aa4331077c983082bb7c9768ef3479af.pdf

Media

Part of Wspomnienia pośmiertne - Józef Janos (1895—1985) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2

extracted text
I

W

S

P

O

M

N

I

E

N

I

A

P

O

Ś

M

I

E

R

T

N

E

Aleksander J a c k o w s k i

JÓZEF JANOS

J a n o s ' , t o cały rodzdzial w h i s t o r i i rzeźby l u d o w e j . Postać

(1895—1985)

dojrzały do n i e j , zatroskany t y l k o o rzeźby, które

zostawia.

wyjątkowa, b a r w n a . A ż dziw bierze, że dopiero w 1985 r o k u o t r z y ­

Możo i nie dlatego, że chciał, a b y go w s p o m i n a n o , ale w prze­

mał pierwsze ważne wyróżnienie — nagrodę i m . Oskara K o l b e r g a .

świadczeniu, że wyraził w n i c h sprawy ważne, że t o były rzeźby

Zmarł 8 l i p c a l 9 8 5 г., n i m jeszcze nagroda t a została m u wręczona.

do modlenia się, i t o i m przydawało znaczenia. W l a t a c h rozpa­

Nie w i e m , czy zdążono go o niej powiadomić, nie w i e m n a w o t ,

noszonego

czy

p o t r z e b y turystów n i c z y m I n d i a n i n z r e z e r w a t u — Janos był

zechciałby



przyjąć,

był b o w i e m człowiekiem

wielkiej

modelu

„twórcy

autentycznym

cepeliowskiego",

skromności, choć i wielkiej d u m y . Pochowano go, j a k chciał, we

jeszcze

franciszkańskim habicie, n a c m e n t a r z u w Dębnie, o b o k słynnego

Chajec, L u r k a , W i n c e n t y K r a j e w s k i .

artystą

ludowym,

który

zaspokaja

j a k Kudła,

Piłat,

drewnianego kościoła, perły europejskiej a r c h i t e k t u r y drewnianej.

Józef Janos urodził się w Dębnie 10 g r u d n i a 1895 r o k u .

Rzeźbił ołtarze i f i g u r y do różnych kościołów, do Murzasichla,

W dzieciństwie pomagał r o d z i c o m w gospodarce, pasł gęsi, k r o w y .

Dębna. Rzeźbił o d kilkudziesięciu l a t , zawsze z powagą, staran­

M i m o biedy w d o m u ukończył czteroklasową szkołę wiejską. G d y

n i e , j a k umiał. B y ł artystą, jeśli p o d t y m słowem rozumieć nio

miał 19 l a t powołano go do w o j s k a austriackiego i walczył n a

t y l k o zawód, ale i postawę. Życie przeżył godnie, w trudzie alo

froncie w K a r p a t a c h W s c h o d n i c h . J a k pisze E d w a r d Waligóra:

i k o n t e m p l a c j i . Przez l a t a budował d o m , góralski, p r a w d z i w y , bez

„ P o dwóch l a t a c h wrócił stamtąd j a k z piekła, z głębokim urazem

jednego żelaznego gwoździa, d o m w którym żył prawie j a k pustel­

p s y c h i c z n y m . W o j n a porozrzucała m u myśli. Wrócił j a k o i n w a l i d a

n i k . Kochał t e n d o m , z t a k strasznym t r u d e m p o s t a w i o n y , prosił

z odmrożonymi s t o p a m i . " Toteż we w s i n a z y w a l i go i n w a l i d e k .

n a w e t , b y t a m , w ogrodzie, go pochowano. Żył myślami o spra­

W 1931 r . rozpoczął budowę własnego d o m u . Sam wykonywał

w a c h w i o l k i c h i ważnych, twórczość i w i a r a splatały się w jedno.

prace stolarskie, snycerkę. Ręce miał sprawne, t o co robił podo­

Modlił się żarliwie, a kadencje słów cisnęły m u się na usta, w l a m e

bało się sąsiadom, nieraz więc proszono go o zrobienie

m o d l i t w y , olśnienie światem, dziełem stworzenia. Rozpościerał

zdobionej l i s t w y , łyżnika czy s k r z y n k o w e j k a p l i c z k i . Zaczął rzeź­

arkusze

pakowego

p a p i e r u i klęcząc

n a podłodze

2

zydla,

zapisywał

bić. Dlaczego ? Po p r o s t u , ktoś p o w i n i e n był poprawić uszkodzoną

cisnące m u się na usta słowa. Turyści, których nie znosił, bo m u

figurę w kapliczce, wykonać nową — a o n miał k u t e m u n a j ­

przeszkadzali s w y m natręctwem i bezczelnością, w y d z i e r a l i m u

większe zdolności, miał p r z y t y m więcej czasu o d i n n y c h . N i e

te wiersze. Niektóre z n a m y , opublikował je w z n a k o m i t y m k a ­

traktow-ał t a k i c h zadań zarobkowo, g d y widział, że gdzieś skra­

t a l o g u prae Janosa, i n i c j a t o r i a u t o r w y s t a w y , E d w a r d Waligóra.

dziono z k a p l i c z k i świątka — dorabiał nowego i wstawiał. N a j ­

Czytane j a k o poezja wydają się surowe, czasem znakomite, t o

p i e r w była t o n o r m a l n a , logiczna praca, wynikająca z potrzeby

znów roztopione w gadulstwie. B o też nie są to wiersze doprowa­

społecznej i jego możliwości, dopiero później przyszła świadomość,

dzone do f o r m y , raczej zapisy słów, obrazów, myśli, zapisy n a

że rzeźbiąc staje się artystą. Potencjalnie mógł n i m być, zważyw­

żywo tego, co m u się cisnęło n a myśl.

szy nie t y l k o u z d o l n i e n i a m a n u a l n e , ale i dyspozycje

że musiał zostać rzeźbiarzem. S e t k i l u d z i , a może i więcej, m a

I d z i e ona nic nie czeka

t a k i e potencjalne dyspozycje,

N i e obziera się t u n a nic

dopiero życie sprawia, że je nie­

którzy zaczynają realizować. W p r z y p a d k u Janosa zaważyły n a

Ona zdąża do swych granic...
Rzeźbił przede

psychiczne,

refleksyjność, wrażliwość, religijność. A l e wcałe nie znaczy t o ,

Szumi woda szumi rzeka

w s z y s t k i m postacio świętych, k a p l i c z k i , stacje

Męki. Często posługiwał się rzeźbą płaską, w desco. Postacie b u ­

tej realizacji d w a f a k t y : zajmowania się przez niego snycerką,
i istnienie zapotrzebowania n a rzeźby w środowisku.

dował zwarte, ale s k r z y n k i kapliczek dekorował bogato, i t e n

K i e d y wybuchła w o j n a był już dojrzałym artystą l u d o w y m ,

snycerski ornament z taką obfitością stosowany pełni tę samą

świadomym tego, co r o b i . Po w o j n i e należał do pierwszych,

rolę, co k w i a t y zdobiące święty wizerunek.

których dostrzeżono i doceniono. Oglądał a l b u m y , znał już dzieła

W

3

l a t a c h pięćdziesiątych wyrzeźbił też k i l k a płaskorzeźb

przedstawiających

K o p e r n i k a , Matejkę, W i t a

Stwosza,

Wiele

razy podejmował t e m a t reprezentacyjny d l a Podhala — postać

W i t a Stwosza, wiedział, że n i g d y i m nie dorówna, ałe że i o n —•
prostaczek — bez niczyjej r a d y , bez n a u k i , idzie w ślady t y c h ,
którzy przed n i m rzeźbili.

harnasia, zbójnika. Czynił t o z przekonaniem. Pamiętam, w 1952 r.
spotkałem go, g d y szedł, j a k w każdy czwartek, z Dębna do N o ­

J a prostacek, j a prostacek

wego T a r g u — po gazetę. Był jeszcze w t e d y ciekaw życia i dopiero

Jestem n i c nieokrzesany

później zaczął się izolować o d świata n a rzecz m o d l i t w y i myśli

T y l k o w drzewie dłubać, wiercić

o sprawach najważniejszych.

Jestem t o w t y m zakochany

(...)

Oczywiście, można skwitować jego osobę d y k t e r y j k a m i . T o

„ J a b y m chciał przejść przez t e n a r t y z m " , pisał, wyrażając

t a k i e łatwe i efektowne. Można się śmiać, że pluł w o b i e k t y w y

swe marzenia. Jego szkołą, podobnie j a k w i e l u i n n y c h „bogoro-

aparatów f o t o g r a f i c z n y c h , szczuł psa n a gości,

zakłócających

b ó w " była p r a k t y k a , powtarzanie p o d o b n y c h ujęć, t y c h samych

jego spokój, że w jego chałupie żyły całe t a b u n y m y s z y , że się

tematów. N a u k a n i e poprzedzała p r a c y (jak t o się dzieje w k u l ­

poruszał j a k p a n H u l o t w f i l m a c h Tati'ego. A l e czy t o ważne ?

turze „ w y s o k i e j " ) , jedno i drugie ściśle się łączyło ze sobą.

Myślę, że nieraz t a k i e „malownicze" spojrzenie s k r y w a rzeczy­

Pozostawił dorobek znaczny, ale i n i e j e d n o l i t y . Można w n i m

wistą prawdę o człowieku. D l a m n i e Janos, t o przede w s z y s t k i m

j e d n a k znaleźć dzieła dojrzale, w y b i t n e — j a k choćby rzeźby,

człowiek w i e l k i e j p o w a g i , a r t y s t a w najgłębszym

które wykonał do kościoła w M u r z a s i c h l u .

sensie

tego

słowa, wrażliwy n a przyrodę, kształt, k o l o r , słowo; wrażliwy n a
sprawy e t y k i , w i a r y . Umierał, pogodzony

122

z myślą o śmierci,

Wiorzył, że t o , co r o b i jest potrzebne, n a w e t w t e d y , g d y
t r a k t o w a n o go j a k dziwoląga, g d y k r y t y k o w a n o jego f i g u r y

w kościele.

Wierzył w dar t a l e n t u , którym został obdarzony

Odszedł, jeden z o s t a t n i c h , którzy t w o r z y l i jeszcze d l a swego

i który błądząc i męcząc się m u s i realizować — b y spełniło się
jego przeznaczenie.

środowiska, do kapliczek i kościołów, którzy w dzień dzisiejszy
wnieśli żywą tradycję l a t m i n i o n y c h .

4

P R Z Y P I S Y
Janos czy Janas 1 Pisano jego nazwisko d w o j a k o . W 1966 r.
napisałem do niego, prosząc o rozstrzygnięcie t e j k w e s t i i . Po
krótkim czasie otrzymałem o d niego l i s t : „Pisze się m n i e J a n o s . "
A p o d t y m widniał p o d p i s : Józef Janas.
E d w a r d Waligóra, Bogactwo jest tu nic. O rzeźbach i wier­
szach Józefa Janosa,
Kraków 1979 ( W y d a w n i c t w o w związku
1

2

z wystawą, zorganizowaną przez M u z e u m Etnograficzne w K r a ­
kowie). T a m b i b l i o g r a f i a .
A n n a K o w a l s k a - L e w i c k a , Józef Janos,
rzeźbiarz ludowy
z Bębna, „ P o l . Szt, L u d . " , R. 8, 1954 n r 3
A n t o n i K r o h , Współczesna rzeźba ludowa Karpat
Polskich,
Ossolineum, Wrocław—Warszawa 1979, s. 73
3

4

123

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.