874b0ae7492bf1030c2b436d87609368.pdf

Media

Part of Sprawozdania i recenzje / LUD 1967 t.51 cz.2

extracted text
Lud,

II.

S P R A

Pierre Teilhard

t. 51, cz. II, 1968

"7 O Z D A N I A I R E C E N Z J E

de Chardin, Człowiek, struktura
i kierunki
ewolucji
grupy zooloInst. wyd. Pax, 1962, s. 150. Przekład J. i G. Fedorowscy.
Dokoła osoby P. T e i l h a r d a de C h a r d i n tworzy się obecnie atmosfera
kultu, stworzono nawet termin "teiłhardyzm"
dła określenia pewnego prądu filozoficznego pełnego optymizmu usiłującego godzić ewolucjonizm
z doktryną katolicką. Jezuita P. Teilhard de Chardin (1881-1955) był zarówno teologiem jak znakomitym archeologiem, którego prace terenowe wniosły cenne materiały
do nauk
antropologicznych.
Jego liczne prace filozoficzne (np. Le phenomime humain, 1955,
L'.Ilvcnir
cle l'homme, 1959, Le groupe zoologique humain,
19'56 i inne) ukazały się
pośmiertnie,
ponieważ za życia autor miewał trudności z Kongregacją
Świętego
Officium zarzucającą mu zbyt dowolną interpretację
dogmatów. Po śmierci Teilharda powstał Komitet Naukowy (między innymi Julian Huxley, G. H. R. von
Koenigswald,
A. Malraux,
C. Cuenot itd.), który wydał wszystkie
jego prace.
W tłumaczeniu
polskim otrzymujemy
"Człowieka",
jest to trzecia wersja pracy
"Fenomen ludzki" i uchodzi za najbardziej
reprezentatywne
dzieło Teilharda.
Autor stoi na gruncie ewolucji. Świat nie jest układem statycznym lecz dynamicznym. W procesie ewolucji zdarzają się "skoki jakościowe". Do tej pory możemy stwierdzić kilka takich zjawisk krytycznych. Pierwszym było powstanie życia
na Ziemi (tzw. punkt witalizacji), następnie pojawienie się człowieka w drodze ewolucji z najwyżej uorganizowanych
zwierząt (tzw. punkt uczłowieczenia
"hominizacji"). Obecnie jesteśmy w fazie ewolucji człowieczej. Nasza przyszłość polegać
będzie na zespalaniu się w coraz bardziej spoiste organizacje
społeczne ogarniające coraz większą część ludzkości. Wreszcie dojdzie do jednej totalnej społeczności
ogólnoziemskiej. Ta ewolucja wymagać będzie pewnych ofiar. Człowiek musi się
wyrzec egoistycznego
indywidualizmu,
zyska natomiast
spotęgowanie
wartości
związanych z pojęciem osobowości ludzkiej (personalizacja).
Człowiek jest "panem
stworzenia" ale nie w sensie ujarzmiania
wszystkiego, co istnieje, lecz w sensie
odpowiedzialności
za dalszy przebieg ewolucji. Wraz z pojawieniem
się człowieka
pojawiła siG świadomość i wolna wola, czyli wchodzą w grę czynniki etyczne.
Człowiek wierzący powinien zdaniem Teilharda wzniecać w sobie entuzjazm dla
doskonalenia świata doczesnego. W tym aspekcie dawne pojęcia wymagają rewizji.
Być pobożnym znaczy dziś według Teilharda doskonalić własną pracą świat, który
stworzył Bóg. Miłość bliżniego osiąga spełnienie w dążeniu do powszechnego postępu społecznego, do pełnej socjalizacji. Zachowanie czystości to sublimacja namiętności egoistycznych
i kierowanie
ich ku powszechnemu
dobru. Potrzebna
jest
nowa formuła świętości. Praca ludzka jest święta jako przygotowanie
wielkiego
dzieła doskonalenia świata.
gicznej

ludzkiej.

616

Sprawozdania

i recenzje

Prace TeiJharda de Chardin nie są łatwe do czytania. Także przeloł.ona na język
polski książka "Człowiek" musiała nasunąć tłumaczom wiele trudności. Autor ma
styl zabarwiony emocjonalnie, przy tym pelny metafor i upiększeń stylistycznych
o niezaprzeczonych
walorach
poetyckich
ale nieraz niejasny.
Dla przyrodnika
przywykłego
do precyzji wyrażeń styl Teilharda
może być nawet nieczytelny.
Niemniej należy lekturę książek Teilharda
de Chardin zalecić tym wszystkim,
którzy pragnęliby
pogodzić światopogląd
religijny ze zdobyczami nauk przyrodniczych. Jak wiadomo obawa przed "herezją"
wstrzymywała
niejednego przed
akceptacją
ewolucjonizmu. Dziś dzięki publikacjom katolickiego autora Teilharda
de Chardin można tezy Darwina przyjąć bez obaw. Leży w tym niewcjtpliwie wielki walor tych książek.
Wanda

Stę.~licka

MAN. A Monthly Record of Anthropological
Science, Royal Anthropological
tute, London 1963, vol. LXIII, art. od nr 1-266.

Insti-

Czasopismo "Man" jest organem poświęconym
antropologii światowej. Król.
Instytut Antrop. w Londynie dąży do tego, by swymi wpływami objąć wszystkie
środowiska poświęcone naukom antropologicznym
we wszystkich krajach. Ma to
być coś w rodzaju międzynarodowej
stolicy antropologicznej
świata. W ostatnich
latach w Stanach Zjednoczonych A. P. powstało wydawnictwo
poniekąd konlmrencyjne p.n. Current
AnthropoLogy,
kierowane przez Sol Tax'a. Niemniej za angielskim "Man'em" przemawia tradycja kilkudziesięciu lat (omawiany rocznik jest
63). Ponadto ma angielska antropologia utrwałone od dawna kontakty z wszystkimi kontynentami.
W tej sytuacji raczej nie obawia się amerykańskiej
konkurencji.
Czasopismo "Man" ukazuje się jako miesięcznik w jedno-arkuszowych
zeszytach. Godna podkreślenia
i naśladownictwa
jest ogromna punktualność
pojawiania się kolejnych numerów. Szata zewnętrzna, papier, ilustracje i układ graficzny są bez zarzutu. Bardzo wygodny dla czytelników jest zwyczaj numerowania
poszczególnych pozycji w każdym zeszycie, przy czym numeracja
ta jest ciągła
dla bieżącego rocznika. W ten sposób bardzo łatwo odszukać każdą publikację
i równocześnie unika się nieporozumień w cytowaniu literatury,
Treść jest urozmaicona i podzielona na stałe w każdym zeszycie działy. Poszczególne publikacje
są niewielkie obejmując najwyżej 3-4 str. (in 4°). Działy
są następujące:
Artykuły oryginalne, nekrologi, sprawozdania
z posiedzeń i prac
Król. Inst. Antropol., krótkie doniesienia i komunikaty,
korespondencja
z czytelnikami, recenzje literatury
fachowej. Każdy z tych działów uwzględnia wpierw
publikacje o charakterze
ogólnym, następnie publikacje dotyczące poszczególnych
kontynentów, Afryki, Ameryki, Azji, Europy i Oceanii.
Cały rocznik 1963 zawiera w swych 12 zeszytach 266 poszczególnych pozycji.
Byłoby niemożliwością wszystkie kolejno omówić.
Spośród prac oryginalnych szczególną uwagę zwraca artykuł D. R. H u g h e s a
(nr 172) o poligenicznych lub wieloczynnikowych
zmiennych u człowieka i przywracaniu równowagi genetycznej
(PoLygenic
or muLtifactorial
variables
in Man:
redressing
the balance). Praca ta jest z tego względu szczególnie interesująca,
że
autor powołuje się między innymi na publikacje polskie młodych antropologów
T. Bielickiego i A. Wiercińskiego. Zagadnienia genetyczne są dla antropologii bardzo ważne, bez znajomości procesów dziedziczenia u ludzi trudno mówić o rasogenezie, która jest podstawą rozważań z zakresu etnogenezy. Obecnie badacze ustalili,
że proces ewolucji polega na zmianach częstości genów w populacji. Zachodzi

Sprawozdania

i recenzje

61.

pytanie, czym są wywołane zmiany częstości genów, a więc jakie są przyczyny
i jaki jest mechanizm ewolucji? Powstał w związku z tym nowy aparat pojęciowy
i od czasów Darwina pierwszy rzeczywisty krok naprzód w badaniu procesó""
ewolucyjnych. Rozważa siQ trzy główne mechanizmy
ewolucji: mutacje, selekcję
i tzw. "ucieczkę genów" (drift). Jest wysoce prawdopodobne,
że geny decydujące
o kształcie głowy, twarzy, nosa, barwie skóry, oczu i włosów oraz o wzroście także ulegajc1 mutacjom. Ponieważ są to cechy poligeniczne, ich dziedziczenie jest
trudne do zbadania. Łatwiejsze pod tym względem są np. cechy serologiczne o charakterze monogenicznym, jakkolwiek zjawiska mutacyjne mogą tu sprawiać wielkie trudności. W literaturze światowej podaje się kilkaset stwierdzonych
przypad··
ków mutacji genowych u człowieka, szczególnie w grupach serologicznych. \Vszyst··
kie te fakty dowodzą, jak trudne zadanie stoi przed antropologiem
chcącym prowadzić badania genetyczne u ludzi. Pozostaje właściwie badanie cech morfologicznych i statystyczne
ich opracowywanie.
Ten tradycyjny
już tok postępowania jest p.arazie najłatwiej dostępny dła antropologii i daje naj pewniejsze rezultaty.
Również genetyczny charakter- ma praca (nr 22) o sierpowatych
krwinkach
u mieszkańców Indii. Autorem jest R. S. N e g i, antropolog prowadzący biometryczne zdjQcie ludności indyjskiej (Tlw incidence of sickLe ceLL trait in Bastar II).
Sierpowaty kształt krwinek poznano w tropikalnej Afryce. Jest to forma powstała
wskutek mutacji genowej. Krwinki kształtu sierpowatego są wybitnie upośłedzone
w procesie oddychania, ale dają odporność przeciwko malarii. Jeśli dziecko dziedziczy zmutowany gen zarówno po ojcu jak po matce, umiera wcześnie wskutek
niedotlenienia. Gdy jednak dziedziczy zmutowany gen wyłącznie po jednym z rodziców, a drugi otrzymuje w postaci normalnej, wówczas ma większe szanse przeżycia niż osobnik mający po obojgu rodzicach "normalne"
czyli niezmutowane
geny. Wskutek tego sierpowate krwinki utrzymują się wśród populacji narażonych
na zarażenie malarią. Praca Negi omawia przypadki tego rodzaju wśród ludności
indyjskiej.
Prace oryginalne nie ograniczają się oczywiście do spraw biologicznych. Spośród 19 tytułów 1 ma treść filozoficzną (marksizm), 4 dotyczy sztuki, 3 zagadnień
biologicznych, 6 etnologii, 5 paleoantropologii.
Wachlarz zagadnień jest dość duży.
W krótszych notkach i komunikatach
urozmaicenie jest tak sarno duże. Na ogółem 45 pozycji 18 dotyczy etnologii, 11 biologii, 5 spraw organizacyjnych,
3 pałeoantropologii, 5 sztuki i 3 metod.
Niezwykle ciekawy jest dział korespondencji
z czytelnikami. W roczniku znajdują się 32 pozycje tego typu. Korespondencja
dotyczy np. publikacji ogłoszonych
w czasopiśmie "Man", co do których czytelnicy wypowiadają
różne uwagi polemizując niekiedy ze sobą w kolejnych wypowiedziach. Inne wypowiedzi dotyczą różnych spraw interesujących
antropologów całego świata. Taka trybuna czytelników
stanowi moment scalający wszystkich antropologów skupionych dokoła czasopisma.
Dział korespondencji
jest możliwy oczywiście tylko w periodyku
ukazującym
się często i punktualnie,
w przeciwnym bowiem przypadku wypowiedzi traciłyby
szybko aktualność. Zaznaczyć wypada, że w amerykańskim
czasopiśmie Current
Anthropology
dział przeznaczony dła "trybuny czytelników" stanowi istotną część
wydawnictwa.
Jeśli się jednak porówna poziom wypowiedzi, wówczas przyznać
trzeba wyższość czasopismu "Man". Dział korespondencyjny
cechuje tutaj oględność i kultura wypowiedzi, jakkolwiek polemiki bywają dość zasadnicze.
Na osobną wzmiankę zasługują recenzje. Omawianie literatury
zajmuje większość tekstu w każdym numerze. Autorami recenzji są z reguły aktywni pracow-

618

Sprawozdania

i recenzje

nicy naukowi często o głośnych nazwiskach. Poziom recenzji jest wobec tego bardzo wysoki. Jeśli artykuł drukowany
w dziale prac oryginalnych
czy krótkich
doniesień dotyczy większej publikacji książkowej, omawianej oprócz tego w dziale
recenzji, tytuł jest opatrzony gwiazdką. Ten łatwy sposób pozwala się czytelnikowi
zorientować, że dodatkowych informacji może poszukać wśród recenzji.
Na najwyższą
ocenę zasługuje opracowanie
redakcyjne
całości czasopisma.
Przejawia wielką troskę o czytelnika starając się ułatwić mu zarówno lekturę
jak poszukiwanie informacji. Warto by było niektóre z tych sposobów przenieść
na grunt polski.
Wanda

I. D. Cerskij,

Neopublikovannyje

statji,

pisma

i A. J. Cerskom, pod red. S. W. Obruciewa,
1956, s. 369, fot. 7, rys. 21.

Stęślicka

StatU o J. D. Ćerskom,
Irkuckoje Izdatelstwo, Irkuck

i dniewniki.

Kniznoje

Z uwagi na skromną ilość prac poświęconych zagadnieniu wkładu Polaków
w badania Syberii, warto w tym miejscu odnotować ciekawą książkę o Janie
Czerskim (1845-1892). Publikacja ta wydana w Irkucku staraniem Wschodnio-Syberyjskiego Oddziału Towarzystwa Geograficznego ZSRR stanowi skromny dowód
pamięci złożony polskiemu badaczowi, który za udział w powstaniu styczniowym
wcielony został do wojska rosyjskiego i tylko dzięki swym zainteresowaniom
naukowym zwolniony został z zesłańczej służby w I-szym Zachodnio-Syberyjskim
batalionie liniowym w Omsku, aby z ramienia Syberyjskiego Oddziału Rosyjskiego
Towarzystwa
Geograficznego prowadzić badania nad budową geologiczną okolic
jeziora Bajkał. W toku tych prac odbył on szereg wypraw do Kraju Zabajkalskiego,
w Sajany, w Góry Wierchojańskie
w dorzecze Indygirki i Kołymy.
Poszczególni
autorzy
stworzyli
wielozagadnieniową
monografię
poświęconą
działalności polskiego badacza Syberii, którego działalność naukowa nie znalazła
dotąd należytej oceny w literaturze polskiej 1.
Całość książki podzielona jest na cztery zasadnicze rozdziały, z których pierwszy "Znaczenie naukowych prac J. D. Czerskiego" (str. 9-94) zawiera szereg oddzielnych opracowań różnych autorów. W opracowaniach tych przeprowadzono ocenę prac badawczych J. Czerskiego w zakresie zoologii, paleontologii i meteorologii
oraz zestawiono nazewnictwo geograficzne i przyrodnicze związane z jego imieniem.
Archeologa zainteresuje
napewno zamieszczony w tej części artykuł omawiający zasługi polskiego badacza, który pierwszy odkrył na przedmieściach Irkucka
paleolityczne stanowiska archeologiczne i sam je wyeksplorował dostarczając cennego materiału wykopaliskowego
w postaci krzemiennych
grotów i wiórów (str.
55-60).

Złożony zespół autorów opracował poszczególne zagadnienia w oparciu o liczne materiały znajdujące się w archiwach, bibliotekach i muzeach Związku Radzieckiego. Bogata korespondencja
Jana Czerskiego prowadzona z A. Czekanowskim,
F. Szmidtem, N. Witkowskim oraz z Rosyjskim Towarzystwem Geograficznym za1 Polska
literatura
dotycząca
J. Czerskiego
nie jest liczna,
a zawarte
w niej wiadomości
sprowadzają
się do ogólnych
stwierdzeń
na podstawie,
których
trudno
jest przedstawić
jego
zasługi
w dziedzinie
nauk
przyrodniczych
i w etnografii.
Z bardziej
wartościowych
opracowań wymienić
należy:
T u I' k o w s k i T., Czerski Jan (1845-1892), Polski
Słownik
Biograficzny,
t. IV, s. 343-347, Kraków
,1938. T a l k a - H I' Y n c e W i c z .T., Polacy jako
badacze
Dalekiego
Wschodu, Przegląd
Współczesny.
t. IX" nr 6, s. 357-377, 1924. D Y b a w s k i B ..
Pamiętnik
od roku 1862 zaczqwszy do roku 1878. Lwów 1930, s. 424-425.

Sprawozdania

619

i recenzje

wiera szereg szczegółów biograficznych
oraz rzuca pewne światło na zagadnienie
wkładu Polaków w badania Syberii. O istnieniu niektórych
rękopisów nie wiedzieli autorzy wcześniejszych
opracowań, bądź też nie posiadali możliwości ich
wykorzystania. Właśnie omówieniu tych źródeł poświęcona jest druga część pracy
zatytułowana
- "Nieopublikowane
materiały J. D. Czerskiego - artykuły, listy,
dzienniki" (str. 95-322). Zebrane w jedną całość rękopiśmienne
materiały polskiego badacza-zesłańca
dotyczą wielu zagadnień. Szczególnie interesujące
wiadomości
kryją się w dzienniku, który pisany był podczas ekspedycji
północnej
w latach 1891-1892. Dane te dotyczą jednak spraw związanych z obserwacjami
geologiczno-geograficznymi,
które były głównym celem tej wyprawy. Inne materiały
znajdujące
się w tej części pracy zawierają
interesujące
wiadomości z zakresu
polskich badań na obszarze Syberii oraz pewne szczegóły na temat szamanizmu
u Jakutów. Mało znane zagadnienie jakim jest wkład J. Czerskiego w badania nad
kulturą tubylców Syberii opracowane zostało w książce przez S. W. Obrucziewa
syna znanego badacza północnych rejonów Syberii i osobistego znajomego polskiego badacza po niewoli W. A. Obrucziewa (str. 242-259). Warto jednak w oparciu
o to opracowanie
oraz o wskazane w nim materiały
dokładnie omówić zasługi
J. Czerskiego w dziedzinie badań etnograficznych, które prowadził on podczas swych
wypraw naukowych. Problem ten jest do tej pory mało znany w polskiej literaturze dotyczącej zagadnienia wkładu Polaków w badania Syberii i kultury jej tubylców.
Rozdział trzeci "Wspomnienia o J. D. Czerskim" (str. 323-353) posiada mniejszą
wartość, chociaż stanowi cenne dopełnienie
ogólnej charakterystyki
J. C z e 1's k i e g o. Szczególnie wspomnienie W. A. Obrucziewa - "Moje spotkanie z Czerskim" (str. 323-324) zawiera interesujące
wiadomości o jego pracach naukowych
prowadzonych nad Bajkałem i w Kraju Zabajkalskim.
Cenne są również wspomnienia B. Dybowskiego o J. Czerskim oraz inne wyjątki z' jego pamiętników,
które znalazły się w tym rozdziale jako "Wyjątki z dziennika"
(str. 337-342) 2.
Właśnie te wspomnienia
podkreślają
znacznie wartość prac badawczych J. Czersikego dla poznania Syberii. Kontynuatorem
prac badawczych rozpoczętych przez
J. Czerskiego był jego jedyny syn, który do ogólnej wiedzy o Syberii wniósł
również niemały wkład należycie oceniony w ostatniej
części książki zatytułowanej "Naukowa działalność A. 1. Czerskiego" (str. 354-368).
Sumując uwagi dotyczące książki należy podkreślić, że stanowi ona jedyne
jak do tej pory żródło w którym tak wielostronnie
potraktowano
ocenę zasług
badawczych J. Czerskiego. Szkoda tylko, że brak mapki przedstawiającej
trasę syberyjskich
wędrówek
polskiego
zesłańca
pomniejsza
w pewnym
stopniu
jej
atrakcyjność.

Niko Kuret,

Ziljsko

Mehvanje

in njegov

evropski

okvir.

Antoni

Kuczyński

Ljubljana

1963.

Książka Niko Kureta, znanego etnografa słoweńskiego, poświęcona jest opisowi i historycznej analizie gry ludowej "stehvanje",
do dziś jeszcze popularnej
wśród słoweńskich mieszkańców doliny Zilii (na granicy jugosłowiańsko-austriackiej) znanych pod nazwą Zilian. Gra ta ma charakter zawodów sportowych w C7.asie których młodzi jeźdźcy winni przebić zawieszoną w powietrzu tarczę przy po-

i

'Zamieszczone
Kamczatce, Część

w

książce

r. Podróż

Z

wyjątki
pochodzą
z pracy:
D y b o w s k i
Warszawy na Kamczatkę,
Kraków
1912.

B..

O

Sybel'yi

(;;30

Sprawo=clania

i. recenzje

mocy trzymanej
w ręku dzidy. Owej grze towarzyszy
wiele ceremonii i czynności, w których biorą udział prawie wszyscy mieszkatlc;I: wsi, a nawet i sąsiedzi
z pobliskich okolic.
Fakt oryginal.ności tej gry i jej występowanie
jedynie u Zilian interesowalo
etnografów
już od dawna. Pierwsze jej opisy znane są z początków XIX wieku,
lecz naukowe zainteresowanie
się tym elementem
kultury
duchowej
datuje siC;
dopiero od roku 1934, \v którym to Austryjak
G. Graber opublikował
pierwsze
szersze studium na ten temat. Próbował on udowodnić w nim nienieckość
tego
elementu kulturowego. Ale już w rol<u nastqpnym folklorysta slowe{lski F. Marolt,
na podstawie przekonywujących
dowodów, uzasadnił jej słoweóski charakter. Niestety obaj ci autorzy, jak twierdzi N. Kuret, analizując ową grę ludową próbowali
"Wyjaśnić jej genezG poprzez szukanie analogii do obrzqdów opisywanych
przez
Mannhardta
i Frazera, a zaklasyfikowanych
jako pozostałości kultu drzew.
iegdyś
nawet traktowano
tę grę jako pozostałość po zwyczajach Bunnów i Awarów. Oczywiście takie poglądy nie dadzą się utrzymać w świetle nowszych badań.
Autor omawianej pracy rozpatrzył kwestię pochodzenia tej gry w zupełnie inny sposób. Przede wszystkim prześledził on w dostępnej łiteraturze
naukowej opisy wszystkich gier sportowych zarówno z epoki starożytnej
jak i ze średniowiecza
i czasów nowożytnych,
aby wśród nich znaleźć elementy podobne do "stehvanja".
Jak się okazało, najwięcej analogii znalazł on w organizowanym
w późnym średniowieczu i w epoce nowożytnej turniejach,
w czasie których należało rozbić osadzony na palu cel (w postaci garnka, tarczy, beczki itp.) rozbijając go i niszcząc.
Często cel ten miał postać kukły dziwacznie ubranej, przypominającej
Turka lub
murzyna. Stąd Niko Kuret wyciąga wniosek, że opisywana przez niego gra jest
pewnego rodzaju pozostałością po tradycjach walk z Saracenami i Turkami w czasie wypraw krzyżowych i nieco później. Ciekawy jest przy tym fakt, że niegdyś
podobne gry i turnieje
były zabawami wyraźnie szlacheckimi
i dopiero w XVII
i XVIII stuleciu zostały one przez szlachtę porzucone, stając się odtąd integralnym
elementem kultury ludowej. Mamy więc w tym wypadku ciekawy przyczynek do
historii przechodzenia
elementów kulturowych
od warstw wyższych do niższych.
W jednym z rozdziałów Niko Kuret podkreśla
fakt, że Zilianie zdają sobie
sprawę z wyjątkowości
tej gry i potrafią wykorzystywać
ją jako element folklorystyczny
przyciągający
turystów.
W związku
z tym wielokrotnie
organizowano
ją specjalnie w celu uświetnienia
pewnych uroczystości ogólnopaństwowych.
Odpowiednie zespoły prezentowały
ją również i poza granicami
regionu, a przede
wszystkim w Ljubljanie.
Przechodząc
do ogólnej charakterystyki
omawianej
książki należy stwierdzić,
że stanowi ona przykład analizy pewnego elementu kulturowego
na szerokim tle
porównawczym.
Nie na darmo tytuł książki brzmi "Zilijska gra ludowa "stehvanjc"
na tle europejskim".
Jednakże
porównawcze
potraktowanie
tego tematu możliwe
było jedynie dzięki historycznej i typologicznej analizie tego zjawiska. Stąd w pracy Kureta znajdujemy
dokładne opisy odmian tej gry, wyliczenie jej wszystkich
akcesoriów, szczegółowe omówienie okoliczności w jakich się odbywają, jak również szereg ilustracji przedstawiających
przebieg calej gry. W specjalnym uzupełnieniu zamieszczono teksty przyśpiewek
i pieśni towarzyszących
różnym etapom
tej gry oraz oryginalne teksty literackie, w których jest mowa o zabawach i grach
przypominających
słoweńskie "stehvanja".
Dzięki bogactwu literatury
cytowanej
przez autora oraz wnikliwej
analizie
zebranego materiału otrzymaliśmy
książkę mającą wielkie walory poznawcze i metodologiczne.
Stanowi
ona klasyczny
przykład
solidnej monografii
poświęconej

SJ.1,.alL~()zrlaniCl

wybranemu
lić mianem

elementowi
monografii

Ii:! I

i recen:je

kultury, monografii ,którą
genetyczno-kulturowej.

naj dokładniej

dałoby

Krzysztof

.JULIAN

się okreś-

Makulski

KRZYŻANOWSKI
W KRAINIE

BAJKI

JUGOSŁOWIAŃSKIEJ

Jugosłowiańska
bajka ludowa, z wielu względów niezwykle interesująca,
mało
jest znana poza obrębem swej ojczyzny. Dopiero ostatnie łata przyniosły zmianę
i w tej dziedzinie. Ukazał się więc przepiękny
tom angielski, zawierający
umiejętnie dobrane i pięknie ilustrowane
jej okazy l. Nastąpił po nim daleko skromniejszy wybór polski, również ilustrowany,
przeznaczony
jednak
dla czytelnika
o małych wymaganiach,
ani bowiem tłumacze ani wydawcy słowem choćby nie
wspomnieli, skąd wybrane teksty pochodzą?
Ostatnio wreszcie pojawił się tom, który niewątpliwie
stanie się podstawą
wszelkich tłumaczeń
dalszych i przyczyni
się walnie do upowsźechnienia
bajki
jugosłowiańskiej
na szerokim świecie. Opracowała go Maja Bocković Stu1li, czołowa folklorystka
chorwacka,
lderująca
Instytutem
Literatury
Ludowej Akademii
Nauk w Zagrzebiu, wydała go zaś Macierz Chorwacka w serii "Pięć wieków literatury chorwackiej".
Książka, odbita bardzo starannie,
na doskonałym
papierze,
ozdobiona pomysłowymi
rysunkami
Branki Hegedusića, może iść o lepsze z tomem angielskim, bijąc go znakomitym
aparatem
naukowym.
M.B.S. mianowicie,
jak M. Bosković Stulli w tekście się podpisuje, dała nie tylko dobry wstęp i wzorowe komentarze, ale dołączyła również rozprawę językoznawcy
Bratoljuba
Kłaića
o gwarach, które w książce występują i tegoż współpracownika
nieodzowny słownik wyrazów gwarowych 3. Jednym słowem Narodne pripovijetke
w omawianym
wydaniu przedstawiają
się wręcz imponująco w sensie merytorycznym
i formalnym, artystycznym
i naukowym,
odpowiadają
bowiem najwyższym
wymaganiom
czytelnika
zarówno zwyczajnego,
jak fachowego miłośnika
i badacza twórczości
ludowej.
Pani M.B.S. usiłowała czytelnikowi temu ukazać kanoniczny, obszerny zestaw
serbskochorwackich
tekstów bajkowych, zarówno dawnych jak nowoczesnych. Zebrała ich pokażną ilość, bo 172 pozycyj, zaczerpniętych
ze źródeł dawniejszych,
drukowanych,
i nowych rękopiśmiennych,
przez nią samą utrwalonych
na taśmie
magnetofonu
i dostępnych jedynie w zapiskach archiwalnych.
Całość zbioru rozpada się na dwie grupy, 114 bajek i anegdot, oraz 58 opowiadań, określonych terminem "Predaje",
znaczącym tutaj zarówno podania historyczne
i topograficzne,
jak bajki wierzeniowe. Dzięki temu całość ta daje dobre wyobrażenie
o charakterze jugosłowiańskiej
prozy ludowej, przede wszystkim
serbskiej
i chorwackiej,
słoweńska bowiem reprezentowana
jest tu skąpo, macedońska
zaś i czarnogórska
do tomu nie weszła, ze względów zapewne językowych.
Bogaty ten materiał
ułożono w sposób zgodny z powszechnie
uznawanymi
dzisiaj zasadami bajkoznawstwa
nowoczesnego, a więc wedle systematyki
międzynarodowej Aarne-Thompsona
(The Types of the Folktale,
1961), z modyfikacjami
dla bajek wierzeniowych Christiansena
(The Migratory
Legends, 1958). Równocześnie
l N.
C u r C i j a - P r o cl a n o v i ć, y u g o s l a v F o l k - T a l e s. Illustrated
by
d e l - M 011 roe.
London,
Oxford
University
Press,
1%0.
'D.
j
B. C I R L j ć, Bajld spod pigwy. Ilustl'owai
J. M. Szancer,
Warszawa,
nik, 19(;2.

':\'1.

B o s k Ov ić

S l li l l i. Na1'oane

pripovijctke,

zagreb,

Matica

Hrvats!<a

Ki

J.

d-

Czyte.l-

Zora,

196;!.

6:32

Sprawozdania

i recenzje

jednak materiał ten dobrano tak, by odpowiadał on charakterowi
serii, w której
tom się ukazał; stąd mimo iż główny nacisk pada tu na teksty nowe, czytelnik
otrzymuje anegdotę, wydobytą z komedii Marina Ddića (nr 76), renesansowego
rówieśnika naszego Mikołaja Reja, następnie bajki zapisane przez klasyków, Serba
Wuka Karadzića i Słoweńca Stanka Vraza, następnie przez folklorystę dubrownickiego, W. BogiSića (nr 30), a wreszcie cały zespół dobrych zbieraczy bajek ludowych
w w. XIX i XX. Uzasadnienie takiego ujęcia znaleźć można we wstępie, gdzie
autorka zaakcentowała
doniosłość bajki ludowej jako wyrazu jedności narodu jugosłowiańskiego, występującej stale w jego dziejach, niezależnie od jego kolejnych
przynależności państwowych.
Oprócz uwag wstępnych ich autorka każdą z bajek zaopatrzyła w precyzyjny
komentarz bibliograficzny
a niekiedy i rzeczowy. Czytelnik dowiaduje się tutaj,
skąd pochodzi dany tekst, jakie ma on warianty w zbiorach dawniejszych, jakie
wreszcie miejsce zajmuje w systemie międzynarodowym.
Innymi słowy informacje
te lokalizują daną pozycję w środowisku bajkowym zarówno jugosłowiańskim jak
światowym. I właśnie tutaj, w tej pionierskiej pracy występują pewne kłopoty,
z których kilka przynajmniej
zasługuje na specjalną uwagę.
Najosobliwszy z nich dotyczy frantowskiej
czy sowizdrzalskiej humoreski "Lukavstvo OmiSana (nr 82), szelmostwa trzech spryciarzy, pochodzących, jak wskazuje tytuł, z miejscowości Omiszal na wyspie Krk. Wyruszają oni łodzią wzdłuż
brzegu i docierają zgłodniali do jakiegoś miasteczka, by się posilić, i to za darmo,
nie mają bowiem grosza przy duszy. Pierwszy, spotkawszy dziewczynę z bochenkiem chleba, prosi, by mu przyniosła drugi, a on na nią zaczeka. Otrzymawszy
bochenek do potrzymania znika z nim bez śladu. Jego kompan zjawia się z butelką
wina, którą zdobył w podrumie (winiarni) w taki oto sposób. Upuściwszy korek,
skłania karczmarkę, by palcem zatkała otwór w beczce, sam zaś ulatnia się. Frant
trzeci kupuje ryby i, przedstawiając
się jako brat księdza, każe sprzedawcy pójść
na plebanię po zapłatę. Komentarz
odsyła tutaj do wątków Aarne-Thompsona
T 1525L + 1526A i in., i odsyła całkiem błędnie, bajka bowiem o trzech frantach
nie ma z danymi pozycjami niczego wspólnego. Trudność polega tu na tym, że
systematyka bajki o trzech frantach nie zna. A chodzi tu o pozycję nie byle jaką,
choć zagadkową.
Już mianowicie
w średniowiecznej
Francji
krążyły
gadki
o trickach złodziejskich, wiązanych z osobą Franc;ois Villona, za jego bowiem utwory uchodziły wierszowane
opowiadania
o łotrzykach, pomysłowo zaopatrujących
się w chleb, wino i ryby, ale opowiadania te, znane jako Repues tranches,
traktowały każdy kawał oddzielnie. Folklor polski, a jak się obecnie okazuje, również
jugosłowiański, trzy kawały związał w cykl trój członowy. Człon czwarty to podejście gospodyni, która frantom przyrządziła
ryby. Poczynają oni spierać się, kto
ma zapłacić, każdy oświadcza gotowość, wreszcie wybór zdają na zaskoczoną kobiecinę; każą jej zawiązać sobie oczy i schwytać lub uderzyć polanem któregoś
z nich, on zaś dług ureguluje. Oczywiście wymykają się, ona zaś, wedle wariantu
chorwackiego, uderza własnego męża. Facecja ta w Polsce znana jest z pięciu
wariantów, to też w Polskiej
Bajce Ludowej
uznałem ją za wątek samodzielny,
oznaczony jako T 1550. Za słusznością takiego zabiegu przemawia obecnie stwierdzenie, iż Jugosławia ma ten wątek w czterech wariantach, że tedy jest on znany
na odległych od siebie terytoriach i nie wątpię, że poszukiwania dalsze wykryją
go zapewne na Węgrzech lub w Rumunii, lub nawet w obydwu tych krajach.
Systematyka polska okazuje się pomocna w kilku innych jeszcze wypadkach,
w których folklorystka chorwacka nie odpoznała bajek znanych również poza Jugosławią. Najciekawszy z nich to facecja "Likarnija babi" (nr 74), gdzie żebrak za-

Sprawozdania

i recenzje

623

leca chorej staruszce tanie lekarstwo na jej dolegliwości: "U zrni od zwona zuka,
od mazge mlika, od crne krave rika i zejicego trka, pa stuci sve zajedno stinok
na stini, privij i proći će biti bolest". Recepta ta, w Jugosławii podana w r. 1905,
w Polsce pojawiła się już w r. 1447 w postaci: "Zajaczeho skoku, marmuroweho
oleje, zwonoweho zwuku dobud, budesz zdraw". Sowizdrzalski ten koncept, pochodzenia niewątpliwie
czeskiego, przez odkrywcę, A. Brucknera poczytany za przysłowie, jest najwidoczniej fragmentem facecji, która w postaci pierwotnej
zachowała się w folklorze jugosłowiańskim.
W związku z tym zaklasyfikowanie
go jako
T 1296 nie jest chyba słuszne.
Wypadek drugi, to humoreska "Da je stvoriti sve ljude" (nr 114), której odpowiednik polski ("Gdyby, szczyt strachu") oznaczyłem jako T 2294, a która polega
na piętrzeniu
niemożliwości:
"Gdyby wszystkie
góry byly masłem,
a doliny
kaszą, gdyby człowiek to zjadł i dąb złożony z wszystkich dębów ściął siekierą
złożoną z wszystkich
siekier, to dopiero byłby huk". W Kleinere
Schriften
R. K Ó h l e l' a, niedostępnych w Warszawie, znaleźć można więcej takich dziwów,
wraz z wiadomością o ich kolebce, folklorze żydowskim.
Wypadek trzeci to ucieszne "Kazanie w Trogirze" (nr 98); miejscowy ksiądz
mówi, jaka będzie jego odpowiedż, gdy na sądzie ostatecznym usłyszy pytanie, co
zrobił z swą owczarnią. Będzie ona prosta: dostały mu się nie owce i jagnięta, lecz
kozy i capy. Jej odpowiednik polski to kazanie sławnego proboszcza-kawalarza
w Nowym Sączu, księdza Machaczka, ekskapelana
wojskowego. Na sądzie bożym
będzie się tłumaczył, że parafianie jego składali się nie z owiec lecz z świń. Do
systematyki
polskiej facecji tej nie wprowadziłem,
znam ją bowiem jedynie
z przekazu ustnego, na tekst jej zaś drukowany dotąd nie trafiłem. Pozycja ta zaś
interesująca, wywodzi się ona bowiem może z austriackiego
folkloru wojskowego,
unieśmiertelnionego
w przygodach Szwejka a sięgającego od Wisły po Jordan.
Skoro zaś wspomniało
się przed chwilą folklor żydowski, warto dodać, iż
historyjka "Mudri Salamun i sestra", gdzie mądry król Izraela sprawdza podstępem, iż jego prześliczna siostra ma zamiast jednej stopy ośle kopyto, wywodzi
się z opowieści o Salomonie i Sabie, "królowej gęsiej nóżce" (la reine pedauque).
W znanym zbiorze Bin Goriona (Der Born Judas 3, s. 38) królowa z Saby ma tylko nogi szpetnie owłosione.
Na zakończenie wreszcie jedna jeszcze uwaga ogólniejsza. W partii podaniowej
zbiór jugosłowiański przynosi bajki wierzeniowe takie jak "Mali viStac" (nr 151),
o zdemaskowaniu "podciepka" czy "odmieńca", a więc dziecka podrzuconego przez
dziwożony, następnie bajkę o poszukiwaczach
pieniędzy, które "kwitną"
w noc
świętojańską (nr 133), o Wili źonie (nr 124) i inne, doskonale znane u nas. Jeśli
do tego dodać, iż mamy tam dokładny odpowiednik humoreski osieckiej o powieszeniu kowala, choć ślusarz zawinił (nr 86), która nam wydaje się tworem
naj zupełniej rodzimym, oraz wypadki omówione poprzednio, jak facecja o trzech
głodnych frantach, czy kazanie trogirskie, okazuje się, iż świat bajek jugosłowiańskich wykazuje dużo opowiadań doskonale znanych u nas, a wybieram pozycje
rzadkie, dla których odpowiedniki nie łatwo jest znaleźć. Do tego dochodzą pokrewieństwa innego rodzaju. Wśród fraszek tak zwanego Anonima-Protestanta,
który
żył równocześnie z Kochanowskim jest sprośna humoreska "Scort. J. M. Księdza
Biskupa" (nr 75); w Szkicach węglem Sienkiewicza znowuż, w rękopisie, w druku
• .J. SL B Y s l r O li, Przysłowiu
poLskie, Kraków
1932.
'Anonima-Protestanta
XVI wieku,
EroLyki,
Fraszki,
Obrazki,
Erotyki.
wyd.
I. Chrzanowski,
Kraków
1932, 84. '" F. S. Kra
u s s, Anthropojyteia.
Leipzig
1904, 1 s. 5 nr 6. H. Sienkiewicz,
DzieLa. Warszawa
1952, LIII, 270. ~ Krauss
j.w.s. 503 nr 369.

Spra

U.10 ?.:c1
ania

i recenzje

bowiem cenzura kawał ten wykreśliła,
jest facecja o kobiecie, którą napastuje
nocujący u niej żołnierz-cudzoziemiec,
a ona mężowi tłumaczy, iż nie może się
bronić, bo nie zna obcego języka. Odpowiedniki ludowe w obu wypadkach znależć
mo~'la w tomie Anthropofyteia,
w którym dziwaczny miłośnik pornografii w folklorze, F. S. Krauss zebrał bogate materiały
jugosłowiańskie.
Przypuszczam, że
tego rodzaju zaskakujących
faktów ustalić by można sporo, zwI. w dziedzinie
facecjonistyki. Odpowiednie studia porównawcze doprowadzą więc może z biegiem
czasu do powstania w obrębie folklorystyki europejskiej wyodrębnionej grupy zjawisk słowiańskich, do tego zaś odległego w tej chwili stadium zbliżają nas prace
stosujące nowoczesne metody badawcze, a do nich należy właśnie Narodne pripovijetke.
Julian Krzyżanowski

B. Gołębiowski,
1964, s. 140.

Kultura

życie

społeczne

wsi.

Biblioteka

.,Zarzewia",

Warszawa

Problematyka
współczesnych
przeobrażeń
kulturowych,
która coraz więcej
miejsca zajmuje w planach i wynikach badawczych poszczególnych ośrodków etnograficznych, wymaga rozszerzenia tradycyjnej
dla etnografii bazy źródłowej. Jednym z nowych rodzajów źródeł godnych uwzględnienia w związku z zaangażowaniem się etnografii w badania nad współczesnością jest materiał prasowy, w tym
również publicystyka, dająca wielokrotnie pierwszą, nieraz twórczą i głęboką próbę interpretacji
opisywanych zjawisk.
Recenzowana praca to przykład publicystyki
wartościowej
poznawczo i pogłębionej. Z posłowia dowiadujemy się, że książkę wypełniły artykuły poprzednio
opublikowane w "Argumentach",
"Przeglądzie Kulturalnym",
"Tygodniku Kulturalnym" i "Wsi współczesnej". Publicystyczny
charakter wydawnictwa
podkreśla
sam autor, stwierdzając w posłowiu, że "...więcej w nim znaków zapytania, poszukiwań za odpowiedzią niż odpowiedzi bezspornych ...".
Pracę otwiera rozdział "Przemiany
kultury
na wsi polskiej". Przedmiotem
zainteresowania
B. Gołębiowskiego jest w nim proces kulturalnej
unifikacji wsi
i miasta, przezwyciężania kultur regionalnych na rzecz bardziej jednolitej kultury
nowoczesnej.
Interesująco
wypadła
próba charakterystyki
przyczyn wyjątkowo
złożonego a nawet konfliktowego przebiegu tego procesu na wsi polskiej. Złożyła
się nań, zdaniem autora, duża przepaść między kulturą "ogólnonarodową"
a kulturą ludu wiejskiego bezpośrednio przed okresem dynamizacji przeobrażeń, nieprzygotowanie
kultury
masowej w okresie natężenia
przeobrażeń
kulturalnych
wsi w latach 50-tych do wypełnienia ówczesnych zadań wobec wsi oraz sprzeczność ośrodków aktywnych w przekazywaniu
treści kulturowych:
państwa i kościoła. Etnografa
szczególnie zainteresuje
tutaj
próba charakterystyki
kultury
właściwej przedwojennej
wsi polskiej, którą autor nazywa "ludową". Kształtowały
ją, jak słusznie podkreślono, prymityw życia i następstwa
zamkniqcia środowisk
w warunkach na poły naturalnej (nie "naturalistycznej",
Z. J.) gospodarki drobnochłopskiej. Nie można się jednakże zgodzić, kiedy autor pisze: " ...rozrośnięte formy
kultury ludowej tego typu były specyficzne dla kultury wschodniej". Poza niekonkretnością sformułowania
- nie wiemy jaką "kulturq wschodnią" autor ma na
myśli, błqdne jest użycie kryterium geograficznego tam, gdzie potrzebne są jedynie
kryteria rozwoju gospodarczo-społecznego.
Dla etnografa w tym fragmencie książki
interesujące będzie również stwierdzenie, że konfliktowy charakter zderzenia kul-

Spf'owozdania

i recenzje

625

tu:rychłopskiej
i mas'owej złagodziła polityka państwa progmmowo przyswaJaJąca
nowym treściom kulturalnym,
przekazywanym
nowymi śI'odkami przekazu, pOSitępowe elementy kultury ludowej i regionalnej tradycji kulturalnej.
Zarówno w rozdziale pierwszym jak i następnych autor wykorzystuje
m. in. materiały nadesłane
na konkurs pamiętnikarski
rozpisany w roku 1961 przez Z. M. W. wspólnie z instytucjami naukowymi i wydawniczymi, który przyniósł blisko 5 i pół tysiąca prac
napisanych przez młodzież wiejską. Spożytkowanie pamiętników
wprowadza interesujący materiał o wartościach źródłowych.
W rozdziale II "U kolebki kultury socjalistycznej"
autor przedstawia konflikt
między nowymi potrzebami kulturalnymi
przede wszystkim młodzieży wiejskiej
a brakiem tych potrzebu starszych mieszkańców
wsi. Dobrze udokumentowane
rozważania nad sytuacją teatru amatorskiego a szerzej nad problemem aktywnego
uczestnictwa w życiu kulturalnym
i współtworzenia
dóbr kulturalnych
na współczesnej wsi stanowią wartościową część pracy.
Ostatni rozdział "Zycie współczesne a kultura" wypełnia omówienie przeobrażeń w postawach młodzieży wiejskiej,
do którego to tematu nawiązywano
już
w poprzednich rozdziałach. Autora interesują tu m. in. przyczyny ucieczki młodzieży ze wsi, problemy wiejskiej inteligencji i czytelnictwo na wsi. Niekonsekwencje
konstrukcyjne
pracy - wynik zestawienia w niej artykułów przygotowanych
jako
samodzielne publikacje, prowadzące do powtarzania zagadnień i mała precyzja niektórych tytułów i tutaj męczą czytelnika.
Przykładem niefrasobliwości autora
ustalaniu tytułów może być tytuł książki: "Kultura i życie społeczne wsi", mylnie informujący o jej zawartości. Czytelnik
oczekuje wykładu
systematycznego
choć oczywiście z konieczności
skrótowego
a otrzymuje zbiór wypowiedzi na temat tylko nielicznych zagadnień zapowiedzianych w tytule. W związku z treścią książki zakwestionować należy użycie terminu
"kultura", jakże przecież szerokiego i wieloznacznego. Jeszcze większe wątpliwości
budzi zastosowanie
w tytule określenia
"życie społeczne". Książkę wypełniają
szkice z zakresu przeobrażeń kulturalnych
na wsi współczesnej i taki winien być
jej tytuł.
Ocena celowości wydrukowania
pracy B. Gołębiowskiego w bibliotece "Zarzewia" i skierowania jej w ten sposób do rąk młodzieży wiejskiej nie należy do
kompetencji etnografa. Najprawdopodobniej
lepiej o przeobrażeniach
kulturowych
na wsi informowałaby napisana przystępnym
językiem praca popularno-naukowa.
Publicystycznym szkicom B. Gołębiowskiego niepodobna jednakże odmówić poważnych walorów; doskonałej znajomości niektórych poruszanych
zagadnień i pasji
w naświetlaniu skomplikowanej
problematyki
wiejskiej. Przed oddaniem ich jed-·
nakże do rąk masowego czytelnika należałoby choćby poprawić nie zawsze porządny język wykładu: "...traci na zasadności..." (s. 7) itp. i t'iprościć go: " ...determinanty
społeczno-kulturowe
ukształtowania
osobowości społecznej
jednostek
o różnych
motywach identyfikowania
się z określonymi wartościami
kultury ...", (s. 22) itp.,
itp.
Przystępując do końcowej o~eny recenzowanej książki uznać należy za zdecydowanie bardziej wartościowe te jej fragmenty, w których poddano analizie konkretne przejawy kulturalnego życia wsi od ogólnych rozważań o istocie przeobrażeń kulturowych, będących nie zawsze dostatecznie uporządkowanymi
sprawozda-

w

niami z literatury.
Bogato udokumentowane
omówienia
kulturalnych potrzeb wsi czynią pracę B. Gołębiowskiego
etnografa.
18 ~ Lud,

t. 51. cz. lI, 1968

Zbigniew
Jasiewicz
przeobrażeń
w zakresie
interesującą
również dla

626

Sprawozdania

Maria Cabalska, Zagadnienie
obrządku
t. XXX, zesz. 112, 1964 r., s. 18-42.

i recenzje

ciałopaLnego.

Wiadomości

Archeologiczne,

Autorka postawiła sobie za zadanie "przedstawić
własną koncepcjG dotyczącą
początków
ciałopalenia
oraz dróg rozchodzenia
się tego obyczaju"
(s. 20). By
osiągnąć tak nakreślony cel - przeanalizowała
etnograficzny i archeologiczny materiał faktograficzny
z obszaru Azji, Afryki, obydwóch Ameryk, Australii i Oceanii.
Zagadnienie
dotyczące dróg i sposobów rozchodzenia
się pochówku ciałopalnego
w Europie przedhistorycznej
omawia autorka w oddzielnej pracy pL "Cmentarzysko
ciałopalne kultury łużyckiej w Kuśmierkach
w powiecie częstochowskim a zagadnienie początku i rozpowszechniania
się zwyczaju palenia zmarlych (Przegląd Archeologiczny t. XVIII).
Przeważająca
część zebranego
przez autorkę
materiału
pochodzi z pracy
U. S c h l e n t h er, Brandbestattung
und SeeLengLaubcn (Berlin 1960) oraz z artykułów P. M. Ktistera i E. Doerra, zamieszczonych w Anthroposie. Z prac polskich
autorów wykorzystano
nieogłoszoną drukiem pracę T. Mars~ewskiego, "Pochówki
przez tzw. porzucenie zwłok na obszarach dawnej i współczesnej Afryki i Azji",
pominięto natomiast
ilustrowany
mapami artykuł A. L. Godlewskiego.
"Obrzędy
przy zgonie, rodzaje pochówków i wiara w byt pośmiertny
wśród Polinezyjczyków (Zeszyty Etnograficzne Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie, t. I,
1960), omawiający
w sposób, co prawda, bardzo pobieżny i niekompletny
zagadnienie form pochówków na obszarze Oceanii.
Przy opracowywaniu
materiału
autorka
posługuje
się metodą porównawczq
oraz, w wąskim zakresie, metodą kartograficzną.
Utarło się przekonanie,
że zwyczaj ciałopalenia
rozwinął siG niezależnie ocl
siebie na różnych obszarach kuli ziemskiej. Jednakże ostatnio niektórzy autorzy
(G. Childe, C. F. C. Hawkes, T. Voigt) skłonni są przypuszczać, że zwyczaj ten
wywodzi się z obszaru Mezopotamii. M. Cabalska w oparciu o łokalizacjG czasowoprzestrzenną
znalezisk archeologicznych
oraz w oparciu o najstarsze źródła pisane,
zawierające
wzmianki, dotyczące ciałopalenia
na obszarze południowo-wschodniej
Azji, również dochodzi do przekonania,
że obrządek ciałopalny bierze swój początek na obszarach Mezopotamii,
gdzie powstał w trzecim tysiącleciu
p.n.e. Stąd
zwyczaj ten, zdaniem autorki, rozszedł się po całym świecie. I tak do Afryki dotarł
on z Azji Przedniej bądż też z południowo-wschodniej
Europy drogą morską przez
Gibraltar i dalej wzdłuż wybrzeży zachodniej Afryki, albo doliną Nilu. Do pozostałych obszarów świata obrządek ciałopalny dociera z Indii wraz z hinduizmem a nast~pnie wraz z buddyzmem. Wyjątek stanowią tu Chiny, gdzie sporadycznie stosowano ciałopalenie
już w IV w. p.n.e., podczas gdy buddyzm dotarł do granic
Chin dopiero około 65 r. p.n.e. Natomiast "odnośnie całego lądu amerykańskiego
pragnę podkreślić
pisze autorka
że obrządek
ciałopałny
prawdopodobnie
dostał się tutaj z centrum azjatyckiego, a szczególnie z Indii, drogą transpacyficzną.
Archeologiczne
dane poświadczają
go dła czasów ok. 300 1'. przed n.e. Wią<:ałoby
się to z okresem nasilenia rozpowszechniania
się buddyzmu, a z nim ciałopalenia.
Na ten czas przypada w Indiach panowanie cesarza Asoki (lata 274-237 przed n.e.).
Buddyzm promieniuje wtedy na bardzo rozległe tereny i nie jest zupełnie wykluczone, że jakaś misja buddyjska dotarła przez Pacyfik do ujścia rzeki Gila" (s. 37).
Jeżeli zważyć, że buddyzm dotarł w 250 r. p.n.e. na Cejlon, około r.5 r. p.n.e. do
Chin (gdzie rozwinął się znacznie w wiekach IV-V
n.e.), w latach 372-384 do
Korei, 400-500 do Birmy, Sumatry i Indochin, w latach 540-570 do ,Japonii (M. Cabalska podaje, że buddyzm dotarł tu już w IV w. n.e.) a około 650 r. n.e. na Tybet~

s·prawozdania

i recenzje

627

to przypuszczenie
autorki o tak wczesnym reJSIe misji buddyjskiej
do zachodnich
wybrzeży Ameryki Północnej na trasie prawie 10000 km staje się mało prawdopodobne. Sądzę, że bardziej realne, ale mimo to nadal mało prawdopodobne,
byłoby
przypuszczenie,
że zwyczaj ciałopalenia
został przeniesiony
do Ameryki Północnej
przez przypadkowo
tam zagnanych burzą lub prądem morskim. żeglarzy chińskich,
ponieważ Chińczycy znali ten zwyczaj już w IV w. p.n.e. Może więc zwyczaj ciałopalenia powstał w Ameryce Północnej niezależnie
od wpływów z Azji, bądź też
dotarł tam nie z buddyzmem, lecz np. wcześniej z Azji północno-wschodniej.
Zastanawiając
się nad genezą pochówku ciałopalnego
autorka pisze: "czy ciałopalenie i towarzysząca mu ideołogia niszczenia ciała i narodzi.1 duszy powstała na
gruncie kultury sumeryjskiej,
czy też odwrotnie.
Więcej mamy przekazów
odnoszących sil:; do kultur i wierzeń z terenu Sumerii, a to dzięki zabytkom pisanym..
Fakt ten raczej każe przypuszczać,
że ta interesująca
ideologia związana z wiarą
w nieśmiertelność
i niezależną od ciała duszę bierze swój początek wśród kapłanów sumery jskich ...•• (s. 24). Wywód ten jest mało przekonywający.
To, że właśnie
w sumeryjskich
żródłach pisanych są pierwsze - najstarsze
wzmianki
o ciałopaleniu, nie jest równoznaczne
temu, że ciałopalenie
wywodzi się z Sumerii. Drugim
dowodem, popierającym
przypuszczenie,
że obrządek ciałopalny powstał na obszarze Mezopotamii, ma być według autorki fakt, że najstarsze
znaleziska archeologiczne urn grobowych pochodzących
z III tysiąclecia
p.n.e. a zawierających
przepalone szczątki ludzkie znaleziono w Nippur. Ten drugi argument
autorka mimowoli podważa sama stwierdzeniem,
że "istnieje cały szereg obrządków
pogrzebowych (w tym także i ciałopalnych
- przyp. Z. K.) nie pozostawiających
po sobie
żadnych śladów w postaci konkretnego
grobu" (s. 18). Tak więc może być prawdą,
że pochówek ciałopalny powstał na obszarze Mezopotamii
w III tysiącleciu p.n.e.,
ale nie dowodzą tego argumenty
przytoczone przez autorkę.
Na s. 20 M. Cabalska pisze, że "dzięki zebranemu materiałowi
etnograficznemu
mogłam uzupełnić, ożywić i wytłumaczyć
szereg zjawisk, znanych nam ze znalezisk archeologicznych,
oraz dopomóc w ten sposób do zrozumienia
ich sensu ideologicznego i funkcji w całokształcie
życia spoleczno-obyczajowo-religijnego".
Już
etno((rafom, posiadającym
o ileż bogatszą od archeologów
bazę źródłową, trudno
interpolować
i interpretować
zasięgi określonych
typologicznie
wytworów
kulturowych, a jeśli zważyć jak dalece moglo się zmienić oblicze kulturowe
ludów na
przcstrzeni
kilku tysiqcy lat, należy tego rodzaju porównania
traktować
bardzo
ostrożnie. Poza tym w powyższej cytacie niezbyt fortunne wydaje mi się sformulowanie "życie społeczno-obyczaj owo-religijne".
Również na s. 31 autorka
użyła
terminu
"kręgi kulturalne"
zamiast
przyjętego
w polskiej
literaturze
etnograficznej terminu "krl:;gi kulturowe",
a na s. 19 zamiast "materiał
faktyczny"
należało raczej użyć zwrotu .,materiał faktograficzny~'.
W całym niemal artykule
autorka krytykuje
pracę U. Schlenther
zarzucając
jej m. in. brak systematyki.
Ten sam zarzut należałoby postawić również M. Cabalskiej, która systematykę
formalną
i funkcjonalną
pochówku
ciałopalnego'
zastąpiła prawie zupełnie opisem form tego rodzaju
pochówku
u różnych ludów
w rozbiciu na poszczególne kontynenty.
Brak precyzyjnej
systematyki
w pewnym
stopniv zaważył na jakości i możliwości wnioskowania.
Podobna uwaga dotyczy
braku materiałów
archeologicznych
z obszaru Australii i Oceanii.
Do innych uchybień należy błędne podanie w przypisie, że praca K. Moszyńskiego, "Ludy pasterskie"
została wydana
w roku 1952 zamiast prawidłowo
w 1953 r., poza tym tekst na cytowanej str. 232 dotyczy w całości obróbki materia-

628

Sprawozdania

i recenzje

łów u Scytów anie jak podaje autorka, form pochówków u ludów pasterskich Azji
północnej.
Mimo wymienionych
braków
artykuł
M. C a b a l s k i e j stanowi interesujący przyczynek
do badania mechanizmu
dyfuzji i migracji wytworów kulturowych w oparciu o źródła archeologiczne i etnograficzne.
Zygmunt

Klodnicki

Z. Nożyńska, Tańce w Polsce na tle przeobrażeń społecznych (okres od pradziejów
do połowy XVI w.). Roczniki Naukowe WSWF w Poznaniu, zeszyt 6, 1963, s. 5-118.
Praca obejmuje okres dziejów tańca w Polsce o bardzo nikłej dokumentacji.
Dlatego ma ona z konieczności charakter hipotetycznej
rekonstrukcji
tych dziejów,
głównie w oparciu o publikacje z dziedziny historii i literatury.
Autorka przeprowadza niekiedy analogie w oparciu o materiały z archeologii i etnografii, a w tym
też z życia ludów pierwotnych. Często też odwołuje się do syntetycznych,
generalizujących prac C. Sachsa, Eine Weltgeschichte
des Tanzes i V. Junka, Handbuch
des Tanzes.
Oprócz tego uwzględnia wszystkie ważniejsze opracowania z dziedziny historii
tańca w Polsce, charakteryzując
je i krótko oceniając. Na tym tle niesłusznym się
wydaje samo tylko wyszczególnienie
(s. 81) obszernego rozdziału o tańcach ludowych Słowian w pracy K. Moszyńskiego, Kultura Ludowa Słowian. Przeprowadz:ona w nim w sposób nowatorski analiza obszernego, starannie dobranego materiału rzeczowego wymagałaby
specjalnego
podkreślenia
w tym zestawie. Zresztą
autorka w dalszych rozdziałach pracy często się na tę właśnie pozycję powołuje.
Pewną nowością zastosowaną
w tej pracy jest próba periodyzac.ji historycznej dziejów tańca w Polsce (w oparciu o prace T. Manteuffla, R. Pilata i .J. Krzyżanowskiego. Tytuły rozdziałów: I. Tańce w życiu obyczaju Prasłowian i Słowian-Od pradziejów do połowy IX wieku. II. Tańce w Polsce wczesno-feudalnej
- Od
połowy IX wieku do połowy XII wieku. III. Tat'J.ce w Polsce w epoce feudalnej Od połowy XII wieku do polowy XV wieku. IV. Tańce w Polsce na przełomie epoki feudalizmu i kształtowania
się demokracji szlacheckiej - Od polowy XV wiE'ku do polowy XVI wieku).
Autorka próbuje umocnić swoje rozważania na temat dziejów tańca w Polsce
i wskutek słabej jego dokumentacji
w tym okresie rzutuje je na ogólne tlo historyczno-społeczne.
Mimo to odczuwa się brak jakiegoś istotnego powiązania części
tekstu traktujących
o historii samego tańca z tymi danymi historycznymi,
które
w rezultacie stanowią małe, wydzielone referaty z dziedziny archeologii i historii
Słusznie chyba autorka w kilku miejscach pracy zaklada, że postać wielu tflllców. szczególnie obrz~dowych
mogla zachować si!; w formie malo zmienionpj
w ciągu wielu póżniejszych epok i dotrwać nawet do naszych czasów (w postaci
reliktowej)
w obrębie tańców wiejskich. Jednak w dalszym ciągu pracy stosunkowo mało spotyka się przykładów
zaczerpniętych
z opisów folkloru tanecznego
w Polsce, a potraktowanych
porównawczo. Tym bardziej rzuca się to w oczy, ponieważ omawiając
pracę archeologa Marringera l, autorka
szczególnie podkreśla
poczynione przez niego porównania
malowideł paleolitycznych
z formami tańców
ludów prymitywnych.
Sama jednak poczyniła
niewiele nawiązań
do aktualnie
istniejącego
jeszcze folkloru tanecznego
w Polsce. Wydaje się, że przytoczenie
1

J. M a r r i n g e r, L'homme

prehistorigue

et ses dieux.

Paris

I!J58.

Sprawozdania

i recenzje

629

większej ilości takich przykładów lub wręcz oparcie na tym materiale całej analizy
materiałów historycznych, mogłoby dopiero zabarwić te suche i krótkie wzmianki
o tańcach zaczerpnięte z kronik, a niekiedy nawet może je przekonywająco
uzupełnić i przede wszystkim poprawniej
odczytać. Bowiem analiza materiałów
tanecznych z terenu wsi polskiej umożliwiłaby
najlepiej
uchwycenie
mechanizmu
powstawania
form tanecznych, przeobrażeń
zaznaczających
się w nich na przestrzeni czasu i przykładowe
uchwycenie obrazu tańca w jego naturalnym
środowisku. Ten brak powoduje, że chociaż praca obfituje w dużą ilość cytatów, w ich
opracowaniu autorka nie zdołała wyjść wiele dalej poza komentarze faktów poczynione już przez wszystkich dawniejszych autorów opracowań historycznych
tańca
w Polsce.
Stan wiedzy opolskim
folklorze tanecznym jest co prawda niedosta,teczny ze
względu na brak szeroko zakrojonych naukowych badań terenowych i publikacji
z tej dziedziny. Ale mnóstwo przykładów dałoby się wybrać z opracowań etnograficznych XIX i XX w., z dziełami Kolberga na czele.
Z publikacji muzykologicznych
zostały wykorzystane
tylko te, które bezpośrednio dotyczą zapisów melodii tanecznych omawianych przez nią okresów historycznych. A przecież wiele prac muzykologicznych
z dziedziny folkloru muzycznego nawiązuje
do dawniejszych
okresów historycznych
i wiele też wnosi do
dziejów tańca wiejskiego w Polsce (tacy autorzy jak np. Bielawski, Czekanowska,
Kamieński, Norlind, Stęszewscy, Windakiewiczowa
itd.).
Autorka zdaje się też apoteozować "lud polski" zakładając, że właśnie szczególnie ten lud pomiędzy wszystkimi Słowianami odznacza się "przywiązaniem
do
tradycji", "gościnnością" i "uczciwością obyczajową"
(s. 46). Właśnie ta ostatnia
cecha ludu polskiego miała sprawić, że tańce dawnych Polaków odbywały się
..bez rozwiązłości
i nadmiernej
swobody obyczajowej",
a upomnienia
w tym
względzie i nagany udzielane przez średniowiecznych
kaznodziejów polskich w kazaniach i zakazy wypowiadane
przez biskupów w ustawach
synodalnych

w ocenie autorki - po prostu niesłuszne! (s. 46).
Autorka przeprowadza
zresztą kilkakrotnie
taką niepotrzebną
obronę polskich
tańców ludowych przed zarzutem występowania
w nich cech rubasznych,
"nieprzystojnych".
Również wiadomości podane przez kroniki ruskie, wyraźnie podkreślające
występującą
w tańcach rozwiązłość obyczajową,
autorka
przypisuje
wyłącznie Słowianom wschodnim. Oczywiście trudno byłoby zakładać, że zwyczaje Słowian wschodnich pokrywały się ze zwyczajami Słowian zachodnich. Ale
też trudno przypuszczać, że były one aż tak bardzo odrębne. Wiele elementów
folkloru tanecznego w swych najdawniejszych
formach wykazuje wielkie podobieństwa wśród Słowian. Na jakiej więc zasadzie wolno przesądzać, że tańce Słowian
zachodnich (a szczególnie ludu polskiego) miały oblicze "moralne" w stosunku do
.,niemoralnych"
tańców Słowian wschodnich?
Zdarza się również, że wnioski słabo poparte materiałowo
autorka często wypowiada nie w formie przypuszczeń,
lecz wręcz stwierdzeń.
Np. w omówieniu
tańców w Polsce wczesnofeudalnej
(połowa XI wieku - do połowy XII wieku)
na próżno szukalibyśmy
wśród przytoczonych
cytatów źródłowych pewnego potwierdzenia, że w czasie świąt wiosennych na pewno odbywały się masowo tańce.
Zródła te mówią tylko o "zabawach" i tu można już tylko domyślać się występowania tańców. Podobnie mylne wnioski wyciąga autorka w stosunku do tańców
określonych przez cytowane w pracy źródła (z 157 or.) jako "pomorskie" (s. 90).
Trudno jednak na tej tylko podstawie wnioskować, że w tym okresie występowały już w Polsce tańce "regionalne" w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.

630

Sprawozdania

i recenzje

Omawiając występowanie tańców obcych na terenie Polski, autorka ogólnikowo
stwierdza (s. SI), że "o ludowych tańcach niemieckich uprawianych
przez dziewczęta i kobiety wspomina także Księga Henrykowska".
To stwierdzenie
jest niepełne, bo cytat z Księgi Henrykowskiej
(XIII/XIV w. Śląsk) przytoczony przez
samą autorkę w innym miejscu pracy (s. 56) wyrażnie wskazuje na to, że były
to tańce niemieckie wykonane przez osadników niemieckich, a więc nie może to
świadczyć o rozprzestrzenianiu
się tych tańców w Polsce.
Nie można się też chyba zgodzić z tym, że określenia "taniec" i "rej", pochodne
z określeń niemieckich "Tanz" i "Reigen" (s. 13) są wyłącznie bezpośrednim rezultatem ówczesnej kolonizacji niemieckiej
na terenie Polski (XIII w.). Nazwy te
równie dobrze mogły się przedostać do Polski łącznie z jakąś kolejną metodą taneczną, ogarniającą zresztą często większe połacie Europy. Przecież i dzisiaj mówi
się potocznie "twistować" na określenie formy tańca, która jest w Polsce importem, a nie jest związana z ruchem migracyjnym
obcej ludności.
Również tylko na podstawie napotkanej w żródłach nazwy łacińskiej saltationes
(s. 69) autorka
stara się dowieść, że zakazy synodalne
zabraniały
duchownym
uczestniczenia
w skocznych tar'1cach. Tymczasem łaciński termin saUatio oznacza
przede wszystkim ogólnie pojętą czynność tar'1czenia i w takim ogólnym znaczeniu został on prawdopodobnie
w żródle tego typu użyty.
Nie bierze też w pracy pod uwagę możliwości ekspansji polskich tańców na
teren Europy. A przecież bywały okresy mody na "polskie tańce", dobitnie poświadczone w źródłach muzycznych np. XVI i XVII wieku.
Pomimo tych różnych braków praca ta jednak jest pierwszym, całościowym
zestawieniem skrzętnie zebranych przyczynków źródłowych do dziejów tar'1ca tego
okresu w Polsce i zarazem próbą ujęcia ich w jednolitym
ciągu historycznym,
i za ten fakt należą się autorce słowa wdzięczności.

A. Gumieniuk, Narodne choreograficzne
mistectt:o
Ukrainy.
reograficzna Ukrainy), 1963, s. 236, il., przykłady nutowe.

Roderyk

Lange

(Ludowa

sztuka

cho-

Praca o charakterze
wyczerpującej
monografii na temat ukraińskiego
tańca
ludowego została oparta o analizę tekstów pieśni tanecznych, choreografii i muzyki tanecznej.
We wstępie autor omawia w układzie chronologicznym
dotychczasowe opracowania dotyczące tar'1ca ludowego Ukrainy i charakteryzuje
wnikliwie poszczególne pozycje. W tym szeregu praca Harasymczuka 1 o tar'1cach huculskich została
chyba jednak oceniona w sposób niedostatecznie
uważny. Jest to przecież monografia materiałowa
stanowiąca wyjątkową pozycję w skali europejskiej w zakresie
etnografii tar'1ca. Autor zarzuca jej, obok szeregu innych usterek, niedostatek opisów słownych i brak możliwości dokładnego rozszyfrowania
treści symbolów literowych, którymi Harasymczuk operuje.
W pracy Harasymczuka
odczuwa się istotnie brak opisów ruchów bardziej
sprecyzowanych. Ale te które są, w niczym nie ustępują opisom tańców, zawartym
w samej monografii Gumieniuka. Przeciwnie - Harasymczuk dopełnia je tabelami
rysunków poszczególnych ruchów tanecznych w kolejności ich wykonania, tabe-

1

R.

W.

H a r a s y m c z u k,

Tańce

hUcu!Hkie.

Lwów

1939.

Sprawozdania

631

i recenzje

lam i rytmów tanecznych
i licznymi fotografiami
autentycznych
wiejskich
tancerz·y. Symbole literowe zaś stosowane przez niego, nie mają nic wspólnego z bezpośrednim opisem tańców i są odpowiednikami
motywów zestawianych w schematach analizy formalnej, podobnie jak to ma miejsce w analizie muzycznej.
Autor sugeruje, że należałoby przyjąć metodę opisu, opartą o zunifikowane
nazewnictwo taneczne i ustalony sposób opisywania określonych ruchów, tak jak
to proponował Werchowyneć 2. Zaraz potem jednak autor zwraca uwagę na fakt,
że tak pomyślany opis zajmuje bardzo dużo miejsca. Np. taniec trwający
5-7
minut w czasie swego wykonania
zajmuje w opisie około 2 arkuszy druku.
Blisko połowE:; z tego zajmuje opis techniki wykonania
poszczególnych
ruchów.
A więc wątpliwa
jest chyba przydatność
takiego
systemu
utrwalania
tańca.
szczególnie, jeżeli weżmiemy pod uwagę jego zastosowania w krajach, gdzie rodzimy jE:;zykopisującego jest nieznany.
W pierwszym rozdziale pracy autor kreśli różne koncepcje genezy tańca i opowiada się stanowczo
za teorią Buchera 3, według której
taniec wywodzi się
z pracy. Jest to jednak moment wysoce dyskusyjny i wcale nie rozstrzygnięty.
Rozdział drugi traktuje
ogólnie o strukturze
ukraińskich
tańców ludowych.
Między innymi omawia w nim autor w sposób ciekawy adaptacje tańców obcych
narodów. Sugeruje on (s. 35), że lud pracujący łączy się w walce przeciw wyzyskiwaczom ma wysokie poczucie internacjonalizmu
i z tego względu chętne przyjęcie znajdowały na Ukrainie tańce innych narodów, jak np. amerykański
"two-step" lub francuski "kadryl". Zdaje się jednak, że te tańce opanowały pierwej
całą Europę i bardzo złożonymi drogami docierały na wieś ulegając licznym przeobrażeniom i należy przypuszczać, że ich występowanie na Ukrainie łączy się również ze zjawiskiem przenikania
modnych, atrakcyjnych
treści kulturowych.
W następnych trzech rozdziałach następuje analiza tekstów pieśni korowodowych i tanecznych, struktury
choreograficznej
i muzyki tanecznej na Ukrainie.
I tu rzuca siQ w oczy fakt, że w pracy bądż co bądź o charakterze
choreograficznym najlepszą dokumentację
materiałową ma rozdział traktujący
o muzyce (liczne
przykłady nutowe), niezłą jest też dokumentacja
tekstów. Natomiast rozdział poświęcony choreografii ogranicza się do krótkich opisów słownych, a wśród licznych
ilustracji
brak fotografii
autentycznych
tancerzy
wiejskich
obok wielu zdjęć
scenicznych
ujęć tańca ludowego w wykonaniu
Państwowego
Zespołu Pieśni
i Tańca.
Ostatni rozdział w sposób interesujący
omawia zastosowanie ukraińskich
tańców ludowych w widowiskach
różnego rodzaju. Autor sięga do sztuki tanecznej
dawnych skomorochów, do pochodów zapustnych z "kozą" itp., w których taniec
odgrywa dużą rolę. Omawia dalej tańce ukraińskie
w teatrze
kukiełkowym
i utworach dramaturgii
klasycznej i wreszcie tańce ludowe w repertuarze
współczesnych zespołów tanecznych.
W sumie praca Gumieniuka
wszechstronnie
omawia problem tańca ukraińskiego i jest cenną pozycją w studiach nad folklorem tanecznym.
Roderyk

, w. We r c h o w y n e ć,
o

K.

B Lic h e r.

Arbeit

Teoria narodnoha
ukraińskoha
und Rhytmus. Leipzig
1896.

tanka.

Poltawa

Lange

1920.

632
IZWESTIJA
s. 426.

Sprawozdania

NA ETNOGRAFSKIJA

i recenzje

INSTITUT

I MUZEJ, kniga

VI, Sofija

1963.

Utarta tradycja
obchodzenia jubileuszów wybitnych
naukowców objęła jak
najsłuszniej i nestora etnografii bułgarskiej Profesora Christo V a kar e l s k i e g o.
który w 1963 r. obchodził 65 rocznicę swoich urodzin.
Bułgarska Akademia Nauk, gdzie prof. Vakarelski pracował przez czterdzieści
lat, poświęciła mu VI tom swego Biuletynu Instytutu i Muzeum Etnograficznego.
Christo V a kar e l s k i należy do tych wyjątkowych
uczonych bułgarskich.
który całe życie poświęcił etnografii swego narodu. Dziś nazwisko jego znane jest
na całym świecie. Urodził się 28. XII. 1896 r. w wiosce Momina Klisura w okręgu
Pazardżika. W 1918 r. ukończył gimnazjum i udał się na studia slawistyczne do Sofii. W 1923 r. ukończył je i przez trzy lata nauczał w gimnazjum w Panagjuriste,
Pazardżiku, Pomanie i w Samokowie. Na tych terenach, gdzie dotąd kwitnie tradycja świetnych pieśniarzy ludowych, u młodego nauczyciela obudziły się zainteresowania etnograficzne. Zamiłowanie do kultury ludowej sprowadziło go w latach
1926/27 na Uniwersytet
Jagielloński. Tu słuchał wykładów wybitnych etnografów
polskich: Eugeniusza Frankowskiego
i Kazimierza Moszyńskiego, a także Stanisława Poniatowskiego w Warszawie. W Polsce wzbogacił i pogłębił swoją wiedzę,
aby wrócić do ojczystego kraju i zacząć pracować w Muzeum Etnograficznym w Sofii. Podczas wojny prof. dr Vakarelski
został dyrektorem
Muzeum Etnograficznego w Skopje. Przez ten czas wędrował po Macedonii - ojczyżnie eposu bohaterskiego o Królewiczu Marku i innych bohaterach ludowych i zbierał materiały
etnograficzne.
W latach 1945-1948 był dyrektorem Muzeum Etnograficznego w Sofii, pracował też w sekcji kultury materialnej
Instytutu
i Muzeum Etnograficznego Bułgarskiej Akademii Nauk.
Sylwetkę prof. dra Christo Vakarelskiego
trafnie określa prof. Petr Dinekov
w przemówieniu, wygłoszonym 27.III.1962 r. na uroczystym posiedzeniu Wydziału
Nauk Historycznych i Pedagogicznych i Muzeów, które zostało zamieszczone w jubileuszowym t. VI "Izwestija (s. 5-15). Prof. Dinekov dokonuje analizy bogatej
działalności
naukowej
Vakarelskiego
oceniając wysoko jego dorobek naukowy
i oryginalność licznych prac, opublikowanych
w czasopismach naukowych bułgarskich i zagranicznych oraz w osobnych wydaniach książkowych. Prace te budzą
dziś zainteresowanie
wśród badaczy kultury materialnej
i duchowej Bułgarii. Szeroki wachlarz zagadnień etnograficznych
znalazł swoje odbicie i w licznych pracach Vakarelskiego,
ogłoszonych w językach obcych, niemieckim, fińskim, węgierskim, rumuńskim, polskim, szwedzkim i greckim. Prof. Vakarelski przebywał
w Finlandii, Rumunii i na Węgrzech. Opanował języki tych narodów oraz język
albański, aby korzystać z literatury naukowej tych krajów. W tej literaturze szukał wspólnych cech i wzajemnych
wpływów sąsiadujących
ludów bałkańskich.
Według Dinekova dwie są podstawowe właściwości, na których spoczywa umiejętność pracy badawczej Vakarelskiego: bogactwo zebranego materiału oraz dobra
znajomość literatury naukowej ("Izwestija", t. VI, 1963, s. 10). Ch. Vakarelski jest
świetnym znawcą historii etnografii i folklorystyki
bułgarskiej.
Jest on autorem
wielu prac i przeglądów bibliograficznych,
dotyczących rozwoju etnografii bułgarskiej; zebrał i zbadał olbrzymi materiał, związany ze wszystkimi dziedzinami kultury ludowej Bułgarów. Bardzo ciekawe są jego prace, dotyczące wpływów kultury
starożytnych plemion, zamieszkujących
kiedyś na ziemiach, gdzie w VI i VII w.
osiedlili się Słowianie południowi. Zmieszanie się tych kultur ludowych jest ulubionym tematem profesora jubilata.

Sprawozdania

i recenzje

633

Zakochany w kulturze polskiej przetłumaczył
"Chłopów" Władysława
Reymonta na język bułgarski. Dinekov zalicza prof. Vakarelskiego do takich twórców
etnografii bułgarskiej, jak Ivan Sismanov, D. Matov, M. Arnaudov, A. P. Stoilov
i St. Romanski.
Z materiałów, zamieszczonych w VI t. "Izwestij", warto wskazać na wykaz
wybranych materiałów
bibliograficznych,
ogłoszonych przez prof. Vakarelskiego.
Autorka wykazu K. Kr'stjanova
podaje prace naukowe Vakarelskiego,
ogłoszone
w latach 1927-1962 (w okresie tym wydrukował on 900 prac, w których rozpatrywane są wszystkie dziedziny z zakresu etnografii Bułgarii). Jednak nie mogła podać w tym wykazie monumentalnej
monografii Etnografia
Bułgarii,
którą wydało
pod redakcją prof. dra J. Gajka - Polskie Towarzystwo Ludoznawcze z cennym
wstępem, oświetlającym
działalność
naukową
autora.
Analogiczna
monografia
drukowana jest w NRF.
Prof. Vakarelski
jest również
doskonałym
znawcą folkloru
bułgarskiego;
wraz z B. Angelovem wydał kilka tomów bułgarskiej liryki i epiki ludowej. Jako
członek kolegium redakcyjnego 12-tomowego zbioru "B'lgarsko narodno tvorcestvo",
wydanego przez Związek pisarzy bułgarskich, przygotował i wstępem zaopatrzył
t. III, który ukazał się w 1961 r. Tom ten zawiera bułgarskie i macedońskie ludowe pieśni historyczne (672 s.). Wraz z M. Arnaudovem
w 1962 r. przygotował
V tom tego zbioru, zawierający ludowe pieśni obrzędowe (664 s.). Obecnie prof.
Vakarelski pracuje nad etnografią bułgarską, którą ma zamiar wydać w języku
bułgarskim w przeszło 10 tomach.
Tom VI "Izwestij" zawiera pięć rozdziałów: etnografia historyczna, antropologia i demografia (s.27-71), gdzie m. in. znajdujemy artykuł Iv. Batklieva o rodzinnej wsi prof. Vakarelskiego. Rozdział o kulturze materialnej
(s. 71-235) zawiera prace: G. Stelmacha, Socjalno-ekonomiczne
oraz czynniki historyczne powstania typów w osiedlach wiejskich na Ukrainie, L. Kunza, Związki rozwojowe
między kulturą ludową i zmianami własności ziemskiej, W. Jakobeita,
Zagadnienie intensyfikacji
współpracy międzynarodowej
na polu europejskiej
etnografii agrarnej, M. Znamierowskiej-PrUfferowej,
O potrzebie intensyfikacji
muzealnych badań terenowych
i o specjalizacji
muzeów etnograficznych,
J. Balaszy.
Sterty snopów zbożowych i sposób ich liczenia na basenie karpackim, L. K. Kawacza, Przeróbka
mleka owczego przez Węgrów transylwańskich
w Rumunii,
G. Fechejra, O periodyzacji tureckich pamiętników
rzemieślniczych
na Węgrzech
XVI i XVII w.
W rozdziale ,.Ustrój społeczny i kultura duchowa (s. 241-291) znajdują się
rozpraw~': M. Koswena (Moskwa), Patronimia,
P. Petrovica (Belgrad), O zagad. nieniu imion chrzestnych,
N. Gagna-Torna
(Leningrad),
Ręczniki
obrzędowe
u Słowian Wschodnich i ludów Nadwołżańskich.
W rozdziale "Etymologia i terminologia ludowa", warto wspomnieć o pracy
R. Bernarda (Paris), Etymologie bulgarskie. Ostatni rozdział poświęcony jest folklorowi. Znajdujemy tu rozprawy Jios. Matla (Graz), Kwestia metody stosowanej
przy badaniach epiki ludowej u Słowian Południowych
i Wschodnich, L. Vargyasa (Budapeszt), Kontakty węgiersko-bułgarskie
w folklorze, I. Dujceva, Bizantyjsko-słowiańska
wzajemność w dziedzinie twórczości ludowej. Jest to pierwsza bodajże próba tego typu pracy, w której autor przytacza przysłowia greckie,
jakie można spotkać w folklorze ludów słowiańskich.
W. Sokołowa (Moskwa)
pisze O niektórych właściwościach pieśni historycznych i gatunków prozaicznych,

634

Sprawozdania

i recenzje

B. Putiłow (Leningrad),
1z historii ba~ady słowiańskiej,
St. Stojkova w artykule
Nieznana wersja pieśni ludowej o Muradzie i Marii l.
Tom zamyka monografia
R. Kacarovy,
Ludowy teatr kukiełkowy.
Jest ona
bogato ilustrowana
i zaopatrzona w zapis nutowy.
Kole Simiczijew

ŁATYSZSKIJE
NARODNYJE
G. Gorskij. Wyd. A. N. Łatw.

ANIEKDOTY
SSR; Institut

wyboru dokonał K. Arajs, tłum.
jazyka i litieratury.
Riga 1963, s. 278.

Olbrzymie
materiały
z dziedziny
folkloru
łotewskiego
zostały zgromadzone
w drugiej połowie XIX w. przez folklorystów
łotewskich. Największe zasługi mają
w tym Krisjanis Barons (1835-1923),
który zebrał i wydał w 1894-1915 r. ośmiotomowy zbiór pieśni obejmujący
217996 pozycji (Latvju
Dainas) oraz A. Lerhis Puskaitis (1859-1903),
który zgromadził i opublikował w 1891-1903
r. zbiór podań
i bajek w ilości 6002 pozycji pt. Latviesu
tautas teikas un pasakas. W rezultacie
nieprzerwanych
badań w okresie międzywojennym
i po drugiej wojnie światowej
w archiwach folklorystyki
łotewskiej w Rydze znalazło się 2,7 mil. pozycji folklorystycznych,
z których 1 mil. dotyczy pieśni, około 90 tys. bajek i podań ludowych oraz 30 tys. anegdot. Z tych to materiałów
opracował w 1929-1930 r. i wydał duży zbiór ludowych anegdot łotewskich P. B irk e t s w dziele pL Latvie.~u
tau.tas anekdotes, I-IV,
1929, 1930. Następna
publikacja z tej dziedziny ukazała się
w 1960 1". opracowana
przez K. Arajsa pt. Latviesu tautas anekdotes.
Wydany przez Łotewską Akademię Nauk w 1953 r. tomik ludowych anegdot
łotewskich
w języku rosyjskim jest częściowo wyborem ze wspomnianych
wyżej
publikacji
P. Birketsa, K. Arajsa a także z materiałów
archiwalnych
Sekcji Folklorystycznej
Instytutu
języka i literatury
Akademii Nauk Łotewskiej
SRR. Do
omawianej
publikacji
zostały
włączone
przede
wszystkim
utwory
pochodzące
z okresu feudalizmu
łotewskiego
lub związane treściowo z tym okresem. Przy
wyborze materiału w tomiku w języku rosyjskim nie zostały uwzględnione te pozycje z poszczegórnych
żródeł. w których występująca
w anegdotach
w jqzyku
łotewskim gra słów nie dawała pożądanego efektu w tłumaczeniu
rosyjskim.
Dobrany materiał anegdotyczny
obrazuje określoną jedność tematyczną
i charakteryzuje
się swoistą formą artystyczną.
Znajduje w nim odbicie humor i satyra
narodu łotewskiego,
związana zawsze z aktualnymi
przejawami
życia w danym
okresie a ostrze jej skierowane
jest zawsze przeciw złu społecznemu lub przeciw
złym postqpkom poszczególnych ludzi.
Cały materiał
jest podzielony na cztery rozdziały, poświqcone odrębnej problematyce
społecznej.
Zjadliwy
żart i kpina ludowa
szczególnie ostro atakuje.
dziedziców (133 poz.) i duchowieństwo
(195 poz.). W dalszych
czqściach zbiorku
czytelnik
poznaje anegdoty,
których
treścią są stosunki
pomiędzy gospodarzem
i parobkami
(86 poz.). W części ostatniej
są anegdoty, poświęcone wzajemnym
stosunkom chłopców i dziewcząt w życiu rodzinnym oraz dzieciom (145 poz.).
W zależności od treści anegdoty poszczególnych
rozdziałów posiadają odrębny
wyraz artystyczny,
który ogólnie charakteryzuje
się prostą i jasną kompozycją·
Chociaż utwory tego rodzaju przy tłumaczeniu
na język obcy zawsze tracą na
l Aulorka
sIara
się udowodnić,
że żona Murada-Mara
była Bułgarką,
a
serbską
Marią
Branković.
W sprawie
pochodzenia
lej Marii,
jak wiadomo.
uczonymi
bułgarskimi
i jugosłowiańskimi
jeszcze
nie wygasły.

nie księżniczką
zatargi
między

sprawozdania,

ti3i')

i recenzje

wartości - mają one wielkie znaczenie poznawcze. W anegdotach
bowiem znajdują swe odbicie mądrość, doświadczenie
i humor ludowy, świadczą one o życiu
duchowym ludu, jego normach etycznych i poglądach estetycznych.
Kazimierz

W. P. Lintur,

Narodnyje

lVIeżdunarodnyj
1963, 60 s tron

V

Sjezd

ballady

Slavistov,

Zakarpatija

i ich

Izd. Akademii

Pietkiewicz

zapadnoslavjanskije

Nauk

Ukrainskoj

SSR,

svjazi.

Kije\'

W latach 1939-1943 P. Lintur przeprowadzał
badania
nad folklorem
Rusi
Zakarpackiej.
Zapisał blisko 400 pieśni ludowych. Na podstawie
zebranego materiału okazało się, że jeszcze dziś popularne są tam pieśni balladowe i miłosne.
Spiewają je przeważnie
kobiety, znają starsi mężczyżni, w mniejszym
stopniu
młodzież. Wśród zebranych przez autora pieśni około 150 posiada wątki nie powtarzające
się, pozostałe są wariantami
wątków znanych. Analiza tekstu wykazała, że okolo 260 pieśni zaliczyć można do grupy starszej pochodzeniem,
pozostałe - do grupy młodszej.
Pieśni - wg autora - chronologicznie
starsze, wykonują śpiewacy starszego
pokolenia, pieśni młodsze - młode kobiety, dziewczęta i chłopcy. .
Pieśni balladowe o archaicznych wątkach są bardziej popularne w północnych
i wschodnich
regionach Rusi Zakarpackiej,
pieśni tematycznie
młodsze - w za··
chodnich i południowych
regionach. Pieśni starsze posiadają
większą ilość wariantów, młodsze - mniejszą. Nowatorstwo, dar improwizatorski
cechuje w większej mierze wykonawców
śpiewających
nowsze pieśni, stare utwory nie uległy
daleko idącym zmianom w treści i formie.
Autor uważa, że zebrane pieśni najlepiej sklasyfikować
wg czasu ich pochudzenia. Wg autora najwcześniejszą
jest warstwa mitologiczna. Powołuje się ona na
N. Andrejewa, który właśnie do niej zalicza ballady ludowe. Z materialów
zebranych na Rusi Zakarpackiej
wynika, że pieśni balladowe o człowieku zamienionym
w drzewo, ptaka, o kazirodztwie, o otruciu brata przez siostrę, o narzeczonym-nieboszczyku, o otruciu synowej przez teściową, należy właśnie zaliczyć do najstarszej warstwy.
Ballady
zakarpackie
wspomnianego
typu łącznie
z ukraińskimi
stanowią
jedną grupt;. Cechy wspólne, jakie je łączą, wskazują
na to, że powstały one
w tym okresie, kiedy nie istnial jeszcze podział na Slowian wschodnich, południowych i zachodnich. Autor tezę tę opiera na badaniach historyczno-porównawczych
zakarpackich, ukraińskich, białoruskich, wielkoruskich,
polskich, słowackich i czeskich. Omawia wybrane przez siebie przykłady idąc śladami Andrejewa
i Horaka.
którzy twierdzą, że w pieśniach o motywie przemiany człowieka w drzewo odbijają sit; pierwotne
wierzenia
w magiczną moc słowa. Do pieśni archaicznych
należą również te, w których głównym wątkiem jest konflikt kazirodczy. Pieśń
o takim temacie zapisal autor we wsi Prislop w 1940 r. Jest to wątek bardzo
stary, znany w starożytnej Grecji a następnie w całej Europie. Wg autora analiza
historyczno-porównawcza
tekstów wschodnio-słowiańskich
pozwala wysunąć tezę.
że rozpowszechnienie
się tej pieśni biegło od wschodu ku zachodowi.
Inna zapisana przez P. Lintura ballada (około 30 tekstów) mówi o rodzinnej
tragedii. Siostra truje brata, który stanął na drodze ku jej osobistemu szczęściu.
Autor wskazuje na podobieństwo tematyczne wymienionej
ballady z bajką znaną
jako "zverinoje moloko" (zwierzęce mleko), w której siostra, względnie matka,

686

spra wozdanża

i recenzje

zakochana w przywódcy rozbójników
stara się otruć brata lub syna. Z chwilą
rozpadnięcia
się ustroju
rodowego i powstania
nowych stosunków
społecznych
motyw otrucia brata staje się niezrozumiały.
W nowszych wariantach
pieśniowych
żona truje męża. Chóralne wykonanie tej pieśni wskazuje też na fakt jej dawnego
pochodzenia.
Autor wysuwa tezę, że pieśni ukraińskie
są starsze od polskich, słowackich
i czeskich. Dowodem tego może być pełniejsza
treść pieśni ukraińskich
od zachodnio-słowiańskich,
specyficzny koloryt, głębsze przedstawienie
obrazów i dynamiki akcji.
Na rusi Zakarpackiej
popularnością
cieszą się również opowiadania o zmarłych,
lecz autorowi nie udało się w czasie badań zapisać ani jednej pieśni balladowej
o tym temacie. Istnieją stare zapisy Holovackoho, Hnatiuka,
KoBesy i Pawłowicza, są to warianty tego samego wątku pieśniowego.
Po przeprowadzeniu
analizy
wątków -nad wymienioną
wybraną
serią zakarpackich
pieśni balladowych
autor doszedł do następujących
spostrzeżeń i sformułowań: 1) pieśni te powstały w epoce rozpadu ustroju rodowego, we wczesnej
epoce feudalnej
i zatrzymały
się w ich treści stare wierzenia w magiczną moc
słowa i wiara w animi=
otaczającej
ludzi przyrody;
2) pieśni te były rozpowszechnione
na całej Słowiańszczyżnie
- fakt ten pozwala wysnuć wniosek, że
wymienione
poprzednio
wątki
znane były w czasach wspólnoty
słowiańskiej
zanim doszło do rozpadu na trzy główne grupy.
Według autora większa część wątków balladowych
powstała w epoce feudalnej i dotyczy wielu nowych stron życia społecznego ludu. Z tego okresu pochodzą
ballady, których tematem jest poszukiwanie
"trójziela", mającego przynieść szczęście, otrucie chłopca przez zazdrosną
dziewczynę,
otrucie synowej, zawiedziona
dziewczyna - zawitka
topiąca nieślubne dziecko, mąż zabijający żonę za namową kochanki, bondarówna
i pan Kaniowski, żona r-ozbójnika.
Stosując
metodę
historyczno-porównawczą
autor
doszedł do następujących
wniosków: pieśni balladowe
pochodzące z okresu feudalnego
popularne
na Rusi
Zakarpackiej
są w mniejszym
stopniu znane w folklorze zachodnio-słowiańskim
niż ballady archaiczne. Wymienione
pieśni pochodzące z epoki feudalnej
występują na całym terytorium
Rusi Zakarpackiej
i z rdzennie
ukraińskimi
tworzą
wspólną grupę. W folklorze polskim i słowackim najczęściej
spotyka się pieśni
o następujących
motywach:
uwiedziona dziewczyna topi nieślubne dziecko, żona
rozbójnika,
śmierć żołnierza na wojnie, dziewczyna przebrana
za żołnierza, pani
pana zabiła. Są to zachodnio-słowiańskie
zapożyczenia w twórczości ludowej Rusi
Zakarpackiej.
P. L i n t u r podkreśla,
że wiele trudności
nastręcza
badaczom systematyka
ballad ludowych, szczególnie najnowszego pochodzenia. Autor posługuje się w swych
badaniach
metodami
wypracowanymi
przez J. Horaka;
do utworów
najmłodszych pochodzeniem
stosuje klasyfikację
tematyczną.
Analiza treści i formy ludowej pieśni balladowej
pochodzącej - jak określa
autor z epoki kapitali=u,
wykazuje
że: w nowych pieśniach mówi się już
o stosunkach
ekonomicznych
panujących
w danym środowisku;
tematem ich jest
praca robotnika;
występuje
zaostrzenie
się stosunków społecznych; pojawiają się
motywy satyryczne;
pojawia się świadomość twórcza nieznanego artysty;
tradycyjny anonimowy styl pieśni zaciera się, a na czoło wysuwa się indywidualność
nieznanego autora.
Zasadnicze =iany
jakie zaszły na Rusi Zakarpackiej
w XIX i XX w. odbiły
się w kulturze materialnej
i duchowej tego obszaru. Szczególnie ożywi la się więź

Sprawozdania

637

i recenzje

z zachodnimi Słowianami. Na Ruś Zakarpacką
spłynęła nowa fala pieśni słowackich, a gdzie niegdzie także polskich i czeskich.
Autor zebrał ponad 160 pieśni balladowych i miłosnych z najnowszego okresu.
Z nich około 100 posiada oryginalne niepowtarzające
się wątki. Charakterystyczną
cechą najnowszych ballad ludowych jest to, że w introdukcji
odczuwa się wzrost
świadomości twórczej autora. Rezultatem
badań i analizy ideowo-twórczej
tych
pieśni są wyniki do jakich doszedł autor. Stwierdza on, że istnieją: wątki archaiczne (wg Andrejewa: tzw. "warstwa mitologiczna", wątki warstwy starszej) epoka
feudalna,
i wątki warstwy
nowszej (epoka kapitalizmu).
Historia
wzajemnych
związków, wpływów i zapożyczeń przedstawia
się następująco.
W okresie najdawniejszym
istniały
wśród Słowian wschodnich
i zachodnich
wspólne pieśni
liryczno-epickie.
Wtedy też pojawiły się wspomniane
już wątki o motywach animistycznych. W epoce feudalnej
w poszczególnych
etnicznych
grupach słowiańskich zaczęły się rozwijać własne pieśni balladowe, które w chwili obecnej stanowią zrąb poetycki twórczości ludowej wszystkich słowiańskich narodów. W epoce kapitalizmu
pieśń ludowa nosi więcej cech wspólnych na skutek wzajemnego
przenikania się i zapożyczeń niż w okresach poprzednich.
Stosowana metoda badań historyczno-porównawczych
nad formą i stylem pieśni balladowych ukraińskich,
zakarpackich,
słowackich, czeskich i polskich pomogła ustalić wspólne cechy jakie łączą twórczość epicką Słowian. Badania tego
typu są obecnie głównym zadaniem współczesnej folklorystyki.
Praca L. Lintura nie jest pierwszą z tego zakresu. Badaniami nad wspólnymi
związkami i zapożyczeniami w folklorze słowiańskim prowadzili i prowadzą nadal
J. Horak, K. Horalek (Czechosłowacja)
B. Putilov, D. Balasov, 1. Zemcovskij,
A. Pozdnejev, A. Sojmonov, P. Ochrimenko (ZSRR i USSR). Nad rumuńską pieśnią
ludową i jej związkami
z folklorem
słowiańskim
prowadzi
badania
naukowe
1. Talo!? i M. Pop. Tym samym problemem zajmuje się autorka niniejszej recenzji.
Na zakoilczenie zaznaczyć należy, że w pracy P. Lintura
nie ma dokładnie
określonych okresów historycznych
a chronologia zawieszona jest w próżni. Pod
uwagę należałoby przyjąć fakt, że np. epoka feudalna na Rusi Halickiej, w Polsce
i na Czechach rozpoczyna się i kończy w różnych stuleciach,
to samo można powiedzieć o epoce kapitalizmu
na tych obszarach.
Hcnryka

V.

K.

Sokolova,

w JolkI01'ZC ludów

Doklady sovetskl)j
s. 461-482.

Romańska

jJclcl1ych )lralvid!ou:okiach
w T02WOjU pze:ml historyczliyclt
Istorija. folklor, iskustvo slavijanskich
narodov delegaciji - V Meżdunarodnyj
sjezd Slavistov, IX, Sofia l!l63.

O

slowiań~kich.

Pieśni histor.vczne zachowały się w najpełniejszej
formie u Słowian wschodnich i poludniowych, natomiast brak ich u Słowian zachodnich, a w małym stopniu i u Ukraińców.
Autorka na wybranym
materiale
wykazuje niektóre cechy ich rozwoju oraz
omawia ich specyfikę. Treść tych pieśni uzależniona jest od konkretnych
faktów
jakie miały miejsce w określonych epokach.
Byliny i pieśni junackie poczęły się pojawiać w momencie tworzenia się dużych wczesnośredniowiecznych
feudalnych
państw słowiańskich,
jak Ruś Kijowska, królestwa Serbii i Bułgarii.
Piewcy ludowi, tworzący byliny i pieśni junackie, przedstawiając
zdarzenie lub

638

sprawozdania

i recenzje

jego fragment, podkreślali
w nich nie to, co indywidualne
i osobiste, ale to co
typowe i specyficzne dla. epoki, posługując
się gotowymi schematami
i formułami. Z biegiem czasu zmienił się jednak typ przedstawianego
bohatera; w średniowieczu był nim przeważnie
szlachetny
rycerz, w okresach późniejszych
(np.
XVIII w.) pojawiają
się w pieśniach bohaterowie
- żołnierze, kozacy, hajducy,
nawet "szlachetni"
zbójnicy. W XIX w. zanikają historyczne pieśni bohaterskie,
lecz proces ten postępuje powoli. Przetworzone
pod względem formy i treści dają
nowy typ - epicką pieśń żołnierską.
Na zakończenie autorka podkreśla, że z końcem XIX w. pojawia się nowa
forma, która niejako jest daleką odroślą dawnego eposu historycznego - jest to
proletariacka
pieśń historyczno-rewolucyjna.
Henryka

R. W. Hutchinson,

P.rehistoric

Crete.

Romańska

London 1962:, s. 373.

Książka daje pełny i udokumentowany
zarys dziejów i rozwoju kultury Krety
od epoki neolitu tj. od 5000 r. p.n.e. do VI w. p.n.e. Książkę swoją uważa autor
za uzupełnienie
książki Pendleberyego
The Archeology
of Crete, 1939, który zajmuje się szczegółowo minojską i helleńską sztuką na Krecie, ale nie porusza zagadnień, jakie autor przedstawił
w rozdziale l, 3, 4 i 9. Tablice chronologiczne
poprzedzają
wstęp, w którym autor kreśli dzieje Krety.
Wykopaliska na Krecie podjęto dopiero w dwóeh ostatnich dekadach XIX w.
Twórcami
archeologii
kreteńskiej
są trzej ludzie: dr Joseph
H a z z i d a k i s,
założyciel miejscowego archeologicznego
towarzystwa
Syllogos, profesor Frederigo
H a l b h err, który prowadził pierwsze wykopaliska włoskie na Krecie i Sir Arthur
E van s, który odkopał pałac Minosa i odkrył wielką minojską kultur~ Krety epoki
brązu, a także jej neolityczną epokę.
W rozdziale
l (s. 31-44)
autor omawia geologi~, geografi~, klimat, florę
i faunę Krety. Położenie geograficzne tej długiej górzystej wyspy, bGdącej naturalnym pomostem między Europą i Afryką oraz między Europą i Azją zrobiło
z niej ośrodek przenoszenia wpływów kulturalnych
ze starych cywilizacji do barbarzyńskiej
Europy, a równocześnie
kolebką pierwszej
cywilizacji
europejskiej.
Minojskie osiedla rozmieszczone byly na alluwialnym
podłoźu i łupkowych dolinach. Rzadko są położone wyżej niż 100 m nad poziom morza, co świadczy o potędze minojskiej
marynarki.
W okresie Homerowym i geometrycznym,
kiedy piractwo było modnym zawodem, wsie rozprzestrzeniły
si~ na wyższe doliny i zbocza wzgórz. Piractwo przetrwało
do okresu klasycznego, wzmogło siG w okresie
hellenistycznym.
W I w. p.n.e. wytępił
kreteńskich
piratów lVIetellus Creticus
i Pompeius i znowu nastał tam pokój i dobrobyt aż do najazdu Arabów w 825 r.Z zasobów mineralnych
misja Rockefellera
stwierdziła
występowanie
na Krecie
rudy żelaza, miedzi, gipsu, manganu, talku, węgla brunatnego,
cyny, nadto kamieni szlachetnycb,
złota, srebra, platyny, magnetytu, szmerglu, grafitu. W lasach
rosły drzewa cyprysowe, które dostarczały
budulca okrętowego, poza tym dęby,
drzewa chleba świętojańskiego,
migdały i in.
Rozdział 2 (s. 45-55). Epoka kamienna. W okresie starego kamienia nie stwierdzono istnienia
człowieka na Krecie. Stwierdzono
natomiast
istnienie wielkiego
i małego słonia, małego dzika, hippopotama,
kozy (agrimi i ibex).
ie znaleziono
wołu (Bos primigenius).
Pierwsi mieszkańcy
neolityczni
na Krecie pojawili się

Sprawozdania

i recenzje

63~

ok. 3000 r. p.n.e., a może i wcześniej. Przybyli drogą morską z Azji Mniejszej na
prymitywnych
łodziach, przez Dodekanez i Cyklady. Posiadali
ceramikę
dobrze
zrobioną, wypalaną na wolnym ogniu, zdobioną dekoracją rytą. W średnim i póżnym okresie neolitu ludzie żyli w domach budowanych i suszonej cegły, większość
jednak w jaskiniach. W domach znajdowało się miejsce na ognisko. Siekiery znaleziono z nefrytu, hematytu,
ostrza strzał z obsydianu,
sprowadzanego
z Melos.
Z póżnego neolitu posiadamy
plastykę,
gliniane
statuetki
siedzących
w kucki
kobiet i zwierząt (krowy, kozy, psa, gołębia). Kobiety tęgie uważane są na południu za piękne i zdrowe, szczupłe za słabe.
Rozdział :5 (s. 55-90).
Kreteńska
ludność, język, pismo. Autor używa słowa
minojski na określenie ludu zamieszkującego
Kretę w okresie brązu, nie jako
określenie etniczne. W okresie brązu mówiono na Krecie co najmniej
jednym
językiem niehelleńskim.
Evans zauważył, że wiele miejscowości
o nazwach niehelleńskich w Grecji, na Krecie i w Azji Mniejszej zakończone na -ss os, -n do'>.
-nda, - nda, - ntha były wielkimi kulturalnymi
centrami, np. Halikarnassos,
Labraunda, Assos, Perinthos, Korinthos, Tiryns, Knossos, Tylissos, Karpassos i in.
Blegen i Haley (AJA 1928, s. 14:-159)
ustalili Da podstawie nazw, że ludy te
pierwsze używały metali na lądzie sLalym. S,ar0żytili Grecy wiedzieli, że na Krecie znajdowały się ludy mówiące językiem barbarzyńskim,
tj. niegreckim. Homer
w Odysei wymienia (ks. IX) Achajów, Eteokretów,
Kydoniów, Dorów, Pelazgów.
Z ludów mówiących językiem niegreckim
Eteokreteńczycy
zachowali na Krecie
swoją identyczność i język aż do czasów rzymskich, a ich miasto Praisos było
niepodległe aż do 140 r. p.n.e. Pelazgów uważa się za lud morski podobny do
F'ilistynów. Herodot mówi o Atenczykach, że byli Pelazgami zanim zostali shellenizowani. Prawdopodobnie
Pelazgowie i Kydonowie, którzy mieszkali wokół miasta
Kydonia, mówili językiem niehelleńskim.
Mieszkańcy Krety w epoce brązu należeli do rasy śródziemnomorskiej:
mieli wzrost średni, cieńkie kości, długie głowy. W epoce wczesnego brązu pojawił się też element rasowy taurycki
(armenoidalny) o wyższym wzroście i krótkich głowach. Szerokogłowi mieszkailcy zachodniej Krety są uważani za potomków Dorów. Dzisiaj Kreteńczycy
są średniogłowi, Grecy lądu stalego krótkogłowi.
Anatolijski
element etniczny istniał na
Krecie od neolitu. Pismo hieroglificzne, które zapożyczyło pewne znaki z Egiptu,
rozwinęło się w okresie wczesnominojskim
III (2250-1950),
co ustalono na podstawie pieczęci. W okresie średniominojskim
I pojawiają
się złożone napisy w tym
piśmie, a w okresie średniominojskim
II pojawiają
się pieczęcie z hieroglifami
klasy B. Hieroglify rzucają światło na kulturę ówczesną, pałace, narzędzia pracy,
np. radło i in. Ok. 1700 r. w Knossos, a nieco wcze3niej w Phaistos po piśmie
hieroglificznym znalazło się w użyciu pismo linearne, oznaczone przez Evansa jako
pismo linearne A. Gliniany dysk z Phaistos z tekstem hieroglificznym
jest zagadką.
Kreczmer przypuszcza, że dysk może być karyjskim
dokumentem.
Pismo linear.,.
ne B w Knossos zajmuje miejsce pisma linearnego A ok. 1450 r. p.n.e. W piśmie
linearnym B posiadamy wiele krótkich tekstów na tabliczkach
glinianych
znalezionych w Knossos, w Pylos, w Mykenach. Do r. 1950 uczeni uważali pismo linearne A i B za napisane w jednym języku prehelleńskim,
lecz po odkryciu Elegena (1939) tabliczek w Pylas uważano za możliwe, że pismo linearne
B jest
greckie. Nad odczytaniem pisma linearnego B pracowali Stawell, Persson, Mylonas, Sundwall, Alice Kober, Emmet Bennett, Ventris i Chadwick. Punktem zwrotnym w badaniach stały się w 1952 r. prace Ventrisa. Ventris ustalił symbole i sporządził ich tablicę, na której podstawie odczytał większość dokumentów
i stwierdził, że w piśmie linearnym
B jest transkrybowana
archaiczna
forma języka

640

Sprawozdania

i recenzje

greckiego, którą nazwał mykeńską, a która w wielu wypadkach jest podobna do
dialektu eposów Homera. Matematyka
minojska rozwinęła się w zależności lub
zapożyczyła w Egipcie. Miała za podstawę system decymalny. Służyła do prowadzenia rachunków i określenia miar. System decymalny jest gorszy od duodecymalnego. Sumerowie połączyli oba w seksadecymalny.
Grecy i Rzymianie poszli za
minojczykami. Nie mieli symbolu na zero.
Rozdział 4 (s. 91-123). Minojska marynarka, handel i komunikacja. Najwcześniejsze łodzie były prawdopodobnie
wydrążone z pnia drzewa cyprysowego lub
też jak w Egipcie predynastycznym
plecione z trzcin. Wielkie okręty wojenne
pojawiają się na pieczęciach ok. 2000 r. p.n.e. Posiadają wysoko wystający dziób
i niską rufę oraz maszt centralny z ukośnymi żaglami jak okręty egipskie z czasów XVIII dynastii. Okręt poruszano przy pomocy obu gafelbaksztabów,
przymocowanych do górnej rei. Sterowano wiosłem obracanym na osi przy pomocy
krótkiej wertykalnej
rączki. Stałe wiatry etezyjskie, dzisiaj zwane meltemi wykorzystywano przy opływaniu z Krety do Egiptu wzdłuż wybrzeża Palestyny i Syrii
przez Cypr i z powrotem przez Dodekanez. Święte barki ukazuje złoty pierścień
z Tirynsu. Posiadały maszt centralny, który wychodził ze środka kabiny prostokątnej. Jest to mykeńska odmiana łodzi, może nieznana na Krecie, podobna do
starych
typów łodzi Mezopotamii.
Kupieckie
statki
posiadały
prawdopodobnie
pokład i były poruszane
żaglem. Okręty wojenne
posiadały
małe platformy
z przodu i z tyłu i były poruszane wiosłami. Minojskie porty były usytuowane
przy przylądkach,
zwykle też tam, gdzie kilka mil od brzegu znajdowała
się
wysepka. Czy kupcy w nawigacji posługiwali się gołębiami jak Noe i Summerowie w III tysiącleciu p.n.e., nie wiemy. Homer tego sposobu nie wspomina. Jason
natomiast wypuszcza gołębie, aby przekonać się czy Argo przepłynie. Krótki i plastyczny opis budowy okrętu mamy w V ks. Odyssei. Handel Kreta prowadziła
z Egiptem, Syrią, Cyprem, Cykladami. Kreteński i mykeński handel z Zachodem
rozwijał się wzdłuż brzegów Adriatyku.
Transport lądowy na Krecie. Jucznym zwierzęciem był osioł domowy. Wprowadzenie wozów z kołami Child datuje w Mezopotamii na ok. 3000 r. p.n.e.,
w Indiach ok. 2500 r. p.n.e., na stepach centralnej Azji ok. 2500 p.n.e., w dolinie
Orontesu ok. 2000 p.n.e., na Krecie i w Anatolii ok. 1900 r. p.n.e., na lądzie Grecji
europejskiej
w 1550 r. p.n.e. Gliniany model wozu z Palaikastro
pochodzi z ok.
1900 r. p.n.e. Wóz wojenny w Mykenach ukazuje stela nagrobna z ok. 1550 r.
p.n.e., transport konia na łodzi gemma z 1450-1400 r. p.n.e. Wóz z czterema pełnymi kołami ciągniony przez osła jest prawdopodobnie
wynalazkiem
Summerów.
Kasyci udomowili konia, zdobyli Babilon i zrewolucjonizowali
taktykę wojenną
przed połową II tysiąclecia p.n.e. W XVI w. wóz wojenny z czteroszprychowymi
kolami dostał się do Grecji może od Hetytów. Jeżdżono na koniach w XIII w.
Do przenoszenia osób służyły lektyki.
Rozdział 5 (s. 123-136). Sztuka minojska. Sztuka epoki brązu na Krecie różniła się od współczesnej sztuki Azji Mniejszej i od sztuki neolitycznej na Krecie.
Neolityczna sztuka była surowo abstrakcyjna.
Człowiek, zwierzę, ptak, ryba, kwiat
jeśli byli przedstawiani
stawali się szybko wzorem. W okresie wczesnominojskim
na Kretę przybyły małe grupy osadników z różnych stron, każda ze swoim stylem ceramiki. Fuzja nastąpiła
w początkach
okresu średniominojskiego.
Można
wskazać pokrewieństwo
ceramiki okresu wczesnominojskiego
z Vasiliki z Anatolią, ceramiki z Pyrgos z ceramiką cykladzką. Przeważają wzory liniowe, zygzaki, trójkąty,
pasy, linie półkoliste
koncentryczne,
biegnące
spirale
połączone

Sprawozdania

i -recenzje

641

liściarni, wzory motyli. Naturalizm
w sztuce powstał w Messara. Wydobyte tam
z grobów pieczęcie z kości słoniowej ukazują prymitywne
rysunki przedstawiające ludzi, zwierzęta (lwy), ptaki, skorpiony, ryby, nawet okręty, wzory meandra,
spirale. W dekoracji ceramiki ujmowano wzory w pasy horyzontalne,
lub w pasy
ukośnie skręcone. Dekorowano też całą powierzchnię naczynia jednym rysunkiem
lub kilkoma rysunkami
od siebie niezależnymi.
Plastyka figuralna. Pod koniec okresu wczesnominojskiego
III zwyczaj rzeźbienia rączek pieczęci z kości słoniowej w kształcie zwierząt lub ptaków zanika.
W okresie średniominojskim
drobną plastykę figuralną przedstawiają
figurki mężczyzn, kobiet i zwierząt, znalezione w owalnym domu w Chamaizi i figurki z groty
Petsofa. Pieczęcie rżnięto w twardych kamieniach przy pomocy świdra, piłki i rylca. Wynalazek linearnego
pisma ułatwił porozumiewanie
się, a pieczęcie stały
się mniej potrzebnym luksusem.
Rozdział 6 (s. 137-160). Okres wczesnominojski.
Neolityczna kultura na Krecie
przechodzi w kulturę metalu, najpierw miedzi, potem brązu pod wpływem infiltracji małych grup ludzi z południa i ze wschodu, gdzie miedź i brąz już od
dawna były w użyciu. Epokę między neolitem a epoką żelaza na Krecie A. Evans
nazwał minojską od legendarnego króla Knossos Minosa i podzielił na trzy okresy
wczesno- średnio- i późnominojska,
każdy z trzema podokresami.
Evans ustalił
też dla nich chronologię, która opierała się na synchronizacji
ze współczesnymi
kulturami Egiptu i Mezopotamii, opracowanej przez E. Meyera. W związku z dalej
postępującymi badaniami tych kultur poprawki do chronologii Evansa wprowadzili
Matz i Hutchinson,
który w książce swojej podaje wszystkie trzy chronologie.
Z początkiem okresu wczesnominojskiegD I ludzie żyli w jaskiniach, domów było
mało (Mochlos, Hellenes Amariou). Wyspa Komo była portem Mochlos. Ceramika
(z Pyrgos i Pelos) ma kształty i ornamentykę
podobną do anatolijskiej.
Z okresu
wczesnominojskiego
II znamy mało narzędzi i broni metalowej. Przedmioty miedziane, nieliczne, dobrze datowane
pochodzą z grobów okrągłych
z Messara,
z Mochlos i Koumasa. 'Dom na Wzgórzu' w Vasiliki jest najbardziej
luksusową
budowlą tego okresu, prototypem
późniejszych
budowli
w Knossos, Phaistos
i Mallia. Składa się z prostokątnych
pomieszczeń i długich przejść, jak labirynt
Minosa o aglutynowanej
architekturze.
Inne pojedyncze
domy posiadały
tylko
dwa, trzy lub cztery pomieszczenia. W dolinie Messara przy osiedlach budowano
z kamienia łączonego z gliną groby okrągłe, tholosy. Wydobyto tam wiele biżuterii, pieczęcie, wazy kamienne i ceramikę (dzbany z dzióbkiem, filiżanki, małe
hydrie, askoi w kształcie ptaków i in.). Ceramikę dekorowaną liniami tego okresu
znaleziono też w Vasiliki. Wazy kamienne, wycięte ze steatytu, porfiru, wapnia,
marmuru są najwspanialszym
osiągnięciem artystycznym
Kreteńczyków.
Pod koniec okresu wczesnominojskiego
III stwierdzono
upadek w pomyślnie dzięki rozwijająt:emu się handlowi
z Dodekanezem,
Syrią, Cyprem, Egiptem wschodniej
części Krety. W tym okresie wysuwają
się na pierwszy plan Knossos, Phaistos
i założony Tylissos.
Rozdział 7 (s. 161-198). Okres średniominojski
(1590-1550
p.n.e.). Z początkiem
2000 r. p.n.e. na Krecie stwierdzono rewolucję urbanizacji z równoczesnymi wpływami starych cywilizacji Mezopotamii, Syrii, Anatolii, Egiptu. Rozpoczęto budowę
pałaców w Knossos, Mallia, i w Phaistos. Może wówczas część Krety tworzyła
związek lub była pod jednym panowaniem. Główne i biedniejsze dzielnice miast
okresu średniominojskiego
znamy z Palaikastro i Mallia, wille i zamożniejsze domy
z Tylissos i Gypsadhes. Zasadę budownictwa przedstawia 'dom na wzgórzu' z Vasiliki z okresu wczesnominojskiego
II. Wokół domu centralnego
wznosili budowle
19 -

Lud,

t. ;;1, cz. II, 19G8

M2

Sprawozdania

i recenzje

krewni lub poddani. Na Krecie planowano w miastach poszczególne budynki lub
grupy budynków, nie jak w współczesnym Egipcie całe miasta. Stąd w miastach
dostrzegalny układ ulic mniej lub więcej koncentryczny. Pałac w Knossos wzniesiono na wzgórzu Kephala. Czworoboczny dziedziniec główny otoczony został blokami, które Evans nazwał insulae. Na dziedziniec prowadziły bramy, główna od
strony północnej. Pomieszczenia ceremonialne, położone na zachód od dziedzińca
pochodzą z pierwszego okresu pałacu, pokój tronowy z okresu póżnominojskiego II,
lecz pod podłogą prowadzącego do niego korytarza mozaika z kolorowych kamieni
pochodzi z okresu średniominojskiego
III. Bezpośrednio po stronie południowej
znajduje się sala z kolumnami, a za nią repositorium sakralne z okresu średniominojskiego III B (1600-1500
p.n.e.), lecz wschodnia krypta kolumnowa pochodzi
z pierwszego okresu pałacu. Zachodnia
część wcześniejszego
pałacu wysunięta
jest raczej w stronę dziedzińca zachodniego. Była ona połączona z centralnym
dziedzińcem i z zachodnim. Mieszkalne pokoje leżały po stronie wschodniej centralnego dziedzińca. Zbudow3ne na pagórku tworzyły rodzaj teras. Połączone były
wschodnio-zachodnim
korytarzem z klatką schodową na zachodnim krańcu, która
prowadzi
do centralnego
dziedzińca.
Portyk
z okresu średniominojskiego
IB
(HlOO-1850)
na południowym
krańcu pałacu łączy go z drogą południową prowadzącą do Messary. Z tego okresu pochodzi też owalny dom z Chamaizi z centralnym dziedzińcem, którego forma uwarunkowana
była położeniem na wzgórzu.
Dom A z Vasiliki rozrastał
się według potrzeb przez dobudowywanie
prostokątnych izb; jest przykładem
aglutynacyjnej
architektury.
Okres średniorninoj··
ski II (1850-1750
p.n.e.) jest uchwytny w Knossos i Phaistos w ceramice i w udoskonaleniach
architektury
pałaców. Na pół niezależne insulae pałacu okresu poprzedniego z otwartymi przejściami zostały połączone w jedną strukturę. W cZGści
północnowschodniej
pałacu zbudowano pomieszczenia na królewskie składy ceramiki, które zawierały najwspanialsze
jej polichromowane- okazy, i osobny magazyn pithosów. Na zboczu wzgórza po stronie wschodniej powstała dzielnica mieszkalna, przebudowana
w okresie średniominojskim
III. Wyobrażenie o wyglądzie
minojskiego
miasta dają szczegóły mozaiki miejskiej,
znalezionej
w warstwie
średniominojskiej
II B. Są tam przedstawione
dwu i trzypiętrowe domy z oknami
i płaskimi dachami. Okres średniominojski
II kończy się ok. 1700 r. p.n.e. prawdopodobnie trzęsieniem ziemi. Zniszczenia odbudowano. Pałac w Knossos przebudowano. Za dziedzińcem zachodnim wzniesiono lożę, w której król mógł przyjmować deputowanych,
a dalej znajdowała
siG ,przestrzeń teatralna',
zamknięta
długimi schodami łączącymi się pod kątem prostym, analogiczna jak w pałacu
Phaistos, gdzie odbywały się zgromadzenia i uroczystości. Innowacją tego okresu
w architekturze
pałaców jest regularne stosowanie otworów na światło, w Knossos
zwykle na jednym końcu pomieszczenia, w Phaistos i Hagia Triada na środku.
Charakterystyczną
cechą jest doskonała kanalizacja
mieszkalnych bloków pałacu,
w szczególności urządzenia łazienki królowej. Mamy podstawy przypuszczać, że
pałac był dwupiętrowy. Ściany jego zdobiły freski, które w okresie średniominojskim III osiągnęły swój szczyt. Obok naturalistycznych
fresków, np. delfin w megaronie królowej, artyści tworzą freski płaskorzeźbione
i miniaturowe
przedstawiające tłum w sposób impresjonistyczny.
Sam pałac Minosa w Knossos był
ośrodkiem produkcji fajansu, jak wskazują na to znalezione tam figurki fajansowe bogiń z wężami, modele sukien, pasy, naczyńka i in. Autor omawia szczegółowo pałac w Mallia, cmentarz Mallia, Chrysolakkos, oraz znajdującą siG obok
pałacu dzielnicę mieszkalną drobnych domów, wzniesionych przy brukowanej uli-

Sprawozdania

i recenzje

643

cy, zaopatrzonej po obu stronach w dreny. Równie wspaniałe były pałace w Gournia i Phaistos.
Rozdział 8 (s. 199-231).
Religia minojska. Autor omawia prehelleńskie
elementy w kreteńskiej
religii, narodziny Zeusa, Kuretów, śmierć Zeusa, minojskie demony, minojskie boginie, 'panią zwierzyny, 'pana zwierzyny', węża jako domowe
bóstwo, epiphaniQ w postaci ptaka, heroiny kreteńskie
Ariadnę i Europę, kult
drzew i kolumn, święte żródła, kaplice w pałacach i domach, minojskie przybytki
domowych bóstw, podwójny topór, ołtarze i rogi poświęcenia, kult zmarłych, rytuał pogrzebowy, typy grobów i in., myleńską religię na Krecie.
Rozdział 9 (s. 232-266).
Społeczne i ekonomiczne
życie, rzemiosło i rolnictwo. Trudniej zrekonstruować
stosunki społeczne i polityczne od ekonomicznych
na podstawie żródeł archeologicznych.
W epoce neolitu widzimy rozwój gmin
wiejskich. W Knossos pod koniec neolitu rozwinęła się gmina w małe miasto
handlowe. Tholosowe groby w Messarze, budowane od okresu wczesnominojskiego
zanikają pod koniec okresu średniominojskiego
I lub II, a pojawiają
się groby
jamowe, co wskazuje na zmiany polityczne. Z osłabionej
organizacji
szczepów
wyłaniają się dynastie z królami - kapłanami, którzy budują pałace w Knossos,
Phaistos i Mallia. Na lądzie w Grecji, wiemy na podstawie Iliady, że organizacja
szczepowa załamała się w czasach wojny trojańskiej.
Homera 'wiek heroiczny'
wydaje się prawdziwy. H. M. Chadwick (The Heroic Age, 1912) pierwszy dał charakterystykę
społeczną wieku wędrówek
i niepokojów. Myres w swoich badaniach wskazał na przerwy w tradycji ludowej: około 1400 r. p.n.e., 1260 r. p.n.e.
i 1100 r. p.n.e. Pierwsza data odpowiada katastrofie,
która spotkała
minojską
Kretę. ostatnia inwazji Dorów na Peloponez. Data 1260 r. odzwierciedla
prawdopodobnie infiltrację Frygów do Azji Mniejszej i jej konsekwencję
upadek. państwa
Hetytów oraz ustalenie dynastii Pelopsa w Grecji. Myresa data 1400 zgadza się
z datą 1410, którą podaje dla starszego Minosa marmurowa
kronika paryjska. Te
ustalenia jednak nie pomagają
nam wiele w zrekonstruowaniu
dziejów Krety
minojskiej przed 1450 r. Dla przypuszczenia,
że w społeczeństwie
minojskim był
matriarchat,
a co najmniej następstwo po kądzieli (matrilinear),
podstawy są bardzo słabe. Opiera się je na analogiach Karów, gdzie dzieci nazywano po matce
nie po ojcu do 4 w. p.n.e., i Likiów, gdzie dzieci nazywano po matce nie po ojcu,
co Herodot (VI 37) uważa częściowo za zwyczaj kreteński, częściowo za karyjski.
W prawie gortyńskim
syn wolnej matki i niewolnika
był wolnym. Achajowie
Iliady i Odyssei wszyscy podają swoje pochodzenie po ojcu z wyjątkiem
dwóch
Epeiotów, których Nestor po matce nazywa 'Moliones'. Faktem jest, że na Krecie
król jako dowódca armii i zastępca Boga wykonywał wielką władzę. Na Krecie
znany był ośmioroczny cykl kalendarzowy,
który pozwalał korelować rok księżycowy i słoneczny. W dalszej części rozdziału autor omawia ekonomie wsi, rośliny
uprawne, pożywienie, polowanie, które na Krecie było bardziej sportem niż zajęciem, hodowlQ, rolnictwo i jego narzędzia, eksport oliwy i wina, rzemiosła zwykłe, jak brązownika, murarza, cieśli, garncarza, producentów
żywności, kupca, żeglarza, wożnic, poganiaczy mułów, rzemiosła luksusowe
jak glyptyka,
malarza
fresków, rzeżbiarza w kości słoniowej, złotnika, wytwórcy
fajansów, wytwórcy
\vaz kamiennych. Związek luksusowego rzemiosła z pałacami królów odzwierciedla
historia o Dedalu i Minosie. Przemysłowe centrum, w którym produkowano
nieluksusowe przedmioty odkryto w Gournii. W metalurgii
wykorzystywano
bogate
miejscowe źródła surowca, z którą łączy się produkcja broni zaczepnej i obronnej.
O społecznej
strukturze
minojskiego
społeczeństwa
mówi architektura
miast.
Pałac Minosa był otoczony mniejszymi
pałacami,
które go naśladują.
Nie ma

644

Sprawozdania

i recenzje

śladów na Krecie tej prymitywnej
dekoracji
miast południowej
Mezopotamii,
nie ma też śladów jakiegoś
systemu
ghetta.
Małe domy biednych
mieszczą
się z tyłu pałaców i bogatych will. Społeczna swoboda płci była duża. Kobiety
chodziły wydekoltowane
i brały udział razem z mężczyznami w społecznych widowiskach,
ubrane w kostium męski występowały
w sporcie jako torreadorzy.
System rządów musiał być teokratyczny,
podobny do egipskiego. Proletariat
nie
miał żadnych praw i był uciskany podatkami.
Pq.yjmuje
się istnienie średniej
klasy i niewolnictwa.
Nie było kast. W okresie póżnominojskim
społeczeństwo
Knossos się mykenizuje
rządzone przez greckich książąt. Skład jego znamy z odczytanych tabliczek pisma linearnego
B: 1. anax - władca, 2. lawagetas - naczelny wódz, 3. teIE:stai - feudalny baron, 4. hierewes - kapłan, 5 - damiowergoi - wieśniacy i rzemieślnicy, 6. douloi - niewolnicy. W doryckiej społeczności
okresu archaicznego
na Krecie w miastach miejsce wodza armii typu lawagetas
zajmował stratagetas.
Nie było króla lub barona. W miastach rządzili urzędnicy
zwani kósmoi lub titai przy współudziale
rady i zgromadzenia
ludu. Muzyka
i tańce były związane z religijnymi
ceremoniami
i świętami.
Klasyczne ludoznawstwo przypisywało
Kreteńczykom
wprowadzenie
do Grecji nome, hymnu solowego do Apollina, paeanu, hymnu chóralnego, hyporchema,
chóralnego śpiewu
i tańca. Znano kościany róg, harfę trójkątną,
siedmiostrunową
lirę, podwójną
fujarkę,
formingę
i sistrum. Minojczycy
uprawiali
boks i akrobacje
na byku.
Znane były deski do gry sumeryjskiego
pochodzenia.
Rozdział 10 (s. 267-299). Zmierzch Knossos i wzrost potęgi Myken. Póżnominojski okres (1550-1400) na Krecie nie ukazuje żadnych oznaków upadku, chociaż Kreta przeżyła w drugiej ćwierci XVI w. p.n.e. wielkie trzęsienie
ziemi.
W pałacu Minosa przeprowadzono
rekonstrukcje,
naprawy
i ulepszenia. Wzniesiono mały pałac z kolumnowym
wejściem
i peristylowym
dziedzińcem,
gdzie
znaleziono wspaniały ryton w kształcie głowy byka wyrzeżbiony w czarnym steatycie ze złoconymi rogami z jedną zachowaną żrenicą z górskiego kryształu, obrzeżonego czerwonym jaspisem. Na południowym
zboczu wzgórza Kephala wzniesiono
za pałacem czteropiętrowy
dom, a między dziedzińcem palacu Minosa i królewską
drogą łączącą przestrzeń teatralną z małym pałacem dom fresków, siedzibq szlachty lub książąt. Dom ten daje obraz w jakim zdumiewającym
stopniu luksus osiągali
ludzie mniejszymi
środkami. Zachowane fragmenty
fresków są doskonałe. Fauna
potraktowana
naturalistycznie
na tle stylizowanej
flory i skał, przedmiot
egzotyczny i egiptyzujący,
technika wykonania
minojska. Do tego okresu należy płaskorzeźbiony fresk przedstawiający
'kapłana-króla'
z portyku pałacu Minosa i wzór
sufitu składający
się z rozet i spiral na niebieskim
tle, nadto freski przedstawiające młodzieńca
niosącego ryton, oficera na czele gwardii i tzw. paryżankę.
Wysoki poziom utrzymuje
ceramika póżnominojska
tak pod wzglqdem wykonania
jak i techniki dekoracyjnej
wzorów jasnych na ciemnym tle i ciemnych na jasnym tle geometrycznych
i roślinnych,
roślinno-zwierzqcych
morskich,
oraz rozmaitości form. Wazy steatytowe
znamy z pałacu w Hagia Triada i z fragmentów
znalezionych
w Knossos. Kulturę
późnominojską
obrazują
też pałace w Nirou
Khani, Pseira, Gournia, Hagia Triada, tholosowy
grób na Kephala w Knossos
i królewski grób świątynny w Knossos. W okresie póżnominojskim
II (1450 r. p.n.e.)
w Knossos miejsce pisma linearnego A zajęło pismo linearne B, co wskazuje, że
i może wielka część Krety środkowe były pod panowaniem
achajskiej
dynastii.
Wielu uczonych przyjmuje
mykeńskie wpływy na Krecie w sztuce. Autor uważa
pojawiające
się nowe cechy w sztuce kreteńskiej
za dalszy rozwój szkoły knossyjs-kiej, może pod obcymi wpływami,
ale nie mykeńskimi.

Sprawozdania

l recenzje

645

Rozdział 11 (s. 300-316). Upadek minojskiej Krety: Mykeńskie imperium. Prawie równoczesne zniszczenie stwierdzono ok. 1400 r. p.n.e. w Knossos, Phaistos,
Hagia Triada w Messara, Tylissos, Amissos, Nirou Khani, Mallia, Pseira, mniejsze
trochę w Palaikastro
i Zakro. Przyczyną katastrofy
było prawdopodobnie
trzęsienie ziemi, wywołane wybuchem wulkanu na Therze. W ciągu XVI w. Achajowie skolonizowali żyzne partie wyspy, a Minojczycy o ile nie dostali się do niewoli
zbiegli w góry, gdzie założyli nowe miasta Axos, Prinias,
Karphi, Vrokastro,
Effendi Kavousi. Achajowie mykeńscy wypierają
ich z handlu z Zachodem już
w XVI w. a od XV w. w handlu z Egiptem i Cyprem. W większości minojskich
centrów odbudowano kaplice domowe. W pałacu w Knossos odbudowano dwa pomieszczenia, a w nich kaplice 'bogini domostwa',
zwaną przez Evansa kaplicą
podwójnych toporów. Sprawia to wrażenie, że ponowne opanowanie nizin Krety
przez Minojczyków zapoczątkowane
zostało przez kapłanów. Te małe kaplice przypominają
najprostszą
formę megaronu
i są poprzednikami
naj prostszej
formy
świątyni czasów klasycznych tzw. templum in antis. Były wyposażone w drobne
figurki bogiń, ale z gliny lub z brązu, nie z fajansu i kości słoniowej, nadto
w wazy kamienne, lampy. Ceramika tego okresu, dzbany puchary, filiżanki, larnaksy i in., zdobiona jest motywami stylu pałacowego okresu poprzedniego. Dostrzegalny już wtedy wpływ Grecji lądowej wzrasta. W luksusowej sztuce okresu
póżnominojskiego trudno odróżnić prace minojskie od mykeńskich. Freski odkryto
w różnych miejscach na lądzie stałym, lecz nigdzie na Krecie, z wyjątkiem fresku
na sarkofagu z Hagia Triada. Okres ten zamyka wędrówka ludów XII w., najazd
Frygów na Azję Mniejszą, a ludów morskich na Egipt, o której pewne świadectwa doszły do nas w żródłach pisanych hetyckich oraz w archeologii.
Rozdział 12. Dorycka kolonizacja,
wpływy orientalne,
powstanie
państw miast. Infiltracja
Dorów na Kretę musiała nastąpić jedną generację po usadowieniu się ich na Peloponezie.
W procesie
hellenizacji
Krety
wielka
ilość
Minojczyków została wchłonięta w nowe państwa jako niewolnicy i poddani, bardziej niezależny element w górach utworzył
nowe osiedla Karphi, Vrokastro,
Kavousi, subminojskie
w charakterze.
Karphi była osadą podobną do Gournia,
małym miastem handlowym. W sanktuarium
znaleziono minojskie statuetki
kultowe 'bogini domostwa' z gliny. Wzdłuż drogi prowadzącej
z Karphi na równinę
Lasithi budowano w tym okresie (1050-950 p.n.e.) małe tholosowe groby. Vrokastro
zbudowane na wzgórzu w sposób minojski. Domy położone wzdłuż ulic z jednej
strony drenowanych
zdradzają w swojej strukturze
megarony, element achaj ski.
W Vronda (Góra grzmotów) Kavousi, może było sanktuarium
kreteńskiego
Zeusa
Velchanosa. W pobliżu odkryto grotę Eilethyi. Ceramikę subminojską
(1075-1025
p.n.e. Furumark,
1020-970
p.n.e. Brock) wydobyto z grobów Erganos, Vrokastro,
Milatos. Kontynuuje ona w kształtach i dekoracjach minojską, lecz już nie jej wysoki poziom. We wczesnogeometrycznych
grobach w Knossos z 970-9'20 r. p.n.e.
obok ceramiki subminojskiej znaleziono importowaną z Aten. Z bronią żelazną idzie
w parze ciałopalenie,
nieznane
w okresie subminojskim,
grzebanie
występuje
jeszcze sporadycznie. Przejście do kultury geometrycznej
autor ilustruje na ceramice i budownictwie Lato, Dreros, Prinias. Lato wzniesione w VIII w. w siodle
górskim ukazuje centrum miasta greckiego, tzw. agorę, w jego naj prymitywniejszej
formie. Jego prytaneion
zdaniem autora można uważać za następcę minojskiego
pałacu, do którego wchodzono po schodach od jego przestrzeni teatralnej. Leżał on
przy trapezoidalnym
placu, gdzie w środku znajdowała się cysterna, a za nią prostokątny budynek, otwarty w stronę placu, gdzie może była stołówka miasta, jak
w tholosie w Atenach. Architekt Lato uświetnił wejście do prytaneionu
dwiema

646

Sprawozdania

wieżami.
735-650

każdego

i

recenzje

Na zakończenie
autor omawia orientalizację
kultury
Krety w latach
p.n.e. oraz rozkwit plastyki doryckiej Krety w VIII i VII w. p.n.e. Do
rozdziału autor podaje obszerną bibliografię przedmiotu.
Zofia

Sture Lagercrantz, African
Methods of Fire-Making.
liensia, X, Upsala 1954, s. XVI + 78, ił. 16, map. 7.

Studia

Gansiniec

Ethnographica

Upsa-

Korzystając
ze wskazówek
i informacji
ponad czterdziestu
światowej
sławy
uczonych oraz z materiałów,
pochodzących
z 22 muzeów etnograficznych
autor
analizuje afrykańskie
metody niecenia ognia. Należy podkreślić, że tytuł dzieła nie
odpowiada w pełni jego zawartości, wykracza ono bowiem zasięgiem daleko poza
Afrykę i właściwie jest to praca o sposobach niecenia ognia na tle metod afrykańskich. Owocem kilkuletnich
badań, w czasie których autor wykorzystał
około
300 pozycji bibliograficznych
(w tym: J. Czekanowskiego l, K. Moszyńskiego 2) jest
praca
w pelnym tego słowa znaczeniu - porównawcza,
przy czym niepoślednią
rolę odgrywają materialy
z terenów skandynawskich.
Autor omawia kolejno: 1) Świder ogniowy w jego najprymitywniejszej
formie
(podkładka
i wrzeciono), występujący
głównie w Indonezji,
Polinezji i Afryce:
2) Świder o położeniu poziomym, najpospolitszy
na terenach
słowiańskich,
wyjątkowo występujący
na kontynencie afrykańskim,
zajętym przez plemię Hova, nie
występującym
w Australii, ale poza tym szeroko rozpowszechniony;
3) świder łukowy, nie znajdujący
szerszego zastosowania
w Afryce jako "rather against the
rules of the game", lecz obejmujący tereny słowiańskie, skandynawskie,
Indonezję,
Azję i półn. Amerykę;
4) świder korzystkowy,
nie znany, poza Madagaskarem,
w Afryce, sporadycznie występujący
w Szwecji, Slawonii i Białorusi, w Azji u Samojedów, Jakutów i Czukczów, stosowany do celów obrzędowych również w Północnej Ameryce i Australii,
lecz nie występujący
w Połudn. Ameryce; 5) piłę
ogniową, nie znaną w dolinie Nilu, a występującą
w Libii, Fezzie, Tunisie, Algerii,
Kongu i Kamerunie, w Europie, Indiach, Indonezji, Malace na Filipinach i Nowej
Gwinei, na Pacyfiku oraz sporadycznie
w Australii;
6) rylec ogniowy, uchodzący
za naj starsze narzędzie do niecenia ognia, znane w Afryce tylko na Madagaskarze, a poza nią w Europie, Indonezji, Polinezji i Australii; 7) pił<:: cięciwową, obcą
Afryce, a znaną w Europie, Indiach, na Bali, Borneo i na Filipinach;
8) pompę
ogniową - fire syringe - produkt cywilizacji europejskiej,
eksportowaną
w różne części świata, obcą Afryce; 9) niecenie ognia przy pomocy stali i kamienia
o światowym zasięgu. Na koniec omawia przemiany kultumwe,
wynikające
z zastosowania zapałek do niecenia ognia.
W rozważaniach
nad typologią afrykańskiego
świdra ogniowego autor dochodzi
do wniosku, że świdry ogniowe na terenie afrykańskim
bardzo szybko zanikają,
a w części zachodniej kontynentu
już niemal zanikły. Znajdują one zastosowanie
sporadycznie
do wzniecania ognia obrzędowego. Na ogół jednak zabiera się ogień
na wyprawy, lub pożycza się go. W nielicznych wypadkach wzniecanie ognia stanowi wyłączną domenę mężczyzn, jak np. u Masajów w Kenii, u Kambów, Isam-

1

dition

J. C z e k a n O W s ki,
Wissenschajt!ic/1e
ErgebniSse der Deutschen
190718. Leipzig
1917. Zob.
też
W głąb Lasów Aruwimi.
Prace

Wrocław
1958, s. 404, ryc. 73 f.
, K. M o s z y ń s k i, Kultura

Ludowa

SLow1an. Kraków

1929. t. I,

Zentrat-Afl'ika
etnologiczne.
s. 236 i nast.

ExpeVI,

t.

Sprawozdaniu

647

i recenzje

bów, lub czarowników. Zdaniem autora świder ogniowy w swojej najprymitywniejszej formie występuje obok form bardziej rozwiniętych
(starożytny
Egipt, między
Zandami, Bagbami, Babuami i i., w połdn. Afryce i na Madagaskarze).
Jego zasięg
wskazuje na archaizm zjawiska, a w stosunku do Madagaskaru
również na jego
wschodnie
pochodzenie.
Godny uwagi jest fakt, że bardziej
rozwinięte
formy
świdra znajdujemy także w Indiach, Indonezji i Połudn. Ameryce. Świder ogniowy poziomy występuje
w dwóch odmianach,
najczęściej
obok siebie, obejmuje
znaczny zasięg i wskazuje na wschodnie pochodzenie.
W rozdziale dającym przegląd historyczny
(Historical
Survey) autor zaznajamia czytelnika z licznymi teoriami (D. Davidson, F. Petric, J. Mc Guire, F. Speiser, H. Bauman, J. Maes, K. Birket-Smith,
H. Freudenthall,
K. Moszyński i in.)
o powstaniu, rozwoju i rozprzestrzenianiu
się różnych typów narzędzi do wzniecania ognia, lecz "nie proponuję - pisze - dyskusji, czy punkt widzenia D. Davidsona, że świder ogniowy mógł rozwinąć się w późnym Pleistocenie na azjatyckiI;n
kontynencie, jest słuszny czy też nie".
Cenny jest materiał
ilustracyjny,
przedstawiający
liczne odmiany
świdrów
ogniowych w czasie eksploatacji
oraz mapy zasięgów narzędzi do niecenia ognia
w Afryce, Indonezji i Polinezji.
African
Methods of Fire-Making
jest niewątpliwie
najcenniejszą
z dotychczas
znanych pozycji do zagadnienia świdra ogniowego i jako taka zasługuje na uwagę
etnologa.
Konrad

Wypych

Dietrich Treide, Die Organisicrung
des indianischen
Lachsfangs im westlichen
NordVeroffentlichungen
des Museums fUr Volkerkunde
zu Leipzig, Heft 14,
Akademie-Verlag,
Berlin J965. s. 170, ilustr. 6, tab!. 3, map 6.

amerika.

Drugą publikacją
przez Julius-Lips-Institut

charakterze
gospodarczo-etnograficznym,
przygotowaną
jest Organizacja indiańskiego
poŁowu Łososia w zachodniej
/lmeryce
Północnej '. Dorzecza Columbii i Sacramento
są najbogatszymi
w ryby
IV zachodniej
Ameryce Północnej obszarami, na których indiańska ludność jeszcze
na przełomie XIX i XX w. w głównej mierze utrzymywała
się z myślistwa, zbieractwa, a przede wszystkim
z rybołówstwa
łososi. Indianie osiadli na obszarze
północnej Ameryki byli typowymi przedstawicielami
pierwotnej
gospodarki
zbieraczo-Iowieckiej
szczególnego typu, który kształtował
sposób życia oraz kulturę
subarktycznych
i umiarkowanych
obszarów Eurazji i Ameryki
Północnej,
a na
niektórych izolowanych obszarach utrzymał się do dziś.
Omawiając
organizację
połowu łososia oraz rolę przodownika,
wybieranego
czasowo, zwanego principaL man, chief, headman u różnych szczepów indiańskich
autor dochodzi do wniosku, że centralne i wschodnie dorzecze Columbii jest zamImiętym obszarem takich połowów, choć i w środkowym
dorzeczu rzeki Snake
i półn.-zach. Kalifornii typ ten występuje.
Ze względu na to, iż sezon połowów
we wschodniej
Columbii trwał znacznie krócej niż w regionach
przybrzeżnych
Pacyfiku, należało nie tylko okres połowów intensywnie
wykorzystać,
lecz także
wyzyskać pozostałe źródla żywności, jak myślistwo
i zbieractwo
dzikich roślin.
Płytkość rzek oraz ukształtowanie
ich zezwalały na stosowanie jazów, tym bardziej,
że na czas połowów w dorzecze ściągały okoliczne szczepy, co zapewniało dostaI

Zoh.

omó\vieni.e

o

pierwszej

pracy:

"Lud",

t.

50, cz.

1, Wrocław

J966, s.

328-329.

648

Sprawozdania

i recenzje

teczną siłę roboczą. Łososie, złowione we wspólnych jazach zostawały równo dzielone pomiędzy wszystkich obecnych, także i nie zatrudnionych
przy wspólnych
łowach. Miejsca połowu były nadto miejscem spotkań i zabaw.
Wspomnieć należy i o tym, że funkcja tzw. przodownika nie ograniczała się
tylko do technicznej
organizacji pracy i podziału połowu, lecz pełnił on nadto
rolę stróża porządku w grupie.
O ile połowy w jazach i zastawach stanowiły wspólną własność, podlegającą
podziałowi, o tyle łososie łowione w sieci, workowate kłonie, wiersze, kosze oraz
włoki, nie podlegały podziałowi.
Tabelaryczne
zestawienia kwalifikacji
i społecznej funkcji przodownika i organizacji
połowowej
o zadaniach
techniczno-organizacyjnych,
autorytecie
przodownika, magiczno-religijnych
zabiegach o zapewnienie polowu u poszczególnych
szczepów, pozwalają stwierdzić przenikanie wpływów kulturowych
i ustalić szlaki
przejściowych migracji.
W części drugiej omawiana jest organizacja połowu przez stałych przewodników wspólnoty
(Anfiihrer
der Gemeinschaft),
wpływowe osoby względnie naczelników rodów w regionach przybrzeżnych
Pacyfiku, w dorzeczach Columbii,
Klamath i Sacramento, w których odbywają się wiosenny i letni lub wczesnojesienne ciągi łososia. I tu podstawę pożywienia stanowiło zbieractwo, łowiectwo
i rybołówstwo. W czasie wiosennego ciągu łososia stosowano sieci, jesienią budowano jazy, lecz tylko w ramach rodziny lub grup spokrewnionych,
a nie na okres
połowów tworzonych
wspólnot. Przodownicy
wspólnot często wystc;powali jako
właściciele
"owner"
przedsiębiorstwa
połowowego.
Tytuł prawny
omawianego
przodownika
obejmował funkcję technicznego kierownika,
nadzór nad podziałem
połowów oraz reprezentację 'grupy na zewnątrz.
W aneksach do pracy autor przedstawia:
1) przegląd etnograficznej literatur~'
omawianego tu obszaru, w której oprócz "przodowników
łososiowych" występują
jeszcze "przodownicy łowcy" (bliżej nieokreśleni), przodownicy w polowaniu na:
zwierzynę płową, bawoły, niedżwiedzie, kozice, antylopy, gryzonie, ptactwo wodne
oraz "przodownicy zbieracze" (roślin jadalnych); 2) wędrówki łososiów i ujmuje
szlaki wędrowne kartograficznie,
omawia i ujmuje graficznie wielkość połowów:
3) wykorzystanie
ciągów łososiów przez indiańskich
rybaków.
Praca D. Treidego jest dalszą próbą ujęcia zagadnień etnograficznych z punktu
widzenia ich znaczenia gospodarczego.
Wysunięcie
zagadnień
gospodarczo-technicznych na plan pierwszy stawia przed etnografem nowe problemy, dotąd nie
zawsze dostatecznie doceniane.
Przedstawiona
w omówionej postaci praca budzi jednak pewne zastrzeżenia
i wątpliwości
w celowość aż tak gospodarczego
ujmowania
lub rozgraniczania
problemów etnograficznych
z pominięciem aspektów tzw. kultury społecznej i duchowej. Wyrażona tu wątpliwość wydaje się tym bardziej uzasadniona, że autor
w innym miejscu 2 problemy te omawia. Nasuwa to myśl o mechanicznym podziale pracy ze szkodą zarówno dla omawianego tematu jak i dla czytelnika a szkoda. Zarówno jedna jak i druga część pracy D. Treidego zasługują na uwagę
ze względu na zebrany bogaty materiał faktograficzny
jak i nowatorski sposób
ujęcia.
Konrad

2

Zob.

"Lud",

t 51, cz. l, Wrocław

1967, s. 214.

Wypych

Sprawozdania

Basil Davidson,
Eddy Werfel

Stara

Afryka

na nowo

649

i recenzje

odkryta.

PIW,

Warszawa

1961. Przekład

"Tematem mojej książki jest historia tej części Afryki, która leży na południe
od Sahary, oraz jej ludności na przestrzeni
półtora tysiąca lat poprzedzających
erę kolonialną. Jej celem jest przedstawić z grubsza, w granicach obecnego stanu
wiedzy, niektóre najważniejsze
cechy życia i cywilizacji
afrykańskiej,
tak aby
można było lepiej się zorientować co do początków i tła historycznego
dzisiejszej
Afryki".
W ten właśnie sposób autor mówi o swojej książce. Praca jego jest wnikliwym
studium o historii części Afryki, opartym o badania, także najnowsze, z zakresu
archeologii i historii. Na kartach książki odżywają ludy i kultury dawno zaginione i zapomniane. Wraz z autorem ze zdumieniem
odkrywamy
prawdę o starej
kulturze
afrykańskiej,
o jej wartościach,
wzlotach
i upadkach.
Do niedawna
sądziliśmy, że w głębi tego kontynentu
żyją plemiona prymitywne,
które ubogie
swe umiejętności przejęły od narodów o wyższej kulturze. Na podstawie naukowych
dowodów autor burzy przekonanie
o prymitywności
Afrykańczyków.
Wyłania się
przed nami obraz plemion, narodów i państw zorganizowanych,
które podlegając
w ciągu wieków wielu najazdom, migracjom i wpływom - potrafiły jednak przekształcić je na swój wyłączny "afrykański
styl", wytwarzając
własne elementy
kulturowe. Dotyczy to zarówno technologii wydobywania
i obróbki żelaza, wcześniej nawet złota, miedzi i cyny, jak również organizacji
handlu, uprawy ziemi,
organizacji społecznej i państwowej,
jak i przejawów kultury w sztuce i religii.
Okazuje się, że to, co mieliśmy za "prymitywne"
- przy głębszej analizie i znajomości rzeczy ujawnia swą wartość kulturową.
Odkrycia archeologiczne
i badania historyczne ostatnich lat obaliły mit o barbarzyństwie
i dzikości Afryki.
Davidson rzeczywiście odkrywa po raz drugi Afrykę. Po jej pierwszym geograficznym odkryciu, jest to odkrycie historyczne.
Autor przyznaje,
że wiele z tych
problemów czeka jeszcze na wyjaśnienie
na drodze dalszych poszukiwań,
wielu
też wyjaśnić już się nie da. Nowe, niezależne państwa afrykańskie
dzisiejszej doby
zaczynają swą historię od nowa. Ale pamiętać trzeba, że te nowe dzieje mają
swoją bogatą
kartę
w przeszłości,
że wyrastają
na gruncie
starej
kultury
i tradycji.
Praca Davidsona opatrzona jest obszerną bibliografią, dotyczącą poszczególnych
rozdziałów, pozwalającą
zapoznać się z materiałem
źródłowym.
Indeks ułatwia
orientację, a liczne ilustracje w tekście dają chociaż częściowy pogląd na to, jak
wiele jeszcze odczytać można ze śladów i pozostałości po ludach, o których zapomnieć nie wolno.
Krystyna
Swierczyńska
EIN JAHRZEHNT

VOLKSKUNDLICHE

FORSCHUNG

IN MECKLENBURG

"Wenn man sich einmal, in einigen Jahrzehnten
vielleicht, mit der Geschichte
del' deutschen Volkskunde unserer Jahre besehaftigen
wird, dann wird man vielleicht auch festellen, daB es sich um eine Bllitezeit der Volkskunde von Mecklenburg gehandelt hat. Nie vorher sind wohl soviele BUcher liber meeklenburgisehe
Volksliberlieferungen
erschienen, von den Bauernhausern
bis zu den Marchen haben
die versehiedensten
Gebiete in den letzten Jahren ihre zum Teil sehr griindlich
erarbeiteten
Darstellungen
gefunden" l. Diese Feststellung
aus berufenem
Munde
1 Leopold
S c h m i d t in: "bsterreichische
1964. S. 309.

Zeitschrift

fUr Volkskunde".

N.S. 18.

650

Sprawozdania

i recenzje

veranlal3t uns, in gedriingter Form eine Dbersicht iiber die wichtigsten Veroffentlichungen der letzten Jahre zur Volkskunde in Mecklenburg zu geben.
In Mecklenburg
war nach dem zweiten Weltkrieg die Situation
fUr einen
Neubeginn
in del' zur Zeit des Nationalsozialismus
schwer kompromittierten
volkskundlichen
Wissenschaft
besonders
gilnstig. Der grol3e mecklenburgische
Volkskundler
R. Wossidlo (1859-1939) 2 hatte dem Regime keine Zugestiindnisse
gemacht, sondern sich auf sein grol3angelegtes folkloristisches und ethnographisches
Sammelwerk konzentriert - mit dem Ziel objektiver Dokumentation. Aus den rund
zwei Millionen handschriftlichen
Notizen seines gewaltigen Zettelarchivs,
das er
hinterliel3 und das die Wirren des Krieges mit geringfiigigen Verlusten iiberstand,
trat den Fortsetzern
seines Werks ein nahezu geschlossenes Bild des Volkslebens
in Mecklenburg
seit der Mitte des 19. Jahrhunderts
entgegen. Hier konnte unmittelbar
angekniipft
werden.
Das geschah
-nachdem
1953 an der Deutschen Akademie der Wissenschaften
zu Berlin ein Institut fiir deutsche Volkskunde (Leitung: W. Steinitz) gebildet und
ihm 1954 eine Wossidlo-Forschungsstelle
in Rostock (Leitung: P. Beckmann, ab
1959 K. Baumgarten)
angegliedert worden war 3 - sowohl durch weitere Forschungen im Terrain aIs au ch durch die systematische
Auswertung
des angehiiuften
Sammelmaterials.
AIs Ziel aller Bemiihungen kristallisierte
sich dabei eine sehr
weitgespannte
Forschungsaufgabe
heraus: die umfassende Untersuchung
und Darstellung der Lebensweise und der kulturellen
Leistungen des werktiitigen Volkes
auf dem Gebiet Norddeutschlands
(in den Grenzen der DDR) wiihrend der letzten
Jahrhunderte.
Dazu konnten im Verlauf eines .Jahrzehnts erste Beitrage vorgelegt·
werden.
Den breitesten
Raum nahmen Forschungen
zur L e b e n s wei s e und Kultur der
ba u e r l i c h e n B e vol ker u n g ein. Diese Arbeiten
konnten
auf
zwei zusammenfassenden
Darstellungen 4 und einer Reihe von Einzeluntersuchungen 5 zur Agrargeschichte
aus der Sicht des Historikers aufbauen und kombinieren
stets die Resultate von Archivauswertung
und Feldforschung G Das bemerkenswerteste Ergebnis bildet eine in Gemeinschaftsarbeit
entstandene agrarethnographisch-volkskundliche
Studie zur bauerlichen
Gesamtsituation
vOl' dem Dreif3igjahrigen

"Vgl.
"Zeitschrift
Geburtstag
S. 3-7.

daiu:
Paul B e c k m a n n: Das Lebenswerk
Richard
WossicLLos. In:
fUr Volkskunde". 56. 1960, S. 1-11. - Wolfgang S t e i n i t z: Zum 100.
Richard
WossidLos. In: "Deutsches Jahrbuch
fiir Volkskunde". 5. 1959.

3 Vgl.
dazu: Doris S t o c k m a n n: Aus der ilrbeit
des Instituts
fiir deutsche
VoLkskunde
an der Deutschen
Akademie
der Wissenschaften
zu BerLin. In: "Demos". 1. 1960, Sp. 114-122. - Dieselbe: Z działaLności Instytutu
Niemieckiej
Etnografii
przy
Niemieckiej
Akademii
Nauk
w Berlinie.
In: "Etnografia
Polska".
4. 1961, S. 385-391.
4 Friedrich
M a g e r: Geschichte
des Bauernt-ums
und der BodenkuLtur
im
Lande
MeckLenburg.
Berlin 1955. Paul S t e i n m a n n: Bauer und Ritter
in
Mecklenburg.
Schwerin 1960.
5 Die
beiden wichtigsten
sind: Gerhard
H e i t z: Fcudales
BauernLegen
i11
MeckLenburg .... In: "Zeitschrift
fiir Geschichtswissenschaft".
8. 1960, S. 1342-1377.Derselbe: Die soziaLi:ikonomische
Struktur
im ri.tterschaftlichen
Bereich
Mcek Lenburgs ... In: "Beitrage zur deutschen Wirtschaftsund Sozialgeschichte des 18. und
19. Jahrhunderts".
Berlin 1962, S. 1-80.
G Karl
B a u m g a l' t e n, Siegfried N e u m a n n, Ulrich B e n t z i e n: Die FeLdforschung
der WossidLo-Forschungsstelle.
In: "Deutsches Jahrbuch
fiir Volkskunde". 8. 1962, S. 4.06-410.

SJJTawozdania

fi51

i recenzje

Krieg 7. Untersucht
sind hier neben den Hiiusern und Wirtschaftsgebauden
der.
Bauern VOl' allem die Feld- und Viehwirtschaft,
die Arbeitsgeriite sowie die okonomische und rechtliche
Lage". Unter den einzelnen Realien der bauerlichen
Lebenswelt galt das grof3te Interesse dem Haus 9, dessen baugeschichtliche
Entwicklung hinsichtlich
der Gefugekonstruktion
10
und Raumaufteilung
seit dem 13.
Jahrhundert
weitgehend erhellt werden konnte, wobei besonders die Forschungen
K. Baumgartens hervorzuheben
sind. Neben einer Reihe von AufsiHzen zur Methodologie der Hausforschung ", zu einzelnen besonders bemerkenswerten
Einzelgebauden 12 und zu regional charakteristischen
Haustypen 13 sind hier VOl' aHem zwei
Bucher zu nennen, die eine erste Uberschau vermitteln ". Die meisten diesel' Arbeiten zeichnen sich durch das Bemuhen aus, das heutige Nebeneinander
des
re zen ten Altbaubestandes
in seinem historischen
Nacheinander
zu erfassen,
die
Abhangigkeit
der Gebaudeentwicklung
von den wechselnden
okonomischen
und
sozialen Gegebenheiten
aufzuzeigen und das Haus nicht nur aIs gebautes, sondern
VOl' allem in seiner Funktion
aIs bewohntes
Gebaude 15 zu begreifen.
Daneben
B a u m g a l' t e n, U. B e n t z i e n: Haf und Wirtschaft
der
Ribnitzer
Berlin 1963.
:: Vgl. dazu ergiinzend auch: U. B e n t z i e n: Pferde und Ochsen als Spann7

K.

Bauern.
vieh

in

del'

mecklenburgischen

Landwirtschaft

Val'

dem

DreijJigjiihrigen

Krieg.

In: "Zeitschrift
fur Agrargeschichte
und Agrarsoziologie".
12. 1964, S. 21-28.
K. B a u m g a l' t e n: Das mecklenburgische
Bauernhaus
um 1600. In: "Die Bauerngesellschaft im Ostseeraum
und im Norden um 1600". Uppsala 1966, S. 231-246.
9 K.
B a u m g a l' t e n: 90 Jahre
mecklenburgische
Bauernhausforschung.
In:
" eue Mecklenburgische
Monatshefte".
2. 1957, S. 11-16.
Derselbe: Probleme
del' Niedersachsenhaus-Forsehung
in. Mecklenburg.
In: "Deutsches
Jahrbuch
fur
Volkskunde". 1. 1955, S. 169-182.
III K.
B a u m g a l' t e n:
Das
Dreistdnderhaus
in
Mecklenbu,rg.
In: "Neue
Mecklenburgische
Monatshefte".
1. 1956, S. 32-36.
- Derselbe: Zur Entwicklung
des Geriistes
im mecklenburgischen
HaUenhaus.
In: "Forschungen
und Fortschritte". 37, 1963, S. 205-211.
II K. B a u m;!, a l' t e n:
Sl.udies of Rural Buildings
in Mecklenburg.
In: "Technology and Culture". 5. 1964, S. 234-240.
Derselbe: Wesen und Aufgabe
der
Gefiigeforschung.
In: "Letopis". Reihe C. 617. 1963/64, S. 256-260. - Derselbe: Zur
Frage einer cthnographischen
Hausforschung
in Deutschland.
In: "Europa et Hungaria". Budapest 1965, S .189-195.
Derselbe: Stratigraphische
Untersuchungen.
ill der deutschen
Hausfor.~chung.
Vortrag auf dem 7. Internationalen
KongreB fUr
Anthropologie
und Ethnologie in Moskau 3.-10.8.1964
(Ms.).
" K. B a u m g a l' t e n: Der Zuckerhut
von Pantow
auf Ri.igen.. In: "Greifswald-Stralsunder
Jahrbuch".
1. 1961, S. 202-215.
Derselbe: Das Bechelsdorfer
Sclwlzenhaus.
In: "Mitteilungen
des Instituts fur Denkmalspflege"
- Arbeitsstelle
Schwerin. 15. 1963, S. :37-47.
J:l AnncJiese
K l' e n z l i n: Probleme
geographischer
Hausformen.forschun.g
gezeigt am Deispiel
cles norddeutsclwn
Einheitshauses.
In: "Wissenschaftliche
Zeitschrift
der Ernst-Moritz-Arndt-Universitat.
Mathematisch-naturwissenschaftliche
Reihe". 4. 1954/55,
S. 629-641.
Christa K u p f e r: Aus der Geschichte
des
Hauernhauses
in Siidwestmecklenburg.
In: "Wissenschaftliche
Zeitschrift del' Humboldt-Universitat.
Gesellschaftsund sprachwissenschaftliche
Reihe". 6. 1956/57,
S. 215-220. - K. B a u m g a l' t e n: Riigens "Zuckerhii.te".
In: "Deutsches Jahrbuch
fur Volkskunde". 5. 1959, S. 74-86.
14 ,Johann
Ulrich F o l k e l' s: Haus und Haf deutscher Bauern. Bd. 3: Mecklenburg. Munster 1%1. - K. B a u m g a l' t e n: Das Bauernhaus
in Mecklenburg.
Berlin 1965.. - Vgl. dazu auch: Derselbe: Das mecklenburgische
Niedersachsenha1Ls
des ausf/ehcnclerl 18. Jahrhunderts.
In: "Wissenschaftliche
Zeitschrift der Universitat Rostock. Geselschafts-und
sprachwissenschaftliche
Reihe". 4. 1954155, S. 199-205.

15

AIs erste Einzelstudien
hierzu: K. B a u m g a l' t e n: Diele und Dreschen in;
H al!enhaus. In: "Zeitschrift
fur Agrargeschichte
und Agrarso-

mecklcn burpischen

652

Sprawozdania

i recenzje

galt - und gilt - die Aufmerksamkeit
den WohnverhiHtnissen
del' landwirtschaftlichen Arbeiter 16, den agraren
Wirtschaftsgebauden,
VOl' allem del' Scheune.
Uber die eine erschopfende,
au ch metbodisch
richtungweise
Monographie
erschien 17, und der Nutzung der liberkommenen
Gebaudesubstanz
in der Gegenwart IB. ZU diesem weitgespannten
Problemkreis
befinden sich mehrere erganzende
Studien im Druck; hingewiesen
sei jedGch nur noch auf ein umfassendes
Kompendium des Bauernhauses
und der bauerlichen
Wohnkultur 19 in Mecklenburg.
das Baumgarten
gegenwartig vorbereitet. - Ais Vorarbeiten
zu einer Darstellung
des Bauernmobels
wurden zwei Aufsatze publiziert, die sowohl charakteristische
StUcke beschreiben ais auch einen ersten historischen AbriI3 der Entwicklung der
bauerlichen
Moblierung
geben 20. Flir die bauerliche
Tracht
existierten
diese
Vorarbeiten
bereits, so daI3 sie zu einer Monographie
kompiliert
werden konnten 21. - Auch libel' das bauerliche Arbeitsgerat
wurden erste Dbersichten erarbeitet, die im wesentlichen eine Beschreibung der vorhandenen lVIuseumsexponate und
Hinweise auf den frUheren Gebrauch diesel' StUcke geben 22. Weit fortgeschritten
sind die Untersuchungen
libel' die Hauptbodenbearbeitungsinstrumente
Haken und
Pflug, die in Dberwindung
einer isoliert geratetypologischen
Betrachtungsweise
im
Zusammenhang
mit den wirtschaftsund sozialgeschichtlichen
Gegebenheiten
erforscht werden. wobei unter Auswertung
del' Ergebnisse aller in Frage kommenden Fachdisziplinen
(Archaologie, Geographie, Geschichte, AgrarOkonomie. Ethnographie usw.) neben den Geraten die Menschen, die diese Gerate produzierten
und
mit ihnen arbeiteten. im Mittelpunkt
der Betrachtung
stehen. Nach mehreren Einzelstudien,
die sich geographisch
auf einen Teil des Untersuchungsgebiets
beschranken 23 oder sachlich nul' Teilaspekte in den Vordergrund
rucken 2" wird von
ziologie". 13. 1965. S. 28-34. - Derselbe: Erntefest
und HaUenhaus
in MeckLenburg. In: "Zeitschrift
fUr Volkskunde". 61. 1965, S. 74-85.
16 K. B a u m g a l' t e n: Die iHteren
Landarbeiterkaten
in MeckLenburg.
Vortrag
auf dem Deutschen VolkskundekongreI3
in Marburg 26.-30.4.1965 (Ms.).
17 K.
B a u m g a l' t e n: Zimmermannswerk
in MeckLenburg.
Die
Scheune.
Berlin 1961.
18 K. B a u m g a l' t e n:
Zur
Frage der Bewahrung
liindLicher
Jlltbauformen
in der DDR. In: "Arbeitskreis
fiir deutsche Hausforschung".
Bericht uber die
Tagung in Heppenheim vom 26.-30.8.1959 (1960), S. 148-151. - Derselbe: Nur ein
alter Katen. "In "Alte Bauten im neuen Dorf". Teil 1. Berlin 1963, S. 9-19.
19 Vgl. aIs ersten
Beitrag hierzu: K. B a u m g a l' t e n: Die Tischordnung
im
aUen meckLenburgischen
Bauernhaus.
In: "Deutsches Jahrbuch
fUr Volkskunde".
11. 1965, S. 5-15.
20 Walter
B o l' C h e l' s: Das Bauern- und FischermóbeL auf Hiddensee. Ummanz,
dem Darj3 und Monchgut.
In: "Greifswald-Stralsunder
Jahrbuch".
1. 1961, S. 184-201.
S. N e u m a n n: Lade und Koffer
im biiuer[ichen
MobHiar WestmeckLenburgs. In: "Deutsches Jahrbuch
fur Volkskunde". 11. 1965. S. 123-136.
21 Hans
Heinrich
L e o p o l d i: MeckLenburgische
Volkstrachten.
Teil
I:
"Bauerntrachten".
Leipzig 1957.
22 Rudolf
W e i n h o l d: Biiuer[iches
Arbeitsgeriit
in den Museen MeckLenburgs.
In: "Deutsches Jahrbuch fUr Volkskunde".
5. 1959, S. 87-108.
(Ralf Wen d t):
BauernkuLtur
in Mecklenburg.
Bd. 1: "Das Arbeitsgerat".
(Schwerin 1963). - Vgl.
auch: Hans Friedrich R o s e n f e l d: Urtiimliche
Holzbearbeitung
nach Wort, Sache und Brauchtum
diesseits und jenseits
der Ostsee. In: "Deutsches Jahrbuch
fiir Volkskunde".
2. 1956, S. 147--178.
23 U. B e n t z i e n: Der Pflug
auf der Insel Rugen. In: "Greifswald-Stralsunder
Jahrbuch".
3. 1963, S. 203-223. Derselbe: Von aLten PfLiigen und Haken in der
Uckermark.
In: "Heimatkalender
fUr den Kreis Prenzlau". 9. 1966. S. 119-123.
24 U.
B e n t z i e n: TraditioneLle
und moderne
Pflugtypen
in NorddeutschLand
im 19. Jahrhundert.
Vortrag auf dem 7. Internationalen
KongreI3 fiir Anthropologie und Ethnologie in Moskau 3.-10. 8. 1964 (Ms.). - Derselbe: Landmaschinentech-

Sprawozdania

fio3

i 1'ecenzje

Bentzien gegenwartig
eine umfassende
Monographie
darliber
abgeschlossen.
Seine Forschungen beziehen in starkern Malle neben dem Bauern den Landarbeiter
mit ein"" und vermittelten
dabei auch zum ersten Mal einen Eindruck von den
Veranderungen,
die in den letZJten hundert Jahren die Technik in del' landlichen
Lebenswelt hervor,rief "G.
Ahnlich vielseitig
und intensiv
wiederum
basierend
auf ausgedehnten
Erhebungen
im Terrain 27 waren die Forschungen
zur L e b e n s we l t d e l'
K li s t e n b e v Cil k e l' u n g.
Auch
hier
ist aIs wichtigstes
Ergebnis
ein in
Kollektivarbeit
entstandenes
Buch zu nennen, das eine geschlossene
Darstellung
del' Genossenschaftsfischerei
auf del' Insel Rtigen gibt ~g. Behandelt werden namentlich die Entwicklung
und Struktur del' Fischerdorfer,
die Organisation
und Funktion del' Kommtinen sowie die Gerate: die Netze und Boote und deren Handhabung.
Von den Autoren hat sich R. Peesch VOl' allem mit dem Problem der Fangtechniken und ihrer Tradierung
beschaftigt 29, wobei er interessante
kulturelle
Wechselbeziehungen im stidlichen Ostseeraum nachweisen konnte 30, wahrend W. Rudolph
besonders die Formen und die Entwicklung des Fischerbootes 31 und seiner Bemannung:l~ untersucht
hat. Neben dem Fischer gelten seine Forschungen
auch dem
U.

nik in Mecklenburg.
In: "Jahrbuch
fUr Wirtschaftsgeschichte".
1965. Teil III,
S. 54-81.
Derselbe: Die Ochsenhiike'r.
In: "Letopis". Reihe C. 6/7. 1963/64,
S. 256-260. - Derselbe: Der Riiker. In: "Deutsches Jahrbuch
f tir Volkskunde".
11. 1965, S. 16-34.
lS U. B e n t z i e n:
Die mecklenburgischen
"Drescher"
und die Einfii.hrung
des
Maschinendrusches.
In: "Deutsches
Jahrbuch
fUr Volkskunde".
10. 1964, S. 25-42. - Vgl. auch Anm 24.
"" U. B e n t z i e n: Das Eindringen
der Technik in die Lebenswelt
der mecklenburgischen Landbevolkerung.
Diss. (Ms.) Berlin 1961.
~7 Reinhard
P e e s c h: Die Inventarisationsarbeiten
des Instituts
fiir deutsche
Volkskunde
der Deutschen Akademie
der Wissenschaften
zu Berlin
auf dem Gebiete der materiellen
Kultur.
In: ,,4. Arbeitstagung
tiber Fragen des Atlas der
deutschen Volkskunde".
Bonn 1964, S. 140-148. Derselbe: Die volkskundliehe
Inventarisatioll
der
Fischereigeriite
und
der
Fischerboote
an der
deutschen
O.~tseekiiste. In: •.Lud". 49. 1965, S. 55-64.
~" R. P e e s c h: Die Fischerkommiinen
auf Riigen und Riddensee.
Mit einem

Beitrag tiber die Boote der Gewasser um Rligen von Wolfgang R u d o l p h und
einem Beitrag libel' die Hausmarken
auf Hiddensee
von Karl E b b i n g h a u s.
Berlin 1961.
2" Vgl. R. P e e s c h: Matschop.
In: "Letopis". Reihe C. 6/7. 1963/64, S. 209-215.
Derselbe: Ein altslawisches
Relikt
der materiellen
Kultur
im Gebiet
zwischen
El.be twd
Ode7·. In: "Deutsches
Jahrbuch
f tir Volkskunde".
11. 1965,
S. 137-155. - Derselbe: ZUT Tradierung
von Geriit und Arbeitserfahrung.
Vortrag auf dem Deutschen Volkskundekongrel3
in Marburg 26.-30. 4. 1965 (Ms.).
:!lI R. P e e s c h:
Kulturstromungen
in den Kiistenzonen
der siidlichen
Ostsee.
In: ..Deutsches Jahrbuch fUr Volkskunde". 8. 1962, S. 3-29.
:lI W.
R u d o l p h: Eine Obergangsform
vom Einbaum
zum Plankenboot
an
der deutschcn
Ostseekiiste.
In: "Deutsches
Jahrbuch
f tir Volkskunde".
8. 1962.
S. 30-52. - Derselbe: Die Obergangsformen
zwischen Einbaum
und Plankenboot
an der s'iidlichen
Ostseekiiste.
Diss. (Ms.) Berlin 1965. Vgl. auch: Derselbe:
Sydsvenska
biittyper
i Pommern
och pa Riigen.
In: "Blekingeboken".
37. 1959.
S. 56-68. - Derselbe: De pommerske aledrivkvaser
og deres betydning
for Danmark. In: "Handelsog S0fartsmuseets
arbog". 20. 19tH, S. 49-89.
Derselbe:
Konieczność

In: "Materiały

prowadzenia

dalszych

badań

nad

lodziami

na

Zalewie

Odrzańskim.

Zachodnio-Pomorskie".
8. 1962, S. 335-346. - Derselbe: Die Boote
vom Garder und Leba-See. In: "Greifswald-Stralsunder
Jahrbuch".
3. 1963, S. 225-234, auch in: "Zeszyty etnograficzne
Muzeum Kultury i Sztuki ludowej". 2. 1961,
S. 53-62. Vgl. auch Anm. 28.

Sprawozdania

i recenzje

Schiffer und dem Bootsbauer.
Eine Monographie
uber die rugische Schiffahrt
vermittelt
ein plastisches BUd des Lebens und der Arbeit beider Berufsgruppen
wahrend
der letzten Jahrhunderte
33,
und mehrere Aufsatze behandeln
einzelne
Abschnitte
der Schiffahrts- 34 und Schiffbaugeschichte
35
sowie charakteristische
Schiffstypen 36. Kennzeichnend
auch fur die meisten dieser Untersuchungen
ist
wieder die ausgesprochen
volkskundliche
Fragestellung,
die hinter den greifbaren
materiellen
Gegebenheiten
stets den Menschen sieht :17. Ein Handbuch der volkstiimlichen Boote in Norddeutschland
befindet sich in Vorbereitung.
Fur die wichtige Erforschung
der h a n d w e r k l i c h e n B e r u f s g r u p p e n
auBer der des Fischers ist kennzeichnend,
daB bisher vornehmlich
die
technische
Seite ihrer Arbeit behandelt
wurde: die des Bootsbauers
bei Untersuchungen uber Boote 3H, die des Zimmermanns -bei Studien zur landlichen Volksarchi tektur 39, die des Tischlers bei Erhebungen
zum Mobe140, die des Stellmachers
und Schmieds im Zusammenhang
mit der agraren
Gerateforschung 'l. In allen
diesen Fallen waren die Realien und nicht die Berufsgruppen
Ausgangspunkt
der
Untersuchung.
Aber au ch die er sten Studien zu einzelnen Handwerksberufen
wie
dem des Leinewebers 42, Papiermachers 43 oder Mullers 44 beschaftigen
sich starker
mit dem Werk aIs mit den Produzenten 45. Hier harrt noch ein weites Arbeitsfeld
der Bearbeitung 4H.

W. R u d o l p h: Altere EntwickLungsstufen
der ilrbeitsgeseUung
auf kleinell
In: "Deutsches Jahrbuch fur Volkskunde". 11. 1965, S. 229-244.
33 W. R u d o l p h: Die InseL der
Schiffer.
Rostock 1962.
34 W. R u d o l p h: Die
Anfange
der Wndlichen
Frachtschiffahrt
auf der InseL
Riigen. In: "Hansische
Studien". Berlin 1961, S. 322-331.
Derselbe: 100 Jahre
rugenscher Baderdampfschiffahrt.
In: "Neue Mecldenburgische
Monatshefte". 2. 1957,
32

Fischerbooten.

S.

238-245.

35 W.
R u d o l p h:
"Greifswald-Stralsunder

Rugenscher

Jahrbuch".

Schiffbau
auf
der
Werft
zu Seedorf.
In:
2. 1962, S. 257-272.
Derselbe: Zur GeGreifswaLd
und AnkLam.
In: Ebenda L 1961,

schichte
des Eisenschiffbaues
in
S. 66-75.
36 W.
R u d o l p h: Die Schiffstypen
der
Gewassern
der InseL Rugen. In: "Deutsches
S. 129-154.

Wnd!ichen

Jahrbuch

Frachtschiffahrt

fur

Volkskunde".

in den
4. 1958,

Margarete
R a s s o w: Fischersprache
und Branchium
im
dem Darj3 und der unteren
Od er. Berlin 1958.
38 Vgl. Anm. 31, 33, 35 und 36.
3" Vgl. Anm. 10-14 und 17.
40 Vgl. Anm. 20
41 Vgl. Anm.
22-26.
42 Thea
R e i c h a r d t: Das Werk der Leineweber
in MeckLenburg
und Vorpommern
im 18. und 19. Jahrhundert.
Diss. (Ms.) Berlin 1965. - Rudolf Stundl:
Fischerteppiche.
In: "Neue Mecklenburgische
Monatshefte".
2. 1957, S. 104-109.
43 Alfred
E b e r l e i n: Papier, Papiermacher,
PapiermiihLen
in. MeckLenburg.
37

Lande

Vgl. dazu ferner:
zwischen

In: "Wissenschaftliche
Zeitschrift
der Universitat
Rostock. Gesellschaftsund
sprachwissenschaftJiche
Reihe". 7. 1957/58, S. 11-25.
44 Hans
B e l t z: WindmuhLen in MeckLenburg. In: "Natur und Heimat". 1953,
S. 202-205.
Dagegen vgl.: Irmgard R e h f e l d: Sprache und voLkskundLiche
Geltung des Wasser- und WindmuHers
im ehemaligen Pommern. Diss. (Ms.) Greifswald 1960.
45 Lediglich
um einen Bildband, der zudem am Titel vorbeigeht,
handelt es
sich bei: Ernst S e h a f e r: MeckLenburg un.d sein Handwerk.
Berlin 1963.
46 Vgl. auch
R. P e e s c h: Das Dorfhandwerk
in Schwedisch-Vorpommern
gegen
Ende des 17. Jahrhunderts.
In: "Die Bauerngesellschaft
im Ostseeraum
und im
Norden um 1600". Uppsala 1966, S. 199-208.

Sprawozdania

i recenzje

655

Das gilt auch fur die B r a u c h f o r s c h u n g. Am besten untersucht
ist das
Arbeitsbrauchtum
der Fischer 47 und der Bauern und Landarbeiter
bei der Feldbestellung 4". Das hausliche Brauchtum des Bauern im Alltag und beim Erntefest
hat von Seiten der Hausforschung erste Darstelluńgen gefunden 49. Weitere Studien
beschaftigen sich mit Brauchen zu Fastnacht und Pfingsten 50; aber bis zu einer
historisch fundierten, sozial gegliederten Ubersicht tiber das Brauchtum in Mecklenburg - unter Verwertung iilterer Forschungsergebnisse
51 ist es noch weit.
Am unmittelbarsten
an das Lebenswerk
Wossidlos kniipfte die E r z ii h If o r s c h u n g an. Dabei gin g es einmal darum, die zusammengetragenen
Schatze
an Erzahlgut durch eine Publikation der bffentlichkeit
zuganglich zu machen, zum
anderen um die Erhellung des sozialen Gehalts und der sozialen Funktion der
ErzahlUberlieferung.
Die grofite Aufmerksamkeit
galt der Sage. Fur sie liegt mit
uber 30000 Aufzeichnungen
das reichhaltigste
Material vor, aus dem mehrere
Sammlungen vorwiegend popularen Charakters 52 und eine Edition des sozialkritischen Sagenguts .1:1 erschienen sind. Diese Sozialkritik in der mecklenburgischen
Sage ist namentlich von G. Burde-Schneidewind
sehr grundlich erforscht worder;,
wobei sie zu aufschluJ3reichen
Ergebnissen
uber die Sage aIs QueUe fur das
Geschichtsbild des Volkes 54 und aIs volkstumliches Medium fi.ir eine weltanschauliche Stellungnahme'"
gekommen ist. Ferner liegen Aufsatze uber den Sagenkreis
Vgl. Anm. 28-30, 32 und 37.
Vgl. Anm. 23-24.
4" Vgl. Anm. 15 und 19.
•W Walter
I h r k e: MeckLcnburgische
Fastnachtsbrauche.
In: "Deutsches Jahrbuch fUr Volkskunde".
6. 1960, S. 453-465.
Derselbe:
Pfingstbriiuche
der
mccklcnburgischen
Hirten.
In: "Neue Mecklenburgische
Monatshefte".
1. 1956,
S. 82-84. - Vgl. auch: Fritz A d l e r: Alte Verlobungsund Hochzeitsbriiuche
in
pommerschen
Stiidten.
In: "Baltische Studien". N. F. 43. 1955, S. 47-64.
51 Z. B. Richard
Wo s s i d l o: Altmecklenburgische
Sitten
tmd Brauche.
In:
"Mecklenburg". Wismar 1925, S. 197-219.
52 Otto Kro
p l i n: Hundert Sagen aus Wismar und seiner Umgebung, Wismar
1956. Heinrich Alexander S t o 11, Klaus H a 11 a c z: Vom Riiuber Viting
und
andere Sagen aus Mecklenburg
und dem Spreewald.
Berlin 1956. - Hans V i c k:
Sagen und Erziihlungen
aus Boizenburg.
Hagenow 1956. - Derselbe: Sagen und
volkskundliche
Uberlieferungen
aus dem Kreise Hagenow.
Schwerin 1959. - Albert B u r k h a r d t: Sagen und Miirchen der Insel Rugen. Berlin 1957. - Derselbe: Vineta. Sagen und Miirchen vom Ostseestrand. Rostock 1965.
O:J R. W o s s i d l o, Gisela
S c h n e i d e w i n d: Herr und Knecht.
llntifeudale
Sagen aus Mecklenburg.
Berlin 1960.
'4 G. S c h n e i d e w i n d:
Ein historisches
Ereignis
des 17. Jahrhunderts
in
Mecklenburg
und seine Vberlieferung
in der Volkssage. In: "Internationaler
Kongrel3 der Volkserzahlungsforscher
in Kiel und Kopenhagen
(1959)". Berlin 1961,
S. 378-384. - Dieselbe: Zu einigen antifeudalen
Sagentypen.
In: "Deutsches Jahrbuch fUr Volkskunde". 8. 1962, S. 159-165. - Dieselbe: Die Volkssage aIs historisehe Quclle. Vortrag auf dem 7. Internationalen
KongreJ3 fUr Anthropologie
und
Ethnologie in Moskau 3.-10.8.1964
(Ms.). Vgl. auch. Paul B e c k m a n n:
Mecklenburgische
Rechtssteine in der Vberlieferung
des Volkes. In: "Wissenschaftliche Zeitschrift der Universitiit Rostock. Gesellschaftsund sprachwissenschaftliche
Reihe". 5. 1955/56, S. 135-141. - Arno S c h m i d t: Der Mordstein
von Pasewalk.
In: "Greifswald-Stralsunder
Jahrbuch".
3. 1963, S. 135-140.
55 G. S c h n e i d e w i n d: Der
Sagenkreis
um den meeklenburgischen
Gutsherrn Georg Haberland.
In: "Deutsches Jahrbuch fUr Volkskunde". 5. 1959, S. 8-43.
Dieselbe: Die Volkserziihlung
bei Fritz
Reuter. In: Fritz R e u t e r, Eine
Festschrift
zum 150, Geburtstag.
Rostock 1960, S. 156'-:170. - Aus den Forschungen G. Schneidewinds
schopfen die Studien: Charlotte H i r s c h: Die Volkssage
aIs llusdruck
der Sozialkritik
der mecklenburgischen
Landbevolkerung.
Diss. (Ms.)
Berlin 1960. - Dieselbe: Sozialkritik
in der mecklenburgischen
und pommerschen
Volkssage des 19. Jahrhunderts.
In: "Lud". 49. 1965, S. 9-19.
47
4"

656

Sprawozdania

i recenzje

um das slawische Kultzentrum
Rethra 56 und Uber ProbIerne des Sagenstils 57 VOl'.
Gegenwartig wird im Rahmen der Arbeiten flir einen europaischen
Sagenkatalog
eine Bestandsaufnahme
des mecklenburgischen
Sagenguts durchgeflihrt 5B. - Durch
die Herausgabe
einer Auswahl 'der von Wossidlo gesammelten Marchen 59 konnte
eine region ale LUcke im BUd der deutschen
MarchenUberlieferung
geschlossen
werden. Und die von S. Neumann publizierten
BUcher und Einzelstudien
tiber
den Schwank
geben eine umfassende
Ubersicht
tiber den Stoffreichtum
des
Schwankguts
in Mecklenburg
und ordnen es zu Themenkreisen GO, analysieren
seine soziale Aussage und stellen sein Leben in del' Erzahltradition
dar 61, wobei
den Schwanken unter dem Erzahlgut der Gegenwart G2 besondere Aufmerksamkeit
gilt. Die Sammlung und Untersuchung
des lebendigen Erzahlguts beschrankt sich
jedoch nicht auf die klassischen Gattungen 63, sondern bezieht auch die Alltagserzahlung mit ein G4. tiber das Sprichwort in del' sprachlichen
Volksilberlieferung
Mecklenburgs 65 ist eine groBere Arbeit im Entstehen.
Durch diese Forschungen
hat Mecklenburg
seinen Platz aIs neben Schleswig-Holstein
besterforschte
deutsche Erzahlgutlandschaft,
den es dem Wirken Wossidlos verdankte, bis heute behalten. Abel' gerade diese gilnstige Forschungslage
hat andererseits
erkennen
lassen, wie wenig die traditionelle
Erzahlforschung
das Phanomen Volkserzahlung
wirklich ausgeleuchtet
hat, so daB selbst hier noch viel zu tun bleibt.
Uber die beliebtesten
Stoffe und Melodien des mecklenburgischen
Vol k s-

56 Paul
B e c k m a n n: Die Rethra-Sagen
in Mecklenburg.
In: "Deutsches Jahrbuch flir Volkskunde". 5. 1959, S. 44-73.
57 P. B e c k m a n n:
Sprachliches
in mecklenburgischen
Sagen. In: "Wissenschaftliche
Zeitschrift
der Universitat
Rostock. Gesellschaftsund sprachwissenschaftliche Reihe". 7. 1957/58, S. 81-85.
58 Vgl. dazu:
Gisela B u l' d e - S c h n e i d e w i n d: 2ur Katalogisierung
historischer Volkssagen.
In: "Acta Ethnographica".
13. 1964, S. 27-41.
59 R. W o s s i d lo,
P. B e c k m a n n: Kreuzbube
Knud
und andere mecklenburgische Marchen.
Berlin 1955. - R. Wo s s i d l o, Gottfried H e n /3e n: Mecklenburger erzahlen Marchen,
Schwanke
und Schnurren.
Berlin 1957.
60 R. Wo s s i d l o, S. N e u m a n n:
Volksschwanke
aus Mecklenburg.
Berlin
1963, 3. erganzte Aufl. 1965. Ein 2. Bd. im Druck.)
Gl S.
N e u m a n n: Soziale Konf[ikte
im mecklenburgischen
Volksschwank.
Diss. (Ms.) Berlin 1961. Derselbe: Der mecklenburgische
Volksschwank.
Berlin 1964.
G2 S.
N e u m a n n: Schwank
und Witz.
In: "Letopis". Reihe C. 617. 1963/64,
S. 328-335.
Ders·elbe: Die doppelten Prugel (AT 791). In: Marchen del' europaischen Volker". Bd. 5. MUnster 1964, S. 167-171.
63 S. N e u m a n n:
ALtiiberlieferte
Erzahlstoffe
im mecklenburgischen
Al.ltag
der Gegenwart.
In: "Die Freundesgabe".
1963. Heft 1, S. 39-44.
Vgl. auch:
U. B e n t z i e n: Elemente der modernen Technik in der mecklenburgischen
Volksdichtung.
In: "Wissenschaftliche
Zeitschrift der Universitat Rostock. Gesellschaftsund sprachwissenschaftliche
Reihe". 12. 1963, S. 669-682.
64 S.
N e u m a n n: Die heutige Erzahliiberlieferung
und folkloristischc
Sammelarbeit
in Deutschland.
Vortrag auf dem 7. Internationalen
Kongre/3 flir Anthropologie und Ethnologie in Moskau 3.-10.8.1964 (Ms.). - Derselbe: Arbeitserinncrungen als ErzahlinhaLt.
In: "Deutsches Jahrbuch fiir Yolks Kunde". 12. 1966, S. 177-

-190.

Ansatze bei: W. I h l' k e: Wie sich der mecklenburgische
Volksmund
tiber die
geseLlschaftliche
Spannung aujjert. In: "Wissenschaftliche
Annalen". 5. 1956.
Beiheft S. 140-148.
S. N e u m a n n: John Brinckman
und das mecklenburgische Sprichwort.
In: "Festschrift
zum 150. Geburtstag
von John Brinckman".
Giistrow 1964, S. 21-25.
G5

fruhere

Sprawozdania

i recenzje

657

l i e d s gibt eine kleine, aber umsichtig zusammengestellte
Sammlung Auskunft 66.
Daneben entstanden drei Studien zu einzelnen Liedern, die fruchtbare Ansatzpunkte
fUr weitere Untersuchungen
zur Liedgeschichte und zum Volksgesang aufzeigen 67.
Ein welterer Aufsatz befaI3t sich mit der bislang vernachliissigten
musikalischen
Seite der Volkstiinze, bei denen kriiftig mitgesungen wurde 68.
Dber die Vol k s s p r a c h e Mecklenburgs wurde die erste giiltige geschichtliche Darstellung erarbeitet 69. Die Mundart ist auch heute noch so lebendig, daI3
ihr Gebrauch und ihre Anpassungsfiihigkeit
an die Ausdrucksbediirfnisse
der
Gegenwart zu interessanten
Untersuchungen
angeregt haben 70. Das von H. Teuchert herausgegebene
mecklenburgische
Mundart-Worterbuch
gibt nicht nur eine
Dbersicht Uber den lexikalischen
Bestand, sondern verspricht nach seiner Fertigstellung
gleichzeitig
ein verliiI3liches Nachschlagewerk
auch zur Volkskunde
Mecklenburgs zu werden, denn es ist in vorbildlicher Weise bemUht, in der Volkssprache zugleich das Volkstum zu erfassen 71.
Diese Dbersicht zeigt die Vielseitigkeit
der volkskundlichen
Forschungen
in
Mecklenburg wiihrend des letzten Jahrzehnts 72, die zu dem eingangs zitierten

Hans E r d m a n n: VoLksLieder aus MeckLenburg.
Schwerin 1960.
U. B e n t z i e n: Das Riigianische
WolfsLied.
In: "Wissenschaftliche
Zeitschrift der Universitiit Rostock. Gesellschaftsund sprachwissenschaftliche
Reihe".
7. 1957/58, S. 58-68. - Derselbe: "Von StraLsund, seggt he, nah OHfiihr,
seggt
he ... " Zur Geschichte
eines VoLksLiedes. In: "Greifswald-Stralsunder
Jahrbuch".
2. 1962, S. 273~280. Renate W i n t e r: Ein cines StraLsunderWachtLied.
In:
Ebenda 3. 1963, S. 141-152.
(i3 H.
E r d m a n n: Zur musikaLischen
Praxis
des meckLenburgischen
VoLkstanzes. In: "Deutsches Jahrbuch
fUr Volkskunde". 2. 1956, S. 212-225.
69 Hermann
T e u c h e r t: Entwurf
einer meckLenburgischen
Sprachgeschichte.
In: "Wissenschaftliche
Zeitschrift
der Universitiit
Rostock. Gesellschaftsund
sprachwissenschaftliche
Reihe". 7. 1957/58, S. 197-202. - Derselbe: Beitriige
zur
Geschichte
der meckLenburgischen
Mundart.
In: "Jahrbuch
des Vereins fUr niederdeutsche Sprachforschung".
82. 1959, S. 207-236.
70 Hans
Joachim G e r n e n t z: Niederdeutsch
gestern
und heute.
Berlin
1964. - U. B e n t z i e n: Warter der modernen Technik in der meckLenburgischen
Mundart.
In: "Jahrbuch
des Vereins fUr niederdeutsche
Sprachforschung".
87.
1964, S. 87-106.
71 R. Wo s s i d l o, H. T e u c h e r t: MeckLenburgisches
Warterbuch.
Bd. 1-4.
Berlin/NeumUnster
1942-1965.
72 In
der Zeit zwischen Niederschrift
und Veroffentlichung
dieses Berichts
sind noch die folgenden, in den voraufgehenden·
Anmerkunden
nicht genannten
Arbeiten
erschienen:
Volksarchitektur:
K. B a u m g a r t e n: Der Ummanzer
Bauernhof
des 17. Jahrhunderts.
In: "Greisfwald-Stralsunder
Jahrbuch".
5. 1965,
S. 279-300. Derselbe:
MeckLenburg-vorpommersche
Durchgangshiiuser
des
18. Jahrhunderts.
In: ,,75 Jahre Museum fUr Volkskunde zu Berlin". Berlin (1966),
S. 123-133. - Derselbe: Das Bauernhaus
im Rostocker Raum. In: "Der Rostocker
Raum, die Stadt Rostock und ihr Hafen". Leipzig 1966, S. 239-256. - Derselbe:
Tradierung
im Werk des meckLenburgischen
Zimmermanns.
In: "Deutsches Jahrbuch fUr Volkskunde. 12. 1966, S. 365-367. - Landwirtschaft:
R. W i n t er: Zur
biiuerLichen
Butterbereitung
im ehemaLigen Pommern.
In: Ebenda S. 312-333. Fischerei: R. P e e s c h: Das Geriit in der ArbeitsweLt
des Fischers.
In: Ebenda
S. 26-36. - Derselbe: Die KniittstOcke
von Bergen auf Rugen. In: ,,75 Jahre Museum fUr Volkskunde zu Berlin". Berlin (1966) S. 113-116. W. R u d o l p h:
Handbuch
der voLkstiimLichen
Boote im astLichen NiederdeutschLand.
Berlin 1966. Handwerk: Kiithe R i e c k: Das GiirtLerhandwerk
in StraLsund.
In: "Greifswald-Stralsunder
Jahrbuch".
6. 1966, S. 163-205. - Brauchtum:
K. B a u m g a r t e n:
NachbarschaftshiLfe
beim WndLichen
Hausbau
in MeckLenburg.ln:
"Deutsches
Jahrbuch fUr Volksunde". 13. 1967, S. 16-26. - Volksdichtung:
S. N e u m a n n:
Ryszard WossidLo a badania Literatury
Ludowej w Niemczech.
In: "Literatura
Lu-'(i(i

67

20 -

Lud,

t. 51, cz. II, 1968

658

Sprawozdania

i recenzje

Urteil gefiihrt haben. Dabei war jedoch gleichzeitig
auf die noch bestehenden
Liicken in der Forschung hinzuweisen,
die es imf absehbare Zeit nicht zulassen,
die Ergebnisse der Einzeluntersuchungen
auf den verschiedenen
Gebieten zu einer
umfassenden
Volkskunde
von Mecklenburg
zusammenzufassen.
Siegfried

Neumann

dowa". 10. 1966, S. 27-35. - Derselbe: Das Sagwort in Mecklenburg
um die Mitte
des 19. Jahrhunderts
im SpiegeL der Mundartdichtungen
Reuters und Brinckmans.
In: "Deutsches Jahrbuch
fUr Volkskunde".
12. 1966, S. 49-66. G. B u r d e- S c h n e i d e w i n d: Ergebnisse
der Zusammenarbeit
tschechoslowakischer
und
deutscher
FoLkLoristen
atLf dem
Gebiet
der SagenkataLogisicrung.
In: Ebenda
S. 76-78.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.