ef4718cf709c2afdb9af236584761478.pdf

Media

Part of Na pastwisku : ze studiów nad kształtowaniem się osobowości młodzieży wiejskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.3-4

extracted text
Zofia Cieśla — Reinfussowa

NA

PASTWISKU

Z e studiów nad kształtowaniem się osobowości młodzieży wiejskiej

W t r a d y c y j n e j k u l t u r z e l u d o w e j dziecko b y ł o bardzo w c z e ś ­
nie w ł ą c z a n e do prac gospodarczych. J u ż k i l k u l e t n i e

dziecko

g ę s i , za co o t r z y m y w a ł y z w y k l e w y ż y w i e n i e , z g r z e b n ą k o s z u l ę
7

i drewniane t r e p y . W n i e k t ó r y c h okolicach, n p . M y ś l e n i c k i m ,

z a t r u d n i a n o p r z y pasieniu, a ściślej d o z o r o w a n i u g ę s i ( i l . 2)

n a j m ł o d s z y m i pasterzami „ o d k r ó w " m o g ł y b y ć dzieci m a j ą c e

nieco

przynajmniej ukończony s i ó d m y rok życia. U w a ż a n o bowiem,

starsze p r z y pasieniu

bydła

rogatego,

w

późniejszym

w i e k u — k o n i . W z a l e ż n o ś c i o d s y t u a c j i lokalnej r ó ż n e b y w a ł y

że p r z y m ł o d s z y c h , b y d ł o nie p a s ł o b y s i ę dobrze. O s t a t n i m i naj­

miejsca w y p a s u . M o g ł y n i m i b y ć i n d y w i d u a l n i e w y k o r z y s t y w a n e

w a ż n i e j s z y m szczeblem w h i e r a r c h i i pasterskiej b y ł o opiekowanie

miedze w ś r ó d p ó l u p r a w n y c h , g m i n n e p a s t w i s k a we w s i o n i -

s i ę k o ń m i . A w a n s t e n m i a ł miejsce o k o ł o

wowym

k i e d y k o ń c z y ł s i ę w ł a ś c i w y okres d z i e c i ń s t w a , a c h ł o p i e c k t ó r y

u k ł a d z i e g r u n t ó w czy wreszcie rolnicze n i e u ż y t k i

na

peryferiach wsi o u k ł a d z i e ł a n ó w leśnych.
warunki,

w których

życia,

przygotowywał się „ n a parobka", o t r z y m y w a ł t y t u ł „ k o n i a r z a " ,

Sposób wypasu, uzależniony od rodzaju pastwisk, s t w a r z a ł
specyficzne

14-go r o k u

kształtowała

się

osobowość

dziecka. W j e d n y c h p r z y p a d k a c h b y ł o ono skazane na

długie

g o d z i n y s a m o t n o ś c i , j a k to m i a ł o miejsce przy i n d y w i d u a l n y m

co n i e z w y k l e i m p o n o w a ł o d o r a s t a j ą c y m c h ł o p c o m . Pastuch
k o n i u w a ż a ł s i ę za c o ś w a ż n i e j s z e g o o d m ł o d s z e g o

od

„mlyeoka"

to jest tego, k t ó r e m u nie pozwolono jeszcze w y j e ż d ż a ć z k o ń m i
na n o c .

8

wypasie na miedzach, w d r u g i m z a ś , gdzie wypas b y ł w s p ó l n y ,

Pasterze m i e l i r ó ż n e o k r e ś l e n i a z a l e ż n i e o d tego eo w d a n y m

w c h o d z i ł o dziecko do g r u p y , k t ó r a r z ą d z i ł a s i ę o k r e ś l o n y m i przez

czasie p a ś l i . B y l i w i ę c „ p a s t e r z e o d d r o b i u " (jeśli z a j m o w a l i s i ę

pasterskie ś r o d o w i s k o n o r m a m i wzajemnego w s p ó ł ż y c i a , w ł a s n y ­

k u r a m i , g ę s i a m i ozy k a c z k a m i ) , „ p a s t e r z e od ś w i ń " z w a n i t a k ż e

m i zwyczajami, p o s i a d a j ą c y m i własny sposób wspólnego wypeł­

„świniarezykami",

n i a n i a czasu. W s p ó ł ż y c i e j e d n o s t k i z i n n y m i w g r u p i e i s t n i e j ą c e j

k r ó w i w o ł ó w " . Z d a r z a ł o s i ę i t a k , ż e z danego

na w s p ó l n y m p a s t w i s k u s t a n o w i ł o s w o i s t ą s z k o ł ę ż y c i a , k t ó r a

ś w i n i e , c i e l ę t a a nawet g ę s i p a s ł y s i ę razem z b y d ł e m , w ó w c z a s

obok d z i a ł a l n o ś c i r o d z i c ó w

była

ważnym

„ p a s t e r z e o d c i e l ą t " , wreszcie ,,pasterze od
gospodarstwa

czynnikiem wycho­

n i e w y s t a r c z a ł jeden pasterz. W y r u s z a ł a w t e d y z d o m u „ w s z o l k a

w a w c z y m , f o r m u j ą c y m w s p o s ó b t r w a ł y o s o b o w o ś ć , a c z ę s t o i los

r a b i a t a " na p a s t w i s k o , c h ł o p c y i d z i e w c z ę t a , m n i e j s i i w i ę k s i ,

młodego

a ,,przy d o m u " z o s t a w a l i t y ł k o m a l c y p o n i ż e j 4 l a t .

człowieka.

9

Zagadnienie r o l i j a k ą w ż y c i u m ł o d z i e ż y w i e j s k i e j s p e ł n i a ł

W y p ę d z a n i e b y d ł a odbywało się różnie, zależnie od pory

w s p ó l n y p o b y t na p a s t w i s k u n i e d o c z e k a ł o s i ę dotychczas szer­

r o k u . N a w i o s n ę i w lecie o k o ł o 5-tej rano, a czasem i w c z e ś n i e j ,

szego opracowania. W l i t e r a t u r z e etnograficznej m a m y na t e n

p r z e d wschodem s ł o ń c a . B y ł o to t z w . „ p a s i e n i e na r o s ę " , dobre

luźnych

ze w z g l ę d u na b r a k m u c h i b ą k ó w . Pasiono z w y k ł o do 10-tej.

i n f o r m a c j i rozsianych po r ó ż n y c h opracowaniach monograficz­

W t e d y p a s ą c y w r a c a ł z b y d ł e m do d o m u i p o n o w n i e u d a w a ł

temat

zaledwie k i l k a

drobnych publikacji

nych dotyczących wsi.

2

1

i trochę

Nieco w i ę c e j w i a d o m o ś c i znajduje s i ę

s i ę n a pastwisko po d o j e n i u p o ł u d n i o w y m i obiedzie c z y l i m n i e j

jak również

w i ę c e j o k o ł o g o d z i n y 3-ciej. N a p a s t w i s k u p o z o s t a w a ł j u ż do

przez l u d z i w - y k s z t a ł c o n y e h , p o c h o d z ą c y c h ze w s i , k t ó r z y w pew­

zachodu s ł o ń c a . J e s i e n i ą r a n n y w y m a r s z o d b y w a ł s i ę nieco p ó ź ­

n y m okresie d z i e c i ń s t w a s p ę d z a l i czas na w s p ó l n y m pasieniu*.

n i e j . B y w a ł y jednak wsie, gdzie p a s t w i s k o z n a j d o w a ł o s i ę w znacz­

w p a m i ę t n i k a c h p i s a n y c h z a r ó w n o przez c h ł o p ó w

3

M ó w i ą c o r o l i j a k ą w ż y c i u m ł o d e g o c z ł o w i e k a o d g r y w a ł czas

nej o d l e g ł o ś c i o d z a b u d o w a ń

gospodarskich i w ó w c z a s

bydło

s p ę d z o n y p r z y pasieniu nie b ę d ę z a j m o w a ł a s i ę w y p a s e m i n d y w i ­

na p a s t w i s k u p o z o s t a w a ł o o d rana do zachodu s ł o ń c a ,

którego

d u a l n y m na miedzach czy „ p r z y d o m u " , ale w y ł ą c z n i e na w s p ó l ­

pasterze i p a s t e r k i w y c z e k i w a l i z u t ę s k n i e n i e m . Ś w i a d c z y o t y m

n y m p a s t w i s k u , gdzie f u n k c j ę pasterzy s p e ł n i a ł y d z i e c i .

piosenka:

5

Pasieniem z a j m o w a l i s i ę s y n o w i e l u b rzadziej c ó r k i w ł a ś c i ­
c i e l i b y d ł a , w z g l ę d n i e z a t r u d n i o n e za w y n a g r o d z e n i e m d z i e c i ,

Zachodźże słoneczko,

pochodzące

K i e d y masz z a c h o d z i ć ,

z u b o g i c h r o d z i n . Z d a r z a ł o s i ę r ó w n i e ż , że obok

g r o m a d y m ł o d o c i a n y c h pasterzy z n a l a z ł s i ę t a k ż e c z ł o w i e k s t a r y ,

Bo mnie nóżki bolą

członek

Za b y d e ł k i e m c h o d z i ć .

rodziny

właściciela

któremu

z racji

wieku

funkcja

w

działającej

pracownik

najemny,

i doświadczenia przypadała

specjalna

na

Stosunki

Pasienie b y d ł a n i e b y ł o p r a c ą l e k k ą . P r z y c z y n i a ł s i ę do

a m ł o d z i e ż ą u k ł a d a ł y s i ę zazwyczaj

tego d ł u g i czas p o b y t u na p a s t w i s k u oraz k o n i e c z n o ś ć c i ą g ł e g o

m i ę d z y s t a r y m pasterzem
bardzo

bydła

lub

pastwisku

dobrze. Stary c z ł o w i e k

społeczności.

udzielał i m rad i

wskazówek,

p i l n o w a n i a , a b y b y d ł o n i e p o s z ł o w s z k o d ę . N i e zawsze dopisy­

o p o w i a d a ł r ó ż n e h i s t o r i e o strachach, b a j k i i legendy, m ł o d z i

wała też pogoda

z a ś s ł u c h a l i go z zainteresowaniem, a w z a m i a n za to p i l n o w a l i

c h ł o p i ę c y s t a n o w i ł a koszula k o n o p n a , zgrzebne albo paczesne

i zawracali m u k r o w y , a b y n i e w e s z ł y w „ s z k o d ę " .

6

Pełnił więc

s t a r y pasterz p o w a ż n ą r o ł ę w dziedzinie p r z e k a z y w a n i a
folklorystycznych

i to z a r ó w n o

tych,

które

były

treści

własnością

dorosłych j a k i tych, k t ó r e b y ł y wspomnieniom lat

młodych

s p ę d z o n y c h na p a s t w i s k u .
N a j c z ę ś c i e j j e d n a k na p a s t w i s k u z b i e r a ł y s i ę ze s w o i m b y d ­

gacie i w razie deszczu i z i m n a o k r y c i e — n p . c h o c h o ł ze s ł o m y ,
w o r e k l u b stara d e r k a . D z i e w c z ę t a ubrane b y ł y w k o s z u l ę k o ­
nopną, długą, jednostajną

oraz w k o n o p n ą s p ó d n i c z k ę , a o d

c h ł o d u m i a ł y z n i s z c z o n ą c h u s t ę po matce l u b babce. Z a r ó w n o
chodzili

przez

cały

czas

boso.

11

S t r ó j m a ł y c h d z i e c i o g r a n i c z a ł s i ę j e d y n i e do k o n o p n e j k o s z u l k i .

jakiś

J a k t o j u ż z o s t a ł o powiedziane pasienie n i e o m i n ę ł o ż a d n e g o

p a s i e n i u . T w i e r d z o n o b o w i e m , że a b y b y ć d o b r y m

dziecka w i e j s k i e g o . „ K a ż d e to m u s i a ł o p r z e t e r m i n o w a ć " — j a k

gospodarzom

należy

przygotowywać

s i ę do

tego

niemal

od

urodzenia.
W

a u b r a n i e pasterzy b y ł o b y l e j a k i e . C a ł y s t r ó j

dziewczyny j a k i chłopcy

ł e m same d z i e c i . P r a w i e k a ż d e dziecko wiejskie s p ę d z i ł o
czas na

10

rodzinach

m ó w i ą starzy i n f o r m a t o r z y . N a p a s t w i s k u z b i e r a ł o s i ę p r a w i e
t y l e d z i e c i , i l e b y ł o „ n u m e r ó w " we w s i .

b i e d o t y wiejskiej b y w a ł o ,

że j u ż

4-letnie

dzieci oddawano do d o m ó w b o g a t y c h gospodarzy w celu pasienia

W s p ó l n y c h p a s t w i s k b y ł o we w s i albo k i l k a , r ó w n e j w i e l k o ś c i ,
albo

jedno

duże,

liczące

kilkadziesiąt

morgów.

Szczególnie

163

m u s i a ł b y ć w y r ż n i ę t y k r z y ż , w p r z e c i w n y m razie, g d y k t o ś
tego n i e d o p a t r z y ł i k r z y ż a nie w y k r o i ł , k o z i c a czy b a t b y ł w y ­
r y w a n y z r ą k pastucha p r z e m o c ą , n a s t ę p n i e u t y t ł a n y w k r o w i m
ł a j n i e , z a ś k i j z k r z y ż e m n i g d y nie p o d l e g a ł t a k i e j o p e r a c j i " —
pisze p a m i ę t n i k a r z z O p o c z y ń s k i e g o .

1 5

W ó j t a m u s i e l i na p a s t w i s k u s ł u c h a ć wszyscy, g d y ż b y ł z w y k l e
najmocniejszy i za wszelkie n i e p o s ł u s z e ń s t w a

bił batem.

Sam

m a ł o zajmował się b y d ł e m wyręczając się m ł o d s z y m i , natomiast
w y s y p i a ł s i ę dobrze na p a s t w i s k u . P r z y c h o d z i ł y j e d n a k i na niego
czasem c i ę ż k i e chwile, k i e d y niedostatecznie przez

pastuchów

p i l n o w a n e b y d ł o w e s z ł o „ w s z k o d ę " . Wów-czas gospodarz,
k t ó r e g o p o l u m i a ł o t o miejsce, r o z l i c z a ł s i ę z w ó j t e m ,

na

odpo­

w i e d z i a l n y m za p o r z ą d e k na p a s t w i s k u , i w p r z y p a d k u g d y t e n
z o s t a ł z ł a p a n y na s p a n i u n i e j e d n o k r o t n i e o b r y w a ł za k a r ę po­
r z ą d n e lanie.
„nowego" związane

było

z p e w n y m i z w y c z a j a m i . N a w s t ę p i e m u s i a ł on p r z y s i ą c

Przyjęcie

do g r o m a d y pasterzy

„wój­

t o w i " , że będzie m u bezwzględnie posłuszny, będzie wypełniał
w s z y s t k i e jego r o z k a z y i z a r z ą d z e n i a . Z p a m i ę t n i k ó w

Pawła

G a w r y l u k a ( u r . 1898, p o c h o d z ą c y z o k o l i c B i e l s k a Podlaskiego)
dowiadujemy s i ę , że m u s i a ł złożyć t a k ą p r z y s i ę g ę swemu o dwa
l a t a starszemu koledze. P o c z ą t k o w o g o r l i w i e wykonyw-ał wszelkie
r o z k a z y w ł a d z y . Z a w r a c a ł w o ł y , a b y nie r o b i ł y s z k ó d . Pozosta­
w a ł sam p r z y stadzie w o ł ó w , g d y i n n i r o b i l i w y p r a w y „ ł u p i e ż c ę " .
N a l e ż a ł o do niego rozniecanie i p o d t r z y m y w a n i e ognia, nio t r w a ł o
to j e d n a k z b y t d ł u g o . G d y po k i l k u t y g o d n i a c h z j a w i ł s i ę i n n y
„nowy"

i przejął

jego f u n k c j ę ,

Gawryluk

został

ostatecznie

p r z y j ę t y do grona p a s t u c h ó w , k t ó r z y t w o r z y l i k a r n ą , zorgani­
z o w a n ą g r u p ę , o d b y w a j ą c ą w s p ó l n e zabawy i w y p r a w y , a celem
ich b y ł o w y b i e r a n i e j a j p t a s i c h , p i s k l ą t , k r a d z i e ż k u r czy g ę s i .

1 6

W gromadzie m ł o d z i e ż y p r z e b y w a j ą c e j na p a s t w i s k u przes1. I . Pastuch g r a j ą c y na r o g u , M o r a w i c a , w o j . K r a k ó w , 1947 r.

strzegana b y ł a zasada w s p ó l n y c h p o s i ł k ó w . W y p ę d z a j ą c

bydło

z rana, c z ę s t o nawet przed wschodem s ł o ń c a , d o s t a w a ł pasterz
do

t o r b y , uszytej

z samodziałowego

płótna,

kromkę

chleba

a w m a ł y m g a r n u s z k u t r o c h ę m a s ł a , t w a r o g u l u b sera. P o d o b n i e
p r z e d s t a w i a ł s i ę podwieczorek. W czasie jedzenia na p a s t w i s k u
rozlegle p a s t w i s k a t z w . b ł o n i a w y s t ę p o w a ł y

we wsiach nad­

w i ś l a ń s k i c h . Pastwiska d z i e l i ł y s i ę na mniejsze obszary o k r e ś l o ­
ne o s o b n y m i n a z w a m i . W M o r a w i c y n p . pastwisko — j a k pisze
Stefan D u s z y k — podzielone b y ł o na k i l k a p o ł a c i , a k a ż d a z n i c h
miała odrębną nazwę. Były t u : „Zakątek", „Cegielnia",

„Pod-

jezierze", „ K u r n i k " , „ B e r y " oraz m a ł y s t a w e k , n o s z ą c y d u m n ą
nazwę „Jeziora".

1 2

Zazwyczaj w części p o ł o ż o n e j b l i ż e j d o m ó w

p a s ł y s i ę g ę s i i ś w i n i e , na odleglejszych i w i ę k s z y c h — b y d ł o .
W s p ó l n a praca s t w a r z a ł a p o m y ś l n e w a r u n k i t w o r z e n i a s i ę
w ś r ó d m ł o d z i e ż y zebranej na p a s t w i s k u p e w n y c h f o r m organi­
z a c y j n y c h i uznanego przez g r u p ę kodeksu p o s t ę p o w a n i a .
w i o s n ę pasterze o b i e r a l i sobie na p a s t w i s k u „ w ó j t a " ,

Na

obowiązująca b y ł a tzw. „ d z i e l a n k a " . W e d ł u g słów Jana S ł o m k i
„ k a ż d y d z i e l i ł s i ę s w o i m ś n i a d a n i e m z i n n y m i i nawzajem b y ł
przez n i c h c z ę s t o w a n y " . R a c z y l i s i ę t a k albo w c a ł e j

„kupie"

albo d o b i e r a l i s i ę p a r t i a m i c i , k t ó r z y m i e l i z d o m u m n i e j w i ę c e j
j e d n a k o w ą „ w y p r a w ę " . K t o b y z a ś j a d ł sam „ n a b o k u " nazywa­
no go w ó w c z a s „ s a m o j e d n i k i e m " . T a k i pasterz nie b y ł l u b i a n y
i

1 7

dokuczano m u . . P a w e ł G a w r y l u k , k i e d y po raz p i e r w s z y

z n a l a z ł s i ę na w s p ó l n y m p a s t w i s k u , po o g l ą d n i ę c i u go ze wszyst­
k i c h s t r o n przez w ó j t a , m u s i a ł s w o j ą t o r b ę n a p e ł n i o n ą chlebem
i p l a c k a m i p o k a z a ć gromadzie, k t ó r a — j a k pisze a u t o r p a m i ę t n i ­
k a — t o r b ę po p e w n y m czasie oddala, ale j u ż „ m o c n o
nioną".

opróż­

1 8

którym

b y ł z w y k l e najstarszy z c a ł e j g r o m a d y . O b o k niego d z i a ł a ł a „ ł a w a

W czasie Z i e l o n y c h Ś w i ą t o d b y w a ł o s i ę n a p a s t w i s k u ś w i ę t o

p r z y s i ę g ł y c h " na p o d o b i e ń s t w o s t o s u n k ó w p a n u j ą c y c h w g m i ­

pasterzy, podczas k t ó r e g o z o t r z y m a n y c h w t y m d n i u od gospo­

nie. W ó j t s p r a w o w a ł na p a s t w i s k u w ł a d z ę przez c a ł e l a t o . J a k o

dyń

o z n a k i swej g o d n o ś c i p o s i a d a ł , na w z ó r pasterzy g r o m a d z k i c h ,

w S i e r a d z k i m i w P o z n a ń s k i m rozpowszechniony b y ł zwyczaj

jajek smażyli oni t r a d y c y j n ą

jajecznicę.

Na Kujawach,

( i l . 13) b a t pasterski z d ł u g i m sznurem k o n o p n y m , z d o b i o n y

u r z ą d z a n i a zabawy w „ k r ó l a pasterzy". W p i e r w s z y d z i e ń Zielo­

c z e r w o n y m chwostem oraz k i j . K o ł o K a r t u z m i a ł on biczysko

n y c h Ś w i ą t n a l e ż a ł o j a k n a j w c z e ś n i e j rano p o p ę d z i ć b y d ł o

z grubej d ę b i n y , nieco grubsze n i ż w i e l k i palec. P r ę t w o d l e g ł o ś c i

p a s t w i s k o , nieraz c a ł k i e m jeszcze po c i e m k u . K t ó r y z c h ł o p c ó w

s t o p y o d grubszego k o ń c a rozszczepiano na 9 c z ę ś c i , k t ó r e p o t e m

pierwszy p r z y g n a ł na p a s t w i s k o t r z o d ę o b w o ł a n y b y ł „ k r ó l e m

splatano i w i ą z a n o u cienkiego k o ń c a w i e r z b o w y m szpagatem.

pasterzy"

Czasem b a t w y p l a t a n o z m ł o d e j b r z e z i n y , p o d o b n i e

w y s o k i m i u r z ę d n i k a m i d w o r u . N a d a w a n o i m z a r ó w n o staropol­

rozszcze­

a dziewczyna

„królową".

Dalsi

z kolei

na

zostawali

p i o n e j n a 12 c z ę ś c i , n a z y w a n o go w ó w c z a s „ d w u n a s t k ą " . P r ó c z

skie t y t u ł y

takich

„grzechotkowego",

( g u b e r n a t o r ó w , g e n e r a ł ó w , p u ł k o w n i k ó w ) . D z i e c i , k t ó r e ostatnie

biczy używali

pasterze t a k ż e

kija

(hetmanów,

wojewodów)

j a k i nowsze,

aktualne

zwanego „ r y ń c z y k " , a s ł u ż ą c o g o do z w o ł y w a n i a t r z o d y i odstra­

p r z y g n a ł y swoje b y d ł o n a r a ż a ł y s i ę na p o ś m i e w i s k o . W sieradz­

szania w i l k ó w . K i j t e n znany b y ł w p ó ł n o c n e j części P o l s k i , o d

k i m nazywano je „ m i o t l a r z a m i " , przyczepiano i m m i o t ł ę , k t ó r ą

P o m o r z a do Suwalszczyzny. P o n a d t o znana b y ł a r ó w n i e ż „ p u s z -

m u s i a ł y c i ą g n ą ć za s o b ą przez c a ł y d z i e ń n i b y c z y s z c z ą c w t e n

c z a w k a " , k i j na j e d n y m k o ń c u r o z ł u p a n y , s ł u ż ą c y do c i s k a n i a

s p o s ó b p a s t w i s k o . Po p o ł u d n i u uczestnicy u r z ą d z a l i u r o c z y s t y

k a m i e n i . S p o t y k a go s i ę t a k ż e w P o z n a ń s k i m i na L u b e l s z c z y ź -

p o c z ę s t u n e k , z ł o ż o n y z p r o d u k t ó w p r z y n i e s i o n y c h przez k a ż d e g o

nie.

1 4

„ M i e l i t e ż i i n n i pasterze mocne k i j e l u b b a t y

pasterza ozy p a s t e r k ę , w z g l ę d n i e przez w y b r a n y c h tego d n i a
uwiązane

n a d ł u g i e j j a ł o w c o w e j k o z i c y . N a k a ż d y m k i j u i na k a ż d e j k o z i c y

164

dostojników.

Zabawa

wiązała

się z

tryumfalnym

powrotem

do w s i . K r ó l i i n n i d o s t o j n i c y j e c h a l i p r z y s t r o j e n i na k o n i a c h

l u b w o l a c h . Ton k t ó r y na pastwisko p r z y b y ł o s t a t n i z a m y k a !
pochód.

1 9

w y s y p i a j ą c y m s i ę na p a s t w i s k u , nie b i o r ą c y m u d z i a ł u w

„wy­

p r a w a c h " . Ś p i o c h o b r a c a j ą c s i ę z b o k u na b o k r o z g n i a t a ł j a j k a ,

P o n i e w a ż zawracanie b y d ł a od szkody nie w y m a g a ł o u d z i a ł u
w s z y s t k i c h pasterzy, w i ę c

zależnie

od

pory

roku

sobie czas r ó ż n y m i z a b a w a m i i p s o t a m i . N a w i o s n ę

a po przebudzeniu złościł s i ę okropnie i w y g r a ż a ł p s o t n i k o m .

wypełniali

Czasem k r a d z i o n o t e ż „ g r u b s z ą z w i e r z y n ę " , j a k k u r y , g ę s i i t d .

„chodzili

N i e r o b i l i tego z g ł o d u a n i dla s m a k u , a j e d y n i e dlatego, że z n a l i

za p t a k a m i " . W y b i e r a l i z g n i a z d jaja WTonie, kacze, k u r o p a t w i e

o p o w i a d a n i a starszych, k t ó r z y c h w a l i l i s i ę s w o i m i

i inne. S m a ż y l i je (jeśli b y ł y ś w i e ż e ) , z a ś znaleziono w gniazdach

z c z a s ó w k i e d y sami p a ś l i . N i e c h c ą c b y ć g o r s z y m i r o b i l i w s z y s t k o

m a ł e w r o n y o b l e p i a l i g l i n ą i p i e k l i w ognisku. P r z y tej
n i s z c z y l i r ó w n i e ż i gniazda p t a k ó w

pożytecznych.

okazji

Wspomina

wyczynami

a b y d o r ó w n a ć p o p r z e d n i k o m . B y w a ł o n i e k i e d y , że z ł a p a n y

na

k r a d z i e ż } ' pasterz solidnie o b e r w a ł od gospodarza, ale m i m o b ó l u

o t y m S t a n i s ł a w P i g o ń : „ W lecie biesiady t r a f i a ł y się rzadko,

w y t r z y m y w a ł wszystko, ż e b y t y l k o nie s t a ć s i ę p o ś m i e w i s k i e m

ale za to b y ł y w y k w i n t n i e j s z e . W t o d y p o z n a ł e m smak m ł o d y c h

swoich towarzyszy.

w r o n i ą t . W s p i n a ć s i ę na w i e r z c h o ł e k drzewa do gniazda t r u d n o

I n n y m zajęciom wiosennym było robienie g w i z d k ó w i krę­

d o s t ę p n e g o i w y b r a ć — nasz t o b y ł w y d z i a ł . D o s t a w a ł o się p r z y

cenie fujarek

t y m n i e j e d n o k r o t n i e od w r o n y d z i o b e m i s k r z y d ł a m i po g ł o w i e ,

w y k o n y w a n y c h w ł a s n o r ę c z n i e , a p ó ź n i e j k u p o w a n y c h na odpus­

z kory

wierzbowej. Gra

na

fujarkach

najpierw

o d s ę k ó w drzewa po s k ó r z e . A l e k t ó ż b y na to z w a ż a ł ! Ł u p pre­

t a c h czy t a r g a c h b y ł a u l u b i o n y m z a j ę c i e m pasterzy. U j a w n i a ł y

p a r o w a l i ś m y z b i o r o w o . Trzeba b y ł o p i s k l ę t o m p o u k r ę c a ć ł e b k i ,

s i ę t y m sposobem muzyczne u z d o l n i e n i a i u t r w a l a ł y z a m i ł o w a n i a

r o z p r u ć i o c z y ś c i ć w n ę t r z n o ś c i , a p o t e m razem z p u c h e m i p a ł ­

do

k a m i p i ó r o b l e p i ć b ł o t e m . Po

n i e k i e d y na c a ł e ż y c i e , z t y m że f u j a r k ę z a s t ę p o w a ł z czasem i n n y ,

w y t r z y m a n i u przez czas odpo­

w i e d n i w ż a r z e w y g a r n i a ł o s i ę te k u l k i , p r z y uderzeniu o z i e m i ę
polepa w y p a l o n a p ę k a ł a i o d p a d a ł a razem z p i ó r a m i , a ze ś r o d k a
w y ł a n i a ł o s i ę s m a k o w i t o pieczyste. K t ó ż b y

tam

wtedy

pytał

muzykowania, które

zrodzone na

pastwisku

pozostawały

bardziej d o s k o n a ł y i n s t r u m e n t , j a k n p . d u d y czy skrzypce.
Z m ł o d y c h p ę d ó w w i k l i n y p l e t l i pasterze w M o r a w i c y

pod

K r a k o w e m t z w . k a ń c e c z y l i h a r a p y — bicze, k t ó r e s t a w a ł y s i ę
2 1

0 s ó l ! ! ! R ó w n i e w s p a n i a ł e biesiad}' byw-ały z r a k ó w . T u z n o w u

często narzędziom zawziętych b i j a t y k ,

trzeba b y ł o d ł u g o m y s z k o w a ć za n i m i po o k o l i c z n y c h s t r u m y k a c h

c z a p k i podobne do t y c h , j a k i e w y s t ę p u j ą w p r z e b r a n i a c h r ó ż n y c h

a z s i t o w i a spiczaste

1 stawach, s z u k a ł o s i ę i c h r ę k ą p o d n a w i s ł y m i brzegami, w y ­

grup obrzędowych.

c i ą g a ł o z d z i u r i spod k a m i e n i , nie bez tego, ż e b y o d czasu do

G d y s k o ń c z y ł o s i ę w y b i e r a n i e jaj p t a s i c h i m i n ą ł czas k i e d y

czasu nio z ł a p a ć w r ę k ę „ z a s k r o ń c a " , u c i e k a l i ś m y w t e d y z wrzas­

ł y k o l e k k o schodzi z g a ł ą z e k w i e r z b o w y c h pasterze z M o r a w i c y

k i e m przed t ą

„żmiją".

2 0

B y ł y j e d n a k j a j k a , k t ó r y c h po w y j ę c i u z gniazda pasterze
nie j a d a l i , n p . czajek. J a j k a te w k ł a d a n o do kieszeni l e n i u c h o m ,

z a m i e n i a l i s i ę w r y b a k ó w i ł o w i l i w r ę c e l u b do kosza w m a ł y m
stawku,

zwanym

dumnie

„Jeziorem",

drobne r y b k i .

Ażeby

o s ł o d z i ć sobie pasterskie ż y c i e w y s z u k i w a l i pod d a r n i ą l u b

I I . 2. M a ł a g ę s i a r k a w drodze na gminne pastwisko, Ł o s t ó w k a , w o j . N . S ą c z , 1966

we

r.

165

U . 3. Zabawa na p a s t w i s k u , J o d l ó w k a Tuehnowska, w o j . T a r n ó w , 1965 г . ; M o r a w i c a , pastwisko g m . , 1948 r.
i l . 4. „ S t u k i " ; i l . 5. Zabawa w zgadywanie

m c h u , w z g l ę d n i e na wrzosach, gniazda t r z m i e l i , k t ó r y c h
s t a n o w i ł dla n i c h d u ż y p r z y s m a k .

miód

2 2

przypadkach

pasterz

wykorzystywał

otrzymane

pozwolenie

i w y b i e r a ł „ t r ę ć " — s ł o m ę nie na jeden lecz na k i l k a k a p e l u s z y .

Ulubiona, p r z y j e m n o ś c i ą , pasterzy b y ł y k ą p i e l e . W o k o l i c a c h

Po ż n i w a c h i w j e s i e n i g d y d o j r z e w a ł y owoce t y l k o

23

mała

n a d w i ś l a ń s k i c h w czerwcu, po Św. Janie, c a ł a czereda p a s t u c h ó w

c z ę ś ć p a s t u c h ó w z o s t a w a ł a p r z y b y d l e . Reszta r o z c h o d z i ł a s i ę

c h o d z i ł a częściej nago n i ż w u b r a n i u , g d y ż c i ą g l e k ą p a l i s i ę w W i ś ­

po p o l a c h i sadach. R w a l i w t e d y groch s t r ą c z k o w y , r z e p ę , k o p a l i

le, p o t e m t a r z a l i s i ę w p i a s k u a n a w e t w biocie, a ż e b y

znów

z i e m n i a k i do pieczenia, c h o d z i l i do s a d ó w i k r a d l i d o j r z e w a j ą c e

z a n u r z y ć s i ę w rzece. Gdzie, j a k n p . w M o r a w i c y , n i e b y ł o w p o b l i ­

owoce. Po powrocie na pastwisko d z i e l i l i s i ę z t y m i , k t ó r z y t y m ­

ż u w i ę k s z e j r z e k i pastrze przegradzali w ą s k i potoczek, p r z e p ł y ­

czasem p i l n o w a l i b y d ł a .

w a j ą c y przez p a s t w i s k o i w p o w s t a ł y m w t e n s p o s ó b b a j o r k u
uczyli się p ł y w a ć i nurkować „ n a w y t r z y m a ł e g o . "

Opisane t u z a j ę c i a , w y k o n y w a n e bez k o n t r o l i i o p i e k i zo
s t r o n y d o r o s ł y c h , w y r a b i a ł y u d z i e c i s a m o d z i e l n o ś ć i s p r y t ale

Czas s p ę d z a n y na p a s t w i s k u d a w a ł s p o s o b n o ś ć w y k o n y w a n i a

r ó w n o c z e ś n i e w y p a c z a ł y je p o w o d u j ą c o k r u c i e ń s t w o w s t o s u n k u
2 4

z a j ę ć z a r o b k o w y c h . W lecie, j a k z b o ż e z a c z ę ł o d o j r z e w a ć , p l e t l i

do z w i e r z ą t ,

pasterze „ z ą b k i " na s ł o m k o w e kapelusze z ż y t n i e j s ł o m y (rzadziej

solidarności nakazującej u k r y w a ć winnych. Tworzył się model

pszenicznej) zwanej „ t r ę c i ą " . R o b i l i je z a r ó w n o dla siebie j a k i na

bohatera. Cechy n a b y t e w czasie pasterskiej s w o b o d y pozosta­

s p r z e d a ż . Zawsze w ś r ó d pasterzy z n a l a z ł s i ę t a k i , k t ó r y

w i a ł y c z ę s t o t r w a ł e ś l a d y na p ó ź n i e j s z e j

umiał

s z y ć kapelusze. C a ł y kapelusz m o ż n a b y ł o w y k o n a ć na p a s t w i s k u .
Za c z a s ó w J a n a S ł o m k i za z ą b k i na jeden kapelusz p ł a c o n o 15—

Najwięcej

l e k c e w a ż e n i e eudzej w ł a s n o ś c i , f a ł s z y w e poczucie

osobowości.

m o ż l i w o ś c i m i e l i pasterze po j b i o r a c h . W t e d y

b y d ł o puszczano w o l n o , a o n i sami u r z ą d z a l i sobie harce i zabawy.

20 g r a j c a r ó w . I m drobniejsze b y ł y te z ą b k i t y m cena b y ł a w y ż s z a .

Na pierwszy plan w y s u w a ł y się różne g r y j a k np.

Najlepszy kapelusz (z uszyciem) k o s z t o w a ł c w a n c y n g i e r a c z y l i

buka",

33 g r a j c a r y , ale w t a k i m

zręczności

kapeluszu m o ż n a

było

„pochodzić

dobrych parę ł a t " .
Materiał
gospodarze

na

z ą b k i trzeba

gry
było

ucina.ć u k r a d k i e m , g d y ż

nie ż a ł o w a l i b i c i a , j e ś l i k o g o ś p r z y ł a p a l i p r z y tej

robocie na s w o i m p o l u . Czasem j e d n a k sam gospodarz p r z y c h o d z i ł
na p a s t w i s k o i z a m a w i a ł z ą b k i u p a s t u c h ó w . P o z w a l a ł w ó w c z a s

2 5

„wybijanie

„ p l i s z k i " zwane t e ż „ k i e z k a m i " i t p . , a t a k ż e p o p i s y
i siły

( i l . 3,4). D u ż y m

powodzeniem cieszyły się

p r z y u ż y c i u szmacianych p i ł e k . C z ę s t y m i z a b a w a m i b y ł y

„ p o l o w a n i e n a z a j ą c a " , zabawa „ w l i s y i w i l k i " , „ w w o j s k o " ,
„ z b ó j ó w i ż a n d a r m ó w " . Starsi c h ł o p c y u r z ą d z a l i na p a s t w i s k u
w y ś c i g i konne, za co ojcowie srogo k a r a l i .
Z a b a w y , k i e d y konieczny b y ł p o d z i a ł na g r u p y , z a c z y n a ł y

u c i ą ć t y l e „ t r ę c i " i l e t r z e b a b y ł o na kapelusz, z w r a c a ł j e d n a k uwa­

się zwykle od „ m ę t o w a n i a "

g ę , a b y n i e w c h o d z i ć w ś r o d e k ż y t a i nie d e p t a ć go. W t a k i c h

w y l i c z a n e k s t a n o w i ą c i e k a w y p r z y k ł a d l i t e r a t u r y ustnej dzieci.

166

czyli tzw. „wyliczanki".

Teksty

167

U t w o r y te s ą c z ę s t o w i e r s z o w a n ą s k ł a d a n k ą s ł ó w

pozbawioną

nie c h o d z i ł y , w o l a ł y raczej zabawy spokojne j a k np. p '
r

enio

sensu, w k t ó r y c h na p l a n pierwszy w y b i j a s i ę r y t m i r y m . J a k o

k o s z y k ó w z s i t o w i a , ubieranie lalek czy pieczenie p l a c k ó w

p r z y k ł a d p o s ł u ż y ć m o ż e tekst n a s t ę p u j ą c e j

Byw-ały j e d n a k r ó w n i e ż w s p ó l n e zabaw-y pasterzy i pasterek.

wyliczanki:

gliny.

N a l e ż a ł o do t a k i c h przede w s z y s t k i m „ w e s e l e " , robione na w z ó r
Jan, J a n F a b i j a n z o l s z o w y m i n o g a m i , o b j ą ł g ł o w ę w s t ę ­

p r a w d z i w y c h wesel w i e j s k i c h . T a ń c e o d b y w a ł y s i ę p r z y p i s z c z a ł c e

g a m i a t y J a n i e , F a b i j a n i e w y s i ą d ź k o n i e na zagonie, co

z w i e r z b i n y l u b p r z y skrzypcach o s t r u n a c h z k o ń s k i e g o w ł o s i a .

m n i e pasiesz z ł o t ą s i e c z k ą , co m n i e poisz t ą

P r z y tej

duszeczką,

okazji z a r ó w n o dziewczęta jak

i chłopcy uczyli

się

t y c h o i n k ą na c h o i n k ę , t y z a j ą c z k u n a w o j e n k ę . P o s z ł a

t a ń c z y ć . Znana jest p r z y ś p i e w k a o d n o s z ą c a się do d z i e w c z y n y ,

baba po p o p i ó ł , d i a b e ł b ą b ę u t o p i ł , n i p o p i o ł u n i b a b y ,

k t ó r a j a k o d o r o s ł a źle t a ń c z y ł a :

t y l k o z b a b y d w a schaby.
C z y ś b y d e ł k a nie p a s a ł a ,
O b o k zabaw r u c h o w y c h , p o l e g a j ą c y c h

na

g o n i t w i e , popisach

s p r a w n o ś c i i s i ł y , i s t n i a ł o sporo zabaw i n n y c h , j a k n p .

w „ b i e r k i " czy w „ k o ś c i " a czasem w k a r t y . W i e l e czasu z u ż y w a l i
pasterze na

Żeś t a ń c o w a ć nie

umiała

granie

o p o w i a d a n i u p o p u l a r n y c h gadek z a s ł y s z a n y c h

od

C z ę s t y m z a j ę c i e m pasterzy b y ł o majsterkowanie. D l a zabi­
cia czasu i zabawy w y k o n y w a l i z drewna w i a t r a k i , m ł y n k i wodne,

starszych ( i l . 5), a t a k ż e na w y m y ś l a n i u i o d g a d y w a n i u zagadek.

z a b a w k i ruchomo w p o s t a c i t z w . „ t r a c z y " czy k o w a l i , i n n i z n ó w

Jest t o m o ż e najbogatsza dziedzina d z i e c i ę c e j l i t e r a t u r y .

r z e ź b i l i k o z i k a m i r ó ż n e z w i e r z ę t a , p t a s z k i , k o n i k i czy postacie

Za­

g a d k i z b i e r a ł n a p a s t w i s k u Seweryn U d z i e l a , g r a j ą c ze s w y m i

l u d z k i e j a k n p . ż o ł n i e r z y w z g l ę d n i e l a l k i dla d z i e w c z ą t .

i n f o r m a t o r a m i „ o jednego c e n t a " . P o l e g a j ą t a gra na t y m , że

podejmowane przez j e d n y c h w y w o ł y w a ł y

naśladownictwo

in­

g d y d z i e c i z a d a w a ł y m u z a g a d k ę , k t ó r e j r o z w i ą z a ć nie

n y c h . W y t w o r z y ł o s i ę na tej drodze w s p ó ł z a w o d n i c t w o k t o

za­

umiał,

Próby

d o s t a w a ł y centa, z k o l e i m ó w i ł z a g a d k ę U d z i e l a i centa sobie

b a w k ę czy r z e ź b ę p o t r a f i w y k o n a ć lepiej i ł a d n i e j . S p o ś r ó d m a j ­

odbierał.

sterkującej młodzieży w y b i j a l i się ei, k t ó r z y posiadali uzdolnienia

P a s t e r k i b y ł y w zasadzie w y ł ą c z o n e od. zabaw, k t ó r y m odda­

techniczne ł u b plastyczne. W

w i e l u w y p a d k a c h zrodzone
na

z y w a n o j e „ p i s k l a m i " i p a s t e r z o w i „ n i e honor b y ł o z a d a w a ć s i ę

Z wywiadów

ośrodkach

pro­

z d z i e w c z y n ą " . C h ł o p c y „ r o b i l i i m na p r z e k ó r " , s t ą d d z i e w c z ę t a

dukcji

Brzozie S t a d n i c k i e j

czy

t r z y m a ł y s i ę na p a s t w i s k u z d a ł a od pasterzy. N a ż a d n e w j p r a w y

z l u d o w y m i r z e ź b i a r z a m i d o w i a d u j e m y s i ę , że c z ę s t o i c h a r t y s -

2 6

B y ł y one przez c h ł o p c ó w w y ś m i e w a n e ,

na­

przeprowadzonych w

zabawek d r e w n i a n y c h n p .

wiejskich
w

całe

na

p a s t w i s k u zainteresowanie r z e ź b ą p o z o s t a w a ł o

wali się chłopcy.

życie.

I I . 6. Zabawa n a p a s t w i s k u , L u b o m i e r z , w o j . n o w o s ą d e c k i e , 1966 г . ; i l . 7. S u c h o d ó ł , w o j . k r o ś n i e ń s k i e , 1969 г.; i l . 8. S a m o c h ó d w y k .
przez W i e s ł a w a D r y k ę , I . 12, P r z y k o p , w o j . tarnobrzeskie, 1981 г.; i l . 9. Samolot, w y k . S t a n i s ł a w Oohalek, I . 16,
Bezdziadka, w o j . k r o ś n i e ń s k i e , 1959 r.

268

tye

'.a

twórczość

bierze

początek

od

prób

podejmowanych

w czi «io d z i e c i ę c y c h l a t s p ę d z o n y c h p r z y k r o w a c h na p a s t w i s k u .

27

W czasie p o b y t u w zintegrowanej gromadzie d z i a ł a j ą c e j na
p a s t w i s k u p o w s t a w a ł t a k m a ł o jeszcze znany f o l k l o r
i p i e r w o c i n y s z t u k i plastycznej.

T u kształtowała

. O

dziecięcy

się

swoista

wiedza o ś w i e c i e , t w o r z y ł y s i ę f o r m y s p o ł e c z n o i etyczne;. T u
wreszcie k r y s t a l i z o w a ł s i ę model wiejskiego bohatera,, akcepto­
w a n y przez g r u p ę , t y p wiejskiego z a w a d i a k i , k t ó r y „ n i c z e g o się
n i c b o i " i lekcewa.ży niewygodne dla siebie zakazy

i nakazy.

O d n a j d u j e m y go d z i ś w ś r ó d starszej m ł o d z i e ż y .
Gromada t w o r z y ł a j e d n ą z w a r t ą c a ł o ś ć , gdzie ł i a s ł o „ j e d e n
za w s z y s t k i c h — wszyscy za jednego" stosowano b y ł o w s p o s ó b
dosłowny.

2 8

Osobnik, jeśli n i e c h c i a ł l u b nie u m i a ł

s i ę do o b o w i ą z u j ą c e j
grupy. Przybierały

normy, narażony

one

n i e k i e d y nawet

dopasować

b y ł na szykany
formy

całej

okrucieństwa.

P r z y c z y n ą takiego t r a k t o w a n i a b y ł n a j c z ę ś c i e j f a k t , że c h ł o p a k
(rzadziej dziewczyna) d o n o s i ł gospodarzom we w s i co s i ę dzieje
na

p a s t w i s k u i „ s y p a ł k o l e g ó w " , w z g l ę d n i e ska,rżyl na

nich.

P o n i e w a ż pastorskie p s o t y b y w a ł y srogo przez r o d z i c ó w karane
donosicielstwo

nio m o g ł o

winowajcy uchodzić

płazem.

.Kary

stosowane na w y ł a m u j ą c y c h s i ę c z ł o n k ó w g r u p y b y ł y surowe.
P r z y k ł a d e m t y c h s t o s u n k ó w , j a k i e p a n o w a ł y na p a s t w i s k u ,
m o ż e b y ć zda-zenie opisane w p a m i ę t n i k u cytowanego j u ż w i e l o ­
k r o t n i e P a w ł a Gawryluka,. Jeden z c h ł o p c ó w , n i e z b y t l u b i a n y
przez w s z y s t k i c h , z n i s z c z y ł sobie nowe, o d ś w i ę t n e ubranie. B o j ą c
s i ę ojca, o s k a r ż y ł o t o G a w r y l u k a , za co t o n d o s t a ł o d

brata

poszkodowanego

musiał

takie

bicie, że przez k i l k a m i e s i ę c y

s i e d z i e ć w d o m u , k u r o w a ć s i ę i w ł a ś c i w i e j u ż do p e ł n e g o z d r o w i a
n i g d y n i o p o w r ó c i ł . P o z o s t a l i pasterze srodze z e m ś c i l i s i ę za
pokrzywdzonego

kolegę.

Złapali

przewrotnego

10
I I . 10. W i a t r a c z e k z t a ń c z ą c ą p a r ą , w y k . A n d r z e j F i g i e l . Z a ­
b a w k i d z i e w c z ą t w i e j s k i c h : i l . 11. L a l k i z t r a w y , C h o j n ę , w o j .
sieradzkie; i l . 12. P t a k z s i t o w i a i p a p i e r k ó w , k o l . B i a ł k a , w o j .
siedleckie, 1957 r .

skarżypytę,

z a r z u c i l i m u na g ł o w ę worek, aby nie w i d z i a ł k t o go bije i s t ł u k l i

w p a m i ę c i b y ł y c h pasterzy, a p r z y j a ź n i e z a w i ą z a n e „ p r z y b y d l e "

go n i e m i ł o s i e r n i e , a n a s t ę p n i e zbitego z o s t a w i l i na

t r w a ł y c z ę s t o do ś m i e r c i . Z d a r z a ł o s i ę , że udzielona pomoc czy

pastwisku

aż s i ę k t o ś m u s i a ł po niego z g ł o s i ć . K i e d y po p e w n y m czasie

d o b r a r a d a , k t ó r ą sobie wzajemnie w y ś w i a d c z a j ą l u d z i e , u g r u n ­

w r ó c i ł z n ó w na pastwisko i z a s n ą ł , pasterze w ł o ż y l i m u w

t o w a n a jest na zasadzie „ p r z e c i e ż m y ś m y razem ze s o b ą p a s a l i " .

usta,

nos i uszy zebrany na p a s t w i s k u k a ł w o ł o w y , a, n a s t ę p n i e p o l a l i

Opisane t u w d u ż y m s k r ó c i e ż y c i e pasterzy na

wspólnym

w ł a s n y m moczem, k i e d y z a ś c h ł o p a k o b u d z i ł s i ę , i złościł, za­

pastwisku

p e w n i a l i go, że z r o b i ł to jego w ł a s n y w ó l . Poszkodowany

z a n i k ł o j u ż przed k i l k u d z i e s i ą t k a m i l a t , badanie jego nie stra­

wie­

d z i a ł , ż e to nieprawda,, alo b a l s i ę j u ż na k o l e g ó w p o s k a r ż y ć .

2 9

M i m o (rudnej i ż m u d n e j pracy, j a k ą b y ł o pasienie b y d ł a ,

należy

już

do

przeszłości.

J e d n a k m i m o tego, że

ciło n a a k t u a l n o ś c i . P r z y p u s z c z a ć m o ż n a , że wiele z j a w i s k z w i ą ­
zanych z n o r m a m i p o s t ę p o w a n i a p r z y j ę t y m i przez w s p ó ł c z e s n y c h

lata s p ę d z o n e na w s p ó l n y m p a s t w i s k u razom z „ k o m p a n a m i "

mieszkańców

( „ k o m p a n k a m i " — dziewczynami) w s p o m i n a ł o s i ę przoz

wzora,mi, k t ó r e k i e d y ś z r o d z i ł y s i ę i z o s t a ł y p r z y j ę t e p r z y pasieniu

życie,

bata, pasterskie zawsze n a l e ż ą

do

całe

najprzyjemniejszych

wsi można

b y d ł a na w s p ó l n y m

by

wyjaśnić

tkwiąoymi

w

tradycji

pastwisku.

P R Z Y P I S Y
1

St. D u s z y k , Na wiejskim
pastwisku,
„ O r l i l o t " , 1947
n r 9/10, s. 151 i i n . ; L . M ł y n e k , Życie sierskich pasterzy przed
20 laty, „ L u d " , t . 4, 189, s'. 274—289
B . B a r a n o w s k i , Zycie codzienne wsi między Wa?-tą a Pilicą
w XIX
wieku, Warszawa 1969; St. Dwo:ra,kowski,
Kultura
społeczna
ludu wiejskiego na Mazowszu
nad Narwią,
Białystok
1964; W . G a j - P i o t r o w s k i , Kultura
społeczna
ludu z okolic Roz­
wadowa, W r o c l a w 1967; F r . L o r e n t z , A . Fischer, T . L e h r - S p ł a w i ń s k i , Kaszubi,
kultura ludowa i język, T o r u ń 1934; J.P. Dek o w s k i , Pasterstwo nad Pilicą,
„ P r a c e i M a t e r i a ł y Etnograficz­
n e " , t . 13, 1959; W . D r o z d o w s k a , Grupy rówieśnicze
w Załęczu
Wielkim, „ P r a c e i M a t e r i a ł y M u z e u m Archeologicznego i E t n o ­
graficznego w Ł o d z i " , soria etnograficzna, n r . 5, Ł ó d ź 1 9 6 1 ;
A . J a s k u l a n k a , Niektóre
zwyczaje
pasterskie
w
Sieradzkim,
„ P r a c e i M a t e r i a ł y E t n o g r a f i c z n e " , t . 8/9, 1950/51
J . B o j k o , Ze wspomnień,
Warszawa 1959; J . C h a ł a s i ń s k i ,
Młode pokolenie chłopów, Warszawa 1938; M . D ą b r o w s k a , Pa­
miętniki
młodzieży
wiejskiej
1918—1939,
Warszawo 1969; Pa­
miętniki
chłopów,
t . 1—3, Warsza,wa 1935, 1936; J . S ł o m k a ,
Pamiętniki
włościanina
— od pańszczyzny
do dnia
dzisiejszego,
K r a k ó w 1912
F r . K o t u l a , Rozmowy
ze skorupami,
R z e s z ó w 1969; F r .
P i g o ń , Z Komborni w świat, K r a k ó w 1947
W p a m i ę t n i k u Jana D i a b i k o w s k i e g o (ur, 1880 r. we w s i
R a d z i e j ó w Stary, g m . B y t ó w , p o w . Nieszawa, w o j . Warszawa)
c z y t a m y : „ J a k o c h ł o p i e c urodzony po 6 d z i e w c z ę t a c h m u s i a ł e m
bardzo w c z e ś n i e iść do p a s i o n k i . G d y m i a ł e n i ł a t 5 p a s ł e m j u ż
ś w i n i e i c i e l ę t a , a od 7 l a t k r o w y " (Pamiętniki
chłopów, op. c i t . ,
t . 2, s. 111)
2

3

4

5

6

„ P a m i ę t a m takiego z l a t dziecinnych -— pisze Stefan
D u s z y k — w y s o k i i c h u d y , d ł u g i e w ł o s y siwe, s p a d a j ą c e na
ramiona spod starego kapelusza,, d ł u g i w ą s . W d n i pogodne
n o s i ł z g r z e b n ą k o s z u l ę w y p u s z c z o n ą na wierzch p ł ó c i e n n y c h ,
s a m o d z i a ł o w y c h spodni, w deszcz n a r z u c a ł na r a m i o n a stary
worek, a dawniej j a k o p o w i a d a ł s ł o m i a n e g o c h o c h o ł a . W r ę k u
j a k o insygnia swej w ł a d z y d z i e r ż y ł pasterski, g r o m a d z k i bat
z d ł u g i m k o n o p n y m s z n u r k i e m , o z d o b i o n y m czerwonym chwas­
t e m i t r ą b ą w y k o n a n ą z r o g u w o ł u . " (Na pastwisku,
op. c i t . ,
s. 151)
B . B a r a n o w s k i , op. c i t . , s. 112
W . G a j - P i o t r o w s k i , op. c i t . , s. 105
L . M ł y n e k , op. c i t . , s. 275, 276
„ Z a z w y c z a j k r o w y w y g a n i a ł o s i ę n a ten p a ś n i k w po­
c z ą t k u maja, a przed m a j e m c i e l ę t a i ś w i n i e p r z e p ę d z a n o na
o z i m i n ę c z y l i na p s z e n i c ę , bo ż y t o w y r a s t a ł o w c z e ś n i e j i z w i e r z ę t a
n i e c h ę t n i e je j a d ł y . N a t y m p a ś n i k u p a s ł e m na s ł o ń c u i słocie,
na wietrze i u p a ł a c h a ż do 14 r o k u ż y c i a . " pisze w s p o m n i a n y
J a n D r a b i k o w s k i , Pamiętniki
chłopów, op. c i t . , t . 2 s. 111
„ Z a w s z e chodzono boso na pastwisko m i m o w i e l k i e j
rosy, k t ó r a ogromnie s z c z y p a ł a w n o g i . B u t ó w nio ubierano do
pasienia z dwócli p o w o d ó w : po pierwsze, żo nio s t a ć na t o wiejskich
r o d z i c ó w , po drugie z a ś p o m i m o tej zimnej g r y z ą c e j rosy n i k t
za b y d ł e m nie c h o d z i ł o b u t y , bo b y s i ę wszyscy w y ś m i e l i z ta­
kiego pana, co t o za b y d ł e m w b u t a c h chodzi. P r z y p o m i n a m
sobie, j a k nieraz p o d w p ł y w e m tej zimnej wody-rosy u d a w a ł e m
bociana, raczej s t o s o w a ł e m jogo s p o s ó b ogrzewania n ó g , gorzej
z m a r z n i ę t ą p o d k u l a j ą c i s t o j ą c na jednej i n a s t ę p n i e po nagrzaniu
jednej p o z w a l a ł e m jej m a r z n ą ć , a d r u g ą p o d k u l a ł e m . I t a k
na z m i a n ę . " ( J . C h a ł a s i ń s k i , op. c i t . , t . 1, s. 280, 281)
7

8

9

1 0

1 1

169

1 2

1 3

1 4

St. D u s z y k , op. c i t . , s. 152
J . S ł o m k a , op. c i t . , s. 7
F r . L o r e n t z , A . Fischer, T . L e h r - S p ł a w i ń s k i , op. c i t . ,

e. 151
1 5

J . C h a ł a s i ń s k i , op. c i t . , t . 1, s. 210
Pamiętniki
chłopów, t . 2, s. 556
J . S ł o m k a , op. c i t . , s. 8
Pamiętniki
chłopów, t . 2, s. 555
B . B a r a n o w s k i , op. c i t . , s. 114. Inaczej w y g l ą d a ł y zwy­
czaje pasterskie w rejonie T y k o c i n a . „ T u — j a k pisze S t a n i s ł a w
D w o r a k o w s k i — w pierwszy d z i e ń (czasem d r u g i ) Z i e l o n y c h
Ś w i ą t p a s t u c h y n i e g d y ś , p ę d z ą c przed p o ł u d n i e m do w s i b y d ł o
z pastwiska, w y b i e r a l i p i ę k n e g o i spokojnego w o ł u , o k r y w a l i
go s t a r ą s ł o m i a n ą siecią i n a s t ę p n i e p r z y w i ą z y w a l i j ą do t u ł o w i a
s ł o m i a n y m i pasami. Za sieć i p o w r ó s ł a w k ł a d a l i g a ł ą z k i i polne
k w i a t y , n a r o g i z a ś wieniec z brzozowych g a ł ą z e k . T a k p r z y ­
strojonego w o l u h a ł a s u j ą c p r o w a d z i l i na czele stada do w s i ,
gdzie właściciel z w i e r z ę c i a m u s i a ł je w y k u p i ć z r ą k p a s t u c h ó w
d a t k i e m p i e n i ę ż n y m . W p r z e c i w n y m razie c h ł o p c y p r o w a d z i l i
w o l a dalej na w i e ś . Z b i e g i e m czasu zwyczaj ten u l e g ł znacznej
z m i a n i e . J u ż o k o ł o 1937 r. w okolicach T y k o c i n a , w t y c h sa­
m y c h co dawniej wsiach, pastuchy p ę d z ą c w p o ł u d n i e k r o w y
do d o m u , z a k ł a d a l i i m t y l k o zielone w i e ń c e na r o g i . Gospodarze
w y k u p y w a l i u w i e ń c z o n o z w i e r z ę t a , d a j ą c pastuszkowi z ł o t ó w k ę
w y k u p n e g o „ n a c u k i e r k i " . Po p o ł u d n i u na p a s t w i s k u s p ę d z a l i
p a s t u c h y b y d ł o w jedno miejsce, a z p r z y n i e s i o n y c h z d o m u j a d e ł
urządzali biesiadę czyli „majówkę". Zarówno
oprowadzanie
po w s i w o l u , j a k i biesiady p a s t u c h ó w na p a s t w i s k u w nie­
k t ó r y c h t u t e j s z y c h wsiach zwano dawniej „ w o l o w e m weselem".
(Kułlura
społeczna...,
op. c i t . , s. 101)
1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

St. P i g o ń , op. c i t . , s. 111
St. D u s z y k , op. c i t . , s. 152
t a m ż e , s. 153
J . S ł o m k a , op. c i t . , s. 10
J a k o k r u t n y m i p o t r a f i l i b y ć pasterze doskonale i l u s t r u j e
fragment w p a m i ę t n i k u c h ł o p a z w o j . warszawskiego: „ P a s i o n e
przeze m n i e k r o w y k ł a d ł y się w c i e n i u drzew, ż u j ą c apatycznie
i p o w o l i o g a n i a ł y się ogonami od m u c h ó w i b ą k ó w . A j a co
robiłem'! Ja pracę miałem. Ł a p a ł e m b ą k i , ł a m a ł e m źdźbła trawy,
w s d z a ł e m w o d w ł o k i p u s z c z a ł e m na w o l n o ś ć . K a ż d y z n i c h
z a b r z ę c z a ł z b ó l u straszliwie i p o m k n ą ł w przestworza. C i ą ł
z z a c i ę t o ś c i ą powietrze, c i ą g n ą c za s o b ą ź d ź l o t r a w y . P a t r z ą c
za n i m o g a r n i a ł a m n i e d z i k a rozkosz. D ł u g o s t a ł e m i p a t r z y ł e m ,
a on m a l a ł , m a ł a l , a ż wreszcie r o z t o p i ł s i ę z u p e ł n i e w b ł ę k i c i e .
A w t e d y w r a c a ł e m do k r o w y , ł a p a ł e m n a s t ę p n e g o b ą k a , wsa­
dzałem znów trawę w odwłok i puszczałem. B ą k gnał z bólu
na koniec ś w i a t a ,
j a d ł u g o , d ł u g o p a t r z y ł e m za n i m a ż s t a w a ł
się m u c h ą , k o m a r e m , p u n k c i k i e m , a ż wreszcie c a ł k o w i c i e w b ł ę ­
k i c i e r o z t a p i a ł . P r z y j e m n i e b y ł o p a t r z e ć na rozpaczliwe w y c z y n y
b ą k a i jego topienie się w b ł ę k i c i e . T ę h i s t o r i ę p o w t a r z a ł e m po
raz p i ą t y , d z i e s i ą t y i setny, d o p ó k i k r ó w nie p o g n a ł e m do obory.
2 1

2 2

2 3

2 4

T a k s p ę d z a ł e m czas za k r o w a m i d z i o ń po d n i u w g o r ą c e czerwco­
we d n i . T a k s p ę d z a l i czas wszyscy m o i r ó w i e ś n i c y . U c z y l i ś m y s i ę
poczucia dobra i p i ę k n a na b a r b a r z y ń s k i e j igraszce. Z a p r a w i a ­
l i ś m y s i ę na psach do p r z y s z ł y c h k r w a w y c h b ó j e k i b i j a t y k .
0 w s t r ę t n a b r z y d o t o zabaw c z ł o w i e k a wiejskiego. B r z y d o t o ,
b r z y d o t o , b r z y d o t o ! " ( J . C h a ł a s i ń s k i , op. c i t . , t . 1, s. 228)
„ D z i ś — pisze autor p a m i ę t n i k a , p o c h o d z ą c y z dawnego
p o w i a t u sierpockiego — k i e d y się nad t y m zastanawiam i w i d z ę
p o s t ę p k i k o l e g ó w , z k t ó r y m i n i e g d y ś razom p a s a ł e m k o n i e ,
t o w i d z ę , że o n i m a j ą w a d y , k t ó r e b i o r ą p o c z ą t e k z t a m t y c h
d n i . Te kradzione n i e g d y ś matce j a j k a i słonina, z o s t a w i ł y nie­
k t ó r y m ś l a d w p r z y s z ł y m ż y c i u . D z i ś nie k r a d n ą jajek, s ł o n i n y ,
ale z b o ż e , ś w i n i e , k r o w y i w o g ó l e co się da. T o s p r a w i ł o pasterskie
w m ł o d o ś c i w y c h o w a n i e . L u d z i e c i c i e r p i ą za t o , że w c i ę ż k i c h
warunka,ch u d a ł o i m s i ę s p r y t n i e coś p o d c i ą g n ą ć , do tego przy­
w y k l i i zostali t a k i m i .
( J . C h a ł a s i ń s k i , op. c i t . , t . 1, s. 227)
„ D z i e w c z y n y rzadziej d o p u s z c z a ł i ś m y do za.baw, ze
w z g l ę d u na t o , że u w a ż a l i ś m y je j a k o gorszy gatunek c z ł o w i e k a ,
że o b y l e co b e c z a ł y , nie p o t r a f i ł y d o s i a d a ć k o n i a i t d . T o ostat­
nie n a p a w a ł o nas s z c z e g ó l n ą d u m ą " . ( J . C h a ł a s i ń s k i , op. c i t . ,
t . 1, s. 218)
I t a k n p . A u g u s t y n P i e k ł o (ur. w 1895 r. w Brzozie
Stadnickiej) stolarz-samouk
t a k wspomina, p o c z ą t k i swojej
p r a c y : „ J a k s z e d ł e m na pastwisko b r a ł e m p o d p a c h ę d e s k ę
l i p o w ą i w y c i n a ł e m r ó ż n e rzeczy, c y g a r n i c z k i , p t a s z k i " . Po­
dobnie m ó w i o sobie M i c h a ł G r z ę ś k o — zabawkarz (ur. 1908 г . ) ,
ż e j a k o m a ł y c h ł o p i e c p i l n u j ą c y k r o w y na p a s t w i s k u r z e ź b i ł
drobne p r z e d m i o t y dla w ł a s n e j p r z y j e m n o ś c i i na prezenty
dla i n n y c h . B y ł y t a m m i ę d z y i n n y m i l u f k i , ozdobione g ł ó w k a m i
z w i e r z ą t , (inf. z e b r a ł a w 1979 r. m g r Alicja, M a l e t a , I n s t . S z t u k i
PAN).
H a s ł o to b y ł o szczególnie w y r a ź n e g d y na p a s t w i s k u
z o s t a ł zaczepiony jeden z pasterzy przez pastucha z s ą s i e d n i e j
wsi. „ N a p a d a l i ś m y w t e d y na siebie — pisze p a m i ę t n i k a r z z Opo­
c z y ń s k i e g o — i w y w i ą z y w a ł a s i ę w a l k a . J a k o n a r z ę d z i e w tej
walce u ż y w a n e b y ł y k i j e , b a t y , przyniesione z p ó ł k a m i e n i e ,
a w o s t a t e c z n o ś c i darnie. Z w a l k i tej w y c h o d z i ł o się bardzo
c z ę s t o z t ę g i m guzem na g ł o w i e , a c z ę s t o m u s i e l i i n t e r w e n i o w a ć
1 r o z p ę d z a ć w a l c z ą c y c h nasi ojcowie. Często t e ż d o c h o d z i ł o
do b ó j k i m i ę d z y n a m i a p a s t u c h a m i z m i a s t a O., ale z t e m i
b y ł a trudniejsza sprawa, bo u ż y w a l i o n i w walce n o ż a . W na­
szym p o j m o w a n i u u ż y c i e n o ż a w walce z c z ł o w i e k i e m r ó w n a ł o
się j a k i e j ś ohydnej z b r o d n i , k t ó r e j b y ż a d e n z nas n i g d y nie
p o p e ł n i ł , o d n o s i ł o s i ę t o r ó w n i e ż i do w s z y s t k i c h ł u d z i ze w s i .
N a t a k i e g o co n o ż a u ż y w a ł w walce p a t r z a n o j a k na najpodlejszego g a t u n k u z b ó j a . Z b i e g i e m jednak czasu p o j ę c i a się z m i e n i ł y
i w walce z ł y k a m i z O., co ś m i e l s i , a k t ó r y m nie zależało bardzo
na u t r a c i e czci i p o w a ż a n i a , z a c z ę l i t e ż u ż y w a ć n o ż a w t o n s p o s ó b ,
że w i ą z a n o go na koniec b a t a i z o d l e g ł o ś c i uderzano p r z e c i w n i k a
po kapocie, ale szkody t o n i k o m u d u ż e j nie p r z y n i o s ł o . " ( J .
C h a ł a s i ń s k i , op. c i t . , t . 1, s. 219, 220)
Pamiętniki
chłopów, t . 2, s. 560
2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

Fot. E . IŁeinfuss, il. 1, 4, 5; J . Świderski, il. 2, 3, 6—12

Zofia

Czerwosz

SZTUKA

LUDOWA

WYCHOWANIU

W

ESTETYCZNYM

DZIECI I M Ł O D Z I E Ż Y

1

W k r a j a c h z a m o ż n y c h i u p r z e m y s ł o w i o n y c h od k i l k u n a s t u
j u ż l a t w i d o c z n y jest s t a ł y wzrost-zainteresowania

dla tego, co

coraz m n i e j na zapoznanie u c z n i ó w ze s t a r y m i , n a j w a ż n i e j s z y m i
r z e m i o s ł a m i , j a k t k a c t w o , o b r ó b k a drewna czy ceramika. U c z e ń

m o ż n a w y k o n a ć w ł a s n y m i r ę k a m i , przy pomocy prostych narzę­

w s p ó ł c z e s n y z t r u d o m p o j m u j e w a r t o ś ć i p i ę k n o starego ludowego

d z i i t e c h n i k . N i o t y l k o coraz popularniejsze staje s i ę h a s ł o „ z r ó b

rękodzieła,

to s a m " , ale r ó w n i e ż i wszelkie przojawy a m a t o r s t w a

wykonania i tworzywem.

plastycz­

nie dostrzega z w i ą z k u

między

formą

a

techniką

nego w dziedzinie r ę k o d z i e ł a artystycznego. N i e s t e t y r e z u l t a t y

W tej s y t u a c j i s z c z e g ó l n i e i n t e r e s u j ą c e m o g ą b y ć d o ś w i a d ­

estetyczne o k a z u j ą s i ę n i e w s p ó ł m i e r n e do z a p a ł u i z a a n g a ż o w a n i a .

czenia ognisk i z e s p o ł ó w p l a s t y c z n y c h d z i a ł a j ą c y c h w ż y w y c h

M y ś l ę , że p r z y c z y n ą tego jest przede w s z y s t k i m b r a k zrozumienia

jeszcze o ś r o d k a c h

istoty

c h c ę na t y m miejscu p o d z i e l i ć s i ę u w a g a m i na t e m a t p r a c y t a k i c h

rzemiosła,

zależności

jakie

występują

między

formą

plastyczną, materiałem i narzędziem. Nawet wtedy, gdy sięga
s i ę po w z ó r s z t u k i ludowej nie dostrzega s i ę tego, co w niej naj­

ludowej s z t u k i . S p e ł n i a j ą c

zespołów w Iłży i Medyni

prośbę

redakcji

Głogowskiej.

P o d e j m u j ą c m y ś ł stworzenia ognisk m ł o d z i e ż o w y c h w t y c h

w a ż n i e j s z e — celowej k o n s t r u k c j i p r z e d m i o t u . A m a t o r o m nie­

ośrodkach

znane s ą c z ę s t o podstawowe

wiadomości o kompozycji barw

b o w i e m o t o , aby n a u c z y ć d z i e c i samej t e c h n i k i lepienia g l i n i a ­

A m a t o r z y n i e s ą t e m u w i n n i , w i n i e n jest czas, k t ó r y od­

p o d s t a w o w y c h p r o b l e m ó w p l a s t y c z n y c h — a b y przez d o ś w i a d ­

i kształtów.
dziela

n y c h f i g u r e k , ale a b y przez te z a j ę c i a w p r o w a d z i ć je w k r ą g

przemysłowo

społeczeństwa

od

wyrobów

rękodzieła.

Trzeba w i e l u w y s i ł k ó w b y na nowo, w procesie w ł a s n y c h doś­
wiadczeń,

w i e d z i e l i ś m y , że zadanie jest t r u d n e . N i e c h o d z i ł o

zrozumieć

zależności

które

występują

pomiędzy

surowcem, m a t e r i a ł e m i f o r m ą .

czenie s z t u k i ludowej r o z s z e r z y ć h o r y z o n t m y ś l o w y i w r a ż l i w o ś ć
estetyczną.
D z i a ł a n i a te p o d e j m o w a l i ś m y w okresie g d y estetyka dawnej
s z t u k i ludowej p r z e s t a ł a j u ż o r g a n i z o w a ć w y o b r a ź n i ę m ł o d z i e ż y

Pod t y m w z g l ę d o m Polska znajduje s i ę w znacznie

lepszej

i nie b y ł a przez n i ą p r z y j m o w a n a j a k o w ł a s n a czy

naturalna.

s y t u a c j i , p o n i e w a ż sztuka l u d o w a jest jeszcze u nas ż y w a , a t a m

Bardzo i s t o t n ą s p r a w ą b y ł o k t o m a te z a j ę c i a p r o w a d z i ć . N a u ­

gdzie wygasa, z a c h o w a ł a s i ę p a m i ę ć o n i e j , ż y j ą t e ż t w ó r c y l u ­

czyciel z p r z y g o t o w a n i e m p l a s t y c z n y m nie zna a r k a n ó w r z e m i o s ł a

d o w i z n a j ą c y t r a d y c y j n e f o r m y i t e c h n i k i . D a w n a k u l t u r a ludo­

ludowego, c h o ć m a ś w i a d o m o ś ć celu, k t ó r e m u p o w i n n y s ł u ż y ć

wa w y r o b i ł a w n i c h d w i e cechy, bez k t ó r y c h n i e m o ż o p o w s t a ć

z a j ę c i a . T w ó r c a l u d o w y , z w ł a s z c z a d o ś w i a d c z o n y m i s t r z , znako­

żadne wartościowe rękodzieło — śmiałość i umiar.

Pozostaje

m i c i e m o ż e w p r o w a d z i ć w arkana r z e m i o s ł a , ale j u ż werbalizacja

doświadczenia

d o ś w i a d c z e ń a r t y s t y c z n y c h sprawia m u d u ż ą t r u d n o ś ć . T w ó r c y

jedn.ak

sprawą

otwartą,

jak

wykorzystać

te

w procesie w y c h o w a n i a estetycznego s p o ł e c z e ń s t w a , a z w ł a s z c z a

ludowemu

dzieci i młodzież}'?

w i e d z y a r t y s t y c z n e j , k t ó r a jest n i e z b ę d n a , a b y w i d z i e ć

S z k o ł a , m i m o że zgodnie z p r o g r a m o m p o w i n n a z a p o z n a w a ć

brak przygotowania dydaktycznego,

łudową w kontekście współczesnej

kultury

brak

mu

artystycznej.

też

sztukę
Sam

u c z n i ó w ze s z t u k ą l u d o w ą , w r z e c z y w i s t o ś c i c z y n i to dorywczo

t w ó r c a p r z e k r a c z a j ą c k r ą g f o r m t r a d y c y j n y c h , staje na r o z d r o ż u

i

m i ę d z y e s t e t y k ą dawnej s z t u k i a o b e c n y m i p o g l ą d a m i na p i ę k n o

powierzchownie. N i e wypracowano m e t o d y w ł ą c z a n i a s z t u k i

l u d o w e j do p r o g r a m u w y c h o w a n i a plastycznego. N a

zajęciach

ś r o d o w i s k a , w k t ó r y m s i ę znajduje. Dlatego t e ż p o s t a n o w i l i ś m y

p r a k t y c z n y c h coraz w i ę c e j czasu zajmuje p r o j e k t o w a n i e przed­

w pracy

m i o t ó w oraz o b s ł u g a m a s z y n i p r z y r z ą d ó w , jest

z umiejętnością

go n a t o m i a s t

z młodzieżą

łączyć

doświadczenia

twórcy

pedagoga — p l a s t y k a . (Podobne

ludowego
rozwiązanie

171

U . 1. W i u o o a t y K i t o w s k i p r z y pracy, H ż a , w o j . kieleckie; i l . 2. Ptaszek osram., w y k . pod k i e r u n k i e m Wincentego K i t o
wskiego i art. p l . Z j f i i Czerwosz w ognisku przy S p ó ł d z . „ C h a ł u p n i k " ; prace dzieci starszych, ok. 1970 г . ; P t a k i Wir.cen
tego K i t o w s k i e g o : i l . 3. Indor, wys. 10,5 c m ; i l . 4. Bocian, wys. 18 o m ; i l . 5. P t a k ceram. „ w y k . K o n s t a n t y Ciepielewski
I l ż j ; i l . 6. P t a k ceram. w y k . w ognisku p r z y S p ó ł d z i e l n i „ C h a ł u p n i k "

172
i

przyjęto

w klasie k o z ł a lubuskiego, k t ó r ą w Ś r e d n i e j

Szkole

Muzycznej w Z b ą s z y n i u p r o w a d z i ł z n a k o m i t y m u z y k

ludowy

Tomasz Ś l i w a wraz z prof. A n t o n i m

Janiszewskim)..

W y b ó r I ł ż y na miejsce pierwszego e k s p e r y m e n t u , w k t ó r y m
b r a ł a m u d z i a ł jako i n i c j a t o r i pedagog — p l a s t y k , u w a r u n k o w a n y
b y ł ż y w ą t r a d y c j ą tego o ś r o d k a garncarskiego. N a l e ż y on
najstarszych i najbardziej znanych w Polsce i c h o ć

do

świetność

jego p r z e m i n ę ł a i nie m a j u ż praw ie czynnych p i e c ó w garncarskich,
pozostali w n i m doskonali garncarze, z n a j d o w a ł a s i ę t u
copeliowska S p ó ł d z i e l n i a

także

„Chałupnik".

Sytuacja w I ł ż y w y d a w a ł a się d o ś ć paradoksalna. W s p a n i a ł a
t r a d y c j a i brak j a k i c h k o l w i e k
wychowania

młodzieży.

p r ó b p r z e d ł u ż e n i a jej w procesie

Spółdzielnia

skupiająca

garncarzy

z m i a s t a i okolic p r o w a d z i ł a k ó ł k o plast.yezne dla dzieci, ale zaję­
cia w n i m n i c z y m nie r ó ż n i ł y s i ę od z a j ę ć w i n n y c h

kółkach,

d z i a ł a j ą c y c h na. terenie k r a j u . Dzieci m a l o w a ł y f a r b a m i w o d n y m i
na

blokach

rysunkowych,

i na

tym

wszystko s i ę

kończyło.

M i m o tego, że Iłża ma z n a k o m i t ą g l i n ę g a r n c a r s k ą , nie wprowa­
dzono ż a d n y c h z a j ę ć c e r a m i c z n y c h . N a w e t w przedszkolu,

za­

m i a s t g l i n y , dzieci d o s t a w a ł y do r ę k i t y l k o k a w a ł k i p l a s t e l i n y
oraz r ó ż n e n a m i a s t k i m a t e r i a ł ó w do m o d e l o w a n i a jak np. m a s ę
solną.
Pierwsze Ognisko C e r a m i k i L u d o w e j u d a ł o s i ę s t w o r z y ć dla
dzieci p r z y S p ó ł d z i e l n i „ C h a ł u p n i k " w l u t y m

1968 r. P o c z ą t e k

nie b y ] ł a t w y , m i m o p o p a r c i a moralnego i finansowego ze s t r o n y
c e n t r a l i Cepelii w Warszawie a. t a k ż e w y s i ł k ó w prezesa S z y m a ń ­
skiego ze

Spółdzielni

„Chałupnik".

Niestety

nie

dysponował

on o d p o w i e d n i m pomieszczeniem, a k i e r o w n i k s z k o ł y nie z g o d z i ł
się p r z y j ą ć ogniska ceramicznego, c h o c i a ż p r o j e k t p o d o b a ł

się

I ł . 7. W ł a d y s ł a w a P r u c n a l , M e d y n i a G ł o g o w s k a , w o j . rzeszow­
skie; i l . 8. Kokoszka,
w y k . przez dzieci z z e s p o ł u W ł . P r u c n a l ,
1979 r.

nauczycielstwu, a Cepelia zapowniala fundusze, m a t e r i a ł , u r z ą ­
dzenie p r a c o w n i oraz d a w a ł a i n s t r u k t u r a . N a szczęście K r y s t y n a
Dziubich,

kierowniczka

przedszkola

wiejskiego, z g o d z i ł a

się

p o d j ą ć t r u d zorganizowania u siebie ogniska. D z i ę k i jej energii
i pomocy zajęcia z dziećmi okazały się z wielu p o w o d ó w

ko­

rzystne. D l a dzieci b y ł a to b o w i e m ciekawa i k s z t a ł c ą c a zabawa,
w p r o w a d z a j ą c e jo w ś w i a t c e r a m i k i . Poprzez dzieci t r a f i o n o zaś
do ich r o d z i n , p r z y w r a c a j ą c szacunek dla dawnej s z t u k i l u d o w e j
i zapewne w p ł y w a j ą c na i c h u p o d o b a n i a estetyczne. N a m p r z y ­
n i o s ł y z a j ę c i a wiele d o ś w i a d c z e ń m e t o d y c z n y c h .
Ognisko dzieci starszych, od 7 tło 14 ł a t , r o z p o c z ę ł o p r a c ę

Pożarnej.

Przenosiny b y ł y

konieczne ze

Kultury

względu

dzieci, ale trzeba p r z y z n a ć , żc sala D o m u

o d r a z u z n a l e ź l i ś m y zrozumienie dla naszego p o m y s ł u . O r g a n i ­
z a t o r e m ogniska b y ł a S p ó ł d z i e l n i a „ P r z e m y s ł L u d o w y "

w

Le­

ż a j s k u , a d u ż ą pomoc o k a z a ł a Centrala Zrzeszenia Cepelii w W a r ­

nieco p ó ź n i e j , w starej sieni S p ó ł d z i e l n i „ C h a ł u p n i k " , aby
k i l k u m i e s i ą c a c h p r z e p r o w a d z i ć s i ę do D o m u

t e ż o n i c h p r a c o w n i c y s p ó ł d z i e l n i cepeliowskich, t o t e ż w M e d y n i

na

szawie.

po

Ognisko w M e d y n i n i g d y nie m i a ł o a n i k ł o p o t ó w l o k a l o w y c h ,

Straży

a n i organizacyjnych. W s t a r y m b u d y n k u p o c z t y przeznaczono n a

zdrowie

K u l t u r y nigdy

nie

p r a c o w n i ę d w a pokoje, k t ó r e S p ó ł d z i e l n i a w L e ż a j s k u

urządziła

starannie i z a o p a t r y w a ł a we wszystko co konieczne. W

pracy

m i a ł a tego s z c z e g ó l n e g o n a s t r o j u co stara s i e ń z w i e j s k i m s t o ł e m .

wychowawczej od p o c z ą t k u b r a l i u d z i a ł nauczyciele miejscowoj

Przy

szkoły.

stolo

tym

zatrzymywali

się

przechodzący

pracownicy

S p ó ł d z i e l n i , r o z m a w i a l i z d z i e ć m i , nawet w sprawach p r o d u k c j i ,

W ł a s n a p r a c o w n i a d a w a ł a s w o b o d ę w p r a c y , t a k że i dzieci

p o w s t a w a ł a w i ę c s z c z e g ó l n a atmosfera s y m p a t i i i obustronnego

i

szacunku, g d y

u m i e ś c i l i ś m y d w i e fotografie garncarskich m i s t r z ó w z

d o r o ś l i z u z n a n i e m o g l ą d a l i prace dzieci a

one

instruktorzy-wychowawcy

czuli

się

u

siebie.

Na

ścianach
Medyni.

z p r z e j ę c i e m z w r a c a ł y s i ę tło p a n a prezesa, pana m a g i s t r a l u b

B y l i to ludzie o g ó l n i e z n a n i , ojcowie i d z i a d k o w i e

p a n i k s i ę g o w e j . W tej starej sieni n a j w a ż n i e j s z ą b y ł a ceramika

dzieci z Ogniska. N a w i e l k i c h r e g a ł a c h d z i e c i m o g ł y swobodnie

a r t y s t y c z n a i ona d a w a ł a poczucie j a k i e j ś

niektórych

wspólnoty.

N a p i e r w s z y m p i ę t r z e m i e ś c i ł a się wzorcownia S p ó ł d z i e l n i ,
p e ł n a dziel s z t u k i ceramicznej i t a w z o r c o w n i a , d o s t ę p n a
dzieci,

kształtowała

w naturalny sposób ich

dla

zainteresowania

c e r a m i k ą i upodobania estetyczne.
I ł ż a s ł a w n a jest z g a r n k ó w i m i s , ale o p r ó c z n i c h do

tradycyj­

n y c h w y r o b ó w n a l e ż ą r ó w n i e ż gliniane p t a s z k i , bogato dekoro­
wane p i ó r k a m i , m o d e l o w a n y m i z g l i n y o i n n y m kolorze. Zro­
bienie takiego p t a s z k a w y m a g a d u ż e j w p r a w y , z r ę c z n o ś c i p a l c ó w ,
a t a k ż e s m a k u estetycznego, ale w ł a ś n i e te p t a k i s p r a w i ł y , że
pierwsze ognisko d z i e c i ę c e j c e r a m i k i p o w s t a ł o w I ł ż y . Toczenie
n a c z y ń na kole g a r n c a r s k i m jest dla m ł o d s z y c h dzieci u c i ą ż l i w e ,
a lepienie p t a s z k ó w w y d a w a ł o się ł a t w i e j s z o . N i e

wiedzieliśmy

jeszcze w ó w c z a s , z j a k ą s w o b o d ą m o g ą dzieci o p a n o w a ć t e c h n i k ę
lepienia.
D r u g i e Ognisko C e r a m i k i D z i e c i ę c e j z o s t a ł o zorganizowane

8

w 1971 r. we w s i M e d y n i a G ł o g o w s k a , niedaleko Ł a ń c u t a . Podej­
m u j ą c p r a c ę m o g l i ś m y już k o r z y s t a ć z doświadczeń Iłży. Słyszeli

173

we z a j ę c i a ceramiczne, z d a ł egzamin i jest, j a k s ą d z ę , g o d n y po­
lecenia, g d y ż t w ó r c y l u d o w i , t a k ś w i e t n i w swojej sztuce i r z e m i o ś ­
le, n i e s ą na ogół pedagogami, i do swej f u n k c j i nauczyciela m u s z ą
s i ę p r z y g o t o w a ć przez w s p ó l n e z a j ę c i a z i n s t r u k t o r e m - p l a s t y k i e m ,
r o z m o w y i w y m i a n ę d o ś w i a d c z e ń . N i e s ą d z ę b y m o g l i sobie d a ć
radę

od razu z g r o m a d ą

obcych dzieci,

co

doświadczonemu

nauczycielowi nie sprawia s z c z e g ó l n y c h t r u d n o ś c i . Trzeba

na­

u c z y ć dzieci zachowania s i ę w p r a c o w n i , p r z y z w y c z a i ć do n o w y c h
z a j ę ć , p o z n a ć c h o ć b y t r o c h ę i c h usposobienie i z d o l n o ś c i , b y t ę
g r u p ę w d r o ż o n ą do n o w e j dla n i c h p r a c y , w n o w y m

miejscu,

p r z e k a z a ć spokojnie l u d o w y m t w ó r c o m p o d o p i e k ę i dla n a u k i .
Z d o ś w i a d c z e ń m o i c h w y n i k a , ż e praca biegnie najlepiej,

gdy

t w ó r c a l u d o w y — n a j w a ż n i e j s z a osoba, m a n a z a j ę c i a c h pomoc­
nika

— najlepiej nauczyciela, k t ó r y p e ł n i f u n k c j ę

asystenta,

p o m o c y technicznej i dawnej „ d a m y k l a s o w e j " .
W s t ę p n y przed—ceramiczny

okres

zajęć p o w i n i e n przede

w s z y s t k i m z a i n t e r e s o w a ć dzieci ich p r z y s z ł y m i z a d a n i a m i , a po­

о

n a d t o o ś m i e l i ć w zabawie i p r a c y , p r z y z w y c z a i ć do g ł o ś n e g o w y ­
powiadania p y t a ń

i o p i n i i w sprawach, k t ó r e d o t y c z ą

zajęć

artystycznych.
W p r a c o w n i ceramicznej d z i e c i m u s z ą b y ć bardzo p o s ł u s z n e
i u w a ż n e , tego w y m a g a m a t e r i a ł i t e c h n i k a , ale m u s z ą s i ę c z u ć
z u p e ł n i e swobodnie. Z d z i e ć m i w i e j s k i m i rzadko są k ł o p o t y w y ­
chowawcze w p r a c o w n i , dla m n i e s ą to najmilsze z e s p o ł y d z i e c i ę c e ,
jakie m o g ą

być.

W okresie w s t ę p n y m dzieci p o z n a w a ł y w y r o b y garncarskie
swej o k o l i c y , o g l ą d a ł y staro piece, s ł u c h a ł y o p o w i a d a ń i m a l o w a ł y .
Czyniły to z t y m w i ę k s z y m z a p a ł e m , że organizatorzy k u p i l i
dobre p ę d z l e i f a r b y . Rodzice i nawet nauczyciele b y l i z d z i w i e n i
malarskimi z d o l n o ś c i a m i swych
Pozostało

dzieci.

m i jedno s z c z e g ó l n i e m i ł e w s p o m n i e n i e ; dzieci

z przedszkola w I ł ż y , k t ó r e wiele r a z y t r z y m a ł y w r ą c z k a c h g l i ­
n i a n e p t a k i i z n a ł y je doskonale, zawsze na s w y c h obrazkach ma­
l o w a ł y te p t a k i ż y w e , f r u w a j ą c e w p o w i e t r z u . Czasem p t a s z k i
w k ł a d a n e b y ł y do pieca garncarskiego j a k o szare f i g u r k i ,
zawsze w y l a t y w a ł y na s w y c h r o z p o s t a r t y c h , k o l o r o w y c h

ale-

skrzy­

dełkach.
M i m o iż I ł ż a s ł y n i e z dobrej g l i n y , a M e d y n i a t o w i o s k a
garncarzy, o k a z a ł o s i ę , ż e dzieci n i g d y d o t ą d nie m i a ł y jej w r ę ­
k a c h , a n i w szkole, a n i w przedszkolu.
Praca ceramiczna z d z i e ć m i w r ó ż n y m w i e k u u p e w n i ł a m n i e ,
że z w y k l e nie doceniamy i c h z d o l n o ś c i m a n u a l n y c h , a n i b y s t r o ś c i
i c h s ą d ó w . M a l u t k i e r ą c z k i p r z e d s z k o l a k ó w d a w a ł y sobie r a d ę
z t r u d n ą t e c h n i k ą lepienia z g l i n y k s z t a ł t ó w p u s t y c h w e w n ą t r z ,
a dzieci 10—13

letnie uczyły się techniki

ceramicznej

zwykle

szybciej n i ż d o r o ś l i . U m i a ł y one p o w t a r z a ć d o k ł a d n i e r u c h y r ą k
i n s t r u k t o r a , a d e l i k a t n o ś ć i c h p a l c ó w b y ł a bardzo p r z y d a t n a .
O k a z a ł o s i ę , że m a ł e dzieci m o g ą sobie p r z y s w o i ć podstawowe
w i a d o m o ś c i techniczne, j e ż e l i m a j ą o k a z j ę do obserwacji. G r u p a
5 l e t n i c h dzieci „ b a d a ł a " t r z y e t a p y p r o d u k c j i n a c z y ń i o t r z y ­
m a ł a t r z y m a ł e n a c z y n k a : pierwsze — z surowej wysuszonej g l i n y ,
d r u g i e — z g l i n y raz w y p a l o n e j , p o r o w a t e j , trzecie —• p o k r y t e
s z k l i w e m . D z i e c i w ł o ż y ł y wszystkie n a c z y n i a do m i s k i z w o d ą
Prace dzieci z z e s p o ł u W ł . P r u c n o l : i l . 9. A g a t a P r u c n a l , 1. 10;
i l . 10. Tadeusz K u ź n i a r , 1. 1 1 ; i l . 11. W a l d e m a r Pasierb, 1. 14
i Janusz C h m i e l , 1. 8

i co k i l k a m i n u t c h o d z i ł y jo o g l ą d a ć . N a koniec 5 l e t n i obserwator
z d a ł r e l a c j ę : „ t o ze s z k l i w e m

nic s i ę n i e z m i e n i ł o , t o

drugie

podobne do d o n i c z k i jest c a ł e m o k r e , ale p a z n o k c i e m n i e m o ż n a
go z d r a p a ć , a z tego, k t ó r e nie b y ł o w p i e c u z r o b i ł o s i ę j u ż b ł o t o " .
Jestem pewna, że nie wszyscy d o r o ś l i i w y k s z t a ł c e n i ludzie w i e d z ą
t y l e o k o l e j n y c h otapach p r o d u k c j i

u s t a w i a ć swoje g l i n i a n o f i g u r k i , na

innej ś c i a n i e

wioszaliśmy

o b r a z k i malowane przez d z i e c i .

szybciej i d o k ł a d n i e j — n i ż w czasie s ł u c h a n i a o b j a ś n i e ń

K i l k a p i e r w s z y c h z a j ę ć , z a r ó w n o w I ł ż y j a k i M e d y n i pro­
w a d z i ł a m sama z p o m o c ą n a u c z y c i e l i i w y c h o w a w c ó w , po

ceramiki.

W ł a s n a praca w m a t e r i a l e , n a w e t najskromniejsza, pozwala

tym

czy

w y k ł a d u — z r o z u m i e ć j a k bardzo f o r m a p l a s t y c z n a z a l e ż n a jest
od m a t e r i a ł u i n a r z ę d z i a . P o s ł u ż ę s i ę jeszcze j e d n y m p r z y k ł a d e m

w s t ę p n y m okresie nauczycielami c e r a m i k i zostali t w ó r c y l u d o w i .

z przedszkola. W I ł ż y starsze dzieci z z a p a ł e m p o d p i s y w a ł y g l i ­

W I ł ż y stary mistrz garncarski, k t ó r y od dawna z w i e l k i m zami­

niane k a f e l k i , a szło t o d o ś ć p o w o l i , bo p i s a ł y jeszcze z p e w n y m

ł o w a n i e m l e p i ł p t a k i gliniane — W i n c e n t y K i t o w s k i (ur. 1895 г . ) ,

t r u d e m nawet na papierze. D z i e c i s t w i e r d z i ł y , ż e w w i l g o t n e j g l i ­

a w Medyni rzeźbiarka ludowa — W ł a d y s ł a w a Prucnal i mistrz

n i e n a j ł a t w i e j jest w y r y ć l i t e r y , k t ó r e s k ł a d a j ą s i ę z p r o s t y c h

g a r n c a r s k i — A n d r z e j R u t a . Ten p o r z ą d e k p r a c y : w s t ę p i w ł a ś c i ­

kresek, a l i n i e z a g i ę t e s ą znacznie trudniejsze — n p . l i t e r a

174

S.

I

P o k a z a ł a m i m w t e d y d w i e fotografie p i s m a k l i n o w e g o na t a b l i c z ­
kach glinianych

i jedna z dziewczynek w y r a z i ł a o p i n i ę ,
mądrzy

t a k i e p i s m o , jeżeli m u s i e l i

g l i n i e " . Dalsza rozmowa

p i s a ć na

ludzie,

która

z n a l a z ł a o g ó l n e p o t w i e r d z e n i e . ,,To

wymyślili

d o t y c z y ł a o c z y w i ś c i e naszego alfabetu, p a p i e r u , o ł ó w k a i d ł u g o ­
pisów.
Po w s t ę p n y m okresie dzieci r o z p o c z ę ł y modelowanie cerami­
k i pod kierunkiem twóioów ludowych

i z a j ę c i a te prowadzone

są do d z i ś . D z i e c i l e p i ą c e r a m i k ę , a i c h gotowe f i g u r k i w y p a d a j ą
w swoich piecach nauczyciele m i s t r z o w i e garncarscy. O n i
nakładają

też

s z k l i w o , k t ó r e przed w y p a l e n i e m m o ż e b y ć niebez­

pieczne dla z d r o w i a

dzieci.

T y p o w o prace z I ł ż y i M e d y n i są ł a t w e do

odróżnienia.

W I ł ż y dzieci w y k o n u j ą p t a s z k i zgodnie z t r a d y c y j n y m i

typami

i t e c h n i k ą . K s z t a ł t ptaszka s k l e j a j ą z trzoeh z w i n i ę t y c h p ł a t k ó w
gliny

T

T

i o z d a b i a j ą plastycznie m o d e l o w a n y m i z kolorow cj

glinki

p i ó r k a m i . Kompozycja* p i ó r e k jest d o w o l n a i r o z m a i t a , ale kons­
t r u k c j a p t a k a zgodna jest z r y g o r a m i ceramicznej f o r m y .
Kitowski

był

doskonałym

starym

fachowcem

i

Mistrz

wrażliwym

a r t y s t ą , m i ę d z y n i m i jego u c z n i a m i m i e ś c i ł y się d w a p o k o l e n i a ,
to w ł a ś n i e , k t ó r e w I ł ż y o d e s z ł y od g a r n c a r s t w a , p o z o s t a w i a j ą c
w y s ł u ż o n e piece s t a r y m l u d z i o m , a obecnie r ó w n i e ż i d z i e c i o m .
Mistrz

pokazywał

każdy

ruch

rąk,

doradzał

czasem

kolory

i u k ł a d p i ó r e k , a p t a s z k i technicznie nieudane — p o p r a w i a ł

sam.

O n a j ł a d n i e j s z y c h p t a k a c h m ó w i ł , że są t a k dobre j a k jogo wła.sne,
a z r e s z t ą bardzo sobie c h w a l i ł b y s t r o ś ć dzieci i t w i e r d z i ł , że daw­
niej nie b y ł o t a k zdolnych u c z n i ó w . Niestety, K i t o w s k i j u ż nie żyje.
W M e d y n i starszo dzieci u c z ą s i ę t o c z y ć naczynia na
g a r n c a r s k i m pod k i e r u n k i e m t w ó r c y ludowego A n d r z e j a

kolo
Ruty,

d o s k o n a ł e g o garncarza, k t ó r y z j e d n a k o w ą ł a t w o ś c i ą toczy w i e l k i e

u w a ż a j ą c , żo dzieci ł a t w i e j n a u c z ą s i ę t o c z y ć naczynia na warszta­

d z b a n y i m a l e ń k i e d z b a n u s z k i - m i n i a t u r k i . N a z a j ę c i a te p r z y ­

cie p r o s t y m i nawet p r y m i t y w n y m , w k t ó r y m s z y b k o ś ć o b r o t ó w

c h o d z ą r ó w n i e c h ę t n i o dzieci garncarzy, j a k i c h m ł o d z i s ą s i e d z i ,

k o ł a jest regulow-ana dowolnie przez garncarza. W y d a w a ł o

k t ó r z y w O g n i s k u po raz pierwszy u s i e d l i p r z y k ó ł k u . Jest to

o c z y w i s t y m , że uczniowie n a j p i e r w p o w i n n i p o z n a ć s t a r ą t e c h n i k ę

w y r a ź n e wprowadzenie do

w y r o b u d z b a n k ó w i misek, a dopiero p ó ź n i e j z a s i ą ś ć p r z y elek­

rzemiosła, chociaż oczywiście

nie m o ż e p r z e w i d y w a ć czy to zainteresowania b ę d ą

nikt

trwałe.

trycznym

się

toczku garncarskim.

P o c z ą t k o w o c h c i e l i ś m y w O g n i s k u p o s t a w i ć w a r s z t a t garn­

P r a w d o p o d o b n i e m i e l i ś m y r a c j ę j a k o m e t o d y c y , ale w Ognis­

carski starego t y p u , k t ó r y garncarz w p r a w i a w r u c h s t o p a m i ,

k u w M e d y n i trzeba b y ł o j e d n a k w s t a w i ć k o ł o garncarskie po­

i ł . 12. K o n i k - g w i z d e k , wys. 9 cm, w y k . W ł a d y s ł a w a Prucnal. 11. 13, 14. Praee dzieci z Ogniska C e r a m i k i D z i e c i ę c e j ,
w y k . p o d kier. W ł a d y s ł a w y P r u c n a l i Z o f i i Czerwosz

13

175

L i n o r y t y z ogniska D o m u K u l t u r y i M ł o d z i e ż y w N o w y m T a r g u : i l . 15. Powrót zbójników z polowania, w y k . D o r o t a M i r o c k a
1. 9; i l . 16. Kolędnicy,
w y k . J o l a n t a K l o c e k , 1. 10; i l . 17. Noc grudniowa na Podhalu, w y k . M a r e k Pajor, 1. 10; i l . 18. Ko­
lędnicy z Poronina,
wyk. H e n r y k F r y d a , 1. 13

176
I

177

И . 19. Maryna

z Hrubego, w y k . A g a t a Z a j ą c , 1. 6; i l . 20. Kolędnicy, w y k . P a w e ł Malewioz, 1. 9; i l . 2 1 , Życie
w y k . M i c h a ł B a t k i e w i c z , 1. 13; i l . 22. Starszy zbójnik, w y k . Jacek K n a j t e r , 1. 13

pasterskie,

ruszane p r ą d e m . O k a z a ł o s i ę b o w i e m , ż e w c a ł e j o k o l i c y

żaden

s z a n u j ą c y s i ę m i s t r z nie s i ą d z i e p r z y kole, k t ó r o trzeba p o r u s z a ć
n o g a m i , wszyscy d o b r z y garncarze n a b y l i j u ż t o c z k i elektryczne
i wodług opinii wsi, przy starych warsztatach p r a c u j ą już tylko
n i e d o ł ę d z y i p i j a c y . T r z e b a w i ę c b y ł o ze w z g l ę d u n a racje spo­
łeczno o d s t ą p i ć od z a l e c e ń m e t o d y c z n y c h .
W M e d y n i wszystkie dzieci, m ł o d s z e i starsze, bardzo c h ę t n i e
m o d e l u j ą w glinie, regały w pracowni są pełne postaci. Istnieje
b o w i e m w t y m o ś r o d k u ż y w a i silna t r a d y c j a swobodnej r z e ź b y
ceramicznej, w y r a z i c i e l k ą k t ó r e j jest m . i n . W ł a d y s ł a w a P r u c n a l .
Joj w ł a ś n i e p o w i e r z y l i ś m y prowadzenie z a j ę ć z d z i e ć m i .

Wła­

d y s ł a w a P r u c n a l n a l e ż y do grona najlepszych ż y j ą c y c h r z e ź b i a ­
rzy — c e r a m i k ó w , a f i g u r k i jej bardzo p o d o b a j ą s i ę d z i e c i o m .
W o d r ó ż n i e n i u od K i t o w s k i e g o nic p o p r a w i a ona dzieciom i c h
g l i n i a n y c h f i g u r e k , c z ę s t o nie bierze ieh nawet cło r ę k i , poprze­
stając

na p o d a n i u t e m a t u i z a c h ę c i e , ale d z i e c i o m ,

zwłaszcza

z d o l n i e j s z y m , n a ś l a d o w a n i e p r z y c h o d z i ł a t w o . N i e m a t u kunsz­
t o w n e j t e c h n i k i i k s z t a ł t ó w w e w n ą t r z p u s t y c h , a n i pracowitego
o r n a m e n t u p t a k ó w z I ł ż y , dzieci m o d e l u j ą spontanicznie, t a k j a k
m a j ą o c h o t ę . I c h f i g u r k i c h o ć w y k a z u j ą p o d o b i e ń s t w o do c e r a m i k i
l u d o w e j , m o g ą b y ć p r z y k ł a d a m i d z i e c i ę c e j ekspresji w r z e ź b i e .
P r a w d o p o d o b n i e k a ż d y nauczyciel zada.łby p y t a n i e czy w I ł ż y
dzieci l e p i ą t y l k o t r a d y c y j n e p t a s z k i , czy toż m o d e l u j ą z w ł a s n e j
c h ę c i t a k ż e inne postacie 1 I czy t e c h n i k a w y k o n a n i a p t a s z k ó w
m a w p ł y w na s w o b o d n ą r z e ź b ę d z i e c i ę c ą ?
Według

m o i c h d o t y c h c z a s o w y c h obserwacji w p ł y w u

togo

nie w i d a ć . F i g u r k i lepione ..na wdasną r ę k ę " s ą z r e g u ł y p e ł n e ,
dzieci nie w p r o w a d z a j ą k s z t a ł t ó w p u s t y c h w e w n ą t r z , nie s t o s u j ą
toż w s w y m d o w o l n y m m o d e l o w a n i u charakterystycznego orna­
m e n t u z d r o b n y c h p l a s t y c z n y c h e l e m e n t ó w . N a l e ż y on w y ł ą c z n i e
do p t a k ó w . T a k w i ę c dzieci nie p r z e n o s z ą spontanicznie znanych
i m t a k dobrzo k o n s t r u k c j i i d e k o r a c j i na inne, w ł a s n e f o r m y .
Oba ogniska m a j ą już swój w i e l o l e t n i dorobek. W i e r z ę , że
w p ł y n i e t o na p r z e d ł u ż e n i e w I ł ż y t r a d y c j i lepienia

ptaszków,

lepszych w c a ł y m k r a j u i z a c z y n a j ą b y ć j u ż znane za g r a n i c ą .

u m i e j ę t n o ś ć t ę n a b y ł o b o w i e m p a r ę setek d z i e c i . I w I ł ż y i w Me­

Charakterystyczne s ą w n i c h ż y w e i r ó ż n o r o d n e l i n i e c i ę ć , k t ó r e

d y n i znacznie w z r o s ł o zainteresowanie dla garncarstwa i r z e ź b y

łączą się w z a m k n i ę t e u k ł a d y białych znaków,

ceramicznej, w i d a ć też w y r a ź n i e w i ę k s z y szacunek dla garncarzy.

ze s p o k o j n ą c z e r n i ą p ł a s z c z y z n . B y w a ,

W s z y s t k i e dzieci, k t ó r e p r z e s z ł y przez Ognisko, czegoś s i ę nauczy­

w t r a k t o w a n i u t e m a t u ł ą c z y s i ę ze z d e c y d o w a n ą i j a k b y ś w i a ­

ł y , s ą bogatsze o nowe d o ś w i a d c z e n i a z m a t e r i a ł e m i f o r m ą .

d o m ą k o m p o z y c j ą c a ł e g o o b r a z u i to s t a n o w i o i c h s z c z e g ó l n y m

P o z n a ł y stare r z e m i o s ł o , m i t ł y o k a z j ę do samodzielnej ekspresji

uroku.

plastycznej w ciekawej i szlachetnej technice. To d u ż o , a j e d n a k
s ą d z ę , że oba ogniska z a t r z y m a ł y s i ę w r o z w o j u i nie z r o b i ł y dal­
szych k r o k ó w , k t ó r y c h m o ż n a b y ł o o c z e k i w a ć .

kontrastujących

że d z i e c i ę c a

naiwność

O d dawna jestem przekonana, że p o z i o m a r t y s t y c z n y prac
dzieci z a l e ż y przede w s z y s t k i m o d z d o l n o ś c i nauczyciela i nie
chciałabym

przeceniać

wpływu

kultury

Podhala na

młodych

W I ł ż y dzieci nie s i ę g n ę ł y n a w e t po w s z y s t k i e w z o r y , k t ó r e

g r a f i k ó w w N o w y m T a r g u , ale trzeba c h y b a w t y m p r z y p a d k u

m o g ą o g l ą d a ć we w z o r c o w n i S p ó ł d z i e l n i „ C h a ł u p n i k " i z o s t a ł y

b r a ć p o d u w a g ę c z y n n i k i miejscowe, k t ó r e w sukcesach a r t y s ­

p r z y t y p i e p t a k ó w swojego nauczyciela w O g n i s k u . N i e p r ó b u j ą

tycznych m a j ą swój udział. W i ę k s z a uiż w innych ś r o d o w i s k a c h

n o w y c h f o r m . N i e w i a d o m o czy z d o b ę d ą s i ę k i e d y ś na s a m o d z i e l n ą

s p r a w n o ś ć manualna dzieci góralskich i ich tradycyjne zamiło­

t w ó r c z o ś ć , a b y we w ł a s n y c h f o r m a c h w y r a z i ć swojo u p o d o b a n i a .
R ó w n i e ż w M e d y n i w s z y s t k o przebiega sprawnie, coraz nowe
dzioci d o r a s t a j ą do Ogniska. R e g a ł y s ą p e ł n e f i g u r o k ceramicz­

wanie do strugania i c i ę c i a drewna, na pewno w y w i e r a j ą

wpływ

na ł a t w o ś ć , z j a k ą u c z ą s i ę one p o s ł u g i w a ć d ł u t k a m i g r a f i c z n y m i
przy cięciu w linoleum.

nych, m i ł y c h , swobodnych i poprawnych technicznie — i t u

N i e m o ż n a z a p o m n i e ć , że Podhale t o r e g i o n ś w i e t n e j s z t u k i

j e d n a k b r a k u j e n o w y c h p o m y s ł ó w . O d dzieci, k t ó r e t a k bardzo

l u d o w e j i w k a ż d y m n i e m a l d o m u , jeszcze d z i ś , z n a j d u j ą

oswojone s ą z c e r a m i k ą , m o ż n a b y o c z e k i w a ć w i ę c e j . W p o b l i s k i m

stare s p r z ę t y i p r z e d m i o t y o szlachetnej l i n i i , c z ę s t o ozdobione

L e ż a j s k u s ą ciekawie malowane stare kafle, czemu dzieci

b o g a t y m , ale doskonale w y w a ż o n y m o r n a m e n t e m .

nie

m i a ł y b y p r ó b o w a ć r ó w n i e ż m a l a r s t w a ceramicznego ? R ó w n i e ż

D z i e c i w swych graficznych w y p o w i e d z i a c h m u s z ą

się

nawią­

w r z e ź b i e ceramicznej m o g ł y b y n a u c z y ć s i ę lepienia f o r m p u s t y c h

zywać

w e w n ą t r z j a k s k o r u p k i , a t a k i e wzbogacenie t e c h n i k i p o z w o l i ł o b y

budownictwie drewnianym i spotykają w rzeźbionych sprzętach,

i m na nowe m o ż l i w o ś c i ekspresji. O c z y w i ś c i e d z i e c i o m potrzebne

tak

s ą w s k a z ó w k i i z a c h ę t a . Samo nie m o g ą p ó j ś ć dalej.

w y w i e r a ć t e ż h a f t y , a s z c z e g ó l n i e parzenice.

Na

koniec c h c ę jeszcze p o w i e d z i e ć

o Kółku

Graficznym

do

układów

dekoracyjnych,

charakterystycznych

dla

które

widują

Podhala. Pewien

w

wpływ

starym
mogą

W z d o b n i c t w i e g ó r a l s k i m bardzo c z ę s t o o r n a m e n t z w a r t y

w D o m u K u l t u r y Dzieci i Młodzieży w N o w y m Targu, które

i g ę s t y kontrastuje z jednolitą, p u s t ą przestrzenią. Zasadę

p r o w a d z i od 1976 r. absolwent W y ż s z e j S z k o ł y Plastycznej we

s p o t y k a m y r ó w n i e ż w grafice d z i e c i . M o ż n a s ą d z i ć , że dzieje



W r o c ł a w i u — góral z Poronina, artysta plastyk Stanisław Gał.

s i ę t a k m . i n . z tego p o w o d u , iż dzieci p r z y s w a j a j ą sobie w co­

Z a p o z n a j ą c dzioci g ó r a l s k i e z g r a f i k ą , a ściślej m ó w i ą c z l i n o r y ­

d z i e n n y m o b c o w a n i u zasady k o m p o z y c y j n e w y s t ę p u j ą c e w zdob­

t e m , nauczyciel ten s k ł o n i ł je do u p r a w i a n i a d y s c y p l i n y artys­

n i c t w i e o t a c z a j ą c y c h je p r z e d m i o t ó w .

tycznej nieznanej w t r a d y c j i

Podhala.

Dlatego t e ż l i n o r y t y z Nowego T a r g u , n i e n a l e ż ą c e do s z t u k i

M i m o , że dzieci r o z p o c z ę ł y n o w ą dla n i c h p r a c ę w t r u d n e j
technice a r t y s t y c z n e j , w y n i k i o k a z a ł y s i ę po

krótkim

czasie

d o s k o n a ł e . L i n o r y t y d z i e c i ę c e z Nowego T a r g u n a l e ż ą do

naj­

l u d o w e j s ą bardzo g ó r a l s k i e i g r a f i k a dla r e g i o n u n i e t y p o w a ,
jest w n i m t a k mocno osadzona.

*

179

B y ł a t o k r ó t k a relacja o pracach trzech Ognisk, k t ó r e dzia­
łają w k r ę g u sztuki ludowej,
dawnych form
Zajęcia

wśród żywych

rzetelne

nauczenie

technik

jest

sprawą

niebagatelną,

tradycji

u m o ż l i w i a w ł a s n e sensowne c U i a ł a n i e ucznia, a t a k ż e daje klucz

twórcy

ludowi,

rękodzieła ludowego.

ludowych.

do zrozumienia m a t e r i a ł u , sposobu w y k o n a n i a i f o r m y w y r o b ó w

ceramiczne z

dziećmi

prowadzą

Z a d a n i a te najlepiej s p e ł n i a j ą Ogniska, w k t ó r y c h

g r a f i k ę — d y p l o m o w a n y a r t y s t a p l a s t y k . Wszyscy u c z ą dzieci

twórcy

swego w ł a s n e g o r e g i o n u , w k t ó r y m s a m i s i ę u r o d z i l i i w y c h o w a l i

ludowi jednocześnie z umiejętnościami technicznymi przekazują

i z k t ó r y m z w i ą z a n i są również w ł a s n ą twórczością. Tacy nau­

dzieciom w i a d o m o ś c i o w y g l ą d z i e p r z e d m i o t ó w . W i a d o m o , że

czyciele m o g ą z a p e w n i ć w ł a ś c i w e przekazanie u c z n i o m najistot­

a r t y ś c i - p l a s t y c y m a j ą nieraz w ą t p l i w o ś c i j a k n a l e ż y o d p o w i a d a ć

niejszych t r e ś c i k u l t u r y l u d o w e j , z a p o z n a ć je z t r a d y c j ą i nie­

n a p y t a n i a dzieci, k t ó r e n p . c h c ą w i e d z i e ć j a k i m k o l o r e m

s k a ż o n y m i formami rękodzieła swoich stron.

l o w a ć , w j a k i s p o s ó b n a r y s o w a ć coś l u b u l e p i ć z g l i n y , ale k a ż d y

Jednak doświadczenia z Iłży i Medyni każą zadać, pytanie,

kto

b y w a ł na

zajęciach

ma­

w Ogniskach s z t u k i ludowej w i e ,

że

j a k d z i a ł a ć , aby dzieci, k t ó r e j u ż p r z y s w o i ł y sobie j a k i ś s p o s ó b

t a k i c h w a h a ń n i e m a j ą t w ó r c y l u d o w i . I c h o d p o w i e d z i s ą stanow­

w y k o n a n i a , w ł a ś c i w y dla k o n k r e t n e g o w y r o b u l u d o w e j

cze, p o n i e w a ż p ł y n ą ze spokojnej p e w n o ś c i , k t ó r ą daje d ł u g o ­

nie

poprzestały

na

powtarzaniu

sztuki,

tego jednego sposobu.

Aby

n a b y t e u m i e j ę t n o ś c i s t a ł y s i ę w ł a s n o ś c i ą dzieci i m o g ł y i m s ł u ż y ć
w dalszym rozwoju

l e t n i a t r a d y c j a miejscowa.
Trzeba
potrzebują

artystycznym.

N i e t r u d n o z n a l e ź ć o d p o w i e d ź , trzeb?, j e d n a k stale p a m i ę t a ć ,

przecież

jednak

uświadomić

bogatego

programu

uczniowie pana m a j s t r a

sobie, ż e

współczesno

wychowawczego.

Nie

dzieci


to

w d a w n y m warsztacie.

Nie

że celem wszelkich z a j ę ć a r t y s t y c z n y c h , a w i ę c i t y c h p o ś w i ę c o ­

m o g ą s i ę u c z y ć stale tego samego — trzeba i m p o k a z y w a ć w c i ą ż

n y c h sztuce l u d o w e j , jest estetyczne w y c h o w a n i e u c z n i ó w . D r o g ą

nowo rzeczy i p r z e d s t a w i a ć coraz to nowe zadania.

jest w ł a s n a ekspresja plastyczna i m o ż l i w i e b l i s k i o obcowanie

J a k p r o w a d z i ć t a k i e wszechstronne i d y n a m i c z n e Ogniska,

z d z i e ł a m i s z t u k i . Chodzi ostatecznie o wprowadzenie wycho­

oparte na t r a d y c y j n e j sztuce l u d o w e j ' ! T y l k o praca i i n i c j a t y w a

w a n k a do w s p ó l n o t y k u l t u r o w e j , k t ó r ą t w o r z y w s p o ł e c z e ń s t w i e

w i e l u l u d z i m o g ą d a ć na to

m . i n . sztuka.

Na

S ą d z ę , że m ł o d z i ludzie, k t ó r z y o d d z i e c i ń s t w a

przyswoili

koniec c h c i a ł a b y m

odpowiedź.
tylko przekazać spostrzeżenia

do­

t y c z ą c e organizacji Ogniska s z t u k i l u d o w e j dla d z i o c i . D o ś w i a d -



czonia w i e l u z e s p o ł ó w "wskazują, ż e t w ó r c y l u d o w i s ą w n i c h nie

w w y j ą t k o w o k o r z y s t n e j s y t u a c j i , p o n i e w a ż m a j ą bardziej l u b

do z a s t ą p i e n i a , ale ż e są w n i c h r ó w n i e ż n i e z b ę d n i w y k s z t a ł c e n i

m n i e j ś w i a d o m e , ale w y r a ź n e k r y t e r i a ocen. N i e o b a w i a m s i ę , b y

a r t y ś c i - n a u c z y c i e l e , j a k o o p i e k u n o w i o , bo

t o pierwsze wtajemniczenie ludowe m o g ł o n a s t ę p n i e

od p o c z ą t k u h a r m o n i j n e w s p ó ł ż y c i e

sobie k o n w e n c j ę e s t e t y c z n ą j a k i e g o ś r e g i o n u s z t u k i l u d o w e j ,

utrudniać

tylko

wiejskich

oni

układają

mistrzów

ręko­

zrozumienie i a k c e p t a c j ę s z t u k i w s p ó ł c z e s n e j . P r z e c i w n i o , k s z t a ł ­

dzieła z uczniami-wychowankami współczesnej szkoły. Oni też

tuje

m o g ą r o z s z e r z a ć zainteresowania dzieci. J e ż e l i w y c h o w a n k o w i e

stosunek

do

s z t u k i , wzbogaca w y o b r a ź n i ę a przede w s z y s t k i m r o z w i j a

ono

zainteresowania i p o b u d z a u c z u c i o w y

po­

Ogniska p o d

k i e r u n k i e m t w ó r c y ludowego o s i ą g n ą j u ż

niezły

poziom artystyczny, a t a k ż e s p r a w n o ś ć techniczną i zaczną się

t r z e b y estetyczne.
Trzeba j e d n a k s t w i e r d z i ć realnie, że niewiele jest już

re­

trochę

nudzić,

wtedy

opiokun-pedagog

powinien

taktownie

g i o n ó w , w k t ó r y c h t w ó r c z o ś ć l u d o w a ż y w a jeszcze w otoczeniu

w s k a z a ć dalsze cele. Ogniska, k t ó r e t a k i o g o o p i e k u n a nie m a j ą ,

m o ż e k s z t a ł c i ć ś w i a d o m o ś ć e s t e t y c z n ą dzieci, t a k j a k się to dzieje

zasklepiają się często wewnątrz i zaczynają powielać wciąż takie

w N o w y m T a r g u . P o z o s t a j ą w i ę c zabiegi wychowawcze, k t ó r e

same f o r m y . Z a n i k a t w ó r c z o ś ć i uczniowie r o b i ą prace co

z r ó ż n y m powodzeniem d ą ż ą do w y k o r z y s t a n i a bogactwa polskiej

wyżej przeciętne. Zdolności artystyczne i talenty noszą bowiem

sztuki

d z i e c i w sobie, ale p o k a z a ć je i z a b ł y s n ą ć m o g ą t y l k o w sprzyja­

ludowej.

J e d n y m z n i c h jest w ł a ś n i e n a u k a w y k o n y w a n i a
nych wyrobów ludowych

tradycyj­

w Ogniskach D z i e c i ę c y c h . J u ż samo

j ą c y c h wychowawczo w a r u n k a c h . N a s t w o r z e n i u t y c h
n y c h w a r u n k ó w polega w ł a ś n i e r o l a pedagoga.

23
I I . 23. P t a s z k i ceram. w y k . w O g n i s k u D z i e c i ę c y m p r z y Spółclz.

„Chałupnik"

Fot. St. Deptuszewsbi, il. 1, 3, 4, 12; W. Madroszkiewicz, il. 8; J . Świderski, il. 2, 5—7, 9—11, 13—23; W. Werner, il. 7

I

gdyż

jeszcze

naj­

przychyl­

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.