02979e65a99f445cc2735ebaf1eafe55.pdf
Media
Part of Recenzje/ ETNOGRAFIA POLSKA 2009 t.53
- extracted text
-
R
E
C
E
N
Z
J
E
„Etnografia Polska”, t. LIII: 2009, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861
Wojciech Olszewski, Tożsamość kulturowa Kresów w humanistycznym nurcie polskiej myśli etno
logicznej do roku 1939. Studium z zakresu antropologii stosowanej, Wydawnictwo Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika, Toruń 2007, ss. 326
Publikacja Wojciecha Olszewskiego to przydatna pozycja traktująca o historii polskiej etnologii
w okresie jej dynamicznego rozwoju, nacechowanego dużą samodzielnością. Dyscyplina była już
uformowana, a w wieloetnicznej Polsce działy się procesy o zróżnicowanych wektorach rozwo
jowych od nacjonalizmu państwowego po próby hamowania go, które wychodziły ze środowisk
badawczych. Ten etap formowania się myśli naukowej w etnologii, uległ niesprawiedliwemu zapom
nieniu po II wojnie światowej zarówno z powodu reorientacji ideowej i metodologicznej, jak też
zauroczenia Bronisławem Malinowskim.
W cieniu tych zjawisk znalazły się osiągnięcia polskich badaczy nie należących do szkoły funkcjonalistycznej. Ich dorobek niekiedy odkrywamy w obcych zasobach archiwalnych dzięki utrwalonej
za granicą (w krajach ich działalności) pamięci o ich dokonaniach, jak to ma miejsce, np. z Eugeniu
szem Frankowskim. Wojciech Olszewski zajął się jednak badaczami procesów zachodzących na
terenie Polski, dokonania których i ich recepcja zostały drastycznie przerwane katastrofą II wojny.
Przerwę w tradycji intelektualnej i naukowej pogłębił dodatkowo zwrot ustrojowy w czasach PRL.
Tej wcześniejszej perspektywie i jej rozpoznaniu poświęcona jest recenzowana publikacja. W jej
centrum znalazły się postacie Floriana Znanieckiego i Józefa Obrębskiego, których dokonania były już
wcześniej omawiane w różnych publikacjach. Jeden z walorów rozprawy polega na tym, że przy
okazji wydobywa ona z zapomnienia grupę badaczy, intelektualnie lub instytucjonalnie związanych
z J. Obrębskim. Grupa ta skupiała się na studiowaniu stanu etnicznego i jego przemian na kresach
Polski, głównie wschodnich. Proweniencja teoretyczna tych badaczy mieściła się w założeniach szkoły
etno-socjologicznej F. Znanieckiego, stanowiła jednakjej polski nurt, wyrażony silniej niż za granicą,
gdzie nie zdołał się on wyraźniej ukonstytuuować, mimo że obaj wspomniani uczeni tam też wykładali.
Ambicją autora jest umieszczenie prac owego kręgu uczonych w tradycji historycznej polskiej
etnologii, jak też wskazanie na ich ciągle inspirujące oddziaływanie. Tak sformułowany cel stanowi
też zasadniczą tezę pracy.
Założeniem publikacji jest przekonanie, że spora część etnologów międzywojnia pozostawiła
dorobek nadal aktualny w sferze możliwości interpretacyjnych i dający się włączyć do dzisiejszych
teorii etniczności. Zatem ich myśl jest żywa, choć wyrosła w innych warunkach i dla innych po
trzeb. Teza ta nie musi być przekonująca dla wielu czytelników.
Dobrze napisany Wstęp nie tylko uzasadnia podjęcie tematu, ale też ujawnia emocjonalne zaanga
żowanie autora, dla którego wcześniejszy okres historii dyscypliny etnologicznej w Polsce stanowi
jeden z głównych problemów w sferze jego zainteresowań badawczych. Rozdział II (w istocie pierw
szy merytoryczny) jest dla rozprawy najważniejszy, analizuje bowiem podstawy myśli teoretycznej
polskich badań nad tożsamością etniczną, rozpisane na poszczególnych autorów. Stanowi on rezul
tat żmudnej rekonstrukcji hipotez i postulatów badawczych, które nie były wprost ujawniane przez
większość spośród owych autorów. W rozdziale III zostały syntetycznie scharakteryzowane kon
kretne studia nad mniejszościami obszarów pogranicznych. Zakończenie kontynuuje wątki podjęte
wcześniej, zwłaszcza w aspekcie obecnej przydatności poszczególnych koncepcji i propozycji teore
tycznych wysuwanych w latach 1920-1930. Książkę zamykają noty biograficzne o pięciu bada
czach zaliczonych do nurtu tożsamościowego w etnologii międzywojennej. Bibliografia jest ostatnią
częścią książki i należy tylko żałować, że zabrakło w niej indeksów.
Osią opracowania jest wyodrębnienie nurtu podmiotowego w studiach nad etnicznością, to zna
czy akcentującego świadomość nosicieli tożsamości etnicznej. Autor nazywa go humanistycznym,
250
RECENZJE
podtrzymując nazwę nadaną przez F. Znanieckiego. Odróżniał się on od popularniejszego nurtu
przedmiotowego, który analizował dystrybucję sztywnych, bo arbitralnie ustalanych przez uczonych,
wskaźników czy elementów kultury, mających przesądzać o przynależności etnicznej ludności.
Tendencja do obiektywizacji wyznaczników etniczności była podówczas powszechna i jest nadal
popularna u wielu polskich badaczy, za granicą zaś rozpowszechniona zwłaszcza w kręgu dawnej
nauki radzieckiej. Charakterystyczne, że towarzyszy ona z reguły politycznej walce o potencjał po
szczególnych narodowości współzawodniczących ze sobą o wpływy lub dominację w ramach jednej
struktury państwowej. Wynika to stąd, że „obiektywnymi wskaźnikami” można manipulować także na
bazie materiału etnograficznego. Niedawno obserwowaliśmy takie zjawisko w ośrodkach naukowych
Białorusi, Litwy czy Ukrainy, gdzie chodziło o minimalizację znaczenia tzw. żywiołu polskiego.
Takie postępowanie może być spóźnioną odpowiedzią na zaangażowanie niektórych między
wojennych ośrodków, które wspomagały administrację państwową w realizowaniu polskiej koncepcji
narodowej, sprowadzającej się do rozszerzonego traktowania etnizmu i zmierzającej do absorbcji
ludności o zakłóconej świadomości kulturowej. W. Olszewski zresztą wskazuje na polityczną usługowość części badań etnologicznych, która krępowała właściwe funkcje nauki. Takie działania, jak
i ich przeciwieństwo, czyli właściwe rozpoznanie sytuacji, które dostarczałoby państwu narzędzi do
sprawnej interwencji mogą być użyteczne w praktyce administracyjnej i noszą nazwę „antropologii
stosowanej”, chociaż w Polsce międzywojennej była ona mało skuteczna.
Nazwa ta znalazła się w podtytule recenzowanej publikacji przede wszystkim dlatego, że celem
badaczy nurtu „humanistycznego” było rzeczowe rozpoznanie sytuacji etnicznej na kresach, aby móc
uniknąć błędnych reakcji. Obejmowało ono zarówno charakterystykę cech tożsamościowych, ich
uwikłania społeczne, jak też ustalenie liczebności poszczególnych grup. U przedstawicieli tego nurtu
autor odnajduje też próby dokonania uściśleń statystycznych w dążeniu do znalezienia rzeczywistych
proporcji demograficznych mniejszości w II RP, a polegających na reinterpretacji danych spisów po
wszechnych. Z reguły uściślenia te polegały na zwiększeniu liczebności niepolskich grup kresowych.
Szczególną konsekwencją w defalsyfikacji danych oficjalnych wykazywał się Leon Wasilewski.
Podejście humanistyczne akcentuje zintemalizowane składniki tożsamości. Jest ono dziś kano
nem badawczym, chociaż po I wojnie światowej rozwijało się ono nieśmiało i niekonsekwentnie,
także poza Polską. Nie uzyskało też ono w owym czasie wyraźnej wykładni teoretycznej, co sprawi
ło, że m.in. Obrębskiemu przypisywano sztywną i przedmiotową definicję grupy etnicznej. Nie było
to nadużyciem, gdyż podmiotowe podejście nie ujawniło się jeszcze jako wyraźne założenie teore
tyczne. Autor recenzowanej publikacji stawia sobie zadanie odtworzenia pierwocin podmiotowości
wśród badaczy polskich pograniczy (s. 27). O powodzeniu tego zadania przesądza zatem to, czy
czyni to z należytą ostrożnością i czy unika projekcji dzisiejszych metod postępowania i teorii.
Zespół badaczy pograniczy II RP nie tworzył grupy o wspólnych założeniach badawczych, ani
tym bardziej szkoły naukowej, mimo że jego centralną postacią była osoba J. Obrębskiego i niemal
wszystkich łączył związek z Instytutem Badań Spraw Narodowościowych. Na dodatek nie wszyscy
oni prowadzili badania terenowe. Ogranicza to pokusę przypisania Obrębskiemu roli sprawczej
w rozwoju polskiej etnologii. Mimo, że funkcjonował on w pamięci profesjonalnej, to szersza wiedza
0 jego dokonaniach pojawiła się dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku wraz z publikacją wzno
wionych jego prac wcześniejszych.
Rozdział II stanowi skrupulatną i pożyteczną egzegezę poglądów Znanieckiego, Obrębskiego
1trzech innych badaczy na to czym jest grupa etniczna. Zmienia ona stereotypową interpretację tego
pojęcia spotykaną w polskiej literaturze etnologicznej, która utrwaliła reistyczne pojmowanie tej
grupy jako bytu społecznego, ograniczonego lokalnie i podrzędnego taksonomicznie wobec narodu
etnicznego. Autor nie zajmuje się tym nieporozumieniem, przypuszczalnie dlatego, że musiałby pod
dać krytyce żyjących autorów.
Istotne jest to, że praca wykazuje pionierskość myśli Znanieckiego i Obrębskiego o etnizmie.
W. Olszewski nie odwołuje się wprawdzie do uznanej za przełomową w tej dziedzinie publikacji
Fredrika Bartha Ethnic boundaries z 1969 roku, ale dowodzi tego, że kilkadziesiąt lat wcześniej
obaj polscy uczeni wprowadzili dwa elementy definicji grupy etnicznej, powszechnie potem przy
pisywane Barthowi. Są to mianowicie warunek odbicia w świadomości członków grupy przekona
RECENZJE
251
nia o własnej odrębności (w recenzowanej pracy omówiony na s. 87) oraz warunek dostrzegania
w sąsiedztwie przynajmniej jednej podobnej grupy, stanowiącej punkt odniesienia lub też opozycji
(por. s. 89). Co ciekawe, Obrębski posługuje się popularnym dziś terminem „grupa wyobrażeniowa”
(w znaczeniu „wyobrażona”), czyli istniejąca w przekonaniu społecznym i poza jakimkolwiek
bytem konkretnym. Tymczasem określenie to zrobiło wielką karierę, gdy znalazło się w tytule pracy
Benedicta Andersona, wydanej w 1983 roku.
Umieszczenie etniczności w wyobrażeniach człowieka o sobie i sobie podobnych było bardzo
istotną konstatacją teoretyczną. Wynikało z niej pośrednio, bo Obrębski tego nie sformułował, że
grupa etniczna nie jest żadnym konkretem społecznym (poza sytuacjami konfliktowymi). Podobnie
jest ze „świadomością etniczną”, który to termin powtarza się dziś często w druku i w wystąpieniach
z katedry. Odnosi się on do dostrzeżonej w samoocenie odrębności, równorzędnej przekonaniu
0 tożsamości z pewnym zespołem ludzi, których zwyczajowe zachowania są akceptowane. To ostat
nie jest obserwacją Obrębskiego, podobnie jak jego udane określenie, że jednostka pozostaje wobec
owego zespołu w stanie „adekwatności kulturalnej” (dziś powiedzielibyśmy: kulturowej). Gdyby
Obrębski był konsekwentny w swoim myśleniu o etniczności, musiałby wprost zakwestionować jej
pochodzeniowe (biologiczne) źródła.
Obrębski różni się zasadniczo od Bartha uznaniem grupy etnicznej za kategorię odmienną niż
naród etniczny, hierarchicznie od niego niższą. Tym samym posiadałaby ona zawsze status mniej
szości etnicznej. Gwoli ścisłości należy powiedzieć, że Obrębski na ten temat jasno nie wypowiadał
się, ale takie stanowisko przypisano mu w późniejszym okresie. Nie jest to zgodne ze współcześnie
dominującym rozumieniem tego terminu, zgodnie z którym grupy etniczne nie podlegają hierarchi
zacji ze względu na ich liczebność, poziom rozwoju, stan otwartości lub zamkniętości oraz złożoności
ich struktury. Jako grupy społeczne mogą one podlegać rangowaniu ze względu na miejsce zajmo
wane w strukturze państwa, lecz w sensie etnicznym są równe etnosowi dominującemu.
Dokonana w rozdziale II analiza poglądów pięciu etnologów stara się odtworzyć teoretyczne
przesłanki leżące u podstaw ich założeń badawczych. Stwarzało to poważne trudności wskutek ich
niekoherentności, a niekiedy wprost ich braku. Zastrzeżenie to nie dotyczy jedynie F. Znanieckiego.
W analizie tej występują jednak pewne potknięcia, o czym wspomnę na koniec.
Rozdział III jest odmienny od poprzedniego tym, że podsumowuje stan wiedzy w okresie mię
dzywojennym na temat wszystkich pograniczy, podczas gdy przedstawiciele nurtu humanistycznego
interesowali się głównie Kresami wschodnimi. Wspomniana odmienność wynika również z dwu
innych przyczyn. Po pierwsze na pozostałych granicach etnolodzy nie prowadzili intensywniejszych
badań terenowych, nie sformułowali zatem dla nich metodologicznych podstaw, które mogłyby być
zweryfikowane w trakcie obserwacji. Po drugie, cel analiz na materiałach z granicy niemieckiej lub
czeskiej miał służyć obronie polskich interesów politycznych o nacjonalistycznym zabarwieniu.
Autor ograniczył się zatem do prezentacji ich tez merytorycznych, porządkując przy okazji stan
wiedzy o sytuacji etnicznej na tym obszarze.
Merytoryczne znaczenie publikacji mieści się moim zdaniem przede wszystkim w próbie od
tworzenia założeń teoretycznych omawianych autorów, graniczącego z przypisaniem im takowych.
Nie stawia ona sobie zadania przywrócenia polskiej etnologii postaci Józefa Obrębskiego, chociaż
jest ona centralną w przedstawionej rozprawie. Obrębski doczekał się przypomnienia przede wszyst
kim artykułami Anny Engelking publikowanymi w ciągu trzech lat poprzedzających wydanie książki
Olszewskiego. Wniosły one wiele nowego do rozumienia dorobku Obrębskiego.
Istota rozprawy polega na tym, że dwaj wybitni uczeni międzywojnia wraz z trzema innymi
badaczami przedstawieni zostali jako inicjatorzy nowego i ożywczego kierunku interpretującego pro
cesy etniczne w sposób wcześniej w nauce światowej nieuprawiany. Jednakże umieszczenie Alfonsa
Krysińskiego, Stanisława T. Orsini-Rosenberga i Leona Wasilewskiego we wspólnocie teoretycznej
z Obrębskim i Znanieckim może wywoływać zastrzeżenia, gdyż tym ostatnim nie udało się stworzyć
własnej szkoły analizy etniczności. Ponadto, pozostała trójka badaczy różniła się między sobą zasadni
czo, także w postawach politycznych, co musiało wyrazić się w ich ocenie zjawisk etnicznych.
Nazwa kierunek humanistyczny, akcentując świadomość, pośrednio indywidualizuje tożsamość
1 odrębność etniczną. W literaturze anglojęzycznej został on odkryty znacznie później i dopiero
252
RECENZJE
wówczas stał się popularny. Z kolei polscy jego twórcy oddziaływają wciąż na obecne pokolenia
naszych badaczy swoimi publikacjami z lat 1930., ale bardzo często bez uzupełnień wniesionych
przez ogólny rozwój wiedzy.
W zakończeniu książki autor podejmuje interesującą dyskusję nad rolą państwa narodowego
i jego relacji wobec nacjonalizmu. Zajmuje w niej wyraźne stanowisko optując na rzecz istnienia
i rozwoju takich państw raczej niż federalizacji czy zacierania granic państwowych. Przedkłada on
interesy „narodowowyzwoleńcze” ponad rozwiązania wieloetniczne. Jednocześnie wykładając swój
pogląd gubi czasem - jak się wydaje - różnicę między państwem narodowym i obywatelskim.
W zakończeniu znalazła się też sugestia, że tradycje polskiej myśli teoretycznej w studiach nad
etnicznością mogą i powinny być wykorzystane współcześnie ze względu na ich aktualność. Opinia
ta wydaje się zbyt optymistyczna nie tylko z powodu słabego usystematyzowania tej myśli, ale
zwłaszcza ze względu na znaczne zaawansowanie światowych studiów empirycznych i teoretycz
nych w ostatnich trzech dekadach. Przedstawiony został również pogląd, że tzw. „grupy buforowe”
mogą być współcześnie analizowane zgodnie z interpretacją Obrębskiego. W istocie, ważne to zja
wisko opisał Obrębski chyba jako pierwszy, co jednak nie oznacza, że wskazał użyteczne obecnie
metody jego analizy i wykorzystania praktycznego.
Na koniec też podniesiona została kwestia wyważenia aspiracji większości i mniejszości w pań
stwie wieloetnicznym, szczególnie ważna dzisiaj na obszarach licznego występowania ludności na
pływowej. Ich często sprzeczne postawy i nadmierna ustępliwość ze strony większości bywają szko
dliwe dla zrównoważonego i właściwego funkcjonowania państwa. W tym kontekście autor podnosi
fakt, że polscy „humanistyczni” badacze znacznie wcześniej ostrzegali przed naruszeniem harmonii
społecznej w wyniku zbyt daleko posuniętej tolerancji wobec żądań mniejszości, chociaż Wasilewski
był od takiej oceny daleki. Przestrogi te można uznać za wysoką zdolność przewidywania skutków
takiej tolerancji, z projekcją na czasy współczesne. Natomiast aktualne wówczas ostre konflikty na
tle etnicznym w Polsce bynajmniej o tolerancji nie świadczyły. Doszukiwanie się tu wzoru dla współ
czesnego świata byłoby raczej nadużyciem.
Wspominałem już o dwuznacznej interpretacji terminu „grupa etniczna” przypisywanej J. Obrębskiemu. Autor nie ułatwia uporania się z tym problemem, gdyż Obrębski posługiwał się trzema
bliskoznacznymi - grupa etniczna, lud, naród. Pierwsze dwa z nich były dla niego często (choć nie
zawsze) synonimiczne, co zresztą w pracy zostało podkreślone. Otóż jeśli autor zajął się bliżej poję
ciem grupy etnicznej, to zaniedbał (lub nie udało mu się) prześledzenia niuansów towarzyszących
słowu „lud”, co utrudnia rozwianie nieporozumień wokół aparatu terminologicznego Obrębskiego.
Sam Obrębski winien jest brakowi jasności w rozumieniu jego spuścizny. Za przykład niech po
służy zwrot „beznarodowa masa ludowa, czyli grupa etniczna” (cyt. za omówieniem W. Olszewskiego,
na s. 97/98). Pojawia się w związku z tym pytanie: czy, lub w jakich warunkach, członkowie owej
„masy ludowej” wyobrażają siebie jako zespół wyróżniający się specyfiką kulturową, co uzasadnia
łoby nazwanie jej grupą etniczną. Jeśli zaś owa „masa” traci poczucie odrębności i aspiruje do zlania
się z sąsiadami (jest to stan, jaki Obrębski przypisuje Poleszukom), to czy można nazywać ją jeszcze
grupą etniczną, czy już bezetniczną ludnością. Taka ludność bez określonej tożsamości i uznania
granic z otoczeniem nie może też być zwykłą grupą społeczną. Autor nie zaproponował czytelni
kowi próby rozwikłania tego problemu, być może dlatego, że jego konsekwencją byłoby uznanie, iż
Obrębski pozostawił niedopracowaną koncepcję grupy etnicznej, zaś sam Olszewski nie był dość
odważny, by taką możliwość przyjąć.
Na dodatek autor zdaje się przyjmować niejasne sformułowania międzywojennych badaczy
etniczności, kiedy operuje we własnej analizie takimi określeniami, jak np. „grupy ludowe w sensie
etnicznym” (s. 109). Pozostając w sferze terminologii należałoby wytknąć błąd, kiedy etnicznie mie
szane związki małżeńskie nazywa się w książce „związkami rodowymi”, opatrując je objaśnieniem,
że chodzi o endogamię (s. 94). Tej ostatniej jednak nie odnosimy do rodów (poza pewnymi społe
czeństwami muzułmańskimi), lecz właśnie do tradycyjnych grup etnicznych.
Innym przykładem braku rygoryzmu terminologicznego jest traktowanie Orawian jako jednej
odrębnej grupy etnicznej, niezależnie od tego czy deklarują oni tożsamość polską, czy też słowacką.
Olszewski odnosi tę sytuację do współczesności, czyli do stanu, gdy po obu stronach powstały
RECENZJE
253
stosunkowo klarowne, choć niekonsekwentne, postawy narodowe i Orawianie w większości już opo
wiedzieli się po jednej z nich (s. 219).
Autor niekiedy popada w reifikację bytów świadomościowych, jak np. „naród”, pisząc o nim „gru
pa narodowa akceptuje”, „naród przyjmuje” aspirującą do niego zbiorowość, itp. (s. 96 i in.). Czyni
to z pewnością dla potoczystości wykładu, ale odpowiednie zastrzeżenie należało gdzieś umieścić.
Wątpliwości wzbudza również przyjęcie wizji Obrębskiego o stanie umysłowości Polaków za
mieszkujących Polesie, rzekomo odczuwających zagrożenie wchłonięciem przez obce i odrzucane
otoczenie Poleszuków (s. 100, 129). Wydaje się jednak, że postawa obronna nie dotyczyła więk
szości Polaków. Wysyłani tam do pracy nauczyciele i funkcjonariusze państwowi (poza osadni
kami wojskowymi) przyjęli z dobrą wiarą narzuconą im misję szerzenia kultury polskiej i przycią
gania do narodu polskiego. Pełnili oni swoje funkcje zgodnie z syndromem Siłaczki, a przypadki
utraty entuzjazmu i izolowania się kończyły się szybkim powrotem na tereny etnicznie polskie.
Podkreślana przez Obrębskiego lojalność Poleszuków wobec państwa nie mogła wywoływać reak
cji zagrożenia, co zresztą potwierdzają wspomnienia inteligencji z owych terenów. Misja inteli
gencji wśród Poleszuków z założenia miała wywołać ich akces do polskości i żadna ze stron nie
wykształciła na tym tle mazu.
Zaskakuje także ujawniona w książce aprobata dla tezy, iż bunty chłopstwa ukraińskiego w cza
sach II RP były „formą agresji innego państwa” (s. 109, za Orsinim-Rosenbergiem). Wydawałoby
się, że historycy przekonująco uzasadnili pogląd, że to właśnie niezręczna i represyjna polityka
władz państwowych sprzyjała recepcji rosyjskiej propagandy komunistycznej w pewnych środowis
kach ukraińskich, a po części także białoruskich. Dopatrywanie się we własnych błędach manipulacji
rosyjskich ciąży stale na naszym oglądzie relacji ze wschodnim sąsiadem.
Wydaje się, że W. Olszewski myli kwestię kształtowania tożsamości etnicznej lub narodowej
z objawami nacjonalizmu szowinistycznego, gdy krytykuje tych autorów, którzy obawiali się wy
buchu takiego nacjonalizmu po upadku ZSRR. Jego przejawy uznaje on bowiem za dowód rewitali
zacji tożsamości lub godne aprobaty tendencje narodowowyzwoleńcze. Krytyka ta sięga również
zachodnich autorów (np. Dietera Lange-Weischego), którym bezzasadnie przypisuje „nostalgię” za
czasami komunizmu (s. 278). Zbyt pochopne wydaje się utożsamianie nacjonalizmu z odradzaniem
tożsamości i wynoszenie go do wartości pozytywnej, niezależnie od tego czy działa jako siła twórcza,
czy też niszcząca, jak to było np. w Jugosławii.
Niepotrzebnie też autor używa idealistycznej koncepcji F. Znanieckiego o zjednoczonej Europie
jako tarczy ochronnej dla instytucji narodu (por. s. 279). Jeśli bowiem ktoś nawet uprawia krytykę
państwa narodowego jako koncepcji politycznej, nie jest to równoważne odrzuceniu prawa do toż
samości etnicznej lub narodowej.
W wywodzie autorskim często występują niejasne fragmenty. Nie wiemy np. jak rozumieć zdanie
o „braku zdolności do własnej, «twórczej» ekspansji kulturowej, nawet na jej tradycyjnych, histo
rycznych kierunkach” w byłych państwach bloku komunistycznego, co przypisuje osłabieniu tożsa
mości narodowych (s. 281). Domyślamy się, że autor nie podziela postaw ksenofobicznych ani ekspansjonistycznych, ale wyrażenie „własna twórcza ekspansja kulturalna” może brzmieć niepokojąco.
Sławoj Szynkiewicz
Jacek Schmidt, Nowe tożsamości w czasach transformacji europejskich. Imigranci z Polski
w Niemczech, Wydawnictwo NEWS - Witold Nowak, Poznań 2009, ss. 197
Książka stanowi podsumowanie wieloletnich, systematycznych prac badawczych przeprowa
dzonych przez Autora wśród imigrantów z Polski w Niemczech, określanych w pracy terminem
„późni wysiedleńcy” (niem. Spataussiedler). Ukazano w niej różne oblicza migracji, jej mechanizmy,
przyczyny i następstwa, procesy wrastania imigrantów w nowe środowisko i wybierane przez nich
strategie adaptacyjne. Wiele miejsca poświęcono modelom tożsamości i procesom ich konstruowa
nia w warunkach imigracyjnych.
254
RECENZJE
Terminem Spataussiedler określane są w Niemczech osoby, które od połowy lat 1970. emigro
wały z Polski i osiedlały się na terenie tego kraju. Autor zdaje sobie sprawę z kontrowersji, jakie
określenie „późni wysiedleńcy” budzi po polskiej stronie granicy z Niemcami, a także z jego „nieprzystawalnoś[ci] do typu opisywanej [...] migracji, mającej charakter dobrowolnych przemiesz
czeń ludnościowych [...]” (s. 6, przyp. 2). Nasuwa się pytanie o sens oraz merytoryczną zasadność
świadomego stosowania w pracy naukowej terminu nieprzystającego do opisywanej rzeczywistości.
Moim zdaniem, wystarczyłoby zasygnalizować terminologiczne rozbieżności występujące w języku
polskim i niemieckim, pozostając przy neutralnych terminach: ‘imigranci’, ‘emigranci’, ‘migranci’.
W podtytule książki badana grupa określona została mianem imigrantów, w tekście natomiast Autor
posługuje się najczęściej kontrowersyjnym terminem „późni wysiedleńcy”, konsekwentnie - co trzeba
przyznać - opatrując go cudzysłowem.
Jacek Schmidt informuje, że interesująca go fala migracji ma charakter dobrowolny (s. 6, przyp. 2),
w tej sytuacji, jak sądzę, trudno mówić o wysiedleniach. Kojarzą się one bowiem przede wszystkim
z przymusem, odgórnymi nakazami, brakiem alternatywy. W przypadku członków badanej grupy
decyzje o emigracji były podejmowane samodzielnie, najczęściej z przyczyn ekonomiczno-politycznych. Zawiera się w nich wprawdzie, dostrzeżony przez Autora, element przymusu (poczu
cie braku perspektyw i niskiej jakości życia, negatywne oceny ustroju socjalistycznego), nie ma to
jednak nic wspólnego z przymusem występującym w przypadkach wysiedleń, o których z reguły
arbitralnie decydują inne osoby.
Użycie terminu „późni wysiedleńcy” może sugerować, że Autor podjął próbę spojrzenia na imi
grantów z Polski z perspektywy Niemców, sugestia ta jest jednak myląca. Najważniejsza jest per
spektywa imigrantów. Na podstawie cytowanych w pracy materiałów biograficznych można wpraw
dzie wnioskować o stosunku ludności niemieckiej do przybyszy z Polski, informacje na ten temat
ukazują jednak wyłącznie punkt widzenia samych imigrantów, a nie członków grupy dominującej.
Jacek Schmidt nie wyjaśnia, jaki jest stosunek przybyszy z Polski do niemieckiego nazewnictwa.
Czy odgórna klasyfikacja: Spataussiedler ma dla nich jakiekolwiek znaczenie?
Z cytowanych w książce wypowiedzi wynika, że członkowie badanej grupy uważają się przede
wszystkim za imigrantów. Terminem „wysiedleńcy” posłużyły się jedynie dwie osoby. Jedna z nich
użyła określenia polskiego (s. 138), druga, pochodząca z rodziny śląskiej o niemieckiej identyfika
cji, zastosowała terminologię niemieckąAussiedler (s. 155, 156), nie Spataussiedler. Brak odniesień
do kategorii „późnych wysiedleńców” w wypowiedziach rozmówców jest, moim zdaniem, kolej
nym argumentem wskazującym na nietrafńe, w przypadku recenzowanej pracy, użycie tego terminu.
Z materiałów zgromadzonych przez Autora wynika, że dla osób, które wyjechały z Polski
i osiedliły się w Niemczech niezwykle ważne znaczenie, poza świadomością bycia imigrantem, ma
przynależność do mniejszości. Fakt ten nierzadko staje się bodźcem do podjęcia starań o zniwelo
wanie różnic między własną grupą odniesienia i większością, upodobnienie się do niej, a ściślej - do
tej jej części, do której z różnych względów aspirują przedstawiciele mniejszości.
Autor zwraca uwagę na asymetrię w relacjach między mniejszością i grupą dominującą. Podkreśla
też, że „racjonalizacje o podłożu etnicznym, dokonywane przez «późnych wysiedleńców)) podczas
budowania autowizerunku, noszą często znamiona reakcji na dominację zewnętrzną. Uzewnętrznia
się to między innymi w [...] sztywnym rozdzielaniu przez nich sfer aktywności publicznej i prywatnej
(tożsamość manifestowana us tożsamość odczuwana), postawie powstrzymywania się od aktywności
na forum publicznym i funkcjonowaniu w sferach autonomicznych względem dominującego otoczenia
społecznego, a wielokrotnie też w jego zakamuflowanej krytyce i trwaniu przy dawnych wzorach”
(s. 146). Zjawiska te zostały bardzo dobrze ukazane w recenzowanej pracy.
Badania terenowe stanowiące podstawę książki przeprowadzono na obszarze Nadrenii Północ
nej - Westfalii. Informacje o objętych nimi miejscowościach oraz liczbie zamieszkujących je osób
znajdują się w Tabeli 2 (s. 36), brak natomiast danych na temat liczby wywiadów/rozmów zrealizo
wanych w poszczególnych ośrodkach.
Autor przyznaje, że wnioski płynące z jego badań są „nieistotne statystycznie” (s. 38). Uwagę
tę można odnieść generalnie do badań etnologicznych o charakterze jakościowym, także tych,
jak w przypadku recenzowanej pracy, opartych na analizie materiałów biograficznych. O wiele waż
RECENZJE
255
niejsze byłoby, moim zdaniem, wyjaśnienie czy materiały źródłowe zgromadzone podczas badań
pozwalają mówić o tzw. nasyceniu, tj. osiągnięciu stanu, w którym dalsze rozmowy nie przy
noszą już istotnych danych na temat badanych zagadnień (o zjawisku tym pisali m.in. Antonina
Kłoskowska i Daniel Bertaux).
W przypadku recenzowanej pracy o częściowym „nasyceniu” można sądzić (pośrednio i z dużą
ostrożnością) na podstawie informacji o tym, że satysfakcjonujące Autora materiały, „wystarcza
ją c e ] do kompleksowej analizy i zabiegu tworzenia modeli” tożsamości regionalnej, pochodzą
jedynie z rozmów z imigrantami ze Śląska. W narracjach imigrantów z Wielkopolski lub Mazur
natomiast nie odnalazł on „tak spektakularnych i jednoznacznych opcji regionalnych, jak w materiale
«śląskim»” (s. 146, przyp. 92). Nie wydaje mi się jednak, by mogło to stanowić przeszkodę w skon
struowaniu odrębnego modelu tożsamości regionalnych uwzględniającego tę część rozmówców.
Przybyszy z Polski mieszkających w Niemczech łączy m.in. kraj pochodzenia, funkcjonowanie
przez część życia w warunkach PRL, status imigranta, konieczność adaptacji do nowej dla nich
sytuacji i określenia własnego stosunku do Polski. Różnią ich osobiste doświadczenia, sytuacja
rodzinna (w kraju pochodzenia i w nowym miejscu zamieszkania), wątki biograficzne i narracja
0 nich. Odmienne są też sposoby „konstruowania siebie” w nowym miejscu zamieszkania (ter
min „konstruowanie siebie”, adekwatny do opisywanych sytuacji, został użyty przez Autora m.in.
na s. 169 i 170).
Na podstawie badań terenowych J. Schmidt stworzył sześć modeli tożsamości, w tym trzy modele
dwuwariantowe. Ich egzemplifikacją są przedstawione w książce obszerne fragmenty biografii dzie
więciu osób. Ukazują one znakomicie proces budowania nowych tożsamości w warunkach migracyj
nych, konieczność pokonywania barier i przyjęcia określonych strategii adaptacji. Postawy cechujące
osoby reprezentujące poszczególne typy tożsamości zostały określone przez Autora trafńymi termina
mi: „neofita” (lub „neofita etniczny”), „frustrat” i „realista” (postawa ta dominuje w badanej grupie).
Jacek Schmidt przyznaje, że prezentowane przez Niego „modele nie wyczerpują złożoności
1 różnorodności form autopercepcji imigrantów” (s. 168). Wynika to m.in. z celowego pominięcia
w badaniach trzech grup: dzieci poniżej dziesiątego roku życia, które wyemigrowały do Niemiec
wraz ze swymi rodzinami, osób, które „nie były skłonne do uzewnętrzniania swoich doświadczeń
biograficznych” oraz „imigrantów zaangażowanych w działalność na forum polonijnym” (tamże).
Nieobecność osób należących do drugiej z wymienionych grup nie wymaga wyjaśnień, nie wia
domo natomiast dlaczego Autor nie uwzględnił pozostałych kategorii. Uważam, że choć dzieci
poniżej dziesiątego roku życia nie podejmowały samodzielnych decyzji o emigracji, nie znaczy to,
że nie przeżywały problemów związanych z adaptacją do nowego środowiska i określeniem własnej
tożsamości w warunkach imigranckich (dotyczy to zwłaszcza dzieci starszych, ośmio-dziesięciolatków). Niektóre z nich byłyby zapewne zdolne (być może, z pomocą dorosłych) do narracji biogra
ficznej oraz rozmów na temat własnej tożsamości i doświadczeń imigracyjnych.
Zbyt pochopnie, według mnie, i bez podania przyczyn, Autor zrezygnował z rozmów z działa
czami polonijnymi. Aktywność na tym polu nie świadczy o braku problemów z tożsamością etnicz
ną (narodową i regionalną) w nowym miejscu zamieszkania. Niektóre osoby mogą mieć trudności
z „konstruowaniem siebie”, choć nie manifestują tego na zewnątrz (wspomniana w książce sytuacja:
tożsamość manifestowana v.s tożsamość odczuwana). Wielu członków tej grupy zadaje też sobie
z pewnością, interesujące Autora, pytania: Co to znaczy być Europejczykiem/Europejką? Czym
jest europejska tożsamość?
Jacek Schmidt zwraca uwagę na małą aktywność społeczną większości imigrantów z Polski.
Podkreśla też, że fakt ten odróżnia ich od innych grup mniejszościowych (s. 98-101). Wyjątek sta
nowią działacze polonijni. Dlaczego więc zostali oni pominięci w badaniach?
Ukazując różne oblicza migracji i przykłady tożsamości migrantów, Autor podkreśla, że decyzja
o migracji nie jest nieodwracalna. Zauważa też, że wiele osób, bez względu na przyjęte wcześniej
strategie adaptacyjne i motywy wyjazdu, decyduje się na reemigrację. Charakteryzują się one naj
częściej silną tożsamością regionalną, poczuciem więzi z regionem pochodzenia.
Za ogromnie ważny, a przy tym znakomicie napisany, uważam rozdział poświęcony tożsamościom europejskim.
256
RECENZJE
W większości znanych mi prac dotyczących tego zjawiska tożsamość europejska jawi się jako
kategoria niedookreślona, niejasna, albo też, jak można sądzić, niewymagająca zdefiniowania. Jest
ona najczęściej postrzegana przez badaczy jako jedna z wielu identyfikacji składających się (lub
mogących się składać) na tożsamość poszczególnych osób. Dla imigrantów z Polski do Niemiec,
0 których pisze J. Schmidt, bycie Europejczykiem/Europejką oznacza m.in. możliwość dokonywa
nia wyborów z repertuaru różnych kultur, w tym także - odrzucenia treści uznanych przez poszcze
gólne osoby za złe lub przestarzałe, pielęgnowanie różnorodności, umiejętność porozumiewania się
z osobami reprezentującymi inne grupy kulturowe, brak uprzedzeń, unikanie wartościowania osób
1 kultur oraz wyznaczania niemożliwych do przekroczenia granic między nimi, poczucie wolności,
łatwości przemieszczania się, wyrównywanie poziomów życia. Europejskość może oznaczać „wznie
sienie się ponad wszelkie podziały, w tym także te natury etnicznej, przy równoczesnym dostrzega
niu różnic, bez jakiejkolwiek stygmatyzacji - naznaczania społecznego. Różnorodność tożsamości,
języków, stylów życia, czy miejsc jest [...] czymś naturalnym, stałym [...]” (s. 133). „Bycie Euro
pejczykiem jest wyzwoleniem się z obowiązku zgłaszania jednej, jedynie słusznej przynależności
narodowej. [...] Europejczyk to [...] [człowiek], który jest ponad narodami, łączy te narody, godzi
je, a jednocześnie nie daje się przypisać, przyłączyć do jednej grupy” (s. 137-138).
Zdaniem Autora, „tożsamość europejska nosi cechy społecznej konstrukcji, w której zawie
szeniu ulega większość tradycyjnych wyznaczników tożsamości, «rozpisanych na poszczególne
narody i państwa», a nieodzownym warunkiem jej budowania jest sytuacja, stan wielokulturowości
i jej akceptacja” (s. 126). Tożsamości europejskie mogą też być formą wyzwania transkulturowego, nie stanowiąc przy tym konkurencji dla tożsamości narodowej, jak również przejawem
kosmopolityzmu oraz próbą ucieczki od etniczności. Każda z tych sytuacji została w przekonujący
sposób ukazana w pracy.
Jacek Schmidt zaznaczył, że przedstawione przez niego warianty tożsamości europejskiej nie
wyczerpują wszystkich możliwości. Istnieją bowiem np. tożsamości budowane „w pełnej autonomii
od tożsamości narodowych lub na drodze ich selektywnej syntezy, która prowadzi do pojawienia się
niezależnych identyfikacji, w żadnym miejscu niewpisujących się w model hierarchiczny. Poczucie
tożsamości tych ludzi, jako forma identyfikacji ekskluzywnej, nie koresponduje też z modelem
tożsamości skorelowanych. Opisany stan rzeczy rodzi potrzebę skonstruowania nowych modeli
zjawiska tożsamości europejskich, wykraczających poza proste dychotomie, takie jak np. europejski-nieeuropejski, europejski (ponadnarodowy)-narodowy” (s. 144). Autor nie podjął jednak tej próby.
Nie wyjaśnił też czy wśród objętych badaniami imigrantów znalazły się osoby reprezentujące tego
rodzaju warianty tożsamości. Jeśli tak, dlaczego je pominięto?
Bardzo dobrze ukazane zostały natomiast związki między Walencją kulturową i identyfikacją
narodową. Przedstawiono również różne typy tożsamości regionalnych (o charakterze ekskluzyw
nym i inkluzyjnym). Autor wskazuje na „zmieszanie istniejących struktur tożsamości” „w sytuacji
zwiększonej liczby wyborów w warunkach imigracyjnych” (s. 169). Podkreśla przy tym, że struktury
te „nie są odbudowywane na drodze biernych zapożyczeń od otoczenia przyjmującego lub o r to
doksyjnego odświeżania)) wzorów znanych z kraju pochodzenia w nowych warunkach” (tamże).
Na podstawie recenzowanej pracy można m.in. mówić o wielości imigranckich życiorysów, dróg
adaptacji do nowej rzeczywistości, opanowywania nowego kodu kulturowego, poszukiwania włas
nego miejsca do życia, o wielości obrazów kraju pochodzenia i zróżnicowanym stosunku do niego.
Jest w niej mowa o zjawisku zakorzeniania się i wykorzenienia, pojęciu ojczyzny, bagażu kulturo
wym, poczuciu niepewności identyfikacyjnej, dystansie etnicznym, stereotypach etnicznych i regio
nalnych, kompleksie imigranta, mechanizmach przechodzenia od dwukulturowości do transkulturowości, charakterze powiązań transnarodowych oraz roli imigrantów w łączeniu różnych kultur.
Książka jest znaczącym głosem w dyskusji o zjawisku migracji i losach migrantów, konstruowaniu
modeli ich tożsamości, konieczności dokonywania wyborów określonych strategii adaptacyjnych
i odnalezienia się w sytuacji „obcego” w wielokulturowym społeczeństwie.
W tytule pracy jest mowa o nowych tożsamościach i europejskich transformacjach. Użycie liczby
mnogiej jest zabiegiem trafńym i jak najbardziej uzasadnionym, wskazuje bowiem na różne oblicza
badanych zjawisk.
RECENZJE
257
Jacek Schmidt nie unika wątków autobiograficznych. Nie są one „literackimi ozdobnikami”,
lecz stanowią ważną część tekstu. Pozwalają na zrozumienie wielu kwestii, np. relacji między Auto
rem książki i członkami badanej przez Niego grupy. Ma ona duże znaczenie dla możliwości realiza
cji badań i pozyskania znakomitych materiałów źródłowych.
Na podkreślenie zasługują zastosowane w książce rozwiązania graficzne. Można je uznać za
rodzaj cząstkowych podsumowań, ułatwiających lekturę i refleksję nad tekstem. Bardzo dobrym
zabiegiem jest wyróżnienie wypowiedzi rozmówców przez dobór odpowiedniej kolorystyki stron
i oddzielenie ich w ten sposób od komentarzy Autora.
Niedosyt budzi rozdział poświęcony etniczności. Autor ograniczył się do wskazania kilku, dość
przypadkowo, moim zdaniem, wybranych prac, więcej miejsca poświęcił natomiast tożsamości.
Rozdział dotyczący badań nad tym zjawiskiem nosi tytuł: „Współczesne tożsamości jako obszar
zainteresowań badawczych” (s. 41). Jest on zbyt szeroki w stosunku do zawartości tej części książki.
Autor skoncentrował się na pracach o charakterze teoretycznym, ukazujących różne możliwości
analizowania i klasyfikowania tego zjawiska, uwzględniających element narracyjności, wielowy
miarowości, refleksyjności i temporalności, jak też relacje między tożsamością i migracją. Pominął
natomiast prace etnologiczne oparte na wynikach badań terenowych. Zabrakło mi przede wszystkim
choćby kilku wybranych prac dotyczących ludności śląskiej, jej tożsamości, życia na pograniczach
kulturowych, refleksji nad historią regionu i jego mieszkańców.
Jacek Schmidt twierdzi, że przyjęta przez niego „optyka [...] zasadza się na rozpoznawaniu
właściwości obranej kategorii [tożsamości - I.K.] przez pryzmat badania empirycznego” (s. 41).
Tym bardziej dziwi brak odwołań do prac opartych na tego typu badaniach.
Wspomniane braki i odczucie niedosytu z nawiązką rekompensują rozdziały, w których Autor
prezentuje efekty własnych badań terenowych.
Uważam, że po recenzowaną pracę powinny sięgnąć nie tylko osoby zainteresowane sytuacją
Polaków i ludności polskiego pochodzenia w Niemczech oraz zjawiskiem migracji. Można w niej
również znaleźć mnóstwo inspiracji do badań nad tożsamością, pograniczem kulturowym, relacjami
etnicznymi, wielokulturowością.
Na koniec uwaga: Jacek Schmidt nie posługuje się terminem ‘pogranicze kulturowe’, jest ono
jednak wyraźnie obecne na kartach Jego książki.
Iwona Kabzińska
Irena Bukowska-Floreńska, Rodzina na Górnym Śląsku, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego,
Katowice 2007, ss. 328
Recenzowana książka jest efektem wieloletnich i wieloaspektowych badań Ireny BukowskiejFloreńskiej nad rodziną górnośląską. W dorobku naukowym autorki, na który składają się prace
m.in. na temat funkcji tradycji w społeczeństwie nowoczesnym, kulturowego uwarunkowania toż
samości regionalnej i narodowej, funkcjonowania pogranicz kulturowych i etnicznych, degradacji
środowiska kulturowego i społecznego, rodzina śląska - poczynając od pierwszych opublikowanych
artykułów - zawsze zajmowała poczesne miejsce. Na omawianą pracę można spojrzeć nie tylko jak
na osobiste dokonanie autorki, ale również jak na ważne osiągnięcie dla całego śląskiego ośrodka.
W ustaleniu przedmiotu badań, sformułowaniu założeń i sprecyzowaniu pytań badawczych, po
mocna autorce okazała się znajomość górnośląskich realiów. Wybrana za podmiot etnologicznoantropologicznego studium tytułowa górnośląska rodzina została potraktowana jako wartość dla
jej członków, wartość społeczna oraz środowisko powstawania, kumulowania i transmisji tradycji
i postaw określonych. Analizując śląską rodzinę w kategoriach systemu podlegającego zmiennym
w czasie zewnętrznym oddziaływaniom społecznym-kulturowym I. Bukowska-Floreńska pokazuje,
w jakim zakresie nadal stanowi ona środowisko przekazu wartości, decydujących o kulturowej spe
cyfice rodzin i całych śląskich społeczności. Przyjęcie założenia, że centrum wyznawanego przez
mieszkańców Górnego Śląska systemu wartości stanowi w pierwszym rzędzie człowiek i rodzina,
258
RECENZJE
a w następnej kolejności: praca, religijność, przestrzeganie norm społeczno-obyczajowych oraz stan
posiadania, stanowi fundament, na którym autorka starannie buduje strukturę swego popartego
badaniami empirycznymi wnioskowania.
Kierunek poszukiwań badawczych wytyczają pytania o relacje między systemem wartości a trady
cją i funkcjami rodziny. Autorkę interesuje, czy przestrzeganie tradycji ma wpływ - z jednej strony na
trwałość więzi rodzinnych, a z drugiej - ujmując zagadnienie szerzej - więzi lokalnych i regionalnych,
przekładających się na zachowanie poczucia śląskiej tożsamości. Celem badawczym I. BukowskiejFloreńskiej jest więc ukazanie specyfiki „istoty ideowej systemu wartości śląskich rodzin” (s. 20) i wy
kazanie, że fakt ten znajduje odzwierciedlenie w kulturowej odrębności mieszkańców Górnego Śląska.
Zdobiąca okładkę książki pożółkła fotografia, na której utrwalono wizerunek śląskich nowożeń
ców z początku ubiegłego stulecia, jak również słowa wybrane na motto pracy mówiące, że „Ludzie
wykorzenieni, ogołoceni z pamięci, przywiązań, wartości przekazanych przez poprzednie pokolenia
nie wiedzą po co żyją, i nie mają nic do przekazania swoim dzieciom” (Olczak-Ronikier 2001),
sygnalizują przyjęte przez autorkę założenie, że poznawanie aktualnej postaci śląskiej rodziny nie
ma sensu bez odwoływania się do historycznego podłoża, z którego wyrastają kolejne generacje.
Na książkę składa się wprowadzenie, siedem rozdziałów oraz zakończenie. Wprowadzenie przy
bliża tematykę pracy, nakreśla zasadnicze problemy badawcze i precyzuje cele naukowo-poznawcze.
Etnologicznie ukierunkowane zainteresowanie tym często poruszanym - gdyż ważnym społecznie
- zagadnieniem, autorka dodatkowo uzasadnia aktualną kondycją rodziny w sytuacji zaistniałego
we współczesnej kulturze kryzysu wartości, który dotyka również śląskie społeczności.
Pierwszy rozdział pracy przypomina klasyczny dorobek etnologii i dyscyplin pokrewnych
w zakresie badań nad rodziną. Znajomość różnorodnej literatury przedmiotu, dotychczasowych do
konań oraz inicjatyw badawczych daje autorce interdyscyplinarną wiedzę i stanowi zaplecze dla
własnych badań i wniosków. W tym fragmencie I. Bukowska-Floreńska omawia specyfikę badaw
czą poszczególnych polskich ośrodków zajmujących się studiami nad rodziną. Konstrukcja roz
działu zakłada „schodzenie” od problematyki ogólnej do przywołania prac szczegółowych - po
święconych już przede wszystkim rodzinie śląskiej.
Autorka powraca do pojęcia wartości w różnych miejscach swej książki, jednak szczególnie
dużo uwagi poświęca temu zagadnieniu w rozdziale drugim zatytułowanym „Rodzina jako war
tość”. Lektura tego fragmentu pozwala przyjrzeć się procesowi kształtowania kolejnych generacji
śląskich rodzin i poznać mechanizmy regulujące przekaz tradycyjnych wartości, norm i postaw,
które współtworzą relacje między jej członkami oraz członkami lokalnych społeczności. Omawiając
określony aspekt funkcjonowania górnośląskiej rodziny autorka dokonuje porównań, między tym,
co było, a tym, co jest współcześnie i wykorzystuje ten schemat analizy również w dalszych rozdzia
łach pracy. Z wielu stwierdzeń autorki przebija doskonała znajomość śląskiej mądrości życiowej,
której ponadczasową wartość - co wykazały badania - doceniają nawet początkowo negujące
jej przydatność - kolejne, młodsze pokolenia. Począwszy od tego rozdziału I. Bukowska-Floreńska
w tekst naukowy wplata określenia, zwroty oraz przysłowia, w sposób świadczący o znajomości
- również realiów językowych badanego terenu.
Interesująca perspektywa spojrzenia na rodzinę śląską została zastosowana w trzecim rozdziale
książki. Autorka zaprasza czytelnika, aby przyjrzał się specyfice rodzin zamieszkujących Górny
Śląsk przez pryzmat przestrzeni - a dokładniej - sposobów jej oswajania, organizowania, wartościowa
nia i symbolicznego naznaczania. Analizując różne składniki i typy przestrzeni „swojskiej”, a więc:
domu rodzinnego, wsi, przestrzeni sacrum, podwórza, bramy oraz ulic, sklepów, ogródków działko
wych, miejsc targowych, itd., nie ogranicza się wyłącznie do opisu warstwy materialnej badanego
zjawiska. Zwraca uwagę na ich symbolikę i kulturowe znaczenie oraz przypomina tłem realizacji
jakich zwyczajów były poszczególne miejsca.
W czwartym rozdziale autorka dowodzi, jak istotną wartością dla Ślązaków była i nadal jest
praca, której brak destabilizuje życie rodzinne i społeczne. W kojarzący się - przede wszystkim
z ciężką pracą mężczyzn w kopalniach - śląski etos pracowitości wpisuje się również domowa krzą
tanina i zapobiegliwość miejscowych kobiet. Pracy, jako wartości o szerokim wymiarze moralnym
i społecznym, podporządkowana jest cała organizacja życia codziennego śląskich rodzin.
RECENZJE
259
Kolejny, piąty rozdział książki, omawia różne aspekty życia religijnego Ślązaków. Zestawione
w jednym fragmencie opisy praktyk religijnych, zwyczajów, obrzędów oraz form świętowania
rodzinnego i związanego z rokiem kościelnym, ukazują jak śląska religijność wpisuje się i warun
kuje system wartości i mentalność mieszkańców Górnego Śląska.
Formy uczestnictwa śląskiej rodziny w życiu społecznym i kulturalnym omawia szósty rozdział
pracy. W tym fragmencie znajdujemy informacje na temat jej uczestnictwa w życiu społeczno-kultu
ralnym parafii, realizowanych wzorów zachowań ludycznych, przejawiających się w uczestnictwie
w życiu kulturalnym, okolicznościowych świętowaniach, czytelnictwie i aktywności twórczej.
Siódmy rozdział stanowi klamrę logicznie spinającą empirycznie podbudowane rozważania
I. Bukowskiej-Floreńskiej na temat tożsamości rodziny śląskiej. Autorka pokazuje, jakie znaczenie
w kształtowaniu regionalnej i narodowej tożsamości Ślązaków mają warunki społeczno-polityczne
oraz tradycje patriotyczne. Proces kształtowania się tożsamości śląskich rodzin ukazuje przez pryz
mat relacji między „swoimi” a „obcymi” oraz omawia współczesne inicjatywy na rzecz zachowania
specyfiki społeczno-kulturowej śląskiej tożsamości. W zakończeniu, będącym syntezą najważniej
szych wniosków wypływających z poszczególnych rozdziałów, znajdujemy zestawienie cech trady
cyjnej śląskiej rodziny. Kończąc opowieść o śląskiej rodzinie autorka pozostawia czytelnika z zasłu
gującym na poddanie interdyscyplinarnej dyskusji stwierdzeniem, że „...wiele z doświadczeń
tradycyjnej rodziny śląskiej jest nie tylko godne naśladowania, ale powinno wejść do kanonu systemu
wartości procesu wychowania kolejnych polskich pokoleń” (s. 292).
Książkę zamyka załączona w postaci aneksu oracja weselna, pozyskana od niedawno zmarłej
informatorki ze Świerklan Dolnych, siedmiostronicowy, niezwykle przydatny w czasie lektury książki
słowniczek gwarowy, w którym autorka wyjaśnia znaczenie ponad dwustu zastosowanych w tek
ście, a używanych dawniej i dziś na Śląsku pojęć i zwrotów, obszerna bibliografia, będąca zestawie
niem: głównie polskojęzycznych opracowań naukowych dotyczących rodziny i Śląska w ujęciu
przedstawicieli różnych dyscyplin oraz wybranych prac autorki związanych z Górnym Śląskiem,
a ponadto wykaz wykorzystanych wydawnictw bibliograficznych, materiałów źródłowych, kronik
i ksiąg pamiątkowych.
Walorem opracowania są zamieszczone w różnym miejscach pracy zdjęcia w większości pocho
dzące z prywatnego archiwum autorki. Szczególnie pouczające są zestawienia przeważających liczeb
nie w pracy reprodukcji dawnych czarno-białych fotografii ze zdjęciami kolorowymi, dokumentują
cymi czasy współczesne, za pomocą których I. Bukowska-Floreńska wprost pokazuje, że życie na
Śląsku na przestrzeni kilku dziesięcioleci nie zmieniło się tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.
Mimo iż książka powstała jako efekt bezpośrednich uczestniczących badań terenowych, a więc
bazuje na rozmowach przeprowadzonych z wieloma mieszkańcami Górnego Śląska, w pracy brak
cytatów wypowiedzi konkretnych informatorów. W przypisach autorka powołuje się jednak na ma
teriały z badań, podając rok i miejsce ich pozyskania. Ze względu na dużą wartość dydaktyczną
recenzowanej pozycji, do której niewątpliwie odwoływać będą się kolejne pokolenia badaczy - nie
tylko śląskiej rodziny, w książce zabrakło jeszcze syntetycznego rozdziału skupiającego w jednym
miejscu informacje o stwierdzonych przez autorkę zmianach, jakie zaszły w śląskiej rodzinie na
przestrzeni kilku kolejnych pokoleń oraz odwracającego nieco zasadnicze założenie badawcze
- zestawienia czynników przyczyniających się nie tyle do zachowania, co właśnie do zauważonej
we wstępie, erozji tradycyjnych zachowań i wartości. Z podobnych względów szerzej potraktowany
mógł zostać również problem społeczno-kulturowych skutków, jakie dla śląskiej rodziny miała nie
dawna transformacja społeczno-gospodarcza w Polsce. Mając tak dobry dostęp do rodzin o długim
lokalnym rodowodzie i dobrze zasymilowanych, wywodzących się z dawniejszych fal osadniczych,
ale i żyjących obok nich rodzin napływowych, które osiedliły się na Górnym Śląsku w ciągu ostat
niego półwiecza, niewiele uwagi poświęca autorka tym ostatnim. Być może był to zabieg celowy
i I. Bukowska-Floreńska świadomie pozostawia - póki co - na boku szeroki problem stosunku tego
typu rodzin do śląskości na kolejną publikację?
Podsumowując, należy podkreślić, że I. Bukowskiej-Floreńskiej nie tylko udało się uzyskać
i przystępnie zaprezentować szeroką wiedzę na temat śląskiego życia rodzinnego, ale i w interesujący
sposób uporządkować wiadomości na ten temat. Praca jest ważna poznawczo, gdyż poprzez sposób
260
RECENZJE
ujęcia dopowiada o rodzinie śląskiej to, czego do tej pory nie powiedziano lub nie ujęto z takiej
perspektywy. Dostarcza szczegółowej wiedzy na temat realiów życia, stałości i przemian kultury
śląskich rodzin na przestrzeni dwóch stuleci, ale - co trzeba podkreślić - fragmenty te nie są po
zbawione trafnych wniosków o charakterze ogólnym. Sposób postawienia problemu oraz przyjęte
założenia pozwoliły autorce na napisanie pracy świadczącej o zainteresowaniu tak empiryczną, jak
teoretyczną stroną badanego zjawiska.
Magdalena Szalbot
Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych, red. Maria Szmeja, Zakład Wydawniczy
Nomos, Kraków 2008, ss. 478
Zjawisko etniczności to jeden z najciekawszych wątków badawczych dla socjologów, antro
pologów i kulturoznawców ostatniego półwiecza. W epoce postępującej globalizacji, liberalizacji
rynków międzynarodowych oraz nieustannej ruchliwości przestrzennej ludności ponowoczesnego
świata, kwestie etniczne wciąż fascynują zarówno badaczy terenowych jak i teoretyków.
Niezależnie od przekonań kulturowych i ideologicznych przyszłych odbiorców, książka pt. Etnicz
ność - o przemianach społeczeństw narodowych pod redakcją Marii Szmeji jest niepodważalnym
impulsem dla kolejnych dyskusji oraz rozważań na temat aktualnych badań nad szeroko rozumia
nym pojęciem etniczności w skali Polski i świata. Publikacja ta, jest interesującym zbiorem, dedy
kowanym jednemu z najbardziej znanych badaczy etniczności i wielokulturowości w Polsce, jakim
jest Grzegorz Babiński. Wśród najważniejszych zainteresowań naukowych i badawczych jubilata,
które ewoluowały na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat, znajdują się dylematy tożsamościowe na
poziomie etnicznym, religijnym i narodowym, a także metodologia nauk społecznych. To właśnie te
nurty badawcze stały się podstawą dla wyodrębnienia głównych części omawianej publikacji.
Wprowadzenie do książki, będące przyczynkiem do biografii Grzegorza Babińskiego, pomija
niestety rzeczową prezentację struktury omawianych w dalszych częściach książki zagadnień. Książka
podzielona została na pięć głównych części. Pierwsza dotyczy mniejszości kulturowych, poczynając
od społeczeństw tradycyjnych do ponowoczesnych. Część tą rozpoczyna tekst Janusza Muchy, który
przedstawia losy mniejszości kulturowych w dobie transformacji ustrojowej i kształtowania się de
mokracji w Europie Środkowo-Wschodniej.
Artykuł ten został osadzony teoretycznie i w swojej treści nawiązuje do wybitnych teorii socjo
logicznych XX wieku, sformułowanych między innymi przez Roberta Dahla, Martin Lipseta, Louisa
Wirtha i wielu innych. Ta wielowymiarowa analiza uświadamia czytelnikowi złożoność przemian
zachodzących w wyniku procesu demokratyzacji, zarówno na płaszczyźnie polityczno-kulturowej,
jak również społecznej, którym poddane zostały państwa Europy Środkowo-Wschodniej w dobie
tworzenia się nowego, demokratycznego porządku społecznego.
W kolejnym tekście pierwszej części, św. pamięci Andrzej Kapiszewski zaprezentował proble
matykę narodu w odniesieniu do Zatoki Perskiej. W swojej analizie wykazuje, że polityka wobec
obywateli oraz imigrantów w tym rejonie świata jest silnie determinowana zarówno przez władze
państwowe, jak i przez mechanizmy umożliwiające naturalizację ludności. Poziom demokratyzacji
oraz wpływ organizacji międzynarodowych, propagujących poszanowanie praw obywatelskich na
całym świecie, determinują stopień otwartości społeczeństwa i państwa wobec imigrantów.
Kolejne dwa teksty dotyczą genezy narodu ukraińskiego a także nowych wyzwań stojących przed
nim w XXI wieku. Włodzimierz Pawluczuk koncentruje się na historycznym procesie kształtowania
się narodu ukraińskiego w starożytności i średniowieczu, podkreślając przy tym rolę świadomego
zakłamania historii, które jest wynikiem teorii tworzonych na rzecz określonych ideologii. Dariusz
Wojakowski dokonuje analizy kilku wybranych aspektów relacji etnicznych pomiędzy polską a ukra
ińską ludnością pogranicza w ostatnim dziesięcioleciu. Autor, odwołując się do publikacji Grzegorza
Babińskiego z roku 1997, prezentującej relacje polsko-ukraińskie w trakcie transformacji systemo
wej, wskazuje na nowe kierunki wspólnej polityki obu państw a także na znaczenie współczesnych
RECENZJE
261
wydarzeń łączących przedstawicieli obu narodowości (np. kryzys rosyjski z 1998 roku, Pomarań
czowa Rewolucja z 2004 roku). Punktem wyjścia Wojakowskiego jest zdefiniowanie pojęcia „po
granicza polsko-ukraińskiego” (s. 73), które według autora, w ostatnich latach nie jest już tylko
determinowane przez geograficzne powiązania pomiędzy Ukraińcami a Polakami, ale także jest
rezultatem „odnawiania się” (s. 74) polsko-ukraińskich stosunków w sferze świadomowościowej.
Autor w sposób rzetelny przedstawia różnice w stanie badań nad problematyką polską-ukraińską,
zestawiając m.in. wyniki badań socjologicznych przeprowadzonych przez Grzegorza Babińskiego
z najnowszymi publikacjami i danymi.
Kolejnym artykułem ujętym w pierwszej części książki są rozważania Ewy Nowickiej na temat
znaczenia tradycji i nowoczesności we współczesnej Mongolii. Według autorki „Mongolia jest
jednym z krajów, w których zderzenie tradycji i nowoczesności odbywa się w sposób wyjątkowo
spektakularny i zarazem [...] bezkonfliktowy” (s. 85). Rewolucja, która dokonała się w tym pań
stwie w ciągu ostatnich szesnastu lat, pokrzepiona demokratyzacją, nie spowodowała, według
Nowickiej, zaniku wartości tradycyjnych wśród Mongołów. Artykuł zaprezentowany został w for
mie raportu z wyników badań terenowych, których głównym problemem badawczym był wpływ
systemu edukacji na wartości tradycyjne i nowoczesne wśród młodych Mongołów. Wnioski z badań
pokazują, że stosunek do tradycji w społeczeństwie mongolskim wciąż ma charakter przede wszyst
kim bezrefleksyjny. Podczas badań stwierdzono również, że w społeczeństwie mongolskim pier
wiastki nowoczesności i wartości tradycyjnych przeplatają się nawzajem.
Ostatnim artykułem w pierwszej sekcji książki, jest tekst odnoszący się do zbiorowości montre
alskich Żydów. Marta Kijewska-Trembecka, przeanalizowała rozwój żydowskiej grupy etnicznej
w Kanadzie na przestrzeni kilku ostatnich stuleci. Wnioski płynące z tego artykułu świadczą o dużo
wyższym stopniu zamożności współczesnych, żydowskich mieszkańców Montrealu w porównaniu
z przeciętną klasą średnią tego miasta. Według analiz autorki, przedstawiciele mniejszości żydow
skiej są zdecydowanie lepiej wykształceni w porównaniu z resztą społeczeństwa, a „niemal 30%
z nich należy do co najmniej jednej organizacji filantropijnej” (s. 112). Sukces montrealskich
Żydów oprócz jawnego wymiaru finansowego widoczny jest również w ich bogatym życiu kultu
ralnym, religijnym i społecznym, co, według autorki, jest najbardziej obiektywnym wskaźnikiem
statusu i pozycji w społeczeństwie wypracowanej na przestrzeni wielu lat przez mniejszość żydow
ską. Pierwsza część książki jest najobszerniejsza ze wszystkich, a jej tematyka w sposób najbardziej
wiarygodny koresponduje z tytułem omawianej publikacji.
Kolejny, wyodrębniony segment książki nosi tytuł „Tożsamość religijna a tożsamość etniczna”.
Jego tematyka odnosi się przede wszystkim do religijnych wyznaczników etniczności. Część tą in
auguruje tekst Ireny Borowik, będący poszukiwaniem modelu, mogącego opisać znaczenie tożsa
mości i religii w odniesieniu do biografii. Autorka zauważa, że zarówno pojęcie tożsamości, religii
jak i biografii to podstawowe, nieodzowne elementy współczesnych badań nad etnicznością,
w związku z czym należy w sposób odpowiedni zaprezentować ich znaczenie podczas analiz socjolo
gicznych. Tożsamość, według autorki, nie zawsze jest wynikiem uświadomionej odrębności kulturo
wej, podobnie jak biografia wielokrotnie nie jest adekwatnym obrazem życia jednostki, aczkolwiek
są to pojęcia znacznie bliższe człowiekowi niż religii.
W kolejnym tekście ks. Roman Dzwonkowski prezentuje destrukcyjny wpływ działań władz
państwowych ZSRS na Kościół katolicki na dawnych ziemiach wschodnich I i II Rzeczpospolitej.
Autor przedstawia bilans strat poniesionych przez Kościół katolicki w czasie istnienia ZSRS. Opty
mistycznym akcentem według ks. Dzwonkowskiego, jest wciąż relatywnie wysoki wyraz poczucia
moralnego wśród tradycyjnych zbiorowości ludności katolickiej na ziemiach zachodnich obecnej
Białorusi i Ukrainy.
Wątek Kościoła katolickiego jest również tematem rozważań Katarzyny Sztop-Rutkowskiej, która
wraz ze współpracownikami (Radosławem Poczykowskim i Beatą Borawską) opisuje zjawisko integra
cji narodu polskiego po śmierci Jana Pawła II. Jest to analiza dyskursu medialnego, będąca pewnego
rodzaju odzwierciedleniem reakcji Polaków jako narodu na śmierć papieża. Według autorki, „zjawisko
tworzenia wspólnoty narodowej w kontekście śmierci Jana Pawła II wydaje się być raczej graniczne,
zawieszone pomiędzy epoką romantyzmu a ponowoczesnością” (s. 155). Zdaniem Sztop-Rutkowskiej
262
RECENZJE
jest to być może ostatni zryw romantyczny polskiego społeczeństwa po czasach Solidarności i walki
z komunistycznym reżimem. Zryw ten jest jednak charakterystyczny dla fazy ponowoczesności,
kiedy to integracja i więzi narodowe nie są tak często eksponowane, a wspólnota narodowa „nie jest
już czymś oczywistym, niekwestionowanym i wyraźnie funkcjonującym w polskiej rzeczywistości”
(s. 156). Autorzy artykułu podkreślają również znaczenie „nieładu aksjologicznego” (s. 156) pol
skiego społeczeństwa, który objawia się tęsknotą za zjednoczoną wspólnotą narodową. Dużą rolę
w kształtowaniu polskiej świadomości narodowej odgrywają również media, których obecność wpły
wa na postawy obywateli i jest swoistym mechanizmem przypominającym narodowi o ważnych
momentach w jego dziejach. Kult papieża - bohatera zbiorowego, umożliwia Polakom identyfikację
z człowiekiem, który stał się symbolem narodowych cech i dał im poczucie wyjątkowości.
W części drugiej znalazł się również tekst Ewy Michny, dotyczący relacji pomiędzy etnicznością,
a religią wśród Rusinów Karpackich. Autorka, opierając się na analizie egzemplifikacyjnej pokazuje,
że związek między religią, a etnicznością jest w dużej mierze zdeterminowany poprzez historyczną
zmienność oraz przez różnice pomiędzy miejscem zamieszkiwania grup mniejszościowych, które
w dość istotny sposób determinowały przynależność religijną.
Niepodważalną rolę odgrywają również liderzy etniczni, którzy dostrzegają znaczenie religii
w kształtowaniu świadomości etnicznej. Wnioski płynące z analizy autorki pokazują, że religią nie
jest już wyznacznikiem jednoznacznie scalającym zbiorowość Rusinów Karpackich, gdyż zarówno
Cerkiew greckokatolicka, jak i prawosławna nie może być dziś uważana za kościół narodowy tejże
mniejszości. Autorka wskazuje na dynamiczny charakter przemian religijnych zachodzących w bada
nej społeczności, podkreślając, że znaczenie religii postrzegane jest coraz rzadziej w sposób dogma
tyczny na rzecz rozumienia jej jako pewnego rodzaju nośnika tradycji i historii kultury rusińskiej.
Ostatnim artykułem tej części jest opracowanie Anny Reczyńskiej, która analizuje relacje po
między francuskojęzycznymi a anglojęzycznymi wyznawcami Kościoła rzymskokatolickiego w Ka
nadzie na początku XX wieku. Autorka wskazuje na językowe determinanty zróżnicowania wśród
katolików w Kanadzie, które wpływały na poczynania duchowieństwa w pierwszych dwóch dekadach
XX wieku. Problem szkół dwujęzycznych oraz rozbieżności w traktowaniu religii pomiędzy francu
ską, a angielską częścią społeczeństwa kanadyjskiego, stał się osią niezgody, powodującą nasilenie
się konfliktów pomiędzy obiema grupami językowymi.
Trzecia część książki poświęcona została dylematom współczesnej wielokulturowości. Więk
szość artykułów tu prezentowanych ma charakter teoretyczny, są one próbą wyjaśnienia znaczenia
wielokulturowości dzisiejszego świata w kontekście najnowszych trendów w analizach etniczności,
jako zjawiska ponadczasowego.
W pierwszym artykule Janusz Majcherek zastanawia się nad mitem wielokulturowości, jako
pewnego rodzaju ideału dzisiejszych społeczeństw. Według autora, większość miast i regionów dzisiej
szej Polski, tudzież świata, namiętnie odkrywa i wielbi swoją przeszłość historyczną oraz wielokulturowość, która często jest elementem zamierzchłej przeszłości, sprawnie wykorzystywanej na „potrzeby
teraźniejszości: budowania genealogii i tożsamości” (s. 193). Autor udowadnia, że mit homogeniczności kulturowej silnie propagowany w Polsce w czasach komunistycznych stracił rację bytu ze
względu na swoją wysoką „ekskluzywność i konfliktogenność” (s. 200). Nie jest w stanie spełniać
licznych potrzeb kulturowych, przez co traci znaczenie wraz z pojawieniem się mitologii wielokul
turowości - „koherentnej i inkluzyjnej” (s. 200), która może zawierać w sobie inne mity kulturowe
i nie powoduje konfliktu między nimi. Autor nadaje wielokulturowości znaczenie wartości „wyko
rzystującej i zaspokajającej uniwersalne ludzkie potrzeby w dobrym celu” (s. 202).
Nowy ład międzykulturowego współżycia, proponuje z kolei w swoim artykule Andrzej Sadow
ski, który dowodzi, „że w społeczeństwie zróżnicowanym kulturowo, wyczerpały się możliwości
dalszego żywiołowego kształtowania się stosunków międzynarodowych” (s. 203). Według autora
konieczne jest wypracowanie odpowiednich mechanizmów współpracy, wspierających dialog mię
dzykulturowy. Istotną rolę w kształtowaniu się nowego ładu kulturowego odgrywa instytucjonaliza
cja struktur etniczno-kulturowych, które podtrzymują i scalają określone mniejszości, powodując
zaniechanie działań na rzecz dialogu i integracji ogólnospołecznej. Według Andrzeja Sadowskiego,
warunkiem niezbędnym dla zaistnienia dialogu międzykulturowego jest szerzenie się wartości demo
RECENZJE
263
kratycznych w społeczeństwie, zapewniających wolność i swobodę działania człowieka oraz moż
liwość jego organizowania się. Kolejnym warunkiem podtrzymującym dialog powinny być: „nieakceptacja dyskryminacji społecznej, akceptacja partnerstwa kultur, relatywizmu kulturowego”
(s. 214) oraz szeroko pojmowanego pluralizmu kulturowego w społeczeństwie. Ostatnim warun
kiem sprzyjającym dialogowi międzykulturowemu jest, według autora, wyzbycie się stereotypów
kulturowych, co jest pewnego rodzaju oczekiwaniem z każdej ze stron dialogu.
„Czy etniczność można sobie dobrać?” (s. 218) Na to pytania w kolejnym artykule rozdziału
trzeciego, próbuje odpowiedzieć Andrzej A. Zięba. Autor zastanawia się, czy etniczność można sobie
przywdziać, przyswoić niezależnie od pochodzenia. Poprzez interesujące historyczne przykłady,
Zięba pokazuje, że tego rodzaju praktyki wielokrotnie zdarzały się w przeszłości. Tzw. „kostium
etniczny” (s. 232) pełni, według autora tekstu, również funkcje legitymizującą, która umożliwia sta
ranie się o stanowiska społecznie doniosłe, a także może być płaszczem ochronnym w sytuacji nie
ustannych prześladowań, bądź niemożności odnalezienia własnego miej sca w kulturze macierzystej.
Ostatni z artykułów trzeciej części, przygotowany przez Victora Greene’a, przybliża czytelnikowi
tematykę szeroko pojmowanych zależności pomiędzy muzyką, a ludzkimi zachowaniami w Ameryce
w czasach społeczeństwa przemysłowego. Zmiany demograficzne, a także silny rozwój technologicz
ny, doprowadziły według autora do specyficznych zmian w sektorze muzyki rozrywkowej, znanych
od tamtych czasów jako Tin Pan Alley. Głównym celem tego skomercjalizowanego sektora muzycz
nego było wyprodukowanie jak największej ilości popularnych, dobrze sprzedających się utworów
muzycznych, niezależnie od ich walorów artystycznych. Spowodowało to, że z czasem coraz większa
ilość elementów kultury imigrantów, była przemycana do kręgu muzyki popularnej, odpowiednio prze
rabiana i wprowadzana na rynek. Typ muzyki nie wyrafinowanej, wpadającej w ucho, stał się wkrótce
motorem napędowym amerykańskiego rynku muzycznego. Artykuł jest zbiorem ciekawych konsta
tacji na temat tworzenia się jednego z podstawowych dziś elementów rzeczywistości społeczeństwa
amerykańskiego, jakim jest przemysł muzyczny oraz wpływu mniejszości etnicznych na ten rynek.
Część czwarta omawianej książki dotyczy migracji i oparta jest w większości na konkretnych,
demograficznych przykładach ruchliwości społecznej.
Pierwszy artykuł, opracowany przez Adama Walaszka, dotyczy pojęcia diaspory. Autor wskazuje,
że obecnie termin ten „traktuje się bardziej inkluzywnie” (s. 261) niż kilka dekad temu, co jest
użyteczne zarówno podczas analiz migracji, jak i samej etniczności. Walaszek prezentuje typologie
diaspor, wyróżniając między innymi diaspory: ofiar, pracy, handlowe, imperialne, itp. Opisuje po
szczególne z nich udowadniając, że dziś „demonstrowanie dumy etnicznej na zewnątrz stało się
jednym z głównych celów diaspor” (s. 279).
Kolejne teksty omawianej części prezentują specyficzne przykłady migracji. Dorota Praszałowicz
omawia polskie migracje do Berlina na przełomie XIX i XX wieku. Autorka oprócz ekonomicznych
podkreśla również polityczne przyczyny tych migracji, takie jak: przeświadczenie o łatwości inte
gracji polskich imigrantów w społeczeństwie niemieckim, imigracyjny charakter Berlina (imigranci
rozbudowywali przez lata to miasto), a także założenie, w myśl którego diaspora Polaków w Berlinie
różniła się znacząco od innych np. we Francji, Austrii czy też Anglii.
Hieronim Kubiak, przedstawia szkic biograficzny Eugeniusza Kusielewicza, zasłużonego dzia
łacza Fundacji Kościuszkowskiej, który w latach 1970-1980. wspierał Instytut Badań Polonijnych,
a także samego Grzegorza Babińskiego podczas jego pierwszych etapów naukowej kariery, umoż
liwiając mu między innymi wyjazd zagraniczny do USA. Według autora omawianego szkicu bio
graficznego, Eugeniusz Kusielewicz nie miał dylematów tożsamościowych, akceptował zarówno
świadomość bycia Amerykaninem, jak i swoje polskie pochodzenie uważając, że ma również obo
wiązki wobec Polski, miejsca życia jego rodziców. Mimo faktu, że artykuł ten porusza wątek emigra
cyjny, z pewnością lekko zaburza prezentacje tematyki migracyjnej tej części książki, która odnosi
się przede wszystkim do ruchliwości wertykalnej zbiorowości, a nie poszczególnych jednostek.
Losy emigrantów i imigrantów w Szwajcarii oraz ich historyczną genezę przedstawia Halina
Florkowska-Francić. Autorka zarysowuje historyczne źródła migracji. Zastanawia się nad przyczy
nami masowych migracji w obrębie kraju szwajcarskiego. Za główne zajęcie emigrantów ze Szwaj
carii w przedziale od XV do XVIII wieku, uważa przede wszystkim najemnictwo wojskowe. Kraj
264
RECENZJE
ten charakteryzował się również bardzo wysokim odsetkiem bezrobotnych, co znacząco przyczyniła
się do masowych migracji ekonomicznych. Kolejnym istotnym problemem pojawiającym się od
XVI wieku, był fakt, że Szwajcaria stała „się krajem azylu dla protestantów z Włoch, Niderlandów,
południowych Niemiec i z Francji” (s. 314-315), powodując z jednej strony „postawy solidarności
i pomocy, z drugiej zaś nastroje ksenofobii” (s. 315). Masowa emigracja hugenotów do Szwajcarii,
ze względu na ich wysoką wiedzę i umiejętności w zakresie techniki spowodowała wkrótce rozwój
gospodarczy kraju, składającego się z coraz większej liczby cudzoziemców. Imigranci, zaczęli rów
nież sprawowanie władzy politycznej w najbardziej liberalnych kantonach. Tak więc, do I wojny
światowej, Szwajcaria była jednym z głównych miejsc emigracji ludności europejskiej, zaintere
sowanej działaniami politycznymi, chęcią nauki na tamtejszych uniwersytetach oraz względami
ekonomicznymi (16% ludności kraju stanowili cudzoziemcy). W czasie I wojny światowej odsetek
migrantów znacznie się zmniejszył, co spowodowane było przede wszystkim mobilizacją sił w kra
jach macierzystych cudzoziemców. W okresie międzywojennym oraz podczas II wojny światowej
nastąpił kolejny odpływ imigrantów z państwa szwajcarskiego, spowodowany bardziej restrykcyjną
polityką migracyjną. Po wojnie, do czasów dzisiejszych liczba cudzoziemców w Szwajcarii rosła,
przysparzając wielu ustawodawczych problemów.
W kolejnym artykule Janusz Pezda prezentuje trzy dokumenty pochodzących ze zbiorów biblio
teki Czartoryskich w Krakowie, chcąc przybliżyć czytelnikowi relacje o „pierwszym dziesięcioleciu
pobytu emigrantów polskich po powstaniu listopadowym w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północ
nej” (s. 330). Prezentowany materiał to list Feliksa Gwinczynskiego do Adama Czartoryskiego
a także dwa listy do Jana Juszkiewicza, pisane przez ks. Ludwika Jerzykowica. Zdaniem autora te
dokumenty s ą ,jakby podsumowaniem losów Polaków w ciągu 10 lat po wylądowaniu na amerykań
skiej ziemi” (s. 331). Pazda podkreśla również, że „wady narodowe doskwierały i naszym przodkom
[...] gdyż kłótliwość, zapiekłe spory i osobiste animozje dominowały ponad dbałość o los wygnańców
i wysiłki, których celem powinny być wspólne działania wszystkich emigrantów” (s. 331-332).
Ostatni artykuł tej części, o szczególnie nurtującym tytule „Polska księżniczka w Stanach Zjedno
czonych”, został opracowany przez Małgorzatę M. Wawrykiewicz. Główną bohaterką artykułu jest
Elżbieta Sapieha, a całość tekstu oparta jest na analizie listów, które w czasie pobytów w Stanach
Zjednoczonych pisała do bliskich w Polsce. Analiza autorki skupia się na trzech podstawowych
wątkach przygotowanych na podstawie zgromadzonego materiału archiwalnego: a) subiektywnej
oceny bohaterki na temat Stanów Zjednoczonych, b) jej życia, pracy, nauki i rozrywki oraz c) zary
sowania stosunku Elżbiety Sapiehy do tworzącej się w Polsce w owych czasach Young Women’
Christian Association (YWCA), czyli organizacji „przygotowującej młodych ludzi do dorosłego
życia” (s. 343), do której przekonała bohaterkę jej matka zabierając ją na jedno ze spotkań YMCA
podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Z listów wyłania się obraz Stanów Zjednoczonych jako
państwa o m.in. wspaniałej opiece lekarskiej, w którym rozwój wsi jest zdecydowanie na niższym
poziomie niż w ojczyźnie; gdzie w prasie dominującymi tematami są sport i skandale, gdzie party
cypacja w wyborach jest mocno przeżywana i analizowana. Autorka przedstawia bardzo ciekawą
analizę materiałów zastanych, dzięki czemu, podobnie jak w poprzednim artykule, czytelnik może
pokusić się o wyłonienie własnych wniosków i analizę dostarczonego materiału.
Piąta, ostatnia część książki, nazwana „Meandry Pamięci Zbiorowej” jest zarazem najmniej
obszerną ze wszystkich. Otwiera ją tekst Marcina Kuli, który traktuje o patriotyzmie w Polsce i na
świecie, doszukując się pewnego rodzaju prognoz na podstawie analizy historii i zdarzeń współcze
snych. Autor zastanawia się również nad szansami lansowanego obecnie w Polityce „Patriotyzmu
Jutra” (s. 365), pokazując w jaki sposób zgrabnie wykorzystywać patriotyzm na własny użytek
i jakie zagrożenia i rozczarowania może nieść takie działanie. Całość artykułu pisana w dość kry
tycznym klimacie, w bardzo interesujący sposób prezentuje tematykę patriotyzmu, którego dziś oby
watel Polski uczy się dzięki różnego rodzaju akcjom prokurowanym przez rząd i wspieranym przez
media. Marcin Kula w sposób bardzo swobodny mówi również o „rekonfiguracji historii” (s. 374),
czyli próbie radykalnego odcinania się od komunizmu i od dziedzictwa komunistycznego, co
w praktyce oznacza, że aktywność patriotyczna Polaków, może być odzwierciedleniem ich wielkości
i determinacji w walce z dawnym systemem. Autor przewiduje odbudowę polskiego patriotyzmu,
RECENZJE
265
nakierowanego „na to co własne” (s. 381). Wyraża również opinię, że w przyszłości ludzie nawet,
jeśli będą coraz bardziej podobni do siebie, nie zatracą swoich wartości narodowych, które zawsze
będą emanować podczas rywalizacji międzynarodowej - czy to sportowej, czy też innej.
Kolejny tekst ostatniej sekcji książki został przygotowany przez Jana Lencznarowicza. Tematem
tego artykułu są analogie pomiędzy konferencją jałtańską z roku 1945 a monachijską z 1938 roku,
wpisujące się w mit „zdrady polskiego sojusznika przez mocarstwa zachodnie” (s. 384) oraz jego
wpływ na migracyjną aktywność Polaków pod koniec drugiej wojny światowej i w kilka lat po jej
zakończeniu. Autor ukazuje oba wydarzenia jako wstydliwe dla państw europejskich, z tą różnicą,
że tylko jedno z nich zostało oficjalnie odrzucone (Monachium), drugie z „powodu oportunizmu,
tchórzostwa, pomieszania pojęć politycznych i moralnych” (s. 386), mimo swojego negatywnego
wydźwięku, według emigracyjnych narratorów było pomijane w dyskursie politycznym a także
dyplomatycznym państw zachodnich.
Ostatni artykuł tomu Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych to tekst przygoto
wany przez redaktorkę książki, Marię Szmeję. Autorka próbuje odpowiedzieć na pytanie: co? jak?
i dlaczego ludzie przywołują ze swojej przeszłości? Szmeja, w pierwszej części swojego tekstu,
wskazuje na trudności metodologiczne zarówno jeśli chodzi o badania socjologiczne, jak i histo
ryczne, a także interpretacje i selekcję materiałów zastanych, podkreślając, że „odtwarzając prze
szłość zawsze mamy do czynienia z informacjami niepełnymi, przypadkowymi” (s. 401). W dalszej
części tekstu autorka zastanawia się, dlaczego ludzie wspominają przeszłość, wskazując, że podsta
wowymi determinantami ludzkiej retrospekcji są przede wszystkim: poczucie zakorzenienia w danej
kulturze, przynależności do określonych grup i m.in. „posiadanie zacnych przodków” (s. 402).
Prezentuje także analizę oraz wybrane zapisy dyskusji z forów internetowych dotyczących pa
mięci historycznej wśród społeczności śląskiej. Według autorki anonimowość, którą umożliwiają
nowe narzędzia technologiczne, jak np. Internet, pozwalają nawet nieśmiałym osobom na uczestnic
two w bardzo emocjonujących dyskusjach. Główną tematyką analizowaną na podstawie dyskusji
internetowych był spór o planowaną i częściowo budowaną obecnie metropolię Silesia*. Większość
internautów według autorki zdroworozsądkowo podchodziła do tematyki tego sporu, nie odwołując
się do poglądów polityków, czy też wypowiedzi uczonych. Zdecydowanie najliczniejsza grupa
Internautów powoływała się na „bardziej doświadczonych życiowo członków grupy” (s. 407). Szcze
gólnie poważnym problemem dla Internautów jest możliwość połączenia zwaśnionych ze sobą naj
większych miast śląskich i zagłębiowskich, takich jak np. Katowice i Sosnowiec. Autorka prezentuje
poglądy kilku grup dyskusyjnych, które, podczas rozmów internetowych, wykazują wyraźną odręb
ność kulturową (np. w przypadku Katowic i Sosnowca) i gloryfikują cechy własnego regionu.
Książka pt. Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych z pewnością jest godna pole
cenia wszystkim czytelnikom zainteresowanym tematyką etniczności, migracji, w odniesieniu do
przemian społeczeństw narodowych, a także dla osób zafascynowanych historią dawnych pokoleń.
Dostarcza bardzo bogatego materiału dla przyszłych analiz i z pewnością dla wielu badaczy i czytel
ników może być motywacją do dalszych dyskusji i rozważań a także sporów. W książce czytelnik
spotyka się zarówno z analizami socjologicznymi, politologicznym, jak i historycznymi; zakres pre
zentowanej tematyki obejmuje materiał zebrany w wielu krajach europejskich i Ameryce Północnej.
Każda z pięciu części prezentuje dość odmienną tematykę badawczą. Z tego też powodu, powinny
być one poprzedzone odpowiednim wstępem opisującym główne wątki w niej zawarte. Dobór mate
riału prezentowanego w książce w małym stopniu odnosi się również do zmian zachodzących
w epoce ponowoczesności, brakuje analiz związanych z wpływem postmodernizmu na wartości kul
turowe i przejawy etniczności w nowoczesnych społeczeństwach. Nie mniej jednak książka z pew
nością zainteresuje wielu badaczy prezentowanej w niej tematyki.
Jarosław Królewski
1 Metropolia Silesia to projekt jednostki aglomeracyjnej łączącej 17 miast śląskich, współpracujących
w ramach szeroko rozumianego rozwoju gospodarczego regionu a także jego promocji, poprzez realizację
wspólnych planów inwestycyjnych (w dużej mierze opartych na środkach unijnych).
