a9e4f783b8d9dbdd9d99dd58f214337c.pdf

Media

Part of Przebrania w widowiskach ludowych i ich wspólczesne wyobrażenia / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.4

extracted text
Roman Reinfuss

PRZEBRANIA W WIDOWISKACH LUDOWYCH I ICH W S P Ó Ł C Z E S N E PRZEOBRAŻENIA

Podobnie jak w innych dziedzinach ludowej kul­
tury, tak i w zakresie folkloru widoczne są przemiany
idące w kierunku niwelacji treści tradycyjnych. Proces
ten nie przebiega jednak równomiernie na terenie całe­
go kraju. Najbardziej zaawansowany jest on na tere­
nach zachodnich (Wielkopolska, Pomorze), mniej na ob­
szarach środkowej i wschodniej Polski, a najmniej
w jej części p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i e j , w w o j e w ó d z t w a c h
krakowskim i rzeszowskim, gdzie do dzisiaj wiele tra­
dycyjnych z w y c z a j ó w jest jeszcze we wsi praktykowa­
nych i gdzie w niektórych przypadkach obserwuje się
nawet w tej dziedzinie pewne tendencje rozwojowe.
W dotychczasowych badaniach nad ludową sztuką
plastyczną bardzo mało uwagi zwracano na artystyczną
stronę przebrań i r e k w i z y t ó w u ż y w a n y c h w związku
z obrzędami i zwyczajami. Nie interesowano się również
przemianami, jakie w tym zakresie zachodzą w czasach
obecnych, kiedy tradycyjny obrzęd czy zwyczaj zaczyna
pojawiać się na scenie, wchodząc do repertuaru folklo­
rystycznych zespołów pieśni i tańca.
Szczególnie bogaty materiał do badań z tego za­
kresu dostarcza cykl z w y c z a j ó w zimowych związanych
z Bożym Narodzeniem, czyli tzw. Godami lub Ś w i ę t a m i
Godnimi, kiedy to oprócz szopki z ruchomymi kukiełka­
mi występuje „żywa szopka" — Herody (11. 1), „góralska
pastorałka" (il. 2), kiedy po wsiach chodzą z gwiazdą
Trzej Królowie (il. 3), Droby Noworoczne, Dziady (il. 4)
i Szlachcice, i różnego rodzaju kolędnicy (il. 5). Po­

mijając szopkę, która stanowi zagadnienie oddzielne,
gdyż rola uczestników ogranicza się w niej do porusza­
nia lalkami i udzielania im swego głosu, we wszystkich
pozostałych przypadkach mamy do czynienia z żywymi
aktorami, których przebrania i rekwizyty stanowią cie­
kawy materiał do analizy artystycznej strony kostiumu,
używanego w tradycyjnym teatrze ludowym.
Porównując przebrania uczestników ludowych wido­
wisk zwyczajowych stwierdzamy dużą różnorodność za­
równo sposobów ich artystycznego rozwiązania jak i lo­
kalnych odrębności. Jedną z przyczyn, które tę różno­
rodność powodują, jest fakt, że przebrania używane
w czasach dzisiejszych reprezentują rozmaite okresy
chronologiczne i stadia rozwojowe.
Stwarzanie przy działaniach obrzędowych specy­
ficznej atmosfery niesamowitości przez stosowanie róż­
nego rodzaju fantastycznych przebrań jest zjawiskiem
dobrze znanym, występującym w kulturach ludów pry­
mitywnych. Wystarczy przypomnieć stroje i maski uży­
wane przez tancerzy biorących udział w obrzędowych
tańcach u ludów Afryki, Ameryki Południowej, Azji czy
Polinezji. Podobnie miała się rzecz u ludów Europy,
które z tych najdawniejszych warstw swej kultury do
dziś przechowały sporo e l e m e n t ó w archaicznych. Wiążą
się one najczęściej z pradawnymi obrzędami o charak­
terze agrarnym i zaduszkowym, które mimo późniejszych
nawarstwień i tysiącletniej działalności Kościoła utrzy­
mały się do naszych czasów, m. in. w obrzędowości

II. 1. Herody. Libiąż, pow. Chrzanów.

203

204

świąt zimowych \. Należy tu obrzędowe składanie życzeń
przez różnego rodzaju przebierańców, którzy chodzą po
wsi w okresie Nowego Roku przyodziani w fantastyczne
ubiory, sporządzone w sposób prymitywny z najłatwiej
dostępnych materiałów.
Przykładem tej najstarszej warstwy w przebraniach
obrzędowych używanych w okresie świąt zimowych są
stroje tzw. D r o b ó w Noworocznych, występujących do
dziś w powiatach: gorlickim czy tarnowskim. W ob­
rzędzie tym biorą udział dorośli mężczyźni, którzy w
dniu Nowego Roku obchodzą w i e ś od chałupy do chału­
py składając gospodarzom życzenia pomyślnych zbiorów.
Odziani są oni w kożuchy, odwrócone futrem na
wierzch, przepasane
słomianymi powrósłami.
Słomą
okręcone mają również nogi. Czasem Droby nakładają
na kożuchy rodzaj spódnic wykonanych z równo u ł o ­
żonych ździebeł słomy (il. 6). Na głowach noszą wysokie,
szpiczaste czapy słomiane, zakończone u góry ozdobnie
upiętym i zwisającym do tyłu słomianym warkoczem.
W rękach trzymają potężne drewniane palice, którymi
stukają o ziemię wybijając rytm w y g ł a s z a n y c h oracji.
Twarze ich najczęściej b y w a j ą usmolone sadzą lub osło­
nięte prymitywnymi maskami sporządzonymi z baraniej
skóry, ażeby ich nie można było rozpoznać (il. 7).
Elementem późniejszym, m a j ą c y m uświetnić opisa­
ny ubiór, są drobne ozdoby z kolorowej bibułki powplatane w słomiany warkocz czapki i paski kolorowego
papieru (il. 6), którymi oklejone b y w a j ą w formie spi­
rali pałki Drobów. Pierwotnym celem opisanego tu
przebrania była wspomniana poprzednio chęć stworze­
nia dookoła siebie atmosfery
niesamowitości i lęku,
przez co całość obrzędu z y s k i w a ł a odpowiedni walor.
Być może wiązało się to z jakąś szerszą, magiczną funk­

cją obrzędu, o której pamięć nie zachowała się już do
naszych czasów.
Gdy magiczna treść noworocznych życzeń uległa już
dewaluacji, chodzenie po wsi Drobów nabrało charak­
teru bardziej zabawowego. Wtedy to do opisanego ze­
społu dołączyły się: 1) postać mężczyzny, przebranego
w stare niewieście szaty, który grając rolę Czarownicy
„kleci masło" w starej maślnicy; 2) Diabeł w masce
z baraniej skóry pobrzękujący widłami okręconymi łań­
cuchem, wreszcie 3) Dziad ubrany w łachmany, w masce
z brodą w y k o n a n ą z pakuł, odmawiający parodię pa­
cierza na różańcu z nanizanych na sznurek ziemniaków,
kasztanów czy drewnianych krążków (il. 8).
Prymitywne ubiory widuje się również u grup ko­
lędniczych w pow. żywieckim. Występują tam np. w nie­
których wsiach Dziady z uczernionymi twarzami, odzia­
ne w odwrócone sierścią na wierzch kożuchy przewią­
zane powrósłami, z nogami okręconymi słomą. Dziadom
towarzyszą poprzebierane w łachmany Cyganki i Dziadówki, których rolę grają mężczyźni.
W przypadku, gdy uczestnik zwyczajowego wido­
wiska „gra" jakąś określoną osobę, mamy już do czy­
nienia z „aktorem", a jego przebranie należy uważać
za „kostium". Spotykamy się z tym np. w „góralskiej
pastorałce", która do dziś jest jeszcze popularnym, ludo­
wym przedstawieniem, granym w okolicach Wieliczki,
Bochni, a także w pow. myślenickim czy limanowskim
przez domokrążne zespoły, według tekstu zapisanego
w kantyczkach ks. Mioduszewskiego . Grupa ta złożona
z 5 mężczyzn przedstawia Pasterzy, którzy na wezwanie
Anioła (rolę tę gra młody chłopak, a obecnie też czasem
dziewczyna) udają się złożyć hołd
nowonarodzonemu
Jezusowi, znajdującemu się w pięknie wykonanej szóp2

II. 4. Dziady. Laliki, pow. Żywiec.

4 .-

i
205

II 5. Kolędnicy, Radziechowy, pow. Żywiec. II. 6. Draby noworoczne. Ciężkowice, pow. Tarnów. II. 7. Drab no­
woroczny. Poręba Wielka, pow. Limanowa, II. 8. Dziad. Szczawa, pow. Limanowa. II. 9. Pasterze z Pastorałki góral­
skiej.

ce. W okolicach Wieliczki i w pobliskich wsiach pow.
myślenickiego Pasterze, podobnie jak poprzednio opisa­
ne Droby, odziani są w kożuchy w y w r ó c o n e sierścią na
wierzch, przepasane słomianymi powrósłami lub pasami
(u. 2). W rękach mają długie palice ozdobione koloro­
wymi papierami, a na głowach kapelusze i czapki wykowane z tektury oklejonej barwnymi papierami. Naj­
starszy z Pasterzy — K u b a — posiada duży kapelusz
0 szerokim, płaskim rondzie (il. 9), pozostali zaś uczest­
nicy wysokie czapki szpiczaste, stożkowate lub w kształ­
cie zwężającego się ku górze trapezu, z m a ł y m dasz­
kiem nad czołem, jedynie najmłodszy — Furgoł —
grający rolę nierozgarniętego
głuptaka, nosi czapkę
w formie dość swobodnie potraktowanej rogatywki. T w a ­
rze pasterzy osłaniają maski z baraniej skóry lub płót­
na, czasem występują oni jedynie z długimi przyprawio­
nymi brodami i wąsami, a tylko Furgoł w masce.
Ubiory tę utrzymują się bez widocznej tendencji do
zmian. Aktorzy sądzą widać, ż e grając pasterzy z czasów
biblijnych powinni w y s t ę p o w a ć w kostiumach u w a ż a ­
nych przez nich za starożytne.
W niektórych jednak
wsiach południowej części pow. myślenickiego (jak np.
w Lubniu) Pasterze w y s t ę p u j ą w strojach góralskich.
Na głowie mają stare kapelusze z muszelkami, odziani
są w krótkie kożuszki odwrócone sierścią na wierzch
1 specjalnie szyte płócienne spodnie ozdobione parzeni­
cami o swobodnie potraktowanym rysunku.
Inaczej już przedstawia się rozwój kostiumu no­
szonego przez Trzech Króli, którzy (czasem w towa­
rzystwie Heroda) obchodzą w i e ś śpiewając po domach
kolędy. Są to mężczyźni (dziś też czasem chłopcy w wie-

8

ku szkolnym), z których jeden niesie zwykle dużą
gwiazdę wyklejoną z kolorowych papierów (il. 10).
Pierwotnie akcesoria podkreślające królewski majestat
trzech w ę d r o w c ó w były niesłychanie ubogie. Królowie
w y s t ę p o w a l i w papierowych koronach i zwyczajnych
ubraniach, przepasywanych niekiedy kolorową szarfą
biegnącą ukośnie przez piersi i plecy. W rękach trzy­
mali wysokie laski, które miały oznaczać, że znajdują
się oni w dalekiej podróży. Często Królowie na wierzch
ubrań wdziewali białe, sięgające kolan koszule. Jeden
z nich, przedstawiający
władcę przybywającego ze
Wschodu, miał twarz umazaną sadzą, a inni tym samym
sposobem zaznaczone w ą s y i brody. Opisany tu skrom­
ny strój Trzech Króli w y s t ę p o w a ł powszechnie na prze­
łomie X I X i X X w. nie tylko na interesującym nas tu
obszarze woj. krakowskiego, ale i w innych stronach
Polski, a także na południe od Karpat — w Słowacji
i na Węgrzech. Dziś spotyka się go u nas przeważnie
wtedy, gdy uczestnikami obchodu są chłopcy w wieku
szkolnym. Starsza młodzież dba już o to, aby zaprezen­
tować kostiumy i rekwizyty bardziej okazałe, często
specjalnie w tym celu wykonane. Efekt tych usiłowań
bywa czasem dość zabawny. Przykładem tego mogą być
ubiory Trzech Króli z Sopotni Małej w pow. żywieckim,
którzy występują w bryczesach wpuszczonych do butów
z cholewami, tekturowych półpancerzach na białych ko­
szulach i z dzidami w ręku (il. 3). Zwykle rozwój kostiu­
mu idzie w kierunku nadania Trzem Królom odpowied­
niej godności i powagi. W Korbielowie, pow. Żywiec,
gdzie Trzej Królowie chodzą w towarzystwie Heroda,
odziani, są oni w powłóczyste białe szaty, korony wal­
cowatego kształtu, w rękach zaś dzierżą okazałe b u ń czuki (il. 11). Zdarza się czasem, że trzej władcy wy­
stępują w ubiorach przypominających kościelne ornaty
(il. 12). Najbardziej „realistycznie" potraktowany jest

207

II. 10. Trzej Królowie. Płaza, pow. Chrzanów. II. 11. Trzej Królowie i Herod. Korbielów, pow. Żywiec. II. 12. Trzej
Królowie i Herod. Poznachowice Górne, pow. Myślenice. I I . 13. Trzej Królowie. Poznachowice Dolne, pow. Myśle­
nice. II. 14. Herod. Poznachowice D. pow. Myślenice.

kostium Trzech Króli z Poznachowic Dolnych w pow.
myślenickim. Ubrani są oni w długie szaty, na ramio­
nach mają narzucone płaszcze z wzorzystej tkaniny,
a jeden z nich, przedstawiający władcę ze Wschodu, za­
miast korony ma na głowie turban (il. 13).
W parze z rozwojem kostiumu wzrasta dekoracyj­
ność rekwizytów. Gwiazdy, które dawniej były dość
proste w formie i kolorze, rozrastają się, przybywa im
promieni i barw, a powierzchnia ich zdobiona jest mi­
sternymi wycinankami. Najbogaciej rozwinęły się gwiaz-

12

dy w Żywiecczyźnie, gdzie środek w postaci oszklonego
koła wypełniają rzeźby wyobrażające biblijną scenę
narodzenia Chrystusa w stajence betlejemskiej.
W podobny sposób przebiegał rozwój
ubiorów
uczestników „żywej szopki", czyli tzw. Herodów. Jest
to ludowe widowisko stanowiące fragment średniowiecz­
nego misterium, opiewające zbrodnie króla Heroda,
który w obawie o utratę korony na rzecz narodzonego
w Betlejem Jezusa, nakazuje swym siepaczom wymor­
dować wszystkie noworodki płci męskiej, nie wyłącza-

jąc własnego syna, za co spotyka go zasłużona kara,
gdyż zostaje przez Śmierć ścięty kosą i zabrany przez
Diabła do piekła. W widowisku tym bierze zwykle udział
kilkanaście osób. Prócz Heroda, będącego postacią cen­
tralną, występują: jego dwaj Marszałkowie (lub Feld­
marszałkowie), Turek, Polski Ułan, a ponadto Ż y d - R a bin (czasem ze swym towarzyszem), Chłop z Turoniem,
Dziad. Wyjątkowo też pojawia się Żona Heroda lub inne
postacie jak Cygan czy Góral.
„Żywa szopka", grana dawniej na znacznych ob­
szarach Polski, dziś już po największej części zapomniana,
utrzymuje się najlepiej w najbliższych okolicach K r a ­
kowa. Gdy w 1968 r. zorganizowano w pow. krakowskim
konkurs na obrzędy zimowe, zgłosiło się ponad 20 grup
herodowych z różnych wsi, co wymownie świadczy
o żywotności tej do dziś zachowanej tradycji. Pojawiają
się też Herody na konkursach w Rabce, Ż y w c u czy B ę ­
dzinie, gdzie w 1971 r. przybyły m. in. grupy Herodów
z okolicy Myszkowa i Częstochowy oraz z Medyki k.
Przemyśla. Grupy te nie mają nic wspólnego z organi­
zowanymi dla celów scenicznych zespołami artystyczny­
mi, podobnymi do amatorskich zespołów ludowych pie­
śni i tańca. Są to autentyczni wiejscy kolędnicy, którzy
w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku chodzą
po wsi (il. 17) i dają po chałupach przedstawienia, za
co wynagradzani są datkami pieniężnymi i poczęstun­
kiem.
Brak materiałów ikonograficznych nie pozwala na
odtworzenie w y g l ą d u zespołów Herodów z czasów daw­
niejszych. W okresie m i ę d z y w o j e n n y m i bezpośrednio
po zakończeniu I I wojny światowej kostiumy osób bio­
rących udział w widowisku przedstawiały się dosyć
ubogo. Herod w y s t ę p o w a ł w z w y k ł y m miejskim ubraniu,
na które narzuconą miał wzorzystą kapę do nakrywania

13

\

łóżek imitującą płaszcz królewski, z tekturową koroną
oklejoną złotym papierem; w ręku miał drewniane ber­
ło. Marszałkowie natomiast zakładali na g ł o w y tektu­
rowe czapki, najczęściej o kształcie przypominającym
czaka ułańskie z czasów Księstwa Warszawskiego, do
tego zaś tekturowe lederwerki; niekiedy na ramionach
z w y k ł y c h miejskich bluzek naszywano epolety z koloro­
wego papieru lub bibułki, a na spodniach lampasy z ko­
lorowej wstążki. Przy boku przytroczone mieli szable
prawdziwe lub wykonane z drewna. Podobnie ubrani
byli: Polski Ułan i Turek — z tym, że ten ostatni miał
zwykle jakieś fantazyjne nakrycie g ł o w y wyróżniające
go spośród reszty uczestników. Żyd występował w dłu­
gim chałacie, często z wypchanym garbem, w baraniej
czapce lub starym kapeluszu. Dziad odziany był w po­
łatany płaszcz lub kożuch odwrócony sierścią na ze­
wnątrz, przepasany sznurem lub powrósłem ze słomy,
przez ramię przewieszony miał worek, a na szyi róża­
niec z kasztanów lub ziemniaków. Herod m i e w a ł często
przyprawioną lub w y m a l o w a n ą sadzą czarną brodę, zaś
Żyd i Dziad w y s t ę p o w a l i w maskach wykonanych z ba­
raniej skóry lub tkaniny z przyprawionymi brodami
i w ą s a m i zrobionymi z lnianych pakuł. Śmierć owinięta
w białe prześcieradło miała twarz zasłoniętą maską
z białego płótna lub tektury, w ręku trzymała drewnia­
ną kosę; Diabeł biegał w czarnym kożuchu z przypra­
wionym ogonem, twarz a czasem całą głowę okrywała
mu maska z baraniej skóry względnie czarnej lub czer­
wonej tkaniny. Występował on zawsze z widłami i łań­
cuchem, którym podzwaniał przy każdym ruchu. Rolę
Anioła grał zwykle chłopak występujący bez charak­
teryzacji, odziany w białą wolno spuszczoną koszulę
z przytwierdzonymi na ramionach papierowymi skrzy­
dłami. Głowę jego zdobił diadem z paska złotego papie-

I

14

ru. Jedną z efektowniejszych postaci zespołu b y ł Turoń
(„koza") z potężnym rogatym łbem pokrytym baranim,
zajęczym lub króliczym futrem ze skórką jeża na
nozdrzach i oczyma wykonanymi z metalowych, błysz­
czących guzików. Kłapał on groźnie ruchomą szczęką,
do której dla większego wrażenia przymocowany był cza­
sem mały dzwonek. Osoba nosząca Turonia ukryta była
pod derką używaną do nakrywania koni lub pod starą
kapą na łóżko.
Naszkicowany tu obraz H e r o d ó w uległ w ciągu
ostatniego 20-lecia p o w a ż n y m zmianom idącym w kie­
runku wzbogacenia kostiumów. Przyczyny były te same
co i w przypadku Trzech Króli. I m piękniej i bogaciej
ubrany był zespół, im efektowniej przedstawiał się, tym
większe było jego powodzenie u w i d z ó w , obfitsze datki
i większa szansa wygrania w konkurencyjnej walce
z innymi zespołami, które po wsi chodziły. Obecnie co­
raz częściej spotyka się w Krakowskiem zespoły, k t ó ­
rym nie wystarczają już przebrania improwizowane
z tego, co jest pod ręką; posiadają one kostiumy specjal­
nie szyte dla celów widowiskowych. Ze szczególną uwa­
gą traktowana jest postać Heroda, który
występuje
w bogatej koronie ozdobionej świecidełkami (il. 15), dłu­
giej szacie wzorzystej i płaszczu najczęściej czerwonym,
lamowanym po brzegach, dekorowanym aplikacjami lub
haftem (il. 16). Twarz Heroda zdobią niekiedy spadające
na ramiona loki czarnej peruki i broda. D l a dodania
sobie królewskiego majestatu Herod zakłada czasem
czarne okulary. Marszałkowie, stanowiący świtę tak

wystrojonego Heroda, mają kolorowe jedwabne lub
wzorzyste perkalowe kaftany ozdobione frędzlą, z epo­
letami, przepasane szarfami lub lederwerkami, i nakrycia g ł o w y przypominające rzymskie hełmy, bogato przy­
brane kolorowymi choinkowymi bańkami (il. 18). Po­
dobnie odziani są: Ułan i Turek, z tą tylko różnicą, że
pierwszy z nich ma na głowie pięknie wykonane czako
z czasów księcia Józefa, Turek zaś fantazyjnie potrak­
towaną czapkę. Wszyscy uzbrojeni są w szable. W nie­
których grupach z powiatów: myślenickiego, limanow­
skiego czy żywieckiego marszałkowie występują w zie­
lonych bluzach wojskowych z doszywanymi epoletami
i licznymi orderami, w rogatywkach z generalskimi
dystynkcjami.
Naszkicowanego w y ż e j obrazu nie można oczywiście
uogólniać, gdyż współcześnie u ż y w a n e przebrania odzna­
czają się dużą rozmaitością. Zdarza się, że Herod za­
miast w płaszczu k r ó l e w s k i m występuje w szacie przy­
pominającej ornat (il. 14) lub z w y k ł y m ciemnym ubra­
niu, mając jedynie narzuconą na ramiona krótką pele­
rynkę ozdobioną frędzlą. Czasem Herod gra s w ą rolę
zupełnie bez charakteryzacji, kiedy indziej on i jego
świta mają twarze osłonięte maskami (il. 20). Podobnie
ma się rzecz z przebraniami Marszałków, których stroje
różnią się przede wszystkim nakryciami głowy. Pomi­
n ą w s z y wypadki, gdy ubrani są oni w autentyczne
dawne hełmy strażackie, spotykamy tu wykonane z tek­
tury czapki ułańskie z czasów K s i ę s t w a Warszawskiego,
rozmaite formy hełmów, w których dopatrzeć się można

211

212

II. 21. Koniki z grupy Dziadów. Laliki, pow. Żywiec.

wzorów klasycznych greckich czy rzymskich, wreszcie
czapki o kształtach zapożyczonych z umundurowania
dawnej armii austriackiej (il. 20).
Przebrania innych postaci nie ulegają bardziej istot­
nym zmianom. Anioł w y s t ę p u j e czasem w jasnej peruce
i koronie na głowie, odziany w długą, białą szatę. W r ę ­
ku trzyma krzyż lub zapaloną świecę, niekiedy błyska
światłem elektrycznej latarki. Nosi też czasem g w i a z d ę
lub małą szopkę. Rolę tę, graną dawniej wyłącznie
przez chłopców, powierza się też obecnie niekiedy
dziewczynie. Śmierć ma twarz zasłoniętą maską przed­
stawiającą trupią czaszkę, owinięta jest w białą płachtę
lub nosi koszulę i białe spodnie. Na bluzie albo krót­
kim białym płaszczu miewa czasem namalowane czar­
nymi kreskami żebra, na głowie zaś kaptur lub wysoką,
stożkowatą, szpiczastą czapkę. Diabeł ubrany jest cały
na czarno lub czerwono, twarz a czasem i g ł o w ę osła­
nia mu maska z rogami, wykonana z baraniego kożucha
lub tkaniny. Postać wiejskiego Żyda nie zawsze w y ­
raźnie rysuje się w wyobraźni współczesnego młodego
pokolenia. Najczęściej dzięki tradycji odziany jest on
tak, jak to zostało już poprzednio opisane (il. 23), zda­
rza się jednak też, że Żyd ubrany jest np. w cylinder
i frak (il. 22) obrębiony czerwoną l a m ó w k ą względnie
sztywną czapkę „degolówkę" (il. 24), co oczywiście od­
biega całkowicie od tego, jak p r z y w y k l i ś m y oglądać
Żyda w wiejskich widowiskach. Żyd, który w y s t ę p u j e
równocześnie w charakterze uczonego rabina, nosi ze
sobą książkę („bublia") czytając z niej, gdy odpowiada
na stawiane przez Heroda pytania.
Szczególnym bogactwem i różnorodnością k o s t i u m ó w

odznaczają się w pow. ż y w i e c k i m grupy Dziadów
i Szlachciców. W skład ich wchodzi do 30 osób, różnego
rodzaju przebierańców, których na tym miejscu nie
będę opisywał, ponieważ zrobili to już przed 12 laty
Barbara Bazielich i Stefan Deptuszewski w obszernym
artykule, publikowanym w „Polskiej Sztuce Ludowej" .
W pierwszych latach po I I wojnie światowej w gru­
pach tych przebierańców w y s t ę p o w a ł a cała czereda roz­
maitych postaci. B y ł tam Ksiądz, Kominiarz, Żebracy
i Żebraczki, Diabły, Pachołki poganiające strzelaniem
z biczów Jeźdźców harcujących na drewnianych koni­
kach, nakrytych wzorzystymi czaprakami, Niedźwiedzie
i wiele innych. Ubiory ich były jeszcze wówczas w du­
żej mierze improwizowane z rozmaitych części starych
strojów znajdujących się po domach. Jedynie niektóre,
jak np. przebranie Niedźwiedzi, wykonywane były z ba­
ranich skór wyłącznie dla celów widowiskowych, po­
dobnie jak różnego kształtu nakrycia g ł o w y i maski.
W ciągu kilkunastu lat niemal powszechnie wprowa­
dzono kostiumy specjalnie szyte z kolorowych materia­
łów, bogato zdobione, ze wspaniałymi niekiedy nakry­
ciami głów, czego przykładem są olbrzymie czapki
wspomnianych w y ż e j Jeźdźców (il. 21, 26). W przebra­
niach tych widoczne są nieraz wyraźne w p ł y w y w z o r ó w
czerpanych z ilustrowanych tygodników, kina czy tele­
wizji, co obserwujemy m. in. w sposobie kształtowania
masek robionych
z
masy
papierowej, przypomi­
nających ż y w o groteskowe postacie z zagranicznych ko­
r o w o d ó w k a r n a w a ł o w y c h (il. 25). Pojawiają się również
nowe postacie, czasem brane z otoczenia, jak np. Wete­
rynarz, Lekarz, Telefonista, uliczny Fotograf, a niekiedy
3

213

II. 22. Żydzi i Marszałkowie. Zielonki, pow. Kraków. II. 23. Żyd. Węgrzce. pow.
pow. Kraków.

24

214

Kraków. U. 24. Herody

Rzozów,

IL 25. Śmierć

i Zyd ze „Szlachciców".

Żabnica, pow. Żywiec. II. 26. Konik i Poganiacz z Dziadów. Cisiec, pow.
Żywiec.

wzięte z innej zupełnie kultury, jak np. postać Indianina
w bogatym pióropuszu (il. 27).
Podobną drogę rozwoju, jaką o b s e r w o w a l i ś m y u ż y ­
wieckich Szlachciców i Dziadów, widzimy także u Z a ­
pustnych Drobów, którzy w Ostatki krążą pojedynczo
lub grupkami po wsi zbierając datki, za które wieczorem
urządzają w gospodzie wspólną zabawę. Dawniej cho­
dzili oni z umazanymi sadzą twarzami, w prymitywnych
przebraniach składających się ze starej odzieży i kożu­
chów opasanych słomianymi powrósłami. Dziś w ten
sposób ubierają się jedynie mali chłopcy chodzący „po
drobsku". Starsza młodzież natomiast przebiera się w
improwizowane czy specjalnie w tym celu szyte kostiu­
my, przypominające raczej przebrania młodzieży akade­
mickiej w czasie „juwenaliów", a wieczorna zabawa
przywodzi na m y ś l bal maskowy.
Jak widać z przedstawionego tu przykładowo ma­
teriału, zwyczaje związane z okresem ś w i ą t zimowych
utrzymują się zarówno w Krakowskiem, jak i na przy­
ległej Góralszczyźnie stosunkowo dosyć dobrze. Straciły
one wprawdzie s w ó j dawny obrzędowy charakter, ale
stanowią tradycyjną okazję do rozrywki, wspólnej za­
bawy, dając również możność zarobku uczestnikom
biorącym czynny udział w widowiskach. Zdobyty tą
drogą grosz bywa niekiedy wykorzystywany na cele
społeczne. Zdarza się пр., ż e chodzenie z szopką czy
Herody organizuje ochotnicza straż pożarna lub koło
Związku Młodzieży Wiejskiej, a uzyskane fundusze
przeznacza się na zakup sprzętu czy urządzenie świetlicy.
Oprawa plastyczna widowisk bywa jak wiemy nie­
kiedy bardzo prymitywna. Wynika to albo z charakteru
samego zwyczaju, który hamuje swobodny rozwój prze­
brania, co zachodzi np. w przypadku wykonywanych ze
słomy ubiorów Drobów Noworocznych czy przebrań
aktorów z pastorałki góralskiej, albo z braku inwencji
i środków materialnych, niezbędnych do wzbogacenia
kostiumów. Dawniej, gdy wynagrodzenie dla wszelkie­

go rodzaju kolędników ograniczało się najczęściej do
skromnych darów w naturze, które zbierał do worka
towarzyszący im Dziadek, i nie było pieniędzy na przy­
gotowanie kosztownych kostiumów, przebrania używane
w czasie obrzędowych widowisk wykonywane były we
w ł a s n y m zakresie przy użyciu najprostszych środków.
Ograniczały się one w ł a ś c i w i e do mniej lub bardziej
ozdobnych nakryć g ł o w y i drobnych dodatków, jak
szarfy, papierowe lederwerki czy epolety, którymi przy­
strajano normalne ubrania. Obecnie w związku z ogól­
nym podniesieniem się stopy życiowej na wsi przeważa­
ją datki pieniężne i to wcale poważne, co powoduje, że
przygotowanie specjalnych k o s t i u m ó w staje się inwe­
stycją w pewnym sensie opłacalną. Wspaniałe, zdobione
świecidełkami korony i h e ł m y Herodów spod Krakowa,
płaszcze królewskie, jedwabne kaftany dla świty, żło­
bione w drewnie maski żywieckich Dziadów i Szlachci­
c ó w wykonane są przez wiejskich specjalistów, którym
za usługę trzeba niekiedy dobrze zapłacić.
Ubogie przebrania, przypominające dawniejsze czasy,
zachowały się do dnia dzisiejszego przede wszystkim we
wsiach mniej wystawionych na oddziaływania miasta
i to głównie w ó w c z a s , gdy uczestnikami i organizatora­
mi widowiska są ludzie starzy lub też chłopcy w wieku
szkolnym, nie posiadający środków finansowych potrzeb­
nych dla sporządzenia bogatszych kostiumów.
Elementem, który wprowadza nowości i rozwija
zewnętrzną oprawę ludowych widowisk, jest dorosła
młodzież. Ona to sprawia sobie stroje specjalnie prze­
znaczone dla celów widowiskowych, stosuje nowe spo­
soby sporządzania masek (np. z masy papierowej),
wprowadza do grup nowe postacie, jak to widzieliśmy
np. w żywieckich Dziadach. Rozwój ten odbywa się
w sposób zupełnie naturalny, bez jakiejkolwiek inge­
rencji z zewnątrz. Z jednej bowiem strony mamy wieś,
która zwyczajowe widowiska życzliwie przyjmuje i chęt­
nie za nie płaci, z drugiej uczestników grup, którzy

215

widoczne są jak wiemy nie tylko w tym, że w zespo­
łach pojawiają się nowe postacie obce naszej tradycji,
jak np. Indianin czy zwierzęta egzotyczne, ale i w pla­
stycznej kompozycji k o s t i u m ó w i masek .
Wzmagające się wśród społeczeństwa zainteresowa­
nia folklorem powoduje, że widowiska obrzędowe coraz
częściej pojawiają się na scenie, w telewizji, w kroni­
kach filmowych. Daje to w i e l k ą satysfakcję wiejskim
wykonawcom i przyczynia się niewątpliwie do podtrzy­
mania tradycyjnych zwyczajów, ale równocześnie przy­
spiesza zmiany, które je od tej tradycji
oddalają.
Przykładem może być u ż y w a n i e masek . J a k długo ze­
społy produkowały się wyłącznie w kameralnych wa­
runkach izby wiejskiej, m ó w i e n i e czy śpiewanie w masce
nie przeszkadzało słuchaczom w odbieraniu tekstu.
Obecnie, gdy zespół taki znajduje się na scenie w dużej
sali, słowa wygłaszane przez zamaskowanych aktorów
dochodzą na w i d o w n i ę już tylko w postaci niezrozu­
miałego bełkotu. Ażeby tego uniknąć, niektóre grupy
kolędnicze likwidują maski na rzecz charakteryzacji,
gdyż przyprawione brody i w ą s y nie tłumią głosu.
4

5

II. 27. Indianin ze „Szlachciców".
Żywiec.

Pietrzykowice,

pow.

chcą swoich widzów zadowolić, spodobać się im, oszoło­
mić ich wspaniałością k o s t i u m ó w i r e k w i z y t ó w i tym
sposobem wygrać walkę z ewentualnymi konkurentami.
Rozwój przebrań i k o s t i u m ó w odbywa się przeważ­
nie w ścisłym powiązaniu z tradycją. Obserwujemy to
przede wszystkim w grupach przedstawiających Trzech
Króli czy Herody, gdzie charakter ubioru nie zmienia
się w sposób zasadniczy, przybywa mu tylko zewnętrz­
nej wspaniałości. Jedyną istotną nowością, jaką tu trze­
ba podkreślić, jest widoczne w niektórych grupach
herodowych zastępowanie tradycyjnych strojów świty
królewskiej współczesnymi, autentycznymi mundurami
wojskowymi lub straży leśnej, uzupełnianymi czasem
przez różne dekoracyjne dodatki.
Najbardziej od "form tradycyjnych odbiegły kostiu­
my żywieckich Dziadów i Szlachciców, u których naj­
więcej zaobserwować można nowości i obcych w p ł y ­
wów. Przedostały się one tam najprawdopodobniej za
pośrednictwem prasy, kina i telewizji. W p ł y w y obce

Chęć podobania się miejskiej publiczności, zwróce­
nia na siebie uwagi, ażeby dostać się na ekran kinowy
czy telewizyjny, skłania autentyczne zespoły wiejskie do
pewnego efekciarstwa. T y m zapewne należałoby tłuma­
czyć niejedno dziwactwo w zakresie treści czy formy
plastycznej, pojawiające się w niektórych grupach ży­
wieckich D z i a d ó w lub Szlachciców, wielokrotnie w y s t ę ­
pujących na scenie przed miejską publicznością, a także
przed obiektywami kamer kinowych i telewizyjnych.
Przeciwwagą, która w pewnej mierze hamuje roz­
wój idący w kierunku n i e w ł a ś c i w y m , stanowią organi­
zowane w różnych miejscowościach
(Żywiec, Rabka,
Myślenice, Będzin) konkursy na zwyczaje zimowe. Sądy
konkursowe, złożone z osób znających się na folklorze,
przez odpowiednią politykę, stosowaną przy rozdziale
nagród i przyznawaniu wyróżnień, starają się popierać
formy rozwojowe w y w o d z ą c e się z rodzimej tradycji
i przeciwstawiać się równocześnie obcym, bezkrytycznie
wprowadzanym wtrętom.
W osrtaitnitih 'Czasach amatorskie zespoły pieśni i tań­
ca zaczęły włączać do swych programów obrzędy i zwy­
czaje. Forma, w jakiej się to odbywa, jest dość swo­
bodna. Pomijając treść obrzędu czy zwyczaju, przy­
krawanego do potrzeb scenicznych, poddany jest prze­
róbkom i adaptacjom również kostium, a czasem i rek­
wizyt, który po opracowaniu go przez scenografa różni
się dość zasadniczo od autentycznego. Trudno jest dziś
przesądzać, jaki to będzie miało w p ł y w na przemiany
przebrań i k o s t i u m ó w u ż y w a n y c h przez wiejskie grupy
organizujące widowiska w terenie. Przypuszczać jedy­
nie można, że opracowane przez znane i cieszące się
autorytetem zespoły formy prezentacji zwyczajów ludo­
wych, spopularyzowane odpowiednio przez telewizję,
staną się wzorem chętnie naśladowanym przez wiejskie
grupy kolędnicze. Nie będzie to jednak chyba najwłaś­
ciwsza droga inspiracji dla rozwoju kultury ludowej,
która powinna czerpać ożywcze soki przede wszystkim
z własnej tradycji, a nie ze sceny, gdzie obrzędy i zwy­
czaje prezentuje się już w formie artystycznie prze­
tworzonej.

PRZYPISY
J . St. Bystroń, Etnografia Polski, Warszawa 1947,
Z. Cieśla-Reinfussowa, Obrzędy
ludowe w kon­
s. 171.
kursach, pokazach i w terenie, „Pol. Szt. Lud.", R. X X I I I ,
1969, nr 2, s. 129.
K s . M. Mioduszewski, Pastorałki
i kolędy,
Kra­
R. Reinfuss, Die Volksmasken
in Polen,
Schweików 1908, s. 261.
zerisches Archiv für Volkskunde, Basel 1967, Heft 3—4,
B. Bazielich, St. Deptuszewski, „Szlachcice" i „Dzia­
s. 134 i nast.
dy" — widowiska zwyczajowe, „Pol. Szt. Lud.", R. X I I I ,
1959, nr 1—2, s. 20—60.
1

4

2

5

3

rot.: Stefan Deptuszewski - il. 1, 2, 10; Jerzy MŁraki — II. 18, 21; Roman Reinfuss - il. 3-9, 11-17, 19, 20, 22-27.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.