3bff0db776bea53da024ded77cb686c0.pdf

Media

Part of Mangavipen - zaślubiny cygańskie / ETNOGRAFIA POLSKA 1978 t.22 z.2

extracted text
„Etnografia Polska", t. X X I I z. 2

I
II

M A R I A N DŁUGOSZ

III

MANGAVIPEN

ZAŚLUBINY CYGAŃSKIE

A r t y k u ł ten p o w s t a ł na podstawie badań przeprowadzonych wśród
C y g a n ó w o s i a d ł y c h w dwu spiskich wsiach, w Czarnej Górze i Jurgowie.
Ze w z g l ę d u na stosunkowo dużą liczebność z a m i e s z k a ł y c h tam C y g a n ó w
oraz ich różnorodne p o w i ą z a n i a z innymi Cyganami m i e s z k a j ą c y m i na
Spiszu, zebrany m a t e r i a ł m o ż e s i ę odnosić do całego Spiszą w granicach
polskich.
Celem a r t y k u ł u jest przedstawienie tradycyjnej formy zaślubin, zwa­
nych po c y g a ń s k u mangavipen. U C y g a n ó w spiskich mangavipen pełni
do dziś f u n k c j ę o b r z ę d o w e g o zawarcia m a ł ż e ń s t w a , a jego forma znana
jest r ó w n i e ż innym grupom C y g a n ó w . Aczkolwiek w kulturze Cyga­
n ó w , z w ł a s z c z a osiadłych, notuje się wiele w p ł y w ó w miejscowej k u l ­
tury, to p o w s z e c h n o ś ć w y s t ę p o w a n i a tej formy zaślubin u C y g a n ó w
wskazuje na stosunkowo dawne jej pochodzenie. Jako element reliktowy
w kulturze C y g a n ó w Karpackich jest ona obrazowym p r z y k ł a d e m ilu­
s t r u j ą c y m o d m i e n n o ś ć c y g a ń s k i e j kultury w stosunku do miejscowej
ludności góralskiej.
1

P o n i e w a ż zwyczaj ten funkcjonuje do dziś, przedstawiona zostanie j e ­
go postać z lat 1972-1974, kiedy przeprowadzono badania, w odpowied­
nich miejscach zaś opis u z u p e ł n i ą p r z y k ł a d y z przeszłości.
W e d ł u g c y g a ń s k i c h norm m a ł ż e ń s t w o m o g ą zawierać bardzo młodzi
ludzie. Wiek kojarzenia p a r t n e r ó w waha się w granicach 16-18 lat,
ale w przeszłości zdarzały się także m a ł ż e ń s t w a zawierane przez 13-14letnie d z i e w c z ę t a i niewiele starszych 15-16-letnich chłopców.
W p r z e w a ż a j ą c e j w i ę k s z o ś c i p r z y p a d k ó w młodzież poszukuje sobie
w s p ó ł m a ł ż o n k ó w poza w ł a s n ą osadą, mimo że mogliby znaleźć odpowied­
nią p a r t n e r k ę na miejscu. Egzogamii wioskowej sprzyja duża r u c h l i w o ś ć
— mimo osiadłego trybu życia C y g a n ó w — powodowana rozlicznymi
wizytami i rewizytami, wyjazdami w celach zarobkowych i innych,

1

J . F i c o w s k i , Cyganie na polskich drogach, K r a k ó w 1965, s. 254; L . M r ó z ,
Cyganie, Warszawa 1971, s. 134; E . H o r v á t h o v á , Cigání na Slovensku,
Brati­
slava 1964, s. 333-334.

1

156

MARIAN DŁUGOSZ

w czasie k t ó r y c h ł a t w o o nowe kontakty i bliższe znajomości. Zjawisko
to nie w y s t ę p u j e jako u ś w i a d a m i a n a norma prawna. U C y g a n ó w spis­
kich zawieranie m a ł ż e ń s t w poza w ł a s n ą osadą obecnie jest raczej trady­
cją w y n i k a j ą c ą z tego, że w przeszłości wskutek patrylokalności, nie­
wielkich liczebnie skupisk cygańskich, cała osada składała się z c z ł o n ­
k ó w najbliższej rodziny i egzogamia wioskowa była n o r m ą konieczną.
Okres n a r z e c z e ń s t w a u C y g a n ó w bywa krótki, nierzadko ogranicza
się do rozeznania przeprowadzonego przez najbliższą rodzinę dziewczyny
i chłopca. Rodzice m ł o d y c h , za p o ś r e d n i c t w e m znajomych, a przede wszy­
stkim krewnych, zasięgają opinii, czy będzie m o ż l i w e ich skojarzenie.
Zbierają oni w i a d o m o ś c i na temat rodziny kandydata na • małżonka, czy
jej c z ł o n k o w i e nie kradną, nie są osobami k ł ó t l i w y m i , jaka jest ich
pozycja materialna, jak odnoszą się do synowych. Często jednak sporo
0 tej rodzinie w i e d z ą już w c z e ś n i e j .
W wypadku n i e p o m y ś l n y c h u s t a l e ń , do porozumienia nie dochodzi.
Młodzi w ó w c z a s nie mogą liczyć na m a ł ż e ń s t w o ; jedynie w wypadku,
gdy ich uczucie jest dość silne, d e c y d u j ą się na u c i e c z k ę z domu. Nato­
miast jeżeli obie strony są pewne, ż e nikt nie będzie czynił zasadniczych
przeszkód w zawarciu ślubu, w ó w c z a s rodzice dziewczyny ł u b chłopca
korzystają z pierwszej okazji, by w formie p r z y m ó w k i , żartu, a nawet
wprost — dać m ł o d y m do zrozumienia, ż e powinni się pobrać. Rozmowa
taka zostaje powtórzona przez syna lub córkę rodzicom.
Zdarza się, że wyboru partnera d o k o n u j ą rodzice wbrew woli dziecka,
zwłaszcza jeżeli stwierdzają, że ich syn czy córka w y k a z u j ą duże zain­
teresowanie płcią odmienną, jeżeli to powoduje k ł o p o t y wychowawcze,
młodzi p r z e b y w a j ą wieczorami poza domem i staje się to przedmiotem
ż a r t ó w krewnych i sąsiadów. Rodzice nakłaniają ich do ożenku, nie­
rzadko wbrew woli m ł o d y c h lub co najmniej przy ich biernym do tego
stosunku.
R o z m o w ę na temat przyszłego m a ł ż e ń s t w a inicjują rodzice chłopca
udając się do domu dziewczyny. Spotkanie to ze strony rodziny chłopca
jest z a a r a n ż o w a n e pod pretekstem na przykład odwiedzin, p o g a w ę d k i
1 na p o c z ą t k u posiada zawoalowany charakter — nie w y j a w i a się praw­
dziwego celu przybycia. Rodzice chłopca wiedzą, ż e rodzice dziewczyny
są zorientowani w powodach odwiedzin, nie m a j ą jednak absolutnej
p e w n o ś c i , czy w y r a ż ą oni zgodę na ślub. W wypadku, kiedy w ą t p l i w o ś c i
są d u ż e , bardziej zainteresowani upijają opornych, a w takiej sytuacji
jest ł a t w i e j u z y s k a ć pożądaną o d p o w i e d ź .
Zazwyczaj rozmowa p r z y b y ł y c h z rodzicami dziewczyny przybiera n a ­
s t ę p u j ą c y przebieg: ojciec chłopca, niby uskarżając się i radząc rodzi­
c ó w dziewczyny, zauważa że syn chodzi wieczorami z ich córką, a on nie
wie, w jaki sposób temu zaradzić. Jeżeli rodzice dziewczyny nie zgadzają
się na m a ł ż e ń s t w o , kierują tak r o z m o w ą , ż e b y rodzice chłopca odczuli, ż e
nie mają tu czego szukać. Natomiast jeżeli są przychylni z w i ą z k o w i .

MANGAVIPEN

157

wtedy r ó w n i e ż ojciec dziewczyny powiada, że i jego córka przychodzi
późno do domu i jego zdaniem n a l e ż y zmienić ten stan. M y ś l tę pod­
chwytuje ojciec chłopca i proponuje, ż e b y m ł o d y m urządzić mangavi­
pen. W pertraktacjach biorą udział także obecni krewni, którzy przy­
słuchują się rozmowom i zabierają głos w zależności od podejmowanych
problemów.
Po dojściu do porozumienia zostaje o m ó w i o n a kwestia zamieszkania
m ł o d y c h po ślubie. Z r e g u ł y dziewczyna sprowadza się do domu chłopca;
w w y j ą t k o w y c h sytuacjach, np. gdy chłopiec jest sierotą, gdy nie ma
gdzie zamieszkać w domu rodziców, gdy rodzice dziewczyny sprzeciwia­
ją się, aby z a m i e s z k a ł a ona u chłopca z obawy, że będzie źle traktowana,
chłopiec przeprowadza się do dziewczyny 2.
T y d z i e ń od momentu w s t ę p n e g o porozumienia się do mangavipen
u p ł y w a dla obu rodzin na przygotowaniach. Obie rodziny na dwa lub
trzy dni przed uroczystością robią w s p ó l n e zakupy. Tradycyjnie alkohol
(wódkę i piwo) kupuje rodzina chłopca, mięso — rodzina dziewczyny.
Posiłek jest m a ł o skomplikowany i c z ę ś c i o w o przygotowuje się go w cza­
sie przyjęcia. Stanowi go najczęściej ugotowane mięso s p o ż y w a n e razem
z chlebem, do tego pije się alkohol. Do lat pięćdziesiątych niekiedy zda­
rzało się, że Cyganie pili denaturat przefiltrowany przez chleb.
Wśród bliskich k r e w n y c h wyszukuje się też odpowiednie osoby, k t ó ­
re u m i a ł y b y we w ł a ś c i w y sposób poprowadzić uroczystość. Na ogół w y ­
biera się w u j a ze strony chłopca i ciotkę ze strony dziewczyny. Muszą
b y ć to ludzie cieszący się dobrą opinią, o stosunkowo wysokiej pozycji
materialnej, nieskorzy do b ó j e k i zwad; w a ż n ą cechą jest t a k ż e ich elok w e n t n o ś ć . C e l e b r u j ą c e g o z a ś l u b i n y Cyganie n a z y w a j ą najczęściej „sta­
rostą", czasem u ż y w a j ą w ł a s n e j nazwy papus (cyg. dziadek).
Na mangavipen zapraszani są g ł ó w n i e c z ł o n k o w i e „bliskiej rodziny",
do której Cyganie zaliczają oprócz c z ł o n k ó w najbliższej rodziny (rodzi­
ców, dziadków, dzieci) także w u j ó w , ciotki, bratanków, siostrzeńców i k u ­
z y n ó w . Rzadko zaprasza s i ę c z ł o n k ó w dalszej rodziny.
Rodzice dziewczyny i chłopca zapraszają swoich krewnych osobno.
W przeddzień lub w dniu uroczystości proszą ich „na jedzenie i picie".
W dialekcie C y g a n ó w spiskich zaproszenie takie w y g l ą d a następująco:
Javen te pijel palenka te chai masa o goja (chodźcie pić w ó d k ę , jeść
mięso i kiełbasę). Jest znamienne, że w zaproszeniu akcent jest prze­
niesiony na s p r a w ę konsumpcji, a nie na samą uroczystość.
2

W wyniku polepszenia się sytuacji mieszkaniowej w domu Heleny M., jej syn
Franciszek po dwóch latach zamieszkiwania u żony w Szaflarach przeprowadził się
z żoną i dziećmi do domu matki, gdzie mieszkali poprzednio. Poza tym naruszenie
zasady patrylokalności znane jest mi w 3 przypadkach. W dwu przypadkach m ę ż ­
czyźni są sierotami, w jednym — chłopiec nie ma matki, a jego ojciec mieszka
u starszego syna. Natomiast nie znam wypadku, aby dziewczyna została w domu
rodziców z obawy с złe traktowanie u teściów choć podkreśla się często taką moż­
liwość.

158

M A R I A N DŁUGOSZ

Mangavipen odbywa się w domu dziewczyny. Do I I wojny ś w i a t o w e j ,
gdy Cyganie mieszkali jeszcze w j e d n o w n ę t r z o w y c h domach z otwartym
paleniskiem, latem z a ś l u b i n y o d b y w a ł y się z r e g u ł y na z e w n ą t r z . Wie­
czorem w pobliżu domostw Cyganie rozpalali o g i e ń , zasiadali dookoła
na s ł o m i e i w takiej scenerii przebiegała uroczystość zaślubin . G d y ślub
b y ł zawierany w budynku, Cyganie na ten czas kładli n a klepisku ś w i e ż ą
słomę, ż e b y b y ł o wygodniej siedzieć, a na środku rozpalali ognisko. N a j ­
bliżej ognia zasiadali najstarsi i najbardziej szanowani Cyganie, młodzież
siadała z t y ł u za ich plecami.
3

Choć obecnie w y p o s a ż e n i e w n ę t r z bogatszych b u d y n k ó w c y g a ń s k i c h
nie odbiega standardem od w n ę t r z c h ł o p s k i c h d o m ó w , to u u b o ż s z y c h
C y g a n ó w ilość s p r z ę t ó w jest nadal bardzo ograniczona i nierzadko b r a ­
kuje w nich podstawowych mebli: krzeseł, stołów, a także s p r z ę t ó w
gospodarstwa domowego — noży, w i d e l c ó w , g a r n u s z k ó w itp.
Na mangavipen Cyganie zjeżdżają się zwykle w sobotę, w godzinach
p o p o ł u d n i o w y c h . Ojciec młodej c z ę s t u j e p r z y b y ł y c h w ó d k ą . Pije się
z jednego lub k i l k u kieliszków. Na początek gospodarz przepija do ojca
chłopca, później n a p e ł n i o n y kieliszek podaje się n a j b l i ż s z y m s ą s i a d o m
niezależnie od ich pozycji i wieku. W tym czasie kobiety, na ogół matki
młodej pary, gotują mięso. Po ugotowaniu w y k ł a d a j ą je n a jeden lub
kilka talerzy i jeszcze gorące podają na stół. Obok leżą noże. K a ż d y
z gości kroi sobie dowolny k a w a ł e k i s p o ż y w a t r z y m a j ą c m i ę s o w ręku.
N i e k t ó r z y w czasie jedzenia p o m a g a j ą sobie n o ż e m , odkrawając mniejsze
kawałki.
C e r e m o n i a ł c y g a ń s k i c h zaślubin jest niezwykle skromny. Rozpoczy­
nają się one p r z e m o w ą „starosty". Zwraca s i ę on w niej do m ł o d y c h
i wszystkich zebranych z przypomnieniem, ż e z w i ą z e k m a ł ż e ń s k i zawie­
ra się na c a ł e ż y c i e , a nie tylko n a jedną noc, ż e m ą ż i żona powinni
b y ć sobie wierni, kochać się i s z a n o w a ć . Nie jest to oracja wyuczona,
lecz improwizowana w czasie k a ż d e j uroczystości w e d ł u g podobnego
schematu. Po w s t ę p i e , który podkreśla w a g ę m a ł ż e ń s t w a , „starosta" z a ­
pytuje m ł o d y c h , najpierw d z i e w c z y n ę : — Komes les? (chcesz go?)
Dziewczyna odpowiada — hi (tak). O to samo pyta chłopca — Kames la?
(chcesz ją?). Chłopiec również odpowiada — hi (tak). Młodzi po publicz­
n y m oświadczeniu, że pragną się pobrać, z a p y t u j ą swoich rodziców, czy
w y r a ż ą z g o d ę na ich m a ł ż e ń s t w o . Po w y g ł o s z e n i u przyzwolenia przez ro­
dziców na m a ł ż e ń s t w o ponownie zabiera głos „starosta" i zapytuje ich
z kolei, najpierw rodziców chłopca
Kamen la borakhe? (czy chcecie
ją za s y n o w ą ? ) . Ojciec lub matka odpowiadają, że chcą. N a s t ę p n i e „sta­
rosta" pyta rodziców dziewczyny
Kamen les dziamutreskhe?
(czy
chcecie go za zięcia?). Po w y r a ż e n i u ich zgody n a s t ę p u j e zawarcie s ł o w ­
nej umowy p o m i ę d z y obiema rodzinami, która dodatkowo umacnia manF i c o w s k i , op. cit., s. 254, H o r v á t h o v á ,

op. cit, s. 33-334.

MANGAVIPEN

159

gavipen m ł o d y c h . Ojcowie poprzez podanie rąk zawierają p o m i ę d z y sobą układ, tzw. „zakład". Oznacza to, że c z ł o n k o w i e rodzin b ę d ą c z u w a ć
nad trwałością zawartego w tej chwili z w i ą z k u . W wypadku jego rozpadu c z ł o n k o w i e rodziny poszkodowanej mają prawo żądać z a d o ś ć u c z y ­
nienia ze strony przeciwnej. J e ż e l i dziewczyna opuści w s p ó ł m a ł ż o n k a , je­
go rodzina ma prawo na znak h a ń b y ostrzyc dziewczynie w ł o s y lub ż ą ­
dać zwrotu takiej kwoty p i e n i ę d z y , jaką w ł o ż y l i w przygotowanie do
mangavipen. Natomiast jeżeli m ę ż c z y z n a odejdzie od żony, jej rodzina
powinna zbić winnego i żądać także zwrotu pieniędzy. Obecnie zawieranie „zakładu" ma charakter symboliczny, bo chociaż m a ł ż e ń s t w o rozpada
się z w i n y jednej lub drugiej strony, nie zdarza s i ę , by egzekwowano
prawo w y n i k a j ą c e z zawartego „zakładu". Cyganie spiscy nie pamiętają
już p r z y p a d k ó w , aby za i c h pamięci ostrzyżono d z i e w c z y n ę , znane są
im natomiast sporadyczne wypadki pobicia chłopca.

¡'
)
J

Po zawarciu „zakładu" starosta w i ą ż e m ł o d y m ręce c z e r w o n ą w s t ą ż ką lub chustą tego samego koloru. D o k ł a d n i e nie jest ustalone, kto powinnien w y k o n y w a ć tę c z y n n o ś ć ; robi to „starosta" lub „starościna".
Chłopcu w i ą ż e s i ę rękę l e w ą , dziewczynie p r a w ą . W momencie w i ą z a ­
nia „starosta", k t ó r y wykonuje tę czynność, m ó w i : zaphandav tumenge
o vasta pe cało dživipen
(wiążę wam ręce na całe życie). W t y m czasie
drugi ze „starostów" nalewa do kieliszka w ó d k ę i podaje ją dziewczy­
nie. G d y upije ona kilka kropel, bierze od niej kieliszek chłopiec i w y ­
pija w ó d k ę do dna. Starzy Cyganie pamiętają, że za i c h młodości alko­
hol nalewano m ł o d y m w z w i ą z a n e dłonie i ci wzajemnie sobie go spi­
jali . Po wypiciu w ó d k i chłopiec często rzuca kieliszkiem o ziemię, ż e b y

|

!
|
'
¡¡
j

1

4

— jak m ó w i ą Cyganie
rozbił się na szczęście. W ó w c z a s też „starosta"
r o z w i ą z u j e m ł o d y m dłonie. Od tej chwili Cyganie u w a ż a j ą z w i ą z e k m ł o ­
dych za p e ł n o p r a w n e m a ł ż e ń s t w o . M a ł ż e ń s t w o to posiada wszystkie przy­
wileje z w i ą z a n e z t y m stanem: partnerzy m o g ą razem ze sobą mieszkać,
w s p ó ł ż y ć , m i e ć dzieci legalnie uznawane przez społeczność itd.
P o w a ż n a do tego momentu atmosfera uroczystości rozluźnia s i ę i roz­
poczyna się zabawa, która trwa do p ó ź n y c h godzin nocnych, a nierzadko
przeciąga s i ę aż do n a s t ę p n e g o dnia. Na drugi dzień lub za kilka dni
dziewczyna sprowadza się do domu męża.
Mangavipen to w pełni usankcjonowana społecznie forma zawierania
m a ł ż e ń s t w a w ś r ó d C y g a n ó w na Spiszu. Ś l u b y kościelne zaczęto zawierać
sporadycznie w okresie m i ę d z y w o j e n n y m , a w r ó ż n y c h parafiach zależało
to od presji księdza. T a k np. w kilka lat po ostatniej wojnie jurgowski
ksiądz udzielał jednorazowo ś l u b ó w wszystkim s t a d ł o m ż y j ą c y m razem
od lat na zasadzie mangavipen. W latach ostatnich zawiera się również
ś l u b y cywilne ze w z g l ę d u na ewentualne komplikacje prawne związane

* F i c o w s k i , op. cii., s. 334.

I

160

MARIAN DŁUGOSZ

z nazwiskiem dzieci, dodatkiem rodzinnym w miejscu pracy czy w przy­
padku z a b i e g ó w o odroczenie s ł u ż b y wojskowej.
Dla społeczności c y g a ń s k i e j mangavipen nadal wystarcza do zaakcep­
towania m a ł ż e ń s t w a . Silne p r z y w i ą z a n i e C y g a n ó w do tej formy ślubu
powoduje, że obecnie nawet p e ł n o l e t n i partnerzy przed zawarciem ślubu
cywilnego i kościelnego zawierają mangavipen s.
J e d n o c z e ś n i e jest to zwyczaj s p e ł n i a j ą c y doskonale s w ą rolę w przy­
padku z w i ą z k ó w m i ę d z y partnerami n i e p e ł n o l e t n i m i w ś w i e t l e prawa
p a ń s t w o w e g o czy kościelnego. W takim wypadku stosuje się tradycyjne
prawo c y g a ń s k i e , p r o w a d z ą c e do zachowania r ó w n o w a g i społecznej. Oczy­
w i ś c i e mangavipen zawiera się tylko wtedy, gdy obydwoje partnerzy s ą
Cyganami. W przypadku n i e p e ł n o l e t n i c h par mieszanych nie zawiera się
go i młodzi ż y j ą ze sobą bez jakiejkolwiek formy usankcjonowania tego
związku.
Kultywowanie do chwili obecnej zwyczaju mangavipen przez Cyga­
n ó w z dawna o s i a d ł y c h jest wyrazem niechęci stosowania się do narzu­
conych im przez otaczające ich ś r o d o w i s k o norm, a także jest p r z y k ł a d e m
kierowania się w ł a s n y m i prawami p o z w a l a j ą c y m i społeczności p r a w i d ł o ­
wo f u n k c j o n o w a ć .
U C y g a n ó w spiskich w y s t ę p u j ą jeszcze inne tradycyjne formy zawie­
rania m a ł ż e ń s t w . S ą to: m a ł ż e ń s t w o przez zasiedzenie, kiedy chłopiec
przychodzi do dziewczyny i w s p ó l n i e z nią zamieszkuje, oraz ucieczka
m ł o d y c h z domu, w wypadku niezgody r o d z i c ó w na mangavipen, trakto­
wana przez C y g a n ó w jako zawarcie m a ł ż e ń s t w a . S ą to jednak zwyczaje
w y s t ę p u j ą c e obecnie bardzo rzadko.

Marian Długosz
MANGAVIPEN

— THE GYPSY WEDDING CEREMONY
Summary

4 \-

The traditional form of a wedding ceremony is still preserved among Gypsies
in the region of Spisz. It is called m a n g a v i p e n . The ritual itself is not very
elaborate; its significant element is the tying together of the young couple's hands
in the presence of witnesses; Gypsies recognize this as the token of a legally con­
tracted marriage. This form of marrying, once commonly observed, usually prece­
des even now the formal lay and church ceremonies. The latter, official forms of
marriage take place, if at all, mainly under a pressure of non-Gypsy opinion, or
for the sake of material advantages. Among Gypsies, especially those who abide
by their traditions, m a n g a v i p e n is recognized as sufficient to make a wedlock
legal.
T

=~Uañgavipen
jest także zawierany przez Cyganów w sytuacji braku rozwodu
z poprzednim partnerem lub partnerką. Cyganie żyjący na zasadzie mangavipen
związek ten legalizują poprzez ślub cywilny dopiero po trzechletniej seperacji,
wymaganej przez prawo cywilne do uzyskania rozwodu.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.