-
Title
-
Przyczynek do terminologii garncarskiej / Lud 1899, t. 5
-
Description
-
Lud 1899, t. 5, s. 166-167
-
Creator
-
Kietlicz, M.
-
Date
-
18998
-
Type
-
rzemiosło, garncarstwo
-
extracted text
-
— 166 tow ać w raz z z a b itą k o k o s z k ą , jeżeli chore dziecko je s t d z ie w c z ę
ciem, z k o g u tk ie m zaś je ż e li dziecko j e s t płci m ę sk ie j. P otem k ą p a ć
je w tym leku ze trz y ra z y , a w reszcie w o dę z owej kąpieli w ylać
na k rz y ż o w e drogi. N a s tę p stw e m tej k u ra c y i m a być albo śm ierć
blizka z z u p e łn e m w yschnięciem , albo dziecko zacznie n a g le tyć,
p rz y cho dząc do zdrow ia.
S łuchając re c h o ta n ia żab, to się rozum n a p ra w ia , a g d y się
ko ta g łaszcze, a on m ruczy, słu chając tego m ru c ze n ia , rozum się
p su je. Inn i w słuch iw anie się w re ch ota nie żab, u w a ż a ją za śro d e k
do n a p r a w y p rz y tę p io n e g o słuchu.
W K rzczonowie n a p o ra ż e n ie k rz y ż ó w i ból w plecach u ż y w a ją
ja k o le k a r s tw o m chu z dachu, k tó r y p r a ż ą i p r z y k ła d a j ą n a zbolałe
miejsca. T a k ż e p raw ie w sz ę dz ie o k ła d a ją g rz a n y m owsem p le c y lub
boki, jeżeli bolą.
N a ból ż o łą d k a d ob rz e je s t upiec świeżo chleba, pók i g o r ą c y
r o z k ra ja ć go, i n a o ś ró d k ę n a s y p a ć róż n y c h k o rzen i, cyn a m o n u itp.
i tem, o b w in ą w s z y w sz m a tk ę , pó ki b a rd z o g rzeje, o k ła d a ć żołądek.
Praycsyaok do terminologii garncarskiej,
Z a m ie sz c z a ją c te n m ały p r z y c z y n e k do term ino lo gii g a r n c a r
skiej; m a m n a d z ie ję zachęcić tem in n y c h do z b ie r a n ia szczegółów,
ty czących się je d n e g o z n a js ta r s z y c h n a świecie rz e m io sł.
Z ie m ię w y k o p a n ą n a G l i n i s k u i z m ie s z a n ą stosow nie, a b y
nie b y ła za chu dą ani za tłu stą, sk ła d a się w chacie n a k u p ę , po
lew a w o d ą i z b i j a k i l o f e m w p n i a k . N a s tę p n ie s t r u ż e się
glinę z p n ia k a s t r u g i e m (po do bn y j e s t do s to la rsk ie g o ośnika),
zbija się w p n ia k p o ra z drugi, i znów się stru ż e i s k ł a d a n a ła w ie ,
g dzie się ją, dla d o d a n ia je j plastyczno ści, r ę k a m i k łu su je . G d y ju ż
g lin a j e s t w y k lu so w a n a n a czysto, r w i e s i ę j ą n a g r u z ł y (wielk.
około 20-1-15) i w y r a b i a n a k r ą g u .
K rąg, z n a n y pow szechnie pod n a z w ą k o ła g a r n c a r s k ie g o , s k ła d a
się z n a stę p u ją c y c h c z ę śc i: W r z e c i o n o z d rz e w a g ra b o w e g o , k t ó
re g o dolny koniec ob rac a się w p a p r z y с у , z d r z e w a dębow ego,
-
167 —
umieszczonej w podłodze, n a w rzecionie je s t osadzony w i r z c h n i a k
— w łaściw e koło, n a k tó re m w yrab ia się gruzły n a garn k i. O ja k ie
10 cm. n a d podłogą j e s t osadzony n a wrzecionie s p o d n i a k , g ó rn y
koniec w rzeciona obraca się w kluczu, przym o cow any m do ławy, n a
której siedzi robotnik. T e n um ieściw szy gruzło n a w irzch niak u, w p r a
w ia n ogą sp o dn ia k w szybki ruch o brotow y i w y r a b ia g a rn k i, po
sługując się w y łączn ie rę k a m i, któ re od czasu do czasu m acza się
w misce zwanej w tym razie m a c z k a , ab y się do nich g lin a nie
przylepiała. G arnek gładzi się n o ż y k i e m j a b ł o n k o w y m , a z o d
chodzącej p r z y tem gliny, zwanej ś l i k i e m , d o ra b ia się ucha. G o
tow y wyrób odcin a się z w irzch niak a drutem mosiężnym i u s ta w ia n a
p i ą t r o , w celu wysuszenia. Po w ysuszeniu gładzi się zw y kle szkłem
lub k rz e m ie n ie m d la n a d a n ia im połysk u. Chcąc mieć g a rn k i p o le
w ane, m iele się ślik z g le jtą w ż a rnach i te m polewa.
Co do m ia ry rozróżniają garczki pojedyncze, podwójne, potrójne,
poczw órne, sześciórne, z w a n e inaczej dłubaki i ośmiórne.
O p o w ie d z ia ł J ó z e f O k tab a, g a r n c a r z
T om aszow ski, lubelskie, rz. k a t. lat 68.
w H ucie
Szklanej
pow.
M. Eietlicz.
Powstanie grzybów.
W W adow ickiem je s t
n a s tę p u ją c a leg end a
o po w sta n iu
grzy
bów :
Za d aw ny ch czasów, k ie d y P a n J e z u s żył n a tym świecie, p r z e
chodził raz z św. P io tre m koło k o sia rz a, k tó re m u prz yniesiono w ła
śnie k a w a ł chleba z serem na śniadanie. K o sia iz odłożył kosę, po
łożył się n a ziemi i jad ł. W id z ą c to św. Piotr, p y t a P a n a J e z u s a :
„Czy te n człowiek nie m a grzechu, że leżąc, spo ży w a d a ry B o ż e ? “.
P. J e z u s w miejsce odpow iedzi k a z a ł św. Piotrow i siec za kosiarza.
T e n kosił tylko pół godziny i tak się bardzo zmęczył, że P. J e z u s
sam ulitow ał się nad nim i mówi m u ; „Już dosyć P iotrz e twej pracy,
ju ż będzie jej d o s y ć ! “ ,,Ach dzięki Ci P a n ie — odrzecze Piotr —
bo się ju ż bardzo zm ęczy łem “ ; odłożył ko sę a zsz e dłsz y z pola, zbli
żył się do P. J ez u sa . Zbawiciel św iata rz e k ł w te d y : „Piotrze, ten
człowiek, k tó ry leżąc śn ia d a ł dla tego, bo b y ł zm ęczony k ośb ą, nie
n a to tylko zasłużył, aby mógł leżeć p rz y jedzeniu, ale, a b y mu
je s z c z e je d z e n ie do ust podawano.