13a5c4798f81ba2fe35ffa4f19e38af1.pdf

Media

Part of Recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50

extracted text
R

E

C

E

N

Z

J

E

„Etnografia Polska", t. L: 2006, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Studying Peoples in the People's Democracies. Socialist Era Anthropology in East-Central
Europe, Chris Hann, Mihâly Sârkâny, Peter Skalnik (red.), Halle Studies in the Anthropology of
Eurasia, vol. 8, Max Planck Institute for Social Anthropology, L I T Verlag Münster 2005, ss. 377
Z podtytułu książki wynika, że jej przedmiotem są badania antropologiczne prowadzone
w socjalistycznych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Zastosowanie terminu 'antropologia'
nie jest jednak w tym przypadku trafne. Nie występował on bowiem w państwach tzw. bloku
wschodniego jako nazwa dyscypliny. Istniała etnografia, ludoznawstwo (pol.), Volkskunde,
Völkerkunde, także Etnologie (niem.), nârodopis (cz.) i néprajz (węg.). Stosunkowo późno (lata
siedemdziesiąte X X wieku) i nie we wszystkich krajach zaczął się upowszechniać termin 'etno­
logia'. Jest on używany do dziś, niekiedy zamiennie, z 'antropologią kulturową'.
O wprowadzeniu terminu 'antropologia', w przypadku omawianej pracy, zadecydowała chęć
ujednolicenia tekstów dla potrzeb angielskojęzycznego Czytelnika, zastosowania „parasola",
obejmującego wspólną nazwą lokalne terminy. Zabieg ten nie wydaje się jednak szczęśliwie po¬
myślany, jakkolwiek można go tłumaczyć względami praktycznymi. Nie pozwala on przede
wszystkim na uwzględnienie tradycji i specyfiki poszczególnych krajów, wyrażającej się m.in.
w nazwie dyscypliny. Sugeruje też, że antropologia rozwijała się w socjalistycznych krajach
Europy Środkowo-Wschodniej (w Polsce, Czechosłowacji, NRD i na Węgrzech) i ma tam dość
długą historię jako dyscyplina o tej nazwie.
W omawianej pracy termin 'antropologia' nie jest stosowany konsekwentnie. Czytamy więc
np. o „Hungarian néprajz research" (s. 91), „the development of Ethnographie in the German
Democratic Republic" (s. 25), przejściu od nârodopisu do etnografii i z powrotem (s. 55n), Volks­
kunde w NRD i genezie tej dyscypliny (s. 183-209), „Hungarian néprajz scholars" (s. 251) i in.
Ma to swoje dobre strony, pozwala bowiem na uwzględnienie „wewnętrznej perspektywy".
'Antropologia' nie jest poza tym jednakowo rozumiana przez wszystkich autorów. Różnie
może być ponadto pojmowany termin, jakim w poszczególnych krajach określana jest nauka,
odpowiadająca polskiej etnografii czy ludoznawstwu. Dyskusje nad nazwą dyscypliny toczą się
od lat i nic nie wskazuje na ich kres. Kontrowersje budzą też takie terminy jak 'kultura ludowa',
'lud', 'etnos' i wiele innych. Kwestia ta została dobrze naświetlona w wielu rozdziałach.
W czasach socjalistycznych dyscyplina znana jako etnografia, ludoznawstwo, Volkskunde,
Völkerkunde, néprajz czy nârodopis przeżywała wiele zmian, będących m.in. skutkiem prze¬
obrażeń samego ustroju. Można więc nie tylko mówić o różnych okresach socjalizmu, lecz
także o różnych - związanych z nimi - okresach socjalistycznej nauki, na co zwracaja uwagę
poszczególni autorzy. Zauważalne są też różnice w sytuacji interesującej nas dyscypliny w po¬
szczególnych krajach.
W NRD i Czechosłowacji silne były wpływy etnografii radzieckiej i marksistowskiej ideologii.
Do rzadkości należały kontakty z nauką zachodnią, publikacje w językach obcych. Nauka pod¬
legała bezwzględnej cenzurze ideologiczno-politycznej. W porównaniu z tymi krajami w Polsce
i na Węgrzech etnografia (węg. néprajz) miała znacznie większe możliwości rozwoju. Nie była
tu narzędziem ideologii socjalistycznej i propagandy partyjnej, nie została upolityczniona, co
jednak nie znaczy, że nie dotknęły jej interwencje cenzury i polityczne naciski (przykładem
mogą być ograniczenia badań nad mniejszościami etnicznymi i narodowymi, o czym wspomina
Aleksander Posern-Zieliński). Badacze polscy i węgierscy mieli też znacznie większe możliwości
kontaktu z Zachodem.
Etnografii w Polsce trudno jednak było uniknąć wpływów socjalistycznej nauki radziec¬
kiej, zwłaszcza do roku 1956. W programach studiów umieszczono obowiązkowe zajęcia

272

RECENZJE

z marksizmu-leninizmu, które były prowadzone przez odpowiednio przygotowane osoby. Część
badaczy interesowała się metodami marksistowskimi, wyrażając krytyczny stosunek do nauki
zachodniej, zwłaszcza „imperialistycznej nauki amerykańskiej". Pomijano zasługi Bronisława
Malinowskiego, upowszechniano natomiast prace autorów radzieckich. Szerzej na ten temat pisze
Zbigniew Jasiewicz (s. 159—169) .
Za niezwykle ważne i ciekawe uważam rozdziały poświęcone etnografii w Czechosłowacji
(národopis) i NRD (Volkskunde). Ukazano w nich nie tylko sytuację dyscypliny, działalność wy¬
branych instytucji, najważniejsze kierunki badawcze, lecz przede wszystkim zwrócono uwagę na
ludzi, którzy tę dyscyplinę tworzyli, podejmując różne wybory. Jedni byli zwolennikami ustroju,
dając temu wyraz w swoich pracach, inni — przeciwnie, znaleźli się w opozycji. Konsekwencją
wyborów mogło być odpowiednio wysokie miejsce w nauce albo — przymusowa emigracja, zapom¬
nienie, druzgocąca krytyka. Zarzuty mogły dotyczyć sprzyjania „burżuazyjnemu nacjonalizmowi"
lub stosowania „niewłaściwych metod" (funkcjonalizmu, strukturalizmu). Informacje podane przez
Petera Skalnika, Olgę Skalnikova, Petra Lozoviuka, Josefa Kanderta i Gabrielę Kiliánova ukazują
ostre, często dramatyczne, podziały środowiska czeskich badaczy, wynikające z różnic światopo¬
glądowych, co — jak wspomniałam — znalazło odbicie w sposobie realizowania badań nauko¬
wych. Juraj Podoba pisze natomiast o sytuacji etnografii (národopis, národopisná veda, etnografia
a folkloristika) słowackiej, lokując j ą „na peryferiach peryferii", nie tylko w stosunku do nauki
niemieckiej i radzieckiej, ale także czeskiej. Zdaniem autora, każda dyscyplina ma tendencję do
mitologizacji swojej historii. Częścią tak postrzeganej historii jest m.in. rozpowszechniany w
środowisku badaczy mit o oporze przeciwko reżimowi socjalistycznemu. Tymczasem, jak pisze
Podoba, w rzeczywistości antropolodzy nie mieli większych przeszkód w realizowaniu swoich
badań, nie została też przerwana historyczna ciągłość dyscypliny, którą reprezentowali (s. 251).
1

Znakomicie ukazane zostały losy badaczy niemieckich, przede wszystkim twórców i pracow¬
ników Instytutu Etnologii Uniwersytetu Karola Marksa w Lipsku (artykuł Dietricha Treide).
O ostrych polemikach między badaczami, mającymi przede wszystkim podłoże ideologiczne,
piszą także autorzy węgierscy (Mihály Sárkány, Klára Kuti). Polscy autorzy (Aleksander Posern-Zieliński i Zofia Sokolewicz) unikają natomiast informacji o charakterze personalnym, co może
prowadzić do wniosku, że środowisko rodzimych etnografów/etnologów mówiło jednym głosem
a światopogląd poszczególnych badaczy nie miał wpływu na prowadzone przez nich badania, ani
sposób funkcjonowania w środowisku. Na tle etnografii czeskiej, węgierskiej i wschodnioniemieckiej czasów socjalistycznych sytuacja etnografii w Polsce wydaje się wyjątkowo korzystna,
a środowisko etnograficzne jawi się jako jednorodne i bezkonfliktowe.
Sylwetkom polskich etnografów i podejmowanym przez nich wyborom w nowych warun¬
kach ustrojowych więcej uwagi poświęcił Z. Jasiewicz. Scharakteryzował on przy tym nie tylko
sytuację dyscypliny w Polsce w pierwszych latach po wojnie (do 1956 roku), lecz wspomniał
również o sytuacji etnografów na wschodnich terenach I I Rzeczypospolitej po wkroczeniu wojsk
radzieckich we wrześniu 1939 i włączeniu tych ziem do ZSRR. Na przykładzie Uniwersytetu
Lwowskiego ukazane zostały próby pozyskiwania wybitnych naukowców, także etnografów, dla
państwa radzieckiego i socjalistycznej nauki. Zdaniem Autora, działania te należy uznać za pierw¬
szy etap wprowadzania wzorów radzieckich do nauki polskiej (s. 159).
Etnografia z czasów PRL ma bez wątpienia największe, w porównaniu z innymi państwami
Europy Środkowo-Wschodniej, osiągnięcia w dziedzinie prowadzonych wówczas badań pozaeuro­
pejskich. Przypomina o tym Z. Sokolewicz (s. 289—301). Tego typu badania, choć na dużo mniejszą
skalę, realizowane były również w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. W NRD np.
znakomicie rozwijała się afrykanistyka. Prace badawcze na kontynencie afrykańskim prowadzili
także czescy naukowcy. I choć na sposobie realizowania tych badań i ich efektach ideologia
socjalistyczna odcisnęła swoje piętno, stanowią one ważną część historii dyscypliny. Dostarczają
1

Polskie tłumaczenie tekstu Zbigniewa Jasiewicza, pt. „Etnologia Polska przed rokiem 1956 i jej
reakcja na wprowadzanie wzorów radzieckich", zostało opublikowane w Etnografii Polskiej, t. XLVIII:
2004, z. 1-2, s. 5-15.

273

RECENZJE

materiałów porównawczych, świadczą też o tym, że czescy i niemieccy naukowcy nie ogranicza­
li się do badań lokalnych, inspirowanych socjalistyczną nauką radziecką, poświęconych np. kul­
turze klasy robotniczej czy socjalistycznej wsi, jak też stadialnemu rozwojowi społeczeństwa
(w tym przypadku punktem wyjścia była marksistowska koncepcja ewolucji społeczeństw).
Omawiana książka nie jest jedynie zbiorem informacji o najważniejszych kierunkach badaw­
czych, dominującej problematyce, wiodących instytucjach oraz sytuacji etnografii i osób reprezen­
tujących tę dyscyplinę w poszczególnych krajach regionu. Wielu autorów podejmuje próbę kry¬
tycznego spojrzenia na minioną epokę, rozliczenia się z nią, pokazując zarazem, że o historii
dyscypliny można mówić w sposób atrakcyjny, żywy, interesujący, ukazując j ą przez pryzmat ludz­
kich losów i instytucji, w zmieniającym się kontekście historyczno-politycznym. Duża część auto­
rów nie ukrywa emocji, zaangażowania, własnych poglądów. Taki sposób pisania sprawia, że książ­
ka nie jest „wyliczanką" osiągnięć i problemów, nazw instytucji, tytułów publikacji i in., lecz
pasjonującym opisem przeszłości dyscypliny, którą przecież tworzyły (i tworzą) konkretne osoby.
Wielka szkoda, że pisząc o sytuacji polskiej etnografii w czasach socjalizmu nie wykorzystano
okazji, by omówić sytuację dyscypliny i jej przedstawicieli, ich losy i postawy, w okresie stanu
wojennego. Ten rozdział w historii polskiej etnologii wciąż jeszcze nie doczekał się opracowania.
Teksty zamieszczone w książce były prezentowane podczas spotkania naukowego, które od¬
było się w Halle w sierpniu 2003 roku. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości powstanie
również publikacja poświęcona etnografii w innych krajach byłego obozu socjalistycznego.
Z pewnością też nie powiedziano jeszcze wszystkiego na temat badań etnograficznych i etnologicznych w socjalistycznej Polsce, NRD, Czechosłowacji i na Węgrzech.
Praca powinna się znaleźć w zestawie lektur obowiązkowych każdego etnologa/antropologa
kultury. Opowiada bowiem o nieznanych szerzej sprawach, ważnych dla środowiska i dziejów
dyscypliny. Ukazuje jej zasłonięte dotąd oblicze, choć jest to tylko fragment obrazu. Można w niej
również znaleźć cenne wskazówki bibliograficzne, w każdym artykule znajduje się bowiem ob¬
szerny wykaz literatury dotyczącej poruszanych przez autorów problemów.
Iwona

Kabzińska

Vasile Stati, Istorija Moldovy, Biblioteka Pro Moldova, Kisinev 2003, ss. 480.
Istorija Rumyn. S drevnejsich vremen do nasich dnej, Demir Dragnev, Emil Dragnev, Vladimir
Miskevka, Ion Varta, Ion Siskanu (red.), Civitas, Kisinev 2002, ss. 304.
Prezentowane tu książki mają wiele zalet. Po pierwsze, obie traktują o historii państwa, na
temat którego niewiele w Polsce wiadomo - Mołdawii. Po drugie, zostały napisane i wydane
w Mołdawii przez miejscowych uczonych i są w Polsce niedostępne. I wreszcie, są to dwie,
zupełnie różne narracje o mołdawskiej historii, prezentujące wykładnię władz państwowych
i opozycji. Są także głosami o współczesnym kształcie państwa.
Już same okładki książek mogą dać czytelnikowi wiele do myślenia: twarda i elegancka okład­
ka książki Vasile Stati, świadczy o tym, że publikacja została wysoko dofinansowana. Podczas
gdy, druga z prac została wydana w przeciętnej, niedopracowanej graficznie, miękkiej okładce,
na dodatek wydrukowana na żółtawym papierze z odzysku (surowcu wtórnym). Oczywiście, praca
wydana przez Biblioteka pro Moldova (Biblioteka na rzecz Mołdawii) reprezentuje głos władz
w dyskusji nad kształtem mołdawskiej historii. Wydawnictwo Civitas natomiast kojarzy się chyba
każdemu z obywatelem, który niekoniecznie musi być pro-mołdawski. Znamienne są także
rysunki na okładkach obu prac. Pierwsza z nich przedstawia mapę wielkiej historycznej Mołdawii
z zaznaczonymi granicami terytoriów, które przeszły pod władanie Ukrainy i Rumunii . Tytuł
1

2

1

Szczególnie jeżeli traktuje się j ą w oderwaniu od historii Rumunii.
Separatystyczne Naddniestrze nie zostało natomiast na mapce wydzielone i tworzy całość
z dzisiejszą Mołdawią.
2

274

RECENZJE

Istorija Moldovy dodatkowo utwierdza nas w przekonaniu, że to praca pisana z punktu widzenia
władz republiki. Z kolei na okładce Istoriji Rumyn widać kontur postaci Stefana Wielkiego, który
jest bohaterem należącym do dziedzictwa historycznego zarówno Rumunii, jak i Mołdawii.
Już we wstępie Stati grzmi, że Mołdawia jest jednym z nielicznych państw, które nauczają
w szkole historii obcego państwa - Rumunii . Jest to, jego zdaniem, oznaka rumuńskiego kolonializ­
mu i paternalizmu. Autor uważa, że tylko poprzez naukę historii państwa (Mołdawii), języka rodzi­
ców (mołdawskiego), geografii itd., można wychować obywateli-patriotów. Jego zdaniem, Mołda­
wia jest takim krajem jak Szwajcaria, mająca język wspólny z Niemcami, i Słowenia, która zawsze
była częścią jakiegoś imperium. Stati podkreśla również, że historia Mołdawii zawsze była frag­
mentaryczna - pisana według wskazówek Rumunów lub „starszego brata" (Stati 2003, s. 7-12).
Autorzy pracy zbiorowej z kolei kładą nacisk na jedność narodu i kultury rumuńskiej, które
dzięki swojej różnorodności stanowią wartość same w sobie. Dowodzą oni, że Mołdawia to
nazwa regionalna podniesiona przez ZSRR do rangi oddzielnego państwa z własnym językiem
państwowym. Krytykują również sowiecką propagandę antyrumuńską, w wyniku której więk¬
szość Rumunów z Mołdawii faktycznie uwierzyła w to, że jest Mołdawianami. Autorzy uważają
jednak, że Mołdawianie są częścią narodu rumuńskiego i dlatego, ich książka będzie mówić
0 historii Rumunów, a nie poszczególnych państw (Istorija Rumyn... 2002, s. 3-5).
Kolejne rozdziały obu książek są raczej podobne. Należy natomiast podkreślić, że książka Stati
zabiera czytelnika w podróż po mołdawskiej historii, zaczynając od wieku X I i niewiele miejsca
poświęca prehistorii ziem mołdawskich. Autor kładzie większy nacisk na pozytywny charakter
kontaktów Mołdawian, traktowanych jako naród odrębny w stosunku do Rumunów, ze Słowia¬
nami, szczególnie Rosjanami. Istorija Rumyn mówi natomiast o ludności rumuńskiej, poświęca¬
jąc dużo miejsca ich wspólnej kulturze, chęci zjednoczenia, itd. Zaczyna się znacznie wcześniej,
dzieje Rumunów zostają bowiem wydłużone aż do czasów starożytnych Traków.
Sądzę, że zasadnicze zmiany w podejściu obu prac do historii mołdawskiej zaczynają się
w momencie omawiania wojen rosyjsko-tureckich. W Istorija Moldovy czytamy, że kampania
Piotra I przeciw Turcji (w roku 1711) była spowodowana prośbami ludów żyjących w Mołdawii ,
znajdującej się pod jarzmem tureckim. Kolejne wojny i sukcesy Rosji przedstawiane są jako jej
imperialne zapędy i chęć rozszerzenia granic panowania. Autor podkreśla jednak na każdym
kroku płynące z rosyjskiego zaangażowania korzyści: krótkie okresy mołdawskiej autonomii
1 przywileje. W zasadzie każda rosyjska bytność na terenie Mołdawii jest określana mianem
okupacji, jednocześnie jednak poprawie ulega sytuacja miejscowej ludności. Jest to przykład
dyskursu „mniejszego zła" z historiografii okresu sowieckiego . Jednoznacznie negatywnie zo­
stało natomiast przedstawione przyłączenie Bukowiny przez Austrię. Panująca tam sytuacja poli¬
tyczno-ekonomiczna była, zdaniem autora, znacznie gorsza niż w Mołdawii, znajdującej się pod
rosyjską protekcją. Starania Rosji o wyzwolenie ziem mołdawskich spod panowania tureckiego
uzasadnia on troską cara o wiarę prawosławną miejscowej ludności (s. 209-221).
Ten sam okres w Istorji Rumyn jest przedstawiany zgoła inaczej. Rosjanie, wypierając stop¬
niowo Turków z Mołdawii, zajmują ich miejsce i zaczynają poniżać mieszkańców kraju. Rosja
3

4

5

6

3

Po dojściu do władzy komunistów i wyboru prezydenta Władimira Woronina, próbowano wpro­
wadzić do szkół historię Mołdawii, udaremniły to jednak protesty opozycji i historia nauczana dzisiaj
w szkołach jest historią Rumunów.
ZSRR.
Ludy te, prosząc o pomoc cara, powoływały się na jedność w wierze prawosławnej.
Patrz praca Wima P. van Meursa, The Bessarabian Question In Communist Historiography.
Nationalist and Communist Politics and History Writing, Boulder 1994. Autor pracy wyróżnia w so­
wieckiej historiografii, dotyczącej włączania do Rosji i ZSRR kolejnych terytoriów i krajów, dwa
dyskursy: przyjaźni narodów i mniejszego zła. Pierwszy z nich polegał na lansowaniu przyjaźni ludu
pracującego i przedstawianiu wszelkich konfliktów etnicznych i narodowościowych w kategoriach
walki klasowej. Z kolei drugi, przedstawiał przyłączenie do Rosji jako mniejsze zło i podkreślał pozy¬
tywy z niego płynące (s. 11-12).
4

5

6

RECENZJE

275

w podzięce za pomoc okazaną podczas wojny z Turcją zezwala (w roku 1774) na przyłączenie
Bukowiny do Austrii. Autorzy postrzegają obecność Rosji w Mołdawii jako okupację, nie widząc
żadnych korzyści z niej płynących. Co więcej, twierdzą że okupacja turecka była dla kraju mniej¬
szym złem, bo księstwa rumuńskie posiadały pewien stopień autonomii wewnętrznej, który utraciły
wraz z przyłączeniem do Rosji. Koniec wojen rosyjsko-tureckich wiąże się z rozbiciem histo¬
rycznej Mołdawii na trzy krainy: Besarabię, Bukowinę i zachodnią część Mołdawii, która weszła
następnie w skład Rumunii (s. 126-136).
Przyłączenie Mołdawii do Rosji w 1812 r. stanowi kolejną cezurę w obu publikacjach. Według
Stati, to okres, kiedy w Mołdawii rozwijają się idee narodowe, pojęcie ojczyzny i przywiązanie
do języka. W Mołdawii, podzielonej na trzy części, rodzi się poczucie solidarności i jedności.
Nie zgadza się on ze stwierdzeniem, że Mołdawia została oderwana od reszty ziem rumuńskich,
bo, jak twierdzi, nigdy do nich nie należała. Ciężka sytuacja panująca początkowo w Besarabii,
związana z podejściem Rosji do tych terenów jak do kolonii, ulega poprawie po skargach ludności
do cara. Okres do I wojny światowej jest przedstawiany jako czas rozkwitu kraju. Brak wojen,
wysiedlenie Tatarów z Budziaku do Dobrudży, napływ Bułgarów, Gagauzów, Niemców, Kozaków,
Rosjan i innych, sprzyjają rozkwitowi ekonomicznemu. Podobnie jak w publikacjach sowieckich podkreślana jest rola mniejszości narodowych w budowie wspólnego dobra. Są to także
złote czasy dla mołdawskiej kultury i sztuki, które harmonijnie łączą motywy bizantyjskie, greckie
i słowiańskie przeszczepione na dacko-rzymski fundament (s. 222-243, 246-252).
Zdaniem autorów tomu Istorija Rumyn Rosja, włączając Besarabię, chciała zademonstrować
swoją siłę na Bałkanach, a także rozszerzyć granice imperium oraz zasymilować i zrusyfikować
kolejny naród. Do I wojny światowej zlikwidowano wszelkie znamiona mołdawskiej autonomii,
a kraj stał się zwykłą rosyjską gubernią z oficjalnym językiem rosyjskim. Władze carskie nie
przestrzegały praw miejscowej ludności, a polityka społeczna nosiła wszelkie znamiona kolonia¬
lizmu. Autorzy przechodzą następnie do omówienia Wiosny Ludów na terytoriach rumuńskich,
zaznaczając, że w Besarabii był to okres terroru policyjnego. W kolejnych rozdziałach przedsta¬
wiono proces zjednoczenia ziem rumuńskich, aż do ostatecznego włączenia Besarabii do Rumunii
w roku 1918. W książce uwypukla się wyłącznie pozytywne aspekty powstania Wielkiej Rumunii
i korzyści płynące dla Besarabii (s. 137-242).
7

Znacznie mniej miejsca poświęcono procesowi zjednoczenia w Istoriji Moldovy. Przyłącze¬
nie Besarabii do Rumunii jest, zdaniem autora, aktem agresji wbrew woli narodów Besarabii.
Uważa on, że kraj nie został przyłączony do Rumunii, tylko, że ta ostatnia „zjednoczyła sobie"
Besarabię (s. 307). Podkreśla także wszelkie nadużycia i przemoc płynące ze strony władz ru¬
muńskich w stosunku do mieszkańców Mołdawii. Ostoją mołdawskości, miejscem gdzie ludzie
nadal mogą czuć się Mołdawianami, staje się utworzona w ramach Ukraińskiej SSR - Mołdaw¬
ska Autonomiczna SSR , w której oderwani od swojej „kulturowo-lingwistycznej masy" (s. 335)
Mołdawianie zachowali świadomość, język i obyczaje. MASSR stała się schronieniem dla ucie¬
kających z Rumunii Mołdawian oraz ośrodkiem mołdawskiej kultury, sztuki i nauki (s. 335-346).
Istorija Rumyn z kolei przedstawia utworzenie MASSR jako inicjatywę sowiecką, w której
nie wziął udziału żaden miejscowy Mołdawianin. Autorzy tomu podkreślają jej propagandowy
cel i przedstawiają prace prowadzone nad sztucznym rozbiciem języka rumuńskiego na moł¬
dawski i rumuński. Ich oceny tych działań są jednoznacznie negatywne, a sowieckie osiągnięcia
naciągane (s. 268-271).
Utworzenie Mołdawskiej SSR w roku 1944 Stati przedstawia jako oswobodzenie spod panowa¬
nia faszystowskich okupantów. Jego zdaniem, miejscowa ludność z radością witała sowieckich
wyzwolicieli mając w pamięci rumuńskie grabieże i zniszczenia. Na dodatek nowe władze za¬
jęły się rozwojem ekonomicznym republiki i umocniły jedność narodu, zjednując sobie sympatię
8

7

Na przykład: Jakim Grosul, Istorija moldavskoj SSR: Ucebnoje posobije dlja 7-8 klassov,
Lumina, Kisinev 1980 czy Nikołaj Mochov, Formirovanije moldavskovo naroda i obrazovanije moldavskovo gosudarstva, K M , Kisinev 1969.
W praktyce Naddniestrze.
8

276

RECENZJE

miejscowej ludności. Wszelkie negatywne aspekty występujące w nowym państwie (takie jak
represje polityczne, głód, dominacja) są traktowane zdawkowo. Autor próbuje także przekonać
czytelnika, że pomimo dominacji politycznej Rosjan, nikt nie zabraniał Mołdawianom pielęgno¬
wania własnej tożsamości. Lata 1960-1991 to złote czasy dla republiki i jej mieszkańców. W tym
okresie następuje rozkwit mołdawskiej ekonomiki, kultury, sztuki i nauki (s. 356-390).
Zgoła odmienne podejście prezentują autorzy Istoriji Rumyn, którzy przedstawiają totalitarny
reżim w MSRR. Twierdzą oni, że w latach 1944-1991 w Mołdawii istniał ruch niepodległościowy
i narodowy, który nie godził się na rządy komunistyczne w republice. W ostatnim rozdziale zostaje
przedstawiony (faktograficznie) proces mołdawskiej drogi do niepodległości, pomija się natomiast
zupełnie wydarzenia późniejsze (wojnę w Naddniestrzu, ruchy separatystyczne w Gagauzji, itp.)
(s. 288-301). Niewiele miejsca (17 stron) poświęca Stati najnowszej historii Mołdawii, przedsta¬
wiając dojście do niepodległości, a następnie rozpad terytorialny państwa. Jego narracja jest bar¬
dziej ideologiczna, mniej w niej natomiast faktów (s. 390-407). Czytelnik, sądząc po tytułach
rozdziałów, może odnieść wrażenie, że autor jest zwolennikiem spiskowej teorii dziejów (np.
„Najbardziej tajna operacja rządu rumuńskiego", s. 396-399). Ostatni podrozdział książki wyraża
życzenie autora na przyszłość. Liczy on, że „zjednoczymy się w imię Mołdawii" (s. 404). W ostat¬
nim rozdziale, przywołując różnorodne argumenty (historyczne, lingwistyczne, kulturowe, itp.),
Stati próbuje przekonać czytelnika, że istnieją takie wyznaczniki mołdawskości jak język, naród
i państwo (s. 407-428). Książka zawiera ponadto liczne aneksy: poczet władców Mołdowy
(s. 428-430), „Gubernatorzy, prezydenci, pierwsi sekretarze" (s. 430-432) oraz bibliografię
(s. 432-447) i indeksy: nazw i geograficzny (s. 447-477). Zamieszczono w niej także sześć map.
Elementem łączącym obie publikacje jest historia Mołdawii, która sama w sobie jawi się jako
zjawisko niezwykłe, trudno bowiem oddzielić w niej to, co rumuńskie od tego, co mołdawskie.
Istorija Moldovy swoją retoryką przypomina m i publikacje z okresu sowieckiego: ciągłe, do znu¬
dzenia, przypominanie i podkreślanie mołdawskiej odrębności wbrew naukowym argumentom.
Odnoszę również wrażenie, że autor należy do gatunku naukowców-fantastów, osób z pogranicza
świata nauki i fantazji. Myślę także, że w jego publikacji widoczny jest błysk fanatycznego
szaleństwa. Z kolei Istorija Rumyn jest bardziej podręcznikiem, pracą zbiorową wielu autorów,
patrzących jednak na historię Mołdawii w taki sam sposób jako na historię Rumunów. Więcej
w niej faktografii, mniej natomiast osobistych interpretacji, dlatego sprawia wrażenie nieco bar¬
dziej obiektywnej i rzetelnej.
Dla osób interesujących się Mołdawią i Rumunią obydwie publikacje są bardzo ważne. To
także dwa równoważne i uzupełniające się głosy w dyskusji na temat współczesnej Republiki
Mołdowy i jej miejsca na mapie Europy.
Jarosław

Derlicki

Etnografia lokalnych znaczeń. Monografia społeczności lokalnej okolic Dziewieniszek na
Wileńszczyźnie, Łukasz Smyrski (red.), Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa
2005, ss. 281
Rozpad ZSRR i ukształtowanie się niepodległych państw, takich jak Litwa czy Białoruś, miało
dla polskich naukowców szczególne znaczenie. Wreszcie możliwe stało się organizowanie wy¬
jazdów badawczych na te tereny, a co za tym idzie, kontynuacja dorobku przedwojennych bada¬
czy, takich jak prof. Witold Dynowski czy prof. Cezaria Baudouin de Courtenay-EhrenkreutzJędrzejewiczowa, związanych z ośrodkami uniwersyteckimi w Wilnie czy Lwowie.
Omawiana tu książka jest zbiorem dwunastu artykułów, będących w głównej mierze dziełem
studentów etnologii w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszaw¬
skiego. Opiekunem naukowym młodych naukowców jest dr Łukasz Smyrski, który w swoich
dotychczasowych pracach badawczych zajmował się głównie szeroko pojmowaną antropologią
etniczności. Tego też kręgu zainteresowań dotyczy recenzowana przeze mnie monografia. Można
uznać, że stanowi ona empiryczną kontynuację takich ostatnio wydanych publikacji jak Kultura

RECENZJE

277

i świadomość etniczna Polaków na Wschodzie. Tradycja i współczesność (2004) czy Granica na
pograniczach. Z badań społeczności lokalnych wschodniego pogranicza Polski (2005). Omawia¬
na praca jest świadectwem uprawiania etnografii sensu stricte - mniej tu odniesień do socjologii
i historii, mniej całościowych teorii. Autorzy skupili się głównie na wszechstronnej prezentacji
stylu życia dziewieniskiej wsi. Spoglądamy zatem w głąb tradycji: poznajemy stosunek miesz¬
kańców do obrzędów, a także do przedmiotów, które z nią się wiążą. Przyglądamy się sposobom
komunikowania się bohaterów monografii, ich stosunkowi do „wiedzy tajemnej" i temu, jak
0 niej mówią. Czytamy o śmierci i chorobie, ale też o przyjaźni i żartach. Różnorodność tematyki
sprawia, że książka jest barwna i wciągająca, a senna wieś staje się kopalnią etnograficznej wiedzy . Należy tu jednak zastrzec, że publikacja nie jest „tradycyjną" monografią etnograficzną,
pełną drobiazgowych opisów kultury materialnej (chociaż niektóre artykuły wyraźnie oscylują
w tym kierunku), ale wnikliwym opisem wszechstronnych działań mieszkańców, sposobów ich
komunikacji i postrzegania rzeczywistości społecznej. Nie spotykamy się z próbą ujednolicenia
mieszkańców wsi, „upchnięcia" ich w jakiś odgórnie przyjęty schemat. Jak pisze Łukasz Smyrski:
„[...] nie interesowała nas wspólnota, jako modelowa struktura, ale wewnętrznie zróżnicowana
społeczność, kryjąca się pod maską «zbiorowej jednorodności*" (s. 13).
W trakcie pięciu wyjazdów badawczych, które miały miejsce w latach 2001-2002, studenci
1 ich opiekunowie naukowi mieszkali z dziewieniskimi rodzinami, pomagali im w zajęciach gospo¬
darczych, wspólnie spożywali posiłki, przede wszystkim jednak rozmawiali. Możemy przeczytać
o stopniowo nawiązujących się przyjaźniach z mieszkańcami, którzy - początkowo bardzo nieufni
- z czasem przekonywali się do swoich gości i powierzali im swoje sekrety i tajemnice. Studenci
prowadzili badania nie tylko w tytułowych Dziewieniszkach, ale też w okolicznych wioskach,
takich jak: Rudnia, Milkuny i Krakuny. Opierały się one głównie na swobodnych rozmowach,
niekonieczne nagrywanych na dyktafon. Wnioski z obserwacji poparte są rzetelną i wszechstronną
wiedzą, większość artykułów poprzedzona jest krótkim wstępem teoretycznym, a ich autorzy
sprawnie odwołują się do wcześniejszych opracowań tematu. Bibliografia jest przygotowana
w spójny i czytelny sposób. Częste są też odniesienia do literatury obcej.
Pierwsza część książki to trzy teksty poświęcone opowieściom usłyszanym z ust mieszkańców
Dziewieniszek i okolic. Pierwszy z nich, autorstwa Agaty Maksimowskiej, bardzo dokładnie,
chwilami wręcz drobiazgowo, ukazuje sposób konstruowania się „sieci" znaczeń, do których
rozmówcy odnoszą się praktycznie przy każdej rozmowie. Opowieści tworzą się za każdym
razem na nowo, na nowo są też interpretowane. Przebija przez nie charakterystyczny dla tego
regionu sposób symbolicznego kształtowania i postrzegania otoczenia. Chociaż znaczenia są nie¬
zwykle różnorodne, autorka (posługując się ważnymi przykładami) dowodzi, że można w nich
odnaleźć spójność i referencyjność. Kolejny artykuł, autorstwa Agaty Hummel, przynosi dalszą
analizę opowieści snutych przez mieszkańców. W gruncie rzeczy mamy tu do czynienia z krótką
opowieścią o mieszkańcach wioski: dowiadujemy się, jak wyglądają ich domostwa, jak spędzają
czas i jaki był ich stosunek do badaczy. Nie pojawiają się tu żadne głębsze wnioski (bo nie wydaje
mi się, że takowym można nazwać ten, mówiący, że im dalej od wioski, tym wspólnota komu¬
nikacji staje się słabsza), a artykuł stanowi jedynie „fotografię" rozmówców autorki. Uważam,
że jest to zbędne w sytuacji, gdy każdy kolejny artykuł zawiera krótki opis rozmówców autora,
a także tego, w jaki sposób wyglądały sytuacje komunikacyjne prowadzące do powstania publi¬
kacji. Trzeci artykuł z tego bloku, autorstwa Magdaleny Siewiery, skupia się na zachowaniach,
które towarzyszą opowiadaniu rozmaitych historii. Przekonujemy się tutaj, że modulacja głosu,
stosowanie specjalnych wyrażeń czy świadome niedopowiedzenia są równorzędnym środkiem
wyrazu i nośnikiem znaczeń. Cały artykuł jest spójny i czytelnie skonstruowany. Znajdziemy
w nim charakterystykę bohaterów, opis ich nastroju, nawet wzmiankę o miejscu zajmowanym
przy stole w trakcie rozmów, jak i zapis samych opowieści.
1

1

Podobne podejście do uprawiania etnografii prezentuje Centrum na peryferiach.
Monografia
społeczności lokalnej Ejszyszek i okolic na Wileńszczyźnie (2005), także będąca wynikiem badań mło¬
dych adeptów etnologii z Uniwersytetu Warszawskiego.

278

RECENZJE

Drugi blok tematyczny stanowią próby interpretacji zjawisk, które badacze zaobserwowali
podczas swoich prac. Małgorzata Owczarska opowiada o rozmaitych sposobach komunikacji,
które dostrzegła wśród najmłodszych mieszkańców pokołchozowej wsi Rudnia. Dość zręcznie
ukazany został wpływ nowoczesnych środków komunikacji (głównie telefonów komórkowych
i telewizji) na zachowania młodzieży. Podobnie celny wydaje się być całościowy opis charak¬
terystycznych relacji łączących młodzież w nieformalna grupę, tzw. „kompanię". Wyraźnie
widać, że rozmówcy autorki nie byli dla niej jedynie źródłem informacji. Mamy do czynienia
z subiektywnym (aczkolwiek nie pozbawionym walorów naukowości) podejściem do bada¬
nego. Kolejny artykuł przybliża nam specyfikę żartów, których znaczenie zmienia się w zależ¬
ności od strategii przyjmowanej przez dowcipkującą osobę. Autorka, Natalia Kuczyńska, w zgrab­
ny sposób łączy teorię i poglądy m.in. takich badaczy, jak Umberto Eco czy Henri Bergson,
z zaobserwowanymi sytuacjami.
Artykułem, który w moim przekonaniu zasługuje na szczególne wyróżnienie jest tekst Kamili
Baranieckiej pt. „Nie tak jak wszyscy. Postrzeganie osoby odmiennej w okolicach Dziewieniszek". Tekst dotyczy skomplikowanych relacji, jakie łączą społeczność wsi z jedną z jej mieszka¬
nek - 37-letnią, chorą psychicznie kobietą, Reginą. Swoim zachowaniem różni się ona wyraźnie
od pozostałych mieszkańców, znalazła jednak stałe i pozytywnie wartościowane miejsce w dziewieniskiej społeczności. Jak pisze Baraniecka, jest to zupełnie wyjątkowa sytuacja i zasługuje
ona na uwagę badaczy. Do tej pory nauki takie jak antropologia czy socjologia postrzegały
odmienność i inność głównie w kategoriach dewiacji (a ta ma raczej negatywne konotacje),
a „[...] socjologowie nie piszą o osobach, które nie zdają sobie sprawy z faktu, że środowisko je
ocenia, określa ich zachowanie jako odmienne" (s. 152). Autorka przyjmuje zupełnie inną po¬
stawę: traktuje odmienność Reginy jako coś, co wywiera pozytywny wpływ na społeczność,
pozwala stworzyć zupełnie nowy kontekst wzajemnej komunikacji. Mieszkańcy wioski z czasem
zaakceptowali to, że ich sąsiadka zachowuje się jak mała dziewczynka i wymaga stałej opieki.
Znaleźli dla niej zajęcia, dzięki którym nikt nie powie o dziewczynie, że jest ciężarem czy utra¬
pieniem. Cierpliwie przysłuchiwali się temu, co mówi, by później móc się z nią swobodnie komu¬
nikować. Baraniecka rysuje zarówno obraz zachowań Reginy, jak i kontekst, w jakim funkcjonuje
ona we wsi. Cały opis jest żywy i wciągający - za co, podobnie jak za odwagę w podjęciu tak
oryginalnego tematu, należą się autorce słowa uznania.
Kolejne dwa artykuły dotyczą szeroko pojmowanego nieszczęścia. Pierwszy z nich, autor¬
stwa Piotra Cichockiego, to oparty przede wszystkim na własnych badaniach opis tzw. „śmierci
nie w porę". Drugim jest tekst Izabeli Wilczyńskiej, poruszający tematykę pożarów i strachu, jaki
budzą one wśród mieszkańców wsi. Oba artykuły przynoszą nam rzetelną, etnograficzną analizę
ważnych dla świadomości mieszkańców zjawisk. Badacze nierzadko poruszali się wśród wie¬
rzeń, ukrytych znaczeń i symboli. W świadomości mieszkańców nieszczęścia nie pojawiają się
bez powodu - albo są komuś przeznaczone od samego początku, albo ktoś na nie ewidentnie
zasłużył. Niemniej jednak, istnieją sposoby uchronienia się od złych wyroków losu, a przynaj¬
mniej metody, by nadejście nieszczęścia w porę rozpoznać i choć trochę zneutralizować jego
skutki. W tym bloku mam zastrzeżenia jedynie odnośnie konstrukcji tekstu Wilczyńskiej. Autorka
najpierw przytacza mnóstwo przykładów z wcześniejszej literatury etnograficznej, a później od¬
najduje je w okolicach Dziewieniszek. Czy nie dałoby się tego napisać od razu, oszczędzając tym
samym czytelnikom uczucia znudzenia?
Kolejne teksty to opisy wierzeń i symboliki obecnej w życiu mieszkańców Wileńszczyzny.
Pierwszy z nich dotyczy wiary w rzucanie uroków, a napisany został przez Pawła Buszko, drugi,
autorstwa Marty Leszczyńskiej, to bardzo drobiazgowy opis kapliczek, przydrożnych krzyży
i innych rekwizytów związanych z religijnością mieszkańców wsi. Oba te artykuły dają nam
spojrzenie na codzienne życie osób, z którymi rozmawiali badacze, pokazując jak w ich wierze¬
niach wiara katolicka łączy się z pewnymi przejawami magii i wiedzy tajemnej. Niestety, czynią
to w dość uciążliwy dla czytelnika sposób. Jeśli chodzi o tekst Buszko to już na początku zazna¬
czył on, że wypowiedzi rozmówców cytowane będą w oryginalnej wersji językowej. I tu pojawia
się problem: mieszkańcy posługują się mieszanką języków polskiego, rosyjskiego i litewskiego.

279

RECENZJE

Lektura staje się zatem mało przystępna dla osób mniej kompetentnych językowo, a jednak zain¬
teresowanych tematyką etniczną. Artykuł Leszczyńskiej z kolei jest drobiazgowym wręcz spisem
sprzętów domowych i odmawianych przez wiejskie kobiety modlitw. Wydaje mi się to działa¬
niem czysto kronikarskim, a wniosek z całego tekstu jest jeden - religia ma dla mieszkańców
olbrzymie znaczenie. Ale czy trzeba udowadniać nam to w aż tak pedantyczny sposób?
Ostatnim artykułem składającym się na Etnografię lokalnych znaczeń jest tekst autorstwa
Joanny Pietruszki, poruszający tematykę zmian, jakie przeszła wieś Rudnia wraz z likwidacją na
Litwie systemu kołchozów. Mamy tu zarówno portret wsi sprzed lat (obecny we wspomnieniach
jej mieszkańców), jak i współczesny obraz podupadającej gospodarki. Artykuł może nie zachwyca
niczym specjalnym, ale zdaje się jednocześnie unikać błędów. Można go uznać za ciekawe uzu¬
pełnienie pejzażu regionu Dziewieniszek.
Reasumując: Wileńszczyzna, jakiej mamy okazję przyjrzeć się w omawianej przeze mnie
monografii, jest miejscem, w którym życie toczy się własnym, dawno już ustalonym rytmem.
Przybycie grupki młodych naukowców na pewno wywarło wpływ na mieszkańców wiosek. Sam
fakt, że zaczęli przypominać sobie dawne wydarzenia skłaniał do zastanawiania się nad własnym
osądem rzeczywistości. Z kart książki przebija obraz partnerskiej rozmowy i wzajemnego nego¬
cjowania znaczeń. Tekst ten jest wartościową merytorycznie lekturą, a moje zastrzeżenia dotyczą
w większości sposobu jego redakcji. Autorzy zręcznie unikają wartościowania, a jeśli gdzieś
dodają swoją opinię to jest to zawsze czytelnie zaznaczone. Całość wydaje się spójna i wyczer¬
pująca, a wnioski, jakie konstruują autorzy w większości przypadków znajdują dobre uzasadnie¬
nie w opisowej części tekstu. Etnografia lokalnych znaczeń może być cennym głosem w dyskusji
na temat kulturowej tożsamości Wileńszczyzny i jej mieszkańców.
LITERATURA
Centrum na peryferiach. Monografia społeczności lokalnej Ejszyszek i okolic na Wileńszczyźnie, 2005
Andrzej Perzanowski (red.), Warszawa, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
Etnografia lokalnych znaczeń. Monografia społeczności lokalnej okolic Dziewieniszek na Wileńszczyź­
nie, 2005, Łukasz Smyrski (red.), Warszawa, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
Granica na pograniczach. Z badań społeczności lokalnych wschodniego pogranicza Polski, 2005,
Joanna Kurczewska. Hanna Bojar (red.), Warszawa, Wydawnictwo IFiS PAN.
Kultura i świadomość etniczna Polaków na Wschodzie. Tradycja i współczesność, 2004, Antoni
Kuczyński, Małgorzata Michalska (red.), Wrocław, Ośrodek Badań Wschodnich.
Justyna

Jarkabuz

Vostocnoevropejskie issledovanija. Mezdunarodnyjzurnalpo social'nym igumanitarnym naukam, t. 1-4: 2005-2006, Natal'ja V. Korovicyna (Rosja), Ladislav Machaćek (Słowacja) (red.),
wyd. Rossijskaja Akademija Nauk
Na rynku czasopism pojawił się nowy tytuł, który - jak sądzę - zainteresuje środowisko
naukowe. Wydawnictwo ma charakter interdyscyplinarny, a zarazem międzynarodowy. Współ¬
pracują z nim badacze z Białorusi, Bułgarii, Czech, Polski, Niemiec, Słowacji, Węgier i Rosji.
W tytule czasopisma jest mowa o Europie Wschodniej, w opublikowanych w nim tekstach
występuje jednak również nierzadko termin 'Europa Środkowa i Wschodnia'. Autorzy i redak­
torzy reprezentują więc, jak można sądzić, „różne szkoły" obecne od dawna w dyskursie nad
regionalnymi, historycznymi, politycznymi i kulturowymi podziałami naszego kontynentu. Roz¬
bieżność między tytułem pisma i nazewnictwem, jakim operuje wielu autorów można odczytać
jako mniej lub bardziej zamierzone połączenie dwóch perspektyw. W krajach zachodnich okreś¬
lenie 'Europa Wschodnia' stosowane jest generalnie w odniesieniu do państw obozu socjalistycz­
nego i krajów postsocjalistycznych. Wiele osób mieszkających i/lub prowadzących badania na

280

RECENZJE

tych terenach wyróżnia natomiast Europę Wschodnią i Środkową, przeciwstawiając ją, jak uczy¬
nił to chociażby Milan Kundera, Wschodowi, Rosji, lokując pomiędzy Zachodem i Wschodem,
zdecydowanie jednak bliżej Zachodu.
Jak twierdzi Natalia Korowicyna, od lat siedemdziesiątych X X wieku badania nad Europą
Środkową i Wschodnią prowadzone są przede wszystkim w ośrodkach uniwersyteckich Zachodu.
Istnieją dziesiątki czasopism ukazujących się w języku angielskim, dotyczących problematyki
wschodnioeuropejskiej, postsowieckiej, postsocjalistycznej, euroazjatyckiej, brak natomiast in¬
terdyscyplinarnego czasopisma w języku rosyjskim ukazującego specyfikę regionu, zachodzące
tu przemiany społeczne. Zdaniem N . Korovicyny, konieczny jest nie tylko systematyczny rozwój
studiów nad Europą Środkową i Wschodnią, prowadzonych przez badaczy z państw byłego „bloku
wschodniego", ale też stworzenie czasopisma, które prezentowałoby wyniki ich badań, służąc
zarazem integracji środowiska i wymianie doświadczeń (Korovicyna 2006, s. 135).
Pojawia się pytanie o sens wydawania rosyjskojęzycznego czasopisma o zasięgu między¬
narodowym w sytuacji, gdy od dawna rolę lingua franca w nauce europejskiej pełni angielski
(wielu młodych badaczy nie zna rosyjskiego, ponieważ nie uczyło się go w szkole). Wydawanie
pisma w języku rosyjskim, poświęconego Europie Środkowej i Wschodniej, jest - moim zdaniem
- ważne z kilku powodów. Pozwala na wyróżnienie pisma pod względem językowym spośród
wielu tytułów angielskojęzycznych, może przyczynić się do stworzenia własnego kręgu auto¬
rów i czytelników związanych z badanym regionem, popularyzacji wyników badań prowadzo¬
nych przez badaczy z Europy Środkowej i Wschodniej wśród czytelników rosyjskojęzycznych,
a także rozwoju zaniedbanej w ostatnich latach współpracy między badaczami rosyjskimi
i pracującymi w innych krajach postsocjalistycznych. O konieczności reaktywowania tej współ¬
pracy w nowych warunkach systemowych pisze N . Korowicyna (Korovicyna 2006; patrz też:
Kraljova 2006; Skovajsa 2006).
Walorem pisma jest jego charakter regionalny. Jego celem jest ukazanie specyfiki szeroko
rozumianej Europy Wschodniej i prezentacja rezultatów badań nad tym obszarem, prowadzo¬
nych w działających tu ośrodkach naukowych, reprezentujących nauki humanistyczne (oczywi¬
ście, nie jest możliwa publikacja wszystkich dokonań). Istotna jest integracja (za pośrednictwem
pisma) badaczy zainteresowanych różnymi aspektami przemian w europejskich krajach postocjalistycznych, zwrócenie uwagi na wielość badanych problemów i różnorodność zjawisk, możli¬
wość porównania różnych stanowisk, polemiki. W piśmie, poza artykułami, zamieszczane są in¬
formacje o konferencjach i realizowanych lub planowanych projektach badawczych, znajdziemy
tu również recenzje. Spełnia więc ono ważną rolę w obiegu informacji naukowej.
Z przytoczonej wcześniej wypowiedzi N . Korowicyny, dotyczącej priorytetu zachodnich
ośrodków akademickich w badaniach nad Europą Środkową i Wschodnią, wynika, że polscy
badacze prowadzący prace w tej części kontynentu (etnolodzy, socjologowie, językoznawcy, po¬
litolodzy, historycy, pedagodzy ze specjalnością pedagogika międzykulturowa) - mający prze¬
cież znakomity dorobek - nie są obecni w nauce rosyjskiej. Brakuje informacji na temat polskich
badań wschodnioeuropejskich w bazach danych rosyjskich bibliotek i centrów informacyjnych.
Szansą na prezentację przynajmniej niektórych wyników polskich badań w środowisku rosyjskojęzycznym może być publikacja na łamach czasopisma Vostocnoevropejskie issledovanija.
Pismo stwarza taką możliwość badaczom (reprezentującym nauki humanistyczne) ze wszystkich
państw regionu, zajmującym się Europą Wschodnią. Jak zauważyła Ljuba Kraljowa (Słowacja),
na łamach pisma mogą publikować autorzy, którzy są znani jedynie w swoich krajach, nie zaś w
całym regionie. Wynika to przede wszystkim z bariery językowej: „Nie wszyscy czytamy po
polsku, serbsku, bułgarsku, czesku lub słowacku" (Kraljova 2006, s. 131). Prawdą jest, że więk¬
szość badaczy z Europy Środkowej i Wschodniej nie zna języków krajów wchodzących w skład
tego regionu. Chciałabym jednak podkreślić, że nie zwalnia to z obowiązku śledzenia literatury.
Można też np. czytać w różnych językach słowiańskich, jeśli rodzimy język badacza należy do
tej grupy językowej. Lektura bez nauki języka, oparta jedynie na językowym pokrewieństwie,
jest wprawdzie dość pobieżna, daje jednak możliwość orientacji w kierunkach prowadzonych
badań, zapoznania się z ich wynikami. Wymaga to, oczywiście, sporego wysiłku.

RECENZJE

281

W opublikowanych dotychczas tomach pisma dominują teksty o tematyce socjologicznej
i politologicznej, kilka dotyczy najnowszej historii . Autorem jednego z artykułów jest Walerij
Tiszkow, dyrektor Instytutu Etnologii i Antropologii Rosyjskiej Akademii Nauk, a zarazem jeden
z inicjatorów powstania nowego tytułu (informuje o tym Korovicyna 2006, s. 137). We wspom­
nianym tekście zasygnalizowane zostały różne zjawiska związane ze współczesnymi przemianami
systemowymi zachodzącymi w Rosji. Tiszkow zwraca m.in. uwagę na społeczne koszty zmian,
osiągnięcia i trudności, problemy demograficzne, mozaikę etniczną, zjawisko migracji, wpływ
transformacji na sferę tożsamości i in. (Tiskov 2006). To czy w kolejnych numerach znajdą się
artykuły innych etnologów interesujących się Europą Środkową i Wschodnią, zależy zarówno od
samych badaczy, którzy mogą nawiązać współpracę z Redakcją, przedstawiając wyniki swoich
badań, jak i od członków Kolegium Redakcyjnego, decydujących o wyborze tekstów do druku.
Profil pisma jest szeroki a formuła otwarta. Wydaje się więc, że nie ma przeszkód, by wśród
prezentowanych tekstów znalazły się także prace etnologów. Szczególne szanse mają, jak mi się
wydaje, artykuły poświęcone kulturowemu wymiarowi współczesnych przemian, kwestiom etnicz¬
nym, problemom związanym z tożsamością, a więc nawiązujące do już poruszanej problematyki.
1

O zainteresowaniu Redaktorów etnologią świadczy publikacja (w I I I tomie pisma) bloku
tekstów, prezentujących wybrane czasopisma etnologiczne. Znalazły się wśród nich: „Etnografia
Polska", Cesky lid. Etnologicky ćasopis", „Slovensky närodopis" oraz „B'lgarska etnologija".
Autorami informacji są osoby związane z redakcjami poszczególnych tytułów.
Twórcom Vostocnych issledovanij życzę wielu kolejnych numerów, szerokich kontaktów nau¬
kowych, rosnącego zainteresowania i uznania nie tylko ze strony autorów i czytelników, ale też
tych, którzy będą decydować o losach pisma, przyznając na nie odpowiednie fundusze. Jeden
z numerów ukazał się dzięki finansowej pomocy Instytutu Socjologii R A N (tom I I I : 2006), ostatni
tom wydano natomiast wyłącznie ze środków własnych członków Kolegium Redakcyjnego. Na
dłuższą metę taka sytuacja nie jest możliwa.
Mam nadzieję, że osoby podejmujące decyzję o być albo nie być pisma dostrzegą jego na¬
ukowe walory i fakt, że ma ono szansę stać się wiodącym tytułem wśród periodyków poświęco¬
nych prezentacji badań nad Europą Środkową i Wschodnią, prowadzonych przez badaczy z tej
części kontynentu, a także znakomitą wizytówką Rosyjskiej Akademii Nauk.
LITERATURA CYTOWANA
K o r o v i c y n a N a t a l ' j a V. 2006, O sozdanii meżdunarodnogo żurnala po social'nym i gumanitarnym naukam „Vostocnoevropejskie issledovanija" (vystuplenie na zasedanii bjuro
Otdelenija istoriko-filologićeskich nauk RAN, 26 fevralja 2006 r.), Vostocnoevropejskie
issledovanija, t. I I I , s. 134-138.
K o r o v i c y n a N a t a l ' j a , M a c h a ć e k L a d i s l a v 2006, Predislovie redaktorov, Vostocno­
evropejskie issledovanija, t. III, s. 5-7.
- 2006a, Predislovie redaktorov, Vostocnoevropejskie issledovanija, t. IV, s. 5-7.
K r a l j o v a L j u b a 2006, Vozniknovenie żurnala „Vostocnoevropejskie issledovanija" (ego
znaćenie i smysl dlja Central'noj i Vostoćnoj Evropy), Vostocnoevropejskie
issledovanija,
t. I I I , s. 129-133.
S k o v a j s a M a r e k 2006, Prezentacija żurnala „Vostoćnoevropejskie issledovanija", Praga,
Villa Lanna, 5 dekabrja 2005 g., Vostocnoevropejskie issledovanija, t. I I I , s. 125-128.
T i s k o v V a l e r i j A . 2006, O rossijskom narode, Vostocnoevropejskie iisledovanija, t. I I I ,
s. 16-34.
Iwona Kabzińska
1

Z zawartością poszczególnych tomów można się zapoznać na stronach internetowych słowackiego
Uniwersytetu Cyryla i Metodego w Trnawie: http://www.ucm.sk/dokumenty/viss01.pdf; http://www.
ucm.sk/dokumenty/viss02.pdf; http:www.ucm.sk/dokumenty/viss03.pdf; http:www.ucm.sk/dokumenty/
viss04,pdf (Korovicyna, Machaćek 2006, s. 7).

ROMOLOGIA W KRAKOWIE
Polska należy do tych krajów, w których mniejszości narodowe stanowią bardzo znikomy
odsetek. Ostatni spis powszechny z 2000 r. podaje, iż mniejszości narodowe i etniczne stanowią
około 3% społeczeństwa Polski . Wedle tego spisu w Polsce żyje 12 900 osób, które zadeklarowały
przynależność do mniejszości cygańskiej/romskiej. Ta niewielka stosunkowo liczba świadomych
swej tożsamości Cyganów/Romów wydaje się i tak znacznym sukcesem liderów i organizacji
romskich, a także licznych organizacji promujących mniejszości. Otóż, do niedawna w Polsce
świadomość możliwości deklarowania romskości/cygańskości jako deklaracji o charakterze naro¬
dowym/etnicznym była na bardzo niskim poziomie. Poprzednie spisy ludności przecież w ogóle
takiej kategorii narodowościowej nie uwzględniały. Jeśli przyjmiemy, że w istocie liczba Cyga¬
nów/Romów w Polsce wynosi dwakroć więcej niżeli to wykazali świadomie tę przynależność
deklarujący, to i tak okaże się, że jest to grupa jedna z mniej licznych .
Zainteresowanie mniejszościami w Polsce, w tym Cyganami/Romami, datuje się od początku
lat osiemdziesiątych X X w., kiedy zainicjowane zostały przemiany polityczne, które doprowa¬
dziły w 1989 r. do upadku komunizmu i zmiany systemu. Od początku lat dziewięćdziesiątych to
zainteresowanie wzmaga się, następuje też ożywienie samych środowisk cygańskich, powstają
stowarzyszenia , pisma romskie , istnieje stała ekspozycja muzealna poświęcona historii i kulturze
Cyganów/Romów , odbywają się festiwale kultury cygańskiej.
Jednocześnie zaś wraz z przygotowaniami Polski do akcesji do Unii Europejskiej władzom
Polski uświadomiono istnienie tzw. problemu cygańskiego/romskiego, polegającego głównie na
niskim statusie społecznym Cyganów/Romów, upośledzeniu w prawach, zapóźnieniu edukacyjnym
etc. W roku 2000 rozpoczęto realizację rządowego Programu na rzecz społeczności romskiej . Pro¬
gram ten, opracowany przy współudziale przedstawicieli Cyganów/Romów, pilotażowo wdrożono
w woj. małopolskim. Region ten zamieszkuje największa liczba Cyganów/Romów (ok. 3 500)
i są to najbiedniejsi Cyganie, w ogromnej większości należący do grupy zwanej Cyganie/Romowie
Karpaccy, Górscy, a ostatnio Bergitka Roma . Są to Cyganie/Romowie od pokoleń osiedli, żyjący
1

2

3

4

5

6

7

1

Zgodnie z Ustawą o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym (z 6.01.2005)
za mniejszości narodowe uważa się grupę obywateli polskich spełniającą łącznie następujące warunki:
1. Jest mniej liczebna od pozostałej części ludności Polski; 2. W sposób istotny odróżnia się od pozosta­
łych obywateli językiem, kulturą lub tradycją; 3. Dąży do zachowania swojego języka, kultury i tradycji;
4. Ma świadomość własnej historycznej wspólnoty narodowej, jest ukierunkowana na jej wyrażanie
i ochronę; 5. Jej przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Polski od co najmniej 100 lat; 6. Utożsamia
się z narodem zorganizowanym we własnym państwie. Ustawa wymienia, jakie to są mniejszości: biało¬
ruska, czeska, litewska, niemiecka, ormiańska, słowacka, ukraińska, żydowska. Mniejszość etniczna róż­
ni się w definicji tylko brzmieniem ostatniego punktu: 6. Nie utożsamia się z narodem zorganizowanym
we własnym państwie. Za mniejszość etniczną Ustawa uznaje: Karaimów, Łemków, Romów, Tatarów.
Według danych szacunkowych przygotowanych przez lokalne samorządy stopnia podstawowe¬
go (gminy) w Polsce mieszka 20 750 Romów: Program na rzecz społeczności romskiej w Polsce,
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Warszawa, sierpień 2003. Zsumowanie liczb po­
danych przez stowarzyszenia romskie (jest ich obecnie ok. 40) daje liczbę około 30-40 000. Często
jednak stowarzyszenia podają podwójnie lub nawet potrójnie te same osoby. Na przykład w miejsco¬
wości, w której działają 2-3 stowarzyszenia przewodniczący każdego z nich podają liczbę członków,
biorąc pod uwagę całą populację w danej miejscowości.
Zob. np. Adam Bartosz, Nie bój się Cygana, Sejny 2004, s. 209n.
Rrom p-o Drom (od 1990) red. nacz. Stanisław Stankiewicz, redakcja w Białymstoku; DialogPheniben (kwartalnik od 1995, miesięcznik od 2004) wydaje Stowarzyszenie Romów w Polsce, Oświęcim.
Przy Muzeum Okręgowym w Tarnowie powstała w 1979 r. pierwsza na świecie muzealna ko¬
lekcja romska. W 1990 r. otwarto tu stałą wystawę Cyganie/Romowie. Historia i kultura.
Pilotażowy program rządowy na rzecz społeczności romskiej w województwie małopolskim, War¬
szawa, luty 2001.
Cyganie osiedli w górach nigdy nie mieli nazwy na określenie swej grupy. Mówili o sobie Roma,
amare Roma (nasi Romowie). Przez Polska Roma nazywani byli Bergitka Roma (Górscy Romowie).
2

3

4

5

6

7

ROMOLOGIA WE KRAKOWIE

283

na obszarach wsi, w biednych osadach, otoczeni pogardą przez resztę Cyganów/Romów, którzy do
lat sześćdziesiątych prowadzili koczowniczy tryb życia. To oni stali się pierwszymi ofiarami prze¬
mian społecznych po upadku komunizmu. Jako nisko edukowani, o niskich kwalifikacjach przez
zjawisko bezrobocia dotknięci zostali w pierwszej kolejności. Z powodu biedy, a także niskiego
wartościowania wykształcenia zaprzestali posyłać dzieci do szkół. Tym bardziej było to możliwe,
że jednocześnie z demokratyzacją życia nastąpiła jego częściowa anarchizacja, przejawiająca się
m.in. osłabieniem egzekucji obowiązku szkolnego przez organy porządku publicznego.
Program na rzecz społeczności romskiej miał na celu odrobienie zapóźnień, wyrównanie
szans, pomoc Cyganom/Romom w wydostaniu się z nędzy. Priorytetem stała się edukacja dzieci.
I to zadanie udało się zrealizować najlepiej . Jednym z elementów programu edukacyjnego był
postulat kształcenia nauczycieli, którzy uczą dzieci romskie, a także pracowników samorządo¬
wych tych gmin, gdzie Cyganie/Romowie zamieszkują. Stworzono w tym celu wiele programów
dokształcania, lokalnych i ogólnopolskich . W końcu zdecydowano o powołaniu podyplomowe¬
go studium romologii. Studium to, nazwane dość niefortunnie: Sytuacja Romów w Polsce - histo¬
ria, prawo, kultura, stereotypy etniczne, otwarto na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, a jego
kierownikiem został dr Piotr Borek. Inauguracja pierwszego roku dwusemetralnego studium miała
miejsce w grudniu 2004 r.
Studia są dla uczestników bezpłatne, finansowane są z funduszy Programu...
Obejmują
240 godzin wykładów i konwersacji. Absolwenci kończą je przedkładając pracę dyplomową. Na
pierwszy kurs zapisały się 32 osoby, kurs ukończyło 28 osób. Byli to głównie nauczyciele
(w ogromnej liczbie nauczycielki) oraz pracownicy samorządów, a także kilkoro studentów,
w tym też dwie studentki romskie. Osoby te pochodziły w większości z Małopolski, ale także
z tak odległych miast jak Wrocław, Wałbrzych, Gdańsk. Studium wieńczy przedłożenie i obrona
pracy dyplomowej, a najlepsze z prac złożą się na planowany przez uczelnie do druku tematycz¬
ny tom poświęcony Romom i romskiej problematyce.
Wśród wykładowców z kręgu krakowskiego znaleźli się m.in.: Andrzej Mirga - etnolog
i polityk pochodzenia romskiego (Romowie z perspektywy socjologicznej, Procesy mobilizacji
etnicznej Romów); Adam Bartosz - etnolog, zajmujący się badaniem i promocją kultury cygańskiej/romskiej (Zarys historii Romów, Elementy kultury i tradycji Romów); Artur Paszko - histo¬
ryk, koordynator Programu a także główny inicjator studium i autor programu (Uregulowania
prawne dotyczące mniejszości narodowych); poloniści - Bogusław Gryszkiewicz (Stereotypy
mniejszości etnicznych w literaturze) i Renata Dźwigoł (Językowe stereotypy mniejszości etnicz¬
nych). Z uczelni warszawskiej pochodzi Sławomir Kapralski - socjolog, specjalizujący się m.in.
w tematyce cygańskiej/romskiej, zwłaszcza zaś badający miejsce pamięci Zagłady Romów
w budowie ich tożsamości etnicznej/narodowej (Wstęp do romologii, Zarys historii Romów). Nie¬
stety, z braku odpowiednich wykładowców w programie studium nie ma wykładów na temat
języka romani. Pierwszy kurs studium romologii zakończono we wrześniu 2005 r. Na kolejny
nabór, ogłoszony wiosną 2006 r., zgłosiły się 32 osoby.
8

9

10

Adam Bartosz
I ta nazwa w ostatnich latach została przez Górskich Romów przyjęta za własną. W literaturze nazywa
się ich Karpackimi Romami, podkreślając ich jedność z Romami mieszkającymi na terenach Karpat
na Słowacji i Ukrainie.
Od 2004 r. Program... realizowany jest na terenie całej Polski, w województwach i gminach,
gdzie znajdują się skupiska ludności romskiej, Program na rzecz społeczności romskiej, Warszawa,
sierpień 2003 r.
Raport. Ocena realizacji edukacyjnej części Pilotażowego programu rządowego na rzecz spo­
łeczności romskiej w województwie małopolskim na lata 2001-2003, Kraków 2005.
Najbardziej znany projekt realizowany był przez Stowarzyszenie Integracja z siedzibą w Suwał¬
kach. W ramach projektu szkoleniami objęto kilkaset nauczycieli i samorządowców, powstały też ma¬
teriały dla nauczycieli i samorządowców wydane pod redakcją Jacka Milewskiego, pedagoga, dyrek¬
tora jedynej w Polsce szkoły romskiej: Romowie, bliskie spotkania. Przewodnik metodyczny dla
nauczycieli szkół średnich, Suwałki 2003; Romowie. Co każdy nauczyciel wiedzieć powinien, Suwałki
2004; Przyjazna szkoła - edukacja dla Romów. Raport z konferencji 11-12.10.2004, Suwałki 2004.
8

9

1 0

WARUNKI PRENUMERATY - „RUCH" S.A.
Prenumerata krajowa:
Przez „RUCH" S.A. - wpłaty na prenumeratę przyjmują jednostki kolportażowe
„RUCH" S.A. właściwe dla miejsca zamieszkania. Termin przyjmowania wpłat
na prenumeratę krajową do 5 każdego miesiąca poprzedzającego okres roz­
poczęcia prenumeraty.
Prenumerata opłacana w złotówkach ze zleceniem wysyłki za granicę:
Informacji o warunkach prenumeraty i sposobie zamawiania udziela
„RUCH" S.A. Oddział krajowej dystrybucji Prasy, 01-248 Warszawa,
ul. Jana Kazimierza 31/33
telefony 5328-731, 5328-816, 5328-819
infolinia 0-800-1200-29
wpłaty w PLN na konto w banku
P K O S.A. I V O/Warszawa
No. 68 1240 1053 1111 0000 0443 0494
lub w kasie Oddziału.
Dokonując wpłaty na prenumeratę w Banku czy też w urzędzie pocztowym
należy podać: nazwę naszej firmy, nazwę banku, numer konta, czytelny pełny
adres odbiorcy za granicą, okres prenumeraty, rodzaj wysyłki (p-tą lot. czy
zwykłą) oraz zamawiany tytuł. Warunkiem rozpoczęcia wysyłki prenumeraty
jest dokonanie wpłaty na nasze konto.
Prenumerata opłacana w dewizach przez odbiorcę z zagranicy:
przelewem na nasze konto w banku
w USD P E K A O S.A. I V O/W-wa 54 1240 1053 1787 0000 0443 0508
w E U R P E K A O S.A. I V O/W-wa 46 1240 1053 1978 0000 0443 0511
po dokonaniu przelewu prosimy o przesłanie kserokopii polecenia przelewu
z podaniem adresu i tytułu pod nr faxu +48 22 532-87-32
Opłaty za prenumeratę można dokonać również czekiem wystawionym na
firmę „RUCH SA OKDP" i przesłanym razem z zamówieniem, listem poleco­
nym, na nasz adres j.w.
Informujemy, że klienci płacący z zagranicy mogą też dokonać wpłaty na pre¬
numeratę kartami kredytowymi VISA i MASTERCARD w internecie http://
www.ruch.noria.pl

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.