855919f9e24fc5d56dd7d2bdf5e2af17.pdf

Media

Part of Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1978 t.32 z.3-4

extracted text
Krzysztof

i Ireno

Kubiakowie

MISTERIUM MĘKI PAŃSKIEJ W KALWARII ZEBRZYDOWSKIEJ

Historia Kalwarii Zebrzydowskiej
Na pielgrzymkę do Z i e m i Świętej, tak popularną
w okresie k o n t r r e f o r m a c j i niewielu mogło sobie pozwo­
lić. Zaczęto więc budować jej namiastkę w postaci k a l ­
w a r i i w całej niemal Europie. P i e r w o t n y m wzorem w y dcje się być założona w połowie X V w i e k u k a l w a r i a
koło К or dob у w Hiszpanii. W Polsce podobne budowle
powstają od początków X V I I w i e k u , przeważnie z f u n ­
dacji wojewodów i biskupów. Przestrzegano reguły, aby
topografia terenu i odległość między kaplicami odpo­
wiadały
poszczególnym
miejscom w Ziemi Świętej.
K a l w a r i a Zebrzydowska była pierwszą w Polsce.
Początkowo Mikołaj Zebrzydowski, jak głosi legen­
da, po objawieniu m u się trzech jaśniejących krzyży
nad górą Żar, postanowił zbudować t u kaplicę — p u ­
stelnię i osadzić w niej bernardynów. Ale zakon ten
chciał właśnie, wzorem jezuitów, wprowadzić efekty
dramaturgiczne do l i t u r g i i . Pustelnia nie leżała więc
w jego interesie, podobał i m się natomiast pomysł ulo­
kowania miejsca odpustowego na skrzyżowaniu dróg
do Czech, Węgier i na Śląsk.
1

W t y m czasie Hieronim Strzała, dworzanin Zebrzy­
dowskiego, przywiózł z pielgrzymki do Jerozolimy dwa
gipsowe modele kaplic. Wojewoda zdecydował się wów­
czas na budowę kościoła u podnóża góry Żar. Po jego
ukończeniu w 1602 г., podjął ostateczną decyzję w y b u ­
dowania całej drogi krzyżowej wraz z kościołem i k l a ­
sztorem ojców bernardynów. Prace budowlane zostały
jednak na jakiś czas przerwane na skutek rokoszu Ze­
brzydowskiego przeciwko królowi Z y g m u n t o w i I I I . K a l ­
warię rozbudowywali również następcy i sukcesorzy w o ­
jewody, np. jego syn Jan ufundował dróżki M a t k i Bo­
skiej, na których odbywa się co r o k u , w pierwszy pią­
tek po 15 sierpnia, Pogrzeb M a t k i Boskiej.
Początkowo zakonnicy największą uwagę przywią­
zywali do kazali, podczas gdy kolejne odgrywane sce­
ny stanowiły do nich ilustrację lub tworzyły przerwy
między h o m i l i a m i . Pieśni pątnicze stanowiły opisy mę­
k i Chrystusa a niektóre z nich miały nawet formę d i a ­
logu. Przy klasztorze u t r z y m y w a n o także stałą kapelę
dającą muzyczne tło scenom.
Apostołów g r a l i przewodnicy grup pątniczych. W
czasie rozbiorów dzielono role według następującego
schematu: po dwóch apostołów ze Śląska Górnego, A u ­
striackiego, M o r a w i O r a w y . Czterech było z G a l i c j i ,
ale jeśli przyszła pielgrzymka z Królestwa Polskiego,
Galicja oddawała jej dwa miejsca. Na apostołów w y ­
bierano osoby starsze, pobożne, moralnie bez zarzutu.
Klasztor nadzorował wybór kandydatów do r o l i C h r y ­
stusa i M a t k i Boskiej. O stroje w y k o n a w c y troszczyli
się sami.
Obecnie przygotowaniem strojów zajmują się kle­
rycy. Sprawia i m to dużo kłopotu, gdyż trudno jest zna­
leźć odpowiednie wzory. Jedynie 5 strojów żołnierskich
w y k o n y w a n y c h jest przez samych aktorów z najłatwiej
dostępnych i m materiałów. Stąd prawdopodobnie wziął
się „import" kasku hokejowego z napisem ..P M " . A n i
zakonnicy, ani „żołnierze" nie potrafią powiedzieć co
znaczy ta „inskrypcja".

Najstarszymi są stroje „Apostołów" w kolorze ciem­
nozielonym i matowo-wiśniowym. Nie ma na nich żad­
nych zdobień. Nie udało nam się dowiedzieć jak dawno
zostały wykonane. Sądząc jednak po stopniu zużycia,
musiały być wykonane po wojnie. Stroje Sanhedrynu,
według relacji zakonników, są bogatsze od tych d a w ­
nych, bardziej kolorowe. Tkanina jest t u często p o k r y ­
ta popularnym wzorem perskim lub t u r e c k i m . Stopień
ozdobności zatem w y d a j e się być k r y t e r i u m w ocenie
wieku ubioru, a w każdym razie przy porównywaniu
k i l k u kostiumów pozwala stwierdzić, który z nich jest
starszy.
Podobno w posiadaniu klasztoru są również r e k w i ­
zyty odkupione od jakiegoś teatru. Do nich należą dwa
żołnierskie pancerze i blaszane hełmy. Stare kaski żoł­
nierskie wykonane są z malowanego szarą i czarną f a r ­
bą płótna i drewna. Są również dawne kaski strażackie
i hokejowe. Jako pióropuszy używa się miotełek do o d ­
kurzania. Broń: miecze i halabardy różnej wielkości
wykonane są z drewna. Ostrza maluje się srebrną f a r ­
bą. Stroje przechowywane są w jednej dużej szafie
w klasztorze. Niektóre z nich projektował o. Chadam,
powojenny reformator, a właściwie wskrzesiciel M i ­
sterium.
Przy opracowywaniu ubiorów Sanhedrynu klerycy
korzystają z 2. Księgi Mojżesza i z Księgi Liczb, oraz
z dostępnych przekazów ikonograficznych, stąd w i e l ­
ka różnorodność strojów i pewna ich umowność za­
razem.
Próby odbywają się k i l k a razy do roku. Biorą w
nich udział „Apostołowie" i klerycy grający różne role
w Misterium. Najważniejszą jest oczywiście próba przed
kulminacją obchodów w W i e l k i Czwartek i Piątek. Po­
nadto odbywają się próby przed M i s t e r i u m Wniebo­
wzięcia Najświętszej M a r i i Panny oraz podczas Zielor y c h Świątek. Spośród grających jedynie św. Piotr ma
wcześniejsze doświadczenia aktorskie. Jeszcze przed w o j ­
ną był członkiem stowarzyszenia „Młodzież K a t o l i c k a "
w Tychach. Występował wówczas w k i l k u przedstawie­
niach organizowanych przez kościół parafialny. Po raz
pierwszy był na pielgrzymce mając 8 lat. Potem został
przewodnikiem kompanii. W M i s t e r i u m gra od 9 lat.
Wszyscy zresztą a k t u a l n i aktorzy b y l i pierwszy raz na
k a l w a r y j s k i e j pielgrzymce jeszcze w w i e k u dziecięcym.
A k t o r grający do 1973 r o k u rolę Jezusa pierwszy raz
przybył do K a l w a r i i w w i e k u 11 lat. Działał w radzie
parafialnej. Po p e w n y m czasie został przewodnikiem
kompanii a stąd droga już bliska do kalwaryjskiego
„świata aktorskiego".
Udział w drodze krzyżowej umożliwiano również
pielgrzymom, którzy przychodzili do K a l w a r i i w inne
d n i r o k u . Wydawano liczne dewocyjne książeczki z na­
u k a m i i opisami do każdej stacji, w kaplicach umiesz­
czono obrazy (np. w kaplicy Ukrzyżowania obrazy:
Ukrzyżowanie, Chrystus na Krzyżu, Zdjęcie z Krzyża)
i rzeźby — np. św. W e r o n i k i . Pątnik otrzymywał w ten
sposób i l u s t r o w a n y zapis wydarzeń.
W d a w n y m M i s t e r i u m nie było tak dużej liczby ak­
torów. Nie miało ono również charakteru widowiska
teatralnego. Występowały postaci Jezusa, ogłaszającego

143

w y r o k i Szymona Cyrenajczyka. B e r n a r d y n i starali się,
by obchody te pozostawały w ramach liturgicznych. Na
gruncie l i t u r g i c z n y m pozostają teraz jedynie 2 momen­
ty M i s t e r i u m — scena obmywania nóg (ceremonia l i t u r ­
giczna, lecz właściwa jedynie katedrom — nie wiadomo
kiedy B e r n a r d y n i K a l w a r y j s c y otrzymali indult na jej
urządzanie), oraz wielkopiątkowa msza Praesanctificat o r u m („Msza uprzednio poświęconych darów" — nie
ma w niej ofiarowania ani konsekracji, gdyż używa się
hostii uprzednio w t y m celu konsekrowanej).
Od połowy X V I I w i e k u możemy już mówić o sce­
nariuszu widowiska, gdyż znana jest kolejność kaplic,
do których przychodziła procesja w t y m okresie. W y ­
mienia ją w swym Summariuszu
Męki Pańskiey
Abra­
ham Rożniatowski, jeszcze w 1618 r o k u . Podobny sce­
nariusz znamy z 1886 г., znajduje się on w A r c h i w u m
Bernardyńskim w K r a k o w i e . W 1945 ówczesny przeło­
żony klasztoru o. Augustyn Chadam ułożył nowy sce­
nariusz, który obowiązuje do dziś.
Nie można się więc zgodzić z twierdzeniem K a z i ­
mierza Nowackiego, który w pracy o misterium w K a l ­
w a r i i Zebrzydowskiej w y m i e n i a jako jedną z charakte­
rystycznych cech misterium brak opracowanego scena­
riusza . Drugą z nich miałoby być ograniczenie a k c j i
do Męki Pańskiej, a przecież są i takie sceny jak Wjazd
do Jerozolimy
czy Wypędzenie
przekupniów
ze
świąty­
ni. Również kolejna cecha — brak pojęć „scena" i „wi­
d o w n i a " — jest nie do utrzymania, gdyż wiele scen
dzieje się w ogóle na podestach, np. Umycie nóg. Poza
t y m ludzie tworzący tłum jerozolimski a zarazem w i d o ­
wnię, często odchodzą nagle na bok, aby coś zjeść czy
wypić. Pozostaje t y l k o zgodzić się z t y m , że grają sami
amatorzy i że zasadniczy zrąb widowiska nie zmienia
się.
2

s

144

Misterium
Misterium Wielkanocne w K a l w a r i i Zebrzydowskiej
t r w a k i l k a d n i . Pierwsze sceny odgrywane są w P a l ­
mową Niedzielę. Przedstawienie rozpoczyna się około
trzeciej po południu wjazdem do Jerozolimy. Chrystus
jedzie na osiołku otoczony Apostołami, którzy podpie­
rają się długimi, jakby pasterskimi laskami. Tłum l u ­
dzi, przede wszystkim dzieci, rzuca palmy tak, że po
c h w i l i droga usłana jest zieloną choiną i k w i a t a m i . Ale
w porównaniu z t y m , co będzie potem, ludzi nie ma
zbyt dużo. Najwięcej pielgrzymów przyjeżdża b o w i e m
w W i e l k i Czwartek. Na razie, w Palmową Niedzielę,
klerycy odgrywają jeszcze wypędzenie przekupniów ze
świątyni. Stoją długie, wysłane suknem stoły, baran
i k l a t k i z gołębiami, które będą wypuszczone w k u l m i ­
nacyjnym momencie. Obie te sceny są barwne, wesołe;
nic nie zapowiada mającej się t u rozegrać w i e l k i e j t r a ­
gedii. Następny dzień M i s t e r i u m to Wielka Środa, kie­
dy to wieczorem odgrywana jest uczta u Szymona
i zdrada Judasza. Ludzie stoją w m r o k u . Następuje
monolog Judasza. Sypią się s r e b r n i k i .
Następny dzień, W i e l k i Czwartek, to pierwszy
z dwóch najważniejszych d n i Misterium. Zaczyna się
ono dopiero o drugiej, ale od rana tłum przelewa się
przez kościół, gdzie nieustannie odprawiane są msze.
Ludzie wypełniają dziedziniec, gdzie g r u p k i pielgrzy­
mów odmawiają własne m o d l i t w y , plac, gdzie stoją
stragany z dewocjonaliami, słodyczami, pamiątkami i za­
b a w k a m i . T u właśnie można kupić t y p o w e dla połud­
niowej Polski różowe serca z piernika, różnej wielkości,
z r o z m a i t y m i napisami i ozdobami. Za kościołem, na
dziedzińcu klasztornym, zakonnicy sprzedają herbatę;
tego dnia p r a w i e wszyscy jedzą to samo; bułkę ze śle4

dziem, czasem wyjątkowo dziecko dostanie kawałek
ciasta.
Cały dziedziniec zaśmiecony jest papierami, pusz­
k a m i po konserwach, słoikami. Ludzi ciągle przybywa,
zajmują pokoje w domach leżących wzdłuż drogi do
klasztoru, potem na dole w samej K a l w a r i i , a potem
w pobliskich wioskach. Większa część pielgrzymów nie
m a r t w i się jednak o nocleg. Jedni zamierzają czuwać
cały czas w kościele, i n n i zajmą miejsca w którejś
z szop, gdzie od zakonników można pożyczyć materace.
Około południa tłum zaczyna zapełniać plac za klaszto­
rem, pod lasem, gdzie zbudowano podest. Na początku
t y l k o jakiś ksiądz prowadzi z książeczki śpiewne m o ­
d l i t w y . Nagle rozlegają się trąby, znak, że M i s t e r i u m
rozpoczęte. Trębacze występują w strojach „rzymskich"
— białe powłóczyste suknie, kaski hokejowe z docze­
p i o n y m i pękami piór czyli czubkami miotełek do o d k u ­
rzania. Po trębaczach występuje prologus w jaskrawych
szatach i takimż makijażu. Dopiero kiedy kończy wcho­
dzi 12 Apostołów; wszyscy mają p e r u k i i grube, zielo­
ne l u b wiśniowe szaty. Siadają na stołkach, a przeor
klasztoru m y j e irn po jednej nodze w złotej misce. W
t y m czasie czytany jest u r y w e k Ewangelii o u m y c i u
nóg podczas Ostatniej Wieczerzy. Potem jest krótkie k a ­
zanie. N a u k i różnych księży, często przyjezdnych, prze­
widziane są po każdej scenie.
Kiedy z podestu schodzi przeor, pojawia się za n i m
Chrystus. Jest to już trzeci po w o j n i e aktor grający tę
rolę. Ten obecny jest k l e r y k i e m . P r a w d z i w a legenda

otacza pierwszego, który pełnił tę funkcję z całym o d ­
daniem przez 30 lat. Był on r o l n i k i e m spod K a l w a r i i .
Podobno został pustelnikiem, miewa widzenia i wystą­
piły m u stygmaty. Czasem t y l k o pojawia się w klaszto­
rze. Inna natomiast wersja głosi, że po prostu znikł on
którejś jesieni zostawiając żonę i k i l k o r o dzieci na ł a ­
sce losu. Pojawił się dopiero przed W i e l k i m Tygodniem
aby, j a k co r o k u , zagrać swoją rolę. Tymczasem zanie­
pokojeni i zgorszeni ojcowie bernardyni zdołali już
przygotować nowego Chrystusa. Ostatecznie rozstrzyg­
nął kustosz klasztoru; Chrystusa zagrał k l e r y k . Stary
aktor wrócił do żony i dzieci. Większość k a l w a r y j s k i c h
bywalców uważa jednak, że on grał najlepiej, a legenda
o jego błogosławionych stanach krąży po okolicy.
Z Apostołów odróżnić można św. Piotra, bo siwy,
św. Jana, bo młody i Judasza, bo rudy. Reszta jest nie­
określona. Nawet sami aktorzy nie bardzo wiedzą któ­
rego apostoła grają. Dla a k c j i zresztą nie ma to żadnego
znaczenia. Grupka aktorów otoczona tysięcznym tłu­
mem idzie od kaplicy do kaplicy, gdzie odgrywane są
kolejne sceny, a po nich kazanie. W czasie kazań tłum
rozsiada się na trawie, a zawieszone na drzewach głoś­
n i k i umożliwiają słuchanie ich nawet z dużej odległo­
ści. Po scenie w Ogrójcu Chrystus jest związany i p r o ­
wadzony przez dwóch żołnierzy. Od tłumu oddziela go
kordon mężczyzn trzymających się pod ręce i wspoma­
ganych d r e w n i a n y m i mieczami i halabardami żołnierzy.
Jest to bardzo trudne zadanie dla aktora, bo ścisk jest
w i e l k i i ciągle ktoś usiłuje dostać się do środka. Jeden

I i . 1. Widok dróżek K a l w a r i i w g l i t o g r a f i i z 1902 г. I I . 2. Najstarszy zachowany plan

\

Kalwarii

>№TM(.ł ЩЧШ SUAZI POLAKAi-*

<.ЛГ,, JA Lv W-ALA

'•l6QQr

-

~~>чк

ШОг.

145

П. 3. Rzeka Cedron w K a l w a r i i Zebrzydowskiej. W niej szukają k a m i e n i pielgrzymi. „Lud ziemi k r a k o w s k i e j
przypisuje magiczno-lecznicze własności k a m y k o m znajdującym się w cudownej rzeczułce, która przepływa u stóp
K a l w a r i i i . (...) K t o będzie pierwszy raz na K a l w a r i i , znaj dzie t a k i kamyczek i nosi go ze sobą przez cały odpust,
ten zabezpieczy się przed wszelkimi chorobami na cały r o k " . (Franciszek Gawełek, Dwie legendy, L u d 1908/XIV,

z Apostołów prowadzi przez tubę
litanie, m o d l i t w y
i śpiewy. Wielu pielgrzymów ma aparaty fotograficzne
i magnetofony.
K a l w a r i a ma również swojego pustelnika; chodzi
w koszuli z szarego w o r k a przepasanej sznurem, ma
długą brodę i włosy. W rękach t r z y m a duży różaniec
i podobno sypia w trumnie. Jest mały, siwy i ma bar­
dzo dobrą t w a r z .
Jedna ze scen to przejście przez Cedron. Główna
grupa z Chrystusem przechodzi mostkiem, na którym
odbywa się scena, ale w trakcie kazania tłum, głów­
nie kobiet, wchodzi do wody. Myją oni ręce i twarze,
albo t y l k o oczy i usta, obmywają buzie dzieciom, na­
bierają wody do butelek i wybierają z dna k a m y k i ,
wierząc, że mogą się w nich ukazać narzędzia męki
lub t w a r z M a t k i Boskiej. Woda posłuży celom leczni­
czym, a w każdym razie, używana w gospodarstwie,
może sprowadzić pomyślność.
Inna stacja, już ostatnia tego dnia, Sąd u
Kaifasza,
skończy się wtrąceniem Chrystusa do ciemnicy. Sanhe­
d r y n jest ubrany wyjątkowo barwnie, a arcykapłan
ma dziwne, rogate nakrycie głowy. W trakcie tej sce­
ny żołnierz policzkuje Chrystusa, co wywołuje lekkie
poruszenie w tłumie. W ogóle ludzie reagują różnie,
np. w scenie zdrady Judasza, j e d n i są oburzeni a na­
wet rzucają za n i m kamieniami, i n n i śmieją się z jego
m i m i k i l u b z podziwem mówią „ale szpekulant".
K i e d y kończy się przedstawienie jest już ciemno.
Część pątników idzie do klasztoru na posiłek, część po­
zostająca w miasteczku b a w i cię całą noc. W lesie nao­
koło klasztoru przez całą noc słychać odgłosy miło­

146

snych igraszek. Jest jeszcze możliwość spędzenia nocy
w kościele, gdzie nieustanne m o d l i t w y trwają do piątej
rano. W Piątek o szóstej zaczyna się dalszy ciąg, w
miejscu, gdzie poprzedniego dnia przerwano przedsta­
wienie. Odnosi się wrażenie, że tempo wydarzeń, w p o ­
równaniu z W i e l k i m Czwartkiem, narasta. Odbywa się
sąd u Annasza, wizyta w pałacu Heroda i w końcu
w y r o k Piłata z wypuszczeniem Barabasza. Jezus bierze
na ramiona rzeczywiście olbrzymi krzyż. Niektórzy pąt­
nicy całują go przedtem l u b dotykają s w y m i m e d a l i ­
kami. W tłumie narasta napięcie, śpiewy i m o d l i t w y
stają się j a k b y żarliwsze. T r z y upadki pod krzyżem
wywołują strzały reporterskich migawek. Św. W e r o n i ­
ka ociera Chrystusowi t w a r z i rozpościera chustę z je­
go wizerunkiem. Za krzyżem idą Matka Boska, M a r i a
Magdalena i św. Jan. Wszyscy są już zmęczeni. Niektó­
rzy żołnierze usypiają w czasie kazań podpierając się
halabardami. Z boku Apostołowie „w c y w i l u " spokoj­
nie palą papierosy. Chrystusowi pomaga Szymon Cyrenajczyk, człowiek w d z i w n y m kapeluszu.
Golgota jest w y s o k i m wzgórzem i podejście jest
rzeczywiście dość trudne. Ukrzyżowanie, podobnie j a k
przedtem
biczowanie, rozwiązano w ten sposób, że
Chrystus wchodzi do kaplicy, a narrator — przy stuku
młotków — opowiada co się dzieje. Ostatnie kazanie
л-ygłasza zawsze przeor, mszę zaś celebruje biskup
(msza p o n t y f i k a l n a ) . To już właściwie koniec miste­
r i u m , nawet większość straganów jest już zwinięta.
Pielgrzymi pędzą teraz w dół, na przystanek, aby w y ­
walczyć miejsce w autobusie l u b pociągu.
Bezwzględne określenie granic przestrzeni świętej
w K a l w a r i i podczas m i s t e r i u m jest przedsięwzięciem

bardzo t r u d n y m . Trudność największą sprawia w y o d ­
rębnienie kategorii przestrzeni jako osobnej właściwości.
Do badań nad kulturą ludową kategorii tej nie da się
prawdopodobnie stosować. Właściwiej byłoby
mówić
o czasoprzestrzeni i tak chyba l u d nasz te zawiłości w y ­
miarów odbiera. Mówiąc w skrócie — przestrzeń, aby
stać się świętą, musi zostać wypełniona odpowiednim
czasem. Obu tych kategorii rozdzielić nie sposób. Czas
święty przywrócić można bardzo oszczędnymi środkami,
kreując go w sposób właściwy psychice
ludzkiej.
„Współwystępujący z przestrzenią czas sakralny ma trzy
zasadnicze cechy: periodyczność, powtarzalność, wiecz­
ną teraźniejszość" . Czas świecki ma natomiast cha­
rakter sumarycznie l i n i o w y .
Będąc odwzorowaniem Jerozolimy, K a l w a r i a jest
miejscem o szczególnym nasyceniu świętością. Poza M i ­
sterium Męki Pańskiej odbywa się t u sierpniowe M i ­
sterium Wniebowzięcia Najświętszej M a r i i Panny. W
kościele znajduje się jej cudowny obraz. Dwie ostatnie
sprawy mają również znaczny wpływ na charakter k a l waryjskiego sacrum, zważywszy na stosunek l u d u do
M a t k i Boskiej. Ponadto każda kaplica zawiera kasetę
z najprawdziwszą Ziemią Świętą.
Uczestnicy M i s t e r i u m przyjeżdżając t u odbywają
trzy rodzaje dróżek. Pierwsze z nich znaczone są k a p ­
liczkami Męki Pańskiej, drugie wiodą przy kapliczkach
M a t k i Boskiej. Ponadto odbywa się tzw. dróżki za d u ­
sze zmarłych. Ruch pątników zawiera w sobie model
podporządkowany
regule osiągania centrum. Każda
5

z trzech rodzajów Нт-А* к tworzy pewną formę okrą­
głą. Pątnicy wyruszają spod klasztoru, by dotrzeć do
Golgoty, góry ponad klasztorem, gdzie znajduje się k a ­
plica Ukrzyżowania i jedna z kaplic M a t k i Boskiej.
Potem pielgrzymka zstępuje do klasztoru.
Owe trzy rodzaje dróżek tworzą rodzaj spirali.
Wspólne są zawsze ich początek i koniec. Są również
pewne p u n k t y na drodze, bądź jej całe odcinki, które
się ze sobą pokrywają. Sam klasztor, droga Jezusa
i droga Pogrzebu M a t k i Boskiej, same w sobie k o n ­
stytuują obszar o największym nasileniu sacrum. Wszak
cała K a l w a r i a , jako odwzorowanie miejsca
śmierci
Zbawiciela, jest Ziemią Świętą, permanentnie zanurzo­
ną w czasie, w którym żył t u i konał Chrystus. G r a n i ­
ca ta jest jednak przekraczalna w obydwie strony. Pąt­
n i k może równie dobrze odbywać swą pielgrzymkę w
j a k i m k o l w i e k bądź dniu r o k u i będzie to dla niego po­
ruszanie się w tej samej czasoprzestrzeni, która istnieje
podczas M i s t e r i u m Wielkanocnego i która istniała już,
gdy żył Pan i jego Apostołowie. Ten sam pątnik może
również wyłączyć się spod panowania owej czasoprze­
strzeni, w j a k i m k o l w i e k dniu r o k u i dowolnej porze
dnia. Tak dzieje się na przykład z ludźmi odchodzący­
m i wypić coś do pobliskiego sklepu, idącymi pogadać
z dawno nie w i d z i a n y m znajomym i t p .
е

Powiedzieliśmy poprzednio, że dla pątnika pora
p i e l g r z y m k i nie ma znaczenia, gdyż będąc odwzorowa­
niem Jerozolimy obszar ten jest święty. Jest on rów­
nież pogrążony w świętym czasie mitycznym. Dzieje się

s. 300). I I . 4. Niektórzy z pątników przywdziewają przy Gradusach k o r o n y cierniowe z gałęzi jeżyn l u b lipy,
które pozostawiają później w kaplicy Serca M a r i i . Niektórzy idą w koronach aż do kościoła Ukrzyżowania. Ił. 5.
Tłum otacza podest na którym zaczyna się scena mycia nóg apostołów. Umycia dokonuje przeor klasztoru, po­
czerń na scenę wchodzi Jezus.

147

tak, gdy operujemy jakościami. Patrząc na to ze strony
przeciwnej, usiłując „zliczyć" nasilenie sacrum, pątnik
p o t r a f i powiedzieć jaką wartość ma pobyt podczas z w y ­
kłego odpustu, czy podczas obu Misteriów. Wtedy czas,
w którym odbywa swe dróżki, nie jest bez znaczenia.
Pobyt na odpuście podczas Misteriów jest czymś peł­
niejszym niż w inne d n i r o k u . Odbycie dróżek i przy­
pomnienie Męki Pańskiej jest czymś więcej niż uczest­
nictwo w mszy świętej w e własnym kościele p a r a f i a l ­
nym.
Obszar sakralny wyodrębnia się więc poprzez do­
świadczenie czasoprzestrzeni świętej przez w i e r n y c h . W
K a l w a r i i Droga Krzyżowa staje się zmysłową rzeczy­
wistością. M i s t e r i u m jest t u czymś więcej niż obrzędem
pojętym jako mit w akcji. O n o
samo
jest
tu
wzorcem
mitu.
Prawdopodobnie dawniej olbrzymia większość ludzi
przybywających na M i s t e r i u m była jego p r a w d z i w y m i
uczestnikami. Dla w i e l u to, co widzieli, pozbawione b y ­
ło teatralnej konwencji. Odbierali tok a k c j i naprawdę,
uczestniczy w rzeczywistej Męce Pańskiej.
Przeprowadzając w e wrześniu 1976 r o k u badania
nad religijnością ludową na Roztoczu Lubelskim, stwier­
dziliśmy, że większość naszych respondentów podawała
Kalwarię Zebrzydowską jako rzeczywiste miejsce śmierk i Z b a w i c i e l a . W ich opinii Jerozolima była jednym
z w i e l u świętych miejsc.
Powtórzenie zatem drogi Chrystusa w jego ostat­
nich chwilach na Ziemi staje się w K a l w a r i i konsekra­
cją pielgrzyma. Pątnik stara się odbyć to w scenerii
j a k najbardziej odpowiadającej tamtej, z początków
naszej ery. Jednocześnie pątnik ten, odbywając swoje
6

dróżki i uczestnicząc w Misterium, upodabnia się do
postaci Chrystusa. Wysiłek j a k i wkłada pielgrzym w
powtórzenie Drogi Krzyżowej pozwala m u odczuć i zro­
zumieć p r z y n a j m n i e j część Męki Pańskiej. Od G r a d u sów część pątników niesie na głowach korony ciernio­
w e zrobione z krzaków jeżyn, a czasem z roślin niekolczastych, np. z l i p y . Podchodząc pod Golgotę w n o ­
szą ze sobą kamienie, które rzucają na schodach pod
kaplicą I I - g o Upadku. Kamienie te są odwzorowaniem
krzyża niesionego przez Jezusa, a ściślej symbolem cię­
żaru, z j a k i m zmagał się wchodząc na górę. Dawniej
zakonnicy nocami znosili te kamienie do podnóża góry.
Obecnie sprząta się je na bok, gdzie tworzą spore
sterty.
Niektórzy wchodzą na górę klęcząc. Największe na­
silenie takich zachowań dokonuje się podczas zbliżenia
do świętej góry. „Góra, będąc p u n k t e m styku nieba
z ziemią, znajduje się w „centrum świata" i oczywiście
jest najwyższym punktem na świecie. Toteż obszary
konsekrowane — „miejsca święte", świątynie, pałace,
święte miasta — są upodabniane do „gór" i również sta­
ją się „centrami", tzn. stają się w magiczny sposób i n t e ­
gralną częścią szczytu góry kosmicznej. (...) Palestyna,
„ziemia święta", uważana za najwyższe miejsce świa­
ta, nie była dotknięta potopem. (...) Dla chrześcijan G o l ­
gota znajduje się w centrum świata, jest bowiem szczy­
tem góry komisznej oraz miejscem, na którym został
stworzony i pochowany A d a m " .
Spróbujmy zweryfikować tę opinię w w y p a d k u K a l ­
w a r i i . Otóż teren ten jest odpowiednikiem Z i e m i Ś w i ę ­
tej. Wg funkcjonującej zasady więcej nawet niż odpo­
w i e d n i k i e m , gdyż p u n k t y konstytuujące ten obszar za­
1

8

l i . 6. Jeden z „Apostołów" w czasie drogi w y k r z y k u j e pierwsze wersety m o d l i t w . „Pójdź na Kalwarię w dziewi­
czym wieńcu (Panno mewinna, czysty młodzieńcze) Niechaj ten welon, co skroń spowija (Czysty zostanie jak l i l i j a )
(...) Pójdź na Kalwarię młody sokole (Kształtować serce hartować wolę) Patrz na Jezusa wzór doskonały (Niech
on się stanie t w y m ideałem)." (Pieśń...,
s. 44).
43

7. Trębacze oznajmiają

początek misterium. I I . 8. Najpierw pojawia się narrator by wypowiedzieć r y m o w a n y
prolog. Na t y m kończy się jego rola.

149

I I . 9. „Jezus": „gdy zaproponowano m i tę rolę, długo myślą łem czy mogę ją przyjąć. Odgrywać Boga t o zaszczyt,
nie wiedziałem, czy jestem godny. A l e to pragnienie drgało we mnie. Przed pierwszym występem poprosiłem o bło­
gosławieństwo. Wtedy weszła we m n i e siła i pewność, że podołam. Gdy szedłem grać nie napiłem się nawet w o ­
dy, byłem całkiem na czczo, aby uczcić Jezusa". ( D a t k o , s. 60—61). I I . 10. „Miły Jezus umywszy wszystkim nogi,
wziął p o t y m na się swe odzienie i począł mówić do Apo stołów te słowa (...) A dlatego żem ja umył nogi Wasze
Mistrzem i Panem waszym będąc, i w y macie umywać ie den drugiemu, bo w t y m dałem w a m przykład, aby iakc
ia czynię w a m , wyście także d r u g i m czynili". (Żywot ..., s. 153). I I . 11. W drodze do Ogrójca. Przy Chrystusie św.
Piotr. A k t o r grający tę rolę mówi: „najbardziej przeżywam drugie zaparcie się Piotra. Wiem, że jestem zwykłym
człowiekiem i kocham Jezusa i nie chcę się go zaprzeć, ale jako św. Piotr muszę to zrobić. I to jest dla mnie
w i e l k i e cierpienie i potem nie daje m i to spokoju. Wiem, że to nie jest p r a w d z i w y Jezus, ale to wszystko tak
wzrusza się, że zapominam że to teatr i czuję się jak p r a w d z i w y św. Piotr w Jerozolimie". (Datko, s. 61).
21

44

151

12

I I . 12. Po osądzeniu u Kaifasza następuje odprowadzenie Jezusa do więzienia. T y m kończą się wydarzenia W i e l k i e ­
go Czwartku. I I . 13. Kaifasz odróżnia się od innych członków Rady Żydowskiej n a k r y c i e m głowy i tablicą na
szyi . I I . 14. Annasz i Kaifasz. Sceny u Heroda i u Kaifasza należą do najbarwniejszych.
з т

wierają samą Ziemię Świętą . Plac pod klasztorem, któ­
ry stoi po drugiej stronie Golgoty, nazywany jest R a j ­
skim. W nazwie tej jest więc element związany ze stwo­
rzeniem świata, człowieka, z prarodzicami. Jest to j e d ­
nocześnie miejsce t r i u m f u i klęski szatana. Wg Eliadego
obszary czy miejsca święte mają charakter osiowy. Są
łącznikiem między niebem — światem bogów, ziemią
— światem ludzi, i piekłem — królestwem szatana. Je­
śli miejsce takie związane jest z początkiem świata,
powinno również, ze względu na swój osiowy charak­
ter, wykazać związki z końcem świata.
Na murze klasztoru, przytwierdzone doń łańcucha­
m i , wiszą dwie olbrzymie kości. Jedna z w e r s j i mówi,
że kość większa jest żebrem Adama, mniejsza zaś że­
brem E w y . Jest to drugie potwierdzenie związku ze
stworzeniem świata i człowieka. Legenda mówi, że k o ­
ści i c h , wiszące na murze klasztornym, wykruszają się
z każdym rokiem. K i e d y łańcuchy pozostaną puste, n a ­
stąpi koniec świata.
Zbierzmy podstawowe wątki tego m i t u :
— występują t u istoty żyjące onegdaj w niezgodzie
z Bogiem i za to ukarane,
— kości i c h p r z y k u t e są w centralnym punkcie świę­
tego obszaru,
— uwolnienie się ich z łańcuchów związane jest z koń­
cem świata.
Przedstawione t u wątki m i t u odpowiadają elemen­
tom słowiańskiego m i t u o końcu świata i łańcuchu L u ­
cyfera. Tenże, istniejąc jeszcze przed człowiekiem i ucze­
stnicząc w stworzeniu świata, za przeciwstawienie się
Bogu zostaje strącony na Ziemię i p r z y k u t y łańcu9

10

152

c h e m . Łańcuch w ciągu r o k u staje się bardzo cienki,
grożąc zerwaniem. Z chwilą wypowiedzenia słów „Alle­
l u j a " , podczas resurekcji, łańcuch odzyskuje swój p o ­
przedni rozmiar. Jednakże grubość jego zmniejsza się
niezauważalnie z każdym rokiem, aż wreszcie któregoś
dnia łańcuch nie będzie mógł odzyskać swych rozmia­
rów, L u c y f e r u w o l n i się i nastąpi koniec świata.
Porównajmy to teraz z mitem „kalwaryjskim". K o ­
ści Adama i E w y czy też kości wielkoludów, j a k mó­
wią inne wersje, są częściami istot będących już przed
stworzeniem ludzi żyjących obecnie. Podobnie j a k w
nacie o Lucyferze „przedstawiciel" wielkoludów, czy
też jego część, przykuta jest łańcuchem w centralnym
punkcie świata (na osi niebo—ziemia—piekło). Od u w o l ­
nienia się z łańcucha i Lucyfera i kości wiszących w
K a l w a r i i uzależniony jest koniec świata.
Nie jest również przypadkiem, że kości te wiszą
w miejscu, gdzie słowa „Alleluja" słychać t a k wyraź­
nie, w miejscu, które jest równocześnie s a n k t u a r i u m
M a r i i , która stoi na głowie węża oplatającego swoim
cielskiem świat.
Przedstawione legendy prezentują n a m Kalwarię j a ­
ko miejsce na pewno położone na osi niebo—ziemia—pie­
kło, miejsce będące środkiem świata. I choć nie spot­
kaliśmy opinii mówiących o t y m explicite, s t r u k t u r a
przestrzenna K a l w a r i i charakter ten potwierdza.
Obszar „osiowy" o takich możliwościach nasycenia
świętością powinien cechę tę manifestować jeszcze w y ­
raźniej. Przejawem tego może być duża ilość źródeł
i wód cudownych o szczególnych właściwościach lecz­
niczych. Wszak w pewien sposób K a l w a r i a jest również
n

częścią Palestyny, ziemi nie tkniętej potopem, więc w o ­
dy jej p o w i n n y zachować właściwości szczególne. T a k
więc w samym środku klasztoru mieści się źródło M a t k i
Boskiej, z którego woda pomaga na choroby uszu, gło­
wy, narządów wewnętrznych, skóry .
Obok drogi znaczonej stacyjkami, w kaplicy Anioła
Stróża znajduje się ocembrowane źródełko zwane Betsaidą. Zawiera wodę doskonałą, leczącą wszelkie do­
legliwości. P o t r a f i jednak uleczyć jedną tylko osobę
w ciągu r o k u i to w j e d n y m t y l k o m o m e n c i e .
Przy kaplicy Wniebowzięcia Najświętszej M a r i i Pan­
ny w y t r y s k u j e krynica. Woda stąd stosowana jest ze­
wnętrznie w chorobach skóry.
Przy kaplicy D o m u Kaifasza jest podobno źródełko.
Wodę z niego stosuje się w dolegliwościach wewnętrz­
na ch.
Woda z rzeki Cedron posiada swe właściwości przez
cały r o k . Zwielokratnia je w c h w i l i przejścia C h r y s t u ­
sa przez mostek nad r z e k ą .
Szereg przedmiotów przywiezionych z K a l w a r i i ma
moc szczególną. Czy to kamienie, czy woda, czy r o ­
ś l i n y , czy dewocjonalia. Do szczególnych należą opłitI i . Otrzymać je można na wewnętrznym dziedzińcu
12

1S

14

15

klasztornym. Wśród pątników panuje przekonanie, iż są
sKutecznym środkiem na rany, hamują bowiem upływ
k r w i . Podaje się je również choremu bydłu. Podob­
nych rekwizytów można by wymienić prawdopodobnie
więcej.
O „osiowym" charakterze K a l w a r i i świadczy rów­
nież następująca opinia: „kto umrze na odpuście (np.
w K a l w a r i i , Częstochowie itp.), idzie prosto do n i e b a " .
Trudno o bardziej jednoznaczne wyrażenie zasady owej
osi.
l e

t7

W K a l w a r i i dopełniane są nie t y l k o rzeczy święte.
Jest to również miejsce spotkań towarzyskich, wspól­
nego picia, miejsce przelotnych miłostek. Podczas M i ­
sterium jest to również spore centrum handlowe. Cha­
rakter przedmiotów sprzedawanych na straganach od­
nieść można również do czasoprzestrzeni sakralnej.
Ustawiane są one w kształt trójkąta, podstawą swą
przylegającego do Rajskiego Placu. Najostrzejszy kąt tej
f i g u r y tworzą k r a m y i sprzedawcy zgrupowani za pier­
wszą kapliczką Męki Pańskiej. Najbliżej klasztoru l o ­
kują się ci, którzy rozprowadzają śpiewniki kościelne
i d r u k i dewocyjne bite na powielaczach, żebracy, f o -

153

l i . 15. Żołnierzy grają mieszkańcy K a l w a r i i i okolicznych wsi, k i l k u pochodzi z okolic Nowego Targu, k i l k u p r a ­
cuje w Szczyrku. Są oni na równi a k t o r a m i jak i w i d z a m i misterium. 11. 16. Pod koniec drugiego dnia wszyscy
są już bardzo zmęczeni. Poza pięcioma s t r o j a m i żołnierskimi, wszystkie inne w y k o n a l i klerycy w klasztorze. O n i
też przechowują stroje. Widoczny kask hokejowy z l i t e r a m i P M został ofiarowany przez młodego hokeistę. Sensu
liter n i k t nie umiał wyjaśnić, mogą to być inicjały gracza lub drużyny.

tografowie sprzedający zdjęcia scen z M i s t e r i u m . T w o ­
rzą oni podstawę tego trójkąta. Jeden z jego boków
stanowią stragany ustawione przed podcieniami d a w ­
nych domów pątniczych. Najbliżej klasztoru lokują się
k r a m y prowadzone przez zakonników i zakonnice. K u ­
pić t u można medaliki, szkaplerze, k r u c y f i k s y , m o d l i ­
t e w n i k i , świece, różańce i t p . przedmioty. Dalej w dół,
k u kapliczce św. Rafała (1 stacja Męki Pańskiej), usta­
wione są stragany z podobną do poprzedniej zawartoś­
cią, ale posiadające już plastikowe i drewniane zabawki
dla dzieci, lusterka, pistolety na kapiszony, w i s i o r k i ,
breloczki i t d . T u w i z e r u n k i nagich kobiet na odwrocie
lusterek sprzedawane są z d o m a l o w a n y m i m a j t k a m i
i stanikami. W dół k u szczytowi trójkąta rozkładają się
sprzedawcy ciupag, plastikowych kwiatów, grzybków
do cerowania, c u k r o w e j w a t y , lodów.
Po przeciwnej stronie, w l i n i i kładącej się pod
najostrzejszym kątem w stosunku do klasztoru i nie
stykającej się z n i m bezpośrednio, stoją k r a m y ze sło­
dyczami. Bliżej klasztoru odpustowe różańce z ciasta,
l u k r o w a n e serca, „kaczuszki obrzędowe" i inne rzeczy.
Dalej od klasztoru sprzedawcy pocztówek, lusterek, bre­
loczków i wisiorków z zespołami muzycznymi, nagimi
kobietami, a k t o r a m i i a k t o r k a m i f i l m o w y m i . W t y m za­
b a w k i dla dzieci: trąbki, p u k a w k i , gumowe węże, k r o k o ­
dyle, nietoperze. Blaszane zegarki, baloniki piszczące
i syczące, gipsowe koty, szklane r y b y i inne w y r o b y
do ulokowania na szafie, w serwantce bądź w k r e ­
densie.
Porządek ten zakłócają sprzedawcy pojawiający się

154

później. Zapełniają oni l u k i pomiędzy straganami. Obec­
nie harmonia tego ustawienia nie jest już tak pełna.
Owe niepisane podziały nie są tak mocno przestrzegane.
Przypuszczać można jednak, że d a w n i e j były one obo­
wiązującą normą .
Różnorodność towarów skorelowana jest z w i e k i e m
klientów. Ludzie starsi chętnie kupują dewocjonalia,
10-letni chłopcy p l a k i e t k i i lusterka z podobizną W i n netou i Janosika, chłopcy 14—16-letni breloczki z n a g i m i
paniami, zaś dziewczęta w t y m samym w i e k u pierścion­
k i z napisem „Love" lub p l a k i e t k i z inicjałami ukocha­
nych .
Plan ustawienia straganów odpowiada temperatu­
rze miejsc, z których i do których idą pielgrzymi. Sta­
n o w i on swojego rodzaju krzywą odzwierciedlającą na­
rastanie nastroju idących. Pielgrzymi idący do klasz­
toru m i j a j ą n a j p i e r w k r a m y „świeckie" by zbliżyć się
potem do tych z dewocjonaliami. Zaś pątnicy w y c h o ­
dzący z kościoła „studzeni" są n a j p i e r w różnorodnością
dewocjonaliów, by potem przejść w sferę przedmiotów
świeckich.
Podczas
sierpniowego
Misterium
Wniebowzięcia
Najświętszej M a r i i Panny jak też i w czasie M i s t e r i u m
Wielkanocnego, jeśli dopisze pogoda, k a l w a r y j s k i w i e ­
czór staje się porą miłosnych igraszek. Stąd mieszkań­
cy K a l w a r i i nazywają często odpust „rozpustem". Po­
dobną rolę musiała spełniać K a l w a r i a i dawniej, jako
miejsce zetknięcia się tak dużej ilości ludzi. „Na m i e j ­
sca odpustowe, jak np. na Kalwaryę zakazują chodzić
kobietom bez czepca, gdyżpy po śmierci musiały za to
1S

l s

pokutować. I tak jedna kobieta wybrała się razu pew­
nego na odpust, zapomniawszy czepca w domu; gdy
umarła, ukazała się swemu mężowi, opowiedziała m u
swą pokutę, -oraz wskazała sposób, w j a k i toy ją mógł od
niej uwolnić. Gdy nadszedł czas odpustu na K a l w a r y i ,
chłop ów wdział czepiec na głowę, poszedł na miejsca
święte i przez cały czas w n i m chodził, tłumacząc się
natrętnym, że dlatego ma głowę zawiązaną, bo go bar­
dzo boli. Gdy powrócił do domu, znów m u się ukazała
żona i dziękowała, że ją od p o k u t y wybawił" .
20

Opowieść ta pochodzi z drugiej połowy X I X w i e k u .
Odpusty, a szczególnie K a l w a r i a , jawią się t u jako
miejsca rozluźnienia n o r m obyczajowych. Dlatego też
przyjście t a m bez czepca małżeńskiego stwarza sytua­
cję szczególnego narażenia na pokusy przekroczenia
tychże norm. Sytuacja pojawienia się bez czepca mał­
żeńskiego jest odpowiednikiem równie dwuznacznego
fektu,
j a k i m jest współcześnie nie zabranie obrączki
ślubnej w delegację służbową.
Organizacja K a l w a r i i tak, aby zgodnie z dogmatem
odtworzyć symbolicznie wzór, który się historycznie do­
konał umożliwia w i e r n e m u dojście do odpowiednich
wzruszeń; takich, że nie odróżnia on swych przeżyć od
tych, j a k i c h doznałby będąc świadkiem rzeczywistej m ę ­
k i Jezusa. Pielgrzymi pragną uzyskać t u pełnię ducho­
wą poprzez doświadczanie systemu wartości absolut­
nych. Czują się t u szczęśliwi i dobrzy: „tutaj mogę się
naprawdę wzruszyć i coś przeżyć", „gdy przyjadę zaraz
„est m i inaczej — lekko, dobrze i przyjemnie", „tu jest
tak pięknie i człowiek naprawdę przeżywa mękę Je­

zusa na M i s t e r i u m " . Równocześnie z chęcią przeżycia
wzruszeń występują i inne cele pielgrzymek, a t o : i n ­
tencja, ślubowanie, podziękowanie za łaski. Dotyczy to
głównie takich spraw jak uratowanie życia, w y z d r o ­
wienie, uleczenie bezpłodności, wyleczenie z alkoholiz­
mu, wypuszczenie z więzienia, zbawienie d u s z y .
Pielgrzymi ślubują często, iż będą przybywać do
K a l w a r i i przez całe życie, ale i ci, którzy nie ślubo­
w a l i , po pierwszym razie przyjeżdżają t u stale, gdyż
czują się t u szczęśliwi. „Gdy zbliża się W i e l k i Tydzień
czuję, że muszę t a m pojechać", „nie ma mowy żebym
siedziała w domu, kiedy jest K a l w a r i a " , „chyba, że b y ­
łabym ciężko chora, to b y m nie p r z y j e c h a ł a " . „Gdy
t u przyjadę, to nie obchodzi mnie dom i kłopoty, o t y m
nie myślę, bo jest t u pięknie a ludzie są dobrzy", „tu
jest m i dobrze, długo w nocy rozmawiamy, nie muszę
myśleć o gospodarce" .
O emocjonalnej atrakcyjności K a l w a r i i
stanowi
również poczucie wspólnoty i integracji z grupą. ,,W
K a l w a r i i wszyscy jesteśmy zżyci, n i k t nie jest ważniej­
szy, przyjeżdżam t u jak do swego domu", „jestem t u ­
taj jak w rodzinie, mogę się zwierzyć ze zmartwień
i n i k t mnie nie wyśmieje, a wszyscy w s p ó ł c z u j ą " .
Spokój i zadowolenie sprzyja odbiorowi treści r e l i g i j ­
nych. „Wiarę do tej pory brałem m a r t w o , dopiero w
K a l w a r i i podniosłem się na duchu, t u t a j zobaczyłem,
że wiara jest piękna i daje szczęście", „na siły ludzkie
nie ma co liczyć, w K a l w a r i i wchodzi w e mnie siła
i jestem przez długi czas szczęśliwa bo zostawiam t u
swoje z m a r t w i e n i a " , „człowiek chce być dobry i mo­
ralny, gdy w i d z i jak się Jezus męczy. Trzeba to przeżyć
2 1

22

2S

M

25

26

l l . 17. „Powrozami Go skrępowawszy, Przenayświętsze Ręce Jego tak potężnie na opak związali, że aż K r e w Nayświętsza Jego za paznokcie zaskoczyła (Żywot..., s. 176). „Tak w i e l k i m pędem wiedzion do Annasza Pociecha nasza"
(Pieśni ku czci Matki Bożej..., s. 56). I I . 18. Fragment Drogi Krzyżowej. „Jezus": „Jezus jest miłością dlatego trzeba jego postać przedstawiać z uczuciem. (...) Podczas miste r i u m nie widzę nikogo, wzrok m a m skierowany w zaświaty. Z każdym rokiem to się potęgowało, to uczucie zapatrzenia. (...) K i e d y upadam pod krzyżem, cierpię
razem z Jezusem, czuję jak jest we m n i e " . (Datko, s. 61—62).

is

155

i także cierpieć, ale potem jest radość i w sumieniu
czuję spokój" .
w

Wszystko o czym była mowa jest szczególnie mocno
odczuwane przez pielgrzymów grających w Misterium.
Prawie wszyscy znają Kalwarię od dziecka. Wszyscy
doceniają odpowiedzialność i wyróżnienie jakie na nich
spada w r a z z rolą. Niektórzy uważają, że zostali w y ­
b r a n i przez osobę świętą, którą przedstawiają.
Dla
wszystkich rola jest sprawą najważniejszą w życiu,
zjednuje i m szacunek sąsiadów i poczucie własnej w a r ­
tości. Przygotowują się do występu, starają się zrozu­
mieć postać jaką grają, wzbudzić w sobie odpowiednie
uczucia. Potrafią pracować nad rolą jak zawodowi
aktorzy, tyle że z większym zaangażowaniem emocjo­
nalnym.
Św. P i o t r : „taka rola to wyróżnienie i uznanie.
Muszę się dobrze przygotować, bo to duża odpowie­
dzialność być za ś w i ę t e g o " .
28

J u d a s z : „staram się grać jak najlepiej, bo M i ­
sterium musi wzruszać ludzi. Trzeba być odważnym
i umieć pokazywać uczucia, muszę wiedzieć w j a k i m
słowie okazywać jakie uczucie. Dlatego czytam dużo
historię świętą i staram się zrozumieć Judasza, kiedy
źle zrobił" .
iB

M a g d a l e n a : „moja rola wymaga samokrytycyz­
m u , trzeba umieć żałować za grzechy, trzeba umieć się
upokorzyć. Więc trzeba się przygotować psychicznie, aby
dobrze
wypaść na scenie i umieć
przedstawiać to
z uczuciem. Nie można zawieść ludzi. Rola Magdaleny
jest trudna, ze względu na to, co przedstawia ta oso­
ba — jest jawnogrzesznicą. Miałam przed przystąpie­
niem do tej r o l i pewne opory. A l e to idzie na chwałę
Bożą i trzeba grać szczerze" .
so

Matka
B o s k a : „gdy mnie wybrano nie chcia­
łam przyjąć tej r o l i , bo nie czułam się jej godna. W s t y ­

156

dziłam się po prostu odgrywać osobę świętą, bo czło­
wiek jest ułomny, grzeszny, a to w i e l k i zaszczyt. A l e
n a m a w i a l i mnie i ofiarowuję to na chwałę Bożą. T y l k o
zawsze rozmyślam, dlaczego M a t k a Boska wybrała mnie
do przedstawiania Jej osoby"
W najbardziej dramatycznych, k u l m i n a c y j n y c h mo­
mentach aktorzy identyfikują się z sytuacjami i po­
staciami które przedstawiają. J u d a s z : „wiem, że to
teatr i muszę dobrze zagrać swoją rolę. A l e wewnętrz­
nie człowieka pobudza. Czuję się tak jakby ktoś w e ­
wnętrznie w e mnie władał. Chwila zdrady i pocałunku
jest najtrudniejsza dla mnie, uczucia same wychodzą
z człowieka w tych momentach. Wtedy jest tak j a k ­
bym wszystko robił naprawdę, bardzo cierpię w t e d y
bo kocham Jezusa a muszę go z d r a d z i ć " .
M a g d a l e n a : „największe przeżycie mam w pią­
tek, gdy idę za Jezusem i kiedy o b m y w a m M u nogi
olejkiem. Wtedy odczuwam autentycznie postać M a g ­
daleny i widzę nie człowieka, ale Jezusa prawdziwego.
Często nawet staram się sobie wytłumaczyć, że to nie
p r a w d z i w y Jezus, aby nie wzruszać się za bardzo i pa­
miętać o swojej r o l i " .
A k t o r z y zdają sobie sprawę z tego, że ich rola w
M i s t e r i u m podnosi ich prestiż w miejscowości, w której
mieszają. Sw. P i o t r : „cała parafia w i e , że jestem
św. Piotrem. Wszyscy mają do mnie szacunek. Żeby być
Apostołem, trzeba być człowiekiem o dobrej opinii, m o ­
ralnym, dobrym" .
J e z u s : „to zaszczyt dla mnie i dla p a r a f i i . Nawet
całowano mnie po rękach w podzęikowaniu, gdy Miste­
r i u m się skończyło. Było nawet tak, że ludzie nawraca­
l i się, gdy upadałem jako Jezus" .
Płacząca
n i e w i a s t a : „to dla mnie wielkie
przeżycie. Ludzie przychodzą do mnie, znają mnie, j e ­
stem potrzebna. Moja rola jest mała, ale w p a r a f i i
wszyscy o t y m w i e d z ą " .
S2

3 S

s4

S5

ae

II

19. Od kaplicy Płaczących Niewiast (w tle) zaczyna się podejście na Golgotę. I I . 20 Pątnicy.

Wszystkie te wypowiedzi świadczą o głębokich prze­
życiach aktorów, o wielowarstowości ich podejścia do
M i s t e r i u m i odgrywanych ról. Jednocześnie
obrzęd
kształtuje normy i zachowania, oddziałuje jeszcze długo
po zakończeniu widowiska. Daje możliwość
pełnego
uczestnictwa w Misterium, gdyż widz jest jednocześnie
aktorem — tworzy tłum jerozolimski, a ponadto może
sam wcielić się w postać Chrystusa lub jakąkolwiek i n ­
ną postać. Doprowadza to do potwierdzenia jednostki
poprzez grupę, t y m bardziej, że wszyscy przyjeżdżają
w t y m samym celu. Co więcej, K a l w a r i a jest dla w i e l u
nadal w z o r e m przyswajania i przeżywania treści r e l i ­
gijnych.

K a l w a r i a Zebrzydowska jako ośrodek k u l t o w y jest
obiektem szczególnym, mającym w i e l o w a r s t w o w e zna­
czenie. Jest miejscem, w którym możliwe jest naoczne
przeżycie Męki Pańskiej. Jest również j e d n y m z waż­
niejszych centrów k u l t u maryjnego w Polsce.
Utworzenie K a l w a r i i dało w i e l u ludziom możliwość
odwiedzenia Ziemi Świętej, umożliwiając jednocześnie
inne spojrzenie na samą Jerozolimę i Golgotę, które
odbierane były dotychczas jako odległe symbole i nieLiańskie alegorie.
W K a l w a r i i następuje unaocznienie symbolu, jego
konkretyzacja. Sens mszy świętej odnajdywany jest w
barwnym widowisku.

PRZYPISY
O historii f u n d a c j i K a l w a r i i Zebrzydowskiej i dziejr.ch pielgrzymek do niej patrz: Bożena Zboińska-Daszyńska, W Kalwarii
Zebrzydowskiej
przed
pięćdziesię­
ciu laty, Rocznik K r a k o w s k i 1975, s. 36—39.
A. Rożniatowski, .Summariusz Męki Pańskiey
wedle
mieysc świętych
Hierozolimskich
nad
Zebrzydowicami
wykonterfektowanych,
Kraków 1618.
K . Nowacki, Misterium
Męki Pańskiej
w
Kalwarii
Zebrzydowskiej,
„Pamiętnik Teatralny", R. 1960, nr 3—4,
s. 453—482.
1

2

3

B. Zboińska-Daszyńska opisuje jedynie dwa ostat­
nie d n i misterium, tamże, s. 43—45.
M . Eliade, Traktat
o historii
religii,
Warszawa
1966, s. 387. Problem przestrzeni „kalwaryjskiej" p o r u ­
sza zaś Hanna M i t k o w s k a w a r t y k u l e Kompozycja prze­
strzenna Kalwarii
Zebrzydowskiej,
„Kwartalnik A r c h i ­
tektury i U r b a n i s t y k i " , R. X X , 1975, nr 2, s. 157.
Materiały te znajdują się w a r c h i w u m Katedry
Etnografii U W i nie zostały jeszcze skatalogowane.
K o r o n y te są zostawiane w kaplicy Serca N a j 5

8

7

157

świętszej M a r i i Panny, k i l k a stacyjek przed Golgotą
i t y l k o niekiedy wnoszone na szczyt góry.
M . Eliade, op. cit., s. 102.
W ścianę każdej kaplicy w m u r o w a n a jest kaseta
z Ziemią Świętą.
Wersje pozostałe:
kość większa:
żebro wielkoluda
żebro wielkoluda
żebro wielkoluda
żebro wielkoluda
Kość mamuta
kość mniejsza:
żebro „wielkoludki"
palec wielkoluda
żebro „dziecka w i e l k o l u d a "
kość palca dłoni wielkoluda
kość mamuta
„Wielkoludy to były dawne ludzie jeszcze przed n.imi.
Kiedy stały na dwóch górach, to mogły podać sobie
ręce, podawały sobie też siekiery. Wielkolud mógł re­
giment wojska schować we własną chusteczkę do nosa.
Ale nie przestrzegały bożych przykazań dlatego Pan
Bóg musiał stworzyć człowieka". (Z rozmowy z j e d n y m
z pielgrzymów. Ze względu na specylicmy charakter
miejsca, w czasie badań terenowych w K a l w a r i i , zrezyg­
nowaliśmy z pytania o wiek informatora i o miejsce
zamieszkania. Większość informatorów, z którymi rozma­
wialiśmy pochodziła z terenów dawnego województwa
krakowskiego l u b ze Śląska). Wg niektórych potop skie­
rowany był właśnie przeciw wielkoludom. W z m i a n k i
materiałowe o wielkoludach podają: S. Ciszewski, L u d
rolniczo-oórniczy okolic Sławkowa
w powiecie
о1кич'kim, Kraków 1887, s. 151; A. Petrow, Lud Ziemi
Dob­
8

9

1 0

rzyńskiej...
„Zbiór Wiadomości do Antropologii K r a j o ­
w e j " , R. I I , 1878, s. 126.
W f i l m i e Paradżanowa pt. „Cienie zapomnianych
przodków", w jednej z ostatnich scen śpiewana jest bal­
lada o wielkoludach, którzy za nieprzestrzeganie bożych
przykazań zostają zgładzeni potopem. Petrow podaje
w cytowanym a r t y k u l e opinię, mówiącą o t y m , że w i e l ­
kie kości znajdowane w rzekach pochodzą od nosoroż­
ca, którego bezskutecznie ocalić chciał Noe podczas po­
topu: „Noe biorąc do a r k i rozliczne zwierzęta, chciał
też wziąć jednoroga, ale ten t a m nie chciał wejść, mó­
wiąc, że on przez cały czas potopu będzie pływał. Nie
mógł jednakże przetrzymać bez jadła i spoczynku, i w
głębokościach wody znalazł śmierć. Kości jego często
znajdują się na dnie rzek", (op. cit., s. 130).
Kości mamuta uznawane są przez l u d za kości w i e l ­
koluda. Słowo m a m u t jest zatem synonimem słowa
wielkolud. Pisze o t y m L . Hodoly w „Zbiorze Wiado­
mości do Antropologii K r a j o w e j " , R. V I , 1882, s. 319. Po­
dobnie i Ciszewski, lecz ten podaje również odpowied­
nik k a l w a r y j s k i e j legendy o końcu świata: „kości ma­
muta, są to kości z „poroniętego wieżgoluda". Z kości
takiego wielkoluda, ktćra w i s i na Wawelu w K r a k o ­
wie, co rok odpada kawałeczek wielkości ziarna gro­
chu. Jak ostatni kawałeczek odpadnie — będzie koniec
świata. Po skończeniu świata, będą znowu n o w i ludzie,
lecz tak małego wzrostu, że czterech będzie w stanie
młócić w chlebowym piecu". (S. Ciszewski, Lud
rolni­
cze- górniczy...,
s. 153).
Różne wersje słowiańskiego m i t u kosmogonicznego przedstawiają i analizują J. i R. Tomiccy w swej
książce Drzewo życia, Warszawa 1975. s. 21—60, oraz
R. T o m i c k i , Słowiański
mit kosmogoniczny,
„Etnogra­
fia Polski", t. X X , z. 1, 1976, s. 47—99.
1 1

I i . 21. „Weronika": „jak wybrano mnie do Misterium, to wielkie szczęście na mnie spadło. Nie oddałabym mojej
t o l i za nic. (...) To jest piękne, bo jest tak jak naprawdę. Widać, że to niby człowiek, ale cierpi jak p r a w d z i w y
Pan Jezus kiedyś. To wszystko przeżywam w sumieniu. Gdy wychodzę z chustą to cała jestem napięta i wtedy
czuję jak gdyby p r a w d z i w y Jezus stał przede mną". (Datko, s. 60, 61).

I I . 22. „Cyrenajczyk": „przed rolą staram się skupić i myśleć o Męce Pańskiej. Potem uczucia same wychodzą.
Wiem jak m a m zagrać, ale gdy widzę Jezusa z krzyżem, to coś mnie pobudza i w y r y w a m się i biegnę aby po­
móc, bo widzę Go jak prawdziwego. Wtedy zapomina się że to przedstawienie, bo wszystko jest prawdziwe dla
mnie. (...) Wszyscy wiedzą, że jestem Cyrenajczykiem. Wszyscy mnie znają w p a r a f i i . W K a l w a r i i m a m dużo
przyjaciół, zakonnicy też dużo ze mną rozmawiają. Gdy dobrze zagram, ludzie przychodzą dziękować m i " . (Datko,
s. 62).

Jedna z pątniczek opowiedziała nam legendę o
jego o d k r y c i u : „jedna pani dużo dawała na klasztor.
Była w ciąży i mówiła, że jeśli tak dużo daje, to dziec­
ko będzie miała najpiękniejsze. A l e urodziło jej się
dziecko w kratkę. Pani ta modliła się bardzo i we śnie
ukazała jej się M a t k a Boska i poradziła przemyć dziec­
ko wodą ze studni wewnątrz klasztoru. K i e d y to zro­
biła k r a t k a znikła. Dziecka było już normalne. B y ł t a k i
obraz o t y m w klasztorze, ale teraz go zdjęli. Wszystko
to jest opisane w specjalnej księdze w klasztorze".
U sklepienia kapliczki zawieszona jest drewniana
figura anioła z wiosłem. Tafla wody jest t u idealnie
nieruchoma. Na Wielkanoc ze skrzydeł anioła o d r y w a
się pióro, które spadając na lustro wody burzy na c h w i ­
lę jego idealną harmonię. Wtedy to należy wskoczyć do
środka, zanurzając się całym ciałem. D a w n i e j przed
Wielkanocą czekały t u tłumy kalekich i chorych. P r z y ­
noszono t u nawet chorych na noszach. Opowieść ta jest
zgodne z Wielkanocnymi wierzeniami l u d o w y m i o cu­
downych właściwościach wody w t y m okresie.
Pielgrzymi nabierają t u wody do butelek, w y ­
bierają k a m y k i , niektórzy przechodzą rzekę boso, i n n i
obmywają oczy, czoła, bądź całe twarze. Woda ta „po­
maga na wszystko", powoduje nawrócenia, stosowana
bywa również w chorobach bydła. Jej obecność w do­
mu zapewnia pomyślność.
Obiektem szczególnego pożądania jest roślina zwa­
na „łzami M a t k i Boskiej" (Spirantes spiralis = kręezynka jesienna). Zbiera się ją głównie podczas sierpniowego
Misterium M a t k i Boskiej, ale i w w i e l k i m Tygodniu w i ­
dzieliśmy pielgrzymów wykopujących całe rośliny, żeby
1 2

1 3

1 4

1 5

przenieść je do własnego ogródka. „Ta mała roślinka
storczykowata (...) jest przedmiotem marzeń pielgrzy­
mów, przybywających na odpust w e Wniebowzięcie
N.M.P. (15 V I I I ) w K a l w a r i i Zebrzydowskiej. Istnieje le­
genda, że dróżkami k a l w a r y j s k i m i szła Matka Boska z
siedmioma mieczami w sercu, łzy boleści spadały jej
z twarzy i wsiąkały w ziemię. Z nich wyrosły te małe
roślinki. Podczas pogrzebu M.B. t j . 13 V I I I po południu
Łzy M a t k i Boskiej wychylają swe szypułki z t r a w , aby
popatrzeć na M.B. niesioną do grobu. K t o je odnajdzie
w morzu t r a w jest szczęśliwy. Łzy te mają uleczyć ból
wszelki, a głównie zębów. Od orszaku pogrzebowego
odrywają się tłumy pielgrzymów, którzy po zielonej
m u r a w i e poszukują tej cudownej rośliny. W pałąk zgię­
te postacie z oczami u t k w i o n y m i w ziemię błądzą jak
w malignie — dzieci, dziewczęta, kobiety dorosłe, star­
cy. Niektórzy znalazłszy ją, wycinają bryłę ziemi wraz
ze Łzami M.B. aby roślinę tę hodować u siebie w ogród­
k u przed domem. Podobno n i k t długo nie cieszył się
jej widokiem, gdyż Łzy M.B., jak mówią, rosną t y l k o
na łączkach przy drodze, którą idą tłumy pielgrzymów
za trumną z drewnianą statuą M.B.". T. Seweryn, Iko­
nografia Etnograficzna,
PTL, Wrocław 1947, s. 31 (prze­
d r u k z 37 tomu „Ludu").
Opłatek-chleb mistyczny; ciało Chrystusa osiąga
„pełnię" podczas k o n t a k t u z krwią. Stąd jego zastoso­
wanie jako środka hamującego upływ k r w i . Istotnym
jest również to, iż jedynie opłatek otrzymany w K a l ­
w a r i i może być skuteczny.
Władysław Kosiński, Materyaly
etnograficzne
ze­
brane w różnych
okolicach
Galicyi
Zachodniej,
„Mate1 6

1 7

159

głowie, więc mówi: „Jakiś ty dziwny mój Boże z r o ­
gami". „Nie ja dziwny, rzekł Pan Bóg, lecz t y Mojże­
szu z w o l i mojej d z i w n y m będziesz, bo ci też rogi uros­
ną". Jakoż wyrosły zaraz Mojżeszowi dwa świecące róż­
k i na głowie — co do dziś dnia Żydzi uważają i m o d ­
ląc się w święta, z czego bądź na głowie r o g i sobie r o ­
bią na tę pamiątkę. Od tego czasu dużo razy Mojżesz
rozmawiał z Panem Bogiem, i anieli z nieba z posył­
k a m i do niego przychodzili, że się ze wszystkiem w
łcsce Boskiej ufundował i najstarszym kapłanem został
ludu żydowskiego". (O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 7.
Krakowskie
Ш, Wrocław 1962, s. 14, 15).
Szaty w y k o n y w a n o zgodnie z opisem z a w a r t y m
w Starym Testamencie (2. Mojżeszowe,
rozdz. X X V I I I ) :
4. A teć są szafy, które urobią: Napierśnik i nara­
miennik, i płaszcza i suknia haftowana, czapka i pas.
I urobią te szaty święte A a r o n o w i b r a t u t w e m u
i synom jego, aby m i kapłański urząd sprawo­
w a l i . (...)
9. I weźmiesz dwa kamienie onychiny i wyryjesz na
i ich imiona ' -'nów Izraelskich;
10. Sześć imion i t u na j e d n y m kamieniu, a imion sześć
drugich na d r u g i m kamieniu, według narodzenia
ich.
11 Robotą snycerzów, którzy kamienie rzeza, wyryjesz
na obu kamieniach imiona synów Izraelskich, i osa­
dzisz je w złote osadzenie.
12. I położysz te obydwa kamienie na wierzchnich k r a ­
jach naramiennika, kamienie pamiątki dla synów
Izraelskich, i nosić będzie A a r o n imiona ich przed
Panem na obu ramionach swych na pamiątkę. (...)
15. Uczynisz też napierśnik sądu robotą haftarską, w e ­
dług roboty naramiennika urobisz go; ze złota, z n i ­
jacy ntu, i z szarłatu, i z karmazynu dwa kroć f a r ­
bowanego, i z białego j e d w a b i u rkęconego uczynisz
go. (...)
17. I nasadzisz weń pełno kamienia, cztery rzędy kamie­
nia, t y m porządkiem: sardyjusz, topazyjusz i szma­
ragd w pierwszym rzędzie.
18. W d r u g i m zasię rzędzie: karbunkuł, safir i jaspis.
19. A w trzecim rzędzie: l i n k u r y j u s z , achates i ametyst.
20. A w c z w a r t y m rzędzie: chryzolit, onychin i b e r y l ;
te będą wsadzone w złoto w rzędzie swoich.
21. A tych k a m i e n i z i m i o n a m i synów Izraelskich bę­
dzie dwanaście według i m i o n ich, tak jako rzeza
pieczęci, każdy według imienia swego będą, dla
dwunastu pokoleń. (...)
29. I będzie nosił A a r o n imiona synów Izraelskich na
napierśniku sądu, na piersiach swych, gdy będzie
wchodził do świątnicy, na pamiątkę ustawiczną
przed Panem.
30. Położysz też na napierśniku sądu U r i m i T u m m i m ,
które będą na piersiach A a r o n o w y c h , gdy wchodzić
będzie przed Pana, i poniesie Aaron sąd synów
Izraelskich na piersiach przed Panem ustawicz­
nie. (...)
36. Uczynisz też blachę ze złota szczerego, a wyryjesz
na niej robotą tych co pieczęci rzeza: Świętość
Panu.
37. Tę przywiążesz do sznuru hijacyntowego, i będzie
na czapce; na przodku na czapce będzie...
38. A ta będzie nad czołem Aaronowem, aby nosił
A a r o n nieprawość poświęconych rzeczy, któreby po­
święcali synowie Izraelscy przy wszystkich darach
poświęconych rzeczy swych; a będzie nad czołem
jego ustawicznie, aby i m zjednał łaskę u Pana. (...)
40. Synom także A a r o n o w y m poczynisz szaty; i poczy­
nisz i m pasy, i czapki i m poczynisz na cześć i na
ozdobę. (...)
42. Urobisz i m też ubiory lniane, dla zakrycia nagości
ciała; od biódr aż do udów będą".
43. Pieśń ku czci Matki Bożej Cudownej..., Kraków, d r u k
powielany, kupiony na odpuście w 1975 r.
44. Żywot Pana Boga Naszego Jezusa Chrystusa...,
Czę­
stochowa 1830 r.
3 8

i l . 23. Przy wejściu do klasztoru rozłożyli swój towar
sprzedawcy.

riały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne",
K. 1904, s. 84.
Spostrzeżenia te dotyczą lat 1973—1977.
I n f o r m a c j e uzyskane w rozmowach ze sprzedaw­
cami.
W. Kosiński, op. cit., s. 84—85.
A. Datko, Struktura
miejsca
świętego
na
przy­
kładzie
Kalwarii
Zebrzydowskiej
w czasie
Misterium
Męki Pańskiej.
Praca magisterska pisana w katedrze
E t n o g r a f i i U W pod k i e r u n k i e m prof. A . K u t r z e b y - P o j narowej, nr arch. 159, s. 57. Warszawa 1975.
22 tamże, s. 55.
£3 tamże, s. 56.
21 tamże, s. 58.
35 tamże, s. 58.
2fl tamże, s. 59.
27 tamże, s. GO.
28 tamże, s. 60.
29 tamże, s. 60.
30 tamże, s. 60.
SI tamże, s. 61.
82 tamże, s. 61.
33 tamże, s. 61.
31 tamże, s. 62.
33 tamże, s. 62.
Sfi tamże, s. 62.
N a k r y c i e m głowy Kaifasz zwraca uwagę w i e l u
pielgrzymów. Wykonano je wzorując się na popularnych
przedstawieniach ikonograficznych. L u d z'emi k r a k o w ­
skiej p o t r a f i uzasadnić kształt tej czapki: „pewnego r a ­
zu Mojżesz pasł bydło i ujrzał krzak gorejący i w n i m
na oczy swoje zobaczył samego Boga. Upadł na kolana,
widziało mu się, że Pan Bóg ma dwa świecące rogi i l i
1 8
1 9

2 0

2 1

3 7

Fot.: Л. Grodnicki, i l . 1, 2; K. KubLak, i l . 3—23.

160

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.