Zagłada światów. Między mitologią lokalną a Biblią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4

Dublin Core

Tytuł

Zagłada światów. Między mitologią lokalną a Biblią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4

Opis

Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.96-106

Twórca

Zowczak, Magdalena

Wydawca

Instytut Sztuki PAN

Data

1993

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3594

Format

application/pdf

Język

pol.

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:3371

PDF Text

Text

1

Zagłada światów
1
Między mitologią lokalną a Biblią
Magdalena Zowczak

M a t e r i a ł y z L i t w y s t a n o w i ą szczególnie ciekawy z b i ó r
ź r ó d e ł do analizy myślenia magicznego i jego z w i ą z k ó w
z religijnością. System byłego Z w i ą z k u Radzieckiego o p i e r a ł
się na p a ń s t w o w e j pseudoreligii. sakralizującej władzę partii.
Pozornie paradoksalne zakonserwowanie na tych terenach
magicznego sposobu myślenia b y ć m o ż e należałoby t ł u m a ­
czyć raczej jego p o k r e w i e ń s t w e m , czy też k o h e r e n c j ą wobec
zasad radzieckiego p o r z ą d k u , niż w e w n ę t r z n y m protestem
ludzi, z a c h o w u j ą c y c h w czułej p a m i ę c i archaiczne wierzenia.
Niejednokrotnie bowiem to, co dla t e r e n ó w Polski p o ś w i a d ­
c z a j ą XIX-wieczne czasopisma etnograficzne, m o ż n a usły­
szeć na Litwie na własne uszy, a p t l y odrobinie szczęścia
nawet niekiedy uzupełnić (sytuacja ta stwarza szanse wzaje­
mnej weryfikacji źródeł). Przez wiele lat z a c h o w a ń magicz­
nych nie h a m o w a ł a na L i t w i e religia: ograniczenie do
m i n i m u m działalności Kościoła, d o t k n i ę t e g o p o d o b n y m
n i e d o w ł a d e m , jak większość instytucji publicznych (zwłasz­
cza szkolnictwa i służby zdrowia), przyczyniło się do swobo­
dy interpretacji spraw z w i ą z a n y c h z wiarą i Pismem
Śmętym
(Zowczak 1991) oraz n i e ś w i a d o m e g o łączenia ich czy uzgad­
niania z lokalna tradycją: z podaniami, zwyczajami, t l b o
ogólniej - z n o r m a m i . Powstają w ten s p o s ó b zadziwiające
nieraz kontaminacje, k t ó r e n a p a w a ł y o d r a z ą większość
XIX-wiecznych badaczy j a k o teksty „ z e p s u t e " Istotnie są
one nieraz bardzo odległe od kanonu i z trudem dają s i ę
p o d p o r z ą d k o w a ć folklorystycznym klasyfikacjom w ą t k ó w !
chyba że potnie sieje na k a w a ł k i . Rzecz jednak w t y m , że
z n a c z ą c e są połączenia owych w ą t k ó w , jak r ó w n i e ż cały
kontekst takich zbitek, k t ó r e wbrew klasyfikacjom u k ł a d a j ą
siew nowe, sensowne całości. W zepsuciu t y m jest bowiem
metoda, skoro owe opowieści p r z y p o m i n a j ą apokryfy judeoc h r z e ś c i ariskie, a t a k ż e midraszowe legendy żydowskiezapewne jedne i drugie mogły mieć bezpośredni w p ł y w na
t w ó r c z o ś ć l u d o w ą (w pewnym sensie w p ł y w y były o b o p ó l ­
ne) M i m o wszystko ich znaczenie c h y b . jednak nie m o g ł o
przewyższać o d d z i a ł y w a n i a Pisma Ś Jętego w wersji kanoni­
cznej (chodzi tu o okres o d p o ł o w y X I X - g o wieku do chwili
obecnej) A zatem, j a k się zdaje, zbieżności między o p o w i e ś ­
ciami biblijnymi wszystkich trzech r o d z a j ó w byłyby niekiedy
w y r a z e m Oraw, o b o w i ą z u j ą c y c h w ludowej egzegezie

Bubli

tę zaś p o j m o w a ć m o ż n a j a k o swoisty p r z e k ł a d dostosowany
do potrzeb i realiów kultury l u d o w e W tej sytuacji ryzykowne jest orzekanie o genezie pomys­
łów interpretacyjnych. W i a d o m o na p r z y k ł a d , że w kulturze
ludowej Słowiańszczyzny rozpowszechnione jest w y o b r a ż e ­
nie dziejów, w e d ł u g k t ó r e g o ludzie stopniowo się „ w y r a d z a ­
j ą " , degenerują w trzech kolejnych e p o k a c h , z w a n y c h niekie­
dy czasami Ojca, Syna i Ducha Świętego. Czy warto jednak
łączyć ten p o m y s ł (jak to czyni T o m i c k i w syntetycznym
opisie religijności ludowej, 1981, s. 42) z teologią J o a c h i m a
z Fiore, o p a t a kalabryjskiego, z m a r ł e g o w 1202 roku? W obu
przypadkach mamy do czynienia z p o d p o r z ą d k o w a n i e m
trzech o k r e s ó w dziejów Trójcy Św., ale waloryzacja jest
odwrotna (zgodnie z myślą tego cysterskiego zakonnika
epoka O j c a o d p o w i a d a ł a czasom Starego Testamentu, zaś za
czasów Ducha Św. m i a ł o na ziemi z a p a n o w a ć K r ó l e s t w o
B o ż e ) . Z drugiej strony rozpowszechniona w kulturach
indoeuropejskich idea podziału dziejów ludzkości na trzy
okresy b y w a rozpatrywana j a k o oczywista projekcja pod­
stawowych (przynajmniej dla tych kultur) kategorii czasu:

96

p r z e s z ł o ś c i , t e r a ź n i e j s z o ś c i i p r z y s z ł o ś c i , r ó ż n i e z r e s z t ą war¬
t o ś c i o w a n y c h , n p . wiek z ł o t a , b r ą z u i ż e l e z a . A l g i r d a s J
G r e i m a s p i s a o podobnej k o n c e p c j i historii w mitologa
litewskiej j a k o sukcesji trzech ras: d a w n y c h o l b r z y m ó w
z a s t ą p i l i obecni ludzie, k t ó r z y z kolei u s t ą p i ą rasie k a r ł ó w ci
b ę d ą tak mali ż e w d z i e w i ę c i u będą z a r z y n a l i koguta
N a r o d z i n y i ś m i e r ć obecnej l u d z k o ś c i mitologia litewska
wiąże w ^
Sonem i dżuma

N a s z a r a s a p o j a w i ł a się: na z

m

Z

Solowe z A a K ^ ^
mas ? 9 8 5 s
^
kataklizmu

mków
S

o

G r e S

m

S

J

S

a

uznawszy

SLSt

iZ

szybko^^^TIM^

zaczęła si:
P ^ V « y ł d aj
B o g u , iz nie z d o ł a u d ź w i g n ą ć tak wielkiego u ę z a r u . Bog
w y s ł u c h a ł jej s k a r g i z e s ł a ł p o t o p . G d y l u d z k o ś ć znów
r o z r o d z i się p o n a d m i a r ę Z i e m t a p o n o w n a p o p r o s i Boga,
byjej u l ż y ł , a w ó w c z a s ześle on d ż u m ę ( t a m ż e , s. 185). Ten
s a m p r o b l e m bardziej p o m y s ł o w o r o z w i ą z u j ą legendy żydo­
w s k i e : B o g u s p o k a j a Z i e m i ę , d r ż ą c ą ze s t r a c h u . ,z me da rady
w y k a r m . c p o t o m s t w a A d a m a , z a p e w n i e n i e m o swej pornoc y C z a s zostaje podzielony: B o g troszczy się o noc, zsyłając
c z ł o w i e k o w i o ż y w c z y son , o d p o c z y n e k , / a s Z . e m i a żywi
ludzi z a dnia ( G i n z b e r g 1909, s. 6 4 - 6 5 ) .
P o l s k i e m a t e r i a ł y nie r ó ż n i ą s i ę od l i t e w s k i c h z wyjątkiem
p r z e w i d y w a n e j d ż u m y (w Krakowskiem
K o l b e r g a można
z n a l e ź ć w z m i a n k ę , iz o l b r z y m i w v e u b i c n i zostali powietrzem
m o r o w y m ; 1962 s. 10). Z a m i a s t mej p r z e w i d y w a n y jest
raczej cały zestaw r ó ż n o r o d n y c h klęsk k a t a k l i z m ó w które
b ę d ą ^ n a s t ę p o w a ł y jedne p V d r u g i c h p o d o b n i e Tak w SybiM
tr?ech n a r o d ó w " są,
w tekstach n e w s k i c h
ogromni
jak
^

rodobne S ^ nawet takie same j S
Dawniejsi
ludrie• Boua o f c ? " byB

z ziemi kości- żyTponad d S e l
M T d w a ? nół metS chleby ^^TcSS£mi

k

5
olewTmi i

^ a d b r a ł a ś eTch w i e l k a ^
D u c h a Iwie L o " i u h
no R o « i D u c h i " 7 ^ ia m ł S
w S J h S S h c h l e h o w y c h tak i a k m m l Z v w S

U d z i e l a 190 i

s 2

1

4)

„ M i l ż y n y (wielkoludy, z lit. mirzinas - M . Z . ) wielkie i sil* <
dawniej były, pójdzie do lasu, największe drzewo, sosnę. "* !
grzbiecie przyniesie. A mówi: C o tam za robak po polu łazi'' 1 & I
rękę wziął człowieka z koniem. T o jak ten świat zamykał sięA wyszła kobieta, matka czy żona, mówi: Jak my pomrzemy: W
laki świat będzie. A pośle nas będą krasnoludki, że będz*
dwunastu człowieka jednego koguta kroić. Na but powiedzą: Co ^
to za wieża? - jak gdzie zostanie but nasz. Drugi swiai powsUK*--|
WSybiliipisało: jeśli naród poprawi sic. to kilka lat jeszczebędfl*'

Mur Kościoła,

I będzie to naród bardzo mądry, pyszny" (1).
W e d ł u g n i e k t ó r y c h wypowiedzi koniec ś w i a t a powtarza
sie co trzy t y s i ą c e lat ( s t ą d r ó ż n e „ ś w i a t y " ) , a l b o t e ż
w dziejach l u d z k o ś c i b y ł y j u ż trzy p o t o p y , z k t ó r y c h n a j ­
straszniejszy b y ł ostatni, i d e n t y f i k o w a n y z b i b l i j n y m : „ c o
zniszczyło s i ę w s z y s t k o , to b y ł ten p o t o p trzeci. I w t e d y P a n
Bóg p o k a z a ł n a niebie t ę c z ę , ż e o n a jest, to j u ż w i ę c e j nie
będzie k a r a ł p o t o p e m " (6).
A zatem k a t a k l i z m y o d d z i e l a j ą nie t y l k o r ó ż n e „ n a r o d y " ,
lecz i o d r ę b n e ś w i a t y , k t ó r e , j a k s i ę zdaje, p r z e d s t a w i a j ą
kolejne stadia c y k l i c z n e g o p r o c e s u , analogiczne- » d o z m i e n ­
nych p ó r r o k u . P o d p o r z ą d k o w a n i e s t a d i ó w T r ó j c y Ś w .
nadaje temu p r o c e s o w i c h a r a k t e r linearny. Jeśli j e d n a k
pominiemy tę c h r z e ś c i j a ń s k ą i n t e r p r e t a c j ę , n a d a l p o z o s t a n i e
problem z m n i e j s z a n i a s i ę l u d z i , n i e m a l j e d n o g ł o ś n i e p o d ­
kreślany r ó w n i e ż w e w s p ó ł c z e s n y c h w y p o w i e d z i a c h . Z a t e m
o w ą c y k l i c z n o ś ć trzeba by b y ł o p r z e d s t a w i ć nie p r z y p o m o c y
okręgu, lecz raczej spirali, k t ó r e j z w o j e c o r a z b a r d z i e j s i ę
zacieśniają. T o t e ż teksty m ó w i ą o „ s k r a c a n i u s i ę " c z a s u
podobnie j a k l u d z k i e g o ż y c i a (tak t e ż i n t e r p r e t o w a n y jes
słynny zwrot z Sybilii,\ż
„zima zimę gonić będzie").
„Ludzie po stworzeniu żyli ponad setkę, to na pewno byli
zdrowi, Abraham żył sto sześćdziesiąt dwa lata chyba, mądrzejsi
byli, bo takie budowle jak z dawnych lat, to dzisiaj nikt na to
głowy nie ma. Bo lak było przepowiedziane: naród będzie słabszv.
Takie proroctwa były. trzy książki spisane Michaldy. Będą
skrócone dni, będzie skrócone życie ludzkie. 1 rzeczywiście dzisiaj
tak jest, że człowiek nigdy n i e m a czasu, żeby zrobić wszystko" (7).
„Pan B ó g skrócił lata nasze (...) A dawniej, czy my wiemy
dobrze (...] no jest rok [...] ale czy to jest prawdziwie, to nikt nie
może tego zbadać, bo są krótsze dni, krótsze miesiące i krótsza
cala era [...] Ludzie [...] zostali skróceni na swoim życiu. A przez
» ? Przez wybryki" (8).
Polskie teksty o d p o w i a d a j ą tezie G r e i m a s a , iż z m n i e j ­
szanie się ludzi i s k r a c a n i e s i ę c z a s u l u d z k i e g o ż y c i a jest
*oistym r o z w i ą z a n i e m p r o b l e m u w z r a s t a n i a h c z b y l u d n o $
która w i n n y m p r z y p a d k u nie m o g ł a b y s i ę w y ż y w i ć
* r ó d m a t e r i a ł ó w K o l b e r g a z K r a k o w s k i e g o z n a j d u j ą się
<*sty osnute w o k ó ł w ą t k ó w b i b l i j n y c h : c h o c i a ż l i t e r a c k o
^ g ł a d z o n e i z a p e w n e o c e n z u r o w a n e ; s t a n o w i ą w zestawiem n y m i ź r ó d ł a m i p r z y c z y n e k do biblii ludowej. W nich
* snie m o ż n a znaleźć b e z p o ś r e d n i o w y r a ż o n ą p r z y c z y n ę
g r a d a c j i ludzi.
s

w

,a

r ° w y g n a n i u z r a j u i z m n i e j s z e n i u k ł o s ó w ludzie cierpieli
s o d , n a s t a ł w i ę c z w y c z a j , ż e gdy s y n s i ę ż e n i ł , o j c a swego

Dotnuva

z a k o p y w a ł ż y w c e m w ziemi. K i e d y j e d n a k z a r z u c o n o
s p o s ó b ograniczania populacji:

ten

„Pan B ó g na niebie zmiłował się nad ludem i poczęły być większe
urodzaje, ród zaś ludzki nieco przydrobnil. Z o l b r z y m ó w nienasy­
conych rodzili się coraz mniejsi mieszkańcy ziemscy, ale też i bieg
długiego życia u k r ó c o n y m z o s t a ł " (Kolberg 1962, s. 9)
Biblijna historia potopu, c z ę s t o ł ą c z o n a przez naszych
r o z m ó w c ó w z upadkiem S o d o m y i G o m o r y , ł a t w o przeplata
się r ó w n i e ż z l o k a l n y m i p o d a n i a m i , t r a f i a j ą c n a p o d a t n y
grunt w postaci w i e r z e ń o z a t o p i o n y c h b ą d ź z a p a d ł y c h
w z i e m i ę k o ś c i o ł a c h , k a r c z m a c h , d o m a c h czy w s i a c h o r a z
ludziach w k a m i e ń z a k l ę t y c h . A s y m i l a c j a w ą t k ó w biblijnych
w t r a d y c j i lokalnej z o s t a n i e tu z a p r e z e n t o w a n a na p r z y ­
kładzie o p o w i e ś c i o zagładzie ś w i a t ó w . Potop czy p o ż o g a
m a j ą w n i c h znaczenie c e z u r y m i ę d z y r ó ż n y m i e p o k a m i
a c z a s po k a t a k l i z m i e o z n a c z a d l a z . e m i c z y s t o ś ć p i e r w s z y c h
dni stworzenia, t o t e ż p o j a w i a j ą się w ó w c z a s symbole z w i ą z a ­
ne z k o s m o g o n i ą .
„Przed potopem ludzie byli mocno grzeszni, jak m o ż n a równać
dziś" (9), „barbarzyńcy bardzo wielkie. Nie wierzyli ni w Boga. ni
w nic, żyli jak b y d ł o jakie" (6). „Był naród j u ż taki mądry, że Pan
B ó g nie mógł k o m a n d o w a ć . O n jedna rodzina wybrał Noego,
wtedy ludzie żyli po dziewięćset trzydzieści lat, on b u d o w a ł karabl
sto dwadzieścia lat, na trzy piąlry i powiedział jemu Pan Bóg:
Zbierzesz wszystka żywiola do pary, jakie jest tylko do tego
karabla, a ja len naród wykasuję generalnym potopem. T o Noe
budował sto dwadzieścia lat karabl ten i za k a ż d y m uderzeniem
młota nawracał ludzi: Ludzie nawróćcie się, bo zginiecie, a z niego
wyśmiewali się. za nic go mieli" (10). R ó w n i e ż według tradycji
żydowskiej Bóg w swym miłosierdziu p o z w o l i ł Noemu przez sto
dwadzieścia lat n a p o m i n a ć zepsute pokolenie i ostrzegać je przed
nadchodzącą karą, dokładnie ją opisując, lecz w y ś m i e w a n o go
(Ginzberg 1909, s. 152).
„Strasznie rozbalowane byli. Nie słuchali Pana Boga, tańcowali
dzień i noc [zupełnie jak w o p o w i e ś c i a c h o zapadłej karczmie
- M . Z . ) . Deszcz już padał dzień i noc, a oni jeszcze na drugim
piętrze byli i jeszcze tańcowali. Już woda zajmuje ten pięter, a oni
jeszcze tańcują" ( I I ) . „[...] który miał d u ż o pieniędzy, to i sam topi
się w wodzie, a jeszcze koszyczek pieniędzy o, tak podnosi, a który
hultaj leniwy, to leży sobie w wodzie, j u ż nic m u " (12).
„Jeden bogaty byl brat, drugi biedny. Ten biedny to nasuszył
chleba, a bogaty zabrał worek złota. Wlazł wysoko gdzieś tam
i jak głodny, to wyjmie z plecaka suchara, zamoczy, do wody
posmokcze i żyje, a ten drugi złota nie zje, a deszcz lat czterdzieści
dni i czterdzieści nocy. I poleciał do wody razem z tym złotem.

97

A głód to jeszcze gorszy niż potop" (13).
Pomimo zepsucia ludzi świat przed z a g ł a d ą miał cechy
rajskie. P a n o w a ł w nim o g ó l n y dostatek, nawet kamienie
rosły, a kłosy z b o ż a , żyta i jęczmienia, o k r y w a ł y łodygi do
samej ziemi. W e d ł u g innych wersji „ k ł o s kiedyś był ci
w skomble takie - na jednej pałce d o o k o ł a kilka k ł o s ó w "
(16); wyrastały ich trzy. cztery, a nawet siedemdziesiąt (14.
15). Ó w wielokrotny kłos nasuwa skojarzenia z d r a b i n ą
Jakubowa (por. K u b i a k 1981, s. 1 1 4 - 1 1 6 ) . Jerzy Wasilew­
ski traktuje wielki kłos j a k o altomorf drzewa kosmicznego,
k t ó r e g o likwidacja powoduje przerwanie łączności między
ludźmi a niebiosami i oznacza moment upadku (1989.
s 188)
Wizja rajskiego życia przed potopem zgodna jest z duchem
legend ż y d o w s k i c h , w e d ł u g k t ó r y c h ludzie nie znali w ó w c z a s
trudu ani troski i wskutek niezwykłego powodzenia stawali
się coraz bardziej zuchwali. Jeden siew przynosił i m ż n i w o na
czterdzieści lat. zaś dzięki sztuce magii potrafili z m u s i ć nawet
słońce i księżyc, by i m służyły (Ginzberg 1909, s. 152). Jest to
zresztą zgodne z w i d o c z n ą i we współczesnych tekstach
tendencją do p o d k r e ś l a n i a , że n a p r a w d ę dobrze m o ż e się
wieść t y l k o drennemu, złemu c z ł o w i e k o w i , p o n i e w a ż pomaga
m u diabeł. B ó g zaś zsyła swoim u l u b i e ń c o m krzyżyki.
Wrednv człowiek nie choruie I 1 iemu czort oomaea Boeatemu
czort i w kaszTztoU narób

a biednemu w zarierkt nasra Ale

5^SSM32.

Tzcze^wY SdzTc no nerw
szczęśliwy będzie, no nerw nie wytrzymuje (3 ).
N a Laudzie d i a b ł a zastępuje ajczwaras (li . auvaras), demon
s p o r z ą c y , o k t ó r y m powiada się dosadn.e, .z bogatemu
narobi do kaszy ś m i e t a n ą , a biednemu g ó w n e m (49).
U t r a t ę obfitych k ł o s ó w (najbardziej rozpowszechniona
wersja opowiadania), wiąże się zazwyczaj z brakiem szacun­
k u dla chleba. B e z p o ś r e d n i ą p r z y c z y n ą gniewu b o ż e g o ma
być użycie przez b a b ę blinów do „ p o d t a r c i a dziecku d u p y "
b ą d ź wykorzystanie naręczy k ł o s ó w j a k o mioteł; często
zdarzenie wzbogaca się b e z p o ś r e d n i ą o b r a z ą Pana Boga lub
Pana Jezusa, k t ó r y w tych szczęśliwych czasach chodził
w ż e b r a c z y m przebraniu po ziemi: zostaje więc obdarzony
s p o s t p o n o w a n ą blina albo odprawiony z k w i t k i e m przez
skąpą gospodynię.
„My żyjemy na koci i psich doli. Pan Jezus chodził i przyszedł
do kobiety, a ona bliny piekła. Pan Jezus mówi. żeby dała jeść
i ona dala Panu Jezusu brudny placek. Pan Jezus rozgniewał się.
a dawniej było zboże od ziemi. Pan Jezus wziął bicz, poszedł
w pole i tym biczem pościnał je do ziemi, a psy i koty zaczęli jęczeć
i tylko został jeden kłosek na ich dolę i my żyjem tym. To teraz
mówią, że trzeba kota nakamuć [...]. bo my na sobaczej , kocej
dolizyjem"(l7).
W tekście widoczne jest skojarzenie kary boskiej z biblij­
nym w y p ę d z e n i e m p r z e k u p n i ó w ze świątyni jerozolimskiej
( M t 2 1 , 12; M k 11, 15), a d o k ł a d n i e j zapewne z j a k i m ś
obrazem, p r z e d s t a w i a j ą c y m gniewnego Chrystusa, k t ó r y
ściga p r z e k u p n i ó w ze sznurem w uniesionej do uderzenia
ręce.
Opowiadania z L i t w y d o k ł a d n i e opisują zmniejszenie
k ł o s ó w , wyjaśniając o b e c n o ś ć kolanek na ł o d y d z e z b o ż a .
O t o wersja legendy z 1883 r o k u . zapisana i p r z e t ł u m a c z o n a
z j ę z y k a litewskiego przez Mieczysława D o w o j n ę Sylwestrowicza, k t ó r a wyraziście potwierdza tezę o kłosie-drzewie
kosmicznym:
„O kochaniu psa który sobie robiąc dobrze i ludziom zrobił
dobrze.
G d y ludzie byli bogatsi i nie wiedzieli, co to jest moje a co
twoje, orali złotemi narogami i złote szaty nosili.Mieszkali
z blizka od siebie w zgodzie. Gniewali się jednak na Boga. że
i m czegoś nie dostaje, że nie mają słomy i k u l i ( s ł o m i a n y c h
zwojów w y m ł ó c o n y c h ) z żyta. K ł o s żytni był potenczas a ż po
korzenie od wierzchu długi, p o k r y t y ziarnem, bez łodygi
(słomy). Wtedy to B ó g chodził po ziemi. Z m ó w i w s z y się
rolnicy prosili Pana Boga, aby kłos był k r ó t s z y m . Bóg, c h c ą c
im d o g o d z i ć , zrobił tak. j a k oni prosili. B ó g pochyliwszy
łodygę żyta, czyli ó w tak długi kłos żytni smorgal ziarno

98

1

w g ó r ę z d o ł u i pytał, z a t r z y m u j ą c rękę: Czy j u ż dosyć )
Rolnik o d p o w i e d z i a ł , że jeszcze trzeba. I p o z o s t a ł na tynj
miejscu znak na żytniej słomie, gdzie Bóg z a t r z y m a ł rękę
s m o r g a j ą c kłos. [Jest to miejsce na słomie, gdzie wychodzą
z ł o d y g Uście - M D S 1 . Gdy po raz drugi s m o r g a ł i z n o w j
proszono, s m o r g a ł B ó g po raz trzeci z gniewem, aby zupełnie"
kłos z e s t n o r g a ó Wtedy to pies uchwycił koniec zboża
. o g a r n ą ł swoim pyskiem i w ten s p o s ó b Bóg zagniewany Z
m ó g ł zniszczyć całego kłosa g d y ż pies uprosił go gdyby mu
ÏÏfa»*^Dffi
to ludzie gdy u p u * ą pierwszy c h Ï Ï
kęs tego chleba rzucają pod
stół a potem
s ^

iSS^ûS^S^m
[ ])-( S j r

s 57)

( z

-

d D o D o n

, s t n i e j e

a

o

t

ą

a

J

Podobnie w ' j e d n y m z zapisanych współcześnie tekstów
ludzie przeklinali wielkie kłosy z p o w o d u uciążliwych żniw
ciężko b y ł o ż ą ć (18; zbliżona wersja u Afanasjewa, 1990 !
s. 14).
P o w r ó ć m y jeszcze na chwilę do sprawy kolanek na
ł o d y d z e z b o ż a , ś l a d ó w bożej ręki. Zatem przed opisanym i
wydarzeniem łodygi z b o ż a były ich pozbawione, gładkie ;
podobnie j a k łodygi fasoli czy bobu, k t ó r e właśnie z teeo'
Powodu umożliwiają w mitach k o m u n i k a c j ę z zaświatami
(Wasilewski 1989, s 1 9 6 - 197; por. też: „ d a w n i e j ludzie jak
chcieli do nieba to sadzili ten b ó b i po t y m bobie lazły i do
nieba się d o s t a w a ł y [ ] dzieciakom mówili" do nieba pój.
dziesz DO bobie" (20) N i e k t ó r e teksty zawierają inna.
c h o c i a ż r ó w n o w a ż n ą interpretację' kolanka są to lady w
zesmorganwh"
k ł o s ó w ile kolanek
w
( 19) k t ó r e dzięk e m u upoaaoma
upodabnia się
się do
b a b i todydzżyta
ny
ao
1

Przemiana kłosów bardzo często ł ą c z o n a jest z potopem
j a k o jej b e z p o ś r e d n i ą p r z y c z y n ą . W ó w c z a s zamiast „smorg a j ą c e j " boskiej dłoni niszczy kłosy woda. Interpretacja,
w e d ł u g której Pan Bóg zostawił tyle kłosa, ile pies w gardło I
zmieści, bywa harmonijnie p o ł ą c z o n a z biblijnym potopem. I
„Przez siedem lat budowali korabl i oni zapomnieli chleba i piał
wyleciał i złapał w pysk kłosy i dlatego u nas psia dola. żyjenj
z psiej doli" (21 ). „Zawsze się daie psu chleba kawałek, bo tyle*
pies chwycił, to tyle kłosa zostało [...]. laka jest psia paszczy*
dłużyna" (22).
W większości t e k s t ó w z L i t w y ocalenie zawdzięczamy psu |
i kotu, k t ó r e przewidując k a t a s t r o f ę wypraszają jęcząc
. żebrzec zmtan^ boskiej decyzji. Przekonanie o wicszczycb
w ł a s n o ś c i a c h tych zwierząt trwa do dziś, toteż z ich za­
chowania często w r ó ż y sie o przyszłości (np kiedy pies wyje
z pyskiem uniesionym w górę właśnie lak jak p o d e à
niszczenia kłosów zapowiada to głód p o ż a r albo wojnę;
z opuszczonym w dół lub k o p i ą c jamę - śmierć Hospodara;
myjący^™17^rpowiada g o ś c n t p T A nomew ^ psu. i koc*
K%stary p ^
ludzi mam sta y wobec
tvch
z n,-mi chlebem I
ludzkie!doTii bowiem w kłosach m ê m â ( 2 3 )

^^n^^^kàSSr%

„Za to nie można nigdy ni psa. ni kom obi/ać. ho mv n a ichniej I
doli zostali się" (18).
Na Litwie p r z e t r w a ł a p a m i ę ć o zwyczajowym częstowaniu
psa chlebem p o ś w i a d c z o n y m dla X V I I wieku Ludwk
A d a m Jucewicz cytuje fragment litewskojęzycznego okól­
nika biskupa ż m u d z k i e g o Piotra Tarczewskie^io z 1649 roku
we w ł a s n y m t ł u m a c z e n i u :
„Porzućcie wszystkie swoje pogańskie uroczystości [...] » «*
bardziej porzućcie wspominki psów, pracowiivch. albowiem je*»!
obraza Boga. (...) Jest u was pogański zwyczaj; wy jedząc pien**|
i ostatni kęs dajecie psu, wierząc, iż to przyniesie korzyść*
domu. O Boże nasz! jacyż słudzy twoi! Nie. to nic iwoi słudzY.»|
służalcy diabła [...]". Od siebie zaś Jucewicz dodaje: „ZasirzeaBB
tego ze wszechmiar najłagodniejszego Pasterza, pilnują sie id*
siaj na Żmudzi. Uprzedzenie jednak"/ czasów pogańskich j e J ^ J
nie ustało, z tą jednak różnicą, iż ludzie dorośli nic rzuc#
pierwszego i ostatniego kęsa z ust swoich dla psa, lecz
czynić dzieciom którzy (sic') ieszcze d o K o m u n i i sw nie p * I
stępowali" ( 1 8 4 6 , s. 1 1 8 - 1 2 0 )
W s p ó ł c z e s n e m a t e r i a ł y p o ś w i a d c z a j ą t r w a ł o ś ć tego

tM

^ j u ; za zasługi psa „jak chleb pieką, gospodyni dzieżę
S k r o b i e i dla psa malutki chlebek też upieką. M a m l
mówiła, że to psia dola" (5).
Na terenie Polski opowieści o kłosach przybierają po­
p c h n i e odmienną wersję (zdecydowanie rzadką na Lit¬
S S t o M a t k a Boska chwyta w ostatniej chwili za koniec
unsa ratując ludzi od śmierci głodowej. T r u d n o ostatecznie
K z y g n i ć , czy jest to wyraz późniejszej tradycji religijnej.
! ' k t ó r e j aktywna rola zwierząt stanowi anachron zm
rwsz?stkiedobrodzieX

ludzi j u ż po wygnaniu z raju (28); akcent pada często na winę
kobiety: p o d k r e ś l a się, że to baba w y w o ł a ł a boży gniew i z jej
powodu kłosy są m a ł e (38); ż o n a Noego bywa nazywana
Ewą (39) podobnie j a k w rosyjskiej legendzie zapisanej przez
Afanasjewa ( L u ź n y 1988, s. 204); c) A d a m i Ewa są jedynymi
ludźmi k t ó r z y ocaleli z p o t o p u . p i e r w s z y m i l u d ź m i oczysz­
czonego świata (29)
2. Noe, j a k o pierwszy człowiek nowego ś w i a t a , podobnie
jak A d a m występuje wymiennie z Bogiem (16).
( D o Lota i jego żony p o w r ó c i m y później).

« 1 ^ do s S f i K
3 2
r o z k a z a n i e t S d n o bedŻie w X m a S ć fakt ze
^.fstacirkomniarz^ ^t2Sk7S5^«v1Sl£
^ I L n r o s i ^ ^ k l e Boea (Pana Jezusa) bv osławił
X

la. A.: ..To opowiadali tak, że jak Adam zgrzeszył, to jeden
kłos tylko pozostał. [...] A tak było [...] B.: O d komla. Wiele on
rósł, to wszystko było k ł o s . N i e b y ł o s ł o m y , a klos. Ja mam
książkę, w książce pisze. Jak A d a m , jak E w a zgrzeszyła. Ale [w
przeciwnym wypadku - M . Z . ] też b y ł o b y źle. Jeżeli byłaby E w a
nie zgrzeszywszy, byliby ludzie nieumierające. Ale nie oralib, nie
kosilib. Nic nie robiliby. C : Ale czy to prawda, czy nic? Ja
słyszałem - tylko ten kłos został się dla kota. jeden" (27);

T

V

1

1K8
n o ^
w 7 n / L teren^^^^
Kossak-Szczuckie^Bycmoze^
psia dola czy -^obacza dola_ jest oderwaną od kontekstu
frazą której używamy w sposób mechaniczny, nieświadom,
eeo głębszego znaczenia.
Kot. druga postać zwierzęca w naszej historii (ocalony
Wos jest też nazywany dolą kocią czy „kociaczą"). pełni
funkcję bohatera także w arce Noego którą ocali od
zatonęcia. Kiedy stworzona przez d i a b ł a mysz zaczęła
wygryzać dziurę w dnie. Pan Bóg lub Noe stworzyli z chustki
kota (albo litewska bogini Ł a j m a - czy M a t k a Boska
- Rękawiczki^
w T r ^ r a c ^
n o d ' ż r n K a ^ ^ k m t u T ^ t S
^ ' ¿ 0 ^ kotkę
K z a z r e k - ^
r ę k o m a
ktfkotke X
nie nóTdzie m u r e k I n i e btdzie m u fie
d W y M 7 'lan iaka ż^wioła
ffi^Sfrek^Lo
e

Ł ? J
ona stworzona przez boginię Ł a j m ę dla
ubog»e, wieśniaczki, której d o m trapiła plaga myszy „ D z i s
gdy juz mało pomału wyobrażenia pogansk.e znikać za­
czynają lud zwykle kotkę me rękawiczką Ł a j m y , lecz
rękawiczką N . Panny M a r y i nazywa (1846, s. 124).
Ponieważ jednak k o t , zwłaszcza czarny, jest znany jedno­
cześnie jako diabelskie stworzenie (por. np. zwyczaj zrzuca­
nia kota w garnku z muru kościelnego w Wielki Czwartek
jako .judaszowej duszy"; 26), niektóre teksty wydają się
u m ą c z y ć tę amb.walencję: oto diabeł w postaci myszy
ścigany przez kota, wlazł m u w oczy, dlatego też czarny ko
PO siedmiu latach zamienia się w diabła ( G u s t a w i c z 1 8 8 1 s
138; 1901, s 131 W e d ł u g
a Ł
alce

mają kozły w oczach p o t e ż w i e r z e ń a żydowskie Tż

^ h t o d i L z a LiHent
^
"odeł p o S T h t e S c h duJza fest w
oddechu?

1 , T E W S K , C T L

D

U

S

Ł

1

J

E S T

W

^

S E R Ł U

k

-

K

n

R

W

I

?

L

U

uh
H

Wyraźne powiązanie historii kłosów z potopem skłania do
"mieszczenia jej w cyklu opowieści o zagładzie. Zgodnie
'mechanizmem charakterystycznym dla reinterpretacji
"MII. jej strukturalnie zbliżone wątki (por. Leach 1969)
"Władają się na siebie, łącząc występujące w nich zdarzenia
Postacie. I tak do kontaminowanych w biblii ludowej
OBtoni grzechów A d a m a . Noego i Lota (Zowczak 1992)
gaikowe szczegóły dołączane są właśnie z historii znisz<*ia kłosów. Dla'udokumentowania tego spostrzeżenia
^ s t a w i m y tu przegląd najbardziej wyrazistych kontami1

7

N

'• o e i jego żona są utożsamiani z A d a m e m i E w ą .
° | o p 1 utrata obfitości zboża spowodowane zostały: a)
- e c h e m pierworodnym (27) b ą d ź b) grzechami pierwszych
r

b. ..Jak Pan B ó g [...] strącił Adama i E w ę na ziemię, oni j u ż byli
takie stęsknione, przeżywali, że ich Pan B ó g ukarał. T o wtedy Pan
Bóg im dał z b o ż e . Dal im troszeczkę p r a c o w a ć [...]. D a l im chleb
i te kłosy byli do samej ziemi. Ale oni zrobili się też niedobre.
Pobyli tutaj na ziemi, zaczęli też różnie, nie słuchać boskiego
przykazania. T o Pan B ó g im z d e j m o w a ł [kłosy - M . Z . ] , ale byli
koty, psy. Koty i psy zaczęli prosić Boga, ż e b y Pan B ó g zostawił.
A czym oni będą żywić się? Jak ludziom nie będzie, to i im nie
będzie" (28);
c. „ P a n B ó g mówił, jak zrobić [arkę - M . Z . ] , rozporządzał.
W arce kto tam, Adam i Ewa była i po parze zwierzątek" (29);
potop był za ludzkie grzechy, „ P a n B ó g wszystko potopił, zostawił
tylko ptaszka i d w ó c h ludzi. [...] Musi to A d a m i E w a . Pan Bóg
zrobił Arkę i ich dał do arki i ptaszka: wróbelka i kukułkę i jeszcze
jakieś, ale nie p a m i ę t a m . A potem cały świat zatopił. I wyginęli
wszystkie ludzie. A po potopie zrobiła się nowa era, to ten świat
nasz. I m ó w i ą teraz, że jak ludzie będą dobre, to jeszcze przeżyją,
jeszcze z dziesięć lat. ale jak takie zle jak teraz, to j u ż za rok albo
dwa to koniec świata będzie" (30).

Fakt, że cytowane t u kontaminacje nie są przypadkowe,
lecz wyrażają o k r e ś l o n ą z a s a d ę , p o t w i e r d z a j ą niezależne
reinterpretacje w ą t k ó w biblijnych, p o w s t a ł e w odmiennych
warunkach k u l t u r o w y c h . W wielu ź r ó d ł a c h średniowiecz­
nych ż o n a Noego nosi imię Ewa (Stichel 1979, s. 7 9 - 8 0 ) ;
w tradycji gnostyckiej nazywa się Norea czy Orea, tak samo
j a k c ó r k a Ewy (zarazem ż o n a Seta). Oznacza to związek
Noego z c ó r k ą Ewy b ą d ź - z n i ą s a m ą ( t a m ż e , s. 55. 61). We
wszystkich tych tradycjach miara ludzkiego życia od p o c z ą t ­
ku dziejów była - zgodnie z Genezis - zupełnie odmienna
od obecnej, co nie ujmuje oczywiście nic z symboliki tych
p o m y s ł ó w . Zasada, z k t ó r ą mamy t u d o czynienia, opiera się
na d w ó c h założeniach: Noe i jego ż o n a są pierwszymi (w
n o w y m świecie) l u d ź m i , a zatem p a r ą bliźniaczą w stosunku
do A d a m a i Ewy; grzech, k t ó r y popełniają pierwsi ludzie,
stanowi w n o w y m świecie grzech pierworodny, z a ś w jego
scenariuszu Ewa i (N)Orea o d g r y w a j ą a n a l o g i c z n ą rolę.
Niewątpliwie z a m i ł o w a n i e do geanalogicznego wyjaśniania
dziejów cechuje wszystkie wzmiankowane tu tradycje.
Historia potopu bywa we współczesnych opowiadaniach
z L i t w y ł ą c z o n a z podaniami l o k a l n y m i , a zwłaszcza z opo­
wieścią o zapadłej wsi czy gospodarstwie (w klasyfikacji
K r z y ż a n o w s k i e g o T . 960 B). O t o zanotowana współcześnie
wersja owego podania o karze za z b r o d n i ę po 100 (sic!)
latach:
„ C h ł o p i e c jeden zabił c z ł o w i e k a , poszedł do dziewczyny żenić
się i [powiedział jej - M . Z . ] że on zabił. Dziewczyna mówi: Nie
pójdę, bo ty człowieka zabił. A polem ona poszła do księdza,
a ksiądz m ó w i , że m o ż n a iść, ale niech on pójdzie o dwunastej na
to miejsce, gdzie zabił c z ł o w i e k a i niech p o s ł u c h a , jaki tak g ł o s
odezwie się. I on poszedł i słucha: B o ż e . ujmijsia za mnie.
- Ujmam się. c h o ć za sto lat. ale ujmam się. G l o s taki. Przyszedł,
dziewczynie tłumaczy, ona myśli: Sto lat - c z y j a będę żyć? Oni
99

ożenili się, żyli bardzo dobrze, wsio szło. daże jajko nie przepadło.
K o l ę d o w a ł kiedyś ksiądz i na to wielka burza nadeszła, deszcz,
musiał on n o c o w a ć u tego człowieka. Jego w nocy ktoś budzi:
Zabieraj wszystko, jedź stąd, bo zginiesz. M ó w i furmanu: C o ś to
trzeba wyjeżdżać. Stuka c o ś w okno, mówi: Zabieraj wszystko,
targa go: Jedź, bo zginiesz. Tylko założył konia, podjechali m o ż e
półtora kilometra, tylko słyszy trzask i huk. Ale z a p o m n i a ł na
stole swojej książki z modlitwami, wrócili się - tam tylko jezioro
w tym miejscu i stolik, i książka pływa. T a rodzina cała zginąwszy,
żywioła też. Stolik podpływa do brzegu, ksiądz tylko książka wziął
i stolik poszedł skroś ziemi. I ująlsia za sto lat, i ona, i jego praca,
wszystko p o s z ł o skroś ziemi" (32).

P o d o b n ą wersję z P o n i e w i e ż a cytuje K a r ł o w i c z (1888, s.
10); dodaje ona czy zmienia t y l k o szczegóły: bohater zabija
rywala do ręki dziewczyny, znakiem z a p o w i a d a j ą c y m za­
gładę jest stłuczone przez bohatera jajko, zaś k s i ą d z pozos­
tawia na stole brewiarz i stulę. Podanie to p r z y c z y n i ł o się do
p r z e k s z t a ł c e n i a biblijnej historii potopu:
..Przed potopem u Noego ksiądz, n o c o w a ł i jak wyszedł, to
Ewangelię zostawił, i ona polem nie zatonęła, tylko pływała. I ta
rodzina też się uratowała, była uszczęśliwiona przez Pana Boga"

(33);
„ M ó w i l i dziadek, mamusia, że szedł Pan B ó g drogą i zaszedł
gdzie kto dal jeść. i jemu nie dała gospodyni. I on zrobił lam potop,
a sam wyszedł z lego domu i zostawił książkę na stole. Z a p o m n i a ł
i poszedł, a potem przypomina, że nie ma książki u niego. - A kto
to. Pan Bóg ety Pan Jezus! - No. jak u nas. Boh. Boh. no Bóg. No
to on wrócił się, ale już tu potopa była. I ta książka przyszła do
brzegu, a ten stolik poleciał w potop. A psy i koty uciekali na jakieś
wyspy. Tak opowiadali. Wylecieli na wyspy i tak jęczeli z głodu.
A Pan Jezus słyszał, Pan B ó g słyszał, że to tak ta j u ż żyw ioła jęczy.
No to on szedł jakimś ci polem, a kłos kiedyś ci był - skomble
takie, mówili. Na jednej pałce tak kłosy, kłosy byli. - To znaczy,
kilka kłosów, CZY od samej ziemi? - O d samej ziemi to j a nie m o g ę .
No ale tak nie jeden klos, d o o k o ł a byli kilka kłosów, T o tak jak
oni piszczeli na tej wyspie z głodu, to oni odprosili i tak
opowiadali: teraz my z sabaczej i kaciaczej doli żyjem [...). Przez
ich my mamy teraz chleba. Jak psy uciekali na wyspy i z g ł o d u
piszczeli, to Pan B ó g szedł poza łące tam, gdzie nie było już potopu
i ręką wziął tak mach! mietlicę i mówił: Oto dla was ja zostawiam

chleba! Ile ręką wziął, a te kłosy przepadli. A na tej mietlicy jede,
kłos został się. I z tego poszedł świat, że chleba psy i koty
wyjęczeli" (16)
Słowo „ p o t o p a " u ż y w a n e jest na Wileńszczyźnie jako
określenie wszelkiej powodzi. Zapewne p r z y c z y n i ł o się to do
prezentowanych tu s k o j a r z e ń . O t o podanie o zatapiania
wioski, n a miejscu której p o w s t a ł o jezioro w K o r w i u koło
Mejszagoły (podanie p o ł ą c z o n o z w ą t k i e m kary po latach):

1

lo7inrv i Kaima Ir, nrl Rnoa K n l n Meisraonłu iest iataó tuli

wioka S i P ) No szedławTelka burza
m e K
kladJ nr/yiechal Nie pr ed burzą i lam przyjechał ksiądz dó *
woski
l
l
^
^
^
S
^
^
^
^
A
^
^
meTczyźn i k o b S y ^
7ak tfbu za cała wioska potopili sie jak poszli spać i wszystt
potopiło sie 1 ksiądz tam zanocował ze swoim Lhrystian™
S S a n jego ntbudził i oni wówczas jeszcze wyjechali"
S
wioski Odjechali jakiś kawałek drogi zapomnieli książka 5
ksiądz modli się. Ksiądz z zachryslianem mówi. że wracajmy 2
pa ta książka. No i zachrystianin jego posłuchał i wrócił, a
tam 4
bvło żadnej wioski ni śladu, tylko stalą wielka jeziora, ona i dziaui
stoi, ta jeziora. Korwie. Korwieńska jeziora, tam ta wioska zala«
jest. A tak nazwana, bo ta burza była. to ludzie jak słyszeli jak om
huczała, mówili, że to krowa ryczy. Ksiądz jak tam wrócił na ta
miejsce, patrzy, wioski nie ma ani śladu, a po tej jeziorze prym
stolik, na stoliku jego. księdza książka, przypłynęła do brzegu,
ksiądz zabrał swoja książka, a stolik faje i jego nie ma" (34).
W e d ł u c orzekazów z sameeo K o r w i a i okolic w dużti
wiosce k t ó r T n i e S ^
obecnego ,ezioS
u pewne g o s p o d y n i wyrosła trzema- kiedy kobieta i
w v S
z a S r w y r i y W a ć woda (35) jezioro przelało £
VV^szkmerS
narodowoć Tmów? - l i
k a r w k - ia c e b k l i c z T M
k r o w a X S l i ? krowa - M z T Tak n a z w a ł M a
S 2
- M Z I K o r w i e " ?36 3 7 ) W e d ł u 7 i n n e 7 wersji k ed
kobtófkrzYkM£•
Stoi k o r w i a ^ w ó d a z a T r z y m a K
H 5 ł Było to L dwa tyiace tóttemu' ieszcze m z e d S r o d J
niem Chrystusa (35)
W podaniu tym odbija się wierzenie, iż na początku
świata, albo po biblijnym potopie (co oznacza mniej więcej to
samo), woda „ c h o d z i ł a " , przemieszczała się swobodni
z miejsca na miejsce, a z a t r z y m y w a ł a sic. kiedy k t o ś j ą nazw*
po imieniu. „ W o d y szedli pośle p o i o p u i odgadywali id
nazwy. Jak odgadli, to s t a n ę ł o . Pulinia jezioro się nazywa, be
ptaki odgadli i wołali: puli, puli! T o w Glinciszkad
w m a j ą t k u " (4)
Z a u w a ż m y na marginesie, że we w s p ó ł c z e s n y c h źródłaci
m o ż n a o d n a l e ź ć również ślady innych wierzeń, k t ó r e wska­
zują na swoiste uosobienie wody, albo inaczej - traktowani!
jej jak żywej istoty. Jezioro m o ż e więc z a n i k n ą ć z powodu
zapomnienia przez ludzi jego nazwy (41). Niedaleko S u f l
wy była jeziora, ale iej nie p o d o b a ł o się. bojej nazwali Ślepi!
Jeziorak. Dlatego ona z a r a s t a ł a , z a r a s t a ł a i z r o b i ł a się jak
oko [wielkości stołu - D.S., J . D . ] " (40). Jeziora nazywa*!
b o ż e ń k i o c z k i " dlatego nie w o l n o ich zanieczyszcza
('sikać 42)- t ł u m a c z y to w z m i a n k ę ze gdy ludzie spuszczał:
wody z jeziora ślepli (43) zgodnie ze starotestamento*!
z a s a d ą zachowania analog i między winą i k a r ą Do dfll
woda z ' k r y n i c y nazywana jest ż y w ą " (R Lilientalo*,
pisała o podobnych wierzeniach u Ż y d ó w nie wolno wod)
b eżacei S e c z y s z c z a ć
np m o c z do niej puszczać co W
ov^^S^iikA»ini
jej p r z e k l i n a ć , couchod*
z a grzech"; 1930 s 4)
Kiedy ziemia wyschła i n a s t a ł nowy swiai po potopie, Bói,
p o ł o ż y ł swój łuk n a o b ł o k i n a znak przymierza z ziemią (G*
9, 1 2 - 1 7 ) . W polskiej tradycji ludowej tęcza jest węże*|
k t ó r y wypija w o d ę , aby ją potem w y p u ś c i ć w postaci deszcz
(w m i t o l o g i i litewskiej tęcza to wprawdzie pas bogini Ł a j #
lecz t a k ż e pije wodę- Greimas 1985, s. 183). T o t e ż k o l e W
w y p a d k ó w zmienia się: właśnie tec/v przypisuje się osusz**
w ó d po potopie, wypiła ona wody potopu (44); stąd *
1

-IŁ*'*-"'

Św. Kazimierz (Irgm. krzyża misyjnego). Varena

100

zapewne p r z e k o n a n i e , i ż jest „ w s z e c h m o c n a , ze d r u g i r a z
potopu nie b ę d z i e , t y l k o o g i e ń " (45).
„Tęcz zbiera w o d ę z morza i daje w o d ę , deszcz, po całym, komu
trzeba" (16): gadali, „żeby łam nie słać, gdzie ona jest, że ona
czasem m o ż e człowieka spić. Ż e wypije" (46; por. kto się do niej
zbliży, temu krew wypije z żył albo do chmur go zabierze; Matyas
1893, s. 114). W Korwiu zaś m ó w i ą , że „tęcza jest od jeziora do
jeziora i widać, jak ona w o d ę nabiera, patrzeć rano w kierunku
wody, to czasem j ą m o ż n a zobaczyć, od nas jezioro jest trzy
kilometry, to pije w o d ę przez tęczę" (35). Tęcza „ t o taki smok. pije
wode z jednej rzeki i wpuszcza do drugiej" (47); „ssie w o d ę gdzieś
Tam z oceanu, z morza i tam przepływa do drugiego i odbija ię
w tęczy. Tak sobie niegdyś tłumaczyli, że na przykład pokazała się
na niebie leczą, że już jakby wchłonęła deszcz i pije w o d ę na
l y k ł a d z Morza Czarnego i przez te obłoki idzie do Bałtyku [ ]
K
w dołku gdzieś były na drodze T o matka mówiła- T o z tęczy
spadło. Pan B ó g tak daje" (48).
Historia k o t k i s t w o r z o n e j d l a o c a l e n i a a r k i N o e g o s t a n o w i
tylko jeden z w i e l u w ą t k ó w e t i o l o g i c z n y c h o s n u t y c h w o k ó ł
potopu, k t ó r y w p r o w a d z a s y t u a c j ę a n a l o g i c z n ą do s t w o r z e ­
nia ś w i a t a . N a s t ę p u j e w i ę c p o w t ó r z e n i e b ą d ź p r z e t w o r z e n i e
m o t y w ó w p o c z ą t k o w y c h : p o w s t a j ą nowe zwierzęta albo
dawne u z y s k u j ą n o w e w ł a ś c i w o ś c i , z a ś N o e - A d a m , a c z a s e m
sam B ó g , w y p u s z c z a j ą c j e z a r k i b ł o g o s ł a w i i m l u b o r z e k a ,
czyni m a j ą s i ę ż y w i ć
Jedna z o p o w i a s t e k e t i o l o g i c z n y c h o z w i e r z ę t a c h w a r c e ,
zarejestrowana w s p ó ł c z e ś n i e n a L a u d z i e , o k a z a ł a s i ę b a r d z o
podobna do historii s p o d K o w n a , z a m i e s z c z o n e j w „ W i ś l e "
z 1900 r o k u (s. 4 8 5 ) , p o d a n e j w w y g ł a d z o n e j wersji przez
Jadwigą P e t r o w o w ą z R y m s z e w i c z ó w , k t ó r a z a o p a t r z y ł a j ą
notatką: „ z ust l u d u polskiego".
„[Noe] wszystkich zwierząt i ptaków po parze brał, żeby nie
zginęły. I myszka przedrapała łódź i na pewno ta łódź potonęłaby,
ale wąż zobaczył i ogon wsunął do tej dziury, żeby woda nie szła
dalej i potem, kiedy potop skończył się, wypuszczał Noe wszyst­
kich po parze i każdemu powiedział Pan B ó g . czym będą żywili się.
A wąż nie podpezł, dlatego, że był ogon do tej dziury wsunięty, to
pyta się dlaczego. - Dlatego, że mam ogon wsunięty do tej dziury,
trzyma łódź. T o w nagrodę dla niego powiedzieli: C o ty chciałbyś
jeść, jakie pożywienie? Nagroda taka tobie będzie za to, że
uratowałeś wszystkich. O n nie wie co, w ó w c z a s komar, malutkie
stworzonko. O n chciał usłużyć, że czyja smaczniejsza krew, to
stworzenie będzie p o ż y w i e n i e m węża. On teraz na k a ż d e g o siada,
wiadomo jak i komar, i krew k o s z t o w a ł i usiadł na człowieka
i wiadomo, najsmaczniejsza krew człowieka, i on leciał powie­
dzieć. Jaskółka zapytała jego. jaka najsmaczniejsza. M ó w i do
mego: Pokaż język! Komar pokazał język, jaskółka wyciągnęła
język, jemu urwała. K o m a r przyleciał do węża. ale bez języka nie
może mówić, tylko tak: bzzz, bzzz, bzzz, brzęczy. W ą ż zagniewał
* bardzo na j a s k ó ł k ę i chciał j a s k ó ł k ę zjeść, ale jaskółka uciekła
'tylko on zdążył ją ukąsić i wykąsić ogon w taki trójkąt" (49).
. Podobne o p o w i e ś c i s ą r o z p o w s z e c h n i o n e w tradycji c h r z e ­
ścijańskiej. K i e d y N o e z a w o ł a ł na w i d o k w r a c a j ą c e j z g a ł ą z ­
ką w d z i k i e g o ł ę b i c y : „Benedicier,
j e g o o k r z y k p o d z i a ł a ł na
diabła ukrytego we w n ę t r z u a r k i j a k e g z o r c y z m y ; u c i e k ł
*owczas przez d n o a r k i , a ż m i j a z a t k a ł a d z i u r ę o g o n e m
IReau 1957, s. 106). R ó « '

wariancie m a c e d o ń s k i m
*eza zastępuje żmija, k t ó r a zaczopowawszy ogonem dziurę
*azę go sobie o d c i ą ć i w n a g r o d ę ż ą d a p t a s z k ó w z g ó r n e g o
Pokładu; Noe jednak każe jej jeść górskie myszy (por. wersję
'kotem), t w d z ą c . że źle z r o z u m i a ł jej p r o ś b ę ( W r o c ł a w s k i
*S5, s. 485 - 486). Jako o b r o ń c a arki występuje też w wers¬
jach polskich ż a b a ( G a w e ł e k 1910, s. 81); w n a g r o d ę za swe
P° ięcenie nie r o z k ł a d a się ona po śmierci. Podobna
msioria jest o d p o w i e d z i ą na pytanie: „ C e m u ż a b a we wodzie
PrzS
"
y
' >s z y s t k i c h tych
Sn \
y
d n i e n i a z tą s a m ą fabułą. Istnieje
w a a k jeszcze jeden t y p w ą t k ó w etiologicznych z w i ą z a n y c h
Potopem, gdzie stworzenie z j a k i e g o ś p o w o d u pozostaje
Wt
Powoduje to np. śmierć samca j e d n o r o ż c a , k t ó r y
b o c z y ł z arki (Kolberg 1962, s. 11) b ą d ź został z niej

wyrzucony przez Noego za to, że b ó d ł inne zwierzęta
(Gustawicz 1881, s. 133), a t a k ż e z a g ł a d ę innych n i e o k r e ś ­
lonych zwierząt: „ p r z e d potopem takie z w i e r z ę t a były wiel­
kie, że z góry na g ó r ę s k a k a ł y (podobnie do w i e l k o l u d ó w
Boga Ojca - M . Z . ) . N o e chciał z a b r a ć je do a r k i , ale one nie
chciały się s c h o w a ć , że się same o c h r o n i ą i nie o c h r o n i ł y s i ę "
(78). D o tych w ą t k ó w należą też opowiadania o ptakach,
wysyłanych przez Noego na zwiady; są to k r u k , k u k u ł k a
i gołąb.
K r u k jest niefortunnym p o s ł a ń c e m : nie spełnia powierzo­
nego m u zadania, p o n i e w a ż na widok pływającej padliny
przystępuje do uczty, za co zostaje przeklęty (staje się czarny,
podobnie jak Cham: 50. 28). Jest to w ą t e k d o ś ć rozpowszech­
niony, nieobecny w chrześcijańskiej Biblii, pochodzi z Septuaginn- (Szyjewski 1991. s. 74). R ó w n i e ż jednak w oficjalnej
symbolice chrześcijańskiej k r u k reprezentuje grzesznika po­
za K o ś c i o ł e m , czyli a r k ą ( L u r k e r 1989, s. 100 101).
W e d ł u g tradycji żydowskiej Noe przeklął k r u k a , k t ó r y nie
chciał wypełnić jego polecenia i w d o d a t k u p o m a w i a ł Noego,
że ten chce go wysłać na p e w n ą śmierć, aby mieć k r u c z ą ż o n ę
na swe usługi. ( „ O b y twe usta, k t ó r e wyrzekły zło przeciw
mnie, były przeklęte i oby twoje stosunki z ż o n ą o d b y w a ł y się
t y l k o przez nie" - rzekł Noe, a wszystkie zwierzęta w arce
odrzekły: „ A m e n " . T o t e ż samica k r u k a z a p ł a d n i a n a jestwyłącznie jego śliną; Ginzberg 1909, s. 38 - 39. Por. podobne
wierzenia H u c u ł ó w o głuszcach: „ s a m i c a d z i o b a ć ma ślinę,
k t ó r ą kogut t o k u j ą c się opienia i w ten s p o s ó b ma się
z a p ł a d n i a ć " ; Schnaider 1901, s. 270).
Niefortunnym p o s ł a ń c e m jest t a k ż e samiec k u k u ł k i ; utopii
się on j a k j e d n o r o ż e c (Hradecka 1902, s. 65). Jednak
j e d n o r o ż c e z tego powodu wyginęły albo samica do dziś
b ł ą k a się samotnie, tymczasem k u k u ł k a radzi sobie inaczej.
„ N i e ma swojego gospodarza, ot i kogut jej potopcze, co
b ą d ź , ona m ę ż a nie ma i gniazda, jajka podrzuca" (51);
paruje się z dudkiem (Majewski 1898. s. 389); „ p o r z o sie
z inksymi p t o k a m i . nawet z w r o n k i e m (samcem wrony) [...]
K u k u c k i trza z a b i j a ć " (Hradecka 1903, s. 6 5 - 6 6 ) . Ż e
p o g l ą d y takie były niegdyś powszechne, świadczy fakt, iż
w języku staropolskim „ k u k u ł k a " znaczyła t a k ż e nierząd-

l e r

sw

m

n

d

k

a

k

a

;

a

?

(

M

a

l

a

s

l 8 9 3

s

1 0 8

W

e

w

L

c

h

m

a

m

d

0

3

a

r

Krzyż z figurą M B w Skansenie. Rumszyszki

101

nicę (Sławski 1 9 6 6 - 1 9 6 9 , s. 335), stąd p o s z ł o p o r z e k a d ł o :
nocna k u k u ł k a zawsze d z i e n n ą przekuka (Nowa
księga
przysłów...,
1970, w. 244).
I n n ą , powszechnie p o d a w a n ą p r z y c z y n ą b e z d o m n o ś c i
k u k u ł k i jest epizod z ucieczki do Egiptu, analogiczny do
w ą t k u Ż y d a wiecznego tułacza: kiedy M a t k a Boska z Dzie­
ciątkiem schroniła się pod drzewem, k u k u ł k a zaczęła nad nią
k u k a ć , c h c ą c z d r a d z i ć jej k r y j ó w k ę . M a t k a Boska przeklęła
j ą : „ Z a to nigdy nie będziesz miała gniazda w ł a s n e g o " (52).
K r u k a i k u k u ł k ę , występujące czasem wymiennie w teks­
tach o potopie, łączą jeszcze inne p o d o b i e ń s t w a . Są zwias­
tunami nieszczęścia i śmierci; k r u k woła: „ t r u p , t r u p ! " (por.
K r z y ż a n o w s k i 1963, s. 72), k u k u ł k a z a ś „ k u k u j e " na biedę,
niedolę, upadek żywioły, a k o ł o d o m u - na l u d z k ą śmierć.
„ W o t ona niedobra, chaliera, jak stanie k u k o w a t ' [...] tak:
cha, cha, cha i polietieła i musi za pięć d n i moja siestra
p o m i e r ł a [ . . . ] " (53). Oba ptaki podlegają metamorfozom.
K u k u ł k a (przemieniona w ptaka kobieta, k t ó r a zabiła m ę ż a .
b ą d ź dziewczyna, co chciała n a s t r a s z y ć Pana Jezusa lub
M a t k ę B o s k ą , albo po prostu k u k a j ą c a „ w złą g o d z i n ę " ;
Gustawicz 1881, s. 143; Majewski 1898 s. 4 0 2 ^ 0 3 r i e r w s z e
t a k ż e w ź r ó d ł a c h współczesnych) co r o k u o o k r e ś l o n y m
czasie „ o b r a c a się w korszuna" (jastrzębia). „ O n a kłosem
zadławi się przed Janem, j a k kłos j u ż w y p ł y w a . Ona kukuje
póki kłosa j ę c z m i e n n e g o nie widzi, a potem zadławi s ę
i w korszuna się przemienia. Potem j u ż zostaje się korszunem" ( 1 ; podobnie Gustawicz, t a m ż e . s. 144)
P

„To od św. Piotra ona karszunem, a na drugi rok z karszuna
przewraca się w kukułkę. - Dlaczego na Św. Piotra' - Bo skończył
się jej czas kukować (por. w jesieni kukułka nie kuka. tylko się
śmieje; Gustawicz, tamże - M.Z.). Ona ma czas do Św. Piotra. Po
Św. Piętrze zszedł jej czas, że ona już nie kukuje. To wtedy ona
napada [...] na kur i zabiwa kur, drze i wszystko. U niej pazury
wielkie i chwyci kure. i poleci w pole" (54; według jednej z wersji
podanych przez Gustawicza, zamienia się ona kolejno w krogulca,
jastrzębia i orła).
P r z e ł o m o w y dla tego osobliwego ptaka dzień św. Piotra
u p a m i ę t n i a jeszcze jeden występek.
„Św. Piotr szedł i nogi go rozbolały i skradł konia. Spotyka Pan
Bóg Piotra i pyta się go: Skąd wziąłeś konia? - Kupiłem. Pan Bóg
mówi: Pokaż świadków. A tam była kukułka i wrona. Kukułka
mówi: Kupił, kupił. A Pan Bóg cały czas wie, że Piotr skradł. Pyta
się wrony. - Kradł, kradł. I przywołał wronę i mówi: Możesz cały
rok krzyczeć, a kukułka będzie kukować do Św. Piotra" (55)
Nasuwa się t u wniosek, że s o l i d a r n o ś ć zazuli wobcc
świętego w y n i k a ć m o ż e ze skojarzenia podobnych przywar:
oboje k ł a m c y , oboje zdrajcy... (por. Wieczorek 1992, s.
45 47).
K r u k stworzony został przez d i a b ł a , czemu zawdzięcza
swą b a r w ę ; bywa z n i m u t o ż s a m i a n y (56). Jego m ł o d e , j a k
głosi Oekonomika
Haura, są jednak „ z natury na razie
białase, gdy się z swojego wylęgną owocu (jaja), a tak ich
m a t k i , dla tej odmiany, j a k o b y za w y r o d k i m a j ą c , zaniedbywają, w s t y d z ą c się za nie do dziewięciu d n i , nie k a r m i ą ich
ani ż a d n ą rzeczą nie posilają, t y l k o się na ten czas z p r o w i dencji Boskiej muszkami a r o s ą s a m ą o p a t r u j ą , gdy z a ś
poczynają czernieć, w dziesiątym dniu, natenczas ledwie i m
k r u k francuskich do gniazda nie nosi p a s z t e t ó w , przy innych
rozmaitych p r o w i a n t a c h " (cyt. za Majewskim 1900, s. 37).
Podobne wierzenie f u n k c j o n o w a ł o w ś r ó d Ż y d ó w : k m ki
po urodzeniu są białe przez trzy d n i , a ich rodzice nie troszczą
się w ó w c z a s o nie; kurczęta żywią się więc larwami z włas­
nych o d c h o d ó w , d o p ó k i ich p i ó r a nie zczernieją (Ginzberg
1909, s. 38 39). W ten s p o s ó b obraz k r u k a j a k o ptaka
nieczystego staje się nie mniej wyrazisty i dosadny niż
w epizodzie z czasów potopu. I z n ó w znajdujemy t u a n a l o g i ę
w dossier k u k u ł k i , k t ó r a nie znosi jajek, lecz je „ w y ż y g u j e "
(Ciszewski 1887, s. 43).
Związek tych d w ó c h p t a k ó w , k t ó r e , jak j u ż z o s t a ł o
powiedziane, m o g ą w y s t ę p o w a ć wymiennie w o p o w i e ś c i a c h
o potopie, pełniąc n e g a t y w n o - k o m i c z n ą funkcję nieczystego

102

stworzenia (trickstera), ma zapewne za p o d s t a w ę ich pasoży.
tniczy (choć w innych dziedzinach) tryb życia. Predestynuj,
je on do r o l i istot z pogranicza ś w i a t ó w (czy epok), które
p r z e n o s z ą stare grzechy w n o w ą , o c z y s z c z o n ą rzeczywistość
K r u k . znany w mitologiach c a ł e g o ś w i a t a ze swych mediacyj^
nych właściwości, posiada zatem w naszym folklorze od.
powiednik w postaci k u k u ł k i (por. Stomma 1986,
136-137), w y r a ź n i e kojarzonej - zapewne z tego samego i
p o w o d u ze Św. Piotrem. Trzeba tu z a u w a ż y ć , że w wierzS
niach litewskich wizerunek k u k u ł k i jest znacznie bardziei
pochlebny U w a ż a n a jest ona za p r z e m i e n i o n ą dziewczyn? I
o p ł a k u j ą c ą śmierć brata a lud czci ją i szanuje" r a d z ą c S
jej w w a ż n y c h sprawach (Jucewicz 1846 s 4 8 ^ 9 ) - nawe
nazwa jednego z wiosennych miesięcy' od niej właśm
pochodzi (maj lit geguzè
geguźis od gegùtè
kukulS
Podobnie p™ze o t y m ptaku M o s z y ń s k . przyłączając
W^t
mapołudniowoS
s

!

1967 ? 543)

optatciwania z m a r ł e g o

(Moszyńsk,

K r u k a i k u k u ł k ę cechuje charakterystyczna dla dawnego \
świata z n a j o m o ś ć przyszłości (niegdyś i ludzie znali godzinę j
swej śmierci, lecz Bóg o d e b r a ł i m tę wiedzę, bo pod koniec I
życia nie c h c i a ł o się i m p r a c o w a ć ) . Tak jak k u k u ł k a jest I
c z a r o w n i c ą i wie, co się dzieje na świecie, tak i kruk jest
p o s t a c i ą czarownika. Jego nadnaturalna wiedza wiąże się 3
zapewne ze znanym i przesadzonym w kulturze ludowej
faktem jego długowieczności (żyje trzysta lat, 32).
^
W kalendarzu o b r z ę d o w y m na Litwie kruk pojawia się
w z w i ą z k u z tzw. Czystym Czwartkiem w W i e l k i m Tygodniu
(na Białorusi „ C z y s t y c z e ć w i e r " w e d ł u g C. Pietkiewicza
1932, s. 2, k t ó r y jednak nie tłumaczy tej nazwy). Wierzy się,
że tego dnia woda bieżąca, albo jeszcze lepiej
źródlana,
„ k r y n i c z n a " , ma c u d o w n ą moc i kto się w niej umyje, będzie 1
czysty i zdrowy przez cały rok: wolny od p a r c h ó w , liszajowi
i wszelkich c h o r ó b (57). W Czysty Czwartek myto niegdyś'
r ó w n i e ż sprzęty, garnki' a nawet szorowano konie (w Polsce,
takich cudownych własności woda nabiera w Wielki Piątek),
Jeden jednak warunek musi być spełniony, by rytualne
oczyszczenie było skuteczne- m y ć sie należy do dnia przy
ciemniach" „ p ó k i kruk swoje dzieci nie umyje" (58)
„ K r u k do wschodu słońca myje się. A jak j u ż ja pomyję się
po wschodzie słońca, to j a b ę d ę czarna. Trzeba do wschodu
s ł o ń c a " (27). Zwyczaj ten t ł u m a c z ą r o z m ó w c y kościelnym
r y t u a ł e m umywania n ó g . k t ó r e g o w z ó r opisuje przeznaczona
na ten dzień Ewangelia (i.. 1.3). albo te/ t v m . że kiedy
żołnierze prowadzili pojmanego Chrystusa ' przez rzekf
zawadził o k a m i e ń i u p a d ł do wody, kalecząc sobie broft!
Szczegół ten obecny jest w polskich" pieśniach pasyjnych od
średniowiecza Stefan Czarnowski w s p o m i n a ł w opisie Kai
warii Wejherowskiej obraz przedstawiający
pławienie"
Jezusa w Hebronie niczym podejrzanego o czary zape**
b y ł o to p o d s t a w i e n i e tej właśnie sceny (Czarnowski 19*
s. 39).
„[...] żydostwo jcEO modlącego sic w/ięli i meczy li. l a m dorz*
prowadzili i lam po tej rzece. Sami po moście s/li. a jego rz*
kazali prowadzić [...]" (9).
J e d n o c z e ś n i e istnieje przekonanie, że w Wielki CzwarW*
od p o ł u d n i a m y ć się me wolno. ..bo Panu Jc/.usowi oc5j
zalejesz" (59), nie w o l n o też j u ż robie świątecznych porząd­
k ó w , a zwłaszcza w y m i a t a ć pajęczyn, ho „ P a n JezusJÇJ
w ciemnicy i się m u oczy z a p r ó s z y " (1 powszech*rj
Podobne zakazy poświadczają "wzmianki w źródłach ś * ł |
niowiecznvch- w t v m dniu nie n u t o naczyń no wieczfl*!
(pozostawiano resztki dla u b o ż ą t ) nie należało tez wówc*
k a p a ć sie ani m y ć głowy (dla uczczenia pojmania Chryste
w ogrójcu- Bruckner 190- s 4 6 < l > T i k z e \ I X - w W * f
literatura etnograficzna mówi o zakazach prac domo***
(Wasilewski 1989, 's. 217 -218).
A zatem wschód słońca w ten dzień

byłby

współczesnych ź r ó d e ł z L i t w y - g r a n i c ą między czasem,
kiedy należy d o k o n a ć oczyszczenia w wodzie o cudownych
właściwościach, w tzw. „żywej wodzie", a czasem zakazu
ycia i s p r z ą t a n i a . K r u k , j a k o posiadacz demonicznej
wiedzy, zna też miejsca, gdzie m o ż n a znaleźć „ ż v w ą w o d ę " ;
jest to popularny m o t y w bajkowy (por. np. Majewski 1900, s.
36-37); k ą p i ą c się w niej czy k ą p i ą c swe dzieci zapewnia sobie
lub dzieciom d ł u g o w i e c z n o ś ć , ale zarazem powoduje zanik
cudownych właściwości wody, p o n i e w a ż jest stworzeniem
nieczystym (tak j a k w y k ą p a n i e psa w c u d o w n y m ź r ó d l e
powoduje u t r a t ę jego mocy uzdrawiającej).
Czwartek jest w o g ó l e dniem w a r t o ś c i o w a n y m ambiwa­
lentnie w tygodniu s ł o w i a ń s k i m : zarazem czysty, szczęśliwy
i nieczysty, nieszczęśliwy (por. Uspienski 1993, s. 83-86),
wymarzony dzień dla magii. W e d ł u g w s p ó ł c z e s n y c h materia­
łów urodzeni w czwartek b ę d ą mieli z d o l n o ś c i do handlu lub
będą złodziejami. S k ą d i n ą d w i a d o m o , że k t o zje m i ę s o
kruka, będzie złodziejem (Majewski 1900, s. 38; Nowa księga
przysłów w t ó r u j e : k r u k z rodu złodziej). A zatem ptak ten nie
bez przyczyny k ą p i e się w W i e l k i Czwartek, kiedy ambiwalencja czwartkowa zostaje zwielokrotniona. N a ł o ż e n i e
<ie archaicznych i chrześcijańskich wierzeń jest w t y m
przypadku ewidentne.
Na marginesie m o ż n a z a u w a ż y ć uniwersalny charakter
wierzeń d o t y c z ą c y c h kruka; przedstawione tu informacje
z Litwy w znacznym stopniu p o k r y w a j ą się z przytaczanymi
przez Ryszarda Tomickiego cechami przypisywanymi k r u ­
kowi w mitach mongolskich, gdzie występuje on j a k o
niefortunny boski p o s ł a n i e c , nosiciel wody życia, k t ó r y
rozlał ją na drzewa iglaste. W e d ł u g tychże m i t ó w ma on
dostęp do wody życia, co więcej: „ z araszanu. żeby woda
miała moc, należy b r a ć rankiem, zanim napije się 'z niego
kruk dlatego, że k r u k przylatuje pić rano. Od tego otrzymuje
on nieśmiertelność" ( T o m i c k i 1980. s. 92; jest to cytat z pracv
G.N. Potanina wydanej w 1883 r o k u w Petersburgu).
Kruk jest wreszcie p r z e c i w i e ń s t w e m b ł o g o s ł a w i o n e j gołę­
bicy, posłusznie wypełniającej p o w i e r z o n ą jej przez Noego
misję. Obraz bezkresu w ó d i d w ó c h przeciwstawnych sobie
ptaków w y r a ż a t a k ż e s y m b o l i k ę p r z e d c h r z e ś c i j a ń s k ą , przy­
pominając wierzenia o p o c z ą t k u ś w i a t a (por. T o m i c k i 1976.
s. 55). I tak dla tych wierzeń znajdujemy odpowiednik we
współczesnych m a t e r i a ł a c h z L i t w y . Opowiadano.
ffl

„że Pan Bóg jak świat stwarzał, to tu wszędzie woda była. To
wtedy szatan bvł czarny, a Pan Bóg biały, takie eołebie. I tak tedy
zanurzy siędo wody [...] i wyniesie kawałek ziemi z wody. I lak jest
teraz - świat na wodach. To Pan Bóg, sam Pan Bóg wyciągnął
z wody ten kawałeczek ziemi. A ten czarny chciał zwalić Pana
Boga, on się bral / Panem Bogiem Bóg chciał swoje a on swoje
Żeby to na jego było" (60).
Symbole te p o w r a c a j ą w czasie granicznym, oddzielają­
cym różne epoki - światy. Po potopie
..gołąb Doleciał w ii-Hn;i Omnc kruk w liruoa oi\/\e

IMI-, II Pan

Bóg pozwolił miasta budowTć" (61) K,edv Chrystus umierał na
krzyżu, „gołębie latali gołębie grzech niszczyć" Oni ochraniali
Pana Jezusa, żeby wrony, kruki nic dziobali" (29).
Kruk jest w historii p o t o p u znakiem trwałości zła. M i a ł o
° zginąć wraz z urzesznikami. abv Noe. człowiek światła,
rozpoczął nowe życie na ziemi oczyszczonej z b r u d u , c h o r ó b
zagfcd*
S
zwierząt miały ulec

0 D

11

N

a

W

C

t

s

z

k

o

d

l

i

w

e

a t u n k i

...Była arka zbudowana i każdego zwierza tam było nabrano do
*J arki. A co niepotrzebne, to Pan Bóg wziął do worka [...] le
»dziny i jakie tam co niepotrzebne i powiedział dla kobiety iść
"\°P'C. A ona nic poniosła do rzeki topić, nie utopiła, ale
wTi^'*
'
y
powyłaziło i powylatało z tego
(63)
° d z i i zbiera za to. W bociana zamieniła się"
W

o

r

k

a

B w c l a n

w s z

c h

s t k o

W n i e k t ó r y c h wersjach tej opowieści ciekawa baba nazy­
wana była E w ą (Zowczak 1992, s. 36), o Ewie z a ś , sym­
bolizującej grzech, m ó w i się, że zginęła dopiero w czasie
p o t o p u , pobodnie, j a k w e d ł u g legend ż y d o w s k i c h K a i n
(Mi/y...
1980, s. 607).
„Ewa to była do potopu, to Ewa wtedy zniszczona, a przecież
przez Ewę to wszystko poszło: ona zgrzeszyła, nie słuchała Pana
Boga, żeby jej tam jakiego drzewa nie ruchać" (62).
Zło nie ginie jednak wraz z grzesznikami, lecz przenika do
nowego, oczyszczonego ś w i a t a , aby z n ó w stopniowo n i m
z a w ł a d n ą ć . T o t e ż o b r z ę d y s y m b o l i z u j ą c e w a l k ę ze złem są
zwykle drastyczne. N p . w czasie tzw. palenia Judasza k u k ł a
była rokrocznie wieszana, zrzucana z wysoka, bita, rozszar­
pywana, palona i nieraz w d o d a t k u topiona (podobnie
niegdyś u Ż y d ó w k u k ł a Hamana; Lilientalowa 1919, s.
56 — 58; o paleniu Judasza por. Gieryszewska 1992). W i a d o ­
mo, że wielcy grzesznicy, np, czarownicy nie tonęli- na
Litwie wierzono że kiedy spalili się na stosie p o z o s t a w a ł y
głowy , ż o ł ą d k i , k t ó r e po zgaszeniu ognia ruszały się jeszcze
przez dwa dni
Odważniejsi przebijali brzuch szlagą lub
k ł o d ą a o d g ł o s w y d a w a ł tak. jak ze strzelby G d y przebili
czaszkę znaleźli w niej ś n i e g " - z a k o p a n e w y d o b y w a ł y się na
p o w i e r z c h n i ę a ż a d n e zw.erzęta ich me ruszały ( D o w o j n a
S y l w e s t r o w i e 1894 s 4 6 8 - 4 6 9 - por podanie o staroście
unickim k t ó r e g o zwłoki w y m i c a l a z i e m T t a r n ż e s 5 2 - 53;
K r z y ż a n o w s k i T 760A- Ziemia ^ ™ z w o k i grzesznika)
Podobnie nie m o ż n a s p a h ć E ażki c z a m d z i S i f i k t ó r a ma
czarne kartki z
b i a l ^ S x a ^ ^ ^ ^ z m £ Z T a
rzeczy ksiądz o d m a w i a j ą c specialne^modlitwy b e d z L o c U
d S
k a r t k ę po k a r t c e i w r z u c a ł T o ognia
W n i e k t ó r y c h wariantach legend o potopie Ewa. u t o ż ­
samiana z ż o n ą Noego, jest nosicielką zła: to dzięki niej
d i a b e ł przenosi się do nowego ś w i a t a . Szczególnie obrazowo
opowiada o t y m legenda O Noem sprawiedliwym ze zbioru
Afanasjewa (polskie t ł u m a c z e n i e R. Ł u ż n y 1988, s. 2 0 4 ¬
205):
„Diabeł zaś zwrócił się do Ewy: <A jak ja z tobą dostanę się do
arki?) - <Nie wiem.) - < Rozzuj lewą nogę, a potem spojrzyj na
mnie przez nogi. I nie wchodź do arki. aż zacznie się potop, aż
woda zacznie wszystko zalewać. Wtedy Noe na ciebie zacznie
wołać: Właź tu wreszcie, przeklętnico, bo się utopisz! Kiedy tylko
nazwie cię przeklętą, wtedy i ja będę mógł wejść z tobą.
A wcześniej nie wchodź.) Ewa spojrzała na diabła przez nogi. Noe
zawołał: <Właź tu do nas; właźże szybko, przeklęta!) Jak tylko to
powiedział, diabeł smyk! na korab i już płynie sobie ze wszyst­
kimi".
Jak j u ż w s p o m i n a ł a m , część w s p ó ł c z e s n y c h wypowiedzi
o b c i ą ż a grzechem p i e r w o r o d n y m w y ł ą c z n i e k o b i e t ę . Taka
interpretacja Genezis posiada bogate analogie w tradycji
żydowskiej, gdzie A d a m bywał przedstawiany j a k o człowiek
światła, k t ó r y nigdy nie utracił swej czystości, p o n i e w a ż
w o g ó l e nie zgrzeszył (jednym z jego siedmiu wcieleń miał być
właśnie Noe); w y o b r a ż e n i e to p r z e t r w a ł o w j u d e o c h r z e ś cijaństwie i w gnozie (Stichel 1979, s. 93). I tak Vitae Adae et
Evae p o d k r e ś l a w y ł ą c z n o ś ć winy Ewy; Księga Henocha nie
m ó w i o upadku A d a m a , zaś d i a b e ł zbliża się t y l k o do Ewy:
W Pierwszym Liście Św. Pawia do Tymoteusza czytamy: „1
me A d a m został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popad­
ła w p r z e s t ę p s t w o " (2, 14); św. P a w ł o w i w t ó r u j e z a ś polskie
przysłowie: „ N i e święty A d a m krzyw t y l k o święta E w a "
(Nowa kstęga przysłów..
1970. t. 1. s. 7)
O d r ę b n ą f o r m ą przeniesienia zła do nowego świata,
p o p u l a r n ą w legendach ż y d o w s k i c h , jest z ł a m a n i e zakazu
odbywania w arce s t o s u n k ó w seksualnych; zakaz ten jest
oczywisty w granicznej sytuacji przejścia m i ę d z y dwoma
ś w i a t a m i , będącej stanem p o d o b n y m do śmierci (na pytanie,
jak z a c h o w y w a ł y się zwierzęta w arce, p a d ł a o d p o w i e d ź :
„ t a k , j a k b y spali, odpoczywali"; 5). O d p o w i e d z i a l n o ś c i ą za
to wykroczenie obarczany jest oczywiście Cham (stąd czarna

103

s k ó r a jego p o t o m k ó w ) a l b o k r u k ( p o d o b n a s a n k c j a ) lub pies
( G i n z b e r g 1909, s. 166). W e w s p ó ł c z e s n y c h ź r ó d ł a c h b r a k
t a k i c h i n f o r m a c j i ; o d n o t u j m y tu j e d n a k kolejne p o w t ó r z e n i e ,
u zarania nowego ś w i a t a , grzechu pierworodnego w jego
t r a d y c y j n e j ( ż y d o w s k i e j , ale i p o l s k i e j ) interpretacji (por.
K o c j a n 1992).
O g n i s t a z a g ł a d a , k t ó r e j u l e g ł y w e d ł u g Biblii
Sodoma
i G o m o r a , w z e b r a n y c h przez nas m a t e r i a ł a c h c z ę s t o b y w a
kontaminowana z potopem. Podobnie j a k w miejscach
z a p a d ł y c h p o d z i e m i ę k o ś c i o ł ó w , k a r c z e m czy w i o s e k m i a ł y
p o w s t a ć j e z i o r a , p o w s z e c h n i e m ó w i s i ę o t y m , iż na miejscu
Sodomy i G o m o r y p o w s t a ł o M o r z e M a r t w e ; a zatem o g i e ń
i w o d a p o ł ą c z y ł y s i ę w dziele z n i s z c z e n i a .
,.[...] dawno to już było takie miasto Sodoma i Gomora, to [Pan
B ó g - M . Z . ] potopem zatopił, a w tym mieście to tylko jeden
człowiek szczęśliwy był, że on spał ze swoją rodziną i jemu przez
sen przyśniło się - z a p o m n i a ł a m , jak on nazywał się, czy on
Michał, czy jak - że wstawaj, zabieraj się z całą rodziną i idź stąd.
ten człowiek siadł i pomyślał sobie, że to sen. Położył się, jego
drugi raz obudził: - Wstawaj i zabieraj się, i idź. A trzeci raz jak
tachnął jego: Prędzej, bo zginiesz z całą rodziną! Wziął całą swoją
rodzinę i odszedł, odszedł trochę, odwrócił się i zobaczył, że całe to
miasto nic nie było tvlko iedna woda Stolik ieden t>łvł a na tvm
stoliku książka święta Ona chyba z ieeo domu była A Pan B ó e
nowiedział wtedy że ia iuż wiecei karać notoDem me bede ale
siarczystym ogniem" (64).
H i s t o r i e biblijne p r z e p l a t a j ą s i ę tu z w ą t k i e m o k a r z e po
latach; t r z y k r o t n e budzenie przez g ł o s p o c h o d z ą c y o d B o g a .
popularne w o p o w i e ś c i a c h o zdarzeniach cudownych, przy­
p o m i n a p o w o ł a n i e S a m u e l a ( S m 1, 3).
..Pan B ó g stworzył świat, a potem poszła rozpusta i zeslal
potop, to było po Sodomie i Gomorze. I powiedział do Noego:
- Zbuduj arkę. I teraz tam, gdzie byl potop, tam gdzie była
Sodoma i Gomora, jest slonc morze. I potem Pan B ó g ukazał tęczę
na znak, że już nie będzie potopu" (25).
J e d n y m z w a ż n i e j s z y c h , stale p o w t a r z a j ą c y c h s i ę m o t y ­
w ó w t a k i c h o p o w i a d a ń , jest m a r t w o t a p r z e k l ę t e g o m i e j s c a ,
podobnie j a k w przypadku z a p a d ł y c h karczem. N a p o c z ą t k u
świata:
„ziemia taka płaska była. od wschodu do zachodu było wszystko
widać, była równina, ale potem jak la Sodoma i G o m o r a była taka
przeklęta, to poszli ludzie do morza, zrobiło się Morze Martwe
i teraz brzeżki nie obrośnięte trawą. Tak śmierdzi ta woda. woda
zielona, zielona, brzegi - tam nawet robaczek nie prowadzi
się" (67).
„ T a m ludzie już tak żyli, że nie uważali matki ani siostry, nawet
ze zwierzętami, takie rozpustne byli. A Pan B ó g strasznie takiej
nicczystoty nie lubi [...] [Aniołowie - M . Z . ] powiedzieli Lotowi:
Nie pospieszyłeś się wcześniej, to teraz pójdziesz i nie odwracaj się.
bo ta sama kara ciebie spotka, nawet nie spojrzyj do miasta.
Patrzą, a tu taka czarna chmura idzie i jęczy [por. polop w Korwiu
- M . Z . ) , przestraszyli się i polecieli za Abrahamem. Lecieli,
lecieli, ale zaciekawiła się żona, mówi - jak tu zobaczyć. Więc ona
pochyliła się i dawaj, trzewik sznurować [w innej wersji - „żeby
pończoszki sobie p o p r a w i ć " - M . Z . ] , a tutaj s p o g l ą d a , no a jak
zobaczyła, to się w słup soli zamieniła. A kara laka była na
S o d o m ę i G o m o r ę . Nadeszła ta chmura i począł siarczysty deszcz
padać, no i wszystko się siarką oblało, no i w y b u c h ł o - wszystko
zapaliło się, a potem było w o d ą zalane. D o dziś dzień tam morze
jest i to takie przezwanie ma Martwe, tam ni ż a d n e g o żuczka nie
ma w wodzie" (68).
Ż o n a L o t a jest k o l e j n y m w c i e l e n i e m E w y i ( N ) O r e i ;
p o d o b n i e j a k jej p o p r z e d n i c z k i d o p u s z c z a s i ę g r z e c h u na
granicy ś w i a t ó w , c h o c i a ż w p r z e c i w i e ń s t w i e do nich
- n a t y c h m i a s t ginie. D o d a j m y n a marginesie e g z o t y c z n y
p r z y c z y n e k d o o p i s y w a n y c h tu s y m b o l i c z n y c h z w i ą z k ó w
p o s t a c i , p o d k r e ś l a n y c h niekiedy g e n e a l o g i ą . O t o w Koranie
ż o n y N o e g o i L o t a s ą w y m i e n i a n e r a z e m , j a k o w z ó r negaty­
wny:
„Obie były pod władzą Naszych d w ó c h sług,

104

spośród Naszych sług sprawiedliwych,
lecz one zdradziły ich.
I oni nic nie mogli dla nich uczynić
wobec Boga.
I powiedziano im:
<Wejdźcie do ognia obie
wraz z tymi, którzy tam w c h o d z ą ! ) " ( L X V I I , 10).
T r a d y c j a i s l a m u nadaje o b u k o b i e t o m to s a m o imię
W a h e l a , i c z y n i z n i c h p r e f i g u r a c j ę z ł y c h kobiet, przeciw!
s t a w i a n y c h w i e r z ą c y m : ż o n i e f a r a o n a , k t ó r a p r z y j ę ł a religie
m o j ż e s z o w ą w y s t a w i a j ą c s i ę na gniew m ę ż a , o r a z Marii
matce J e z u s a ( L X V I I , 1 1 - 12; por. Stichel 1979, s. 84), która
wszakże i chrześcijanie nazywają n o w ą E w ą .
N a s t ę p n y typ k o n t a m i n a c j i c h a r a k t e r y s t y c z n y c h d l a na¬
s z y c h r o z m ó w c ó w w i ą ż e s i ę z k l ą t w ą . W ich opowiadaniach
ż o n a L o t a r ó w n i e c z ę s t o p r z e m i e n i a s i ę w s ł u p soli, jak
w k a m i e ń . W i a d o m o , ż e p r z e k l e ń s t w o : „ o b y ś s i ę w kamień
o b r ó c i ł " , c z y t e ż : " o b y ś s k a m i e n i a ł " , jest j e d n y m z n a j s t r a s *
liwszych, z w ł a s z c z a wypowiedziane
p r z e z r o d z i c ó w do
dzieci.
„ K i e d y ś mówili, że jest przekleństwo, że bywa taka minuta, a
klęska wpada do człowieka, że w dobie jest jedna minuta taka
kiepska, jeżeli w ta minuta c o ś powiesz na kogo i jemu to i będzie
i przeklnie się" (69). „ M o ż n a było przekląć, zrobić tak u
c z ł o w i e k u , że on się stanie takim jakby slupem" (70).
L i c z n e n a L i t w i e g ł a z y , o k t ó r y c h k r ą ż y ł y takie legendy,
p r z y c z y n i a j ą s i ę do lokalnej interpretacji b i b l i j n y c h przypo­
wieści
„Pan B ó g spalił dwa miasta [...], Sodoma i Gomora,
tylko jeden głaz, znaczy ta kobieta - jak ona odwróciła się i stała
się tym g ł a z e m " (41).
„[...1 Sodoma i G o m o r a to też było strasznie dlatego, że był taki
bardzo ogień wielki. I spaliło się lam. I L o l był. I była żona tego
Lota. I ojciec tego Lota, mądry człowiek, w y p r o w a d z a ł swoją
rodzinę z tego miasta, żeby się nie spaliła. A ona odwróciła się.
A on powiedział, że nie wolno zobaczyć, co się lam będzie działo.
A ona odwróciła się i teraz stoi kamieniem. Ona chciała zobaczyć,
co tam będzie i nie posłuchała. I po dzisiejszy dzień ona
kamieniem" (6).
„ C u d o w n e miejsce było tam pod Lidą. Mówili, że jak kiedy!
tam była polopa, to wtedy taka stara kobieta z krową, ona stałaII
tym kamieniu. Pan B ó g jej powiedział: Nie idź, nie rusz tego
niczego, niechaj sobie jęk, pisk będzie, a ty idź. Ale ona nie mogli
wytrzymać. Zaczął jek, pisk, lam gdzie ludzie topili sic, jak potopi
była Ona odwróciła sie ona stała kamieniem - to i krówka byk
i ona, i dziecko - ona stała już na tym kamieniu. Kamień jut
zarośnięty" (71).
W e w s z y s t k i c h c y t o w a n y c h tu p r z y p a d k a c h l o k a l n y ś
o p o w i a d a ń o k a t a k l i z m a c h k l ą t w a d o s t a r c z a interpretacji
p r z y c z y n y z a g ł a d y , t o t e ż nieustannie splata s i ę i łączy
z k o n k u r e n c y j n y m t ł u m a c z e n i e m jej j a k o k a r y b o ż e j B
grzechy. K l ą t w a w i ą ż e s i ę z t a k i m typem r e l i g i j n o ś c i , którego
p o d s t a w ę s t a n o w i m a g i a i gdzie k a r ę b o ż ą identyfikuje « j
c z ę s t o z p r y w a t n ą z e m s t ą ; w y p o w i e d z i a n a w odpowiednia)
momencie m o ż e d o t k n ą ć k a ż d e g o , m o ż e też b y ć całkowk*'
p r z y p a d k o w a , j e ś l i w ł a ś c i w ą t e c h n i k ą p o s ł u ż y s i ę k t o ś bam y ś l n y , r o z t a r g n i o n y c z y nie w p e ł n i w t a j e m n i c z o n y . M e c ł *
niczny charakter, przypisywany d z i a ł a n i o m s z k o d z ą c y *
oddaje d o b r z e opis J u c e w i c z a : „ c i , k t ó r z y c h c ą zost*
c z a r o w n i k a m i k l n ą ludzi i r o z m a i t e b y d l ę t a , a j a k tytt»
p o s k u t k u j ą j e g o k l ą t w y a l b o z ł e ż y c z e n i a , ' u w a ż a c h w i l ę kie*
p r z e k l i n a ł i t ę kiedy s i ę p r z e k l e ń s t w o s p e ł n i ł o . W d z i e ń w*
pogodny n a z n a c z a sobie ten m o m e n t c e n i e n i ,akiegokor**
s t a ł e g o p r z e d m i o t u i tego fatalnego m o m e n l u u ż y w a o d *
przez c a ł e ż y c i e na s z k o d ę s w o i c h z n a i o m y c h i 'sąsiadó*
1846, s. 159) T r z e b a tu d o d a ć , ze na L i t w i e d o ś ć powszecb*
s ą p r a k t y k i magiczne, w y k o r z y s t u j ą c e n a j w i ę k s z e ś w i ę t a
n a l e ż y d o nich np. z w y c z a j d a w a n i a ofiary pieniężnej *
M a t k i Boskiej O s t r o b r a m s k i e j , aby ś c i ą g n ą ć karę na doku*
Uwego s ą s i a d a . T r a k t u j e s i ę taki zabieg j a k o swoisty s ą d : * *


bowiem ów sąsiad obwiniany jest niesprawiedliwie, wówczas
ofiarodawca ściągnie karę na siebie samego, zgodnie z przy­
słowiem: „kto kogo klnie, to w niego lgnie".
Popularne opowieści o zapadłych kościołach, dzwonach,
miastach czy karczmach dostarczają obfitych argumentów
rzecz tezy o przypadkowości niektórych kataklizmów,
spowodowanych nierozważnym przekleństwem. Seweryn
Udziela, przytaczając piętnaście takich opowiadań z okolic
Wieliczki i Podgórza (1899, s. 2 2 0 - 2 3 5 ) . uznał za ich główne
źródło biblijne historie o Sodomie i Gomorze oraz o po­
chłonięciu przez ziemię Dathana i Abirona (Księga lic^b 16
J i 3 1 - 3 3 ; znajomość tego fragmentu wśród c h ł o p ó w
wydaje się mało prawdopodobna) Interpretował je przy tym
S o w i c i e jednoznacznie jako traktujące o karze za grzechy
Zauważył wprawdzie iż w czterech opowiadaniach brak
Sieikolwiekwzmianki o złych czy grzesznych ludziach
domyślał się jednak ich obecności skoro znalazły sie w tych
S c o w o ś c a c h kobiety które przeklęły kościół i klątwa
E
s p o w o d o w a ł y pogrzebanie go wraz z ludźmi w cze uś
S J h Semi" (tamże s * 3 0 ) O czvm wiec mówią zanotowane
n a

nrzezUd^
o ^ f r z e z 7 g r z e c h v c h o ć jedno z nich
z k S h u i k o S

S

tofforłikio

można n ^
S a i a c y c " ^
z a r Ó w n o ^

Zh

co s^e zanadaia t c S i Z t ^ S r w ^ r S S

na

zwierzchni Szczętu
weZBktóre okob,m
B

wn^einrzekK
z g o d n a życzeniem n ^ - k S c ,

Obv
nie-SfeńTwłasnfe

l)kOSdO \ i
Przypomina się tu podobne zdarzenie, choć z zupełnie inną
bohaterką. Matka Boska (czasem Pan Bóg, Pan Jezus)
„zbiła" sobie palec o kamień (zwykle używa się tego właśnie
określenia) i przeklęła go: „ O b y ś więcej nie urósł". Odtąd
kamienie przestały rosnąć. Trzeba zauważyć, że w tej bardzo
zresztą popularne] historyjce chodzi właśnie o karę i zemstę
zarazem, fodczas gdy nieszczęsny kościół (ze wszystkimi,
których domyślamy się w środku) wydaje się przypadkową
ofiarą bezmyślnej klątwy.
'
„Jak Matka Boska szla ze swoim Dzieciątkiem, no to uderzyła
się o ten kamień. Ale oni. le kamienie, rosły. Ale ona się uderzyła,
bo tak sterczał do góry. i ona [...] len kamień przeklęła, żeby
skamieniał. No i on tak zakamicniał, że już teraz nie rośnie" 172).
Nawiasem mówiąc, czyż nie przypomina sie tu powiedze­
nie używane wobec dzieci przez rozzłoszczonych rodziców-nie mądrz się. bo nie urośniesz"- Interesujące są zbitki
słowne: kamień zakamieniał czy też Pan Bóu kamień
-obrócił na kamień" Wydaje się że pozwalają one lepiej
s z u m i e ć określenie' zaklął w żywy kamień" (podobnie
- „ w żywy pień") Opinia co do natury kamieni jest bowiem
*śród naszych r o z m ó w c ó w (zarówno na Litwie jak w Po•**) podzielona N i e na darmo .edna z na.bardzie popular­
ach zagadek ludowych zapytuje co r o ś n i e b e z Ł r z e n i co
^ r n i e bez kwiateczki'" O d p o w i e d ź b m ?
feuStóiMD«• Kamienie rosną podobnie do drzew (' iak drzewa siali sie
°śli, póki ich M a t K o s k a ^ r z e k e'a"- 3 - n erzybów
" ° ś n i e , a jak ,ego n o r u c h a s z t o ^ e s t a i e " ' 5) zmTenia a
o r y , a nawe.^krwawią j e 1 , i s a " a k k S
r

ol

, i l

* i c często spotykaTste ODOWiadania o
»ku w a l n y m ) zakutej 3
7
^
^

wadźbie"

^

(or^
lub

.1 U nas lo Hn Dvmic7Kt iuHar In r„Au.i, if tr\ ^V(1TI

Ipl..



"ke panny młodej.
' - I Tam pod lasem k a m i ™ t - m ó w i ż ^ ' k l e t i a k i ś dawnie
«yJankiel.

J e d e n I S ^ K

mniejszy, a dlaczego zaklęte, no j a nie wiem. I jeszcze tam gdzie to
lieży taki wielki, wielki kamień, no to tam zaklęta swadźba. to
sprawiedliwie. - Kio zaklął? - Mamusia córkę, matka tak m o ż e
zakląć córkę. Matka przeklinała, żeby oni nie dojechali,
< - Żeby ty - m ó w i - kamieniem obróciła s i ę ) i wszystka
swadźba obróciła się kamieniem. [...] - Czy można b lo spowodo­
wać, żeby sialu się człowiekiem'
- Nie, j u ż nie m o ż n a , za to
rodzicom nie można przeklinać dzieci. Bardzo wielki grzech, jeżeli
matka przeklnie" (25).
„Kiedyś jechała dziewczyna do ślubu i jak raz była p o ł o w a
drogi. Ona skoczyła z wozu i przy drodze stanęła kamieniem. Jak
byli welon i suknia biała, to kamień, to była prawda, to moja
babcia opowiadała. T o d u ż o ludzi jeździło, jak żywa stoi. Matka
swoje dziecko przeklięła i lo lak bywa. Bo matka nie chciała, żeby
ona za jego szedła" (74).
„ - Czy kamienie rosły? - A kto ich wie? Mówili, że kiedv
wielkich kamieniów byio i pod tymi kamieniami zaklięte tam
swadźba, czy lam co. Kogo nie chce, to poklnie i kamieniem
stanie. T o tam w liesie dalieko taki kamień wielki. O n już do ziemi
prawie zliazłszy. I chcieli porąbać na p o d m u r ó w k ę - dom stawili.
I już zaczął rwać jego i poszedł do chatv. I położył się spać
i przyśnił: Nic ruszcie lego kamienia, tutaj swadźba zakliniona. O,
żenią się. Nie chce ojciec i matka. Poklięli i s w a d ź b a obróciła się
kamieniem" (75)
v

Wspomniana j u ż historia o Matce Boskiej, k t ó r a przeklęła
kamienie, została w jednej z r o z m ó w w charakterystyczny
dla Wileńszczyzny s p o s ó b skojarzona z wizerunkiem M a t k i
Boskiej Szydłowskiej. S z y d ł o w o , l i t . Siluva. jest j e d n y m
z najważniejszych o ś r o d k ó w p ą t n i c z y c h na Ż m u d z i , znanym
z cudownego obrazu M a t k i Boskiej, koronowanego w 1786
r o k u i projektowanej przez Antoniego Wiwulskiego kaplicy
(Sawicka 1991, s. 35; N o w a k o w s k i 1902, s. 6 5 4 - 6 5 6 ) .
Mieszkanka podwileńskich Pogir p o k a z a ł a mi wiszący na
ścianie obraz ( „ p o świekrowej, k t ó r a u m a r ł a czterdzieści lat
temu") przedstawiający M a t k ę B o s k ą S z y d ł o w s k ą z Dziecią­
tkiem na rękach, u n o s z ą c ą się nad kamieniem, na k t ó r y m
widnieje odcisk jej stopy. „ K i e d y ś kamienie były miękkie
i rosły - k o m e n t o w a ł a r o z m ó w c z y n i - M a t k a Boska j a k
szła. noga jej w p a d ł a do kamienia i ślad został. 1 p o w i e d z i a ł a ,
żeby większy nie wyrósł i był twardy. O d tego czasu kamienie
nie r o s n ą " (76); przedstawienia świętych ponad odciśniętymi
ś l a d a m i ich s t ó p częste są na ikonach b i a ł o r u s k . c h ) . Reinterpretacja w ą t k u charakteryzuje s p o s ó b myślenia związany
z typem religijności o d ż e g n u j ą c y m się od magii. Dopasowa­
na do niego historia nic traktuje j u ż o klątwie, c h o c i a ż nadal
ma charakter etiologiczny: jej sens został jednak zatarty.
R o z m ó w c z y n i o d w o ł a ł a się zarazem do legendy o cudownej
Matce Boskiej Szydłowskiej t ł u m a c z ą c , że o b j a w i ł a się ona
..dla pastuszka" na kamieniu, p o z o s t a w i a j ą c na nim ślad
stopy (historia ta znana jest powszechnie na Laudzie w po­
staci, w jakiej ją spisał ks. L u d w i k Jucewicz 1842, s. 1 4 - 2 3 ) .
Takie harmomjne połączenie znanego w ą t k u z legendą
lokalną i obrazem daje w y o b r a ż e n i e o sposobie funkc­
jonowania tradycji, wykorzystującej k a ż d e tworzywo, jeśli
tylko zawiera j a k ą ś uprzywilejowaną przez nią s y m b o l i k ę .
Wizje zagłady należałoby uzupełnić p r z e g l ą d e m t e k s t ó w
d o t y c z ą c y c h k o ń c a naszego świata. M a on n a s t ą p i ć , w e d ł u g
powszechnego mniemania, z okazji kolejnego millenium,
w r o k u d w u t y s i ę c z n y m . D o t y c z ą c e go informacje zasługują
jednak na o s o b n ą analizę. O d n o t u j m y zatem t y l k o kilka
f r a g m e n t ó w wypowiedzi, k t ó r y c h symbolika nawiązuje do
o p i s ó w minionych k a t a k l i z m ó w . A zatem ziemia, pofał­
dowana wskutek biblijnego potopu, p o w r ó c i ć ma do pierwo­
tnego stanu:
„będzie się ziemia równała, kto będzie wyszedłszy, nie będzie
p o z n a w a ć miejscu ani [móc - M . Z . ] wrócić do domu" (77). „ T a
wszystka ziemia, cały ten świat na osi takiej kreci się [...] przecież
wszystka ta ziemia leży na wodzie, to przewróci się" (62). „Ludzie
nie będą wiedzieć na razie. Będą ptaszki palić i [...] będą krzyczeć
ptaszki. I potem będą już budynki palić i wtedy j u ż cały świat

105

zacznie palić się. I oczyści się - będzie tak jak szkło. Taki świat
będzie czysty jak szkło. Oczyści się. Bo przez te wszystkie laty,
przez te tysięcy lat, jest zmazany grzechami. I musi się przepalić to
wszystko" (60).
J e d n a k z g o d n i e z k o n c e p c j ą n a s t ę p u j ą c y c h po sobie
ś w i a t ó w , k o n i e c naszego ś w i a t a b ę d z i e p o p r z e d z a ł p o c z ą t e k
n a s t ę p n e g o : „ b ę d ą n o w e ludzie s p u s z c z o n e " .
„ P o głodzie i wojnie nikt nie zostanie, powietrze będzie zatrute.
[...] K t o te pozbiera trupy, a to żesz gnój, ż y w o t n e g o nic nie będzie,
ryba m o ż e gdzie tam, jeżeli wody będą zatrute. [...] Wtedy
przejdzie niemało lat i nie będzie szkodliwe aż to oczyści się samo
przez siebie, przegnije wszystko i nie będzie szkodliwe dla
powietrza. A B ó g jak jest na niebie, ześle drugi świat i drugich
ludzi. T o przewiduje się tak, że jakoby będą drugie ludzie

spuszczone na ten świat. - Jacy oni będą? - Prawdopodobnie
z kosmosu przyjdą, jakoby oni niższe ludzie, głowy większe I
a ciężko ich zrozumieć, jakaś ich jest gdzieś ziemia. - Czy oni bęai
sprawiedliwi?-Kto
ich wie, ale prawdopodobnie technika większa
niż nasza C z y to prawda, że na miesiącu są ludzie? Jeszcze to
niejasne nikomu, a gwiazdy na niebie [...]" (9).
W s p o m n i a n e na p o c z ą t k u l o k a l n e u w a r u n k o w a n i a kul­
tury w s i n a L i t w i e u m o ż l i w i a j ą n i e k i e d y , j a k s i ę zdaje
o k r e ś l e n i e z a s a d interpretacji w ą t k ó w b i b l i j n y c h . M o ż n a j
c h y b a u z n a ć z a w y r a z l u d o w e j teologii, k t ó r a p e w n e prr>
bierny r o z w i ą z u j e a n a l o g i c z n i e w o d m i e n n y c h tradycjach
religijnych, o d w o ł u j ą c y c h s i ę d o B i b l i i . T a n i e ś m i a ł a łupoteza jest j e d n a k zaledwie p u n k t e m w y j ś c i a d o dalszej analizy
ź r ó d e ł p r o w a d z o n e j r ó w n o l e g l e z p o s z u k i w a n i a m i w literatu­
rze d o t y c z ą c e j i n n y c h t r a d y c j i .
e

L I T E R A T U R A
Afanasjev A N .
1990 Narodnvje russkije legendy. Novosybirsk
Bruckner A.
1902 Literatura religijna w Polsce średniowiecznej,
t. 1: Kazania.
Warszawa
Ciszewski S.
1887 Lud rolniczo-górniczy
okolic Stawkowa w pow. olkuskim.
„ Z W A K " t. I I
Czarnowski S.
1958 Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, [w:] Kultura, War­
szawa, s. 8 0 - 9 9
Dowojna Sylweslrowicz M .
1894 Podania imujdzkie. Warszawa, 1. 1 - 2
b.d.
Rękopisy w Centralnym Państwowym Archiwum Historycznym
w Wilnie. Fond 1135.'Opis 10. Teki'Jana Karłowicza, Wileńskie
Tow. Miłośników Nauk
Gawełek F .
1910 Przesądy, zabobony, środki lecznicze i wiara ludu w Radłowie.
w pow. Brzeskim. „ M A A E " , t. 11, s. 48 - 106
Gieryszewska K .
1992 Interpretacja postaci Judasza, „Polska Sztuuka Ludowa", R. 46,
nr 2, s. 3 9 - 4 2
Ginzbcrg L .
1909 The Legends of the Jews. Philadelphia, t. 1
Greimas A.J.
1985 Des dieux et des hommes. Paris
Gustawicz B.
1881 Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody.
„ZWAK", t. 5, s. 102-185
1901 O ludzie piHlduklańskim w ogólności, a o twoniczanach w szczegól­
ności. „Lud" t. 7. s. 128-146
Hradecka S.
1903 Przyczynki do wierzeń ludu z Wierzbanowy. pow. Wieliczka.
„Lud" t. 9, s. 6 4 - 6 8
Jucewicz L . A .
1842 Wspomnienia o Żmudzi.... Wilno
1846 Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwycza­
jów,^™
Kalćda A.. Kalćdiene B.. Niedżwiecka M.
1991 Lieluviu. -lenku kalbą odynas. Vilnius
Karłowicz J .
1888 Podania i bajki ludowe zebrane na Litwie. , . Z W A K " . t . 12, s. 1 - 5 9
Klinger W.
1931 Doroczne święta ludowe a tradycje grecko-rz ymskie. Kraków.
Kolberg O.
1962 Krakowskie, t. 7, Warszawa
Koran
1986 Koran. prze), i komentarzem opatrzył L . Bielawski. Warszawa
Krzyżanowski J .
1962-63 Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, Wroc­
law, t. 1 - 2 .
Kubiak L , Kubiak K .
1981 Chleb w tradycji ludowej. Warszawa
Leach E .
1969 Genesis as Myth. London.
Lilientalowa R.
1904 Wierzenia, przesądy ipraktyki ludu żydowskiego. „Wisła" l. 18, s.
105-112
1919 Swifta żydowskie
w przeszłości
i teraźniejszości.
Kraków,
cz. 3
1930 Kult wody u starożytnych
Hebrajczyków
i szczątki tego kultu
u współczesnego ludu żydowskiego. Warszawa
Lurker M .
1989 Słownik obrazów i symboli biblijnych. Poznań
Majewski E .
1898 Kukułka w mowie, pieśni i pojęciach ludu naszego. ..Wisła" t. 12, s.
385-402
1900 Rodzina kruków w mowie, pojęciach i praktykach ludu polskiego.
„Wisła" l. 14, s. 2 8 - 4 1

106

Matyas K .
1893 Nasze sioło. Studjum etnograficzne. „Wisła", t. 7, s. 97 - 155.
Mify
1980 MifY narodov mira. Moskva, t. 1
Moszyński K .
1967 Kultura ludowa Słowian. Warszawa, t. 2, cz. 1
[Nowakowski], Wacław z Sulgostowa. ksiądz
1902 O cudownych obrazach w Polsce Przenajświętszej
Kraków

Matki

Nowa księga przysłów
1969-70 Nowa księga przysłów
i wyrażeń
przysłowiowych
skich. Warszawa, t. 1 - 4
Łużny R.
1988 Opowieść o niewidzialn ym grodzie Kilieżu. Z legend i podań darnie
Rusi. Wyb. i tłum. R. Łużny, Warszawa
Petrowowa J .
1900 Mysz. żmija, komar i jaskółka. „Wisła" t. 14, s. 485-486.
Pietkiewicz C .
1932 Wielkanoc na Białorusi, odb. z „Ziemi" nr 3
Pismo Święte
1984 Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z jp
ków oryginalnych. Poznań
Réau L .
1957 Iconographie de Tart chrétien. Paris, t. 2
Sawicka E .
1991 Powrót Trzech Krzyży. ..Lithuania", nr l , s. 2 8 - 3 6
Schnaidcr J .
1901 7. kraju Hucidów. „Lud" t. 7. s. 259 - 272
Sławski F .
1966 - 69 Słownik, etymologiczny języka polskiego. Kraków, t. 3
Slichel R.
1979 Die Namen Noes, seines Bruders und Frau. Gôttingen
Stomma L .
1986 Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku. Warszawa
Szyjewski A.
1991 Symbolika kruka. Między mitem a rzeczywistością.
Kraków
Świątek 'J.
1893 Lud nadrabski. Kraków
Tomicki R.
1976 Słowiański mit kosmogoniczny. „Etnografia Polska", l. 20 nr 1,1
47-98
1980 Ludowe mity o stworzeniu człowieka. 7. badań nad unkretyztM
mitologicznym w Europie Wschodniej i Południowej oraz wĄ
Potnoïnej. ..1 tnografia Polska", i 24, z. 2, s 49 I I S
1981 Religijność ludowa, [w:) Etnografia Polski. Przemiany km
ludowej. Wrocław, t. 2
Udziela S.
1899 O miastach zapadłych, kościołach, dzwonach i karczmach. ,J
t. 5, s. 220-235
1901 Świat nadzmvstowv ludu krakowskiego mieszkającego na pra*<
brzegu Wish. Warszawa (odb. z 1. „Wisły")
Uspienski 6.
1993 W kwestii symboliki czasu u Słowian cz\ste i mci zislc dnitygo*
[w:l Semiotyka dziejów Rosji. Ł ó d i . s. 8 3 - 8 8
Wasilewski J .
1989 Tabu a paradygmaty etnologii. Warszawa
Wieczorek A.
1992 Komizm świętego Piotra. „Polska Sztuka Ludowa". R. 46nr*»
45-47
Wrocławski K .
1985 O Bogu. jego sługach i diabelskich sztuczkach. Setnik
Południowej Słowiańszczyzny,
wyb., przełożył, oprać. K>
ławski. Warszawa
Zowczak M
1991 Kultura religijna polskiej wsi na Litwie. „Przegląd Wschód
z. 3, s. 527-555
1992 Dlaczego Cygan kradnie? Przyczyny zróżnicowania lud
biblii ludowej. ..Polska Sztuka Ludowa". R. 46,
s. 3 3 - 3 8

Cytat

Zowczak, Magdalena, “Zagłada światów. Między mitologią lokalną a Biblią / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 19 sierpnia 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/9997.

Formaty wyjściowe