41c1faa7958989f493d0cf3dce838649.pdf

Media

Part of Z prerii na ulice / LUD 1985 t.69

extracted text
Lud, t. li9. 198,

JANUSZ

NIUCHA

Instytut SocjologiI
Uniwer:;ylct.u Jagiell'ońskiego

Z PRERII

NA ULICE.

PRZEMIANY INDIAŃSKIEJ
CHICAGO *

SPOŁECZNOŚCI

1. Wstęp
Celem poniższego tekstu jest przedstawienie dynamiki przemian społeczności indiańskiej w Chicago. We wstępie przypomnieć chciałbym
podstawowe informacje na temat amerykańskich Indian 1, które służyć
mogą uzasadnieniu podjęcia tego termatu.
Powszechnie przyjmuje się obeenie, że tubylcza ludność AmerykI jest
pochodzenia przede wszystkim azjatyckiego. Przybywała tu wielkimi
falami w okresie od 30 do 10 tysięcy lat temu 2. Jest bardzo niejednorodna pod względem cech antropologicznych, choć ma takie cechy wspólne, jak ciemna skóra, bardzo ciemne włosy oraz brązowe oczy 3. J~zykowo jest też ogromnie zróżnicowana. Przypuszczalnie bardzo różne były
już je;~yki, jakimi posługiwali się jej przodkowie w Azji. Wyróżnia SIę
" B"Jdnia, kto'rn'h CZ(;śóow'c rcz'ultaty publ,j,k'Owane są w tym <tekśc'ie, ~li:lansowane z·()S,.~:yprzcz Almerican COUJllc·i·1
().f Lealrncd
SociC't;c-, a ta·kże częściowo prze.ć
SpC'ncer F'Oun-ciati-c>H.
Poza nimi, jestem winiC'n wdzię'Cl.HOŚĆ1-i'czlnym Ind'Lanom ch;cagow.-;Jkiiill,z którymi roZ'ma1wialern, a zw!a,szcza pani-DllTIDorene Wie:;e (Chippewa)
i Diane Maney (Winnebago) i pa:J1'UCalowi Facitwolfo-wi (Si,oux), k,ló;zy pl'ze:<azali
mi uwagi na temat aTlJg-iel~icj wel'sji leg'o tek9tu.
1 Na
temat lndian póln1ocnoomerykańskich
'QPublik(}wa'no w Po·bce na przyk!ad teksty: Ba'rba,ra M!atusz-ewska-Kahutnicka,
Ekonomiczne
podstawy
kulwrU
Indu<1L Prerii, "EltwJ.graha Polsika" X, 1:!)66, ss. 181- 30'1; Bolhda'n
K'l)hutnicki, Proces
akulturacji
Indian
Pueblo, "Etnograf'ia
Pohska" X, Hł66, ss. 302 - 31'4; Man'jka SkaziI1."ka, Widowiska
obrzędowe
Indian
Zuni i ich związki
z gospodarką
i u.,trojem
społecznym,
"Etnografi.a PO'1.~k.a"X, 1916,6,.ss. 315 - 338; Kry.:;rtyna Ma!kowslk,J, 1'01lach. Jego rola w kulturze
Indian
północno-zachodniego
wybrzeża
Kanady,
"Etnografia Polska" X, 1'96'6,ss. 339 - 375; Mjj'laslawa Pos,eI'n-ZielióSlka, Między asymilacjq
a etnciznym odrodzeniem.
Z problematyki
amerykanizacji
India'l
USA, "Lud" 63,
1979, s's. 26 - 55; Roman Tokarczyk, Myśl społeczna mniejszości amerykańskich,
"Studia Socjol'ogicZJne" 4, 1981, ss. 1'55- 1'76.
2 Poc. rup. Ta:deusz NLileWb'ki, Pochodzenie
ludności
Ameryki
przedkolumbijskie
j
tv odbiciu językowym,
"E-tn'Og'rafia Pol!s:k,a"X, 11966,.ss. 253 - W{).
:ł Pall". n:p. Ruth
M. Underhill, Red Man's America. A History of Ind,ians in t/w
United States, Chi-c3'g{) and London 1971, Sl>o 2 - 12; WH1iam T. Hagan, American
Indians, Chica.go alne! LaD'don 19.79,s. 2.

96

Janusz

Mucha

obecnie 14 podstawowych
i ogromnie złożonych grup językowych 4. Jak
się wydaje, około roku 1600 było {)koło 200 różnych grup kulturowych
w Ameryce Północnej.
Około 50 z nich zniknęło zupełnie, powstały natomiast nowe. Obecnie jest ich 173.
Warunki klimatyczne,
wpływające
na tryb życia, różnily się bardzo.
Wystarczy
wspomnieć o takich biegunach,
jak południe Meksyku i północną Alaskę. Przed pojawieniem
się białych północną granicą uprawy
ziemi na większą skałę była obecna północna
Newada i obecny stan
Utah~. Pojawienie
się konia, a wraz z nim możliwości skuteczniejszych
polowań, spowodowały
odejście od uprawiania
ziemi również niektórych
z rolniczych
dotąd plemion. Tubylcza ludność Ameryki prowadziła
więc
w zasadzie gospodarkę
zbieracko-łowiecką
(choć ona przecież zac:zęł3.
uprawę wielu gatunków
warzyw, tytoniu etc.), a nie chłopską. Jest to
fakt bardzo doniosły. Jak ujmuje to wybitny antropolog Sol Tax, \v kulturach chłopskich
każdy musi stale i ciężko pracować, aby zapewnić sobie pokarm. W kulturach
łowieckich kapryśna natura bardziej niż w rolnictwie wpływa na sukces ludzkich działań. Nierówno rozłożone są talenty myśliwskie,
nierówno w czasie rozłożona jest możliwość zdobycia
pożywienia,
nie było dobrych sposobów jego magazynowania.
Jedzenie
raz jest bardzo dużo, innym razem bardzo mało. Ludzie koncentru.ją
się
na tym, Co mają dziś, co dziś potrzebują.
Nie .ma p::>trzeby przesadnie
troszczyć się o jutro, gdyż znowu może być dostatek. W razie kłopotu
zawsze można zwrócić się do tych, którzy mają więcej SZCZf.iŚcia.Grupowy system pomocy nie pozwoli nikomu zginąć 6. Gospodarka
łowiecka
i zbieracka
nie znała więc systematycznej
pracy dla zapewnienia
sobie
środków utrzymania.
Nie znała też idei pełnej i wyłącznej odpowiedzialności jednostki
za swój los. Przejście
bezpośrednio
od tego typu gu:)podarki do przemysłu
nie kończyło się dotąd nigdy szybkim i pełny.m sukcesem. W przypadku
tubylczej
ludności
Ameryki,
pośredniego
etapu
w zasadzie nie było. W niewielu rezerwatach
uprawia się ziemię, a zgodnie z traktatami
rząd federalny
zapewnia ich mieszkańcom
zupełne minimum egzystencji bio,logicznej.
Indianie istnieją dopiero od przybycia
Kolumba
do Nowego Sv'iata.
Wcześniej
istnieli członkowie
wspomnianej
znacznej ilości plemion czy
narodów. Europejczycy,
przybywający
przez następne
stulecia do Ameryki, byli od nich bardziej jednorodni
kulturowo.
Ich narodowe kultury
{)parte były bez wyjątku na osiągnięciach
cywilizacji śródziemnomor<;kiej

~ Por. np. Undol'hil1, op. cit., ss. 2 - 12; Edwal'd H. Spi-eer. The 11meri('(l/1 InCa'mbl'idge, Mass. - London, El1Jg}a,nd1'962,.~. f3.
5 Por. UnderhiH,
op. cit., s. ~5'2.
u Sol Tax, Culture
Makes a Dijerence,
mimeo, Chicago, May 13, 1938.

dians,

Z PRERII

97

N A ULICE

i na chrześcijaństwie.
Do dziś istnieją jednak, jak się wydaje, pewne cechy wspólne wszystkim plemionom indiańskim,
których szczególne natężenia pozwala odróżnić ich kulturę od kultur nie-indiańskich.
Te cechy
to hojność i nacisk na dzielenie się tym wszystkim,
co się posiada; niechęć do antagonizowania
innych, do mieszania siG w cudze sprawy; przykładanie wielkiej wartości do systemu pokrewieństwa,
z czym wiąże siG
poczucie odpowiedzialności
przede wszsytkim
za krewnych,
a także wychowywanie
dzieci przez szeroką rodzinę; odwlekanie
czynnej
reakcji
w sytuacjach trudnych,
aż do czasu ich pełnego zrozumienia;
na okręgu,
a nie na linii oparta koncepcja czasu i przestrzeni,
łącząca w jedno to co
było, jest i będzie, to co jest tu i to, Co jest tam; ścisły związek życia
z przyrodą oraz z religią; brak jasnego odróżnienia
świata zwierzęcego
od świata ludzkiego; wiara w Moc, którą posiada Wielki Duch, ale może
też posiadać jakiś człowiek czy jakieś zwierzę; silna chęć utrzymania
plemiennej oraz indial1skiej tożsamości; rozumienie
pracy jako czegoś, dającego przede wszystkim satysfakcję,
a dalej dopiero pieniądze; ni~;chęć
do korzystania
z pozaindiańskiej
opieki społecznej; niechGć do wspólzawodniczenia z nie-Indianami
7.
Silna internalizacja
wymienionych
cech kulturowych
utrudnia
Indianom skuteczne
współzawodniczenie
z innymi w nowoczesnym,
wielkoprzemysłowym
mieście.
Popatrzmy na jeszcze inne cechy, wyróżniające
Indian od innych grup
współczesnego społeczeństwa
amerykańskiego.
W 1960 roku najmniejszy
procent dzieci zapisanych
do szkól, to dzieci indiańskie~.
W 1967 roku
90% mieszkail, w których mieszkali Indianie, znajdowało się poniżej dopuszczalnej granicy standardu. Średni tygodniowy dochód rodziny indiańskiej wynosił 30 dolarów (u nie-Indian
130). Bezrobocie w rezerwatach wynosiło 46%,
stan zdrowia w rezerwatach
uznano za odpowiadający stanowi zdrowia reszty populacji sprzed 20 lat. Niezdrowej
wody
używało 70'0/0 Indian, przy czym ponad SOll/o musiało ją transportować
ponad milę, na cukrzycG chorowało 7 do 15 razy więcej Indian niż (odpowiednio do wielkości populacji)
innych Amerykanów.
W 1966 roku

7 POl'.

Chicago,

np.

mimeo,

Rich,}('d

G.

Univers';{y

woods

and

Arthur

of M:innesota,

M.

Harkins,

Minneapolis.

Indian

November

Americans

in

1"9,68, Oi. 8;

WH-

E. Washburn,
The Indian
in Amerźca, New Y,:'nk et a'l. 1'975, Sci. 1,2 - 21, 1'11;
Murray
L. Wax and Rosa'lie H. Wax, Religion
Among American
Indians,
"The Annals 0,[ the AmCl"C,l<J1 AC:l'dcmyof
Political
and
S'ocial Sc.iences,
vol. 436, rvIilrch

oomb

1978.

S.s. 28 - 30;

Rr)salie

H.

Wax

and

White People, "Phylon"
XXII,
4, Winter
, Bruce A. Chodw,J,c!k. The Inedible
logical Perspectives,
cd. by Howard
New York et al. 1972, s. 13,2.
7 Lud,

t. LXIX

Robel't

K.

Thomas.

American

1961, ss. 306, 310 - 213.
Feast, [w:] Native Americans

M. Bahr,

Bruce

A. Chadwick,

Ind,iall"
Toe/ay:
Robert

and
Socio-

C. Day,

Janusz

98

[viue/w

śmiertelność
dzieci wynosiła 38,5 promille, podczas §!dy średnia dla USA.
wynosiła
24,8. Indianie
dożywali
średnio
64 roku życia, gdy po'Zostali
Amerykanie
71 lat. Poważne
kłopoty
ze zdrowiem
psychicznym
miało
20 do 250/0 Indian 9. Działo się tak, mimo (czy z powodu) stałej 0pieki
rządu f.ederalnego
nad Indianami
w rezerwatach,
mimo bezpłatnej
tam
służby zdrowia. Trudno się więc dziwić, że Indianie chcieli wyrwać się
ze wspomnianego
kręgu, nie rezygnując
przy tym wcale z rezerwatów,
które traktowali
jako z jednej strony "prywatną
ojczyznę",
a z drugiej
strony gwarancję
utrzymania
tożsamości plemiennej
i indiańskiej.
Wyjściem była emigracja
zarobkowa
do miast, połączona z możliwie cZE:;stymi
wizytami "w domu".
Mimo, iż wspomniane
wyżej cechy kulturowe
Indian nie ułatwiały im
funkcjonowania
w mieście, pamiętać
trzeba i o tych cechach, które ich
sytuację upodabniały
do sytuacji wielu innych grup imigrantów
do wielkich ,miast amerykańskich
z biednych okręgów wiejskich i które czasem
nawet ich sytuację czyniły nieco lepszą. Znaczna liczba Indian po pierwszych próbach osiedlenia się w mieście rezygnowała
i wracała do domów
Uważano to za wskaźnik absolutnej
niemożliwości
adaptacji.
l'rzeba Jednak pamiętać,
że poprzez cały wiek XIX w każdej dekadzie zostawała
w Bostonie tylko polowa nowych mieszkańców.
Podobnie wielu mu;·zyńskich imigrantów
ze stanów południowych
do przemysłowych
miast Północy wracało do domów na zawsze lub na jakiś czas. Podobnie biali ubodzy Południowcy
(Appalachians),
którzy osiedlili się w przemysłowych
miastach Północy, za dom uważali Południe i spędzali tam kilka ml(:sięcy
w roku. Tak też robili liczni Włosi, choć ci do domu mieli dalej 10. Indianie nie byli więc wyjątkowo
niestabilną
grupą imigrantów
do wielkich
miast. Podobnie jak inni przybysze,
po osiedleniu się odbywali z c;~asem
coraz mniej wizyt "w domu", za to coraz bardziej
idealizowali
życie
tam. W odróżnieniu
od czarnych imigrantów
w zasadzie nie spotykali sie
w wielkich miastach
z dyskryminacją
rasową. W odróżnieniu
od przybyszów spoza Ameryki, nigdy nie byli "pierwszą
generacją"
imigrantó\v.
W szka1ach uczeni byli przez białych nauczycieli
"wiedzy białego człowieka", i to po angielsku.
Jeśli nawet angielski był ich drugim językiem
i znali go sła bo, to przybywając
do miasta na ogół umieli się nim porozumiewać. Pobyt w wojsku i kontakty
z federalną
agencją d:] spraw In-

9

Indians

Ger.ar:d Lyttman,
in Transition,

Alcoholism,

"American

t. 60,!}, SeptembeI'197~,

Illness,

and

Social

Pathology

J'O'uJ"<na-l
of Pub'l.ic Health

among

Arf'lc"i.can

a'lld -the Natic'n'.' Healt'h",

s. 17'H.

Arthur !'.1argon, Indians and Immigrants:
A Comparison
of Group:; _Velr
to the City, .,The J.ourn.a;j of Ethnic
Studies"
4. 4, Winte-rW77,
ss. 2i - 4.
10 ,Pol'.

Z PRERII

99

NA ULICE

dian (Bureau of Indian Affairs - ElA) dały im wiele informacji o współczesnej Ameryce 11.
Indianie interesują
mnie w poniższym tekście jako imigranci do miast
przemysłowej
Ameryki.
Ich cele jako imigrantów
były jednak inne, niż
cele przybyszów
z Europy, opisanych
w ogromnej
liczbie prac. Były też
inne niż cele przybyszów
z Azji 12, czy Murzynów
z Południa 13. Indianie
w znacznej swej większości
chcieli od miasta
tylko umożliwienia
im
wzniesienia się ponad poziom wegetacji biologicznej
i zapewnienia
sobit
ekonomicznych
możliwości
utrzymania
własnej kultury.
Nie chcieli siG
asymilować, nie myśleli o dorobieniu
się. Tekst niniejszy służyć ma pokazaniu, jak radzili sobie z realizacją tak wyznaczonych
celów.
W artykule
wspominam
o "prehistorii"
społeczności
indiańskiej
w
Chicago i o "prehistorii"
uczestnictwa
Indian w życiu miasta. Faktycznie zajmuję się trzema okresami właściwej historii tej społeczności w nowoczesnej metropolii.
Kończę opowieść w momencie
przełomowym,
momencie wielkiego rozł8mu w 1971 roku. Dynamika
społeczności
indiailskiej przedstawiona
jest tu w kontekście
polityki amerykailskiego
rządu
fed<.>ralnego wobec Indian. Znaczenia owego kontekstu
nie da się przecenić. Hozwój samej społeczności rozumiany
tu będzie z jednej strony Jako
wywalane przez ró.żne czynniki zmiany w warunkach
życia i w kulturze
indiańskiej ludności Chicago, a z drugiej jako dynamika instytucji
indiańskich i tworzonych dla zaspokojenia potrzeb Indian.
Trudności przy badaniu wspomnianych
kwestii jest wiele. Po pierwsze, trudno policzyć Indian w ogóle 14. Nieunikniony
brak jednoznacz!1ych
11 Paula
Verdet, Summary
of Research o'n Indians
in St. Louis and Chicago,
;nime-o 1968, s. 50.
'" rlOl". np, M~k;'<:!kaM. Os-ako, Japanese-Americans.
Melting
into the All-Ameri('(ln Pot? fw:l f-:I./w.ic Chicago, ed. by Pct-er d'A. Jones and MeJvin G. HolE, G'l'and
Rapid.-;, M:chiga'!l 11)8·1; Stanf.ord M. Lyman, Chinese Americans,
New Y.=k lf)74.
1:1 P'Ol".np. WilIid'll1 J. W1i,1.';<on,
The DeclilLOind Significance
of Race. Blacks and
Changing
American
Institutions,
Ch'icago and LOl!1don 1'980, czy S:tanley Liei:lcl's·on,
!I Piece of the Pie. Blacks and the White Immigrants
Since 1880, Berkeley, L03
AngelC's and Londo'n 1980.
" Jak s'ld~ci wiqk,.-;z-oŚć
badal~zy, u progu XVI wieku bylo e.k'olu jednego I;;,iJi.on·,l
Indian. W 1980 .:·:)J';:'ll byh ich z,nówtyle
s'01'mo.Liczba najni,ż ...,z.a 1'J 237 tysiqcy w
l'o,ku 1900. Ale nie "'1 to "tacy ,,;a,mi" I'ndi'anie i różnie są liczeni. Zas<ady spisu WYma,gaj:i alb:) dekI'arac,H spisywanego (w J:970 r'oku) albo oceny ze strony wchmis-trza
(popt·z-ednio). Dało to \V 1970 roku liczJbę 791 tYSI;ęcy, BIA s'tosuj,e definicję prawną
(co najmniej jedna CLwart.<.krwi j,nd'i'anskiej, rejes1ra,cja w jej1nym z ple.mio :1 i ;;l1;ale
przebywanie w rezl!rwacie Jub w pobliżu) co przyniosło w H}68 ~'vku Eczbę 452 tysięcy. Gdyby po!·iczyć Indi,m tak, jak hczy się Murzynów (jakiJkolwiek procent kr,vI;
murzynS'~iej je-s't wcl'r·unk'iem wystarozającym), 'byłoby .h·,:ka mi·lio.nó-w I,ruda:an.Gdyby brać pod uwagę ,tylko,czysrtej
krwi" Indian, byłoby ich wieJ.okrot:noie mniej, niż
l

Janusz

100

Mucha

i łatwych do oceny kryteriów
powoduje zaniżanie liczby Indian w miastach podczas spisów 1;;. Fakt stałych migracji
Indian między miastem
a rezerwatem
oraz częste ukrywanie
się ich przed przedstawicielami
urzędów w mieście nie ułatwiają
sytuacji 16. Po drugie, bardzo nieliczne
są badaniad
nad Indianami
mieszkającymi
w miastach.
Problematyka,
konkretny
przedmiot
i metoda tych, które istnieją, utrudniają
metodologicznie uzasadnione
porównania.
Po trzecie, reprezentatywność
i obiektywność wspomnieil Indian od dawna mieszkających
w mieście (a korzystam z nich) nie jest jasna. Po czwarte, organizacje
indiańskie
ilie są
specjalnie
skrupulatne
w przechowywaniu
dokumentów.
Archiwa nie są
peIne, nie istnieje ani jeden komplet wydawanych
przez chicagowskich
Indian gazet. Po piąte, w stosunku do innych grup etnicznych
czy rasowych liczba Indian w miastach
jest tak nikła, że miejskie biura statystyczne nie dysponują takimi danymi, jak na temat wielkich grup.
P o czą tk i m ias ta

2. P r e h i s t o ria.

Zanim biali przybyli nad południowo-zachodni
brzeg jeziora nazywanego dziś Michigan, a więc w miejsce, gdzie leży dziś Chicago, w<ijdowało się tam co najmniej 21 indiańskich
osad. Teren ten należał tak długo, jak długo sięga historia, do plemienia
Illinois 17, którego nazwa służyła też jakiś czas jako nazwa jeziora. Liczni wodzowie Illinois !łasili
imię Chicagou i stąd, zdaniem niektórych
historyków,
wzięła się nazwa
późniejszego miasta 18.
W XVII wieku Illinois zostali wyparci na zachód od rzeki Missi:;sippi
przez plemię Miami, a ci z kolei na południe przez plemię Potawnt{)mi,
około roku 1680.
podaje

sic; obecnie.

w 19-60 -

28%,

One Little,
Society,

Two

[w:l

Americans.
J. Milton

Dodajmy,

w 1970 Little,

"Bunn-an
Unity

że

1950

Three

~ltnd George

roku

1980 --

LitUe

t. ~,

&-.gJew.ood

Eaton

Simpson,

1fj~/0 Indian

ponad

Indians:

Organizaition",

and Diversity,

Yinger

w

CI w

4,,)0/0,

p:;Jawa.

Counting
1. Spring
ChHs.

Wi'sco'Ds'jn

dians, New
lG .Por.

Arohec)logl'slt",

People, M. A. Thesis,
17

t. ~6,> 4, 1'955, ss.

Yotik J9&8, .<;'S. 17'6 - 7.
John
KeHnupd.h
W.hj·te,

WszySltkie
nie

The

U.nivers-jtyoi

American
Chkago,

nazwy

j,ndi-ańSlkie,

jeśli

mają

wy,raŹlnyhc

pol~kich

mentami,

lub

przyjGtej

w ks,jążc:e

1969.
18 'Par.
Charles

The

HaroJ,da

E.

Drivera,

American
1'977;

197'l,

!Ilie 'są

Indians

of

op. cit. s. 162;

an

in

in

o! Indian

Urball

Steiner,

SituCltion,

The

New In-

The

Hidden

kOrLkwtnym:

doku-

Chicago:

J'tHle 19"/0.

przytaczane

tłumaczeń,
Indians

Urban
Indian

of AmerinOlS

1'52 - 3; Stan
Ind·ian

mi·,t,tJch,

L. Wax,

s. 22'1; Spiccr,

Chicago,

w

L. Sim:n,m"

lncliclTIS in

Murray

The Integration

Descent, .,The Annab
... ", op. cit., ss. 141 - 2.
.
15 Par.
Robert
Ratz'Elfihalter
and Mary
Sellors,
"The

m:~,LkaJ()
WOl'o ,L:n:c"

za



-tu podawane

North

America,

w pl.<;'Owni
Chie.1Jf)

and

1946,

s. 10

London

S

WinsJ'Ow,

Indians

of the Chicago

Region,

Chicago

Z PRERII

101

NA ULICE

Pierwsi biali, którzy znaleźli się, zdaniem historyków,
na terenie dzisiejszego Chicago, to misjonarze
Jacques
Marquette
oraz Louis Joliet,
zdąrzający tędy w 1673 roku do rzeki Mississippi. Obecność Francuzów
na tym terenie nie była przypadkowa.
Okolica ta stanowić miała Nową
Francję 19. Francuzi
zdominowali
tu handel futrami,
mający
ogromne
znaczenie dla kontaktów
między białymi a Indianami,
a także dla utworzenia się już dużo później, pod koniec XVIII wieku, specyficznej
dla
tego miejsca i okresu kultury
pan-indiańskiej
20. Stosunki
między rasami były raz lepsze, raz gorsze, w dużej mierze uzależnione od st0sunków między Anglią, Francją,
a rodzącymi
się Stanami
Zjednoczonymi
Ameryki.
Do lat trzydziestych
XIX wieku Chicago nie było miastem, lecz osadą rozłożoną wokól Fortu Dearborn,
zniszczonego
pnez
Potawatomi
w
1812 roku, a potem odbudowanego.
Pierwsza mapa osady pochodzi z 1830
roku. W wyborach komunalnych,
mających miejsce w owym roku, brały
udział 32 osoby. W roku 1832 osada przeźyła wojnę z plemieniem
Sauk
and Fax, dowodzonym
przez wDdza o imieniu B~ack Hawk. Potaw3tomi
nie przyłączyli
~ię do niej. W sierpniu tegoż roku Indianie się poddali,
a we wrześniu plemiona Winnebago
i Sauk and Fax zmuszone byly do
podpisania
traktatu,
mocą którego zrzekały
się swej ziemi na terenie
stanów Wisconsin i Illinois. Znaczne tereny na wybrzeżu
Jeziora
:\-lichigan należały wciąź do plemion Chippewa, Ottawa j Potawatomi.
We
wrześniu
1833, już po nabyciu
przez Chicago praw małego miasv) (2
sierpnia), zwoła no tu wielką naradę wodzów indiańskich.
W sumie, zdaniem świadków, zebrało się około 5 tysięcy Indian. 25 września
uzgodniono traktat, a 26 września podpisano go. W zamian za ziemię w stanach
Illinois i Michigan Indianie otrzymali
5 milionów akrów na zachód od
Mississippi oraz pewne sumy pieniędzy.
Odjechać mieli w ciągu trzech
lat. Jesienią 1835 pojawili się po raz ostatni, odebrali ostatnią rat~ pieniędzy i odtal1czyli ostatni taniec wojenny. W tym momencie kończy się
prehistoria
społecznDści indiańskiej
na terenie Chicago 21. Europejska
cywilizacja
zwyciężyła
i miasto, wkrótce
mające
pełne prawa miejskie
(1837), zacz~ło się niezwykle szybko rozwijać. Miejski spis ludności z fD-

I.

Milo M. Qua'if.e, Checagou. From Indian Wigwam to Mar/ern City 1673 - 1833
Chicago .1933, s'. 5.
to Jacqueline
Pctcr'son, "W'Źld" Chicago:
The Formation
and Deotruclion
oj
a Multi-racial
Commnnity
on Ihe Midwestern
Frontier,
1816 - 1837, [w:] The Ethnic
Frontier.

EsoClUSill. the

I-liotory

of

Gronp

Snrvival

in

Chicago

ancl

the

lVlidwest.

cd. by Melvin G. H,J'lli an.d Pekr ·d'A. J<:!nes, errand Rapids. M.!.ch'igan 1'9.7'7, ,,'o 31 - :5
it
Por. Edg::w Lee M.a:->ters. The Tale of Chicago, New Yo·r:k 1'9133, 'Ss. 54 - 60, Fi':l'is
FariI', Chico.go . .4 Per;;onal History of America's Most American City New Rochelle,
New York 1-973,s. 32; Henry Raymond Hamilton, The Epic of Chicago, Chicago and
New Yor,,,: 1932, s. .;. Z17, 234-6.

J02

Janusz

Mucha

ku 1837 zarejestrował
4170 mieszkańców 22, a miejski spis z roku 1843
7580. Pierwszy
w Chicago spis państwowy,
z 1850 roku, podał juz
liczbę 29375. W żadny~
z tych lat nie zarejestrowano
ani jednego mieszkańca Indianina.
Indianie nie zniknęli z miasta na dobre, ale przez wiele dziesięćioleci
nie tworzyli tu żadnej społeczności.
Zdaniem spisu z roku 1860, by lo ich
tu sześciu, z 1870 - pięciu, z 1880 - t:rzydziestu siedmiu, a z 1890, gdy
miasto przekroczyło
milion mieszkańców
- znów tylko 14. Ale obecność
ich zaznaczała
się inaczej. Do dziś w osadach plemienia
Ottawa na północy stanu Michiga.n opowiada
się o tym, jak na przełomie
wiekaw In ..
dianie pływali łodziami do Chicago, gdzie zatrzymywali
się na kilka dni,
sprzedając
grzyby i jagody. Członkowie
plemienia
Kickapoo
przybywah
na pokazy przyrządzania
ziół i reklamowali
swe lekarstwa
oraz umiejętności medyczne.
Przez Chicago przejeżdżały
cyrki, w których
Indianie
występowali
w numerach
przedstawiających
sceny z Dzikiego Zachodu.
Indiańską
tradycję
miasta przypomniano
też podczas dwóch ważnych
imprez. W 1839 roku odbyła się w chicagowskiej
dzielnicy
Hyde Park
światowa
wystawa
kolumbijska
(World Columbian
Exposition).
Nie zachowało się wiele dokumentów
świadczących
o udziale Indian w tej imprezie. Wiadomo jednak, że zbudowano
"wioskę indiańską",
reprezentującą budownictwo,
ubiory, gry i zahawy plemion
Potawatomi,
Winnebago, Chippewa i Sioux. Oficjalny przewodnik
po wystawie zwracał szczególną uwagę turystów
na plemiona
Potawatomi
i Winnebago,
jako te,
l,:tóre nie tak dawno były po'siadaczami
okolicznych
ziem. Nacisk zarządu wystawy
na elementy
etnograficzne
rozczarował
tych indiańskich
uczestników,
którzy zdołali osiągnąć pozycję w świecie białych : cJ1cieli
pokazać "postęp",
jaki osiągnęli ci, którzy pogodzili się z cywilizac:ją 2~.
Udział w wystawie
światowej
nie zachęcił wielu Indian do cywilizacji.
Spis ludności z roku 1900 wykazuje
tylko 8 Indian wśród 1,7 miliona
mieszkańców.
Druga, znacznie mniej ważna impreza,
to stulecie zbudowania
Fortu
Dearborn,
obchodzone
uroczyście
jesienią
1903 roku. Indianie
byli tu
znowu elementem
dekoracyjnym.
I znowu byli to Indianie importowani
z okolicznych
stanów, gdyż w stanie Illinois nie stwDfzono rezerW3 l;ów;
a i nie było tu innych skupisk Indian.
:!2 J·eśLi ni·e podaję
inaciCej, dane statY':ltyczne dolyczące ludocJśc'i mj,a':;ItaChicago
w lat,ach 1830 - 1960 cz.eppię z: The People of Chicago. Who We ATe, Who Wi? Have
Been. Censlis Data on FOTeign Born, Foreign
Stock and Race 1837 - 1970, Ci-ly {lf
Chicago, O<waTtment of Population and Pla,nning 1'976. Ze wspomnianych
pOIyrzedni,o względów szacun1kowe liczlby Indian w pO'S'zc7.Bgól;nychokresach
przewYlszają
nawet
zna,cl.'l1'i'e dane spisowe.
20 Winsl{)w, op. cit., S, 167·.
\

Z PRERII

103

NA ULICE

O ile w latach 1833 - 5 kończy się prehistoria
na terenie Chicago, o tyle w rOku 1903 kończy
twa Indian w życiu miasta.

3. Pierwsi

imigranci

i ich

przyjaciele.

społeczności
się prehistoria

indiali.skiej
uczesbic-

1910-1948

W pierwszej
połowie
XX wieku
liczba Indian
w Chicago
byłd jUL
znacznie większa niż poprzednio,
nadal jednak
mała. O ile w 1900 roku
było ich ośmiu, o tyle w roku 1910 już 108; w 1920 94; w 19;30 246; w 1940 274; w 1950 - 775. Chicago odzwierciedla
tu tendencje
ogólnokrajowe.
Wspomniałem
poprzednio
o procentowym
wzroście
liczby
Indian miejskich
w USA. W liczbach
bezwzględnych
wyglądało
to na
początku
wieku równie .imponująco:
o ile w Stanach
w 1900 roku było
około 1 tysiąca
Indian miejskich,
o tyle w 1910 roku była już ich 1'2
tysięcy 24. Wyjaśnienie
tego nagłego wzrostu,
wynikającego
z indywidual-nej, a nie organiZQwanej
migracji,
przynosi
federalna
polityka
wobec
Indian.
3.1. O d w y m u s z o n e j
wej
odrębności

a sy m ila cj i

d o

u z n a n ia

k u It u r o-

Do roku 1890 Indianie
byli zbiorowością
prawie
wyłącznie
wiejską
i nie uczestniczyli
w prawie
powszechnie
postępującej
urbanizacji
ludności USA. Ważnym zjawiskiem
zmieniającym
ten fakt, choć początkowo
w nie znacznym
stopniu,
było uchwalenie
przez Kongres
w 1887 roku
ustawy o dzieleniu
ziemi - General
Allotment
Act. W celu pełnego zasymilowania
Indian, podzielono
na jego mocy plemienną
ziemię na działki. Część z nich oddano poszczególnym
rodzinom
indiańskim,
resztę białym osadnikom.
Bardzo wielu Indian, nie rozumiejących
idei prywatnej
wlasności ziemi, a przy tym nie wychowanych
w tradycji
rolniczej
i nie
chcących
być rolnikami,
sprzedało
ziemię. W ciągu 25- 30 łat Indianie
stracili około dwóch trzecich
ziemi plemiennej.
Część ich osiadła w miastach - w pobliżu rezerwatów?
bądź w wielkich
metropoliach
2i;. Przybysze do Chicago rekrutują
się więc przypuszczalnie
z tej właśnie
zbiorowości. Przybyli
tu nie natychmiast,
ale, po pierwsze,
wspomniany
proces trwał dość długo, a po drugie, na terenie stanu Illinois nie ma rezer-

~, .pOl'. EI.a.Llle l\II. Nei.]s,
Reservation
to City. Indian
Migration
mul Federal
Relocution, The University of Chicago, Depal'tmenot of Geography Re~ea.rch Pa.pcr No
131. Chicago 19ii'l1l.
~. Spicer, op. cit. 162 - 7, 1,83 - 5..

Janusz

104

Mucha

watów. Nie udało mi się ustalić tego, do jakich plemion
należeli
przybysze z początku
XX wieku.
Na wzrost liczby Indian w miastach
miały też wpływ wojny ŚWlatrl\Ve.
Indianie
uczestniczyli
w nich chętnie
jako ochotnicy.
Obrona
ziemi ojczystej,
choć znajdującej
się pod panowaniem
białych. była tu głównym
motywem.
Udział w wojnach
zapoznawał
Indian z zupełnie nowym ~wiatern, pokazywał
alternatywy
wobec życia w rezerwacie
i często kończył
się przenoszeniem
się weteranów
do miast.
Nie wszystkie
trendy
amErykańskie
przynosiły
jednak
w Chicago
spodziewane
konsekwencje.
Wielki kryzys i bezrobocie
na przełomie
lat
dwudziestych
i trzydziestych
nie zachęcały
do przenoszenia
się z okn;gów
wiejskich
do miast. Nowa polityka
wo'bec Indian, prowadzona
przez nowego prezydenta,
Franklina
D. Roosevelta
i jego komisarza
do spraw
Indian, antropologa
Johna Colliera,
zaczęcała
raczej do powrotu
z miast
do domu. Odrodzenie
życia plemiennego,
zapoczątkowane
przez ustawę
Indian Reorganization
Act z 1934 roku, uznanie prawa Indian do odrębności kulturowej
i do własnych
form organizowania
życia społecznego,
oddawanie
zabranej
ziemi, system robót publicznych
w rezerwatach,
spowodowały
spadek liczby Indian w miastach
z 33 tysięcy w 1930 rok:.[ do
24 tysięcy
w roku 194026. W Chicago jednak
i w latach trzydziestych
odnotowujemy
wzrost tej liczby.
Dynamika
społeczności
indiańskiej
w Chicago,
gdy ujmowana
tylko
liczbowo, traktowana
może być więc jako odbicie polityki
asymilacyjnej
z przełomu
XIX i XX wieku; inne ważne z punktu
widzenia
całokształtu
warunków
życia Indian
wydarzenia
miały,
jak się wydaje,
znaczenie
mniejsze.
3.2.

O d zb io r u do sp o łe czn a śc i

Nie wiemy
dokqadnie,
kim byli Indianie
mieszkający
w Chicago
w
pierwszej
połowie XX wieku, a zwłaszcza
na jego początku.
Nie wiemy
gdzie pracowali,
gdzie i jak mieszkali.
Było ich zbyt mało, aby tym!
sprawami
zajmowali
się dziennikarze
czy badacze
społeczni.
Nicwi€le
mówią wspomnienia
tych Indian, którzy od dawna mieszkają
w mieście.
Jeśli nawet przybyli
czterdzieści
lat temu, to i tak był już to kOJ1lec
omawianego
okresu.
Pewne
wyrywkowe
informacje
naturalnie
istnieją.
Ich reprezentatywność
nie jest jednak znana.
Wielu Indian utrzymywało
się w Chicago z szeroko rozumianej
działalności
artystycznej.
Na początku
wieku,
w najbardzi€j
nowoczesnych
studiach filmowych
w Ameryce,
pracowało
przy kręceniu
westernów
'wie26

ibidem

164 - 5. 190 - 2.

Z PRERII

105

NA ULICE

lu Indian ściągniętych
tu głównie ze stanu Michigan 27. Zdaniem Toma
Greenwooda, Cherokee, który przybył do Chicago w 1923 roku i prawie
całe, aktywne życie tu spędził, Indianie występowali
nie tylko w filmie.
W licznych wówczas teatrach i cyrkach przedstawiano
sceny z Dzikiego
Zachodu z ich właśnie udziałem.
Inni produkowali
i sami sprzeda''lali
różne artykuły indiańskie, jeszcze inni pozowali malarzom
i rzeźbiarzom,
którzy też skorzystać
chcieli z zainteresowania
publiczności
tubylcami.
Indianie stanowili więc ważną część artystycznej
dzielnicy miasta, mieszczącej się wówczas nieco tyl'ko na północ od LOOP, centrum administracy jno-finansowego.
W latach trzydziestych
część chicagowskich
Indian pracowała
w ramach programu
walki z bezrobociem,
Work Progress
Administn.tion.
Niektórzy znaleźli też zatrudnienie
w malej filii ElA, koordynującej
pracę kilku placówek w sąsiednich stanach. Ośrodek ten przeniósł się jednak
pod koniec dekady do St. Louis, Missouri.
W tym ostatnim okresi-e Indianie mieszkali przede wszystkim w trzech
częściach miasta: koło Garfield Park po zachodniej
stronie ulicy ~ladison, na południu koło Lake Park
i 47-ej ulicy oraz na północy w okolicy przecięcia ulic Fullerton i Diversey 28.
Początek lat czterdziestych,
to II Wojna Światowa.
Miała ona duże
znaczenie dla kształtowania
się społeczności indiańskiej
w chicagowskiej
metropolii. Przede wszystkim
produkcja
na rzecz wojska wymagaJa nowych rąk do pracy. Wielu Indian przyjechało
na własną rękę z rezerwatów, aby skorzystać
z szansy zatrudnienia.
Inni byli specjalnie
-,'ekrutowuni. Tom Greenwood wspomina, że sam wysłany został do Oklahomy,
aby sprowadzić
200 Indian do pracy w wojskowych
stoczniach
w najbliższym sąsiedztwie Chicago. Część z nich została tu i po wojnie.
Wojna spowodowała
decentralizację
wielu amerykańskich
urzędów
federalnych.
BrA przeniesiono
do Chicago. Latem 1942 roku około 250
pracowników
tej agencji, w znacznej mi-erze Indian, przyjechało
tu z Waszyngtonu. BrA wróciło do stolicy jesienią 1947 roku. Wyjechało
jednak
tylko około 150 osób. Około 50 zostało w Chicago tworząc regionalny
oddział tej agencji, około 50 znalazło w mieście inną pracę 29. Ci indiańscy

e7

P'or. C'harl,cs A. J'2,ha</1.t, Chicago:

Hi:4ory. Trhe jVragClzine
l, ss, 45 - 53.
uS Por. Mel"wy'n
des, [w:]
W,ats'on,

American
Lafayette,

otthe

Chic.a,lo

Center

S. Gar·bari,n{), The Chicago
Indinn

Urbanization,

Indiana

Ht73, 's. 713.

of the Silent

Hi,s'tor,ical

Fam

American

Indian

Cente;:

€od. by J.ack O. W'addel'1an:l

"Chi'cn-go Sun-Time.';" July 15, 1194·2i Sep. 26, 1947, Chicago
Amer'icall Indians
c-1ipp'i,ng's (dalej jajko CBS-Al).
e9

,.Chicagl)

Industry

Soci'Elty", Spring-Summer

1!J74, HI
Two

Deca-

O. \lichael

Historical

Soci,ety.

106

Janu;;.: JIII1.cha

pracownicy agencji, którzy pozostali w mieście, samą swą obecnością nie
wpłynęli w dający się zaobserwować sposób na życie społeczności.
Zdaniem Emmanuela Skolnicka, białego, lecz przez wiele lat aktywnie uczestniczącego w życiu chicagowskiej społeczności indiańskiej, w
okresie wojny było w mi€Ście około 1000 Indian, ale nie stanowili oni
jednej zwartej społeczności. Zy1i w zślsadzie tam, gdzie w poprzedni·ej
dekadzie. Pod względem ekonomicznym znajdowali się na dolnej krawędzi klasy średniej, ale w coraz większej mierze wchłaniani byli przez
rozszerzające się chicagowskie slumsy. Ci, którzy nie przybywali tu w
zorganizowany sposób, osiedlali się na chy,bił trafił w jednej ze wspomnianych okolic, a później ściągali z rezerwatu krewnych, tworząc małe,
z kilku rodzin złożone zbiorowości. Kontaktowali się w mieście na ogól
tylko z krewnymi albo innymi członkami plemienia ~O.
Po zakończeniu wojny sytuacja się zmieniła. Wielu zwolnionych z wojska Indian zostało w Chicago. W 1947 roku liczbę ich szacowano na 6
tysięcy. Ludzie ci żyli dotą'd albo w rezerwacie, gdzie najbardziej elementarne warunki egzystencji zapewniane były przez BIA, alho w nowoczesnej armii, która zapoznała ich ze światem i nowoczesną techniką,
ale nie wymagała od nich dbania o zdobycie jedzenia, ubrania etc. Witani w kraju jako bohatero'wie, szybko stanęli przed problemami, o istnieniu których wcześniej nie wiedzieli. Liczni indiańscy weterani nie umieli
znaleźć stałej pracy ani mieszkania, pili dużo i wałęsali się w okolicy
Clark Street i Lincoln Park. Spali na ogół w opuszczonym kościele me~
todystów na rogu ulic La Salle i Locust, nazwanym z tej okazji Indian
Legi,m Hall 31.
3.3. P i e r w s z c o r g a n i z a c j e
Pierwsze organizacje interesujące się Indianami w Ch:cago stwon:one
i prowadzone były przede wszys1;~:imprzez białych. Niektóre z nich zn~~<:nęły potem szybko, jedna trwa do dziś, choć przy zupełnie zmienionym
cha"a::"terze. W latach dwudziestych działało ich w mieści kilka. Na podstawie istniejących dokumentów sądzić można, że pierwszą była Indian
Fellowship League, stworzona w 1919 roku. Ostatnie znane mi wiadomości
o niej pochodzą z 1923 roku. Według deklaracji programowej, celami jej
były: stwarzanie warunków dla lepszego zrozumienia kultur indiańskich
przez białych i dla porozumienia między rasami; organizowanie wystaw
indiańskiej sztuki użytkowej; gromadzenie zbiorów muzealnych i biblioteki; prowadzenie badań nad kulturami indiańskimi; współpraca L ru30 Emmanue.]
Skolnick,
Chicago 19'77, ss. 53 - 4.
:31 "Chicago Sun-Times",

In

Their

Moccasins

1,8November

-

A

Summary

1947, OHS, AI.

Statemellt,

mime-o,

Z PRERII

NA ULICE

lm

chami społecznymi, mającymi na celu dobro Indian; publikowanie czasopisma poświęconego pTOiblematyce indiańskiej. Prezesem został biały,
ale adoptowany przez rodziny indiańskie, innymi funkcjonariuszami Indianie. Co robili ci Indianie zawodowo w Chicago - nie wiadomo.
Rok 1920 przyniósł sukces nowej organizacji. Nie wiemy wprawdzie
jak była ona liczna (na ze'braniu w dniu 17 września było obecnych 25
członków), ale chciała stać się organizacją ogólnokrajową. Gubernator
stanu Illinois (gdzie liczba Indian była nieznaczna) ogłosił dzień 24 wrześ··
nia, a w następnych latach czwarty piątek września Dniem Indiailskim.
W dniach 24 do 26 września organizacja urządziła trzydniowy piknik
w jednym z Chicagowskich lasków. W tym samym roku nowym prezesem został inny biały, dwoma wiceprezesami zaś dwaj Indianie. Działalność Ligi w roku 1921 nie jest znana, w 1922 roku natomiast była już
ona organizacją ogólnokrajową i w Chicago odbywała czwartą doroczną
konwencję. W dniach 20- 26 września, równolegle z konwencją, odbywały
się obchody Tygodnia Indiańskiego. Prezesem i kapelanem Ligi byli już
Indianie. Liga wysłała list do prezydenta i do Kongresu USA, domagając się pilnego przyznania wszystkim Indianom praw obywatelskich
(zrealizowane zostało to w 1924 roku). Przypuszczalnie z 1922 roku pochodzi nk datowana lista członków Ligi, na której jest 70 nazwisk. Nie
wiadomo jednak, ilu z nich to Indianie, ilu to mieszkańcy Chicago.
Kolejny, 1923 roku przyniósł nowe, ważne wydarzenia. Na terenie
Chicago działało już kilka organizacji, z których trzy: IFL, Ch~cago
Friends of the American Indians, oraz Society of American Indians, były
'IN poważnym
konflikcie. Faktem jest, ż,e Dni Indiańskie w tym roku
organizowali Przyjaciele Indian. Nic więcej o tej organizacji jednak nie
wiadomo ~2.
Society of American Indians zostało założone w 1911 roku w Columbus, Ohio, jako American Indian Association. W 1923 roku miało ono
kolejną, doroczną konwencję w Chicago. Trudno ją było zorganizować
z uwagi na wspomniane walki organizacji chicagowskich. W końcu odbyła się w dniach 24 - 30 września, a więc w okresie obchodów Dni Indial·lskich. Uczestnicy konwencji byli atrakcją dla miasta, wydawano specjalne bankiety na cześć SAL Publiczność zainteresowana była jednak
bardziej egzotyczną przeszłością Indian, niż ich teraźniejszością, co nj,:
wzbudzało entuzjazmu ideologów SAL Towarzystwo to było doś{; wyjątkową organizacją na terenie Chicago. Z jednej strony stworzona
32 p.or. Mabel lVkIlvailne. Chicago to Celebrate
Indian Day, "Fort DeaT.bvi'n lV1agaz;ne", vol. II no 2, September 191210;Fletcher Hoyt, Indian Fellowship
League,
,.T:Jc Bu.sine.ss a'nd Plufe~"i'o!l<al Woman"
Apr.il-May 19'20; "CJl.iC<ligo Daily Tri.bune",
F,'iday. Scptember 28, 1923, [w:] CHS Manuscripts,
Indian Fellowship Leagu·e COllection.

108

Janusz

Mucha

i utrzymywana
była przez Indian i dla Indian, ale z drugiej
jej cdem
była pełna asymilacja
Indian poprzez wykształcenie,
ciężką pracę i dostosowanie
postaw, wartości i obyczajów
do kultury
i cywilizacji
glównego nurtu
społeczeństwa
amerykańskiego
~~. Jej znaczenie
w mieście
było nieznaczne.
Wkrótce działalność
jej w praktyce
zamarla w całych
Stanach.
Organizacją
o podobnym
początkowo
do IFL charakterze,
ale do dziś
aktywną,
jest Indian Council Fire. Założony
jako The Grand Cou'1cil
Fire of American
Indians w 1923 roku, miał być "ogólnokrajową
organizacją
poświęconą
postępowi
rasy indiańskiej
i interesom
Indian".
Funkcjonował
tylko w Chicago. Cele organizacji
to utrzymywanie
vv'śród
Indian wiary w Wielkiego
Ducha oraz starych
zwyczajów,
rozwijanie
współpracy
między plemionami,
walka o dobrobyt
i dobre imię Indian.
ułatwianie
im życia w warunkach
nowoczesnej
cywilizacji,
zach~canie
artystów
indiańskich
do twórczości, popieranie
kultury
indiańskiej,
organizacja pomocy bezpośredniej
dla biednych.
Członkarl'i
ICF byli zartJWno Indianie
(wszyscy prezesi), jak i biali. Śmiało można jednak powiedzieć, że bez białej organizatorki
tej organizacji,
przy tym wieloletn:ego
jej sekretarza,
pisarki i wydawczyni
monografii
wybitnych
Indian, pani
:Nlarion Gridley, ICF nie utrzymałby
się długo.
Cple nowej organizacji
były bardzo ambitne, nie bardzo jednak 'xictdamo, co konkretnie
ro,biła ona w latach
dwudziestych.
1 iewątpiiwa
i słuszna sława tej organizacji
oparta jest na jej działalności
z na::itepnej dekady.
Działalność
stowarzyszeń
pracujących
wśród Indian w latach d\\udziestych miała ogromne znaczenie. Z prawnego
punktu widzenia dzialały one w niekorzystnej
atmosferze,
z uwagi na wciąż obowiązującą
politykę asymilacjonistyczną.
Mimo tego, że udawało im się gromadzić białą
publiczność
na indiańskich
pokazach, nie można powiedzieć,
że zaint~resowali ją współczesno·ścią
Indian. Ale stowarzyszenia
te były też dowodem, że polityka asymilacji
nie przyniosła
oczekiwanych
owoców. Na\\-et
w zorientowanym
na asymilację
SAl na początku lat dwudziestych
pojawiły się idee pluralizmu,
odrodzenia
życia plemiennego,
samookrf'~lenia. Pozostałe omówione tu organizacje
za podstawowy
swój cel stawiały utrzymywanie
tradycyjnych
kultur
plemiennych
w nowych warunkach. Działalność
takich towarzystw,
mająca miejsce nie tylko przecież
w Chicago, wpłynęła nievlątpliwie
na zmiany postaw białej ludności Stanów i polityków na kwestię indiańską.
Lata trzydzieste
mają równie wielkie znaczenie dla indiańskiej
spo-

33 .POT.

Hanzel

dern Pan-Indian

W. Hartzibea'g, The Search for an Am'!rican Indian
Syr.acuS'e l fł71, s;;. 31, 36 - 71. 1!97- 9.

Morements,

Ielentity.

;V,,-

Z PRERII

NA

109

ULICE

łeczności Chicago, jak poprzednia
dekada. Jedyna
licząca się wówczas
organizacja,
to Indian Council Fire, działający
pod tą nazwą od roku
1932. O jej rutynowej
pracy wiele mówi raport podsumowujący
okres
od maja 1932 do lutego 1933. Na pożyczki dla Indian wydano 133,66 dolara. Podarunki
i darowizny
dla potrzebujących
Indian pochłonęły
38,64
dolara. Sprzedano różne przedmioty
indiańshej
sztub użytkowej
za 114
dolarów. Załatwiono
pracę dla 18 Indian. Wysłano
11 paczek z ciepłą
odzieżą do rezerwatów.
Zorganizowano
pogrzeb Indianinowi,
który nie
zostawil tu ani rodziny, ani pieniędzy.
Przeprowadzono
prace restauracYJne na cmentarzysku
Potawatomi
w pobliskim
lesie. Przy współpracy
jednego z senatorów przygotowano
projekt ustawy, zakazującej
bezzdsadne podawanie
się za Indianina.
Przyjęto
projekt
corocznego
przyzna wania nagrody
szczególnie
zasłużonym
Indianom 14. Poza tym w każdą
pierwszą
niedzielę miesiąca
po południu
ICF organizował
w Hamilton
Hotel spotkania towarzyskie
z tańcami przebranych
w tradycyjne
stroje
IncllzlI1, na które zapraszano
publiczność
za opłatą 25 c·entów 1". W~ażdą
tr!ecią sobotę września organizowano
bankiet z okazji Dnia Indiański~go,
na którym gromadziło się kilka setek Indian, chcących spotkać współplemiellców:Jfi.
ajbardziej
spektakularne
wydarzenia,
których
opganizacja
przypadła ICF, miały jednak miejsce podczas światowej
wystawy prezentującej stuletni dorobek miasta (Chicago Century of Progress Exposition,
1933-34).
W roku 1933 przypadała
dziesiąta rocznica utworzenia
ICF. Z tej okazji postanowiono
przyznać nagrodę za wybitne osiągnięcia
(Indian Achievement Award). Rozpoczęto tradycję trwającą do dziś. Specjalny komiteL
wybrał spośród
50 propozycji
Charlesa
A. Eastmana,
Dakota-Santee
Sioux, lekarza, członka krajowej rady harcerzy
(Boy Scouts), byłego preze sa SAL Nagrodę wręczono 22 września,
w trakcie Dnia Indiańsldego,
przy widowni około 10 tysięcy osób. W 1933 roku była to jedyna "indial1ska impreza" Wystawy. W następnym
roku uroczystości
z okazji Dnia
Indiańskiego
były znacznie bogatsze. W imprezach
brała udział kilkunastoosobowa
grupa Indian Winnebago.
Podczas Wystawy
czynna była
też ekspozycja fotografii i biografii słynnych Indian 17.
W omawianym
okresie działały też bardziej
nieformalne
kluby indiallskie, mające własne zarządy i statuty, ale niestety jedynym
źródłem
informacji
a nich jf'st zawodna pamięć ludzka. Zdanie.m Toma Green" Century

of

Progress

Exposition

Collection,

Univcf"s'irty

of

Blino'is

at Ch;c<lgo

Libra1'Y-

:;.; Winslow, op. cit., s. 172.
." Skolnkk, In Their ... , s. 54.
J; Centll.ry
of Progress
Exposition
... op. cit.:
of thi' Indian Council Fire, ChicagrO }.982.

The

Inclian

Achiec'ement

Ąwarcl

Janusz

110

Mucha

"

wooda, pierwszy taki klub powstał w 1927 roku. W późniejszych
latach
takie kluby organizowały
się w parkach
w każdej z dzielnic, w ~:tórej
mieszkali Indianie.
Działały one spontanicznie,
bez patronatów
i dotacji.
Był to faktycznie
indiański,
a nie organizowany
przez białych dla Indian
ruch.
Po wystawie
z lat 1933 - 4 zostać miało w Chicago nieco Indian, zarówno sprowadzonych
na występy, jak i widzów. Znali rzemiosło inriiclllskie, tańce, śpiewy. W 1934 roku zorganizowali
więc na stadiDnie Wrigley
Field wielką pow-wow 38. Próbowali
też założyć organizację,
co udalo się
dopiero w roku 1936. Była to Indian Service League. H.az do roku, podczas wielkiej imprezy w Daily News Building, gromadzili
znaczną liczbę
Indian. Zbierali
w kościołach
jedzenie,
używane
ubnmia
i inne ;:>rz2dmioty, które wierni przynosili
do rozdziału
między ubogich,
a potem
dzielili to między potrzebujących
Indian. W tej działalności
Indianie korzystali już z pomocy YMCA,która
i później okazała sil:; bardzo chętna
do współpracy.
Dawała ona .miejsce na magazynowanie
wspomniClllych
przedmiotów,
na ich dystrybucję,
udostępniała
sale gimnastyczne
dh
chcących
uprawiać
sporty Indian. I w latach czterdziestych,
jak w::.pomina Susan Power, Standing
H.ock Sioux, Indian Service League byl8
organizacją
finansowo
niezależną,
była organizacją
samopomocy
indiali.skiej. W żadnych gazetach ani dokumentach
ni€ udało mi się zdobyć więcej informacji
o tej lidze. Tyłka w Chicago Tribune
z 30 maja 1971
znajdujemy
informację
o tym, że jednym
z jej organizatorów
był Al
Cobe, Chippewa,
businessman
i później
wieloletni
działacz
indi:lński.
W 1953 roku liga liczyć miała
200 członków. Co się z nią stało póżnie)
nie wiem.
Zdaniem
Toma
Greenwnoda,
COibe zorganizował
też
w 1938 roku pierwszą
indiańską
drużynę
basketballu.
Dało to początek
ogromnemu
rozwojowi
sportu wśród chicagowskich
Indian. Przez v.;iele
lat korzystanD z gościnnych
obiektów YMCA.
W 1947 roku powstała jeszcze jedna organizacja.
Wspominałem
wcześniej o trudnym
losie weteranów
II Wojny SwiatDwej, którzy nie umieli
poradzić
sobie z samodzielnym
życiem w wielkim
mieście.
Dla opieki
nad nimi, pomocy w poszukiwaniu
pracy i mieszkania,
pomocy w przeszkoleniu zawodowym,
założono North American
Indian Mission, Inc. Jej
twórcami
byli Willard LaMere, Winnebago,
kucharz
a potem wieloletni
szef zakładów gastronomicznych,
Scott Thundercloud,
Ottawa, oraz jeden
biały - Russell A. Minea. Nie wiadomo, co stało się później z tą organizacją·
Ostatnią
organizacją
indiańską,
powstałą
w tym okresie,
przy tyrr:
pierwszą
z licznych
później organizacji
o charakterze
religijnym,
był
38

Uroczyste

tallee

z akompaniamentem

bQbnów i śpiewu.

Z PRERII

NA ULICE

l l l

umghouse
13. Założono
go, jak wspomina
Tom Greenwood,
w 1948 roku.
Niestety nie ma po nim wielu śladów w dokumentach.
Celem stowarzyszenia religijnospołecznego
było odbudowanie
kultury
religijnej
u [ndian.
Tradycyjne
religie zostały w znacznej mierze zniszczone, chrześcijc1l1stwI)
przyjęte
przez Indian powierzchownie.
Powstała
luka, którą chciano zapełnić. Chrześcijaństwa
zresztą nie odrzucano
(podobnie jak i w innych
społecznościach
wyznawców
Longhouse'u),
starano się łączyć je z kultami indiańskimi.
Starano się też podtrzymać
zwyczaje poszczególnych
plemion, ich sztukę, rzemiosło. Jak wspomina
Greenwood,
członków Longhouse'u było w Chicago około dwustu z różnych plemion, często b£!rdzo
odległych od Irokezów. Spotykali
się na ogół Co dwa tygodnie.
Zdaniem
Greenwooda,
organizacja
przestała
istnieć w 1955 roku, ale w dok'clmentach można znaleźć wzmianki o jej istnieniu
(niestety
nic więcej) nawe~
w 1960 roku.
W latach trzydziestych
i czterdziestych
mamy do czynienia
z r,ieco
innym niż dotąd charakterem
działalności
organizacji
indiańskich.
Związane to było przede wszystkim
z napływającymi
fałami Indian. ICF był
teraz jedynym
forum prezentacji
kultur
indiańskich
białym. Podstawowym problemem
stała się wzajemna
pomoc w zmaganiach
z nowym środowiskiem, praktyczne
utrzymywanie
kultur. Choć ICF pełnił takie funkcje, potrzebne
były nowe, lokalne kluby i towarzystwa,
zajmujące
się
działalnością praktyczną.
Rozpoczęła się też wówczas bardzo ważna i później współpraca
z nie-indiańskimi
instytucjami
ogólnokrajowymi,
nR wiele sposobów ułatwiającymi
'licznym grupom start w nowych warunkach.
3.4.

P o d s u m o \"1 a n i e

Bardzo mała liczba oraz rozproszenie
powo'dowały, że w pierwszej
połowie XX wieku Indianie nie byli znaczącą mniejszością
w mieście. Żyli
spokojnie
wśród krewnych
i przyjaciół
z rezerwatów,
pracowali
przy·
puszczalnie jak inni mieszkańcy
miasta. TG, że 'byli jednak widoCZI1l, wy39 Re:J,i,gia Lungh0u.-;e, zwa'na
in·a-czej. od nazwj"ka zalożyC'iela, H3IndS'Clm'~Lake
lub też Nową Rl:,I'ig'i<1,PCl,v.ns:t·ala
w wyni·ku widze'ni.a, jaki,e w 17'~9' roku mi·)! "t'l·ry
Indianin z p!emie.nia Seneca, naJeżą·cego do Ligi Irokezów. POZ'Ois't.aloścliple;11ieHia,
które otdmów,ily przes<iodJenia do Ok'J.ahomy z.e stanu Nowy Y.:Jlr;k,pCl.padły były
up,zedini·o w kom.p!ctny marazm i degeneT.acjp' moralIną o·ra.z (p:xi wpływem
a,1]{;oholu) ·foizycmą. Hao1dslom!e Lake wezwał w:Slpól'plemieńców do PClWiTO't'U
do ~'taTych
obyczajów. Wczw<l'nli.ebyło s'kUJt'CCzne.W krótk'ilm cz.asie re.nerons p1emiel1lia Seneca.
a takż'e in;nyClh plemoin Ligi zdumi.al A:merykę. D?Jiś '.nClwa ,religi.n wywaiWana jest
glównie przez Seneca .i Onondaga, a·le i prf;ez 'unne p!·emj·ona Ligi. W Ka:naid:de i w
.;ta:nie N'Owy J()rki.~lnieje 1'0 LOInghouse'ów (cenJtrów T·eliigij'nyc.h). Por. Spicc'r, op. cit..
,;,s. 44 - 5; Anthony F. C. Walllace, The Death and Rehirth of the Seneca, New York
1972.

112

Jan-us;; Mucha

nikało głównie z zainteresowania niektórych białych indiańskimi tradycjami. Choć kluby i faktycznie indiańskie organizacje istniały wcześniej.
tworzenie się społeczności, ale wraz z nią i "problemu indiańskiego", zaczyna się w mieście dopiero w latach II Wojny Światowej, w związku
z masowym jak na owe czasy napływem nieprzygotowanych
do życia
w metropolii imigrantów.
4. P o c z ą t k i w i e l k i e j i m i g l' a c j i. 1948 - 1958
4.1. N a w a p o l i t Y k a a s y m i l a c j o n i s t Y c z n a
Po II Wojnie Światowej wielu Indian zostało w wielkich miastach,
wielu jednak wróciło do rezerwatów. W polityce wladz federalnych odżyły tymczasem stare, a niezbyt głęboko ukryte tendencje. Z jednej strony przez cały okres renesansu kultur i struktur plemiennych próbowano
przeprowadzić przez Kongres ustawę likwidującą rezerwaty 40, z drllgiej
zaś usiłowano znaleźć sposób na skłonienie Indian do bardziej masowego
przenoszenia się do miast. Nowy komisarz do spraw Indian, Dillon
S. Myer, rozpoczął trwający kilkana'ście lat program przemieszczania
(relocation) Indian z rezerwatów do wielkich miast i znajdowania im
tam pracy. Jego działalność odbywała się przy pełnym poparciu Kongresu, którego Komisja Hoovera przedstawiła w 1948 roku opinię o konieczności pełnej asymilacji Indian.
Program przemieszczania Indian ,do wielkich miast miał wicIe n<:lZW,
etapów, szczegółowych przepisów, których nie ma powodu tu wspominać. Przedstawię tu tylko najogólniejsze jego zasady. W 1952 roku 'ltWOrzonD w BIA Indian Relocation Service Program. PoczątkowD obejmDwał Dn wyłącznie przemieszczanie Indian i znajdowanie im pracy, później (od 1956 roku) dołączono przeszkailenie, aby imigranci nie musieli podejmować wyłącznie najniżej płatnych, bo nie wymagających żadnych
kwalifikacji zajęć. W latach 1952 - 1968 w obu tych prDgramach wzięło
udział około stu tysięcy Indian. Nikt nie zmuszał do przesiedlani.ł, co
więcej, pod koniec programu, w roku 1967 - 8, z powodu braku funduszy.
BIA Ddrzucila 25 - 300/0 podań. Ale program nie 'był dobrowolny w takim
sensie, że był on praktycznie jedyną szansą uniknięcia Dgromnego b~zrobocia w rezerwatach i związanych z tym niedożywienia, demoralizacji,
niskiego poziDmu usług, szkolnictwa etc. Jak podkreślali liczni prz\Cciwnicy przesiedlania, nie postarano się {) alternatywę wobec omawianego
(O

Por. Slpicer, op. cit., s. 1'94.

Z PRERlI

113

N A ULICE

p;'ogramu,
choćby
w postaci
gospodarczego
ożywienia
rezerwató\v
lub
,erenów
w ich pobliżu. Program
przesiedlania
był bowiem konsekwencją
polityki
asymilacyjnej.
Dowodem
na to jest fakt, iż równolegle
z przemieszczaniem
Indian
do wielkich
miast, rząd wydawał
wiele pieiliqdzy
na przeciwdziałanie
opuszczaniu
regionów
wiejskich
i małomiasteczkowych przez ich ludność i na zapobieganie
niekcmtrolowanemu
wzrostowi
v/ielkich miast.
BIA aferowa la pieniądze
na przeprowadzkę,
opłacała
przejśr:iowe
m;eszkanie,
znajdowała
pracq lub nawet kilka różnych
prac, prowadziła
poradnictwo
na temat tego, jak uporać się z życiem w wielkim
mieście.
Gdy podopieczny
znalazł już pracę, przez następny
rok BIA interesować
się miała jego losem.
W myśl zaJożcr'1 asymilacjonistycznych,
BIA traktowała
Indian
Jako
po'Ozcz"gólne jednostki,
nie jako członków
plemion.
Z każdego
z osobna
Indianina
usiłowano
zrobić "normalnego"
Amerykanina.
Sukces programr)w przesiedlei1czych
nie byl jednak
wielki.
Wedlug
statystyk
BIA,
w latach 1953 do 1957 w każdym
roku finansowym
wracało,
na wfdsny
JUż koszt, 24 do 32% tych, którzy w danym
roku przybyli
do wielkich
miast. ElA nie prowadziła
statystyk
pokazujących,
ilu przesiedlonych
Indian wróciło później do rezerwatów.
Skądinąd
wiadomo
jednak, że wielu traktowało
przemieszczanie
jako szansę bliższego zapoznania
się z miastem, wracało
do domu, by po jakimś
czasie przybyć
d,o miasta
raz
jeszcze. Ci zaś, którzy
wracali
do domów
na stałe, po doświadczeniu
\\'ieJkomiejskim
zarabiali
tam na ogół znacznie
więcej niż poprzednio
Kawet krótka
wizyta w mieście miała \vięc pozytywną
funkcję
ekonomiczną· Inną, niezamierzoną
funkcją
było odrodzenie
ruchu pan-ind.iar'1skiego, Zagubieni
w mieście
Indianie,
nie znajdując
faktycznej
opi€ki
ze strony
ElA, szukali
innych
Indian,
znajdujących
się w identycznej
sytuacji.
W miastach
nastąpił
w konsekwencji
znaczny
wzrost
ponadplemiennej
świadomości
tożsamości
indiar'1skiej 41.
Wkrótce po rozpoczęciu
akcji przesiedlania
Kongres
przyjął
uchwałę,
n ('I mocy której kor'1czyć miano specjalne
stosunki
między
rządem
USA
a niektórymi
(na początku)
plemionami.
W uchwale
uznano,
że skmlczyć
trzeba z systemem
"obozów koncentracyjnych",
za jaki€ uznano
rezerwaty i że Indianie nie potrzebują
już strażnika,
gdyż potrafią
radzić sobie
sami. Kończenie
specjalnych
stosunków
rozpoczęto
od dwóch rezerwaprzc'óiedhtni'a por np, T,ony Laz·ewsiki, American
Indian
Migration.
TUinois, Uni'ver5-i\ty lVl'icro{'i1m,5lntern:a ti.ol1.3l, Ann Arbor,
:\Ld1.jga'n and London, EJng'lanid 1976, 55. 8 - 9; Howa1rd M, Bahr, An End to Invisibility, [\\I:] Natil'e
Americans Today ... 95. 404 - 4'12; Alan Sorkin. Some Aspect, of
American Indian Migration
tamże, -ss, 467 - 78.
H

Na temat

'To and

8

Lud,

Within

t. LXIX

Chicago,

1

114

Janusz

Mucha

tów: Menomini w Wisconsin i Klamath w Oregon. Ten drugi faktycznie
przestał istnieć, ten pierwszy z trudem przywrócono do funkcjonowania
po latach kompletnej ruiny kwitnącej przed 1953 rokiem społeczności 42.
4.2. T wo r z e n i e s i ę P a n - i n d i a ń s k i e g o g e t t a w U p t 0 w n
Między rokiem 1940 a 1950 liczba Indian w Chicago wzrosła według
spisu z 224 do 775. Choć pod koniec dekady lat czterdziestych program
pomocy ze strony BIA w szukaniu pracy dla Iridian już działał, w Chicago biuro agencji zajmujące się tą kwestią działało od roku 1952. Wspomniany wzrost liczbowy nie był w,ięc jeszcze związany z przesiedla:liem.
Był on przypuszczalnie konsekwencją powrotu do Stanów weV:TatÓ\V
II Wojny Swiatowej. Przesiedlanie
rozpoczęło się więc w Chicago
w 1952 roku i w ciągu lat pięćdziesiątych przyniosło bezprecedensowy
wzrost liczby Indian w mieście. W 1960 roku było ich już 3394, a w 1970
- 6575.
W 1952 roku ElA otwarła Chicago Field Employment Assi:ótance
Office. Na początku 1953 roku pracowało w nim już 28 osób, którzy
przyjmowali 40 lub więcej osób dziennie. Od lutego 1952 do kWJetnia
1953 osiedlono w mieście około 600 Indian, z których wróciło do domów
już w tym okresie około 30% '3. Szefem biura chicagowskiego został
Kurt Dreifus, dotąd dyrektor Rehabilitation Division w Chicago Welfare
Department. Będąc ignorantem w sprawach Indian, ak chcąc jak najlepiej wykonać powierzone mu zadanie, Dreifus zaczął się uczyć i jeździe
po całych Stanach, pertraktując z szefami różnych rezerwatów i terenowych biur BIA, informując o warunkach życia i pracy w Chicago, zbierając podania o przesiedlenie. Związane było to również z wielkim tempem przemieszczania w jego pierwszych latach. BIA wymagała od swych
terenowych agend szybkiego działania, czego skutki były bardzo smutne
Indianom w rezerwatach przedstawiano na ()gół życie miejskie w niezwykle różowych kdorach. Przybywali do Chicago ludzie faktycznie do
tego nie przygotowani, często nie umiejący mówić po angielsku, bojący
się wielkości domów towarowych, nie rozumiejący na czym polega działanie kuchenek g~zowych, odbijający sobie stopy na betonowych ulicach.
bojący się ruchu drogowego, nie umiejący korzystać z planu miasta, nip.
przyzwyczajeni do mieszkania w wielorodzinnych domach, nie rozurnie,.
p.o,r. Rubert B. Edgerlon, Menominee Termination:
Oberservatiolls
on the EII(:
oju
Tribe, "Hu'ma,n Or,gan1zaition, 21, l, Spring 1962, 's's. 10 - 16; Nancy Oeslricil Lulie, Melwminee
Termination:
From Reservation
to Colony, "Huma'n Organiz:ł'lion",
31, 3, Fall 1'972,ss. 257 - 69.
43 "Daily
New",", AprH 7, 1'953,CHS, AI.
cli

Z PRERII

NA ULICE

115

jący przestrzeni miejskiej, ani miejskiego rytmu czasu. Z uwagi na t€mpo przesiedlania,
nie było czasu p'rzesz'kolić ich w rezerwacie, ani porządnie poinstruować
w mieście 44. Biuro nie miało ani pieniędzy, ani lokalu
na nic poza załatwianiem
naj pilniejszych
spraw związanych
z zatrudnieniem i przygotowaniem
zawodowym 45. Zmienienie sposobu życia nie jest
zresztą możliwe poprzez kursy i szkolenia.
Tak więc bez specjalnej
winy urzędników
BIA w Chicago, sytuacja
przesiedlanych
była fatalna. Tempo migracji,
niedostatek
pieniędzy
na
opiekę, powodowały ogromny procent powrotów do rezerwatów
(według
krytyków programu
w ciągu kilku lat wracało około 60%), koniecmość
kilkakrotnego
poszukiwania pracy dla Indian, którzy czasem pierwszy raz
widzieli fabrykę właśnie w Chicago, powodowało szybki rozwój "indiańskich barów", gdzie przy alkoholu Indianie w swoim towarzystwie
mogli
wyżalić się na swój los. Ogromne problemy
związane z przesiedlaniem
spowodowały,
że i pracownicy
BIA stali się jego krytykami.
Ideę przemieszczania dość szybko zaczął potępiać na przykład sam Dreifus 46.
BIA osiedlała nowoprzybyłych
w dwóch w zasadzie dzielnicach. ,Jedna
to Uptown, u zbiegu ulic Clarendon i Wilson, Druga to Hyde Park, a więc
na południu, po przeciwnej
stronie miasta. Były to okolice tradycyjnie
przez Indian zamieszkałe,
a z drugiej strony dzielnice dość prestiżowe.
Uptown był jednak "dobrą dzielnicą" mniej więcej do II Wojny Światowej, kiedy rozpoczęła się tam przebudowa,
dzieląca ją na dwie części lepszą i gorszą, Indianie mieszkali w gorszej. Hyde Park od końca lat
pięćdziesiątych
również poddany
został przebudowie,
w konsekvl'encj'
której standard i ceny czynszów poszły w górę, diminując
stamtąd najuboższą ludność', w tym Indian 47. Rozprzestrzenianie
się czarnego getta
powoli likwidowało
większe wyspy ludności indiańskiej
w pobliżu centrum miasta i w taki sposób wytworzyła
się sytuacja, w której ogromna
większość chicagowskich
Indian zamieszkała
w Uptown. I tam jednak
byli i są zdecydowaną
mniejszością,
żyjącą wśród takich grup, jak biali
imigranci z Appalachów, imigranci z Ameryki Łacińskiej
czy z Azji. N a
początku lat pięćdziesiątych
okolic indiańskich
nadal było jednak t::'lkd,
z których trzy, zachodnia, północna i południowa
domino'vaiy.
Okolice
te stawały siC; jednak z czasem coraz bardziej pan- indiańskie, a nie jednoplemienne.
W poprzednich latach w mieście dominowali Indiani·e z puszcz i jezior
s~a;-:Gw Wisconsin, Minnesota
i częściowo Michigan.
Teraz przybywały

'" Skolnick, op. cit., S'C;. 57 - 63.
15 Ge.rharino. /l me-icon
Tndian Center .. " ss. 77 - 8.
16 Sk(}lnick, op. cit.,
ss. 66 - 70.
47 Neils, op. cit,
...; 60; L<Jzew,;ki, op. cit., ss. 42 - 3.

••

116

Janusz

Mucha

liczne rodziny z południowego
zachodu Stanów i z Oklahomy. Przybywali Indianie prerii i Indianie Pueblo. Stykały się ze sobą grupy o zupełnie odmiennych kulturach, pochodzące z plemion, które często we "'''ciąż
żywej przeszłości walczyły ze sobą. Ich doświadczenia
wspólnego życia
z przedstawicielami
innych plemion były dotąd żadne, albo też pochodziły z utrzymywanych
przez BIA szkół z internatami,
w których starano
się zmusić Indian do zapomnienia własnej kultury. Stąd wymuszony miej·
ską sytuacją, a nie dobrowolny był wspomniany pan-indianizm.
Stąd niezbyt wielka ochota do wzajemnej współpracy, co budziło zdziwienie wielu
białych, nawet przyjaźnie
do nich nastawionych.
Traktowali
oni Dadal
często Indian jako jednorodną grupę etniczną 48.
4.3. N o w e p o t r z e b y, n o w e o r g a n i z a c j e
Swiadom tego, źe ani sami Indianie, ani sama BIA nie poradzą sobie
z licznymi problemami
związanymi z ulokowaniem
w mieście ogronmych
ilości przybyszów, Kurt Dreifus zorganizował obywatelski
komitet doradczy (Citizens Advisory Board) przy swoim urzędzie. Zgromadził w nim
28 osób spośród zainteresowanych
przedstawicieli
businessu, uniwersytetów, miejskich
agencji opieki społecznej, kościołów, stanowej
federacji
klubów kobiecych. (Kościoły protestanckie
zorganizowcme w Church Federation of Greater Chicago stworzyły
wkrótce Joint Indian Committee
przy swoim Department
of Social Work i podjęły bardzo aktywną działalność pomocy przesiedlanym).
Jednym z członków komitetu został John
Willard, szef chicagowskich
kwakrów
(American Friends Service Committee). Miał on odgrywać przez kilka lat ogromnie ważną rolę w kształtowaniu chicagowskiej
społeczności indiańskiej.
Zebrania komitetu skupiały również niektórych
miejscowych
Indian. Wśród nich najważniejszą
rolę grał wówczas Thomas Segundo, były wódz plemienia Papagc, odbywający właśnie studia magisterskie
w The University of Chicago.
Komitet działał w komisjach. Jedna z nich, zajmująca się organizacją
czasu wolnego Indian, przedstawiła
rekomendację
w sprawie utworzenie,
klubu indiańskiego.
Juź wcześniej
Indianie
zbierali
się okazjonalnie
w miejskich parkach, korzystając
z życzliwości pracownika
zarządu parków, Indianina
o nazwisku Whirling
Thunder.
BIA, komitet
doradczy
oraz miejski zarząd parków zorganizowały
więc w listopadzie 1952 roku
American Indian Club, mający dwa oddziały, działające w parkach Ogden
i Chase. Prezesem został Ernest Naquayouma,
Hopi. Indianie spotykali
się co najmniej
raz na miesiąc w budynkach
parków i w samych parkach, śpiewając i tańcząc. Wykorzystywanie
obiektów parków nie odby48

S'kolniok, op. cit., ,s.S. 52 - 3.

Z PRERII

NA ULICE

117

wało się jednak bez przeszkód.
W tym samym czasie, gdy chcieli z nich
korzystać Indianie,
planowano
i inne imprezy.
Dlatego też wspom;liana
wyżej komisja utworzyła
specjalny komitet, mający pomóc w utworzeniu
niezależnego
centrum indiańskiego 49. Zdaniem Skolnicka,
komitet ów powstał z inicjatywy
samych Indian, którzy kierowani
przez Toma Segundo złożyli wizytę WiJlardowi
w jego biurze w stowarzyszeniu
kwakrów
i poprosili o pomoc w zorganizowaniu
takiego miejsca spotkań, jakie pod
patronatem
kwakrów
funkcjonowało
już wówczas
w Los Angeles 50.
Willard zgodził :;ię, kwakrowie
podjęli się zebrać odpowiednią
ilość pieniędzy, planowanie
działań zostawili zaś komitetowi.
Jak donosiła "Chicago Triibune" w 24 sierpnia
1953, komitet
działał
pod przewodnictwem
Johna Willarda, sekretarzem
był Toni Omen, Sioux,
a finansami zajmował się wspomniany
Ernest Naquayouma.
Jaki byl zawód i miejsce pracy tych Indian, ani od kiedy mieszkali
w Chicago, nie
wiadomo. Komitet przewidywał
otwarcie
na rogu ulic La Salle i Kmzie.
a więc w centrum
Chicago,
AlI Tribes
Amer,ican
Indian
Center
na
15 września 1953. Skupiać miało członków około 30 plemion 51
N owa instytucja
zaczęła działalność
zgodnie z planem.
Prezesem
zarządu nadzorującego
jej poczynania
został Willard, a pierwszym
dyrektorem programowym
Ted White, Oneida/Sioux,
absolwent
Loyola University. Kierował on centrum od początku 1954 do sierpnia 1955 roku DZ. Jak
wspomina Willard LaMere, na stanowisku
dyrektora
administracyjnego
zatrudniono
później białego fotografa,
zainteresowanego
pracą z Indianami. Nie było jednak pieniędzy na opłacanie go, dlatego, szybko odszedł,
a przez knlitki czas centrum kierowało
na raz trzech członków zarządu'
wspomniany
Tom Segundo, Eli Powless, Oneida oraz Ben Bearskin, Winnebago/Sioux.
W tym okresie
co niedzielę
przychodziło
na spotlmniCl
około dwustu osób z 42 plemion 5~. Kolejnym
dyrektorem
administracyj
nym, aż do 1958 roku, był Tom Segundo.
Pierwsze kilka lat działalności
Centrum określić można jako balansowanie na krawędzi noża. Mimo dobrze rozwijającej
się działalności
programowej,
problemów
było sporo. Zacznijmy
jednak od strony na jjaś.
niejszej.
Centrum midciło
się przez pierwsze dziesięć lat na trzecim i czwartym piętrze starego budynku na północnym
skraju Loop. Było ciasno, ale
'9 ,.Chicago Trihu!1P". Decembe.r 26, 195,2. CHS, AI;
"Da·iJy News" Apri:! 7, Hl5-3
tamże; Gc:'rba:-i'llo. op. cit.. ss. 77 - 9.
50 SkGlnick. op. cit., ss. 56 - 9.
51 CHS, AL
52 The Amerindian,
May-June 19'54 [w:] CHS Manuscripts,
Chicago Federation of
Grea.ter Chicag:> Collection; "Ohicago Su:n-T1mes" Septembe" 25, 1'955, [w:] CES, Al
53 .. Chi,cago Sun-Time,",
S€ptember 25, 1955, w. CBS, AI.

118

Janu~z M1Lcha

podobno przyjemnie.
Już w pierwszym
roku dZiiałalność podjął Klub Taneczny. Był on długo najliczniejszą
i najsilniejszą
organizacją
działającą
w centrum. Pracował spontaniczni.e,
ale w zorganizowany
sposób. Dawał
liczne występy
w Chicago i w innych miastach
Srodkowego
Zachodu.
W 1957 roku Klub postanowił
wybrać Miss Indian Center, a od 1958 roku Miss Indian Chicago wybierana
jest Co roku, uświ€tniając
każdą waż ..
niejszą imprezę organizowaną
przez Indian. Dość szybko zorganizowano
bardziej ustrukturalizowany
kalendarz
imprez, które nie utraciły jednak
nic ze spontaniczności
wykonania.
Co sobotę odbywały
siG więc spotkania towarzyskie,
co miesiąc pow-wow, corocznie na Thanksgiving
i Boże
Narodzenie
uroczyste kolacje. Nowe pomysły powstawały
rzadko, c: jeślJ
już, to szybko włączano je do regularnego
kalendarza.
W 1954 roku zorganizowano
pierwszy wielki kiermasz wiosenny i p,ierwszą wielką pow-wow 54. Są to ogromne, jak na skalę społeczności, i do dziś odbywając?
siG przy udziale tłumów gości imprezy. W 1954 roku, jak dowiadujemy
się z wydawanego
wtedy nieregularnie
pisemka "Indian News", cel!trum
brało udział w paradach
miejskich,
odbywały
się w nim lekcje technik
tanecznych,
dwie panie z plemienia
Navaho uczyły tradycyjnych
rzemiosł swego plemienia,
zakupiono
odbiornik
telewizyjny
i dość dużo
ludzi przychodziło
oglądać filmy. Osobno wyświetlano
cieszący się dużą
frekwencją
film o Apaczach.
Równocześnie
zapraszano
przedstaw~cieli
BIA oraz Chicago Housing Author,ity na dyskusje o problemach
mieszkaniowych
Indian, walcząc o poprawę
sytuacji :;5. W tym samym roku
spotykamy
następne
pisemko "Tom-Tom
Echoes-Echoes".
W l 956 roku
wydawano
kolejną gazetkę, tym razem "l'epee Topics". Pe.na
stabilizacja działalncści
wydawniczej
związana jest dopiero z następnym
l)kresem rozwoj u społeczności indiańskiej.
Z "Tepee Topics" z listopada
1956 roku dowiadujemy
się, że Kluh
Taneczny występował
w telewizji, podczas miejskich parad, w szkołach.
Jego członkowie
opowiadali
o swej działalności
podczas audycji
radiowych. Od dwóch miesięcy działał wówczas klub kobiecy, którego c3łon.
kinie uczyły si.ę kroju i szycia oraz gotowania.
Wydawały
one w centrum obiady i kolacje, dochód przeznaczając
na materiał, wykorzyó-tywany póżniej podczas lekcji szycia. Centrum
utworzyło
też dwie dru:~yny
koszykówki
- dziewcząt i chłopców. Gazeta zachęcała do uczestniczenia
w turnieju
kręgli. Dowiadujemy
się też, że w bankiecie z okazji Swięt<ł
Dziękczynienia
wzięli udział Indianie z 45 plemion. Dowiadujemy
się też.
że wkrótce odbyć się miały pierwsze wyhory do zarządu centrum.

54 Emma.nuel
.mimeo 1975.

55

.. lndi'C1n

Skoln:ick, Action
ews".

June l, 1.9:)4.

Anthropology

and

tlw

Chicago

Indian

Center,

Z PRERII

NA ULICE

119

Działalność American Indian Center w tym krótkim okresie nie była
może imponująca,
rozwijała się powoli. Była jednak konsekwencją
trudnej sytuacji życiowej Indian, braku pieniędzy,
sporów z BIA etc. Na
podkreślenie
zasługuje to, że w omawianym
okresie centrum było instytucją dominującą,
ale inne nadal istniały. Longhouse w praktyce
przerwał działalność, gdyż ogromna większość jego członków wstąpiła do centrum. Wielu członków Longhouse'u
nie chciało, aby ta organizacja
zupełnie się rozplynęła, stąd nadal figurowała
ona na liście organizacji
indiańskich, z którymi współpracowała
Church Federation of Greater Chicago 56.
O jej działalnoścj nic jednak nie wiadomo. Podobnie było z Indian Service League, która w 1953 roku liczyć miała 200 członków. Indian Council
Fire w 1954 roku, z powodu powstania American Indian Center, w praktyce przestał
prowadzić
jakąkolwiek
działalność
poza przyznawaniem
dorocznej nagrody;-". Nawet przed powstaniem
AIC wszystkie te organizacje na raz nie robiły tyle, co nowo powstała, ale zupełnie inne były
przecież potrzeby. Omawiany okres to jednak nie tylko zastój dawnych
organizacji, które nie rozwijały się w cieniu AIC. Jak wspomina obecny
profesor w Moody BibIe Institute,
w 1955 roku powstał, nieformalnie
jeszcze, międzywyznaniowy
Amer;ican Indian Brble Church. Będzie {) nim
mowa dalej. W 1958 roku powstała też American Indian Chapel, sponsorowana przez First Christian
Reform Church of Cicero, Illinois i prz2z
Home Missions Board w Grand Rapids, Michigan.
Przejdżmy teraz do problemów,
z jakimi borykała się społeczność indiańska, a w szczególności jej centrum. Pierwszy, to problem finansowy.
Fundacja Chicago Community
Trust bardzo długo odmawiała
dotacji db
AIC, przypuszczal;)ie
z uwagi na fakt, iż w zarządzie centrum
nic' było
przedstawicieli
białych businessmanów,
lecz sami Inclianie, nie znający
się na zawiłościach
finansowych
i prawnych.
Inna fundacja,
do której
zwrócono się o pieniądze, też nie była pobłażliwa wobec indiańskich
metod działania. Zarząd AIC musiał zgodzić się na powołanie Komitetu Doradczego, złożonego z profesora
The University
of Chicago, prawnika
oraz członka Welfare Council of Chicago, aby w 1958 rokuotf"Lymać
pieniądze.
Drugi ważny problem odnosił się do statutu
organizacji
i jego konsekwencji. W 1954 roku przyjęto obecną nazwę i złożono do urzędu Sekretarza stanu Illinois wniosek o rejestrację
nowej agencji, mającej prowadzić działalność nie przynoszącą
zysku ("non-for-profit-organization").
Konieczne było przedstawienie
do zatwierdzenia
statutu
nowej organizacji, zgodnego z odpowiednią
ustawą. John W.illard, będący prezesem

;1;

ellS

Manuscripts,

;,. Tile American

ChFoGCh

Indian

GollediO'n:

f'.chievement

-l-2'5-l.960.

Award

... , s. 4.

120

.Talt'LS::

Mucha

zarządu, nie pomyślał o tym, że statut powinien być tei. _i5odny z tradycjami indiańskimi.
Zlecił życzliwemu
prawnikovl
Jpracowanie
statutu.
Normalne
amerykańskie
organizacje,
rejestrowa:le
według wspomnianej
ustawy, dzielą się na trzy grupy. Pierwsza
to zarząd, na ogół nie wybierany przez członków, lecz zmieniający
się poprzez dymisje i kooptację,
złożony z zamożnych i zainteresowanych
osób, nie korzystających
z usług
organizacji,
wytyczający
politykę
i prowadzący
jej kontrolę,
druga to
zawodowa
administracja,
a trzecia to członkowie
(lub klienci, korzystający z usług). System taki nie był znany żadnemu z plemion indial1si<ich.
W AIC zarząd, administracja
i członkow,ie wyłaniani
być musieli w praktyce z tej samej zbiorowości.
Przepływ
ludzi między zarządem
a 30m:nistracją
był spory. Powiązania
rodzinne powodowały,
że członko~vie tej
samej rodziny mogli stanowić politykę, realizować
jąi korzystać
z ~ł'iług
organizacji.
Ten brak faktycznego
podziału na wymagane
przez usta\\'e
grupy stwarzał
liczne możliwości
spięć. Podobnie
było z mechanizma:11l
podejmowania
decyzji.
Ustawa
w zasadzie
zalecała
prawo
więk'oi;:ości,
Indianie
preferowali
consensus.
Nie znali instytucji
lojalnej
opozycji
W zasadzie decyzje podejmowano
jednogłośnie,
przy ewentualnym
(;Z(;(;,owym lub stałym wycofywaniu
się tych, których nie udało się większości
przekonać.
Problemy
pojawiały
się wtedy, gdy wdrożeni
już do demokracji "nowoczesnej"
dość dobrze zasymilowani
Indianie kierowali Z3.rzqdem i chcieli trzymać się raczej amerykańskich,
niż plemiennych
reguł;'.
Członkiem
AIC mógł być każdy, początkowo
też każdy miał c.-:ynne
prawo wyborcze. Po paru latach ograniczono
czynne prawo wyborcze niCe-o
-Indian,
choć pozostawiono
im bierne prawo wyborcze.
Mogli być '.viE;c
członkami zarządu, jeśli wybrani zJstali przez Indian.
Pierwszy
zarząd American
Indian Center składał się z dziesięciu 0só0.
Przewodmczącyn:
byl biały (John Willard), biała była też jedna z członkill. Pozostali tu dwóch Papago i po jednym: Navaho, Oneiida, Sioux, Y",vapai, Hopi, Cherokee 59. Żadna z tych osób nie jest dziś aktywna. Z:trzad
był w zasadzie stabilny, czemu sprzyjał fakt, że przez kilka lat nie org:lnizowano wyb8rów, co najwyżej kooptowano
nowych członków. Jego st'lhilność jest szczególnie wyraźna,
jeśli porównamy
ją z częstymi zmianami w administracji.
Wiosną 1956 roku Willard zrezygnował
z przewodnictwa zarządu. Odbyły się wybory 60. Nie udało mi się niestety
dowi",·
dzieć, kto zost8.1 nowym przewodniczącym,
na pewno był to jednak hdi&5A ,Po·r. Skol-nk'k, In Their ... , .515. 87 - 9.2. Podobnie
liczne kl'llpoty centr·um wiąż~
z wzajemnym
niedostO'sow<Jnicm a:mc.ry.kańslk.icj s1ru:ktury kor.p[)racyjnej i tl':..tdycy.'llego śr,odowi.ska indi·ań.s:kiegn Marv.in Tahma1hkera, CO:llanche, wiclokrobny czlon,,':·:
i prezes zarządu, a równocześnie bus·ine~·sm.an.
59 Skal ni 0_'< , op. cit., s'. 86.
60 Garba:'i:no,
op. cit., s. 80.

Z PRERII

NA ULICE

121

nin. Dyrektorem
administracyjnym
został, jak pisałem,
Tom Segundo.
Sprowadził on do centrum na stanowisko
pracownika
socjalnego R{)berta
Lagace, białego, przygotowującego
się do doktoratu
z antropologii
w The
University
of Chicago. Jak wspomina Leonard Borman, biały antropolog,
od 1956 roku przez wiele lat członek zarządu, obaj administratorzy
usiłowal.i zrobić z centrum
wzorcową
placówkę
opieki społecznej.
Miało to
niewątpliwy
sens, choćby tyłko z powodu konieczności
zdobywania
funduszy na działalność
fundacje
interesowały
się porządkiem
i efek·
tywnością
rozumianą
w sposób biurokratyczny.
Segundo i Lagace usiłowali sformalizować
centrum,
żądając od podopiecznych
zachowania
godnego porządnej
firmy. Zniechęcało
to owych podopiecznych,
wywołując
przy tym wiele krytyk ze strony zarządu i członków centrum. We wrześ··
niu 1958 roku Segundo, Lagace i jeszcze jeden pracownik
zmUSZeGI byli
zrezygnować
z urzędów. W tym też momencie
rozpoczął się nowy etap
rozwoju chicagowskiej
społeczności ,indiańskiej.
Ostatni wreszcie ważny w omawianym
okresie problem
społeczności
chicagowskich
Ir.dian, to stosunki z BlA. Personel
biura miał niewątpli··
wą dobrą wolę pomóc Indianom
w zorganizowaniu
sobie jak najlepszego
życia. Ale biuro nie miało pieniędzy na żadną działalność
kulturalną
ani
społeczną. Nie jest jednak jasne, dlaczego po otwarciu
American
indian
Center doszło dD wzajemnych
podejrzeń
i braku zaufania
między BlA
a centrum.
Strony oskarżały
się a ogromną i bezsensowną
wrogość, podejrzewały
się o utrudnianie
prowadzenia
działalności
programowej
i sabetaż finansowy.
W końcu BlA odmówiła
AlC informowania
go o nowo
przybyłych
rodzinach. Czyniło to pracę centrum
trudniejszą,
przyczyniało
się do tego, że nowo przybywający
byli bardziej
izolowani
niż l1111siel!.
być, otrzymywali
mniej świadczeń, niż mogli byli otrzymać.
Obie instytucje
działać miały teoretycznie
w tym samym celu - ułatwiać Indianom okres przejściowy.
Ale podstawowe
założenia,
na jakich
oparta była działalność
BlA, to założenia
asymilacji.
AlC chciał natomiast stworzyć z przybywających
reprezentantów
kilkudziesięciu
różnych
plemion nowy typ miejskich
Indian, nie zapominających
o plemiennej
przeszłości i teraźniejszości,
ale tworzących
też nową I ndiańskość.
Podstawowa przesłanka
była więc antyasymilacjonistyczna
61.
4.4. P o d s u m a wan

ie

Koniec lat czterdziestych
i lata pięćdziesiąte
to okres narastania
,.problemu indiańskiego"
w wiełkich miastach
Ameryki.
Zorganizowana,
ale
z założenia nie uwzględniająca
specyfiki
kultur
płemiennych,
masowa
6[

Skclnick, op. cit., s'. 84; G<l'rbarino, op. cit., s. 80.

122

Janusz Mucha

imigracja nie przygotowanych do życia miejskiego Indian, spowodowała
zmianę ich wizerunku. Faktycznie zupełnie nawa społeczność była pod
wieloma względami na dnie miejskiej hierarchii. Terytorialnie przesuwała
się zaś na północ, tworząc getto w Uptown, gdzie była zresztą też mniejszością·
Najważniejsza organizacja działająca od tego okresu, to American
Indian Center. Choć stworzona i prowadzona w dużej mierze przez białych, zaspokajała nowe, autentyczne potrzeby Indian. Finansowa i statutowa zależność nie tylko od białych ludzi, ale i od odległego od kultur
plemiennych prawodawstwa spowodowała jednak w przyszłości poważn",
problemy.

5. Wielki

rozwój.

1958-1971

Lata 1958 - 1971 stanowią w pewnym sensie złoty wiek społ'eczności
indiańskiej w Chicago. Znaczenie tego okresu wiąże się z działahością
jednego człowieka, dyrektora American Indian Center, ale wynika również z wewnętrznej dynamiki społeczności i z jej reakcji na sytuację
ogólnoamerykańską.

5.1. N o w a p o l i t Yk a p l u r a l i s t Y c z n a
Koniec lat pięćdziesiątych w USA to {)stra kampani~ wyborcza przed
zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. Obaj główni kandydaci, John
F. Kennedy i Richard Nixon, walczyli o każdy głos. Podczas konwencj'.
National Congress of American Indians w Omaha, Nebrasca, w 1960 roku,
z Indianami pertraktowali wysłannicy obu kandydatów, prezentu.jących
zresztą bardzo podobne poglądy na temat tubylczej łudności Am'2ryki.
Kongres poparł Kennedy'ego, odchodząc tym samym od tradycyjni," prorepublikańskiej postawy. Rozważono też możliwość szybkiego po wyborach zQrganizowania nowej konferencji. Kennedy wygrał wybory. Pojawiła się szansa odwrócenia dotychczasowej polityki wobec Indian. Skorzystano z niej.
Profesor antropologii w The University of Chicago, twórca koncepcji
"antropologii w działaniu" 62, Sol Tax, uznał, że nowej administracji trze6e P'(}r, Sol
Tax il.ction Anthropology,
"Current A'n;thH:wpo1,c:)gy",
't. 1'6, 4. 1975;
Rohert A. Ihrbinste,in, Ac:tlOn Anthropology
Thirty Years Later: Some Reasons of its
L(lck of Influence
on American
AnthropoLogy,
mim,eo 1'981. Ideologia tego k:ć'runku
zalecała naukową analizę prZJede wszys.1Jkim tych problemów, które szczególnie iSJto.tnymi były dla s,atmych bad,:nych spoleczności. ,'\ont.ropol'odzy ci ,stali na ,'tanowisku, że

Z PRERII

NA ULICE

123

ba pomóc przez przedstawienie
jej poglądów
samych
Indian
na stan
obecny oraz stan pożądany stosunków
między nimi a rządem. Przy pomocy władz swego uniwersytetu,
kilku fundacji
oraz licznych zaint€resowanych Indian udało mu się przygotować,
zorganizować
i przeprowadzić w czerwcu 1961 roku wielką konferencję
(American Indian Chicago
Conference), gromadzącą
oficjalnie
467 przedstawicielI
dziewięćdziesięciu
grup indiańskich.
W konferencji
wzięło też udział nieoficalnie
wielu młodych Indian, wielu przedstawicieli
zainteresowanych
urzędów oraz a'1tropologów. Głównym rezultatem
było przyjęcie (przedyskutowanego
wstęp·
nie przez kilka przygotowawczych
konferencji
regionalnych)
dokumentu
pod tytułem
"Declaration
of Indian Purpose".
Przygotowania
do konferencji ,i jej przebieg miały wpływ na prace nowego ministra
spraw wewnętrznych,
Stewarda
Udalla, i na powołaną przez niego grupę roboczą,
zajmującą się problemami
Indian 6~.
W komitecie organizacyjnym
konferencji
brali udział Indianie rni-esz··
kający w Chicago. Przewodniczącym
jednej z komisji był wspominany
tu Tom Greenwood. Impreza nie miała jednak bezpośredniego
wpływu na
życie tej społeczności miejskiej.
Omawiany,
krótki dość, bo trzynastoletni
okres, przypadał
na 'ldministrację trzech prezydentów
z dwóch partii. Polityka wobec Indian była
jednak stabilna. Na Indian rozciągnięto
zakres aktów odnoszących
się do
walki z bezrobociem
i nędzą, wiele pieniędzy
przeznaczono
na kształcenie dzieci indiańskich,
wzmacniano
władzę
rad plemiennych,
UZ:lano
wreszcie konieczność rozciągnięcia
zakresu usług dla Indian na tych, któ.
rzy już mieszkali w miastach. Sytuacja polityczna
była więc sprzyjająca
rozwojowi społeczności indiańskich
w rezerwatach
i w miastach 64. Zau··
\vażmy też, że we wspomnianym
okresie liczba Indian wzrosła z 531 669
w 1960 roku do 827091 w 1970 roku.
5.2. U t r wal
w Uptown

a n i e si ę s po ł e c z n o ści i n d i a ń sk ie j

W związku
z trwającym
wzrosła poważnie. Procentowo

przesiedlaniem,
liczba Indian
w Chicago
nie był to tak wielki skok, jak w poprzed-

jak dlugo Indi<1lnie są z.a·interes'Owani podtrzY'mywani.em wla";'llL'j odn:bnośoi kulturowej, ta;k dlugo należy im to ulatwiać, p0'magając równocześnie do przY'sto60Wa!1ia Slię
do cywilizacji w:ilpólcze.,ne,i.
6:j Par. Nancy
Oe:;'tl'ich uurie, The Voice of the American
Indian:
Report on
the American Inri.ian Chicago Conference, "Current Anthr'OpolO'gy" t. 2, 5, December
196.], ss. 478 - 500.
6< Por. Samuel
Lym~"n Tyler, A History of Indian PoLicy, Unj.[·ed St8tes Department oft-he Inim.j<)r, Bu.reau ·o[ Indian Affa~,s, Washin.~ton DC 1973. '" Jl7 - 8.

124

Janusz

Mucha

mej dekadzie,
choć w liczbach
absolutnych
był większy.
W 1960 :"fJku,
według spisu, było w mieście 3394, a w 1970 - 6575 Indian. Dysponujemy pewnymi
danymi statystycznymi,
odnoszącymi
się do tych ludzi, ela·,
nymi pochodzącymi
z różnych źródeł.
Akcja przemieszczania
była już znacznie
wolniej
prowadzona,
niż na
początku.
Obsługiwała
jednak około 600 osób rocznie. W latach 1958 do
1967 przeszkolenie
zawodowe
w ramach
tej akcji podjęło
2004 111dia:1,
ale przerwało
j~ 522 oso'by. Spośród
klientów
sprowadzonych
w ro;;:a
1965, według danych agencji, wyjechała
z powrotem
ponad polowa. V-l sumie oceniano,
że wśród około 15000 Indian, jacy według szacunków
zamieszkiwali
w 1971 roku region Chicago (jest to więc znacznie więcej, niż
podaj€ rocznik statystyczny),
5 tysięcy sprowadzonych
zostało przez BI.-\.
Oznacza to, że dwie trzecie chicagowskich
Indian przybyły
do miasta na
własną
rękę. Interesujące,
choć nie bardzo
pełne, są pewne dane dotyczące dochodów.
W 1960 roku średni roczny dochód Indianina
w Chica~(ł
wynosił
3423 dolary,
zaś Indianki
1560 dolarów.
Dochód ten rósł dJ~C:
szybko,
jak się wydaje
zwłaszcza
wśród osób przemieszczanych
przez
BIA. Według danych agencji z maja 1968 roku, średni dochód ich kli;.:nfa. wynosił
5990, a klientki
3640 dolarów 6". Dwa lata później,
wedll.q
danych
ze spisu ludności
z 1970 roku, średni dochód Indianina
wynosił
6103, ale Indianki
3186 dolarów.
17,4% Indian osiąg<l1c doch()d poniże.~
poziomu nędzy. Działo się tak mimo faktu, iż według spisu 920/11 bdian
było w tym okresie zatrudnionych
(w różnych formach,
W różnym
c~asie,
w tym dorywczo).
Tylko 16,30/0 spisywanych
Indian
było właścicielami
swych mieszkań,
tylko 48% rodzin dysponowało
samochodem
66.
Indianie
chicagowscy
tego okresu pochodzili
z kilkudzi€sięcju
piemion
("Chicago
Warrior"
z 3 grudnia
1958 wymieni<a ich 71), z których
naJliczniej reprezentowane
były przypuszczalnie
(a na pewno wśród :dier:tów St. Augustine's
Center)
Chippewa,
Menomini
i Dakota Sioux 6,.
W bardzo poważnych
(ale a niejasnej
reprezentatywności
i }osowoścj)
badaniach
prowadzonych
w latach
1968 i 1969 ustalono,
że społeczność:
indiańską
w Chicag{) m{)żna podzielić
na trzy grupy
ekonomiczno··spvłeczne a różnej wielkości.
Pierwsza,
licząca około 10% całości, to rGzproszona po całym mieście warstwa
średnia.
Co interesujące,
z tej warstwy
rekrutują
się zarówno
ci, którzy
w pełni przyjmują
wzory kulturowr:
świata białych, jak i ci, którzy są najaktywniejszymi
członkami
orgĆlnizacji indiańskich.
Druga, to rosnąca
warstwa
ustabilizowanych
zawodo\\'o
pracown,jków
fizycznych.
Liczy ona około 20% całości. Trzecia,
h:ząca

N'e'ils, op cit.s·s.
74, 92 - 4.
Por. La.zewski, op cit., ss'. 57 - 62.
67 Po:-. WODds and
HaTki'ns, op cit., s'. 20.

65
66

Z PRERII

125

N'A ULICE

oKoło 70% całości, to nieustabilizowana
warstwa tych, którzy żyją przede wszystkim z pracy dorywczej (;8.
Badania prowadzone w 1966 lub 1967 roku nad wylosowanymi mieszkali.cami części dzielnicy Uptown pokazują ciekawe wzory pracy. Spośród
zatrudnionych
Indian około 30% pracowało dorywczo. Zarabiali oni bardzo mało, ale mieli wystarczającą
ilość pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, a nie musieli się nikomu tłumaczyć, gdy chcieli wyjechać do rezerwatu na dzień, tydzień czy miesiąc. Wolność cenili sobi<:~
przede wszystkim 69. Praca dorywcza jest dla Indian postawą wobec życia, anie typem zatrudnienia czy kwalifikacji. Wykonują ją w takiej samej mierze osoby bez wykształcenia,
jak i z wykształceniem
śreqnim.
Inaczej niż w przypadku innych grup etnicznych, u Indian wyksztakenie
nie wpływa na stabilność pracy, gdyż nie wpływa na zmianę celów życiowych ,0. Wspomniane badania w Uptown pokazują inne ciekawe fakty,
zvviązane z wykształceniem. W całej próbie Indianie okazali się lepiej wykształceni, niż średnia dla próby, ale ich bezrobocie było dwa razy wyż ..
.::izeniż średnia d'la próby i wynosiło 64% (ciekawe jest porównanie
z przytoczonymi wyżej danymi ze spisu z roku 1970). Co więcej, w całej
próbie wraz z coraz wyższym wykształceniem
spada bezrobocie, u Indian
natomiast nie ma tego związku. Bezrobocie Indian, choć wyższe, wystEtPuje jednak w licznych krótkich okresach czasu. Wygląda więc na to,
że Indianie zainteresowani
byli znalezieniem krótkich zajęć, co im się
udawało. Bezrobocie można więc uznać, przynajmniej
częściowo, za zde·terminowane stylem życia. O wspomnianym
fakcie zainteresowania
ciekawą przede wszystkim pracą świadczy to, że bardzo wielu Indian, więcej niż średnia próby, chciałoby dodatkowego przeszkolenia zawodO\vego.
Pracy szuka też więcej Indian, niż jest ich bez zatrudnienia - chcą więc
pracę zmienić na ciekawszą 71 Stałe szukanie cie'kawszej pracy powoduje
jednak częstą niechęć pracodawców do zatrudniania
Indian, uważanych
za niezdolnych do trwałego związania się z jednym zakładem.
:vIiasto, zdaniem \Vhite'a, antropologa z plemienia Cherokee, jest \vażnym wyzwaniem dla Indiańskości. Mimo ogromnego nacisku na tożsa-

'l<

Po,r. George

Education

D. Scott, John K. White,

in ehicag'),

and Es,teIJe Fuchs,

Indian:,;

National

Study of American Indian Education,
:\":)\"(?"mber 1>969;E.,te'l1e Fuchs al1ld Rorbeort J. Havighunst, To Live

.·lmerican Inc/ian E:ducation. Garden City. Nt'w Ymk 1:973, ss. ·107 - 9.
• g <Par. -np, W'wJlds "nó
Hal'~inlS, op. cit., s. 49; Jo.hn Kel1lnardh White,
.-1lilerican

Indian

Employment.

A Studu

of

the

Work

Habits

in Chicago, Illinois, Hlimeo, 1.97:1,s,s. 9, .15 - 6.
'o W'ood" and H<"r,bns, op, cit., s. r3; Whi,te, American

,<. 90, 912,.

" Par. White,

Patterns.

, ., ss. 22 - 32.

of

and

Patterns

American

Indian

t/wir

Series II, No.2,
on This Earth .

in

in

Indians

Chicago ... ,

126

Janusz

Mucha

mość plemienną
oraz konfliktów
z przedstawicielami
wrogich plemion,
wszelkie zachowania, wartości, idee, oceniane są z punktu widzenia tego,
czy są one "indiańskie",
czy też należą do "świata białych". Czym Jest
owa Indiańskość,
na ogół trudno
zainteresowanym
wyjaśnić,
potrafią
jednak w każdej konkretnej
sprawie wypowiedz,ieć się, czy ma ona, czy
nie ma, indiański charakter '/2. Wzory uczestnictwa
w życiu indiaIlskim
zależały jednak w pewnej mierze od długości pobytu w mieście. Ci, którzy byli tu krótko, nie angażowali
się na ogół w działalność instytucjI
indiańskich w Chicago, pozostawali natomiast w silnym kontakcie z własnym rezerwatem.
Ci, którzy byli tu długo, znacznie częściej uczestniczyli w działalności
chicagowskich
instytucji,
nieco rzadziej odwiedzali
rezerwat.
Poglądy na Indiańskość miały znaczenie dla kształcenia
dzieci. Wśród
wielu Indian istniało przekonanie,
że kontakty
szkolne z białymi dZlećm;
przynosiły w rezultacie w młodym pokoleniu rozmywanie
się właściwego
systemu wartości. Stąd 60% badanych przez Raschera rodziców indial1skich uważało w 1968 roku, że tylko w pełni indiańska szkoła w Chicago
jest właściwym wyjściem ze złej sytuacji. 58°/11 rodziców sądziło je,inak,
że zupełnie wystarczy,
jeśli ich dzieci ukończą tylko szkołq średnią (mającą w USA charakter
niemal powszechny) 73. Mimo, że deklarowali
odwrotnie,
indiańscy
rodzice w Chicago nie zachqcali
specjalnie
.owych
dzieci do nauki, a w konsekwencji
dzieci uważały opuszczanie
lekcji za
przejaw Indiańskości 74.
Popatrzmy
jeszcze na posługiwanie
się plemiennymi
językami w mieście. Dzieci szkolne prawie ich już nie znały, w domu posługiwali si'~ nimi
głównie starzy, a osoby ze średniego pokolenia tylko w obecności starszych od siebie. Język plemienny
uważano za odpowiedni
do omawiClnia
.,spraw indiańskich",
starannie
oddzielonych
od "spraw świata białych",
lepiej ujmowanych
po angielsku. Po swojemu mówiono też podczas wizyt
w domu w rezerwacie 75.
Jak wspominałem
poprzednio,
jeszcze w końcu lat sześćclziesi'1tych
wielu Indian traktowało
pobyt w Chicago jako okres przejściowy.
Losowa próba, na której oparte są rozważania White'a pokazuje, Że co trzeci
Indianin
(a tylko 80/0 w całej próbie) mieszkał w mieście krócej niż
rok 76. Ogromna była też mobilność w samym mieście, zwłaszcza w graWhite, Amc rican Indian in Chicago ... , ss. 9 - 10.
Lecmarj P. Ruscher, American Indian Parents' Attitudes
the Chicago Schools, M. A. thes'is, Northears'te:'n rllinoi., Sbtc
gust 19'68, ss. 31 - .5.
74 White, op. cit., 87 - 9.
72

n

75

ibidem,

76

\Vhitc, Paterns ... , .s. 31.

s. W7.

unci Opinions
College.

}'OWUTrI

C'~:Lagn,

/Li-

Z PRERII

NA ULICE

127

nicach Uptown. Brak stałego adresu i telefonu świadczyły o tymczasowości pobytu, choaby czasem miała ona trwać długo 77. Podobnie było
ze szkołami. Mimo znacznej liczby Indian, trudno bylo znaleźć indiańskie dzieci w szkołach. Jak zauważają Fuchs i Havighurst, trudno spotkać dziecko indiańskie, które w tej samej szkole przeszłoby cały kurs
nauki. Trudno zresztą w ogóle znaleźć Owe dzieci. Spośród około siedmiu tysięcy Indian w Chicago, w sześciu szkołach znajdujących się VI rejonie o największym zagęszczeniu Indian znaleziono jedynie 237 indiańskich dzieci .8
5.3. D Yn a m i k a o r g a n i z a c j i
W omawianym okresie chicagowskiej społeczności indiańskiej służyły
już dość liczne instytucje, z kórych American Indian Center nadal był
najważniejszy.
Choć autentycznie indiańskiego charakteru American Indian Center
nie można kwestionować, to jednak wpływ białych na jego funkcjonowanie był i w tym okresie ogromny. Po pierwsze, był to wpływ ze strony
finansujących jego działania fundacji. Jak wspomniałem, w paździemiku
1958 roku na żądanie fundacji Schwartzhaupta
powołano trzyosobowy
komitet doradczy, złożony wyłącznie z białych. Po drugie, bardzo aktywni
biali należeli, wybrani przez Indian, do zarządu. Po trzecie i najważniejsze, jesien,ią 1958 roku, po poważnym kryzycie kadrowym, dyrektorem
Centrum został biały, Robert Rietz. Bezpośrednie oddziaływanie biólłycb
nie było , a przynajmniej wydawało się, że nie było, naruszeniem podmiotowości Tndian. Trzy osoby spośród tych białych, profesor Sol Tax,
doktor Leonard Barman oraz Robert Rietz, były czołowymi reprezentantami "antropologii w działaniu", byli więc wrażliwi na analizę zjawisk w
takich kategoriach, w jakich jawiły się one Indianom.
Szczególną rolę w omawianym okresie odegrał Rietz. Ukończył studia magisterskie z antropologii, pracując pod kierunkiem S:Jla Taxa.
Uczestniczył później w "Fox Project", największym przedsięwzięciu badawczo-społecznym ekipy Taxa w stanie Iowa .9. Następnie pracował dla
BTA. Znany był licznym Indianom chicagowskim i tutejszym antropologom współpracującym ze społecznością indiańską ze swej operatywności
oraz poparcia dla idei pluralizmu kulturowego. Rietz miał jednak pew" White, American Inclian in Chicago ... , ss. 4 - 5.
78 Fuchs
a'nod Havigh:.E·.it, To Live ... , ss. 109 - 11il.
7ł P,G·~·. S.ol Tax,
The Fox Project,
w: "Hum,un Organi,zali·on"
Tax i inni, Tile Mcsqu.okies of Jawa, Publisheod by the Federated
of Iowa, bez daty i miejsca wydan-ia.

17. 1, 19.18; Sol
Women'.; Club,;

128

Janusz

Mucha

ne cechy osobowościowe, które w połączeniu z dominującymi w Chicago
osobowościami Indian przyniosły po kilkunastu latach w.iele nieszczęść
dla społeczności. Umiał on załatwić prawie wszystko, a w każdym razie
nieporównanie więcej, niż ci Indianie,' którzy działali w centrum. Zuoby t
więc ogromną władzę, której jednak nigdy nie nadużył. Sądząc, że nikt
nie zdoła nic załatwić tak dobrze, jak on sam, nikogo nie dopuszczał do
działań o znaczeniu dla centrum strategicznym. Tym samym nie zdoła l
wykształcić indiańskich już przywódców, mogących działać w świecie
instytucji białego świata. Sami Indianie nie pchali się zaś do władzy, gdy
nie byli tam zapraszani (atmosfera zmieniła się pod koniec lat sze.śćdziesiątych i wówczas Rietz był przez radykałów otwarcie krytykowany j nawet zachęcany do dymisji). Rietz z:dawał sobie sprawę z możliwych konsekwencji sytuacji. Jak wspominają Sol Tax i pani Lee Rietz, wielokrotnie myślał o odejściu z centrum (miał kilka propozycj,i innej, ciekawej pracy), o przekazaniu władzy Indianom. Zawsze pojawiały się
jednak problemy, które tylko on umiał rozwiązać, odkładał więc dymis.i~
do następnej okazji. Ta jednak nigdy nie przyszła za jego życia. Hietz
przestał być dyrektor€m centrum dopiero wraz ze swą śmiercią w 1971
roku. Mimo wspomnianych krytyk, śmierć ta wywołała autentyczny
i powszechny smutek w społeczności indiailskiej. Wraz z Rietzem skoilczył się długotrwały, bo trzynastoletni okres wielkiego rozwoju tej społeczności, a rozpoczął co najmniej sześć lat trwający kryzys, który {) malo
nie doprowadził do całkowitej dezintegracji społeczności.
O il€ w poprzednim okresie zarząd AIC był bardzo stabilny, administracja zaś często się zmieniała, o tyle w obecnie omawianym było odwrotnie. Administracja była stabilna, liczba zatrudnionych pracowników
rosła, choć bywały okresy, gdy ze względu na trudności finansowe n:lstępowała redukcja personelu. Zarząd zmieniał się dość często, był bmviem
corocznie wybierany. W okresie zatrudniania Rietza prezesem był Ben
Bearskin. W listopadzie 1958 roku odbyły się nowe wybory, tym razem
trzech członków zarządu. Kandydatów było jedenastu, uprawn.ionyl:h do
głosowania było 227 członków AIC. Ilość członków rosła bardzo szybko.
Na początku grudnia tego samego roku była ich już 275, a w k0ilcu
3138
Wprawdzie w czerwcu 1959 roku było ich mniej, bo 243, 31e wc
wrześniu tegoż roku znów 28681. W późniejszych latach szybko rosł<.lliczba członków nie-indiańskich (bez czynnego prawa wyborczego). W lutym
1960 roku łącznie było 654 członków, w tym 256 Indian, w kwietniu tegoż roku łącznie 819 członków. Następne dane, jakie udało się znaleźć,

°.

,BO
Par. "ChoicagQ Wa,rrior" November 19, 1;958 {)l',az "Chicago Wa'rl'ior" December 3, 195<8.
B1 "Chi'Daga Warr.ior" June 1959, "Chica.go W.a'rriar" Septemberj·9';;'9.

Z PRERII

NA

ULICE

129

mówią już a spadku liczby członków
(po to, aby korzystać
z usług AIC
nigdy nie trzeba było być jego członkiem.
Członkostwo
natomiast
koszto\vało, choć bardzo niewiele).
W kwietniu
Hl67 roku owych członków
głosujących (Indian) było 166.
Jak widać, Indianie
nie byli zainteresowani
formałnym
członkosL-Hem
w centrum,
choć tracili tym samym wpływ na skład zarządu.
Brak zainteresowania
Jormalnymi
procedurami
uwidacznia
również Jakt, iż spada l
odsetek głosujących
w wyborach
uprawnionych
do tego członków.
O ile
\v wyborach
w 1958 roku głosowały
dwie trzecie członków a tyle w 1967
Jedna trzecia. ,
W ciągu omawianych
obecnie trzynastu
lat co najmniej
siedem razy
zmieniał się prezes zarządu. Na stanowisku
tym zasiadał zawsze Indianin.
Dzialalność
centrum
była bardzo bogata i już w 1960 roku zmusiła
zarząd do rozważenia
zmiany lokalu. Znaleziono
wreszcie
lepsze pOl1lleszczenie, znajdujć!ce
się do tego w tej okolicy,
gdzie koncentracja
Indian
byla największa.
W 19(j3 roku centrum
przeniosło
się do Uptown
r,a róg
ulic Sheridan
i Broadway,
zaś w 1967 roku, po otrzymaniu
darowizny,
kupiono
świątynię
masońsk<l,
ogromny
budynek
przy Wilson
Av~nue
w Uptown, do dziś wykorzystywany.
Budynek
ten jest jedyną nieruchomością należącq
do społeczności
indiańskiej
w całym stanie Illinois.
Działalność
kierowana
przez Rietza a później i przez dyrektorów
pro;;ramowych,
była bardzo bogata. Utrzymano
dotyczasowe
Iormy działania.
Grządzano
wielkie doroczne
pou;-wow z wyborami
Miss Indian Chicago.
Corocznie urządzano
wielki jarmark
wiosenny,
na ogół w teatrach
lub salach wystawowych
w c~ntrum miasta. W 1960 roku z tej ol,azji burmistrz
miasta, Richard J. Daley, ogłosił okres od 13 do 15 maja Dniami Indiańskimi w Chicago
(o dawnych
dniach
indiańskich
z lat dwudziestych
i trzydziestych
najwyraźniej
nikt nie pamiętał).
W 1963 roku w naj\'viększej hali wystawowej
miasta,
McCormick
Place,
zgromadziło
się
z okazji jubileuszowej
dziesiątej
wiosennej
wystawy
tyle osób, że przedłużyć musiano pokazy o tydzień 82. Nadal bardzo żywo działał Klub Taneczny, organizując
co miesiąc pow-wow, gromadzące
setki Indian. CZ!<)Dkawie klubu występowali
podczas parad, a także uroczystości
miejskich.
Oni, a także dzieci indiańskie
występowali
w telew,izji.
Co roku kilka-o
krotnie byla mowa w telewizji i w radio o pracach centrum.
Rozpoczęto też nowe formy aktywności.
W 1958 roku młodzież w wieku 13 - 18 lat założyła
Youth
Club-Thunderbirds.
Działał
on do końca
dekady,
gromadząc
około 20 - 25 członków.
Pomagali
oni sobie n~lwzajem w nauce, organizowali
gry i zabawy. W kolejnym,
1959 roku przedstawiciele
centrum
wzię1i udział
w wielkim
pokazie
różnych
kultu;:
He

9 l.ud,

,.Dil.dy New,,". \'larch
t. LXIX

1.9, 1963. CHS,

A,1.

130

Janusz

Mu;;ha

w Southern
Illinois University
w Carbondale.
Zorganizowano
też wysta·
wy, które władze państwowe
wykorzystywały
przy komponowaniu
(kspozycji
amerykańskiej
podczas
targów
międzynarodowych
w Tunezji,
Jugosławii,
w Peru. Centrum
otrzymało
z tej okazji specjalne
podziękowania z Ministerstwa
Handlu 83.
Od 1960 roku wprowadzano
też pewne innowacje
organizacyjnl~.
Zarząd powołał
stałe komisje,
pod przewodnictwem
swych
członkó"v,
do
których
zapraszano
szerszy
krąg osób. Komisje
mi,Jły współpracować
z personelem,
którego
część musiano
zwolnić ze wzgh;du
na kłopoty finansowe.
Powołano
też Radę Wodzów,
w skład której
mieli wchodzić
wszyscy
ustępujący
członkowie
zarządu.
Rada miała bye:: ciałem doradczym pomagającym
zarządowi
i dyrekcji.
Działała
faktycznie
do j~a11ca
dekady,
choć aktywność
jej nie była wielka.
W 1962 roku powołano
pierwszy
z klu1bów plemiennych,
Winnebago
Club. Indianie
Winnebago
nigdy nie dominowali
licz.ebnie, ale byli najbardziej
pn;żni,
znajdrJwali
się w pobliżu
swych rodzinnych
społeczności
w Nebrasce
i Wiscensin
i stali się grupą najsilniejszą
kulturowo.
Podcz::ls pierwszego
spotkania
klubu udało się zgromadzić
tylko 12 osób, ale szybko podjęto aktywność.
trwającą
z przerwami
do dziś. Zorganizowano
naukę
własnego
języka.
organizowano
Dzień Winnebago
z plemiennymi
zabawC1mi, grami i pov'-u:ow. Następne
kluby
plemienne
powołano
dużo póżniej.
Sioux Club
powstał
w 1966 roku. Mniej więcej równocześni-c
Irokezi
zorganizowali
Six Nations Club, zaś w 1968 roku Chippewa
- Council of Three :'jres.
W 1969 roku powstał
Oneida Club a także Southwest
Intertribal
Club.
Wszystkie
te kluby prowadzily
otwartą
dzialalność
- członkom
ich chodziło nie tylko o utrzymanie
własnej
kultury,
ale też o propagow<wie
je]
j o porozumienie
z innymi plemionami.
W 1961 TOku odrodził
się klub kobiecy, znów prowadzqcy
naukr~ szycia i gotowania.
Współpracował
on ze stanową
£cderacjGl klubów
iwbiecych, goszcząc często w różnych
organizacjach
kobiecych
i zapewlliajqc
sobie ich pomoc. Aktywność
nie była jednak wielka. W 1970 roku trze·
ba było klub organizować
trzeci już raz. W 1963 roku, po przepro'N~dzce, otwarto
w AlC sklepik z przedmiotami
sztuki indi'111skiej. Dzięki dośĆ'
dużej sali gimnastycznej
znacznie
uaktywnili
sic; indianscy
sportrJ\'/cy.
coraz częstsze były mecze koszykówki.
Grano też w inne gry.
Rok 1964 przyniósł
wiele ważnych
nowości.
Zorgcll1izowano
dn'7.ynę
skautów,
którzy
latem
uczestniczyli
nawet
w obozie,
podczas
którC'gn
mieszkali
w tepee 84 (drużynę
skautek
zorganizowano
w 1966 roku, VI:
1970 zaś składała
się ona z trzech zespołów).
Latem zorganizowano
też

N:J

.,Chicago W<.lrrior)' September

" Namiot

ind';aI1ski

IV

ksztalci€

959 i "ChicClgn

stoŻlk.a.

Warri'cłr"

(j~ 4,

1960.

Z PHERII

NA

ULICE

131

dla dzieci akcję
"lata
wmieście".
Jesienią
otwarto
specjalny
kącik,
w którym ochotnicy
pomagali
dzieciom w nauce. Pomysł okazał się bardzo dobry i korzystało
z niego wiele dzieci. W tym samym roku zintensyfikowano
pomoc dla potrzebujących
·rodzin. W ciągu pierwszych
trzech
miesięcy skorzystały
z niej 534 osoby. Trzeba było też zająć się pomocą
w znalezieniu
pracy, czego w zasadzie
AICdotąd
nie robiło. Udało się
na szcz<;,ście skontaktować
z różnymi firmami
i znaleziono
pracę dla o~oło
200 Indian.
Działalność
Centrum
wymagała
znacznych
funduszy.
Indianie
nie byli
w stanie ich zdobyć, sama dyrekcja
ani zarząd
też nie w pełni ~obie
z tym radzili. W 1964 roku powstała
nOwa idea. Rietz postanowił
v.rydać
przyjęcie,
na którym
podawana
byłaby
pieczeń
z bizona. Miejsce
przy
stoliku kosztować
mialo 50 dolarów.
W celu zorganizowania
tego przyjęcia, sldonicni;J
zamożnych
osób do zainteresowania
się nim, powołane
Wielkćl l\adc;, której
pierwszym
przewodniczącym
został Leonard
Borman. Przyjl;cie
si~ udało, rada szybko się zinstytucjonaliZClwała.
Miala
ona organizować
przyszłe
tego typu przyjęcia,
ale też znależć inn-.; sposoby zdobywania
pienif~dzy. Miejsce
w niej zajęli chicagowscy
politycy
i businessmani.
Tym samym udało się, wbrew ponownym
wymogom
fundacji, zachować
tradycyjny
w centrum
charakter
zarządu,
mając
równocześnie do dyspozycji
organ, który, zdaniem
tych fundacji,
funkcje
w··
rządu pełnić powinien.
Dzięki Radzie i jej BuHalo Dinners
finanse
centrum zostały uratowane,
ale sami Indianie
znów stracili
okazję nauczenia się zdobywania
pieniędzy
na własne cele 8,;. Pod koniec dekady działalność Rady osłabła.
W 1970 roku centrum
podjęł·o wysiłki,
aby je]
aktywność' wzmóc, co udalo si<;,znów na jakiś czas.
W kolejnych
latach pojawiły
się nowe inicjatywy
i nowe
możliwości.
W roku 1966 zorganizowano
klub kajakowy.
Przez kilka lat odbyw:J.l all
wycieczki,
obozy, zawody, przyczyniając
się do uatrakcyjnienia
centrum.
W 1967 roku grupka
dzieci odrabiających
lekcje w AIC liczyła około
15 osc"Jbi funkcjonowala
pod nazwą Explorers.
W 1970 roku pracę z dziermi udało sir; jeszcze bardziej
wzbogacić.
Uzyskano
specjalne
fundusze
na
założenie
przedszkola
dla dzieci z rodzin żyjących
w szczególnie
trudnych warunk<lch
finansowych.
Dzieci tych przyjęto
około czterdziestu.
W ścisłym związku
z centrum
działała
też organizacj:J
młodzil?żDwa,
która formalnie
nie byla z nim związana.
W czerwcu
1967 r. pod patronatem Church
Federation
of Greater
Chicago i YMCA powstała
Young
Tribal Organization,
skupiająca
młodzież
studiującą
w Chicago
przede
wszystkim
za pieniądze
BIA, ale też urzędu
do spraw
kombatantów.
Związek z AIC polegał nie tylko na tym, że młodzi byli aktywni
w obu

,;
to

PO;'.

Skolnic'k,

,Iction

An~hropolOf1Y

... , ss. 18 - 19.

132

JamLSZ Mucha

organizacjach, spotykali się w lokalu centrum, ale i na tym, ~:e przejęli
wydawanie biuletynu AIC, "The Warrior" 00.
Pod koniec lat sześćdziesiątych wśród chicagowskich Indian, zwłaszcza uboższych, rozpoczął się ruch społeczny, będący odbiciem indiailskich
ruchów w innych miastach. W 1969 roku założono American Indian
Movement,naj,bardziej
radykalnej nowej organizacji. Działalność jej, cllOl';
bardzo efektowna (dwukrotne, w 1969 i 1970 roku zajęcie lokalu BIA,
próby demonstracyjnego
zbudowania "wioski indiańskiej" w midc:ie),
nie wzbudziła entuzjazmu wśród tutejszej społeczności indiańskiej 87.
Szczególnie wiele sensacji budzące demonstracje prowadz·one w Chicago
przez AIM wiążą się już z następnym okresem w rozwoju społeczności,
okresem w tyn:: tekście nie omawianym. lviniej bojowa, choć również, dość
radykalna była inna organizacja, założona w 1969 wku i do dziś istniejąca - Native American Committee. Była to organizacja dysydentów
z AIC, którzy zami·erzali w pełniejszy sposób zająć siq losem najul>oższych Indian, ich zdaniem odsuwanych na dalszy plan przez AIC. W póżniejszych latach rozłamu społeczności znaczenie NAC stało siC; duże.
a czasami nawet klucz-owe.
Radykalnie nastawieni Indianie brali też udział w działaniach, które
mogły mieć poważne znaczenie ekonomiczne, edukacyjne, kulturalne, a nawet polityczne. Z wielu względów, takich jak brak umiejętności działania, brak poparcia społeczności dla bojowników, brak pienic;dzy, w::.zelkie
inicjatywy upadły. A należały do nich - fundacje Amer.ican India:1 Dcvelopment and Education oraz Chicago American Indian Economic C()uneil, a także przedsiębiorstwo AlI Indian Trel' Service, Inc.88. RadYKałowie zaangażowali się też w poparcie starań wspomnianego już Alberta
Cobe o zdobycie urzędu radnego miejskiego. Z brak'l funduszów Cobe
wycofał się przed wyborami. Wpłynęła na pewną integrację działali.
organizacji indiańskich i otwarła problem politycznej aktywności chicagowskich Indian w ramach politycznego systemu miasta. Następne takie
działania, już bez próby wybrania własnego radnego, pojawiły się p0
dziesięciu latach.
Al Cobe założył wcześniej, w 1970 roku, organizację Indians £01' Indians Inc., grupę pomocy wzajemnej, która w następnej dekadzie miała
duże znaczenie dla walki z bezrobociem Indian.
86 "The
W.arrio'r" wyda walny byl o'd 1965 r,oku. PoCyprz.ednio,o,d 1958 roku wydawano "Ohkag'O Warrior", .a spor,adycz:ni'e "A,IC News". Z czasopi.--:m tych korzy.-;.ialem
przy pisaniu ostatniej częś·cj tego teks,tu. N.i·epełne zbiory tyc,h cz.asop:sm znajd ujq :;ię
a,rchhv'um Sola Taxa w Depa,rtment
of hnothr'qpology, The Unoivers·i-iy 0-[ Chic.ago,
w NAES CoHege w Ch·icag·o oraz u mnie w d·omu.
87 PlOr. "Chicago
S'U'I1~Times" June 11, 1>970, CHS, AI.
88 Par.
"Chi'cago Sun-Times" Aug-u.s:t 15, 1!!71; "Oica-go T.r·i·bulw'· Augu.-;lt 31, 1971,
CHS, AI.

Z PRERII

NA ULICE

133

W marcu 1971 roku powstała
jeszcze jedna ważna i do dziś funkcjonująca instytucja
indiańska.
W University
of Illinois/Chicago
Circle zauważono, że wśród kilku (wówczas
niemal obowiązkowych
na amerykańskich uniwersytetach
finansowanych
przez państwo)
programów
studiów
etnicznych
nie ma programu
indiańskiego,
choć są indiańscy
studenci.
Utworzono
więc Native
American
Studies
Program,
którego
kOOl'dynacją zajął się komitet
pod przewodnictwem
członka
zarządu
AIC, Matthew War Bonneta.
Wyrażano
nadzieję,
że jesienią
w programie
w2żmi~
udział około 75 studentówan.
Program
rozwiął
siG dobrze i funkc,jonuje
do dziś.
Po omówieniu
działalności
American
Indian
Center
i organizacji
w
pewnym
sensie z niego wyrosłych,
pora przejść
do omówienia
fUll~CjOnowania
innej ii1stytucji
o ogromnym
zakresie
i zaczeniu,
Jest to St,
Augustine's
Center for American
Indians,
założony przez białego ksiGdza
episkopalnego,
ojcu Petera J. Powella.
Peter Powell,
zainteresowany
Indianami
od dzieciństwa,
przybyl
do
Chicago w latach pięćdziesiątych.
W drugiej
połowie lat pięćdziesiątych
był przewodniczącym
Joint
Indian
Committee,
Department
of Social
Work, w Church
Federation
of Greater
Chicago.
Współpracowa
l też
z ArC. Już w kol'lcu lat pięćdziesiątych
był jego członkiem,
a w 196;.> roku
członkiem
zarządu.
Nie z tymi organizacjami
związane
jest jednak
jego
nazwisko.
Amerykal'lski
kościół episkopalny
od dawna
współpracował
z Indianami. Jego chicagowska
diecezja otworzyła
pod koniec lat pięćdziesiątych
w kościele SL Timothy ośrodek opieki nad przesiedlanymi
Indianami.
Tu
właśnie ksiądz Powell zaczął wydawać
pisemko "Cross and Całumet"
(ukazywało siG do 1971 roku). Tu powstała
organizacja
kobiet
indiail:okich
F'ather Delor'ia Guild, organizująca
zawody
sportowe,
zbierająca
j rozdziełajc~ca między
potrzebujących
jedzenie
i ubrania,
organizująca
kiermasze sztuki. Ośrodek
przekształcił
się w 1962 roku w St. Augustine's
Center. Mała agencja,
w której
pracował
wówczas
tylko ksiądz Powell,
działała początkowo
w dwóch wynajmowanych
pokoikach
i kaplicy. Bud·żet w pierwszym
roku wynosił dziesięć tysięcy dolarów,
pod konies dekady około stu tysięcy.
Początkowo
udzielano
pomocy tylko w nagłych
przypadkach,
służąc
już w 1964 roku około 2500 Indianom.
W 1965 roku ośrodek
otrzymał
dotację pochodzącą
z programu
walki z nędzą i odtą.d 25%
jego funduszów pochodzić miało z Chicago Committee
on Urban Opportunity.
Zajęto się skuteczniej
poszukiwaniem
pracy dla Indian,
zdobywaniem
pieniędzy, jedzenia,
lekarstw,
ubrań,
Bezpośrednią
pomocą
służono
wów&9

Par. "Chicag()- Tribune"

M<łJrc'h loll, 1·971. CHS, AI.

134

JalWiiZ

NIucha

czas ponad tysiącowi
osób, a wszelkie
formy
pośr-ednictwa,
konsultacji
i pomocy
objęły
około 6 tysięcy
osób, a więc przedstawicieli
prawie
wszystkich
indiańskich
rodzin, które przewijały
się przez miasto. Rozpoczęto także fundowanie
częściowych
stypendiów
wyróżniającym
Sl(: absolwentom
szkół średnich.
W 1970 roku na stypendia
przeznaczono
ponad
5 tysięcy dolarów, rok 1971 miał tę kwotę wydatnie
zwiększyć.
Działalność
ośrodka
rozwijała
się i szybko
nie mogła się pomieścić
w dotychczasowym
lokalu. W 1969 roku dzif;ki pomocy finansowej
jednej z fundacji
udalo się kupić bardzo obszerny
i piękny
budynek
polożony również
w Uptown.
W tym czasie ośrodek
zatrudniał
już 11 osób.
W następnym
roku jego zarząd byl w pełni indiański,
administracj·]
natomiast
w większości
indiańska.
W 1970 roku zastępcą
dyrektora
;~I)stał
już Indianin,
a pod koniec 1971 roku ksii:!dz Powell u'itąpil ze stanowiska
i kierownictwo
ośrodka
stało się już w pelni indiańskie
Ksiądz Powel1
pozostal
na miejscu
jC\ko doradca
duchowy.
Podobnie
jak Hietzowi
w
AIC nie udało się wykształcić
indiańskich
następców
tnk i nie udello, się
to w pełni księdzu
Powellowi.
Ważna
różnica
polegała
na tym, ;'2 po
ustąpieniu
ze stanowiska
ksiądz miał i nadal ma możliwośc'
wpływu
na
działalność
ośrodka, który stworzył.
Popatrzmy
jeszcze na filozofię społccZO<ł, jak::! leżała u podstaw
działalności ośrodka. Jak pisał ksiądz Powell, powołaniem.
ośrodka było pokazanie Indianom
pełnych
możliwości
ustosunkowania
si(~ do współczc-inego
świata. Pokazywano
więc, na czym polega wybór mi;:;dzy życiem \V re·
zerwacie,
a życiem w mieście, w społeczności
indiańskiej
czy nieindiańskiej. Starano
się umocnić u Indian dumę z tego, że S<J zan·)wna I~(lianami, jak i Amerykanami.
Sądzono,
że jeszcze przez co najmniej
trzy
pokolenia
Indianie
opierać
się będą wchlonit:ciu
przc'z mel.l ing pOl, że
będzie można mówić o wyrażnie
indiańskich
spolecznościach,
Starano się,
aby w ośrodku
Indianie
mogli zdobyć taką siłę duchową,
jakcł w r~zerwacie
daje
im kultura
plemienna.
Ośrodek
byl centrum
religijnym,
chrześcijańskim,
ale sam ksiądz Powell
jest wybitnym
znawcą
i'digit
indiańskich,
znajdując
w nich wiele elementów,
które jego zdaniem

najistotniejsze
dla wiary 90. Stąd opieka duchowa
nie była próbami
nawracania.
Nie próbowano
też narzucić
Indianom
wartości
klas średnich,
czy systemu
behawioralnego
związanego
z dominującą
kulturą,
Wyraźnie
wskazywano
natomiast,
jak pewne
wzory
dzialania
blokują
Indianom
możliwość
pełnego
rozwoju
w mieście, które sami wybrali,
Krytykując
działalność
asymilacyjną
władz państwowych
i jej rea lizacj~ przez BIA,

90 Peter J. Powell, Sweet
the

Sun

Volumes,

Medicine.

The

Contirwing

RoLe of

and the Cacred BttffaLLo Hat ill Northern
Un,ivers.ity ,A Okl,ahoma Press, ,Norman 1979.

Dance

ille

Sacred

!Irrows.

Cl1eUCll11C 11iotorli,

Two

Z PRERII

135

NA ULICE

postulowano
więc z jednej strony reorientację
działań administracji,
ale
z drugiej
taką adaptację
ze strony
Indian,
która
umożliwiłaby
im nie
tylko zachowanie
własnych
kultur,
ale i sprawne
funkcjonowanie
w
mieście 91.
5.4.

Podsumowanie

Koniec lat pięćdziesiątych
i lata sześćdziesiąte
to stabilizacja
ub~)giego getta indiańskiego
w Uptown.
Umacniała
się pan-indiańska
świadomoM' etniczna,
utrzymywały
się w nowych
warunkach
stare wzory kulturowe.
Dwie najważniejsze
w tym okresie
organizacje,
to American
li~diall
Center
oraz St. Augustine's
Center.
Pierwsza
miała w coraz wIększe]
mierze charakter
społeczno-kulturalny,
druga
socjalny.
Obie kiePJwane
były z wielkim
powodzeniem
i ku zadowoleniu
Indian
przez bi:liych.
I powodzenie
i zadowolenie
nie okazały się trwałe.
Koniec la t sześćdziesiątych
przyniósł
wielkie ożywi2nie
wśród dye;kryminowanych
grup etnicznych.
W ruch ten włączyli
się również
chicagowscy Indianie,
tworząc nowe radykalne
organizacje
i podejmując
nowe
akcje, na ogół niezgodne
z tradycyjnymi
indiańskimi
metodami
działania.

6. Z a koń

czen ie

Kolejne lala przyniosły
ogromne
zmiany w życiu indiańskiej
społeczności Chicago. Rosła ona nadal, przesuwając
się w Uptown
coraz dalej
na północ. Niewiele zmieniła
się pod względem
ekonomiczno-społecznym,
bardzo natomiast
pod względem
organizacyjnym.
Prawic natychmiast
po śmierci Rietza n:lstąpił głęboki rozłam wALC,
przezwyciężony
faktycznie
dopiero
w 1976 roku, gdy dyrektorem
wstał
w;,;pomniany
tu Willard
LaMere.
Od tego czasu do dziś trwają
prace
nad powrotem
do dawnej świetności.
Kryzys groził wprawdzie
dezintegracją
społeczności,
ale miał też nip·
wC)tpliwie pozytywne
funkcje społeczne. Wyzwolił
energię zarówno
il bia··
łych przyjaciół,
jak i u samych
zainteresowanych.
Pozwolił
wyrosnąć
nowym przywódcom.
Spowodował
rozwój jednych,
a powstanie
ni)wych
organizacji.
Swe znaczenie
utrzymał
St. Augustine's
Center,
ogromne
., PnI'.

Wnods

op.

cit.,

~. 4;

lnrfians:

The

Effects

<l.lld Harkins,

..\:'t'wr

:VT. Harkin".

Chicago

vet·.<ly

nf MiO.l1c.';'Olo.:l. Minncapohs,

January

PrafuUa

N00g,

of Urban

l.970. S~. 37.

Richard

Migration,

G.

WHOc!s.

mimeo,

Un;-

136

JCIlW,Z

II1ncha

znaczenie
zdobył NAC. Powstały
małe szkoły indiańskie,
do college'u
włącznie.
Po przezwyciężeniu
kryzysu,
na przełomie
lat siedemdziesią'~ych
i osiemdziesiątych
nastąpiło
włączenie
społeczności
indiailskiej
do bogatego i barwnego
życia politycznego
Chicago.
W tekście powyższym
pokazałem
meandry
przemian
stosunku
fed-::ralnych
władz amrykailskich
do Indian. Dążenia do pełnej ich asymilacji
zastąpione
zostały przez ponowną
organiz·ację
dawnych
struktur
plemiennych i próby
utrzymania
kultur.
Wrócono
póżniej
do prób asymilacji
i odebrania
Indianom
ich "prywatnych
ojczyzn"
~ rezerwatów.
Od początku lat sześćdziesiątych
do dziś utrzymuje
siq, choć z trudem
i częst.J
niekonsekwentnie,
polityka
"pro-indiiailska".
Artykuł
pokazać miał, w .l'::\ki
sposób wspomniane
przemiany
przyczyniały
się do dynamiki
chicago\\ski ej społeczności
indiailskiej.
Jak zaznaczyłem
we wstępie,
w tekście tym chciałem
zwrócić LtV/age:
na sposoby reagowania
Indian
na sytuację
miejską.
Nie wszystko
wi2my na ten temat.
Znaczna
część Indian
utrzymuje,
choćby częściowo,
dawne tradycJe
i stara się przekazywać
je dzieciom.
Bardzo wielu pracuje w taki sposób i w takich zawodach,
aby móc jak najczęściej
wracać
.,do domów".
Reakcją
na nową sytuację
były też wspomniane
organizacje. Te organizacje
miejskie
musiały
mieć zupełnie
inny charakter,
niż
najrozmaitsze
stowarzyszenia,
czy instytucje
plemienne.
Działały
w nowych warunkach,
zaspokajały
nowe potrzeby,
musiały
być międzyplemienne. Nie mogły do tego być tworzone
wyłącznie
przez Indian, Co wiązab się tak z zyskami, jak i z kosztami.
Indianie
przetrwali
prawie
pięć stuleci
ekspansji
cywilizacji
białego
człowieka.
Hezerwaty
istnieć będą przypuszczalnie
jeszcze bardzo długo.
Co będzie z Indianami
w miastach
~ trudno
powiedzieć.
Z jednej strony faktem
jest, że choć z pomocy St. Augustine's
Center
korzysh
prawie każda przybywająca
do Chicago
rodzina,
to po mniej
więcej i'oku
więcej się tam nie pojawia,
że w działalności
AIC i innych
organizacji
bierze łącznie udział może dziesięć procent
ludnośc.i indiailskiej,
że działacze wielu organizacji
to te same osoby. Z drugiej
strony jednak, mimo
ogromnego
uniformizującego
nacisku ze strony cywilizacji,
nie zaniknę!3
w Ameryce
żadna chyba grupa kulturowa,
nawet
żadna z tych, które
przybyły
tu po to, aby zamerykanizować
się. A Indianie
nie chcą się asymilować.

Z PRERII

J C!II liS;:;

NA

1.17

ULrCE

]\l/Lcha

FR.O.\1 PR.AIRIE TO THE CITY. TRA:NSFORMA'TIONS
INDIAN COMMUNITY

OF CHICAGO'S

AMERICA.'i

(summary)
This pa·per a·im.' to prl'.-;ent the crca,tion and developn'.el1lt of the AmericA'll Indi<l':l u)l11munity j'n Chicago, IlIi.nuis. General s':·tua,tJiocl'n
of Na't'iv'e AJne'.·i,c<1l1.-;
:-;
-;i1Ortly discLl'.-;sed.Factor.,;, pu'shing the Indians olA uf their reserva'tj,ons and puUing
them t,o big cities are described.
Dev,elo;pment {)f the American Indian commU'lli{y j,n Chic,1go cons'is-t,s of "preili.,;·tory" anó, unt.i'l 1;971, three per,jl()ds. Grm,,"th uf the commu·n:ity and its o:ganizati·on.' was a Co.1L"cqL1eJlc(~bdth'of the fedcra,] I'ndi,an poLocy and of the l'ndLIn"
de.iire b ,lvC'i,d LIlno:nploY'lllOtlot
cmd Vl'l'y difficult ],ivin:g condition.,;o.n the '.·e;"eI\'atirms. The "In.dian pro:blem" resulted from the faot tha't Iodians dkl not want to
<hs'imilite, but in.,tead, wis.łwd to .:'OLI'iHtheic cuj,('Ul'es even ,i,n the ci:ty.
"PrehiS'to,ry" (lf Uw Jn-::lian commun'i'ty in the indus'tr,ira,l cjty 0'[ Chi·cago oegi'n.;
with UJe la"t ·tr'ea,ty 'i·n 1833 <lind the inc.o'rpora-tion of the town of Chi.ca·go Jll the
,-«me year. l ndi.a'n traditkm of the r:.ity wa,; recal!e'd o.n t:vv'o-oocd.s.i-ons.F,i,.s~ ·W·'\';
ti1C World's Columb.iai!l Exposition in 1;89,3,the sec(JInd - the centennial Gl the
ba:! di ngo C Fo:-.t [Je'il1bofn.
The fir."t per'i(l,d oC Chicagc>'s Amcr;c<ln Indian c,ommu,n.i;ty, jln thc year.-; 1910- ]9.')1, wal-; mar,ked by ib very .'il,ow gl'<J\vlh, V<iC'tims ot the Gener.a:1 All<l'\.rnen\:
:".et "lld vder.<\'n~ ol t w.o wi;-:,.ld wars settled i·n Chiic'ago. The agg:r'ega·tc \vcl.-;
.-;jowly t.-an"formi.ng ·jn.to ,< c<lm:nunity. FL-.iJt orga'nizati-ons w<),rking w'i,th l-:lciians
w<.:re"eolup and led lnO;;'i!y by \vhi'te pea:pIc,
The-;ee<J'nd peri:J.d, :n the years H'52 - 3, was t'h(~ b<':g'i,nni,Jlgo.f ,CI
l,arg'c flo·w
ol N«,~'ive Al1lL'l'ie<1nsto Chicag.o, but al\;,o other bjg ej,tie,. The ClYWre-;uJhj lrG<!11
t.he nssimilati anis't po.licy uf the federal go,voernment and its eonsequence - a relocation Pl\.gi'am fl,r Indians !olJiking f nr Job.s. 1n ,t.hi.s pel'i'J'd a pan--Iln::l;i,a,nghetto
;n Ch;cago's UphlWJ; emerged. The needs ,of thousands 'o[ unprepared
fnr urb';:l ]\:e
imm:g;'a';l!.-; Wel"(' mc't by new lH'ganizatians created
fOf Indians <mce mr;n- by
whitL'-;. but cim-;ide.'ed by 1n:hanslhci.r
own o'fga'nizatio)]S. Deve'lupmel1lt ol the,;c
orgJll'iz<.I;ti-r'll'(Uw ln(~st ;mp'-l!'tan'! bei.ng the A,mer,i'can India,n Conter) W,b :lecompan:c·d by ;;evl'r·al prohkm.s.
SDnll' pl'Ohlom,'i were solved in the next pel'iod, when 1-n the years i 9:)8 - 71
,l wllite anthroIY)kJgi ..;:l led the Amer.ican Indlian Centor. The hte 1'960.,; br.ought the
revival of L"lhnic ccnscioll.,;nes's among the pCKJrer groupsin
the U.S. Chicago 11ndian.-; p(ll"tioipatc,d in thoi.' movement,
estabHshing new, rad~c,al()irganiiz<:1'ti'ons an'i
taking palit in ~'iL'veral ,Ichons that were, how·ever, C'o'n:s·~dE
..red n{lll1-Ind~aln by
thcir c(m'tJll'Uni·ty.
Begiorming o[ the 1\970,; b marked by the deep spJ-i't that divi'ded the Indl~3ln
commllni'[Y i·n Chj'cago, Hs c.aus'Cs and cOllsequenoes are shm'try discussed.
lI'n ,thi.-; papor r intended to proE"seint,he Indianls ways of reading
tJ the urban
..dua'bion, It -"e('lIn:Sthat the :majority of In.dian:.-; ,r-c:ta'ins, at leaslt pa,r,tly, tribal
tradi,tj·o.ns alnd tries tu p:l'SS ,them to their ehilldren. A jo<t of them work~n
a way
(or i·n the lra:des) a'm'Owing them to go "hack hoone" as ,O'f'j.en 3!S .poss'ible. The
o-~·ga:niza1j.onsmentioilled .above were als'o a fOTm ,0'£ .reacbi!QIIlto the new en v~r-a"-

138

Janus,,, Mucha

ment. They had to have a char.aeter qUlii-e different
from Uw !lUmernu.'i trib,il
a.;.-;·c>ciatiooo.'i
Ol' iJosLilu·tiooJSthcut a,l.ready exi~ted. They OIperated i'l! a new situahoo,
met new oeeds, alo-d hald to be ·inter-ll'ibal.
They could 'Ol>t have bcen created
o'oly by J·ndia'ns. Depende'l1'ce ·on while per '(ms, money rule.; brought SOllne :idvaUltages, bu·t abo severa·l disa.ctva'nlages.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.