45b498e6d547df76370d9c657f4179fe.pdf

Media

Part of Chojno i jego mieszkańcy w opinii sąsiadów / LUD 1986 t.70

extracted text
Lud, t. 70, 1986

,\OJCIECI-I

{,YSIAK

J. clblin

CHOJNO I JEGO MIESll,KiAŃCY W OPINIACH SĄSIADÓW 1

Wieś Chojno, położona na prawym brzegu Warty, dwanaście kilome .
piętnaście na zachód od Wronek" roz'.,ągnięta na skraju wielkich lasów, nie wyróżniałaby się niczym szcz€:,~ljlnym, nie zwróciłaby bacznej uwagi sąsiadów, a póżniej i folklorystów,
dyby nie jej mieszkańcy - sami Chojanie.
Dużo miejsca charakterystyce
tej mikrospołeczności (wieś liczy około
";"'JO mieszkailców) po~więciła w roku 1913:1 Felicja Straszewska, która pl'O'1ławówczas: "Chojanami nazywa ludność sied:t.ąca z lewej strony Wary, mieszkańców Chojna. Chojany są wysmukli, bruneci, zacięci i bardzo
iorzy do bitki, przez ludność innych wsi nielubiani i obrzucani wyzwi-:ami, są przedmiotem drwin i dowcipów całej okol,icy. Ponieważ są to
Jdzie na ogół ubodzy, nie cieszyli się dawniej zbyt dobrą opinią i gdy
okolicy coś »zmieniło pana«, zastanawiano się, czy przypadkiem Choj;,n
tamtędy nie przechodził. Rzadko też ożenił się ktoś z dziewczyną
.: Chojna, pospolicie nazywają tamtejsze kobi€ty "czarne chojuny«. One
.<iŚ majq wielkie zamiłowanie do błyskotek, a bardzo mało do porządkL~,
l;ordzo lubią tańczyć, mniej pracować, a więc z tym wszystkim i swoj·ą
':Larnom urodą podobne są zupełnie do Cyganek"2.
Dzisiaj mieszkailcy Chojna nie podzielają przytoczonych powy'Żej
r,,,linii. Przeciwnie - jedna z moich niedawnych informatorek pawie:'ziała wręcz: "Chojanki były dość urodziwe, tańczyć lubiały, owszem,
E:,)wodzenie miały jak trza; bójki były o dziewczyny, aż okna pryskały 3.
Jednakże do dZisiejszego dnia sąsiedzi opowiadają o Chojanach szer'.g anegdot, przekazują zabawne powi€dzonka, zdarzają się też niekiedy
i iośliwe pomówienia.
Chojanie przywykli już do takiej sytuacji i nie
l.wrą sobie owych zło:;!lwostek do serca, a wręcz przeciwnie - doskonale
. . ów na wschód od Sierakowa,

!.

<

I

'.'!

l Artykuł
ten powstał w ramach szerszego opraco\\"ania
dotyczącego świad.)··
--:".,ścigrupowej Mazurów Wieleńskich.
2 F. Straszewska,
O Chojnie i Chojanach,
"Z groat; Halszki", Szamotuły 193'1,
.' k ~, nr 4, s. :34.
3 Przekazała
Gabriela Majchrzak, Chojno 1985.02.02.

184

Wojciech

Ł'lIsiak

się tymi opowiadaniami
bawią 4. Inaczej było jednak przed z górą pi\;cdziesiąciu Jaty, kiedy to Felicja Straszewska
pisała: .,strasznie
»hambi~ny" naród! Drw~ć z siebie nie pozwalają,
a tymczasem
z powodu lTU·
zurzenia drwią z nich wszyscy, co oczywiście jest powodem porachunki,:
nożowych" 5.
Największa
grupa anegdot i złośliwych opinii sąsiadów o mieszk2'1cach Chojna związana jest z ich tzw. "poprzeczności'l".
Systematyka
pr)!_
skiej bajki lndowej
Juliana Krzyżanowskiego
podaje jedynie sześć w."
riantów
tej anegdoty
z terenu
całej oPls:ki, oznaczonej
T ~
124r; i;.
W "Kronice parafialnej",
ks. Mieczysław Posmyk wyjaśnił "trochę śm:>
szną, pogardliwą"
nazwę "poprzeczni
Chojanie",
pisząc, iż jest to .....
najczęstsze
(... ) określenie
mieszkańców
Chojna, wywodzclce się od st,"rego opowiadania
o początkach wsi" 7:
1. "Kiedyś książę Sapieha sprowadził
tu o:adników
z ..Mazurów" (cz:,
Podjasia)
i kazał im tu się wybudować
na terenach
obecnej
wsi. cuprosili
u księcia,
aby im pozwolił
wyciąć z Jasu drzewo
na
szerokość, żeby można było przejść "drabką".
Książę oczywiście pozwol'
na co Chojanie
zrobili drabkę, długą ponad 20 metrów i postawiws?y
na poprzek wycinali drzewo tak długo, aż wycięli cały ~zmat od dzisir;,i·
szych kanałów do krańca Radziszewa
i Dołów (do M. Blat)" 8.
W tradycji okolicznych
wsi owa "poprzeczność"
przejawia
się w k::kunastu
innych wariantach
tej anegdoty,
gdzie zasadniczym
motywe n
jest zawsze niesiona w poprzek drabina. Nie sposób oczywiście wymien ~tu wszystkich
wersji tejże opowieści, stąd też ograniczę się do prze::1sL-'ivienia najbardziej
charakterystycznych:
2. "Jak zakładali te wioske Chojno, to chcieli mieć wyjście na SWle'L.
jakieś droge. Namyślali się tero, jak ta droga ma wyjść. Wzieli drabil'
jeden złapał na jednym końcu, drugi na drugim, a reszta z siekierkan;
i jak drobka była szyroka, tak robili te droge" H.
3. "Chojuny
poszli na grzyby i jak byli na tych grzybach,
to zo1J,)czyli, że tam wrona ma młode. Jak óni szli na te grzyby, to drabki n
, \V niniejszym
opracowaniu
wykorzystałem
prócz własnych
zdpi:'ó."
z i
1 983 - 1985. w których starałem si~ zachować lokalny język gwaro\';y, \"kż(C IVcZ~'n:ejsze: Oskara Kolberga, Otto Knoopa, Kazimierza
Nitscha. Fcllcji Straslc\nk'
i ks. Mieczysława
Posmyka.
5 F. Straszewska,
dz. cyt., s. 3'3.
6 J. Krzyżanowski,
Polska bajka ludowa w ukladzie 'Y5tem~ltyczllym, W,-DclH~53, t. 2, s. 34.
Kronika paraLalna,
Chojno n/Wartą, t. 1, s. 10 (n.;kopiśmienny
zC\p~.' z rCl~
19\49).

s Tamże, s. 10, zapisal ks. 2VIieczysław Posmyk; T --- rZ4;3.
, Przekazał Bogdan Nowak, Zatom Nowy, 1983.07.22; T - 12[·18.

CH(),INO

l ,1El;O

:\llt~';I..KA)iCY W OPINIACH

S,\SIADOW

185

nicoli i PO\\'i,ldają, że trzeba jt:' wyorać,
bo óni jedli wrony i posłali Z3raz po drobkc,
a ponieważ
óni nosili drohke
jak poprzeczne
Chojuny,
a ~a drobka była dość długo, to óni te szyrokość
ty dr-ooki wycJi, a sz' o
to kil:zan<lscic dni, to zanim dotarli do tych wronów wew tym gnieździe,
to <'lne obrosły wcw piórka i wyrunyły
z gniazdów
i już smażki Choju~':y
z wron ów nie mieli" lll.
Podobne
anegdoty,
\V których
z kolei pretekstem
do prześmiewan;,l
sit; z Chojanów
były podejmowane
przez nich próby zdobycia
młodych
wron lub zniszczenia
gniazd tych ptaków,
znajdujemy
także w zbiora'::t,
folklorystycznych
Otto Knoopa:
4 ... W lasach polożonych
pod wsią byly wielkie
ilości wron, ktece
sprawiały
wiele szkód, Kiedyś na wiosnE; ludzie zebrali
się, ażeby WY'b;'ać wronom
gniazda.
W tym celu za brali długie drabiny.
Jednak
ru::
n;eśli ich jak inni rozsądni
ludzie wzdłuż przez las, lecz wzięli je w pJpnf'\ i tak. by dalej iść musieli
zrąbać wszystkie
drzewa,
które im 112
d,'odze staly. W ten sposób w lesie powstała
szeroka
droga, którą je:;>
cze dzisiaj można zobaczyć" 11.
5.. ,Bylo to w tym samym czasie. gdy wokół wszystko
było pokryte
IF-sem. W l<lsach żyło bardzo dużo wron, a ponieważ
Chojanie
byli wielkimi nieprzyjaciółmi
tych ptaków.
szczególnie
młodym
ludziom
sprawiało wielką przyjen1l10ść
wybieranie
im gniazd i niszczenie
w ten SpQSÓD ich potomstwa.
W okolicy bylo grube drzewo,
na którym
gnieźdz~~o
S'l~ szczególnie
dużo wron. ale ludzie nie mogli się na nie dostać. DLteso pobiegli do domu. ażeby przynieść
drabinę.
Nieśli ją jednak w por:zek
i teraz. gdy chcieli isć przez las, musieli
najpierw
ściąć stoją:::ena drodze drzewa.
Gdy doszli do wyznaczonego
drzewa
i obejrzeli
s;~.
zo')aczyli
za sob<l prost<! drogę. Cieszyli
się z tego bardzo i teraz by:,
zdania. że tylko drabin'l można robić drogi. Dlatego jeszcze dzisiaj mó,vi
s:~ w oiwlicy a drogach.
:;;tóre są bardzo wąskie:
Tutaj Chojanie
nie;L
brdzo
mal<l drabinę 12.
Niekiedy
zamiast
przesladowClnych
wrOll narratorzy
wprowadzają
~l::;
c?owiadania
mQtyw ścig:mego dzięcioła lub wiewiórki:
6. "Kiedy chcieli isć wybrać
dzięcioła
z dziupli
dla hrabiego
Kw:leckiego. poszli z drabką.
którą nieśli \v poprzek.
W ten sposób nacię!;
mnóst\vo
drzc\va
i powstała
szeroka
droga wśród
lasu. W ten spos':':)
z30byli drewJ10 na budowę domów" 11.
111

Przekazal

" 0, Knoop.
E.Oti. rok

Henryk Olt'k,o.\'i.e7.. :Ybkrzec, 198:3.07.17; T - I:M8.
Polnische Diimon<'n II. ..Hessische Blatter £lir Volkskunde",

:i. ". 88 - 89: T -

Lip, k

1:z..t3,

" Tenże. Sell II'ank ,1m ChOYl111\W;' ... Rllg'-liiener F<1milienblatt", RogDźno 8 gnrjn,:, 1912, rok 11. ". G8; T - 12-1'8.
'" Przekazała Gabriela :\I:1jehlLlri:,
Chojno,
19&5.02.02; T 124:8.

]86

Wojciech ŁlIsiak

7. "Chojanie ujrzeli w boru wiewiórkę i chcieli ją złapać, a że ucie:':la wysoko postanowili przynieść drabinę. Gdy jednak wiewiórka umkn;-Li w głąb lasu, nie wpadli na pomysł najprostszego
niesienia drabiny
;;:,iędzy drzewami, lecz niosąc ją w poprzek, ścięli całe szeregi ,.chóje~,j
nim do wiewiórki doszli. Wtedy jeden 'v\'szed! na drabinę, ale gdy jU.'l
,,-,-;iałwiewiórkę schwytać, ta skoczyla dalej. Mazur pomyslal, że skoro
",lewiórka skacze, i on może to zrobić. skoczy! wiE;C. spadl i za bił s:<:.
:Fotem drabina zachwiała się i upadla kOl1cem w bór i Chojanie wtedy
~.'ozumieli, że niepotrzebnie
tyle drzew nacięli" 14.
Motyw zdobycia drewna na budowę nowych domów, j:lki już pOWYŻej
:ćcstał wymieniony (6), przewija się też w innym opowiadaniu,
gdzle
(';wali się przebiegłość, spryt i mądrość mieszkaJ1ców omawianej WSl:
8. "W Chojnie razem z tymi Chojanami to mieszkał szlachcic, kt~]mu chłopi podlegali. Oni chcieli pobudcwać sobie domy, ale nie mog~i
vI niego otrzymać pozwolenia na wycięcie drzew. Wymyślili więc fo>
Oznajmili szlachcicowi, że znależli orle gniazdo. które w rzeczywi·1.)ści było srocze. Szlachcic kazał sobie przynieść to gniazdo. Chojal1~(;
: lobili "drabke",
którą nieśli w poprzek. powalając prz~' tym wie:e
drzew i w ten sposób zdobyli drewno na budowę" 1.,.
Anegdoty mówiące o "poprzeczności"
Chojanów. mimo swej wieL-it'.i
.Ci.pularności, ulegaly wielokrotnie
daleko idącym uproszczeniom.
kil
l'talizacja sprowadza się niekiedy do uogólnieI1. ale treść w dalszym cią;u
');;wiązuje do motywu niesionej w poprzek drabiny .
. 9. "Chojany jak szli, żeby gdzieś się dostać. to nieśli ze sobą drabi;~::,
a co im przeszkadzało, to wycinali, to zawsze na nich mówili: "wy pv~:
l zeezne Chojany«".
Bywa też, że owa "poprzeczność" mieszkal1ców ChoJlla przl'dsta\'v'i,,:~')
F "t w formie zagadki:
la. Pytanie: Dlaczego w Chojnie są takie szerokie ulice'? Odpowieci.i.:
L'Jatego, bo jak zakładali tę wioskę, to wytyczali je nicsionq w poprz,_:~
,,) abiną li.
Sami mieszkań~y Chojna, choć doskonale bawi<l sit; dzisiaj podG:);~Y':u do przytoczonych
opowiadaniami.
starają się w miarę racjon<:1k:.(~
i.}zedstawić ich źródło, tłumacząc je np. w ten sposób:
] 1. "Na Błotach były pasieki, ale nie można było się tam dos~.:ć:
',V żaden
sposób, ponieważ nie było drogi przez lasy. Hrabia d:lł Cho!)·
li;

: ':l.

" K. Nitsch, Pojęcia ludu wielkopalsk:ego
(1
)'IaZUl'<lcl1, "W:,Ll",
.'. '\ s. 67:3 - 6'7-4; T - 1214-8+11227.
15 Przekazał
Tadeusz Ignyś, Chojno, 1005.02.0~\ T - 12·ł8.
16 Przekazała
Eugenia ZmudziI1ska, Zatom Nowy, 19S3.(}8.06; T 17 Przekazał
Edward Dąbrowski, Sieraków, 19&4.1,1.17.

t.

lu.

1:2..;s.

19\)2,

CHO.JNO

[ JEGO

MIESZKA~CY

W OPINIACH

S,\SIADOW

187

:-,om pozwolenie, by wycięli w lesie drogę na szerokość drabiny. Chojao·i~ejednak ustawili ją w po'przek. Gdy hrabia to zobaczył, bardzo si~
: denerwował, ale było już po fakcie" 18.
'Zobrazowana w powyższych anegdotach
przysłO\via "poprzeczność"
:llieszkańców Chojna, w opiniach sąsiadów charakteryzuje
szereg innych
.;ykonywanych przez nich czynności. Zdaniem Felicji Straszewskiej:
.Chojanie wszystko robią »na popsycke«: konia do wozu zakładają »na
,<Dpsycke«, orzą »na popsycke«, baba z lasu chrust niesie »na popsycke(,
;.rtpelusz na głowic, pasek, szelki; wszystko, nawet żegnają się "na po~).ycke«·' 19•
. Współcześnie (a prawdopodobnie
i dawniej) o ową "poprzecznośc",
"Jzumianą jako niedoskonalość anatomiczną. podejrzewa się mieszkanki
Chojn<\, co w samej wsi spotyka się z żarliwym sprzeciwem.
Te i podobne opvwiadania o "poprzeczności"
Chojanów znane są po 'tv_echnie w całej wsi. Nawet przedszkolaki
wiedzą. co to znaczy, gdy
.•)wiem zapytałem ich o "poprzecznych
Chojanów". natychmiast
otrzymałem chóralną trafną odpowiedź.
Czyny mieszkańców omawianej wsi wymienione w powyższych aneg'9tach były niekiedy złośliwie naśladowane
przez sąsiadów. Kazimierz
~<:,Łsch zanotował we wsi Wielonek koło Ostroroga taką to opowie~c
','.spomnieniową:
12. "Bylo to w Chojnie na weselu, gdy po ślubie wóz z gośćmi za:. chał na podwórze, jeden z obecnych Polan chcąc lm pomóc ZSląSC,
o,. .dął drabinę i niósł ją w poprzek, zawadzając nią oczywiś'cie po drodze .
.~ hojanie zaraz poznali, co to miało znaczyć i jeden z nich zawołał: "CO
o<,~myślis, ze Chojany jesce takie głupie ze nam dra'oke w poprzek nie.>es?« Wtedy żartowniś przystawił ją do wozu pionowo, bo, powiadano,
:' dawniej w podvbnym wypadku Chojany najpierw wchodzili na naj.qższy szczebel, a potem dopiero drugą stroną schodzili" 20.
Należy tu jeszcze dodać, że obecnie określeniem"
ty poprzeczny Cha:mie", nazywa się ludzi poruszających
się niezgrabnie 11. Epitet ten
" niektórych
wsiach jest także rozumiany
jako obraźliwe,
dosadne
~;,:J'eślenie stanu umysłowego człowieka, do którego jest adresowany·l2
.'.znacza wówczas głupka, półgłówka, człowieka niedorozwiniętego
umy, 'owo).
Droga, jaką rzekomo wytyczyli niegdyś w lasach mieszkańcy Chojna,
o.sąc w poprzek drabinę, jeszcze do dzisiaj jest przez nich samych po'" Przekazał Zygmunt Radziej, Chojno, 1985.()2.02; T - 12·-1'8.
F. Straszewska, dz. cyt., s. 3,5.
20 K. Nitsch, Pojęcia
ludu wielkopo1skiego ... , dz. cyt, s. 51<!.
21 Przekazał
Henryk Oleksowicz, Mokrzec, 1983.07,17.
2~ Przekazała
Eugenia Zmudzińska, Zatom Nowy, 1933.08.06.
19

188

Wojciech

Łysiak

kazywana.
IN zapisach
Otto Knoopa
z roku
19,0'6 nazywana
jest o",
"ircgą Południcy".
przy czym folklorysta
ten dodawał,
iż "latem każcl)'
człowiek <Jmija tę drogę, gdyż (... ) przeciąga
tam Południca"
2:1. W roi<u
192:1 Felicja
StraszewsKa
pisała, że " ... drogę zrobiły
diabły.
gdy ~-:
pewnego
razu <Jkrutnie na Chojanów
rozgniewały.
::3zalały wtedy por;;:ć~
diJ.bly po lesie i wyrywały
wszystkie
oosny, w miejscu
dzisiejszej
dros
aóy Chojanie
jadąc tamtędy,
a nie mogąc się z tego żywego piachu wyoabyć, klęli na czym świat stoi" 24. Jeszcze w roku U!I'19, notował ks. Mi:·czysław
Posmyk,
iż we wsi istniała
konkretna
droga nazywana
.. »j.
p"'zeczną" 2".
Kolejna
grupa aneg::iot nawiązuje
do czasów pańszczyźnianych,
kiedy
to mieszkańcy
Chojna musieli pracować
na rzecz dworu w Dobroje"..-;"
P:ierwszy z tekstów, który tutaj przytoczę,
wyraźnie
nawiązując
do grupy
przedstawionej
powyżej,
wykazuje
już cechy charakterystyczne
dla drt;·
gi.ej
1!2 .. ,Chojany
pędzili kury, gęsi i prosiaki,
jako dziesięcinę
do "kc:.
sieluna«.
Ponieważ
w lesie ptactwo
ustawicznie
uciekało,
Chojanie
Wl,rąbali szeroką drogę i na czele, i w końcu pochodu
»gadzinowego«,
ni,;.,·
sąc długą drabinę,
dopędzali
z Bnżą pomccą swoje »StwOTY« dJ "zyki._
Nad »zykum« zaczęli się skrobać po głowie i medytować,
jakby to wszy·
sika przewieźć
na drugą stronę. Po dwóch dniach tych medytacji
Wp2.~~.
Chojanom
taki koncept do głowy: położyli drabiny
na brzeg Warty, pJ'
wiązali szmatami
nogi zwierząt
do szczebli drabin i puś;:ili tę całą nknażerię na wodę, sami zaś popłynęli
obok wrzeszcząc
okrutnie
i dlugim
:ierdziami
»prostując,
,coby nie pojechało
na popsycke«"
26.
Nieco inaczej
przedstawiona
została
zależr.ość
mieszkańców
Chojr;-:
od hrabiego
Kwileckiego
z Dobrojewa
w innych anegdotach:
1'4. "Hrabia
z Dobrojewa
w dawnych
czasach
nakazał
Chojanom
L;
uprawianie
tych gruntów,
odrabiać
u niego trzy razy w tygodniu.
Crc()'
j'a'nom sie to nie podobało.
Jednego
razu wieźli tam kury i przed samy:',
Dobrojewem
je wypuścili
i popędzili dalej, a potem powiedzieli,
że trzy
dni te kury z Chojna pędzili, bo się wciąż rozbiegały"
27.
15. "Trzeba
byłQ panu w Dobrojewie
dostarczyć
pewnej
ilości ku,'.
Chojanie
przykrzyli
EoDie ten obowiązek,
więc wpadli na dobry pomy\l
l\;osąc: kury, przyszli w pobliże pałacu w Dobrojewie,
tu je puścili i gri)m.3dą zaczęli gnać ku pał2cowi.
Pan wyszedł na ganek i gdy się dowi·c·
~.l O. KnJop,
Poln:sche Dam:men
II, dz. cyt., s. 8,9.
'" F. Straszewskti, dz. cyt., s. 36.
'5 K:onika p:lrafialna, dz. cyt., s. 10.
" F. Strasze'.Vska. dz. cyt., s. 35 - 3'6; PBL - nie notujl!.
,; Przekazał Zygmunt Radziej. Chojno, 19'85.02.02; PBL

nie

notuje.

CHO.JNO

I .JEGO MIESZKAŃCY

W OHNIACH

Sc\SL\O(JW

189

:'Lał, że jak twierdzili,
w ten sposób pędzą kury od samego Chojna, uli·~.'Nał się nad biednymi
Chojanami
i zwolnił
ich z tego obowiązku"
28.
N,eco inną, choć równie
zabawną
anegdotę,
korespondującą
terna.
,<eznie z powyższymi
(13 - 15), znajdujemy
także w zbiorach
folkloryycznych Oskara Kolberga:
16. Gdy owi Chojanie
oddawali
drobiazg
(gęsi, kaczki, itp.) jako da'l(:: do dworu
w Dobrojewie,
wtenczas
zapędzili
ten drób na dziedziniec
'xorski, a każdy niósł ze :oobą stołek i przyszedłszy,
a postawiwszy
go,
m na nim usiadł. Więc kiedy dziedziczka
kasztelanowa
(Kwilecka)
wy.'::.1 dla oglądania
tej :oceny, i koło nich stanęła,
oni widząc,
że w tej
jwili
usiąść nie może, naigrawali
się z niej i z dumnym
odezwali
się
,;::zekąsem:
»usiadłaby
goł'ka (... ) ale nie ma stołka«" 29.
Jeszcze
inne wydarzenie
podawane
w formie
humorystycznej
opo':.. ~,ści. a nawiązujące
do tego samego okresu historycznego,
wskazujące
tyle na głupotę,
co na niezdarność
i flegmatyczność
mieszkańców
C ;;ojna. znajdujemy
w następującym
zapisie:
17. "Chojanie
nie chcieli panu w Dobrojewie
płacić podatku
i ocią,:j się zawsze. Jednego razu mieli odstawić jajka, dlatego posłali tam
;upiego
Jasia, który nie przełożywszy
ich slomą, wrzucił
jaja na wóz
do Dobrojewa
dowiózł jajecznicę.
To ten pan go zbił" ~().
Anegdota ta niekiedy opowiadana
jest w odniesieniu
do CZ2SÓW wspól;; esnych:
18. "Chajanie
mieli wieźć jajka na targ, ale nie znali jeszcze wytłc~::ane;,
i poukładali
je na wozie jedne na drugich.
Dlatego
na targ nie
c' l:W ieźli
ani jednego całego jajka" 31.
Jeżeli w pierwszych
szesnastu
tekstach
przewija
się niekiedy
spryt,
drość i przebiegłość
mieszkańców
Chojna,
to dwa ostatnie,
podobnie
: wszystkie następne,
które jeszcze przytoczę,
wykpiwają
przede wszy:im ich nieporadr:ość
i głupotę,
które to cechy przypisują
im sąsiedzi .
..c zczególnie
kpią z ich jakoby
niedorozwoju
umysłowego"
32 pisal
.., :936 roku Adam Tomaszewski.
Żyjąc na skraju
wielkich
borów Chojanie
często korzystali
i korzy<::ją do dzisiaj z jego dobrodziejstw.
Las jest dla nich, jak sami twier',;ą ,.drugim
żywicielem".
Ten element
ich codziennego
życia stał się
·.:"że powodem szeregu drwin i śmiesznostek.
Wyżej prezentowałem
kiltekstów o pogoni za ptakami:
wroną (3, 4, 5), dzięciołem
(6) i leśnymi
; 'xierzętami:
wiewiórką
(7). Tu chciałbym
nawi'1zać
do tego tematu:
Kronika parafialna, dz. cyt., s. 1'1; PBL - nie notuje.
DWOK, t. 9, s. 55; PBL - nie notuje.
311 Przekazał
ks. Stanislaw Lis, Chojno, 198:5.O'2.0i2, PBL - n;c notuje.
31 Przekazała
Bożena Ignyś, Chojno, 19'8'5.02.02;
PBL - n'e notuje.
32 A. Tom~)s7.cwski, Mowa
tzw. Mazurów Wieleńs;';::ch, Poznal'l 1936, s. 8(1.
28
29

190

Wojciech

Łysiak

19. "Siedmiu Cha janów goniło wiewiórkę, która schroniła się w dziu pli. Aby ją schwytać. postanowili wejść jeden na drugiego i tak zrobit_
Gdy ostatni wkładał już rękę w dziuplę, będący na samym dole tej pi·
Jamidy, runął. W górze, z ręką utkwioną w dziupli pozostał jeden nie·
~zczęśnik. Aby go uwolnić, ucięli mu rękę" 33.
20. "Chcąc złapać dzięcioła, a nie mając drabiny, stawali jeden n;,
drugim pod drzewem, aż ostatni włożył rękę w dziuplę. Gdy stojąc:;
r.a dole usunął się. inni pospadali, ostatni tylko zawisnął, nie mogąc ręk
\qjąć. Aby go z tego przykrego położenia wybawić, jeden z Chojanó'"
",mignął toporkiem i odciął mu rękę od drzewa" 34.
2,1. "Szli teraz Chojuny do dómu do tego Chojna z powrotem, pa·
trzom, a tu skoko na drzewie wiewiórzyca i óni chcą ją złapać, zabić,
L:smażyć i oczywiście zjeść, a jak wiadomo, wiewiórzyca skoko z drzewc\
na drzewo. 6ni tam poszli do dómu, bo chcieli zrobić ogień, a jeden m'io;
pilnować, żeby ta iviewiórzyca nie uciekła. To był młody, zdrowy Chojun. Zobaczył, że ta wiewiórzyca skoczyła na drugie drzewo, na sam
czubek, to ón sobie myśli: »Tero jo tam wyjde, złapie jóm, pójde do dómu i sóm zjym«. Włazi na to drzewo i chce jóm złapać, a óna po gałyn.
ziach i hyc, na drugie drzewo, a Chojun sie długo nie namyśloł i myśl,
sobie: »Jak óna hyc, to ja tyż hyc«. Złapoł się jak ta wiewiórzyca, ga·
;:.mź sie ułamała i Chojun, hync, na ziemie i sie zabiół. Zanim reszL,
Chojunów do niego przyszła, to ón już umar. Zobaczyli jak leży na pIcl:ach i wyszczyżo zymby, a ta reszta to sie bardzo cieszyła, że óni nit,
zjedli ty wiewiórzycy, -bo óna j·est trujunca. A ich kolega połklD.ołjÓ11l
na surowo, te wiewióTzyce i tera jeszcze knapy na nich wyszczyżo" 3S.

22. "Byli kiedyś Chojuny na targu w Sierakowie. Idą bez las, a tam
myśliwy przy drodze po polowaniu chodził i sie zmynczył, siednuł prz)'
ty drodze w ró\v, j)roń postawił koło siebie i zasnuł. Szli Chojuny i mó'\,\'ią: »Psyt, to jest muzykant, bo to, to jest klarnet, nie trza go budzić.
na pewno sobie popiuł«. A ta broń to była nabito. I idą, idą, a jedyn do
d.rugigo pada: »Ty, spróbuj no zagrać, może num to pójdzie. Ty bydziesz
dmuchał, a ja byde przebierał tymi klawiszami". ».Dobra« powiedzioł tyn
drugi. I tak zrobili i tyn zostol zabity, bo óne !1ie wiedzipli. że tyn
klarnet jest taki ostry" 36.
Także inne wypadki, które rzekomo miały mieć miejsce
wsi, stały się dla sąsiadów przedmiotem drwin i kpin, ujętych
33 Pnzekazal Zygn:unt Radziej, Chojno, 1:!}8i5.02.02; T - 123'5.
K. Nitsch, Pojęcia ludu wielkopolskiego ... , dz. cyt., s. 674; T 35Przekazal Henryk Oleksowicz, Mokrzec, 19i8'3d)7.17; T - 12i27.
36 Przekazał
Henr;"k Oleksowicz, Mokrzec, }I9:B3.07.17; T - 12128.

3-l

w same;
formie

w

1250 + 1235.

CHOJXCl

l .JF:GCl ~I1E"'ZKA)\CY

W OPINIACH

Sc\SIADÓW

191

ojX)\\'iadania anegdotycznego.
:Najpopularniejszym
z nich jest opowi;lda:1ie mówi,\ce a tym. jak to Chojanie wciągali na dach krowę lub byk;;:
23. "Na chlewie był słomiany dach, a na nim rosły chwasty. I te1'G
~.~t' głowią
Chojany. jak je ściągnąć. Jeden powia'do, że tam wejdzi.:.
a óni padają, że nie bo sil' zabije. Drugi pado coś innego. To mówią, Że
k:'owe tam wsadzą. a óna je zje. Wzieli łańcuch, przerzucili przez dach
;';:1'owana tym łańcuchu i ciągnom tam te krowe. Óna się dusiła i wy'.\'aliIa język, a jeden Chojan powiada: »Już, już sięga« i ją tam udu-

a

24. "Na dachach nowowybudowanych
domów zasiali perz, który nif:ha\vem sil;' zazielenił. Szkoda było Chojanom pięknej trawy, wywinde'",ali więc bysia na dach. żeby sobie podjadł. Dach był słaby i by:
v.'padł im do izby" 38.
Od powyższych dwóch anegdot odbiegają nieco charakterem
przebzy mówiące a tym, jak Choj,ll1ie wyławiali ze studni książyc i ja::
}'rzesuwali kościół, przy czym cel tych opowieści pozostaje taki san:.
j:::k w dotychczasowych
przypadkach - jest nim ośmieszenie i wykpic nie przez sąsiadów niefrasobliwości,
a czasem nieudolności
Chojanóv ...:
25. ,.W studni odbijał się księżyc, dlatego Chojanie pomyśleli, że si'c;
'l'; :1iej utopił i chcieli go wyłowić.
Postanowili zejść do tej studni. Lden drugiemu podał rękę i trzymając się w ten sposób, opuszczali si'~
w dół. Gdy ten na dole był już blisko wody, ten u góry powiedzia 1:
Pocze~ajcie c1nvile. ino napluje sobie w ręce" 39.
26. "Chojany chcieli przesunąć kościół. Wtedy zebrało się wielu chłopow i pchają. Jeden z nich zagrzał się przy tej robocie, zdjął marynark~
i położył ją za kościołem niedaleko muru, po czym poszedł dalej pcha?;
Potem przyszedł w to miejsce inny chłop i zobaczywszy maryn81-KI'?
przysunął do samego muru kościelnego. Gdy później zobaczyli to wsz:yó'cy pozostali Chojanie, stwierdzili, że kościół przesunęli" 40.
Bezpośrednia bliskość rzeki Warty, a także kilku większych jezior,
pozwalała mieszkańcom Chojna na częsty kontakt z tymi wodami. Dl J
sąsiadów nieumiejętne wykorzystY\'v'anie blisko.ści owych wód przez Cho~
janów stanowiło także nie lada okazję do wielu szyderczych opowiadań:
27. "Jak złapali szczupaka, takiego dużego, to za to, że im zjadai
m~łle ryby, zrobili nad nim sąd i skazali go na śmierć, i go utopili" 4;_
3; Przekazał
Bogdan Nowak, ZaŁom Nowy, 1983.m.22; por. L. Skrzypczak,
teriały do etnografii Chojna nad Wartą, "Lud", t. 68, 1'984, s. 263; T - 1210.
38 Przekazała
B<Jżena Ignyś, Chojno, 19i85.02.02;T - I:210.
39 Przekazał
Tadeusz 19nyś, Chojno, 1985.a2..02; T - 1\3'35a, c +11250a.
<o Przeka.zała Gabriela
Majchrzak, Chojno, 19815.02.0i2;T - 13'36.
<1 Przekazała
Eugenia Zrnudzińska, Zatom Nowy, 1933.08.06; T 1207.

\ló-

192

Wojciech

Łysi(Ik

28. "Chcąc
ukarać
raka. że jednego
z nich uszczypn,!l.
utopili g3
w rzece" 42.
Mieszkarlców
wsi Chojno o:wliczna
spoleczno,;ć
pom,nviala
też o niez!'ajomość
niektórych
zwierząt
i roślin. czego wyrazem
S'l liczne dowc:_0ne opnwiadania:
29. "Óni
jeżdżali
na targ do Sierako\va
i z nimi wszyscy
ludzie,
Gl zwłaszcza
Niemcy niemogli
się zmó\vić. bo ćmi bardzo spiewnom
mo we
m;eli i wszystko
mówili na »s« - piasek. syski. bo z Chojna do Sierakowa była lepszo droga niż do Wronek.
Koszyki
posprzedawali;
takie
z korzeni
sosnowych,
to óni Chojuny
sprzedawali.
'L,m swojc rzc,:zy
s.~rzedali, a óni nie znali kota, a tam zob2.czyli czlowieka.
co chciał ko>}
s.="zedać. Im sil' tyn kot spDdoboł i gD kupili. Zabezpieczyli
gD. żeby im
nie ucik tam we worku, albo w czym go t,'m mieli i pojechali
do dómu
do Chojna. Sobie pogadali,
pogwarzyli,
bo to same Chojuny
byly. I tyn
kot ZC'czun miałczeć,
to mówili,
że ón się tak wydziro,
bo jest głodny,
to znaczy tyn kot jest głodny.
No i tera óni powiadaj'r
"CO ón jy? «,
bo óni przecież nie wiedzieli.
Jadom i trafili na chlapa, ale nil' wiedzieli,
czy to Polak, czy to inny, ale sil' go zClp,ytali. ale to byl Nimiec i ónynw.
zapytali,
co ón jy, a tyn Nimiec nie rozumiol
ich ani w zumb. ,lii':;:
ó:li sil' go zapytali,
co nó jy, to ón powiado:
»Was'?« A óni zrowmic'li
że ich bydzie jo~:lł, to zrobili narade,
że j:"k przy jadom do dc'Jl11Ui wbie
pojedzom,
to go zabijam.
Jak przyszli
Chojuny
do dómu. kónie wyp:'zyngli,
a ich dzieci byly ciekawe,
co óni majom i tyn worek rozwi~uJi i kot ucik, a ktoś z tych dzieci poleciał
do dómu i powiedział,
że
to zwierzuntiko,
co przynieśli,
to ućkło. Ale sil' tera wielgo trwoga
zrob:uła i pytali sil' gdzie ućkło, bo w nocy ich pozażyro.
Dzieci mówiom,
że ot do ty stodoły. To my go wew ty sodole spoImy i tom stodołe podpalili, a kot przecież
zwierze,
które ucknie
z ognia i poszedł do inny
stodoły, to óni drugom stodole podpalili,
tak aż sil' cale Chojno spolila n.
20. "Chojuny
pojechały
na targ do Sierakowa.
Wiadomo,
że óni nie
L::;ali wszystkich
rO.ślin i nieznali
ty:". dyni. czyli jak my to nazywamy:
korbola.
To na tym targu zobaczyli
po raz pierwszy
takiego
lwrbob.
Sil' wiedzieli
do czego tD jest. a ponieważ
tD bylo dziwne,
to to kupili.
l'~o i jadom do dómu z pDwrotem.
Pierwszego
napotkanego
człowieka
zapytali, co to jest. Ón wiedział,
ale chciał sobie z nich za'kpić i powiedział, że to jest »kobyle jaje«. Pojechali
tera do Chojna
do dómu i po
oJiedzie
sil' zeó'zli i radzili nad tym Jakby sie tera te źr'ybic wylyng;o
z tego jaja i po naradzie
postanowili,
że trzt'ba to gdzieś za nic';, w z:'." K.
"l --

Nitsch,

Pojęcia

ludu

" Pl'wk'azal

Henryk

Olcksowicz,

1~8L

wielkopobk'c''''~)

....

dL

lVIok:'Zt'~' l%::.lli.li:

l""

..

s. Gi·\: T

p,n·.

DWOI\:,

_...

1:510.

l.

9, .'.

~:;;

CHO.JNO

l .TEGO MIESZKAŃCY

W OPINIACH

S"\SIADOW

193

l'.szne miejsce i po kolei każdy bydzie musiał siedzieć, żeby się wylyngJo. To trWuło dość długo, a to sie nie chciało wylyngać,
a to było rozmaicie i dyszcze. i rozmaite, i od dołu ziemia była wilgotna, i tyn karbol
czy chciał, czy nie chciał, to musiał już gnić. To była już jesiń i tera sie
zacZUn sezon polowań na zajunce. Traf chciał, że w ty okolicy, gdzie
Chojun siedz:oł na tym kobylim jaju, polował myśliwy
i w ty chwili
wyleciał zajunc. Myśliwy strzelił. Tyn Chojun sie wystarszuł
tego wystrzału i podskoczuł na tym jaju i óno pynkło, a w tym momencie
co
pzelecioł
tyn zajunc, to ón pomyś~oł, że to jego źrybie. Ale ten myśliwy
""strzelił
tego zajunca i tyn tera poleciał do tego myśliwego
żeby go
C)chrwniać, że mu zabiuł tego źryboka. A ten myśliwy mu powiada, że
cD nie byla żadna kobyła tylko to jest zajunc. A tyn Chojun pada tak:
.,:Jobrze panocku,
jak zajuńć to zajuńć można było tego źrybocka
od
kubyły, ale nie raz zabijać" 44.
311. "Chojuny chciały się dostać drogom do nastympny
wioski, oiwiedzić znajomych i tak szli na skróty przez te pola. No i trafili na łan tatarki, a óni tego nie znali, co to jest i jeden mówi: »Koledzy, uwaga,
tc"o przepłyniemy
przez morze«. Tero sie kładom na brzuch i płynum
w ty tatarce, to wiesz jakie óne tam ściechy porobiuły.
Jak przepłynuły
Ie tatarke to jedyn Chojnu powiada: »Tero musimy się policzyć, czy sic
który w tym morzu nie utopiuł«. No i tera, jak wyszli z tego morza,
wszyscy sie pooczepywali
i tera sie by dum hczyć, czy wszyscy sóm,
czy sie który z tych Chojunów
w tym morzu nie utopiuł. No i popaIlzyli wKoło i najstarszy
z tych Chojunów
ich liczy. Ale zawsze zaczyflU od siebie,
ale siebie nigdy nie liczy: »Jo, ros, dwa, cy ... «. A było ich
razem dwunastu.
Jest jedenyście.
Rozpacz, lament, że sie jeden Chojun
w morzu utopiuł, go nima. Przejeżdża
tamtyndy
człowiek, podszedł do
:ch i sie pyto: »CO tak narzekacie,
co tak lamentujecie?«
A Chojuny"
n~ówi<l do niego, tego łobskiego człowieka, że płynyli przez morze i jeClyn Chojun sie utopiuł, bo go braknie. A tyn łobski człowiek pyto się:
Gdzie tu mocie jakie morze, to jest zwykły kawałek tatarki, to jest do
jcdzynia. kasze sie z tego u nos robi«. To Chojuny sie bardzo zdziwiły,
2i.: tutej z morza się robi kasze. ».1 gdzie was tu który zginuł, ile ma was
~u być?« »Dwunastu«.
To On powiada:
»Jak wy się policzyli,
że was
~~raknie?« »'1'0 my się policzyli: było dwunastu,
a jest jedenastu«.
»To
je was tera policze, ustawcie
się w rzundek«.
Ustawili
się Chojuny
\v rzundek i ón ich policzył: »Roz, dwa, trzy ... dwanaście.
To wyście
i~m wszyscy«. Bardzo się ucieszyli i go ucałowali" 4;,.
;:J2. ,.Pewnego razu przejeżdżał przez Chojno handlarz, który zwrócił

13

" Plzel"lZ<l!

Hcnryk

Oleksowlcz,

Mok,zec.

1983.08.22;

T -

" PrzekClzll1

Henryk

Oleksowicz,

Mckrzec,

1983.07.17;

T

"Lud"

t

'jJ

131gb,
-

c, d.

1290+1227a.

194

Wojciech Ł1Isiak

uwagę, że mają bardzo ciemne twarze. Zdziwiło to mieszkańców ws
ale by ich nie niepokoić, kupiec powiedział, że ma taki środek, po użyciu którego ludzie ci będą mie1i znowu twarze białe jak inni. Po nara··
dzie sprzeda wał im nasiona gryki i kazał posiać na wiosnę. Powiedzia!
też, że gdy gryka za'kwitnie, to należy się w niej wytarzać, a skórd
będzie biała. Tak też wszyscy zrobili. Następnego roku, tak jak on ra·
ciził, tam gdzie kwitła gryka, wszyscy poszli na pola. Tarzali się w nip;
chłopi prawie cały tydzień, a gdy spojrzeli na siebie, stwierdzili, że s-\
tylko brudni. Poszli się umyć do rzeki i ze zdziwieniem zauważyli, L
cerę mają taką samą jak poprzednio. Teraz dopiero zrozumieli, że zo·
stali oszukani. A cała okolica, jak zwykle miała nowy powód do śmischu" 46.
313. "Wśród ludu panuje przekonanie, że człowiek stanie się piękm'
i mądry jeżeli przejdzie przez kwitnące pole żyta. O tym chciało si',:
przekonać trzech parobków z Chojna, którzy o tym słyszeli. Pewne':
niedzieli wyszli wcześnie, ażeby poszukać pola żyta. W owej okolic\'
mało jest żyta, poniewa'ż ziemia jest bardzo słaba i dlatego Ch{)jani~.
nie znależli takiego pola. Dlatego ruszyli z powrotem do domu. Doszl i
do skrzyżowania drogi i, by zrobić jeszcze jedną próbę, podzielili si-.:
i każdy poszedł w innym kierunku. Ale zaledwie się rozeszli, ten, który
poszedł w prawo, krzyknął do pozostałych, że widzi pole żyta i wszyscy
mają wrócić. Oni obaj poszli teraz do tego wołającego i wszyscy trze!
razem przeszli przez pole żyta od jednego końca do drugiego. Poten
spojrzeli nawzajem na siebie, ale nie bardzo wiedzieli, czy naprawd,;
zrobili się ładniejsi. Gdy przybyli do domu, wszystkim ludziom we ws
opowiedzie'li, że przeszli przez kwitnące pole żyta, a przecież nie staL
się ładniejsi. Ludzie jednak wyśmiali ich, mówiąc, że to wcale nie był<!
pole żyta, lecz pole na którym właśnie kwitła tatarka i że właśnie dla·
tego nie stali się piękniejsi. Historię' o .tych trzech mądrych Chojanach
wnet w całej okolicy wszyscy poznali i gdy teraz komu.'; zdarzyło sic
popełnić niewybaczalne głupstwo, wtedy ludzie mówili: ,.Ten jest pewni.z Chojna!" 47.
Różne zajęóa rolnicze i pozarolnicze także bywały przedmiotem kpi;:
sąsiadów, czego wyraz znajdujemy w następujących przekazach:
3\4. "Ktoś użnął trochę żyta i odszedł, zostawiwszy na miejscu sierp
Chojanie twier'dzili, Ż.e to jest "robaczyca", niszcząca zboże i uradzili ją
.6 O. KnQQP, Sagen

und Erzahlungen
aus del' Provinz Posen, Poznań 1893.
nr LIlIA, Das SchÓ:1beitsbad, przekazał P. Sommer w Poznaniu.
47 Die Choynower
Knechte im Buchweisen, "Rogasener Familienblatt".
Rogoźn,:
24 września 1906, rok 9, nr .5, 5. 17 -18, przekazał Stanislaw Stańko; P,BL. - nie
notuje.
S. 211,

CHOJNO

I JEGO

:YlIESZKA:'ICY

W O:'INIACH

S,\SIADOW

195

zabić. Gdy wszakże jeden z nich uderzył mocno kijem po sierpie, narzędzie to odskoczyło, dotkliwie go raniąc. Postanowili więc »roboczycę" spalić na miejscu i w ten sposób zniszczyli cały łan żyta" 48.
3'5. Gdy Chojany spławiały bełki na Warcie, to zamiast je puśc:':
z prądem, aby same popłynęły, to je jeszcze ciągnęli po brzegu linami 4".
Zdaniem Felicji Straszewskiej, mieszkańcy Chojna żyjąc długo w borach, byli chrześcijan mi tylko z imienia. Sytuacji tej sprzyjał brak kościoła we wsi, który wzniesiony został dopiero w 1£427 roku. Dlatego
też sąsiedzi opowiadali o Cha janach, że:
36. "Musieli oni chodzić na nabożeństwa do Biezdrowa, a że to wcal~
nie blisko, chodzilii kompaniami (... ). Idąc do kościoła przez Pakaw:e
klękali przed tamtejszym wiatrakiem i modlili się w ten sposób: »A ty
Psenaj.świyntso Panienecko, obracej sie, obracej sie«" 50.
Nałeży tu wreszcie przytoczyć anegdotę zapisaną przez Oskara Kolberga, która dokumentuje problem "mazurzenia" mieszkańców omawiar.ej v,:fCi.Jest to tekst, którego, mimo usilnych poszukiwań, nie udało m~
s:ę współcześnie odnaleźć:
37. "Innym razem jechał znów jeden z nich do boru. I odzywa się ta~r.
do siebie: »A co to pisc)' Maćku?« - Myślał bowiem, że to może pta:.;;:
na drzewie tak mocno piszczy. I nie wiedząc, gdzie to piszczy, nadsłuchuje co kilka kroków, potem idzie naprzód i tak znowu do siebie i o sobie prawi: »Idę dalej - jesce piscy; wychodzę na kiloc (... ) - piscy:
v,.·ychodzę jesce wyzej - piscy, az ja tu słucham, eh! a tu w moim nosie
piscy". - I nauczyli nas też Mazurowie Wielkopolan, że ich po tym mazurskim pisku nosowym poznajemy łatwo" 51. ,
Mazurzenie mieszkańców Chojna stało się przedmiotem drwin ni"C
tylko w powyższej anegdocie. Funkcjonują jeszcze dzisiaj powiedzonl<.a.
których autorami mieliby jakoby być mieszkańcy Chojna. Pierwszc~
z nich związane jest z przyjściem na świat dziecka; niemowlę stawi&.i.~
w oknie, a głowa rodziny mówi:
318. "Pac, a na co spojzys, cyć'o byndzie twoje" 52.
Drugie z przypisywanych Chojanom powiedzonek miało się zrodzi";
'.v związku z procesem, jaki toczył się podobno między księciem Sapiehą
a Chojanami o prawo użytkowania lasów; wygrawszy go Chojanie mieL
rzec:
~~K. Nitsch, Pojęcia ludu '.\·ie kopoIskiego ... , dz. cyt., s. 67-1; por. L. Skrzypczak ... , dz. cyt., s. 262 - 263; T - 1202.
,. Przekazał Tadeusz Ignyś, Chojno 1~85:02.02; PBL - nie notuje.
50 F. Straszewska
... , dz. cyt., s. 3'5; T - 13Q!3.
51 DWOK,
t. 9, s. 53: T - 1288.
Si F. StraszclVska,
dz. cyi., s. 35.

~.

196

Wojciech

Łysiak

29. "Od Chojna do Kzyza, p~es Dro~'ko i Pyncko'v\·o. p~o~ek, sy~h ~ysko nase" 5~.
Wiele innych,
ciekawych
anegdot
funkcjonowało
prawdopodobnie
w minionych
cza~ach na terenie o wiele bardziej rozległym,
bo położonym między
Krzyżem,
Czarnkowem,
Szamotułami
i Międzychodem.
Mieszkańcy
okolicznych
wsi wspominają
jeszcze często, że słyszeli takie
c.y inne opowiadania,
ale ich treści nie mogą już sobie przypomnieć ..
Znane są tylko wspomnienia
po anegdotach,
których treści nie uda lo mi
się już od.szukać we współczesnym
folklorze.
Zdaniem
informatorów
opowiadano
dawniej o tym, jak Chojanie po raz pierwszy
przyrządzali
kawę (T 123SC), jak szukali s':-\:arbu i jak im wiatraki
poobcinały
nosy
(T 1~12.2). Można przypuszczać,
iż podobnych
opowiadań
było i znano
ich o wiele więcej. Być może, dopiero planowe i systemalyczne
bi1dania
dałyby pełny obraz zachowanego
dzisiaj już tylko szczątkowo
dawnego
układu stosunków
między mieszkańcami
Chojna, a ich sąsiadami.
Niewą;tphwie
interesującym
zagadnieniem,
wymagającym
wyświetlenia, jest problem przyczyn,
jakie doprowadziły
do skoncentrowania
się
wymienionych
opinii właśnie na Chojanach.
Mieszkat'J.cy Chojna, stanowiący integralną
część grupy zwanej "Mazurami
Wieleńskimi",
wyróżniali s~ę z pewnością
wśród niemazurskiej
ludności zachodniej
WielkopolS':-<i. W zbiorowej
pamięci tej społeczności
przetrwało
wspomn;enie
o ich przybyciu
w ten rejon z Mazur. Sami ten [ark t podkreślają,
widząc
w tym zasadniczą
różnicę między sobą a sąsiadami.
Jedna z informatorek powiedziała:
"My jesteśmy Mazurzy i nas tu sprowadził
Piotr Sapieha" 54.
Także powstanie
samej miejscowości
łączone
było z tym rodem:
Książę, który sprowadził
na to miejsce, dotąd niezamieszkałe
- mial do
pierwszych
osadników
powiedzieć:
"Żyjcie tutaj hojnie" i Slojd niby
miało się wziąć Chojno 55.
Z kolei napytanie
skąd wzięła się zbiorowość społeczna. zwana powszechnie "Mazurami
Wielet'J.skimi", nie można dzisiaj też jednoznaczni2
53 Pnzekazał Henryk OleksDwicz, Mokrzec, l'98:r.07.17.
51.przekazała
Gabriela Majchrzak, Chojno 1985.02.02; Należy prą
tym laUAc'.żyć, iż ogólnospołeczna
wiedza dotycząca skolDnizowania
tego terenu przez Piot~'a
Sapiehę, jest powszechna.
W wielu "mazurskich"
wsiach opo',viada sit; szereg podań toponomastycznych
i humorystycznych
opo\viadaI1. nawiązujących
imiennie d)
członków tego rodu. W Pęckowie pokazuje si~ om. który miał zbudować książę
Sapieha; W Miałach miał Sapieha osadzić dziewczynę pO jakiś ciężkich przeżyciach
mówiąc do niej: "I tu .spokój będziesz miała". Podobnych opowiadań jeszcze współcześnie bardz·o duż·o funkcjonuje
na tymże terenie, a sam problem miejsca Sapiehów w folklorze Wielkopolski zasłul!uje na osobne omó\\·;enie.
55 Kronika parafialna ... , dz. cyt., s. 10.

CHOJNO

I JEGO

MIESZK.AI'ICY

W OPINIACH

SĄSIADOW

197

odpowiedzieć,
bowiem nie zachowały
się żadne dokumenty
potwierdzające ową "mazur~ką"
kolonizację.
Wiele na ten temat rozprawiano,
a spory toczyli miqdzy sobą etnografowie,
języKoznawcy,
foL{loryści
i hi3torycy. Jako jeden z pierwszych
zabrał w tej sprawie
glos OSI:<'ar Kolberg,
k rÓl y o CI-,ojnie pisał: "Wieś ta nad Wartą, jest kolonią Mazurów,
sprowadzcnych
przy kor'cu 17 wieku i na początku
18 wieku przez Sapiehę
i dziedzica
Wielenia,
którego
Chojanie
po dziś dzień Sapiejką
i ojcem
~;\\'oim nazywają"
;,6. Za
mazurskim
pochodzeniem
tej grupy
opowiedział się również
Edmund
Ca'lier, który
nie powołując
się na żadne
źródła stwierdził:
,,,W 17:10 roku książę Sapieha
zaludnił
wieś sprowadzor:ymi tu Niemcami
i Mazurami"
;,7. Podobne
opinie
dotyczące
sprowadzenia w lasy Puszczy Notec~iej
ludności pochodzenia
mazurskiego,
wyraził Kazimierz
Nitsch .,8, a już Jan S. Bystroń
na ten temat wypowiadał się hardzo ostrożnie :;9. Kategoryczni.e
sprzeciwia
się powyższym
sądom Adam Tomaszewski,
którego
badania
językoznawcze
na omawiar.ym terenie
nie pozwalają
na przyjęcie
tychże opinii 60. Nie oszczędził
też Tomaszewski
cierpkich
słów Kolbergowi,
o którym
przy okazji napisaJ: "Kolberg
nie bardzo
orientował
się w rozmieszczeniu
miejscowo~ci mazurskich.
Dlatego cała jego informacja
o zaludnieniu
tych o~\:Olic
Fzez Sapiehę
Mazurami
jest mało wiarygodna,
przypuszczać
można, że
Kolberg zawierzył
na ślepo któremuś
z informatorów"
61.
Probłem
zdawałoby
się nie jest do rozwiązania,
gdyby nie owa ogólr:ospołeczna
wiedza,
to ciągłe pielęgnowanie
w tradycji
wieści o 5,)[0wadzeniu
na te ziemie ludności
mazurskiej.
Dlatego
też sluszną
wydaje
:cię być droga, jaką posze.dł Ludwik
Gomolec,
uzasadniający
prawdziwo.~ć sprowadzenia
Mazurów
do tzw. "dominium
wie'leńsIKiego" 62. Jednakże z informacji
tegoż historyka
wynika,
że w latach kolonizacji
mazurskiej
(1 'i:68 -17\7'2) ludl~OŚĆ ta nie zostala
sprowadzona
do Choj:-'.<l.
Stąd też jej obecność
w tejże miejscowości
należy
tłumaczyć
póżniejszymi wewnętrznymi
migracjami.
Gwoli zaspokojenia
ciekawoś,ci
zainteresowanych,
należy też w tym
miej~cu przypomnieć.
że dawniej
utrzymywało
się podanie, że "Chojanie
to jeńcy czescy, osadzeni
przed wiekami
w borach Chojna i że dlatego
sc. DWOK,

t. 9, s. 23.

'" Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, pod red. F. Sulimierskiego,
Warsza,va 1880, t. 9, s. 756.
5S K. Nitsch,
Mowa ludu pols~iego, Kraków HH1, s. 86.
S. J. S. Bystrori,
Etnografia Polski, Warszawa 1'947, s. 28 - ,29.
';0 A. Tomaszewski,
Mowa tzw. Mazurów Wieleriskich ... , dz. cyt., s. 114.
fil Tamże,
s. 87.
fo" L. Gomolec,
Grupy regionalne i lokalne nazwy ludności, (w:) Kultura ludo,va
W:elkopolski, pod red. J. Burszty, Poznan 1964, t. 2, s. 27.

]98

Wojciech

:,d: długo utrzymywali

Łysiak

swoją odrębność

językową,

rawwą

i oby~zaJ{)-

\..
,~ą"6:1.

Obok przeszłO'ści historycznej, zasadniczym elementem wyrozmaJącym Mazurów Wiel0ńskich, jest ich mowa. Zdaniem Adama Tomasze\v~::'iego ,.... mazurzenie sama ludność spod Wielenia odczuwa jako głów::?~ odrębną cechę swej mowy. Na tej podstawie językowej oparte jest
iJ:'zede wszystkim poczucie jakoby odrębności plemiennej, naszych Mc,EfÓ\V
w tym do sąsiedniej ludności polskiej. Zdają sobie z tego spra w~
:'LC ty lka on i, sami Mazurzy, lecz także ich sąsiedzi" 64. ,
Sami Chojanie wyjaśniając przyczyny, jakie daly powód naigrywa;,~a się z nich sąsiadów, mówiąc o swojej "inności" i "niezależności". We
\':si spotkałem się z dwoma różnymi na ten temat opiniami (poza wy;L:enionymi powyżej, których obecność w świadomości mieszkańcó'JV
ClOj.na zajmuje naczelne miejsce). Zdaniem jednych - sąsiedzi ,.ZE-.zdrościli im swobody i tak powstały złośliwe o nich dowcipy" 6,,; inni
z,!ś twierdzą: "Nasi przedkowie są winni, bo byli ilegmatyczni, a w każ(',L j anegdocie jest trochę prawdy" 66.
Należy tu jeszcze wspomnieć o tym, jak wielkie znaczenie w t\\'O;--;:'?niu i realizacji wymienionych opinii o mieszkańcach Chojna mi"b
3'.voista megalomania sąsiedzka. Bardzo często spotykamy się ze Zj<'l\\-iskami wyśmiewania się z jakiejś grupy spolecznej, etnicznej czy narc.d-owościowej. Zjawiska takie zachodzą najczęściej na peryferiach dwóch
:!,·up. w miejscu, gdzie stykają się granice obszarów przez nie zamiE'::.:zkalych. W tym jednak specyficznym wypadku cala owa megalomani:l
s/u-piła się nie na całej ludności "mazurskiej", a na jednej, wybranej,
z2miesz'kałej przez nią wsi, bowiem wbrew twierdzeniu Adama Tomaszewskiego, wymienionych anegdot nigdy nie opowiada się w odniesieniu
clei innych wsi byłego "państwa Sapiehów" 67. Wydaje się, że wszyst;<i~
wymienione powyżej przyczyny złożyły się na to, że powstał na omawianym terenie " ... unikalny w skali Polski zbiór anegdot o dawnych
mjeszkańcach wsi" 68. Przytoczone teksty niech będą tego dowodem.
PS.

'w mleSlącu maju 198'5 roku "\v sąsiadających
z Chojnem m:ejscowośc:ach
Z.1·'
c={;lo funkcjonować
opowiadanie
nawiązujące
do niezwykle popularnego
tu :elewi·,
Z:<llCgO serialu brazylijskiego,
pt. "Niewolnica Isaura" a dotycZ'lcl'go sanwgo Chr,j ..
A. Tomaszewski,
MowZt tzw. Mazu;-ów Vlielcńskich ... , dz. cyt., s. 85.
"' Tamże, s. 85.
65 Przekazał
ks. Stanisław Lis, Chojno, 19~<5.02.02.
06 Przekazała
Gabriela Majchrzak, Chojno, 1985.02.02.
6' A. Tomaszewski,
Mowa tzw. Mazurów Wieleńskich ... , dz. cyt., s. 86,
6S Z. Jasiewicz,
(wstęp do:) L. Skrzypczak, dz. cyt., s. 253.
63

CHO.JNO

T .JEGO MIESZKAf1CY

W OPINIACH

S.-\,SIADOW

199

·,a. Oto opowiada sit;, iż filmowy ojciec Isaury, :\figel, jest rodowitym
Chojacm, który swego czasu wyemigrowal
ze wsi "za chlebem". Rozpoznać go m:cH
':,mi Chojanie. Zdaniem wielu informatorów
jego "chojańskie
cechy" znalazly wy·..-.z także na ekranie, bowiem jego gesty, uśmiech i serdeczność niezbicie wskazuią
. a .,poprzeczne" pochodzenie.
Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że informacje
te przekazywane

L jednej
strony w formie kawału "z przymrużeniem
oka", z drugiej zaś spotykałem
,.; z pełnym przekonaniem
co do ich prawdziwości.
\V przypadku
tym mamy d,)
"yn:enia
z niezwykle
interesującym
przykładem
oddziaływania
środków
ma··
',,'ego przekazu na tworzl'nie się nowych treści folklorystycznych.

::,iIOJNO 'AND ITS IHABIT ANTS

IN THE

OPINIONS

OF THEIR

NEIGHBORS

(summary)
The vii age or Chojno situated
on the borders of the Noteć Forest, in t:--,~
.Linity of Sierak\)\\', since a long time has attracted
attention of many folkloriscs.
it.-. nl'ighburh"od,
ihey have gathered a dozen or so anecdotes concerning the
nage :Ilhab.t:mls. TJwy are all included iin this paper, and additionally
supple.(nted by the autho'r's records from the years 19B3 - 85. The anecdotes
abo'olt
Chojanie" (Choj.no's inhabitants)
realize ,international
plots which in J. Krzyża·lw;;kj'" "ystem<ltics have been assigned by numbers 1200 -1249.
Jokes about silly neighbors originating
usually from social grounds, are an
. :·.pression of village, regional or ethnic antagonisms,
ciistinguishing simultaneously
..•pe,·jority of the group which tells the story. In the case of the inhabitants
(,f
C '.ojno the ethnic element seems to have been the b;:lsic factor that favored
the
:\liz:llion nf anecdotes about slupid and awkward
"Chojanie". Being an integr21
.•rt of th" so-called "Vilnius Mazovians", they must have distinguished
themselves
'. ·nong the nnn-Mazovian
population of western Wielkopolska.
Between 176i8 and
: ~72 they were brought
from Mazuria and probably from the Podlasie Lowlapd
.d placed in the region of "Vilnius domain" by Duke Piotr Sapieha. From there,
the way nf later internal migrations, some of them settled at Chojno. Strang~,
. different, they certainly
must have awaken some peculiar neighbor's
megalrJ.'.'al1ia which found expression in numerous stories about them. It seems that thelr
:Ieech and characteristic
Mazovian pronunciation
(mazurzenie)
added to it.
.Most [lftcn the inhabitants
of Chojno are given the name of "crosswise Cho··
.. ,:1ic". This term derives from an unusual popularity
of an anecdote about wa:k.g ,lL!"OSSthe village or through a forest with a ladder set crosswise. Sometim£::,
'.is :mecd{)tc is combined with other motifs in one story. Among them are th05,~
:.',out a cow drawn onto the roof, chasing a squirrel, playing the rifle, catching
" woodpecker, going into the weB, an unknown animal the cat, about the:r
:.tazovian pronunciation
and many others.
J. K.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.