-
Title
-
List niebieski / Lud, 1903, t. 9
-
Description
-
Lud, 1903, t. 9, s. 170-172
-
Subject
-
modlitwa, zwyczaje religijne
-
Creator
-
Kietlicz M.
-
Date
-
1903
-
extracted text
-
— 170 —
(W
oryginale
podał
M.
Kieł licz).
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
le słowa są zesłane z nieba od samego Pana Boga Leonowi
Papierzowi, a on go posłał bratu swemu królowi Brociwieckiemu,
gdy miał takową moc, kto go chciał czytać albo przypisać, temu
się sam otworzył; był zjawiony na górze oliwnej w ziemi Brytańskiej pod obrazem św. Michała Archanioła; był złotemi literami
pisany, a żaden człowiek nie mógł widzieć, gdzie ten list wisiałMa zaś takową moc, ktoby go czytał albo z pilnością słuchał, ta
kowy człowiek 100 lat odpustu dostępuje, a która niewiasta w cięży
zostaje i przy sobie ten list ma, szczęśliwie i prędko porodzi. Ten
list ma takową moc, ktoby go przy sobie nosił, temu ani ogień,
ani czary, ani najazdy szatańskie nie będą skodzie, bo Jezus Chry
stus nas strzeży we dnie i w nocy i w każdej godzinie. Nawet
przeciwko nieprzyjaciół pewnym być może i wiele ich zwycięży,
przeżegnawszy się św. krzyżem mówiąc: Panie Jezu Chryste,
strzeż mię od wszystkiego złego dusze i ciało moje w Tobie na
dzieję pokładam, ponieważ Ty strzezysz nas we dnie i w nocy
i w godzinę śmierci. Ojcze, Synu i Duchu święty, oświeć i obroń
nas od wszystkiego złego, chytrości czartowskiej od nieprzyjaciół
widomych i niewidomych, dopomuz nam Panie Jezu Chryste przez
wylaną krew Twoją przenajświętszą, którą z boku Twego świę
tego przelać raczyłeś dla zbawienia dusz naszych.
— „Ja Jezus Chrystus upominam was, abyście wierzyli, iż
jestem Syn Boży z Panny Maryi narodzony, ten list pisałem swą
prawdziwą ręką dla prawdziwych katolików moich, kturych odku
piłem na krzyżu krwią swą przen aj droższą i wyzwoliłem z pie
kielnych mąk. Przykazuję i rozkazuję wam mocą Bóstwa mego,
abyście dnie święte i uroczystości świąteczne i niedzielne święto
święcili, żadnych robót nie robili, nawet w ogrodach korzenia nie
kopali, które są na pokarm ciałom waszym. Przykazuję wam,
abyście w niedzieli tak starzy i młodzi do kościoła chodzili bez
żadnej exkuzji, abyście mszą świętą, kazania i nauczania słowa
Bożego z pilnością słuchali, złe występki zaniechali, zazdrości
i chytrości nie zaczynali, a zawsze podług przykazania Ojca mego
żyli, i według listu tego sprawowali się. Dam zdrowie ciałom
i zbawienie duszom waszym, bo jeżeli tego zachowywać nie będzieci, jak ten List naucza, będę waś karał głodem, okrutnemi
piorunami, strasznym powietrzem, srogiemi błyskawicami, okrutną
— 171 —
wojną, różnenii plagami, a na ostatek pobudzę i wzruszę króla na
krula, Pana na pana, miasto na miasto, wieś na wieś, sąsiad na
sąsiada, ojca na syna, syna na ojca, matki na córki, córki na
matki, męża na żonę, żonę na męża, brata na brata, siostrę na
siostrę. Wyciągnę miecz na was z gniewem, będzie zamieszanie
i rozlanie krwi waszej, wielka nienawiść będzie między wami,
Strachi na was padać będą, jeden od drugiego uciekać będzie,
praca i majątek wasz w niwecz się obróci, bydło wasze drapieżne
zwierzęta pożerać będą, posiedzenia wasze puste będą, i majątek
żaden po was nie zostanie. A jeżeli się tym mniejszym nie popra
wicie, jeszcze was większą karą karać będę; dopuszczę. niepłod
ziemi waszej, ziemia będzie jak żelazna, nie da obfitu żadnego,
a obłoki będą jak miedzianne, nie puszczą deszczu żadnego, na
puszczę na was myszy i szczury i gąsienice, te wszystko pojedzą,
co ziemia wyda na pokarm ciałom waszym, będzieci z głodu umie
rali, marnie poginieci. A ktoby po tern karaniu został, a tak nie
czynił, jak ten List naucza, dopuszczę na nich ptaki czarne, które
w powietrzu latać i kąsać będą, a jak temu karaniu nie będzie
końca, to was jeszcze gorszą karą karać będę.
Przykazuję wam, abyście w Sobotę przed nieszporami wszys kie roboty kończyli; bo gdyby matka moja za wami się nie mo
dliła, tobyście dawno poginęli w zprośnych złościach waszych.
Ten List, ktoby miał w domu, albo go przepisywać lub czy
tać dawał dóm od domu, takowy człowiek, chociażby miał grze
chów jak gwiazd na niebie, lub piasku w morzu, lub liścia na
drzewie, wszystkie mu odpuszczone będą na tym i na tamtym
świeci.
. ,
Ktoby zaś ten List miał, drugiemu niepokazał, ten człowiek
będzie wzgardzony i odrzucony od krulestwa niebieskiego. . o y
zaś o tym liście dowiedział się, a przez niedbalstwo niemiawszy
go w swoim domu, lub u siebie, taki człowiek nie będzie miał
błogosławieństwa. Kto ten List ma, trzyma go w pomieszkaniu,
będzie miał łaskę u mnie a przyjaźń od ludzi, bez św. Sakramen
tów i bez spowiedzi nie umrze, przy śmierci jego ja sam będę
i matka moja z Aniołami, wezmę duszę jego, i zaprowadzę do
królestwa niebieskiego, któremu nie będzie końca na wie i wie
ków. Amen.
, . , , 1 ,
.
12 Piątków suszyć, aby raz tylko na dzień chleba zjesc
i wody się napić. 12 pacierzy, 12 Zdrować ectr. Chwała Ojcu
i 1 Wierze ectr.
,
I. W piątek wstąpiwszy w post. Otrzyma dar Ducha sw.
II. P-rzed Zwiastowaniem Panny Maryi. Łaskę Bożą otrzyma.
172 —
III. W wielki piątek. Potępion nie będzie.
IV. Przed wniebowstąpieniem Pana Jezusa. Od nieprzyja
ciół wolny będzie.
V. Przed zielonemi Świętami. Bez św. Sakramentów nie
umrze.
VI. Przed św. Trójcą. Od czarta wolny będzie.
VII. Przed św. Janem. W grzechu śmiertelnym nie umrze.
VIII. Przed św. Piotrem i Pawłem. W wielkim grzechu nie
umrze.
IX. Przed wniebowzięciem Panny Maryi. Pokaże mu się
przy śmierci Panna Marya.
X. Przed św. Michałem. Nie będzie się bał śmierci.
XI. Przed wszystkiemi Świętemi. Nieuzna w domu niedo
statek.
XII. Przed narodzeniem Pana Jezusa. Pan Bóg duszę jego
weźmi do królestwa niebieskiego, i pokazy mu się
z chorym Anielskim, i ze wszystkimi Świętymi. Będą
mu służyli do królestwa niebieskiego. Amen.
R. P. 1860.
? Iwiewieh,
Był gospodarz; miał dwie służące: dziewczyna i męszczyzna.
Oni służyli i pożenili się; potem znów służyli u tego samego gospo
darza. Ten chłopiec chciał mieć dzieci: poszedł na trzasnik, zrobił
z drzewa kołyska, konika i dzieciątka małego; bał się gospodarza,
że on będzie na niego gńiewać sie, że bawi sie. Poniosł do lasu
i powiesił na drzewo. Król jechał na spacer po tym lesie; zobaczył,
co tam tak słońce świeci; kozał zajść służącej zobaczyć, co tam
jest? Służąca przyszła i zobaczyła, że w kołysce małe dzieciątko
z konikiem bawi sie. Król kazał zabrać i przynieść. Odwiózł do
domu i imię kazał dać Radziwiłła. Radziwiłła prędko wyrósł, wy
uczył sie. U króla było dwóch synów swoich, Radziwiłła był trzeci.
Króla synowie i Radziwiłła zawsze jeździli wszystcy trzy na polo
wanie; Radziwiłła przywoził zawsze więcej wszystkiego jak te. Króla
synowie gniewali sie na Radziwiłła: czemu on przywozi zawsze
więcej, a oni mniej? Razu jednego, kiedy Radziwiłła wyjechał do
lasu, jechał Radziwiłła mimo dębu suchiego. Pyta dąb Radziwiłły:
„Radziwiłła, Radziwiłła! dlaczego ja jestem suchy?“ Radziwiłła