af042941b04f5ca234c1a1a2ceb2c45e.pdf
Media
Part of Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1990 t.34
- extracted text
-
K
R
O
N
I
K
A
„Etnografia Polska", t. XXXIV: 1990, z. 1 2
P L ISSN 0071-1861
WSPÓŁPRACA ETNOGRAFÓW P O L S K I I BIAŁORUSI
20 lutego 1985 r. zawarta została umowa o współpracy naukowej w latach 1986- 1990
pomiędzy Instytutem Sztuki, Etnografii i Folkloru (IIEF) Akademii Nauk BSRR a Instytutem
Historii Kultury Materialnej (IHKM) PAN. Przedmiotem badań jest problematyka związków
etnicznych (w zakresie kultury materialnej) łączących Białorusinów i Polaków w XVIII i XIX w.
Nie analizując poszczególnych paragrafów umowy dotyczących zagadnień formalnych, np. terminu
wykonania pracy, ochrony prawnej wvników badań itp, warto słów kilka poświęcić problematyce
badań. Plan pracy przewiduje badania nad zagadnieniem „związków etnicznych pomiędzy
Białorusinami i Polakami na przykładzie technik rolniczych, mieszkania, odzieży, pożywienia,
przemysłu i rzemiosła". Ponadto obie strony zadeklarowały poszukiwania w literaturze i ar
chiwach, zarówno radzieckich jak i polskich, a także opracowanie publikacji poświęconych
badanej problematyce.
Realizacja planów jak dotychczas przebiega bez specjalnych zakłóceń. W 1986 r. przebywał
w Polsce przez miesiąc kandydat nauk historycznych S. Miluczenkow, który zapoznał się
z zawartością archiwów pracowni I H K M w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. W 1987 r.
rewizytował Białoruską Akademię Nauk dr J. Bohdanowicz, Kierownik Pracowni Atlasu, która to
pracownia z ramienia Zakładu Etnografii I H K M przejęła wiodącą rolę przy realizacji umowy
0 współpracy. Taki stan rzeczy wynikał z faktu, że w profilu pracy atlasowej przez długi okres
dominowała tematyka kultury materialnej. We Wrocławiu zlokalizowane jest też archiwum
materiałów rękopiśmiennych oraz czystorysów związanych z tą tematyką, jak też bogate archiwum
fotograficzno-rysunkowe.
W październiku 1988 r. odbyło się w Mińsku (Białoruś) dwudniowe seminarium, na którym
etnografowie białoruscy i polscy wygłosili szereg interesujących referatów. Układom demograficz
nym, socjologicznym i wyznaniowym, jakie istniały na pograniczu polsko-białoruskim, poświęcone
były wystąpienia I. W. Czakwina (IIEF) - „Etnodemograficzna i wyznaniowa sytuacja na
pograniczu białorusko-polskim w końcu XVIII i pierwszej połowie XIX w." i I. W. Tercszkowicza
(IIEF), „Etnosocjologiczne procesy w regionie białorusko-polskiego pogranicza W drugiej połowic
XIX i na początku XX w." Referaty z pogranicza historii i etnografii wygłosili pracownicy I H K M :
I. Turnau („Klasyfikacja narzędzi i technik tkackich na Białorusi w XVIII i XIX w.") i A. Wożniak
(„Dom i zagroda pogranicza mazowiecko-podlaskiego w końcu XVIII w.") oraz N. I. Burakowska
(„Białorusko-polskie pararcle w rzemiośle kuśnierskim XVIII-XIX w") i C. F . Terechin z I I E F
(referat ten poświęcony był źródłom historycznym do bartnictwa Białorusinów i Polaków).
Charakter par exellence etnograficzny miały wystąpienia dotyczące wybranych zagadnień
z zakresu kultury materialnej: L . A. Mołczanowcj (IIEF) - „Białorusko-polskie pararele i rozwój
narzędzi do obróbki gleby (radło, socha, pług, brona)"; I. Marczyk (IHKM) - „Polsko-białoruskie
związki w zakresie tradycyjnych form narzędzi do uprawy ziemi"; L. I. Minka (IIEF) - „Narzędzia
1 zabudowania związane z omłotem i obróbką ziarna na terytorium Białorusi i Polski w XIX
i pocz. XX wieku"; J. Bohdanowicza (IHKM) - „Powiązania polsko-białoruskie w zakresie
pożywienia ludowego"; B. Dołżyckiej (IHKM) - „Tradycyjne formy transportu na pograniczu
polsko-białoruskim"; W. S. Titowa (IIEF) - „Chleb w tradycyjnej kulturze Białorusinów
i Polaków" oraz S. A. Miluczenkowa (IIEF) - „Tradycje ludowe w garncarstwie pogranicza
bialorusk o- polsk iego".
W drugim dniu obrad zainteresowania uczestników sesji skupiły się głównie na problemach
folklorystycznych, którym były poświęcone referaty A. S. Fedosika, K. P. Kabarznikowa, G. A.
Bartoszewicza (wszyscy z IIEF) dotyczące folkloru związanego z II wojna światowa. Największe
zainteresowanie wywołało wystąpienie R. Górskiego (Polska). Referent omówi! wkład Polaków
w bci(i ¡3. nic folkloru Białorusi w XIX i XX w. Niezwykle ciekawy byl również referat
E. Fryś-Pietraszkowej (PIS) - „Problemy sztuki ludowej na pograniczu polsko-białoruskim"
(przeniesiony z odbywającej się równolegle sesji poświęconej sztuce). Ze względu na tematykę
1
220
KRONIKA
odbiegającą znacznie od wystąpień poświęconych głównie sztuce współczesnej (teatr, telewizja,
filml referat ten (na prośbę autorki) został przez nią wygłoszony wśród etnografów i folklorystów.
Ciekawe wycieczki do Chatynia, Nieświeża, Nowogródka i Grodna - miast tak bliskich
sercom polskim - uzupełniły pobyt uczestników sesji na Białorusi.
Janusz Bohdanowicz
T H E I N T E R N A T I O N A L E ORGANIZATION O F F O L K ART (IOFA, IOV)
IOFA jest światową organizacją zajmującą się sztuką i kulturą ludową, jej zachowaniem,
kultywowaniem, umiejętnym przekazywaniem i popularyzowaniem. Objęta statusem C U N E S C O
posiada siedzibę w Mośdling (Austria).
Przedmiot jej zainteresowań i działalność dotyczy wszystkich gałęzi sztuki i kultury ludowej.
Jak zanotowano w programie: „od artystów i rzemieślników do dramatu, od ludowej piosenki do
błyskotliwego opowiadania, od narodowego kostiumu do wiary, od literatury po zwyczaj
i tradycję, od języka do ludowego tańca, od opowieści do ludowej muzyki, od dialektu do rozwoju
osobowości, od kulturowych faktów jednostkowych i kompleksu kulturowego do zmian kulturo
wych [...] cała kultura ludowa ma być włączona".
Zrozumienie sztuki i kultury ludowej wymaga znajomości ewolucji i rozwoju jej wszystkich,
zawsze ożywianych dziedzin, zawierają się w nich bowiem tradycje przeszłości, teraźniejszości
i perspektywy przyszłości.
Aktywna działalność na polu sztuki i kultury ludowej ma służyć międzynarodowemu
zrozumieniu i podejmowaniu prac popierających pokój w świecie, realizujących program
UNESCO.
Organizacja zrzesza przedstawicieli całego globu bez względu na rasę, płeć, język i religię. Jej
członkami są towarzystwa nierządowe, instytucje, muzea i osoby prywatne (naukowcy, praktycy,
pracownicy organizacji zajmujących się sztuką i kulturą ludową). W imię przyjaźni, solidarności,
humanizmu, etyki i estetyki organizacja postawiła sobie za cel międzynarodową naukową wymianę
doświadczeń, informacji i dokumentacji oraz promowanie kultury i sztuki ludowej, popularyzowa
nie i wymianę zespołów folklorystycznych miedzy wszystkimi krajami świata. Proeram pracy
IOFA odnosi się z szacunkiem do ich kulturyHradycji, charakteru i wolności wszystkich ludzi
świata.
Struktura organizacyjna IOV opiera się na pracy Komisji specjalistycznych. Kraje członkow
skie IOV posiadają na swoim terenie Sekcje Krajowe (Narodowe), w ramach których działają
Komisje będące odpowiednikami Komisji specjalistycznych IOV, tzw. Komisje Krajowe czy
Narodowe. W tym miejscu ograniczę się do scharakteryzowania programu działalności Między
narodowej Komisji Nauki i Badań IOV jako najbliższej moim zainteresowaniom.
Jej program zakreśla następujące cele:
1. Zbieranie informacji o miejscu i kierunkach badań w zakresie sztuki i kultury ludowej
w krajach zrzeszonych w IOV przez ich Krajowe Komisje Nauki i Badań;
2. Publikowanie tych informacji we wszystkich krajach świata;
3. Doskonalenie badań na polu sztuki i kultury ludowej oraz przedstawianie pytań
badawczych i wyników prac naukowych zrealizowanych w Sekcjach Krajowych IOV narodowvm
komisjom przy UNESCO;
4. Współpracę Komisji Krajowych IOV z Komisjami Narodowymi U N E S C O w orga
nizowaniu konferencji i seminariów naukowych poświęconych problemom związanym z kulturą
i sztuką ludową oraz metodologią ich badań;
.
5. Przygotowanie i rozpowszechnianie publikacji o rezultatach naukowych oraz materiałów
seminaryjnych i konferencyjnych dotyczących sztuki ludowej;
6. Czuwanie nad rozwojem współpracy między krajowymi komisjami nauki i badań IOV i ich
publikacji służącymi pokojowi w świecie.
Przewodniczącym Międzynarodowej Komisji Nauki i Badań IOV jest Polak doc. Mieczysław
Marczuk z Uniwersytetu M. Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
Każda Sekcja Krajowa (Narodowa) IOV posiadająca Komisję Nauki i Badań skupia
specjalistów - naukowców (etnografów, etnologów, muzykologów, choreografów, psychologów,
socjologów kultury, nauczycieli, krytyków artystycznych etc). Może ona współpracować z uniwer
sytetami i innymi organizacjami i placówkami naukowymi oraz tymi wszystkimi, którzy realizują
prace z zakresu sztuki i kultury ludowej.
221
KRONIKA
Pole działania Komisji Krajowych Nauki i Badań IOV obejmuje:
1. Ochronę, podtrzymanie i zachowanie różnorodnych form sztuki ludowej (zwłaszcza
ludowvch zwyczajów i obyczajów, folkloru słownego, ludowych pieśni, muzyki i tańca);
2. Współpracę z narodowymi komisjami przy UNESCO i innymi instytucjami, organizacjami
oraz osobami prywatnymi zainteresowanymi kolekcjonowaniem i ochroną wartości kultury
ludowej;
3. Opiekę i rozwój współpracy z instytucjami naukowymi w pracach badawczych dotyczących
m.in.:
a> - genezy, istoty, ewolucji i zróżnicowania różnych gałęzi sztuki i kultury ludowej, miejsca
i roli sztuki ludowej w kulturze (statusu społecznego twórców ludowych; kulturalnych, psycho
logicznych i cywilizacyjnych uwarunkowań ludowej twórczości; społecznej percepcji twórczości
ludowej);
b) - etosu współczesnego życia wiejskiego jako wzoru kariery i kontynuacji kultury ludowej
(miejsca kultury ludowej w życiu społeczności wiejskiej; autentycznych i spektakularnych elemen
tów kultury ludowej we współczesnym Życiu wiejskim);
c) - miejsca sztuki i kultury ludowej w kulturze narodowej, jej funkcji społecznych (wiedzy
społecznej o kulturze ludowej; postaw różnych środowisk i warstw (klas) społecznych wobec
tradycji ludowej; treści prezentowanych na pokazach folklorystycznych; udziału treści ludowych
w aktywizowaniu zespołów folklorystycznych);
d) - sytuacji kultury i sztuki ludowej pod wpływem współczesnych przemian cywilizacyjnych
(wpływu postępu technicznego na kulturę ludową; elementów kultury ludowej funkcjonujących
w kulturze masowej; procesu adaptacji folkloru do współczesnych przemian cywilizacyjnych;
polityki kulturalnej państwa wobec folkloru; perspektyw kultury ludowej wobec współczesnych
przemian etc);
4. Popularyzację sztuki i kultury ludowej przez instytucje profesjonalne, kulturalne i społeczne
oraz wyłanianie twórców ludowych (m.in. na drodze festiwali, ekspozycji sztuki, pokazów,
nagradzania twórców ludowych itd.fc
5. Organizowanie krajowych i międzynarodowych konferencji naukowych, seminariów także
we współpracy z akademiami, instytucjami naukowymi i kulturalnymi oraz publikowanie
rezultatów naukowych z zakresu sztuki i kultury ludowej;
6. Organizowanie i popieranie różnorodnych lokalnych prezentacji folklorystycznych celem
popularyzacji ludowych tradycji;
7. Przygotowywanie i rozpowszechnianie publikacji dotyczących sztuki i kultury ludowej
w kraju i za granicą, wymianę literatury naukowej z tego zakresu z komisjami naukowymi innych
krajów;
8. Wpływanie na instytucje przystosowane do edukacji społecznej (zwłaszcza edukacji dzieci
i młodzieży), aby w swoich programach nauczania uwzględniały problemy związane ze sztuką
i kulturą ludową.
Komisje Krajowe Nauki i Badań mają swobodę w wyborze kierunków oraz rozwiązań
metodologicznych i merytorycznych, celem ich pracy jest bowiem wzbogacanie wiedzy i po
szerzenie spojrzenia na sztukę i kulturę ludową.
W dniu 9 stycznia 1989 r. po długoletnich staraniach została zarejestrowana obejmująca cały
kraj polska Krajowa (Narodowa) Sekcja !OV z siedzibą w Lublinie. W tym samym miesiącu
odbyło się I Walne Zebranie Członków Sekcji, na którym dokonano wyboru jej władz, przyjęto
statut oraz nakreślono cele i założenia funkcjonowania Organizacji- Przewodniczącym Sekcji
został wybrany doc. Mieczysław Marczuk, pełniący również funkcję przewodniczącego Mię
dzynarodowej Komisji Nauki i Badań !OV, o czym pisałam wyżej.
Zaproponowano także wyłonienie w obrębie Sekcji komisji problemowych, których tym
czasowe „robocze" nazwy brzmią: 1. Komisja badań i popularyzacji kultury ludowej (inaczej
naukowa); 2. Komisja promocji i wymiany zespołów folklorystycznych i twórczości ludowej;
3. Komisja promocji twórczości ludowej; 4. Komisja edukacji w zakresie kultury ludowej;
5. Komisja organizacyjna (imprezy, obsługa delegacji Ud.).
Opracowała Mirosława Drozd-Piasecka
W POSZUKIWANIU K O R Z E N I TOŻSAMOŚCI NARODOWEJ
W dniach 23-27 sierpnia 1988 r. we włoskim miasteczku Gorizja położonym przy gra
nicy włosko-jugosłowiańskiej odbył się I światowy Kongres Sztuki i Kultury Ludowej. Jego
1
222
KRONIKA
1
organizatorem była „The Internationale Orgamzation of Folk Art" (IOFA lub I O V ) objęta
statusem C U N E S C O z siedzibą w Móśdling - Austria, którą wspierali w tym przedsięwzięciu
liczni włoscy sponsorzy (instytucje, firmy, banki, towarzystwa oraz osoby prywatne, np. firnia
Zanussi oraz Izba Handlowa w Gorizii i Undine).
Tematem Kongresu byf wkład kultury ludowej w pokój i zrozumienie między ludźmi
- Aktualnv stan i wartość sztuki i kultury ludowej w różnych krajach świata i ich perspektywy
w 2000 r.
W Kongresie wzięło udział 99 delegatów z 44 krajów i 5 kontynentów. Polskę reprezentowali:
doc. dr hab. Mieczysław Marczuk z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu M. Curie-Sklodowskiej
w Lublinie, mgr Elżbieta Sendejcwicz z tegoż Instytutu - Przewodnicząca Festiwalu Śpiewaków
i Kapel Ludowvch w Kazimierzu nad Wisłą, mgr Teresa Ochab z Uniwersytetu M. Curie-Skłodowskiej w Lublinie, dr Krzysztof Ciejpa-Znamierowski z Lublina - członek prezydium IOV
- skarbnik tej organizacji, oraz doc. dr hab. Mirosława Drozd-Piasecka z Zakładu Etnografii
IHKM PAN w Warszawie. Wśród zaproszonych gości byli Madelaine Gobcil, sekretarz generalny
UNESCO, ponadto nauczyciele, badacze, eksperci, delegaci dyplomatyczni, dziennikarze, przed
stawiciele ministerstw kultury oraz miejscowych władz, m.in. prezydent Friuli Gianni Bravo, Sergio
Piemonti - prezydent banku w Gorizii.
Przedstawione referaty i komunikaty dotyczyły wartości przeszłego, obecnego i przyszłego
miejsca i roli różnych dziedzin sztuki ludowej (zwłaszcza pieśni, stroju, muzyki, tańca, plastyki)
w poszczególnych krajach. Powszechnie stwierdzano w nich zmiany zachodzące w obrębie
tradycyjnej sztuki i kultury ludowej, ich komercjalizację, zanik, liczne transformacje dla potrzeb
turystyki, estrady i sceny kosztem „autentyku". Zjawiska tc niezależnie od kraju oceniano jako
negatywne z punktu widzenia poczucia tożsamości kulturowej poszczególnych narodów, postulo
wano i przedstawiano plany opieki, zachowania, rozwoju tych dziedzin w przyszłości. Wśród
uczestników Kongresu było wielu przedstawicieli organizacji i instytucji opiekujących się ze
społami ludowymi pieśni i tańca, stąd liczne propozycje praktyczne dotyczące sposobów
zachowania jak najwięcej „autentyków".
Oczywiście nie będę przedstawiać wystąpień wszvstkich delegatów. Ograniczę się jedynie do
scharakteryzowania tych najbardziej reprezentatywnych dla ogólnego kierunku obrad Kongresu.
Po oficjalnych wystąpieniach powitalnych zabrał głos Mieczysław Marczuk, przewodniczący
Międzynarodowej Komisji Nauki i Badań IOFA, który wygłosił referat pt. „Główne założenia
światowej dekady rozwoju kulturalnego a zadania Międzynarodowej Komisji Nauki i Badań
IOFA". Na wstępie zaznaczył, że Kongres otwiera cykl prac w ramach Światowej Dekady
Rozwoju Kultury ogłoszonej przez UNESCO na lata 1988 1997. Koncentrują się one na tak
żywotnych kwestiach, jak określenie rozmiarów kulturalnego rozwoju i stymulowanie zdolności
ludzkich oraz życia kulturalnego w całości.
Zadania te wymagają nakreślenia generalnej strategii postępowania, w której pragnie
partycypować Międzynarodowa Komisja Nauki i Badań IOFA, z myślą o ich wadze i aktualności
w XXI w.
IOFA od początku pracowała w dziedzinie intensyfikacji poczucia tożsamości kulturowej.
Było to jej głównym zadaniem statutowym i programem działania. Teraz będzie zwracać
szczególną uwagę na wzbogacanie form i środków wyrażających najpełniej tożsamości kulturowe
różnych narodów (m.in. przez prezentowanie autentycznych erup folklorystycznych, popularyzo
wanie twórczości materialnej zarówno na terenie kraju, jak i za granicą, zbieranie i dokumen
towanie różnych dziedzin kultury ludowej, szczególnie tych zanikających).
IOFA poświęci wiele uwagi naukowym badaniom kulturv i popularyzacji ich rezultatów na
seminariach, konferencjach i w oddzielnych publikacjach oraz podejmie na wszystkich kontynen
tach program edukacji społecznej młodzieży w zakresie sztuki i kultury ludowej.
Jak stwierdził na zakończenie mówca, Program Światowej Dekady Rozwoju Kultury jest
otwarty na wszelkie propozvcje wzbogacenia aktywności kulturalnej w zmieniającym się świecie
bieżącego XX w. I O F A jako międzynarodowa organizacja sztuki i kultury ludowej będzie brać
udział w Dekadzie na drodze aktywności swych sekcji krajowych i indywidualnego uczestnictwa
członków 100 krajów. Będzie działać w zgodzie z potrzebami i specyficznym charakterem róznvch
kultur narodowych, jak również i w zgodzie z ramami pracv programu Dekady.
1
Por. szerzej na ten temat tekst pt. The Internationale Organization'of Folk Art (IOV, IOFA)
zamieszczony w tym zeszycie „Etnografii Polskiej".
KRONIKA
223
Poszukiwanie korzeni tożsamości kulturowej i odrębności narodowej w sztuce i kulturze
ludowej było szczególnie widoczne w referatach przedstawicieli pozaeuropejskich krajów roz
wijających się. Wvdaje się, że Europejczycy „odkrycia" tego skarbca dla celów budzenia
świadomości i poczucia wartości własnej kultury dokonali już wcześniej, w większości w XIX w.,
i obecnie koncentrują się na badaniach i popularyzowaniu jego różnorodnych dziedzin już bez
stałego odwoływania się do znaczenia tego dziedzictwa kulturowego. Natomiast narody, zwłaszcza
będące do niedawna pod wpłwyem kolonialnym, dopiero teraz uświadomiły sobie jego rangę oraz
rolę i koncentrują zdwojone wysiłki dla ich udokumentowania, a następnie utrzymania.
Mbabi Katana (Uganda) z Departamentu Muzyki, Tańca i Dramatu Uniwersytetu w Makerere mówił o obecnym miejscu sztuki i kultury ludowej w Ugandzie z ogólnym spojrzeniem na ich
przyszłość w latach 2000. Skoncentrował się przede wszystkim na pieśni ludowej podkreślając
bardzo silnie jej związek z całokształtem kultury wschodniej Afryki. Modelowo przedstawił miejsce
pieśni w podstawowych momentach życia człowieka, takich jak narodziny, zawarcie małżeństwa,
śmierć w afrykańskiej kulturze tradycyjnej. Następnie scharakteryzował rolę pieśni ludowej
w tradycyjnym systemie edukacji Afrykanów wskazując na te dotyczące genealogii i historii,
dramatyczne - opowiadające (narracyjne), przekazujące wiedzę, związane z muzyką artystyczną,
tańcem, poezją oraz zaprezentował diagram ilustrujący główne cykle życia społeczności rolniczej,
która wykorzystuje pieśń jako środek komunikacji (mediacji) między sobą a Bogiem celem
zapewnienia pomyślnych zbiorów i dobrobytu. W kulturze tradycyjnej pieśń towarzyszyła
Afrykanom nieomal w każdej sytuacji. Z jej akompaniamentem obchodzono święta i wykonywano
pracę. Obecnie miejsce pieśni ludowej na tym kontynencie jest już inne. Zmieniło się życie
mieszkańców i ona również zatraciła swój dawny charakter. Przestała towarzyszyć w życiu i pracy,
a stała się pieśnią szkolną. Jest wykorzystywana w chóralnych śpiewach i przedstawieniach,
występuje także w oficjalnych ceremoniach. Zupełnie nową praktyką jest jej obecność na
Narodowych (Krajowych) Festiwalach Kultury. Organizacje społeczne, szkoły, uniwersytety
mające własne zespoły konsekwentnie wprowadzają „pod obce gusty" nie tylko pieśni i muzykę, ale
i całe przedstawienia zupełnie zewnętrzne w stosunku do ich tradycyjnego kontekstu kulturowego,
co powoduje dewaluację rodzimej kultury. W istniejącej sytuacji konieczna jest więc edukacja
dzieci w taki sposób, żeby wiedziały, iż pieśń jest kluczem do poznania afrykańskiej lingwistyki,
antropologii i poezji. W trosce o przyszłość pieśni afrykańskiej szkoły i uniwersytety aktywnie
zachęcają i stymulują do ich zachowania i ochrony. Nauczyciele akademiccy podejmują badania
naukowe nad różnymi dziedzinami sztuki afrykańskiej, a szczególnie pieśnią w jej etnicznym
oryginale. Podobnymi studiami obejmowana jest muzyka. Równocześnie Departament Muzyki,
Tańca i Dramatu w Makerere oferuje na przykład satysfakcjonujący, niezależny program studiów
afrykańskiej Muzyki przeznaczony dla wykonawców państwowych Afrykańskich Przedstawień
Artystycznych. Przygotowano też program 2-letnich studiów Pieśni Afrykańskiej dla nauczycieli
muzyki w różnego typu szkołach niższych i wyższych. Jest on przeznaczony dla społecznych
i etatowych pracowników kulturalnych, przedstawicieli radia i telewizji, zespołów folklorystycz
nych, producentów i dyrektorów teatrów objazdowych.
Zohou Comlanvi (Togo) mówił głównie o stanie kultury ludowej w swoim kraju. Scharak
teryzował stan ludowej sztuki plastycznej, folkloru muzycznego i ustnego (pieśni, muzyka,
opowiadania, legendy, przysłowia, przepowiednie, zagadki). Odwoływał się do ludowych form
tradycyjnego teatru świątecznego. Różnego rodzaju święta - w tym także gospodarcze, historycz
ne, religijne - były w przeszłości impulsem powstawania tańców o intencjach magiczno-religijnych
wykonywanych w różnych grupach wieku i płci. Wychodząc od twierdzenia, że w Togo dla
poczucia tożsamości kulturowej i narodowej fundamentalną wartością jest sztuka ludowa,
scharakteryzował perspektywiczne prace w tym zakresie. W Togo będą wiec prowadzone badania
naukowe nad własną kulturą. Na podstawie zebranych danych odpowiednie instytucje specjalis
tyczne podejmą starania dotyczące zachowania i rewaloryzacji tych wszystkich tradycji kulturo
wych, które według wyników badan na to zasłużą. Równocześnie kontynuowane będą nowe formy
wypowiedzi artystycznych, te, które społeczeństwo przekształciło według swoich potrzeb i aspiracji.
Równolegle zostaną skoncentrowane wysiłki w zakresie publikowania dokumentów ochrony
tradycyjnej i współczesnej sztuki ludowej, organizowania na podłożu ruchu społeczno-kultural¬
nego nowoczesnych banków informacji o kulturze ludowej i warsztatów służących edukacji
artystycznej, które mogą być przydatne przy modernizacji kultury „wyrosłej z nas i dla wszystkich
nas".
Anabela Roldan (Mozambik) rozpatrywała problem podstawowy, jak nauczać tańca narodo
wego. Jej zdaniem, obok wypracowania odpowiedniej metodologii równie ważny jest program
rozwoju.
224
KRONIKA
Raport przewodniczącego delegacji Burundii zawierał m.in. informacje o folklorze słownym
tego kraju, publikacjach naukowych i tych w językach narodowych, literaturze, muzyce, rękodziele,
rzemiosłach. Autor mówił o ich historycznych uwarunkowaniach, opiece prawnej, infrastrukturze
kulturalnej (muzeach, wymianie kulturalnej z zagranicą).
Ebrahim Al Shukrt (Kuwejt), przedstawiciel beduińskiej Reprezentacji Międzynarodowej
Organizacji Sztuki Ludowej na Środkowym Wschodzie i Krajach Afrykańskich, mówił o jej roli
w zachowaniu folkloru. Podkreślił znaczenie folkloru i kultury materialnej jako źródła wiedzy
historycznej, szczególnie ważnego dla społeczności arabskich. Ponieważ kraje zachodnie zajmują
się głównie Własną kulturą, zadaniem organizacji beduińskiej jest propagowanie, zachowanie
i badanie kultury beduińskiej.
Salafc el Mahdi (Arabia Saudyjska) skoncentrował się na architekturze bardzo charakterys
tycznej w rozplanowaniu arabskich domów i ich wnętrz. Była ona dostosowana do sposobu życia
i zajęć rodziny arabskiej. Na przykład uwzględniała potrzeby kobiet, które rzadko wychodziły na
zewnątrz. W budynkach znajdowały się też osobne pomieszczenia dla rodziców, dorosłych synów
i krewnych. Jako szczególnie istotny element kultury arabskiej - obok innych działów sztuki
- powinna zostać objęta programem ochrony, dokumentacji, a nawet kontynuacji i rozwoju.
Natomiast propagandą tego programu i jego realizacją zdaniem referenta powinny zająć się Środki
masowego przekazu, szkoły i instytucje specjalistyczne. Podjęcie tej problematyki przez IOV daje
większe gwarancje wykonania tych prac.
Joshi Mansuh (India), dyrektor Centrum Naukowego Przedstawień Sztuki Ludowej Hindus
kiego Teatru Narodowego w Bombaju, w swoim wystąpieniu mówił o cechach charakterystycz
nych tańca tradycyjnego oraz o choreografii związanej z przedstawianiem tych tańców. Poruszył
zwłaszcza zagadnienia dotyczące obecnego stanu tańca ludowego w Indii, tradycji folklorystycz
nych w kilku regionach tego kraju, językach etnicznych i różnych sposobach przekazywania
dzieciom tradycji własnej kultury. Za podstawowe zadanie w zakresie kultury i sztuki ludowej
uważał zwrócenie uwagi na: istniejące organizacje i instytucje kulturalne i wyeliminowanie tych,
które nie pracują efektywnie; wytypowanie komponentów kulturowych i wyselekcjonowanie wśród
nich tych, które świadczą o zróżnicowaniu kulturowym oraz takich, które są wartościami
kulturowo większościowymi i z tej racji należy je propagować i ochraniać; stwierdzenie, czy istnieją
instytucje mogące podjąć się tej działalności, oraz powołanie komisji kulturalnej koordynującej
programy i projekty kulturalne z innymi komisjami krajowymi na świecie. Działalnością komisji
w Indii powinny być objęte różne dziedziny sztuki i kultury ludowej oraz ich twórcy. Następnie jej
program powinien się skoncentrować na międzynarodowej kooperacji w rejonie Azji i objąć przede
wszystkim studia uniwersyteckie nad wpływami kulturowymi, publikacje prac hinduskich, wymia
nę dokumentacji, badania naukowe w kraju, opracowywanie monografii i reprodukcji kolekcji
pokazujących sztukę ludową, powołanie regionalnego centrum międzynarodowej organizacji
sztuki ludowej we współpracy z Azją.
Shirley Perera (Sri Lanka) scharakteryzowała krótko ludowy taniec, muzykę, malarstwo,
rzeźbę, snycerkę oraz kukiełki, dramaty i maski jako najbardziej typowe dziedziny sztuki w swoim
kraju.
Enver Keskin (Turcja) mówił o ludowym tańcu, pieśni, stroju i rzemiosłach jako polu
specjalnych prac dzisiaj i w przyszłości.
T. S. Karetu z Nowej Zelandii przedstawił spojrzenie na różne gałęzie kultury Maorysów.
Raport Boauerges Mideros Navarrete (Ekwador) z Andyjskiego Instytutu Sztuki i Rękodzieła
dotyczył regionu Andean, czyli Boliwii. Chile, Kolumbii, Ekwadoru, Panamy, Peru i Wenezueli.
Informował o pracach tego Instytutu w zakresie ocalenia jak najwięcej elementów sztuki
i rękodzieła ludowego powstałych w rejonie Andów.
Cesar Delgado Martinez (Meksyk) przedstawił osiągnięcia w zakresie kultywowania mek
sykańskich tańców ludowych; natomiast Adelina Brenes Blanco (Kostaryka) różne aspekty sztuki
i kultury w Kostaryce, zwłaszcza tańce w Centralnej Dolinie. Autorka wychodząc od społecznych
funkcji folkloru scharakteryzowała folklorystyczne formy stroju i tańca i ich zróżnicowanie na
obszarze swojego kraju.
Wystąpienie L. De Wayne Young (USA), zatytułowane „Współczesne miejsce sztuki i kultury
ludowej w USA" ze spojrzeniem na nie w przyszłość do roku 2000, było rodzajem raportu o stanie
sztuki i kultury ludowej w tym kraju, formach propagandy i ochrony zwłaszcza folkloru. Druga
część referatu została poświęcona omówieniu działań w tym zakresie projektowanych w przy
szłości.
Referaty związane z europejską sztuką i kulturą ludową dotyczyły w większości folkloru
muzycznego i tanecznego w poszczególnych krajach.
225
KRONIKA
Dragosiav Devic (Jugosławia) mówił o badaniach folkloru muzycznego oraz zachowanych
tradycyjnych formach muzyki w Jugosławii. Eva i Radomil Rejskovie (Czechosłowacja), o tańcu
ludowym w amatorskich zespołach tańca i perspektywach jego rozwoju; Pedro Pardo (Hiszpania)
analizując kilkanaście tańców hiszpańskich z różnych regionów tego kraju postawił tezę, że
wyrażają one charakter narodowy poszczególnych dzielnic i ich mieszkańców.
Mieczysław Marczuk (Polska) skoncentrował się na różnych funkcjach ludowej muzyki, pieśni
i tańca (m.in. poznawczych, estetycznych, wychowawczych, rekreacyjnych, terapeutycznych)
w Polsce oraz instytucjach i programach, które zajmują się ich zachowaniem i rozwojem.
Geraldine Haid (Austria) przedstawiła raport o muzyce ludowej w Austrii. Wychodząc od jej
roli i znaczenia w przeszłości, referentka skupiła się na historii i głównych problemach związanych
z uprawianiem muzyki ludowej. Podkreśliła znaczenie autentycznej muzyki ludowej jako specjal
nego doświadczenia w życiu jednostki, krytykując równocześnie „domorosłe" jej wykonywanie.
Muzyka, tak jak i inne dziedziny kultury i sztuki ludowej, świadczy o korzeniach kultury
narodowej. Z tego wynika konieczność rozsądnej polityki w tym zakresie oraz racjonalnego
stosowania różnych dekoracji folklorystycznych.
Hans Haid (Austria) w wystąpieniu zatytułowanym J a k oszukiwać lud za pośrednictwem
kultury ludowej" wskazał na ogólnoświatową tendencję wykorzystywania różnych wytworów
kultury ludowej, zwłaszcza sztuki, do zaspokojenia potrzeb turystycznych. Jej skutkiem jest
upadek jakości, wulgaryzacja, komercjalizacja, oferowanie lichych substytutów sztuki, namiastki
kultury danego kraju. Taki sam świat oferuje telewizja, w której dominuje stylizowana muzyka
i strój ludowy.
Przedstawiciele dużej reprezentacji gospodarzy mówili przede wszystkim o rezultatach prac
prowadzonych nad różnymi dziedzinami kultury i sztuki we Włoszech. Na przykład Aurelio Rigoli
skoncentrował się na zbiorach folkloru; Annamaria Amittrano Savarese *- na rezultatach badań
nad ludowym strojem regionalnym; Gianni Pireddu mówił o badaniach nad ludowymi tradycjami
w mieście; Gian Paolo Borghi i Renzo Zagnoni relacjonowali prace nad wpływami kultury ludowej
prowadzonymi w górnej dolinie Renu; natomiast Paolo Pellarini informował o wpływach kultury
ludowej w zamkniętych społeczeństwach zamieszkujących dolinę rzeki Torre, a Claudio Noliani
zastanawiał się, jakie znaczenie będzie miała ludowa poezja śpiewana (muzyczna) dla młodzieży
roku 2000.
W moim referacie zatytułowanym „Sztuka ludowa w Polsce. Jej obecna sytuacja i perspek
tywy rozwoju" scharakteryzowałam stan plastycznej twórczości ludowej, obecne trendy wy
stępujące w jej obrębie, rolę mecenatu państwowego i spółdzielczego („Cepelii") oraz program
zachowania i dalszego rozwoju sztuki i rękodzieła ludowego w Polsce przygotowany przez Cepelię
na lata 1986 1990.
Kongresowi towarzyszył XVIII Światowy Festiwal Folkloru odbywający się w Gorizii od
kilkunastu lat. Wzięły w nim udział grupy folklorystyczne z; Austrii, Boliwii, Burundii, Chin, Indii,
Jugosławii, Malezji, Meksyku, Szwajcarji, Tunezji, ZSRR, USA, Włoch, które codziennie prezen
towały swoje repertuary. Brały też one udział w inauguracji Kongresu i jego uroczystym
zakończeniu, na stadionie w Gorizii, jak również uczestniczyły w oficjalnych spotkaniach
z przedstawicielami miejscowych władz, stanowiąc szczególnie barwny akcent tych spotkań.
Uczestnicy Kongresu (i zespoły uczestniczące w Festiwalu) byli m.in. uroczyście podejmowani
przez mera Gorizii, prezydenta Triestu oraz Parlament i Rząd Prowincji. Troska gospodarzy
o stworzenie jak najlepszej atmosfery i klimatu dla wzajemnego, wielopłaszczyznowego porozumie
nia wszystkich zaproszonych gości przejawiała się również w bardzo bogatym programie
turystvczno-wycieczkowym, w ramach którego zwiedzano pamiątki historyczne: Cividale, Udine,
Gradisca, Aquileja, Grado, Miramare i Trieste.
Szczegółowe relacje z obrad Kongresu i towarzyszących mu imprez były na bieżąco podawane
przez lokalną telewizję, radio i prasę nadając im dodatkową oprawę i podkreślając między
narodową rangę.
Mirosława Drozd-Piasecka
KRAJOWA RADA PRZEMYSŁU SZTUKI L U D O W E J WĘGIER
Określenie sztuka ludowa rozumiane jest na Węgrzech, podobnie jak w Polsce, bardzo
x/croko. 7alic/a sic do niej m.in. zarówno folklor muzyczny, jak i taneczny, całą bogatą literaturę
15
-
Ktnogralia
Polska t. 34 7. I 2
226
KRONIKA
ustną oraz zróżnicowaną i rozległą gałąź ludowej działalności plastycznej i materialnych
wytworów sztuki. Węgrzy jednak konsekwentnie odnoszą ten zakres znaczeniowy do sztuki
dawnej wsi, a nie sztuki współczesnej, podczas gdy u nas występuje w tej dziedzinie duża
dowolność interpretacji i zazwyczaj stosowanie wspólnego miana sztuki ludowej dla tradycyjnej
(najdawniejszej) i obecnej twórczości wsi.
Współczesna sztuka materialna jest traktowana na Węgrzech jako inna jakość niż sztuka
dawnej wsi, której przedmioty zasiliły zbiory muzealne, i określana ludową sztuką użytkową.
Według naukowców węgierskich ludowa sztuka użytkowa jest twórczością naszych czasów
i wprawdzie stanowi bezpośrednią kontynuację sztuki ludowej, wzrosła i rozwija Się w ramach jej
tradycji, to jednak nie można ich utożsamiać. Ludowa sztuka użytkowa, w odróżnieniu do sztuki
ludowej, nie zaspokaja już codziennych potrzeb utylitarnych i chociaż niektóre jej przedmioty
pełnią nadal tę rolę, to jednak służy ona głównie zaspokajaniu potrzeb estetycznych, zwłaszcza
mieszkańców miast.
Na sztukę ludową w węższym rozumieniu składały się przedmioty dekoracyjne, czyli - jak to
określają Węgrzy - ludowa sztuka dekoracyjna. Odrodzenie tej twórczości nastąpiło na Węgrzech
stosunkowo niedawno. Stało się to możliwe, dzięki ścisłej współpracy specjalistów (teoretyków
i praktyków) dążących do sprowadzenia ludowej sztuki użytkowej do pierwotnego źródła.
Owocem tej współpracy było reaktywowanie dawno zapomnianych rzemiosł i technik wy
twarzania, m.in. wyrobu armiaków, farbowania naturalnymi barwnikami. W ten sposób - jak
twierdzą uczeni węgierscy - sztuka ludowa przekształciła się w ludową sztukę użytkową. Pewne
przedmioty codziennego użytku zaczęły pełnić funkcje dekoracyjne, inne zachowały swoje dawne
przeznaczenie.
Wybitny teoretyk węgierskiej sztuki użytkowej, Gyórgy Domanovsky, charakteryzując tę
kategorię artystyczną m.in. stwierdził: „Ludowa sztuka użytkowa rozwija się na bazie spuścizny
sztuki ludowej, świadomie stara się wzbogacać tradycje elementami spoza niej uwzględniając
zapotrzebowanie kupujących. Zmiana ta spowodowała, że przedmioty mające kiedyś praktyczne
zastosowanie przekształciły się w przedmioty dekoracyjne" .
Węgierska szkoła współczesnej sztuki dekoracyjno-użytkowej kształtowała się i rozwija nadal
na podstawie szeroko i swobodnie wykorzystywanych narodowych tradycji sztuki ludowej.
Źródłem inspiracji twórczej jest dla niej dawne tkactwo, hafty, ceramika, stroje i malowane ludowe
skrzynie.
Instytucją decydującą o całokształcie spraw związanych ze współczesną węgierską ludową
• sztuką użytkową i jej rozwojem jest istniejąca od 1953 r. Krajowa Rada Przemysłu Sztuki Ludowej
Węgier z siedzibą w Budapeszcie oraz stałą okazałą ekspozycją i magazynami w odległym o ponad
100 km od stolicy Kecsemet.
W skład Rady wchodzi ok. 40 osób związanych zawodowo ze sztuką i rękodziełem ludowym,
wśród których są etnografowie, artyści plastycy, twórcy ludowi, a także reprezentanci spółdzielni
zajmujących się wytwarzaniem przedmiotów ludowej sztuki użytkowej oraz przedstawiciele
placówek naukowych i kulturalnych zajmujących się jej badaniem i rozpowszechnianiem.
Podstawową działalnością Rady jest opieka i czuwanie nad rozwojem tej dziedziny kultury na
terenie całych Węgier. Na cyklicznych komisjach opiniowane są poszczególne przedmioty
z różnych gałęzi ludowej sztuki użytkowej i tylko tc z nich, których wzory uzyskały aprobatę,
otrzymały znak (metkę) w postaci stylizowanego pawia i napisem „hand made Hungary", są
dopuszczane do obrotu towarowego w specjalnych sklepach (w tym także ajencyjnych).
Rada jest nic tylko najważniejszym organem opiniującym, ale i propagującym w zakresie
ludowej sztuki użytkowej. Organizuje jej wystawy , pokazy, konkursy , wydaje specjalne foldery
i publikacje. W budapeszteńskim budynku Rady znajduje się niewielka stała ekspozycja, ukazująca
najlepsze, nagrodzone na różnych konkursach prace garncarzy, tkaczy, hafciarzy itd. Pełni ona rolę
wizytówki możliwości artystycznych twórców węgierskich. Natomiast zorganizowane przez Radę
1
2
1
3
Węgierska ludowa sztuka użytkowa, oprać. L. Nagy (przewodniczący Krajowej Rady
Przemysłu Sztuki Ludowej Węgierskiej Republiki Ludowej), wyd. Węgierski Instytut Kultury
w Warszawie, Warszawa 1987, maszyuop. pow. s. 3.
- Wystawę węgierskiej sztuki użytkowej ostatniego 40-lecia otwarto w kwietniu 1987 r w Sali
Marmurowej PKiN w Warszawie. Zorganizowana przez Krajową Radę Przemysłu Sztuki
Ludowej W R L oraz CZSRLiA „Cepelia" zgromadziła blisko 400 eksponatów będących przy
kładami garncarstwa i ceramiki ludowej, haftów, przedmiotów użytkowych ze skóry, metalu, kości
i rogów, rzeźby (rzeźbione laski pasterskie). Znakomicie zakomponowana ekspozycja uwypuklała
bogactwo tradycyjnych wzorów ludowych poszczególnych regionów Węgier, ich odrębność i cechy
2
KRONIKA
227
4
Muzeum węgierskiej współczesnej sztuki i rękodzieła ludowego znajduje się w mieście Kecsemet
Tu w przestrzennym parterowym budynku mieści się I I sal wystawowych, w których
pokazano eksponaty z różnych regionów kraju oraz magazyny. W hału oferowane są przedmioty
ludowej sztuki użytkowej do sprzedaży. Tutaj też na ścianach wiszą fotografie przedstawiające
ważne wydarzenia z historii Rady i jej działalności, w gablotach umieszczono publikacje.
W scenariuszu ekspozycji każdej z prezentowanych dziedzin sztuki w poszczególnych salach
starano się uwzględnić przede wszystkim ich zróżnicowanie regionalne oraz rozwój i zmiany
technik, form, kolorystyki, surowca itd. najstarszych wzorów zachodzące w okresie ostatnich
kilkudziesięciu lat wraz z nazwiskami najwybitniejszych twórców.
Zgodnie z tym założeniem kolejno ukazano:
Snycerstwo, rzeźbione przedmioty użytkowe z drewna, rogu i kości (laski pasterskie,
szkatułki itd.), wykonane przez chłopów i rzemieślników.
G a r n c a r s t w o , będące silną i rozwiniętą gałęzią w całym kraju, charakteryzujące się dużym
zróżnicowaniem form regionalnych. Rozwój tej dyscypliny sztuki w ostatnich latach był możliwy
dzięki nakładom państwa przeznaczonym na postęp technologiczny. Obok dużych ośrodków
ceramicznych istnieją na Węgrzech małe pracownie garncarskie prowadzone przez wybitnych
mistrzów. Ta dziedzina sztuki była szczególnie utylitarna i pełni tę rolę do dziś.
D r o b n e r z e m i o s ł o wykonywane przez specjalistów na potrzeby wsi (np. wyroby ze skóry,
torby, siodła, uprząż, kożuchy), charakteryzujące się bogatą ornamentyką i wyszyciami (kożuchy).
W tej grupie pokazano też przedmioty z żelaza przetworzone współcześnie na podstawie starych
wzorów oraz wykonane różnymi technikami metalowe elementy stroju ludowego.
Haft, bardzo popularna i rozwinięta gałąź ludowej sztuki i rzemiosła artystycznego.
Reprezentuje ona do dziś ogromną różnorodność regionalnych stylów, motywów, zdobnictwa.
Współczesne zainteresowania ludowymi tradycjami hafciarskimi występują na Węgrzech od
początku lat sześćdziesiątych XX w. Wówczas to na pokazach mody pojawiły się kolekcje sukni
damskich z motywami haftu z różnych regionów kraju. Wzory te, z upływem czasu, zaczęto
przenosić również 1 na inne przedmioty codziennego użytku (obrusy, serwety) i upominki.
T k a n i n y modre („modrotiski"). Z umiejętności farbowania tkanin na niebiesko słynęły
niektóre regiony kraju. Natomiast w XIX w. w każdym miasteczku targowym był już specjalista
trudniący się tym zajęciem. Na początku naszego stulecia moda na te tkaniny przestaje
obowiązywać powodując zanik i zapomnienie technik ich wytwarzania. Jako bardzo charakterys
tyczna gałąź rękodzieła ludowego Węgier została ona współcześnie reaktywowana (m.in. staraniem
Rady), a jej wytwarzania podjęły się spółdzielnie rozmieszczone w różnych stronach kraju.
Uzupełnieniem tej ekspozycji są meble, koszyki, przedmioty z gliny i metalu.
T k a c t w o , potwierdzone w dokumentach z połowy XIV w., jedna z najbardziej efektownych
gałęzi sztuki ludowej, szeroko wykorzystywana od polowy XIX w. w takich wyrobach użytkowych,
jak zasłony, dywaniki itp. Ze swej istoty zbliżone do sztuki dekoracyjnej obecnie szeroko
wykorzystuje tradycyjne motywy tkackie we współczesnych przedmiotach sztuki użytkowej.
Meble i dywany stanowią wyposażenie ostatniej sali. Są to współczesne adaptacje
i inspiracje nawiązujące często dość dowolnie do tradycyjnych ludowych form i motywów
regionalnych wykonane przez artystów plastyków.
Rada koncentruje swoje prace na opiniowaniu i propagowaniu sztuki ludowej. Zakres jej
działalności w porównaniu z naszą „Cepelią" jest znacznie węższy (np. nie zajmuje się skupem
przedmiotów sztuki, nie wytwarza też ich we własnym zakresie, ani też nie pośredniczy
w rozprowadzaniu surowców i narzędzi chałupnikom i - co wydaje mi się szczególnie ważne
- nie ma kontroli nad jakością wytwarzanych przedmiotów, ponieważ ocenia głównie wzory
- prototypy). Ten stan rzeczy, jak sądzę, wpływa na to, że ogólny poziom artystyczny i techniczny
charakterystyczne. Przedstawiono eksponaty z zakresu 5 grup tematycznych składających się na
pojęcie sztuki użytkowej na Węgrzech, a więc: haft, tkaninę, rzeźbę w drewnie, garncarstwo
i ceramikę oraz rzemiosło artystyczne. Natomiast w styczniu 1989 r. przy współpracy Rady
i Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie otwarto w sali wystawowej tej placówki wystawę
pt. Dawny i nowy haft węgierski.
W każdej z tych dziedzin sztuki (w myśl zasady „zachować tradycje- służyć współczesnoś
ci") przeprowadzane są co 2 lata konkursy wyłaniające najlepsze wzory przedmiotów opartych na
tradycjach lokalnej sztuki ludowej.
Dużą atrakcją kulturalną w Kescemet jest też Węgierskie Muzeum Sztuki Naiwnej, gdzie
w niewielkich kilku salach zgromadzono obrazy i rzeźby współczesnych twórców nieprofesjonal
nych oraz Muzeum Zabawek. W obu muzeach organizowane są też wystawy czasowe.
3
4
228
KRONIKA
współczesnej węgierskiej sztuki ludowej proponowanej w sklepach specjalistycznych nie jest
wysoki. Natomiast pochodzące ze zbiorów Rady przedmioty, które zachwycały nas na wystawach,
zostały wykonane z reguły jako jedyne, unikalne egzemplarze przez najwybitniejszych współczes
nych twórców węgierskich, nie mogą więc mieć dominującego wpływu na kształtowanie powszech
nej opinii o ludowej twórczości artystycznej tego kraju.
Mirosława Drozd-Piasecka
ZAINTERESOWANIE RODZIMĄ KULTURĄ TRADYCYJNĄ
W DZISIEJSZEJ M O N G O L I I
Po latach, w których przeszłość i tradycja kultury mongolskiej wydawały się niezbyt
atrakcyjnym tematem m.in. dla badań naukowych, nastąpiła w Mongolii wyraźna zmiana
orientacji. Tytułowa „dzisiejsza Mongolia" to Mongolia lat osiemdziesiątych naszego stulecia
kiedy.to możemy obserwować pierwsze rezultaty przełomu w zainteresowaniach etnografów
mongolskich, szczególnie predestynowanych do badania kultury swego kraju. Główną placówką
badawczą jest Sektor (Zakład) Etnografii i Archeologii wchodzący w skład Instytutu Historii AN
MRL, od wielu lat kierowany przez dr. S. Badamchatana. Na czele instytutu stoi natomiast prof.
Sz. Nacagdordż. Obaj naukowcy są dobrze znani polskim mongolistom przede wszystkim dzięki
bezpośrednim kontaktom z okresu, w którym pracowała w Mongolii ekspedycja etnograficzna
PAN, kierowana przez prof. dr. Witolda Dynowskiego (były to lata 1965-1980). Dla mnie okazją
do ponownego spotkania był dwutygodniowy pobyt w Ułan Bator jesienią 1988 r. Z przyjemnością
stwierdziłam, że pamięć o polskich badaczach jest tu niezwykle żywa, postać Profesora Dynows
kiego budzi szacunek i uznanie tych, którzy go znali i dzięki którym mogliśmy poznawać kulturę
mongolską nie tylko z książek.
Kolejnym miłym zaskoczeniem były bezpośrednie kontakty z pracownikami Zakładu Etno
grafii MAN, który rozrósł się od czasu ostatniego pobytu ekspedycji etnograficznej PAN
w Mongolii, a jego działalność nabrała dynamiki. Świadczą o tym m.in. aktualnie prowadzone
prace i dalsze plany badawcze placówki, a także ciekawe dyskusje profesjonalistów, w których to
dyskusjach miałam okazję uczestniczyć.
W Zakładzie pracuje 11 osób (3 kobiety i 8 mężczyzn). Prawie wszyscy mają ukończone studia
w ZSRR (Moskwa, Leningrad, Irkuck). Utrzymują też stałe kontakty z Instytutem Etnografii
w Moskwie i Leningradzie, Instytutem Nauk Humanistycznych w Ułan Udc i in. Kontaktom tym
sprzyja m.in. udział etnografów mongolskich w pracach radzieckich ekspedycji archeologiczno-etnograficznych organizowanych od kilkudziesięciu lat przez wspomniane Instytuty Moskwy
i Leningradu. Ciekawe efekty, zwłaszcza w zakresie badań porównawczych, dają kontakty
z ośrodkiem w Ułan U d e - centrum badania kultury buriackiej.
W numerze „Etnografijn sudlal" z 1987 r. S. Badamchatan krótko scharakteryzował
dotychczasowe etapy etnografii mongolskiej i aktualne zadania, do których należy przede
wszystkim badanie etnogenezy Mongołów, szukanie źródeł kultury mongolskiej i jej rozwoju,
charakterystyka współczesnych procesów etnicznych oraz formowania i kształtowania się mongol
skiej kultury socjalistycznej, Do pierwszoplanowych należy też zagadnienie konsolidacji i zmian
kultury poszczególnych grup etnicznych, tworzenia się kultury ogólnomongolskiej i określenie
specyfiki kulturowej mniejszości zamieszkujących Mongolię.
Część pracowników Zakładu ma nie tylko przygotowanie do badań etnograficznych, są oni
bowiem także specjalistami w zakresie archeologii, antropologii, historii i in. Rozbudzone są też
zainteresowania nauką języków, w tym staromongolskiego i tybetańskiego, a także angielskiego.
Nie trzeba tłumaczyć, jak takie wszechstronne przygotowanie członków zespołu znakomicie
ułatwia podejmowanie złożonych zagadnień, m.in. właśnie etnogenezy. Każdy z pracowników
Zakładu ma także swoje własne zainteresowania i plany badawcze. I tu znajomość różnych
dyscyplin, zwłaszcza metod, którymi się posługują, ułatwia gromadzenie materiałów i ich
opracowanie. Należy jeszcze wspomnieć o dwóch pracownikach, którzy ukończyli studia w za
kresie sztuk pięknych. Ich talent służy całemu zespołowi - jest bardzo przydatny w pracach
o charakterze dokumentacyjnym; rysunki Tangada i Disana zdobią też wiele prac naukowych,
zwłaszcza wykonanych pod szyldem Zakładu.
Etnografowie mongolscy tworzą bardzo prężny zespół. Łączy ich widoczne zaangażowanie
w realizację poszczególnych zadań, wspólne plany badawcze i wydawnicze, w których każdy ma
KRONIKA
229
określone miejsce. Żywe dyskusje, przedstawianie własnych prac do oceny kolegom, częste
seminaria, to główne cechy życia naukowego w Zakładzie.
Owocem dotychczasowych prac są liczne artykuły w czasopismach naukowych („Etnografijn
sudlal", „Studia mohgolica", „Szindżlech uchaany am' dra!" i in.). W 1986 r. ukazał się pierwszy
z czterech zaplanowanych tomów etnografii MRL, poświęcony Chałchasom (Cnalchyn ugsaatny
dzuj). W kolejnych rozdziałach monografii przedstawione zostały następujące zagadnienia: ł)
ogólne informacje o etnosie chałchaskkn; 2) praca i domostwo; 3) kultura materialna i 4) kultura
duchowa. Obecnie gromadzone są materiały do tomu drugiego. Jego autorzy zamierzają ukazać
zasadnicze rysy kultury Ojratów (Mongołów zachodnich).
Podobnie jak tom pierwszy, jest to praca zbiorowa redagowana przez S. Badamchatana.
Każdy z pracowników Zakładu pisze rozdział obrazujący kulturę wybranej grupy ojrackiej,
a oprócz tego przygotowuje odrębną monografię książkową badanej mniejszości.
Poza sezonem prac terenowych, który trwa zwykłe około dwóch miesięcy, etnografowie
prowadzą wywiady wśród mieszkańców stolicy przybyłych tu z różnych stron Mongolii. Tak się
szczęśliwie składa, że badacze mongolscy wywodzą się z różnych grup etnicznych. Jest tu więc
przedstawicie] Bordżiginów, Chałchasów, Derbetów, Dzachczinów, Eletów, Torgutów, Urianchajów ałtajskich i tureckich. Taka mozaika etniczna jest korzystna z wielu względów. Umożliwia
m.in. ogląd kultury mongolskiej z różnych pól widzenia, a dyskusje nad jej różnorodnością
i specyfiką stają się pełniejsze, wielostronne, bardziej rzeczowe i po prostu ciekawsze. Świadomość
wspólnoty etnicznej sprawia, że badacze przyjmowani są przez członków badanej grupy jak swoi,
bliscy, co znacznie ułatwia prace terenowe, znosząc natychmiast wszelkie uprzedzenia i bariery.
Otworem stoją też drzwi wielu mieszkań w Ulan Bator, za którymi mieszkają ziomkowie, choć
oczywiście badania prowadzone są nie tylko wśród członków jednej grupy etnicznej.
Kolejnym punktem w planach badawczych Zakładu jest zbieranie materiałów terenowych do
monografii ukazującej kulturę Mongołów wschodnich, a następnie - drugiej co do wielkości
grupy etnicznej zamieszkującej Mongolię, tj. Kazachów (w 1979 r. na 1,2 min Chałchasów przy
padało ponad 84 tys. Kazachów). Tu rodzi się jednak problem bariery językowej. Etnografowie
mongolscy posługują się w swych pracach terenowych głównie techniką wywiadów. Ich język
należy jednak do innej grupy niż kazachski. Najcenniejszymi informatorami są przy tym najczęściej
ludzie starsi, ci zaś władają na ogół mongolskim dość słabo. Konieczne jest więc korzystanie
z pośrednictwa tłumacza. Nie wystarczy przy tym sama znajomość języka. Tłumacz powinien mieć
choćby ogólną wiedzę o kulturze kazachskiej, specyficznej terminologii, etykiecie itp. Mówiono mi
0 planach stworzenia centrum do badania kultury Kazachów. Myślę, że rozwiązałoby to wiele
problemów nasuwających się podczas badania tej kultury, tak odmiennej od mongolskiej.
Jak już wspomniałam, etnografowie mongolscy pracują głównie w terenie. Niektórzy
uczestniczą poza tym w pracach ekspedycji radzieckiej (zwłaszcza w badaniach procesów
etnicznych w Mongolii). Pracują wówczas jako tłumacze, znajdując jednak czas na zbieranie
materiałów do własnych tematów badawczych.
Gdy przeglądałam najnowsze prace etnografów mongolskich, nasunęła mi się pewna refleksja.
Otóż, wcześniejsze artykuły i książki sprawiały wrażenie nadmiernego przywiązania do opisu
1 w większości ograniczały się do prezentacji uporządkowanych materiałów terenowych. Wydawać
się mogło, że sprawy analizy, interpretacji, teorii itp. były niedoceniane. Element ten pojawia się
jednak coraz częściej w nowych opracowaniach, m.in. Badamchatana, Cerenchandy, Tangada.
Z ogromną przyjemnością czytałam też maszynopis artykułu G . Menesa o obrzędach po
grzebowych u Dzachczinów. Była to rzecz dojrzała, znakomicie łącząca opisy faktów z interpretac
jami badacza i jego informatorów, świadcząca o szerokim spojrzeniu autora (który jest również
archeologiem) na kulturę mongolską i na jej badany wycinek.
Etnografowie mongolscy są żywo zainteresowani nowymi teoriami, a przede wszystkim
zastosowaniem różnych koncepcji metodologicznych w praktyce, tj. podczas badań terenowych
i opracowania ich wyników. Przekonałam się o tym m.in. podczas dyskusji po referacie
ukazującym tradycje polskiej mongolistyki i jej aktualny obraz, a także niektóre rezultaty moich
badań w zakresie zachowań ludycznych pasterzy mongolskich. Część pytań dotyczyła m.in.
sposobu klasyfikowania materiału, co wskazuje na dążenie do wyjścia poza opis. Pytano mnie
także o możliwość zastosowania zasad semiotyki czy strukturalizmu do badania gier i zabaw, co
jest sprawą o tyle trudną, że kierunki te nie dają konkretnych wskazówek badaczowi terenowemu,
a badaczowi tego typu zachowań zwłaszcza.
Różne sfery kultury Mongołów i Kazachów, jej ciągłość i zmiana są coraz częściej
prezentowane na lamach czasopism, m.in, wydawanej w wersji rosyjskiej i angielskiej „Mongolii",
gdzie istnieje odrębny dział etnografii. Do przeszłości kultury mongolskiej sięgają dziś jednak
230
KRONIKA
nie tylko etnografowie, archeologowie czy antropolodzy. Po latach odwrotu od tego, co minione,
niezrozumiałego zawstydzenia przeszłością własnej kultury, rodzi się autentyczne zainteresowanie
zwykłych ludzi ich dziedzictwem kulturowym, powstaje ruch zbieraczy-amatorów, pragnących
utrwalić przeszłość, ukazać ją nowym pokoleniom, zbierających informacje o tradycji na własną
rękę i przekazujących je innym za pośrednictwem czasopism, odczytów itp. Ze skarbnicy folkloru
czerpie dziś teatr, film, balet i muzyka. Z ogromnym zainteresowaniem, także poza granicami
Mongolii, został np. przyjęty program „Legenda o słońcu" przygotowany przez stołeczny Teatr
Opery i Baletu. Jest to bardzo piękna opowieść wykorzystująca w libretcie wątki mitologiczne
i typowe dla eposów bohaterskich, mówiąca o nich językiem tańca. Wiele uwagi poświęca się
tradycyjnym grom. W 1987 r. reżyser P. Cogdzol nakręcił krótkometrażowy film o zawodach
w grze szagaj chamach. Twórca powiedział mi m.in, że film ten wywołał u części widzów refleksję
i poczucie wstydu, iż tak mało wiemy o własnych tradycjach, tak szybko o nich zapominamy.
W Ułan Bator działa od kilku lat kilkusetosobowa sekcja miłośników tej gry. Miałam okazję
uczestniczyć w spotkaniu treningowym sekcji. Mogłam obserwować zachowania graczy, zgodne
z wymogami tradycji, i przeprowadzić wywiady z kilkoma z nich. Co jakiś czas (rok - trzy tata)
w Ułan Bator lub stolicy ajmaku centralnego Dzuun Mod organizowane są zawody z udziałem
najlepszych drużyn. Organizacja takich zawodów jest również ukłonem w stronę tradycji, co
najmniej XIX-wiecznych. Kultywowane są też w Mongolii dyscypliny sportu, których rodowód
potwierdzony jest dla Mongolii przez źródła pisane od czasów średniowiecza. Myślę tu przede
wszystkim o zapasach, łucznictwie i wyścigach konnych. Co roku organizowany jest w stolicy
centralny ich naadam (wielkie zawody), na które zjeżdżają najlepsi zapaśnicy, łucznicy i gdzie
ścigają się najszybsze konie. Lokalne naadamy urządzane są ponadto w stolicach ajmaków
i centrach somonowych, przy czym łączy się je najczęściej z zakończeniem najważniejszych prac
pasterskich i polowych, podsumowaniem rezultatów współzawodnictwa, wręczeniem nagród
i dyplomów najlepszym pracownikom.
Barwnie i bogato prezentuje się wystawa rekwizytów używanych w grach, zajmująca dwie
duże sale stołecznego Muzeum Centralnego. Daje ona znakomitą orientację co do różnorodności
tego rodzaju zachowań. Dwa schematy przedstawiające rozwój gier i zabaw, min. w postaci
drzewa genealogicznego, są dziełem D. Darambadzara - matematyka, który od dawna z zamiło
wania zajmuje się historią gier mongolskich i ich propagowaniem.
Wyczuwalne - nie tylko u profesjonalistów - zainteresowanie kulturą mongolską, jej
systematyczne badanie i upowszechnianie, także poza granicami Mongolii, napełniło mnie radością
i optymizmem. Jestem przekonana, że prace te będą kontynuowane i rozwijane z jeszcze większym
rozmachem. Z pewnością przyczyni się do tego Międzynarodowe Stowarzyszenie Mongolistów
(IAMS) mające siedzibę w Ułan Bator. Jednym z jego celów jest bowiem m.in. upowszechnianie
kultury mongolskiej, języka, historii i wszystkiego, co związane z Mongolią (Statut IAMS, rozdz.T,
p. 7; o celach Stowarzyszenia i wydawanym przezeń „Biuletynie" informacyjnym piszę), szerzej
w dziale Recenzji.
Znamiennym przykładem dokonujących się w Mongolii zmian w stosunku do przeszłości
i kulturowego dziedzictwa jest oficjalne uznanie przez władze tradycyjnego święta Mongołów
- Cagaan sar uważanego za początek nowego roku kalendarzowego. Po 1921 r. wytworzyła się
w Mongolii następująca sytuacja: w zasadzie obchodzono nowy r«k 1 stycznia według kalendarza
gregoriańskiego, oprócz tego jednak, niejako nieoficjalnie (zwłaszcza w środowisku pasterskim)
świętowano Cagaan sar uważając je za prawdziwe święto Mongołów. Jest to święto ruchome,
a podstawą liczenia czasu są fazy księżyca oraz tzw. kalendarz dwunastoletni, cykliczny, w którym
każdy rok określany jest nazwą odpowiadającego mu zwierzęcia. Kalendarz ten wprowadzony
został w 1210 r, Od 1267 r. po kolejnej reformie zaczęto obchodzić Nowy Rok, podobnie jak
w Chinach, z początkiem wiosny (wcześniej Mongołowie obchodzili Cagaan sar jesienią). Na
przełomie X V I i XVII w. pojawiły się dodatkowe określenia poszczególnych lat, miesięcy, dni,
godzin itp. Były to nazwy jednego z pięciu elementów, żywiołów natury (wg filozofii chińskiej)
i odpowiadające im kolory. 7 II 1989 r. po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat Mongołowie
obchodzili oficjalnie Cagaan sar jako początek nowego roku (ognistej żmii).
Kolejnym świadectwem dokonujących się przeobrażeń jest wypowiedź prof. Nacagdordża
ustosunkowującego się krytycznie do dotychczasowego spojrzenia na kulturę i gospodarkę
pasterską, a zwłaszcza do przypisywania jej negatywnej, hamującej roli w historycznym rozwoju
Mongolii („Mongolia", nr 5-6: 1988, s. 36).
W latach trzydziestych-pięćdziesiątych XX w. zniszczono wiele zabytków przypominających
o przeszłości Mongolii. Niektóre zniknęły bezpowrotnie, inne można jeszcze uratować, przywrócić
im dawny blask. W tym właśnie celu powstała Fundacja Kulturalna M R L pragnąca ocalić zabytki
1
-m
i
231
KRONIKA
kultury, architektury, literatury i historii kraju - najcenniejsze wartości tradycji Mongołów.
Fundacja sfinansuje m.in. prace restauracyjne i konserwatorskie w słynnym klasztorze Erdene-dzu
pochodzącym z XVI w. i stanowiącym wspaniały zabytek architektoniczny. Potrzeby są ogromne.
Na ocalenie od zapomnienia i ukazanie Światu (choć może przede wszystkim Mongołom) czekają
m.in. bogate archiwa klasztorne, dzieła literatury i sztuki, zabytki archeologiczne. Nie wszystko
jeszcze poznano, zbyt mało wyeksponowano w muzeach i wydawnictwach.
Na listę najcenniejszych zabytków, które należałoby przede wszystkim ocalić dla świata,
sporządzoną przez U N E S C O , wpisany został jedyny czynny klasztor lamajski w Mongolii
- stołeczny Gandan. Jest to nie tylko wspaniały zespól zabudowań, przykład architektury i sztuki
lamajskiej, lecz także centrum życia religijnego. Odbywające się tu nabożeństwa są magnesem dla
turystów z wielu krajów świata, niezależnie od przekonań religijnych, choć przyciągają i samych
Mongołów. Być może, wyraźna zmiana w stosunku do przeszłości przyniesie wkrótce także wzrost
zainteresowania religią, i to nie tylko wśród badaczy tej sfery życia mieszkańców Mongolii.
Iwona
Kabzińska-Stawarz
SESJA N A U K O W A „WARTOŚCI K U L T U R Y P O L S K I E J
A PRZEMIANY SPOŁECZNE XIX i XX w", L U B L I N 21 22 XI 1988
W Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbyła się interesująca sesja naukowa poświęcona
funkcjonowaniu wartości kultury polskiej w niedawnej przeszłości oraz we współczesności .
Obrady umożliwiły wypowiedź wielu naukowcom reprezentującym takie dyscypliny, jak historia,
socjologia, etnografia, religioznawstwo, literaturoznawstwo i językoznawstwo. Tym samym stwo
rzono dogodne warunki do wielostronnego i pogłębionego - w ujęciu wielu odmiennych
orientacji badawczych - spojrzenia na bardzo złożone zagadnienie wartości kulturowych.
Poszczególne referaty wygłoszone zostały w czterech wyodrębnionych merytorycznie sekwencjach:
„Polska i Europa", „Kultura i społeczeństwo", „Obyczaj i patriotyzm", „Hierarchia wartości".
Referat o podstawowym znaczeniu dla problematyki sesji wygłosił prof. dr hab. Janusz
Ziółkowski (Poznań). Autor przedstawił w bardzo syntetycznej formie kształtowanie się wspólnoty
kulturowej narodów europejskich od średniowiecza do współczesności na bazie wartości świata
antycznego, a przede wszystkim chrześcijaństwa. O specyfice Europy - chociażby w stosunku do
Azji - stanowi od dłuższego czasu dążenie do wolności jako naczelnej wartości we wszystkich
kulturach narodowych naszego kontynentu. Dla kształtowania się kultury polskiej ostatnich kilku
wieków ogromne znaczenie miało zetkniecie ze Wschodem Zagadnienie to Dodiał w swoim
wystąpieniu prof dr hab Jacek Kolbuszewski (Wrocław) który dokonał podstawowego rozróż
nienia między kulturą prawosławnej Rosji a kulturaOrientu
T^tl^^o^AZm
ukazLmkonsekS
wiebetn^ny™
dóc! dr hab E w ^ M i o d ^
romantycznej - na wartości kształtujące się w dobie polskiego modernizmu.
Obrady popołudniowe odbywające się pod hasłem „Kultura i społeczeństwo" tylko częściowo
spełniły oczekiwania uczestników sesji. I tak, prof. dr hab. Ryszard Bender (Lublin) przedstawiając
referat „Tradycja i postęp w polskim życiu społecznym XIX i XX w." w sposób może aż nazbyt
ogólny zarysował przemiany polskiej myśli społeczno-politycznej dotyczącej pojęć takich, jak
tradycja i postęp. Nawiązanie w tym wypadku do tla historycznego i zmieniających się dość szybko
od schyłku XVIII w. do 1939 r. postaw społecznych nie zostało norjarte konsekwentnie
odpowiednimi przykładami odnoszącymi się do poszczególnych tez wystąpień Natomiast podjętą
przez prof dr hab Bronisławę Kopczyńską-Jaworską (ŁÓdź) próbę ukazania zmienności stosunku
społeczeństwa polskiego do miasta i miejskości należy uznać za interesującą i znaczącą dla
dalszych te o rodzaju poszukiwań badawczych również etnograficznych K o m u n i t o t T ^ i S niające tę S ś ć obrad wygłosili doc dr hab Jerzy Barimińsk (Lublin) - L u d ™
wartość
1
E
1
Sesja lubelska jest kontynuacją spotkań zainicjowanych przez prof. dr hab. Hannę
Imbs-Jędruszczakową poświęconych problematyce rozwoju.kultury polskiej w dobie industrialnej
(XIX-XX w.). Materiały z pierwszej konferencji zostały opublikowane w pracy: Miasto a kultura
polska dobv przemysłowej. Przestrzeń, pod red. H. Imbs, Wrocław 1988. Tom następny poświęcony
zagadnieniom rozwoju społeczeństwa miejskiego znajduje się w druku.
3
232
.
KRONIKA
w kulturze polskiej", oraz doc. dr hab. Ryszard Kantor (Kraków) - „Trwałość czy erozja tradycji
w społeczności wiejskiej". Pierwszy z autorów poświęcił swoją uwagę omówieniu kwestii
kształtowania się nowej ludowości o charakterze żywiołowym w latach osiemdziesiątych XX w,
w dialogu z elitarnością, co dało podstawy rozwoju idei solidarności. Zarazem autor - idąc
w znacznej mierze za badaniami Rocha Sulimy - podjął wątek rewizji dawnych i współczesnych
sądów i ocen dotyczących ludowości jako swoistej wartości w kulturze polskiej. Z kolei doc.
R. Kantor poddał zwięzłej analizie dzisiejszą sytuację kulturową wsi polskiej dochodząc do
wniosku, iż polityka społeczna i kulturalna państwa po 1945 r. doprowadziła do ograniczenia roli
tradycji i zahamowania autentycznej twórczości chłopskiej.
W części przedpołudniowej drugiego dnia obrad w trzech bardzo ciekawych wystąpieniach
wykazano wybitną rolę obyczaju w kształtowaniu polskiego patriotyzmu w czasach niewoli i walki
0 wolność (dr Barbara Jedynak, Lublin), a także poddano analizie etos pieśni patriotycznych
z okresu I wojny światowej (dr Henryka Kramarz, Kraków), wreszcie przedstawiono zagadnienie
trwania wartości kultury polskiej w warunkach wojny i okupacji hitlerowskiej lat 1939-1945 (doc.
dr hab. Tomasz Strzembosz, Warszawa). Dopełnieniem trzeciej części obrad był komunikat doc.
dr. hab. Andrzeja Tyszki pt. „Państwo a model kultury"
Czwarta część obrad, mimo braku podstawowego referatu o religii jako wartości w kulturze
polskiej, w znacznej" mierze usatysfakcjonowała uczestników sesji. Dzięki referatowi ks. prof. dr.
hab. Daniela Olszewskiego (Kielce) zapoznano się ze stanem współczesnej religijności Polaków (w
nawiązaniu do zmian w X I X i 1 poł. XX w.) zachowującej znaczną ciągłość tradycji, jak
1 zmieniającej się w warunkach cywilizacji przemysłowo-technicznej oraz pod wpływem sterowanej
ateizacji i laicyzacji życia po 1945 r. Natomiast prof. dr hab. Zygmunt Komorowski (Warszawa)
podjął bardzo istotny wątek uniwersalizmu kultury polskiej, sprowadzając jednakże swoją
wypowiedź do skromnych „kilku uwag i przypomnień". Autor ten istotnie przypomniał zasadnicze
przesłanki atrakcyjności i znaczenia kultury polskiej w przeszłości (tolerancja przekonań, działal
ność w warunkach państwa pluralistycznego), a także podkreślił ogromną rolę inteligencji polskiej,
która dla przeciwstawienia się zachodniej ideologii kultu sukcesu ukształtowała nową filozofię
życia, stworzyła swoisty etos obywatelski. Dopełnieniem ostatniej części obrad plenarnych
była żywa dyskusja, w której głos zabrali m.in. prof. dr J. Ziółkowski i prof. dr Antonina
Kłoskowska. Szczególnie ważkie były ustalenia dotyczące wzajemnych związków między religią
a kulturą.
Na zakończenie sesji odbyła się dyskusja panelowa nt. „Tradycje i wartości kultury polskiej
a dzień dzisiejszy". W panelu wzięli udział zarówno naukowcy (A. Kłoskowska, ks. J. Kondziela,
Z. Kwieciński, R. Luźny, A. Stanowski, E. Miodońska, H. Kramarz, Z. Komorowski, B. Jedynak),
jak i studenci. Wymowa większej części wypowiedzi była jednoznaczna - poważnie zachwiany
został system podstawowych wartości kultury polskiej. Stąd dominacja w społeczeństwie postaw
protestu bądź też rozgoryczenia, a także niejednokrotnie zagubienie w problemach życia
codziennego. Kryzys gospodarczy oraz bardzo trudne położenie społeczeństwa - w szczególności
młodzieży - hamują rozwój kultury polskiej, stanowiąc już teraz poważne zagrożenie dla
tożsamości narodowej. Jedyną szansą uratowania kultury polskiej jest utrzymanie kanonu
wartości kulturowych i przekazanie tych wartości młodemu pokoleniu. Na przeszkodzie temu
stanęło wiele barier: wadliwa edukacja, porzucenie młodzieży przez rodziców (brak troski
o przekazanie najistotniejszych wartości), długotrwałe ograniczanie podmiotowości. Tragizm
obecnej sytuacji pogłębia nie tylko fakt niemal całkowitego braku akceptacji młodzieży w stosunku
do formy funkcjonowania państwa i całokształtu rzeczywistości (życie bez perspektyw), ale przede
wszystkim to, iż młode pokolenie wchodzące w dorosłe życie nie ma prawie żadnych kompetencji
do kształtowania nowego ładu społecznego i kulturowego. Tylko niewielka część młodzieży uznaje
wartości ogólnoludzkie, większość - jak się wydaje - zaczyna hołdować postawie bardziej „mieć"
niż „być".
Sesja naukowa w Lublinie przyniosła bardzo bogaty materiał dający podstawy do postawienia
dość obiektywnej diagnozy stanu obecnego wartości kultury polskiej. Należy mieć nadzieję, że
referaty i wypowiedzi uczestników sesji zostaną niebawem opublikowane, a wyniki spotkania będą
miały istotny wpływ na kształtowanie pożądanego przez społeczeństwo ładu.
Andrzej Stawarz
-i
KRONIKA
233
„METODOLOGICZNE I E M P I R Y C Z N E A S P E K T Y
BADAŃ NAD KULTURĄ MIASTA PRZEMYSŁOWEGO"
- K O N F E R E N C J A NAUKOWA, K A T O W I C E 24-25 II 1989
Konferencja naukowa w Katowicach była kolejnym spotkaniem badaczy miasta reprezen
tujących różne dyscypliny nauki. Zamiarem organizatorów {Śląski Instytut Naukowy im.
J. Koraszewskiego w Katowicach, Ośrodek Badania Kultury Miasta im. P. Hulki-Laskowskiego
w Żyrardowie) było ponowne' doprowadzenie do wymiany informacji, doświadczeń oraz
pogłębionej refleksji w związku z badaniami kultury miasta prowadzonymi w ostatnim czasie.
Z przedstawionych podczas sesji 14 referatów nie uzyskano co prawda w pełni klarownego obrazu
tego, jak powinno się badać kulturę współczesnego miasta w sposób interdyscyplinarny, niemniej
sformułowano kilka cennych propozycji w tej kwestii. Część wystąpień - zgodnie z zamierzeniami
organizatorów - miała charakter metodoiogiczno-teoretyczny. W tej grupie wyróżnić trzeba
referaty prof. dr hab. Marii Ciechocińskiej (Warszawa) i doc. dr hab. Kazimiery Wódz (Katowice).
Obie autorki w sposób ogólny i skondensowany przypomniały dotychczasowy rozwój szkół
i kierunków, jakie odegrały najbardziej znaczącą rolę w badaniach miasta w XX w., w szczególnoś
ci w krajach Zachodu (socjologia miasta, antropologia społeczna). Przedstawione zostały w tych
wystąpieniach wnioski dotyczące wykorzystania osiągnięć współczesnej socjologii i antropologii
z pożytkiem dla badań polskich. Prof. M. Ciechocińska opowiedziała się za podjęciem takich
badań nad współczesnym miastem, w których podstawę wyjściową stanowiłby dokładny pomiar
zakresu dokonujących się podziałów (segregacji) społecznych i wieloaspektowych zróżnicowań
społeczno-kulturowych. W warunkach podejmowanej restrukturyzacji polskiej gospodarki bada
nia takie są pilne - mogą one mieć niebagatelne znaczenie nie tylko dla budowania teorii
naukowych, ale także i dla praktyki społecznej. Z kolei doc. K . Wódz określiła zwięźle cechy
podstawowe, jakimi winny charakteryzować się badania antropologii społecznej (etnografii)
realizowane w odniesieniu do współczesnego miasta. Badania takie należy opierać głównie na
obserwacji terenowej oraz analizie jakościowej innych źródeł tworzonych wolą badaczy (wywiady,
relacje itp.), jednakże przv większej niż dotychczas otwartości na różnego rodzaju inne źródła
informacji. Antropolog czv etnograf winien skupić się na poznawaniu wszelkich istotnych relacji
człowiek - grupa społeczna (wzory zachowań, zwyczaje i obyczaje itp.), w znacznie mniejszym
stopniu zgłębiając różnorodność postaw i świadomość jednostek. Należy też stale bacznie
przyglądać się nowym sytuacjom społecznym i kulturowym, badać zmienność zjawisk, ich
dynamikę. Równorzędnie z obiektywnie opisywaną rzeczywistością winny być traktowane subiek
tywne doświadczenia badanych społeczności, szczególnie te związane z określonymi wydarzeniami.
Zdecydowanie w tak projektowanych badaniach wypada antropologom kultury (etnografom)
odciąć się od przyjmowanych a prwrf koncepcji kulturalistycznych, traktując kulturę miasta jako
bardzo złożony organizm stanowiący przedmiot konkretnych studiów empirycznych. Zadaniem
naczelnym etnografa jest przy tym nie tylko opisanie treści kulturowych funkcjonujących
w różnych środowiskach i grupach, ale także ustalenie wszystkich istotnych kanałów komunikacji
umożliwiających przekaz treści i ich selekcję w bardzo skomplikowanej tkance społeczeństwa
miejskiego.
Pozostali uczestnicy sesji starali się przy formułowaniu tez-i wniosków ogólnych odwoływać
do wyników konkretnych prac badawczych. Kolejne wystąpienia dotyczyły w większej mierze
przeszłości (prawda, że niezbyt odległej), w mniejszej - współczesności. Referaty o badaniach
historycznych przedstawiły: prof. dr hab. Anna Żarnowska (Warszawa) i doc. dr hab. Maria
Nietyksza (Warszawa). Pierwsza z autorek przedstawiła możliwości rozszerzenia wiedzy o proce
sach kulturowych w mieście ze stanowiska historyka zajmującego się dziejami społeczeństwa. Na
przykładzie Warszawy prof. A. Żarnowska ukazała złożoność i intensywność procesów ruchliwości
społecznej w epoce industrializacji wielkiego miasta w XIX i początkach XX w., które miały
w dalszej konsekwencji ogromny wpływ na adaptację przybyszów do życia miejskiego, a także
warunkowały zjawiska przepływu i selekcji różnorodnych treści kulturowych. Z referatem tym
w dużej mierze korespondowało wystąpienie doc. M. Nietykszy, która dość jednoznacznie
wskazała możliwości i istotne ograniczenia źródłowe badań nad zmianami społeczno-kulturowymi
miast (na przykładzie Królestwa Polskiego) ubiegłego i początków naszego stulecia.
1
Poprzednia sesja o podobnym charakterze odbyła się z inicjatywy Mazowieckiego Ośrodka
Badań Naukowych im. S. Herbsta oraz O B K M (Towarzystwo Przyjaciół m. Żyrardowa) w końcu
kwietnia 1987 r. w Żyrardowie. Większą część materiałów z tej sesji opublikowano w „Łódzkich
Studiach Etnograficznych", t. 29: 1989.
234
KRONIKA
Pozostałe referaty dotyczące przeszłości miały charakter już bardziej etnograficzny. Tę serię
wystąpień (głównie realizowanych w drugim dniu obrad) zapoczątkowała prof. dr hab. Bronisława
Kopczyńska-Jaworska (Łódź) przedstawiając w świetle wyników wieloletnich badań terenowych
panoramę życia łódzkiej rodziny robotniczej w okresie międzywojennym. W bardzo wszechstron
nym referacie autorka scharakteryzowała ogólne warunki życia rodziny robotniczej, jej strukturę,
układ stosunków wewnątrzrodzinnych, podział obowiązków i wykonywanych na co dzień
czynności domowych, wzory wychowywania dzieci, sposoby spędzania czasu wolnego, a także
wpływ dewiacji społecznych czy chorób na trwałość rodziny.
Swoistą przeciwwagę dla tego referatu stanowiło wystąpienie doc. dr. hab. Edwarda
Pietraszka (Kraków), który skupił swoją uwagę na problematyce oddziaływania na środowiska
robotnicze instytucji społecznych działających w przeszłości i obecnie na terenie miasta. Autor
w szczególności zajął się prześledzeniem zmian, jakie dokonały się w oddziaływaniu stowarzyszeń
twórczych (od przełomu XIX i X X w.).
Z kolei dr Ewa Karpińska (Łódź) poruszyła temat do tej pory rzadko podejmowany przez
etnografów w badaniach nad miastem. Autorka omawiając zagadnienie „Robotnik w przestrzeni
miasta" ukazała (na przykładzie Łodzi) podstawy zróżnicowania zabudowy urbanistyczno-archi
tektonicznej miasta, a także ukazała w zarysie rozmaitość stylów życia robotników w zależności od
charakteru zabudowy i funkcji poszczególnych dzielnic ośrodka.
Następne referaty poświęcone były codzienności dwu różnych środowisk robotniczych:
górników (przykład Górnego Śląska - referat dr. Mariana G . Gerlicha) oraz włókniarzy
(Żyrardów, dr Andrzej Stawarz). W pierwszym przypadku autor operując szczegółowym materia
łem wskazał na znormalizowane kulturowo wzory zachowań funkcjonujące w środowisku
górników w cyklach dobowych. W drugim wystąpieniu scharakteryzowana została codzienność
rodziny robotniczej również z pierwszoplanowym ukazaniem wzorów zachowań i rytmu dnia
powszedniego przy uwzględnieniu materialnych ram życia (wnętrze mieszkania, odzież, pożywie
nie), korzystania z przestrzeni miasta oraz licznych - jak to miało miejsce w przypadku
Żyrardowa przełomu X1X/XX w. - urządzeń infrastruktury społecznej.
Dopełnieniem etnograficznej części sesji był referat dr Haliny Gerlich (Katowice) poświęcony
opisowi najbardziej trwałych elementów tradycyjnej obrzędowości rodzinnej w środowisku
górniczym na Śląsku.
Ogromne znaczenie dla przebiegu i rezultatów konferencji miały również referaty dotyczące
współczesności. Ich autorzy reprezentowali kilka różnych dyscyplin: językoznawstwo, folklorys
tykę, socjologię. Wypowiedzi te jasno wykazały, że w badaniach nad kulturą miasta ważkie j ą
ustalenia i poszukiwania poznawcze dotyczące języka (prof. dr hab. Władysław Lubas, Kraków),
współczesnych opowieści tworzonych w środowiskach wielkomiejskich (prof. dr hab. Dorota
Simonides, Opole), a także oddziaływania środków masowej komunikacji i instytucji kultury (prof.
dr hab. Lucyna Frąckiewicz, Katowice), wreszcie też oddziaływania różnorodnych procesów
społecznych na życic codzienne mieszkańców miasta przemysłowego (prof. dr hab. Jacek Wódz,
Katowice).
W dyskusji, w której poza częścią wymienionych już tutaj autorów referatów wzięli udział
także: prof. dr hab. Anna Szyfer (Poznań), dr Anna Kuczyńska-Skrzypek (Warszawa) i doc. dr hab.
I. Floreńska-Bukowska (Cieszyn), nawiązano do głównych tez tych wystąpień, które dotyczyły
przede wszystkim kultury robotników. Postulowano m.in. zwrócenie większej uwagi na zagad
nienie różnorodności stylów życia poszczególnych grup społecznych funkcjonujących dawniej
i współcześnie w obrębie miasta. Z inicjatywy prof. A. Żarnowskiej organizatorzy przyjęli wniosek
w sprawie zorganizowania następnej tego rodzaju konferencji, która powinna mieć bardziej
szczegółowo określony temat obrad. Wstępnie uzgodniono w gronie współpracujących ze Śląskim
Instytutem Naukowym oraz Ośrodkiem Badania Kultury Miasta naukowców, że podczas
następnego spotkania podjęte zostanie zagadnienie życia codziennego mieszkańców ośrodków
miejsko-przemysłowych X I X - X X w., w nawiązaniu do prowadzonych badań etnograficznych,
historycznych lub socjologicznych.
Materiały z sesji katowickiej będą publikowane w specjalnym wydawnictwie.
Marian G. Gerlich, Andrzej Stawarz
235
KRONIKA
„MŁODE P O K O L E N I E EMIGRACYJNO-POLONIJNE".
SYMPOZJUM POLONIJNE, L U B L I N , 16-18 V 1988 r.
W dniach 16-18 maja 1988 r. odbyło się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim sympozjum
polonijne zorganizowane przez Instytut Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym K U L .
Problemy związane z młodym pokoleniem emigracji polskiej, tak bardzo dzisiaj aktualne, spotkały
się z dużym zainteresowaniem uczestników sesji, w której udział wzięli licznie przybyli goście
z zagranicy oraz przedstawiciele krajowych placówek zajmujących się badaniami polonijnymi.
Otwarcia sympozjum dokonał, w zastępstwie.nieobecnego rektora K U L ks. bpa P. Hemperka,
kierownik Instytutu ks. prof. S. Kowalczyk. Następnie głos zabrał ks. bp J. Śrutwa, który
wprowadził przybyłych w problematykę związaną z najnowszą emigracją z Polski, podkreślając
przy tym wielką wagę i aktualność tematu. W uzupełnieniu ks. prof. S. Kowalczyk wspomniał
o powinnościach i zadaniach Kościoła katolickiego wobec polskiej emigracji w świecie oraz
0 możliwościach jego pozytywnego oddziaływania na kształtowanie młodych.
Temat ten został wszechstronnie rozwinięty podczas przedpołudniowej części obrad w refera
cie „Kościół a problemy młodzieży emigracyjno-polonijnej" wygłoszonym przez ks. J. Bakalarza.
Na podstawie encyklik papieskich i dokumentów Soboru Watykańskiego II, referent przedstawił
doktrynalno-prawne stanowisko Kościoła wobec młodzieży i emigracji. Następnie w powiązaniu
z sytuacją społeczno-ekonomiczną kraju dokonał próby analizy przyczyn tego zjawiska, dzieląc je
na subiektywne i obiektywne. Podkreślił powszechność i niezbywalność praw każdego człowieka
do emigracji, która sama w sobie nie jest złem ani źródłem zła. Jednakże, ukazując problem
w aspekcie społeczno-wychowawczym, zwrócił uwagę na szereg zagrożeń, w obliczu których stają
nie tylko rodzice - emigranci, a przede wszystkim ich dzieci jako jeszcze nie w pełni dojrzałe
1 ukształtowane jednostki. Tym większej więc wagi nabiera edukacja młodych, która powinna
przebiegać pod kontrolą rodziny i przy jej współpracy ze szkołą. Kościół ma również na tym polu
wiele zadań do spełnienia. Jak zaznaczył ks. J. Bakalarz, konieczne jest stworzenie nowej koncepcji
duszpasterstwa zagranicą. Istnieje bowiem coraz większa społeczna potrzeba obecności Kościoła
w życiu emigrantów i ich dzieci oraz jego z nimi współpracy Niezbędne staje się upodmiotowienie
młodzieży i dzieci w Kościele.
W dyskusji po referacie poruszano problem doskonalenia metod pracy duszpasterskiej wśród
emigrantów. Zwrócono uwagę, że to właśnie młodzież - „nadzieją świata" - jak określił ją Sobór
Watykański II, pada ofiarą niejednokrotnie zgubnych decyzji rodziców o emigracji (ks. bp J.
Śrutwa). Ks. prof. B. Kumor, opierając się na osobistych doświadczeniach w pracy z Polakami
w USA, stwierdził, iż zjawiskiem bardzo częstym jest brak duszpasterstwa młodzieży i dzieci, co
wynika m in z niedostatecznej liczby księży Głos w dyskusji dzieląc sie z zebranymi własnymi
przemyśleniami, zabrali również ks dr S. Nir oraz ks prał.' Z. Peszkowski.
W programie popołudniowej części obrad, prowadzonych przez doc. W. Miodunkę, zaszły
pewne zmiany. Nie zdołał przybyć na sympozjum A. Matejko z Kanady, który wygłosić miał
referat pt. „Szanse i zagrożenia młodzieży polonijnej w Kanadzie".
Jako pierwszy zabrał głos prof. W. Soroka z USA, który przedstawił referat „Młodzież
polskiego pochodzenia w USA". Wystąpienie przygotowane na bazie literatury przedmiotu autor
rozpoczął od zdefiniowania terminu młodzież, określając grupę tę jako zespół jednostek niesamo
dzielnych, poprzez naukę pi/.ygotowujących się do pracy, nie pozostających w związkach
małżeńskich. Następnie dokonał charakterystyki młodzieży polonijnej w USA. Uwypuklił brak jej
zainteresowania w zdobywaniu średniefio i wyższeeo wykształcenia oraz zaabsorbowanie osiada
niem i pomnażaniem dóbr materialnych Rozważając przyczyny tych zjawisk prof W Soroka
zwrócił uwaee na często występująca wśród młodzeży nieznajomość jeżyka k k i u osiedlenia, co
sorzyia iei izolacii i Jednocześnie sweha na marsines życia SDołeczności amerykańskiej Kończąc
wysTąpienie p S
W dyskusji pierwszy zabrał głos ks. dr J. Flis. Powrócił do roli duszpasterstwa w kształ
towaniu młodych. Stwierdził, iż jego przyszłość leży w organizowaniu parafii terytorialnych,
w których ksiądz winien gromadzić wokół siebie wiernych, być osobą bliską i zorientowaną
w problemach rodzin. Przeprowadził porównanie tego modelu z codziennymi realiami pracy
duszpasterskiej* Na temat praktycznych różnic w funkcjonowaniu parafii terytorialnej i personal
nej wypowiedział się również ks. prof. S. Kowalczyk. Następnie ks. prał, Z. Peszkowski podniósł
kwestie nozvtvwnei roli iaka spełnia naDież Jan Paweł II bedac dla młodych autorytetem
i jednoczenie wzorem do naśladowania.
—
"
. .
.
«
1
236
KRONIKA
Kolejny referat poświecony „Młodzieży polskiej na emigracji zarobkowej w NRD, Czecho
słowacji, na Węgrzech i w Bułgarii" wygłosił ks. J. Pawlik, Pokrótce nawiązał do historii polskiego
wychodźstwa sezonowego w latach międzywojennych, a następnie dokonał analizy tego zjawiska
odnośnie do lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Jako doświadczony duszpasterz przedstawił
zebranym najważniejsze problemy, z jakimi stykał się sprawując duchową opiekę nad robotnikami
sezonowymi w krajach socjalistycznych. Przeżywają oni trudności aklimatyzacyjne w obcym
środowisku, często celowo izolując się od niego ze względu na czasowość pobytu. Nie znają języka
kraju, w którym podejmują pracę, napotykają barierę kulturową i wyznaniową. Brak odgórnej,
pozytywnej organizacji czasu wolnego powoduje, iż nie umiejąc wykorzystać go odpowiednio,
marnotrawią zarobione pieniądze przeznaczając je na różnego rodzaju, niekiedy mało wartoś
ciowe, rozrywki. Wielkiej więc wagi nabiera rola księdza, który powinien zadbać o kulturę
spędzania czasu wolnego, wskazywać właściwe drogi do realizacji odpoczynku i uzmysławiać
potrzebę zachowania w każdych warunkach ludzkiej godności.
W dyskusji doc. A. Poniatowska dokonując całościowego podsumowania sygnalizowanych
przez ks. J. Pawlika problemów, zabrała głos w obronie młodych i unikając uogólnień podkreśliła
szereg ich cech pozytywnych. Następnie poruszono temat nie rozwinięty w referacie a dotyczący
trudności w pracy duszpasterskiej z młodzieżą polską w ZSRR. Głos zabrali kolejno ks. prof.
S. Kowalczyk, ks. J. Pawlik i ks. J. Bakalarz.
Przedpołudniowym obradom drugiego dnia sympozjum przewodniczył ks. prał. Z. Peszkowski. Na wstępie przeprosił za zmiany w programie spowodowane nieobecnością prof. J. Smoiicza
z Australii, który miał wystąpić z referatem „Młodzież polska w Australii". Następnie
A. Żebrowska z Anglii zabrała głos na temat „Tożsamości narodowej młodzieży polskiej
w Wielkiej Brytanii". Referentka przedstawiła wyniki badań, jakie przeprowadziła w latach
1979-1980 nad grupą stu osób mieszczących się w granicy wiekowej od 18 do 30 lat i po
chodzących z różnych ośrodków. Odpowiedzi na ankietę, którą wypełniali respondenci, pozwoliły
- zdaniem A. Żebrowskiej - na dokonanie pewnych, ostrożnych uogólnień. Wśród młodych
zauważyć można widoczny awans społeczny, który dokonał się poprzez zdobycie wykształcenia.
Stopniowo następuje też identyfikacja z krajem osiedlenia rodziców, choć niektórzy uważają
zarówno Polskę, jak i Wielką Brytanię za ojczyznę. Interesująco ujawnił się stosunek młodego
pokolenia do polskiej tradycji i religii, tylko 19 z ankietowanych potwierdziło bowiem swą
przynależność do Kościoła katolickiego. Ponadto u większości doszło do wykształcenia się
negatywnego stereotypu Polaka. Przeprowadzenie ankiety, co podkreśliła A. Żebrowska, nie
uprawnia jednak do wyciągania wniosków uogólniającyh i problemy te wymagają dalszych jeszcze
badań.
W dyskusji zabrali głos kolejno ks. dr J. Flis, dr T. Paleczny, doc. A. Poniatowska, ks. prof.
S. Kowalczyk oraz prof. W. Soroka. Omówiono wpływ papieża-Polaka na kształtowanie się
świadomości narodowej młodzieży pochodzenia polskiego na emigracji. Dyskutowano także na
temat stosunku młodych do emigracji politycznej po II wojnie światowej oraz do rządu
londyńskiego (w świetle badań A. Żebrowskiej tylko 1/3 respondentów uważa swoich rodziców za
emigrantów politycznych), poruszono również problem asymilacji i integracji, różnic między tymi
procesami, ich cech negatywnych i pozytywnych.
Następnie o zabranie głosu ks. prał. Z. Pcszkowski poprosił Gabriela Garçon z Francji, który
wygłosił referat pt. „Próba analizy przemian młodzieży polonijnej we Francji na przykładzie
Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej we Francji". Referent zapoznał zebranych
z historią K S M P od okresu międzywojennego oraz z obecną działalnością Stowarzyszenia. Na tym
tle dokonał analizy stosunku młodzieży pochodzenia polskiego do organizacji polonijnych.
Po referacie, w dyskusji zabrali głos księża (m.in. ks. rektor S. Jeż, pracujący wśród Polonii we
Francji). Podzielili się z uczestnikami sympozjum spostrzeżeniami na temat działalności duszpas
terskiej wśród młodzieży pochodzenia polskiego. Jako działacze Polskiej Misji Katolickiej we
Francji nawiązali także do jej prac w środowiskach polonijnych.
Popołudniowa część obrad odbyła się pod przewodnictwem doc. A. Poniatowskiej. Rozpoczął
ją referat E. Bolanowskjej ze Szwecji pt. „Problem młodzieży polskiej w Szwecji". Dużo miejsca
poświęcono tu nauczaniu języka ojczystego w krajach osiedlenia. Władze szwedzkie gwarantują
suwerenne prawo dzieci do nauki języka ojczystego w szkołach. Zajęcia z tego zakresu mogą być
prowadzone zgodnie z życzeniami rodziców w przedszkolu, szkole podstawowej i średniej po dwie
eodziny tygodniowo, przez nauczycieli, dla których jeżyk wykładowy iest iezvkiem oiczvstvm
W dalszej części referatu w kontekście rozważań na temat nauki języka poruszony został problem
adaptacji dzieci i młodzieży polskiego pochodzenia w Szwecji a także kwestia rozwoju tożsamości
u młodych E Bolanowska podkreśliła również iż odmienność szwedzkich i eolskich zasad
pedagogicznych bardzo często rodzi konflikty między rodzicami a nauczycielami
237
KRONIKA
W dyskusji, w której zabrali głos kolejno A. Żebrowska, doc. A. Poniatowska, prof.
W. Soroka, ks. prof. S. Kowalczyk i dr T. Paleczny, poruszono kwestie dotyczące nie tylko
szkolnictwa, ale większości zagadnień związanych z życiem społeczności polskiej w Szwecji.
Dyskutowano na temat struktury społecznej emigracji polskiej, a także kolejnych fal napływu
Polaków do tego kraju. Omówiono również sytuację duszpasterska. Jako ostatni glos w dyskusji
zabrał J. Oruszyński mówiąc o emigracji żydowskiej z Polski do Szwecji po roku 1968.
Odczytany następnie referat D. Most win pt. „Problem tożsamości u młodzieży polonijnej
w USA" stał się bodźcem do dyskusji dotyczącej sytuacji duszpasterskiej w tym kraju. Głos zabrał
m.in. ks. dr J. Flis z Seminarium Polskiego w Orchard Lake, który zapoznał zebranych ze
strukturą i działalnością tej instytucji. Zwrócił również uwagę na postępujący kryzys powołań do
stanu duchownego w USA, także spośród społeczności polskiej w USA.
Program sympozjum został poszerzony o wystąpienie J. Gruszyńskiego z Francji, który
wygłosił komunikat na temat problemów młodego pokolenia na emigracji w Europie Zachodniej.
Zarysował krótko obraz polskiego wychodźstwa w ostatnich latach, a także przedstawił in
teresujące dane statystyczne.
W obradach ostatniego dnia sympozjum, prowadzonych przez prof. W. Sorokę, jako pierwsi
zabrali głos państwo A. i W. Romanko z Kanady, którzy uzupełniając się wzajemnie wygłosili nie
planowany wcześniej referat. Jego problematyka dotyczyła w pierwszej części polskiego ruchu
wychodźczego do Kanady, ze szczególnym uwzględnieniem emigracji po II wojnie światowej.
Następnie omówiono, integrującą społeczność polską w Kanadzie, działalność polskich placówek
duszpasterskich i organizacji polonijnych. W swym wystąpieniu A. Romanko zwróciła uwagę na
szczególną rolę polityki wielokulturowości w Kanadzie. Pozwala ona na kultywowanie tradycji
wyniesionych z kraju pochodzenia i stwarzając do tego odpowiednie warunki, umożliwia
równocześnie stałe wzbogacanie kultury państwa kanadyjskiego. Tak więc emigranci każdej
narodowości mogą wnieść pozytywny wkład w kulturę Kanady.
W dyskusji po referacie kontynuowano rozważania na temat wielokulturowości. Poruszono
kwestię stanowiska rządu kanadyjskiego wobec niej (dr T. Paleczny), sprawę substydiów na szkoły,
w których prowadzi się nauczanie języków krajów pochodzenia. J. Gruszyński uzupełnił
wypowiedzi państwa A. i W. Romanko danymi statystycznymi dotyczącymi społeczności polskiej
w Kanadzie.
Kolejny referat pt. „10 lat doświadczeń Studium Języka i Kultury Polskiej dla Studentów
Zagranicznych" wygłosił A. Jaroszyński z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Omówił
działania i osiągnięcia Studium od początków jego istnienia, tzn. od 1974 r. po dzień dzisiejszy.
Prowadzone kursy, sześciotygodniowy i roczny, przeznaczone są dla studentów, którzy interesują
się nauką języka polskiego, pogłębianiem znajomości polskiej kultury oraz życiem Polski
współczesnej. Program przewiduje zaznajamianie studentów z polską literaturą, sztuką, teatrem
i kinem, a także wycieczki krajoznawcze.
Wystąpienie A. Jaroszyńskiego zakończyło czternaste sympozjum polonijne zorganizowane
na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ks. prof. S. Kowalczyk dokonał jego podsumowania
podkreślając ważną rolę zarówno placówek duszpasterskich, jak i szkół oraz stowarzyszeń
w kształtowaniu młodego pokolenia emigrantów polskich, w zachowaniu tożsamości narodowej
i kulturowej przy jednoczesnym pełnym udziale w życiu społeczeństwa nowego kraju zamieszkania.
Następnie zamknął obrady dziękując wszystkim za przybycie i aktywny udział. Zapowiedział
również przyszłoroczne sympozjum, które dotyczyć będzie tematu „Jan Paweł II a Polonia
w świecie - 1979-1989".
Katarzyna Paradowska
„NADZIEJE I OBAWY KOŚCIOŁA A M E R Y K I ŁACIŃSKIEJ"
- SESJA NAUKOWA Z OKAZJI 50-LECIA
MISYJNEGO SEMINARIUM D U C H O W N E G O KSIĘŻY WERBISTÓW
NA Z I E M I P O L S K I E J , 28-29 IX 1986 r.
Zgromadzenie Księży Werbistów, założone w 1875 r„ znane jest nie tylko z szeroko zakrojonej
działalności misyjnej w blisko 50 krajach świata, lecz również z pewnych osiągnięć na gruncie
antropologii kulturowej. Werbistami byli także wybitni znawcy kultur ludów pozaeuropejskich,
jak ks. Wilhelm Schmidt - twórca teorii monoteizmu pierwotnego, ks. Martin Gusinde i ks.
238
KRONIKA
Wilhelm Koppers - badacze kultur wymarłych już niemal Indian Ziemi Ognistej, ks. Paul
Schebesta - znany jako badacz niskorosłych ludów Afryki i Azji i in. Zgromadzenie Księży
Werbistów prowadzi - założony przez W. Schmidta w 1931 r. - międzynarodowy Instytut
„Anthropos", którego celem jest naukowa analiza kultur ludów misjonowanych, a od 1906 r.
wydaje periodyk etnologiczno-językoznawczy o tej samej nazwie. Instytut „Anthropos" ma swoje
filie w Brazylii, Zairze i Indiach.
W pierwszym dniu uroczystych obchodów jubileuszu istnienia Misyjnego Seminarium
Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie odbyła się akademia, podczas której zebrani mieli
okazję wysłuchać wykładu ks. dr. Eugeniusza Śliwki SVD na temat historii Seminarium Księży
Werbistów w Polsce. W minionych 50 latach w murach tegoż Seminarium otrzymało wykształ
cenie 418 kapłanów. Wielu z nich uwieńczyło swoje studia pracami magisterskimi z dziedziny
etnoloeii na K U L - u Wiedze przekazywało im 104 profesorów. Pewna ich erupa pracowała
naukowo również na polu etnologii lingwistyki i religioznawstwa W tych dziedzinach szczególnie
wyróżnili się księża- Teofil Chodzidło SVD — pierwszy kierownik Katedry Historii i Etnolojrii
Relirai K U L Feliks Zapłata SVD - założycel Specjalizacji Misioloeii na Akademii Teolorii
Katolickiej oraz Stefan Łysik SVD - badacz kultury materialnej Śląska Ksiądz Władysław
Kowalak SVD prowadził ¿adama terenowe nad synkretycznym r u c n e m U nawowej Gwinei,
Aymara jest przedmiotem obecnych badań ks. Bernarda Guhsa SVD w Boliwii. Polski werbista ks.
Józef Glinka jest profesorem, antropologii fizycznej na państwowym uniwersytecie w Surabaja
w Indonezji, a ks. Józef Penkowski SVD kieruje Papieskim Muzeum Misyjno-Etnologicznym
w Watykanie. Muzeum misyjno-etnograficzne istnieje także w seminarium w Pieniężnie. Obecnie
liczy ono ok. 3 tys. eksponatów, pochodzących z darów misjonarzy polskich.
Badania etnologiczne, które w różnorodnej postaci podejmują werbiści, mają na celu
wzbogacenie formacji przyszłych misjonarzy wiedzą na temat kulturowego zróżnicowania na
świecie oraz wyczulenia ich na problemy dialogu międzywyznaniowego. Również celem sesji
naukowej, którą zorganizowano w drugim dniu obchodów jubileuszowych, było zwrócenie uwagi
wszystkich na skomplikowaną rzeczywistość współczesnego świata, w którym przychodzi praco
wać polskim misjonarzom. Referaty wygłoszone podczas tej sesji dotyczyły dzisiejszego religijnego
, kulturowego status quo na kontynenc.e południowoamerykańskim oraz minionej i obecnej
działalności Kościoła katolickiego w tej części globu.
Ksiądz René Laurentin - znawca problematyki latynoamerykańskiej - określił kiedyś
Amerykę Południową jako kontynent nadziei dla Kościoła. Już dzisiaj żyje tam blisko połowa
wszystkich katolików świata, ale wyznawany przez nich katolicyzm daleki jest od ortodoksji.
Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, a jedną z nich są błędy w polityce misyjnej) Kościoła
w przeszłości. Problematyki historii misji katolickich w Ameryce Południowej i Środkowej
dotyczył pierwszy z wygłoszonych na sesji referatów. Jego autorem był ks, dr Antoni Kurek OMI
z A T K w Warszawie. Działalność chryst.anizacyjna na nowo odkrytych terenach Ameryki
określona została j>rzez mego jako tzw. m.sja patronacka - za ewangelizację ludów ind.anskich
odpowiedzialni byli bowiem monarchowie Hiszpanii i Portugalii, których sztandary zatknęli
konkwistadorzy na ziemiach Nowego Świata. Papież Aleksander VI bullą „Inter caetera" z 1493 r.
zobow.ązal tych władców, aby ludy Indu Zachodnich „doprowadzili do wiary katolickiej". Rola
kierowania działalnością, misyjną w imieniu króla przypadła tzw. Juncie kościelnej. Faktycznie
jednak realizowała ona konkwistadorskie interesv metropolii, wdrażając Indian do życia osiadłego
i próbując duszpasterzować na wzór hiszpański. O misjach w znaczeniu ewangelicznym nie było
w ogóle mowy. Indian traktowano jak rodzaj podludzi, niezdolnych do przyjęcia w pełni wiary
katolickiej. Wśród niektórych misjonarzy, głównie dominikanów, podniosły się jednak głosy
biorące w obronę tubylczych mieszkańców Ameryki.
Najbardziej znaczące były wystąpienia ojców: Antonio Montesino i Bartolomco de la Casas.
Również papież Paweł III, w wydanym w 1537 r. breve „Vcritas ipse" stwierdził, że: „indianos veros
homines fidei calholicae et sacramentorum capaces esse". Wypowiedź tę należy traktować jako
jedną z pierwszych oficjalnych prób obrony tubylczej ludności Nowego Świata przed nadużyciami
zc strony zdobywców. Praktyka nadal jednak była taka, że Indian co prawda chrzczono, ale
wykluczano ich m.in. z sakramentu kapłaństwa, czego fatalne skutki obserwujemy do dzisiaj
w postaci niewielkiej liczby duchownych katolickich rodzimego pochodzenia. Dopiero w 1651 r.
dominikanie zdecydowali się - mocą własnego prawa partykularnego - przyjmować Indian do
nowicjatu i kapłaństwa. Synod w Limie w 1772 r. ostatecznie zezwolił na wyświęcanie indiańskich
księży na terenie całej Ameryki Południowej.
KRONIKA
239
Niepoślednia rola w chrystianizacji tego kontynentu przypadła również jezuitom. Na terenie
dzisiejszego Paragwaju i północno-wschodniej Argentyny założyli oni sieć wiosek misyjnych, tzw.
„redukcji", w których tubylcy osiedlali się dobrowolnie. „Redukcje" były prawdziwym nowum
wśród rozlicznych tworów spoleczno-gospodarczych, które Hiszpanie organizowali na terenie
Ameryki Południowej po konkwiście. Indianie osiedleni w „redukcjach" posiadali samorząd, który
w sprawowaniu władzy kierowa! sie prawami plemiennymi oraz instrukcjami misjonarzy Dochody
z gospodarowania ziemią rozdzielano według wielkości włożonej pracy Zorganiowano także siły
zbrojne do obrony mieszkańców przed napadami kolonistów W duszpasterstwie misjonarze
podejmowali rozliczne próby akomodacji liturgii katolickiej do miejscowych obrzędów Ułożono
Tam też pierwsze słowniki jeżyków i dialektów ułównie Indian Guarani którzy stanowili trzon
mieszkańców redukcji" Dodajmy jednak iż nfe ^^^^y^^y^ZkSdlZ
za co
uznać należjcho^
znanych też pod ich własnym etnonimem Ace. Wykorzystywano w tym celu uzbrojone oddziały'
chrześcijańskich Guarani, którzy pozostawali z Ace w zadawnionym konflikcie. Po wydaleniu
jezuitów z Ameryki Południowej w 1767 r. wsie misyjne rozpadły się.
Idea misyjnych osiedli tubylczych odżyła na pocz. XX w., a działalność tego rodzaju podjęli
m.in. werbiści. W 1910 r. założyli oni osadę misyjną właśnie wśród Indian Guarani. W 1920 r.
powstała z ich inicjatywy druga taka wieś wśród guarańskiego szczepu Chiripa. Po wojnie w latach
sześćdziesiątych werbiści rozpoczęli pracę między wspomnianymi już Ace, którzy byli przedmiotem
wręcz ludobójczych aktów ze strony administracji paragwajskiej. Aż do chwili obecnej misjonarze
walczą o biologiczne przetrwanie tej grupy. Jej liczebność oceniano w 1978 r. na ok. 400 osób.
Niemałe zasługi w tej pracy ma także polski werbista ks. Aleksander Pytel.
Z dużym zainteresowaniem spotkał się również wykład doc. dr. hab. Aleksandra Posern-Zielińskiego z IHK.M PAN w Poznaniu. Referat zatytułowany „Od synkretyzmu do pluralizmu
- ewolucja sytuacji wyznaniowej w Andach" oparty był na wynikach badań autora w Peru w 1978
r. Współczesna sytuacja religijna na terenie Andów peruwiańskich może być znakomitą ilustracją
skutków, jakie spowodowała błędna polityka misyjna Kościoła w Ameryce Południowej w minio
nych wiekach. Masowe chrzty Indian w X V I i XVII w. przy braku mniej lub bardziej
systematycznej katechizacji neofitów, którą mógłby wszakże prowadzić rodzimy kler, spowodowa
ły, że na religijność Indian andyjskich w Peru składają się dzisiaj trzy warstwy wierzeniowe
i kultyczne. Po pierwsze - są to treści i postawy religijne czysto chrześcijańskie, po drugie
- elementy religii przedkolumbijskich, a w końcu - szeroki gakres treści synkretycznych,
łączących elementy dwóch poprzednich warstw. Przykładem mogą być tutaj krzyże wioskowe,
ustawiane na wzgórzach, które przez miejscową ludność są traktowane wprawdzie jako symbol
chrześcijański, ale jednocześnie przypisuje się im funkcje, które w okresie przedkolumbijskim
spełniały duchy opiekuńcze poszczególnych wspólnot rodowych. Krzyże te są ustawiane na
miejscu dawnych kopczyków kamiennych, obok których Indianie przed konkwista odprawiali
obrzędy religijne o charakterze agrarnym. Dzisiejszą religijność Indian andyjskich należy za
klasyfikować do tzw. synkretyzmu religii ludowych, który obok ruchów millenarystycznych,
kultów i religii synkretycznych daje się wyróżnić na mapie synkretycznych zjawisk religijnych
świata. Synkrctyzm religii ludowych jest charakterystyczny zwłaszcza dla społeczności chłopskich
w strefie oddziaływania denominacji chrześcijańskich. W rzeczywistości andyjskiej ukształtował się
on na drodze reinterpretacji przedkolumbijskich treści religijnych na podłożu napływowego
katolicyzmu hiszpańskiego, czemu często towarzyszyło zjawisko odmiennego uhierarchizowania
treści chrześcijańskich, dalekiego od ortodoksyjnej postaci katolicyzmu.
Nowszym fenomenem religijnym w Andach peruwiańskich jest pluralizm wyznaniowy,
wyrażający się w obecności protestanckich grup religijnych obok dotychczasowych istniejących
struktur Kościoła katolickiego. Grupy te, m.in. świadkowie Jehowy, metodyści, zielonoświątkowcy
oraz mormoni, zaczęły zdobywać wyznawców mniej więcej od początku lat sześćdziesiątych
naszego stulecia, głównie wśród mieszkańców osiedli indiańskich. Przyspieszyło to proces zmian
religijnych na tym terenie, gdzie jeszcze na pocz. XX w. stosunki wyznaniowe można było opisać
przez stan pewnej stagnacji i próżni, jaka zaistniała tam po zakończeniu procesu dekolonizacji
i odejściu Hiszpanów w 1 poł. X I X w, Szczególnie atrakcyjna dla tamtejszej ludności jest
przyniesiona przez te grupy możliwość- pełnego uczestnictwa w obrzędach wszystkich ich
członków, a nie tylko wąskiego grona funkcjonariuszy religijnych. Efektem ich oddziaływania jest
powstanie nowych, niewielkich, ale zwartych społeczności, oddzielonych od świata zewnętrznego
przez odmienną religię i wyznawane normy moralne. Przyczynia się to jednak do rozbicia
dotychczasowej jedności lokalnych grup wioskowych. Triumfalny pochód tychże ugrupowań
protestanckich przez Andy ustał w końcu lat siedemdziesiątych.
240
KRONIKA
Innego synkrelycznego zjawiska religijnego występującego w latynoamerykańskiej rzeczywis
tości wyznaniowej dotyczył referat wygłoszony przez ks. dr. hab. Władysława Kowalaka SVD.
Tematem referatu był umbandyzm - nowa religia synkretyczna w Brazylii. Charakteryzuje się on
wyjątkową mnogością komponentów. Na umbandyzm składają się m.in. elementy zachodnioafrykańskie, wniesione przez niewolników murzyńskich, elementy katolickie, indiańskie a w końcu
- spirytystyczne i ezoteryczne Wpływ misjonarzy katolickich na przywożoną ludność murzyńską
był raczej niewielki. Przez długi czas ochrzczeni Murzyni nie mogli również uczestniczyć
w regularnych nabożeństwach wraz z Białvmi Utrudniona bvła także ich katechizacja w odleełvch
latyfundiach gdzie byli zatrudniani W pierwszym rzędzie dochodziło wiec wśród nich do
wzaiemnegowymieszania Z rozmaitych r e f i ^ n y c h i n & Z i i afrykSh Na ŹLi^ko to nakładał
^rstoDniowo Iny proces przeje
^
S E superpozycja
uwmozYcTa treśd
zeimowTnk elementów
iynicrciyzuj4i.a
treści reLSS
rengijnycn, &TwZ™
utyu zewnętrzne o
przejmowanie
eiemeniow SSfc
Kaionc
leich i ich identyfikowanie ze składnikami religii rodzimych Decvrfiii»cvm czynnikiem hvło tu
men i icn lueniyiiKowanie ze Miidum&dnu reugn rouzimycn. uecyaującym czynniKiem oyio m
zwłaszcza utożsamienie afrykańskich duchów opiekuńczych, tzw. oriszów, ze świętymi katolickimi.
W praktyce kultowej przejawiało się to m.in. w umieszczaniu za ołtarzami wielu kapHc fetyszów,
które były związane z określonymi oriszami, tak że podczas nabożeństw ksiądz czcił nieświadomie
na oczach całej wspólnoty stare i nowe bóstwa.
Wśród oriszów umbandyjskich najważniejszy jest Oszala - najwyższy i najczystszy z nich,
utożsamiany z samym Chrystusem. Pozostali oriszowie skojarzeni zostali z rozmaitymi świętymi
katolickimi. Zasada tej asocjacji polegała na tym, iż wyłącznie zewnętrzne atrybuty, które
w katolicyzmie ludowym przypisywano poszczególnym świętym, przybysze afrykańscy wiązali
z cechami ich rodzimych bóstw. Za przykład niech posłuży tutaj Oszosse - władca lasów,
decydujący o skuteczności polowań, które u Jorubów często przedstawiany był z łukiem
i strzałami. W umbandyzmie został on utożsamiony ze świętym Sebastianem, który w ikonografii
katolickiej również wyobrażany jest z łukiem i strzałami, gdyż poniósł męczeńską śmierć
zastrzelony z luku. Zatem nie doszło tutaj do skojarzenia treśd wierzeniowych, związanych czy to
ze Św. Sebastianem, czy też z Oszosse - ponieważ w systemach swoich religii postacie te pełniły
odmienne funkcje, lecz jedynie do powiązania elementów podpadających pod percepcję czysto
zewnętrzną, przedstawianych w ikonografii. Trudno określić dokładną liczbę umbandystów, jako
że wielu z nich podaje się za katolików, a nawet uczęszcza na nabożeństwa katolickie, co nie
pozostaje bez związku z istotą obrzędowej strony umbandyzm u. Znamienny jest też fakt, iż
większość wyznawców tej religii stanowią ludzie biali i to zamieszkujący silnie zurbanizowany
obszar stanu Guanabara, a zwłaszcza metropolię Rio de Janeiro.
W południowej części obrad przedstawione zostały dwa referaty poświęcone tak żywo
dyskutowanemu w Kościele i poza nim zjawisku, jakim jest teologia wyzwolenia. Pierwszy z nich
wygłosił ks. dr Josef Salmen SVD z Philosophisch-Theologische Hochschule St. Gabriel w M6dling koło Wiednia. Teologia wyzwolenia jest stosunkowo nowym zjawiskiem w katolicyzmie.
Inspirującą rolę w jej powstaniu odegrały przede wszystkim teologiczne analizy trudnej sytuacji
społecznej i wyznaniowej w Ameryce Łacińskiej. Z jednej strony sytuację tę charakteryzuje
przemoc i brak podstawowych praw ludzk.ch, a z drugiej - dążenie do reformy zarówno
stosunków społecznych, jak i religijnych. Problemy te stały się przedmiotem troski Kościoła, co
znalazło m.in. wyraz w dokumentach Konferencji Episkopatu Ameryki Łacińskiej - C E L A M
w Medellin w Kolumbii w 1968 r. Dała ona impuls do nowych poszukiwań teologicznych, których
celem było określenie roli Kościoła w rzeczywistości tego kontynentu.
Drugi referat wygłoszony został przez ks. prof. Hansa Waldenfelsa SJ, przedstawiciela
Uniwersytetu w Bonn. Ks.ądz Waldenfels jest znanym teologiem, który na gruncie uprawianej
przez siebie nauki korzysta z osiągnięć dyscyplin religiologicznych. Wykład zatytułowany „Kościół
w kontekście Ameryki Łacińskiej" byl znakomitą .lustracją teologicznych rozważań ks. Salmena.
Autor rozwinął myśli zawarte w ostatnio wydanych dokumentach kościelnych na temat teologii
wyzwolenia. Są to instrukcje „Libertatis nuntius" z 1984 r. oraz „Libertatis conscientia" z 1985 r.
Poddano również analizie rozliczne glosy krytyczne w stosunku do teologii wyzwolenia, po
chodzące także ze środowisk pozakościelnych.
Wraz z oficjalnym zamknięciem sesji przez ks. prowincjała dr. Konrada Kelera zakończone
zostały uroczystości 50-lecia Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów. Uświa
domiły one wszystkim uczestnikom znaczenie gruntownego, intelektualnego i duchowego przygo
towania przyszłych misjonarzy do zadań, które czekają na nich w trudnej rzeczywistości
współczesnego świata.
Dariusz Piwowarczyk SVD
KRONIKA
241
SYMPOZJUM „LEKI N A T U R A L N E W TRADYCJI N A U K O W E J I LUDOWEJ",
C I E C H A N O W I E C , 18-19 MAJA 1988 r.
Jest w Polsce niewielka grupa osób, których zainteresowania naukowo-badawcze koncentrują
się wokół zagadnień związanych z medycyną ludową, alternatywną. Wywodzą się z różnych
środowisk i ośrodków naukowych, są specjalistami z różnych dziedzin wiedzy, wykonują różne
zawody. Można spotkać tutaj lekarzy, etnografów, historyków, farmaceutów i wiele jeszcze innych
specjalizacji. Jak łatwo się domyśleć, mówią także „różnymi" językami. Ale tak właśnie bywa
z dyscyplinami, które wyłaniają się z wielu innych dyscyplin i osadzają się gdzieś na ich peryferiach.
Odkąd pamiętam, ludzie ci zawsze odczuwali potrzebę zintegrowania się: nie posiadają swojej
trybuny, nie posiadają swojego „sztandaru", nie są „scaleni" organizacyjnie. Toteż wydaje się, że
głównym motorem zorganizowana sympozjum przez doc. dr hab. Barbarę Kuźnicką, kierownika
Pracowni Historii Farmacji PAN w Warszawie, dzięki pomocy Muzeum Rolnictwa im. K . Kluka
w Ciechanowcu, była potrzeba zintegrowania tego jakże zróżnicowanego, wielobarwnego środowi
ska. Sympozjum odbyło się w ciechanowieckim Muzeum Rolnictwa. Uczestniczyło w nim około 50
osób.
Już hasło wiodące tego spotkania, leki naturalne w tradycji naukowej i ludowej, wydzieliło
niejako z góry dwie zasadnicze grupy tematyczne referatów. Ale jak to często bywa, znalazły się
i takie, dla których pasowałaby etykietka varia. Były referaty, które opisywały jakiś fragment
rzeczywistości, mniej lub bardziej porządkując go, i te przeważały, a także takie, które podnosiły
jakiś problem i starały się go wyjaśnić. A więc kto i o czym rozprawiał.
Obradv otworzył dyrektor Muzeum ciechanowieckiego Kazimierz Uszyński, a z pierwszym
referatem wystąpiła B. Kuźnicka, gospodarz sympozjum. W referacie zatytułowanym „Ewolucja
leków w świetle związków człowieka z przyrodą" autorka skupiła się na czterech głównych
zagadnieniach: ewolucja leków w czasach nowożytnych (kamieniami milowymi w tym postępie
były efekty wielkich odkryć geograficznych - nowe rośliny o dużych wartościach leczniczych,
nowe spojrzenie Paracelsusa na organizm człowieka i lek naturalny, wyodrębnienie z roślin
czynnych substancji leczniczych, uzyskiwanie leków drogą syntetyczną i tzw. era antybiotyków),
medycyna i farmaceutyka na tle zagrożeń środowiska naturalnego, renesans ziołolecznictwa i tzw.
medycyny alternatywnej, zintegrowanie badań nad lekiem naturalnym w kraju. Następnie głos
zabrała doc. dr hab. Helena Kapełuś z Instytutu Badań Literackich PAN, która na podstawie
materiałów z XIX w. mówiła o roli i miejscu roślin leczniczych w folklorze polskim. Dała przegląd
tych roślin, które znalazły miejsce w różnych przejawach naszego folkloru. Mgr Maria Kluk,
historyk sztuki, pracownik Muzeum Narodowego w Warszawie, zajęła się symboliką roślin
leczniczych w malarstwie europejskim czasów nowożytnych na przykładzie obrazu Luca Signorellcgo „Madonna Medici" z końca XV w. Zwróciła uwagę na trudności w odczytywaniu tych
symboli, które czerpano wówczas zarówno ze świata antycznego, jak i chrześcijańskiego.
Analizowany obraz przedstawia Madonnę z Dzieciątkiem w otoczeniu wielu roślin, symbolizują
cych zamknięty ogród {hortus conciusus), co miało uosabiać czystość Marii. Z roślin rozpoznanych
na obrazie były m.in. fiołki, tojad, bylica piołun, złocień, przełącznik, pietruszka.
O etnologicznych zainteresowaniach rośliną mówił doc. dr hab. Adam Paluch, pracownik
Katedry Etnografii Uniwersytetu Łódzkiego. Skupił się na trzech zasadniczych zagadnieniach,
znaczenie i miejsce świata roślin w kulturze, rozwój etnobotaniki w kraju i na świecie,fitoterapia*
ludowa widziana oczami etnologa. Analizując ten ostatni temat położył szczególny nacisk na
niedocenianie tzw. zjawisk natury pozaroślinnej w tego rodzaju badaniach przez ludzi spoza
środowiska etnograficznego, a także przeceniania tychże przez etnografów na niekorzyść ważności
świata rpślin.*
Prof. Tadeusz Bieńkowski, historyk nauki i oświaty z Instytutu Historii Nauki, Oświaty
i Techniki PAN, zajął się tzw. kamykami zdrowia i szczęścia, przedstawiając zarys dziejów
zainteresowania minerałami jako lekami i talizmanami, które w Europie wygasło w XIX w.
Zwrócił uwagę, że dla Słowian takimi kamieniami był przede wszystkim bursztyn i opal. Dr Halina
Lichocka z tegoż samego Instytutu, chemik i historyk farmacji, wystąpiła z referatem zatytułowa
nym „Balneochemia i fitochemia - metody badawcze w 1 połowie XIX wieku". Przedstawiła
w nim trendy i poszukiwania badawcze związane z wodami mineralnymi i ziołami, powszechnie
stosowanymi leczniczo w tym czasie; najwcześniej skutecznych metod badawczych miała do
pracować się balneochemia. Dr Władysław Szczepański, historyk farmacji, dyrektor Cefarmu
z Olsztyna, w swoim wystąpieniu zajął się lekami pochodzenia zwierzęcego, które odnotowano
w farmakopeach polskich. We wszystkich nich, a ukazało się dotąd od połowy X V I w. 12
farmakopei, występował tylko tłuszcz. Mgr Iwona Arabas, farmaceutka z Pracowni Historii
16 -
Etnografia P o l s k a t. 34 Ł
1-2
242
KRONIKA
Farmacji PAN w Warszawie, zajęła się środkami narkotycznymi w herbarzach polskich XVI
i XVII w. Jak twierdzi, ludzie tych czasów znali wiele roślin o działaniu narkotycznym
i halucynogennym, jak np. mak lekarski, konopie siewne, pokrzyk, wilczą jagodę, sałatę jadowitą
i inne.
Mgr Zbigniew Libera, pracownik Katedry Etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego, zajął się
tzw. magicznymi aspektami związanymi z pozyskiwaniem roślin do celów leczniczych. Na
przykładzie wszystkich warunków, jakie muszą być spełnione przy pozyskiwaniu roślin w kulturze
ludowej, starał sie przekonać, że zarówno uwarunkowania tzw. działań mitologicznych, jak
i praktyczne współwystępują i nic wolno któregoś z nich nie doceniać lub też przeceniać. Dr
Ludwika Wajda-Adamczykowa, językoznawca z WSP w Krakowie, zajęła się nazewnictwem roślin
leczniczych. Dla 195 gatunków roślin zebrała ponad 660 leksemów, z czego 30 stanowią nazwy
utworzone od właściwości leczniczych i „magicznych" tych roślin, a także związane są z wierzenia
mi ludowymi. Natomiast mgr Lidia Czyż, farmaceutka z Rzeszowa, przedstawiła wyniki prac
terenowych (jakimi w swoim czasie kierował F. Kotula) dotyczących tematu „Lecznictwo ludowe,
magia, demonologia i zjawiska językowe". Ukazała typowe i charaktrystyczne recepty ludowe
Lasowiaków, Rzeszowiaków i Podgórzan w układzie: choroba - postępowanie lecznicze.
Lekarz weterynarii Jerzy Jastrzębski, były pracownik Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu,
zajął się tradycyjnym lecznictwem ziołowym zwierząt na terenie województw: białostockiego,
łomżyńskiego i suwalskiego. Wystąpienie to miało charakter komunikatu opracowanego na
podstawie własnych badań przeprowadzanych w latach 1982-1987.
Referat dotyczący tej samej problematyki przedstawił mgr Jacek Pieczonka, pracownik
Muzeum Wsi Radomskiej. Na podstawie badań przeprowadzonych w latach 1979-1980 wśród
Lasowiaków ukazał występowanie rośliny w weterynarii lasowiackiej. Wyniki tych badań
wskazują, że Lasowiacy znają jeszcze dziś i stosują w leczeniu i zapobieganiu chorobom zwierząt
około 50 gatunków roślin.
Na obrady sympozjum nie dotarł prof. Radosiav Fundarek z Bratysławy z referatem „Z badań
nad historią leków naturalnych w Słowacji". Materiały z sympozjum zostały przygotowane do
druku przez Barbarę Kuźnicką i jej współpracowników. Ich wydanie zaplanowano na 1989 r.
Adam Paluch
JADĄ WOZY K O L O R O W E , C Z Y L I T E M A T CYGAŃSKI W F I L M I E
Dlaczego kiedyś Żydzi zabijali chrześcijańskie dzieci na święto Paschy?
- Wygrzebywał wszystkie dawne oskarżenia: - Dlaczego Żydzi
zatruwali studnie? - Kiedy odpowiadałem. - Nigdy tego nie robili
- padało zdanie: - Owszem, w czasie zarazy.
(E. C a nett i, Pochodnia w uchu)
Mniejszości narodowe i etniczne stały się od pewnego czasu obiektem znacznego zaintere
sowania, i to nie tylko ze strony osób zajmujących się zawodowo tą problematyką. Wyrazem tego
są liczne publikacje, wystawy, sesje, obchody kolejnych rocznic - wszystko po to, aby każdy, kto
tylko tego chce, mógł poznać „nieznane", dostrzec bogactwo kultury „innych", a być może
pokonać nawet negatywne stereotypy.
Dyskusyjny Klub Filmowy im. A. Bohdziewicza przy Domu Kultury w Sławnie zorganizował
drugie z kolei seminarium poświęcone mniejszościom etnicznym (poprzednie dotyczyło Żydów) pt.
J a d ą wozy kolorowe, czyli temat cygański w filmie" (3-5 II 1989). Wbrew tytułowi organizatorzy
nie ograniczyli się tylko do pokazu filmów. Zaprezentowali również wystawy pocztówek ze
zbiorów Sławomira Staszaka, fotografii Janusza Helfera zatytułowanej „Cyganie na polskich
drogach", czasopism, książek i płyt. Program sesji wzbogacony został koncertami oryginalnej
i stylizowanej muzyki cygańskiej, m.in. flamenco (bardzo interesujące spotkanie z wykładowcą
Akademii Muzycznej w Gdańsku, dr. Zbigniewem Dubiellą). Uczestnicy seminarium wysłuchali
kilku referatów poświęconych tematyce cygańskiej. Ich teksty zostały zamieszczone w starannie
wydanych materiałach z sesji. Znalazły się tam również te referaty, których autorzy z różnych
względów nie mogli przyjechać: Adama Bartosza „Cygański naród" i Donaty Zielińskiej „Ptaki
Boga".
243
KRONIKA
Filmy pokazane w ramach seminarium, a było ich aż 16, reprezentowały różne kinematografie
i gatunki filmowe począwszy od dokumentu (polski „Zanim opadną liście") poprzez film
gangsterski (amerykański „Król Cyganów" w rcż. F . Piersona), melodramat (angielski „Dziewica
i Cygan" w reż. Ch. Milesa), balladę (radziecki „Tabor wędruje do nieba" w reż, E . Lotianu), aż do
opery (francusko-włoski „Carmen" w reż. F. Rossi). Ta różnorodność sposobów przedstawiania nie
jest, niestety, równoznaczna z pełnym lub choćby tylko mniej stereotypowym ujęciem tematu
cygańskiego. Zaprezentowane filmy oscylowały pomiędzy dwoma skrajnymi postawami: zafas
cynowaniem a odrzuceniem. To pierwsze zaowocowało romantycznymi wizjami pełnymi nastrojowości. dźwięków skrzypiec i „duszy cygańskiej" (np. „Lautarzy" reż. E . Lotianu), to drugie
obecne bvło w większości zaprezentowanych filmów. Uzasadnieniem takiej postawy miały być
przestępcze skłonności tkwiące w Cyganach. W kilku filmach ukazane zostało „lekarstwo" na
rozwiązanie problemu cygańskiego - asymilacja. Bułgarski film „Białe czaple" „to historia
emancypacji i zasymilowania z bułgarskim otoczeniem młodego cygańskiego chłopca, syna
niedźwiednika: dzięki przyjaźni z bułgarskim ornitologiem Iwajlo i jego córką Janką chłopiec
ostatecznie zrywa z życiem swvch przodków, zamiast kraść kukurydzę dla niedźwiedzia - trafia
na stację ornitologiczną. W przyszłości zdobędzie wykształcenie i będzie opiekował się ptakami:
białvmi czaplami i czarnymi bocianami"'. Iście sielankowa wizja!
Dokument filmowy był reprezentowany przez dwafilmy:węgierski „Cyganie" i polski „Zanim
opadną Uście". Właściwie tylko w nich obraz na ekranie nie był niecygańską wizją cygańskiego
życia. Nie oceniam tutaj, oczywiście, warsztatowej sprawności realizatorów, leez jedynie treść
przekazywanych przez nich obrazów. Różniła się ona dość znacznie od stereotypowych wyobrażeń
na temat swobodnego życia na łonie natury, kolorowych wozów, ognisk, taboru i cygańskiej
gorącej miłości. Wszcchobecność tej ostatniej w filmach o Cyganach jest zdumiewająca - to ona
determinuje wszystkie ich poczynania prowadząc do nieuchronnie tragicznego końca. Życie jest
nieco inne - miłość jest tylko jednym z jego aspektów. Niewiedza wyzwala czasami fantazję, której
efektem sąfilmoweobrazy seksu nie funkcjonującego na pokaz w cygańskim systemie kulturowym.
Efektem polsko-amerykańskiej współpracy jest film „I skrzypce przestały grać" zrealizowany
przez Alexandra Ramatiego na podstawie jego własnej książki pod tym samym tytułem. Film ten
stał się przyczyną gwałtownej dyskusji wśród uczestników seminarium i dlatego chciałabym
poświęcić jego omówieniu nieco więcej miejsca. Tematem filmu jest holocaust Cyganów w okresie
II wojny światowej, bohaterami rodzina Mirgów. która w obliczu niebezpieczeństwa grożącego
członkom opuszczonego wcześniej taboru, powraca do niego. Dramatyczna ucieczka kończy się
niepowodzeniem - pozostali przv życiu członkowie taboru trafiają do „Zigeunerlager" w Oświęci
miu, gdzie znajdują śmierć w komorach gazowych. Jedynym, który przeżył, aby dać świadectwo
prawdzie, jest syn głównego bohatera Roman Mirga. To w skrócie treść książki i filmu, ocenę
zawiera recenzja Adama Bartosza:
„O ile więc sfera martyrologii oddana jest w książce stosunkowo wiernie, choć powieściowo
ckliwie, rnelodramatycznie, o tyle zawarte w niej realia okupacyjne odbiegają miejscami daleko od
rzeczywistości. Natomiast najmniej prawdy jest w opisie kultury Cyganów, ich obyczajowości. Jest
ta książka typowym przykładem zupełnego wymieszania wątków tradycji, niezrozumienia za
chowań i obyczajów - coś na kształt historii o Indianach w wydaniu Karola Maya. Ponieważ zaś
książka ta może bvć przez kogoś potraktowana jako dokument, a niewątpliwie będzie kształtować
powszechną wizję na temat Cyganów, uważam za stosowne zwrócić uwagę na szczególnie
ewidentne błędy, których suma jest fałszywym obrazem ich życia.
Uwagi te przekazałem zresztą autorowi po zapoznaniu się ze scenariuszem filmu z nadzieją, że
je wykorzysta i uniknie powtarzania błędów, a film uczyni bliższym prawdy niż powieść. W jakim
stopniu będzie to możliwe i czy autor sam zechce je uwzględnić - nie wiem" .
Niestety, teraz już wiadomo, że autor nie uczynił nic w kierunku sugerowanym przez
konsultantów filmu. Osiągnął to, iż filmowa wizja tchnie fałszem i nieznajomością realiów
cygańskiego życia (nie jest to zarzut tylko wobec tegofilmu)lub wręcz stanowi odbicie stereotypów
na temat Cyganów.
Temat zbrodni, której Cyganie stali się ofiarami, zaistniał wreszcie, tyle tylko, że w dość
groteskowej formie. Sceny, które w myśl założeń realizatorów miały budzić grozę, wywoływały
podczas projekcji śmiech i zażenowanie z powodu współudziału Polaków w nakręceniu tego filmu.
Oburzenie wzbudziło instrumentalne potraktowanie Cyganów, których udział miał uwiarygodnić
2
1
D. Z i e l i ń s k a , Ptaki Boga. Motywy cygańskie wfilmie,[w:] Filmografia, Sławno 1989, s. 9.
A. Bartosz, [rec.:] A. Ramati, And the violins sloped playing. A story of the Gypsy holocaust,
London 1985, „Etnografia Polska", t. 32: 1988. z. 2, s. 178.
1
244
KRONIKA
przedstawione obrazy bez względu na ich niezgodność zarówno z cygańską obyczajowością, jak
i polską rzeczywistością okupacyjną. Sądzę, iż zupełnie uzasadniony, w przypadku tego filmu,
będzie protest przeciwko jego rozpowszchnianiu.
Wspomniany już. Adam Bartosz jest również autorem jednego z referatów pt. „Cygański
naród". Uczestnicy seminarium mogli zapoznać się z jego treścią w materiałach z sesji, ponieważ
autor „złożony niemocą" niestety nie przyjechał. Tematem jest proces kształtowania się świadomo
ści narodowej Cyganów demonstrowanej m.in. podczas Światowych Kongresów Cygańskich (1971
r. w Londynie, 1978 r. w Genewie, 1981 r. w Getyndze), w działalności Romani Union na forum
ONZ. Autor nie snuje prognoz: powstanie czy też nie naród cygański? Jest to problem otwarty,
którego rozwiązanie - jak zawsze - przyniesie życie.
U c h Mróz mówił na temat cygańskich motywów' w litaraturze i sztuce ukazując w prze
krojowy, choć z konieczności nieco skrótowy, sposób kształtowanie się obrazu Cygana. „Najczęś
ciej motyw cygański jest wyrazem nie wymarłych jeszcze postromantycznych tęsknot, widocznych
wyraźnie w tekstach niektórych popularnych piosenek i w pośledniejszej literaturze, muzyce
i plastyce" .
Tożsamość Romów (Cyganów) była tematem referatu Andrzeja Mirgi. Punktem wyjścia stało
się omówienie kategorii „tożsamość etniczna" po to, aby uzyskać odpowiedź na pytanie: co to
znaczy „być Cyganem?"
„Społeczności Cyganów określają się więc zwykle w planie kultury, w płaszczyźnie więzi
społecznych. Dla ich tożsamości ważne są realizowane wartości kultury, które wypływają nie
z chlubnej przeszłości, lecz z samej istoty cygańskości, bycia Romem pośród otaczającego świata
gadźów [nie-Cyganów - przyp. RH]"*.
Motyw cygański w sztuce, obojętne czy jest to malarstwo, muzyka czy film, służył i służy nadal
utwierdzaniu stereotypowych wyobrażeń o Cyganach. O tym właśnie mogli się przekonać
uczestnicy seminarium w Sławnie. Być Cyganem to po prostu być „dzieckiem natury".- dzikim,
swobodnym. Swoistym podsumowaniem były słowa zacytowane przez Andrzeja Mirgę: „Cygan
nawet jeżeli nic chce, to musi kraść". Czyżbyśmy rzeczywiście byli aż tak bardzo zdeterminowani?
3
Renata Hryń
IV PIEN1ĘŻN1EŃSKIE SPOTKANIA Z R E L I G I A M I
- DNI H I N D U I S T Y C Z N E
W Misyjnym Seminarium Duchownym Księży Werbistów w Pieniężnie 15 i 16 kwietnia 1988
r. odbyły się Dni Hinduistyczne, prowadzone w ramach Pieniężnieńskich Spotkań z Religiami.
Głównym organizatorem tego spotkania, podobnie jak i poprzednich (z islamem, judaizmem,
religią Karaimów), byłks. dr E. Śliwka, dyrektor Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie.
Dość żywe zainteresowanie taka inicjatywą widoczne było w napływających zgłoszeniach.
Ostatecznie w spotkaniu wzięło udział ponad 200 osób: wyznawcy hinduizmu, reprezentanci
różnych środowisk naukowych, dziennikarze, studenci, księża i klerycy seminariów diecezjalnych
oraz zakonnych.
Sesję rozpoczął słowem wprowadzającym ks. dr E . Śliwka, a uroczystej inauguracji dokonał
ks. mgr S. Piotrowski, rektor Seminarium; po czym zostały wygłoszone trzy wykłady. Pierwszy
z nich doc. dr. hab. K . Byrskiego z Uniwersytetu Warszawskiego ukazywał główne zasady
dogmatyczne i etyczne obowiązujące w hinduizmie. Po nim głos zabrał doc. dr hab. T. Pobożniak
z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W sposób syntetyczny przedstawił on ewolucję hinduizmu,
uwypuklając w nim trzy główne fazy rozwojowe. Pierwsza, tzw. wedyjska, obejmowała okres ok.
XV X w. przed Chr. Wtedy to ukształtował się cały trzon doktrynalny hinduizmu oparty na
księgach wedyjskich. Kolejna faza rozpoczęła się ok. X w. przed Chr. i trwała aż do V w. n.e.
W tym okresie zasadniczymi tekstami były Upaniszady. Dopiero w ostatniej fazie rozwinął się
hinduizm w formę znaną nam współcześnie.
Kolejny wykład wygłosił dr R. Jagannathan, również pracownik Uniwersytetu Jagielloń
skiego. Poruszył on problem łaski Bożej, dość istotny z punktu widzenia chrześcijańskiego.
Dr Jagannathan starał się ukazać jej rolę w wisznuizmie, przy czym czynił równocześnie
3
L. Mróz, Cygańskie motywy w literaturze i sztuce, [w:] Referaty wygłoszone na sesji
w dniach 3 5 lutego 1989 w Sławnie, Sławno 1989, s. nlb.
A. Mirga, Potrzeba historii a historia Cyganów, [w:] tamże.
4
245
KRONIKA
pewne odniesienia.do nauki zawartej w Biblii. Stwierdził przede wszystkim, że wisznuizm nie zna
pojęcia cierpienia ni uzasadnionego, a kolejne wcielenia są skutkiem czynów człowieka. Toteż łaska
miałaby głównie przyczynić się do wyrwania człowieka z owego koła reinkarnacji (sansary). Jego
wystąpienie było ostatnim w sesji przedpołudniowej, którą prowadził ks. bp dr hab. Z. Pawłowicz
z Gdańska. Na jej zakończenie została odprawiona msza Św. koncelebrowana pod przewodnic
twem ks. biskupa
Sesję popołudniową prowadził dr A. Dubiński z Uniwersytetu Warszawskiego, wiceprezes
Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego. W czasie jej trwania również zostały wygłoszone trzy
referaty. Najpierw mgr M. Zięba, pracownik naukowy K U L - u mówił na temat miejsca guru
w indyjskiej tradycji duchowej. Prelegent podkreślił, że mówiąc o guru ma się najczęściej na myśli
nauczyciela czy przewodnika na drodze duchowej człowieka. On to ma pomóc uczniowi wyrwać
się z koła sansary. Jednak termin ten może również oznaczać ludzkie Ja", jaźń (guru wewnętrzny)
lub istotę boską (guru najwyższy). Mgr Zięba poddał krótkiej analizie przyczyny pojawiania się
w ostatnich czasach głównie na Zachodzie t z T fałszywych guru Następnie refleksją dotycząc!
medytacji podzieliła się D Wasilczuk ze Światowego Uniwersytetu Duchowego Brahma Kumaris
Raja
w Warszawie Ukazała ona medytację jako drogę do wewnętrznego pokoju
g
szczęścia
, czyli do jogi (połączenia duszy ludzkiej z Istotą Najwyższą).
Ostatnim prelegentem tego dnia był doc. dr hab. T. Pobożniak. Tym razem jego wykład
dotyczył stosunku hinduizmu do chrześcijaństwa. Zetkniecie się owych religii, wg tradycji
chrześcijańskiej, nastąpiło już w czasach Św. Tomasza Apostoła i na przestrzeni wieków wzajemne
stosunki wyglądały dość różnie, Problem nabrał szczególnego nasilenia od XVI w., kiedy to tereny
Indii Zachodnich zajęli Portugalczycy, a od XVIII w. hegemonię całemu subkontynentowi
narzucili Anglicy. Ogromną role na wzajemny stosunek obu religii wvwarły, zwłaszcza w XVII
i XIII w tzw spory akomodacyjne czyli spory o metody pracy misyjnej w krajach o rozwiniętej
kulturze rodzimej. Toczyły się one między zwolennikami zaszczepienia chrześcijaństwa na gruncie
Yo r
Ryc. 1. Pieniężnieńskie spotkania z religiami -
Dni Hinduistyczne
F o t J ó z e f R o s z y ń s k i S V D , 19SS
miejscowych pojęć i obyczajów a tymi, którzy stali na stanowisku wprowadzania religii
chrześcijańskiej w jej europejskiej szacie. Po wykładzie odbyła się ponad godzinna dyskusja.
Drugi dzień spotkania z hinduizmem rozpoczęto mszą Św. koncelebrowaną, której przewod
niczył ks. dr K. Keler, prowincjał Polskiej Prowincji Księży Werbistów. Przewodnictwo nad
246
KRONIKA
obradami objęła natomiast dr B. Kopydłowska, pracownik naukowy Katedry Etnografii Uniwer
sytetu Wrocławskiego. Prezentowane tu były głównie różne systemy jogi. I tak T. Ramanowicz
ze Światowego Uniwersytetu Duchowego w Warszawie przedstawił system raja jogi (królewskie
go związku). -Ma on na drodze medytacji umożliwić powrót duszy ludzkiej do jej pierwotnego
Ryc. 2. Pieniężnieńskie spotkania z religiami -
Dni Hinduistyczne
Fol.
Rafał S o j k a S V D , 1988
stanu, do zjednoczenia z Istotą Najwyższą. J. Kaczmarski z ZSP Politechniki Wrocławskiej mówił
natomiast o bhakti joga. Jego wystąpienie poprzedził kikuminutowy śpiew maha mantry (znanego
nie tylko wyznawcom hinduizmu „hare kryszna"), który prowadziła grupa reprezentująca
środowisko czasopisma „Weda". Jak później stwierdził prelegent, swego rodzaju podstawę bhakti
jogi stanowi intonowanie tych wezwań oraz wypełnianie pewnych zasad (wegetarianizm, rezygnac
ja z używek, hazardu itp.).
Prelekcję o ajapa joga wygłosił następnie M. Wożniak ze Związku Ajapa-Jogi w Szczecinie. Jej
celem jest osiągniecie stanu „bezruchu", szczęśliwości. Drogą prowadzącą do niego jest stopniowe
eliminowanie „ruchu" (jednego z głównych czynników występujących w ciele ludzkim) poprzez
medytację. Niezbędna jest przy tym kierownicza rola guru, który owy stan „bezruchu" już osiągnął.
Kończył tę część sesji wykład W. Anada z Gdańska o tolerancji religijnej w hinduizmie. Cały
problem ukazał on na tle życia swojej rodziny oraz na podstawie osobistych doświadczeń
i przemyśleń jako wyznawcy hinduizmu.
Rozpoczęta po nim dość żywa dyskusja wskazywała na zainteresowanie wielu jej uczestników
poruszanymi wcześniej zagadnieniami.
Przewodnictwo nad ostatnią częścią obrad objął ks. doc. dr hab. H. Zimoń SVD, kierownik
Katedry Historii i Etnologii Religii KUL-u. Dotyczyła ona głównie problematyki dialogu Kościoła
z hinduizmem. Podjął ją najpierw mgr E. Sakowicz, pracownik naukowy KUL-u. Oparł on całe
zagadnienie głównie na nauce Soboru Watykańskiego II, na pewnych inicjatywach ze strony
Kościoła Indii oraz stanowisku papieża Jana Pawła II.
Refleksjami na temat dialogu katolików i hinduistów podzielił się po nim ks. B. Bona,
długoletni misjonarz-werbista w Indiach. Następnie przedstawiono kilka komunikatów.
J
247
KRONIKA
Na zakończenie sympozjum glos zabrał ks. K. Keler, prowincjał Werbistów. Podziękował on
uczestnikom Dni Hinduistycznych oraz wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania
i przebiegu tego spotkania. Stwierdził, iż dało ono ogrom doświadczeń, płynących w ciągu tych dni
jakby trzema kanałami. Byłi bowiem obecni wyznawcy hinduizmu, wzrastający w tym kręgu
religijnym od urodzenia. Przybyli także młodzi ludzie, którzy w różnych systemac#jogi znaleźli
swoją duchową drogę życia. Ale nie brakowało i specjalistów, znawców religii hinduistycznej.
Ks. Keier wyraził jednocześnie nadzieję, że Pieniężnieńskie Spotkania z Religiami będą kon
tynuowane, dając w ten sposób wkład w dialog Kościoła z innymi religiami.
Poza tym organizatorzy przygotowali inne atrakcje. I tak, czynne było muzeum, w którym
została otwarta specjalna wystawa pochodząca ze zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficz
nego w Warszawie'! Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie. Odbywały się także projekcje
filmów o tematyce religijnej. Wraz ze studentami Światowego Uniwersytetu Duchowego można
było natomiast uczestniczyć w praktycznych ćwiczeniach medytacji.
Atmosfera panująca w ciągu tych kilku dni udzieliła się z pewnością wielu uczestnikom. Była
to też wspaniała okazja do wymiany myśli, zawarcia nowych znajomości. Ale jednocześnie
skłaniała do głębszej refleksji nad własną postawą wobec wielości ludzkich przekonań, do
konieczności prawdziwie ludzkiego stanięcia twarzą w twarz wobec innego spojrzenia na Boga
i samego człowieka.
Leszek Niewdana SVD
O T W A R C I E WYSTAWY NOWOGWINEJSKIEJ
Z E ZBIORÓW KSIĘŻY WERBISTÓW W PIENIĘŻNIE
W M U Z E U M A R C H E O L O G I C Z N Y M W GDAŃSKU
W Muzeum Archeologicznym w Gdańsku 19 lutego 1988 r. otwarto ekspozycję poświęconą
kulturze i wierzeniom ludów Nowej Gwinei. Była to już druga (po Indonezji) wystawa ze zbiorów
Muzeum Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie, prezentowana w Muzeum
gdańskim.
Otwarcia wystawy dokonał dr Marian Kwapiński, dyrektor Muzeum Archeologicznego.
Następnie ks. dr Eugeniusz Śliwka, dyrektor Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie,
ukazał wkład Zgromadzenia Słowa Bożego w badania kultur i religii różnych ludów. Podkreślił on,
że zainteresowania Werbistów etnografią sięgają prawie początków tego Zgromadzenia i trwają
nieprzerwanie do dziś. Wskazał przy tym również na prace Polaków, którzy aktywnie włączają się
w działalność werbistowskich instytutów naukowych: „Anthropos" i „Monumenta Serica".
Ks. Śliwka zaprezentował także wkład Zgromadzenia w organizowanie muzeów i ekspozycji
poświęconych tematyce etnograficznej, pracę wydawniczą oraz dialog prowadzony w ramach
„Pieniężnieńskich spotkań z religiami".
Wprowadzenia w samą wystawę dokonał autor jej scenariusza, mgr Dariusz Piwowarczyk
SVD. Przedstawiając poszczególne eksponaty, narzędzia codziennego użytku, stroje, broń, starał
się przybliżyć środowisko, w jakim żyją Papuasi i Pigmeje; scharakteryzował też pokrótce
zwyczaje ludów zamieszkujących Nową Gwineę, ich wierzenia oraz sztukę współczesną (głównie
rzeźbę).
Na zakończenie ks. Bernard Bona, długoletni misjonarz-werbista w Indiach wygłosił wykład
poświęcony ludom pierwotnym (ze szczególnym uwzględnieniem Nowej Gwinei i Indii), zwłaszcza
Adibasów - ludności, wśród której pracował, uznawaną za pierwotnych mieszkańców Indii.
Leszek Niewdana SVD
WYSTAWA NOWOGWINEJSKA W P U C K U
Dnia 15 czerwca 1988 r. w Muzeum Miasta Pucka została otwarta wystawa czasowa pt.
„Kultura i sztuka Nowej Gwinei", pochodząca w całości ze zbiorów Muzeum Misyjno-Etno
graficznego w Pieniężnie. Otwarcia wystawy dokonał ks. dr Eugeniusz Śliwka, który mówił m.in.
o zaangażowaniu naukowym członków naszego Zgromadzenia w dziedzinie etnologii i muzealnictwa
248
KRONIKA
etnograficznego. Po wystawie oprowadził zebranych brat Dariusz Piwowarczyk, który podał
charakterystykę głównych aspektów tradycyjnej kultury papuaskiej.
Niemało cennych myśli wypowiedziano również podczas późniejszego spotkania przed
stawicieli ośrodka w Pieniężnie z dyrekcją puckiego Muzeum. Mowa była m.in. o sensowności
świadectwa misjonarskiego we współczesnych realiach krajów Trzeciego Świata. Niezaprzeczal
nym faktem jest, iż po Soborze Trydenckim działalność misyjna zmierzała generalnie do unifikacji
tradycji kulturowych ludów ewangelizowanych, dokonywanej według wzorów rzymskich i europej
skich. Praktyka ta nie przyniosła żadnych pozytywnych, rezultatów, zwłaszcza na obszarach
zajętych przez tzw. wielkie religie światowe i etniczne. Katolicy Chin, Japonii czy Indii stanowią
niewielki odsetek tamtejszych społeczeństw, a instytucja Kościoła jawi się jako rzeczywistość
wyalienowana z kontekstu kulturowego. Z kolei działalność misyjna wśród niewielkich społeczno
ści animistycznych, prowadzona bez rozpoznania struktur tworzących ich kultury, doprowadziła
w wielu wypadkach do rozkładu więzi łączących członków tych grup, a nierzadko i do zagłady
biologicznej.
Jaki jest więc sens misji? - pytano, jaka rola w działalności misyjnej przypada refleksji
antropologiczno-etnołogicznej? Współczesne misje, to przede wszystkim dialog, zarówno z wy
znawcami wielkich religii światowych i nosicieli starych kultur azjatyckich, jak i członkami
niewielkich społeczności plemiennych, wyznających szeroko rozumiany animizm. Zwłaszcza te
ostatnie narażone są dzisiaj szczególnie na skutki procesów unifikacyjnych ze strony kultury
masowej o korzeniach euro-amerykańskich. Rola Kościoła polegałaby tu więc nie tylko na
budowaniu infrastruktur ekonomiczno-socjalnych w ramach tzw. preewangelizacji i promotio
humana, ale też na tworzeniu korzystnego gTuntu dla zachowania tożsamości kulturowej i etnicznej
przez te niewielkie społeczności. Wartości tkwiące w kulturach plemiennych, szczególnie walory
moralne oraz pewne koncepcje teologiczne, pozwalają z pewnością inaczej naświetlić i dać
pełniejsze, ogólnoludzkie zrozumienie całości prawdy objawionej, zdeponowanej w Kościele.
Kościół pragnie być obecny w kulturach ludów, wśród których sprawuje swoją misję. Dotyczy
to także kultury polskiej, której korzenie są na wskroś chrześcijańskie i może właśnie dlatego
polskie, że chrześcijańskie. Tego dorobku pokoleń nie sposób zaprzepaścić. Mimo niezaprzeczalnej
konieczności inkulturacji misjonarza do podłoża kulturowego ludu, wśród którego pracuje, jego
kultura ojczysta zawsze stanowić będzie rodzaj azylu, ożywczego źródła, niezbedngo do regeneracji
sił duchowych i własnej tożsamości osobowej, której istotnym składnikiem jest także świadomość
kulturowa i etniczna. Decyduje to również o skuteczności naszych poczynań misjonarskich,
albowiem kto nie ukochał własnej kultury, nie będzie umiał nigdy docenić wartości tkwiących
w kulturach innych.
Dariusz Piwowarczyk
WYSTAWA I SESJA NAUKOWA NA TEMAT:
WKŁAD MISJONARZY P O L S K I C H D O N A U K I ŚWIATOWEJ
Dnia 17 czerwca 1988 r. w Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego w Warce miało miejsce
otwarcie wystawy prezentującej wkład misjonarzy polskich w naukę światową. Wystawa została
zorganizowana przy współpracy Towarzystwa Łączności z Polonią Zagraniczną „Polonia"
i Muzeum Misyjno-Etnograficznego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.
Na wystawie zaprezentowano fotografie i dzieła - rękopisy, starodruki i druki prac
wybitnych polskich naukowców wywodzących się spośród polskich misjonarzy. Do grona tych
osób zaliczvć należy: M. Boyma, M. Ryłło, W. Zaleskiego, a z współczesnych F. Zapłatę, T.
Chodziłłę, J. Glinkę, M. Szwarka, H. Zimonia i wielu innych. Wystawę uzupełniają eksponaty
etnograficzne i religioznawcze krajów misyjnych, pochodzące z Muzeum w Pieniężnie,
Otwarciu wystawy towarzyszyła Sesja naukowa, w której głos zabrali: ks. dr Eugeniusz Śliwka
na temat - „Zbiory etnograficzne w muzeach misyjnych w Polsce"; ks. mgr Tadeusz Dworecki
- „Działalność polskich księży Zgromadzenia Słowa Bożego wśród polskich emigrantów
w Argentynie w latach 1918-1939"; dr Jan Sęk - „Udział polskich księży w szkolnictwie
polonijnym w Brazylii" oraz ks. Jan Pitoń - „Działalność misyjna i naukowa księży misjonarzy
w Brazylii".
Eugeniusz Śliwka SVD
249
KRONIKA
WYSTAWA „KULTURA I SZTUKA INDONEZJI" W O L S Z T Y N K U
Od 19 lutego do końca września 1988 r. w Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku
można było zwiedzać interesującą ekspozycję, która zawierała dwie wystawy: „Z historii kultury
i sztuki Afryki" oraz „Kultura i sztuka Indonezji". Pierwsza z nich pochodziła ze zbiorów Muzeum
Narodowego w Szczecinie, druga natomiast z Muzeum Misyjno-Etnograficznego Seminarium
Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie.
Ekspozycja afrykańska zawierała narzędzia gospodarcze, stroje i maski oraz bogatą kolekcję
rzeźb rytualnych związanych z wierzeniami tubylców. Pochodzą one z Afryki Zachodniej i zostały
uzyskane dzięki 25-letnim pracom badawczym, prowadzonym na tych terenach przez Muzeum
szczecińskie.
Druga z wystaw była poświęcona Indonezji. Gros prezentowanych zabytków to dar polskich
misjonarzy werbistów, którzy pracowali lub pracują w tym rejonie świata. Prezentowane były
przedmioty codziennego użytku: wyroby plecionkarskie (maty, rozmaitej wielkości kosze, tabakierv z trawy), z drewna (grzebienie, łyżki, naczynia) oraz z brązu i mosiądzu (naczynia, tace, lampa,
kleszcze do owoców pinangu) - niektóre z nich można zaliczyć do rzemieślniczych dziel sztuki.
Indonezja jest obszarem, na którym od dawna znana była obróbka żelaza, szczególnie
rozwinięta na wyspie Jawie, Na wystawie zaprezentowano bogato zdobione krisy - rodzaje
sztyletu o głowni prostej łub falistej. Za jego pomocą można było pokonać wroga w walce wręcz
lub - jak wierzono - na odległość, przez zastosowanie odpowiednich zaklęć. Tuboki - to
sztylety wykonane z grotów starych włóczni, spotykane na Jawie i Sumatrze, a goioki i parangi to
rodzaj noży-mieczy pełniących funkcje obronne i gospodarcze. Militaria uzupełniały łuki, strzały
i włócznie.
Kolejny dztał to tkaniny, ubiory i ozdoby. Godne uwagi były tu: batik i ikat. Ikat to żmudna
technika splotu różnobarwnych nici, które w efekcie dają ornamentalny wzór. Uzsykuje się to m.in.
przez barwienie jednej nici na kilka kolorów, Batik wykonuje się przez długotrwałe moczenie
tkaniny w barwnikach roślinnych. Chcąc osiągnąć pożądany efekt, zabezpiecza się woskiem
miejsca, które maja otrzvmać inną barwę. Tym właśnie sposobem wykonano 14 stacji drogi
krzyżowej, scenę Zwiastowania i Bożego Narodzenia. Można było także zobaczyć tradycyjne
ubiory Indonezyjczyków, tzn. sięgające kolan lub stóp kainy, czyli płaty wzorzystej tkaniny,
którymi owija się biodra. Kobiety dodatkowo zakładają selendangi. czyli długie szale zarzucone na
plecy lub przewieszone przez ramię.
Wśród wystawionych instrumentów muzycznych: bębnów, gongów, fletów - sulingów,
niewątpliwie najciekawszy był «ender - metałofon pochodzący prawdopodobnie z Jawy.
Archipelag Indonezyjski przedstawia konglomerat wielu wyznań. Główną religią jest islam,
wyznawany przez przytłaczająca większość mieszkańców. Drugą co do ważności religią tego
wyspiarskiego kraju jest hinduizm, którego centrum stanowi wyspa Bali. Z niej to właśnie
pochodziły eksponaty związane z hinduizmem - maski kultowe oraz figuralne wyobrażenia
Garudy, który według wierceń hinduistycznych ma być wierzchowcem boga Brahmy. Godne uwagi
były marionetki z teatru religijnego cieni - wayang.
Te i inne eksponaty można było obejrzeć w dostojnych gotyckich murach poewangeiickiego
kościoła, który został odrestaurowany po zniszczeniach wojennych i adaptowany na salon
wystawowy muzeum w Olsztynku.
Mirosław Dorosz
