-
extracted text
-
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X I I I : 1969
ANTONI
z. 1
KUCZYŃSKI
WKŁAD POLSKICH PODRÓŻNIKÓW DO HISTORII ETNOGRAFII.
RELACJE JÓZEFA KOPCIA O L U D A C H SYBERII
Motto:
Przyszli
wygnance na ziemię sybirską i obraw
szy m i e j s c e s z e r o k i e z b u d o w a l i d o m
aby
zamieszkać
razem
w
drewniany,
zgodzie i w
miłości
braterskiej
J.
Słowacki
—
Anhelli
WSTĘP
Literatura faktu ciesząca się dużą popularnością stanowi ciekawy
zasób źródłowy dla historyków, socjologów, geografów i etnografów.
Brak szerszego zainteresowania pamiętnikiem jako określonym źródłem
etnograficznym spowodował, że pamiętnikarstwo polskie nie znalazło je
szcze należnej mu oceny w tej dziedzinie nauk humanistycznych. Współ
czesne zainteresowania pamiętnikarstwem sprowadzają się u nas w y
łącznie do studiów historyczno-literackich
a przysłowiową białą
kartą jest nadal krytyczna ocena poszczególnych pamiętników, diariuszy
i raptularzy z punktu widzenia ich przydatności jako źródła etnografi
cznego. Pamiętniki polskich zesłańców oraz podróżników po Syberii
ukazują mniej lub bardziej prawdziwie, chociaż nierównomiernie, oblicze
kulturowe szeregu grup etnicznych i stanowią interesujące dopełnienie
do innych materiałów z tego zakresu. Relacje te usuwane często na
margines historii etnografii polskiej lub wyrzucane do suchego przypisu
bibliograficznego powinny wreszcie doczekać się należnego i m opraco
wania. Krytyczne omówienie tych źródeł wydaje się być rzeczą bezspor
ną, t y m bardziej że z całą pewnością zainteresują one etnografów nie
tylko polskich, lecz również i obcych.
Sprawa ta stanie się jeszcze bardziej widoczna, gdy zważymy, że
olbrzymie zasługi Polaków w zakresie etnografii Syberii są dzisiaj w m i 1
D o k ł a d n i e j o tej s p r a w i e p a t r z : Antologia
[Wybór i opracowanie S. D r e w n i a k
pamiętników
i M. Kaczmarek],
polskich
Wrocław
1966.
XVI
wieku
88
A N T O N I KUCZYŃSKI
nimalnym stopniu znane nauce krajowej, a pomijając W. Sieroszew
skiego, B. Piłsudskiego, E. Piekarskiego i M . A. Czaplicką dorobek i wkład
innych zesłańców syberyjskich nie znany jest prawie w ogóle nauce
światowej. Poza t y m należy zbadać również, w jakiej mierze uczestni
czyli Polacy w badaniach etnograficznych na odległych obszarach obu
półkul, a także ustalić, jak liczne są pamiętniki oraz wspomnienia
podróżnicze zawierające wartościowe materiały z zakresu etnografii
egzotycznej.
Wiemy dzisiaj dobrze, że w całej historii nauki światowej trudno
byłoby znaleźć inny przykład tak wyjątkowo ciężkiej sytuacji, w jakiej
znalazła się nauka polska przez okres niemal 100 lat, rozpoczynając od
upadku powstania listopadowego w roku 1831. Administracja Rosji
carskiej ze szczególną wówczas siłą uderzała w organizacyjne podstawy
naszej nauki. Zlikwidowano dwa uniwersytety — warszawski i wileński,
rozwiązano Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, a jedyna wyższa
uczelnia polska, uniwersytet w Krakowie, wegetował przez długie lata
pod nadzorem austriackiego zaborcy, dostępny początkowo wąskiemu
gronu młodzieży z Wolnego Miasta Krakowa. Wprawdzie późniejsza
liberalizacja stosunków narodowościowych przyniosła dla Krakowa
i Lwowa możliwość rozwoju obu istniejących tam uniwersytetów i p o l i
techniki oraz stworzyła warunki do założenia Akademii Umiejętności,
ale uboga wówczas gospodarczo Galicja nie była w stanie, przy braku
pomocy rządowej, zapewnić nauce należnej jej opieki. W pozostałych
zaborach, pruskim i rosyjskim, sytuacja była jeszcze bardziej ciężka,
nic więc dziwnego, że nauka polska rozwijała się w większym stopniu
poza granicami Polski niż w kraju, a naukowcy nasi często na obczyźnie
szukali terenu do rozwinięcia swych pasji badawczych.
Nie miejsce tu na wyliczanie zdolnych techników i przyrodników,
których nazwiska złączyły się na stałe z wieloma zamorskimi krajami
oraz Syberią. Wspomnijmy jednak, że Ignacy Domeyko, absolwent
paryskiej École des Mines, pracował na terenie odległego Chile, dostrze
gając zawsze obok problematyki gospodarczej także problem społeczny.
Jego głośne ongiś dzieło o Indianach Araukanii jest nie tylko studium
etnograficznym, lecz i głośnym protestem przeciw kolonialnej polityce
i wyzyskowi stosowanemu wobec tubylców A m e r y k i .
Tułacza nauka polska święciła również swe triumfy wśród tubylców
Oceanii, gdzie rozwijał swą h u m a n i t a r n ą i badawczą działalność emigrant
2
3
2
3
I. D o m e y k o ,
Araukania
i jej
mieszkańcy,
Wilno
1860.
Historią polskiej amerykanistyki zajmuje się mgr M. Paradowska z Poznania.
Zobacz też: M . F r a n k o w s k a ,
Zadania
i potrzeby
polskiej
amerykanistyki
w zakresie
etnografii,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 10:
1966.
89
RELACJE JOZEFA KOPCIA
D
Z
I
E
N
N
I
K
PODRÓŻ
JOZEFA KOPCU
CAŁĄ wiwLci *JtV4, ш
n u
т
w мквтгОию -
OCEASBM M W E t WKSřY
*tSZKJ
KAMCZATKI,
ВДШ.8Ш
* ЖТАЖ1Л» S4
no твееа тшш
DO
M W T
>* PSACH I
JELKMIACH,
W
WROCŁAWIU.
iiiriiltM
И.
Jř*T»l ł!KU«»A.
«»<€» « » « «
234172,
Ryc.
1. K o p e ć ,
Dziennik,
podróży,
Wrocław
k s y m i l e strony t y t u ł o w e j pierwszego
1837.
Fa-
wydania
4
z Warszawy po powstaniu styczniowym (1863), Jan S. K u b a r y , którego
prace obejmowały Mikronezję od wysp Palau na krańcach zachodnich aż
po Ponape na krańcowym wschodzie. W tej części świata pracował
4
Wkładem
J . S. K u b a r e g o
do
historii
etnografii polskiej z a j m u j e
się
m g r K . W y p y c h z W r o c ł a w i a , k t ó r y o p u b l i k o w a ł d o t y c h c z a s t r z y a r t y k u ł y w tej
s p r a w i e z e s t a w i a j ą c p r z y t y m b o g a t ą l i t e r a t u r ę ; zob.: К . W y p y c h , Jan
Stanisław
Kubary
badacz Mikronezji,
„ P o z n a j Ś w i a t " , n r 12: 1966; t e n ż e , Jan
Stanisław
Kubary
w 70-tą
rocznicę
jego zgonu, „ L u d " , t. 51: 1957; t e n ż e , Zycie
i
zasługi
naukowe
Jana
Stanisława
Kubarego,
„ K w a r t a l n i k Historii Nauki i Techniki",,
z. 4: 1967.
90
A N T O N I KUCZYŃSKI
również Bronisław Malinowski, który w okresie I wojny światowej pro
wadził badania naukowe w Melanezji .
Egzotyczna Afryka gościła również naszych badaczy, a Stefan Szolc
Rogoziński i Leopold Janikowski to eksploratorzy, których dorobek
w zakresie etnografii Kamerunu nie doczekał się jeszcze systematycznego
opracowania . Również niewiele wie się u nas o znanym we Francji
lingwiście i podróżniku polskiego pochodzenia, Kalasantym Motylińskim,
który będąc od roku 1875 tłumaczem języków berberyjskich przy fran
cuskiej armii afrykańskiej, zajmował się badaniem krainy Mzab, a w la
tach 1903 i 1906 przebywał w Suf, gdzie zbierał materiał historyczny,
lingwistyczny i geograficzny, a także kierował w y p r a w ą do masywu
Hoggaru na Saharze, skąd przywiózł bogate zbiory lingwistyczne, arche
ologiczne i geograficzne .
Ogólnie stwierdzić należy, że historia etnografii polskiej nie posiada
do dzisiaj syntetycznego opracowania z zakresu wkładu Polaków w ba
dania nad kulturą ludów egzotycznych, a drobne a r t y k u ł y z tej dziedziny
nie oddają w pełni bogatych dziejów i tragicznych dróg tych eksplo
racji. Szczególny bezład w t y m zakresie odnotować należy na polu
etnografii Syberii, gdzie obok utalentowanej, przedwcześnie jednak zmar
łej M.A. Czaplickiej, W. Sieroszewskiego, B. Piłsudskiego czy E. Piekar
skiego stoi szereg innych badaczy i autorów syberyjskich wspomnień,
lepiej — jak dotąd — znanych w Związku Radzieckim aniżeli w Polsce.
Obok wymienionych powyżej głośnych autorytetów, które zapisały się
na kartach etnografii światowej, ciągle brak jest w naszej literaturze
syntetycznego opracowania na temat wkładu Polaków w dzieło etnografii
Syberii, opracowań, które ukazałyby sylwetki twórców polskiej etnografii
tułaczej powstałej z dala od ojczyzny na terenie płaskowyżu syberyj
skiego, Jakucji, Sachalinu, Kamczatki i Kraju Nadamurskiego.
Dodajmy także, że w bogatym katalogu polskiej literatury podróżni
czej i pamiętnikarskiej odrębną grupę tworzą wspomnienia tułacze
z syberyjskiej niewoli. Literatura ta stanowi unikat w dziejach piśmien
nictwa światowego i mimo kilku opracowań na ten temat nasza wiedza
5
6
7
5
grafii
6
Dokładniej
i etnologii
o p r a c a c h B . M a l i n o w s k i e g o zob.: A . K u t r z e b a ,
w Polsce,
K r a k ó w 1948, s. 41—43.
Problemem tym z a j m o w a ł się częściowo w
minarium magisterskim w Katedrze Etnografii
Wrocławskiego.
7
Rozwój
etno
l a t a c h 1960/1961 J . L i s z k a n a se
Ogólnej i Słowian Uniwersytetu
N i e c o s z e r z e j o n i m zob.: S. Z i e l i ń s k i , Mały
słownik
pionierów
polskich
kolonjalnych
i morskich.
Podróżnicy,
odkrywcy,
zdobywcy,
badacze,
eksploratorzy,
emigranci-pamietnikarze,
działacze
i pisarze migracyjni,
W a r s z a w a 1932, s. 316—317;
O K . Motylińskim wspomina także K . M a k u l s k i
w a r t y k u l e : Historia
badań
etnograficznych
Sahary,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 9: 1965, s. 374, p r z y p . 51—52.
91
R E L A C J E JOZEFA KOPCIA
8
o ludziach, którzy ją stworzyli, wykazuje nadal poważne l u k i . Brak
jest wystarczającej ilości opracowań wartościujących przydatność pol
skich relacji o ludach Syberii i z tego też względu szczególnie ważny
staje się problem uzyskania rzetelnego obrazu z tej dziedziny. Dotych
czasowe w y n i k i badań na t y m polu są bardzo skromne , a większość
z nich to przyczynki, mniej lub bardziej wartościowe, w obu wypadkach
nie stanowiące dostatecznej podstawy do ukazania tego ciekawego
zjawiska w historii etnografii polskiej. Warto więc przypomnieć, że
pionierami na polu etnografii Syberii byli Polacy i że tylko dzięki nim
odległa od ich stron rodzinnych kraina zbliżyła się do wschodnich
rubieży Europy, ukazując swe bogactwa i egzotyczną kulturę zamieszku
jących ją tubylców. Dodać też należy, że podczas gdy inne narody szczycą
się opisami licznych zamorskich podróży oraz szczęśliwych odkryć na
lądach i morzach świata, u nas poważny rozdział tego rodzaju twórczo
ści przypada na opis szlaków zesłańczych, na których zawsze było wielu
Polaków w okresie rządów Rosji carskiej.
Syberyjskie pamiętnikarstwo polskie narodziło się w X V I I stuleciu,
kiedy to w latach dymitriady wywieziono ze wschodnich rubieży Rzeczy
pospolitej wielu uczestników zbrojnych potyczek. Potem widzimy na
Syberii uczestników konfederacji barskiej (1768), liczne zastępy powstań
ców kościuszkowskich (1794), żołnierzy powstania listopadowego (1830—
1831), powstania styczniowego (1863—1864) oraz szereg innych Polaków
zesłanych w swoim czasie na Syberię przez carską administrację czy
to za patriotyczne, czy radykalno-rewolucyjne poczynania. Wspomnienia
tych zesłańców, pokryte patyną lat, są dla współczesnego badacza nie
tylko fotografiami z ich życia na wygnaniu, lecz studiowane z perspe
k t y w y wielu dziesięcioleci stanowią żywe świadectwo wkładu Polaków
w badania etnograficzne na terenie Syberii. Wprawdzie zgromadzony
na kartach syberyjskich diariuszy i pamiętników materiał etnograficzny
9
8
D o t y c h c z a s o w y dorobek h i s t o r i i e t n o g r a f i i p o l s k i e j w tej d z i e d z i n i e o g r a n i c z a
s i ę g ł ó w n i e do p r a c z w i ą z a n y c h z d z i e j a m i P o l a k ó w n a S y b e r i i . D o n i c h z a l i c z y ć
należy interesującą książkę Z. L i b r o w i c z a ,
Polacy
w Syberii,
Kraków
1884;
p r a c ę M . J a n i k a , Dzieje Polaków
na Syberii,
K r a k ó w 1928, i n a j n o w s z e o p r a c o
w a n i e W . J e w s i e w i c k i e g o , Na syberyjskim
zesłaniu,
W a r s z a w a 1959, p o s i a
d a j ą c e jednak w i e l e luk i n i e ś c i s ł o ś c i , a t a k ż e szereg w s p ó ł c z e s n y c h o p r a c o w a ń
ź r ó d ł o w y c h p o ś w i ę c o n y c h rozwojowi polsko-rosyjskiej w s p ó ł p r a c y
rewolucyjnej
n a S y b e r i i , o c z y m w s p o m i n a ł t y l k o u b o c z n i e L i b r o w i с z, op. cit.,
i Janik,
op. cit., k ł a d ą c g ł ó w n y n a c i s k n a a k c e n t m a r t y r o l o g i i .
9
Z n o w s z y c h o p r a c o w a ń n a ten t e m a t w y m i e n i ć n a l e ż y : S.
K a ł u ż y ń s k i ,
Edward
Piekarski
i Wacław
Sieroszewski
jako badacze
wierzeń
Jakutów,
„Euhemer", n r 3: 1964; t e n ż e , Polskie
badania
nad Jakutami
i ich kulturą,
„Szkice
z D z i e j ó w P o l s k i e j O r i e n t a l i s t y k i " , n r 2: 1966; A . K u c z y ń s k i , Pierwsza
polska
relacja
o ludach Syberii,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " t. 12: 1968; t e n ż e , Wkład
Polaków
w badania nad ludami Syberii
i ich kulturą,
„ L u d " t. 51: 1968, cz. 2.
92
ANTONI KUCZYŃSKI
nie nadaje się do samodzielnych rozważań analityczno-porównawczych,
ale w wielu wypadkach uzupełnia on w sposób istotny źródła rosyjskie
z tej dziedziny. Zdarza się, że nakreślony w nich obraz życia syberyjskich
tubylców oceniano z punktu widzenia własnej kultury, ale błędu tego
nie ustrzegło się także wielu późniejszych wykształconych podróżników
badających egzotyczne plemiona odległych kontynentów.
Współczesna etnografia Syberii przeżywająca okras wielkiego rozwoju
rozpoczyna się skrótowymi relacjami zapisanymi w pamiętnikach pol
skich zesłańców z epoki caratu. Pokaźną grupę tych zesłańców z terenu
Syberii, w pamiętnikach których znajduje się wiele wartościowych spo
strzeżeń etnograficznych, otwiera żołnierz z okresu dymitriady Adam Kamieński-Dłużyk, autor Dyaryusza więzienia moskievjskiego miast i miejsc
... (1874) , będącego pierwszym polskim opisem syberyjskich tubylców
i ich kultury.
10
R y c . 2. P o r t n a r z e c e L e n i e ,
z którego wyruszył
Dziennik
Józefa
Kopcia,
J. Kopeć w
p o d r ó ż do
Jakucka
Berlin 1863. Autor ilustracji nie znany
Wiek X V I I I dostarcza Syberii nowych przybyszów z Polski, którzy
w spisanych po latach wspomnieniach ukazali nam życie i kulturę ludów,
wśród których wypadło im żyć. Z okresu tego pochodzi pamiętnik L . Sienickiego zesłanego na teren dalekiej Jakucji, który po powrocie do kraju
napisał Dokument osobliwego miłosierdzia
Boskiego (1754) zawierający
1 0
polska
Krytyczne
relacja
omówienie
o ludach
Dyaryusza
Syberii,
podałem
„Etnografia
w
niniejszym
P o l s k a " , t.
12:
artykule:
1968.
Pierwsza
RELACJE J Ó Z E F A
93
KOPCIA
szereg cennych dla etnografa informacji o Chantach, Mansach, Ewenkach,
Jakutach, Koriakach i Kamczadalach, a także pierwsze w naszej litera
turze pochodzące z autopsji wiadomości o Japończykach .
Nade wszystko jednak cennym źródłem do etnografii Syberii jest
Dziennik podróży Józefa Kopcia przez całą wzdłuż Azyę (1837) , uczes
tnika batalii maciejowickiej (1794) zesłanego na daleką Kamczatkę.
Relacja J. Kopcia z pobytu na Syberii związana jest ściśle z trasą po
dróży, a opis okolic, przez które przejeżdżał, przybiera często charakter
małych szkiców topograficzno-geograficzno-etniczno-historycznych. Ta
kich pamiętników z syberyjskiej tułaczki literatura nasza posiada nie
wiele, a w kategorii źródeł etnograficznych wybijają się one na czoło.
W roku 1967 upłynęło 140 lat od chwili śmierci J. Kopcia oraz 130 od
momentu pierwszego wydania jego Dziennika,
który ukazał się
w 1837 roku we Wrocławiu. Korzystając z nadarzającej się okazji warto
przedstawić zapomniane dzisiaj relacje o ludach Syberii, które znajdują
potwierdzenie w pracach współczesnych J. Kopciowi podróżników ro
syjskich, a jeśli idzie o tubylców Kamczatki to w opracowaniach G. Stellera i S. Kraszeninnikowa , członków Wielkiej Północnej Ekspedycji
Vitusa Beringa (1733—1743) oraz innych .
11
12
1 3
14
15
1 1
w
Wiadomość
tę zawdzięczam
prof.
sprawie L . Sienickiego z w r ó c i ł e m .
dr.
B.
Olszewiczowi,
do
którego
się
1 2
Dziennik
J . K o p c i a d o c z e k a ł s i ę s z e r e g u w y d a ń w X I X s t u l e c i u . Oto one:
Dziennik
podróży
Józefa
Kopcia
przez całą wzdłuż
Azyą,
lotem [lądem]
do
portu
Ochotska
Oceanem
przez Wyspy
Kurylskie
do niższej
Kamczatki
i stamtąd
napowrót
do tegoż portu na psach i jeleniach,
W r o c ł a w 1837; Dziennik
Józefa
Kopcia,
brygadjera
wojsk
polskich,
z rozmaitych
nót dorywczych
sporządzony,
B e r l i n 1863;
Dziennik
podróży,
[w:] Sybir.
Pamiętniki
Polaków
z pobytu na Sybirze,
Chełmno
1865, t. 2; Dziennik
podróży
Józefa
Kopcia,
P a r y ż 1867 [z p r z e d m o w ą A . M i c
k i e w i c z a ] ; Dziennik
Józefa
Kopcia,
brygadjera
wojsk 'polskich,
z rozmaitych
nót
dorywczych
sporządzony,
B e r l i n 1868; Dziennik
podróży
po Syberii,
L w ó w 1881;
Niewola
i ciekawe
przygody
jenerała
polskiego
Józefa
Kopcia
podług
jego
włas
nych
pamiętników
ułożone,
L w ó w 1899. J e s z c z e w p i e r w s z y c h d z i e s i ą t k a c h l a t
naszego s t u l e c i a Dziennik
J . Kopcia s t a n o w i ł interesującą lekturę, a b y ł y nawet
p r ó b y w p r o w a d z e n i a p o s z c z e g ó l n y c h jego p a r t i i do w y p i s ó w z l i t e r a t u r y o b o w i ą
z u j ą c y c h w szkole. N i e s t e t y s p r a w a ta n i e z o s t a ł a d o p r o w a d z o n a do
końca,
a Dziennik
u l e g ł do d z i s i a j c a ł k o w i t e m u z a p o m n i e n i u , n i e l i c z ą c d w u s k r o m n y c h
w y d a ń , k t ó r e u k a z a ł y s i ę w p o c z ą t k a c h X X s t u l e c i a . Oto one: Niewola
i
ciekawe
przygody
jenerała
polskiego
Józefa
Kopcia
podług
jego
własnych
pamiętników
ułożone,
L w ó w 1906; Sybir.
Obrazy i wspomnienia
(Józefa
Kopcia
i innych),
War
s z a w a 1916.
1 3
G . S t e 11 e r , Beschreibung
von
nern, dereń
Sitten,
Nahmen,
Lebensart
f u r t — L e i p z i g 1774.
1 4
S.
K r a s z e n n i k o w ,
dem
und
Opisanie
Lande
Kamtschatka,
dessen
verschiedenen
Gewohnheiten,
ziemli
Kamczatki,
EinwohFrank
Moskwa—Leningrad
1949.
1 5
M . i n . : G . H . L a n g s d o r f f,
Bemerkungen
aus
einer
Reise
um
die
Welt
94
A N T O N I KUCZYŃSKI
Doceniając wartość zawartych w Dzienniku informacji oraz jego
stronę literacką A. Mickiewicz poświęcił mu dwie lekcje w cyklu
literatury słowiańskiej wykładanej w College de France w Paryżu ,
jak również zaopatrzył wstępem jego paryskie wydanie, w k t ó r y m
porównuje J. Kopcia z szlachetnym Silvio Pellicio .
Zanim jednak przedstawimy sylwetkę autora Dziennika oraz zawarte
w nim materiały etnograficzne zrewidujmy najpierw krzywdzącą opinię
wystawioną J. Kopciowi przez A. Fredrę, który w pamiętnikach swych
przypisuje mu pomieszanie zmysłów, informując, że:
16
17
„[...] ten n i e s z c z ę s n y m i a ł z o s t a w i ć p a m i ę t n i k i ! ! ! I M i c k i e w i c z r o z w o d z i s i ę n a d
nimi!
1 8
A
jednak
gen. K o p c i a .
teriałów
Mickiewicz żył
Wierzże
dopiero
osobami,
które
później
sąd
światły,
bardzo
ówcześni
dobrze
mogą
oczyściwszy
je
znały
tylko
ma
błędów
mimowolnych i z b ł ę d ó w natchnionych duchem stronnictwa, m o ż e u t w o r z y ć
prawdę
1 9
a
z
pisarzom! — Nie,
z
dziejów"
dostarczyć,
dobrze
tu ó w c z e s n y m
.
Odrzucając tę krzywdzącą opinię przypuszczać także należy, iż nie
ząb czasu, a zapewne ona sprawiła, że nie często się dzisiaj sięga do
lektury poczytnego niegdyś Dziennika, który przez długie lata zaboru
carskiego pozostawał zawsze w żywej pamięci narodu. W opracowaniu
t y m pragnę więc przedstawić etnograficzne materiały J. Kopcia w takim
kształcie, w jakim utrwalone zostały na stronach Dziennika, wierząc,
że staną się one wartościowym dopełnieniem do innych relacji z zakresu
etnografii Syberii. Mając na względzie wspomniany sąd A. Fredry,
a także dużą wagę wspomnianych materiałów, konieczność ich ogłoszenia
wydaje się sprawą bezsporną, aby ,,[...] oczyściwszy je z błędów mimo
wolnych i z błędów natchnionych duchem stronnictwa", ukazać je
w takim sądzie, na j a k i rzeczywiście zasługują. Sprawa ta stanie się
jeszcze bardziej widoczna, gdy zważymy, że brak jest w naszej litera
turze choćby skromnej monografii o t y m zasłużonym powstańcu kościu
szkowskim, któremu życie nie poskąpiło wielu przykrości. Przedstawiony
in den Jahren
1803—1807, F r a n k f u r t 1812; G . A . S а г у с z e w , Putieszestwie
flota
Kapitana
Saryczewa
po
siewierowostocznoj
czasti
Sibiři,
Ledowitomu
morju
i Wostocznomu
okieanu,
w prodłożenie
osmi let, pri Gieograficzeskoj
i
Astronomiczeskoj
morskoj
Ekspiedicii,
bywszej
pod naczalstwom
flota Kapitana
Billingsa
s 1785 po 1793 god, S t . P i e t i e r s b u r g 1802.
1 6
L i t e r a t u r a s ł o w i a ń s k a w y k ł a d a n a w kolegium f r a n c u s k i m przez A d a m a M i c
kiewicza
(tłumaczenie
Feliksa Wrotnowskiego),
P o z n a ń 1865,
l e k c j a 13 i 14,
s. 240—264.
1 7
Dziennik
podróży
Józefa
Kopcia,
Paryż
1867,
przedmowa
1 8
A. Mickiewicza.
Chodzi tu o wspomniane już w y k ł a d y literatury s ł o w i a ń s k i e j
p r z e z A . M i c k i e w i c z a w C o l l e g e de F r a n c e w P a r y ż u .
1 9
s.
A. F r e d r o ,
233—234.
Trzy
po trzy.
Pamiętniki
z doby
napoleońskiej,
prowadzone
W a r s z a w a 1957,
RELACJE JOZEFA KOPCIA
95
na kartach Dziennika autoportret J. Kopcia ze wszystkimi właściwymi
mu cechami, zawiera żywą postać polskiego szlachcica uwikłanego
w burzliwe koleje swego losu, który nakreślonym w pamiętniku obrazem
dawno minionej epoki dał żywe świadectwo swego istnienia, zapisując
się nie tylko w dziejach polskiej walki narodowowyzwoleńczej, lecz
również na nie odkrytych jeszcze kartach historii etnografii polskiej.
*
Kreśląc sylwetkę J. Kopcia raz po raz opierać się musimy na wiado
mościach, które sam o sobie napisał w Dzienniku. Istnieją wprawdzie
skromne wzmianki na temat jego biografii, ale wszystkie z nich są
bezkrytyczną kompilacją zaczerpniętą z materiałów rozproszonych po
licznych opracowaniach. Publikowany tu życiorys jest więc pierwszym
pełnym szkicem biograficznym J. Kopcia opartym na istniejących ma
teriałach oraz tradycji rodzinnej i znajdujących się w jej posiadaniu
dokumentach .
J. Kopeć urodził się w skromnym domu szlacheckim 15 maja 1762 r.
w pow. pińskim na Białorusi. Dzieciństwo i lata młodzieńcze spędził pod
okiem troskliwych rodziców którzy dbali o to, aby ich syn zdobył grun
towne wykształcenie z zakresu języka polskiego, francuskiego, łaciny
i geometrii. Mając lat 16 (1778) wstępuje na życzenie ojca do wojska,
rozpoczynając służbę od szeregowca w I I Litewskiej Brygadzie Kawalerii
Narodowej, zwanej Pińską lub Petyhorską. Jego przełożonym w latach
1778—1792 był płk. Jerzy Kołłątaj — światły oficer sprowadzony z armii
pruskiej przez Stanisława Augusta ,,w celu rozszerzenia nauki i służby
wojskowej w Polsce wówczas zaniedbanej".
W roku 1781 J. Kopeć zostaje adiutantem gen. Szczęsnego Potockiego
i stacjonuje nad Dniestrem w korpusie chroniącym granic Rzeczypospo
litej, a w dziesięć lat potem (1791) mianowano go porucznikiem i powie
rzono dowództwo chorągwi kawalerii, którą dowodził w czasie wojny
w 1792 r. Z chorągwią tą, wchodzącą w skład 19 Pińskiej Brygady
Kawalerii Narodowej, internowany został w okolice Kijowa, gdzie zmu
szono go do złożenia przysięgi na wierność Rosji. Wkrótce jednak
docierają do niego wieści o wybuchu powstania kościuszkowskiego (1794),
20
2 0
S z e r e g w i a d o m o ś c i d o t y c z ą c y c h osoby gen. J . K o p c i a z a w d z i ę c z a m
jego
r o d z i n i e , a w s z c z e g ó l n o ś c i prof. d r . B . K o p c i o w i z W r o c ł a w i a , k t ó r y n i g d y nie
s z c z ę d z i ł c z a s u i t r u d u , aby p r z e d s t a w i ć m i s y l w e t k ę z a p o m n i a n e g o d z i s i a j b o h a
t e r a p o w s t a n i a k o ś c i u s z k o w s k i e g o oraz a u t o r a p i e r w s z e g o p o l s k i e g o opisu K a m
c z a t k i i j e j t u b y l c ó w — K a m c z a d a l i . W d z i ę c z n y za s z e r e g c e n n y c h s z c z e g ó ł ó w b i o
g r a f i c z n y c h d o t y c z ą c y c h a u t o r a Dziennika
s k ł a d a m w t y m m i e j s c u s e r d e c z n e po
dziękowanie.
ANTONI KUCZYŃSKI
96
Ryc.
3. U ł a s k a w i o n y
powstaniec k o ś c i u s z k o w s k i .
kańcami
J. Kopeć
żegna
się
z
Kamczatki
Op. cit. Autor ilustracji
miesz
nie
znany
które stały się sygnałem do porzucenia narzuconej mu służby rosyjskiej.
J. Kopeć zbiera swą 19 Brygadę i po stoczeniu szeregu potyczek przebija
się na Wołyń do dywizji wielkopolskiej gen. Jana Grochowskiego,
a 19 maja 1794 r. pod Szydłowcem połączył się z wojskiem T. Kościuszki.
Za czyn ten został mianowany gen. brygady A r m i i Polskiej. Od tej
chwili uczestniczył w walkach z wojskiem carskim. Wysłany przez na
czelnika powstania w grupie gen. Józefa Zajączka, odznaczył się chlubnie
w przegranej przez Polaków bitwie pod Chełmem Lubelskim (8 V I 1794),
a później osłaniał odwrót jego oddziału w kierunku Warszawy i w czasie
jej oblężenia wsławił się bohaterską walką w czasie odpierania szturmu
na W o l ę . Potem uczestniczył w bitwie pod Maciejowicami, gdzie
21
2 1
Z a w a l k ę n a s z a ń c a c h W o l i gen.
powstania,
Tadeusza
swemu". Zwyczaj
Kościuszkę,
J . K o p e ć odznaczony z o s t a ł przez naczelnika
złotą
rozdawania obrączek
obrączkę
W a r s z a w y (27 V I I — 6 I X 1794 г.). S p o r z ą d z i ć
podobnie „Virtuti
Militari"),
które
w
Stanisław
Obrączka
gen.
J . Kopcia
August.
Wojska
Polskiego w
jej
osoby
do
gen.
Warszawie
ustalono
na
(nr
z
wprowadził
inw.
„Oyczyzna
oblężenia
je k a z a ł ze z ł o t y c h m e d a l i
(prawdo
sztuk
znajduje
Muzeum
napisu
WP
w
obrońcy
czasie
l i c z b i e 21
podstawie
napisem
Kościuszko
nadesłał
się
—
w
Naczelnikowi
posiadaniu
1025), a
wybitego
na
przynależność
jej
wewnętrznej
s t r o n i e : „ N . 8 . T . K . m a r . 24. 1794 r o k u " (nr 8 — T a d e u s z K o ś c i u s z k o , 24 m a r c a
Listy
odznaczonych
publikowano
tej gazety, z d n i a 16 w r z e ś n i a
1794
w
powstańczej
„Gazecie
król
Muzeum
Rządowej"
i
w
r. podano, ż e „ B r y g a d i e r K o p e ć " z o s t a ł
1794 г.).
nr
74
odzna-
RELACJE JOZEFA
97
KOPCIA
trzykrotnie ranny dostał się do niewoli (10 X 1794). a po wyroku sądo
w y m ogłoszonym w Smoleńsku zesłany został na Kamczatkę.
Szlak długiej wędrówki syberyjskiej rozpoczął się dla powstańczego
generała w Smoleńsku i prowadził przez Moskwę, Kazań. Tobolsk do
Irkucka, a następnie rzeką Leną dotarł on do Jakucka, skąd lądem do
wieziono go do Ochocka, a potem Morzem Ochockim na Kamczatkę.
Grupy
etniczne
:
opisane
»
. Oziennku"
3.
1+-Маг//су
3 :-UmdurtoMÍe
Ъ^-' -Buriaci
l*-íwenkowie
Z^-Tatarzy
Чл-Tofałary
6e-Jakuci
8'^-Ajnosi
M a p k a . P o d r ó ż J . K o p c i a z M o s k w y na
Kopcia
Si-Czukcze
10v-Kamczadale
Opr. A.Kuczyński
Kamczatkę
Pobyt J. Kopcia na Kamczatce nie trwał zbyt długo, bo gdy po śmier
ci Katarzyny na tron carski w 1796 r. wstąpił Paweł, zwolnił on z zesła
nia Polaków wziętych do niewoli w okresie powstania kościuszkowskiego.
c z o n y o b r ą c z k ą „ № 8". O p i s o b r ą c z k i o p u b l i k o w a n o w Katalogu
zbiorów
wie
ku XVIII
— Muzeum
W o j s k a P o l s k i e g o го Warszawie,
MON, Warszawa
1960,
poz. 304. W i a d o m o ś ć t ę z a w d z i ę c z a m D y r e k t o r o w i M u z e u m W o j s k a P o l s k i e g o ,
p ł k . m g r . K a z i m i e r z o w i K o n i e c z n e m u , do k t ó r e g o z w r ó c i ł e m s i ę w t e j s p r a w i e .
7 — Etnografia Polska, t. X I I I , z. 1
98
A N T O N I KUCZYŃSKI
Dokładna data wyjazdu J. Kopcia z Kamczatki nie jest znana. Wiadomo
jednak, że w drodze powrotnej do kraju, wobec zamarznięcia Morza
Ochockiego, jechał on lądem do Ochocka, przez có zwiedził północną
Kamczatkę i południowe rejony Półwyspu Czukockiego.
Po przybyciu do Polski mieszkał przez pewien okres w Wilnie,
goszcząc w alumnacie bazyliańskim, potem bawił u Tadeusza Czackiego
w Porycku, a także u Adama Czartoryskiego w Puławach, gdzie zachę
cono go do spisania wspomnień, które w rękopisie dedykował księżnej
Izabeli Czartoryskiej. Przez kilka następnych lat mieszkał u Aleksandra
Chodkiewicza, później otrzymał w darze od Dominika Radziwiłła f o l
wark; gospodarował na nim z pomocą k i l k u żołnierzy z okresu powstania
kościuszkowskiego, którzy wchodzili wówczas w skład uprowadzonej
przez niego spod Kijowa 19 Pińskiej Brygady Kawalerii Narodowej.
W roku 1817 car Aleksander I polecił zwrócić J. Kopciowi majątek jego
przodków — Luszniew w pow. brasławskim na ziemi wileńskiej. Tu
w osamotnieniu spędził J. Kopeć ostatnie 10 lat swego życia. Z m a r ł
w 1827 r. i został pochowany w kaplicy grobowej miejscowego kościoła.
*
Etnograficzne zainteresowania J. Kopcia nie ograniczały się jedynie
do pełnienia wnikliwych obserwacji życia napotkanych po drodze grup
etnicznych. Powracając do kraju wiózł on bogate zbiory etnograficzne,,
które pozostawił u Tadeusza Czackiego w Porycku oraz w Świątyni
Sybilli w Puławach . Warto również dodać, że lwią część tej kolekcji
w drodze powrotnej z zesłania zmuszony był pozostawić komendantowi
Jakucka, ten bowiem „[...] znając cenę tych osobliwości, znać na prezent
do Petersburga potrzebując coś podobnego, wymógł i wymusił na mnie
oddanie prawie wszystkiego tego, com posiadał. Nie mogłem mu odmówić,
ani żadnego oporu czynić — wspomina po latach J. Kopeć — gdyż bardzo
się lękałem, aby mnie nie zatrzymał w porcie pod pozorem niemożności
wysłania mnie przez transport jakucki" .
Jako źródło etnograficzne Dziennik J. Kopcia dostarcza wiele interesu
jącego i zróżnicowanego materiału. Obok opisów kultury materialnej
odnajdujemy na jego stronach równie bogate wiadomości z dziedziny
kultury społecznej i duchowej. Przekazane relacje mają dużą wartość
historyczną zarówno dla badaczy zajmujących się rekonstrukcją ówcze
snej kultury ludów Syberii, jak też i dla etnografów zajmujących się;
22
2S
2 2
P o d j ę t a p r z e z e m n i e p r ó b a o d s z u k a n i a t y c h z b i o r ó w n i e p r z y n i o s ł a do d n i a
dzisiejszego spodziewanego rezultatu. Nie wiadomo t e ż , w j a k i c h o k o l i c z n o ś c i a c t i
one z a g i n ę ł y .
2 3
czych
Dziennik
Józefa
Kopcia,
brygadjera
sporządzony,
B e r l i n 1863, s. 214.
wojsk
polskich,
z rozmaitych
nót
doryw
99
R E L A C J E JÓZEFA K O P C I A
dawnym układem etnicznym tego olbrzymiego obszaru. Nabyta w czasie
służby wojskowej znajomość kartografii oraz umiejętność szybkiego
orientowania się w terenie pomogły zapewne J. Kopciowi w czynieniu
obserwacji nad rozsiedleniem poszczególnych ludów oraz ich egzotyczną
kulturą. Innym składnikiem treściowym Dziennika są liczne opisy zesłańczego szlaku i jego przyrody, a także interesujące relacje o wielu
przygodach autora. Właśnie w opisie przygód z podróży uwydatnia się
najpełniej postać autora, którego poznajemy jako zdolnego obserwatora
umiejącego podpatrzyć niejeden szczegół, co raz jeszcze przemawia za
względnie dokładną rejestracją podanych przez niego faktów, wyłączając
szereg nieścisłości zawinionych przede wszystkim na skutek wielkich
uogólnień oraz wynikłych z powodu braku możliwości robienia choćby
skromnych notatek podczas pobytu na zesłaniu. Baje też J. Kopeć
o sprawach dziwnych, nie mających potwierdzenia u innych współ
czesnych mu podróżników i badaczy Syberii. W tym względzie odbija się
na nim duch epoki, zabarwiający spostrzeżenia kolorytem fantazji,
mającym zapewnić większą poczytność Dziennika pozostającego i tak
w żywej pamięci rodaków z X I X stulecia.
W wieku X I X Dziennik stanowił interesującą lekturę i doczekał się
szeregu wznowień, a przed ogłoszeniem całości poszczególne jego frag-
R y c . 4. D r o g ę p o w r o t n ą z K a m c z a t k i
w
o d b y ł J . K o p e ć na saniach
zaprzężonych
psy
Op.
cit.
Autor ilustracji
nie
znany
100
A N T O N I KUCZYŃSKI
24
menty ukazały się w warszawskiej „Gazecie Literackiej" ; przedruk
ich zamieszczono później w „Sybirskim Wiestniku" . Zapomniane
dzisiaj wspomnienia J. Kopcia nie powinny ujść uwadze współczesnych
historyków literatury, a publikowane tu materiały etnograficzne w y
znaczą mu zapewne należne miejsce na kartach historii etnografii
polskiej.
Po tych uwagach o charakterze wstępnym — może trochę przy
długich, ale koniecznych do zorientowania czytelnika w tym nieopracowanym do dzisiaj zagadnieniu, jakim jest wkład Polaków w badania
etnograficzne nad ludami, egzotycznymi — przejdziemy z kolei do szcze
gółowego przedstawienia relacji J. Kopcia o ludach Syberii, a przede
wszystkim o tubylcach Kamczatki — Kamczadali.
Już na pierwszym etapie tułaczej wędrówki zetknął się J. Kopeć
z Tatarami syberyjskimi (Tatarzy) , których liczne osady rozciągały
się wówczas w okolicach Kazania. Z treści jego informacji wynika,
że w okolicach Kazania:
25
26
„[...] m o ż n a l i c z y ć n a j m n i e j d w u c h k r o ć sto t y s i ę c y r ó ż n y c h T a t a r ó w , k t ó r z y
u p r a w i a j ą z i e m i ę i o p ł a c a j ą b a r d z o drogie p o d a t k i , c z ę ś ć f u t r a m i , c z ę ś ć p i e n i ę d z m i .
W tej s t r o n i e j e s z c z e m a ł o z w i e r z a i nie t a k p i ę k n e , j a k w d a l s z y c h s t r o n a c h
S y b e r y i ; w t y m m i e ś c i e j e s z c z e n i e z n a j d u j ą s i ę sobole t y l k o p o p i e l i c e , r y s i e ,
k u n y , b o b r y i n i e d ź w i e d z i e , k t ó r y c h m a j ą dostatek. Po t y c h l a s a c h K a z a ń s k i c h
n a d r o d z e do T o b o l s k a n a j w i ę c e j m i e s z k a r ó ż n e j h o r d y , k t ó r e u p r a w i a j ą z i e m i ę
i p o l o w a n i e m s i ę b a w i ą . [...] T a t a r o w i e u b i o r e m z b l i ż e n i s ą do T u r e c k i e g o . K o b i e t y
c h o d z ą w z a w o j a c h i n o s z ą m a t e r i e bogate, k t ó r e k u p u j ą od B u k a r s k i c h
naro
d ó w . K o b i e t y s ą p i ę k n e i bogato s i ę u b i e r a j ą , p r z y p a d k i e m i c h m o ż n a k i e d y
w i d z i e ć ; [...] m a j ą s w o j e s e r a j e i po k i l k a ż o n u t r z y m u j ą . W d o m a c h c z y s t o ś ć
n a j w i ę k s z a ; dwie kondygnacje ł a w e k kobiercami i dywanami w y ś c i e l a n e , siadają
nogi n a k r z y ż z a ł o ż y w s z y . W k a ż d y m p r a w i e d o m i e m a j ą k o ł o p i e c ó w w p r a w i o n e
kotły, w k t ó r y c h oparzają m ł o d e gołąbki i najgustowniejsze robią potrawy.
2 7
C e r e m o ń j e ś l u b ó w ; k a w a l e r k i e d y s i ę s t a r a o p a n n ę , p o s y ł a do n i e j k o n i a ,
k t ó r e m u j e ż e l i w p l e c i e w g r z y w ę w s t ą ż k ę , o d s y ł a go n a z a d i p e w n y m jest j e j
r ę k i . C e r e m o ń j e d a l s z e tego o b c h o d u n a ś l a d u j ą Ż y d ó w , k a ż d y z w e s e l n i k ó w m u s i
z j e ś ć c a ł ą k u r ę , a ż y w e p r z e r z u c a j ą p r z e z g ł o w y m ł o d y m , aby l a t a ł y , i i n n e t y m
p o d o b n e d z i w a c t w a w y k o n u j ą " (s. 30—32).
Jakkolwiek zbyt skąpe są powyższe informacje o Tatarach syberyj
skich, podkreślić jednak należy, że znajdują one potwierdzenie w innych
źródłach z tego zakresu. Lud ten będący już zależnym w czasie wędrówki
2 4
2 5
2 6
nimy
2 7
J. K o p e ć ,
J.. K o p e ć ,
Obyczaje
kamczackie,
Kamczatskie
obyczaji,
, , G a z e t a L i t e r a c k a " , n r 6: 1821.
„ S i b i r s k i j W i e s t n i k " , n r 14: 1821.
W artykule p o s ł u g u j ę się p r z y j ę t y m i dzisiaj n a z w a m i l u d ó w Syberii,
p o d a n e w Dzienniku
umieszczam w nawiasach.
a etno-
C h o d z i tu z a p e w n e o k t ó r ą ś z g r u p e t n i c z n y c h w c h o d z ą c y c h w s k ł a d t i u r s k i e j g r u p y a ł t a j s k i e j r o d z i n y j ę z y k o w e j — B a s z k i r z y , K i r g i z i , TJzbecy, TJjgurowie,
Nogajcy, K u m y k i i inni.
RELACJE JOZEFA
101
KOPCIA
J. Kopcia od państwa moskiewskiego zachował jednak swą prężność
gospodarczą z okresu panowania chana Kuczuma, który władając Cha
natem Sybirskim uporczywie przeciwstawiał się kolonizacji rosyjskiej.
Ostatecznie jednak w roku 1598 doszło do zdecydowanej klęski Kuczuma,
a Rosjanie umocnili swe panowanie nad terenami byłego Chanatu
Syberyjskiego, czyniąc Tatarów syberyjskich swymi poddanymi.
Wróćmy jednak do następnych spostrzeżeń J. Kopcia o tubylcach
mieszkających na zachód od Uralu. Na następnych stronach Dziennika
znajdują się informacje o małym ludzie zaliczanym do fińskiej grupy
uralskiej rodziny językowej t j . Marijcach zwanych też w starszej litera
turze Czeremisami, u których kobiety
,,[...] z r ę c z n i e i ś m i a ł o n a k o n i a c h j e ż d ż ą , z ł u k ó w s t r z e l a j ą , n a i n s t r u m e n t a c h
grają, k t ó r e same r o b i ą na fason naszej gitary, struny z w ł o s ó w k o ń s k i c h ; k t ó r a
j e s z c z e jest p a n n ą , ta n o s i p l e c i o n y w a r k o c z z w ł o s ó w k o ń s k i c h p r a w i e do s a m e j
ziemi, na k o ń c u warkocza r ó ż n e dzwoneczki, p o ś r o d k u srebrne sztuki, k t ó r e roz
d z i e l a j ą w ł o s y " (s. 32—33).
Jak widzimy z powyższych uwag, J. Kopeć dał nam jedynie drobne
okruchy informacji o kulturze tego ludu, i to informacji na ogół mało
oryginalnych niemniej jednak prawdziwych chociaż opartych na pobie
żnej obserwacji.
Jeżeli idzie o inne wiadomości z zakresu etnografii, to równie
skąpe, jak o Marijcach, są dane o Umdurtach (Wodziaki) znanych także
pod nazwą Wotjaków. Lud ten według relacji J, Kopcia różni się od
Marijców tym, że uprawia więcej ziemi, a także posiada
,,[...] u b i ó r z u p e ł n i e o d m i e n n y , k o b i e t y n o s z ą c z a p k i w y s o k o ś c i ł o k c i a podobne
do g r e n a d i e r s k i c h z m a t e r i i b o g a t y c h , r ó ż n y m i f r a n z l a m i p r z e p l a t a n y c h ; b i e l i z n a
cała w y s z y w a n a bardzo pracowicie w ł ó c z k a m i ; zwierzchnie suknie n a j w i ę c e j materii
b u k a r s k i c h . M ę ż c z y ź n i zaś nie są eleganci, n o s z ą zwierzchnie suknie z r ó ż n e g o
z w i e r z a , z p s ó w , z k o ń s k i e j s k ó r y " (s. 33).
Lektura powyższej informacji jest za skromna, aby budować na niej
zbyt pozytywne opinie o etnograficznych zainteresowaniach J. Kopcia.
Dodajmy jednak, że słusznie podkreśla on fakt, iż kobiety wśród U m durtów noszą „czapki wysokości łokcia podobne do grenadierskich",
gdyż rzeczywiście właściwe im nakrycia głowy, tzw. „ajszone", były
bardzo wysokie i posiadały kształt ściętego stożka .
Z innych informacji etnograficznych zawartych na kartach Dziennika
wymienić jeszcze należy skąpe materiały dotyczące Chantów (Ostjaków),
z których wynika, że uprawiali oni wówczas ziemię, a także trudnili się
28
S. T о к a r i e w ,
Etnografia
narodów
SSSR,
Moskwa
1958,
s.
157.
102
ANTONI KUCZYŃSKI
MitetfjHii* włode pturtwo, ш'Шт wtoáy
»щ plavý i mm most outs | » Ш t*i«& W « ( j *
*&© to pnwbjrw* w tmvmdk ««А" Ьгшрш!
K e l t i potoków wpmdbjącyeli 4o мояш» JKMO»
ешмЫе poleją na to pteotwo.
Imiief
• á głębi tsék % ¡MMMU, tjnąee я* i ą i | щ | ц
i odbijają míetíamí. Юдаяй I » « ptefcą, go*
teją i jedzą; potem saowo podob** połowo*
*ie robią, « I póki pteotwo aie odleei. R M B acodale harézo tą leniwi i «кркштегад, Ы
posjadawsxy вага* aáobfeao, pośoiaj ргоож
Mik* dai «rą gioćejMu
Rye.
5. J . K o p e ć , Dziennik
podróży.
90 z o p i s e m p o l o w a n i a
Faksymile
n a ptactwo
strony
wodne
polowaniem używając w t y m celu łuku. W dalszej drodze do Irkucka,
w okolicach Niżnego Udyńska, J. Kopeć zetknął się z Tofałarami (Karagazy),
„[...] k t ó r z y m a j ą s t a d a w i e l k i e r e n i f e r ó w i p r z y j e ż d ż a j ą
reniferami.
Zimą
i latem
w lasach
i pomiędzy
górami
z futer
i palą ogień w środku, koło którego się ogrzewają
miotu
odkryta
to j e s t m e c h
całe swoje
zwierza
domki
pobliższe,
i to w s z y s t k o
gęste
jest
biały
lasy
d y m wychodzi.
reniferowy
i z taborem
swoim
jedzą
bez ż a d n e g o
— A.K.],
przenoszą
namioty
Gdy wypasą
miejsce
k t ó r y , gdy w y j e d z ą ,
się w
braku. Zabierają
obrażą
przewożonych
dzieci,
które
w
mają
i u w i e r z c h u tego n a
dalsze
dzieci,
jedno,
zabierają
miejsce.
Wybiwszy
swoje
rekwizyta,
na reniferach przewożą, które tak są z m y ś l n e , że przechodząc
nie
przywiązane"
dziura, którędy
[chrobotek
c z ę s t o do tego m i a s t a
mieszkają,
krobeczkach
są
do
przez
nich
(s. 38).
Ten krótki, ale oryginalny opis kultury Tofałarów znajduje potwier
dzenie w innej literaturze przedmiotu , a w piśmiennictwie naszym
stanowi pierwszą wzmiankę o t y m ludzie, który jest najdalej na wschód
wysuniętym szczepem tureckim w południowej Syberii, a zamieszkiwane
przezeń obszary znajdowały się na północno-wschodnich zboczach Gór
Sajańskich, w dorzeczach Gutary, Biriusy, Udy, I j i , Oki, Kanu i Kamy,
a w okresie peregrynacji J. Kopcia rozciągały się jeszcze bardziej na
zachód w dorzecza Aguli i Taguli. Kreśląc obraz kultury Tofałarów
29
M
M i ę d z y i n n y m i : T . C h o d z i d ł o , Karagasi—Tofałary,
„ L u d " , t. 46: 1961;
N . W . Z a l e s k i , К etnografii
i antropologii
Karagasów,
[ w : ] Trudy
Antropologii
Obszczestwa
pri Impieratorskoj
Akadiemii
Wojennoj,
t. 3, S t . P i e t i e r s b u r g 1898.
103
R E L A C J E JÓZEFA K O P C I A
autor miał dość poprawne wyobrażenie o systemie ich gospodarki,
k t ó r a polegała nie tylko na zbieractwie, ale cechowało ją także myślistwo
dostarczające mięsa oraz skór na odzież i do pokrywania przenośnych
stożkowych szałasów oraz do opłacania podatku, tzw. „jasaku".
O innych grupach etnicznych pisze J. Kopeć w Dzienniku, w drodze
powrotnej z Kamczatki:
„[...] O t r z y s t a w i o r s t od I r k u c k a s p o t k a ł e m d z i k i e l u d y , k t ó r y c h z o w i ą B r a c k i e
n a r o d y , i te m n i e d o s t a w i ł y k o ń m i w p o w o z a c h do I r k u c k a . T e n a r o d y s ą b a r d z o
liczne, m a j ą wiele koni i b y d ł a ; z c a ł y m swoim taborem w y n o s z ą s i ę na z i m ę
do l a s ó w i t a m p r z e m i e s z k u j ą . N a lato z a ś d l a p a s z y b y d ł a w r a c a j ą n a p ł a s z c z y z n y ,
koło Irkucka leżące.
C a ł y t e n n a r ó d n a j e d n y m p r a w i e r o z k ł a d a s i ę m i e j s c u i do d w ó c h m i l
z a j m u j e z i e m i . R o b i ą doczesne z z i e m i l e p i a n k i , co z d a l e k a w y g l ą d a j a k n a j ogromniejsze miasto. N a d k a ż d y m n i e m a l m i e s z k a n i e m s ą powywieszane
skóry
j e l e n i e n a b a r d z o d ł u g i c h ż e r d z i a c h , co z n a c z y o f i a r ę d l a B o g ó w . U b i o r y t y c h
l u d ó w s ą d z i w a c z n e , ze s k ó r j e l e n i c h i k o ń s k i c h . F i z j o n o m i e n a j s t r a s z n i e j s z e , t w a
rze oliwkowate i szerokie; religia p o g a ń s k a ; szamanki, czyli Sybille, i u n i c h
s ą w modzie. R o l i nie u p r a w i a j ą , c h o c i a ż ziemia jest ż y z n a w okolicach I r k u c k a .
Ż y j ą m i ę s e m , m l e k i e m "koni i b y d l ą t . O p ł a c a j ą p o d a t e k c z ę ś c i ą w p i e n i ą d z a c h ,
c z ę ś c i ą w f u t r a c h , k t ó r e z a s p r z e d a ż k o n i i b y d ł a d o s t a j ą " (s. 157—158).
Wnosząc z charakterystyki trybu życia opisanej powyżej grupy
etnicznej sądzić należy, że autor miał tu na myśli Buriatów, lud
mongolskiego pochodzenia, którego obecność w okolicach Irkucka po
świadczają inne materiały z końca X V I I I stulecia . Dodać t u także
należy, że w źródłach rosyjskich z X V I I stulecia lud ten występuje pod
nazwą „ b r a t y " lub „bratscy ludzie", a etnonim Buriaci, Buriat przeszedł
do Rosjan w X V I I I stuleciu poprzez ludy tiurskie z okolic górnego
Jenisieju, którzy nazywali Buriatów — „pyrat" . Jedno z następnych
twierdzeń autora, że Buriaci „robią doczesne z ziem lepianki", polega
zapewne na nieporozumieniu, gdyż właściwym dla nich mieszkaniem
jest jurta wykonana z wojłoku lub ośmiograniasty budynek zrębowy
o dachu pokrytym ziemią. Pozostałe wiadomości o t y m ludzie zgodne
są z prawdą i znajdują potwierdzenie w bogatej literaturze przedmiotu,
między innymi u M . Krołowa , N . Razumowa
i K . Stukowa .
30
S1
32
S 3
M
3 0
D o z a g a d n i e n i a tego zob.: В . O . D o ł g i c h , Rodowoj
i plemiennoj
sostaw
narodów
Sibiři
w XVII
wiekie,
M o s k w a 1960, s. 294—325, o r a z m a p a n a k o ń c u
k s i ą ż k i ; А . Р . О к ł a d n i к o w , Oczerki
istorii
zapadnych
burjat-mongołow,
Lenin
g r a d 1937.
3 1
T о к a r i e w , op.
8 2
M . К r o ł o w , Oczerk
Irkutsk
cit.,
s. 447.
ekonomiczeskogo
byta
inorodcew
Sieleginskogo
okruga,
1896.
3 3
N. R a z u m o w ,
3 4
K. S t u k ó w ,
Zabajkale,
Oczerki
St. Pietiersburg
mongoło-burjat,
1899.
koczujuszczych
„Zapiski Sibirskogo Otd. Russk. Gieograficzeskogo
w
Wostocznoj
O b s z c z e s t w a " , t. 8: 1865.
Sibiři,
104
A N T O N I KUCZYŃSKI
Skoro aaatąpi zima, z donów letaieh,
które mają jedne * kory drugie же skór jele
nich, wynoszą etę do lochów podziemnych.
Jurtami zwaoycb. Kopią w ziemi dlogte
korytarze i aale, eembrojąe wewnątrz drze
wem i po czterdzieści lob piecdzieaiąt ooob
zgromadzają się, to jeat cała jteh familija.
Moją w ¿rodko komin, na którym nieustanny
trwa ogíen $ left tylko jeden do mieszkania
słały za okoo i drzwi. Míéw» do tego je•zęzę kaide małżeństwo namiot z futer jele
nich, lampo od dwóch garcy wydrążoną e
kamienia} nalewają wieloryba tłnoloseią, w
тщшт kaotn kładą meeh wyaezzooy. Ta
lampa pali ate kilka dni, oiwiee* i ogrzewa
razrm» p « * niej kobiety odbywają wszelkie
awe roboty i szycia.
Ryc.
6. J . ( K o p e ć ,
ny
Dziennik
98 z o p i s e m
podróży.
ziemianki
Faksymile
stro
kamczadalskiej
Równie fragmentaryczne jak poprzednie są zamieszczone na stroni
cach Dziennika informacje o Jakutach. Płynąc rzeką Leną do Jakucka
mijał zapewne J. Kopeć osady Jakutów, z którymi spotkał się także
w drodze do Ochocka. Pisząc o nich autor wspomina:
„[...]
i
Rodzaj
tych
ludzi,
koloru hebanowego, w ł o s y
koniach
się
bardzo
ubierają;
mężnie
suknie
jeżdżą,
mają
licznymi trawami, włosami
lają,
są
czerstwe
dwanaście
Język
bardzo m a j ą
nieustannie
dają,
Xsiążąt
gadają
t o ż samo
i
karłowaty,
ze
z łuków
skór,
na
Kniaziów,
obfity,
celnie
malują
ale
strzelają.
[...]
z
Kobiety
oczy
wielkie
bardzo
Narody
jeżdżą
tamborują
jakuckie
swojego
biorą
tatarskiego,
i kiedy
s i ę ze
i o marach, które
więcej
mają
konwersacji
dzielą
na
pięknie
i z łuków
rodu
o polowaniu
nierównie
łękowate,
farbami i pracowicie
zimno.
którzy
p o d o b n y do
o zwierzętach,
i kobiety,
najwięcej
jak u koni, silni nadzwyczajnie,
koni i innych z w i e r z ą t , konno
wytrzymałe
albo
nogi
c z a r n e i grube,
roz
strze
się
na
pierwszeństwo.
sobą
im
o
się
schodzą,
widzieć
Szamanach
i w i d z e n i a c h r ó ż n y c h " (s. 46—48).
W dalszych partiach Dziennika zamieszczone są informacje na temat
kontaktów handlowych J a k u t ó w z Rosjanami, którzy za tanie świecidełka
nabywali od tubylców skóry zwierząt futerkowych. Pisząc o handlu
105
RELACJE JOZEFA KOPCIA
wspomnieć jeszcze należy o jednym ciekawym sposobie pozyskiwania
skór futerkowych. Oto on: ,
„[...] K o m e n d a n t w dnie n i e k t ó r e z a p r a s z a ł N a c z e l n i k ó w j a k u c k i c h n i b y d l a
o ś w i a d c z e n i a j a k i e g o ś monarszego rozkazu. K a z a ł im w k i l k u k o t ł a c h jeść, g o t o w a ć
i c z ę s t o w a ć i c h p r z y g o r z a ł c e , k t ó r a t a m jest b a r d z o droga. K a ż d e j z j a k u c k i e j
starszym p r z y w i ó z ł jemu w prezencie k i l k a n a ś c i e najczarniejszych s o b o l ó w , c z y m
rnu b y ł s i ę z a w s z e dobrze n a g r o d z i ł " (s. 49).
Skoro już mowa o kontaktach handlowych warto przytoczyć jeszcze
jeden wycinek z Dziennika mówiący o tym, że kupcy po przybyciu do
Jakucka czynią w t y m mieście przygotowania do wyprawy na wybrzeże
Morza Beringa, do portu w Ochocku. Goszcząc przejazdem w Jakucku
„[...] b y d ł o z a b e z c e n k u p u j ą i r z n ą , m i ę s o w ę d z ą , a w s k ó r y m o k r e b y d l ę c e
o b s z y w a j ą s w o j e t o w a r y . S t a r a j ą s i ę z a c h o w a ć po c z t e r y k a m i e n i e w a g i [ k a m i e ń —
d a w n a p o l s k a j e d n o s t k a m a s y = 32 f u n t o m = 13 k g — A . K . ] , g o d z ą J a k u t ó w z k i l
k u t y s i ą c a m i k o n i , n a k a ż d e g o k o n i a z a w i e s z a j ą w a g i po c z t e r y k a m i e n i e z k a ż d e j
strony, a jeden k a m i e ń wagi na ś r o d k u u m i e s z c z a j ą , i tak m a j ą c j u ż wszystko
p r z y g o t o w a n e , b i o r ą ż y w n o ś ć t r z e c h m i e s i ę c z ń ą . J a k u c i m a j ą z a ż y w n o ś ć d l a siebie,
poprzewieszane na koniach w o r y s k ó r z a n e , a nalane mlekiem, z k t ó r e g o potem
m a s ł o robi się. M a j ą też m i ę s a b y d l ę c e w ę d z o n e , a kiedy ich zabrakuje, jedzą
i konie. N a m i e j s c u chleba m a j ą g o m ó ł k i z k o r y d r z e w a l i s t w i n i c y [modrzew —
A . K . ] , k t ó r a p o d o b n a jest b a r d z o do n a s z e j j o d ł y . O b d a r ł s z y p i e r w s z ą s k ó r ę z d r z e
w a , d r u g ą b i o r ą do j e d z e n i a , s u s z ą i m i e s z a j ą z c z ę ś c i ą m ą k i ż y t n i e j , k t ó r ą d o s t a j ą
b a r d z o drogo od k u p c ó w R u s k i c h w J a k u c k u m i e s z k a j ą c y c h "
(s. 50—51).
3 5
Dopełniając obrazu informacji o Jakutach wspomnieć należy o t y m ,
że cały szereg gór, urwisk, skał, wodospadów uważają oni za święte
i podczas przechodzenia w sąsiedztwie tych p u n k t ó w składają ofiary
właścicielom tych miejsc, rzucając choćby drobną monetę, trochę jedze
nia, kolorową szmatkę lub włosy końskie . Na zagadnienie to zwrócił
uwagę J. Kopeć podając, że w drodze do Ochocka .,[...] na każdą górę
kiedyśmy się wdarli, Jakuty czynią nabożeństwo i od każdego konia
wyrwawszy włosy, zawieszają na drzewach" [s. 52].
Wspomniane relacje o Jakutach i ich kulturze znajdują potwierdzenie
w bogatej literaturze przedmiotu , a jeśli idzie o zagadnienie kontaktów
handlowych, to przyznać należy J. Kopciowi słuszność, jeśli wspomina
o t y m , że handel .kupców rosyjskich z tubylcami polegał przede wszy
stkim na grabieży i oszustwie. Od chwili założenia Jakucka (1632) przez
36
37
3 5
Jeszcze
miazga
pod
drzewna
koniec
X I X stulecia
w
powszechnym
(cambium). Przygotowywano
użyciu
ją z m ł o d y c h
była
sosen
u
lub
Jakutów
modrzewi
ś c i ę t y c h n a w i o s n ę , z k t ó r y c h z d z i e r a n o ł y k o i suszono go w s ł o ń c u . P o w y s u s z e n i u
m i e l o n o go i m i e s z a n o
3 6
z mąką,
W. S i e r o s z e w s k i ,
którą
Dwanaście
nabywano
lat
s. 285—286.
3 7
Sieroszewski,
op. cit.,
t.
1—2.
w
od k u p c ó w r o s y j s k i c h .
kraju
Jakutów,
t. 2, K r a k ó w
1961,
A N T O N I KUCZYŃSKI
106
Piotra Biekietowa, miasto to stało się siedzibą nowo utworzonego woje
wództwa jakuckiego i głównym punktem dalszej ekspansji rosyjskiej
na nie zbadane jeszcze obszary Azji północno-wschodniej. Pewnych
wyjaśnień wymaga jeszcze stwierdzenie, że Jakuci „dzielą się na dwa
naście Xsiążąt albo Kniaziów, którzy z rodu swojego biorą pierwszeń
stwo". Chodzi t u zapewne o podkreślenie jakuckiej organizacji rodowej,
która przetrwała u nich do początków X X stulecia. Jeszcze W. Sieroszew
ski badający k u l t u r ę J a k u t ó w pod koniec wieku X I X stwierdza, że
„Jakuci dzielą się na rody (aga usa), naslegi i ułusy" , przy czym rody
łączą się w naslegi, naslegi w ułusy, którymi zarządzają naczelnicy rodo
w i , tzw. „tojonowie", określani przez administrację rosyjską „kniaźcami, znamienitymi. ludźmi ułusów" .
38
39
Ryc.
7. W y g l ą d z e w n ę t r z n y z i e m i a n k i k a m c z a d a l s k i e j
К. К a r u t z, Die Vótfcer Nord-
und Mittet-Asiens, Stuttgart 1925, S. 17, rys. 2
Jeżeli idzie o inne szczegóły z zakresu etnografii Jakutów, znane
autorowi Dziennika, to wypada nadmienić, że słusznie zauważył on, iż
język ich „podobny do tatarskiego", lud bowiem ten stanowi najdalej
wysuniętą na północny wschód A z j i tiurską grupę ałtajskiej rodziny
językowej.
Najskromniejsze informacje etnograficzne zawarte w
Dzienniku
dotyczą Ewenów, ludu, którego enklawy dochodziły w okresie w ę d r ó
wek J. Kopcia do wybrzeży Morza Ochockiego począwszy od rzeki Uda
na południu aż do Penżyny na północy . Z relacji o tej grupie etnicznej
40
3 8
3 9
4 0
S i e r o s z e w s k i , op. cit., t. 2, s.
S i e r o s z e w s k i , op. cit., s. 97.
I.
S.
G u r w i с z,
Etniczeskaja
77—78.
istorija
siewiero-wostoka
Sibiři,
Moskwa
107
R E L A C J E JÓZEFA K O P C I A
dowiadujemy się, że hodowla reniferów była tu zajęciem podstawowym
dostarczającym skór na potrzeby gospodarcze, a przede wszystkim
mięsa. O spotkaniu z t y m ludem autor pisze:
Naszliśmy
Tunguzów
[Ewenów
z n a l e ź l i ś m y pod d o s t a t k i e m
byli
nam
wielce
radzi;
i bardzo b y ł smaczny.
się traktują
wszelkiej
zabili
—
A.K.] z
żywności
młodego
T u wszelkie
wielką
jelenia,
narody
na
i bez niego o b e j ś ć s i ę n i e m o g ą "
trzodą
d l a siebie
którego
każdym
jeleni,
i dla p s ó w .
język
weselu
sam
u
których
Tunguzowie
gotowałem
i biesiadach
nim
(s. 151).
Przejdźmy następnie do nieco obszerniejszych relacji o ludach Sy
berii, które posiadają w znaczniejszej części charakter najzupełniej ory
ginalny. Powracając z Kamczatki spotkał się autor Dziennika z połud
niową grupą mieszkańców Półwyspu Czukockiego — Czukczami
reniferowymi. Pisząc o nich informuje:
„[...] K u c y p l o w i A z j i do C z u k c z ó w b l i s k o M o r z a L o d o w a t e g o o s i a d ł y c h n i e
k t ó r e kolonie i miasteczka s ą z b l i ż o n e , w k t ó r y c h r ó ż n e narody m i e s z k a j ą , wiele
S y b e r y j a n ó w , M o s k a l i i p o s ł a n y c h n a o s a d ę . P o t y c h o s a d a c h s ą g a r n i z o n y od
n a p a d u C z u k c z ó w . W i e l e t a m p r z e b y w a k u p c ó w futer, gdzie n a j w y b o r n i e j s z e
z n a j d u j ą s i ę sobole, popielice i l i s y c z a r n e , n a j b a r d z i e j d l a C z u k c z ó w i K o r i a k ó w ,
z k t ó r y m i c h c ą m i e ć handel.
J a k o ż i b y l i z b l i ż e n i do n i c h w d o b r e j h a r m o n i i i p r z e z t ł u m a c z ó w d o k á z a l i ,
ż e b y ł o miejsce wyznaczone, d o k ą d C z u k c z o w i e z w i e l k ą liczbą i taborem na jele
n i a c h p r z y b y w a l i . B a r d z o w i e l e od n i c h M o s k a l e i S y b e r i a n i e p r o f i t o w a l i , d a j ą c
i m za sobole, k u n y i i n n e f u t r a w z a m i a n ę t y t u ń , ż e l a z n e g a r k i , p a c i o r k i , r ó ż n e
ż e l a s t w a i i n n e c a c k a . K i e d y z a b r a k ł o M o s k a l o m t y t u n i u , m i e s z a l i l i ś c i e od k a p u s t y ;
na c z y m s i ę C z u k c z o w i e poznawszy, w k o ń c u jeszcze dowiedli s w o j ą c n o t ę i p r z y
j a ź ń . [...]
I d z i e M o s k a l o m n a j w i ę c e j o to, a b y p o d b i ć C z u k c z ó w d l a p o r t u i o d k r y c i a
s t a m t ą d w s c h o d n i o - p ó ł n o c n e j A m e r y k i , k t ó r ę d y przez c i e ś n i n y K o o k p r z e c h o d z i ł
i z p r z y c z y n y l o d ó w z w r ó c i ć m u s i a ł [chodzi t u o t r z e c i ą w y p r a w ę J . C o o k a o d b y t ą
w l a t a c h 1776—1780, podczas k t ó r e j d o t a r ł on do C i e ś n i n y B e r i n g a — А . К . ] .
C z u k c z o w i e p r z e j e ż d ż a j ą n a ł o d z i a c h s k ó r z a n y c h i s t a j ą trzeciego d n i a n a
brzegach Ziemi Nowej, a p o m i ę d z y dwoma tymi ziemiami znajdują się trzy wyspy,
k t ó r e oni n a p a d a j ą i o d b i e r a j ą z n i c h c a ł y m a j ą t e k . P o d ł u g w s z e l k i c h w ó j a ż e r ó w ,
ż a d e n t a m d u ż y o k r ę t nie m ó g ł d o t ą d w y l ą d o w a ć . J e d n i dla m i a ł k i e j
wody,
d r u d z y d l a m g ł y , i n n i z a ś w m a ł e j liczbie nie o d w a ż y l i s i ę , w i d z ą c na drugiej
stronie brzegu t ł u m ludzi. N i k t w i ę c jeszcze nie w y l ą d o w a ł na brzegi mniemanej
"Nowej A m e r y k i i r z e c z d o t ą d w ą t p l i w a , czy j e s t to p ó ł w y s e p j a k i , c z y t e ż c i ą g ł a
ziemia, która s i ę m o ż e łączy z innymi dalszymi krajami Ameryki. Wnioski tylko
c z y n i ą , ż e to m u s i b y ć A m e r y k a , p o n i e w a ż w i e l e d r z e w a i i n n y c h z n a k ó w p r z y
p ę d z a O c e a n n a brzegi A z j i , ale dotychczas ż a d n e j nie m a w i a d o m o ś c i p e w n e j "
(s. 120—123).
1
Komentując powyższe wiadomości podkreślić należy, że J. Kopeć
nie wiedział zapewne o wyprawie Beringa, która ustaliła ponad wszelką
1966, s. 76—83, i m a p a n a k o ń c u
niej A z j i w k o ń c u X V I I I
w
okresie w ę d r ó w e k
książki: „Rozsiedlenie
w.", n a k t ó r e j p r z e d s t a w i o n o
J . Kopcia.
ludności
północno-wschod
z a s i ę g rozsiedlenia
Ewenów
108
A N T O N I KUCZYŃSKI
wątpliwość istnienie po drugiej stronie cieśniny stałego lądu. Wyspy,
0 których wspomina, to wyspy Diomedy, z których widać oba brzegi.
Te geograficzne zainteresowania J. Kopcia połączone są w Dzienniku
ze stwierdzeniem, że „Czukczowie przejeżdżają na łodziach skórzanych
1 stają trzeciego dnia na brzegach Ziemi Nowej". Jak widać, miał on
dokładne informacje w tej sprawie, gdyż rzeczywiście źródła rosyjskie
z X V I I I stulecia potwierdzają istnienie kontaktu Czukczów z Eskimosami
Alaski, z którymi prowadzili oni handel wymienny oraz zbrojne po
tyczki .
W dalszych partiach Dziennika czytamy:
41
„ R o s j a n i e p o z a k ł a d a l i b l i s k o C z u k c z ó w cytadele w miejscach dla siebie n a j u ż y teczniejszych, n a d r z e k ą A n a d y r , gdzie m i e l i n a j w i ę k s z e p o ł o w y r y b i j e l e n i ; ale
to n i g d y u t r z y m a ć s i ę n i e m o g ł o , b a r d z o w i e l e l u d z i z o b u s t r o n g i n ę ł o , w o s t a t k u
M o s k a l e p r z y m u s z e n i z o s t a l i u s t ą p i ć . J u ż o d t e g o czasu n i e r o b i ą ż a d n e j w y p r a w y ,
t y l k o s z u k a j ą i c h p r z y j a ź n i " (s. 123).
Ryc.
M.
8. W n ę t r z e
Kamanin,
ziemianki
Pierwsi
badacze
kamczadalskiej
Dalekiego Wschodu, Warszawa 1953, s. 18
Opisane przez autora Dziennika kontakty czukocko-rosyjskie znaj
dują swe potwierdzenie w bogatej literaturze przedmiotu. Pod koniec
lat sześćdziesiątych X V I I I stulecia władze rosyjskie zrezygnowały
4 1
1965,
I . S. W d o w i n ,
s. 115—116.
Oczerki
istorii
i
etnografii
Czukczej,
Moskwa-Leningrad
R E L A C J E JÓZEFA K O P C I A
109
z ujarzmienia Czukczów drogą zbrojnych napadów. W takim stanie
rzeczy jedyny na Półwyspie Czukockim ostróg rosyjski, Anadyrsk,
założony w celu zaprowadzenia na obszarach północno-wschodniej Azji
administracji rosyjskiej, został opuszczony w 1765 roku przez załogę
wojskową i stał się najdalej wysuniętą w tych rejonach osadą handlo
wą. Z biegiem lat władze carskie organizowały jarmarki rosyjsko-czukockie, a pierwszy z nich odbył się w 1788 r. w osadzie Ostrowno nad
Anjujem. Potem przeniesiono je do innych osad m. in. do Markowska,
Tumańska i Czukocka. Przedmiotami handlu były z rosyjskiej strony
metalowe kotły do gotowania, tytoń, m ą k a wódka itp., ze strony czukockiej skóry zwierząt futerkowych oraz kły morsa. Równocześnie
z organizacją jarmarków administracja carska przystąpiła do powolnego
opodatkowywania Czukczów. Odbywało się to jednak w sposób bardziej
ostrożny, aniżeli wśród innych ludów Syberii. Czukcze słynący z wojow
niczości długo przeciwstawiali się władzy rosyjskiej, a jasak płaciły tylko
te osoby, które się do tego dobrowolnie zobowiązały. W zamian za to
otrzymywały one dary w postaci kotłów, noży, tytoniu oraz wódki, ale
i te sposoby nie doprowadziły do całkowitego ujarzmienia Czukczów,
którzy w większości wypadków pozostali niezależni od państwa carów .
Wróćmy jednak do etnograficznych zapisów zawartych na kartach
Dziennika.
Charakteryzując kulturę Czukczów wspomina autor, że
jest to
;
42
,,[...] n a r ó d od w s z y s t k i c h i n n y c h r ó ż n i ą c y s i ę w z r o s t e m , p i ę k n o ś c i ą , f i z j o n o m i ą
i s z c z e g ó l n ą d e t e r m i n a c j ą . Dzieli s i ę na k i l k a n a ś c i e r o d ó w i t y l e ż m a j ą swoich
z w i e r z c h n i k ó w , w y b i e r a j ą z a ś silnych, w y s o k i c h i o d w a ż n y c h . M i e s z k a n i a ich
i z w y c z a j e podobne s ą do i n n y c h l u d ó w w tej stronie ś w i a t a o s i a d ł y c h . N a z i m ę
m a j ą l o c h y w z i e m i , n a lato ze s k ó r l u b k o r y s a ł a s z e .
Religia, o b r z ą d k i , palenie u m a r ł y c h są u nich, j a k u s ą s i e d n i c h i m n a r o d ó w :
p r ó c z tego, ż e b a r d z o s t a r y c h i c i e r p i ą c y c h w c h o r o b i e n a j b l i ż s z y p r z y j a c i e l z a
r z y n a , o ś w i a d c z a j ą c n a j p r z ó d , ż e z c z u ł e g o p r z y w i ą z a n i a nie d o z w o l i n i k o m u , ale
swoją ręką skróci mu męczarnie.
Czukczowie trafnie strzelają ż ł u k ó w , na jeleniach z r ę c z n i e jeżdżą i w zawody
na ł y ż w a c h , j a k ptaki l a t a j ą . W y t r z y m u j ą z i m n a n a j w i ę k s z e i p r a w i e wszystko
s u r o w e j e d z ą ; c h c ą c i c h p o d b i ć potrzeba l u d z i i m p o d o b n y c h , a b y t e ż w s z y s t k o
w y t r z y m a ć m o g l i . W czasie, k i e d y M o s k a l e n a p a d a l i n a n i c h w z a ł o ż o n y c h c y t a d e
l a c h , a gdy oni w i d z i e l i , ż e i m p o d o ł a ć n i e m o g ą , dzieci s w o j e i ż o n y z a b i j a l i ,
a b y s i ę n i e d o s t a ł y n i e p r z y j a c i e l o w i , s a m i z a ś z w i e l k i e j o d w a g i g i n ę l i " (s. 124—125).
W innym miejscu J. Kopeć opisuje spotkanie z Czukczami, które
nastąpiło w drodze powrotnej z Kamczatki. Oczekując takiego spotka
nia
4 2
G u r w i e z, op.
cit.,
s.
c o w a , Czukczi,
[w:] Narody
skwa—Leningrad
1956, s.
115—116; W .
Sibiři,
900—901..
W . A n t r o p o w a, W . G .
K u ź n i e -
[pod r e d . M . G . L e w i n a i L . P . P o t a p o w a ] , M o
110
A N T O N I KUCZYŃSKI
,,[...] m i e l i ś m y
i
innych cackach:
język,
a mimo
trzydziestu
dla n i c h n i e k t ó r e p r z y g o t o w a n e p r e z e n t a w
tytuniu,
do
dobrze
tego j e s z c z e m i e l i ś m y
największego
Czukczów
pośpiechu
jadących
na
jeździe
jeleniach
soboli p o p r z e w i e s z a n y c h z m i ę s e m , bo
p i e r w do m o j e j k i b i t k i ,
w
tłumacza,
w
nie
który
mogliśmy
z polowania
sidłach były
[...]
ich
Mieli
szkiełkach
posiadał
ich
uniknąć.
Do
z
sobą
wiele
łowione. Przyskoczyli
zdarli kaptur futrzany i przypatrywali się twarzy,
naj
którym
j a z a r a z p r z y g o t o w a n e p r e z e n t a d a w a ł e m . B y l i z tego b a r d z o k o n t e n c i i w z a j e m n i e
rzucili
do
mojego powozu k i l k a n a ś c i e
soboli i t r z y
niespodziewanie i s z c z ę ś l i w i e r o z s t a l i ś m y
expedycyje
wdzięczna
w
posłane
za
swe
rozbili.
ocalenie,
Wszyscy
tedy
dwie
więc
a najwięcej
t y t u n i u i i n n y c h c a c k a c h " (s.
czarne. T a k
się z nimi, k t ó r z y przed k i l k a laty
lisy na
Kamczadale
tłumaczowi,
i
pół
cała
któremu
świta
była
zrobiliśmy
mi
składkę
146—147).
Konfrontując wiadomości J. Kopcia z materiałami z bogatej lite
ratury przedmiotu podkreślić należy, że nakreślony przez niego obraz
Czukczów i ich kultury zgodny jest ze stanem rzeczywistym . Po
twierdzenia tych relacji należy szukać przede wszystkim w wyczerpują
cej pracy W. Bogoraza , członka amerykańskiej wyprawy Jesup North
Pacyfic Expedition (1900—1902), który w oparciu o własne badania
etnograficzne wśród Czukczów dał wyczerpujący obraz ich kultury.
Zaznaczyć jednak należy, że trochę niejasna jest informacja, jakoby
Czukcze używali renów do jazdy wierzchem. W t y m jedynym tylko
wypadku krytycyzm autora Dziennika nieco zawodzi. Dziś wiemy do
kładnie, że te ludy, które nie znały dojenia reniferów, nie praktykowały
też używania ich do jazdy wierzchem, ani jako zwierząt jucznych.
B y l i to Ugrowie, Samojedzi (wyjąwszy część Samojedów leśnych, k t ó
r y m renifery służyły za zwierzęta pociągowe, pod wierzch i juczne),
część Ewenów i Jukagirów oraz wszyscy Koriacy i Czukcze .
W pewnej partii Dziennika wspomina autor o mieszkańcach Wysp
Kurylskich — Aleutach, z którymi zetknął się podczas podróży na
Kamczatkę. Jednakże są to wzmianki zupełnie marginesowe, nie dające
żadnych konkretnych materiałów, niemniej jednak przebija przez nie
postawa rzetelnego obserwatora gwarantująca prawdziwość i obiekty
wizm zebranych faktów.
43
44
45
„[...] G d y ś m y p r z y b y l i do i c h k o l o n i i — w s p o m i n a J . K o p e ć — z n a l e ź l i ś m y
m i e s z k a n i a z k o r y , w i e l e k o b i e t i l u d z i po t y c h m i e s z k a n i a c h . N i e k t ó r e d o m y
b y ł y ze s k ó r j e l e n i o w y c h m a l o w a n e i w y s z y w a n e r ó ż n y m i d e s e n i a m i z w ł o s ó w
4 3
M i ę d z y i n n y m i : N . F . К a 11 i n i к o w , Nasz krajnij
Siewiero-Wostok,
t i e r s b u r g 1912; S a r y c z e w , op. cit.; F . W r a n g e l , Putieszestwie
po
bieriegam
Sibiři
i po Ledowitomu
morju
sowierszennoje
w 1820, 1821,
i 1824 gg., M o s k w a 1948; W d o w i n , op.
cit.
St. P i e
siewiernym
1822,
1823
4 4
W . B o g o r a z, Czufcczi, t. 1 i 2, L e n i n g r a d 1934,
1939.
M . G . L e w i n , G . M . , W a s i l e w i c z , Tipy oleniewodstwa
dienije,
„ S o w i e t s k a j a E t n o g r a f i a " , n r 1: 1951, s. 63—67.
4 5
i ich
proischoż-
111
R E L A C J E JÓZEFA K O P C I A
z w i e r z ą t . Z a s t a l i ś m y ich j e d z ą c y c h ; n i e k t ó r z y gotowali jeszcze w n a c z y n i a c h
żelaznych,
było
które
najwięcej
od
ze
Rosjan
zwierzyny
morskich. Nie tylko
ludzkości
ich
jedliśmy
nawzajem
europejskimi
o k r ę t u " (s.
do
i
podostawali.
morskiej
j e ś ć , ale p a t r z e ć
ślimaki
opiekane,
okrętu,
który
daliśmy
im
na
prezenta,
Częstowali
w
samej
nie m o g l i ś m y
nas
swoim
tłustości,
psów
n a to,
dogadzając
bardzo
które
morskich,
żab
jednak
smaczne.
ich
które
tam
piasku
leżał:
uczęstowaliśmy
ich
produktami
za
byli
wielką
do
naprawienia
co
były
dużych
jedzeniem,
pomocą
Prosiliśmy
72—73).
Najistotniejszym dla etnografa składnikiem treściowym Dziennika
są liczne materiały dotyczące Kamczadali. W porównaniu z poprzedni
mi relacjami, wiadomości o Kamczadalach wyróżniają się dużą skalą
zainteresowań autora, dużą ilością ciekawych realiów obyczajowych i za
dziwiającą umiejętnością obserwacji. Chęć poznania życia otaczających
J. Kopcia tubylców stała się dla niego pierwszoplanowym zagadnieniem
podczas pobytu na odległej Kamczatce. P r z y p a t r y w a ł się tu zwycza
jom tubylczym, ludziom, ubiorom, połowom r y b i soboli. W zdumienie
wprawiały go obrzędy pogrzebowe, ceremonie szamańskie i inne oby
czaje kamczadalskie. Przebywając na półwyspie nawiązał J. Kopeć
kontakty z tamtejszymi kupcami rosyjskimi i przedstawicielami admi
nistracji, dzięki czemu mógł uzyskać wyraźniejszy obraz panujących t u
wówczas stosunków społeczno-gospodarczych.
Najobszerniejsze relacje Dziennika odnoszą się do Kamczadali, wśród
których wypadło autorowi żyć przez lata pobytu na Kamczatce. Relacje
te stawiają J. Kopcia na pierwszym planie w grupie X V I I I - i XIX-wiecznych autorów piszących o tubylcach Kamczatki, a w historii etnografii
polskiej możemy go śmiało nazwać prekursorem badań etnograficznych
nad ludami egzotycznymi. Często relacje wielu innych podróżników,
dla których Syberia była głównym nurtem zainteresowań, nie ukazują
tyle materiału etnograficznego, co zdołał zgromadzić autor Dziennika.
Przedstawiając informacje J. Kopcia o Kamczatce wspomnieć należy,
że zasadniczy charakter gospodarki Kamczadali odpowiadał wówczas
formie zbieracko-łowieckiej. Bogata flora półwyspu dostarczała wiele
owoców, korzeni, bulw oraz jagód. Obiektem zbieraczy były również jaja
ptasie i młode pisklęta wybierane z gniazd, a także zapasy gromadzone
przez zwierzęta żyjące w norach — szczury i myszy. J u ż z nastaniem
wiosny opuszczali Kamczadale ziemianki i wychodzili w głąb lasów
w celu zbierania młodych pąków drzew i krzewów, o czym wspomina
autor w Dzienniku:
„[...] m i e s z k a n c e
w y c h o d z ą z f a m i l i a m i do l a s ó w , k o p i ą r ó ż n e k o r z e n i e ,
kartofle, k t ó r e myszy
drzew
i kwiatów
dla siebie p r z y s p o s a b i a j ą
i za n a j w i ę k s z y
błot, z b i e r a j ą n i e z m i e r n ą moc
gatunków,
kaczek,
kuligów,
specyjał
na zimę, zrywają
jedzą
[...]
j a j od r ó ż n y c h p t a k ó w ,
czajek
m o r s k i c h , etc.
Chodzą
też na
j a k o to: ł a b ę d z i ,
i na tym
czas
ziemne
różne pączki
im
od
różne
kępy
gęsi
kilka
schodzi.
Te
A N T O N I KUCZYŃSKI
112
=5~ i
S. K r a s z e n i n n i k o w , Opisanie ziemli
Moskwa-Leningrad 1949, s. 391
Kamczatki,
j a j a j e d z ą n i e u s t a n n i e , a co i m od z b y t k u pozostaje, w r z u c a j ą w t ł u s t o ś ć w i e l o
r y b i ą i k o n s e r w u j ą p r a w i e rok cały. G d y n a s t ą p i zbieranie r ó ż n y c h jagód, na
c z y m n i e m a ł y czas t r a w i ą , w t e d y r z u c a j ą s w e m i e s z k a n i a i p r z e n o s z ą s i ę f a m i l j a m i
z u p e ł n i e . N a j w i ę c e j zbierają k l u k w y i brusznicy, k t ó r e się k o n s e r w u j ą przez z i m ę
c a ł ą . K o b i e t o m w ł a ś c i w i e jest z o s t a w i o n e to z a t r u d n i e n i e , bo m ę ż c z y ź n i b i e g a j ą
w z a w o d y n a jeleniach., s t r z e l a j ą z ł u k ó w , s t a w i a j ą p o s ą g i , k t ó r e p ó ź n i e j z a n o s z ą
do ź r ó d e ł w y t r y s k u j ą c y c h ze s k a ł , i d l a B o g ó w c z y n i ą o f i a r y " (s. 88, 90—91).
113
R E L A C J E JÓZEFA K O P C I A
Jednym z głównych i najważniejszych zajęć Kamczadali było po
lowanie. Przede wszystkim polowali oni na sobole, niedźwiedzie, gro
nostaje, rosomaki, wydry, foki i lisy. Sezon myśliwski rozpoczynał się
z nastaniem pierwszych śniegów i trwał do marca Opisując polowanie na
sobole podaje J. Kopeć, że mężczyźni
„[...] r o b i ą m a ł e p a s t k i n a sobole i po k i l k a d z i e s i ą t
zapas
żywności
następującym
i na d ł u g i
sposobem.
pastki
na
drzewach
trafia
na
pastkę,
z
czas o d ł ą c z a j ą
Wiedząc,
pieczoną
śpieszy
do
gdzie
rybą:
ryby
i
już narobiwszy, biorą
s i ę na polowanie
ich
jest
największe
soból
przeskakując
zostaje
w
s a m y m sobie p r z e z k i l k a n a ś c i e d n i , m y ś l i w i
sobolów,
niej
z
ujęty.
nie p o p s u ć . P r z y c h o d z ą
zdobyczą wracają
p ó ź n i e j do s w o i c h pastek, w y b i e r a j ą
mnóstwo,
stawiają
na
drzewo
Zostawiwszy
pastki
cedry,
sam łeb, żeby
do d o m u , gdzie g r o m a d a r ó ż n y c h k u p c z y k ó w
ich i zabrawszy
zdobycz
muszą
d a l e o d u r z e n i t r u n k i e m g o t o w i i m ż y c i e o d e b r a ć " (s.
wypędzają
skóry
z a p a d ł e sobole i z t ą
z wódką,
i i n n y m i c a c k a m i n a n i c h c z e k a . T e k u p c z y k i za n i c p r a w i e n a b y w a j ą
sobole, l e c z u c z ę s t o w a w s z y
psy,
łowią
drzewa
idą z psami m i ę d z y
sobole n a d r z e w a i b i j ą z ł u k ó w t ę p y m i s t r z a ł a m i , m i e r z ą c w
które
uciekać,
tytuniem
prześliczne
bo
Kamcza-
98—99).
Niemałą rolę w łowiectwie kamczadalskim odgrywało polowanie na
różne gatunki ptactwa wodnego. Według J. Kopcia polowanie to roz
poczyna się w okresie letnim, gdy stare ptactwo pierzy się, a młode nie
może jeszcze latać.
„[...]
i
Wszystko
potoków
do
głębi
pieką,
nie
rzek
gotują
odleci.
zdobycze,
to
przebywa
wpadających
z psami,
i
jedzą;
Kamczadale
—
wówczas
—
w
trawach
do m o r z a . K a m c z a d a l e p o l u j ą
tysiące
potem
bardzo
p ó ź n i e j przez k i l k a
na
ląd
znowu
są
pędzą
leniwi
i
zabijają
nad
brzegami
ptastwo.
miotłami.
Dzień
robią,
póki
nieprzezorni,
bo
aż
rzek
Zaszedłszy
polowanie
podobne
i
n a to
pozjadawszy
i
noc
ptastwo
naraz
d n i m r ą g ł o d e m " (s. 90).
Drugim z kolei okresem polowania na ptactwo była jesień. W t y m
celu wykonywali Kamczadale specjalne siatki wyplatane z trawy, które
uwiązawszy na dwu żerdziach stawiali
„[...] po r o w a c h i w ą w o z a c h i d ą c y c h z g ó r od j e z i o r . T a m c a ł e p t a s t w o r ó ż n e g o
r o d z a j u p r z e b y w a , ż y w i ą c s i ę o r z e c h a m i w o d n y m i , a t a k jest t ł u s t e , ż e w y s o k o
p o d l e c i e ć n i e m o ż e . G d y w i ę c noc n a d c h o d z i , o w e p t a k i c i ą g n ą r o w a m i i w ą w o
z a m i do w o d y ś w i e ż e j , g d z i e n a j m n i e j po k i l k a k ó p w r o z p i ę t e s i a t k i s i ę p l ą c z e
i t a k p r z e z noc w i e l k i e stosy tego z b i e r a j ą . P o n i e w a ż z a ś w i e l k a l i c z b a r a z e m
w p a d a , g ł u s z ą j e m i o t ł a m i i s z y j e o d k r ę c a j ą . Z j e ś ć tego w p r ę d c e n i e m o g ą , a l e
r o b i ą z a p a s y a ż do w i o s n y . K o p i ą r o w y d ł u g i e , gdzie n a k ł a d a j ą r ó ż n e d r z e w a
p a c h n ą c e , a z w i ą z u j ą c po p a r z e ż y ł a m i n a ż e r d z i a c h w ę d z ą . W y k o p a w s z y n a p ó ł
t o r a ł o k c i a dopiero c h o w a j ą do z i e m i te p t a k i i k o n s e r w u j ą , k t ó r e t a k s ą s m a c z n e ,
j a k n a j p r z e d n i e j s z e p u l a r d y ; to t y l k o , ż e n a d t o s ą t ł u s t e " (s. 97—98).
Jak więc widzimy, chociaż tubylcy Kamczatki w owym czasie posłu
giwali się tak bardzo prymitywnymi formami łowiectwa., to jednakowoż
w ciągu bardzo krótkiego okresu zdobywali rokrocznie olbrzymie zapasy
8 — Etnografia Polska, t. X I I I , z. 1
114
A N T O N I KUCZYŃSKI
pożywienia, które odpowiednio zakonserwowane przechowywano przez
parę miesięcy. Ta sama Kamczatka, słynąca z wielkiej ilości ptactwa,
posiadała wówczas olbrzymie ilości niedźwiedzi, dostarczających miejs
cowej ludności skór oraz mięsa, chociaż zdaniem J. Kopcia ,.[...] niedź
wiedzi Kamczadale bardzo niewiele biją, prócz najwyborniejszych cza
sem na zakrycie sanek, bo lepsze futra mają w wielkiej obfitości" (s. 84).
R y c . 10. K a m c z a d a l w
zimowej
odzieży
Kraszeninnikow,
op.
cit.,
s.
308
115
R E L A C J E JÓZEFA K O P C I A
Półwysep ten stanowi część półnoeno-wschodnio-azjatyekiego zasię
gu owcy gruborogiej (Ovis montana), co także nie uszło uwagi autora
Dziennika: ,,[...] po lasach są dzikie barany, wielkości ••potrójnej ukraiń
skiego. Wełny na sobie mają wiele; tłuste są i bardzo smaczne. Kamcza
dale biją takowe dla mięsa i futra" (s. 85).
Rybołówstwo odgrywało dużą rolę w gospodarce Kamczadali. Rzeki
półwyspu szczególnie obfitują w ryby, przede wszystkim w różne gatun
ki ryb łososiowych, które podczas tarła wpływają z mórz do rzek i płyną
w górę ich biegu dla złożenia ikry.
Z relacji J. Kopcia wynika, że połów rozpoczyna się z chwilą, gdy:
,,[...] z a c z y n a z m o r z a
tości, że m a ł y m i
robiąc
zapas
chachelcza
iść ryba
do
siateczkami w y r z u c a j ą
dla p s ó w
na zimę. Ryba
[chachalcza
jest bardzo k o ś c i s t a
Nadchodzi ryba
—
gatunek
i podobna
najmniejszych rzek w
na brzeg wielkie
ta p i e r w s z a w y c h o d z ą c a
c i e r n i k a , Obolarius
do n a s z y c h
na
Tę rybę
zimę
dla
biorą
psów.
w y s c h n ą , powstaje
Następuje
razy
W
trzecia,
jesiotra, ł u s k a
czasie
a którą
i jakościowo
płatają
na
powietrze
i wędzą
bywa
którą
ta
służy
za chleb,
zowią
Stell.
— A.K.]
płatają
najgorsze,
Martens
no
—
i suszą
takoż
nim
ryby
bo
te
robactwo.
zowią
czewycza
czerwone,
[czawycza
najlepsza odmiana łososi,
A. K . ] . Ryba
z morza, a
japónica
na brzeg,
konchach, m i ę s o
połcie
siano,
do n a s z y c h l i n ó w , c z e r w o n a , z
wyrzucają
najdystyngowańsza,
karpiowa w
mięsista
—
tym
obfi
jak
aculeatus
m i n o g i , Lampetra
wielki smród, a z nim napada
stością,
baum
prawie rękoma,
znacznej
jeżgarzy.
d r u g a z w i e l k o ś c i podobna
s e m do g ó r y z a k r z y w i o n y m [ p r a w d o p o d o b n i e
А.К.].
tak
stosy i s u s z ą
—
największa,
Oncorhynxhus
kawałek
wielkości
poprzerastałe
trzy
z tłu-
najbardziej
tschawytscha
niewielki
zjadłszy,
Wal-
można
się
p o s i l i ć . S p o s ó b ł o w i e n i a j e s t n a s t ę p u j ą c y . Z b i e r a s i ę k i l k u n a s t u gospodarzy
i każdy
z nich przynosi k i l k u n a s t o s ą ż n i o w e
[sążeń
•— d a w n a
różnych
rozmiarów;
około
190 c m — A . K . ] s i a t k i , p l e c i o n e
s ą ż e ń polski =
6 stóp =
jednostka
mecznej p o k r z y w y , g d y ż konopi tam nie z n a j ą . Z w i ą z a w s z y
niezmiernie
długą,
tak
że
połowę
rzeki
Kamczatki
długości,
przegradzają.
Na
sieć z największą
o s t r o ż n o ś c i ą , bo
ciła,
wszystkie
powywracać.
mogłaby
szalupy
gdyby
Ciągną
powietrza
więc
siatkę
sieć
wierzchu
tej s i a t k i n a d w o d ą m a j ą p o u w i ą z y w a n e l e k k i e k o r y d l a z n a k u . J e ż e l i r y b a
nie, w y c i ą g a j ą
z ta
to w j e d n o , r o b i ą
wpad
z wody
chwy
z
razem
rybą
do b r z e g u ; c z ę ś ć l u d z i c z e k a p r a w i e po s a m ą s z y j ę w w o d z i e ; k a ż d y z a ś m a w
ręku
s z l u z ę d r e w n i a n ą . P o d n o s z ą p o t e m s i a t k ę i za p o k a z a n i e m s i ę r y b y z a r a z j ą o g ł u
szają,
a wyciągnąwszy
na brzeg
dobijają"
(s.
88—90).
Dla wszystkich ludów nadmorskich Azji północno-wschodniej decy
dującą rolę odgrywa nie tyle zwierzostan lądowy i rzeczny, ile przede
wszystkim morski, z różnymi rodzajami fok na pierwszym planie. Ł o
wiectwo ssaków morskich dostarcza nie tylko pożywnego mięsa oraz
tranu, lecz także wartościowych skór, z których wyrabia się odzież,
worki na tłuszcz r y b i oraz inne przedmioty potrzebne w prymitywnej
gospodarce surowej północy. Jeśli już mowa o Kamczadalach, to podkreś
lić należy, że w tzw. „grupie ludów paleoazjatyckich" (Jukagirzy, Czuk
cze, Koriacy, Kamczadale i Giliacy) nie reprezentowali oni w czasach
116
A N T O N I KUCZYČÍSKI
J. Kopcia wysokiego kunsztu w myślistwie ssaków morskich. P r y m i
tywne środki transportu i komunikacji wodnej (dłubanki) nie pozwalały
i m na dalekie rejsy w głąb morza, stąd też częściej wyczekiwali oni
na łaskawe dary fal morskich. Zdarzało się nieraz, że podczas burz i sil
nych sztormów morze wyrzucało na brzeg wieloryba, który wówczas
stawał się łatwą zdobyczą Kamczadali. Wspomina o t y m autor:
„ U K a m c z a d a l ó w n a j w i ę k s z e n i e s z c z ę ś c i e i g ł ó d , gdy m o r z e n i e w y r z u c a w i e
l o r y b a , co s i ę r z a d k o z d a r z a . W i e l o r y b y z b l i ż y w s z y s i ę do b r z e g u , j u ż n i e m o g ą
w r ó c i ć n a m o r z e [...] W n a j p ó ź n i e j s z ą j e s i e ń n a j w i ę k s z e b y w a j ą s z t u r m y , p o r y w a j ą
b a ł w a n y m o r s k i e w i e l o r y b y b l i s k o b r z e g ó w , ł a m i ą j e i m i o t a j ą n i m i po k i l k a n a ś c i e
r a z y ; z a b r a w s z y j e z b r z e g u , z n o w u n a b r z e g u n o s z ą i w y r z u c a j ą , gdzie po u s p o
k o j e n i u m o r z a j u ż p o z o s t a j ą . T u dopiero n a s t ę p u j e w i e l k i e u k o n t e n t o w a n i e d l a
K a m c z a d a l ó w ; k t ó r z y z całej kolonii zbierają się, n a k ł a d a j ą wielki o g i e ń i zaczy
n a j ą n a j p r z ó d losy r z u c a ć m i ę d z y sobą, komu jaka c z ę ś ć m a s i ę d o s t a ć w ą s ó w
od w i e l o r y b a [chodzi t u o c h r z ą s t k ę f i s z b i n o w ą — А . К . ] . N a j p o t r z e b n i e j s z e s ą d l a
n i c h te w ą s y , k t ó r y c h u ż y w a j ą do o b w o d u ł u k ó w , n a ł y ż w y d l a siebie i n a p o d
bicie sanek.
B y w a czasem, ż e nie m o g ą c s i ę z g o d z i ć z a b i j a j ą jedni drugich. P ó ź n i e j zaczy
n a j ą t r a n ż e r o w a ć wieloryba, o d w a l a j ą c ogromne b r y ł y t ł u s t o ś c i , g d y ż w nim m i ę s a
j e s t m a ł o . T ł u s t o ś ć ta s ł u ż y i m p r z e z c a ł ą z i m ę do o ś w i e c a n i a m i e s z k a ń . C z a s
d ł u g i m i n i e , n i m oni w i e l o r y b a r o z b i e r a j ą i p r z e w i o z ą . Z a c z y n a j u ż ś m i e r d z i e ć ,
w i a t r y m o r s k i e u n o s z ą n a z i e m i ę te s m r o d l i w e z a p a c h y , co n i e d ź w i e d z i e p o c z u w s z y
i d ą s t a d a m i z a o w y m w i a t r e m [...] K a m c z a d a l e r ó ż n i e i c h s t r a s z ą , n a k ł a d a n i e m
w i e l k i c h o g n i ó w i k r z y k i e m , l e c z oni n a to n i e d b a j ą c c o r a z b l i ż e j p r z y s t ę p u j ą , t a k
ż e m i e s z k a ń c y z m u s z e n i s ą o p u s z c z a ć z d o b y c z i u c h o d z i ć do s w o i c h siedzib. P o t e m
niedźwiedzie wpadłszy, już kończą wieloryba z pomocą tysiącznych morskich
czajek. Po u p ł y w i e d w ó c h dni same już tylko w i d a ć kości, z k t ó r y c h w y b i e r a j ą
p a c i e r z e g r z b i e t o w e i z a w o ż ą do osad n a f u n d a m e n t a d o m ó w " (s. 101—102).
„[...] l w ó w m o r s k i c h [Odobaenus
rosmarus
divergens
Illiger
— A.K.] najwięcej
starają się zdobywać, które mają zęby długości około półtora łokcia, grubości jak
r ę k ą o b j ą ć , k o ś c i b i a ł e j i n i c z y m s i ę n i e r ó ż n i ą od s ł o n i o w e j . Z ę b a m i t y m i p r o
w a d z ą k u p c y h a n d e l i p r z e w o ż ą do K i j a c h t y . Z n a j d u j ą t a k ż e p o n a d b r z e g a m i
M o r z a L o d o w a t e g o k o ś c i b i a ł e o s o b l i w s z e j w i e l k o ś c i z w i e r z a [...] M a m o n t a [ m a
m u t a — A . K . ] , a l e d z i ś ten r o d z a j w y g i n ą ł " (s. 82).
Nakreślony przez J. Kopcia obraz zbieractwa, łowiectwa i rybołów
stwa u Kamczadali wykazuje, że potrafił on trafnie ocenić u opisywane
go ludu umiejętność zdobywania środków do życia oraz zdawał sobie
sprawę ze znaczniejszej roli łowiectwa lądowego i morskiego oraz rybo
łówstwa w systemie ich gospodarki. J. Kopcia uderzyła olbrzymia ilość
zwierząt na t y m półwyspie, a pisząc o rybołówstwie słusznie zauważył
specjalne sezony masowego występowania w wędrujących grupach ryb
z gatunku łososiowatych. O ciągach takich mamy wiele wiadomości nie
tylko z Kamczatki, ale i z innych obszarów Syberii. Wspomnijmy jednak,
że powyższe obserwacje J. Kopcia dotyczące Kamczadali znajdują
potwierdzenie w bogatej literaturze, a przebywający na Kamczatce około
150 lat po nim szwedzki uczony Sten Bergman pisał, że widział rzekę
117
R E L A C J E JÓZEFA K O P C I A
tak pełną łoisojsi, iż o czymś podobnym nawet marzyć by sobie, jak
stwierdza, nie pozwolił.
„[...] Ł o s o s i e c i ą g n ę ł y bok o bok, j e d e n t u ż k o ł o drugiego, w z w a r t e j m a s i e .
Nowe gromady n a c i s k a ł y i niekiedy całe kupy p ł y n ą c y c h w y c i s k a n e b y ł y niby
p a g ó r k i n a brzeg, p o k r y t y m a r t w y m i r y b a m i . M u s i e l i ś m y — informuje dalej —
p r z e b r o d z i ć k i l k a takich rzek i b y ł o n i e m o ż l i w o ś c i ą zrobić krok w wodzie nie
n a d e p t u j ą c na ł o s o s i e " .
4 e
O faktach zarejestrowanych przez J. Kopcia czytamy również w dwu
obszernych pracach poświęconych Kamczadalom, których autorami s ą
S. Kraszeninnikow i G. Steller . W miejscu t y m zaznaczyć jednak
należy, że informacja, jakoby Kamczadale biegali ,.w zawody na jele
niach", niezgodna jest z prawdą. L u d ten nigdy w znanych nam okre
sach historycznych nie zajmował się hodowlą reniferów, a zasięg w y s t ę
powania tego zwierzęcia nie obejmuje południowych rejonów Kamczatki,
które były terenem zesłania autora Dziennika.
Wszystko, co zostało wyżej przedstawione, dotyczyło jedynie spo
sobów zdobywania pożywienia, bez wchodzenia w problem jego szcze
gółowych rodzajów i przygotowywania. Sprawom t y m poświęcił również
J. Kopeć nieco uwagi. Zanim jednak przedstawimy relacje z tego zakre
su, wspomnijmy we wstępie, że jakkolwiek Kamczadale utrzymywali
się głównie z rybołówstwa i łowiectwa, to jednak w skład ich poży
wienia wchodziły różnego rodzaju korzenie oraz jagody roślin dziko
rosnących. Ogólnie biorąc stwierdzić należy, że wszystkie części roślin
poczynając od bulw i korzeni, a kończąc na korze i owocach, były po
wszechnie używane jako pokarm.
47
48
— A . K . ] t a k o ż orzechy cedrowe i bardzo
wiele
i n n y c h j a g ó d t a m z n a j d u j e s i ę . J e d n a atoli jagoda jest n a j d y s t y n g o w n i e j s z a ,
„[...] S ą u n i c h [tj. K a m c z a d a l i
którą
nazywają
kępach
morożka
[moroezka,
b ł o t n i s t y c h , podobna
gorączkach
Rubus
chamaemoruc
L . —
A. K . ] . Rośnie
używają
jej w
miejscu
niektóre
produkta,
jakie
żołędzie,
a smak
orzechowy
mające.
i innych
chorobach.
wykopują
z
[...]
Znajdują
ziemi
Drugi rodzaj
jest
od
mniejszy,
4 9
. Mają
czosnek
po
większa;
s i ę jeszcze
szczurów,
w
tym
większe
niż
smaku
i tego w i e l e n a w i o s n ę w y k o p u j ą , co oni z o w i ą s e r e n a [ s a r a n a , Fritillaria
A.K.]
ona
do n a s z e j m a l i n y , lecz t r z y lub c z t e r y r a z y
kartofli,
sarana
polowy bardzo ś m i e r d z ą c y ; m a j ą t e ż orzechy wodne
—
bardzo
w i e l k i e , k t ó r e r o s n ą po j e z i o r a c h " (s. 80).
4 6
S. B e r g m a n ,
Vulkáne,
B'áren
wilden
Kamchatka,
Stutgart
Wstęp
do
powszechnej
etnografii
1926,
s.
i
und
276,
Nomaden.
cyt.
etnologii,
Reisen
und
Erlebnisse
za K . M o s z y ń s k i m ,
Wrocław—Kraków—Warszawa
im
Człowiek.
1958,
s. 229—230.
4 7
K r a s z e n i n n i k o w , op.
4 8
Steller,
4 9
Suche korzenie sarany t ł u c z o n o na m ą k ę i s p o r z ą d z a n o z niej c o ś w rodzaju
kaszy.
op.
cit.
cit.
118
A N T O N I KUCZYŃSKI
R y c . 11. K a m e z a d a l
w
letnim ubraniu
Kraszeninnikow,
op.
cit.,
s.
389
Niewątpliwie nie są to wszystkie gatunki roślin, których kłącze, ło
dygi, bulwy oraz owoce były spożywane w czasach J. Kopcia przez
Kamczadali. Oprócz wyżej wymienionych istniał jeszcze szeroki katalog
gatunków, o których szerzej wspomina S. Kraszeninnikow oraz B. D y
bowski .
5 0
51
5 0
B t
K r a s z e n i n n i k o w , op.
[ B . D y b o w s k i ] , Katalog
cit., s. 223—240.
wystawy
etnograficznej
Kamczatki
i Wysp
Ko-
119
RELACJE JOZEFA KOPCIA
W pożywieniu kamczadalskim odgrywały też wcale nie podrzędną
rolę ryby, które spożywano wędzone, gotowane lub pieczone.
„[...]
Pospolicie
krajowcy w
czewycza
wielkości
potrójnej
miejsce
chleba
jesiotra; ł u s k ę
mają
ma
rybę
karpiową
m i ę s o jej czerwone poprzerastałe z tłustością p r z e w y ż s z a
w
Azji
i Europie;
głpwy
tej r y b y m a j ą
skich, solą je i k o n s e r w u j ą "
5 2
smak
wędzoną
w
nazwiskiem
konchach
wielkich,
wszystkie ryby
smakiem
najprzedniejszych śledzi
holender
(s. 79—80).
Nie są to jedyne wiadomości na temat pożywienia Kamczadali, o k t ó
rych czytamy w Dzienniku. Pozostała ich część wpleciona jest luźno
w tekst, z którego można się jedynie dowiedzieć, że oprócz różnorakich
potraw z ryb jadali jeszcze Kamczadale mięso z dzikich owiec, niedźwie
dzi, soboli, w ogóle prawie wszystkich zwierząt, na które polowali. Ogól
nie jednak Kamczadale odżywiali się bardzo skromnie, z wyjątkiem
okresów wzmożonego występowania ryb i pierzącego się ptactwa wod
nego. Posiłki były nieregularne. Czasem przejadali się np. z okazji
obfitego łowu. Potrawy gotowali w metalowych naczyniach, które naby
wali od Rosjan, „[...] a nie mający żelaza i krzesiw dostają ogień przez
tarcie drzewa o drzewo, mając do tego ze sobą siarkę i pewny rodzaj
wysuszonej trawy, która jak len się pali" (s. 92).
Jakkolwiek cykl zdobywania żywności w warunkach syberyjskich
t r w a ł przez cały rok, niemniej jednak z relacji J. Kopcia dowiadujemy
się, że znane były Kamczadalom sposoby konserwowania mięsa i ryb
przez pieczenie, wędzenie, suszenie oraz marynowanie w soli otrzymy
wanej ,,[...] z drzewa na brzeg wyrzuconego, które palą na ług i t ą wodą
zalewają głowy {ryby czawyczy — A. K.] do zasolenia. Kamczadale i dru
gie narody mało używają soli i wcale jej nie_ lubią" (s. 80). Równie
powszechnym sposobem konserwowania, co solenie, było zatapianie jaj
ptasich w tłuszczu wielorybim, „które konserwują prawie rok cały".
Za napój służyła Kamczadalom przede wszystkim woda, choć w la
tach późniejszych można zauważyć wpływ kontaktów z Japończykami
oraz kolonizacji rosyjskiej, której rezultatem było pojawienie się w j a
dłospisie kamczadalskim nie znanej dotąd herbaty, a także wódki.
Autor Dziennika wspomina:
„ W N i ż s z e j K a m c z a t c e [tj. p o ł u d n i o w e j — A . K . ] z n a j d u j e s i ę r o ś l i n a , z
wódkę
pędzą.
mandorskich
Podobna
w
jest cokolwiek
Warszawie,
do
k o p r u naszego, w y s o k a
W a r s z a w a 1883.
Autorstwo
zawiera wykaz roślin przywiezionych z Kamczatki
nowanych
5 2
miana
w
roku
największa,
najbardziej mięsista
ten
średnio
ulubiony
waży
przysmak
smaku Rosjanie n a z y w a j ą
i
8 kilogramów.
Kamczadali,
pewne,
łokcie
katalog
i
ekspo
1883.
łososi.
Łosoś
jest
której
dwa
przez B . Dybowskiego
Czawycza —
dzisiejszego
w
na warszawskiej wystawie
nie
na
a
dzięki
ją „ s z y n k ą " Dalekiego
jakościowo
Ryba
ta
mięsistości
Wschodu.
najlepsza
stanowi
i
do
od
dnia
delikatności
120
A N T O N I KUCZYŃSKI
od z i e m i ; a g r u b o ś ć
słońcu wędzą.
Sok
palca wielkiego u ręki. R o ś l i n ę
j e j t a k jest m o c n y ,
s t a j ą . W s z y s t k o to z n o s z ą
nie
sprowadzony
n a ś c i e dni w
z
do k o m e n d a n t a ,
Syberii, pędzi
czyna
wódkę
b e c z k a c h te r o ś l i n y , p ó ź n i e j
wiader wrzuca dziesięć funtów
iść w ó d k a ,
jak mleko
i w
na
nara
który mając
już kocioł żelazny,
umyś-
następującym
sposobem:
kładzie w
potem
to
bąble
domach
i pryszcze
sucharów; najprzód
biała,
tę zrzynają
ż e za d o t k n i ę c i e m
moczy
kilka
k o c i o ł i do p r o p o r c j i
dwóch
przez alembik p r z e p ę d z a i z a
przepędzanie
kilka
razy
powtarza,
d o p ó k i s i ę nie przemieni w kolor zielony. Wtenczas staje s i ę spirytus n a j m o c n i e j
szy, p r z e w y ż s z a j ą c y
kilka
nasz a r a k ;
wiader tej w ó d k i
kie korzyści
odnosi
w
smak tylko z u p e ł n i e
otrzymuje, za k t ó r ą
sobolach
i innych
trawy. Najwięcej
posyłając
f u t r a c h " (s.
komendant
po i n n y c h n a r o d a c h ,
wiel
102—103).
R y c . 12. S z a m a n k a m c z a d a l s k i w s t r o j u o b r z ę
dowym
К а г u t z, op. cit., s. 17 rys. 10.
W świetle istniejącej literatury trudno wywnioskować, czy znajo
mość produkowania tego napoju przeniknęła do Kamczadali od Rosjan,
t y m bardziej że pierwsi badacze i podróżnicy, którzy dotarli na pół
wysep, wspominają o trawie służącej do jego wyrobu , a S. Kraszenin5Э
5 3
cleum
J e s t to r o ś l i n a z r o d z i n y b a l d a s z k o w a t y c h (Sphondillium),
dulce
Fisch.),
której m ł o d e baldachy i łodygi s ł u ż y ł y
barszcz
(HeraKamczadalom
do
RELACJE JOZEFA
121
KOPCIA
54
55
nikow
podaje opis całego cyklu produkcyjnego . Przypuszczać więc
należy, że jeszcze przed kolonizacją rosyjiską znali Kamczadale sposób
wytwarzania takiego napoju, a Rosjanie jedynie go udoskonalili.
Dalsze opisy z zakresu kultury materialnej zapoznają nas z p r y m i
t y w n y m i ziemiankami kamczadalskimi, z letnimi szałasami, z odzieżą,,
transportem i komunikacją. Pisząc o tych zagadnieniach dał J. Kopeć
przybliżony ich obraz, który wzbogaca inne źródła z tego zakresu.
Charakteryzując formy pomieszczeń mieszkalnych właściwe K a m czadalom, informuje:
„ S k o r o n a s t ą p i z i m a , z d o m ó w l e t n i c h , k t ó r e m a j ą j e d n e z k o r y , d r u g i e ze s k ó r
j e l e n i c h , w y n o s z ą s i ę do l o c h ó w p o d z i e m n y c h , j u r t a m i z w a n y c h . K o p i ą w z i e m i
d ł u g i e k o r y t a r z e i sale, c e m b r u j ą c w e w n ą t r z d r z e w e m i po c z t e r d z i e ś c i l u b p i ę ć
d z i e s i ą t o s ó b z g r o m a d z a j ą s i ę , to j e s t c a ł a i c h f a m i l i a . M a j ą w ś r o d k u k o m i n , n a
k t ó r y m n i e u s t a n n y t r w a o g i e ń ; luft t y l k o j e d e n do m i e s z k a n i a s ł u ż y z a o k n o
i d r z w i . M i e w a do tego j e s z c z e k a ż d e m a ł ż e ń s t w o n a m i o t z futer j e l e n i c h , l a m p ę
do d w ó c h g a r c y w y d r ą ż o n ą z k a m i e n i a ; n a l e w a j ą w i e l o r y b a t ł u s t o ś c i ą , w m i e j s c e
knotu k ł a d ą mech wysuszony. T a l a m p a pali s i ę k i l k a dni, o ś w i e c a i ogrzewa
r a z e m ; p r z y n i e j k o b i e t y o d b y w a j ą w s z e l k i e s w e roboty i s z y c i a " (s. 98).
Nakreślony w Dzienniku opis mieszkania kamczadalskiego zgodny
jest ze stanem faktycznym, jedynie tylko stwierdzenie, że z nastaniem
zimy przenoszą się Kamczadale do „lochów podziemnych jurtami zwa
nych" jest terminologicznie nieścisłe, gdyż jurta nie jest mieszkaniem
podziemnym, ale naziemnym . Wyjaśnienia wymaga również wzmianka
mówiąca o mieszkaniach ze skór jelenich i kory. Ten typ mieszkań nie
56
w y r o b u n a p o j u z a w i e r a j ą c e g o p e w i e n % a l k o h o l u . O r o ś l i n i e tej w s p o m i n a ł
a u t o r p i e r w s z e g o opisu K a m c z a t k i , W . A t ł a s ó w .
5 4
К r a s z e n i n n i к o w,
op. cit.,
s.
także
230—232.
5 5
W m i e j s c u t y m n a l e ż y p o d k r e ś l i ć , ż e u w a g i a u t o r a Dziennika
na temat c y k l u
p r o d u k c y j n e g o tego n a p o j u z b i e ż n e s ą z d o k ł a d n y m o p i s e m z a m i e s z c z o n y m w c y
t o w a n e j j u ż p r a c y S. K r a s z e n i n n i k o w a .
5 6
Na ogół wszyscy w c z e ś n i e j s i badacze i p o d r ó ż n i c y o k r e ś l a l i s t o ż k o w e s z a ł a s y
0 d a c h u w s p a r t y m n a z i e m i oraz z i e m i a n k i i p ó ł z i e m i a n k i w s p ó l n ą d l a n i c h n a z w ą
„ j u r t a " . D l a t e g o n a l e ż y w y j a ś n i ć , ż e w ł a ś c i w ą j u r t ą jest k o p u l a s t y
przenośny
s z a ł a s k r y t y w o j ł o k i e m l u b s k ó r a m i , k t ó r e g o ś c i a n y boczne w y k o n a n e s ą z goto
wych e l e m e n t ó w konstrukcyjnych w kształcie prostokątnych drewnianych kratow
n i c z r o b i o n y c h z p ł a s k i c h s z c z e b e l k ó w u k o ś n i e u ł o ż o n y c h w s t o s u n k u do z i e m i
1 p r z e c i n a j ą c y c h s i ę pod k ą t e m . S z c z e b l e p o ł ą c z o n e w m i e j s c a c h
skrzyżowania
przy użyciu rzemieni tworzą k r a t o w n i c ę dającą się rozciągać. Dzięki takiemu r u
c h o m e m u p o ł ą c z e n i u ś c i a n y j u r t y m o ż n a w y d ł u ż a ć , o b n i ż a ć oraz w y g i n a ć . D l a t e g o
t e ż j u r t a z ł o ż o n a z p a r u p o w i ą z a n y c h ze s o b ą k r a t o w n i c p o s i a d a k s z t a ł t k o l i s t y ,
a nie wieloboczny. K o n s t r u k c j a kopulastego dachu w s p i e r a s i ę g ł ó w n i e o ś c i a n y
boczne. T a k i e f o r m y p r z e n o ś n y c h p o m i e s z c z e ń m i e s z k a l n y c h t y p o w e s ą d l a l u d ó w
pasterskich A z j i Ś r o d k o w e j . Z a t e m m i e s z k a n i e K a m c z a d a l i opisane przez J . K o p c i a ,
n i e jest j u r t ą , lecz t y p o w ą d l a tej s t r e f y k l i m a t y c z n e j z i e m i a n k ą .
122
A N T O N I KUCZYŃSKI
był wówczas znany Kamczadalom, a ich napalowe szałasy pokrywane
były trawą. W celu wykonania takiego szałasu wbijano w ziemię pale
o wysokości 4-5 m i łączono je u góry poprzeczkami, na które kładziono
żerdzie i słano trawę. Na takim pomoście urządzano szałasy. Mieszkania
takie zachowały się u mieszkańców Kamczatki do początku X X stu
lecia. Opisując ziemiankę kamczadalską wspomniał J. Kopeć, że „każde
małżeństwo miewa namiot z futer jelenich", który umieszczony we
wnętrzu tego podziemnego mieszkania służył za wydzielone w nim
miejsce do spania. Informacja ta nie znajduje potwierdzenia w innej
literaturze przedmiotu, z której wynika w sposób jednoznaczny, że
mieszkające w ziemiance rodziny spały w rzędzie, jedna obok drugiej na
ławach usytuowanych przy ścianach, a wobec braku ław układano się
na ziemi używając jako posłania skór i prętów wikliny . Tak więc opisu
jąc ziemiankę kamczadalską przedstawił autor Dziennika dosyć dokład
nie jej konstrukcję, natomiast co do wyposażenia wnętrza podał jedyny
fakt wymagający dodatkowego komentarza. Dla wyjaśnienia dodajmy, że
tego rodzaju namioty sypialne umieszczone we wnętrzu właściwego po
mieszczenia mieszkalnego typowe są dla Czukczów , z którymi spotkał
się J. Kopeć w drodze powrotnej z zesłania.
57
58
Na dalszych stronach Dziennika spotykamy informacje mówiące
0 odzieży noszonej przez Kamczadali. Dane te są jednak bardzo skąpe
1 zorientować się z nich możemy jedynie pobieżnie o używanych t u
ubraniach, które wykonywano ze skór sobolich, niedźwiedzich, zaję
czych i innych zwierząt, na które polowano. Koszule robili Kamcza
dale
„[...] z k i s z e k j e l e n i c h , k t ó r e w y c z y ś c i w s z y , z s z y w a j ą j e l e n i m i ż y ł a m i i od
d ż d ż u k ł a d ą n a siebie. R o b i ą t e ż s u k n i e z n u r k ó w m o r s k i c h [tj. fok — A . K . ] , k t ó r e
s ą n i e w y p o w i e d z i a n e j p i ę k n o ś c i , w r ó ż n y c h k o l o r a c h o d m i e n i a j ą c s i ę . [...] S a n d a ł y ,
czyli obuwie, bardzo p i ę k n i e w y s z y w a j ą . N a z i m ę n o s z ą futra i k a p t u r k i na g ł o
w i e , l a t e m z a ś m a j ą o d k r y t e g ł o w y , w i e l e kos p l e c i o n y c h p r z y k o ń c u , do k t ó r y c h
r ó ż n e k o n c h y i k ó ł k a u w i ę z u j ą . [...] M a l u j ą r ó ż n y m i k o l o r a m i te s k ó r y , g d y ż f a r b
n a t u r a l n y c h m a j ą pod dostatek: s u k n i e z a ś p r z y o z d a b i a j ą t a m b o r o w a n i e m , w ł o s a m i
z w i e r z ę c y m i i l ś n i ą c y m i t r a w k a m i " (s. 93—94).
Z informacji powyższych wynika, że miał J. Kopeć dość trafne wyo
brażenie o odzieży noszonej przez Kamczadali, jednak dostarczony przez
niego materiał nie przedstawia większej wartości dla etnografa, gdyż
w opisie t y m pominął on szereg istotnych zagadnień, które przy opra
cowywaniu typologii odzieży brane są pod uwagę. Nie dziwmy się jednak
5 7
K r a s z e n i n n i k o w , op. cit., s. 374—376.
Istoriko-etnograficzeskij
atłas
Sibiři,
pod r e d . M . G . L e w i n a
p o w a , M o s k w a — L e n i n g r a d 1961, s. 147—148, 211, t a b l . 14.
5 8
i L . P.
Pota-
123
RELACJE JOZEFA KOPCIA
J. Kopciowi, gdyż nie był on członkiem zorganizowanej wyprawy ma
jącej zbadać kulturę tubylców Kamczatki, lecz zesłańcem syberyjskim,
którego uderzała odmienność sposobu życia i egzotyczna kultura ludu,
w którego otoczeniu wypadło mu żyć. W miejscu t y m warto jednak za
znaczyć, że podane przez niego wiadomości znajdują potwierdzenie
w bardziej szczegółowej pracy S. Kraszeninnikowa .
Omawiając odzież kamczadalską wypada jeszcze napomknąć o h i
gienie i kosmetyce. Według ogółu badaczy lud ten nie grzeszył zbytnią
czystością, co również znalazło wyraz w Dzienniku, w którym odnaj
dujemy pewne wiadomości na temat występującego t u tatuażu, jakim
pokrywano ,,[...] twarze, czoła i szyje, nakłuwając ością rybią do k r w i ,
które potem smarują farbami, i to już zostaje na zawsze. Kobieta, naj
więcej takiego wyszycia na sobie mająca, jest podług nich t y m większą
elegantką i t y m bardziej dystynguje się nad inne" (s. 95).
59
Ryc.
13. P o d r ó ż
powrotną
z Kamczatki
do
Ochocka
zaprzężonych w
Dziennik
odbył
J. Kopeć
na
saniach
psy
Józefa
Kopcia.
Autor ilustracji nie znany.
Przejdźmy następnie do innego zagadnienia z zakresu kultury ma
terialnej, które odgrywało niezmiernie ważną rolę w gospodarce Kam
czadali. Chodzi tu o zaprzęg w psy oraz o ciągnione przez nie długie
511
K r a s z e n i n n i k o w ,
op. cit.,
s. 387—393.
124
A N T O N I KUCZYŃSKI
i wąskie sanie. W saniach tych nie bylo ani jednego kawałka gwoździa,
a części składowe łączono rzemieniami z foczej skóry, co czyniło je
elastycznymi i podatnymi na wszelkie nierówności terenu. W celu uspraw
nienia biegu, płozy sań podbijano chrząstką fiszbinową wieloryba.
0 saniach tych J. Kopeć wspomina tylko mimochodem, poświęcając wię
cej miejsca opisowi zaprzęgu:
„ D o mojego powozu m i a ł e m t r z y n a ś c i e p s ó w z a p r z ę ż o n y c h , dyszel r z e m i e n n y
bez l e j c ó w , j e d e n t y l k o pies p r z e w o d n i k idzie w z a p r z ę g u . K a m c z a d a l z w y k l e
u s i a d ł s z y bokiem na przodzie s a ń t r z y m a s i ę za poklaski, lecz m a j ą c ł y ż w y n a
n o g a c h [ n a r t y — A . K . ] m a ł o co s i e d z i . W r ę k u m a o s z t o ł , c z y l i k i j g r u b y , z ż e
l a z e m n a k o ń c u d l a w s t r z y m a n i a p s ó w i s a ń : gdy b o w i e m u s i ł u j e p s y w s t r z y m a ć ,
o b r a c a b o k i e m s a n i e i h a m u j e . N a w i e r z c h u o s z t o ł a jest w i e l e k ó ł e k ż e l a z n y c h
1 d z w o n e c z k ó w , czego s i ę p s y n a j w i ę c e j b o j ą , to s ł u ż y n a m i e j s c e batoga. P i e s
d o b r a n y do p r z o d k o w a n i a t a k jest z m y ś l n y , ż e b i e g n ą c u s t a w i c z n i e s i ę o g l ą d a n a
skinienie i s ł o w a K a m c z a d a l a , w którą stronę m a się rzucić. P o n i e w a ż ż a d n e j
drogi nie w i d a ć ś l a d u , w i ę c t r z y m a j ą s i ę b r z e g ó w z i e m i j a d ą c p o d ł u g k i e r u n k u
gór n a j w y n i o ś l e j s z y c h , a nad brzegami Oceanu l e ż ą c y c h , k t ó r e i n a z w i s k a swe
m a j ą [chodzi tu o g ó r y c i ą g n ą c e s i ę w z d ł u ż w s c h o d n i c h w y b r z e ż y K a m c z a t k i —
A . K . ] , [...] Z a p r z ę ż o n o p o t e m p s y n a r ó w n y c h l o d a c h , a b y s i ę z m i e j s c a nie p o
plątały. Krzyknęła razem cała świta najokropniejszym głosem i zabrząkali wszyscy
swoimi o s z t o ł a m i , u k t ó r y c h , jak w y ż e j nadmieniono, znajduje s i ę wiele k ó ł e k
i d z w o n e c z k ó w . W n o s i ć wtedy m o ż n a , z j a k ą s z y b k o ś c i ą psy r u s z y ł y : z d a w a ł o się,
ż e od t a k p r ę d k i e j j a z d y p o w i e t r z e g ł o w ę z r y w a i c a ł y j u ż c z ł o w i e k z o s t a ł o d u
r z o n y . P ę d z ą one z c a ł e j s i ł y , a ż s i ę n i e z m o r d u j ą , p o t e m j u ż b i e g n ą p o w o l n i e j .
S a n i e i p s y i d ą po w i e r z c h u z l o d o w a c i a ł e g o ś n i e g u , dlatego jest n i e z m i e r n i e l e k k o ;
p o p a s u nie b y w a , t y l k o nocleg. N i m z m i e j s c a s a m e g o w y r u s z ą , w p r z ó d y p r z e z
d w a d n i p s y g ł o d z ą , a s t a n ą w s z y 'na noclegu, w y b i e r a j ą m i e j s c e l e ś n e albo g d z i e
m o r z e w i e l e d r z e w a p o w y r z u c a ł o : t a m d o p i e r o psy w y p r z ę ż o n e z w i n ą w s z y s i ę
w o k r ę g z a s y p i a j ą , a w g o d z i n d w i e k a ż d y z n i c h dostaje po j e d n e j
suszonej
r y b c e i t y m p o k a r m e m t r w a c a ł ą p o r ę " (s. 139—141).
Dopełniając wiadomości J. Kopcia na temat psiego zaprzęgu u K a m
czadali dodać należy, że przed zaprzęgiem posuwał się często człowiek
na nartach lub karpiach. Miało to na celu dwojaką korzyść. Po pierwsze,
wskazywanie drogi psom, jeżeli zaprzęg podążał terenem nie znanym
i nie przetartym, wymagającym ciągłych zmian kierunku, wynajdy
wanie przejść w lesie lub między wzniesieniami. Po drugie chodziło
o ubijanie śniegu, aby psy nie zapadały się w nim zbyt głęboko. Mówiąc
dalej o psim zaprzęgu wyjaśnić należy dokładniej niezbyt precyzyjny
opis J. Kopcia. Nakreślony przez niego zaprzęg polegał na t y m , że do
długiej rzemiennej liny pełniącej rolę dyszla umocowane były po obu
stronach psie szelki, a na przodzie sfory biegł pies pełniący rolę przo
downika. Na koniec dodajmy jeszcze, że relacja ta jest pierwszą w na
szej literaturze wzmianką na temat psiego zaprzęgu u Kamczadali, a jej
wartość jest t y m większa, że zgodna jest z opisami obcych autorów,
R E L A C J E JÓZEFA
125
KOPCIA
60
61
62
między innymi S. Kraszeninnikowa , W. G o ł o w n i n a , K . D i t m a r a ,
G. Saryczewa , M . Lessepsa i G. Stellera .
W Dzienniku znajdujemy luźne informacje na temat hodowli psów
oraz wiadomości, z których wynika, że w okresie pobytu J. Kopcia na
Kamczatce jej tubylcy używali
6S
6 4
65
„[...] s i e k i e r z k r z e m i e n i a , j a k i c h
im
dziś Rosjanie
nici
suszą
żyły
dostarczają.
jelenie, k t ó r e
Na
dawniej u ż y w a n o ,
miejsce igieł u ż y w a j ą
obrabiają
na
wzór
do u s z y c i a s u k i e n i s a n d a ł ó w . W o d l e g l e j s z y c h od
w
e t y k i e c i e s t a r o ż y t n e j , bo
n i k t u n i c h nie
nie
ości
znając
żelaza,
którego
a na
miejsce
i kręcą
sznurki
rybiej,
naszych konopi
p o r t ó w kolonijach, narody
żyją
b y w a " (s. 92—93).
Przechodzimy teraz do zagadnień z zakresu kultury społecznej,
na której temat znajduje się nieco wiadomości na kartach Dziennika.
Już we wstępie podkreślić należy, że J. Kopeć nie wspomina w ogóle
o stosunkach prawno-społecznych Kamczadali; o zwyczajach związa
nych z rodzeniem dzieci, o życiu rodu i plemienia oraz o wielu innych
zagadnieniach wchodzących w obręb tego działu kultury. Nie mniej jed
nak w celu uchronienia od niepamięci fragmentarycznych zapisów
J. Kopcia wprowadzono je do tekstu zaopatrując odpowiednim komen
tarzem potwierdzającym ich wiarygodność bądź fałsz. Tak np. jest
z opisaną w Dzienniku ceremonią z okazji zawarcia małżeństwa:
„[...] K i e d y s i ę s t a r a o p a n n ę k a w a l e r , p o s y ł a do n i e j p s t r o k a t e g o j e l e n i a , k t ó
rego j e ż e l i [ p a n n a — A . K . ] z a p l e c i e w t r a w y i k w i a t y , p e w n y m jest j e j r ę k i .
J u ż t u p a n n a w l i c z b i e t r z y d z i e s t u bab s t a r y c h z k r z y k i e m i s k a k a n i e m n i e d ź
w i e d z i m u w i j a s i ę przed nim, a rzeczony k a w a l e r m u s i w t ł o k u tych bab prze
b i j a ć s i ę i w ł o ż y ć n a j e j s z y j ę z c z a r n y c h soboli h a l s z t u c h i w t y m czasie od
k a ż d e j b a b y po k i l k a n a ś c i e k u ł a k ó w o d b i e r z e i j u ż p r o w a d z i do d o m u s w o j e g o "
(s. 95).
Informacja ta jest prawdopodobnie fałszywa. Stwierdzenie, iż męż
czyzna, który postanowił się ożenić, posyła do upatrzonej dziewczyny
6 1
K r e s z e n i n n i k o w ,
op.
cit.,
s. 395—401.
6 1
W . G o ł o w n i n , Zamieczanija
o Kamczatkie
i Russkoj
Amierikie
w
1809,
1810 i 1811 godach.
Matieriały
dla istorii
russkich
zasieleniej
po bieriegam
Wostocznogo
okieana, z. 2, P r i ł o ż e n i e к „ M o r s k o m u S b o r n í k u " , 1861, n r 2, s. 14—19.
6 2
K . D i t m a r,
Reisen
und
Aufenthalt
in
Kamtschatka
in
den
Jahren
1851—1855, cz. I : Historischer
Bericht
nach den Tagebiichern.
Beitrage
zur
Kenntniss des Russischen
Reiches
und der angrenzenden
Lander
Asiens,
3 - е F o l g ę B d . 7,
S t . P i e t i e r s b u r g 1890, s. 160—162.
6 3
S а г у с z e w,
op.
cit.,
cz.
I , s.
6 4
170—171.
J . L e s s e p s , Journal
historique
du woyage
de M. de Lesseps
...
employe
dans l'expédition
de M. le comte de La Peyrouse
... depuis l'instant
ой il a
quítté
les frégates
francoises
au port Saint Pierre
& St. Paul du Kamtschatka
jusqu'd
son arrivée
en France,
t. 1, P a r i s 1790, s. 115—122.
6 5
Steller,
op.
cit.,
s.
370—371.
126
A N T O N I KUCZYŃSKI
„pstrokatego jelenia", nie znajduje potwierdzenia w znanej autorowi
literaturze przedmiotu , z której wynika że powszechną formą zaślubin
u Kamczadali był zwyczaj wysługiwania się za żonę. Kandydat na męża
przychodził do domu przyszłego teścia i przez parę miesięcy, a nieraz
lat, pełnił najcięższe prace w jego domu. W tym czasie zaczynał on
dopominać się o prawa męża i często je otrzymywał. W wypadku braku
zgody teścia na zawarcie małżeństwa musiał odejść z jego domu, nie
otrzymawszy za pracę żadnego wynagrodzenia. Dalszy cykl ceremonii
zgodny jest z opisem zawartym w Dzienniku, to znaczy, że przyszły mąż
musiał zarzucić na szyję swej wybranki, otoczonej dużą ilością kobiet,
coś w rodzaju futrzanego szala. Jeżeli mężczyźnie zamiar ten się udał
i zdołał wyprowadzić przyszłą żonę z tego zbiorowiska kobiet, stawała się
ona jego małżonką.
Równie ciekawe są zwyczaje pogrzebowe, o których posiadamy bar
dzo mało wiadomości w odniesieniu do Kamczadali. J u ż we wstępie
podkreślić należy, że autor Dziennika podał w nim wiadomości o w y s t ę
powaniu wśród Kamczadali ciałopalenia, a więc obrządku, o którym
nie wspomina autor najdokładniejszej pracy z dziedziny etnografii K a m
czadali, S. Kraszeninnikow . Według J. Kopcia obrzęd ciałopalenia od
bywa się w ten sposób:
66
67
„Nakładają
od
ziemi
wielkie
i kładą
na
łuki, strzały i łyżwy.
wacznym
ubiorze,
niedźwiedzim
stosy
to
trzymając
rozpędzona
ogień
popioły
rozsiewa
odsyłając
trzy lub
cztery
faworytne
sążnie
jego
jednym
ku
umarłego;
je
stosowi
palmę,
i
kurczy się
Bogom.
[...]
drugim
6 8
zapala .
w
ogień,
rykiem
Okropny
i r u s z a s i ę , a po
Niektóre
narody
uwięzując,
które
drzewo
widok,
spaleniu
chowają
wiekami
z korą,
dzi
gdy
Sybilla
umarłych
jak
nie
okrągłe
to
z
dwa
niczym
odrębują
w
zbroje,
włosami,
człek m o ż e się s c h o w a ć , drugą p o ł o w ą nakrywszy rozpierają w lasach m i ę d z y
pobliższe
człowieka:
ręku
wysokości
sprzęty,
wydrążają
draewa
wielkości
w
bieży
dochodzić
kloców
cedrów
wszystkie
Szamanka, czyli Sybilla, z rozpuszczonymi
zacznie
do
suszonych
nieboszczyka,
stoją"
6 9
(s.
99—100).
Porównując materiały J. Kopcia z relacjami innych autorów wspo
mnijmy o tym, że o ciałopalnym obrzędzie pogrzebowym u Kamczadali
wspomina także B. D y b o w s k i , który przebywając na półwyspie pod
koniec X I X stulecia miał okazję zapoznania się z tą formą pochówków.
70
6 6
K r a s z e n i n n i k o w , op. cit.;
inni piszący o tubylcach Kamczatki.
6 7
К r a s z e n i n n i к o w,
op. cit.,
Steller,
s.
443—444,
op.
cit.;
D i t m a r , op.
cit.,
oraz
697.
e s
P o z y c j a szamana nie b y ł a u wszystkich l u d ó w Syberii jednakowa. Z infor
m a c j i J . K o p c i a w y n i k a w y r a ź n i e , ż e s p r a w o w a l i oni t a k ż e f u n k c j e k u l t o w e p o d
czas o b r z ą d k u c i a ł o p a l e n i a w y s t ę p u j ą c e g o u K a m c z a d a l i .
8 9
7 0
we
T e n rodzaj p o c h ó w k u
występował
B . D y b o w s k i , Cnoty
i
W r o c ł a w i u , n r i n w . 7200/11.
wierzenia
m. in. u
Jukagirów.
Kamczadali,
rękopis
Bibl.
Ossolineum
127
R E L A C J E JOZEFA KOPCIA
Jednym z ciekawszych zagadnień kultury duchowej Kamczadali był
szamanizm. Tak jak u ogółu wyznawców tego systemu wierzeniowego,
tak również i tu wszelkie praktyki szamańskie miały na celu zjednanie
nieprzyjaźnie ustosunkowanych do człowieka duchów oraz wyjawienie
jemu ich woli, którą szaman przekazywał zainteresowanym w formie
różnych nakazów i zakazów. Każda prośba składana przez ludzi istotom
duchowym była przekazywana za jego pośrednictwem, a od jego czyn
ności i praktyk uzależniano stosunek tych istot do człowieka. Do sza
mana należało więc przepowiadanie przyszłości, wróżenie, leczenie itp.
Właśnie w Dzienniku odnajdujemy barwny opis misteriów szamańskich,
które miały na celu wyjawienie J. Kopciowi jego przyszłości w związku
z uwolnieniem go z zesłania.
„ N a j p i e r w te s z a m a n k i p o k a z a ł y s i ę w p o r z e w i e c z o r n e j p r z y ś w i e t l e w n a j
dziwniejszych ubiorach i u s i a d ł y za oddzielnym s t o ł e m . K a ż d a z nich m i a ł a
białą s u k n i ę z gronostajów: cała suknia w e fręzlach z żył, traw kolorowych, konch,
różnych r o b a k ó w i wiele skórek różnych myszy powypychanych. Na g ł o w i e kap
t u r z o d a r t e j s k ó r y r o s o m a k a z z ę b o m a , a z t y ł u w i l c z y ogon. T w a r z y n i e m o ż n a
b y ł o r o z p o z n a ć , bo c a ł e b y ł y t a m b o r o w a n e p o d ł u g i c h z w y c z a j u . N a d o c z y m a w i
siały frezie z sierści jeleniej i k a ż d a z nich m i a ł a j e l e n i ą ł o p a t k ę . L a m p y k a
mienne przed nimi stały. J e d n a z nich paliła k o ś ć nad p ł o m i e n i e m lampy, druga
w y b i e g ł a z m i e s z k a n i a , o k r ę c a ł a s i ę w k o ł o p a t r z ą c n a niebo, a p o w r ó c i w s z y
s w o i m j ę z y k i e m o p o w i a d a ł a s w o j e j t o w a r z y s z c e " (s. 135—136).
Inne problemy z zakresu światopoglądu religijnego Kamczadali nie
znalazły w Dzienniku szerszego przedstawienia. Wprawdzie informuje
on jeszcze, że lud ten we wszystkim widzi boga, ,,[...] a wierzą najwięcej
w słońce, miesiąc i ogień. Utrzymują, że to wszystko jest Bogiem, czego
rozum i przemysł człowieka nie dokaże" (s. 92), ale wiadomości te są
przypadkowe i fragmentaryczne, w związku z czym nie nadają się do
samodzielnych rozważań analitycznych. Dodać jednak należy, że po
wyższa informacja znajduje potwierdzenie u B. Dybowskiego , który
podaje, iż Kamczadale uważali, że istnieje jedno bóstwo główne, a bóst
wa podrzędne reprezentowały siły bóstwa głównego.
Tak przedstawiają się w najogólniejszych zarysach relacje J. Kopcia
o ludach Syberii. Zbierając to, co zostało wyżej powiedziane, musimy
stwierdzić, że wartość materiałów etnograficznych zawartych w Dzien
niku jest bezsporna. Dlatego w żaden sposób nie można się zgodzić
z surową oceną A. Fredry , jaką ten zasłużony poeta polski wypowie
dział pod adresem autora Dziennika. Faktem jest, że przez długie lata
X X stulecia relacje J. Kopcia o ludach Syberii nie zostały wydobyte na
światło dzienne, a pośrednią przyczyną tego stanu rzeczy był nie tylko
71
72
7 1
Dybowski,
" F r e d r o ,
op.
op.
cit.
cit.
128
A N T O N I KUCZYŃSKI
brak wszechstronnego zainteresowania się dzisiejszymi zasobami naszych
źródeł do etnografii Syberii, lecz także krzywdząca opinia A. Fredry,
według której przesądzało się z góry o bezużytecznej wartości tych
relacji.
Sądzę, że artykuł ten będzie skromnym wkładem do historii naszej
etnografii w dziedzinie badań pozaeuropejskich, którym dotychczas po
święcono zdecydowanie zbyt mało uwagi. Interpolując materiały J. Kop
cia wiadomościami z bogatej literatury przedmiotu autor starał się
wskazać na prace posiadające charakter podstawowy dla rozpatrywanego
zagadnienia, zatem cytowana tu literatura pokazana została w sposób
bardzo niepełny. Wąskie ramy artykułu nie pozwoliły autorowi na
szersze wprowadzenie materiału źródłowego uzupełniającego nie zawsze
precyzyjne opisy J. Kopcia. Jeśli jednak i w tej postaci praca ta przy
czyni się do wprowadzenia autora Dziennika na karty historii etnografii
polskiej — to cel postawiony przed nią zostanie osiągnięty.