"Ludowe wyobrażenie o władzy" / ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52

Dublin Core

Tytuł

"Ludowe wyobrażenie o władzy" / ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52

Temat

wladza - aspekt antropologiczny

Opis

ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52, s.73-90

Twórca

Malewska-Szałygin, Anna

Wydawca

Instytut Archeologii i Etnologii PAN

Data

2008

Prawa

PIA
Licencja PIA

Relacja

oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5267

Format

application/pdf

Język

pol

Identyfikator

oai:cyfrowaetnografia.pl:4889

PDF Text

Text

„Etnografia Polska", t. LII: 2008, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW
Warszawa

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

Nie ma w Polsce dobrego gospodarza! Nie trzeba wyruszać na badania tere­
nowe, aby usłyszeć to zdanie, często padające w przypadkowo zasłyszanych roz­
mowach. Diagnoza w takiej formie językowej rzadko pojawia się w dyskusjach
o polityce powadzonych w studiach telewizyjnych, znacznie częściej przywoły­
wana jest w potocznych rozmowach. Odróżniając potoczność elit od potoczności
mieszkańców wsi, warto rozważyć, jaka wizja władzy kryje się w tym często
powtarzanym zdaniu.
Wiejskie wyobrażenia dotyczące władzy i państwa były tematem badań prowa¬
dzonych przeze mnie i studentów Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1999-2005. Projekt badawczy był realizo­
wany we wsiach powiatu Nowy Targ i na targowisku w mieście powiatowym.
Rozmówcami były przede wszystkim osoby w wieku 25-75 lat, mieszkające na
wsi, z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym, czasem śred¬
nim technicznym. Rozmowy były prowadzone i nagrywane przez kilkunasto,
a potem kilkuosobową ekipę badawczą. Ich zapisy (ponad 400) są zgromadzone
w Archiwum IEiAK UW. Pierwszy etap prac badawczych (1999-2000), zognisko¬
wany wokół lokalnego sposobu rozumienia pojęć ważnych dla „dyskursu politycznego" , został podsumowany w pracy zbiorowej pod tytułem Rozmowy z góra­
lami o polityce (2005). Wnioski z całości badań zamieszczone zostały w pracy
Wyobrażenia o państwie i władzy we wsiach nowotarskich 1999-2005, która uka­
zała się w lipcu 2008 roku w wydawnictwie DiG.
1

PREZYDENT POWINIEN BYĆ JAK GAZDA!

Kwintesencją nowotarskich rozmów było powtarzające się stwierdzenie: teraz
nie ma w Polsce gospodarza! To jest dryfowanie takie! Nie ma w Polsce gospo­
darza! (K, 50 l , S) . Taka konkluzja była powtarzana nie tylko w rozmowach
2

1

Pojęcia takie jak „dyskurs o polityce", czy „dyskurs polityczny", czyli „dyskurs o polityce elit
symbolicznych" używam za autorami pracy Rytualny chaos (1997).
W nawiasie znajdują się informacje na temat rozmówców. M lub K oznacza odpowiednio
mężczyznę lub kobietę. Następnie zostaje podany wiek i wykształcenie (P - podstawowe, Z - za­
wodowe, S - średnie, W - wyższe).
2

74

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

z badaczami, ale także w zasłyszanych rozmowach górali miedzy sobą. Zwykle
padała jako pointa opowieści o bieżących poczynaniach ludzi władzy. Oczywi­
ście, oceny tych poczynań były z reguły negatywne i niewątpliwie mieściły się
w specyficznej retoryce zwanej „chłopskim zrzędzeniem" (Kędziorek 1996).
Źródeł tej niechęci warto poszukać wychodząc od wiejskiego przekonania o braku
dobrego gospodarza w Polsce. Dlaczego brak dobrego gospodarza kraju? Dlaczego
w ogóle jest on potrzebny?
Wzór dobrego gospodarza tkwi korzeniami w kulturze ludowej i pojawia się
w większości opracowań jej dotyczących (np. Dobrowolski 1966, s. 236). Trwałość
tego wzoru na wsi polskiej lat 1990. potwierdzają badania antropologiczne do­
tyczące kwestii ekonomicznych (np. Jaworska, Pieniążek 1995). Wyniki badań
dotyczących „społeczności zdegradowanych", z lat 2002-2006, opisują zabieg
przenoszenia wzoru dobrego gospodarza na sferę władzy - „w ten sposób odsłania
się i staje zrozumiały pewien wzór relacji człowiek - świat (wzór »dobrego gospo­
darza^, który niesie w sobie całą tą konieczność totalnej kontroli nad światem
[...], wzór niezwykle głęboki i obecny wciąż [...]. Nieprzewidywalność i nieuchron­
ność zjawisk najbliższej rzeczywistości [...] jest bowiem na tyle potężna, że objąć
ją jest w stanie właśnie władza totalna, omnipotentna (znienawidzona, ale stale
bytująca). W ten sposób dopiero można zrozumieć, że taka wizja świata, taka
ontologia stapia się tak gruntownie w jedno z potrzebą centralnego sterowania
gospodarką, z potrzebą zewnętrznej, podtrzymującej świat (chociażby »świat cen
rolnych«) twardej ręki, zawiadującego wszystkim »gospodarza«" (Rakowski 2007,
s. 66). Wizja gospodarza jako jedynej formy władzy, pozwalającej zapanować
nad niepewnością rzeczywistości stanowi dobre wprowadzenie do charakterystyki
wyobrażeń pojawiających się w nowotarskich rozmowach.
Opisując wzór dobrej władzy państwowej rozmówcy zwykle mówili:
Prezydent powinien być jak gazda! Żeby wsiczkim ludziom nie brakowało dachu nad głową!
A na pierwszym miejscu chleba! (K, 75 l , P);
Musi być głowa, jak w domu. Jak braknie głowy no to jest góralskie przysłowie „jak nie ma
gazdy, głupi kazdy" (M, 60 l , P);
W państwie to jak w domu, jak na gospodarce, no mówi się głowa państwa, no to tak jak ojciec
w rodzinie - głowa rodziny. W każdym państwie naród to jak rodzina w domu. I mnie się wydaje,
że to taki powinien być ojciec Polski [...] Jak w domu żle gospodarzy to pusto jest, prawda?!
Bo żona nie gospodarna, mąż chodzi gdzieś tam. To tak samo jest u nas w kraju ( M , 52 l , S).

W kilku rozmowach z kobietami postać ojca, jako wzoru władcy była zastąpiona
postacią matki - Władza to jest tako jak łojciec, abo matka w domu. O to jest wła­
dza! Jak matka dobrze rzundzi, to ma z cego cyrpać, a jak nie, to ni mo i mo przerombane (M, 60 l , P).Wszystkie te wypowiedzi odsyłały do lokalnego wyobrażenia
państwa jako gospodarstwa, którego logiczną konsekwencją jest porównanie wła¬
dzy państwowej do gazdy na gazdówce, bacy na bacówce lub ojca w rodzinie. Te
obrazy mieszczą się w modelu władzy opisywanym w literaturze przedmiotu jako
„suwerenny" (Foucalt 1998, s. 45), „patriarchalny", „pastoralny" (Foucault 1998,
s. 221), „gospodarski" (Kasznica 1966, s. 22) i „tradycyjny" (Weber 1975, s. 541).

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

75

Ten model władzy był zdecydowanie najpopularniejszy w rozmowach, nie¬
mniej należy odnotować, że zdarzały się pojedyncze wypowiedzi inaczej opisują¬
ce fenomen władzy - państwo musi mieć władzę ustawodawczą,
wykonawczą
i sądowniczą (M, 67 l , S) - twierdził czterdziestoletni absolwent technikum ekono¬
micznego, który jako jedyny (na ponad 400 rozmów) przywołał w swojej wypo¬
wiedzi monteskiuszowski podział władzy.
Zasadniczo jednak nowotarski opis dobrej władzy bliski był „władzy gospo¬
darskiej", definiowanej następująco: „źródłem omawianej tu władzy są potrzeby
gospodarcze podwładnych, a środkami jej są dobra i usługi będące w dyspozycji
władającego" (Kasznica 1966, s. 22). Przytoczona charakterystyka punktuje istotne
założenia modelu - podkreśla, że relacja władzy rozgrywana jest na płaszczyźnie
gospodarczej, a nie politycznej, że powodem jej nawiązania są potrzeby gospodar¬
cze podwładnych oraz, że zakładają oni, iż władający posiada dobra i środki, aby
umożliwić zaspokojenie tych potrzeb. Dalsze rozważanie nowotarskich rozmów
pokaże, że można odnaleźć w nich wszystkie założenia wymienione w tej definicji.
Ogromne znaczenie wzoru dobrego gospodarza w rozmowach nowotarskich
każe rozważyć konotacje, jakie miała osoba gospodarza w tradycyjnej kulturze
ludowej. Według opisu Kazimierza Dobrowolskiego „czołową rolę w zespole ro¬
dzinnym pełnił ojciec - właściwy gospodarz i rządca. Jego dłoń orała, siała ziarno,
zbierała plon, pracowała na życiodajny chleb. Jego dłoń błogosławiła dzieci [...] bo
była to dłoń ojca rodziny spełniającego wolę Boga. Między gazdą a gospodarstwem
istniał mistyczny związek. Gdy ojciec rodziny konał domownicy zawiadamiali
o tym bydło, pszczoły, a »cisawe koniczki załamywały szyje«. Zakres władzy ojca
w świetle poglądów panujących na przełomie X I X i X X w. był szeroki. Obejmował
organizację gospodarstwa, sprzedaż, kupno. W świetle dawnych założeń ideo¬
logicznych gospodarzowi jako głowie rodziny przysługiwała ogromna władza, za¬
równo nad żoną, jak dziećmi i domownikami. Miał on prawo karania wszystkich
chłostą nie wyłączając żony. On też, łącznie z żoną i radą krewnych decydował
o wyborze żony dla synów i męża dla córek. On tez starał się dzierżyć w swych
rękach zarządzanie gospodarstwem aż do śmierci" (Dobrowolski 1966, s. 20).
Gospodarz swoją władzę powinien wykorzystywać w celu pomnażania dóbr,
którymi zarządzał i powiększania zasobności gospodarstwa odziedziczonego po
przodkach - „obwarowany transcendentalnie obowiązek dbałości gospodarskiej
współgrał ze społeczną presją dorabiania się, polegającego na dokupywaniu ziemi,
rozbudowywaniu domu i zagrody, po to by poprawić status rodziny" (Dobrowolski
1966, s. 204). Gospodarzy nie dbających o gospodarstwo i rodzinę, prowadzących
hulaszczy tryb życia, wyprzedających ojcowiznę nazywano na Podhalu „skapańcami" i miano w ogólnej pogardzie (Dobrowolski 1966, s. 208). Równie szeroką
władzę jak gazda w gospodarstwie rolnym, miał baca w społeczności pasterzy.
Baca roztaczał opiekę nad całokształtem ich życia, uczył ich wielu umiejętności,
nadzorował i oceniał ich pracę, mogąc jak ojciec wymierzyć karę cielesną zanie¬
dbującemu obowiązki juhasowi (Kopczyńska-Jaworska 1967, s. 120).
Naszkicowana powyżej postać gospodarza w tradycyjnej kulturze rolniczej po¬
zwala lepiej zrozumieć wzór dobrej władzy państwowej porównywanej do gazdy

76

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

i bacy. Ideałem jest władza integralna, nie tylko skupiona w jednym ręku, ale obej¬
mująca całość problemów. Władza zogniskowana w jednej osobie władcy panują¬
cego nad całością narodowego gospodarstwa. Dobra władza, zdaniem nowotar¬
skich rozmówców, jest suwerenna, gdyż, jak twierdzili, tylko taka jest gospodarczo
skuteczna. Ten wzór jest zasadniczo przeciwstawny władzy kolektywnej. W no¬
wotarskich rozmowach często dawano wyraz daleko idącej niechęci do władzy
kolektywnej - cymu ich tam taka kupa?! W Ameryce to ich jest dziesięciu, a nie
dziewięciuset dziewięćdziesiąt dziewięć!!! (M, 29 l, W). Jeden rządzić, jednego
słuchać, a nie pińcet, tysiąc, cy kielo tam! Kielo oni biorą pieniądza?! Kielo
osukują Polskę?! (K, 60 l , P). Niechęć często przeradzała się w żywą nienawiść,
z jaką rozmówcy mówili o parlamentarzystach:
3

Bin Ladena się musi uruchomić! Musi, kurwa, rozbić tych skurwysynów! (MK, 35 i 45 l , Z ) ;
Tych posłów trzeba by wszystkich zagazować! [...] Hitlera nam trza! ( M , 55 l , Z);
Samolot pasażerski na ten sejm puścić! [...] jak Hitler palić w piecu! (M, 45 l , Z);
Skurwysyny mają ponad sto milionów! Kurwa! Na miesiąc! I on nie będzie się koryta trzymał?!
Ja bym odstrzelił każdego jednego w tym sejmie! ( M , 53 l , Z).

Pochwała autokracji często przybierała w rozmowach postać postulatów po¬
szerzenia zakresu władzy prezydenta Rzeczypospolitej na wzór amerykański
i wprowadzenia w Polsce prezydenckiego systemu rządów - co prezydent powie
to powinno być święte! Powinien sprawować kontrolę nad całym rządem! Powinno
się wyeliminować funkcję premiera, a wprowadzić prezydenta jako głowę całego
rządu - tak jak jest w Stanach. Wiązało się to z krytyczną oceną prerogatyw pol­
skiego prezydenta, określanego niekiedy jako marionetka (M, 22 l, S):
Prezydent to jest taka figurka reprezentująca kraj. On nic nie ma do gadania. Te dziady w sejmie
oni mają do gadania więcej niż prezydent! ( M , 53 l , Z);
U nas to, czym jest ten prezydent? Niczym! U nas prezydentem rządzą ministrowie, a powinno
być odwrotnie! Prezydent powinien rządzić ministrami! I wszystkimi w ogóle! ( M , 48 l , P).

System prezydencki wydaje się być rodzajem lokalnego kompromisu pomię¬
dzy wymogami demokracji a tradycyjnymi wyobrażeniami o władzy. Ta propono¬
wana przez górali formuła organizacji władzy państwowej jakkolwiek dopuszcza
procedurę wyborów, zakłada wyłonienie w jej wyniku władzy jednoosobowej,
daleko bliższej wzorowi dobrego gospodarza niż sejm. Parlament jawił się w roz¬
mowach jako zgromadzenie bezosobowe, przez to trudne do pojęcia i zaakceptowa¬
nia, a obdarzone znacznymi kompetencjami przerastającymi, zdaniem rozmówców,
możliwości posłów, w złości porównywanych do osłów i baranów.
Pozostając przy postaci prezydenta, należy przypomnieć, że w kulturze trady¬
cyjnej ojciec rodziny, gospodarz pełnił ważne funkcje reprezentacyjne na forum
społeczności wiejskiej i parafialnej (Dobrowolski 1966, s. 236; Markowska 1964,
s. 52). Podobnej dbałości o wizerunek narodu oczekuje się współcześnie od prezy¬
denta - to jest taka głowa reprezentacyjna na arenie międzynarodowej (M, 22 l, S).
3

Taki zapis stosuje się w przypadku cytatów z wywiadów przeprowadzonych z kilkoma oso­
bami naraz.

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

77

Jest takom reprezentacjom. On przedstawia tom naszom społeczność (K, 49 l, Z).
Po to, by dobrze sprawować tę zasadniczą funkcję prezydent powinien z jakiejś
honorowej rodziny się wywodzić. Nie z dziadów! Żeby honor miał i umiał się gdzie
przed ludziami przedstawić (M, 82 l, P). Honor i godność, wartości tak znaczące
w tradycyjnej kulturze wsi są równie istotne w relacjach między państwami: God¬
ność Polski, no! Żeby ta Polaka jakoś wyglądała za granicą. [... ] Prezydent, on
pokazuje tak całą tą Polskę. Jaki prezydent - taka Polska! [...] No musi nas dobrze
reprezentować, przecież nie możemy być jakimiś dzikusami (K, 39 l , W). Zdaniem
górali prezydentowi powierza się honor Polaków, zatem kandydat na to stano¬
wisko musi posiadać poczucie własnej godności i wysoką kulturę osobistą, a nie
żeby komuś powiedzieć, że ja mu podam nogę, a nie rękę! To mi się wydaje, to już
nie jest na poziomie prezydenta! (K, 49 l , Z).
Aby godnie reprezentować naród prezydent powinien mieć wyższe wykształ¬
cenie, inteligencję, ogładę i dobrą znajomość języków. W 2000 roku część roz¬
mówców deklarowała: za Kwaśniewskim będę głosował, na to, że te języki zna
i umie się po prostu kulturalnie zachować (M, 40 l, Z). Tak wypowiadali się nawet
ludzie, których „systematyczna opcja polityczna" (Bourdieu 2006) wskazywałaby
na wybór Mariana Krzaklewskiego, jednak w przypadku prezydenta to, jakie
reprezentuje ugrupowanie wydawało się rozmówcom daleko mniej ważne od tego,
jak będzie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej.
Określenie reprezentacja nie oddaje precyzyjnie relacji pomiędzy głową pań¬
stwa a narodem. Z wielu wypowiedzi wynika, że chodzi o znacznie głębszą więź.
W rozmowie z wiejską nauczycielką usłyszeliśmy, że głowa państwa jest symbolem
narodu. Taką funkcję spełniał na przykład prezydent na uchodźstwie: on nic nie
mógł zrobić. To tylko byłjakiś symbol. Jakaś cząstka Polski. To jest ważne w konflik¬
tach, wojnach i tak dalej. Ja nie wiem, na ile taki symbol jest ważny, nie przeżyłam
wojny. Ale widocznie jest coś takiego, bo w tej chwili mając na przykład Papieża
Polaka to człowiek za granicą czuje się kimś, choćby był nikim, ale jak powie, że
Papież jest z mojego narodu, że to wielki Polak, to coś znaczy! To jest to światło na
arenie międzynarodowej (K, 39 l, W) . Warto zatrzymać się nad słowem światło,
które podkreśla, że termin reprezentacja ma w wiejskim dyskursie lokalnym konota¬
cje, których nie ma w dyskursie elitarnym. Owo światło to, jak można sądzić z całości
rozmowy nagranej w 2000 roku, pewien transcendentalny pierwiastek zawarty
w relacji reprezentowania. Wyraźnie przypomina on „mistyczny związek" gospodarza
i jego ojcowizny (Dobrowolski 1966, s. 20). Te, trudne do wyrażenia, głębsze zna¬
czenia rozważanej relacji ukryte są również w słowie symbol, o którym Zbigniew
Benedyktowicz pisze, że jest „środkiem wyrażającym doświadczenie całości" (2000,
s. 105). Jest, zatem, czymś w rodzaju kondensacji wspólnoty narodowej w postać jej
reprezentanta. Niezwykle ciekawe są też rozważania prowadzone wokół postaci
Jana Pawła II. Jeśli człowiek wyjeżdżający do fizycznej pracy na Zachodzie czuje
się kimś wtedy, gdy jest godnie reprezentowany to oznacza, że wzbudzany przez
reprezentanta szacunek jest istotnym elementem nie tylko wizerunku narodu, ale
4

4

Nauczycielka pochodziła z nowotarskiego i miała tylko kurs pedagogiczny po maturze.

78

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

też indywidualnej tożsamości jednostek. Ten tok myślenia wskazuje na zaskaku¬
jąco bliską więź pomiędzy reprezentowanymi a reprezentantem, należącymi do
jednej wspólnoty. Lokalne rozumienie tej relacji ukazuje j ą jako związek znacznie
głębszy niż by to wynikało z założeń demokracji reprezentacyjnej.
Głowa państwa jest też symbolem jedności narodowej. Oczekiwania wobec
prezydenta formułowane w przedwyborczych rozmowach w 2000 i 2005 roku pod¬
kreślały ten integracyjno-rozjemczy charakter - prezydent - on powinien być taką
spójnią między tymi, a tymi. Żeby się dogadali i uchwalili coś sensownego [...]
z opozycją powinien porozmawiać, powinien uzgodnić, powinien przedyskutować
wszystko, przeanalizować i wtedy dopiero powiedzieć: nie panowie, mnie to nie
pasuje, nie godzę się, muszę zawetować tom ustawę. To by on zaimponował ludziom
(K, 49 l , Z). Prezydent jak ojciec, baca lub gazda powinien godzić zwaśnionych
i dbać o jedność narodu, którą swoją osobą ucieleśnia. W obliczu tendencji od¬
środkowych, istniejących zarówno we wspólnocie rodzinnej, jak i narodowej, aby
utrzymać ową jedność oprócz umiejętności dyplomatycznych ułatwiających inte¬
grację, konieczna jest jego stanowczość.
Ta cecha jest wpisana w porównanie do gospodarza, a zwłaszcza do pasterza:
To musi być stanowczy człowiek, żeby mógł coś zrobić! Takjak gazda jest stanowczy! (M, 60 l, P);
To tak jak pasterz idzie owce paść, to som takie, co sie dobrze pasom i takie, co uciekajom. Dla
tych to pasterz musi być ostry, musi je kochać i gonić. Kara musi być! Dyscyplina! Żeby sie bali
pasterza! (M, 70 l , Z).

Przeniesienie wzoru ostrego pasterza na skalę państwa owocuje postulatami:
Polsce potrzebna straśnie twarda władza! Dobra władza musi być ostra! (M, 65 l , Z);
Polsce potrzebna jest twarda ręka, a Polakom przede wszystkim! (M, 35 l , Z);
Rządy silnej ręki powinny być! Żeby ta dyscyplina jakaś była w państwie! (M, 67 l , Z).

Z tego wyboru wypowiedzi, których można by przytoczyć znacznie więcej
wynika, że zdaniem rozmówców, dobra władza państwowa nie jest władzą kolek¬
tywną, demokracją reprezentatywną, deliberującą, ani żadną inną formą władzy
negocjującej cele i sposoby ich osiągania. Porównania do stanowczego gazdy czy
ostrego pasterza dobitnie podkreślają, że, w wiejskim dyskursie lokalnym, wzo¬
rem władzy pożądanej jest autokracja patriarchalna, pastoralna, gospodarska. Taka
władza powinna stanowczo zarządzać gospodarką, bezwzględnie egzekwować pra¬
wo oraz ostro, lecz sprawiedliwie karać. Zapewnienie bezpieczeństwa i dostatku
należy, zdaniem rozmówców, do fundamentalnych powinności władzy - obowiąz¬
ków wywiedzionych ze wzoru dobrego gospodarza.

LOKALNE PRZYKŁADY DOBREGO WŁADCY

W nowotarskich rozmowach ten idealny wzór jest uzupełniany poprzez przywo¬
ływanie przykładów konkretnych postaci „dobrego władcy". Często przywoływana
była postać cesarza Franciszka Józefa I : Ojciec mipowiedzioł, że było najlepiej rzondzone za Ałustri. Franciszek Józef! To było najlepiej! Najlepiej o ludzi dbali. Naj-

79

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

lepszy dobrobyt ludzie wtedy mieli. Tak mój ojciec mówił, bo ja Ałustri nie pa¬
miętam (MK, 66 i 63 l , Z, P). Przywołanie postaci Franciszka Józefa wskazuje
na niesłychaną trwałość „mitu Dobrego Cesarza" (więcej: Polskie... 1994). Za¬
skakuje jego ponadczasowość, tym bardziej, że doprawdy trudno porównywać
'dobrobyt' z przełomu X I X i X X wieku ze współczesnym poziomem życia na wsi.
Jednak takie zestawienia, zawsze na korzyść przełomu X I X i X X wieku, zdarzały
się co jakiś czas w rozmowach, co wskazuje na trwałość wyobrażeń.
Wypowiedź opisująca najlepszy dobrobyt za Ałustrii pokazuje, że istotną cechą
dobrego władcy jest dbałość o poddanych, o to by cieszyli się dobrobytem: dobra
władza jakby była to by był i dobrobyt (M, 57 l , P). Jak zarządca dobry to i gospo¬
darka dobra i wszystko dobre! (M, 63 l , Z). To gospodarskie kryterium oceny wła¬
dzy było stosowane powszechnie. Każdą władzę, od królów, przez Cesarza, potem
Naczelnika państwa, aż po kolejnych Pierwszych Sekretarzy PZPR, oceniano pod
kątem tego czy w ich czasach był w kraju dobrobyt czy nie. Stan państwa, diagno¬
zowany przez rolników, pokrywał się zwykle ze stanem koniunktury w rolnictwie.
Ta metoda probiercza, określana roboczo przez ekipę badawczą metodą „pełnego
garnka" wydaje się dość niewyszukana, jednak nowotarscy rozmówcy bronili jej
mówiąc, że jest to probierz niezawodny, chroniący ich przed omamieniem przez
propagandowe wysiłki kolejnych władz.
Bardziej współczesnym wzorem dobroczyńcy ludu był, zdaniem rozmówców,
Edward Gierek, który dał ludziom pożyć! Za Gierka było sto razy lepiej jak teraz
(M, 70 l, P). Wszystko było! Jak ja sprzedał krowę to kupił cegłę na budynek, drugom sprzedał to kupił blachę, a teraz za dziesięć krów nie kupie tej samej cegły!
(M, 70 l , P). Wszyscy starsi rozmówcy wspominali, że to Edward Gierek przyznał
rolnikom renty i emerytury : To bardzo dobry człowiek był! Żeby nie łon był i łon
nie zarzundził byliby dalej bidaki po wsi - starzy. Rozumiecie?! A dziś ma piniądz,
rencistą jest na wsi, nie tak żle! [...] To ja dzięki tej komunie se teraz żyję! Że ten
Gierek poubezpieczył dużo ludzi! Renty mają! (M, 69 l , P). Czasy, kiedy Edward
Gierek był I Sekretarzem KC PZPR są uważane w nowotarskim za złoty okres dla
rolnictwa . Rolnicy sprzedawali wszystko, co było zakontraktowane, ceny skupu
zbóż, żywca i mleka były wysokie: Na gospodarce coś wyhodował toś sprzedał.
Były skupy. Zawiezłeś na skupę i sprzedane! Ropa była za bezcen - półtora litra
mleka, do dwóch litrów trzeba było na liter ropy. A dziś kielo trzeba?! (M, 68 l, P).
Robotnicy podkreślali, że wówczas każdy prace miał, nie jakąś tam super, ale nie
był zagrożony, a teraz (M, 72 l , P). Jak jest ta banda komunistyczno-żydowska, co to
się dzieje?! Pracy ni ma! [...] U nas od nas na Nowy Targ osiem autobusów jechało
5

6

7

5

O rozporządzeniach, z początku lat 1970., sprzyjających rolnikom indywidualnym pisze Józef
Wilkin (1987, s. 219). Przewidywały one objęcie rolników systemem powszechnej opieki zdrowot¬
nej i świadczeń emerytalnych
Co nie do końca odpowiada ówczesnej rzeczywistości. Zdaniem Wilkina tylko początek lat
1970. obfitował w rozporządzenia korzystne dla rolników, a potem nastąpiła zasadnicza zmiana na
gorsze (Wilkin 1987, s. 218-219).
Ta wypowiedź, jak wiele innych dotyczących spraw gospodarczych, była kontynuowana
w postaci długich i drobiazgowych przeliczeń, co można było kupić za ile baniek mleka.
6

7

80

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

do roboty! Nabitych! A dziś jeden jedzie! Wszystko się wałęsa! (M, 69 l, P). Gierek
w ich oczach był przykładem dobrego gospodarza narodowego gospodarstwa, tak
organizującym gospodarkę, aby prości ludzie mogli cieszyć się dobrobytem - za
Gierka z tym było lepiej, że było no pieniędzy więcej! Były zarobki, bo były! No
fabryki stawały! (M, 57 l , P). Za Gierka od razu poszły pożyczki, no i zdało się
było dość dobrze! Robota była! Budowało się dużo w Polsce dróg i po wsiach,
owszem, elektryfikowali tu wioski i autobusy poszły! Tu były dziury takie, wioski
po górach, trudno dostępne były, a poszedł asfalt, poszedł prąd, poszedł autobus!
Dla ludzi to był szok!!! (M, 65 l , P). Ta wypowiedź dobrze ilustruje intencję, jaka
kryje się w postulacie władza powinna dbać o ludzi (K, 8l l , P), a wyrażenie dał
ludziom pożyć jest w dyskursie lokalnym najwyższym komplementem dla władcy.
Innym aspektem wzoru dobrego władcy uosabianym, według rozmówców,
przez Edwarda Gierka oraz przez Franciszka Józefa I , jest otwartość na sprawy
zwykłych ludzi: żeby był bezpośredni, taki nie wywyższony, żeby miał kontakt
z tymi ludźmi, żeby wiedział, czego potrzebują. Taki dbający o naród, opiekuńczy
i wyrozumiały. Ojciec Polski! Całej! Nie tylko tyk dużych miast czy Warszawy, ale
i nawet te małe miasteczka, czy wioski (M, 79 l, P). Tak wyraźnie sformułowane
postulaty mieszczą się w pastoralnym wzorze dobrego władcy i oczywiście są za¬
sadniczo odmienne od modelu proponowanego w demokracji liberalnej. Różnice
widoczne na poziomie odmienności dyskursu lokalnego i elitarnego, sięgają głę¬
biej do różnych ontologii władzy.
Przytoczywszy pozytywne oceny rządów Edwarda Gierka, trzeba zaznaczyć,
że pojawiały się też opinie negatywne, jak ta - Gierek, łon z Moskwy nasłany był,
oni wszyscy byli nasłani! I to było bardzo źle! No, ale było lepiej! Prostym ludziom
lepiej! (M, 80 l, P). Kilku rozmówców przypominało, że Gierek - łon napożyczał
tych piniędzy, długa zrobił (K, 75 l , P). Inni rozmówcy bagatelizowali ten fakt
mówiąc: Gierek praktycznie długów nie zostawił żadnych, bo mu te Żydki umorzyli
długi! Jak obejmował Jaruzelski władzę to dwadzieścia miliardów to jest gówno a
nie dług! Brazylia ma dwieście ileś tam miliardów długu! Zresztą Ameryka też jest
zadłużona! A te skurwysyny?! Ile narobiły długu?! (M, 45 l , Z). Były też wypo­
wiedzi sarkastyczne: No za Gierka było najlepiej! No, bo się za darmo żyło, nie?!
On pożyczał, nie płacił, długu nie oddawał! Towarzysze pomożecie?! Pomożemy!
Co nie pomożemy?! (M, 54 l , Z). Ta ostatnia wypowiedź podkreśla, że nawet, jeśli
władza robi nie do końca czyste operacje, ale w efekcie przynoszące dobrobyt
narodu, jest władzą dobrą. „Dobry gospodarz" ma przede wszystkich dbać o swo¬
ich i to jest podstawą jego oceny.
Kolejne elementy wzoru dobrego władcy ukazywała dość często pojawiająca się
w rozmowach postać Józefa Piłsudskiego, silną ręką porządkującego państwo pol¬
skie po odzyskaniu niepodległości . Mówiono z nostalgią teraz nie ma ludzi z taką
charyzmą, jaką Piłsudski miał! (M, 55 l , Z) . Był on przywoływany jako przykład
8

9

8

O kulcie Piłsudskiego pisała Heidi Hein (2005, s. 215-232).
„Panowanie charyzmatyczne" charakteryzował Max Weber jako ustanawiane „na mocy uczu­
ciowego oddania osobie pana oraz uznania jego niezwykłych talentów (charyzma) w szczególności
magicznych, bohaterstwa, mocy ducha i mowy" (Weber 1975, s. 545).
9

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

81

władcy obdarzonego osobistą charyzmą, a przede wszystkim jednoczącego państwo,
stabilizującego i wprowadzającego ład. Współcześnie także pokładano w nim na¬
dzieję - żeby się nowy Piłsudski narodził, to by on, kurwa, zrobił z nimi wszystkimi
porządek (M, 45 l , Z) - mówili rozmówcy. Ich zdaniem tylko silny władca jest
odpowiedni dla Polaków, porównywanych do niesfornego stada owiec. Tylko taki
pasterz może zmusić ich do zgody i poszanowania prawa. Siła stanowczej władzy,
skupionej w jednym ręku, zawsze w wypowiedziach była pozytywnie przeciwsta¬
wiana kolektywności i zmienności władzy parlamentu. Władza kolektywna rozmy¬
wa odpowiedzialność i ujawnia różnice. Władza suwerena wymusza jedność, subordynację i wyraźnie wskazuje odpowiedzialnego za utrzymanie ładu. Wiejska wizja
sejmu z czasów dwudziestolecia międzywojennego podkreślała zwaśnienie i nie¬
subordynację tak wielką, że musiała się krew polać, żeby porządek był (M, 67 l, Z).
Przykład Józefa Piłsudskiego pozwala pójść dalej w odtwarzaniu nowotarskich
wyobrażeń o władzy. Rozważania związane z tą postacią podkreślają istotną ideę
ładu. Ład jest, zdaniem rozmówców, fundamentem sprawnej organizacji zarówno
gospodarstwa rolnego jak i kraju, zapewniającym właściwe działanie gospodarki
i wypracowywanie dostatku. Zdarzenia naturalne i społeczne, które stanowiły za¬
grożenie dla porządku w gospodarstwie rolnym, zawsze budziły obawy. Był to strach
przed biedą i głodem, które zwykle były następstwem takich zaburzeń, strach przed
nędzą, która jeszcze nie tak dawno była na Podhalu zagrożeniem nader realnym.
Podobnie w kraju, strach przed anarchią powodującą załamanie gospodarki skłaniał
rozmówców do gloryfikacji silnej władzy, niekiedy dość wątpliwej etycznie.
Wielu władców przywoływanych jako pozytywne przykłady wydawało się eki¬
pie badawczej postaciami dość dwuznacznymi. Należał do nich Adolf Hitler:
Za Hitlera, to gadają, że jakby teraz tak w Polsce robili, jak on w Niemczech to by było w Polsce
raj! (M, 39 l , Z);
On całą gospodarkę Niemiec na nogi postawił i dał Niemcom pożyć! [...]; Jaka to była bieda
w Niemczech zanim Hitler nie doszedł do władzy! On otwierał fabryki, dawał ludziom pracę, był
dobroczyńcą (M, 35 l , Z).

Przywoływany był też Augusto Pinochet, który Za mordę, za mordę wszystkich!
Cały naród! Doprowadzić do jakiego takiego porządku, tak jak zrobił Pinochet!
No, co komunę w Chile chcieli wprowadzić, nie?! A on komuchów nie dopuścił
i stąd dobrobyt w Chile był! I co dało się?! Dało! (M, 45 l , Z). Przywołanie tych
postaci podkreśla dość powszechne na Podhalu przekonanie, że władca w trosce
o dobro narodu może daleko posunąć się w swojej stanowczości, może być okrut¬
ny, może nawet poświęcać jednostki, jeśli robi to w celu zachowania ładu, sprzy¬
jającego rozwojowi gospodarki. Stabilność i porządek są konieczne dla wypraco¬
wania bogactwa, zatem wszelkie opozycyjne ruchy społeczne czy wystąpienia
antyrządowe są postrzegane jako atak na mniej lub bardziej sprawnie działający
system gospodarczy, co zarówno na gazdówce jak i w państwie musi zakończyć
się klęską ekonomiczną i biedą.
Oglądany z tej perspektywy stan wojenny był przez wielu wiejskich rozmówców
uważany za działanie przywracające porządek, którego naruszenie skończyłoby się
kolejnym kryzysem gospodarczym oraz jeszcze większymi niedoborami artykułów

82

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

spożywczych i przemysłowych, bo anarchia się zaczęła szerzyć. Straszna! Ja bym
to tych działaczy do odpowiedzialności teraz pociągnął! (M, 68 l, P). Wówczas lu­
dzie władzy chcieli sobie dać radę, no a bieda była coraz to gorzej i gorzej. A robot­
nicy strajkowali. Nie mogli dać rady z tymi strajkującymi to stan wojenny wydali!
[...] Podziękować Jaruzelskiemu, że stan wojenny był! Że nie weszła ta „Solidar­
ność"! A już w roku 1980 miała wejść! Jeszcze go dziś łoskarżajom, że zatrzymał
tom demokrację! Tom zasranom demokrację!!! Według nos, pani, to ona jest za­
srano! (M, 60 l, P). Według wielu rozmówców, sytuacja w 1981 roku była następu­
jąca: nieodpowiedzialne jednostki, w imię wydumanych dążeń, próbowały naruszyć
porządek gospodarczy, który jakkolwiek nie był idealny, to jednak działał. Jego za¬
chwianie musiało zaowocować biedą, aby jej uniknąć wprowadzono stan wojenny.
Przekonanie o konieczności obrony Polski, które czyniło z generała Wojciecha
Jaruzelskiego „bohatera, który się poświęcił dla ludzi i potrafił uspokoić sytuację
w Polsce" zostało odnotowane w badaniach z lat 1980. (Zowczak 1991, s. 140-141).
Wielu nowotarskich rozmówców postrzegało te zdarzenia podobnie: z tego co się
mówi to jakby Sowiety mieli wejść, to pewnie i lepiej że Jaruzelski ten stan wpro­
wadził?! Załatwił to po swojemu, nie! Bo jakby ruszyły, jakby Sowiety tu weszły, to
by się krew polała i to strasznie, no, by było! I zniszczeń by było dużo, bo ta hołota
by szła i nie patrzała na nic!!! (M, 44 l, Z). W tych słowach ujawnia się gospodar¬
ska troska, żeby uniknąć zniszczenia majątku narodowego. Wszelkie zaburzenia
polityczne, a zwłaszcza zewnętrzna ingerencja, były postrzegane jako zagrożenie
dla całości i sprawnego funkcjonowania państwowego gospodarstwa. Każdy spo¬
sób rozwiązania sytuacji pozwalający ich uniknąć jest, z punktu widzenia roz¬
mówców, uważany za lepszy. Tym bardziej, że związanych ze stanem wojennym
uciążliwości takich jak wojsko na ulicach, godzina policyjna, czy kontrole na dro¬
gach tu na wsi to się kompletnie nie odczuwało! To się w dużych miastach odczu¬
wało, tak jak w Krakowie (M, 52 l , Z).
Trzeba zaznaczyć, że były też inne głosy. Zwłaszcza dawni działacze „Solidar¬
ności" z kombinatu „Podhale" zupełnie inaczej opisywali te zdarzenia: oni chcieli
swoje stołki zachować! Swoje przywileje! Za wszelką cenę przy żłobie zostać! Bali
się utracić to! (M, 67 l , Z). Bez względu na to jak różnie przedstawiali okoliczności
wprowadzenia stanu wojennego, nowotarscy rozmówcy byli zgodni, co do tego,
że w tym czasie było na wsi bezpiecznie i bandytyzmu takiego nie było (K, 75 l , P).
W latach 1999-2001 rozmówcy bezustannie uskarżali się na poczucie zagroże¬
nia, które, ich zdaniem, wzrosło zasadniczo w stosunku do czasów PRL, kiedy to
nie było tych pijoków włóczących się bez pracy tych band. Człowiek w wieczór
szedł i było bezpiecznie. Dużo bezpieczniej jak teraz! I lepszy porządek jak teraz!
[...] Powinni w całej Polsce zabezpieczyć człowiekowi, żeby on się nie bał we włas­
nym kraju, we własnej ojczyźnie, we własnym państwie, czy mieście wyjść na pole!
Żeby mógł spokojnie po drogach chodzić! (M, 38 l , Z). Żeby tak człowiek po mieś¬
cie się rusył jakosi tak swobodnie, bezpiecnie, żeby tych byków, kurwa, wyłapali!
Bo przecie mają na to policje! Czemu za komuny tego nie było?! Pewnie trochę
było?! Jakiś się złodziej trafił, ale to, kruca, utarli! A dziś jesce rozprzestrzeniają!
Jesce ludzie więcej wiedzą, jak to wleźli do tego banku. To się młodzież ćwicy!

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

83

(M, 68 l , Z). Przykład stanu wojennego podkreśla, że, zdaniem rozmówców,
władza ma gwarantować ład gospodarczo-społeczny oraz zapewniać ludziom bez¬
pieczeństwo, co według nich jest ze sobą silnie związane. Okres transformacji
i związane z nim niepokoje były oceniane jak najgorzej, podobnie jak liberalizacja
prawa i sytemu penitencjarnego, o czym będzie mowa dalej. Ideał silnej władzy
z całą stanowczością utrzymującej porządek w państwie okazał się niezwykle od¬
legły od wdrażanych wówczas liberalnych koncepcji.
Nowotarscy rozmówcy sypiąc przykładami dobrego władcy często jednym
tchem wymieniali Cesarza, Naczelnika i I Sekretarza wychodząc z założenia, że
głową państwa jest osoba, która w danym czasie ma największy wpływ na sprawy
państwa. Nazwa funkcji może się zmieniać, brzmiąc niepozornie jak np. sekretarz
czy sugerując szeroką władzę jak cesarz, nie jest to naprawdę znaczące, ważny
jest ten, kto rzeczywiście sprawuje władzę i nieomylnie ta osoba jest włączona
do wiejskiej periodyzacji dziejów. Mówiąc o minionych zdarzeniach rozmówcy
zwykle używali określeń: za Franca Josefa (lub za Ałustrii), za Piłsudskiego (albo
za Polski), za Gomółki, za Gierka. Ciąg ten kończy ważna linia demarkacyjna
oddzielająca czasy za komuny od teraz, czyli za demokracji (albo za kapitalizmu,
a czasem za Balcerowicza).

WIELOASPEKTOWA OBCOŚĆ WŁADZY

Porównanie do gospodarza, ojca czy pasterza mogłoby sugerować, że władza,
sprowadzona do dobrze znanej rzeczywistości codziennej, straciła odium obcości.
Tak nie jest. Oczywiście ten zabieg retoryczny pozwala oswoić j ą na tyle, by moż­
na było o niej mówić. Nie oznacza jednak wymazania zasadniczej obcości tej sfe­
ry: tak jak my tu stoimy a drugi by stanął na Turbaczu i jeszcze we mgle! To by go
widać nie było! To tak jest z władzą! (M, 60 l, P). O tym, że dla rozmówców wła­
dza wciąż stanowi nacechowany magiczno-mitycznie orbis exterior najlepiej
świadczą opowieści o przemianie ludzi, którzy zostają posłami:
Nie ma człowieka, który idzie do władzy, żeby zachował swoje cechy. Traci wtedy swoją
tożsamość, traci honor, wiele, wiele traci. Idzie tak jak koń z klapkami na oczach, on rządzi
i wszystko. Nie ma człowieka u władzy, żeby coś nieprzeskrobał (M, 50 l , P);
Jeśli chodzi o człowieka, to człowiek się w tym nie sprawdza! Bo ulega swoim skłonnościom! Tak
chciwości jak i zazdrości, nienawiści, pożądaniu. Rozumiesz?! (M, 55 l , P).

Zdaniem rozmówców władza zmienia ludzi: powinien być za człowiekiem, ale
jak go wybierą to on opuszcza człowieka i staje się..., no on już tylko pensję liczy
(M, 60 l, Z). Tak rzecz wygląda nie tylko w przypadku parlamentarzystów, lecz rów¬
nież w skali lokalnej - nasz wójt to ładuje w kieszeń, a ludzi pierdoli! (M, 50 l, Z).
Wójta nam zamkli! Taki uczciwy był! Taką gminę mamy! Siedzi skurczybyk za ła­
pówkę! (M, 55 l , Z) - mówili rozmówcy w jednej z gmin.
Według lokalnych wyobrażeń wstępując w krąg władzy nawet porządny czło­
wiek przechodzi przemianę i nabiera negatywnych cech: staje się kimś innym,

84

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

obytym, bogatym i zaczyna się interesować wyłącznie własnym dobrem - ludzie
nie mają takich dobrych cech! Jeśli on pójdzie... Weźmy przykładowo taki chłop,
Wałęsa, nie?! Chłop nigdy nie miał pieniędzy! On później poszedł do władzy. I mi­
liarder! Wielki miliarder! I sądzicie, że on zachowa zdrowy rozsądek?! Że mu umysł
nie puści?! Wezmę sobie tą firmę dla siebie! A dla córki tą! A dla syna tamtą! O tak
się robi! (M, 55 l , P). Ta przemiana pokazuje, że pomimo prób oswajania sfery wła­
dzy za pomocą gospodarskich porównań, zachowuje ona swoją zasadniczą obcość.
Władza jawi się rozmówcom jako rodzaj pokusy, dając szersze możliwości czy­
nienia dobra lub zła. Na ten aspekt zwracał uwagę Max Weber pisząc, „kto chce
uprawiać politykę w ogóle lub nawet traktować ją jako zawód (lub powołanie) musi
być świadom jej etycznych paradoksów i swojej odpowiedzialności za to, co może
stać się z nim samym pod ich ciśnieniem. Zadaje się on, [...] z diabelskimi mocami,
które kryją się za każdą przemocą" (1998, s. 107) . Nowotarscy rozmówcy zgodzi¬
liby się z nim, że władza jest jedną z najtrudniejszych dla człowieka prób i jedną
z największych pokus - to taki już jest świat, że diabeł rządzi, no! (MK, 60 i 55 l, P).
Niewielu ludziom udaje się zachować wobec pokusy władzy w sposób moralny
- taka jest mentalność człowieka, że jak się dochapie do władzy to tylko dla siebie!
(M, 45 l , S). Oni wszyscy pod siebie garną, jak się tam dostaną! Prawdopodobnie
i z nami by tak było! Nie wiem! (MK, 35 i 45 l, Z). Według lokalnych przekonań
ludzie łatwo ulegają pokusom władzy i dążąc do własnych korzyści przechodzą na
mroczną stronę. Toteż rozmówcy odnosili się do tego faktu z pewną wyrozumiałoś¬
cią: trza tam blisko złobka siedziec i nabić do kiesonka! (M, 60 l , P). Żeby było lepi
cłowiekowi. No na pewno mu jest lepi. On jedzie tam, on jedzie tu i nie musi płacić,
bo jemu płacom. No, chleba zawse więcej se na tym dorobi. No jak Wałęsa był na
chwile tem prezydentem. Jak się jego dzieciom powodzi? A jak by był pracował to by
im się było na pewno tak nie powodziło (K, 64 l, P). Takie działania spotykają się
zwykle z niejednoznaczną oceną, będącą mieszaniną wyrozumiałości i oburzenia.
Jakkolwiek tak być nie powinno, jest to niemoralne, tak już jest na tym świecie!
Wielopokoleniowe doświadczenia uczą, że ludzie wobec pokus władzy są bezsilni.
Jest to jeden z wielu dowodów na to, że nie jest to sfera bezpieczna dla człowieka.
10

Postrzeganie sfery władzy jako obcej, różnej ontologicznie, nie przystaje do kon¬
cepcji władzy jako reprezentacji społeczeństwa, popularnej w dyskursie elitarnym
od czasów Oświecenia. Tak daleko posunięty brak identyfikacji z przedstawiciela¬
mi, lub choćby lojalności wobec nich, jest znaczącą przeszkodą w urzeczywistnia¬
niu postulatów demokracji reprezentacyjnej. Wyobrażenia o obcości władzy, widocz¬
ne szczególnie w opisach przemiany zwykłego człowieka w polityka, są argumentem
na rzecz twierdzenia, że w wiejskim dyskursie lokalnym pierwiastki „mistyczno-magiczne" wciąż funkcjonują obudowane pozornie racjonalnymi argumentami.
1 0

Weber pisał dalej: „geniusz czy demon polityki żyje z bogiem miłości, także z Bogiem chrześ¬
cijańskim w jego kościelnej postaci, w wewnętrznym napięciu, które w każdej chwili może eksplodo¬
wać w konflikt nie do rozstrzygnięcia" (Weber 1998, s. 107). Nowotarscy rozmówcy zgodziliby się
z tą tezą, skoro w rozmowach można znaleźć takie fragmenty: polityk nie jest
chrześcijaninem
a polityką! (...) Wałęsa nosi Matkę Boską a jest politykiem. (...) Mnie to wkurwia, ze nosi tu Matkę
Boską! Niech se nosi w sercu, kurwa, a nie na marynarce tu! ( M , 49 l , P).

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

85

Wymieniwszy różne przykłady dobrego władcy trzeba przedstawić postać naj¬
ważniejszą, w całej pełni wcielającą lokalny ideał: no proszę paniom, wzorce przy¬
wództwa to my mamy bardzo jasno naszkicowane - Papież! (K, 60 l , Z). Zdaniem
rozmówców tylko Jan Paweł I I wcielał w życie ewangeliczny ideał władzy jako
służby, opisywany między innymi w Ewangelii Mateusza: „Wiecie, że władcy naro¬
dów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swoją władzę. Nie tak będzie u was. Lecz
kto by chciał stać się wielkim niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być
pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór syna czło¬
wieczego, który nie przyszedł, aby mu służono, ale żeby służyć" (Mt. 2. 24-28) .
Ten ideał okazał się wciąż obowiązujący w nowotarskich rozmowach: władza
nie powinna być władzom, tylko po prostu służyć, takjak Papież, nasz Ojciec Święty.
On jest autorytetem, oni powinni się od niego uczyć. On niby rządzi całym świa¬
tem, ale służy. [...] Polityka nie zapewni nikomu nic! Gębom nie zapewni się nic!
Ino trzeba służyć! (M, 65l, Z). Wzór dobrej władzy jako służby jest ściśle związa¬
ny z pastoralnym, a także gospodarskim wizerunkiem, co podkreślał także Józef
Tischner w Etyce solidarności (2005). Zdaniem rozmówców zasadniczy problem
jego realizacji polega na tym, że władza rozumiana w kategoriach służby wymaga
wyrzeczenia się pychy i działań dla własnej korzyści, co przerasta możliwości
większości ludzi. Po to, by realizować ten ideał trzeba być świętym, przy czym
świętość jest przez rozmówców rozumiana nie jako wyjątkowo etyczne postępowa¬
nie, ale jako wsparcie nadludzką mocą, która umożliwia człowiekowi przezwycięże¬
nie swoich słabości, szczególnie żądzę władzy. Dlatego poskromić j ą może tylko
człowiek wzmocniony ponadludzkim wsparciem.
Postać Jana Pawła I I pojawiła się w badaniach etnologicznych już w latach
1980. - Magdalena Zowczak w pracy Bohater wsi pisała „legenda, która zaczyna
narastać wokół postaci Papieża, charakteryzuje go zarówno jako świętego, jak
i bohatera; zawiera jednak jeszcze (zwłaszcza w przepowiedniach), pewną nadwyż¬
kę cudowności: zapowiada, iż pełni on rolę mesjańską" (Zowczak 1991, s. 134).
Nowotarskie badania potwierdzają te spostrzeżenia: Słuchojcie! Komune to prze­
wrócił Święty Ojciec! [...] A kto zjednoczył Niemcy jak nie Święty Ojciec?! Ha!
Święty Ojciec to był zwierzchnik świata! (M, 73 l , P). Tych niezwykłych czynów
dokonywał gdyż, zdaniem rozmówców, był obdarzony taką mocą, że zdolny był
przemieniać ludzi i narody:
11

On był tą iskrą potrzebną w narodzie, żeby się ludzie obudzili, żeby uwierzyli po prostu w to, że
pewne rzeczy są możliwe. Ludzie stali się dużo odważniejsi, takiej otuchy nabrali, bo w ten cas
był jesce taki ustrój komunistyczny i to tak różnie było i po prostu ludzie takiej otuchy nabrali
(K, 75 l , P);
On był jakby iskrą, która rozpaliła to wszystko, że ludzie już nie dbali o nic - szli na całość
(M, 65 l , Z);
Wzmocnił pozycję Polski na pewno! A poza tym, wydaje mi się, że ludzie stali się dużo
odważniejsi! [...] Pewne sprawy wydawały się już beznadziejne i w pewnym momencie, właśnie
wtedy, kiedy jego wybrano, okazało się, że te rzeczy są możliwe! Ludzie uwierzyli po prostu w to!
[...] To jest ta iskra potrzebna w narodzie, żeby się obudził ktoś! (K, 60 l , W).
11

Fragment Ewangelii Mateusza z wydania Wydawnictwa Pallotinum, Poznań-Warszawa 1990.

86

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Ta moc duchowa, opisywana jako iskra, pochodziła z innej, ponadludzkiej rze¬
czywistości, przez którą władza została Papieżowi nadana.
Przekonanie o tym, że władza Ojca Świętego pochodziła od Boga ujawnia opo¬
wieść, powtarzana badaczom wielokrotnie: takie zdarzenie było, że jak było koro¬
nacjo tej Matki Boskiej Ludźmierskiej w 1963, to te figurę jak podnosili, to jakoś
im się pochyliła i berło jej wypadło z rąk! I on to chycił, żeby nie upadło na ziemię.
Chycił to berło! I zaraz śmiali się z niego księża i biskupi śmiali się z niego, że
wróży mu się jakaś władza i potem było właśnie ta władzo! (K, 75 l , P). Opowieści
0 tym zdarzeniu, funkcjonowały w wiejskim dyskursie lokalnym już w latach 1980.
(Zowczak 1991, s. 134). Nowotarscy rozmówcy interpretowali je jako znak z nie¬
ba, rodzaj objawienia woli bożej, element planu bożego wcześniej wiadomy i za¬
komunikowany wybranym (góralom oczywiście). Papieska władza, którą Bóg
ustanowił i wzmocnił swą siłą, stanowi, ich zdaniem, niedościgły wzór dla władzy
ludzkiej - grzeszącej prywatą, nepotyzmem i innymi ludzkimi przywarami. Oczy¬
wiście, w rozmowach o tym, jaka powinna być władza w Polsce, nikt nie mówił,
że powinna być ponadludzkiej proweniencji, a jednak przywoływanie postaci Jana
Pawła I I , wielokrotne przytaczanie opowieści o berle nie pozwalają zignorować
wątku „bożego pomazańca".
Wizerunek Ojca Świętego, ujawniany w nowotarskich rozmowach, tkwi korze¬
niami w biblijnym wzorze dobrego pasterza, propagowanym i ugruntowywanym
przez Kościół. Ten obraz potwierdza suwerenny, patriarchalny, pastoralny ideał
władzy, a zarazem wprowadza wątek sakralizacji władzy. Konieczność ponadludzkiego wsparcia wynika, jak uważało wielu rozmówców, z ułomności człowieka
1 jego skłonności do grzechu. Takie tłumaczenie wszelkich nieprawidłowości wła¬
dzy nawiązuje do chrześcijańskiej teodycei. Ich zdaniem, ludzka władza zawsze
jest niedoskonała, bowiem człowiek jest niedoskonały i skłonny do ulegania po¬
kusom, w tym zwłaszcza pokusom związanym z możliwościami, jakie daje wła¬
dza. Po to, by wznieść się ponad swoją 'małość' jednostka potrzebuje boskiego
wsparcia. Tylko obdarzona mocą bożą, jak Jan Paweł I I , ma szansę przybliżyć się
do ewangelicznego ideału władzy - służby.

RÓŻNE ONTOLOGIE WŁADZY

Rozważając nowotarskie rozmowy dotyczące dobrej władzy i przyglądając się
lokalnym wyobrażeniom na ten temat, badacz zastanawia się jak pogodzić wy­
obrażenie, że naprawdę dobry władca musi mieć ponadludzką siłę ducha i być
desygnowany przez siły transcendentalne, z realiami władzy kolektywnej, przed¬
stawicieli wybranych przez ludzi, w wolnych wyborach? Czy wolne wybory, tak
ważna zdobycz demokracji, nie wydają się nowotarskim rozmówcom sposobem
uzurpacji władzy? Pastoralny ideał władzy jest zasadniczo odmienny od ideałów
demokracji liberalnej. Posługiwanie się nim jako narzędziem oceny współczesnej
sceny politycznej musi rodzić problemy. Jakie są skutki tego zabiegu?
Efektem najbardziej zauważalnym jest bezmiar narzekań na władzę ustanowioną
po roku 1989. Władza ta jest przecież, już w samych założeniach, zasadniczo różna

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

87

od ideału gospodarza, pasterza, ojca, pomazańca bożego. Zderzenie tego wzoru
z rzeczywistością lat 1990. powodowało, że proces prywatyzacji przedsiębiorstw
państwowych opisywany był przez rozmówców jako okradanie narodu przez wła­
dzę, a wszelkie trudności transformacji interpretowano jako brak dobrego gospo¬
darza. Jak jest dobry gospodarz to rządzi dobrze, a jak złodziej no to wie pani,
roztrwoni wszystko! (M, 61 l , Z) - takie maksymy powtarzano nieustannie. Złodziej¬
ska władza i banda skurwysynów!!! (M, 45 l , Z) - emocjonalnie podsumowywano
rozważania o prywatyzacji. Oskarżenia o kradzież majątku narodowego mieszane
były w wypowiedziach z opowieściami o aferach gospodarczych, pilnie śledzo¬
nych w telewizji. Zestawienie ich prowadziło do oburzenia - coś niesamowitego,
żeby tak kradli i tych afer tyle! (M, 45 l , Z). Nie ma ludzi uczciwych! U nas zło­
dziej na złodzieju siedzi w tym rządzie! (MK, 35 i 45 l , Z) - mówiono w 2001 roku.
Opowieści o nieuczciwości i niesprawiedliwości władzy były inkrustowane lokal¬
nymi maksymami: nie ma kury, która grzebie od siebie! (M, 49 l , P) lub: widziałaś
grabie, żeby grabiły od siebie?! (K, 33 l , P).
Niezadowolenie, wyrażane w swoistej, lokalnej konwencji, nie jest wynikiem
jedynie nieprawidłowości, jakie miały miejsce w okresie transformacji. Jego przy¬
czyną jest przede wszystkim przepaść pomiędzy nowotarskim ideałem władcy,
a ideałami demokracji liberalnej. Etnolog orientujący się w elitarnym dyskursie
o polityce, a zarazem rozmawiający o tym z mieszkańcami wsi, konstatuje, że są
to całkowicie odmienne modele władzy. Wzór pożądany, w obu tych koncepcjach,
jest diametralnie różny. Wyrażane w nowotarskich rozmowach niezadowolenie ze
stanu państwa, emanująca z nich niechęć do polityków wynika z faktu, że rzeczy¬
wistość gospodarcza, polityczna i społeczna jest kształtowana w oparciu o zupeł¬
nie inne ideały niż góralski wzór dobrego gospodarza. W efekcie rzeczywistość
zasadniczo odbiega od tego, czego rozmówcy się spodziewają i czego oczekują.
Ta zasadnicza przepaść, choć dotyczy wyobrażeń, nie jest przepaścią wyobrażoną,
a zatem fikcyjną i nieznaczącą. Frustracja, narzekanie i irytacja nowotarskich roz¬
mówców, będące skutkiem tej różnicy między oczekiwaniami a rzeczywistością,
jest całkowicie realną postawą społeczną, której nie należy lekceważyć i w tym
sensie jest ona faktem społecznym.
Wzór dobrego gospodarza jest niezwykle odległy od modelu władzy systemo¬
wej, kolektywnej, proceduralnej, negocjującej, słowem jej współczesnych form.
Aktualnie, władza jest realizowana w ramach „systemów sieciowych, w których
rządzi się poprzez próby modyfikowania (metodą negocjacji) założeń wyznacza¬
jących logikę działania poszczególnych pajęczyn, które nie podlegają już wprost
ośrodkom władzy administracyjnej i politycznej". Władza łączy się „ze strukturą
systemu jako całości, z jakością powiązań pomiędzy elementami i ze sposobem,
w jaki te elementy postrzegają i komunikują problemy. Co więcej decydujące są
tu powiązania poziome, a nie pionowe" - pisze Jadwiga Staniszkis (2006, s. 13).
Władzy suwerennej, „we współczesnym świecie - w wymiarze publicznym - już
prawie nie ma" (tamże, s. 13), co wiąże z globalnym upowszechnianiem modeli
strukturalnych i proceduralnych: dziś „zarządzanie to egzekwowanie zachowań
zgodnych z regułami gry" (tamże, s. 18).

88

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Nowotarski ideał władzy jest zatem wzorem od dawna nieaktualnym w dyskur¬
sie elitarnym. Na potwierdzenie warto przywołać rozważania Michela Foucaulta
(2000, s. 163-185), którego zdaniem dyskurs zogniskowany wokół kategorii suwe¬
renności był najstarszym sposobem prowadzenia rozważań o władzy, podobnie jak
koncepcja pastoralna, co prawda „nie znana Grekom i Rzymianom" (tamże, s. 221),
ale niezwykle istotna dla Hebrajczyków. Foucault pokazuje zmienne w czasie desygnaty pojęcia suwerenność. W średniowieczu suwerenność była rozumiana jako
panowanie nad danym terytorium i zamieszkującymi go ludźmi. W X V I wieku
nastąpiło połączenie ekonomii i polityki: rządzenie stało się „prawidłowym go¬
spodarowaniem rzeczami, co, do których bierze się obowiązek doprowadzenia ich
do właściwego celu" (tamże, s. 171). Dobrze to ujęcie oddawała metafora państwa
jako statku, którego kapitan odpowiada za ładunek. Wiek X V I I to czas przejścia
pomiędzy dyskursem suwerenności i dyskursem dyscypliny. W tym czasie poja¬
wia się idea racji stanu, racjonalizacja władzy jako taktyki rządzenia, powraca
teoria umowy społecznej. W X V I I I wieku modele rodziny, statku i inne charakte¬
rystyczne dla dyskursu suwerenności zanikają (Foucault 2000, s. 180). Wówczas
wyłania się nowy podmiot władzy, jakim jest populacja. Następuje rozwój statys¬
tyki, ekonomii politycznej i technik dyscyplinujących, od których pochodzi nazwa
upowszechnionego wówczas dyscyplinarnego dyskursu władzy.
O ile Foucault (2000) umiejscawia wyłonienie się nowoczesnego modelu wła¬
dzy na przełomie X V I I i X V I I I wieku, o tyle Staniszkis uważa, że: „katolickie
kraje Europy Środkowej (w tym Polska) nie przeszły przez nominalistyczną rewolu¬
cję myślową pozostając w kręgu tomistycznego realizmu. Wpłynęło to zasadniczo
na odmienność królującej tu koncepcji państwa, prawa i porządku społecznego
- odmienność, która trwa do dziś" (2006, s. 61-62) . Oczywiście, autorka pisze
o koncepcjach funkcjonujących w dyskursie elitarnym, a nie o wiejskich wyobra¬
żeniach. Niemniej jej diagnoza także jest argumentem na rzecz tezy, że suwerenny,
pastoralny, patriarchalny wzór władzy jest modelem przed-modernizacyjnym,
zakorzenionym w minionej rzeczywistości, zbliżonym do weberowskiego „pano¬
wania tradycyjnego" (Weber 1975, s. 541) .
Chcąc uchwycić pełniej sens tez Staniszkis, trzeba sprawdzić, co rozumie pod
pojęciem „nominalistyczna rewolucja myślowa". Otóż „nominalizm [... ] formułu¬
jąc metafizykę państwa, traktował je przede wszystkim jako wyzwanie intelek12

13

1 2

Dalej autorka O władzy i bezsilności rozwija swoją myśl - „nominalizm trafił do Polski wyłącz¬
nie w postaci propozycji ustrojowych, dotyczących na przykład relacji między instytucjami władzy
i politycznego usytuowania poszczególnych stanów. Kluczowa dla zachodnioeuropejskiego nominalizmu rewolucja ontologiczna, zmieniająca zasadniczo koncepcje prawa naturalnego (poprzez
odrzucenie jego ontologicznego zakorzenienia w naturze człowieka) i kwestionująca tomistyczną
jedność materii i formy, do nas nie dotarła" (Staniszkis 2006, s. 63).
„Panowanie tradycyjne" ustanawiane jest „na mocy wiary w świętość istniejących od dawna
porządków i potęgi panujących. Jej najczystszym typem jest władza patriarchalna. Związek, w którym
występuje ten typ panowania opiera się na stosunkach o charakterze wspólnoty, typem rozkazującego
jest »pan«, słuchającego »poddany« zespół zarządzający ma charakter »służby«. Słucha się pana
z racji na jego powagę, której udziela mu tradycja - przez szacunek. O treści rozkazów decyduje
tradycja" (Weber 1975, s. 541).
1 3

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

89

tualne. Dynamikę i legitymizację państwa wyznacza w tej koncepcji nie kończący
się społeczny proces »racjonalizacji«, rozumianej jako trafna substytucja mate¬
rialnej realności jednostkowych faktów, przez wytwory intelektu (w tym pojęcia
ogólne)" (2006, s. 53). Ten cytat podkreśla głębię odmienności rozważanych mo¬
deli władzy. Wzór dobrego gospodarza nie zakłada traktowania państwa jako
wyzwania intelektualnego, nie dąży też do jego racjonalizacji. Jest raczej wyzwa¬
niem moralnym i dąży do doskonalenia etycznego, opisywanego w kategoriach
uczciwości i sprawiedliwości.
Wyobrażenia ujawniane w nowotarskich rozmowach są kontynuacją przednowoczesnego wzoru władzy, nieaktualnego już w dyskursie elitarnym. Są one
konstruowane poprzez rozszerzenie na skalę państwa, kluczowego dla społeczności
rolniczych, wzoru dobrego gospodarza. Aktualność tego wzoru potwierdza tezę,
że współczesne, wiejskie wyobrażenia o władzy państwowej są zakorzenione
w tradycyjnej kulturze chłopskiej. Mając świadomość zmienności wyobrażeń trud¬
no, u progu X X I wieku, nazwać je tradycyjnymi, bardziej adekwatne wydaje się
określenie post-tradycyjne (Giddens 2001, s. 47) .
Tymczasem wielu badaczy społecznych opisując przekonania podobne do wyra¬
żanych w nowotarskich rozmowach określa je jako postkomunistyczne (np. SwidaZiemba 1994), postsocjalistyczne lub wiąże je z figurą homo sovieticus (np. WnukLipiński 2008). Oczywiście nie należy lekceważyć wpływu czasów PRL na wiejskie
wyobrażenia o władzy. Opracowania dotyczące czasów PRL dostarczają wiedzy
o różnych formach oddziaływania systemu socjalistycznego na jednostki i spo¬
łeczności, na ich postawy i przekonania (np. Co nam zostało... 1991). Jak wynika
z tych publikacji wpływ ideologii i systemu był znaczący, choć, ze względu na
swoją niejednoznaczność, dość trudny do opisania. Nowy dyskurs władzy wpro¬
wadzał rewolucyjne treści, które w zaskakujący sposób były łączone z zastanymi,
w tym także z zakorzenionym w chłopskim myśleniu wzorem „pana feudalnego"
(Swida-Ziemba 1998, s. 295) . Mając świadomość wielowymiarowego oddziały¬
wania czasów PRL na wiejski sposób myślenia i obraz świata (np. Pawluczuk
1972), chciałabym postawić tezę, że oddziaływanie socjalizmu nie było tak zna¬
czące, aby przedstawiane powyżej nowotarskie wyobrażenia o władzy nazywać
postsocjalistycznymi (czy postkomunistycznymi). Zakorzenienie w tradycyjnej
kulturze rolniczej określa je znacznie trafniej i lepiej pozwala je zrozumieć. Szerszą
argumentację na rzecz tej tezy przedstawiam w przygotowywanej do druku pracy
Wyobrażenia o państwie i władzy we wsiach nowotarskich 1999-2005.
14

15

1 4

Szerzej o rozumieniu pojęcia tradycja pisze Giddens w artykule, którego polskie tłumaczenie
ukazało się w „Przeglądzie Politycznym" (Giddens 2004).
„Zgodnie z ideologią rewolucyjną, w krajach «zwycięskiego socjalizmu» istnieje dyktatura
proletariatu, czyli krajem ma rządzić «lud pracujący miast i wsi». (...) Ta formuła przeniesiona
z modelu ideologii rewolucyjnej musiała zostać uzupełniona dodatkową formułą, sprzeczną wobec
tamtej. Zagubienie i zafałszowanie znaczeń oraz zanik społecznej wyobraźni powodowały, że obie
te formuły współistniały ze sobą bezkolizyjnie. Aparat był, więc przedstawiany jako prawomocny
reprezentant społeczeństwa oraz spadkobierca idei rewolucyjnych, a zarazem jako «pan feudalny»
- właściciel poddanych, którzy winni mu są wdzięczność i posłuszeństwo" (Swida-Ziemba 1998,
s. 294-295).
1 5

90

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
LITERATURA

B e n e d y k t o w i c z Z b i g n i e w 2000, Portrety „Obcego". Od stereotypu do symbolu, Wydaw­
nictwo Uniwersytetu Jagielońskiego, Kraków.
B o u r d i e u P i e r r e 2006, Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia, Wydawnictwo Nauko¬
we Scholar, Warszawa.
Co nam zostało...
1991, Co nam zostało z tych lat... Społeczeństwo polskie u progu zmiany
systemowej, red. M . Marody, Wydawnictwo Aneks, Londyn.
D o b r o w o l s k i K a z i m i e r z 1966, Studia nad życiem społecznym i kulturą, Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków.
G i d d e n s A n t h o n y 2001, Nowoczesność i tożsamość. „Ja" i społeczeństwo w epoce późnej
nowoczesności, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.
- 2004, Tradycja, Przegląd Polityczny, nr 64, s. 110-114.
F o u c a u l t M i c h e l 2000, Filozofia, Historia, Polityka. Wybór pism, Wydawnictwo Naukowe
PWN, Warszawa-Wrocław.
H e i n H e i d i 2005, Kult Piłsudskiego a kształtowanie świadomości narodowej w Drugiej
Rzeczypospolitej, [w:] Naród - Tożsamość - Kultura. Między koniecznością a wyborem, red.
W.J. Burszta, K. Jaskułowski, J. Nowak, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, Warszawa,
s. 315-332.
J a w o r s k a G r a ż y n a , P i e n i ą ż e k W o j c i e c h 1995, Konteksty ekonomicznego myślenia.
Wolny rynek z punktu widzenia antropologa, IERIGZ, Warszawa.
K a s z n i c a S t a n i s ł a w 1966, Władza, I H N PAN, Warszawa.
K ę d z i o r e k P i o t r 1996, Chłopskie zrzędzenie, Konteksty. Polska Sztuka Ludowa, nr 1-2,
s. 114-123.
K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a B r o n i s ł a w a 1967, Tradycyjna gospodarka sezonowa w Karpa¬
tach Polskich, Ossolineum, Wrocław.
M a r k o w s k a D a n u t a 1964, Rodzina w środowisku wiejskim. Studium wsi podkrakowskiej,
Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków.
P a w l u c z u k W ł o d z i m i e r z 1972, Światopogląd jednostki w warunkach rozpadu społeczności
tradycyjnej, PWN, Warszawa.
Polskie...
1994, Polskie mity polityczne XIX i XX wieku, red. W. Wrzesiński, Wydawnictwo Uni¬
wersytetu Wrocławskiego, Wrocław.
R a k o w s k i T o m a s z 2007, Antropolog jako wizytator nędzy. Kultura społeczności zdegradowa¬
nych we współczesnej Polsce w świetle wybranych studiów terenowych, praca doktorska obro¬
niona w Instytucie Kultury Polskiej UW, maszynopis w Archiwum I E i A K UW.
Rozmowy...
2005, Rozmowy z góralami o polityce, red. A. Malewska-Szałygin, Trio, Warszawa.
Rytualny...
1997, Rytualny chaos. Studium dyskursu politycznego, red. M . Czyżewski, S. Kowal¬
ski, A . Piotrowski, Aureus, Kraków.
S t a n i s z k i s J a d w i g a 2006, O władzy i bezsilności, Wydawnictwo Literackie, Kraków.
S t o m m a L u d w i k 1986, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Wydawnictwo PAX, Warszawa.
S w i d a - Z i e m b a H a n n a 1994, Mentalność postkomunistyczna, Kultura i Społeczeństwo, t. 38,
nr 1, s. 35-50.
- 1998, Człowiek wewnętrznie zniewolony, ISNS UW, Warszawa.
T i s c h n e r J ó z e f 2005, Etyka solidarności i Homo Sovieticus, Znak, Kraków.
W e b e r M a x 1975, Trzy czyste typy prawomocnego panowania, [w:] Elementy teorii socjolo¬
gicznych, red. W. Derczyński, A . Jasińska-Kania, J. Szacki, PWN, Warszawa, s. 339-550.
- 1998, Polityka jako zawód i powołanie, Znak, Kraków.
W i l k i n J ó z e f 1987, Reakcje chłopów na politykę rolną państwa w ujęciu historycznym,
[w:] Rzeczywistość polska i sposoby radzenia sobie z nią, red. M . Marody, A. Sułek, Wydaw¬
nictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, s. 205-225.
W n u k - L i p i ń s k i E d m u n d 2008, Długie pożegnanie, Tygodnik Powszechny, nr 2, 13.01.2008,
s. 24-25.
Z o w c z a k M a g d a l e n a 1991, Bohater wsi, Wiedza o Kulturze, Wrocław.

91

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY
ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
„FOLK" NOTIONS OF AUTHORITY
Summary

This article focuses on the folk notion of authority presented in the talks with poorly educated
villagers of Nowy Targ region. Presented material was collected in the course of anthropologic fieldwork conducted in Southern Poland in 1999-2005. The main argument is that talks with the villagers
reveal that state authority is perceived by the model of 'good farmer' (master of the house). That is
why the most desired authority should be autocratic (sovereign), patriarchal, pastoral, hard-working
and traditional. Folk notions and expectations are quite different from contemporary models of state
authority, which is institutional, collective, procedural and representative. It seems the folk imagina¬
tions of state authority are rather post-traditional than post-socialist, tough the influence of ideology
can not be ignored.
J.D.
Adres Autora:
Dr Anna Malewska-Szałygin
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW
ul. Żurawia 4, 00-503 Warszawa
e-mail: anmalsz@wp.pl

Cytat

Malewska-Szałygin, Anna, “"Ludowe wyobrażenie o władzy" / ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52,” Cyfrowa Etnografia, Dostęp 30 czerwca 2022, https://cyfrowaetnografia.pl/items/show/6524.

Formaty wyjściowe