3a76ccd228ae6492adafd57b1bd4ee28.pdf
Media
Part of Człowiek Złotego Wieku / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.3-4
- extracted text
-
Człowiek Złotego Wieku
Zygmunt Krzak
Bogowie wędrowali
niegdyś pośród ludzi.
Friedrich Hólderlin
Pierwsza ludzkość, jak opowiadają mity greckie, należała do
tak zwanego pokolenia złotego. Ludzie żyli beztrosko, nie znając
pracy, żywiąc się jedynie żołędziami, dzikimi owocami i miodem,
który ściekał z drzew, pijali mleko owiec i kóz, nigdy się nie
starzeli, tańczyli i często się śmiali. Śmierć nie była dla nich
straszniejsza od snu (Graves 1968, s. 44 п.).
To Złoty Wiek, który przypadał na starszą epokę kamienną.
Czy w tej charakterystyce nie rozpoznajemy pierwszych zbiera
czy płodów natury, których w rozległych krajach strefy ciepłej
było aż nadto? Archeologia wzbogaca ten etap znajomością
łowiectwa. Antropolodzy już odkryli, że dzień pracy łowców
- zbieraczy liczył wtedy, a i do niedawna, tylko dwie czy trzy
godziny dziennie, tygodniowo ledwie kilkanaście godzin. Jeśli
Czytelnik w to nie wierzy, przytaczamy ustalenia dla Buszmenów z pustyni Kalahari: dziewiętnastogodzinny tydzień
pracy, a nawet 10-15 godzin (Harris 1985, s. 125). Resztę czasu,
jakże wielką, szczęśliwcy ci przeznaczali na życie rodzinne,
obrzędy, tańce, śpiewy i przeżywanie szamańskich stanów
transowych, zgodnie z tym, co mówią mity o Złotym Wieku.
Tylko w peryferyjnej strefie zimnej życie było surowe.
Następnie pojawił się „lud srebrny", zjadacze chleba. Mężczy
źni we wszystkim słuchali się matek i nawet jako stuletni starcy
nie śmieli wypowiadać im posłuszeństwa. Był to lud kłótliwy
(wszak rządziły kobiety) i ciemny. Ludzie nie wojowali między
sobą. Zeus zniszczył ich wszystkich. „Zjadacze chleba" to
przecież neolityczni wynalazcy rolnictwa i hodowli. Potwierdza
to archeologia. Potwierdza nawet to, że w okresie tym ideologią
panującą była religia matriarchalna. Pierwsza połowa młodszej
epoki kamiennej to w Starym Świecie okres religii Wielkiej
Matki. Zeus ich wytracił, bo to przecież patriachalny panteon
bogów zapanował po upadku religii Wielkiej Bogini. Mity
i archeologia zgodnie potwierdzają ten przełom źródłami.
Ludzie srebrni, ludzie wczesnego neolitu, żyli bez wojen, ich
osady nie mają umocnień. Epoka ciągłych wojen i agresji zaczęła
się wraz z panowaniem mężczyzn. W niej do dziś żyjemy.
Następnie przyszedł „lud brązowy". Uzbrojony był w oręż
z brązu. Ludzie jedli mięso i chleb, a jako okrutni i bezczelni
znajdowali przyjemność w wojnach. To przecież epoka brązu,
epoka pierwszych większych i mniejszych państw, epoka gro
dów i wojen. Czwarty lud był również brązowy, ale składał się
z ludzi szlachetniejszych i bardziej uczynnych. Walczyli oni
wspaniale w obronie Teb, w wyprawie argonautów i podczas
wojny trojańskiej. Zostawali herosami. Mity narodów świata
mówią o królach - herosach, których przedstawicielem był
między innymi Tezeusz. Żył w epoce brązu. A sama epoka
brązu? Po mitologicznym trzeba było dopiero drugiego, tym
razem naukowego, geniuszu Duńczyka Christiana Jurgensena
Thomsena, który w latach trzydziestych X I X wieku wyróżnił
w pradziejach ludzkości trzy epoki: kamienia, brązu i żelaza.
Podział ten obowiązuje do dziś.
Piąty, obecny lud, jest „żelazny". Są to niegodni potomkowie
czwartego ludu. Zdegenerowani, okrutni, niesprawiedliwi, złoś
liwi, pożądliwi i zdradliwi. Przyjrzyjmy się dzisiejszej epoce...
Człowiek epoki kamiennej stał mocną stopą na ziemi, o czym
przekonują nas niezliczone dane archeologiczne. Człowieka tego
cechował mocny, praktyczny racjonalizm zdroworozsądkowy,
przejawiający się w bardzo udanej działalności instrumentalnej,
bytowej, co znalazło wyraz w wytwórczości narzędziowej,
budowlanej i organizacyjnej. Doskonała znajomość świata
przyrody, surowców narzędziowych, roślin itd. O tym należy
pamiętać, gdy dalej będziemy mówić o sferze odmiennej od
praktyki materialnej, tj. o sferze światopoglądowej, tej, która
odnosiła się do modelowania obrazu świata, Sferę praktyczną
znają archeolodzy bardzo dobrze, gdyż nią przede wszystkim się
zajmują. My natomiast zajmiemy się tym, co można określić
jako nadbudowę ideową, światopoglądową, religijną, myślową.
Nie bez głębokiej racji człowiek został nazwany „homo sa
piens". Tym, co wyróżniało go od świata zwierząt, był rozum.
Ale rozum dopiero rodzący się, przebiegający, jeszcze uwięziony
w sferze myślenia rozumowi przeciwnego, od rozumu w znacze
niu „ratio" odmiennego. Człowiek epoki kamienia to przede
wszystkim „homo religiosus" głęboko pogrążony w przeżywa
niu stanów podświadomości.
Przyjrzyjmy się strukturze myślenia człowieka epoki kamien
nej, człowieka Złotego Wieku.
Starożytne mity chińskie i , co trzeba podkreślić, na poły
historyczne i historyczne źródła chińskie (a więc nie przekazy
poetyckie) podają, że zaraz jak tylko na ziemi pojawili się ludzie,
niebo było z nimi w łączności. Inaczej mówiąc, ziemia i niebo
były blisko siebie. Rano i wieczór ludzie mogli podnosić się do
nieba, rano i wieczorem mogli z nim rozmawiać. Istniała droga
między niebem i ziemią, a ludzie swobodnie mogli z niej
korzystać. Innymi słowy: bogowie mogli przebywać między
sobą. Gdy ludziom było ciężko, po prostu udawali się do nieba
i przedstawiali swoje prośby bogom, z kolei bogowie również
w dowolnym czasie schodzili do świata ludzi. Rozgraniczenie
między ludźmi a bogami nie było nieprzekraczalne. To połącze
nie między niebem i ziemią jak pisze znawca mitów chińskich
Juan Ke, było rozumiane dosłownie i konkretnie: mówi się, że
ludzie mogli podnosić się do nieba, a bogowie opuszczać na
ziemię, a nawet, że niebo było tak blisko ziemi, iż przeszkadzało
rolnikom tłuc ryż, a wołom i świniom chodzić, gdyż zawadzały
0 nie grzbietami. W Chinach jest też mit mówiący o istnieniu na
początku jednej pary ludzkiej: dziewczynki i chłopca, które
często brały się za ręce i wchodziły po drabinie w górę, by bawić
się w niebiańskim pałacy, gdyż wrota niebieskie były zawsze
otwarte. Chińskie przekazy na ten temat znamy zX wieku p.n.e.,
z V wieku p.n.e. i z czasów późniejszych. W dosłownym
tłumaczeniu brzmi to tak: „W tamtych czasach między niebem
1 ziemią istniała droga i ludzie mogli swobodnie podnosić się do
nieba". Są to słowa dostojnika Guan Sze-fu wypowiedziane do
księcia Czao-wana, przy czym opowiadający mówi, że czytał
o tym w księdze Dzieje Czou. Cytat ten pochodzi z historycznego
działa pt. Mowy królestw (Go juj) z V wieku p.n.e. A więc
0 sprawach tych opowiadano sobie na dworach książęcych
1 cesarskich (Janszina 1984, s. 137 п., Jewsjukow 1985, s. 56 п.,
1988, s. 40 п., Juan Ke 1987, s. 44 п., 70 п., Taskin 1987, s. 258
п.).
Analogiczne opowieści znamy u wielu ludów Azji i z wysp
Oceanii. U Koriaków w mitycznych dniach Wielkiego Kruka
ludzie mogli łatwo osiągać niebo i niemniej łatwo zstępować do
świata podziemnego. Podobny mit znamy u Semangów. Według
mitów filipińskich niegdyś niebo wisiało tak nisko nad ziemią, że
dzieci mogły sięgać do niego rękami. Podobnie według legendy
Udmurtów na początku niebo znajdowało się bardzo blisko
ziemi i ludzie często chodzili z prośbami do boga, a on naradzał
się z nimi. Również Toradiowie z Celebesu znają podobne
opowieści. W legendach tubylców Tajwanu mówi się, że dawno,
dawno temu nieba wisiało bardzo nisko i prawie dotykało
szczytów gór.Na Nowej Zelandii też opowiada się o bliskości
nieba i ziemi. Na Nowych Hybrydach było ono tak nisko, że
kobiety uderzały w nie tłuczkami, gdy przygotowywały potrawy.
Na Roti w Indonezji w dawnych czasach ludzie mogli udawać się
do nieba i schodzić z nieba na ziemię, podobnie opowiadano
w Luzon, a na wyspie Nias kiedyś niebo było tak blisko, że
kapłani mogli sięgać do niego za pomocą drabiny. Podobne
opowieści znamy u ludów Lao i Thai w południowo-wschodniej
Azji, a także u mongolskiego ludu Miaotse zamieszkującego
45
\
okolice południowych Chin (Eliade 1959, s. 255 п., Frazer 1919,
t. I I , s. 52 п., Haavio 1979, s. 377 п., Holmberg 1964, s. 381,
Jewsjukow 1985, s. 56 п., 1988, s. 40 п.).
Wiele mitów na ten temat zanotowano w czasach nowożyt
nych w Czarnej Afryce. Motyw bliskości nieba i bogów wy
stępuje tu w większości tych opowieści. I tak w micie ludu Mande
jest mowa o tym, że bezpośrednio po stworzeniu świata bóg stale
spotykał się z ludźmi i wysłuchiwał ich próśb. Pamięć o przeby
waniu boga wśród ludzi zachowali też Pigmeje. Z kolei według
Jorubów na początku między niebem i ziemią było wiele
połączeń, a bóg Ol-Orun schodził do ludzi. Fanowie opowiada
ją, że w zaraniu ludzkości bóg schodził do wioski i przechadzał
się, odbierając należne mu hołdy, a wódz Ndun gościł w swoim
domu. Również według Aszantiów dawno, dawno temu bóg
Onyankopong żył na ziemi i był bardzo bliski ludziom. Lud
Baluyi z nad rzeki Zambezi opowiada o bogu Nyambe, który
przebywał kiedyś na ziemi, a był pochodzenia niebiańskiego. To
znów Basubigowie znali wysokiego boga Lezę, który przebywał
między ludźmi pod dużym drzewem. Podobnie opowiada się
0 bogu Mulungu u ludu Yao, o bogu Bumbie u ludu Bushongo
w kraju Kasai, o bogu Wulbari u ludu Kraczi na wschodnim
brzegu Wolty itd. W Afryce zachodniej ludzie opowiadają, że
niebo było tak nisko, że nawet dzieci mogły sięgać do niego
rękami, a kobiety gotując polewkę z prosa i mieszając ją
w garnkach zaczepiały o nie. Dinkowie z Sudanu mówią, że
w dawnych czasach niebo było tak blisko, iż ludzie musieli
uważać, aby orząc ziemię czy uprawiając ją kopaczkami, albo
tłukąc mąkę, nie uderzyć boga. To znów Fadżulowie opowiada
ją, że u zarania istniały dwa światy: boski i ludzki, a ich
mieszkańcy odwiedzali się wzajemnie (Eliade 1959, s. 255 п.,
Frazer 1919, t. I I , s. 52 п., Jewsjukow 1985, s. 56 п., Piłaszewicz
1978, s. 145 п., 1986, s. 31 п., Sokolewicz 1986, s. 48 п., Werner
1964, s. 124 п.).
Mity o bliskości nieba i ziemi w zaraniu dziejów i o przebywa
niu bogów na ziemi poświadczono też dla przedkolumbijskich
ludów Meksyku: Tolteków i Majów. Mówi się o pierwszym raju
czy królestwie, w którym pierwotna para bogów i ich dzieci żyli
w doskonałej harmonii (Graulich 1983, s. 575 п.).
Podobnie jak w Chinach wątek ten ma starożytną metrykę
także na Bliskim Wschodzie i we wschodnim Śródziemnomorzu.
Tu należy biblijna opowieść o pierwszych ludziach w raju. Adam
1 Ewa mieli możność kontaktowania się z Jahwe, inaczej
mówiąc, bóg był obecny między nimi na codzień (Biblia 1982,
„Genesis" I Księga Mojżeszowa, I I : 8 п.). A starożytny poeta
i mitograf Hezjod napisał (Orygenes 1983, s. 234):
„Były bowiem wówczas wspólne biesiady i wspólne siedzi
by Bogów nieśmiertelnych i śmiertelnych ludzi."
Podobne mity znamy u wielu innych ludów różnych części
świata. Nasza lista nie jest pełna.
Wszędzie mówi się, że były to czasy szczęśliwe.
Należy podkreślić, że opowieści te mówią o pierwotnym
okresie kiedy to wszystkie istoty ludzkie mogły wstępować do
nieba i mieć kontakt z bogami.
Co oznaczają te mity? Co to znaczy, że niebo było blisko ziemi
dostępne dla wszystkich ludzi? Co to znaczy, że bogowie mogli
przebywać na ziemi pośród ludzi, a oni mogli łatwo się z nimi
kontaktować?
Otóż we wszystkich opowieściach na ten temat, na całym
świecie, mówi się o tym, że nagle, gwałtownie, w wyniku
pewnego wydarzenia, powszednia i codzienna łączność z niebem
i bogami została przerwana. Jak opowiadają mity i na wpół
historyczne przekazy chińskie, odtąd z niebem i bogami mogli
komunikować się tylko szamani, natomiast zwykli ludzie zostali
tego pozbawieni. Szamani i szamanizm... Tu leży sedno mej
interpretacji przytoczonych mitów. Albowiem to przede wszyst
kim szamani byli i są tymi wybrańcami, którzy mogą udawać się
do nieba (i do świata podziemnego) i komunikować się z boga
mi, duchami i innymi nadnaturalnymi istotami. Najczęściej
dzieje się to w czasie inicjacji szamańskiej. Umożliwia to stan
ekstatyczny, wizyjny. Np. szamani Teleutów komunikują się
z różnymi bogami w poszczególnych strefach nieba. I tak
w najwyższym niebie mieszka Tengere Kaira Кап (Miłosierny
Cesarz Nieba), na trzech niższych poziomach przebywają trzej
46
wielcy bogowie: Bai Ulgan jest w szesnastym niebie na złotym
tronie na szczycie góry, Kysugan Tengere (Bardzo Potężny)
przebywa w dziesiątym niebie, Mergen Tengere (Wszystkowie
dzący) jest w siódmym niebie, gdzie znajduje się słońce, a na
innych poziomach są inni bogowie. Szaman dostaje się do nich
po drzewie z nacięciami. Drogami umożliwiającymi szamańską
podróż do nieba były przede wszystkim: góra kosmiczna,
drzewo kosmiczne i słup kosmiczny, ale można też było tego
dokonać za pomocą sznura, łańcucha, schodów, drabiny, liany
i innych roślin pnących, pajęczyny, tęczy, latawca, promienia
słonecznego, nitki, szalika, łańcucha strzał lub korzystając
z ptaków jako pojazdów, ewentualnie lecąc na bębnie. Jak piszą
Mircea Eliade i Siergiej A. Tokariew, ze zjawiskiem szamanizmu
spotykamy się, lub do niedawna spotykali się badacze, na
wszystkich kontynentach nie wyłączając Australii. M . Eliade
i inni badacze wykazali, że szamanizm ma głębokie korzenie
w przeszłości, a jego początki trzeba odnosić do starszej epoki
kamiennej (Eliade 1974, s. 3 n„ Wasilewski 1979, s. 5 п.).
Z jaskini La Madeleine we Francji pochodzi wizerunek smoka
z późnego paleolitu, istoty wizyjnej, która jest świadectwem
transów szamańskich (Hoernes 1925, ryc. 4 na s. 158).
W doznaniach szamańskich chodzi o podróże duchowe. Dla
Ałtajczyków poświadczono seanse ekstatyczne udawania się
szamanów do nieba, do bogów. W czasie seansu szaman wzywa
wielkie i małe duchy i rozmawia z nimi oraz z rodziną Bai
Ulgana. Przebieg transu jest bardzo skomplikowany. W decydu
jącym momencie szaman zaczyna wkraczać do kolejnych stref
nieba. Swą podróż relacjonuje otaczającym go świadkom.
Wkracza do nieba po nacięciach na drzewie i w kolejnych
strefach spotyka zamieszkujące je istoty. W piątym niebie ma
długą rozmowę z potężnym Yayutśi (Najwyższym Stwórcą),
który udziela mu sekretów o przyszłości. Dociera wreszcie do
dwunastego nieba. Tam obcuje z Bai Ulganem, który udziela mu
pouczeń dotyczących plemienia (Eliade 1974, s. 3 n„ Wasilewski
1979, s. 5 п.).
Szaman może też zstąpić do świata podziemnego.
Podróż do nieba przeżył chiński król Mu pod przewodnict
wem czarownika, pisał o tym Lie-tsy. Czytamy, że król chwycił
czarownika za rękaw, po czym obaj udali się do różnych stref
nieba oglądając różne bajeczne rzeczy. Królowi wydawało się, że
przeżył w niebie kilkadziesiąt lat, toteż kiedy czarownik sprowa
dził go na ziemię, król zmieszany zapytał swoich dworzan, skąd
przybył i usłyszał w odpowiedzi: wasza królewska mość milcząc
tu siedział, a czarownik objaśnił: odbyłem z tobą, panie,
wędrówkę duchem (Kunstler 1981, s. 267 п.). W artykule brak
jest miejsca na podanie większej liczby przykładów z innych
rejonów świata.
A jak odbywa się zstępowanie bogów i przybliżanie nieba ku
ziemi, zobaczymy na przykładzie Wiliama Blake'a, Emanuela
Swedenborga.
Byłoby błędem, gdybyśmy zjawisko podróży w zaświaty oraz
komunikowania się z bogami i duchami wiązali tylko z szamana
mi. Nosicielami tych stanów bywały także jednostki inicjowane,
założycielskie religii (Mojżesz, Mahomet i inni), kapłani i kap
łanki, magowie, niektórzy królowie (np. babiloński Etana),
prorocy ( np. Ezechiel ze Starego Testamentu), alchemicy (np.
legendarny chiński Huang-ti), tzw. nieśmiertelni chińscy oraz
wielu mistyków i świętych wszystkich religii, a nawet bywają
obecnie niektórzy zwykli ludzie w stanie nawiedzenia, jak
również niektórzy psychotycy. Można ich objąć szerszym mia
nem ekstatyków, a zjawisko duchowego odrywania się od ciała
- ekstatyzmem.
Stan ekstatyczny, wizyjny można osiągnąć za pomocą róż
nych środków i technik. Metodą najprostszą jest zażycie halucynogenu roślinnego (porównaj doświadczenia Stanisława I . Wit
kiewicza). Człowiek pierwotny znał wiele takich roślin, nadto
można wymienić niektóre gatunki grzybów. Szamani posił
kowali się też używkami tytoniowymi. Stan taki może pojawić
się spontanicznie. Środkiem wywołującym szczególnie bogate
wizje jest LSD. Ale nie tylko to. Asceza, długi post, bezsenność,
umartwienia także należą do repertuaru technik wizyjnych.
Może to być także taniec. Wizje występują również w snach.
Z pamiętników dzisiejszych żeglarzy samotników (Krzystof
Baranowski, Robert Manry i inni) dowiadujemy się, że w czasie
żeglugi doznawali oni wizyj wskutek zmęczenia i oddziaływania
monotonii morza. Doznania te są niezwykłe i sprawiają wraże
nie autentycznych widzeń. Wspomniany R. Manry pisze, że
w czasie doznawania wizji przedmioty rzeczywiste i przedmioty
wyimaginowane widzi się obok siebie bez możliwości rozróż
nienia ich charakteru, a rzeczywistość realna i imaginacja
splatają się wzajemnie. Ostatnio w ośrodkach naukowych
zjawisko to jest przedmiotem badań eksperymentalnych. Wy
wołuje się wizje u badanych osób, odcinając je od wszelkich
bodźców zmysłowych przez umieszczenie w odpowiednio skon
struowanym pomieszczeniu. Badani doznają deprymacji sen
sorycznej, przeżywają halucynacje wzrokowe i słuchowe itd.
W wizjach mających miejsce w otoczeniu naturalnym zachodzi
zmieszanie się dwu rodzajów doznań: 1) realnych, zmysłowych,
2) ekstatycznych, wizyjnych, które łącznie zlewają się w rzeczy
wistość postrzeganą jako jedność. Jest to jakby śnienie na jawie
(Baranowski 1984, s. 106, Dajczer 1984, s. 3 п., Grof 1985, s. 26
п., Huxley 1991, s. 7 п., Manry 1976, s. 100 п.).
W tym kontekście mity o przebywaniu pierwotnej ludzkości
w raju wśród bogów i w łączności z niebem, moim zdaniem,
należy zaliczyć do świadectw mówiących o panszamanizmie
pierwotnym. Podkreślmy: kiedyś do nieba i do bogów mógł
dostać się każdy człowiek, a dopiero później przywilej ten mieli
tylko szamani i im podobni. Innymi słowy, uważam, że chodzi
o Złoty Wiek, raj, w zaraniu dziejów ludzkich z panszamanizmem jako głównym paradygmatem poznawczym. Pogląd o wy
stępowaniu doznań ekstatycznych u dawnych ludzi nie jest
nowy. Pisał o tym Andrzej Wierciński (1981, s. 132 п.). Nowa
natomiast w mym artykule jest interpretacja mitów o raju,
Złotym Wieku, w kategoriach panszamanizmu jako głównego
paradygmatu poznawczego.
W ewolucji myśli ludzkiej, poczynając od epoki kamiennej,
można wyróżnić kilka faz i strukturalnych przeobrażeń manifes
tujących się jako zmiana paradygmatu poznawczego (Krzak
1993a, 1993b). Faza najstarsza dająca się wyróżnić w sferze
mitologicznej, jak sądzę, charakteryzowałaby się jakby wrodzo
ną, spontaniczną, naturalną i niejako psychologiczną skłonnoś
cią ludzi do popadania w stany transowe, niekoniecznie tylko
w warunkach zmęczenie i głodu czy wskutek zażycia środków
halucynogennych, choć i te stymulatory były stosowane. Paleo
botanicy wykryli dotychczas trzy przypadki używania halucynogenów przez ludzi epoki kamiennej (Grof 1980, s. 25, Keys
1992):
1) w grobach kapłanek w Catal Huyuk (Turcja) datowanych
na V I I tysiąclecia p.n.e.
2) w grobie neandertalczyka w jaskini Szanidar (Irak) dato
wany na czasy co najmniej 30 000 lat temu,
3) w grobowcu megalitycznym La Hogue Bie na wyspie
Jersey w Kanale La Manche, datowanym na neolit.
Wartość i znaczenie wizyj bywają różne, od widzeń o znacze
niu epizodycznym do objawień o znaczeniu ogromnym.
Czym były w szerszym i głębokim aspekcie wizje szamanów,
ekstatyków, założycieli religii i innych jednostek? - to temat do
innego artykułu. Tu warto jedynie wspomnieć, że wiążą się one
z archaicznym językiem czy sposobem poznawania i kodowania
rzeczywistości wewnętrznej (człowieka) i zewnętrznej (świata),
który leżał u podstaw światopoglądu, który nazywam archety
pem, światopoglądu o logice odmiennej, niż uznawana w dzisiej
szej nauce. Ten język ujawnia się w psychice ludzkiej także dziś,
w X X wieku, lecz wskutek reorientacji ideowej ludzi cywilizacji
naukowo-technicznej jest ignorowany i niedopuszczany do
praktyki społecznej jako system sterujący, niegdyś żywy i stawia
ny na pierwszym planie.
Jeśli chodzi o neurofizjologiczne wyjaśnienie spontanicznych
stanów transowych ludzi archaicznych, to istnieje pogląd Julia
na Jaynesa, zgodnie z którym pierwotne myślenie wiązało się
z aktywnością obu półkul mózgowych, a współczesna świado
mość powstała stosunkowo późno (około 2000 roku p.n.e).
Wcześniej istoty ludzkie nie były całkowicie świadome swego
istnienia, przypominały automaty, którymi kierowały głosy
wewnętrznych bogów zlokalizowane w prawej półkuli mózgu. J.
Jaynes dodaje, że od czasu, gdy świadomość powstała na
ruinach umysłu o dwóch niezależnych półkulach, dochodzą do
nas te głosy jako tęsknota za dawnym światem (Jaynes 1976, s.
In.).
Okres Złotego Wieku jest trudny do wydatowania. Jak
wspomniałem, mówi się o nim w źródłach chińskich sprzed dwu
i trzech tysięcy lat. Niemniej starożytny jest biblijny mit o raju.
Przy tym już wtedy okres rajski umieszczany był w odległej
przeszłości. Podobne mity w Afryce zanotowano znacznie
później, już w dobie nowożytnej. Wiemy, że mity jako opowieści
święte były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Z najwięk
szą ostrożnością można przyjąć, że w Azji Złoty Wiek przypa
dałby na młodszy paleolit lub młodszą epokę kamienną, nato
miast w Afryce sięgałby czasów późniejszych, w każdym razie
później się zakończył.
Myśl człowieka epoki kamienia zdominowana przez doznania
ekstatyczno-wizyjne nie była pozbawiona tego, co nazywamy
poznaniem racjonalnym opartym na doznaniach zmysłowych.
Człowiek pierwotny dobrze radził sobie z materialnym otocze
niem, a jego zachowanie gospodarcze, techniczne, instrumental
ne poświadczone danymi archeologii, jak pisaliśmy wyżej,
świadczą o dobrze wykształconej, a właściwie coraz bardziej
wykształcającej się świadomości, która w ciągu tysiącleci unie
zależniała się od treści dostarczanych przez podświadomość.
Gdy oglądamy narzędzia ludzi neandertalskich, przekonujemy
się o dużym techniczno-produkcyjnym znawstwie surowca
krzemiennego. Z kolei solutrejskie groty oszczepów wytwarzane
przez wczesnego „homo sapiens" wykonane są po mistrzowsku,
a sekrety ich formowania i obróbki są trudne do odgadnięcia.
Następnie młodszą epokę kamienną cechują liczne zdobycze
techniczne, technologiczne, architektoniczne, medyczne, geo
logiczne, organizacyjne, wywołujące podziw badaczy (Siemienow 1957, s. 5 п.).
Czy można zawierzyć mitom i dopatrywać się w nich rzeczy
wistości historycznej? Jest pewne, że nie zawsze należy pojmo
wać je literalnie. Są to utwory przedziwne. Nierzadko operują
alegorią i symbolem. W każdym razie są to opowieści ważne
i poważne. Mit to dawny sposób opisywania świata i człowieka,
niejako odpowiednik dzisiejszej filozofii i teorii naukowych. Za
A. Wiercińskim (1981, s. 133) można przyjąć, że mity są
utworami wieloaspektowymi obejmującymi:
1) odwzorowania kosmiczne,
2) biologiczne,
3) społeczne,
4) odbijają procesy rozwoju osobniczego świadomości i pod
świadomości,
5) odwzorowania etnogenetyczne i historyczne.
Przykładami mitów ostatniego rodzaju są między innymi:
opowieść o wojnie trojańskiej, skandynawskie mity o Wanach
i Asach, dzieje wczesnego cesarstwa Japonii zawarte w „Kojiki"
i wiele innych. Toteż wolno nam ujmować jako historyczne mity
o raju i bogach wśród ludzi, nie zapominając o tym, że są to
zarazem jakby opowieści filozoficzno-kulturowe.
Paradygmat panszamanizmu Złotego Wieku załamał się.
Mity mówią o zmianie gwałtownej. W mitach chińskich opowia
da się, że stało się to wtedy, gdy w niebie pojawił się złu duch
imieniem Cz'y-jou. Potajemnie opuścił się na ziemię i zaczął
podjudzać ludzi do buntu. Spowodował, że zbuntował się lud
Miao, by pomóc Cz'y-jou w zawładnięciu tronem najwyższego
boga. Jednak najwyższy władca pokonał złego ducha, a lud
Miao został pobity. Dla zapobieżenia w przyszłości podobnym
wystąpieniom najwyższy bóg polecił duchowi Czunowi (Wiel
kiemu) i Li (Czarnemu) przeciąć drogę między niebem i ziemią,
aby ludzie nie mogli dostawać się do nieba, a duchy opuszczać na
ziemię. Po przecięciu połączenia między niebem i ziemią duchy
niebiańskie mogły czasami schodzić na ziemię, lecz ludzie nie
mogli już dostawać się do nieba. Odtąd podnosić się do nieba
oraz opuszczać z nieba na ziemię mogli tylko bogowie, nieśmier
telni i szamani, a więc nie wszyscy, lecz tylko wybrani (Janszina
1984, s. 137 п., Jewsjukow 1985, s. 56 п., 1988, s. 40 п., Juan Ke
1987, s. 70 п.).
Toradiowie z Celebesu opowiadają, że bóg opuścił ziemię
w wyniku złego zachowania się ludzi. Na Sumatrze Batakowie
znają opowieść o wysokiej skale z drzewem sięgającym nieba
47
umożliwiającym spotykanie się z bogiem, z którym łączność
została przerwana wskutek tego, iż pewien mężczyzna splunął na
drzewo rozgniewany tym, że jego żona udała się do nieba
i pozostawiła go samotnym. To znów w Roti (Indonezja) mówi
się o niegrzecznym zachowaniu się bardzo wysokiego mężczyz
ny, Laikomaha, który głową sięgał nieba i nie mógł chodzić
w pozycji wyprostowanej. Zażądał od nieba, aby się podniosło,
za co niebo rozgniewało się i oddaliło od ziemi tak, że nawet
ptaki nie mogły go osiągnąć. Z kolei u ludu Manobo z Mindanao
(też Indonezja) niebo oddaliło się w wyniku uderzenia go
tłuczkiem przez pewną starą kobietę. U indonezyjskiego ludu
Tagolog bóg odsunął niebo, gdyż ludzie rzucali w nie kamienia
mi. Wreszcie uderzenie nieba przez pewną rozzłoszczoną kobietę
było powodem oddalenia się go na wyspie Nias. Na Tajwanie
zanotowano legendy mówiące o podniesieniu się nieba wzwyż
po tym, jak heros Oadzymy strzelił z łuku do słońca. Również na
Nowych Hybrydach niebo rozgniewało się i podniosło w górę,
gdyż kobiety uderzały w nie tłuczkami, gdy przygotowywały
potrawy. U ludów ałtajskich mamy opowieść podobną do
biblijnej: bóg zabrania ludziom jeść owoców z drzewa, a ludzie
popełniają grzech z namowy diabła i węża, który najpierw skusił
kobietę. Swoiste wątki na ten temat mamy w południo
wo-wschodniej Azji. U ludu Lao należącego do grupy Thai
łączność między niebem i ziemią uległa przerwaniu, gdy zostało
ścięte drzewo figowe, gdy została ścięta liana i gdy wywiercono
otwory w dwu dyniach, które to rośliny umożliwiały kiedyś
kontakt z niebem. Według legendy Umdurtów niebo podniosło
się wysoko i połączenie z nim stało się niemożliwe, kiedy pewien
człowiek, straciwszy doń wszelki szacunek, położył na nim
kawałek chleba powalany łajnem (Frazer 1919, t. I I , s. 52 п.,
Haavio 1979, s. 377 п., Holmberg 1964, s. 381, Jewsjukow 1985,
s. 69 п., 1988, s. 40.).
Podobnie mity afrykańskie wiążą koniec raju i Złotego Wieku
ze złymi czynami ludzi. Pigmeje opowiadają, że bóg oddalił się
od ludzi wskutek niesnasek i kłótni między nimi. Według
Aszanitów stwórca Onyankopong opuścił ludzi po tym, jak
kobiety ubijając jedzenie w moździerzu zirytowały się obecnoś
cią boga, który stał obok nich; powiedziały mu, aby odszedł,
a następnie pobiły go tłuczkami. Oto jedna z opowieści o odejś
ciu boga. Dawno, dawno temu Onyankopong żył na ziemi i był
bardzo blisko ludzi. Pewna stara kobieta zwykła tłuc swe „fufu"
(zacier z jamu) i tłuczkiem ciągle uderzała Onyankoponga.
Wtedy bóg powiedział do niej: Dlaczego ciągle mnie uderzasz?
Ponieważ to czynisz, oddalę się do nieba. Co też uczynił. Ale
potem, kiedy ludzie nie mogli zbliżyć się do Onyankoponga,
stara kobieta rzekła swym dzieciom, aby pozbierały moździerze
i ustawiły je jeden na drugim aż dosięgną do miejsca przebywa
nia Onyankoponga. Dzieci uczyniły to, ustawiły moździerze
w postaci stosu, ale góra nie sięgnęła do Onyankoponga. Nie
mogły znaleźć kolejnego moździerza, a wtedy ich babka powie
działa: Weźcie moździerz ze spodu stosu i umieśćcie go na
szczycie. Zrobiono to i wtedy wszystko zawaliło się i upadło na
ziemię, powodując śmierć wielu ludzi. Dodajmy, że chodzi tu
0 motyw góry kosmicznej z moździerzy (odpowiednik Wieży
Babel). W grupie Mande bóg opuścił ziemię i udał się do nieba,
gdyż ludzie stali się leniwi i sądzili, że nie muszą sami nic robić,
a tylko żądali od niego coraz to nowych rzeczy. Odtąd obwiesz
czał im swoją wolę za pośrednictwem góry i snów. U ludu Yao
bóg Mukungu opuścił ziemię z powodu okrucieństwa ludzi
wobec zwierząt. W zachodniej Afryce opowiada się, że niebo
oddaliło się od ziemi, gdyż często zdarzało się, że kobiety
w czasie pracy uderzały w nie tłuczkami od stęp, a jedna z nich
któregoś dnia tak się rozzłościła, że uderzyła niebo specjalnie
1 łyżka przeszyła je na wylot. Bóg odszedł i odtąd ludzie mieli
poważne kłopoty z porozumieniem się z nim. A więc powodem
odejścia boga były albo ludzka chciwość i brak umiarkowania,
albo złość kobiet i ich nieostrożność. Także grzech pożądliwości
rzeczy zakazanych. Chciwość kobiet była powodem odejścia
boga u Dinków z Sudanu. Również w innych mitach stwierdza
się, że bóg oddalił się z ziemi wskutek błędów popełnionych
48
przez człowieka. Plemieńcy Fernado Po opowiadają, że bogowie
pozostawili ludzi samym sobie, obawiając się ich inwazji w nie
bie, gdy ci próbowali udać się tam po drabinie. U ludu Ewe
istnieje opowieść mówiąca, że główne bóstwo niebiańskie prze
stało przychodzić do ludzi, gdyż nabrali oni brzydkiego przy
zwyczajenia wycierania o niebo brudnych rąk. Jedno z plemion
z nad górnego Zambezi zostało opuszczone przez boga Nimbwe,
gdyż ludzie chcieli go zabić. Fadżulowie opowiadają, że łączność
między bogami i ludźmi została przerwana, gdyż hiena przegryz
ła linę łączącą ziemię z niebem (Frazer 1919, t. I , s. 59 п.,
Jewsjukow 1985, s. 69 п., 1988, s. 41 п., Piłaszewicz 1978, s. 145
п., 1986, s. 31 n„ Sokolewicz 1986, s. 160 п., Werner 1964, s. 124
п.).
Także w dawnym Meksyku powodem zerwania łączności
z niebem było wykroczenie. Wymienia się niebaczne zerwania
kwiatów przez kobietę o imieniu Ixnextli - odpowiedniczkę
biblijnej Ewy. W innej wersji mówi się o grzechu polegającym na
zjedzeniu owocu z drzewa. To znów wspomina się o winowaj
czyni imieniem Itzpapałotl, która zjadła czy ścięła „róże"
w ogrodzie, wskutek czego z drzewa wyciekły soki o doszło do
jego zniszczenia. Mity o zniszczonym drzewie znane są też
z Ameryki Południowej (Graulich 1983, s. 575 п.).
I wreszcie grzech i wykroczenie przeciwko bogu mamy
w Biblii (Biblia 1982, Genesis, I Księga Mojżeszowa, I I I : 1 n.,).
Adam i Ewa zostają wypędzeni z raju na skutek zerwania
i spożycia jabłka z drzewa wiadomości złego i dobrego. Doszło
do tego z namowy szatana, odpowiednika chińskiego Cz'y-jou.
Wątek ten doczekał się wielu komentarzy myślicieli i teologów.
Przytoczone przykłady stanowią zaledwie część opowieści
znanych u bardzo wielu ludów świata.
Jak należy rozumieć bunt, grzech i wykroczenie przeciwko
bogu, w wyniku których opuszcza on ludzi i zostaje przerwana
powszednia łączność z niebem? Moim zdaniem, chodzi tu
0 zmianę paradygmatu poznawczego, o zmianę w strukturze
myślenia dawnej ludzkości. Przy tym swoistość mitologicznego
opisu tej zmiany tłumaczy się tym, iż człowiek archaiczny,
którego można określić mianem „homo religiosus", wszelkie
zjawiska i procesy w świecie zewnętrznym i wewnętrznym
ujmował w kategoriach teistycznych (pogląd, że bogowie nie
rządzą światem zrodził się nie tak dawno). Panszamanizm
Złotego Wieku (raju) i w ogóle szamanizm elitarny czasów
późniejszych - to zjawisko zdominowania psyche przez treści
podświadomości o archetypowym charakterze ( o roli pod
świadomości w myśleniu archaicznym pisał między innymi Carl
Gustaw Jung). W dobie Złotego Wieku świadomość też jest
obecna, a przetrwanie danych zmysłowych i oparte na nich
myślenie racjonalne mają swój udział w procesie poznania
1 działalności człowieka pierwotnego. Jednak, jak byśmy powie
dzieli, ogólne, swego rodzaju „teoretyczne" modelowanie obra
zu świata, słowem to, co nazywamy światopoglądem, jest bardzo
silnie zdominowane przez treści archetypowe, treści i obrazy
ekstatyczne - wizyjne, krótko mówiąc, przez doznania wy
twarzane w podświadomości, które odgrywają pierwszoplano
wą rolę w modelowaniu obrazu świata. W wyniku tego człowiek
archaiczny ujmuje istotę świata i samego siebie jako rzeczywis
tość zdeifikowaną, owładniętą przez bogów i duchy, którym
przypisuje sprawstwo zjawisk naturalnych i kosmicznych.
W tym kontekście odejście bogów i przerwanie kontaktu
z niebem (i światem podziemnym) rozumiem jako zmianę
paradygmatu panszamanizmu na paradygmat inny, w którym
znacznie silniej dochodzą do znaczenia treści świadomości,
a jednocześnie następuje znaczne zredukowanie doznań co
dziennych wytwarzanych przez podświadomość. Było to rodze
nie się świadomości i było to zarazem pierwsze odczarowanie
świata, drugie zaś odczarowanie miało miejsce później, w okresie
przełomu greckiego. Nie znaczy to, że podświadomość przestała
istnieć i oddziaływać na świadomość. Do tego nie doszło i chyba
nigdy nie dojdzie. Wypędzenie z raju to akt zubożenia codzien
nych doznań podświadomości. Panszamanizm kończy się, a na
jego miejscu zostaje szamanizm elitarny. Odtąd z niebem
i bogami (oraz światem podziemnym) kontaktują się przede
wszystkim jednostki wybrane, choć jeszcze niemało jest innych
ludzi, którzy mogą doznawać stanów ekstatyczno-wizyjnych
(np. w Starym Testamencie znajdujemy około 85 ekstatyków
wymienionych z imienia, a w pewnym miejscu czytamy, że jeden
z królów zgromadził ich czterystu). Nie jest to już jednak
zjawisko powszednie i powszechne. Nadal uważa się, że bogowie
rządzą światem i ludźmi, ale łączność z nimi i z niebem jest dla
zwykłych śmiertelników utrudniona i nierzadko wymaga znajo
mości tajemnych praktyk i metod. Paradygmat poznawczy
ludzkości po skończeniu się Złotego Wieku ogranicza się do
animizmu. Taką odnajdujemy ludzkość, gdy wkracza ona w erę
źródeł pisanych i taką widzimy niemal do naszych dni, tam gdzie
zachowały się tzw. kultury pierwotne. Natomiast obecnie, o ile
wiem, nie są nam nigdzie znane społeczności o charakterze
panszamanistycznym. Ten etap od dawna należy do przeszłości.
Interpretacja nasza przypomina pogląd Immanuela Kanta,
który grzech biblijny interpretował jako narodziny rozumu,
i przekroczenie progu wolności (Kant 1973, s. 472 п.).
Jak mówi się w większości mitów, inicjatorkami grzechu czy
buntu przeciwko bogu, czyli w naszym rozumieniu, inicjator
kami przełomu umysłowego, były kobiety. To ważny fakt.
Próbując schronologizować ten przełom, należałoby go chyba
wiązać z okresem matriarchatu, z religią Wielkiej Matki (VII
- I I I tysiąclecie p.n.e.) i przewagą kobiet w ideologicznym
sterowaniu społeczeństwami wczesnego neolitu, a może nawet
już późnego paleolitu.
Ciekawe, że myśl podobną do tezy zawartej w niniejszym
artykule wypowiedział już w X V I I I wieku Emanuel Swedenborg, któremu z autopsji znane były przeżycia ludzi Złotego
Wieku, o czym będzie mowa niżej (Swedenborg, br. r.., s. 76 п.).
Czytamy u tego mistyka: „Nauczony zostałem z nieba, że
najstarsi na naszej ziemi, którzy byli ludźmi niebieskimi, myśleli
według samych zgodności i że przyrodzone świata przedmioty,
które mieli przed oczyma, służyły im jako środki takiego
myślenia; że, dalej, ponieważ byli takimi, obcowali z aniołami
i rozmawiali z nimi, i że w ten sposób niebo za ich pośrednictwem
zostało połączone ze światem. Dlatego to czas ten został
nazwany złotym wiekiem, o którym i starzy pisarze mówią, iż
niebianie zamieszkiwali między ludźmi i łączyły ich przyjaciels
kie stosunki. Nauczono mnie dalej, że jednak po czasach tych
ludzie nastali inni, których nie według samych zgodności, lecz
według ich znajomości myśleli, i że łączność nieba z człowiekiem
i wtedy istniała, lecz nie tak ścisła; czasy tych ludzi są to te, które
nazywają się srebrnym wiekiem. Potem nastali ludzie, którzy
wprawdzie znali zgodności, lecz według znajomości ich nie
myśleli, a to dlatego, iż trwali w dobru przyrodzonym, nie zaś jak
poprzedni, w duchowym. Czasy tych ludzi nazywały się wiekiem
miedzianym. Wreszcie po czasach tych ludzi człowiek stopniowo
stawał się coraz bardziej zewnętrzny, a wreszcie cielesny, i że
wtedy zupełnie została zatracona znajomość zgodności, a z nią
znajomość nieba i wielu rzeczy, które należą do nieba. To, że
nazywano poprzednie wieki według złota, srebra i miedzi
pochodziło także ze zgodności, albowiem złoto znaczy według
zgodności dobro niebieskie, w którym trwali najstarsi; srebro zaś
znaczy dobro duchowe, w których po tamtych trwali starzy;
miedź, dobro przyrodzone, w którym trwało najbliższe potomst
wo; żelazo natomiast, według którego nazywany został wiek
ostatni, znaczy twardą prawdę pozbawioną dobra".
I dalej. „W takim to połączeniu z aniołami trwali najstarsi
ludzie na tej ziemi, których czasy nazwane zostały wiekiem
złotym. Ci, ponieważ uznali Bóstwo pod człowieczą postacią,
a zatem Pana, rozmawiali z aniołami niebieskimi jak ze swoimi,
i niebo i świat stanowiły w nich jedność. Po tych czasach jednak
człowiek stopniowo wydalił się z nieba, a to dlatego, że umiłował
siebie ponad Pana i świat ponad niebo, co w konsekwencji dało,
że zaczął uczuwać przyjemność miłości własnej i miłości świata,
które są odrębne od przyjemności niebieskich, a w końcu doszło
aż do tego, że nie wiedział, czy co innego jest przyjemnością.
Wtedy zamknęło się wnętrze, które otwarte było ku niebu
i zewnętrzność została otwarta ku światu; co, gdy tak się dzieje,
sprawia, że człowiek trwa w świetle pod względem wszystkiego,
co należy do świata, w ciemności zaś pod względem wszystkiego,
co do nieba należy. Po tamtych czasach rzadko już kto
rozmawiał z aniołami niebieskimi..."
Wypędzenie z raju, czyli zmiana paradygmatu myślenia,
wymagałoby wyjaśnienia w kategoriach naukowej filozofii
kultury. Należałoby wykazać, czy zmiana ta, przełomowa, ale
czy rzeczywiście nagła jak mówią mity, miała uwarunkowania
biologiczne, socjologiczne, kulturowe, gospodarcze, czy też
polegała ona na swoistej dla myślenia przemianie autonomicz
nej. Jest to temat do odrębnej pracy.
Zaprezentowałem Czytelnikowi tezę tłumaczącą mity o raju
jako świadectwie panszamanizmu Złotego Wieku proponując
podejście historyczne. Takie wydaje mi się najbardziej słuszne.
Tym niemniej można wysunąć interpretację alternatywną. Nie
jest wykluczone, że mity te są osobniczym wspomnieniem
przebywania w łonie matki odniesionym do dzieciństwa ludzko
ści. Jednak kto wie czy nie mamy tu do czynienia i z jednym
i z drugim. Pozostawałoby to w zgodzie z poglądami tych
badaczy, którzy utrzymują, że ontogeneza człowieka odpowiada
jego filogenezie.
Ważne wyniki odnoszące się do fenomenu myślenia człowieka
Złotego Wieku przyniosły badania Stanislava Grofa.
Od lat sześćdziesiątych uczony ten prowadzi badania nad
podświadomością ludzką, które po osiągnięciach Zygmunta
Freuda i C. G. Junga stanowią w tym względzie znaczący krok.
Z badań tych wynika, że w człowieku zakodowana jest cała
przeszłość biograficzna, doznania okołoporodowe, cały okres
przebywania człowieka jako płodu w łonie matki, doznania
zapłodnieniowe oraz, najbardziej niezwykłe, doznania przedzapłodnieniowe i pozaosobowe zwane transpersonalnymi, któ
re odnoszą się do całego rozciągającego się poza człowiekiem
świata ciał nieożywionych oraz roślin, zwierząt i ludzi. Dla
naszego zagadnienia ważne są niektóre z tych wyników. Rzucają
one światło na te sfery podświadomości, w których zakodowana
jest pamięć o Złotym Wieku. Pozwalają one dotrzeć do warstw
i doznań odnoszących się do biologicznej, psychologicznej,
społecznej, rasowej i duchowej przeszłości osobnika i gatunku
ludzkiego oraz dotrzeć do rzeczywistości opisywanej przez mity
i wielkie tradycje mistyczne i religijne, słowem, i do ontogenezy
i do filogenezy człowieka. Zreferujemy to, co bliżej wiąże się
z naszym zagadnieniem. Otóż S. Grof wzbudził między innymi
doznania, w których występują postacie, sytuacje i świat znany
z mitów i legend starożytnych. Są tu doznania nie tylko ludzkich
postaci, ale także postaci czysto wizyjnych, jak Uroboros,
Tyfon, centaur, Cerber, sfinks, różnorodne smoki, elfy, gnomy,
trolle itd. oraz, co jest dla nas ważne, postacie bogów zła i dobre,
takie jak szatan, Lucyfer, Hades, Aryman, Huicilopocztli, Kali,
Lilith, Rangda, Koatlikus, Moloch, Pluton, Ozyrys, Persefona,
Attis, Adonis, Kecalkoatl, Dionizos, Wotan, Balder, Chrystus,
Matka Boska, Apollo, Afrodyta, Izyda, Ahuramazda, Lakszmi
itd. Jest też doznanie spotkania z demiurgiem świata, tj. bogiem
kreatorem, a nawet identyfikacja z nim. S. Grof jest w stanie
prowadzić doznania ludzkie ku tym postaciom i sytuacjom
przeszłości, postaciom z mitów i religii (Grof 1975, s. 1 п., 1985,
s. 1 п., 1988, s. 1 п., 1990, s. 3 п.).
Trzeba dodać, że u przeszłych i dzisiejszych społeczeństw
pierwotnych ludzie umieli wprowadzać się w stany umoż
liwiające im spotkania z boskimi i demonicznymi postaciami.
Wielka wiedza i precyzyjne techniki psychiczne służyły tym
celom, które zrealizowano - jak wspominaliśmy - przede
wszystkim dzięki różnorodnym halucynogenom czyli substanc
jom psychodelicznym. E. Bourgignon stwierdziła wśród przeba
danych przez siebie 488 pierwotnych społeczności świata aż 90%
takich, w których instytucjonalnie praktykowano wprowadze
nie się w psychodeliczne stany świadomości (Noll 1985, s. 447).
Przykład: przebywając w Oklahomie w 1849 r. J. Rave - twórca
pejotystycznego kultu u Indian Winnebago - doznał wizji pod
wpływem pejotlu; opisał je następnie antropologowi Paulowi
49
Radinowi: „Zobaczyłem człowieka z rogami i długimi szponami
oraz z dzidą w ręku..., o północy zobaczyłem boga". Można
zobaczyć postacie świata niebiańskiego jak też świata podziem
nego. Jak pisze Herodot (1959, t. I , s. 173), faraon Rampsymit,
zstąpiwszy żywcem do Hadesu, grał z boginią Demeter w kości.
To znów u Wergiliusza czytamy o Eneaszu, jak schodząc do
Tartaru, zobaczył centaury, Scyllę dwukształtną, Bryjareja o stu
ramionach, gada z bagnisk Lerny, Chimerę zbrojną w płomień,
Gorgony, Harpie i Geriona o trójkątnym cielsku oraz różne
dzikie widziała, a potem dotarł do świata zmarłych i rozmawiał
z nimi (Publius Vergilius Maro 1987, s. 179 п.).
Ale wróćmy do S. Grofa. Jego badania polegały na pobudza
niu z pomocą LSD lub metodą oddechową pamięci indywidual
nej i gatunkowej u człowieka, wyzwalającą treści i doznania
spoczywające w podświadomości. Z badań tych, podobnie jak
z badań C. G. Junga, wynika, że podświadoma część psyche
zawiera elementy strukturalizujące, tworzące i odpowiedzialne
za mity, inaczej mówiąc, że starożytne mity były tworzone przy
silnym udziale podświadomości, która - moim zdaniem - od
grywała w myśleniu ludzkim tym większą rolę, im wcześniej
cofamy się w historię i prehistorię człowieka. Jej najsilniejsza
dominacja cechowała ludzi Złotego Wieku, by z czasem maleć
na korzyść wzrostu świadomości i rozumu.
Jak wspomniano, ontogeneza człowieka odpowiada jego
filogenezie, co znalazło potwierdzenie w badaniach S. Grofa.
Otóż doznania raju leżą też u początku życia osobniczego
w łonie matki. Jakie główne doznania ma osobnik przebywający
w łonie matki? S. Grof pisze, że jest to doznanie kosmicznej
jedności. Jest przekroczona dychotomia subiekt - obiekt, ma
miejsce niezwykle mocne wzruszenie i odczucie przyjaźni, spo
koju, pogody i szczęśliwości, szczególne odczucie świętości,
transcendensji czasu i przestrzeni, odczucie swego istnienia oraz
odczucie związku z kosmosem. Osoby opisujące ten stan mówią
0 kontakcie z nieskończonością, o całkowitym zaniku poczucia
ja, ich świadomość jest poszerzona i obejmuje całe uniwersum.
Mają odczucie niezwykłej mocy, a nawet (niektóre osoby)
identyfikacji z bogiem. Doznają wglądu w prawdziwą istotę bytu
1 egzystencji. Chodzi tu o ekstazę doznania kosmicznej jedności,
którą można określić jako oceaniczną. Świat wydaje się w niej
niewyrażalnie piękny i promieniujący jasnością. Zdroworozsąd
kowe myślenie i potrzeba racjonalnej analizy doznają znacznej
redukcji, a uniwersum przedstawia się jako tajemnica, która
dopiero musi być rozwiązana. Świat przedstawia się jako miejsce
przyjazne, a zło wydaje się nieważne, przelotne i nie istniejące.
Ma miejsce subiektywna identyfikacja z wszechświatem. Ma się
wizje najrozmaitszych bóstw. Ma się też wizje demonów różnego
rodzaju oraz złych bóstw, co związane jest z zakłóceniami ciąży
odnoszącymi się do organizmu matki, a tym samym i płodu.
Dobre bóstwa wiążą się tu z doznaniami organizmu pozytyw
nymi, a złe z negatywnymi i przyjmują one postacie znane
z różnych kultur (Grof 1975, s. 1 п., 1985, s. 1 п., 1988, s 1 п.,
1990, s. 3 п.).
Innymi słowy: w tej najważniejszej fazie rozwoju człowieka
występują doznania związku z oceanem lub różnymi akwatycznymi formami życia lub z kosmosem. Jest to odczucie przebywa
nia w niebie i raju, opisywane w różnych dawnych mitach.
Chodzi tu o coś wspaniałego, występują piękne kwiaty, soczyste
owoce, egzotyczne ptaki, blask złota, srebra i drogocennych
kamieni oraz strumienie i fontanny z wodą życia. Doznania te
mają aspekt numeniczny. Czuje się kosmiczną jedność i mistycz
ną unię z całym światem nie mającym granic oraz uwielbienie
i miłość do wszystkiego. Występują uczucia odprężenia, satys
fakcji, bezpieczeństwa, spokoju. Chodzi tu o idealny (czasami
tylko zakłócony) stan symbiozy biologicznej i emocjonalnej
pomiędzy matką i dzieckiem. Odczuwanie tego wszystkiego ma
zabarwienie sakralne i święte.
Złoty Wiek był dawno i skończył się, a od tamtego czasu
zaszły istotne zmiany w strukturze myślenia ludzi. Rozejrzyjmy
się: rozwija się racjonalizm, a za pierwszoplanowy światopogląd
uważa się ten oparty na nauce, która współzawodniczy z religią.
50
Ale te sfery podświadomości, które były najaktywniejsze w epo
ce kamiennej, przebijają się u niektórych jednostek, a nawet
całych grup ludzkich poprzez stulecia, a także w naszym okresie
nowożytnym. Ciągle rodzą się dzieci Złotego Wieku. W dzie
jach, poczynając od czasów starożytnych, wiele było jednostek,
które przeżywały wizje nieba, świata podziemnego, obcowały
z bogami, duchami, aniołami, demonami itp. postaciami, ale
jedno jest charakterystyczne: niewiele było takich, które ogląda
ły bogów i rozmawiały z nimi. Ten najgłębszy rodzaj doznań
bezpowrotnie skończył się wraz ze Złotym Wiekiem, a z czasem
zaczęto nawet twierdzić, że bezpośrednie spotkanie z postacią
boga prowadzi do śmierci (porównaj słowa Jahwe skierowane
do Mojżesza: „Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie
może mnie człowiek oglądać i pozostawać przy życiu"). Historia
dostarcza wielu nazwisk większych i mniejszych wizjonerów,
0 których jest mowa w źródłach i dziełach z naszego kręgu
kulturowego i kręgów innych. O kilku postaciach będzie teraz
mowa.
Jedna z najznaczniejszych to Mahomet (ok. 570-632). Już od
wczesnej młodości zdradza! on cechy mistyka, wcześnie miewał
dziwne widzenia i miał wiele cech wspólnych z tzw. „kahinami"
czyli ludźmi o skłonnościach wizyjnych i prorokowania. Wi
dział, słyszał, odczuwał rzeczy niedostępne dla zmysłów innych
ludzi. Znane jest najważniejsze wydarzenie z jego życia: ob
jawienie wiary w Allaha zawarte w „Koranie". To archanioł
Gabriel dyktował mu prawdy „Koranu". Widzenia te były tak
niezwykłe, iż Mahomet chwilami nie był pewien czy nie popadł
w obłęd, a mówi o tym arabskie słowo „medżnun", które
oznacza opętanie przez diabła. Można tu mówić o szaleństwie
kontrolowanym, gdyż Mahomet bardzo dokładnie rozróżniał
to, co pochodziło z objawienia, od tego, co było jego sądem.
Podobno podczas objawień czasem padał na ziemię, a na jego
ustach pojawiała się piana. Krytyka europejska usiłowała
dopatrzyć się w tym patologicznego charakteru wystąpień
proroka. Dowodzono, że Mahomet cierpiał na epilepsję, his
terię, a nawet dopuszczano możliwość stanów paranoicznych
1 schizofrenii. Tłumaczenia te są błędne (Gaudefroy - Demombynes 1988, s. 43 п., Hrbek, Petraćek 1971, s. 41 п., Rodinson
1991, s. 42 п.).
Tradycja, legendy, pisma i częściowo „Koran" mówią o wnie
bowstąpieniu Mahometa, które miało mieć miejsce, gdy liczył
około 55 lat. Podróży do nieba miało być trzy. Prorok osiągnął
kolejne siedem niebios i dotarł do boskiego tronu. Po niebie
oprowadzał go archanioł Gabriel, a towarzyszyli im aniołowie.
Oprócz boga i aniołów miał tam widzieć też dawne zmarłe
osobistości. Odbył też podróż do piekieł. Oto słowa Mahometa:
„Zrobiła się dziura w dachu mego domu, kiedy byłem w Mekce.
I Gabriel zszedł przez nią. Rozciął mi pierś i obmył ją wodą
z Zamzanu. Potem przyniósł dzbanuszek ze złota napełniony
mądrością, „hikuną", i wiarą i wlał mi je w pierś; potem znów ją
zamknął. Następnie wziął mnie za rękę i uniósł w niebo".
Według pewnej tradycji A'iszy tylko sam „uruh" (dusza)
proroka wprowadzony został do nieba, gdy ciało spoczywało
w łóżku; inna wersja mówi, że była to także podróż cielesna.
Można przypuszczać, że wszystko to pochodziło z jego wnętrza,
świadkowie bowiem niczego nie widzieli.
William Blake (1757 - 1827). W encyklopedii naukowej
czytamy o nim: myśliciel, poeta, artysta, mistyk. Natomiast inni
pisali o nim: „gość był więcej niż pomylony", a więc szaleniec
o szaleństwie kontrolowanym. Jego fenomen był szczególny,
gdyż takim był od urodzenia. Już jako czteroletni chłopiec miał
pierwszą wizję mistyczną: do jego pokoju zajrzał przez okno
bóg, spotkał boga, a w krótkim czasie potem miał obraz drzewa
aniołów. I takie rzeczy widywał ciągle i żył nimi przez całe życie.
Bez przerwy niemal odwiedzali go mieszkańcy innych światów:
aniołowie, prorocy, wróżki, elfy, czarodzieje, giganci itp. Gdy
miał trzydzieści lat, odwiedził go duch zmarłego brata. Pośród
tych postaci. W. Blake czuł się doskonale. Zdominowały one
całe jego życie i całą twórczość poetycką i artystyczną, bo jaką
inną? Najbardziej natchnieni poeci są przecież dziećmi Złotego
Wieku. Pod dyktando tych istot W. Blake pisał swe poematy,
a nawet prywatne listy. Wszystkie utwory, jakie wyszły spod
pióra tego poety, uważa się za mistyczne. Wszystkie były
natchnione i napisane z inspiracji świata duchowego. Uwielbiał
E. Swedenborga, swego brata duchowego (Kozubska, Tomkowski 1993, s. 5 п.).
Innym wybitnym dzieckiem Złotego Wieku był właśnie
Emanuel Swedenborg (1688-1772). Ten mistykiem stał się
dopiero w drugiej połowie swego życia, a przedtem był trzeźwo
myślącym fizykiem, matematykiem i inżynierem. Gdy miał 57
lat, ukazał mu się w gospodzie po wieczerzy bóg pod postacią
człowieka, a potem ukazał mu się w nocy i oznajmił zdumione
mu inżynierowi, że jest Panem, stworzycielem świata i od
kupicielem, i że wybrał Swedenborga do objawienia ludziom
duchowego sensu Pisma Świętego, i tej samej nocy otworzył
przed nim świat duchów oraz niebo i piekło. Taki był początek.
E. Swedenborg napisał o tym wiele dział. Przez resztę życia na
jawie i we śnie obcował z aniołami i duchami zmarłych. Pisał:
„Pozwolono mi widzieć je zupełnie na jawie, czyli wtedy, gdy
znajdowałem się zupełnie przy zmysłach cielesnych i w stanie
jasnego rozumienia". A więc znów szaleństwo kontrolowane.
Wielokrotnie spotykał też samego boga. Z postaciami tymi, jak
pisze, rozmawiał jak z ludźmi na ziemi. Miał też wizje przebywa
nia w niebie i piekle. Rozmawiał z tymi istotami w domu, na
ulicach, na polach, rozmawiał z nimi godzinami, przez całe
tygodnie i miesiące, a nawet lata (Swedenborg, brak г., s. 7 п.).
Wreszcie postać bliższa naszemu wiekowi: święty Jan Bosko
(1815-1888). Jego doznania wizyjne, a były to głównie nocne
sny, zaczęły się jeszcze w okresie szkolnym. Doznawał nie
zliczonych wizji przez całe życie, które było niezwykłe, i które
opisał w 20 tomach „Pamiętników biograficznych". Wizjom
towarzyszyły głosy boże, głosy diabelskie itd. Spotykał niezwyk
łe postacie ziemskie, niebiańskie i piekielne: aniołów, Matkę
Boską, zwierzęce demony i różne tajemnicze osoby splecione
z postaciami z jego otoczenia życiowego (Sny 1989, s. 7 п.). Św.
Jan Bosko wypowiedział o sobie znamienne słowa: „Wiele osób
uważało mnie za niespełna rozumu i wierzyło głęboko, że jestem
chory umysłowo".
Podobnych ludzi Złotego Wieku było w przeszłości dalszej
i bliższej niemało. Jest o nich mowa w literaturze mistycznej
i religijnej całego świata. Obfitowało w nich średniowiecze.
W miarę postępów racjonalizmu było ich coraz mniej. Wiz
jonerów nie brak też w naszym X X wieku. Należy do nich
między innymi ojciec Pio, dzieci z Fatimy oraz mnóstwo innych
postaci, które dzięki takiemu natchnieniu wniosły wartości do
kultury, a listę można wzbogacić o postacie pomniejsze i całkiem
małe, będące pacjentami szpitali psychiatrycznych.
Jednak najbardziej spektakularnym powrotem ludzi dzisiej
szych do myśli Złotego Wieku, moim zdaniem, był artystyczny
prąd surrealizmu. Surrealiści odkryli Złoty Wiek w człowieku
i nadali swemu odkryciu rangę programu dla ludzkości. Pojmo
wali sztukę jako ekspresję podświadomych treści psychicznych.
Było to zanegowanie przewodniej roli rozumu, racjonalizmu,
zdrowego rozsądku i logiki. Tę ostatnią uznali za formę
myślenia sprzeczną z naturalnymi skłonnościami umysłu. Od
rzucali naukę typu kartezjańskiego, świadectwa wiedzy pozyty
wnej, ciasny praktycyzm, szereg tabu moralnych, słowem - za
kwestionowali myślowe podstawy współczesnej cywilizacji. Sta
wiali natomiast na niczym nie skrępowaną wyobraźnię i pod
świadomość, które - jak pokazaliśmy wyżej - były dominujący
mi cechami myślenia ludzi Złotego Wieku. Było to kolejne
przebudzenie się podświadomości, która z niezwykłą siłą opano
wała umysły przedstawicieli tego kierunku. Gdybyśmy nie znali
mitów o Złotym Wieku, wystarczyłoby poznać program i działa
lność surrealistów, by mieć obraz myślenia ludzi z tamtej epoki.
Tożsamość jest zupełna. Program i założenia ideowe surrealiz
mu najpełniej ujął i przedstawił ideolog tego ruchu Andre
Breton. Co głosili i co postulowali? Na miejsce rozumu jako
pierwiastka wiodącego miała stanąć wyobraźnia, której rozum
miał być podporządkowany. Pociągały ich sny na jawie i do
znania cudowności objawione w życiu codziennym. W ich
obrazach miało miejsce zmieszanie człowieka ze światem zwie
rzęcym, roślinnym i nieożywionym. Głosili apoteozę dziecięctwa
i dzieci, o których pisali, że są dławione przez tresowników.
Cenili halucynacje i przeżywanie iluzji. Uprawiali twórczość
wyzwalającą czysty automatyzm psychiczny i dyktowanie myśli
wolnej od wszelkiej kontroli. Wierzyli w nadrzędną rzeczywis
tość pewnych form skojarzeniowych i wszechpotęgę marzenia
i wyobraźni. Dążyli do absolutu i stanu przeżywania „coniunctio oppositorum", głosili bowiem , że istnieje pewien punkt
w umyśle, z którego życie i śmierć, rzeczywistość i urojenie,
przeszłość i przyszłość, rzeczy możliwe i niemożliwe do przeka
zania, góra i dół przestają być postrzegane jako przeciwstawne,
i uważali, że można znaleźć ten punkt w człowieku. Oto jeden
z postulatów A. Bretona: „Szaleństwo i rozum, marzenie
i działanie, reprezentacja mentalna i percepcja fizyczna są
pochodną przeciwieństwa między światem wewnętrznym a ze
wnętrznym. Te antynomie trzeba znieść i dokonać generalnej
rewizji sposobów poznania". Na miejsce rozumu proponowano
„prawa serca". Ale najczęściej używanym słowem u surrealistów
było słowo „wolność". Miała ona polegać na absolutnej niezale
żności myśli i całkowitej swobodzie działania, przy czym wol
ność miała realizować się poprzez wyobraźnię, której przypisy
wano doniosłą funkcję poznawczą. Pisali: „Postrzeganie i wyob
rażenie, które zwykłemu dorosłemu człowiekowi wydaje się
radykalnie przeciwstawne, należy traktować jako produkty
rozszczepienia władzy jedynej, pierwotnej, którą reprezentuje
obraz ejdetyczny i której ślad odnajdujemy u człowieka pierwo
tnego i u dziecka". Zauważmy, że jest to apoteoza myślenia
człowieka archaicznego, człowieka Złotego Wieku, u którego
rozszczepienie poznania jeszcze nie zaistniało. A. Breton pisał, iż
„rzeczywistość absolutna czyli nadrzeczywistość („surrealite"),
do której uchwycenia zmierzają wszystkie wysiłki surrealistów,
ma godzić podstawową antynomię ludzkiego umysłu i wyobra
źni oraz przedmiotów i zjawisk istniejących niezależnie od
podmiotu." Jak pisze Krystyna Janicka, cały wysiłek badawczy
tego ruchu zmierzał do obalenia i zatarcia granic dzielących
świat natury, przedmiotów fizycznych, wrażeń zmysłowych,
konkretu, od świata ludzkiego, świata przedmiotów wyob
rażonych, abstrakcji. Należy przywrócić człowiekowi nieantynomiczny kontakt z naturą - postulowali. Twierdzę, że z tego
wynika, iż surrealiści na swój sposób odkryli strukturę i zasady
świata myśli człowieka Złotego Wieku. Byli tym odkryciem
urzeczeni i oczarowani i zamierzali je narzucić całej ludzkości.
Byli bliscy odkrycia zasad działania podświadomości, co uczynił
dopiero w ostatnich latach S. Grof. Stąd pozytywny stosunek
surrealistów do marzeń sennych, do myślenia małych dzieci, do
myślenia ludzi pierwotnych i . . . do chorób umysłowych i obłędu.
Przedstawicieli tych ostatnich uznawali za bliskich sobie. Sur
realiści byli entuzjastami swych odkryć. A. Breton pisał: „Wie
rzę, że w przyszłości te dwa stany, marzenie senne i jawa, na
pozór tak przeciwstawne, stopią się w jeden rodzaj rzeczywisto
ści absolutnej, w nadrzeczywistość". Moim zdaniem, chodzi tu
0 utopię. Ten stan, ta rzeczywistość już była w przeszłości,
skończyła się i nie ma do niej powrotu w szerszej skali społecznej.
Ten stan jest przywracany i przypominany na skalę małą,
indywidualną na drodze poetyckiej i mistycznej, którą dobrze
znamy. Michel Carrouges pisał, że wszystko to jest zgodne
z mitem raju utraconego, w czym trzeba mu przyznać rację.
Teoretyk ten twierdzi, że człowiek żył niegdyś w doskonałej
harmonii z siłami natury i energiami boskimi, ale doszło do
tajemniczej ruiny i upadku człowieka, i należałoby to naprawić,
tj. ponownie wprowadzić człowieka do raju. Wierzył w tę
możliwość utopista A. Breton, ale z czasem stwierdził, że drogi
nauki i sztuki nie mogą się zbiec (Bachelard 1975, s. 25 п.,
Baranowska 1984, s. 7 п., Durand 1986, s. 6 n„ Janicka 1988, s.
12 п., Ważyk 1976, s. 12 п.).
Wszystko to jest niegasnącą od tysięcy lat tęsknotą za rajem
1 Złotym Wiekiem.
Niniejszy artykuł omawia najstarszy dający się wyróżnić etap
rozwoju myśli ludzkiej, której pełny obraz ewolucyjny Czytelnik
znajdzie w mym artykule na temat ewolucji myśli ludzkiej
(Krzak 1993a, 1993b).
57
BIBLIOGRAFIA
Bachelard G.
1975 Wyobraźnia poetycka, Warszawa
Baranowska M .
1984 Surrealna wyobraźnia i poezja, Warszawa
Baranowski K.
1984 Praktyka oceaniczna, Warszawa
Biblia
1982 Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu,
Warszawa
Dajczer T.
1984 Inicjacje i ich wymiar kosmiczny u ludów Kalifornii, Warszawa
Durand G.
1986 Wyobraźnia symboliczna, Warszawa
Eliade M .
1959 The Yearning for Paradise in Primitive Tradition, „Daedalus",
s. 255-267
1974 Shamanism. Archaic Techniques of Ecstasy, Princeton
Frazer J. G.
1919 Folk-lore in the Old Testament, London, t. I , I I
Gaudefroy - Demombynes M .
1988 Narodziny islamu. Warszawa
Graulich M .
1983 Myths of Paradise Lost in pre-Hispanic Central Mexico,
„Current Anthropology", t. 24, nr 5, s. 575 - 588
Graves R.
1968 Mity greckie, Warszawa
Grof S.
1975 Realms of the Human Unconscious, New York
1985 Beyond the Brain, New York
1988 The Adventure of Self-Discovery, New York
1990 The Holotropic Mind, San Francisko
Grof S. i С.
1980 Beyond Death, London
Haavio M .
1979 Mitologia fińska, Warszawa
Harris M .
1985 Krowy, świnie, wojny i czarownice, Warszawa
Herodot
1959 Dzieje, Warszawa t. I , I I
Hoernes M .
1925 Urgeschichte der bildenden Kunst in Europa, Wien
Holmberg U.
1964 Finno-Ugric, Siberian, (w:) C. J. A. MacCulloch (red.), The
Mythology of All Races, New York, t. IV
Hrbek I . , Petraćek К.
1971 Mahomet, Warszawa
Huxley A.
1991 Drzwi percepcji. Niebo i piekło. Warszawa
Janicka K.
1985 Światopogląd surrealizmu, Warszawa
Janszina E. M .
1984 Formirowanije i razwitije driewniekitajskoj mifologii, Moskwa
Jaynes J.
1976 The Origin of Consciousness in the Breakdown of the Bicameral
Mind, Boston
Jewsjukow W. W.
1985 Kosmogonija kitajskogo nieolita po izobrażienijam na kieramikie
52
1
kultury Janszao, (w:) W. J. Łaricziew (red.). Driewnije kultury
Kitaja. Paleolit, nieolit i epocha mietalla, Novosibirsk, s. 56-86
1988 Mifologija kitajskogo nieolita, Novosibirsk
Juan Ke
1987 Mify driewniego Kitaja, Moskwa
Kant I .
1973 Domniemany początek historii ludzkiej, (w:) Filozofia niemiec
kiego Oświecenia, Warszawa, s. 472-478
Keys D.
1992 Stone Age temple discovery offers scientificfirst, „Independent"
z 27 lipca
Kozubska E., Tomkowski J.
1993 Mistyczny świat Wiliama Blake'a, Milanówek
Krzak Z.
1993a From panshamanism to panrationalism. An outline of evolution
of human thought from the Stone Age to the twentieth century,
„Archeologia Polski", t. XXXVIII, z. 1
1993b Od panszamanizmy do panracjonalizmu. Zarys ewolucji
myśli ludzkiej od epoki kamiennej po wiek XX, „Nauka
Polska", nr 6
Kunstler M. J.
1981 Mitologia chińska, Warszawa
Manry R.
1976 Tinkerbelle, Gdańsk
Noll R.
1985 Mental Imagery Cultivation as a Cultural Phenomenen: The
Role of Visions in Shamanism, „Current Anthropology", t. 26,
nr 4, s. 443 -461.
Orygenes
1983 Przeciw Celsusowi, Warszawa
Piłaszewicz S. P.
1978 Afrykańska księga rodzaju, Warszawa
1986 W cieniu krzyża i półksiężyca, Warszawa
Publius Vergilius Maro
1987 Eneida, Warszawa
Rodinson M .
1991 Mahomet, Warszawa
Siemienow S. A.
1957 Piervobytnaja tiechnika, Moskwa
Sny
1989 Sny - wizje Świętego Jana Bosko apostola młodzieży, Warszawa
Sokolewicz z.
1986 Mitologia Czarnej Afryki, Warszawa
Swedenborg E.
br. w. O niebie i jego cudach również o piekle według tego co słyszano
i widziano, Warszawa
Taskim W. S. (tłum.)
1987 Go juj (Rieczi carstw), Moskwa
Wasilewski J.
1979 Podróże do piekieł, Warszawa
Ważyk A. (red.)
1976 Surrealizm. Teoria i praktyka literacka, Warszawa
Werner A.
1976 African, (w:) C. J. A. MacCulloch (red.), 77ie Mythology od AU
Races, New York, t. VII
Wierciński A.
1981 Antropogeneza - Ewolucja cywilizacji, Warszawa
