-
Title
-
O miastach zapadłych, kościołach, dzwonach i karczmach / Lud 1899, t. 5
-
Description
-
Lud 1899, t. 5, s. 220- 235
-
Creator
-
Udziela, Seweryn
-
Date
-
1899
-
Subject
-
folklorystyka, podania ludowe
-
extracted text
-
— 220 —
ty za moriamy, czy ty za świtam y, czy ty za płotam y? Ne ruszieja
ses kił, ałe swoho sudżenohci. Czy ty majesz żinku? Ż inka naj ide
do hrobu, a ty idy po moju osobu“ . Potem ow ięzują kół ten nitką,
a rano p atrzą, — gdy krzyw y, to narzeczony będzie krzyw y ; gdy
obdarty (z kory), to i narzeczony o b d a rty ; ja k ma korę, to n a rz e
czony będzie m ądry, uczony i t. p.
Cały tydzień po Zielonych Św iętach, Bożem narodzeniu i W iel
kiej nocy szyć nie wolno, by węże i gady do chat nie lazły. Gdyby
kto tylko w ziął igłę w ręk ę, musi żmija człow ieka lub bydle ukąsić.
Po W ielkanocnych św iętach nie wolno prać na rzece przez
dziew ięć czw artków i piątków , aby grády nie biły. Gdzie zwyczaj
ten zachowują, w okolicy tej nigdy grad nie pada.
P rzed w ielkim postem cały tydzień psząść nie wolno, aby ro
bactwo nie jaw iło się w serze i mleku. T ydzień ten nazyw a się
„m asnyci“. P o st wielki i m ały zwą „H ow inie“.
W Cztery tygodnie po W ielkiej nocy obchodzą Huculi „R achm ańskij w ełykdeń“ — jest to święto jakichś, daleko w świecie m ie
szkających ludzi, „R achm any“ zwanych. W w ielki czw artek, bijąc
ja ja do pieczyw a, w rzucają skorupy do rzeki, które zanim do k ra ju
Racbm anów przypłyną, stają się jajam i całemi. Jajem tak iem ma się
12 Rachm anów pożywić.
J ó ze f Schnaider.
0 miastach zapadłych, № ш М , dzwonach i karczmach.
Z nane są w P o lsc e całej i po za jej g ra n ic a m i p o d a n ia lu
dow e o z a p a d ły c h m iastach , k o ścio łac h , d zw o n ach — w szędzie
w sk azu ją m iejsca, g dzie się to k ie d y ś p rz e d w ie k a m i m iało w y
d arzy ć, ale n ig d zie m oże n a m ałej p rz e strz e n i k ra ju n ie z n a le
ziono ty c h p o d ań ta k w iele, ja k tu p o d K ra k o w e m , w p o w ia ta c h
w ielickim i p o d g ó rsk im . W czasie d w óch la t z e b ra łe m p ię tn a śc ie
— 221 —
ta k ic h o p o w iad a ń d ziw n y c h , cu d o w n y ch i m niem am , że to nie
w szy stk ie, że zb io rek ten będzie m ożna uzu p ełn ić jeszcze nie je d n ą
p o d o b n ą leg en d ą . N ie czekając je d n a k n a dalsze zdobycze w tym
k ie ru n k u , p ra g n ę się podzielić z C zy teln ik am i „L u d u “ obfitym
plo n em d o ty ch czaso w y m i p odaję n a g ro m a d zo n y m a te ry a ł w czte
re c h g ru p a c h : A . m iasta zap ad łe, B. k o ścio ły zap ad łe, C. dzw ony
z a p a d łe i D . k a rc z m y zap ad łe.
A. Miasta zapadłe.
i.
S k r z e s z ó w .
Mogilany.
T am , dzie są sk rz y so sk ie pola, by ło m iasto i n azy w ało sie
S k rzesó w , a n a k ó n a rsk ic h p o lach b y ł zom ek. N a zom ku m ieśkoł
p o n b ard zo zły i słu g ó w se d o b ro ł złych. C ięgiem jeźdzoł n a łów
do lasów , n a w e t w n iedziele. Z akozyw ali m u ksienzo, co b y bez
sum e siedzioł n a zom ku, a nie jeźdzoł n a łów . A le ón ich nie
słuchoł.
T a k roz b y ło św iento M atk i B oski, ksienzo śli z p ro c esy ją,
a po n p o je c h o ł na łów bez sum e, a ludzi z m iasta kozoł zeg n ać
n a n o g a n ia c y . T a k g d y zazw onili w e zw on n a procesyjo, w szyćko
sie zap o d ło i zom ek i ludzie i m iasto.
T ero z tam o k nic ni m a, ino p o la i w zg órzo i o k ro p n y stow ,
co d n a nicem n i m egli d estać . J a k jes sum a, to k u ż d y niedzieli
i w e św ien to z w onią n a S k rzeso w ie p o d ziem ią. A tam kej sie
te n k o śc ió ł zapod, to bije źró d ełk o i chto słab u je n a о су i p rz e
m yje se о су tą w odą, to uzdrow ieje, ale ino taki, co jes te g o
godny.
P a s ty rz e z M ogilen, ja k p olili w polu k o le S k rze so w a, ze b y
p iéc ziem nioki, to jem sie p o k o z a ły d jo b ełk i n iéch to re. M iały
cérw o n e k a b o ty , co p k i i b u ty , a w id ełk i w rę k a c h i g en ili p a s te
rz y za w d y jaz do p o to k a , a od p o to k a z a w rac ali sie n a sk rzy so w skie pola. T a k juz tam p a s te rz e n ig d y n ie połą, b o b y ich
zaroz te d jo b ełk i g en iu ły .
Opow. Feliks Nenho 1897 r.
2.
S t u d z i e n i c e .
Grabie.
N a p astw isk u , zw an em S tudzienice, sta ło daw niej m iasto tej
n azw y. W tem m ieście b y ł p ię k n y k o śció ł. R a z p o d czas o d p u
stu zg ro m ad ziło się w iele okolicznej lu d n o ści w m ieście. W ty m
-
222 —
czasie ja k a ś k o b ie ta p ijan a, w y ch o d ząc z k o ścio ła, w b iła sobie
cierń do n o g i i z bólu z a w o ła ła :
— B odaj się to m iejsce za p ad ło !
W tej chw ili n ie ty lk o kościół, lecz i całe m iasto w ra z z lu
dźm i z a p a d ło się w ziem ię, a n a tem m iejscu p o w sta ł staw , k tó ry
z czasem zo sta ł o suszony i za m ie n io n y n a p astw isk o .
Co ro k u w ty m czasie, k ie d y o d p u st m ia ł się o d b y w a ć
w S tu d z ień cu , sły c h a ć z p o d ziem i dzw onienie. W tem m iejscu,
g d zie s ta ł k o śció ł, p o w s ta ła stu d n ia, zn ajd u jąca się do d n ia d z i
siejszego, a w o d a jej cu d o w n a u ż y w a n ą je s t jak o le k n a różne
ch o ro b y .
R a z p rz y sz ła ja k a ś kobieta, c z erp a ć w odę i zo b a c z y ła w niej
k rzy ż. C h w y ciła zań i ch c ia ła g o w y c ią g n ąć, ale n ie m o g ła tem u
z a d a n iu p o d o ła ć , ta k ciężki b y ł te n k rzyż. Z n iec ie rp liw io n a i zm ę
czona z a k lę ła i w tej chw ili krzyż w y p a d ł jej z rę k i i u to n ą ł
w w odzie.
Opow. 1898 r.
3.
Zbędowy
potok.
R adziszów .
W R a d ziszo w ie je s t las zw an y „Z będow y p o to k “. W m iejscu
tem b y ła d aw n iej w ieś i ko śció ł, a le się za p ad ła. J e d n a k o b ie ta
u sły szaw sz y ra z dzw onienie, rz e k ła :
— K o ś ta m d jebli ta k hu cą!
O d te g o czasu nie sły szan o dzw onienia, bo k o śc ió ł za p a d ł
się jeszcze g łęb iej.
L u d zie w id y w a li w ty m p o to k u k się d z a u b ra n e g o ja k b y do
n ab o ż eń stw a, p rz ech o d z ące g o od s k a ły do sk a ły .
Opow. naucz. J. Depoicski.
ß. Kościoły zapadłe.
4.
K o ś c ió ł na B ag ien k a ch .
Skawina.
N a zach ó d od S k a w in y ro z c ią g a się d osyć du ży las sosnow y,
k tó re g o jed n a część n a z y w a się B o r y , a d ru g a B a g i e n k i .
O ty c h B a g ie n k a c h opow iadają, że ta m za d a w n y c h czasów s ta ł
k o śció ł. R a z szła ta m tę d y k o b ie ta i p a trz ą c n a ko śció ł, w b iła
so b ie cierń do nogi. W te d y za k lę ła z g n ie w e m ;
— B o d ajeś się za p ad ł!
I za p ad l się k o śció ł w raz z ludźm i a n a m iejscu je g o p o w s ta ł
sta w b a g n is ty . D zisiaj je s t tam jeszcze stu d zien k a z b ard zo zim ną
w o d ą . G d y k to ta m tę d y przechodzi, sły szy dochodzące z pod
ziem i g ra n ie o rg a n ó w i dzw onienie dzw onów .
W staw ie, ja k i n ieg d y ś b y ł n a B ag ien k a ch , zn a jd y w a ły się
r y b y duże, w ięc je ludzie ch w y ta li i jedli.
P ew n e g o ra zu w n ied zielę poszli dw aj ch ło p cy w czasie s u
m y ch w y ta ć ry b y . Jed n e m u z nich zah aczy ła się o coś w ęd k a.
Z n iec ie rp liw io n y tem , że jej n ie m ógł odczepić, zaklął. W te d y
w ę d k a o d h a c z y ła się, a ch ło p iec u sły szał dzw onienie n a dó ł le
cące (o d d alające się w gła.b staw u). P o chw ili u k az ał się m u
an io ł i rz e k ł do n ieg o :
— Ż eb y ś b y ł nie zaklął, to b y ś b y ł za m ałe dw ie m inuty
w y c ią g n ą ł z w ody ca ły kościół. P o w ied ział to i zniknął.
N a tem m iejscu w y k o p y w a li ludzie czasem różne rzeczy k o
ścieln e, ale się im n ig d y nic w ziąć nie dało.
Opow. 1898 r.
5.
Kościół
na
Grodzisku.
Tyniec.
B y ło trze ch b ra c i : je d e n w y sta w ił k o śció ł w T y ń c u n a g ó
rze, zw anej G rodzisko, d ru g i w y staw ił ko śció ł na F udalow ej
sk ale n a d W is łą w P ie k a ra c h , a trze ci w y staw ił k o śció ł n a B idorach . P o w y staw ie n iu ty c h k o ściołów p y ta b ra t b ra ta :
— K o m u go ofiarujesz?
— N iech się z a p a d n ie ! — p o w ied z ia ł jed en .
— N iech g o d y a b li w ezm ą ! — pow iedział drugi.
A trzeci o fiarow ał k o ś c ió ł swój P an u B ogu. T o też k o śció ł
w T y ń c u n a G ro d zisk u za p ad ł się i ty lk o czasem sły ch ać dzw ony
w lecie. K o ś c ió ł w P ie k a ra c h ru n ą ł z F udolow ej sk a ły do W isły .
T y lk o k o śció ł w B id o ra c h stoi, bo b y ł ofiarow any B ogu.
C zasem w ychodzi n a w ierzch k o śció ł za p a d n ię ty n a G ro d zi
sk u i w te d y m ożna go w idzieć. N ieb o szczy k Jan d a , g d y b y ł
jeszcze ch ło p ak iem , p a s ł razu jedneg-o w oły w ch ró ście o b o k G ro
d ziska. B y ło to w e św ięto w ielk an o cn e. J a n d a zob aczy ł w lesie
k o śció ł, Z dziw iło g o to, sk ą d się tam w ziął k o śció ł i p o sze d ł do
n ieg o. W k o ściele b y ło p ełn o ludzi i o d p ra w iało się n ab ożeństw o.
G dy w y sze d ł z kościoła, bo m u się sp ieszy ło w rócić do w ołów
i o b ejrz ał się, już k o ścio ła nie zobaczył. W te d y g o s tra c h zdjął
i p o cz ął u ciek ać,
Opow. 1897 r.
— 224 —
6.
Kościół
w Zręczycach.
Stadniki.
Za lasam i S tadnickim i i fa łk o w ic k im i w o b rę b ie w si Z ręczyce
j e s t p astw isk o , zw an e „ D e b rz ą “, a o b o k leżą d w a k a w a łk i p o la
d w o rsk ie g o , z k tó ry c h je d e n zow ie się „K o śc ie lisk o “, a d ru g i
„ C m e n ta rz y s k o “. P rz e d w ielu w ielu la ty sta ł tam kościół, a le z a
p a d ł się, b o ludzie w ów czas b y li b a rd z o źli, n iera z przez cały
czas w ielk o p o stn y n ie b y w a li w k o ściele i nie ch o d zili do spo •
w iedzi. K sią d z p roboszcz w czasie k a z a n ia w dzień w ie lk a n o c n y
z b ó lem w ielk im w y m a w ia ł im to i w y rz e k ł:
— L e p ie jb y b y ło , żeby się te n k o śció ł z w am i zap ad ł, niż
żeb y ście m ieli p o w ró cić do d a w n y c h n a ło g ó w g rz eszn y c h .
L ed w ie w y rz e k ł te słow a, aż tu ro z w a rła się ziem ia i p o
c h ło n ęła k o śció ł w raz z ludźm i. O d te g o czasu, g d y d zw ony
w e G d o w ie o d ezw ą się n a re zu re k cy ę, sły c h a ć tak że d źw ięk d zw o
n ó w stary c h , d o b y w a ją c y c h się z p o d ziem i.
In n i p o d a ją ta k ą p rz y c z y n ę za p ad n ięcia się te g o k o śc io ła :
W W ie lk ą N ied z ie lę sz ła dziew czy n a do k o śc io ła i u tk n ę ła
n a k a m ie n iu ta k silnie, że sk rę c iła so b ie aż p a lc e u n ogi. W te d y
w złości w y rz e k ła :
— Ż eby się te n k o śció ł zap ad ł, nim d o szłam do n ieg o !
I w ten c zas k o śció ł z a p a d ł się zaraz.
N a tein m iejscu, g-dzie s ta ł ko śció ł, w id y w ali ludzie p rz ez
d łu g ie czasy k rzy ż w y stając y z ziem i. B y ł to k rz y ż o d w ieży
k o ścieln ej. W re sz c ie i ten k rz y ż z a g łę b ił się w ziem ię i z n ik ł
z p o w ierzch n i. W w iele la t potem ja k iś u b o g i, a z m artw ien iam i
o b a rc z o n y ch ło p , k o p a ł w tej D e b rz y , p o szu k u jąc g lin y . A le z a
m iast g lin y zn a la z ł k rz y ż żelazny, m ocno z a rd ze w iały . N ie w ie
dząc, że to je s t krzy ż z w ieży k o śc io ła za p a d n ię te g o , p rz y n ió sł
go do dom u. A le sąsied zi k rz y ż p o zn a li i k a z a li m u o d n ieść n a
w łaściw e m iejsce i zak o p ać w ziem ię. G d y to uczynił, nie d o zn a ł
już od te g o czasu ża d n eg o zm artw ien ia.
W m iejscu, g d z ie b y ła k ro p ie ln ic a w k o śc ie le za p a d n ię ty m ,
je s t w D e b rz y do d n ia dzisiejszego ź ró d e łk o z b ard zo d o b rą w odą.
N iek tó rzy k o p iąc ziem ię w ty c h stro n a c h , znajdują m niejsze i w ię
k sze w ęg le, k tó re p o ch o d z ą ze sp a lo n y c h i s k a m ie n ia ły c h filarów
o łta rz a w ielk ieg o.
P ew ien p a stu sz e k b y ł p rz y lasce B ożej i p a są c b y d ło w cz a
sie re z u re k c y i, do strzeg ł, że n a o d g ło s dzw onów g d o w sk ićh r o
zw a rła się ziem ia i w y szła z niej d ru g a p ro c e sy a , tłu m y ludzi,
-
225 -
k tó rz y o k rą ż y li to m iejsce, gdzie się ów k o śc ió ł znajdow ał, a potem w eszły znów do ziem i.
Opow. M arya Dzięgiel 1897 r.
7.
K o ś c ió ł na Kościelisku.
Stryszowa.
W pó łn o cn ej stro n ie w si S try sz o w y znajduje się p astw isk o ,
z w an e K o ście lisk o . L udzie opow iadają, że b ard zo daw no tem u
s ta ł w tem m iejscu kościół, k tó ry się zap ad ł. B u d o w an o te n k o
ściół razem z kościołem w Ł azarzach , a ludzie w o w y ch czasach
b y li ta k w ielcy , że podaw ali sobie sie k ie ry i m a te ry a ł b u d o w lan y
z jed n ej g ó ry n a d ru g ą.
R a z szła k o b ie ta do te g o k o ścio ła n a nabożeństw o, ale p o t
k n ę ła się i u p a d ła . W g n iew ie z a w o ła ła : B odaj się ten k o śció ł
z a p a d ł! I w tej chw ili z a p a d ł się k o śció ł w raz z ludźm i, k tó rzy
w nim b y li. C zasam i sły c h a ć d otąd, ja k dzw ony dzw onią w ziem i
W jed n em m iejscu po z a p a d n ię ty m k o ściele w y try sło ź r ó
d e łk o , a to w łaśn ie w tem m iejscu, gdzie s ta ła ch rzcieln ica.
W o d a te g o ź ró d e łk a cu d o w n eg o m iała m oc u zd raw iając ą.
G d y k to c h o ry o b m y ł się tą w odą, albo się jej n ap ił, o d zy sk iw a ł
zd row ie. Z d alek ic h stro n przy ch o d zili ludzie po tę Wodę. A le
g d y raz k o b ie ta ja k a ś o k ry ta ra n am i p rz y b y ła z d a le k a i o b m y ła
się tą w odą, w tej chw ili źró d ełk o zniknęło i n ie p o k azało się już
w ięcej.
Ś . p. Jęd rzej S zew czyk m iał ta k ie zdarzenie. R a z w W ie lk ą
S o b o tę szed ł przez las, a w łaśn ie w k o ściele w G dow ie o d b y
w a ła się re z u re k c y a i zaczęli dzw onić n a p ro cesy ę. N a g le u s ły
sz a ł d zw o n ien ie d ru g ie g d zieś b lizko i śp iew y . P a trz y , a n a p rz e
ciw n ieg o idzie p ro c e sy a , nio są c h o rą g w ie , ksiądz p o d b a ld a c h i
m em zło cisty m w pięknej k a p ie idzie z k rzyżem w ręce, ludzi
m n ó stw o — a to w szy stk o zbliża się do n iego. P rz e lą k ł się b a r
dzo te g o z jaw isk a ; n o g i za d rża ły p o d nim i u p a d ł tw a rz ą n a
ziem ię, ale p rzy to m n o ści nie s tra c ił i sły szał w szystko, ty lk o
z p rz e ra ż e n ia nie m ó g ł sło w a przem ów ić. G d y p ro c e sy a zbliżyła
się do n ieg o , zatrzy m ali się w szyscy, a k siąd z p rz y s tą p ił bliżej,
w ziął go za ram ię, w trz ąsn ął nim i z a p y ta ł:
— Ś pisz ?
O n nie o d ezw ał się, bo nie m ó g ł sło w a przem ów ić,
ksiąd z z a p y ta ł się d ru g i raz :
— Ś p isz ?
w te d y
— 226 —
I tera z n ie o d ezw ał się S zew czy k , w ięc k siąd z trzeci raz
p o w tó rz y ł p y ta n ie :
— Ś p isz ?
C h ło p a n i m ru k n ą ł. W te d y k siąd z w e stc h n ą ł g łę b o k o i p o
w ied ział :
— C ałe tw oje szczęście cz ło w ie k u że śpisz!
I o d szed ł z p ro c e sy ą , a S zew czy k s ły s z a ł coraz sła b sz y g ło s
dzw onów , śp iew coraz cichszy, w reszcie w szy stk o u m ilk ło . P o d
n ió s ł się w ieśn iak ze ziem i, p rz e ż e g n a ł się, zaczął o d m aw iać m o
d litw ę i w ró cił do dom u.
W tej sam ej stro n ie w si ty lk o poniżej je s t p astw isk o zw an e
„D zw o n ią d e b rz “, b o tam najlepiej sły c h a ć dzw o n ien ie z k o ś c io ła
z a p a d n ię te g o .
Opow. K asprzyk 1897 r.
8.
Kościół
na K ą ta c h .
L ip n ik .
P o w ia d a ją ludzie, bo jesce m ojego d ziad k a ro d z ic e m ów ili,
ze n a K ą ta c h (p ó łn o cn o -zac h o d n ia część w si L ip n ik a , p rz y p . au t.)
m u siała b y ć k ie d y ś w ieś. B o sk o ro b y ł k o śció ł, to i w ieś b y ć
m u siała, a ze k o śció ł b y ł, to pew ność, bo n a H a b ie d o w em (nazw a
roli, p rz y p . aut.), je s ta k o k o tlin k a i tam m ożno do dziś d n ia
n ależ k aw o łe k c e g ły , ab o ru m o w isk a, a ja g b y g łę b i zakopoł, to
i sp ró c h n io łk e w y k o p ie. Jo som niedow no w H a b ie d o w y c h d o
ła c h nalozem nózke z lik to rz y k a . N ie d a le k o n a L am p o w em ( n a
zw a roli, p rz y p . aut.), je s téz k o tlin k a , ale m n iejsa i tam m u siała
b y ć zw onica, bo je s c e dziś, ja k chto p rz y ło z y ucho do ziem i, to
sły sy casem ja g b y ja k ie zw onienie, ale to nie kużdem u jes d ane.
P o w iad ają, ze w tej w si b y li b a rd zo źli ludzie i ja k roz b y li
w kościele, ta k sie to w szyćko ra zem z nim i zap ad ło . D o n ie d a
w n a s to ł jesce w tém m iejscu, dzie b y ł ko śció ł, słu p ek . M ierziuło
to p a s te rz y i zacęni g o o k w iew ać, a w ted y ja k św isło, ta k ino
roz, mój słu p e k zapod sie. N a ty k o tlin ie to zaw se lu b i w p o łed n ie coś w y n ik n ą ć , ab o к а с к а , ab o k ó ń , ab o choć со.
Opow. Wojciech K aczm arczyk 1897 r.
g.
K ościół w Biskupicach.
B iskupice.
O p o w ia d ają ludzie, że w lesie b isk u p ick im je s t k o śció ł z a
p a d n ię ty M iano go n a w e t raz d o staw a ć, ale m usiano za n ie ch ać
ro b o ty , bo w tem m iejscu p o k a z a ły się w o d y w ielkie.
-
227 -
K s. G. proboszcz m iejsco w y o b jaśn iał m ię, że w tern m iej
scu, g d zie ludzie w skazują, iż je s t k o śció ł z a p ad n ięty i p o w iad a ją
że sły sz ą d zw onienie pod ziem ią, — w czasie spokojnego p o
w ietrz a sły c h a ć dzw ony dobczyckie.
C. Dzwony zapadłe.
io. D z w o n p o d W y d a r t ą .
Ś w ią tn ik i G órne.
P o d W y d a rtą (p rzy sió łek św ią tn ic k r przy p . aut.) sto i krzyż
w śró d Л ір ro zło ży sty ch , a pod nim p o k az u ją dołek, gdzie się
dzw on zapadł. T e n dzw on m iał w isieć n a dzw onnicy p rz y k o
ściele w M o g ilan ach. N ie b y ł jeszcze chrzczony, a już nim dzw o
nili. W ię c ra z ru szy ł z o bsady, u le c ia ł w s tro n ę Ś w ią tn ik G órnych
i tu z a p a d ł w ziem ię p o d krzyżem .
Opow. Karol Chlebowski, naucz. 1887 r.
11. D z w o n z P o d s t o l i c .
Rzeszetary.
W W ie lg o S o b o te sły zw ony z n a se g o k o ścio ła do K osocic,
a zw ony z K o so c ic do n ase g o k o ścio ła. J e d e n zw on k o so ck i spóźn iu ł sie, a zeb y d ru g ic h dog n ać, sed z ta k im p o śp iech e m , jaz
w p o w ietsu sum iało. K ie d y to u sty so ł stró ż n o cn y p rz y k o ściele
w P o d sto lica ch , p o w iedzioł :
— D o djeb ła, cóz sie to dzieje!
W te d y zw on u p a d do staw u, bo stróż zaklen. R o z p r a ła
k o b ie ta w ty m staw ie i coś sie i ow inęło ko ło kijenki, a to b y ła
lin a od te g o zw onu. B y ła b y b a b a zw on w yb aw iu ła, g d y b y b y ła
nie zak lęn a, ale o na z a k lę n a i zw on w pod g łę b i n a pok u te.
I tero z w nasym k o ściele są ty lk o d w a zw ony, bo je d e n
p o k u tu je.
Орогг. K atarzyna Kucowa 1898 r.
12. D z w o n y ł a z a ń s k i e .
Łazany.
K o ś c io ły w B isk u p ic ach i w Ł a z a n a c h staw ian o razem ; po
u k o ń czen iu b u d o w y za k u p io n o dzw ony w jak iejś fa b ry c e na W ę
g rzech , do k o śc io ła w Ł a z a n a c h trzy w iększe, a do ko ścio ła
w B isk u p ic a c h trz y m niejsze. M n iejsze dzw ony p rz y w iezio n o
— 228 —
szczęśliw ie do B isk u p ic, zaś wóz z dzw onam i w iększym i i z całym
zap rzęg iem u g rz ą z ł i z a to p ił się w b a g n a c h g d zieś za R a b ą .
P o dziś dzień m o żn ab y sły szeć z p o d ziem i g ło s z a to p io n y c h
dzw onów w W ie lk ą S o b o tę , a le n ik t nie w ie o m iejscu, gdzie
się to stało .
P rzez ja k iś czas k o śc ió ł w Ł az a n a c h n ie m iał żad n y ch dzw o
nów , d o p iero później w zięto d zw ony z k o ścio ła w B isk u p ic a c h
do Ł az an , a d la k o śc io ła w B isk u p ic a c h z a k u p io n o d zw ony now e,
w ięk sze.
T a k ie je s t p o d a n ie ludow e.
Opow. J a n Maciaszek, nauczyciel, 1898 r.
1). Karczmy zapadłe.
13. K a r c z m a
na
Kozłówkach.
Mogilany.
Za p a ń sk im la se m n a K o z łó w k a c h s ta ła k a rc m a za ty c h
casów , kiej to jesce m u zy k a g ry w a ła po n iedzielach. L u d z isk a
sie baw ili, ta ń cy li, śp iw ali, a m u zy k a g ra ła . Jaz tu sły c h a ć b y ło
zw ónek. Je d e n w yloz z k a rć m y , a p o tem staje p rz e d e p ro g ie m
i w oło :
— K sią d z z P an em Jezu sem jed zie!
A lu d zisk a n a to :
— K ie j jedzie, to n iech se ta jed zie !
I n ie p o k lęk ali, ino sie b aw ili dali, a te n co w yloz z k a rć m y
k lę k n ą ł p rz ed e p ro g iem . Ja z tu sie z a trz ę sła k a rc m a , h u k ło o k ro
p n ie i k a rc m a sie z a p a d ła ze w szyćkim i, in o te n o sto ł, co k lę k n ą ł
p rz e d e p ro g iem , a n a to m iejsce w y sła w oda w ielgo i ta m o k je s
te ra z b a g n o b ard zo m ętn e. K to b y tam żyw sed, to nie w ylezie
ino sie za p ad n ie, b o tam ciężko d o się g n ą ć dna. A n a sp o d k u tam
lu d zisk a te to ń c ą do są d n e g o dnia, ino h u c e n ie ze sp o d k a s ły
chać, ja g b y k e jsik b a s y g ra ły . A po w irzch u to św ia te łk a chodzą.
Opow. M aryanna Łęźniakowa 1897 r.
14. K a r c z m a n a J e z i o r z e .
Rzeszetary.
W stro n ie p o łu d n io w o -za ch o d n iej R z e s z e ta r w śró d pól, z w a
n y ch , P o d św iątn icze , je s t m iejsce p o d o b n e do w y sc h n ię te g o staw u ,
p o ro śn ię te tra w ą . M iejsce to n azy w ają Jezio rem . O tem Jez io rze
o p o w iad ają, że w d a w n y c h cz asach , g d zie to Jez io ro , b y ła k arczm a.
- 229 —
K a ż d e j n ied zie li g ry w a ła m u zy k a w tej k arczm ie, lu d zie p ijali,
bijali się, czem o b rażali P a n a B o g a. P a n B ó g też dopuścił, że
ta k arczm a za p a d ła się w ziem ię, a m iejsce, n a k tó re m stała,
z a la ła w oda.
S tra c h z b ie ra ł każdego, k to tam tęd y przechodził. W o jcie ch
S ik o ra o p o w ia d a : „N ieb o szcy k S olnica, k ie d y b y li jesce ch ło p o k iem , p ośli p u Jeziero w i w c as ra n o n a ko n icy n e. P a trz ą , a tu
po Jezio rze jeźd zi p o n w cérw o n y , ro g a ty copce n a siw ym koniu.
T a k sie g o p rz elęk li, ze k ie d y p rzy śli do dom u, n ie m ogli w y
p o w ied z ie ć an i sło w a “.
15. K a r c z m a
na Z ap a d ły m .
Piaski Wielkie.
N a g ra n ic y R ż ą k i znajduje sie w P ia s k a c h W ie lg ic h stow ,
co sie zow ie Z ap a d ły . D a w n i b y ła w tern m iejscu k arcm a, a s ta
w u ż a d n e g o tam nie b y ło . R o z w n ied ziele sp ro w a d ziu ł żyd m u
zy k ę, a ludzie sie poschodzili i bez ca lu tk ie n ab o ż eń stw o i niesp o ry pili, śp iew ali, a m u zy k a im g ra ła i to ń cy li. W te d y k siąd z
je c h o ł z P a n e m Jezusem do ch o reg o i zw oni i zw oni, a w k arcm ie
m u zy k a n au m y śn ie jesce b a rd z i gro, a ludzie to ń cu ją i śp iew ają.
Za k w ilę p o k o z a ła sie chm ura, zacęno o k ro p n ie grzm ieć i ły s k a ć
sie. W te n c a s ja k p ie ru n u tn ie w k arcm e, ta k sie k a rc m a zaroz
ze sk re te se m do im e n tu zapadło w ziem ię i od te g o casu w oda
to m iejsce z a la ła i p o w sta ł w ielgi stow . W ty m stó w ie to się a n i
n ik n ie k ąp o ł, b o tam b y ła n iezm iern e g łą b i ta k strasno, ja k b y
ździćroł.
R o z, ja g e m b y ł m łody, w oda n a Z ap a d ły m cołkiem w yschła.
P o śliśm a tam p u w iecero w i z b ra te m Jó zk iem — ch tó ry juz tero z
lezy w g ro b ie, n ie k m u ta P o n iezu s w szyćkie g rz y c h y o d p u śc i—
i u żreliśm y d rzew a, jesce ta k ja k zw ycajnie c h a łp a , n a w ę g ie ł
p o s k ła d a n e , k o ły sk ę , m otek, sydło. I m y to w zięni, w y c ią g li n a
b rz e g i sied liśm a se tro sk e . W te d y nos ta k i w ielg i s ś n n ap o d ,
zem y le g li n a tro w n ik u i usnęli. B udzim a sie, a tu jaze zębam i
sc ę k a m y od zim na. P atrzy m y , a tu św ito. S p o źry m a n a stow ,
a tu n a śro d k u stoi w ielgi, b io ły pto k , ja k o b y n a gnieździe i s k rz y
d ła ta k m o ozcapiórzone, ja k k u ra n a ja ja k i drzym ie. T o nas
w ted y ta k i w ielgi stra c h zebroł, ze m y do c h a łp y p rz y le c ie li,
a nie ob ezřeli m y sie i juz tam ok potèm nie p o śliśm a n ig d y .
P ó żn iejm a żałow ali, izem y nie pośli jesce roz, bo tam m oże
ja k ie w ielg ie s k o rb y są u k ry te , a p to k ten, to m oże ja k o d u sa
— 230 n a p o k u cie ceko w y b aw ien io . I zeby m y ją b y li w y b a w ili, to b y
nom b y ła w szyćko o d k ry ła .
Opow. Wojciech W ydrych 1897 r.
II.
S ąd zę, że p rz y to c zo n e pow yżej o p o w iad a n ia d o statec zn ie
stw ierd z ają, że w ia ra lu d u w z a p ad le m ia sta , k o ścio ły , k a rc z m y
je s t p o w sze ch n a i d o tąd p rz ech o w u je się w sile p ierw o tn ej nie
osłab io n ej b y n ajm n iej p o stęp em czasu. W s z y s tk ie o p o w iad a n ia
p o d ają zg o d n ie ja k o p rzy czy n ę ty c h nieszczęść o so b liw y ch i s tr a
szn y ch , ty c h za p a d n ię ć liczn y c h k a rę B ożą za g rz e c h y lu d zk ie.
W o p o w iad a n iu p ierw szem sły szy m y o z ł y m p a n u i z ł y c h
s łu g a c h jeg o , a z ły ch do te g o sto p n ia, że n a w e t do k o śc io ła n ie
ch o d zili n a n ab o ż eń stw o , a n a to m ia st n a w e t w u ro c z y ste św ięto
p o lo w ali po lasac h . U k a ra ł też P a n B ó g g-rzeszników , b o za p ad li
się p o d ziem ię razem z m iastem całem i zam kiem pań sk im .
W o p o w ia d a n iu 6 je s t m ow a, że k o śció ł z a p a d ł się z ludźm i d la
te g o , b o ludzie b y li b a r d z o ź l i i n a w e t w czasie p o stu w ie l
k ie g o n ie b y w a li w k o ściele, a n i też n ie chodzili do spow iedzi.
T o ż sam o w p o d a n iu 8 ludzie b y li b a r d z o ż l i , w ięc g d y b y li
ra z zg ro m ad zen i w kościele, te n z a p a d ł się z nim i. P o d a n ie 14.
m ówi, że lu d zie p i j a l i , b i j a l i s i ę , c z e m o b r a ż a l i P a n a
B o g a , k tó ry też dopuścił, że k a rc z m a z a p ad ła się w ziem ię.
O p o w ieść 13 i 15 ja k o p rz y c z y n ę z a p a d n ię c ia po d aje nieuszanow a n ie P a n a B o g a, g d y k a p ła n je c h a ł z w ijaty k iem do ch o reg o .
W sz ę d z ie g rz e c h y b y ły w ielk ie i ciężkie, w ięc też g d y się już
p rz e b ra ła cierp liw o ść B oża, u k a r a ł P a n B ó g g rzeszników , g rz e b ią c
ich żyw cem p o d ru in a m i w ła sn y c h m iast i dom ów . W o p o w ia
d an iu 2, 4, 5 i 7 nie m a w p raw d zie m ow y o zły ch lu d ziach , d o
m yślam y się je d n a k , że ta k by ło , sk o ro z n a la zły się w ty c h
m iejsco w o ściach k o b ie ty , k tó re p rz e k lę ły k o śc ió ł i k lą tw ą sw oją
sp o w o d o w ały p o g rz e b a n ie g o w raz z ludźm i w czelu ściach ziem i.
N a G ro d zisk u (5) p rz e k lą ł g o fu n d a to r. M u sieli tam b y ć ta k ż e
b ard zo źli ludzie, jeżeli o d w ażyli się rzu cić k lą tw ę stra s z n ą n a
dom B oży. W p rz y p u szcz en iu tem stw ie rd z a n as ta k ż e o p o w ia d a
n ie 6, k tó re o je d n y m k o śc ie le z a p a d n ię ty m po d aje dw ie w e rsy e
i w jed n ej m ów i, że zap ad n ięcie k o śc io ła b y ło k a r ą za g rz e c h y
lu d zk ie, a w d rugiej w sp o m in a o p rz ek lęciu k o ścio ła przez k o
bietę, k tó ra p o tk n ę ła się n a k a m ie n iu i s k rę c iła so b ie p a le c u n o g i.
A w ięc ow o p rz ek lęcie k o ś c io ła je s t ty lk o je d n y m p rz y k ła d e m ,
— 231 do ja k ie g o sto p n ia b y li tam źli ludzie, a złość ta o stateczn ie s p ro
w a d z iła k a r ę B ożą.
G rz ech y lu d zk ie sp ro w a d z iły tak że zap ad n ięcie się dzw onów .
I ta k w p o d a n iu ю ludzie zaczęli dzw onić w dzw on jeszcze „nie
c h rz c z o n y “, n iep o św ięco n y , w ięc się im zapadł. W opow iadaniu
i i z a k lą ł stróż no cny, a k lą tw a strą c iła dzw on n a d n o staw u .
W o p o w iad an iu 12 n ie m a w p ra w d zie w yraźnej w zm ianki, d la
czego d zw o n y z a p a d ły się, w szakże stało się to najpew niej d la
teg o , że g d y k o n ie nie m o g ły u ciąg n ą ć ciężaru dzw onów po zły ch
d ro g ach , p a ro b c y k lą ć zaczęli i dzw ony z a p a d ły się w raz z za
p rzęg iem .
D ru g im w sp ó ln y m ry se m ty c h o p o w iad a ń jest ta okolicz
ność, że n a m iejscu za p ad ły ch m iast, kościołów , k arcze m p o tw o
rz y ły się sta w y g łę b o k ie (bo je z io r nie m a w ty c h stronach),
k tó re alb o istn ieją jeszcze do dnia dzisiejszego (1, 11, 13 i 15),
alb o w y sch ły ta k , że zaledw ie stu d zien k a, źró d ełk o znajduje się
jeszcze n a ich m iejscu (2, 4, 6), albo w reszcie nie m a już w ody,
ty lk o dół, k o tlin a , n azw a lub le g e n d a w skazuje, że tam b y ł staw
daw niej (7, 8, 9, 10, 14).
B liższe szczeg ó ły sam eg o a k tu za p a d n ię c ia się podaje opo
w ia d a n ie 6, k tó re m ówi, że „rozw arła się ziem ia“, — o p o w ia d a
n ie 13 w y ra ża się „zatrzęsła się karczm a, h u k ło o k ro p n ie i k a r
czm a się z a p a d ła “, — o p o w iad an ie 15: „w czasie b u rz y p io ru n
u d e rz y ł w karczm ę, k tó ra też w tej Chwili za p a d ła się w ziem ię“ .
In n y c h , w ięcej szczeg ó ło w y ch o k re śle ń o p o w iad an ia nie podają,
w o g ó le w y ra żają się w tem m iejscu b ard zo lakonicznie.
O w e z a p a d n ię te m iasta, ko ścio ły , dzw ony, k a rc z m y i ci lu
dzie w szy sc y nie p rz e p a d li n a w ieki, ale p o k u tu ją ty lk o za g rz e
c h y sw oje tam g d zieś w g łę b i ziem i, gdzie je st p iek ło i czek ają
w y b a w ien ia. D zw ony za p ad n ięte dzw onią, g ra ją o rg a n y , ludzie
w k o ścio łac h śp iew ają, a w k arczm ac h „na sp o d k u ludzie ta ń c z ą
do są d n e g o d n ia “, a sły c h a ć ty lk o , ja k b asy h u c z ą “. N a m iejscach
ty c h p o k azu ją się dzisiaj to d y a b e łk i czerw one, ja k n a S k rz e
sz e w sk ic h polach, lu b w R z e sz o ta ra c h , to z ł e w p o sta c i kaczk i,
k o n ia lub b ia łe g o p ta k a , ja k w L ip n ik u i w P ia s k a c h W ielk ich ,
to św ia te łk a ch o d zą, ja k w M o gilanach. T a k dusze p o k u tu jące,
ja k k o ścio ły i dzw o ny czek ają w y b a w ien ia i od czasu do czasu
p rz y p o m in a ją się ludziom w y b ra n y m , a b y je w y d o b y li z o tch łan i.
W Z ręczy cach i w S try sz o w y w y szła z ziem i c a ła p ro c e sy a , na
G ro d z isk u c a ły k o śció ł p o k az ał się znów n a ziem i, a w m im p e ł
n o ludzi n a n ab o żeństw ie. W S tu d z ień cu i w B a g ie n k a c h b y ł już
k o śc ió ł p o d w ierzchem , a w P o d s to lic a c h dzw on. A le ci, k tó rzy
— 232 —
je m ieli w y b aw ić, alb o n ie w iedzieli, ja k to uczy n ić, alb o p rz e
ra ż e n i zjaw isk iem nie śm ieli n ic zrobić, alb o za m ia st w y c ią g n ą ć
ze sta w u lu b stu d n i w y d o b y w a ją c y się k o śció ł, zak lę li, w p ra w
dzie w n ieśw iad o m o ści co czynią, a le to już w y starczy ło , a b y
znow u p o g rą ż y ć za p ad n ięte k o ścio ły n a d łu g ie w ie k i w ło n ie
ziem i. W id o c z n ie jeszcze nie w y szed ł czas ich k a ry .
W p rz y to c z o n y c h p rz eze m n ie p o d a n ia c h nie je s t ozn aczo n y
czas w y p a d k u za p ad n ięcia się. D z ia ło się to daw no, b ard zo d a w
no, a le k ie d y , n a w e t n a jsta rs i n ie p a m ię ta ją . T y lk o p o d an ie ze
S try sz o w y o k re śla te n czas, m ów iąc, że ludzie w ow ych czasach
b y li ta k w ielcy , iż p o d a w a li so b ie sie k ie ry i m a te ry a ł b u d o w lan y
z jed n ej g ó ry n a d ru g ą . O k re ślen ie to p rzen o si n as w cz asy n a j
sta rsz y c h m itów .
Z p o w y ższeg o ro z b io ru tre śc i o m a w ia n y c h tu le g e n d w i
dzim y, że w szy stk ie te o p o w ia d a n ia o z a p a d n ię ty c h m iastach , k o
ścio łach , k a rc z m a c h dadzą się s tre śc ić w n a s tę p u ją c y sp o só b :
P rz e d w iek a m i żyli w ja k ie m ś m ieście b a rd zo źli ludzie. G d y
w y c zerp a ła się cierp liw o ść B o ża, u d e rz y ły w m iasto p io ru n y ,
ziem ia z a trz ę sła się i ro z w a rła i p o g rz e b a ła w szy stk o w e w n ę trzu
sw ojem . M iejsce to z a la ła w o d a i p o w s ta ł sta w . A tam w o tch łan i
podziem nej p o k u tu ją g rz e sz n ic y i u fn i w m iło sierd zie B o sk ie w y
czek u ją w y b aw ien ia.
III.
S treszczen ie pow yższe m im ow oli przy w o d zi n am n a p am ięć
h isto ry ę S o d o m y i G o m o ry o p isa n ą w G enesis (X V III. 20, X I X .
24, 25, 27 i 28]. „ R z e k ł te d y P a n : K rz y k S od o m y i G o m o ry
ro zm n o ży ł się i g rz e c h ich z b y tn ie ociężał. T e d y P a n d źd ży ł n a
S o d o m ę i G om orę s ia rk ą i ogniem od P a n a z n ie b a . I w y w ró cił
m iasto to i w sz y stk ę w o k ó ł k ra in ę , w szy stk ie o b y w a te le m iast
i w szy stk o , co się zielen i n a ziem i. A b ra h a m w sta w sz y ran o ,
g d zie p ierw ej s ta ł z P a n e m , p o jrz a ł n a S o d o m ę i G om orę i n a
w sz y stk ą ziem ię onej k ra in y i u jrza ł w g ó rę le c ą c y p erz z ziem ie,
ja k o dym z p ie c a “ — A n a tem m iejscu p o w sta ło M orze m artw e.
J e s t jeszcze in n y u stęp w P iśm ie Ś w iętem sta re g o zakonu,
o p o w iad a ją cy o podobnej k a rz e n a g rz eszn ik ó w , o p o ża rciu przez
ziem ię K o re g o , D a th a n a i A b iro n a , b u n to w n ik ó w p rz eciw M ojże
szo w i i A a ro n o w i.
„A g d y o d stą p ili (Izraelici) od nam iotów ich w ok o ło : D ath a n i A b iro n w yszedłszy, sta li w w ejściu n am io tó w sw oich z żo-
-
233 —
n am i i z dziećm i i ze w szystkiem zborem . N a ty c h m ia st ted y , sk o
ro p rz e s ta ł m ów ić (M ojżesz), ro z stą p iła się ziem ia p o d n o g am i ich
i otw o rzy w azy paszczękę sw ą p o ż a rła ich z n am io ty ich i ze
w sz y stk ą m a ję tn o śc ią ich. I stą p ili żyw o do p ie k ła , o k ry c i zie
m ią i zg in ęli z p o śro d k u z g ro m a d z e n ia “. (N um eri X V I. 27, 31,
32 i 33).
T e po w ieści b ib lijn e p rz y ta c z a n e i rozw ijane przez k a z n o
dziejów w n a u k a c h k o ścieln y c h są g łó w n e m źródłem ow ych m no
g ic h le g e n d n asz y ch o z a p a d ły c h m iastach i k o ścio łach i one to
le g e n d y m iejscow e do d nia dzisiejszego podtrzym ują. L u d o b u j
nej w y o b ra ź n i p o rw a n y słow am i k a p ła n a -m o w c y , p rz era żo n y
stra sz n ą k a r ą B ożą, nie p rę d k o zap o m n ia ł w rażenia, p o d jak iem
w y sz e d ł z k o ścio ła — a złudzony m iejscow em i spostrzeżeniam i,
u m iejsco w iał sły szan ą pow ieść, ja k się to często dzieje. N ie jed en
n ie sp a m ię ta ł so b ie ow ych m iast zniszczonych i p o g rą żo n y ch
o g n iem siarczy sty m , nie zauw ażył, gdzie się to stało, ja k d alek o
i p rz e n ió sł w y p a d e k do o k o licy swojej. In n y sp o strz e g łsz y g d zieś
g ru z y i re sz ty ja k ie jś budow li stare j (podanie 8), lu b u sły szaw szy
po d lasem p rz y tłu m io n y o d g ło s dzw onów d alek ic h (7, 9), ja k b y
z p od ziem i w y ch odzący, p rz y szed ł n a m yśl, że pochodzi on p e
w nie z ja k ie g o ś za p ad łeg o kościoła, bo w idocznie i tu taj m usieli
k ied y ś m ieszk ać źli ludzie, ja k w S odom ie i G om orze, w ięc też
za p a d li się po d ziem ię i tam p o k u tu ją.
W te n sposób tw o rz y ły się coraz n ow e p o d an ia o z a p a d n ię
ty c h k o ścio łac h lub m iastach , a w sz y stk ie do sieb ie p o d o b n e, bo
w y sn u te z je d n e g o i te g o sam ego w zoru biblijnego.
IV.
N ie m iałem tu zam iaru p isać stu d y u m n a d leg en d a m i o za
p a d ły c h m iastach i k o ściołach, dlateg-o u m y śln ie p rz y to c zy łem
ty lk o m a te ry a ł ze b ra n y pod K ra k o w e m w dw óch p o w iatac h : p o d
g ó rsk im i w ielickim i nie p o ró w n y w ałem g o n a w e t z m a te ry a łe m
ze b ran y m p rzez n asz y ch e tn o g ra fó w * ) n a ziem iach polskich, w ięc
za p isk i niniejsze zakończę n astęp u ją cem i uw ag am i.
W iad o m e m je s t pow szechnie, że od czasu do czasu w y d a
rz ają się w św iecie rzeczyw iście straszliw e k a ta s tro fy , że całe
*) Czytelnik „L udu“ znajdzie go zestaw iony w „L u d zie“ t. IV . str. 153
przez p Stanisław a Ż dziarskiego.
16
‘ <^\
-
234 —
o sad y lu d zk ie n a g le z a p ad ają się w ziem ię, czy to w s k u te k podm u len ia p o d sta w y w odą, czy też w sk u te k trz ę sie n ia ziem i, czy
z a sy p a n e u su w ają cą się g ó rą . W y s ta rc z y ja k o p rz y k ła d p rz y to
czyć stra sz n ą k a ta s tro fę , ja k a w y d a rz y ła się w i 8 q 2 ro k u w N o r
w eg ii :
P e w n e j n o cy w z g ó rza w p o b liżu S tik le sta d u w raz z dom k am i, sta n o w ią c y m i m a łą osadę L a e rd a le n n ad rz e k ą L a e n d a ls ’e lf
zaczęły się u su w ać i po n iejak im czasie z a p a d ły p o d ziem ię,
p rzy czem 115 osób zn alazło śm ierć ok ro p n ą. G w a łto w n o ść teg'O
tajem n iczeg o ru c h u b y ła ta k w ielką, że n ie ty lk o p e w n a część
d o lin y zam ien iła się w jezioro, ale p o zo stałe dom y i u p ra w n e
ła n y n a znacznej p rz e strz e n i z o stały z a sy p a n e ziem ią i m u łem .
N azaju trz g łę b o k a p rz ep aść w sk az y w ała ty lk o m iejsce, g d zie
p rz ed tem lu d zk ie w znosiły się sied lisk a. P rz y p u sz c z a ją ogólnie,
że p rz y czy n ą tej k a ta s tro fy b y ło p rz e sią k a n ie w o d y z jezio ra, l e
żą ceg o opo d al, k tó ra p o d m y ła g ru n t.
D zisiaj w iad o m o ści o ta k ic h w y p a d k a c h lo tem b ły s k a w ic y
o b ieg ają św iat ca ły i przez czaso p ism a d o stają się do w io sek
n ajm n ie jsz y c h i do c h a t w ieśn iaczy ch . J e d n a k leg e n d y nasze
0 z a p a d ły c h k o ścio łach i m ia sta c h nie p o w s ta ły w d zisiejszych
czasach, ale p rz e k a z a n e n am zo stały z zam ierzchłej p rzeszłości,
a w ów czas o n ajw ięk szy ch n a w e t k a ta stro fa c h , w y d a rzają cy ch się
g d zieś daleko, nie ła tw o i nie p rę d k o d o w iad y w ali się m ożni
1 u czen i, a lu d p e w n ie n ie sły sz a ł o n ich n ig d y i n a p o d sta w ie
ta k ic h w y d a rzeń , n ie z n a n y c h sobie, nie m ógł o sn u w ać le g e n d
ciek aw y ch . U n a s zaś, B o g u dzięki, w y p a d k i ta k ie , nie z d a rz a ły
się, co p rz y p isa ć n ależ y b u dow ie g eo lo g iczn ej k ra ju n aszeg o .
W p ra w d z ie p rzech o d ziliśm y ta k ż e trz ę sie n ia ziem i, m niej je d n a k
strasz n e, niż gdzieindziej. W ta k zw an y m „ K alen d arzu k ra k o w
s k im “ p isze n ao czn y św ia d e k :
„ R o k u 1443 5. C zerw ca o g o d zin ie trz y n a ste j stało się w ie l
k ie d rżen ie ziem i w p o śro d stra sz n y c h grzm o tó w , ta k źe w m ie
ście K ra k o w ie w szy stk ie m u ry od trzę sie n ia ja k b y zw alić się
m iały i stra sz n y s p ra w ia ły ło sk o t, a w w ielu m iejscach n a m u rac h
i sk lep ien iac h p o k a z a ły się nie m ałe sz p a ry i p ęk n ięc ia, le c ia ły
c e g ły i k am ien ie. P rz e ra ż e n i i o g łu p ien i tern n iesły ch an em , od
w iek ó w w P o lsc e n ieb y w a łe m zjaw iskiem m ieszk a ń cy w y p a d a li
z dom ów n a ulicę, p y ta ją c je d e n d ru g ie g o , co czynić. N ie m o g ąc
p o jąć rzeczy lu d zk im u m y słem u p a try w a li w niej d o p u st B o ży
i p rz ew id y w ali p rz ep o w ied n ią czegoś z łe g o “ .
W ro k u 1786 b y ło w K ra k o w ie p o n o w n e trz ę sie n ie ziem i,
ale m niej g ro ź n e. W czasie ty c h trz ę sie ń ziem i żad en b u d y n e k
— 535 —
w ca ło śc i n ie ro zw alił się, a tem m niej nie za p ad ł się w ziem ię,
a w ięc trzę sie n ia te nie p rz y c z y n iły się do p o w s ta n ia le g e n d
0 z a p a d ły c h m iastach i k o ściołach.
W y ją tk o w o w ty c h stro n a c h zd arzały się zap ad n ięcia w zie
m ię dom ów , ale ty lk o w W ieliczce. I ta k w ro k u 1698 z a p a d ły
się d w a dom y w pobliżu szy b u „G ó rsk o “. Z ap ad an ie się było ta k
po w o ln e, że zd o łan o ocalić w szystko, co się w dom ach znajdo
w ało. A ż eb y się to nie p o w tarzało , zasypano k o m o ry g ro ż ące za
w a le n ie m się b eczk am i n ap e łn io n em i solą. J e d n a k n ied b alstw o
1 ch ciw o ść dzierżaw ców sp o w o d o w a ły później jeszcze k ilk a ta k ic h
za p a d n ię ć się w la ta c h : 1703,. 1723, 1740, 1744 i 1762.
Je d n a k ż e w y p a d k i te nie m o g ły w yw ołać w ielk ieg o w ra że
n ia n a w e t w o k o licy, a tem bardziej w k ra ju ca ły m dlatego, bo
k ażd em u w iadom em b y ło , iż w m iejscu p o d k o p an ém przez g ó rn i
k ó w , ja k W ie lic z k a , w y p a d ek ta k i ca łk ie m n a tu ra ln ie m ógł się
k a ż d e g o czasu w y d arzyć.
T y m czasem p o d an ia, o k tó ry c h tu m ów im y, znane są niety lk o w e w szy stk ich oko licach P olski, ale są one w szechśw iatow e.
A co w ięcej sięg'ają zam ierzchłej staro ży tn o ści, ja k opow iadanie
b ib lijn e o S o d o m ie i G om orze, a dadzą się w yszukać w dziejach
ró ż n y ch n aro d ó w s ta ro ż y tn y c h . J a k o p rz y k ła d pozw olę sobie
p rz y to c zy ć n a tem m ięjscu p o d an ie g re ck ie, się g a ją c e czasów H o
m erow ych.
S alm o n eu s, sy n E ola w p o stęp o w a n iu sw em o k az ał się w iel
kim bezb o żn ik iem . P rz y b ra ł im ię i ty tu ł Zeusa, sobie przezn aczał
o b ia ty b o g u tem u sk ład an e , n a śla d o w a ł b ły sk a w ic e i g ro m y , je ż
dżąc tam i sam z m iedzianym i k o tła m i p o p rz y cze p ia n y m i do w o
zu, a g o re ją c e p o c h o d n ie rzu cając k u nieb u . Z uchw alstw o ta k ie
śc ią g n ę ło n ań w reszcie g n iew Zeusa, k tó ry ra z ił gm piorunem ,
a m iasto p rzezeń zb u d o w an e w raz z m ieszkańcam i w p rz ep aść
p o g rą ży ł. (A p o llo d or, I. 9, 7). B adacze nie zg ad zają się co do
m iejsca, w k tó re m leżało m iasto S a lm o n e u sa : w P in a ty d z ie , E li
dzie lu b T essalii. I tu B ó g u k a ra ł g rzeszn y ch ludzi za trace n iem
ich m iasta.
W id zim y więc, że p o d a n ia o za p ad ły ch m iastach , k o śc io ła c h
i tem p o d o b n e n ależ ą do n ajd aw n iejszy ch m itów lu d zk o ści i d la
te g o w szędzie są znane. C złow iek b u n tu je się p rzeciw p ra w u
bożem u i za to zostaje srodze u k a ra n y , zostaje poniżony, w tr ą
c o n y w o tc h ła ń n a m ęki i pokutę.
Seweryn Udziela.
*