2bb141192a1fa1259e025a1e861e1cc6.pdf

Media

Part of Recenzje i noty recenzyjne/ LUD 2010 t.94

extracted text
Lud, t. 94, 2010

V. RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

Janusz B a r a ń s k i , Świat rzeczy. Zarys antropologiczny, seria Anthro­
pos, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2007, ss. 376,
ISBN: 83-23322-93-1.
Książka wpisuje się w przywracane zainteresowanie studiami nad rzeczami - kul­
turą materialną1. Dlatego też, a również ze względu na swoją wartość, jest recenzo­
wana i cytowana12. W trakcie lektury książki postanowiłem znaleźć odpowiedź głów­
nie na trzy pytania: jakie cele przyświecały autorowi i co to jest za książka; w jaki
sposób i w jakim zakresie odnosi się on do sytuacji w polskiej etnologii/antropologii
kulturowej; jaki jest zawarty w książce projekt antropologicznych studiów nad rze­
czami i jak się on ma do od dawna prowadzonych badań nad kulturą materialną?
Niektóre z celów książki formułowane są wprost. Autor stwierdza, że praca jest
„próbą przywrócenia rangi i znaczenia dziedziny kultury, która zasługuje na więcej
uwagi” (s. 8). Podkreśla równocześnie, że kultura materialna to ważny przedmiot
badawczy etnologii/antropologii kulturowej, i że dyscyplina ta posiada kompeten­
cje w badaniu tej dziedziny kultury. Przypomina o odejściu od tej problematyki za
sprawą funkcjonalizmu i strukturalizmu - „Świat rzeczy przestał być głównym za­
sobnikiem służącym ilustracji nowych teorii” (s. 13) - i powrotem do niej na fali
zainteresowania kulturą konsumpcyjną. Nie pragnie jednakże przywrócenia daw­
nego sposobu badania rzeczy, skoncentrowanego na taksonomiach i technologiach
ich wytwarzania oraz użyteczności techniczno-adaptacyjnej, który powodował, że
dawna etnografia przekształciła się w „historię bardzo specjalnych wycinków kultury
człowieka” (s. 7). Przyjmując, że etnologia dotąd koncentrowała się na zbiorowym
i historycznym aspekcie kultury, rozwija „antropologię subiektywności”, jednocześ­
nie zdając sobie sprawę z konieczności przezwyciężenia w badaniach kultury anty­
nomii tego, co obiektywne (struktura), i tego, co subiektywne (jednostkowe działa­
nia sprawcze). Konkluduje, uzasadniając swoje zajęcie się kulturą materialną i jej
wybranymi aspektami: „W końcu do specyfiki antropologii zawsze należało badanie
całości kultury w rozumieniu sposobów życia człowieka” (s. 16).
Autor nie stawia przed sobązadania stworzenia ogólnej, pragmatycznej teorii kul­
tury. Uznaje, że najej przedstawienie jest jeszcze za wcześnie. Praca przynosi „jedy­
1Podejmująje m.in. socjologowie, np. artykuł M. Krajewskiego (2008) i praca zbiorowa pod redakcjątego samego badacza (2005).
2 Por. A. Klonder (2008); powołanie się na książkę m.in. w artykułach umieszczonych w nowym
(nr 1, 2009), interesującym czasopiśmie „Etnografia Nowa”, wydawanym przez Państwowe Muzeum
Etnograficzne w Warszawie.

414

Rezenzje i noty recenzyjne

nie próbę zsyntetyzowania ujęć kultury materialnej w obrębie takiej formuły” (s. 31),
przedstawia ujęcie znaczenia rzeczy zainspirowane filozofią pragmatyzmu. Janusz
Barański jest w swoich analizach krytyczny wobec odnajdywanych w antropologii
ujęć modelowych, mitów (w znaczeniu twierdzeń nie mających oparcia w rzeczy­
wistości) oraz aksjologii ingerującej w postawy badawcze. Jednocześnie podkreśla
wartość niektórych tradycyjnych kategorii etnologicznych, takich jak rytuał, magia,
mit, plemię, fetyszyzm i wyrażanych przez nie treści kulturowych, występujących
współcześnie w postaciach uwarunkowanych obecnymi kontekstami.
Podkreślenie kompetencji antropologii do badania świata rzeczy autor uzupełnia
uwagą, że „kultura materialna - to dziedzina permanentnie skazana na interdyscypli­
narność” (s. 28). Wśród dyscyplin partycypujących w tych badaniach, obok historii
i kilku innych dyscyplin, autor wymienia archeologię. To archeologowie „zmuszają”
rzeczy do „mówienia”, aby dowiedzieć się czegoś o danej kulturze, a ich metody
stały się przydatne w badaniach kultury z różnych okresów. Posłużyły między in­
nymi do stworzenia tak zwanej archeologii współczesnej przeszłości (archeology of
contemporary past), której szczególnym przykładem jest badanie wysypisk śmieci
(s. 28-29).
Badacz jest uwrażliwiony na znaczenie terminów, często i interesująco je defi­
niuje, śledzi zmiany w ich znaczeniu w zależności od kontekstów czasu i miejsca,
proponuje formy lepiej je wyrażające. W odniesieniu do współczesności, zamiast ter­
minu „magia” i „rytuał”, woli stosować określenia „magiczność” i „rytualność” dla
wyrażenia przekształconych i „rozmytych” obecnie form tych zjawisk. Stosunkowo
ogólne są jego uwagi określające istotę tytułowych „rzeczy”. Uproszczeniem wyda­
je się uznanie używania w języku codziennym takich określeń, jak „istota rzeczy”,
„w rzeczy samej”, „w tym rzecz” jako dowodu na znaczenie rzeczy - przedmiotów
materialnych w ujmowaniu świata (s. 8). Mówią one przecież o wieloznaczności
tego rzeczownika, który zresztą, jako nazwa części mowy, nie obejmuje wyłącz­
nie „rzeczy” materialnych. Autor nie zajmuje się także pochodzeniem, morfologią
i systematyką rzeczy, z wyjątkiem systematyki związanej z ich znaczeniem, ich re­
lacjami z nie-rzeczami rodzącymi sytuacje graniczne, na przykład przekształcania
ludzi w rzeczy i upodmiotowienia zwierząt, tak istotne współcześnie, choć znane
od dawna. Uczynił tak zapewne dlatego, że za ważną uznał nie rzecz wyizolowaną,
a umieszczoną w kontekście kulturowym. Dlatego za bardzo istotny uznał termin
„kultura materialna”. Przytacza kilka zaczerpniętych z literatury jego definicji, mię­
dzy innymi definicję Jamesa Deetza z roku 1977: „Kultura materialna to ta część
fizycznego środowiska człowieka, która w sposób zamierzony została przez niego
ukształtowana w zgodzie z pewnym zamysłem kulturowym” (s. 22). Jest świadom
długiej historii terminu i pojęcia oraz studiów podejmowanych pod jego nazwą.
Przypomina ideologizację i wręcz polityzację terminu „kultura materialna”, które nie
były bez znaczenia dla jego stosowania w nauce i odbioru społecznego. Dodajmy do
tego instytucjonalizację studiów nad kulturą materialną w ramach historii, związaną
z ich ideologizacją, czego wyrazem w Rosji, po rewolucji, było powołanie dekretem
Lenina w roku 1918 Rosyjskiej Akademii Historii Kultury Materialnej, przekształ­
conej w roku 1937 w działający do roku 1959 Instytut Historii Kultury Materiał-

Recenzje i noty recenzyjne

415

nej3, a w Polsce uniwersyteckiego studium historii kultury materialnej (1950-1956)
oraz Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN (1953-1992). Chciałbym również
zwrócić uwagę na interesującą próbę zdefiniowania kultury materialnej podjętą na
gruncie polskim przez historyka gospodarczego Jana Rutkowskiego, w jego tekstach
napisanych przed II wojną światową i bezpośrednio po niej, nie dostrzeganych przez
etnologów, w których podkreśla on materialne podłoże przejawów kultury duchowej
i zdecydowanie stwierdza, że kultura materialna i niematerialna tworzą całość w ra­
mach kultury każdej grupy społecznej4. Termin „kultura materialna” zawsze jednak
pozostanie, bez względu na jego interpretację, środkiem segmentacji kultury, gdyż
jest elementem dwudzielnego: „kultura materialna i duchowa” lub trójdzielnego dodatkowo „kultura społeczna”, systemu jej podziału.
Poza zakresem zainteresowań autora pozostały także konsekwencje dla studiów
nad rzeczami, wynikające z przyjmowanych współcześnie koncepcji kultury. Te, któ­
re traktują ją jako „rzeczywistość mentalną” czy „przekonaniową”, a rzeczy jako
wytwory kultury, a nie elementy ją współtworzące, odrzucają tym samym możliwość
posługiwania się terminem „kultura materialna”. Inne, które nazywam „relacyjny­
mi”, umieszczają kulturę między szerzej ujętymi przejawami i uwarunkowaniami
życia człowieka, takimi jak jego myślenie, zachowania uzewnętrzniane i wytwo­
rzone przez niego środowisko, współtworzone przez rzeczy. Ta koncepcja nie prze­
ciwstawia porządku wyobrażeń i porządku zjawisk pozamentalnych, nie tworzy ich
hierarchii, a tym samym stwarza badaczowi, jak się wydaje, szersze możliwości ana­
lizowania miejsca rzeczy w zespole zjawisk kulturowych.
To właśnie rzeczy - materialne elementy kultury i kultura materialna jako ich
system, ale w ich aspekcie pozamaterialnym, są przedmiotem pracy. Autor nie pro­
wadził własnych badań empirycznych, natomiast krytycznie i twórczo wykorzystał
obszerną i dobrze dobraną polską, a przede wszystkim zachodnią literaturę z etnologii/antropologii kulturowej i innych dziedzin. Interesowały go głównie stosowane
w niej założenia teoretyczne i metodologiczne, interpretujące kulturę współczesną
i miejsce w niej kultury materialnej, przydatne dla tworzenia własnego jej ujęcia.
Obok tego jednakże przedstawia i analizuje zna jdywane w tych pracach opisy faktów
kulturowych, między innymi z zakresu subkultury posiadaczy samochodów i prak­
tykujących piercing, w tym intymnych części ciała. Uzupełnia je własnymi, intere­
sującymi obserwacjami rzeczy i „stwierdzeniami zasłyszanymi” (124). Choć trudno
określić w sposób jednoznaczny status poznawczy tego rodzaju materiałów, traktuję
ich wykorzystanie jako w pełni uzasadnione uczestnictwem autora w kulturze, którą
się zajmuje. Na podstawie przypadkowo wybranych przykładów rzeczy i jednost­
kowych reakcji nie można jednak stwierdzić powszechności rodzajów nadawanych
im znaczeń i przyczyn ich pojawienia się. Dla jak wielu ludzi buty damskie, muszka
męska i samochód są znakiem erotycznym (s. 292), i czy jest on związany z arche­
typowymi właściwościami tych przedmiotów, indywidualnymi skłonnościami inter­
pretacyjnymi, czy też przyswojeniem i powtarzaniem jednostkowego pomysłu, na
3 Patrz m.in. S.A. Arutjunov, red. (1989: 5).
4 J. Rutkowski (1939-1946: 266 i in.); tenże (1959: 18 i n).

416

Rezenzje i noty recenzyjne

przykład twórcy reklamy? Badacza nie interesują jednak użytkowe funkcje przed­
miotów i statystyka ich znaczeń. Zastanawiając się nad dostrzeżonym przez Daniela
Millera paradoksem „skrajnej widzialności i niewidzialności rzeczy”, dochodzi do
wniosku, analizując wybrany przez siebie przykład stołu - pamiątki rodzinnej, że
„ilość znaczeń w porządku konotacji wydaje się nieskończona” (s. 194).
Podstawą przyjętego w pracy postępowania badawczego był przegląd i analiza
odnalezionych w obszernej literaturze rozważań dotyczących kultury materialnej lub
przydatnych w jej badaniu. Przegląd ten i analiza zostały podporządkowane przyję­
temu przez autora założeniu o szczególnej wartości, dla badania znaczeń rzeczy, filo­
zofii pragmatyzmu rozwiniętej w Ameryce i opartej na niej literatury antropologicz­
nej. Innymi ważnymi źródłami inspiracji była antropologia interpretacyjna Clifibrda
Geertza z jej zainteresowaniem szczegółem etnograficznym, poddanym procedurze
tak zwanego gęstego opisu oraz prace Pierre’a Bourdieu z ich podkreśleniem roli
praktyki i koncepcją habitusu. Autor krytycznie traktuje odnalezione w literaturze
poglądy i zmierza do rozwinięcia własnej koncepcji pragmatyzmu semantycznego,
przydatnej w badaniach kultury materialnej. W kolejnych rozdziałach książki zaj­
muje się współczesnymi kontekstami rzeczy; miejscem rzeczy w systemie kultury,
wykraczającym poza ich funkcje tcchniczno-użytkowe: „mową” rzeczy; ich znacze­
niami dla jednostek (rzeczy subiektywne) i dla zbiorowości (rzeczy obiektywne);
wreszcie ich rolą w kulturze konsumpcyjnej.
Za bardzo cenne uważam niepominięcie, w pracy o charakterze teoretycznym
i metodologicznym, obejmującej szeroki zakres kultury euroamerykańskiej i korzy­
stającej z literatury światowej, spraw polskich. Autor odwołuje się do historii pol­
skiej etnologii/antropologii kulturowej, wskazuje na miejsce w niej kultury material­
nej zarówno w badaniach, jak i uniwersyteckiej dydaktyce (studium historii kultury
materialnej, w skład którego wchodziła również etnografia), odnotowuje administra­
cyjne, wywołane przyczynami ideologicznymi, poparcie dla tej problematyki, zmę­
czenie nią i powrót do niej dopiero w latach 90. XX wieku, cytuje polską literaturę
i wskazuje wybrane fakty kulturowe z polskiej rzeczywistości. Jest zaangażowany
w dyskusję nad rozwojem etnologii polskiej. Nie jest to jednak próba całościowego
ujęcia i podsumowania polskich badań w tym zakresie. Nawiązuje do nich głównie
na zasadzie negacji, pomija także rozwinięte studia nad historią kultury materialnej,
co wypomina mu w wymienionej recenzji Andrzej Klonder. Nie zajmuje się ponad­
to interesującymi zjawiskami z naszej rzeczywistości okresu transformacji, jak na
przykład wędrówką używanych, second hand przedmiotów z Zachodu na głodny
rzeczy Wschód. Interesujące są nie tylko szlaki migracji tych przedmiotów i sposoby
docierania z nimi do nabywców, ale również rodzaje zaspokajanych przez nie po­
trzeb, nie tylko materialnych. Przedmioty te przecież pomagają także wyróżniać się,
a ich poszukiwanie dostarcza emocji i satysfakcji w przypadku znalezienia pożądanej
rzeczy.
Pragnę zwrócić uwagę na niektóre cechy postępowania badawczego właściwe
autorowi książki. Są nimi wybór, podporządkowany przyjętym założeniom, waż­
nych koncepcji i propozycji odnalezionych w literaturze, krytycznie i wieloaspek­
towo sprawdzonych i wykorzystanych. Należą do nich między innymi zestawione

Recenzje i noty recenzyjne

417

systemy semiologiczne Ferdynanda de Saussure’a i Charlesa Sandersa Peirce’a, tego
ostatniego wyrażone w triadzie: symbol, znak ikoniczny i indeks, oraz wyróżnione
przez Stanieya J. Tambiaha podejścia do świata, jedno związane z przyczynowością,
w którym człowiek przeciwstawia się światu i jest mu przeciwstawiany, odpowiada­
jące nastawieniu naukowemu, oraz drugie, określane mianem partycypacji, w którym
człowiek uczestniczy w świecie, ma poczucie magicznej współobecności i kosmicz­
nej jedności. Dobrym przykładem krytycznego podejścia autora i twórczego wyko­
rzystania zastanych koncepcji jest tu choćby dyskusja z Grantem Mc Crackenem,
który stwierdza, że kultura materialna jest ograniczona jako środek komunikacji
przekazujący znaczenia, w odróżnieniu do języka naturalnego (s. 190). Janusz Barań­
ski, przeciwstawiając się temu stwierdzeniu, tworzy sugestywny obraz wnętrza domu
wymienionej przez Mc Crackena ciotki z Winnipeg, który poprzez stan znajdujących
się w nim przedmiotów formułuje komunikat informujący o kondycji zamieszkałej
w nim i przewiezionej do szpitala osoby. Jest to także przeciwstawienie się modelom
ujmowania rzeczywistości traktowanym jako zamknięte, takim jak podział okresów
i kultur na przednowoczesne, nowoczesne i ponowoczesne oraz relatywizowanie ka­
tegorii traktowanych jako dychotomiczne i opozycyjne, na przykład daru i towaru.
Badacz jest zwolennikiem tezy, że kultura jest w znacznej mierze odtwarzaniem,
przetwarzaniem i dostosowywaniem się, i opiera się raczej na kontynuacji niż ra­
dykalnej zmianie. Tego rodzaju stanowisko, z którym się zgadzam, nie powoduje
odrzucenia wartości uj ęć modelowych. Pisząc o dychotomicznym potraktowaniu zja­
wisk, wskazuje na to, że pomija ono sytuacje i wartości pośrednie. Godne uwagi jest
ponadto podkreślenie wartości i dobra prezentacja faktów kulturowych, szczegółów
etnograficznych, wyłowionych z literatury i wziętych z własnych doświadczeń bada­
cza, żyjącego w dwóch epokach o wyraziście różnym nasyceniu rzeczami i stosun­
kiem do nich: socjalistycznego, chronicznego niedostatku rzeczy i konsumpcyjnej
kultury gospodarki rynkowej. Dobór tych faktów i sposób ich opisu sprawiły, że
przestały być one jedynie ilustracją dla twierdzeń ogólnych, przejętych z literatury
lub formułowanych na jej podstawie, ale uzyskały autonomiczną wartość w ramach
pisanej, w części w przypisach, „etnografii” rzeczy.
Tworzony w książce projekt studiów nad współczesną kulturą materialną został
oparty na pragmatycznej koncepcji interakcjonizmu symbolicznego i antropologii
interpretacyjnej. Skoncentrowany jest on na poszukiwaniu znaczeń subiektywnych,
dotąd niedocenianych; książka dotyczy bowiem niematerialnych aspektów kultury
materialnej, co jednak nie oznacza pominięcia zobiektywizowanych znaczeń zbio­
rowych. Ważną cechą opracowywanego projektu, wskazującą na jego powiązania
z pragmatyzmem, jest przyjęte przez autora założenie, że rzeczy podlegają kulturo­
wej konstrukcji raczej za pośrednictwem praktyki kulturowej, a nie poprzez konceptualizację językową, i że praktyka ta wymusza dostrzeżenie równowagi i dokonywa­
nie syntezy tego, co subiektywne i obiektywne.
Książka jest wartościowym studium teoretycznym i metodologicznym, rekon­
struującym, porządkującym i oceniającym przyjmowane w literaturze światowej
założenia badań nad współczesną kulturą materialną i przedstawiającym własną pro­
pozycję takich badań. Jest równocześnie interesującym opisem etnograficznym wy­

Rezenzje i noty recenzyjne

418

branych elementów kultury współczesnej, skoncentrowanym na jednym z ważnych
jej przejawów, jakim jest kultura materialna w warunkach rozwijającej się konsump­
cji, korzystającym z własnych obserwacji badacza. Tworzy oryginalny projekt badań,
ograniczony jednak do sfery znaczeń, który zapewne zostanie wykorzystany i będzie
miał wpływ na rozwój studiów nad kulturą materialną w Polsce.

Zbigniew Jasiewicz
LITERATURA
Arutjunov S.A. (red.)
1989
Material’naja kul’tura. Svod etnografićeskich ponjatij i terminov, vyp. 3,
Moskva: Nauka.
Klonder A.
2008
Drogi równoległe. Refleksja historyka na marginesie pierwszego polskiego
antropologicznego zarysu świata rzeczy, „Etnografia Polska” 52: 1-2,
s. 159-165.
Krajewski M.
2008
Przedmiot, który uczłowiecza, „Kultura Współczesna” 3, s. 43-54.
Krajewski M. (red.)
2005
W stronę socjologii przedmiotów, Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM.
Rutkowski J.
1939-1946 Historia gospodarcza a historia kultury materialnej, „Roczniki Dziejów
Społecznych i Gospodarczych” 8:2, s. 259-273.
1959
Historia kultury ipróba systematyzacjijej zagadnień, „Kwartalnik Historii
Kultury Materialnej” 1, s. 3-61.

Krzysztof N a w r a t e k, Miasto jako idea polityczna, Kraków: Korporacja
Ha!art. 2008, ss. 230, ISBN: 978-83-89911-47-6.
Przekonanie o kryzysie miasta jest coraz powszechniejsze, a dyskusja o nim przy­
biera na sile. Biorą w niej udział praktycznie wszyscy - teoretycy i praktycy, polity­
cy, naukowcy, ludzie kultury i mediów oraz zwykli mieszkańcy. Ich debata dotyczy
różnorodnych problemów, różne także można w niej usłyszeć opinie. W dyskusji
na temat przyczyn i skutków kryzysu miasta oraz sposobów jego rozwiązywania
ciekawie zabrzmiał niedawno głos Krzysztofa Nawratka, architekta-urbanisty, au­
tora książki Miasto jako idea polityczna. Sądzę, że warto poświęcić jej nieco więcej
uwagi. Przemawia za tym kilka powodów. Po pierwsze, Nawratek jest znakomitym
znawcą tematu, doświadczonym praktykiem-specjalistą. Po drugie, umiejętnie łączy
w swej pracy refleksję teoretyczną z bogatym materiałem empirycznym. Po trzecie

Recenzje i noty recenzyjne

419

wreszcie, kontrowersyjne tezy i radykalizm niektórych poglądów sprawiają, że obok
książki tej trudno przejść obojętnie.
Książkę opublikowało wydawnictwo Korporacja Ha!art w ramach serii „Linia ra­
dykalna”. Programowo prezentuje ona prace autorów idących „pod prąd”, kontestują­
cych zastaną rzeczywistość. W przypadku Nawratka jest nią kondycja współczesne­
go Miasta (konsekwentnie pisanego z dużej litery). Autor wykłada swoje stanowisko
jasno: nie podoba mu się świat, w którym żyje. Nie podoba mu się zwłaszcza to, że
Miasto toczy dziś śmiertelna choroba. Książka, która jest głosem w obronie miasta,
składa się z dwóch powiązanych ze sobą części. Pierwsza to poruszające studium tanatologiczne, opis postępującej agonii Miasta, ostatecznego upadku koncepcji, które
legła u jego powstania. Jednak w tym wypadku śmierć nie oznacza końca historii,
jest raczej warunkiem zmartwychwstania, odrodzenia się Miasta jako idei politycz­
nej. Przedstawieniu tej wizji poświęcona jest druga część książki.
Zgodnie z tytułem swojej pracy, Krzysztof Nawratek rozumie miasto przede
wszystkim jako ideę polityczną. Odwołuje się w ten sposób do źródłowej koncepcji
greckiej polis - wspólnoty obywateli zamieszkujących określone terytorium, ludzi
świadomych i wolnych, współodpowiedzialnych za własny los i wspólnie nim kie­
rujących. Dzieje miast to proces postępującego rozpadu tak rozumianej wspólnoty,
erozja idei samozarządzającego sobą organizmu. Choroba, która dotąd postępowała
stopniowo, obecnie wkroczyła w fazę terminalną. Nawratek nie ma wątpliwości, co
jest tego przyczyną. Winny okazuje się neoliberalizm, dominująca we współczesnym
świecie doktryna polityczna i ekonomiczna, potężna siła, która wkracza we wszyst­
kie dziedziny naszego życia, redefiniuje j e i ustanawia nowy porządek. W kontekście
miejskim jej ofiarą pada przede wszystkim rudymentarna idea wspólnotowości. Mia­
sto jako idea, spójnia wartości swoich mieszkańców, legło w gruzach. Proces ten ma
swój wymiar społeczny, kulturowy i przestrzenny.
Jednym z symptomów choroby jest zmiana statusu mieszkańca miasta. Z Obywa­
tela, pełnoprawnego uczestnika wspólnoty politycznej, przeobraził się on w Obywatela-Konsumenta, zredukowane ogniwo systemu neoliberalnego. Transformacja ta
skutkuje dezintegracją więzi społecznych. Egoistyczne jednostki, kierując się głów­
nie własnymi potrzebami konsumpcyjnymi, coraz bardziej oddalają się od siebie,
a wartości, które niegdyś były przez nie podzielane, coraz wyraźniej się różnicują.
Co zatem łączy mieszkańców miasta? Nic, odpowiada Nawratek. Wprawdzie żyje­
my obok siebie, ale nie ze sobą. Miejsce osobistych, intymnych relacji Ja-Ty zajęły
bezosobowe transakcje, w których jesteśmy raczej kontrahentami niż partnerami.
W skomercjalizowanych stosunkach międzyludzkich zatraca się kapitał społeczny,
bez którego funkcjonowanie miasta jako wspólnoty idei jest praktycznie niemożliwe.
Rozbieżność interesów poszczególnych grup mieszkańców powoduje utratę wzajem­
nego zaufania, w miejsce którego wkracza nieufność, podejrzliwość i skłonność do
separacji. Podziały, od zawsze obecne w życiu miasta, wyostrzają się, a solidaryzm
i współuczestnictwo są wypierane stopniowo przez partykularyzm i rywalizac ję.
Miasto neoliberalne jest miastem silnie spolaryzowanym, w którym dystans
pomiędzy różnymi kategoriami mieszkańców coraz bardziej się zwiększa. Różni­
cowanie statusu społecznego, politycznego i majątkowego prowadzi do narastania

420

Rezenzje i noty recenzyjne

podziałów kulturowych, czego przejawem jest wyrastanie obok siebie odmiennych,
niekiedy wręcz antagonistycznych stylów życia. Ich uczestnicy respektują całkowi­
cie inne wartości, pomiędzy którymi nie ma punktów stycznych. Całość nie istnieje,
zastępująją coraz bardziej odseparowane części. Przypomina to nieco społeczeństwo
agrarne z właściwym mu poziomym rozwarstwieniem kulturowym i trwałym podzia­
łem społecznym.
Analogia ta odsłania jeszcze jedną właściwość współczesnych miast. Otóż cha­
rakterystyczną ich cechą jest malejące znaczenie terytorialności. W zglobalizowanym świecie więź z miejscem zamieszkania słabnie, a lokalność traci swoją wartość.
Mieszkańcy miast zostają włączeni do sieci powiązań szerszego zasięgu, co sprawia,
że relacje wewnątrzgrupowe są często słabsze niż związki zewnętrzne. Sytuacja ta
dotyczy przede wszystkim członków elit, tworzących ponadlokalną, horyzontalnie
powiązaną wspólnotę kulturową. Na przeciwległym biegunie znajdują się natomiast
przedstawiciele biedoty miejskiej. Ludzie, którzy co prawda żyją zwykle w zamknię­
tych skupiskach, ale ich zakorzenienie w strukturze miasta jest bardzo słabe. Decy­
duje o tym logika powiązań sieciowych. Ograniczona konsumpcja skazuje ich na
marginalizację i wykluczenie, pozbawia wpływu na władzę, odbiera zdolność do
zarządzania samymi sobą. W neoliberalnym świecie pozycja społeczna jest pochod­
ną udziału w globalnej gospodarce. Ci, którzy w niej uczestniczą, są zwycięzcami,
nieobecni tworzą grupę przegranych. Dystans dzielący współczesną elitę od przed­
stawicieli underclass nigdy jeszcze nie był tak duży. Nie chodzi przy tym o różnice
w statusie ekonomicznym, ale o przynależność do odmiennych wspólnot kulturo­
wych. Związana z nią trwała niekoherentność społeczna jest dla Nawratka koronnym
dowodem na upadek miast. Ich mieszkańcy, stając się ofiarami działania globalnych
sił i struktur, zatracają zdolność do zarządzania własnym losem. Utrata władzy nad
miastem oznacza w istocie klęskę projektu wspólnoty politycznej.
W ślad za przemianami społeczno-kulturowymi postępuje polaryzacja i dezintegra­
cja przestrzeni. Dla Nawratka jest to kolejny przejaw rozpadu wspólnoty politycznej,
symptom choroby trawiącej organizm miejski. O zjawisku tym świadczy wiele przykła­
dów. Jednym z nich jest atrofia przestrzeni publicznej. Niegdyś stanowiła ona esencję
miasta politycznego, była obszarem wspólnym, własnością wszystkich mieszkańców.
Jej istnienie symbolizowało to, co dla miasta najważniejsze - ideę współuczestnictwa
i solidarnej troski o dobro powszechne. Obszary publiczne pełniły funkcję poznawczą,
ekspresyjną i integracyjną. Budowały poczucie przynależności do grupy i odpowie­
dzialności za jej los. Współczesne Agory zatraciły te właściwości. Ich znaczenie zosta­
ło zredukowane do wymiaru komercyjno-rozrywkowego. Służą one głównie zaspoka­
janiu potrzeb konsumpcyjnych (centra handlowe), zabawie (kina) bądź rekreacji (parki
wodne). Jakkolwiek miejsca te są potencjalnie dostępne dla wszystkich, to w praktyce
z możliwości tej korzystać mogą wyłącznie ludzie o określonym statusie majątkowym.
W ten sposób dokonuje się prywatyzacja przestrzeni miejskiej, która jest zawłaszczana
przez grupy uprzywilejowane. Słabsi ekonomicznie nie mają do niej dostępu lub jest on
bardzo ograniczony i reglamentowany.
W książce znajdziemy znacznie więcej przykładów świadczących o postępującej
erozji przestrzeni miejskiej. Wszystkie one dowodzą, że postępuje proces zatracania

Recenzje i noty recenzyjne

421

się jej całościowego i wspólnotowego charakteru. Miasto przeradza się w zatomizo­
waną strukturę, zlepek luźno powiązanych ze sobą części. Staje się, jak to nazywa
Nawratek, miastem coraz bardziej subiektywnym. Polis zamienia się w obszar zur­
banizowany.
Diagnoza choroby miasta neoliberalnego oraz opis jej przebiegu i najważniej­
szych symptomów nie wyczerpują treści książki. Jej autor stawia przed sobą ambit­
niejsze zadanie. Jest nim próba przepisania kuracji, która mogłaby agonię pacjenta
powstrzymać i przywrócić go do zdrowia. Problem w tym, że sam Nawratek ma
wątpliwości, czy proces ten można jeszcze powstrzymać, czy nie jest za późno. Cóż
zatem pozostaje? Wiara w zmartwychwstanie! Nadzieja na to, że miasto zdoła się od­
rodzić, że możliwe jest jego życie po śmierci. Zdaniem Nawratka, zmartwychwstanie
miasta będzie możliwe tylko wówczas, gdy zdołamy przywrócić je jego mieszkań­
com, kiedy stanie się ono na powrót wspólnotą polityczną, zintegrowaną strukturą
zdolną do sprawowania suwerennej władzy nad samą sobą. Jak można to osiągnąć?
Przyznam, że odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. O ile bowiem rozważania au­
tora na temat kondycji współczesnego miasta cechuje klarowność i spójność, o tyle
znaczną trudność sprawia mi zrozumienie jego wizji miasta przyszłości.
Krzysztof Nawratek nazywa postulowany przez siebie projekt miastem a-androgynicznym (a-a). U jego podstaw leży przekonanie autora, że sieciowość świata
jest faktem, któremu nie jesteśmy w stanie zaradzić. Globalne powiązania stanowią
główną siłę i istotę neoliberalizmu, są zarazem źródłem i przyczyną słabości miasta
i jego mieszkańców. Otwarta walka z siecią jest skazana na niepowodzenie. Czło­
wiek, uwikłany w zależności zewnętrzne i pozbawiony władzy nad samym sobą, nie
jest w stanie pokonać Systemu. W tej sytuacji, radzi Nawratek, zamiast podejmować
bezsensowną walkę, skuteczniej jest wykorzystać siłę sieci dla własnych celów. Pro­
ponowana przez niego strategia ma w sobie coś z wrogiego przejęcia. Skoro sieci nie
można pokonać, należy przejąć nad nią kontrolę, prze formatować, a następnie zmu­
sić, by służyła naszym celom. Wniknięcie w sieć, jej „zhakowanie”, umożliwi od­
wrócenie negatywnych skutków jej dotychczasowego istnienia. Pozwoli odbudować
to, co zniszczone, zintegrować, co podzielone i załagodzić, co wyostrzone. „Miasto
androgyniczne” to takie, w którym cechy przeciwstawne nie pozostają w sprzeczno­
ści. Androgynia łączy, a nie dzieli, z różnic i przeciwieństw tworzy jakość, w której
owe przeciwieństwa harmonijnie i równoprawnie współwystępują. Miasto a-a dąży
do tego, by przezwyciężać podziały społeczne i przestrzenne oraz przywracać utra­
coną wspólnotowość. Czyniąc tak, nie znosi jednak istniejących różnic, aleje dowar­
tościowuje, stwarza warunki do interakcji, bliskich relacji i wymiany.
Wizja miasta a-a zakłada całkowicie nowatorską koncepcję obywatela. Jego
mieszkańcy, nazywani przez autora Obywatelami plug-in, potrafią wnikać w system
i wykorzystywać go dla własnych celów. Kluczowa jest tu zdolność „wpinania się”,
rozumiana jako dostęp do istniejących w mieście struktur społecznych, między inny­
mi władzy, gospodarki i kultury. Mieszkaniec działa jak haker - łamie zabezpiecze­
nia systemu, przenika do niego, dostosowuje do własnych potrzeb i wykorzystuje.
Obywatel plug-in zasadniczo różni się zatem od Konsumenta - to on posiada bezpo­
średnią władzę nad miastem, ma dostęp do wszystkich jego zasobów i zdolność do

422

Rezenzje i noty recenzyjne

nawiązywania relacji z innymi. Miasto a-a staje się dzięki temu elastyczną strukturą
odpowiadającą na potrzeby swoich mieszkańców. Oni zaś zyskują możliwość jego
kreatywnego współtworzenia i współzarządzania. Tak odradza się duch miasta poli­
tycznego.
Takiej perspektywie chętnie bym przyklasnął, gdyby nie zasadnicze wątpliwości
odnośnie do możliwości jej urzeczywistnienia. Kreśląc model miasta a-a, Krzysztof
Nawratek niewiele uwagi poświęca drodze, jaka prowadzić ma do jego realizacji. Nie
dowiadujemy się zatem, jak obywatel-konsument może stać się obywatelem plug-in,
jak w praktyce ma wyglądać „wpięcie się” w strukturę miasta, jak obecni wyklu­
czeni mieliby przejąć nad nim władzę. Podobne pytania pozostają bez odpowiedzi.
Trudno bowiem uznać, że są nimi słabo czytelne tropy, na jakie autor kieruje naszą
uwagę. Przywołane w pracy przykłady kilku miast europejskich, rozważania doty­
czące istoty demokracji bezpośredniej czy nawiązania do katolickiej koncepcji czło­
wieka nie rozwiewają moich wątpliwości. Być może nie mam dość wyobraźni, nie
posiadam natury rewolucjonisty, jestem ofiarąneoliberalizmu, ale wobec propozycji
Nawratka pozostaję nieufny. Projekt zmartwychwstałej polis nie jest dla mnie realną
alternatywą dla miasta neoliberalnego. Traktuję go raczej jako projekcję poglądów
politycznych autora, zarys idei, której daleko jeszcze do kompletności. Zbyt wiele
w niej białych plam, niedopowiedzeń i wątpliwości. Sam Nawratek podziela chyba
te wątpliwości, gdy stwierdza, że jest to projekt niedokończony, raczej szkic niż goto­
wy program. Pozostaje zatem potraktować jego propozycję jako miejską utopię. Bez
wątpienia pociągającą, ale czy możliwą do zrealizowania?
Pomimo przedstawionych zastrzeżeń uważam, że Miasto jako idea polityczna jest
książką ważną i inspirującą. Dotyczy spraw, wobec których nie powinniśmy pozo­
stawać obojętni - przyszłość miasta jest przecież w znacznej mierze przyszłością
nas wszystkich. I nawet jeśli nie podzielamy wszystkich przekonań autora, to jednak
należy docenić to, co stanowi o sile Nawratka - jego pasję i zaangażowanie. Ci,
którzy je podzielają, mogą przyłączyć się do hakowania Systemu. Reszcie pozostaje
plug-out lub szukanie innego rozwiązania.

Wojciech Dohnal

Gabriela K i l i a n o v á , Eva K o v a l s k á , Eva K r e k o v i c o v á (red.),

My a tí druhí v modernej spoloćnosti, Bratislava: Veda, vydavatel’stvo SAV 2009,
ss. 722, ISBN: 978-80-224-1025-0.
Praca zbiorowa napisana przez pracowników Słowackiej Akademii Nauk intere­
sująca, a zarazem ważna, nie tylko dla Słowaków i słowackiej nauki, ale także dla
innych Srodkowoeuropejczyków i nauki środkowoeuropejskiej. Książka jest efek­
tem kilkuletniej pracy badaczy reprezentujących różne dziedziny wiedzy, skupio­
nych w interdyscyplinarnym zespole badawczym, który pod nazwą CE PROCESY

Recenzje i noty recenzyjne

423

powstał przy Instytucie Etnologii SAN. Głównym przedmiotem realizowanych od
2003 roku badań są zbiorowe tożsamości różnych grup tworzących nowoczesne spo­
łeczeństwo, poznawane na poziomie mikro- i makrospołecznym. Słowaccy badacze
włączyli się tym samym do toczącej się w ostatnich latach dyskusji na temat istoty,
niespotykanego dotąd tempa przemian, rekonstrukcji i powstawania nowych form
tożsamości współczesnych społeczeństw i tworzących je jednostek.
W pracy znajdujemy sześć przyczynków, które wspólny wątek, jakim jest tożsa­
mość, pokazują w kontekście zjawisk społeczno-kulturowych, takich jak płeć, język,
religijność, naród, mniejszość i konflikt. Niektóre z nich mogą wzbudzić szczególne
zainteresowanie etnografa czy antropologa, i na nich skupiam uwagę.
We wprowadzeniu Gabriela Kilianová rozpatruje wieloznaczny termin „zbiorowa
tożsamość”. Pisze o jego bliskoznaczności z terminem „tożsamość społeczna”. Ten
drugi oznacza tożsamość jednostki wynikającąz przynależności do różnych grup spo­
łecznych. Do najważniejszych kategorii społecznych, które opisujątę tożsamość, na­
leży wiek, etniczność, klasa czy warstwa społeczna, zawód, wyznanie, przynależność
narodowa, przynależność regionalna, rodzina, rodzeństwo itp. Zbiorowa tożsamość
w takiej perspektywie, przyjętej na potrzeby omawianej publikacji, jest koncepcją
tożsamości wynikającej ze społecznych interakcji aktorów złączonych poczuciem
„my”, które nas oddziela od „innych”. To poczucie silniej zaznacza się w grupie
niż w świadomości jednostek (s. 19-20). Kilianová dokonuje krótkiego przeglądu
definicji i koncepcji tożsamości w pracach krajowych, ale przede wszystkim zagra­
nicznych autorów, uznanych za wybitnych znawców tego zagadnienia. Pisze także
o drugiej, ważnej - obok zbiorowej tożsamości - kategorii, która stała się przedmio­
tem badań zespołu PROCESY. Jest to trudno przetłumaczalna „grupowość”, czyli
przejawy przynależności do różnych grup, charakter więzi w grupie i między grupa­
mi. W tym kontekście wyróżniono bardziej szczegółowe problemy badawcze, wśród
których na uwagę zasługuje pamięć zbiorowa (zdefiniowana przez M. Halbwaschsa),
łączona przez badaczy z innymi kategoriami: pamięć społeczna i pamięć kulturo­
wa. Poszukują oni związków pomiędzy procesami powstawania zbiorowej tradycji,
zbiorowych wyobrażeń o przeszłości oraz sposobami ich wykorzystania w procesie
konstrukcji zbiorowych tożsamości. Terenem badań, po którym poruszają się autorzy
pracy jest Słowacja, ale zawsze umiejscowiona w kontekście środkowoeuropejskim
czy szerzej europejskim, a czasami-pozaeuropejskim. Siedząc procesy powstawania
zbiorowych tożsamości, sięgają dosyć głęboko w przeszłość, do XVII, XVIII wieku,
a niekiedy głębiej, odnosząc wiedzę historyczną do nowoczesnych społeczeństw.
W pierwszym rozdziale, Identita a rod, autorki (Vera Bacová, Gabriela Dudeková, Tinde Lengyelová) piszą o tożsamości w kontekście płci kulturowej (gender),
która nie stanowi w nauce słowackiej ważnego i częstego przedmiotu badań. Także
w świadomości Słowaków kwestia tożsamości płciowej ustępuje miejsca tożsamości
narodowej, identyfikacji z grupami rówieśniczymi, środowiskiem i religią. Autorki
ujmują płeć jako konstrukt psychologiczny, który zasadza się na fenomenologicznym
doświadczeniu bycia osobą męską czy kobiecą. Podstawą świadomości i manife­
stowania przynależności płciowej jest wewnętrzna recepcja norm, uznawanie ste­
reotypów i ich wartościowanie (s. 42). Wyróżnione przez autorki trzy płaszczyzny

424

Rezenzje i noty recenzyjne

badawcze obejmują kwestię pozycji społecznej kobiet i mężczyzn (w prawie, w ro­
dzinie, dostępie do wykształcenia itp.); normy i stereotypy dotyczące ról płciowych
oraz autoidentyfikacje kobiet i mężczyzn. Głównym celem badań była analiza relacji
płciowych w perspektywie historycznej (monarchia austro-węgierska, pierwsza de­
kada XX wieku) oraz psychologicznej. Szczególnie interesującym fragmentem przy­
czynku jest analiza norm w prawie habsburskim, określających różną pozycję wobec
tego prawa kobiet i mężczyzn oraz analiza przemian w tym zakresie. Na uwagę et­
nologów zasługuje także szkic historyczny o odmiennym posłannictwie społecznym
kobiet i mężczyzn i stereotypowych wyobrażeniach idealnego mężczyzny i idealnej
kobiety.
Punktem wyjścia w rozważaniach autorów drugiego rozdziału Identita a jazyk
(Slavomir Ondrejovic, Viktor Krupa) jest uznanie tożsamości etnicznej jako tożsa­
mości zbiorowej i języka jako jednego z jej głównych wskaźników. Piszą o języku
jako oznace przynależności etnicznej oraz o ważności języka dla tożsamości etnicz­
nej, a refleksje te odnoszą do analizy językowych podstaw kształtowania się narodu
słowackiego. Na uwagę zasługuje fragment poświęcony triadzie: język - tożsamość
- konflikt, kończący się konkluzjami wzbogacającymi dziedzinę wartą głębszej uwa­
gi: lingwistykę konfliktu (s. 122). W rozważaniach autorów współczesność jawi się
jako szczególna mozaika wieloetniczności zbudowanej między innymi na bazie wie­
lojęzyczności, do czego przyczynia się niezwykła mobilność ludzi. Ondrejovic i Kru­
pa pokazują też, jak wśród Słowaków na pograniczu słowacko-austriackim oraz słowacko-węgierskim przebiega proces „przepinania”, przemiany kodów językowych,
czyli swoistego transferu z jednego języka do drugiego w zależności od kontekstu
społecznego i kulturowego. W wyniku tego procesu rozmywa się etnoidentyfikacyjna funkcja języka, co wydaje się znakiem szczególnym współczesnych procesów
etnicznych. Jest to fragment podrozdziału godny szczególnego zainteresowania.
Jak każdy rozdział w omawianej pracy, także rozdział trzeci Identita a religiozita, którego autorkami są Tatiana Podolinská i Eva Kovalská, rozpoczyna się od
historycznych refleksji na temat kształtowania się różnych tożsamości religijnych
rozumianych jako pewne identyfikacje konfesyjne, kościelne, ale także duchowe,
niezwiązane z jakąkolwiek religijną strukturą. Interesującym wątkiem jest rozwi­
nięcie tezy, iż poczucie zagrożenia w przeszłości, jak i współcześnie prowadzi do
radykalizacji postaw religijnych. Autorki odwołują się do przykładu trzech grup
0 specyficznej tożsamości religijnej, żyjących w poczuciu zagrożenia: sąto słowaccy
protestanci, Żydzi i Romowie. Dyskusyjną tezą jest, że grupy te tworzą swój własny
świat - świat „na opak”, który ma swoje zasady, a głównymi wartościami są zróż­
nicowanie, wyjątkowość i niepowtarzalność. Tu grupa mniejszościowa, zmarginalizowana jawi się jako grupa większościowa, centralna. Badaczki, opisując trzy takie
„mikroświaty”, stawiają pytanie, jaką strategię stosują te grupy („ziarenka piasku
w morzu”), żeby przetrwać, i jaką rolę odgrywa w tej strategii religia - w historii
1 współcześnie. Rozdział zawiera interesujące studium nowoczesnej duchowości ży­
dowskiej (słowacka wersja judaizmu kulturowego), której słowaccy Żydzi poszukują
we wspólnotach żydowskich, odcinając się od judaizmu jako religii. Autorki zajmują
się także „nową” romską, duchową - nie religijną - tożsamością. Przypadek Romów

Recenzje i noty recenzyjne

425

omawiają w kontekście działalności romsko-słowackich ruchów charyzmatycznych.
Analiza skomplikowanej pobożności romskiej jest ważnym przyczynkiem do nauko­
wej dyskusji i badań nad współczesnymi romskimi dylematami, z którymi boryka się
także państwo słowackie. Badaczki twierdzą, że istnieje „tradycyjna” romska tożsa­
mość duchowa, która przejawia się w swoistej interpretacji i rozumieniu chrześcijań­
skich norm i przykazań - niektóre z nich Romowie respektują, niektórych nie. Zesta­
wienie wskaźników tej romskiej duchowości (s. 187) jest przekonujące i klarownie
podsumowujące analizowany wątek. Równie interesujący jest fragment dotyczący
współczesnej wielowarstwowej konfesyjności słowackich Romów. Z jednej strony
mamy tu do czynienia z duchową drogą jednostki, która poszczególne konfesje po­
strzega jako stopnie własnego rozwoju duchowego, a drugiej strony objawiają się
konwersje łańcuchowe, czyli wielowarstwowe, wielokrotne. Romowie wybierają
z różnych konfesji te pierwiastki, które uznają za ważne dla siebie. Ten problem
autorki ukazują w kontekście tożsamości etnicznej słowackich Romów i wzorów ich
życia społecznego.
Identita a naród to obszerna, czwarta część recenzowanej książki, w której
kluczowym pojęciem jest nacjonalizm, ujmowany przez autorów (Andrej Findor,
Gabriela Kilianova, Duśan Kovac, Peter Macho, Tibor Pilcher) jako fenomen euro­
pejski. Rozważania autorów układają się w schemat: powstawanie narodowych toż­
samości w przestrzeni środkowoeuropejskiej, geneza nacjonalizmu i jego warianty,
transformacja nacjonalizmu na początku XX wieku i współcześnie. Są to znane w li­
teraturze socjologicznej i politologicznej kwestie, ale przyczynek o rozpadzie państw
dwu- lub wielonarodowych na przykładzie Jugosławii i Czechosłowacji zasługuje na
wnikliwą lekturę. Przypadek Czechosłowacji jest tu zanalizowany z dystansu i rze­
telnie, na podstawie szerokiego wachlarza źródeł zastanych i wywołanych przez ba­
dania empiryczne. Autorzy pokazują pewne „konieczności dziejowe” - powstanie
Czechosłowacji jako szansy dla Słowaków, którzy po rozpadzie monarchii austro-węgierskiej nie mieli warunków i potencjału do wytworzenia własnej państwowości,
infrastruktury gospodarczej, politycznej i kulturalno-oświatowej. Nie mieli ponadto
tradycji własnej państwowości. Czesi łatwiej niż Słowacy przyjęli tę nietypową cze­
chosłowacką tożsamość, pojmując ją jako rozszerzenie własnej, czeskiej tożsamości
narodowej. Słowacka elita polityczna i kulturalna opowiedziała się co prawda za roz­
wiązaniem czechosłowackim, ale w nowych ramach państwowych szybko zaczęła
wytwarzać się i umacniać słowacka tożsamość etniczno-kulturowa, głównie na grun­
cie języka i kultury. Natomiast na płaszczyźnie politycznej powstał szczególny twór
- „dwunaród” o specyficznym poczuciu narodowym, którego echa słychać do dziś,
choć autorzy przyczynku stawiają tezę, iż idea „czechosłowakizmu” nie miała szans
na przetrwanie. Ten fragment omawianego rozdziału poleciłabym badaczom współ­
czesnych procesów w Europie Środkowej jako lekturę o szczególnej ważności.
Piątą część, Identita a menśina, rozpoczyna porządkujący, interesująco skompo­
nowany wstęp autorstwa Jozefa Tancera, dotyczący etniczności i tożsamości etnicz­
nej rozpatrywanych w kontekście mniejszości narodowych i etnicznych. Fragment
ten jest dobrym punktem wyjścia do dalszych analiz, które w przyczynkach pięciu
autorów (Ivan Kamenec, Ewa Krekovicova, Ame B. Mann, Elena Mannova, Stefan

426

Rezenzje i noty recenzyjne

Śutaj) prowadzą od problemów zmiany świadomości Niemców żyjących na Słowa­
cji od XVIII wieku, przez zagadnienia sytuacji społecznej i tożsamości mniejszości
węgierskiej po 1918 roku, do kwestii usilnego poszukiwania tożsamości narodo­
wej, obywatelskiej i religijnej przez ludność żydowską żyjącą na ziemi słowackiej
w przeszłości i obecnie. Celem tego obszernego opracowania było zweryfikowanie
tezy, iż proces kształtowania się świadomości zbiorowej nie wynika z „psychicznej
specyfiki” członków jakiejś grupy narodowościowej czy etnicznej, ale ze społeczno­
-politycznych uwarunkowań. Etniczność była i jest w tym procesie jednym z kodów
komunikacyjnych. Autorzy poszczególnych podrozdziałów skupili szczególną uwa­
gę na relacjach - w przeszłości i obecnie - pomiędzy mniejszościami a większościo­
wymi społeczeństwami w przestrzeni środkowoeuropejskiej. Piszą o formowaniu się
tożsamości zbiorowych w kontekście rozróżnienia „swoich” i „tych innych”, „tych
obcych”. Są to ważne przyczynki do toczącej się wśród badaczy procesów etnicz­
nych debaty nad rclatywnością takich rozróżnień w sytuacji etnicznych i kulturo­
wych pograniczy.
Ostatni, szósty rozdział pracy, Identita a konflikt, Juraj Podoba rozpoczyna od
stwierdzenia, że w nowoczesnej Europie szeroko pojmowany rozwój jest jej siłą na­
pędową, ale i przekleństwem (s. 499). Przekleństwem dlatego, że rozwój niesie ze
sobą i nasila społeczne konflikty. Ich podłożem jest między innymi zderzenie nowo­
czesności z tradycją oraz konieczność adaptowania się jednostek i grup społecznych
do coraz to nowych warunków społecznych, kulturowych, a przede wszystkim eko­
nomicznych. Autor opisuje, jak postęp zmieniał struktury europejskich społeczeństw
od XIX wieku - ku integracji, ale też dyferencjacji, zróżnicowaniu. Tworzyły się
nowe formy zbiorowych tożsamości, a proces ten przynosił różnorodne konflikty.
Juraj Podoba uzasadnia w swoim przyczynku tezę, że w Europie Środkowo-Wschod­
niej każda zmiana struktury i stosunków społecznych powodowała i powoduje na­
pięcia prowadzące do konfliktów pomiędzy wielkimi grupami społecznymi, a siłą
napędową tych konfliktów są konkurujące ze sobą tożsamości zbiorowe.
Podobne zadanie postawili sobie autorzy trzech podrozdziałów (Roman Holec,
Juraj Podoba, Marina Zavacka), analizując problematykę relacji pomiędzy powsta­
waniem tożsamości zbiorowych a konfliktami społecznymi w trzech różnych sytua­
cjach historycznych: w dobie tworzenia się nowoczesnej przedsiębiorczości w Braty­
sławie (od XIX wieku, poprzez początki państwa czechosłowackiego, do 1948 roku),
na przykładzie przedsiębiorstwa Dynamit Nobel z niemiecko-żydowskim zarządem
(konflikt narodowo-ekonomiczny); w czasach umacniania się systemu totalitarnego
(konflikt polityczny) oraz w okresie formowania się nowych relacji etnicznych po
1989 roku (konflikt etniczny). Ostatni fragment zasługuje na szczególne zaintereso­
wanie ze względu na jego duże znaczenie dla interpretacji współczesnych procesów
etnicznych w nowych realiach środkowoeuropejskich, a przede wszystkim w kontek­
ście dynamizowania się życia społecznego w tym regionie. Te ogólne analizy autor
(J. Podoba) odnosi do Słowacji, prezentując strukturę etniczną tego kraju po 1989
roku, wraz z konfliktogennymi procesami etnicznymi.
Podsumowując recenzję pracy My a ti druhi v modernej spolocnosti, warto pod­
kreślić, że jest to rozprawa od początku do końca konsekwentnie skomponowana:

Recenzje i noty recenzyjne

427

każdy rozdział, stanowiąc zadatek odrębnej monografii, zawiera analizę problemu
- od kwestii definicyjnych (nie powielających tych przedstawionych we wprowa­
dzeniu), poprzez szkice historyczne, najczęściej odwołujące się do realiów Europy
Środkowo-Wschodniej, a szczególnie Słowacji, do prezentacji najnowszych stu­
diów i wyników badań jako empirycznej egzemplifikacji omawianych zagadnień
i narzędzia weryfikacji hipotez. Dla badaczy współczesnych procesów społecznych,
kulturowych, etnicznych i innych w odmienionej po 1989 roku Europie Środkowo­
-Wschodniej jest to studium cenne, a dla zainteresowanych przemianami i tworze­
niem się nowych form tożsamości mieszkańców tego regionu powinno być ono lek­
turą obowiązkową.

Halina Rusek

Jiri L a n g e r , Lidove stavby v Europę, Praha: Grada Publishing 2010, ss. 320,
rys., fot., tab., ISBN: 978-80-247-2072-2.
Jurę Langera poznaliśmy jako autora kilku nader poważnych prac poświęconych
budownictwu. Wśród nich wymieńmy Evropska muzea v pfirode (2005) oraz na­
pisaną wespół z Heleną Bockovą książkę Dum v Karpatech a pfilehlych oblastech
balkanskych (1999) i wespół z Karełem Kucą Dfevene kostely a zvonice v Evrope (2009). Oprócz tego Langer opublikował około 180 innych prac poświęconych
głównie budownictwu. Założył i budował muzea wsi orawskiej w Zubercu-Brestove
(1967) i wsi liptowskiej w Pribylinie (1971). Ćwierć wieku pracował w największym
w Republice Czeskiej skansenie (Valaśske muzeum v prirode) w Rożnowie pod Radhosztem. Należy tu wspomnieć, że w ramach Międzynarodowej Komisji do Badania
Kultury Ludowej w Karpatach i na Bałkanach opracował wraz z Heleną Bockovą
syntezę budownictwa tego obszaru. Jest głównym redaktorem dwurocznika „Ethnologia Europae Centralis”.
Etnologia europejska cierpi na brak opracowań obejmujących cały kontynent.
Oczekiwalibyśmy ich z pracowni akademickich, a tu niespodziewanie otrzymaliśmy
jedną z nielicznych syntez od pojedynczego badacza. Recenzowana praca jest naj­
nowszą monografiątradycyjnego budownictwa w Europie. Langer gromadził do niej
materiały przez dziesiątki lat. W tym celu podróżował po Europie, dokumentując
obiekty zarówno in situ, jak i przeniesione już do skansenów. Przedstawia je najpierw
od strony form, technik i funkcji, przyglądając się zwłaszcza rozplanowaniu wnętrz.
Szczególnie archaiczne budynki kamienne z dachem słomianym lub tak zwanym
fałszywym sklepieniem spotyka się jeszcze na Bałkanach, na Półwyspie Apenińskim
i Iberyjskim, w Prowansji, a także Szkocji i na niektórych wyspach (Hebrydy, Wy­
spy Owcze). Od tysiącleci (autor odwołuje się też do archeologii) kamień stanowi
główny budulec w południowej i zachodniej Europie, a możliwości i ograniczenia
tego materiału odbijają się w architekturze, nie tylko wiejskiej. Budowanie domostw

428

Rezenzje i noty recenzyjne

częściowo lub w całości schowanych w ziemi, występujące dawniej w wielu okoli­
cach Środkowej i Wschodniej Europy, na Półwyspie Iberyjskim i we Francji, również
należy prawie całkowicie do przeszłości. Technika szkieletowa (ramowa) z wypeł­
nieniem szachulcowym oraz budowanie z gliny surowej, a także z wypalanej (cegły)
pozwalają na zwiększanie gabarytów budynków. W Środkowej, Północnej i Północ­
no-Wschodniej Europie dominuje budownictwo drewniane i technika zrębowa. Au­
tor poświęca baczną uwagę także szczegółom konstrukcyjnym związanym z dachem
i jego kryciem.
Wiele uwagi Langer poświęca procesom, które powodowały zmiany. Dowodzi,
że we wczesnym średniowieczu innowacje powstające w kręgu śródziemnomorskim
docierały dwiema drogami (zachodnią i wschodnią) w głąb Europy. Wśród przyczyn
powstawania innowacji wyodrębnia procesy osadnicze, oddziaływanie centrów i rolę
administracji lokalnej i państwowej. Zastanawiając się nad genezą form osadniczych
i zagród, ukazuje szlaki kulturowe, jak i odrębności osad wiejskich od miast oraz
oddziaływanie tych ostatnich na budownictwo wsi.
W zakończeniu Langer zwraca uwagę na studia z zakresu antropologii społecznej
i kulturowej, historii społecznej i ekologii kulturowej, które umożliwiają zrozumienie
genezy europejskiego budownictwa wiejskiego. Zauważa swoiste mikroobszary i ich
specyfikę gospodarczą, nierównomiemość rozwoju, która prowadzi do tworzenia się
regionów nasyconych innowacjami i trwania tych zapóźnionych kulturowo.
Otrzymaliśmy cenną i erudycyjną pracę poświęconą wprawdzie tylko jednemu
zagadnieniu, jakim jest budownictwo, ale z oglądem z wielu stron, począwszy od
etnologii i archeologii, przez historię, demografię (siei) i parę innych dyscyplin. Zdu­
miewa to u badacza, który całe dorosłe życie poświęcił studiowaniu architektury, pra­
cując w skansenach słowackich i czeskich. Pozostawał niewątpliwie pod wpływem
wielkich badaczy, takich jak Vaclav Frolec z Uniwersytetu w Brnie i Josef Vareka
z Instytutu Etnologii Czeskiej Akademii Nauk w Pradze, którzy jednak nie zostawi­
li po sobie tak wspaniałego fresku. Wykładowcą uniwersyteckim został dopiero po
przejściu na emeryturę, a recenzowana praca jest, jak się zdaje, skierowana w pierw­
szym rzędzie do studentów etnologii. Jestem przekonany, że będą do niej sięgali
także wykładowcy uniwersyteccy. Otrzymaliśmy oto pracę, w której można znaleźć
zarówno opis, jak i wieloaspektową analizę budownictwa europejskiego. Warto pod­
kreślić, że zamieszczono w niej setki rysunków i fotografii, wielostronicową tabelę
zawierającą 227 rysunków całych budynków i ich przekroje ze standaryzowanymi
opisami oraz indeks nazw geograficznych.
Pewne braki książki wynikają zapewne stąd, iż autorowi dano do dyspozycji
ograniczoną liczbę stron. Langer zrezygnował więc ze szczegółowego przedstawie­
nia literatury (bibliografia liczy 114 pozycji), jak i dokładniejszego przeglądu stanu
badań. Do pewnych konstatacji innych autorów Langer odnosi się w stosownych
miejscach swojej książki.
Tradycyjne budownictwo w Europie przyciągało uwagę wielu badaczy i biblio­
grafia tego zagadnienia liczy już wiele tysięcy pozycji. Przypomnę, że jednąz pierw­
szych prób przedstawienia budownictwa europejskiego (z pominięciem obszaru
byłego Związku Radzieckiego) podjęli badacze radzieccy, publikując w 1968 roku

Recenzje i noty recenzyjne

429

pracę zbiorową Tipy sei skogo zilisca v stranah zarubeźnoj Evropy. Prawda, że w po­
równaniu z recenzowaną tu pracą rzecz to słaba. W wykazie literatury zabrakło mię­
dzy innymi przestarzałej już pracy Bruno Schiera, Hauslandschaften und Kultur­
bewegungen im östlichen Mitteleuropa (1932), a także kilku świetnych artykułów
poświęconych różnym okolicom w krajach romańskich zamieszczonych w „Ham­
burger Studien zu Volkstum und Kultur der Romanen” (np. Haus und Hof in den
französischen Zentralpyrenäen z 1937 r., autorstwa H.-J. v. d. Brelie, obejmujący
cały tom 25). Jest wreszcie cała seria książek poświęcona tradycyjnej architekturze
Francji. Wspominam o tym, gdyż właśnie kraje romańskie są w wykazie literatury
słabiej uwzględnione. Z polskiej literatury autor uwzględnił publikacje Jerzego Czaj­
kowskiego i Jana Swięcha, ale pominął Kazimierza Moszyńskiego {Kultura ludowa
Słowian) i prace Mariana Pokropka.
Autor uwzględnił atlas węgierski i rumuński, w których zamieszczono mapy po­
święcone budownictwu. Brakuje jednak etnograficznych atlasów Polski, Białorusi,
Rosji, krajów nadbałtyckich (Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii i Szwecji), a także Sło­
wacji, Austrii, Szwajcarii i Włoch {Sprach und Sachatlas Italiens Jaberga i Juda),
w których znajdujemy wiele dziesiątek map poświęconych różnym aspektom trady­
cyjnego budownictwa. Mimo braku map (najpewniej musiałyby one być „dziurawe”,
straszyć czytelnika białymi plamami), metoda etnogeograficzna nie jest autorowi
obca.
Pewne stwierdzenia zawarte w książce Langera mają charakter ogólny i zainte­
resują badaczy innych problemów. Z perspektywy całego kontynentu jaśniej widać
i łatwiej zrozumieć kultury poszczególnych jego obszarów.

Zygmunt Kłodnicki

U l f B r u n n b a u e r (ed.), Transnational Societies, Transterritorial Politics. Mi­
grations in the (Post-)Yugoslav Region, 19th-21st Century, Südosteuropäische Arbei­
ten 141, München: R. Oldenbourg Verlag 2009, ss. 328, ISBN: 978-3-486-59163-7.
Pojęcie transnarodowości (transnationalism), od ukazania się pracy amerykań­
skich antropolożek Lindy Basch, Niny Glick Schiller i Cristiny Szanton Blanc (1994),
trwale zakorzeniło się w naukach społecznych i refleksji nad zjawiskiem migracji.
O ile wcześniej badaczy interesowała przede wszystkim perspektywa kraju przyjmu­
jącego (analizowano takie zjawiska i pojęcia, jak asymilacja, integracja czy wyko­
rzenienie), o tyle obecnie zauważa się, iż migranci na wielu płaszczyznach funkcjo­
nują więcej niż w jednym kraju jednocześnie i w zasadzie nie można ich przypisać
do jednego tylko państwa. Dzięki tanim połączeniom lotniczym oraz powszechnej
komunikacji telefonicznej i internetowej, migranci mają możliwość utrzymywania
stałych więzi z krewnymi i bliskimi pozostałymi w kraju, a także uczestniczenia jako
aktywni obywatele w życiu politycznym swojego państwa pochodzenia.

430

Rezenzje i noty recenzyjne

Książka napisana pod redakcją niemieckiego historyka Ulfa Brunnbauera jest
owocem interdyscyplinarnej konferencji naukowej, która odbyła się w Berlinie
w 2006 roku. Autorzy wystąpień oraz prezentowanych w książce artykułów skupili
się na historycznych, antropologicznych i socjologicznych analizach zjawiska transnarodowości w krajach byłej Jugosławii. Jak zauważa Ulf Brunnbauer we wstępie
do tomu, termin ten może być stosowany w odniesieniu do różnych typów migracji
(zarobkowa versus polityczna czy dobrowolna versus przymusowa), a kraje Półwy­
spu Bałkańskiego można traktować jako swoiste laboratorium, ponieważ od wieków
doświadczają one znaczących przemieszczeń ludności. Mimo że wiele już na ten
temat napisano1, nadal jest sporo luk do wypełnienia.
Autorzy książki skupili się zarówno na perspektywie historycznej, jak i opi­
sie współczesnych zjawisk związanych z migracją. Omówię jedynie kilka tekstów
z tomu.
Przeglądowy artykuł Ulfa Brunnbauera pokazuje zjawisko migracji w byłej Ju­
gosławii od XIX do XXI wieku. Autor zwraca uwagę na zmieniające się kierunki
wędrówki migrantów, wzory migracji zarobkowej (od sezonowej, przez czasową, do
stałej), wskazuje również na zmiany w polityce emigracyjnej i rolę państwa w pro­
cesie emigracji, a z drugiej strony - na rolę diaspor w procesie kształtowania się
poszczególnych narodów (czy w działaniach nacjonalistycznych po rozpadzie Jugo­
sławii). Zauważa, że XIX-wieczne migracje, nawet te za ocean, charakteryzowały
się tymczasowością - migranci wyjeżdżali zwykle na kilka lat, po czym wracali do
swoich rodzin, które pozostały w ojczyźnie. Migracje zarobkowe z lat 60. i 70. XX
wieku do Niemiec i innych krajów Europy Zachodniej również traktowane były jako
czasowe, choć pobyt za granicą niejednokrotnie wydłużał się o kilkanaście bądź na­
wet kilkadziesiąt lat. Dopiero najnowsi migranci wyjeżdżają na stałe, o czym świad­
czy na przykład inwestowanie w kraju osiedlenia12.
Trzy artykuły poruszają kwestię polityki emigracyjnej; dwa z nich są historycz­
ne i odnoszą się do migracji z międzywojennej Jugosławii. Z kolei tekst Karoliny
Novinséak dotyczy relacji pomiędzy sytuacją polityczną i ideologiczną w socjali­
stycznej Jugosławii a zapotrzebowaniem na pracę w Niemczech. Autorka zajęła się
procesami decyzyjnymi w obu krajach, zanim podpisana została (12 października
1968 roku w Belgradzie) umowa o sprowadzeniu pracowników „gościnnych” (gast­
arbeiterów). Jugosławia była jedynym socjalistycznym krajem, którego obywatele
przyjechali pracować legalnie do zachodnich Niemiec, mimo że państwa te zerwały
stosunki dyplomatyczne po uznaniu przez Jugosławię NRD. Na podstawie przepro­
wadzonych badań archiwalnych, Novinséak dowodzi, że wspólny interes Jugosławii
1 W 2009 roku odbyła się w Ankarze konferencja stowarzyszenia InASEA (International Associa­
tion of Southeast European Anthropologists) na temat migracji w Europie Południowo-Wschodniej;
referaty z tej konferencji są przygotowywane do druku w czasopiśmie „Ethnologia Balkánica”.
2 Z moich własnych doświadczeń terenowych wynika jednak, że nawet współczesne - wydawało­
by się, stałe - migracje są postrzegane jako czasowe lub wręcz sezonowe. Macedońscy muzułmanie
wyjeżdżający z całymi rodzinami do Włoch „wracają” na miesiąc do swoich krewnych i sąsiadów
w Macedonii. W rodzinnej wsi odbywają się najważniejsze uroczystości (zwłaszcza wesela), inwesto­
wane są pieniądze oraz w obrębie jednej lub kilku miejscowości kojarzone są małżeństwa (Bielenin-Lenczowska, w druku).

Recenzje i noty recenzyjne

431

i Niemiec, to jest potrzeba ułatwienia i uregulowania procesu rekrutacji pracowników,
pomógł ominąć względy ideologiczne. A skala zjawiska była ogromna: w 1973 roku
zarejestrowanych było w Niemczech 535 tys. obywateli Jugosławii, przekazy pienięż­
ne wysyłane przez robotników do rodzin stanowiły znaczące źródło ich dochodu.
Interesującą perspektywę badawczą przyjęła Aleksandra Pavićević, która zana­
lizowała zmieniające się tożsamości osób migrujących z Serbii do USA. Obiektem
jej zainteresowania stały się zagadnienia związane ze śmiercią, a mianowicie cmen­
tarze, nekrologi i nagrobki, a także zwyczaje pogrzebowe, żałoba czy umieszcza­
ne w gazetach wspomnienia o zmarłych. Autorka zauważa, że śmierć jest nie tylko
istotnym wydarzeniem w życiu jednostek i wspólnot, ale staje się także manifestacją
tożsamości grupy. W kontekście migracji, zagadnienie śmierci wiąże się z pojęciem
„domu”, ponieważ migranci często życzą sobie pochowania w ojczyźnie (ze wzglę­
dów logistycznych i ekonomicznych nieraz nie jest to możliwe). Z drugiej jednak
strony, śmierć niejednokrotnie przerywa transnarodowe powiązania. Pavićević zajęła
się miejscami pochówków migrantów za granicą - w USA i w Europie Zachodniej,
szczególnie we Francji. Jednym z ważniejszych jej spostrzeżeń jest nie tyle to, że
istnieją osobne cmentarze czy miejsca na cmentarzach przeznaczone dla Serbów,
ile że pewne nekropolie wskazują na wewnętrzny podział grupy (np. w serbskiej
części cmentarza Montrose w Chicago chowani sątylko członkowie Zjednoczonego
Stowarzyszenia Serbów „Jedinstvo”). Ważnym zjawiskiem jest również budowanie
symbolicznych, pustych grobów dla zmarłych za granicą migrantów.
Krajem, który najsilniej doświadczył migracji zarobkowej z lat 60. i 70. XX wie­
ku, kiedy państwa Europy Zachodniej, a zwłaszcza Niemcy przyjęły ogromną liczbę
(kilka milionów!) pracowników „gościnnych”, była Chorwacja. Tu również powsta­
ło najwięcej analiz tego zjawiska - przeglądu badań na ten temat dokonała w oma­
wianym tomie Dubravka Mlinarić.
Z kolei antropolożka Jasna Capo Zmegac zajęła się opisem i analizą transnaro­
dowych rodzin migrantów z Chorwacji i Bośni do Monachium. Wprawdzie autorka
nie powołuje się na prace Rhacel Salazar Parreńas (2005 i in.), wydaje się jednak, że
obie badaczki mają podobne spostrzeżenia. Capo Zmegac opisała bowiem przykłady
rodzin, które zostały rozdzielone przez migrację. Migranci w zamierzeniu wyjeżdżali
na krótko, dlatego na przykład zostawiali swoje dzieci pod opieką krewnych w kraju.
Dzieci te dorastały, chodziły do szkoły w Chorwacji czy Bośni i osiągały dorosłość
w oddaleniu od rodziców bądź jednego z nich, ponieważ ci odkładali powrót do oj­
czyzny na później - często na następne kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat lub, gdy
już zaplanowali wyjazd, przerwała go wojna. Okazuje się jednak, że zarówno dzieci,
jak i rodzice podkreślali dobre wzajemne relacje, a także - co jest istotnym spostrze­
żeniem Capo Zmegac - brak stałej obecności ojca jest społecznie akceptowany, o ile
wypełnia on swoją rolę żywiciela rodziny.
Dyskusję na temat wpływu migracji na rodzinę podjął również Pascal Goeke
w tekście dotyczącym migrantów z Bośni do Niemiec. Przedstawia metodę analizy
sieci społecznych oraz definicje „sieci społecznej” w naukach społecznych i stwier­
dza, że jest to wtórna forma, wynikająca przede wszystkim z funkcjonalnego zróżni­
cowania społeczeństwa. W kontekście badań nad rodziną, autor zauważa, że można

Rezenzje i noty recenzyjne

432

mówić o transformacji zadrugi - tradycyjnej rodziny rozszerzonej (wielkiej), podzie­
lonej dziś na poszczególne rodziny nuklearne. Pewne elementy dawnej zadrugi po­
zostały, jak na przykład wzajemna pomoc w obrębie większej rodziny (autor podaje
przykład zostawiania przez rodziców-migrantów swoich dzieci krewnym pozostałym
w kraju pochodzenia). Niemniej, rodzina nie jest już jednostką ekonomiczną, a raczej
„miejscem, gdzie powinny rozwijać się miłość i zażyłość” (s. 297), natomiast sieci
społeczne opierają się nie tylko, czy nie tyle, na więzach rodzinnych, co na indywi­
dualnych znajomościach i przyjaźniach.
Janinę Dahinden, na podstawie badań migrantów Serbów i Albańczyków z Koso­
wa do Szwajcarii, analizuje pojęcia sieci migranckich, transnarodowości i nacjonali­
zmu metodologicznego (methodological nationalism', założenie, że państwo narodo­
we jest naturalną formą społeczno-polityczną we współczesnym świecie), dyskutując
ich użyteczność do badań nad migracją (post)jugosłowiańską. Podkreśla, że zjawi­
sko transnarodowości należy wiązać z asymilacją. Paradoksalnie, powiada badacz­
ka, jedynie ci, którzy w kraju przyjmującym osiągają stabilną pozycję ekonomiczną
i społeczną, mogą utrzymywać wielopłaszczyznowe więzi z krajem pochodzenia.
Zauważa, że ci, którzy nie zarabiają wiele, nie mają możliwości regularnego wysyła­
nia pieniędzy bliskim lub wizyt w kraju pochodzenia. Szczególną uwagę zwraca Da­
hinden na cząstkę „naród” w terminie „transnarodowość”. Twierdzi bowiem, że idee
nacjonalistyczne i myślenie w kategoriach państwa narodowego nie tylko wpłynęły
na obraz migracji - zarówno emigracji z Jugosławii, jak i imigracji do Szwajcarii,
a także na proces asymilacji - ale również na politykę obu państw, opinię publicz­
ną i samoidentyfikację migrantów. Idee te, jak dowodzi autorka, miały dalekosiężne
konsekwencje, ponieważ ściśle wiązały się z procesem wykluczenia społecznego.
Książka Transnational Societies, Transterritorial Politics. Migrations in the (Post-)
Yugoslav Region, 19th-21st Century, choć jest zbiorem tekstów dotyczących kon­
kretnego regionu, przedstawia interesujące spostrzeżenia ważne dla ogólnego zrozu­
mienia zjawisk związanych z przemieszczaniem się ludzi. Pojęcie transnarodowości,
mimo że bywa krytykowane za swoją niejednoznaczność i brak definicyjnej precyzji,
jest obecnie jednym z kluczowych w kontekście badań migracji. Zaprezentowane
w tej pracy opisy i analizy materiału empirycznego można porównywać z danymi
z innych terenów, a wnioski mogą stać się inspiracją do dalszych poszukiwań i prze­
myśleń. Polecam tę książkę wszystkim zainteresowanym badaniem migracji oraz za­
stosowaniem pojęcia transnarodowości w naukach humanistycznych i społecznych.

Karolina Bielenin-Lenczowska

LITERATURA
Basch L., Glick Schiller N., Szanton Blanc C.
1994
Nations Unbound: Transnational Projects, Postcolonial Predicaments and
Deterritorialized Nation-States, New York: Routledge.

Recenzje i noty recenzyjne

433

Bielenin-Lenczowska K.
(w druku) Different Models of Labour Migration in Contemporary Macedonia or What Does Pecalba Mean Now?, „Etimología Balkánica”.
Salazar Parreñas R.
2005
Children of Global Migration. Transnational Families and Gendered Woes,
Stanford, California: Stanford University Press.

Biljana S i k i m i ć, Petko H r i s t o v (eds.), Kurhan in the Balkans, Bel­
grade: Serbian Academy o f Sciences and Arts, Institute for Bałkan Studies 2007,
ss. 302, ISBN 978-86-7179-054-3.
Praca zbiorowa Kurhan in the Balkans prezentuje problematykę związaną z krwawą
ofiarą - zjawiskiem typowym dla wszystkich grup etnicznych na Półwyspie Bałkańskim.
Redaktorzy - Biljana Sikimić (Serbska Akademia Nauk i Sztuk) i Petko Hristov (Buł­
garska Akademia Nauk) podkreślają że zbiór stanowi swoistą „konstrukcję akademicką
próbę wyraźniejszego zdefiniowania praktyki ofiary zwierzęcej”, gdzie jedynym kryte­
rium wspólnym jest miejsce występowania tego zjawiska - Bałkany (s. 9).
Kurban, stanowiący żywotną tradycję we wszystkich społecznościach bałkańskich,
to ofiara składana w związku ze świętem religijnym (np. Kurban Bajram), dorocznym
(np. dzień św. Jerzego - Georgiovden/Hidrellez/Kakava) oraz w sytuacjach dotyczą­
cych danej jednostki i jej rodziny (kurban dziękczynny za zdrowie, za dziecko, za
kupno domu itp.) czy poszczególnych społeczności (np. prośba o deszcz w okresie
wiosenno-letnim). Istotą krwawej ofiary jest intencja, w jakiej dokonuje się rytualnego
uboju oraz wspólne spożywanie potraw przygotowanych ze zwierzęcia - dzielenie się
jedzeniem. Niemniej „na Bałkanach nie ma dziś jednolitego wzoru przeprowadzania
kurhanu”, dlatego celem publikacji jest odnalezienie „minimalnego modelu wspólnego
kurhanu bałkańskiego” (s. 9-10). Większość autorów koncentruje się na elementach
innowacyjnych w rytuale, traktowanych tu jako przejaw konstruowania nowej tożsa­
mości - lokalnej, etnicznej, narodowej (redaktorzy nawiązujądo koncepcji Erica Hobsbawma). Podkreślana jest też społeczna funkcja kurhanu - konsolidacja grupy poprzez
rekonstrukcję tradycji bądź konstrukcję nowej tradycji, w postaci odtwarzania starego
rytuału w nowej funkcji, i równoczesne oderwanie kurhanu od pierwotnych funkcji
religijnych. Redaktorzy pracy mówią tu o swoistej religijności rodzinnej i lokalnej.
Tak szeroka koncepcja kurhanu uwzględnia dwa poziomy religijności - oficjalny
i ludowy, obecne zarówno w islamie, jak i chrześcijaństwie. Ponadto istnieją trzy
często współwystępujące poziomy uczestnictwa w ofierze: indywidualny (we włas­
nej intencji), rodzinny (w intencji rodziny, rodu lub wybranych krewnych) oraz społecznościowy (w intencji mieszkańców wsi, grupy wiekowej) (s. 10). Kurban wy­
konywany jest zawsze w intencji „swoich”, a dedykowany lokalnie uznawanemu
świętemu (również przez muzułmanów - przykład islamu ludowego), co przeradza

434

Rezenzje i noty recenzyjne

się w swoistą zażyłość, nie tylko ze świętym, ale i między członkami społeczności,
znajdującą odbicie w określeniach „nasz święty” (patron cerkwi lub tekke - sanktua­
rium muzułmańskiego), „święty naszej rodziny”, „nasz kościół” (w związku z patro­
nem lokalnej cerkwi) czy „nasza wieś” (s. 10).
Kolejny istotny element kurbanu stanowi dzielenie się pokarmem i zasiadanie
przy wspólnym stole (bułg. trapeza, tur. sofra - czyli wspólny stół, wspólne spoży­
wanie rytualnego pokarmu; w języku polskim brak odpowiednika tego słowa). Kur­
ban, który zawsze stanowi ważne wydarzenie i w którym krewni, znajomi i sąsiedzi
chętnie uczestniczą, powinien być spożyty wspólnie1. Ze względu na to bywa nazy­
wany „modlitwą poprzez posiłek” (s. 10).
Problem genezy kurbanu na Bałkanach pozostaje niewyjaśniony. Motyw krwawej
ofiary pojawia się nie tylko w Starym Testamencie i w Koranie (ofiara Abrahama/
Ibrahima), ale również w eposie bałkańskim, gdzie dotyczy ludzkiej ofiary - zamu­
rowanej kobiety. Redaktorzy przyjmują zatem, że „nawet jeśli sam termin kurban
przybył na Bałkany za pośrednictwem Imperium Osmańskiego, jego praktykowanie
jest znacznie starsze niż islam” (s. 11).
W recenzji prezentuję trzy spośród piętnastu artykułów zamieszczonych w tomie.
W doborze przyjęłam kryterium geograficzne i etniczne, koncentrując się na tekstach
dotyczących Bułgarii bądź mówiących o grupach etnicznych, które sama w Bułgarii
badam12. Dzięki temu, nie posiadając „wrodzonej” bałkańskiej kompetencji kulturo­
wej, mogę odwołać się do własnych doświadczeń terenowych.
Rytualna ofiara z jagnięcia stanowi oś ogólnobałkańskiego święta przypadającego
na 6 maja, noszącego nazwę Georgiovden/Hidrellez/Kakava (odpowiednio w języku
bułgarskim, tureckim i romani), jednak u Cyganów w Turcji tradycyjny kurban na
ich święto Kakava całkowicie zanikł. W artykule pod znamiennym tytułem The Vani­

shed Kurban. Modern Dimension of the Celebration of Kakava/Hidrellez among the
Gypsies in Eastern Thrace (Turkey), autorzy - Elena Marushiakova i Veselin Popov
- próbują dociec przyczyn tego zjawiska. W latach 2004-2006 prowadzili oni bada­
nia w miastach Kirklareli, Edrine oraz Istambuł, gdzie obserwowali przeobrażenie
etnicznego święta cygańskiego w święto o charakterze lokalnym. Niegdyś Kakava
(odpowiednio 23 kwietnia i 6 maja według kalendarzy gregoriańskiego i juliańskie­
go) rozpoczynała sezon wędrówek cygańskich. Współcześnie jednak, w czasach gdy
większość Cyganów prowadzi osiadły tryb życia, w trzech wspomnianych miastach
tureckich święto to funkcjonuje jako trzydniowy festiwal z cygańską nazwą, uznany
za lokalną, a więc również turecką tradycję. W ramach festiwalu Romowie świętują
zgodnie ze swą własną tradycją, ustawiając przybrane odświętnie stoły wzdłuż lo­
kalnych rzek, pozwalając się fotografować turystom i dziennikarzom. W ten sposób
sami stali się atrakcją. W związku z przemianą oblicza tego święta i rolą, jaką pełnią
1 Ważnym elementem rytuału ofiamiczego jest obecność duchownego, który u chrześcijan święci rytu­
alne potrawy, a u muzułmanów wypowiada specjalną modlitwę tuż przed rytualnym ubojem oraz/lub czyta
tzw. m e v lid -modlitwę w intencji osoby, dla której składany jest kurban (materiały z badań własnych A.K.).
2 Badania w północno-wschodniej Bułgarii prowadzę od 2007 roku, a od maja 2010 kontynuuję je
w ramach projektu badawczego „Bułgarscy chrześcijanie i muzułmanie w sytuacjach międzykulturo­
wych. Kurban - krwawa ofiara we współczesnej Bułgarii”.

Recenzje i noty recenzyjne

435

w nim Romowie i ich tradycja, autorzy mówią o dwóch płaszczyznach świętowa­
nia: „w społeczeństwie”, gdzie Hidrellez/Kakava stanowi święto społeczności lokal­
nej oraz „w społeczności”, czyli w obrębie romskiej grupy etnicznej. Świętowanie
„w społeczności” zostało zawarte w ramach świętowania „w społeczeństwie”, zaś
odejście od tradycji składania ofiary z jagnięcia wymusiły realia współczesnej Turcji,
w których istnieją silne rozbieżności między oficjalnym i ludowym rozumieniem
istoty święta Hidrellez. Mimo że na stronie internetowej Ministerstwa Kultury Re­
publiki Turcji „Hidrellez Bayrami przedstawione jest jako niezwykle ważne tureckie
święto, którego kluczowy element stanowi ofiara z jagnięcia”, zaś w Stambule i Tracji Wschodniej dominuje potoczne przekonanie, że „Hidrellez jest starym świętem
tureckim”, większość mieszkańców tego regionu kategorycznie twierdzi, że nie skła­
da się z tej okazji ofiary; tę składa się jedynie na Kurhan Bajram, „za zdrowie” czy
przy okazji budowy domu (s. 48). Skoro w potocznej świadomości społeczeństwa
tureckiego utrzymuje się przekonanie, że nie można robić kurhanu na Hidrellez, Ro­
mowie zrezygnowali z tego elementu własnej tradycji, próbując dopasować się do
obyczajów otaczającej ich większości tureckiej. „Składając w ofierze swą tradycję
ofiamiczną”, zyskali nobilitację własnej grupy poprzez przekształcenie jej święta et­
nicznego w święto całej społeczności lokalnej (s. 48).
W artykule Margarity Karamihovej, Kurhan Sacrificial Offeringfor GoodHealth
at a „Strange” Place, znajdujemy opis dwóch kurhanów muzułmańskich, zaobser­
wowanych w muzułmańskim sanktuarium Osman Boba Tekke oraz prawosławnym
- Krastova Góra w Rodopach (południowa Bułgaria). Autorka kwalifikuje je jako
ofiary „za zdrowie” (adak kurhan), które składa się w podziękowaniu za ozdrowienie lub wybawienie z opresji. Pierwszy z nich, sprawowany przez Cyganów-muzułmanów deklarujących się jako Turcy, był faktycznie kurhanem dziękczynnym za...
nowy mikrobus3, który w ramach rytuału został starannie wymazany krwią ofiarnego
zwierzęcia4 (s. 236). Drugi kurhan złożony został przez rodzinę Bułgarów-muzułmanów w sanktuarium chrześcijańskim, w połączeniu z wykonaniem rytuałów chrześ­
cijańskich przez muzułmańskie kobiety (modlitwa przed prawosławną ikoną i uczy­
nienie znaku krzyża w cerkwi) (s. 238-239). Konstatacje autorki dotyczą możliwych
kierunków dalszego przenikania się tradycji etnicznych nurtów islamu oraz islamu
i chrześcijaństwa, a także komercjalizacji ruchu pątniczego w Bułgarii (s. 241-242).
Artykuł The New „ Old” Kurhan. A Case Study, Petko Hristova i Tsvetany Manovej, podejmuje zagadnienie tworzenia tożsamości lokalnej na bazie rekonstrukcji
(i konstrukcji) rytuału ofiamiczego po upadku komunizmu. Jedną z ilustracji tego
procesu stanowi kurhan „nad brzegiem jeziora” (wieś Popovo, rejon miasta Pemik
w Zachodniej Bułgarii). Został on zainicjowany w latach 60. ubiegłego wieku przez
samozwańczy komitet, składający się z potomków rolniczej ludności wysiedlonej
przymusowo w latach 50. do miasta ze wsi, która częściowo znalazła się pod wodą.
3 W moim przekonaniu kurban ten stanowi kontaminację a d a k k u rh a n u z tzw. kurhanem za dom
- oba występują u Turków, Bułgarów-muzułmanów (zwanych Pomakami) i Cyganów-muzułmanów
zwanych Cyganami tureckimi. Zachowały się też w niektórych rejonach u prawosławnych Bułgarów.
4 Przy okazji autorka prezentuje różnice w rytuale i wynikające z tego wzajemne animozje pomię­
dzy opiekunem tekke - szyitą a Cyganami tureckimi.

Rezenzje i noty recenzyjne

436

Ich domy uległy zniszczeniu, miejscową cerkiew wysadzono w powietrze, zaś ocalałe
od zatopienia tereny włączono do zamkniętego obszaru, należącego do nadleśnictwa.
Po roku 1990 i upadku instytucji zarządzających terenem, na którym znajdowały się
szczątki wsi, zorganizowano pierwszy kurhan. Obrano dzień święta Matki Boskiej
(15 sierpnia, bułg. Golyama Bogorodica) - patronki zniszczonej cerkwi. Tym samym
kurhan przeobraził się w „tradycyjny” sbor - kurhan społecznościowy z udziałem
dawnych mieszkańców wsi i ich potomków, którzy zjeżdżają na to święto często
z odległych miejsc. Ofiarę składa się na dawnym głównym placu, święci w ruinach
cerkwi i dzieli między obecne rodziny, z których każda spożywa ją w ruinach swego
dawnego domu (s. 214-219). Autorzy konstatują, że poprzez zainicjowanie kurhanu
oraz kontynuowanie go przez następne lata podczas święta Matki Boskiej, ludność
lokalna demonstruje, a zarazem potwierdza swą„ideologię pochodzeniową” (s. 229).
Obserwowane i opisane w artykule zjawiska dow odzą- zdaniem autorów - żywotno­
ści rytuału krwawej ofiary na Bałkanach i gwarantująjej kontynuację w przyszłości.
Praca Kurhan in the Balkans nie daje ostatecznych odpowiedzi, rysując raczej sze­
rokie spektrum zagadnień związanych z kurhanem, które wymagają dalszego badania.
Na tym też polega ogromna wartość tej publikacji - pierwszej, która podejmuje proble­
matykę kurhanu w kontekście zmiany kulturowej i społecznej. Jedynym mankamentem
publikacji jest bardzo skromny materiał ilustracyjny. Jednak przynajmniej dwa aspekty
pracy Kurhan in the Balkans czynią ją w moim przekonaniu szczególnie interesującą
dla polskiego odbiorcy. Po pierwsze, wyjątkowy jest sam temat, czyli kurhan - krwa­
wa ofiara, która pozostaje wciąż słabo opisana w polskiej literaturze specjalistycznej.
Po drugie, autorzy prezentowanych prac, sami przynależąc do tradycji bałkańskiej,
wyczuleni są na napotykane w terenie innowacje w zakresie kurhanu, co owocuje
dogłębnym rozpoznaniem opisywanych przez nich zjawisk. O wyjątkowości wszyst­
kich tekstów przesądza teren, z jakiego pochodzą omawiane materiały, a właściwie
wielość „terenów” i związane z nimi bałkańskie lokalności. Od siebie dodam wreszcie,
że wspólnota tradycji kurhanu u muzułmanów i chrześcijan, w swoich wielu lokalnych
wariantach, pozwala uczynić z krwawej ofiary pretekst do badań nad zjawiskami mię­
dzykulturowymi i międzyetnicznymi. Uważam, że pora porzucić wyeksploatowane już
w badaniach na Bałkanach kategorie konfliktu i tożsamości etnicznej. Kurhan i religij­
ność lokalna stanowią w tym zakresie ciekawą alternatywę.

Anna Maria Kijewska

LITERATURA
Kijewska A., Kuźma I.
(w druku) Święto Kurban-Bajram w Bułgarii - o etnicznych odmianach świętowania.
Refleksje etnologiczne z badań terenowych, „Etnografia Polska”.
Strączek T.
2005
Zabić aby żyć, w: L. Mróz, M. Zowczak, K. Waszczyńska (red.), Regiony,
granice, rubieże, Warszawa: Wydawnictwo DiG S.J., Instytut Etnologii
i Antropologii Kulturowej UW, s. 193-204.

Recenzje i noty recenzyjne

437

Zowczak M.
2005
Apokryficzne interpretacje kurhanujako ofiary chrześcijańskiej, w: L. Mróz,
M. Zowczak, K. Waszczyńska (red.), Regiony, granice, rubieże, Warsza­
wa: Wydawnictwo DiG, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW,
s. 205-224.

Łukasz S m y r s k i , Ajdyn znaczy księżyc. Narody południowej Syberii, War­
szawa: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Wydawnictwo DiG
2008, ss. 216, fot., ISBN: 978-83-7181-560-7.
Książka Łukasza Smyrskiego powstała na podstawie badań prowadzonych na te­
renie Syberii. Dotyczy zatem obszaru od dawna ważnego dla Polaków. Choć odległy
geograficznie i przerażający jako miejsce zesłań i łagrów, jest jednocześnie bliski
i w jakimś stopniu zrozumiały, bo pozostawał w czasie zaborów w ramach tego sa­
mego państwa, co część ziem polskich i dostarczał tysiącom Polaków możliwości
pracy, w tym naukowej, i informacji, między innymi o ludach pozaeuropejskich,
przekazywanych od XVII wieku. Był także poddany podobnym mechanizmom prze­
kształceń społeczno-kulturowych, jakie dotknęły Polskę w okresie jej włączenia do
tak zwanego obozu państw socjalistycznych po II wojnie światowej.
Wbrew podtytułowi, książka nie jest monografią narodów południowej Syberii,
nie pretenduje do objęcia całości problematyki, nie dotyczy zresztą wszystkich lu­
dów tego terenu. Zajmuje się „tytularnymi” narodami trzech republik Federacji Ro­
syjskiej: Ałtaju, Tuwy i Chakasji oraz zamieszkałymi na ich terenie innymi, mniej
licznymi ludami językowo tureckimi, pozostawiając na uboczu ludy mongolskie i ich
ziemie.
Jest książką przeznaczoną dla szerokiego grona czytelników: „opowiada” (por.
s. 10) głównie, a nie referuje, ma kolorową, interesująco skomponowaną okładkę
i w konwencji literatury pięknej sformułowany tytuł całości i niektórych rozdziałów,
ilustrowana jest znakomitymi fotografiami autora w tekście i na wkładkach. Nie tra­
ci jednakże walorów naukowych: dostarcza dobrze udokumentowanych materiałów
z badań terenowych, przedstawia przyjęte założenia, zapoznaje ze stanem wiedzy
w ramach poszczególnych zagadnień, definiuje terminy, zaopatrzona jest w obszerną
bibliografię i słownik wyrazów z języków miejscowych i rosyjskiego.
Autor koncentruje się, do czego nawiązuje pierwsza część tytułu - Ajdyn zna­
czy księżyc, na obszarach kultury, w których ważną rolę odgrywają symbole. Są to:
etniczność, święta narodowe, obrzędy noworoczne, więzi rodowe, a także historia
i mity historyczne oraz mity ekologiczne i kosmologiczne, istotne dla współczesnej
tożsamości rdzennych mieszkańców badanych terenów. To właśnie poznanie sposo­
bów poszukiwania i budowania tożsamości narodowej przez tych mieszkańców jest
głównym celem pracy, bowiem autor słusznie uznał, że na zetnizowanych obsza­
rach postradzieckich ogniskują się one głównie wokół spraw etniczno-narodowych

438

Rezenzje i noty recenzyjne

i związanych z nimi, podnoszonych do rangi symboli, wybranych elementów miej­
scowych tradycji.
We „Wprowadzeniu” istotne są przedstawione tam założenia przyjęte przez ba­
dacza. Nie zamierzał on traktować Syberii jako rezerwuaru archaicznych światopo­
glądów i praktyk wierzeniowych. Pragnął dotrzeć do nowych form kulturowych tam
powstających w wyniku przeobrażeń, zintensyfikowanych po roku 1991, takich jak
przekształcenia własnościowe, reformy rynkowe, upowszechnienie nowoczesnych
technik komunikowania, przewartościowania własnej historii i - dodajmy - wsku­
tek umożliwiających je zmian ustrojowych w Federacji Rosyjskiej. Przykładem jest
choćby szamanizm, nazwany przez autora „miejskim” (s. 10). Badacz deklaruje
ostrożność wobec modeli usiłujących przedstawiać procesy kulturowe w południo­
wej Syberii, w tym kształtowania się tożsamości narodowej tutejszych narodów tu­
bylczych, jako podlegające jednolitym zasadom, powielającym wzory europejskie.
Pragnie poszerzyć zakres dotychczasowych badań, nie ograniczać się do zreduko­
wanego modelu badań nad etnicznością, objąć nimi „intencje i konkretne zachowa­
nia osób bezpośrednio zaangażowanych w lokalne wydarzenia i strategie działania”
(s. 11). Chce poznać sposób rozumienia i posługiwania się przez członków miejsco­
wych społeczności takimi pojęciami, ważnymi w procesach etniczno-narodowych,
jak „tożsamość”, „tradycja” i „naród”.
Pierwszy rozdział pracy omawia teorie etniczności i narodu w antropologii zachod­
niej i etnografii/etnologii radzieckiej i rosyjskiej. Autor sygnalizuje w nim między in­
nymi trudności związane z wieloznacznością rosyjskiego słowa naród, wyjaśnianego
„według słownika Dalju” (s. 26), którym okazał się W.I. Dal’ (Dahl), autor „Słowni­
ka z objaśnieniami żywego języka wielkoruskiego” z lat 1863-1866. Kolejny rozdział
przedstawia sytuacj ę prawną narodów nierosyj skich po roku 1991, po którym nastąpiło
poszerzenie autonomii republik federacyjnych i intensyfikacja zjawiska tak zwanego
„odrodzenia narodowego”. Wskazuje na zmiany w polityce narodowościowej w skali
Federacji Rosyjskiej i ścieranie się dwóch koncepcji, jednej głoszącej potrzebę utrzy­
mania i wzmocnienia terytorialnych autonomii etnonarodowych oraz drugiej, zmierza­
jącej do likwidacji terytoriów etnonarodowych o charakterze jednostek polityczno-ad­
ministracyjnych i zastąpienia ich autonomiami kulturalnymi. „Odrodzenie narodowe”
autor ukazuj e zarówno z punktu widzenia interpretatorów zewnętrznych, traktuj ących je
jako reakcję społeczeństw nierosyjskich na politykę państwa radzieckiego, jak i uczest­
ników tych przemian, uznających je za dążenie do przywrócenia tym społecznościom
podmiotowości, a tym samym godności (s. 39,40). Trzeci rozdział, także o charakterze
wstępnym, zawiera ogólne informacje o omawianych republikach i wskazuje narożni­
ce między nimi, ważne dla przebiegu procesów etnicznych, takie jak położenie geogra­
ficzne, historia, struktura etniczna i stan gospodarki. Istotne w nim jest ukazanie me­
chanizmów integracyjnych i dezintegracyjnych wewnątrz społeczności miejscowych,
wywołanych podziałami etnicznymi i regionalnymi, różnicami językowymi i innymi
kulturowymi, stopniem modernizacji i odmiennością sytuac ji prawnej. Znamienne jest
również to, że procesy etniczne z reguły dokonują się w ramach pozostawionych przez
Związek Radziecki granic jednostek etn iczno-terytoria 1nych i nie prowadzą do żądań
rewizji ich przebiegu.

Recenzje i noty recenzyjne

439

Następne trzy rozdziały stanowią rdzeń pracy. Przedstawiają i analizują bowiem
trzy wybrane dziedziny kultury i życia społecznego: święta narodowe, obrzędy no­
woroczne i więzi rodowe, w oparciu o materiały z długotrwałych badań, prowadzo­
nych w latach 1993-2000 w ścisłym kontakcie z wybranymi osobami, rodzinami
i społecznościami lokalnymi. To one umożliwiły realizację i przedstawienie ważnego
celu pracy, j akim było poznanie systemów wartości uj awnianych w działaniach reali­
zowanych zarówno przez instytucje publiczne, j ak i rodziny, zawsze jednak związane
z wyborami grup i jednostek, i na ich podstawie wypowiadanie sądów o procesie
ksztahowania się zbiorowej tożsamości narodowej.
Święta narodowe: El-Oin w Ałtaju, Naadym w Tuwie i Tun Pajram w Chakasji, choć o współczesnych scenariuszach, zostały zaakceptowane przez rdzennych
mieszkańców republik. Łączą treści polityczne i religijne z rekreacyjnymi. Stanowią
istotne narzędzia umacniania wspólnot narodowych w tych republikach. Autor, na
podstawie bezpośredniej obserwacji tych świąt, stwierdził, że mimo różnic w sposo­
bie ich organizowania i atmosferze, które tworzą, przyczyniają się one do populary­
zacji i utrwalenia znaczenia tradycyjnej kultury w takich jej dziedzinach, jak stroje
narodowe, muzyka i poezja, mieszkanie - jurty z ich wyposażeniem, pożywienie
i gry sportowe, przekształcając je w ważne narodowe symbole.
Przenikanie się sfery wierzeniowej z etniczną Łukasz Smyrski omówił na pod­
stawie obrzędu nowego roku, liczonego według kalendarza księżycowego. Skoncen­
trował się na święcie, w którym uczestniczył, a mianowicie Czagaa bajram w Ałtaju,
związanym z oddawaniem czci Gospodarzowi Ałtaju i innym duchom - gospoda­
rzom miejsc. Autor sądzi, że również dawniej nie było ono obchodzone we wszyst­
kich regionach obecnej republiki Ałtaj, lecz tylko w tych spośród nich, w których
silne były wpływy buddyzmu. Obrzędy nie miały ściśle ujednoliconego scenariusza,
w jednych miejscach przetrwały okres komunizmu, sprawowane w ukryciu, w in­
nych zostały zaniechane i obecnie się do nich powraca. Obserwował je w rodzinach
we wsi Kókórii, do których był zapraszany. Dostrzegł ich różnorodność; niezwykle
interesujące są opisy obrzędu, uzupełnione przedstawieniem odczuć badacza. Z jego
oczekiwaniami czegoś niezwykłego kontrastowały zachowania z pozoru zwyczajne,
mające jednakże głęboki sens symboliczny (s. 106). Uczestniczył także w tejże wsi
w obrzędzie noworocznym obchodzonym w szkole i społeczności kołchozowej. Jako
uroczystość państwowa, święto to stało się ważnym czynnikiem identyfikacji narodo­
wej. Sprawowane w szkole należy do tak zwanej pedagogiki etnicznej, obchodzone
w kołchozie i w rodzinach integruje społeczności lokalne oraz rodzinno-sąsiedzkie,
nie tracąc jednakże wymiaru religijnego.
Ród i stosunki rodowe, od dawna pasjonuj ące antropologów, to ostatnia dziedzina
kultury, którą autor uczynił przedmiotem swoich poszukiwań przejawów przekształ­
ceń i umacniania się etniczności. Przedstawił historię kształtowania się i funkcjono­
wania rodów w południowej Syberii i stwierdził nieco odmienne rozumienie tego
terminu w trzech badanych republikach. Omówił różnorodne czynniki oddziałujące
na charakter rodu. Były to między innymi czynniki społeczno-gospodarcze, politycz­
ne i administracyjne, które powodowały zmiany w jego funkcjach, a nawet powstanie
tak specyficznych form rodu, jak rody „terytorialne” w Tuwie i rody „administracyj­

440

Rezenzje i noty recenzyjne

ne”, utworzone w wyniku działań administracji carskiej. Wskazał na miejsce przyna­
leżności rodowej wśród innych sposobów identyfikowania się, którymi sąu Ałtajczyków także przynależność do grupy terytorialno-etnicznej i narodu. Jest przekonany, że
znajomość rodu i zasad pokrewieństwa nie była w Akaju przeżytkiem i miała wspar­
cie w codziennych praktykach i doświadczeniu. Obok tego jednak wiedza o rodach
była upowszechniana, szczególnie po roku 1991, w szkołach i w mediach. Zarówno
w Ałtaju, jak i Tuwie, a także Chakasji toczyły się dyskusj e, w jaki sposób wykorzy­
stać tradycje rodowe w działaniach politycznych, społecznych oraz gospodarczych.
Miały być remedium na wiele trudności, które pojawiły się w okresie transforma­
cji. Również w tym rozdziale autor ujawnił się jako utalentowany badacz terenowy,
potrafiący uczestniczyć w ważnych wydarzeniach i interesująco je opisać. Były to
„zebrania rodowe”, mające wybrać przedstawicieli rodów do tworzonej struktury
samorządowej w Ałtaju, i święta rodów w postaci zjazdów rodowych w Chakasji.
Mimo dystansu geograficznego i kulturowego przypominały zjazdy rodzin w Polsce,
znane mi z autopsji i internetowych stron rodzin, wskazując na inną jeszcze niż uwa­
runkowania lokalne przyczynę umacniania stosunków rodzinnych, jaką jest potrze­
ba bliskości, wspólna wszystkim społeczeństwom zagrożonym alienacją. Związek
odtwarzanej i adaptowanej do współczesnych warunków rodowości z etnicznością
autor dostrzega w nadaniu rodom charakteru instytucji narodowej. Stwierdza: „rody
stały się bardziej wyrazistymi symbolami narodowymi niż sposobami klasyfikowa­
nia ludzi” (s. 169). Nie odnotował, bo jest to oczywiste, że stanowią również element
życia społecznego odróżniającego narody miejscowe od Rosjan i innych mieszkań­
ców tego terenu bez tradycji rodowych, dostarczający członkom struktur rodowych
kapitału społecznego pomocnego także w życiu codziennym.
Dwa ostatnie rozdziały zostały poświęcone działaniom mającym na celu bu­
dowanie i umacnianie narodów. Autor skoncentrował się na dwóch spośród nich,
a mianowicie tak zwanej historii wynalezionej oraz nadawaniu etniczności wymiaru
kosmicznego. Celem historii „wynalezionej” jest takie przedstawienie przeszłości,
które unieważnia paternalistyczną wersję historii kolonizatorów i uzasadnia podmio­
towość narodów rdzennych. Ten rodzaj historii uprawiany jest, rzecz jasna, nie tyl­
ko przez uczonych narodów syberyjskich, ale szerzej, także w postradzieckiej Azji
Środkowej i na Kaukazie. W republikach południowej Syberii są to między inny­
mi rozważania etnogenetyczne, związane z poszukiwaniem przodków, za których
uważani są Scytowie, Hunowie, Mongołowie, a także Kirgizi Jenisejscy. Trafne jest
stwierdzenie autora, że badacze przeszłości rdzennych narodów tych republik jako
niesprzeczną traktują relację między mitem a historią (s. 178). Historia wynaleziona
służy także wyposażeniu miejscowych narodów i modeli ich światopoglądów etnicz­
nych w szczególne cechy, łączące sprawy tego świata z wszechświatem. Należy do
nich przekonanie o związkach gór Ałtaju i ludzi tam żyjących z kosmicznymi polami
energetycznymi. Wsparciem dla tego rodzaju poglądów było zainteresowanie nauki,
badającej anomalie magnetyczne na Ałtaju, twórczość artystyczna, choćby Mikołaja
Rericha, przyjazdy bioenergoterapeutów, członków sekt i innych poszukiwaczy ezoteryki. Mity kosmologiczne i ekologiczne, kompilowane z elementów wiedzy tra­
dycyjnej i współczesnej wiedzy przyrodniczej i psychologicznej, pomagają w two-

Recenzje i noty recenzyjne

441

rżeniu obrazu miejscowych narodów jako wyposażonych w szczególne cechy, jak to
określił autor, „etniczności kosmicznej”.
W przedstawianiu charakteru budowanej wśród narodów Syberii południowej
etniczności autor nie eksponuje sytuacji konfliktowych z przedstawicielami grup et­
nicznych pochodzenia europejskiego. Nie zapomina, oczywiście, o antyrosyjskich
wystąpieniach w Tuwie w roku 1990 i indywidualnych manifestacjach niechęci,
których doświadczył również on sam, brany za Rosjanina. Nie poddał się jednakże
tak silnemu, w naszym polskim myśleniu o sprawach etnicznych, przekonaniu o ko­
niecznie konfrontacyjnym i konfliktowym charakterze stosunków etnicznych. Próba
umacniania etniczności i budowania narodów nie na podstawie konfliktu z ludnością
pochodzenia europejskiego ma zapewne w republikach południowej Syberii uzasad­
nienie pragmatyczne i należy do strategii miejscowych elit etnicznych. Wydaje się
jednakże mieć także oparcie i znajdować odbiór wśród szerokich grup ludzi w ich
codziennych działaniach. Może mieć ponadto związek z poszukiwaniami przez ludy
tureckie genealogii nie tylko azjatyckiej, ale również euroazjatyckiej. Znana jest
przecież, przyjmowana przez Ałtajczyków, o czym informuje autor (s. 71), a także
Kazachów, którymi się zajmowałem, koncepcja pochodzenia od indoeuropejskich
Scytów. Interesująca analiza dyskursu postkolonialnego, dostrzeżonego w pracach
miejscowych uczonych, tak istotna dla stosunków interetnicznych, osłabiona została,
moim zdaniem, arbitralnym stwierdzeniem: „Trudno nazwać Syberię «dawną ko­
lonią» - je s t nią cały czas” (s. 173). Z tej perspektywy nie jest łatwo obserwować
proces zmian i właściwie ocenić wysiłki mające na celu usunięcie lub choćby zmini­
malizowanie skutków kolonializmu.
Otrzymaliśmy wartościową książkę dobrze informującą, w sposób daleki od sche­
matyzmu, o zjawiskach zarówno mentalnych, jak i w zakresie praktyk społecznych
dotyczących etniczności i narodu, a szerzej przekształceń kulturowych na pozaeuro­
pejskich obszarach Federacji Rosyjskiej. Jej zalety są związane z umiejętnościami
jej autora nawiązania kontaktów z rozmówcami, dotarcia do ważnych materiałów
terenowych i krytycznej konfrontacji uogólnień zaczerpniętych z literatury z danymi
z badań, posługiwania się różnymi rodzajami źródeł oraz przyjęcia perspektywy hi­
storycznej. Książka stanowi wynik wieloletnich prac terenowych i dobrze prezentuje
autora, ale jednocześnie nosi cechy ukształtowane w trakcie od dawna prowadzonych
badań na obszarach dawnego Związku Radzieckiego przez etnologów ze środowiska
warszawskiego. Została napisana dobrym językiem i starannie wydana. Jest ważna
dla etnologii i innych dyscyplin społecznych, a zarazem dostępna dla szerszego gro­
na czytelników.

Zbigniew Jasiewicz

442

Rezenzje i noty recenzyjne

Dagnosław D e m s k i, Obrazy hinduizmu. Kultura i religia oczami radżputów
i pasterzy, Biblioteka Etnografii Polskiej nr 57(58), Warszawa: Instytut Archeolo­
gii i Etnologii PAN 2007, ss. 340, il., mapy, tab., ISBN: 83-89499-46-2.
Dagnosław Demski jest badaczem o szerokich zainteresowaniach, tak w ujęciu
geograficznym, jak i tematycznym. Prowadził prace na terenie Indii, głównie za­
chodnich, poczynając od lat 80., ale także na pograniczach etniczno-kulturowych
dawnej Rzeczpospolitej na Białorusi, Litwie, Łotwie i Ukrainie oraz ostatnio na Wę­
grzech. Obejmował nimi zagadnienia symboliki w mitach i obrzędach, wybrane kwe­
stie struktury społecznej i religijności oraz sprawy tożsamości etnicznej i etnicznych
stereotypów. Łącznikiem było zainteresowanie pograniczami etniczno-wyznaniowymi oraz relacjami między ludźmi, zróżnicowanymi społecznie, religijnie i etnicznie,
obserwowanymi zarówno w ich manifestacjach zbiorowych, jak i indywidualnych.
Rozwinięciem niektórych z tych kierunków badań jest recenzowana książka, napisa­
na na podstawie materiałów z badań na pograniczu hinduizmu i islamu na terenach
granicznych Indii i Pakistanu, skoncentrowana na relacjach między dwoma różnią­
cymi się pozycją społeczną, a co za tym idzie innymi elementami kultury, grupami
radżputów i rabari. Wartość książki, wśród innych polskich prac dotyczących Indii,
wynika z tego, że napisana została na podstawie materiałów z wieloletnich własnych
badań terenowych oraz ukazuje kulturę jednego z regionów na tle całości tego wiel­
kiego państwa i obszaru hinduizmu.
Zakres i główne cele tej książki, będącej rozprawą habilitacyjną, dobrze charak­
teryzuje jej tytuł: Obrazy hinduizmu. Kultura i religia oczami radżputów i paste­
rzy. Kultura i społeczeństwo Indii są zróżnicowane, dowodzi autor i koncentruje się
na jednym z obszarów tego państwa-subkontynentu, jakim jest krąg kultury radżpuckiej. Krąg ten ukształtowała w północnych i zachodnich Indiach warstwa radż­
putów, pochodzenia koczowniczego, wyłoniona w VII-VIII wieku jako zbiorowość
wojowników walczących z islamem, przekształcona później w warstwę władców
państw i właścicieli ziemi. To właśnie oddziaływanie kultury radżputów na kulturę
grup ludności od nich zależnych i utrzymywane przez warstwę dominującą stosunki
społeczne doprowadziły do powstania specyficznej kultury. Drugim biegunem w krę­
gu kultury radżpuckiej czyni autor - dla celów analizy - rabari, do niedawna niepiś­
miennych i koczowniczych pasterzy, poprzez osiedlenie i gospodarkę powiązanych
z właścicielami ziemi, patronami radżputami, którzy włączyli ich do systemu kasto­
wego. Autor wyodrębnia ten krąg, wskazując na jego odmienność, tak w porównaniu
z innymi terenami Indii, jak i ze względu na wewnętrzną specyfikę, polegającą na
charakterystycznych relacjach społecznych, wyrażanych również w symbolice. Do
specyfiki tej należy nie tylko pozostawanie radżputów i rabari w ramach tradycyj­
nych systemów zależności i współdziałania - jadżmana i jego regionalnej odmiany
ter tansli, zawężonej, bo obejmującej jedynie patrona i jego zaufaną służbę, ale rów­
nież bliskość kulturowa, wynikająca między innymi z obecności rabari w mitach
radżpuckich oraz przejmowaniu przez pasterzy wzorów radżpuckich.
Stosunki między obydwiema grupami i ich następstwa kulturowe, podstawowy
przedmiot zainteresowań autora, badane były na dwóch poziomach. Pierwszym

Recenzje i noty recenzyjne

443

z nich była konieczna kwerenda źródeł zastanych, obejmująca wszystkie dostępne
publikacje, głównie historyczne i antropologiczne, dotyczące radżputów i rabari
w miejscach ich występowania. Drugim natomiast, szczególnie cennym, były własne
badania terenowe, prowadzone w Gudżaracie i Radżastanie oraz w Sindzie w Paki­
stanie, skoncentrowane jednak w dystrykcie Kaczh, obecnie najbardziej na zachód
wysuniętym regionie stanu Gudżarat, w czasie wielomiesięcznych pobytów w latach
1989, 1992, 1994 i 1998. Wybór Kaczhu jako miejsca badań i skupienie uwagi na
tutejszej grupie rabami-kaczhi, wynikały z poszukiwania „najbardziej tradycyjnych
społeczności” (s. 12) i dążenia do zarejestrowania zanikających wzorów kulturo­
wych. Badacz programowo nie zwraca uwagi na teraźniejszość, pomija na przy­
kład uroczystości obchodzone przez rabari, zaliczane do „współczesnych” (s. 243).
Współczesność jednak pojawia się w pracy, z korzyściądla niej, w postaci informacji
0 datach końcowych niektórych form władzy i własności, na przykład władzy książę­
cej w roku 1947 i majątków feudalnych w roku 1958. Dostrzegana jest również, choć
często tylko w przypisach, jako prowadząca do niej zmiana: powodujące ją czynniki
oraz jej efekty, między innymi przekształcenia obrzędów oraz odchodzenie w obrzę­
dowości rabari od wzorów dawnych patronów-radżputów spowodowane postępują­
cą hinduizacją, zajmowanie miejsca przez radżputów w grupie współczesnych woj­
skowych oraz opanowanie przez rabari zawodu kierowców ciężarówek. Nie zawsze
jasny jest rozdział przeszłości od teraźniejszości. Wyraziste i zrozumiałe są w tym
kontekście opisy obserwowanych przez badacza obrzędów, między innymi nocnego
święta Bhad Mata (s. 190), mniej zrozumiałe natomiast rekonstruowane opisy obrzę­
dów, posługujące się źródłami różnego rodzaju i proweniencji, na przykład obrzędu
dassara (s. 176 i n.).
Potwierdzenia tezy o kręgu kultury radżpuckiej jako całości, co prawda względnej,
badacz poszukuje omawiając w kolejnych rozdziałach (usytuowanych po „Wstępie”
1 po, również o wstępnym charakterze, rozdziale I: „Przedmiot i metoda”) pocho­
dzenie i wizerunek własny radżputów i pasterzy rabari, symbolikę w kręgu tradycji
radżpuckiej, obrzędy obu grup, sposoby postrzegania przez nie przestrzeni i katego­
ryzację czasu. Rozdział II, „Radżpuci i pasterze. Relacje między częścią a całością”,
przynosi próbę opisu „hinduizmu” - kultury indyjskiej zarówno w perspektywie
„bramińskiej”, wewnętrznej, jak i „kolonialnej”, zewnętrznej. Własną propozycją
autora jest ponadto ukazanie tej kultury z punktu widzenia jednostki należącej do
różnych warstw lub części społeczeństwa indyjskiego (s. 38). Szczegółowo przed­
stawia kategorie i przestrzenie stratyfikacji społeczno-kulturowej, oddzielne miejsce
przeznaczając na charakterystykę terenu badań, określonego przezeń jako należący
do „zachodniej Siaktipury” o zróżnicowanym pochodzeniu ludów tam zamieszka­
łych, ważnej roli radżputów, dominacji tradycyjnej formy hinduizmu, zwanej siaktyzmem i występowaniu synkretycznych kultów hinduistyczno-islamskich. Kulty te,
obejmujące cześć oddawaną grobowcom pirów - świętych sufickich i działalność
tychże pirów, oraz będący między innymi ich wynikiem brak możliwości konse­
kwentnego stosowania tu niektórych reguł hinduizmu, pozwalają mówić o tym tere­
nie jako pograniczu wyznaniowym. Rozdział III, „Radżput i pasterz - pochodzenie
i wizerunek własny”, koncentruje się na genezie i obrazach własnych badanych grup

444

Rezenzje i noty recenzyjne

oraz ich wzajemnych relacjach odczytywanych w mitach pochodzeniowych. W ko­
lejnych rozdziałach, IV: „Symbolika w kręgu tradycji radżpuckiej” oraz V: „Obrzędy
i rytuały”, zostały omówione źródła i istota symboli występujących na tym terenie
oraz główne święta i typy działań rytualnych. Specyfikę obu badanych grup z nieco
innej perspektywy analizuje autor w rozdziale VI: „Przestrzeń i czas”, przedstawiając
sposoby postrzegania przestrzeni, w tym ksztahowania miejsc świętych oraz katego­
ryzacji czasu. W rozdziale VII, ostatnim, powraca do wypowiedzianej już poprzednio
konkluzji, że dla kręgu tradycji radżpuckiej, podobnie jak dla innych tradycyjnych
społeczności, podstawowym czynnikiem tworzącym wspólnotę było współistnienie
na tym samym terytorium (s. 255). W rozbudowanych tabelach, ulubionym narzę­
dziu syntezy i komunikowania się z czytelnikiem, autor przedstawia poziomy iden­
tyfikacji społecznej oraz podstawowe wartości i odpowiadające im symbole i mity
obu grup. Buduje modele dharmy, rozumianej jako kwintesencja kultury i sposób
widzenia świata przez radżputów i rabari (s. 262). Uzupełnia je zaprezentowaniem
sposobów postrzegania świata przez inne grupy społeczne, określając je mianem
„pozaradżpuckich kontekstów hinduizmu” (s. 287 i n.). Praca jest wyposażona w ob­
szerną bibliografię, ryciny, a wśród nich mapy, tabele, słownik, indeks osób, rzeczo­
wy oraz nazw geograficznych, a ponadto w interesujące zdjęcia wykonane w trakcie
badań terenowych.
Autor zgromadził obszerny i bardzo interesujący materiał, który interpretuje, po­
sługując się przyjętymi przez siebie założeniami. Najsilniejszym wśród nich wydaje
się teza o decydującym wpływie struktury społecznej oraz doświadczeń wynikają­
cych ze sposobu życia i współżycia społecznego na postrzeganie świata. Inna doty­
czy przyjęcia możliwości rozpoznawania relacji miedzy grupami ludzi na podstawie
analizy symboliki występującej w mitach, obrzędach, systemach pokrewieństwa oraz
w sposobach recepcji przestrzeni i czasu. Podzielam przekonanie autora o ważnej roli
symboli w tworzeniu i utrzymywaniu więzi społecznych. Natomiast nie wydaje mi się
konieczne przyjmowanie koncepcji kultury jako konsensusu, stanowiącego podstawy
konstruowania elementów symbolicznych wyłącznie wspierających system. Tworzo­
ne są również symbole system osłabiające. Z moich dawnych badań w północnym
Afganistanie nad endogamiczną, kastopodobną grupą Haydariha, żyjącą w ramach
systemu zbliżonego do jadżmana, w którym dominującą rolę pełnili Kipczacy, takim
symbolem wyrażającym protest przeciwko podporządkowaniu była księga z genea­
logią Haydariha, jakoby zabrana i ukryta przez Kipczaków. Nie zgadzam się także
z arbitralnie wypowiedzianym, w duchu adaptacyjnej teorii kultury, twierdzeniem:
„Cechą wszystkich społeczności jest dążenie do przetrwania i korzystania z takich
metod, które najbardziej ułatwiają realizację tego zadania w określonym środowisku
społecznym i geograficznym” (s. 86). Badacz korzysta z wielu inspiracji teoretycz­
nych, odna jdywanych w myśli antropologicznej, szczególnie bliskie są mu te, które
wskazująna społeczne źródła kultury (tu Emil Durkheim) oraz postrzegają, podobnie
jak autor omawianej książki, zjawiska kulturowe jako konstrukcje symboliczne, a za­
razem jako złożony zbiór relacji społecznych (m.in. Victor Turner i Sherry B. Ortner).
Kieruje się jednak przede wszystkim założeniami znajdującymi potwierdzenie w ze­
branych przez niego materiałach z badań terenowych, informujących o związku mię­

Recenzje i noty recenzyjne

445

dzy pozycją społeczną a kulturą reprezentowaną przez symbole. Pragnie postrzegać
i interpretować symbole i tworzone przez nie konfiguracje kulturowe, na co wskazuje
tytuł książki - „oczami radżputów i pasterzy”, wykorzystując wytwory i dokumenty
ich kultury, między innymi mity, wierzenia religijne, scenariusze obrzędów, systemy
pokrewieństwa oraz opinie żyjących nimi i w nich ludzi. Postulat patrzenia na kulturę
badanych społeczności oczami ich członków, ważny jako założenie mogące mieć
wpływ na charakter badań, jest metaforą i nie daje się w pełni zrealizować.
Szczególną cechą pracy jest wielość przyjętych w niej poziomów analizy. Punktem
wyjścia było porównanie kultury radżputów i rabari w dziedzinach nasyconych sym­
boliką, takich jak wizerunek własny, obrzędy, recepcja przestrzeni i czasu, potrzebne
dla wskazania kręgu kultury radżpuckiej tworzącego swego rodzaju wspólnotę kul­
turową, mimo wyraźnych odrębności w postrzeganiu kultury przez dwie tworzące
ten krąg grupy. Krąg kultury radżpuckiej autor porównuje z kolei z pozaradżpuckim
obszarem i kontekstem hinduizmu. W analizie materiałów wykracza poza dwie bada­
ne przez siebie grupy, omawiając znaczenie dla całości kultury hinduistycznej norm
i światopoglądów (dharm) innych kast i grup spoza systemu kastowego, takich jak
bramini, kupcy, grupy plemienne i muzułmanie. Rejestruje i charakteryzuje formy
synkretyzmu hinduistyczno-muzułmańskiego, badane na pogranicznych obszarach
Indii i Pakistanu, między innymi kult pirów muzułmańskich i cześć oddawaną ich
grobom przez hinduistów. Interesująco omawia instytucje feudalnych i kastowych
stosunków zależności, takich jak wspomniane już jadżmana i ter tansli. Próbą zsyntetyzowania tych zróżnicowanych sposobów analizy i podstawą dla wniosków są
liczne i instruktywne tablice. Obejmują one zarówno zagadnienia szczegółowe
(np. tablica 9. „Tematy i motywy mitów pochodzeniowych radżputów i rabari” lub
tablica 14. „Męscy bogowie radżputów i rabari”), jak i te najbardziej ogólne (np.
tablica 27. „Główne nurty kulturowe hinduizmu”). Brakuje jednak spisu tabel i rycin,
a przy niektórych z nich podania źródeł.
Badacz odznacza się nie tylko szerokością zainteresowań, lecz dysponuje ponad­
to dobrze przygotowanym warsztatem badawczym. Tradycyjnym metodom badań
terenowych towarzyszyły wywiady z przedstawicielami miejscowej administracji
i nauczycielami, a materiały z badań terenowych uzupełnione zostały przez źródła
archiwalne. Do umiejętności badawczych należała znajomość języka hindi, nie uwal­
niająca jednak autora od konieczności korzystania z pomocy tłumaczy z języków lo­
kalnych. Badacz był zainteresowany pogłębioną interpretacją zdobytych materiałów,
i w tym celu posługiwał się założeniami teoretycznymi odnalezionymi w literaturze
i sprawdzanymi w trakcie własnych badań. Jego praca, miejscami niełatwa w lektu­
rze w związku z bogactwem materiałów i wielością wątków analizy, jest ważnym
i nowatorskim studium z zakresu tradycyjnych stosunków społecznych i ich związ­
ków z wybranymi dziedzinami kultury w północno-zachodnich stanach Indii, wyjąt­
kowym w piśmiennictwie polskim.

Zbigniew Jasiewicz

446

Rezenzje i noty recenzyjne

Maciej Z ą b e k , Biali i Czarni. Postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów,
Warszawa: Wydawnictwo DiG 2007, ss. 482, ISBN: 83-7181-461-5.
Mamy przed sobą książkę, która dotyka problemu nader ważnego i współczes­
nego, jakim są relacje polsko-afrykańskie oraz kształtowanie postaw wobec Afryki
i Afrykanów. Praca wyszła spod pióra antropologa kulturowego, toteż można się po
niej spodziewać nie tylko zdemaskowania powszechnie funkcjonujących na ten te­
mat uproszczeń, ale także refleksji nad tym, jak dochodzi do powstania określonych
stereotypów i wyobrażeń na temat Innego.
Maciej Ząbek jest afrykanistąi zajmuje się zagadnieniami z zakresu antropologii
polityki, a od 1995 roku kwestiami uchodźców i imigrantów afrykańskich w Polsce.
Czytelnicy wielokrotnie mieli okazję zapoznać się z publikacjami tego badacza. Do
najbardziej znanych jego prac należą: Arabowie z Dar Hamid. Społeczność w sytu­
acji zagrożenia ekologicznego (1998) oraz najnowsza: Uchodźcy w Polsce - próba
spojrzenia antropologicznego (Ząbek, Łodziński 2008). Recenzowana książka to
rozprawa habilitacyjna, której celem jest „odpowiedzenie na pytanie, jakie są i z cze­
go wynikają postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów” (s. 13). Próbę odpowiedzi
autor zawarł w czterech obszernych częściach pracy.
W pierwszej z nich, zatytułowanej „Relacje polsko-afrykańskie w kontekście hi­
storycznym i europejskim”, przedstawiono zmiany, jakie zaszły w postrzeganiu Afryki
przez Polaków na przestrzeni wieków. Maciej Ząbek sytuuje te rodzime postawy w ra­
mach ogólnoeuropejskiej wizji „Czarnego Lądu”. Uważa bowiem, że „współczesne
obrazy Afryki i Afrykanów wydają się w dużym stopniu przejętą kalką wizji zachod­
nioeuropejskich” (s. 23). Proponuje zatem „wędrówkę po historii”, w której ukazuje
kolejne etapy kontaktów polsko-afrykańskich, rozpoczynając od wspomnień pierw­
szych polskich podróżników mających ambicje badawcze oraz Afrykanów w Polsce,
a kończąc na turystyce i emigracji zarobkowej. Opierając się na różnego rodzaju ma­
teriałach, omawia relacje między Białymi a Czarnymi, dociekając źródeł określonych
postaw. Pokazuje też, jak od XIX wieku do chwili obecnej obrazy „Obcych”, widoczne
w polsko-afrykańskich stosunkach, ulegały zmianom, z drugiej jednak strony - okazały
się trwałym elementem polskiej mentalności, obecnym do dzisiaj.
W części następnej - „Postawy poznawcze wobec Afrykanów” - autor wprowadza
czytelnika w zawiłości definicyjne związane z pojęciem „stereotypów”, czyli przede
wszystkim znaków, „którymi - znacząc - «Innych» - przekazujemy na ich temat podsta­
wowe informacje” (s. 92). Mamy tu więc do czynienia z refleksją która w miarę analizy,
już nie wyłącznie tekstów, ale również wywiadów, udowadnia, że stereotypy składają się
na procesy kulturowe. Te ostatnie autor interpretuje, powołując się na Clifforda Geertza,
według którego „nie tyle odbywająsię [one - M.Ch.] w głowie, ile (...) służą do nadania
naszemu doświadczeniu znaczenia” (s. 216). Chcąc dotrzeć do motywów nietolerancji
wobec Afrykanów, Maciej Ząbek przywołuj e wyobrażenia na temat kanibalizmu, brudu,
chorób czy lenistwa Czarnych oraz poddaje analizie egzoetnonimy.
Kolejna część pracy - „Postawy Polaków a ich zachowania wobec Afrykanów na
przełomie XX i XXI wieku” - mówi o predyspozycjach do określonych zachowań

Recenzje i noty recenzyjne

447

wobec Afrykanów. Autor sugeruje, że „nie zawsze wynikają one z deklarowanych
poglądów i wyznawanych stereotypów” (s. 17), zaznaczając wyraźnie, że postawy
te są często ambiwalentne. Badacz omawia tu problem tak zwanego poczucia misji
wobec Afryki, stawia pod znakiem zapytania sens działalności organizacji humani­
tarnych, pisze o stosunku Polaków do czarnych sportowców, a także porusza kwestie
dowcipów na temat Obcych.
Część ostatnia - „Konteksty czasu, przestrzeni i sytuacji” - w największej mie­
rze czerpie z zebranych materiałów empirycznych. Autor koncentruje się w niej na
obecnej sytuacji Afrykanów. Omawia kwestie akulturacji imigrantów, asymilacji,
marginalizacji, zwracając uwagę głównie na „konteksty sytuacyjne, w jakich uczest­
niczą jednostki i grupy” (s. 334), na przykład w domach studenckich i ośrodkach dla
uchodźców.
Oceniając Białych i Czarnych... warto zaznaczyć, że książki tej nie można skon­
frontować z innymi publikacjami tego rodzaju, gdyż jest to pierwsze w Polsce opra­
cowanie, które stanowi tak kompletne omówienie podstaw relacji polsko-afrykańskich. Praca ta, pod wieloma względami nowatorska, sytuuje się w kontekście ogólnie
pojętego dyskursu naukowego na temat Afryki uprawianego w Polsce. Na tym tle
wyraźnie uwidacznia się oryginalność refleksji zaproponowanej przez Ząbka. Otóż
polskie publikacje zajmujące się tematyką afrykańską i pretendujące do miana prac
antropologicznych, często nie spełniają podstawowych założeń metodologicznych
tej nauki. Prezentowane w nich treści nie były bowiem konfrontowane z autorskimi
badaniami empirycznymi. Prace polskich badaczy często skupiają się wyłącznie na
analizie nieaktualnych już tekstów (i tematów). Nie bierze się pod uwagę propozycji
metodologicznych uznanych na świecie antropologów-afrykanistów, choćby takich,
jak John i Jean Comaroff (Comaroff, Comaroff 2003; 2005). Ich styl pracy, polega­
jący przede wszystkim na długim współuczestniczeniu w życiu badanych, pozwala
nie tylko na zgromadzenie bogatej faktografii, ale także na dostarczeniu argumentów
służących budowaniu teorii. Chociaż tematyka książki Ząbka znacznie odbiega od
zakresu prac wspomnianych badaczy, to stanowi pierwszy krok do tego, by wpro­
wadzić w polskiej afrykanistyce poziom analizy wykraczający znacznie poza odarte
z kontekstu kulturowego informacje. Maciej Ząbek dołożył zatem starań, by zgroma­
dzona przez niego wiedza miała rzetelne podstawy źródłowe.
Swój ą analizę oparł na dwóch kategoriach materiałów. Pierwszą tworzą źródła wy­
wołane, czyli wywiady i rozmowy przeprowadzone w Polsce, wśród Polaków i Afry­
kanów. Dobór polskich rozmówców miał charakter przypadkowy, natomiast w przy­
padku Afrykanów, grupę badanych tworzyli najczęściej znajomi autora, „a następnie
przyjaciele znajomych” (s. 18). Byli to również uchodźcy przebywający w ośrodkach
i pracujący na Stadionie Dziesięciolecia. Drugą kategorię stanowią źródła i opraco­
wania zastane. Różnorodność materiałów, które uwzględnił autor, zasługuje więc na
uznanie. Mimo staranności metodologicznej nie ustrzegł się on jednak nieścisłości.
Przypomnijmy, że celem, jaki postawił przed sobą Maciej Ząbek, była „próba
całościowego spojrzenia na relacje między Polakami a przybywającymi do Polski
Afrykanami, nie tyle z perspektywy historycznej czy politologicznej, ile z punktu wi­
dzenia szeroko pojmowanych, uwarunkowanych kulturowo, postaw Polaków wobec

Rezenzje i noty recenzyjne

448

Afrykanów” (s. 5). Tak zakreślony cel praca ta zasadniczo wypełnia. Warto jednak
zwrócić uwagę na fakt, że badacz powołuje się jedynie na narracje na temat zacho­
wań Białych i Czarnych względem siebie, zawarte w tekstach, uzupełniając je o ana­
lizę deklaracji wyrażanych przez rozmówców podczas przeprowadzanych przez nie­
go i studentów wywiadów. W tym kontekście niejasne wydaje się, co badacz uważa
za „predyspozycje” do zachowań pojmowane jako „aspekt behawioralny” i jeden
z elementów postaw. Czy przez ów aspekt behawioralny rozumie on tylko i wyłącz­
nie deklaracje, czy też inne zachowania? Jeśli przyjąć, że jedno i drugie, to w pracy
zdecydowanie brakuje analizy kontekstów zachowań werbalnych, do których dotrzeć
można jedynie na drodze obserwacji uczestniczącej. Wywiady stanowią tylko jeden
ze sposobów gromadzenia wiedzy o tym, jak Inni postrzegają świat. Recenzowaną
pracę uważam zatem za dobry punkt wyjścia, aby sprawdzić w empirii, jak wyglą­
dają deklarowane postawy w praktyce życia codziennego. Pytanie, na ile możliwa
jest obserwacja uczestnicząca, w tym przypadku pozostawiam otwarte, a moje uwagi
mają charakter polemiczny. Służyły one jedynie wskazaniu na nieco inny sposób
pojmowania tego, co może warunkować ludzkie zachowania.
Zagadnienie warunkowania postaw to trudny wątek, poza którym mamy do czy­
nienia w tej pracy przede wszystkim z bogactwem faktów przedstawionych w określo­
nym i przemyślanym porządku. Patrząc na Białych i Czarnych... w kontekście analizy
postaw Polaków wobec Afrykanów można powiedzieć, że książka ta daje możliwość
bardzo szerokiego i zarazem pogłębionego spojrzenia na ten problem. Praca Macieja
Ząbka przedstawia pewne utarte wyobrażenia o życiu w „innej” kulturze i, co najważ­
niejsze, każe uznać odmienność owego Innego. Warto podkreślić, że sprawia to nie
przez skoncentrowanie się na zwalczaniu uprzedzeń, a jedynie przez pokazanie uwa­
runkowanych kulturowo, społecznie i uwikłanych historycznie źródeł stereotypów.
Podsumowując - uważam, że jest to pozycja godna uwagi zarówno ze względu
na tematykę, jak i sposób opracowania materiałów. Jest ważna nie tylko dla antropo­
logów, ale dla wszystkich, którzy zainteresowani są problematyką relacji międzykul­
turowych, migracji i stereotypów.

Magdalena Chułek
LITERATURA
Comaroff J., Comaroff J. L.
2003
Reflections on Liberalism, Policulturalism, and ID-ology: Citizenship and
Difference in South Africa, „Social Identities” 9: 4, s. 445-473.
2005
The Colonization of Consciousness in South Africa, „Economy and Society”
18: 3, s. 267-296.
Ząbek M.
1998
Arabowie z Dar Hamid: społeczność w sytuacji zagrożenia ekologicznego,
Warszawa: Wydawnictwo Dialog.
Ząbek M., Łodziński S.
2008
Uchodźcy w Polsce: próba spojrzenia antropologicznego, Warszawa: Ofi­
cyna Wydawnicza ASPRA-JR.

Recenzje i noty recenzyjne

449

Jacek S c h m i d t , Nowe tożsamości w czasach transformacji europejskich.
Imigranci z Polski w Niemczech, Poznań: Wydawnictwo NEWS-Witold Nowak
2009, tab., rys., ISBN: 978-83-928480-0-4.
W dotychczasowej działalności badawczej Jacka Schmidta wątkiem wiodącym
były problemy tożsamości. W ich obrębie mieszczą się takie tematy, jak stereotypy,
zbiorowe autoreprezentacje, wyobrażenia Innego oraz identyfikacja etniczna i naro­
dowa. Sposób ujmowania tych zagadnień w jego wydaniu zmienia się i mam wraże­
nie, że systematycznie ewoluuje od podejść „zobiektywizowanych”, rekonstruowa­
nych na podstawie ankiet i odpowiedzi na pytania kwestionariusza respondentów,
zwanych też informatorami, po coraz bardziej „subiektywne”, to znaczy oparte na
własnych wypowiedziach rozmówców czy interlokutorów. To ważny proces, od­
zwierciedlający także zmiany zachodzące we współczesnej antropologii światowej,
którego świadectwem w biografii naukowej tego autora jest książka Nowe tożsamo­
ści w czasach transformacji europejskich. Imigranci z Polski w Niemczech, traktująca
o zjawiskach migracji we współczesnej Europie.
W samej strukturze dzieła w oczy rzuca się jego klarowność. Jacek Schmidt roz­
poczyna książkę od przedstawienia metod i przedmiotu pracy. W kwestii metod, po­
dobnie jak i w wielu innych, wyraża się konkretnie i jasno. Rozproszony charakter
grupy badanej i możliwość odbywali ia j cdyn ic wielokrotnie powtarzanych, acz nie
długoterminowych (w terminologii angielskiej intermittent) sesji terenowych, wy­
kluczyły jednorazowe, a przy tym wielomiesięczne badania uprawiane przez kla­
sycznych antropologów społecznych, zalecane ongiś przez Bronisława K. Malinow­
skiego, zaś dziś przez Chrisa Hanna. Autor posługuje się całą gamą narzędzi znanych
etnografom, a które socjologowie nazywają „miękkimi”. Są to między innymi takie
metody podstawowe, jak wspólne przebywanie z interlokutorami w ich naturalnych,
rodzinnych środowiskach, umożliwiające prowadzenie obserwacji uczestniczącej,
czy wywiady: swobodny, autobiograficzny narracyjny i grupowy. Ponadto wykorzy­
stane zostały źródła biograficzne (zdjęcia, listy, zapisane wspominki). Swoisty eklek­
tyzm metod badawczych i sposobów pozyskiwania danych daje w sumie podsta­
wę materiałową do formułowania hipotez, ich interpretacji i wyciągania wniosków,
zwłaszcza że Schmidt ucieka się, w niezwykle profesjonalny sposób, do triangulacji
danych (wzajemnego odnoszenia do siebie „faktów” pochodzących z różnorakich
źródeł i sprawdzania ich wiarygodności za pomocą wielu metod „naraz”).
Istnieją szczególne powody, dla których założenia metodyczne wyłożone są
z taką skrupulatnością. Z jednej strony, zgodnie z zaleceniami najbardziej współ­
czesnej antropologii, Jacek Schmidt chce uczynić swą pracę transparentną, pokazać,
jak zdobywał materiały. Ze strony drugiej, przekonująco wykazać, że zastosowanie
metod „miękkich” pozwala: 1. zebrać materiał niemożliwy do uzyskania metoda­
mi bardziej „twardymi”, 2. wydobyć kategorie stosowane przez samych badanych,
3. odsłonić niuansowe i wręcz intymne obszary autoidentyfikacji, 4. zachować przy
tym rygory naukowe uzyskiwania i interpretacji danych. Brak tak zwanej reprezen­
tatywności, będący obsesją ortodoksyjnych wyznawców metod kwantytatywnych,

450

Rezenzje i noty recenzyjne

jest tu świadomie zakładany. Zastosowanie metod jakościowych daje obraz, który
- moim zdaniem - wnosi więcej do naszej wiedzy o zagadnieniach tożsamości emi­
grantów z Polski do Niemiec niż tony „twardych faktów” wykreowanych metodami
ilościowymi. Wspomniana triangulacja danych daje przy tym możliwość wpisania
subiektywnych narracji w makronarracje, czyli sytuowania tych pierwszych w kon­
tekście szerszych tendencji dających się zaobserwować w kulturze i społeczeństwie.
Metoda narracyjna rzeczywiście wydaje się najbardziej stosowna do przepro­
wadzenia badań mających zrealizować tak zarysowane cele i spełniać jednocześnie
wymogi naukowości. Narracja okazuje się zarazem samorefleksją na temat życia,
przebytej „trajektorii tożsamościowej”, autorskim opisem sytuacji, w jakiej ktoś się
znajduje, zwłaszcza jeśli chodzi zarazem o percepcję samego siebie, poniekąd „od
środka”, jak i o „jaźń odzwierciedloną”, czyli o to, jak ktoś myśli, iż inni go po­
strzegają. Oznacza ona także znaczne zminimalizowanie prekoncepcji badacza, na­
rzucanych z góry własnych kategorii myślowych, wtłaczania poglądów rozmówców
w ustalone ramki pojęciowe. W miejsce tego oddaje się głos „podmiotom”. Bada­
nie podmiotowe zakłada uzgadnianie sensów wypowiedzi w trakcie rozmowy, co
w jakiejś mierze czyni „badanych” współautorami całego przedsięwzięcia. Przygoda
etnograficzna w terenie staje się przy tym zaczynem do przeprowadzenia autoetnografii, refleksji badacza na temat ewolucji jego postrzegania zjawiska w miarę pro­
wadzenia studiów oraz tego, jak jego obecność wpływała na zachowania oraz sposób
artykułowania i werbalizowania problemu przez rozmówców.
Osobną kompleksowo przedstawioną kwestię stanowi tożsamość i wiążąca się
z niąrefleksyjność człowieka jako przedmiot badań w naukach społecznych. W tym
momencie Jacek Schmidt jawi się jako kompetentny znawca teorii socjologicznych,
filozoficznych i antropologicznych. Roland Barthes, Paul Ricouer, Erwing Goffman,
Anthony Giddens, Manuel Castells, Robert J. Lifton, Johnatan Friedman, Herman
Basinger i James Clifford to tylko niektóre nazwiska badaczy, których wybrane idee
odnośnie do narracji, autorefleksji i tożsamości pojawiają się w rozprawie. Dobór
teorii nie jest w żadnej mierze przypadkowy - albo służą one wyłożeniu własne­
go rozumienia zagadnień przez autora, albo też dodatkowo znajdują zastosowanie
w późniejszych empirycznych bądź interpretacyjnych warstwach książki. Łącznie
konceptualizacja ta stanowi także legitymizację perspektywy narracyjnej przyjętej
w pracy. Pokazuje, że choć tożsamość rozumieć można jako coś danego i statycznego
(i tak ją najłatwiej badać metodami kwantytatywnymi), to jednak Schmidtowi zde­
cydowanie bliższa jest perspektywa traktująca ją jako zmienną w czasie i zależną od
kontekstu. Tożsamość jest niezwykle ulotną delikatną m aterią czymś wyrażanym za
pomocą ledwie uchwytnych znaków i gestów. Zawarte w znanej książce Jamesa Clifforda (2000) obszerne studium na temat „kłopotów z tożsamością” Indian Mashpee
z Massachusetts, pozornie dalekich od spraw trapiących „późnych wysiedleńców”
w Niemczech, stanowi ilustrację i inspirację dla takiego podejścia badawczego.
Opowiedzenie się za „rozumiejącym”, uwzględniającym „współczynnik humani­
styczny” pojmowaniem tożsamości Spataussiedlerów uzasadnia także ich status j ako
imigrantów. Migracja, zależne od konkretnego przypadku, zmieniające się w czasie
postrzeganie kraju pochodzenia i nowego otoczenia, to sytuacja sprzyjająca „płyn­

Recenzje i noty recenzyjne

451

ności” tożsamości. Stosowanie w tym momencie kategorii klasycznych dla studiów
nad migracjami, w rodzaju „adaptacja”, „akulturacja”, „asymilacja” lub „konflikt
kulturowy” przeczyłoby w zasadzie dostrzeganej „enigmatyczności” i wielostronno­
ści tożsamości przesiedlających się. Przede wszystkim jednak pociągałoby za sobą
reifikację przedmiotu badań, to znaczy usankcjonowanie schematu mówiącego o ist­
nieniu dwóch konkretnych kultur (kraju pochodzenia i kraju przyjmującego) i na­
stępnie wątpliwego ważenia arbitralnie wyznaczonych kulturowych wskaźników po­
zwalających na określenie stopnia wtopienia się w nowe środowisko bądź charakteru
identyfikacji etnicznej. Kondycja ponowoczesna wymaga nowych pojęć, takich jak
transkulturowość i tożsamość transkulturowa, transnarodowość, nomadyzm kulturo­
wy, czy wreszcie jakże istotnego odróżnienia „tożsamości” od „poczucia tożsamo­
ści”. Wszystkie te pojęcia Schmidt przedstawia nie po to, by wykazać się erudycją,
lecz by zarysować współczesną „sytuację migracyjną” późnych wysiedleńców (i nie
tylko ich) oraz by użyć tych kategorii w prowadzonej analizie.
Temat migracji z Polski do Niemiec pojawia się w wielu pracach socjologicz­
nych, demograficznych, historycznych i, last but not least, antropologicznych. Jacek
Schmidt zna i omawia te najbardziej znaczące, w szczególności jeśli chodzi o piś­
miennictwo polskie. Wykorzystuje swą wiedzę do zarysowania kontekstu i osob­
liwości owego, trwającego przez wszystkie lata powojenne, procesu przesiedlania
się. Splata przy tym dane statystyczne i wyniki badań innych autorów z własnymi
ustaleniami dla określenia motywów skłaniających do migracji i strategii adaptacyj­
nych imigrantów. Kombinacja tych przekazów daje nam niezwykły, przedstawiony
w sposób i wypunktowany, i systematyczny (lecz nie schematyczny), a jednocześ­
nie możliwie pełny ich obraz, odnoszący się zwłaszcza do lat 1989-1999. Podobna
uwaga odnosi się do wiążącej się z migracją sytuacji prawnej i politycznej, która
współokreśla natężenie procesów przesiedleńczych i powody ich zaistnienia. Mno­
gość podawanych przyczyn wyjazdu oraz opisów sposobu przystosowania się do no­
wego społeczeństwa sprawia, iż niełatwa jest ich typologizacja. Autor książki radzi
sobie z tym problemem bardzo dobrze i, na przykład, przedstawiona kategoryzacja
postaw migrantów („neofici”, „frustraci” i „realiści”) budzi zaufanie, tym bardziej,
że potwierdzają ją przytaczane narracje. Wzbudzę pewnie zdziwienie samego zain­
teresowanego, lecz sposób jego analizy przypomina mi postawę strukturalisty ana­
lizującego mity, które - jakby nie było - są też narracjami, a tym samym tekstami
kultury. Z potoku wypowiedzi, różnych wersji mitu/opowieści migracyjnej, wyławia
on główne wątki (epizody), które następnie zestawia i sumuje, by w ten sposób uzy­
skać kompletną, a zarazem barwną „opowieść o migracji”.
Analogiczna metoda zastosowana jest w rozdziałach całkowicie „empirycznych”,
opartych na narracjach ludzi wyselekcjonowanych spośród wielu rozmówców. Każda
z tych narracji jest ilustracją „typowego przypadku” odnoszącego się albo do wymia­
rów „europejskości”, albo „tożsamości etnicznej”. W każdym wypadku mamy do czy­
nienia z analizą postaw i strategii zachowania interlokutorów. Jacek Schmidt przyta­
cza obszerne fragmenty wypowiedzi, komentuje je, klasyfikuje i zestawia. Porównuje
także z konkluzjami innych autorów, na przykład Antoniny Kłoskowskiej. Posługując
się zebranymi materiałami i używając ich jako argumentów potwierdza, podważa lub

452

Rezenzje i noty recenzyjne

obala owe dotychczasowe stwierdzenia. Odwołuje się w swych interpretacjach do po­
jęć wprowadzonych w pierwszych rozdziałach pracy Z tych „miękkich” materiałów
wyłania się solidny i wyraźny obraz tożsamości europejskich jako wyzwania europej­
skiego, formy kosmopolityzmu czy ucieczki od etniczności; równie wiarygodny obraz
uzyskujemy, kiedy czytamy o przypadkach tożsamości „etnicznej”: inkluzywnej bądź
ekskluzywnej regionalnej, monokulturowej i kontekstualnej (dwukulturowej).
W książce mamy do czynienia z niezwykle umiejętnym połączeniem wielu na pozór
wykluczających się elementów: „miękkich” metod antropologii i subiektywnych danych
z obiektywnością konstatacji uogólniających i konkretnością konkluzji; epizodyczności
i niepowtarzalności wypowiedzi rozmówców z szerszym kontekstem społecznym i kul­
turowym; oddania głosu „informatorom” z wpisaniem ich wypowiedzi w makronarrację
historyczną podejścia subiektywnego z obiektywnym; wreszcie, szczegółu etnograficz­
nego z syntetycznymi stwierdzeniami, które z tejże etnografii wprost wypływają To zai­
ste antropologia w najlepszym i nowoczesnym tego słowa znaczeniu.
Oczywiście, nie ma dzieł idealnych. Po pierwsze, gdyby pozwalały na to warun­
ki, na przykład byłaby możliwość wspomnianych na wstępie badań bardziej długo­
terminowych, to poza wynurzeniami tożsamościowymi chętnie widziałbym więcej
materiału dotyczącego „praktykowania tożsamości”. Wprawdzie Jacek Schmidt, jak
pisze, obserwował swych rozmówców w ich kontekście rodzinnym, lecz jest to ma­
teriał tylko incydentalnie ilustrujący autoidentyfikacje. To, co ludzie robią a to, co
m ówią przedstawia sobą często różne światy i dopiero „w praniu” okazuje się, jak
się rzeczy mają w życiu codziennym. Wszelako pretensja to bardzo postulatywna,
albowiem stwarzane przez polski system akademicki warunki prowadzenia badań
w dużej mierze określały dobór metod i rodzaj zebranego materiału.
Po drugie, przy całym uwrażliwieniu na kwestie reifikacji kultury, autor ciągle
posługuje się kategorią „dwukulturowości”, tak jakby owe kultury kiedykolwiek sta­
nowiły odrębne całości. Dziś dominuje inny pogląd. Wiemy, że każde zastosowanie
terminu bądź etykietowanie jest automatycznie i nieuchronnie urzeczowieniem płyn­
nej rzeczywistości, w szczególności w materii tak delikatnej, jak świadomość, lecz
nie sposób jej uniknąć, jeśli w ogóle chcemy o czymś rozprawiać, zwłaszcza w dą­
żących do „obiektywizmu” generalizujących terminach nauki. Niemniej, w sytuacji,
kiedy autor wykazał się tak dużą świadomością metodologiczną i epistemologiczną
mógł poczynić stosowne zastrzeżenia lub nawet pójść krok dalej w konceptualizacji
problemu, chociażby przez odwołanie się do teorii hybrydowości Homi Bhabhy.
Po trzecie, przy podkreślanej przez mnie rzetelności empirycznej dzieła, są miejsca,
w których dość enigmatycznie i bez specyfikacji oraz kontekstualizacji posługuje się ter­
minami w rodzaju „osoby badane” (Czy rzeczywiście wszystkie? Które? Jakie grupy?).
Niemniej, książka ma przytłacza jąco więcej walorów niż niedociągnięć bądź dys­
kusyjnych fragmentów. Jej autor wykazał się: umiejętnością prowadzenia badań em­
pirycznych; barwnym, lecz bynajmniej nie epatującym czytelnika przedstawieniem
materiału; koherentnym sposobem interpretacji danych; wrażliwością na detal połą­
czoną z opanowaniem sztuki generalizowania; dobrą znajomością tematu, konteks­
tu historycznego i społeczno-politycznego oraz wysoką kompetencją teoretyczną;
zwięzłością formy i precyzją słowa, które chronią go przed jałowym recyklingiem

Recenzje i noty recenzyjne

453

idei, a skłaniają do sięgania tylko po niezbędne i użyteczne pojęcia; zwartością wy­
wodu i logicznością toku myślenia; rzetelnością badawczą, powściągliwością w wy­
ciąganiu wniosków i racjonalną argumentacją, która pozwala na rzeczowe konkluzje
płynące z pozornie „ezoterycznych” danych.

Michał Buchowski
LITERATURA
Clifford J.
2000

Kłopoty z kulturą, przeł. E. Durak i in., Warszawa: Wydawnictwo KR.

Halina M i e l i c k a (red.), Folklor ifolkloryzm w zglobalizowanym społeczeń­
stwie polskim, Kielce: Panzet2009, ss. 186, ISBN: 978-83-61240-88-4.
Folklor jest istotnym składnikiem kultury. Jest on wielorako powiązany z religią co
daje podstawę do traktowania elementów tych dwóch obszarów w kategoriach zależ­
ności ewolucyjnej, typologicznej, historycznej oraz kulturowej. Związek folkloru i reli­
gii dotyczy, najkrócej mówiąc, sakralnej koncepcji rzeczywistości. W tę problematykę
wpisuje się książka Folklor ifolkloryzm w zglobalizowanym społeczeństwie polskim.
Zgodnie z zamysłem redaktora, praca stanowi próbę odpowiedzi na pytanie o to, „j ak
przeszłość i teraźniejszość splatająsię ze sobą, tworząc niepowtarzalną aurę współczes­
ności” (s. 4). Pracę podzielono na trzy części, z których każda nawiązuje do folkloru
w perspektywie różnych schematów skojarzeniowych. Taka struktura książki wydaje
się dobrze przemyślana.
Wstępny artykuł Haliny Mielickiej - redaktorki książki, dotyczy współczesnego po­
jęcia folkloru, obejmującego trzy podstawowe płaszczyzny zjawisk społecznych: ideo­
logiczną, aksjonormatywną i behawioralną. Autorka wnikliwie analizuje zmieniające
się rozumienie folkloru i jego związek z tradycją którego wynikiem jest ponadpokoleniowy przekaz treści kulturowych. W tym sensie, zauważa dalej, folklor stanowi pe­
wien sposób środowiskowego porządkowania świata. Poprzez analizę poszczególnych
płaszczyzn folkloru dowodzi, że to pojęcie jest obecnie rozumiane bardzo szeroko. Tekst
Haliny Mielickiej wyznacza trzyczęściową strukturę recenzowanej książki i stanowi
znakomite teoretyczne wprowadzenie do jej lektury.
W pierwszej części książki, poszczególni autorzy nawiązują do folkloru rozumianego
jako system ideologiczny, który przejawia się w wyobrażeniach dobra i zła oraz ich ukon­
kretnieniu w postaci odpowiednio: anioła i diabła. Treść artykułów dotyczy sfery we­
wnętrznych doświadczeń człowieka, które mają wpływ na jego myślenie, wyobrażenia
i motywy postępowania. Tradycyjna religijność polska jest określana jako religijność lu­
dowa. Istotną rolę w tego typu religijności odgrywaj ą siły nadprzyrodzone, które ingeruj ą
w świat człowieka, przyczyniając się tym samym do powodzenia lub porażek ludzkich

454

Rezenzje i noty recenzyjne

poczynań. Na szczególną uwagę w tej części pracy zasługuje artykuł Grażyny Czerwiń­
skiej, Dziegieć, czylijak złemu zaradzić. Jest to tekst ciekawy, dobrze udokumentowany.
Autorka, po wyjaśnieniu tytułowego pojęcia, ukazuje je w przysłowiach, wierzeniach,
obrzędach i obyczajach, interpretując w perspektywie ludowego rozumienia dobra i zła.
Wioletta Szumilas-Praszek pisze o aniołach jako posłańcach Boga i sprzymierzeńcach
ludzi, zaś Halina Mielicka o angelologii i angelizmie. W tekście Mielickiej daje się za­
uważyć dobre przygotowanie merytoryczne do opracowanego tematu, na co wskazuje lo­
giczna struktura tekstu oraz wartkość myśli. Interesująca jest teza autorki na temat angelizmu jako swego rodzaju duchowości, a raczej religii ponowoczesnej. Badaczka analizuje
w perspektywie antropologiczno-socjologicznej mentalność współczesnego człowieka
oraz jego duchowość, którą określa jako religijność sprywatyzowaną. Stwierdza także
trudność zdiagnozowania przyczyn współczesnej mody na angelizm.
Część druga pracy ujmuje folklor jako system aksjonormatywny. Rozpatruje folklor
środowisk lokalnych, często izolowanych, które wyróżniają się odmiennością kulturo­
wą, a także światopoglądową. Artykuły tej części pracy cechuje różnorodność tema­
tyczna. Ich wspólną myślą jest specyfika środowiska, do którego człowiek przynależy
i akcentowanie jego wyjątkowego charakteru. Mirosław Jamrożek ukazuje charaktery­
styczne cechy środowiska policyjnego, natomiast Zdzisław Skuza zajął się uczestnika­
mi forów internetowych. Wśród tych ostatnich toczy się otwarta debata społeczna nad
różnorakimi problemami współczesności. Autor trafnie zwraca jednak uwagę, że bra­
kuje w niej respektowania zasad etyczno-moralnych, co powoduje niekorzystne kon­
sekwencje także w realnym świecie. W innym tekście specyfikę folkloru wokalnego
mniejszości polskiej na Zaolziu przedstawiła interesująco Magdalena Szyndler.
Część trzecia ukazuje folklor jako przekaz ponadpokoleniowy. Autorzy koncen­
trują się na pamięci historycznej doświadczeń II wojny światowej. Ów przekaz, do­
konywany zwykle ustnie, dotyczy istotnych zasad moralno-religijnych i patriotycz­
nych. Ma on szczególne znaczenie dla transmisji kulturowej, zachowania wartości
oraz wpływa na kształt kultury przyszłości. W tej części książki autorzy ukazują
trudne mechanizmy ciągłości kulturowej oraz wybiórcze traktowanie mądrości ży­
ciowych starszych pokoleń, przy uwzględnieniu współczesnych warunków życia
i zmian, jakie zachodząw strukturach społecznych. Przedstawiają różne płaszczyzny,
na których dokonują się owe procesy. Zaakcentowano ciągłość kultury odczuwania,
opartej na ponadczasowości symboli. W związku z tym, Piotr Rosiński w artykule
Pieta Michniowskajako dzieło pamięci historycznej II wojny światowej trafnie zwra­
ca uwagę, że Piety, obok krzyży, są stałym elementem miejsc pamięci na ziemiach
polskich. Pomnik Piety Michniowskiej jest znakiem obszaru uświęconego bohater­
ską śmiercią męczenników. To znak graniczny między profanum a sacrum, przed
którym należy się zatrzymać, zamyślić i wyciągnąć wnioski.
Z obowiązku recenzenta trzeba jednak wskazać również na pewne niedociągnię­
cia omawianej pracy. Pierwsze spostrzeżenie dotyczy aparatu naukowego. Chodzi
o brak jednolitości w przypisach oraz w bibliografii na końcu książki. Dalsze uwagi
dotyczą strony merytorycznej niektórych tekstów.
W czasie lektury nasuwa się uwaga dotycząca nieprecyzyjności języka niektórych
autorów, przez co pewne treści są mało zrozumiałe. Tak jest na przykład w tekście

Recenzje i noty recenzyjne

455

Moralne i religijne implikacje istnieniapiekła Anity Nowak. Autorka, ukazując pojęcie
piekła, przyjmuje założenie, że „tylko wiara i postępowanie zgodne z przyjętymi dog­
matami religii zapewni zbawienie” (s. 31). W konsekwencji zaś uznaje, że „wszyscy
spoza Kościoła skazani sąna potępienie” (s. 31). Należało tu przywołać odpowiednie
dokumenty Magisterium Kościoła, celem wyjaśnienia tych słów, a także zwrócenia
uwagi czytelnika, na jaki okres w dziejach autorka się powołuje. Teza, iż poza Koś­
ciołem nie ma zbawienia, jest twierdzeniem teologicznym, nie oznacza jednak bezpo­
średniego potępienia tych wszystkich, którzy formalnie nie przynależą do Kościoła.
W związku z powyższym, należy być bardzo ostrożnym w sądach na ten temat. Zbyt
lakoniczny język daje się zauważyć w artykule Mityczne wymiary pamięci historycz­
nej. W podjętej analizie semantycznej wyrażenia „pamięć historyczna” autor, Adam
Nawierski, wskazuje na jego funkcjonowanie w różnych kontekstach. Następnie
przechodzi do mitycznego mechanizmu stosowania tego wyrażenia. W tym interesu­
jącym tekście o charakterze szkicowym użycie zbyt lakonicznego języka, zwłaszcza
w pierwszej części artykułu, sprawia, że czytelnik gubi główny jego wątek.
Kolejne spostrzeżenie dotyczy niekonsekwencji w powoływaniu się na określo­
ne miejsca Pisma Świętego. Można to zauważyć w tekście Anioły - posłańcy Boga
i sprzymierzeńcy ludzi. Autorka, Wioletta Szumilas-Praszek, odwołuje się do Pis­
ma Świętego, często jednak nie podaje sigli biblijnych, stąd czytelnik nie wie, które
miejsca w Biblii ma na myśli. Wydaje się również, że śródtytuły tego tekstu, zamiast
porządkować merytorycznie, wprowadzają pewien chaos. Autorka pisze najpierw
o Archaniołach (s. 71 i n.), następnie omawia wygląd aniołów (s. 73), a dalej ich
hierarchię (s. 74 i n.), do której przecież zalicza się także Archaniołów, o czym już
autorka nie wspomina. W punkcie zaś o hierarchii aniołów zamieszcza też treści
o aniołach stróżach, nie stanowiących odrębnej grupy w hierarchii.
Nie najlepszym rozwiązaniem wydaje się przytaczanie długich tekstów ad litteram,
co ma miejsce w artykule (Nie)moc dobra i zła w sztuce muzycznej - opis i transfor­
macjefolklorystyczne Bartłomieja Kotowskiego, a także w tekście Leonarda Zyzmana,
Miejsce zamieszkania i obyczaje w świetle obserwacji z Nowej Słupi. Zbyt duża liczba
cytowań zakłóca, moim zdaniem, tok wypowiedzi. Lepiej parafrazować teksty, doko­
nywać ich analizy oraz komentować według głównego celu artykułu. Drugi z artyku­
łów jest opowieścią folklorysty, entuzjasty folkloru Gór Świętokrzyskich. Zamieszczo­
na w nim długa wypowiedź gwarą, stanowiąca treść wywiadu (s. 132-134), nie została
skomentowana. Brakuje także wprowadzenia do tego tekstu. Autor nie podaje celu za­
stosowania długiej cytacji, w związku z czym pozostaje ona luźno związana z treścią.
Przedstawione wyżej uwagi nie przekreślająwartości recenzowanej książki. Czyta się
ją z dużym zainteresowaniem. Jej adresatami mogą być kulturoznawcy, folkloryści, stu­
denci kierunków humanistycznych oraz ci wszyscy, którzy są zainteresowani zmieniaj ącą
się rzeczywistością. Recenzowana praca jest przyczynkiem do wiedzy o współczesności,
którą warto rozpatrywać w świetle wartości związanych z szeroko rozumianym folklo­
rem. Treści zawarte w tej pracy niewątpliwie zmuszają do refleksji nad zagadnieniem
dobra i zła, a w tej perspektywie nad współczesnością oraz nad przyszłością, za kształt
której współcześni ponoszą odpowiedzialność.

Dariusz Adamczyk

456

Rezenzje i noty recenzyjne

Włodzimierz P i ą t k o w s k i , Lecznictwo niemedyczne w Polsce. Tradycja
i współczesność. Analiza zjawiska z perspektywy socjologii zdrowia i choroby,
Lublin: Wydawnictwo UMCS 2008, ss. 397, ISBN: 978-83-227-2902-1.
Autor Lecznictwa niemedycznego... jest socjologiem, uczniem pionierki socjolo­
gii medycyny w Polsce - prof. Magdaleny Sokołowskiej. Główny nurt jego zaintere­
sowań zaczął krystalizować się już pod koniec lat 80. Można powiedzieć, że Włodzi­
mierz Piątkowski zainwestował swój potencjał intelektualny w studia nad medycyną
niekonwencjonalną które stały się jego szczególnym wkładem w rozwój socjologii
medycyny w Polsce. Mają one także znaczenie dla innych dyscyplin społecznych
i humanistycznych, w tym zwłaszcza dla antropologii medycznej. Najważniejszą
książką tego badacza poprzedzającą omawianą pracę są Spotkania z inną medycy­
ną (Piątkowski 1990). Trzeba podkreślić również jego zrozumienie dla znaczenia
współpracy przedstawicieli różnych dyscyplin - socjologii medycyny, antropologii
medycznej, historii medycyny i in. - w badaniach nad zdrowiem i chorobą. Świadczy
0 tym współredagowanie przez Piątkowskiego takich ważnych publikacji, jak Szkice
z socjologii medycyny (Libiszowska-Żółtkowska, Ogryzko-Wiewiórkowska, Piąt­
kowski, red., 1998) i Socjologia i antropologia medycyny w działaniu (Piątkowski,
Płonka-Syroka, red., 2008).
Prezentowaną książkę należy traktować jako twórcze rozwinięcie i zarazem
zwieńczenie wcześniejszej działalności badawczej Włodzimierza Piątkowskiego.
Praca ma czytelną strukturę, składa się z trzech głównych części podzielonych na
rozdziały i podrozdziały. Na cel książki wskazują już podtytuły - autor interesuje się
„lecznictwem niemedycznym” nie tylko jako zj awiskiem współczesnym, ale i mocno
zakorzenionym w tradycji, a jego analizę prowadzi z perspektywy socjologii zdrowia
1 choroby. Pierwsza część przedstawia „lecznictwo niemedyczne” jako przedmiot
studiów socjologicznych; zawarte są tu rozważania terminologiczne i taksonomicz­
ne oraz opis stanu badań socjomedycznych nad tą problematyką a porównawczo
- także antropologii medycznej, historii medycyny i medycyny klinicznej. Część
druga poświęcona jest polskiemu lecznictwu ludowemu i samolecznictwu, przy
czym autor stara się pokazać, w jaki sposób w tych obszarach „lecznictwa nieme­
dycznego” przejawia się ciągłość tradycji i jaki jest mechanizm zmian. W trzeciej
części natomiast Piątkowski zajmuje się „terapiami współczesnych uzdrowicieli”,
omawiając uwarunkowania popularności tych metod leczenia w społeczeństwie
pluralistycznym, wskazując na adekwatność poszczególnych teorii i metod socjolo­
gicznych do badania „lecznictwa niemedycznego”, na koniec wreszcie - prezentu­
jąc „fenomen Kaszpirowskiego” na tle przemian społecznych okresu transformacji
systemowej.
Autor odwołuje się do bogatej literatury socjologicznej, polskiej i zagranicznej,
w szczególności do dzieł socjologów medycyny. Sięga również w dużym zakresie
do opracowań źródłowych przedstawicieli innych dyscyplin społecznych i humani­
stycznych, zwłaszcza etnologii i historii medycyny, jednak w niewielkim tylko stop­
niu uwzględnia antropologię medyczną. W bibliografii znajdujemy też prace publi­
kowane w czasopismach medycznych.

Recenzje i noty recenzyjne

457

We wstępie autor przekonuj ąco uzasadnia podjęcie tematu „lecznictwa niemedycznego” jako zjawiska, które j est ważnym fragmentem rzeczywistości okresu przemian
społecznych, politycznych i gospodarczych w Polsce po 1989 roku. Jak pisze, jego
praca „stara się wypełnić lukę w opisie mechanizmów zachodzących w transformują­
cym się społeczeństwie na obszarze wyznaczonym przez pojęcia: zdrowie - choroba
- medycyna” (s. 10). Te cele realizuje badacz w części III, zajmując się społeczny­
mi przyczynami popularności nieprofesjonalnych terapeutów i analizując dokładniej
przypadek twórcy tak zwanej metody teleterapii, Anatolija Kaszpirowskiego, który
w pierwszym, gwałtownym okresie transformacji zdobył szczególną pozycję wśród
wielu aktywnych wówczas uzdrowicieli. Warto zwrócić uwagę na dbałość Piątkow­
skiego o uwzględnienie szerokiego kontekstu historycznego, społecznego i kulturo­
wego badanych zjawisk, co widoczne jest przede wszystkim w bardzo interesujących
rozdziałach dotyczących działalności współczesnych uzdrowicieli, ale także w in­
nych częściach pracy, na przykład we fragmentach relacjonujących wyniki badań so­
cjologów zachodnich nad popularnością medycyny komplementarnej i alternatywnej
albo w ustępach omawiających lecznictwo ludowe.
Zamiarem badacza, ambitnym i niełatwym, było stworzenie podstaw „socjologii
lecznictwa medycznego” w Polsce. Włodzimierz Piątkowski zasadnie uznał, że dla
realizacji tego celu niezbędne jest nie tylko przedstawienie rozwoju i stanu badań nad
„lecznictwem niemedycznym”, ale także wskazanie orientacji teoretycznych i meto­
dologicznych w socjologii, które mogą być najbardziej przydatne w tych studiach.
Zamierzenia swoje zrealizował bardzo dobrze i z pewnością książka będzie nieodzownąpomocąw ręku każdego badacza zajmującego się medycyną komplementarną
i alternatywną, nie tylko socjologa.
Moje uwagi polemiczne dotyczą kwestii związanych z zastosowaniem pewnych
koncepcji teoretycznych oraz metod jakościowych, które autor uważa - jak najbar­
dziej słusznie - za bardzo ważne w badaniach nad „lecznictwem niemedycznym”.
Otóż mimo deklaracji we fragmencie dotyczącym perspektywy badawczej antro­
pologii medycznej, iż jej nurt „konstruktywistyczno-interpretacyjny” jest autorowi
szczególnie bliski (s. 149), w dalszej części pracy sięga on wyłącznie do koncepcji
socjologicznych - interakcjonizmu symbolicznego i etnometodologii (oraz do orien­
tacji filozoficznej - fenomenologii) jako tych, które mogą być z powodzeniem stoso­
wane w badaniach problemów zdrowia i choroby. Tymczasem dobre owoce mogło­
by przynieść przekroczenie granic dyscyplin i wykorzystanie podejścia badawczego
antropologii interpretatywnej (np. koncepcji Arthura Kleinmana czy Byrona Gooda)
bądź tak zwanej krytycznej antropologii medycznej, zgodnie zresztą z wyrażanym
przez Piątkowskiego przekonaniem o znaczeniu ujęć interdyscyplinarnych w stu­
diach nad zdrowiem i chorobą. Jako że stosowanie metod jakościowych w badaniach
nad kulturą i życiem społecznym stanowi differentia specifica antropologii kultu­
rowej (i jej gałęzi, antropologii medycznej), szersze korzystanie z jej metodologii
i metodyki badawczej mogłoby wzbogacić perspektywę socjologiczną. Nawiasem
mówiąc, autor pisze o „antropologii medycyny”, podczas gdy przyjęty jest termin
„antropologia medyczna”, który wskazuje, iż chodzi nie tylko o antropologiczne stu­
dia nad medycyną, ale także nad zdrowiem, chorobą i cierpieniem.

458

Rezenzje i noty recenzyjne

Podkreślić trzeba wagę przykładaną przez autora do wyjaśnienia zawiłości termi­
nologicznych i trudności klasyfikacyjnych, z jakimi spotyka się każdy badacz zajmu­
jący się niekonwencjonalnymi metodami leczenia, niezwykle różnorodnymi, o roz­
maitej proweniencji i pozycji w stosunku do biomedycyny1, poczynając od terapii
opartych na „uzdrawianiu duchowym”, poprzez ziołolecznictwo i bioenergoterapię,
do akupunktury, osteopatii czy homeopatii - by wymienić tylko kilka. Uporządko­
wanie tego szerokiego wachlarza zjawisk jest niezmiernie trudnym zadaniem, a pa­
miętać należy ponadto o ogromnym znaczeniu samolecznictwa, którego Piątkowski
również nie traci z pola widzenia. Znaczna część książki jest poświęcona realizacji
tego właśnie zadania, przy czym autor słusznie podkreśla, jak ważne jest ujednoli­
cenie terminologii i systematyzacja badanych zjawisk. Z tego powodu, rozpatrując
omawiane kwestie głównie w rozdziale 1 (cz. I), wraca do nich także w innych częś­
ciach pracy.
Włodzimierz Piątkowski pozostaje wiemy terminowi, który obrał już ponad
20 lat wcześniej, nazywając obszar swych badań „lecznictwem niemedycznym”. Ter­
min ten chciałabym poddać (zresztąnie po raz pierwszy) dyskusji, oczywiście z per­
spektywy antropologii medycznej. Z punktu widzenia antropologa nie jest uprawnio­
nym zabiegiem arbitralne, z odniesieniem do paradygmatu biomedycyny, oddzielanie
„medycyny” i „nie-medycyny”, która może być nazwana jedynie „lecznictwem”, bo
- zdaniem autora - na miano medycyny nie zasługuje (jako że nie jest evidence-ba­
sed medicine). Antropologiczną krytyk:? wzmacniają ustalenia historyków medycyny
dotyczące zmienności w czasie zakresu wiedzy i praktyk biomedycyny, braku ściśle
wyznaczonych granic między nią i innymi formami leczenia. Na to zwraca uwagę
sam autor, pisząc o zmiennych kryteriach „bycia lub niebycia medycyną” (s. 35).
Ponadto termin „lecznictwo niemedyczne” wydaje się niezręczny wskutek zasto­
sowania „podwójnego zaprzeczenia”. Po pierwsze, neguje się zasadność nazwania
niekonwencjonalnych terapii „medycyną”, a po drugie, jakby dla dodatkowego za­
akcentowania tego stanowiska, nazywa się je „niemedycznymi”. Czyli, jak można
wnioskować, biomedycyna mogłaby być nazwana „lecznictwem medycznym”?
Moim zdaniem, mimo wszystkich kłopotów z terminami „medycyna komplemen­
tarna” i „medycyna alternatywna”, których nie mogę tu omawiać, lepszym rozwiąza­
niem jest zaakceptowanie tych określeń i stosowanie ich odpowiednio do kontekstu.
Ogólnie biorąc, można mówić o „medycynie komplementarnej i alternatywnej”, bo­
wiem w różnych kontekstach społeczno-kulturowych różne terapie z tego szerokiego
zakresu sytuują się odmiennie wobec dominującej biomedycyny. Właśnie ten zło­
żony termin (ang. complementary and alternative medicine, w skrócie CAM) jest
szeroko stosowany w światowej literaturze, zarówno antropologicznej, jak i socjo­
logicznej. Włodzimierz Piątkowski jest badaczem doskonale zorientowanym w naj­
nowszej literaturze przedmiotu, o czym świadczy także używanie określenia CAM
we fragmentach pracy omawiających publikacje badaczy z kręgu anglosaskiego, jest
też zapewne w pełni świadomy problemów, które wiążą się z nieprzekładalnością
terminu „lecznictwo niemedyczne” na język angielski. Dodam jeszcze, że restrykTak w antropologii medycznej przyjęto określać medycynę „akademicką” „naukową”.

Recenzje i noty recenzyjne

459

tywne traktowanie terminu „medycyna” przez autora ma także inne konsekwencje.
Można sądzić, że między innymi z tego powodu nie wprowadza on do swoich rozwa­
żań ważnego pojęcia „pluralizmu medycznego”, mimo że wielokrotnie pisze o „spo­
łeczeństwie pluralistycznym”. Tymczasem sytuacja pluralizmu medycznego, czyli
współwystępowania - w różnych układach - biomedycyny oraz medycyny komple­
mentarnej i alternatywnej we współczesnych społeczeństwach Zachodu jest szeroko
omawiana w literaturze antropologicznej i socjologicznej, na przykład przez znaną
badaczkę CAM Ursulę Sharmę (zob. Cant, Sharma 1999), której nazwisko zresztą
Piątkowski przywołuje (s. 113).
Autor stosuje w książce typologię „lecznictwa medycznego”, którą zaproponował
już we wcześniejszych opracowaniach (np. Piątkowski 1990), obierając jako punkt
wyjścia rodzaj praktyków oraz cechy stosowanych przez nich metod leczenia. Stąd
wyróżnione „rodzaje lecznictwa niemedycznego” to samolecznictwo, lecznictwo lu­
dowe oraz „praktyki lecznicze uzdrowicieli” (tab. na s. 40-41). Niemniej owe typy
leczenia scharakteryzowano według odmiennej wiedzy dotyczącej etiologii, zapobie­
gania chorobom, diagnozowania oraz terapii. Jest to interesująca i godna uwagi pro­
pozycja, choć na przykład przyjęty w antropologii w odniesieniu do przyczynowości
chorób podział na etiologie naturalistyczne i personalistyczne wydaje się bardziej
adekwatny niż wyróżnienie przyczyn „materialnych” oraz „mistyczno-magicznych
i psychologicznych”. Pewnych trudności nastręcza też wydzielenie sposobów diag­
nozy i środków terapeutycznych, charakterystycznych odpowiednio dla lecznictwa
ludowego i „praktyk leczniczych uzdrowicieli”, bo - dla przykładu - zaliczone przez
Piątkowskiego do pierwszej z tych grup jasnowidzenie może być też narzędziem
diagnostycznym współczesnych miejskich uzdrowicieli, podobnie jak nafta i boro­
wina albo bursztyn - środkiem leczniczym stosowanym zarówno przez jednych, jak
i drugich. Wiąże się to z problemem odróżnienia uzdrowicieli „nowych”, „miejskich”
od tych, których można by uważać za kontynuatorów ludowej, wiejskiej tradycji.
Przyjęte nazwy wyróżnionych form lecznictwa zadania tego nie ułatwiają, bo prze­
cież „uzdrowiciele” funkcjonują także w ramach lecznictwa ludowego. Innym kło­
potliwym zabiegiem taksonomicznym jest wyróżnienie samolecznictwa jako formy
odrębnej od lecznictwa ludowego. Tymczasem lecznictwo ludowe nie ograniczało
się jedynie do praktyk znachorów i innych wiejskich uzdrowicieli; jego ważną część
stanowiło właśnie samolecznictwo czy lecznictwo domowe, praktykowane głównie
przez kobiety w ramach rodziny i sąsiedztwa. Z drugiej strony, samolecznictwo od­
grywa także ogromną rolę w środowisku miejskim. W konsekwencji tych systematyzacyjnych kłopotów, gdy w części II książki omówiono „Polskie lecznictwo ludowe
i samolecznictwo” (i chodzi tu o samolecznictwo wiejskie), a w części III „Terapie
współczesnych uzdrowicieli”, czytelnik może zastanawiać się, gdzie „zniknęło” sa­
molecznictwo miejskie. Informacje na ten temat rozsiane są w różnych miejscach,
między innymi tam, gdzie przedstawiono poglądy i praktyki lecznicze „laików”. Do­
dać muszę, że nie znalazłam w pracy uzasadnienia przyjętej przez autora „wewnętrz­
nej struktury lecznictwa niemedycznego”.
Inne moje uwagi wiążą się z prezentacją lecznictwa ludowego, któremu poświę­
cona jest znaczna część książki, i w tej właśnie części autor stara się pokazać zmiany

460

Rezenzje i noty recenzyjne

zachodzące w omawianym obszarze zjawisk na przestrzeni ubiegłego stulecia. Jak
wiadomo, z punktu widzenia etnologa o kulturze ludowej i lecznictwie ludowym
(jako jej części) można mówić jedynie w odniesieniu do odległej przeszłości, nato­
miast odnosząc się do czasów nam bliższych używa się co najwyżej określenia „kul­
tura typu ludowego”, wskazując między innymi na brak wyraźnych jej granic i cech
systemowych czy coraz silniejsze przenikanie elementów pozawiejskiego pochodze­
nia. Trudno współcześnie traktować elementy lecznictwa ludowego, przemieszane
z praktykami innego pochodzenia, jako odrębny dział „lecznictwa niemedycznego”,
który miałby charakteryzować się obecnością zestawu elementów wyróżnionych
w tabeli stworzonej przez autora. Piątkowski wprawdzie często wspomina o zmia­
nach i przekształceniach lecznictwa ludowego, ale mimo to uznaje, że i współcześnie
można mówić o nim jako o odrębnym „systemie”, co uzasadnia między innymi fak­
tem istnienia nadal wysokiego odsetka ludności wiejskiej w Polsce. Trzeba jednak
pamiętać, że „lecznictwo wiejskie” to niekoniecznie „lecznictwo ludowe”.
Z zainteresowaniem przeczytałam aneks (blisko 60-stronicowy) prezentujący
„zdrowie, medycynę i chorobę w opiniach uczestników teleterapii”, jako uzupełnie­
nie analizy zawartej we wcześniejszej książce, której współautorem był Włodzimierz
Piątkowski (Piątkowski, Jezior, Ohme 1993), o inne, poprzednio pominięte wątki
tematyczne, a jednocześnie przykład badania opartego na specyficznej metodzie ja­
kościowej. Jednakże, po wprowadzeniu przedstawiającym obrany sposób analizy
materiału badawczego i podział na grupy tematyczne, autor zamieszcza jedynie cyta­
ty z listów usystematyzowane według tematów głównych i bardziej szczegółowych.
Jest to niezmiernie interesujący materiał źródłowy, brakuje jednak analizy tego ma­
teriału, pozostawionego bez komentarza. Podobne uwagi stosują się do fragmentu
rozdziału 2 części III, który ma prezentować „pilotażową analizę jakościową” wy­
powiedzi pacjentów, a stanowi raczej wybór cytowanych fragmentów wypowiedzi
o charakterze anegdotycznym.
W książce można napotkać powtórzenia, czego najbardziej widocznym przykła­
dem jest szczegółowe omówienie metody analizy dokumentów osobistych - listów
do Kaszpirowskiego w dwóch miejscach: we wstępie (na blisko 6 stronach) oraz
w rozdziale 3 części III. Słabą stroną pracy jest, moim zdaniem, stosowany często tok
autorskiej narracji, polegający na relacjonowaniu, kolejno, zawartości pojedynczych
tekstów (np. książki S. Nettleton - na s. 112-114). Obraz zagadnień poruszanych
przez różnych autorów zyskałby bardzo na wartości, gdyby Piątkowski omawiał je
problemowo, zestawiając różne ujęcia i stanowiska badaczy wobec poszczególnych,
istotnych kwestii.
Praca jest przygotowana starannie pod względem edytorskim, napisana została
jasnym, poprawnym językiem. Błędy i usterki językowe sąnieliczne. Należy jednak
wspomnieć o powtarzającym się błędzie - zamiast evidence based medicine autor
pisze: evidence base medicine.
Powyższe uwagi nie podważają mojego przekonania o wartości książki. Jest
ona niewątpliwie nowatorska, ponieważ dotąd nie było pracy autorstwa polskiego
badacza, która tak szeroko i systematycznie prezentowałaby ważną problematykę
medycyny komplementarnej i alternatywnej z perspektywy nauk społecznych. To

Recenzje i noty recenzyjne

461

znacząca pozycja dla socjologów medycyny oraz dla przedstawicieli innych nauk,
zwłaszcza antropologii medycznej i historii medycyny, ale także pedagogiki zdrowia,
medycyny i wielu innych dyscyplin. Należy oczekiwać, że i antropolodzy medyczni
pokuszą się, z punktu widzenia własnej dyscypliny, o analizę medycyny komple­
mentarnej i alternatywnej - tym bardziej, że również w naszym kraju zyskuje ona
znaczenie jako przeciwwaga dla supremacji biomedycyny czy przejaw oporu wobec
medykalizacji.

Danuta Penkala-Gawęcka

LITERATURA
Cant S., Sharma U.
1999
A New Medical Pluralism? Alternative Medicine, Doctors, Patients, and
the State, London: UCL Press.
Libiszowska-Żółtkowska M., Ogryzko-Wiewiórkowska M., Piątkowski W. (red.)
1998
Szkice z socjologii medycyny, Lublin: Wydawnictwo UMCS.
Piątkowski W.
1990
Spotkania z inną medycyną, Lublin: Wydawnictwo Lubelskie.
Piątkowski W , Jezior J., Ohme R.
1993
Listy do Kaszpirowskiego. Spojrzenie socjologiczne, Lublin: Wydawni­
ctwo Marek Łoś.
Piątkowski W , Płonka-Syroka B. (red.)
2008
Socjologia i antropologia medycyny w działaniu, Wrocław: Oficyna
Wydawnicza Arboretum.

Agnieszka K o ś c i a ń s k a , Potęga ciszy. Konwersja a rekonstrukcja porządku
płci na przykładzie nowego ruchu religijnego Brahma Kumaris, Warszawa: Wydaw­
nictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2009, ss. 195, ISBN: 978-83-235-0451-1.
Debata na temat nowych ruchów religijnych trwa w środowiskach akademickich
od lat 70. XX wieku, kiedy to zwrócono uwagę na kontrkulturowe zainteresowanie
niekonwencjonalnymi formami duchowości, które nawiązywały - przede wszyst­
kim, acz nie tylko - do tradycji Wschodu. Zainteresowanie to zaowocowało two­
rzeniem licznych, mniej lub bardziej zhierarchizowanych ugrupowań. Socjologowie
przyglądali się aspektom organizacyjnym nowego zjawiska i klasyfikowali poszcze­
gólne organizacje, nawiązując do ustaleń klasyków, takich jak Max Weber i Ernst
Troeltsch, którzy dokonali rozróżnienia między kościołami i sektami, oraz Helmut
Richard Niebuhr i Howard Becker, którzy wprowadzili kategorie denominacji i kul­
tów. Budowano też nowe typologie. Uczeni zorientowani kulturoznawczo rozpatry­
wali proliferację nowych ruchów religijnych na tle przemian kulturowych, jakie mia­

462

Rezenzje i noty recenzyjne

ły miejsce w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej w latach 60. i 70. XX wieku.
Niektórzy traktowali owe ruchy jako bezpośredni rezultat rewolty hipisowskiej, inni
uważali je za reakcję na słabnącą stabilność społeczną i rozluźnienie standardów mo­
ralnych oraz poczucie wykorzenienia towarzyszące uczestnikom współczesnej kultu­
ry. Żywotność zjawiska dostarczała argumentów przeciwnikom tezy o sekularyzacji
zachodnich społeczeństw, z drugiej jednak strony jego marginalny charakter zdawał
się świadczyć właśnie na rzecz tez sekularyzacyjnych.
Z biegiem lat akademicka debata przesunęła się w kierunku identyfikacji relacji
władzy panujących tak wewnątrz nowych ruchów religijnych, jak i w szerszym polu
społecznym. Naukowcy wytoczyli więc działa przeciwko popularnym w dyskursie
publicznym teoriom „prania mózgu”, w których jednostkę przedstawiano jako pa­
sywną ofiarę złych guru i szarlatanów, i zwrócili uwagę na aktywny wymiar kon­
wersji. Z drugiej strony, zainteresowali się mechanizmem tworzenia antykultowych
artykulacji i zauważyli, że promocja koncepcji „prania mózgu” leży w interesie
licznych podmiotów: media mogą przyciągnąć uwagę szerokiej publiczności, pre­
zentując sensacyjne historie, w których granica pomiędzy dobrem a złem jest jasno
zdefiniowana, członkowie rodzin konwertytów mogą obwiniać zewnętrzne siły za
rozluźnienie rodzinnych więzi, a terapeuci mogą robić karierę na nowych, propono­
wanych przez siebie modelach terapii psychicznej. W pracach z pogranicza socjolo­
gii i nauk prawnych analizowano też wpływ paniki moralnej związanej z „sektami”
na ustawodawstwo.
W nurt refleksji naukowej odnoszącej się do relacji władzy wpisuje się książ­
ka Agnieszki Kościańskiej. Autorka nie jest specjalnie zainteresowana strategiami
dyskursywnymi stosowanymi przez zwolenników i przeciwników nowych ruchów
religijnych - te zagadnienia podejmowała we wcześniejszych pracach, w których
nawiązywała do koncepcji przemocy symbolicznej stworzonej przez Pierre’a Bour­
dieu (Kościańska 2001). W swojej najnowszej publikacji daje wgląd w praktyki oraz
organizację codziennego życia uczestników jednego z nowych ruchów religijnych
działających w Polsce. Przedstawia je w konfrontacji z dominującymi w naszym kra­
ju modelami tożsamości, dotyczącymi przede wszystkim ról płciowych. Autorka sta­
wia w centrum rozważań problematykę sprawczości (agency), a więc relacji pomię­
dzy jednostką a strukturą, i podaje w wątpliwość liberalne rozumienie tej koncepcji,
które ściśle wiąże ją z jednostkową autonomią. Posługuje się przy tym perspektywą
genderową, która niejako ze swej natury jest polityczna. Kościańska pozostaje za­
tem wierna własnym postulatom uczynienia z antropologii krytyki społecznej, które
w 2004 roku zgłosiła na łamach pisma „(op.cit.,)”, zapoczątkowując debatę na temat
kondycji polskiej etnografii/etnologii/antropologii kulturowej (Kościańska 2004).
Jednocześnie bierze udział w najbardziej fundamentalnych dyskusjach prowadzo­
nych w obrębie teorii społecznej. Jest to tym bardziej ważne, że - jak z żalem zauwa­
ża James Beckford (2006) - wciąż bardzo niewielu badaczy współczesnych zjawisk
religijnych nawiązuje do aktualnych koncepcji tworzonych na gruncie tej teorii.
Książka Agnieszki Kościańskiej oparta jest na badaniach etnograficznych autorki
wśród uczestników Światowego Uniwersytetu Duchowego Brahma Kumaris, organi­
zacji utworzonej w Indiach w 1936 roku, która od drugiej połowy XX wieku posiada

Recenzje i noty recenzyjne

463

swe filie na wszystkich kontynentach, a od lat 80. działa w Polsce. Z warszawskim
ośrodkiem związanych jest obecnie około stu osób, głównie kobiet (liczba sympa­
tyków ruchu jest kilkakrotnie wyższa). Brahma Kumaris nawiązuje do hinduskiej
filozofii i proponuje praktyki jogiczne, uwypukla też rolę kobiety, obdarzając ją za­
równo duchowym posłannictwem, jak i silną pozycją w swych strukturach organi­
zacyjnych.
Z koncepcji sprawczości Kościańska czyni narzędzie analiz. Najpierw jednak
owo narzędzie uważnie wypracowuje, umiejscawiając je, po pierwsze, w kontek­
ście debaty między tradycją intelektualną zapoczątkowaną przez Maxa Webera, która
kładzie nacisk na moc sprawczą jednostki, a Durkheimowskim prymatem struktury,
oraz, po drugie, na tle antropologii skoncentrowanej na znaczeniu, wywodzącej się
od Clifforda Geertza, i studiów nad władzą inspirowanych myślą Michela Foucaulta.
Ostatecznie definiuje sprawczość jako „konstruowane kulturowo i refleksyjne dzia­
łanie (praktykę) jednostki lub grupy, prowadzące do pewnych modyfikacji społecz­
nych (zmian w ramach struktur społecznych oraz relacji władzy)” (s. 36).
W kolejnych rozdziałach książki autorka pokazuje, że sprawczość prowadzi do
transformacji społecznej, lecz składać się na nią może działanie niezauważone i pozawerbalne, które niekoniecznie musi wiązać się z autonomią jednostki. Omawia
zatem proces konwersji Brahma Kumaris, w czasie którego zmieniają się relacje
rodzinne i przyjacielskie konwertytek, a porządek płci kulturowej podlega redefi­
nicji (proces ten, angażujący esencjalistyczne i stereotypowe wyobrażenia, autorka
określa, za Michaelem Herzfeldem, mianem poetyki społecznej). Przy tym, proces
ten odbywa się przede wszystkim w sferze pozawerbalnej: poprzez zmianę nawy­
ków żywieniowych (wegetarianizm) i celibat uczestniczki ruchu podejmują grę
z wyobrażeniami macierzyństwa, zwłaszcza z figurą Matki Polki, nawiązują do mi­
tologii hinduskiej bogini śakti, a następnie esencjalizują tak powstałą konstrukcję
symboliczną pod postacią nowej kobiecej tożsamości. Kościańska uwypukla też rolę
aktów ciszy, przede wszystkim rytualnej, związanej z medytacją i podporządkowanej
wymogom dyscypliny, w kontestowaniu zastanego porządku społecznego i budowa­
niu autorytetu przywódczyń ruchu. Pozwala jej to zarówno pokazać performatywny
wymiar działań dokonywanych poza słowami i ich artykulacyjnąmoc, jak też podjąć
dyskusję z polską myślą feministyczną. Autorka zauważa bowiem, że rodzime nur­
ty feminizmu odwołują się przede wszystkim do zachodnich wzorców i świeckiej
tradycji oświeceniowej, podszyte są więc rozumieniem sprawczości w kategoriach
głosu i autonomii. W konsekwencji wykluczają doświadczenie tych adeptek religii,
które podporządkowują się grupie i działają na rzecz wspólnoty, dbając jednocześnie
o łączność z bogiem, a zarazem kładą nacisk na podniesienie statusu kobiet.
Ogromną siłą książki Agnieszki Kościańskiej, poza włączeniem refleksji na temat
nowych ruchów religijnych w krąg teoretycznej debaty, jest jej orientacja na lokal ność. Chodzi tu nie tylko o ścisłe zakreślenie terenu etnograficznych rozpoznań, ale
także o odczytywanie znaczeń i wątków symbolicznych, które tkwią w koncepcjach
tworzonych przez uczestniczki badanej grupy i praktykach przez nie wykonywanych,
w perspektywie wyobrażeń zakorzenionych w polskiej kulturze (Matka Polka) i pu­
blicznych dyskusji prowadzonych na rodzimym forum (feminizm). Owa orientacja

464

Rezenzje i noty recenzyjne

na lokalność pozwala autorce niezwykle przytomnie podchodzić do dotychczaso­
wych ustaleń na temat poszczególnych poruszanych przez nią zagadnień (takich,
jak np. kulturowa zależność pomiędzy płcią a jedzeniem). Choć wnioski płynące z
badań prowadzonych w rozmaitych kulturowych kontekstach stanowią dla autorki
cenną inspirację, to nie są przez nią generalizowane, lecz starannie uzgadniane z pol­
skim tłem kulturowym. Wszystko to sprawia, że praca Kościańskiej jest niezwykle
oryginalną propozycją na polskim rynku wydawniczym. Liczne publikacje Tadeusza
Doktóra i Marii Libiszowskiej-Żółtkowskiej na temat nowych ruchów religijnych,
choć pionierskie w naszym kraju i bardzo ważne ze względu na zawartą w nich mi­
sję odczarowania „sekt”, przedstawiały tę problematykę w ujęciu socjologicznym,
pozostawiając na boku symboliczny wymiar idei i praktyk adeptów owych ruchów.
Z kolei - skądinąd znakomite - książki Anny E. Kubiak (1997) i Marty Zimniak-Hałajko (2003), które wątki te podejmowały, w warstwie interpretacyjnej w zasadzie nie
nawiązywały do specyficznego, polskiego kontekstu.
W publikacji Kościańskiej, niezwykle gęstej pod względem nawiązań teoretycz­
nych i cytowanej literatury, jest także miejsce na głos z terenu (wliczając w to „głos
bezgłośny”). Autorka przedstawia wypowiedzi Brahma Kumaris i zapisy własnej
obserwacji. Zwłaszcza obserwacja wydaje się tu kluczowa. Pozwala ona badaczce
oderwać się od form tekstowych i wziąć pod lupę działanie, a zatem uruchomić wy­
obraźnię etnograficzną, bez której nie sformułowałaby zasadniczych wniosków na
temat ciszy i jej roli w konstruowaniu sprawczości. To właśnie uważne, etnograficzne
wniknięcie w badaną społeczność pozwala Kościańskiej zgłosić wątpliwość co do
zależności pomiędzy sprawczością a autonomią jednostki. Tego rodzaju wątpliwości
nie miał na przykład przywoływany przez autorkę Anthony Giddens, który badań
terenowych nie prowadził i miał tendencję do rozumienia podmiotowości w sposób
zdekontekstualizowany.
Książka Agnieszki Kościańskiej to rzadki przypadek publikacji, której trudno po­
stawić jakiekolwiek zarzuty. Można co najwyżej zadać autorce kilka pytań, które
nie umniejszą jednakże wagi jej rozpoznań. Jedno z nich dotyczyć mogłoby zależ­
ności pomiędzy pozawerbalnie tworzoną sprawczością a zmianą. O ile Kościańska
przekonująco naświetla przejawy sprawczości w najbliższym otoczeniu konwertytek
(rekonfiguracja relacji rodzinnych), o tyle niewiele mówi na temat tego, czy owa
sprawczość doprowadzić może do dogłębnej przemiany społecznej. Przypadek Gan­
dhiego i strategia biernego oporu sugerowałyby, że tak. Jednak autorka wątku tego
nie podejmuje - czy nie do końca mieści się on w wypracowanej przez nią konce­
pcji? A może po prostu zbyt daleko wykracza poza rozważania na temat ról genderowych, do których badaczka wolała się ograniczyć? Co oczywiste, w książce nie
sposób znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, do postawienia których może ona
zainspirować. Można ją natomiast traktować jako niezbędny punkt wyjścia do dal­
szych studiów - w szczególności na temat relacji między płcią a religią, zwłaszcza
z uwzględnieniem polskiego kontekstu.

Dorota Hall

Recenzje i noty recenzyjne

465
LITERATURA

Beckford J.
2006
Teoria społeczna a religia, przeł. M. Kunz, T. Kunz, Kraków: Nomos.
Kościańska A.
2001
Koło przemocy symbolicznej - o konfliktach wokół nowych ruchów religij­
nych, „Przegląd Religioznawczy” 199: 1, s. 119-130.
2004
Ku odpowiedzialności. Etnologia w Polsce: tradycje i wyzwania, „(op.cit.,)”
19-20: 6-7, s. 12-13.
Kubiak A. E.
1997
Delicje i lewa ręka Kryszny: kreacja i ewolucja ruchu Hare Kryszna w Polsce,
Warszawa: Wydawnictwo IFiS PAN.
Zimniak-Hałajko M.
2003
Raj oswojony: antropologia nowych ruchów religijnych, Gdańsk: słowo/
/obraz terytoria.

Urszula L e h r , U schyłku życia. Starość mieszkańców wsi Beskidu Śląskie­
go i Podhala, Warszawa: Wydawnictwo Instytutu Archeologii i Etnologii PAN
2007, ss. 351, il., mapy, tab., ISBN: 83-89499-31-2.
Na starość, jako jeden z etapów egzystencji człowieka, a jednocześnie katego­
rię kulturową, skierowały uwagę badaczki jej studia nad tradycyjnymi wierzeniami
i obrzędowością wiejską Karpat Polskich, prowadzone w społecznościach wiejskich
i w ścisłym kontakcie z ich członkami. Po kilku artykułach na temat ludzi starych
opublikowała książkę będącą przedmiotem recenzji. Jest to monografia problemowa,
napisana na podstawie intensywnych badań terenowych w dwóch wioskach: Małym
Cichym i Istebnej, z dwóch regionów górskich - Podhala i Beskidu Śląskiego. Po­
dejmując problematykę wieku, zajęła się tym samym rzadko omawianym w polskiej
literaturze etnologicznej, a jednym z podstawowych czynników biologicznych, sta­
nowiących o różnicach między ludźmi; czynników o wielkiej sile kulturotwórczej
i wzrastającym obecnie znaczeniu, z powodu starzenia się wielu społeczeństw, w tym
polskiego. Zmiana struktury demograficznej rodzi bowiem nowe potrzeby i stanowi
wyzwanie dla nauki i praktyki społecznej w takich dziedzinach, jak przedłużenie
aktywności zawodowej, lecznictwo i opieka społeczna oraz w wielu innych.
Dwie pierwsze części pracy mają charakter wstępny. We „Wprowadzeniu” otrzy­
mujemy informację o stanie badań nad starością, ich historycznym rozwoju, zróż­
nicowanych kierunkach, w które zaangażowane są różne dyscypliny oraz o braku
zainteresowania się nimi polskiej etnologii (s. 17, 18). Dowiadujemy się również
o celu i charakterze badań podjętych przez autorkę. Celem tym jest ukazanie kul­
turowego wymiaru starości w jej wielorakich uwamnkoWaniach i przejawach,
w wybranych wsiach góralskich, przedstawionej z uwzględnieniem ogólnej wiedzy

466

Rezenzje i noty recenzyjne

0 tym zjawisku. Dla określenia cech starości autorka sięga do jej przyczyn i skutków
biologicznych, psychicznych, ekonomicznych i społecznych, korzystając z badań
1 ustaleń wielu dyscyplin naukowych: medycyny, psychologii, ekonomii, demografii
oraz socjologii i zestawia je z materiałami z własnych poszukiwań. To właśnie dane
z wieloletnich badań terenowych: wywiady, informacje autobiograficzne, obserwa­
cja, oparta także na uczestnictwie w życiu wiejskim, ankiety zebrane wśród uczniów
miejscowych szkół, stanowią główną i cenną podstawę źródłową pracy. To do nich,
chcąc zachować ich dokumentacyjną wartość, odwołuje się autorka, cytując w tek­
ście i umieszczając w załączonym aneksie wypowiedzi rozmówców, nie tylko ludzi
starych, ale także przedstawicieli innych grup wiekowych mieszkańców badanych
wsi. Uzupełnione zostały one przez materiały z archiwów rodzinnych, informacje
otrzymane w instytucjach państwowych, samorządowych i kościelnych oraz artykuły
z prasy lokalnej. Wyznaczniki kulturowego wymiaru starości - „wieku kulturowe­
go”, stanowiącego główny przedmiot zainteresowań, autorka odnajduje w statusie
ludzi starych, ich pozycji w systemie społeczno-kulturowym, decydującej o sposobie
odnoszenia się do nich rodzin i społeczności wiejskich, wpływającej na ich samo­
ocenę. W tymże „Wprowadzeniu” badaczka zamieściła także charakterystykę obu
wsi. Stwierdziła w nich zanik pasterstwa i ograniczenie działalności rolniczej oraz
poważną rolę turystyki. Różnica między nimi, poza położeniem i związanym z nim
otoczeniem kulturowym oraz wielkością, polega także na występowaniu w Istebnej
niewielkiej grupy ludności protestanckiej. Obie wsie osiągnęły w ostatnich latach po­
dobny poziom ekonomiczny, inaczej jednakże wykorzystują dla celów komercyjnych
tradycyjną kulturę. Przy tej okazji autorka formułuje kolejny cel badawczy, jakim jest
stwierdzenie, czy i w jakim zakresie podtrzymywanie dziedzictwa kulturowego i sytu­
acja społeczno-ekonomiczna wpływają na stosunek do ludzi starych (s. 22). Omawia
ponadto zastosowane techniki i metody badawcze.
W drugim, obszernym rozdziale wstępnym „Aspekty starości” autorka informuje
o modelach starości odnajdywanych w różnych kulturach odległych w czasie i prze­
strzeni. Koncentruje się jednak na sposobach traktowania ludzi w podeszłym wieku
w badanych wioskach. Stwierdziła wielość kryteriów stosowanych dla wyznaczenia
granicy, od której zaczyna się starość: metrykalne, związane z aktywnością, sposo­
bem postrzegania rzeczywistości, stosunkiem do innych. Omawia warunki wyzna­
czające w badanych wsiach długość i jakość życia: pracę, pożywienie, mieszkanie,
ubiór. Opisuje uroczystości urodzin długo żyjących mieszkańców, bardziej utrwalo­
ne w Istebnej, a mniej znane w Małym Cichym, upowszechniające się jednak pod
wpływem mediów, w tym prasy lokalnej i działalności organów samorządowych.
Obszernie przedstawia „konwenans” - wzory zachowań, zarówno ludzi starych,
kontaktujących się z innymi, jak i w stosunku do nich, mających źródło w tradycji,
między innymi w folklorze, lecz podlegających zmianom w wyniku przekształceń
warunków życia i pod wpływem otoczenia zewnętrznego.
Najistotniejsze w pracy są dwa rozdziały przedstawiające status i role ludzi sta­
rych w badanych wsiach. Pierwszy z nich, „Codzienność i święto”, koncentruje się
na pozycji ludzi w podeszłym wieku w rodzinie i w domu, relacjach międzypokole­
niowych, rodzajach ich aktywności i użyteczności, miejscu w sąsiedztwie i w spo­

Recenzje i noty recenzyjne

467

łeczności wiejskiej, roli wiary w życiu ludzi starych oraz ich uczestnictwie w czasie
świątecznym i obrzędowym. Drugi, „Społeczność wiejska wobec starości”, ukazuje
aktywność społeczną i kulturalną ludzi starych, w tym między innymi jako przeka­
zujących wiedzę o tradycyjnej kulturze regionu i biorących udział w działalności ze­
społów folklorystycznych oraz uprawiających twórczość artystyczną, akceptowaną
i otrzymującą wsparcie nie tylko od instytucji państwowych i samorządowych oraz
turystów, ale, poprzez nie, także w społeczności wiejskiej i w rodzinach. Omawia
formy honorowania ludzi starych poprzez uroczystości organizowane przez organa
samorządowe i popularyzowane przez media, opiekę w czasie choroby i niedołęstwa,
współczesną formę dożywocia, a także stosunek społeczności wiejskiej do ludzi sta­
rych i jej reakcje na zachowania wobec nich w rodzinie. Pracę uzupełniają interesu­
jące fotografie, wykonane w większości przez autorkę, oraz tabele, diagramy i mapy,
których wykaz nieoczekiwanie znalazł się na początku pracy, zaraz po spisie treści,
a także fragmenty zapisanych relacji zamieszczone w aneksie.
Praca ukazuje specyfikę występującego w badanych wioskach górskich obrazu
starości jako „wieku kulturowego”, różnego w porównaniu z innymi terenami Pol­
ski. Specyfika tego obszaru została wyznaczona przez zespół takich cech, jak łącze­
nie gospodarstwa rolnego z innymi źródłami zarobkowania, wysoki procent rodzin
wielopokoleniowych i członków kręgu familijnego żyjących w bliskim sąsiedztwie,
silną dotąd więź lokalną w społecznościach wiejskich, przywiązanie do miejsca za­
mieszkania i lokalnych tradycji oraz starania o ich utrzymanie i wykorzystanie w ży­
ciu współczesnym, wreszcie swoisty konserwatyzm połączony jednak z otwarciem
na świat, wywołanym napływem wypoczywających tu ludzi z zewnątrz i migracjami
za pracą.
Nie wyeksponowanym, lecz ważnym aspektem pracy są możliwości porównania
dwóch badanych wiosek, gdzieniegdzie polegające nie tylko na zestawieniu danych,
ale także wskazaniu różnic pozycji w nich ludzi starych. Odrębność wsi polega nie
tylko na innym położeniu geograficznym, wielkości i funkcjach administracyjnych
oraz obecności w Istebnej nielicznych protestantów, ale również sposobie organiza­
cji przestrzeni wiejskiej. W Istebnej są to „place” - jednostki terytorialno-sąsiedzkie, wpływające na silniejsze tam związki sąsiedzkie, bardziej ugruntowane tradycje
instytucji, między innymi miejscowych Kościołów, a także działalności kulturalno­
-społecznej, prowadzonej od dawna w ramach choćby Macierzy Szkolnej oraz od­
działywanie silnych, okolicznych ośrodków kulturalnych w Cieszynie i Bielsku-Bia­
łej. Niezdecydowanie co do rozwinięcia porównawczego charakteru pracy znalazło
wyraz w jej konstrukcji, w której nie ma wydzielonego miejsca przeznaczonego na
analizę i konkluzje z dokonanego zestawienia materiałów z dwóch różnych wiosek.
Dla przedstawienia zmian w statusie ludzi starych, jednego z celów pracy, ba­
daczka sięga po retrospekcję. Stosuje ją, wykorzystując informacje o przeszłości
zawarte w materiałach z wywiadów oraz dokumentach i opracowaniach historycz­
nych. Interesująco omawia dawną instytucję chodzących po prośbie „numerowych”,
objętych opieką gromady, zanikłąjuż w zasadzie instytucję „Chowańca” i bardzo już
ograniczoną dożywocia - „wymowy”. Odnotowała opowieści o wywożeniu w prze­
szłości starych ludzi do lasu przez członków ich rodzin i pozostawianiu ich tam

468

Rezenzje i noty recenzyjne

w celu spowodowania śmierci (s. 121), przypominające zachowania społeczności
pozaeuropejskich, cierpiących na niedostatek żywności, takich jak na przykład Eski­
mosi, Czukcze czy Koriacy. Stwierdza, że trudno jest dziś ustalić, czy oparte były na
faktach, czy też powstały i funkcjonowały na zasadzie moralitetu. Dostrzega zmiany
w sytuacji ludzi starych po przyznaniu im rent i emerytur rolniczych, a także wydłu­
żenie się krótszego dawniej okresu niedołęstwa. Nie idealizuje przeszłości, nie widzi
w badanych społecznościach cech kryzysu w położeniu ludzi starych, potwierdza
wielokierunkowość zmian i brak możliwości jednostronnej ich oceny. Zmniejszył
się i, dodajmy, zindywidualizował autorytet ludzi starych, polepszyły się jednakże
materialne warunki ich życia (s. 128).
Warto odnotować krytycyzm badaczki wobec zebranych wypowiedzi. Niejedno­
krotnie zaznacza, że nie uzyskała potwierdzenia otrzymanych relacji lub trudno udo­
wodnić ich autentyczność. Zabrakło jednak wyraźnego podkreślenia różnicy między
przekazywaną w rozmowach wiedzą o „modelu” kultury jako zespole wyobrażeń
o zachowaniach uznanych za właściwe i jej „wzorze”, informującym o względnie
trwałej strukturze praktykowanych zachowań. Rozróżnienie to pomogłoby lepiej
zrozumieć dystans między deklarowanymi wartościami a realizowanymi zachowa­
niami, dostrzegany przez badaczkę, wyjaśniany przez nią w zakresie obyczajowości,
zresztą za innymi autorami, charakterem moralności wiejskiej jakoby „przewrotnej
w swojej naturze” (s. 286).
Książka Urszuli Lehr jest jedynym w polskiej literaturze etnologicznej opraco­
waniem przedstawiającym w tak wszechstronny sposób starość jako zjawisko kul­
turowe. Wykracza poza prace ograniczające się do praesens ethnographicum, nie
poszukuje wyłącznie archaizmów, stanowi próbę całościowego ujęcia sytuacji lu­
dzi starych w kontekście współczesnego życia wsi, traktowanego w jego związkach
z szerszym otoczeniem. Jest solidnie udokumentowana materiałami z badań tereno­
wych, uzupełnionymi innymi kategoriami źródeł, między innymi urzędowymi, pra­
sowymi i archiwalnymi, a tezy formułowane na podstawie tych badań konfrontowane
są z obszerną, wielodyscyplinarną literaturą przedmiotu. Książkę można tym samym
uznać za wskazującą miejsce badań etnologicznych w studiach wymagających inter­
dyscyplinarności.

Zbigniew Jasiewicz

Recenzje i noty recenzyjne

469

Seweryn A. W i s ł o c k i, Mistrz/Master Teofil Ociepka. Między władzą a praw­
dą. Between the Authorities and the Truth, wstęp Wojciech J. Burszta, uzupełnia­
jący rozdział „Wśród książek pana Teofila” Jerzy Prokopiuk, Katowice: Wydaw­
nictwo Naukowe „Śląsk” 2010, ss. 264 (tekst polski i angielski), 36 ss. barwnych
reprodukcji dzieł Ociepki, ISBN: 978-83-7164-609-6.
W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat fenomen Teofila Ociepki nie dawał spokoju
wielu autorom. Ociepka nie pozwalał się zaszufladkować, nie pasował do żadnej
z przyjętych kategorii artystów-amatorów. Próbowano zaliczyć go do twórców ludo­
wych, uznać za jednego z naiwnych, udowadniać, że jego malarstwo rozwinęło się
pod wpływem Henriego Rousseau, zwanego Celnikiem, reprodukcje dzieł którego
były w Polsce w okresie międzywojennym rozpowszechnione.
W okresie PRL próbowano go dopasować do założeń socrealizmu. Klasowo od­
powiadał wszelkim socjalistycznym założeniom, pochodził z nizin społecznych, nie
miał wykształcenia, pracował w górnictwie (co prawda nie na dole, w kopalni, ale
tego się już nie mówiło), więc jego wizje malarskie można było przedstawić jako
reakcję górnika na pracę w podziemiu. Próbowano wypromować Ociepkę na świa­
towej rangi artystę „naiwnego” - i to zaliczenie Ociepki do kręgu ludowych malarzy
naiwnych pokutuje do dziś.
Nie poruszano tylko rzeczy najważniejszej: że wizje Ociepki były oparte na jego
duchowości, że mimo braku formalnego wykształcenia był mistykiem i teozofem,
członkiem-korespondentem oddziału niemieckiego Rosicrucian Fellowship (z siedzibąw Oceanside w Kalifornii) - Wspólnoty Różokrzyżowej założonej przez Maxa
Heindla, a także członkiem loży masońskiej działającej w kręgach związanych z krakowskąASP. Jego twórczość była środkiem wyrażenia przeżyć wewnętrznych zwią­
zanych z problematyką etyczno-moralną, przede wszystkim - rodzajem moralitetów
wynikających z aksjologii chrześcijańskiej i ontologii okultystycznej, ukazujących
walkę dobra ze złem. Podobna wiara w misję uświadamiania ludziom potrzeby na­
prawy życia osobistego i społecznego występuje u wielu innych artystów nieelitarnych (określanych często jako „artyści z Bożej łaski”); na ogół jednak ich sztuka
wypływa wyłącznie z założeń chrześcijańskich. Ociepka natomiast włączał w nią
także, prócz elementów chrześcijańskich, i te, które wynikały z jego astrologicznego
i mitycznego poznania świata niematerialnego. Uważał za swój obowiązek głoszenie
okultystycznych „prawd Bożych”, wykorzystywał w tym celu zarówno swe publicz­
ne wystąpienia, jak i swą sztukę.
Seweryn Wisłocki - chyba jedyny dziś polski etnolog poważnie zajmujący się te­
matyką nietypowych twórców, na siłę zaliczanych do „ludowych” bądź „naiwnych”
- w swej pracy próbuje odkryć prawdziwego Ociepkę. Twórcę teozoficznego kręgu
w swym rodzinnym Janowie, człowieka, który łączył rodzimy śląski folklor z astral­
n ą transcendentną wizją okultyzmu. To zetknięcie tematów z Pisma Świętego, pol­
skich i niemieckich traktatów okultystycznych oraz śląskich podań, miało, według
koncepcji Ociepki, służyć zwróceniu uwagi ludzi na immanentnąjedność świata ma­
terii, astralnego i duchowego. Z tych źródeł wyrosła twórczość Teofila Ociepki, jego
realizm magiczny, będący fenomenem artystycznym w skali światowej.

470

Rezenzje i noty recenzyjne

Ociepka w pracy Wisłockiego nie jest jednak tylko artystą i mistykiem, jest też
żywym człowiekiem z wszystkimi problemami życia. Nieraz naiwnym - miał na­
dzieję, że pierwsze podróże kosmiczne udowodnią jego racje, że kosmonauci odkryją
na innych planetach (zwłaszcza na Saturnie) istoty, które on znalazł w literaturze
okultystycznej. Nie były one wyłącznie tworami wyobraźni mistrza Teofila, jak pró­
bowano to przedstawiać.
Nie wytrzymu je Ociepka twardych zasad pełnej abstynencji seksualnej obowiązu­
jącej wtajemniczonych, którzy chcą osiągnąć „kamień filozoficzny”, czyli mistyczną
jedność z Bogiem, toteż żeni się z Julianną Ufhal (szalenie ciekawe są przytoczone
w książce fragmenty jej pamiętnika). Żyjąc w kraju socjalistycznym, w którym tacy
artyści jak on byli narażeni na naciski tworzenia sztuki propagandowej i w duchu
socrealizmu, mógł działać swobodnie dzięki protekcji Izabeli Czajki-Stachowicz,
kapitana Urzędu Bezpieczeństwa, związanej w latach międzywojnia z polską elitą
artystyczno-intelektualną, osoby, która pierwsza poznała się na wartości artystycznej
dzieł Ociepki. To głównie jej zasługą było wypromowanie w kraju i za granicą ślą­
skiego malarza-mistyka.

Janusz Kamocki

„Studia Ethnologica Pragensia” t. 1: 2010, red. M. Tomandl, Univerzita Kar­
lova, Filozoficka fakulta, Praha, ss. 170, ISSN 1803-9812.
„Studia Ethnologica Pragensia” (SEP) to zupełnie nowe wydawnictwo naukowe
Instytutu Etnologii Uniwersytetu Karola w Pradze (ukazujące się niezależnie od cza­
sopisma „Studia Ethnologica”). Jest związane z projektem badawczym „The Czech
Lands in the Middle of Europe in the Past and Today”, realizowanym na Wydziale
Filozoficznym Uniwersytetu Karola w Pradze. Ukazuje się dwa razy do roku. Redak­
torem naczelnym jest Milos Tomandl, pracownik Instytutu Etnologii UK. W radzie
wydawniczej zasiada szerokie grono specjalistów, w większości z zagranicy (ze Sło­
wacji, Polski, Niemiec, Słowenii, a nawet USA).
Czasopismo ma następującą strukturę: „Studia”, „Materiały”, „Sprawozdania”
i „Recenzje”. Publikowane jest w języku czeskim, ale zamieszcza się również teksty
w języku słowackim i polskim. Każda z prac w dziale „Studia” jest opatrzona stresz­
czeniem w języku angielskim. Więcej informacji (a także kontakt z redakcją) znaleźć
można na stronie Instytutu Etnologii FF UK: http://www.etnologie.ff.cuni.cz.
SEP nawiązuje do innego praskiego wydawnictwa: „Studia Ethnologica”. Łączy
je podobna struktura oraz dobór tematów. Różni natomiast system recenzowania.
„Studia Ethnologica Pragensia” podlegają podwójnemu procesowi recenzyjnemu.
Zarówno cały tom, jak i każde studium z osobna są poddawane każdorazowo ocenie
dwóch niezależnych recenzentów.
„Studia Ethnologica Pragensia” służą prezentowaniu dorobku naukowo-badaw­
czego praskiego ośrodka etnologicznego, a także jego zamiejscowych współpra­

Recenzje i noty recenzyjne

471

cowników. Tom inaugurujący wydawnictwo pokazuje, że jego profil nie jest ściśle
związany z problematyką etnologii i etnografii Czech. Możemy w nim znaleźć opra­
cowania dotyczące krajów pozaeuropejskich, jak Kazachstan, Indonezja czy Meksyk.
Jan Pargać, w tekście Prvnipokus o nezävislost Kazachstanu: Kazasska inteligence
a nacionalni hnuti „Alaś” na podatku 20. stoleti, opisuje kształtowanie się ruchu
nacjonalistycznego w Kazachstanie na początku XX wieku. Spolocenska apoliticka
organizäcia u mexickych Nahuov Radoslava Hluśeka, to z kolei studium z zakresu
antropologii społeczno-politycznej Indian meksykańskich. W tomie zamieszczono
także artykuł dotyczący tradycyjnej kultury wysp indonezyjskich - rzadko eksplo­
rowanej przez środowiska naukowe naszej części Europy. Tekst Michaeli Rybkovej
i Radmily Lorencovej, Torajskepohfebni rituäly a vliv socialni stratifikace na jejich
podobu, opisuje zwyczaje pogrzebowe górali Toraja (wyspa Celebes-Sulawesi),
w powiązaniu z miejscowymi układami społecznymi.
Artykuł: Zmeny lokalnej Identity v dosledku ndsilnej geografickej relokacie, pió­
ra Silvii Letavajovej, poświęcony jest zmianom w percepcji tożsamości grupowej
w warunkach przymusowej migracji. W latach 1987-1990 większość mieszkańców
wioski Koś (zachodnia Słowacja) opuściła swoje siedziby wskutek katastrofy eko­
logicznej, wywołanej szkodami kopalnianymi. Wartość opracowania podnosi fakt,
iż opiera się ono na badaniach terenowych autorki. Natomiast wszystkich zainte­
resowanych problematyką genederową zainteresuje tekst zatytułowany Harmonie
v zivote źeny: Casopis pro hospodyne 1883-1893 a zrani jedne autorky (autorstwa
Ireny Stepanovej). Znaleźć w nim można szczegóły współpracy pisarki i etnografki
czeskiej Terezy Noväkovej z kobiecym pismem „Domaci hospodyne”, ukazującym
się w Ołomuńcu w latach 1883-1893.
W recenzowanym tomie znajdują się także opracowania metodologiczne i teore­
tyczne. Taki właśnie charakter ma praca K teoretickym aspektüm formoväni socialni
identity, przygotowana przez Milośa Tomandla. Autor rozważa w niej między in­
nymi mechanizmy kształtowania się etniczności, poruszając ważne kwestie bada­
ne przez nauki społeczne i humanistyczne. Niezwykle interesujący jest także tekst
Frantiśka Vrhela, otwierający tom: Vlastni jmena: Etnologickä reflexe, poświęcony
refleksji etnologicznej na temat zasad nadawania nazw ludziom oraz przedmiotom.
Autor przedstawia szerokie spektrum interpretacyjne tego zagadnienia, od klasycz­
nej po współczesną myśl etnologiczną. Dobrze, iż oprócz prac opierających się na
ustaleniach własnych autorów w wydawnictwie znalazło się miejsce na opracowanie
prezentujące refleksje innych uczonych. Dają one bowiem wgląd w najnowsze teorie
i nurty w nauce światowej.
W omawianym czasopiśmie odnajdziemy też oryginalne prace z zakresu badań
historycznych. Na szczególną uwagę zasługuje tekst Oldricha Kaspara, Bohemika
15.-18. stoleti ve spanelskych, portugalskich a mexickych fondech, traktujący o cze­
skich źródłach pisanych (po łacinie, francusku, hiszpańsku, portugalsku, włosku)
w Hiszpanii, Portugalii oraz ich amerykańskich koloniach. Informacje przedstawione
w artykule pochodzą z kwerendy archiwów czeskich i zagranicznych, w tym także
tych, które znajdują się w Ameryce Łacińskiej. Z lektury tekstu wynika, iż czeskie
księgozbiory były gromadzone nie tylko w oficjalnych królewskich archiwach i pry­

472

Rezenzje i noty recenzyjne

watnych kolekcjach poszczególnych monarchów, ale także w bibliotekach rodów
arystokratycznych czy archiwach klasztornych.
Rekapitulując: „Studia Ethnologica Pragensia” to kolejne, niezwykle interesujące
wydawnictwo etnologiczne zza naszej południowej granicy. Przedstawia ono zakres
zainteresowań czeskich etnologów, a jednocześnie daje także polskim naukowcom
szansę na zaprezentowanie własnych badań i refleksji szerszemu gronu odbiorców.
Język (możliwość publikowania po polsku) oraz szeroka tematyka periodyku to,
moim zdaniem, wystarczające argumenty do podjęcia takiej właśnie współpracy.

Maciej Kurcz

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.