Szewc - krawiec w ustach ludu / Lud, 1903, t. 9

Item

Title
Szewc - krawiec w ustach ludu / Lud, 1903, t. 9
Description
Lud, 1903, t. 9, s. 59-64
Subject
rzemiosło, wierzenia ludowe
Creator
Kosiński, Władysław (1844-1914) http://viaf.org/viaf/56179488
Date
1903
extracted text
— 59
1893. Piszczeli w miech włoży. (Przysłowia tego używa już Mikołaj
Rej w „Józefie“, w znaczeniu: spuścić z tonu).
1894. Plotki roznoszą się na skrzydłach.
1895. Po co drugi raz odkrywać Amerykę?
1896. Początek końca.
1897. Poczciwość prawdy się nie lęka.
1898. Po czemu? — Po złotemu, ale nie każdemu.
1899. Pod Gwiazdą piwoszów jest gniazdo. (Restauracya „pod
Gwiazdą“ na zbiegu ulic Senatorskiej i Koziej (dziś Junkierskiej),
słynęła niegdyś z dobrego piwa).
1900. Podobny niby piernik do wiatraka.
(C. d. n.)

H. Goldstein.

W USTACH LUDU.

Między rzemieślnikami różnej kategoryi istniały od dawna,
a i podziśdzień jeszcze istnieją, zwłaszcza w małych miasteczkach,
pewnego rodzaju wzajemne zawiści i niechęci, nie mające żadnej
uzasadnionej racyi, bo nie wypływają nawet z materyalnych pobu­
dek, gdyż interesy ich nie stoją przeważnie w żadnej sprzeczności
ze sobą. Głównej przyczyny tego szukać należy w tern zapatrywa­
niu, że to lub owo rzemiosło, to lub owo zatrudnienie jest wyższe,
szlachetniejsze, inne zaś niższe, podlejsze, ba nawet na wzgardę
zasługujące.
Stądto pochodzi, iż między ludnością, zwłaszcza małomiejską,
utrzymuje się mnóstwo na ten temat osnutych śpiewek, anegdotek
i przysłów, mniej lub więcej dowcipnych, humorystycznych, czę­
ściej złośliwych i uszczypliwych.
Należy tu zauważyć, że najpopularniejszem w tern ujemnem
znaczeniu rzemiosłem jest a przynajmniej do niedawna był kunszt
szewski. Pominąwszy bowiem oprawcę, którego nazywają „maj­
strem szerokiego pola a niskiego warztatu“, żaden rzemieślnik nie
był podobno wystawiony na tyle dotkliwych zaczepek i docinków,
co szewc.

— 60
Za moich czasów (40 lat wstecz) grozili rodzice dzieciom,
a nauczyciele w szkole uczniom złym, niedołężnym, próżniakom,
że pójdą do szewca, jeżeli się nie poprawią; a ostateczna rada,
jaką w takich razach dawała szkoła rodzicom i opiekunom, brzmiała:
z niego nic nie będzie, oddać go do szewca!
Toż nawet w kolędzie, śpiewanej w wielu okolicach1) nie
oszczędzono szewca, ale przedstawiono go jako wyrzutka, którego
św. Józef nie dopuszcza do żłóbka nowo narodzonego Dzieciątka,
podczas gdy ludzi wszystkich stanów, którzy przychodzili do Betleem powitać Jezusa, mile tam przyjmowano.
Kolęda ta rozpoczyna się od słów:
Przy onej dolinie, w judzkiej krainie...

a trzy ostatnie zwrotki, o które tu właśnie chodzi, tak opiewają:
I ja tez przychodzę sewiec ubogi,
Przynosę trzewicki na boskie nogi.
Józef mówi: idź prec sewce!
Twych trzewicków Jezus nie chce,
Bo śmierdzis dziechciem.
Pogroził mu Józef z wielką furyą,
Sewiec sie wynosi z swą fantazyą,
Wszystkie dratwy porozrzucał,
Kopyciska w piec powrzucał,
Sydła połńmał.
— Porzuć swoje sewstwo mój miły sewce!
— Juz sie go wyrzekdm, ze go juz nie chcę;
Zgiń, przepadnij moje sewstwo,
Lepse niebieskie królestwo
u tego Pana.

W ścisłem związku z tern zapatrywaniem, wyrażonem w spo­
sób tak bezwzględny w powyższej kolędzie, pozostaje zwyczaj,
którego w niektórych okolicach wobec zmarłych przestrzegają. I tak
n. p. w Sopotni Małej (w powiecie żywieckim) starsi ludzie nie
pozwalają wdziewać umarłemu obuwia na nogi w przekonaniu, że
P. Jezus nie chce przyjąć takiego człowieka do chwały niebieskiej,
bo się brzydzi szewcem, oraz jego robotą.
’) Np. w Jurkowie, w Wojniczu (w pow. brzeskim), w Bochni i t. d. — Zob. też
tak zw. Kantyczki czyli Kantyczkę, zawierającą kolędy.

— 61 —
Byłoby rzeczą interesującą, gdyby ktoś zestawił i odpowiednio
opracował wszystko, co w tym względzie bądźto po starych dru­
kach, bądź też w nowszych zbiorach materyałów etnologicznych
się znajduje1).
Ja przytaczam tutaj tylko kilka szczegółów, z których jedne
utkwiły mi w pamięci z czasów studenckich, gdy uczęszczając do
,szkół w Bochni (1854-1860) miałem sposobność słyszeć je bardzo
często, inne znów znalazłem między zapiskami dostarczonemi mi
później przez uczniów.
I tak w Bochni słyszałem co następuje:
Wilk ze szewcem jedny myśli,
do kobyły razem przyśli;
wilk za dziurę,
szewc za skórę, (roz. się łapie).
— Bracie bury, nie psuj skóry,
bo to bedzie bucik który!2)
— Bracie szewce, jeś mi sie chce!
Wędrowali szewcy, mieli żółte buty,
wstąpili na piwo do kobyli d . . . —
Wędrowali szewcy przez Bochnię, przez Kraków,
jeden ukrad kiszkę, drugi gńrnek flaków.
Wędrowali szewcy przez te ciężkie mrozy,
nimieli roboty, wleźli w d .. . kozy;
a rzeźnicy z miasta tę kozę kupili:
„kiż tam djabli szewców do d... wrazili!“
Szewcze! kopycińrzu!3)
gonisz dziewki po smentarzu.
Pana Boga nie znasz,
kopytem sie żegndsz!
Gdy się szewczątko ulągnie, patrzy na skórę jak pies;
siedem dni nie widzi, słońcem się brzydzi;
szkaradna bestya szewc!

’) Zob. n. p. O. Kolberga Lud. Krakowskie II. str. 202. 1 in.
2) Niejeden.
3) Kopyciarz, powszechnie używane przezwisko szewca.

— 62 —

W Wojniczu śpiewają:
Zaprosić! mnie stoldrz na śkklneckę miodu,
sięgnie do kieszeni, piejęndzy jak lodu.
Zaprosić! mnie szew cyk na śkklneckę wina,
sięgnie do kieszeni a piejęndzy ni ma.
J;l sie zawstydziła, winom zapłaciła,
trzewik z nogi zdjęła, po pysku wybióła,

Znane są powszechnie wyrażenia:
Spił się jak szewc.
Porwała go szewska pasya.
W Jurkowie mówią: Leci (albo lecą) jak szewcy do Zakluczyna (albo do Lipnicy) na jarmark, t. zn. że zanadto prędko idą.
Jeżeli potrawa, którą jedzą, jest przypalona, mówią, że szewc
wlazł do niej, przeszedł przez nią, albo źe śmierdzi szewcem.
W Ma ko wie dokuczał krawiec szewcowi następującem opo­
wiadaniem:
Miał majster szewski chłopaka w terminie; ten musiał codzień
gotować klajster (pop) i wynosił go po ugotowaniu do sieni, żeby
mu wystygnął, a jakiś pies przychodził i zjadał mu ten klajster,
a potem chłopak brał za to basarąnek1). Chłopak dopatrował, ka2)
sie ten klajster podziewał i dopad przecię tego psa, co mu klajster
pucował3). Ze złości, że on brał za niego od majstra baraninę4),
zabił tego psa. Potem przyszed do majstra i mówi, że go niesłuśnie
bił, bo pies ten klajster zjadał, ale on go za to zabił. — A! mój
kochany, powiadi majster, to ty ni możesz być u mnie, bo jakby
sie ludzie o tern dowiedzieli, toby powiedzieli, że szewcy pochodzą
z famili hycla, bo psy biją. — No i oddalił tego chłopaka z terminu5).
No ale i tak sie ludzie o tern dowiedzieli i U tego teraz mówią,
że „szewiec to pierszy po hyclu“.
W Wojniczu starał się przed laty o rękę ubogiej dziewczyny
szewc. Dziewczyna byłaby chętnie poszła za mąż, ale tradycyjna
duma przemogła; odmówiła mu ręki oświadczając: w naszym rodzie
jeszcze nie było szewca to i nie będzie!
*) Brał bicie.
2) Gdzie.
3) Zjadał.
*) Brał baty.
5) Porówn. opowiadanie S. Udzieli: Dlaczego szewcy piją w niedziele i ponie­
działki? „Lud“. T. VII. str. 60.

63 —
Żona pewnego wyższego urzędnika w Krakowie, nie chcąc
wydać córki za nauczyciela ludowego, tak się potem tłumaczyła:
wydam pierwszą za nauczyciela, to po drugą przyjdzie szewc!
Ale i krawcom dostaje się za swoje.
W Mak o wie krąży między szewcami następująca historyjka
o krawcach:
MiM majster krawiecki śtyrech czeladników i jednego chło­
paka w terminie. Przynieśli do niego z króleskiego dworu płasc do
przenicowania. Chłopak zacął ten płiisc pruć i znalaz w nim wszę;
tak powiedział o tern zaraz majstrowi, że wszę w króleskim płascu
nased (znalazł). Majster porwał wesz, rozdzielił nożycami na śtyry
cęści i żeby pochodzić z króleskiego rodu, sam zjad jednę cęść
a każdemu czeladnikowi d&l do zjedzenid po jednej części.
Chłopak zaś skulił ramiona i gąda: majsterku! dyć tez ta
i mnie co, żebym pochodził z króleskiego rodu. Majster porwał
nożyce, któremi wesz krajał i mówi: naści! yoblizaj chociaż nożyce!
W ten sposób wyśmiewają się szewcy z krawców, że pochodzą
z królewskiego rodu, bo wesz królewską zjedli.
Krawiec jest taki letki, żeby go wiater łatwo mógł porwać;
aby go więc ta przygoda nie spotkała, nosi zawsze przy sobie nożyce
i przez to jest cięższy.
(Maków).
Na jednej szalce wagi stanęło 99 krawców, a na drugą wsko­
czył cap i przeważył wszystkich. Z tego widać, że jeden cap jest
cięższy, niż 99-ciu krawców razem z nożycami.
(Maków).
W Łodygowicach1) występujący w tak zwanem B etlej u
czyli szopce Bartosz pokpiewa sobie z krawców, śpiewając a raczej
recytując wiersze:
Poseł ja se na jarmacek, kupiłek se sukna gotowego,
Pójdę jd se do krawcyków, by mi syli coś nowego.
A przyde ja do krawcyków, krawcycy śniadajom,
Jedno jajo dwa łupajom, a trze2) go krawajom.

Albo:
Majom jedno kurzy jaje, to go śtyrze3) krajom.
*) W powiecie bialskim.
2) Trzech, trzej.
’) Czterech.

— 64 —
W Bochni terminatorzy innych rzemieślników dokuczają ter­
minatorom krawieckim wołając za nimi: krawiec — smatławiec!
W Skawicy krawiec znaczy także: złodziej, człowiek podej­
rzany, a w okolicach Krakowa używają często warazu skrawczyć
w znaczeniu: ukraść.
W. Kosiński.

•Frzyęzyaki do wierzeń ludu w Wierzbinowy
POW. WIELICZKA.

Gdy ogień zagaśnie prędko na nalepie — pewny „dysc“.
Zapałka jak „fucy“, gdy się ją zapali — pewny dysc.
Podpłomyki pieką na to, że się sądny dzień oddala.
Kto na pniu siada, nie wyjdzie z długów.
Dziecka nowonarodzonego nie należy zawijać w nową szmatę,
boby udawało pana — ani w bardzo brudną, boby się go „gad
wszy) chytoł“ — tylko w „znosoną“, by na chłopa zdrowego lub
babę wyrosło.
Wody z kąpieli dziecka nie należy na gnój wylewać, bo dziecku
(wypiera.
W czasie kąpieli małego dziecka trzeba mu na głowie położyć
listek leszczynowy, bo to chroni od wrzodów.
Jeżeli dziecku porobią się na głowie „stroncki“, nie należy
ich ostrzygać, bo dziecko będzie do kradzieży skłonne.
„Ciemioncka“ nie trzeba zdzierać, bo dziecko nie będzie mówić.
Dziecka nie trzeba odsądzać od piersi jak sady kwitną, bo
prędko ołysieje, albo osiwieje. Nie trzeba też zostawiać go w Wielki
Piątek, bo jak będzie kiedy chorowało, to będzie bardzo cierpieć.
Ani w czerwcu się dziecka nie zostawia, bo będzie „wsawe“
(wszawe).
Gdy dziecko ma żyłkę przez nos — nie będzie się chowało.
Gdy się małemu dziecku pozwoli przeglądać w „przeziradełku“ (w zwierciadle), to dziecko nie będzie mówić; będzie „ś nigo
sietniok“.
Chinki są plenne — miewają po 100 dzieci.

Item sets
Lud 1903

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.