89d8eb344208a0ab8a4d0e0696571a64.pdf
Media
Part of Etniczność w internetowej ekumenie/ LUD 2010 t.94
- extracted text
-
Lud, t. 94, 2010
WALDEMAR KULIGOWSKI
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
Poznań
ETN ICZN O ŚĆ W INTERN ETO W EJ EKUM ENIE.
CZY M OŻLIW A JEST SO LID ARNO ŚĆ CYFROW A?
Jeśli globalna transformacja o niespotykanej dotąd skali - w gospodarce, po
lityce, technologii i kulturze - jest faktem, to stało się tak przede wszystkim za
sprawą możliwości oferowanych przez nowe media elektroniczne. Jeśli rzeczy
wiście „Ziemia jest jednym miejscem”, a większość ludzkości żyje obecnie na
„globalnej infostradzie”, to zawdzięczmy ten stan rzeczy istnieniu nowej inter
netowej ekumeny. Nie bez powodu refrenem powtarzanym w humanistyce i na
ukach społecznych stała się „nowa era”. Francis Fukuyama (2000) intronizował
społeczeństwo informacyjne, Manuel Castells (1999) zadekretował, że żyjemy
dzisiaj w „społeczeństwie sieci”, sami zaś jego beneficjenci, czyli internauci,
twierdzą, że zasadne jest mówienie o nowym początku i nowych czasach; przy
czym skrót B.C. nie oznacza, jak wcześniej, befare Christ, ale befare computers.
Wpływ mediów (takich, jak radio i telewizja) na społeczeństwa w różnych
regionach świata był przedmiotem badań antropologicznych co najmniej od po
łowy XX wieku. Dzięki nim wiemy, że media te należy postrzegać jako źródło
specyficznych praktyk kulturowych. Od początku lat 90. XX wieku antropolo
gowie są z kolei świadkami rozprzestrzeniania się Internetu i technologii wir
tualnych. Zjawiska te stawiają przed antropologią (i innymi naukami) pytania
związane z ich właściwościami: przekraczaniem granic, niebezpośrednimi kon
taktami, „odcieleśnioną” obecnością. Niezwykle istotne jest przy tym to, że In
ternet ustanowił now ą przestrzeń do kreowania (i reprodukowania) różnych form
tożsamości, wśród których poczesne miejsce zajm ują tożsamości etniczne.
Przystępując do analizowania jakiegokolwiek wymiaru Internetu, warto pa
miętać, że wciąż nie jest to medium o charakterze powszechnym, chociaż tempo
jego rozprzestrzeniania się ma charakter bezprecedensowy i z całą pewnością
transgraniczny. Choć przyjmuje się, że pierwszym rokiem masowego dostępu do
Internetu był rok 1995, kiedy liczba jego użytkowników sięgnęła 16 milionów,
to często zapomina się o innych danych. Oto jeszcze w 1996 roku większość,
60
Waldemar Kuligowski
bo aż 66%, użytkowników sieci internetowej mieszkała w Stanach Zjednoczo
nych. Z tego powodu w roku 2001 jeden z japońskich operatorów sieci inter
netowej mógł autorytatywnie stwierdzić, że „w sieci wszyscy są Amerykana
m i” (Mowbray 2003). Dominacja stron, domen i forów dyskusyjnych w języku
angielskim była bezsporna, co skłaniało część komentatorów do lamentów nad
niemożliwością autentycznej ekspresji w sieci osób i grup nieanglojęzycznych.
Dzisiaj ta dominacja, zarówno w wymiarze użytkowników, jak i infrastruktury
technologicznej, należy do przeszłości. Dane z 2002 roku mówiły, że osoby, któ
rych językiem macierzystym jest angielski, należą w sieci do mniejszości i trend
ten utrzymywał się w kolejnych latach. W 2008 roku już tylko co piąty internauta
mieszkał w USA, a nowych osób korzystających z sieci najszybciej przybywało
w Afryce i na Środkowym Wschodzie. W sumie - jak podawał raport firmy ba
dawczej comScore z 2008 roku (Internet bardziej... 2008: 17) - na świecie żyły
wówczas 824 miliony internautów: najwięcej, prawie 309 milionów, w regionie
Azji i Pacyfiku; 233 miliony w Europie; prawie 184 miliony w Ameryce Północ
nej; 59 milionów w Ameryce Południowej; niemal 40 milionów w Afryce i na
Środkowym Wschodzie. Wśród internetowych wyszukiwarek, które są koniecz
nym narzędziem nawigacji sieciowej, prym nadal w iodą Google oraz Yahoo!,
lecz na trzecie miejsce przebojem wdarła się chińska wyszukiwarka o nazwie Ba
idu (warto dodać, że właśnie rynek chiński, koreański oraz rosyjski są obszarami,
gdzie mający globalne ambicje Google nie zdobył dominacji). Nowi użytkownicy
tw orzą strony internetowe w swoich rodzimych językach, zamieszczając na nich
treści związane z ich w łasną perspektywą kulturową i własnymi potrzebami. Jed
n ą z naczelnych okazuje się manifestowanie/tworzenie/odbudowywanie różnych
typów tożsamości etnicznych, zwłaszcza tych, które z rozmaitych powodów nie
m ogą się swobodnie rozwijać off-line.
W znanej, a jednocześnie użytecznej koncepcji, Thomas Holland Eriksen
(1993: 13-14) wyróżnił cztery główne typy współczesnych grup etnicznych. Są
to kolejno: 1. miejskie mniejszości etniczne. Do tej kategorii należą na przykład
pozaeuropejscy imigranci żyjący w europejskich miastach, hiszpańskojęzyczni imigranci w metropoliach Stanów Zjednoczonych, a także grupy z interioru
osiedlające się w miastach Afryki; 2. ludy tubylcze. To określenie jest rodza
jem „terminologicznego parasola” dla rdzennych mieszkańców regionów, które
w wyniku procesów historycznych utraciły polityczną samodzielność i obecnie są
jedynie częściowo zintegrowane z dominującym narodem tworzącym państwo.
Co ważne, to fakt, że chociaż Baskowie i Walijczycy są rdzenną ludnością dzi
siejszej Hiszpanii i Wielkiej Brytanii - i z technicznego punktu widzenia należą
do ludów tubylczych tak samo, jak skandynawscy Saami albo amazońscy Jivaro
- to jednak nie są zaliczani do tej kategorii z powodów czysto politycznych (choć
stan ten ulega zmianie); 3. protonarody (czy inaczej, jak podaje Eriksen, ruchy
etnonacjonalistyczne). To zwykle bohaterowie mediów i serwisów informacyj
nych: Kurdowie, Sikhowie, Palestyńczycy, Tamilowie ze Sri Lanki, wspomniani
Etniczność w internetowej ekumenie. Czy możliwa jest solidarność cyfrowa?
61
Baskowie i inne grupy aktywnie pretendujące do miana „prawdziwego” narodu.
Często są to grupy zwarte terytorialnie, zakorzenione i liczniejsze od wspólnot
należących do dwóch pierwszych kategorii, nazywane niekiedy „narodami bez
państwa”; 4. grupy etniczne w społeczeństwach pluralistycznych. Pod pojęciem
„społeczeństwo pluralistyczne” Eriksen rozumie państwo powstałe na bazie ko
lonializmu, którego dziedzictwo obejmuje zróżnicowaną pod względem kulturo
wym, językowym, religijnym oraz etnicznym populację. Jako typowe przykłady
podaje społeczeństwa Kenii, Indonezji i Jamajki.
Eriksen wyraźnie zaznacza, że powyższa typologia nie jest wyczerpująca1, że
stara się objąć szerokie spektrum „relacji etnicznych” we współczesnym świecie
jedynie dla użytku analitycznego, który może stać w sprzeczności z koncepcja
mi wyrażanymi przez samych członków takich grup. Mimo tych uzasadnionych
zastrzeżeń, propozycja norweskiego antropologa stanowi dogodny punkt do ana
lizy „relacji etnicznych”, jakie m ająm iejsce w sieci internetowej. Skoro na razie
nie istnieje żadna oddzielna ontologia domen cyfrowych i nikt jeszcze nie do
niósł o pojawieniu się cyber-człowieka, można przyjąć, że środowisko stron www
w jakiś sposób reprodukuje porządek kulturowy ze środowiska off-line. Rzeczy
wistość wirtualna wyrasta wszak z rzeczywistości analogowej, jej „zakończe
nia” tkw ią w społeczeństwach i kulturach badanych od dwustu prawie lat przez
antropologię. Wydaje się zatem, że w Internecie winniśmy mieć do czynienia nie
tylko ze wspólnotami fanowskimi, skupionymi wokół konkretnych gier, z randkowiczami, filmowcami-podglądaczami oraz politycznymi blogerami, ale także
z grupami, których wyróżnikiem i sieciową etykietą jest etniczność. Czy można
w związku z tym mówić o nowym kontekście etniczności, jakim jest świat on-linel Czy do wokabularza antropologicznego dodać należy kolejny termin, czyli
etniczność cyfrową?
Poszukując odpowiedzi na te pytania, chciałbym przyjrzeć się obecności wy
branych grup etnicznych w Internecie. By zachować w tej kwestii pewien anali
tyczny porządek, postanowiłem wykorzystać Eriksenowską typologię i dla każ
dego z wymienionych przezeń typów odnaleźć na stronach www ilustrującą go
grupę etniczną. W rezultacie: 1. wybrana przeze mnie miejska grupa etniczna to
Asyryjczycy; 2. ludy tubylcze reprezentować będąM apucze z Chile; 3. protonarody zanalizuję na przykładzie Tamilów; 4. grupą etniczną w społeczeństwach
pluralistycznych będą tutaj Garifuna z Belize. Pytanie o cyfrowe wersje tożsa
mości etnicznych będzie jednocześnie pytaniem o naturę grup i relacji on-line,
o zależności między kulturą realną a wirtualną, a także o tytułową „solidarność
cyfrową” i jej ograniczenia.
1 Kilka lat po przywołanej publikacji Eriksena, jego model został zmodyfikowany przez Steve’a
Fentona (1999), który wśród grup etnicznych wyróżnił m.in.: 1. grupy pluralistyczne; 2. ludność poniewolniczą; 3. ludność rdzenną oraz 4. etnonarody.
Waldemar Kuligowski
62
Miejska grupa etniczna: Asyryjczycy
„Jesteśmy najstarszym narodem na świecie, a naszą jedyną ojczyzną jest In
ternet”, można było jeszcze kilka lat temu przeczytać na stronie niniveh.com. Od
ważna i bardzo znamienna to deklaracja: oto naród, który uważa się za najstarszy
na świecie (i nie wzbudziłoby podejrzeń to, że zaginął w pomroce dziejów), przy
pomina o swoim istnieniu, a hasło „My żyjemy!” wysyła w świat za pośredni
ctwem Internetu. Trudno zaiste o lepszy przykład związków między siecią www
a etnicznością. Niestety, zacytowanej frazy nie można już odnaleźć, być może
z tego powodu, że strona niniveh.com to obecnie zbiór linków do stron poświęco
nych turystyce i spędzaniu wolnego czasu (można na przykład poszukiwać za jej
pom ocą kontaktu z singlami w Iraku). Nie mam na to żadnych dowodów, ale taka
transformacja może jednak świadczyć o ogromnej popularności wspomnianego
adresu. Jeśli tak, znaczy to, że w świadomości internautów Asyryjczycy zaistnieli
nader skutecznie2.
Pierwotnie Asyryjczycy zamieszkiwali regiony, które dzisiaj określa się jako
północny Irak, północny Iran, południowo-wschodnią Turcję oraz południową
Syrię. Stolicą ich państwa było słynne miasto Niniwa. Dane statystyczne mówią,
że współcześnie liczą około 3,3 miliona. Większość z nich mieszka na terenach
dawnej Mezopotamii, ale duża część stanowi rozrzuconą po świecie diasporę.
300 tysięcy Asyryjczyków żyje w USA i Kanadzie, 93 tysiące w różnych krajach
Europy, 64 tysiące w Armenii, Gruzji i Rosji, 33 tysiące w Australii i Nowej
Zelandii, a około 150 tysięcy w jeszcze innych państwach (Aprim 2005). Dia
spora ma zatem zasięg globalny, a przeważająca jej część to ludność skupiona
w miastach.
Asyryjska etniczność wypracowała wiele cyfrowych przyczółków. Na jednym
z najważniejszych - niniveh.com - odwiedzający mógł przeczytać:
Współcześni Asyryjczycy są potomkami mówiących po aramejsku starożytnych
Asyryjczyków, jednej z najstarszych cywilizacji, jaka wyrosła na Środkowym
Wschodzie i której historia liczy ponad 6750 lat. Nie jesteśmy Arabami ani Kur
dami, a nasząreligiąnie jest islam. Asyryjczycy to chrześcijanie, posiadający swój
język, kulturę i dziedzictwo.
Jest to jednoznaczna deklaracja etnicznej przynależności i etnicznego wyklu
czenia równocześnie: jesteśm y tacy a tacy i nie mylcie nas z tymi a tymi (nie
od rzeczy będzie przyjąć, że wymienieni z nazwy Arabowie i Kurdowie są tymi
grupami, które w błędnej identyfikacji najczęściej były kojarzone z Asyryjczykami). Istotny jest także użyty czas teraźniejszy - Asyryjczycy nie należą do
2 Strona ta została opisana na podstawie dostępu z dnia 19.09.2007 i 22.02.2010.
Etniczność w internetowej ekumenie. Czy możliwa jest solidarność cyfrowa?
63
zamierzchłej przeszłości, ale żyją współcześnie. Żyją i walczą nie tylko o miej
sce w potocznej świadomości, lecz także o oficjalne międzynarodowe uzna
nie. Dowodem na tego typu działania była zamieszczona na tej samej stronie
XX-wieczna historia prześladowań i masakr Asyryjczyków, jakie miały miejsce
na terenie Turcji oraz Iranu, informacja o nowym podziale granicznym po wiel
kich wojnach światowych, a także wydarzenia, daty i postaci związane z aktyw
nością na rzecz międzynarodowego uznania istnienia narodu asyryjskiego.
Na stronie aina.org (nazwa utworzona od skrótu Assyrian International News
Agency) gromadzi się z kolei wszelkie doniesienia medialne w jakikolwiek spo
sób związane z Asyryjczykami. Przedmiotem zainteresowania jest tutaj cały
świat. To na tej stronie zamieszczono znamiennie zatytułowany tekst „Asyryjski
Holocaust: od upadku Niniwy do powstania islamu”. Mowa jest o czasach bardzo
odległych - rokiem zerowym jest w tym wypadku rok 612 p.n.e., kiedy to połą
czone siły Medów, Scytów i Babilończyków zdobyły starożytne miasto Niniwa,
a rzeczony tekst tworzy coś na kształt obszernej kroniki upadku i prześladowań.
Uwagę zwraca ponadto wykorzystanie terminu Holocaust, przez większość histo
ryków i dużą część narodu żydowskiego traktowanego jako określenie odnoszące
się wyłącznie do hitlerowskiego planu etnocydu (nie pierwsze to oczywiście nad
użycie tego pojęcia przez inny niż żydowski naród, który próbuje w ten sposób
podkreślić skalę swoich negatywnych doświadczeń). Ciekawą informacją na tej
stronie jest to, że 7 sierpnia - data masakry w Iraku w roku 1933 - jest obchodzo
ny jako Dzień Pamięci o Męczeństwie Asyryjczyków. Na aina.org funkcjonuje
też forum dyskusyjne, służące przede wszystkim poszukiwaniu osób w różnych
krajach, udzielaniu wzajemnych porad i wysyłaniu życzeń świątecznych.
Trzecią stroną, o której chciałbym tutaj wspomnieć, jest assyriannation.com.
Jej twórcy, gdy była jeszcze w przebudowie, zwracali się do internautów z prośbą
o udzielenie wsparcia finansowego, a odwiedzających witało zdanie: „Niech Bóg
Cię błogosławi i niech błogosławi wszystkich Asyryjczyków”.
Ludy tubylcze: Mapucze
Dlaczego mój wybór padł akurat na tę społeczność? Otóż Mapucze - zwani
wcześniej Araukanami - lud tubylczy zamieszkujący dziś terytorium Chile, to je
dyna bodaj indiańska grupa w Ameryce Południowej, która w okresie podbojów
oparła się Hiszpanom. Fakt ten stanowi obecnie bardzo silne „miejsce pamię
ci” dla mapuczańskiej tożsamości. Ta wielce chlubna historia niewiele ma już
jednak wspólnego z teraźniejszością. Współcześni Mapucze tw orzą 1,5-milionow ą wspólnotę, której większość mieszka w miastach, a około 44% w stolicy
kraju Santiago de Chile (200 tysięcy członków tego ludu żyje w sąsiedniej Ar
gentynie). W organizmach miejskich Mapucze zasilają przede wszystkim niższe
warstwy społeczne. Do rzadkości należą też osoby posługujące się w miastach
Waldemar Kuligowski
64
mapudungun, językiem etnicznym tej grupy. Niezwykle w ażną okolicznością jest
to, że miejscy Mapucze często spotykają się z przejawami rasizmu; to dodatkowy
czynnik sprzyjający porzucaniu przez nich własnej kultury i języka, który w ja
skrawy sposób odróżniał ich od pozostałych mieszkańców miast. Na paradoks
zakrawa przeto, że internetowe strony poświęcone Mapuczom dotyczą w głów
nej mierze ich kultury tradycyjnej, a nie aktualnego życia w mieście!
Jeśli przeanalizujemy zawartość stron takich, jak mapuche.cl, nuevaimperial.
cl i inerpatagonia.com3, to okaże się, że w sieci „występuje” niemal wyłącznie
Mapucze idealny, taki, jakim był kiedyś, w suwerennej przeszłości, i taki, jakim
winien stać się dziś. Wrażenie to potęgują publikowane na poszczególnych stro
nach legendy i stare opowieści, opisy tańców, dawnego pożywienia i koncepcji
kosmologicznych, a nawet przykłady mapuczańskiego humoru. Schemat wymie
nionych stron jest powtarzalny: pisze się głównie o „sztuce i kulturze”, czyli
biżuterii, rzeźbie, dawnych wierzeniach i ceremoniach religijnych, omawia uży
wane onegdaj instrumenty. W każdym wypadku znajdziemy też m ałą kolekcję
fotografii, na których uwieczniono Mapuczów w strojach tradycyjnych, ich cięż
kie naszyjniki i kolczyki, malownicze bębny i flety, sceny tańca. Co znaczące, na
większości stron www zamieszczono także słowniczki hiszpańsko-mapudunguńskie. Wynika z powyższego niezbicie, że znajomość własnego języka traktowana
jest jako jeden z fundamentalnych wyznaczników tubylczej tożsamości. Skąd
zatem, pytanie nasuwa się samo, owa rozbieżność między rzeczywistością przed
stawioną w Internecie a rzeczywistością off-linel
Bez poznania prawdziwych twórców omawianych stron internetowych i zba
dania ich intencji odpowiedź na powyższe pytanie może być jedynie przybli
żona. Wszystkie przywołane strony zredagowano w języku hiszpańskim. Poza
tym jednak w sieci publikuje się teksty poświęcone Mapuczom po angielsku,
niemiecku, niderlandzku czy szwedzku. Należy sądzić, że idzie w tym wypadku
0 chęć propagowania ich kultury poza regionem, w skali niemal globalnej. Komu
wszelako na tym zależy? Rządowi Chile, który uwikłany jest w wieloletnie spory
z Mapuczami, dotyczące przede wszystkim żądania zwrotu ziem, czy samym
Mapuczom, kreującym w sieci idealny obraz swojej tradycji? Kluczem do za
gadki może okazać się to, że żadna z opisanych stron nie została zredagowana
w całości w języku tubylczym. Mało tego, nie funkcjonuje też ani jeden choćby
czat, ani jedno forum dyskusyjne, na którym Mapucze wymienialiby się informa
cjami między sobą; email nie jest zatem, należy wnioskować, istotnym dla nich
narzędziem komunikacji (zob. Stemdorff 2000). Myślę, że można powiedzieć
więcej: wytworzona na potrzeby Internetu i jego użytkowników wizja kultury
1 życia Mapuczów służy odwróceniu uwagi od ich rzeczywistego położenia i fak
tycznego stanu ich kultury. Bez względu na to, czy stoją za tym przedstawiciele
rządu Chile, czy kolaborujące z nimi grupy miejskich Mapuczów albo cierpiący
Data dostępu do stron: 13.02.2010.
Etniczność w internetowej ekumenie. Czy możliwa jest solidarność cyfrowa?
65
na nieuleczalnie naiw ną nostalgię członkowie organizacji indianistycznych z ja
kiegokolwiek kraju europejskiego, efekt jest ten sam - Mapucze on-line nie są
Mapuczami off-line.
Osobliwym komentarzem do tej sytuacji jest wydarzenie z końca 2006 roku.
Oficjalni przedstawiciele Mapuczów złożyli mianowicie pozew do sądu przeciw
firmie Microsoft. Powodem stało się przetłumaczenie przez globalny koncern
programów Windows XP oraz Vista na ich etniczny język mapudungun. Korpo
racja włączyła tym samym język Mapuczów do ogromnej bazy języków opro
gramowania Windows. Indianie twierdzą, że stało się to bez ich woli i zgody:
„Najpierw było Imperium Inków, potem Hiszpanie, teraz Microsoft. Ale Mapu
cze nie poddają się nikomu” (za: Oiaga 2006). Sprawa stała się na tyle poważna,
że Microsoft skierował do Mapuczów list wyjaśniający powody takiej decyzji.
Twierdzi się w nim, że postępowano w dobrej wierze, a włączenie mapudungun
do bazy oprogramowania Microsoft winno otworzyć Mapuczom nowe możliwo
ści i ułatwić dostęp do światowych zasobów www. Indian taka argumentacja nie
przekonuje i obstają przy zdaniu, że koncern informatyczny wykazał się brakiem
poszanowania dla ich unikatowego języka i kultury w ogóle, naruszając jedno
cześnie zasoby intelektualne Mapuczów.
Protonarody: Tamilowie
Bardzo wymownym przejawem wykorzystania Internetu przez grupę etniczną
jest przypadek Tamilów ze Sri Lanki (zob. W hitaker 2004). Tamilscy separatyści
od ponad dwóch dekad prowadzą krwawe walki z rządem tego kraju. Na jednym
froncie skazani byli jednak, jak dotąd, na porażkę - media rządowe w relacjo
nowaniu i ocenie tego konfliktu uwzględniały wyłącznie w łasną perspektywę.
Istotny był także fakt, że ów wyraźnie prorządowy punkt widzenia przejmowały
później media zagraniczne, relacjonujące wydarzenia ze Sri Lanki. Wejście do
sieci wydawało się w tej sytuacji jedynym sposobem na przezwyciężenie tego
monopolu. I rzeczywiście, w roku 1997 powstała witryna tamilnet.com, poka
zująca inne oblicze etnicznego konfliktu. Na podkreślenie zasługuje przy tym
strategia informacyjna twórców tego e-serwisu: odbiorca ma do dyspozycji roz
budowaną bazę informacji bieżących, bogato ilustrowanych fotografiami, ważne
odnośniki, kalendaria wydarzeń. Przyjęcie tonu wyważonego, charakterystycz
nego dla uznanych tytułów prasowych, zaowocowało tym, że tamilnet.com j est
teraz zwyczajowo cytowany przez Associated Press, Reuters, BBC i inne agencje
informacyjne o zasięgu międzynarodowym. Hasło przewodnie strony, brzmiące:
„Informujemy świat o sprawach Tamilów”, znalazło przekonujące uzasadnienie.
Według śledzącego ten proces Marka Whitakera, Tamilowie użyli Internetu
w nader skuteczny sposób. Nie tylko przerwali blokadę informacyjną, ale także
zaprezentowali efektywnie swój punkt widzenia - ujawniając dzięki temu poten
Waldemar Kuligowski
66
cjał Internetu jako medium autoetnograficznego. Autoetnografia odnosi się w tym
przypadku do kategorii tekstów prezentujących własne perspektywy grup tubyl
czych, wypowiadanych jednak przy użyciu form obcych (serwis dostępny jest
w języku angielskim i niemieckim). Tak właśnie dzieje się na stronie tamilnet.
com. Prezentuje ona bowiem coś na kształt popularnej antropologii, popularnej
w tym znaczeniu, że nie wytworzonej przez antropologów, a ponadto określone
treści podane są w formacie akceptowanym zarówno przez Tamilów ze Sri Lanki,
jak i opinię światową. To doświadczenie przekonuje, puentuje Whitaker, że sieć
daje dzisiaj możliwość zabrzmienia głosom, których inaczej nie byłoby słychać
(Whitaker 2004: 491-496).
Ważnym uzupełnieniem serwisu tamilnet.com sąinne tamilskie miejsca w sie
ci4. Myślę przede wszystkim o Tamil Virtual University (tamilvu.org). Idea jego
założenia wyrażona została tymi słowy: „Tamilowie żyjący w różnych częściach
świata, którzy chcą zachować swoją kulturową tożsamość i poznać własne tra
dycje oraz wartości, potrzebują kontaktu z innymi Tamilami i wiedzy na temat
swojego dziedzictwa” (warto zwrócić uwagę na fakt, że dawne kultury „antro
pologiczne” przemawiają dzisiaj żargonem antropologów, i czynią to z pełnym
przekonaniem). Dla realizacji tak właśnie zakreślonego celu, szef rządu indyj
skiego stanu Tamilnadu powołał w roku 1999 ten autonomiczny uniwersytet.
Jego nadrzędną m isją jest „rozwijanie internetowej bazy danych i źródeł dla
tamilskich społeczności z całego świata i innych osób zainteresowanych nauką
języka tamilskiego, a także zdobyciem wiedzy o historii, sztuce, literaturze i kul
turze Tamilów”. Oferowane programy edukacyjne obejmują różne poziomy na
uczania: od opanowania alfabetu po zaawansowane studia dotyczące konkretnej
problematyki. W ofercie jest też kurs języka tamilskiego dla „turystów”. Istnieją
dwa modele zdawania egzaminów - w sieci oraz w miejscach lokalnych poza
siecią (te egzaminy przeprowadza uczelniany delegat). Nie udało się odnaleźć
informacji o przybliżonej choćby liczbie sieciowych studentów, ale liczba wejść
na stronę Tamil Virtual University znacznie przekroczyła półtora miliona.
O znaczeniu Tamilów w świecie realnym zaświadcza ich status w sieci www.
Na stronie zasłużonej BBC znajduje się na przykład odnośnik do serwisu w ję
zyku tamilskim (bbctamil.com), gdzie wiadomości z całego świata w swoim et
nicznym języku może przeczytać każdy tamilski internauta (BBC publikuje po
nadto w kilku innych językach Azji Południowej: w bengali, hindi, nepalskim,
sinhala oraz urdu). Strona tamilnet.com z kolei jest w całości dwujęzyczna. Błogi
i video-blogi, reklamy, informacje agencyjne ze świata, tamil music, tamil jobs,
tamil songs, tamil Fm, a nawet tamilskie przepisy kulinarne podane są w wersji
angielskiej oraz tamilskiej. Przy czym wersja lokalna zapisana została we włas
nym systemie Tamilów vatteluttu. Do chętnych bądź potrzebujących skierowano
instrukcje objaśniające, w jaki sposób odczytywać znaki tego zapisu.
4 Data dostępu do stron: 16.02.2010.
Etniczność w internetowej ekumenie. Czy możliwa jest solidarność cyfrowa?
67
Grupa etniczna w społeczeństwie pluralistycznym: Garifuna z Belize
Garifuna, nazywani też Czarnymi Karibami, to ludność zamieszkująca tereny
Ameryki Środkowej, przede wszystkim Belize, Honduras, Nikaraguę i Gwate
malę, stosunkowo liczna także w Stanach Zjednoczonych. Współcześni Gari
funa wywodzą się od potomków czarnych niewolników i Karibów, rdzennych
mieszkańców wyspy Saint Vincent, którzy w połowie XVIII wieku udzielali tym
niewolnikom schronienia. Obecnie żyją głównie w małych miastach i wioskach,
trudniąc się rybołówstwem. Ich język powstał na bazie zderzenia etnicznego
w Indiach Zachodnich i jest wypadkową języków arawak, joruba, suahili, ban
tu, hiszpańskiego, francuskiego i angielskiego. Od innych języków tego regionu
różni go to, że w licznych przypadkach słownictwo ulega zmianie ze względu na
płeć mówiącej osoby.
Belize (dawny Brytyjski Honduras), uniezależnił się od Wielkiej Brytanii
w 1981 roku. Ten niewielki kraj zamieszkuje mała, ale bardzo zróżnicowana po
pulacja, około 250 tysięcy ludzi. Wedle danych statystycznych5 większość stano
wią mestizo (48,7%), drugą pod względem liczebności grupą są kreole (24,9%),
potem M ajowie (10,6%), wreszcie Garifuna (6,1%), co przekłada się na niewiel
ką, nawet w skali Belize, około piętnastotysięczną społeczność (cała populacja
Garifuna szacowana jest, według różnych danych, na około 400-450 tys. osób).
Najważniejszym obecnie miejscem sieciowym Garifuna jest strona ngcbelize.
org6. Jej założycielem i administratorem jest National Garifuna Council o f Beli
ze, która swoje cele przedstawia następująco: „Jesteśmy pozarządową organiza
cją reprezentującą rdzenny lud Garifuna z Belize. N aszą m isją jest zachowanie,
wzmacnianie i rozwijanie kultury oraz popieranie ekonomicznego rozwoju ludu
Garifuna”. Na wspomnianej stronie znajduje się wiele linków odsyłających do
innych instytucji i treści mających realizować to oficjalne założenie, takich jak
muzeum, kalendarium wydarzeń, sztuka i rękodzieło, galeria fotografii. Inter
nauci m ogą się dowiedzieć, że najważniejszym dniem garifuńskiego kalendarza
jest 19 listopada, upamiętniający przybycie w 1832 roku do Belize pierwszych
Garinagu7, zwany dzisiaj Dniem Osiedlenia się Garifuna. Świętuje się przez cały
tydzień, wypełniony inscenizacjami wydarzeń sprzed prawie dwu stuleci, para
dami, koncertami, tańcami, śpiewami i wyborem Miss Garifuna. Od 1977 roku
Dzień Osiedlenia się Garifuna jest obchodzony jako publiczne święto w hrab
stwach zamieszkanych w większości przez Garifuna. Muzeum, o którym wspo
mniałem, zostało otwarte w 2004 roku dzięki dotacjom setek prywatnych osób.
Odwiedzającym oferuje się multimedialne prezentacje, nagrania muzyczne i peł
5Na podstawie: countryreport.org/people/overview (18.02.2010).
6 Data dostępu do strony: 17.02.2010.
7 Liczba mnoga od Garifuna.
Waldemar Kuligowski
68
nowymiarowy ogród z tradycyjnie uprawianymi roślinami. Muzeum nosi nazwę
Kulisi, od imienia kobiety, która przeżyła deportację do Belize razem z trzyna
ściorgiem swoich dzieci, dając początek osadzie Punta Negra.
Strona ngcbelize.org zamieszcza też krótkie noty o głównych miejscowo
ściach zamieszkanych przez Garifuna. W Belize City należą oni do miejskiej bie
doty, choć jednocześnie podkreśla się ich nadzwyczajne talenty muzyczne. Jako
jedną z najbardziej tradycyjnych społeczności Garifuna przedstawia się z kolei
150-osobową wspólnotę ze wsi Barranco na południowym wybrzeżu Belize. Dla
zainteresowanych życiem rybaków i uprawą ryżu oraz ananasów wybudowano
mały hotelik.
Nieco inny profil ma strona garinet.com '. Twórcy podają na niej bardziej
szczegółowe informacje na temat historii Garifuna, ich pochodzenia, specyfiki
językowej i obyczajowej. Definiując tożsamość Garifuna, autorzy strony przyj
mują, że jest to grupa etniczna posługująca się językiem Karibów, lecz zachowu
jąca przy tym tradycje religijne i zwyczaje Afrykanów. Możliwa jest nauka języ
ka garifuna, zarówno w formie audio, jak i wizualnej (językiem odniesienia może
być angielski lub hiszpański). Zawartość informacyjna nie ogranicza się tylko do
przeszłości i swoistej odmiany kreolskiego folkloryzmu; pisze się o problemach
zdrowotnych, o analfabetyzmie sięgającym 72%, o edukacji i jej niedostatkach.
Podaje się nazwy organizacji reprezentujących interesy Garifuna (ONECA Organización Negra Centroamericana oraz ODECO - Organización de Desar
rollo Ethnico Comunitario; co ciekawe, nie wspomina się o pozarządowym N a
tional Garifuna Council of Belize) oraz odnośnik do zapisanej w języku garifu
na Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ. Jest tu również odnośnik do
podstrony, na której można kupić poświęcone Garifuna książki, są też artykuły
z prasy światowej - co prawda dość nieliczne - traktujące w taki czy inny sposób
o garifuńskich sprawach oraz teksty samych Garifuna. Wśród nich, interesujące
obserwacje Reiny David, zatytułowane Is Garifuna culture dying out? Autorka,
od 1977 roku mieszkająca w USA, gdzie założyła rodzinę i urodziła troje dzieci,
opisuje swoją podróż do ojczyzny. Jej wrażenia są w większości przygnębiające.
David twierdzi, że ludzie młodzi i jej 40-letni rówieśnicy nie interesują się kultu
rą przodków, nie posługująsię własnym językiem, nie wykazują zainteresowania
działalnością garifuńskich organizacji. Boh j ą też nieobecność muzyki Garifuna
- traktowanej jako ważny składnik tożsamości etnicznej - w lokalnych rozgłoś
niach, tym bardziej, że w Nowym Orleanie, gdzie mieszka na stałe, hiszpańskojęzyczne stacje radiowe n adająjądość często. Pamięta, że w latach 60. w szkole
nie wolno było mówić w ich języku.
Ja jednak łamałam te reguły i często byłam bita. Ale dzisiaj, jako kobieta Garifu
na, jestem z tego powodu dumna. (...) Tym, co rani mnie najbardziej, jest fakt, że
Data dostępu do strony: 17.02.2010.
Etniczność w internetowej ekumenie. Czy możliwa jest solidarność cyfrowa?
69
młodzi Garifuna utracili swoją tożsamość. Historia naszego ludu jest wojownicza,
inni ludzie w naszym kraju, z powodu koloru naszej skóry i kultury, patrzyli na nas
krzywo. Mam nadzieję, że powrócę do naszego kraju z USA razem z innymi Gari
funa. Mamy tak wiele do zaoferowania światu. Świat potrzebuje wiedzy o nas.
*
*
*
Ferdynand Tönnies mógłby i dziś zatytułować swoje rozważania, tym razem
poświęcone społecznościom internetowym, tak jak uczynił to w 1887 roku, w pra
cy Gemeinschaft und Gesellschaft {Tönnies 1988). Także w sieci znajdziemy roz
liczne przykłady funkcjonowania grup opartych bądź to na motywach uczucio
wych, bądź na rozumowych. Wspólnota łączy jednostki na zasadzie naturalnej
i spontanicznej bliskości o charakterze emocjonalnym; tym, co się tutaj liczy,
są zwyczaj i wspólna tradycja. Stowarzyszenie natomiast bazuje na wymianie
wymiernych korzyści, w relacje wchodzą tu osoby występujące w określonych
rolach społecznych, a cenioną wartością są pieniądze. Można chyba przyjąć, że
punktem wyjścia każdej strony internetowej, której celem jest wzmocnienie so
lidarności między członkami konkretnej grupy etnicznej, jest stowarzyszenie.
Punktem dojścia może stać się - jakkolwiek nie zawsze musi - wspólnota, zbu
dowana nie tylko w oparciu o solidarność organiczną, ale i cyfrową.
Przywołane wyżej przykłady przekonują, że etniczność wirtualna czy też et
niczność sieciowa jest dziś faktem. Wirtualnym grupom jedynie pozornie brakuje
więzi typu face-to-face, przestrzennego skupienia i innych form interakcji koja
rzonych dotąd z funkcjonowaniem „normalnych”, realnych społeczności. Te do
mniemane braki wcale nie wykluczaj ątego, by wirtualne społeczności mogły nader
skutecznie mobilizować opinie, pieniądze i idee, przenoszone następnie do rzeczy
wistości analogowej pod postacią funduszy, broni, informacji i poparcia dla roz
maitych grup lokalnych, nacjonalistycznych albo separatystycznych. Definiowa
nie teraźniejszych grup ludzkich tylko na podstawie tradycyjnych wyznaczników,
w rodzaju przestrzennego skupienia, granic terytorialnych, paszportów, wyborów
politycznych oraz miejsca płacenia podatków, staje się coraz bardziej anachronicz
ne. Etniczność sieciowa, pozwalająca na nawiązanie i utrzymanie kontaktów z oso
bami rozproszonymi, z diasporą zamieszkującą różne kraje, a nawet kontynenty,
czego Asyryjczycy są wymownym przykładem, ujawnia dzięki temu swój pozy
tywny charakter. Ważnym jego aspektem jest to, co w tytule określiłem jako „so
lidarność cyfrową”. Myślę tutaj o wyrazach poparcia, pomocy, radach, jakie płyną
w kierunku grup etnicznych od osób należących do zgoła odmiennych wspólnot.
Argumentem na rzecz tej tezy jest włączenie języka Mapuczów do bazy oprogra
mowania Microsoft, choć sami Indianie akurat przeciw temu protestowali.
Zasadniczo pozytywny obraz obecności w sieci ludów autochtonicznych i ich tożsamości, interesów i idei - wymaga jednak korygującego komentarza,
Waldemar Kuligowski
70
zgłoszenia kilku wątpliwości. Po pierwsze, jeśli nie trzeba dzisiaj ograniczać się
do badań nad aktywnością polityczną, granicami, paszportami etc., tedy swoją
wagę zyskują takie czynniki, jak dostęp do sprzętu i oprogramowania, które są
niezbędne do włączenia się w jakiekolwiek uczestnictwo w sieciach komputero
wych. Trudno nie zauważyć w tej kwestii takiego czy innego rodzaju elitaryzmu;
Internet w skali globalnej pozostaje wciąż domeną nielicznych (choć już nie tylko
„transnarodowej inteligencji”, jak sądzono do niedawna). Jako nader istotna jaw i
się także kwestia autorstwa konkretnych stron i domen (czy na pewno tw orzą je
indiańscy biedacy z Chile albo przeciętni Tamilowie ze Sri Lanki?) oraz ich mo
delowego odbiorcy (w jaki sposób idee tamilskiego nacjonalizmu miałyby docie
rać do regionów pozbawionych w przeważającej większości dostępu do nowych
technologii?). Po drugie, znaczącym wymiarem wirtualnej etniczności jest na
pewno relacja między zbiorowąsam owiedząjakiejś grupy a jej autoreprezentacją
(„e-autoetnografią”, że użyję takiego neologizmu). Homogeniczna i harmonijna
tożsamość, o jakiej czyta się na wielu stronach internetowych, to z pewnością
obraz wyidealizowany, tworzony po to, by konkretna wspólnota mogła zaistnieć
w cyfrowej globalnej wiosce.
Skoro wiemy już, na czym polegało - w odniesieniu do procesu powstawania
narodów - znaczenie „drukowanego kapitalizmu”, opisanego przez Benedicta
Andersona, i zdajemy sobie sprawę z roli, jak ą odegrała analizowana przez Erne
sta Gellnera powszechna edukacja, skoro Erie Hobsbawm i Terence Ranger roz
poznali już wagę „wynalezionych tradycji”, a inni badacze przebadali pod tym
kątem państwowe programy telewizyjne, widowiska sportowe oraz codzienną
prasę, to obecnie należy zainteresować się wpływem, jaki wywierają na współ
czesne narody i grupy etniczne sieci internetowe. Zadanie to jest tym ważniejsze,
że Internet jest rozszerzającą się na naszych oczach przestrzenią symboliczną oraz
społeczną, której zróżnicowanie kulturowe nieustannie się pogłębia. Większość
ekspresji kulturowych została już włączona w cyfrowy świat multimediów.
Słowa kluczowe: tożsamość, solidarność, etniczność, sieć internetowa
LITERATURA
Aprim F.A.
2005
Castells M.
1999
Assyrians: The Continuous Saga, London: Xlibris Corporation.
The Information Age: Economy, Society, and Culture, vol. 2, The Power o f
Identity, Oxford: Blackwell Publishing.
Eriksen T.H.
1993
Ethnicity and Nationalism. Anthropological Perspectives, London: Pluto
Press.
Etniczność w internetowej ekumenie. Czy możliwa jest solidarność cyfrowa?
71
Fenton S.
1999
Ethnicity: Racism, Class and Culture, London: MacMillan Press.
Fukuyama F.
2000
Wielki wstrząs. Natura ludzka a odbudowa porządku społecznego, przeł.
H. Komorowska, K. Dorosz, Warszawa: Wydawnictwo Świat Książki.
Internet bardziej...
2008
Internet bardziej globalny. Dostęp do sieci ma coraz więcej ludzi w Afryce
i Azji, „Gazeta Wyborcza” 22-24.03.2008, s. 17.
Mowbray M.
2003
Virtual Ethnicities, Internet Systems and Storage Laboratory, F1P Labora
tories, Bristol, www.hpl.hp.com (23.07.2010).
Oiaga M.
2006
The Mapuche Indians Wage Legal War against Microsoft, http://news.softpedia.com/news/The-Mapuche-Indians-Wage-Legal-War-Against-Microsoft-41037.shtml (03.12.2009).
StemdorffN.
2000
The Virtual Life o f the Mapuche. A Case Study o f Mapuche Internet Sites,
http://www.mapuche.info/mapuint/Stermsdprff0103.html (05.12.2009).
Tonnies F.
1988
Wspólnota i stowarzyszenie. Rozprawa o komunizmie i socjalizmie jako
empirycznych formach kultury, przeł. M. Łukaszewicz, Warszawa: PWN.
Whitaker M.
2004
TamilNet.com: Some Reflections on Popular Anthropology, Nationalism,
and the Internet, „Anthropological Quarterly” 77, s. 469-498.
Źródła internetowe:
www.niniveh.com (19.09.2007; 22.01.2010).
www.aina.org (22.01.2010).
www.assyriannation.com (19.09.2007; 22.01.2010).
www.mapuche.cl ( 13.02.2010).
www.nuevaimperial.cl (13.02.2010).
www.interpatagonia.com (13.02.2010).
www.tamilnet.com (16.02.2010).
www.tamilvu.org (16.02.2010).
www.bbctamil.com ( 16.02.2010).
www.ngcbelize.org (17.02.2010).
www.garinet.com (17.02.2010).
www.countryreport.org/people/overview ( 18.02.2010).
Waldemar Kuligowski
72
Waldemar Kuligowski
ETHNICITY IN THE INTERNET ECUMEN. IS DIGITAL
SOLIDARITY POSSIBLE?
(Summary)
The author has analysed forms of presence of selected ethnic groups in the Inter
net. The typology of modem ethnic groups formulated by Thomas Hylland Eriksen has
been used. Eriksen has identified four types of ethnic groups: 1. urban ethnic minorities,
2. indigenous peoples, 3. proto-nations and 4. ethnic groups in plural societies.
Each of the types of ethnic groups identified by Eriksen is illustrated with one example.
The urban ethnic minority is represented by the Assyrians, indigenous peoples - by the
Mapuche from Chile, proto-nations - by the Tamils and the ethnic groups in plural so
cieties by the Garifuna in Belize. The question about the „Internet versions of ethnic
identities” is also a question about the nature of the groups and their online relations, the
relations between the real and virtual culture as well as about the „digital solidarity”, its
potential and limitations.
Key words: identity, solidarity, ethnicity, Internet
