fe796e63c2bf9bcb146ad571f5221f9b.pdf
Media
Part of Recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 1968 t.12
- extracted text
-
R
E
C
E
N
Z
J
E
Z A R Y S DZIEJÓW R E L I G I I , Praca zbiorowa pod redakcją Zygmunta Poniatow
skiego, Warszawa 1964, ss. 706
Problematyka religioznawcza zajmowała dotychczas sporo miejsca w pracach
i badaniach etnograficznych względnie antropologicznych, w anglosaskim rozu
mieniu tego terminu. Etnograficzne ekspedycje prowadzone w ostatnich 150 latach
dostarczyły ogromnej ilości materiału, bez którego współczesne religioznawstwo
nie mogłoby w y p r a c o w a ć swych naukowych teorii. Materiały te wykorzystane
w mniejszym lub w i ę k s z y m stopniu służyły oczywiście do dalszych historyczno-porównawczych badań, których wynikiem była stosunkowo duża ilość religioznawczo-etnograficznych hipotez dotyczących genezy religii i jej poszczególnych
faz rozwojowych. Z tego też względu trudno byłoby dziś w wielu przypadkach
osądzić, czy dzieła uczonych tej miary, co E . B. Tylora, L . H . Morgana lub B. M a
linowskiego, zaliczyć należy do dorobku nauk antropologicznych, czy też religio
znawczych.
Badania nad światem religijnych wyobrażeń autochtonicznej ludności Nowego
Świata, Oceanii, Australii, Afryki, a także częściowo i Azji są płaszczyzną umożli
wiającą integrację religioznawstwa, a w jego ramach przede wszystkim historii
religii z naukami antropologicznymi. I we współczesnej nam dobie, mimo p o s t ę p u
jącej specjalizacji, wielu autorów prac mogących uchodzić za religioznawcze, rekru
tuje się z etnografii względnie archeologii. Wystarczy tu choćby w y m i e n i ć takie
znane nazwiska, jak S. A. Tokariew — radziecki etnograf — religioznawca,
L . L é v y - B r u h l i C. Lévi-Strauss, twórcy współczesnej etnografii francuskiej, czy
amerykańscy antropologowie — R. H . Lowie i О. C. Stewart.
Drugą taką płaszczyzną integrującą religioznawstwo i etnografię stanowią
badania nad ludowymi wierzeniami tzw. „warstw nieelitarnych, głównie wiejskiej
ludności poszczególnych narodów europejskich. Wierzenia tych warstw reprezen
tują jakby drugi nurt aktualnie obowiązującej na danym terenie religijnej ideologii,
są jakby jej ludową mutacją, przystosowaną do potrzeb określonego społeczeństwa
i odbiegającą z tej racji w sposób dość zasadniczy od oficjalnego, doktrynalnego
zrębu kościoła.
Odpowiednia naukowa analiza tych wierzeń, zawierających ogromną ilość ele
m e n t ó w kwalifikujących się, by dać im miano przeżytków, dostarcza materiału
umożliwiającego odtworzenie religijnych wyobrażeń określonych grup ludzkich
sprzed kilku lub nawet kilkunastu stuleci. Etnograficzne materiały uzyskane
w wyniku tych badań są niezmiernie w a ż n e również dla historyka religii i dlatego
też są one przez religioznawców obficie wykorzystywane. Ten religioznawczy
materiał etnograficzny, o ile oczywiście można użyć takiego sformułowania, jest
bowiem niezbędny do badań nad genezą religii i jej najwcześniejszymi fazami
rozwojowymi. Rezultaty etnograficznych poszukiwań zestawione z dostępnymi dotąd
537
RECENZJE
materiałami archeologicznymi przy zastosowaniu odpowiednich założeń metodolo
gicznych służyły i służyć będą także w przyszłości dalszemu poznaniu historycznych
procesów tej specyficznej strony ludzkiej kultury, jaką jest religia. Aby integracja
była pełniejsza i dawała pozytywne dla obu stron rezultaty, konieczna jest stała
wzajemna obserwacja i znajomość aktualnego stanu badań, i to zarówno w dzie
dzinie materiałowej, jak i teoretyczno-metodologicznej. Wykorzystywanie bowiem
materiałów etnograficznych bez uwzględnienia powyższych postulatów nie zawsze
prowadzić musi do zamierzonego celu, a wyrwane często z kontekstu materiały
mające służyć za przykłady ilustrujące tezy autora tracą często s w ą uprzednią
w y m o w ę i znaczenie. Pod tym też kątem warto spojrzeć na w y d a n ą w roku 1964
zbiorową pracę pod redakcją Zygmunta Poniatowskiego, pt. Zarys dziejów
religii,
pierwszą i, jak dotychczas, jedyną polską powojenną publikację spoza kręgu kato
lickich religioznawców informującą o dziejach religii — jak zapewnia redakcja —
„w sposób możliwie wszechstronny, zwięzły, interesujący, a zarazem naukowy,
zgodny z najnowszym stanem badań i kryteriami obiektywizmu
naukowego" .
Książka ta, ciesząca się ogromnym zainteresowaniem społeczeństwa (mimo niezbyt
przystępnej ceny błyskawicznie zniknęła z księgarskich półek), musi niestety w do
ciekliwym czytelniku w y w o ł a ć pewne zastrzeżenia, które wzrastają w zestawieniu
z lekturą w s t ę p n y c h założeń pióra Z. Poniatowskiego oraz tekstu informacyjnego
umieszczonego na obwolucie. Analiza tytułu pracy, jak i treści dwóch w s t ę p n y c h
rozdziałów sugeruje, iż celem publikacji jest przedstawienie dziejów wyobrażeń
religijnych od form najbardziej pierwotnych aż do współczesnych światowych
s y s t e m ó w religijnych. Założenie takie nie zostało jednak w pełni wykorzystane,
gdyż geograficzna zasada podziału zastosowana przez redakcję w odniesieniu do
prezentacji poszczególnych religii jest niestety sprzeczna z jakimkolwiek ogólnym
historycznym spojrzeniem. Nie można przecież zestawiać ze sobą i omawiać w jed
nym rozdziale religii tak zróżnicowanych pod w z g l ę d e m społeczno-ekonomicznego
rozwoju społeczeństw, jak religie Chin, Indii, obu Ameryk i wierzenia Australii.
W ten sposób czytelnik zapoznaje się najpierw ze skomplikowanymi systemami
religijno-filozoficznymi bramanizmu i buddyzmu oraz ich drogami rozwojowymi,
aby następnie przejść do bądź co bądź innej problematyki, do jakiej należą trady
cyjne wierzenia mieszkańców Oceanii, Australii i Ameryki. Układ taki niestety
nie sprzyja metodologicznej jedności pracy, gdyż z jednej strony uniemożliwia
śledzenie poszczególnych faz rozwojowych religii na proponowanych przez redakcję
przykładach, z drugiej zaś ignoruje oczywiste związki zachodzące między ustrojami
społeczno-gospodarczymi określonego społeczeństwa a jego religią. Postulat taki
został spełniony w pracy S. A. Tokariewa, Religia w istorii narodów mira , która
jest radzieckim, marksistowskim i całościowym ujęciem dziejów religii. Tokariew
przyjął w niej układ zgodny z periodyzacją historii wprowadzoną przez marksistow
ską historiografię, stosując jako kryterium analizy zjawisk religijnych i ich uszere
gowania aktualny rozwój sił w y t w ó r c z y c h i stosunków społecznych mających
zasadniczy w p ł y w na kształtowanie się religijnych wyobrażeń. Po częściach w s t ę p
nych zawierających rozważania metodologiczno-historyczne omawia autor najpierw
religie „przedklasowego społeczeństwa", zaliczając do nich religie Australijczyków,
Tasmańczyków, ludności Oceanii, niektórych ludów południowej i p o ł u d n i o w o -wschodniej Azji, a także religie części ludności Ameryki. Następnie przechodzi on
do religii społeczeństw tzw. „okresu przejściowego", które określa mianem „kultów
l
2
1
Z. P o n i a t o w s k i , Porównawcza
historia religii — jej przedmiot, dzieje
i znaczenie, [w:] Dzieje religii świata, Warszawa 1964, s. 7.
S. A. T o k a r i e w , Religija w istorii narodów mira, Moskwa 1965, ss. 622.
2
538
RECENZJE
plemiennych, by wreszcie omówić w dwóch grupach religie społeczeństw klaso
wych — w grupie pierwszej te religie, które zalicza do tzw. „narodowo-państwowych", w drugiej zaś takie, które dzięki swej ideologii i ekspansji stały się reli
giami ponadnarodowymi — światowymi. W ten sposób powstał schemat oczywiście
dyskusyjny, ale przejrzysty i konsekwentnie realizujący wstępne zamierzenia autora.
Układ geograficzny zastosowany w Dziejach religii świata
z metodologicznego
punktu widzenia niewiele odbiega od układu zastosowanego w encyklopedycznej
pracy H . v. Glasenappa, Religie niechrześcijańskie,
w których autor zestawia naj
różniejsze religie, kierując się w y ł ą c z n i e porządkiem alfabetycznym . Zasada
geograficznego podziału w p o w a ż n y m stopniu odbiła się także na tych rozdziałach,
których pod żadnym pozorem nie można uznać za „naukowy obraz dziejów religii
w oparciu o najnowszy stan badań w tym zakresie" . W jaskrawy sposób uwidocz
niło się to w opracowaniu religii Ameryki pióra S. Ś l i w y . Autor dosłownie .na
dwóch stronicach stara się, zresztą bez większego rezultatu, dać przegląd wierzeń
ludności całej Ameryki Północnej, nie uwzględniając absolutnie jej wielkiego zróż
nicowania kulturalnego, wtłaczając do jednego przysłowiowego worka kopieniaczą
ludność tego kontynentu wraz z tymi grupami Indian, których podstawą gospodarki
było zbieractwo, m y ś l i s t w o i rybołówstwo. Nie wspomina przy tym nawet słowem
•o ludności eskimoskiej i zapomina w dalszych rozważaniach uwzględnić religię
mieszkańców niemal całej Ameryki Południowej, poświęcając tylko nieco miejsca
na pobieżną prezentację przedkolumbijskich wierzeń Indian peruwiańskich. Z a
strzeżenia wzbudza także brak opracowania religii ludności kontynentu afrykań
skiego. Jest to strata niepowetowana i trudno wprost tłumaczyć ten fakt n i e r ó w n o
miernym rozwojem naszego religioznawstwa. Jeśli bowiem znaleźli się autorzy,
którzy podjęli się opracowania religii Australii czy Ameryki, to tym bardziej
wydaje się rzeczą prawdopodobną, iż udałoby się także skompletować specjalistów
od zagadnień Czarnego Lądu. Posiadamy przecież w kraju całkiem niebagatelną
ilość specjalistów, skupionych przy warszawskim studium afrykanistycznym,
z którego to kręgu pochodzą także autorzy kilku ostatnich religioznawczo-afrykanistycznych publikacji. P o w a ż n y m mankamentem pracy jest brak integracji poszcze
gólnych artykułów w jedną całość, co w dużej mierze przypisać należy oczywiście
zbiorowemu charakterowi dzieła. Żałować należy jednak, że zespół redakcyjny nie
czuwał nad tym, aby w granicach możliwości ujednolicić układ pracy i sposób
prezentacji materiału, co w dużej mierze wpłynęłoby na zwiększenie jej komuni
katywności: Ten brak zasadniczej jednolitości spowodował, iż poziom poszczególnych
opracowań różni się często diametralnie, i to nie tylko postawą metodologiczną.
Redaktor naczelny przyznaje we wstępie, iż „autorzy poszczególnych prac zajmują
różne stanowiska: od marksistowskiego poprzez li tylko socjologizujące ku obiektywistycznym i wreszcie określonej kanonami heroistycznej historiografii" . Trudno
jednakże byłoby określić metodologiczne pozycje w rozdziałach poświęconych reli
giom Ameryki, Australii i Oceanii. Ich autorzy ograniczyli się w zasadzie do
prostego zrelacjonowania faktów często całkowicie niereprezentatywnych dla danego
terenu i wybranych przez siebie w sposób dowolny z dostępnej im, nie zawsze
najnowszej już literatury. Omówienia tradycyjnych religii Indian Ameryki Północnej
nie można nawet nazwać encyklopedycznym opracowaniem, i to nie tylko ze
3
4
5
6
3
H . v. G l a s e n a p p , Die nichtchristlichen
Religionen, (Religie
skie), Warszawa 1967.
P o n i a t o w s k i , op. cit, s. 25.
S. Ś l i w a , Religie Ameryki, [w:] Dzieje..., s. 167—186.
P o n i a t o w s k i , op. cit.
4
5
6
niechrześcijań
539
RECENZJE
względu na jego rozmiary. Autor bowiem ograniczył się wyłącznie do podania
kilku, zresztą bardzo chaotycznych wiadomości dotyczących tzw. koncepcji „Manitu".
Podobnie postąpił on też w podrozdziale poświęconym religiom Meksyku, w którym
skupił się wyłącznie wokół jednego, powszechnie znanego wątku mitologicznego
dotyczącego Quetzalcoatla, białego boga-herosa niosącego wybranemu przez siebie
narodowi kulturę i cywilizację. Zamiast niezbędnych a brakujących wiadomości,
czytelnik, który powinien mieć przygotowanie co najmniej na poziomie szkoły
średniej — jak głosi reklamowa obwoluta — musi zapoznać się z „rewelacyjnymi"
wprost wiadomościami geograficznymi, do których zaliczyć także należy odkrywcze
stwierdzenia w rodzaju: „Ameryka, wielka część świata na zachodniej półkuli,
składa się z dwóch kontynentów: z Ameryki Północnej i Ameryki P o ł u d n i o w e j ;
granica dzieląca dwa kontynenty przebiega po Przesmyku Panamskim" .
7
Zbyt mała objętość niektórych rozdziałów, absolutnie nieproporcjonalna do re
ligijnej mozaiki takich terenów, jak Australia czy Oceania oraz do wagi poru
szanych w tych opracowaniach problemów totemizmu, manizmu czy fetyszyzmu,
jest przyczyną ogromnych uproszczeń i często zbyt pochopnych generalizacji. Po
mijając jednak te wszystkie mankamenty uniemożliwiające niemal prawidłowe
korzystanie z kilku o m ó w i o n y c h wyżej rozdziałów diametralnie odbijających swym
poziomem od reszty opracowań (do oceny których nie czuję się absolutnie kompe
tentny) brak w nich przede wszystkim historycznego spojrzenia na religię, którą
przedstawiono statycznie i bez jakiegokolwiek tła społeczno-gospodarczego i kultu
rowego charakteryzującego określoną społeczność.
Szczególnie rzuca się w oczy brak szerszego omówienia współczesnego stanu
tradycyjnych wierzeń na obszarach tzw. trzeciego świata, co w dużej mierze przy
bliżyłoby czytelnikowi aktualną religijną rzeczywistość tych krajów. Na przemiany
tradycyjnych religii, będące skutkiem kilkusetletniego okresu kolonialnego, zwraca
jedynie uwagę w o m ó w i o n y c h przez nas partiach S. Śliwa, poświęcając nieco
miejsca ubiegłowiecznym ruchom religijnym Indian Ameryki Północnej. Całkowicie
błędne są jednakże sformułowania R. Stillera, autora opracowania religii Australii
i Oceanii , stwierdzającego, iż jedynie polinezyjskie religie w warunkach kolonial
nego ucisku przybrały n o w ą formę, a świat religijnych wyobrażeń mieszkańców
Melanezji należy już dziś do bezpowrotnej przeszłości. Sytuacja w rzeczywistości
ma się całkowicie odmiennie. Polinezyjskie ruchy religijne o charakterze synkretycznym w y s t ę p o w a ł y około 100 lat temu, a dziś wraz z postępującą depopulacją
ludności tego jednego z najpiękniejszych zakątków świata, giną na zawsze i ich
wierzenia. Podobnie sytuacja wygląda w Australii, gdzie ilość ludności autochto
nicznej umieszczonej w rezerwatach zmniejsza się w sposób katastrofalny. Jednakże
Melanezją obok Nowej Gwinei jest dziś nie tylko jedyną „oazą" tradycyjnych wie
rzeń w tej części Pacyfiku, lecz także widownią niespodziewanego renesansu tych
wierzeń, które łącząc się z adoptowanymi do nowych w a r u n k ó w elementami chrze
ścijańskiej ideologii legły u podstaw szeregu formujących się w ostatnich latach
nowych synkretycznych r u c h ó w religijnych.
8
Omówienie aktualnego stanu religii ludów Azji Centralnej i Syberii nie jest
także wystarczające w opracowaniu St. K a ł u ż y ń s k i e g o . Autor ogranicza się w za
sadzie do stereotypowego stwierdzenia, iż od czasów Rewolucji Październikowej
9
Ś l i w a , op. cit, s. 167.
R. S t i l l e r , Religie Australii i Oceanii, [w:] Dzieje.,., s. 187—195.
S. K a ł u ż y ń s k i , Religie Azji Centralnej i Syberii, [w:] Dzieje..., s. 115—130;
t e n ż e , Szamanizm, „Euhemer. Przegląd Religioznawczy", t. 7: 1963, nr 2 (33),
s. 63—82.
7
8
9
540
RECENZJE
stare wierzenia powoli zanikają, nie poświęca jednak wcale miejsca na choćby jak
najbardziej skrótowe przedstawienie mechanizmów tych zmian. Warto byłoby prze
cież w s p o m n i e ć tylko i scharakteryzować krótko najważniejsze etapy tych zmian,
a mianowicie okres ekspansji na teren wschodniej Azji wielkich religii ś w i a t o
wych — chrześcijaństwa (prawosławia), islamu, buddyzmu (lamaizmu), w wyniku
czego od X V I do końca X I X w. dochodziło do daleko idącej synkretyzacji (np. l a maizm u Burjatów). Okres drugi, najnowszych dziejów religii na tym terenie
(schyłek X I X i początek X X w.) — to okres powstawania szeregu ruchów typu
mesjanistyczno-millenarystycznego w rodzaju „burchanizmu", kultu „Cheri-Mapa"
i innych. Wreszcie okres porewolucyjny, okres zanikania wierzeń i postępującej
laicyzacji społeczeństwa, będący dziś przedmiotem intensywnych badań radzieckich
religioznawców, starających się uchwycić zasadnicze rysy zanikania jednych,
a utrwalania innych elementów.
Pomimo silnego zaakcentowania znaczenia archeologii w badaniach nad rozwo
jem najwcześniejszych faz rozwojowych religii w rozdziale w s t ę p n o - t e o r e t y c z n y m
S w i e n k i , autorzy omawianych przez nas już w y ż e j opracowań nie oparli się na
tego typu materiałach, co w dużej mierze uniemożliwiło w pełni ukazanie dziejów
religii, a często skierowało autorów ku przedwczesnym wnioskom. Co prawda arche
ologia trzeciego świata nie jest jeszcze dyscypliną dostatecznie rozwiniętą, lecz mimo
to dostarcza ona coraz w i ę c e j interesujących religioznawcę materiałów, które zesta
wione z rezultatami badań etnograficznych mogą rzucić pewne nowe światło na
drogi rozwojowe religijnych wyobrażeń naszych przodków. Archeologia Nowego
Świata rozwija się dziś żywiołowo i ma na swoim koncie wcale niebagatelny doro
bek. Źródła pisane dotyczące wierzeń l u d ó w syberyjskich uzupełniają dziś doskonale
m. in. dane tzw. tuwińskiej ekspedycji archeologicznej, a najnowsze badania wyko
paliskowe na wyspach Pacyfiku pozwalają śledzić migracje i rozwój kultury lud
ności Oceanii od jej punktu wyjściowego w Azji Południowo-Wschodniej aż do
Wyspy Wielkanocnej na wschodzie Oceanu Spokojnego.
Oczywiście ścisłe określenie, jakie formy wierzeń na poszczególnych terenach
były pierwotne, jest w dalszym ciągu przy dzisiejszym stanie wiedzy niemożliwe.
Dlatego wydają się bezzasadne niektóre próby szeregowania tych form wierzeń
w układy rozwojowe, tym bardziej że dyskusja, co należy rozumieć np. pod poję
ciem — totemizm, animizm czy szamanizm, nie jest wcale definitywnie zakończona.
Tymczasem w recenzowanej pracy autor ogólnego omówienia religii pierwotnych
zastrzega się najpierw, że dążność do budowy uniwersalistycznych schematów roz
wojowych i mechanistyczny ewolucjonizm należą do słabych stron dotychczasowych
teorii pochodzenia wierzeń religijnych, potem zaś przedstawia w zasadzie swój
własny projekt takiej w z g l ę d n e j periodyzacji religii pierwotnych, umieszczając u jego
szczytu animizm jako formę zawierającą już elementy magii, fetyszyzmu i tote
mizmu ». Autorzy poszczególnych rozdziałów także próbują na własną rękę dokonać
pewnej chronologicznej systematyki opisywanych form wierzeń .1 tak np. Kałużyński
określa wręcz szamanizm jako najstarszą znaną religię rodzimą l u d ó w Azji, co jest
wszakże twierdzeniem dość ryzykownym. Dowiadujemy się bowiem słusznie z dal
szego tekstu, że szamanizm spleciony jest silnie z innymi zespołami wierzeń okre
ślonych jako kult przodków, kult zwierząt, totemizm i in., których wzajemny sto10
12
1 0
H. S w i e n k o ,
Wierzenia pierwotne a problem
Dzieje..., s. 27—45; t e n ż e , Religia, Warszawa 1964.
Tamże, s. 41—42.
Tamże, s. 35.
11
12
pochodzenia
religii,
[w:]
541
RECENZJE
sunek do szamanizmu ani też w z g l ę d e m siebie nie jest dotychczas ściśle określony.
U ż y w a n i e w i ę c terminu — szamanizm dla oznaczenia całego kompleksu wierzeń
religijnych ludów Syberii jest niezbyt w ł a ś c i w e . Jest on bowiem tylko jednym,
choć zapewne najważniejszym elementem s k ł a d o w y m tych wierzeń.
Wiele można by jeszcze przytaczać podobnych przykładów i argumentów prze
ciwko często zbyt pochopnie postawionym tezom i uogólnieniom. Wszystkie te
kontrowersyjne i dyskusyjne sformułowania wydają się świadczyć, że redakcja tomu
nie przywiązywała w rzeczywistości dość dużej wagi do opracowań religijnych tych
ludów, na których podstawie w przeważającej mierze wnioskuje się o drogach
rozwojowych wierzeń religijnych naszych przodków.
W ten sposób powstała ogromna dysproporcja między częścią dzieła poświęconą
religiom narodowym i światowym, przeważnie znanym i posiadającym już w języku
polskim lepsze lub gorsze opracowania, a częścią dotyczącą pierwocin religii i dzie
jów wierzeń ludów określonych jako prymitywne, która zarówno pod w z g l ę d e m
objętości, jak i naukowego czy popularnonaukowego poziomu odbiega daleko od
w s t ę p n y c h założeń autorów.
Należy żałować, że w ten sposób polski czytelnik został pozbawiony całościowego
opracowania tej w a ż n e j i społecznie potrzebnej problematyki i że dzieło mogące stać
się rzeczywiście publikacją pionierską i opartą o najnowszy stan badań religioznaw
czych wzbudza w niektórych swych partiach poważne zastrzeżenia.
Aleksander
Posern-Zieliński
WACŁAW K O R A B I E W I C Z , Sztuka Afryki w zbiorach polskich, Zdzisław Małek
fotografie, Wydawnictwo „Polonia", Warszawa 1966, redaktor Aleksander B ł a c h o w ski, opracowanie graficzne Maciej Raducki, ss. 186, w tym 135 rycin całostronicowych.
Nie trzeba podkreślać, jak zaniedbana jest w naszej nauce znajomość sztuki
ludów współcześnie zamieszkujących Afrykę. Jeśli literatura obcojęzyczna może wy
kazać się obfitym dorobkiem prac wyczerpujących rozmaite formy poznania i po
pularyzacji sztuki olbrzymiego kontynentu, to u nas istnieje konieczność rozpoczy
nania od w s t ę p n y c h rozpoznań. Z wielkim w i ę c uznaniem należy przyjąć najnow
szą pracę Wacława Korabiewicza, która znacznie rozszerza u nas orientację w nie
znanym przedmiocie . Jest ona konieczna nie tylko afrykanistom, lecz również
tym wszystkim, których interesują problemy sztuki m. in. europejskich środowisk
ludowych. Okazuje się dowodnie, że nie wystarcza już dzisiaj postawa badawcza
wyczerpująca doświadczenia artystyczne ukształtowane w Europie. Wydaje się, że
istnieje niekiedy więcej p o w o d ó w do określania np. istotnych właściwości formal
nych ludowej rzeźby europejskiej na tle sztuki dalszego jej sąsiedztwa, aniżeli w po
wiązaniu z dorobkiem sztuki wielkich stylów historycznych z tego samego obszaru.
Dla tych też p o w o d ó w chciałbym przedstawić uwagi badacza spoza kręgu nauki
o Afryce. Mając jednocześnie świadomość, że Sztuka Afryki spotka się z szerokim
zainteresowaniem, nie traktuję swych uwag jako wyczerpujących wiedzę o tej
książce.
Sztuka Afryki w ogólnych założeniach jest rodzajem katalogu poświęconego
zbiorom muzealnym z jednego kraju. Pracy tej towarzyszy zarazem obszerniejsze
1
1
Por. B. M o 1 i ń s к i, Sztuka, rytuał,
mit w afrykanistyce
amerykańskiej,
„Przegląd Socjologiczny", t. 19:1965 z. 1, s. 141—172; J . К a m о с к i, Zbiory afrykanistyczne w muzeach polskich, „Etnografia Polska", t. 10:1966, s. 644—656.
542
RECENZJE
omówienie samego przedmiotu tej sztuki. Albumowa postać opracowania, przede
wszystkim materiału ilustracyjnego, w y w o ł u j e niezwykle korzystne wrażenie. W ze
stawieniu z podobnymi opracowaniami bodaj najsławniejszych ośrodków nauko
wych angielskich, francuskich i niemieckich — polskie wydaje się być zdecydowanie
równorzędne, a nawet w pewnych partiach ciekawsze i pełniejsze . Podobne wra
żenie w y w o ł u j e prezentowany materiał, którego tradycje zbierackie były, jak wia
domo, o wiele bardziej ograniczone, aniżeli w krajach włączonych w systemy kolonizatorskie.
Zbiory polskie, znajdujące się przede wszystkim w P a ń s t w o w y m Muzeum Etno
graficznym w Warszawie, swoje znaczenie zawdzięczają w ogromnej mierze W. K o rabiewiczowi, niestrudzonemu od przeszło 20 lat szperaczowi kontynentu afrykań
skiego. Sztuka Afryki jest plonem tych wieloletnich kontaktów. Jest zarazem pracą
poświęconą naszym polskim zbiorom tej sztuki, jak też jej analizie. Czy spełnia ona
obydwa te zadania?
Spróbujmy zastanowić się nad pierwszym. Autor omawia w części wstępnej
m. in. dzieje kolekcjonerstwa w Polsce obiektów sztuki Afryki. Wymienia miejsca
najważniejszych kolekcji. Zgodnie z tym można by oczekiwać wskazania, w sposób
przyjęty w podobnych opracowaniach, na ilość i charakter eksponatów w poszcze
gólnych ośrodkach muzealnych. Tych danych nie ma. Podobnie zabrakło pewnej
skrupulatności w dostarczeniu danych o zbiorach warszawskich. Materiał ilustra
cyjny — ogółem 135 tablic — obejmuje tylko 5 obiektów spoza Warszawy (4 z K r a
kowa i 1 z Pabianic). Jest to zatem opracowanie materiału nie tyle pochodzącego
ze zbiorów polskich, ile warszawskich. Oczywiście nie byłoby to ujemną stroną
pracy, gdyby autor dokładniej wyznaczył jej zakres, zakres węższy, lecz kompletniejszy, obudowany określonymi wymogami dokumentacyjnymi. Warto przy tym
stwierdzić, że autor w obszernych opisach obiektów prezentowanych na zdjęciach
umie zadowolić żądania najbardziej wymagającego odbiorcy.
2
Jaki rodzaj i znaczenie przedstawia informacja poprzedzająca zestaw pięknego
materiału ilustracyjnego w tej książce? Na okładce widnieje mapa środkowej
części obszaru afrykańskiego — w ł a ś c i w e g o miejsca w y s t ę p o w a n i a sztuki, o jakiej
m ó w i autor. Na mapie oznaczone zostały poszczególne kraje i zamieszkujące w nich
grupy ludnościowe. Jest to pożyteczne wprowadzenie czytelnika w wielką złożoność
sytuacji etnicznej, geograficzno-gospodarczej, politycznej panującej na tym konty
nencie. Czy ten narzucający się fakt zróżnicowania znajdzie rozwinięcie w uwagach
autora na temat samej sztuki?
Wacław Korabiewicz w y k ł a d a swobodnie językiem barwnym i wyrazistym.
Jeśli jednak przejrzyście buduje mniejsze fragmenty, to nie dotrzymuje w pełni
tej zasady w stosunku do całości wywodu. Nie służy jego przejrzystości, poniechanie
informacji o źródłach formułowanych wniosków, informacji o stanie badań nad
poszczególnymi zagadnieniami tej sztuki. Podobnie nie służy najlepiej całości przy
jęty układ tematyczny rozdziałów. Autor rozpoczyna w y w ó d od Odkrycia sztuki
afrykańskiej. Niektóre wiadomości zawarte w tym rozdziale znajdują przedłużenie
w dalszym z a t y t u ł o w a n y m Trochę historii. Poza tym jeśli autorowi zależało na
wyprzedzeniu omówienia rodzajów sztuki Afryki i kluczowego zagadnienia warun-
2
Por. „Le Musée Vivant", R. 12:1948, nr 36—37 (specjalne wydanie poświęcone
problemom kultury Afryki); M. R a g o n, L'art negre, „Jardin des Arts", nr 126,
1965, s. 16—23; W. F a g g, The Webster Plass Collection of African Art, Britisch
Museum, London 1953; t e n ż e , Art from the Guinea Coast, University of Oxford
1965 i in.
543-
RECENZJE
k ó w życia na tym kontynencie ogólną charakterystykę dzieł, to należało przynaj
mniej ściślej powiązać uwagi o ich formie i treści. Stwierdzenia o „kanonach piękna"
w rozdziale o takim samym tytule mają swoje przedłużenie w wiadomościach o spo
sobach budowania i rozumienia rozmaitych konwencji formalnych, kształtowania
określonych funkcji detali i całości analizowanych obiektów.
Oto przedstawiona przez autora analiza dzieł sztuk plastycznych, głównie rzeźby:
„Każde z nich [dzieł sztuki — J . O.] odznacza się świadomym wyborem, obmyślaną
strukturą, znakomitą znajomością tworzywa i mistrzowskim opanowaniem tech
niki" . W innym miejscu wskazuje Korabiewicz na pewne odmiany stylistyczne
dzieł w określonych prowincjach afrykańskiego kontynentu. Mimo to przyjmuje,
że „[...] jest w twórczości afrykańskiej jakiś wspólny, trudny do opisania ton, który
wyczuwa się tym silniej, im bliżej obcuje się z tą s z t u k ą " . Z a ó w wspólny ton
można uznać wcześniej wypowiedziany sąd o świadomości zamierzeń strukturalnych
i mistrzostwie technicznym. Zresztą nie tylko te uwagi, ale również inne, jakie
formułuje Korabiewicz, wydają się w s k a z y w a ć na poszukiwanie cech w s p ó l n y c h nie
zaś różnicujących. „Przebogata fantazja twórcza, estetyczny umiar, genialny skrót
kompozycyjny obok wyczucia harmonii barw i kształtów cechuje wszystkie gałęzie
plastycznej twórczości a f r y k a ń s k i e j " . Wydaje się, iż tych samych określeń można
by użyć dla ogólnego scharakteryzowania przykładów twórczości ludowej, czy tzw.
l u d ó w pierwotnych z innych zupełnie stron świata.
Jeśli wskazania na znakomitą znajomość tworzywa i mistrzowskie opanowanie
techniki nie budzi zastrzeżeń, to określenia świadomy wybór, obmyślana struktura
wymaga odpowiedniego potwierdzenia dowodowego. Korabiewicz wychodzi na prze
ciw tym oczekiwaniom. W rozdziale Utylitarność
i tradycja stwierdza: „Co nam
wydaje się splotem przypadkowych ornamentów, to dla Murzyna jest pełne treści
przemawiającej symbolami. Każda kreska, każde najmniejsze draśnięcie na stołku,
kiju czy tarczy ma swoje imię i uzasadnienie, a nawet magiczną s i ł ę . Autor nie
poprzestaje na tych ustaleniach. Uzupełnia je w dalszym szczegółowym wywodzie
zastanowieniami nad powstawaniem określonych rozwiązań formalnych, np. defor
macji w kierunku wyolbrzymienia detali. Poznajemy przykład wyolbrzymienia rąk
u postaci podpierającej blat stołka. O deformacjach tych zdecydowała zamierzona
użytkowność obiektu — stwierdza Korabiewicz. Można jeszcze dodać, że w innym
wypadku podobny proces zachodzi w wyolbrzymieniu głowy, jeśli tylko na niej
opiera się blat stołka . W tym miejscu autor stosuje racjonalne dowodzenie, dające
się w pełni uzasadnić i sprawdzić. Ale nie można już tego samego powiedzieć przy
jednym z dalszych określeń istoty tradycyjnej rzeźby afrykańskiej. Ma ją cechować
najważniejszy szczegół ciała „organ seksualny jako czynnik twórczy życia oraz
pępek jako wytłumaczenie łączności rodzinnej. Nie istnieje prawdziwa, oryginalna,
stara rzeźba murzyńska, stwierdza z naciskiem Wacław Korabiewicz, w której cechy
te nie pozostały podkreślone" . Wydaje się, że w wyolbrzymianiu pewnych detali
rzeźb wykonanych przez artystów tej kategorii, o jakich mówi Korabiewicz, obok
określonych przesłanek ideowych odgrywają ważną rolę inne jeszcze momenty.
Organizacja pracy tych artystów, mimo mistrzostwa opanowania techniki, nie zaw3
4
5
e
7
a
3
4
5
6
7
3
Por. K o r a b i e w i c z , Sztuka Afryki...,
Tamże, s. 12.
Tamże, s. 12.
Tamże, s. 12.
Tamże, s. 109, 112.
Tamże, s. 13.
s. 10.
544
RECENZJE
Ryc. 1. Fragment rzeźby z terenu Afryki (reprodukcja zdjęcia na
książki Korabiewicza, Sztuka Afryki)
Fot.
obwolucie
Zdzisław
Małek
sze kontrolowana jest wizją całości dzieła. Przy wielkim zaangażowaniu emocjo
nalnym, jakie towarzyszy najczęściej pracy tych twórców, dochodzi do mimowolnego
zróżnicowania ogólnego w y s i ł k u na akty mniej lub bardziej silnych uniesień.
W chłopskiej rzeźbie z Europy odbija się to zróżnicowanie w y s i ł k u twórczego na
skomplikowanych detalach takich nawet, jak wyobrażenia guzików, nie mówiąc
o oczach, uszach, dłoniach i również organach seksualnych. Zwraca np. uwagę iden
tyczność pewnych zupełnie drobnych rozwiązań plastycznych w tych dwu różnych
światach sztuki. W ten sam sposób rzeźbi „oczy przymkniętych powiek" Jan Sęk —
rzeźbiarz z Kurpiów, jak i rzeźbiarze, których dzieło otwiera zdjęcie na obwolucie
książki (ryc. 1 i 2).
Uświadamianie sobie przez twórcę pewnych w y w o ł a n y c h w czasie pracy efek
tów plastycznych, ich akceptacja, nie oznacza, iż w procesie twórczym od początku
istniało
takie
właśnie
nastawienie.
Twórczość
jest
procesem
poszukiwań,
kształtowaniem jakiejś odrębnej rzeczywistości aniżeli realna. Na ostateczny
kształt rzeczywistości dzieła oddziaływuje wiele czynników nie mieszczących
się w pojęciu uświadomionego zamierzenia (świadomego wyboru, obmyślanej
struktury). Znajomość
struktury tworzywa, sposobów
najłatwiej
prowadzo
nych cięć i modelowania ukierunkowuje charakter uzyskiwanych efektów platycznych. Dlatego też można włączyć jedynie uświadomione dążenie do uproszczeń
dyktowanych przez samo tworzywo.
Podobnie przedstawia się problem stałych jakości ideowo formalnych, np.
rzeźby i jej nowszych przeobrażeń. Z jednej strony autor wskazuje na wielką i za
razem uświadomioną dążność do powtarzania określonych „kanonów", z drugiej zaś
545
RECENZJE
Ryc. 2. Fragment rzeźby wykonanej w 1945 r. przez Jana Sęka z Płoszyć,
pow. Ostrołęka
Fot.
Jacek
Olędzki
strony podaje dowody „płynności" podejmowania nowych koncepcji, formułowania
rozwiązań pod w p ł y w e m wzorów narzuconych z z e w n ą t r z .
Wydaje się, iż w przypadku głównej gałęzi sztuki (jaką rozpatruje W. Korabie
wicz): rzeźby w drewnie, rzeźby figuratywnej, w której najczęstszym tematem jest
człowiek, wypadałoby powiedzieć o jego antropologii lub nawet o jego swoistym
wyglądzie ukształtowanym przez rozmaite lokalne obrzędy i sposoby noszenia się
Afrykanów. Albowiem w tych odmiennościach zawiera się w y j ś c i o w y , najbardziej
widoczny element różnicujący sztukę tej części świata od sztuk ludowych lub sztuk
społeczeństw plemiennych i innych kontynentów i krajów. W tym też powiązaniu
sztuki Afryki z jej w ł a ś c i w y m otoczeniem kulturowym, życiem określonych grup
ludnościowych wyraża się ów poszukiwany wspólny ton, który pozwolił Korabiewiczowi spojrzeć na rozmaite i bogate przejawy twórczości artystycznej w sposób
syntetyzujący.
Niemniej między p o r ó w n y w a n y m i tu doświadczeniami artystycznymi istnieje wie
le zasadniczych cech w s p ó l n y c h lub nader zbliżonych. Na przykład rzeźby w drewnie
nie wykraczają zazwyczaj poza przedstawienia pojedynczych figur. Zwielokrotnianie
postaci, jakie znamy w scenach zbiorowych ze sztuk wielkich nurtów historycznych
Europy i Azji, dokonywane jest najczęściej w granicach monolitycznej bryły. Jej
spoistość — zachowywanie w figurze kształtów klocka — częsty wypadek nie zmie
niania jego naturalnej słupkowej budowy, oto znana cecha rzeźb tych, w y d a w a ł o b y
9
9
Tamże,
s. 15, 18.
35 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I I
546
RECENZJE
się, n i e p o r ó w n y w a l n y c h kręgów sztuki. W jednym i drugim • kręgu poznajemy
owe wyraziste, lapidarne cięcia jako wynik trwania przy zasadach najporęczniejszego krojenia drewna, te same tendencje geometryzacji kubistycznej i wreszcie
owe deformacje ukształtowane pod w p ł y w e m silnego oddziaływania niekontrolo
wanych czynników procesu twórczego.
Mimo dyskusyjnych niektórych ujęć i uwag autora praca jego spełnia ważną
rolę w upewnieniu się, że sztuka, o jakiej m ó w i m y , swoimi różnicami oddziaływuje
może z mniejszą siłą aniżeli cechami powtarzającymi s i ę — wspólnymi. Jest to re
zultatem ujmującej pasji badawczej autora w odszukiwaniu wspólnego tonu sty
listyki dzieł. Należy zatem żywić wdzięczność wobec autora za jego pełny oddania
w y s i ł e k przybliżenia czytelnikowi polskiemu tajemnic sztuki kontynentu, którego
rola dziejowa w chwili obecnej nabiera coraz większego znaczenia. Sztuka
Afryki
rozbudza szerszą refleksję poznawczą, ułatwiającą pogłębienie doświadczeń zdo
bytych w izolowanych centrach kulturowych.
Jacek
Olędzki
Z E S Z Y T Y ETNOGRAFICZNE MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO
zeum Śląskiego we Wrocławiu) t. I , Wrocław 1963, s. 180, ilustr.
(Oddział M u
Problematyka procesów przeobrażeń społeczno-kulturowych w y w o ł a n y c h powo
jenną migracją na ziemie zachodnie i północne uzyskuje w coraz poważniejszym
stopniu należną jej pozycję w pracach badawczych i piśmiennictwie etnograficz
nym. Recenzowana praca stanowi godną odnotowania publikację z tej niedostatecznie
do niedawna rozwijanej dziedziny badań, dostarczając nie tylko nowych, cennych
materiałów, ale i interesujących propozycji metodycznych.
Tom przygotowany został przez grupę etnografów wrocławskich, przy czym jego
inicjatorem jest K . K w a ś n i e w s k i , autor m. in. zamieszczonego w pracy artykułu
podsumowującego, propagator przyjętej we wszystkich artykułach metody staty
stycznej.
Na treść omawianej książki składają się opracowania: Zofii Staszczak,
Kształto
wanie się współczesnej
kultury ludowej na Ziemiach Zachodnich na przykładzie
dwu
wsi powiatu kłodzkiego
(s. 9—79), Krzysztofa K w a ś n i e w s k i e g o , Z badan nad kulturą
ludową reemigrantów
polskich z Bośni (s. 81—104), Magdaleny Meysner-Rostworowskiej, Z badań nad kulturą
ludową reemigrantów
polskich z Rumunii na Dolnym
Śląsku
(s. 105—127), Kazimierza Pudło i Tomasza Skarżyńskiego, Z badań nad
kulturą
ludową reemigrantów
polskich z Francji (s. 129—145), Krystyny Hofman -Liandzis i Kazimierza Pudło, Z badań nad kulturą
ludową emigrantów
greckich
na Dolnym Śląsku (s. 147—162), oraz Krzysztofa K w a ś n i e w s k i e g o , Adaptacja kultu
rowa ludności na Dolnym Śląsku po 1945 roku a etnograficzne badania
społeczności
niejednolitych kulturowo (s. 163—180).
Przedmiotem szczególnego zainteresowania autorów książki są grupy o ostro
zarysowanej specyfice kulturowej, będące nosicielami regionalnych kultur polskich
poważnie przekształconych w wyniku oddziaływania obcych grup etnicznych, czy
też jak, np. w wypadku emigrantów greckich, grupa o kulturze niepolskiej. Wybór
to niesłychanie atrakcyjny i jednocześnie uzasadniony, gdy w e ź m i e się pod uwagę
cel badań, jakim jest poznanie mechanizmu procesów adaptacyjnych i integracyjnych
w nowym środowisku oraz określenie zdolności przystosowawczych poszczególnych
grup. Wyraziście zarysowana specyfika kulturowa badanych grup, kontrastowych
w stosunku do otoczenia, stwarza dogodne warunki badań nad teorią przeobrażeń
RECENZJE
547
kulturowych. Walor źródłowy publikacji, oczywisty już dzisiaj, tym w y ż e j oceniony
zostanie w przyszłości przez monografistów poszczególnych grup osadniczych.
Oczywiście w ó w c z a s , gdy przedmiotem obserwacji są rozproszone na nowym
terenie grupy związane w s p ó l n y m pochodzeniem, badacz w wielu wypadkach
świadomie abstrahuje od nowo ukształtowanych społeczności lokalnych, w których
podstawą tworzenia się nowych więzi jest fakt współżycia na określonym, w s p ó l n y m
terytorium, tym bardziej że przyjęto założenie koncentracji uwagi, w przypadku
grup reemigranckich, na okresie emigracji. Dlatego doskonałym uzupełnieniem tomu
jest cenne studium Z. Staszczak, dla której przedmiotem badań jest nie grupa
wspólnego pochodzenia, a społeczność wiejska. Reprezentowany w artykule Z. Stasz
czak sposób widzenia daje możliwości, których pozbawione są w dużej mierze ba
dania uprzednio przedstawione, a mianowicie pokazania procesów integracyjnych,
procesów tworzenia się coraz bardziej jednolitych kulturowo społeczności lokalnych.
Z. Staszczak wybrała do badań dwie wsie w pow. kłodzkim. Obie wsie posia
dają mniej więcej jednorodną strukturę pochodzeniową ludności. Obok autochtonów
zamieszkują je grupy repatriantów, osadników z Żywiecczyzny oraz osadników
z innych terenów Polski. Procesy integracji były w badanych wsiach (materiały
pochodzą z lat 1960—1961) dalekie od zakończenia i, jak się wydaje, opóźnione
w porównaniu z większością wsi na ziemiach zachodnich i północnych. Za przejaw
braku integracji społecznej badanych środowisk można uznać, nie generalizując
zresztą jego znaczenia, opisany przez autorkę fakt niewý1;worzenia się zwyczaju
uczestniczenia całej wsi w pogrzebach. Książka byłaby bardziej reprezentatywna
dla procesów adaptacyjnych i integracyjnych na wsi dolnośląskiej, gdyby zna
lazła się w niej również analiza wsi zamieszkałej wyłącznie przez osadników.
Na uporządkowany metodycznie i szczegółowy obraz wsi badanych przez
Z. Staszczak złożył się, zawarty w kolejnych rozdziałach artykułu, opis środowiska
geograficzno-gospodarczego, zasobów tradycyjnego inwentarza kulturowego posz
czególnych grup oraz procesu adaptacji kulturowej, przy czym ostatni ten rozdział
autorka rozbiła na podrozdziały omawiające mechanizm wzajemnych k o n t a k t ó w
kulturowych, selekcję inwentarza kulturowego oraz zmiany w wyniku konfrontacji
inwentarza kulturowego różnych grup. Uwagi końcowe, oparte w dużej mierze na
tabelach statystycznych, zawierających dane o zachowanych, utraconych i zapo
życzonych przez poszczególne grupy mieszkańców wsi faktach kulturowych, pozwa
lają przedstawić charakterystykę poszczególnych tych grup. Jako najbardziej
dynamiczną w zakresie przemian kulturowych autorka wymienia grupę repatrian
tów, przy czym pewnym brakiem wydaje się niewyodrębnienie chociażby głównych
grup wśród osadników przybyłych z różnych przecież terenów b. wschodnich
kresów Polski. Materiały o kapitalnej wartości zebrane jako dokumentacja proce
s ó w przeobrażeń kulturowych w badanych wsiach zyskałyby, gdyby zaopatrzono
je w dokładniejsze metryki chronologiczne. Można by dyskutować, czy szczęśliwe
jest określanie poszczególnych grup m i e s z k a ń c ó w badanych wiosek, takich jak
autochtoni, repatrianci i osadnicy z terenów Polski, jako grup etnicznych (por.
tabl. na s. 16—17) i pisanie o dość złożonej strukturze etnicznej w badanych wsiach
(s. 52). W innych wypadkach autorka używa zresztą terminu grupy ludnościowe.
K . K w a ś n i e w s k i za przedmiot badań obrał grupę reemigrantów polskich
z Bośni. Obiekt badania stwarza duże możliwości w zakresie podjętej przez autora
analizy kulturowych n a s t ę p s t w migracji. Interesująca go grupa przemieszczała się
przecież dwukrotnie, przy czym zmiana środowiska kulturowego była dość kon
sekwentna. Do czynników komplikujących badania w przypadku grupy bośniackiej
należy zaliczyć dość odległy okres migracji z Polski (lata 1890—1906), utrudniający
548
RECENZJE
odtworzenie pierwotnego wyposażenia kulturowego przesiedleńców oraz mieszany
charakter grupy migrantów, pochodzących nie tylko z różnych powiatów Galicji
Wschodniej, ale również z zaboru rosyjskiego. Istniejące możliwości zostały w pełni
wykorzystane. Otrzymaliśmy cenne' studium przeobrażeń w kulturze emigrantów
polskich na terenie Bośni oraz przyczynek do perypetii kulturowych po repatriacji.
T e n ostatni powojenny okres historii badanej grupy został wyraźnie podporządko
wany zadaniom możliwie wszechstronnnego poznania okresu pobytu emigrantów
w Bośni. K . K w a ś n i e w s k i e g o nie interesuje całokształt przeobrażeń kulturowych,
jakim podlega grupa bośniacka na Dolnym Śląsku, do czego zresztą upoważnia go
tytuł opracowania i ustalony dla artykułów o grupach reemigranckich zakres,
a zachowanie się f a k t ó w kulturowych wyniesionych z terenów polskich i prze
t r w a ł y c h przez okres osadnictwa w Bośni oraz tam nabytych po przeniesieniu się
reemigrantów na Dolny Śląsk. Wnioski końcowe oparto na wynikach tabeli, w k t ó
rej ujęto 152 fakty kulturowe: polskie, utrzymane w Bośni, serbskie, przejęte
w Bośni oraz zaobserwowane u Serbów, a odczuwane jako obce.
Grupa reemigrantów polskich z Rumunii opuściła tereny pochodzenia w okresie
jeszcze bardziej odległym w porównaniu z grupą bośniacką. Pierwsi osadnicy,
górale z okolic Czacy, pojawili się na Bukowinie około 1803 г., a ruch emigracyjny
innych grup osadników polskich, przede wszystkim z Rzeszowskiego, nie był
jeszcze zakończony na początku X X w. Przedmiotem zainteresowania badaczki
grupy rumuńskiej Magdaleny Meysner-Rostworowskiej, podobnie jak w uprzednim
artykule, jest zachowanie się e l e m e n t ó w kultury w warunkach dwukrotnej m i
gracji. Autorka szuka odpowiedzi na pytanie, które elementy kulturowe stanowiące
wyposażenie grupy sprzed przesiedlenia się na teren Bukowiny były tam użytko
wane i czy zostały zachowane na Dolnym Śląsku. Druga grupa zagadnień dotyczy
e l e m e n t ó w nabytych w wyniku zmiany środowiska
geograficzno-kulturowego.
W pracy najobszerniej naświetlone zostały przeobrażenia kulturowe migrantów na
•terenie Rumunii, w związku z czym i ten artykuł nazwać można cennym opraco
waniem historii kultury jednej z grup osiedlonych na Dolnym Śląsku.
Grupa reemigrantów polskich z Francji, omówiona w kolejnym artykule
K . Pudło i T . Skarżyńskiego, różni się zdecydowanie od grup poprzednio analizo
wanych. Różnica ta polega przede wszystkim na odmienności środowiska, do
którego kierowali się migranci, środowiska rozwiniętego społecznie i gospodarczo
w porównaniu z terenami opuszczonymi. Emigranci przy tym nie objęli gospodarstw
samodzielnych, ale stali się pracownikami najemnymi. Autorzy artykułu objęli
zresztą wywiadami również ludzi, którzy we Francji pozostawali w środowiskach
miejskich i w ten sposób przedmiotem badań stało się oddziaływanie kultury
miejskiej, noszącej często walor ogólnonarodowy. Lektura tego właśnie artykułu,
bardziej niż pozostałych, rodzi odczucie braku ustalenia, jak autorzy rozumieją,
powszechnie, ale różnoznacznie stosowane pojęcie „kultura ludowa".
Grupa emigrantów greckich, będąca przedmiotem badań w artykule K . L i a n dzis i K . Pudło, to jedyny wśród opracowanych w tomie zespół różny etnicznie,
nie mający przed przybyciem w roku 1950 na Dolny Śląsk kontaktów z kulturą
polską. Charakter owej grupy, a co za tym idzie procesów adaptacyjnych i integra
cyjnych w polskim środowisku, określa nie tylko ich odmienność etniczna, ale
i fakt, że jest to grupa b. partyzantów, a więc ludzi połączonych więzami ideologiczno-politycznymi o dość swoistej strukturze wieku, płci i pochodzenia społecz
nego i regionalnego. Nie bez znaczenia dla procesów przemian kulturowych, którym
podlegali, jest sytuacja, że na Dolnym Śląsku nie stworzyli w i ę k s z y c h skupisk
i osiedli przede wszystkim w miastach. Autorzy stwierdzają w podsumowaniu, że
RECENZJE
549
emigranci greccy zachowują w dużej mierze swą odrębność kulturową, a przeobra
żenia są raczej rezultatem samodzielnego rozwoju grupy greckiej, przystosowania
się do nowych w a r u n k ó w niż styczności ze środowiskiem polskim (s. 160).
Ostatni w tomie artykuł K . K w a ś n i e w s k i e g o , Adaptacja kulturowa ludności na
Dolnym Śląsku
a etnograficzne
badania społeczności
niejednolitych
kulturowo,
zasługuje na szczególną uwagę, zawiera on bowiem uzasadnienie przyjętej przez
wszystkich autorów książki metody, a ponadto podsumowanie artykułów s z c z e g ó
łowych. Stwierdzając nieprzydatność metody kartograficznej dla badań społeczności
osadniczych niejednolitych kulturowo, autor podkreśla wartości
zastosowanej
w tomie metody, nazwanej przezeń pośrednią metodą statystyczną. Drogi jej
udoskonalenia wiodą, zdaniem autora, poprzez poprawę metodyki badań tereno
wych (prowadzenie w y w i a d ó w z uwzględnieniem struktury płci, wieku, rozwar
stwienia społecznego itd. w ramach obserwowanej społeczności) i gromadzenie
bardziej obfitych materiałów, a z drugiej strony poprzez nowe opracowanie
systematyki kultury ludowej. Przyjęty w pracy tradycyjny podział na kulturę
materialną, społeczną i duchową nie stwarza, jak stwierdza K . K w a ś n i e w s k i ,
precyzyjnych możliwości analizy przeobrażeń we współczesnej kulturze ludowej
społeczności cywilizowanych.
Jeden z w a l o r ó w prezentowanej metody statystycznej, a mianowicie m o ż l i w o ś ć
p o r ó w n a w c z e j analizy w y n i k ó w z badań poszczególnych grup, wykorzystuje autor
dla zbiorczego przedstawienia ustaleń z poszczególnych artykułów szczegółowych.
Przy pomocy czterech tablic statystycznych i komentarza K . K w a ś n i e w s k i stara s i ę
określić stopień dynamiki kulturowej poszczególnych grup. Pierwsza tablica z a
wiera zestawienie cech środowiska geograficznego, gospodarczego i społecznego,
w których pozostawały badane grupy. Można się z niej zorientować, jak kształtuje
się u poszczególnych grup stosunek środowiska zastanego na Dolnym Śląsku do
pozostawionego. Tabela I I , o podstawowym znaczeniu dla całego tomu, zestawia
dane dotyczące inwentarza kulturowego poszczególnych grup. W jej kolejnych
rubrykach przedstawiono elementy kulturowe badanych grup utrzymane do dzisiaj,
utracone po roku 1945, odczuwane jako obce u innych oraz zapożyczone. Należy
przypomnieć, ż e w związku z ustalonym dla grup reemigrantów zakresem pracy
na ogół nie b y ł y rejestrowane zapożyczenia kulturowe z okresu powojennego.
W świetle tabeli najbardziej dynamiczną okazała się grupa grecka. Ostatnie tabele
zmierzają do ustalenia wskaźnika adaptacji zbadanych grup ludności na Dolnym
Śląsku i i c h ' wskaźnika integracji kulturowej w różnych miejscach zamieszkania.
Trzeba wyjaśnić, że pojęcia adaptacji i integracji kulturowej rozumiane są tutaj
w ę ż e j w porównaniu z innymi pracami o przeobrażeniach społeczno-kulturowych
na ziemiach zachodnich i północnych. Adaptacja kulturowa jest w artykule pojęta
jako zjawisko biernego przystosowania się do nowego środowiska i wyrażona
у
wzorem n = -> przy czym x = ilości e l e m e n t ó w utrzymanych z tradycyjnego inwen
tarza danej grupy, а у = ilości e l e m e n t ó w zarzuconych. Z tabeli wynika, że n a j
w y ż s z y , stopień tak rozumianej adaptacji kulturowej w ł a ś c i w y jest reemigrantom
z Rumunii. Przyjęty wskaźnik integracji kulturowej obliczono w e d ł u g tego samego,
co i wskaźnik adaptacji wzoru, przyjmując, że x = sumie inwentarza kulturowego
innych grup, zaobserwowanych i ocenionych jako obce, а у = sumie zapożyczeń
kulturowych. Zgodnie z przyjętym założeniem wskaźnik ó w obliczono dla terenu
Dolnego Śląska jedynie u grup, które bezpośrednio tu przybyły ze stron rodzimych
i autochtonów, natomiast u reemigrantów m ó w i on o przeobrażeniach na emigracji.
W świetle danych tabeli n a j w y ż s z y wskaźnik integracji wykazuje grupa emigrantów
greckich.
550
RECENZJE
Przedstawiona w recenzowanej pracy metoda analizy statystycznej społecz
ności niejednolitych kulturowo na ziemiach zachodnich i północnych godna jest
stać się przedmiotem szerokiego zainteresowania i dyskusji. Zastosowanie statystyki
w badaniach etnograficznych do obserwacji dynamiki przeobrażeń kulturowych
winno przynieść szereg korzyści, takich jak m. in. możliwość analiz p o r ó w n a w
czych, dalsze uściślenie metodyki badań terenowych niezbędne przy stosowaniu
statystyki czy dyskusje metodologiczne w rodzaju podjętej przez K . Kwaśniewskiego
rewizji przydatności przyjętej systematyki kultury. Własne uwagi do zastosowanej
w recenzowanej książce metody statystycznej ograniczę do d w ó c h zagadnień:
I. Dobór jednostek statystycznych. W zabiegach statystycznych operuje się
elementami kulturowymi nierównej wartości. Obok faktu noszenia chustek wiąza
nych pod brodą mamy fakt użytkowania pługów żelaznych kowalskiej roboty, obok
faktu hodowli owiec zużytkowano do celów statystycznych fakt budowania szałasów
z trzciny lub cienkich berwion; niektóre z e l e m e n t ó w kulturowych stanowiących
jednostki statystyczne są reliktami, inne elementami kultury ż y w y m i i o dużym
znaczeniu, jedne częścią składową obrzędów, inne zespołem obrzędowym. Nie trzeba
chyba szczegółowych rozważań, aby w y k a z a ć , jak bardzo podane fakty różnią się
swoim miejscem w owej funkcjonalnej całości, którą nazywamy kulturą. Zdaniem
moim w a ż n y m warunkiem przed przystąpieniem do wykorzystania e l e m e n t ó w k u l
tury jako jednostek statystycznych jest sporządzenie choćby w s t ę p n e j ich syste
matyki z podziałem na kategorie o zbliżonej ilości powiązań i możliwościach od
działywania na kulturę. Argumentacja autorów, że różna wartość e l e m e n t ó w
kulturowych zastosowanych w celach statystycznych może się w y r ó w n a ć przy ze
stawieniu w i ę k s z e j ich ilości, zwiększa zaufanie do w y n i k ó w osiągniętych w ta
belach.
I I . Ujemne skutki, jakie pociągnęłoby postulowanie wyłącznego czy uprzywi
lejowanego stosowania metody statystycznej w badaniach nad kulturą. Nie jest to
krytyka autorów książki, realizujących przecież jasno określony cel: pokazania
przydatności metod statystycznych w badaniach na ziemiach zachodnich, tam gdzie
zawodzi metoda kartograficzna, z zamiarem zobiektywizowania ujęć porównawczych,
a raczej refleksja na marginesie książki. Podporządkowanie badań terenowych
i konstrukcji artykułów w recenzowanej książce celom statystycznym sprawiło,
że obraz kultury badanych grup pokazany został w postaci zatomizowanej, prze
kształcił się w niektórych opracowaniach nieomalże w rejestr inwentarza kultu
rowego, który jest jednocześnie wykazem jednostek statystycznych. Położenie n a
cisku na badaniach prowadzących do takich konsekwencji oddaliłoby nas od
uzyskania obrazu kultury będącej funkcjonalną całością, w której poszczególne
elementy kulturowe istnieją nie same dla siebie, a poprzez ich powiązania z i n
nymi.
Publikacja nie jest wolna od niedopatrzeń natury wydawniczej. Książka nie
ukazała się w roku 1963, jak informuje okładka i strona tytułowa, a na początku
1965. Czytelnik nie będzie mógł ustalić tego faktu, gdyż w metryce drukarskiej
brak daty zakończenia druku. Uzasadnione byłoby przy publikacji tego typu,
stanowiącej zwartą treściowo i metodycznie całość, uzupełnienie tytułu wydaw
nictwa podtytułem. Brak informacji, czy zdanie z opaski: Procesy adaptacji i in
tegracji społeczno-kulturowej
wsi dolnośląskiej,
można traktować jako ó w pod
tytuł. Wyjątkowo skomplikowana jest struktura wydawnictwa: „Zeszyty Etno
graficzne" (t. I) stanowią jednocześnie t. I I z. 2 „Roczników Etnografii Śląskiej".
Książka wartościowa zarówno, co już podkreślono, jako publikacja cennych,
niepowtarzalnych materiałów z procesów przeobrażeń kulturowych na ziemiach
RECENZJE
551
zachodnich i północnych, a z drugiej strony jako interesująca propozycja meto
dyczna, uzyska zapewne w piśmiennictwie etnograficznym pozycję należną jej,
przede wszystkim dzięki metodycznemu nowatorstwu. Zaangażowanie autorów, pasja,
z jaką w trudnych warunkach realizowali swe ambitne zamierzenia, nadaje pracy
walor dodatkowy.
Zbigniew Jasiewicz
BIULETYN
INFORMACYJNY
MUZEUM
BUDOWNICTWA
LUDOWEGO
W S A N O K U , 1964—1966 (od 1966 r. „Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego
w Sanoku"), Sanok.
Pojawienie się nowego wydawnictwa muzealnego —. „Biuletynu Informacyjnego
Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku" — organu przekazującego doświad
czenia i wyniki pracy skansenu sanockiego zasługuje na życzliwą uwagę.
Muzeum to jest placówką eksperymentalną wypracowującą metody w zakresie
dokumentacji naukowej, rozbiórki obiektów, metod składowania, konserwacji, ma
gazynowania, wykonawstwa.
Jak głosi karta tytułowa pierwszego numeru, g ł ó w n y m celem „Biuletynu" jest
informacja o pracy i doświadczeniach skansenu sanockiego, mająca służyć tego typu
placówkom w Polsce. Nadto redakcja zamierza publikować artykuły i opracowania
głównie w oparciu o obszarne materiały terenowe, znajdujące się w archiwum
Muzeum, a dotyczące budownictwa ludowego i w ogóle kultury ludowej połud
niowej części woj. rzeszowskiego. Poza tym „Biuletyn" będzie zamieszczał komu
nikaty -o przedsięwzięciach i imprezach kulturalnych mających związek z proble
matyką Muzeum. Tak ustalone ramy zainteresowań czasopisma były realizowane
w wydanych trzech kolejnych numerach.
Pierwszy numer ukazał się w lutym 1964 г., następny w lutym 1965 г., kolejny
w czerwcu 1966 r. pod zmienionym tytułem „Materiały Muzeum Budownictwa L u
dowego w Sanoku", ponieważ wydawnictwo nie ukazuje się jako regularnie wy
chodzące czasopismo. Ostatni zeszyt zawiera materiały z ogólnopolskiego seminarium
poświęconego problemom konserwacji drewna zabytkowego oraz wykonywaniu
inwentaryzacji b u d y n k ó w przeznaczonych do przeniesienia, odbytego w Sanoku
w dniach 6—9 V I 1965 r. Celem seminarium o charakterze roboczym i szkoleniowym
było zaznajomienie uczestników z metodami konserwacji drewna i sposobami wy
konywania inwentaryzacji budownictwa ludowego stosowanymi w M B L w Sanoku.
Tematyka artykułów zamieszczonych w „Biuletynie" koncentruje się wokół
trzech zagadnień: 1) organizacja i zagospodarowanie parku etnograficznego w S a
noku, 2) konserwacja zabytków, 3) inwentaryzacja zabytkowych obiektów. N a j w i ę
cej uwagi poświęcono dwu pierwszym zagadnieniom.
Spośród artykułów należących do pierwszej grupy zagadnień należy przede
wszystkim wymienić artykuł Ksawerego Piwockiego, pt. Parki etnograficzne i mu
zea pod otwartym niebem i , otwierający „Biuletyn". Autor kreśli w ogólnym zary
sie historię powstania skansenów na tle przemian ekonomicznych i społecznych
w Europie. Piwocki jest zdania, że M B L w Sanoku stało się wzorową placówką
przede wszystkim dzięki oparciu się jej Rady Naukowej o instrukcję I C O M - u (In
ternational Comitee of Museums przy U N E S C O ) w sprawie skansenów, uchwalonej
w 1957 r. Oczywiście wskazania tej instrukcji są realizowane w miarę możliwości
organizacyjnych i finansowych z uwzględnieniem specyfiki terenu.
1
„Biuletyn Informacyjny Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", nr 1,
1964, s. 2—4.
552
RECENZJE
Historię sanockiego skansenu i jego organizację szeroko omawia dyrektor Mu
zeum, Aleksander R y b i c k i . Tak więc autor przypomina, że południowa Rzeszowszczyzna znalazła się w szczególnie ciężkich warunkach w czasie I I wojny i bez
pośrednio po jej zakończeniu. Zniszczenia wojenne, migracje ludności, walki
z bandami UPA, n a p ł y w nowych e l e m e n t ó w etnicznych niosących nowe wartości
kulturowe powodowały, że niszczały często bardzo wartościowe zabytki ludowej
architektury i w ogóle kultury ludowej. W 1958 r. z inicjatywy konserwatora
wojewódzkiego, jakże cennej w tej sytuacji, powstało Muzeum Budownictwa Ludo
wego w Sanoku obejmujące swą działalnością cztery grupy etnograficzne: Pogórzan,
Dolinian, Ł e m k ó w i Bojków. Należy żałować, że pierwszy numer „Biuletynu" nie
przynosi mapy zasięgu działalności Muzeum przedstawiającej geograficzne roz
mieszczenie wymienionych grup etnograficznych. Byłoby to bardzo pożyteczne
w związku z dużym nasileniem badań regionalnych południowej części woj.
rzeszowskiego prowadzonych nie tylko przez skansen sanocki.
2
Skansen usytuowano na obszarze liczącym około 40 ha. Stanie tutaj 85 obiektów
reprezentujących architekturę świecką i sakralną wsi dziewięciu południowych po
w i a t ó w woj. rzeszowskiego. Obecnie wystawiono dziesięć obiektów. Zabudowa skan
senu przewiduje także budynki administracyjno-gospodarcze, salę odczytową, punkt
żywienia, parkingi itp. Otwarcie całkowicie gotowej ekspozycji przewiduje się na
rok 1980.
Omawiając obiekty znajdujące się w muzeum autor popełnił pewne nieścisłości.
I tak należy sprostować, że chałupa dworskiego wyrobnika z Niebocka nie jest kurna,
lecz półkurna (dym wyprowadza z pieca specjalny przewód do sieni). Nadto z wielką
ostrożnością należy odnieść się do datowania na rok 1691 części mieszkalnej chałupy
z Dąbrówki Ruskiej. Wprawdzie taka data widnieje na tragarzu, wiadomo jednak,
że zdarzało się przenoszenie tragarza do nowo wznoszonych chat z domów star
szych; w tym wypadku wskazuje na to fakt, że drewno użyte do budowy ścian
było już w tym celu wykorzystywane. Stosunkowo mało miejsca poświęcił Rybicki
zagadnieniu kryteriów doboru obiektów do skansenu, a zupełnie pominął nie mniej
istotne zagadnienie wyposażania w n ę t r z w eksponowanych obiektach budownictwa.
Stanisław Szczęk w referacie Problemy kompozycji
krajobrazu
parku etno
graficznego w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
scharakteryzował pod
w z g l ę d e m fizjograficznym teren przyszłego skansenu. Teren ten stwarza w szero
kim zakresie szansę dla rekonstrukcji zabytkowego krajobrazu wsi polskiej p o ł u d
niowej Rzeszowszczyzny. Zakomponowanie obiektów w poszczególnych częściach
parku z uwzględnieniem pierwotnej sytuacji budynku in situ nie nastręcza większych
trudności z uwagi na duże zróżnicowanie rzeźby terenu.
Przebieg prac przy rozbiórce i przewożeniu obiektów do skansenu począwszy
od wyboru budynku, wizji lokalnej, a skończywszy na montażu obiektu w parku
i odtwarzaniu pierwotnego mikropejzażu relacjonuje w swym referacie Leszek
3
A. R y b i c k i , Początki istnienia Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku,
ibid., s. 4—7. Autor rozwinął ten temat w obszernym referacie, pt. O problemach
organizacji muzeów pod otwartym niebem na przykładzie
Muzeum
Budownictwa
Ludowego
w Sanoku, „Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku",
czerwiec 1966, s. 11—16, w y g ł o s z o n y m na ogólnopolskim seminarium w Sanoku.
Rybicki skoncentrował się tu przede wszystkim na dokładnym omówieniu działal
ności trzech działów Muzeum: architektury ludowej, konserwatorskiego i konserwatorsko-budowlanego.
„Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", czerwiec 1966,
s. 17—18.
2
3
553
RECENZJE
4
Smoczkiewicz . Autor przedstawia m.in. szereg trudności w zakresie przepisów
administracyjnych i finansowych, na jakie natrafiają muzea skansenowskie, których
specyfika nie znalazła jeszcze odbicia w przepisach prawa budowlanego.
Jednym z celów omawianego wydawnictwa jest udostępnienie doświadczeń
i materiałów Muzeum w dziedzinie konserwacji zabytkowych obiektów. Drugi
zeszyt całkowicie poświęcony tym problemom otwiera artykuł A. Rybickiego
przedstawiający działalność placówki konserwatorskiej od chwili założenia skansenu.
Pracę nad zabezpieczaniem zabytkowych obiektów znacznie utrudniał skromny
zestaw metod konserwacji drewna zabytkowego, które by pozwalały uniknąć zmian
cech eksponatu zgodnie z najnowszymi założeniami muzealnictwa. Do osiągnięć tej,
placówki należy właśnie wypracowanie najwłaściwszej metody konserwacji drewna
zabytkowego. Obecnie Dział Konserwatorski Muzeum kierowany przez mgr. Woj
ciecha Kurpika posiada dwie pracownie. Jedna zajmuje się konserwacją z a b y t k ó w
ruchomych i pracą badawczą, druga bieżącą konserwacją drewna budowlanego
i eksperymentami w zakresie ochrony drewna oraz zabezpieczenia przeciwpożaro
wego. Dział konserwatorski wykonuje poza tym prace zabezpieczające w zakresie
malarstwa ściennego, sztalugowego, metalu, szkła, porcelany, tkaniny, ceramiki
i kamienia. Wart odnotowania jest też fakt, że pracownia służy pomocą i radą
innym muzeom woj. rzeszowskiego oraz instytucjom posiadającym zabytki wy
magające konserwacji. Na • taką skalę zakrojona działalność pracowni konserwa
torskiej pozwala mieć nadzieję, że wiele cennych zabytków zostanie uratowanych
od niechybnego zniszczenia.
Techniczną stroną konserwacji i zabezpieczania zabytkowego drewna, interesu
jącą dla fachowców, zajmuje się Michał Czajnik i Wojciech Kurpik.
Michał Czajnik, w referacie pt. Czynniki biologiczne powodujące
rozklad i nisz
czenie obiektów
zabytkowych oraz środki
i metody zabezpieczania,
odgrzybiania
i zwalczania owadów , przedstawia na podstawie własnych, wieloletnich doświadczeń
częściej występujące gatunki grzybów i owadów, szkodników drewna oraz charak
teryzuje metody zabezpieczania przed nimi obiektów. Referat ilustrują tablicediagnostyczne najważniejszych grzybów domowych i o w a d ó w niszczących drewno.
W. Kurpik w artykule Niektóre
problemy konserwacji
zabytkowego
drewna
budowlanego w Muzeum Budownictwa
Ludowego w Sanoku
koncentruje się na
opisie w ł a ś c i w y c h zabiegów konserwatorskich, którym poddaje się obiekt, począwszy
od rozbiórki i przewiezienia go do skansenu, a skończywszy na pracach w y k o ń c z e
niowych przy zmontowanym budynku. Zabiegi te mają na celu zniszczenie g r z y b ó w
i o w a d ó w toczących drewno, utwardzenie materiału i zachowanie autentycznej,
starej faktury.
Szczegółowy opis impregnacji, jej przebieg z wyszczególnieniem rodzajów i cech
impregnatów drewna stosowanych w M B L , plombowania i flekowania w wypadku,
w i ę k s z y c h ubytków drewna, znajdujemy w referacie W. Kurpika, Utwardzanie
E
6
7
4
L . S m o c z k i e w i c z , Metody i organizacja prac przy przenoszeniu
obiektów
zabytkowych budownictwa ludowego — na podstawie doświadczeń
Muzeum Bu
downictwa Ludowego w Sanoku, ibid., s. 46—57.
A. R y b i c k i , Organizacja pracowni konserwatorskiej
Muzeum
Budownictwa
Ludowego w Sanoku, „Biuletyn Informacyjny Muzeum Budownictwa Ludowego
w Sanoku", 1965, s. 1—4.
„Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", czerwiec 1966
s. 19—26.
„Biuletyn Informacyjny Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", 1965
s. 5—11.
5
6
r
7
r
554
RECENZJE
zniszczonego drewna przy pomocy żywic syntetycznych.
Wykonywanie plomb trocinowo-żywicznych .
Artykuł M. Czajnika i W. Kurpika, pt. Konserwacja cerkwi w Uluczu*, zawiera
sprawozdanie z przebiegu prac konserwatorskich w cerkwi w Uluczu, pow. Brzozów.
Cztery lata trwająca konserwacja przywróciła jednej z najstarszych cerkwi w Pol
sce (budowana w latach 1510—1517) jej dawny wygląd. W artykule odczuwa się
brak historii obiektu, która by m.in. uwzględniała dokonywane zmiany i przeróbki
obiektu oraz omówienie źródeł ikonograficznych, stanowiących podstawę do re
konstrukcji zniszczonych części cerkwi.
W czasie prac konserwatorskich w cerkwi przeprowadzono też konserwację
malowideł, jej przebieg relacjonuje Hanna Markowska w artykule Przeniesienie
malowideł ściennych w cerkwi drewnianej w Uluczu z zastosowaniem tzw. „suchego
montażu" (1962—1964) . Montaż ten pozwala na uniezależnienie malowideł od
ruchów nowej ściany i umożliwia oddzielne ich eksponowanie. T a ciekawa, nie
mająca u nas precedensu metoda znakomicie zdała egzamin i stanowi duży sukces
w dziedzinie konserwacji malowideł ściennych.
P e w n ą monotonię konserwatorskich opracowań przerywa interesujący artykuł
E . Dwornik-Gutowskiej pt. Polichromia cerkwi w Uluczu .
Autorka, opierając się
na w ł a s n y c h badaniach i literaturze przedmiotu, analizuje polichromię od strony
artystyczno-formalnej i warsztatowej. W konkluzji dochodzi do wniosku, że malo
w i d ł a w cerkwi powstały w drugiej ćwierci X V I I w., wykonane przez anonimowego
twórcę na zamówienie miejscowej rodziny wiejskiej. Słusznie też zauważa, że
sztuka cerkiewna tych czasów była przede wszystkim sztuką ludową, tworzyli ją
bowiem ludowi artyści środkami trafiającymi do wiejskich odbiorców. Artykuł ten
wnosi niewątpliwie wartościowy wkład do poznania ściennego malarstwa cerkiew
nego.
Zagadnieniem inwentaryzacji budownictwa ludowego, tak w a ż n y m w działal
ności naukowej Muzeum, zajmują się Leszek Smoczkiewicz i Wojciech Jankowski.
Smoczkiewicz w oparciu o doświadczenia M B L omawia trudności związane ze spo
rządzeniem tzw. inwentaryzacji skróconych budownictwa ludowego. Autor zamiesz
cza instrukcję do sporządzania tych inwentaryzacji wraz z wyczerpującym komenta
rzem. Referat opatrzono trzema tablicami przedstawiającymi poprawną inwen
taryzację skróconą, przykłady dobrych i złych r y s u n k ó w architektonicznych oraz
rodzaje budulca drewnianego.
Zagadnieniem o doniosłym znaczeniu są zasady sporządzania tzw. inwentary
zacji skansenowskich będących podstawą przy przenoszeniu obiektów do parku
etnograficznego. Obowiązują tu specjalne metody pomiaru. Wojciech Jankowski
w referacie Metody wykonywania szczegółowych inwentaryzacji pomiarowych
obiek
tów przeznaczonych do przeniesienia
proponuje specjalne metody pomiaru budyn
k ó w jako najbardziej przydatne w inwentaryzacjach skansenowskich.
Trzeci zeszyt wydawnictwa zawierający materiały seminaryjne przynosi obok
referatów i wypowiedzi poszczególnych dyskutantów także wnioski w y s u n i ę t e na
8
w
n
1 2
1 3
8
„Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", s. 27—30.
„Biuletyn Informacyjny Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", 1965,
s. 11—14.
Ibid., s. 20—25.
и Ibid., s. 14—20.
L . S m o c z k i e w i c z , Inwentaryzacje
skrócone budownictwa ludowego, za
sady wykonywania, kontroli oraz ich znaczenie dla celów naukowych,
„Materiały
Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", czerwiec 1966, s. 30—42.
Ibid., s. 43—45.
9
10
12
13
555
RECENZJE
zakończenie obrad. Brzmią one: „1) opracowanie projektu ramowego regulującego
sprawy finansowo-prawne w muzeach typu parków etnograficznych; 2) uregulowa
nie wszystkich problemów łączących się ze zleceniem przez muzea wykonawstwa
inwentaryzacji szczegółowych; 3) zorganizowanie centralnego zaopatrzenia pracowni
konserwatorskich w niezbędne materiały do konserwacji zabytkowego drewna; 4)
stworzenie na razie choć jednej ruchomej pracowni konserwatorskiej, która obsłu
giwałaby muzea nie posiadające dotychczas w ł a s n y c h środków w tym zakresie;
5) organizowanie praktycznych seminariów szkoleniowych muzeologów z dziedziny
konserwacji przedmiotów zabytkowych .
Na osobną w z m i a n k ę zasługuje zamieszczony w pierwszym numerze „Biuletynu"
statut Muzeum Budownictwa Ludowego w S a n o k u , pierwszy w historii skanse
nowskiego muzealnictwa polskiego. Statut określa m. in. cele i zadania Muzeum,
zakres jego terytorialnej działalności, organizację w e w n ę t r z n ą placówki, zakres dzia
łania jego poszczególnych komórek, wskazuje wreszcie nadrzędne instancje Muzeum.
Pierwszy i drugi numer „Biuletynu" zamykają krótkie komunikaty, których te
matyka jest ściśle związana z działalnością Muzeum. W drugim zeszycie zamiesz
czono Sprawozdanie z pracy MBL w roku 1964 opracowane przez A n n ę Kisielewską.
Sprawozdanie dobrze orientuje w kierunkach działalności Muzeum, wynikach prac
badawczych i konserwatorskich oraz zbiorach muzealnych.
Wszystkie numery wydawnictwa posiadają staranną szatę graficzną, na którą
składają się ciekawe fotografie i rysunki dobrze ilustrujące poszczególne artykuły.
Pożądane byłoby zamieszczanie obcojęzycznych streszczeń artykułów (tylko „Ma
teriały" zaopatrzone są w streszczenia w języku rosyjskim i niemieckim) oraz
uwzględnianie w kronice informacji o pracy innych skansenów polskich.
Trafiając do rąk muzeologów „Biuletyn" winien przyczynić się do usprawnienia
metod i organizacji pracy s k a n s e n ó w polskich, muzeów, które odegrają zasadniczą
rolę w ratowaniu zabytków kultury ludowej. Należałoby zatem wyrazić życzenie,
aby rychło ukazały się dalsze numery „Biuletynu".
Anna
Pytlińska
14
15
CZECHOSŁOWACKIE
KARPACKICH
BIBLIOGRAFIE
ETNOGRAFICZNE
D L A REGIONÓW
Wśród etnograficznych opracowań bibliograficznych, jakie w ostatnich latach
zostały ogłoszone drukiem, liczną grupę stanowią publikacje dotyczące Karpat
i sąsiednich obszarów górskich. T y m samym wiążą się one niewątpliwie z zaini
cjowaną międzynarodową akcją badania kultury ludowej w Karpatach, wokół której
powoli narastają osiągnięcia badawcze. Cennym rozszerzeniem zaplanowanych prac
bibliograficznych, prowadzonych od 1960 r. w związku z powyższą a k c j ą , są
publikowane w tym czasie, chociaż niezależnie od niej, bibliografie dotyczące etno
grafii i folkloru morawskiej części Karpat. Dotychczas ukazało się ich kilka wyda
wanych w serii Bibliografická příloha Věstníku Národopisné společnosti českoslo1
1 Ibid., s. 64.
„Biuletyn Informacyjny Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", nr 1,
1964, s. 7—11.
Bibliografia
historii kultury ludowej Karpat, pod red. M. Gładysza, cz. I :
Materiały
do bibliografii polskiej, Warszawa 1960, ss. 115; cz. I I : Materiały
do bi
bliografii węgierskiej,
cz. I I I : Materiały
do bibliografii jugosłowiańskiej,
Wrocław
1967, ss. 80; R. Z a t к o, Výběrová
bibliografia ludovej kultury karpatskej na Slo
vensku, Bibliografická přiloha Věstníku Národopisné společnosti československé,
z. 5, Praha 1962. ss. 59.
4
15
1
556
RECENZJE
venské. Są to pożyteczne opracowania o charakterze przyczynkarskim dające wykaz
artykułów etnograficznych i folklorystycznych w pojedynczych lub kilku razem
ekscerpowanych periodykach regionalnych Wałaszczyzny i Słowaczyzny Moraw
skiej .
Najpełniejsza z dotychczas opublikowanych dla tej części Karpat, obejmująca
częściowo również materiał uwzględniony w powyżej wspomnianych opracowaniach,
jest bibliografia Ludwika Kunza, pt. Soupis časopiseckých
prací z Valašska a Zá
hoří, 1884—1964, wydana przez Moravské museum v Brně , rozwijające intensywnie
działalność n a u k o w o - b a d a w c z ą i popularyzatorską na obszarze Moraw. Praca Kunza
obejmuje najważniejsze czasopisma tyczące tego niewielkiego regionu związanego
kulturowo z K a r p a t a m i , odznaczającego się od dziesiątków lat ożywioną działal
nością poznawczą. Bibliografia ta w przeciwieństwie do w y ż e j wspomnianych opra
cowań ograniczających się do wyboru materiałów etnograficznych, wyczerpuje całą
zawartość rzeczową, i to kilkunastu czasopism regionalnych.
2
3
4
Opracowanie pełnej bibliografii szczególnie dla tego typu periodyków jest przed
sięwzięciem mozolnym, ale niezmiernie pożytecznym, gdyż uprzystępnia badaczowi
nie tylko wielką ilość materiału etnograficznego, ale także nauk pokrewnych pu
blikowanego w dużym rozproszeniu i m a ł o znanego. Dotarcie bowiem do odpowied
nich pozycji w czasopismach o charakterze regionalnym, o dużym zróżnicowaniu
rzeczowym, zarówno tematyki, jak i formy, nastręcza zazwyczaj wiele trudności.
a. Z a k r e s b i b l i o g r a f i i . Pozycje będące przedmiotem bibliografii w liczbie
2600 tytułów pochodzą z 8 czasopism i 6 publikacji o charakterze periodycznych
wydawnictw zbiorowych i komunikatów, których tematem są szeroko pojęte sprawy
omawianego regionu jako całości bądź jego części, albo nawet pojedynczych miej
scowości. Bibliografia nie obejmuje natomiast publikacji samoistnych, prasy co
dziennej i druków okolicznościowych dotyczących tego obszaru. Nie podaje również
studiów i przyczynków zawartych w czasopismach naukowych i krajoznawczych
odnoszących się do tego regionu, a wydawanych poza nim.
b. C e l b i b l i o g r a f i i . Autor dając pełną informację o zawartości czasopism
miał na celu, jak zresztą zaznaczył w przedmowie, zwrócenie uwagi nie tylko na do
robek miejscowego ruchu naukowego, ale również na kształtowanie się oblicza k u l
turalnego regionu w okresie ostatnich 80 lat. Czasopisma rozpracowane w bibliografii
w y k a z y w a ł y dużą a k t y w n o ś ć na polu badań naukowych, a zwłaszcza w dostar
czaniu materiału źródłowego dla dalszych opracowań monograficznych. Ich zawartość
rzeczowa jest bogatsza pod w z g l ę d e m naukowym niż zazwyczaj w tego rodzaju
czasopismach. Specjalnie zaś w y s t ę p u j e wielka ilość opracowań i przyczynków etno
graficznych i folklorystycznych. Współpracownikami tych czasopism byli poważni
2
V . K a r b u s i c k ý , Soupis etnografických
a folkloristických
příspěvku
v Ča
sopise Českého muzea 1827—1940, Praha 1961; A. i R. J e ř á b k o v i , Soupis etno
grafických
a folkloristických
příspěvků
v Museum Francisceum Annates 1895—1898
a v Časopise Moravského
musea zemského
1901—1938, Praha 1962; t e n ż e , Soupis
etnografických
a folkloristických
příspěvků
v Časopise Matice moravské 1869—1943,
Praha 1964, R. J e ř á b e k , Soupis etnografických
a folkloristických
příspěvků
ve
Sborníku Musejní společnosti
ve Valašskem
Meziříčí 1884—1911, Praha 1964; t e n ż e .
Bibliografie
národopisných
příspěvků
v regionálních
časopisech
Moravského
Slo
vácka, Praha 1964; t e n ż e , Soupis národopisných
příspěvků
v regionálních
časo
pisech Moravského
Valašska, Praha 1966.
L . K u n z , Soupis časopiseckých
prací z Valašska a Záhoří 1884—1964, Brno
1965, ss. 561, wyd. Moravské museum v Brně, etnografický ústav.
Por. F . P o p i o ł e k , Historia osadnictwa w Beskidzie
Śląskim,
Katowice
1939, s. 43; J . M a c ů r e k , Valaši v Západních Karpatech, v 15.-18. století, Ostrava
1959, s. 47 n.
3
4
RECENZJE
557
przedstawiciele nauk społecznych i przyrodniczych. Znajdujemy wśród nich znanych
historyków, historyków literatury i twórczości plastycznej, muzykologów oraz etno
grafów . Należy przy tym podkreślić, że redakcje tych czasopism potrafiły skupić
poza pracownikami nauki sporą grupę korespondentów spośród ludu.
c. C h a r a k t e r y s t y k a c z a s o p i s m . Autor uwzględnił w swojej biblio
grafii pełny zestaw następujących periodyków: „Dědina pod Beskydem", „Dolina
Urgatina", „Hlasy Okresního muzea ve Frenštátě pod Radhoštěm", „Lidová kultura
Východní Moravy", „Naše Valašsko", „Podřevnicko", „Sborník muzejní společnosti
ve Valašském Meziříčí", „Valašsko", „Vsetín — Velké Karlovice", „Výroční zprávy
Krajinského musea ve Vizovicích", „Záhorská kronika", „Zálhotský sborník P a
mátkového spolku v Podhradní Lhotě", „Zprávy Krajského muzea v Gottwaldově",
„Zprávy Okresního muzea ve Valašských Kloboukách". W przedmowie w sposób
zwięzły informuje czytelnika o ich wartości, nie tylko jako odzwierciedlenia życia
kulturalnego i naukowego, ale również intensywności zainteresowania społeczeństwa
w ł a s n y m regionem.
Najstarszym z podanych czasopism jest „Sborník muzejní společnosti ve V a
lašském Meziříčí" (1884—1911), który przez kilka pierwszych dziesięcioleci był jedy
nym tego rodzaju prowincjonalnym pismem popularnonaukowym wydawanym na te
renie Czech i Słowacji. Specjalnie dla nas interesująca jest „Zahorska kronika"
(1892—1950), do 1925 r. poświęcona sprawom etnograficzno-archeologicznym z prze
w a g ą materiału folklorystycznego, a w późniejszych latach przede wszystkim zagad
nieniom historyczno-krajoznawczym. Po drugiej wojnie ś w i a t o w e j wyróżnia się
wznowione „Naše Valašsko" (1929—1951) dzięki historycznym i etnograficznym
opracowaniom znanych badaczy i wysokiemu poziomowi naukowemu oraz „Dolina
Urgatina" (1946—1952) będąca przykładem czasopisma, które choć poświęcone nie
wielkiej miejscowości, dzięki szczególnie starannej oprawie graficznej i plastycznemu
wyposażeniu d o r ó w n y w a ł o nawet najlepszym czeskim czasopismom artystycznym.
Tradycję tego wysokiego poziomu poligraficznego przejęło „Valašsko", będące re
prezentacją regionalnej czeskiej prasy krajoznawczej, powstałe w 1952 r. ze złączenia
pism „Naše Valašsko" i „Dolina Urgatina".
d. U k ł a d b i b l i o g r a f i i . Publikacja Kunza ma charakter bibliografii re
trospektywnej uporządkowanej w e d ł u g grup materiałowych z w e w n ę t r z n y m układem
alfabetycznym. Jedną z podstawowych jej zalet jest zaopatrzenie tytułów biblio
graficznych, zwłaszcza dotyczących historycznych i etnograficznych studiów, w adno
tacje hasłowe w wypadkach, gdy tytuły te nie w s k a z y w a ł y dość wyraźnie na
zawartość treściową i lokalizację. Bibliografia wyczerpuje całkowicie treść rzeczową
ekscerpowanych czasopism z pominięciem jedynie niektórych drobnych wiadomości
o charakterze czysto lokalnym, a nie mających znaczenia naukowego.
Całość materiału rzeczowego podzielona jest na 11 rozdziałów, które wykazują
różnorodność tematyki opracowywanych czasopism. Najobszerniejszy z nich, bo za
wierający 812 tytułów, rozdział V I Etnografia mieści pozycje o treści czysto etno
graficznej i folklorystycznej. Jednakże ten szczególnie interesujący nas rozdział nie
obejmuje wszystkich pozycji z zakresu kultury ludowej, gdyż artykuły i przyczynki
z tematyką dotyczącą historii kultury wsi, jej stosunków społecznych i gospodar
czych, a nawet historii etnografii rozproszone są w pozostałych rozdziałach. T a k
np. w rozdziale I I Nauki przyrodnicze
mieszczą się opracowania demograficzne,
5
5
Do nich należą, jak również z tych obszarów pochodzą, badacze tej miary,
co Emanuel Baláš, Franciszek Bartoš, Dušan Jurkowie, Antonín Václavík, J a n
Vyhlídal.
558
RECENZJE
z geografii ekonomicznej wraz z osadnictwem i nazewnictwem, choć właściwie po
winny być włączone do rozdziału zawierającego opracowania historyczne. W roz
dziale I I I Nauki stosowane m. in. obok działu opracowań dotyczących współczesnego
rolnictwa i hodowli wydzielono niewielki zespół artykułów omawiających badania
stosunków społecznych wsi. Materiały do historii rzemiosła znajdują się w rozdziale
I V Produkcja i technika, transport, komunikacja,
handel. Natomiast opracowania
odnoszące sią do dziejów rolnictwa wiejskiego, chłopskich ruchów społecznych za
mieszczono w rozdziale V Nauki społeczne, historia. Pomocniczy dla etnografii mate
riał językoznawczy znajduje się w rozdziale V I I I Język i literatura (dział „Dialekto
logia" i „Nazewnictwo"). Zagadnienia oświaty na wsi zawierają opracowania za
mieszczone w rozdziale X Szkolnictwo, praca oświatowa,
wychowanie fizyczne, sport.
Tytuły zawierające wiadomości z historii etnografii, wystaw i muzealnictwa etno
graficznego znajdują się w rozdziałach: I — Bibliografie regionalne,
regionalizm,
program czasopisma; V I I — Zabytki i muzea; I X — Sztuka; X —
Szkolnictwo,
praca oświatowa...
(dział „Wystawy"); X I — Biografie.
Sprawną orientację ogólną w obrębie materiału rzeczowego utrudnia brak dru
gorzędnego podziału w największych, bo obejmujących ponad dwie trzecie pozycji,
trzech rozdziałach bibliografii, tj. V — Nauki społeczne,
historia, V I — Etnografia,
X I — Biografie, w których zastosowano tylko układ alfabetyczny. Braki systema
tycznego podziału dla dwu pierwszych rozdziałów, który uwzględniałby poddziały
pierwszego, a nawet drugiego stopnia, w y p e ł n i a w pewnej mierze indeks przed
miotowy. Natomiast orientację w zawartości rozdziału ostatniego ułatwiają do
pewnego stopnia podawane przy końcach poprzednich rozdziałów alfabetyczne w y
kazy osób specjalnie zasłużonych w danej dziedzinie działalności z odniesieniem
do pozycji w rozdziale X I .
Wszystkie hasła indeksu przedmiotowego zostały zgrupowane w e d ł u g 11 roz
działów, na jakie podzielony jest materiał rzeczowy bibliografii. Najbardziej przy
tym zostały rozbudowane hasła w rozdziałach w y ż e j omawianych, tj. dotyczących
historii i nauk społecznych oraz etnografii.
W rozdziale Etnografia zastosowano podział przyjęty w niektórych już publiko
wanych czeskich bibliografiach etnograficznych . U k ł a d u haseł dokonano w dwu
dziestu trzech poddziałach ujętych w cztery grupy. Pierwsza obejmuje hasła doty
czące źródeł, historii i metod etnografii, a także opieki nad ludową tradycją arty
styczną. Następne to kultura materialna, kultura społeczna, do której m. in. zo
stały zaliczone: wiedza, wierzenia, wiara i plastyka, włączane zwykle do przyjętego
ogólnie działu kultury duchowej. Czwarta grupa dotycząca folkloru obejmuje r ó w
nież hasła odnoszące się do gwary, ą, także dotyczące kronikarstwa zawierającego
materiał historyczny i etnograficzny. To ostatnie hasło powinno znaleźć się raczej
w grupie pierwszej obejmującej źródła.
G
Pomimo wymienionych niekonsekwencji w układzie materiału rzeczowego bi
bliografia dobrze jest opatrzona w różnego rodzaju indeksy i wykazy. Otwiera ją
Skorowidz ekscerpowanych
periodyków,
który prócz alfabetycznego wykazu wszyst
kich roczników wykorzystanych czasopism informuje o zmianach redaktorów, insty
tucji wydawniczych i miejsca wydania, a także zawartym w podtytułach charak
terze pisma. Skorowidz ten spełnia zatem rolę krótkiej historii każdego czasopisma.
Pozostałe indeksy usprawniające posługiwanie się zestawieniem bibliograficznym,
6
Por. L . K u n z , Česká
1954, ss. 382; R. J e ř á b e k ,
pisech Moravského
Valašska,
ethnografie a folkloristika v letech 1945—1952, Praha
Soupis národopisných
příspěvků
v regionálních
časo
Praha 1966, ss. 86.
RECENZJE
559
jak skorowidz autorów i skorowidz miejscowości, opracowane zostały z dużą sta
rannością. Posiadają bowiem odniesienia nie tylko do n u m e r ó w pozycji, lecz także
uwzględniono w nich odpowiednie hasła indeksu przedmiotowego.
Omawiane wydawnictwo daje dowód dużego w k ł a d u pracy autora. Świadczy
o tym również bardzo staranna oprawa graficzno-edytorska, cechująca zresztą
wszystkie wydawnictwa etnograficzne Morawskiego Muzeum w Brnie. Walory este
tyczne podnosi ożywiający treść (mało z natury rzeczy atrakcyjną) dobór materiału
ilustracyjnego, na który składają się rozmieszczone w tekście fotografie kart ty
t u ł o w y c h ekscerpowanych czasopism oraz zasłużonych współpracowników tych wy
dawnictw.
Maria
Gładyszowa
R U D O L F BEDNAŘÍK, Slováci
v Juhoslávii.
Materiály
к ich hmotnej a du
chovné] kultuře.
Druhé doplněné vydání. Vydatelstvo Slovenskej Akademie Vied,
Bratislava 1966, ss. 386, ilustrace, résumé v jazyce srbském, n ě m e c k é m a anglickém.
(Słowacy w Jugosławii. Materiały do kultury materialnej i duchowej. Wydanie dru
gie uzupełnione. Wydawnictwo Słowackiej Akademii Nauk, Bratysława 1966, ss. 386,
ilustracje, res. w jęz. serbo-chorwackim, niemieckim i angielskim)
Dwa wydania książki w ciągu trzech lat są oznaką, że idzie tu o pracę, która
zainteresowała społeczeństwo i okazała się potrzebna. Praca Bednaříka dotyczy
obszaru dolnego dorzecza Cisy i Dunaju, nad Drawą, S a w ą i Marusza, a w i ę c
trzech regionów Vojvodiny: Baczki, Banatu i Śremu, gdzie pomiędzy serbską więk
szością żyją — dostawszy się tutaj na skutek zmian gospodarczych i narodowo-politycznych, jakie zaistniały w ciągu ostatnich d w ó c h pokoleń — mniejszości S ł o
waków, Węgrów, R u m u n ó w , B u ł g a r ó w i Czechów.
Książka powstała na podstawie dobrze ugruntowanych badań terenowych. Pod
walinę jej stanowiły etnograficzne materiały do trzech działów kultury ludowej,
zebrane w latach 1930—1939, tj. w czasie, gdy autor prowadził dla Muzeum w Marti
nie badania nad słowacką mniejszością narodową w Jugosławii. Dalsze badania
penetracyjne przeprowadził autor w 1947 r. W ten sposób powstało dzieło oparte
w r ó w n y m stopniu na realiach kultury materialnej, jak i na systematycznych bada
niach terenowych, a w i ę c praca, na której można polegać pod w z g l ę d e m rzeczowym.
Omawiany obszar leży przy ujściu Cisy do Dunaju. Tutaj przebiegała przeciwturecka wojenna linia obronna na ziemiach nowo zasiedlonych w 1740 r. przez
w y ż e j wymienione narodowości. W odróżnieniu od „wiecznych poddanych" stali
się oni tutaj poddanymi okresowymi, co było p e w n ą ulgą. Osadnicy przybyli bowiem
do ziemi niemal wyludnionej, w której w 1720 r. przypadały 2—3 osoby na 1 km .
Ale, jak to widać na przykładzie Banatu, w czasach józefińskich kolonizacja była
już bardzo intensywna, wykazująca się liczbą 38 000 kolonistów niemieckich. Z etno
graficznego punktu widzenia obszar ten jest interesujący ze względu na strukturę
rolną. Można tu śledzić rozwój poczynając od X V I I I - w i e c z n e j dwupolówki (resp.
od dwupolowej gospodarki biedniackiej) aż po rozwinięte rolnictwo słynnej „boga
tej Baczki", a w i ę c relikty tradycyjnych technik, a obok nich najbardziej postępowe
metody pracy. Obszar zasiedlony przez S ł o w a k ó w jest w większej części terenem
zalewowym, rozciągającym się nad kanałami, zalewanym czasem na parę lat w o d ą
zaskórną, niweczącą dopiero co założone gospodarstwa i uprawioną ziemię. Duże
nawilgocenie w y s t ę p o w a ł o tu na zmianę z miesiącami letniej posuchy. Warunki
dla rolnictwa nie były w i ę c łatwe. Celem książki Bednaříka jest wykazanie sposo
bów, jakimi rolnik zwalczał naturalne przeszkody, oraz dróg wiodących do wy2
560
RECENZJE
pracowania postępowych technik rolniczych. Pod tym względem jest to praca no
watorska.
W części agrotechnicznej autor zajmuje się w pierwszym rzędzie pasterstwem.
Różnorodnością w a r u n k ó w glebowych i klimatycznych tłumaczy autor zbieżność
pomiędzy czasowym wykorzystywaniem pastwisk naturalnych oraz ugorów porośnię
tych burzanami, a spasanych okresowo, jak również pomiędzy rozwiniętą hodowlą
bydła obok ekstensywnego owczarstwa nizinnego. Bednárik wykorzystał źródła hi
storyczne, np. dokument urbarialnej komisji rady namiestniczej miasta Zwolenia
z 1770 г., który głosi, że tamtejsi obywatele biorą na wyhodowanie i wykarmienie
owce z Banatu od osiedlonych tam w ł a ś n i e S ł o w a k ó w . Powyższe stwierdzenie jest
interesujące zarówno z punktu widzenia hodowli, terminologii, jak również dla
poznania dróg jednoczących geograficznie rozdzielone kultury ludowe. Z wielu
przykładów wybieram nazwę akov w znaczeniu lekkiej zagrody dla owiec. Na
Wielkiej Nizinie Węgierskiej w y s t ę p u j e to urządzenie pod nazwą estrenga lub akol,
co wskazuje na pierwotnie słowiański twór ofcol. Samo urządzenie uważa autor za
Telikt nomadzkiego systemu gospodarczego.
Autor śledzi formy wypasu związane z systemem rolnym. Obok stałych trawia
stych terenów wypasowych istniały pastwiska na ścierniskach, okresowe, jakie
znamy ze zbożowych równin Środkowej Europy z okresu trójpolówki. Dostrzega
jednak rozdział pomiędzy produkcją nizinnego owczarstwa a racjonalną gospodarką
zbożową. Współczesne trwanie obu kierunków produkcji tłumaczy sytuacją rolną
i klimatyczną, a także nieunormowaną gospodarką wodną do chwili, w której za
sadnicze prace melioracyjne nie w y t w o r z y ł y bardziej sprzyjających warunków.
Współistnienie starych, a obok nich postępowych technik autor stwierdził także
w zakresie hodowli bydła. Chów bydła wzniósł się na w y ż y n y już w 1880 roku,
a hodowane bydło, zwłaszcza nierogacizną, staje się przedmiotem eksportu do prze
m y s ł o w y c h części ówczesnego państwa oraz źródłem krajowego postępu ekono
micznego.
Autor zanotował typ pasterstwa bez gospodarki sianokośnej, jednakże z zimo
wym dokarmianiem w razie potrzeby, stwierdził współcześnie występujące formy
wypasu, jak np. wspólny wypas letni (od wiosny do zimy), tzw. čupov (tj. wypas
okresowy) na ścierniskach oraz wyganianie bydła do stadeł
(okresowo grodzone
miejsca przy osadach, do których zapędza się bydło z rana i gdzie przebywa do
14—17 godz. po południu). Przy czym stádia uważa za formę przejściową z okresu,
gdy odporne bydło rasy stepowej przebywało pod otwartym niebem przez cały rok.
Od tych urządzeń (stadeł) był już tylko mały krok do stawiania wspólnych stajni.
Już w 1880 r. zaczęli je budować chłopi we wsiach leżących blisko kanału. Stajnie
te były lepione z gliny, przykryte lekkim dachem, a w e w n ą t r z posiadały otwarte
ognisko. Zwykle kilku hodowców trzymało tam wspólnie swoje bydło (50—80 sztuk)
pod nadzorem jednego służącego. Podobne praktyki hodowlane stwierdza autor
u Hucułów, Łotyszów, Finów, szukając zaś interpretacji samego zjawiska dochodzi
do form jurt turkotatarskich. Ten sposób hodowli uważa za zjawisko bardzo stare,
w ł a ś c i w e gospodarce grupowej na trawiastych równinach.
Z końcem minionego stulecia poczęto na omawianym obszarze w y m i e n i a ć daw
niejsze bydło, długorogie, stepowe, bardzo wytrzymałe, na bydło rasy czerwonej,
krótkorogie, pod wieloma względami użyteczniejsze, choć mniej w y t r z y m a ł e w trud
niejszych warunkach naturalnych. W tym też czasie rozpowszechnia się intensywna
gospodarka sianokośna oraz opasowa hodowla bydła. To zasadnicze posunięcie eko
nomiczne spowodowało zaniknięcie ostatnich śladów starych technik hodowlanych.
Obie wymienione tu formy gospodarki umożliwiły przeprowadzenie studiów po-
RECENZJE
561
r ó w n a w c z y c h także w zakresie podstawowych konstrukcji budowlanych oraz zwią
zanego z nimi nazewnictwa zdradzającego zapożyczenia na tym tak wymieszanym
etnicznie obszarze.
Na obszarze rozciągającym się między Dunajem a Cisą zboża uprawiano na
terenach gliniastych, na czarnoziemach i terenach podmokłych, a także na lek
kich glebach piaszczystych. W okresie m i ę d z y w o j e n n y m zbiór z 1 ha nie przekraczał
11 q zboża. B y ł a to gospodarka deficytowa, ale mimo to z końcem X I X w. obsie
wało się zbożami chlebowymi 5Wo całej ziemi. Rentowność gospodarstwa zachowy
wana była jedynie dzięki hodowli, stanowiącej dopełnienie produkcji rolnej. W okre
sie przeprowadzania badań rolnictwo zachowało niewiele śladów starszych technik.
Autorowi udało się jednakże zebrać materiały terenowe dotyczące przechowywania
ziarna w podziemnych schowkach, młocki za pomocą obtłukiwania kłosów lub
wydeptywania ziarna przez bydło, ponadto też zrębowych lub plecionych przenoś
nych spichrzy o pojemności 20—30 q ziarna tzw. ambarow.
Szerokość spojrzenia autora wyraża się również w poświęceniu znacznej uwagi
zajęciom związanym z rolnictwem, ale mającym charakter przemysłowej produkcji
roślin, a zwłaszcza chmielu, kultury rynkowo ryzykownej, w y m a g a j ą c e j dobrej gleby,
dla typowego rolnika niekorzystnej ze względu na uboczne jej wykorzystanie
i wartość.
Na uwagę zasługuje fakt, że Bednárik przelicza koszty produkcji rolnej na
aktualne ceny rynkowe i biorąc pod uwagę wydajność gospodarstw, zastanawia się,
dla jakiej przyczyny rolnik jako samowystarczalny konsument i producent hodował
niektóre deficytowe rośliny. W ramach struktury produkcji autor rozpatruje roz
szerzony system sąsiedzkiej pomocy wzajemnej (tzw. móby) i trwałość tego zwyczaju,
chociaż wartość ekonomiczna tej formy pomocy staje się coraz mniejsza.
W systemie gospodarczym, w którym stale w y w a ż a ł y się proporcje pomiędzy
produkcją roślinną i zwierzęcą, ale nigdy nie osiągały równowagi, powstał (jak
zresztą na całej nizinie nad Cisą) system tzw. szałasów (salaśu), który autor określa
mianem „dwudomowy". Polega to na tym, że na ziemiach należących do jednego
gospodarstwa stawia się filialną zagrodę, oddaloną od macierzystej siedziby w obrę
bie wsi 10 i 20 km. Szałas stawiano tam, gdzie gospodarz miał ziemię w jednym
k a w a ł k u . S t a w a ł się ekonomicznym rdzeniem zagrody. W związku z jego powsta
niem nasunęło się szereg problemów z zakresu gospodarki, geografii osadnictwa, so
cjologii i etnografii. Na szałasie w y t w o r z y ł się system monokultury zarówno w pro
dukcji roślinnej, jak i zwierzęcej. Z biegiem czasu szałasy stawały się obiektami
zamieszkiwanymi na stałe, a na skutek dziedzicznego dzielenia ziemi dały początek
miniaturowym osadom, biorącym nazwy według rodów. W zasadzie młodzi m a ł
żonkowie przebywali tutaj przez cały rok. Do wsi dochodzili tylko w niedziele
lub z okazji wiejskich uroczystości. W szałasach, gdzie warunki bytowe były sto
sunkowo prymitywne, mogły się uchować dłużej niż gdzie indziej liczne prze
żytki zarówno gospodarczo-techniczne, jak i społeczne, a zarazem w y t w o r z y ć różne
formy będące wynikiem pauperyzacji. Jak w poprzednich rozdziałach, autor śledzi
genezę zjawiska i jego etymologię.
Omówione rozdziały są znakomicie podbudowane materiałem. Widać, że są
dziełem rutynowanego terenowca znającego zarówno realia, jak i ich nazwy i umie
jącego w y t y c z y ć problem. Prace badawcze z lat 1930—1939, będące podstawą oma
wianej książki, w y c i s n ę ł y na niej swoiste piętno charkterystyczne dla owego okresu,
którego nie zdołały w pełni zniwelować nowsze badania z ostatniego dwudziestolecia,
które zresztą napotykały trudności. Pozostały tu w i ę c pewne niedostatki. Można by
na przykład podać bardziej szczegółowo stan pogłowia hodowanego inwentarza na
36 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I I
RECENZJE
562
1 ha pastwiska, ująć w cyfry zmiany w ilości stad, sposób użytkowania bydła,
bliższe wiadomości o rasach i sposobach ich uszlachetniania. Pewnej korekty wymaga
również stwierdzenie, iż technikę przechowywania ziarna pod ziemią przynieśli ze
sobą słowaccy koloniści. Współczesne badania wykazują, że jest to zjawisko właści
we całemu rolniczemu obszarowi Starego Świata, w y s t ę p u j ą c e z największym na
sileniem w strefie Morza Śródziemnego, a zanikające w rejonach europejskiej
Syberii. Największe braki występują w ergologicznym przedstawieniu narzędzi
pracy i urządzeń. Byłoby również dobrze, gdyby na ilustracjach podano skalę.
Książka Bednárika ma charakter monograficzny. Dlatego zawiera również roz
działy poświęcone zwyczajom rodzinnym i dorocznym, pożywieniu (gdzie znajduje
się interesująca część związana z epidemiami głodu i specyficznymi warunkami
rzutującymi na sposób zdobywania i przechowywania wody do picia), odzieży oraz
obszerniejszą część dotyczącą domu. T u autor miał możność porównać, jakie
elementy przeniesione z dawnego kraju oparły się zmianom, a jakie się zasymi
lowały i rozwinęły w nowym środowisku, w bardziej sprzyjających warunkach k l i
matycznych. Pierwsi koloniści przejęli niezmiennie na tym terenie w y s t ę p u j ą c y typ
ziemianki i trwało dłuższy czas, zanim ich sytuacja gospodarcza pozwoliła na
wznoszenie budowli nadziemnych. Docenić należy strukturalną całość, w której autor
na podstawie p l a n ó w śledzi rozwój poszczególnych obiektów zagrody, ustala periodyzację w budownictwie, postęp urbanizacji, a na koniec zbieżność • niektórych
dróg rozwojowych prowadzących do współczesnego, jednolitego budownictwa.
Tego rodzaju publikacja, zarówno od strony materiałowej, jak i metodologicznej,
jest zasługującym na uwagę wydarzeniem i cennym w k ł a d e m do poznania m i ę d z y etnicznych stosunków w kraju Naddunajskim.
Tłum. z czeskiego Irena Nizińska
Ludwik
Kunz
Ł A R K I N W. G., Oroczi istoriko-etnograficzeskij
oczerk s sriediny XIX w. do
naszich dniej, Izdatielstwo „Nauka", Moskwa 1964, s. 174, ilustr. 52, mapa 1.
Coraz częściej autorzy radzieccy dostarczają interesujących publikacji z za
kresu etnografii S y b e r i i . T y m razem etnograficzna literatura wzbogaciła się o pracę
poświęconą Oroczonom — m a ł e j grupie etnicznej z okolic górnego Amuru, której
stan liczbowy wg spisu z 1959 r. wynosił 782 osoby.
Całość opracowania pomyślana jako studium historyczno-etnograficzne dotyczy
okresu wyznaczonego przez autora na czasy od p o ł o w y X I X w. do chwili obecnej.
Stąd w ł a ś n i e w pierwszej części przedstawiona została kultura materialna, spo
łeczna i duchowa w okresie od połowy X I X stulecia do 1917 roku, tj. momentu
l
1
Na szczególne wyróżnienie zasługują następujące prace z tego zakresu, które
ukazały się w ostatnim dziesięcioleciu (1956—1966): Narody Sibiři, praca zbiorowa
pod redakcją M. G . Lewina i L . P. Potapowa, Moskwa—Leningrad 1956; Istoriko-etnograficzeskij
atlas Sibiři, praca zbiorowa pod redakcją M. G . Lewina i L . P.
Potapowa, Moskwa 1961; S. W. I w a n o w , Ornamient narodów
Sibiři как istoriczeskij istocznik, Moskwa—Leningrad 1963; B . O. D o ł g i с h, Rodowoj i plemiennoj sostaw narodów
Sibiři w XVII
wiekie, Moskwa 1960; I . S. W d o w i n,
Oczerki istorii i etnografii
Czukczej,
Moskwa—Leningrad 1965. Sprawom tym
poświęcone jest również specjalne czasopismo etnograficzne w y c h o d z ą c e w Z w i ą z k u
Radzieckim — „Sibirskij Etnograficzeskij Sbornik", założone w 1952 r. jako 'nowa
seria T r u d ó w Instituía Etnografii im. N. N. Mikłucho-Makłaja. Sporo materiału
z zakresu etnografii Syberii znajduje się również w starszych numerach „ S o w i e t skoj Etnografii" i innych czasopismach etnograficznych, które w y c h o d z ą w Związku
Radzieckim.
563
RECENZJE
ustanowienia na terytorium Dalekiego Wschodu władzy radzieckiej. Druga część
pracy poświęcona głównie zagadnieniu powstawania kolektywnej gospodarki po
Wielkiej Rewolucji Październikowej w mniejszym stopniu uwzględnia tradycyjną
kulturę ze wszystkimi jej przejawami w obrębie wierzeń, obrzędów i ustroju spo
łecznego.
Pierwsza część recenzowanej książki nosi tytuł Oroczoni od poi. XIX wieku do
ustanowienia władzy
radzieckiej i podzielona jest na trzy zasadnicze rozdziały,
z których pierwszy, pt. Szkic historyczny (s. 9—23), dotyczy dziejów etnograficz
nych badań na tym obszarze oraz zawiera ogólne wiadomości z dziedziny demografii.
Początek eksploracji etnograficznych na tym terytorium łączy się z nazwiskami
szeregu podróżników, którzy poczynili wiele w a r t o ś c i o w y c h spostrzeżeń nad k u l
turą mieszkających tam Ulczów, Nanajców, Giliaków i Oroczonów. Wśród plejady
mniej znanych badaczy i podróżników wymienia autor głośne autorytety na polu
etnografii Syberii — L . Szrenka i L . Szternberga . Długa lista XIX-wiecznych ba
daczy wprowadza czytelnika w zagadnienie etnograficznych eksploracji na tym
obszarze. Warto jednak zaznaczyć, że w tym dokładnym szkicu historycznym brak
jest wzmianki o Polaku Stanisławie Poniatowskim, który w roku 1914 dzięki po
parciu czeskiego antropologa A. Hrdlíčki — pracującego w ó w c z a s w U.S. National
Museum — Smithsonian Institution w Waszyngtonie odbył n a u k o w ą w y p r a w ę do
kraju Goldów i Oroczonów .
Autor monografii przebywał wśród ludów nadamurskich na przestrzeni lat
1956—1960 i zebrał tam oryginalny materiał etnograficzny, który już wcześniej częś
ciowo publikował, a ostatnio włączył do recenzowanej pracy .
Dane demograficzne zamykające pierwszy rozdział dotyczą głównie okresu X I X
oraz X X w., kiedy to rozsiedlenie Oroczonów koncentrowało się wyraźnie w pięciu
rejonach sąsiadujących z wybrzeżami Morza Japońskiego, tworząc grupy: amurską,
chungarską, nadmorską, koppińską, tumnińską. Różnice językowe zachodzące po
między niektórymi z tych grup zanikły częściowo już w końcu X I X stulecia,
kiedy to wraz z powolnym zacieraniem się świadomości plemiennej nastąpiło prze
mieszanie się poszczególnych rodów. Warto podkreślić, że drobne grupy ludności
oroczońskiej (o czym nie wspomina autor) zamieszkiwały w tym czasie w północnej
części K r a j u Zabajkalskiego w basenie górnego biegu Angary, Sziłki i W i t i m y .
Rozdział drugi, noszący tytuł — Gospodarstwo i kultura materialna
Oroczonów
(s. 24—65), poświęcony jest o m ó w i e n i u myślistwa, rybołówstwa, gospodarstwa domo
wego, transportu i komunikacji, budownictwa, pożywienia i odzieży. Rozpatrując
osobno każde z tych zagadnień wymienia autor tylko rzeczy najważniejsze, nie wda2
3
4
5
2
Autorzy ci są powszechnie cenionymi badaczami l u d ó w nadamurskich, a ich
prace nie straciły do dnia dzisiejszego swego znaczenia: L . S z r e n k , Ob innorodcach Amurskogo krają, t. 1, St. Pietiersburg 1883; t. 2, St. Pietiersburg 1899; t. 3,
St. Pietiersburg 1903; L . S z t e r n b e r g , Giljaki, oroczi, gołdy, niegidalcy, ajny,
Chabarowsk 1933.
Dokładne dane o tej wyprawie oraz jej wyniki przedstawione są w tomie
50 czasopisma etnograficznego „Lud", 1965: S. P o n i a t o w s k i , Dziennik
wy
prawy do kraju Goldów i Oroczonów
w 1914 roku, s. 7—120; F . W o k r o j , Lud
ność nadamurska w świetle
antropologicznych
materiałów
Stanisława
Poniatow
skiego, s. 121—189; J . G l i n k a , Somatoskopia i somatotypologia
(konstytucjo
nalna) grup nadamurskiej
ludności Goldów i Oroczonów,
s. 190—229.
W. G . Ł аг к i n, Sowriemiennoje
ekonomiczeskoje
położenie
ediegiejskich
artielej i pierspiektiwy ich dalniejszego rozwitja, [w:] Sborník stattej po istorii
Dalniego Wostoka, Moskwa 1958; t e n ż e , Ugiediejcy, Władywostok 1950; t e n ż e ,
K'woprosu o Tazach, „Trudy Inst. Etnogr. A. N. SSSR", t. 31: 1959.
W о к r o j , op. cit., s. 133.
3
4
5
564
RECENZJE
jąc się w zawiłe opisy poszczególnych w y t w o r ó w kulturowych. Już w krótkim
wstępie poprzedzającym ten rozdział podkreśla autor wielkie znaczenie m y ś l i s t w a
i rybołówstwa w systemie gospodarki Oroczonów. Polowano tu przez cały rok,
jednak zasadniczy sezon łowiecki rozpoczynał się od października i trwał do marca
włącznie. Broń łowiecka prymitywna jak u innych tubylców Syberii — prosty łuk,
kopie, noże, strzały o grotach kościanych, kamiennych i metalowych. Znane też
były Oroczonom samołówki w rodzaju sideł i samostrzałów ł u k o w y c h . Broń palna
pojawiła się tam dopiero w końcu X I X w. jako rezultat kolonizacji rosyjskiej.
Prymitywne r y b o ł ó w s t w o rzeczne i morskie uprawiano za pomocą sieci zastaw
nych, niewodów, ości i w ę d o kościanym haczyku. P o ł o w y na większą skalę umoż
liwiało posiadanie łodzi, których opis podaje autor w części pracy poświęconej
środkom transportu i komunikacji. Łodzie te sprowadzają się do dwu zasadniczych
typów, z których pierwszy tworzą mniejsze lub większe dłubanki, natomiast drugi
łodzie o burtach wykonanych z desek dartych przy użyciu klinów, które poruszano
stosując wiosła. Łodzie mniejsze służyły do p o ł o w ó w rzecznych, natomiast na
wielkich — w i e l o w i o s ł o w y c h w y p ł y w a n o w morze przy polowaniu na ssaki mor
skie. Omawiając transport i komunikację, p e w n ą ilość miejsca poświęca autor
lekkim saniom zaprzężonym w psy. Sachalińsko-amurski typ zaprzęgu w ł a ś c i w y
dla Oroczonów w y s t ę p o w a ł również u sąsiednich grup etnicznych — Giliaków,
Nanajców, N e g i d a l c ó w i A j n ó w . Również i forma nart niewiele odbiegała od tych,
które w y s t ę p o w a ł y u sąsiedniego otoczenia etnicznego. Narty podbite skórą oraz
tzw. „golice", czyli narty bez skórzanego podszycia, stanowiły powszechną formę
pomocniczego środka komunikacji pieszej w okresie zimy. Cały w i ę c inwentarz
kulturowy nie w y k a z y w a ł istotnych różnic, a widać to również i na przykładzie
budownictwa, którego formy konstrukcyjne w y k a z u j ą wiele wspólnego z pomiesz
czeniami mieszkalnymi sąsiednich ludów. W przeprowadzonym przez autora prze
glądzie form oroczońskich pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych w y s u n i ę t e
zostały na czoło letnie żerdziowe szałasy o dachu dwuspadowym wspartym na
ziemi lub na pionowych ścianach bocznych. Używali też Oroczoni przenośnych
stożkowych szałasów, które pokrywano kawałkami brzozowej kory. Zimowe p ó ł ziemianki posiadały konstrukcję zrębową, na której wspierano dach dwuspadowy,
kryty kawałkami jodłowej kory. Budowle gospodarcze to przede wszystkim palowe
spichrze o konstrukcji zrębowej, w których przechowywano zapasy mięsa,
jukołę,
odzież, a także drobny sprzęt gospodarczy i narzędzia łowieckie. Przegląd form
pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych zamyka autor w z m i a n k ą o tymczaso
wych szałasach budowanych nad brzegami rzek. Służyły one za schronienia podczas
przygotowywania jukoły na zimę. W ogóle potrawy rybne stanowiły podstawowe
pożywienie Oroczonów. Zbieranie dziko rosnących jagód praktykowano tutaj
powszechnie, a nie tylko w wypadku zbliżającego się głodu, jak miało to miejsce
u innych l u d ó w Syberii, zwłaszcza na jej północno-wschodnich obszarach. Metalowe
naczynia, w których przygotowywano strawę, przyjęte zostały zdaniem autora od
kolonistów rosyjskich pod koniec X I X stulecia. Wydaje się jednak, że nie należy
tu pomijać w p ł y w ó w chińskich, które na obszarach przyamurskich były w po
c z ą t k o w y m okresie stosunkowo intensywne.
Drewniane naczynia
przetrwały
u Oroczonów do początków X X stulecia. Również tradycyjna odzież szyta począt
kowo z zamszu i rybiej skóry przetrwała w ś r ó d Oroczonów do X X w., a jej
powolny zanik następował pod w p ł y w e m pojawienia się tkanin bawełnianych,
dostarczanych początkowo przez kupców rosyjskich. Podać jednak należy, że wraz
ze zmianą materiału nie zaniknęły pierwotne wzorce krawieckie, a stary krój
w y s t ę p o w a ł często przy odzieży wykonanej z tkanin bawełnianych.
RECENZJE
666
Rozdział trzeci, zatytułowany Kultura duchowa i ustrój społeczny
Oroczonów
(s. 66—117), poświęcony jest omówieniu szeregu zagadnień z tego zakresu. Przede
wszystkim już w samym wstępie omawia autor zwyczaje prawne i ekonomiczno-kulturalne położenie Oroczonów do czasów Rewolucji Październikowej. W dalszej
kolejności krótkie podrozdziały są o wiele konkretniejsze co do zawartych w nich
faktów natury etnograficznej, a dotyczą one: omówienia rodowej organizacji,
struktury rodziny, religijnych wierzeń i obrzędów, kultu niedźwiedzia, szamanizmu,
obrzędów pogrzebowych i literatury ludowej.
Poza ogólnymi uwagami w s t ę p n y m i poprzedzającymi każdy z tych podrozdzia
ł ó w podaje autor w skondensowanej formie najistotniejsze szczegóły łączące się
z ich tematyką. Informując o organizacji rodowej podkreśla, że jeszcze w drugiej
połowie X I X stulecia Oroczoni dzielili się na szereg rodów. Zainteresowania autora
idą na ogół w kierunku podawania samych f a k t ó w bez wchodzenia w ich syntezę.
Tak jest z wymienionymi w pracy przeżytkami ustroju rodowego — w s p ó l n e dla
rodu tereny łowieckie, kolektywne m y ś l i s t w o i rybołówstwo, równy podział upolo
wanej zwierzyny i wiele innych. Podobnie omówiona jest w książce struktura
rodziny, w której mężczyzna zobowiązany b y ł do troszczenia się o dostarczenie
pożywienia, tzn. mięsa i ryb, natomiast kobieta zajmowała się pracą w domu,
gotowaniem strawy i wychowaniem dzieci. Mężczyzna był panem i głową rodziny.
Na nim spoczywała troska o utrzymanie rodziny, zajmował się w i ę c handlem —
sprzedażą skór, za które o t r z y m y w a ł produkty ż y w n o ś c i o w e . Rola kobiety — żony
i matki — była w rodzinie oroczońskiej mniej w a ż n a jeszcze pod koniec X I X
stulecia aniżeli obecnie. Wewnątrz pomieszczenia mieszkalnego posiadała ona od
dzielne miejsce do spania, nie mogła spożywać posiłków przed nakarmieniem męża,
a podczas wizyty gościa zobowiązana była do siedzenia w kącie szałasu, obok
drzwi. Z zagadnieniem tym w i ą ż e się sprawa zawierania związku małżeńskiego,
której autor poświęca nieco uwagi w swej książce. Przede wszystkim zaznacza, że
jeszcze do początków X X w. Oroczoni surowo przestrzegali zasad egzogamii, pow
szechną formą zawarcia m a ł ż e ń s t w a b y ł tzw. wykup żony od ojca, czyli zapłata
kałymu.
Ojciec sprzedawał swe córki do innych rodów, natomiast dla swych
s y n ó w k u p o w a ł kobiety, które z tym momentem stawały się członkami jego rodu.
Kończąc ten podrozdział zestawia autor ciekawy słowniczek (33 nazwy) dotyczący
nomenklatury systemu rodowego Oroczonów.
Na podstawie dokonanej analizy wierzeń i obrzędów religijnych wymienia
autor g ł ó w n e b ó s t w a Oroczonów, których postacie wyrzeźbione w drzewie (zazwy
czaj antropomorficzne) znajdowały się w każdym mieszkaniu. Jako rozwinięcie tego
zagadnienia podaje autor szczegóły łączące się z kultem niedźwiedzia. Cechą cha
rakterystyczną tego kultu u Oroczonów b y ł jego rodowy charakter. Niedźwiedź
uważany b y ł za totemicznego przodka rodu, a poświęcone mu obrzędy posiadały
charakter kultu totemicznego. Oczywiście sprawy te przedstawione zostały przez
autora w nieco rozwlekłej formie, ale trudno było jej uniknąć skoro zebrany
w pracy zespół faktów nie jest najlepiej uporządkowany systematycznie. Widzimy
to również w części pracy poświęconej szamanizmowi, w której przedstawiony
został dokładniej ubiór szamana (płaszcz, czapka, buty, pasek) aniżeli sam obrzęd.
W pewnym stopniu czyni to autor omawiając funkcję szamana, którą stanowiło
zazwyczaj odpędzanie złych duchów, p r z y w o ł y w a n i e dobrych, leczenie chorych,
przepowiadanie w y n i k ó w ł o w ó w . Przy grzebaniu zmarłych powszechne były prak
tyki szamańskie, mające na celu nawiązanie kontaktu z duszą nieboszczyka. Spra
wom tym poświęca autor nieco uwagi w części pracy omawiającej obrzędy pogrze
bowe. Przy tej okazji podaje pewne dane o w y s t ę p u j ą c y m wśród Oroczonów
566
RECENZJE
wyobrażeniu na temat duszy człowieka. Według ich mniemania człowiek posiada
trzy dusze — chanija omoro, chanija makky i chanija sakka. Dusze te po śmierci
człowieka rozstawały się z ciałem i żyły nadal każda oddzielnie. Zmarłego chowano
w dziuplach drzew lub w specjalnym maleńkim domku zrobionym z desek.
W ostatnim podrozdziale omawia autor szereg zagadnień, wśród których na
czoło wysuwa się wiedza ludowa, plastyka i tradycyjna literatura. W części tej
zgromadził autor wiele istotnych problemów, których wnikliwsze rozpatrzenie,
a nie tylko anonsowanie, dałoby o wiele ciekawszą monografię przedstawionych
zjawisk.
Dużo miejsca w swej pracy poświęca W. G. Łarkin omówieniu przemian
społeczno-gospodarczych, które zaszły u Oroczonów po roku 1917. Sprawom tym
przeznaczona została druga część książki zatytułowana — Oroczoni w latach władzy
radzieckiej, składająca się z dwu rozdziałów — Budowa ustroju
socjalistycznego
u Oroczonów
(s. 121—146) oraz Współczesne
gospodarstwo i kultura
materialna
Oroczonów
(s. 147—165). Pierwszy z tych rozdziałów ukazuje mechanizm przemian
gospodarczo-społecznych, które nastąpiły w wyniku Rewolucji Październikowej.
Jego treść zawiera szereg ogólnych f a k t ó w natury polityczno-społecznej, które
w większości w y p a d k ó w zainteresują raczej historyka aniżeli etnografa. Odwrotnie
sprawa wygląda w rozdziale drugim, w którym zespół nagromadzonych faktów
układa się wyraźnie wg zasad przyjętych w większości etnograficznych monografii
poszczególnych grup etnicznych. Wiadomości te zgrupowane zostały w następu
jących podrozdziałach: ekonomiczne podstawy bytu Oroczonów w dobie w s p ó ł
czesnej, budownictwo, środki transportu i komunikacji oraz drogi ich rozwoju,
odzież, pożywienie i sprzęt kuchenny, struktura rodziny i rozwój oświaty i k u l
tury. Omawiając poszczególne z tych zagadnień autor podaje szereg szczegółów,
z których wnioskujemy, że gros tradycyjnych w y t w o r ó w kultury materialnej
zanikło zupełnie, a ustrój społeczny uległ także znacznym modyfikacjom, które
w y r u g o w a ł y całkowicie tradycyjny zespół nakazów i zakazów łączących się ze
strukturą systemu społecznego.
Omówienie pracy byłoby niepełne bez podkreślenia jej szaty ilustracyjnej.
Umiejętnie dobrane rysunki w y e l i m i n o w a ł y w pewnym stopniu konieczność opisu
f a k t ó w z dziedziny kultury materialnej, ale przez to samo należało rozbudować
przynajmniej niektóre zagadnienia łączące się z kulturą duchową i społeczną.
W większości w y p a d k ó w autor hołdował zasadzie podawania samych f a k t ó w bez
wchodzenia w problem ich genezy i powiązań z sąsiednimi grupami etnicznymi.
Mając więc tak zebrany materiał można przystąpić do porównania go z zespołem
faktów kulturowych sąsiednich populacji, w wyniku czego otrzymamy jaśniejszy
obraz kształtowania się wspólnoty kulturowej ludów nadamurskich.
Antoni
Kuczyński
S I E G M U N D M U S I A T , Zur Lebensweise des landwirtschaftlichen
Gesiendes in
der Oberlcwsitz, Bautzen 1964, ss. 184. nlb. 4 (Schriftenreihe des Instituís für sorbische Volksforschung in Bautzen bei der Deutschen Akademie der Wissenschaften
zu Berlin)
W polskiej literaturze etnograficznej, która jest w dużym stopniu odbiciem
prowadzonych prac badawczych i podejmowanych tematów, mało miejsca dotych
czas poświęcono kategorii proletariatu rolnego. Nie doczekała się ona ze strony
567
RECENZJE
1
etnografów oddzielnych i możliwie pełnych o p r a c o w a ń , takich jakie stworzyli
ekonomiści czy historycy . We współczesnej rzeczywistości coraz słabiej jest
uchwytne zagadnienie proletariatu rolnego, który w e d ł u g obliczeń Instytutu Ekono
miki Rolnej w 1950 r. stanowił w Polsce tylko 2°/o rodzin wiejskich w skali całego
k r a j u , nie stwarzając tym samym impulsu do badań, mimo iż kryje w sobie
wiele ciekawych i złożonych problemów. Dlatego musi budzić zainteresowanie każda
na ten temat praca, tym bardziej gdy jest oparta na bardzo rozległych i starannie
zebranych źródłach. Książka S. Musiata interesuje nas również i dlatego, że wska
zuje na jeden ze sposobów — nie jedyny — przedstawienia problematyki, a wreszcie
i dlatego, iż dotyczy sąsiednich Łużyc, które ostatnio budzą wśród etnografów
polskich duże zainteresowanie. Omawiana praca zawężona jest jednak i teryto
rialnie, i czasowo, a także pod w z g l ę d e m przedmiotu badań. Tak w i ę c odnosi się
tylko do części Górnych Łużyc, tzw. ziemi budziszyńskiej, a traktuje o jednej
kategorii robotników rolnych, a mianowicie czeladzi, zatrudnionej w dobrach
szlacheckich i gospodarstwach chłopskich. Czasowo zamknięta została dwoma
datami, istotnymi dla historii omawianej kategorii robotników, a mianowicie rokiem
1835, tj. ukazaniem się pierwszej dostosowanej do stosunków kapitalistycznych
ustawy o czeladzi, oraz rokiem 1918, tj. zniesieniem w wyniku niemieckiej rewo
lucji listopadowej wszystkich obowiązujących czeladź ustaw. Tak wybrany okres,
mający logiczne wytłumaczenie, siłą rzeczy w p ł y n ą ł na dobór źródeł, wśród których
przeważają materiały archiwalne, zbiory ustaw i przepisów, policyjne akta ś w i a d
czące o wykroczeniach przeciwko tym ostatnim, ówczesne czasopisma i kalendarze
oraz literatura przedmiotu. Tylko dla okresu 1890—1918 źródła te poszerzone są
0 wypowiedzi 21 informatorów, byłych parobków i dziewek. Opierając się na tak
wszechstronnych źródłach autor zmierza do przedstawienia sposobu życia czeladzi,
rozumiejąc pod tym pojęciem mieszkanie, pożywienie, ubiór, życie towarzyskie,
sytuację zdrowotną, położenie społeczne oraz twórczość i kulturę. Dyskusyjny może
być tak ujęty zakres pojęcia „sposób życia", choć nie wydaje się konieczne posze
rzanie go lub zawężanie. Istotne bowiem jest to, czy autor potrafi na tak dobra
nych zagadnieniach przedstawić specyfikę sposobu życia czeladzi wiejskiej, w y k a
zać różnice kulturowe między nią a kapitalistami rolnymi oraz kurczenie się
tradycyjnej kultury i stosunków patriarchalnych. Trzeba stwierdzić, że autorowi
udało się to bardzo dobrze i dał nam obraz czytelny i przekonujący, choć nie
zawsze pełny. Sposób ujęcia jednak materiału w kolejnych rozdziałach: Rolnictwo
1 praca czeladzi, Położenie
społeczne,
Sprawy zdrowotne i higiena,
Mieszkanie,
Pożywienie,
Ubiór, Zycie towarzyskie, Twórczość
i kultura — uzależniony był nie
tylko od' samego tematu, ale i zakresu źródeł. T y m też należy w i ę c tłumaczyć
różną objętość rozdziałów, co zresztą nie jest istotne, a również bardziej lub mniej
pełny obraz danego zagadnienia, który jednak wystarcza autorowi do wysnucia
k o ń c o w y c h wniosków. Na u w a g ę zasługuje słuszna zasada rozpoczynania rozdzia2
3
1
Na tym miejscu można w y m i e n i ć : W. P o p i e l a , Położenie
proletariatu
wiejskiego we wsi małopolskiej
Brzeźna
od lat osiemdziesiątych
XIX wieku do
1939 roku, „Etnografia Polska", t. 8: 1964, s. 172—206.
Por. np. A. A j n e n к i e 1, Położenie
prawne robotników
rolnych w Polsce.
1918—1939, Poznań 1962, ss. 464; H . C h a m e r s k a , Warunki bytowe czeladzi
folwarcznej
w Królestwie
Polskim
w okresie pouwłaszczeniowym
(1830—1863),
„Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", R. 9: 1961 nr 2, s. 187—211; W. G r a b
s k i , Stosunki służbowo-robotnicze
rolne w Królestwie
Polskim, Warszawa 1906,
ss. 99; A. R o s e , Kwestia robotników
rolnych ze szczególnym
uwzględnieniem
stosunków
wielkopolskich,
Poznań 1919, ss. 152, i inni.
B. G a ł ę s k i , Chłopi i zawód rolnika. Studia z socjologii wsi, Warszawa
1963, s. 31.
2
3
568
RECENZJE
ł ó w o m ó w i e n i e m literatury uwzględniającej w mniejszym lub w i ę k s z y m stopniu
interesującą autora tematykę, co prowadzi nie tylko do podsumowania dotychcza
sowych w y n i k ó w badań, ale również zapoznaje z różnymi metodami pracy i spo
sobami ujęcia tematyki.
Praca S. Musiata ujęta jest w osiem rozdziałów, wymienionych już w y ż e j ,
w których problematyka badawcza omówiona została na tle ogólnej sytuacji spo
łeczno-ekonomicznej, w a r u n k ó w historycznych, geograficznych i etnicznych, co
pozwoliło na wyjaśnienie ówczesnych zjawisk kulturowych. Rozdział I (Rolnictwo
i praca czeladzi) przedstawia przedkapitalistyczne i kapitalistyczne stosunki pro
dukcyjne, zróżnicowanie społeczno-ekonomiczne
gospodarstw,
technikę
upraw
i mechanizację w rolnictwie oraz formy pracy czeladzi wiejskiej. Następny rozdział,
pt. Położenie
społeczne,
porusza zagadnienie kontraktu pracy, wynagrodzenia
i walki klasowej. Po tym rozdziale znalazło się omówienie spraw zdrowotnych,
a następnie stosunków mieszkaniowych. N a j w i ę c e j materiału uzyskujemy w kolej
nym rozdziale, pt. Pożywienie.
Omówione ono zostało w przedziałach czasowych:
1835—1870, 1870—1914, 1914—1918, z uwzględnieniem zróżnicowania w y ż y w i e n i a
czeladzi zatrudnionej w dobrach szlacheckich i w gospodarstwach chłopskich. Autor
przytoczył tutaj liczne materiały oparte na wypowiedziach informatorów, zatrudnio
nych w kilku różnych majątkach ziemskich. W rozdziale tym przedstawiono również
temat: czeladź a alkohol. Ubiór czeladzi i brak w nim w z g l ę d n i e w y s t ę p o w a n i e
odrębności w porównaniu ze strojem innych mieszkańców wsi omówiono w roz
dziale szóstym, a w n a s t ę p n y m (Zycie towarzyskie) — zwyczaje rodzinne czy
doroczne oraz sposób spędzania wolnego czasu. Wreszcie w ostatnim, ó s m y m roz
dziale przedstawiono sytuację językową tego dwujęzycznego (łużycko-niemieckiego)
obszaru, folklor, udział czeladzi w życiu kulturalnym, a przede wszystkim kultu
ralną rolę zwyczajowych „prządek". Każdy z rozdziałów posiada krótkie podsu
mowanie i najważniejsze wyniki badań, a cała praca zamknięta jest wykazem
źródeł, w tym informatorów i literatury.
Książka Musiata jest tym cenniejsza, że posiada wartość nie tylko dla etno
grafa, ale dostarcza konkretnego materiału do stosunków społeczno-ekonomicznych
Górnych Łużyc w latach 1835 do 1918, który wykorzystany być może przez innych
specjalistów, służąc do szerszych uogólnień. Dlatego też z zainteresowaniem należy
odnotować wiadomość o kompleksowych
badaniach Instytutu
ludoznawstwa
serbskiego w Budziszynie , zmierzających do opracowania omawianej na tym
miejscu problematyki, kształtującej się po 1918 r.
4
Zofia
Szromba^Rysowa
N O W E S P O J R Z E N I E NA P R A C E L U C I E N LÉVY-BRUHLA (Uwagi na margi
nesie książki Jean Cazeneuve'a: Lucien Lévy-Bruhl,
sa vie, son oeuvre avec un
exposé de sa phüosophie,
Paris 1963, ss. 134).
1
Wznowienie we Francji dziel Lucien L é v y - B r u h l a oraz ukazanie s i ę książki
będącej biografią, a zarazem omówieniem p o g l ą d ó w tego filozofa, nasuwa szereg
różnych refleksji związanych z niektórymi problemami z dziedziny antropologii
4
W. J a c o b e i t , Siegmund Musiat: Zur Lebensweise des
landwirtschaftlichen
Gesindes in der Oberlausitz, „Deutsches Jahrbuch für Volkskunde", t. 12: 1966
cz. 1, s. 126.
1
L . L é v y - B r u h l , VAme primitive, Paris 1963; t e n ż e , La Mentalitě
tive, Paris 1960; t e n ż e , La Mythologie primitive, Paris 1963.
primi
569-
RECENZJE
kulturalnej i społecznej, którymi przez wiele lat się zajmował. Książka ta skłania
do zastanowienia się bliżej nad ewolucją poglądów w ostatnim trzydziestoleciu
i nad ciągle prowadzoną dyskusją mającą na celu uporządkowanie dotychczas
zebranej wiedzy o życiu duchowym i poziomie u m y s ł o w y m tzw. społeczeństw
prymitywnych.
Jean Cazeneuve wielokrotnie w swej książce podkreśla, że zbyt rzadko
wspomina się zasługi L . L é v y - B r u h l a położone niegdyś w pracy nad tym zagad
nieniem, pamiętając raczej tylko jego potknięcia. Zaciążyła tutaj głównie nie
szczęśliwa teoria tzw. myślenia prelogicznego, a raczej to, co się z grubsza rozumie
pod tym pojęciem. Poglądy te były ostro zwalczane za życia filozofa, co w ó w c z a s
było zrozumiałe. Mało natomiast wiadomo o tym, że L . L é v y - B r u h l pod koniec
życia poddał krytyce swoją teorię i w dużej mierze się z niej w y c o f a ł . Świadczy
to o uzyskaniu w końcu przez autora odpowiedniego dystansu do swojej myśli, do
której był szczególnie przywiązany i której słuszności bronił przez wiele lat
pracowitego życia.
Lucien L é v y - B r u h l urodził się w roku 1857, działalność pisarską rozpoczął
w roku 1885 zajmując się początkowo głównie filozofią . Dziełem, które stało się
pomostem do przejścia od „czystej filozofii" w kierunku zagadnień socjologicznych
i etnologicznych, była książka La Morale et la science des moeurs . Od tego czasu
L . L é v y - B r u h l poświęcił się problemowi umysłowości l u d ó w prymitywnych.
W 1925 r. powołuje do życia Instytut Etnologii podejmując współpracę z Paulem
Rivetem i Marcelem Maussem. Poczynając od roku 1919 życie L . L é v y - B r u h l a
stało się bardzo ruchliwe. W latach 1919—1920 odbył podróż do S t a n ó w Zjednoczo
nych i w y z y s k a ł drogę powrotną dla zwiedzenia Chin, Japonii, Jawy i Indochin.
W 1922 r. uczestniczył w Kongresie A m e r y k a n i s t ó w w Brazylii i poznał Paragwaj,
Argentynę, Peru i Chile. W 1925 r. wziął udział w konferencji w Londynie,,
a w 1926 r. w Hadze, poświęconych interesującym go zagadnieniom. W 1925 r. zwie
dza kilka krajów w Ameryce, jak Costa Rica, Nikaragua, San Salwador, Guatemala.
Później także nie zaprzestaje podróży. W 1935 r. odbywa podróż po Europie
centralnej, stykając się w Austrii z Zygmuntem Freudem, z którym łączyły go
niektóre poglądy. Zmarł w roku 1939.
Zycie jego świadczy o ogromnej ciekawości świata, pracowitości i rozległości
horyzontów. Natomiast nie znajdujemy u L é v y - B r u h l a pasji badacza terenowego,,
weryfikującego swoje poglądy w konkretnie istniejącej rzeczywistości. Etnologiem
w tym znaczeniu L . L é v y - B r u h l nie był. Niejednokrotnie czyniono mu z tego
powodu zarzuty, dla nas szczególnie zrozumiałe ze względu na wdrożenie naszego
sposobu myślenia do pewnego porządku w postępowaniu badawczym, w którym
jednym z koniecznych w a r u n k ó w jest empiryczność poznania. L . L é v y - B r u h l był
jednak przede wszystkim filozofem, a nie etnologiem-badaczem. Dla niego zagad
nienie poziomu u m y s ł o w e g o l u d ó w prymitywnych było w dużej mierze zagadnie
niem teoretycznym — po uprzednim zresztą ogólnym poznaniu zebranego przez
innych materiału faktograficznego.
2
3
4
5
2
Les Carnets de Lévy-Bruhl,
Ouvrage posthume avec une preface de Múrice
Leenhardt, Presses Universitaires de France, 1949; J . C a z e n e u v e , Lucien
Lévy-Bruhl, sa vie, son oeuvre avec un exposé de sa philosophic Paris 1963, s. 13.
C a z e n e u v e , op. cit., s. 1—14.
L . L é v y - B r u h l , L'Ideé de responsabilité,
Hachette 1885; t e n ż e ,
L'Allemagne depuis Leibniz, essai sur de développement
de la conscience nationale en
Allemagne, Hachette 1889; t e n ż e , La philosophic de Jacobi, Alean 1894.
L . L é v y - B r u h l , La Morale et la science des moeurs, Alean 1903.
8
4
5
.570
RECENZJE
Istnieje w tego rodzaju podejściu do zagadnienia pewne nie dość może jasno
sformułowane intuicyjne raczej stanowisko, które wydaje się być bliskie niektórym
wypowiedziom C l a u d e L é v y - S t r a u s s a . C . L é v y - S t r a u s s uważa, że zadaniem etno
logii jest najpierw obserwacja i opis, dalej analiza i klasyfikacja faktów, następnie
wyodrębnienie e l e m e n t ó w stałych od przypadkowych i wreszcie sformułowanie
praw rozwojowych. Lecz wydobycie z badanych zwyczajów, wierzeń i instytucji
tego nieskończenie czasem drobnego czynnika stanowiącego istotę rzeczy nie jest
m o ż l i w e do przeprowadzenia w y ł ą c z n i e
na bazie r z e c z o w e j
obser
w a c j i , chociaż jest ona koniecznym punktem wyjścia.
G
7
Tzw. teoria L . L é v y - B r u h l a stanowi jednak o tyle swoisty etap w dociekaniach
nad u m y s ł o w o ś c i ą ludów prymitywnych, że niewątpliwie warto zastanowić się,
chociażby w największym skrócie, jak przedstawiał się ciąg logiczny tego rozumo
wania i co w nim było cennego, nowatorskiego czy odkrywczego — a co nie
w y t r z y m a ł o krytyki i nie znalazło potwierdzenia w rzeczywistości.
Zarys jego teorii czy m o ż e — jak sam wolał ją nazywać — hipotezy, w formie
najbardziej arbitralnej, a więc i najbardziej atakowanej znajduje się w dwóch
pracach: Les Fonctions mentales dans les sociétěs
inferientes i L'Ame
primitive .
Punktem w y j ś c i a rozważań L . L é v y - B r u h l a było założenie, że w celu usta
lenia ogólnego obrazu umysłowości prymitywnej należy badać psychikę nie posz
czególnych osobników danej społeczności, lecz całości społeczeństwa, jaką stanowi
suma wspólnych jego członków. Grupa społeczna stanowi bowiem jedność i posiada
specyficzne oblicze duchowe. Problem więc jest zbiorowy — socjologiczny. Można
uchwycić i ująć w prawa zbiorową psychologię każdego społeczeństwa. Pierwszym
etapem pracy winny stać się studia nad społeczeństwami najdalszymi od naszego
sposobu myślenia, charakteryzującymi się brakiem m y ś l e n i a abstrakcyjnego i p o j ę
ciowego. To są, en gros, w e d ł u g L é v y - B r u h l a , społeczeństwa pozbawione pisma.
Wczuć się w ich sposób m y ś l e n i a m o ż e m y wyłącznie przez poznanie ich psychiki.
Poznać ją możemy w drodze przeanalizowania materiałów zebranych nawet przez
„osoby postronne", jak np. misjonarzy czy podróżników. Zwodniczość tego rodzaju
materiału nie stanowi, zdaniem L . Lévy-Bruhla, specjalnej przeszkody dla wysnu
wania wniosków, ponieważ celem jego pracy nie jest przedstawienie kompletnego
obrazu życia archaicznego, ale uchwycenie różnic między umysłowością l u d ó w
prymitywnych a naszą.
8
Charakterystyczne dla społeczeństw prymitywnych są wyobrażenia składające
się na całokształt ich mistyki, dalekiej w rozumieniu L . L é v y - B r u h l a od tego, co
dziś podkłada się pod to pojęcie. W mistyce l u d ó w prymitywnych na ogół nie ma
prostych związków skojarzeniowych łatwo czytelnych dla badacza. Tym bardziej że
nie znajdujemy u l u d ó w prymitywnych linii demarkacyjnej między tym co natu
ralne, a tym co nadprzyrodzone. Niemniej, różnice między umysłowością ludów
prymitywnych a naszą są dla nas uchwytne, ponieważ oba typy umysłowości nie
są dla siebie nieprzenikalne. L . L é v y - B r u h l starał się sprecyzować w swoich pierw
szych dziełach to, co rozumie przez tzw. m y ś l e n i e prelogiczne. Chciał, jak się zdaje,
w tym pojęciu wyrazić przede wszystkim to, że w procesie ewolucji ukształtowała
się m y ś l poprzedzająca etap pojawienia się myśli logicznej sensu stricto, tzn. myśli
świadomie eliminującej sprzeczności. Nie sugeruje jednak, jak chcą niektórzy k r y
tycy, istnienia dwóch różnych logik, czy też jakiejś innej „antylogiki" czy „para-
6
C a z e n e u v e , Lucien Lévy-Bruhl...,
C . L é v y - S t r a u s s , Panorama de
" Alean 1910; Alean 1917.
7
s. 17—21.
1'Etnologie,
„Diogene", nr 2: 1953.
RECENZJE
571
logiki". L . L é v y - B r u h l uważał ponadto, że byłoby błędem dopatrywanie się
w umysłowości ludów prymitywnych indywidualnej logiki u jednostek, a trakto
wanie myślenia pręlogicznego i mistycznego wyłącznie jako ogólniejszego zjawiska
społecznego. W rzeczywistości życie u m y s ł o w e człowieka prymitywnego jest zjawi
skiem całkowicie społecznym i na pewnym szczeblu rozwoju zarówno myślenie
prelogiczne, jak i logiczne pozostaje ze sobą w ścisłej koegzystencji. Przyjmując
jednak nawet istnienie operacji prelogicznych i logicznych ściśle ze sobą związa
nych, L . L é v y - B r u h l mimo to sądzi, że ludy prymitywne są w znacznie mniejszym
stopniu zdolne do tworzenia pojęć abstrakcyjnych i uogólnionych niż my. L . L é v y - B r u h l odrzuca istnienie prostej ewolucji wiodącej od myślenia pręlogicznego do
w y ż s z y c h stopni. Rozumie on świat wyobrażeń w społeczeństwach prymitywnych
jako sukcesję przeszłych w i e k ó w oraz podkreśla fakt nierównomierności przetrwa
nia bardziej lub mniej archaicznych wyobrażeń, wierzeń itp. Uważa za znajdujące
się na w y ż s z y m stopniu rozwoju to społeczeństwo, które posunęło się dalej w rozu
mowaniu od rozumowania w e d ł u g prostych praw partycypacji. I tak np. członek
społeczności w y ż e j zorganizowanej nie m ó w i już, że jest zwierzęciem — totemem,
lecz, że jego przodkowie byli zwierzętami totemicznymi. Jednakże nie zawsze
pojęcia zastępują wcześniejsze wyobrażenia, nie zawsze da się oddzielić to, co
emocjonalne i wrażeniowe od tego, co przemyślane — koncepcyjne. Niekiedy
wszystko przeplata się ze sobą w nierozerwalną całość. Jest to zresztą właściwością
i wieczną potrzebą ludzkiej natury — gdyż czysto empiryczna i racjonalistyczna
koncepcja świata nie daje człowiekowi, zdaniem L . Lévy-Bruhla, pełnej satysfakcji.
W swoich dalszych dziełach: L e Surnaturel et la nature, La Mythologie
Primi
tive, L'Expérience
mystique, L . L é v y - B r u h l sprecyzował swoją hipotezę i można
powiedzieć, że ją w pewien sposób w y c y z e l o w a ł w szczegółach, nie zmieniając tez
zasadniczych, które zmodyfikował dopiero w późniejszych notatkach, wydanych już
po śmierci autora jako: Les Carnets de Lévy-Bruhl
— Ouvrage posthume avec
une preface de Maurice
Leenhardt.
Po prześledzeniu tego toku rozumowania łatwo jest stwierdzić w y s t ę p o w a n i e
nie tylko niekonsekwencji, lecz niekiedy wręcz sprzeczności. Toteż poglądy, bardzo
sumarycznie streszczone powyżej, doczekały się już w latach 1926—1927 krytyki
ze strony autorów, takich jak: Larguier des Bancels, Edouard Leroy, Raoul Allier,
którzy postawili L . L é v y - B r u h l o w i szereg zarzutów, głównie z powodu głoszonej
tezy o różnicy w m y ś l e n i u l u d ó w prymitywnych a naszym. Również Mauss skryty
kował stawianie granicy między ludami prymitywnymi a ludami bardziej zaawan
sowanymi na drodze rozwoju kulturalnego, dzielenie kultury na odrębne, niepo
wiązane ze sobą części, jak technika czy religia, i zalecał skoncentrowanie studiów
nad całością zjawisk społecznych.
W 1912 roku E . Durkheim w Les Formes élementaires
de la vie
religieuse
poddaje w wątpliwość istnienie myślenia, które nie byłoby koncepcyjne, i zarzuca
L . L é v y - B r u h l o w i popełnienie ciężkiego błędu w identyfikacji pojęcia z ideą, ponie
waż pojmować to nie znaczy generalizować wyobrażenia. Zdaniem jednak J . Cazeneuve'a L . L é v y - B r u h l w swoich sześciu książkach, które poświęcił zagadnieniu
umysłowości prymitywnej, podaje swoją główną teorię w formie niewymuszonych
rozważań, mogących być bardzo różnie interpretowanymi. On sam sądzi, że L . L é v y -Bruhl, stwierdzając z jednej strony istnienie umysłowości prymitywnej, a z drugiej
racjonalnej, wyróżnił w gruncie rzeczy tylko dwa różne stopnie składające się
w sumie nie tylko na dwa etapy rozwoju, lecz także na całość ducha ludzkiego,
3
9
Cazeneuve,
Lucien Lévy-Bruhl...,
s. 25, 55 nn.
572
RECENZJE
i dał w zasadzie interpretację strukturalistyczną podobną w tym do doktryny
Emila Bréhier i Van der L e e u w ' a .
Nie analizując na razie bliżej stanowiska J . Cazeneuve'a, warto zastanowić się
nad poglądami dotyczącymi tych samych zagadnień innych przedstawicieli fran
cuskiej szkoły socjologicznej, współczesnych L . L é v y - B r u h l o w i , głównie nad poglą
dami Emila Durkheima. Sam E m i l Durkheim przyznawał, że jego podstawowe
zasady były podobne do głoszonych przez L . Lévy-Bruhla, chociaż istnieją także
niebłahe różnice. Dla porównania stanowisk obu myślicieli można posłużyć się
pracą E . Davy'ego , który zestawił ich poglądy na niektóre interesujące nas
kwestie. Wynikają z tego następujące wnioski:
1. Obaj uważali za jedynie poprawną metodę socjologiczną w badaniu społe
czeństw prymitywnych, gdyż psychologiczna analiza jednostkowa (indywidualna)
niczego nie wyjaśnia. Człowiek faktycznie żyje w środowisku społecznym, które
kształtuje go jak najbardziej „ w e w n ę t r z n i e " .
2. L . L é v y - B r u h l nie uwzględniał ciągłości i łączności między doświadczeniem
a rozumowaniem. Doszedł w tym względzie do odnowienia dyspozycji niezależ
nych — co przeczy całkowicie danym psychologii współczesnej.
3. E . Durkheim w przeciwieństwie do L . L é v y - B r u h l a uznawał stały postęp racjo
nalności przechodzący jedynie przez fazę mistyczną i uważał, że chociaż myślenie
prymitywne, mistyczne, i myślenie racjonalne stanowią dwie formy umysłowości
ludzkiej bardzo różne od siebie — to powstały jedna z drugiej i stanowią dwa
okresy tej samej ewolucji. Dowodził również, że najbardziej podstawowe pojęcia
u m y s ł u ludzkiego, jak pojęcie czasu, przestrzeni, rodzaju, gatunku, siły i przyczynowości, jak również pojęcie osobowości — czyli te 'pojęcia, którym filozofowie
nadali miano kategorii i które panują w świecie logicznym, zostały wypracowane na
gruncie religijnym .
4. L . L é v y - B r u h l też starał się wykazać, że pierwotna umysłowość jest w swej
istocie religijna, lecz nie sądził, aby poza symboliką religijną mogła kryć się
jakaś rzeczywistość obiektywna, która istniała dla Durkheima.
5. L . L é v y - B r u h l sądził podobnie jak Durkheim, że początki religii są społeczne,
tzn. że są jak najściślej wytworem społecznym. Wytworem społecznym są także
pojęcia i odpowiadająca im logika. W niektórych swoich pracach L . L é v y - B r u h l
przeciwstawiał sobie jako formalne antytezy — z jednej strony myśl pierwotną
i religijną (mistyczną), z drugiej myśl n a u k o w ą i współczesną. W myśli religijnej —
pierwotnej panowałaby więc prawie zupełna obojętność na dowodzenie doświad
czalne i zasadę sprzeczności. W myśli naukowej — współczesnej niezaprzeczalna
byłaby zasada tożsamości i oparcie się na doświadczeniu.
6. Zarówno Durkheim, jak i L é v y - B r u h l uważali, że fakty moralne należą do
konkretnej rzeczywistości społecznej. Nie mogą b y ć skonstruowane, gdyż istnieją
obiektywnie i powinny b y ć badane jako fakty fizyczne. Narzucają się badaczowi
jako zewnętrzne obiektywne realności w zwyczajach, instytucjach i wierzeniach
każdego społeczeństwa. Cechy faktu społecznego, zdaniem E . Durkheima, najdobit
niej występują w religii.
10
11
n
13
1 0
Por. É. B r é h i e r , Originalitě
de Lévy-Bruhl,
„Revue Philosophique", octobre-decembre 1949, s. 385—388; Van der L e e u w, La Structure
de la
mentalitě
primitive, „Extrait de la Revue ďhistoire et de philosophie religieuse", Strasbourg
1928.
E . D a v y , Sociologues d'hier et aujourd'hui, Paris 1931, s. 278—287.
12 D a v y , op. cit., s. 105—106.
E . D u r k h e i m , Les Functions mentales dans les sociétěs inferieures, Paris
1910; t e n ż e , „L'Anneé Sociologiques", t. 12: 1909—1913.
11
1 8
573
RECENZJE
Trzeba tutaj podkreślić z całym naciskiem ogromne zasługi Durkheima w pod
jęciu idei obiektywności f a k t ó w społecznych i zdefiniowaniu zakresu tego pojęcia,
co pozwoliło na wyodrębnienie go od wydarzeń historycznych czy zjawisk czysto
psychologicznych.
Ogólnie rzecz biorąc postawa L . L é v y - B r u h l a jest w pewien sposób wtórna
w stosunku do Durkheima. Postawa ta ponadto jest wieloznaczna, dyskusyjna
i kontrowersyjna. Trudno w i ę c jest przeprowadzić szczegółową krytykę jego poglą
dów ze względu na płynność niektórych stwierdzeń i w y s t ę p u j ą c e niekonsekwencje.
Wydaje się, że najsłuszniej będzie, podobnie jak to czyni Jean Cazeneuve, odczy
tywać L . L é v y - B r u h l a w m y ś l poglądów nam współczesnych i zapisywać na jego
korzyść to wszystko, co w jego koncepcji jest dwuznaczne — w czym widać
wahanie autora. Wydaje się to tym bardziej słuszne, że w Carnets... stanowisko
jego uległo w tak znacznym stopniu zmianie. W związku z tym można pominąć
jako nie najważniejszą tylekroć dyskutowaną kwestię myślenia pręlogicznego,
w której nie tyle sama treść pojęcia, ile niefortunne nazwanie (przedrostek „pre",
sugerujący coś poprzedzającego), było g ł ó w n ą przyczyną nieporozumień. Można
jeszcze dodać tylko, że L . L é v y - B r u h l wyróżniając ten typ myślenia rozumiał
przezeń także p e w n ą formę m y ś l e n i a irracjonalnego, stanowiącego margines czy
niekiedy integralną część myślenia w ogóle — nie tylko ludzi pierwotnych. Wyodręb
nienie tej formy myślenia okazało się celowe dla wytłumaczenia niektórych zjawisk
społecznych (np. z dziedziny patopsychologii). Pominąć można również istotnie nie
udaną tezę o psychicznej odrębności człowieka w społeczeństwach pozbawionych
pisma czy w ogóle w społecznościach prymitywnych, ponieważ sprawa ta została
dostatecznie udokumentowana przez badania etnologiczne .
Nie najmniejszym natomiast zarzutem, jaki można by postawić L . L é v y - B r u h lowi, jest zawieszenie jego koncepcji w „próżni", czyli jej odchronologizowanie
połączone z nadmierną generalizacją zjawisk przy zupełnym niemal pominięciu
ich strony relatywistycznej w różnych aspektach kulturowych. Wynika z tego m.in.
wyodrębnienie
jako najprymitywniejszych społeczeństw
pozbawionych
pisma.
L . L é v y - B r u h l nie zdawał sobie sprawy z bardzo poważnego zróżnicowania roz
wojowego tych społeczeństw. W tym przypadku obserwujemy u L . L é v y - B r u h l a t ę
samą pochopność, z jaką i dzisiaj niektórzy przedstawiciele zachodnioeuropejskiej
etnologii (czy antropologii kulturalnej) podejmują się szeregu nazbyt śmiałych
uogólnień w y w o d z ą c y c h się głównie z psychologii. Dodać jednak trzeba, że ścieranie
się różnych postaw światopoglądowych, skądinąd bardzo pożytecznych dla rozwoju
nauki, prowadzi w zachodniej Europie i w Ameryce niekiedy również do ogranicza
nia się w pracach etnologicznych do suchych opisów bez najmniejszych prób
syntezy .
14
15
Niejasność i dwuznaczność cechująca prace L . L é v y - B r u h l a powoduje, że często
także i dzisiaj badacze zajmujący się podobnymi zagadnieniami poświęcają mu
1 4
W świetle dzisiejszej wiedzy etnologicznej typowymi cechami u m y s ł u ludzi
nieoświeconych (również ludów prymitywnych) są wg K . Moszyńskiego,
Człowiek,
Wrocław—Kraków—Warszawa 1958, s. 555: 1) znaczna ujemna rola czynników psy
chicznych irracjonalnych zwłaszcza afektów i pożądań; 2) niedokładność obserwacji
w rzeczach leżących poza sferą najżywotniejszych — głównie praktycznych — zain
teresowań; 3) uogólnienie dostrzeżonych faktów bez dostatecznych podstaw; 4) bezkrytyczność i ściśle z nią związana, acz psychologicznie od niej różna, skłonność
do fantazjowania; 5) niekonsekwencja; 6) fragmentaryczność lub nieumiejętność
konstruowania s y s t e m ó w i syntez; 7) nieudolność jasnego ujmowania wiadomości
w pojęcia słowne.
is Wynika to głównie z nadmiernego relatywizmu w obliczu wielkiej różno
rodności form ludzkiej kultury.
RECENZJE
574
wiele uwag krytycznych — nie zawsze słusznych. Tak ma się rzecz np. z A. A. Po
powem badającym przeżytki dawnych przedreligijnych wyobrażeń u Dołganów ' .
A. A. P o p ó w pisze:
przypisywanie pierwotnemu człowiekowi mistycyzmu przez
L . L é v y - B r u h l a jest wynikiem teoretyzowania gabinetowego uczonego nigdy nic
nie mającego wspólnego z badanym obiektem". Słusznie jednak B . Szarewskaja
w swoim artykule omawiającym tę pracę zwraca uwagę, że rzecz nie leży w tym,
iż L . L é v y - B r u h l przypisuje mistycyzm pierwotnemu człowiekowi (jako jeden ze
składników myślenia), lecz, że jego uczniowie rozciągają mistycyzm na całe m y ś l e
nie pierwotnego człowieka (np. Van der Leeuw).
Przy okazji warto może zwrócić u w a g ę na kilka nieporozumień w obu cyto
wanych pracach. B. Szarewskaja np. zarzuca L . L é v y - B r u h l o w i niedostateczne
stosowanie metody socjologicznej i nieuwzględnianie tła społecznego . Ależ, właśnie
L . L é v y - B r u h l posuwa bardzo daleko swoje rozumienie człowieka jako członka
społeczności, postulując wręcz badania psychologii zbiorowej i zbliżając się nieomal
do E . Durkheima, który mówił, że „jednostka nie istnieje". Tutaj raczej A. A. Po
pów jest bliski przeciwnemu stanowisku, badając przeżytki wyobrażeniowe u D o ł
ganów metodą psychoanalityczną Zygmunta Freuda, a więc metodą jednostkową.
Odnosi się wrażenie, że nie jest mu znany fakt, iż Freud, który sądził, że ma klucz
do zagadki „paleopsychologii", reprezentował stanowisko odrzucone już przez w s p ó ł
czesnych mu badaczy. Teoria F r e u d a
mimo wielkiego twórczego fermentu, jaki
niegdyś wniosła w wiele dziedzin humanistyki poprzez głębokie przekształcenie
samej treści pojęcia człowieka, przyjęła nazbyt szybko postać ortodoksji. Sam
Freud znaczną część zachowań człowieka, które są obecnie uważane za wynik
determinacji kulturowych, traktował jako wynik niezmiennych tendencji biologicz
nych, odrzucając odkrycia, które mogłyby temu przeczyć. Stosowanie metody psy
choanalitycznej ściśle tak, jak ją pojmował Freud, w badaniach nad umysłowością
ludów prymitywnych czy ich religią mogłoby sprowadzić badacza na trudne do
przewidzenia manowce. Zmodyfikowana jej postać, tak jak rozumieją ją dzisiejsi
psychoanalitycy, bardziej nadaje się do dyskusji. Można przytoczyć tutaj zdanie
Ericha Fromma, który jako psycholog i psychoanalityk interesuje się zjawiskami
kultury (a w i ę c i religią) w aspekcie ich funkcjonowania w konkretnych przeżyciach
jednostek: „Psychoanalityczne podejście do religii [...] zmierza do zrozumienia ludz
kiej rzeczywistości kryjącej się za systemami m y ś l o w y m i " . Lecz o tym A . A. Po
p ó w nic nam nie mówi. Pisze tylko, że swoją metodę opiera na założeniu, że
myślenie odbija rzeczywistość, inną na każdym stopniu rozwoju (co w końcu może
znaczyć to samo, co na ten temat napisał E . Fromm), i że przy założeniu, iż czło
wiek „pierwotny" myśli tak samo logicznie jak my, wystarczy przestawić się
w badaniach po prostu na niższy stopień odczuwania wrażeń. Nie precyzuje jednak,
jakimi metodami dokonuje tego przejścia w stosowanej przez siebie metodzie
psychoanalitycznej. Otóż, sprecyzowanie tych sposobów jest rzeczą zasadniczą i bar
dzo trudną przy braku jakichś wymiernych kryteriów. Domyślać się możemy z i n 6
1 7
18
19
20
lr
' A. A. P o p ó w , Pierieżitki
driewnych
dorieligioznych wozriennij
Dołganow
na prirodu, „Sowietskaja Etnografija", t. 6: 1958, s. 78.
B. S z a r e w s k a j a , O mietodołogiczeskoj
i tierminołogiczeskoj
putanice
w woprosach pierwobytnowo
myślenija,
„Sowietskaja Etnografija", t. 6: 1958, s.
61—75.
S z a r e w s k a j a , op, cit., s. 68.
Z. Freud dał w dziele Totem und Tabu swoją teorię wyłonienia się człowieka
ze zwierzęcsj przeszłości. Por. krytyczne uwagi C . T h o m p s o n [w:] Psychoana
liza, Warszawa 1966, s. 137 nn.
E . F r o m m , Szkice z psychologii religii, Warszawa 1966, s. 136 nn.
17
1R
1 0
2 0
575
RECENZJE
nych jego wypowiedzi, że chce się ograniczyć do przedstawienia przede wszystkim
wiernego materiału faktograficznego. Poprawne jego przedstawienie nie jest jednak
możliwe bez uwzględnienia całokształtu danej kultury danego społeczeństwa i znów
zbliżamy się do zagadnień poruszonych w y ż e j — a w i ę c do szerokiego kontekstu
społecznego. Dotykamy również niezmiernie istotnego zagadnienia kultury jako ta
kiej, będącej „wynikiem psychiki jednostek i tę psychikę kształtującej".
Nie zajmując się dalej uwagami krytycznymi na temat koncepcji L . L é v y -Bruhla dotyczącymi na ogół tych samych z a g a d n i e ń , zastanówmy się, jakie są
jego bezsporne zasługi.
N i e w ą t p l i w y m osiągnięciem L . L é v y - B r u h l a jest podkreślenie ścisłego związku
jednostki z „podłożem społecznym", uwydatnienie specyfiki społeczeństwa w sto
sunku do poszczególnych jednostek i świadomości zbiorowej w stosunku do jedno
stkowej. Bardzo słuszne jest również spostrzeżenie ścisłego związku między wyo
brażeniami a określoną strukturą społeczną oraz dojrzenie potrzeby zastosowania
do tych badań metod socjologicznych. Myśli te otworzyły szereg perspektyw, jakie
dostrzegamy dzisiaj w możliwościach usystematyzowania wiedzy o poziomie u m y s ł o
wym, zasobie wyobrażeń, wierzeń itp. społeczeństw prymitywnych, jak również
w możliwościach zastosowania tej wiedzy dla rekonstrukcji życia duchowego ludzi
kultur minionych.
Rozważania nad częścią dorobku L . L é v y - B r u h l a doprowadziły nas dość daleko,
aby stwierdzić, że snuć je można by dłużej. Nie było jednak celem niniejszych uwag
drobiazgowe o m ó w i e n i e wszystkich jego poglądów. Zapewne, wiele można by jeszcze
wytknąć autorowi tak niepopularnemu, lecz wydaje się, że dyskusyjność jego po
glądów była i jest tym bodźcem, który skłania badaczy do ich weryfikacji w oparciu
o rzetelne i dobrze sprawdzone źródła, a w i ę c jest w gruncie rzeczy zjawiskiem
pozytywnym.
Eligía
Gąssowska
21
Zoe A. M A R S H , G. W. K I N G S N O R T H , An Introduction to the History
Africa, 3 wyd., Cambridge 1961, University Press, ss. 272, 17 map.
of East
Wśród badaczy historii afrykańskiej można dostrzec jakby dwa obozy, repre
zentujące odmienne cele, stosujące odmienne metody badawcze, a nawet reprezentu
jące zgoła różne postawy ideologiczne. Pierwszy nurt wyrasta z potrzeb budzącej
się i z dnia na dzień potęgującej afrykańskiej świadomości narodowej. Reprezentuje
ten nurt świadoma swych celów inteligencja afrykańska, ma on również licznych
s y m p a t y k ó w i sprzymierzeńców, zwłaszcza w krajach socjalistycznych, lecz także
i niekiedy w krajach kapitalistycznych. Szuka on i znajduje w przeszłości ludów
i narodów afrykańskich wszystkich tych przejawów rodzimej kultury, jakie mogły
stać się użyteczne w konsolidowaniu poczucia narodowego i afrykańskiej p a ń s t w o
wości. Rehabilituje smutne, a nawet tragiczne nieraz dzieje narodów tego konty
nentu. W metodach swych nurt ten jest śmiały, może nawet mało krytyczny.
Uwzględnia wszelkie przesłanki, jakie dać może metoda archeologiczna, fragmenta
ryczne źródło starożytne czy arabskie. W wielu wypadkach dysponuje on obfitymi
danymi o rozwiniętych formach afrykańskiej państwowości, oryginalnej i zaskaku
jącej swym urokiem afrykańskiej plastyce, tańcu czy muzyce.
21
Por. uwagi krytyczne F . S z e m j a k i n a , Tieorija Lévy-Bruhla
impierialisticzeskoj reakcji, „Fiłosofskije Zapiski", t. 3: 1950.
na
służbie
576
RECENZJE
Drugi nurt wyrasta z innych przesłanek ideologicznych. Reprezentuje go cofa
jący się, lecz ciągle jeszcze silny, kolonizator, który chce odejść z możliwie wybielo
ną sylwetką, ale także w wielu wypadkach — bądźmy sprawiedliwi — z realnymi
zasługami w zakresie rozwoju instytucji gospodarczych i życia kulturalnego ludności
afrykańskiej. Warsztat i metody historyczne tego nurtu oparte są przede wszystkim
na źródłach pisanych. Jest on wprawdzie ściślejszy, bardziej precyzyjny, ostrożniejszy w ocenach, obejmuje jednak o wiele krótszy okres. „Prawdziwa" historia
bowiem zaczyna się w tym ujęciu z chwilą przejścia „Białego Człowieka" (naturalnie
chodzi o nowoczesnego Europejczyka), który, jak wiadomo, do wnętrza Afryki
wkroczył dopiero w drugiej połowie X I X w. Losy Afryki w tym drugim nurcie
wiąże się ściślej z losami metropolii kolonialnych, a pośrednio i z resztą świata,
zwłaszcza zaś z tymi regionami, które w X I X w. poddane zostały intensywnemu
procesowi industrializacji kapitalistycznej. Oba te nurty są równie w a ż n e dla
pełnego poznania przeszłości Afryki, a także zrozumienia współczesnych tendencji
nurtujących Czarny L ą d .
Książka, którą recenzujemy, należy wyraźnie do drugiego nurtu. Jest to ujęty
popularnie, choć bardzo treściwy i doskonale napisany podręcznik, dający początku
jącemu czytelnikowi wstępną, ogólną orientację w dziejach Afryki Wschodniej
Autorzy omawiają szczegółowo dzieje Tanganiki, Ugandy, Zanzibaru i Kenii od
czasów najdawniejszych aż po rok 1960, dając skrócony przegląd dawnych epok,
a szeroko zajmując się okresem X I X i X X w. Przedstawili zaś owe zagadnienia na
tle dziejów całego kontynentu, o tyle oczywiście, o ile w y m a g a ł tego omawiany
temat. Zasadniczo 14 rozdziałów pracy ukończono wprawdzie w marcu 1959 г.,
lecz w listopadzie 1960 r. dodano do następnego wydania uzupełnienie pt. Powojenne
zmiany w Kenii w latach 1945—1960. Książka zaopatrzona jest w indeks nazw
i nazwisk oraz bardzo pożyteczne w s k a z ó w k i bibliograficzne, pozwalające czytelni
kowi pogłębić problematykę poszczególnych rozdziałów dalszą lekturą. Troskliwość
autorów poszła tak daleko, że w wykazie proponowanej literatury omawiają krótko
przydatność i charakter każdej pozycji. Zasadniczy trzon danych do Introduction...
zaczerpnięto z prac znanego historyka angielskiego R. Couplanda, traktujących
o podboju Afryki Wschodniej i jej rozwoju kolonialnym .
г
W pierwszym rozdziale autorzy zapoznają czytelnika z najwcześniejszymi okre
sami historii Afryki Wschodniej, jej pierwotnymi plemionami, p a ń s t w a m i i pierw
szymi odkrywcami. T u także znalazły miejsce ogólne uwagi o środowisku geogra
ficznym i demograficznym tych terenów; dalej w p ł y w y arabskie, rozprzestrzenianie
się islamu i pierwsze europejskie podboje kolonialne dokonywane przez Portugal
czyków. Podobnie jak w dalszych rozdziałach, autorzy porównują tu działalność
kolonizatorską przedstawicieli poszczególnych narodów, ich cele, metody i rezultaty.
Wykazują słabość i fiasko portugalskiej akcji kolonialnej, która w samym założeniu
kryła zalążek późniejszych niepowodzeń. Dowiadujemy się o ważniejszych powsta
niach Arabów i Murzynów przeciwko dawnym kolonizatorom z Portugalii.
Rozdział Zanzibar pod władzą Seida Saida traktuje o początkach i X I X - w i e c z n y m
rozwoju sułtanatu w Zanzibarze, którego energiczny władca w porę wolał zrezygno
w a ć częściowo ze swej suwerenności na rzecz konsulów W. Brytanii, aby pod jej
1
Warto przy okazji zaznaczyć, że nakładem tegoż wydawnictwa ukazała sic
również praca J . D. F a g e, An Introduction
to the History of West
Africa,
Cambridge 1962.
R . C o u p l a n d , East Africa and its Invaders, London 1938; t e n ż e , The
Exploitation of East Africa — 1856—1890, London 1939.
e
RECENZJE
577
opieką tym łatwiej prosperować. Poznajemy podstawy ekonomiczne egzystencji
sułtanatu oraz licznej arabskiej społeczności kupieckiej, zamieszkującej wybrzeża
Oceanu Indyjskiego — uprawą korzeni, handel kością słoniową i niewolnikami. Ten
ostatni będzie źródłem późniejszego konfliktu z Anglikami. O tym jednak dowiadu
jemy się obszerniej z trzeciego rozdziału, omawiającego dość szczegółowo handel
niewolniczy w całej Afryce. Poznajemy motywy „ideowe" i gospodarcze europej
skiego i arabskiego handlu ludźmi, g ł ó w n e obszary działania i szlaki karawan
niewolniczych, ośrodki targów, metody „polowań", a nawet ceny schwytanych
ofiar pochodzące z drugiej połowy X I X w. Autorzy porównują krótkotrwały, lecz
intensywny w y w ó z Murzynów z Afryki Zachodniej, rozwijający się od chwili
odkrycia Ameryki z trwającym co najmniej 200 lat systematycznym porywaniem
przez Arabów z Afryki Wschodniej dziesiątków tysięcy ludzi. Czytamy dalej
o warunkach, w jakich transportowano n i e w o l n i k ó w na wschód i na zachód,
0 stopniu śmiertelności, charakterze niewolniczej pracy, a przede wszystkim o kata
strofalnym wyludnieniu i anarchii, jaka zapanowała na terenach Afryki objętych
niewolniczym procederem. Autorzy potraktowali zagadnienie niewolnictwa afrykań
skiego i walki o jego zniesienie w przekroju dziesiątków lat, aż do roku 1907—1911.
Poznajemy tu dzieje idei antyniewolniczej zarówno w metropolii brytyjskiej, jak
1 w zamorskich posiadłościach, przedstawione na tle ewolucji pojęć ówczesnej
Europy. Widzimy пр., jak trudno było pozyskać dla sprawy nieszczęsnych zamorskich
„pogan" opinię publiczną Anglii X V I I I i X I X w., gdzie kilkunastogodzinna praca
dzieci w fabrykach była na porządku dziennym, nędzarzy kradnących chleb karano
szubienicą, a handel niewolniczy traktowano jako poważne źródło dochodu narodo
wego i czynnik wzrostu obronności kraju.
Osobny rozdział poświęcono burzliwemu okresowi eksploracji wnętrza afrykań
skiego kontynentu, tak charakterystycznemu dla ubiegłego stulecia. Szczególnie
dokładnie przedstawiono tu działalność Livingstone'a i Stanleya.
O ile poprzednie rozdziały w celach porównawczych omawiały także i sąsiednie
obszary Czarnej Afryki, takie jak dotzecze Konga czy rzeki Niger, to rozdział
zatytułowany Stowarzyszenia misyjne i wczesny rozwój
Afryki Wschodniej ogra
nicza się do terenów zakreślonych ogólną tematyką książki. Mamy tu w i ę c krótki
przegląd najważniejszych rodzajów pogańskich wierzeń pierwotnych na tym obsza
rze, zarys dziejów szerzenia się islamu w głębi lądu i obszerny opis akcji podejmo
wanych przez misjonarzy różnych kościołów chrześcijańskich. Autorzy przedsta
wiają główne kierunki działania misyjnego: apostolat religijny, walkę z nie
wolnictwem, działalność charytatywno-pedagogiczną i pewne formy europejskiej
penetracji zarówno handlowej, jak i politycznej. Widzimy jak pozornie religijna
rywalizacja poszczególnych misjonarzy protestanckich i katolickich w niektórych
krajach (zwłaszcza w Ugandzie) później przerodzi się w polityczny spór Europej
czyków o kolonie, Anglików, Francuzów czy Niemców. Charakterystyczne też,
że nawet autorzy tej angielskiej książki nie mogli się powstrzymać od paru
cierpkich uwag pod adresem katolickich misjonarzy, sprzyjających w p ł y w o m
Francji w Afryce. Sporo miejsca poświęcono jeszcze owej rywalizacji w rozdziałach
traktujących szczegółowo o XIX-wiecznych perypetiach Ugandy i jej „wojnach
religijnych" oraz przedstawiających działalność słynnego lorda Lugarda, jednego
z autorów doktryny o tzw. indirect rule i twórcy idei „podwójnego mandatu"
wobec krajów kolonialnych.
Osobnego natomiast omówienia w rozdziale siódmym doczekał się awanturniczy
okres podziału Afryki, jakiego dokonały mocarstwa europejskie w drugiej połowie
X I X w. Autorzy starali się możliwie obiektywnie przedstawić motywy polityki
37 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I I
578
RECENZJE
kolonialnej poszczególnych p a ń s t w w tym czasie, a w i ę c głównie W. Brytanii,
a następnie Francji, Niemiec Bismarcka i Belgii króla Leopolda. Dokładnej ana
lizie poddano ówczesną rywalizację Anglików i N i e m c ó w w Afryce Wschodniej.
Anglicy przybyli tu pierwsi po zbankrutowanych kolonizatorach portugalskich. Nie
mając poważnych konkurentów na tym terenie prowadzili spokojną politykę infil
tracji handlowej poprzez kompanie kupieckie. Można się też zgodzić z autorami
introduction..., że istotnie rząd angielski nie kwapił się do kosztownych „oficjalnych
podbojów" terytorium, uzależniwszy od siebie nominalnego władcę kraju — sułtana
Zanzibaru. Ówczesna technika nie miała jeszcze dzisiejszego zasobu doświadczeń
i umiejętności wydobywania bogactw z głębi dziewiczych obszarów tropikalnych.
Zresztą często nie zdawano sobie sprawy z potencjalnych bogactw poszczególnych
krajów afrykańskich. Stąd nieraz motorem kolonialnych ekspedycji i podbojów
w X I X w. b y w a ł a nie tyle kupiecka chęć zysku, co wybujały X I X - w i e c z n y nacjo
nalizm, imperialistyczny „dżingoizm". Ow właśnie nacjonalistyczny pęd do zwiększe
nia prestiżu mocarstwowego pchnął cesarskie Niemcy ku polityce kolonialnej,
która przynieść im miała sporo niepowodzeń i strat. W przeciwieństwie do Angli
ków Niemcy w Afryce nie interesowali się tak bardzo handlem, jak konkretnymi,
bezpośrednimi zdobyczami terytorialnymi. Przybywając późno chcieli sobie to
powetować, dążąc szybko i bezwzględnie do okrążenia i wyeliminowania brytyjskich
w p ł y w ó w we wschodniej części kontynentu. Od tej chwili obserwujemy, jak Anglicy
na tym obszarze zmieniają swoją dotychczasową wygodną, lecz p o w o l n ą politykę
infiltracji i zaczynają sobie również podporządkowywać bezpośrednio nie tylko
wybrzeże, ale i wnętrze lądu. Obie strony w przewidywaniu przyszłego starcia
nie chcą się dać okrążyć i ubiec przeciwnikowi. Stąd podboje brytyjskie, do których
musiano początkowo dopłacać; stąd również gorzkie słowa wypowiadane przez
autorów książki pod adresem zręcznych agentów niemieckich z dr. Karlem Peter
sem na czele, stosujących w głębi lądu wobec Anglików metodę faktów dokona
nych.
Przedstawione dzieje Ugandy i wojen jej „religijnych" stronnictw murzyńskich,
Fransa i Ingleza, są w istocie dalszym ciągiem historii walk Europejczyków
0 w p ł y w y w Afryce, w której po podróżniku-eksploratorze, jak piszą autorzy książki,
przybywał misjonarz, a z nim kupiec, na końcu zaś administrator z wojskiem
1 policją. Z drugiej jednak strony naiwnością byłoby mniemać, że wnętrze przedkolonialnej Afryki stanowiło obszar pierwotnej sielanki. Świadczą o tym przyto
czone relacje pierwszych podróżników.
Sam Zanzibar i jego najbliższe posiadłości tworzyły nie lada problem w X I X w.
dla „sprzymierzonych" z sułtanem Anglików. Mocarstwo oficjalnie zwalczające
niewolnictwo prędzej czy później musiało ukrócić poczynania afrykańskiego „sprzy
mierzeńca", którego g ł ó w n y m źródłem dochodów była sprzedaż Murzynów na rynki
Bliskiego Wschodu i Indii. Rozdział dziesiąty poświęcony jest właśnie tym ograniczaniom niewolniczego procederu oraz historii podporządkowania Zanzibaru rządowi
brytyjskiemu w obliczu zagrożenia ze strony niemieckich sąsiadów.
Rozwój
kolejnictwa
i gospodarki w Kenii (rozdział dziesiąty) jest ciekawą
ilustracją przebiegu sytuacji w X I X - w i e c z n e j posiadłości afrykańskiej, anektowanej
przez Anglię w obliczu niemieckiego rywala. Obawy przed agresywnością N i e m c ó w
pchnęły tu A n g l i k ó w na drogę kosztownych inwestycji. Te z kolei wprawdzie
opłaciły się w rezultacie, lecz u w i k ł a ł y na koniec kolonizatorów w p o w a ż n e trud
ności społeczno-narodowościowe. Pierwotnie bowiem budowa kolei z portu Mombassa do Kisumu nad jez. Wiktorii była przedsięwzięciem głównie strategicznym;
579
RECENZJE
postanowiono ubiec w tym N i e m c ó w z Niemieckiej Afryki Wschodniej. Kolej była
jednak nierentowna, tubylcy bowiem rzadko nią podróżowali lub przewozili towary.
Aby więc móc ciągnąć zyski z tej drogiej inwestycji, sprowadzono początkowo
białych farmerów z Południowej Afryki, a później z samej Anglii. Istotnie, kolej
zaczęła się opłacać, lecz jednocześnie przybycie białych osadników pociągnęło za
sobą wywłaszczenie na pewnych obszarach części tubylców, a więc uwikłało władze
w rozliczne plemienne zatargi i spory. Plantacje w y m a g a ł y najemników, a tych
trudno było pozyskać spośród samowystarczalnych od w i e k ó w murzyńskich rolni
ków. Dalszych problemów dostarczyła rosnąca liczba sezonowych robotników in
dyjskich, sprowadzanych tu początkowo do budowy kolei. Zaczęli się oni teraz
masowo osiedlać w miastach, trudniąc się rzemiosłem, pośrednictwem handlowym,
lichwą itp. Na tle osadnictwa białych farmerów autorzy rysują sylwetkę lorda
Delamere, pioniera nowoczesnej gospodarki rolno-hodowlanej w Kenii i przy
wódcy białych mieszkańców tego kraju. Widzimy, jak stopniowo z deficytowego
przedsięwzięcia strategicznego Kenia zaczyna być kolonią przynoszącą coraz większe
dochody, lecz równocześnie jak wzrastają w tej wielonarodowej społeczności sprzecz
ności między czterema grupami etnicznymi: Europejczykami, Arabami, Hindusami
oraz autochtoniczną ludnością murzyńską, będącą gospodarzem kraju. Rozdział
dwunasty jest opisem ewolucji ustrojowej tej kolonii w kierunku samorządu. Nato
miast w następnym rozdziale przedstawiono burzliwe dzieje Ugandy w nowszych
czasach a więc począwszy od walk wewnętrznych, buntu sudańskich n a j e m n i k ó w
Selima Beja i powstania z lat 1897—1898 po stopniową stabilizację administracji
kolonialnej i znaczny rozwój gospodarczy w dobie dzisiejszej.
Dodatkowy rozdział o powojennych zmianach w Kenii omawia g w a ł t o w n y
rozkwit tej posiadłości, zwłaszcza po ulokowaniu w niej kapitałów wycofanych
z Indii. Bardzo ostrożnie dotyka on przyczyn niezadowolenia plemienia K i k u j u ,
które pchnęły je ku ruchowi Mau-Mau. Drugi suplement zajmuje się najnowszym
rozwojem lokalnych władz samorządowych w Kenii i usiłowaniami łagodzenia spo
rów między białymi, czarnymi i Azjatami na krótko przed uzyskaniem przez ten
kraj niepodległości.
Nie sposób nawet w obszernym streszczeniu zasygnalizować bogactwa proble
m ó w i faktów, jakie daje czytelnikowi ta skromna objętościowo książka.
Naturalnie nie ze wszystkim łatwo się tu zgodzić. Mimo dążeń do obiektywizmu
autorzy niewątpliwie w szeregu rozdziałów potraktowali np. o wiele oględniej
brytyjskie przedsięwzięcia kolonialne, ich cienie i niedociągnięcia, niż analogiczne
posunięcia Francuzów, N i e m c ó w lub Belgów. Wątpliwości budzi m.in. przedsta
wianie roli brytyjskich kompanii handlowych jako instytucji w pewnych okresach
niemal całkowicie filantropijnych!
Ostatnia z 17 map przedstawia Afrykę z zaznaczonymi na niej niepodległymi
w momencie ukończenia Introduction... państwami. Dziś mapa ta przestała być aktu
alna. Zarówno Uganda, jak Tanganika, Zanzibar i Kenia uzyskały niepodległość.
Słyszy się o projektach ściślejszej współpracy tych krajów, które od w i e k ó w pod
wieloma względami, stanowiły dość jednolity układ. Jak się rozwinie sytuacja — nie
wiadomo. Widzimy jednak choćby z omawianej publikacji, że kraje te nie zaczęły
,,z niczego" i że w stosunkowo krótkim czasie dokonały się w nich olbrzymie
przemiany. Dziś obszary Afryki Wschodniej rokują duże możliwości gospodarcze,
społeczne i polityczne, chociaż jeszcze przed stu laty kraje te należały do naj
uboższych i najbardziej spustoszonych w Czarnej Afryce.
Leszek
Dzięgiel
580
RECENZJE
P H A N G I A B E N , La recherche historique
en République
Vietnam, Hanoi 1965, Editions scientifiques, s. 98
Démocratique
du
Praca Phan G i a Ben stanowi omówienie dorobku badań historycznych w Demo
kratycznej Republice Wietnamu w ciągu pierwszej dekady od rozpoczęcia zorganizo
wanych studiów, początkowo (od 1953 r.) w ramach Komitetu Badań Literackich,
Historycznych i Geograficznych, od roku 1959 zaś pod egidą Instytutu Historii oraz
innych placówek naukowych, które stopniowo powstawały po wyzwoleniu. Wiet
namska nauka historyczna osiągnęła w tym okresie znaczny postęp, zwłaszcza jeśli
się zważy, że rozwijała się ona przy udziale nielicznej początkowo kadry pracowni
ków badawczych, często zapoznających się dopiero z metodologią marksistowską,
w trudnych warunkach budowania nowej państwowości po zakończeniu d ł u g o
trwałej wojny. W tej sytuacji na szczególną uwagę zasługuje eksperyment histo
r y k ó w wietnamskich polegający na odwołaniu się do' całego narodu o pomoc
w tworzeniu historiografii poprzez spisywanie kronik wsi, powiatów, prowincji
i zakładów przemysłowych, pod metodologicznym kierownictwem n a u k o w c ó w .
Ponieważ nasza wiedza o życiu naukowym w Wietnamie jest niepełna, przed
stawiamy poniżej omówienie wspomnianej pracy, ograniczając się jednakże do
tych zagadnień, które mogą bliżej zainteresować etnografów.
Źródła
do historii
Wietnamu
Historia niepodległego Wietnamu liczy tysiąc lat, toteż od dawna istnieją
dokumenty pisane. W X I w. powstała scentralizowana, suwerenna monarchia. Po
okresie długich walk z wrogiem zewnętrznym i z separatystycznymi tendencjami
feudałów, na początku X I I I w. w pełni umocniła się władza królewska. Wyrazem
tego były szeroko zakrojone reformy w płaszczyźnie ekonomicznej — wielkie prace
irygacyjne na nie znaną dotąd skalę, w dziedzinie zaś społecznej i politycznej
wprowadzenie systemu mandarynatu i konkursowego obsadzania stanowisk, upo
rządkowanie systemu podatkowego i organizacji wojskowej. Okres tych zmian
i towarzyszącą mu ideologię odzwierciedla ukończona w 1272 r. Historia Dat
Viet napisana przez L e Van Huu.
Rozpoczęte w ten sposób piśmiennictwo historyczne kontynuowane
było
w X V w. przez obszerne dzieła dwu pisarzy, Phan P h u Tien i Ngo S i Lien. Praca
tego ostatniego, Pełna historia Dai Viet, obejmuje 15 ksiąg. W dalszym ciągu,
zwłaszcza w X V I I w., historiografia tworzona jest na zamówienie dworu cesarskie
go i powstaje kumulatywnie wysiłkiem uczonych mandarynów. Ponieważ X V I I w.
jest okresem kryzysu i dekadencji władzy politycznej, powstałe w ten sposób
prace nie mają już charakteru postępowego, właściwego wcześniejszym dziełom
okresu reform i kształtowania systemu społeczno-politycznego. Wyjątkiem jest
tu praca L e Tung, który dokonuje oceny poszczególnych w ł a d c ó w na podstawie
ich polityki w stosunku do mas chłopskich. Interesujące, żs wyzwala się on częścio
wo od teistycznej koncepcji pochodzenia dynastii panujących i historię polityczną
widzi przez pryzmat procesów społecznych.
W wieku X V I I I , obfitującym w powstania chłopskie, historiografia była już
stosunkowo bogata i nowoczesna. "Ukazały s i ę w ó w c z a s dzieła L e Quy Don oraz
dwa wielkie opracowania zbiorowe. Pojawiają się także zbeletryzowane opowieści
historyczne informujące m.in. o nastrojach wśród ludu. Restauracja władzy cen
tralnej z początkiem X I X w. przez dynastię Nguyen przyniosła kilka opracowań obli
czonych głównie na wzmocnienie władzy tej dynastii. Pojawiają się jednak w ó w 1
Drukowane metodą ksylografu.
RECENZJE
581
czas również dwie bardzo w a ż n e dla historiografii pozycje. Jedną z nich jest
53-tomowe dzieło zbiorowe pod redakcją Phan Thanh Gian. Drugą zaś praca
Phan Huy Chu, autora związanego z ideologią powstań chłopskich, występującego
przeciw nadużyciom feudałów oraz broniącego instytucji wspólnoty wiejskiej.
W okresie podboju Wietnamu przez kolonializm francuski historiografia prze
kształciła się w instrument nacisku, mający służyć zwalczaniu w o l n o ś c i o w y c h
dążeń narodu. W tym czasie pojawiły się dzieła autorów zarówno wietnamskich,
jak i francuskich (np. Charles Maybon, Henri Maspero). Prace wietnamskie
stanowiły mieszaninę koncepcji feudalnych i kolonialnych. Podręcznik szkolny
Kurs historii annamickiej
został zredagowany w duchu całkowitej służalczości.
W podobnym stylu utrzymane były też niektóre poważniejsze prace historyczne.
Jednakże od pierwszych lat X X w. istniał również w historiografii nurt patriotyczny.
Co prawda wiele prac powstałych w tej orientacji opublikowano dopiero po
wyzwoleniu, jak np. Studia z historii Wietnamu Phan Boi Chau. Po Rewolucji
Październikowej zaczęły rozpowszechniać się wśród historyków wietnamskich kon
cepcje naukowe oparte na materializmie dialektycznym i historycznym. Pierwszym
dziełem ujmującym historię Wietnamu w naukowych kategoriach walki klas była
praca Nguyen A i Quoc (Ho Chi Minh) Proces kolonizacji
francuskiej.
Znajomość źródeł do historii Wietnamu wzbogaciła się w ostatnim okresie
szczególnie dzięki pracy Sekcji dokumentacji w Instytucie Historii. Zgromadzono
liczne teksty oryginalne oraz odpisy wielu dokumentów znanych dotychczas tylko
częściowo lub z cytat w innych dziełach, albo nawet zupełnie nie znanych. Jedna
piąta dokumentów historycznych znajdujących się w archiwach nie była nigdy
dotychczas wydana. Znaleziono teksty odbite niegdyś w bardzo małej liczbie
egzemplarzy, jak np. praca Wskazówki
do uśmierzania
buntów
w
Tonkinic
(80 ksiąg) i podobna, odnosząca się do południa kraju (47 ksiąg). Inne opracowa
nia poświęcone likwidowaniu powstań dotyczą obszarów zagarniętych w walkach
z Syjamem oraz plemion górskich prowincji Binh Thuan. Odnaleziono również
zaginione dotychczas całkowicie kroniki pacyfikacji trzech prowincji, sporządzone
w X V I I I w.
Odkryto także stosunkowo niedawne, lecz całkowicie dotąd nie znane dzieła,
np. Historia Minh-Do (47 ksiąg), kroniki genealogiczne kilku rodzin oraz wiele in
nych tego rodzaju. Książki te są cennymi dokumentami dotyczącymi szczególnie
epoki upadku ustroju feudalnego ( X V I I I — X I X w.). Część w y s i ł k ó w Instytutu
została skierowana na przełożenie na język wietnamski dzieł historycznych napi
sanych po chińsku. Wśród nich znajdują się m. in. trzy księgi poświęcone pacy
fikacji plemion górskich ( X I X w.) oraz 9 zachowanych ksiąg (spośród całości obej
mującej 100) zawierających opis środkowej części kraju, sporządzony w X V w.
Jest również nadzieja na odzyskanie dzieł dotąd nie odnalezionych na terenie
Wietnamu, dzięki współpracy z uczonymi chińskimi.
Sekcja dokumentacji Instytutu Historii pracuje również nad monografiami
regionalnymi, kronikami wspólnot wiejskich i poszczególnych rodzin oraz doku
mentami związanymi z instytucją duchów opiekuńczych wsi.
Posiadana obecnie, stosunkowo bogata, dokumentacja archeologiczna nie jest
jeszcze wystarczająca, aby można było uzyskać jasny obraz odleglejszych okresów
historycznych — wspólnoty pierwotnej czy niewolnictwa. Archeologowie w progra
mowaniu badań opierają się m. in. na dokumentach pisanych w języku chińskim.
, . Do. historii nowożytnej zebrano ostatnio znaczną liczbę dokumentów w postaci
kronik rodzinnych, wspomnień, notatek i opowiadań. Wśród nich ważne źródło
582
RECENZJE
stanowią również pamiętniki i poezje rewolucyjne. M. in. ukazała się materiałowa
praca Tran Huy Lieu Ruch rewolucyjny
Wietnamu w przekazach literackich obej
mująca okres 1860—1945.
Problemy
badawcze. Historia
starożytna
i średniowieczna.
Archeologia
Aczkolwiek g ł ó w n y nacisk badawczy spoczywa na historii nowożytnej, nie lekce
w a ż y się jednak problemów historii czasów dawniejszych, nawet jeżeli badań w tym
kierunku nie można uznać za wystarczająco pogłębione.
Historia starożytna Wietnamu rozpoczyna się w 208 r. p.n.e. w okresie aneksji
obszarów A u L a c przez Nam Viet. Historię epok wcześniejszych trzeba rekonstru
ować, w y d o b y w a j ą c ją z pokładów legend, którymi obrosła. W pracach rozpoczę
tych po roku 1954 g ł ó w n y m zadaniem było ustalenie periodyzacji historii staro
żytnej Wietnamu. Kiedy mianowicie przypada początek i koniec okresu komu
nizmu pierwotnego, jak można datować okres niewolnictwa i początek okresu
feudalnego. W roku 1960 przedyskutowano szczegółowo te problemy, przy czym za
rysowała się różnica stanowisk ńa temat samego istnienia okresu niewolnictwa.
W wielu innych kwestiach również nie osiągnięto zgody.
W dziedzinie archeologii odziedziczono dość liczne i wartościowe prace badaczy
cudzoziemskich. Badania własne, prowadzone systematycznie od roku 1954, do
prowadziły do odkrycia stanowiska paleolitycznego wskazując, że 200 do 300 tysięcy
lat temu znajdowała się w Wietnamie jedna z kolebek ludzkości. Odkryte zostały
również stanowiska neolityczne. Jednakże w centrum zainteresowania archeologów
w latach ostatnich pozostaje epoka brązu, do tego zresztą okresu należy większość
interesujących odkryć. W oparciu o pogłębioną dzięki odkryciom archeologicznym
znajomość starożytnej historii Wietnamu rozwija się również badania nad historią
w i e k ó w średnich. Obecnie problemem zasadniczym jest powiązanie" organizacyjne
badań archeologicznych i historycznych. Prowadzą je bowiem trzy odrębne i n
stytucje — Instytut Historii, Służba Muzealna oraz Uniwersytet w Hanoi.
W ciągu ostatnich 10 lat przedyskutowano wiele zasadniczych problemów ustroju
feudalnego. Poruszano w szczególności zagadnienia powstania narodu wietnamskiego,
praw rozwoju ustroju feudalnego w warunkach Wietnamu, zagadnienia agrarne,
gospodarki rynkowej, pracy najemnej, pieniądza, początków kapitalizmu, centra
lizacji feudalnej i in. Szczególnie szerokiej dyskusji poddane zostały kwestie doty
czące powstania narodu wietnamskiego. Zarysowały się tu trzy stanowiska. Jedno,
reprezentowane przez Tran Huy Lieu i Minh Tranh głosi, że czynniki kształtujące
jedność narodową — wg znanej definicji stalinowskiej — istniały już pod koniec
X V I I I w. (powstanie Tay Son) i stopniowo doprowadziły do pojawienia się narodu.
Z kolei Dao Duy A n h twierdzi, że naród wietnamski zaczął kształtować się już
w wieku X , a całkowicie skonsolidował się w X I V w., wiążąc ten proces z pow
staniem centralistycznego państwa i unifikującą rolą warstwy feudałów. Natomiast
Hoang Xuan Nhi sądzi, że początek historycznego istnienia narodu odnieść należy
do roku 1930, czyli daty powstania partii proletariackiej, która nadała kierownictwo
politycznej walce ludu wietnamskiego. Po dziś dzień problem ten czeka na roz
strzygnięcie. Łączy się z nim ściśle kwestia przejścia ustroju feudalnego w kapita
listyczny. Sprawa ta była przedmiotem rozlicznych dyskusji.
Badania prowadzone nad okresem feudalizmu z natury rzeczy obejmują walki
i powstania chłopskie. Czyni się więc usiłowania nad rozróżnieniem ruchów chłop
skich od ruchów narodowych. Istnieją zwłaszcza liczne prace o ruchu Tay Son
w wieku X V I I I . Opinie o pewnych wydarzeniach historycznych są często podzielone.
Przykładem takiej sytuacji może być ocena polityki cesarza Ho Quy L y (pocz.
583
RECENZJE
X V w.), którego antyfeudalne reformy s p o w o d o w a ł y wystąpienie przeciwko niemu
podwładnych mu feudałów, a z racji swej połowiczności nie zapewniły mu popar
cia ludu. Jego przegrana w polityce w e w n ę t r z n e j była jedną z g ł ó w n y c h przyczyn
klęski poniesionej w walce z chińską interwencją Mingów.
Historia
nowożytna
i
współczesna
W w y s i ł k u badawczym historyków wietnamskich priorytet przyznany został
okresowi nowożytnemu. Kolonizacja francuska i wojna w y z w o l e ń c z a dostarczyły
najliczniejszej grupy tematów opracowywanych naukowo. Oprócz prac historycz
nych ukazywały się także studia ekonomiczne, jak np. Francuska eksploatacja kolo
nialna Wietnamu Nguyen K h a c Dam, Zarys historii rzemiosła
w Wietnamie Phan
Gia Ben, ponadto wiele artykułów w czasopiśmie Van S u Dia. Wielu badaczy zaj
m o w a ł o się problemami społecznymi, w szczególności tworzeniem się klasy robot
niczej i historią wietnamskiego ruchu robotniczego. Bada się również proces pow
stawania i cechy charakterystyczne wietnamskiej burżuazji. Ponadto powstały
też liczne studia na temat kwestii agrarnej i problemów społecznych wsi. Należy
tu w y m i e n i ć prace poświęcone udziałowi różnych warstw chłopstwa w ruchach
rewolucyjnych, sytuacji wsi w okresie feudalnym, zagadnieniom związanym z roz
działem ziemi oraz instytucją gruntów komunalnych w różnych epokach .
2
Instytut Historii obarczył pewną grupę historyków zadaniem drobiazgowego
badania dziejów walki toczonej o wyzwolenie Wietnamu Południowego. G ł ó w n y m
celem jest zbieranie dokumentów, niemniej ukazało się już kilka opracowań. Mają
one głównie charakter okolicznościowy, są jednak coraz bliższe wymogom rzeczo
wych badań naukowych.
Etnografia
Wietnam jest p a ń s t w e m wielonarodowym, toteż zainteresowanie mniejszościami
etnicznymi ma długą tradycję. Przejawem tego było utworzenie po 1946 r. De
partamentu Narodowości, Biura Mniejszości Etnicznych oraz odpowiedniej sekcji
przy ministerstwie oświaty, które prowadziły również prace badawcze. Jednakże
w ł a ś c i w a placówka naukowa powstała dopiero w 1959 r. wraz z utworzeniem
Instytutu Historii, jako sekcja tego instytutu. Jest ona stosunkowo mała i nie może
zaspokoić wszystkich potrzeb w zakresie etnografii. Przedmiotem jej zainteresowań
są g ł ó w n i e mniejszości i tak określony przedmiot wyznacza w zasadzie granice badań
etnograficznych w Wietnamie. Kultura chłopska Wietnamczyków wchodzi przede
wszystkim w zakres badań historycznych z racji całkowicie niemal chłopskiego
charakteru społeczeństwa jeszcze do początków X X w.
Sekcja przeprowadziła szereg prac terenowych i zebrała poważną dokumentację
dotyczącą takich mniejszości etnicznych, jak Muong, Man, Meo, Tai, Nung, Rue i in.
Wykonała ona również tłumaczenia pewnej liczby dokumentów, wśród których
można w y m i e n i ć pierwsze tłumaczenie tekstu historycznego Tajów — zbioru le
gend — jakie ukazało się w Wietnamie.
Trzeba jednak przyznać, ż e badania etnograficzne dalekie są jeszcze od zaspo
kojenia aktualnych potrzeb i uważa się, że brak jest dotąd p o w a ż n y c h prac w tej
2
Prace te ukazywały się, szczególnie licznie, od roku 1957 w czasopismach
„Przegląd Badań Literackich, Historycznych i Geograficznych" oraz „Przegląd B a
dań Historycznych" publikowanych w języku wietnamskim. To ostatnie wydawnic
two zastąpiło w 1959 r. wymienione poprzednio i obejmuje m. in. problematykę
etnograficzną i archeologiczną. Tytuł oryginalny miesięcznika brzmi Tap chi Nghien
cuu lich su. Nie drukuje on streszczeń obcojęzycznych.
584
RECENZJE
dziedzinie. Na podstawie publikacji, które ukazały się w omawianym okresie,
można wyodrębnić następujące zagadnienia będące przedmiotem zainteresowania:
antykolonialny ruch oporu wśród mniejszości, organizacja społeczna (w tym takie
tematy, jak komunizm pierwotny, niewolnictwo patriarchálně, rodzina i m a ł ż e ń
stwo, elementy feudalizmu), pochodzenie i historia niektórych ludów, gospodarka,
stosunki agrarne i kultura materialna, folklor, wreszcie język i problem stworzenia
pisma dla pewnych języków. Wymienione zagadnienia podjęte zostały w stosunku
do niektórych tylko ludów i publikacje mają raczej charakter przyczynkarski. Wśród
autorów opracowań etnograficznych należy wspomnieć następujących: Mac Duong,
L a m Tam, L a Van, L o , Nguyen Van Khoa, Nong Trung, Nguyen Tuan Lieu,
Nguyen Luong Bich, Dan Due L o i i Nguyen The Phuong.
Nie udało się jeszcze zróżnicować poszczególnych mniejszości etnicznych według
naukowych kryteriów. Dotychczas jedynym oparciem w tej mierze była s ł o w n a de
klaracja przynależności do grupy. Nie prowadzono też należycie pogłębionych badań
nad Wietnamczykami. Jak dotąd nieliczne publikowane materiały dotyczą fol
kloru — legend, przypowieści i pieśni. Ukazało się również kilka artykułów doty
czących tradycyjnej wspólnoty wiejskiej.
Odczuwa się brak poważniejszego studium na temat życia poszczególnych klas
czy warstw społecznych. Nie szukano jeszcze naukowej odpowiedzi na takie pytania,
jak różnice w życiu klasy robotniczej przed i po roku 1954, konsekwencje budowy
socjalizmu w Wietnamie Północnym w ewentualnych przemianach trybu życia
jego mieszkańców, wreszcie zmiany na wsi wietnamskiej po Rewolucji Sierpniowej
1945 r. oraz w wyniku reformy rolnej. Przed etnografami stoją niezmiernie trudne
zadania, a wielka liczba problemów pozostaje dotychczas nie tknięta i oczekuje
na rozwiązanie.
Pomijamy w tym omówieniu badania w dziedzinie historii powszechnej oraz
sprawę międzynarodowej współpracy naukowej ze względu na ich odleglejszy
związek z problematyką bezpośrednio interesującą środowisko etnograficzne. Na
zakończenie należy wskazać, że stopniowo umacnia się w badaniach historycznych
w D R W tendencja do rozwijania analizy naukowej przy systematycznym podnoszeniu
jej poziomu, nie zaniedbując przy tym gromadzenia dokumentacji źródłowej.
Anna
Rudzińska
