-
Title
-
Świętopełk, autor "Mojej podróży do Karpat" / Lud 1901, t. 7
-
Description
-
Lud 1901, t. 7, Rozmaitości, s. 218
-
Creator
-
Eljasz-Radzikowski, Stanisław
-
Date
-
1901
-
Subject
-
ludoznawstwo
-
extracted text
-
—
218
—
n e g o w k a z a n iu m ó w ił o m ękach, k tó ry m p o d p ad a człow iek. U n ie
s io n y w y m o w ą sw o ją z a u w a ż y ł, że jed en z jeg o słu ch aczy , b ie d n y
w ie śn ia k , r o z p ła k a ł się. „O w y g rz e s z n ik i“ ! z a w o ła ł kaznodzieja,,
p rz e rw a w s z y k azan ie, „ w y płaczecie ? M oje słow a p rz e ję ły w as g łę h o k o . Z ac z y n a cie m yśleć o sw y ch g rzech ach , nie p r a w d a “ ? „ N ie
n i e “, o d rz e k ł ów człow iek, „nie m y śla łe m w cale o sw ych grzechach.
M y ś la łe m o m y m s ta r y m koźle, k tó r y z a c h o ro w a ł i sko ń czy ł p rz ed
ro k ie m . J a k a to s t r a t a ! Ż adna b ro d a n ie b y ła ta k podobna do
b ro d y m ego k o zła, ja k T w o ja “ .
W ie śn ia c y u sły sz a w sz y te słow a, w y b u c h n ę li śm iechem , a k a p ła n
u c ie c z k ą ra to w a ł się do k o ran u .
Dr. J. Polívka.
W sprawie baśni lenorowych. W e rsy j b aśn i lenorow yeh, t. j.
ta k ic h , w k tó ry c h z m a rły k o ch an ek p rz y je ż d ż a sk u tk ie m łez i nie
u tu lo n e j tę s k n o ty d ziew czy n y o p ó łn o cy do um iłow anej i uw ozi j ą
ze sobą w obcą stro n ę, zap isan o u n a s d o tą d niew iele. B a d a ń zaś
n ad niem i nie przep ro w ad zo n o żad n y ch . K w e s ty a teg o c y k lu opo
w ieści lu d o w y c h z a jm o w a ła m nie nie od dzisiaj, a zain tereso w an ie
się n ią m oje w zro sło z ch w ilą, w k tó re j do szły m nie w iadom ości,
iż gd zieś w okolicach J a s ł a i K ro sn a , j a k m nie info rm o w ał p. D r.
W . B ru c h n a ls k i, w okolicach T a rn o w a , ja k to w iem od p. L . M ły n k a ,
w Ż yw iecczy źn ie n akoniec, ja k się sam w lecie ub. ro k u p rz e k o
n a łem , k r ą ż ą m iędzy ludem p o lsk im nie ty lk o sam e baśnie, a le
ta k ż e i p ieśn i lenorow e. O t ó ż p i e ś n i p o l s k i e j n a t l e l e n o r o w e m d o t ą d n i e w y d r u k o w a n o ż a d n e j . C iekaw em z a ś
b y ło b y schw ycenie je j n a p a p ie r, bo pieśni te nie za ch o w a ły się
u n a ro d ó w sło w iań sk ich , lecz z m ie n iły się z czasem w baśnie p ro z a
iczne, je d y n ą zaś p o zo stało ścią z pieśni je s t s tro fk a ry m o w an a.
P o n ie w a ż zaś m am z a m ia r zaró w n o o b aśniach lenorow ych, ja k
ja k n ie m niej i pieśn iach , g d y b y ta k o w e się o d n a la z ły , nap isać w y
c ze rp u ją ce stu d y u m , p rz e to u d aję się w im ię n a u k i do w sz y stk ic h
osób, k tó re b y w zb io rach sw oich e tn o g raficzn y ch p o sia d a ły baśń
cz y p ieśń len o ro w ą p o lsk ą, z p ro śb ą o ła s k a w e n ad e sła n ie m i jej do
re d a k c y i „ L u d u “. Z a k a ż d ą w ty m w zględzie w sk azó w k ę szczerze
będę w dzięczny.
Stanisław Zdziarski.
Świętopełk, autor „Mojej podróży do Karpat“ z r. 1830. W p rz y
p isac h i o b jaśnieniach d o d an y ch do w y d an eg o przezem nie o p isu
T a t r i P o d h a la n z p o c z ą tk u w ie k u X IX . (p. „ L u d “. R o czn ik I I I .
1 8 9 6 . n a s tr . 2 5 9 i 2 6 0 ; a w osobnej odbitce pod n a p ise m : P o d h a
l a n i e i T a t r y n a p o c z ą t k u w i e k u X IX . W e L w ow ie. 1 8 9 7 .
n a s tr . 3 5 i 3 6 ) um ieściłem w iadom ość, k tó r ą obecnie m uszę spros
to w a ć i u zu p ełn ić. N a p isa łe m ta m m ianow icie, źe rę k o p is noszący
n a p is : „ M o j a p o d r ó ż d o K a r p a t “ , p o d p isa n y pseudonim em
Ś w ię to p e łk a , a n a z n a jd u ją c y się w zbiorze ręk o p isó w ś. p. Ż e g o ty
P a u le g o (N . S. 5 3 7 3 ) w b ibliotece Ja g ie llo ń sk ie j, je s t p ra c ą b r a t a
—
219
—
Żegoty, Józefa Paulego, używającego pseudonimu Świętopełka. Po
dając tę wiadomość, szedłem za wskazówką zmarłego kustosza
biblioteki Jagiellońskiej D ra W ładysław a Wisłockiego, który żyjąc
w ścisłej przyjaźni z ś. p. Żegotą Paulim, otrzym ał zapisem odeń
cały zbiór rękopisów i ten przekazał następnie bibliotece Jagie
llońskiej.
Tymczasem w niedługi czas po ogłoszeniu wymienionej mojej
pracy, w której odkryłem w owym zagadkowym Świętopełku Jó
zefa Paulego, wpadłem na ślad pomyłki. Bo oto mając w ręku
nadzwyczaj ciekawy pamiętnik rękopiśmienny ś. p. J a n a K a n t e g o
A n d r us i k i e w i cz a, opisujący powstanie narodowe Podhalan w Chochołowie przeciw Austryakom (dnia 21. lutego 1ЯФ6 r.), znalazłem
dokładną wiadomość, kto to był ów zagadkowy Świętopełk, autor
opisu „Mojej podróży do K arp at“ z r 1830.
B ył nim ksiądz M i c h a ł Gr ł o wa c k i , wikaryusz w P o r o
n i n i e (koło Zakopanego) urodzony około r. 1802, człowiek wielkiej
zacności, oddany gorąco sprawie narodowej. Zajmował się literatu rą
słowiańską, znał prawie wszystkie języki słowiańskie i w ładał
nimi w piśmie, W duchu też słowiańskim zmienił sobie imię Mi
chał na Świętopełk i tem przybranem imieniem podpisywał się na
listach tajnych i na pracach literackich. Od ludu w Poroninie i oko
licy nadzwyczajnie szanowany umiał sobie zjednać przychylność
Podhalan, których też przysposabiał do powstania narodowego, jakie
wybuchło w kilka lat potem w r. 1846 na Podhalu.
B ył w związku z organizacyą narodową w Krakowie i wespół
z innym księdzem z Krakowa odwiedził w r. 1845. w sprawie
przygotowania ruchu narodowego Jana Kantego Andrusikiewicza,
późniejszego wodza powstania w Chochołowie.
.Równocześnie kiedy „na lai hach“ ślepy lud rzucił się na
panów, gotując im „rzeź galicyjską“, — na Podhalu wybuchło
w Chochołowie d. 21. lutego 1846 powstanie narodowe.
Pomiędzy wmięszanymi w sprawę powstania uwięziono również
naszego Świętopełka, księdza Michała Głowackiego, w Nowymtargu.
Następnie przewieziono go do Nowego Sącza i tutaj to w więzieniu
strącony ze schodów kamiennych przez dzikiego dozorcę więzienia
niejakiego Piskozuba, zginął Świętopełk wskutek pęknięcia czaszki..
Żegota Pauli był w stosunkach z księdzem Głowackim, jeszcze
za czasów pobytu jego w Starym Sączu w r. 1831, jak widać
z historyi losów, którym uległ rękopis „Żywota św. K ingi“ D łu
gosza, znajdujący się w klasztorze K larysek w Starym Sączu.
Rzecz ta tu taj nie należy, wspominam jednak o niej z tego powodu,
że właśnie szperając w historyi rękopisu Długoszowego, doszedłem
do wskazówki, iż najprawdopodobniej otrzym ał Pauli rękopis „Mojej
podróży do K a rp a t“ od samego autora, odwiedzając go w Starym
Sączu r. 1831.
Ksiądz Głowacki zajmował się także zbieraniem pieśni i podań
ludowych, bardzo więc jest możebne, że kiedyś w przyszłości napotka
ktoś gdzieś jego rękopisy, a wówczas przyda się moja wiadomość.
Dr. Stanisław Eljasz-Radzikowski.