5b238dd180281e8a0d7f36691f1d5547.pdf

Media

Part of Z rodu Kaina / ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.2

extracted text
„Etnografia Polska", t. X X X I : 1987, z. 2
P L I S S N 0071-1861

LECH

MRÓZ

(Warszawa)

Z RODU K A I N A
Od dwustu lat pochodzenie Cyganów przestało być tajemnicą — w każdym
razie pod koniec X V I I I w. po raz pierwszy sformułowana została teza
0 ich indyjskiej ojczyźnie, poparta argumentami lingwistycznymi. Nie znaczy
to, że od razu przyjęta została powszechnie przez badaczy zajmujących
się Cyganami i nie znaczy, że wyjaśniono wszystkie niejasności. Odkrycie
ojczyzny Cyganów wprowadziło tylko pewien ład w dociekania, do tego
czasu idące w sposób zupełnie niemal przypadkowy, wyrażany w najbardziej
nieraz nieprawdopodobnych hipotezach i przypuszczeniach.
Niejasności związane z genezą i najdawniejszą historią Cyganów spro­
wadzają się do kilku podstawowych problemów, podstawowych pytań stale
aktualnych, mimo iż — jak wspomniałem wyżej — dwieście lat w przybliżeniu
minęło od odkrycia ich ojczyzny. Te nadal czekające na odpowiedź kwestie
to:
1) z jakiego rejonu Indii wyszli Cyganie —
' gdzie znajduje się ich pierwsza
ojczyzna;
2) kim byli ich przodkowie — z jakiej grupy społecznej, etnicznej, kasty
wywodzą się Cyganie;
3) kiedy opuścili Indie;
4) jaka była przyczyna wyjścia?
Z tymi pytaniami podstawowymi związane są dalsze, już bardziej szczegó­
łowe zagadnienia, np. czy geneza wszystkich Cyganów jest podobna, czy
mają wspólne korzenie, skoro tak zróżnicowani są dzisiaj i tak odmienne
typy kultury prezentują? Czy jedna była (i jaka) droga ich migracji,
czy też już od początku, od opuszczenia ojczyzny, drogi ich przodków
1 poszczególnych grup rozeszły się? Jakie były ich losy od momentu
wyjścia do czasu, gdy zaczęły ich rejestrować pierwsze dokumenty europej­
skie — a jest to różnica kilku stuleci. Odpowiedź ważna jest nie tylko dla
historyków interesujących się Cyganami, ale dla tych wszystkich, którzy biedzą
się nad zrozumieniem procesów kształtujących dzisiejszy obraz kultury
cygańskiej, ich swoistą filozofię życia. Cóż jednak mówić o tych zagadnie13 -

Etnografia Polska, t. X X X I . z. 2

194

L E C H MRÓZ

niach, po co mnożyć pytania, skoro te najbardziej podstawowe kwestie
nadal pozostają bez jednoznacznej odpowiedzi. Nadal formułowane wyjaśnienia,
propozycje, hipotezy mają charakter życzeniowy, a nie wynikający z faktów —
mówią więcej o autorze i jego postawie niż o Cyganach lub ich przodkach.
Przykład Cyganów jest wyjątkowo dobrą ilustracją, jak względy pozanau­
kowe oddziaływają na formułowanie twierdzeń o charakterze naukowym
i jak osobowość badacza, jego przynależność etniczna i kulturowa określają
sposób percepcji i posiadany sąd. Wiele jest spornych kwestii dotyczących
rozmaitych narodów i grup etnicznych i ich historii, ale Cyganie są pod tym
względem społecznością szczególną, nie mającą — tak mi się wydaje — analogii.
Z nimi bowiem wiążą się najrozmaitsze liczne, jak w żadnym innym przy­
padku pomysły, hipotezy, wyjaśnienia historii najdawniejszej, a nawet tej
nowszej, bliższej naszym czasom. Omawiając postawione tu kwestie należy
sięgnąć do czasów odleglejszych niż wspomniane już dwieście lat, do czasów
bezpośrednio po pojawieniu się Cyganów w krajach Europy Środkowej
i Zachodniej.
Nie jest rzeczą dziwną, że w okresie schyłku Średniowiecza i Rene­
sansu, gdy nie tylko codzienne życie przeciętnego człowieka, ale także nauka
przeniknięte były duchem chrześcijańskim, a Pismo święte i teksty religijne
stanowiły podstawę i wskazówkę postępowania i oceniania innych; także
wyjaśnienia zagadki Cyganów poszukiwano w Biblii. Tym zasadniejsze
wydawało się to, że niektóre jej fragmenty pasowały do Cyganów i na­
dawały się do wyjaśnienia ich tajemniczego pochodzenia i pojawienia się
w Europie. Tułacze, wędrowne życie, jakie prowadzili pierwsi cygańscy
przybysze zaobserwowani w Europie Środkowej i Zachodniej, skłaniało do
upatrywania w nich potomków Kaina. Przynależność do kainowego rodu
naznaczona była bowiem piętnem kary — a dla osiadłych mieszkańców Europy
permanentne koczowanie mogło być odbierane jako tułactwo, jako rodzaj
kary. Zresztą wyjaśnienie zawarte jest w Starym Testamencie. „Tułaczem
i zbiegiem będziesz na ziemi" (Genesis, rozdz. IV, 12) , „I rzekł Kain
do Pana [...] Oto mię dziś wyganiasz od oblicza ziemi i skryję się przed
obliczem twojem, i będą tułaczem, i zbiegiem na ziemi: każdy tedy, który
mię najdzie, zabije mię" (Genesis, rozdz. IV, 13-14). Dalsze fragmenty
tego samego rozdziału Genesis zdają się potwierdzać tezę o pochodzeniu
Cyganów z rodu Kaina. Kain miał syna Henocha, „Potem Henoch zrodził
Irada, a Irad zrodził Mawiaela, a Mawiael Matusaela, a Matusael zrodził
Lamecha" (Genesis, rozdz. IV, 18). Ówprapraprawnuk Kaina spłodził z dwiema
swoimi żonami kilku synów, zajęciami swymi wyraźnie pasujących do obrazu
Cyganów i życia przez nich prowadzonego. Można więc było przypuścić,
że bezpośrednio wywodzą się Cyganie od Lamecha:
l

1

Wszystkie cytaty zaczerpnięte z Biblii w przekładzie ks. D . Jakuba

Warszawa

Wujka,

wydanie:

1УО0 г., Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, przedruk z edycji kra­

kowskiej z roku 1599.

195

Z R O D U KAINA

„Który poją) dwie ż o n y ; imię jednej Ada. a imię drugiej Sella. I urodziła A d a Jabela,
który był ojcem mieszkających

w namieciech i pasterzów. Imię zaś brata jego Jubal:

był ojcem grających na arfach i muzyckiem naczyniu. Sella też urodziła Tubalkaina,

ten

który

młotem robił, i był rzemieślnikiem wszelkiej roboty od miedzi i żelaza" (Genesis, rozdz. I V ,
19-22).

Mieszkanie w namiotach, gra na harfach i innych instrumentach, kowal­
stwo związane były z życiem, jakie prowadzili Cyganie — informacje o tym
powtarzają się w opisach i obserwacjach nawet najdawniejszych, dokonanych
zaraz po rozprzestrzenieniu się Cyganów w Europie w początku XV w.
Przypuszczenie zatem o pochodzeniu z rodu kainowego wydaje się zasadne,
znajduje ono potem odbicie w literaturze, w sądach na temat Cyganów,
w naukowych dociekaniach.
Simeon Simeonis — franciszkanin, w relacji z Krety z 1322 r. pisze
o Cyganach: są z rodu Chayma . Czy chodzi mu o Kaina, czy Chama,
trudno rozstrzygnąć, tym bardziej że i Chama czyniono praojcem Cyganów.
Henricus Cornelius Agrippa — filozof i lekarz publikuje w 1530 r. dzieło
pt. De vanitate et incartitudine scientiarum. Rozważa tam problem ludzi
zwanych Cyngres lub Egipcjanie. Przybyli oni — jego zdaniem — z terenów
leżących między Egiptem a Etiopią, wyprowadzeni niegdyś przez Kusza
(Chusa), syna Chama, który był synem Noego. Ludzie ci nadal jeszcze nazna­
czeni są przekleństwem ciążącym na potomstwie Chama — prowadzą życie
włóczęgów, obozują rozbijając namioty poza miastami, na polach i rozdro­
żach, prowadzą życie rozbójników, złodziei, handlarzy, zabawiają opowieściami
przygód, z lenistwa wróżą posługując się sztuką chiromancji i przy pomocy
tych oszustw żebrzą i zarabiają na życie .
Hipotezę o pochodzeniu od Kusza podejmuje i uzasadnia w 1633 r.
Martino del Rio (w Disquisitiorum magicarum libri sex) — staje się ona
popularna i nawet określenie Cyganów w języku niemieckim Zigeuner wywo­
dzą niektórzy od zniekształcenia słowa „Chusener", czyli pochodzący od Kusza .
Chanaan, inny spośród czterech synów Chama, jest przodkiem Cyganów —
wyraża pogląd w 1613 r. Claude Duret . Są oni Kananejczykami (po­
chodzącymi od Chanaana), którzy wywędrowali do Europy po zajęciu ich
kraju przez Josuego. A w tym czasie, gdy powstają kolejne prace potwier­
dzające na podstawie analizy języka tezę o pochodzeniu z Indii — zainspi­
rowane odkryciem Węgra Valyiego podobieństwa języka Cyganów i tego,
którym posługiwali się znani mu Hindusi — ukazuje się praca innego Węgra
Enesseya, który dowodzi (w 1798 г.), że potomkowie Chama oszczędzeni
zostali, gdy ogień zniszczył Sodomę i Gomorę, lecz wypędzeni później
z krainy Zoar przez potomków Lota stali się tułaczami .
2

3

4

5

6

:

F . de

Vaux

de

Foletier,

Mille

ans

' De

V a u x de

F o l e t i e r , op. cit. s.

19.

4

De

V a u x de

F o l e t i e r , op. cit.,

s.

19.

5

De

V a u x de

F o l e t i e r , op. cit.,

s.

19.

6

De

V a u x de

F o l e t i e r , op. cit.,

s.

19

d'histoire

des

Tsiganes,

Paris

1970,

s.

19.

196

L E C H MRÓZ

Potomkowie Kaina czy potomkowie Chama — i jeden, i drugi wariant,
i jedna, i druga teza stawia Cyganów w sytuacji niekorzystnej, upośledzonej
wobec innych ludzi i narodów — ale upośledzenie to nie jest niesprawiedli­
wością; jest wynikiem sprawiedliwej kary za winy przodków. Niezależnie
bowiem, czy są potomkami bratobójcy Kaina, czy Chama, który nie uszanował
ojca (choć ojciec ten akurat powalony był opilstwem), są potomkami kogoś,
kto dopuścił się wykroczenia przeciw istotnym normom społecznym. Prześla­
dowanie zatem Cyganów, niechęć do nich, są całkowicie uzasadnione —
taki sposób myślenia powszechny był w chrześcijańskiej Europie okresu
Średniowiecza i Renesansu; można przypuszczać, że i później pozostały
jakieś jego ślady. Podobnie uczestniczący w wyprawach Krzyżowcy dokonując
rzezi Żydów nie dopuszczali się występków, nie byli mordercami, po prostu
karali tych, którzy ukrzyżowali Chrystusa, byli więc także sprawiedliwością.
Historycy zwracają uwagę, że po pojawieniu się w Europie przyjęci
zostali Cyganie gościnnie. Jednakże już wkrótce, bo po kilkudziesięciu,
a czasami nawet kilkunastu latach (a przecież sądząc z historycznych
wzmianek nie byli wówczas częstymi gośćmi w jednym miejscu), życzliwe
początkowo przyjęcie zmieniło się w prześladowanie, ustawy banicyjne,
obowiązek zamieszkiwania w wyznaczonych miejscach poza murami lub u bram
miasta — podobnie jak Żydzi i trędowaci. Wyjaśnieniem powszechnym w l i ­
teraturze jest opinia, że łotrostwa Cyganów, wyciąganie pieniędzy od miesz­
czan za pośrednictwem wróżby, kradzieże itd. były przyczynami zmiany
przychylnego początkowo stosunku do nich. Zapewne nie są bez znaczenia
występki Cyganów w kształtowaniu opinii o nich, ale opisy dawnych kro­
nikarzy znacznie częściej mówią o ich kowalskich, wróżbiarskich i muzycz­
nych umiejętnościach, o wędrownym życiu niż o przestępstwach, których
mieliby się dopuszczać. Zarzut szczególnej przestępczości pojawia się dużo
później, najmocniej podkreślany u schyłku X V I I I , a właściwie w X I X w.
Opinia na temat przyczyn prześladowań jest więc szukaniem uzasadnienia
okrucieństw w stosunku do Cyganów, racjonalizacją postępowania wobec
nich — taki argument wydawał się, jak sądzę, najbardziej oczywisty. Tyle,
że jest to wyjaśnienie wynikające z sytuacji Cyganów w wieku X V I I I i X I X ,
zaczerpnięte z obserwacji współczesnych XIX-wiecznym historykom i przenie­
sione o 300-400 lat wstecz. Umknęło uwagi nawet wybitnych badaczy,
że sytuacja, w jakiej znajdowali się Cyganie, a przynajmniej część ich od
schyłku wieku X V I I I i w wieku X I X była właśnie wynikiem ustaw skiero­
wanych przeciwko nim i prześladowań. Więc nie przyczyną rozszerzania
się działań represyjnych w stosunku do Cyganów, ale skutkiem takich
działań. Potwierdzeniem jest w moim przekonaniu to, że po pierwsze
najdawniejsze zapiski kronikarskie nie są wcale tak niechętne Cyganom
i nie na ich rzekome przestępcze właściwości zwracają uwagę. Poza tym
liczba Cyganów XV- i XVI-wiecznej Europie była raczej skromna, kroniki
rejestrują ich nie ze względu na ilość, ale jakość, nie ze względu na wiel­
kość grup. ale odmienność sposobu życia, ubioru, języka. Potwierdzeniem

197

Z R O D U KAINA

jest, że wiele z pierwszych obserwacji z najrozmaitszych miast i krajów
Europy dotyczy tej samej (często niezbyt licznej) grupy. W porównaniu
z Cyganami gromady zbójeckie, wędrownych wagantów, pielgrzymów były —
jak można przypuszczać — wielokroć liczniejsze.
Wielu historyków stwierdza, że społeczeństwo europejskie schyłku Średnio­
wiecza nie było tak bardzo nieruchliwe. Wędrowały gromady kuglarzy,
handlarzy, pielgrzymi, żebracy i trędowaci, zbiegli chłopi z rodzinami i ryce­
rze, rzemieślnicy, scholarze, organizowano krucjaty — wędrowanie Cyganów nie
mogło być zatem szczególnym ich wyróżnikiem. Pośród wielości wróżbiarzy,
wieszczek, alchemików, astrologów, zwolenników nauk tajemnych, kiedy ważne
przedsięwzięcia — łącznie z najazdami, wojnami, związkami małżeńskimi,
nawet między panującymi — uzależniano od przepowiedni, także cygańskie
wróżki (wbrew powszechnej w cyganologicznej literaturze opinii) nie stanowiły
ewenementu; a pełnienie usług dla gawiedzi nie wydaje się, aby mogło
być podstawową przyczyną prześladowań. Kuglarzy, sztukmistrzów, treserów
i muzykantów wielu wędrowało po drogach ówczesnej Europy. Także więc
i w tym przypadku nie wyróżniali się Cyganie czymś wyjątkowym. Podobnie
ma się sprawa z rzemiosłem kowalskim — zapotrzebowanie na wyroby, takie
jak uzbrojenie, narzędzia rolnicze, okucia wozów, było przecież olbrzymie
i liczne były pracownie i warsztaty wykonujące te usługi; także i kowalstwo
zatem nie było cygańską specyfiką. Prawda, że wyróżniano ich po części
ze względu na swoisty sposób życia, koloryt, ale zbyt to chyba skąpe
uzasadnienie, by w nim poszukiwać wyjaśnienia w stosunku do Cyganów.
Przekonanie, że Cyganie są potomkami Kaina, zostało przyjęte jako wiarogodne. Zaskakujące to, jeśli zważyć, że już sama lektura Biblii winna sąd
taki obalić. Prawda, że to, co wyżej powiedzieliśmy o Jabelu, Jubalu i Tubalkainie — potomkach Kaina — zdaje się pasować do Cyganów. Ale też wyraźnie
jest powiedziane w Biblii, że złe prowadzenie się ludzi skłoniło Boga do
„wygładzenia" ich, przez które to określenie należy rozumieć potop i wynisz­
czenie wszelkiego niemal stworzenia. Jedynie Noe (potomek Setha, trzeciego —
obok Kaina i Abla — syna pierwszych rodziców) wraz z synami, synowymi
i gromadą zwierząt przetrwał zagładę:
„I zgładzone jest wszelkie ciało, które się ruchało

na ziemi, p t a k ó w , zwierząt,

bestyi

i wszystkich z i e m i o p ł a z ó w , które się ptazają po ziemi; wszyscy ludzie. I wszystko, w czym
jest

duch

żywota,

na ziemi

pomarło

I wygładził

B ó g wszystko

stworzenie,

które

było

na ziemi od człowieka aż do bydlęcia, tak ziemiopłaz jako i ptastwo powietrzne;

i wygła­

dzone jest

(Genesis,

z ziemi;

i został

sam

Noe

i ci, którzy

z nim

byli

w

korabiu"

rozdz. V I I , 21-23).

Jednym z nielicznych, którzy uznali tezę o pochodzeniu od Kaina za
absurd, był Tomasius, który w Dissertatio phylosophica przypomniał, że ród
Kaina został pochłonięty przez potop . Dla innych nie było tutaj sprzeczności —
chyba, żeby podejrzewali, że Bóg spartaczył wykonanie planu i w rezultacie
7

7

De V a u x de F o l e t i e r , op. cit.,

s. 19.

198

L E C H MRÓZ

nie wszyscy zginęli, ewentualnie że Cyganie okazali się sprytniejsi od Boga
i schowawszy się w jakimś miejscu potop przetrwali. Tak więc mimo iż
Biblia była bez wątpienia najpopularniejszą książką Europy, nie przeszkodziło
to w rozpowszechnianiu sądu zupełnie z Biblią niezgodnego.
Niezależnie czy byliby potomkami Kaina, czy Chama przestępstwo winno
pociągnąć za sobą karę. Tej zaś towarzyszy często pokuta. Dla późno­
średniowiecznego społeczeństwa było to zapewne oczywiste, stąd też wędrowcze,
tułacze życie Cyganów mogło być wyjaśnione właśnie poprzez potrzebę
i nakaz pokuty. Zresztą — jak już mówiliśmy — pątnicy, pielgrzymi, pokut­
nicy są na drogach Europy widokiem częstym.
Tezę o pokutniczym charakterze wędrownego życia potwierdzają sami
Cyganie. Łatwo wyjaśnić sobie, dlaczego — był to sposób na wejście w społecz­
nie akceptowaną rolę. Tym samym można było oczekiwać pomocy, wsparcia
w trudach pokutnego życia, może nawet uznania dla chrześcijańskiej gorli­
wości. Ale też potwierdzali Cyganie w ten sposób i zapewne nie planując
ani przewidując skutków swoje domniemane pochodzenie i wzorzec nie­
korzystny, w konsekwencji, dla nich samych; ułatwiali i jakby uzasadniali
sami niechęć, a czasami wrogość wobec siebie. Niewątpliwie represje wynikały
także z faktu, że byli obcy, odmienni zwyczajami, językiem, sposobem
życia, wyróżniając się w sposób bardzo wyraźny cechami antropologicznymi.
Zapewne także nie były zupełnie bezpodstawne skargi na nich, choć —
jak można przypuszczać i na co znajdujemy potwierdzenia w materiałach
historycznych — po części wynikały z samego faktu ich drażniącej odmienności
i braku formalnego podporządkowania władzom prowincji czy kraju, nieobciążenia podatkami, daninami itd. Po części natomiast z przestępstw i wykroczeń
dokonywanych na ich rachunek przez nie-Cyganów. Myślę jednakże, że
niebagatelną rolę w pogłębianiu się niechęci i wydawaniu kolejnych dokumen­
tów urzędowych skierowanych przeciwko Cyganom odegrały dociekania ich
genezy prowadzone na podstawie Pisma świętego i kojarzenie ich z postaciami
mającymi w opinii i świadomości wiernych złą sławę.
Przypuszczenia odnośnie do miejsca i kraju, z którego przywędrowali
Cyganie, ludu lub narodu, z jakim można by ich łączyć, owocowały najroz­
maitszymi hipotezami i pomysłami. Wywodzono ich od Awarów, Celtów,
Czerkiesów, uważano za zaginionych Atlantów, za potomków niemieckich
Żydów lub efekt wymieszania Żydów i chrześcijan. Źródła holenderskie
z połowy X V w. mówią o nich jako o Grekach; w XVI-wiecznej Kronice
Lubeki nazywani są Tatarami — przypuszcza się później, że Dżungaria jest
ich ojczyzną, a sami Cyganie o około 1400 r. odłączyli się od hord
Timura. Także ojczyzny poszukiwano w najrozmaitszych krajach, od zato­
pionej Atlantydy poprzez Egipt, Bułgarię i Wołoszczyznę aż po ową Dżungarię
w Azji Środkowej . Pośród hipotez oryginalnych, by nie powiedzieć osobli8

s

R.

Pischel,

The Home

of

vol. I I : 1909, nr 4, s. 298-299, 305.

the Gypsies,

[w:] Journal

of

the

Gypsy

Lore

Society,

Z R O D U KAINA

199

wych, zwraca uwagę pomysł Voltaire'a czyniący z Cyganów potomków
kapłanów egipskiej bogini Izydy . Pozornie dziwaczny, zdaje się być kon­
sekwentną próbą wyjaśnienia odwołującą się do dość powszechnej opinii,
że ojczyzną Cyganów jest Egipt lub Nubia, oraz do rozwiniętych w Egipcie
tajemniczych misteriów religijnych związanych z kultem Izydy. Przekonanie
o czarowniczo-wróżbiarskich umiejętnościach kapłanów Izydy, o znajomości
wiedzy tajemnej i praktyk magicznych tychże, potwierdzane było także
przez filozofów, m. in. zwolenników Platona, jak np. Apulejusz. Jego
Metamorfozy są właśnie traktatem na temat wiedzy tajemnej, a misteria
ku czci Izydy i Ozyrysa zajmują w jego rozważaniach rolę najistotniejszą.
Między innymi działalności Apulejusza przypisać należy szerzenie się kultu
Izydy w Rzymie w I I w. i zbudowanie przez Kaligulę jej świątyni. Vol­
taire, sam jak wiadomo podejmujący rozważania dotyczące religii, zapewne
znał pisma platoników, a przy powszechnym przekonaniu o zdolnościach
wróżbiaisko-magicznych Cyganów i wywodzeniu ich z Egiptu miał prawo
szukać rozwiązania zagadki ich pochodzenia łącząc z ludźmi, którzy uosabiali
zarówno tajemną wiedzę, jak i Egipt — czyli kapłanami Izydy.
9

Nazwy, jakie czasami i dzisiaj jeszcze są w użyciu na określenie Cy­
ganów, oddają w części owe hipotezy i przypuszczenia; np. francuskie
Bohémien (przybysze z Czech szwedzkie Tattare (Tatarzy), Sarassin (Saraceni)
itd. Wyjąwszy najpopularniejsze współczesne określenie „Cyganie" (i jego od­
powiedniki w innych językach: Tsiganes — fr., Tingaro — wł., Zigeuner—
niem., Zigenare — szw., Cygany — ros., Cigani — czes., Tiganilor — rum.),
którego etymologia nie jest zupełnie jasna, znaczna część nazw (także dzi­
siaj używanych) łączy się z Egiptem: np. Gypsies — ang., Gitans — fr.,
Gitanos — hiszp., Jedjupci — serb. chorw., Pharao — nepek. (lud Faraona) —
węg. Nim w ostatnich dziesięcioleciach nie zaczęły dominować określenia
pochodne polskiemu słowu „Cyganie", nazwy nawiązujące do Egiptu były
z całą pewnością najpopularniejsze. Do tej samej kategorii można zaliczyć
określenia Etiopczycy, Nubijczycy. Istotne przekonanie, że Egipt jest ojczyzną
Cyganów, dominuje pośród naukowych dociekań na temat genezy tego ludu.
Zresztą ono także znajduje uzasadnienie, a w każdym razie możliwość
potwierdzenia w Biblii, — w proroctwach Ezechejlowych (rozdz. X X X , 23)
jest powiedziane: „I rozproszę Egipt między narody, a rozwieję je po ziemiach";
sposób życia Cyganów zdaje się być właśnie realizacją tych słów Pisma
świętego. Jest zastanawiające, jak wcześnie ukształtowało się przekonanie
o egipskim pochodzeniu i jak powszechne ono było; kronika miasta Konstanz
w Niemczech mówi, że w 1438 r. pojawili się tutaj ludzie przybywający
z Wyspy „niedaleko małego Egiptu". W relacjach krzyżowców wyprawiających
się do Ziemi Świętej i u wielu autorów X V I - i XVII-wiecznych znajdujemy
informacje o zamieszkiwaniu znacznych skupisk Cyganów w pobliżu miasta
Modon u stóp góry Gype na wybrzeżu Peloponezu w Grecji; rejon ten
* J.-P. C l é b e r t , Ves Tziganes,

Paris 1961, s. 24-25.

200

L E C H MRÓZ

zwany był Małym Egiptem. Małym Egiptem nazywali Turcy rejon dzisiejszego
Izmiru dla walorów krajobrazu i żyzności tamtejszej gleby, a wśród wielu
tytułów, jakie nosił sułtan w X V I I w., był także: „Król Wielkiego i Małego
Egiptu" . O długim pobycie Cyganów na terenie imperium bizantyjskiego,
a później tureckiego, i w Grecji świadczy liczba zapożyczeń w języku.
Tak więc jest możliwe, że wyidealizowany obraz Egiptu stał się przyczyną
pojawienia się na Bałkanach nazwy odwołującej się do Egiptu ; z kolei
przeszła ona na Cyganów — właśnie z Bałkanów rozprzestrzeniających się
ku innym częściom Europy. Zapytywani, skąd przybywają, mówili Cyganie,
że z Egiptu, nie mówili więc nieprawdy, a Biblia dostarczyła potwierdzenia.
Zrozumiałe też stają się teraz legendarne przekazy cygańskie mówiące o po­
chodzeniu z Egiptu, używanie przez nich takich tytułów, jak książę lub
hrabia Małego Egiptu itd. Prócz podniesienia prestiżu wobec niecygańskiego
otoczenia osadzały one jednocześnie grupę Cyganów w realiach ówczesnej
Europy, odbierały im anonimowość; a w każdym razie — mimo tajemni­
czości — stawali się ludźmi znanego, wiadomego pochodzenia. Kolportowane
później (w trakcie wędrówki) przez Cyganów wyjaśnienia, że są pokutują­
cymi tułaczami, czy inne tego rodzaju opowieści umożliwiały im egzy­
stencję, uzyskanie w różnej postaci wsparcia. Ale być może poza doraźną
korzyścią przyczyniły się następnie do pogłębienia niekorzystnego wizerunku
Cyganów i stały się jednym z elementów, jedną z przyczyn prześladowań,
represji, aktów banicyjnych, oraz — jak dalej będę starał się to pokazać —
przyczyną pewnego rodzaju tendencji, trwałego nastawienia, które do dzisiaj
ciąży na hipotezach i rozważaniach dotyczących genezy Cyganów — wyjścia
ich z Indii, a przede wszystkim grupy i klasy społecznej, z jakiej wywodzą
się ich przodkowie.
10

11

. Pośród informacji, które przekazywane są o Cyganach po pojawieniu się
ich w poszczególnych miastach i krajach Europy, stosunkowo często znaj­
dujemy wzmianki o wróżbiarskim procederze, jakim — zwłaszcza kobiety —
zajmują się. Potwierdzają to ryciny przedstawiające Cyganów. Dla dokład­
ności — na tych najstarszych ze znanych widać tylko Cyganów w trakcie
wędrówki lub sportretowane postaci kobiet i mężczyzn; ale poczynając
od X V I w. częstym motywem jest scena wróżenia. Za pierwszą z terenu
Europy informację o Cyganach uważa się zapis mnicha z góry Athos
dotyczący Konstantynopola i zamieszkujących tam Atsingani „słynnych cza­
rodziei i łajdaków . Opisywani przezeń wytępili na życzenie cesarza bizan­
tyjskiego Konstantyna Monomachusa w 1050 t. dzikie zwierzęta drapieżne,
które wtargnęły do parku cesarskiego stając się zagrożeniem dla niedrapież12

1 0

de V a u x de F o l e t i e r , op. cii.,

1 1

Analogicznie jak np. Szwajcaria Kaszubska w Polsce — gdzie dla podkreślenia w a l o r ó w

s. 21.

krajobrazu o d w o ł a n o się do skojarzenia z krajem znanym z pięknych pejzaży.
U

różnych a u t o r ó w

de

Foletier,

op.

the

Baikans

in the

cit.,

s.

spotyka się różną
37,

late Middle

i G. C.
Ages.

Soulis,

formę
The

pisowni tego słowa,
Gypsies

in the

..Dumbarton Oaks Papers",

por.

Byzantine
vol.

15:

de

Vaux

Empire
1961.

s.

and
145.

201

Z R O D U KAINA

ników, jakie hodowano ku uciesze myśliwych. Atsingani wytępili je za pomocą
specjalnie przygotowanego mięsa, które uprzednio poddali zabiegom magicz­
nym; po zjedzeniu takiego mięsa drapieżnik natychmiast padał. Z X I I w.
pochodzi inna wzmianka o Athinganoi prowadzających niedźwiedzie i sprze­
dających amulety. Z końca X I I w. lub początku X I V w. pochodzi list
patriarchy Konstantynopola Atanazego I do kleru nakazujący przestrzeganie
wiernych przed kontaktami z wróżbiarzami, niedźwiednikami i zaklinaczami
wężów i przed wpuszczaniem Cyganów do domostw . Pierwsze informacje
z X I V w. z Bałkanów — z Korfu, Peloponezu, Serbii mówią o ich kowal­
skich umiejętnościach, ale od czasu, gdy w latach 1416-1419 zjawili się w naj­
różniejszych miejscach Europy Środkowej i Zachodniej, coraz częstsze są
informacje o wróżbiarskim procederze Cyganów. Tak np. już w 1421 r.
zarejestrowano przybycie „cudzoziemców z kraju egipskiego" w Arras,
potem w Mons i Tournai; w trakcie pobytu w miastach podziwiano ich
kunszt jeździecki, a także umiejętności wróżbiarskie, przybysze bowiem przepo­
wiadali przyszłość . Także obszerna relacja z pobytu ich w Paryżu w 1427 r.
mówi o wróżeniu z ręki. Od wieku X V I informacje o wróżbiarskich i ma­
gicznych praktykach Cyganów są częste.
13

14

Ten fakt, jak sądzę, nie jest obojętny dla dalszej historii Cyganów, on
również zaważył na kształtowaniu opinii o nich i sposobach postępowania
władz i prawodawców. Pismo święte mówi bowiem:
„ C z a r o w n i k o m ż y ć nie dopuścisz" (Exodus, rozdz. X X I I ,

18), „Ani się niech nie najduje

w tobie, który by oczyszcza! syna swego albo córkę, przewodząc przez ogień, albo który by
się radzi) praktykarzów,

i wierzy! snom

i wróżkom,

i ani niech nie będzie guślarz. Ani

czarownik, ani kto by się d u c h ó w złych radził, ani wieszczków, albo się od umarłych prawdy
dowiadywał.

T y m bowiem

wszystkim brzydzi się Pan i dla takich złości

wygubi

je Pan

na wejście twoje" (Deuteronomium. rozdz. X V I I I . 10-12). „ M ą ż albo niewiasta, w których by
byl duch p y t o n ó w albo wieszcza, śmiercią niech u m r ą : kamieniem je pobiję, krew ich niech
będzie na nich" (Leviticus, rozdz. X X , 27).

Wprawdzie, jak wiele źródeł historycznych potwierdza, wróżbiarstwo
w różnych postaciach, alchemia, nekromancja, krystalomancja, zabiegi magicz­
ne i czarnoksięskie w Europie X V - X V I w. były czymś rozpowszechnionym.
Mało tego, bywały przedmiotami wykładów uniwersyteckich, dysput, zainte­
resowań teologów, nawet w klasztorach oddawano się zgłębianiu wiedzy ta­
jemnej; pewne formy zabiegów i praktyk uznawane były za dopuszczalne,
a nawet uzasadnione. Jednakże równolegle działała inkwizycja, występowały
przeciw wróżbiarzom i astrologom władze kościelne i świeckie.
Dotykamy tutaj kwestii rozróżnienia na magię czarną i naturalną —
traktowaną jako uzupełnienie nauki. Niejednokroć zapewne granica między
tajemnymi praktykami była bardzo cienka, a do tych tolerowanych czy nawet
popieranych na pewno zaliczano te tylko, które odpowiednią reżyserią

15

1 4

S o u l i s . op. cit., s. 147.
De V a u x de F o l e t i e r , op. cit., s. 46.

201

Z R O D U KAINA

ników, jakie hodowano ku uciesze myśliwych. Atsingani wytępili je za pomocą
specjalnie przygotowanego mięsa, które uprzednio poddali zabiegom magicz­
nym; po zjedzeniu takiego mięsa drapieżnik natychmiast padał. Z X I I w.
pochodzi inna wzmianka o Athinganoi prowadzających niedźwiedzie i sprze­
dających amulety. Z końca X I I w. lub początku X I V w. pochodzi list
patriarchy Konstantynopola Atanazego I do kleru nakazujący przestrzeganie
wiernych przed kontaktami z wróżbiarzami, niedźwiednikami i zaklinaczami
wężów i przed wpuszczaniem Cyganów do domostw . Pierwsze informacje
z X I V w. z Bałkanów — z Korfu, Peloponezu, Serbii mówią o ich kowal­
skich umiejętnościach, ale od czasu, gdy w latach 1416-1419 zjawili się w naj­
różniejszych miejscach Europy Środkowej i Zachodniej, coraz częstsze są
informacje o wróżbiarskim procederze Cyganów. Tak np. już w 1421 r.
zarejestrowano przybycie „cudzoziemców z kraju egipskiego" w Arras,
potem w Mons i Tournai; w trakcie pobytu w miastach podziwiano ich
kunszt jeździecki, a także umiejętności wróżbiarskie, przybysze bowiem przepo­
wiadali przyszłość . Także obszerna relacja z pobytu ich w Paryżu w 1427 r.
mówi o wróżeniu z ręki. Od wieku X V I informacje o wróżbiarskich i ma­
gicznych praktykach Cyganów są częste.
13

14

Ten fakt, jak sądzę, nie jest obojętny dla dalszej historii Cyganów, on
również zaważył na kształtowaniu opinii o nich i sposobach postępowania
władz i prawodawców. Pismo święte mówi bowiem:
..Czarownikom ż y ć nie dopuścisz" (Exodus, rozdz. X X I I .

18), „Ani się niech nie najduje

w tobie, który by oczyszcza! syna swego albo córkę, przewodząc przez ogień, albo który by
się radził praktykarzów,

i wierzy) snom

i wróżkom,

i ani niech nie będzie guślarz. Ani

czarownik, ani kto by się d u c h ó w złych radził, ani wieszczków, albo się od umarłych prawdy
dowiadywał.

Tym bowiem

wszystkim brzydzi się Pan i dla takich złości

wygubi

je Pan

na wejście twoje" (Deuteronomium. rozdz. X V I I I , 10-12). „ M ą ż albo niewiasta, w których by
był duch p y t o n ó w albo wieszcza, śmiercią niech umrą: kamieniem je pobiję, krew ich niech
będzie na nich" (Leviticus, rozdz. X X . 27).

Wprawdzie, jak wiele źródeł historycznych potwierdza, wróżbiarstwo
w różnych postaciach, alchemia, nekromancja, krystalomancja, zabiegi magicz­
ne i czarnoksięskie w Europie X V - X V I w. były czymś rozpowszechnionym.
Mało tego, bywały przedmiotami wykładów uniwersyteckich, dysput, zainte­
resowań teologów, nawet w klasztorach oddawano się zgłębianiu wiedzy ta­
jemnej; pewne formy zabiegów i praktyk uznawane były za dopuszczalne,
a nawet uzasadnione. Jednakże równolegle działała inkwizycja, występowały
przeciw wróżbiarzom i astrologom władze kościelne i świeckie.
Dotykamy tutaj kwestii rozróżnienia na magię czarną i naturalną —
traktowaną jako uzupełnienie nauki. Niejednokroć zapewne granica między
tajemnymi praktykami była bardzo cienka, a do tych tolerowanych czy nawet
popieranych na pewno zaliczano te tylko, które odpowiednią reżyserią

1 4

S o u lis, op. cii., s. 147.
De V a u x de F o l e t i e r , op. cit., s. 46.

202

L E C H MRÓZ

atrybutami, odwołaniem do tekstów pisanych, do ksiąg greckich, hebrajskich
itd. stwarzały wrażenie poważnych zabiegów popartych solidną wiedzą i od­
powiednim wtajemniczeniem. Cyganie warunku tego nie spełniali ani od strony
rytuału, ani odwołania do ksiąg, ani uczonych protektorów; poza tym
sposób życia, cechy antropologiczne, przekonanie, jakie zaczynało rozpowszech­
niać się na temat ich pochodzenia, pozwalały zapewne zaszeregować ich
jedynie do kategorii tych. którzy zajmowali się praktykami złowróżbnymi,
czarnoksięskimi. Czyli procederem, który był piętnowany i który niejednokrot­
nie prowadził na stos; i jeżeli rzadkie są wiadomości o Cyganach —
ofiarach inkwizycji, to w znacznej mierze — jak mniemam — wynika to
z ich ruchliwości, z równie nagłego pojawiania się, jak i znikania (co
podkreśla niejedno historyczne źródło).
Jest jeszcze jedno, na co chciałbym zwrócić uwagę — już w bizantyjskich
źródłach Cyganie są kojarzeni z niedźwiedziami i wężami. Później, na terenie
Europy Środkowej i Zachodniej wielokrotne są wzmianki o tym, że Cyganie
pokazują tresowane niedźwiedzie, węże, a także małpy. W niektórych kra­
jach słowo niedźwiednik staje się synonimem słowa Cygan. Zapiski kronikar­
skie, ale także ikonograficzne przedstawienie Cyganów schyłku średniowiecza
i Renesansu mówią często o tych ich umiejętnościach. Lecz jest tutaj jeszcze
jedna istotna kwestia. Wszystkie z wymienionych wyżej zwierząt symbolizują
zarazem siły nieczyste — sztuka gotyku i renesansu bardzo często pod wyobra­
żeniem małpy, węża czy niedźwiedzia rozumie szatana ; a jest to, jak można
przypuszczać, dość powszechne skojarzenie nie tylko w bardziej oświeconych
środowiskach miejskich. Pokazując tresowane, błaznujące małpy czy okiełznane
przez człowieka niedźwiedzie pokazuje się podporządkowanie człowiekowi sił
diabelskich, ośmiesza je. Zarazem jednak jest to wejście w kontakt, choć
poprzez symboliczne wyobrażenia, z siłami nieczystymi, diabelskimi. Tym
samym Cyganie stają się postaciami dwuznacznymi, także budzącymi nie­
pokój, potencjalnie groźnymi lub złowróżbnymi.
15

Początkowe przyjęcie Cyganów było gościnne. Jak informują kroniki,
w wielu miastach gościnność nie ograniczała się do przyzwolenia na postój,
z kasy miejskiej kupowano wino, ryby, mięso, chleb dla przybyszów. Nie­
jednokrotnie legitymowali się też listami przewodnimi — otrzymywali takowe
od cesarza Zygmunta, papieża Marcina V, królów Węgier i Polski oraz od
innych władców. Zarówno listy, jak i sami Cyganie informowali, że są
pielgrzymami do Ziemi Świętej, pokutującymi za grzechy przodków (którzy
odmówili Świętej Rodzinie pomocy w ucieczce), wygnanymi z ojczyzny za
odstępstwo od chrześcijaństwa. Jednakże w stosunkowo krótkim czasie przy­
chylność zmienia się w niechęć, następnie prześladowania. Pierwsza ustawa
skierowana przeciwko Cyganom wydana zostaje we Francji w roku 1453,
w Hiszpanii Król Ferdynand I skazuje ich na wygnanie w 1492 г.; zaraz
po tym wydają kilka ustaw Niemcy, a w 1500 r. cesarz Maksymilian I
1 5

M.

Gutowski.

Komizm

w polskiej

sztuce gotyckiej,

Warszawa

1973,

s.

83-84,

89.

203

Z R O D U KAINA

wypędza ich z Niemiec szczególnie surową ustawą. Zaczynają się mnożyć
na Cyganów skargi, zarzuca się im złodziejstwo, grabieże, rozwiązłość i czary —
to są najpoważniejsze zarzuty. Prócz tego — a jest to czas zagrożenia ros­
nącą potęgą turecką — nie są rzadkie zarzuty szpiegostwa na rzecz Turków; pod
tym pretekstem na banicję skazuje ich Ferdynand I , także ustawy niemieckie
z 1496, 1497, 1498 zabraniają im wstępu do kraju, podejrzewając Cyganów
o szpiegostwo. Najokrutniejsza jest ustawa Maksymiliana I z 1500 r. —
Każdy Niemiec może krzywdzić i karać pochwyconych Cyganów bez jakiej­
kolwiek odpowiedzialności .
Powszechnie przyjęta przez historyków i cyganologów opinia powtarzająca
się we wszystkich znanych mi opracowaniach ogranicza się do powyższego
wyjaśnienia — skargi na cygańskie grabieże i złodziejstwo, podejrzenia o szpie­
gostwo i dalej czary są przyczyną zmiany stosunku do nich, są przyczyną
prześladowań. Ale krytyczniejsze, baczniejsze przypatrzenie się dokumentom
dopuszcza możliwość podważenia tej powszechnej w środowisku badaczy
opinii. Liczba skarg na Cyganów w różnych krajach Europy nie jest
wcale — sądząc po dokumentach — tak duża. W dodatku do momentu wy­
dania pierwszych skierowanych przeciw nim ustaw większość relacji o przy­
byciu Cyganów jest im przychylna, a w każdym razie nie przedstawia ich
jako ludzi występnych. W zapiskach z Bałkanów z X I V w. Cyganie przed­
stawieni są jako kowale, płacą pogłówne, w dokumentach późniejszych są
informacje o ich pracy na rzecz wojska, kopalni, wydobywających dla skarbu
sułtańskiego srebro itd. W XV-wiecznych relacjach kronikarzy z Europy
Zachodniej i Środkowej także przedstawiani są z przychylnością i zacieka­
wieniem. Skąd więc ten nagły przypływ niechęci, prowadzący już wkrótce
po ich przybyciu do pierwszej ustawy banicyjnej. Wprawdzie w źródłach
bizantyjskich jest mowa o wróżbiarstwie Cyganów i praktykach magicznych,
ale większość relacji pokazuje ich jako rzemieślników, w dodatku żyją­
cych w zgodzie z przepisami, prawem, władzami. Sądzę więc, że przyjęte
w pracach dotyczących Cyganów wyjaśnienie jest uproszczeniem, jest przyję­
ciem sądu będącego racjonalizacją owych ustaw i działań przeciwko Cyganom,
przyjęciem sądu, który wprawdzie powtarzany jest współcześnie, ale który
być może pochodzi z czasów wydawania owych dokumentów. Złodziejstwo,
grabieże, rozmaite inne występki nie były przecież w Europie X V i następnych
stuleci ewenementem; w dodatku, jak pokazują akta sądów, Cyganie —
nawet ci, którzy faktycznie dopuścili się wykroczeń czy przestępstw i byli
sądzeni — działali często w porozumieniu lub na zlecenie nie-Cyganów, czasami
nawet z wyższych klas społecznych (mamy tego rodzaju przykład w aktach
sanockich , ale podobne przypadki rejestrowane są również przez sądy
innych krajów). Skąd więc ta surowość prawa wobec Cyganów? Czy tylko
dlatego, że byli obcymi przybyszami, czy dlatego, że — jak i współcześnie —
l6

17

ifi

J . I i c o w s k i . Cyganie na polskich

17

O. B a l z e r , Regestr

złoczyńców

drogach,

K r a k ó w 1965, s. 20.

grodu sanockiego

1554-1638, L w ó w 1891, nr 57(11.106).

204

L E C H MRÓZ

opinie o ich występkach rozrosły się do niekontrolowanej plotki, stereotypo­
wego, powielanego bezkrytycznie sądu? Przypuszczam, że nie są to argumenty
wyjaśniające prześladowania, że musiały być inne, bardziej ważkie powody
takiego do nich stosunku. Wprawdzie społeczeństwo średniowiecznej Europy
jest ruchliwe — co wyraża się w emigracjach chłopskich, wędrówkach rycerzy,
mnichów, studentów, pielgrzymów, a głęboka religijność uwidacznia się w piel­
grzymkach i krucjatach, ale już od X I I I - X I V w. społeczeństwo to staje
się osiadłe, zamiłowanie do wędrowania zanika; od tego czasu wędrowcy
stają się ludźmi podejrzanymi, włóczęgami. Nawet pielgrzymka nie jest
wolna od podejrzeń — chyba, że ma charakter pokutny. Wyraził ten stosunek
w X I I I w. franciszkanin Bertold z Ratyzbony: Wszystkie stany zaliczył
do „rodziny chrystusowej" z wyjątkiem Żydów, żonglerów i włóczęgów —
ci tworzą „rodzinę szatańską" . Życie wędrowne w coraz trwalej związanym
z osiadłością społeczeństwie europejskim jest więc czymś występnym: wędrowiec
znajduje się przy tym zupełnie poza ramami osiadłego, uporządkowanego
i zhierarchizowanego społeczeństwa. Obcy jest kimś wykluczonym najdoskona­
lej — jak pisze Le Goff — nie należy do żadnej wspólnoty, jest nieznany,
żyje w społeczeństwie feudalnym jakby „bez zezwolenia" . Przede wszystkim
jednak na stosunku do Cyganów zaważyły kojarzenie ich z muzułmanami
i zaszeregowanie do wróżbiarzy i czarowników. Cyganie przybyli z Bałkanów,
bez wątpienia też pozostały u niektórych przynajmniej jakieś ślady — choćby
w postaci ubiorów — miejsca, z którego przywędrowali (potwierdza to ikono­
grafia). Wprawdzie opisy kronikarzy-krzyżowców nie są dla nich niekorzy­
stne, ale w owym czasie istnieje jeszcze — choć mocno okrojone — Bizan­
cjum. W 1453 r. zdobyty zostaje Konstantynopol, wschodnie chrześcijaństwo
traci oparcie we własnym państwie; cały ten obszar świata — zarówno Azja,
jak i część Europy — dostaje się we władztwo islamu, który coraz bardziej
zaczyna zagrażać chrześcijaństwu zachodniemu. To już nie tylko zajęcie Ziemi
Świętej, to bezpośrednie zagrożenie, to świadomość stałej aktywności, stałej
ekspansji islamu. Rzucenie podejrzenia na Cyganów, że są tureckimi szpiegami,
kojarzenie ich z muzułmanami i islamem, musi nastawiać do nich nieprzy­
chylnie. Muzułmanie w świadomości europejskiej kojarzą się wyłącznie nega­
tywnie, są w oczach chrześcijańskiego zachodu ..niewiernymi, poganami"
podludźmi, a Mahomet jest potworem, towarzyszem Antychrysta . W 1453 r.
upada Konstantynopol, a pierwszy akt prawny skierowany przeciwko Cy­
ganom wydany zostaje w tym samym roku. Nie ma w nim wprawdzie
mowy o szpiegostwie na rzecz muzułmanów, ale zastanawia zbieżność akt.
Niedługo później w akcie Ferdynanda I w Hiszpanii i ustawach niemieckich
z końca XV w. jest już wyraźnie powiedziane, że podejrzewa się Cyganów
o szpiegostwo na rzecz muzułmanów.
18

19

20

1 8

J . L e G o f f , Kultura średniowiecznej

w Le G o f f , op. cit., s. 318.
20 L e G o f f . op. cit., s.

151-152.

Europy,

Warszawa 1970. s. 313.

205

Z R O D U KAINA

Nakaz rozbijania obozowisk poza granicami miasta, obdarowywanie je­
dzeniem, to chyba nie tylko przejaw gościnności, ale i niechęci do wędrowców.
Być może Cyganie obok Żydów i trędowatych stają się jeszcze jedną
wyizolowaną społecznością, ale społeczeństwu średniowiecznemu — jak pisze
Le Goff — potrzebni są pariasi, nie dla nich samych, lecz by „móc im świad­
czyć" braterskie miłosierdzie . Działając zarazem i dla ich dobra — zamy­
kając bowiem drzwi przed trędowatym, włóczęgą etc. otwiera się mu drzwi
niebios . Pozostałością są prócz postaw, które utrwaliły się na stulecia
w świadomości europejskiej, także nazwy nawiązujące do Cyganów, a doty­
czące rogatek, bram, wjazdów do miast — np. Cygański Pal, czego już komen­
tować nie trzeba .
Drugim istotnym powodem było wróżbiarstwo i magia, jakie kojarzyły
się z Cyganami lub które przypisywane im były przez ludność europejską.
Kościół od dawna, bo już od IV w., występował przeciwko wróżbitom
i czarodziejom, ale od X I I I po X V I I I w. trwają z różnym nasileniem
i poparte różnymi dokumentami Kościoła bądź panujących prześladowania.
W 1215 r. za pontyfikatu Innocentego I I I powołana zostaje inkwizycja,
w latach 1307-1313 odbywa się proces Templariuszy, w 1431 r. proces
Joanny d'Arc, w latach 1459-1461 proces Waldensów w Arras; w latach
1484-1492, za pontyfikatu Innocentego V I I I , gwałtownie rośnie liczba procesów
o czary. Rok 1486 jest rokiem ukazania się wspólnej pracy dwójki inkwizy­
torów dominikańskich Henryka Institorisa Kramera i Jakuba Sprengera Miot
na czarownice, jednej z najważniejszych podstaw prawnych w procesach
0 czary. Dzieło to uzyskuje najwyższą akceptację: papieża Innocentego V I I I
oraz rzymsko-niemieckiego cesarza Maksymiliana I , tego samego, który jest
twórcą ustawy przeciw Cyganom z roku 1500. Gorliwość Maksymiliana I
w tępieniu czarów nie zmienia faktu, że zapraszał na swój dwór magów
1 czarnoksiężników i że organizował (i uczestniczył w nich) seans wywoły­
wania duchów — a przecież niekromancja była jedną z tych niedobrych praktyk.
Reasumując: sądzę, że wyjaśnienie prześladowań Cyganów ich występkami
i kradzieżami jest tylko cząstką, i to nie najważniejszą, prawdy. Zbieżności
dat skłaniają do przypuszczeń, że prześladowania Cyganów wynikają z innych
pobudek — z tych samych, co i prześladowanie czarownic, a także z przy­
pisywania im kontaktów z muzułmanami utożsamianymi z siłami nieczy­
stymi. Za tymi podejrzeniami w tle znajduje się uzasadnienie wynikające
z Biblii, klasyfikujące Cyganów jako przeklętych przez samo swoje pochodze­
nie i występki ich protoplastów. To wszystko ukształtowało postawy wobec
nich i zasady postępowania, które przetrwały niekiedy do czasów zupełnie
nam bliskich. Dopiero ostatnie lata doprowadziły do zaistnienia innego,
nowego zupełnie jakościowo zjawiska, że Cyganie oponując przeciw wielo21

22

23

: i

Le G o f f . op. cii., s. 313.

: :

M . b o u c a u l t , Stultifera

2 }

P i s c h e l . op. cii., s. 298.

Naris, ..Miesięcznik

Literacki". nr 2: 1976, s. 81.

206

L E C H MRÓZ

wiekowym uprzedzeniom zaczynają dopominać się praw takich, jakie są udzia­
łem innych narodów i społeczności — do tego tematu wrócimy w dalszej
części artykułu.
Można, jak sądzę, wyrazić pogląd, że tak naprawdę to Cyganów stworzyli,
a w każdym razie ukształtowali Europejczycy po przybyciu ich z Azji;
i to nie na Bałkanach, ale dopiero w X V w., gdy zawitali do Europy
Zachodniej. Wytworzone wobec Cyganów uprzedzenia, sądy, stereotypy,
niekorzystny wizerunek wynikający z zaszeregowania poprzez Biblię do występ­
nej, przeklętej gałęzi gatunku ludzkiego, pociągnęły za sobą kształtowanie
opinii szerszej (np. poprzez literaturę, dokumenty i ogłoszenia kościelne
bądź panujących), a co za tym idzie, powszechnego niechętnego stosunku
do nich. To z kolei zaczęło spychać Cyganów na margines społeczeństwa,
zmuszać do częstych ucieczek, ukrywania się etc. Tym samym niechęć do
nich, przepisy prawne zaczynały zyskiwać potwierdzenie i zasadność prowa­
dząc do kolejnych akcji przeciw Cyganom; te wyzwalały potrzebę krycia
się po lasach, powodowały dalsze utrudnienia w życiu Cyganów, nędzę itd.
Spirala niechęci coraz bardziej rozkręcała się prowadząc w efekcie do szczy­
towej już eksplozji nienawiści w postaci prześladowań i mordów w czasie
ostatniej wojny i do przymusowych akcji osiedleńczych (zwłaszcza w Europie
Wschodniej), będących w pewnym sensie zabójstwem ich kultury i odrębności.
Nawet Kościół nie brał Cyganów w obronę, przeciwnie, niejednokrotnie
potwierdzał uprzedzenia, podtrzymywał niechęć do nich, i to nie tylko przez
brak przeciwdziałania represjom, ale samemu wydając zalecenia czy nakazy
o charakterze represyjnym. Z końca X I I I lub początku X I V w. pochodzi —
jak pamiętamy — list patriarchy Konstantynopola Atanazego I do kleru,
by przestrzegano wiernych przed kontaktami z Cyganami, w 1560 r. arcy­
biskup Uppsali Laurentius Petri zabrania kapłanom kontaktu z Cyganami,
zabrania chrzczenia Cyganów i asystowania ich pogrzebom, z 1787 r. datuje
się wypowiedź pastora z Litwy na temat Cyganów — w dokumencie tym
mówi się, że „Cyganie są jak robactwo na ciele zwierzęcia" . Przytoczyłem
tylko trzy fakty ilustrujące stosunek chrześcijaństwa do Cyganów w Europie,
z czasów odległej historii i pierwszych kontaktów z Europejczykami, z cza­
sów bliższych i stosunkowo bliskiego już schyłku X V I I I stulecia — a dokumen­
tów takich można by przytoczyć więcej.
24

Powróćmy teraz do zasadniczego toku rozważań, do podstawowej dla
nas kwestii, tj. czynników, które ważyły na stosunku do Cyganów i na
naukowych koncepcjach — jestem bowiem przekonany, że postawy wobec
Cyganów i stereotypowe sądy zaciążyły w sposób znaczący także na nau­
kowej refleksji, na hipotezach i przemyśleniach dotyczących Cyganów.
Próby rozwiązania zagadki pochodzenia Cyganów sięgają przełomu Średnio­
wiecza i Renesansu. Dociekania prowadzą stopniowo do odrzucenia hipotez
zupełnie wyimaginowanych i wskazywać zaczynają na Bałkany jako miejsce,
2

4

Pise hel,

op.

cit.,

s.

293.

207

Z R O D U KAINA

z którego rozprzestrzeniać zaczęli się po Europie i gdzie należy szukać
dalszych śladów. Jedyna informacja odwołująca się do Indii, zapis z 1422 r.
z kroniki miasta Forli we Włoszech, jeszcze wówczas nie została doceniona,
potraktowano ją tak, jak wiele innych. Nawet zresztą już po odkryciu
Valyiego i poparciu go językowymi dowodami przez Rüdigera wracały
wątpliwości co do rzeczywistego wyjścia z Indii.
Wśród najrozmaitszych konkurencyjnych hipotez ta, która łączy Cyganów
z Egiptem, okazała się najtrwalsza. Pierwsza informacja pochodzi z Berner
Chronik z 1419 r . Wprawdzie relacji niemieckich podróżników udających
się do Ziemi Świętej rejestrowały ich w „Małym Egipcie", w Grecji, ale
poza tym przypadkiem należy sądzić, że mówiący o Egipcie ten właśnie
kraj mieli na myśli, a nie Grecję. Zresztą niektórzy podróżujący po Afryce
Północnej twierdzili, że spotykali tam Cyganów — np. francuski podróżnik
Belon spotkał w Dolinie Nilu ludzi Cingars — w Europie, zwanych Egipcja­
nami (informacja dotyczy połowy X V I w . ) .
Przełom X V I I I i X I X w. przynosi wreszcie jakieś rozstrzygnięcie, a raczej
naprowadza na ślad; poszukiwania ojczyzny Cyganów nabierają bardziej
uporządkowanego charakteru i zaczynają koncentrować się wokół określonego
obszaru, a nie idą w najrozmaitszych przypadkowych kierunkach. Valyi,
von Doba. Riidiger, Pott, Miklosich wskazują rejon świata, gdzie należy
szukać przodków i potwierdzają to porównawczymi analizami językowymi.
Jedno z podstawowych pytań na temat genezy Cyganów zdaje się być wyjaś­
nione. Wkrótce okazuje się, że wyjaśnienie jest kontrowersyjne, że uczyniono
dopiero pierwszy krok, ale bliższe rozwiązanie zagadki nadal pozostaje bez
odpowiedzi; Indie — nawet z zawężeniem do ich północnego zachodu —
to ogromny obszar o znacznym zróżnicowaniu kultur, języków, religii, po­
ziomów rozwoju; by więc uznać, że w badaniach nad Cyganami dokonany
został znaczniejszy postęp, należałoby oczekiwać odpowiedzi bliższej, pełniej­
szej. Tymczasem ani na przełomie X V I I I i X I X wieku, ani później, aż
po czasy współczesne, pytanie nie zostało jednoznacznie wyjaśnione. Pozo­
stałe zaś z kilku na początku tej wypowiedzi wymienionych pytań nadal
oczekują wyjaśnienia, nadal są żywe.
Poważny wzrost zainteresowań wyjaśnieniem początkowej historii Cyganów
związany jest z rozwojem językoznawstwa i orientalistyki. Z podejmowaniem
przez coraz nowych badaczy analiz językowych mających na celu wyjaśnienie
podstawowych kwestii dotyczących historii i zmian języków Indii. To zaś
z kolei wiedzie do prób wyjaśnienia istotnych problemów z zakresu naj­
dawniejszej historii Cyganów. Analiza języka (zagadnienie wyłonienia się
języków nowoindyjskich) doprowadziła do sformułowania tezy o wyjściu
przodków Cyganów z Indii około X w. A dalsze badania nad dialektami
cygańskimi do przedstawienia hipotez na temat szlaków migracji. Anglicy
25

26

2 5

P i s e hel, op. cit.,

2 6

De

V a u x de

s. 295.

F o l e t i e r , op. cit.,

s. 21,

36.

208

L E C H MRÓZ

i Niemcy najmocniej zaznaczyli swój udział w tych badaniach. Zwłaszcza
Anglicy — co w znacznym zapewne stopniu wynikało z sytuacji politycznej
i ekonomicznej. Indie, Pakistan były krajami wchodzącymi bezpośrednio
w skład Imperium Brytyjskiego. Afganistan, Persja, niektóre kraje Bliskiego
Wschodu znajdowały się w sferze zainteresowań i oddziaływania Wielkiej
Brytanii. Tak więc generalnie ton badaniom językoznawczym i orientalistycznym nadają Brytyjczycy; wśród nich jest także największa liczba tych,
którzy podejmują problematykę cygańską.
Dociekania idą teraz w kilku kierunkach, po pierwsze, ustalenia bliższego
rejonu, z jakiego wywodzą się Cyganie, dalej, ustalenia plemienia lub kasty,
z jakiej wywodzą się i wreszcie czasu oraz przyczyn opuszczenia Indii.
I tutaj od razu rzuca się w oczy znamienny szczegół — wysiłek badaczy
w znacznym stopniu koncentruje się wokół kwestii przynależności do ple­
mienia lub kasty. Najpowszechniej wiążą Cyganów z pariasami społeczeństwa
indyjskiego, z ludźmi zajmującymi najniższą pozycję w hierarchii społecznej.
Współczesny badacz Cyganów de Vaux de Foletier pisze, że to z powodu
wyglądu i zajęć — i to sformułowanie oddaje, jak sądzę, istotę podejścia
do Cyganów oraz (o czym już nie pisze) stereotypowe sądy i skojarzenia
ukształtowane w okresie schyłku Średniowiecza i Renesansu; te, o których
mówiliśmy wyżej.
Jeżeli prześledzimy literaturę, okaże się, że krąg kojarzonych z Cyganami
kast lub klas społecznych czy plemion jest bardzo wąski. Osiemnastowieczny
badacz Grellmann * uważał, że przodkowie Cyganów wywodzą się z klasy
siudra (najniższej z czterech warn, na jakie dzieli się społeczeństwo indyjskie:
bramini, kszatrija, wajsja i siudra). Za Grellmannem skojarzenie z siudrami
znaleźć można w wielu X I X - i XX-wiecznych pracach cyganologicznych.
Poza siudrami najczęściej powtarzają się dwie nazwy o charakterze już nie
warnowym. lecz kastowym: Dom i Dźat (Jat). Tezę o pochodzeniu od
Dźatów po raz pierwszy — jak się wydaje — postawił w 1851 r. Burton ;
za nim podejmują i starają się uzasadnić znani badacze Cyganów Bataillard
w 1875 r. i de Goeje w 1903 r . Dźatowie — zamieszkujący Sind i Multan
(krainy na pograniczu dzisiejszego Pakistanu i Indii) — hodowcy, piraci,
kiórzy w 768 r. napadli na Mekkę i którzy zawodowo zaciągali się
do armii perskiej , byli właśnie zdaniem wielu, zwłaszcza brytyjskich,
badaczy przodkami Cyganów. Do tych wiadomości możemy dodać, że
Dźatowie, zamieszkujący Uttar Pradeś i Radżastan (rejon północno27

2

29

30

31

2 1

De

2 8

H. M. G .

und

de

F o l e t i e r , op. cit.,

Grellmann,

Die

,

4

R. F . B u r t o n .

Leiden
J

i

M.

de

ein

historischer

dieses Volks in Europa,

Versuch
Leipzig

üher

die

Lebensart

1783.

Sindh. and the races that inhabit the valley of the Indus. London

" P. B a t a i l l a r d .

583-585:

s. 30.

Zigeuner:

Verfassung. Sitien una Schicksahle
-

s.

Vaux

The affinities of the Gipsies
Goeje.

Memoire

1903.
P i s c h e l . op. cit.,

s.

302.

sur

les

with the Jats,

migrations

des

1851.

"The Academy", vol.
Tsiganes

a

travers

7.

TAsie,

209

Z R O D U KAINA

-zachodnich Indii), są kastą w przewadze rolniczą, z warny wajsja, ale pre­
stiżem i aspiracjami sięgają wyżej, do klasy wojowniczej kszatrija; ta informacja
istotna będzie jeszcze w dalszej części rozważań. Drugim terminem najczęściej
kojarzonym z Cyganami jest Dom (Dome, Dhome). Teza o pochodzeniu
od Domów powszechna staje się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.
Dwa najbardziej ważkie potwierdzenia skojarzeń Cyganów z Domami wyni­
kają г bliskiego dźwiękowo brzmienia tej nazwy ze słowem Rom, które
jest samookreśleniem — nazwą własną Cyganów, a poza tym pewnych po­
dobieństw w sposobie życia i profesjach pomiędzy Domami a Romami
(Cyganami). Problem jednak w tym, że językoznawcy nie są zgodni, czy
mogło mieć miejsce przekształcenie „d" w „r", nazwy Dom w Rom. Poza
tym podobieństwa profesji, statusu i sposobu życia nie są tak oczywiste.
Yule i Burnell w 1886 r. kojarzą Cyganów z Domami, gdyż — jak piszą —
są oni najbardziej rozwiązłą g r u p ą . Leland w 1885 r. i Sampson w 1907 r .
mówią, że indyjscy Dornowie są służącymi i zamiataczami ulic i także
kojarzą ich z Romami (Cyganami).
32

33

Kasta Domów znana jest od bardzo dawna; w sanskryckich traktatach
z VI w. występują jako muzycy, w XII-wiecznej Kronice kaszmirskiej
zaliczani są do ćandalów — niedotykalnych (są to ludzie znajdujący się po­
niżej czwartej warny — siudrów). Pośród informacji na temat Domów, które
są podstawą przyrównań do Cyganów, i tezy o niegdysiejszej ich wspólnocie
najczęstsze jest odwołanie do muzycznych i kowalskich zdolności D o m ó w .
Te trzy nazwy: siudra oraz Dźatowie i Dornowie, najczęściej są zestawiane
z Cyganami w literaturze. Prócz nich pojawiają się rozmaite inne nazwy
kast lub plemion, ale daleko rzadziej wymieniane. Na przykład Changar
lub Tzengaris z Pendżabu, których podobieństwo do Cyganów zasadza się
na tym, że wróżą, handlują, porywają dzieci, a kobiety ich są wzorem
cnoty, wyjąwszy sytuacje, gdy chcą zdobyć pieniądze — wtedy bowiem stają
się nieprzyzwoite ; niegdyś jakoby stanowili oni jedno plemię, ale rozproszył
ich w czasie najazdu Timur.
Ta ostatnia nazwa Changari (Tzengaris) w zestawieniu z Cyganami po­
jawia się w jeszcze innej wersji Bandżari w roku 1825 użyta przez Duboisa " .
Dzisiaj spora grupa badaczy — zdanie to przeważa zwłaszcza u cyganoznaw34

35

36

3

H . Y u l e , А. С . B u r n a l l . H'obson-Jobson:

7

a glossary of colloguial Anglo-Indian

words

The development of romani linguistics.

Sixth

Annual Meeting and Conference on Gypsy Studies of the Gypsy Lore Society, New York

1984.

and phrases.

London

1886;

Ch. G. Leland.
Gypsy

De

'

5

psy"

Vaux

Są też

P i s c h e l , op. cii.,

14 -

,fl

de

"Journal

of the

F o l e t i e r , op. cit..

Gypsy Lore Society", nr

ludzi jadających
s.

psie

313.

P i s c h e l . op. cit..

s. 306,

P i s c h e l . op. cit..

s.

306.

Etnografia Polska, i. X X X I . z. 2

310.

1 : 1907,

s.

272-277'.

s. 29.

i inne bardziej osobliwe argumenty, np.

i określa
-

The English Gypsies and their language. London 1873. J . S a m p s o n .

language and origin.

u

za: I. H a n c o c k ,

mięso

i

padlinę

że s ł o w o
oprócz

Dorna znaczy
tego

będących

„gotujący
pijakami:

210

L E C H MRÓZ

ców indyjskich — uważa, że właśnie Bandżarowie są przodkami Cyganów,
chociaż nadal nikt nie dostarczył na to dowodu, a w dodatku kwestionowa­
na jest w sposób zasadniczy zbieżność języków używanych przez Bandżarów
i Cyganów. Wskazywanie na Dźatów, Domów, a obecnie Bandżarów, to
najczęstsze stwierdzenia badaczy odnośnie do przodków Cyganów. Tyle,
że brak jest wystarczająco pewnych, niepodważalnych uzasadnień — a właści­
wie w ogóle brak poważniejszej, naukowej argumentacji. Zapewne dlatego, nie­
którzy uczeni widząc bezcelowość dotychczasowych zabiegów poszukują innych
rozwiązań, dających się pogodzić z faktem braku oczywistych, jednoznacz­
nych skojarzeń Cyganów z jakąkolwiek grupą, tak w sferze języka, jak i kultury.
Na przykład Vekerdi w niedawno opublikowanej pracy twierdził, że przod­
kowie Cyganów wywodzą się z prymitywnych plemion z dżungli; jednakże
również nie daje dowodów na poparcie swojej tezy. Trudno bowiem za
dowód uznać stwierdzenie braku rozwiniętej religii i ograniczenie się do pry­
mitywnej wiary, zarówno u Cyganów, jak i plemion dżungli, czy też
nie rozwinięte bliżej stwierdzenie, że idzie o plemiona zbierackie — co może
się kojarzyć z brakiem gospodarczej samodzielności Cyganów i korzystaniem
przez nich z tych dóbr, które uzyskać mogą od niecygańskiego otoczenia.
Poszukiwanie przodków cygańskich poprzez najbardziej proste skojarzenia
pociągnęło za sobą skutki dalsze niż tylko wskazanie owej hipotetycznej,
domniemanej grupy macierzystej. Wiadome jest powszechnie, że siudrowie
są klasą służebną wobec trzech wyżej usytuowanych (aryjskiego pochodzenia —
jak uważa wielu badaczy) — podstawowym nakazem porządku społecznego
jest to, że służą oni klasom wyższym i zajmują najniższą, najbardziej
poślednią pozycję. Dalej — wiadomo, że niektóre zawody rzemieślnicze i część
służby zaliczano już w okresie klasycznym do niedotykalnych , a także,
że muzyka jest domeną kast niskich i tylko ludzie z niskich kast mogą
publicznie tańczyć . Niedotykalni rekrutują się głównie z plemion niearyjskich, muszą osobno, z dala od grupy czystych, zamieszkiwać, mogą
być katami, zajmować się paleniem zwłok, być kowalami i zamiataczami .
Przy powszechnym w Indiach wegetarianizmie ortodoksyjnych hinduistów
i dżinistów, jedzenie mięsa kojarzy się tylko z niskimi kastami i niedotykal­
n y m i . Wiadomości o Cyganach, jakie zawarte są w różnych źródłach
z X V - X V I I I w., pozwalają doszukiwać się podobieństw — bywali Cyganie
katami w Imperium Otomańskim, zajmowali się powszechnie kowalstwem,
bywali używani na Bałkanach do różnych zajęć pośledniejszych, jak czyszcze38

39

40

41

42

1

* J . V e k e r d i . L'idee de Dieti chez les Tsiganes vla\,

s. 16.
" K . Z . A s z r a f i a n . К vopro.sn o kastach
v Indii. Moskva 1965. s. 174.
ł

4 0

A. L . B a s t í a n ^ Indie.
1964, s. 462-463.
4 1

B a s h a m . op. cit., s.

4 2

Basham,

op. cit.,

Od początku
193.

s. 98.

v Severnoj

dziejów

"Etudes Tsiganes". nr 1-2:

1977.

Indii ХШ-XVIII

Kasty

do podboju

гг.. |w:|

muzułmańskiego.

Warszawa

211

Z R O D U KAINA

nie, zamiatanie, a i obecnie w wielu krajach (między innymi w Polsce)
spotkać można Cyganów — sprzątaczy ulic. Poza tym jadają mięso i dieta
ich — jak wynika ze źródeł — nigdy nie była go pozbawiona. Konkluzje
tego rodzaju skojarzeń są dosyć oczywiste — zaszeregowanie Cyganów do
ludzi, którzy nie tylko w Europie, ale od samych początków swego istnie­
nia znajdowali się u dołu każdego społeczeństwa, którzy wykonują najbardziej
nieczyste, najmniej zaszczytne prace — nawet ich muzyczne i taneczne produkcje
są potwierdzeniem nędznego statusu. Rzecz jednak w tym, że trudno uznać
te argumenty za naukowe. Nie znaleziono bowiem do tej pory ani jednej
grupy, która — opierając się na analizie języka — mogłaby zostać w sposób
niebudzący wątpliwości lub przynajmniej uzasadniony uznana za pokrewną
Cyganom. Jest wiadome, że Cyganie w trakcie wędrówki przyjmowali słowa
z języków narodów, wśród których żyli — perskie, ormiańskie, greckie;
naleciałości te pozwoliły rekonstruować trasę ich wędrówki. Oczywiste także,
że język, którym posługiwali się ich przodkowie, musiał w ciągu kilku
wieków — jakie minęły od opuszczenia Indii — zmieniać się tak, jak ewoluowały
inne języki Indii. Ale też można sądzić, że mimo tego udałoby się ową
wspólnotę wykazać, tak jak widoczny jest nadal poprzez język związek
z Indiami. Poza tym zawody związane z muzyką, tańcem, kowalstwem,
wróżeniem nie są wyłączną domeną Domów, Dźatów czy nawet Bandżarów.
Wiele najrozmaitszych kast i grup w Indiach w ten sposób zapewnia
sobie egzystencję. Według zdania części badaczy Cyganie wywodzą się z re­
jonów północno-zachodnich Indii i Pakistanu, ale równie zasadne (na gruncie
językowym) są wypowiedzi tych, którzy uważają, że Cyganie wywodzą się
z rejonów leżących dużo dalej na wschód, nad środkowym biegiem Gangesu.
Wnioski o związku z Indiami północno-zachodnimi opierane są — oprócz
analiz języka — na fakcie, że tutaj właśnie żyje dużo Bandżarów i Gadulia-Lohars (jeszcze jednej kojarzonej z Cyganami grupy wędrownych kowali) .
Jednakże nie są to wyłączne rejony ich przebywania, a uzasadnione —
jak sądzę — zdanie Turnera lokuje jednak praojczyznę Cyganów nad środ­
kowym biegiem Gangesu. Nawet odwołanie się do diety i używania lub
nie, mięsa nie przybliża wyjaśnienia. Wiadomo bowiem, że hinduiści są
wegetarianami, natomiast kszatrija, czyli druga co do prestiżu grupa, używa
mięsa a w każdym razie jadała je w przeszłości) i polowała na zwierzęta ;
a poza tym mięso jest jadane przez wyznawców islamu. Oddziaływanie
islamu na tubylczą ludność Pakistanu i Indii północno-zachodnich (aryjską
i autochtoniczną, drawidyjską) sięga V I I I do X w. Od tamtego czasu
wiele grup, plemion, kast przeszło na islam — z różnych względów i bardzo
43

44

45

4 3

D u ż ą ilość p o d o b i e ń s t w Gadulia Lohars z Cyganami znajduje Cobas w relacji z pod­

róży do Indii, S. C o b a s , Les Gaduliya Lohars
Tsiganes occidentaux?,
4 4

R. Turner,

The position

Society", nr 4: 1926, nr 3: 1927.
4 5

(nómades

de l'Inde)

sonl-ils

apparentes аил

"Etudes Tsiganes", nr 4: 1973, s. 36-48

B a s h a m , op. cit., s. 272.

of Romani

in Indo-Aryan,

"Journal

of the

Gypsy Lore

212

L E C H MRÓZ

46

często dobrowolnie . Albo też przejmując niektóre jego elementy i łącząc
z hinduizmem wytworzyły swoistą synkretyczną formę religii. Nikt też —
jak do tej pory — nie może powiedzieć, czy i przodkowie Cyganów nie
stali się przypadkiem zjadaczami mięsa dopiero w jakimś momencie swojej
historii, w Indiach lub poza nimi, w Persji czy jeszcze dalej.
Reasumując — nie ma żadnych wystarczająco udokumentowanych i wystar­
czająco uzasadnionych podstaw do przypuszczeń, że Cyganie wywodzą się
z tych zajmujących w społeczeństwie indyjskim najbardziej poślednie miejsce
grup i kast. To, że Dorna. Dźat. Bandżarowie mają niską pozycję, że
zajmują domostwa na peryferiach wiosek czy miast, nie może być dowodem,
że są przodkami Cyganów. Należy więc rozważyć możliwość, czy jakieś
pozanaukowe argumenty nie zaważyły na zdaniu badaczy. Wydaje mi się, że
właśnie ma to miejsce w przypadku Cyganów i poszukiwaniach ich genezy.
Wyjaśniła się wprawdzie na przełomie X V I I I i X I X stulecia kwestia
ojczyzny, ale pozostały te same skojarzenia i uprzedzenia. Jak w przypadku
domniemania o egipskim pochodzeniu postrzeganie Cyganów wyłącznie w ka­
tegoriach takich pojęć, jak: wędrowanie, wróżenie, kowalstwo, muzykanctwo,
oraz uwieńczone powodzeniem dociekanie w Biblii dały w efekcie niekorzy­
stny dla Cyganów obraz, tak i w przypadku prawdziwej ich ojczyzny,
Indii, te same kategorie i skojarzenia pozostały jako punkt wyjścia. Przy­
puszczam, że gdyby nie utrwalone nawyki, myślenia badadzy podejmujących
problem Cyganów, poszukiwania wolne od obciążających skojarzeń, mogłyby
pójść w zupełnie innym kierunku — nie zamykając się w kręgu powtórzeń,
schematyzmu, dać daleko lepsze efekty. Tak się składa, że tymi. którzy
formułowali twierdzenia dotyczące cygańskich protoplastów w Indiach,
byli głównie przedstawiciele dominującej kultury europejskiej, angielskiej,
którą od miejscowych dzielił ogromny dystans. Czy widząc ubóstwo wędrow­
nych kowali lub muzyków można było wyciągnąć inne wnioski? A przecież
tymi, którzy pomagali brytyjskim badaczom w rozumieniu Indii, nie byli
Dornowie czy Dźatowie, ale ludzie z wyższych warstw, dysponujący wiedzą,
odpowiednią pozycją społeczną i materialną. Ich pośrednictwo także mogło
wpłynąć na opinię badaczy — a nie było to pośrednictwo osób bezstron­
nych. Tym samym jest dosyć oczywiste, że tak, a nie inaczej zaszeregowani
zostali przodkowie Cyganów.
W 1981 r. odbył się w Getyndze I I I Światowy Kongres Cyganów.
Uczestniczyli przedstawiciele różnych wspólnot cygańskich, odmiennych od
grup językowych i zawodowych — jest to fakt, którego znaczenia jeszcze
ocenić w pełni nie sposób, ale z całą pewnością jest prognostykiem bardzo
istotnych zmian. Poszczególne cygańskie wspólnoty czy grupy plemienne
zawsze tworzyły autonomiczne jednostki, wzajemnie nie podporządkowane,
choć o różnym statusie w hierarchii ludzi, którzy identyfikują się jako
Roma, poczuwają do wspólnoty cygańskiej — choćby poprzez język, kolor
4 6

M. K . K u d r i a v c e v , Musulmanskije

kasty, [w:] Kasty v Indii, Moskva 1965, s. 214-220.

Z R O D U KAINA

213

skóry, sposób życia. Zjazd zgromadził przedstawicieli różnych społeczności,
z różnych krajów, posługujących się różnymi dialektami. Dwa pierwsze
zjazdy (w Londynie i Genewie) także skupiły znaczną liczbę cyganologów.
Na trzecim niemal nie było ich, nie zostali — poza jednostkowymi przy­
padkami — zaproszeni. Natomiast była dość spora grupa przybyszów z Indii.
Przeważała grupa bogatych, znających po kilka języków i krajów Cyganów,
a także inteligencja cygańska (nie był to więc powszechny zjazd). Ale widać
było, że zebrani poczuli siłę wspólnoty, i że postanowili skorzystać z możli­
wości, jakie daje prawo i jakie współcześnie — za pomocą najrozmaitszych
organizacji — można zrealizować. Dwie podstawowe kwestie były przedmiotem
rozmów i wypowiedzi: uzyskanie mandatu dla przedstawiciela Cyganów
w ONZ (na podobnej zasadzie, jak mają swoich przedstawicieli inne narody
nie posiadające państwa — np. Palestyńczycy) oraz sprawa odszkodowań dla
Cyganów — ofiar prześladowań niemieckich w czasie ostatniej wojny. Zjazd
rozpoczął się odczytaniem posłania Indiry Gandhi o wzięcie wszystkich
Cyganów pod symboliczną opiekę przez dawną ich ojczyznę; stąd obecni
na zjeździe Hindusi traktowani byli jak zapomniani bracia, mimo iż nie
sposób było z nimi porozumieć się po cygańsku. Przy okazji zjazdu zorgani­
zowana była krótka sesja naukowa (na temat genezy Cyganów wypowia­
dali się w większości Hindusi lub badacze pochodzenia cygańskiego. Przed­
stawicieli cyganologii europejskiej niemal nie było). Wszystko to składało
się na pewien świadomie komponowany obraz zerwania z tradycją, gdy
0 Cyganach mówili wszyscy inni, tylko nie oni sami. Odwołuję się do
zjazdu i do krótkiej informacji na jego temat, jest bowiem istotne to, czego
świadectwem i przejawem było spotkanie Cyganów w Getyndze. Efektem
jest m. in. to, że głośniej niż do tej pory zaczęli Cyganie — i ci, co po­
czuwają się do wspólnoty z nimi — wypowiadać się w sprawach nie tylko
codziennej egzystencji, ale także własnej historii. Jednym z postanowień było,
aby umożliwić młodym Cyganom uzyskanie z funduszów kongresu stypendiów,
które pozwoliłyby im na dalsze kształcenie i poznawanie dziejów własnego
narodu. Jest to wyraźnym dowodem (tak zresztą jak i wcześniejsze wypowiedzi
1 publikacje przedstawicieli cygańskiej inteligencji), że Cyganie postanowili
zmienić obraz swojej historii i obraz samych siebie nie tylko w oczach
nie-Cyganów, ale i we własnych. Niejednokrotnie bowiem zdarzało się, że
przyjmowali Cyganie niecygańskie sądy, niecygański obraz własnej grupy.
Przekonanie wystarczało niejednokrotnie w przeszłości badaczom Cyganów
zamiast dowodu. Podobnie i w czasach współczesnych zastępuje ono potrzebę
uzasadniania. Widać to wyraźnie w pracach badaczy pochodzenia in­
dyjskiego — jak gdyby bezpośrednio zainteresowanych poprzez niegdysiejszą
wspólnotę ojczyzny, dzisiaj dość głośno odkurzaną i udowadnianą.
Przodkowie Cyganów to Dżatowie z Pendżabu — twierdził jeszcze w ubieg­
łym wieku B u r t o n ; współcześni indyjscy badacze, Joshi i Rishi, podejmują
47

C o b a s , op.

cit.,

s.

38.

214
tę tezę. Rishi uzasadnia ją mówiąc, że wyraźnym dowodem pochodzenia
jest skłonność Cyganów do bawolego mleka, bez którego też żaden Pendżabczyk nie wyobraża sobie życia . Niestety, nie podaje Rishi, skąd nabrał
przekonania o skłonności Cyganów do bawolego mleka i skąd biorą je,
by zaspokoić tę skłonność. Innym argumentem, do którego odwołuje się Rishi,
jest stwierdzenie pewnego Cygana, z Macedonii w Jugosławii, który powiedział,
że jego przodkowie przybyli z Indii, z Pendżabu, i że język romani (cy­
gański) jest językiem ludzi żyjących w Pendżabie; Rishi uzupełnia informacje,
że wśród Cyganów w Skopje czuje się pendżabską atmosferę .
Lepiej uzasadniony charakter prezentują prace badaczy pochodzenia cy­
gańskiego. Sami Cyganie postanowili wziąć swój los we własne rece i po­
kierować odpowiednim wyborem przeszłości. Wywody idą w dwóch kierun­
kach: a) wykazują poważne podstawy gospodarcze Cyganów i ich godną
szacunku osiadłość (mają na celu przekonanie, że Cyganie nie byli włóczę­
gami — a jeśli są o to oskarżani, to nie tylko w nich leży przyczyna nie­
stabilnego życia) — tutaj najbardziej reprezentacyjnym, najbardziej uzasadniają­
cym tezę jest Manusz; b) dowodzą przeszłości heroicznej, godnej, związanej
z przynależnością do najwyższych warstw społeczeństwa indyjskiego (można
powiedzieć, że Cyganom znudziła się rola pariasów i postanowili wynaleźć
bardziej godnych przodków, przedstawicielem najbardziej konsekwentnym
i śmiałym jest językoznawca cygańskiego pochodzenia, Kochanowski).
Muzyka była dawną profesją cygańską, a kontynuacja takich zajęć,
jak kowalstwo i muzykanctwo, jest wyrazem właśnie tradycji i wyniesionej
z Indii organizacji kastowej ; dalej jednak Manusz stwierdza, że nawet
muzycy ubocznie zajmowali się rolnictwem. Większość natomiast cygańskich
przodków była ludźmi osiadłymi, żyjącymi w wiejskich wspólnotach rolni­
czych. Wywód opiera Manusz na tym, że Cyganie posiadają w języku
słowa dotyczące domu, gospodarki i rolnictwa; zwłaszcza terminologia rolni­
cza utwierdza go w przekonaniu o charakterze zajęć protoplastów cygań­
skich . Podstawą organizacji są w Indiach terytorialne wspólnoty wiejskie,
na które składają się różne profesjonalne grupy ludności rolniczej i rze­
mieślniczej; pośród nich żyli także Cyganie. Jeśli idzie o religię, to zdaniem
Manusza przodkowie Cyganów byli siwaitami; w drodze zaś do Europy
zapożyczyli pewne elementy zoroastryzmu. Powszechny u Cyganów w Europie
i Ameryce zakaz jedzenia końskiego i psiego mięsa, niepolowania na dzikie
zwierzęta jest — zdaniem Manusza — zachowaniem się hinduistycznej zasady
ahimsy, nieodbierania życia . Niestety nie wyjaśnia Manusz, dlaczego zasada
48

49

50

51

52

4 8

W. R .

the USSR
4 9

5 0

(I-VII

Rishi,

Roma.

and the Americas,

The Panjabi

Emigrants

Central

and Middle

Asia,

kultury

cygan

R i s h i , op cit., s. 1-2.
L. Manusz,

Etnolingvisticeskie

zametki po

vv.), Moskva 1982 (maszynopis), s. 44, 47.
5 1

M a n u s z , op. cit., s. 58, 70, 74.

,2

M a n u s z , op. cit., s. 18, 37, 93.

-

in Europe,

Patiala 1976, s. 84.
rannej

istorii

etnićeskoj

215

Z R O D U KAINA

ahimsy nie przeszkadza Cyganom jeść drób lub inne mięso (ryby, wołowinę,
wieprzowinę, baraninę), a ogranicza się wyłącznie do mięsa psiego i koniny.
Problem leży więc gdzie indziej i nie w zasadzie ahimsy trzeba szukać
wyjaśnienia, ale np. w pojęciu nieczystości, jakie jest często związane z psem.
Podobnie nie wyjaśnia Manusz, czy terminologia dotycząca domostwa i rol­
nictwa jest jakoś szczególnie rozwinięta w porównaniu z terminologią do­
tyczącą innych dziedzin życia Cyganów; nie mówiąc o tym, że występowanie
w ich języku słów na określenie różnych zbóż nie świadczy, że byli rolnikami,
zboża te mogły po prostu znajdować się w ich jadłospisie.
W sposób znacznie bardziej zasadniczy i śmiały rozprawia się z nawykami
w myśleniu na temat genezy Cyganów, z sądami, jakie przewijają się przez
literaturę X I X - i XX-wieczną, Kochanowski; można by go nazwać rzeczni­
kiem bohaterskiego, heroicznego początku historii Cyganów. Dwojacy są przod­
kowie Cyganów: ci ciemnoskórzy pochodzą od Scythian, jasnoskórzy —
od kszatrijów, aryjskich wojowników . W kolejnych pracach Kochanowski
rozwija i pogłębia swoją koncepcję. Nie są pariasami, lecz kszatrijami —
klasą panującą, są wojownikami, a nie kuglarzami i błaznami — pisze o przod­
kach Cyganów . W innym miejscu stwierdza, że wywodzą się z Radżputów, Dźatów i Kszatrijów . Mają także wspólne cechy z najwyższą warną,
z braminami . Nazwa własna Cyganów „Rom" pochodzi, zdaniem Kocha­
nowskiego, od Ramy (bohatera Ramajany) . Według niego Dornowie nie
mają nic cygańskiego i jest błędem zestawianie ich z Romami z uwagi
na wykonywany zawód. (Są przecież kelnerzy, którzy zawód wykonują poprzez
rodzinną tradycję, ale bywali i hrabiowie kelnerami — np. zbiegli z Rosji
przed rewolucją. Obu tych kategorii kelnerów nie należy w upraszczający
sposób zestawiać i porównywać — wyjaśnia Kochanowski ). Natomiast Bandżarowie i Gadulia Loharowie wędrowali z przodkami Cyganów; Gadulia
Loharowie byli ponadto zatrudniani przez Radżputów jako wytwórcy broni .
Niestety nie jest wiadome — Kochanowski nie podaje tego — na jakiej pod­
stawie wyciągnięte zostały powyższe wnioski. Za pochodzeniem od Radżpu53

54

55

56

57

58

59

5 3

J . K o c h a n o w s k i , Criterie

stics Congress, Bucharest
5 4

J . K o c h a n o w s k i , La caste originelle des Tsiganes d'Europe,

ku czci Eugeniusza
5 5

lingiustique dans l'histoire dynamique, International Lingui­

1967.

Sluszkiewicza,

[w:] Księga

pamiątkowa

Warszawa, s. 104.

H a n c o c k , op. cit., s. 18. R a d ż p u t o w i e p o c h o d z ą od kszatrijów, są kastą w o j o w n i k ó w

z płn. Indii, znaną od X I I I

w. W p o ł o w i e

Chittogarh, wtedy postanowili,

wieku X V I I I

zostali

pokonani

że będą prowadzić życie w ę d r o w n e ;

w bitwie

Aszrafian,

op.

pod
cit.,

s. 169.
5 6

K o c h a n o w s k i , La caste...,

s.

100.

Kochanowski powołuje

który w latach 30-tych pierwszy wyraził takie przypuszczenie.
ou Bohémiens,

Geneve

1932.

5 7

K o c h a n o w s k i , La caste...,

s. 99.

5 8

K o c h a n o w s k i , La caste...,

s. 97-99.

5 9

H a n c o c k , op. cit., s. 18; K o c h a n o w s k i , La caste...,

się tutaj na Pittarda,

M . E . P i t t a r d , Les

s. 104.

Tziganes

216

L E C H MRÓZ

tów świadczy, zdaniem Kochanowskiego, to, że obie grupy (Cyganie i Radżputowie) mają te same wady i cechy — są dumni i odważni .
60

Zestawmy teraz w skrótowym podsumowaniu kolejne etapy dociekań
genezy Cyganów, kolejne fazy ich osobliwej drogi — z Indii przed wiekami
i powrotu do Indii dzisiaj.
1. Etap pierwszy — w zasadzie nie znany, od Indii do Europy. Nie
wyzwalają większych emocji lub niechęci, brak świadectw prześladowań,
prawdopodobnie częściowo wtapiają się w społeczeństwa i narody Azji.
2. Przybywają do Europy, wzbudzają zaciekawienie — pytanie kim są?
Jeszcze nie posiadają w świadomości europejskiej własnego oblicza, są gośćmi.
3. K i m są: Egipcjanie — towarzysze postaci i narodów z chrześcijańskiej
przeszłości czy istoty wyklęte, towarzysze szatana — Tatarzy, Saraceni. Życzli­
wość i prześladowania.
4. Jednak Egipcjanie, ale wyklęci, ci. którzy zbłądzili — jak przeklęci
aniołowie. Nasilenie prześladowań, ucieczki Cyganów. Czy nie tutaj tkwi
początek Cyganów jako odrębnej, wyizolowanej społeczności?
5. Nadal Egipcjanie, pogłębiające się niechęci w stosunku do nich, utwier­
dzanie niekorzystnego wizerunku. Coraz bardziej są odrębną grupą. Uczeni
znów podejmują rozważania na temat pochodzenia, ale obciążone niekorzy­
stnym stereotypem.
6. Egipt czy Indie ojczyzną? Coraz głębsze podziały między Cyganami
a resztą Europy. Cyganie coraz bardziej spychani na margines i stają się
marginesem.
7. Odnalezienie Indii — ojczyzny Cyganów, są więc eks-Hindusami; ale
jakimi? Angielscy gentlemani przyznają im status pariasów.
8. Indie ojczyzną — to już wiadome, ale z których wyszli pariasów?
Jako społeczność są już w Europie wyraźnie ukształtowani, wyraźnie wy­
odrębnieni. Ojczyzną Indie — Cyganie zaczynają pachnieć Orientem, a Orient
zaczyna pisarzy urzekać. Niechęć — i romantyczne zainteresowanie egzotyką.
9. Niechęć i życzliwość, egzotyka i margines społeczny. „Graj piękny
Cyganie" i „bądź grzeczny, bo cię Cygan porwie". Czas bez wyraźnego
charakteru, w stosunkach Cyganie — nie-Cyganie.
10. Prześladowania, mordy czasu I I wojny światowej. Przymusowe osied­
lenia. Rola kozła ofiarnego.
11. Zapomniane dzieci Indii; także biedacy. Zabiegi opiekuńcze organi­
zacji społecznych, obiekt pracy misyjnej Kościoła. Cyganie patrzą na te zabiegi
z rezerwą — choć gdy dają, czemu nie brać?
12. Niechęć cygańska do opiekunów i niechęć do roli pariasów. Poszu­
kiwanie lepszych przodków — dokonanie wyboru: jesteśmy rolnikami, awans
na wojowników.
13. Kim być? Cyganie? To przypomina miniony czas i minione role.
ftu

K o c h a n o w s k i , La caste...,

s. 104.

•m

2171

Z R O D U KAINA

A więc Roma. Koniec cyganologii, zaczyna się romologia (dla Cyganów
jest to właściwie mało ważne, ale gorliwemu nie-Cyganowi można się mocno
narazić pomyłką. Cyganolog to osobnik nietolerancyjny. etnocentryczny. nie
lubiący Romów — dobry jest romolog). Rodzi się na europejskim gruncie
pancyganizm. W Indiach — „Roma wyrazili swe uwielbienie dla Indii i królowej
Indiry Gandhi" . Znów silniej rozbrzmiewa „Graj piękny Cyganie".
Jeśli idzie zaś o naukę, można zaczynać od początku, od odkrycia Valyiego.
Późniejsze przypuszczenia i hipotezy są niejednoznaczne, mniej lub bardziej
wątpliwe. Może więc gdyby rozpocząć od początku i od solidnych, obiektyw­
nych badań prowadzonych w Azji i Europie, udałoby się ustalić prawdę
o przodkach Cyganów.
61

Lech M r ó z
O F T H E KAIN'S

STOCK

Summary
The appearing of the Gypsies in the Middle and Western Europe in the
started the

long

sequence

of

different

suppositions

concerning

their

probable reasons of their abandoning it. Among many different hypotheses
origin

seemed

to

be

the

most

probable

at

first.

Moreover,

the

15 century

homeland

and

the

their Egsptian

analysis of

the

Bible

contributed to the attempts of the explanations of the Gypsies genealogy too. They were
supposed to be the Kain's or Cham's descendants and their nomadic life was told to be
their way of penance. The negative image of the Gypsies has been fixed by then and the
persecution began.
The discovering of their Indian homeland gave a more determined field of inquiry,
still it hadn't changed their image. The Gypsies were associated with the lowest and poorest
strata of the

Indian society.

Europe and

from

Such a reasoning resulted from their low social status

their specific

biased by the previous attitudes
was no convincing evidence

occupations.

The search

after

Gypsies' forefathers

in
was

and by the biblical images of their ancestors. But there

allowing to

associate

them

with

tha

lowest

Indian

castes:

the Sudras, Domas or D ż a t a s or with the forest tribes.
The time of the I I World War and the post-war period brought a cruel

experience

for the Gypsies. Many of them have been murdered, their communities have been disin­
tegrated. The new, interesting changes appeared in the 70-ties. The Gypsies began to overstep
their tribal divisions and to

organize themselves

into

a kind of a largeg

community. Those processes have been followed by the changes in their

socio-political

self-consciousness.

They can't consent to their parias'role any more. The Gypsy scholars offer more appealing
suggestions. According to them the Gypsies'ancestors might have been the warriors and agri­
culturalists — the Kśatrijas. The old name, Gypsies, biased by the evil associations doesn't
suit the people any more, they prefer to be Roms instead.
But still the scientific studies concerning the
since

Gypsies'origins haven't

India had been indicated as their primitive abode at the
Tranlated hy Anna

6 1

"Banjara Monthly", 1 Dec. 1983, Chandigarh, s. 5.

advanced much

end of the

17 century.

Kuczynska-Skrzypek

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.