b5846340dcf1330bb0b67ac6097947e6.pdf
Media
Part of Piłka nożna a etniczność/ LUD 2010 t.94
- extracted text
-
Lud, t. 94, 2010
PIOTR MARCZYŃSKI
Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Wrocławski
PIŁK A N O ŻN A A ETN ICZNO ŚĆ.
N A PO BO C ZU RO ZG RY W EK REPREZENTA CJI N A RO D O W Y CH
I M U N D IA LO W EJ GO RĄ CZK I
Zgodnie z dokonanym przez Rogera Caillois podziałem gier, futbol jest grą
typu agon, w której obie drużyny m ierzą się na tych samych warunkach, zgodnie
z określonymi regułami (za: Jawłowski 2007: 24-26). Ta cecha piłki nożnej po
zwala, by jeden z zespołów zdobył nad drugim przewagę. Podczas meczu „swoi”
m ogą zdominować „obcych”, pokazując im swoją wyższość. Rytuał piłkarskiego
widowiska przesuwa przemoc do sfery symbolicznej, prowadząc do integracji
grupy i zniszczenia zagrożenia w osobie przeciwnika. Mecz spełnia rolę katartyczną, a oczyszczenie dokonuje się dzięki złożeniu w ofierze rywali, w których
upatruje się źródła zła (Jawłowski 2007: 231). Spajana w ten sposób grupa może
manifestować wspólną tożsamość narodową. Według Alberta Jawłowskiego, re
prezentacja piłkarska pełni bowiem rolę metonimii narodu (Jawłowski 2007:237).
Dlatego też nacjonalizm w rozgrywkach piłkarskich jest zjawiskiem powszech
nym (Dębicki 2009). Wyznaczono mu jednak określoną przestrzeń, którą tworzą
rozgrywki międzypaństwowe, a ich zwieńczenie - mundial - utwierdza istnieją
cy państwowy porządek świata (Jawłowski 2007: 237).
Niniejszy tekstjestpróbąodpow iedzi na pytanie, czy analogiczne demonstracje
o nacjonalistycznym charakterze m ają również miejsce poza sferą piłkarskich
reprezentacji narodowych. Pokusa, by wykorzystać integrującąi nobilitującą siłę
piłki nożnej, oddziałuje również na narody bez państw i grupy etniczne dążące do
samostanowienia, które wystawiają zespoły o mniej formalnym niż krajowe ka
dry charakterze. Wydaje się, iż także w kosmopolitycznej rzeczywistości futbolu
klubowego zarówno gracze, jak i drużyny pozostają uwikłane w zjawiska etnicz
ne. Problematyka etniczności wykracza poza uświęconą mundialem przestrzeń
reprezentacji narodowych.
406
Piotr Małczyński
Reprezentacja narodowa i dążenia niepodległościowe
M iędzynarodowaFederacjaPiłkiNożnej (Federationlntemationale de Football
Association, FIFA) liczy więcej członków niż ONZ. N ależą do niej krajowe fede
racje, których liczba przewyższa liczbę niepodległych państw, mimo iż niektóre
z nich nie wystawiają własnych drużyn. Swojej kadry nie posiada na przykład
Wielka Brytania, podczas gdy w rozgrywkach udział bierze Szkocja, Walia,
Irlandia Północna i Anglia. Z drugiej strony, reprezentację m ają niektóre obszary
autonomiczne, jak Wyspy Owcze czy Palestyna (Witzig 2006: 38).
Wprowadzone w 2001 roku przepisy wym agają jednak, aby kandydat na
członka FIFA należał do ONZ. Stąd akceptacja krajowego związku piłkarskie
go przez FIFA wydaje się mieć duże znaczenie w ogólnoświatowych relacjach.
Można by j ą porównać do uznania państwa na arenie międzynarodowej. To dla
tego gra własnej kadry narodowej towarzyszy często dążeniom niepodległościo
wym. Jeśli spojrzeć przez pryzmat futbolu, to zdecydowanie bliższa suwerenno
ści jest posiadająca swoją reprezentację Palestyna niż pozbawiony jej Tybet. Jak
wskazuje Jawłowski, poprzez piłkarskie rozgrywki dokonuje się proces ustalania
hierarchii dominacji (Jawłowski 2007: 235), z którego grupy pozbawione państw
zostały wyłączone. Jednocześnie jednak budowa owych relacji miewa nieprzewi
dywalny charakter. Rolę przypadkowości meczu akcentuje Koen Stroeken, który
twierdzi, iż o wyniku może zadecydować głos „losu”, „szczęścia” czy „sprawied
liwości” (Stroeken 2002: 13). W kontekście symbolicznego konfliktu, jakim jest
mecz piłki nożnej, odejście od zupełnie kontrolowanej próby sił odgrywa, w e
dług mnie, dość istotną rolę. Podczas futbolowej rywalizacji nie liczy się bowiem
militarna czy ekonomiczna siła kraju, który wystawia drużynę, a „słabeusz” ma
szansę pokonać największego „Goliata”. Potencjalnie zatem reprezentacja grupy
podległej mogłaby odwrócić istniejący porządek relacji z grupą dominującą.
Alternatywą dla nieuznawanych grup stały się rozgrywki dla drużyn niebędących członkami FIFA. Turniej tego typu stworzyła na przykład Organizacja
Narodów i Ludów Niereprezentowanych (Unrepresented Nations and Peoples
Organisation, UNPO). W 2005 roku zwyciężyła w nim reprezentacja Południo
wych Moluków, która okazała się lepsza od Południowego Kamerunu, Zachod
niej Papui i Czeczenii. Drużyny takie w analogicznych turniejach grają jednak
przeważnie z przeciwnikami o podobnym statusie. Jedynie nad nimi m ogą udo
wadniać swą wyższość. Do stadionowych zmagań zespołu reprezentującego ruch
separatystyczny z grupą dominującą raczej nie dochodzi.
Głównym organizatorem alternatywnych mistrzostw świata w piłce nożnej
jest federacja piłkarska Nouvelle Federation-Board (N.F.-Board), zrzeszają
ca drużyny niebędące członkami FIFA. Ten równoległy, nieoficjalny piłkarski
świat egzystuje na zasadzie analogii do „prawdziwej” rzeczywistości futbolu.
Rozgrywki reprezentacji narodów bez państw pozwalają im na funkcjonowanie
Piłka nożna a etniczność
407
w piłkarskim świecie i wewnętrzną integrację poprzez rytuał meczu. Jednak ich
możliwość kreowania relacji dominacji w trakcie futbolowych zmagań została
mocno ograniczona. Barierę praw ną stanowią przepisy FIFA, zaś uświęcony
państwowy ład utrzymywany jest poprzez rytuał mundialu, na który narody bez
państw w większości nie m ają wstępu.
Klub jako reprezentacja grupy etnicznej
Mecze reprezentacji narodowych, które otacza odświętna atmosfera, odbywa
j ą się dość rzadko. Piłkarską codzienność stanowi rzeczywistość ligowa. Kluby
są przeważnie dużymi firmami zarabiającymi na organizacji sportowych spekta
kli i transferach graczy. Mimo iż m ają one dość często charakter przedsiębiorstw
międzynarodowych, nie zawsze są ideologicznie neutralne. Jednym z istotniej
szych, pozasportowych elementów kształtujących atmosferę klubu jest położenie
jego stadionu. Określa ono podstawowy poziom utożsamiania się fanów z dru
żyną. W ten sposób zespoły stają się wizytówkami dzielnic i miast, a niekiedy
całych regionów. W parze z reprezentowaną tożsamością lokalną iść może toż
samość etniczna.
Reprezentowanie grupy etnicznej przez ligową drużynę piłkarską jest zjawi
skiem powszechnym na przykład w zróżnicowanej regionalnie Hiszpanii. Obok
kastylijskiego Realu Madryt grają galicyjskie Deportivo La Coruńa i Celta Vigo,
baskijskie Athletic Bilbao i Real Sociedad San Sebastián czy katalońska FC Bar
celona (Witzig 2006: 48). Rozgrywki ligowe odbywają się na stadionach w po
szczególnych regionach, co sprawia, że prawie każdy mecz jest okazją do prezen
tacji własnej tożsamości. Spotkania zespołów z różnych obszarów autonomicznych
nabierają szczególnej atmosfery etnicznej rywalizacji. W jej kontekście zauważal
ny jest, opisany przez Paula Harrisona, „syndrom beduina”, który polega na kibi
cowaniu drużynie grającej z tradycyjnie „naszym” przeciwnikiem. Taka sytuacja
ma miejsce podczas spotkań któregoś z baskijskich klubów z madryckim Realem,
kiedy to fani z Kraju Basków wspierają swych lokalnych rywali, którzy w danej
chwili reprezentują wspólną „baskijskość” (za: Spaaij 2006: 34).
Zespół ligowy, mimo swego komercjalnego charakteru, może spełniać nawet
rolę narodowej reprezentacji. Według kibiców z Katalonii, „Barcelona to więcej
niż klub” (Foer 2006: 208). To drużyna, która przez lata była dla nich ostoją „katalońskości”. W czasach generała Franco na klubowym stadionie powiewały za
kazane senyeres (katalońskie flagi), a kibice używali ojczystego języka. „Baręa”
do dziś podkreśla katalońską tożsamość podczas spotkań derbowych (meczów
z lokalnym przeciwnikiem) z rywalem „zza miedzy”, Espanyolem, który uwa
żany jest za klub centralistyczny, oraz - przede wszystkim - z Realem Madryt.
Stołeczni „Królewscy” to dawni „ambasadorzy reżimu”, a walczący z nimi Katalończycy symbolizowali opór wobec faszystowskich władz (Llopis Goig 2008:
408
Piotr Małczyński
58-59). Do dziś rywalizacja między tymi dwiema drużynami przyćmiewa inne
wydarzenia sportowe w kraju. Jeśli bowiem rytuał futbolu przesuwa przemoc
w sferę symboliczną, jak chce Jawłowski (2007: 230-340), to mecz Gran Derbi
między Barceloną a Madrytem stanowi wyładowanie napięcia przy jednoczes
nym odsunięciu na bok rzeczywistego konfliktu katalońsko-kastylijskiego.
Piłkarskie antagonizmy etniczne promieniują często daleko poza stadion,
sięgając geograficznie odległych, choć ideologicznie bliskich sobie fanów. Ry
walizacja dwóch zespołów z Glasgow - Celtiku i Rangers - dzieli kibiców nie
tylko z samego miasta, ale i całej Szkocji, a nawet z Ulsteru. Derby między nimi
przybierają postać konfliktu etnoreligijnego. „W szranki” stają bowiem drużyny
wiązane z konkretnymi wyznaniami. Celtic założony został w 1888 roku przez
ojca Walfrida, z m yślą o katolickiej, w dużej mierze irlandzkiej, klasie robotni
czej Glasgow. Wkrótce potem, toczących z nim wyrównane boje Rangers zaczęto
utożsamiać z protestancką „szkockością”. Również współcześnie mecz jest oka
zją, by nawet w oddalonym od szkockich stadionów Belfaście swoje przekonania
manifestowali zarówno kibice popierający IRA, jak i ci będący zwolennikami
Korony Brytyjskiej (Foer 2006: 42-73). W samym Glasgow obok flag irlandz
kich powiewają Union Jack (Zaczkiewicz2006: 146-147). Mecz obu zespołów
staje się więc swego rodzaju symbolicznym rozwiązaniem wielopoziomowego
konfliktu. Wynik przesądza o „religijnej wyższości”, szkockiej bądź brytyjskiej
dominacji czy też irlandzkiej niezależności.
Jak pokazał przykład zespołu Celtic, nie tylko terytorialne grupy etniczne są
reprezentowane przez kluby piłkarskie. Zakładają je także członkowie diaspor.
Zespoły te odgrywają niezwykle istotną rolę w życiu społeczności, stanowiąc,
obok instytucji religijnych, przestrzeń kultywowania własnej tożsamości (Hay
2001). Przykładem może być Hakoah Wiedeń, który powstał w 1909 roku pod
wpływem ideologii „muskularnego judaizm u”. Twórca owej koncepcji, syjoni
styczny ideolog Max Nordau, głosił, iż należy odejść od „żydowskiego cierpie
nia” poprzez sport. To piłka nożna miała wyzwolić Żydów od „tyranii antyse
mityzmu”. Podobne do drużyny wiedeńskiej zespoły, noszące hebrajskie nazwy
oraz tradycyjne biało-niebieskie barwy, założono następnie w Budapeszcie, Pra
dze, Berlinie, Innsbrucku i Linzu (Foer 2006: 78-80).
Interesującym zjawiskiem jest to, iż istnienie klubów zakładanych przez
mniejszości przyczynia się do promocji graczy o odmiennej niż większościowa
tożsamości, co z kolei prowadzi do nadreprezetacji mniejszościowej grupy et
nicznej w reprezentacji narodowej. Reprezentacja Australii, na przykład, składa
się w dużej mierze z graczy pochodzenia chorwackiego.
Promocja piłkarzy o konkretnym pochodzeniu wiąże się niekiedy ze specy
ficzną procedurą rekrutacji kadrowiczów. Niektóre drużyny uwzględniają w niej
jedynie „swoich” zawodników. Dla przykładu, Athletic Bilbao od roku 1919 za
trudnia wyłącznie piłkarzy baskijskiego pochodzenia. Czyż budowanie składu
w oparciu o graczy o określonej tożsamości nie jest piłkarską w ersją politycz
Piłka nożna a etniczność
409
nego nacjonalizmu? Etnocentryczne budowanie kadry pozwala na spełnienie
nacjonalistycznych idei wyzbycia się „obcych” z „naszego świata”. Taką poli
tykę zarzucił jednak inny baskijski klub - Real Sociedad. Miał bowiem proble
my z utrzymaniem się w pierwszej lidze i, by wzmocnić swoją pozycję ligową,
zaczął sprowadzać zawodników spoza Kraju Basków. Zamiast jednak uzupełnić
skład graczami z innych regionów Hiszpanii, władze klubowe postanowiły ściąg
nąć zawodników zagranicznych. Również ku chwale Katalonii gra wielu obco
krajowców. Dążenie do sukcesu sportowego powoduje, iż w wielu przypadkach
nieopłacalna stała się dawna polityka klubów zatrudniających tylko „swoich”
piłkarzy.
Umiędzynarodowienie jest ceną za tryumfy i puchary. Odejście od ekskluzywistycznej rekrutacji graczy nie oznacza jednak porzucenia przewodniej idei
drużyny. Przykładem jest Glasgow Rangers. Jego kibice nadal traktują każdy
katolicki gest jak prowokację. Przeżegnanie się przez polskiego bramkarza ze
społu Celtic, Artura Boruca, wywołało u nich wściekłość. Tymczasem ich dru
żyna wcale nie jest złożona z samych protestantów. Przez pewien czas funkcję
kapitana zespołu pełnił Włoch, Lorenzo Amoroso. Mimo etnoreligijnych powią
zań, mógł znaleźć się w klubie. Jak bowiem twierdzi Ludwik Stomma, „obcy”
zawodnik może reprezentować „swoją” drużynę, nawet jeśli wiązana jest z nią
specyficzna tożsamość etniczna. „Obcy” staje się „swoim”, gdy przybierze odpo
wiednie barwy klubowe czy reprezentacyjne (Stomma 1991). Gdy zawodnik ma
na sobie niebieską/czerwoną/zieloną/itd. koszulkę, jego czarna twarz przestaje
mieć znaczenie nawet dla tych kibiców, którzy nie stronią od rasistowskich wy
zwisk kierowanych pod adresem innych graczy (Back, Crabbe, Solomos 1998: 7).
Przyjęcie do grona „swoich”, prowadzi do „boiskowego” zwielokrotnienia toż
samości gracza.
Konwersje narodowe piłkarzy
Emigracja zarobkowa jest stałym elementem pojawiającym się w życiorysach
graczy. Liczba obcokrajowców w najbardziej kosmopolitycznych ligach europej
skich wynosi nawet ponad 60%, jak to ma miejsce na przykład w Anglii. Jednak,
tak jak inni pracownicy-imigranci, zawodowi piłkarze natrafiają na ograniczenia
związane z zezwoleniami na pracę. Sposobem na wyeliminowanie niedogodno
ści zarobkowania i życia za granicą stała się naturalizacja. Szczególnie pożąda
ne jest obywatelstwo kraju należącego do Unii Europejskiej, co należy wiązać
z ograniczeniami dotyczącymi liczby graczy spoza Wspólnoty, którzy m ogą się
znaleźć w klubowej kadrze (Witzig 2006: 42). Za przykład może posłużyć brazy
lijski obrońca Roberto Carlos, który po latach gry dla Realu Madryt uzyskał oby
watelstwo hiszpańskie. W ten sposób umożliwił swojemu klubowi zatrudnienie
kolejnego gracza z Ameryki Południowej - Robinho.
410
Piotr Małczyński
Jednym ze sposobów na uzyskanie unijnego paszportu jest poszukiwanie
własnych korzeni. Powołując się na swoje drzewo genealogiczne, obywatelstwo
Włoch otrzymuje duża część piłkarzy argentyńskich. Posiadająje także zawodni
cy, którzy nigdy nie grali we Włoszech, m ają jednak włoskich pradziadków. Pił
karz będący obywatelem jakiegokolwiek kraju unijnego ma większe możliwości
rozwoju swojej kariery. Klubom natomiast pozwala to na kompletowanie składu
w oparciu o szerszy wachlarz zawodników.
Zmiany drużyny narodowej, po uzyskaniu nowego paszportu, dokonywało
dawniej wielu piłkarzy. W latach 30. Włosi skrzętnie wykorzystali fakt, iż wie
le latynoskich gwiazd futbolu posiadało włoskie korzenie. Ten rodowód dał im
możliwość reprezentowania ojczyzny przodków. Polską gwiazdą występującą
kolejno w dwóch reprezentacjach był Ernest Wilimowski. Ten urodzony na Ślą
sku piłkarz swoją karierę rozpoczął w Polsce, by po zawierusze wojennej znaleźć
się w kadrze Niemiec. Obecnie jest jednak inaczej. Naturalizacja wcale nie ozna
cza, że zawodnicy zmieniają dotychczasowe kadry narodowe i zaczynają grać dla
nowych ojczyzn.
Dzisiejsze przepisy zabraniają bowiem zawodnikowi zmieniać reprezentację.
Od momentu, gdy zagra choćby jeden mecz w kadrze seniorskiej, gracz nie może
być powołany do drużyny narodowej innego kraju. Liczba zawodników, którzy
z jakichś względów nie doczekali się swego debiutu w kraju pochodzenia i jedno
cześnie rozwijają sw ą karierę piłkarską za granicą, jest dość duża. Fakt ten wykorzystująkraje przyjmujące, które, bazując na ambicjach piłkarzy, oferują im swój
paszport w zamian za grę w drużynie narodowej. Krajowe federacje zwiększają
w ten sposób własny potencjał, dając jednocześnie naturalizowanym piłkarzom
możliwość brania udziału w rozgrywkach na poziomie reprezentacji. Życiorysy
tych piłkarskich imigrantów m ają wiele elementów wspólnych. Obywatelstwo
otrzymują zazwyczaj wyróżniający się „ligowcy” danego kraju. Są to przeważnie
zawodnicy z Afryki lub Ameryki Południowej. Prym wiodą Brazylijczycy, którzy
z powodu olbrzymiej konkurencji nie m ogą skupić na sobie uwagi selekcjonera
własnej reprezentacji. W rezultacie, obok reprezentacji narodowych mających
w swych szeregach pojedynczych graczy zagranicznych istnieją takie, których
trzon stanowią tego typu zawodnicy.
Emigracji, a nawet naturalizacji nie należy utożsamiać z zerwaniem więzów
z krajem pochodzenia. Gracze z nowym obywatelstwem raczej rzadko decydują
się na zmianę kadry narodowej. Częściej natomiast pozostają żyjącymi na ob
czyźnie idolami. W świecie zarobkowych migracji, „swój” zawodnik w „obcej”
lidze stanowi raczej symbol „naszego” sukcesu. Sami zaś piłkarze kontynuują
rolę etnicznych reprezentantów w zagranicznych ligach. Świadczy o tym cho
ciażby zwyczaj owijania się flagami podczas finałów klubowych rozgrywek.
Taka demonstracja przynależności narodowej odbywa się często w kosmopoli
tycznym kontekście. Zachowanie takie ma silny wpływ na zbiorowość widzów.
Pamiętać należy bowiem o wskazanej przez Caillois mocy mimikry fanów
Piłka nożna a etniczność
411
z graczami (za: Jawłowski 2007: 33). Postawy piłkarzy, odkąd stają się idolami,
m ogą być bowiem naśladowane, przyczyniając się do kreacji własnej tożsamości
kibiców.
Zakończenie
Piłka nożna, jako gra typu agon, jest szczególnie podatna na nacjonalistyczne
wpływy. Mistrzostwa kontynentów i świata, będące symboliczną „walką naro
dów”, stały się największymi świętami piłkarskiego kalendarza. Jednak zjawiska
etniczne nie ograniczają się do przestrzeni futbolu reprezentacyjnego. W świę
cie kadr narodowych zabrakło bowiem miejsca dla większości bezpaństwowych
grup, którym FIFA odmówiła wstępu do grona pełnoprawnych członków m ię
dzynarodowej wspólnoty piłkarskiej. Jednak propaństwowy dyktat Międzyna
rodowej Federacji Piłki Nożnej bywa omijany. Chęć posiadania własnej repre
zentacji, która umożliwia integrację społeczności i jej triumfalne zaistnienie na
arenie międzynarodowej, skłania podporządkowane narodowości do formowa
nia nieoficjalnych drużyn. Dzięki mistrzostwom świata federacji N.F.-Board, na
autoprezentację m ogą sobie pozwolić niezrzeszone kadry z obszarów separaty
stycznych. Skomercjalizowany futbol klubowy, mimo swego kosmopolitycz
nego charakteru, również bywa przesiąknięty etnicznością. Część klubów po
zostaje tradycyjnie ściśle związana z konkretną grupą etniczną. Spełniają one
rolę narodowych reprezentacji i instytucji kultywujących tożsamość diaspory.
Powiązań tych często nie wyklucza umiędzynarodowienie składu, zagraniczni
gracze obdarzani są bowiem nową, lokalną tożsamością. Transgraniczne transfe
ry piłkarzy również nie pozostają neutralne wobec otaczającego je narodowego
kontekstu. Zawodnicy przybierają podwójne obywatelstwa, lecz, żyjąc za gra
nicą, odgrywają często rolę idoli, demonstrujących swe przywiązanie do kraju
pochodzenia. „Oflagowanie” wspólnoty narodowej odbywa się nie tylko w kon
tekście gier międzypaństwowych, lecz dotyczy również drużyn klubowych i nie
formalnych reprezentacji, aż po odziane w firmowe trykoty jednostki o statusie
gwiazd.
LITERATURA
Back L., Crabbe T., Solomos J.
1998
„Lions, Black Skins and Reggae Gyals”. Race, Nation and Identity in Foot
ball, London: Goldsmiths.
Dębicki M.
2009
„Powtórzcie Grunwald! ” czyli o wątkach narodowych w futbolu, „Sprawy
Narodowościowe. Seria Nowa” 34, s. 135-151.
412
Foer F.
2006
HayR.
2001
Piotr Małczyński
Jak futbol wyjaśnia świat, czyli nieprawdopodobna teoria globalizacji,
przeł. A. Czarnecka, Warszawa: Red Horse.
„Those Bloody Croatians”: Croatian Soccer Teams, Ethnicity and Vio
lence in Australia, 1950-99, w: G. Armstrong, R. Giulianotti (eds.), Fear
and Loathing in World Football, Oxford: Berg Publishers, s. 77-90.
Jawłowski A.
2007
Święty ład. Rytuał i mit mundialu, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie
i Profesjonalne.
Llopis Goig R.
2008
Identity, Nation-State and Football in Spain. The Evolution o f Nationalist
Feelings in Spanish Football, „Soccer & Society” 9: 1, s. 58-63.
Spaaij R.
2006
Understanding Football Hooliganism. A Comparison o f Six Western Euro
pean Football Clubs, Amsterdam: Vossiuspers UvA - Amsterdam Univer
sity Press.
Stomma L.
1991
1:0 Czyli ludzie ja k bogowie, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty” 45: 3-4,
s.141-142.
Stroeken K.
2002
Why „The World”Loves Watching Football (And „The Americans”D on’t),
„Anthropology Today” 18: 3, s. 9-13.
Witzig R.
2006
The Global Art o f Soccer, New Orlean: CusiBoy Publishing.
Zaczkiewicz R. K.
2006
Nienawiść na tle etnoreligijnym a futbol w Szkocji. Przypadek Celticu
Glasgow oraz Glasgow Rangers, „Lud” 90, s. 139-154.
