26698652d0f774dd49aebf7f510180bb.pdf

Media

Part of Kluby parafii Zaborów w Chicago i ich działalność na rzecz rodzinnych wsi / LUD 1986 t.70

extracted text
Lud,

t. 70, 198(1

,C:~'SZARD KANTO/{

',:,;>.versytet Jagiellot'lski
: ,.<ytut Badat'l Polonijnych
:;.'/aków

.',KLUBY PARAFII ZA'BORÓ'W W CHICAGO
I ICH DZIAŁALNOSĆ
::"J' A RZECZ
RODZINNYCH
WSI. WPROWADZENIE
DO TEMATU

\Y s t ę P

Podczas
badań w parafii
Zaborów
kolo Brzeska,
przeprowadzonych
:v latach 19812 - 83 przez Katedrę
EtnograJii
Słowian
Uniwersytetu
Ja;:.odlońskiego,
zebrano
bogaty material
na temat
emigracji
zarobkov,;ej
~ ~ego terenu
i jej wpływu
na cywilizacyjny
i kulturalny
postęp lud:~(:.~ci. Szersze opracowanie
tych materiałów
przedstawione
zostanie
na
:':'1ym miejscu 1, tu skoncentruję
się na prezentacji
istniejących
w Ch:':
c.:,;,;o klubów
parafii
zaborów
i ich działania
na rzecz rodzinnych
\v::;:.
Z;,prezentowana
perspektywa
ma oczywiście
słabą stronę,
jest nią nie:"ostateczna
znajomość
warunków
w jakich powstawały
i trwały
oma"\::~me kluby w polonijn.ym
środowisku
Chicago.
Można
powiedzieć,
że
~..
",' poniższych
rozważaniach
kluby parafii Zaborów
działające
w Chicago,
;cstaną
w znacznym
stopniu przedstawione
z perspektywy
Starego
Kra;~" tak jak mogą być postrzegane
i oceniane
przez tę część mieszkań(,~V
badanego
terenu,
która nigdy w Chicago nie przebywała
i w pr3:;;(;h klubów
nie brała udziału, mając je jedynie
z efektów,
jakie można
: ;;obserwować
w rodzinnej
wsi.
Literatura
na temat klubów
małapolskich
jest dość uboga. Jedyna
.:::aca syntetyczna
autorstwa
publicysty
Włodzimierza
Wnuka,
będąca
,fzultatem
pobytu
i studiów
w Stanach
Zjednoczonych,
choć bagau
',v fakty, nie wyczerpuje
bynajmniej
zagadnienia
2. Jest.
prawda
że ccn;1:tm. rodzajem
informacyjnego
wstępu
do socjologicznej
analizy organ iZagraniczne
migracje
zarobkowe
w tradycji
i wspó/,cześnie. Rapar:Ifii Zaborów
(gmina Szczurowa,
woj. Tarnów),
"Rocznik
Ta,'f:Gwski" (w druku);
tenże, Miejsce Chicago we wspó/c::csnych
migracjachzorob~ " wych Ludności parafii
Zaborów
(woj. Tarnów),
"Przegląd
Polonijny",
R. 10; l'9S,';',
I

..:[;rt

7.

R. Kantor,

:: badań

w

:~.

" W. Wnuk, Zwfq::ck KLubów MaLopoLskich
',',goż, Sto KLubów MaIopolskich
[w;] Szarotki

lU

Ameryce,

rosnq

w

\\'"rszawa
1974: zob,
Warszawa
1961.

Chicago,

220

Ryszard

Kantor

zacji, które odegrały poważną rolę zarówno wobec zbiorowości polonijnej, która je powołała, jak i przede wszystkim wobec regionu, z któreg'l
emigranci się wywodzili. Praca taka, miejmy nadzieję, kiedyś powstanie
tu ograniczę się do przedstawienia znanych obecnie faktów i wstępnej
ich oceny. Baza materiałowa do bardziej pogłębionych studiów istnieje;
kluby - j-ak każda organizacja - posiadają swoje mniej lub bardzie,:
bogate archiwa, które należałoby spenetrować :1. Należałoby równie l
przeprowadzić wyczerpujące wywiady z żyjącymi jeszcze dzialaczaml.
Pewną ilość informacji dostarczyć mogą również wydawane przez kluby
okolicznościowe publikacje 4 oraz statuty. Materiał ten jednak w szerszym wyborze nie jest w Polsce dostępny, co oczywiście utrudnia pracę.
Poniższe uwagi bazują do pewnego stopnia na wywiadach przeprowadzonych z byłymi działaczami klubów, mieszkających obecnie w Polsce.
Dzieje
Zaborów

i współczesna
w Chicago

działalność

klubów

parafi;

Parafia Zaborów obejmuje wsie: Zaborów, Dołęga, Kwików, Pojawie
oraz Księże Kopacze. Stosunkowo niewielki obszar niskich gatunkow{;
gruntów oraz rozrost ludności spowodowały, że już w drugiej połowi.:
XIX wieku wsie te były wyraźnie przeludnione. PaTa'fia w tym czasi::
osiągnęła stan ok. 25,00 dusz i do chwili obecnej utrzymuje go. Cab
nadwyżka ludności rozeszła się po świecie. Pomijając migracje w obrębie kraju, mieszkańcy parafii Zaborów wyruszali na poszukiwani!o
pracy do Prus, Danii, Francj,i a przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych 5. Migracje do Prus i Danii miały charakter sezonowy, rzadko
prowadziły do osiedlania się na stałe w tych krajach i po pierwszej wojnie światowej niemal całkowicie ustały, natomiast wyjazdy do Franc.}:
trwały jeszcze w okresie międzywojennym i ustały dopiero po drugiej
wojnie światowej: Doprowadzały niejednokrotnie do osiedlania się tam
na stałe, lecz w większości przypadków zerwana została więż między
wsią macierzystą a emigrantami i ich potomkami. ZUgelnie odmienniE'
przedstawiała się kwestia emigracji do Stanów Zjednoczonych.
3 Czekają
na przebadanie
materiały
zgromadzone przez Konsulat R.P. w Chicago w okresie międzywojennym
a dotyczące działalności
organizacji
polonijnyel,
"N Chicago.
Obecnie zespół ten znajduje się w Ar·chiwum Akt Nowych w Warszawie.
4 Zob. np. Pam·iętnik
Jubileuszu
50-lecia To.warzys.twa Ratunkowego
Kwikowa.
Chicago 1"967; Pamiętnik
Jubileuszu
50-lecia Klubu Dołęga, Chicago 19607i inne.
5 Szerzej
na ten temat: K. Zawistowicz~Adamska,
Społeczność
wiejska.
Doświadczema
i rozważania
2 badań
terenowych
w Zaborowie,
Łódź 194'8, wyd. 2
Warszawa
19'5'8; M. Wieruszewska-Adamczyk,
Przemiany
społeczności
wiejskiej
Zaborów
po 35 latach, Warszawa
197'8.

KLUBY

PARAFII

ZABOROW

W CHICAGO

221

Pierwsze wyjazdy do USA, jak głosi miejscowa tradycja, zdarzały
:Ję sporadycznie już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Dopiero
. ",dnak na przełomie XIX i XX wieku ruch ten przybrał masowy cha;'akter i spowodował rychłe powstanie w Chicago zaborowskiej "kolonii"'.
Część emigrantów po kilku latach pobytu w Stanach Zjednoczonych
·'.:racała do kraju z zarobionymi pieniędzmi, część na stałe osiedlała się
'Y
Chicago. Wedle wyliczeń wybitnego działacza ludowego, Jędrzeja
Cierniaka, który pochodził z Zaborowa i żywo interesował się swoją
vsią rodzinną, jedynie z niej - nie licząc innych wsi parafii - do
(,kresu międzywojennego (tj. ok. 1913iO r.) wyjechało do Stanów Zjed','Jczonych 17!1 osób, z czego powróciło 518."W Ameryce - pisze J. Cier.'''ak - osiedliło się na stałe 113\ z czego 16 zmarło, 2 zginęły, a żyje 9'5,
~ których prawie wszyscy mają swoje rodziny" 6. Nie było to mało bio;~c pod uwagę, że w tym czasie, jak i dziś zresztą, Zaborów nie prze..,.
).Jaczał licz by 300 mieszkańców. Najniżej szacując, w Chicago w okresie
,~,zed pierwszą wojną światową zamieszkiwało w zwartych grupach
.'.10 - 2'00 osób wywodzących
się z Zaborowa. Doliczając emigrantów
L. innych
wsi parafii, nie przesadzimy określając całość grupy wywo(izącej się z parafii Zaborów, a zami€szkającej na stałe lub czasowo
.J Chicago na 500 - 600 osób. To było grono, z którego
rekrutowali się
2i;!ożyciele klubów, grono, które podtrzymywało finansowo kluby.
Bezpośrednim bodźcem do zakładania klubów grupujących emigran:·;w z określonych wsi i zamierzających działać na ich rzecz .• ła pierw.::':3 wojna światowa
i zniszczenia zaistniałe w jej wyniku. Mimo oder·..•ania od wsi rodzinnej, emigranci wiele wiedzieli o tragicznym źniwie
1"t 1914 - 19i15 (przejście wojsk rosyjskich pod Kraków, a następnie ich
~;frwrót). Co prawda, pierwszy klub regionalny, Klub Parafii Luszowice,
;J;jal powstać jeszcze przed wybuchem wojny, w 1912 roku 7, lecz doj:;ero w roku 1915 i następnych powstawały dalsze. Początkowo zakła(;ali je emigranci z powiatu Dąbrowa Tarnowska, a rychło w ślad za
,.jjmi poszli mieszkańcy Chicago wywodzący się z powiatu Brzesko. Ofi.cJalnic w początkach 1917 roku ukonstytuował
się (nieoficjalnie miał
działać już w roku poprzednim) klub pod nazwą Towarzystwo Ratunkowe
::':aborowa i Pojawia. W tym samym roku powstały dwa pozostałe kluby
~Jupujące wychodźców ze wsi parafii Zaborów: Klub Oświaty Wioski
Dołęga i Klub Kwikowian. Tak zatem już pod koniec pierwszej wojny
'.:Jiatowej działały trzy kluby zorganizowane przez wywodzących się
c .jednej parafii emigrantów, kluby, które zaraz po wojnie przystąpiły

• J. Cierniak, Zaborowska nuta, Warszawa 19'56 (wyd. l Zaborów
7 W. Wnuk,
Związek Klubów ... , s. 20 -22.

lS36), s. 128.

222

R'lIsZard Kantor

do niesienia
pomocy wsiom rodzinnym.
Ten fenomen
mQżna do pewne~::stopnia przypisać
wysokiej
swi~domości
ludno~ci wiejskiej
fowiaLu orz.'p:\:ie6o. i niektórych
innych z tej części Malopobki.
Teren ten był mil)seem żywej działalności
ruchu
ludowego
już w ostatnich
dziesięcioLciach wie-ieu XIX, a wywodzący
się stąd emigranci
wykazywali
.l':
s:ę wydaje
wyższy
niż przeciętny
w tym czasie na wsi połskiej
s~op:eń uspołecznienia
8.
O celach i formach
działalności
klubów informują
ich statuty.
Przy 1rzyjmy
się bliżej Konstytucji
Klubu Wioski Dołęga!l. O tym, kto moż;~
r:ależeć do klubu,
rozstrzyga
art. l (zachowuję
tu i na innych
mie)E-cach oryginalną
piwwnię):
"Klub ma się składać z czlonków
i członk~i\
[ochodzących
z wiosó
Dołęga i z tych, którzy
mają żony lub mężó.':
pDchodzących
z w~oski Lołęga a zamieszkałych
w Chicago. Oraz wszys;:y
którzy chcą pracować
dla dobra klubu z tym zastrzeżeniem
że nie mog~'
rościć żadnych
pretensji
do majątku
Klubu
i nie mogą być prezesn~
Klubu Dołęga".
Jak z powyższego
wynika,
pełnoprawnym
członkiem
klubu może z&stać krajan przybyły
do Chicago z Pob·ki. Traci on prawo członka (moi:",
pozostać członkiem
honorowym)
w momencie
opuszczenia
na stałe Stall ·.i
lllinois
(art. 3" punkt
g.). Kon~ekwencją
tak sformułowanego
artyku;u
statusu
był fakt. iż kolejne
fale emigracji
zarobkowej
cza~owej. Z.-.dały
szeregi aktywnych
działaczy
klubu. Dziś w Dołędze można prz(:prowadzić"ozmowy
nie tylko z licznymi
byłym szeregowymi
członka,i;.
klubu, którzy po latach powrócili
do kraju, ale nawet z kolejnymi
pr::=zesami. Pod tym względem
kluby małopolskie
w Chicago miały chara~(ter polonijno-polski,
choć oficjalną
działalność
prowadziły
jedynie
PJ
terenie USA, gdzie zostały zarejestrowane.
Artykuł
2 określa
statutowy
cel działalności
Klubu: "Celem klubu
głosi - jest wzajemna
pomoc naszym
w wiosce Dołęga, oraz pochodz:icym z wioski Dołęga a zamieszkałym
w Chicago, oraz inne tym podob!"
oświatowe
cele, mające
łączyć nas z Braćmi
naEzymi
zamieszkały,r,
(sic!) w Polsce". Niezależnie
od pewnych
niejasności
sformułowania,
rwca się w oczy fakt, iż statut klubu nie tylko deklaruje
ogólne poparc;~
dla rodzinnej
wsi, ale także dla jej mieszkańców-emigrantów,
szukaj;:·
cych szczęścia w Chicago.
Kolejne
artykuły
ustalają
"Warunki
i Obowiązki
Członków"
(art.?;
oraz "Przywileje
członków"
(art. 4). Artykuł
5 "Zastrzeżenia"
okreś~}
m.in. porządek
posiedzeń
i obowiązki
urzędników,
tj. prezeEa
kluh.!
jego zastępcy
i sekretarza
oraz co interesujące
ustala minimah~:
s Szerzej na ten temat
~ Konstytucja

Klubu

J. Cierniak, Zaborowska
nuta ... , passim.
Wioski Do!ęga w Chicago, Illinois,
brak daty

wyd.

KLUBY

:'A~V\FlI

ZAllOHOW

223

W CHICAGO

ilo:,c czlon;~\)w ... Klub ma prawo egzystencji
używania
wszelkich
prc':w
i jJrzy\\-ilejów
oraz uż~;wan;a fundusd:l\-v choćby tylko lU cz~onków ILlo
(;zlon:~il1 \\-' nim się znajdowało.
W razie gdyby ta liczba spadła jeszcz2
niżej. fundw:,ze Klubu obrócone
być maj'l na najpotrzeunicjszy
ccl .i<.-;~i
ojt'jmuje
art. 2"".
Innymi słowy. gdy liczba członków
spadnie
poniżej m:nimum
stat~!S0wCgO. należy fundusze
klubu rozdysponować
i zaprzestać
dzialalnoś;;.
Ja;~ dotąd. sytuacja
taka nie miała miejsca.
Wedle wywiadów
minimLól
Zd\\'SZC' bylo przekracz,me.
choć jak się zdaje liczba aktywnych
członkóv,; Klubu Wioski Dołęga nie przekraczała
nigdy 20 - 2;). W u:'oczystościach
jubileuszo\yych
sądząc
choćby
po zdjęciach
przy
t2.1
o~~azji wykonywanych
- brało zwykle udział do stu osób, wraz z dzic::ćmi i młodzieżćł. Stanowi
to nie mniej jak 10 - ZnOju grupy
wywodzą:~;':
s:r:; z Dołęgi
a mieszkającej
na stałe lub tylko okresowo
w ChicaC;J.
Pozostale
kluby. tj. Klub Zaborowian
l Klub
Kwikowian
z:~ajdują;~f;'
'x podobnej sytuacji.
Jedynq vv-ymierną korzyść dla czlonka klubu niesie zastrzeżony
\V 2~~.
4 przywilej
głoszący:
..W razie śmierci
członka
Klub daje kwiat
i 0')~lugę przy pogrzebie
\V liczbie
G członków,
płatnych
z Klubu
Dołęg',"
v"ysokosci
~kładck (..podatków
miesięcznych")
statut
nie określa;
zmiC'niały sit; one przez ostatnie
kilkadziesiąt
laL W chwili obecnej,
jak ::~
zdaje. nie przekraczają
one 10 - 15 dolarów.
Emigranci
przybywajc::
.•..
z Polski i dorabiający
się w Chicago mają zniżkę, płacą symboliczne::;G
dolara. Pienicldze
na działaJno':'ć.
tj. na cele okre':'lone
w statucie,
g~>
~fladzone są przez klUJ poprzez
organizowanie
dochodowych
impr:,=~:
pi'.mików.
zabaw. kiermuszy
itd. \Vydawnietvva
jU'bilcuszowe
zawieraj,!
nieco infornwcji
na temat przeszlej
i bieżącej działalności
klubu i SpG~'()
reklam.
które pokryw8,F!
koszty druku
i czasem przyno~zą
jeszcze rlcJchód. Niekiedy
zdarzają
się darowizny,
nie tylko członków.
klubu,
113
jego rzecz.
Dotychczasowa
dziablnośc
Klubu
Wioski Dolęga na rzecz rodzimEj
wsi rysuje siC; niezmiernie
imponująco
\0. Najpoważniejszym
osiągnięcie.n
Klubu
i osobiscie
jego z8łożyciela
i długoletniego
prezesa,
Francisz<ł
AntoszC1. było wybudowanie
szkoły
podstawowej
w I;ołędze
(koszt",."
4 tys. dolarów). Ponadto Klub wypos8żył
straż pożarną w sprzęt (800 chJ.larów). bjbliote:~ę gminną
(100 dolarów)
i przekazał
w formie zapomó.s
k{lkaset dolarów
naj biedniejszym
mieszkC1l1com wsi. W następnych
htach. jeszcze w okresie
międzywojennym.
wybudowano
we wsi z fuC1duszy Klubu Dom Ludo\-\')', remizę strażacką.
a po drugiej
wojnie swi:l:0 !:lfo:'macje

rr,ater:.-J! powielony

\\'las!1l':

\Y. \\':lU".

Zwiq.:('k

\\' Chic3gv, 1974 r.

!(/ubów

... : iI-1onografia

wsi

Dol~q:::,

224

RlIszard

Kantor

!cwej dofinansowano
elektryfikację
oraz - \v ostatnim okresie wybudowano kaplicę z pomieszczeniami
do katechizacji. Ponadto Klub przyczynił się do budowy Domu Ludowego \,,; Zaborowie, do wyposażenla
hościoła parafialnego w dzwony itp.
Równie liczące się osiągnięcia mają także pozostałe klubu parafii Z,oD'Orów: Klub Kwiko,wian a zwłaszcza Klub mieszkar\ców Zaborowa, który
cd 19126 roku, tj. od wycofania się z jego szeregów Pojawian (mają od
:l'gO czasu odrębny Klub) przyjął nazwę Towarzystvva Obywateli Wioski
Zaborów. W Zaborowie w wyniku hojności wszystkich klubów para hi
powstał jeden z największych
i naj,lepiej wyposażonych
wiejskich Dornów Ludowych w okresie międzywojennym.
O okolicznościach podjęcIa
i reahzacji
tej wielce ambitnej inicjatywy pisze J. Cierniak: .,Ostatecznym urzeczywistnieniem
tej pięknej myśli (budowa Domu Ludowego
- R.K.) zajęli się zaborowianie
w Ameryce w roku 1925 ... I zaraz
zaczęto zbierać fundusze drogą składek i różnych imprez dochodowych
{np. odegrano w Chicago ,,'Za.borowskie wesele" autorstwa Cierniaka).
C~astępnie (w czerwcu 19i29 r{)ku) przyjechał do wsi dzielny prezes 1'0'warzystwa, Paweł Majka, i na zebraniu miejscowych ludzi postanowiono
yrzystąipić do budowy Domu Ludowego v,;edlug ogólnie ustalonego plana. Prezes Majka oświadczył. że zaborO\'v'ianie z z Ameryki kupią plac;
i dostarczą pieniędzy na material budowalny.
a miejscowi ofiarowali :>ię
;Jokierować bud{)wą i wykonać bezpłatnie
wszelką robociznę ręczną
i konną" 11.
,W 19129, r{)ku Towarzystwo wydało kolportowaną
wśród spoJeczno':;ci
pdonijnej
w Chicago odezwę. w której tak apelowa lo do zaborowi,.,n
i pozostałych
mieszkańców
parafii:
.. A więc. Szanowni Rodacy i RDdaczki, których los rzucił razem z nami na obczyznq. aby pracq nieraz
c;ężką zdobywać byt dla siebie i dla rodzin swoich. do Was apelujemy,
jako współobywateli
wioski tej, w której pierwsze światło dzienne zo·baczyliśmy, gdzie otrzymaliśmy
pierwsze wykształcenie.
któremu moż'~
dzisiaj wiele mamy do zawdzięczenia,
albowiem bez niego trudno by
było zdobywać warunki do życia. Wynieślimy także przede wszystkim
pTzywiązanie do ziemi ojczystej. A więc lączmy się razem tutaj w jedrq
cl'ganizację, która ma na celu nieść pomoc naszym rodakom za OC2c,I!l'm. Pomoc tym, którzy pomimo dobrych chęci nie są w stanie saml
:.iTzeczywi·stnić dzieła tak zaszczytnego. jak wybudowanie
Domu Ludo,vego - domu, w którym nasza młodzież mogłaby zdobywać wiedzę
F1zez odczyty, urządzanie przedstawień
i 'vV ogóle mogłaby si~ doksztai·cac na świadomych
swego celu obywateli: w którym także i starsi m·,}gliby mieć posiedzenia, pogadanki i odczyty na temat rolnictwc~ itp. Jak
II

.J. Cierniak. Zaborowska

1ll~ta ... , s. 159.

KLUBY

PARAFII

ZABOROW

W CHICAGO

225

\v kościele się zbieramy razem, aby wspólnie modlić się do Boga, tak
do Domu Ludowego zbierać się i omawiać można sprawy, tyczące się
~l'aju, gminy i w ogóle tak, żeby dom ten stał się świątynią wiedzy" e.
W istocie apel poskutkował,
emigranci poza kupnem placu (koszt
:' tys. złotych) nadesłali dodatkowo w latach 1930 - 19,34 4650 dolarów.
/i~ składek tych oraz pracy miejscowych
zaborowian powstał Dom Lu'wwy, duma zarówno społeczności chicagowskiej,
jak i całej parafii Za:>')rów.
J ak z tego widać, główna działalność klubów parafii Za borów pole·<dłCl'na organizowaniu
i popieraniu działa!'l zbiorowych na terenie 1'0'':zinnej wsi, takich właśnie, jak budowa domów ludowych, szkół, b:',Jiotek, remiz strażackich itp. Równie wiele uwagi poświęcano kościo:<im, plebaniom, punktom katechetycznym.
Niewiele natomiast pieniędzy,
to wyłącznie w początkach działalności klubów, tuż po pierwszej woj,e światowej, wydatkowano
na potrzeby indywidualne
obywateli padiii, np. wspomaganie najuboższych.
Działania i osiągnięcia klubów upamiętniają
odpowiednie
tablice na
'~.}mach ludowych, szkołach, kościołach, plebaniach. Wielce trafnie ju'Ż:
pzed laty zauważył T. Makarewicz:
"Nowy dobrodziej (to klub erl1l.;rantów) żclda wmurowania
tablicy, odczytania z ambony listy o.fiaro'hl \ovców. uroczystych
mszy, podziękowań
i fotografii
ufundowanych
uJiektów ... Ponieważ chło·p ... mimo zmieniających się w ciągu wieków
i'nm ustrojowych i politycznych, dopiero od niedawna i to na emigracji
/)cwł
,~woją wartość społeczną i znaczenie...
więc jest szczególnie
',I"rażJiwy na wszelkie pochwały, oznaki wdzięczności i szacunku" n.
Interesującym
byłoby poznanie motywów, jakimi kierowali się i kienji:! najbardziej aktywni członkowie klubów, inicjatorzy akcji, a sięga;.~c w przeszłość, założyciele towarzystw i pierwsi ich prezesi. Niejeden
I nich
zapewne dopicro na emigracji osiągnął wysoką pozycję społeczną
v zbiorowo,~ci emigrantów z m2-cierzystej wsi, dyskontował ją i umacniał
tając na czele wielce dla wsi i parafii zasłużonej instytucji - klu0Ll.
jJowszEchną ofiarnosć na rzecz Kraju, co jest dość charakterystyczne
Ha środowiska emigrantów z parafii Zaborów w Stanach Zjednoczonych,
:-Lożna wyLlumaczyć wielkim emocjonalnym
związkiem ze wsią rodzinną
; pozostaj<jcymi w ni.ej krewniakami.
Wieś rodzinna, a zwłaszcza paraLa
::;yła (a do pewnego stopnia jest i dzisiaj) dla emigranta żyjącego w 00:_ym i na ogół malo życzli wym świecie, liczącym się oparciem. Łożen ie
:la wieś rodzinną było także wdzajem inwestycji, gdyż emigranci. choćby
j

j

i

j

'" Tamże, s. 1(;0-161.
T.
1akarewicz, Emigracja
amerykańska
a macierzysta
'''wgląd
Socj{)]ogiczny'·, ,R. 4: 193'6, z. 3 - ł, s. 527.
l';

1', "Lud"

--

t. 70

grupa

parafia!/ia,

226

Ry:;zard

Kantor

już mieszkający
latami
w USA, nigdy nie wykluczali
możliwo~ci
powrotu.
Kluby
parafii
Zaborów,
poza omówioEą
poprzednio
dzialalno.3cią
l'"
rzecz rodzinnnej
wsi i - szerzej całej parafii,
wykazują
także SEJ'lrą ofiarność
na rzecz ogólnych
inicjatyw
polonijnych
w Stanach
Zje<nocwnych
oraz opiekują
s:ę świeżo przybyłymi
z Polski do Chicago kr::ja:1ami. Dzic:lłalność ta wymaga
jednak
bliższego
zbadania
i tu jedyp·
uwże być zasygnalizowana.
K l u b Y c h ic a g o w s k i e
wsi
parafii
Zaborów

w

ś w i a d o m o Ś c i m i e s z k a li c ó '."

O istnieniu
i działalności
klubów
parafii
Zaborów
w Chicago
"'każdy mieszkaniec
Dołęgi, Kwikowa
czy Pojawia.
CZ(~Ść mieszkańee .. ':
terenu
zna działalność
klubów
z własnego
doświadczenia.
To ci, którt::.r
w~'ócili ze Stanów Zjednoczonych,
należeli do klubów, bądź przynajmn;')
korzystali
tam z ich pomocy.
Pozostali
dowiadują
się o klubach
z kirespondencji
rodzinnej,
bądź z możliwych
do zaobserwowania
na miejs::u
eiektów
ich działalności.
Opinie o klubach
są nieodmiennie
pozytywr
.
Były lata, gdy zerwany
a przynajmniej
ograniczony
kontakt
wsi c
z'!:>iorowością chicagowską
powodował
mniejsze
zainteresowanie
kluba,;;
i ich działalnością,
a przynajmniej
ni!kły napływ
informacji
o niej. Pl
drugiej
wojnie światowej,
zwłaszcza
w latach 1948 - lS;'A, niemal całk:,wicie ustała emisracja
z badanego
terenu
do USA, jak również
reen'gracja i kontakty
pomiędzy
obiema zbiorowościami.
Wcze.3niej, po pien<.ó:zej wojnie światowej,
kiedy to Stany Zjednoczone
ograniczały
admin'~:tracyjnie
rozmiary
imigracji,
tego rodzaju
posunięcia
wn;cz aktywiz'Jwały kontaKty.
Przysyłanie
prawdziwych
i fałszywych
zaświadczcn
i m 1.::-yk umożliwiających
emigrację,
przemyt
ludzi z terenu
Kanady
do,
USA były na porządku
dziennym.
W rezultacie
kontakt
m~~dzy zbior,waściami
nie został przerwany
ani ograniczony.
Od pociątku
istnienia
klubów
najbardziej
spektakularną
formą i,'"
oi)j3wiania
się na terenie rodzinnej
wsi były półoficjalnie
wizyty "uw:;-!ników" klubowych
w Starym
Kraju.
Wizyty
przedstawicieli
klubów,
którzy
przybywali
do rodzinnej
p'rafii by sprawdzić
efekty swojej działalności,
doglądnąć
budowy obiel:tÓ\v. skontroJow2Ć
zasadność
wydatków
i zaawansowanie
inwestycji,
mi>
ły zawsze niezmiernie
uroczysty
charakter,
były świętem
dla całej w;
Powitanie
na dworcu kolejo·wym
w Brzesku,
uroczysty
przejazd
z udzidłem kapeli do wsi. wystawny
obiad na pL,banii lub w Domu Ludowy",
i'1.p. momenty
zapadały
w pamięć mieszkań<:ów
wsi na stałe. W oso));,
p:"ezesa, nawet mniej eksponowanego
członka
zarządu,
honorowany
by;

KLUBY

PARAFII

ZABOROW

W CHICAGO

227

cały klub, jego dawna i obecna działalność
na rzecz rodzinnej
wsi. UrDczystości tego rodzaju wpływały
na działaczy klubowych,
którzy czuj':V~
się doceniani,
jeszcze bardziej
wzmagali
swoją aktywi;ość.
Każda tc~3.
wizyta owocowała nowymi inicjatywami.
Tego rodzaju efektowne
wizyty najczęstsze
były, jak się zdaje, w latach uno - 1980. W tym też czasie największa
ilość mieszkańców
parafii Zaborów wyjeżdża la do USA na kilkuletni
pobyt. Dziś, z wiaddmych względów, ruch migracyjny
na linii Chicago--Zaborów
znacznie 3:'~
zmniejszył,
choć najdotkliwszy
regres
z lat 19'82 - 1918'3 wieś już rna
poza sobą. Konsekwencją
wydarzeń
ostatnich
lat jest to, że zmniejszyid
się znacznie aktywność
świadczeń klubów na rzecz wsi. Społeczność
ch;cagowska partycypuje
już wyłącznie
w inwestycjach,
którym
patronuje:
l{o.ściół. Zwiększa
się natomiast
pomoc klubów
na rzecz emigranb\v
z ostatnich
lat pozostających
w USA oraz na rzecz niektórych
orga;,>
zacji polonijnych
i polskich działających
na tamtym
terenie.
Przyszłość

klubów

Mimo zmieniającej
się od końca pierwszej
wojny światowej
do dni
dzisiejszych
sytuacji
politycznej,
mimo okresów
zamrożenia
kontaktrj',\'
między spo!ecznością
chicagowską
a jej rodzinnymi
wsiami, działalnG"ć
klubów nie ustała ani na moment.
Można sobie jednak wyobrazić
":,'tU3Cję. w której
działalność
klubów
ulegnie
znacznemu
ograniczen.u
bądż wręcz zaniknie. Zdarzyć się tak może w przypadku
długotrwałe:;o
braku napływu
nowych emigrantów
z parafii do Chicago, gdyż oni ja~ się wydaje - nadawali
odpowiednią
dynamikę
działalności
klubóx
przez wszystkie
lata. Zanik emigracjoi może być wynikiem
ogranicz~il
administracyjnych,
podobnych
do tych sprzed 19!5i6 roku. Gdyby istob:2
coś podobnego
nastąpi]o
i miało charakter
trwały,
działalność
klubo\\"
mogłaby ustać lub doszłoby do istotnego
przetas{)wanie
celów ich dz03.hlności 14. Nie sądzę natomiast,
aby należało poważnie
brać pod uwc:,g,~
A. PDsern-Ziclii1ski, Tradycja
a etniczność.
Przemiany
kultury
Polonii
al '.Wrocław 198,2, s. 2316 stwierdza: " ... kluby regionalne
coraz bard;:.'-:
~;;ają się klubami emerytów, którzy jednak nie zaprze~tają starań, aby przedłu±:: c
ich egzy.,teneję poza wymiar jednego pokolenia". Na podstawie posiadanych prE~",
mnie informacji, pogląd taki Ivydaje się nieco pochopny, zwłaszcza że egzysten2;2
klub:'>w - jak mi się zdaje - bardziej zależy od permanentnego
naplywu);']',"ych emigrantów, który to warunek wciąż jest spełniany, niż od angażowania
,:~
\\. działalność kolejnych pokolet'l potomków
emigr;:lI1tów. Oczywiście, l;ależahlJy
F){iobne stanowisko poprzeć konkretnymi
danymi, choćby na temat składu k>.:b~I'.V pod względem
wieku, miejsca urodzenia itd. ich członków. Temu też Z<1g.'.:irJJ-(;ll:U
pośwjęcę wi(~cej miejsca w przyszłości.
11

l')}kańskicj,

1:.'

228

Ryszard Kantor

~nną mnżliwość stawiającą pod znakiem zapytania sens istnienia klubów,
8 mianowicie wyrównanie
się poziomu życia między wsią rodzinną eml;{;'a11tów a ich nowym miejscem osiedlenia. Wsie rodzinne wciąż będą
potrzebowały
pnmocy swoich zamożniejszych
ziomków, lecz czy istni<;(:
b;dą warunki umożliwiające jej niesienie?
Przewidywania
przyszłej
działalności klubów, w zmieniającej
się,
:Tudnej do przewidzenia
sytuacji, czy wręcz mierzenie ich szans prze:ywania w przyszłości, są ograniczone wspomnianą na wstępie perspektyv.·ą. Z punktu widzenia mieszkańców parafii Zaborów kluby spełniły
ju;"; ogromną rolę i mają - w dalszym ciągu - szerokie pole do popisu.
)~iewiele wiemy jednak o przeobrażeniach
samych klubów, być może
zmieniają się one - pod wpływem nastawienia
nowych ich członków,
j".;ż urodzonych
na emigracji, a więc mniej związanych emocjonalnie
z miejscem urodzenia rodziców - w organizacje innego typu. Być może,
podó;tawowy cel klubów - niesienie pomncy wsiom rodzinnym - ze·o :anie w niedalekiej
przyszłości usunięty na plan dalszy, a zastąpią go
",.p. cele kulturalne.
Bez wiedzy o zjawiskach zachodzących w obrębie
z biorowości polonijnej w Chicago, a tym samym odbijającej się na sy::;ącji klubów, a takiej wiedzy nie można uzyskać patrząc na to Z]2.\\"j5ko wyłącznie z perspektywy
polskiej, niewiele można powiedziEć
(; przyszłej działalności (nawet istnieniu) klubów parafii Zaborów, klu·
:~Lw, które działają od kilkudziesięciu
lat i których działalność udoku··
mentowana jest na każdym kroku w rodzinnych wsiach budynkami użytcczrwści publicznej: szkołami, domami kultury, kościołami, kaplicami,
.~;Tażackimi remizami itp. Bez najmniejszej
przesady można stwierdzi-2,
ż;::· wsie parafii Zaborów pnd cywilizacyjnym
względem przedstawiałyby
.";ii; nieporównywalnie
gorzej niż obecnie, gdyby nie wieloletnia ofiaE,a
oziałałno3ć chicagowskich klubów.

Zakończenie
Kluby parafii Zaborów w Chicago stanO'vvi'1 zaledwie nikłą część ist·
<ejących
tam klubów małopolskich,
zrzeszonych w Związku Klubow
:\lałopolskich w Ameryce, organizacji zrzeszajclccj niemal dwieście klLi;)ów. Kluby te w okresie dotychczasowej
działalności wielce się zasłu·żyły dla wsi i miasteczek małopolskich,
w wyraźny sposób wpływając
;;f1 ich wygląd
zewnętrzny
i materialny
byt. Działalność klubów n:2
o;;:raniczała się wyłącznie do budowy obiektó\v o kulturalnym
przez';aczeniu. choć tu właśnie widoczne są najbardziej
skutki tej działalnoścL,
Kluby małopolskie to fenomen, tak jak fenomenem
jest umiejętno;ć
ol'ganizowania
się wychodźców z małopolskich
wsi. Za efektami dzid.-

KLUBY

PARAFII

ZABOROW

W CHICAGO

229

łalności klubów nie idzie ich znajomość. Jak dotąd, nie stały się onE
obiektem naukowego poznania. Niewiele wiemy o ich zapewne niemałe.J
'roli integrującej zbiorowości polonijne w Chicago, niewiele wiemy o ich
oddziaływaniu na wieś polską, pomijając zasygnalizowaną tu czysto materialną sferę zjawiska. Sądzę, że kluby małopolskie - niezależnie od
ich dalszych losów - zasługują na głębsze poznanie. Mam nadzieję, ŻS
powyższe uwagi staną się początkiem większego zainteresowania
tym:
niezmiernie fascyn ującymi i bardzo zasłużonymi instytucjami
poloni] lnymi.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.