Zapiski ludoznawcze z życia Żydów , cz. 1-3 / Lud 1899, t. 5

Item

Title
Zapiski ludoznawcze z życia Żydów , cz. 1-3 / Lud 1899, t. 5
Description
Lud 1899, t. 5, cz. 1 s. 50-53, cz.2, s.131-134, cz. 3, s. 235-238
Creator
Allerhand, M.
Date
1899
Subject
Judaizm, Żydzi- życie codzienne, kultura społeczna,
extracted text
-

50 -

siłki

ich choć nie świetnym uwieńczone są rezultatem, to w każ­
dym razie zaznaczają pomyślny zwrot i w porównaniu z nami,
jak na dziś, spory krok postąpiono naprzód. Nie jest to brak ludzt
odpowiednio wykształconych, nawet fachowych, ale obojętność,
niezrozumienie, albo często i kursujące najfałszywsze o pracach
dyalektologicznych wyobrażenie.
Jan lf"itek.

Zapiski ludoznawcze zżycia Zydów.
Wiara w znaczenie imion.

U Żydów nadaje się dziecięciu imię z prawidła po 1marłym
krewnym, bądż ze strony ojca, bądź też matki 1). Pogrobowiec płci
męskiej otrzymuje zawsze imię ojca. Rzadko nadaje się dziecięciu
1m1ę po innej osobie, np. po zmarłym przyjacielu. Jeżeli nie ma
odpowiedniej osoby krewnej, to nadaje się imiona patryarchów,
u mężczyzn: Izak, Abraham, Mojżesz i Aron, u kobiet: Sara,
Rachela, Rebeka, Lea, (die vier uves nazywają je Żydzi) 2).
Imię nadaje się dziecięciu po osobie tej samej płci, czasami jednakowoż bywa ono nadawanem po osobie płci odmiennej, przyczem
pozostawia się je albo niezmienionem, lub też zmienia odpowiednio Tak np. u mężczyzny z1 tc~odzimy imiona Sziisel i Sisie, nadawane zazwyczaj kobietom. Znany mi jest wypadek, w którym
dziewczęciu nadano imię: Go1da po zmarłym wuju matki imienia:
Godeł.
W praktyce swojej adwokackiej miałem raz zaskarzyć
kobietę, która się nazywała: Szulem a więc miała imię· męskie,
(Schulim jest odmienną formą słowną Salomona).
Przy wyborze imienia powodują się Żydzi względami, dotyczącymi osoby, po której imię ma być nadane. Chętnie nadaje
się imię po zmarłym krewnym, który był za życia szczęśliwym,
lub który się odznaczał uczonością. Właściwości i przymioty zmar1) Podobnie, choć nieco odmiennie ma się rzecz u Słowian południo­
wych (por. Dra F. Kraussa „Sitte und Brauch der Siidslaven.'· Str. 542).
2) Imiona Sa,ry i Ley często nadaj~ razem.

-

51 --

łego przechodzą na osobę, która otrzymuje jego 1m1ę; są one niejako z imieniem połączone, a nie z osobą. Jeżeli się u pewnej
jednostki widzi pewne rysy charakteru lub zdolności, porównuje
się ją z osobą, której imi~ otrzymała. W pewnej znanej mi rodzinie naz:y wan o zdolnego syna: ,, wujem N.", po którym imię
otrzymał, innego, gdy robił dowcipy: ,,wujem M." Po osobie,która
za młodu zmarła, nie nadaje się imienia. Jeżeli zaś ma już być nadane, to dodaje się drugie imię po osobie, która długo żyła i była
szczęśliwą. W pewnym wypadku nadano dziecięciu imię Chan
po babce ojca, zmarłej w 20 roku życia. Na żądanie matki ojca
dodano do tego imienia imię macochy matki ojca, która wiodła
długi i szczęśliwy żywot i odznaczała się niezwykłą mądrością.
Imienia zmarłego dziecięcia nie nadaje się u żyd.ów innemu 1). Nie
nadaje się również imienia, które jest identycznem z imieniem
dorosłej osoby krewnej, gdyż w tym wypadku musiałaby tu dorosła osoba umrzeć.
Wyglądałoby więc to nadanie imienia na
wyczekiwanie jej śmierci. Natomiast można nadać kilku osobom
to samo imię po tej samej osobie, co do-§ć często si~ zdarza, tak,
że dzieci tych samych braci częstokroć te same otrzymują imiona

J e1eli osoba pewna jest brzemienną, a inna krewna bądźto
bądż jej, jest chorą, to mówi się, że pierwsza „nosi imię
chorej" (sie trugt den Numen finx) t. zn., że dziecię narodzone
będzie tej samej płci, której jest osoba chora, która zapewne
umrze i po której imię nadanem zostanie. Tak samo mówi się,
jeżeli osoba krewna (w szczególności rodzice), zmarła i kobieta
w ciążę popada, że ona nosi imię zmarłej Lud przepowiada w ten
sposób płeć dziecięcia. Jeżeli osoba ciężarna, lub tez jP-j mąż, z osobą
zmarłą się pokłócili, życzą sobie, aby dziecię było odmiennej od
niej płci. W razie bowiem przeciwnym nie byłaby wykluczoną
możliwość, że nieopatrznie wypowiedziane przekleństwo spowodowało śmierć i że to nastąpiło w zamiarze, aby miejsce osoby zmarmęża,

łej zajęło dziecię.

Wobec tego, że tylko po osobach krewnych imiona nadawane bywają, napotykamy u rodzin żydowskich te same imiona.
W chorobie nadaje się dziecięciu inne imię. Ma to ten cel, aby
zmylić anioła śmierci lub też złego ducha, czyhającego na śmierć
dziecięcia. Śmierć połączoną jest z imieniem osoby; z eh wiłą, gdy
1) Tak samo u innych ludów, prw. Kraussa o. m.
Kind im Brauch und Sitte der Volker''. T. I. str. 165.

Plossa „Das

-

52

osoba inne imię otrzymuje, można oddalić od niej niebezpieczeń­
stwo. To imię, otrzymane w chorobie, ma nosić dziecię po wyzdrowieniu 1). Znany mi jest wypadek, w którym dziecię otrzymało imiona: ,,Beile Gitel "; nazywano je: ,,Betka". Gdy zachorowało niebezpiecznie i gdy rodzicom osoba, po-której owe imiona
nadane zostały, we śnie się objawiła, nazywano dziecię odtąd ,,Beile
Gitel". Jeżeli dzieci nie chowają się rodzicom, a potem nowe się
narodzi, nadaje mu się imię: ,,Alter" ,,Alte" (stary, stara), a to
w tym celu, aby <lożyło późnego wieku.
W tern miejscu wspomnę o prawie zwyczajowem u Żydów,
dotyczącem imion. Teściowa i synowa nie powinny mieć tych
samych imion. Małżeństwo syna z osobą, nazywającą się tak
samo, jak jego matka, jest , iedopuszczalne. Niejeden raz z tego
tylko powodu małżeństwo nie rzychodzi do skutku. Żydzi twierdzą,
ze albo teściowa albo też synowa umrze wkrótce :i). Z własnego
doświadczenia znam następujący wypadek. W Rzeszowie miały się
odbyć u Żydów zaręczyny. U ojca mojego złożyła matka narzeczonej w obecności pośredniczki małżeństwa (Szadchente) posag
w depozycie. Po załatwieniu wszelkich formalności zapytała jedna
z kobiet drugą, czy wie, jak sifc matka narzeczonego nazywa,
a gdy to pytanie zaprzeczone zostało, powstało wielkie zmartwienie, gdyż małżeństwo nie mogłoby przyjść do skutku, gdyby imiona
były identyczne. Żydzi, pytani o powód istnienia tego zakazu,
oświadczają, że dawniej para młoda z rodzicami mieszkała razem.
W nocy, gdyby mąż kobietę wołał po imieniu, mógłby się omylić i zamiast z żoną obcować, obcowałby wskutek pomyłki teść
ze swoją synową. Że powód istotny musi być natury głębszej,
nie ulega wątpliwości.
Nie jest tak powszecrnie uznanem zdanie, że zięć nie powi.nien się tak nazywać, jak teść, chociaż napotykamy i to przekonanie.

Dr. M. Allerhand.

1) Na to wskazuje także Kuse re r Uber die Persoaennamen und
deren Anderung nach osterreichischen Gesetzen Wien 1879, str. 50,
oraz Dr. F. S. Kr a us s w rozprawie „Haarschurgodschaft" str. w uwadze.
2) Znam parę miłosną, która z tego powodu nie może się pobrać.
Wiem o wypadku, w którym małżeństwo przyszło do skutku, synowa
posługuje się w codziennem życiu swem zdrobniałem imieniem.

jednakowoż


*4- 181 —
skale pouczy, w ja k i sposób ro z h u k a n e i ry c z ą c e b a łw a n y spienio­
nego staw u p rzeb yć m ożna. Z w yciężyw szy te okropności i d o sta w sz y
się n a brzeg przeciwny, staje się nad złotą pie cz a rą i o d m a w ia się n a
skale drugą m odlitw ę z a klinającą moc złych d u ch ów . T e r a z dopiero
m o żn a zobaczyć ściany błyszczące od złota, s r e b r a , d ya m e n tó w , k a r bu n k u łó w i inn ych drogich ka m ieni; drzew a, owoce, wszelkie g a tu n k i
z w ie rz ą t i p ta c tw a ze szczerego złota, się d z ą c e n a złotych ja ja c h
kokosze w złotym piasku, po b o k a c h w iszą złote winogrona, obok
św ieci płynne złoto, a koło słu p a srebrnego czyli M atk i drogiego k a ­
m ienia siedzi pod ziem n y król Gregorius w zlotej koronie, błyszczącej
drogimi kam ien iam i. T u każdy przybysz może n a b r a ć tyle sk arbów ,
ile u nieść może, byle tylko z ła k o m s tw a nie w ziął której kokoszym a tki z złotych jaj i byle tylko d z ie sią tą część z z a bran ych s k a rb ó w
od dał n a kościół i ubogich, w prz e c iw n y m razie alb ow iem znalazłby
śm ierć, a d u sz a jego b y ła b y zm u sz o n ą ta k długo błą k a ć się w tych
po dziem iach, dopókiby znow u odw ażny przybysz nie d o ta rł do tego
m iejsca i nie od d a ł dziesięciny przynależnej kościołowi. W yniesiona
roślina lub zw ierzę ze złota p rzez całe życie o d w a ż n e m u przybyszowi
szczęście przynosić będzie. J eżeli by zaś przybysz nie opuścił przed
półno cą tej złotej pieczary, to o sam ej północy z g rz m o te m i h u k ie m
z a trz a s n ą się w ro ta siedm iu regli, a chciwy śm iałek pozostanie przez
długie la ta a może i se tk i la t tak długo uwięzionym je ń c e m , dopóki
się znow u now y odw ażny przybysz nie pojawi, któryby go w ybawił.
N ajcenniejszym i s k a r b a m i je d n a k ż e w tej p ie c z arze je s t krucyfix czyli
krzyż, posągi N. P. Maryi i d w u n a stu apostołów ze szczerego złota,
a ktoby tak ow e n a r u s z y ł z łako m stw a, tego dotknie śm ierć n a ty c h ­
m ia st. J e ż e li by zaś k tó r e z tych świętości wyniesione zostało, n a ­
ten c z a s grozi ca łem u krajow i najw iększe nieszczęście, albow iem kraj
z a ra z zubożeje i zam ieni się w pustyn ię. O Ż ab im staw ie j e s t p o d a ­
nie, iż n a dnie jego żyją ropuchy, m ające w sobie z ia rn k a złota.

Zapiski ludoznawcze z życia Żydów.
(P o z o r n e umowy).
F o r m y p r a w n e słu ż ą częstokroć do w yw ołania s k u tk ó w o dm ien­
nych od tych, dla k tóryc h je ustan ow ion o. W R zym ie służy ła fo rm a
procesu do z a w ie r a n ia ak tó w p ra w n y c h , a i p r a w a germ ańskie u c z ą
na s tego samego. T a k sam o służy z a w arc ie m a łż e ń s tw a nieraz do

-

132 -

innego celu, aniżeli do w y w o ła n ia tegoż. Z n a n e mi są z W ie d n ia
wypadki, że dziew częta p ubliczn e, wydalone z W iednia z p ow o du
nieprzynależności, w y sz u k iw a ły sobie osobę, prz y n a le ż n ą do W iednia,
płaciły jej odpow iednią kw otę i z a w ie ra ły n a stę p n ie z nią zw iązek
m ałżeński. Z a w a r c ie tego m a łż e ń s tw a z m ie rz a ło je d y n ie do o sią g n ię ­
cia przynależności i sw obody w u p r a w ia n iu rzem iosła.
H a j o t a w noweli „ Ś lu b n a o b r ą c z k a “ o p racow u je te m a t m a ł­
ż e ń stw a pozornego. L e f f l e r o w a o p o w ia d a w p a m ię tn ik a c h o Z o n i
K ow alew sk iej o p o z orn yc h m a łż e ń stw a c h , które w R ossyi z aw ie ra ły
pann y chcące się k sz ta łc ić za granicą. Nie mogąc jako p a n n a po za
d om em rodzicielskim p rzeby w ać, z a w ie ra ła kobieta m ałżeństw o, ale
to było jedynie p oz o rn é m i nie o d p ow ia da ło wcale jego istocie.
U Żydów znacho dzim y w p ra w d z ie nie p oz o rn e m a łż e ń stw o , ale
za to p o z o rn y rozw ó d, k tó ry nie zm ierza do ro z w ią z a n ia m a łż e ń s tw a ,
lecz do w y w o ła n ia innych sk u tk ó w p ra w ny c h.
Z n a n e m jest, że u Ż ydów istnieje t. zw. lew irat, to je st, że po
b ezpo to m nej śm ierci m ęża, w d o w a p rz y p a d a jako m ałż on ka n a j s t a r ­
s z e m u b r a tu jego. O b ow ią z k ie m s z w a g r a je s t z a w rz e ć z w d ow ą ślub,
lub też d o k o n a ć o b rz ę d u „ c h a liz a “, k tó r ą w d o w a zw olniona bywa,
tak, że ponow nie za m ąż w y jść może. Jeżeli nie d o kon a tego obrzęd u,
z a w a rc ie pon ow neg o m a łż e ń stw a p rzez w dow ę je st n ie d o p u sz c z a ln e m 1).
T e n o s ta tn i przepis p ra w n y b r a c ia męża, bywa, w yzy sku ją n ie ­
jedno kro tn ie. S zw agier albo z sz yk a ny nie chce d ok o n a ć o b rz ę d u
(Chaliza geben), albo też każe sobie za to płacić. Z n a n e m i s ą w y ­
padki, w k tó ry c h aż 3000 złr. w. a. sz w a g ro w i z a przedsięw zięcie
obrzęd u m u sia n o zapłacić.
Aby te m u zapobiedz, daje m a łż o n e k b e z d z ie tn y n a ło żu ś m i e r ­
telny m m a łż o n c e list rozw odow y. T a fo rm a ro zw o du z m ie rz a do tego,
aby żo n a nie była u w a ż a n a z a w dow ę, w sk utek czego o d p a d a obrzęd
chalizy, a z n im tru d n o śc i w p o n o w n e m z a m ą ż p ó jś c iu 2). W razie
w y z d ro w ien ia z a w ie ra ją m ałż on ko w ie ślub ponow ny 3).

‘) R ozum ie się, że wedle ustaw austryackich nie m a obowiązku do
zaw arcia m ałżeństw a lub dokonania cerem onii i że prawnemu zamąż pójściu
nic nie stoi na przeszkodzie. O lew iracie i ch alizie u Żydów prw. D us c h a k a „Das m osaisch - talm udische E h erech t“ . W iedeń, 1 8 6 4 . str. 2 5 ,
1 1 0 nn. 1 2 1 — 1 2 9 .
2) W niektórych wypadkach u Żydów prawo przew iduje
rozwód na wypadek śm ierci, por. D u s c h e k o. m. nr. 99.

warunkowy

3) O podróżniku F ritjofie N a n s e n i e
donosiły d zien n ik i, iż przed
wyjazdem do bieguna północnego rozw iódł się ze swoją żoną, aby jej na
wypadek, gdyby nie wrócił i jego śm ierci nie można było stw ierdzić, u m o żli­

— 133 —
P o d o b n y objaw pozornego rozw odu, ale i pozornego m a łż e ń stw a
z nachodzim y u m ahom etanów . W edług przepisu k o rá n u (II. 281)
nie wolno poślubić m a łżo n k o w i m ałżonki, z k tó r ą w ziął rozwód,
chyba, że poprzód w yszła za m ą ż za innego. W e d le p ra w a mojżeszowego (5 ks. 24. 1— 4) m a się rzecz przeciw nie, gdyż tylko wtedy
wolno z rozdzieloną po n o w n ie zaw rz e ć m ałżeństw o, jeżeli za innego
nie wyszła. Aby obejść przepis ustawy, m ałżonkow ie m ahom etańscy,
je śli po rozw odzie chcą ponow nie z a w rz e ć m ałżeństw o, ko rzystają
z form y m a łż e ń stw a w celu w yw ołania możliwości ponow nego z a ­
w a rcia tegoż. Ż on a z a w ie r a ponow nie ślub ale z osobą inn ą i bierze
z nią n a ty c h m ia st rozwód, poczem z po przednim m ałżon kiem zaw iera
m ałżeństw o n a n o w o 1). O bjaw ten jest nadzw yczaj ciekawy, gdyż
uczy nas, że rozwój p ra w a odbyw a się za p o śre d n ictw e m obejścia
tegoż i p rz e z korzystan ie z pew nych form praw ny ch. W rozwoju
dąży p r a w o u Ż ydów do z n iesien ia lew iratu i chalizy, a te m u m a
służyć pozorn y ro z w ó d , u M a h o m e ta n do zniesienia wyżej omówio­
nego ograniczenia, a tylko środkiem do tego je s t p ozorne m ałż e ń stw o
i rozwód.
Inny pozorny k o n tra k t u Żydów je s t sp rzedaż dzieci p rzez ro ­
dziców.
J e ż e li u rodziców dzieci się nie chowają, dziecię, które potem
dostają, s p r z e d a ją osobie, k tó ra wiele dzieci szczęśliwie w ychow ała.
Z nany mi je s t wypadek, w którym E . S. w T a rn o p o lu , otrzym aw szy
po śmierci dwojga dzieci trzecie, sp rz e d a ł je
sw ojem u spólnikow
W . W. za 5 złr. w. a . 2), u tego ostatniego chowały się bowiem dzieci,
a n aw et w y d a ł on sw e córki. Z opow iad an ia z n a m wypadek, w k tó ­
rym żona a d w o k a ta F . w. P., otrzym aw szy w późnym wieku dziecię,
sp r z e d a ła je F., poniew aż m iał więcej dzieci, a zatem dziecię jako
jego, za p e w n e się w ychow a.
W w y p a d k a c h takiej sprzedaży uw aża się dzieci za dzieci
nab yw ców ; a p rzez tę sprzedaż więc nieszczęście, któreby je t r a ­
fiło w razie, gdyby były dziećm i sprzedających, od w raca się od nich.

Dr. M. Allerhand.

wić ponowne wyjście za mąż, P o powrocie m iał zaw rzeć
Mamy tu podobny objaw, jak wyżej wymieniony.
‘j T en tem at opracował Dr. R u d o l f

Lindau

“) N iskość ceny kupna przypomina
przy umowie zwanej m a n c i p a t i o .

nummns

ślub ponow ny.

w jednej ze swych

nowel.
unus

u

Rzym ian


— 236 —

Zapiski ludoznawcze z Życia Żydów.
Przezwiska1).
U Ż ydów często k ro ć n a p o ty k a m y przezw iska. P o w s ta ją one
w ro z m a ity sposób. N ie k tó re w y rażają ty lk o cech ę zew nętzzną
osoby. I t a k : D e r ro jte L e ib ; die b lin d e S u re (S a ra h ); L um e
(lahm e, k u la w a ) P e ire łe , F e ig e ; J a n k ie łe N arr. T u m o żn ab y za li­
czyć n a stę p u ją c e : E s te r, die D ę b e n e P y s k ie s (E stera o d ęb o w y ch
p y s k a c h ); S z c z y g ie ł; M ojsi O rżeł (ta k n a z w a n y z pow odu n a ro śli
n a g ło w ie je g o teścia , k tó ra w y g lą d a ła ja k d w u g ło w y orzeł) ;
S z u s ta k (z p ow odu sześciu p a ’ców u ręk i) ; S zab ze P a re c h ; T o ib e r
Sim e. In n e p rz e z w isk a b y w a ją n a d a w a n e z po w o d u p e w n y c h
p rz y m io tó w lu b w a d osoby. T u n ależ ą: J a n k ie łe G a n e f (złodziej);
S zifre P ijo k (P ijak , a w m azu rsk im d y a le k c ie w y m aw ia się ja k o);
Ic ie L e c (dow cipniś), C iejw e S io re k (k łó tliw a), B e ri L e p ik (d o b ra
g ło w a); E lle P is c h e r (szczoch) 1), Ic e k R o tz e r (z asm ark a n y ), R e izełe K o z a k (bo sk a c z e ja k koza), W a w rz y k (W a w rz y n ie c , z p o ­
w odu c h ło p sk ie g o obejścia), D e r S ta a ts a n w a lt (jako n ied o b ry
człow iek). N ie k tó re p rz ezw isk a w in n y sp o só b p o w stały . T a k :
T a u b e S e in e r (żo łn ierk a), p o n iew aż m ia ła sk lep z re k w izy tam i
żo łn iersk im i, L e ib isc h die K u h , z p o w o d u k ro w y , k tó rą je g o t e ­
ściow a p o sia d a ła , Szlojm e P id łe (pudło), S złojm e H u te łe (kapelusz),
W o lf C ip k e, p o n iew aż lu b i k lu sk i zw ane cip k am i.
N ie k tó re p rz e z w isk a d o stają się w udziele n ie ty lk o p ew n y m
osobom , lecz ta k ż e ca ły m rodzinom . T a k n. p. ro d z in a F .
w R zesz o w ie n a z y w a się K ru p n ik , b o je d e n z n ic h m iał k ru p y
do g a r n k a liczyć; ro d z in a D. „ K isz k ie “, p o n iew aż je d e n c ie rp ia ł
n a h em o ro id y ; ro d z in a D re y fu ss „ P e c z k ie “ ; M a u lta sc h zaś „B ig ie l“, p ra w d o p o d o b n ie p o w sta ło ze sło w a S te ig b ü g e l, ro d z in a ta
b ow iem s k ła d a się z d o ro ż k arz y , ro d z in a V. „ P e n z ik “, p o n iew aż
b a b k a b y ła k ró tk a a g ru b a , ro d z in a N. „ K re p łe c h “ t. j. p ie ro g i
z m ięsem .
J a k z p o w y ższeg o w y b o ru w y n ik a i w łaściw o ści o sób trz e ­
cich p rz y c z y n ia ją się ,do n a d a n ia p rzezw isk a. C zasem b y w a p rz e ­

1)
P odaję przezw iska używane w m ieście R zeszow ie. T ylk o jedno
znam ze Lwowa.
ł) To przezw isko napotykam y we w ielu m iastach, a zarazem anegdotę,
że P ischer po w yjeździe do W iednia zowie się W asserstrahl, a w Paryżu
L a F ontaine.

— 237 zw isko d o d aw an era do im ienia, w n ie k tó ry c h w y p a d k ach i bez
n ieg o b y w a u żyw anem . P rzezw isk o znanem jest w całem m ieście,
a w n ie k tó ry c h w y p a d k a c h nie zn a się n aw et p ra w d ziw eg o n a ­
zw isk a osoby. C zasem ta k się przyjęło, że o so b a sam a się nim
p o słu g u je , l a k np. p rz y je ch ałe m raz do R zeszo w a i za p y ta łem
d o ro ż k arz a M au ltascha, nazyw ając g o po tem n azw isku, czy je s t
w o lny, n a co otrzy m ałem odpow iedź, że ta k i że on się n azy w a
B ig el, a n ie M au ltasch.

Przezwiska ogółu mieszkańców miasta.
L u d p rzy jm u je, że w szyscy m ieszk ań cy pew n eg o m iasta
m ają te sam e w łaściw ości D lateg o o g ó ln ik o w o w y raża się o nich.
I ta k m ów i się: „ L e m b e rg e r P ip ik “, lw o w sk i ż o łą d e k t. j. osoba
dużo je d z ą c a , jeżeli się w spom ina o L w o w ian in ie ; R e is c h e r F r e s ­
s e r (R ze szo w sk i ża rło k ); T u rn e w e r H o itik (tarn o w sk i g łu p ie c ):
J e re s le w e r J o n te w (jaro sław sk ie św ięto); P re m e s łe r Ja u e c h (p rze­
m y s k a zupa), B ro d e r A k stu re m (brodzki u p a rty człow iek) ; Żuraw n e r K a rte n s z p ie le r (żu ra w ieński y racz w k a rty ), S a m b o re r G an uw em (sam b o rscy złodzieje), S try je r M ojsief (stry jsk ie śm iecie);
K ru k e r e r N aru n em (k rak o w scy g łu p cy ), L in sk e r N arunem (L isko
m iasto o b o k S an o k a).
Co do L isk a, to opow iadają sobie Żydzi, że m ieszkaniec teg o
n ie p o d aje m iasta, lecz w y raża się o pochodzeniu „fin bei S u n ik “
(z po d S an o k a), a b y nie w yw ołać śm iechu u inneg'o. O pow iadają
d alej Żydzi, że z a p y ta n o raz ży d a z L iska, sk ą d pochodzi. G dy
p o d a ł to m iejsce, d ru g i się roześm iał, n a co żyd z L isk a p o w ie­
dział : „ Ir se n d se lb e r a N o r r “ (w y sam i jesteście g łupiec).

Stosunek wuja do syna siostry.
T a c y t w spom ina w G erm anii, że sto su n ek dziecięcia do
b r a ta m a tk i je s t serdeczniejszym od jeg o sto su n k u do ojca. T en
objaw n ie ty lk o u G erm anów n ap o ty k am y , lećz i u in n y ch ludów .
W sk a z u je on n a to, że u ludu p ew n eg o is tn ia ł daw niej m a tria r­
ch at. I u Ż ydów znajdujem y z a ro d y m a try a rc h a tu .
Je d e n chcę tu przytoczyć.
Jeżeli u pew nej osoby n a p o ty k a się ja k ie ś przym ioty, b ąd ź
to dobre, b ąd ź też złe, m ów i się o niej : „E r ist n a c h g e ra te n d er
m am es b r id e r “ (u d ał się ja k b ra t m atki). W o góle p an u je p rz e ­
k o n an ie, że o so b a otrzym uje w łaściw ości b ra ta m atki.
P o ró w n a n ie p rz y to czo n e w ykazuje, że pom iędzy sio strzeń cem
ą w ujem p a n o w a ł ścisły sto su n ek , silniejszy od sto su n k u do ojca.

— 238 —
P o ch o d zi on z czasów k ie d y m a tria rc h a t b y ł silniejszym , niż
później. Źe zaś ta k b lisk i s to su n e k zachodził, to ła tw o zro zu m ia­
łem jest, jeżeli się u w zględni, że p o k re w ie ń stw o w o b ec ojca nie
istn iało , a b r a t m a tk i b y ł je d y n y m n ajb liższy m m ężczyzną, k tó r y
m ia ł się d ziecięciem sio stry za o p ie k o w ać ,
Dr. M. Allerhand.

Zfolklorystyki słowackiej.
T uż za B ie sk id a m i i T a tra m i m ieszk a n a r ó d s ł o w a c k i ,
o k tó ry m n a o g ó ł b a rd z o m ało w iem y. N ajw yżej zn am y d ru ciarzy ,
k tó rz y za za ro b k ie m do n a s p rz y ch o d zą , a przez czas dłuższy
w ziem iach p o lsk ic h p rz eb y w ają c, m ów ią p ra w ie czy sto po polsku;
alb o g'dy k to z P o la k ó w zajrzy do k ą p ie l np. w T re n c z y n ie lub
przejdzie po za T a tr y , to ze zdziw ieniem nie w idzi tam M ad z ia­
rów , lecz lu d czy sto sło w iań sk i. J u ż o ja k ie m k o lw ie k u n a s p o ­
ję c iu o p iśm ie n n ic tw ie sło w ac k ie m nie m a co i m ów ić. A p iśm ie n ­
n ictw o to o p a rte g łó w n ie o w ła s n y lud, ta k n aszem u lu d o w i p o ­
k re w n y , może i n am się p rz y d a ć . Z w łaszcza b ez p o śre d n io ze S ło ­
w a k am i sąsiad u jąc e szczepy n a sz e g o lu d u dużo w sp ó ln o ści z nim i
p o siad ają. P o za tern, o czem już p ra w ie z u p e łn ie u n a s g łu ch o ,
trz e b a w iedzieć, że i m y m am y nasz l u d c z y s t o p o l s k i n a
W ę g rz e c h , n iera z ze S ło w a k a m i n ą jed n ej sie d z ą c y m iedzy. I to
lu d nie m ały , lu d z d a w n a ta m o siad ły , w n ajliczniejszej g ro m a ­
dzie m ieszk a ją cy n a ziem i, k tó ra zdaje się, że n ig d y w g ra n ic a c h
p a ń s tw a p o lsk ie g o n ie leża ła, a p rz y n ajm n ie j, jeżeli do P o ls k i
n ależ ała, to w z a ran iu u stro ju n asz eg o p a ń stw o w e g o Je st to lud
p o lsk i n a S p i s z u w t. zw. Z a m a g ó r z u . K to to, co piszę,
p rz ecz y ta , p o m y śli so b ie zaraz, cóż znow u ! p rzecież S pisz n a le ­
żał do P o lsk i do p ierw szeg o p o d ziału . T a k , ale nie ta część, k tó ra
Z am ag ó rze stanow i, a Z am ag ó rze w łaśn ie je s t najczyściej p o lsk ie.
W S p iszu zastaw io n y m P o lsc e i n ależ ący m do niej od r. 1412 do
p ierw szeg o podziału, m ieszka m ało P olaków , dużo więcej zaś
S ło w ak ó w i o sad n ik ó w niem ieck ich , a P o la c y nie tw o rz ą tam
zbitej ca ło śc i tak , ja k w Z am ogórzu. Z am ogórze zaś d o stało lu ­
dność p o lsk ą, co się w y la ła za b rz e g i P o lsk i p o lity czn ej, ludność,
k tó ra tu p rzy jść m ogła, ta k , ja k n a P o d h ale, ty lk o z K ra k o w -

Item sets
Lud 2

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.