ace08abcf15de70284424cf58b7840d2.pdf

Media

Part of Recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 1962 t.6

extracted text
R

E

SOWIETSKAJA

C

E

ETNOGRAFIJA,

N

Z

J

E

1960

P r z y s t ę p u j ą c do o m ó w i e n i a kolejnego rocznika czasopisma „Sowietskaja Etnografija", za rok i960, trzeba s t w i e r d z i ć od razu, że n a l e ż y on do najciekawszych
powojennych roczników. Nie t y l k o z powodu dużego — j a k zwykle — bogactwa
a r t y k u ł ó w , m a t e r i a ł ó w i s p r a w o z d a ń w n i m zawartych, ale przede wszystkim ze
w z g l ę d u na znaczną ilość rozpraw teoretycznych lub m a j ą c y c h w y r a ź n i e j zaznaczo­
ny aspekt teoretyczny oraz metodologiczny.
W ś r ó d tych a r t y k u ł ó w na pierwsze miejsce w y b i j a się referat S. P. T o ł s t o w a
o podstawowych problemach teoretycznych współczesnej etnografii radzieckiej , w y ­
głoszony na V I M i ę d z y n a r o d o w y m Kongresie E t n o g r a f ó w i A n t r o p o l o g ó w w P a r y ż u
(lato 1960). Ze w z g l ę d u na szczególną doniosłość poruszonych w n i m z a g a d n i e ń za­
sługuje on na bardziej obszerne o m ó w i e n i e . Autor zaczyna r o z w a ż a n i a od sprecyzo­
wania zakresu etnografii i stwierdza, że w nauce radzieckiej, podobnie jak w przed­
rewolucyjnej nauce rosyjskiej, termin „etnografia" m i a ł inne, szersze znaczenie niż
w nauce zachodniej. Na Zachodzie etnografia jest tylko w ą s k o pojętą, o p i s o w ą
dyscypliną w ramach etnologii lub antropologii społecznej w z g l ę d n i e kulturowej,
natomiast w Z w i ą z k u Radzieckim termin „etnografia" oznacza „cały zespół nauk bada­
j ą c y c h specyficzne właściwości k u l t u r y i życia n a r o d ó w tak europejskich, jak i nie­
europejskich" (s. 10). Autor podkreśla, żc etnografii radzieckiej, j a k i przedrewolu­
cyjnej etnografii rosyjskiej obcy jest podział n a r o d ó w na „ k u l t u r a l n e " i „ n a t u ­
ralne", na „historyczne" i „niehistoryczne". Dalej autor w y r a ż a zdanie, iż na Zacho­
dzie terminy „etnografia" i „etnologia", podobnie jak termin „antropologia społeczna",
u ż y w a n e są t y l k o w odniesieniu do l u d ó w nieeuropejskich, o n i s k i m rozwoju k u l ­
tury, w odniesieniu zaś do l u d ó w europejskich u ż y w a n e są inne, odpowiednie ter­
miny, j a k w krajach anglosaskich „folk-lore", niemieckich „ V o l k s k u n d e " , r o m a ń s k i c h
„les traditions populaires" i t p .
j

Wypada t u zaznaczyć, że w y s u w a j ą c takie twierdzenie autor nie bierze pod
u w a g ę rozwijających się od dość dawna b a d a ń antropologicznych nad s p o ł e c z e ń s t w a ­
m i cywilizowanymi, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, a t a k ż e w Europie (np.
przedmiotem b a d a ń paryskiego Institut de l'Ethnologie Sociale jest współczesne
społeczeństwo francuskie, i to wielkomiejskie, m . i n . Paryż), choć na i n n y m miejscu
wspomina o nich. Podobnie przedwojenna etnografia polska, pozostająca pod w p ł y ­
wem etnografii zachodniej, odnosiła n a j w y r a ź n i e j zakres tej nauki do tzw. k u l t u r
ludowych n a r o d ó w europejskich. W ogóle u ż y w a n i e o k r e ś l o n y c h t e r m i n ó w w od­
niesieniu do zakresu z a g a d n i e ń obejmowanych przez etnografię jest niejednolite, za­
leżne od r ó ż n y c h p r z e s ł a n e k i wykazuje w i d o c z n ą z m i e n n o ś ć w swej h i s t o r i i .
Z a s t a n a w i a j ą c się z kolei nad przyczynami wspomnianych różnic terminologicz­
nych między Z w i ą z k i e m Radzieckim a Zachodem, autor stwierdza, że źródło ich
leży w t y m , iż uczeni rosyjscy nigdy nie t r a k t o w a l i l u d ó w zamieszkujących teren
1

S. T o ł s t o w , Osnownyje
tieorieticzeskije
etnografii, SE, nr 6: 1960, s. 10—21.

problemy

sowriemionnoj

sowietskoj

416

RECENZJE

p a ń s t w a rosyjskiego jako ludy kolonialne i że związek m i ę d z y badaniem opisowym
i teoretycznym był w etnografii rosyjskiej, a zwłaszcza obecnie w etnografii radziec­
kiej, silniejszy niż na Zachodzie. Sam podział nauk na teoretyczne i opisowe, poza
pewnymi w y j ą t k a m i (nauki filozoficzne, fizyka teoretyczna, matematyka), nie jest
do przyjęcia dla nauki radzieckiej.
Ten punkt widzenia rzutuje r ó w n i e ż na ujmowanie etnografii, k t ó r a jest w nauce
radzieckiej traktowana jako „ d y s c y p l i n a b a d a j ą c a wszechstronnie kulturowo-bytowe
cechy r ó ż n y c h n a r o d ó w lub grup etnograficznych w e w n ą t r z takiego czy innego naro­
du i r o z p a t r u j ą c a k a ż d e zjawisko w jego rozwoju historycznym" (s. 12). S. P. Tołstow
stwierdza dalej, że uczeni radzieccy u j m u j ą etnografię jako n a u k ę p o g r a n i c z n ą ,
stojącą m i ę d z y zespołem dyscyplin historycznych a zespołem dyscyplin geograficz­
nych. Tak jak geografia gospodarcza stanowi pomost m i ę d z y geografią a e k o n o m i ą ,
tak etnografia stanowi pomost między geografią a historią. G ł ó w n ą m e t o d ę etnografii
stanowi „ o b s e r w a c j a bezpośrednia''. Częścią s k ł a d o w ą etnografii jest etnografia histo­
ryczna, k t ó r a w y r ó ż n i a sic t y l k o tym, że opiera się na ź r ó d ł a c h w ł a ś c i w y c h historii.
A u t o r p o d k r e ś l a szczególnie w a ż n e znaczenie k r z y ż o w a n i a b a d a ń terenowych z w y ­
korzystywaniem źródeł archiwalnych. Gałęzią etnografii jest też paleoetnografia,
k t ó r a łączy się ściśle z archeologią i przez wykorzystanie źródeł archeologicznych
dąży do rekonstrukcji etnograficznych. Geografia etniczna jest częścią etnografii
stojącą bardzo blisko geografii. P o g r a n i c z n ą gałąź między etnografią a literaturo­
znawstwem stanowi folklorystyka, rozumiana bardziej w ą s k o niż na Zachodzie, jako
nauka o ustnej twórczości ludowej. Wreszcie pograniczne stanowisko między etno­
grafią a biologią zajmuje antropologia, k t ó r a dzieli się jeszcze na szereg dyscyplin
specjalnych (antropologie etniczna, paleoantropologia itd.).
N a s t ę p n i e autor przedstawia obraz działalności etnografii radzieckiej i stwier­
dza, że współczesne badania radzieckich e t n o g r a f ó w k o n c e n t r u j ą się na 3 podstawo­
wych problemach: „1. badanie przebiegających w p r z y ś p i e s z o n y m tempie p r o c e s ó w
w życiu i kulturze licznych n a r o d ó w ZSRR, k t ó r e jeszcze niedawno stały na zupeł­
nie r ó ż n y c h stopniach rozwoju społeczno-gospodarczego i kulturalnego; 2. badanie
treści narodowych i narodowych cech k u l t u r y i życia ludności globu ziemskiego;
3. badanie p r o c e s ó w rozwoju historycznego n a r o d ó w , k t ó r e w niedawnej przeszłości
nie m i a ł y swego p i ś m i e n n i c t w a i z a c h o w a ł y liczne p r z e ż y t k i dawnych e t a p ó w rozwo­
j u l u d z k o ś c i " (s. 14). Z kolei daje autor bliższą c h a r a k t e r y s t y k ę prac e t n o g r a f ó w ra­
dzieckich w zakresie trzech wymienionych p r o b l e m ó w badawczych. W jej ramach
szczególnie i n t e r e s u j ą c e są r o z w a ż a n i a autora o konieczności dążenia do m o ż l i w i e
najbardziej d o k ł a d n e g o ustalania chronologii badanych w y d a r z e ń i zjawisk, zwłasz­
cza chronologii b e z w z g l ę d n e j . A u t o r przedstawia dalej w a ż k i e dowody ważności
śledzenia p r z e o b r a ż e ń poszczególnych l u d ó w na tle zmian w a r u n k ó w ich bytu,
p o d d a j ą c ostrej krytyce koncepcję u w a r u n k o w a ń rasowych oraz t r w a ł y c h w z o r ó w
k u l t u r y . Rzecz ciekawa, że badania nad współczesną k u l t u r ą i życiem radzieckiego
c h ł o p s t w a kołchozowego i klasy robotniczej zostały w referacie Tołstowa u s u n i ę t e
na plan dalszy, gdy tymczasem jeszcze tak niedawno były one wymieniane jako
jedne z czołowych p r o b l e m ó w badawczych radzieckiej etnografii . W zakończeniu
powyższych uwag należy jeszcze raz podkreślić, że a r t y k u ł S. P. T o ł s t o w a należy do
najciekawszych, najbardziej w a ż k i c h teoretycznie i programowo rozpraw, jakie się
u k a z a ł y ostatnio w literaturze etnograficznej.
Do z a g a d n i e ń programowych oraz teoretycznych etnografii radzieckiej n a w i ą z u j e
t a k ż e T. A . Ż d a n k o w artykule o aktualnych problemach p o l i t y k i narodowej w związ2

2

P o r ó w n a j rec. E. P i e t r a s z e k . „Sowietskaja
grafia Polska", t. 4: 1960, s. 410—419.

Etnografija"

1946—1959, „ E t n o ­

RECENZJE

417

ku z u c h w a ł a m i X X I Zjazdu K P Z R
Autor podkreśla, że problem narodowy jest
w ZSRR przedmiotem b a d a ń r ó ż n y c h nauk, w ś r ó d nich etnografii, k t ó r ej zaintereso­
wania k o n c e n t r u j ą się na zagadnieniach konsolidacji n a r o d ó w socjalistycznych oraz
na drogach rozwoju m a ł y c h n a r o d o w o ś c i i grup etnograficznych w okresie budowa­
nia komunizmu. Autor p o d k r e ś l a w a ż n o ś ć b a d a ń nad p r z e o b r a ż e n i a m i z a r ó w n o do­
k o n u j ą c y m i się w dziedzinie gospodarki i p o l i t y k i , jak też w dziedzinie k u l t u r y du­
chowej oraz „ u k ł a d u psychicznego" poszczególnych n a r o d o w o ś c i (s. 20). Problem
rozwoju m a ł y c h n a r o d o w o ś c i w Z w i ą z k u Radzieckim jest przedmiotem paru innych
a r t y k u ł ó w , k t ó r y c h autorzy d ą ż ą też do teoretycznego podbudowania swych w y ­
wodów.
Doniosłe zagadnienia metodologiczne p o r u s z a j ą autorzy k i l k u a r t y k u ł ó w dotyczą­
cych folkloru. Najważniejszy z nich to W. K . Sokołowej Folklor jako źródło hisforyczno-etnograficzne'.
A u t o r k a stwierdza istnienie niekorzystnej sytuacji w y r a ż a j ą ­
cej się rozdziałem w nauce radzieckiej b a d a ń folklorystycznych od etnograficznych,
chociaż folklor jest jednym z ważniejszych d z i a ł ó w k u l t u r y ludowej i ź r ó d ł e m
dla b a d a ń historyczno-etnograficznych. Autorka omawia cechy folkloru na różnych
etapach rozwoju historycznego oraz jego walory poznawcze dla rekonstrukcji minio­
nych zjawisk. Stwierdza również, że ostatnio sytuacja na omawianym odcinku
poprawia się, czego dowodem s ą nowe prace w y k o r z y s t u j ą c e folklor do b a d a ń histo­
ryczno-etnograficznych. Niejako k o n t y n u a c j ą a r t y k u ł u Sokołowej jest rozprawa
B . I . P u t i ł o w a o obecnych zadaniach w zakresie b a d a ń nad folklorem rosyjskim '.
Autor p o d k r e ś l a w n i m podstawowe znaczenie b a d a ń nad folklorem dla poznania
p o c z ą t k ó w i źródeł sztuki, j a k też znaczenie h i s t o r y c z n o - p o r ó w n a w c z y c h b a d a ń
nad folklorem i jego formami. W t y m samym numerze opublikowanych jest jeszcze
k i l k a a r t y k u ł ó w dotyczących konkretnych b a d a ń nad folklorem, k t ó r y c h autorzy
o p i e r a j ą się na przedstawionych w y ż e j z a ł o ż e n i a c h metodologicznych. Na szczególną
u w a g ę w ś r ó d nich zasługuje rozprawa W. P. A n i k i n a o badaniach nad e p o k ą po­
wstania p r z y s ł ó w , p r z y p c w i e ś c i i zagadek oraz N . Poliszczuka o p i e ś n i a c h g ó r n i ­
czych jako materiale s ł u ż ą c y m do poznania w a r u n k ó w życia robotniczego '.
r

(;

Z innych prac w y m i e n i ć n a l e ż a ł o b y interesujący, o szerszych aspektach teoretycz­
nych a r t y k u ł A . S. O r ł o w e j . p o ś w i ę c o n y miejscu i r o l i tradycyjnych a u t o r y t e t ó w
w społeczeństwie a f r y k a ń s k i m . Został on ogłoszony jako a r t y k u ł dyskusyjny.
A u t o r k a analizuje zagadnienie na tle klasowego z r ó ż n i c o w a n i a s p o ł e c z e ń s t w a f r y k a ń ­
skich i w p ł y w ó w europejskich. Z a g a d n i e ń etnografii polskiej dotyczy k r ó t k i a r t y k u ł
W. A . J ó z w i e n k o o w s p ó ł p r a c y polskich i u k r a i ń s k i c h folklorystów pod koniec
X I X w . A u t o r omawia zwłaszcza w s p ó ł p r a c ę I . F r a n k i z Towarzystwem L u d o ­
znawczym we L w o w i e .
8

0

:l

T. A. Ż d a n k o, Leninskaja
nacjonalnaja
politika
na nowom
istoriczeskom
etapie, SE, nr 2: 1960, s. 7—20.
''' W. K. S o k o ł o w a . Folklor kak istoriko-etnograficzeskij
istocznik, SE, nr 4:
1960. s. 11—16.
B. I . P u t i ł o w, Ob oczeriednych
zadaczach izuczenija
istorii russkogo
fol­
kloru, SE, nr 4: 1960, s. 17—28.
' ' W . P. A n i k i n, Ob istoriczeskom
priuroczenii
posłowie, pogoworok i zagadek,
SE, n r 4: 1960, s. 53—63.
N. P o l i s z c z u k , Priiskowyje
i szachtiorskije
bytowyje
pieśni kak
matierial
dla izuczenija polożenija
i by ta roboczych,
SE, nr 6: 1960, s. 92—105.
A . S. O r ł o w a, O miestie i roli tradicjonnych
włastiej afrikanskogo
obszczestwa
w prov>łom i nastojaszezrm,
SE. nr 6: 1960, s. 92—105.
W. A . J ó z w i e n k o , Iz istorii ukraińsko-polskich
folkloristiczeskich
swiaziej
końca XIX wieka, SE. nr 4: 1960, s. 156—158.
5

7

8

9

Etnografia

Polska,

t. V I

27

418

RECENZJE

Na koniec k i l k a ogólniejszych informacji i uwag o omawianym roczniku „Sowietskiej Etnografiji". P o d k r e ś l i ć należy z uznaniem wprowadzenie w szerszym n i ż
d o t ą d zakresie grupowania w j e d n y m numerze a r t y k u ł ó w dotyczących pokrewnych
t e m a t ó w lub z tej samej dziedziny etnografii. I tak nr 3 jest p o ś w i ę c o n y w większej
części etnografii k r a j ó w n a d b a ł t y c k i c h , nr 4 zagadnieniom folkloru, a nr 6 proble­
mom k r a j ó w a f r y k a ń s k i c h . Wydaje się też, że poziom prac zamieszczonych w oma­
w i a n y m roczniku „Sowietskiej Etnografiji" jest wyższy niż w latach poprzednich.
Ś w i a d c z y to, że wysiłki redakcji, zmierzające do nadania temu czasopismu należycie
wysokiej rangi, są realizowane z powodzeniem. Z drobniejszych spraw w y t k n ą ć
niestety trzeba przepuszczanie dość licznych b ł ę d ó w w obcojęzycznych cytatach
(m. i n . nr 4, s. 156—158; nr 6, s. 15).
Czasopismo z a c h o w a ł o swój tradycyjny u k ł a d z a g a d n i e ń . M i m o konsekwentnego
wymieniania w t y t u ł a c h działów antropologii w omawianym roczniku nie u k a z a ł a
się ż a d n a rozprawa z jej zakresu. W ż a d n y m z a r t y k u ł ó w nie została też poruszona
współczesna problematyka c h ł o p s t w a kołchozowego lub klasy robotniczej. W po­
szczególnych działach ogłoszono n a s t ę p u j ą c ą ilość pozycji: a r t y k u ł ó w w s t ę p n y c h — 7,
z z a g a d n i e ń etnografii ogólnej i antropologii — 4, m a t e r i a ł ó w i s t u d i ó w do etnografii
1 antropologii ZSRR — 17, m a t e r i a ł ó w i s t u d i ó w do etnografii k r a j ó w obcych — 14,
z z a g a d n i e ń etnogenezy, paleoetnografii i etnografii historycznej — 7, z historii
etnografii — 1, a r t y k u ł ó w dyskusyjnych — 1, w dziale „ N a r o d y ś w i a t a " — 6, sprawo­
z d a ń —• 23 (w t y m 5 dotyczących k r a j ó w obcych), w kronice — 25, personalia — 1,
recenzji i a r t y k u ł ó w recenzyjnych — 38 (w t y m 21 pozycji odnoszących się do ZSRR,
2 do Czechosłowacji, 1 do Węgier, 8 do A z j i poza ZSRR, 1 do A f r y k i , 2 do A m e r y k i ,
3 do A u s t r a l i i i Oceanii); obcych prac o m ó w i o n o 10 (polskich pozycji w ś r ó d nich
nie ma). W ś r ó d a u t o r ó w p r z e w a ż a j ą nadal zdecydowanie etnografowie z Moskwy,
k t ó r z y opracowali 66 spośród 137 wszystkich zamieszczonych w sześciu numerach
pozycji. N a s t ę p n i e idą autorzy z Leningradu — 34 pozycje, z innych o ś r o d k ó w — 31
oraz autorzy zagraniczni — 6 pozycji (Bułgaria 2, Anglia, Ghana, Korea, Vietnam).
Wszystkie podstawowe a r t y k u ł y zaopatrzone są w k r ó t k i e streszczenia angielskie,
spis treści zaś p o w t ó r z o n y jest po francusku.
S k ł a d redakcji uległ w 1960 r. p e w n y m zmianom. Ustąpili z jej s k ł a d u G. G.
Stratanowicz i S. A . Tokariew, weszli zaś nowi członkowie: Ł. F. Monogarowa
i A . I . Perszic jako zastępcy redaktora naczelnego oraz Ł. N . Terentiewa i N . N .
Czeboksarow. N a k ł a d czasopisma u t r z y m a ł się bez zmian w wysokości 1900 egzem­
plarzy, a objętość poszczególnych n u m e r ó w w granicach 168—216 stron.
Edward

CESKOSLOVENSKA

ETHNOGRAFIE,

R. 8:

Pietraszek

1960
x

Omawiany rocznik „ C e s k o s l o v e n s k a Ethnografie" , w y d a w a n y w Pradze przy
nie zmienionym składzie Rady Redakcyjnej , zbiegł się z p i ę t n a s t ą rocznicą istnienia
demokratycznego p a ń s t w a czechosłowackiego. Rocznica ta stała się o k a z j ą do pod­
sumowania dotychczasowej działalności etnograficznej w Czechosłowacji, j a k też
wytyczenia dalszych p l a n ó w naukowych. Trzy a r t y k u ł y umieszczone w kolejnych
2

1

Por. recenzję: Z. S z r o m b a , Ceskoslouenskd
Ethnografie,
R. 1—7: 1953—1959,
„ E t n o g r a f i a Polska", t. 4: 1961, s. 360—366. Należy zwrócić u w a g ę , że od 1958 r.
uległa zmianie w Czechosłowacji pisownia słowa etnografia.
S z r o m b a . op. cit., s. 361.
2

419

RECENZJE

numerach „ C E " miały służyć temu celowi. Pierwszy z nich, O. Nahodila i A . Robka,
Patndct let ćeskoslovenske
etnografie ,
d a ł ogólny przegląd teoretycznych z a g a d n i e ń
stojących przed obecną e t n o g r a f i ą czechosłowacką, z a k ł a d a j ą c , że do szeregu teorii
dających się zastosować przy opracowaniu m a t e r i a ł u czeskiego i słowackiego dochodzi
się przez w n i k l i w e studia z zakresu historii społeczeństw pierwotnych oraz innych
plemion i n a r o d o w o ś c i pozaeuropejskich. Badania etnograficzne w dziedzinie historii
społeczeństw pierwotnych, k t ó r y m poświęca się obecnie wiele uwagi, mogą b y ć
pomocne przy opracowywaniu m a t e r i a ł u z w ł a s n e g o kraju. Teoretyczne założenia
w dziedzinie etnografii Czechów i S ł o w a k ó w przede wszystkim dotyczą prac nad
syntezą historii k u l t u r y ludu czechosłowackiego. W ś r ó d zadań stojących przed w s p ó ł ­
czesną etnografią w y ł a n i a się problematyka etnografii s ł o w i a ń s k i e j , badanie w s i
spółdzielczych, k u l t u r y klasy robotniczej, j a k też ludności polskiej i u k r a i ń s k i e j
mieszkającej na terenie Czechosłowacji oraz r e p a t r i a n t ó w z Wołynia i R u m u n i i .
Te szerokie założenia czechosłowackiej etnografii są obecnie m o ż l i w e do zrealizowa­
nia dzięki istnieniu odpowiednich p l a c ó w e k naukowych, a zwłaszcza TJstavu Pro
Etnografie a Folkloristiku CSAV w Pradze, z o d d z i a ł e m w Brnie i Slezskem Ustave
w Opawie, Narodopisneho Ustavu SAV w B r a t y s ł a w i e , z o d d z i a ł e m w Koszycach,
jak też dzięki katedrom uniwersyteckim w Pradze, Brnie i B r a t y s ł a w i e .
W o m a w i a n y m p i ę t n a s t o l e c i u w z r o s ł a znacznie opieka nad muzealnictwem
etnograficznym, k t ó r e może poszczycić się p o w a ż n y m i osiągnięciami. Temu w ł a ś n i e
zagadnieniu poświęcony był w omawianym roczniku „CE" a r t y k u ł L . Kunza , dający
przegląd etnograficznej działalności m u z e ó w czechosłowackich. Trzy centralne muzea
w Pradze, Brnie i M a r t i n i e liczą obecnie ponad cztery m i l i o n y e k s p o n a t ó w , w 250
powiatowych i w o j e w ó d z k i c h muzeach krajoznawczych Czech i M o r a w zbiory sięgają
400 000 p r z e d m i o t ó w , a wraz ze zbiorami s ł o w a c k i m i dochodzą do liczby 800 000
e k s p o n a t ó w . Częste są r ó w n i e ż na terenie Czechosłowacji muzea powiatowe, gdzie
obok z b i o r ó w historycznych i przyrodniczych eksponaty etnograficzne w a h a j ą się
w granicach 5000 do 20 000 p r z e d m i o t ó w . N i e k t ó r e z nich, jak np. w Pilznie, D o m a ż l i cach, V y ś k o w i e , U h e r s k i m H r a d i ś t i , są w ł a ś c i w i e o d r ę b n y m i muzeami etnograficz­
n y m i . W muzealnictwie duży nacisk położony jest na akcję p o p u l a r y z a t o r s k ą ,
w k t ó r e j ramach wydawane są bogato ilustrowane prace z zakresu sztuki ludowej,
jednotematyczne publikacje, czasopisma muzealne.
Trzeci z wyżej wspomnianych a r t y k u ł ó w dotyczył folklorystyki . H i s t o r i ę zainte­
r e s o w a ń folklorystycznych w Czechosłowacji m o ż n a by ująć w trzy etapy: 1. okres
tzw. czeskiego odrodzenia z końca X V I I I i pierwszej połowy X I X w . i z w i ą z a n y z n i m
początek z a i n t e r e s o w a ń f o l k l o r y s t y k ą ; 2. dziewięćdziesiąte lata X I X w. i przypada­
jąca na nie Wystawa Etnograficzna w Pradze; 3. czasy obecne zyskujące sobie miano
„trzeciego renesansu folkloru", k t ó r y odnosi się do okresu po 1953 r., kiedy została
z w o ł a n a I O g ó l n o p a ń s t w o w a Konferencja Folklorystyczna i folklorystyka w y o d r ę b n i ł a
się jako samodzielna nauka. Reorganizacja w y d z i a ł u filozoficznego uniwersytetu
w Pradze w 1958 r. s p o w o d o w a ł a utworzenie o d d z i a ł u etnografii i folklorystyki,
przyczyniając się po raz pierwszy w historii tej nauki do wychowania m ł o d y c h
kadr specjalistów.
W r a c a j ą c do o m ó w i e n i a ostatniego rocznika i jego w e w n ę t r z n e g o podziału, należy
podkreślić, że u k ł a d zagadnień został ograniczony t y l k o do k i l k u działów. P r z y j m u j ą c
3

4

5

„CE", R. 8: 1960 nr 2. s. 111—118.
' ' L . K u n z , Patndct let narodopisneho
nr 3, s. 227—230.
•' J. J e c h . Folkloristika
v socialistickem
s. 339—345.

musejnictvi

v CSSR,

Ceskoslovensku,

„CE" R

8' 1960

„CE", R 8- 1960 nr 4

420

RECENZJE

jednak, że objętość całego rocznika liczy 434 strony, nie m o ż n a w y m a g a ć , by r ó w n o ­
miernie zostały potraktowane wszystkie zagadnienia n u r t u j ą c e etnografię czecho­
słowacką. Liczba a r t y k u ł ó w ogłoszonych w poszczególnych działach omawia­
nego rocznika ,,CE'
przedstawia się n a s t ę p u j ą c o : a r t y k u ł ó w w s t ę p n y c h — 4,
z z a g a d n i e ń teoretycznych — 1, czechosłowackiej etnografii — 6, obcej etnografii — 3,
historii nauki — 1, m a t e r i a ł ó w — 4, p r z e g l ą d u etnograficznych prac zagranicz­
nych — 1, dyskusji — 7, k r o n i k i — 2, k r y t y k i bibliografii — 10 oraz drobnych
wiadomości — 3t>.
Zagadnieniom teoretycznym poświęcony jest obszerny a r t y k u ł O. Nahodila.
Matefsk-j
kulty'',
którego d r u k ciągnął się od pierwszego numeru z 1959 r. do
ostatniego z omawianego rocznika. A r t y k u ł ten, oparty na bogatej literaturze, uka­
zuje odbicie matriarchatu w kultach religijnych, j a k t e ż zależność religii od rozwoju
społecznego. Siedząc k u l t y z w i ą z a n e z e p o k ą matriarchatu m o ż n a w y k a z a ć , j a k
bardzo ż y w o t n e są jeszcze we w s p ó ł c z e s n y m społeczeństwie pierwotne w y o b r a ż e n i a
religijne.
Za podstawowe zadania etnografii — wielokrotnie p o d k r e ś l a n e na ł a m a c h
,CE'" — zostało uznane badanie k u l t u r y ludu czechosłowackiego. Temu też należy
przypisać, że większość miejsca w omawianyrn roczniku została poświęcona w ł a ś n i e
wspomnianemu zagadnieniu, o b e j m u j ą c e m u ponadto tylko k u l t u r ę m a t e r i a l n ą , a tery­
torialnie niemal wyłącznie W y ż y n ę C z e s k o - M o r a w s k ą i Morawy.
Z tzw. Vyskovska (część Moraw) m a m y bardzo i n t e r e s u j ą c y a r t y k u ł V. Buriana
0 ludowych osiedlach i budynkach . A r t y k u ł oparty jest na materiale terenowym,
literaturze, ź r ó d ł a c h ikonograficznych i archiwalnych, a zwłaszcza mapach katastral­
nych z lat 1826—1833 i 1.843—1845. Na podstawie rozwoju u k ł a d u w n ę t r z a domu,
zdobnictwa i m a t e r i a ł u * budowlanego przebadanych 11 633 o b i e k t ó w autor w y k a z a ł
związek tutejszego budownictwa z terenem sąsiedniej Hany, czego g ł ó w n y m dowodem
jest w y s t ę p o w a n i e na terenie Vy*kovska tzw. zudru, czyli rodzaju ganku. A r t y k u ł
zamyka 14 tablic, p o d a j ą c y c h m. i n . wykaz wszystkich b u d y n k ó w w y s t ę p u j ą c y c h
na o m a w i a n y m terenie w latach 1826- 1833, spis d o m ó w z źudrami,
ich rozmiary
1 usytuowanie w latach 1826—1833 oraz 1945—1958, podział chlewów, stodół i szop
w e d ł u g m a t e r i a ł u budowlanego itp.
Drugi a r t y k u ł z budownictwa dotyczył r ó w n i e ż terenu Moraw, a ściślej pograni­
cza M o r a w i S ł o w a c j i . Jest to dopiero pierwsza część szerzej zakrojonego a r t y k u ł u ,
opartego na materiale terenowym, k t ó r a po k r ó t k i m w s t ę p i e geograficzno-ekonomiczn y m omawia społeczne rozwarstwienie budownictwa i rozwój poszczególnych części
domu mieszkalnego.
Do nowatorskich prac w dziedzinie czechosłowackiego rzemiosła ludowego n a l e ż y
a r t y k u ł V. P r a ż a k a o technologii w y r o b ó w garncarskich . W ś r ó d a r t y k u ł ó w z a j m u j ą ­
cych się r z e m i o s ł e m l u d o w y m daje się wciąż z a u w a ż y ć brak prac, k t ó r e u j m o w a ł y b y
to zagadnienie od strony techniki, a nie tylko ornamentu i kształtu w y r o b ó w .
Omawiany a r t y k u ł ma w ł a ś n i e na celu w pewnym stopniu zapełnienie tej l u k i przez
ukazanie wszechstronnego
rozwoju
w poszczególnych okresach historycznych,
z u w z g l ę d n i e n i e m organizacji pracy, c e c h ó w i t p . jednego ośrodka garncarskiego
w K u n ś t a c i e , w najbardziej wschodniej części W y ż y n y Czesko-Moraw skiej. Do;

7

,s

9

r

u

„CE", R. 8: 1960 nr 1, s. 3—20; nr 2, s. 119—138; nr 3, s. 231—252; nr 4,
s. 346—370.
V . B u r i a n , Vesnickd sidła a lidovś stavby na Vyśkovsku.
.,CE", R. 8: 1960
nr 1, s. 21—68.
" S. S v e c o v a, LSudoue staviteVstvo v obci Kostice, R. 8: 1960 nr 3, s. 273—294.
V. P r a ż a k. Technologie hrnćirske
vyroby v Kunśtdte,
„CE", R. 8: 1960 n r 4,
s. 371—383.
7

;t

421

RECENZJE

tychczas u k a z a ł się tylko w s t ę p do tej obszernej pracy, jak też o m ó w i o n e zostały
geologiczne podstawy k u n ś t a c k i e g o garncarstwa.
Słabo r ó w n i e ż opracowane jest w etnografii czechosłowackiej zagadnienie za­
p r z ę g u b y d ł a , k t ó r y m zajmuje się w o m a w i a n y m roczniku „CE" J. K r a m a f i k .
O p i e r a j ą c się na systematyce jarzm, podanej przez niemieckiego uczonego W. Jaco­
beita, jednego z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie, autor a r t y k u ł u odnosi
do terenu Czechosłowacji w y o d r ę b n i o n e przez Jacobeita dwa podstawowe typy
jarzm, bliżej z a j m u j ą c się obszarem Posumavi, zamieszkiwanym do 1945 r. przez
o s a d n i k ó w niemieckich. W y s t ę p u j ą c e na t y m obszarze tzw. jarzmo szyjowe, charakte­
rystyczne dla k u l t u r y g e r m a ń s k i e j , przeszło na teren Posumavi prawdopodobnie
w średniowieczu, r o z p r z e s t r z e n i a j ą c się z biegiem lat. Autor podkreśla, że Czechy
były zawsze terenem przejściowym między k u l t u r ą s ł o w i a ń s k ą a g e r m a ń s k ą , na
k t ó r y p r z e n i k a ł y różne p r ą d y kulturowe, t y m samym t a k ż e w dziedzinie zaprzęgu
bydła.
1 0

Dowodem utrzymani:; się we współczesności tradycyjnych p r z e j a w ó w k u l t u r y
i sposobów życia ludu pod w p ł y w e m o k r e ś l o n y c h w a r u n k ó w ekonomicznych i k u l t u ­
ralnych jest a r t y k u ł J. Stankovej o tkaninach ludowych terenu Z d ' a r s k o " , położo­
nego na Wyżynie Czcsko-Morawskiej, gdzie tradycyjne tkaniny ludowe, wykonywane
prostymi sposobami domowymi, s t a n o w i ą p r z e w a ż a j ą c ą część m a t e r i a ł ó w z u ż y t k o w y w a n y c h we w n ę t r z u domów, jak też w ubiorze.
Dla e t n o g r a f ó w zajmujących się zagadnieniem osadnictwa i rolnictwa duże zna­
czenie posiada a r t y k u ł historyka L . U l ć a k a o u k ł a d a c h gruntowych, rodzajach gleb
i z w i ą z a n y c h z n i m i typach osiedli aż do X V I w.
Wszystkie w yżej o m ó w i o n e a r t y k u ł y z zakresu etnografii czechosłowackiej
nie
tylko p r z e w a ż a j ą ilościowo w recenzowanym roczniku, ale także c h a r a k t e r y z u j ą się
na ogół dojrzałą formą, p o w a ż n ą objętością i szerokim zakresem omawianych
tematów.
Pobieżniej zostały potraktowane pozostałe działy „CE". Godny p o d k r e ś l e n i a jest
c y k l a r t y k u ł ó w z etnografii egzotycznej, o m a w i a j ą c y c h zbiory muzeum Naprstkova
w Pradze. Z terenu Nowej Gwinei zamieszczono a r t y k u ł o tarczach
oraz maskach
tanecznych, u ż y w a n y c h w n i e k t ó r y c h o b r z ę d a c h inicjacji . Trzeci a r t y k u ł poświęcony
został jorubskim okpö-Ifa,
czyli schowkom na szesnaście ziaren palmy, służących
do celów w r ó ż b i a r s k i c h
W dziale „Historii n a u k i " u k a z a ł się natomiast odczyt
C. L o u k o t k i wygłoszony w Instytucie ,,Bandeirantes" na uniwersytecie w K u r y t y b i e
na temat udziału Czechów w poznawaniu Brazylii .
12

r

1 3

Vi

,5

,7

](1

J. K r a m a f i k , Zdpfah skotu v Posumavi, „CE", R. 8: 1960 nr 3, s. 253—272.
J. S t a n k o v ä . Lidovi
tkaniny v tradicnim odevu a interieru,
„CE", R. 8:
i960 nr 4, s. 384—413.
U U l ć a k , K vyvoji
pluilny
do końce 16. stoleti, „CE", R. 0: 1960 nr 2,
s. 139—167.
R ó w n i e ż w dziale „ M a t e r i a ł y " drukowane są a r t y k u ł y z zakresu etnografii
czechosłowackiej, jak np. J. K r a m a f i k , Nekolik poznämek
k ćldnku prof. K. Chotka „Stare spüsoby präce v ceskoslovenskem
zemedslstvi.
Zatva srpem", „CE", R. 8:
1960 nr 1, s. 87—91; S. S v e c o v ä , Abergläubische
Vorstellungen
und
Praktiken
im Volksbauwesen
in der Slowakei, „CE", R. 8: 1960 nr 2, s. 197—207.
M . S t u c h l i k , Stlty z Nove Guineje ve sbirkdch Naprstkova musea vseobecneho ndrodopisu v Praze, „ĆE", R. 8: 1960 nr 3, s. 295—311.
M . S t u c h l i k , Tanecni masky z Nove Guineje ve sbirkdch Naprstkova
musea,
„CE", R. 8: 1960 nr 1, s. 69—81.
L . H o l y , Jorubsk?
okpö-Ifa
ve sbirkdch Naprstkova
musea, „CE", R 8" 1960
nr 2, s. 168—183.
C. L o u k o t k a , Cim pfispeli
Cesi k poznani Brazilie,
„CE", R. 8: 1960
nr 1, s. 82—86.
n

Vi

Vi

14

1 5

lłl

u

422

RECENZJE

W „ Ć E " dobrze reprezentowany jest dział recenzji, w k t ó r y m o m ó w i o n o r ó w n i e ż
dwie prace polskie: książkę H . Noconia o p a ń s t w i e I n k ó w
oraz Zeszyt
próbny
Polskiego
atlasu etnograficznego
. Druga recenzja podaje k r ó t k ą h i s t o r i ę prac
atlasowych w Polsce oraz d o k ł a d n ą t r e ś ć Zeszytu próbnego. W omawianym roczniku
„ C E " mamy t a k ż e dwie m a ł e wzmianki o pracy J. K r z y ż a n o w s k i e g o Mądrej
głowie
dość dwie słowie (nr 2) oraz Z. Poniatowskiego Wstęp do religioznawstwa
(nr 2).
Jeżeli j e s t e ś m y już przy tematyce polskiej poruszonej w ó s m y m roczniku „CE",
w a r t o w s p o m n i e ć o artykule I . Tłoczka, Przegląd
badań nad architekturą
ludową
w Polsce w latach 1945—1959 , umieszczonym w osobnym dziale „ P r z e g l ą d etno­
graficznych prac zagranicznych", k t ó r y zmierza do zapoznania czytelnika „ C E " z pra­
cami zagranicznych uczonych. Należy podkreślić, że na 7 a r t y k u ł ó w , k t ó r e dotychczas
u k a z a ł y się w t y m dziale w c a ł y m czasopiśmie, w y c h o d z ą c y m od 1953 r., trzy z nich
pochodzą od uczonych polskich.
1 8

19

2n

Omawiany rocznik ,,CE" poza „ K r o n i k ą " i „ D y s k u s j a m i " , w k t ó r y c h w y w i ą z a ł a
się ciągnąca się przez trzy numery polemika między A. Robkiem a V. K a r b u s i c k i m
na temat pracy Kladensko,
posiada jeszcze jeden dział, z a m y k a j ą c y k a ż d y numer
czasopisma, „ Z p r a v y " , czyli drobne notatki. Można je podzielić na dotyczące b a d a ń
terenowych (5), konferencji (3), m u z e ó w i towarzystw (1), publikacji (21), poszczegól­
nych uczonych czechosłowackich (5) oraz „ r ó ż n e " (1), gdzie J. V. Horak komunikuje
o znaczeniu, jakie mogą m i e ć dla etnografii n i e k t ó r e mapy administracyjne i histo­
ryczne w y c h o d z ą c e obecnie w Czechosłowacji (nr 1).
Cały rocznik „ C E " jest bogato ilustrowany, nie brak też w i e l u kolorowych
ilustracji podnoszących w a r t o ś ć czasopisma. Streszczenia w j ę z y k u niemieckim po­
s i a d a j ą tylko n i e k t ó r e a r t y k u ł y z działu etnografii czechosłowackiej, natomiast spis
treści drukowany jest w j ę z y k u angielskim i rosyjskim.
Zofio

S L O V E N S K Y NARODOPIS,

Szromba

R. 8: 1960

Slovensky Narodopis, organ Słowackiej Akademii Nauk, wyszedł w 1960 r. jako
k w a r t a l n i k . Cztery zeszyty tego pisma, z a w i e r a j ą c e w sumie 670 stron, przygotowy­
wane są przez r a d ę r e d a k c y j n ą , w k t ó r e j skład w c h o d z ą n a s t ę p u j ą c y etnografowie:
Rudolf Bednarik, Sona Burlasova, Emilia Horvatnova, Sona K o v a ć e v i ć o v a , M i c h a ł
Markus, A n d r e j M e l i c h e r ć i k , Jan M j a r t a n , Jan Podolak. Redaktorem naczelnym jest
B o ż e n a Filova.
Oceniając charakter tego periodyku, w y c h o d z ą c e g o na Słowacji już od roku 1953,
trudno nie z a u w a ż y ć d u ż y c h zmian, jakie n a s t ą p i ł y w 1960 r. Przede wszystkim ude­
r z a j ą c a jest nowa, cenna tendencja nadawania k a ż d e m u zeszytowi określonego
profilu, w y r a ż a j ą c e g o się przede wszystkim w jednolitej tematyce. Zeszyt pierwszy
poświęcony jest głównie tematom z w i ą z a n y m z r ó ż n y m i typami gospodarki, jak
uprawa winorośli i rolnictwo. Natomiast w zeszycie drugim znajdujemy sporo
m a t e r i a ł u i n f o r m u j ą c e g o o zmianach, jakie n a s t ą p i ł y w p i ę t n a s t o l e c i u powojennym
w zakresie k u l t u r y materialnej, duchowej i społecznej w różnych regionach Słowacji.
Numer ten zawiera poza t y m a r t y k u ł y z zakresu pasterstwa, k t ó r e poza ciekawymi

18
1 9

C. L o u k o t k a , Polska, kniha o fisi Inku, „CE", R. 8: 1960 n r 1, s. 99—100.
D. K r a n d ż a l o v , Polski atlas etnograficzny,
„CE", R. 8: 1960 n r 3, s. 324—

328.
2U

„CE", R. 8: 1960 nr 2, s. 184—196.

423

RECENZJE

uwagami o charakterze syntetycznym dają skrupulatnie zinwentaryzowany m a t e r i a ł
opisowy.
Zeszyt trzeci p o ś w i ę c o n y jest wyłącznie budownictwu, k t ó r e g o ciekawe formy
z r ó ż n y c h części Słowacji omawia czterech a u t o r ó w .
W ostatnim zeszycie znajdujemy prace dotyczące r ó ż n y c h t e m a t ó w z zakresu
k u l t u r y duchowej. Są t u o m ó w i e n i a jarmarcznych pieśni, uwagi krytyczne nad
motywami zawartymi w znanej pieśni ludowej „ W y d a ł a matka" oraz np. szczegó­
łowe o m ó w i e n i a p r z e k a z ó w tradycji ustnej dotyczącej legendarnej postaci M i c h a ł a
Vdovca.
W omawianym roczniku obserwuje się t e n d e n c j ę do zamieszczania d u ż y c h arty­
k u ł ó w , w k t ó r y c h autorzy m a j ą możność podania z a r ó w n o uwag uogólniających, jak
i m a t e r i a ł u opisowego.
Wszystkie większe i mniejsze rozprawki u p o r z ą d k o w a n e są w e d ł u g stałego, nie­
zmiennego u k ł a d u w e w n ę t r z n e g o , przyjętego w c a ł y m roczniku 1960. K a ż d y zeszyt
o t w i e r a j ą „ A r t y k u ł y " , po nich n a s t ę p u j e dział „ M a t e r i a ł y i archiwa" lub „Rozhlady" . Zeszyt jest z a m k n i ę t y „ R e c e n z j a m i " , k t ó r y c h wciąż jeszcze jest w „ S N "
dość m a ł o . Uderza szczególnie niewielka stosunkowo liczba recenzowanych prac
p o z a s ł o w a c k i c h i czeskich.
Tak j a k w latach poprzednich, „SN" w 1960 r. zamieszcza głównie a r t y k u ł y
o m a w i a j ą c e poszczególne, konkretne tematy z zakresu k u l t u r y ludowej, nieliczne są
natomiast rozprawy z zakresu metodologii. S t ą d też z zainteresowaniem czyta się
p r a c ę B. Filovej p o ś w i ę c o n ą zagadnieniom metodycznym e t n o g r a f i i . W tej stosun­
kowo niewielkiej pracy autorka częściowo porusza k i l k a w ę z ł o w y c h p r o b l e m ó w ,
k t ó r e n i e w ą t p l i w i e są przedmiotem dyskusji w ś r o d o w i s k u n a u k o w y m nie tylko
s ł o w a c k i m . Interesuje ją przede wszystkim sprawa przedmiotu b a d a ń etnografii oraz
w i ą ż ą c a się z t y m potrzeba wypracowania nowych metod pracy przy badaniach nad
ś r o d o w i s k i e m robotniczym. A u t o r k a zwraca r ó w n i e ż u w a g ę na zmiany, jakie na­
stąpiły —• zwłaszcza w piętnastoleciu powojennym — w t r a k t o w a n i u pojęcia ^ u d " ,
k t ó r e tradycyjnie łączono ze ś r o d o w i s k i e m chłopskim, s t a n o w i ą c y m g ł ó w n y przed­
miot b a d a ń etnografii.
i

2

R o z p r a w ę swoją kończy B. Filova stwierdzeniem, że zainteresowania etnografa
idą obecnie w k i e r u n k u badania i o b j a ś n i e n i a tradycyjnych treści we współczesnej
kulturze oraz śledzenia nowo p o w s t a ł y c h form.
W ś r ó d a r t y k u ł ó w p r z e d s t a w i a j ą c y c h m a t e r i a ł odnoszący się do gospodarki sło­
wackiej znajduje się praca E. Kahounovej, m ó w i ą c a o uprawie winorośli na terenie
M a ł y c h K a r p a t . A u t o r k a zajmuje się przede wszystkim kilkoma miejscowościami
z tego terenu: B r a t y s ł a w a , Raca, Sw. Jerzy, Myślenice, Pezinok, H l i n i k , Modra, po­
r ó w n u j ą c z m a t e r i a ł e m z terenu Hor, O r e ś a n y , okolic Grobu, Seredi, Trnavy. Oma­
wiana praca porusza dwa zasadnicze zagadnienia: organizację gospodarczo-społeczną
uprawy i p r z e r ó b k i winnej latorośli w r ó ż n y c h okresach historycznych oraz proces
technologiczny i n a r z ę d z i a pracy z w i ą z a n e z tą gałęzią gospodarki.
3

1

W „ R o z h l a d a c h " zamieszczone są a r t y k u ł y o r ó ż n o r a k i e j tematyce, jak np.
poruszające zagadnienia skansenu w Norwegii, i n f o r m u j ą c e o postępie prac grupy
n a u k o w c ó w z a j m u j ą c y c h się problemami ateizmu, czy wreszcie referujące w s p ó ł ­
p r a c ę p o m i ę d z y etnografami polskimi i s ł o w a c k i m i na tle b a d a ń nad k u l t u r ą paster­
s k ą w Karpatach. Zamieszcza się tam r ó w n i e ż wspomnienia p o ś w i ę c o n e z m a r ł y m
badaczom k u l t u r y ludowej.
B. F i 1 o v a, K niektórym
aktualnym
metodologickym
otdzkom
ndrodopisnej
vedy, „SN", R. 8: 1960 n r 2, s. 177—188.
E. K a h o u n o v a . V i n o ł i r a d m c t t ; o Maluch Karpat,
„SN", R. 8: 1960 n r 1,
s. 3—72.
J

3

424

RECENZJE

Uprawa winnej latorośli znana w Małych Karpatach od dawna jest dla tej
części Słowacji c h a r a k t e r y s t y c z n ą f o r m ą gospodarki. E. Kahouno</a przedstawia
i analizuje wszelkie przekazy źródłowe, na k t ó r y c h podstawie m o ż n a o d t w o r z y ć
przebieg rozwoju w i n n i c t w a od czasów najdawniejszych poprzez feudalizm, kapita­
lizm do współczesności. W obszernej części pracy odnoszącej się do okresu feudalizmu
znajdujemy sporo m a t e r i a ł u orientującego w organizacji uprawy i p r z e r ó b k i winnej
latorośli, k t ó r a wieloma cechami przypomina organizację cechową, orientuje też
w organizacji zbytu oraz w stosunkach p a n u j ą c y c h między w i e l k ą własnością ziem­
ską a c h ł o p a m i . Niestety o wiele pobieżniej potraktowany został okres kapitalizmu.
Z dość lakonicznego opisu dowiadujemy się o znacznych zmianach, j a k i m uległ
w t y m okresie teren M a ł y c h Karpat: praca w w i e l k i c h winnicach coraz częściej
opiera się teraz na najemnej sile roboczej, co zasadniczo zmienia stosunki pomiędzy
poszczególnymi grupami społecznymi. N a s t ę p u j e zmiana daniny na podatek. K a p i ­
talizm przynosi ze sobą w z m o ż o n ą dążność do spieniężania otrzymanych plonów,,
a więc poszukiwanie nowych r y n k ó w zbytu. Niestety bardzo pobieżnie omówiono
w i ą ż ą c e się z tym, a tak w a ż n e dla tego okresu prawo konkurencji, k t ó r e — jak
się wydaje — p o w a ż n i e zaciążyło na organizacji zbytu w Małych Karpatach.
Okres powojenny r ó w n i e ż potraktowany został dość pobieżnie. Dużo uwagi po­
święcono zmianom w n a r z ę d z i a c h , natomiast niewiele m a t e r i a ł u znajdujemy o d n o ś n i e
do .różnych sposobów organizacji pracy, szczególnie w gospodarstwach i n d y w i d u a l ­
nych.
Zagadnieniom z w i ą z a n y m z rolnictwem poświęcone są w „SN" 3 a r t y k u ł y .
Praca V. Urbancovej jest przyczynkiem i n t e r e s u j ą c y m dla n a u k o w c ó w szeregu dys­
cyplin, z a j m u j ą c y c h się historią narzędzi rolniczych, i ma n i e w ą t p l i w i e znaczenie
nie t y l k o dla nauki słowackiej '\ Na podstawie m a t e r i a ł ó w muzealnych przedstawia
autorka n a r z ę d z i a orne u ż y w a n e na terenie Słowacji do w i e k u X I X i X X . W y r ó ż n i a
5 t y p ó w narzędzi do o b r ó b k i ziemi, a mianowicie r a d ł a bezpłozowe i płozowe, pługi
c z w ó r d z i e l n e i trójdzielne z k r z y w y m i lub prostymi grządzielami oraz pługi z że­
lazną o d k ł a d n i c ą pochodzenia kowalskiego lub fabrycznego. U ż y w a n e one były
obok siebie przez całe stulecie. V. Urbancova u w a ż a , że najstarsze typologicznie
jest r a d ł o bezpłozowe, k t ó r e p r z e t r w a ł o do naszych czasów jako n a r z ę d z i e służące
do obradlania z i e m n i a k ó w . N a s t ę p n i e analizuje, na jakiej drodze n a s t ę p o w a ł y zmiany
konstrukcji w r a d ł a c h i w pługach, oraz porusza istotne zagadnienie zapożyczeń
nowych form narzędzi rolniczych. Na marginesie tych r o z w a ż a ń wysuwa postulat,
aby badania nad ewentualnymi zapożyczeniami w n a r z ę d z i a c h ornych poprzedzić
szczegółowymi badaniami nad formami rodzimymi.
R o z w a ż a n i a swoje k o ń c z y autorka słuszną uwaga., ze m a t e r i a ł etnograficzny
dotyczący n a r z ę d z i rolniczych nie może b y ć t r a k t o w a n y jako w y s t a r c z a j ą c y i w y ­
maga pomocniczych b a d a ń archeologicznych i historycznych. Etnografia może b y ć
t y l k o j e d n ą z dyscyplin, k t ó r a dołączy swoje w y n i k i do r o z w i ą z a n i a zagadnienia
pochodzenia i rozwoju n a r z ę d z i rolniczych.
S p r a w ę przetrwania pewnych archaicznych form uprawy ziemi w n i e k t ó r y c h
regionach Słowacji porusza ta sama autorka w drugim numerze „ S N " . W k i l k u
miejscowościach, jak Myjava, Krajna, Brezowa, p r z e t r w a ł do naszych czasów t r ó j polowy system uprawy ziemi. Co ciekawsze, system ten wykazuje t r w a ł o ś ć raczej
5

V. U r b a n c o v a, K vyvoju slovenskeho orneho ndradia na zdklade
z muzealnych zbierok, „SN", R. 8: 1960 nr 1, s. 73—120.
V. U r b a n c o v a , Prićiny pretrvania
archaickych
pol'nohospoddrskych
v niektórych
oblastiach Slovenska,
„SN", R. 8: 1960 nr 2, s. 255—267.
s

materiału
foriem

42.1

RECENZJE

w dużych gospodarstwach rolnych, a zanika w m a ł y c h , gdzie posiadanie niewielkiej
ilości ziemi uprawnej nie pozwala na jej ugorowanie.
Na Liptowie w miejscowości Huta p r z e t r w a ł a do czasów współczesnych ręczna
uprawa ziemi. Ciekawe to zjawisko w y w o ł a n e zostało specyficzną s y t u a c j ą ekonomiczno-historyczną. W Hucie prowadzenie gospodarstw rolnych należało do kobiet,
natomiast mężczyźni zarobkowali jako robotnicy w pobliskich hutach szkła. Zwyczaj
uprawy ziemi motykami zaczął z a n i k a ć około 1930 r., gdy wysokie zarobki robotni­
k ó w H u t y pozwoliły na najem oraczy z terenu Orawy.
Podane przez U r t a n c o v ą wypadki przetrwania archaicznych f o r m uprawy
w rolnictwie są p r z y k ł a d e m dużego w p ł y w u lokalnych s t o s u n k ó w ekonomicznych
i historycznych na k s z t a ł t o w a n i e się gospodarki wsi.
Czysto m a t e r i a ł o w ą p r a c ą jest a r t y k u ł J. N i ż n a n s k i e g o m ó w i ą c y o sposobach
ugorowej i p ó ł u g o r o w e j uprawy ziemi w Bresto/anach . Praca szczegółowo i syste­
matycznie przedstawia rośliny uprawiane i sposoby uprawy z w i ą z a n e z t y m syste­
mem gospodarki w badanej wsi.
„Sloyensky Narodopis" zamieszcza w 1960 r. dwa a r t y k u ł y poświęcone n i e k t ó ­
r y m zagadnieniom gospodarki hodowlano-pasterskiej, tak charakterystycznej dla
Słowacji. W jednym z nich J. Stika m ó w i o pochodzeniu i sposobach szałaśniczego
wypasu na terenach zachodniej i północno-zachodniej Słowacji '. D o k ł a d n i e omawia
organizację s z a ł a ś n i c t w a , budownictwo z w i ą z a n e z t y m typem hodowli, g o s p o d a r k ę
mleczną, zwyczaje p a n u j ą c e na hali oraz nieszałaśnicze formy chowania dobytku
zwierzęcego w górach. Przedstawione w tej pracy w y n i k i b a d a ń p o z w a l a j ą na
stwierdzenie wielu analogii z terenami M o r a w i Śląska, zwłaszcza Cieszyńskiego.
T ł u m a c z y ć to m o ż n a podobnymi na obu terenach stosunkami historycznymi, eko­
nomicznymi oraz wzajemnym o d d z i a ł y w a n i e m politycznym i gospodarczym.
Na terenie Horehronia, jednej z p r o w i n c j i s ł o w a c k i e j , spotyka się w paster­
stwie 3 różne sposoby zimowania owiec: zimowanie w pomieszczeniach, k t ó r e są
częścią z a b u d o w a ń gospodarczych w o b r ę b i e wsi, zimowanie owiec w otwartych
ogrodzeniach (tzw. mraznicach) w g ó r a c h oraz zimowanie w polnych, z a m k n i ę t y c h
pomieszczeniach. Zimowanie w ..mraznicach" jest sposobem najstarszym, prawdopo­
dobnie znanym dawniej w całych Karpatach. Temat ten rozpracowuje w „SN'
J. P o d o l a k w a r t y k u l e Tradićn? sposoby zimovania dobytka na
Horehroni".
Zeszyt trzeci „SN" poświęcony został budownictwu. J. Mjartan w słowie w s t ę p ­
nym, p o p r z e d z a j ą c y m cykl a r t y k u ł ó w z w i ą z a n y c h z t y m tematem, daje k i l k a istot­
nych uwag, k t ó r e w p e w n y m sensie mogą być potraktowane jako podsumowanie
w n i o s k ó w tego cyklu. Zmiany zachodzące w okresie socjalizacji wsi, n a s t ę p u j ą
w szczególnie szybkim tempie w kulturze materialnej: budownictwie, odzieży,
u r z ą d z e n i u w n ę t r z a . Ruch budowlany przyczynia się do szybkiego zaniku cennych
z a b y t k ó w tradycyjnej architektury. Stąd konieczność jak najszybszego opracowa­
nia budownictwa ludowego. Konieczność ta w y p ł y w a nie t y l k o z potrzeby zinwen­
taryzowania ginących obiektów, ale t a k ż e wypracowania w z o r c ó w dla nowego bu­
downictwa wiejskiego, k t ó r e s p e ł n i a j ą c w a r u n k i stawiane przez n o w o c z e s n ą archi­
t e k t u r ę b a z o w a ł o b y na tradycjach regionalnych. Potrzeba wypracowania takich
w z o r ó w jest o tyle pilna, że nowo p o w s t a j ą c e budownictwo wiejskie sięga po po­
mysły do architektury m a ł o m i a s t e c z k o w e j , na skutek czego p o w s t a j ą zabudowa,;

'' J. R. N i ż n a n s k y , Priprava
a osev uhoroveho a pouhoroveho
pol'a v Brestoimnoch, „SN", R. 8: 1960 nr 1, s. 121—152.
' J . S t i k a , Salasnictvi
v porażske
a kysucke
oblosti, „SN", R. 8: 1960 n r 2,
s. 323—370.
J. P o d o l a k , Tradióne sposoby zimovania dobytka na Horehroni, „SN", R. 8~
1960 nr 2, s. 268—322.
8

426

RECENZJE

nia u d e r z a j ą c e b r z y d o t ą i niejednokrotnie nie spełniające t a k ż e w a r u n k ó w posta­
wionych przez inwestora.
Na marginesie tych podstawowych p r o b l e m ó w z w i ą z a n y c h z n o w ą s y t u a c j ą
e k o n o m i c z n ą wsi powstaje pytanie, co należałoby zrobić z opuszczonymi budynkami
tradycyjnymi. Przeniesienie ich do s k a n s e n ó w jest n i e m o ż l i w e chociażby ze w z g l ę d u
na t r u d n o ś c i organizacyjne i finansowe. Pozostaje wykonanie d o k ł a d n e j inwentary­
zacji. Sprawy te porusza w swoim artykule V. P r a ż a k . Po tych pracach, o m a w i a j ą ­
cych aktualne zagadnienia z w i ą z a n e z budownictwem wiejskim, n a s t ę p u j e k i l k a
a r t y k u ł ó w poświęconych b u d o w n i c t w u różnych r e g i o n ó w Słowacji. Są to prace
o charakterze opisowym, p o d k r e ś l a j ą c e cechy regionalne .
Bogaty i r ó ż n o r o d n y folklor s ł o w a c k i budzi zrozumiałe zainteresowanie w i e l u
e t n o g r a f ó w . W „SN" jeden z n u m e r ó w poświęcony jest w y n i k o m b a d a ń nad pieśnią,
l i t e r a t u r ą , t a ń c e m r ó ż n y c h grup etnicznych Słowacji.
L . D r o p p o v a - M a r k o v i ć o v a zwraca u w a g ę na rzadko poruszany w literaturze te­
mat znaczenia i treści pieśni jarmarcznych, k t ó r e przez długi okres były j e d n ą
z tych form literackich, k t ó r e silnie z a w a ż y ł y na charakterze twórczości ludowej .
A u t o r k a słusznie stwierdza, że przy badaniach twórczości ludowej w y r a ż a j ą c e j się
w pieśniach zbójnickich, weselnych itp. nie m o ż n a p o m i j a ć pieśni jarmarcznej, czy
też pieśni p o w s t a j ą c e j w ś r o d o w i s k u robotniczym. Ich poznanie jest nieodzowne do
zrozumienia całokształtu twórczości artystycznej ludu słowackiego.
J e d n ą z najstarszych pieśni, z n a n ą z różnych t e r e n ó w Słowacji, do k t ó r e j
analogii m o ż n a s z u k a ć w zachodniej Europie, jest pieśń „ V y d a l a mati, vydala
ceru..." Z. Horalkova z a n o t o w a ł a ją we wsi Jawornik na H o r n a c k u . Pieśń ta od
dawna i n t e r e s o w a ł a takich badaczy, j a k J. Horak, F. Kolessa, A . Melichercik. W y ­
suwano nawet hipotezę, ze była ona znana już w czasach przedfeudalnych.
Dzięki zastosowanej metodzie notowania wersji tej p i e ś n i u r o z m ó w c ó w w r ó ż ­
n y m w i e k u zdołała autorka z a n o t o w a ć zmiany zachodzące w czasie, r z u c a j ą c ś w i a t ł o
na proces deformacji w twórczości ludowej.
L u d gemerski posiada w swoich legendach postać bohatera Michała Vdovca,
k t ó r y podobnie j a k Janosik w y s t ę p o w a ł w obronie u c i ś n n i o n y c h . V. Ga3parikova
omawia szczegółowo tę legendę, k t ó r ą u w a ż a za jeden z w y r a z ó w protestu ludu na
ucisk feudalny
Zagadnieniem t a ń c a na terenie Słowacji z a j m u j ą się dwie a u t o r k i : Z. Jelinkova
i Z. Rokesova , k t ó r a p o ś w i ę c a swój a r t y k u ł k i l k u zespołom t a ń c a Sło­
wacji, t j . ludowemu zespołowi Lućnica, wojskowemu zespołowi artystycznemu,
9

10

11

l2

r

1 4

!l

,5

V. P r a ż a k , Nejnalehavejśi
ukoi dneska-celostdtni
pruzkum nasi Udovś
archi­
tektury, .,SN", R. 8: 1960 n r 3, s. 389—399.
J. M j a r t a n, Novśie prispevky
k vyskumu
juhoslovenskeho
domu, „SN"
R. 8: 1960 nr 3, s. 400—431; S. M r u ś k o v i ć, Prispevok
k studiu Vudovych
pol'nohospoddrskych
stavieb na Zdhori, „SN", R. 8: 1960 nr 3, s. 431^167; S. S v e c o v a ,
Stavby s pristennymi
stipmi na zdpadnom Slovensku, „SN", R. 8: 1960 nr 3, s. 468—
493: J. V. S c h e y b a l , K nekterym. oldzkdm pastroveho stavitelstvi
na
Slovansku,
„SN", R. 8: 1960 nr 3, s. 494—501.
L . D r o p p o v a - M a r k o v i ć o v a , Jarmaćnd
pieseń v nasej ndrodnej
kul­
turę, „SN", R. 8: 1960 nr 4, s. 529—553.
Z. H o r a 1 k o v a, Prispevky
k motivickemu
a strofickemu
rozboru
pisni
vydala mati, vydala ceru, „SN", R. 8: 1960 nr 4, s. 591—627.
V. G a ś p a r i k o v a , Obraz zbójnika
Michała
Vdovca
vo folklórnej
tvorbe
gemerskeho l'udu, „SN", R. 8: 1960 nr 4, s. 554—590.
Z. J e l i n k o v a , Zprdva
o pruzkumu
chorovodu na Slovensku,
„SN", R 8:
1960 m* 4, s. 641—651.
Z. B o k e s o v a, K otdzkam vyvoja profesiondlnych
suborov Vudovych
pieśni
a tancov na Slovensku,
„SN", R. 8: 1960 nr 2, s. 227—239
10

11

1 2

1J

Vi

10

427

RECENZJE

u k r a i ń s k i e m u zespołowi pieśni i t a ń c a przy teatrze w Preszowie oraz młodzieżo­
wemu zespołowi w B r a t y s ł a w i e .
Instytut folklorystyczny w Bukareszcie o r g a n i z o w a ł badania nad folklorem d w u
wsi w R u m u n i i : Nova H u t a i B o d a n o ś . W ramach tych b a d a ń S. B u r l a s o v á b a d a j ą c a
S ł o w a k ó w tam m i e s z k a j ą c y c h stwierdziła, że mimo oderwania od rodzimego ś r o d o ­
wiska folklor s ł o w a c k i jest w R u m u n i i żywy . Ciekawe by byjo szczegółowe przeba­
danie podłoża tego zjawiska i dziedzin, w k t ó r y c h słowaccy emigranci w Rumunii
w y k a z u j ą w i ę k s z ą zdolność a d a p t a c y j n ą w n o w y m środowisku.
E. H o r v á t h o v á w a r t y k u l e p o ś w i ę c o n y m n i e k t ó r y m historyczno-etnograficznym
problemom z w i ą z a n y m z g r u p ą C y g a n ó w daje wiele ciekawych u w a g . Przede
wszystkim omawia istniejące w ś r ó d C y g a n ó w grupy o r ó ż n y m pochodzeniu, a n a s t ę p ­
nie wielorakie ugrupowania zawodowe r z e m i e ś l n i k ó w , r o b o t n i k ó w , m u z y k ó w wiejs­
kich, handlarzy. R ó ż n o r o d n o ś ć zajęć w p ł y w a na powstawanie pewnych o d r ę b n o ś c i
k u l t u r o w y c h i obyczajowych. A u t o r k ę interesuje przede wszystkim sprawa przysto­
sowania się C y g a n ó w do społeczeństwa. CSRS po roku 1945, kiedy w ł a ś c i w y stosunek
do mniejszości narodowych stał się t r o s k ą o g ó l n o p a ń s t w o w ą . W ramach tej p o l i t y k i
rozpoczęto w ś r ó d C y g a n ó w akcję l i k w i d o w a n i a analfabetyzmu i u d o s t ę p n i a n i a ogól­
nonarodowych zdobyczy kulturalnych.
„Slovensky N á r o d o p i s " cechuje starannie opra-cowana szata graficzna. Fotografie
i rysunki objaśniają tekst, k t ó r y staje się przez to w a r t o ś c i o w y m m a t e r i a ł e m dla
c z y t e l n i k ó w spoza Słowacji. W 1960 r. po raz pierwszy wprowadzono kolorową,
estetyczną o k ł a d k ę pisma, na k t ó r e j zamieszcza się reprodukcje w y t w o r ó w k u l t u r y
ludowej.
Anna
Zambrzycka-Kunachowicz
16

1 1

A C T A A R C H A E O L O G I C A C A R P A T H I C A , T. 1: 1960 z. 2
1

Recenzując pierwszy zeszyt „Acta Archaeologica C a r p a t h i c a "
zreferowałam
między i n n y m i program, z j a k i m na w s t ę p i e w y s t ą p i ł a Redakcja czasopisma. Zanim
przystąpię do o m ó w i e n i a zeszytu drugiego tego czasopisma, p r a g n ę podkreślić, że
realizuje on w pełni w y s u n i ę t e poprzednio postulaty. Pismo coraz w y r a ź n i e j przy­
biera charakter organu o g ó l n o k a r p a c k i e g o , z a r ó w n o jeśli chodzi o t e m a t y k ę a r t y ­
kułów, jak i w s p ó ł p r a c ę uczonych r ó ż n y c h n a r o d o w o ś c i . W dziale „ A r t y k u ł ó w "
spotykamy obok autora z Polski także Rumuna i W ę g r a ; „Rejestr nowych stanowisk"
przynosi zestawienie o d k r y ć dokonanych w 1957 r. na terenie Czechosłowacji, Węgier
i Polski (te ostatnie są tylko u z u p e ł n i e n i e m rejestru umieszczonego w zeszycie
poprzednim); wreszcie w dziale „Recenzji" omawiane są prace r u m u ń s k i e , s ł o w a c k a
i polska.
Dla problematyki Karpat jako całości n i e w ą t p l i w i e najciekawsze są a r t y k u ł y
p o r u s z a j ą c e zagadnienia o g ó l n o k a r p a c k i e . Do takich n a l e ż ą a r t y k u ł y J. K o z ł o w ­
s k i e g o i T. L e w i c k i e g o . Pierwszy z nich, W sprawie tzw. kultury łowców
nie­
dźwiedzia
jaskiniowego
(s. 243—260), z n i e z r o z u m i a ł y c h w z g l ę d ó w (to, że inspirowany
był przez a r t y k u ł Malinowskiej w „ W i e r c h a c h " , nie odbiera m u w a r t o ś c i a r t y k u ł u )
umieszczony został w dziale „Dyskusji i polemik"; daje bowiem niezwykle ciekawe,
1,1

S. B u r 1 a s o v a, K otdzkam hudobneho
folkloru
Slovdkov
v
Rumuńsku,
„SN", R. 8: 1960 nr 4, s. 628—640.
E. H o r v a t h c v a, Niektóre
historicko-etnograficke
problemy
pri
rieśeni
ciganskej otdzky po r. 1945, „SN", R. 8: 1960 n r 2, s. 240—254.
A . K o w a l s k a - L e w i c k a , Acta
Archaeologica
Carpathica,
t. 1, z. 1,
„ E t n o g r a f i a Polska", t. 5: 1961, s. 395—398.
1 1

1

•428

RECEN'ZJE

oparte na polskim materiale wykopaliskowym i wyczerpująco zestawionej literaturze
ś w i a t o w e j o m ó w i e n i e „ k u l t u r y łowców n i e d ź w i e d z i a jaskiniowego". Jednym z najbar­
dziej znanych w Polsce stanowisk tej „ k u l t u r y miała być grota Magury w Tatrach,
gdzie w okresie m i ę d z y w o j e n n y m przeprowadzono badania archeologiczne.
Tzw. k u l t u r a łowców niedźwiedzia jaskiniowego rozwijała się rzekomo w paleo­
licie; cechowały ją prymitywne n a r z ę d z i a kamienne, bardzo liczne n a r z ę d z i a kościa­
ne o k s z t a ł t a c h obłych i niejasnym przeznaczeniu (na ogół u w a ż a n o je za gładziki),
wreszcie w y j ą t k o w a rola, j a k ą w tej „ k u l t u r z e " o d g r y w a ł n i e d ź w i e d ź jaskiniowy.
Roli tej dopatrywano się w olbrzymich ilościach kości n i e d ź w i e d z i a zalegających
namulisko grot górskich, k t ó r e rzekomo zamieszkiwali ludzie tej kultury, oraz
w o d k r y w a n y m tam celowym p o c h ó w k u czaszek niedźwiedzia, co miało świadczyć
o kulcie, j a k i m otaczano to zwierzę.
Przytoczone przez Kozłowskiego liczne dowody, zaczerpnięte z całej Europy,
gdzie obok Karpat miała w y s t ę p o w a ć „ k u l t u r a niedźwiedzia jaskiniowego", ś w i a d ­
czą, że ..kultura" taka nigdy nie istniała. Wiele grot, rzekomych jej stanowisk
(między i n n y m i grota Magury), okazało się nigdy przez człowieka nie zamieszkany­
m i (brak śladu ognisk i pewnych w y r o b ó w ręki ludzkiej); wyroby kamienne tej
„ k u l t u r y " zakwalifikowano do różnych o k r e s ó w i k u l t u r paleolitycznych; „ w y r o b y "
kościane — jak stwierdzono — p o w s t a ł y na drodze erozji, a p r z y k ł a d } ' „ p o c h ó w k u "
czaszek niedźwiedzia były albo naturalnym zapchaniem przez erozja kości tych
z w i e r z ą t we w n ę k i b r z e g ó w jaskini, albo są co najmniej niepewne, gdyż ich doku­
mentacja okazała się tendencyjna; wreszcie udowodniono, że niedźwiedź nie grał
istotnej roli w gospodarce l u d ó w paleolitu, a wielkie ilości jego kości w grotach
górskich, nawet tych n i e w ą t p l i w i e zamieszkanych przez człowieka, ś w i a d c z ą t y l k o ,
że przez tysiące lat n i e d ź w i e d z i e chroniły się do jaskiń, by tu zakończyć życie.
Sprawa „ k u l t u r y ł o w c ó w niedźwiedzia jaskiniowego" ma bardzo istotne znacze­
nie dla zagadnienia K a r p a t i dlatego wszelkie dyskusje na ten temat m u s z ą żywo
i n t e r e s o w a ć każdego, kto zajmuje się historią osadnictwa gór. Co prawda Karpaty
nie były zamieszkane przez „łowców niedźwiedzia", a w wysokich jaskiniach ta­
t r z a ń s k i c h nie chronił się człowiek paleolitu, j e d n a k ż e j u ż w tych odległych czasach
nie s t a n o w i ł y one bariery nie do przebycia. Dowodzi tego a r t y k u ł L . V e r t e s a .
Surowiec
krzemienny
pochodzenia
polskiego
w węgierskim
paleolicie
i
mezolicie
(s. 167—169). Okazuje s:ę, że n a r z ę d z i a z polskiego krzemienia ś w i o c i e c h o w s k i e g o zna­
leziono na terenie Węgier, o 400 k m od miejsca jego wydobywania. Ludzie, którzy
przenieśli go na t a k ą odległość, musieli p r z e w ę d r o w a ć przez Karpaty.
Do czasów z pogranicza prehistorii i historii odnosi się a r t y k u ł T. L e w i c ­
k i e g o Karpaty w opisach geografów
arabskich
i perskich
IX—Xl
w, (s. 191—201).
Dowiadujemy się, że w t y m czasie istniał w i e l k i szlak handlowy u ż y w a n y przez
k u p c ó w arabskich, a wiodący z północnej A f r y k i przez H i s z p a n i ę i Italię, n a s t ę p n i e
przez całą E u r o p ę ś r o d k o w ą i w s c h o d n i ą do Chazarii, na północny Kaukaz, do ujścia
Wołgi i nad Morze Kaspijskie. Warianty tego gigantycznego szlaku przecinały K a r ­
paty na trasach: Praga — K r a k ó w — K i j ó w oraz p ó ł n o c n e W ę g r y — Słowacja —
K a r p a t y — Kijów. Zainteresowanie, j a k i m Arabowie darzyli w n ę t r z e Europy, w i ą ż e
się ponadto z ich ś m i a ł y m i planami połączenia d r o g ą l ą d o w ą Syrii z posiadłościami
arabskimi w Hiszpanii (z o m i n i ę c i e m m ó r z penetrowanych przez Bizancjum). S t ą d
mnogość relacji k u p c ó w i specjalnych w y s ł a n n i k ó w o krajach, m i ę d z y i n n y m i t a k ż e
karpackich, jak dzisiejsza Polska, Czechosłowacja i Ukraina. W relacjach tych
w y s t ę p u j ą Karpaty b ą d ź j a k o nie nazwane góry, dające się z p e w n o ś c i ą zidentyfi­
k o w a ć z Karpatami, bądź zwane „ G ó r a m i K r a k o w s k i m i " , wreszcie pod s w ą dzisiej­
szą n a z w ą Karpat (oczywiście zniekształconą przez t r a n s k r y p c j ę i błędy kopistów).
1

RECENZJE

420

Karpaty w y s t ę p u j ą również na ówczesnych mapach arabskich, zresztą jako zupełnie
fantastyczne g ó r o t w o r y ; np. w dziele geografa Ibn Hawqala łączą się w jeden ł a ń ­
cuch górski z jednej strony z Kaukazem, z drugiej z A l p a m i i Pirenejami.
Najstarsze wzmianki o Karpatach w źródłach wschodnich pochodzą z I X w.,
spotykamy je n a s t ę p n i e aż do k o ń c a X I I w . : natomiast późniejsze przekazy nie wspo­
m i n a j ą j u ż o Karpatach. Autor zwraca u w a g ę na ciekawy fakt, że w stosunku do
arabskich źródeł pisanych i źródeł archeologicznych w postaci znalezisk monet
arabskich ilość p r z e k a z ó w dotyczących Karpat jest bardzo nieliczna i raczej są to
tylko lakoniczne wzmianki. .,Być może — pisze autor — nie i n t e r e s o w a ł a ich
[ A r a b ó w ] zbytnio geografia fizyczna Europy, gdyż uwaga ich skierowana była
g ł ó w n i e na zwyczaje i k u l t u r ę l u d ó w zamieszkujących te obszary oraz na handel
z n i r n i " (s. 201). Dla nas n i e w ą t p l i w i e ciekawy jest f a k t . żc j u ż pod koniec pierwsze­
go tysiąclecia n.e. istniały stałe szlaki w i o d ą c e poprzez Karpaty.
D o d a t k o w ą d o k u m e n t a c j ę w y w o d ó w T. Lewickiego przynosi a r t y k u ł M . C z a pk i e w i c z o w e j umieszczony w dziale „ K o m u n i k a t ó w " , Moneta arabska
znaleziona
iv Gorlicach
(s. 213—216). Chodzi t u o znalezisko felsa, monety zdawkowej ze stopu
żelaza i miedzi o bardzo niskiej wartości, pochodzącej z lat 822—828/829. P o n i e w a ż
felsy nie były w y w o ż o n e z k r a j ó w arabskich ani jako kruszec, ani jako pieniądz,
autorka dochodzi do wniosku, że „nasz fels dostał się do Polski zupełnie przypadko­
w o " (s. 216). Chodzi t y l k o o to, na czym polegał ten ..przypadek'-. M o i m zdaniem
autorka mogła z u p e ł n i e śmiało pokusić się o stwierdzenie, że jeśli fels nie był
przedmiotem w y m i a n y , musiał p r z y w ę d r o w a ć do Gorlic, a przynajmniej do Polski,
nie jako przedmiot w y m i a n y podawany z r ą k do r ą k , ale wraz z kupcem z k r a j ó w
arabskich, k t ó r y zapewne przez zapomnienie zostawił go w swym mieszku, a n a s t ę p ­
nie zgubił, w y r z u c i ł lub p o d a r o w a ł — bo nie w y m i e n i ł , skoro fels nie m i a ł w a r t o ś c i
w handlu zagranicznym. Fels gorlicki może więc być dowodem obecności m i e s z k a ń c a
kalifatu na północnej stronie Karpat.
W ś r ó d k o m u n i k a t ó w dotyczących archeologii polskiego Podkarpacia specjalnie
i n t e r e s u j ą c y ze względu na p o r u s z o n ą w n i m t e m a t y k ę osadniczą jest a r t y k u ł
A. Ż a k i e g o, dotyczący p r o b l e m ó w osadniczych ziemi sądeckiej, Naszacowice —
Podegrodzie — Stary Sącz (s. 219—224). Autor, z e s t a w i a j ą c w y n i k i dotychczasowych
b a d a ń terenowych, stwierdza, że w Starym Sączu nie znaleziono d o t ą d miejsca, gdzie
mógłby się mieścić w c z e s n o ś r e d n i o w i e c z n y gród k a s z t e l a ń s k i ; równocześnie badania
s o n d a ż o w e prowadzone tutaj nie w y k a z a ł y m a t e r i a ł u starszego niż z X I I I w. O t y m
ostatnim czytamy w artykule M . T r z e p a c z - C a b a l s k i e j , Badania
sondażowe
w Starym Sączu, pow. Nowy Sącz (s. 227—231), k t ó r a p r z e p r o w a d z i ł a t u 14 p r ó b n y c h
w y k o p ó w , przy czym s t w i e r d z i ł a lokalizację dawnego miasta tam, gdzie i dziś znaj­
duje się jego centrum, oraz określiła, że najstarszy znaleziony m a t e r i a ł ceramiczny
pochodzi z X I I I w. Fakty w s k a z u j ą więc na to, że Stary Sącz p o w s t a ł w czasie,
z k t ó r e g o pochodzi jego akt lokacyjny, czyli w X I I I w. W poszukiwaniu wczesno­
ś r e d n i o w i e c z n e j kasztelanii A . Ż a k i dochodzi do grodziska Grobla we wsi Podegro­
dzie, k t ó r e g o położenie i rozmiary świadczą, że było w a ż n y m centrum osadniczym,
a m a t e r i a ł ceramiczny datuje je na X I — X I I I w . Upadek Podegrodzia w X I I I w.
w i ą ż e się zapewne z założeniem Starego Sącza. Naszacowice, gdzie znajduje się gro­
dzisko starsze od Grobli w Podegrodziu, wedle przypuszczeń autora s t a n o w i ł y jesz­
cze starsze centrum osadnicze. Centralny gród ziemi sądeckiej trzykrotnie z m i e n i a ł ­
by więc swoje miejsce, przenosząc się z Naszacowic do Podegrodzia, stąd 'ło Starego
Sącza, a wreszcie do Nowego Sącza. Tego rodzaju niestałość centrum administracyj­
nego jakiegoś o k r ę g u jest zjawiskiem raczej rzadkim w historii osadnictwa połu­
dniowej Polski.

430

RECENZJE

O „Rejestrze nowych stanowisk i znalezisk" oraz dziale „Recenzji" p i s a l i ś m y j u ż
w y ż e j ; należy jeszcze w s p o m n i e ć o dziale d o t y c z ą c y m archeologii innych t e r e n ó w
górskich, k t ó r y w t y m zeszycie w y p a d ł z u p e ł n i e zadowalająco, w n o s z ą c ciekawe
w i a d o m o ś c i z zakresu ogólnej problematyki osadnictwa górskiego.
W sumie zeszyt drugi „Acta Archaeologica Carpathica" przedstawia poziom
znacznie bardziej w y r ó w n a n y niż zeszyt pierwszy i stanowi bardzo cenny w k ł a d do
poznania roli Karpat w przedhistorycznej i historycznej przeszłości.
Anna

Kowalska-Lewicka

R O C Z N I K S Ą D E C K I , Nowy Sącz, t. I : 1939, I I : 1949, I I I : 1957, I V : 1960
Dwa pierwsze tomy „Rocznika", wydane przez Miejską Bibliotekę i m . J. Szujskie­
go w N o w y m Sączu, redagowane były przez dr T. Mączyńskiego. Po dłuższej prze­
rwie w 1957 r. reaktywowano w y d a w n i c t w o staraniem O d d z i a ł u Polskiego Towa­
rzystwa Historycznego w N o w y m Sączu, pod r e d a k c j ą K . Golachowskiego. Przed­
mowa nowego zespołu redakcyjnego do t. I I I zapowiada druk „ p r a c i a r t y k u ł ó w
o tematyce sądeckiej z historii ogólnej i nauk pokrewnych, jak archeologia, etno­
grafia, etnologia, historia literatury, historia sztuki". J e d n a k ż e profil w y d a w n i c t w a
jest zdecydowanie historyczny w tradycyjnym rozumieniu tego słowa.
Etnografa m o g ą tu z a i n t e r e s o w a ć n a s t ę p u j ą c e pozycje: w t. I — J. F l i s ,
Sądeczyzna
i jej granice, s. 1—20 (ustalenie granic regionu sądeckiego na podstawie
danych osadniczych i historycznych granic administracyjnych — kasztelanii, a potem
powiatu); E. P a w ł o w s k i , Z geografii
wyrazów
polskich:
podelga i
podyma,
s. 264—269; t. I I I — W. B a z i e 1 i c h, Zeznania niektórych
uczestników
powstania
chochołowskiego,
s. 347—375 ( m a t e r i a ł y ź r ó d ł o w e — protokoły pierwszych p r z e s ł u ­
c h a ń ) ; K . G o l a c h o w s k i , Bibliografia
Sądeczyzny,
s. 393—418 (zestawia pozycje
wszystkich dyscyplin, a t a k ż e i beletrystyczne, dotyczące S ą d e c z y z n y ; u w z g l ę d n i a
w szerokim zakresie m a t e r i a ł y zamieszczane w prasie); t. I V — A . Ż a k i , O po­
łożeniu wczesnośredniowiecznego
Sącza, s. 1—50 (interesująca, choć może nieco zbyt
ś m i a ł a p r ó b a rekonstrukcji pierwotnego zespołu osadniczego); H . B a r y c z ,
Relacja
o roku 1846 w Sądeczyźnie
(tekst Nikodema Gojskiego),
s. 187—210; t e n ż e , Stani­
sław Łempicki.
Z pamiętnika
sądeckiego,
s. 211—237 (szczególnie i n t e r e s u j ą c y frag­
ment o dziadach n o w o s ą d e c k i c h ) ; w Kronice notatka „ W y s t a w a pokonkursowa
sztuki ludowej Sądeczyzny", s. 301—302.
Helena

Bur char downa

PASTERSTWO T A T R POLSKJCII I P O D H A L A pod red. W. Antoniewicza: t. I .
Fizjografia
i geografia pasterstwa
Tatr Polskich
i Podhala, W r o c ł a w 1959, ss. 224;
t. I I . Pastwiska
podgórskie
i górskie Tatr Polskich i Podhala. Teraźniejszość
i przy­
szłość, W r o c ł a w 1960, ss. 209; t. I I I . Hodowla owiec i bydła w Tatrach Polskich i na
Podhalu. Teraźniejszość
i przyszłość,
W r o c ł a w 1961, ss. 191; w y d . Ossolineum
W latach 1959—1961 u k a z a ł y się trzy pierwsze tomy zakrojonego na bardzo
s z e r o k ą skalę wydawnictwa, k t ó r e g o celem jest wszechstronne, monograficzne przed­
stawienie zagadnienia owczarstwa na terenie Tatr i Podhala — tła, na j a k i m się ono
r o z w i n ę ł o i rozwija nadal, jego przeszłości, teraźniejszości oraz perspektyw rozwojo-

RECENZJE

431

wych na przyszłość. Nie mamy d o t ą d w literaturze p e ł n e j syntezy pasterstwa jed­
nego regionu, inicjatorowi więc i redaktorowi w y d a w n i c t w a , a t y m samym i nauce
polskiej przypada w udziale zasługa p i e r w s z e ń s t w a w skali ś w i a t o w e j .
Prace przygotowawcze do tego wielkiego dzieła rozpoczęły się j u ż w pierwszych
latach powojennych przez zbieranie m a t e r i a ł ó w do architektury pasterskiej, po czym
przyszły pertraktacje z licznymi autorami, k t ó r y c h prace złożą się na całość w i e l k i e j
monografii, a k t ó r z y r e p r e z e n t u j ą wszystkie działy nauki z w i ą z a n e z zagadnieniami
pasterskimi.
Wydawnictwo zaplanowane jest na 10 t o m ó w , z czego trzy pierwsze, wymienio­
ne w tytule naszej recenzji, już się ukazały. N a s t ę p n e dotyczyć b ę d ą historii i organi­
zacji pasterstwa t a t r z a ń s k i e g o (t. I V ) , s t u d i ó w nad pasterstwem Tatr i Pod­
hala (t. V), s ł o w n i c t w a i nazewnictwa pasterskiego w Tatrach Polskich i na Pod­
halu (t. V I ) , budownictwa pasterskiego w Tatrach Polskich (t. V I I ) , pasterzy t a t r z a ń ­
skich i ich sztuki (t. V I I I ) , folkloru pasterskiego Tatr Polskich i Podhala (t. I X ) ,
ikonografii i bibliografii pasterstwa w Tatrach Polskich i na Podhalu (t. X ) . Wydanie
całości przewidziane jest do roku 1964.
Najciekawsze dla historyka k u l t u r y ludowej zagadnienia znajdą się dopiero
w tomach przygotowywanych do druku. O m a w i a j ą c więc wydane j u ż trzy pierwsze
tomy, o g r a n i c z ę się do sprawozdawczego i c h o m ó w i e n i a i p o d k r e ś l e n i a p r o b l e m ó w
szczególnie ciekawych z p u n k t u widzenia z a i n t e r e s o w a ń etnografii.
N a j w i ę c e j uwagi poświęcono w omawianych trzech pierwszych tomach racjonal­
nej gospodarce hodowlano-pasterskiej. Wprowadzeniem do tych z a g a d n i e ń jest
Zarys fizjografii
Tatr i Podhala (t. I , s. 27—75), opracowany przez Z. R a d w a ń s k ą - P a r y s k ą , dalsi autorzy z a j m u j ą się przede wszystkim aktualnym zagadnieniem
stworzenia dla pasterstwa odpowiedniej bazy paszowej, przy czym o m a w i a j ą stan
współczesny, dokonywane przez specjalistów eksperymenty i najbardziej racjonalne
nowoczesne metody gospodarowania. Zagadnieniu bazy paszowej p o ś r e d n i o i bez­
p o ś r e d n i o p o ś w i ę c o n e są a r t y k u ł y tomu I I ; zagadnieniom czysto hodowlanym, i to
nie t y l k o hodowli owiec, ale t a k ż e b y d ł a rogatego, poświęcono tom I I I . Obszernie
potraktowano r ó w n i e ż stosunek pasterstwa do ochrony przyrody. Mówi o t y m głów­
nie a r t y k u ł Z. R a d w a ń s k i e j - P a r y s k i e j (t. I , s. 175—192); ponadto z a j m u j ą się n i m —
choć j u ż ubocznie — inne a r t y k u ł y , zwłaszcza w tomie I I .
Z etnograficznego p u n k t u widzenia jest k i l k a szczególnie i n t e r e s u j ą c y c h arty­
k u ł ó w rozsianych we wszystkich trzech tomach, k t ó r e t u osobno o m ó w i ę :
Tom pierwszy po k r ó t k i e j przedmowie S. Leszczyckiego otwiera a r t y k u ł W. A n t o n i e w i c z a , inicjatora i redaktora w y d a w n i c t w a , poświęcony Dziejom
badań
pasterstwa górskiego w Polsce (s. 9—26). Omawia je autor wedle ,,linii rozwojowych
b a d a ń nad pasterstwem", przy czym p o d k r e ś l a duży w k ł a d do tych b a d a ń geogra­
fów, h i s t o r y k ó w , j ę z y k o z n a w c ó w , a stosunkowo mniejszy etnografów, co jest słusz­
n y m stwierdzeniem o d n o ś n i e do czasów dawniejszych. Ostatnio sytuacja ta uległa
zmianie dzięki pracom przede wszystkim B . K o p c z y ń s k i e j - J a w o r s k i e j oraz innych
etnografów, o czym świadczyć będzie w y m o w n i e tom I V Pasterstwa.
Wprowadzeniem w o g ó l n o e u r o p e j s k ą s y t u a c j ę w pasterstwie jest a r t y k u ł S. B e ­
r e z o w s k i e g o , Problemy geograficzne pasterstwa
wędrownego
(t. I , s. 77—146).
Po klasyfikacji wszystkich w y s t ę p u j ą c y c h na terenie Europy t y p ó w w ę d r ó w e k paster­
skich przechodzi autor do opisu g ł ó w n y c h t e r e n ó w pasterstwa w ę d r o w n e g o w Europie
i charakterystycznych dla każdego z tych t e r e n ó w t y p u w ę d r ó w e k , t r a k t o w a n y c h
już nie w oderwaniu, ale na tle specyficznych w a r u n k ó w miejscowych. Dzięki
szerokiemu spojrzeniu autora i bogatemu m a t e r i a ł o w i p o r ó w n a w c z e m u , j a k i przy­
tacza, szczególnie plastycznie w y s t ę p u j e nasza rodzima forma pasterstwa.

432

RECENZJE

A r t y k u ł W. H . P a r y s k i e g o poświęcony jest Szlakom pasterskim
w
Tatrach
i na Podtatrzu (t. I , s. 147—174). Szczegółowo opracowuje autor najpierw ogólne
szlaki komunikacyjne na Podtatrzu na podstawie d o k u m e n t ó w historycznych,
n a s t ę p n i e szlaki w i o d ą c e z Podhala w Tatry, wreszcie najdawniejsze drogi przez
Tatry, k t ó r e w swych p o c z ą t k a c h były drogami pasterskimi (najdogodniejsze) i m y ­
ś l i w s k i m i (mniej dostępne). Nowością w literaturze jest opis szlaków dziennego
wypasu, w i o d ą c y c h z szałasu na pastwiska, k t ó r e to zagadnienie było dotąd pomijane
przez badaczy. Jak we wszystkich innych pracach W. H . Paryskiego, i tu t a k ż e
uderza ścisłość i precyzyjna znajomość terenu oraz s k r u p u l a t n o ś ć w wykorzysta­
niu źródeł.
Ostatnim wreszcie ze specjalnie dla etnografa i n t e r e s u j ą c y c h a r t y k u ł ó w jest
Owczarstwo
podhalańskie
i jego rozwój
A. D r o z d o w s k i e g o (t. I I I , s. 41—99).
Jest to studium współczesnego owczarstwa p o d h a l a ń s k i e g o , podbudowane d o s k o n a ł ą
znajomością tradycji, najzupełniej poprawne z p u n k t u widzenia metody etnograficz­
nej, a wzbogacone o uwagi krytyczne i w a r t o ś c i u j ą c e , p ł y n ą c e z faktu, że autor
nie t y l k o wie. jak jest, ale i jak b y ć powinno. O m ó w i w s z y pasterstwo przedwojenne
i współczesne t a t r z a ń s k i e , daje on szczegółowe dzieje (z przytoczeniem pełnej
dokumentacji) wyruszenia owiec z Podhala na wschód, najpierw na J a w o r k i , a póź­
niej w Beskid Niski i Bieszczady. G ł ę b o k ą znajomość współczesnej góralskiej
rzeczywistości w i d a ć r ó w n i e ż w projektach zmian podawanych przez autora. W prze­
c i w i e ń s t w i e do akademickiego stanowiska innych a u t o r ó w Drozdowski w i d z i
perspektywy zmian w granicach realnych m o ż l i w o ś c i ; u w z g l ę d n i a nie t y l k o postulaty
nauki, ale i przez wiele w i e k ó w n a r a s t a j ą c e tradycje gospodarcze, społeczne i oby­
czajowe górali. Daje on, ogólnie biorąc, m o n o g r a f i ę tradycyjnego i współczesnego
owczarstwa t a t r z a ń s k i e g o .
U z u p e ł n i e n i e m jego historii rozwoju pasterstwa jest k r ó t k a , raczej literacka
relacja J. K o l o w c y , Wielki redyk (t. I I I , s. 115—130), i mapa współczesnego prze­
pędu owiec i bydła rogatego z Podhala na nowe tereny wypasu wraz z o b j a ś n i e n i a m i
(t. I I I , s. 131—135), k t ó r e m a j ą w a r t o ś ć dokumentu przy studiowaniu najnowszych
form wypasu.
W a r t o ś ć dzieła W. Antoniewicza, j a k to j u ż wspomniano na wstępie, jest
ogromna. Dzięki kompleksowemu ujęciu daje on, po raz pierwszy w dziejach nauki,
pełny obraz owczarstwa. Z a r ó w n o dla e t n o g r a f ó w , j a k i przedstawicieli i n n y c h nauk
z a j m u j ą c y c h się t ą p r o b l e m a t y k ą jest to rodzaj encyklopedii, gdzie b ę d ą mogli
znaleźć p e ł n e opracowanie wszystkich kwestii z w i ą z a n y c h z pasterstwem. Etnograf
znajdzie t u w y t ł u m a c z e n i e szeregu f a k t ó w znanych z k u l t u r y tradycyjnej, znajdzie
podstawowe, potrzebne m u w i a d o m o ś c i z zakresu ł ą k a r s t w a , zootechniki i t d . , na­
tomiast zootechnik l u b ł ą k a r z dowie się, j a k n a p r a w d ę w y g l ą d a tradycyjne paster­
stwo, z k t ó r y m się spotyka.
O m a w i a j ą c Pasterstwo jako całość w s p o m n i e ć należy o starannym, przejrzystym
i celowym u k ł a d z i e t o m ó w , jak r ó w n i e ż o wzorowo opracowanych przez W. H . Pa­
ryskiego indeksach.
Osobna wzmianka n a l e ż y się wreszcie doskonałej szacie graficznej i ilustracyjnej
(można m i e ć pewne zastrzeżenia tylko co do jakości papieru) i wysokiemu poziomowi
artystycznemu fotografii.
Anna

Kowalska-Lewicka

433

RECENZJE

H A N N A P I E Ń K O W S K A , Podtatrzańskie
obrazy na szkle,
barwnych i l . 16; Polskie W y d a w n i c t w o Muzyczne.

K r a k ó w 1961, ss. 33 + 1,

Z radością należy p o w i t a ć wznowienie akcji wydawniczej przez Muzeum
T a t r z a ń s k i e i m . Tytusa C h a ł u b i ń s k i e g o w Zakopanem — mam t u na myśli świeżo
w y d a n ą b r o s z u r ę H . P i e ń k o w s k i e j o Podtatrzańskich
obrazach na szkle.
A u t o r k a zajmuje się g r u p ą o b r a z ó w z Orawy, Spiszu i Podhala, t r a k t u j ą c je
łącznie, jako pochodzące z polskiego Podtatrza. Ś w i a d o m i e odrzuca ona etnograficzne
aspekty zagadnienia, stara się natomiast „oceniać je [obrazy na szkle] od strony
artystycznej, jak dotąd
jedynie marginesowo u w z g l ę d n i a n e j przez
badaczy"
(s. 5). Zgodnie z t y m z a ł o ż e n i e m przeprowadza w n i k l i w ą analizę w a l o r ó w artystycz­
nych o b r a z ó w na szkle, na podstawie k t ó r e j dochodzi do wniosku, że mimo ruchliwo­
ści tego rodzaju o b i e k t ó w sztuki dadzą się w y o d r ę b n i ć pewne specyficzne cechy
o b r a z ó w spotykanych na polskim Podtatrzu i że „ p o r ó w n a n i e naszych o b r a z ó w na
szkle z obrazami t e r e n ó w sąsiednich pozwala w y o d r ę b n i ć twórczość charaktery­
styczną w pierwszym rzędzie dla naszej ziemi. Na czoło w y s t ę p u j e t u w y r a ź n i e grupa
o b r a z ó w syntetycznych, k t ó r y c h w tej ilości i o t y m walorze artystycznym — j a k
m o ż n a sądzić z dotychczasowych publikacji — nie znajdujemy w zbiorach czeskich
i słowackich. Są one r ó w n i e ż obce ziemi ż y w i e c k i e j " (s. 20,21). Stwierdzenie to jest
t y m ciekawsze, że nieliczne zresztą dane, j a k i e posiadamy, p r z e m a w i a j ą raczej prze­
c i w temu, jakoby obrazy te wykonywane były przez a r t y s t ó w pochodzących z p o l ­
skiego Podtatrza.
W y o d r ę b n i w s z y polskie p o d t a t r z a ń s k i e malarstwo na szkle próbuje autorka ustalić
jego chronologię na podstawie p o r ó w n a ń z ustalonymi w czasie k i e r u n k a m i sztuki
ogólnoeuropejskiej — co wobec ludowości tego malarstwa zupełnie zawodzi. Stara
się n a s t ę p n i e z w i ą z a ć je z h u t a m i szkła, c z y n n y m i przede wszystkim w X V I I w.
na terenie Polskich Karpat i Podkarpacia, i z o ś r o d k a m i masowych pielgrzymek
odpustowych, j a k np. K a l w a r i a Zebrzydowska — i t u r ó w n i e ż rezultaty są nega­
tywne. Malarstwo na szkle pozostaje w dalszym ciągu zawieszone w próżni chrono­
logicznej i nie z w i ą z a n e z polskimi miejscami kultu.
Wobec pełnej a n o n i m o w o ś c i tego malarstwa powraca autorka do jego w a l o r ó w
w y ł ą c z n i e artystycznych i podkreśla ich t r w a ł e znaczenie, jakie zawdzięczają „ w y ­
sokim w a r t o ś c i o m plastycznym", oraz ich bliskość ze współczesną sztuką. Stwierdza,
że „obrazy na szkle posiadają w a r t o ś c i zgodne z pojęciami leżącymi u podstaw
plastyki współczesnej"' (s. 29) — stąd ich o d d z i a ł y w a n i e na odbiorcę wychowanego
na zasadach współczesnej estetyki.
Praca P i e ń k o w s k i e j , dzięki nowemu spojrzeniu na malarstwo na szkle, stanowi
c e n n ą pozycję w literaturze dotyczącej sztuki ludowej Karpat. W a r t o ś ć jej podnosi
jeszcze doskonalą oprawa graficzna i dobre, wierne kolorystycznie ilustracje przed­
s t a w i a j ą c e obrazy na szkle najbardziej typowe dla w y r ó ż n i o n y c h k i e r u n k ó w artys­
tycznych.
Anna

Kowalska-Lewieka

P A U L C H O M B A R T DE L A U W E [red.], Famille et habitation, Travaux du Groupe
d'Ethnologie Sociale, Centre National de la Recherche Scientifique, I . Sciences
humaines et conceptions de Vhabitation, Paris 1959, ss. 214, I I . Un essai d'obser­
vation expérimentale,
Paris 1960, ss. 364.
Do zjawisk najbardziej charakterystycznych dla współczesnej cywilizacji prze­
m y s ł o w e j należy rozwój wielkich zbiorowisk miejskich, s k u p i a j ą c y c h setki tysięcy
lub miliony m i e s z k a ń c ó w . Powstawanie tych olbrzymich aglomeracji pociąga za sobą
zasadnicze p r z e o b r a ż e n i a w warunkach życia ludności, w jej d ą ż e n i a c h , aspiracjach,
Etnografia Polska, t. V I

28

434

RECENZJE

zachowaniu się, w stosunkach społecznych, w funkcjonowaniu r ó ż n o r o d n y c h insty­
tucji. Obok p r z e j a w ó w postępu społecznego i kulturalnego zaznacza się niejedno­
krotnie dezorganizacja społeczna, izolacja poszczególnych grup lub jednostek, w y ­
stępują liczne sprzeczności i konflikty, k t ó r e m o g ą nieść zgubne skutki na przy­
szłość. W dążeniu do zapobiegania t y m n i e p o ż ą d a n y m zjawiskom, do ś w i a d o m e g o
k s z t a ł t o w a n i a życia społecznego od dawna j u ż rozpoczęto studia nad w i e l k i m i ośrod­
kami miejskimi. W c h w i l i obecnej rozwijają się one g ł ó w n i e w krajach, w k t ó r y c h
procesy urbanizacyjne w y s t ą p i ł y najwcześniej i najintensywniej, t j . w A n g l i i ,
Francji, Niemczech i w Stanach Zjednoczonych.
Spośród zespołów badawczych z a j m u j ą c y c h się ś r o d o w i s k i e m wielkomiejskim
do najciekawszych należy tzw. Groupe d'Ethnologie Sociale w P a r y ż u pod k i e r u n ­
kiem prof. P. H . Chombarta de Lauwe. Zespół ten, istniejący od 1950 r., łączy punkt
widzenia socjologiczny, etnograficzny i psychologiczny. Prof. Chombart de Lauwe
d u ż ą w a g ę przywiązuje do b a d a ń etnograficznych nad miastem. „Jeżeli w y s t ę p o w a ł a
we Francji tendencja — pisze w jednej ze swoich prac — do ograniczania przed­
miotu etnografii do społeczeństw archaicznych, był to naszym zdaniem błąd. Istnie­
je etnografia w i e l k i c h miast p r z e m y s ł o w y c h , tak jak istnieje socjologia l u d ó w pry­
m i t y w n y c h . Zaniedbywanie etnografii wielkich miast oznacza brak obiektywizmu
w spoglądaniu na w ł a s n ą cywilizację" .
Grupa Etnologii Społecznej o p u b l i k o w a ł a dotąd szereg prac dotyczących środo­
wiska wielkomiejskiego. W znanych studiach o P a r y ż u , Paris et Vagglomération
pa­
risienne, poruszono zasadnicze zagadnienia ekologiczne z w i ą z a n e z rozwojem w i e l ­
kiego miasta. Życiu rodzinnemu p o ś w i ę c o n a jest monografia C h o m b a r t a
de
L a u w e La vie quotidienne
des familles ouvrières'
ï k i l k a mniejszych rozpraw' .
S p e c j a l n ą uwagę zwrócono na problem dzieci i młodzieży w o ś r o d k a c h p r z e m y s ł o ­
wych*. Badania z tego zakresu są w toku. A w końcu w a ż n e miejsce w pracach
Grupy zajmuje problematyka mieszkaniowa .
1

2

1

5

t

P . H . C h o m b a r t de L a u w e [red.], Paris et l'agglomération
parisienne,
Paris 1952, t. I , s. 25.
-P. C h o m b a r t
de L a u w e , La vie quotidienne
des familles
ouvrières
(Recherches
sur les comportements
sociaux de consommation),
Centre National de la
Recherche Scientifique Paris, 1956 (Travaux du Centre d'Etudes Sociologiques).
Zob. np. P. H . i M . J. C h o m b a r t d e L a u w e. Facteurs du milieu et perturbations du groupe familial. Séminaire
International
de Recherches sur la
Famille.
VNESCO-Cologne,
[ w : ] Recherches sur la Famille, t. I I , T û b i n g e n 1956; P.
ÏÏ.Chomb a r t de L a u w e . La naissance des aspirations à des formes nouvelles de la famille. Séminaire.,.,
[w:] Recherches sur la Famille, t. I , Tubingen 1956; t e n ż e , Les
rapports entre le milieu social et la famille en relation avec V'organisation de
l'espace, Actes du T r o i s i è m e C o n g r è s M o n d i a l de Sociologie, t. 4, Amsterdam 1956,
s. 35—40; P. H . i M . J. C h o m b a r t de L a u w e , L'évolution
des besoins et la
conception dynamique
de la famille, „ R e v u e F r a n ç a i s e de Sociologie", t. 1: 1960,
s. -¿03—125.
Zob. np.: M . J. C h o m b a r t de L a u w e , Psychopatologie
sociale de l'enfant
inadapté,
Centre National de la Recherche Scientifique, Paris 1959 (Travaux du
Groupe d'Ethnologie Sociale); J. J e n n y , Les bandes spontanées
d'adolescents.
Hypothèses
de recherches d'après une enquête,
„Revue Trimestrielle de la Section
UFO V A L de la Ligue de l'Enseignement". N° 10: 1959, s. 5—14.
Logement et comportement
des ménages dans trois cités nouvelles de l'agglomération
parisienne.
Enquête-pilote
du Centre des Groupes Sociaux
(1955—56).
„Cahiers du Centre Scientifique et Technique du B â t i m e n t " , N° 30: 1957, s. 40;
J. J e n n y , L . C o u v r e u r , P. C h o m b a r t de L a u w e , Logement et
comportement des ménages dans trois cités nouvelles de l'agglomération
bordelaise, „ C a h i e r s
du Centre Scientifique et Technique du B â t i m e n t " , N° 34: 1958, s. 9—56; P. H .
C h o m b a r t de L a u w e , L . C o u v r e u r , Ménages et cathégories
sociales dans les
habitations nouvelles, ..Informations Sociale»", N° 5: 1958, s. 138.
:;

r

:j

RECENZJE

435

Dwutomowa praca zespołowa Familie et habitation porusza nadzwyczaj ciekawy
problem stosunku pomiędzy m a t e r i a l n y m i przejawami cywilizacji a s t r u k t u r a m i
społecznymi i sposobami m y ś l e n i a . Podstawowe założenia teoretyczne pracy for­
m u ł u j e Chombart de Lauwe we w s t ę p i e do I tomu. Życie społeczne rozgrywa się
w pewnych ramach materialnych, na określonej przestrzeni, z k t ó r ą jest ściśle zespo­
lone. Wszelkie zmiany społeczne odbijają się na warunkach mieszkaniowych czło­
wieka i na o d w r ó t — p r z e o b r a ż e n i a w tych warunkach znajdują o d d ź w i ę k w życiu
zbiorowym. Odnosi się to r ó w n i e ż do rodziny, k t ó r e j związek z jej baza p r z e s t r z e n n ą ,
mieszkaniem, nie ulega w ą t p l i w o ś c i . Niniejsze studia u w z g l ę d n i a j ą dwa aspekty
kwestii mieszkaniowej. Z jednej strony analizują rolę mieszkania w życiu człowieka
i z w i ą z a n e z t y m zagadnienia techniczne, ekonomiczne, społeczne i kulturalne.
Z drugiej strony o m a w i a j ą przebieg życia społecznego w ramach mieszkania i osiedla.
Kwestia mieszkaniowa odgrywa specjalną rolę we współczesnej cywilizacji prze­
m y s ł o w e j . Od dziesiątków lat narasta kryzys mieszkaniowy, zaostrzony jeszcze przez
zniszczenia ostatniej wojny. Zdaniem Chombarta przyczyny tego kryzysu leżą nie
t y l k o w momentach ekonomicznych, technicznych l u b demograficznych. Olbrzymie
znaczenie posiada r ó w n i e ż pojawianie się nowych potrzeb, k t ó r y c h społeczeństwo nie
może zadowolić, narastanie nowych aspiracji z w i ą z a n y c h z p r z e o b r a ż e n i a m i s t r u k t u ­
ry społecznej, zwłaszcza rodzinnej. Rozwój społeczny bowiem jest nie tylko w y n i ­
kiem zmian technicznych lub ekonomicznych, ale r ó w n i e ż pojawiania się nowych
s y s t e m ó w w a r t o ś c i , k t ó r y c h wyrazem są w ł a ś n i e nowe potrzeby.
Potrzeby dotyczące mieszkania m a j ą charakter fizjologiczny, psychologiczny l u b
kulturalny. P o s i a d a j ą one różny stopień n a t ę ż e n i a , są zmienne w czasie i przestrzeni.
Do n a j w a ż n i e j s z y c h potrzeb mieszkaniowych we w s p ó ł c z e s n y m ś r o d o w i s k u miejskim
n a l e ż y , potrzeba przestrzeni, jej zagospodarowania i urządzenia, potrzeba nieza­
leżności i rozdziału funkcji poszczególnych grup i osób w e w n ą t r z mieszkania, po­
trzeba odpoczynku i r o z r y w k i , intymności grupy rodzinnej, uznania ze strony
otoczenia, s t o s u n k ó w społecznych na z e w n ą t r z itp. Potrzebom t y m o d p o w i a d a j ą
poszczególne elementy mieszkania i osiedla, k t ó r e w ten sposób spełniają o k r e ś l o n e
funkcje. Pojęcie funkcji ma w t y m wypadku dwojaki aspekt: techniczny i psychosccjologiczny. Wysuwa się pytanie, w j a k i sposób funkcje przewidziane przez
architekta (aspekt techniczny) spotykają się z f a k t y c z n ą rolą mieszkania w życiu
jego u ż y t k o w n i k ó w (aspekt psychosocjologiczny), o ile o d p o w i a d a j ą na konkretne
potrzeby m i e s z k a ń c ó w . Zagadnienie to jest centralnym problemem całej pracy.
Tom I , Nauki humanistyczne, a koncepcja mieszkania, stanowi j a k gdyby w s t ę p
do dalszych b a d a ń nad k w e s t i ą m i e s z k a n i o w ą . Cztery kolejne rozdziały pierwszej
jego części p r z e d s t a w i a j ą udział etnologii, socjologii, ekonomii i psychologii w oma­
wianych problemach. Po scharakteryzowaniu rodziny i mieszkania w różnych c y w i l i ­
zacjach przedkapitalistycznych omówiono badania nad mieszkaniem we współczes­
nym społeczeństwie p r z e m y s ł o w y m , dalej p o w i ą z a n i a pomiędzy b u d ż e t e m r o d z i n n y m
i mieszkaniem, a w k o ń c u n a s t ę p s t w a degradacji mieszkania dla zdrowia fizyczne­
go i psychicznego jego u ż y t k o w n i k ó w . Część druga tomu przedstawia współczesne
koncepcje architektoniczne z w i ą z a n e z b u d o w ą m i e s z k a ń . Rozpoczyna j ą opis roz­
w o j u architektury funkcjonalnej od jej p o c z ą t k ó w w X V I I w. aż do c h w i l i obecnej.
Po n i m zaś przytoczono fragmenty w y w i a d ó w z najwybitniejszymi współczesnymi
architektami francuskimi, np. z Le Corbusierem. Wywiady te dotyczyły m . i n . na­
stępujących z a g a d n i e ń : budownictwo indywidualne a zespołowe, p o w i ą z a n i e planu
osiedla i bloku z planem mieszkania, u w z g l ę d n i a n i e potrzeb i życzeń przyszłych
m i e s z k a ń c ó w przy planowaniu osiedli, powierzchnia poszczególnych e l e m e n t ó w miesz-

436

RECENZJE

kania, problem kuehni-jadalni, zabezpieczenie i n t e r e s ó w dzieci w nowych mieszka­
niach i osiedlach itp.
W zakończeniu tomu pro i'. Chombart de Lauwe w y c i ą g a pewne wnioski prak­
tyczne z. tej konfrontacji osiągnięć nauk humanistycznych z p o g l ą d a m i i d ą ż e n i a m i
a r c h i t e k t ó w . Współczesna architektura funkcjonalna p o d p o r z ą d k o w a n a jest potrze­
bom ludzkim, stawia sobie cele utylitarne, a f o r m ę chce dostosować do funkcji.
Zmierza ona do zharmonizowania r ó ż n o r o d n y c h funkcji mieszkania i osiedla, do
harmonijnego p o w i ą z a n i a w a r u n k ó w mieszkaniowych z życiem społecznym. Jest to
możliwe tylko w t y m wypadku, gdy architekci b ę d ą dobrze z n a ć potrzeby i aspi­
racje przyszłych u ż y t k o w n i k ó w osiedli, gdy dokładniej zostanie sprecyzowany typ
s t o s u n k ó w społecznych, j a k i ma w tych osiedlach p a n o w a ć . W tej c h w i l i szereg pro­
b l e m ó w jest jeszcze nie rozstrzygniętych i wymaga gruntownego przebadania. Nie
ulega przy t y m w ą t p l i w o ś c i , że urbaniści i architekci p o w i n n i w y b i e g a ć m y ś l ą
naprzód, że powinni liczyć się z potrzebami przyszłych pokoleń. W z w i ą z k u z t y m
mieszkanie musi spełniać pewne zadania wychowawcze, musi s t a w i a ć przed jed­
n o s t k ą nowe wymagania. Z a s a d n i c z ą funcją nowego typu m i e s z k a ń jest — zdaniem
Chombarta — uwolnienie człowieka od licznych obciążeń życia codziennego, od
przymusu w a r u n k ó w materialnych i ś r o d o w i s k a społecznego. Mieszkanie powinno
u ł a t w i a ć p e ł n y i harmonijny rozwój osobowości ludzkiej.
Tom I I , Próba, obserwacji
eksperymentalnej,
omawia w y n i k i b a d a ń terenowych
przeprowadzonych w trzech niedawno p o w s t a ł y c h osiedlach mieszkaniowych:
w Bordeaux, na peryferiach P a r y ż a i na peryferiach Nantes. Dwa pierwsze osiedla
(z k t ó r y c h k a ż d e liczy ok. 600 m i e s z k a ń ) s k ł a d a j ą się z szeregu b l o k ó w o r ó ż n e j
wielkości, ostatnie natomiast, zaprojektowane przez Le Corbusiera, tworzy w ł a ś c i w i e
jeden olbrzymi blok o prawie 300 mieszkaniach i c a ł y m potrzebnym w y p o s a ż e n i u
(jak szkoły, przedszkola, sklepy itp.). Wszystkie te osiedla zamieszkane są przez trzy
kategorie zawodowe: u r z ę d n i k ó w , r o b o t n i k ó w 1 tzw. k a t e g o r i ę p o ś r e d n i ą (kupcy,
rzemieślnicy, zawody wolne itp.).
Przedmiotem b a d a ń był problem poruszony w poprzednim tomie: o ile nowe
osiedla mieszkaniowe zaspokajają potrzeb . ich mieszkańców. Starano się przy t y m
zwrócić u w a g ę na różnice w potrzebach i w stylu życia trzech wyżej wymienionych
kategorii zawodowych. Z a k ł a d a n o bowiem, że inaczej przebiega proces przystosowa­
nia się k a ż d e j z nich do nowych w a r u n k ó w życia i że daje on inne rezultaty. Na
podstawie metody reprezentacyjnej wybrano dla każdego osiedla , . p r ó b k ę " złożoną
z 45 rodzin, z czego po 15 rodzin p r z y p a d a ł o na k a ż d ą k a t e g o r i ę z a w o d o w ą . Po w y ­
zyskaniu istniejących d o k u m e n t ó w u r z ę d o w y c h , statystycznych itp. przeprowadzono
w wybranych rodzinach szereg w y w i a d ó w , k t ó r y c h p o d s t a w ę s t a n o w i ł obszerny k w e ­
stionariusz. Badania m i a ł y w p e w n y m sensie charakter eksperymentalny, p o r ó w n y ­
wano np. rozmaite grupy żyjące w tych samych warunkach albo identyczne grupy
żyjące w r ó ż n y c h warunkach, zestawiano styl życia n i e k t ó r y c h rodzin w ich dawnych
mieszkaniach z stylem życia obecnym itp.
1 7

Całość tomu I I s k ł a d a się z czterech części. W pierwszej przedstawiono cele
i metody b a d a ń oraz scharakteryzowano wspomniane w y ż e j osiedla i ich ludność.
Część druga oprócz d o k ł a d n e g o opisu m i e s z k a ń omawia oceny i postawy l o k a t o r ó w ,
ich życzenia na przyszłość, zmiany w życiu rodzinnym w nowych w a i - n k a c h miesz­
kaniowych, rolę w y d a t k ó w na mieszkanie w b u d ż e c i e rodzinnym. W części trzeciej
zanalizowano stanowisko w rodzinie ojca, m a t k i i dzieci oraz sposób u ż y t k o w a n i a
przez nich przestrzeni mieszkalnej. A w końcu część czwarta poświęcona jest
współżyciu wszystkich m i e s z k a ń c ó w nowego osiedla z sobą. Specjalną u w a g ę z w r ó ­
cono tutaj na zagadnienie młodzieży i sąsiedztwa.

437

RECENZJE

W zakończeniu prof. Chombart de Lauwe reasumuje n a j w a ż n i e j s z e w y n i k i b a d a ń .
Omawia m. i n . rolę nowych m i e s z k a ń w życiu ich l o k a t o r ó w : mężczyzn i kobiet,
młodzieży i dzieci. Zwraca u w a g ę na różne niedociągnięcia z w i ą z a n e z planowaniem
lub w y p o s a ż e n i e m m i e s z k a ń , k t ó r e ujemnie odbijają się na stosunkach rodzinnych.
P o d k r e ś l a różnice w przystosowaniu się do nowych w a r u n k ó w mieszkaniowych
r o b o t n i k ó w , u r z ę d n i k ó w i przedstawicieli innych z a w o d ó w . Do najciekawszych na­
leżą uwagi o współżyciu wszystkich m i e s z k a ń c ó w osiedla, a zwłaszcza o stosunkach
sąsiedzkich. Na stosunki te znaczny w p ł y w w y w i e r a j ą : rozplanowanie, rozmiary,
w y p o s a ż e n i e osiedla. Dla u n i k n i ę c i a konfliktów n i e z b ę d n a jest izolacja przestrzenna
poszczególnych rodzin, zabezpieczenie ich przed h a ł a s e m , w y p o s a ż e n i e osiedla
w u r z ą d z e n i a usługowe. Bardzo istotny jest problem p o w i ą z a ń komunikacyjnych
osiedla z resztą miasta. Gdy p o w i ą z a n i a te są słabe, a osiedle jest odosobnione, sto­
sunki sąsiedzkie o d g r y w a j ą w n i m dużą rolę, s ą s i e d z t w o w y w i e r a z n a c z n ą presję na
jednostkę. W wypadku przeciwnym m i e s z k a ń c y osiedla m a j ą w i ę k s z ą s w o b o d ę
w doborze k o n t a k t ó w towarzyskich niekoniecznie w ramach sąsiedztwa. Charakte­
rystyczny jest fakt. że w badanych osiedlach utrzymuje się segregacja zawodowa,
a nawet stopniowo wzrasta. Przedstawiciele tych samych kategorii zawodowych
z biegiem czasu s k u p i a j ą się przy tych samych ulicach, w tych samych blokach.
Niekiedy ci, k t ó r z y są w mniejszości, u s u w a j ą się w ogóle, p r z e p r o w a d z a j ą c się
do innych dzielnic miasta. Niemniej jednak w ramach osiedli kształtuje się stopniowo
życic zespołowe, t w o r z ą się z a w i ą z k i nowych struktur, czego wyrazem jest m.in.
łączenie się m i e s z k a ń c ó w we w s p ó l n e organizacje. Proces ten jest t y m szybszy, i m
większą s w o b o d ę pozostawia się ludności w decydowaniu o w s p ó l n y c h sprawach.
Życia społecznego osiedla nie można r o z w a ż a ć w izolacji od szerszego s p o ł e c z e ń s t w a ;
jest ono uwarunkowane przez ogólną k o n i u n k t u r ę gospodarczą, przez s t r u k t u r ą spo­
łeczną całego miasta, regionu i kraju, przez sytuację polityczną, n a r o d o w ą i m i ę d z y ­
narodową.
K o ń c o w e uwagi poświęca Chombart de Lauwe zagadnieniu przejścia od obser­
wacji eksperymentalnej do interwencji eksperymentalnej. Przez z m i a n ę poszczegól­
nych e l e m e n t ó w mieszkania i osiedla w p o w i ą z a n i u z odpowiednim s k ł a d e m ludności
m o ż n a by osiągnąć pełne przystosowanie się m i e s z k a ń c ó w do i c h m i e s z k a ń .
Omawiana tutaj praca Famille et habitation stanowi pierwszy etap b a d a ń Grupy
Etnologii Społecznej nad zagadnieniami mieszkaniowymi w środowisku w i e l k o m i e j ­
skim. Stojąc na pograniczu różnych nauk o ś w i e t l a ona wszechstronnie problem
i'odz r.y i mieszkania w społeczeństwie kapitalistycznym. To k r z y ż o w a n i e p u n k t u
widzenia socjologii, psychologii, etnografii, ekonomii itp. — rzadkie w badaniach te­
go typu — przynosi szereg w a r t o ś c i o w y c h r e z u l t a t ó w . Studia prof. Chombarta de
Lauwe i jego w s p ó ł p r a c o w n i k ó w cechuje podejście historyczne. Współczesna sytu­
acja mieszkaniowa w ś r o d o w i s k u wielkomiejskim traktowana jest jako jedno ogniwo
rozwojowe w ogólnym procesie przemian społecznych. Sam przebieg tego procesu
należy do g ł ó w n y c h z a i n t e r e s o w a ń Grupy. Do zalet pracy należy r ó w n i e ż p o w i ą z a n i e
podstawowej k o m ó r k i badawczej, rodziny i mieszkania, z szerszym t ł e m terytorial­
nym i społecznym, bez czego wiele z a g a d n i e ń byłoby n i e z r o z u m i a ł y c h . Na spe­
c j a l n ą u w a g ę zasługują podstawowe założenia teoretyczne pracy, k t ó r e w i ą ż ą się
z ogólną teorią życia społecznego w y p r a c o w a n ą przez Chombarta de Lauwe. Za­
sadniczą koncepcją jest pojęcie potrzeby d o k ł a d n i e j o m ó w i o n e we wcześniejszej mo­
nografii, La vie quotidienne
des familles
ouvrières °. Potrzeby, u w a r u n k o w a n e
szeregiem czynników, w p ł y w a j ą na aspiracje, dążenia, zachowanie się ludzi, co za
;

''Chombart

de L a u w e. La

vie

quotidienne...,

s. 147 n.

438

RECENZJE

sobą pociąga ogólniejsze p r z e o b r a ż e n i a strukturalne i powstawanie nowych potrzeb.
Wspomniane p r z e o b r a ż e n i a w y n i k a j ą naturalnie i z innych przyczyn, jak zmiany
techniczne i ekonomiczne.
O m a w i a n ą p r a c ę cechuje duża precyzja pojęciowa, dążność do maksymalnej
ścisłości metodycznej. Z n a c z n ą w a r t o ś ć posiada wypracowana w* I I tomie metoda
obserwacji eksperymentalnej, k t ó r a pozw ala na k o n t r o l ę w y n i k ó w b a d a ń przy po­
mocy r ó ż n y c h technik. Pomimo że omawiane studia nie m a j ą celów b e z p o ś r e d n i o
usługowych, ich w a r t o ś ć praktyczna jest duża. Autorzy nie u n i k a j ą zresztą zajmo­
wania określonego stanowiska i ich wnioski z a m y k a j ą c e poszczególne części pracy
lub rozdziały m a j ą zazwyczaj charakter w a r t o ś c i u j ą c y i normatywny.
r

Danuta

A. I . E R O I - G O U R H A N I J. POIRIER, Ethnologie
Paris 1953

de l'Union

Do

Française,

browolska

t. I ,

Afrique,

r

Nowa sytuacja polityczna po I I wojnie ś w i a t o w e j w y w a r ł a duży wpływ na roz­
wój w i e l u nauk we Francji. Zmiany, jakie zaszły w stosunkach między m e t r o p o l i ą
a jej dawniejszymi koloniami, musiały znaleźć odbicie w wiedzy o tych terenach.
W ś r ó d n a j w a ż n i e j s z y c h w i a d o m o ś c i o krajach i ludach znajdują się też te, k t ó r e
w c h o d z ą w zakres etnologii. J u ż od pierwszych dni niepodległości Nowej Francji
powstaje problem stworzenia nowych o p r a c o w a ń etnologii k r a j ó w w c h o d z ą c y c h
w s k ł a d U n i i Francuskiej. J e d n ą z ważniejszych tego typu pozycji jest praca
A. Ueroi-Gourhan i J. Poirier Etnologia
Unii Francuskiej,
wydana n a k ł a d e m Prasy
Uniwersyteckiej w P a r y ż u w 1953 r. Jej autorzy są profesorami etnologii na u n i ­
wersytetach francuskich, pierwszy w P a r y ż u , drugi w Lyonie. O ile A. Leroi-Gourhan
jest jednocześnie specjalistą w dziedzinie archeologii pierwotnej, o tyle drugi autor
zajmuje się kwestiami prawa zwyczajowego oraz prawa kolonialnego. Poza t y m
w ostatnich latach u w a g ę J. Poiriera z a a b s o r b o w a ł y zagadnienia historii etnologii
i jej ogólnych koncepcji teoretycznych. Wyrazem tych z a i n t e r e s o w a ń jest k i l k a
ostatnio opublikowanych prac o m a w i a j ą c y c h metody i techniki prac etnologicznych.
Dzięki tak szerokiej rozpiętości z a i n t e r e s o w a ń i wiedzy reprezentowanej przez obu
uczonych książka, o której mowa, należy do najbardziej kompetentnych o p r a c o w a ń
w tej dziedzinie.
7

Historia b a d a ń nad etnologią A f r y k i ma we Francji bogate tradycje, sięgające
p o c z ą t k ó w X I X w. M i m o to do lat trzydziestych naszego wieku badania nad A f r y k ą
leżącą w granicach posiadłości francuskich nie były obiektem pracy większego
zespołu. Sytuacja ta uległa zmianie w związku z powstaniem Instytutu A f r y k i Czar­
nej i Towarzystwa A f r y k a n i s t ó w z siedzibą w P a r y ż u . W w^yniku działania tych
instytucji zorganizowano wiele ekspedycji naukowych, m a j ą c y c h na celu poznanie
ludności t e r y t o r i ó w A f r y k i Zachodniej i Wschodniej. Do najsłynniejszych z nich
zaliczyć trzeba e k s p e d y c j ę Dakar-Djibuti- k i e r o w a n ą przez profesora M. Griaule'a.
Prace tego uczonego udowodniły, że n i e k t ó r e ludy m u r z y ń s k i e m a j ą systemy filo­
zoficzne niczym nie u s t ę p u j ą c e c h i ń s k i m i europejskim. Profesor Griaule z m a r ł
w roku 1956, ale pozostawił zastępy w s p ó ł p r a c o w n i k ó w i uczniów, k t ó r z y k o n t y n u u j ą
jego dzieło i badania nad d o g ł ę b n y m poznaniem k u l t u r m u r z y ń s k i c h . W ł a ś n i e z tych
tradycji w y c h o d z ą autorzy tomu a f r y k a ń s k i e g o , posługując się w w ielu wypadkach
m a t e r i a ł a m i zebranymi przez tego uczonego.
r

We w s t ę p i e do Etnologii
Unii Francuskiej
Ch. A n d r é Julien pisze, że podstawo­
w y m zadaniem serii tego rodzaju publikacji jest d o p o m o ż e n i e historykom tubylczych

RECENZJE

439

l u d ó w A f r y k i do stworzenia historii swych k r a j ó w . W ł a ś n i e w t y m celu praca za­
w i e r a wiele w n i o s k ó w historycznych opartych na m a t e r i a ł a c h etnologicznych. B ł ę ­
dem byłoby jednak t w i e r d z i ć , że z pracy tej nie b ę d ą korzystali i uczeni francuscy,
w b r e w bowiem pozorom niewiele jest we Francji dzieł, k t ó r e by n a k r e ś l a ł y ogólne
ramy etnologii francuskich t e r y t o r i ó w w Afryce, tak że książka Leroi-Gourhana
i Poiriera w y p e ł n i a p e w n ą lukę w zakresie syntezy etnologii tych
terenów.
O ogólniejszym i bardziej syntetycznym podejściu do z a g a d n i e ń świadczy partia
w s t ę p n a tej pracy, poświęcona o m ó w i e n i u etnologii jako nauki, jej zadań, metod,
osiągnięć i użyteczności społecznej. W k i l k u p o d r o z d z i a ł a c h tej części znajdujemy
szereg tez dotyczących genezy i rozwoju etnologii oraz jej technik. Nauka ta —
zdaniem a u t o r ó w — ma granice p ł y n n e , gdyż jest syntezą całej myśli i działalności
ludzkiej. Różni się t y m od innych nauk o człowieku, że traktuje go integralnie, nie
k r ę p u j ą c się ani ramami czasowymi, ani przestrzennymi. Jej obecnym zadaniem jest
danie ludom efektywnej znajomości i c h sąsiadów, bliskich i dalekich. Aby osiągnąć
ten cel, etnologowie m u s z ą zdobyć m a k s y m a l n ą wiedzę o konkretnych ludach i gru­
pach etnicznych. Najlepszą d r o g ą uzyskania wiadomości etnologicznych jest ankieta,
której najstarsza forma, w y w i a d , została udoskonalona dzięki kwestionariuszowi.
Istnieje jednak obawa, by pytania ankiety, a potem i odpowiedzi na nie udzielone
nie nosiły p i ę t n a zbytniego subiektywizmu. Dlatego też najlepszym wyjściem byłoby
zdaniem a u t o r ó w — prowadzenie w y w i a d u tak, aby pytany o d p o w i a d a ł sam, a ba­
dacz z a p i s y w a ł t y l k o te elementy, k t ó r e go interesują. Po o m ó w i e n i u techniki an­
kietowej autorzy przytaczają k r ó t k ą h i s t o r i ę utrwalenia wiadomości. Droga wiodła,
od opisu typu „ p o d r ó ż n i c z e g o " poprzez bezosobowe przedstawienie m a t e r i a ł ó w (eli­
minacja e l e m e n t ó w subiektywistycznych, przyjęcie s c h e m a t ó w opisu, kwestionariusze,
testy itd.), aż do przyjęcia pewnych technik z zakresu nauk ścisłych (chodzi t u praw­
dopodobnie o zastosowanie m ó z g ó w elektronowych i metody statystycznej).
Przedstawienie technik etnologii, a szczególnie zagadnienie ich modernizacji w y ­
w o ł a ł o u a u t o r ó w pewne refleksje na temat zmieniającego się zakresu tej nauki.
O ile bowiem p o c z ą t k o w o zadanie etnologii było jasne: s t u d i o w a ć p r y m i t y w n e lub
o p ó ź n i o n e formy działalności ludzkiej, o tyle z biegiem czasu nauka ta zaczęła się
z a j m o w a ć s p o ł e c z e ń s t w a m i bardziej r o z w i n i ę t y m i . W konsekwencji n a s t ą p i ł okres,
w k t ó r y m w y r a ż a n o wiele obaw, czy przejście takie nie będzie dla n a u k i niebez­
pieczne. Ale — zdaniem a u t o r ó w — zjawisko to należy do korzystnych dla nauki,
p o n i e w a ż rozpatrywanie k u l t u r „ p r y m i t y w n y c h " obok b a d a ń nad cywilizacjami po­
zwala u c h w y c i ć zmiany i ewolucję instytucji niegdyś pierwotnych. Dzięki takiemu
u k ł a d o w i rzeczy m o ż n a odróżnić elementy t r w a ł e od zmiennych i od tych, które
t w o r z ą więź. Dalej obaj uczeni podkreślają, że w ł a ś n i e etnologia m o ż e w y k a z a ć , jak
wiele jest e l e m e n t ó w w s p ó l n y c h między l u d a m i różnych ras i kultur.
Współczesne badania rozszerzyły się r ó w n i e ż na społeczeństwa, z k t ó r y c h wyrośli
sami. badacze. J u ż pierwsze w y n i k i w y k a z a ł y , że m i m o ś w i e t n e j z n a j o m o ś c i w ł a s n e j
kultury nie zawsze ją dobrze rozumiemy. N a s t ę p n y m etapem ewolucji etnologii
będzie, zdaniem Poiriera i Leroi-Gourhana, okres w s p ó ł p r a c y etnologów różnych
ras, k r a j ó w i kultur, co pozwoli na symbiozę w zakresie poznania k u l t u r y ogólno­
światowej.
Dalej znajdujemy r o z w a ż a n i a na temat z a g a d n i e ń w i ą ż ą c y c h etnologię z i n n y m i
p o k r e w n y m i naukami. Na pierwsze miejsce wysunęli autorzy zagadnienia antropo­
logiczne. Na szczególną u w a g ę zasługuje tu fakt, że „ n a ł o ż e n i e się etnograficznego
p u n k t u widzenia (kultury opóźnione i zaawansowane) na antropologiczny (rasy
jednopochodne wyizolowane i wielopochodne, czyli s k ł a d a j ą c e się z w i e l u e l e m e n t ó w
rasowych) d o p r o w a d z i ł o do powstania koncepcji „rasowo czystych p r y m i t y w ó w "

440

RECENZJE

i „ h e t e r o g e n i c z n y c h e l e m e n t ó w cywilizowanych". Takie pojęcia pobudziły antropo­
logię do poszukiwania „czystych" t y p ó w antropologicznych, a potem do w a r t o ś c i o w a ­
nia ras. Z tego błędu antropologia wyszła dzięki pomocy biologii ogólnej, p r z y j m u j ą c
od niej pojęcia dynamicznego rozwoju i zmienności cech. W dalszej partii w y w o d ó w
z pogranicza antropologii autorzy p o d s u w a j ą w a ż n y z etnologicznego punktu widze­
nia wniosek, że antropolog w w i e l u momentach musi się p o w o ł y w a ć na etnologię,
gdyż obecna sytuacja człowieka nie jest wyłącznie w y n i k i e m c z y n n i k ó w fizjolo­
gicznych, lecz r ó w n i e ż technicznych, społecznych i politycznych.
W n a s t ę p n y c h podpunktach rozdziału autorzy przechodzą do p r o b l e m ó w w s p ó ł nych etnologii, lingwistyce i filologii. W s p ó ł p r a c a tych nauk zaznacza się szczególnie
silnie przy rozpatrywaniu z a g a d n i e ń z w i ą z a n y c h z religią i systemami pokre­
w i e ń s t w , w w y n i k u czego p o w s t a ł a dyscyplina zwana socjologią filologiczną. Wiele
w s p ó l n e g o z etnologią ma r ó w n i e ż i prehistoria", k t ó r a nabiera dużego znaczenia
tam, gdzie brak jest danych historycznych (np. przy odtwarzaniu historii l u d ó w kolo­
nialnych). Cechą specyficzną „ p r e h i s t o r i i " jest to, że ś w i a d e c t w a archeologiczne m ó ­
wią w zasadzie t y l k o o technicznej działalności człowieka. Mimo to prehistoryk musi
b r a ć d o d a n ą przez siebie część jako całość, tak więc nie m o ż e p o m i j a ć z w i ą z a n y c h
z t y m problemem z a g a d n i e ń społecznych (odtworzenie s t o s u n k ó w społecznych).
W związku z t y m tam, gdzie ma on przed sobą „ k u l t u r ę " w .archeologicznym słowa
znaczeniu (zespół o d k r y t y c h przez archeologa z a b y t k ó w ) , musi d o p a t r y w a ć się „ k u l ­
t u r y " w humanistycznym sensie, tzn. o d t w o r z y ć pozostałe elementy życia ludzkiego.
Zadanie to
jest wykonalne, o czym świadczy przytoczony przez Leroi-Gourhana
p r z y k ł a d . S t ą d w y p ł y w a wniosek, że „ p r e h i s t o r i a " może zdobyć się na syntezę ewo­
lucji pieiwszych form technicznych ludzkości. Niestety, nauka ta ma pewne t r u d ­
ności, z k t ó r y c h n a j p o w a ż n i e j s z y m i są: n i e p e w n o ś ć , czy ewolucja narzędzi p o k r y w a
się z e w o l u c j ą grup ludzkich oraz pewne pomieszanie pojęć z zakresu historii k u l ­
tury materialne,] i etnografii d o p r o w a d z a j ą c e do tego, że zbyt często łączy się ewo­
lucję poszczególnych narzędzi z ich „ e t n i c z n ą " i n t e r p r e t a c j ą .
Ostatni i n a j d o k ł a d n i e j opracowany podpunkt rozdziału dotyczy z a g a d n i e ń tech­
nicznych. Zdaniem a u t o r ó w technologia pretenduje do zrozumienia człowieka w trak­
cie wykonywania przez niego podstawowych czynności życiowych, takich jak zaspo­
kajanie głodu, potrzeby pracy i snu. Nauka ta wraz z „ p r e h i s t o r i ą " ma za zadanie
usytuowanie d o k u m e n t ó w materialnych i uwypuklenie ewolucji i n w e n c j i technicznej,
podstawowej cechy ewolucji społeczeństw. Pierwsze z tych z a d a ń ustala p o w i ą z a n i a
czasowe i przestrzenne poszczególnych p r z e d m i o t ó w b ę d ą c y c h w y t w o r e m techniki.
Zajmuje się t y m tzw. technologia opisowa. Bezpośrednio z n i ą z w i ą z a n a jest techno­
logia p o r ó w n a w c z a , k t ó r a odtwarza g ł ó w n e linie rozwoju organizacji produkcji.
P o d s u m o w u j ą c ogólne spostrzeżenia na temat znaczenia technologii autorzy stwier­
dzają, że jej zasadniczym zadaniem jest ustalenie znaczenia technicznego (signifi­
cation technique) każdego z zaobserwowanych f a k t ó w . Właśnie dlatego technologia
może dać obraz łączności między poszczególnymi technikami oraz w p ł y w ó w , jakie
one m a j ą na rozwój społeczeństwa.
Po tak szeroko zakrojonej ekspozycji p o g l ą d ó w na tematy z a d a ń etnologii oraz
ś r o d k ó w , j a k i m i ona rozporządza, autorzy podsumowali swe tezy z w r a c a j ą c u w a g ę
na to, że etnologia opisuje ludzi oraz w a r u n k i ich bytu i ,,przedstawia to, co zbyt
często staje się obiektem statystyk administracyjnych". To w ł a ś n i e etnologowie mogą
powiedzieć, co to jest życie i myśl ludzka. Możemy sobie t y l k o zdać s p r a w ę z tego,
co było i co jest obecnie, oraz ustalić g r a n i c ę między t y m , co jest nieuniknionym
w y n i k i e m ewolucji, a t y m , co jest dla nas niedostatecznie z r o z u m i a ł e . A b y nie po­
zostawiać pewnych niejasności, Leroi-Gourhan i Poirier d o d a j ą n a s t ę p n i e , że etnologia

RECENZJE

441

nie jest w stanie rozwiązać p r o b l e m ó w ekonomicznych i rasowych oraz zapobiec uprze­
dzeniom s p o ł e c z n y m napotykanym u społeczeństw współczesnych, szczególnie w sto­
sunkach między ludnością k r a j ó w kolonialnych a metropolią. Podobne stwierdzenie
wymaga jednak r e p l i k i . Jest to bowiem typowa postawa zachodnich uczonych,
którzy poświęcając się pracy naukowej, s t a r a j ą się o m i n ą ć wszystkie problemy
o znaczeniu politycznym kolidujące z interesami klas p a n u j ą c y c h . Jasne jest prze­
cież, że etnologia może w p o w a ż n y m stopniu w y k a z a ć fałsz tez, na k t ó r y c h opierają
się zwolennicy dyskryminacji ras i kultur. Najdobitniej o t y m świadczy wydany
przez UNESCO tom La question raciale devant la science moderne (Paryż 1953—1955).
Ostatni rozdział w s t ę p n e j p a r t i i książki nosi tytuł ,,Od etnologii do rzeczywistości
społeczeństw ludzkich" i zajmuje się problemami współżycia różnych k u l t u r i c y w i l i ­
zacji. Znajdujemy t u dosyć d o k ł a d n i e opracowany problem ekspansji jednych c y w i l i ­
zacji na tereny innych, k t ó r e albo b r o n i ą się i giną pod przemocą, albo zostają
w c h ł o n i ę t e przez zaborców, a n a s t ę p n i e eksploatowane do ostatecznych granic.
W ten sposób p o w s t a ł o szereg mocarstw kolonialnych, k t ó r e głosząc
cywilizacyjna
m i s j ę " niszczyły od dawna istniejące k u l t u r y tubylcze.
Druga partia omawianej książki poświęcona jest k o n k r e t n y m problemom afrykanistycznym, zajmuje około 400 stron i rozbita jest na k i l k a części. Pierwsza z nich
rozpatruje zagadnienia zaludnienia A f r y k i , druga zajmuje się etnologią A f r y k i Białej,
a trzecia A f r y k i Czarnej.
W układzie poszczególnych rozdziałów zachowano pewien schemat polegający
na umieszczeniu na p o c z ą t k u podstawowych wiadomości z zakresu archeologii danych
t e r y t o r i ó w , n a s t ę p n i e różnych danych dotyczących historii tubylczej (rekonstruowanej
często na podstawie legend i m i t ó w lub f r a g m e n t ó w źródeł arabskich). Zaraz po tych
informacjach autorzy podają c h a r a k t e r y s t y k ę poszczególnych l u d ó w i ich k u l t u r y
materialnej, potem o m a w i a j ą zagadnienia językowe, aby przejść z kolei do opisu
życia społecznego, ze szczególnym p o d k r e ś l e n i e m kwestii z w i ą z a n y c h z organizacją
rodzinną i jej obyczajową s t r o n ą . Wiele miejsca zajmują r ó w n i e ż problemy poli­
tyczne, gdzie znajdujemy opisy s t o s u n k ó w politycznych w ramach plemion oraz więzi
łączącej te jednostki plemienne z m e t r o p o l i ą . Obraz tych s t o s u n k ó w d o p e ł n i a n y
jest podstawowymi danymi o ustroju p r a w n y m tych plemion oraz o organizacji
s ą d ó w na ich terenach. Dalej znajdujemy paragrafy r o z t r z ą s a j ą c e zagadnienia
religijne. Z a m k n i ę c i e m k a ż d e g o z rozdziałów, p o ś w i ę c o n y c h w i ę k s z y m jednostkom
terytorialnym, jest podsumowanie twórczości artystycznej poszczególnych l u d ó w oraz
icii folklorowi, w k t ó r y m poczesne miejsce zajmuje literatura ustna. Elementem
k o ń c o w y m są dane bibliograficzne o r i e n t u j ą c e czytelnika w literaturze dotyczącej
omawianych t e r e n ó w i ludów. Jak więc w i d a ć w całości tekstu, starano się p o d a ć
wszystkie n a j n i e z b ę d n i e j s z e dane z zakresu wiedzy o ludach badanego terytorium.
Naturalnie tego rodzaju opracowanie nie może o p i e r a ć się na dorobku naukowym
t y l k o d w ó c h uczonych, toteż zupełnie oczywisty jest fakt, że w książce tej p o w o ł u j ą
się oni na setki prac i monografii, k t ó r y c h autorami są przede wszystkim Francuzi,
choć nie brak i nazwisk angielskich oraz niemieckich. Do najważniejszych autoryte­
tów, na k t ó r y c h opierają się autorzy, n a l e ż ą : w dziedzinie antropologii fizycznej —
H . Valláis, l i n g w i s t y k i — H . Hombourger. a etnologii — wiele s ł a w n y c h nazwisk
z profesorem Griaulcm na czele.
M i m o to w omawianej książce nie brak uogólnień, b ę d ą c y c h oryginalnym przy­
czynkiem obu uczonych do wiedzy o etnologii francuskich t e r e n ó w A f r y k i . W ł a ś n i e
rozdziałem, k t ó r y najwięcej zawiera tego rodzaju uogólnień, jest rozdział z a t y t u ł o ­
wany „ Z a l u d n i e n i e A f r y k i " . Znajdujemy w nim. prócz o m ó w i e n i a ś r o d o w i s k a geo­
graficznego szkic archeologii A f r y k i i p r e z e n t a c j ę n a j w a ż n i e j s z y c h znalezisk paleonto-

442

RECENZJE

logicznych, m o g ą c y c h rzucić światło na historię zaludnienia tego kontynentu.
Wszystkie te dane pozwoliły autorom na p r ó b n e sklasyfikowanie ruchów ras osiedla­
j ą c y c h się w Afryce, k t ó r y c h liczbę ustalają na 5. Najstarsze są fale pigmejsko- b u s z m e ń s k i e , potem m i a ł a n a s t ą p i ć inwazja p a l e o m u r z y ń s k a , po k t ó r e j na a r e n ę
weszła grupa l u d ó w s u d a ń s k i c h i Bantu. Czwarta z kolei była ekspansja l u d ó w
białych, do k t ó r y c h należeli Chamici i Kuszyci. Okres historyczny charakteryzuje się
przybyciem S e m i t ó w , s t a n o w i ą c y c h p i ą t ą i o s t a t n i ą (nie licząc Europejczyków) falę
n a p ł y w o w ą w Afryce.
Do niezwykle ciekawych p a r a g r a f ó w zaliczyć trzeba ten, w k t ó r y m Leroi-Gourhan
i Poirier s t a r a j ą się podać p r z e g l ą d cyklów kulturowych w y r ó ż n i o n y c h przez
najlepszych a f r y k a n i s t ó w . M a m y t u w i ę c obok p o g l ą d ó w Frobeniusa cykle ustalone
przez Baumanna i Montandona. Autorzy, precyzując poglądy na temat słuszności
w y o d r ę b n i e n i a c y k l ó w kulturowych, podkreślają, żc należy o nich m ó w i ć z d u ż ą
ostrożnością, gdyż nie p o k r y w a j ą się one z pojęciem rasy, k t ó r a łączy się zawsze
w j a k i ś sposób z podłożem terytorialnym, w p r z e c i w i e ń s t w i e do k r ę g ó w kulturo­
wych, k t ó r e nie m a j ą b e z p o ś r e d n i c h z w i ą z k ó w z granicami przestrzennymi i czaso­
w y m i . S k ą d i n ą d nie sposób nie spostrzec faktu, że — jak t w i e r d z ą autorzy — u pod­
staw k o n t a k t ó w kulturowych istnieją kontakty rasowe. Należałoby w z w i ą z k u z t y m
w y r ó ż n i ć , ich zdaniem, pewne pojęcie p o ś r e d n i e m i ę d z y rasą a cyklem k u l t u r o w y m ,
na k t ó r e p r o p o n u j ą pojęcie „etnos". W w y j a ś n i e n i u tej propozycji znajdujemy
rozumowanie, że skoro u podstaw pojęcia rasy leżą elementy antropologiczne, a cyklu
kulturowego — elementy technologiczne i socjologiczne, to w etnosie podstawowymi
elementami b ę d ą czynniki polityczne i ekonomiczne. ,.Etnos" b y ł b y w i ę c u k ł a d e m
lub zgrupowaniem cech w i e l u ludów, k t ó r e m o g ą się różnić rasą i k u l t u r ą , lecz
które ta sama w ł a d z a polityczna zmusiła do współżycia w j a k i m ś jednym organizmie.
Dlatego w ślad za t y m idzie najczęściej w s p ó l n o t a j ę z y k o w a . Po przedstawieniu
swych p o g l ą d ó w na ten temat autorzy podkreślają, że obecnym zadaniem afryka­
n i s t ó w powinno b y ć określenie t y p ó w kulturowych tego kontynentu. Jak dotychczas,
najlepiej. uchwytne są t y p y : pigmejski, b u s z m e ń s k i i paleonigryjski. W zakończeniu
tego rozdziału ogólnych w i a d o m o ś c i o zaludnieniu znajdujemy dwa k r ó t k i e paragrafy
o Afryce w starożytności (analiza źródeł antycznych) oraz o tzw. historii tubylczej
A f r y k i , opartej niemal w y ł ą c z n i e na danych antropologicznych i na zapiskach
arabskich.
Część trzecia p o ś w i ę c o n a jest w y ł ą c z n i e ludom A f r y k i B i a ł e j . N a z w ą t ą po­
tocznie o k r e ś l a się Afrykę P ó ł n o c n ą , z a m i e s z k a n ą przez ludy białe. Jej specyfika
polega na t y m , że jest to teren typowo ś r ó d z i e m n o m o r s k i . Specyficzne w arunki
geograficzne i historyczne w p ł y n ę ł y na to, że ludność tej części osiedliła się g ł ó w n i e
na terenach górzystych. Przy omawianiu l u d ó w A f r y k i Białej na czołowe miejsce
w y s u n ę ł o się zagadnienie różnych form koczownictwa, jakie tam istnieją. Nomadyzm
tamtejszy miewa r ó ż n e podłoża, m. i n . pasterskie, hodowlane, handlowe i feudalne.
Naturalnie nie brak tam r ó w n i e ż form semi-nomadyzmu i osadnictwa stałego,
żyjącego w dość ścisłej symbiozie z formami n o m a d y z u j ą c y m i . Z j a w i s k o - t o przed­
stawione jest na p r z y k ł a d z i e ekonomicznej r ó w n o w a g i pewnych plemion stosujących
oba sposoby gospodarki. Znamienny jest fakt, że od tych uwag, typowo etnologicznych, autorzy przechodzą do konkretnych w n i o s k ó w s u g e r u j ą c y c h racjonalne roz­
w i ą z a n i e p r o b l e m ó w proletaryzacji olbrzymiego procentu tamtejszej ludności. Osobny
punkt podrozdziału poświęcono miastom i ich ewolucji w w y n i k u i m p a k t u kapitaliz­
m u na tamte tereny. W dalszej partii znajdujemy o m ó w i e n i a rzemiosł i handlu oraz
podstawowych zasobów materialnych wraz z d o k ł a d n ą a n a l i z ą ś r o d k ó w w y ż y w i e n i a .
Ostatnim zagadnieniem z zakresu k u l t u r y materialnej jest problem ubioru i miesz7

r

RECENZJE

443

kania; w t y m zakresie k s i ą ż k a daje opisy technik tkackich i konstrukcji d o m ó w
różnego typu.
Poruszane zagadnienia oddzielone są od problematyki społecznej paragrafem
0 j ę z y k a c h A f r y k i Białej. Autorom chodziło g ł ó w n i e o przekazanie podstawowych
wiadomości o zasięgach geograficznych poszczególnych grup j ę z y k o w y c h oraz o ich
historii. Poza t y m w książce znalazły miejsce opisy n a j w a ż n i e j s z y c h cech grama­
tycznych tych j ę z y k ó w .
Dział k u l t u r y społecznej rozpoczęto od przejrzenia zwyczajów z w i ą z a n y c h z cy­
k l e m życia, u w z g l ę d n i a j ą c n a j w a ż n i e j s z e z nich, tzn. z w i ą z a n e z narodzinami, obrze­
zaniem, m a ł ż e ń s t w e m i śmiercią. Jak w y n i k a z tych o b r z ę d ó w , s p o ł e c z e ń s t w o A f r y k i
Białej jest oparte na patriarchalnym wzorcu rodziny, co się ściśle łączy u B e r b e r ó w
z p o d r z ę d n ą pozycją kobiety, przez całe życie obcej plemieniu swego m ę ż a . Przy
syntetycznym omawianiu tych z a g a d n i e ń p o d k r e ś l o n o różnice dzielące B e r b e r ó w
od A r a b ó w .
Poza t y m wiele miejsca poświęcono o m ó w i e n i u organizacji politycznej tych
t e r e n ó w . W zasadzie l u d n o ś ć A f r y k i P ó ł n o c n e j nie posiada, zdaniem a u t o r ó w , silnie
rozwiniętego poczucia n a r o d o w o ś c i , gdyż poszczególne wioski żyją w dużej izolacji.
W ł a d z a polityczna ma tam podłoże religijne. Na n a s t ę p n y c h stronicach książki
śledzimy tok przemian, jakie zachodziły w tej strukturze w w y n i k u ekspansji fran­
cuskiej. Identyczny schemat zastosowano przy omawianiu organizacji prawnej tych
t e r e n ó w , tzn. po w y ł o ż e n i u podstawowych zasad prawa tradycyjnego uwypuklono
zmiany, jakie zaszły pod w p ł y w e m zreorganizowania go przez s ą d o w n i c t w o fran­
cuskie. Podpunkt ten został rozbudowany do granic, k t ó r e n a r u s z y ł y w pewnym
stopniu proporcje rozdziału, ale w y t ł u m a c z e n i e tego stanu rzeczy znaleźć m o ż n a
w prawniczych zainteresowaniach J. Poiriera.
Specjalnego n a k ł a d u pracy w y m a g a ł o u m i e j ę t n e przedstawienie p r o b l e m ó w
religijnych. Po k r ó t k i e j charakterystyce mahometanizmu i przedstawieniu jego
historii znajdujemy g ł ó w n ą tezę a u t o r ó w , polegającą na stwierdzeniu, że islam nie
jest religią, lecz raczej sposobem życia. Po tych uogólnieniach n a s t ę p u j ą opisy p r a k t y k
religijnych i świąt, z k t ó r y m i są z w i ą z a n e charakterystyczne ceremonie. Na ostatnim
miejscu o m ó w i o n o l i t e r a t u r ę i sztukę, k t ó r y m nie poświęcono zbyt wiele uwagi,
za to zaraz po t y m paragrafie n a s t ę p u j ą teksty kilkunastu o p o w i a d a ń berberyjskich
1 arabskich, p o z w a l a j ą c y c h czytelnikom z a p o z n a ć się ze specyfiką ustnej i pisanej
l i t e r a t u r y l u d ó w z a m i e s z k u j ą c y c h te tereny A f r y k i . Całość rozdziału o etnologii
A f r y k i P ó ł n o c n e j zakończona jest bibliografią z g r u p o w a n ą w e d ł u g tematyki po­
szczególnych p o d r o z d z i a ł ó w . Znajdujemy tam kilkaset pozycji, z k t ó r y c h p r z y t ł a c z a ­
j ą c a większość wyszła spod pióra etnologów francuskich.
Rozdział drugi części dotyczącej A f r y k i Białej poświęcony jest Saharze. J u ż
jedno z pierwszych jego zdań ś w i e t n i e ujmuje problemy k u l t u r o w e tego terenu:
,Judzie przystosowali się do Sahary świetnie, jeśli chodzi o psychikę, gorzej zaś,
jeśli chodzi o k u l t u r ę m a t e r i a l n ą " . Z r e s z t ą w epokach „ p r e h i s t o r y c z n y c h " Sahara
nie była tak pustynna j a k obecnie, o czym ś w i a d c z ą liczne znaleziska archeologiczne
oraz s ł y n n a sztuka skalna. Po o m ó w i e n i u tych danych autorzy p r z e c h o d z ą do stresz­
czenia historii cesarstwa Ghana. Na zakończenie podano k i l k a najważniejszych
w i a d o m o ś c i o ludach z a m i e s z k u j ą c y c h S a h a r ę , do k t ó r y c h zaliczyć trzeba M a u r ó w .
T u a r e g ó w , Teda i innych.
Część czwarta tomu a f r y k a ń s k i e g o nosi tytuł „Afryką Czarna" i zawiera 5 roz­
d z i a ł ó w . Pierwszy z nich poświęcony jest ludom A f r y k i Zachodniej wraz z Togo,
drugi — Afryce R ó w n i k o w e j i K a m e r u n o w i , trzeci o m ó w i e n i u społeczeństw m u r z y ń ­
skich tych części A f r y k i , czwarty Pigmejom A f r y k i R ó w n i k o w e j , a ostatni francuskiej

444

RECENZJE

kolonii Somali. W tej partii książki w w y n i k u wielkiej liczby ludów, jakie n a l e ż a ł o
omówić, zastosowano nieco inny schemat niż na początku. Tak więc postanowiono
najpierw opisać poszczególne grupy etniczne z antropologicznego p u n k t u widzenia,
aby potem dać rys ich historii i przejść do n a s t ę p n e g o rozdziału, będącego ogólnym
o m ó w i e n i e m wszystkich wymienionych społeczeństw z u w z g l ę d n i e n i e m specyfiki ich
k u l t u r y materialnej, duchowej i społecznej. Dzięki temu systemowi autorzy uzyskują
lepsze uwypuklenie e l e m e n t ó w w s p ó l n y c h dla szeregu plemion i l u d ó w i dają nam
całokształt s t o s u n k ó w etnicznych p a n u j ą c y c h na tych terenach. Z drugiej strony
takt! ekspozycja m a t e r i a ł ó w przysparza pewne trudności, gdy zależy nam bowiem
na szybkim odnalezieniu wiadomości dotyczących jakiegoś konkretnego ludu, w ó w c z a s
musimy ich szukać w wielu rozdziałach.
Trudno byłoby w ramach tej krótkiej recenzji streszczać wszystkie zawarte
w tomie a f r y k a ń s k i m wiadomości, toteż staram się je o m ó w i ć jedynie pod k ą t e m
ogólnej koncepcji, jaka p r z y ś w i e c a ł a autorom w czasie pisania niniejszej książki.
Chodziło i m , tak jak to p o d k r e ś l i ł e m na wstępie, o u p o r z ą d k o w a n i e zebranych przez
a f r y k a n i s t ó w m a t e r i a ł ó w dotyczących t e r e n ó w leżących w granicach byłego I m p e r i u m
Francuskiego i nadanie i m takiego u k ł a d u , k t ó r y by sam przez się mógł s u g e r o w a ć
konkretne wnioski i uogólnienia. W z w i ą z k u z t y m na pierwsze miejsce w y s u n ę ł y się
problemy środowiska geograficznego i zróżnicowań antropologicznych, k t ó r e w po­
w a ż n y m stopniu w p ł y w a j ą na pewne zjawiska kulturowe. Z kolei z zakresu elemen­
t ó w k u l t u r y o m ó w i o n o na w s t ę p i e zagadnienia k u l t u r y materialnej, k t ó r e kształtują
bazę s t o s u n k ó w społecznych i r z u t u j ą na p r o b l e m a t y k ę k u l t u r y duchowej. Jak w i ę c
widzimy, niniejszy u k ł a d m a t e r i a ł u pokrywa się z tym. j a k i stosuje się we w s p ó ł ­
czesnych pracach tego typu wydawanych w Z w i ą z k u Radzieckim lub w Polsce.
Analizując jednak d o k ł a d n i e treść poszczególnych części i rozdziałów Etnologii
Unii
Francuskiej
dochodzimy do wniosku, że układ ten jest zachwiany nieproporcjonal­
nym r o z w i n i ę c i e m partii dotyczących z a g a d n i e ń społecznych. Nietrudno więc w y ­
ciągnąć wniosek, że w sytuacji, w jakiej znalazła się obecnie Francja, najwięcej
zainteresowania w z b u d z a j ą m a t e r i a ł y dotyczące tych w ł a ś n i e z a g a d n i e ń . Wynika to
z konkretnej potrzeby poznania specyfiki ustroju społecznego poszczególnych ludów,
k t ó r e niegdyś zależne od Francji, dziś w c h o d z ą w orbitę p o l i t y k i ś w i a t o w e j jako
p e ł n o p r a w n i gospodarze w ł a s n y c h k r a j ó w wyzwolonych spod jarzma kolonialnego.
Krzysztof

Makulski

P A U L B O H A N N A N , Justice and Judgment among the Tiv, Oxford 1957, ss. X111 +
221, 4 tabl.; University Press — International African Institute.
Paul Bohannan znany jest zwłaszcza z publikowanych, najczęściej razem z L a u r ą
Bohannan, prac analizujących system społeczny i gospodarczy grupy T i v . Powyższa
praca jest p i e r w s z ą z jego książek dotyczących dziedziny prawa. Jego zainteresowania
prawem w y r a ż a ponadto książka o charakterze bardziej ogólnym, napisana łącznie
z g r u p ą znanych a f r y k a n i s t ó w , wydana w 1960 r., African
Homicide and
Suicide .
Obie te pozycje wzbogacają dość p o k a ź n y już zespół prac z dziedziny tzw. pry1

2

1

L . i P. B o h a n n a n , The Tiv of Central Nigeria, International African Insti­
tute, 1953; L . B o h a n n a n , A Genealogical
Charter, Africa,
t. 22: 1952; P. B o ­
h a n n a n , The Migration
and Expansion
of the Tiv. Africa, t. 24: 1954; t e n z e ,
Tiv Farm, and Settlement, H . M . S. O. 1954.
'
P. B o h a n n a n (ed.), African Homicide and Suicide, Princeton Univ. Press, 1960.
A

RECENZJE
3

mitywnego prawa w Afryce, wydanych przez wybitnych a n t r o p o l o g ó w z k r ę g u
nauki anglosaskiej. Wszystkie te książki, pisane przez a n t r o p o l o g ó w społecznych,
p r z e d s t a w i a j ą sposób patrzenia na prawo jako na system działań społecznych i — jak
stwierdza to Bohannan w odniesieniu do swej pracy — nie mogą o d p o w i a d a ć
wymaganiom, jakie p o s t a w i ł b y sobie p r a w n i k p o d e j m u j ą c podobny temat. Tak się
zresztą składa, że system}' prawne l u d ó w A f r y k i nie były przedmiotem zaintereso­
wania ze strony p r a w n i k ó w i m a t e r i a ł a f r y k a ń s k i , poza p o s i ł k o w a n i e m się nim. jako
m a t e r i a ł e m ilustracyjnym do prac z dziedziny prawa p o r ó w n a w c z e g o , nie stał się
przedmiotem ż a d n e j w n i k l i w e j , prawniczej analizy.
Antropologowie i etnologowie b y l i do niedawna jedynymi autorytetami w dziedzi­
nie gospodarki, prawa, religii i k u l t u r y tzw. społeczeństw pierwotnych. Dopiero r o s n ą ­
ce w ostatnich latach zainteresowanie s p o ł e c z e ń s t w a m i słabo r o z w i n i ę t y m i pod wzglę­
dem gospodarczym s p r a w i ł o , że prawnicy, ekonomiści, rolnicy, i n ż y n i e r o w i e róźnycń
specjalności d o k o n u j ą analizy m a t e r i a ł u a f r y k a ń s k i e g o r ó w n i e ż i z. p u n k t u widzenia
swoich specjalności. W s p ó ł p r a c a między n i m i a antropologami dotyczyć może oczyw i ś r i e tych tyJkr grup, k t ó r e p r z e d s t a w i a j ą sobą j a k i ś problem do r o z w i ą z a n i a dla
administracji p a ń s t w o w e j . T i v nie s t a n o w i ą specjalnie w a ż n e g o pod w z g l ę d e m
gospodarczym lub politycznym problemu dla administracji nigeryjskiej''. S t ą d też
nie należy się dziwić, że autorami jedynych m a t e r i a ł ó w dotyczących T i v byli u r z ę d ­
nicy administracji kolonialnej, kapitanowie Downes i A b r a h a m i inż. leśnik Briggs.
Najciekawszym ź r ó d ł e m do historii T i v jest dziennik tivianczyka, A k i g i , spisany
przez misjonarza. G ł ó w n y m jednak kronikarzem T i v stał się antropolog brytyjski
Paul Bohannan i jego żona, Laura (oboje obecnie w USA), k t ó r z y badaniami s w y m i
objęli wiele dziedzin życia T i v i wysunęli szereg hipotez t ł u m a c z ą c y c h ich system
społeczny.
Badania B o h a n n a n ó w t r w a ł y 26 miesięcy, od 1949 do 1953 r., i s t a n o w i ą dość
typowy p r z y k ł a d metod stosowanych przez współczesną a n t r o p o l o g i ę b r y t y j s k ą .
Badacze spędzili cały czas bezpośrednio w osadach Tiv, z m i e n i a j ą c s w ą bazę za
k a ż d y m powrotem (było ich trzy) do Tivlandu. Za k a ż d y m razem zatrudniali oni
sekretarza, k t ó r y m był ktoś z miejscowej młodzieży, u m i e j ą c y pisać. Pod koniec
swego pierwszego, rocznego pobytu znali dobrze język T i v i nie tylko porozumiewali
się z łatwością bez pomocy t ł u m a c z a , ale mogli śledzić i w pełni r o z u m i e ć przebieg
dyskusji między m i e s z k a ń c a m i , co m i a ł o duże znaczenie ze względu na m o ż n o ś ć
p r z y s ł u c h i w a n i a się ,.sesjom s ą d o w y m " .
T i v sa plemieniem semi-bantu, z a m i e s z k u j ą c y m w regionie p ó ł n o c n y m Nigerii
po obu '.stronach rzeki Benue, około 150 m i l od jej połączenia się z Nigrem. W roku
1952 p l s m i ę to liczyło prawdopodobnie 800 tys. osób. Nic n a l e ż ą do autochtonicznej
ludności Nigerii, a prawdopodobnie p r z y w ę d r o w a l i na swe obecne siedziby w X I X w.,
i w dużo mniejszej liczbie z Kamerunu. Liczba ta zwiększyła się znacznie w X I X w.
osiągając w X X w. maksimum, co przypisuje się z l i k w i d o w a n i u w e w n ę t r z n y c h
wojen i z l i k w i d o w a n i u prawa zemsty. T i v są rolnikami, jak sami o sobie m ó w i ą ,
"Aajlepszymi na świecie. Ich gospodarka jest w zasadzie zbliżona do modelu gospo­
darki samowystarczalnej, k t ó r y okazał się nieprzydatny, gdy T i v zaczęli p r o d u k o w a ć

:i

M . G 1 u c k m a n, The Judical Process among the Barotse, 1955; I . S c h a p e r a ,
Tsawana Law and Custom, 1957; P. P. H o w e l l , A Manuel of Nuer Law,
1954;
A. A d a m s o n , H o e b e l , The Law of Primitive
Man, Cambridge, H a r v a r d ; B M a ­
l i n o w s k i , Crime and Custom in Savage Society, London 1926.
W czerwcu 1961 r. w czasie publicznej dyskusji w I S M u s ł y s z a ł e m , że T i v
b u r z ą się przeciw w ł a d z y kolonialnej, że się zorganizowali; słowem, żc stają się
„problemem".
1

RECENZJE

pewne rośliny na rynek z e w n ę t r z n y . I c h gospodarka ekstensywna s p o w o d o w a ł a
d e t e r i o r a c j ę ziemi. Przeludnienie i głód ziemi u t r u d n i a j ą stosowanie tradycyjnych
metod i T i v stoją w przededniu poważniejszych zmian i c h systemu gospodarczego
i społecznego. Organizacja społeczna T i v opiera się na istnieniu l i n i i rodowych,
z k t ó r y c h k a ż d a z w i ą z a n a jest z o k r e ś l o n y m terytorium. Pochodzenie wszystkich T i v
wyprowadza się od legendarnego przodka, T i v , żyjącego osiemnaście czy s i e d e m n a ś c i e
p o k o l e ń wstecz. T i v z a m i e s z k u j ą m a ł e osiedla (compound) zbudowane na planie koła
i liczące od 7 do 170 osób blisko spokrewnionych ze sobą. Na czele osiedla stał
najbardziej szanowany (stary, lecz nie zawsze najstarszy) jego mieszkaniec, który
k i e r o w a ł całą gospodarczą i społeczną, a t a k ż e religijną działalnością miesz­
k a ń c ó w . Jego w ł a d z a b y ł a j e d y n ą w ł a d z ą „ c e n t r a l n ą " w Tivlandzie, gdyż m i m o
istnienia w i ę k s z y c h jednostek organizacyjnych w systemie l i n i i rodowych ż a d n a
z tych jednostek nie p o s i a d a ł a ..głowy", czyli przywódcy, i wszystkie sprawy roz­
s ą d z a n o i z a ł a t w i a n o na szczeblu osiedla.
Celem pracy Bohannana było, jak sam pisze o t y m , zebranie m a t e r i a ł u etno­
graficznego dotyczącego systemu kontroli prawnej, tak jak system ten widziany b y ł
przez samych T i v , oraz s f o r m u ł o w a n i e w pojęciach bardziej ogólnych i w y t ł u m a c z e ­
nie tego systemu, by m o ż n a było p o r ó w n a ć go z systemami p r a w n y m i innych
społeczeństw. A b y o s i ą g n ą ć ten cel, m u s i a ł Bohannan p o r ó w n a ć system T i v i prze­
c i w s t a w i ć go p r i . w u w rozumieniu p r a w n i k ó w jego w ł a s n e g o k r a j u , Wielkiej B r y t a n i i .
Błędem, którego Bohannan najbardziej się wystrzegał, i zresztą u n i k n ą ł , był b ł ą d
t ł u m a c z e n i a zespołu n o r m prawnych T i v w e d ł u g pojęć systemu brytyjskiego. Był
to b ł ą d ł a t w y do popełnienia, gdyż k a ż d y p r o w a d z ą c y badania badacz myśli w ka­
tegoriach systemu, w j a k i m się w y c h o w a ł , i „ p r z e s t a w i e n i e się" na inny system
pojęć jest niezwykle trudne.
W Tivlandzie istnieją dwa systemy prawne: brytyjski i lokalny. Podstawowym
pojęciem p r a w n y m T i v jest jir. Słowo to oznacza jednocześnie sąd, s p r a w ę , r a d ę
(court, case, moot). Można je odnieść do każdego sporu, k t ó r y przedstawiany jest
przed S ą d e m Native A u t h o r i t y , głową osiedla, zespołem ludzi na j a r m a r k u lub g r u p ą
r ó w i e ś n i k ó w . Zebrany m a t e r i a ł Bohannan p o r z ą d k u j e w e d ł u g tego, przed j a k i m
zespołem ludzi sprawa jest rozpatrywana, tzn. czy przed f o r m a l n y m s ą d e m uznanym
przez a d m i n i s t r a c j ę k o l o n i a l n ą , czy przed zespołem ludzi uznanych przez samych
spierających się za odpowiedni autorytet. Osobnego o m ó w i e n i a dostąpiły sprawy
z w i ą z a n e z instytucją m a ł ż e ń s t w a , z a d ł u ż e n i e m i samowymierzaniem s p r a w i e d l i w o ś ­
ci. W ten sposób podzielony m a t e r i a ł znalazł się w 10 rozdziałach; 1. Ludzie i pro­
blem, 2. Sądy stopnia D, 3. Dzień w sądzie, 4. S t r u k t u r a s ą d u , 5. Sprawy z w i ą z a n e
z i n s t y t u c j ą m a ł ż e ń s t w a , 6. Rozprawy za długi, 7. Sprawy kryminalne i problem w y ­
mierzania s p r a w i e d l i w o ś c i przez samego siebie.
Opis systemu prawnego T i v dokonany przez Bohannana dotyczy lat 1949—1953,
to jest okresu, w k t ó r y m były prowadzone badania. W t y m okresie istniały na terenie
T i v l a n d u dwa zasadnicze systemy prawne. Pierwszy z nich b y ł systemem b r y t y j s k i m
i o b e j m o w a ł sądy stopnia A , B, C (różniące się zakresem kompetencji) oraz sądy
stopnia D, w k t ó r y c h zasiadali wyznaczeni przez a d m i n i s t r a c j ę krajowcy i k t ó r e
nazywano r ó w n i e ż native courts. S ą d y te były ograniczone do spraw cywilnych, nie
w y k r a c z a j ą c y c h poza g r a n i c ę 25 f u n t ó w , i spraw k r y m i n a l n y c h z w i ą z a n y c h z k a r ą
3 miesięcy więzienia lub 10 f u n t ó w grzywny. Wprowadzenie tych nie znanych
przedtem u T i v sądów, nazywanych przez nich „ r z ą d o w y m i " , n a s t ą p i ł o ok. 1914 r.
jest przedmiotem opisu Bohannana. S ą d y te m i a ł y o p i e r a ć się na strukturze lokalnej
i administracja s t a r a ł a się uczynić autorytety miejscowe odpowiedzialnymi za ich
po opanowaniu terenu przez B r y t y j c z y k ó w . Ok. 1920 r. p r z y b r a ł y one postać, k t ó r a

RECENZJE

447

działalność. Było więc to wyrazem wprowadzenia w życie metody p o ś r e d n i e g o
r z ą d z e n i a , w y p r ó b o w y w a n e j od ok. 1903 r. na terenie w ł a ś n i e Nigerii przez Lorda
Lugarda. W rzeczywistości sądy te nie o d p o w i a d a ł y strukturze społecznej -Tiv, którzy
nie posiadali scentralizowanej w ł a d z y politycznej i r o d ó w •' z naczelnikami na czele
i w ł a d z a u nich nie m i a ł a charakteru hierarchicznego. W ł a d z a ta w rzeczywistości
nie w y k r a c z a ł a poza granice jednego osiedla. S t ą d też zorganizowanie s ą d ó w , k t ó r y m
podlegało wiele osiedli, i nawet postawienie na ich czele najstarszych przedstawicieli
najstarszej l i n i i rodowej danego terenu nie było oparciem się na miejscowych auto­
rytetach, lecz w r ę c z odwrotnie: było udzieleniem a u t o r y t e t u r z ą d u n i e k t ó r y m , w y ­
branym przez niego jednostkom. Jednostki te mogły posiadać wysoki autorytet
w swoich w ł a s n y c h osiedlach, autorytet ten jednak nie w y k r a c z a ł poza ich granice.
Bohannan pisze, że nieporozumienie było kompletne. W y n i k ł o ono z tego, że a d m i n i ­
stratorzy oparli się w swych pracach na strukturze społecznej sąsiadującego z T i v
plemienia Jukun, k t ó r e p o s i a d a ł o całkowicie o d m i e n n ą s t r u k t u r ę społeczną. Bohannan
opisuje na k i l k u n a s t u stronach drogę, j a k ą przeszła administracja kolonialna organi­
zując sądy stopnia D, u k a z u j ą c jednocześnie sposób, w j a k i administracja w p ł y w a ł a
na dość zasadnicze zmiany w strukturze, w hierarchii a u t o r y t e t ó w T i v .
Opis działalności s ą d ó w stopnia D w książce Bohannana dotyczy okresu, w k t ó ­
r y m zostały one przez ludność uznane za sądy r z ą d o w e , niemniej jednak w pełni
zaakceptowane. O tej pełnej akceptacji m o ż n a wnosić na podstawie rodzaju i ilości.,
spraw. B r a k i e m jednak książki jest to, że nie wiemy, jak o d b y w a ł się proces akcep­
tacji tych s ą d ó w przez m i e j s c o w ą ludność, jakie mechanizmy s p r a w i ł y , że p r z e n i k n ę ł y
one ostatecznie do jej struktury. Nie wiemy nawet, j a k długi- b y ł okres s t a r a ń
administracji o wprowadzenie tych sądów. Jeżeli zaś założymy, że sądy te zostały
w pełni zaakceptowane przez T i v , to co s p o w o d o w a ł o , że sprawy, k t ó r e dawniej
r o z p a t r y w a ł a rada w osiedlu, przedstawiane są s ą d o w i .
Sposób, w j a k i Bohannan ukazuje działanie s ą d ó w stopnia D, jest o tyle intere­
sujący, że nie precyzuje on norm i praw, ale opisuje konkretne akcje społeczne,
jakie zdarzyły się, jakie są możliwe do przeprowadzenia w ramach danej instytucji
(np. instytucji m a ł ż e ń s t w a ) . Analizując poszczególne w y p a d k i Bohannan jest w stanie
w y p r o w a d z i ć na ich podstawie pewne normy; np. jeżeli oskarżony l u b ś w i a d e k znaj­
duje się poza t e r y t o r i u m jurysdykcji danego sądu, to mbatarev mogą posłać kogoś
z c z ł o n k ó w jir na terytorium, gdzie dana osoba przebywa, i z a ż ą d a ć jej przybycia
lub przekazania. Jak sam jednak autor w y j a ś n i a , w y ł a w i a n i e tego rodzaju norm
z pojedynczych w y p a d k ó w byłoby niewłaściwe, gdyż celem pracy jest opisanie
systemu prawnego i sposobu p o s t ę p o w a n i a prawnego T i v , a i m w ł a ś n i e obce jest
m y ś l e n i e poprzez normy. Nie p a t r z ą oni na swój system prawny jako na system,
jako na zbiór u p o r z ą d k o w a n y c h norm, k t ó r y c h nie wolno p r z e k r a c z a ć , nie p a t r z ą
na to jako na prawo. K a ż d y z w y p a d k ó w analizowany jest i n d y w i d u a l n i e (nie ma
pojęcia precedensu) pod k ą t e m widzenia, czy o s k a r ż o n y postąpił w sposób h a m u j ą c y ,
czy w r ę c z niweczący działanie jakiejś instytucji, np. instytucji m a ł ż e ń s t w a l u b
społeczności osiedla.
Tradycyjny sposób s ą d z e n i a polega na wnoszeniu sprawy przed p u b l i c z n ą
d y s k u s j ę p r o w a d z o n ą przez głowę osiedla, w k t ó r y m p o p e ł n i o n e zostało p r z e s t ę p s t w o
lub w y r z ą d z o n e jakiekolwiek zło albo z ł a m a n i e normy m o g ą c e w y w o ł a ć spór. Jir
z w o ł y w a n y w osiedlu różni się od tych j i r , k t ó r e administracja nazywa s ą d e m .
W w y p a d k u sporu sądzonego w osiedlu p r z e w o d n i c z ą c y m rady jest głowa osiedla.
Mogą b r a ć w n i m udział wszyscy starsi o k r e ś l a n i jako mbatsav. Ponadto starsi danej
b

O ile przyjmiemy definicję
London, w y d . popr. 1956.

rodu d a n ą przez R. F i r t h a w Humań

Types,

448

RECENZJE

r

l i n i i rodowej m o g ą przyjść jako goście nawet w tedy, gdy zamieszkują w innyn?
osiedlu. Tak w i ę c sąsiedzi i k r e w n i rozstrzygają spór. W zależności od grup>
w k a ż d y m osiedlu rozstrzygano t y m sposobem 2—3 sprawy na tydzień. Z a k ł a d a się,
że jeżeli w danej grupie z n a j d u j ą się starcy znani ze swego d o ś w i a d c z e n i a , to przed­
stawia się i m więcej spraw, nie czekając na ingerencję sądu stopnia D.
Po analizie tych sposobów p o s t ę p o w a n i a prawnego Bohannan dochodzi do
wniosku, że wszczęcie p o s t ę p o w a n i a s ą d o w e g o u T i v m o ż n a określić jako k o n t r a k c j ę
n a s t ę p u j ą c ą po z ł a m a n i u normy współżycia społecznego. P o s t ę p o w a n i e s ą d o w e kończy
działanie m a j ą c e na celu poprawienie stanu rzeczy, j a k i w y n i k ł ze z ł a m a n i a normy.
Do poprawy tej w w y p a d k u s ą d ó w r o z s ą d z a n y c h w osiedlu dochodzi się poprzez
rytuał, w s ą d a c h D ma ona charakter świecki (naprawienie krzywdy, zapłacenie
grzywny). Należy podkreślić, że rady, k t ó r e o d b y w a ł y sądy w osiedlach, z b i e r a ł y
sie nie t y l k o w w y p a d k u spraw s ą d o w y c h . One to radziły r ó w n i e ż nad sprawami
projektowanych m a ł ż e ń s t w , przedsięwzięciami gospodarczymi i t d .
Jednym z ciekawszych s t w i e r d z e ń Bohannana jest, aby badanym instytucjom
nie p r z y p i s y w a ć więcej znaczenia społecznego i bardziej rozbudowanych funkcji, niż
one w rzeczywistości p o s i a d a j ą (tę dewizę m o ż n a stosować r ó w n i e ż i do innych
dziedzin, nie t y l k o prawa). Uzasadnia on swoje zdanie na p r z y k ł a d z i e instytucji jir.
Pisze; „ A m o n g the T i v , the j i r settles disputes. The judges or m b a j i r i v do so i n
terms of their knowledge of T i v institutions; they do not so i n terms of rules of
those institutions w h i c h have been resystemized specifically for the purpose of j u r a i
action. The 'rules i n T i v l a n d are the norms of institutions. The organization of the
rules is the institution itself" . Tezę t ę Bohannan omawia w rozdziale d o t y c z ą c y m
prawa m a ł ż e ń s k i e g o , a zwłaszcza w podrozdziale „ J i r w m a ł ż e ń s t w i e " i Instytucja
małżeństwa w j i r " .
1

(i

Punktem w y j ś c i o w y m i punktem dojścia książki Bohannana jest twierdzenie,
że k a ż d y badacz musi liczyć się z istnieniem d w ó c h r o d z a j ó w s y s t e m ó w . Jeden rodzaj
systemu, k t ó r y określa mianem „folk system", jest to sposób, w j a k i ludzie u k ł a d a j ą
i i n t e r p r e t u j ą fakty i zdarzenia społeczne, w k t ó r y c h biorą udział. D r u g i system
to system stwarzany k a ż d o r a z o w o przez badacza. Badacz tworzy go przy pomocy
metod naukowych celem w y t ł u m a c z e n i a stwierdzonych przez siebie, a istniejących
w rzeczywistości f a k t ó w i p o r ó w n a n i a ich z szerszym m a t e r i a ł e m . Jest to tzw. system
analityczny. Nie jest to bynajmniej nowy punkt widzenia. Jego szerokie przyjęcie
i stosowanie przez b r y t y j s k ą a n t r o p o l o g i ę społeczną stanowi tę jej cechę, dla k t ó r e j
dyskusja nad k s i ą ż k a m i jej przedstawicieli staje się m o ż l i w a z a r ó w n o dla historyka,
jak i dla socjologa.
7

I tak po przeczytaniu książki Bohannana m o ż n a stwierdzić, że przy wszystkich
teoretycznych zastrzeżeniach, k t ó r e t u zresztą nie były poruszane, motto — jakie
przyjął autor — jest w pełni adekwatne do jej treści:
„The mistake of judging the men of other periods by the morality of our
o w n day has its parallel i n the mistake of supposing that every wheel and bolt
in the modern social machine had its counterparts in more rudimentary societies".
(Sir Henry Maine)
Zofw

a
7

B o h a n n a n , Justice and Judgment..., s. 96—97.
E. E. E v a n s - P r i t c h a r d , The Nuer Oxford 1940.
y

Szyfelbejn

449

RECENZJE

PRZEGLĄD PRAC O RZEMIOSŁACH Z A J M U J Ą C Y C H SIĘ OBRÓBKĄ M E T A L I
NA TERENIE RADZIECKICH REPUBLIK ŚRODKOWOAZJATYCKICH
W ostatnich latach opublikowano w radzieckich czasopismach naukowych k i l k a
i n t e r e s u j ą c y c h prac etnograficznych z a w i e r a j ą c y c h m a t e r i a ł y z b a d a ń nad rzemio­
s ł a m i z a j m u j ą c y m i się o b r ó b k ą metali na terenie ś r o d k o w o a z j a t y c k i e j części Z w i ą z k u
Radzieckiego. Znaleźć je m o ż n a z a r ó w n o w publikacjach Instytutu Etnografii i m .
N . N . M i k ł u c h o - M a k ł a j a Akademii Nauk ZSRR, jak i w periodykach wydawanych
przez Akademie Nauk poszczególnych z w i ą z k o w y c h republik ś r o d k o w o a z j a t y c k i c h .
Ogłoszono w i ę c oddzielne a r t y k u ł y poświęcone odlewnictwu ż e l i w n e m u na obszarach
C h o r e z m u i jubilerstwu u K a z a c h ó w . Dane dotyczące rzemiosł metalowych roz­
siane są r ó w n i e ż po innych pracach. Zawiera je m. i n . a r t y k u ł poświęcony r ę k o ­
dziełom z w i ą z a n y m z o b r ó b k ą drewna na terenie Kazachstanu, z cennym dla nas
w s t ę p e m o m a w i a j ą c y m sytuację rzemiosła w 2 poł. X I X i p o c z ą t k a c h X X w .
Po­
nadto w y m i e n i ć należy p r a c ę i n f o r m u j ą c ą o organizacji cechowej rzemiosła w A z j i
Ś r o d k o w e j , a t a k ż e n i e k t ó r e z o p r a c o w a ń monograficznych dotyczące z a m i e s z k u j ą ­
cych t a m g r u p etnicznych .
Wykaz ten zapewne nie obejmuje listy wszystkich a r t y k u ł ó w o podanej wyżej
tematyce, opublikowanych w ostatnich k i l k u latach. Dlatego też celem komunikatu
nie jest scharakteryzowanie całości dorobku nauki radzieckiej w zakresie etnograficz­
nych b a d a ń nad rzemiosłami u ż y t k u j ą c y m i metale jako- surowce. Przedstawione
o m ó w i e n i e może d a ć jedynie w s t ę p n ą orientację w rozległej problematyce zagadnie­
nia na z r ó ż n i c o w a n y m i bogatym w tradycje o b r ó b k i metalu terenie A z j i Ś r o d k o w e j .
W ś r ó d ś r o d k o w o a z j a t y c k i c h rzemiosł metalowych, b ę d ą c y c h przedmiotem zainte­
r e s o w a ń e t n o g r a f ó w radzieckich, na czoło w y s u w a j ą się kowalstwo, odlewanie
z żeliwa i jubilerstwo. K a ż d e z nich posługuje się specyficznymi surowcami i t e c h n i k ą
p r o d u k c y j n ą i posiada określony zakres działalności w y t w ó r c z e j , k t ó r y z kolei
w p ł y w a na znaczenie rzemiosła dla ludności. Odmiennie r ó w n i e ż k s z t a ł t o w a ł y się
u wymienionych rzemiosł organizacja pracy i zbytu, a t a k ż e ich losy w w y n i k u
p r z e o b r a ż e ń rewolucyjnych i z w i ą z a n y c h z n i m i zmian gospodarczych. Dlatego
w y m a g a j ą one oddzielnego zreferowania.
Kowalstwo
w ś r o d k o w o a z j a t y c k i e j części Z w i ą z k u Radzieckiego znamy
g ł ó w n i e z prac Zacharowej, Pieszczeriewej i Masanowa. Ż a d e n z wymienionych
a r t y k u ł ó w nie jest poświęcony kowalstwu w całości. W p ł y w a to oczywiście na
charakter informacji; m a t e r i a ł y są dość fragmentaryczne i p o z w a l a j ą p r z e d s t a w i ć
tylko n i e k t ó r e zagadnienia z w i ą z a n e z tym r z e m i o s ł e m . W y n i k a z nich j e d n a k ż e
jasno, że produkcja k o w a l i ś r o d k o w o a z j a t y c k i c h b y ł a różna, w zależności od ś r o d o ­
wiska, dla którego pracowali. Inny był zakres produkcyjnej działalności i w y p o s a ż e n i e
techniczne kowala w ś r ó d ludności pasterskiej, p r o w a d z ą c e j koczowniczy t r y b życia,
1

2

3

4

5

1

I . M . D ż a b b a r o w, K woprosu o íiecívrokie czugunolitiejnogo
proizwodstwa
Choriezma,
[ w : ] Istorija
matierialnoj
kultury
Uzbiekistana,
t. 1, Taszkient 1959
s. 208—215.
W. W. W o s t r o w, Niekotoryje
izdielija
kazachskich,
mastierow-ziergierow,
„ T r u d y I n s t i t u í a I s t o r i i i Etnografii Akadiemii Nauk Kazachskoj SSR", t. 6. A ł m a - A t a
1959, s. 127—143.
E. M a s a n o w, Iz istorii riemiesla
Kazachów
(wtoraja polowina XIX — naczalo XX w.), „Sowietskaja Etnografija", nr 5: 1958, s. 31—49.
E. P i e s z c z e r i e w a ,
O riemie siennych
organizacijach
Sriedniej
Azii
w końce XIX — naczale XX w., „ K r a t k i j e Soobszczenija I n s t i t u í a Etnografii", t. 33:
1960, s. 39—46.
I . W. Z a c h a r ó w a, Matierialnaja
kultura ujgurow Sowietskogo Sojuza,
Sriednieaziatskij
etnograficzeskij
sbornik
II, „ T r u d y Instiiufa Etnografii i m . N N .
M i k ł u c h o - M a k ł a j a " , t. 47: 1960, s. 215—298.
2

3

4

5

Etnografia Polska, t. V I

29

RECENZJE

450

inny u ludności u p r a w i a j ą c e j ziemię, a jeszcze inny w rzemiośle miejskim. Pod­
k r e ś l a się, że przechodzenie n i e k t ó r y c h grup ludności u K a z a c h ó w do zajęć rolniczych
i wzrost k u l t u r y rolnej, a t a k ż e doskonalenie się pasterstwa zwiększyło zapotrzebo­
wanie na w y r o b y i usługi kowalskie już na p r z e ł o m i e X I X i X X w .
Omawiane prace nie dostarczają w i a d o m o ś c i o surowcach u ż y t k o w a n y c h w ko­
walstwie. Natomiast w pracy o Ujgrach, zasiedlających K o t l i n ę F e r g a ń s k ą , stosun­
kowo d o k ł a d n i e o m ó w i o n e zostały kowalskie n a r z ę d z i a i u r z ą d z e n i a produkcyjne.
I . W. Zacharowa o p i s u j ą c w y p o s a ż e n i e k o w a l a Ujgra p r a c u j ą c e g o w kołchozie
stwierdza, że obok n a r z ę d z i pochodzenia fabrycznego trafiają się tam r ó w n i e ż
n a r z ę d z i a miejscowe: ujgryjskie i uzbeckie. Dawne n a r z ę d z i a i u r z ą d z e n i a spotyka
się oczywiście przede wszystkim w warsztatach przekazywanych z ojca na syna.
Do tradycyjnych n a r z ę d z i kowalskich autorka zalicza k o w a d ł o o kwadratowej po­
wierzchni p r a c u j ą c e j , zamocowane na p i e ń k u obok paleniska. K o w a d ł o to pozbawione
jest rogu i posiada t a k ż e k w a d r a t o w ą p o d s t a w ę . Powierzchnia k o w a d ł a zaopatrzona
jest w o t w ó r do zamocowania podcinek, a zapewne i r o ż k ó w n i e z b ę d n y c h w pracach
kowalskich. I n n y m i n a w i ą z u j ą c y m i do miejscowych tradycji n a r z ę d z i a m i u wiejskich
kowali U j g r ó w są m ł o t k i , kleszcze do w y c i ą g a n i a żelaza z ognia, obcęgi służące przy
p o d k u w a n i u koni, a t a k ż e skrobacze do oczyszczania kopyt końskich o nie znanej
na terenach polskich formie motyczek, nacinaki do w y k o n y w a n i a r o w k ó w na pod­
kowach, gwoździownice, siekacze i p i l n i k i . Większość wymienionych s p r z ę t ó w
jedynie w szczegółach różni się od narzędzi u ż y w a n y c h w w i e j s k i m kowalstwie
w Europie. R ó w n i e ż ognisko kowalskie i t o w a r z y s z ą c y m u miech stosowane przez
U j g r ó w są niemal identyczne z podobnymi u r z ą d z e n i a m i na terenach europejskich.
Ognisko usytuowane jest w kominie. Miech o kształcie gruszkowatym s p o r z ą d z a się
ze skór baranich. Przy palenisku stoi koryto z w o d ą p o t r z e b n ą k o w a l o w i do skrapla­
nia węgla, hartowania żelaza i chłodzenia n a r z ę d z i .
Przytoczony wyżej opis narzędzi i u r z ą d z e ń kowalskich m ó w i o ich znacznym
ujednoliceniu na olbrzymich obszarach Europy i A z j i , stwierdzanym zresztą j u ż
w m a t e r i a ł a c h archeologicznych. Ponadto od X I X w. n i e w ą t p l i w e są r ó w n i e ż silne
w p ł y w y rzemiosła rosyjskiego na terenie A z j i Ś r o d k o w e j °.
I n f o r m u j ą c o n a r z ę d z i a c h i u r z ą d z e n i a c h kowalskich Zacharowa p o m i n ę ł a w swej
pracy opis k u ź n i . Wiemy tylko, że j u ż w 2 poł. X I X w . w i e l u z kowali wiejskich
posiadało przy domu mieszkalnym oddzielne pomieszczenie na warsztat. Oddzielnymi
warsztatami r z e m i e ś l n i c z y m i d y s p o n o w a ł a r ó w n i e ż większość kowali miejskich. Część
r z e m i e ś l n i k ó w s p o t k a ć było m o ż n a na bazarach, gdzie mistrz p r a c o w a ł na publicznym
w i d o k u i ł a t w i e j zdobyć mógł k l i e n t ó w . Danych o pracowniach kowalskich dostar­
czają r ó w n i e ż badania E. Masanowa nad r z e m i o s ł e m u K a z a c h ó w w 2 poł. X I X
i p o c z ą t k a c h X X w. A u t o r stwierdza, że kowale b y l i w ó w c z a s jedynymi r z e m i e ś l n i ­
kami p o s i a d a j ą c y m i wydzielone miejsce na warsztat, zresztą w pomieszczeniu miesz­
k a l n y m . T a k i stan rzeczy spowodowany był koczowniczym t r y b e m życia. Rze­
mieślnicy, przenoszący się w poszukiwaniu pracy za z m i e n i a j ą c y m i miejsce pobytu
a u ł a m i , nie budowali — rzecz jasna — oddzielnych, s t a ł y c h b u d y n k ó w k u ź n i i do
m i n i m u m ograniczali swe u r z ą d z e n i a i n a r z ę d z i a .
6

7

8

l0

1 1

6

M a s a n o w, op. cit., s. 31.
Z a c h a r o w a , op. cit, s. 243.
Z a c h a r o w a , l. c.
E. M a s a n o w r e f e r u j ą c w y n i k i b a d a ń na północy Kazachskiej SRR stwierdza,
że j u ż w 2 poł. X I X w. znane były t a m w y p a d k i osiedlania się kowali Rosjan w ś r ó d
ludności tubylczej (op. cit., s. 34).
Z a c h a r o w a , op. cit., s. 230.
M a s n a n o w, op. cit., s. 32.
7
8

y

1 0
1 1

451

KECENZJE

W rozpatrywanej literaturze, zajmującej się przecież jedynie ubocznie k o w a l ­
stwem, brak m a t e r i a ł ó w dotyczących zabiegów i czynności stosowanych w produkcji
przez k o w a l i środkow oazjatyckich. Wystarczyć tutaj musi ogólne stwierdzenie Zacharowej o mniejszym stopniu specjalizacji c e c h u j ą c y m rzemiosło wiejskie . Natomiast
stosowano w kowalstwie podział pracy, możliwy przy zatrudnianiu u c z n i ó w i po­
m o c n i k ó w tak w warsztatach miejskich, j a k i wiejskich . I n t e r e s u j ą c e jest zjawisko
powstawania skupisk r z e m i e ś l n i k ó w jednej lub pokrewnych specjalności. W miastach
i osadach kowale niekiedy zamieszkiwali oddzielne ulice, k t ó r e b r a ł y od nich swoją
n a z w ę - W badaniach na terenie Kazachstanu zarejestrowano grupowanie się k o w a l i
r ó w n i e ż w n i e k t ó r y c h wsiach. W jednym z aułów p r a c o w a ł o pod koniec X I X w .
p i ę t n a s t u k o w a l i . Tworzenie się o ś r o d k ó w g r o m a d z ą c y c h r z e m i e ś l n i k ó w o podobnej
l u b takiej samej specjalności, obserwowane r ó w n i e ż na terenie Europy, jest w dzie­
jach rzemiosła zjawiskiem p o s t ę p o w y m . U ł a t w i a ł y one w y m i a n ę d o ś w i a d c z e ń produk­
cyjnych i wprowadzenie p o d z i a ł u pracy m i ę d z y warsztatami. Skupiska takie z w i ą z a n e
są najczęściej z p r o d u k c j ą gotowych w y r o b ó w , przy czym jest to zwykle wytwarzanie
na rynek.
T

12

33

u

r

1 5

P o d s t a w o w ą f o r m ą zbytu w y r o b ó w jest j e d n a k ż e w rzemiośle ś r o d k o w o a z j a t y c k i m
"praca na z a m ó w i e n i e . Produkcja na rynek istniała jedynie w sporadycznych w y ­
padkach. U p r a w i a l i j ą , j a k wiadomo z m a t e r i a ł ó w z 2 poł. X I X i p o c z ą t k ó w X X w.,
przede wszystkim kowale miejscy, w czasie w olnym od t e r m i n o w y c h z a m ó w i e ń ,
a t a k ż e rzemieślnicy p r a c u j ą c y w o ś r o d k a c h wiejskich położonych w pobliżu miast
lub j a r m a r k ó w . Nabywca rozliczał się z r z e m i e ś l n i k i e m g ł ó w n i e poprzez z a p ł a t ę
w naturze; u pasterzy były to barany, konie, sierść i w e ł n a . W p r z e c i w i e ń s t w i e do
K a z a c h ó w , u k t ó r y c h k a ż d y z a m a w i a j ą c y oddzielnie opłacał r z e m i e ś l n i k a , K a r a k a ł pacy u t r z y m y w a l i ich w s p ó l n i e . U t r z y m y w a n i e kowala przez ogół k o r z y s t a j ą c y c h
z jego usług stosowane było r ó w n i e ż do niedawna na terenie ziem polskich w postaci
instytucji tzw. kowala „ g r o m a d z k i e g o " l u b „ g m i n n e g o " . Ograniczenie produkcji
k o w a l i przez w y t w ó r c z o ś ć p r z e m y s ł o w ą i pozostawienie i m przede wszystkim napraw,
dostrzegalne w Kazachstanie j u ż na p r z e ł o m i e X I X i X X w . , powoduje utrzymanie
się pracy na z a m ó w i e n i e jako g ł ó w n e j formy zbytu r ó w n i e ż w X X w .
T

1 0

1 7

1S

1 9

Bardzo cenne do poznania historii rzemiosła ś r o d k o w o a z j a t y c k i e g o są badania
nad jego o r g a n i z a c j ą cechową. Zagadnienie to, śledzone stosunkowo szczegółowo na
terenie p o ł u d n i o w e j części Uzbeckiej SSR. wprowadza etnografa w ś r o d o w i s k o m i e j ­
skie, chociaż r ó w n i e ż w n i e k t ó r y c h o ś r o d k a c h wiejskich w p ł y w y cechowe b y w a ł y
niekiedy dość silne. C e c h o w ą organizacją m e t a l o w c ó w (kowali, j u b i l e r ó w , o b r a b i a j ą ­
cych miedź, i o d l e w n i k ó w ) w Karszy k i e r o w a ł w p o c z ą t k a c h X X w . starszy cechu,
zwany „bobo". Funkcjonariuszem cechowym p o d l e g ł y m „ b o b o " był „ a k s a k a ł " za­
r z ą d z a j ą c y bazarem i finansami cechu. Metalowcy z pobliskich miasteczek i osad
posiadali co prawda w ł a s n y c h „ a k s a k a ł ó w " , ale we wszystkich w a ż n i e j s z y c h spra­
wach cechowych z o b o w i ą z a n i b y l i z w r a c a ć się do „ b o b o " w Karszy. „ B o b o " dyspono­
w a l i znaczną w ł a d z ą s ą d o w n i c z ą i w y k o n a w c z ą ; rozsądzali sporne kwestie między
c z ł o n k a m i cechu, a t a k ż e sprawy m i ę d z y cechami, i w i n n y c h skazyu ali na kary,
m . i n . na areszt i chłostę. K a r ę aresztu skazany o d s i a d y w a ł w specjalnej k o m ó r c e
7

1 2
r j
14
11
m
17
1 8
1 9

Z a c h a r o w a , op. cit., s. 230.
Z a c h a r o w a, op. cit., s. 231.
Z a c h a r o w a , op. cit, s. 233.
M a s a n o w, op. cit., s. 35.
Z a c h a r o w a, op. cit., s. 230.
M a s a n o w , op. cit., s. 33.
M a s a n o w , op. cit., s. 32.
M a s a n o w, op. cit. s. 35.
t

452

RECENZJE

znajdującej się przy domostwie „bobo". Zwierzchnikiem „ b o b o " i głową cechu na
obszarze całego emiratu bucharskiego był „ b o w o " u r z ę d u j ą c y w Bucharze i zatwier­
dzany przez emira. Jak w s k a z u j ą przytoczone przez a u t o r k ę dokumenty z X V I w.,
ustanawianie z w i e r z c h n i k ó w nad r z e m i e ś l n i k a m i d u ż y c h o b s z a r ó w ma w A z j i Ś r o d ­
kowej odległe t r a d y c j e .
Badania E. M . Pieszczeriewej, prowadzone nad o r g a n i z a c j ą rzemieślniczą na
terenie dawnego emiratu bucharskiego, przyniosły cały szereg innych jeszcze danych
z zakresu s t r u k t u r y organizacyjnej c e c h ó w i form ich działalności. A u t o r k a stwierdza
m . i n . brak czeladnika-podmajstrzego w rzemiośle ś r o d k o w o a z j a t y c k i m . Niezwykle
i n t e r e s u j ą c e są zebrane przez P i e s z c z e r i e w ą m a t e r i a ł y m ó w i ą c e o organizowanych
przez cechy m e t a l o w c ó w w Karszy i Szachrisjabzie okresowych w s p ó l n y c h naprawach
k o w a d e ł , połączonych z uroczystościami na cześć patrona rzemiosła, proroka Dawida,
i duchów opiekuńczych rzemieślników.
Naprawy k o w a d e ł w Karszy i Szachrisjabzie dokonywano co 2—3 lata i zbierali
się na nie obok r z e m i e ś l n i k ó w miejskich t a k ż e rękodzielnicy z a m i e s z k u j ą c y pobliskie
miejscowości. W oznaczonym dniu zjeżdżali się wszyscy zgłoszeni p r z y w o ż ą c do
naprawy k o w a d ł a , węgiel, a t a k ż e barany, kozy i inne produkty ż y w n o ś c i o w e , po­
trzebne do przygotowania w s p ó l n e j uczty m a j ą c e j charakter o b r z ę d u ofiarnego.
Przybyli w i t a l i się z siedzącyrni na honorowych miejscach imamem, „bobo", „ a k s a k a ł e m " i starszymi mistrzami, po czym p r z y s t ę p o w a n o do czytania K o r a n u i w s k a z a ń
cechowych, a t a k ż e oddawano cześć duchom z m a r ł y c h r z e m i e ś l n i k ó w — opiekunom
rzemiosła. N a s t ę p n i e r o z p o c z y n a ł a się naprawa k o w a d e ł , k t ó r a t r w a ł a przez k i l k a
dni. Naprawy przeprowadzali najlepsi mistrzowie, a pozostali p r z y g l ą d a l i się bez­
czynnie. Mistrzom w y p a d a ł o p r a c o w a ć b e z p ł a t n i e . W czasie d n i napraw w w i e l k i c h
k o t ł a c h gotowano p o ż y w i e n i e z dostarczonych p r o d u k t ó w . W posiłkach, jako w stra­
wie ofiarnej, uczestniczyli nie t y l k o rzemieślnicy, ale r ó w n i e ż ludzie obcy. P r a c ę
kończono m o d l i t w ą
W opisanym przez P i e s z c z e r i e w ą zwyczaju w s p ó l n e j naprawy k o w a d e ł charakte­
rystyczne jest zabezpieczenie tej n i e z b ę d n e j dla ogółu r z e m i e ś l n i k ó w , a niewykonalnej
w mniejszych warsztatach czynności poprzez narzucenie jej form uroczystości r e l i ­
gijnej. W s p ó l n a naprawa k o w a d e ł nie jest znana z cechowego rzemiosła europej­
skiego. W Europie od dawna j u ż k o w a d ł a wytwarzano w k u ź n i c a c h , a n a s t ę p n i e
w hutach i odlewniach i rzemieślnicy korzystali z usług tych p r z e d s i ę b i o r s t w .
Popierane przez w ł a d z e feudalne scentralizowane organizacje cechowe nie
wszędzie na terenie A z j i Ś r o d k o w e j u t r z y m a ł y się tak długo, j a k w emiracie bucharskim. I . W. Zacharowa stwierdza, że w miastach K o t l i n y F e r g a ń s k i e j cechy u t r a c i ł y
swe znaczenie j u ż w X I X w .
Położenie materialne i pozycja społeczna kowali ś r o d k o w o a z j a t y c k i c h nie znalazły
w y s t a r c z a j ą c e g o n a ś w i e t l e n i a w przytoczonych pracach. Zagadnienia te w y m a g a j ą
oczywiście specjalnych b a d a ń . Wiemy, że na terenie Kazachstanu w 2 poł. X I X w .
w szeregi rzemiosła przeszła d u ż a ilość pasterzy pozbawionych b y d ł a w w y n i k u
rozwarstwienia społecznego, potęgującego się w m i a r ę przenikania i umacniania
s t o s u n k ó w kapitalistycznych. Rzemiosło tutaj d o s t a r c z a ł o jedynie ś r o d k ó w n i e z b ę d ­
nych do życia, nie s t w a r z a ł o możliwości akumulacji. E. Masanow przytacza popularne
w ś r ó d K a z a c h ó w powiedzenie, że „...rzemieślnik nie bywa ani głodny, ani bogaty".
P o d o b n ą opinię zawiera cytat z opisu kupca rosyjskiego B i e ł o w a żyjącego w ś r ó d
K a z a c h ó w w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, k t ó r y pisał, że kowalstwo
20

2 2

P i e s z c z e r i e w ą , op. ext., s. 41.
P i e s z c z e r i e w ą , op. cit., s. 43.
Z a c h a r o w a , op. ext., s. 230.

RECENZJE

453

u K i r g i z ó w zysków nie przynosi, r z e m i e ś l n i k o w i pozostaje po odliczeniu k o s z t ó w
niewielkie wynagrodzenie" .
Organizacja rzemiosła, a r ó w n i e ż położenie społeczne i materialne r z e m i e ś l n i k ó w
podlegały daleko i d ą c y m p r z e o b r a ż e n i o m po zwycięstwie Rewolucji. Większość rze­
m i e ś l n i k ó w miejskich zrzeszyła się w artelach, a r z e m i e ś l n i c y wiejscy przystąpili do
kołchozów, lub t a k ż e zorganizowali artele . Procesy adaptacji tradycyjnych rzemiosł
ś r o d k o w o a z j a t y c k i c h czekają na szczegółowe opracowanie w monograficznych opraco­
waniach rzemiosł.
O d l e w n i c t w o z żeliwa w postaci rzemiosła z a c h o w a ł o się w niewielu j u ż
rejonach radzieckiej A z j i Ś r o d k o w e j , oddalonych od c e n t r ó w p r z e m y s ł o w y c h i k u l t u ­
ralnych. T a k i m rejonem o k a z a ł się Chorezm, gdzie I . M . D ż a b b a r o w , b a d a j ą c o s t a t n i ą
na t y m terenie p r a c o w n i ę w Chiwie, zebrał m a t e r i a ł y do a r t y k u ł u wykorzystanego
w komunikacie.
Działalność produkcyjna o d l e w n i k ó w chorezmijskich nastawiona b y ł a przede
wszystkim na zaspokajanie potrzeb rolniczej ludności wiejskiej. W y r a b i a l i w i ę c
naczynia i moździerze do tabaki, tuleje do kół arb, a g ł ó w n i e żeliwne r a d l i c e .
Masowa produkcja r a d l i ć n a d a ł a i m nawet n a z w ę . Chorezmijskich o d l e w n i k ó w
nazywa się „pazaczi", co oznacza ludzi p r z y g o t o w u j ą c y c h radlice. O k r e ś l e n i a tego
u ż y w a n o r ó w n i e ż w Bucharze, natomiast na innych terenach Uzbekistanu stosowano
dla o d l e w n i k ó w n a z w ę „degriz", k o t l a r z .
Opisana przez D ż a b b a r o w a pracownia, zbudowana i w y p o s a ż o n a w e d ł u g opinii
jej właściciela jak za czasów jego d z i a d ó w , to oddzielne pomieszczenie pod dachem,
p r z y l e g a j ą c e do b u d y n k u mieszkalnego wraz z n i e w i e l k i m p o d w ó r z e m . Na p o d w ó r z u
ustawiony jest piec do podsuszania zimą form odlewniczych, a w e w n ą t r z krytego
pomieszczenia mieści się piec do topienia żeliwa. Jest on zbudowany z wypalonej
cegły na planie kwadratu, a jego część g ó r n a ma kształt ściętego ostrosłupa. We­
w n ą t r z pieca znajduje się kotlina wylepiona o g n i o t r w a ł ą gliną, w k t ó r e j przetapia
się żeliwo. K o t l i n a połączona jest g l i n i a n ą dyszą z miechami, w y k o n y w a n y m i z nie
oczyszczonych z sierści skór koźlich i p r z y p o m i n a j ą c y c h k s z t a ł t e m lampiony o k r ą g ł e
w przekroju poziomym.
Specjalnych umiejętności w y m a g a ł o przygotowanie form odlewniczych. Formy
r a d l i ć i tulei do arb przygotowywano z wilgotnego piasku z dodatkiem pszennej
m ą k i i kleju szewskiego w specjalnych obudowaniach. Gotowe formy ustawiano przed
ich n a p e ł n i e n i e m r z ę d a m i niedaleko pieca.
Proces topienia surowca — złomu żeliwnego ze zniszczonych w y r o b ó w fa­
brycznych nie był skomplikowany. K o t l i n ę pieca w y p e ł n i a n o r o z ż a r z o n y m w ę g ł e m
i czyniono w n i m za p o m o c ą specjalnego m ł o t k a na długiej rączce zagłębienie, k t ó r e
w y p e ł n i a n o w ę g l e m d r z e w n y m przygotowanym z s a k s a u ł u . Na wierzchu k ł a d z i o n o
złom żeliwny i dęto miechami. Temperatura dochodziła do 1100°, żeliwo topiło się
i z b i e l a ł o na dnie w g ł ę b i e n i a . O z n a k ą z a k o ń c z e n i a procesu topienia była b i a ł a barwa
ognia widoczna przez o t w ó r dyszy. Wówczas wstrzymywano dęcie, czerpakiem zdej­
mowano szlakę, k t ó r a osadziła się na powierzchni metalu, i t y m samym czerpakiem
obmazanym gliną rozlewano żeliwo w formy.
2 i

M

25

20

M a s a n o w, op. cit., s. 32.
Z a c h a r o w a, op. cit., s. 240.
Ż e l i w n e radlice powszechnie u ż y w a n e na terenie Chorezmu (por. U . S z a1 e k i e n o w, Byt karakałpakskogo
kriestjanstwa
czimbajskogo
rajona,
„Trudy
choriezmskoj archieołogo-etnograficzeskoj ekspiedicii", t. 3, Moskwa 1958, s. 283)
stosowane były r ó w n i e ż w innych częściach A z j i Ś r o d k o w e j obok r a d l i ć kutych
(por.: Z a c h a r o w a, op. cit., s. 228).
- D ż a b b a r o w , op. cit., s. 208.
2 5

G

454

RECENZJE

W pracowni odlewniczej rzemieślnik nie mógł p r a c o w a ć indywidualnie. D ł u g o ­
t r w a ł a , bo t r w a j ą c a ponad 3 godziny, praca przy miechach w y m a g a ł a w y s i ł k u
2—3 ludzi. W t y m samym czasie należało d o k ł a d a ć w ę g l a do paleniska i r e g u l o w a ć
n a t ę ż e n i e ognia. Dlatego w warsztatach zatrudnianych b y w a ł o zwykle 4—5 u c z n i ó w
i r o b o t n i k ó w najemnych. Właściciel pracowni k i e r o w a ł p r a c ą i w y k o n y w a ł najbar­
dziej istotne c z y n n o ś c i .
W z w i ą z k u z doprowadzeniem do Chorczmu kolei i zaopatrywaniem rolnictwa
w nowe n a r z ę d z i a i maszyny, zapotrzebowanie na w y r o b y odlewane jest coraz
mniejsze. Tradycyjne odlewnictwo, j a k stwierdza autor w zakończeniu pracy, to
w Chorezmie już przeszłość.
J u b i l e r s t w o ś r o d k o w o a z j a t y c k i e znane jest z wysokiego poziomu artystycz­
nego i dużej rozmaitości stosowanych w n i m technik i m o t y w ó w zdobniczych. Prze­
konuje nas o t y m a r t y k u ł W. W. Wostrowa, z a w i e r a j ą c y i n t e r e s u j ą c e m a t e r i a ł y z ba­
d a ń w obwodach Karagandzkim i S e m i p a ł a t y ń s k i m Kazachskiej SSR. Jubilerstwo na
tych terenach jest j u ż w X I X w. uprawiane jako r z e m i o s ł o . Z Uzbekistanu mamy
j e d n a k ż e informacje o zajmowaniu się jubilerstwem po wsiach przez kobiety t a k ż e
w ramach p r z e m y s ł u domowego .
Podstawowymi surowcami u ż y w a n y m i przez j u b i l e r ó w kazachskich było srebro,
najczęściej uzyskiwane z przerobu monet carskich, i żelazo. Złoto i inne metale sto­
sowano jedynie w y j ą t k o w o . Służące do wyrobu ozdób surowce z reguły były w ł a s ­
nością z a m a w i a j ą c e g o .
Jubilerzy z terenu Kazachstanu nie posiadali oddzielnych pracowni i najczęściej
pracowali w domu klienta. Koczowniczy t r y b życia ograniczał do m i n i m u m ilość
u ż y w a n y c h przez nich narzędzi. Z b a d a ń W. W. Wostrowa wynika, że w y p o s a ż e n i e
kazachskiego jubilera s t a n o w i ł o k o w a d e ł k o , k i l k a m ł o t k ó w , gw oździownica, formy
odlewnicze, p ł y t k a z o t w o r k a m i do w y c i ą g a n i a drutu, przebijaki, rylce i stemple
zdobnicze . Wymienione n a r z ę d z i a u m o ż l i w i a ł y stosowanie k i l k u technik produk­
cyjnych. W celu nadania przedmiotowi o k r e ś l o n e g o kształtu k u t o go na zimno, je­
żeli to b y ł o srebro; na gorąco w wypadku żelaza, k t ó r e też odlewano. Najpopu­
larniejszym zabiegiem zdobniczym była inkrustacja srebrem w y r o b ó w z żelaza.
Wklęsły ornament wykonany rylcem lub stemplami na wyrobie ż e l a z n y m w y p e ł n i a n o
srebrem. Przy pomocy tej techniki mistrzowie kazachscy potrafili p o k r y ć srebrem
całą p o w i e r z c h n i ę zdobionego przedmiotu. A b y tego dokonać, pokrywano przedmiot
r z ę d a m i r ó w n o l e g ł y c h r o w k ó w n a c i ę t y c h ostrym przecinakiem, a n a s t ę p n i e w k ł a d a n o
w nie cienkie druciki srebrne, k t ó r e rozklepywano. Stosowano r ó w n i e ż i n k r u s l a c j ę
stopem ołowiu i miedzi, d a j ą c y m czarny rysunek. Bardziej skomplikowanym zabie­
giem zdobniczym był filigran, d o s t ę p n y jedynie części r z e m i e ś l n i k ó w odznaczających
się mistrzowskim opanowaniem zawodu. Technika filigranu polega na przygotowa­
niu srebrnych d r u c i k ó w , przy użyciu wspomnianej już płytki z o t w o r k a m i , wygięcia
z nich k o n t u r ó w i w y p e ł n i a n i a ich wzorami u k s z t a ł t o w a n y m i z tegoż d r u t u . D r u c i k i
w miejscach s t y k ó w spajano. Ornament filigranowy mógł b y ć a ż u r o w y lub też na­
k ł a d a n o go na płaszczyznę, k t ó r a s t a n o w i ł a jego t ł o .
27

28

2 9

r

30

3 1

Za pomocą wzmiankowanych w y ż e j narzędzi i technik jubilerzy kazachscy pro­
dukowali cały szereg ozdób. Były to przede wszystkim ozdoby kobiece: branso­
lety, kolczyki, pierścienie i guzy do odzieży, m ę s k i e ozdoby stroju: metalowe z a k o ń 2 7

D ż a b b a r o w , op. c i t , s. 212.
~ W o s t r o w, op. c i t , s. 128.
P i e s z c z e r i e w a , Op. cit, s. 41.
W o s t r o w, op. dt., s. 129 n.
W o s t r o w , op. cit., s. 135 n.
8

2 9

3 0

3 1

455

RECENZJE

czenia pasów, k l a m e r k i kamizelek i b e s z m e t ó w , a t a k ż e grzebienie i w y k a ł a c z k i .
U m i e j ę t n o ś c i kazachskich m i s t r z ó w zostały r ó w n i e ż wykorzystane przy u p i ę k s z a n i u
siodeł i uprzęży k o ń s k i e j . Szczególnie bogato zdobiono czołową część przedniego ł ę k u
siodła.
W ornamentyce j u b i l e r ó w kazachskich zdecydowanie p r z e w a ż a j ą m o t y w y geome­
tryczne. Obok nich stosowano t a k ż e prosty ornament roślinny i zwierzęcy. Intere­
sujących w y n i k ó w dostarczyło autorowi zestawienie m o t y w ó w zdobniczych, znanych
z w y r o b ó w zarejestrowanych w badaniach etnograficznych, ze zdobinami na ma­
t e r i a ł a c h archeologicznych. Zestawienie to, w y k a z u j ą c e bardzo d u ż e p o d o b i e ń s t w a
w ornamentyce czasów ostatnich i sprzed w i e k ó w , stanowi p o d s t a w ę do stwierdzenia
autochtonicznego charakteru sztuki kazachskiej i jej dużej samodzielności. D u ż y m
osiągnięciem autora jest r ó w n i e ż odnotowanie odrębności cechujących
wytwory
m i s t r z ó w pochodzących z. dawnych poszczególnych u g r u p o w a ń p l e m i e n n y c h .
Jubilerzy-Kazachowie, podobnie j a k i i n n i rzemieślnicy t r u d n i ą c y się o b r ó b k ą
metali, produkowali przede wszystkim na z a m ó w i e n i e . Znane s ą jednak r ó w n i e ż w y ­
padki skupywania już w 2 poł. X I X w . w y r o b ó w jubilerskich dla dalszego n i m i
h a n d l u . Z a p ł a t y dokonywano powszechnie w naturze. Obok utrzymania w czasie
pracy w domu klienta rzemieślnik o t r z y m y w a ł zwyczajowo o k r e ś l o n e wynagrodze­
nie. W k o ń c u X I X w. u p r z ą ż k o ń s k ą zdobioną srebrem o p ł a c a n o rocznym ź r e b a ­
kiem, a pas r ó w n i e ż upiększony srebrem w a r t b y ł 4—8 b a r a n ó w .
Rzemieślnicy kazachscy, p r o w a d z ą c y koczowniczy tryb życia, nie b y l i oczywiście
objęci organizacją cechową. Należeli do niej natomiast jubilerzy miejscy, t w o r z ą c
najczęściej cechy zbiorcze z i n n y m i r z e m i e ś l n i k a m i p r a c u j ą c y m i w m e t a l u \ Warto
jeszcze n a d m i e n i ć , że w Azji Ś r o d k o w e j jubilerstwem, a t a k ż e kowalstwem zaj­
mowali się r ó w n i e ż Cyganie. Rzemiosła metalowe nie o d g r y w a ł y jednak decydu­
jącej roli w życiu ż a d n e j z grup ś r o d k o w o a z j a t y c k i c h C y g a n ó w .
Wykorzystane w komunikacie a r t y k u ł y ś w i a d c z ą o ż y w y c h zainteresowaniach
uczonych radzieckich obszerną p r o b l e m a t y k ą rzemiosł zajmujących się o b r ó b k ą
metali na terenie A z j i Ś r o d k o w e j . I n f o r m u j ą one o w y n i k a c h b a d a ń etnograficznych
z ostatnich lat, przy czym badania te prowadzone były z a r ó w n o na wsi, jak i w m i e ś ­
cie. We wszystkich a r t y k u ł a c h znajdujemy silne p o d k r e ś l e n i e o\i m a t e r i a ł ó w z b a d a ń
etnogrDficznych j a k o cennych źródeł historycznych. Szczególnie w y r a ź n e jest ono
w pracach E. M . Pieszczeriewej i E. Masanowa, w k t ó r y c h autorzy na podstawie
danych z b a d a ń terenowych r e k o n s t r u u j ą obraz rzemiosła na p r z e ł o m i e X I X i X X w .
Należy zaznaczyć r ó w n i e ż dążność do wykorzystania d o k u m e n t ó w pisanych i źródeł
archeologicznych, u m o ż l i w i a j ą c y c h niekiedy o k r e ś l e n i e genezy n i e k t ó r y c h ze zjawisk
spotykanych w badaniach etnograficznych, a t a k ż e p r ó b y przeanalizowania dotych­
czasowej literatury* . Ostatecznym rezultatem podjętych b a d a ń nad rzemiosłami b ę ­
dzie zapewne opracowanie historyczno-etnograficznych monografii poszczególnych
rzemiosł i ich grup u n a r o d ó w ś r o d k o w o a z j a t y c k i e j części Z w i ą z k u Radzieckiego.
32

33

3 4

3

36

r

57

Zbigniew
: n

Jasiewicz

W o s t r o w, op. cii., s. 140 n.
M a s a n o w, op. cit, s. 34.
W o s t r o w , op. cit., s. 128.
P i e s z c z e r i e w a. op. cit., s. 40.
T. P. S n i e s a r i e w , Sriednięaziatskije
cyganie,
,.Kratkije
Soobszczenija
I n s t i t u t a Etnografii i m . N . N . M i k ł u c h o - M a k ł a j a " , t. 34: 1960, s. 25.
I . D ż a b b a r o w, Iz istorii izuczenija riemiesła
w doriewolucionnom
Uzbiekistanie, „ K r a t k i j e Soobszczenija Instituta Etnografii i m . N . N . M i k ł u c h o - M a k ł a j a " ,
t, 32: 1959, s. 74—84.
3 J
3 i

3 0

3 7

456

RECENZJE

THEODOR HORNBERGER, Die kulturgeographische
Bedeutung der W ander Schäferei
in Süddeutschland.
Süddeutsche
Transhumanz,
Remagen 1959, Selbstverlag der
Bundesanstalt für Landeskunde, ss. 173, map 40, fot. 7, diagr. 3. (Forschungen zur
deutschen Landeskunde, t 109).
Rozprawa ta jest pożytecznym u z u p e ł n i e n i e m wcześniejszej publikacji tego
autora, Der Schäfer,
Landesund volkskundliche
Bedeutung
eines
Berufsstandes
in Süddeutschland
(1955) \ m a j ą c e j raczej charakter popularnonaukowy. Obie prace
s t a n o w i ć m a j ą p r ó b ę p o w i ą z a n i a ś r o d o w i s k a geograficznego ze zjawiskami k u l t u r y
ludowej ; s y n t e z ę człowieka z p r z y r o d ą .
Dla recenzenta jest to fakt bardzo radosny, że jego w ł a s n e koncepcje dotyczące
p o ł u d n i o w c n i e m i e c k i e g o pasterstwa w ę d r o w n e g o jako zjawiska paralelnego do śród­
ziemnomorskiej transhumancji, k t ó r e swego czasu jako pierwszy z e t n o g r a f ó w w y r a ź ­
nie s f o r m u ł o w a ł , znajdują w rozprawie Hornbergera potwierdzenie . J u ż sam pod­
tytuł Południowoniemieckie
transhumancje
świadczy o t y m dobitnie. R o z w a ż a n i a nad
n a z w ą i pojęciem, cechami, h i s t o r i ą i formami transhumancji są też przedmiotem
pierwszego rozdziału z a t y t u ł o w a n e g o Problem wędrownego
pasterstwa.
Jasno i pre­
cyzyjne ustala tu autor pojęcie transhumancji w y p r o w a d z a j ą c je z hiszpańskiego sło­
wa „ t r a n s h u m a r " i włoskiego „ t r a n s h u m a n a r " . T y m ostatnim terminem posłużył się
już Dante w Boskiej komedii na oznaczenie „ w ę d r o w a n i a i unoszenia się, przechodze­
nia przez trzy p a ń s t w a niebieskie k u Bogu". Jako o k r e ś l e n i e w ę d r o w n e g o pasterstwa
po raz pierwszy (jak się wydaje w świetle dotychczasowych b a d a ń ) użył tej nazwy
Francuz Edmond de Limairac (1839—1853). J. F. Blade w p r o w a d z i ł j ą n a s t ę p n i e
w 1892 r. jako termin techniczny do literatury naukowej \ Hornberger słusznie
stwierdza, że nazwa ,,transhumance" jest trudna do p r z e t ł u m a c z e n i a na język nie­
miecki. Podobnie j a k recenzent odrzuca Hornberger takie p r ó b y t ł u m a c z e n i a , jak
Herdenwanderungen, Wechselweidewirlschaft, Ziehbauern etc., i wysuwa na ich
miejsce termin W a n d e r s c h ä f e r t u m , o d p o w i a d a j ą c y proponowanej przez recenzenta
nazwie Wanderschafhaltung. Co się tyczy cech transhumancji (s. 25), to definicja
Hornbergera nie jest nowa. Skoro autor z r e z y g n o w a ł tu z cytowania, to należało bo­
daj w y m i e n i ć t y t u ł y tych prac, do k t ó r y c h w y r a ź n i e n a w i ą z u j e on w swych w y w o ­
dach. W rozdziale Powstanie i rozwój transhumancji
usiłuje Hornberger d a ć p r z e g l ą d
całokształtu zjawiska transhumancji w krajach basenu ś r ó d z i e m n o m o r s k i e g o , co
wielokrotnie postulowali z a r ó w n o geografowie, jak i etnografowie. J e d n a k ż e po­
bieżny, stłoczony na dwu i pół stronicy opis w najmniejszym stopniu nie oddaje w i e l o a s p e k t o w o ś c i tego zjawiska nawet w j e d n y m z klasycznych k r a j ó w transhumancji.
P o m i n i ę t o t u całkowicie niezwykle i n t e r e s u j ą c y teren B a ł k a n u i Karpat, a nieliczne
w z m i a n k i o Hiszpanii dotyczą jedynie mesty, b ł ę d n i e zinterpretowanej przez autora
jako pasterstwo, k t ó r e w czasach tzw. rekonkwisty d y s p o n o w a ł o „ w ł a d z ą polityczną
i u s t a w o d a w c z ą oraz przywilejami w stosunku do pastwisk". W rzeczywistości mesta
od p o c z ą t k u była przede wszystkim z w i ą z k i e m feudałów — właścicieli stad, którzy
pod o c h r o n ą korony hiszpańskiej prowadzili r a b u n k o w ą g o s p o d a r k ę wyniszczając
2

3

r

5

1

Por. m o j ą r e c e n z j ę w „ D e u t s c h e s Jahrbuch für Volkskunde", R. 3: 1957, s. 275.
^ W. J a c o b e i t , Transhumanz
und W ander Schäferei,
[w:}
Völkerforschung,
Berlin 1954, s. 70 (Veröff. d. Inst. f. dt. Vk., t. 5).
Wydaje się jednak, że Hornbergerowi z a r ó w n o ta, jak i inne prace recenzenta
d o t y c z ą c e tego zagadnienia nie są znane, bowiem nie wymienia ich ani w spisie
l i t e r a t u r y przedmiotu, ani we w p r o w a d z a j ą c y m zarysie historii b a d a ń .
J. F. B l a d é , Essai sur l'histoire de la transhumance
dans les Pyrénées
fran­
çaises, „Bull, de Géogr. hist. et desor.", R. 3: 1892.
W . J a c o b e i t , Schafhaltung
und Schäfer
in Zentraleuropa
bis zum
Beginn
des 20. Jahrhunderts,
B e r l i n 1961 (Veröff. d. Inst. f. dt. Vk., t. 25).
y

4

5

,

RECENZJE

457

c h ł o p ó w . „La mesta partout où elle apparut, a fait le d é s e r t " — pisał w 1850 r. jeden
z badaczy francuskich. Zasługą autora jest zestawienie poszczególnych form transhumancji, b ę d ą c y c h „ o d m i a n a m i i postaciami mieszanymi typu czystego". Prawie nie
znana b y ł a dotychczas transhumancja tropikalna, k t ó r ą Hornberger dość d o k ł a d n i e
omawia. Byłoby nader wskazane, by geografowie i etnografowie w n i k l i w i e j zbadali
ten rodzaj gospodarki nomadycznej i ustalili, czy istotnie m o ż n a w t y m w y p a d k u
m ó w i ć o tropikalnej transhumancji. Co do transhumance commerciale, to recenzent
sądzi, że jest to rodzaj sezonowej hodowli owiec, p o n i e w a ż w jesieni i w zimie
stada pędzi się do rzeźni l u b sprzedaje w inny sposób. Zimowanie na o t w a r t y m
pastwisku — jedna z cech podstawowych nomadycznej gospodarki pasterskiej —
w t y m w v p a d k u nie w y s t ę p u j e . Transhumance commerciale, czyli sezonową hodowlę
owiec, n a l e ż a ł o b y w i ę c u z n a ć za s c h y ł k o w ą fazę transhumancyjnego pasterstwa.
Z radością należy p o w i t a ć fakt, iż autor zestawia i p o r ó w n u j e trzy formy w ę d r o w ­
nego pasterstwa: nomadyzm, g o s p o d a r k ę alpejską, t r a n s h u m a n c j ę , w y k a z u j ą c w ten
sposób, że zjawiska transhumancji nie m o ż n a r o z p a t r y w a ć w oderwaniu od i n n y c h
t y p ó w pasterstwa. Mylne jest natomiast takie stwierdzenie: „Podczas gdy z a r ó w n o
w gospodarce nomadycznej, jak i alpejskiej hodowla b y d ł a i gospodarka p a ń s t w o w a
istnieć m o ż e bez rolnictwa i kopieniactwa, to transhumancja jest typem gospodarki
rolno-pastwiskowej". A b s t r a h u j ą c od tego, że t a k ż e nomadzi w celu uzyskania poży­
wienia roślinnego częstokroć u p r a w i a j ą rośliny w formie gospodarki u z u p e ł n i a j ą c e j ,
to gospodarka alpejska ze s w ą stałą bazą w postaci osiedla w nizinie w sposób
konieczny z a k ł a d a dobrze z o r g a n i z o w a n ą g o s p o d a r k ę rolną.
Rozdział drugi, Rozioój
i rozprzestrzenianie
się hodowli owiec w
Niemczech
południowych,
daje s k r ó t o w y , ale bardzo i n s t r u k t y w n y zarys dziejów owczarstwa.
Hornberger przytacza o b s z e r n ą l i t e r a t u r ę z zakresu historii gospodarczej i historii
prawa, porusza k w e s t i ę stosunku p o m i ę d z y c h ł o p s k ą a d w o r s k ą g o s p o d a r k ą hodowla­
n ą i wskazuje — podobnie j a k recenzent w w y ż e j cytowanej pracy — na samowy­
starczalność jako cechę c h a r a k t e r y s t y c z n ą chłopskiej hodowli owiec. Bardzo słusznie
podkreślił autor decydujący w p ł y w klasztornych i miejskich w a r s z t a t ó w tkackich
na rozwój hodowli owiec. Po raz pierwszy spotykamy t u historię charakterystycznej
dla Wirtembergii formy organizacyjnej w ę d r o w n e g o pasterstwa zwanej L a n d g e f ä h r t .
A u t o r przedstawia j ą bardzo w y c z e r p u j ą c o (z r e k o n s t r u k c j ą s z l a k ó w w ę d r ó w e k stad
owczych p o m i ę d z y poszczególnymi szałasami, z zestawieniem podstawowych baz
itp.). Jakkolwiek dokumenty sprzed X V w . nie dostarczają wzmianek o poiudniowoniemieckiej transhumancji, to jednak w ą t p i ć należy, aby na skutek utworzenia
książęco-wirtemberskiego Landgefährt można było uważać „południowoniemiecką
w ę d r o w n ą h o d o w l ę owiec [...] za t w ó r X V w i e k u " . W ę d r ó w k i stad owczych, b ę d ą ­
cych w ł a s n o ś c i ą p a n ó w feudalnych, o d b y w a ł y się g ł ó w n i e p o m i ę d z y poszczególnymi
szałasami, a co n a j w a ż n i e j s z e w czasie zimy z n a j d o w a ł y w nich z w i e r z ę t a s t a ł ą
bazę. To, co reprezentuje L a n d g e f ä h r t , jest więc raczej f o r m ą gospodarki alpejskiej .
Wobec korzystnych w a r u n k ó w geograficzno-florystycznych Wirtembergii przypuszczać
należy, że w ł a ś c i w a transhumancja j u ż dawniej istniała na t y m terenie i że książęta
usiłowali jedynie ulepszyć formę o r g a n i z a c y j n ą w ę d r o w n e g o pasterstwa. Jest rzeczą
i n t e r e s u j ą c ą , że r ó w n i e ż na innych terenach objętych w ę d r ó w k a m i stad owczych
wielokrotnie obserwowano — zwłaszcza na terenach b a ł k a ń s k o - k a r p a c k i c h — że wraz
ze wzrostem i n t e n s y w n o ś c i gospodarki rolnej i pastwiskowej transhumancja prze­
chodzi w f o r m ę gospodarki alpejskiej. W z w i ą z k u z t y m godny p o d k r e ś l e n i a wydaje
się fakt, że po r o z w i ą z a n i u L a n d g e f ä h r t z jego p o d s t a w o w y m i bazami p o ł u d n i o w o e

l!

W i n n y m miejscu (s. 160) proponuje Hornberger, by nie m ó w i ć o transhumancji
w tych wypadkach, kiedy zasadnicza część stada zimuje w stajniach.

458

RECENZJE

f

niemieckie w ę d r o w n e pasterstwo owiec z a c h o w a ł o się nadal w postaci czystej transhumancji. I tak p r z e t r w a ł o do dnia dzisiejszego.
Musimy z r e z y g n o w a ć z bliższego o m ó w i e n i a rozdziału trzeciego, Formy
osiadłej
i ruchomej hodowli owiec, oraz rozdziału czwartego, Elementy gospodarki
pasterskiej
w krajobrazie
południowoniemieckim,
gdzie przede wszystkim dochodzi do głosu
Hornberger-geograf gospodarczy i statystyk. W poszukiwaniu analogii wychodzi autor,
zwłaszcza w rozdziale czwartym, poza teren p o ł u d n i o w y c h Niemiec i przytacza ma­
t e r i a ł y ze Szlezwiku-Holsztyna, ze wschodniej Francji, dolnej Alzacji, Lotaryngii,
a t a k ż e Szwajcarii, w s k a z u j ą c p o w i ą z a n i a owczarstwa tych t e r e n ó w z transhumancjami poiudniowoniemieckimi.
Przedstawiona w rozdziale p i ą t y m Organizacja
społeczna
i kultura
duchowa
południowoniemieckich
pasterzy wędroiunych
jest w e d ł u g zapowiedzi samego autora
„ k r ó t k i m streszczeniem" jego pracy z 1955 r., Der Sćhafer. W rozdziale t y m na z a k o ń ­
czenie zwięzłego opisu wspólnot owczarskich zamieszczono n a s t ę p u j ą c e zdanie: „do
tak pełnego zjednoczenia, jakie charakteryzuje h i s z p a ń s k ą mestę, k t ó r a pełniła do­
niosłą rolę polityczną i z a j m o w a ł a k l u c z o w ą pozycję gospodarczą, na terenie Niemiec
nigdy prawdopodobnie nie doszło". Nikomu, kto z a j m o w a ł się kiedykolwiek bliżej
ruchem z w i ą z k o w y m owczarzy ś r o d k o w e j Europy nie przyszłoby na m y ś l p o r ó w n a ­
nie go z m e s t ą (patrz wyżej). Jak to recenzent u s i ł o w a ł w y k a z a ć w swej wyżej cyto­
wanej pracy, cele c e c h ó w i z w i ą z k ó w owczarskich polegały przede wszystkim na
walce z „ p o n i ż a j ą c y m " traktowaniem zawodu owczarza, jego n i s k ą r a n g ą społeczną.
Fakt, iż w i e l u p o ł u d n i o w o n i e m i e c k i c h m a g n a t ó w p o p i e r a ł o ten ruch, aby dla swych
w ł a s n y c h - i n t e r e s ó w stworzyć sobie ustabilizowany i silny stan pasterzy, to j u ż
inna sprawa. Z kolei Hornberger twierdzi jakoby w Europie ś r o d k o w e j obszar ho­
d o w l i owiec b y ł bardzo ograniczony terenami rolniczymi. Jego zdaniem „ p a s t e r z ,
owczarz, w ę d r o w n y owczarz na skutek swej o d r ę b n o ś c i nigdy nie znajdował uzna­
nia w systemie wartości chłopa czy mieszczanina". Taka interpretacja jest nie do
przyjęcia! Istota tej deprecjacji, z k t ó r ą przez 200 lat daremnie walczył cesarz i p a ń ­
stwo, leży jedynie w w y r o s ł e j z w a l k i konkurencyjnej ekskluzywności c e c h ó w rze­
mieślniczych. Recenzent nie zna żadnego przypadku, gdzie by z a w ó d owczarza
w ś r o d o w i s k u czysto w i e j s k i m traktowany b y ł jako „poniżający". T u z a j m o w a ł on,
częstokroć na skutek obawy przed jego n a d n a t u r a l n ą mocą, p o w a ż n ą pozycję. Fakt,
iż z d a r z a ł y się k o n f l i k t y z ludnością rolniczą, nie ma nic wspólnego z o w ą deprecja­
cją w ścisłym sensie. M i m o w y p o w i e d z i Hornbergera (s. 51), jakoby „ w w i e l u t u r y ń skich miejscowościach" istniały związki owczarskie, nie znajdujemy na t y m terenie
ś l a d ó w tego rodzaju wspólnot. Na p r o ś b ę recenzenta kompetentne archiwa p a ń s t w o ­
we w T u r y n g i i p o i n f o r m o w a ł y go, że w ich zbiorach nie ma ż a d n y c h p r z e k a z ó w
ź r ó d ł o w y c h co do z w i ą z k ó w owczarskich tego rodzaju na terenie p o ł u d n i o w y c h
Niemiec.
W s y n t e t y z u j ą c y m rozdziale szóstym, Całościowy
zarys
południowoniemieckiego
pasterstwa wędrownego,
s ł u s z n i e określa Hornberger p o ł u d n i o w o n i e m i e c k i e w ę d r o w ­
ne pasterstwo jako j e d n ą z „ f o r m prawdziwej transhumancji", jaka w y s t ę p u j e w k r a ­
jach basenu Morza Ś r ó d z i e m n e g o . U w a ż a m y jednak za zbyt ryzykowne traktowanie
„ ś r o d k o w o e u r o p e j s k i e j w ę d r o w n e j hodowli owiec na obszarze między A l p a m i i D o l ­
n y m Renem, p o m i ę d z y A l b ą i Côtes Lorraines, jako ś r o d k o w o e u r o p e j s k i e g o typu
transhumancji". N a l e ż a ł o b y m ó w i ć raczej o j a k i e j ś ś r o d k o w o e u r o p e j s k i e j odmianie,
ale na pewmo nie o typie (nie jest to t a k ż e m o ż l i w e w odniesieniu do Włoch, Francji
i B a ł k a n u ) . Jeżeli jednak, j a k to proponuje recenzent, m ó w i ć b ę d z i e m y o „ p o ł u d n i o woniemieckiej w ę d r o w n e j hodowli owiec", co zresztą znajduje uzasadnienie w za-

459

RECENZJE

łączonych bardzo i n s t r u k t y w n y c h mapach Hornbergcra dotyczących w ę d r o w n e j
hodowli owiec w Republice Federalnej, to unikniemy schematyzmu.
M i m o pewnych zastrzeżeń, jakie etnograf i historyk k u l t u r y musi zgłosić pod
adresem pracy Hornbergera, jest to w a r t o ś c i o w a syntetyczna monografia i należałoby
sobie życzyć, by p o w s t a ł y podobne prace dotyczące innych regionów.
Wolfgang

Jacobeit

T ł u m . z niem. D. Markowska

ERNST B U R G S T A L L E R , Felsbilder und -inschriften im Toten Gebirge in
Oberöster­
reich, L i n z 1961, ss. 46, tabl. 8, fot. 32, s z k i c ó w 15; w y d . I n s t i t u t für Landeskunde
von O b e r ö s t e r r e i c h .
Na terenie G ó r n e j Austrii, a zwłaszcza w okolicach Salzburga i sąsiadującej
z n i m i dolnej części tego kraju, od dawna znane są liczne żleby skalne. Obecnie
dochodzi do nich nowe i n t e r e s u j ą c e znalezisko, zapewne n a j w i ę k s z e tego rodzaju
w A u s t r i i . Odkryte ono zostało już przed kilkoma laty w d z i k i m i romantycznym
u r w i s k u s k a l n y m G ó r Ś m i e r c i (Totes Gebirge). Burgstaller nazywa je krajobrazem
,,heroicznym", k t ó r y nosi c h a r a k t e r y s t y c z n ą n a z w ę l o k a l n ą „ P i e k ł o " (Holle). Przez
ten teren w i j e się teraz ścieżka g ó r s k a z obu stron osłonięta s k a ł a m i , k t ó r y c h ściany
pokryte są r y t a m i l u b w y ż ł o b i e n i a m i różnego rodzaju. O g ó ł e m znaleziono dotychczas
15 s k a ł z obrazami, k t ó r e autor wraz ze swoimi w s p ó ł p r a c o w n i k a m i p o d d a ł bada­
niom, d o k ł a d n y m pomiarom i przerysom. Prace te b ę d ą jeszcze kontynuowane
i należy o c z e k i w a ć odkrycia dalszych, nowych n a p i s ó w skalnych na terenie „Piekła".
Zadaniem recenzowanej publikacji jest inwentaryzacja opracowanych dotychczas
o b r a z ó w i r y s u n k ó w . S ą one podobne do innych znanych j u ż tego rodzaju r y t ó w :
postacie ludzkie, figury jeźdźców, jelenie, b y d ł o długorogie, w jednym w y p a d k u
trzy, jedna nad d r u g ą , wyrysowane czaszki niedźwiedzi (?), m o t y w drzewa życia,
s z e ś c i o r a m i e n n e gwiazdy i romby, znaki literopodobne, znaki m n o ż e n i a , obrazy
podobne do szachownicy ; m ł y n ó w , różne r y s u n k i geometryczne, j a k gdyby symbole
chrześcijańskie, sporo inicjałów i obok nich daty roczne, k t ó r e sięgają wstecz do
X V I I w., i inne.
Jak j u ż wspomniano, dokonano na w s t ę p i e t y l k o inwentaryzacji, po k t ó r e j
w późniejszej pracy n a s t ą p i dopiero naukowa ocena i opracowanie m a t e r i a ł ó w .
Autor nie poprzestał j e d n a k ż e na opisie poszczególnych r y s u n k ó w , lecz stara się
na razie w formie l u ź n y c h uwag rzucić to zagadnienie na szersze tło i p o r ó w n a ć
z obrazami skalnymi na i n n y c h terenach. Dotyczy to nie tylko innych, podobnych
znalezisk na terenie G ó r n e j A u s t r i i , w ś r ó d k t ó r y c h jedno nosi c h a r a k t e r y s t y c z n ą
n a z w ę ..ściany czarownic" (Hexenwand), ale m . i n . t a k ż e obrazów v: V a l Camonica
i w paleolitycznych jaskiniach p o ł u d n i o w e j Francji. Szukanie paraleli archeologicz­
nych wydaje nam się jednak przedwczesne, ze w z g l ę d u na to, że dokładniejsze
datowania r y s u n k ó w ,.Piekła" nie jest na razie jeszcze możliwe. Wprawdzie o sto­
sunkowo wczesnym w y k o n a n i u tych r y s u n k ó w świadczy fakt, że wiele r y t ó w znaj­
duje się prawie b e z p o ś r e d n i o nad dzisiejszym poziomem ziemi, a wydaje się rzeczą
w y k l u c z o n ą , aby a r t y ś c i " swe obrazy i r y s u n k i w s k a ł a c h żłobili i r y l i w pozycji
leżącej. R o z w i ą z a n i e m o g ł o b y może p r z y n i e ś ć dokonanie w y k o p ó w poniżej poziomu
skał. Na i n n y m miejscu w ł a ś n i e pod p o k r y t y m i rysunkami s k a ł a m i w y k r y t o zna­
leziska ceramiki. Recenzentowi nasuwa się uwaga, że dla o k r e ś l e n i a czasu wykonania
r y s u n k ó w należałoby przede wszystkim o g r a n i c z y ć się do ich zestawienia z obrazami
skalnymi, w y s t ę p u j ą c y m i w innych austriackich znaleziskach, j a k rów nież z uderzar

460

RECENZJE

j ą c y m p o d o b i e ń s t w e m stylu analogicznymi rytami w y s t ę p u j ą c y m i na stodołach
i klepiskach (na co wskazuje zresztą też autor). Wydaje się r ó w n i e ż , że obrazy b y d ł a
p r z y p o m i n a j ą raczej figury w o t y w n e niż obrazy Bos-primigenius
z paleolitycznego^
malarstwa jaskiniowego. Charakterystyczne cechy w i e l u r y s u n k ó w „ P i e k ł a " p o z w a l a j ą
wprawdzie przypuszczać, że chodzi t u o ich apotropeiczne (magiczne) znaczenie, nie
należy j e d n a k ż e przed przeprowadzeniem dalszych s t u d i ó w wysnuw ać w n i o s k ó w
o istnieniu w G ó r a c h Śmierci miejsca kultowego. Sam fakt, że do wspomnianej
ścieżki górskiej m o ż n a dostać się t y l k o z jednej strony drogą wspinaczki górskiej,
jak r ó w n i e ż dziki i romantyczny charakter krajobrazu nie są zdaniem recenzenta
w y s t a r c z a j ą c y m argumentem dla w y s u n i ę c i a wspomnianej wyżej tezy.
Z zaciekawieniem b ę d z i e m y oczekiwać dalszych publikacji autora na temat
o b r a z ó w „ P i e k ł a " i ich historii. Przeprowadzona obecnie staranna i d o k ł a d n a i n w e n ­
taryzacja pozwala wmioskować, że autor podejmie r o z w i ą z a n i a r y t ó w skalnych
z całą ostrożnością i g r u n t o w n o ś c i ą wysuwanych s ą d ó w .
r

Wolfgang
T ł u m . z niem. D. Markowska

Jacobeit

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.