1dca223beaefe13b8a887454eac97a9a.pdf
Media
Part of Przegląd plastyki amatorskiej.Cz.III / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.2
- extracted text
-
I I . 1. Wojciech Barzykowski,
Gdynia. Światowidy,
drewno.
Aleksander Jackowski
PRZEGLĄD TWÓRCZOŚCI PLASTYCZNEJ AMATORÓW,
CZ. III. POMORZE (RZEŹBA)
Granica sztuki ludowej i amatorskiej
Przedmiotem tego omówienia są cztery równocześnie
zorganizowane i wzajemnie się uzupełniająco w y s t a w y :
w Szczecinie — sztuki ludowej oraz rzeźby i malarstwa
a m a t o r ó w m . i n . w o j e w ó d z t w koszalińskiego i szczecińskiego,
w G d a ń s k u — a m a t o r ó w tego w o j e w ó d z t w a , w Oliwio —
pokonkursowa wystawa rzeźby ludowej północnej Polski.
Daly one w sumie dosyć pełny obraz plastyki amatorskiej
Pomorza, dały t e ż m a t e r i a ł do refleksji, któro c h c i a ł b y m
uczynić głównym tematem tego „ p r z e g l ą d u " . Chodzi t n
0 granice między s z t u k ą l u d o w ą a a m a t o r s k ą , granice coraz
mniej uchwytni-, zwłaszcza w twórczości rzeźbiarskiej.
Dlatego t e ż omawiam razem wystawy sztuki amatorskiej
1 ludowej.
Pojęcie granicy kojarzy się nam z linią d e i n a r k a c y j n ą
oddzielającą dwa, odrębno obszary. Tymczasem wiele zja
wisk, zwłaszcza w sferze k u l t u r y , nie da się w ten sposób
w y o d r ę b n i ć . G r a n i c ą jest t u mniej czy bardziej rozległy
obszar. W i d a ć to w y r a ź n i e na p r z y k ł a d z i e sztuki ludowej
i plastyki amatorskiej.
Oczywiście w postaci modelowo czystej dość ł a t w o jest
zdofiniować różnice m i ę d z y obu t y m i pojęciami. R ó ż n i c e
1
2
zacierają się jednak w strefie p o ś r e d n i e j . Jest to zrozumiałe,
zwłaszcza w fazie zaniku dawnej, wyraźnie odrębnej k u l t u r y
ludowej, w fazie przenikania do świadomości t w ó r c ó w różno
rakich bodźców i wzorów estetycznych.
Dawniej odrębność i względna trwałość k u l t u r y ludowej
p o w o d o w a ł y krystalizację form wspólnych, powszechnych
w danej grupie. Potocznie nazywa się t o stylem ludowym.
Styl t e n w y s t ę p o w a ł w żywej praktyce, tworzony przez l u d ,
ale i k s z t a ł t u j ą c y estetyczne n a w y k i tegoż l u d u . Obccnio
stereotyp tego stylu przesuwa się ze sfery p r a k t y k i codzie
nnej do sfery tradycji, a — ścisłej m ó w i ą c — jednej z trady
cji, jednego z wzorów estetycznych, do k t ó r e g o świadomie się
nawiązuje.
Powstaje zjawisko pozornie paradoksalne. Ginie baza,
z k t ó r e j w y n i k a ł a odrębność ludowego n u r t u k u l t u r y , sama
k u l t u r a m a coraz bardziej reliktowy charakter, a jednocześ
nie tworzona dziś jeszcze sztuka ludowa w pewnych
przypadkach rozwija się. Rozwiązuje nowe zadania, odpo
wiada na nowe potrzeby, ujawnia — pełniej nawet niż to
miało miejsce dawniej — indywidualny talent jednostki,
jej inwencję. W ł a ś n i e dlatego że coraz mniej krępują, j ą
normy d e t e r m i n u j ą c e k s z t a ł t dawnej twórczości ludowej.
Sztuka tworzona obecnie stanowi więc zarówno relikto-
107
Eugeniusz Michalski, Zimowiska, pow. Słupsk: I I . 2. Kobieta z grzybami, drewno, wys. 36 cm. I I . 3. Aniołek, drewno,
wys. 23 cm. I I . 4. Sarkofag królewski, drewno, wys. 16,5x27 cm. I I . 5. Wojciech Strahl, Ustka. Szopka, drewno,
5 6 x 5 7 cm. 11. 6. W ł a d y s ł a w a Adrianowa, Kruchowo, pow. Mogilno. Chłop z dzbanem, drewno, wys. 25 cm.
108
w ą fazę dawnej, tradycyjnej, j a k też nosi cechy nowe,
sprowokowane przez inne funkcje, przez inne bodźce estety
czne- Można chyba wyróżnić trzy główne kierunki jej ewolu
cji. Pierwszy to roztopienie się w kulturze współczesnej,
przejęcie powszechnie w y s t ę p u j ą c y c h norm estetycznych.
D r u g i — stylizacja m o t y w ó w ludowych,
świadome ich
konserwowanie i rozwijanie. Trzeci — tworzenie w izolacji
od k u l t u r y otaczającej, wypowiadanie się na m i a r ę swych
umiejętności, potrzeb i świadomości.
„ R o z t o p i e n i e się w kulturze w s p ó ł c z e s n e j " dzieje? sie
na r ó ż n y c h szczeblach, dotyczy różnych wzorców postaw
estetycznych. Jednocześnie bowiem w kulturze naszej
funkcjonują różne wzorce, od „ j a r m a r c z n o - d r o b n o m i e s z c z a ń skich" po model współczesnych ambitnych p o s z u k i w a ń twór
czych .
„ S t y l i z a c j ę " , ś w i a d o m e uprawianie konwencji
ludo
wych, spotyka się dziś zarówno u k o n t y n u a t o r ó w dawnej
sztuki ludowej, j a k i a m a t o r ó w - i n t e l i g e n t ó w . I u jednych,
i n drugich w y n i k a ze świadomej decyzji, ponieważ jest to
forma sztuki najbliższa im uczuciowo, a nawet i dlatego,
że dość ł a t w a w realizacji i g w a r a n t u j ą c a pewien status
materialny (sprzedaż, opieka, stypendia, nagrody). Odróżnia
jednak wielu z t y c h t w ó r c ó w od dawnych — „ l u d o w y c h "
stopień konieczności. Dawni t w ó r c y musieli w y p o w i a d a ć się
zgodnie z n o r m ą e s t e t y c z n ą grupy, norma t a b y ł a ich
w ł a s n ą n o r m ą , świat, w k t ó r y m t k w i l i b y ł ich ś w i a t e m .
B y l i ludźmi jednej estetyki. Współcześnie — poza auten
tycznymi, starymi t w ó r c a m i ludowymi — m a m y do czynie
nia przeważnie z l u d ź m i ż y j ą c y m i w k r ę g u d w ó c h albo
i więcej „ e s t e t y k " . Rzeźbiarz „ l u d o w y " ubiera się po miejs
k u , mieszka w pokoju z meblami na wysoki połysk, korzysta
z telewizora, chodzi do kina, w kościele z a c h w y c a j ą go
rzeźby wcale nie ludowe. Tworzy jednak w konwencji
ludowej, bo j ą zna, rozumie, bo jest m u najprzydatniejsza.
Trzecia grupa — to p r y m i t y w i , żyjący często poza spo
łecznością lokalną, ludzie dziwni, „ i n n i " , wyizolowani
z normalnego życia społecznego. He-ródok, Nikifor, Dorota
L a m p a r t i i m podobni. T w ó r c y samorodni, naiwni, pry
m i t y w n i . Żyjący niegdyś w k r ę g u ludowej k u l t u r y , ale nie
mieszczący się w niej.
A więc w perspektywie m o ż n a widzieć j a k b y trzy osio
krystahzacyjne, wokół k t ó r y c h s k u p i a ć się będzie twórczość
w y w o d z ą c a się z grupy „ l u d o w e j " — roztopienie w kulturze
powszechnej, n a w i ą z a n i e świadome do zasad i form sztuki
ludowej, twórczość spontaniczna, „ n a i w n a " , mało uwarun
kowana jakimikolwiek w p ł y w a m i k u l t u r o w y m i .
Nietrudno z a u w a ż y ć , że podobne procesy z a c h o d z ą
i w twórczości a m a t o r ó w . Rozmywanie się granic jest więc
rzeczą n a t u r a l n ą i na pewno z biegiem czasu granice „ludo
w y " — „ a m a t o r s k i " b ę d ą jeszcze bardziej p ł y n n e . W y r a ź n e
są bowiem o d r ę b n e modele skrajne — z jednej strony sztuka
ludowa w y w o d z ą c a się z tradycji, z drugiej twórczość
a m a t o r ó w zrodzona ze świadomej percepcji sztuki profes
jonalnej, rozumiejąca i p o d c h w y t u j ą c a jej intencje. A m i ę d z y
nimi leży szeroki pas graniczny, strefa pośrednia, k t ó r a
orzszorza się z roku na rok. Obszar wspólny, k t ó r y w zależ
ności od sytuacji nazywany b y w a „ l u d o w y m " lub „ a m a t o r
skim".
109
N a s t ę p u j ą bowiem dwa równoległe procesy. Twórczość
ludowa ewoluuje, w c h ł a n i a coraz to nowe elementy k u l t u r y
otaczającej. Kozsadza jej ramy inwencja, swoboda inter
pretacji n i e p o r ó w n a n i e większa, niż to miało miejsce w
okresie życia odrębnej ludowej k u l t u r y . Nowe funkcje,
nowe potrzeby odbiorcy czy instytucji sprawującej opiekę
nad współczesną s z t u k ą l u d o w ą sprzyjają również poszuki
waniom, zwłaszcza w rzeźbie. „ L u d o w o ś ć " coraz częściej
wynika, więc nie z w e w n ę t r z n e j konieczności, ale ze świado
mej decyzji. Nie jest to j u ż sztuka żywa, autentyczny
wyraz odrębnej k u l t u r y , lecz sztuka u p r a w i a n a , świa
domie kultywowana, jak m u z y k a renesansu czy cenne
i p i ę k n e rośliny. A jednocześnie w nurcie twórczości po
wszechnej, niezawodowej, amatorskiej—tradycje ludowe
również
stają
się
przedmiotem
kultywacji,
naśla
downictwa, inspiracji. Świadomie n a w i ą z u j ą więc do ludowej
s t y l i s t y k i : malarka na szkle Ewelina P ę k s o w a czy K a t a r z y n a
B a n a ś , r z e ź b i a r z e : A n t o n i Toborowicz, A d a m Słowiński,
W i k t o r Szewczyk, H e n r y k Zegadło i wielu innych. N a w i ą
zuje rzesza a m a t o r ó w do zasad ludowej rzeźby, nie zawsze
nawet z miłości a często z pobudek czysto praktycznych.
P o n i e w a ż figurka „ l u d o w a " jest ł a t w a do zrobienia, nie
wymaga ani obserwacji natury, ani s t u d i ó w a k t u — jest
stosunkowo prosta. P o n i e w a ż figurka taka ł a t w o staje się
przedmiotem handlu, a zapotrzebowanie Cepelii, B H Z Desy
czy Veritasu wciąż jeszcze rośnie.
A do tego naturalnego procesu zacierania się granic
pojęć dodajmy jeszcze z a m ę t terminologiczny, różne rozu
mienie określenia „ l u d o w y " , wynikłe z odmiennych p u n k t
ów obserwacji zjawiska. „ L u d o w e " co innego znaczy w od
niesieniu do przeszłości, co innego na wsi mazowieckiej
i co innego w środowisku g ó r n i c z y m na Śląsku. „ L u d o w o " —
to forma, styl, ale kiedy indziej oznacza twórczość osoby
pochodzącej i żyjącej na wsi. Sztuka ludowa — to arcy
dzieła dawnej r z e ź b y i drzeworytu, ale równocześnie i kicz
jarmarczny i makatka z jeleniem czy kotkiem, albo rzemieślniczo powielany haft kaszubski, czy gliniane f i g u r k i z K c y n i .
Często, co t y l k o się da nazywa się mianem „ l u d o w e " ,
ponieważ sztuka ludowa otoczona jest specjalną opieką,
są środki na jej podtrzymywanie, na konkursy, wystawy,
nagrody, stypendia dla twórców, nie ma zaś t y c h środków
dla a m a t o r ó w . Nazywa się więc l u d o w y m i mierne i typowo
amatorskie, pejzaże braci P ó ł t o r a k ó w z Kielc, ł a d n e , ale
amatorskie (w pewnej mierze naiwne) obrazki Józefa Franusiaka. W t y m przypadku dzieli się go na p o ł ó w k i : l u d o w ą
i a m a t o r s k ą . Obok bowiem pejzaży ze stron rodzinnych
Framisiak maluje też kolorowe, ukwiecone Madonny, świa
domie stylizowane na ludowe. Widziałem na warszawskiej
wystawie w Domu Chłopa k a r t k i wskazujące na to, co
zakupiło jedno z naszych m u z e ó w etnograficznych. K u p i ł o
połówkę „ l u d o w ą " Franusiaka. A co zrobić z d r u g ą połową,
równic, jeśli nie bardziej, c h a r a k t e r y s t y c z n ą dla indywidual
ności artysty ?
Podobne pytania nasuwa twórczość ciekawego amatora
z Polwicy — J a r o s ł a w a F u r g a ł y , k t ó r y niekiedy świadomie
nawiązuje, do ludowych wzorców.
U k s z t a ł t o w a ł się niepisany zwyczaj, że za „ l u d o w y c h "
poczytuje się wszystkich m a l u j ą c y c h na szkle. I zawodowego
plastyka, masowo malującego dla Cepelii stylizowano obraz
k i góralskie (np. St. G a ł k a z Zakopanego), i początkującego
I I . 7. Jan Gajdowski, Grudziądz. Matka Boska z Dzieciątkiem, drewno, wys. 42,5 cm. 11. 8. Edward Kołacz, Szczecin. Grupa,
drewno patynowane, wys. 51,5 cm.
110
amatora miejskiego, skoro zechciał zabawić się na ludowo
(Woźniak z Siedlec), stare kobiety wiejskie, k t ó r y m pora
dzono, aby gryzmoliły na szkle rodzajowe scenki, nic nie
mające wspólnego z d a w n ą t r a d y c j ą regionalną czy formą
ludową.
W Szczecinie jako „ l u d o w e " figurują na wystawie
sztuki ludowej „ m o r z o k s z t a ł t y " Stanisława Tychawskiego
ekonomisty, człowieka nic nie mającego wspólnego ze s z t u k ą
ludową, i t p . Zamęt pojęciowy świadczy czasem w туе/, o nie
frasobliwości i nieuctwie. P r z y k ł a d e m — reprodukowana
niedawno w „Polskiej Sztuce L u d o w e j " notatka z „ G a z e t y
P o z n a ń s k i e j " , w której dumny t y t u ł „ s z t u k a ludowa wciąż
ż y w a " zdobi zdjęcie koszmarnej kariatydy z drewna, nie
udolnie naśladującej miejski kamienny pierwowzór.
Wszystko to sprawia, że w świadomości społecznej,
mimo wysiłków etnografów, pojęcie sztuki ludowej staje się
core z bardziej nieostre, nieokreślone. Coraz też częściej
występuje ono wymiennie z pojęciem amatorst w a. W i d a ć to
zwłaszcza na tych terenach, gdzie nie. ma już żywych
ośrodków zachowujących dawno tradycje, a konkursy i wy
stawy, zmierzające do uaktywnienia jednostek i reaktywo
wania zamierających rzemiosł, obsylane są w znacznej części
przez a m a t o r ó w . Tak więc we Wrocławiu konkurs na wy
cinankę i malowankę ludową ujawnił t y l k o j e d n ą osobę,
k t ó r a nadesłała wycinanki... kurpiowskie, całą resztę sta
nowili amatorzy, którzy przedstawili praco (przeważnie
mierne) nawiązujące do ludowych m o t y w ó w . Jednego t y l k o
twórcę ludowego ujawnił również Zielonogórski konkurs na
s z t u k ę ludową i p a m i ą t k ę . I n n a rzecz, że n a d e s ł a n e na
ten konkurs rzeźby a m a t o r ó w niewiele się różniły od tych,
3
4
Jzajasz Rzepa, Reda, pow. Wejherowo. I I . 9. Św. Franciszek,
drewno, wys. 45 cm. I I . 10. Paw,
drewno d l . 57 cm.
k t ó r e spotykamy w sklepach Cepelii czy w regionalnych
muzeach. Podobna sytuacja zaistniała też na Pomorzu,
jest to bowiem nie przypadek a prawidłowość.
Rzeźba na wystawach pomorskich
J e d n ą z najciekawszych pozycji wystawy w Oliwie
b y ł y rzeźby Eugeniusza Michalskiego (il. 2-4), reprezentujące
cechy formalne—typowe dla ludowej s z t u k i — s t a t y c z n o ś ć
figury, równowagę k o m p o z y c y j n ą o p a r t ą n ą symetrii wzdłuż
osi pionowej, rzadziej na r ó w n o w a d z e ciężaru b r y ł . F i g u r k i
Michalskiego cechuje zarazom dekoracyjne traktowanie
szczegółów, ubioru, włosów — żłobionych równoległymi row
kami, oczu, ust, zarostu twarzy. Na tle ogromnej produkcji
współczesnej, w rzeźbach t y c h dostrzec, m o ż n a szczególnie
w y r a ź n ą więź z d a w n ą rzeźbą rozwiązaną w konwencji deko
racyjnej. Mają przy t y m o d r ę b n y , indywidualny charakter,
przejawiający się w typie stylizacji twarzy, w opracowaniu
dekoracyjnym szczegółu. Autor pozostaje w k r ę g u t e m a t y k i
sakralnej, rozszerzając j ą na sceny z historii, niemal równie
dalekie w czasie, uświęcone rolą w przeszłości narodu.
R z e ź b y Michalskiego znalazły się również na szczeciń
skim przeglądzie a m a t o r ó w . Takie same w warstwie sty
listycznej, nieco inne w tematyce. Doszły bowiem f i g u r k i
świeckie.
Czy to jest w p o r z ą d k u ? Sądzę, że tak. Gdyby k t o ś
żądał jednak klasyfikacji bardziej zdecydowanej, powie
d z i a ł b y m — są to rzeźby bliższe formalnie sztuce ludowej.
Nic jednak nie wiemy o autorze, skoro więc jego życiorys
to potwierdzi — t y m bardziej uznamy go za „ l u d o w e g o " .
Ale co będzie, gdy się okaże, że to typowy amator, miejski
inteligent czy robotnik, w y p o w i a d a j ą c y się w ludowej kon
wencji ? Kwalifikacja zależeć będzie wówczas nie t y l k o od
cech formalno-stylistycznych ale i od życiorysu t w ó r c y .
K t o ś , k t o go zna, umieści rzeźby w jednej ł u b drugiej
111
I
szufladzie, chociaż dla widza z z e w n ą t r z b ę d ą to t e s a m e
rzeźby. ( R o z w a ż a m t u na k o n k r e t n y m przykładzie s у t u ac j ę, czytelników p r a g n ę uspokoić, że z racji swego życio
rysu Michalski jest t w ó r c ą ludowym).
Z kolei zainteresujmy się Edwardem K o ł a c z e m , ( i l . 8)
k t ó r e g o rzeźby, pokazano w Szczecinie jako ludowe, spotyka
się na wystawach opatrzonych r ó ż n y m i etykietkami. A więc
j a k i jest Kołacz ? Ludowy, amatorski, naiwny, spontaniczny ?
Jest po trosze k a ż d y m , najmniej jednak „ l u d o w y m " , skoro
za p u n k t wyjścia w e ź m i e m y cechy formalne rzeźb i życiorys
t w ó r c y . Cechą c h a r a k t e r y s t y c z n ą prac K o ł a c z a jest r u c h ,
linia p ł y n n a , gest dynamiczny, a nie zastygły w hieraty
cznym znaku. B r y ł a modelowana miękko, bardziej na k s z t a ł t
gliny n a k ł a d a n e j iwrażliwie modelowanej niż j a k klocokdrowna, z którego świątkarz wyciosywal figurę, eliminując to, co
niepotrzebne. Są więc u K o ł a c z a przysadzisto dziady i baby,
jak wielkie grzyby wyrosłe z ziemi, pary t a ń c u j ą c e , grupy
figur świetnie- skomponowano, p r z e w a ż n i e na tej zasadzie,
że mniejsze otaczają wieńcem c e n t r a l n ą p o s t a ć ( i l . 8).
Nierzadko inspiracją rzeźbiarza staje się kora, narośl, huba,
sęk. Stają się źródłem rzeźbiarskiego p o m y s ł u , wprowadza
jąc zróżnicowanie materii, f a k t u r y . W y o b r a ź n i a K o ł a c z a
jest typowo rzeźbiarska, ekspresyjna, nic też dziwnego, żo
Zygmunt Oiler Starogard Gd. I I . 11. Król,
112
r z e ź b y jego pokazane w N R F znalazły t a m szczególny
oddźwięk, p r z y r ó w n y w a n e w klimacie i typie ekspresji do
dzieł Barlacha.
N i e k t ó r e proste f i g u r y K o ł a c z a zbliżone są jeszcze do
tego t y p u rzeźb, jakie nazywa się ludowymi, ale istota
jego twórczości jest inna. Wyobraźnia, raczej ekspresjonistyczna, szerszy k r ą g rzeczy widzianych i p r z e ż y t y c h .
A więc jest to nie tyle linia rozwojowa wiodąca do ludowej
t r a d y c j i , co do sztuki samorodnej, spontanicznej, rozwijanej
w sposób eoraz bardziej p e ł n y i ś w i a d o m y . Punktem k r a ń
cowym b y ł a b y t u pełno, świadomość i niezależność t w ó r c z a ,
dojrzałość artystyczna. S t ą d toż Kołacz mieści się raczej
w kategoriach nie-ludowych. Potwierdza to zresztą i życio
rys, p r z y k ł a d awansu kulturowego człowieka, k t ó r y należy
do barwniejszych i ciekawszych postaci środowiska szcze
cińskiego, szewca, k t ó r y w y c h o w a ł syna na, profesjonalnego
plastyka, jednego z czołowych malarzy w y b r z e ż a .
Szukając k r a ń c o w y c h p r z y k ł a d ó w rzeźby ludowej
i nie-ludowej, na j e d n y m biegunie umieściłbym Michalskiego,
na drugim K o ł a c z a , a więc twórczość, k t ó r a odrywa się
zdecydowanie od ludowych zasad k s z t a ł t o w a n i a rzeźby.
Przypomnijmy t u — rzeźba ludowa nie n a ś l a d o w a ł a n a t u r y
(jak realistyczna), lecz j ą w y o b r a ż a ł a . Upraszczała, deformo-
drewno, wys. 63 cm. Ił. 12. Chrystus Frasobliwy,
drewno, 4 5 x 2 5 , 5 cm.
I
wala — szukając ekwiwalentu dla idei rzeźby (Piety, Fraso
bliwego), posługując sio a t r y b u t e m , symbolem, uproszcze
niem — czytelnym jak znak zrozumiały dla t w ó r c y i od
biorcy. Do dziś cechą figurek ludowych (czy ludowopodobnych) jest uproszczenie, statyka, zwartość b r y ł y , często,
dekoracyjne i umowne traktowanie szczegółu, ornamentu,
koloru.
Rzeźba „ a m a t o r s k a " natomiast d ą ż y do efektu rea
listycznego, wzorcem jej jest przeważnie rzeźba nie-drewniana i nie-ludowa. Punktem zerowym jest t u naturalistyczny kicz, docelowym zaś — dojrzałe dzieło, budowane
w konwencji realistycznej czy na p o d o b i e ń s t w o rzeźby
współczesnej. R z e ź b y o t a k i c h ambicjach znalazły się m . i n .
w G d a ń s k u na wojewódzkim przeglądzie twórczości amator
skiej, niestety były to prace bardzo słabo.
Szeroki pas graniczny, sygnalizowany we wstępie
obszar wspólny ludowo-amatorski, rozciąga się p o m i ę d z y
t y m i k r a ń c o w y m i modelami. Z Gdańskiego p r z e g l ą d u za
liczam t u blisko trzymetrowe słupy rzeźbiono Wojciecha
Barzykowskiego, nawiązujące do „ Ś w i a t o w i d a " (it. 1) oraz
kolorowe płaskorzeźby w deskach L u d w i k a K a m i ń s k i e g o
w k t ó r y c h autor posługuje się dwoma g ł ó w n y m i planami —
wciętą płaszczyzną t ł a i t r a k t o w a n ą niemal płasko s y l w e t ą
twarzy (il. 27).
1
>
13
113
Aleksander Słomiński, D ą b r ó w k a Nowa, pow W ę g o r z e w o . II. 15. Portret Prezydenta Wietnamu Południowego,
(fragment),
drewno. I I . 16. Św. Paweł, (fragment), drewno, I I . 17. Delegat Anglii, drewno, malowane, wys. 40 c m .
I I . 18. Czesław W ą t k o w s k i , Skubarczewo, pow. Mogilno. Kopernik
W obu szczecińskich wystawach „strefę p o ś r e d n i ą "
r e p r e z e n t o w a ł y m . i n . rzeźby Stanisława Szulca z K o b y l a n k i ,
Romana Maruszewicza z Worowa i Jana Strzelczyka z
Strzelczyk, a szczególnie Szulc t w o r z ą w w y r a ź n y m k r ę g u
w p ł y w ó w K o ł a c z a , choć w odróżnieniu od szczecińskiego
mistrza, zachowują w swych figurach s t a t y k ę i symetryczność budowy, co zbliża ich do r z e ź b y ludowej. Maruszewicza
wymieniam t u z innego powodu. Ma dopiero 12 lat, pierwsze
jego prace, rzeźbione bukiety, grzeszą jeszcze p e w n ą nie
udolnością, ale n a w i ą z u j ą do rzeźb niedawno zmarłego
dziadka chłopca — Zygmunta Skrętowicza.
P r z e c h o d z ą c z kolei do wystawy w Oliwie, jednej
z największych, jakie mieliśmy w kraju, przyjrzyjmy się
reprezentowanym t a m postawom. Materiał, w y j ą t k o w o ob
f i t y , pozwala na generalizację wniosków, bowiem w ś r ó d 221
wystawionych rzeźb 46 a u t o r ó w m o ż n a było znaleźć niemal
pełen wachlarz postaw t w ó r c z y c h . Tradycje ś w i ą t k a r s k i e
w y s t ą p i ł y już t y l k o sporadycznie, w paru przypadkach.
Nio kapliczka p r z y d r o ż n a i p a m i ę ć dawnych ludowych
rzeźb inspirują dziś większość rzeźbiarzy a raczej ten t y p
figurek, k t ó r e spotyka się w sklepach Cepelii.
Zmiana funkcji rzeźby z kultowej na e s t e t y c z n ą przy
niosła w efekcie poszerzenie t e m a t y k i i większą swobodę
twórczej wypowiedzi, co oczywiście nie znaczy, że poziom
prac jest w y ż s z y niż w dawnej rzeźbie kultowej. Rozluźnienio rygoru t r a d y c j i poszerza k r ą g rozwiązali i inspiracji,
ale z kolei powoduje, że t w ó r c a zdany jest w większym
stopniu na siebie, że doświadczenie zbiorowe, k t ó r e w sztuce
ludowej stanowiło b e z p o ś r e d n i ą t r a d y c j ę , wzorzec estetycz
ny — z a s t ą p i o n e zostaje i n n y m systemem odniesień. D l a
n i e k t ó r y c h staje się n i m natura, wówczas d ą ż ą do realizmu,
p r ó b u j ą obserwować modela, i n t e r p r e t o w a ć ruch, szczegół
i cenzor, drewno polichromowane, 1 7 x 2 0 cm.
— na ogół z m i e r n y m skutkiem, r z e ź b a bowiem o t a k i c h
ambicjach wymaga sporych umiejętności technicznych,
znajomości anatomii i t p .
Większość realizuje po prostu f i g u r k i opowiadające o
ludziach, przy czym a m b i c j ą rzeźbiącego jest uczynić te
f i g u r k i możliwie poprawne w proporcjach, trafnie w y r a ż a j ą c e
w y k o n y w a n ą czynność, gest. F i g u r k i r o d z ą f i g u r k i . Wzorcem
dla nich, ldiszą p a m i ę c i o w ą są widziane f i g u r k i , czy to
w scenach szopkowych, czy na fotografiach. Jest zarazem
w t y c h figurkach naturalny stopień uproszczenia, w y n i k ł y
z braku większych doświadczeń warsztatowych, przejawia
j ą c y się podobnie w pracach ludzi, z a c z y n a j ą c y c h rzeźbić
po to aby ilustrować życie dawne lub i m współczesne.
N a t y p naturalnych uproszczeń w p ł y w a więc nie w y o b r a ź
nia, ale obiektywne cechy tworzywa, n a r z ę d z i a , dyspozycji
manualnych.
Rzeźbiarz współczesny nie tworzy w izolacji. W i d z i
prace innych, widzi telewizję, fotografię, widzi w mieście
w i t r y n ę sklepową. To co r o b i nie jest więc t y l k o jego dzie
łem, a stanowi s u m ę z a p a m i ę t a n y c h obserwacji. W i d a ć to
zwłaszcza na p r z y k ł a d a c h d r u g o r z ę d n y c h , w twórczości
p r z e c i ę t n e j . P o w s t a j ą r z e ź b y bezosobowe, pozbawione od
r ę b n e g o wyrazu, stylu. Podobne u t w ó r c ó w wiejskich i miej
skich, „ l u d o w y c h " i a m a t o r ó w .
Utalentowany t w ó r c a osiąga oczywiście i w tej konwen
cji rezultaty wybijające się ponad przeciętność. N a omawia
nej wystawie w y r ó ż n i ł b y m w tej grupie „ f i g u r e k " (słupków)
— m i n i a t u r k i u l i W ł a d y s ł a w y Adrianowej (il. 6).
R z e ź b y tego t y p u w świadomości powszechnej w i ą ż ą się
najsilniej z pojęciem r z e ź b y ludowej. I c h „ l u d o w o ś ć " w y
r a ż a się w typie uproszczenia, w zachowaniu podstawowych
115
zasad, takich j a k prostota kompozycji, s y m e t r y c z n o ś ć ,
statyka i t p .
A l e w sytuacji, gdy na t w ó r c ó w tak miejskich, j a k
wiejskich, działają r ó ż n o r o d n e bodźce artystyczne, w y b ó r
wzorca wiąże się z poziomem świadomości, z wykształce
niem, z upodobaniami.
Powstaje sytuacja paradoksalna kiedy do dawnej sty
l i s t y k i świątkarskioj n a w i ą z u j ą coraz liczniej ludzie wy
kształceni — czasom z wyrachowania, często jednak z
autentycznej potrzeby, z sentymentu dla k u l t u r y lat młodo
ści, dla rodziców • — podczas gdy rzeźbiarze ze środowiska
wiejskiego m a j ą często ambicje wychodzenia poza k r ą g
dawnej t e m a t y k i i s t y l i s t y k i .
W y b ó r wzorca inspiracji określa często poziom a nawet
charakter prac. Tam gdzie widoczne b y ł o odwołanie się
do tradycji wiejskich świątków, poziom realizacji r z e ź b y
b y ł znacznie wyższy, po prostu zamierzenie b y ł o na skalę
możliwości. T a m jednak gdzie wzorem s t a ł y się dzieła
sztuki kościelnej m o ż n a było dostrzec często elementy naiw
ności czy p r y m i t y w i z m u w interpretacji stylowego dzieła.
N a wystawie p r z y k ł a d e m n a w i ą z a n i a do r z e ź b y średnio
wiecznej b y ł y prace Stanisława Szczęśniaka z Prabut i Jana
Gajdowskiego z G r u d z i ą d z a (il. 7). Efekt „ n a i w n o ś c i " wy
nika u nich z dystansu j a k i p o w s t a ł między wzorem a jego
t r a n s p o z y c j ą przez rzeźbiarza. Oczywiście do wzorów
kościelnych n a w i ą z y w a n o i dawniej, ale w warunkach
żywej i odrębnej k u l t u r y ludowej o utrwalonych nawykach
estetycznych stopień asymilacji wzoru by) znacznie wyższy.
Dziś oglądając prace Szczęśniaka czy Gajdowskiego nie
dostrzegamy za n i m i o d r ę b n e g o ś w i a t o p o g l ą d u artystyczne
go t w ó r c y . Gdyby mogli, rzeźbiliby tak jak ci, k t ó r y c h
naśladują.
Najciekawszymi zjawiskami artystycznymi wystawy
b y ł y rzeźby o w y r a ź n y c h znamionach o d r ę b n e g o stylu ich
a u t o r ó w . W y m i e n i ę t u przede wszystkim Izajasza R z e p ę
z Redy, pow. Wejherowo i Aleksandra Słonimskiego z D ą b
rówki Nowej, pow. W ę g o r z e w o . Rzepa reprezentuje t y p
t w ó r c y o dużej precyzji warsztatowej. Nic dziwnego.
Podobnie jak wielu dawnych ś w i ą t k a r z y jest z zawodu
cieślą, stolarzem, zna więc t e c h n i k ę obróbki drewna, rękę
ma uprawną,. R z e ź b i od wielu lat, szerokie, masywne figury,
statecznych r y b a k ó w i świętych, p t a k i . Mają one swój
charakter, indywidualny styl, słusznie więc należała się
Rzepie jedna z dwóch pierwszych n a g r ó d . Zasłużył na nią
zwłaszcza p i ę k n y m św. Franciszkiem (il. 0). Rzeźbi! t ę
wersję już kilkakrotnie, t y m razem wprowadził jednak kolor,
wzbogacając efekt artystyczny dzieła.
Pierwszą n a g r o d ę dostał również Aleksander Słonimski
(il. 15-17). .lest on p o n i e k ą d przeciwieństwem Rzepy. Nie ma
żadnego przygotowania warsztatowego, techniki, sprawności.
I I . 19. Włodzimierz Bukowski, Słupsk. Staruszkowie,
drewno, 27,5x23 cm.
Figury, k t ó r e tworzy, różnicuje t y l k o nieznacznie, nie gest rąk,
zwłaszcza, dłoni, ma, w jego rzeźbach wyraz niemal magiczny.
Są to znaki polne znaczeń, nie zawsze czytelnych dla widza.
Dziwne to rzeźby. Sprowadzone do formy prostej, kancias
tej. Kule, p r o s t o p a d ł o ś c i a n y , walce, bryły niemal geomet
ryczne. Przypomina się C ś z a n n o w s k a formuła n a t u r y widzia
nej poprzez walec, kulę, stożek. T y l k o że tutaj jest to geometryzacja pierwotna, intuicyjnie odczuta, w y n i k ł a z mozołu
a nic; refleksji. Postacie, ledwo w y r ó ż n i o n e a t r y b u t a m i za
wodu czy stanu, p r z e d s t a w i a j ą konkretnych ludzi. Pielęg
n i a r k ę , M u r z y n k ę , delegata Anglii, oficera m a r y n a r k i
o k r ę t ó w wojennych, oficera, sztabu bułgarskiego, Faraona
czy p a n n ę kierowniczkę szkoły angielskiej.
Szukając dla tej twórczości paranteli, znajduję je nie
w ludowej rzeźbie, powszechnie egzystującej w dawnej wsi,
ale w sztuce ludzi marginesu, takich jak H e r ó d e k czy
N i k i f o r . Sztuce tworzonej z w e w n ę t r z n e j potrzeby, m a ł o
zależnej od wzorców i w p ł y w ó w .
R z e ź b y Słonimskiego nie m o g ą liczyć na, szeroki od
dźwięk. Nie są „ ł a d n e " . Nie są technicznie, rzcmieślniozo
sprawne. Jest w nich jednak siła wyrazu, bezpośredniość
przekazu twórczej myśli, z pominięciem wzorów zaczerp
n i ę t y c h z z e w n ą t r z . Styl rzeźbiarza u k s z t a ł t o w a n y jest przez
jego dyspozycje fizyczne, j a k też i psychiczne, przez rodzaj
plastycznej w y o b r a ź n i .
Ten t y p p r y m i t y w n e j twórczości, j a k ą reprezentuje
Siemiński, może, znaleźć się na wsi, ale może też i w środo
wiskach miejskich. Dlatego nie u t o ż s a m i a ł b y m rzeźb tego
rodzaju z d a w n ą s z t u k ą l u d o w ą .
T y p rzeźby p r y m i t y w n e j , ledwie znaczonej w klocku
drewna n i e w y r o b i o n ą r ę k ą t w ó r c y , r e p r e z e n t u j ą na Oliwskiej
wystawie Włodzimierz Bukowski (il. 19) i Alojzy Stawowy.
Bliżsi temu, co potocznie przyjmujemy dziś za rzeźbę
l u d o w ą , a co spotykamy w sklepach Cepelii, są E d m u n d
Zieliński i Franciszek Maik. Ten ostatni kontynuuje nawet
t e m a t y k ę s a k r a l n ą . Rzeźbi Frasobliwych. Są to rzeźbki
ładne, ale p r z y p o m i n a j ą już raczej breloczki do kluczy
niż święte figury. Bo też i funkcja ich uległa zmianie. D o
tego Frasobliwego n i k t się nic modli, jest on po prostu
dekoracyjnym bibelotem, p a m i ą t k ą . R z e ź b a staje się p a m i ą t
k ą . L e p s z ą lub gorszą. W Kielcach widziałem na głównej
ulicy sklep Cepelii, w witrynie kilkadziesiąt rzeźbek Fraso
bliwego, bodajże S t a n i s ł a w a Denkiewicza. Ł a d n e , barwne,
estetyczne, j a k ze sztancy, takie samo.
Na Oliwskiej wystawie trudno było znaleźć rzeźbę
s a k r a l n ą , t r a k t o w a n ą zgodnie z jej pierwotną, funkcją,
rzeźby do m o d l i t w y . Chyba t y l k o p o w a ż n e figury święte
Wilhelma, Kujawskiego n a w i ą z y w a ł y do założeń formalnych
i ideowych dawnej r z e ź b y religijnej.
11. 20. W ł a d y s ł a w Szulc, K o ś c i e r z y n a . Kataryniarz, drewno, wys. 26,5 cm. I I . 21. Stanisław Cierniak, K o l o n i a Rybacka,
pow. W ę g o r z e w o . Pod drzeitem, drewno, wys. 51 cm.
117
22
N a resztę wystawy, a więc z n a k o m i t ą większość, złoży
ły się rzeźby, k t ó r e równie dobrze m o ż n a było n a z w a ć
mianem amatorskich. I t u m o ż n a b y ł o znaleźć prace wywo
dzące się z zasad ludowego k s z t a ł t o w a n i a r z e ź b y , ale kształ
towane j u ż pod w p ł y w e m innych ambicji. B a b i ń s k i s t a r a ł się
p r z e d s t a w i ć charakterystyczny t y p dozorcy, Szulc — katary
niarza, Lachowicz — p o p r a w n ą w ruchu i kompozycji scenkę
z k o l ę d n i k a m i , Kubaszek realistycznie p o t r a k t o w a n ą rzeźbę,
Ż y r e k usiłował nawet w y d o b y ć ekspresję gestu w Piecie,
n a d a ć miękkość udrapowaniu szat Madonny. Wojciech Strahl
w szopce p o t r a k t o w a ł dość konwencjonalnie f i g u r k i (ale
z p r ó b ą wydobycia gestu, ruchu postaci), za to zadziwił
p o m y s ł e m z a s t ą p i e n i a stajenki r o z w a r t y m i szeroko gardzie
l a m i d w ó c h śpiewających aniołów. T y p o w o a m a t o r s k ą
rzeźbę reprezentowali B o g u s z y ń s k i czy Zwolakiewicz. Za
b a w n ą i ł a d n ą kolorystycznie scenkę „ K o p e r n i k i cenzor"
oraz f i g u r k i w strojach p o k a z a ł W ę t k o w s k i ( i l . 18). D o b r y
w p o m y ś l e b y ł też N e p t u n Kazimierza Szpili. P r e c y z j ę rzemio
sła z a d e m o n s t r o w a ł Stanisław Ciszek, rzeźbiąc scenę z rybaka
m i , p o p r a w n ą w proporcjach i kompozycji. W y r z e ź b i ł on na
wet oka sieci...
Z grupy „ a m a t o r s k i e j " najbardziej cenię bardzo indy
widualne r z e ź b y S t a n i s ł a w a Cierniaka. Szokują one s w ą
d e f o r m a c j ą , p r e c y z y j n ą n i e p o r a d n o ś c i ą czy też odwrotnie —
n i e p o r a d n ą p r e c y z j ą , obie, j a k b y toczone na tokarce, t o
znów w sposobie traktowania drewna zbliżone do figuralnych
w y p i e k ó w z ciasta (il. 21). R z e ź b y te na t y l e odbiegały od
wzorca ludowo-amatorskiego, że j u r y pominęło je w nagro
dach woląc w y r ó ż n i ć pozycje bardziej konwencjonalne.
118
23
Tymczasem Cierniak, podobnie j a k Słomiński, to t w ó r c a
samorodny, ciekawy.
J u r y j p o m i n ę ł o również prace Zygmunta Ollerą, (il 11,12)
nawiązujące do wzorców dawnej ludowej rzeźby, do jej
dekoracyjności i s t y l i s t y k i . P o m i n ę ł o , ponieważ — j a k się
okazało — Oller nie pochodzi ze wsi i ma bodajże wyższe
wykształcenie. Dobrze, że j u r y na czas dowiedziało się
0 t y m , inaczej — obawiam się — mogło wyróżnić te p ł a s k o
rzeźby, obok Kujawskiego najbliższe t r a d y c y j n y m wzorom.
Myślę, że w rzeźbie, n a p r a w d ę j u ż coraz dalszej od
wiejskiego dawnego ś w i ą t k a r s t w a , trudno będzie na dalszą
m e t ę zachowywać purystyczne k r y t e r i a „ l u d o w o ś c i " , coraz
częściej dochodzi bowiem do sytuacji drażliwych. B y ć może
warto będzie w p r o w a d z i ć równoległe nagrody w r ó ż n y c h
kategoriach, w k a ż d y m razie trudno p r z y m y k a ć oczy na to,
że coraz częściej „ l u d o w e " prace dają właśnie amatorzy
1 że status formalnego w y k s z t a ł c e n i a nie zawsze zmienia
osobowość człowieka. Nie wierzę, że k t o ś może b y ć godnym
nagrody, bo oblał m a t u r ę , a niegodnym — bo j ą zdał.
I kiedyż to p r z e s t a ł b y ć w naszym obecnym pojęciu „ l u d o
w y m " . R o k przedtem, czy w dzień po dyplomie? I r o n i z u j ę ,
ale problem istnieje n a p r a w d ę . I będzie się k o m p l i k o w a ł ,
zwłaszcza w rzeźbie, k t ó r a nie ma tego oparcia w zapleczu
tradycji i w technice - co wiejskie rzemiosła. Sytuacja
wymaga więc rozwagi i elastyczności w d z i a ł a n i u , zwłaszcza
ze strony kadry Cepeliowskich opiekunów, od k t ó r y c h w
d u ż y m stopniu zależy los naszego rzeźbiarskiego p r z e m y s ł u .
M a r t w i więc, gdy się słyszy, że na Pomorzu etnogra
fowie (? ?) n a k ł a n i a j ą rzeźbiarzy, aby nie malowali swych
24
25
I I . 22. Kazimierz Urbanek, Gdynia. Kobieta, drewno, wys. 42 cm. I I . 23. Helena Maciejewska, Ł a n k i e j m y , pow. K ę t r z y n .
Syrena, drewno, wys. 49 cm. I I . 24. Jan Stachura, K c y n i a , pow. Szubin. Paw, drewno, wys. 22,5 cm. I I . 25. St. Rekowski,
Więcków, pow. K o ś c i e r z y n a . Paw, drewno, wys. 34 cm. I I . 26. Helena Maciejewska, Lew, drewno, wys. 20 cm.
119
I I . 27. L u d w i k K a m i ń s k i , Napoleon,
drewno, 3 5 x 1 8 cm. I I . 28. Helena Majeciewska, Kościuszko,
prac, ponieważ rzeźba kulowa powinna zachować czysta,
f a k t u r ę drewna. Obawiam się, że щ to (-cha haseł głoszonych
przez p l a s t y k ó w jeszcze w okresie przed I wojną, haseł,
k t ó r e m i a ł y swój sens w zupełnie innej sytuacji. R z e ź b a
natomiast ludowa, o czym warto, aby manipulatorzy sztu
k ą l u d o w ą wiedzieli, z reguły b y ł a polichromowana, tak
z powodów dekoracyjnych jak i utylitarnych (zabezpie
czenie przed deszczem, zimnem, suszą).
PRZYPISY
1
XI
Wojewiklzka wystawa sztuki ludowej. Szczecin,
Zamek K s i ą ż ą t Pomorskich. 1 5 . X I — 10.Х11.1972.
IV
Wystawa plastyki
amatorskiej Ziem Nad odrzańskich..
Szczecin. Zamek K s i ą ż ą t Pomorskich. 1 5 . X l — 10X11.1972.
IWystawa t u poszerzona została, o prace z woj. koszaliń
skiego. Poprzednio trzy wystawy o d b y ł y się w Zielonej
(Jorze, W r o c ł a w i u i Opolu].
11 Wojewódzka wystawa plastyki amatorskiej. G d a ń s k . D w ó r
Artusa. 2 5 . Х Т - 1 5 . Х 1 1 . 1 9 7 2 . [Wydany został katalog ze
zdjęciami].
wys. 34 cm.
Rzeźba ludowa Polski północnej.
Wystawa pokonkursowa.
Oliwa. P a ł a c O p a t ó w . Listopad — grudzień 1972. [Katalog
ilustr., wstęp A. Jackowskiego.]
- A r t y k u ł ograniczam do ram problemu: ludowe-amatorskie, s t ą d też z a w ę ż a m ten p r z e g l ą d t y l k o do rzeźby
i sztuki ludowej. Omawianie malarstwa amatorskiego od
k ł a d a m na później, wystawa w Szczecinie nie d a ł a bowiem
pełnego wglądu w s y t u a c j ę malarstwa amatorskiego woje
w ó d z t w a szczecińskiego i koszalińskiego. W b i e ż ą c y m roku
o d b ę d ą się starannie przygotowane przeglądy w Szczecinie,
Koszalinie i G d a ń s k u , wówczas wrócimy do tego tematu.
Konkurs na w y c i n a n k ę i m a l o w a n k ę l u d o w ą . W D K .
Wroclaw. 1972. Mały pokonkursowy pokaz m i a ł miejsce
w salach Muzeum Etnograficznego.
4
Konkurs
na sztukę ludową i pamiątkę
m.
Zielonej
Góry i woj. Zielonogórskiego. [Katalog wystawy] Wojewódzki
D o m K u l t u r y . Zielona, Góra 1972.
5
Wojewódzka wystawa sztuki ludowej i twórczości pla
styków
amatorótc.
Szczecin. W D K . S t y c z e ń - l u t y
1962.
[ W s t ę p do katalogu Alicji Gerlach].
Fot.: J;m Świderski
