Widowiska w czasie świąt Bożego Narodzenia (Sucha, pow. żywiecki) / Lud, 1903, t. 9

Item

Title
Widowiska w czasie świąt Bożego Narodzenia (Sucha, pow. żywiecki) / Lud, 1903, t. 9
Description
Lud, 1903, t. 9, s. 19-31
Subject
Boże Narodzenie, zwyczaje świąteczne, widowiska ludowe, Sucha (pow. żywiecki), Małopolska
Creator
Gonet, Szymon (?-1932) http://viaf.org/viaf/303176679
Date
1903
extracted text
Widowiska w czasie świąt Bożego ¡Narodzenia.
(Sucha, po w. żywiecki).
W Suchej, miasteczku w powiecie żywieckim, jest zwyczaj,
że w okresie świąt Bożego Narodzenia t. j. w czasie od 25 grudnia
do 2 lutego urządzają chłopcy obok widowiska z szopką i gwiazdą,
widowisko zwane „chodzeniem z Dorotą" i drugie, zwane „chodze­
niem z Herodami“. Oba te widowiska podaję poniżej, zaznaczając,
że w widowisku pierwszem jest bardzo wiele naleciałości pod wzglę­
dem języka i akcentu z języka słowackiego, co tern tłómaczyć
można, że Sucha jest położoną niedaleko Słowaczyzny — a może
i samo to widowisko stamtąd pochodzi.

1. Chodzenie z Dorotą.
Osoby odgrywające są:
1. FABRYCEUSZ, ubrany po królewsku z koroną na głowie i berłem
w ręku.
2. DOROTA, ubrana biało, z koroną na głowie.
3. TEOFIL, rycerz, ubrany w spodnie czerwone, ma hełm z papieru na
głowie i miecz przy boku.
4. RYCERZ do posługi, ubrany tak, jak Teofil.
5. KAT, ubrany czerwono.
6. ANIOŁ, (dziewczynka w bieli z skrzydłami).
7. DYABEŁ, czarny z rogami i ogonem, ma łańcuchy w ręku.
Wszyscy z wyjątkiem dyabła jawią się w pokoju. — Dyabeł poZostaje
za drzwiami*).
*) Osoba Fabryeeusza jest właściwie Saprycyuszem. Dorota jest chrześcijanka
i męczennica święta. Teofil, poganin, później chrześcijanin; święty mę-

2*

— ¿0 —

•CHÓR.

J?' J
1.

I - dzie świę

żne - go

ży

- ta

-

Do - ro

wo

-

—Q----- -------------—
s.i A
ii
n

-

ta,

• 2

1
ta

Z po - bo-

I - dzie przez

Li
'¿--i

n

f

kró - lew - ski dwór,

TT

Spo - ty - ka ją

sam pan król.

2. Chcesz Doroto moją być,
Chce ci cały świat służyć —
A jeżeli nie będziesz,
Życie swoje pozbędziesz.
3. Ja królową nie była
I królową nie chcę być,
Bo ja już mam jednego,
Jezusa maleńkiego.
4. Król się na to rozgniewał,
Do więzienia wsadzić dał —
czennik. — Ks. Skarga w „Żywotach Świętych. Tom II. 6. lutego“ pisze:
„W Kappadocyi, mieście Cezarei, była panienka na imię Dorota. Za jej cza­
sów przyjechał do Cezarei na prześladowanie chrześcijańskie starosta Saprycyusz i świętą Dorotę, której sława słynęła, najpierwej pojmać o wiarę
chrześcijańską kazał... Gdy ją wiedziono z domu starościńskiego, pisarz
jeden i sekretarz starościński, na imię Teofil, żarty z panienki strojąc,
rzekł do niej: Oblubienico Chrystusowa, przyszlij mi z raju twego miłego
jabłek albo róży; — a ona odpowie: Uczynię to zaprawdę. — Gdy tedy
na miejsce ścięcia przyszła, prosiła, aby kat trochę poczekał, dla modle­
nia się P. Bogu; a skoro skończyła modlitwę, stanęło pacholę podle niej,
trzy jabłka w koszyczku i trzy róże mające, któremu rzecze św. Dorota:
„Nieś to Teofilowi, a powiedz: owo masz to, o coś mię prosił, z ogrodu
i raju Pana mego; — i z tern schyliła szyję swoję pod miecz i ścięta
jest. — (Przyp. autora).

21 —
I na wojnę pojechał,
Za siedem lat przyjechał.
5. Otwórzcie więźnie wrota;
Czy tam żyje Dorota?
Oj, żyje, królu żyje,
Choć nie je i nie pije.
KRÓL: Ricerzi! (Akcent na trzeciej zgłosce od końca).
RYCERZ: Co najmiłościwszy kral poruczi?
KRÓL: Masz mi pannę Dorotę przikludzić!
RYCERZ zwraca się do Doroty i mówi:

Panno Doroto, masz się stawić przed króla Fabryceusza!
DOROTA staje przed królem

KRÓL: Panno Doroto, pospiesz to,
Pocom posłał po ciebie,
Prędko zważ u siebie:
Chcę cię za swą panią mieć,
Chce ci cały świat służyć;
A jeżeli nie będziesz,
Życie swoje pozbędziesz.
DOROTA śpiewa:

Q u:;-,-

- = ------- v—
;

Ach
ja
Sre - bra

Mb"

-fi—

i -——-----kiż
zło

to
ta

cięż - ki wiek,
do - syć mam,

----- k

—Z
Cięż - ki
to
jest mój wie - nieć
W sczę - ściu zdro - wiu
o - pły - wam.
Mówi: Ja królową nie byłam, I królową nie chcę być,

Bo ja mam już jednego, Jezusa maleńkiego!
KRÓL: Ricerzi!
RYCERZ: Co najmiłościwszy kral poruczi!
KRÓL: Masz mi kata przikludzić!

22
RYCERZ staje przed katem.

— Mistrzu, mistrzu! — (za każdem wymówieniem tego słowa, tupie
mocno nogą).

KAT: Co poruczisz? (przy „co“ tupie nogą).
RYCERZ: Masz się stawić przed króla Fabryceusza!
KAT idzie przed króla i mówi:

— Kralja, kralja! Z jakiej przyczyny po mnie rycerz posłany?
(albo: kralijare, kralijare!)
KRÓL: Kacie, zapowiadam to tobie, miej to w tej dobie,
Weźcie Dorotę i wrzućcie ją do łazarzy,
A serce me uspokójcie, abym więcej o niej nie słyszał.
KAT do Doroty:

— Chodj sim tu setna dworzanko,
Króla naszego tyranko,
Sam ci ten miecz przysłuży,
Chrystus dopomoże
A my się na to dziwać będziemy.
W czasie tej mowy ustawia się kat z jednej a rycerz z drugiej
strony Doroty, wyjmują z pochew miecze i krzyżują je nad głową Doroty.

Bła - gam

do

I#--“-•'
HM
•Gdy mię

Cię

Bo - że

------/

dwaj

ci
HM

Za-mkną mię

do

ła - za

mi - li,

J*

J.

za - ła - rzy,

L
-

rzy.

~

— 23 —
DOROTA z rycerzem i katem odchodzi. Rycerz i kat chowają miecze.
KAT chodzi po pokoju i mówi:

— My pannę Dorotę męczyli, trapili, na pół nieżywą zostawili,
a ona jakby balsamem była namaszczona, bo mocno w Chrystusa
wierzyła.
KRÓL: Ricerzi!
RYCERZ: Co naj miłościwszy kral poruczi?
KRÓL: Masz mi pannę Dorotę przikludzić!
RYCERZ do Doroty: Panno Doroto, masz się stawić przed
króla Pabryceusza!
DOROTA staje przed królem i śpiewa: Ach, jakiż to ciężki wiek i t. d.,
poczem mówi: Ja królową nie była i t. d.

KRÓL: Ricerzi!
RYCERZ: Co najmiłościwszy kral poruczi?
KRÓL: Masz mi tu kata przikludzić!
RYCERZ, stojąc przed katem:

— Mistrzu! mistrzu! (tupanie).
KAT: Co poruczisz? (tupanie).
RYCERZ: Masz się stawić przed króla Pabryceusza!
KAT przed królem:

— Kralja, kralja! Z jakiej przyczyny po mnie rycerz posłany?
KRÓL: Kacie, zapowiadam to tobie, miej to w tej dobie:
Weźcie pod miecze pannę Dorotę, zetnijcie jej głowę,
abym więcej o niej nie słyszał!
KAT do Doroty:

— Chodj sim tu setna dworzanko,
Króla naszego tyranko,
Sam ci tu ten miecz posłuży,
Chrystus dopomoże
A my się na to dziwać będziemy!
KAT z rycerzem krzyżują miecze nad Dorotą.
DOROTA klęka i śpiewa:

Ach, ja przesmutna Dorota,
Błagam do Cię, Boże mili,
Gdyż mi kat głowę ścinać ma,
Najświętsza Panno, racz przy mnie stać.

— 24 —
DOROTA zwracając się do kata:

— Ścinaj kacie, jak masz ścinać, bo mnie już święci mają wziąć!
KAT dotyka mieczem szyi Doroty i mówi:

— Nahnij ten karb er dański,
Aż ci utnę kusz mideński.
Hopsa ino dyna, jak mi się to dobrze ścina,
Dopierom zaczął i już muszę poniechać.
KAT zwraca się do króla:

— Tu, królu masz głowę twej dworzanki, którą pewnie poznasz.
ANIOŁ do Teofila, który dotąd patrzył na to wszystko, woła śpiewnym
głosem:

— Teofili, Teofili!
TEOFIL: A któż mię tak wspaniale woła?
ANIOŁ: Oto ja, anioł, posłany od panny Doroty, która ci posyła
koszyk róż, abyś nie służył królowi, ino wiernym chrześcijanom.
TEOFIL odbiera róże od anioła i mówi:

— Ja pójdę do króla i powiem mu!
Idzie do króla, w drodze oddaje aniołowi koszyczek z różami i mówi:

— Kralja, kralja! Nie będę służył królowi, ino wiernym chrze­
ścijanom!
KRÓL, Ha, ha! To wszyscy chcecie być tymi chrześcijanami?
Ricerzi!
RYCERZ: Co naj miłości wszy kral poruczi?
KRÓL: Masz mi tu kata przikludzić!
RYCERZ do kata:

— Mistrzu, mistrzu! (tupanie).
KAT: Co poruczisz? (tupanie).
RYCERZ: Masz się stawić przed króla Fabryceusza!
KAT przed królem:

— Kralja, kralja! Z jakiej przyczyny po mnie rycerz posłany?
KRÓL: Kacie, zapowiadam to tobie, miej to w tej dobie,
Weźcie pod miecze Teofila, abym więcej o nim nie słyszał!
RYCERZ z katem krzyżują miecze nad Teofilem.

— 25
KAT do Teofila:

— Chodj sim tu setny dworzanie,
Króla naszego tyranie;
Sam ci tu ten miecz przysłuży,
Chrystus dopomoże —
A my się na to dziwać będziemy.
TEOFIL klęka i śpiewa na nutę Doroty:

A ja przesmutny Teofili,
Błagam do Cię, Boże mili:
Gdy mi kat głowę ścinać ma,
Najświętsza Panno, racz przy mnie stać!
Zwracając się do kata:

— Ścinaj kacie, jak masz ścinać, bo mnie już święci mają wziąć!
KAT dotyka mieczem szyi Teofila i mówi jak przy ścinaniu Doroty: „Nahnij ten karher dański i t. d.“, poczem do króla: „Tu, królu masz

głowę twego dworzanina, którą pewnie poznasz“.
Drzwi otwierają się, wchodzi dyabeł i woła:

— Ciuur, ciuuur!
KRÓL: Co to za ciurczenie?
DYABEŁ przystępuje do króla:

— Królu, ostatnia twego życia godzina!
KRÓL: Ciercie, nie bierz mnie, dam ci złoty pas!
DYABEŁ: Gdzie go masz?
KRÓL wskazując na piersi:

— Tu go mam!
DYABEŁ odskakuje, odwraca się, a wskazując na swój tyłek, mówi drwiąco:

— Tu go mas!
KRÓL: Ciercie, nie bierz mnie, dam ci złota, srebra dość!
DYABEŁ: Ja mam złota, srebra dość, tylko cię mam ochotę
królu wziąć. Ja mam takie wozy, co wożę na nich stare małpice,
oślice, carownice. djeblice i som król na nich w piekło pojedzie:
Ciur, ciu U ur! — Chwyta króla za rękaw i ucieka do drzwi.
Koniec akcyi, poczem następuje zbieranie datków od przysłuchujących się,
wreszcie podziękowanie za kolędę:

— 26
Za kolędę dziękujemy, szczęścia zdrowia winszujemy —
Byście byli szczęśliwymi i błogosławionymi na świecie żyjąc.
Wygłosili w r. 1900: Franciszek Reichel, Jan Pieron i Zofia
Słankówna z klasy V. szkoły w Suchej.

2. Chodzenie z Herodami.
OSOBY:
1. KRÓL HEROD. (Ubiór: ornat, broda, berło, wygięta infuła starozakonna).
2. POLICYANT. (Czerwona czapka i spodnie, szabla u boku, basior w ręce).
3. ANIOŁ. (Chłopczyk lub dziewczę w bieli, ze skrzydłami i koroną).
4. GÓRAL. (Siwe włosy, kapelusz góralski z czerwoną wstążką, gunia,
torba, spodnie obcisłe, kierpce, laska, przepasany powrósłem ze słomy).
5. ŻYD. (Hałat vulgo jupica, broda, icki (pejsy), twarz czarno pomalo­
wana, czapka okrągła żydowska oblamowana futrem, na plecach worek
a w nim kości, pod pachą wielka, stara i podarta książka).
POLICYANT wchodzi do pokoju, reszta osób zostaje w sieni.

POLICYANT: Przed tym zacnym ołtarzem miejsca tutejszego
Opowiem wam goście coś nowego:
Chrystus się narodził z przeczystej dziewicy,
Król Herod go prześladuje,
Zabić obiecuje!
Tupie nogą i mówi głośno: Gloria!
Wchodzi reszta osób i staje rzędem a ŻYD przy samych drzwiach. —
POLICYANT przechodzi się po pokoju. GÓRAL, podskakując ciągle, mówi:

Niechże będzie baj pokwálony, pokwálony
Stará cápka, wirk spalony,
albo: (Stary górál nie ogolony).
Kajze tez ta panienecka,
Co ji zakwitają licka?
Mozę by sie ożeniła za mnie wej ślakcicka?
Já se tez tu wej ślakcic z pod Babi góry,
Przysedek se kupić na kirpce skóry,
Żeby mnie panny lubiały. —
Posedek se wej do Krakowa
Kupić sukna na mundury
Nie krótko, nie długo, ale prawie z równa.

— 27 —
Posedek se wej do krawcyków,
Krawcykowie śniadali,
Siedmiu celadników
Jedno jń.jko krajali.
Moji mili krawcykowie, usyjciez mi tez zupan, zupan,
Nie krótki, nie długi, ale równy za pozwoleniem z cubą,
(a dawniej mówiono „z d .. ą“).

A j& byk tez tu przystał, zęby moji werbownicy psyśli,
Tobyk sie z niemi zwerbował.
Przystępuje doń policyant, bije go basiorem i mówi:

— Stój ty durniu, góralu; możeś ty obcy?
GÓRAL: Ja, panusiu, obcyk ci ja obcy,
Kiedy jń se tu zamiskał tsy dni i pół tseci nocy!
Aleście wy panusiu cudzi,
Bo nie znńcie poza Kraków ludzi.
Poza Kraków ludzie chodzą z cerwonemi kutaskami,
Po góralsku ubrani, jak wej widzicie sami!
POLICYANT: Stój tu, durniu, góralu!
Nie pamiętasz, jak poza Kraków ludzi siekali,
Na kawałki łamali.
GÓRAL: Je, o panusiu, jeszczem się zestarzał, zesiwiał, widać
po moich ślicnych włosickach (pokazuje włosy), alem nie widzińł,
nie słysńł, zęby kogo rąbali, siekali, na kawałki łamali. Ale mój
tatuś jacy bogaci byli?! Sto owiec a dwiesta baranów mieli a kozą,
kozą, jaką tez mieli?! Co na seś cieków ścała! Mlika i śmietany
to my tyła mieli, comy sie w ni tsy i śtyry razy dnia kąpowali!
POLICYANT: Stój ty, durniu, góralu! Co sem ty twojego
tatyńka wychwalasz tak za wielkiego pana? Ja go znam od ze­
szłego roku, co sem mu pożycył do fajki tabaku.
GÓRAL pokazuje na kołek u powały:

— Oj, panusiu, zęby wis na tym kołecku powiesili, coście memu
tatyńkowi honoru ubliżyli!
POLICYANT: Ja twojimu tatyńkowi za włos honoru nie ubli­
żył, ale cały świat wie, jakim żebrakiem był.
GÓRAL szturknie go laską i przyskoczy do niego:

— A o tych owieckach panusiu nie pamiętacie, co my se na
polanie pasali, co my se im psygwizdowali (gwizda)?
POLICYANT: Ej, ty durniu góralu, wnet ty pójdziesz z twym
psim pyskiem, jak przyjdzie wójt i cała gromada!

28 —
GÓRAL: Ja, toś mi ja zgad! Ja sie ja boje wójta i cały
gromady, kiedy mi tsy armije wojska ni mogły dać rady! (tupie
nogą) Turcy tsy mile ode mnie stdli a jesce sie mnie bhli. Jak jd
se wypdluł, wystseluł ze swoje harmatki (pokazuje), co sie mie tez
pdn kapitdn nakwalili. Kcidł mnie zrobić takim jenerdłem, coby
wszyscy mnom rządzili, ale jd na to nie kcidł przystać.
ŻYD w tem miejscu., kładzie się na ziemi i leży na worku.

GÓRAL: Ale sie chodźmy pastuskowie przespać; za godzinką,
za dwie będzie już to świtać.
GÓRAL kładzie się na żyda i śpią.
ANIOŁ przychodzi i woła: Gloria, gloria in excelsis Deo!
GÓRAL siada, szturka żyda i mówi:

— Nastąp psie, cudzoziemska pluskd, bo jak wezme obuska,
jęknie w tobie duska.
Śpią.

ANIOŁ: Gloria, i t. d.
ŻYD siada: Ny, bedemy go jeś? — Śpi. —
ANIOŁ: Gloria, i t. d.
GÓRAL: Kędyz to boży aniele pódemy, kie dróżki nie wiemy?
ANIOŁ: Górami, lasami, pójdzie Pan Bóg z nami!
GÓRAL szturka żyda:

— Nastąp psie żydzie, bo śmierdzisz costkiem, cebulom i jakomsik marchewkom!
ŻYD szturka górala:

— Ty, bestyo góralskd, mnie od ciebie wszy obliź!
ŻYD i góral wstają. Góral staje obok Heroda, a żyd przy drzwiach. —
HEROD mówi:

— Ja jestem potentat całego narodu, mam pod sobą cztery czę­
ści świata, księżyc, słońce i wszystkie elementa. — Sługa!
POLICYANT: Hier! i salutuje.
HERÓD: Masz mi iść po żyda rabina!
POLICYANT uderza żyda batem; ŻYD krzywi się i mówi: Li, li,
a policyant na to: Ti, ti!
ŻYD: Po co? na co?

— 29 —
POLICYANT: Król Heród cię potrzebuje!
ŻYD: Ny, ja go iś przez takie okropny góry, z marcowy góry
przez babie góry, z babie góry przez jasiniowy góry, mnie go wilk
ścigać, jA sie go psiewrócić, ja go nogę ukrócić, jA sie przed króla
Heroda nie stawić!
POLICY ANT do Heroda:

— Żyd rabin nie chce się stawić przed króla Heroda!
HERÓD: Patrol!
POLICY ANT bije żyda batem:

— Zwanzig Patrol, mus przed króla Heroda!
ŻYD idąc, kuleje i mówi:

— Siekom, ciekom, nikt mnie nie potrzebował, tylko król Heród
mnie potrzebował.
Staje przed królem, zdejmuje czapkę i mówi:

— Dziń dobry!
KRÓL: Dziń dobry! Żydzie rabinie, co tam słychać w pobo­
cznej krainie?
ŻYD: Co mu słychać, to mu słychać: Chrystus się mu na­
rodzić !
KRÓL: Gdzie?
ŻYD: W Betleem mieście.
KRÓL do policyanta:

— Masz mi iść do Betleem, wszystkie dziatki powyrzynać a mo­
jemu synowi pardonu nie dać!
ŻYD: Oj, waj! Ny, ne boji sie go król, by mu go matki nie
płakać dziatki?
KRÓL: Nie!
ŻYD: Chces mu królu wiedzieć, jak mu z moji bubliji stoji?
Jak mu stoji, tak mu stoji, niech sie go król Heród nic nie boji!
JA sie go muse gorąco do Boga pomodlić, aby ci go królu rozuni
do głowy wśtorcyć. — żyd zdejmuje worek z ramienia, kładzie na zie­
mię, bierze książkę, otwiera ją i mówi: Tu mu nima nic po polsku,
tylko samo po nimiecku! — Modli się, kiwa się, wreszcie woła: Ham! —
Staje przed królem z książką i czyta: Piąte psikAzanie: Nie zabijaj,
krwi ludzki po świecie nie rozliwAj! — Palcem uderza w nos króla:
Kik nes! i ucieka od Heroda.

- 3Ó —
POLICYANT bieży za nim, chwyta go i nawiązuje się rozmowni

Z Krakowa.
Skądeś żydzie?
Gitarem.
Cem się trudnis?
Siabes, panie
Zagráj żydzie!
co panie?
Za
Kijem żyda!
Biercie żyda na kije!
ŻYD tańczy i śpiewa:

Rachciom, ciacnciom, bim bom bom!
Jak pńn kśze, tak mu grńm.
Słońce nizko, siabes blizko,
Jń do domu mile mam.
A mój siabes rac wibacyć
Kiedy bijom, tsa podskocyć
Śtockiem, śtockiem
Psied panem Potockiem.
Lub inaczej:

Skądeś żydzie?
Cem sie trudnis?
Más tabacke?
Gdzie?
Zaśnupaj!
Pol. bije: Zaśnupaj!





Zaśnupaj!

Z Wielopolski.
Gałganowski.
Mam.
W brodzie.
A jak ni mam?
Skąd mu wezme?
Trzeba zaśnupać,
Kiedy policyjan bić!

ŻYD zażywa tabaczkę, kicha 2 razy i odchodzi do drzwi.

POLICYANT: O mój miły, mocny Boże, jak to świat na opak
idzie, Jedni mają dość wszystkiego, drudzy żyją w biedzie!
ŻYD przyskakuje:

— Ny, cemuz go tak nie robicie, abyście go mieli, Dejciez głu­
pim po rozumie, niech sie z wami dzieli.
POLICYANT wyjmuje szablę':

—- Przypatrzże się szelmo, żydzie, jaki ja mam ostry nóż!
ŻYD: Ny, to go nie jes nóż, to mu jest kosi, nózi na ludzki
żołmierzy! Żyd odskakuje i mówi: Ny, z cem pan chces? Z półkwartym piwem, cy z półkwdrtym wódkim?

— 31
POLICYANT bije go basiorem:

— Ja się cie szelmo, żydzie, żydzie o to nie pytam, tylko dawaj
sukna na mundury, bo jak nie, to będę szukał do rajtury skóry!
ŻYD: Sprzedam ci go z łokciem suknem na krótki śpencerek!
POLICY ANT bije basiorem:

— My w spencerach nie chodzimy, tego sukna jest za mało,
trzeba i na spodnie.
ŻYD, mając worek na plecach, tańczy i śpiewa:

I sprzedam ci go z łokciem suknem na zbyt cerwonego,
Bo ja kocham bardzo ludzi polskie wojskowego.
ŻYD idzie do kąta i mruczy: Polski wojski dobrzy ludzi, sami
zlodzieji!
GÓRAL: Jń wam tez tu jeszcze państwo opowiem, opowiem
o betlejemskiej sopce. Niedaleko tego miasta, kak se pńsńł owce,
pilnowałem na kosńzu siano, a tu wej (rękami wskazuje) po psed
moje ocy z nieba światło się tocy. I wsystko sie to ładnie bawiło,
ino sie to zydzisko z policyjanem wadziło.
GÓRAL szturka żyda kijem a żyd go workiem.

ŻYD: Aj waj, aj waj! Drab, policyjan, kazuje śnupać tabacki,
a ja ni mam, możebyście ta dali grajcar na tabacki!
ŻYD obchodzi przysłuchujących się i odbiera datki. Podziękowanie za kolędę.

Józef Czop, szewski czeladnik w Suchej, opowiedział w r. 1901.
Szymon Gonet.

Opis wesela serbskiego.
Rękopis Biblioteki Ossolińskich nr. 3.312 zawiera tłómaczenia
pieśni serbskich, dokonane przez Stanisławę Królikowską Są to
trzy zeszyty razem, z których pierwszy i trzeci mieści przekłady
z „Lazńricy“ i ,,królewicza Marka“, jak również i pieśni świeckie,
zeszyt zaś drugi zawiera opis wesela serbskiego. W znanych mi
polskich przekładach serbskich pieśni — że tu przytoczę tylko Bro­
dzińskiego, Zaleskiego a zwłaszcza Zmorskiego — podobnego opisu

Item sets
Lud 1903

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.