Odmianka anegdoty "Kapucyn z capią brodą" / Lud 1901, t. 7

Item

Title
Odmianka anegdoty "Kapucyn z capią brodą" / Lud 1901, t. 7
Description
Lud 1901, t. 7, Rozmaitości, s. 217
Creator
Polivka, Jan
Date
1901
Subject
humor ludowy, folklor tradycyjny
extracted text


217



Зоо Nocować. D od.: »Nie nocuj n ig d y w tej gospodzie,
g d zie gospodarz jest stary, a żona młoda«. Jestto w H R s. 9 0 ,
trzecia mądrość, sprzedana przez kupca pew nego ces. D om icyamowi za drogie pieniądze. Odmiennie nieco na s. 9 3 . : »Nie nocuj
n ig d y u starego gospodarza, k tó ry ma m łodą żonę«.
Dr. Franciszek Krček.

ROZMAITOŚCI.
Wróżenie Z miecza. K siążę M ikołaj C zarnogórski w p la ta w sw y m d ra ­
m acie „C arow a B a łk a n a “ (B a łk a ń sk a carica, d ra m a u t r i rad u je, d ru g o
izdanje, 1 8 9 4 , s tr . 2 5 6 ) scenę w różenia z m iecza. P on iew aż zw y c zaj
te n u n as n iezn an y , d lateg o podaję opis jeg o w e d łu g p rz e d sta w ie n i a
k sięcia M ik o łaja, doskonałego z n a w c y zw yczajów n aro d o w y c h se rb ­
skich. Rzecz dzieje się p r z y końcu X V . w ieku. P rzed b itw ą z T u r ­
k a m i w z y w a ją z e b ra n i w nam iocie w ojew odow ie c za rn o g ó rsc y w różb ia rz a , b y im pow ied ział ich p rz y sz łe losy, a zw łaszcza lo sy b itw y .
P o d aje m u m iecz k a p ita n J a n , n a co w ró ż b ia rz m ó w i: „ D o b ry to
m iecz ; b y ł w b itw ie kosow skiej : czy w idzicie n a o strz u czerw one
ż y ły ? pochodzą one z cięcia M u ra ta w w ą tro b ę ; z g in ą ł m iecz te n
potem , aż go z n a la z ł w ziem i oracz. I d ziw n ą m a on siłę, bo oto
oracz opuszcza p łu g i w o ły i biegnie do b itw y . Co dalej się z nim
s ta ło ? o t! pow iem k ró tk o , w C zarnogórze
znów się w y o s tr z y ł“.
„ P ra w d ę m ów isz“, rzecze n a to k siążę J e r z y ; „ale pow iedz te ra z ,
co z nim się Stanie! „K sięciu m ło d y “, rzecze starzec, „ ju tro
z w y c ię ż y s z !“ „A czy możesz coś więcej z m iecza o d g a d n ą ć ? “ „M ogę!
po w ojnie p o p ły n iesz przez m o rz e !“ W tem o d zy w a się k a p ita n J a n :
„P ow iedz nam , co n a s cz e k a ; bać się nie p o trz e b u je sz !“ „S łu ch aj
J a n i ę ! “ o dpow iada w ró żb iarz „pow iem Ci p raw d ę, choćbyś m nie
m ia ł tej nocy posiekać. J u t r o odniesie k siążę św ie tn e zw y cięstw o ,
a le nie d łu g o cieszyć się będzie z e tsk ą (od m ia sta Z e ta ) k o ro n ą ;
T u rc y zd o b y w szy c a łą Serbię z a b io rą i w aszą m a łą i b o h a te rsk ą
prow incyę. U suniecie się z tej ró w n in y w s k a lis te sz c z y ty , gdzie
fa le tu rsk ie g o m orza n a w as u d erzać nie będą m o g ły , ale p lu sk a ć
b ęd ą w około w as, g ro żąc niew o lą i złością i z a le ją w am w asze
w łości bez nadziei w olności!... S tą d w szakże podźw igniecie znów
d a w n e c a rs tw o “. W ró ż y on t a k dalej, a ż zm ęczonego podeprzeć
m uszą, a b y nie u p a d ł i w y p ro w ad zić z n am io tu .

Dr. J. L.
Odmianka anegdoty. „ K a p u c y n z c a p ią b ro d ą “, L u d V I , s tr. 2 4 9 .
W dziele In d ia n V ig h t’s E n te rta in m e n t, o r E o lk -T a le s from th e
U p p e r In d u s od Ch. S w y n n e rto n , L ondon, 1 8 9 2 , s tr. 8 , z a p is a n a
je s t całkiem podobna p o w ia s tk a : M achom eteński k a p ła n ra z u pew -



218



n e g o w k a z a n iu m ó w ił o m ękach, k tó ry m p o d p ad a człow iek. U n ie ­
s io n y w y m o w ą sw o ją z a u w a ż y ł, że jed en z jeg o słu ch aczy , b ie d n y
w ie śn ia k , r o z p ła k a ł się. „O w y g rz e s z n ik i“ ! z a w o ła ł kaznodzieja,,
p rz e rw a w s z y k azan ie, „ w y płaczecie ? M oje słow a p rz e ję ły w as g łę h o k o . Z ac z y n a cie m yśleć o sw y ch g rzech ach , nie p r a w d a “ ? „ N ie
n i e “, o d rz e k ł ów człow iek, „nie m y śla łe m w cale o sw ych grzechach.
M y ś la łe m o m y m s ta r y m koźle, k tó r y z a c h o ro w a ł i sko ń czy ł p rz ed
ro k ie m . J a k a to s t r a t a ! Ż adna b ro d a n ie b y ła ta k podobna do
b ro d y m ego k o zła, ja k T w o ja “ .
W ie śn ia c y u sły sz a w sz y te słow a, w y b u c h n ę li śm iechem , a k a p ła n
u c ie c z k ą ra to w a ł się do k o ran u .

Dr. J. Polívka.
W sprawie baśni lenorowych. W e rsy j b aśn i lenorow yeh, t. j.
ta k ic h , w k tó ry c h z m a rły k o ch an ek p rz y je ż d ż a sk u tk ie m łez i nie­
u tu lo n e j tę s k n o ty d ziew czy n y o p ó łn o cy do um iłow anej i uw ozi j ą
ze sobą w obcą stro n ę, zap isan o u n a s d o tą d niew iele. B a d a ń zaś
n ad niem i nie przep ro w ad zo n o żad n y ch . K w e s ty a teg o c y k lu opo­
w ieści lu d o w y c h z a jm o w a ła m nie nie od dzisiaj, a zain tereso w an ie
się n ią m oje w zro sło z ch w ilą, w k tó re j do szły m nie w iadom ości,
iż gd zieś w okolicach J a s ł a i K ro sn a , j a k m nie info rm o w ał p. D r.
W . B ru c h n a ls k i, w okolicach T a rn o w a , ja k to w iem od p. L . M ły n k a ,
w Ż yw iecczy źn ie n akoniec, ja k się sam w lecie ub. ro k u p rz e k o ­
n a łem , k r ą ż ą m iędzy ludem p o lsk im nie ty lk o sam e baśnie, a le
ta k ż e i p ieśn i lenorow e. O t ó ż p i e ś n i p o l s k i e j n a t l e l e n o r o w e m d o t ą d n i e w y d r u k o w a n o ż a d n e j . C iekaw em z a ś
b y ło b y schw ycenie je j n a p a p ie r, bo pieśni te nie za ch o w a ły się
u n a ro d ó w sło w iań sk ich , lecz z m ie n iły się z czasem w baśnie p ro z a­
iczne, je d y n ą zaś p o zo stało ścią z pieśni je s t s tro fk a ry m o w an a.
P o n ie w a ż zaś m am z a m ia r zaró w n o o b aśniach lenorow ych, ja k
ja k n ie m niej i pieśn iach , g d y b y ta k o w e się o d n a la z ły , nap isać w y ­
c ze rp u ją ce stu d y u m , p rz e to u d aję się w im ię n a u k i do w sz y stk ic h
osób, k tó re b y w zb io rach sw oich e tn o g raficzn y ch p o sia d a ły baśń
cz y p ieśń len o ro w ą p o lsk ą, z p ro śb ą o ła s k a w e n ad e sła n ie m i jej do
re d a k c y i „ L u d u “. Z a k a ż d ą w ty m w zględzie w sk azó w k ę szczerze
będę w dzięczny.
Stanisław Zdziarski.
Świętopełk, autor „Mojej podróży do Karpat“ z r. 1830. W p rz y ­
p isac h i o b jaśnieniach d o d an y ch do w y d an eg o przezem nie o p isu
T a t r i P o d h a la n z p o c z ą tk u w ie k u X IX . (p. „ L u d “. R o czn ik I I I .
1 8 9 6 . n a s tr . 2 5 9 i 2 6 0 ; a w osobnej odbitce pod n a p ise m : P o d h a ­
l a n i e i T a t r y n a p o c z ą t k u w i e k u X IX . W e L w ow ie. 1 8 9 7 .
n a s tr . 3 5 i 3 6 ) um ieściłem w iadom ość, k tó r ą obecnie m uszę spros­
to w a ć i u zu p ełn ić. N a p isa łe m ta m m ianow icie, źe rę k o p is noszący
n a p is : „ M o j a p o d r ó ż d o K a r p a t “ , p o d p isa n y pseudonim em
Ś w ię to p e łk a , a n a z n a jd u ją c y się w zbiorze ręk o p isó w ś. p. Ż e g o ty
P a u le g o (N . S. 5 3 7 3 ) w b ibliotece Ja g ie llo ń sk ie j, je s t p ra c ą b r a t a

Item sets
Lud 2

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.