-
Title
-
Sobótka / Lud 1899, t. 5
-
Description
-
Lud 1899, t. 5, s. 256-258
-
Creator
-
Świętek, Jan
-
Date
-
1899
-
Subject
-
zwyczaje i obrzędy ludowe, rok obrzędowy, noc świętojańska
-
extracted text
-
— 256 -
o b o t Is; а.
D la u z u p e łn ie n ia i o b jaśn ien ia w iadom ości, p o d a n y c h w m oim
„L udzie N a d ra b s k im “ (str. 112) o p a le n iu S o b ó te k w o k o lic y
n a d a ra b s k ie j m iędzy G dow em a B o ch n ią w ieczorem w d ru g i dzień
Z ielonych Ś w ią te k , d odaję n a stę p u ją c e szczeg ó ły sto so w n ie do
„K w e sty o n a ry u sz a S o b ó tk o w e g o “, um ieszczonego w „ L u d z ie“ IY .
na str. 323.
O b rzęd so b ó tk o w y n az y w ają N a d ra b ia n ie „ S o b ó tk ą “. N a ja k ą
p a m ią tk ę ją p a l ą , je s t o tem m o w a w „Ludzie N a d ra b s k im “.
O sta tn im te rm in e m , w k tó ry m się k o ń cz y g r a w „z ie lo n a“, je s t
„ S o b ó tk a “, m ó w ią w ięc : „b edziew a g ra ć jaz do so b ó tk i, p o k i
c h to ry z n a s n ie p rz e g ra “. Jeżeli z a k ła d em g r y w „zie lo n a“ je s t
n a p ite k , co zd a rz a się m iędzy p a ro b c z a k a m i w w iek u od 16— 20
ro k u ż y c ia , to p rz e g ry w a ją c y „fo n d u je“ go w k arczm ie „po S o
b ó tc e “ , in n e p rz e g ra n e za k ła d y b y w a ją zazw yczaj re alizo w an e
b ąd ź za raz po p rz e g ra n iu , b ą d ź w d niach n ajb liższy ch .
J a k w y g lą d a ją g łó w n e o g n isk a so b ó tk o w e, za zn ac zy łem to
w y ra źn ie w „L udzie N a d ra b s k im “ ; w y jaśn iłem ta k ż e , k o g o p rz y
p o m in ają w e d łu g w e rsy i ludow ej ow e b a łw a n y , u ra b ia n e ze słom y
n a k s z ta łt czło w iek a z rę k a m i i n o g am i, p rz e b ra n e w s ta re ła c h y
i czap k ę, a u staw io n e ju żto n a sto sie, już też n a czterech p a la c h
w y so k ich . N ie n ależ y je d n a k rozum ieć, a b y p o d o b n e b a łw a n y
m iały b y ć k o n ieczn y m w a ru n k ie m k a ż d e g o so b ó tk o w eg o o g n is k a ;
w ięk sza część so b ó tk o w y ch o g n isk w e w si — to są ty lk o m n iej
sze lub w iększe sto sy cho ny, g ałęz i su ch y c h lub słom y. D ow odzi
to, że s o b ó tk i nie m ają dziś u lu d u już te g o znaczenia, ja k ie m iały
d aw n iej ; co raz też m niej zachodów , a b y so b ó tk i w y p a d ły o k az ale
w e d łu g tra d y c y i s ta ry c h ludzi. W p ły w a n a to n iep o m iern ie i b ra k
paliwm w d zisiejszych czasach, podczas g d y daw niej, k ie d y d o stę p
do Puszczy N iep o ło m ick iej dla w ieśn iak ó w b y ł ła tw y , b y ło ch o
in y p o d d o sta tk ie m w k aż d em g o sp o d arstw ie , n ie żało w an o też jej
i n a so b ó tk i. M im o żyw ej tra d y c y i o zn aczen iu b ałw a n ó w w o g n i
s k u so b ó tk o w em , staw iają je dziś ty lk o w ty c h dom ach, w k tó
ry c h żyją sta rz y ludzie, co p rz y p o m in a ją c so b ie sw oje m łode lata,
za ch ęcają w n u ków lub p ra w n u k ó w , a b y „po s ta re m u “ so b ó tk i
„ p a lili“. N azw a „ k u p a ła “ je st je d n a k n ie z n a n a n ad R a b ą . N ie
u ży w ają też stale p ew n eg o m iejsca do ro z p a la n ia so b ó tek , chociaż
z w y k le ta k się dzieje, że p a lą je „z ro k u n a r o k “ w je d n e m m iej
scu, lecz ja k o m iejscu n ajd o g n iejszem i najstosow niejszem , a nie
m iejscu, do k tó re g o b y p rz y w ią z y w a n o p e w n e znaczenie, k tó re g o b y zm ienić p o d o g n isk o so b ó tk o w e n ie m o żn a b yło.
— 257 S o b ó tk i p a lą „po p o la c h z a g u m n ia n y c h “, t. j. p alą je bądź
n a w y lo cie d ro g i g o sp o d arczo - dojazdow ej do d ro g i gm innej „zag u m n ia n e j“, b ądź też n a m iedzach, p asiek a ch i d ro g a ch p o ln y ch
p oza d ro g ą zag u m n ian ą.
O sta tn i p rz y p a d e k m a tam sw oje zastosow anie, gdzie zaraz
w y jeżd ża się z o siedla g o sp o d a rsk ie g o n a d ro g ę z a g u m n ia n ą ;
p a lić w ięc p rz y niej so b ó tek nie m ożna ze w zględu n a n ie b e z p ie
czeń stw o p o żaru . O g n isk a sobótkow e m uszą b y ć z teg o pow odu
z a k ła d a n e przynajm niej o 200 kro k ó w od zabudow ań g o s p o d a r
s k ich ; z resztą m o g ą b y ć w każd em m iejscu.
Z am ożniejsze g o sp o d a rstw a urządzają ta k ie o g n isk a z w y k le
sam e d la sieb ie n a sw oich w łasn y c h p o lac^ , ubożsi sąsiedzi (dw óch)
p a lą w sp ó ln ie so b ó tk ę n a w spólnym g runcie, n. p. n a m iedzy lub
d rodze, a jeszcze ubożsi łączą się d la p alen ia so b ó tk i w spółkę,
najw yżej ato li czterech, a z a k ła d a ją o g nisko w spólnym kosztem
n a m ied zy lu b drodze, k tó ra p rz ecin a w śro d k u ich p ola razem
w zięte, jeżeli zaś nie w szyscy m ają „na z a g u m n iu “ pola, to w m iej
scu , k tó re je s t w ła sn o śc ią jed n e g o ze spólników , a w szystkim w y
d aje się za najsto sow niejsze „pod s o b ó tk ę “. C h ałupnicy, a w ła
ściw ie ich dzieci p rzy łączają się do p a le n ia so b ó tek do sw y ch
zam o żn y ch k re w n y ch , nie d o starczając w szelako p aln eg o m atery a łu .
U rząd zan iem obchodu so b ó tk i zajm ują się głów nie p aro b cza k i
w w iek u od 15 - 20 lat, p rz y pom ocy p a ste rz y i p a s te re k (przez
k tó re ro zu m ieć n ależ y tak że dzieci g o sp o d a rsk ie w w ieku od 5
do 15 lat), jeżeli zaś w k tó rem g o sp o d arstw ie niem a ta k ic h paro b c zak ó w , ro b ią to p a ste rz e pod n ad zo rem starszy ch , zw łaszcza
g o sp o d arza. „D o o g n ia d o k ła d a ją “ bardzo często sta rsi podczas
so b ó tk i.
P a ro b c z a k ta k i s ta ra się, a b y b y ła d o statec zn a ilość m atery a łu p a ln e g o , on decyduje, jak m a b y ć ognisko urządzone, on
te ż z a p a la o g ień , żeg n ając go ręk ą. T a k ro zp alo n ą so b ó tk ę o ta
czają sta rs i i m łodsi beż różnicy płci i w ieku, m łodsi „ p a lą zie
lo n ą “, s ta rs i zaś żonaci m ężczyźni i zam ężne k o b iety , (k tó rzy zw y
k le „w zielo n ą nie g r a ją “! siedząc n a p rz y g o to w a n y c h O ciepkach
ch o in y do p a le n ia lub stojąc, zaczynają „se ospom inać daw ne easy,
ja k to óni je sc e so b ó tk ę p a lili“. P o sp alen iu „zielonej“ p a ste rz e
i p a s te rk i w w iek u od 5 — 15 la t zap alają p rz y n ie sio n e ze sobą
p o m io tła słom y, nasadzone n a że rd k ac h i ro zb ieg ają się w pola,
k rz y c z ą c : „uciek ajcie n iedźw iadki w N. (tego z go sp o d arzy , k tó
r y w e w si nie m a m iru) zim n iàck i“. B ie g n ą ta k dłu g o po m ie
d zach lub p o lach , d o p ó k i p om iotło im się n ie sp ali lub nie zaga-
— 258 śn ie. P u n k tu zb o rn eg o nie n az n a c z a ją sobie nigdzie, an i też nie
zb ierają się w c ale; po sp alen iu w iech y k a ż d y w ra c a do g łó w n e g o
o g n isk a, a b y b ądź p rz y niem już p o zostać, b ąd ź też jeszcze z drugiem p o m io tłem zapalonem p o b ied z w pole.
T u trz e b a zauw ażyć, że p aro b cza k i, k tó rz y p rz y o g n isk u p o
zostają, od czasu do czasu p o c h w y c ą w iecheć słom y i zapaliw szy
g o , z „ n ie d o b á c k u “ s ta ra ją się p o d rzu cić g o pod n o g i „d z ie w ek “,
„aby od n ich p c h ły w y s tra s y ć “.
P rze d rozpoczęciem ob rzęd u n ie m a ża d n y ch in n y c h p r a
k ty k , ro ślin am i się n ie p rzepasują, o g ień z a p a la ją zap ałk am i, p ie
śn i so b ó tk o w y c h nie m a, nie p a m ię ta ją też starz y , a b y daw niej
ja k ie śp iew an o , p rzez o g ień p rz e s k a k iw a n o za p am ięc i s ta ry c h
ludzi, lecz w jakim celu — te g o nie w ied zą; m uzyki przy p a le n iu
so b ó te k n ie b y w a . P rz y so b ó tce nie z w ra c a się u w a g i n a o b ec n e
d ziew częta u p a d łe ; rozum ie się, że g d y b y ta k ie d z ie w c z ę ta b y ły
o b ce g o sp o d a rstw u , t. j. przy b łą k a ły się z d alsza do g o s p o d a r
stw a, k tó re u rząd za o b ch ó d so b ó tk i, to ich p rz y ję c ie nie z a ch ęc i
je w cale, a b y tu dłużej p o zo stały . To sam o odnosi się i do c h ło p a
ków , p o są d z o n y c h o złodziejstw o. N a u ro c zy sto ści so b ó tk i b y w a ją
także i s ta rz y ; k o ło o g n ia nie sad z ają an i b a b y an i d z ie w c z y n y
z k ąd z ie lą ; w e so ła p o g a d a n k a , p rz e p la ta n a żartam i i figlam i, w y
p e łn ia c a ły o b rzęd p rz y o g n isk u sobótkow em . Z p alen ie m so b ó te k
nie łą c z ą się, o ile m i w iadom o, żad n e w różby. Ziół w o g ie ń nie
rz u c a się, a n i też n ie p rz ep ęd z a się p rzez n ie b y d ła.
P o so b ó tc e rozchodzą się częścią do dom ów , częścią do
k a rc z m y n a zw y czajn ą zabaw ę.
N ie m a zw yczaju p rz e n o sz e n ia zarzew ia z o g n ia so b ó tk o w eg o
do dom u, a n i też c h o w an ia p o p io łu ze stosu.
W o k o lic y n ad ra b sk ie j n ie m a nazw m iejscow ych n. p. pól,
w zg ó rzy i t. d. z n azw ą S o b o ta , S o b ó tk a i t. p.
T o ty lk o jeszcze zaznaczam , że k a ż d y z u cz estn ik ó w ob rzęd u
o d ch o d ząc od o g n isk a so b ó tk o w eg o po je g o w y p a le n iu się, że g n a
rę k ą o g ień , a b y d y a b e ł n ie m iał do n ieg o p rz y stę p u i nie zan ió sł
g o n a b u d y n k i g o sp o d a rsk ie .
J a n Swiętek.
Рггусгупек do twórczości ludu myślenickiego.
W ro k u 1889. p rz eb y w ałe m p o d czas w a k a c y i p o d M y śle n i
cam i n a t. zw. Z arabiu, g ra n ic z ą c e m z p ierw szą w sią g ó ra ls k ą n ad