71e3e73710710a8b2c624c2a2ccb3dd4.pdf

Media

Part of O święcie i świętowaniu. Rozmowa z Piotrem Skrzyneckim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2

extracted text
Zbigniew

Benedyktowicz

O ŚWIĘCIE I ŚWIĘTOWANIU, ROZMOWA Z PIOTREM SKRZYNECKIM
(Z U D Z I A Ł E M Z B I G N I E W A

FIJAKA,

CZESŁAWA

ROBOTYCKIEGO I A N N Y

Przygotowujemy

Z . B . Panio Piotrze, niech m i będzie w o l n o wyrazić nasz'a

SZAŁAPAK)

właśnie n u m e r pisma poświęcony

świętu

radość, że możemy gościć w Pańskiej P i w n i c y i że P a n przyjął

i świętowaniu. Nio wyobrażamy sobie tego t e m a t u bez Pana.

zaproszenie do tej r o z m o w y , i będzie gościem na naszych łamach.

Przez to 30 l a t tworzył P a n i stworzyd nie t y l k o niezwykle zja­

Niedawno P i w n i c a uczciła W i e l k i m B a l e m swoje 30docie. Przez

wisko a r t y s t y c z n e , alo stworzył P a n —• już sam, pojedynczo

to l a t a P a n i Artyści z P i w n i c y stworzyliście zjawisko u n i k a l n o ,

— u n i k a l n y s t y l bycia. Z w r a c a m y się zatem do Pana j a k o do
współinscenizatora

współorganizatora i — j a k t o o P a n u się

k a c j o m . Z g o d n i są co do togo a u t o r z y l i c z n y c h p u b l i k a c j i o P i w ­

mówi — do Spiritus

movens t y c h wszystkich n i e z a p o m n i a n y c h

n i c y Jostościo — a P a n w szczególności „ ż y w ą legendą", uoso­

obcłiodów i uroczystości od r a z u z obcosowym p y t a n i o m : Panio

bieniem K r a k o w a . W a r s z a w i a k

Piotrze, c z y m jest święto, n a c z y m polega jego i s t o t a , czym jost

niepowtarzalno, niezwykło, wymykające

się wszolkim k l a s y f i ­

chętnie powiedziałby

miejscu, żo jest P a n F r a n c o m Fiszerem

Krakowa,

w tym
Francom

wedle Pana i d l a Pana świętowanie ?

Fiszerem w naszej współczesności. Jednocześnie wyrastacio da­
leko poza i p o n a d t e n Kraków. N i e c h więc Pana nio d z i w i , że po

P i o t r S. N i e , nie mogę odpowiedzieć na t o p y t a n i e n i c . J a
mogę t y l k o opowiedzieć P a n u o wystawie

teatrologach, l i t e r a t u r o z n a w c a c h , socjologach, filozofach, języko­
znawcach,

biologach, przedstawicielach

medycyny



nawią­

zuję t u do sosji n a u k o w o j , j a k a odbyła się z o k a z j i 20-lecia P i w n i c y

zaniepokojeni, że wynosisz wszystko z P i w n i c y , że t u n i c nie
zostanie.

w 1976 r . w K r a k o w s k i m Oddzialo P A N , gdzie m . i n . o u z d r a ­

P i o t r S. N o t a k , oczywiście! B o wystawa nazywa się „Co n a m

1

wiającym charakterze P i w n i c y mówił Prof. J u l i a n Aleksandro­

n a przykład...

A.S. ... Właśnio, Piotrze, co z tą wystawą, wszyscy są szalenie

z tego zostało..."

wicz — intorosują się Panem teraz etnografowie. Jest P a n , możo

... Nie m o g j powiedzieć, bo wie P a n co, sprawa święta t o jest

P a n być, fascynującym o b i e k t o m , przepraszam, p o d m i o t e m dla

sprawa, bo j a w i e m — wszystkiego. J a mogę tyłko P a n u po-

wszelkich możliwych

badań p o d e j m o w a n y c h

przoz

historyka

k u l t u r y , d l a etnologa, zwłaszcza zaś dla t y c h etnologów, którzy
chcieliby się zajmować b a d a n i e m współczesnej k u l t u r y .
jeszcze bardziej uzasadnić t o nasze etnograficzne

wiodzić, żo za d w a tygodnio będzie w y s t a w a w Pałacu S z t u k i —•
niebywałe...

Żeby

Z . F . T o też będzie święto...

zainteresowanie

P i o t r S. A święto... Co to jost święto? W gruncio rzeczy t o

P a n o m , posłużę się anegdotą. K i o d y jeszcze przed tą rozmową

są sprawy w głębi poważniojszo, j a k religia, j a k rytuały... N i o

wstąpiłem w Warszawie

mogę Panio, woźmy nabożeństwa majowo, które teraz odbywają

do sąsiadującego z n a m i w I n s t y t u c i e

S z t u k i Działu T e a t r u , żeby „zasięgnąć języka", żeby dowiedzieć

się po kościołach. Był P a n ? J a b y lem, widziałem — fantastyczno,

się czy ktoś zajinujo się Piwnicą, dowiedziałem się, że niestety

fantastyczne...

n i k t . . . P a n i , z którą rozmawiałem, w y b i t n a specjalistka w dziodzinio t e a t r u p o w i o d z i a l a :

C R . Pamiętam Piotrze, nie w i c i n czy T y sobio t o p r z y p o m i ­

bo m y się twórczością amatorów,

nasz, bo t o było już dość dawno, jakieś piętnaście l a t t o m u , j a k

czy t o a t r e m a m a t o r s k i m — t a k jakoś powiedziała — w zasadzie

rozmawialiśmy u takiego p l a s t y k a , o n m i a l pracownię n a Zwio-

nic z a j m u j e m y . "

rzyńcu, n a s t r y c h u t a k i m o k r o p n y m . Pamiętam j a k staliśmy t a m

Było to powiedziano z wielką życzliwością, po-

wiodziałbym nawet z p e w n y m zakłopotaniem, wcale nie „oconia-

i całą noc rozmawialiśmy. J a mówiłem o różnych

j ą c o " , t y l k o t a k po p r o s t u opisowo, i n f o r m a c y j n i e , żebym się nio

poznawania rzeczywistości, byłem w t e d y „taki mądry", młody,

rozczarował, jeśli b y gromadzona

dokumentacja

dość skąpa... T a k więc, pemiow.ż nasze

sposobach

okazała się

twierdzący, że otnologia jost mądra na wszystko, że wszystko

etnograficzno-etnolo-

n a m tłumaczy. Rozmawialiśmy o różnych sposobach istnienia

giczne pismo zajmuje się także twórczością amatorską, sztuką,

człowieka w świoi ie. I T y na te wszystkie moje w y w o d y mówiłeś,

która w y m y k a się w s z y s t k i m k l a s y f i k a c j o m , i która

znajduje

że nie potrzebna

się na l a k zwanych

gmachu

„Alo ostatecznie to wszystko jest poezja". Czy to miejsce decy­

„niższych"

piętrach

wielkiego

jest t a etnologia, że wszystko

jest

poezją:

S z t u k i , więc P a n zo swoją Piwnicą będzio w naszym piśmie na

dowało o sposobie Twojej argumentacji ? W r a c a m do tej s y t u a c j i ,

swoim miejscu.

bo ona bardzo m i utkwiła w pamięci. Bo w tej c h w i l i powiedziałeś
właściwio, że dla Ciebie wszystko jest świętem, żo święto ,,to jest

W 1974 r o k u po obchodach Jubileuszu k u czci

Kraszewskiego

(było t o odtworzenie, w 95-tą rocznicę uroczystości 50-lecia jogo

sprawa w s z y s t k i e g o " . Co decydowało w t e d y o Twojej

pisarstwa, j a k i e odbyły się w K r a k o w i e , a więc właściwie 145-lecie
pisarstwa Kraszewskiego ) Maciej
2

Szybist

t a k pisał w „Echu

wypowie­

d z i , czy to miejsce, czy Twoje przekonanie, czy T w o j a przekora ?
P i o t r S. Czy to sprawa miejsca? T a k , pamiętam tę pracownię,
to była bardzo p o e t y c k a pracownia, alo wiesz, j a dzisiaj nie

K r a k o w a " : Jeżeli Państwo zobaczycie pewnego pięknego dnia

powtórzyłbym już togo zdania. On m a inną pracownię w i n n y m

na błoniach k r a k o w s k i c h wielką defiladę i przeciągający przed

miejscu, i to co teraz r o b i , t o przepraszam, to jest galautoria...

trybuną t a b u n k a w a l e r y j s k i c h k o n i z ułanami na nich

obok

On

wtedy

kłamał swoją

pracownią, swoim sposobem

bycia.

ambasadorów obcych mocarstw i rzesze k r a k o w i a n za szpalerami

A ja — z a n i m spotkaliśmy się t u wszyscy razem — mówiłem już

p i e c h o t y to nie będzio to oznaczało, iż kręcą f i l m o czasach

Waszemu koledze, żo dla m n i e Piwnica to nie jest t y l k o sprawa

przedwojennych

miejsca, K r a k o w a i t d . , ale l u d z i , f a n t a s t y c z n y c h

i nio będzie to oznaczało, że

zwariowaliście

ludzi j a k i c h

i bierzecie udział zamiast Waszych ojców czy m a t e k w uroczys­

t u spotkałem, jacy t w o r z y l i i tworzą tę Piwnicę. J a nie mogę

tości sprowadzenia

teraz t u wymieniać w s z y s t k i c h , nie byłbym w stanie. Mówiłem

prochów Słowackiego na W a w e l . Będzie t o

po p r o s t u oznaczało, że P i o t r Skrzynecki i Piwnica, przeprowadza

P a n u o Wicśku D y m n y m , który nic był z K r a k o w a i t a jego

nową akcję z udziałem i p r z y pomocy władz m i e j s k i c h , straży

plobojskość, chlopskość drażniła wielu. O n nie zawszo b y l r o z u ­

pożamoj

m i a n y . Teraz, z p e r s p e k t y w y

wojska i L i g i Ochrony K r o j u . "

3

To b y l 1974 r o k ! Ten

tekst wyprzedza t o , co wydarzyło się sześć łat później —- Wjazd
Księcia Józefa Poniatowskiego

do K r a k o w a . Potem przyszły inne

czasu

widzę jeszcze

wyraźniej

ile j a . ile m u Piwnica zawdzięcza.. Л j a k on wspaniale rysował.
Może ta w y s t a w a

jest właśnie dla niego, żeby m u t o oddać.

rocznice, biegł czas, czas nabrzmiały od wydarzeń i t a k Piwnica

Chciałbym go jakoś uczcić na tej w y s t a w i e , poświęcić m u osobne

z biegiem d n i wkroczyła w swój wiek męski. Ale przejdźmy do

miejsce, osobną salę... A co jest świętom, co jost b a l e m , co jest

konkretów.

sytuacją? Takie zdarzenie, czy pamiętasz Bożenę Dobrzyńską...

107

CR.

przyjściem

Z . B . Wszystko t o , o c z y m mówicie, t e n k o n t r a s t , t e n piękny

z Anią piwniczno szaloństwa n a K a n o n i c z e j .

strój, t a elegancja, heroizm t a k i e j p o s t a w y na przekór s y t u a c j i ,

T a k , oczywiście, właśnie przed

wspominaliśmy

Waszym

Bożena była doktorantką w InstyLucio Psychologii i mieszkała na

zasada

K a n o n i c z e j 14, to był D o m Młodego N a u k o w c a , w którym też

trochę t o , o c z y m mówił P a n , Panio P i o t r z e , jeszcze p r z e d tą

mieszkałem, w skrócie p o p u l a r n i e n a z y w a n y D e m o n . Możo w a r t o

rozmową, g d y była m o w a o k o n d y c j i A r t y s t y w ogóle, g d y mówił

t u d l a przyszłego c z y t e l n i k a dodać, że Bożena mieszkała n a

P a n też o wolności a r t y s t y wobec świata, wobec l u d z i , o t y m ,

parterze, i j a k się kończył p r o g r a m P i w n i c y , gdzioś k o l o 1-ej,

co określa także w powien sposób Pana kondycję, Pana nieco­

2-giej w n o c y , t o szło się na K a n o n i c z a do Dobrzyńskich, stukało

dzienny, niezwykły sposób życia i s t y l b y c i a .

w o k i o n k o i t a m p o t e m zabawa trwała d a l e j .

pozostania w i e r n y m sobie

do końca, p r z y p o m i n a m i

P i o t r S. N i e , t o jost co innego. Myśmy r o z m a w i a l i inaczej...

P i o t r S. Właśnie podczas jednej t a k i e j zabawy

poszliśmy

inaczej... J a Panu mówiłem coś innego. Wolność nie istnieje.

z Bożeną podziwiać powódź. B o w t e d y była powódź w K r a k o w i e .

J a P a n u powiedziałem, żo nie jestem związany z n i c z y m k o m p l e t ­

Zabawa trwała dalej, a m y niopostrzożonio w n o c y , n a d r a n o m

nie. A n i wobec spoleczoństwa, a n i wobec spraw „ l u d z k i c h " : a n i

wyszliśmy z Bożeną: I d z i e m y podziwiać powódź!

Pamiętam

d o m , a n i żona, a n i dzioci, a n i coś t a m . . . j a jestem s w o b o d n y ,

w t o d y ona założyła t a k i c u d o w n y kapolusz. O n a była r o m a n ­

Panie, bo m n i e te wszystkio s p r a w y nio obchodzą. J a p o d t y m

tyczną kobiotą — p o e t y c k a , piękna, d z i w n a . J a k myśmy cudownie

względem jestem kaleką, j a w i e m , żo jestem kaleką... ale jestem

w t e d y r o z m a w i a l i . Siodzioliśmy n a ławce n a d Wisłą, t o była

s w o b o d n y m kaleką.

piękna r o z m o w a . Z nią się cudownie rozmawiało, t a k się zaga­

Z . F . P i o t r z e , w j e d n y m z wywiadów powiedziałeś: „ G d y p o ­

daliśmy, że woda n a m p r a w i e stanęła do k o l a n . Z nią się cudownie

wstawała P i w n i c a , nie mieliśmy a n i mioszkari, a n i pieniędzy, a n i

rozmawiało... J a w t e d y uświadomiłem sobie cudowno pojęcie

żon, a n i mężów, a n i dzieci... L u d z i o b y l i niezałożni o d wszyst­

romantycznej kobioty...

kiego... A teraz każdy zarabia, m a swojo s p r a w y . J a należę do
Poniatowskiego,

t y c h n i e w i e l u co zostali n a zawsze..." Więc Zbyszek m a rację

O l b r y c h s k i b y l za księcia. P o p i . a ona była w orszaku, była w t a k i e j

C R . Pamiętasz, ona była wo Wjeździe Księcia

k i e d y mówi o T w o j e j wierności sobie i P i w n i c y , chociaż i T y

zielonkawej s u k n i .

też „masz rację" i jesteś k o n s e k w e n t n y , g d y mówisz, że wolność

P i o t r S. I po k i l k u l a t a c h j a jadę do R a b k i , k i o d y już w i e m ,
że ona u m i o r a . Szla w t e d y przez p a r k zachwycona, była cudownie

nio istnieje, bo dodawałoś: „ W i ę c jestem skazany n a Piwnicę.
Może t o moje

przeznaczenie... '
1

u b r a n a . I j a już w i e m , że ona w i e , że u m i e r a , i ona wie, że j a

Z . B . Może nie drążmy już tej k w e s t i i d a l e j , chociaż i m n i e

wiem... pamiętam ją, j a k idzie przez t e n p a r k do d z i s i a j ; w tej

się w y d a j e , że t o , co P a n t u powiedział przed chwilą, to bardzo

sytuaoji...

s u b i e k t y w n a ocena, i że z b y t łatwo w niej o d m a w i a P a n sobie

To

była

spacerzo, do końca.

108

romantyczna kobieta na romantycznym

tego, co postrzegane

jest przez w i e l u j a k o właśnie h e r o i c z n y

do czegoś innego. P a n właśnie wrócił ze

w a h a m się, nio w i e m czy się n a to zgodzić, czy to poważne (śmiech)

C R . T a k , wszyscy w K r a k o w i o mówili — P i o t r jost w Szczaw­

wyjść na t a k i e j f i g u r c e . . a j a k P a n to w i d z i . . . przecież to może

wybór. Przejdźmy

... nie w i a d o m o , co mogą z człowieka zrobić... j a k człowiek może

Szczawnicy.
n i c y , P i o t r wyjechał bawić u wód do

być koszmarok... idzio P a n przez Sukiennice a t a m t y l u małych

Szczawnicy...

Z . B . Chciałbym więc zapytać się Pana, c z y m jest t a k i w y j a z d

Skrzyneckich na straganie... no nie w i e m , nie wiem... U w i o l b i a m

dla Pana —• i t u nie będzie już P a n mógł zaprzoozyć —• d l a Pana,

Kraków, u w i e l b i a m l u d z i , ale j a k każdy potrzebuję czasom być

który nie będąc związany z n i c z y m , co powszechne, który żyje

sam... Wyjechałem do Szczawnicy, gdzie też m a m wspaniałych

w

świąteczny

przyjaciół, którzy troszczą się o moje zdrowie. P a n w i e , j a k i e

i karnawałowy n i o m a l , a t a k jest P a n postrzegany przoz w i e l u —

toraz kołojki do lekarzy... T o przecież byłaby wielka niowdzięcz-

to przecież w związku z t y m i cochami m . i n . postawiono

ność, g d y b y m nio skorzysta! z tej o k a z j i , która m i się nadarzyła...

sposób niejiowszedni, niocodzionny, niozwykły,

Panu

propozycję wprowadzenia do sprzedaży, pośród pamiątek z K r a ­

Więc, jestem w tej Szczawnicy

k o w a , pańskiej f i g u r k i , którą można b y kupić w Sukionnicach,

do m n i e t r z y k u r a c j u s z k i , t r z y panie. J a już wcześniej zauważy­

i p o p a r u d n i a c h zgłaszają się

Pana, którego wizerunek pojawił się na „odpustowych" luster­

łem, żo m i się przyglądają, że t a k krążą, krążą coraz bliżej, aż

k a c h , sprzedawanych, losowanych czy wyznaczonych j a k o n a ­

wroszcie przychodzą do m n i o , p y t a m o co chodzi, a one mówią:

groda i r o z c h w y t y w a n y c h j a k t a l i z m a n , już nio pamiętam p r z y

W i o P a n , dowiedziałyśmy się, że P a n jost z K a b a r e t u . N i e c h

okazji jakiego t o b a l u zorganizowanego

p r z y którejś t o kolejnej

P a n n a m powie co m y m a m y zrobić, bo t u wszystko jost do

improzio, ozy rocznicy P i w n i c y . C z y m jost więc t a k i w y j a z d d l a

dziesiątej, j a k t u się zabawić, j a k się rozerwać?! N o , niechże n a m

Рапа, którego przyjaciele „porywają" taksówką do B u d a p e s z t u

P a n coś p o r a d z i , d r o g i Panie... N o , co j a mogę poradzić... co j a

i odwożą tążo taksówką do K r a k o w a , żeby P a n zdążył n a sobotę,

mogę poradzić...

n a swój k a b a r e t ( t a k przecież było p r z e d występom d l a e t n o ­

C R . A nio próbowałeś napisać i n s t r u k c j i „ d o rozorwania się" ?

grafów, k i e d y wszyscy zadawali sobio p y t a n i e : przyjedzie

P i o t r S. N o t a a a k ! Próbowałom, rozmawiałem przez t r z y go­

czy

nio przyjedzie, zdąży 1 —• N a pewno przyjedzie — pocieszano się

dziny p r z y butelce w i n a : j a k się rozerwać... I okanujo się, że

-— bez Niego przecież K a b a r e t nie może się odbyć. To rue byłby

Szalay,

t e n K a b a r e t , t o nie byłaby p r a w d z i w a P i w n i c a . I t a k też się

P i e n i n te spływy p o D u n a j c u . . .

stało. P a n zdążył, P a n b y l n a czas). C z y m jest więc t a k i w y j a z d
do Szczawnicy dla Pana, d l a którego wszystko jost poezją, każda
c h w i l a jost świętem, i n a w e t powódź jost s p e k t a k l e m g o d n y m
podziwu?

Czy jest skokiem w powszedniość i powszechność,

„wczasami", u r l o p o m , odpoczynkiem... o d święta? Czy możo
P a n coć powiedzioć n a m n a t e n t e m a t ?
P i o t r S. U w i e l b i a m Kraków... t a k , t o rzeczywiście p r a w d a
z tą figurką; p r o p o z y c j a

jost wciąż a k t u a l n a , ale, wio P a n ,

właściciel Szczawnicy,

bawił się cudownie... robił o d

C R . T o t y o d Szalaya zacząłeś, t a k ? . . .
P i o t r S. N o bo j a opowiadałem, j a k o n robił to f a j e r w e r k i , bo
się nudził, a jednocześnie wieczorom była feeria...
C R . A rano joszcze malował widoczki...
P i o t r S. B o nie w i e m , czy wiooio, Szalay z n a l B a u d c l a i r e ' a
i czytał Kwiaty

Zla, a pamiętacie koniec Preface... przeczytajcie,

p r z y p o m n i j c i e sobie... koniecznio... Największym grzechom jest,
j a k o n w y l i c z a wszystko —• i t o jest zabawno, i t o jest zapisane

109

П. 3. P i o t r Skrzynecki, zawsze w kapeluszu, jest już legendarną postacią
F o t . Z. F i j a k

przez Szalaya
wylioza

— największym

grzechem

A wiata jost, j a k o n

P i o t r S. N o t a k ! J a siedzę t r z y godziny i o p o w i a d a m j a k

wszystko, wszystko, w s z y s t k o : m o n frero, m o n a m i

trzeba spędzić wieczór. J a o p o w i a d a m swoją sobotę, moją sobotę.

i t a k dalej, i t a k dalej, c'est e n n u i — to jest n u d a . I t e n Szalay,
wspaniały założyciel Szczawnicy postanowił: nic będę się nudzić.
I pomyślcie sobie, t e n Węgier jakiś przyjechał i , słuchajcie, nie
dość, że trysnęły to cudowne źródła —• nie źródła, c u d y - n i e w i d y . . .
t a m przyjeżdżał p r e z y d e n t Z y b l i k i e w i c z i wszyscy b a w i l i się t a m
j a k szatani... J a k j a zobaczyłem t a m to w t y c l i a r c h i w a c h , j a k
pokazała m i to t a k i e r o w n i c z k a , t o spisałem t o wszystko w ciągu
dnia... „ B o nudzić się wieczorem nie można" — t a k napisał,
słuchajcie..., i t o w m u z e u m przeczytałem i m a m to napisano,
słuchajcie... bo wieczorem nudzić się nie można (śmiech)... rano
trzeba... a nudzić się wieczorem nie można...

Z . B . Sobota w Kabarecie jost d l a Pana świętem?
P i o t r S. Panie, to b a l oszalały, z wściekłością, nienawiścią,
szaleństwem, z czułością, z miłością, t a k . . . fantastyczne.
C R . I T y t y m p a n i o m opowiadałeś swoją sobotę?
P i o t r S. N a t u r a l n i e , j a sobie zrobiłem, t o zróbcie sobie coś,
proszę bardzo, zróbcie t o sarno j u t r o . . . I one t a k rozbawione
wychodzą już po dziesiątej, że rzeczywiście t a k można żyć...
N o bo co j a mogłem innego zrobić... Przecież j a jestem naprawdę
zmęczony. Żebyście b y l i , żeby ktoś b y l na m o i m miejscu j u t r o
w Piwnicy...
A.S. N i e , rzeczywiście n i k t i n n y b y się tego nie podjął, Piotrze.

A.S. B a n o można? Nienawidzę się nudzić rano...
P i o t r S. T a k , t o wspaniały pomysł wspaniałego Józefa Szalaya,
bo rzeczywiście, wieczorom nudzić się nie można, bo p o p r o s t u ,
umówmy się, nudzić się to straszne nieszczęście, trzeba

wie­

czorem coś zrobić, zawsze...
A.S. Słyszałam, że t y l k o p o południu można być szczęśliwym...
P i o t r S. N i e , ale nudzić się wieczorem nie można... wierzcie
m i , j a k j a to p o w t a r z a m , j a naprawdę zaczynam mieć poczucie

P i o t r S. To jest t a k a harówka, żeby zrobić b a l , święto...
Z . F . A wiesz, Piotrze, że vein der Lecuw w rozdziale o święcie
w s p o m i n a piękną, legendę, która mówi, żo w d n i u szabatu n a w e t
potępieńcy odpoczywają w piekle o d swoich mąk ?
Z . B . N o właśnie, P a n mówi harówka — to jest to praca czy
odpoczynek w końcu, czy t o jost święto ?
P i o t r S. Czcić Boga to jest bardzo ciężko, a j a t a k się modlę,

myślałem o tej w y s t a w i e ,

to jest bardzo ciężko, bo j a muszę być t u t a j czysty, świadomie

uświadomiłem sobie j a k ludzio nudzą się okropnie wieczorem...

j a się modlę i t y m i p i o s e n k a m i , i tą cudowną twórczością t y c h

i j a k j a widzę te t r z y panie... P a n pytał, czym jest dla m n i e t a k i

l u d z i . Panic, naprawdę to jest m o j a m o d l i t w a . . .

charyzmy... I k i e d y w Szczawnicy

wyjazd... j a jestem szczęśliwy, bo j a chcę być sam, ale widzę że
trzeba coś zrobić, trzeba i m pomóc... Więc i m mówię, żo trzeba

P i o t r S. T o d o t y c z y l u d z i , a nie artystów.
C R . To masz podział n a l u d z i i artystów.

piosenki,

trzeba

mówić

wiersze,

trzeba

potańczyć,

Z . F . T o wszystko jednego wieczoru, naraz?

110

(...)

Z . B . Była już t u m o w a , żo ludzio nio umieją się toraz bawić...

śpiewać

trzeba się pokochać, trzeba się pokłócić... żeby było cudownie...

1

Krakowa.

P i o t r S. N o t a k ! Powiedziałem, żo m n i e ludzie nio obchodzą
k o m p l e t n i e , publiczność, nie publiczność...

2 . F . N i o mów Piotrzo, kochasz przecież tę swoją publiczność,

C R . T o będą r o k w i z y t y 30-locia, t a k ?
P i o t r S. Co t y l k o m a m y . . . że będzie można zabawić t y c h l u d z i

kochasz ją, kochasz.
Z . B . Joździcio z Piwnicą —• t u z w r a c a m się i do A n i — dużo

n a m i s a m y m i . . . bo wie P a n co to jest święto, j a k P a n mówi

Holandia,

0 święcie... Święto... to jest b u n t woboc rzeczywistości absurdal­

Wiedeń. J a k a t a m jest publiczność, czy ludzie t a m lepiej umieją

n e j , która jest... a b s t r a k c y j n a , której się nio rozumie... z j e j

się bawić. — E l i a d e p o w i a d a , że d l a współczesnego człowieka

systemem

podróż jest j a k b y świętem. C z y m są d l a W a s te podróże... do

z j e j tytułomanią nie tytułomanią, której nie r o z u m i e m . . . święto

czegoś zupelnio innego ? J a k t o z t y m jest ?

jest t y m c u d o w n y m m o m e n t e m , w którym wszyscy się z tego

po

świocio: F r a n c j a ,

Niemcy,

A n g l i a , Szwajcaria,

P i o t r S. J a P a n u p o w i o m , co t o jest. T u są dwie s p r a w y .
Pierwsza t o — możemy zobaczyć inne wspaniałe m i a s t a , d l a m n i e
n a przykład t a k i m okazał się L o n d y n ; i w ogóle, że mogę stąd
wyjechać do innego, dużego, większego niż to m i a s t a , Paryża n a
przykład. A druga... t o , co m n i e najbardziej w t y m w s z y s t k i m
obchodzi i t o n a m się udało, fantastycznie n a m się udało, t o
tęsknota t y c h l u d z i — przocież ciągle Polaków — za swoją toż­
samością; c i ludzie tęsknią za k r a j e m , i o n i ją odnajdują, i t o jest
cudowne... cudowno p i o s o n k i i artyści, f a j n i artyści, a u t e n t y c z n i e

wyłączają. J a nie będę się powoływał n a żadne źródła, na t o , co
k t o powiedział... co napisał... t o m n i e nie obchodzi... j a sam to
odczuwam... w Wigilię... dlaczego W i g i l i a jest t a k a cudowna, bo
ludzio się odnajdują... w Wigilię jest t a k zawsze, t o jest cudowne...
to jest fantastyczna h i s t o r i a . J a sobie chodzę po mieście i widzę
t y c h b i e d n y c h , zabieganych l u d z i i w i e m , że za chwilę, za chwilę...
o n i poczują się w o l n i , swobodni, żałośni... J a k j a to widzę, j a
jestem przejęty t y m za każdym razem... że spotkają się ze sobą
na W i l i g i i . . . podzielą opłatkiem, a p o t e m parę d n i później lecą
1 tańczą sobie n a balu... fantastyczno, bo święto jest t y m c u ­

f a j n i artyści, bo t o są p r a w d z i w i artyści...
C.B. Jesteście rodzajom psychoanalitycznego zwierciadła d l a
t y c h l u d z i ? A o n i d l a Was...

downym

okresom

Narodzenie...

czasu, g d y wszyscy

się wyłączają...

W i g i l i a , j a naprawdę jestem

Boże

t y m przejęty

za

każdym razom...

P i o t r S. T o także...
A.S. D l a m n i e najciekawsze są s p o t k a n i a z t y m i ludźmi p o
występach, k i e d y przychodzą porozmawiać. Te s p o t k a n i a i te
r o z m o w y są naprawdę niezwykłe.
P i o t r S. B o w ogóle j e d y n e c o k o l w i e k , co m n i e wiąże n a j ­
bardziej, poza R y n k i e m nie R y n k i e m , p a t r i o t y z m e m nie p a t r i o ­
t y z m e m , t o te... t r z y , cztery piosenki... a przez t o p i o s e n k i ,
przez t y c h r o z m a i t y c h l u d z i , których spotkałom w P i w n i c y , j a
się przywiązałem do Ojczyzny,

wszystko jedno czy t o będzie

D y m n y nie D y m n y , czy wspomnionie D y m n o g o . . . czy t o będzie
Z y g m u n t K o n i e c z n y i jogo wspaniała m u z y k a . . . j a spotkałem t u
t y l u r o z m a i t y c h l u d z i . . . a reszta m n i e nic nie obchodzi... I c i
ludzio, którzy nas przyjmują t a m , t o — j a mówię szczerze, poważnio — toż przez te cztery pioseneczki... czy j a k E w a D e m a r ­
czyk jodzio do A m o r y k i i śpiewa Tomaszów... jesteśmy s a m i ,
Panie, k o m p l e t n i e sami...
CK.

władzy, społeczeństwem, którego się nie rozumie,

C R . T o , Piotrze, j a k T y robisz Wigilię, opłatek w P i w n i c y ,
czy j a j k o , t o prowokujesz

taką samotność u l u d z i , o j a k i e j

mówisz...
Z.B. Nie!
C R . ... czy t r a k t u j e s z t o j a k o spotkanie, j a k rodzinne spot­
kanie ?
P i o t r S. N a t u r a l n i e ! Ludzio muszą być razem przez chwilę,
muszą się spotkać, muszą się dotknąć... w rodzinie ino zawsze
to jest możliwe, nie zawsze t a k jest... są jeszcze i t a c y co nie mają
r o d z i n y . . . t o jest trochę inaczej. A dlaczego robię te bale, nie
bale, facecje, zabawy, w y s t a w y . . . p o t o , żoby się spotkać, bo j a
się przyglądam w t e d y i c h radości... j a wolę widzieć j a k ludzie są
szczęśliwi, j a k się cioszą, j a k się radują, niż patrzoć j a k się m o r ­
dują... biją, dlatogo, że j a p o p r o s t u wolę... J a wolę

Wjazd

księcia Poniatowskiego niż dwio g o d z i n y w V i s a V i s ( B a r k a w o w y
niedaleko Pałacu p o d B a r a n a m i , n a R y n k u w K r a k o w i e , gdzie

Ale t o , o c z y m mówisz, t o dola a r t y s t y , o której c i

artyści przez w i e k i opowiadają, że są s a m i .

n a stojąco można napić się wódki, słynny dla swej spocyficznej
atmosfery i publiczności — p r z y p . red.)... i to jost możliwe t y l k o

P i o t r S. N i e ! N i e p r a w d a ! ! ! Jesteśmy sami... t o jest świństwo!...

w święcie, żo j a potrafię wejść do obcego d o m u w L i m a n o w e j ,

Jostośmy wysepką w m o r z u bestialstwa, szarzyzny,

głupoty,

i j a t o zrobiłem... bo święto t o jest coś niezwykłego... i c i prze­

łajdactwa, c y n i z m u , n i e t o l e r a n c j i , przemocy... jestośmy

wysep­

rażeni ludzie mówią; „ W o j d ź P a n ! " —• i t o jost c u d o w n o ! T o

ką... bo k t o t o są artyści... Panie... artyści t o są nieśmiali ludzie...

jest święto... j a t a k zrobiłem w 59 r o k u , nio pojechałem do

N o t a k ! . . . Słuchaj, jeżoli M a r t a Meszaros, węgierska rożyserka,

Łodzi na Wigilię do m a m y , do b r a t a . . . chciałem być sam... wsia­

p r z y c h o d z i do m n i e i mówi m i : słucłiaj, t e n K a b a r e t , co widziałam

dłem w o s t a t n i a u t o b u s i pojechałem... i nie t o , żebym znał t y c h

wczoraj, jost niemożliwy a n i u nas w Budapeszcie, a n i gdzie

l u d z i wcześniej, nio... i mówię: chciałbym być z W a m i . J a do n i c h

indziej... Dlaczego j a się czopiam j e j , jego, jego, jego, jego, Ciebie,

zachodzę a o n i przerażeni mówią: Wejdź Pan... i t o jest święto...

Pana, j e j . Dlaczego j a d o t y k a m ciebie, ciebie, jego, j e j , dlaczego

Z . B . T o przecież jest t a k , j a k t u t a j w P i w n i c y , k i o d y P a n

A n i u , j a W a s d o t y k a m , dziękuję j a k schodzicie ze sceny, j a k

staje wieczorem p r z y m i k r o f o n i e i mówi do t y c h l u d z i : Szanowni

wchodzicie i g d y jest już po w s z y s t k i m , j a k z W a m i r o z m a w i a m . . .

Państwo... Szanowno Panio... Szanowni Panowie, c z y : M o i k o ­

bo dla m n i e t o jest święto, j a się t a k modlę...

c h a n i , witajcio... słuchajcie, słuchajcie...

Z . B . T o b r z m i bardzo poważnie, n a t o m i a s t gdy...

P i o t r S. T a k ! T o n i c z y m się nie różni... t o jest t o samo... j a

P i o t r S. T o jest wyspa... j e d y n e z a c z e p i e n i e .

o t y m pamiętam. B o jeżoli do m n i e p r z y c h o d z i facet, jakieś pół

Z . B . ... pamiętamy, żo jeszcze została zabawa... j a k k a b a r o t ,

r o k u t e m u i o n m i mówi, że o n już o d d a w n a nie mieszka w K r a ­
k o w i e , żo o n się wyniósł z K r a k o w a , alo żo ilekroć t u przyjeżdża

jak...
P i o t r S. To nio jost zabawa, t o jost r a t u n o k . . . r a t u n e k osta­

t o m u s i być w P i w n i c y , bo o n t r a k t u j e t o j a k mszę świętą, bo o n

teczny. Panio, z t y m K a b a r o t o m . . . z t a l o n t e m t y c h artystów,

po p r o s t u źle się czujo bez tego... i żo j a k raz n a tydzień m u s i iść

którymi jostom otoczony t o m y byśmy m o g l i robić t a m cudowne

do kościoła, t o t a k samo ilekroć t u jost, w K r a k o w i e , t o m u s i

rzoczy n a t y c h m i a s t . . . t o jest t a m do zrobionia n a t y c h m i a s t . . .

t u przyjść, bo o n inaczoj po t y m o d d y c h a i o n możo spokojnie

alo nie mielibyśmy ojczyzny, K r a k o w a , nio mielibyśmy tej c u ­

wracać t a m , gdzie jest teraz... t o przecież jest w t y m coś waż­

downej publiczności, która jest t u t a j , która nas rozumie, t y c h

nego

c u d o w n y c h l u d z i , którzy są z n a m i t u t a j , którzy przychodzą.,.

(...)

I j a w i e m , żo t o m n i e też jost potrzebno. J a jostem po p r o s t u

J a nio w i e m , co o t y m myśli A n i a , która t u t a j siedzi, c z y m t o

szczęśliwy j a k widzę j a k t u przychodzą wciąż n o w i ludzie, j a k

jest d l a n i e j . . . alo d l a m n i e w każdym bądź razie t o jest święto...

widzę, żo oi przychodzą, c i przychodzą, c i przychodzą —. j a

C z y m t o było d l a D y m n e g o

mówię o a r t y s t a c h , którzy chcą coś w P i w n i c y robić... j a jestom

— nie w i e m . . . m n i o się p o d o b a

miejsco, w którym jostom, alo g d y b y nie było soboty, P i w n i c y ,

szczęśliwy p o p r o s t u , że są; j e d n i zostają, j e d n i nie, t o nie ważne,

to nio wiern... może byłbym sklepikarzem w Paryżu, który

ale j a jestem szczęśliwy, żo są, cokolwiek b y z r o b i l i . . . dlatego

u w i e l b i a m . . . I teraz ta cudowna rzocz... że w Pałacu S z t u k i można

dla m n i e t o jest ważne, o c z y m już mówiłom; j a nie w i e m po co

zrobić taką facocję... taką zabawę... za d w a tygodnie...

i m to jest, dlaczego t o robią, dlaczego t u przychodzą, ale j a

111

muszę i m podziękować g d y już p r o g r a m się skończył, g d y p u b ­

trzyłem n a kwitnące b z y , bo w t e d y właśnie w Szczawnicy kwitły

liczność w y c h o d z i , joszczo zatrzymać się z n i m i n a m o m e n t . . .

b z y , i zamachałem t a k ręką do gwiazd i zawołałem: „Cześć",

j a muszę i m podziękować, bo o n i z r o b i l i t o n wieczór... J a nie

A u g u s t y n k u k o c h a n y , Bóg Ci c h y b a wybaczy

w i e m j a k i m , ale m n i e t o jest potrzebne... dla m n i e t o jest n a j ­

tego, że nie żałujo... T o jost t a k genialne!

ważniejsza chwila... B o jeśli t a k przyjrzeć się w ogólo, to współ­
cześnie ludzie mają t a k mało czasu n a t o , są pogrążeni w codzien­
ności, a n a święto mają t a k mało czasu... B o jeśli wziąć czter­

tę noc!... Żałuje

C R . Czy t o , Piotrze, mogłoby być rodzajem m o t t a do Twoje­
go życia ?
P i o t r S. (...) B y ć może... Być może j a przetańczyłem

swojo

dzieści l a t życia człowieka, r o b o t a nie r o b o t a , to — t a m t o , to n a

życie niepotrzebnie...

bo j a proponowałem l u d z i o m t y l k o za­

święta w y p a d a tego ile? T r z y , pięć l a t z całego życia... M n i e się

bawę... Możo trzoba było robić co innego... sam nie w i e m co...
Z . F . A cóż, Piotrze, mógłbyś robić innego lopiej, za co ludzie

w y d a j e , że to trzeba jakoś odwrócić...
C R . Chciałbyś, Piotrze, pozbawić l u d z i codzienności?

b y l i b y c i t a k wdzięczni, j a k za t o co robisz ? A jeśli idzie o tanioc

P i o t r S. T a k ! Trzoba odwrócić porządek, bo święta — c z y l i

i św. A u g u s t y n a — to chociaż nio miało t u być n a z w i s k , v a n der

to co jost istotą życia —• ludzie robią o d czasu do czasu. A święto

Lcouw t w i e r d z i , żo w niobie tańczą. Napisał t a k i esej: Czy w niebie

p o w i n n o trwać cały tydzioń. Nie w i e m , może j a t a k mówię, b o

tańczą ?
Z . B . Znów w t y m , co P a n mówi, zabrzmiały t o n y poważne.

nie potrafię n i c innego, nic „ludzkiego" robić...
A.S. T a k , d l a P i o t r a „dzień p o w s z e d n i " w ogóle nie istnioje,
to jest p r a w d a : P i o t r nie możo żyć bez święta...
P i o t r S. I teraz sprawa t o j w y s t a w y . . . B o k t o m a dzisiaj n a
t o czas... N i k o g o t o nie obchodzi. Dzięki naszoj wystawio chcieliś­
m y t o jakoś odwrócić. B o s z t u k a musi być skandalem. Dlaczego
do tego samego Pałacu S z t u k i waliły tłumy n a Wyspiańskiego,
na Wyczółkowskiego, którzy t a m w y s t a w i a l i ? —• P r z y c h o d z i l i ,
bo t a m były skandale. N i e da r a d y , sztuka m u s i być skandalem.
I

t o będzie s k a n d a l , naprawdę, co m y t a m w y s t a w i m y . J a k

przyjdziecie

j u t r o , j a k zobaczycie co m y już t a m m a m y , t o

złapiecie się za głowę. To może już t y l e wystarczy o t y m święcie...
J a może Рапа i W a s rozczarowałem, że nie było nic z tego, cośmy
sobio obiecywali, ale j a spocjahiie wolałom powiedzioć t a k , nie
mówić nic o m o i m u k o c h a n y m E l i a d e m , nie powoływać się n a t o ,
co k t o powiedział, co Levi-Strauss, a co i n n i t a m jeszcze powiedzioli n a t o n t e m a t — pisarze, uczeni, artyści, poeci, a co So­
krates i t d . i t d . Wydawało m i się, że t a k będzie lepiej...
CR.

A skoro padły już nazwiska, t o przecież w a r t o

przypomnioć

motyw

pojawia

tancerza,

linoskoczka —• a r t y s t y , który

się

u K i e r k o g a a r d a — publiczność jest zauroczona, rozanielona j a k b y
zapomniała o t y m , żo ton. a r t y s t a r y z y k u j e przecież swe życie...
P i o t r S. T a k , t o w i e l k i t e m a t . A l e u K i e r k e g a a r d a

t o coś

więcej, w Bojażni i drżeniu..., t o s y m b o l , metafora losu ludzkiego,
a może na wot i więcej... T o n m o t y w
w Zaratustrze,

jest też u Nietzschego

t y l k o t o n i e jest t a k j a k P a n mówi. Publiczność

jest w p a t r z o n a w artystę, drży i b o i się, że on spadnio, żo umrze...
że jeszcze sekunda, jeszcze sekunda i już nas nie m a . . .
Z . B . T a k , rzeczywiście t o bardzo

charakterystyczne,

i tu

zgadzam się ze Z b y s z k i e m — g d y z k i m k o l w i e k się r o z m a w i a
o P a n u , j a k ludzie Pana wspominają, j a k wuełu żyje t y m co P a n
i m dał, t y m co P a n u zawdzięczają. T a k było w Warszawio, g d y
mówiłem, że będziemy z Panom rozmawiać, wielo osób zaczynało
o d : A pamiętam j a k Piotr,.., N i g d y nio zapomnę j a k P i o t r . . . T o
Pana przecież łapią nioraz za rękaw n a u l i c y , j a k teraz g d y szliś­
m y t u n a tę rozmowę, i zaczynają wspominać: Pamiętasz P i o ­

No oczywiście, Piotrze, przecież nie o t o chodziło...

Z . B . A l e powiedział P a n o św. A u g u s t y n i e coś pięknego,
czego nio wiedziałem, i jostom za t o P a n u bardzo wdzięczny.
A.S. Piotrze, co powiedziałeś Z b y s z k o w i o świętym A u g u s t y ­

trze... Takżo i Czesiek przecież zaraz n a początku —• Pamiętasz
Piotrzo

j a k . . . piętnaścio l a t t o m u rozmawialiśmy na s t r y c h u .

P i o t r S. T a k , ludzie dobrze m n i e wspominają, bo proponowałom i m t y l k o zabawę... A czy mógłbym robić coś innego... J a
zawsze byłem zafascynowany

nie ?

t y m , że „jestem"... B o co j a

l u d z i o m proponowałem, czy t o picio wódki p o d kasztanem,

Z . B . O św. A u g u s t y n i e %v Szczawnicy...
Wyznaniach

które jest rozkoszą, czytanie wierszy... czy rozmowę... Panie, j a

j a k o n p r o s i o przebaczenio za swojo grzochy: Boże, Bożo, Boże

w s w o i m życiu przeczytałem z m i l i o n wierszy... M n i e o b s y p y w a n o

przebacz m i , że byłem t a k i , żo t a k późno się nawrócilom, że t a k

wiorszami j a k k w i a t a m i . . . J a czuję się bardzo o b d a r o w a n y . D o

późno się ochrzciłem, że nie słuchałem m a t k i , że trwoniłem

dziś przychodzą do m n i e ludzie z wierszami, zapytać czy t o

P i o t r S. T a k , t o genialna h i s t o r i a . Pamiętacie w

czas n a zabawy i g r y , i n a -widowiska, że w tej K a r t a g i n i e ujęła

dobre. Pytają nieraz: „Panie, czy udało m i się t o dobrze

go e r o t y k a . . . że p o t o m studiował literaturę rzymską, grecką,

kazać słowami..." I t o jest d l a m n i e tajemnica... D l a m n i o i t o n

prze­

mitologię... że był r e t o r e m — p o co j a się t y m zajmowałem, po

K a b a r e t , i t o , co robię, i b a l t o t a j e m n i c a . D l a t e g o n i o ehciałom

co j a to studiowałem, po co j a t o wykładałem p o t o m u c z n i o m . . .

n a n i k o g o się powoływać, n a żadnych uczonych, oo o n i powio-

żałuję, żałuję, żałuję, żałuję — tego wszystkiego żałuję — wybacz

dzioli o święcie. B o święto też t a j e m n i c a . J a nie chcę t u niczego

m i , wybacz Bożo, Bożo, ale jednej rzeczy, której nio żałuję —

ze sobą mieszać, nie chcę zaciorać różnic, ale jądro tej s p r a w y

bo o n wszystkiego żalujo •—• wybacz m i : przetańczyłem kiodyś

jest t o samo. Święto jest tajemnicą. Proszę zauważyć, że Mojżosz

całą noc i tego nio żałuję... T a k św. A u g u s t y n pisze w

z B o g i e m r o z m a w i a l i przez 40 d n i i nocy i n i k t n i c o t y m nie w i o ,

Wyznaniach,

to jost niobywale, cudowne j a k o n żałuje, żo nio żałuje, wybacz

bo przoeież nio o t y m t y l k o co zawierają tablico X - c i u przykazań

m i to Bożo, wybacz... k a j a się, k a j a , kaja... p o jorostu. J a k j a to

— i t o jost Tajemnica. O c z y m o n i r o z m a w i a l i , bo przecież n i e

czytałem o trzeciej w nocy, n a d r a n e m w Szczawnicy...

o gwiazdach, nic o żywiołach t y l k o . . . O c z y m

t o za­

joszczo, o c z y m

cząłem się t a k strasznio śmiać, o t w o r z y l o m sobie okno , popa­

jeszcze, o c z y m jeszcze...?

P i o t r S k r z y n e c k i — u r o d z o n y 12 września 1930 r o k u ,
w Warszawio
M a t k a — Magdalena z Endolmanów
Ojciec — M a r i a n S k r z y n e c k i , dowódca 7 Pułku Ułanów p o d pa­
t r o n a t e m gen. Sosnkowskiego.
A b s o l w e n t Szkoły Instruktorów Teatrów Ochotniczych w Łodzi.
5 l a t H i s t o r i i S z t u k i n a Uniwersytecie Jagiellońskim w K r a k o w i e .
Były założyciel „Czerwonych kącików" w N o w o j H u c i o .
B y ł y k i e r o w n i k amatorskiego T o a t r u p r z y Wodociągach M i o j s k i c h
w Krakowie.
B y ł y recenzent p l a s t y c z n y Echa
Krakowa
Były k i e r o w n i k (wraz z Z y g m u n t e m K o n i e c z n y m ) t e a t r z y k u satyrycznogo p r z y K l i n i c e Psychiatrycznej w K r a k o w i e , założonego

n a prośbę p r o f . A n t o n i e g o Kępińskiego, j a k o j o d n a z f o r m t e r a p i i
dla pacjentów K l i n i k i .
Były k i e r o w n i k T e a t r z y k u Dzieci P i w n i c z n y c h p r z y
Piwnicy
pod
Baranami.
Były r e d a k t o r naczelny Echa Piwnicy,
w Echu
Krakowa
Współzałożyciel, konferansjer, spiritus movens Piwnicy
pod
Baranami.
Inscenizator Kółka Dramatycznego p r z y G i m n a z j u m Ogólno­
kształcącym n r 10 w K r a k o w i e .
W r o k u 1981 laureat N a g r o d y M i a s t a K r a k o w a , za wytrwale bu­
dzenie kulturalnego
Krakowa.
(Z foldoru opracowanego przez
Joannę R o n i k o r n a 30-lecie P i w n i c y )

112

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.