a3efa66816986d7a8c611f57a83e9cc1.pdf

Media

Part of Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIII wieku / LUD 2004 t.88

extracted text
Lud, t. 88, 2004

TOMASZ WISUCZ
Instytut Historii PAN
Warszawa

Z ZAGADNIEŃ OBYCZAJOWOŚCI SEKSUALNEJ
CHŁOPÓW W POLSCE XVI-XVIII WIEKU.
PRZYZWOLENIE I PENALIZACJA
Problem dziejów seksualności rzadko podejmowany jest przez polską naukę historyczną, być może z powodu ubóstwa źródeł. Jednak,jak ukazują Dzieje pięknej
Bitynki Jerzego Łojka l, można czasem natrafić na materiały pozwalające odtworzyć obyczajowość seksualną elit społecznych. Sporadycznie natomiast podejmuje
się próby opisu życia płciowego niepiśmiennych warstw niższych. Jeśli chodzi
o dzieje chłopów w okresie wczesnonowożytnym, pionierskim opracowaniem były
Sprawy obyczajowe w sądownictwie

wiejskim w Polsce w wieku XVII i XVIII

Bohdana Baranowskiego2, praca wciąż często cytowana, choć przestarzała, naginająca przekazy źródłowe do tezy o klasowym charakterze zasad moralnych. Jeśli nie
liczyć stosunkowo częstych odwołań do przypadków patologicznych), tojedyn)'lTI
kontynuatorem tej tematyki w zakresie historii obyczaju był Zbigniew Kuchowicz.
Jego książki Miłość staropolska4 i Człowiek polskiego baroku5 pozostająjedynymi opracowaniami z tego zakresu, zresztą dość wartościoWYJTIi.Dla badań nad
obyczajowością seksualną chłopów duże znaczenie posiadają także opracowania
dotyczące historii prawa (takich autorów jak Michał Staszków6, Ryszard Łaszew-

Skróty używane w poniższym tekście: AGAD - Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, AP - Archiwum Państwowe, BJ - Biblioteka Jagiellońska w Krakowie, BO - Biblioteka
Zakładu Narodowego im. Ossolillskich we Wrocławiu, SPPP - Starodawne Prawa Polskiego Pomniki, I..I)l,IA - 1.(eHTpanbHHH
,l(ep)J(aBHHHiCTopH'.JHHH
apxiB YKpa'iHI1y JlbBoBi.
I 1. Łojek, Dzieje pięknej Bitynki, Warszawa
1982.
2 B. Baranowski, Sprawy obyczajowe w sądownictwie
wiejskim w Polsce w wieku XVIl i XV/Il,
Łódź 1955.
J Zob. np. M. Roźek, 1. Kracik, Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice
w dawnym Krakowie, Kraków
1986.
4 Z. Kuchowicz, Miłość staropolska,
Łódź 1982.
5 Tcnźe, Człowiek polskiego baroku, Łódź 1992.
6 M. Staszków, Przestępstwa
przeciwko Kościołowi i religii w księgach sądowych wiejskich,
"Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Wrocławskiego", Seria A, nr 10, Prawo III, 1958, s. 161-186.

42

Tomasz Wiślicz

ski7, JurU Hoszkos i Margarita Korz09) oraz prace historyczno-literackie na temat
erotyku ludowego (Czesława Hemasa10, Jerzego Bat1mińskiegol\ i Dobrosławy
Wężowicz-Ziółkowskiej 12). Wiele nowego wniesie zapewne zapowiadana od paru
lat etnograficzna rozprawa na temat życia seksualnego chłopów polskich ZbigniewaLibery.
Poniższy tekst ma na celu jedynie zasygnalizowanie pewnych zagadnień wiejskiej obyczajowości seksualnej w okresie wczesnonowożytnym. Za podstawowe
źródło posłużyły wiejskie księgi sądowe z XVI-XVIII wieku. Kwerenda objęła
akta ponad 120 kluczy dóbr lub pojedynczych wsi, leżących głównie w południowej
części Małopolski i zachodniej części Rusi Czerwonej. Z rejonu tego pochodzi
bowiem zdecydowana większość zachowanych wiejskich ksiąg sądowych13• Dla
potrzeb porównawczych spożytkowano także unikatowe księgi wiejskie z innych
rejonów Rzeczypospolitej, przede wszystkim stosunkowo obszerny zbiór aktów
klucza starogrodzkiego w Ziemi Chełmińskiej. Dodatkowo wykorzystano inne źródła sądowe, przede wszystkim księgi spraw kryminalnych sądów miejskich, przed
które trafiali chłopi oskarżeni o cięższe przestępstwa, oraz źródła normatywne ustawy wiejskie wydawane przez właścicieli dóbr, a także ówczesne teksty literackie. Z zasady natomiast nie odwoływano się do źródeł etnograficznych. Jakkolwiek posiadają one duże znaczenie dokumentacyjne, to jednak ich wykorzystanie
w badaniach historycznych budzi poważne wątpliwości. Informacje zebrane przez
ludoznawców pochodzą najwcześniej z XIX wieku i trudno je wiarygodnie odnosić
do dalszej przeszłościl4•

7 R. Łaszewski,
Wiejskie prawo karne w Polsce XVII i XVIII w.. Toruń 1988; tenże, Przestępstwa
przeciwko religii i dobrym obyczajom w prawie wiejskim Rzeczypospolitej szlacheckiej, w: Historia
prawa. Historia kultury. Libel' Memorialis Vitoldo Maisel dedicatus, red. E. Borkowska-Bagieńska,
B. Olszewski, Poznań 1994, s. 185-191.
8 lO. rOlllKO,36U'laC6e npa60 HaceneHWi YKpaiHcbKuXKapnam ma rtpuKapnamflJJi XIV-XIX
cm., JlbBiB 1999.
9 M. KOp30, KOHlnpoJlb 3a c06Jl100eHLleMHOpMceKcya.qhllOUMOpMU 6 IIOJlbCKOll
oepelme
XVJf-XVlIJ 66., "ColliyM. AJlbMaHaXcOlliaJlbHOliCTopif', t. 2, 2003, s. 165-182.
10 C. Bernas,
W kalinowym lesie, Warszawa 1965.
II J. Bartmiński, "Jaś konikipoU".
Uwagi o stylu erotyku ludowego, "Teksty" 1974, nr 2, s. 11-24.
12 D. Wężowicz-Ziółkowska
Mi/ość ludowa. Wzory milo.~ciw polskiej pie.l'ni ludowej XVIJl-XJX '1(,
Wrocław 1991; tenże, Seksualizm ludowy w świetle obscenicznej pieśni ludowej, w: Literatura i kultura popularna l, red. J. Kolbuszewski, T. Żabski, Wrocław 1991, s. 137-167.
13 Przyczyny nierównomiemego
zachowania się ksiąg sądowych wiejskich omawiają S. Grodziski, Księgi sądowe wiejskie (zasięg terytorialny i geneza), "Czasopismo Prawno-Historyczne",
t. 12, 1960, z. l, s. 85-140; tenże, Jeszcze o księgach sądowych, tamże, t. 15, 1963, z. I, s. 287-292,
oraz L. Łysiak, W sprawie genezy ksiąg sądowych wiejskich, tamże, t. 14, 1962, z. 2, s. 175-194.
Obaj autorzy zajmują się także problemami krytyki tego typu źródeł, zob. równieź: A. Vetulani,
Wartość badawcza hi@ sądowych wiejskich, w: VIJJ Powszechny Zjazd Historyków Polskich
w Krakowie 14-17 IX 1958, Warszawa 1959, t. 7, s. 99-114.
14 Por. uwagi Z. Kłodnickiego, Etnologiczne i etnograficzne aspekty metody retlVgre.lywnej, "Lud",
l. 83,1999, s. 47-57.

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIIJ wicku

43

W przypadku obyczajowości seksualnej chłopów w okresie wczesnonowożytnym wnioskowanie na podstawie przekazów etnograficznych niesie szczególne
niebezpieczeństwa. Jej stan, rejestrowany przez badaczy w połowie XIX wieku,
był wynikiem głębokich zmian, jakie zaszły w tej dziedzinie w ciągu poprzednich
250 lat. Społeczeństwa całej Europy przeżywały wówczas okres zasadniczych
przemian obyczajowych, w których niebagatelną rolę odegrały tworzące się nowoczesne struktury państwowe oraz zrefonnowane Kościoły, zarówno protestanckie,
jak i katolicki. W Rzeczypospolitej największe znaczenie miał wpływ instytucji religijnych. Od końca XVI wieku w wyniku działalności duszpasterskiej potrydenckiego Kościoła następowało stopniowe "moralizowanie" zwyczajowych fom1 życia płciowego chłopów i ograniczenie roli tradycyjnego systemu wartości w tym
względzie. Pomimo tej ewolucji można pokusić się o odtworzenie trwałych zrębów
tego systemu, zwłaszcza że -jak
się wydaje - największe zmiany zaszły tu
dopiero w drugiej połowie XVIlI i początkach XIX wieku.
Ogólnie można stwierdzić, że autonomiczna chłopska etyka seksualna była znacznie mniej rygorystyczna niż wzorzec proponowany przez duszpasterstwol5. Odnosiło się to zwłaszcza do kwestii życia płciowego osób stanu wolnego. Różnice
w tym względzie miały charakter prawdziwie zasadniczy. W chłopskim systemie
etycznym nie znane było właściwie pojęcie "czystości" w znaczeniu seksualnym.
W wyrokach sądów ławniczych pojawiały się, co prawda, sugestie, że zdaniem
ławy dziewczęta powinny "panieI1stwo zachowywać", zaś młodzieńcy "prawie nie
wiedzieć o takowym grzechu jeszcze"lfi, jednak w praktyce kwestia rozpoczęcia
życia płciowego wiązała się bardziej z czynnikami biologicznymi niż z normami
religijnymi, które starały się ograniczyć seksualność jedynie do stosunków małżeńskich. Problem ten w karykaturalnej fonnie ilustruje zapisany na początku XVIII
wieku wierszyk o ludowej proweniencji:
Od sochy do sochy
Niech trawa rośnie.
Nie dawaj picochy,
Az ci porośniel?

Dziewictwo nie stanowiło w środowisku chłopskim jakiejś szczególnie docenianej wartości. Istniało wprawdzie pojęcie "wieniec", utożsamiane zwykle z dziewictwem. Mówiło się o "odjęciu wieI1ca", bądź "nagrodzeniu wieI1ca", lecz znaczenie tych tenninów nie jest takie oczywiste. Tylko w jednym znanym przypadku

Por. Z. Kuchowicz, Mi/ość ... , s. 210-211.
Księga sądowa wsi Blażowej 1749-1830, AP w Rzeszowie, Akta Gminy Błażowej 99, s. 2
[1745]; Księgi sądowe kresu muszyńskiego (1754-1793), AP w Krakowie, Dep. rkps 100-101 (cyt.
dalej: Kres muszyński), t. 1, s. 58 [1759]; por. Księgi sądowe kluczajazowskiego 1663-1808, wyd.
S. Grodziski, SPPP seria II, dz. 2, t. 5, Wrocław 1967 (cyt. dalej: Kresjazowski), nr 203 [1748].
17 C. Hernas, W kalinowym ... , t. 2, s. 58.
15

16

44

Tomasz Wiślicz

ława wiejska zastosowała słowo "wieniec" we współczesnym rozumieniu dziewictwa. Była to jednak sprawa wyjątkowo drastyczna - gwałt na jedenastoletniej dziewczynce'H• Zdecydowanie częściej pojęcia "utrata wieńca" używano znacznie szerzej, dla opisu skazy na opinii dziewczyny, powodującej obniżenie jej wartości na rynku matrymonialnym, a pośrednio tylko związanej ze stanem jej błony
dziewiczej. W praktyce było ono zazwyczaj równoznaczne z powiciem bękartal9.
Podejmowanie aktywności seksualnej przez osoby stanu wolnego obu płci nie
spotykało się z jednoznacznym potępieniem społeczności wiejskiej. Przeciwnie,
można raczej stwierdzić, że panowała atmosfera milczącego przyzwolenia dla stosunków przedmałżeńskich pod warunkiem zachowania pewnych norm zwyczajowych. Kiedy Agnieszka Starczali na z państwa suskiego romansowała z Bartkiem
Karczem, matka jej, "wiedząc, że z sobą mieli ścisłość, z tego się naśmiewała i niby
drwiąc Karczowi mówiła: ostrożnie z moją dziewką"20. Problem zaczynał się bowiem dopiero wtedy, gdy dziewczyna zachodziła w ciążę. Obydwojgu kochankom
groziło wówczas karanie ftzyczne i grzywny, kobietom dodatkowo znaczny uszczerbek na opinii i perspektywa wychowania i wyżywienia dziecka. Był to jednak czarny scenariusz, który wcale nie był nieuchronną koniecznością. Z powodu złych
warunków higienicznych i zdrowotnych średni okres współżycia, po którym następowało zapłodnienie, musiał być znacznie dłuższy niż obecnie; zwłaszcza przy dużej nieregularności stosunków. Ponadto stosowano różne prymitywne techniki,
a także środki antykoncepcyjne i poronne, które wchodziły w skład repertuaru
każdej znachorkjl! . Przede wszystkim zaś - zwyczajnym sposobem uniknięcia
kłopotów w takich przypadkach (choć nie zawsze kary, w łagodniejszym wszakże
wymiarze) było zawarcie małżeństwa.
Wśród zarejestrowanych w księgach Kasiny w latach 1602-1714 wyroków
w sprawie nierządu między osobami wolnymi ponad 29% zakończyło się dobrowolnym lub nakazanym przez sąd ślubem podsądnych. W kresie muszyńskim
w latach 1754--1766 odsetek ten sięgał blisko 43%. Dane te przedstawiająjednak
tylko wierzchołek góry lodowej. Większość takich przypadków nie była rejestrowana. Zwykle zawierano bowiem małżeństwa bez pośrednictwa sądu ławniczego,
a fakt uprzedniego popełnienia nierządu starano się ukryć. Pełne światło na to
IM Księgi sądowe wiejskie, wyd. B. Ulanowski, SPPP, t. 11-12, Kraków 1921 (cyt. dalej: Ulanowski), nr 7058 [1681].
19 Np. tamże, nr 4991 [1681]; Księga sądowa wiejska Rajbrotu 1728-1800,
AP w Krakowie,
Dep. rkps 268 (cyt. dalej: Rajbrot), s. 23 [1752]; K'iięgi ławnicze starogrodzkie 1721-1767, AP
w Toruniu, Akta Sądów Dominialnych Dóbr Biskupstwa Chełmińskiego (cyt. dalej: ASD), t. I, s. 56
[1721], t. 2, s. 125 [1743]; Kres rnuszyński, t. I, s. 159 [1758].
20 Ulanowski, nr 4637 [1700]; zob. także: Kres muszy/iski, t. 2, s. 174 [1764]. Por. Z. Kuchowicz,
Milo.\'ć... , s. 214-215.
21 Akta Sądu Kryminalnego
Kresu Muszyńskiego 1647-1765, wyd. F. Piekosiński, SPPP, t. 9,
Kraków 1889 (cyt. dalej: Piekosiński), nr 18 [1678]; Libel' damantorum seu malejicorum 1554-1625,
AP w Krakowie, Akta Miasta Krakowa 864, s. 341 [1610]; Acta scabinałia Nowego Sącza (1579-1647), AP w Krakowie, AD 67, s. 173 [1624].

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Poisce XVI-XVlll

wieku

45

zagadnienie rzuciłaby dopiero analiza ksiąg metrykalnych. Niestety, specjalistyczne badania tego tematu przeprowadzane są bardzo rzadko22, a szczątkowy stan
zachowania takich źródeł z terenu Małopolski dodatkowo je utrudnia.
Można sięjednak domyślać, że taki sposób kojarzenia się par małżeńskich był
względnie powszechny. Jeśli wierzyć fraszce Wacława Potockiego, stanowił wręcz
wiejską normę:
Inakszcj zażywają chłopi na wsi mody,
Bo i zmowa na piccu i łożnica wprzody [...]
Aż skoro pannie młodcj brzuch nosa dosięga,
Wtcnaczas ślub i małżeńska nastąpi przysięga23•

Obietnicą ślubu w istocie dość łatwo było sobie zjednać przychylność dziewczyny. Wojciech Sitowski z klucza łąckiego córkę Bartłomieja Piekarczyka "namawiając na eksces, obiecował się z nią żenić i na tym fundamencie Pana Boga
obrażali"24.Trochę głębiej pobudki swe wyjaśniał Marcin Łukaszewicz, który swej
kochance Reginie "deklarował dawno przyjaźń małżeńską, oraz z kochania prawdziwego onej pozwalał sobie uczynki cielesne"25.
Taki schemat zawierania małżeństwa jako wyjścia bezpieczeństwa w przypadku "wpadki" najbardziej cynicznie podsumował Senko z Czukwi, który zalecając
się do Hasi Tuledzyny, mówił jej: "Ty wdowa, jam młodzieniec [ij.kawaler], jeśli co
zrobię, to cię wezmę, jeśli nie zrobię - przepadło"26. Opinia wiej ska nie widziała
w tym nic nagannego, a w każdym razie nic niemoralnego, nie ingerując,jeśli wszystko szło swym zwykłym torem. Wydaje się, że próby nakładania w XVIII wieku
grzywien (i innych kar) na małżeństwa, którym pierwsze dziecko urodziło się przed
upływem dziewięciu miesięcy od daty ślubu, były przede wszystkim pomysłem
właścicieli wsi na wyłudzenie od chłopów dodatkowych pieniędzy pod pozorem
obrony moralności. Praktyka taka upowszechniła się przede wszystkim w dobrach
biskupich. Znamy jąz kresu muszyńskiego i klucza starogrodzkiego, w których
chłopi nie mieli żadnego prawie wpływu na wymiar sprawiedliwości, zaś wiejskie
urzędy sprowadzone zostały do roli donosicieli. Sami chłopi odnosili się natomiast
do tych poczynań z dystansem27.
22 Zob. np. C. Kuklo, Funkcjonowanie społeczności parafialnej na tle analizy rejestracji chrztów
parafii Trzcianne 1600-1654, w: Społeczeństwo staropolskie, t. 3, red. A. Wyczański, Warszawa
i983, s. i85-228.
23 W. Potocki, Ogród/raszek,
Lwów 1907, t. 2, s. 432-433.
24 Księgi sądowe wiejskie klucza łąckiego, wyd. A. Vetuiani, SPPP seria II, dz. 2, t. 2-3, Wrocław
i962-i963 (cyt. dalej: Klucz łącki), nr 868 [i753].
25 ASD, t. i, s. 510 [i733];
por. też: Rajbrot, s. 22 [i751]; Księga :,praw gromadzkich Lipnicy
Górnej z lat 1753-1793, PAN Kraków, rkps 7ii8 (cyt. daiej: Lipnica Górna), s. 79 [i754]; ASD,
t. l, s. 145 [i722] i s. 4i5 [1732], t. 7, k. 90v-9i [1755] i k. 351 [1757].
26 Księga sądowa Czukwi 1586-1680,
IJ)l;IA, f. 142, op. l, t. l (cyt. daiej: Czukiew), s. 397
[2 poł. XVII w.].
27 Zob. np. ASD, t. l, s. 324 [i725];
ASD, t. 7, k. 90v [1755].

46

Tomasz Wiś licz

Nie bardzo wiadomo natomiast, jak środowisko chłopskie oceniało takie stosunki seksualne między osobami stanu wolnego, w których małżeństwo nie było brane
pod uwagę - czy to ze względu na przeszkody obi~ktywne (np. spokrewnienie
w myśl prawa kościelneg028 lub politykę matrymonialną rodziców), czy też po
prostu żadna ze stron nie miała na to ochoty29. Przed sądy trafiająjednakjedynie
takie pary, w których doszło do poczęcia potomka. Najwyraźniej moralność wiejska wolała nie dostrzegać także i takich związków tak długo, aż nie doszło do
"skutku". Charakterystyczna jest tu sprawa z Wojkowej, gdzie w 1762 roku wdowa Ewa Czekanka w wyniku romansu z Piotrem Bartoszczykiem zaszła w kolejną
ciążę (a miała już pięcioro dzieci). Dopiero wtedy wójt z drugim sąsiadem zaczęli
przymawiać Bartoszczykowi, że źle uczynił, chodząc do Czekanki i płodząc z nią
dziecko. Sprawa zakończyła się tragicznie, gdyż rozgniewany wymówkami Bartoszczyk upił się i udusił śpiącą kochankę30.
Spłodzenie potomka w takim związku przedślubnym, gdzie ojciec dziecka nie
chciał lub nie mógł poślubić swojej kochanki, wywierało negatywny wpływ przede
wszystkim na życie kobiety, w mniejszym natomiast stopniu szkodziło mężczyźnie.
Trudno sięjednak zgodzić z opinią Bohdana Baranowskiego, że opinia wiejska
odnosiła się do takiej "upadłej" kobiety "z nieukrywanąnienawiścią", zaś zwyczaj
nakazywał jak najbardziej hańbiące wygnanie jej ze wsi31. Prawdąjest, że wśród
osób wyświeconych za przestępstwa obyczajowe prawie nie występowali mężczyźni. Jednak i wobec kobiet karę tę stosowano tylko wyjątkowo. We wzmiankowanym wyżej okresie w Kasinie ledwie co piąty wyrok w sprawach przestępstw
natury seksualnej nakazywał wygnać oskarżoną. Kara ta spotykała zasadniczo
recydywistki, kazirodczynie i kobiety z marginesu społecznego (np. kochankę rozbójnika)32. Sądy kasińskie były i tak wyjątkowo surowe. W przebadanym okresie
1754-1766 sąd kresu muszyńskiego tylko jednej nierządnicy kazał opuścić wieś
i to prawdopodobnie darując jej bolesną otoczkę rytualną wyświecenia.
Wyraźnie widoczna jest natomiast inna tendencja. Nierzadko kobiety, które zaszły w ciążę w związku niesakramentalnym, występowały do lokalnych instytucji
wymiaru sprawiedliwości z powództwem przeciwko ojcu dziecka o to, co nazwa-

1" Np. Ulanowski, nr 3811 [1728]; Księga miasta Nowej Góry [1677-1729J,
AP w Krakowie,
IT 229g, s. 24-25 [1677]; por. też ASD, t. 7, k. 351 [1757].
19 Tylko w jednym wypadku i dziewczyna i młodzieniec stwierdzili expressis verbis, że ,ją za żonę
nie chciał wziąć ani jej przyobiecował, ani oskarżona owego za męża i teraz nie chce" (ASD, t. I, s. 56
[1721]), ale przypuszczalnie przypadków takich było wiele wśród tych par, które pomimo "wpadki"
nie uciekały w małżeństwo przed odpowiedzialnością, wystawiając się na grzywny i plagi.
30 Piekosiński,
nr 34 [1732].
3] B. Baranowski, Problematyka badGli nad mentalnością chlopa pańszczyźnianego
na obszarze
woj. sieradzkiego i łęczyckiego wXVll iXV1llw., "Rocznik Łódzki", t. 14 (17), 1970, s. 271.
32 Karę wyświecenia
kobiety nierządnej przewidywały m.in. ustawy karne wsi należących do
dóbr klasztoru kannelitów w Czernej (Ulanowski, nr 7403 [1672]) iklucza łąckiego klasztoru klarysek w Starym Sączu (Klucz lącki, nr 544 [1670],599 [1702] i 603 [1712]), ale praktyka sądów łąckich wskazuje, że prawo to nie było stosowane.

Z zagadnicI1 obyczajowości scksualnej chłopów w Polscc XVI-XVIII wieku

47

libyśmy obecnie wynagrodzeniem strat moralnych i alimentami. Na przykład
w 1721 roku przed sądem klucza starogrodzkiego stanęła Marianna Stannionka,
skarżąc się na Kazimierza Krona, "a to że jej podciwość oszpecił, ją sobie niewoląc do złego grzechu i złączenia się z sobą, który - grzech z nią płodził tak dalece,
że brzemieniem zaszła ijuż powiada bliska się bydź porodzenia, - prosi taż Marianna, aby był ten Kazimierz Kron parobek karany i jej za wieniec nad grodził, a na
dziecię także żeby dał"33.Reakcją sądu na takie oskarżenie było przymuszenie mężczyzny do odpowiednich świadczeń, grzywny na rzecz dworu, gromady i kościoła,
czasem także kary fizyczne. Co ciekawe, na ogół brak jest jakiejkolwiek oceny postępowania samej skarżącej, która wszak miała też swój udział w popełnieniu przestępstwa, więc powinna podlegać karze. Z zapisów sądowych wynika jednak, że
całą odpowiedzialność kamą za nierząd ponosił w takich wypadkach mężczyzna.
Obserwację tę potwierdza fraszka Adama Władysławiusza pt. O włodarzu
z Maćkiem, której bohater tytułowy - parobek - namówił dziewczynę do grzechu cielesnego, przyrzekając się z nią żenić. Kiedy kochanka zaszła w ciążę, wycofał się z obietnic. Dziewczyna wraz z rodzicami pozwała go przed urząd wsi.
Maciek stawiwszy się na rozprawę sądową rzekł:

o pojęciu wzmianka z nią nie była.
I teraz panie wójcie, nie wiedźcie mię k temu,
Wolę raczej karaniu podlec inakszemu.
Wójt winy bykowego wprzód dać mu nakazał,
Dziewce kopę za wieniec odłoryć mu kazał;
Albo ją wziąć za żonę, na wolą mu dawał.
Ale Maciek na pierwszym wyroku przestawał
l zarazem dwie kopie na stole połorył.
Wójt winy jcdnę kopę do swej skrzynki włożył,
Drugą dziewce wziąć kazał. Ta licząc płakała;
Naliczywszy pół kopy, w wacek je schowała.
A drugie ku Maćkowi po stole pomknęła,
Mówiąc: Jużem ja swoje połowicę wzięła.
Druga sie też Maćkowi słusznie zostawiła,
Bo spoina nasza praca na tę kopę była34.

W osiemnastym wieku daje sięjednak zaobserwować zaostrzenie kontroli obyczajowej i standardów moralnych na wsi. Panny z dzieckiem, zgłaszające się do
sądów z prośbą o przyznanie im świadczeń alimentacyjnych, zaczęto traktować
jako współwinne nierządu i karać fizycznie, zaspokajając wszakże ich roszczenia
względem ojca dziecka. Cytowana wyżej Marianna Stannionka wystawiła się na
3) ASD, t. I, s. 56 [1721]; por. leż: Akta do dziejów Nowej Góry, 8J, rkps 122, k. 3v [1587J;
Ulanowski, nr 4991 [1681]; ASD, t. 7, k. 131v [1755]; Księga II. dekretów i komplanacji w sądzie
Pmistwa Łąckiego od roku 1787 i dalej zachodzących, BO, rkps 61 I 5 (cyt. dalej: Państwo /ąckie),
s. 138-142 [1793).
34 K. Badecki, Polska/raszka
mieszczańska. Minucje sowiźrzalskie, Kraków 1948, s. 57-58.

Tomasz Wiślicz

48

50 plag rózgami, uzyskała wszakże od swego ex-kochanka "krowę dobrą cielną
do pożytk:ujej sposobną-także
i świnię", etc.35.W dalszym ciągu trudno zatem
mówić ojakimś szczególnym prześladowaniu kobiet, które wykroczyły przeciwko
szóstemu przykazaniu. Raczej marny do czynienia ze zwyczajem, który ignoruje
etyczną ocenę kwestii nieślubnego potomstwa, skupiając się na problemach praktycznych, ekonomicznych. Wartościowanie moralne schodzi zaś na dalszy plan.
Widać to na przykład w spisanych przez gromady "Punktach na mości księdza
Zagorskiego plebana wielkoporębskiego" z 1763 roku, gdzie mowa jest o jego licznym nielegalnym potomstwie: ,,12mo. In Anno 1762 Starmaszonka z Witowa
z tejże parafii została w ciąży i ma dziecko z imci ks. Plebanem, której obiecał dać
krowę, a nie dał, zajej panieństwo, co chodziła do dworu skarżąc się na ks. Plebana, że jej krowy nie dał. 13tio. Aneczkę z Krakowa wywiózł sobie ksiądz Pleban,
której zrobił dziecko i odesłał ją z brzuchem do Krakowa, co przyjechała z matką
swojąpo połogu upominając się o nadgrodę", itd.36.
Pomimo tego rzeczowego i względnie łagodnego podejścia chłopów do kwestii
nieślubnego potomstwa, pamiętać należy, że panna z dzieckiem wypadała na margines społeczności wiejskiej. Przede wszystkim znacznie zmniejszały sięjej szanse
korzystnego wyjścia za mąż. Dotykałająniewątpliwa
degradacja ekonomiczna
i społeczna, zwiększało się ryzyko popadnięcia w środowiska kryminogenne. Stopniowy upadek widać na przykład w dziejach trzech sióstr Portasionek ze Skotników Górnych, które osierocone przez rodziców, "nie maiąc względu na podsciwosc swoię, ladaiako sprawowały się, nie sluchaiąc dobrych perwezyi y przestrogi
sąsięckich, a co się bardziey tyczy przykazania Boskiego wykroczyli, bo nayprzod
starsza ladwiga, potym młodsza Zofia podupadszy cielesnie, błąkały się po ograniczu y do tych czas nie znayduią się we wsi, nayrnłodsza zas Zofia nietylko z wolnemi osobami, iak sarna zeznała, ale z męzatym popełniła cudzołostwo" w efekcie
została pozbawiona dziedzictwa po rodzicach i oddana pod kuratelę swego brata37.
Z drugiej strony można domniemywać (chociaż nie dysponujemy odpowiednimi
źródłami dla udowodnienia tej tezy), że problem nieślubnych dzieci dotyczył przede
wszystkim hipotetycznej grupy kobiet wiejskich, dla których było to doświadczeniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Byłyby to osoby z nizin społecznych, pozbawione szans na poprawę swego statusu. Panieńskie dziecko nie wpływało znacząco na ich miejsce w hierarchii społecznej, bo trudno było w niej spaść
jeszcze niżej, zaś dobre zamążpójście i tak było niemożliwe.
Ogólnie rzecz biorąc, skala zjawiska nie była zbyt duża. Wedle niezbyt wiarygodnych szacunków Bohdana Baranowskiego procent nieślubnych dzieci na wsi
wynosił od 3 do 10%38.Znacznie lepiej udokumentowane źródłowo badania Jana

ASD, t. I, s. 56 [1721].
Sumariusz papierów Wielkoporembskich, BO, rkps 11714, s. 895.
37 Ulanowski, nr 7503 [1775].
38 B. Baranowski, Sprawy obyczajowe ..., s. 69.
3S

36

Kujawiak

Krupiarka lwowska

Od Szkła koło Jaworowa

Wieśniak z żółkiewskiego sprzedający
różne drewniane sprzęty we Lwowie

Ryciny 1. Głogowskiego

,:.::;;..;.o:""-

--.:::-

__

;)!UiJlftfW

po .1I;>iJ Z

~;~

I
I.

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chlopów w Polsce XVI-XVlIl

wieku

49

Kracika dla pierwszej połowy XVIII wieku w dekanacie Nowa Góra (na pn.-zach. od Krakowa) odsetek ten ograniczają do zaledwie od 1 do 5 procent w poszczególnych parafiach39.
Podjęcie współżycia płciowego w stanie wolnym było w sumie decyzją dość
ryzykowną, szczególnie dla kobiet. Wydaje sięjednak, że zachowywały one swego
rodzaju optymizm, licząc na zawarcie związku małżeńskiego w przypadku kłopotów, U. zajścia w ciążę. Zaufanie to musiało wypływać z doświadczenia grupowego i przypuszczalnie nie zawodziło w większości przypadków. Fakt ten potwierdza
występowanie także (dość rzadkie, co prawda, gdyż trudne do udowodnienia) przypadków, w których dziewczyna z premedytacją wykorzystywała groźbę zajścia
w ciążę dla przyśpieszenia ślubu z wahającym sięjeszcze młodzieńcem40. Sprzymierzeńcem ciężamych kobiet, domagających się od kochanków wypełnienia małżeńskich obietnic, były zresztą także urzędy wiejskie, które dysponowały skutecznymi środkami perswazji41.Jeśli nie dochodziło do spłodzenia nieślubnego dziecka
(lub innych publicznych skandali), społeczność chłopska nie ingerowała w życie
płciowe osób stanu wolnego, pozostawiając im pewną swobodę w ramach tradycyjnych modeli doboru seksualnego42.
Dopiero w połowie XVIII wieku pojawiają się przekazy, świadczące o pewnym
potępieniu przedślubnych stosunków płciowych. W 1762 roku Walenty Blecharz
z Filipowic wypominał w gniewie swemu parobkowi Witkowi Gąsiorkowi "Ty byku
osromociłeś mi dom", gdyż Witek karany był przez sąd dworski za uczynek cielesny z dziewką służącą43. W 1773 roku w Markowej Szczepan Lew i Zofia Krauzówna z rodzicami zawarli sądową ugodę, w której Szczepan zobowiązał się pojąć
za żonę ciężamą Krauzównę, tak jak był obiecywał. W ugodzie tej zawarto klauzulę, iż "obostrza się tymże dekretem, aby nikt nie ważył się temuż małżeństwu odtąd
wymawiać popełnionego excessu, i gdyby się ważył kto kiedy i kolwiek naśmie-

)91.

Kracik, Duszpasterstwo parafialne w dekanacie Nowa Góra w pier .•••..
szej polowie XVI JI wie-

/..11, Lublin 1977, s. 207-208. Zob. też ustalenia klasycznej pracy demograficznej Marcelego Handels-

mana i Zygmunta Nagórskiego, Wieś Bochotnica Królewska pod względem ludnościowym (monografia), Warszawa 1904, s. 6 (nadb. z "Ekonomisty", R. IV, 1904, t. 2). w wiejskich osadach parafii
Szaradowo Marek Górny w ogóle nie znalazł żadnych urodzell nieślubnych aż do lat sześćdziesiątych XVIII wieku, dopiero wtedy zaczęły się one sporadycznie pojawiać, zob. M. Górny, Zawarcie
maIżelistwa na wsi paluckiej w XVIll wieku: parafia szaradowska, "Genealogia. Studia i Materiały
Historyczne", t. 7, 1996, s. 92 i 96.
4Q Np. Marianna Plucienska Mateuszowi
Kumczenskiemu "się dała zuwiść, aby prędszem mógł
bydż mężem jej, cnotę swoję prędko utraciła", Protokół spraw miasta Janikowa (1771-1810), AP
w Kielcach, Akta Urzędów Wójtowskich i Ławniczych Miast I, s. 8 [1775J; por. Prothocolon causan/m criminalium 1679-1690, AP w Krakowie, Akta Miasta Krakowa 867, s. 191,192 [1685).
41 Zob. np. Ulanowski, nr 2878 [1606J inr 3988 [1742J; ASD, t. l, s. 510-511 [1733 J; PQllstwo
ląckie, s. 163 [1794).
42 Por. niezwykle ciekawe rozważania Ryszarda Tomickiego, oparte na materiałach etnograficznych: R. Tomicki, Norma. wzór i warto.i:ć w życiu seksualnym tradycyjnych społeczności wiejskich
w Polsce, "Etnografia Polska", t. 21, z. l, s. 54-59.
4) Księga miasta Nowej Góry [I 742-1798J, AP w Krakowie,
IT 229h, s. 29-30 [1762J.

Tomasz Wiślicz

50

wać", to podpada pod plagi i grzywnyM. Pokazuje to, że nierządnicy stawali się
wówczas w środowisku wiejskim obiektami żartów i obmowy. W końcu XVIII
wieku moralność chłopów stała się na tyle surowa, że nie mogli oni sprawy nierządu puścić płazem. W Jasionce w 1791 roku urząd wsi wykroczył poza wyznaczone
przez zwierzchność dworską kompetencje, rozpatrując sprawę Sobka Kurdziela
i Małgorzaty Wiszki"o spłodzenie nieprawne potomstwa". Wezwany przed władze patrymonialne wójt Krzysztof Pokrzywa tłumaczył się z samowolnego osądzenia winnych takimi słowy: "ludzie gadali do mnie, iż niepięknie jest, że popełniony
występek przez Kurdziela i Wiszkę dotąd nie jest ukarany, i że należałoby ich ukarać, aby się tego dopuszczać nie ważyli inni, - co prawni, słysząc tę sprawę,
przed swój sąd wywołali"45.
To zaostrzenie wymagań moralnych wśród chłopów nastąpić musiało nie wcześniej niż w połowie XVIII wieku. Jeszcze sześćdziesiąt lat przed opisywanąpowyżej nadgorliwością ławników Jasionki, wójt i przysiężnicy wsi Kamionka w kluczu
strzeszyckim skazani zostali przez zwierzchność dworską na grzywny i po 30 plag
postronkami za wyjątkową opieszałość w sprawie nierządu Józefa Zelka z kobietą
z sąsiedniej wsi. Najpierw nie donosili administracji klucza ojego prowadzeniu się,
następnie prawdopodobnie umożliwili mu ucieczkę z więzienia, a potem zignorowali nakaz jego poszukiwania. Nakazano w końcu stawić go przed sądem dworskim pod groźbą grzywien i plag wymierzonych całej gromadzie4ó.
Osobnym problemem jest kwestia istnienia na wsi prostytucji. Dość często
z zeznań nierządnych kobiet wynika, że czerpały jakieś korzyści finansowe z utrzymywania stosunków z mężczyznami. Szczególnie widoczne jest to w okresach
stacjonowania we wsi jakichś wojsk, kiedy to następowało tzw. rozprzężenie obyczajów. Trudno mówić jednak o utrzymywaniu się kobiet z uprawiania nierządu.
W grę wchodziły bowiem raczej niewielkie prezenty, czasem drobne sumy. Np.
niejaka Magdalena z Ołpin zgrzeszyła z karczmarzem Gawłem Orłowem, który to
występek cielesny "w polu popełnili po trzy razy, to jest pierwszy raz dał jej syra
kawałek, drugi grosz pieniędzy, trzeci raz ją na służbę namawiał"47. Nie daje się
również stwierdzić inna cecha definiująca prostytucję - brak możliwości wyboru
partnera. Z zeznań nierządnych kobiet, o których wiadomo, że przyjmowały od
kochanków prezenty, wynika, że były raczej stałe w swych nieformalnych związkach lub pozwoliły sobie na jednorazowy eksces. W zeznaniach tych wiejskich
kobiet, które prowadziły bujne życie erotyczne, uderza natomiast brakjakichkolwiek odniesień do kwestii finansowych. Za przykład niech poshlŻy Maruszka ObuKsięga sądowa wsi Markowej 1591-1777, JJ.llIA, f. 85, op. 1, t. I, s. 915 [1773].
?mistwo ląckie, s.1 07-108 [1791]; podobna sytuacja miała miejsce trzydzieści lat wcześniej
we Florynce w kresie muszyńskim, Kres muszyński, t. 2, s.75 [1762].
46 Ulanowski, nr 3963 [1728]; podobnie w kluczu starogrodzkim,
ASO, t. 6, k. 127-127v [1755].
47 Akta sądowe wsi Olpiny fi 567-1 777j: II. Akta dotyczące spraw karnych w gromadzie Ołpiny,
AP w Krakowie, Oep. rkps 197(h) (cyt. dalej: Ołpiny), k. 5 [ok. 1720]; por. Kres muszY/lski,
t. 2, s. 32 [1761].
44

45

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVlH wieku

51

chówna z Brunar Niżnich, która przed urzędem kresu muszyńskiego przyznała się,
że wielokrotnie "przestąpiła przykazanie boskie": "l mo. Że najprzód był jej do tego
grzechu pobudką pomieniony Jacko Szlichta, z któlym wiele by razy ten grzech
popełniła tego nie pamięta, ale że on był najnatarczywszym zawsze na nią to zeznała.
2do. Zeznała, jako podczas wesela Ilka Bejdyka, z Janem Polańskim sołtysem pioruńskimjuż żonatym, na tym weselu będącym, pierwszy raz z nim dopuściła się
w stajni stojący. 3tio. Zeznała, jako z tymże drugi raz dopuściła się u Panka
w karczmie na boisku leżący. 4to. Zeznała, jako z Waniem młodzianem synem nieboszczyka Maksyma Szcześnika dopuściła się trzy razy, dwa razy u Maćka Furstaka
w izbie w nocy, trzeci raz na popostwie także w nocy W izbie. Sto. Zeznała, jako
z Tomkiem młodzionem, synem Piotra Marczaka, dopuściła się tego grzechu kilkanaście razy, nie pamięta siła. 6to. Zeznała, jako i zWaniem Gogocem dopuściła się dwa
razy w lecie raz w izbie, drugi raz w stajni," itd.48.Maruszka prowadziła zatem życie
dość rozwiązłe, ale ani sąd, ani świadkowie, ani ona sama nie uczynili żadnej sugestii,
żeby czynić to miała dla jakichkolwiek korzyści materialnych.
Forsowana przez duszpasterzy chrześcijańska moralność seksualna opierać się
miała na instytucji małżeństwa (i do niego zresztą ograniczać). Tradycyjna kultura
chłopska również przywiązywała do niego dużą wagę. Normy, które społeczność
wiejska stosowała wobec osób pozostających w związkach małżeńskich były znacznie surowsze niż wobec panien i kawalerów. W przypadku popełnionego przez nie
cudzołóstwa sądy ławnicze nawet we wsiach o szerokich uprawnieniach samorządu uciekały się czasem do straszenia podsądnych karą śmierci, która grozi za
taki występek49• Wyraźnie wskazuje to, jaki był stopień potępienia wśród społeczności wiejskiej dla takich ekscesów. Pomówienie o cudzołóstwo wywoływało nierzadko gwałtowne kłótnie, a nawet bójki50. W przypadkach skrajnych gromada
odsądzała czasem winnego cudzołóstwa gospodarza od roli51, co zdarzała się tylko
w przypadku najcięższych przestępstw kryminalnych (jornicatio nigdy nie stało
się powodem odebrania gospodarzowi roli, za to przestępstwo wyganiano ze wsi
raczej przedstawicieli niższych warstw).
O ile w kwestii stosunków seksualnych między osobami stanu wolnego wiejska
moralność przywiązywała wagę przede wszystkim do widocznych gołym okiem
efektów, to w przypadku cudzołóstwa na cenzurowanym było już samo "dawanie
podobieństwa". Sformułowanie to oznaczało takie zachowania kobiet i mężczyzn
względem siebie, które były nie akceptowane przez chłopski system etyczny, jako
Kres muszy/iski, t. 1, s. 63-63a [1756].
M. Podgórski, Wola Żarczycka. Streszczona kronika koście/na Ila zakOJ1czenie Trzeciego Stólecia przez ks. Maryana Podgórskiego, JasIo 1878, s. 32 [1635]; por. O/piny, k. 3 [17 J 8].
50 Np. Księga sądowa Wysokiej 1665-1792,
f. 53, op. l, t. 1 (cyt. dalej: 1fYsoka), s. 63 [1708];
Rajbrot, s. 86 [1755]; Akta w sprawach chłopskich hrabstwa tarnowskiego z polowy XV1I1 wieku,
wyd. S. Grodziski, SPPP seria II, dz. 2, t. 7, Wrocław 1970 (cyt. dalej: Hrabstwo tarnowskie), nr 53
[ 1756].
51 Księga wiejska Kąko/ówki [1616-1757J,
AP w Rzeszowie, Akta Gminy Blażowej 107, s. 364
[1719]; por. Ulanowski, nr 5036 [17291.
48

4~

Tomasz Wiślicz

52

wskazujące na wzajemne zainteresowanie seksualne, niedopuszczalne w przypadku, gdy choć jedna ze stron pozostawała w związku małżeńskim. Katalog takich
podejrzanych zachowań był dość szeroki. Począwszy od dość ewidentnego przychodzenia "z gorzałką nocować pod nieobecność męża"52,przez "wodzenie się po
jarmarkach i odpustach"53, aż po częstowanie wódką w karczmie, wzajemne iskanie54i "zbyteczne konwersacje"55. Tego typu przejawy pozamałżeńskiego zainteresowania osobą przeciwnej płci były zwykle surowo piętnowane, gdyż - jak
domniemywano - stanowić mogły symptomy cudzołóstwa.
Tak szczegółowa profilaktyka w tym względzie wskazywałaby na dość gruntowne przyswojenie przez system etyczny wsi szóstego przykazania, w każdym
razie w stosunku do osób związanych małżeństwem. W życiu codziennym jednak
wiele rozmaitych czynników łagodziło surowość osądu cudzołóstwa. Najważniejsze były względy praktyczne. Wierność małżeńska nie sytuowała się widocznie
w hierarchii moralnej chłopów na tyle wysoko, by poświęcać dla niej inne wartości. Gdy w 1743 roku Jan Solenka z Rajbrotu skarżył się swojemu bratu i siostrom,
że nakrył na gorącym uczynku swą żonę z Antonim Mulką, rodzeństwo poradziło
mu: "daj temu pokój, po to człowiek żywy i przed jego [tj. Mulki] żoną nie wspominaj, bo je[st] w ciąży"56. Pragmatyczne czynniki oceny cudzołóstwa powodowały
również relatywizację występku w zależności od okoliczności zewnętrznych. Szczególnie jest to widoczne w przypadku kulturowego zróżnicowania zakresu swobody
seksualnej pomiędzy płciami. Mężczyźni cieszyli się bowiem szerszym zestawem
społecznie akceptowanych okoliczności łagodzących fakt popełnienia cudzołóstwa.
Najczęściej używane były tu argumenty związane ze statusem obiektu występku,
czyli - innymi słowy - następowało przerzucenie odpowiedzialności za własną
seksualność na kobiety. Nie stanowiło to oczywiście cechy charakterystycznej dla
wczesnonowożytnego chłopskiego systemu etycznego. Zjawisko to jest znacznie
szersze, występuje wszędzie tam, gdzie - wedle terminologii feministycznej mamy do czynienia ze społeczeństwem patriarchalnym. Na wsi małopolskiej tego
typu usprawiedliwieniem było przede wszystkim wskazanie na generalnie niemoralne prowadzenie się kobiety, z którą mężczyzna dopuścił się cudzołóstwa, tak
jakby fakt, że ona"z drugimi się źle zadawała" umniejszał ciężar występku. Taka
argumentacja zresztą rzeczywiście działała, jak wskazuje dekret sądu dworskiego
bratkowskiego łagodnie traktujący cudzołóstwo Mikołaja Dziuby, gdyż "się to stało
nie z panną, ani z mężatką, ale z zawidką [ij. 'panną z dzieckiem']", czyli z kobietą
z założenia 'podupadłą'57.
Ulanowski, nr 4704 [i725].
O/piny, k. 3 [1718].
54 Akta luźne wsi Rajbrot [1620-1886J, AP w Krakowie, Dep. rkps 269 (cyt. dalej: Akta luźne
Rajbrotu), nr 20 [i720].
ssNp. Uianowski, nr4726 [i750], nr 3937 [i720]; O/piny, k. 3 [17i8]; JofYsoka,s. 63 [i708].
56 Akta luźne Rajbrotu, nr 35 [i743].
57 AGAD, Archiwum Roskie, CLXIV/126
[1732]; por. AS D, t. i, s. i98 [1723] i s. 324 [1725].
52

53

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIII wieku

53

Kwestia poziomu dozwolonej swobody seksualnej kobiet zamężnych jest bardziej
złożona. Z jednej strony, spotykały się one ze wzmożoną kontrolą w tym względzie
i nie mogły korzystać z żadnej właściwie taryfy ulgowej, chyba że udało się im udowodnić, że zostały zgwałcone. Z drugiej jednak strony, nie brak przekazów, że jakaś
część chłopskich małżeństw w ogóle dość swobodnie podchodziła do kwestii cudzołóstwa Trudnojest tu mówić o "przeżytkach małżeństw grupowych", jak chciał Bohdan
Baranowski58, ale dość liczne były przypadki par chłopskich wzajemnie pennisywnych w stopniu jaskrawo kłócącym się z dwudziestowiecznym wyobrażeniem tradycyjnej rodziny włościańskiej, pozostającej w kręgu oddziaływania kultury chrześcijańskiej. Na pIzykład Franciszek Solarz z 0lpin nie tylko pozwalał swojej żonie utrzymywać stosunki z parobkami pracującymi w jego gospodarstwie, lecz "śmieje się
jeszcze z tego i potuchy [im] dodaje, którzy na swoich służbach mają co jeść i co pić,
a oni się tern nie konte[ n]tują, tylko się schadzają tam się umywać, tam się przewdziać i tam niespome godziny opuszczają na tych s[w]ywolach, a to mąż wszytko
widzi a tern się nie brzydzi"59.W Kasinie w połowie XVIII wieku Katarzyna Krostkowa, mieszkając przez kilka lat bezpotomnie ze swym mężem Marcinem "ile, że
mąż jej chorowity był", zdecydowała się zajść w ciążę z sąsiadem laskiem Szpyrką,
co się zresztą odbyło za wiedzą i zgodą żony tego ostatniego60• Przypadki tego typu
można mnożyć, ukazują one zresztą sytuacje skrajne i na tyle drastyczne, że spowodowały kontrakcję któregoś z organów sprawiedliwości. Wartość ich polega na tym,
że obrazują, jak szerokie były granice tolerancji społeczności wiejskiej dla cudzołóstwa - spowodowanego czy to zwyczajną rozwiązłością, czy też usprawiedliwionego "wyższą koniecznością" posiadania potomstwa. Względnie wysoka częstotliwość występowania takich sytuacji w środowisku chłopów małopolskich w XVI-XVIII wieku wskazuje nie tylko na poszczególne, spersonalizowane przypadki porażek w zaszczepianiu szóstego przykazania bożego, lecz także znamionuje stopień
jego ogólnego przyswojenia przez kulturę etyczną wsi.
Chłopskie rozumienie związku małżeńskiego różniło się, być może w dość znacznym nawet stopniu, od wzorca proponowanego przez duszpasterstwo. Kwestia
zakresu dopuszczalnej swobody seksualnej małżonków nie była tu nawet najważniejszym problemem. Związek sakramentalny według nauczania katolickiego był
nierozerwalny. Kultura tradycyjna nie była w tym względzie tak dogmatyczna. Co
prawda nie było na wsi polskiej obyczaju zawierania "małżeństw na próbę", tak jak
w katolickiej Irlandii, lecz rozstania niedobranych par małżeńskich były przez opinię chłopską przyjmowane z pewnym zrozumieniem. Niepokoiło to natomiast szlacheckich lub duchownych nadzorców dóbr. W 1620 roku rządca w kluczu łąckim
Jan Gogoliński skierował przed sąd majętności sprawę młynarza Marcina Wróbla
ijego żony Małgorzaty, którzy rozstali się z sobą. Śledztwo wykazało, że "tego
B. Baranowski, Sprawy obyczajowe ..., s. 91.
O/piny, k. 21 [ok. 1770]; por. też Ulanowski, nr 7139 [1685] i ASD, t. 6, k. 126-126v [1755].
60 Ulanowski,
nr 3714 [1759]; por. też tamże, nr 3929 [1702].
5'

59

54

Tomasz Wiślicz

żaden nie wie, dla jakiej przyczyny, jednak ludzie powiedają, że dla wolnej woli
z obu stron", co jak widać było dla chłopów wystarczającym wytłumaczeniem61.
Wyroki w takich sprawach zawsze były jednakowe - nakaz mieszkania z sobą
pod karą grzywien i plag. Zwiększający się nacisk zewnętrznej kontroli prawnej
nad życiem chłopów powodował, że starali się oni czasem legalizować swoje rozwody, próbując uzyskać kościelne unieważnienie małżeństwa62. Najprostszym
i przypuszczalnie najczęstszym sposobem rozwiązania tej kwestii była jednak ucieczka ze wsi i rozpoczęcie życia na nowo w innej okolicy63.
Przed władzami kościelnymi i świeckimi stawała konieczność restrykcyjnej obrony
małżeństwa w jego potrydenckim kształcie. Ciekawym symptomem tej kampanii
były bardzo poważne procesy sądowe przeciwko towarzyskiej rozrywce słownej
uprawianej w karczmach przy trunku polegającej na żartobliwym "frymarczeniu"
żonami. W Krowodrzy w 1699 roku Marcin Multanik i Jan Koczczek, którzy "przy
posiedzeniu i wesołości" kupczyli swymi żonami "lubo to żartem, którego kupna
kościół święty katolicki i wierni w kościele Bożym gromadzeni nienawidzą, jako
obrządkom kościelnym przeciwne", skazani zostali na grzywny i po trzy dni więzienia64.Bardziej fantazyjną karę wymierzył za to samo przewinienie sąd czukiewski Jakimowi i Hryniowi Pasternaczkowi, którzy przez cztery niedzielne msze mieli
na zmianę siedzieć w kunie lub leżeć pod progiem cerkwi, tak "że będą ludzie przez
nich do cerkwie i z cerkwie chodzić"65.
Na tym tle wydaje się zastanawiające, dlaczego w ustawach wiejskich poświęcano kwestii przeciwdziałania cudzołóstwu tak mało miejsca w stosunku do zwalczania nierządu między osobami wolnymi. Właściwie jedynie w ustawie dla podpoznańskich wsi Zegrze i Rataje z 1733 roku kwestia ta jest omówiona szczegółowiej, a nie ogranicza się wyłącznie do ogólnego nakazu karania cudzołóstwa66.
Być może w większym stopniu, niż przy Jornicatio, spuszczano się na rolę Kościoła w walce z tym grzechem. W przeciwieństwie do nieślubnych ciąż, dostrzegalnych gołym okiem, adulteria wychodziły zapewne najaw głównie podczas
spowiedzi. Być może karanie nierządu osób wolnych było dla chłopów czymś mniej
oczywistym niż walka z cudzołóstwem i nie mieściło się w zwyczajowym kodeksie
kamym wsi. Dlatego też należało umieścić je w prawie pisanym.
61 Klucz /ącki, nr 444 [1620]; zob. też: Ulanowski, nr 3944 [1721] i nr 4723 [1750]; Kluczjazowski, nr 356 [1778].
62 Np. Acta iudicii scabinalis et advocatialis Novae Regiae Villae (1689-/790), AP w Krakowie, Gm.
P.IV-4, szósta składka, s. 28-29 [1736]; ASD, t. 6, k. 104 [1755]; Hrabstwo tarnowskie, nr 52 [1756].
6] Zob. np. Acta criminalia
Biecza 1547-1748, AP w Krakowie, Dep. rkps 6, s. 259 [1663];
A. Komoniecki, Chronografia albo Dziejopis Żywiecki, wyd. S. Grodziski, I. Dwornicka, Żywiec
1987 (cyt. dalej: Komoniecki), s. 370 [1712]; por. O/piny, k. 3.
64 Księga sądowa Krowodrzy
1677-1717, AP w Krakowie, Gm. P. VI-3, s. 54 [1699].
65 Czukiew, s. 107-108 [1624].
66 Ordynacja we wsiach miasta Poznania Zegrza i Ratajach z 1733 r., w: Polskie ustawy wiejskie
XV-XVIll w., wyd. S. Kutrzeba, A. Mańkowski, Archiwum Komisji Prawniczej, t. l J, Kraków 1938,
nr 27, s. 269.

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIII wieku

55

Proces moralizowania etyki seksualnej wsi trwał co najmniej od początku XVII
wieku. Zasadniczą rolę odgrywało w nim nauczanie religijne, nauka o grzechu, zbawieniu i karze. Edukacja zaczęła przynosić owoce stopniowo kształtując chłopską
świadomość na wzór postulowanego wzorca. Wydany w 1754 roku zbiorek pt. Krakowiak w swojej postaci, czyli śpiewki wiejskie krakowskie zanotował taką przyśpiewkę:
Oj, parobecku gładki,
nie chodź do mężatki,
będzies gozał w piekle
po same łopatki67

Jest to zapewne odbicie nauki o szczególnych karach pośmiertnych za cudzołóstwo, przewrotnie użyte jako zachęta do zainteresowania się pannami.
Również indywidualne świadectwa wskazują, że kultura chłopska zaczęła przyjmować generalne rysy proponowanego systemu etyki seksualnej. Na przykład
w 1760 roku karczmarka z Krowodrzy Małgorzata Sporkowa oskarżona o cudzołóstwo z Janem Magosinskim, skrzypkiem z tejże karczmy, przyznała się, że upijała
go i wtedy do grzechu przymawiała. Przed sądem wyznała, iż wie, że źle czyniła,
a to wszystko z pijaństwa68•
Wpływ nauczania kościelnego na tematy obyczajowe zaznaczył się także
w wizjach samozwańczych proroków. W 1718 roku na Żywiecczyźnie dziewce od
krów, niejakiej starej Klarze Szafrance, ukazał się najpierw tajemniczy wędrowiec,
a następnie mówiący wilk, który wezwał do poprawy obyczajów, co oczywiście
Szafranka zaczęła głosić swym wsp&czesnym, bolejąc nad ich moralnym upadkiem69.
Podobny proces stopniowej, lecz przyspieszonej moralizacji miał miejsce w przypadku tego, co później nazwano zboczeniami popędu płciowego. W omawianym
okresie były one wciąż jeszcze wraz z innymi grzechami ciała wrzucane do jednego worka pod nazwą nieczystość. Jak tłumaczył to ksiądz Benedykt Chmielowski
w swym konspekcie niedzielnej nauki katechizmu dla prostych parafian: "Cóż to
jest nieczystość. Jest to skłonność człeka do cielesnych grzechów. A tych grzechów jest wiele: l cudzołóstwo [tj. adulterium], 2. grzech z wolną osobą [tj.fornicatio], kazirodztwo, świętokradztwo [chodzi o stosunek seksualny z osobą duchowną], bestialski grzech, sodomski grzech [tj. "męszczyzna z męszczyzną, albo
białogłowa z białogłową" - jak dalej tłumaczy], grzech z samym sobą [ten ostatni
w rękopisie jest przekreślony], innych nie powiadam, bo wstyd wymówić i boję się
zgorszyć"?u. Niemniej jednak kultura prawna i zdrowy rozsądek ksztahowały zręby normy seksualnej poprzez szczególnie surowe karanie występków cielesnych
"przeciw naturze". Na przykład, w przypadku zoofilii, prawo magdeburskie, stosoZnany tylko z odpisu, zob. C. Hernas, W kalinowym ... , t. 2, s. 79.
Ulanowski, nr 4393 [1760]; por. też nr 4155 [1726] i AS D, t. 1, s. 56 [1721].
60 Komoniecki,
s. 508 [1718].

67

6'

56

Tomasz Wiślicz

wane w polskich miastach, przewidywało spalenie przestępcy na stosie razem
z obiektem przestępstwa, czyli zwierzęciem.
Jednak w środowisku wiejskim sodomia nie spotykała się początkowo z tak
gwałtowną reakcją. Co prawda najstarszy znany proces o stosunek ze zwierzęciem przed sądem wiejskim miał miejsce w Popowie koło Krzepic w roku 1613,
lecz z wielu powodów jest to przypadek szczególny. Oskarżenie Jana Misiaczka
o nierząd z jałowicą rozpłynęło się bowiem w znacznie uważniej traktowanych
kwestiach pogróżek pod adresem księdza proboszcza krzepickiego, stało się chyba
zatem tylko pretekstem rozprawy. Werdykt sądu - wypędzenie Misiaczka ze wsi
- było kompromisem pomiędzy księdzem a gromadą, która udzieliła Misiaczkowi
swego poręczenia71•
Kolejnym przypadkiem sądzenia sodomii na wsi była chyba dopiero enigmatyczna sprawa z roku 1677, kiedy sąd kasiński skazał Grzegorza Kozuba, oskarżonego od
gromady "o pewną robotkę smieszną a smierdzącą" na dwa złote grzywny i 30
plag72• W latach trzydziestych XVIII wieku zaczęły się pojawiać liczne przypadki
sądzenia chłopów, oskarżonych o sodomię, przez miejskie sądy kryminalne, a czasem także przez ławy wiejskie73. Wyroki w takich sprawach były bardzo suroweprzeważnie rzeczywiście orzekano kary przewidziane za ten czyn przez prawo magdeburskie. Jednak nierzadko właściciel wsi w drodze łaski nakłaniał sąd do złagodzenia wyroku - zamiany na dotkliwe kary fizyczne, liczone w setkach batów.
Samo pojawienie się tak licznych sprawo sodomię wskazuje, że w świadomości chlopów musiał dokonać się wówczas jakiś przełom i zoofilia została uznana za
postępek godny żarliwego potępienia, wart ścigania, doniesienia do dworu, i świadczenia w sądzie. Zeznania świadków w takich sprawach (na ogół sąsiadów lub
domowników oskarżonego) pełne są oburzenia dla tak strasznego występku. Natomiast podsądni ujawniają swą szokującą indyferencję w tym względzie. Jan
W cieslo spod Miechowa "będąc pytany od mistrza [tj. kata], dlaczegoś to z kobyłą
uczynieł, odpowiedział, że miał wolę zgwałcić Stróżową, która mu odpowiedziała:
masz żonę, idź do diabła, daj mi pokój, wyszedszy z domu jego Stróżowa, kobyłę
w swojej zapalonej lubieżności wprowadziwszy do izby, popełnieł z nią bestialita70 Powinności
chrześciGliskie albo summa, lub sama treść /lauki chrze.\'cijańskiej albo krótki katechizm dla prostych ludzi, BJ rkps 7079, k. 19, 24v.
71 Liber actuum villae nostrae hereditariae
Papaw, w: Kopiarz Krzepk'ki (w. XVII), Archiwum
Archidiecezjalne w Częstochowie, bez sygn., s. 26-29 [1613].
72 Ulanowski,
nr 3410 [1677].
73 Liber malejicorum Miechowa 157/-1747,
Bl, rkps 86 (cyt. dalej. Miechów), k. 93-95 [1735];
AP w Krakowie, Dep. rkps 327, plik VIII, k. 18-20 [1735]; Akta do dziejów Nowej Gó,y, Bl, rkps
122, k. 12-15 [1750] i k. 16-17 [1756]; Księga gruntowa Wysokiej 1632-179/, f. 166, op. I,
t. 1373, k. 49-49v [1756]; Acta nigra malejicorum Wisniciae abanno Domini 1665 [do 1785J, AP
w Krakowie, IT 2059 (cyt. dalej: Wi.\'nicz), s. 199-213 [1784]. A. Komoniecki pisząc o spaleniu za
sodomię z klaczą Stanisława Urbasa z Pietrzykowic dodaje"O którym występku jeszcze w Żywcu
nie słychano", Komoniecki, s. 448 [1714]; por. Akta spraw złoczyóców miasta Żywca) 589-1782,
[w:] Materiały do dziejów zbójnictwa góralskiego z lat 1589-1792, wyd. S. Szczotka, Lublin-Łódź
1952, nr 161.

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVlIl

wieku

57

tem"74. Można oczywiście podejrzewać, że Jan Wciesło mógł być - używając
ahistorycznego określenia - zboczeńcem, że należał do obecnego w każdej epoce
wąskiego marginesu ludzi po prostu chorych, których w połowie XVIII wieku zaczęto w Polsce z jakichś powodów karać za odmienność. Istnieje jednak inne
wytłumaczenie, chyba bliższe prawdy. Jan Wciesło mógł paść ofiarą przemian
społecznych zwanych procesem cywilizowania, które na najbardziej elementarnym poziomie polegały na zmuszeniu człowieka do kontroli swego ciała i zachowań biologicznych. Proces ten przebiegał pod naciskiem elit społecznych i z wykorzystaniem rozmaitych struktur władzy. W Polsce, wobec słabości instytucji państwowych, zasadniczym nośnikiem idei cywilizowania ludu był Kościół. Około
połowy XVIII wieku udało się zapewne duszpasterzom przekonać większość chłopów, że sodomia to straszny i "obmierzły Bogu" uczynek. W ciesło należał jednak
do tych nieprzekonanych, tkwiących wciąż w starej, "rozpasanej" kulturze, w której zoofilia była być może obiektem żartów, ośmieszenia i wstydu, ale na pewno nie
histerycznego potępienia, powodem kary stosu i ogni piekielnych po śmierci.
Zderzenie tradycyjnego, rubasznego stosunku do sodomii z nowożytnym podejściem serio ukazuje historia z Wierzchornki w kresie muszyńskim z roku 1762.
Sołtys Seman Barna orał pewnego dnia u Stanisława Lompar1a. Przyszedł do niego Jerzy Tymuryk, pozdrowił go i spytał ,jeżeli ma [na własność] klacz tę [którą
orał] i jeżeli by ją do bronienia nie najął. Wymówił się, że ma klacz tę, ale ją nie
najmie, bo on klacz ma za żonę". Ta żartobliwa riposta stała się przyczyną zainteresowania sądu kreski ego, śledztwa i przesłuchań w sprawie domniemanej sodomii Semana Barny75.
Dużo mniej wiadomo na temat stosunku chłopów do homoseksualizmu. Bardzo
nieliczne przekazy na ten temat uniemożliwiają uogólnienia. Przypatrzmy sięjednak dwóm lepiej udokumentowanym przypadkom.
Andrzej Komoniecki pod rokiem 1715 zanotował kryminalną aferę, która rozegrała się w Oszczadnicy w Beskidzie Żywieckim. Wójt tej wsi Michał Kucharczyk
"komornicę swojęjeszcze brzemienną okrutnie zabił z tej okazy jej, że on był styran[!] albo mieszaniec, to jest męskie i białogłowskie miał przyrodzenie w sobie,
więcej na białogłowskie ściągając. A ten, choć żonę miał, z nią nie przestawał,
tylko sobie pachołka chował, z którym osobno legał i w nim się kochał, a ten pachołek nad woląjego ożenił się i została z nim praegna[n]s. On zawiszcząc jej tego,
wywiódł żonę jego ku owcom i tam okrutnie z owczarzem zabił"76.Pomimo całej
drastyczności tego przypadku należy zauważyć, że ów Michał Kucharczyk, dopóki
nie dopuścił się morderstwa, jakoś układał sobie życie: znalazł kochanka, zapewnił
sobie neutralność otoczenia, a nawet pełnił funkcję wójta! Beskidcy chłopi musieli
wykazywać dużą tolerancję dla odmienności seksualnej, trudno bowiem uwierzyć,
Miechów, k. 94 [1735].
Kres muszy/iski, t. 2, s. 64-65 [1762].
76 Komoniecki,
s. 457 [1715].

74
75

Tomasz Wiślicz

58

by udawało się Kucharczykowi tak skutecznie ukrywać swe preferencje przed
sąsiadami, żyjąc w małej, zamkniętej społeczności.
Drugi przypadekjest ponad sto lat wcześniejszy. W 1608 roku niejaka Lewkowa z Tyszowców na Zamojszczyźnie trzy razy myła zielem parobka Stanisława
Skrzypczyka "a to dla tego, aby go przerzeczony pan [Mikołaj] Turkowiecki, pan
jego, miłował, który to przerzeczony wyrostek Stanisław Skrzypczyk dał tej babie
za to groszy trzy". Tenże imć pan Turkowiecki przekonany był, że "przez tej baby
czaly z żoną swą mieszkać nie może i z matką swej żony". Złapał zatem Lewkową, zawiózł do swego dworu i "tamże przez sposoby pewne postraszywszy ją
(gdyż zrazu nic nie chciała dobrowolnie wyznać)" wymógł na niej obietnicę, że
naprawi, co uczyniła, a on będzie ze swą żoną mieszkać w zgodzie zamiast uganiać
się za Skrzypczykiem 77. Związek ten był - jak widać - trudny, ale przez obie
strony w jakiś sposób doceniany i podtrzymywany. Charakterystyczne jest, że jedyną osobą, którą z tej okazji zainteresował się wymiar sprawiedliwości była owa
Lewkowa, którą obwiniono o czarowanie.
W przypadku homoseksualizmu nie daje się na wsi zauważyć jakiegoś wyraźnego okresu wzrostu prześladowań. Było to spowodowane albo rzeczywistym niewystępowaniemjego wśród chłopów (w co jednak trudno uwierzyć), albo ignorowaniem tego występku przez społeczność wiejską. Ignorancji tej nie da się wytłumaczyć inaczej, niż rozłożeniem akcentów w nauczaniu moralnym, płynącym
z ambony. Podnoszenie poziomu etycznego chłopskich parafian miało swoje priorytety - skupiać się musiało przede wszystkim na grzechach najpowszechniejszych. Dlatego największy nacisk kładziono na kwestię cudzołóstwa, dalej nierządu (choć w tym wypadku duszpasterstwo napotykało bardzo silny opór tradycyjnych struktur doboru seksualnego, nic w zamian nie proponując). W dalszej kolejności
uświadomiono wiernym ciężar "grzechu bestialskiego", charakterystycznego dla
środowisk pasterskich i rolniczych, prawdopodobnie dość rozpowszechnionego78.
Homoseksualizm, który dotyczy nie więcej niż 4% populacji79, spaść musiał zatem
na dalszą pozycję w hierarchii celów duszpasterskich. Walka z grzechem Onana
przed końcem XVIII wieku na wsi polskiej nawet się chyba nie rozpoczęła80.
AP Lublin, Księgi Grodzkie Grabowieckie Relacje, 77, s. 415-416 [[608].
Zob. np. J. Liliequist, Peasants against Nature: Crossing the Boundaries between Man and Animal in l 7th- and 18th-Century Sweden, "Joumal of the History of Sexuality", vol. I, no 3, 1991,
p. 393-423, por. też: A. Soman, Pathologie historique: Ie temoignage des proces de bestia lite aux
XVr-XVlIf' sieeles, w: Actes du I07' Congres national des Societes savantes, Paris 1984, t. I, s. 159.
79 K. Imieliński,
Seksiatria, Warszawa 1990, t. 2, s. 255.
80 Jak uważa Z. Kuchowicz,
wśród ludzi prostych panowały jeszcze średniowieczne zasady
w tym względzie. Nacisk religii przynosił efekty ograniczone i powolne, zob. Z. Kuchowicz, Człowiek. .., s. 328. Nawet we Francji, gdzie do walki z masturbacjązabrala się policja obyczajowa, obyczaje wiejskie pod tym względem były bardzo liberalne. Aresztowani za ten występek w Paryżu
w latach trzydziestych XVIII w. chłopcy z prowincji w ogóle nie wiedzieli, o co chodzi stróżom
porządku, zob. M. Rey, Du pecM au desordre: police et sodomie a Paris au XVIII' sieele, "Revue
d'histoire modeme et contemporaine", t. 29, 1982, nr I, s. 119.
77

78

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XV1-XVllI wieku

59

Na koniec należy dodać parę słów o tym, jak wyglądało życie seksualne
(w ścisłym sensie) w środowisku chłopów polskich w XVI-XVIII wieku. Ustalenia
tego typu są bardzo skomplikowane i niepewne nawet dla kręgów aktywnie posługujących się pismem - jak pokazują opracowania Z. Kuchowicza, koncentrujące się
na warstwie szlacheckiej, a przede wszystkim magnaterii. Historyk ten starał sięjednak objąć swoimi badaniami także warstwy niższe i, pomimo problemów metodologicznych, doszedł do wielu wartościowych wniosków. Zasadniczo potwierdził on
panującą opinię, że chłopi uprawiali seks byle jak, byle gdzie i z byle kim (czyli zwykle
z własną żoną)Xl.Osąd taki jest do pewnego stopnia uzasadniony, jeżeli jako skalę
porównawczą przyjmie się ówczesny literacki (przede wszystkim zachodnioeuropejski) wzorzec erotyki kształtowany zwykle w środowisku dworskim. Wiejska piękność była "byle kim" w porównaniu z zalotną dwórką, zaś komora w kurnej chacie
nie mogła równać się z wyłożonym tureckimi dywanami alkierzem. Tak sięjednak
składa, że erotyka w jej kontekście kulturowym zawsze łączy się z szeroko pojętą
estetyką. Regina Kucianka z Żukowic mogłaby wydawać się nam zupełnie nieatrak cyjna, ale dla kowala Jana Potępy i całego sądu hrabstwa tarnowskiego była "urodziwa, manierna w dyskursie, młoda, biesiadliwa, to jest rada tańcująca. Z tych tedy
kwalitec prędko ku sobie serca męskie zachęca"82. Jak widać z tego opisu, kategorie atrakcyjności seksualnej na wsi małopolskiej w XVIII wieku nie różniły się wcale
od tych stosowanych wówczas na królewskim dworze, ani też od obecnych. Odmienne było jedynie wartościowanie cech w ich obrębie.
Liczne przekazy świadczą o niezwykłej brutalności zachowań seksualnych
w środowisku chłopskim, zauważanej nawet przez przedstawicieli ówczesnej szlachty, której nie można było wszak przypisać przyrodzonej łagodności. Wacław Potocki pisał, że "chłopi kijem żony, przy miłości, łupią"83.Młynarz Wojciech Sroka ze
wsi Lęka pod Nowym Sączem tłumaczył się, że zabił żonę zupełnie przypadkiem,
a to "takim sposobem, [że] leżąc ze nmą na łóżku, nie chciała mi być powolną do
małżeńskiej powinności, ja się rozgniewał, uderzyłem ją w piersi pięścią i zaraz
zemdlała, ja tego nie postrzegł, zarazem się układł, dawszy zamysłowi pokój, usnąłem był potym"84. Zaloty Tomasza Smiałkowicza, krakowskiego rzeźnika, skończyły sięjedynie ciężkimi urazami wiejskiej dziewczyny: "igrałem z nią tak, żem ją
tylko wyszczypał, nachynęła[!] się była wprawdzie, bomją był rzucił na łóżko
i dlatego baby jąpotym smarowały, dałem na smarowidła złotych pięć"85. Stacjonujący pod Krakowem w 1742 roku żołnierz miał sięjakoby pytać swojej kochanki:
,,kochasz mnie Zosiu, ona miała powiedzieć kocham, miał jej kilka razy dać w gębę
mówiąc: za co mnie ty kochasz, albo ja twój mąż?"86.
"Z. Kuchowicz, Człowiek. .., s. 280-281; idem, Miłość ... , s. 439.
H2 Hrabstwo tarnowskie,
nr 52 [1756].
Hl W. Potocki, Ogród. .., t. 1, s. 141.
R4 Acta consularia Nowego Sącza 1652-1684,
AP w Krakowie, AD 116, s. 70 [1657].
M5 Prot/lOc%n
causarum criminalium 1679-1690, AP w Krakowie, Akta Miasta Krakowa 867,
s. 311 [1689].
K6 Księga inkwizycji m. K/eparza 1730-1762,
AP w Krakowie, KL 68, s. 172 [1742].

Tomasz Wiślicz

60

Agresywność, grubiaństwo i rubaszność wiejskich zalotów przybierały, co prawda, czasem fonny patologiczne, takie jak powyżej, jednak -jak słusznie zauważył
Z. Kuchowicz - na ogół ściśle trzymały się pewnych zasad kulturowych. Co
prawda nonny te były szokujące zarówno dla ówczesnych elit, jak i dla współczesnego obserwatora, wynikały bowiem z innej koncepcji życia płciowego - pozbawionej hipokryzji, zbędnego wstydu i wartościowania czynności biologicznych
w kategoriach moralnych87•
Repertuar społecznie aprobowanych sposobów zalotów obejmował poklepywanie, podszczypywanie, gwałtowne uściski, pociąganie obiektu uczuć na posłanie, przewracanie się na sianie itp. 88. Katarzyna Zagasiowna z Filipowic któregoś
wieczora wracała z Pawłem Kłeczkiem z karczmy i zgrzeszyli z sobą na polu.
Wedle jej słów: ,,na ten uczynek między niemi żadnej zmowy nie było, tylko że mnie
wywrócił i po tym uczynku rozeszli się każde do swojej chałupy"89. Dużą rolę
odgrywały także śmiałe deklaracje słowne. Do Małgorzaty Wiszki przyszedł
w mięsopusty szynkarz z Jasionki Kazimierz Lech: "pytałam się go, po co przyszedł, on odpowiedział: przyszedłem się was zapytać, czyście wy mnie oddali dług
czy nie. Jam mu odpowiedziała: wszakżem ci już dług zapłaciła. On siadł na ławie,
i zaczął mie namawiać, abym mu się wżyć pozwoliła. Z początku pozbywałam
[się] go, a potym zezwoliłam"90. Sebastian Miaszczyk zalecał się do swojej szwagierki mówiąc: "mam dawno apetit na cię, nie ujdziesz mi tego, musisz mi bydź
powolną", w końcu zaraz po św. Stanisławie, "idąc spać do stodoły, po szarpnąłem
jąza brzuch; ona mi rzekła, że przyjdęja tu zaraz do ciebie". Rzeczywiście przyszła, choć, jak twierdziła, tylko po to, by "z nim pożartować", jednak "zgrzeszyliśmy z sobą"91.
Podkreślić należy, że inicjatywa w bezpośrednich i rubasznych zalotach wiejskich nie należała wyłącznie do mężczyzn. Kobiety były na tym polu równie aktywne, co z punktu widzenia ówczesnych elit społecznych było w dwójnasób uderzające92.Za przykład niech posłuży opis umizgów Marcinowej Żołnowej pod adresem Jana Klimka z Lipnicy Górnej: nie miał on "żadnego pokoju przed nią;
w karczmie choć jej uchodził, to wszytko za niem chodziła i podsiadała go, bo
wyszedszy z tańca to mu śpiewała różne a niepotrzebne pieśni do zgorszenia drugiem". W końcu wracając zjarmarku, Żołnina zaciągnęła Klimka w krzaki i "czego sama pragnęła, tom zrobił"93.

Z. Kuchowicz, Miłość ..., s. 352-357.
Zob. np. Księga inkwizycji m. Kleparza 1730-1762, AP w Krakowie, KL 68, s. 155-158 [1740];
Księga miasta Nowej GÓ1Y[1678-1692J, AP w Krakowie, IT 229b, s. 34 [1680).
89 Księga miasta Nowej Góry [1742-1798J,
AP w Krakowie, IT 229h, s. 16 [1751].
90 Państwo łąckie, s. 139-140 [1793]; por. Kres muszyński, t. 2, s. 207 [1765].
9. Wiśnicz, s. 44--45 [1692].
92 Z. Kuchowicz, Miło.~ć... , s. 360-363.
93 Lipnica Górna, s. 65-66 [1751]; por. Państwo łąckie, s. 142 [1793].
87

NR

Z zagadnicń obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XV1-XVlll wieku

61

Najmniej informacji można zebrać na temat samego przebiegu aktu seksualnego. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można domniemywać, że większość stosunków odbywano w tzw. pozycji misjonarskiej, tj. na leżąco, twarzami do siebie,
przy czym kobieta leżała na plecach. Nie tylko jest to najpopularniej sza pozycja
seksualna w kulturze europejskiej w ogóle, lecz także wielokrotnie potwierdzona
w wykorzystanych źródłach, np. w zeznaniach świadków cudzołóstw94.Nie znaczy
to wszakże, że była j edyną znaną ijedyną uważaną za "naturalną", jak nakazywały
XIX-wieczne zasady pruderii, pokutujące gdzieniegdzie po dziś dzień, a powszechnie przenoszone na "dawne, dobre czasy" szlacheckiej Rzeczpospolitej. Z. Kuchowicz udowodnił, że szeroki wachlarz pozycji seksualnych stosowała magnateria, bywała w świecie szlachta, elity intelektualne, a także klienci i pracownice domów
publicznych95.Należy dodać, żejuż wyrywkowa kwerenda w materiale źródłowym
dotyczącym wsi wykazała stosowanie w środowisku chłopskim pozycji stojącycłf6.
Można sądzić, że dalsze badania potwierdzą znajomość innych pozycji, zwłaszczajak domniemywał Kuchowicz - tych, opartych na naśladowaniu zachowań seksualnych zwierząt. Nie sądzęjednak, żeby udało się skonstruować jakiś katalog wiejskiej ars amandi. Nasi bohaterowie mówili bowiem prozą, nie wiedząc o tym; nie
zawracali sobie głowy szufladkowaniem, nazywaniem i opisywaniem ułożeń ciała
podczas tak naturalnego aktu. Pozycję klasyczną preferowali natomiast ze względów kulturowych, nie zaś dlatego, że inne uważali za "grzeszne".
Uważa się na ogół, że stosunki seksualne w środowiskach plebejskich były agresywne, brutalne i grubiańskie97.Rzeczywistość była j ednak bardziej złożona. Obok
form żywiołowych, egoistycznych, daje się zauważyć co najmniej równie często
delikatność i czułość wobec partnera. Jako typowy element stosunku seksualnego
wymienia się pocałunki, głaskanie i różne inne pieszczoty98. Daje się także zauważyć zainteresowanie nagością, cielesną atrakcyjnością partnera nie tylko w wymiarze praktycznym dla współżycia płcioweg099. Można również domniemywać,
że ważną rolę pełnił kontakt werbalny między kochankami. Sprawności chłopów
w posługiwaniu się metaforyką seksualną dowodzą zachowane erotyki ludowe.
O swobodzie wypowiedzi na takie tematy i, szerzej, o istnieniu właściwego dla nich
języka świadczą zeznania dziewczyny z Żukowic pod Tarnowem, która starając się
udowodnić niejakiemu Sobczykowi ojcostwo swego dziecka, poproszona przez sąd,
by opisała ,jaki instrument do takiego uczynku ma Sobczyk? Ta zeznała, że mały,
cienkijak palec serdeczny u szczupłej ręki, żółty, w czepcu nie łysy, włosy gniade" 100.
Por. Z. Kuchowicz, Człowiek ... , s. 294.
Tamże, s. 294-295.
96 Kres muszyński, t. l, s. 63 [1756]; WL~nicz,s. 207 [1784].
97 Por. Z. Kuchowicz,
Człowiek ... , s. 293.
9K AS D, t. l, s. 425 [1732], s. 510 [1733]; Księga inkwizycji m. Kleparza 1762-1794,
AP w Krakowie, KL 69, s. 192 [1765].
99 Zob. ASD, t. 7, k. 370 [1757].
IOU Hrabstwo tarnowskie,
nr 59 [1756].
94
95

62

Tomasz Wiślicz

Spośród innych technik seksualnych znany i często stosowany był coitus interruptus, zapewne przede wszystkim jako swego rodzaju środek antykoncepcyjnylOl.Nie brak też dowodów na popularność praktyk oralno-genitalnych; mówi
się o nich często w literaturze ludowej, rzadziej w zeznaniach sądowychiOl.Wzmianki na ten temat mają zwykle ton rubaszno-pobłażliwy, co kontrastuje z późniejszym
przypisaniem "miłości francuskiej" charakteru jakiejś szczególnie wyuzdanej perwersji. Jeśli chodzi o seks analny infonnacje są niezwykle skąpe. Charakterystyczne
jest pomawianie o tę praktykę pewnych grup w celu ich zdyskredytowania, np. Żydów lub kleru ruskiego. Dowodzi to oczywiście negatywnego jej wartościowania.
Z drugiej jednak strony - jak słusznie zauważył Z. Kuchowicz - świadczy to
równocześnie o orientacji w tej tematyce i ogólnie - o znajomości tej praktyki 103.
Jeśli zatem można pokusić się o scharakteryzowanie obyczajowości seksualnej
chłopów w Polsce XVI-XVIII wieku, to należy podkreślić, że był to okres daleko
idących przemian, które można nazwać procesem moralizowania etyki seksualnej
wsi. Zasadniczą rolę odgrywało w nim nauczanie religijne, nauka o grzechu, zbawieniu i karze. Edukacja ta stopniowo kształtowała chłopską świadomość, a w źródłach
z drugiej połowy XVIII wieku widać już, że doszło do głębokich przemian obyczajowości seksualnej na wsi. Jednym z symptomów tej ewolucji był spadek przyzwolenia dla przedślubnej aktywności seksualnej, przy czym zwracano uwagę przede
wszystkim na łączące się z nią "publiczne zgorszenie" - nieślubne potomstwo,
plotki o swobodnym prowadzeniu się itp.
W przypadku nonn etycznych dotyczących związków małżeńskich tradycyjny
system wartości nie odbiegał aż tak wyraźnie od wzorca proponowanego przez
duszpasterstwo. Aprobowane w chłopskiej moralności rozejście się niedobranego
małżeństwa, aczkolwiek surowo zwalczane przez władzę świecką i duchowną,
stanowiło raczej zjawisko marginalne. Zakres dopuszczalnej swobody seksualnej
małżonków zapewne uległ ograniczeniu, lecz zmiana ta potwierdzała tylko nakazy
tradycyjnego, deklarowanego systemu etycznego. Dokonała się ona raczej poprzez eliminację "pragmatycznych" usprawiedliwień cudzołóstwa, takich jak niepłodność jednego z małżonków.
Moralizacja etyki seksualnej zaznaczyła się również w zmianie stosunku chłopów do tzw. zboczeń popędu płciowego, przy czym największe zmiany dotyczą
zoofilii. "Grzech" ten, dość swobodnie traktowany w dawnych środowiskach pasterskich i rolniczych, został uznany w pierwszej połowie XVIII wieku za postępek
godny żarliwego potępienia i surowego karania. Inne zachowania dewiacyjne zapewne nie napotkały jeszcze na wsi polskiej większego zainteresowania. Brak, na
przykład, śladów walki z onanizmem, która w drugiej połowie osiemnastego wieku

101 Kresmuszyński,
t. 1, s. 159 [1758]; Wiśnicz, s. 91 [1722]; ASD, t. 7,k. 369v [1757]; zob. też
k. 106 [1755], gdzie być może chodzi o tzw. stosunek udowy.
102 Por. C. Hernas,
W kalinowym ... , t. 2, s. 50; ASD, t. 7, k. 345 [1757].
103 Z. Kuchowicz,
Człowiek. .., s. 322-323.

Z zagadnień obyczajowości seksualnej chłopów w Polsce XVI-XVIll wieku

63

zajmowała społeczeństwa zachodnioeuropejskie. Podobnie, przemiany nie ogarnęły jeszcze metod zalotów i technik współżycia, które wykazywały wciąż wiele
cech archaicznych, takich jak przyzwolenie na inicjatywę kobiet, żywiołowość,
rubaszność i względną brutalność w kontaktach cielesnych.

Tomasz Wiślicz

ON SEXUAL CUSTOMS OF PEASANTS IN 16T11-18TH CENTURY POLAND.
CONSENT AND PUNISHMENT
(SummaI)')
The article addresses some problems ofrural sexual customs in the early modem times.
It is based on village court books and other legal and literary sources. From the end ofthe
16'h century, a particular moral code was gradually being applied to the sexual life of peasants as a result ofthe pastoral work initiated after the Council ofTrent in 1545. The role
ofthe traditional system ofvalues was restricted. Basically, the autonomous peasant sexual ethics was much less strict than the model advocated by the clergy. For example, sexual
activity by unmarried men and women was tacitly approved on condition that some standards were observed. The peasant culture also permitted divorce of couples and justified
some cases of adultery, giving spouses some sexual freedom. However, in the second half
of the 18th century the standards of sexual ethics of the Polish peasants were made much
stricter - pre-marital sex was not approved, stricter control over married couples was exercised, some deviant behaviours were not tolerated. Civilisational changes were not far-reaching, however. There was no position on masturbation. Methods of courtship and techniques of sexual intercourse continued to exhibit many archaic features.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.