fc1ac707ed96a9558e9adc9a2582bdfd.pdf

Media

Part of Świadomość historyczna mieszkańców Narola / ETNOGRAFIA POLSKA 1990 t.34

extracted text
S

T

U

D

I

A

I

M

A

T

E

R

I

A

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. XXXIV: 1990, z, 1-2
P L ISSN 0071-1861

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
(Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej UW)

ŚWIADOMOŚĆ HISTORYCZNA MIESZKAŃCÓW NAROLA
I WPROWADZENIE

Miasteczko Narol leży w województwie przemyskim, w odległości 20 km na
północny wschód od Tomaszowa Lubelskiego. W 1935 roku zostało po­
zbawione praw miejskich, mimo to dla odróżnienia od sąsiedniej wsi (Narol-wieś) nazywane jest Narol-miasto.
W XV w. nad Tanwią, mniej więcej w miejscu obecnej osady Narol, zostało
założone przez Floriana Łaszczą Nieledewskiego miasto, które od jego imienia
otrzymało nazwę Florianów. W 1485 r. fundator wystąpił do króla polskiego
Stefana Batorego z prośbą o jego lokację, na ziemi, której był dziedzicznym
właścicielem. W wyniku starań założyciela Zygmunt I I I w 1492 r. wydał akt
lokujący miasto na prawie magdeburskim i przyznający mu przywileje tar­
gowe. Florianów położony na szlaku handlowym do Lwowa, silnie związany
gospodarczo i komunikacyjnie z tym ośrodkiem szybko bogacił sie i rozwijał.
Otoczony murami chroniony był przez twierdzę należącą do południowej linii
obrony Rzeczypospolitej.
Umocnienia miały powstrzymywać najazdy tatarskie regularnie nawiedza­
jące te tereny w X V I I w., nasilone po 1620 r. Opisy tych walk zawierają m.in.
listy Jana Sobieskiego, wówczas hetmana koronnego. Napaści czambułów
przyczyniły się do powolnego niszczenia i ubożenia Florianowa. Dotkliwym
ciosem było spalenie zamku i miasta w 1648 r. podczas przemarszu tatarsko-kozackich wojsk Chmielnickiego. W czasie obrony zginął właściciel dóbr
Jerzy Łaszcz, a także wielu spośród szlachty i Żydów, którzy schronili się
w zamku. Dalsze zniszczenia związane są z „potopem szwedzkim". W 1656
Karol Gustaw łuni i Dali Florianów z zemsty za ogromne straty jakich iego
wojska doznały w tych okolicach Najazd Rakoczego w 1657 dopełnia
katastrofy i miasto spada do rangi osady rolniczej czego odzwierciedleniem
jest zaniechanie nazwy Florianów.
W listach Jana Sobieskiego z 1672 r. pojawia się nazwa „Narol" na
określenie podupadłego miasta. Po raz pierwszy użyto jej w dokumentach
z 1595 r. erygujących parafię we wsi Narol i stosowana jest dla wsi
nieprzerwanie aż do chwili obecnej. Według hipotezy historyków, zubożałe

170

ANNA

MALEWSKA-SZAŁYGTN

miasto przejęło nowe miano od sąsiedniej wsi. Florianów do X V I I w. nie
posiadał własnej parafii, należąc do parafii w Narolu (wsi), co było uważane za
znaczną ujmę dla prestiżu miasta. We Florianowie był wprawdzie kościół, ale
nie posiadał praw parafialnych na skutek zatargu właściciela tutejszych dóbr
z miejscowym biskupem.
W X V I I w. Feliks A. hrabia Łoś funduje nowy kościół i wówczas powstaje
odrębna parafia w Narolu-mieście, które w niczym nie przypomina już
dawnego, świetnie prosperującego Florianowa. Wiejski charakter, jakiego
nabiera, nie pociąga wprawdzie za sobą utraty praw miejskich, ale Narol-miasto nie należy już do ważnych punktów targowych na południowym
szlaku handlowym Rzeczypospolitej, jest słabo zaludnione, ubogie. (Ten stan
rzeczy utrzymuje się; jednakże dopiero na mocy ustawy z 1935 r. Narol traci
prawa miejskie na skutek zbyt małej liczby mieszkańców.) W X V I I I w. Feliks
Antoni hrabia Łoś który D O oicu odziedziczył te ziemie kazał wznieść
w bezpośrednim sąsiedztwie miasteczka rezydencję dla swojej rodziny Budowę
ukończono w 1776 r. i od tej pory pałac dzielił burzliwe losy okolicy. Hrabia
Łoś ufundował również kościół w Narolu-mieście.
W 1795 r. ziemie te znalazły się pod zaborem austriackim, przy czym
granica z zaborem rosyjskim przebiegała o 3 km na wschód od miasteczka.
Powstanie listopadowe przeszło tutaj bez echa. Dopiero w 1863 r. tereny te .
były miejscem przepływu do powstania ochotników z zaboru austriackiego. Na
obu brzegach Tanwi, choć nie bezpośrednio w Narolu, toczyły się walki
powstańcze (m.in. pod Rebizantami). W pałacu Łosiów, którego właścicielem
był wówczas Julian książę Puzyna zorganizowano szpital powstańczy spalony
przez wojska austriackie po upadku powstania w 1863 r Na rynku znajdował
się tzw Dom Polski gdzie mieścił się samorząd miejski i liczne organizacje
społeczne (w tym także teatr amatorski) przygotowujące mieszkańców do
nadejścia niepodległości.
W czasie I wojny światowej wielu mieszkańców Narola walczyło w armii
austriackiej na froncie włoskim. Walki w okolicy były tym bardziej tragiczne,
że we wrogiej armii rosyjskiej służyli sąsiedzi ze wsi oddalonej od Narola
o 5 km. Podczas przejścia frontu wybuchł w miasteczku niezwykłych roz­
miarów pożar, który strawił znaczną część drewnianej zabudowy. Przyczyną
pożaru były gęsto stłoczone, drewniane domy, usytuowane wokół rynku i na
przylegających doń ulicach, należące do licznej społeczności żydowskiej stano­
wiącej ok 50% liczby mieszkańców. Do dnia dziesiejszego przetrwało w Naro­
lu zaledwie kilka domów, które wówczas ocalały.
Wśród zabudowy otaczającej rynek wznosiła się bożnica XVII-wieczna,
podobno bardzo piękna, wysadzona przez Niemców w czasie okupacji.
Żydowska gmina „Narol" mieści się obecnie na Brooklynie, w Nowym Jorku,
a jej rabin w latach osiemdziesiątych odwiedzał rodzinne miasteczko. W osa­
dzie Krupiec - stanowiącej dziś „dzielnicę" Narola połączoną z rynkiem
mostem na rzece Krwawa (dopływ Tanwi), mieszkała przeważnie ludność
ukraińska. Tam też wzniesiono w X I X w. murowaną cerkiew, która - po­
zbawiona wystroju wnętrza i fragmentów dachu - niszczeje.
Do lat 1937-1938 katolicy i prawosławni żyli w przyjaźni biorąc wspólnie
udział w licznych świętach obchodzonych w Kościele i Cerkwi, wiele też było
małżeństw mieszanych. Niemieckie obietnice utworzenia państwa ukraińskiego

ŚWIADOMOŚĆ HISTORYCZNA MIESZKAŃCÓW

i'
r
:

~
?
1

i*

*[
mi

NAROLA

171

zantagonizowały obie społeczności. Nastroje te nasiliły się tragicznie w czasie
okupacji, wskutek częstych napadów na miasto partyzantów ukraińskich.
Stacjonujący w Narolu Niemcy waśń tę podsycali.
W 1939 r. przed wkroczeniem Niemców do Narola weszli Rosjanie, którzy
aresztowali ostatnią właścicielkę rezydencji i dóbr narolskich, wtedy też
ograbiono pałac ze wszystkich ruchomości. W splądrowanym pałacu mieścił
się podczas okupacji posterunek Niemieckiej Straży Granicznej. W tym czasie
ludność żydowską, która nie ewakuowała się we wrześniu 1939 r. na wschód,
Niemcy wywieźli do położonego 8 km od Narola obozu zagłady w Bełżcu.
Większość mieszkańców Narola i sąsiedniego Lipska należała do Armii
Krajowej, która obok działalności dywersyjnej przeciwko Niemcom prowadzi­
ła krwawe walki z armią ukraińską. W 1944 r. doszło do zmasowanego ataku
UPA na miasteczko. Partyzanci A K obronili Narol, ale straty po obu stronach
były duże.
W 1944 r , w czasie wyzwalania tych ziem przez oddziały Armii Czerwonej
i LWP, został spalony pałac, który pomimo kilkakrotnych grabieży przetrwał
wojnę w dobrym stanie.
Po wojnie zaczęły się prześladowania za przynależność do A K . Wielu
mieszkańców Narola-miasta, Narola-wsi i Lipska było więzionych i przesłuchiwanych w Tomaszowie Lubelskim, w Zamościu i w Lublinie, co
pozostawiło w nich gorzkie poczucie niezasłużonej kary. Obecnie, czyli
w łatach osiemdziesiątych, można obserwować wśród mieszkańców duże
zainteresowanie historią rodzinnej okolicy. Osobą najbardziej zorientowaną
w dziejach Narola, a zatem skupiającą wokół siebie wszystkich zaintere­
sowanych przeszłością miasta, jest nauczyciel historii w narolskiej szkole - p.
mgr Henryk Wolańczyk, pochodzący z Narola, absolwent WSP w Cieszano­
wie, autor pracy magisterskiej - Zarys monograficzny Narola do ¡939 r.
Przekazem tradycji historycznej zajmują się również p. Sitarzowie, twórcy Izby
Pamięci Narodowej w Narolu-wsi. Istnieje również Kronika Narola, w której
jeden z mieszkańców spisał historie z przeszłości przekazywane z pokolenia na
pokolenie. Wiele jeszcze opowiadań krąży w formie ustnej po okolicy, wśród
mieszkańców, którzy chętnie ich słuchają i je opowiadają.
Efektem tych zainteresowań i zaangażowania były zorganizowane we
wrześniu 1985 r. obchody 400-lecia założenia Florianowa. Licznie zgromadzo­
na publiczność w sali teatralnej (obecnie kinowej) Domu Polskiego na
trwających 3 dni wykładach dotyczących dziejów miasta - może być
świadectwem popularności zainteresowań historycznych społeczności narols­
kiej. Zabawy, występy zespołów i kiermasze nie przyciągały starszej generacji
w takim stopniu, jak prelekcje i towarzyszące im gorące dyskusje. Taka
postawa mieszkańców Narola znacznie ułatwiła prowadzenie badań.
II. PODSTAWOWE ZAŁOŻENIA BADAWCZE

Terminu „świadomość historyczna" używam za Gerhardem Kłoską, który
określił ją jako „właściwy jednostce zbiór pojęć, wyobrażeń, sądów dotyczących
wydarzeń z przeszłości i wpływających na jej zachowania werbalne i pozawerbalne" (Kloska 1979, s. 114). Prowadzone przeze mnie badania dotyczyły świado­
mości historycznej grupy, jaką stanowili moi rozmówcy (w wieku

172

ANNA MALt'WSKA-SZALYGtN

powyżej 55 lat) - mieszkańcy Narola-miasta, Narola-wsi i sąsiedniego Lipska.
Mówiąc o świadomości grupowej mam na myśli te informacje lub oceny, które
powtarzają się w kilku wypowiedziach i są w tym sensie charakterystyczne dla
badanej grupy. Biorąc pod uwagę wersje powszechne, nie pomijałam unikal­
nych wariantów opowieści. Uwzględniałam je jako dopełnienie świadomości
grupowej - odnotowując jednakże, że są to ujęcia niepowtarzające się.
Wszelkie badania dotyczące świadomości ludzkiej wiążą się z problemem,
iakim jest pośredniość tego rodzaju badań wynikająca z ich istoty Myśli
człowieka są dostępne badaczowi wyłącznie za pośrednictwem wytworów do
jakich należy wypowiedź pisemna lub ustna Co więcej werbalizacja nie jest
doskonałym środkiem wyrażania myśli toteż prowadzać badania dotyczące
świadomości trzeba się liczyć z tym ' że pewne t r e S nigdy nie zostaną
zwerbalizowane inne mogą ulegaćzniekształceniom przez świadomTcheć
ukrycia swoich
myśli prze!zapomnieni'lub
ni^miSetnotó uprania
u b r aw ^srowa
V ^
własnych!
przemyśleń.
P
nieum.ejęinosc
z a

o m n i e m e

Istotnym problemem badań nad świadomością jest wzajemne kształtowa­
nie się wypowiedzi przez badacza i jego rozmówcę; aby ten niekorzystny wpływ
ograniczyć, starałam się nie narzucać swojego toku myślenia opartego na
chronologicznym porządkowaniu wydarzeń, aby nie zatrzeć tego, co w tych
relacjach było najważniejsze z punktu widzenia badanego problemu, tj.
sposobu kojarzenia i łączenia faktów, proponowanego przez moich rozmów­
ców następstwa zdarzeń i ich określeń czasowych. Dlatego też nie używałam
kwestionariusza, a jedynie stosowałam „dyspozycje badawcza" bedaca zbio­
rem podstawowych tematów do tego rodzaju rozmowy i zaleceń dla badacza
na ccTma zwrócić uwagę Szczególnie interesowały mnie m i n wszelkie sądy
wartościujące oceny zdarzeń i postaci a przede wszystkim próby przekazania
intencji opowiadanych faktów i ich odniesień do szerszych - egzystencjalnych
Przemyśleń rozmówcy Tego rodzaju pogłębione wypowiedzi spotykałam
rzadko ale nawet te pojedyncze dawały ciekawy materiał do badania swoistej
historiozofń Moje rozmowy miały na celu ukazanie zawartości ramfedi zasad
iei organizowania Zanotowane możliwie najwierniej re^^acie S w L ł a m
z o p l s a m r Z ^ J ^ o n ^ a ^ o ^
hls7orvkow i : o o r ^ ^ S a i n i
d o ^ ^ t ó 7 ^ ^ c h \ l ^ ó r ^ ^ Ma,ac: naT uwadze^ fakt że n7e
m o ^ ^ ^ Z J ^ ^ m S ^ ^ T i ^ k ^ \ ^
ob7ektvwna ' iedvn e
o d n i e S a dta weTs]i w y d S
prezentowanej przez moich rozmówców. Różnice pomiędzy nimi pozwoliły na
odkrycie transformacji - konsekwentnie stosowanych przekształceń - prze­
mieniających wersję „profesjonalną" w intersubiektywną — narolską wersję
przeszłości. Zasady i cel owych transformacji stanowią podstawowe wnioski
orzekające o charakterystycznym dla badanej przeze mnie grupy mieszkańców
Narola sposobie myślenia o przeszłości. Badania w Narolu prowadziłam

^^^CjX%5?t

chodLc?

z

w y j a z d ó w

u c z e s t n i c z

y

l a m

w

o b

-

W moich rozmowach z mieszkańcami Narola można wyróżnić wiele wątków
splecionych ze sobą. a mimo to stanowiących odrębne całości. Porządkując je
według następstwa w czasie były to opowieści o założeniu miasta dotyczące
genezy nazwy Narol; objaśnienia innych nazw topograficznych w okolicy; dzieje
pałacu w Narolu i jego właścicieli; relacje dotyczące udziału mieszkań-

ŚWIADOMOŚĆ HISTORYCZNA

MIESZKAŃCÓW

NAROLA

173

ców w powstaniu styczniowym, I wojnie światowej, wojnie 1920 r. i I I wojnie.
Opowieści o okresie okupacji nawiązywały do problemu kontaktów pol­
sko-żydowskich, a wspomnienia z czasów partyzanckich dotyczyły zmiany
przyjaznych kontaktów z mieszkającą na tych ziemiach ludnością ukraińską
w krwawy konflikt. Przebiegająca w pobliżu Narola granica między zaborami
była również tematem wielu opowieści. Z tego bogatego materiału wybrałam
do tego szkicu dwa wątki: legendarną historię założenia Narola oraz dzieje
pałacu i jego właścicieli widziane oczyma mieszkańców miasteczka Wojennym
opowieściom zamierzam poświęcić osobny tekst.
HI. OPOWIEŚCI O POWSTANIU MIASTA

Narolska tradycja historyczna różni się znacznie od wersji udokumen­
towanej. Jest wersją legendarną, skonstruowaną i przekazywaną nie po to, by
przedstawić minioną rzeczywistość w sposób najwierniejszy prawdzie his­
torycznej, lecz po to, by nieść zamierzone przez zbiorowego, anonimowego
twórcę przesłanie - przesłanie niecałkowicie uświadamiane przez kolejnych
odbiorców tradycji, przekazywane z tą samą, częściowo tylko uświadamianą,
intencją. Konstrukcja opowieści uwydatnia jej przesłanie, które realizuje się
w świecie rozstrzygnięć moralnych Czyny postawy i wydarzenia są jedynie
nośnikami wartości Pamięć zbiorowa wyselekcjonowała tylko te fakty które
były istotne dla w y r a ż e n i owego przesłania Zapomniane zostały przede
wszystkim te elementy które najtrudniej zachować w ustnym przekazie
międzypokoleniowym (daty i nazwiska) a także te które zacierały sens
opowieści Nikt prawie z moich rozmówców nie umiał określić kiedy powstał
Florianów. Datę zastępowano określeniami „bardzo dawno" lub 500 czy 100
lat temu n r z v r 7 v m 1 i r v h v rei używano 'na określenie wszelkie! dalekiej
orzesz
określenia dokładniejsze- To by o bardzo
dawnedeszcze orzea Chmielnickim"
Sw n o r i a r ^
i datę założenia osady. (Sytuacja znaczni?zmieniła się po jubileuszu 400-lecia
powstania Florianowa. W rozmowach prowadzonych później najczęściej
spotykałam wypowiedzi: „Narol liczy sobie 400 lat, "teraz były obchody, ale
dawniej nazywał się Florianów".) Jak można wnioskować, dokładne zapamię­
tanie daty powstania miasta nie było istotne, dla legendy wystarczyło okreś­
lenie umieszczające zdarzenie w czasie najdawniejszym, w mitycznym „illud
tempus".
Dużą trwałością w pamięci wyróżniały się informacje będące objaśnieniami
nazw ważnych punktów krajobrazu, „dzielnic" miasta, czy też opowieści
0 przeszłości charakterystycznych budynków. Pytania dotyczące elementów
krajobrazu dostarczały zwykle więcej informacji niż pytania o poszczególne
zdarzenia. Wersja najdawniejszych dziejów miasta, którą tu przedstawiam, jest
odtworzona na podstawie tak właśnie prowadzonych rozmów. Charakteryzuje
się ona niewielką liczbą zapamiętanych faktów i wyraźnym wysuwaniem na
plan pierwszy zdarzeń istotnych dla legendy, przedstawianych obszernie
1 z zaangażowaniem emocjonalnym. Całość ma charakter niezwykle syntetycz­
nej opowieści: „Narol dawniej nazywał się Florianów"; „rynek tego miasta
był tam, gdzie dziś jest Rynkowe" (nazwa „dzielnicy" dzisiejszego Narola);

I 74

ANNA

MALEWSKA-SZAŁYGIN

„Bardzo dawno, jeszcze przed Chmielnickim, miasto było otoczone przez lasy
i jeziora. Na górce stał gród obronny", „tam gdzie dziś jest remiza, to był
zamek i nie nazywało się to wtedy Narol, tylko Florianów".
Jak widać z wybranych fragmentów relacji, pamięć zbiorowa przeniosła
jedynie nazwę dawnego miasta, informację o położeniu i krótkie wzmianki
o jego obronnym i handlowym charakterze. Jak można sądzić, były one
wystarczające, by podkreślić ważny dla legendarnej wersji fakt dawnej potęgi
miasta - jego siły militarnej i gospodarczego znaczenia. Przypuszczenie to
potwierdza wypowiedź: „Florianów to był ważny targ i ze Lwowa tu
przyjeżdżali na jarmarki i tam wzajem jeździli". W żadnej wypowiedzi nie było
wzmianki o administracyjno-prawnych okolicznościach powstania miasta ani
0 sprawczej roli, jaką odegrał Florian Łaszcz. Prawdopodobnie nie tylko
łatwość, z jaką gubią się w przekazie międzypokoleniowym tego rodzaju
informacje, była przyczyną powszechnej niepamięci. Sądzę, że była ona
wynikiem tendencji podkreślania samodzielności dawnego miasta, jego niezale­
żności od wszelkiej władzy czy to królewskiej, czy to właściciela dóbr. „To były
ziemie miasta, mieszczanie wolni byli, tu żadnej władzy nie było" - taką
odpowiedź uzyskałam na pytanie na jakiej ziemi lokowano Florianów
Zapamiętane strzępy przeszłości łączy wspólna intencja uwydatnienia miejskiej
tradycji Florianowa Wszystkie te skąpe informacje wydają się przekazywane
tylko po to by podtrzymać pamięć o handlowym i militarnym znaczeniu
osady a co' najistotniejsze po jej prawdziwie miejskim charakterze Owe
mieszczańskie korzenie mieszkańców Narola-miasta są powodem ichdumy
1 przyczyną wielu burzliwych dyskusji z sąsiadami.
Według narolskiej tradycji ważniejszy od powstania i trwania Florianowa
był jego upadek, który miał charakter jednorazowej, totalnej zagłady: „Tatarzy
wszystko ze szczętem spalili, a całą ludność w niewolę wzięli", ewentualnie:
„Miasto Kozacy spalili, a ziemię zaorali" lub „Florianów został spalony przez
Szwedów i pobudował się na nowo na roli, dlatego teraz nazywa się Narol",
„Chmielnicki zdobył miasto, potem oddał je Tatarom, Tatarzy spalili miasto,
a całą ludność wyrżnęli". W tej wersji nie ma mowy o powolnym ubożeniu,
stopniowej, naznaczonej wieloma najazdami degradacji miasta. Jego upadek
ma charakter kataklizmu — taki opis nasuwa porównanie do mitów kreacyj­
nych występujących w tradycyjnych mitologiach Tworzenie siedziby ludzkiej
tak aby zapewnić jej pomyślność tak aby zaistniała nie tylko w wymiarze
materialnym wymagało pewnych określonych okoliczności przede wszystkim
powinno być dokonywane ex nihllo W wypadku legendy narolskiej absolutny
charakter zagłady jest jak sądzę konieczny do spełnienia mitycznego wymogu
budowy od początku z niczego- Florianów sie spalił i na zaoranym
pogorzelisku zbudowano Narol" Cios miastu został zadany jednorazowo,
stąd, o ile w opowieściach występują zarówno Tatarzy, Szwedzi jak i Kozacy!
w jednostkowej wypowiedzi pojawia się zawsze tylko jeden najeźdźca, dowol­
nie (jak się zdaje) zapamiętany spośród trzech możliwych. Taka wersja
wydarzeń przeczy etapowości procesu degradacji miasta i podkreśla natych¬
miastowy charakter zagłady.
W opisach katastrofy Florianowa podkreślane jest okrucieństwo najeźdź­
ców i ogromne straty wśród obrońców: „Tatarzy napadli i całą ludność w pień

ŚWIADOMOŚĆ

HISTORYCZNA

MIESZKAŃCÓW

NAROLA

175

wyrżnęli"; rzeka oddzielającą Lipsko i Narol nazywa się Krwawa [w nie­
których wersjach Krwawica - A. M ] , bo po odejściu Tatarów czerwona była
od krwi wymordowanych ludzi". Te dramatyczne opisy mają, jak sądzę,
podkreślić ofiarny charakter wydarzeń. W opowieściach o powstaniu nowego
miasta ten wątek pełni rolę „ofiary zakładzinowej" - ofiary spełnianej przy
budowaniu nowej siedziby w celu zapewnienia temu miejscu przychylności
bóstwa, losu, fortuny - różnie nazywanych sił transcendentalnych oddziałują­
cych na życie ludzkie.
W niektórych wypowiedziach miejsce, gdzie istniało zniszczone miasto,
zostaje zalane przez wody okolicznych stawów, wskutek otwarcia śluz przez
młynarza - zdrajcę. Wątek ten przywodzi na myśl mity o potopie. Nowa
siedziba ludzka zostaje wyłoniona po obeschnięciu wód, na oczyszczonej ziemi
buduje się od początku. Aby jednak w takich warunkach mogło powstać nowe
miasto, dawna tradycja miejska musi zostać przeniesiona i w opowieści
narolskiej podobnie jak w mitologiach tradycyjnych, pojawiają sie postaci
wybrańców którzy zagładę przetrwali
uratowanych z potopu"- Z tego
spalonego przez Szwedów miasta dwóch ludzi zostało: jednego nazwali Mulak,
bo sie w mule chował tvm co P O zalaniu miasta woda został a drueieeo to iuż
nie pamiętam" Według innej wersji teren po spaleniu miasta nie został zalany
ale zaorany- Żona Nieledewskiego która wyjechała do Żółkwi wracając
zastała zaorany teren miasta i trzech młodych chłopców którzy ocaleliNowośwSto - bo nowy Świat - nowe miasto trzeba 'było zbudować!
Wolańczyka - bo na Woli [sąsiednia wieś - A. M . ] go spotkała, i Skibickiego, bo zastała tylko skiby zaoranej ziemi w miejscu Florianowa".
Jakkolwiek taka wersja wydarzeń jest sprzeczna z zapisami historycznymi,
nazwiska w niej występujące są w Narolu popularne i należą do najstarszych.
Jaka jest ich „prawdziwa" etymologia, trudno dociec i nie jest to z punktu
widzenia tego szkicu konieczne. W legendzie spełniają one rolę dowodu,
podobnie jak nazwa miasta - Narol. Odwołując się do struktur mitycznych
można zauważyć, że jest to typowy element konstrukcji mitów - pointonowanie całej opowieści przez powiązanie zdarzeń z najdawniejszych,
mitycznych czasów z elementami rzeczywistości teraźniejszej, który pełni
funkcie dowodu prawdziwości całego mitu czy legendy. Jeżeli wydarzenia
onego czasu" zmierzają do objaśnienia obecnie używanej nazwy miasta czy
leż współcześnie używanych przez część mieszkańców nazwisk (poz^ Narolem
rzadko spotykanych) o czym każdy może się przekonać - jest to dowodem
prawdziwości legendy.
IV. D Z I E J E PAŁACU I J E G O MIESZKAŃCÓW

Tematem, który najbardziej angażował moich rozmówców, był wątek
dziejów związany z pałacem narolskim i losami jego właścicieli. Mówiono
0 tym chętnie i bez strachu, z jakim opowiadano o okresie I I wojny
1 powojennym, bez zakłopotania, jakie towarzyszyło rozmowom o losach
narolskich Żydów. Mówiono tak, jak opowiada się plotki i sądząc z tego, że do
rozmowy chętnie włączyli się wszyscy domownicy, temat ten był poruszany nie
tylko w obecności etnografa.
Przedmiotem zainteresowania był pałac wraz z otoczeniem, fascynujący
swoją innością, odległy, choć przestrzennie bliski, żyjący własnym, całkowicie

I 76

ANNA

MALEWSKA-SZALYGIN

odmiennym życiem. Nie mniej intrygujące były dla moich rozmówców losy
właścicieli rezydencji, twórców i uczestników owej innej rzeczywistości. Jak głosi
inskrypcja umieszczona nad wejściem, pałac narolski został wzniesiony w 1776 r.
dla Feliksa Antoniego hrabiego Łosia. Zbudowany w stylu klasycystycznym,
w manierze palladiańskiej, położony na wzgórzu, otoczony był rozległym
parkiem w stylu angielskim Zdaniem historyka sztuki - J. Rossa (1953) - jest
on wyjątkowo pięknym przykładem polskiej magnackiej rezydencji późnobarokowej Główny budynek pałacu wraz z dwiema oficynami i łączącymi je
arkadami ma kształt podkowy - znaku herbowego Łosiów Od frontu rozciągał
się przed nim wspaniały klomb brama z dwiema kordegardami a dalej aleja
lipowa biegnąca do Narola Jej fragment jest zachowany do'dziś Według
XIX-wiecznych opisów wyposażenie pałacu było niezwyle bogate komponowa
ne z d S
smakiem i znajomością rzeczy Prócz pięknych mebli Łosiowie
zlaor^^d^k^kd^L^UTO^kK^
i bogatą bibliotekę zawiera^ ^ ^ c h d Z k ^ ^ ^ ^ o ^ T
owmwKę zawe
Począwszy od 1863 r. pałac nawiedzały liczne klęski: w czasie powstania
styczniowego mieścił się tu szpital powstańczy, wtedy też został spalony przez
wojska austriackie; w okresie I wojny światowej znów służył za szpital, tym
razem dla austriackiego Czerwonego Krzyża. Oba epizody szpitalne, pożar,
a także grabieże - jakich dokonywało wojsko - zubożyły znacznie rezydencję,
a w szczególności zbiory malarstwa i bibliotekę. W 1939 r. pałac po opuszczeniu
go przez ostatnią właścicielkę został ograbiony doszczętnie. W czasie wojny
mieścił się w nim posterunek niemieckiej straży granicznej W 1945 r., podczas
wyzwalania tych ziem przez Armię Czerwoną i Ludowe Wojsko Polskie pałac
został spalony Po wojnie nie zabezpieczony popadł w ruinę W 1986 r stan
budynku był tragiczny Środkowa część pozbawiona okien z przeciekającymi
S a m i dachu bytrcałkowicie zawilgocona Na piętro prowadziły cementowe
schodTm^
programem^konserwacji resztek
Sbytku W ^któ^T^^^^hZ
S S ^ y c h ś S S można
odnaleŁ resztki malo^
się w oficynie została wykorzystana jako piwiarnia, co znacznie przyspieszyło
dewastację budynków i ich otoczenia. Obecny właściciel pałacu - miejscowy
PGR, który po wojnie przejął majątek - ma rozpocząć remont budynku.
Powojenny stan pałacu wywołuje wśród mieszkańców oburzenie, które, poza
nielicznymi wyjątkami, nie jest jednak motorem jakichkolwiek starań. Większość
mieszkańców tłumaczy taką postawę nieuchronnością upadku rezydencji, której
epoka już się skończyła. Scenerię opowieści o losach rodziny właścicieli stanowi
pałac z okresu swojej świetności. Tragiczny pożar w 1945 r. należy, zdaniem
moich rozmówców, do wojennych losów okolicy i w tej opowieści jest pomijany.
Ramy czasowe tej baśni-plotki" to lata 1864 - kiedy pałac przechodzi na
własność książąt Puzynów i rok 1939 - kiedy zostaje aresztowana jego
ostatnia właścicielka. Najstarsi z moich rozmówców jeszcze pamiętali Juliana
księcia Puzynę jednakże większość opowiadań rozgrywa sie w czasie kiedy
dziedziczką majątku była jego córka Jadwiga po mężu hrabina Korytowska
- nazywana w miasteczku Hrabina Julian ks Puzyna utrzymywał bliskie
k o n t a k t \ mieszkańcami N a r o k czym zyskał sobie ponuLno^i sympatię
Dobre imie S i e c k i ™
Jego^cóTka
przeown^e - d b a ł a o ^ ^ " 7 ^ 1 ^ m i ę d z y miastem i pałacem

ŚWIADOMOŚĆ

HISTORYCZNA

MIESZKAŃCÓW

NAROLA

177

Służba pałacowa mieszkała w specjalnych zabudowaniach na terenie rezyden­
cji. Ludzie ze wsi, najmujący się do pracy, nie mieli wstępu do parku, a tym
bardziej do pałacu. Według relacji pokojówki Hrabiny nikt z miasta prócz
księdza nie był do pałacu zapraszany. Wizyty Hrabiny w miasteczku ograniczały
się do wyjazdów do kościoła i odwiedzin w założonej przez nią ochronce dla
dzieci. Nawet z zarządcą dóbr Hrabina rozmawiała przez telefon, co według
relacji jej bratanka miało służyć podtrzymaniu dystansu. Zapewne nie tylko owe
zabiegi ale również przez wieki utrwalone poczucie zupełnie różnej rzeczywistoś­
ci w jakiej żyli mieszkańcy miasta i dwora ukształtowało wyobrażenie o życiu
rezydencji
Pałac, jak każda przestrzeń zastrzeżona, był dla ludzi z Narola miejscem
tajemniczym: wielokrotnie opowiadano mi o ogromnych lochach, biegnących
pod parkiem i sięgających aż do Tomaszowa Lubelskiego. Powszechne są
opowieści o niezwykłym bogactwie i przepychu wystroju pałacu, o doskonałym
utrzymaniu parku i klombów: „Pałac był bardzo piękny i bardzo zadbany. Były
oranżerie, cieplarnie i różarnie. Do obsługi było dwóch lokai, lokajczyk,
pokojówki, ogrodnik, furmani, kierowca. Hrabina dwa samochody miała;
chevroleta i forda prócz tego powozy i karetę" (Ojciec informatora był fornalem
w majątku) Według innych relacji przed pałacem rozciągał się wspaniały klomb
aleje parku zdobiły posągi wnętrza budynku zapełniały drogie meble wiele było
porcelany sreber'luster i obrazów w złotych ramach Wyobrażenia o wystroju
rezydenci budowano na podstawie nielicznych informacji odpowiednio przez
mówiącego przekształconych nałożonych na zbiorowe pojecie piękna i bogact­
wa Rozerabieme pałacowego dobytku me pozostało bez wpływu na te wvobrażenia. Przekonanie o sielskim życiu mieszkańców rezydencji było nie do
pogodzenia z możliwością zaistnienia jakichkolwiek kataklizmów, które by ich
doświadczyły. Toteż w relacjach moich rozmówców, o ile miasto poddawane
było nieustannym ciosom losu, pałac zawsze zostawał oszczędzony — o pożarze
w czasie I wojny mówią: „Cale miasto się spaliło, tylko pałac został, a w czasie
nadejścia frontu Hrabina nie była tvkana". Nikt z mieszkańców nie wiedział
0 jakichkolwiek zniszczeniach pałacu w okresie powstania, a tym bardziej
1 wojny światowej. Nikt nie mówił o istniejących tam szpitalach i pożarach
niszczących zbiory. Według miejscowej relacji, pałac trwał nieprzerwanie w świe­
tności.
Sądzę, że opowieści o przepychu i nowoczesności urządzenia rezydencji
służyły zaspokojeniu tęsknoty mieszkańców miasteczka do lepszego życia, do
barwniejszej rzeczywistości. Były rodzajem „snów Kopciuszka", pełniły rolę
„serialu dla kucharek", który zawsze rozgrywa się we wspaniałych wnętrzach,
będących wcieleniem marzeń o bogactwie. Podobnie jak w serialach, tak
i w narolskich opowieściach pyszne wnętrza i romantyczny park zapełniały
postaci których losy pilnie śledzono i komentowano Oczywiście, w tym
wypadku również liczba informacji przenikających z pałacu do miasteczka była
znikoma toteż pole dla fantazji opowiadających było ogromne Własną wizję
życia właścicieli rezydencji moi rozmówcy budują według zasad klasycznego
dramatu- każda z postaci uosabia tylko jedną cechę tzn jest wyłącznie dobra lub
zła Akcja polega na konfrontacji owego dobra" i zła" i kończy sie finałem
w którym dobro" zostaje nagrodzone pVzv czym"cechy postaci uznane ik
pozyiywnelub^^
wartoś12

-

Etnografia Polska t

34 , . 1 2

178

ANNA

MAUiWSKA-SZAŁYGIN

ci charakterystycznej dla tej grupy. I tak, według moich rozmówców: „Hrabina
była starą, nieprzyjemną kobietą, wymagającą i niedobrą dla służby", aczkolwiek
,porządek w gospodarstwie miała wzorowy, nie to co teraz": „skąpa była";
Jhuda, wysoka, czarno ubrana, niedobra - chrustu w lesie nie dała zbierać ani
iaeód ani grzybów"- bvła stara nie bvła dobra bvła dewotka i fanatyczka".
Opis'ten jest całkowicie sprzeczny ze wspomnieniami dwóch osób blisko
7 Hrabina zwiazanvch do iakich udało mi sie dotrzeć Jei osobista Dokoiówka
oDOwiadała o sweii nani dla mnie była bardzo dobrTbvla skromna wwiezieniu
r^radTLckim - A M 1 nrzedśmiercią b v ł a l Ł r d z o X \ e ^ l T S I ^ i d o
HrSShv^, nryvw^Ha n«^Sc ^ r ^ ^ U i ^ v ^ ^ ^ ^ S hvł dohrv
c V w S ™S S n
żelrieH vś £miła w ł ó ^ L e S S n n , , fnlw^rk J
sweterki na zimę zrobiła. Na święta rozdawa a dzieciom rogaliki Bratanek hr
Korytowskiej wspominając swoje wakacje spędzone przed wojną w Narolu
opisywał Hrabmę jako osobę niezwykle prawą i gospodarną podkreślał ze
gospodarując samodzielnie ogromnym majątkiem (powyżej 500 ha) była chwalo­
na przez wojewodę lwowskiego za wzorowy porządek stosowanie nowoczes­
nych maszyn i technik uprawy. Była także osobą wrażliwą na ludzką niedolę,
założyła i wyposażała ochronkę dla dzieci narolskich. Co roku, w okresie świąt
organizowała akcję dobroczynną. Tych cech moi rozmówcy zdają się nie
dostrzegać czy też nie doceniać.
Negatywnej postaci Hrabiny przeciwstawiają postać hrabiego Korytowskiego, który cieszył się ich sympatią. Mówili o nim: „To był wesoły, dobry
człowiek. Hojny, każdemu dawał, jak miał, chociaż dużo przegrywał w karty".
Pozytywnej opinii i nastawienia mieszkańców nie zmienia fakt, że „miał we
Lwowie kochankę, żonę polskiego oficera, i to ten oficer zastrzelił Korytowskiego". Ocena czynów obu postaci zawarta w narolskich opowieściach jest
dobrym materiałem do badań na temat postaw i wartości uważanych przez
grupę za pozytywne ale w żadnym przypadku nie może służyć za materiał do
sądów o rzeczywistych cechach i zachowaniach bohaterów opowieści. Nie
można iei traktować iako Drawdv historvcznei Zastrzeżenie to iest szczeeólnie
ważne gdy DO wysłuchaniu plotek dotyczących życia mieszkańców pałacu
w których iak w klasycznej balladzie dziadowskiej iest i kochanka i morderstwo
z zazdrości przejdziemy do finału owego dramatu" zbudowanego ze strzępów
i n t o a c j i przy dużym udziale wyobraźni
'
Aby ową pointę zrozumieć, trzeba poszerzyć galerię postaci o nowe osoby:
sąsiada Hrabiny - barona Wattmana - właściciela dóbr w Rudzie Różanieckiej i dziedziczkę niedalekiej Łukawicy - panią Dzierżyńską. „Baron był
świetnym gospodarzem, sam wszystkiego doglądał, ale u barona w lasach ludzie
strasznie kradli, a u Hrabiny nie kradli. Jego chłopi tak go cenili, że go chcieli
wójtem obrać. Jak wybuchła wojna [ I I światowa - A. M . ] , to do Austrii
wyjechał, bo tam się urodził, a pałac dla wariatów dali" (W pałacu w Rudzie
Różanieckiei który nie został w czasie woinv zniszczony iest obecnie szpital dla
nerwowo chorych) Dziedziczka Łukawicy - pani Dzierżyńską - przed wojną
cały majątek rozdała chłopom tak że po wojnie nic jei nie rozparcelowali bo
i po prawdzie nie było co) Ona samrwyiechała do Częstochowy i umarła
dopiero ze starości". Pałacowy „dramat z morałem" ma tu swój finał. Według
moich rozmówców low hrabinv Korvrowskiei hvłv bardzie! tragiczne' Jak
wybuchła wojna, to Hrabina do Lwowa uciekła i zabrała ze sobą cztery wozy

ŚWIADOMOŚĆ

HISTORYCZNA

MIESZKAŃCÓW

NAROLA

179

rzeczy, ale Ruscy ją złapali i zabili [ . . . ] ona żałowała ludziom chrustu z lasu";
„Wyjechała z Narola zaraz na początku wojny, do Lwowa miał j ą zawieźć
szofer, ale powiedział, że nie pojedzie, jak swojej rodziny nie weźmie. Hrabina
się nie zgodziła z nim jechać, bo się dumą uniosła, i pojechała furmanką do
Lwowa. Chciała jechać do Rumunii, ale nie zdążyła, bo ją Rosjanie po drodze
zabili". W ten sposób „dobro" zostaje nagrodzone, „zło" kończy tragicznie.
W jakim stopniu cała konstrukcja jest dowolna i nie licząca się z rzeczywis­
tymi okolicznościami wydarzeń, wyraźnie wskazuje zestawienie tych wypowie­
dzi z relacją pokojowej Hrabiny, która była z nią w czasie owych wypadków
i tak je opisywała:
„O unoszeniu się dumą mowy nie było. Uciekałyśmy przed Niemcami, chciałyśmy przez
Zaleszczyki przejść do Rumunii, ale nie zdążyłyśmy, zostałyśmy aresztowane przez żołnierzy
radzieckich. Hrabina przyznała się do swego pochodzenia i została uwięziona, jej kuzynka podała
się za nauczycielkę - »człowieka pracy« i ją razem ze mną zwolniono. Starałam się Pani pomóc,
paczki słałam, chodziłam do różnych urzędów dowiedzieć się, gdzie ją przewieziono. Tu w Narolu
jest jedna pani, co z Hrabiną w więzieniu siedziała, mówiła, że była dzielna [...] i innym jeszcze
pomagała, ale żadna z nas nie wie, jaki był koniec Hrabiny. Ja tak sobie marzę, ze może z tej Rosji
z armią Andersa wyszła i dopiero w Egipcie umarła. Kto wie".

Sądzę, że opowieści o życiu mieszkańców pałacu spełniały nie tylko, choć
przede wszystkim, funkcję 'rozrywki, oderwania się od szarości i codzienności,
lecz były również formą poglądowego wykładu na temat postaw moralnych,
tego, co uważano za dobre i społecznie pożądane. Dlatego też, zapewne,
opowieść skonstruowana jest tak, aby możliwie najjaskrawiej uwydatnić
zawarty w niej przekaz moralny.
V. PODSUMOWANIE

Szkic ten jest omówieniem dwóch wątków narolskiej tradycji historycznej:
legendy o powstaniu miasta oraz opowieści o losach położonego w bliskim
sąsiedztwie Narola pałacu i jego właścicieli. Pierwszy z wątków zajmuje pewien
określony chronologicznie przedział i realizuje się w wymiarze diachronicznym,
a wydarzenia mają ściśle określone miejsce w czasie i przestrzeni; w przypadku
drugiego wątku uwydatniony jest iego aspekt pozaczasowy, iego akcja może
rozgrywać się zawsze i wszędzie jakkolwiek umieszczenie jej w przeszłości
wzmacnia efekt dystansu rzeczywistości „pałacowej" i miejskiej.
Obie opowieści łączy ten sam sposób konstruowania fabuły, polegający na
położeniu nacisku na wartości moralne i sprowadzenie przedstawianych
zdarzeń do roli ich nośników. Taką wartością ponadczasową jest miejska
tradycja, przekonanie o niezwykłym, wybranym charakterze miejsca i prze­
strzeni, gdzie wzniesiono miasto, i tym usprawiedliwiona duma ze swego
pochodzenia i ze swej przeszłości. Tak ujęta przeszłość jest więc objaśnieniem
teraźniejszości. Stan obecny według wersji legendarnej stał się nieuchronnym
skutkiem zdarzeń minionych. Przeszłość nie stanowi zbioru faktów nieznaczacych i przemiiaiacvch każdy z nich ma swoie mieisce w całości składa
się natiią i w niej trwa, a przez to trwa również w teraźniejszości którejobecny
kształt był tworzony już w czasach legendarnych Przepływ czasu jest więc
kontynuacją kumulac a zatrzymującą nie tyle poszczególneWydarzeńa ile ich
sens - ich znaczenie dla rzeczywistości legendarnej. Znaczenie to konstytuuje
się w świecie wartości,

180

ANNA

MALHWSKA-SZAŁYGJN

Wątek opowieści o losach mieszkańców pałacu narolskiego to opowieść
pełniąca funkcję baśni, skomponowana tak, by ukazać i przekazać system
wartości grupy. Mówi o tym, co dobre i piękne, a także o tym, co złe
i niepożądane w rozumieniu społeczności. Prezentuje postawy oceniane pozy­
tywnie i negatywnie. Czas jest tu w zasadzie nieistotny, przeszłość umacnia
jedynie baśniowy charakter zdarzeń, niemniej realia czasoprzestrzenne są
ulotne, trwałym elementem jest przesłanie moralne opowieści
Tym, co charakterystyczne dla opowieści o przeszłości, jakie zebrałam
w Narolu, jest przetworzenie minionej rzeczywistości w baśń lub legendę
zawierającą wiele elementów typowych dla konstrukcji mitów, a przede
wszystkim sprowadzającą wszelkie zdarzenia do zawartych w nich wartości
i traktowanie ich tak, jakby były jedynie zapisami przekazów moralnych.
LITERATURA
A s s o r o d o b r a j N.
1963 „Historia żywa" - świadomość historyczna. Symptomy i propozycje badawcze, „Studia
Socjologiczne", nr 2, s. 5-47.
B y s t r o ń J. S.
1925 Historia w pieśni ludu polskiego. Warszawa.
D o b r o w o l s k i K.
1959 Chłopska kultura tradycyjna. „Etnografia Polska", t. 1, s. 19-25.
E l i a d e M.
1970 Sacrum, mit, historia, Warszawa.
K l o s k a G.
1979 Świadomość historyczna i jej badanie, ,.Lud", t. 63, s. 113-140.
Ross J.
1953 Paloc w Narolu, „Biuletyn Historii Sztuki", nr 2.
Skibicki E.
1935 Z dziejów Narolszczyzny, „Kuryjcr Literacko-Naukowy", R. XII, nr 7, dodatek do nr 49
„Ilustrowanego Kuryjera Codziennego", z dn. 18 II 1935 r.
T o m i c k i R.
1973 Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej, „Etnografia Polska", t. 17. z. 2, s. 41-58.

Anna Malewska-Szałygin
HISTORIC CONSCIOUSNESS O F T H E INHABITANTS O F N A R O L
Summary
The present paper summarizes the researches carried out in 1983-1986 in Narol, a small town
in the southern part of the Roztocze region (district of Przemyśl). The researches concerned historic
consciousness of its inhabitants understood as „set of notions, ideas, opinions, concerning events
from the past, characteristic of an human individual, and influencing his verbal and extraverbal
behaviours'*.
The collected materia! showed a large capacity of the historic consciousness of the inhabitants
of Narol, comprising many topics, as Polish-Jewish relationships, participance at the struggle for
independence regaining before 1918, partisan activity during the 2nd World War, and similar ones.
In the paper two threads are presented: legends about the town foundation and a fabulous story
about the owners of the Narol palace. As the analysis of the collected expressions has proved, the
intersubjective, mythical version of events concerning the town foundation is constructed a way
which allows to distinguish the most important attributes of a legend: pride' on the ancient civic

j

!

j
5

ŚWIADOMOŚĆ HISTORYCZNA MIESZKAŃCÓW

NAROLA

181

tradition of the present settlement, its importance and richness of hence. The „Narol" version
comprises many elements characteristic for stories about building of human residence, occurring in
traditional mythologies. There appears the motif of total destruction, „deluge*\ creating of a new
settlement ex nihilo on the soil purified by the „deluge". There appear persons who overlived the
cataclysm and became continuators of the tradition.
The other thread are vicissitudes of the owners of the classicist residence built in Narol in the
19th century. The stories concern events, the heroes of which are the last heirs of the palace and of
the whole good before the 2nd World War. The construction of this collective relation corresponds
in its character with a drama based on a classic rule of struggle between good and evil, ending with
a moral. The real owners of the palace become representatives of only one feature, they are either
exclusively „good" or exclusively „bad'\ whereby these opinions are the intersubjective ones in the
Narol community, and they rather reflect its value system than are an objective judgement about
real people.
In both threads a comparison of relations collected in Narol with documented version of the
past allowed the Author to state, that both visions differ considerably. In the ..Narol" stories, logic
and consequently carried out transformations are visible, whose purpose is to switch all the events
to the moral contents they comprise. The facts become carriers of values the stories are constructed
of. The story of both threads is in result realized in the world of values, and moral conclusions are
what human memory has preserved and transmitted between generations, they are what the Narol
historic tradition is created of.
Translated by Barbara Kocowska

1

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.