-
Title
-
Przyczynek do twórczości ludu myślenickiego / Lud 1899, t. 5
-
Description
-
Lud 1899, t. 5, s. 258-265
-
Creator
-
Zawiliński, Roman
-
Date
-
1899
-
Subject
-
folklorystyka, Małopolska
-
extracted text
-
— 258 śn ie. P u n k tu zb o rn eg o nie n az n a c z a ją sobie nigdzie, an i też nie
zb ierają się w c ale; po sp alen iu w iech y k a ż d y w ra c a do g łó w n e g o
o g n isk a, a b y b ądź p rz y niem już p o zostać, b ąd ź też jeszcze z drugiem p o m io tłem zapalonem p o b ied z w pole.
T u trz e b a zauw ażyć, że p aro b cza k i, k tó rz y p rz y o g n isk u p o
zostają, od czasu do czasu p o c h w y c ą w iecheć słom y i zapaliw szy
g o , z „ n ie d o b á c k u “ s ta ra ją się p o d rzu cić g o pod n o g i „d z ie w ek “,
„aby od n ich p c h ły w y s tra s y ć “.
P rze d rozpoczęciem ob rzęd u n ie m a ża d n y ch in n y c h p r a
k ty k , ro ślin am i się n ie p rzepasują, o g ień z a p a la ją zap ałk am i, p ie
śn i so b ó tk o w y c h nie m a, nie p a m ię ta ją też starz y , a b y daw niej
ja k ie śp iew an o , p rzez o g ień p rz e s k a k iw a n o za p am ięc i s ta ry c h
ludzi, lecz w jakim celu — te g o nie w ied zą; m uzyki przy p a le n iu
so b ó te k n ie b y w a . P rz y so b ó tce nie z w ra c a się u w a g i n a o b ec n e
d ziew częta u p a d łe ; rozum ie się, że g d y b y ta k ie d z ie w c z ę ta b y ły
o b ce g o sp o d a rstw u , t. j. przy b łą k a ły się z d alsza do g o s p o d a r
stw a, k tó re u rząd za o b ch ó d so b ó tk i, to ich p rz y ję c ie nie z a ch ęc i
je w cale, a b y tu dłużej p o zo stały . To sam o odnosi się i do c h ło p a
ków , p o są d z o n y c h o złodziejstw o. N a u ro c zy sto ści so b ó tk i b y w a ją
także i s ta rz y ; k o ło o g n ia nie sad z ają an i b a b y an i d z ie w c z y n y
z k ąd z ie lą ; w e so ła p o g a d a n k a , p rz e p la ta n a żartam i i figlam i, w y
p e łn ia c a ły o b rzęd p rz y o g n isk u sobótkow em . Z p alen ie m so b ó te k
nie łą c z ą się, o ile m i w iadom o, żad n e w różby. Ziół w o g ie ń nie
rz u c a się, a n i też n ie p rz ep ęd z a się p rzez n ie b y d ła.
P o so b ó tc e rozchodzą się częścią do dom ów , częścią do
k a rc z m y n a zw y czajn ą zabaw ę.
N ie m a zw yczaju p rz e n o sz e n ia zarzew ia z o g n ia so b ó tk o w eg o
do dom u, a n i też c h o w an ia p o p io łu ze stosu.
W o k o lic y n ad ra b sk ie j n ie m a nazw m iejscow ych n. p. pól,
w zg ó rzy i t. d. z n azw ą S o b o ta , S o b ó tk a i t. p.
T o ty lk o jeszcze zaznaczam , że k a ż d y z u cz estn ik ó w ob rzęd u
o d ch o d ząc od o g n isk a so b ó tk o w eg o po je g o w y p a le n iu się, że g n a
rę k ą o g ień , a b y d y a b e ł n ie m iał do n ieg o p rz y stę p u i nie zan ió sł
g o n a b u d y n k i g o sp o d a rsk ie .
J a n Swiętek.
Рггусгупек do twórczości ludu myślenickiego.
W ro k u 1889. p rz eb y w ałe m p o d czas w a k a c y i p o d M y śle n i
cam i n a t. zw. Z arabiu, g ra n ic z ą c e m z p ierw szą w sią g ó ra ls k ą n ad
— 259 R a b ą - S tró żą. U g o sp o d arza, w k tó re g o chacie m ieszkałem , b y ł
„ k o m o rn ik “ (k ą te m m ieszkający) Jędrzej, k tó reg o nazw iska nie
zan o to w ałem , a dziś g o zupełnie nie p am iętam . W dn i św iąteczne,
zw łaszcza sło tn e, rozm aw iałem z nim w iele i z je g o to u st za p i
sałem te p o w ieści i fraszki. P o n iew aż nie w iem , czy k ie d y jeszcze
z ty c h stro n b ęd ę m ó g ł co zap isać, a m atery ałó w z ty c h okolic
ogło szon o b ard zo m ało, podaję i te o k ru ch y , k tó re i p o d w z g lę
d em lu d o zn aw czy m i językoznaw czym nie są p o zb aw io n e in
teresu .
1) Korona Pana Jezusa. (L e g e n d a ).1)
B y u chuop bardzo b id n y ta k , ze ni m óg zarobić ani miáií
co jeś. P o s e d do spow iedzi i pow iedziáü księdzu, ze já m use k ra ś
teráz, b o sie n i m ám cego chycić. K siąd z sie zam yśluu i p o w ie
dziáü m u : „U k rad n ij, co ci si dá, ale żebyś po tem uoddáu. „üO n
n ie w iedziáü uo ničem , ale miáií P án iezu s w k ościele züotom k o
ru n e . T a k hon w láz do kościoiia i zam knęli go. W nocy lion po
te k o ru n e s e d ; p rz y sta w iu ü d ra b in ę , w ysed n a p irsy scebel, zastanow iu u sie i w róciuü sie. A le sie zabráü i w ysed n a d ru g i sc e b e l :
„k iek sie n a t o zabráü, to juz w e z n e :“ A je s c e zm ięknąii i jesce sie
w róciuü. A le se znow u pow iedziáü : “K ie k sie n a to zabráü, to juz
w e z n e “. P o te m w y se d a P án iezu s üodjon s k rzy za ręk ę, zdjon k o ru n e
z g ü o w y i dáü mu. N a d ru g i dzień przy sed k o ścieln y , üodem knoü
k o śció u i w sed do z á k ry sty i a te n w y p ád z kościoua s to k o
ru n o i used. P o te m k o ru n e sprzedàü. B yiia üona juz w trz e c ik ręk a k , k ie d y sie do ro biuü tela, ze jo po telo siegáü, p o k iela je nie
dostáü do rą k . P rz y s e d p o tem po w iele casu do te g o koácioüa
i süucháü sie. K sią d z in k sy , bo tam ten u m ar, nie w ierzyu, bo P á
niezus ta k zrobiuu, ze sie zdaw aüo, ze k o ru n a jes. T a k k siąd z sie
po dziw á a), w y g la n d á ze süuchalnice 3) — juści k o ru n y nim a. D op iro üozpisáü po b isk u p a k , zeby sie do niego ześli. D ow odziuü
k siąd z, w e fto re m to ro k u beüo i fto ry k siąd z beu. T e k o ru n e
k cieli zauozyć P a n u Jezusow i, ale sie žádném u k sięd zu ani b is k u
1)
Legenda ta była drukowana w „Jednodniówce akademickiej dla
głodnego ludu“ wydanej w Krakowie w r. 1890. Ponieważ należy do całośei tych okruchów, które pod Myślenicami zebrałem, i była w mowie lite
rackiej drukowana, podaję ją. tu powtórnie we właściwej formie gwarowej,
bardzo ciekawej.
3) = spoglądać (č. divati se).
3) konfesyonał.
— 260 —
p o w i n ie daiía doniś. J e d e n sta ru se k sie w ysukáu i pow iedziáií:
„T en jo n ie k zan iesie, fto je w zion“. K á z a li je tem u chüopu s a
m em u nieś. „üO n w yláz a P án iezu s zdjon z k rz y z a rę k ę, w zion
k o ru n e, w dziáü n a gü o w e i rą c k ę ü o dniós n a krzyz. B yu te n chüop
zb a w io n y za to, ze üoddáü a iron miáií do śm ierzci zy w o b y ciá 4) doś.
2) U łan na egzekucyi. (P o w iastk a).
J e c h á u uüán po zekucyji i upiuii sie strase cn ie. L é g w ro w ie a k o n ia trzy m áü za uzde w ręce. A w te d y przejizdzáu k siąd z
do c h o re g o i uzrálí te g o uuana. K ázáií sta n ą ć i p rz y p a trz y ć sie fu r
m anow i, k to to w row ie lezy. F u rm a n
pow iedziàìi, ze uüán p i
ja n y . K á záü k siąd z w ziąś uiiana
n a wóz, a k o n ia s ty u u uw iązać.
J a k p rz y je ch ali n a plebanijo, uw iązali k o n ia w stajn ie a u u an a ziiozéli ta g z e w sta jn i n a pościeli.
W n o c y budzi się uüán i nie wi,
co sie ś nim staiio i k a n y jes. T a k w y s e d ze stajn i i u o zg lo n d á
sie i zobácuií, ze sie św iciuuo w je d n e m uoknie. P o d su n o u sie p o d
iíokno i zobácuií, ze trz e k zbójów k sięd za pow iązali, i św icam i go
p r z y p ik a li, zeb y pow iedziàìi, k a n y m á p in iąd ze. W te d y uüán
w y rtn o ü sie do stajnie, w zion k a ra b in , p ik e і sa b le i przez holeno
s k a r a b in a strzelu ü i zabiuií jed n e g o zbója, p o tem ci zacen i u c ie
k a ć a iion sie p rz y sta w iu ií p rz y d ź w ia k i je d n e g o przebiuii pik o
a d ru g ie g o sablom ścion. P o te m w láz do pokoju i p y tá sie, су
ta ik nim a w ięcy. K sią d z uodpow iedziáií, ze n im a ; w ted y iiozwiązáü k sięd za a ksiądz g o zatrzy m áü ; hon zacon lam en to w a ć straśnie, ze za m ié sk á do suzby. S p y tá ü sie go k siąd z, ja k sie jeg o k o
m e n d a n t n azy w a. T a k p isáü p o tem do n ieg o i k ázáü m u p rzy ś
do siebie. J a k te n uoficyr przyjechali, ta k k siąd z m u w yrobiu, ze
g o k á ra m ineiía, a lion n a iiorlop byli za to p u sco n y .
3 ) Ше mów kobiecie prawrdy. (Baśń).
M iáu je d e n iiociec dw o k sy n ó w a b y k bid n y , ta k je d e n sy n
p o w iad a, ze hon podzie n a suzbe, to jem bedzie Izy. T a k p o
sed i n ap o tk ali ja k ie g o ś p a n a w b ra m ie ; iion sie g o p y tá : „K az
ta idzies?" „A ide ta n a s u z b e “. „А b ed zies suzuü u m n ie ? “ — „ A bed e “. T a k go p rzy jo n i p rzenocow ali go. N a d ru g i dzień w ygnali
m u d w a k o n ie, pow iedziáü mu, zeby g n à u n a p aso a n ie strącali
ik n ig d zie p ó tela, po w iela sie nie ch y co sam e jeś. Siíy bez zie
lo n e iiąki a žáden sie nie ch y ciu u trá w y jeś, ino fo rt siíy.
4) środków do życia.
— 261 —
N ašed je d n e g o сЪйора, со lezáu w chauupie n a üózku ta k ie m
w ielg iem , ja k caü á chaüupa, a krzycáií, ze m u ciasno. „L ácego krzycys, sk o ro m ás doś p la c u ! “ „Co ci do tego, já tu m use do sąd n e g o
d n ia ta k k rz y c e ć “. F o rt idzie dali, a zn alás chiiopa, co sie w R a
b ie k ąm p ie po sam o gariio a k rzy cy , ze sie m u pić k ce straśn ie,
zeb y m u k to dáü w ody. „iiOn m ów i: „N apij sie, k ie ci sie do g a r
úa le je “. — „Co ci do teg o , já tu do sąd n eg o dnia ta k m use
k rz y c e ć “. Id zie d ali - n a p a d uow ce n a zielony идее stra śn ie c h u
de, a d ru g ie n a g o tiy k k a m ie n ia k a tu šte , p iékne. T a k üon sie
podziw áü, n a co n a iiące chude, a n a k a m ie n ia k tuste. Idzie d ali
a ch o p y to co drzew o n a w ielgo gòre, a co w ytoco, to sp ad n ie
n azád.
Z ašily do la sa te ko n ie і Ьуй tam jeden kościóu i przy
tem k o ściele ch y ciu ü y sie trá w y jeś. T a k hon posed do kościo u a i m odluìi sie trochu. Za k w ilk e w ychodzi a k o n i nim a ;
ale sie w róciuu do kościoiia i m odli sie. P o nabożeństw ie w ysed
a k o n ie som .J a k go k o n ie uźray, ta k naw róciuily sie ido do dom u.
P rzy su y do dom u i te n p á n zawoüáií chilopáka jeś і йоп ìiopow iedziáü, ze je sc e te g o k aw áiik a nie zjád, co m u dáü n a dróge.,, T oś
ty jesce n ie zjád a tu trz y ro k i usilo, ja g e ś te ko n ie pognáü.
P y tá sie g o : „Co ty k ce s za to, ześ te k o n ie pas. üÔ n uodpow ied ziáü : „Co h ask a pana, to to p rz y jm ę “. D áh m u ko n ia i ko su le
ta k o , co sie go rzeziw o zádně nie chyciuho w ni i sable tako,
co co u w id ziáh a n a k rz y z m áchnou, to w szysko ścio n i p o w iedziáu m u, zeb y zád n y k u rw ie p rá w d y nie m ów iuu
Z ab ráh sie i pojechali i przyjecháü do jed n eg o m iasta, zap y táu sie, co sh y ch ać n o w eg o w tem m ieście. D obrze, bo bedzie w e
sele, k ró l b edzie w ydaw ali córkę. hO n n a to : „N iek k ró l nie w y
daje c ó rk i za k ró la ino za m nie sam ego w ę d ro w n e g o “ . hO n m u
k ázáu do sieb ie p rz y je c h a ć ; udáh sie m u bardzo hadny, dáh m u
c ó rk ę i hozeniuh go. T a k k ró l m hody, со sie m iáh żenić, dow iedziáh sie i w y d áh m u w ojne. T a k hon zajecháh do w ojny sam
a ta m te n k ró l z w ojskem T en m u m ówi, zeby daw áu hognia. „Já
n ie k c iá h w ojny, ino p án król, to hon n ie k daje h o g n ia “. T a k
hon je c b á h a k u lk i n a n ieg o lecia y ja k g rá d , a nic sie m u nie
staho. P o te m z k an o n ó w bili do niego, to go hobsuli, ze stáh ja k
w k ęm p ie. „D ej ty teráz h o g n ia “ hO n w yjon sable i z k rz y z a szasn o h ráz i d ru g i ráz i w syćko legho n a ziem ie. P y tá sie k ró la,
с у m u m á d aro w ać zycie, су g o porom bać. hOn p ro siu h i darow áh
m u. P rz y je c h á h do dom u nazád. Jeg o zona go p ro si — bo tam ten
k ró l je p ro siu h — co hon za śtu k e ta k o zná, ze je g o sie nie ch y ci
žáden zbrój a hon zetnie, ile hokem zaw idzi. A hon ji pow iedziáh
— 262 —
йо kosuli, йо š a b l i . . . . u O n a to üo d p isaiía ta m te m u k ró lo w i. Т а к
non m u znow u w ydáii w ojnę i p o rąb aii go. T a k te n k o ń g o zaniós do p a n a p irse g o , te n go pom azán i iion uozyu, ale m u juz
n ie dán k o n ia , ale kij. P rz y s e d do zy d a i p ro si no n o cn ik ; zy d m u
k azáü w stajn i leżeć, w ted y z n ie g o stán sie koń ziioty. P ed ziáií tem u
ży d o w i: „S iąd ź n a m nie i jedź do te g o m iasta, k a ten k ró l je st;
tam m ie sp rzed aj za ćw ierć d u k a tó w “. — K ró l g o kupiuii, non stán
w stajni a ta je g o d áw n á zo n a sie dziw aiia, k o ń w ted y w y k o p ali
k a m y c e k i strzelu u i jed n o koko ji w ybiun. ii O na k az an a k a to w i
ściąć k o n ia. A p o k o jó w k a m u m ów i, ze g o sk o d a. T a k iion ji
p o w ied z iá ü : „B ądź m i n a po m o cy , to i já b ed e k ie d y “. Z je g o
k rw ie w y ro siía zňotá g ru s k a p rz e d n o k n am i k ró la. T a k ró lo w a
sie dziw aiia i je d n a züotá g ru s k a w ybiuiia ji d ru g ie iioko. K a z a li
te g ru s k e ściąć i spalić. T a k ś nieg o sie zrobiuii k á c ó r ziioty
i piiyw áü po staw ie. T e n k ró l k ciáü go zab ić i n a b rz e g u iiostawiuii i k o su le i sable. P o k o jó w k a to p o rw a iia i je m u dalia. W te d y
iion kázáii w y p ro w ad zić te ślepo k u rw ę i w ep ráii jo do staw u ,
a iion sie s p o k o jó w k o ozeniun i b y ii k ró lem w tem m ieście.
U wa g a . Baśń ta widocznie jest spleciona z dwn odrębnych, które się treścią,
zupełnie nie łąc?ą. Ciekawe są ś l a d y m i t ó w o T a n t a l u i S y
z y f i e w części I., szkoda, że tak mało rozwinięte.
4) Dyabeł w sadzach. (F ra sz k a).
J e d e n (h) ra b ia cłiodziuii do je d n e g o sp o d y n ie a te n g o s p o
darz k u p cu ii sadzam i. T e n p a ro b e k sie uo tem dow iedziáü, já k sie
co dziáüo. T a k je d n e g o casu p rz y le ciáii do üo k n a, p a trz y , (h )rab ia
jes, a u o n a m u k ázaiia w y ść n a g ò re i wliź do b eck i. iiO n w láz
do b ec k i, do sadzy. P a ro b e k pow iada, ze m usem y do jed n e g o
m ia sta p rę n d k o sad ze w ie ź ć , ta k p o se d n a g ó re i zatkali te g o
w ty k sad zak. P o je c h a li zá sadzam i, ale nic nie zjózdzali
z d ró g i, ale n a śro d k u k o n ie p aśli A jecháti sám k ró l i p y tá sie :
„L á cego ty g a u g a n ie nie n a b o k u , ale n a sam em śro d k u p asies
k o n ie ? “ A iio n : „ Ja m use n a sam em śro d k u d ro g i stać, bo d y á b iia w ieże w b ecce. W n a sy wsi byiio doś b o sk i ìio b razy , a te ra z
dy áb iia liodw ieze, to bedzie sp o k ó j“’— „A pokázes ty m i te g o dyáb lía ? “ „A p o k á z e “ — „No, to p o cek áj, já p o jad ę po sw oje zone,
b o liona je sc e d y áb iia nie w idziaiia“. T a k lion przyw ióz sw oje zone,
ta k üon te g o d y áb iia w y p u ściu a s te b e c k i a ten uciekali. A zona
p o w iad a : „M ężu, m ężu! to sam iec, b o . . . m á !“
-
263 —
Dwie fraszki wierszem.
1.
Ubogie cepy z grabiami
Muóeiuy groch za dźwiami;
Uiiudzmo1) syduo i morzydiio (?)
Posuo do lassa uuudziuo śledzia
Zabiimo niedźwiedzia.
Niedźwiedź siedzi za wasztatem.
Buty korpá 2), jęey, —
Świnia ryje na uogrodzie,
Marchew skrobie, jęey.
Ján Uabiján piíod lasem ňorywán,
Kijankom sie uopasowüü, workem sie podpiráü.
Żelazne miáü zęmby,
Styrcaiíy mu z gęmby,
Bo był ubogi,
Drewniane miáií nogi,
Na piecu studnie miaii,
Makem wróble strzylaü.
iiO Boże z. wyotrzyláü.
Nie dopuscáj na nás takik ziiości,
Jako na tyk szewców,
Co butów ludziom syć nie kcom,
Ino chodzom po ulicy
Jako bycy,
Noso gnypy 3) i sydiia w rękawicy,
Chodzo hod domu do domu
Izeli nie zdeebiia kobyiia komu.
Dowiedzieli sie uo dwie mile,
Ize zdeełmy dwie kobyle 4)
Jedna burá, druga üysá,
Wcora jedna, drugá dzisiá;
A na Chełmie zdek dzik,
Wcora jeden, drugi dziś,
2.
Kasper z Bystre 5)
miáü zone Jadwigę z Toporzyska rodem.
Ta zona Jadwiga bardzo dobrá byiia,
śtyrdzieści wróbli dojiiia;
*) Ułowiło.
2) Zata.
a) Tępe noże.
4) Liczba podwójna.
s) Bystra i Toporzysko, wsi górskie pod Babią Górą, między Osielcem a Jor
danowem.
-
264 —
narobiuua but masiia i jachtel s) maślanki. ..
Kasper z Bystre miáií kiernoza,
zaprzątnął go do woza,
powióz te maślankę do Krakowa.
Jeeháü bez most ; jak wieprz skuocuS,
Tak wszyćke maślankę po moście üoztocuü.
Tak Kasper z Bystre z tego frasunku,
Nie jád ani nie piuu w Krakowie żadnego tronku.
Wróciuu do domu, nic nie rzék swy zonie,
Ino se lég na siiomie.
üOona sie z tego zafrasowana
Jak ze i urnarua.
Niechześ ta umariia
Kieś sie tak uparua,
Bedzie pręndzy insá,
Bedzie Bogu milsá.
Tak Kasper z Bystre
miau bycięciska Bogu niewinne,
zaprząg do woza,
powióz to eiaiio ku kościoiiu.
Jeeháü bez zagony —
bycęciska powystawiay do góry üogony —
Jak usuysay zwony,
Dalij zgony bez zagony.
Koua
uozleciaiiy sie kole kościoiia ;
Konice
kouo zwonice,
jarzmo
na lipę wylazuo,
dysel
sám do wsi przysed,
a irosi
wzion ftosi,
a eiaiio
dyábli wiedzo, ka się podziauo.
Roman Zawiliński.
*) Achtel, oznacza częśc korca.