db5284f334d0ae3ad79b9cce63a80f8f.pdf

Media

Part of Tradycja i współczesna twórczość woj.katowickiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.2

extracted text
Barbara

Bazielickówna

TRADYCYJNA I WSPÓŁCZESNA
T W Ó R C Z O Ś Ć LUDOWA WOJEWÓDZTWA

W o j e w ó d z t w o katowickie ma na swoim koncie na
ogół n i e w i e l k ą ilość u r z ą d z o n y c h w y s t a w sztuki l u ­
dowej, aczkolwiek w latach powojennych b y ł a ten­
dencja otwierania ich co r o k u . Organizacyjnie w y ­
g l ą d a ł o to w ten sposób, że w y s t a w ę na szczeblu
w o j e w ó d z k i m p o p r z e d z a ł y najpierw powiatowe, z k t ó ­
rych
dopiero wybierano najciekawsze
eksponaty.
W ten sposób doszło do w y s t a w y w 1955 r . oraz do
trzech w y s t a w w latach poprzednich. Od wymienionej
ostatniej daty o d b y ł y się jednak jeszcze t y l k o w y ­
stawy w n i e k t ó r y c h powiatach w 1956 r., ogólna na­
tomiast, w o j e w ó d z k a , nie o d b y ł a się. T a k i stan rze­
czy, j a k n a l e ż y p r z y p u s z c z a ć , nie b y ł w y n i k i e m b r a ­
k u dostatecznych m a t e r i a ł ó w , albowiem Ś l ą s k w sto­
sunku do i n n y c h r e g i o n ó w Polski nie jest uboższy ani
mniej ciekawy. S k r o m n ą d z i a ł a l n o ś ć na odcinku po­
pularyzacji sztuki ludowej n a l e ż y p r z y p i s a ć raczej
niedociągnięciom organizacyjnym, b r a k i e m dostatecz­
nego zainteresowania s p r a w ą , nade wszystko jednak
s ł a b e m u rozeznaniu terenu. Dlatego t e ż p o d e j m u j ą c
w k o ń c u 1957 r . u r z ą d z e n i e w y s t a w y „ T r a d y c y j n e j
i w s p ó ł c z e s n e j twórczości ludowej w o j e w ó d z t w a k a ­
towickiego" j e j organizatorzy, tzn. W y d z i a ł K u l t u r y
W R N w Katowicach i Muzeum G ó r n o ś l ą s k i e w B y ­
tomiu, oparli się o dość d o k ł a d n e penetracje tere­
nowe, k t ó r e przeprowadzono niemal we wszystkich
powiatach w o j e w ó d z t w a . Penetracje te m i a ł y w y ł ą c z ­
nie na celu zebranie a d r e s ó w odpowiednich t w ó r c ó w ,
do k t ó r y c h n a s t ę p n i e zwracano się imiennie o nad­
syłanie prac na w y s t a w ę . T ą d r o g ą uzyskano jednak

KATOWICKIEGO

nie t y l k o z n a c z n ą ilość nazwisk i a d r e s ó w , ale t a k ż e
wielką różnorodność eksponatów. Wykryto przy t y m
p a r ę o ś r o d k ó w t w ó r c z y c h , o k t ó r y c h istnieniu do­
tychczas nie wiedziano. Wszystko to pozwoliło zre­
a l i z o w a ć w y t k n i ę t y cel: t j . p r z e d s t a w i ć na w y s t a ­
wie — obok tradycyjnej — ż y w ą jeszcze t w ó r c z o ś ć
l u d o w ą t u d z i e ż z a p o z n a ć i z a i n t e r e s o w a ć nią szerszy
ogół.
W o j e w ó d z t w o katowickie, zwane w okresie m i ę d z y ­
w o j e n n y m ś l ą s k i m , obejmuje obecnie poza Ś l ą s k i e m
C i e s z y ń s k i m i G ó r n y m ( w y ł ą c z a j ą c Opolski) t a k ż e
Z a g ł ę b i e i C z ę s t o c h o w s k i e . Granice administracyjne
nie p o k r y w a j ą się t u t a j z etnicznymi, toteż m a t e r i a ­
ły na omawianej wystawie o b r a z o w a ł y t w ó r c z o ś ć
i tych t e r e n ó w , k t ó r e n i e g d y ś leżały poza historycz-,
n y m i granicami G ó r n e g o Ś l ą s k a . M a t e r i a ł y te u w z g l ę ­
dniono z d w u zasadniczych p o w o d ó w : po pierwsze
dlatego, aby w y k a z a ć t w ó r c z o ś ć i ewentualne r ó ż ­
nice poszczególnych r e g i o n ó w w o j e w ó d z t w a , a po
drugie, aby p o d k r e ś l i ć p o w i ą z a n i a k u l t u r o w e Ś l ą ­
ska z p o z o s t a ł y m i regionami Polski poprzez Z a g ł ę b i e
i C z ę s t o c h o w s k i e . W konsekwencji też, przy przed­
stawieniu t w ó r c z o ś c i poszczególnych r e g i o n ó w , t r z y ­
mano się raczej p o d z i a ł u administracyjnego, a nie
etnicznego, k t ó r y z b r a k u dostatecznych m a t e r i a ł ó w
naukowych m ó g ł b y o k a z a ć się b ł ę d n y .
W y s t a w ę , k t ó r a t r w a ł a od k o ń c a grudnia 1957 r.
do p o ł o w y marca 1958 r „ pomieszczono w d u ż e j sali
Muzeum w B y t o m i u . Jak z p o w y ż s z e g o w y n i k a , po­
dzielono j ą na d w i e zasadnicze części — t r a d y c y j n ą

115

!
JM

li i

i w s p ó ł c z e s n ą , przy czym starano sią w y k o r z y s t a ć
przede wszystkim eksponaty dostarczone z terenu,
a nie muzealne.
Część tradycyjna w y s t a w y , bardzo niewielka, obra­
z o w a ł a rodzaje twórczości w e d ł u g s u r o w c ó w — za­
stosowano t u w i ę c podział rzeczowy. Poza o g ó l n y m
wprowadzeniem pokazano na niej t w ó r c z o ś ć i zdob­
nictwo w drewnie, t j . budownictwo, meble i przed­
mioty codziennego u ż y t k u oraz rzeźbę, nadto s t r ó j
i jego zdobnictwo, instrumenty muzyczne tudzież zdo­
bnictwo o b r z ę d o w e . Część tę zilustrowano przede
wszystkim planszami i fotografiami, a w ś r ó d eks­
ponatów uwagę zwracały przykłady dwu typów
s k r z y ń wianowych, t j . „ t r u w ł a " malowana — po­
wszechna na c a ł y m Ś l ą s k u — i „ t r u w ł a " rzeźbiona,
charakterystyczna dla k u l t u r y G ó r a l i Eeskidowych.
Jako t r a d y c y j n y instrument muzyczny eksponowano
gajdy, bogato zdobione, z b i a ł ą kozą, z a ś z budow­
nictwa fragment r z e ź b i o n e j i datowanej b e l k i stro­
powej z 1801 r. T r a d y c y j n ą część w y s t a w y potrakto­
wano fragmentarycznie: z w r ó c o n o u w a g ę na okazy
najdawniejsze, dziś już raczej wcale lub rzadko w y ­
twarzane i u ż y w a n e . T a k i m okazem np. był r ó w n i e ż
brokatowy w i e r z c h e ń ze stroju G ó r z a n , przez t r a d y ­
cję przechowany w swej formie, lecz w późniejszych
czasach szyty już z innego m a t e r i a ł u .
Jak obecnie w y g l ą d a s t r ó j G ó r z a n , t j . grupy l u d ­
ności m i e s z k a j ą c e j w o k r ę g u t a r n o g ó r s k i m , m o ż n a
było obejrzeć w drugiej części w y s t a w y , k t ó r a obra­
zowała t w ó r c z o ś ć w s p ó ł c z e s n ą . T u t a j mianowicie,
gdzie zastosowano podział e k s p o n a t ó w w e d ł u g regio­
n ó w i gdzie obok samych prac przedstawiono t a k ż e
t w ó r c ę i jego warsztat, m o ż n a b y ł o z a p o z n a ć się nie
t y l k o z d a w n y m strojem noszonym jeszcze w s p ó ł ­
cześnie, ale t a k ż e z jego nowszymi f o r m a m i nie po­
zbawionymi jednak t r a d y c j i . Oczywiście w ramach
r e g i o n ó w pokazano poza strojem i inne gałęzie t w ó r ­
czości, s t r ó j bowiem nie s t a n o w i ł n a j w a ż n i e j s z e g o
obiektu w y s t a w y . Przeciwnie, chodziło o pokazanie
jak najszerszego wachlarza odmian, tudzież o w y ­
kazanie specyfiki poszczególnych r e g i o n ó w .
O k r ę g t a r n o g ó r s k i poza t r a d y c y j n y m i
elementami
stroju, j a k wierzchnie, brucleki, kabotki, w y s t a w i ł
jedwabne, malowane r ę c z n i e fartuchy, noszone tutaj
przez k o b i e t y od ś w i ę t a . N i e g d y ś szyto je z jedwab­
nego kolorowego adamaszku, w k t ó r y m
spokojne
b a r w y t ł a i k w i a t ó w h a r m o n i z o w a ł y ze sobą. Dziś,
z b r a k u takiego m a t e r i a ł u na r y n k u , fartuchy te
szyją kobiety z g ł a d k i e g o jednokolorowego jedwabiu
lub jednokolorowego adamaszku, a specjalne w i e j ­
skie m a l a r k i t k a n i n m a l u j ą ręcznie w kolorowe k w i a ­
ty. Za wzory służą i m m o t y w y z fabrycznych t k a ­
n i n albo k o p i u j ą z czegoś ornamenty r o ś l i n n e , a cza­
sem d y k t u j e i m je fantazja. M a l a r k i b o w i e m m a j ą
w t y m j u ż t a k ą w p r a w ę , że bez w i ę k s z e g o t r u d u
i bez uprzedniego r y s u n k u m a l u j ą o d r ę c z n i e wprost
na tkaninie. J e d y n ą t r u d n o ś ć sprawia i m brak odpo­
wiednich p r z y b o r ó w technicznych, t j . farb specjalnie
przystosowanych do malowania t k a n i n . M a l u j ą prze­
to farbami olejnymi. M o t y w y są naturalistyczne o ż y ­
w y c h kolorach — moda dyktuje przede w s z y s t k i m t u ­

116

lipany, róże. J e d n ą z malarek tego o k r ę g u jest Zo­
fia Paruzel z K o z ł o w e j G ó r y , k t ó r a oprócz f a r t u ­
c h ó w i w s t ę g , czyli t z w . przepasek, maluje r ó w n i e ż
i inne rzeczy — obrazy, poduszki, kapy — ale te zde­
cydowanie odbiegają od t r a d y c j i i dlatego nie po­
kazano ich na wystawie.
D r u g i m c i e k a w y m objawem twórczości tego regio­
n u były r z e ź b y Alojzego N i e d b a ł y z B o b r o w n i k Ś l ą ­
skich. Jego prace w glinie i drewnie w y k a z u j ą nie­
w ą t p l i w i e talent i rozmach, a co ciekawsze, tematy­
ka ich jest w i e r n y m odzwierciedleniem ś r o d o w i s k a
samego t w ó r c y . A l o j z y N i e d b a ł a pracuje na kopalni,
co ł a t w o p o z n a ć p r z e g l ą d a j ą c jego rzeźby. Są to:
„ G w a r e k " , „ G w a r k o w a karbownia", ś w . Barbara —
patronka g ó r n i k ó w , głowy kolegów r o b o t n i k ó w r z e ź ­
bione na p r ę d c e w glinie. Nie stroni on t a k ż e od te­
m a t y k i religijnej p r z e d s t a w i a j ą c np. sceny biblijne
w p ł a s k o r z e ź b a c h . Jego p i e r w s z ą p r a c ą , k t ó r ą r ó w ­
nież pokazano na wystawie, b y ł o w i e s z a d ł o z dwoma
ptaszkami. Jako kawaler zrobił je dla swej obecnej
ż o n y ; było to oczywiście dawno — N i e d b a ł a liczy
przeszło czterdzieści lat. Z b r a k u odpowiedniego su­
rowca, t j . w ę g l a tłustego, w w ę g l u nie r z e ź b i . Na
wystawie pokazano t a k ż e prace S t a n i s ł a w a K r y c y
z Mysłowic, Józefa Piechaczka z Pszowa, pow. R y b ­
nik, i Franciszka Jaworka z R y d u ł t ó w , pow R y b n i k .
Rzeźby te, o b r a z u j ą c e g ó r n i k ó w przy pracy oraz sce­
ny zc sportu, m i a ł y mniej p r y m i t y w i z m u w swej for­
mie, r y b n i c k i e nawet z d r a d z a ł y pewne w p ł y w y istnie­
jącego w R y d u ł t o w a c h ogniska k u l t u r y plastycznej.
Malowanie f a r t u c h ó w jest charakterystyczne nie
t y l k o dla o k r ę g u t a r n o g ó r s k i e g o . Ten rodzaj t w ó r ­
czości w y s t ę p u j e t a k ż e w M y s ł o w i c a c h , k t ó r e zresztą
leżą w zasięgu s t r o j u G ó r z a n , oraz w P s z c z y ń s k i e m .
Z przedstawionych na wystawie n a j w y ż s z y poziom
n i e w ą t p l i w i e osiągnęły prace M a r i i Góźdź z M y s ł o ­
wic, k t ó r a odpowiednio dobieranymi m o t y w a m i i k o ­
l o r a m i oraz g r u b o ś c i ą n a k ł a d a n e j farby w y w o ł u j e
sugestię prawdziwego, jedwabnego adamaszku, p r a w ­
dziwej, drukowanej „ p u r p u r k i " , czyli p ł ó c i e n n e j c h u ­
s t k i na g ł o w ę k o l o r u czerwonego. Ten ostatni p r z y ­
k ł a d jest szczególnie ciekawy. Pokazuje bowiem, j a k
potrzeby wsi, dyktowane t r a d y c j ą i m o d ą , z b r a k u
gotowych, r y n k o w y c h p r o d u k t ó w , k t ó r e w strojach
śląskich od dawna m i a ł y zastosowanie, z a s p o k a j a j ą
sami t w ó r c y l u d o w i . M a r i a G w ó ź d ź oprócz f a r t u ­
c h ó w maluje t a k ż e przepaski do f a r t u c h ó w (wstążki
do opasywania dla p r z y k r y c i a t r o k ó w ) , „ p u r p u r k i "
oraz w s t ą ż k i do czepców.
W strojach śląskich, zwłaszcza G ó r z a n i P s z c z y ń ­
skim, prócz f a r t u c h ó w jedwabnych u ż y w a n e są za­
paski p ł ó c i e n n e . N i e g d y ś b y ł y one jednokolorowe, c z ę ­
sto bogato i mozolnie haftowane, dziś są to prze­
w a ż n i e fartuchy z p ł ó t n a w b i a ł o - n i e b i e s k i e paski,
k t ó r y c h dolna k r a w ę d ź ozdobiona jest jednokoloro­
w y m haftem, p r z e w a ż n i e b i a ł y m , o motywach r o ś l i n ­
nych, w y k o n a n y m k o r d o n k i e m . W s p a n i a ł y p r z y k ł a d
takiego dawnego fartucha d o s t a r c z y ł a M a r t a Mrozek
z B y t k o w a k o ł o Siemianowic. W y k o n a ł a go w ł a s n o ­
r ę c z n i e jako szesnastoletnia dziewczyna w 1902 r.
Jest to jedyny tego rodzaju okaz, nie t y l k o na w y -

J !

4

:

¿ ^ 2

r
Kyc. 5. M a l a r k a fartuchów
Zofia Paruzel z
Kozłowej
Góry, pow. Tarnowskie
Góry, ogląda wystawę.
Ryc. 6.
Dwojaki.
Wykonał
Tomasz Maltazar,
Siewierz,
pow.
Zawiercie.
Ryc. 7. Obrus z białym haftem.
Wykonała
Anna Upowczan,
Goleszów,
pow. Cieszyn.
Ryc. 8 9
i 10. Ceramika Karola Wranika, Brzezie, pow.
Rybnik.

118

1

stawie, ale chyba w terenie; n i e w ą t p l i w i e w i n i e n
przejść do z b i o r ó w muzeum.
Do dawnych r o d z a j ó w twórczości z tego o k r ę g u za­
liczyć należy hafty na t i u l u u ż y w a n e jako k o r o n k i
do obszywania k a b o t k ó w , czyli koszulek kobiecych.
Do dziś w B y t k o w i e żyje kobieta, Maria Szepe, k t ó ­
ra je w y k o n y w a ł a i p a r ę takich e k s p o n a t ó w dostar­
czyła na w y s t a w ę .
Choć w i e ń c e n a g ł o w n e dla druhen i dziewcząt, czyli
tzw. „ g a l a n d y " czy „ g i r l a n d y " dziś j u ż m a ł o są u ż y ­
wane, bo t y l k o podczas w i e l k i c h ś w i ą t i procesji,
w strojach uroczystych, to są jeszcze kobiety, k t ó r e
je w y r a b i a j ą . Obok tych poszczególnych części stroju,
haftów, koronek, przedstawiono t a k ż e i ozdoby w po­
staci k o r a l i , b ł y s k o t e k i spinek.
P s z c z y ń s k i e — oprócz malowanych f a r t u c h ó w , w y ­
konanych przez H e l e n ę Niesyto z W o l i i A g n i e s z k ę
Waliczek z Bojszowych — p o k a z a ł o haft biały, k t ó r e ­
go tradycje są tam jeszcze ż y w e i z a c h o w a ł y się z w ł a ­
szcza na chustach n a g ł o w n y c h , czyli tzw. „ ż u r k a c h " .
Egzemplarz t a k i w y k o n a ł a m . i n . M a r i a Sitko z G i ­
lowic. P s z c z y ń s k i e fartuchy p ł ó c i e n n e są nieco od­
mienne od t a r n o g ó r s k i c h : r ó ż n i ą się przede wszyst­
k i m t y m , że m a j ą hafty kolorowe. Haftami koloro­
w y m i z a j m u j ą się p r z e w a ż n i e kobiety, k t ó r e m a l u j ą
fartuchy. T a k ą jest chociażby Agnieszka Waliczek
z Bojszowych, h a f t u j ą c a na j e d w a b i u k o l o r o w y m i
n i ć m i j e d w a b n y m i ornamenty o motywach r o ś l i n n y c h .
Obok o k r ę g u p s z c z y ń s k i e g o przedstawiono na w y ­
stawie r y b n i c k i . T u t a j , p r ó c z o m ó w i o n y c h już rzeźb
w wijglu i r z e ź b y w drewnie: „ W i e ś n i a k a " , w y k o n a ­
nego przez Gerarda D ę b c z a k a z Czernicy, tudzież w i ­
k l i n o w y c h w y r o b ó w z Olzy, pow. W o d z i s ł a w , u w a g ę
z w r a c a j ą kolorowe maski o b r z ę d o w e , wykonane z k l e ­
jonego papieru i malowane. Maski te, w y o b r a ż a j ą c e
diabły, ś w . M i k o ł a j a i Heroda, u ż y w a n e są w okre­
sie B o ż o n a r o d z e n i o w y m przy obchodach p r z e b i e r a ń ­
ców. Ich pochodzenie z k i l k u w s i , jak Niedobczyce,
Ś w i e r k l a n y , Sumina, Ż o r y wskazuje na zasięg tego
rodzaju z w y c z a j ó w .
Rybnickie z a p r e z e n t o w a ł o się jeszcze jednym o ś r o d ­
kiem t w ó r c z y m , a m i a n o w i c i e nieznanymi dotychczas

w y r o b a m i garncarskimi. P o c h o d z ą one z warsztatu
Karola W r a n i k a z Brzezia, k t ó r y , niestety, w okresie
t r w a n i a wystawy w y j e c h a ł na s t a ł e do Niemiec, za­
r z u c a j ą c i niszcząc jedyny i ostatni na Ś l ą s k u czyn­
ny jeszcze warsztat. W jego naczyniach w i d a ć w y ­
r a ź n i e dwa rodzaje w y r o b ó w . Jedne n a w i ą z u j ą c e do
tradycyjnych form i s p o s o b ó w zdobienia, j a k dzbanek,
drugie — nowsze, o nowych formach i n o w y c h ele­
mentach zdobniczych, j a k np. Syreny warszawskiej
umieszczonej jako ornament na d u ż y m wazonie. Po­
za flakonami i wazonami do tego t y p u w y r o b ó w z a l i ­
czyć należy jeszcze serwisy czarek z flaszami-karafk a m i ; misy natomiast i talerze, choć o m o t y w a c h
nowszych, jednak co do swej formy z d r a d z a j ą cechy
tradycyjne.
Ze zdobnictwa o b r z ę d o w e g o poza r y b n i c k i m i m a ­
skami, t a r n o g ó r s k i m i , g l i w i c k i m i i ś w i ę t o c h ł o w i c k i m i
pisankami oraz t a r n o g ó r s k i m (wieś Wojska) w i e ń c e m
ż n i w n y m ciekawym r ó w n i e ż eksponatem b y ł a drew­
niana szopka, wykonana przez Franciszka Chrobaka
ze Straconki, pow. Bielsko. Szopka ta z kolorowo politurowanymi, drewnianymi i ruchomymi figurkami
stanowi r z a d k i już okaz. O k a z a ł o się jednak, że j e j
t w ó r c a n i e j e d n ą t a k ą sporządził w swoim życiu.
O k r ę g bielski wraz z c i e s z y ń s k i m niewiele r ó ż n i ą
się między sobą rodzajami twórczości. Pewne podo­
b i e ń s t w a widoczne są zwłaszcza w zdobnictwie stro­
j u , t j , w hafcie i koronkach, z k t ó r y c h w y m i e n i ć na­
leży kobiece „ ż y w o t k i " i koszulki, k o r o n k i do czep­
ców, czyli tzw. czółka, s z y d e ł k o w e i i g i e ł k o w e k o ­
r o n k i i serwetki, pasy do s t r o j u w a ł a s k i e g o . Na tere­
nach tych na dzień ś w . M i k o ł a j a wypieka się spe­
cjalne ciasta plecione na k s z t a ł t postaci ludzkiej, czyli
l a l k i , rozmaitej w i e l k o ś c i . Można je n a b y ć niemal
w k a ż d o j piekarni. Szczególnie ł a d n y okaz na w y ­
stawie był dziełem Alojzego Pszczółki ze Straconki,
pow. Bielsko.
W ś r ó d rzeźb".arzy tych r e g i o n ó w , oprócz j u ż w y ­
mienionych, nie można t a k ż e p o m i n ą ć Józefa B r y c h czego z Rudzicy, pow. Bielsko, k t ó r y w twórczości
swej ogranicza się raczej do t e m a t y k i religijnej, r z e ź ­
biąc skrzynkowate kapliczki z figurami ś w i ę t y c h , oraz

i

L

119

Ryc. 11. Sw. Mikołaj
Pszczółka,
Straconka,

P a w ł a Jaworskiego z Brennej, pow. Cieszyn. Ten
ostatni p r z e j ę t y jest realizmem dnia
codziennego,
dlatego odtwarza przede w s z y s t k i m sceny z życia
i pracy G ó r a l i Beskidowych, a t a k ż e z pieśni czy
o p o w i a d a ń . Jego pięć r z e ź b umieszczonych na w y s t a ­
wie d a ł o tego najlepszy dowód. B y ł y to mianowicie:
,Góral z owcami", „ D a r c i e szczyp", „ B e d n a r z " , „ S i e c z ­
k a r n i a " i „ K a n n y ż o ł n i e r z " jako ilustracja do pieśni
0 żołnierzu-tułaczu.
T w ó r c z o ś ć kobiet z regionu cieszyńskiego nie b y ł a
t y m razem prezentowana przez koniakowskie k o r o n k a r k i , aczkolwiek i c h serwetki b y ł y t a k ż e pokazane.
Nie d o m i n o w a ł jednak ponad wszystkim ośrodek M a ­
r i i Gwarkowej, bo ten dostatecznie j u ż jest znany
1 nie potrzebuje reklamy. Pokazane serwetki były
pracami nieznanych dotychczas t w ó r c z y ń . Obok nich
zamieszczono t a k ż e i inne w y r o b y ludowe, k t ó r y c h
pewne tradycyjne w ą t k i p r z e j ę t o do nowych form
u ż y t k o w y c h . Jako p r z y k ł a d w y m i e n i ć tutaj n a l e ż y :
koronkowe letnie, b ą d ź w e ł n i a n e zimowe r ę k a w i c z k i ,
kierpce, kwadratowe
serwetki i g i e ł k o w e l u b b i a ł e
hafty z dawnych chust n a g ł o w n y c h czy l e m t e c z k ó w

120

z ciasta. Wykonał
pow.
Bielsko.

Alojzy

koszulek kobiecych, wykonane przez A n n ę i Emilię
Lipowczan z Goleszowa na serwetach l u b obrusach
s t o ł o w y c h . D o d a ć przy t y m należy, że kobiety te p r o ­
w a d z ą dla m ł o d s z e g o pokolenia specjalne „ k u r s y " , na
k t ó r y c h uczą tradycyjnego haftu b ą d ź wzorowania się
na n i m .
Kiedy o g l ą d a ł o się o s t a t n i ą część wystawy, na k t ó ­
r e j przedstawiono t w ó r c z o ś ć o k r ę g u z a w i e r c i a ń s k o częstochowskiego, od razu r z u c a ł a się w oczy jego od­
r ę b n o ś ć . W y r a ż a ł a się ona przede w s z y s t k i m w y r o ­
b a m i t k a c k i m i i plecionkarskimi, j a k i m i , niestety,
sam Śląsk, poza C i e s z y ń s k i m , nie m o ż e się w y k a z a ć ,
Zresztą t k a n i n y cieszyńskie, j a k wiadomo, w y j ą w s z y
z w y k ł e p ł ó t n o lniane, cechuje s a m o d z i a ł o w y ćwilich,
u ż y w a n y na koszule m ę s k i e , i sukno na gunie i spo­
dnie g ó r a l s k i e . T u t a j natomiast oprócz lnianego płó­
tna d o m i n o w a ł y kolorowe pasiaki w e ł n i a n e , u ż y t k o ­
wane jako kobiece zapaski, w e ł n i a k i (suknie) ora?
j a k o d y w a n y . N i e m a l w k a ż d e j w s i tego o k r ę g u znaj­
duje s i ę po k i l k a w a r s z t a t ó w tkackich, a w y r ó ż n i a n i e
k t ó r e j k o l w i e k z tkaczek b y ł o b y z k r z y w d ą dla po­
zostałych.

MAPA
IWtfRCZrCH
KORONKI
6 SESWETK! KOTONKWf
ćh£, HAH-ftWOTtK
Sfe HAFT KOlOKOWł
tMSHAFTKKBSłKWft
9 PISANKI
GARNCARSTWO
O MA10WANI€ TIWłlM
O WfiEtNE WWNf
Mi TKACTWO

m pibionki

ffi DAWNE OŚKOPKt
Ryc. 12- Mapa

tradycyjnych

i

* K0S1YKAKSTWO

us^ólcze-

«

KOWALSTWO

o

pitiwinARStwo

£••> DRUKI NA WtfTNlt
ft KIHM W WUjlU
t g MEBUWSWO

D r u g i m rodzajem twórczości, ale j u ż o znacznie
w ę ż s z y m zasięgu, ten. o g r a n i c z a j ą c y m się tylko do
Kozichgłów, pow. M y s z k ó w , b y ł y kolorowe plecionki
w i ó r k o w e w postaci mat, sercowatych i p r o s t o k ą t ­
nych grzebieniarek, ozdób na c h o i n k ę oraz przeciw­
słonecznych kapeluszy, a t a k ż e plecionki ze słomy,
głównie kapelusze, koszyczki i ozdoby k a r n a w a ł o w e ,
wykonane przez K a z i m i e r ę Daniel.
Ostatnim wreszcie o ś r o d k i e m twórczości, k t ó r e g o
nie m o ż n a tutaj p o m i n ą ć , b y ł y w y r o b y garncarskie
z Siewierza, pow. Zawiercie. Niestety, dopisał t y l k o
jeden reprezentant, Tomasz Maltazar, choć pracow­
nie s p o c z y w a j ą w r ę k a c h d w ó c h rodzin. Ceramika siewierska n a l e ż y jednak do r z ę d u słabszych, na co
wskazuje ciężka i masywna j e j forma, u b ó s t w o zdob­
nicze i niewielka ilość odmian.
Z a m k n i ę c i e w s t a w y s t a n o w i ł a mapa w o j e w ó d z t w a
katowickiego, na k t ó r e j odpowiednimi sygnaturami
zaznaczono w y m a r ł e i ż y w e jeszcze o ś r o d k i t w ó r c z e .
Jak z powyższego p r z e g l ą d u w y n i k a , w w o j e w ó d z ­
t w i e k a t o w i c k i m nie ma w ł a ś c i w i e rejonu, k t ó r y by
po bliższym rozeznaniu nie z a s ł u g i w a ł na u w a g ę i nie

m i a ł swej specyfiki t w ó r c z e j . Okazuje się t e ż , że
poza c i e s z y ń s k i m i bielskim do dziś czynne są jesz­
cze pewne o ś r o d k i w rejonach: p s z c z y ń s k i m , r y b n i c ­
k i m i t a r n o g ó r s k i m i jeśli same nie działają t w ó r ­
czo, to w k a ż d y m razie k u l t y w u j ą dawne tradycje.
O swym zaś p r z y w i ą z a n i u do p r z e k a z ó w dziedziczo­
nych po minionych pokoleniach ś w i a d c z ą nie t y l k o
same w y r o b y pomieszczone na wystawie i wiele i n ­
nych, k t ó r e na n i ą nie d o t a r ł y , ale r ó w n i e ż w y p o ­
wiedzi t w ó r c ó w . W czasie bowiem t r w a n i a n i n i e j ­
szej w y s t a w y
organizatorzy
urządzili
spotkanie
z t w ó r c a m i l u d o w y m i , k t ó r e nadspodziewanie się uda­
ło i s t w o r z y ł o s e r d e c z n ą a t m o s f e r ę dyskusji i w y ­
miany myśli. Zuzanna Marekwica z Istebnej, pow.
Cieszyn, tak oto m i ę d z y i n n y m i p o w i e d z i a ł a : „ojciec
rni o p o w i a d o ł jeszcze w młodości, że j a k sieł gdzie
w guni i kiyrypcach, to sie z niego śmiali, a ja dziś
sama c h ę t n i e odziywam sie po g ó r a l s k u , bo niech
wszyscy w i d z ą , jako to jest u nas i niech sie d z i wają".
Fotografował

Stefan

Deptuszewski
121

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.