Podanie o Uryczu i Korczynie / Lud 1899, t. 5

Item

Title
Podanie o Uryczu i Korczynie / Lud 1899, t. 5
Description
Lud 1899, t. 5, s. 371-372
Creator
Strzetelska-Grynbergowa, Zofia
Date
1899
Subject
folklorystyka, podania ludowe, Ukraina
extracted text
— 371 —
chód w „W idm ung der K inderlieder“ w „des K naben W underhorn“
III, 256 (wyd. Reclam a str. 775), podobnie R o c h h o l z , A lem anni­
sches K inderlied und K inderspiel, Lpz. 1857, str. 501—3, który po­
daje dowody na to, że nazwa Gregoryanek została przeniesioną także
na te uroczystości szkolne, które obchodzono nie na dniu św. G rze­
gorza, lecz na 1. kw ietnia, na Zielone Św iątki albo na Boże N a­
rodzenie.
„O pow iadanie o dyable i niedźwiedziu (Lud IV, 80—1) zgadza
się prawie we w szystkich szczegółach z średnio-górno-niem ieckiem
opowiadaniem „von einem schretel und von einem w azzerbern“ , wy­
druk. w H aupta „Z eitschrift für deutsches Alterthum VI, 174—84.
„M ierzenie izby piejącą kurą, co p. W itortowi zdaje się rzeczą
dziw ną, Lud II, 211, nie jest tylko znane na Białejrusi, lecz także
znachodzi się w Galicyi. Zbiór wiad. do antr. V, 145, w K rólestw ie
Boiskiem, tam że I, 101 i na pruskich M azurach III, 28, a podobnie
także w Prusach zachodnich, W uttke, D eutscher V olksaberglaube,
2. wyd., Berlin 1869, nr. 422.“
{Dr. Kalina.)

Podanie o Uryczu i Korczynie,
W b ib lio te c e O ssolińskich znalazłam w rę k o p isie m iędzy za­
p is k a m i z p o d ró ż y po k ra ju (ro b io n em i p ra w d o p o d o b n ie przez
A . B ielo w sk ieg o ) dw a p o d a n ia o U ry c zu w D ro h o b y c k iem
i o K o rc z y n ie ta k ż e w tej o kolicy leżącym . P o n ie w a ż p o d ań ty c h
n ie d ru k o w an o jeszcze, d la te g o je po d aję w odpisie. O U ry czu
ta k p o w ia d a ją :
C zarci ch cieli sobie z a g a rn ą ć ten k a w a łe k ziem i, bo im się
po d o b ał. P o sta n o w ili ogrodzić się m urem og'rom nym i ty lk o co
p o ło ży li w ę g ły do te g o m uru. (to je s t s k a ły ogrom ne, k tó re tu
ste rc z ą po la s a c h w p ew n y m k ie ru n k u jed n o stajn y m ), ty m cza sem
k u r za p ia ł i ro b o ta się u rw a ła
In n e p o d an ie je st .dokładniejsze. B y ł w U ry c z u zam ek o g ro m n y ,
ro z rzu c o n e po lasac h sk a lisk a są szczątkam i jego. M ieszkał w nim
p o h an y j c a r sło d y w y B unio, k tó re m u posłuszni b y li czarci. On
sam n a w e t b y ł n iejak o ich k rólem . O tóż razu jed n eg o szli m u zy ­
k a n c i z T u sta n o w ic do K o rc z y n a ty m działem , to je s t p rz e sm y ­
k iem ty c h g ó r. G rali oni p rzecu d n ie. W y sz li czartow ie i zaprosili
ich do zam k u . T am im kazano g ra ć i częstow ano hojnie, ale m ieli

— 372 —
ty le b aczn o ści, że nie p ili, ty lk o w y lew ali za pazu ch ę. C zarci
p o p ili się n a zabój, zaczęli m arz y ć i posnęli. N a te n cza s trzeźw i
m u zy k an ci ro z p atrzy w sz y się w tym zam ku, n a b ra li p ien ięd z y ,
ile ty lk o u n ieść m ogli, a w b ec zk i z p ro ch em , k tó re tam sta ły ,
p o w sad z ali św iece i odeszli. P o chw ili ro b i się h u k o g ro m n y ,
p ę k a ją b eczk i z p ro c h em i w y sad zają w szy stk o w p o w ietrze.
D y a b li z ry w ają się ze snu. Już p óźno! U c ie k a k aż d y , chcąc się
ra to w a ć ja k m ożna. J e d e n p o rw a ł ze stra c h u te le g ę (koło z wozu),
p u ścił się z ta k im p ęd em przez gó rę, że sp a d a ją c z najw yższej
p o ło n in y , u d e rz y ł w b u k ta k siln ie , że i koło i on w nim zag rz ą z ł i ta k zaró sł w tem drzew ie. O d te g o czasu już ty lk o sz c z ą tk i
u ry c k ie g o zam k u zo stały i d rzazg i p ro c h em w y sa d z o n e leżą n a ­
ok o ło po lasach . C ała d ru ż y n a czartó w zczezła, zm ierziła so b ie
tę siedzibę, jed en ty lk o tu z o sta ł . . . . P) ale m u n o g ę n a d w e ­
ręży ło . P a s tu c h y w idzą go n iek ied y , ja k w yłazi z dziury, p ali
fajeczk ę i s z ty lh u k a w k o ło ty c h ru in . J e d n a k ż e je d e n z ty c h
w y sa d z o n y c h w p o w ietrz e d y a b łó w d o g n a ł m u zy k an tó w i p o o b ­
cin ał im uszy, d la te g o zow ią go b e z u s z k i e m .

B y ł w K o rc z y n ie sła w n y strzelec, s y n jeg o p o d o b n o żyje
d o tąd 2j, znają go w U ryczu, bo się o żen ił z c ó rk ą u ry c k ie g o
d ia k a O p a liń sk ieg o D a n iła . S trz e lc a te g o n az y w ają K a r y c z o r t ,
a to z ta k ie g o pow odu. R a z u jed n eg o , g d y w y sze d ł n a polow anie,
n a p a d ła go b u rza, s k ry ł się więc w sk aty . I d y a b e ł s k ry ł się
ta k ż e w sk a ły . K ie d y b ły s k a ło i g rz m ia ło , sie d z ia ł on cicho
w d ziurze, sk o ro ucichło, w y la z ła b e s ty a z dziu ry i w y p ię ła . . . .
k u n ieb u . P rz y p a tr z y ł m u się ów strz e le c i w y p aliw szy , p o ło ży ł
g o n a m iejscu. N a ty c h m ia st d a ł się sły szeć g ło s z n ie b a : B łó g o sław io n y ś n a w iek i w iek ó w ! D łu g o m y za nim u g a n ia li, ale n am
się w y m y k a ł ten p so tn ik , aż ty d o jech a łeś m u końca.
Z

*) N iew yraźnie.

2) Spisywał to Bielowski.

Strzetelska Grynberqowa.

Item sets
Lud 2

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.