychicznymi. Czy dałoby to wyzwolenie i ukojenie naszych
cierpień, abstrahując
już od technicznej strony przedsięwzięcia?
Bardzo mało prawdopodobne.
Wydaje się, że Coon zupełnie niepotrzebnie,
w zapale moralisty,
pomieszał
dwa z gruntu słuszne przedsięwzięcia.
Analiza wad współczesnego społeczeństw2
naszego kręgu kulturowego
i próba szukania wyjścia ze ślepego zaułka naszycll
poczynań - to jedno zadanie; przedstawienie
w formie alternatywnej
innego modelu życia, modelu dla nas nie do zrealizowania,
to rzecz inna.
Model kultury łowców (tu można podkreślić chyba niedostateczne
uwypuklenie
w pracy zróżnicowania
omawianych
ludów), jest dlatego taki, że kultura ta jest
marginesem,
jest - niezależnie od sentymentów
badaczy - jedynie przeżytkiem.
Traktowanie
jej jako alternatywy
dla naszej cywilizacji stanowi absolutną utopię·
Próby wyjścia z trudnych momentów dziejowych bazować muszą na analizie naszej własnej kultury,
rad winniśmy
szukać w naszej historii i teraźniejszości.

2.59

RECENZJE

Kultura łowców, choćby najbardziej
harmonijna
(czy istotnie?) nie może być dla
nas realnym punktem oparcia.
Trudno przypuścić, aby Coon nie zdawał sobie z tego sprawy. Bez wątpienia
jego tezy można uznać za prowokację intelektualną.
I jeśli taki był istotnie zamiar autora, powiódł się on znakomicie.
Praca Conne'a zawiera dziesiątki stron najsłuszniejszych
myśli. godnych dysku··
sji, ale ma także nieco fragmentów
drażniących,
rozmyślnie
prowokujących.
Pierwsze powodują, że uznać ją można za solidny i cenny podręcznik, drugie czynią
z niej lekturę fascynującą, myślowo zapładniającą i polemiczną niekiedy do granic
rozsądku. Czegóż więcej trzeba od pracy naukowej z ambicjami popularyzatorskimi? A pytanie - czego mo~my nauczyć się od łowców i nie tylko od nich, od
wszystkich kultur znajdujących
się w zaniku, pozostaje aktualne i oczekuje na
dalsze odpowiedzi.
Ryszard

KantaT

Daniela i Stanisław Tałajowie, Dziwy świata roślin. Państwowe Wydawnictwo
Rolnicze i Leśne, Warszawa 1974, ss. 278, liczne rysunki, 32 barwne fotografie.
Książka D. i S. Tałałajów powstała jako rezultat prawie czteroletniego pobytu
autorów w Afryce Zachodniej, gdzie mieli okazję zetknąć się z florą tego kontynentu.
Pracując na Uniwersytecie w Kumasi (Ghana), położonym w sercu tropikalnej
dżunglii, mieli nie tylko okazję ob,erwować egzotyczną roślinność, ale również co
ciekawsze okazy sami uprawiali. Uzupełnieniem
wiedzy autorów stały się liczne
wyprawy terenowe, które przedsięwzięli do Kenii, Ugandy, Sudanu, Etiopii, Tunezji
i Włoch południowych. Przy omawianiu roślin z innych kontynentów
autorzy korzystali z literatury,
głównie obcojęzycznej.
Zaprezentowana
praca - jak podkreślają jej autorzy - ma charakter popularyzatorski.
Wychodząc z jak najsłuszniejszego
założenia', że egzotycznymi roślinami interesują się nie tylko przyrodnicy, lecz także szersze kręgi czytelników,
nadali Tałałajowie pracy łatwą gawędziarską
formę. Obok swoich zalet ma to
jednak także złe strony. Próżno szukamy na przykład jakiegokolwiek wyboru literatury, z której korzystali Tałałajowie przy podawaniu takich czy innych właściwości prezentowanych
roślin, sposobów ich wykorzystania,
czy anegdotek z nimi
związanych. Ze względu na fakt, iż w literaturze
polskiej jest niewiele pozycji
na ten temat, a piśmiennictwo obce jest słabo znane i trudno dostępne, podani~
naj krótszej nawet bibliografii tematu bez wątpienia ułatwiłoby poszukiwania.
Książka omawiana, nawet w swej popularnej
formie stanowi dla etnografa
ciekawą pozycję, szczególnie te jej fragmenty, które mówią o florze Afryki, znanej
autorom z wieloletnich badań i obserwacji. Nie warto nawet podkreślać, jest to
tak oczywiste, jakie znaczenie dla społeczności ludzkich miało i ma obecnie wykorzystanie roślin. Klasyczne już przecież są określenia niektórych kultur na podstawie wykorzystywanych
w nich gatunków roślin: bambusa, palmy, kukurydzy,
prosa itd. Uprawiana roślina niejednokrotnie
wpływa w istotny sposób na całokształt kultury, kreuje jej cechy wyróżniające.
O znaczeniu badań nad wpływem uprawianych
roślin na poszczególne zbiorowości ludzkie, ich obyczaje, obrzędy religijne, lecznictwo, magię itd. świadczyć

260

RECENZJE

może wyodrębnienie
się nowej specjalności - etnobotaniki
- w obrębie etnologii
gospodarczej. Bez wyników jej badań wiele aspektów kultury badanych ludów nie
znalazłoby pełniejszego wytłumaczenia.
Aby jednak etnobotanika
miała materiał do swoich analiz potrzebne jest jak
najpełniejsze
poznanie gatunków
i właściwości
roślin tropikalnych.
Nie trzeba
dodawać, iż nie chodzi tu jedynie o rośliny egzotyczne. W kulturze ludu polskieg,)
wykorzystanie
roślin było również znaczne, a przecież nie do końca poznane.
Poznanie gatunków i właściwości roślin należy do zadań niezwykle trudnych.
Trud wielu pokoleń badaczy, od czasów starożytnych do najnowszych, dał w efekcie
dość dobre poznanie flory obszarów łatwiej dostępnych. Trudniej przychodzi natomiast systematyczne
jej opisywanie na obszarach np. Amazonii, Afryki Równikowej,
czy niektórych obszarów Australii. Jak wiele jeszcze w tej dziedzinie jest do zbadania może świadczyć fakt, iż nie ma roku, aby nie było głośno o nowej egzotycznej roślinie lub ciekawej
odmianie
rośliny znanej
uprzednio.
Wielokrotnie
zdarza się, że odkrywane
właściwości jakiejś rośliny w istotny sposób wpływają
np. na produkcję
barwników,
czy wyrobów farmaceutycznych.
W przedstawionej
pracy zagadnienia
wchodzące w skład zainteresowań
etnobotanika są zaledwie sygnalizowane. Autorzy nie tają, że wybór opisywanych roślin
jest wynikiem ich dziwności, oryginalności
raczej, niż wartości gospodarczej czy
roli kulturowej.
Tendencja ta wyraźnie jest widoczna już w tytułach poszczególnych rozdziałów: "Przedziwne drzewa", "Olbrzymy i karły wód". "Osobliwe grzyby
i porosty", "Przedziwne
owoce i nasiona" itd.
Oczywiście także funkcja
kulturowa
poszczególnych
roślin, a zatem to, co
etnografa może najbardziej
interesować, znajduje swoje odbicie w pracy. Możemy
na przykład dowiedzieć się, które rośliny uważane były przez tubylców za święte,
które odgrywały istotną rolę w mitach, które uznawano za siedzibę złego ducha.
Niestety, nie zawsze informacje
te są dostatecznie
skonkretyzowane,
niekiedy nie
wiemy jakiego plemienia lub terenu dotyczą.
Cieka wie brzmią wzmianki
o używaniu
tych czy innych roślin do wyrobu
sprzętów, broni, dzieł artystycznych,
instrumentów
muzycznych, ubiorów. na poszczególnych obszarach Afryki, Ameryk i Azji. I tu także budzi niedosyt lakoniczność informacji, ich często niedostateczne
zlokalizowanie.
Bardzo wyraźnie podkreślają
autorzy wykorzystanie
poszcze:gólnych gatunków
roślin w medycynie, także ludowej. Wielokrotnie
powołują się tu nie tylko na
fragmenty
Biblii, opisów podróży, ale także na prace etnograficzne.
Sensacyjnie
wręcz brzmią informacje
dotyczące roślin trujących,
ich mocy,
sposobów wykonywania
trucizn
i ich wykorzystywania,
a także przeciwjadów.
Wiele interesujących
fragmentów
zawiera także rozdział o używkach i roślinach
korzennych.
Znaczną część prezentowanych
gatunków
stanowią rośliny uprawne,
mające
doniosłe znaczenie dh\ gospodarki wielu terenów świata. Etnografa mogą tu zainteresować np.: drzewo chlebowe, maniok, patat, czy mlekowiec.
Lakoniczność
poszczególnych
haseł budzi niedosyt i chęć uzupełnienia
informacji. co - jak się wydaje - jest dość charakterystyczne
dla wydawnictw
popularnych. Uznać należy za wskazane. aby tego rodzaju publikacje ukazywały się
częściej i lepiej niż dotychczas zaspokajały
głód informacji
o roślinach egzotycznych. Praca Tałałajów, której wartość podwyższa staranne wydanie, liczne rysunki
i kiikadziesiąt
kolorowych
zdjęć, zrobiła dobry początek.
Ryszard

Kantor

2Ul

RECENZJE

Dou!:'las Fraser,
Warszawa 1976.

Sztuka

prymitywna,

Wydawnictwa

Artystyczne

Filmowe,

W cenionej
serii "Kultury
starożytne
i cywilizacje
pozaeuropejskie"
Wydawnictwa Artystyczne
i Filmowe wydały pracę amerykańskiego
historyka sztuki,
Douglasa Frasera, pl. Sztuka prymitywna.
Fraser, uczeń Paula Wingerta. Meye!"a Schapiro i Rudolfa Wittkowera.
pozostający pod wpływem antropologów
społecznych z Raymondem
Firthem na czele.
stara się w swej książce łączyć doświadczenia
wielu metod badawczych;
główne
znaczenie ma jednak analiza z punktu widzenia historyka
sztuki.
Przed przystąpieniem
do analizy stylów w sztuce ludów i kultur poszczegóinych kontynentów.
autor daje teoretyczne
wprowadzenie
do problemu
..sztuki
prymitywnej",
starając
się ukazać istotę badań nad tą dziedziną sztuki i specyficzne podejście, jakiego wymaga.
Pozostała część książki, to systematyczny
przegląd sztuki prymitywnej,
przy
czym - jeśli to tylko było możliwe - autor, oprócz ukazania zjawisk lokalnych,
wprowadza uogólnienia
dotyczące powiązań artystycznych
różnych regionów.
Dużą zaletą tej książki jest spora liczba ilustracji,
w tym, co ważne, także
kolorowych.
W.

Rudolf
Weinbaus.

Weinhold, Vivat Bacchus. Eine Kulturgeschchite
des Weines und
Edition Leipzig 1975. ss. 228. ilustr. 219, w tym 50 wielobarwnych.

B.

des

Weinhold zajmuje się od wielu lat winiarstwem
jako zagadnieniem
historyczryczno-kulturowym.
Po kilku publikRcjach
wycinkowych
wydał w 1973 r. historyczno-etnograficzne
studium o warunkach
uprawy winnej latorośli w Turyngii
i Saksonii (Winzerarbeit
an Elbe, Saale und Unstrut).
I oto w dwa lata po tamtej
książce ukazuje się jego Vivat Bacchus, pięknie wydana praca ukazująca
uprawę
winorośli i wyrób wina już nie tylko na dobrze mu znanym obszarze jego badań
terenowych, lecz w skali światowej. Tak obszernie przestrzennie
i czasowo zakrojoną rzecz zawarł w czterech częściach.
W pierw:izej przedstawia dzieje uprawy krzewu winnego, który w uszlachetnionej odmianie znany był już Sumerom, a opiekowała
się nim tam bogini Gestin.
W Egipcie bogiem wina był sam Ozyry~, który pełnił tę funkcję
obok innych
boskich obowiązków. W Indiach uprawa winorośli miała być znana już \V I tysiącleciu p.n.e., chińska zaś legenda głosi, że cesarz Yil zwalczając wyrób alkoholu
'I. ryżu
zapoznał swych poddanych z uprawą winnego krzewu - co miało mieć
miejsce około 2200 lat p.n.e. Z Chin do Japonii dotarła natomiast winorośl dopiero
w I tysiącleciu n.e.
Po tych informacjach
omawia Weinhold szczegółowiej
kult Dionizosa. który
z trackiego bóstwa flory i fauny leśnej przeradzał
się na gruncie greckim w boga
rolników, wreszcie winiarstwa
~- w miarę jak uprawa winorośli upowszechniała
się. Gdy zaś stała się ona ważnym czynnikiem gospodarczym
dla miast greckich,
wtedy dopiero. zdaniem Weinholda, kult Dionizosa przybrał ów ekstatyczno-orgiastyczny wyraz kultu wegetatywnego.
Szczególnie uroczyśeie i z przepychem obcho-

262

RECENZJE

dzono zatem święta wiosennego powrotu Dionizosa na ziemię. Jego zobrazowanemu ingresowi do miasta towarzyszył
upojony winem tłum, wyprzedzany
przez
chór śpiewający
dytyramby,
zalążek dramatu
i komedii. Kult Dionizosa wraz
z wpływami kultury greckiej rozpowszechnił
się w Rzymie. Zwano go tu póżniej
Bacchusem. Stał się on bogiem zmartwychwstania,
usymbolizowanym
w winogronie. Symbol ten przejęło następnie
chrześcijaństwo
i rozwijało
w rozmaitych
plastycznych
ujęciach, jak np. mistyczne wydeptywanie
winogron przez Chrystusa,
symbolizujące
jego ofiarę.
Weinhold zwraca uwagę na to, że cała ta kultura
winiarska
rozwijała się
'A: związku
z coraz doskonalszą uprawą winorośli szlachetnej, decydującej
o typie
gospodarki.
Wyhodowano
ją na wschodzie z dziko
rosnących leśnych krzewów
winnych i stamtąd
przejęli
ją Grecy. W sposobie uprawy
zasadniczego
kroku
naprzód dokonali w Azji Mniejszej koloniści jońscy. Od Greków przejęły tę umiejętność inne ludy śródziemnomorskie,
w tym Rzymianie, którzy przyczynili się do
jej upowszechnienia
w Galii aż po Ren. Wędrówki ludów zahamowały
rozprzestrzenianie
się hodowli winorośli i częściowo ją wyniszczyły.
Począwszy jednak
od Karola Wielkiego winiarstwo
znowu zaczęło się rozwijać w Europie wszędzie
tam, gdzie poprzednio zdołało dotrzeć, nawet w Anglii. Na przełomie VII i VIII wieku uprawia się winorośl już i na wschód od Renu, głównie w związku z chrystianizacją. W drugiej poł. XII w. pojawia się, jak podaje autor, nawet nad Łabą
i dalej na Śląsku i Pomorzu, w następnych
wiekach nawet na północy - aż
w Danii. Ponieważ jednak powyżej 52 równoleżnika
wino rzadko dojrzewało, dlatego od drugiej pol. XVI wieku cofa się uprawa. W tym jednak czasie zaprowadza
się ją w Meksyku, Peru i Boliwii, a w XVII w. w Kalifornii i Afryce południowej, w końcu zaś XVIII w. nawet w Australii.
W części drugiej autor przedstawia
rozwój techniki uprawy winorośli. Podkreśla zasadnicze znaczenie, jakie dla wzrostu plonów miało przycinanie
winnej
latorośli przez Greków i hodowanie jej na tyczkach. W przeciwieństwie
do Greków Etruskowie
np. sadzili winorośl między wysokimi drzewami, na które wino
się pięło, przechodząc
często malowniczymi
girlandami
na sąsiednie drzewa. Ten
sposób przetrwał
tam wieki. Jeszcze w drugiej pał. XVIII stulecia dokumentuje
to krajobraz z okolic Sorrento, namalowany
przez J. Th. Hacherta, reprodukowany
w pracy Weinholda. Rzymianie dzięki przejęciu od Greków techniki uprawy roz··
winęli hodowlę winorośli do tego stopnia, że przekształcili
Italię z kraju pól zbożowych w krainę winnic. U nich też w jeszcze większym stopniu niż u Greków
uprawa winorośli była tematem
licznych prac, których celem było zwiększeniE:
plonów. Wśród wielu autorów owych dzieł wymienia Weinhold tak znane nazwisko,
jak ,VI. Porcjusza Cato, śmiertelnego wroga Kartaginczyków,
od których jednak nic
wahał się przejmować
wiedzę o doskonalszej
niż w Rzymie hodowli winorośli.
W średniowieczu
ośrodkami wiedzy winiarskiej
były głÓwnie klasztory. Dzięki
nim stopniowo się upowszechniała,
a wiedza ta była potrzebna nie tylko dla uzyskania zadowalających
plonów przez stosowanie odpowiednich zabiegów przy uprawie, ale również do walki ze szkodnikami. Owa tradycyjna
wiedza nie była jednak
doskonała. Odczuli to właściciele winnic w XIX w., kiedy mącznik i wesz winna,
przywleczone
z Ameryki, doprowadziły
do ruiny europejskie
winiarstwo.
Owym
da\vnym, bezsilnym wtedy praktykom, poświęca Weinhold sporo uwagi jako zjawiskom kulturowym.
Były to przeważnie zabiegi apotropeiczne
powiązane z kulte~n
świętych patronów od winiarstwa.
Wśród owych patronów nie brak tak popularnych świętych, jak Wincenty, Maurycy, Urban, Wit, Medard, Sykstus, Roch, Sebastian, Bartłomiej czy Marcin. Kulty te wiązały się z rozmaitymi etapami wegetacji,

RECENZJE

263

z okresem zbiorów, wreszcie przetwórstwa
winnego. Za najwazmeJszą
patronkę
winiarstwa uchodziła jednak zawsze Matka Boska - owa Winna Macierz, która
urodziła naj wspanialsze grono - Chrystusa.
Część trzecią poświęcił Weinhold winobraniu
i przerobowi winogron. Dowiadujemy się tu m. in., że już Rzymianie nauczyli się od Kartaginczyków
wyrobu
win podobnych do tokaja, a to z winogron przywiędłych, pozostawionych do późnej
jesieni. Interesujące
są uwagi o sposobach wyciskania winogron. Starszy sposób.
\\'ydeptywanie, dokumentuje autor licznymi ilustracjami
dzieł egipskich i greckich.
Te przekazy ikonograficzne ujawniają też, że już Egipcjanie stosowali, obok jeszcze
innych sposobów, również prasę. Wydeptywanie
było powszechne do niedawna
jeszcze w Europie, głównie wschodniej. W krajach natomiast o żywszej tradycji
kultury klasycznej przeważała prasa, w której już Rzymianie zastosowali śruby.
Większość zbiorów zawsze przeznaczona
jest na wino. W krajach
mahometańskich jednak zakaz picia wina spowodował, że wyhodowano tam takie odmiany
winorośli, których owoc przeznaczony jest tylko do spożycia na świeżo lub w po,taci rodzynków.
W części czwartej autor omawia praktyki
związane z fermentacją
i stabilizacją wina. Starożytni stabilizowali
je przez dodawanie żywicy, smoły, a nawet
wody morskiej. Różne te sposoby stosowane były przez długie wieki jeszcze w Europie. Szeroko zapoznaje nas też autor z praktyką przyprawiania
win ziołami, znaną
już w świecie antycznym, a rozwijaną szczególnie w średniowieczu,
które może
,;ię wykazać zaskakująco rozległym rejestrem dodatków - od piołunu do krwawnika. lubczyku i pieprzu włącznie. Wiele też w tej części znajdujemy
wiadomości
o różnych gatunkach win, ich produkcji, pielęgnacji i przechowywaniu,
wreszcie
o destylacji, której wynikiem jest uzyskanie z wina alkoholu, owej "wody życia"
(pierwszy raz w Salerno w XII w.), którą wnet aptekarze
przyprawiać
zaczęli
ziołami i zalecali jako lekarstwo. W trzy wieki później "wody życia", zwanej też
aqua Qrdens, nie piło się już w Europie tylko jako lekarstwo. Na dobre zaś rozpiła
~ię Europa, jak twierdzi Weinhold, od czasu, gdy w XVI w. zaczęto pędzić spirytus
już ze zboża. Po tej dygresji kończy autor rozdział uwagami o naczyniach
do
przechowywania i transportu wina. często artystycznie zdobionych, wreszcie o etykietowaniu,
związanym
już z butelkowaniem
wina
rozpowszechniającym
się
\\. XIX wieku.
Swe pracowite dzieło, nabrzmiałe erudycją, zamyka Weinhold obszernym wykazem literatury
i rejestrem
rzeczowo-imiennym.
Mankamentem
jest brak spisu
ilustracji, które tu stanowią składnik tak samo ważny, jak tekst. Ilustracje

znakomite, dobrze dobrane i objaśnione. odznaczają się graficzną doskonałością.
Praca, poza własnymi badaniami autora, oparta Jest na publikacjach
autorów
wywodzących się z krajów o starej kulturze winiarskiej,
głównie jednak na literaturze niemieckiej, co jest zrozumiałe. Pozostawiło to jednak w tej pracy osobliwy ślad, z czego zapewne sam autor nie zdaje sobie sprawy. Mianowicie w skąpych przypadkach, kiedy wypadało mu mówić o winiarstwie
na naszych ziemiach.
ani razu nie figuruje nazwa Polska. Jest tylko Sląsk, Wschodnie i Zachodnie
Prusy - no i są wymienieni Krzyżacy jako hodowcy winorośli i winiarze (s. 39).
Mimochodem tylko wspomina Weinhold o przesławnej
piwnicy warszawskich
Fukierów i jej bezcennej do 1939 r. zawartości. Niedostatek polskich publikacji jest
zapewne jedną z przyczyn, że w pracy Weinholda
daremnie
szukamy wieści
a tym, że w Gnieźnie i Poznaniu archeolodzy w warstwach z X i XI w. znaleźlI
pestki winogron i że liczne osady służebne wokół grodów książęcych noszą nazwy
takie, jak Winiary, Winogrady, Winnogóra (sprawy toponomastyczne
zupełnie po ..

26J

RECENZJE

mija) i że motywy winorośli występują
na dobrze mu znanych drzwiach gmeznieńskich, nie mówiąc już o motywach winiarskich w zdobnictwie ceramiki (Pruszków, Potylicz), czy nawet w ludowym hafcie' zachodniej
Wielkopolski.
Te nasze
żale muszą jednak pozostać notatką na marginesie książki Weinholda. Monografia
ta jest bowiem pozycją budzącą podziw dla wszechstronności
zainteresowań
badawczych autora, dla jego erudycji i gruntownej
znajomości przedmiotu
z literatury
i autopsji. Do tej publikacji,
zrodzonej w rzetelnym trudzie badawczym, ni£' przystaje tylko tytuł, zapowiadający
raczej lekkie, szampańskie
ujęcie tematu. a nie
uczone, historyczno-etnograficzne
studium,
napisane
bez dionizyjskiej
weny czy
bacchusowego
upojnego tchnienia.
Stanislaw

Drevnieje

nlb.

żili§ce

vostocnoj

Evropy.

Praca

zbiorowa.

Moskva

Blas~('zyk

1975,

;i'.

300,

3, ilustr.

Nowa praca zbiorowa wydana przez Instytut Etnografii im. N. Mikłucho-Makłaja Akademii Nauk ZSRR w Moskwie dotyczy form rozwojowych
pomi~szczeń
ludzkich
Europy Wschodniej
na przestrzeni
dziejów. Autorzy
prac, \'" naszym
rozumieniu
historycy
kultury
materialnej.
w oparciu o dane archeologii. źródła
pisane i ikonografię,
dokonali rekonstrukcji
domostw i osiedli ludów zami(:;:zkujących w przeszłości europejską
część Związku Radzieckiego.
Zagadnienie
genezy
typów domostw narodów tej części kraju, o czym mowa we wstępie, zostało między innymi opracowane
w przygotowywanym
aktualnie
Atlasie
historyczno-etnograficznym;
ukazały się już zeszyty dotyczące Rosji, Ukrainy. Białorusi. krajów
nadbałtyckich,
Mołdawii.
Artykuły siedmiu autorów zawierają następujące
tytuły: L. G. Niecaje'.'a. Domostwa koczowników
poludniowo-wschodniej
Europy w epoce żelaza (I tys. p.n.e.I pol. II tys. n.e.); E. K. Rikman,
Domostwa
plemion
kulturjJ
czerniachol('skiej
międzyrzecza
Dniestru
i Prutu;
L G. Chynku, Domostwa Mołdawii
X-XV
II ww.;
P. A. Rappoport,
Domostwa
staroruskie
VI-XIII
ww.; M. G. Rabinovic.
R~!skie
domostwa
XIII-XVII
ww.; N. P. Prichod'ko,
Niektóre
zagadnienia
genezy domostwa na Ukrainie;
V. V. Siedov, Domostwa południowo-wschodnich
wybrzeży
Baltyku

(I

tys.

-

pocz. II

tys.

n.e.),

Retrospekcja
omawianych
zagadnień
nie przekracza
w zasadzie I tYoiąclecia p.n.e., co na obszarach wschodnioeuropejskich,
ogólnie biorąc odpowiada schyłkowi brązu i początkom epoki żelaza. W odniesieniu
np. do Słowiańszczyz:1Y jest
to okres wyodrębniania
się Prasłowian
i Prabałtów
ze wspólnego pnia i"doeuropejskiego w otoczeniu wielu grup etnicznych wywodzących się z innych pni. !j. Finów. ludów irańskich, a także okres oddziaływania
wysoko zorganizowanych
kultur
i cywilizacji świata antycznego.
Złożone procesy etniczne tej części Europy w okresie kilku ostalnich tysiącleci
wywarły olbrzymi wpływ także na kształtowanie
się typów domostw.
Artykuły
E. A. Rikmana, P. A. Rappoporta,
M. G. Rabinovica
i N. P. Prichod'ki dają obraz ewolucji form domostwa i osiedla wschodniosłowial'lskiego
od

RECENZJE

265

wczesnosłowiańskiej
doby kultury
czerniachowskiej
Kijowszczyzny,
po domostwa
rosyjskie i ukraińskie XIX w.
Najstarsze
formy
domostw
wschodniosłowiańskich
przedstawiają
się jako
ziemianki i półziemianki z otwartym paleniskiem. Ten typ domostwa z rozwiniętą
konstrukcją ścian i dachu oraz paleniska utrzymywał się w strefie stepu i lasostepu powszechnie do XIII w., a sporadycznie aż po wiek XVIII. Ślady ziemianek,
jako osad słowiańskich, stwierdzają
autorzy (1. G. Chynku) w Mołdawii, a poza
tym w basenie dolnego Dunaju i pa Bałkanach, w kierunku zaś zachodnim, w południowym paśmie Polski i Niemiec. Na północy Rusi, w leśnej i chłodniejszej
strefie rozwinął się dom naziemny zrębowy, dominujący również u Bałtów, przy
czym dom zrębowy naziemny wskazuje
na kierunek
rozprzestrzeniania
się go
z zachodu. Linię podziału na "północny" i "południowy"
typ budownictwa
wyznacza Prypeć, znamienna granica kulturowa
i klimatyczna.
W okolicach Odessy, oraz między Dniestrem a Prutem, gdzie wymieszało się
wiele etnosów i kultur pod wpływem oddziaływania
kultur wschodu, a przede
wszystkim Bizancjum, stwierdza się duże domy naziemne, niekiedy budowane z kamienia i urządzone z komfortem. Osobne zagadnienie stanowią konstrukcje
ścian
i dachu, formy palenisk i pieców. Autorzy określili ich typy i zasięgi terytorialne
w postaci mapek.
Mołdawia, gdzie różne et nosy i kultury przemieszały się bodajże najbardziej,
znamienne przeobrażenia
przeszła jako siedziba tatarskiego
chanatu Złotej Ordy.
Typy budowli tego terytorium
z XIV-XVIII w. charakteryzuje
1. G. Chynku.
Poszczególne kultury pozostawiły tu ślady swojego bytowania w typach budownictwa. Współistniały
obok siebie ziemianki strefy wschodniosłowiańskiej.
domy
naziemne drewniane i murowane jako oddziaływanie kultur naddunajskich
i państwa bizantyńskiego. ZłoŁa Orda pozostawiła nie tylko rozwiniętą formę jurty, ale
i zorganizowane miasta, przyjmując
wiele cech kultury
z Bizancjum.
Domostwa bałtyckie scharakteryzowane
przez V. V. Siedova noszą wiele cech
budownictwa linii Dniepru. Mieszkania zwykle naziemne, dużych rozmiarów, o wielu paleniskach, konstrukcji
"przysłupowej",
wznoszono na toku z kamieni i gliny.
Półziemianka jest tu zjawiskiem rzadkim. Budownictwo wschodniobałtyckie
zwraca
w ogóle uwagę swą odmiennością
na terytorium
wschodnioeuropejskim.
Prusowie we wczesnym średniowieczu,
zapewne nie bez wpływu substratu,
na jaki się nawarstwili.
rozwinęli budownictwo,
które możnaby nazwać prototypem "szachulcowego", łącząc drewno z kamieniem.
Finowie nadbałtyccy,
którzy jak określa się zajęli swoje historyczne
siedziby w pocz. I tys. p.n.e., nie zrywając nadal łączności z Powołżem, kontynuowali swój pierwotny sposób budowania oparty na konstrukcji
szałasu i jurty.
Pierwotne ich mieszkania
były półziemiankami
o wertykalnych
ścianach i stożkowym dachu z otwartym paleniskiem
pośrodku. Około III-IV w. n.e. Finowie
zaczynają budować domostwa naziemne zrębowe, o planie prostokąta, z otwartym
paleniskiem,
podobne w typie do północnoruskich.
L. G. Niecajeva (praca w kolejności pierwsza), na podstawie licznych wykopalisk ze stepów i wczesnego piśmiennictwa
ruskiego, przeprowadziła
rekonstrukcjE;
jurt i kibitek koczowników nadczarnomorskich,
plemion irańskiego
pochodzenia
i pojawiających
się później koczowników turecko-mongolskich.
Bezpośrednio bliski c
w przeszłości kontakty Scytów, Sarmatów,
a szczególnie Alanów ze Słowianami
w dorzeczu Dniepru i Dniestru wywarły duży wpływ nie tylko na sferę wierzeniową i obrzędową Słowian, ale też na rozwój rzemiosł artystycznych
i w ogóle
ich kultury materialnej.
Elementy sarmackie i al ań ski e ujawniają
się m. in. we

2n6

RECENZJE

wspomnianej
już kulturze
czerniachowskiej.
Wnikający
najbardziej
w kullury
słowiańskie Alanowie, w pierwszych wiekach n.e. przyjmują
z kolei od Słowian
wschodnich, sporadycznie
zresztą, niektóre formy budownictwa,
jak półziemianka,
piec gliniany kopułko wy itp. Nowa interpretacja
tzw. "złotych cmentarzysk"
alańskich z II-III w. n.e. nad Donem i Kubaniem, prowadzi autorkę do konkluzji.
iż Alanowie rozpoczęli w tym czasie proces stałego osiedlania się. Miejsca zimowisk z bydłem wykazały natomiast fragmenty budownictwa
murowanego obronncgo. Najście Hunów ok. połowy IV w. n.e. przerwało ten proces. Wylewanie się
ze wschodu, w ślad za Hunami, Awarów, a następnie Węgrów, Bułgarów, Pieczy ngów i Połowców, zmienia zasadniczo obraz Europy środkowo-wschodniej.
Stepowcy
działają przede wszystkim niszczycielsko na zastane przez siebie kultury i cywilizacje, a równocześnie bardzo szybko asymilują zdobycze tych kullur. W zakresie
budownictwa ludy te osiedlając się w Europie w bardzo krótkim czasie przeszły od
jurty i kibitki do wysoko zorganizowanego
budownictwa
grodowego.
Prace poszczególnych autorów mają charakter materiałowy. szczegółowej interpretacji
wielu danych faktograficznych.
Lecz właśnie ten sposób postępowania
naukowego prowadzi do całościowego, rzetelnego spojrzenia na całość zagadnienia.
Alicja

Alexander Fenton, Scottish
1976, ss. IX, 255, ilustr. 85 .

Country

Life.

John

Donald

Bednarczuk

Publishers,

Edinburgh

Prof. A. Fenton, kierownik Szkockiego Muzeum Starożytności
w Edynburgu,
znany jest w literaturze
etnograficznej
z wielu prac zamieszczanych
w różnych
czasopismach
europejskich.
Głównym przedmiotem
jego zainteresowań
jest kultura ludowa Szkocji zarówno w jej postaciach dawnych, jak i w nowszych przeobrażeniach.
Specjalną uwagę zwrócił na kulturę
materialną
Opracował m. in.:
dawne i nowsze kultury
rolne i inne rodzaje gospodarki,
narzędzia
pracy ze
szczególnym uwzględnieniem
rolniczych, transport. budownictwo i pożywienie. Cechą studiów Fentona jest wychodzenie od źródeł historycznych i wiązanie tych danych z obiektami muzealnymi oraz ze śladami materialnymi
w terenie i danymi
z pamięci ludzkiej. W analizie zroś wszystkie te i inne dziedziny kultury wiąże
z całością życia wiejskiego i z gospodarującym
człowiekiem.
Tak jest też i w omawianej publikacji stanowiącej,
jak się wydaje, pierwszy
pełniejszy zarys "szkockiego życia wiejskiego". Na uwagę zasługuje sposób ujęcia
zagadnienia. Chodzi nie tyle o wykorzystanie
bogactwa źródeł historycznych, w tym
także ikonograficznych,
oraz śladów terenowych i zabytków materialnych,
co o postawę metodologiczną autora, ujawniającą
się w sposobie analizy "życia wiejskiego" - sposób, który ani nie ujawnia się w tytule, ani w obszernym spisie treści.
Z tytułu możnaby wnosić, że praca zawiera jak to często w monografiach
etnograficznych
bywa - rekonstrukcję
naukową stanu .,tradycyjnego"
życia wiejskiego, jego dawny obraz synchroniczny;
zaś spis treści wskazuje, że chodzić będzie o kulturę materialną,
ściślej .- o narzędzia, sposoby i prace dające podstawę
materialnej
egzystencji ludności wiejskiej: prace rolne, sprzęt zboża, omłoty i przemiał, gromadzenie
paszy, przerób mleka, pożywienie, zagroda, dom i mieszkanie
oraz transport. Taki zatem podział rzeczowy, jaki jest najczęściej stosowany w monografiach
etnograficznych,
w których
opisy poszczególnych
dziedzin stanowią

2()7

iiECENZJE

często odrębnc, izolowane od siebie partie, a ich suma ma składać się na obraz
danego działu kultury
wsi.
Wczytanie się w tekst książki ujawnia
nam funkcjonalną
metodę analizy
i otwiera interesujące
przebiegi zjawisk.
Autor nie ukazuje obrazu statycznego. Wręcz przeciwnie. Pragnie przedstawić
zmiany zachodzące
w używanych
narzędziach
i stosowanych
sposobach
gospodarowania na roli w okresie od XVII po XIX wiek. Analizuje je według wspomnianego wyżej podziału rzeczowego, z tym jednak, że śledzi wzajemne
związki
zależności i konsekwencje "funkcjonalne wprowadzania
nowości w technikach i sposobach gospodarowania.
Właśnie owe fU!1kcjonalne związki zależności i zmiany
wywołane przez zastosowanie
nowości technicznych
należą do najbardziej
intere-.;ujących i wartościowych
aspektów książki.
Można więc na przykład
śledzić, jakie konsekwencje
wynikły z zastąpienia
.,,;tarego pługa szkockiego" (notabene o różnych odmianach stosownych do różnic
\\" warunkach terenowych) pługiem ulepsz.onym (już z końcem XVIII w.!), a na.>tępnie całkiem żelaznym. Gdy pierwszy wymagał obsługi dwóch ludzi i zaprzęgu
od 6 do 12 wołów, drugi już jednego człowieka i pary koni. Zmiany powyższe
związane były ściśle z zaprowadzeniem
drenowania pól (również od końca XVIII w.),
a odbiły się nie tylko w zmianie krajobrazu,
ale także w życiu społeczności wiejskiej oraz w organizacji społecznej rodziny. Gdy znów w miejsce koszenia zbóż
ko~ą wprowadzono
żniwiarki
(początek XIX w.), a młockę cepami zastąpiono
:nłocarniami mechanicznymi,
zanikł najerr, robotników sezonowych. Zaprowadzenie
nowych kultur rolnych wywarło wpływ na metody hodowli bydła (np. okresowy
wypas letni) oraz zrewolucjonizowało
zupełnie sposób życia, a zwłaszcza odżywiania .·dę. To znów miało swój wpływ na powiększenie się liczby mieszkańców, których część stała się na wsi zbędna wskutek ulepszeń technicznych
w pracy. Rozwój
miast i ośrodków przemysłowych
sprawił znów, że część ludności wiejskiej
mogla emigrować, stąd nastąpiły zmiany w strukturze
społeczeństwa:
gdy w końcu
X\'III
w. 62%
ludności mieszkało na wsi, to w końcu omawianego
okresu już
tylko 25"/0.
Tego rodzaju funkcjonalno-strukturalne
zmiany w siłach produkcyjnych,
a stąd
i w stosunkach międzyludzkich, można śledzić w ciągu całego tekstu. Lekturę i zrozumienie zmian i współzależności
ułatwia znakomity
dobór fotografii
(większość
a~'chiwalnych), rysunków
wyjaśniaj.ących
techniczne
niuanse
oraz odpowiednich
map i szkiców sytuacyjnych.
Z lektury nasuwają się też interesujące
porównania
zarówno z innymi typami etnograficznych
monografii na temat "życia wiejskiego",
jak też z sytuacją w zakresie kultury
materialnej
wsi polskiej w tym samym
okresie czasu.
Józef

Jan

Bujak,

Muzealnictwo

etnograficzne

ciaukowe Uniwersytetu
Jagicllońskiego"
ków 1975, s. 162, it 16.
Ktokolwiek
zajmował
musiał gromadzić mozolnie
periodyków,
jednodniówek,

413,

w

Polsce

Prace

(do

BUTszta

roku

1939).

Etnograficzne,

zeszyt

"Zeszyty
8, Kra-

się historią
polskiego
muzealnictwa
etnograficznego,
materiały
"na własną rękę" z przeróżnych
czasopism,
folderów, przewodników,
katalogów
itd. Ale poszu-

268

RECENZJE

kiwania często zawodziły, bo nie zawsze publikowano
informacje
o zbiorach tu
czy tam gromadzonych,
a pamięć o nich przepadała
razem ze zbiorami. Trzeba też
podnieść fakt, że organizatorzy
owych placówek raczej skromnie informo\\'al~ ogń!
społeczeństwa
o swoich trudach kolekcjop.erskich
i nierzadko
- jak Karłowicz nie lubili rozgłosu. Z tych przyczyn nakreślenie
całościowego
obrazu pohkiego
muzealnictwa
etnograficznego
uznać trzeba za zadanie niezmiernie
trudne. Bujak
jednak, zajmujący się od wielu lat muzeologią i poszukiwaniem
źródeł do dz.iejów
polskiego muzealnictwa
etnograficznego,
zdołał zadanie to wykonać. Rezultatem
tych wytrwale i cierpliwie prowadzonych
badań jest omawiana tu książka. Publikacja ta jest nie tylko pierwszym
syntetycznym
ujęciem i przedstawienierr,
wysiłków i dokonań na polu materialnej
dokumentacji
etnograficznej
w Polsce. ale
jest zarazem pierwszym tego typu syntetycznym
ujęciem w Europie. Dla jej nakreślenia
autor wykorzystał
róźne wycinkowe publikacje
i materiały
archiwaln<!.
a ponadto zebrał sporo informacji
przy pomocy ankiet i drogą wywiadów wśród
pracowników
muzeów. W ten sposób zdołał ukazać w miarę pełny obraz pol.okiego
muzealnictwa
etnograficznego
od I połowy XIX w. aż do 1939 roku.
W pracy swej omawia najpierw początki zbiorów muzealnych w Polsce '.'.' postaci eksponatów
wiejskiego przemysłu
domowego, jak garncarstwo
czy tkactwo.
na organizowanych
od r. 1821 wystawach przemysłowo-rolniczych
czy późnie}."zych
wystawach
o charakterze
polityczno-kulturalnym,
podkreślając
szczególne znaczenie wystaw galicyjskich, jak we Lwow'c (1877), Kołomyi (1880), Przemyślu (lAR2),
Tarnopolu
i Krakowie
(1887)
i powtórnie
we Lwowie (1894), jak też '.\:y;;taw
organizowanych
w Królestwie (Warszawa 1fl85 i Lublin 1901). Dalej naświetla działalność zbieraczą organizatorów
muzeów przemysłu
i rolnictwa
uwzględnia;ących
materiały
etnograficzne
i przechodzi do omówienia głównych muzeów etnograficznych, do których zalicza Muzeum Etnograficzne
w Warszawie
i Krakowie. Muzeum Etnograficzne
Uniwersytetu
Stefana Batorego w Wilnie i powstałe d0pierr;
w 1930 r. Miejskie Muzeum Etnograficzne
w Łodzi. W dalszej części swej pracy
charakteryzuje
zbiory etnograficzne
w muzeach regionalnych
tworzone na fali rCJzwijającego
się regionalizmu
i ruchu krajoznawczego.
Przedstawia
zasługi \\' t:.m
zakresie Polskiego Towarzystwo
Krajoznawczego
i jego Komisji Muzealnej. t:lórcj
działalność przypada już na okres międzywojenny,
dalej próby tworzeni" zbiorów
etnograficznych
przez Towarzystwa
Szkoły Ludowej (w b. Galicji) i Towa:'zy,:;wa
Czytelni Ludowych
(w b. zaborze pruskim),
wreszcie
regionalnych
towarzystw
naukowych,
poświęcając
najwięcej
uwagi Towarzystwu
Muzeum
Tatrzarl"Ki('go
i załoźeniom
programowym
zakopiańskiego
muzeum, opracowanym
przcz Bronisława Piłsudskiego. Tu omawia też dorobek etnograficzny
Muzeum Sląskiego v: Katowicach i muzeum Gulgowskich
we Wdzydzach, wreszcie muzea i zbiory dr,ogr,ificzne przeróżnych regionalnych
towarzystw i instytucji - jak w Rabce, Za~·.Gsciu,
Sanoku, Rzeszowie czy Żywcu.
Interesujące
są szczególnie końcowe ustępy książki, w klórych aulor 23-tanawia się nad zasadniczymi
osiągnięciami
w ówczesnych
warunkach
poi;'kicgo
muzealnictwa
etnograficznego.
Słusznie
zauważa
Bujak,
że wprawdzie
pd . ;kie
kolekcjonerstwo
etnograficzne
rozwinęło się później niż na Zachodzie z powodu
znanych warunków
politycznych,
ale uniknęło tym samym niebezpiecznego
eii!pu.
gdy muzea etnograficzne
- szczególnie k,ajów posiadających
kolonie - pre:zcntowały osobliwe wytwory społeczeństw
"dzikich", wywołując niezdrowe fa~cyr.acjc
swymi zbiorami. W przeciwieństwie
do t('go polskie muzea etnograficzne. kierowały zainteresowania
społeczeństwa
ku własnej kulturze ludowej i dokumer.lując
ją spełniały ważne zadanie narodowo-polityczne
w czasach zaboru, a w dobić' ro-

RECENZ.JE

269

snących zainteresował'! regionalnych
stały się placówkami
o doniosłej roli kulturotwórczej. Powstanie swe zaś zawdzięczają
inicjatywie
jednostek czy organizacji
społecznych przez zaborców często zwalczanych.
Rozwój tych placówek był dlatego utrudniony.
Większość z nich walczyła stale z trudnościami
materialnymi
i to nie tylko w czasie zaborów, ale również w czasach międzywojennych.
Dopiero
pod koniec tego okresu doczekały się nabrzmiałe
sprawy muzeów regulujących
pań-:·,.,-owych aktów prawnych, ale nie poprawiło to wyraźnie ich sytuacji finansowe! czy lokalowej. Z tej przyczyny większość muzeów, szczególnie regionalnych
o wielokierunkowych
zadaniach, nie mogła się właściwie rozwijać. Brakowało teź
środkó,',- na zatrudnianie fachowców. Rzutowało to na rodzaj zbiorów, gromadzonych
najczęściej po amatorsku. a nie w powiązaniu z naukowymi wymogami etnografii.
Takir.1 wymogom odpowiadały, zdaniem Bujaka, w pełni tylko dwa muzea: warszaw,kie i wileł'!skie. Mimo tych niedomogów muzea etnograficzne,
w tym regionalne -- z reguły o przewadze zbiorów etnograficznych
zgromadziły
do r. 1939
łącz:lie około 140000 eksponatów. Z tego, jak wylicza Bujak, aż 60% znajdowało
się \,; muzeach regionalnych.
Dokumentowały
one jednak kulturę
ludową nierównI), najpcłniej w zakresie strojów, obrzędów, ceramiki i plastyki. Wiadomo, że
z dot'f)bku tego niewiele po ckupacji pozostało. Rok 1~39 stał się zatem kresem
tego kolekcjonerstwa
etnograficznego,
które w zasadniczy sposób różni się cd etnograficznego muzealnictwa
tworzonego na nowo po 1945 roku.
:>iasuwa się pytanie, czy nakreślony przez Bujaka obraz polskiego muzealnictwa
etnegraficznego
nic wykazuje jednak luk. W odniesieniu do b. zaboru pruskiego -niewątpliwie. Bujak sądzi np., że na całym niemal Pomorzu i w Wielkopolsce nie
było '.\' omawianym czasie kolekcjonerów
(s. 106). Tymczasem kolekcjonerzy
działali, głównie księża, rzadziej nauczyciele
polscy, których było tu mało. Spośród
księży wymienić można choćby trzech, zbierających
elementy stroju i obrazki na
szkle. Są to ks. Z. Zakrzewski
z Golcjewka pod Rawiczem, ks. F. Forecki z Wilkowa Polskiego k. Smigla i ks. E. Majkowski z Kopanicy pod Wolsztynem. Ostatni
przekazał
sporo egzemplarzy
stroju
wielkopolskiego
Muzeum
Etnograficznemu
w Krakowie. Zabytki etnograficzne,
obok archeologicznych,
kolekcjonował
nauczyciel Kutzner z Bucza pod Kościanem.
To on przekazał
muzeum poznańskiemu
unikalny okaz rodzimego malarstwa na szkle. W Przyprostyni
zaś pod Zbąszyniem
nauczyciele Jan Tomiński i Antonina Woźna zorganizowali
w dobie międzywojennej ze zgromadzonych przez siebie zabytków zasobne muzeum regionalne w tamtejszej ,.,zkole. W tym czasie również w Wielkopolsce wschodniej - poza wspomnianym przez Bujaka Kaliszem zasługuje na uwagę pokaźna kolekcja etnograficzna nauczyciela Ignacego Ziębowicza z Dzieraw pod Kołem (jej ocalałe resztki
znalazły siQ w muzeum poznańskim). Godne odnotowania są też zabiegi ks. W. Blizil1.,kiega, który zbierał eksponaty
głównie z dziedziny kultury
materialnej
dl<.l
projektowanego,
zapewne z inspiracji Kazimierza Witkiewicza,
Muzeum Wsi Kaliskiej w sławnym wtedy Liskowi". Część z nich pokazał w r. 1937 na tamtejszej
wystawie. Pomagał mu ks. Kwiatkowski.
przewidziany
na kierownika
tego muzeum. Zbiory okupanci zniszczyli. Warto też wspomnieć że Działyńscy około 1845 i'.
ustawili w swym muzeum kórnickim
manekiny
ze strojami
ludowymi
z okolic
Kórnika, przypuszczalnie
z inicjatywy Kielisińskiego, ucznia Piwarskiego. W tymże
zamku kórnickim zasługuje na uwagę nie wzmiankowana
przez Bujaka kolekcja
eksponatów etnograficznych
z Australii i Polinezji, zebranych w latach 1879-1880
przez Władysława
Zamoyskiego,
wreszcie liczący ponad 200 pozycji inwentarzo\\'ych zbiór nowogwinejski
ofiarowany Muzeum Wielkopolskiemu
w 1922 r. przez
pochodzącego z Krobi JÓzcI<.l Zwierzyckiego.
Prawie cały ten zbiór znajduje
się

270

RECENZJE

od 1950 r. w Państwowym
Muzeum Etnograficznym
w Warszawie, przekazany tam
razem ze zbiorem kongolańskim
Stanleya (około 200 obiektów), pozyskanym krótko
przed r. 1939 dla Muzeum Wielkopolskiego
przez wspomnianego
już ks. E. Majkowskiego i to od wdowy po słynnym podróżniku
afrykańskim.
Przytoczone fakty niech służą jako ilustracja, że niejedno jeszcze zapewne trzeba będzie dodać do już zebranych przez autora informacji dla dopełnienia obrazu
kolekcjonerstwa
i muzealnictwa
etnograficznego.
Przeoczeniem
zaś zap~ne
jest
pominięcie przez Bujaka działu sztuki ludowej w Rapperswilu.
który istniał tam
w latach 1936-1951.
Mimo widocznych
jeszcze luk, nieuchronnych
w pracy pionierskiej.
mamy
nareszcie dobrą syntezę dziejów naszeg·o muzealnictwa
etnograficznego.
Stanisław

Blaszczyk

W. Gaj-Piotrowski, Kultura
materialna
ludu z okolic Rozwadowa. Cz. l, Prace
i materiały
z badań etnograficznych.
Rozwadowskie.
Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, Rzeszów 1975, ss. 382.
W ubiegłych
latach wśród wydawnictw
Muzeum rzeszowskiego
ukazały się
zeszyty podejmujące
próbę monograficznego
ujęcia problematyki
etnograficznej
wydzielonych
na obszarze byłego województwa
rzeszowskiego mikroregionów:
Tarnobrzeskiego i Mieleckiego 1. Ostatnio wydany zeszyt tej serii zawiera wspomniane
w tytule opracowanie,
któremu pragniemy
właśnie poświęcić nieco uwagi.
O ile poprzednie tomy były pracami zbiorowymi, to Rozwadowskie
jest dziełem jednego autora, z wykształcenia
historyka,
który ma już istotne osiągnięcia
w zakresie badań etnograficznych.
Jeszcze w 1967 r. opublikował on rzetelne studium pt. Kultura społeczna ludu z okolic Rozwadowa, stanowiące cenny przyczynek
do poznania mikroregionu
nad dolnym Sanem. Obecnie wydane opracowanie
poszerza znajomość
tego terenu o wiedzę z zakresu kultury
materialnej.
Badacz
wspomina
we wstępie, że zamierza w przyszłości uzupełnić obraz kultury ludowej mikroregionu
o następujące
tematy: osadnictwo,
układ pól i ich wpływ na
kształtowanie
wsi, jej rozbudowa, forma zagród, ciesiołka, konstrukcje
budowlane.
rozplanowanie
wnętrza i wyposażenie izb mieszkalnych,
zagadnienia dotyczące ubioru i związanego z tym rzemiosła.
Omawiana praca, obok części wstępnej, w której zawarto charakterystykę
regionu (położenie geograficzne,
klimat, stosunki hydrograficzne,
glebowe i leśne,
przemysł i komunikacja,
handel, zagadnienia
demograficzne
i administracyjne),
jest
podzielona na cztery działy: Zdobywanie
surowców konsumpcyjnych;
Konserwacja
i przetwórstwo
artykułów żywnościowych
oraz przyrządzanie
pokarmów i napojów;
Obróbka surowców;
Tradycyjne
środki i sposoby transportu
i komunikacji.
Już
sam układ pracy wskazuje
zatem, że mimo pewnych modyfikacji
mamy tu do
czynienia z tradycyjnym
modelem opracowania
etnograficznego,
w układzie wyprar )wanym w sposób najdoskonalszy
przez K. Moszyńskiego
w jego KultuTze

l Prace
I materia/II z badań etnoDraflcznych
Ośrodka. Mokrzyszowsko-Grębowsklego
w powiecie tarnobrzeskim,
Rzeszów 1968; Prace ł materia/li z badań etnograficznych
w Mletecklem, Rzeszów 1970.

271

RECENZJI;;

Slowian.
Ale stwierdzenie.
iż antor posłużył się tradycyjnym
modelem
opracowania
etnograficznego,
nie powinno być uznane za podstawę
wartościowania pracy. We współcześnie opracowywanych
monografiach
etnograficznych
tradycyjny lub inaczej mówiąc - klasyczny ich model bywa równie często wykorzystywany,
jak i model funkcjonalno-strukturalny,
wynikający
z współczesnych
poszukiwań teoretycznych
i metodologicznych.
Jednak w wielu amatorskich
opracowaniach dominuje wciąż jeszcze owo tradycyjne
podejście. Jak zwrócił uwagę
J. Burszta 2, u źródeł tego modelu leżą teoretyczne założenia ewolucjonizmu
schematycznego, łącznie z wypracowanym
wówczas podziałem kultury na działy i inne
pomniejsze kategorie oraz ich logicznym układem na zasadzie rosnącej złożoności,
którą interpretowano
jako rozwój całej kultury.
Takie stanowisko
teoretyczne
umożliwia badaczowi, opisującemu
wybraną społeczność, odpowiednie zakwalifikowanie merytoryczne
każdego z dostrzeżonych
aspektów
kultury,
po uprzednim
wyodrębnieniu
go z kontekstu,
w którym występował
i dokładnym
opisie formalnym. Ponadto umożliwia traktowanie
każdego z wydzielonych
elementów kultury równorzędnie, bez względu na rolę spełnianą w życiu danej społeczności.
Swoje ambicje poznawcze W. Gaj-Piotrowski
wyraził we wstępie: "W oparciu
o zebrany w terenie materiał autor nie dąży do tworzenia syntez, ani nawet hipotecznych analogii do innych regionów. Aby nie wprowadzić zamieszania w podawanym materiale etnograficznym,
ograniczył się do możliwie dokładnego zarejestrowania faktów kulturowych
i usystematyzowania
ieh w logiczną całość. Podobnie
więc jak Kultura
społeczna ..., tak i ten tom, dotyczący
kultury materialnej,
jest
pracą wybitnie materiałową".
W. Gaj-Piotrowski
tylko w nieznacznym
stopniu - jak już wspomniano
zmodyfikował tradycyjny
układ monografii. Modyfikacja
polega głównie na przestawieniu kolejności opisu poszczególnych
sposobów zdobywania
surowców konsumpcyjnych. W miejsce najczęściej stosowanego układu, tradycyjnie
rozpoczynanego od tzw. pierwotnych sposobów gospodarowania,
tj. zbieractwa, łowiectwa i rybołówstwa, na czoło rozdziału
wysunął
rolnictwo
i hodowlę jako podstawowe
sposoby zdobywania
surowców konsumpcyjnych
w okolicach Rozwadowa.
Warto zwrócić uwagę na źródła materiałów
prezentowanych
przez autora. Są
to zapisy sporządzone w trakcie badań prowadzonych
w 1968 r. we wsiach w okolicach Rozwadowa. Materiał to cenny i poprawnie
wydany. Pewne zastrzeżenia
budzi kwalifikacja
obszaru, na którym prowadzono
badania,
określanego
przez
autora mianem regionu. Można zapytać o uzasadnienie
tego określenia, o którym
mówi autor we wstępie: "Omawiany region wykazuje dużą jednolitość kulturową,
która jest rezultatem
długotrwałego
oddziaływania
kilku czynników
odgrywających istotną rolę w formowaniu obyczajowości ludowej". Do czynników tych zaliczono wpływ Rozwadowa jako ośrodka miejskiego z jego administracją,
handlem
i władzami kościelnymi, związanymi 7. miastem i okolicą choćby przez istniejący
tu od XVIII w. klasztor kapucynów. Lecz na wymienieniu
jedynie tych czynników
autor poprzestaje, uznając je widocznie za zasadnicze, wywierające
- jak pisze decydujący
wpływ na kształtowanie
się kultury
ludowej w badanym
regionie
\V ciągu ostatnich
dwóch stuleci. Takie uzasadnienie traktowania
okolic Rozwadowa
jako regionu kulturalnego
należy jednak uznać za niewystarczające.
Wspomniane
okoliczności mogą wskazywać, iż mamy tu do czynienia tylko ze specyficznym mikroregionem
o cechach przejściowych,
ukształtowanym
na obrzeżach
większego
regionu kulturowego, jakim niewątpliwie
są widły Wisły i Sanu. Ponadto \V pracy
ludowej

I

J. Burszta,

Dwa modele

etnooraflczne;

monograftl

wsi.

"Lud"

1969, t. 53, s. 153.

272

RECENZJE

zabrakło uwag ogólnych na temat pod~tawowych
determinantów
szeroko rozumianego podłoża historycznego
kształtowania
się kultury
ludowej na badanym
terenie decydujących
o jego pełnym wyrazie regionalnym,
którego ślady mogły do
chwili obecnej pozostać w świadomości
własnej odrębności wśród mieszkańców.
Fakt, że W. Gaj-Piotrowski
prowadzU badania we wsiach będących jego stronami rodzinnymi,
niewątpliwie
ułatwił mu nawiązanie
kontaktu z informatorami
i dotarcie
do różnego typu materiałów
lokalnych.
Autor wykorzystał
również
bogaty zasób źródeł archiwalnych
pieczołowicie gromadzonych
w trakcie wieloletnich kwerend w polskich archiwach,
dotyczących
przejawów
kultury ludowej
okolic Rozwadowa w odległej nieraz przeszłości, ukazujących
ich genezę i rozwój,
w sposób istotny ułatwiających
zrozumienie
specyfiki wielu form. Owa umiejętność wiązania tradycji
z przekazem
archiwalnym
jest mocną stroną oprac:>wania. M. in. materiały
archiwalne
wykorzystał
autor przy opisie rolnictwa, warzywnictwa
i sadownictwa,
hodowli zwierząt, bartnictwa.
łowiectwa, rybołówstwa
i zbieractwa. Niezwykle bogato udokumentował
tradycje młynarstwa
w okolicach
Rozwadowa,
ustalając
istnienie
na tym terenie w czasach historycznych
ponad
25 młynów, w tyrr. 6 już w okresie od XIV do XVI w. Do opracowania dołączył
w formie aneksu tekst przywileju z lat 1515 i 1523 wydanego przez króla Zygmunta
Starego dla rudnicy w Jastkowicach,
jak również tekst dokumentu Stefana Batorego z 1578 r. przekazującego
tę rudnicę Stanisławowi
Zwolskiemu. Z jak różnorodnych materiałów
autor korzystał może świadczyć fakt, iż przy charakterystyce
współczesnego
uprzemysłowienia
mikroregionu
oparł się na danych zawartych
w Spisie telefonów
województwa
rzeszowskiego
z lat 1968/69, wybierając
hasła
Rozwadów, Stalowa Wola i Turbia.
Całą pracę wyposażył W. Gaj-Piotrowski
w bogaty materiał ilustracyjny.
na
który składa się 95 zdjęć fotograficznych,
20 plansz z rysunkami
oraz 10 map.
Rysunki odznaczają
się wysoką jakością wykonania.
Pewne wątpliwości
budzą
r:odpisy pod fotografiami,
gdyż podane tam daty wykonania
zdjęć ~ugerują, że
w danym roku określone narzędzie było w powszechnym
użyciu. 2harakte:'
tY2h
zdjęć wskazuje jednak, że były one wykonywane w trakcie demonstrowania
badaczowi funkcji danego narzędzia, które albo wyszło z użycia. albo też bywa używane sporadycznie,
jak np. skrzynka
do rżnięcia sieczki fot. 17. żarna 33.
stępa nożna 35, kobylica 45, międlica 52 itp.
Jakkolwiek
autor próbuje
w swojej pracy łączyć opisy najstarszych
form
kultury materialnej
okolic Rozwadowa z opisami tych, których metryka jest stosunkowo
niedawna,
to nieprzemijającą
wartością
opracowania
pozostanie
be"?
wątpienia wierna rejestracja
wszelkich reiiktowych jej przejawów, Z dużym uznaniem należy odnieść się do autora. który na terenie, gdzie związane z wcześniejszym uprzemysłowieniem
(Stalowa Wola, Tarnobrzeg) tempo przeobrażeń i zaniku
kultury
ludowej było znacznie s:cycsze aniżeli na pozostałych
obszarach
wideł
Wisły i Sanu, zdolał zarejestrować
takie bogactwo
odchodzącej
w niepamięć
tradycji.
Krzysztof

S. Kovacevicova.
ilustr. 168.

wej,

Lidove

vytvarne

umeni.

Slovensko,

Praha

Ruszel

1974, ss.

213.

Znana badaczka słowacka, autorka wielu publikacji
z zakresu plastyki ludoopublikowała
pracę adresowaną
do szerokiego kręgu czytelników:
pedago-

RECENZJE

273

gów. studentów średnich i wyższych szkół artystycznych,
pracowników
oświatowych itp. Jednak mimo wyraźl1ie popularnego
charakteru
publikacja ta zasługuje
na dużą uwagę, gdyż jest pierwszą od wielu lat pracą syntetyzującą
wiedzę o słowackiej sztuce ludowej.
Specyfiką słowackiej sztuki ludowej - co podkreśla autorka - w odróżnieniu
na przykład od sztuki ludu czeskiego, jest jej żywotność. Do dzisiaj wiele jej
dziedzin przeżywa rozkwit, gdy tymczasem na terenie Czech i Moraw można ją
badać jedynie jako zjawisko historyczne, na podstawie archiwów i zbiorów muzealnych.
Zasadnicze rozważania
poprzedza autorka
krótkim zarysem dotychczasowych
badań nad ludową sztuką Słowacji, poc?:ynając od charakterystyki
okresu przednaukowego, kiedy lo spojrzenie na te zagadnienia nacechowane było romantyzmem,
aby następnie ustąpić bardziej metodycznemu,
chłodniejszemu
stanowisku
pozytywizmu. Badania sztuki ludowej na Słowacji są ściśle związane z powstaniem
i działalnością
Słowackiego
Muzeum Narodowego
w Martinie,
które kilka lat
temu obchodziło swoje stulecie. Autorka przypomina,
w zarysie jedynie, poglądy
i osiągnięcia badawcze takich m. in. badaczy sztuki ludowej, jak: R. Bednarik,
A. Vaclavik, J. VYdra.
Przystępując
do omówienia poszczególnych
działów sztuki autorka
wyjaśnia
zasadę, według której dzieli przedstawione
w pracy wytwory. Odrzuca ona dawne
podziały dokonywane na zasadzie techniki wykonania czy rodzaju materiału, gdyż
jej zdaniem nadaje to pracom przesadny
nacisk na technologie, które są dość
podobne na dużych obszarach i niezbyt wiele z ich analizy wynika. Podstawowe
różnice między wytworami
zależą - zdaniem autorki - od funkcji spełnianych
przez nic w życiu zbiorowości. Wychodząc z tego założenia, dzieli autorka omawiane gałęzie sztuki ludowej i zdobnictwa na cztery grupy:
aj do pierwszej grupy zalicza te wytwory, które tworzą środowisko, w którym
człowiek mieszka, pracuje, odpoczywa, bawi się, myśli i uczestniczy w obrzędach
i zwyczajach; na'leżą tu: budownictwo mieszkalne i gospodarcze, budownictwo kultowe. wyposażenie wnętrza itd.;
b) druga grupa to narzędzia i naczynia, których człowiek używa przy wykonywaniu różnych prac, jak .0wnież przy przygotowywaniu,
przechowywaniu
i konsumpcji potraw. W tej właśnie grupie mamy do czynienia z tak charakterystycznym dla twórczości ludowej łączeniem
materiału,
techniki,
formy, zdobnictwa
i celu:
c) trzecią grupę stanowi odzież i jeJ poszczególne elementy: hafty, wyszywki,
koronki. aplikacjc, dodRtki ze skóry, futra itd.;
d) czwarta grupa zawiera w sobie wszystkie te elementy, które stanowią rekwizyty obrzędów. zwyczajów, kultu; należą tu: plastyka sakralna,
plastyka
obrzędowa. nagrobki, modlitewniki
itd.
Autorka przedstawia kolejno, niestety w niesłychanie lakonicznej formie, cztery wymienione powyżej grupy wytworów
człowieka, starając
się wytłumaczyć
różnice między nimi, zachod:--ące w poszczególnych
regionach
Słowacji, typem
zajęcia ludności, jej potrzebamt ; możliwościami, warunkami
przyrodniczymi
i dostępnymi surowcami,
a także rodzajem
i kierunkiem
historycznych
wpływów.
Oczywiście tego typu wyjaśnienia
są do przyjęcia, ale gdy prezentowane
są lakonicznie brzmią niekiedy niezbyt przekonywująco.
Widać to na przykład
bardzo
wyraźnie przy omawianiu przez autorkę budownictwa
ludowego, tak przecież na
terenie Słowacji bogatego i zróżnicowanego.
Kilkanaście
stron tekstu na wy18 -

Lud.

tom

LXI

274

RECENZJE

Jasmenie przyczyn zrozmcowania
i przedstawienie
chociażby najważniejszych
typów regionalnych budownictwa, to zbyt mało. Ten fragment pracy pozostawia nicdosyt, którego nie rekompensuje
ciekawy i dobrze dobrany zestaw zdjęć.
Część druga, dotycząca zdobnictwa
narzędzi i naczyń, wydaje się bardziE:j
udana od poprzedniej. Wynika to zapewne z faktu, iż prezentowane
przcz autork~
wyroby z drewna, gliny i szkła oraz przedmioty kowalskiej roboty, dadzą się kOl>
kretniej umiejscowić, zbadane zostały dokładniej centra ich występowania, a także
rozszyfrowano splot przyczyn, wpływających
na powstanie ośrodków wytwórczości
ludowej.
Trudnc zadanie oczekiwało autorkę przy omawianiu odzieży i jej poszczcgólnych dodatków. Temat ogromny, częściowo tylko zbadany, niełatwy
do lakonicznego przedstawienia,
nic więc dziwnego, że praca w tej części również jedY!lJc
sygnalizuje zagadnienia
i problemy.
Podobnie jest zresztą i w następnyrr. fragmencie
pracy, prezentującym
plastykę obrzędową oraz wszystkie te działy sztuki, które stanowią według terminologii autorki, rekwizyty
zwyczajów i kultu. Więcej tu jednak uwag własny<:h
S. Kovacevicovej,
będących efektem jej badań terenowych.
Jest to zrozumiale,
gdyż autorka właśnie tym zagadnieniom w swoich badaniach najwięcej poświęca
miejsca.
Ostatnie dwa rozdziały książki dotyczą harmonii i stylowości słowackiej sztuki
ludowej oraz dają rozważania ilutorki na temat roli sztuki ludowej w tworzeniu
nowych kulturowych
wartości. Myśli tu prezentowane,
choć niewątpliwie
słuszne.
nie zostały szerzej rozwinięte.
Wydaje się, że praca S. Kovacevicovej
dzieli wszystkie zalety i wady prac
popularnonaukowych,
mających szeroki zakres tematyczny. Jest to rzecz napisana
potoczyście i jasno, znakomicie ilustrowana,
lecz z racji lakony;zności sprawia
wrażenie powierzchownej.
Zbyt wiele tematów w niej poruszono, zbyt wielu problemów dotknięto.
Zapewne część czytelników
poczuje głód dodatkowej
informacji i ci sięgną do dodatkowej
lektury, inni natomiast, niestety, zadowolą się
ogólnikami, nie do uniknięcia w publikacjach
popularnych.
Ryszard

Stanislaw Błaszczyk,
ss. 218, Bustr. 97.

Ludowa

plastyka

kuturowa

w Wielkopolsce,

Kantor

Poznań

1975,

W serii Monografie Muzeum Narodowego w Poznaniu, jako kolejny już tom
XIV, ukazało się interesujące
studium traktujące
o wielkopolskiej
sztuce ludowej.
Autor publikacji od czterdziestu
z górą lat zajmuje się tą problematyką.
Można
zatem śmiało powiedzieć, że jest osobą, która na temat wielkopolskiej
sztuki ludowej może wypowiadać się w sposób najbardziej kompetentny i pełny. Skupiwszy
się na ludowej plastyce figuralnej o charakterze kultowym, trafił Błaszczyk w najistotniejsze pokłady wykreślające
oblicze wielkopolskiej ludowej plastyki figuralnej
w ogólności. Wiadomo bowiem, że polska ludowa sztuka plastyczna
w swoich
trzech zasadniczych działach, jak grafika, malarstwo i rzeźba, rozwijała się w ścisłym związku z rerigią katolicką.
Generalnym założeniem autora było prześledzenie różnorakich procesów i uwarunkowań historycznych, mających wpływ na wykształcenie się swoistego charakte-

RECENZJE

ll-'~

_'la

ru regionalnego plastyki kultowej w ści~łym związku z polską plastyką ludową·
Ponadto zamierzeniem autora było ukazanie miejsca, jakie ten rodzaj wielkopolskiej
sztuki zajmuje w ogólnopolskim dorobku artystycznym,
tym samym - przyczynić
się do jej właściwego wartościowania.
Celem omawianej
pracy było również pokazanie wewnętrznych
zróżnicowań pod względem treści, formy i stylu pomiędzy
Poznańskiem a Wielkopolską wschodnią.
Z rozważań na temat sposobów badania sztuki ludowej daje się odczytać stanowisko metodologiczne autora. Błaszczyk traktuje
sztukę ludową wieloaspektowo
zarówno pod względem formy, funkcji, jak i tzw. "momentu historycznego".
Ludowa plastyka figuralna
ma przeto dla niego charakter
dynamiczny.
Autor jest
przeciwnikiem schematów formalnych, co najlepiej daje się zauważyć w negatyvv'nym stosunku do takiego pojęcia, jak ,.styl ludowy", ponieważ jak słusznie
zauważa - "sztuka ludowa jest zmienna w swoim wyrazie plastycznym
i dopóki
jest żywa, stawia nas przed koniecznością
dokonywania
ustawicznej
rewizji naszych o niej pojęć" (s, 147).
W układzie treściowym pozostał autor wierny tradycyjnemu
podziałowi plastyki
figuralnej na trzy zasadnicze działy: drzeworyt, malarstwo,
rzeźbę.
Wnikliwa analiza materiału dotyczącego grafiki dewocyjnej pozwoliła autorowi
wprowadzić modyfikujące treści na temat polskiego drzeworytu ludowego. W oparciu o materiał z Wielkopolski odrzucił Błaszczyk koncepcję J. Grabowskiego o jednorodnej genezie stylu polskiego drzeworytu.
Głęboko uzasadnił także, iż udział
w produkcji drzeworytniczej
miały zarówno warsztaty
kołtryniarskie,
jak i inne
rzemieślnicze
warsztaty
trudniące
się wycinaniem
w drzewie, czy to pieczęci.
form piernikarskich,
czy klocków do drukowania tkanin. W tej produkcji, zdaniem
Blaszczyka, ważną rolę odgrywały warsztaty
przyklasztorne,
pracujące
dla głównych ośrodków pątniczych. W Wielkopolsce były to ośrodki kultu maryjnego
ze
Zdzieszem, Borkiem, Rokitnem i Turskiem na czele. Grafika dewocyjna, jak wykazał autor, z czasem poprzez masową wytwórczość wyspecjalizowanych
producentów
nabierała cech sztuki ludowej.
Trudniejsza
jest sprawa
z wielkopolskim
drzeworytem.
Wedle stwierdzeń
autora, brak jest dostatecznego
materiału, aby pokusić się o wydzielenie go pod
względem formalnym
w odrębną grupę regionalną.
Istniejące
egzemplarze
drzeworytów o tematyce wielkopolskiej
niczym nie wyróżniają
się z ogólnopolskiego
zespołu.
Jeśli chodzi o ramy czasowe polskiego drzeworytu, to i tu Błaszczyk również
różni się od Grabowskiego.
Sugeruje mianowicie, iż ludowa działalność
drzeworytnicza zamyka się dwoma stuleciami, poczynając od połowy XVII w., gdy Grabowski skłonny jest zamknąć ją w jednym stuleciu (od końca XVIII w.).
Oryginalne malarstwo wielkopolskie
reprezentują
niewątpliwie
obrazy z litografiami. Pojawienie
się ich około połowy XIX w. w zachodniej
Wielkopoh:ce
związane jest z podażą rynkową wieloformatowych
litografii. Błaszczyk nie wyklucza możliwości produkcji w Skulsku obrazów z naklejonymi
litografiami.
Wydać się to musi nieco dziwne, chociażby ze względu na geografię tego zjawiska.
Wiadomo przecież, że handlarze skulscy wykazywali
silną ekspansję w kierunku
wschodnim i południowo-wschodnim,
gdzie podobnych obrazów się nie spotyka.
Swoistych cech regionalnych dostarcza przede wszystkim jednak rzeźba. W niej
najpełniej wypowiedziana została twórczość ludu wielkopolskiego. Ten rodzaj dzia··
łalności artystycznej
jest autorowi omawianej pracy szczególnie bliski. To głównie
dzięki jego wcześniejszym
pracom badawczym ukazane zostało właściwe oblicl(;
wielkopolskie rzeźby figuralnej. Błaszczyk doskonale zna wielkopolską
rzeźbę, jej

27G

RECENZJE

rodowód i twórców, pisze o mej przeto ze swadą, prostuje błędne OplnIe, dyskutuje. stawia hipotezy. Trzeba jednakże podkreślić, iż w polu zainteresowań
autora
pozo~taJe przede wszystkim rzeźba w drewnie. Aź trudno uwierzyć, aby jedynym
znanym mu kamiennym
obiektem była figura św. Jana Nepomucena
z kaplicy
przydrożnej w Wijewie, mimo, że rzeźb kamiennych w Wielkopolsce, zwłaszcza zaś
w jej części zachodnio-północnej,
występuje jeszcze sporo.
Mówiąc o wielkopolskiej
rzeżbie ludowej może zbyt mało autor akcentuje
lokalność tego zjawiska. To bowiem, co typowe w rzeźbie Wielkopolski południowej, nie da się w żaden sposób sprowadzić do całości tego regionu. Takie znane
dziś nazwiska rzeźbiarzy, jak Walenty z Grabonoga, Paweł Bryliński czy Franciszek Nowak, związane są ściśle z jednolitym historycznie i gospodarczo terenem
Wielkopolski południowej. Właśnie na tym terenie mamy do czynienia z tzw. rzeźbą
słupową. która uznana jest za typowe zjawisko, decydujące
o regionalnej
odrębności.
Mówiąc o odmiennościach
lokalnych ludowej plastyki kultowej trzeba stwierdzić, że zagadnienie to, aczkolwiek postawione przez autora we wstępie, w dalszej
partii pracy uległo rozmyciu. Zabrakło więc w pracy jakiegoś, chociażby sumującego ujęcia tego problemu.
Ludowa plastyka kultowa w Wielkopolsce jest publikacją,
na którą czekano
od dawna. Brakowało bowiem syntetycznego,
a równocześnie pełnego opracowania
tej dziedziny wielkopolskiej
twórczości ludowej, która w przeszłości spełniała niezwykle ważną funkcję
społeczną. Cenne studium
Błaszczyka
uzupełnia
wiedzę
o kulturze
ludowej Wielkopolski
i jednocześnie
osadza ją w ogólnopolskim
dorobku artystycznym.
Książka posiada obszerne streszczenie w języku francuskim
i niemieckim oraz.
obok zestawienia
bibliograficznego,
zawkra
także indeksy osób i nazw geograficznych. Cenną stroną pracy jest obszerny i ciekawy materiał ilustracyjny.
Bolesław

1974.

Sona Kovacevicova.
Kniźny clrevorez v l'udovej
ss. 220, ilust1'. 201, streszcz. ros. i niem.

tradicii.

Januszkiewicz

Tatran,

Bratysława

Studium
poświęcone
drzeworytniczej
ilustracji
książkowej
w ludowej
słowackiej tradycji
jest interesującą
próbą s'pojrzenia na wieloraką
funkcję
jaką
drze\voryt pełnił w ciągu swego rozwoju, w szczególności na przestrzeń czterech
wieków rozwoju w Słowacji, to jest od ('hwili wydania tam w 1573 1'. pierwszej
książki drukowanej.
Materiały, na których oparła się auto:ka, pochodzą z bibliotek i muzeów oraz
z poszukiwań
terenowych,
w czasie których okazało się, że sporo ich pozostało
jeszcze między ludem i to różnorodnych
- jak śpiewniki, biblie, katechizmy, kalendarze, romanse awanturnicze
i fanta~t.yczne, literatura
humorystyczna,
popularne książki fachowe, podręczniki,
czasopisma, pieśni kramarskie,
ulotki i wiele
innych. Nie znaleziono już - rzecz znamienna - żadnych luźnych drzeworytów.
Te zachowały j;ię już tylko w muzeach.
Publikacja
Kovaćevicovej
składa się z trzech części. W części pierwszej znajdują się informacje wprowadzające
oraz rozważania o dawnych drukarzach i drze-

RECENZJE

277

worytach, którymi się posługiwali, dalej o drukach dla ludu i o tym, co ,ię z nich
z2chowało, o drukarniach
w Słowacji, o kramarzach
rozprowadzających
druki,
o tym, jak obrazki drzeworytnicze "żyły i umierały", jak drzeworyty obcego pochodzenia stały się ludowymi obrazkami i wreszcie co w obrazkach owych jest najcenniejszego, naj piękniejszego, co stanowi o ich trwałej wartości.
W części drugiej autorka
omawia kolejno drzeworyty,
którymi ilustrowane
były najstarsze książki, następnie drzeworyty naścienne, czyli luźne obrazy drzeworytnicze, z reguły treści religijnej, wyjątkowo
świeckiej, dalej literaturę
kramarską, XIX-wieczne
"grajcarowe
romanse",
karty do gry i osobne karty do
wróżenia z rysunkiem i tekstem, książki pouczające (fachowe, podręczniki.
senniki), wreszcie kalendarze. Po tekście wprowadzającym
do poszczególnych zagadnień daje autorka w tej części każdorazowo bogaty wybór materiału ilustracyjnego,
często powiększone fragmenty
drzeworytów,
pozwalające
bliżej poznać ich formalny i techniczny charakter.
Książkę zamykają "przypisy" do materiału obrazowego zamieszczonego w CZęSCI
drugiej. Jest to raczej szczegółowa dokumentacja każdego reprodukowanego
obiektu
(z ilustracją całego drzeworytu.
jeśli w części drugiej był reprodukowany
tylko
jego wycinek).
W studium swym autorka stwierdza, że na obszarze Słowacji występują w kulturze ludowej synchronicznie takie zjawiska, które rodziły się w różnych krajach
europejskich w różnych czasach, a drzeworytnicza
ilustracja
książkowa jest tego
przekonującym
przykładem.
Prześledziła
więc drzeworyt
na przestrzeni
czterech
stuleci, od owego 1573 roku poczynając i ustaliła trzy fazy jego rozwoju.
Pierwsza faza jest związana z pojawieniem
się druków doby Reformacji.
Te
wydawane są po czesku szwabachą (frakturą) i pochodzą z drukarń czeskich. morawskich i polskich (z Leszna) 'Jraz z kilku drukarń miejscowych (Bardiów. Lewocza, Trenczyn, Bytca, Żylina, Bratysława, Trnawa i in.), zakładanych w XVII wieku często przez wypędzonych z Czech innowierców. Oni też przywozili stare klocki
drzeworytnicze
z krajów zach.1dnich, Czech i Niemiec, które tam już przestały
służy c do ilustracji Książek. Owe renesansowe drzeworyty były już szrafowane dla
iluzjonistycznego
zaznaczenia głębi i światłocienia.
Druga faza wiąże się z Oświecenien,. Wtedy czytel;,ictwo stało się powszech·
niejsze, głównie jednak w miastach, szczególnie górniczych. Książki wydawane
w językach czeskim. niemieckim, ruskim, węgierskim a nawet hebrajskim - tak
jak się tam wówczas różnie mówiło. Zainteresowanie
w owych czasach budziła
literatura podróżnicza, nowinki, romanse awanturnicze
- obok dawnych tematów.
Ilustrowane
były te książki w duchu realistycznym,
ale też starymi klockami.
często o cechach barokowych, ze szrafowaniem, które stało się raczej orname:1tem
niż sposobem modelowania rysunku.
Trzecia faza, która rozpoczyna się w II połowie XIX w. pozostaje w związku
z kształtowaniem się poczucia odrębności narodowej Słowaków, głównie za sprawą
,.;zturowców. Drukuje się wtedy liczne wydawnictwa
po słowacku i już nie szwabachą, a literami łacińskimi, dla szerokich kręgów czytelników,
z licznymi ilustracjami, a także obrazki rozpowszechnione
masowo zarówno treści religijnej, jak
i świeckiej (portrety ludzi zasłużonych, ilustracje historyczne, widoki miasL krajobrazy swojskie). Obok naj nowszych technik, którymi luźne obrazy, jak i ilustracje
książkowe były drukowane, posługiwali się drukarze, szczególnie liczne biedniejsze
oficyny, jeszcze starym materiałem
drzeworytniczym,
często przetwarzanym
przez
snycerzy, albo nawet dawnymi oryginalnymi klockami, jeśli do ilustrowania
nowej
treści z jakichkolwiek względów się nadawały, na przykład jako winiety, czy na-

278

RECENZJE

wet karty tytułowe. Lud umiejący już czytać sięga też skwapliwie po literaturę
fantastyczną,
moralizatorską
czy po legendy i bajki, a wydawcy wznawiający owe
niegdyś popularne w wyższych kręgach społecznych dzieła, jak np. powieści o Tristanie i Izoldzie czy Meluzynie, wyposażają
je w ilustracje
drzeworytnicze
starego typu, odpowiadające
swą formą owym płodom literackim, nierzadko dowolnie
przetwarzanym
i dopasowywanym
do charakteru
nowych czytelników. Slużący do
ilustrowania
materiał drzeworytniczy
ulegał też przekształceniu
dlatego, że stare
klocki trzeba było dawać snycerzom jako wzory do ich odnawiania.
Te nowe
wykonywane zachowały zasadnicze cechy klasycznego drzeworytu, wyrazistego w rysunku, okunturowanego,
płaskiego,
jednoznacznego
w wyrazie dzięki prostocie
i skoncentrowaniu
się na zasadniczych formach, z pominięciem detali, drzeworytu
pełnego ekspresji. Te cechy plastyczne pozwalały jasno i dobitnie przedstawiać
treść czytanych
dzieł. Wyraz artystyczny
tego materiału
drzeworytniczego
jest
zatem wynikiem długotrwałego
i złożonego procesu. W jego formie tkwią wartości
tworzone na przestrzeni wieków przez różne narody. Na gruncie ludowej kultury
slowackiej przetrwały
one w osobliwej symbiozie i wzbogacone zostały nowymi
treściami.
Stanislaw

iHacedonian

gelina

Krsteva,

Folk

Embroidery.

wyd. Makedonska

(Ludowy haft
Kniga, Skopje

macedoński).
1975.

Tekst

Blaszczyk

wybór

AIl-

Z inicjatywy
Instytutu
Folkloru w Skopje wydano w latach ubiegłych dwa
albumy ludowych haftów macedońskich,
które cieszyły się wielkim zainteresowaniem. Sukces wydawniczy skłonił inicjatorów
do kontynuowania
poczynań, czego
efektem jest prezentowana
pozycja.
Wydany w nakładzie
10 tys. egzemplarzy
album przedstawia
zbiory haftów
Muzeum Etnologicznego Macedonii, Muzeum Miejskiego w Skopje, Instytutu
Folkloru oraz kolekcje prywatne.
Bogaty zestaw wyłącznie
kolorowych
fotografii
(125) haftów i rysunków
fragmentów
haftowanych
strojów (11) wykonany
jest.
jeśli chodzi o stronę techniczną, bez zarzutu. Plansze zaopatrzono w wyczerpujące
informacje
dotyczące miejsca i czasu wykonania
haftu, uzupełniających
danych
technicznych
itd. Szczególnie wartościowe
są rysunki
(20), które w przejrzysty
sposób obrazują techniki hafciarskie,
dając jednoznaczny
materiał
porównawczy.
Słowo wstępne przynosi jedynie szereg ogólnych uwag na temat genezy macedońskich haftów, wpływów jakim podlegały, charakterystykę
formalną itd. Jest
to zrozumiałe, gdyż publikacja
przeznaczona
jest głównie dla laików. Nastawia
się zatem na demonstrację
haftów w takim wyborze, aby był on w stanic zaprezentować całe ich bogactwo i piękno. Natomiast dla czytelnika-fachowca
wybór
ilustracji i ich jakość stanowić może doskonały materiał do porównań i uogólnień.
Haft macedoński stanowi kontynuację
i rozwinięcie umiejętności
znanej Słowianom co najmniej od czasów wędrówek ludów. Choć historyczny rozwój haftu
macedońskiego
da się obserwować, z braku materiałów, w ograniczonym zakresie,
to jednak da się stwierdzić na jego gruncie wyraźne wpływy rzymskie i bizantyjskie. a także późniejsze tureckie. Doprowadziły one do wielkiego bogactwa formalnego i wysokiego poziomu technicznego tej dziedziny twórczości.

279

RECENZJE

Przeważają
\'1
macedońskim
hafcie motywy geometryczne,
występujące
zarówno w formach prostych jak i wielolinearnych,
rzadziej występują motywy roślinne, zoomorficzne i antropomorficzne.
Dominuje cała gama czerwieni, do najgłębszych odcieni, niekiedy dominantę
stanowi biel. Specjalne
efekty osiągano
dzięki użyciu kolorów uzupełniających:
zieleni, niebieskiego i żółtego.
Wiele motywów. a także poszczególne barwy i ich zestawy, miały swoje symboliczne i magiczne znaczenie, dziś już trudne do precyzyjnego
określenia, często
zupełnie nieznane. Wiąże się to, oczywiście, z zanikiem obrzędowych funkcji strojów
ludowych zdobionych haftem.
Rzuca się w oczy znaczne regionalne zróżnicowanie macedońskiego haftu. Nieomal każda część tego niewielkiego skądinąd kraju posiadała specyficzne dla siebie
formy i ornamenty, własne cechy stylistyczne, odrębną kolorystykę
i różne kompozycje. Niekiedy różnice występowały
nawet w obrębie poszczególnych
wsi, co
wiązało się ze skomplikowanymi
procesami etnicznymi i kulturowymi
zachodzącymi
na przestrzeni wieków na Półwyspie Bałkańskim.
W swojej różnorodności
i bogactwie form jest jednak haft macedoński
jak twierdzi autorka wstępu - pewną całością, wyraźnie odrębną od przeja\\'ów tego samego rodzaju twórczości ludowej narodów sąsiednich.
Haft macedoński
w tradycyjnej
formie wśród ludu zanika, podobnie
jak
i inne, niegdyś bardzo żywotne działy twórczości ludowej. Staje się jednak źródłem
in._piracji dla nowych dokonań artystycznych,
już w sztuce ogólnonarodowej
i cieoiZYoiię wielkim zainteresowaniem,
czego dowodem mogą być szybko rozchodzące
,ię wysokie nakłady albumów, takich jak prezentowany.
Polskiemu miłośnikowi dawnej twórczości ludowej nasunie się zapewne przy
przeglądaniu tego wspaniałego, zarówno merytorycznie,
jak i technicznie wydawnictwa, smutna refleksja. Dlaczego bogate - a znane jedynie nielicznym - muzealne zbiory haftów z terenu Polski ni~ doczekały się dotychczas popularyzacji?
Czynione próby, nieliczne i na niskim technicznie poziomie, nie odzwierciedlają
bogactwa i piękna naszego ludowego haftu, który w swoich szczytowych przejawach może przecież śmiało równać się z haftem Słowian południowych.
Takie
wydawnictwa, jak omawiany album, uświadamiają
nam jak wiele jeszcze jest do
zrobienia, aby przybliżyć współczesnym
Polakom dokonania
przeszłych pokoleń,
dzieła nieuczonych wiejskich artystów.
Ryszard

Kantor

Emma Markova,
Slovenske
l'udove
tkaniny.
Veda. Vydavatel'stvo
Slovenskej
Akademie Vied. Klenotnica Slove.1skej l'udovej Kul'tury,
tom 9, Bratislava
1976.
s.'. 289, 20 tab!. barwnych,
212 Hustr. pOla tekstem.

Od r. 1967 ukazują się w ramach serii "Klejnoty słowackiej kultury ludowej",
wydawanej przez Instytut
Etnografii S AV, kolejne tomy poświęcone wybranym
dziedzinom kultury ludowej. Wydano uprzednio: pasterstwo
w Wysokich Tatrach
(Podol<ik), ludowe ballady (Burlasoval, hafty (Holeczyova) i inne. Markova opracowała ludowy wyrób tkanin na Słowacji. Badaniami (od r. 1948) objęto całą Słowację i w oparciu o nie oraz a pełną literaturę
przedmiotu autorka przedstawiła
woizystkie strony tej wytwórczości, wykorzystującej
wełnę, len, konopie i ostatnio

2~O

RECENZJE

bawełnę: obróbkę włókna, wyrób nici (tu dwa sposoby przędzenia), przygotowywanie osnowy, całą złożoną technikę tkania z wyczerpującym
omówieniem zdobienia
tkanin oraz ich apretury. Zajmuje się też zastosowaniem tkanin we wszystkich sytuacjach życia ludności wiejskiej, \V końcu także typami regionalnymi
zarówno
z punktu widzenia techniki, jak i zdobienia (istnieją różnice między SłO\•...
acją zachodnią a środkową i wschodnią).
Opracowanie
ma charakter
raczej popularny,
z pełną jednak dokumentacją
żródłową. Daje znakomity pogląd na tak świetnie rozwiniętą właśnie na Slcm'acji
tę dziedzinę kultury. Obszerne streszczenia rosyjskie i niemieckie oraz znakomity
zestaw ilustracji
dopełniają to piękne i pożyteczne wydawnictwo.
.l. B.

Kliment Ondrejka, Tradićna hry deti a m!cideze na S!ovensku.
demia Vied. Klenotnica
Slovenskej
L'udovej
Ku1'tury, t. 10,
ss. 322 + 98 fot. + 24 ilustr. barwnych poza tekstem.

Slovenska
Bratislava

Aka1976,

Jest to już lO-ty tom wspomnianej
wyżej serii wydawniczej
Instytutu Etnografii Słowackiej Akademii Nauk pod redakcją
dra Adama Prandy. Autor jest
pracownikiem
tegoż Instytutu i od lat zajmuje się zjawiskiem gier i zabaw dzieci
i młodzieży. Praca jest pierwszym w literaturze słowackiej pełnym ujęciem zagadnienia. Opiera się o wyczerpującą
literaturę
słowacką z tego zakresu, po części
porównawczą
europejską.
Przeprowadzono
też badania
terenowe
potwierdzające
częściowo zachowanie tej tradycji. Autor dokonał wyboru gier i zabaw w liczoi(' 212.
Omawia odnośną literaturę,
dotychczasowych
badaczy, analizuje istotę gier i zabaw oraz przeprowadza
dokładną klasyfikację
tej dziedziny podkultury
dziecięcej
i młodzieżowej. Przy zastosowaniu
14 kryteriów
wydziela tyleż rodzai gier i te
łączy następnie w odpowiednie grupy z punktu widzenia ich formy i funkcji. której
to funkcji poświęca specjalną uwagę.
Znakomita, choć raczej popularnie ujęta książka. Poza świetną analizą ; systematyką
jej walor powiększa zestaw pięknych fotografii, po części barwnych,
czynionych w okresie 1960-1972,
a także zamieszczone melodie. Całość zaopatrzona
w obszerne streszczenia rosyjskie i niemieckie. Można Słowakom pozazdrościć takiej
pięknej serii "Skarbnicy"
kultury ludowej.
.l. B.

Milica Jakóbiec-Semkowowa, Kazimierz
Brodziński
i słowiańska
pieśń ludowa.
Acta Universitatis
Wratislaviensis
No 262. Slavica Wratislaviensia
V. WarszawaWrocław 1975, ss. 170.
Książka ta jest kontynuacją
studiów Milicy Jakóbiec-Semkowowej
nad li terackim i naukowym
dorobkiem
Kazimierza
Brodzińskiego
od strony jego znaczenia dla folklorystyki
i słowianoznawstwa.
Poprzednia praca tej autorki: Kazimierz Brodziński
pionier folklorystyki
słowiańskiej
w Polsce (Acta Univer.-itatis
Wratislaviensis.
Prace Literackie XV) ukazała się w 1973 r.

RECENZ,TE

281

Szeroka wiedza, kultura
literacka,
patriotyzm,
wyrazaJący
się m. in. przez
głębokie zaangażowanie
w sprawę kształtowania
postaw młodego pokolenia Polaków, sprawiły, że Kazimierz Brodziński
był w swej epoce jednym z najwyżej
cenionych autorytetów,
a jego wykłady uniwersyteckie,
prace historyczne i krytyczno-literackie, wreszcie własna twórczość poetycka, odegrały poważną rolę w rozwoju naszej folklorystyki
romantycznej.
Praca tu omawiana zajmuje się dwoma
zasadniczymi problemami:
trzy pierwsze rozdziały poświęcone są pogląd0!TI Brodziń ski ego na dzieje Słowian i ich twórczość ludową, a także słowianofilskiemu
programowi poety, rozdział czwarty, równy tamtym objętościowo, zawiera analizę
i ocenę przekładów pieśni dokonanych przez Brodzińskiego.
Dzieje Słowiańszczyzny
były przedmiotem
dwu wykładów
na Uniwersytecie
Warszawskim
w 1822 r. Analiza ich treści wykazuje
dużą zależność poglądów
Brodzińskiego od teorii współczesnych mu badaczy polskich, zwłaszcza 1. B. Rakowieckiego, W. Surowieckiego, S. Lindego i J. S. Bandtkiego. Stan ten jest zrozumiały, ponieważ głównym przedmiotem wykładów był kurs historii literatury,
a te
dwa miały za zadanie wprowadzić słuchaczy w złożoność problematyki
i możliwie
obiektywnie zreferować aktualny stan wiedzy. Przedstawiając
kolejne zagadnienia etnogenezę Słowian, ich rozmieszczenie terytorialne,
mitologię, języki - wykazuje
Brodziński dobrą znajomość żródeł, orientację
w naj nowszych odkryciach
i teoriach historyków i lingwistów, a także w miarę trafną, z naszego punktu widzenia, ocenę tych teorii. Widoczne jest również emocjonalne zaangażowanie
Brodzińskiego i wpływ, jaki na niego wywarły koncepcje historiozoficzne
Herdera. One
też odegrały decydującą rolę w przyjęciu przez poetę idei słowianofilskich.
Źródła
i charakter
słowianofilskiego
programu
Brodzińskiego,
a następnie
gwałtowny
w nim przełom po wybuchu powstania listopadowego, przedstawione
są przez autorkę na tle genezy i ewolucji idei słowianofilskich w zaborze rosyjskim, gdzie skrajny
odłam ich głosicieli dopuszczał nawet zjednoczenie Słowian pod przywództwem
carów rosyjskich.
Poglądy Brodzińskiego
na słowiańskie
pieśni ludowe zaprezentowane
zostały
w ścisłym powiązaniu z całością jego programu
historyczno-literackiego
i na tle
ówczesnego dorobku folklorystyki
słowiańskiej.
Brodziński
traktował
literaturę
przede w5zystkim jako odbicie dziejów j charakteru
narodu. Najwyższe wartości
estetyczne przyznawał
poezji ściśle związanej
z życiem narodu. Poglądy takie,
w powiązaniu z wypływającą
od Herdera koncepcją sielskiego charakteru
Słowian,
prowadziły
do dostrzegania
w folklorze prawie wyłącznie gatunków
i \vątków
o tematyce historycznej, bohaterskiej i rodzinnej. Najwyższą ocenę zyskiwały u niego prostota i naturalność, wyrażające się : w treści i w formie pieśni. Przedstawia
też autorka szczegółowe rozwa~ania Brodzińskiego
na temat pieśni słowiańskich,
dotyczące ich zróżnicowania narodowego, bogactwa i wielotematyczności
oraz charakterystyki poszczególnych gatunków. Zwraca przy tym uwagę na błąd popełniony przez poetę w ocenie folkloru polskiego. Brodziński mianowicie wysoko stawiał
lirykę ukraińską, pieśni serbskie, autentyczne
i nieautentyczne
zabytki, tj. Słowo
o wyprawie
Igora i Rękopis
Królodworski
i Zielonogórski,
ale surowo i mylnie
ocenił polskie pieśni ludowe. Sam nie gromadził zapisów terenowych i poza okresem wczesnej młodości nie szukał kontaktów z żywym folklorem. Swą znajomość
twórczości ludowej opierał na zbiorach wydanych drukiem, a publikacji
polskich
w tym okresie praktycznie
jeszcze nie było. Dlatego na prośbę Celakowskiego
o przykłady polskie do zbioru pieśni słowiańskich odpowiedział, że są one rzadkie
ubogie i zalecił zamiast tekstów ludowych fragment Zeńców
Szymonowicza.
Popularność Brodzińskiego jako znawcy pieśni słowiańskich
tłumaczy autorka

282

RECENZJE

głównie jego działalnością translatorską.
Dorobek przekładowy Brodzińskiego w zakresie literatury ludowej składa się ze 114 pieśni serbskich. czeskich, morawskich,
słowackich, rosyjskich i ukraińskich
oraz fragmentów
Słowa o wyprawie
Igora
i Rękopisu Królodworskiego.
Przekłady te, uporządkowane
na końcu książki w specjalnym indeksie, poddała autorka szczegółowej analizie w obrębie każdej grupy
językowej, porównując teksty Brodzińskiego z oryginałami, a także z przekładami
dokonanymi przez innych poetów. Dodać należy, że Brodziilski nie odnotowywał
sam źródeł tekstów i odszukanie ich było pracochłonne. czasem bardzo trudne lub
wręcz niemożliwe. Prace serbskich poprzedników
M. ,Jakóbiec-Semkowowej
nad
tym zagadnieniem
doprowadziły w jednym przypadku
do połączenia tekstu Brodziilskiego z serbskim oryginałem tak odległym, że uznanie go za żródło budzi
duże zdziwienie (s. 107-108).
Stosunkowo
najbliższe
oryginałom są tłumaczenie>
pieśni czeskich, słowackich i morawskich, czego przyczyny autorka przekonywująco
wyjaśnia.
Z nielicznych wypowiedzi teoretycznych
Brodzińskiego
na temat tłumaczenia.
a zwłaszcza tłumaczenia poezji ludowej, wynika, że w pracy tej za najważniejsze
uwaźał wierne oddanie ducha oryginału. Analiza jego praktyki translatorskiej
prowadzi do stwierdzenia, że był tym wierniejszy oryginałowi im bardziej oryginał ten
potwierdzał sielski obraz Słowiańszczyzny, tkwiący tak silnie w świadomości poety.
Przyswojenie
słowiańskich
pieśni ludowych polskiej kulturze
uznała autorka za
największą
zasługę Brodzińskiego.
Rozprawy Millcy Jakóbiec-Semkowowej,
przynoszące szczegółowe analizy tych
publikacji poety, które dotyczą słowiańskiej literatury ludowej i dziejów Słowiańszczyzny, a także analizy przekładów tekstów ludowych, pozwalają dokładniej i właściwiej ocenić znaczenie Brodzińskiego dla rozwoju polskiej folklorystyki
romantycznej i jego wpływ na niektórych przedstawicieli następnego pokolenia literackiego (m. in. Mickiewicza, Zmorskiego, Zale"kiego). Dowodzą one także, że choć okres
romantyzmu
w dziejach naszej folklorystyki
jest w porównaniu
z okresami
następnymi - stosunkowo dobrze poznany, konieczne są dalsze studia szczegółowe
pogłębiające i uściślające naszą wiedzę o tym okresie.
Agata

Sarodno

Stvaralaśtvo

-

Folklor,

godina

VIII,

sveska

29-32,

Skrukwa

Beograd

1969.

ss. 434.
Do ciekawszych czasopism, jakie dziś ukazują się na świecie, należy niewątpliwie organ Związku Towarzystw
Folklorystycznych
Jugosławii
"Narodno Stvaralash'o - Folklor". Czasopismo to, założone w styczniu 1962 r. z inicjatywy serbskiego aKademika, Dusana Nedeljkovicia,
wychodzi regularnie
jako kwartalnik.
Omawiany VIII rocznik tego czasopisma poświęcono właśnie D. Nedcljkoviciowi
kilkuletniemu
przewodniczącemu
Związku Towarzystw
Folklorystycznych
.Jugclsławii oraz przewodniczącemu
Związku Folklorystycznego
Serbii od 1963 1'. w 70 rocznicę jego urodzin.
D. Nedeljković, urodzony w rodzinie biednego nauczyciela wiejskiego we wsi
Isakowo (wschodnia Serbia), pod koniec pierwszej wojny światowej po ukończeniu
szkoły średniej udał się na studia do Francji, gdzie po uzyskaniu dyplomu obronił
pracę doktorską w Sorbonie. Nedeljković jest znanym filozofem, krytykiem literackim oraz świetnym badaczem rodzimego folkloru. Z ogłoszonych przezeil do

RECENZJE

283

:', 1969 720 prac naukowych,
170 dotyczy folkloru serbskiego,
macedońskiego
innych narodów jugosłowiańskich,
W omawianym roczniku Ljubica S. Janković pisze o dorobku naukowym jubilata, który poza pracą naukową i dydaktyczną
na Uniwersytecie
Belgradzkim l<ieruje Sekcją Folklorystyczną
Instytutu
Etnograficznego
SerbskiEj Akademii Nauk
i Cmiejętności
oraz redakcją
naczelną ~erii "Narodno Stvaralastvo
Folklor",
Autorka zwraca uwagę na postawę jubilata, który chętnie udziela cennych wskazówek każdemu, kto doń się zgłosi. Dzięki Nedeljkoviciowi
wychodzą regularnie
Zllane czasopisma etnograficzne
Serbskiej Akademii Nauk i Umiejętności:
"Glas nik
Etnografskog Instituta SANU" oraz .,Zbornik Radova Etnografskog Instituta". W poprzednich latach Nedeljković zorganizował akcję zbierania pieśni ludowych poświęconych partyzantce i budowie socjalizmu w Jugosławii (zebrano ponad 20000 pieśni).
Często ze swoimi współpracownikami
przeprowadza
dalsze badania terenowe, odkrywając wciąż nowych informatorów,
nowe pieśni oraz inne utwory ludowe na
terenie Serbii i Czarnogóry, Piszący te słowa był zaproszony na wieczór serbskich
i czarnogórskich
gęślarzy, który odbył się w Belgradzie w Domu Młodzieżowym
II: 196R r, z inicjatywy
prof. Nedeljkovicia.
Wystąpili wówczas gęślarze w wieku
200-70
lat wywodzący się z 'południowej i centralnej
Serb'ii oraz z Czarnogóry,
\I'śród których była jedna starsza kobieta. Widowisko było imponujące.
Gęślarze
grając na tradycyjnych jednostrunowych
gęślach śpiewali długie starodawne i nowsze
utwory, związane z postaciami
epickimi serbskiego średniowiecza
oraz z drugą
wojną światową. W tych ostatnich utworach bohaterskich
jest mowa o masowych
mordach ludności serbskiej dokonanych przez niemieckie i bułgarskie faszystowskie
'.\'oj:;ka okupacyjne.
Svetozar Ciulibrk pisze o problemach
socjologicznych poruszanych
w pracach
naukowo-badawczych
Nedeljkovicia.
Większość tych prac poświęcona jest folklo:'o\",i macedońskiemu,
Nedeljković
napisał je w latach 1929-1933, kiedy był doce!1lem Uniwersytetu
w Skopje.
W roczniku ogłoszono list znanego folklorysty radzieckiego, profesora Uniwersytetu Leningradzkiego
Borysa N. Putiłowa,
zaadresowany
do Nedeljkovicia.
W liście tym Putilow zwraca uwagę na strukturę
epiki ludowej, która jest ulubionym tematem jubilata. Zachodnioniemiecki
zaś nieżyjący już folklorysta,
Alois
Schmaus, zajął się wątkiem o śmierci Momczila, opierając się wyłącznie na serbskich
i bułgarskich
utworach epickich o tym bohaterze z pierwszej połowy wieku XIV,
Znany folklorysta
z NRD, akademik
Herbert
Peukert
z Jeny, pisze o Fatimie
z Górskiego wieńca Petra Njegosa, opiewanej także w folklorze serbskim. Autor
zwraca szczególną uwagę na poetykę ludowych tekstów pieśniowych,
Folklorysta
,'o'yj:;ki. Wiktor Gusicw z Uniwersytetu
Leningradzkiego,
podaje tezy o kompleksoIl'ym badaniu folkloru zaznaczając,
że w naszych czasach coraz częściej można
usły"zeć głosy badaczy literatury
ludowej o potrzebie kompleksowego
jej badania.
Gu,;iew nie wyklucza prac poruszających
poszczególne zagadnienia związane z twórczością ludową, niemniej jednak widzi Oli konieczność rozwoju dwóch kierunków,
które obejmowałyby
kompleksowe badania: 1) językowe, muzyczne, taneczne, dramatyczne i 2) nad kulturą ludową, bytem ludu.
Charles Hyart z Liege zajmuje się analizą pieśni o pracy Milutina Vukovicia,
ogłoszonej w 12 zeszycie czasopisma "Narodno Stvaralastvo
Folklor" z roku
1964, szukając paralel u Vuka Karadźicia.
Henryka Czajka pisze o mitach w południowosłowiańskiej
epice ludowej - problemie, który zawsze nurtował badaczy
bohaterskiego eposu Słowian bałkańskich,
Dość ciekawy jest artykuł Oldficha SirOI',itki z Brna o tematyce historycznej
w powieści i balladzie.

RECENZJE

Z innych prac warto wymienić artyku! Petra Vlahovicia omawiający zainten:sowania Oskara Kolberga folklorem jugosłowiańskim.
Prace polskiego folklory'ty
zawarte są w t. 59 i 63 jego Dziel wszystkich.
Milos Slijepcević pisze o gęślarzu ludowym, Jovanie Kovai'u z Gacka. poecie
i władcy Czarnogóry w czasach Petra N,iegosa i Vuka Karadzicia.
Interesujące
informacje
podaje Miodrąg Maticki o poecie slawońskim.
Luce
Oriovi'aninie, znanym również jako zbieracz utworów ludowych. Zbiór zapisa::ych
przez Oriovcanina pieśni ludowych ukazał się w 1874 r. Ponadto drukował o:, cC
utwory
ludowe na łamach
czasopism wychodzących
w Zagrzebiu.
Naj\\'i~K,za
wszakże część jego zapisów, jak pisze M. Maticki, przechowywana
jest w dziale
rękopisów
Jugosłowiańskiej
Akademii Nauk i Umiejętności
w Zagrzebiu.
Ciekawe są również materiały podane przez Nenada Ljubinkovicia,
dotyczące
surowej kary stosowanej
przez Turków wobec chrześcijan,
mianowicie zdejmowanie skóry z człowieka żywego, aby raję w ten' sposób przestraszyć.
Savo Orović, po dokonaniu podziału serbskiej epiki ludowej na 13 cykli, usiłuje postawić granicę między tymi cyklami. Sprawa klasyfikacji, zwłaszcza odkrycia
wieku epiki ludowej narodu serbskiego, jak i pozostałych Słowian południo·.':y<:h.
zawsze wywoływała
spory i dyskusje wśród badaczy, Ustalenie wieku jest ;~'m
trudniejsze,
iż brak starych zapisów. Autor odnosi początki serbskiego ludowego
eposu bohaterskiego
do XI wieku.
Pieśniom powstałym w latach wojny 1941-1943
poświęca swój artykul Ante
Nazor, a Rados Trebjesanin
omawia dziecięcy folklor partyzantki
jugosłowiaiJ~Kiej
z terenów południowej Serbii - Jablanicy i Pustej Reki.
Ponadto w omawianym tomie Ilija Nirl:olić pisze o recepcji w Bułgarii pier'.\·,zego zbioru pieśni zebranych przez Vuka Karadzicia, Cvjetko Rihtman zajmuje ,ię
niektórymi
czynnikami
struktury
poetycko-melodyjnej
(twierdzi
on. że arty"la
ludowy nie szuka nowych środków wyrazu, lecz bazuje na starych, utartych tradycjach). Melodii ludowej poświęcili swe artykuły także Radoslav Hrovatin oraz
Aleksander Linin. Nieco inny charakter
ma artykuł Izalija Zemcowskiego z Le:-;:ngradu nt. etnogenezy utworu w świetle folkloru muzycznego. Emilia Comi~el z Bukaresztu omawia rodzaje rumuńskiej
muzyki ludowej, nawiązując
do wsp6l:1Ylh
cech folkloru rumuńskiego
i pozostałych ludów bałkańskich.
Jelana Dopudja poświęca swój artykuł niektórym zabawom ludowym w Bośni i Hercegowinie, ulc-glym
zmianie w ostatnich latach w warunkach
współczesnego
życia na wsi. Dopudja
wspomina przede wszystkim obyczaje związane z wigilią, których młodzież już nil:
zna. Wiera Sokołowa w artykule o historycznej prozie ustnej i rzeczywistości przytacza legendy krążące wśród Słowian południowych
o Kr61ewiczu Marku oraz
w Rosji o Iwanie Groźnym i o Riazinie, a także słowackie legendy ludowe o .Ja~10siku. Do powstawania
legend ludowych, według autorki, służy obraz histo:·,.uny
danej postaci, pojęcia o' niej, o jej działalności oraz stosunek tych bohateró·.': do
współczesnego im społeczeństwa.
Jovan Vukmanović
również pisze o legendach
ludowych, lecz tylko r. :\'ch,
które poświęcone są Crnojeviciovi.
Scfcet PIana porusza sprawy związane z ,,')yczajem "Buzmi" wśród ludności albańskiej Malesii .i Kosowa. Obyczaj ten Z\\':2~":1:;
jest z chrześcijańskim
świętem, wigilią "Ba<lnik", i to nie tylko wśród wyzn2·.':C'J\\'
religii prawosławnej,
ale także wśród Albańczyków-muzułmanów.
u których ;r:" on
ten sam charakter,
co u Serbów, Macedończyków
i Bułgarów. Jest on zWiąZZ,:lY
z życiem chłopa, a więc ma charakter czysto agrarny; na pewno przeniknął do .-\1bańczyków-muzułmanów
z terenów Macedonii i Serbii.
Mirko Barjaktarović
pisze o grupach etnicznych Jugosławii.
Poza pod.-:,,'.':o-

RECENZ.TE

wymi dużymi grupami narodowymi
-- Serbami, Chorwatami,
Słoweńcami,
Macedoriczykami, Bośniakami, Hercegowincami
i Czarnogórcami,
wymienia on mieszkających w Jugosławii Albańczyków,
Węgrów, Turków, Rumunów, Włochów, Cyganów, Bułgarów, Słowaków, Czechów, Rusinów oraz wysepki grup etnicznych zamieszkałych
w różnych republikach
związkowych,
np. Torbeszów
w Macedonii
(Słowianie wyznający religię mahometańską),
Szopów - w południowo-wschodniej
Serbii i północno-wschodniej
Macedonii oraz Wołochów - rozproszonych
po całym
kr3ju,
Omawiany
tom zamyka
wywiad
z jubilatem,
przeprowadzony
przez jego
uczniów. Przedstawiona
jest tu dotychczasowa
działalność etnograficzna
i folklorystyczna Nedeljkovicia.
W całości cenna lektura
dla znawców i miłośników tak popularnej
dziś
w świecie literatury
ludowej.
Kole

Vojisla Dzjurić,

Antologija

narodnih

junackih

Simiczijew

pesamaż Sedmo izdanje,

Beograd

1973, ss, 774.

Jugosławia należy dziś do nidicznych
krajów Europy, w których twórczość
ludowa jeszcze żyje, W wielu regionach można usłyszeć bohaterskie
pieśni ludowe
opiewającc dawniejsze i nowsze dzieje oraz utwory liryczne towarzyszące
różnym
obrzędom, zwyczajom i obyczajom, nierczłącznie
związane z życiem kulturalnym
chlopa jugosłowiańskiego.
Nierzadko też można spotkać we wsiach, leżących w pobliżu dużych miast, starsze i młodsze osoby ubrane w oryginalne stroje ludowe.
O tym, że epika ludowa cieszy się tu dużą i niesłabnącą popularnością
świadczyć może m. in. właśnie omawiana antologia serbskich i chorwackich
pieśni junackich, która jest siódmym już z kolei wydaniem. Książkę wydało wydawnictwo
"Srpska Knjiźevna Zadruga", założona w Belgradzie w roku 1892, a zredagował
ją i zaopatrzył w obszerny wstęp, uzupełniony głosami o stanie badań nad epiką
ludową Serbów i Chorwatów
znany badacz folkloru serbskiego, Vojislav Dźjurić.
Autor dostarcza czytelnikowi
wyczerpujące
informacje
o powstaniu,
rozwoju
i właściwości serbskiej i chorwackiej
epiki ludowej, która od czasu jej odkrycia
przez Vuka Karadźicia jest przedmiotem iicznych badań nie tylko jugosłowiańskich,
ale i zagranicznych folklorystów. Dźjurić podkreśla, iż pierwotnie pieśń epicka była
utworem choralnym, potem stała się indywidualnym,
by z chwilą pojawienia
się
społeczeństw klasowych stać się już przedmiotem
zainteresowań
śpiewaków zawodowych. Odtąd pieśń epicka była związana z melodią, później zaś była ona recytov:ana bez towarzyszenia jej melodii ludowej. Autor omawia także różnice istniejące \': liryce i epice ludowej polegające m. in. na tym, że w liryce przeważa emocja, a w epice nacisk kładzie się na wydarzenia. Niezależnie jednak od tych zasad-o
niczych różnic, często w obydwóch rodzajach
poezji ustnej występują
elementy
dramatyczne. Inne zagadnieclie poruszane przez autora, to związek wydarzeń historycznych z epiką ludową. Słusznie zaznacza on, iż serbska i chorwacka
epika
ludowa jest ciągłym wzywaniem do walki przeciwko gwałtom, niewoli i nieludzkim
postępowaniom, że w utworach epickich clDonimowy autor wzywa lud do składania
ofiar, aby nastąpiło lepsze życic. Rozumie się, że taki charakter
ma również epika
ludowa innych narodów słowiańskich -- Rosjan, Ukraińców, Macedończyków i Bułgarów, a także ludowy epos bohaterski Greków i Albańczyków.

28(;

RECENZJE

Dzjurić porusza też zagadnienie budowy wersu serbskich i chorwackich utworów epickich, które, jak wiadomo, dzielą się na tzw. bugarsziyce (istniejące w XVI
i XVII w. w Dalmacji i innych regionach zachodniej Chorwacji)
i na utwory
o krótkim wersu. Istnienie tych dwóch grup o różnej długości wersu, jak wiadomo, wywoływało niemało sporów i dyskusji wśród badaczy, którzy przy pomocy
wersu usiłowali
odkryć wiek tekstów pieśniowych.
Autor pozostawia
otwartą
dyskusję na ten temat twierdząc, że niewiadomo
który z tych wersów można
przyjąć za najstarszy - bugarsztycę, czy też krótki wers. Wiadomo, że pier\\"~zc
informacje o serbo-chorwackim
eposie ludowym wspominają o bugarsztycach,
lecz
właściwości krótkiego wersu wskazują ~akże na to, iż może on być starszy od
bugarsztycy.
Z kolei Dzjurić omawia utwory niehistoryczne, w których przeważają elementy
religijne i opiewana jest ciężka sytuacja kobiety serbskiej. Stąd w pieśniach tych
przeważa
głęboki smutek. Przechodząc
do cyklu przedkosowskiego
autor daje
obszerny przegląd dziejów historycznych,
związanych z głównymi bohaterami: Nemanjiciami (Nemal1jia, Sava, Du.san, Uros) oraz Mrnjavceviciami
(Vukaśin, Ugleśa
i Gojko). Do tego cyklu wchodzi także Wojewoda Momczil. Potem daje on ogólną
charakterystykę
pieśni poświęconych
bitwie na Kosowym Polu, która przynioO'13
tragedię narodowi serbskiemu. Przechodząc do cyklu o Królewiczu Marku - wspóinym bohaterze epiki Słowian południowych,
autor twierdzi, że \V utworach jemu
poświęconych zawarto poglądy pieśniarzy ludowych i stosunek do pa!'lstwa i religii,
które to poglądy dziś są "anachroniczne
i wsteczne". Bliżej jednak Dzjurić nil>
określa tych poglądów. Następnie przedstawia
cykle pieśni o Brankoviciach, Jakśiciach, Crnojeviciach,
Ugriciciach i o banach chorwackich.
Utwory te, jak wiad:Jmo, opiewają walkę wspomnianych
bohaterów przeciwko Turkom w XV wieku.
Utwory hajduckie, wśród których spotkać można, jak w utworach o Mrnja\"ceviciach, Królewiczu Marku i Momczile wiele wspólnych wątków i motywów także
w macedońskiej
i bułgarskiej
epice ludowej, są rozpatrywane
osobno. Do podobieństw spotykanych w pieśniach hajduckich pozostałych ludów bałkańskich autor
nie nawiązuje.
Typową grupę serbskiej epiki ludowej stanowią pieśni o uskokaCh - bojownikach, którzy pojawili się po upadku Bośni (1463) i Hercegowiny
(l4!l2). Uskocy,
nie zgadzając się żyć pod jarzmem tureckim, uciekali do Chorwacji i Sławonii, skąd
napadali
na Tur,,:ów z regionów leżącyt,h wzdłuż granicy rozdzielającej
ziemie
znajdujące się pod panowaniem Turcji i te, nad którymi panowała Austria.
Ostatni cykl, który omawia autor, to pieśni poświęcone walkom wyzwoleńczym
Czarnogóry i Serbii w XVIII i na początku XIX wieku.
Dzjurić nie ominął poetyki epickich utworów ludowych podkreślając siłę tradycji ludu serbskiego. Pieśniarz
ludowy, zdaniem autora, gdy układa nową pieśń
epicką wzoruje się zawsze na starych utworach, skąd zapożycza epitety, porównania, opisy, różne ustalone wyrazy itp., co nadaje tej epice swoiste cechy i walory
artystyczne.
Serbskie pieśni epickie porównuje
on z utworem Homera.
Autor porusza także bardzo ważny problem nurtujący
wielu badaczy, mianowicie, czy można mówić o oddzielnym eposie bohaterskm
Serbów i Chorwatów?
Prawdą jest, że wśród wielu folklorystów
panuje przekonanie,
iż istnieje tylko
serbska epika ludowa, a utwory powstałe na ziemiach chorwackich
uważane są
przez nich za serbskie. Tak było w przeszłości, ale zdarza się także i po drugitj
wojnie światowej
nie przyznawanie
Chorwatom eposu bohaterskiego.
Jakkolwiek
większość utworów epickich pochodzi z ziem serbskich, jednak Dzjurić broni tezy
o niepodzielności
serbochorwackiej
literatury
ludowej.

287

RECENZJE

O~tatnia część wstępu zawiera ciekawy materiał dotyczący teorii o feudalnym
pochodzeniu serbskiej i chorwackiej epiki ludowej. Autor polemizuje z wyznawcami
tego poglądu i odrzuca kalegorycznie
teorię o arystokratycznym
pochodzeniu ludowej epiki. Zwolennicy tej teorii, jak wiadomo, głoszą, iż w serbochorwackiej
epice ludowej odbito ideologię i sposób życia wyższych warstw społeczeństwa feudalnego. Przy okazji warto dodać, że i w Polsce po drugiej wojnie światowej byli
tacy, którzy negowali twórczą rolę ludu serbskiego w układaniu utworów epickich.
a uważali, iż serbochorwacka
epika ludowa powstała w zamkach władców feudalnych.
Pierwsze wydanie omawianej antologii ukazało się w roku 1954. W ciągu 19 lal
doczekała ~ię ona już siódmego wydania, co świadczy o dużej popularności.
jaką
cieszy się epika ludowa w ojczyźnie Vuka Karadzida
i L}udevita Gaja.
W skład antologii tej weszły 93 utwory epickie pochodzące ze zbiorów; Vuka
Karadiicia (Srpske narodne pjesme. Skupio ich i na svijet izdao Vuk Stefanović
Karadźić,
Beograd 1969), V. Bogisicia (Na rodne pjesme iz starijih
najvise
primorgkih zapisa, t. 1, 1878), B. Petranovicia
(Srpske narodne
pjesme iz Bosne i HeTregovine, 1867), B. Vodnika (Narodne pjesme srpskohrvatske,
t. 1, 1938), N. Andricia (Zenske pjesme, sveska II, izdaje Matica Hrvatska), Hrvatske
narodne
pjesme
(knjiga 4, 1914) oraz Marijana Śrinjaka (Narodne junacke pjesme iz Bosne i Hercegovine,

1925).

Ponadto Dźjurić umieścił na końcu obszerne komentarze,
gdzie prócz informacji o wydarzeniach
historycznych
i danych o opiewanych bohaterach
znajdujemy jego wypowiedzi na temat znaczenia literatury ludowej dla kultury narodowej
i jej stanu badań, motywów internacjonalnych,
śpiewaków
ludowych, zbieraczy
recepcji serbochorwackiej
epiki w krajach europejskich
oraz zaopatrzył w słownik
mało znanych wyrazów, nazw historycznych
i geograficznych.
Niewątpliwie jest to ciekawa pozycja dla badaczy serbochorwackiej
epiki ludowej w szczególności i słowiańskiego
eposu bohaterskiego
w ogóle.
Kole

Simiczijeu'

Folklor
robotniczej
Łodzi. Pokłosie konkursu.
Praca zbiorowa pod red. B. Kopczyńskiej-Jaworskiej,
J. Kucharskiej,
J. P. Dekowskiego. PTL. Literatura
Ludowa
R. XII-XV,
Wrocław 1976, ss. 250.

W 1972 r. Oddział Łódzki PTL wraz z innymi łódzkimi placówkami
naukowymi, kulturalnymi
i społecznymi ogłosił po raz pierwszy konkurs folkloru robotniczego Łodzi, którego zakończenie i podsumowanie
przypadło na jubileuszowy
rok 1975 (Międzynarodowy
Rok Ochrony Zabytków, 550-lecie nadania praw miejskich Łodzi i 150-lecie Łodzi przemysłowej).
Konkurs przyniósł plon obfity; materiały
opisowe, eksponaty
etnograficzne,
nagrania pieśni. wspomnienia, fotografie. Próbę usystematyzowania
zbioru konkursowego podjęli o.ganizatorzy
w obszernej
publikacji
Folklor
robotniczej
Łodzi.
W świetle omawianej książki całość tego dokumentalnego
zbioru stanowi niejako
ilustrację
przejawów
codziennego
źycia społecznego robotniczej
Łodzi na dość
szerokim odcinku czasowym. Znajdą się tu więc i materiały tyczące ostatnich lat
XIX stulecia, i amatorska
twórczość literacko-muzyczna
z lat siedemdziesiątych
(np. okazjonalna
pieśń utworzona
na konkurs).
Najwięcej
jednakże
informacji

288

RECENz.JF.

sięga okresu międzywojennego
i dotyczy przede wszystkim życia rodzinno-obyczajowego środowiska robotniczego.
Całość tego heterogenicznego
(pod względem treściowym i gatunkowym)
materiału zaprezentowali
autorzy w pięciu odrębnych rozdziahch:
I. Wnętrze (Elżbieta Wladykowa),
II. Wesele (Jan Piotr Dekowski), III. Swięta (Irena Lechowa).
IV. Odpoczynek (Jadwiga Kucharska), V. Pieśni (Ewa Kabat j Joanna Grzelakówna).
W rozdziale pierwszym (Wnętrze) E. Władykowa opisuje (na podstawie relacji,
fotografii i eksponatów
uzyskanych
drogą konkursu)
wygląd wnętrza typowego
mieszkania robotniczego w latach 1900-1939. Biorąc za podstawę kryterium
zamożności związane z pozycją zawodową, autorka wyróżnia trzy najbardziej
charakterystyczne
typy wnętrz: mieszkanie robotnika niewykwalifikowanego,
mie~zkanie robotnika wykwalifikowanego
i mieszkanie majstra.
Robotnicze wnętrze mieszkalne odtworzyła autorka poprzez zamieszczenie rzutów kondygnacji
domów robotniczych
oraz planów sytuacyjnych
wyposażenia izb,
dodając do tego bogaty materiał ilustracyjny.
Całość zagadnienia omówiono na tle
informacji o zabudowie miasta i jego rozwoju historycznym.
Krótkie te uwagi są
tym cenniejsze, iż rekompensują
brak rozdziału wstępnego prezentującego
specyfikę rozwoju historyczno-społecznego
Łodzi przemysłowej.
Jest to bowiem jedyne
w swoim rodzaju miasto przemysłowe,
które w ciągu stulecia tysiąckrotnie
powiększyło liczbę ludności, a fakt ten implikował
z kolei żywiołową imigrację
chłopską i napływową (Niemcy, Rosjanie, Żydzi), co nie pozostało bez wpływu na
specyficznie ukształtowaną
tradycję miasta i jego folklor.
Rozdział drugi poświęcono zwyczajom i obrzędom weselnym łódzkich rodzin
robotniczych. J. P. Dekowski dokonuje statycznego opisu obrzędu weselnego, omawiając kolejno: kojarzenie
małżeństw,
uczestników
wesela, ważniejsze
momenty
weselne, stół biesiadny i rozrywki weselne. Opis we~ela odtworzył autor z relacji
uczestników konkursu i zakończył go aneksem z repertuarem
pieśniowym towarzyszącym obrzędowi. Repertuar
ów jest o tyle interesujący,
iż większość pieśni
(łącznie ze słynnym "chmielem") świadczy o ich ludowej proweniencji.
W rozdziale trzecim (Swięta) omówiono święta zimowe rodzin robotniczych
w świetle wspomnień starszej generacji mieszkańców Łodzi. I. Lechowa dokonuje
prezentacji
zwyczajów zimowych od adwentu poczynając i na ostatkach kończąc,
przy czym materiał informacyjny
(relacje) przeplatany
jest fragmentami
utworów
pieśniowych i cennym zapisem widowiska jasełkowego (tekst tzw. herodów). Całość zagadnienia
ujęła autorka
w nas:<;pujących
podrozdziałach:
1) Nadchodzą
święta. 2) Przy wigilijnym
stole, 3) Jak świętowano,
4) Z szopką po kolędzie,
5) Herody idą!, 6) Pożegnanie karnawału.
Wykorzystane
w tych rozdziałach materiały z zakresu tradycyjnej
obrzędowości ilustrują zasadę wybiorczego stosunku
robotników względem tradycji chłopskich przenoszonych
do miasta oraz ich roli
w formowaniu się nowych uwarunkm.vań współżycia w mieście i powiązall ze wsią.
Rozdział czwarty nosi tytuł: Odpoczynek . .T. Kucharska rozpatruje interesujący
problem czasu wolnego robotników w okresie przed I wojną światową i w dwudziestoleciu
międzywojennym.
Zagadnienie
to ujmuje
autorka
w następujących
kategoriach
funkcjonalnych:
A. Wyznaczniki
czasu wolneg~ 1) długość dnia
roboczego, 2) miejsce wypoczynku.
3) warunki
materialne;
B. Rodzaje zajęć podejmowanych w wolnym czasie - 1) pogawędki sąsiedzkie, 2) gry towarzyskie i zabawy sportowe, imprezy, 3) sport i turystyka,
4) kontakty
towarzyskie,
wizyty
okazjonalne. W tym najciekawszym rozdziale książki mamy do czynienia z funkcjonalnym ujęciem problemu w aspekcie przemian i przeobrażeń
społecznych i historycznych:
rozdział ten wreszcie głęboko tkwi w specyfice łódzkiej. Tym bar-

289

RECENZJE

dziej należy żałować, iż relacje konkursowe
w tym dziale zagadnień nie pozwoliły
na wydobycic kilku istotnych dla tematu zagadnień, że wymienimy:
rolę teatrów
ogródkrJviych (zwłaszcza przed I wojną) czy zabaw (sobotnio-niedzielnych)
w tzw.
:iaIacr. tańca (okres międzywojenny)
i świetlicach
przyfabrycznych.
Wspomnienia
teatl'aine dotyczą tylko "Paradyża",
a przecież pierwszy teatr dla robotników
aa
ziemiach polskich powstał w Łodzi w 1898 r. i związany był z wielkimi zakładami
Scheiblera, zatrudniającymi
wówczas ok. 10 tys. robotników. Teatr ten dał początek
>cenie robotniczej i łódzkiej tradycji teatralnej w ogóle (Wołowski, Janowski, Mielew:iki. Zelwerowicz);
w Łodzi wreszcie Witold Wandurski
realizował
koncepcję
rewolucyjnego teatru robotniczego.
Ostatni rozdział książki stanowi antologię pieśni nagranych
w czasie trwania
konkuL-;u. Wybór pieśni poprzedzono słowem wstępnym (E, Kabat) i analizą tekstów
muzycznych (J. Grzelakówna), Wyboru pieśni dokonano wedle schematu treściowego,
opat~u;ąc każdą pieśń komentarzem
o charakterze
genetycznym lub porównawczogenetycznym. Nie wszystkie pieśni udało się autorkom rozszyfrować,
że zwrócimy
uwagę na pieśń "Kazia" (incipit: Zwano ją Kazią (piękno-bladolicą ...), przypominając, iż jest to ballada autorstwa
Kazimierza
Brzeskiego znana pt. "Tajemnica
przy,-tanku tramwajowego"
(Tajemnica
przystanku.
Zbiór ulubionych
piosenek i deklamacji.
Zebrał i wydał Ka-Be. Warszawa (brw) Zob. "Trubadur
Polski" z 11 III
1923) i śpiewana na nutę "Czarnej Mańki" lub "Czajki". Pieśń ta oparta była na
autcr.tycznym wydarzeniu, które stało się kanwą filmu z J. Smosarską
oraz kilku
straganowych
romansów;
nic tedy dziwnego, że wariant
pieśniowy
cieszył się
ogromną popularnością.
W sumie antologia picśni jest ciekawym uzupełnieniem
obszernego studium na
ten t",nat dokonanego przez W. L. Karwackiego
(zob. Polska klasa robotnicza.
Studia his:oryczne
pod red. S. Kalabińskiego,
t. 5-6 Warszawa 1973-1974),
R('kapitulując,
tom Folklor robotniczej
Łodzi. Pokłosie konkursu
jest pierwszą
zbiorczą publikacją tego rodzaju i stanowi ważny przyczynek do dalszych badali
nad tc!'natem. Tom ten wreszcie jest pierwszym obszerniejszym
zbiorem autentycznych materiałów i w tym tkwi jego główny walor. Nadto publikacja
ta stanowi
istotną w . ;kazówkę metodyczną w dziedzinie zbieractwa
folkloru w dużych skupi:ikach społecznych. Pokazuje bowiem, jak trudne i nieco anachroniczne
jest przenoszenie etnograficznych
metod zbieractwa
terenowego
stosowanych
w badaniach
wsi lwędrówka zbieracza od domu do domu) do wielkich aglomeracji
miejskich.
Zasto,.;o\\'ana tu metoda konkursu (szeroko rozpropagowanego
przez środki masowego przekazu) wydaje się być najskuteczniejszą
i najbardziej
realną w chwili
obecnej, Na zakończenie przypomnijmy,
iż między innymi dzięki konkursom Fińskie
Archiwum Folklorystyczne
posiada ok. 2 mln pozycji.
Violetta

J. Cieślikowski,

Literatura

K. Pisarkowa, Wyliczanki

i podkultura
polskie,

Krawczyk

Ossol-i.neum 1975, ss. 300,
19'75, s. 123,

dziecięca,

Ossolineum

Z prawdziwą satysfakcją
należy powitać dwie nowe pozycje wydawnicze
dotyczące folkloru dzieci. Satysfakcja
tym większa, że czasopismo "Lud" ma w tym
także pewne zasługi.
Na ogół współcześni folkloryści polscy mało lub wcale nie zajmują się folklo19 ~ L'Jd, tom LXI

290

RECENZJE

rem dziecięcym, uwazaJąc, iż nie jest to przedmiot do badań naukowych. Zapomina
się o bardzo wielkiej i ważnej dyskusji naukowej, jaka toczyła się w latach 80-tych
XIX wieku wokół dziecięcych rymowanek.
Właśnie wtedy folklorem dzieci zajmowali się najwybitniejsi
etnolodzy, tacy jak: Tylor, Lang, Hartland, Grimmowie.
Mannhardt,
a u nas: J. Karłowicz, L. Krzywicki, L. Malinowski, A. Fischer,
J. S. Bystroń i wielu innych. W folklorze dzieci widziano ostatni bastion chroniący
przed zapomnieniem
stare
rytualne
zaklęcia-rymowanki
czy resztki
daw:oych
obrzędów.
Toteż gdy na Zachodzie zaczęły się pojawiać pierwsze zbiory folkloru dzieci\:;cego, również i nasi folkloryści rozpoczęli pracę nad zbieraniem tych mikroform
dziecięcych. Po kilku apelach w "Wiśle" do pracy nad folklorem dzieci włączyła
się także redakcja "Ludu". Już w 1899 r. J. Witek i M. Udziela omówili wysiłki
zachodnioeuropejskie
w dziedzinie twórczości dzieci i zwrócili się z prośbą do czytelników "Ludu" o współpracę nad dziecięcymi rymowankami,
zagadkami, zabelwami. To właśnie na łamach "Ludu" w 1900 r. F. Krcek opublikował za czeskim
filologiem Fejfalikiem
pierwszą próbę systematyki
dziecięcych rymowanek,
ukazując grupy, według których należy zbierać i porządkować dziecięce teksty.
Współcześnie folklor dzieci został całkowicie nobilitowany, czego wyrazem jeot
wyodrębnienie
go jako oddzielnego działu w międzynarodowym
przeglądzie bibliograficznym "Demos".
W Polsce brak było jednak prac, które zajmowałyby się folklorem dzieci nie
od strony etnografów
i folklorystów,
ale poprzez pryzmat dziecięcy. Toteż 'yr:'l
większa jest satysfakcja,
iż obie omawiane tu książki zapełniły tę lukę.
Pierwsza wyszła spod pióra historyka
literatury,
druga językoznawcy.
J. Cieślikowski należy do nielicznych historyków
literatury
zajmujących
sit;
literaturą
dla dzieci. Zainteresowania
te zaprowadziły go do początków literatury
dziecięcej, a _więc do folkloru. Już w swej pierwszej książce, wydanej w 1967 1'..
w Wielkiej
zabawie zawarł trzy aspekty problemowe,
takie jak: folklor dziecięcy.
wyobraźnia dziecka i wiersze dla dzieci. Do folkloru dziecięcego nawiązuje i w swej
ostatniej książce, 'vVzbogacając to pojęcie o nowy aspekt, a mianowicie o :',Ą-'ory
dziecka, a nie tylko twory przeznaczone dla dziecka. Ta nowa książka J. Cieślikowskiego jest kolejną próbą określenia zarówno folkloru dzieci, jak i podkultury dziecięcej. Przy czym określenie "dziecięca" nie jest według autora jednoznaczne. "Utworem dziecięcym może być również utwór napisany niekoniecznie
dla dzieci, ale i taki, który realizuje określoną intencję i strukturę bycia ludycznegu
i postawę świadomie infantylizowaną"
(s. 5). Jeśli określenie "dziecięcy" przenieść
w dziedzinę folkloru, to konsekwentnie
folklorem dziecięcym musielibyśmy uznać
wszystko to, co wśród dzieci żyje na zasadzie ich obiegowego repertuaru.
Cieślikowski nie precyzuje tego pojęcia dalej, gdyż wierny zasadzie łączenia literatury
dziecięcej z folklorem dziecięcym eksponuje głównie pole relacji. Dlatego np. brak
nam bardziej szczegółowych danych o grupach wiekowych dzieci, względnie o zmil'nności ich repertuaru.
Wiadomo wszak, że każda grupa wiekowa dzieci posiada
inne upodobania i inny własny, spontaniczny repertuar.
Braki te są jednak wynikiem innego spojrzenia na folklor dzieci. Dla J. Cieślikowskiego
zarówno teks~
literacki, jak i tekst folklorystyczny
nie są tekstami konkretnego
dziecka, lecz
dziecka w ogóle. Stąd np. folklor wydaje się tu być statyczny, niezmienny, o przewadze treści wiejskich.
Ogromny obszar zainteresowań
Cieślikowskiego
musiał z konieczności doprowadzić do zagubienia w polu widzenia tyrh właśnie mechanizmów zmian zarówno
trcści, jak i funkcji konkretnego
repertuaru
obiegowego. Książka składa się bo-

RECENZJE

2!H

wiem z 8 szkiców poświęconych
róż~1yrn z2gadnieniom,
które jednak w sumie
prezentują drogę rozwojową literatury
dziecięcej. Droga ta prowadzi od folkloru
do poezji. Ponieważ zaś charakter
poezji dla dzieci uzależniony
jest w dużej
mierze od różnorakich
treści mieszczących
się w pojęciu subkultury
dziecięcej,
stąd tak duże zainteresowanie
spontaniczną
twórczością dzieci. Cieślikowski
zaprezentował tu nowe, oryginalne
i interesujące
spojrzenie na folklor dzieci poprzez estetyczne i psychofizyczne
potrzeby dzieci. Ten ostatni aspekt spojrzenia
został nieco przytłumiony
poprzez estetyczną i literacką argumentację
twórczości
dziecięcej.
W sumie książka Cieślikowskiego
stanowi wyrażny krok naprzód w badaniach nad światem dziecka, jego spontaniczną i żywiołową twórczością, stanowi zarazem pewną syntezę relacji folklor-literatura
dla dzieci, ukazując
co frapuje
w folklorze nie tylko dzieci, ale i tych, którzy do tego świata sięgają celem znalezienia drogi do dzieci.
Druga książka, K. Pisarkowej,
dedykowana jest polskim dzieciom i ich przyjaciołom. Ukazała się nakładem Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego. Należy
zaraz na wstępie powiedzieć, że rzadko kiedy czytelnik polski ma do czynienia
z dziełem o wysokich walorach naukowych, napisanym
jednak w sposób wysoce
oryginalny, dający poznać ciekawą indywidualność
autora, a będącym zarazem
prezentacją autorytatywną
wyłożonych tu poglądów. Krystyna Pisarkowa
jest językoznawcą, profesorem Akademii Nauk. Książka Wyliczanki
polskie
napisana
jasno, przejrzyście, z klarownym tokiem dowodzenia, skrząca dowcipem i przepojona
poczuciem humoru - jest w zasadzie książką dla wszystkich. Czytelnik biorący
tę książkę do ręki zostaje wciągnięty w wielką przygodę. Przygodą jest zwiedzanie muzeum folkloru dzieci, muzeum, które autorka
zakłada na łamach swej
książki, biorąc na siebie rolę przewodnika.
Wyliczanki polskie nazywa K. Pisafkowa ,.małymi klejnocikami, które pochodzą ze skarbca i liczą sobie ponad sto lat·,.
Dzieci są tymi, którzy je chronią.
Książka-muzeum
składa się z kilku sal, w których są wystawione różne zespoły tematyczne
polskich wyliczanek.
Na najbardziej
eksponowanym
miejscu
znajduje się tablica ku czci pierwszych
Polaków, którzy zasłużyli się na polu
zbieractwa dziecięcych mętowań. Mimo, że praca napisana jest przez językoznawcę,
autorka nic ogranicza się wyłącznie do rozważań językowych wchodzących w zakres jej specjalności, lecz każde zagadnienie
naświetla
wszechstronnie,
ukazując
różne aspekty dziecięcych wyliczanek. Przedstawia
więc zarazem genezę, funkcję.
a także charakterystykę
tematyczną
wyliczanek, dając każdorazowo ich językowy
rodowód. Styl, w jakim książka jest napi8ana, może stanowić wzór godny naśladowania i rozpowszechnienia.
Zajmując się językową stroną zagadnienia autorka potrafi dostrzec czar i uro;':
małych formuł językowych,
ich niesłychaną
zmienność, różnorodność,
tendencję
do rozkwitania etc. W sumie mała ta książka zawiera aż 18 zagadnień zaprezentowanych w sposób, który zainteresować
musi nie tylko dorosłego czytelnika.
ale
i dziecięcego odbiorcę. Czytelnik dowiaduje się, że wyliczanki polskich dzieci znane
są w zasadzie dzieciom całej Europy. że ich pierwotna funkcja była bardzo poważna i decydowała o śmierci czy życiu człowieka, że wiele polskich wyliczanek
posiada żródła europejskie;
wreszcie może on zapoznać się z genezą wyliczanek
tzw. cygańskich, żydowskich, węgierskich
znanych w repertuarze
dzieci po dziś
dzień.
Niewątpliwie naj trudniejszym
zagadnieniem w folklorze dzieci jest zagadnienie
systematyki i kryteriów uporządkowania
wyliczanek. Każdy, kto się tymi zagadnie-

292

RECENZJE

niami zajmował, musiał po czasie przyznać, iż przerasta to często możliwości jednej
specjalności. Dla psychologii rozwojowej byłoby niewątpliwie ciekawe uporządkowanie' materiału według grup wiekowych dzieci, dla folklorysty - według wieku
i chronologii treści folklorystycznych,
dla historyka literatury
- według stopnia
zależności od tworów literackich. K. Pisarkowa, jako językoznawca, uporządkowała
wyliczanki polskie według incipitów. I tak np., wszystkie teksty rozpoczynające
się orzeczeniem "siedzi" czy "płynie" itp. są zgrupowane razem: "Siedzi baba na
cmentarzu", "Siedzi dudek na kościele", ,,Siedzi misiu na kanapie", "Siedzi diabeł
na drabinie" itp. Znając różnorodne i czę·,;to bardzo daleko idące skojarzenia tematyczne dzieci, wydaje się, iż podział ten i ład jest tu bardzo przydatny. W każdym
razie sprawdza się w każdej większej grupie tekstów. Dla większej jasności, całość
polskich wyliczanek autorka podzieliła na dwie grupy: wyliczanki "liczące", rozpoczynające się od liczenia i wyliczanki czysto polskie, pełniące funkcje wyliczania.
W grupie pierwszcj
znajdujemy przeto teksty typu:
Raz, dwa. trzy,
nasza pani patrzy
lub:
Entliczek, pentliczek,
czerwony stoliczek.
W grupie

drugiej

natomiast

teksty

takie,

jak:

Siedzi baba na cmentarzu,
trzyma nogi w kałamarzu.
W obrębie tych dwóch grup znajdują się różne działy, których jest w sumie
dziesięć.
Interesujące
jest szczególnie jedno z zagadnień, ukazujące na konkretnej
wyliczance losy naj rozmaitszych tekstów, przeróbek, adaptacji i w efekcie powstanic
pochodnych tekstów. Zagadnienie
zatytułowane
jest w myśl konwencji utworów
dziecięcych niemal bajkowo: "Naj dłuższa i najdziwniejsza
historia, jaka się przydarzyła wyliczance". Aby wykazać znajdujące się tu wpływy zachodnio-europejskie,
poddano językowej analizie każde słowo wyliczanki, brzmiącej współcześnie nicmai
magicznie:
Angieł, wan gieł,
wuksy, weje,
muzykante,
muzykeje,
elfe, belie,
traje us.
cukier, bakier aus.
Od angieła,
rzyly tekst:

wangieła

dzieci przeszły

do "Engel-Bengel",

zaś z tcj pary

utwo-

Aniołek. fijołek, roza, bez.
Z obliczeń Pisarkowej
wynika, iż dzieci polskie posiadają około 200 tekstów
wyliczanek (nie licząc pochodnych od każdego jednostkowego
tekstu). Dotarła do
nich autorka poprzez apele w prasie polskiej, poprzez kwerendę w czasopismach
dawnych.
Słowo jeszcze o ilustracjach
w książce: są one dziełem autorki i znakomicie
korelują z tekstem.
W sumie więc czytelnik otrzymuje dwie książki uzupełniające
się nawzajem,
gdyż J. Cieślikowski bazuje głównie na źródłach tradycyjnych,
a K. Pisarkow<'.

2!13

RECENZJE

eksponuje starzenie się i odmładzanie rymowanek, dając przykłady zmiany tekstów
i ich aktualne, współczesne brzmienie. Obie te książki są przeto nie tylko dowodem naukowego zainteresowania
&ię folklorem dzieci, ale zawierają
nadto kilka
cennych postulatów badawczych, które mogą być realizowane przez inne dyscypliny
naukowe zajmujące się światem dziecka.
Dorota

Włodzimierz
Wnuk,
1975, ss. 226, 32 fot.

Na góralską

nutę,

Instytut

Wydawniczy

Simonides

PAX,

Warszawa

W. Wnuk, znany działacz Związku Podhalan,
pisarz i popularyzator
wiedzy
a najnowszych
dziejach i kulturze Podhala. przyzwyczaił
swoich czytelnikó\v
do
pozycji, gdzie rzetelność informacjjna
idzie w parze z pięknem formy literackiej,
a obiektywizm w przedstawianiu
faktów nie koliduje z pełnym często sentymentu
do nich stosunkiem. Tom przedstawianych
szkiców, z których jedynie dwa były
publikowane
uprzednio
na łamach prasy kulturalno-społecznej,
jest doskonałym
tego dowodem.
W zbiorze wyróżnia się, także objętością, szkic dotyczący dziejów podhalańskiego ruchu regionalnego. Na kilkudziesięciu
stronach zawarł autor ogromną ilość
informacji, przewijają
się tu dziesiątki postaci, omawiane
są rozmaite poglądy.
mniej lub więcej istotne zdarzenia itd. I zdumiewające,
w tym nagromadzeniu
faktów nie odczuwa się w najmniejszym
stopniu chaosu, ani na moment nie ginie
myśl przewodnia. Szkic sprawia wrażenie konsekwentnie
realizowanego
konspektu
do wielkiej pracy, pracy na którą od dawna czekają miłośnicy Podhala. Sądzę, że
W. Wnuk udowodnił jeszcze raz, i'ż do napisania takiego dzieła - historii regionalnego ruchu podhalańskiego
- jest powołany.
Kolejnie zamieszczone w pracy szkice dotyczą bardziej znanych podhalańskich
gawędziarzy, poetów i pisarzy ludowych. Niektórzy z nich już nie żyją, inni pomnażają jeszcze swój dorobek, lecz wszyscy zapisali się na stałe w historii fenomenu, jakim jest twórczość literacka podhalańskiego
ludu.
Omawiając działalność Stanisława
Krzeptowskiego-Białego,
Anieli StapińskiejGut, Stanisława
Nędzy-Kubińca,
Hanki Nowobielskiej,
czy zmarłego
niedawno
Andrzeja Skupienia-Florka
nie ogranicza się W. Wnuk do prezentowania
ich twórczości; przedstawia raczej, na ile to możliwe, pełne osobowości twórcze, dla których
ich literacka działalność jest stanem bycia, niejako ukoronowaniem
rozwoju świadomości.
Zapewne, szkice W. Wnuka odbiegają znacznie od przyjętych
w krytyce literackiej form. Wiele w nich odwoływania
się do osobistych przeżyć i odczuć, nie
ukrywanych
zauroczeń, zdarzają się reminiscencje
z dzieciństwa, czasem stają się
jakby kroniką rodzinną. Niekiedy także ocena wart0ści poszczególnych, bogato cytowanych utworów zdaje się zawierać pewną przesadę, lecz to, co w oczach surowego krytyka może stać się wadą analizy, w odczuciu czytelnika o innym nastawieniu łatwo staje się zaletą.
Klimat głębokiego umiłowania
własnej tradycji,
zatopienia
się w niej, lecz
jednocześnie wbrew jakby naturalnemu
odruchowi
pewnego krytycznego
dystansu w stawianych
ocenach, urzeka czytelnika i sprawia, że pełniej i jaśniej
zaczyna dostrzegać podłoże i sens działalności nie tylko prezentowanych
postaci.
ale także, a może nawet przede wszystkim, autora.

2f.H

RECENZJE

Dwa ostatnie szkice, drukowane
uprzednio, są rodzajem epitafium dla z pozoru różnych, ale jakże ciekawych i w istocie podobnych do siebie postaci: ks. Ferdynanda Machaya - bojownika o polskość Orawy i Michała Pawlikowskiego zbieracza i poety. Niewielkie rozmiary szkiców, zwłaszcza w przypadku pierwszego
z nich, nie pozwoliły oddać w pełni bogactwa osobowości, zasług i roli postaci;
lecz sądzić można, iż W. Wnuk jeszcze do nich powróci.
Omawiana publikacja odznacza się rzadkimi w piśmiennictwie
walorami, łączy
wiele cech pozornie sprzecznych: erudycję, emocjonalny stosunek do opisywanych
spraw, obiektywizm i rzetelność. Już to każe zwrócić na nią szczególną uwagę.
Pozostaje także, istotna przecież, satysfakcja
z obcowania z dobrą literaturą, literaturą jakiej chciałoby się widzieć na półkach księgarskich
jak najwięcej.
Ryszard

Tadeusz
piśmiennictwa

dzielnia

Oracki,

Rozmówiłbym

regionalnego

Wydawnicza,

Warmii

Warszawa

kamień.

Z

i Mazur

w XIX

dziejów

literatury

i XX

wieku,

Kantor

ludowej

oraz

Ludowa

Spół-

1976.

Książka Tadeusza Orackiego jest ciekawą próbą całościowego spojrzenia na
problematykę
folkloru słownego, literatury
ludowej i piśmiennictwa
regionalnego
Warmii i Mazur. Te właśnie regiony Polski, w odróżnieniu np. od Podhala i Śląska,
zajmowały
mniej miejsca w pracach folklorystyczno-literackich,
chociaż posiadają swą długą tradycję literacką i piśmienniczą oraz specyficzne cechy wynikające z historycznych
uwarunkowań.
Pierwszą część pracy zajmuje folklor słowny pieśni, bajki, teatr ludowy.
Pominięto przysłowia i inne formy twórczości (ukażą się osobno w zbiorze Orackiego Mqdrzejszy Mazur niż diabeł). Tę część pracy zamyka rozdział poświęcony najstarszym zabytkom i dokumentom
kultury ludowej - kaflom mazurskim. Druga
część pracy to chronologiczne i podzielo!le na regiony dzieje piśmiennictwa
ludowego i regionalnego Mazur i Warmii. Osobne rozdziały poświęcono wybitnym przedstawicielom poezji i piśmiennictwa,
oprócz tak znanych nazwisk, jak Antoni Gąsiorowski, Gustaw Gizewiusz i Michał Kajka, znajdują
się tam postacie mniej
znane, zasługujące
na uwagę·
W sumie ta raczej popularnonaukowa
pozycja może być użyteczna dla folklorystów i teoretyków literatury
ludowej, a przede wszystkim dla działaczy kulturalnych Mazur i Warmii.
W. B.

Werner Cohn, The Gypsies, Massachusetts

19'72,ss. 85, n.

Autor książki jest socjologiem i zajmuje się badaniem społeczności żydowskich
i cygańskich. Za przedmiot szczegółowych badań obrał liczną grupę Cyganów zamieszkujących
jedną z dzielnic Vancouver.
Są to Cyganie, których przodkowie
przez czas dłuższy przebywali na terenach Serbii. Autor odwiedził również inne
skupiska Cyganów w Ameryce Północnej, a w latach 1969 i 1970 odbył podróż po

RECENZJE

295

Europie, podczas której spotkał się z Cyganami i cyganologami
w prawie wszystkich europejskich krajach. Zebrany materiał posłużył mu do napisania kilku prac.
Prezentowana
tu niewielka praca jest podsumowaniem
wyników badań nad
strukturą
pokrewieństwa
Cyganów z Vancouver.
Wychodząc
z założeń metody
strukturalnej,
autor badał zależność terminologii dotyczącej pokrewieństwa
od jego
struktury. Stwierdził przy tym mocną tendencję do zachowania tradycyjnej
terminologii, ,odmiennie niż w innych sferach kultury, w których terminologia cygańska
w stosunkowo dużym tempie zmienia się na rzecz pożyczek z innych języków.
Cohn zebrał szczegółowe dane o blisko 500 osobnikach
i około 200 małżeństwach. Dane były analizowane
przez komputer
i w związku z tym opracowano
specjalny system podawania informacji. W wyniku analizy otrzymano obraz związków rodzinnych każdego osobnika z innymi członkami grupy.
Na sporządzonych
potem schematach
szczególnie plastycznie
uwidoczniły
się
zasady doboru partnerów w małżeństwie oraz związana z tym terminologia. W grupie badanych Cyganów do dziś obowiązuje zasada okupu za żonę i aktualnie (około
1970 r.) wynosił on przeciętnie 2000 dolarów, a dochodził i do 8000. Okup wypłaca
ojcu dziewczyny ojciec chłopca. Aby uniknąć tak wielkiego wydatku,
a jednocześnie zadość uczynić obowiązującym
zwyczajom, czyni się starania, aby wymienić
partnerów
w rodzinach
nawzajem,
bez konieczności
wymiany
pieniężnej.
Stąd
spora stosunkowo ilość małżeństw z kuzynami pierwszego stopnia, chociaż oficjalna
norma zwyczajowa bardzo taki związek potępia. Stąd też niemało związków z niecygańskimi kobietami, za które przecież nie trzeba było płacić. Ten ostatni fakt
stoi zresztą w sprzeczności ze spostrzeżeniem
autora o absolutnej
niemal izolacji
grupowej Cyganów i unikaniu bliższych kontaktów
z nie-Cyganami.
Interesujące
byłoby prześledzenie
innych motywów (pozafinansowych)
warunkujących
powstawanie takich związków.
Przy wymienionych
zasadach zawierania małżeństw, w nowe związki wchodzą
cale rodziny, a zwłaszcza ojcowie młodych. których związek wynikający
(m. in.)
z zależności finansowych, jest szczególnie mocny. W języku cygańskim istnieje na
określenie tego związku specjalny termin - xanamik.
Szczególną rolę w wymianie zajmują synowa i bratowa; to ich rodziny biorą
od rodziny chłopca pieniądze. Widoczne jest to w terminologii,
zarówno synowa
jak i bratowa określane są wspólnym terminem - bori.
Mąż sIOstry (zamutro) jest tym, od którego rodziny rodzina chłopca pozyska
pieniądze. Ale już brat małżonki nazywa się inaczej (kumnato),
bo zależność finan~owa jest tu odwrotna. Rozróżnienia terminologicznego
między bratem żony i mężem siostry nie znają języki społeczeństw, w których pozycja tych osób jest równorzędna w stosunku do ego (np. polskie szwagier).
Za mutro przy tym oznacza nie tylko męża siostry lecz też zięcia, to znaczy
osoby. które "zabierają
kobiety z mojej rodziny".
Ego wchodzi w szczególny związek
z mężem siostry swojej żony (zwanym
paso), obaj bowiem mają wspólnego teścia, człowieka, któremu rodziny obu paso
płacą za żony.
Na podstawie schematu można przewidzieć, które osoby w najbliższym czasie
wejdą w związki małżeńskie, które związki z punktu widzenia przedstawionych
tu
zasad będą naj korzystniejsze
dla obu stron. Niespotykana
jest bowiem wymiana
partnerów między niespokrewnionymi
rodzinami cygańskimi (wyłączając przypadki
małżeństw z niecygańskimi
partnerami,
którym to przypadkom
autor niestety nie
poświęcił wiele uwagi).
Na zakończenie - kilka spostrzeżeń natury ogólniejszej. Autor, podobnie jak

29n

RECENZJE

l mni niecygańscy badacze Cyganów, mocno podkreśla niemożliwość pozyskania ich
całkowitego zaufania. Choć znał ich prZf'Z kilka lat, bywał u nich na rodzinnych
uroczystościach,
zawsze czuł się outsiderem. Wydaje się, że tym razem badacz ()cz€'kiwał zbyt wiele ze strony badanego środowiska.
Znał je bowiem głównie (poza
wymienionymi
oficjalnymi
spotkaniami)
z relacji dwu Cyganów, których podejmował w domu regularnie
przez kilka lat, płacąc im za każde spotkanie. :'Jagrywając rozmowy. opowiadania
i ucząc się w ten sposób języka. Okazało się, że
kontakt
z nie-Cyganami
traktują
Cyganie
wyłącznie
w kategoriach
interesu.
w czym zresztą są zupełnie szczerzy. Integracja
wewnątrzgl'upowa
jest szczególni"
silna w Ameryce, gdzie nie ma jakichkolwiek
odgórnych dążeń do ich zasymilowania, a ponadto istnieje ogromny dystans kulturowy
między Cyganami a społeczeństwem
amerykańskim.
Zachowaniu
tej integracji
pomaga fakt, że Cyganie
w niektórych
miastach (tak właśnie jest w Vancouver)
stanowią w całości grupę
spójną, nic rozbitą na mniejsze jednostki
szczepowe.
Znamienna
dla wielu badaczy Cyganów jest sympatia,
jaką otaczają
S\\'ój
"obiekt badań" i dążność do zaszczepienia
choć części tej sympatii
czytelnikom
swych prac. W. Cohn kończy swoją książkę taką charakterystyką
Cyganów: ..Chuć
są znani jako złodzieje kur, oszuści w sp,'zedaży samochodów, nie wywołali wojny.
nie prześladowali
innych, nie skonstruowali
bomby. nie ich udziałem jest p,zemysłowc skażenie środowiska".
Adam

Milena

Hiibschmannova, Ztiklady

romstiny,

vyd. Academia,

Praha

Bartosz

1974, ss. 120.

Niewielka
książeczka
M. Hiibschmannovej
wypełniła
lukę, jaką stanowił dotychczas
dla interesujących
się Cyganami
brak odpowiedniego
podręcznika
do
nauki języka cygańskiego.
Dotąd wydane opracowania
słownikowe
rzadko poda ..
\vały podstawowe
reguły gramatyczne,
najczęściej
zaś usiłowania
autorów
szły
\v kierunku
podania właściwej
etymologii
słów.
Ztiklady
romstin1l to krótki kurs języka cygańskiego, opracowany
w formit;
10 lekcji. W każdej z nich podano kolejny zbiór zasad gramatycznych,
kilka ćwiczell kontrolnych
wraz z właściwymi
rozwiązaniami
oraz słowniczek.
Podręcznik
- w wersji czeskiej - opracowano
na bazie dialektu wschodniosłowackiego,
którym posługuje
się największy
odsetek Cyganów w CSRS. Jako
przykłady
dobrano między innymi oryginalne
teksty piosenek i przysłów cygańskich. Pisownia cygańska została przystosowana
do pisowni czeskiej.
Należy zaznaczyć, że w całej książeczce nie zostało ani raz użyte określenie
Cygan, od' kilku
lat zastąpione
w czechosłowackiej
literaturze
cyganologicznej
(również w prasie) cygańskim
odpowiednikiem
Rom, romski,
romstina.
A. B.

297

RECENZJI::

Brno-Poznań.

Kniha

pi'titelstvi

V Brne 1973. ss. 252, tabl.

jihomoravskeho

kraje

a poznańskeho vojvodstvi.

88, stres zez.

Publikacja
pod tym skromnym
tytułem
jest piękną księgą przyjaźni
dwu
współpracujących
z sobą regionów:
okręgu
południowomorawskiego
ze stolicą
w Brnie i województwa
poznańskiego. Wzajemne przyjazne kontakty między obydwoma okręgami mają długą tradycję, nawiązującą
do dawnych jeszcze, przedwojennych i wcześniejszych kontaktów między naszymi narodami. Pierwotnie
łączyła
nas wspólna myśl słowiańska,
idea pokrewieństwa,
która potęgowała
się przez
nieustannie grożące nam niebezpieczeństwo
ze strony zachodniego sąsiada. Przyjaźń tę cementowała
wspólnie przelana krew w walkach klasowych proletariatu
czeskiego, słowackiego i polskiego. jak równieź walka przeciwko
faszystowskim
okupantom w czasie drugiej wojny światowej. Wyzwolenie naszych krajów spod
obcego jarzma stworzyło warunki po temu, by jeszcze bardziej wzmocnić przyjaźń
i współpracę między naszymi narodami na bazie juź socjalistycznej.
Współpraca
ta obchodziła swój jubileusz w związku ze znamiennymi
rocznicami XXX-lecia
trwania naszych państw. I niebawem będzie obchodzić inne swoje trzydziestolecie.
przypadające
na rok 1977, kiedy to mija trzydzieści
lat do podpisania
umowy
o przyjaźni i wZ3jemnej współpracy między CSRS i PRL.
Z tych tradycji i ideowych przesłanek
zrodziła się teź szlachetna myśl rozwijania "druźby" - przyjaźni i współpracy między poszczególnymi regionami, województwami, miastami w Czechosłowacji
i w Polsce. Braterska
współpraca
łączy
dziś wiele miast i regionów Polski i Czechosłowacji, np. Ostrawskie rozwija braterskie stosunki z Katowickiem, Brneńskir' z Poznańskiem, Wrocławskie z Kralovohradeckiem itd.
Niejako bilansem dotychczasowych
osiągnięć na polu przyjacielskiej
współpracy
między instytucjami
gospodarczymi,
naukowymi,
kulturalnymi,
radami
narodowymi. zakładami pracy, szkołami itd. jest "almanach
przyjaźni"
(bo tak powinna
się księga Brno-Poznań
nazywać) gospodarnej
Wielkopolski
z. niemniej
gospodarną i pracowitą
ziemią brneńską·
Powiemy:
Brno i każdy sobie skojarzy
Międzynarodowe
Targi; powiemy: Poznań - i ten sam szlak zaprowadzi nas tam
na Targi. Powiemy: przemysł
maszynowy
i tekstylny
a moźemy właściwie
spierać się a to, czy mamy na myśli Brno, czy teź Poznań. Wieś wielkopolska
i wieś poludniowomorawska,
mimo przecież duźej odległości, odznacza się gospodarnością, pięknem architektury
oraz swoistym,
oryginalnym
folklorem.
Piękne
tego dowody znajdujemy w etnograficznych
muzeach obu miast, jak to przypomina
również almanach Brno-Poznań.
Księga przytacza wiele konkretnych
dowodów współpracy
wyźszych uczelni,
ośrodków akademickich, placówek naukowych i kulturalnych,
zespołów teatralnych
zawodowych i amatorskich
itd. Księga bilansuje to wszystko, a jednocześnie ukazuje perspektywy jeszcze bardziej pogłębionej przyjaźni, ponieważ idea współpracy
na nowej, socjalistycznej
bazie znajduje poparcie u najwyższych
czynników partyjnych i państwowych
obu krajów. Chodzi o współpracę
twórczą, dynamiczną,
z ledwością dającą się zamknąć w samych tylko statystykach
i przeglądach,
choć
popartych wieloma zdjęciami i dokumentami.
W przyjaźń tę wlewa się stale nowa
treść, nieustannie poszerza się jej zakres, czynem napełniają się nieustannie
wzajemne kontakty czy to gospodarcze, czy kulturalne,
sportowe itp. Nowy rozwojowy
etap w podziale pracy między krajami
członkowskimi
RWPG w pięcioleciu
1976-1980
jeszcze bardziej wzbogaca nasze wzajemne kontakty, wytwarzając
nowe
formy współpracy i dynamizując
już istniejące.

298

RECENZJE

Książka o podobnej treści ukazuje się po raz pierwszy zarówno w Czechosłowacji. jak i w Polsce, stąd warto wspomnieć o niej na tym miejscu, jako o wyrazie wspólnych usiłowań zmierzających
do jeszcze większego wzmocnienia łączących nas więzów i pogłębienia przyjaźni czechosłowacko-polskiej.
Jii'i

Regiony.

Kwartalnik

Damborsky

społeczno-kulturalny.

Ten zreorganizowany
kwartalnik,
którego pierwszy numer ukazał się w 1975
roku, redaguje zespół młodych publicystów
i naukowców pod redakcją Wiesława
Myśliwskiego, wydaje zaś Młodzieżowa Agencja Wydawnicza w Warszawie w nakładzie 5000 egzemplarzy.
Po kilkuletnich
poszukiwaniach
ostatecznej
formy i profilu powstało pismo
mające za ambicję utożsamiać
się ze społecznymi
i kulturowymi
zmianami zaistniałymi w powojennej historii naszego kraju. Stąd też zainteresowanie
szczególnie problemami
kultury chłopskiej i robotniczej. Artykuły; Bronisława Gołębiowskiego Klasa robotnicza a kultura
w soejaliźmie
(nr 1/1975), Włodzimierza Pawluezuka Perspektywy
kultury
ludowej
(nr 2/1975) i Włodzimierza Kaczochy Kultura
ludowa w kulturze
socjalistycznej
(nr 4/1975), są zapowiedzią kontynuacji
tej problematyki
na łamach "Regionów".
Sporo miejsca w piśmie zajmuje twórczość literacka i publicystyczna,
w większości wyrosła z tradycji
plebejskich
i rejestrująca
przeszłość i teraźniejszość
właśnie z tego punktu widzenia.
W. B.

Zaolziański

"Kalendarz

Sląski

na rok 1976". Red. H. Jasiczek,

Ostrava

1975.

\Vydany po raz piętnasty przez ostrawskie wydawnictwo
"Profil" pod auspicjami Zarządu Głównego Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego
w Czechosłowacji "Kalendarz
Sląski na rok 1976" jest obszerną, bogato i żywo ilustrowaną
księgą wiadomości dla wszystkich
czytelników
zamieszkujących
Sląsk Cieszyński,
a przede wszystkim, jak przystało na publikację tego rodzaju. jest książką o Polakach \V Cieszyńskiem, o pięknej Ziemi Zaolziańskiej,
o kraju i ludziach pod Beskidami.
Część tekstową, poprzedzoną
przez "Kalendarium",
w którym przypomina
się
ważne rocznice wybitnych
Polaków oraz doniosłych wydarzeń politycznych i historycznych
w CSRS i Polsce, otwiera artykuł
Emila Sztabli Za nami kolejny
erap, przed nami ambitne
perspektywy,
oceniający działalność PZKO między XI
i XII Zjazdem, czyli w latach 1971-1975.
,.Kalendarz" podejmuje istotne dla regionu i jego obywateli problemy. Zainteresowany
czytelnik
dowie się o twórczości
zmałego w 1974 1'. poety Gustawa
Przeczka, wybitnego działacza i organizatora
życia polonijnego w CSRS. Wystawę
kulturalno-oświatową
w Czeskim Cieszynie przypomina
na jej 50 jubileusz (miała

RECENZJE

ona mlCJscc w 1926 r.) L. Brożek. Na pewno wielu czytelników zaciekawią dwa
przyczynki "podróżnicze", a mianowicie: Bronisława
Firli Szlakiem
Marco
Polo
oraz Jerzego Slizińskiego Reminiscencje
dalekowschodnie.
Uważny czytelnik dowie się dalej o próbach literackich cieszyńskich nauczycieli pióra E. Rosnera. Tak
samo interesującej
lektury dostarcza
pięknie napisane
wspomnienie
Stanisława
Hadyny pt. Wioska jedyna na świecie. Dla miłośników piękna Beskidów przeznaczony jest również wspomnieniowy
artykuł W. Oszeldy o praojcu beskidzkiego
krajoznawstwa,
Ludwiku Zejsznerze. W. Oszelda dzieli się też uwagami o tym,
jak dożyć stu lat. O dorobku repertuarowym
teatru amatorskiego na Sląsku Cieszyńskim pisze O. Matuszek.
Sporo jest w "Kalendarzu"
przyczynków
literackich.
Obok prozy (również
w gwarze) opublikowali tu swoje poezje cieszyńscy autorzy: G. Sajdok, K. Kamil,
T. Wantuła i in.
Setną rocznicę urodzin "piewcy Podhala", Władysława
Orkana, przypomina
lA'
swoim artykule Jan Korzenny.
Z myślą nie tylko o etnografach i folklorystach
napisany został przyczynek
D.' Kadłubca pt. Notatki
z dawnych
kalendarzy.
Szkoda, że to zaledwie pierwsza
część tego niewątpliwie interesującego studium; na dalsze trzeba będzie niestety zaczekać do ukazania się następnych "Kalendarzy".
Emilia Wantuła publikuje wyniki swojej pracy dialektologicznej
pt. Ludowe nazwy grzybów w czeskiej części
Stqska Cieszyńskiego. O tematykę gwarową i etnograficzną
zahacza także przyczynek
Józefa Łyska Chałupniczy
wyrób
płótna na Podbeskidziu.
Podobnie lingwistyczny
charakter ma przyczynek R. Ochamna Stare i nowe nazwy kopalń naszego Zagłębia.

Nie zabrakło typowo kalendarzowej
wkładki, a mianowicie humoru śląskiego
(choć nie wszystko w tym dziale jest humorystyczne). Na pewno z zainteresowaniem przeczytają go również miłośnicy pięknej gwary zachodniocieszyńskiej.
Co powiedzieć w podsumowaniu?
Regularność
wydawania
"Kalendarza
Sląskiego" oraz stosunkowo duży nakład (ponad 7500 egz.) świadczą o tym, że chodzi
o publikację potrzebną i czytaną. Tym bardziej więc warto zadbać o to, by podejmowana tematyka w szerszym stopniu uwzględniała ciekawe i jednocześnie istotne
dla współczesnych Polaków na terenie Sląska Cieszyńskiego problemy, by redakcja
zdecydowanie odrzuciła materiał
mający ożywić przestarzały
kult swojszczyzny
i odrębności kulturowej
społeczności polskiej na terenie CSRS. Potrzeba więcej
artykułów, które pokazywałyby
Sląsk takim, jakim on jest z jednej i drugiej
strony Olzy w siedemdziesiątych
latach. Potrzeba coraz więcej dobrej, zabawnej,
pouczającej lektury kalendarzowej.
Jifi Damborsky

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.