Apokalyptische landschaften/ Barbarzyńca 2005 (10)

Dublin Core

Tytuł

Apokalyptische landschaften/ Barbarzyńca 2005 (10)

Opis

Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.18-24

Twórca

Barabasz, Paweł

Wydawca

Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”

Data

2005

Prawa

Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5556

Format

application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:5166

PDF Text

Text

Paweł Barabasz

APOKALYPTISCHE LANDSCHAFTEN
M E D Y T A C J A N A D K O Ń C E M ŚWIATA
W KULTURZE LUDOWEJ
A o eschatologii pamiętaj!
Z. Krasiński w liście do A. Cieszkowskiego
Takie idą świata losy,
Że aż jeżą nam się włosy.
Bo świat będzie tak zatruty,
Ludzie będą jak liliputy,
Będą ludzie tak skarlali,
W jamach z gliny będą spali...
Gwiazdy w krzyż się tak ustawią,
Że tragedie wielka sprawią:
Piorun wszystko spopiułuje,
Mało kto się uratuje.
S. Kasina, Koniec świata

Jak zauważył niegdyś Zbigniew Libera, w zachowanej
tradycji kultur „etnograficznych" rzuca się w oczy relatywnie
niska frekwencja mitów eschatologicznych - w sensie ściśle
wyodrębnionych całości fabularnych. Ten stan rzeczy może
być tłumaczony przez fakt, iż w kulturze ludowej rozumienie
świata budowane było poprzez opowieść o jego początku fabuła mitu, redukując istotę rzeczywistości d o jej genezy,
objaśniała jej strukturę i sens. W jakiś sposób rekompensuje
to jednak duża liczba rozproszonych nieraz fragmentów,
z których utkana jest czasem groteskowa, częściej jednak
pełna melancholii zaduma nad końcem, sublimująca w so­
bie coś, co, jak sądzę, wolno nazwać rodzajem wrażliwości
eschatologicznej, rejestrującej dramat świata przeżywające­
go swój zmierzch. Nie pojawia się ona na marginesie kultu­
ry ludowej - raczej przenika jej całość, jako cień narracji etio­
logicznych: „Można by pomyśleć - pisze Joanna TokarskaB a k i r - ż e w religijności ludowej istnieje tylko ów koniec świata
- swoista medytacja nad utraconym początkiem, nie ma zaś
w ogóle środka. Ledwie świat się zaczął już zaczyna się koń­
czyć". Oznacza to, że czas rozciągający się pomiędzy ko1

s m o g o n i ą a eschatologią nigdy nie jest czasem wolnym,
a znaczenie zdarzeń stanowiących jego treść, a przynajmniej
tych, które w ocenie członków danej społeczności wydają
się być szczególnie istotne, odczytywane jest w perspekty­
wie wydarzeń, które miały miejsce in illo tempore lub też będą
mieć miejsce u końca czasów. Ma to, jak sądzę, związek
z określonym sposobem przedstawiania zdarzeń w kulturze
ludowej, skupionym wokół najsilniej nacechowanych seman­
tycznie „ram" czasowych; w tym sensie dla narracji zbudo­
wanych w oparciu o struktury fabularne zaczerpnięte z mi­
tów, inaczej niż dla historii, nie było czegoś leżącego pomię­
dzy, co pozostając bez związku z końcem lub początkiem,
nie zostałoby włączone w obręb ich symboliki.
4

2

3

Interpretacja tej wielowątkowej, nie do końca spójnej, lecz
zaopatrzonej we wciąż aktualny morał, opowieści, skonstru­
owanej z tekstów dobrze już z a d o m o w i o n y c h w tradycji,
w obręb których coraz częściej przenikają elementy „sensa­
cyjnej" literatury apokaliptycznej, służyć ma w intencji auto­
ra szkicowemu przedstawieniu anatomii tej wyobraźni, która
zdarzenia s p o ł e c z n e , historyczne i przyrodnicze wplata
w snutą przez siebie medytację nad końcem. Starałem się
zwłaszcza zwrócić uwagę na topikę, której owa wyobraźnia
zostaje podporządkowana, oraz ujmującą „elastyczność",
z jaką reaguje na zmieniający się pejzaż historycznych zda­
rzeń.
C O SYBILLA P R Z E P O W I A D A ŚWIĘTA
Sięgnijmy zatem do tradycji kultury ludowej, gdzie obok
bogactwa mitów „początku", narracji etiologicznych, znaj­
dziemy liczne apokryficzne apokalipsy i epigraficzne teksty
przepowiedni, krążące w postaci druków jarmarczno-odpustowych; mam na myśli zwłaszcza słynne „proroctwa Sybilli" (lub Michaldy, królowej Saby - obie nazwy można trakto­
wać synonimicznie). „ W wersji popularnej - pisze na ich te­
mat Z. Libera - stanowiły one strywializowaną kontaminację
rzekomych Ksiąg Sybilińskich i Objawienia św. Jana"®. Popu­
larne określenie „proroctwa Sybilli", spotykane również we
5

Proroctwo Michaldy
Królowej ze Saby

Numer 10/2005

Paweł Barabasz
tem, po małej chwili, począł być grzmot wielki/ g ó r y s i ę
o b a l i ł y i p a g ó r e k w s z e l k i". Obrazy nieba
zlewającego się z ziemią, ginących gór i dolin, stać się mają
czytelnym sygnałem destrukcji świętego porządku - prze­
strzeń pozbawioną współrzędnych, pozbawioną immanentnej struktury pochłonie amorficzny chaos, człowiek zaś sta­
nie się zbłąkanym wędrowcem - zgodnie z relacjami infor­
matorów: „będzie się ziemia równała, kto będzie wyszedł­
szy, nie będzie poznawać miejsca ani [mógł] wrócić do d o m u
[rej. święciański]".
15

16

Gęstniejącą atmosferę grozy, wywołaną apokaliptyczny­
mi wizjami proroctw, rozrzedza nieco element, który pośród
krwawych słońc, deszczu płonących gwiazd, wojen i głodu
może wyglądać nieco komicznie. Krótki tekst, który w popu­
larnym opracowaniu Dawne proroctwa, przepowiednie współ­
czesne figuruje jako „pieśń dziadowska", przynosi osobliwe
szczegóły wydarzeń poprzedzających koniec świata:
Sybilla przepowiada święta:/ Gdy z Antychrystem człek
się zbrata,/ Wnet nastąpi koniec świata/1 o tym każdy niech
pamięta./ Dla kobiet wtedy będzie modnie/ Męskie ubra­
nie mieć i spodnie,/ Bez ślubów będą żyły pary/1 wtedy
Pan Bóg ześle kary./ Pogasną gwiazdy, słońce zgaśnie,/
Gdy zapanują wojny, waśnie,/ I z bronią pójdzie brat na
brata,/ Zima zastąpi okres lata. [...]/1 będą często puch­
nąć z głodu/1 będą starzeć się za młodu/ Wnet się rozluź­
nią obyczaje/ Plagi zaleją wszystkie kraje/ Choroby strasz­
ne zapanują/ Powietrze i wodę zatrują/ Wnet mrok na zie­
mię spłynie wieczny/1 zbliży się sąd ostateczny.

nam wciąż tę samą treść. Ilekroć jednak, często wbrew so­
bie, dostrzegamy w niej jakiś okruch prawdy, winić za taki
stan rzeczy możemy tylko czas, o którym pewien klasyczny
autor napisał, że jest pożeraczem rzeczy...
Nie ma specjalnej potrzeby, aby rozwodzić się w tym
miejscu nad sposobem percepcji czasu w kulturze ludowej.
Wystarczy, jeśli przypomnimy, że rozwinęła o n a własną
eschatologię jako zwierciadlane odbicie kosmogonii; kreacja
i wzrost początku znajdowały swe symetryczne odpowied­
niki w degeneracji kosmosu, niwelowaniu różnic, zaniku sił
witalnych. Obrotowi cyklu rocznego nieodmiennie towarzy­
szyło wyczerpywanie się zasobów witalnych na wszystkich
płaszczyznach kosmicznych, osiągające swoje a p o g e u m
przy końcu starego r o k u . W tradycji ludowej, o czym nie
trudno się przekonać, znajdziemy wiele informacji wskazu­
jących na związek kosmogonii i eschatologii z obrzędami
bożonarodzeniowymi lub wielkanocnymi; kalendarz świąt,
odmierzając akcję dramatu kosmicznego, osiągał cyklicznie
punkt krytyczny, w którym rozstrzygnąć się miało dalsze być
albo nie być dla świata. Dokonanie obrzędu miało więc za­
równo swój wymiar eschatologiczny, jak kosmogoniczny.
21

22

17

Zaznaczony tłustym drukiem fragment, piętnując inno­
wacje w damskiej garderobie, nie jest tylko, jak mogłoby się
na pierwszy rzut oka wydawać, żartobliwym wtrętem, humo­
rystycznie kontrapunktującym mniej frywolne fragmenty. Jego
wymowa w pełni harmonizuje z podstawową informacją, którą
pragnie przekazać nam anonimowy autor: naruszony został
uświęcony porządek rzeczywistości. Zdaniem jednej z informatorek, Sybilla dokładnie przewidziała, że „mężczyzny nie
rozpoznasz od kobiety, we spodniach. Sybilla pisze o tych
przebierańcach, co chodzą, że babę od chłopa nie rozróż­
nisz" . W tekście objawienia z Oławy z kwietnia 1984 r. zna­
leźć zaś możemy taki fragment: „Niewiasty powinny chodzić
bez spodni. Tak nie powinna żadna panna, kobieta i dziec­
ko, tylko w stroju, który im przysługuje" . Męskie spodnie
okazują się zatem znakiem tożsamości, poświadczającym
odrębność dwu porządków przebiegających wewnątrz antroposfery - męskiego i żeńskiego. Patrząc na to w ten spo­
sób, dostrzegamy logikę całości - koniec implikuje rozmy­
cie wszelkich hierarchii i struktur, granic strzegących świata
przed chaosem. Jeśli tworząc świat Pan Bóg powołał do ist­
nienia kobietę i mężczyznę, przeznaczając im odmienne role,
to nawet tak na pozór trywialny fakt, jak męskie spodnie na
kobiecych nogach, może być postrzegany jako łamanie o d ­
rębności i wypaczenie porządku natury, a tym samym zwia­
stun końca świata.
18

19

ZMIERZCH

ŚWIATA

Sybilla Helespontica, drzeworyt, Marcin Bielski, Kronika
wszytkiego świata, Kraków 1551
Cykl roczny mógł jednak zostać włączony w ramy jakiejś
większej struktury, stając się kolejnym etapem na drodze
zstępującej w dół, ku końcowi. Dzieje, zgodnie z immanentn y m p r a w e m , toczą się po trajektorii zakrzywiającej się
w dół, a wykonywany przez nie ruch otrzymuje w pewnym
sensie kwalifikacje moralne. W kulturze ludowej Słowiańsz­
czyzny zaznaczyło swą obecność przekonanie, wedle któ­
rego ludzka rasa, ulegając stopniowo degeneracji, „wyra­
dza się" w trzech kolejnych epokach, zwanych czasami epo­
kami Ojca, Syna i Ducha Św. Nie jest to rzecz jasna jej wła­
sny wynalazek - trójdzielność dziejów świata znana była więk­
szości kultur indoeuropejskich (sama idea bywała czasem
rozpatrywana jako oczywista projekcja podstawowych kate­
gorii czasowych: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości,
zmiennie wartościowanych). A. Greimas, rekonstruując po­
dobną koncepcję procesu dziejowego w mitologii litewskiej,
zauważył, iż została ona wpisana w narrację przedstawiają­
cą sukcesję trzech ras: dawnych olbrzymów zastąpili obecni
ludzie, którzy ustąpią kiedyś miejsca rasie karłów. Narodzi­
ny i zagładę obecnej rasy mitologia litewska wiązała z dwo23

„Stworzenie już się postarzało, za nim już siły młodości"
(4 Ezdr 7, 55) - notował melancholijnie autor jednego z bi­
blijnych apokryfów. U Horacego znajdujemy przesiąknięty
pesymistyczną historiozofią fragment, w którym autor naigry­
wa się z dumnych dziedziców rzymskiej tradycji: „Od dzia­
dów mniejszych ojców przywitał wiek zmarły/ Tylko strzępy
w dziedzictwie wzięły ojców dzieci/ Po nas zostaną już kar­
ł y " . Podobnych opinii rozrzuconych w bibliotece europej­
skiej literatury jest zapewne tysiące, a każda z nich, szuka­
jąc coraz nowszej i bardziej oryginalnej formy, przekazuje
20

20)

Numer 10/2005

APOKALYPTISCHE LANDSCHAFTEN..
ma typami kataklizmów: potopem oraz dżumą. Nasza rasa,
która zjawiła się na ziemi po potopie, swój koniec znajdzie
w wyniszczającej zarazie.
Wspomniany już Greimas, analizując charakter katakli­
zmów, stanowiących rodzaj cezur dzielących od siebie ko­
lejne epoki, zwrócił uwagę na pewien stosunkowo często
pojawiający się wątek, związany z problemem, jak byśmy to
dzisiaj powiedzieli, przeludnienia. Według tekstu, który przy­
tacza, po stworzeniu ludzkość zaczęła szybko się mnożyć;
wówczas to Ziemia poskarżyła się Stwórcy, że nie jest w sta­
nie dźwigać tak wielkiego ciężaru. Bóg wysłuchał skargi
i zesłał potop. Gdy ludzkość ponownie wzrośnie ponad mia­
rę, Ziemia znów poprosi Boga, by jej ulżył, a on ześle wów­
czas d ż u m ę . Ciekawie w y p a d a zestawienie t e g o mitu
z mitem plemienia Guarani przytoczonym przez Eliadego:
24

25

Nie tylko Guarani, ale cała przyroda jest stara i zmęczona
życiem. Uzdrowiciele, gdy spotkali we śnie Nanderuvuvu, wielokrotnie słyszeli głos błagający go Ziemi: »Pochłonęłam zbyt dużo trupów, jestem nasycona i wyczerpana.
Ojcze spraw, by to się skończyło«. Woda zaś prosiła Stwo­
rzyciela o odpoczynek i oddalenie od niej wszelkiego ru­
chu, takoż drzewa... i cała przyroda.
26

Również w polskiej literaturze etnograficznej spotykamy
relacje informatorów, w których powraca przekonanie o po­
wtarzającym się, co trzy tysiące lat, końcu świata; znana jest
także wersja mówiąca o trzech potopach, z których najstrasz­
niejszy był „ostatni", powszechnie identyfikowany z potopem
biblijnym. Na kształt takiej ludowej historiozofii miały za­
pewne wpływ liczne tradycje - pobrzmiewają w niej na przy­
kład echa znanej z tradycji żydowskiej historii wielokrotnej
kreacji, których owoce, kolejno niszczone przez Boga, dały
budulec dla świata, w którym żyjemy. Zowczak podkreśla,
że w większości prezentowanych materiałów kataklizmy przy­
noszą oczyszczenie ziemi, stanowiąc cezurę pomiędzy od­
rębnymi epokami i rasami. Jest więc to w jakimś sensie pro­
ces cykliczny, analogiczny do naturalnego rytmu pór roku;
z drugiej strony podporządkowanie kolejnym o s o b o m Trój­
cy Świętej nadaje mu charakter linearny. Widać więc tu wy­
raźne równoczesną obecność modelu cyklicznego i linear­
nego, co daje w sumie rodzaj spiralnego modelu dziejów.
27

28

Z rekonstrukcjami Greimasa koresponduje charaktery­
styczny, stale obecny w różnego rodzaju źródłach etnogra­
ficznych wątek „marnienia czasu", „zmierzchu świata", zna­
komicie uchwycony przez Tokarską-Bakir: ludzie teraz są
bardziej chorobliwi, bydło nędzniejsze, lata krótsze, wszyst­
kiemu zaś winni są ignorujący boskie przykazania ludzie;
w miarę jak następują po sobie epoki Ojca, Syna i Ducha,
ród ludzki karleje. Materiał etnograficzny z terenu Polski
zdradza istotne podobieństwa z litewskim - szczegóły doty­
czące trzech ras są niemalże takie same:
29

Dawniejsi ludzie Boga Ojca byli ogromni jak Wyrwidąb,
o czym świadczą wydobywane z ziemi kości; żyli ponad
dwieście lat [...] mieli po dwa i pół metra, [...] byli też uro­
dziwi. Ludzie Ducha Świętego mają młócić w naszych pie­
cach chlebowych, tak jak my młócimy w piecach ludzi
Boga Ojca. Będą ludzie coraz mniejsi i słabsi i będą mieli
coraz mniejsze i słabsze paznokcie. Takie proroctwa były,
trzy książki spisane Michaldy. Będą skrócone dni, będzie
skrócone życie ludzkie. I rzeczywiście dzisiaj tak jest, że
człowiek nigdy nie ma czasu, żeby zrobić wszystko [woj.
przemyskie 1989].
30

W tym miejscu pojawia się inny ciekawy wątek, korespon­
dujący ze znanym z tradycji chrześcijańskiej przekonaniem,
zgodnie z którym Bóg skróci czas zanim nastąpi koniec świa­

ta (jeśli jednak ten element chrześcijańskiej eschatologii roz­
ważyć, biorąc pod uwagę jego dziejowe interpretacje, to
okaże się, iż zmienia on swoją początkową wymowę, skła­
niając do percepcji czasu jako nieustępliwie przyspieszają­
cego łańcucha zdarzeń ): „Pan Bóg skrócił lata nasze...
A dawniej, czy my wiemy dobrze... no jest rok... ale czy to
jest prawdziwe, to nikt nie może tego zbadać, bo są krótsze
dni, krótsze miesiące i krótsza cała era.... Ludzie... zostali
skróceni na swoim życiu. A przez co? Przez wybryki [woj.
płockie 1989]".
31

32

A Ż ŚWIAT SIĘ OCZYŚCI...
33

Obcując z „Biblią ludową", obcujemy, co nie uszło uwagi
etnografów, z „tekstem" utkanym z różnego rodzaju asymi­
lacji i kontaminacji, zawęźlającym oddzielne pierwotnie wąt­
ki, plączącym tożsamości postaci lub obdarzającym je wie­
loma naraz; tekstem chętnie zaczepiającym różne fakty jed­
nocześnie w wielu narracjach, tworzącym nić zależności,
odniesień, skojarzeń. Znakomitym przykładem s p o s o b u ,
w jaki skonstruowany został jeden z jej wielokrotnie pojawia­
jących się w materiałach etnograficznych wątków, jest histo­
ria potopu, której wersja „biblijno-ludowa" stanowi oryginal­
ną kontaminację historii Noego, zniszczenia Sodomy i Go­
mory, końca świata oraz lokalnych podań o zapadłych karcz­
mach i kościołach.
Przed potopem ludzie mieli być bardzo grzeszni, „żyli jak
bydło jakie", a ich grzechem powszednim miała być apostazja. Ta deprecjonująca ocena, dość paradoksalnie, sąsiadu­
je z opiniami widzącymi w naszych „ p r z e d p o t o p o w y c h "
przodkach ludzi niesłychanie mądrych, tak iż sam Bóg nie
mógł nimi „komandować". Świat przed zagładą posiadał,
pomimo swego zepsucia, cechy, chciałoby się powiedzieć,
rajskie: panował taki dostatek, że nawet kamienie „rosły"
(dawały plon?) a „ziarnko jak ogórek było wielkie".
34

Zdarzenia, które rozegrały się potem, w następujący spo­
sób relacjonował informator z rejonu solecznickiego: „A kara
taka spadła na S o d o m ę i G o m o r ę . Nadeszła ta c h m u r a
i począł siarczysty deszcz padać, no i wszystko się siarką
oblało, no i wybuchło - wszystko zapaliło się, a potem wszyst­
ko było wodą zalane. Do dziś dzień tam morze jest i to takie
przezwanie ma Martwe, tam ni ż a d n e g o żuczka nie ma
w w o d z i e " (jakkolwiek Księga Rodzaju nie rozstrzyga, czy
demoniczne miasta Sodoma i Gomora aby na pewno zosta­
ły pochłonięte przez wody Morza Martwego, to, jak widać,
tradycja ludowa nie ma w tym względzie wątpliwości). Biblij­
na historia wszetecznych miast pobrzmiewa również w ma­
teriałach etnograficznych zebranych w XIX wieku: koniec
świata ma mieć miejsce co trzy tysiące lat - jeśli jednak znaj­
dzie się dziesięciu sprawiedliwych (kontaminacja wątku bi­
blijnego zagłady Sodomy), Bóg przedłuży istnienie świata
o kolejne trzy tysiące.
35

36

Znamienne, że żywiołem, którym Bóg posłuży się, nisz­
cząc świat, według tradycji ludowej okazuje się być relatyw­
nie częściej w o d a niźli ogień; częściej spotkamy opowieści
0 potopie (przeszłym jak i przyszłym) niż o pochłaniającym
świat ogniu. Natomiast tam, gdzie się on pojawia, staje się
narzędziem puryfikacji świata: „I potem będą już budynki palić
1 wtedy już cały świat zacznie palić się. [...] Bo przez te wszyst­
kie laty, przez te tysięcy lat, jest zmazany grzechami. I musi
się przepalić to wszystko [rej. wileński 1991 ] " . A jeśli się­
gniemy do Słownika stereotypów i symboli ludowych, znaj­
dziemy tam taki opis: „Wtenczas przed skończeniem świata
wielka ufność będzie, jak iż nieba - ognistyj deszcz na cały
świat pójdzie. Wtenczas z nieba i pierony będą bardzo bili,
i miasteczka i klasztorze będą si palili... obłaki będą si topili.
Wtenczas góra i z górami będzie się zbijała, a dolina z doli­
nami będzie się równała" (por. fragment pochodzący z lite-

PISMO ANTROPOLOGICZNE

3 7

38

Paweł Barabasz
ratury staroruskiej: „W tym czasie... zgaśnie słońce i księ­
życ, gwiazdy spadną, a moce niebieskie ukażą się w chwa­
le. Na dźwięk trąb archaniołów Michała i Gabriela przysła­
nych na ziemię umarli zmartwychwstaną, by przejść próbę,
która ma dowieść ich kondycji moralnej. Ziemię nawiedzi
ogień, który spali wszystko, nawet kamienie, góry i morza,
jednak będzie on parzył tylko grzeszników, gdyż sprawiedli­
wi nie będą go odczuwać. Tak więc, podczas gdy w blasku
chwały zmartwychwstaną sprawiedliwi, grzesznicy pozbawie­
nie będą jasności i zostaną spaleni żarem" ). A gdy ogień
ustąpi, ziemia „oczyści się - będzie tak jak szkło. Taki świat
będzie czysty jak szkło. Oczyści s i ę " . Będzie taka, jak ją
przedstawia autor Słowa o mocach niebieskich:
„I ziemia
będzie potem gładka i nowa jak była na początku i bielsza
nad mleko. Za bożym rozkazaniem przemieni się potem
i będzie niczym złoto. I wzejdzie trawa i kwiaty przeróżne,
niewiędnące, duchowe. I wyrosną drzewa, nie takie jak wi­
dzieć możemy, lecz ogromne, wysokie i piękne, że usta nie
wypowiedzą, bo będą duchowe". (por. Ap 2 1 ; 11,18 „A ja­
sność jego jak blask drogocennego kamienia, krystalicznie
czystego jaspisu" i „Mur jego zbudowany z jaspisu, a mia­
sto, złoto czyste, podobne do szkła czystego".)
39

40

41

Zgodnie z koncepcją następujących po sobie epok, ko­
niec naszego świata stanie się początkiem nowego:
będą nowe ludzie spuszczone. Po głodzie i wojnie nikt
nie zostanie, powietrze będzie zatrute. [...] kto te pozbie­
ra trupy, a to żesz gnój, żywotnego nic nie będzie, ryba
może gdzie tam, jeżeli wody będą nie zatrute. [...] wtedy
przejdzie nie mało lat i nie będzie szkodliwe dla powie­
trza. A Bóg jak jest na niebie ześle drugi świat i drugich
ludzi [rej. solecznicki 1992].
42

nia przepowiedni i proroctw, „nazwa »Czernobyl« w ukraiń­
skim narzeczu (sic!) oznacza »piołun«". Nawet najbardziej
sceptycznie nastrojona wyobraźnia musiała skapitulować
wobec takiej symbolicznej zbieżności, która w dość powszech­
nej opinii nie pozostawiała żadnych wątpliwości, co do tego,
jakie zdarzenie inauguruje awaria w ukraińskiej elektrowni.
W sposób porównywalny można było analizować fenomen
epidemii AIDS, której pojawienie się w Polsce poprzedziły hio­
bowe wieści dochodzące z różnych części świata.
44

45

Osobne miejsce poświęcić wypada przepowiedni fatim­
skiej - którą nie bez racji F. C u o m o nazwał „najpopularniej­
szym w naszej epoce p r o r o c t w e m " - jednemu z najważ­
niejszych tekstów eschatologicznych naszej kultury. Precy­
zyjniej rzecz ujmując, o prawdziwej popularności możemy
mówić w stosunku do tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej, przez
bardzo długi czas nieupublicznianej. To właśnie m.in. wirtualności swej treści tajemnicze orędzie z Fatimy zawdzięcza­
ło popularność. Znacząca nieobecność i niedostępność ory­
ginału wytworzyły lukę, którą kultura wypełniła na własną rękę.
Podzieliło ono los innych, trwale zakorzenionych w kulturze
tekstów profetycznych (np. Sybilli, Wernyhory), stając się
wiecznie aktualnym tematem dla apokryfistów; wykorzystu­
jącym kościelny autorytet palimpsestem.
46

Zapoznając się treścią apokryficznej trzeciej tajemnicy
fatimskiej w wersji proponowanej przez różnego rodzaju lek­
sykony proroctw, z pewnym zdumieniem możemy odkryć,
jak dużo uwagi w orędziu przekazanym w Fatimie poświęca
się Polsce. Z tekstu wyłania się zazwyczaj obraz naszego
kraju jako Messija griaduszczowo
dni; przywołujący niezdar­
nie echa romantycznego mesjanizmu plan przyszłych zda­
rzeń z niezrozumiałych w pierwszej chwili powodów zostaje
zawężony do obszaru dzisiejszej Polski . „Rzetelną" - jak
zapewnia redaktor całości - treść oferuje popularne opraco­
wanie Przepowiednie
o losach Polski i świata do końca XX
47

Naturalnie przytoczone powyżej wątki nie wyczerpują
zasobu treści, za pomocą których kultura ludowa wypowia­
d a się na temat k o ń c a świata. Mają one swoją historię,
w której pewne elementy, ustępując miejsca nowym, wiążą­
cym w sobie większy ładunek społecznych emocji, użyczają
im swoich kostiumów. Modernizując, czasem może nieco
zwietrzałą, treść, anonimowy redaktor pozwala się jej zacze­
pić w materii codzienności, dzięki czemu staje się ona syn­
chroniczna względem czasowego usytuowania czytelnika;
jednocześnie zaś niepokojące swą faktycznością zdarzenia,
wdzierające się w obszar znanego świata, zyskują tożsamość
logicznie implikowaną przez kontekst, w jakim zaczyna być
rozpatrywane ich znaczenie. Widać to znakomicie na przy­
kładzie frapującej precyzji, z jaką określała detale Michalda,
poprzez zasłonę dziejów dostrzegając „przewody pokrywa­
jące kulę ziemską jak pajęczyna, kobiece majtki, fryzury, że
będziemy się golić pod pachą, kosmetyki, a nawet AIDS.
Przepowiedziała też o Leninie i Gorbaczowie - że będzie łysy
z mapą na głowie, a potem niepokój w małym państewku.
Potem wojna i koniec świata [rej. wileński 1990]".
43

Indeks zdarzeń, którym można przypisać jakiś mniej lub
bardziej czytelny sens apokaliptyczny, jest zapewne niezwy­
kle obszerny, ograniczę się zatem do przypomnienia trzech,
wydaje się, najistotniejszych. Jak pamiętamy, katastrofa re­
aktora atomowego w Czarnobylu rychło została wplątana
w sieć symbolicznych odniesień i skojarzeń. Pojawienie się
komety w tym samym feralnym roku 1986 było samo w so­
bie wystarczającą okolicznością obciążającą, poprzez są­
siedztwo w czasie wzmacniającą potencjał możliwych zna­
czeń, które gotowi byliśmy przypisać tamtemu zdarzeniu. Tym
jednak, co przesądziło o sposobie, w jaki zostało ono stematyzowane przez kulturę, była pewna przypadłość onomastyczna. Jak to zgrabnie ujął autor popularnego opracowa-

22

Numer 10/2005

Sybilla Tyburtyna, drzeworyt, Marcin Bielski,
Kronika wszytkiego świata, Kraków 1551

APOKALYPTISCHE LANDSCHAFTEN..
wieku. Niestety zawartość szybko rozczarowuje: wypełniają
ją w większości nudne powtórzenia, znane z innych tekstów
apokaliptycznych, daje się natomiast odczuć brak kojącej
idei orędującej za nami Matki. O ile jednak dobór środków
zagłady, takich jak głód, zarazy, trzęsienia ziemi, należy do
kanonu literatury, o tyle w zdumienie może wprawić szcze­
gółowy plan przebiegu czekającej nas ogólnoświatowej kon­
frontacji zbrojnej. Jak czytamy, w jej wyniku zmieni się obli­
cze Ziemi, wytracona zostanie trzecia część ludności świa­
ta; w gruzy legną stare potęgi światowe, robiąc miejsce dla
nowych, w t y m , rzecz oczywista, Polski. „ B o m b y zagrożą Ślą­
skowi, Szczecinowi i portom. Miast na ziemiach odzyska­
nych (s/c/) nie dotknie zniszczenie". Jak można się domy­
ślać, ta szczęśliwa okoliczność pozwoli Polsce stać się jed­
nym z niewielu krajów, który ze światowego kataklizmu wyj­
dzie potężniejszym i silniejszym - ba, j e d y n ą siłą na
Starym Kontynencie zdolną podźwignąć Europę ze znisz­
czeń - „od niej zależna stanie się przyszłość Europy, od niej
rozpocznie się odrodzenie świata przez ustrój [?], który utwo­
rzy nowe prawa, wprowadzi nawrócenie do Boga i poddanie
się jego prawom. Polska zbuduje d o m braterstwa wszyst­
kich narodów, dla swoich dzieci stanie się matką". Ta wy­
raźnie soteriologiczna rola naszego narodu, który obdaro­
wany przez Boga dziejową szansą udowodni niezbicie swo­
je powołanie do wielkości, jest tu dla nas szczególnie intere­
sująca, pozwala bowiem tak zredagowany tekst wstawić
w szeroki kontekst tekstów profetycznych na różne sposoby
upewniających czytelników, że Opatrzność m a jednoznacz­
nie przychylne względem naszego kraju zamiary. Świetnym
przykładem mogą tutaj być przepowiednie księdza Broni­
sława Markiewicza, z których czytelnik może się dowiedzieć,
iż owocem wielkiej wojny, która nieubłaganie nadciąga, sta­
nie się „wielka Polska" jako „przedmurze Z a c h o d u przed
nawałą barbarzyństwa". Polska, wraz z całą Słowiańszczy­
zną, odeprze nad Dnieprem „nawałę Mongolską", „ludom
Goga i Magoga" zadając decydującą klęskę.

i pokochają jej tradycje i historię, widząc ku czemu wszystko
zmierza, jak i tym, którzy ślepo żyli, że zrozumieć muszą czym
jest prawda". W pewnej sprzeczności z tą idylliczną wizją
pozostają teksty innych przepowiedni, które pojawiły się
w drugiej połowie dwudziestego wieku. Dla przykładu Orę­
dzie św. Michała Archanioła z 11 grudnia 1981 roku, zacho­
wując dla Polski rolę uprzywilejowanego podmiotu historii,
z niejaką satysfakcją konstatuje, iż liczne klęski spadną na
Niemców, Rosjan i Żydów.

W podobny sposób przyszłe losy Polski i świata kreślił
w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku niezwykle po­
pularny we wsiach polskiego Spiszą, skrupulatnie kopiowa­
ny tekst pt. Miłosierdzie Boże nad Polską.

To przekonanie o wadze ludzkich czynów dla losów świata
dość paradoksalnie blisko sąsiaduje z głęboko determini­
stycznym pojmowaniem historii. Przyjrzyjmy się logice rzą­
dzącej opowieścią o końca świata (należącej z pewnością
do „nieklasycznych": wszak nie widać tutaj specjalnej troski
o to, aby wskazać, co stanowi skutek, a co - przyczynę).
Z tego, że świat w złem leży - i próżno by przekonywać, że
jest inaczej - jasno wynika, że zbliża się koniec i sąd. Ale
sama nieuchronność sądu, który kiedyś przecież nadejść
musi, zdaje się, tłumaczy sens obecnego zła, którego jeste­
śmy świadkami. Wyobraźnia porusza się zatem po kole, dzię­
ki czemu wszystko znajduje swoje uzasadnienie. W t y m sen­
sie odrzucenie perspektywy eschatologicznej niewątpliwie
odebrałoby sens rzeczywistości - jest ona najlepszą rękoj­
mią, że ludzki czyn trwa, raz wypowiedziane słowo, modli­
twy czy przekleństwa, osadza się gdzieś w przestrzeni, nie
rozpływając się bez śladu w eterze; zło wołające o pomstę
do nieba tej pomsty się doczeka. Świat pozbawiony tej per­
spektywy, to świat ze słynnego wiersza Miłosza Oeconomia
divina - byt pozorny, umowny, pozbawiony znaczenia; skry­
cie tęskniący do patosu apokalipsy i przeżywający swą ba­
nalną temporalność.

48

49

Jakkolwiek próżno w nim szukać postaci Sybilli - pisze
Woźniak - jest to typowy tekst proroczy o charakterze apo­
kaliptycznym, wyraźnie nawiązujący do swego straganiarskiego pierwowzoru. Całość przepowiedni podzielona jest
na trzy części. Pierwsza nosi tytuł wymieniony wyżej [Miło­
sierdzie Boże nad Polską - przyp. R B.j, druga Dane o ka­
taklizmie, trzecia Do wszystkich Polaków poza granicami
kraju. [...] nieznany autor kreśli dramatyczną wizję świata,
ginącego w wyniku totalnej wojny atomowej i jej następstw.
[...] Przepowiednia zasięgiem swym obejmuje praktycznie
cały świat, choć najwięcej miejsca poświęca Polsce. Po­
wszechna wojna atomowa doprowadzić ma do zaburzeń
i kataklizmów w przyrodzie. Będą tak wielkie, że spowodu­
ją wygaśnięcie wojny. Przeżyje tylko jeden naród - polski.
50

Oto fragment owego proroctwa, który nie w y m a g a spe­
cjalnego komentarza: „Polska tym razem będzie oszczędzo­
na. Będzie jedynym państwem, które ze światowego katakli­
zmu wyjdzie potężniejsze silniejsze i wspanialsze. Od niej
zacznie się odrodzenie świata przez ustrój, który utworzy
nowe prawa, a które wprowadzi przywrócenie się do Pana
Boga, p o d d a n i e jego p r a w o m , d a n y m ludzkości. Polska
w granicach swoich realizować będzie prawo Boże, gdyż do­
syć doznała krzywd, niesprawiedliwości i zbrodni; bezpra­
wia i nieludzkości. Zbuduje nowy d o m braterstwa wszyst­
kich narodów świata. Nikogo nie odrzuci, nie potępi. Będzie
przygarniać, nieść p o m o c i opiekę t y m , którzy ją uznają

51

52

Jak pisze Tokarska-Bakir „obawy przed końcem niewąt­
pliwie przydają się na coś światu" . Uczulają na granice, któ­
rych przekroczenie skutkuje sankcją: kary i wzbudzone przez
nie lęki w kulturze ludowej służą, jeśli można nadać im nieco
funkcjonalne znaczenie, uwyraźnieniu i utrzymaniu owych
granic. Świat w swojej formie jawi się jako ich skomplikowa­
ny s y s t e m , n i e d o s t ę p n y c h sobie wzajemnie tożsamości
i odrębnych porządków. W tak ustrukturowanym świecie czło­
wiek poruszać się może kierowany przez sankcjonowane tra­
dycją współrzędne egzystencji. Percepcja rzeczywistości
poprzez okulary tradycji odkrywa więc świat jako żywą ca­
łość, integrującą w sobie, z naszego punktu widzenia od­
dzielne, porządki rzeczywistości: kosmiczny, aksjologiczny
i antropologiczny, odsłaniając ciągłość pomiędzy struktura­
mi ludzkiej egzystencji i strukturami kosmicznymi. W tym
swoiście holistycznym podejściu wszechświat zdaje się być
wielką i skomplikowaną maszynerią, a „człowiek jest jej me­
chanikiem, który umieszczając w odpowiednich miejscach
parę kropli smaru potrafi zapewnić ciągłe funkcjonowanie
maszyny. Tym smarem - jak pisał G. Scholem - jest moralna
substancja ludzkich działań". Ludzie mają postępować „po
chrześcijańsku", „świętować", „malować pisanki", „szanować
rodziców" - bo jak mówi ludowa mądrość, „za nic będzie
mama, tata, wtedy będzie koniec świata" .
53

54

55

56

1

Z. Libera, Czekając na koniec świata. Od ludowej tradycji do kultu­
ry popularnej, niepublikowany tekst wystąpienia na konferencji zorgani­
zowanej przez Instytut Etnologii UJ pt: Innego końca świata nie będzie
(październik 1999).
2

J.Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł
etnograficznych. Wielkie opowieści, Kraków 2000, s. 102.
3

4

Tamże.

K. Hastrup, Przedstawianie przeszłości. Uwagi na temat mitu i histo­
rii, tłum. S. Sikora, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty" 1998, nr 1-2, s. 24.

PISMO ANTROPOLOGICZNE

Paweł Barabasz
5

Sybillami (gr. Ta, która zasięga rady bogów, od sisis - bogowie,
bulan - radzić) wg tradycji grecko-rzymskiej nazywano wszystkie ko­
biety posiadające z woli Boga dar prorokowania. Warron (I w. p.n.e.)
cytowany przez Laktancjusza, wymienia ich dziesięć. Na ten temat zob.
F. Cuomo Wielkie proroctwa, tłum. I. Kania, Kraków 1999, s. 127-140.
Według legendy Sybilla kumejska sprzedała trzy księgi królowi Tarkwiniuszowi Pysznemu, które następnie zostały złożone w świątyni Jowi­
sza na Kapitolu. W renesansie postać Sybilli pojawia się w literaturze
zachodnioeuropejskiej. W Polsce znana jest z tego okresu książka
S. Kleryki Fortuna, w której wierszowanych odpowiedzi udziela dwana­
ście Sybilli. Obecna jest również w pierwszej polskiej encyklopedii Chmie­
lowskiego Nowe Ateny (Kraków 1968; s. 191). Niezależnie od tego funk­
cjonowały Oracula Sybylliana [Przepowiednie Sybillińskie) - zbiór apo­
kryfów judeo-chrześcijańskich z II w. n.e. Jako że liczne fragmenty doty­
czą końca świata i zjawisk go zapowiadających, pisma te traktowane są
jako apokryfy apokaliptyczne. Proroctwa Sybilli, zawieszone pomiędzy
mitologią świata antycznego a chrześcijańskim objawieniem, w rzeczy­
wistości stanowiły jeden z pomostów pomiędzy światem antycznym
a rodzącym się chrześcijańskim. Z czasem przeniknęły do literatur naro­
dowych i folkloru. W liturgicznym hymnie Tomasza z Cellano, z XIII w.,
Sybilla wraz z królem Dawidem zapowiada dzień gniewu (D/es irae, dies
Ula/ solvet seaclum in favilla/ teste David cum Sibylla - cyt. wg A. Świderkówna Rozmów o Biblii ciąg dalszy Warszawa 1998, s. 228). Zob. też
hasło Sybille, [w:] Słownik folkloru polskiego, red. J. Krzyżanowski, War­
szawa 1966, s. 333-334, oraz K. Woźniak, Proroctwa Sybilli - znane
i nieznane, „Literatura Ludowa" 1980, nr 1-3, s. 82.
6

7

Z. Libera, dz. cyt.
K. Woźniak, dz. cyt., s. 82.

8

L. Bobrowska, Graviora manent - czyli najgorsze dopiero przed
nami. Manifestacje postawy apokaliptycznej w tekstach
przepowiedni,
„Lud" 1988, t. LXXII, s. 137.
9

25

26

Tamże, s.185.
M. Eliade, Aspekty mitu, tłum. P. Mrówczyński, Warszawa 1998,

s. 63.
27

Zob. B. Świdnicki, Przyczyna burzy i niektóre wyobrażenia religij­
ne, „Lud" 1889, t.V; s. 169-170.
28

R. Graves, R. Patai, Mity hebrajskie,
wa 1993, s. 43.
29

J. Tokarska-Bakir, dz. cyt., s. 113.

30

M. Zowczak, dz. cyt., s. 89.
R. Kosseleck, Kilka problemów

31

tłum. R. Gromacka, Warsza­

z dziejów pojęcia „kryzys",

M. Zowczak, B/Ma ludowa. Interpretacja wątków biblijnych w lite­
raturze ludowej, Wrocław 2000, s. 210.
" Cyt. wg Proroctwa Michaldy z Saby, [w:] R Płatek Proroctwa daw­
ne, przepowiednie współczesne, Kraków 1990, s. 53. Według deklaracji
autora, korzystał on z anonimowego tekstu Mądra rozmowa Królowej
Saby z królem Salomonem, około roku 875 przed Narodzeniem Chrystu­
sa z 1915 r.

3 2

M. Zowczak, dz. cyt., s. 92, por. też fragment Proroctwa Michaldy
z Saby: „Jeśli dobrze czynić będą [ludzie] i Bogu posłuszeństwo odda­
dzą, On doda im lat - jeśli zaś Boga obrażać będą i w grzech brnąć, Bóg
odpłaci im i skróci liczbę lat istnienia świata". Cyt. wg R Płatek, dz. cyt.,
s. 52.
33

Sformułowanie to zaczerpnąłem z wielokrotnie już tutaj przywoły­
wanej książki M. Zowczak.
34

M. Zowczak, dz. cyt., s. 94.
Tamże. Zagładę, którą Bóg onegdaj doświadczył grzeszny świat,
tak relacjonuje jedna z legend żydowskich: „Rzeki Sedonu zamieniły się
w smołę, ziemia w siarkę i ogień rozgorzał. Bóg obrócił te miasta na
wywrót i całą okolicę. Wszystkie pięć miast Sedonu leżało na jednej ska­
le; anioł dłoń wyciągnął i przewrócił je. Nawet rośliny w ziemi zostały
porażone" (M.J. Berdyczewski, Żydowskie legendy biblijne, tłum. R. Stil­
ler, Gdynia 1996, s. 184-185.
35

36

B. Świdnicki, dz. cyt., s. 169-170.

37

M. Zowczak, dz. cyt., s. 128.

Słownik stereotypów i symboli ludowych, 1.1, Kosmos,
miński, Lublin 1996, s. 293.
3 9

Tamże.

13

Tamże.

4 0

M. Zowczak, dz. cyt., s. 128.

14

J. Tokarska - Bakir, dz. cyt., s. 108.

41

Abraham ze Smoleńska, dz. cyt., s. 78.
M. Zowczak, dz. cyt., s. 128.

Straszliwe widzenie Piotra Pęgowskiego,
cław 1998, s.13 i n.
16

opr. J. Sokolski, Wro­

44

17

Dwie pieśni dziadowskie,

18

J. Tokarska - Bakir, dz. cyt., s. 107.

19

Cyt. wg L. Bobrowska, dz. cyt., s. 139.
Horacy, Ody ks. III, tłum. L.H. Morsztyn, Warszawa 1967, s. 6.

20

21

22

[w:] R Płatek, dz. cyt., s. 56-57.

Tamże, s. 216.
Przepowiednie o losach Polski i świata do końca XX wieku, wybrał

1 opracował T. Krzyżewski, Tarnów 1992, s. 6 1 .
45

Zob. M. Sznajderman, AIDS - kształt mitu, „Polska Sztuka Ludo­
wa. Konteksty" 1994, nr 1-2.
46

F. Cuomo, dz. cyt., s. 15.

Z. Libera, dz. cyt.

47

Przepowiednie

M.Eliade, Mit wiecznego powrotu, tłum. K. Kocjan, Warszawa 1998,

48

Tamże, s. 57.

49

Przepowiednia ks. Bronisława Markiewicza, bm, bd.
K. Wożniak, dz. cyt., s. 89.

s. 78.
23

42

43

M. Zowczak, dz. cyt., s. 128.

red. J. Bart-

Abraham ze Smoleńska, Słowo o mocach niebiańskich, cyt. wg
R. Mazurkiewicz, Eschatologia Rusi Kijowskiej, [w:] Dzieło chrystianiza­
cji Rusi Kijowskiej i jej konsekwencje w kulturze Europy, red. R. Łużny,
Lublin 1988, s. 78. O spaleniu ziemi mówi druga Księga Ezdrasza (16, 8-10), a u św. Pawła czytamy: „Tak też się jawnie stanie dzieło każdego:
odsłoni je dzień Pański; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje,
jakie jest", 1 Kor 3, 13.

12

15

[w:]

0 kryzysie. Rozmowy w Castel Gandolfo, red. K. Michalski, Warszawa
1990, s. 69.

38

K. Woźniak, dz. cyt., s. 87.

10

R. Tomicki połączył ten schemat z teologią historii Joachima
z Fiore (zob. R. Tomicki, Religijność ludowa, [w:] Etnografia Polski. Prze­
miany kultury ludowej, red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka,
t. II, Wrocław 1981, s. 42). Jak słusznie zauważyła M. Zowczak, jest to
wynik nieporozumienia, bo chociaż w obu przypadkach obowiązuje ten
sam schemat trzech okresów, podporządkowanych trzem osobom Trój­
cy Świętej, to jednak waloryzacja samej zmiany jest odwrotna - schemat
kalabryjskiego mnicha ma charakter „wznoszący", schemat ludowy „zstę­
pujący". Na ten temat zob. M. Zowczak, dz. cyt., s. 88.

24

24

A. Greimas, De dieux et des hommes, Paris 1985, s. 172-173; cyt.
za: M. Zowczak, dz. cyt., s.180.

5 0

o losach Polski...,

51

Tamże, s. 90.

52

L. Bobrowska, dz. cyt., s. 143.
J. Tokarska-Bakir, dz. cyt., s. 116.

53

54

s. 53.

D. Czaja, Spór o model etnologicznej
Etnograficzne" 1990, z. 27, s. 8.
55

interpretacji,

ZN UJ „Prace

G. Scholem, Mistycyzm żydowski i jego główne kierunki, tłum.
I. Kania, Warszawa 1997, s. 57.
5 6

M. Zowczak, dz. cyt., s. 424.

Numer 10/2005

Cytat

Barabasz, Paweł, “Apokalyptische landschaften/ Barbarzyńca 2005 (10),” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 30 czerwca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/7297.

Formaty wyjściowe